Skip to main content

Full text of "Wstęp krytyczny do filozofii, czyli Rozbiór zasadniczych pojęć o filozofii"

See other formats


Wstęp 
krytyczny  do 


I 


I 


I 


d  by  Googfe 


Digitized  by  Goog 


WSTĘP  KRYTYCZNY 

do 

FILOZOFII. 


.  ^  1^  d  by  GoogI 


Digitized  by  Goon 


«  „ 

I 


Henryk  Sti^uve. 


WSTĘP 


DO 


FILOZOFII 


CZYLI 


ROZBIÓR 


ZASADNICZYCH  POJĘĆ  O  FILOZOFI 


Z  dodaniem  słownika  filozoficznego  i  tpisii  autorów. 


"Wydania  z  awł-pomogi  l^asy  pomocy  dla  o.s<')b  praci'Jącyol.  i.a  naukowcm 

imieuia  D-ra  .lózela  Miauowskicgu. 


Cena  trzy  rui 
W  opr.  3  r.  BQ 


WARSZAWA. 

SKŁAD  OŁÓWNY  W  KSIĘGARNI  E.  WENDE  I  SP. 


1896. 


BapmaBA,  31  JifiBapx  1896  ruAJt. 


•  •  •  • 

•  • 


•  ••%«  *•  •*  • 
•  ••• 

•**•»•••• 
•  •••••••••• 


Warszawa.   W  drukarni  A.  Giosa.  Nowoziclna  47. 


nauki  kł^Ł^ti^cTineJ, 


poświęca 


PRZEDMOWA. 


Wydajf^c  niniejsze  dzieło,  ulegam  miinowoli  pcwiK^go 
rodzaju  uczuciom  tragicznym,  które  towarzyszą  u  nas 
ka^emu  szerszemu  przedsięwzięciu  społecznemu. 

Sama  objętość  książki  świadczy  o  tem,  że  autor  nie 
luiał  zamiaiii  W}^ łożyć  swej  rzecz\^  w-  formie  olemeiitarn*  j, 
że  przeciwnie  pragnął,  wedle  sił  swoich,  zadosyó  uczynić 
wymaganiom  nauki,  pojętej  jako  systematyczna  całość 
kiytycznie  przeprowadzonych  badań  nad  danym  przed- 
iui<)toMi.  W  samej  rzeczy,  w  tym  Wstępie  do  filozofii  clicia- 
iem  przy  pomoc}^  w^spółczesiiycii  zasobów  A\  iedzy  wyja- 
śnić sobie  i  innym  to  wszystko,  co  stanowi  istotę  filozofii, 
jako  odrębnego  objawu  życia  mnysłowego,  co  ją  charak- 
teryzuje, jako  współczynnika  w  postępie  spraw  ludzkich, 
co  się  przyczynić  może  i  powinno  do  rozwiązania  jej 
wielkich  zadań,  nie  tylko  teoretycznych,  lecz  i  życio- 
wych. 

Przedsięwzięcie  to  nie  łatwe,  jeżeli  ma  być  doko- 
naneni,  nie  intuicyjnie,  w  iekkicii  polotach  swobodnej 
myśU.  lecz  naukowo,  krytycznie,  na  podstawie  ścisłego 
rozbioru  na.gromadzonych  przez  wieki  danych  z  zakresu 
tak  rozlof2ęli'j  kwestjn.  Trudności  te  jeszcze  się  powięk- 
ijaaj^  woIk^^'  koiiiecznego  ze  stanowiska  nauki  wymaga- 
nia, aby  autor  wszystkie  te  daiie  przetrawił  samodzielnie, 
a  pochód  swych  badań,  oraz  ich  ostateczne  wyniki  su* 
iiiiei  111  i  e  usprawiedliwił. 

Ou*y^  tym  to  uymaganium  nauki  kryt^-cznej,  tak  wa- 
żnym szczególniej  w  zakresie  hlozofii,  gdzie  lekkomyśl- 


Digitized  by  Google 


ność  tyle  już  popełniła  i  wciąż  na  nowo  popełnia  grze- 
chów, starałem  się  wszeclistroiinię  zadość  uczynić  w  ni- 
niejszem  dziele.  Nie  miałem  w  tym  względzie  bynaj- 
mniej na  celu  popisywać  się  przed  kimkolwiek  bwi^  uczo- 
nością,  rozległą  znajomością  odnośnej  literatuiy  i  t.  p. 
To  są  przecież  rzeczy  proste,  naturalne  u  autora,  pracu- 
jącego nad  swą  nauką  od  lat  trzydziestu  kilku.  Jeżeli, 
przy  wykładzie  swych  własnych  poglądów  na  poruszone 
zagadnienia,  uwz;j,lędniłem  szczeg(')łowo  liistoryą  i  lite- 
raturę, tak  obcą,  jak  naszą,  a  obok  tego  wyjaśniałem  swe 
stanowisko  filozoficzne  w  licznych  przypiskach  polemicz* 
nych,  —  co  właśnie  objętość  książki  tak  ijowiększyło: 
czyniłem  to  jedynie  w  imię  zaznaczonycli  wymagań  nau- 
ki krytycznej,  oraz  w  nadziei,  że  przez  to  zdołam  się 
przyczynić  choć  w  części  do  rozbudzenia  u  nas  żywszego 
zajęcia  do  filozofii,  która  dotąd  nie  przestała  byó,  jeśli 
nie  chlebodajnym  owocem,  to  w  każdym  razie  najpełniej- 
szym Icwiatcni  wiedzy  ludzkiej. 

Ale  tu  właśnie  odzywa  się  owa  struna  serdecznego 
tragizmu!  Dla  kogo  to  właściwie  pisze  się  i  wydaje 
u  nas  tego  rodzaju  obszerne  dzieło  filozoficzne?  I  gdyby 
to  jeszc  ze  w  tej  książce  mieściła  się  cała  filozofia,  ułożona 
wygodnie  według  przedmiotów  w  krótkie  paragrafy,  tak, 
aby  każdy  mógł  w  niej  znaleść  odpowiedź  stanowczą  na 
wszelkie  kwestye,  niepokojące  umysł  ludzki:  wtedy  zape- 
wne i  u  nas  większa  liczba  osi')!),  w  przemijających  cłi wi- 
łach zastanowienia  się  nad  sobą  i  światem,  wzięłaby  do 
ręki  taką  książkę  filozoficzną  i  przeczytała  odnośne  arty- 
kuliki. Ale  to  dopiero  „wstęp**  do  filozofii!  Wstęp  tak 
rozległy!  Wstęp,  nie  rozstrzygający  wyrocznio wo  naj- 
wyższycli  zagadnień  wiedzy,  lecz  pragnący  jedynie  za- 
chęcić czytelnika  do  samodzielnego  rozbioru  tych  zaga- 
dnień i  wskazać  drogę,  oraz  podać  środki  do  ich  rozwią- 
zania ! 

Któż  u  nas  czytać  będzie  takie  dzieło  przygotowaw- 
cze do  własnej  pracy  myśli  P!   Jedni  są  za  mądrzy  na 


.  j  ^  d  by  GoogI 


—    IX  — 


to.  Jiiż  dawno  skończyli  z  trlozofią,  już  urobili  sobie  raz 
na  zawsze  gotowe  odpowiedzi  na  wszelkie  pytania:  wit^e 
jakżeby  mieli  nanowo  rozpocząć  od  „wstępu?"  A  drudzy 
o  filozofii  w  ogóle  nic  nigdy  nie  trzymali.  Dla  kogo  te- 
dy, pytam,  nagromadza  się  u  nas  ten  zasób  energii  my- 
ślowej i  fizycznej?    Kto  z  niego  skorzysta? 

Czyż  same  te  pytania  nie  muszą  nastrajać  smętnie 
autora,  wydającego  tego  rodzaju  pracę?  ISfie  chodzi  tu 
wprawdzie  o  niego  samego:  bo  cóż  na  tem  zależy,  że  je- 
den osobnik  więcej  lub  mniej"  ulegnie  zawodom  życia,  wy- 
czerpie bezskutecznie,  bez  śladu,  to  wszystko,  na  co  go 
stać  było:  i  głębsze  uczucie,  i  myśl  badawczą,  i  dobrą 
wolę?  To  jest  jego  rzecz,  o  którą  się  nikt  troszczyć  nie 
potrzebuje.  Ale  społeczeństwo?  Czy  znajduje  się  w  stanic 
normalnym,  czy  postęj)uje  naprzód,  czy  ma  przyszłość 
pized  sobą,  gdy  żyje  i  działa  bez  własnego  na  świat  po- 
glądu, bez  filozofii,  tej  miłości  prawdy  i  mądrości  życio- 
^^ej?  Niech  na  to  odj){nviedzą  ci,  któi  zy  u  nas  z  negacyi 
wszelkich  idealnych  dążności  zrobili  rzemiosło,  a  „oświa- 

i  „naukę"  widzieli  jedynie  w  powierzchownem  popu- 
laiyzowaniu  najmętniejszych  wytworów  obcej  myśli! 

A  jednak  nie  rozpaczam  bynajmniej.  Bo  jeszcze  my- 
dlimy. E  pur  si  muoYe!  A  gdzie  istnieją  choćby  naj- 
słabsze zawiązki  myśli,  tam  lada  żywszy  powiew,  więc 
t  książka,  zasadom  filozofii  poświęcona,  nanowo  ją  podnie- 
cie^ może;  tam  i  praca  nad  rozwojem  szerszych  na  świat 
'  życie  poglądów  nie  jest  obowiązkiem  bezowocnym. 
Co  więcej,  mając  z  powołania  swego  do  czynienia  z  doj- 
izewającą  n^odzieżą,  wnikałem  w  tajniki  życia  umysło- 
wego kilku  z  rzędu  generacyj  i  z  radością  widzę,  że 
ostatnia  otrząsnęła  się  już  prawie  zupełnie  z  wpływów  ne- 
gacyjnych  i  czuje  w  sobie  pociąg  do  pi-acy  dodatniej,  po- 
ważnej, samodzielnej  i  na  polu  filozofii. 

Tym  to  właśnie  ndodszym  miłośnikom  nauki  krytj^cz- 
nęj  pracę  swą  głównie  poświęcam  i  tuszę,  żo  wozmą  ją 
do  ręki  nie  bez  korzyści  dla  siebie  i  dalszego  rozwoju 


Digitized  by  Google 


« 


filozofii  u  nas.  A  przy  teni  liczę  na  młodych  spccyali- 
atów  wszystkich  gałęzi  wiedzy,  szczególniej  też  na  licz- 
nych przyrodników,  garnących  się  znowu  coraz  bardziej 
i  u  nas  do  sponiewieranej  w  ostatnich  czasach,  lecz 
w  poczuciu  swej  godności  zawsze  ku  wytytLOta  dążącej 
laóiowej  nauk. 

Zasiadła  ona  znowu  na  sędziowskim  krześle  i  w  imię 
zasad  wznowionego  krytycyzmu  roztrząsa  spory  pomiędzy 
różnemi  dziedzinami  wiedzy,  a  rzesza  nauk  już  nio  prze- 
czy jej  koni[)ctencyi  w  tym  względzie,  lecz  domaga  się 
tylko  sądu  bezstronnego,  wnikającego  jak  można  najgłę- 
biej w  istotę  sprzecznych  zapatrywań;  sądu  sprawiedliwe- 
go, umiejętnie  uzasadnionego. 

1  ta  to  książka  chce  być  prz3xzynkiem  do  takiego 
sądu  nad  współczesnym  stanem  wiedzy;  chce  wprowadzić 
czytelnika  w  labirynt  krzyżując}  ch  się  poglądów  na  przy- 
rodę, człowieka  i  Boga,  ale  zarazem  i  wyprowadzić  na 
stanowisko  o  szersz3'cli  widnokręgacłi,  odsłaniając  ])rzcd 
okiem  duclia  najwyższe  cele  myśli  badawczej,  oraz  szlaki, 
po  których  ludzkość  kroczyła,  aby  się  zbliżyć  ku  tym  ce- 
lom, znaleźć  zaspokojenie  swej  gorącej  miłot^ci  prawdy. 

O  ile  autorowi  samemu  udało  się  wyjść  z  owego 
ciemnego  podziemia  wiedzy  współczesnej  ku  światłu,  ku 
prawdzie;  o  ile  zadosyćuczynił  trudnym  zadaniom  prze- 
wodnika młodszej  braci  na  tem  polu  i  czy  książka  jego 
spełnia  swe  zadanie  lepiej,  aniżeli  dość  liczne  w  tym 
przedmiocie  dzieła  obcych  literatur:  to  wszystko  zechce 
zapewne  ocenić  sumiennie  ta  garstka  naszych  poważnych 
myślicieli,  którzy  wraz  z  autorem  pracują  na  tej,  u  nas 
obecnie  tak  zapuszczcmcj  niwie;  to  może  wywoła  i  sad 
kompetentny  ze  strony  tych  naszych  specyalistów,  którzy 
pojmują  potrzebę  krytycznego  rozbioru  ostatecznych  za- 
sad swych  własnych  nauk.  Spodziewam  się,  że  dane 
w  tej  książce  dowody  szczerej  miłości  prawdy,  wolnej  od 
wszelkich  względów  ubocznych,  obudzą  w  każdym  kryty- 
ku .przekonanie,  że  z  wdzięcznością  przyjmę  wszelkie 


Digitized  bv  Goo^Ic 


—     XI  — 


uwagL  mające    na  celu:  ściślejsze  określenie  naukowych 
danych,  głębsze  w>rjaśnienie  spornych  kwestyj,  trafniejszo 
ich  rozwiązaaiie,    Ale  z  drugiej  strony,  w '  imię  powagi 
przedmiotu,  ma  też  autor  prawo  żądać,  aby  krytyka  nie 
kierowała  się  osobistą  niechęcią  i  koteiyjnemi  tendencya- 
mi,  aby  również  miała  na  oku  prawdę  dla  prawdy.  Ko- 
nieczność przypomnienia  f  i  tak  prostej  zasad^ ,  zauii dby- 
wanej  u  nas  w  krytyce  „iiaukowej"    bardziej,"  uiż  gdzie- 
kolwiek, jest  niestety  rzeczą  smutną,  bo  dotyczy  jednej 
z  głównych  przyczyn,  które  wstrzymują  prawidłowy  po- 
stęp  naszej  kultury  umysłowej.    Czyż  nie  nadszedł  czas, 
aby  nareszcie  i  u  nas   , nauka-  wyzwoliła  się  z  nizkicli, 
nieszlachetnych  namiętności?  Nie  traćmy  nadziei  i  w  tym 
względzie ! 

Zresztą  książka  niniejsza  nie  ma  na  oku  wyłącznie 
filozofów  i  specyalistów.  Pragnie  ona  zarazem  zaspokoić 
potrzeby  umysłowe  szerszego  grona  takicli  czytelników, 
którzy  zadają  sobie  pytania :  czem  jest  świat?  co  jest  ce- 
lem ludzkiego  żywota?  jakie  możemy  mieć  pojęcie  o  Isto- 
cie wszech  rzeczy,  o  Bogu?  Nad  rozwiązaniem  tycli  za- 
gadnień pracowała  myśl  ludzka  od  wieków,  a  lilozofia 
jest  owocem  toj  pracy.  To  też  każdy  umysł  głębszy,  za- 
stanawiając się  nad  sobą  i  światem,  wstępuje  w  zakres 
hlozoffi  i  w  niej  szuka  odpowiedzi  na  swe  wątpIiwoś(  i ; 
odpowiedzi,  zgodnej  zarów^no  z  wymaganiami  rozumu,  jak 
i  z  danemi  wiedzy  naukowej. 

Wsi^  do  fHosofii  ma  i  tym  umysłom  wyjaśnić  zasa- 
dniczo owe  zagadnienia  i  wskazać,  czego  się '  pu  lilozolii 
w  tym  względziu  spodziewać  mogą. 

W  celu  uprzystępnienia  często  bardzo  zawiłych  do- 
ciekań filozofii,  posiłkowałem  się  metodą  skoncentrowa- 
ny wykładu.  Wskutek  tego  dzieło  niniejszo  zawiera 
w  sobie  trzy  samoistne  całości,  organicznie  jednak  ze 
sobą  zespolone,  niby  trzy  książki  w  jednej,  z  których 
każda  traktuje  ten  sam  przedmiot  w  różnym  atoli  stopniu 
koncentracyi,  a  zatem  może  być  z  osobna  odczytaną 


XII  — 


I  tak,  pierwsza  część  składowa  obejmuje  paragrafy 
większem  pismem  (cycerem)  di*ukowane  i  podaje  w  stre" 
szczeniu  zasadnicze  poglądy  autora.  Stanowią  one  ca- 
łość w  sobie  (około  100  stronnic),  którą  można  odczjrtaó 
z  pomini(^'cieni  innych  składowych  części  książki.  Jest  to 
niejako  eleiiieutarny  wykład  wstępu  do  iilozoiii,  zrozu- 
miały dla  każdego  średnio  wykształconego  czytelnika. 
Nawet  czytelnik,  kt<5ryby  cbciał  całą  książkę  przestu- 
dyować,  skorzysta  z  niej  wiecei,  gdy  na  początku  lub 
w  końcu  swego  studyum  odczyta  to  streszczenie  osobno, 
ponieważ  to  mu  uprzytomni  jasno  główne  zasady,  które 
kierowały  przebiegiem  przedłożonych  badań. 

Dmgą  niejako  książkę  stanowią  wspomniane  para- 
graly  w  związku  z  licznemi  artykułami,  średnim  pismem 
(garmontem)  drukowanemi.  Tu  już  autor  rozwija  szerzej 
i  uzasadnia  krytycznie  swe  poglądy,  zatrzymując  się  dłu- 
żej na  tych  kwestyach,  które  według  jego  zdania  zasłu- 
gują na  szczególną  uwagę,  lub  któro  rozwiązuje  w  sposób 
odrębny,  sobie  właściwy.  Tu  należą  np.  poglądy  na  ce- 
chy znamienne  filozofii  w  stosunku  mianowicie  do  innych 
nauk,  na  twórczość  w  ogóle,  a  w  szczególności  na  sztu- 
kę, jako  na  antycypacyą  m'zoczy  wis  tułających  się  ideałów 
życiowych,  lub  na  prawo  przyczyny,  na  metodologiczne 
i  metafizyczne  zasady  przyrodoznawstwa,  na  stanowisko 
społeczno  lilozofa,  na  iiiutodo  lUozolii,  na  nowe  określenie 
prawa  rozwoju  umysłu  filozolicznego,  na  jego  wykształce- 
nie i  t.  p.  Jest  to  tedy  koncentryczne  rozszerzenie  tre- 
ści paragrafów,  z  wyldadem.  choć  już  nie  tak  elementar- 
ji\  iu,  ri zg  inanym  jednak  zawsze  jeszcze  w  granicach,  do- 
stępnych dla  czytelnika,  przywykłego  do  lektury  rzeczy 
poważniejszej.  I  tę  część  odczytać  można  zupełnie  nie- 
zależnie od  pozostałej,  drobnem  pismem  (petitem)  dru- 
kowanej. 

Dopiero  ta  ostatnia  część,  złożona  z  przypisków 
do  wspomnianych  artykułów,  ma  charakter  specyalny 
i  w  znacznej  części  dostępną  będzie  tylko  dla  czytelnika 


Digitized  by  Google 


—     XIII  — 


0  wyiszem  wykształceniu  naukowem.  Część  ta  dopełnia 
pvz,ednk  liosnemi  dodatkowemi  studyami,  historyą  i  li- 
teraturą roztrząsanych  kwost}^',  uwagami  krytyczne- 
mi  i  polemicznemi ;  słowem,  całym  aparatem  nauko- 
wym wiedzy  współczesnej,  o  ile  się  przyczynia  do  wyja- 
śmenia  naszych  pojęć  o  filozofii.  Autor  wprowadza  tu 
ezytehiika  do  swojej  pracowni,  w  tajniki  .^wego  rzemiosła 

1  usprawiedliwia  przed  nim  wyniki  swych  badań  charak- 
terystyką i  rozbiorem  wszystkich  tych  materyałów  nau- 
kowych, które  uwzględnił  przy  urobieniu  własnego  na 
rzł  czy  poglądu.  A  takie  studya  źródłowe  zaznajamiają 
zarazem  młodego  badacza,  o  ile  można  wyczei^ująco, 
z  środkami  pomocniczemi  do  dalszych  samodzielnych  ba- 
dań. Przy  tern  jednak  i  w  tym  specyalnym  dziale  czy- 
telnik ogólnie  w^-kształeony  najjolka  ustępy,  zdolne  go 
zająć  żywiej  z  powodu  doniosłości  badanego  przedmiotu,  jak 
np.  literatura  polska  z  zakresu  wstępu  do  filozofii  (str, 
19—38),  klasyfikacya  nauk  (str.  118—119).  kwestya  celo- 
wości (str  221^231),  krytyka  pozytywizmu,  wraz  z  po- 
glądem na  filozofią  pozytywną  w  naszej  literaturze  (str. 
281—296),  filozofia  nauk  specyalnych,  oraz  Uteratura  pol- 
ska w  tym  przedmiocie  (str.  321—341),  mechanika  i  de- 
tenninizm  (str.  370—375),  poglądy  znakomitych  współ- 
czesnycli  przyrodników  na  zasady  przyrodoznawstwa 
(str.  410 — 416),  zadania  i  kierunki  etyki,  oraz  kr3rtyka 
utyUtaiyzmu  i  pesymizmu  (str.  483—449  i  461^67). 
ideał  filozofa  w  dziejach  ńlozofii  (str.  512 — 519),  sprawa 
wykształcenia  ogólnego  (str.  666 — 673),  pedagogika  stu- 
dyów  uniwersyteckich  (str.  682—686)  i  t.  p. 

W  ten  sposób  należałoby  się  spodziewać,  że  sama 
objętość  książki  nie  odstraszy  wykształconych  czytohii- 
ków  od  wzięcia  jej  do  ręki,  jeżeli  tylko  dowiedzą  się 
o  jej  treści  i  sami  czytają  chętnie  rzeczy  poważne.  Za  je- 
dno zaś  i  drugie  autor  już  nie  odpowiada.  Jest  to  bo- 
inem  obowiązkiem  prasy,  dbającej  o  postęp  umysłowy 
społeczeństwa,  zaznajomić  szerszą  publiczność  z  treścią 


Digitized  by  Google 


teo^o  rodzaju  dzieł  i  zachęcić  do  wyrobienia  swego  sądu 

0  rzeczach  przy  ich  pomocy.  Niestety,  wiemy  wszyscy^ 
że  nasza  prasa  tylko  wyjątkowo  poczuwa  się  do  tego  obo- 
wiązku społecznego.   Łatwiej  pisać  o  polityce,  teatrze 

1  powieściacli,  niż  zdać  umiejętnie  sprawę  z  pracy  nauko- 
wej. Ale  czyż  dla  tego  społeczeństwo  nie  ma  wiedzieć 
o  tern,  co  się  dzieje  na  polu  myśU  wszechludzkiej  ?  czy 
ma  pozostać  bez  poważnego  pokarmu  duchowego  i  zale- 
żeć w  tym  względzie  zupełnie  od  łaski  i  niełaski  po- 
wierzchownych popularyzatorów,  czerpiących  swą  wiedzę 
zazwyczaj  z  trzeciej  ręki?  To  też,  nie  mówiąc  o  kryty- 
kach, ośmielam  się  prosić  sumiennych  recenzentów,  któ- 
rzyby  chcieli  zapoznać  publiczność  z  uiniejszem  dziełem. 

,  o  przeczytanie  })izynajumiej  rozdziału:  „Podział  wstępu 
do  filozofii  (str.  61 — 68)/  gdyż  to  da  im  dokładne  pojęcie 
zarówno  o  zasadniczej  treści  tej  książki,  jak  i  obecnym 
stanie  badań  nad  tą  treścią 

Dodany  w  końcu  słownik  terminów  ftlozoficznych 
ze  wskazaniem  miejsc,  gdzie  są  bliżej  objaśnione,  oraz 
spis  autorów  C5rtowanych,  ułatwia  praktyczne  użycie 
książki  w  cluiraktorzo  podręcznika  przy  oiyentowania  się 
w  większości  zasadniczych  kwestyj  hlozofti  i  w  ich  Utera- 
turze.  Młody  badacz  z  łatwością  odnajdzietu  wszystko, 
co  go  w  studyach  nad  filozoficą  żywiej  zająć  może. 

Jeżeli  do  tego  dodam  nizką  cenę  tego  obszernego 
tonm,  znacznie  niższą  od  kosztów  samego  druku,  za  co 
należy  się  wdzięczność  Komitetowi,  zarządzającemu  kasą 
pomocy  dla  osób  pracujących  na  polu  naukowem  imienia 
Dra  Józefa  Mianowskiego;  natenczas  nikt  nie  zaprzecz3% 
że  zrobiono  wszystko,  co  tylko  było  możliwem,  aby  uto- 
rować tej  książce  drogę  do  szerszej  pubhczności,  a  szcze- 
gólniej młodzieży,  kształcącej  się  w  wyższych  zakładach 
naukowych,  która,  że  tak  powiem,  z  urzędu  zapoznać  się 
winna  z  togo  rodzaju  pracami.  Czy  to  uczyni?  i  czy 
dzieło  moje  zdoła  wywrzeć  głębszy  wpływ  na  kierunek 
jej  badań  i  jej  poglądy  na  świat?  tego  nie  przesądzam. 


Digitized  by  Google 


XV 


Nie  oddaję  Bię  też  w  tym  względzie*  przesadnym  oczeki- 
waniom. Bo\>i4^,  co  do  mnie  naleisy,  wedle  sił  swoich 
i  swego  Tozumienia  rzeczy:  resztę  pozostawiam  innym 

i  czasowi! 

Prócz  Członkom  Komitetu  Kasy  Mianowskiego  wi- 
nienem  serdeczne  uznanie  i  innym  osobom,  które  pracę 
moją  wspierały  swą  łaskawą  pomocą. 

Należą  do  nich  naprzód  liczni  specyaliści,  n;i>i  i  olł- 
cy,  którzy  w  dyskusyach  nad  kwesty ami.  w  ninicjszciii 
dziele  roztrząsanemi,  wyjaśnili  mi  niejedno  zawiłe  zaga- 
dnienie wiedzy  współczesnej  i  wskazali  pomoce  naukowe 
do  własnych  w  t\Tn  kieiiinkn  dociekań.  Wymienienie 
ich  imienne  jest  tu  rzeczą  niemożliwą,  gdyż  pomoc  icli 
była  zbiorową,  składała  się  z  licznych  wprawdzie,  lecz 
drobnych  wskazówek,  które  w  całości  miały  dla  mnie 
doniosłość  wielką,  ale  w  szczegółach  nie  dają  się  ściśle 
określić  Zresztą  w  odnośnych  częściach  tej  książki  mia- 
łem sposobność  podnieść  zasługi  i  nasz3'ch  badaczy  spe- 
cyalistów  przy  głębszem  określeniu  zasad  i  wyników  wie- 
dzy współczesnej,  a  skrzętne  uwzględnienie  ich  prac, 
drukiem  ogłoszonych,  niech  świadczy  o  skwapliwości, 
z  jaką  od  nich  zawsze  uczyć  się  pragnę. 

Wielkiem  ułatwieniem  była  dla  mnie  następnie  po- 
moc, jakiej  doznałem  od  panów  bibliotekarzy  różnych  księ- 
gozbiorów, swojskich  i  obcych.  Ze  szczególiki  wdzicczno- 
ścią  wspominam  w  tym  względzie  protesorów  Józoik 
Przyborowskiego  i  Zygm.  Wolskiego,  bibliotekarzów  or- 
dynac\j  Zamoyskich  i  Krasińskich  w  Warszawie,  którzy, 
nie  szczędząc  często  trudów,  wspierali  moje  jn oszukiwania 
nad  swojską  literaturą  hlozohczną,  uraz  pana  .Jana  Naake- 
go,  warszawianina,  bibliotekarza  w  Muzeum  Brytańskiem 
w  Londynie,  który  z  szczerą  życzliwością  ułatwia  od- 
dawna  rodakom  korzystanie  z  tego  olbrzymiego  Icsiciyo- 
zbiom,  a  mnie  pomocnym  był  szczególniej  w  studyacłi 
nad  najnowszą  literaturą  jQlozoiiczną,  mianowicie  an- 
gielską. 


Digitized  by  Google 


—     XVI  — 

Za  staranne  sporzad/.enie  spisu  autorów  obowiązany 
jestem  kandydatowi  nauk  iilologicznych,  panu  Zygm. 
Chmieleńskiemu. 

Największa  atoli  wdzi^znośó  należy  si^  odemnie  pro- 
fesorowi Romanowi  PU  uk u  wieżowi,  który  z  niestrudzoną 
wytrwałością  podjął  się  łaskawie  czytania  niniejszego 
dzieła  w  arkuszach  korekcyjnych.  Była  to  przysługa 
prawdziwie  przyjacielska,  na  której  w  wielu  miejscach 
zyskała  poprawność  wysłowienia.  Bo  chociaż  sam,  tak 
w  tej,  jak  i  we  wszystkich  innych  swych  pracach  dbam 
starannie  o  czystość  języka,  to  jednak  usterki  w  nim  zda- 
rzyć  się  mogą  łatwo  zwłaszcza,  gdy  autor  w  swych  bada- 
niach zmuszony  był  posiłkować  się  ti:lównie  Uteraturą  ob- 
cą. Za  usuniecie  tego  rodzaju  usterek  czuję  się  w  obo- 
wiązku powtórzyć  pubhcznie  prof.  Plenkiewiczowi  najser- 
deczniejsze dzięki. 

WarBsawa,  w  Gnidmu  1895. 

Henryk  8truve. 


Digitized  by  Google 


SPIS  RZECZY. 

stron* 

Pnedmowa   VII 

Uwagi  i  wiadomości  przygotowcae. 

I.   PRZEDMIOT  WSTĘPU  DO  FILOZOFU. 

1 1*  Okriilnd*  nauki  wstfpiij  io  fllosofli   8 

L    W$tęp  do  fiUiZofii  %D  porównaniu  ze  tcstępnemi  zojtruhnni  l)inych  nauk  .  4 

Zarzut  rzyniony  filozofii  co  dn  hraku  -tafyh,  og-nlnie  przyjęty*  h  zasad  ,  6 

S.    Wift^p       fihizofii.  uważany  juko  siu)t4>il:iil>Hi  miuka  filnzo/iczna  ...  8 

1.  Literatura  wst^^pu  do  tilozotii,  olica  i  poł>ka   lu 

2.  Słowniki  filozoficzne   38 

3.   Propedeutyka  filozofictna  i  tostęp  do  filozofii   40 

litentara  propedeatjrki  filoioficsiej  w  colach  podagogicsnych  .  .  «  .  4S 

n.   ZNACZENIE  WSTĘPU  DO  PILOZOPK. 

§  2.    liauka  wstfpaa  do  filo^otii  w  Htosuiiku  do  innych  nauk  zasadniczej 

MozoŁi   44 

/«   Higłorya  filozofii  i  wsł^  do  fiX(XS(^   46 

Łitefaton  bistaiyi  filoiofii,  tnktowaooj  jako  wstęp  do  ffloa»fli.  ...  48 

J9»   Teorga  poztumia  i  wstęp  do  /Saeo/St   60 

1.  Propodcutyka  filozofiirzna  wedlui^r  Kwanta  *   .   .  •  .  54 

2.  Propodoutyka  filozoficzna  nowokantystów   54 

3.  Ohjaśnionic  tomiDów:  eDipir}'cznj^  doświadczalnj,  eksporymentaJnj. 

B*    Filozofia  fihzofil   6<) 

1.  Filozofia  hli.zuiii  K-ipp^na  i  'JYfntow^kif.ju   5^ 

2.  Logika  i  mutatizyka   60 

3.  Bncyklopcdya  nauk  i  aik6t  filotoficzojrch   00 

ra.  PODzm.  WSTĘPU  do  filozofh. 

$  3.   Fofl^lad  na  8zczeg'dIowe  zadania  nauki  wstępnej  do  filozofii   61 

i,    Tre^-  rozilziału  pierwszego  nauki  wst^piuj  rJo  (ilnzofii   62 

Dotychczasowe  opracowanie  treści  pierwszugu  rozdziału   02 

Jih    IW^e  drugiego  rotdgUihi  >  02 

Do^ehcnsowe  opraoowanifl  drugiego  lozdziatn   OS 

« 


Digitized  by  Google 


—    xvrri  — 

i<troaa 

3.  Trekć  rodziahi  frzmego   ft4 

Dot3'eln;za>owe  opnti-owanie  treo<:iu^u  ruzdziatu   65  | 

4.  Treść  rozdziału  izuartójo   65  | 

Dotychczasowe  opracowanie  czwartego  rozdziału   67 


ROZDZIAŁ  riERWSZY. 

Istota  fllQ2Qlftl» 

L    OKREŚLENIE  FILOZOFII. 

i  4.  Nagwa  i  praedmiot  filozofii   69 

/.    Określenir  dosłoimr  filozofii   70 

1.  Lit»>ratura  dotyrz^ca  dusłuwuogo  określenia  filozofii   ^''i 

2.  Literatura  odnośnie  do  wydzielenia  sii;  nauk  spec^-ąln.ych  z  filozofii.  TH 

2.  Pogląd  historyczny  na  rzeczowe  określenia  filozofii   73 

Literatura,  dotyry.ąrą  rzfr/owtyyo  iikri,'śk'nia  tilo/.otii   78 

3.  Zasoflnicze  czynniki  wiedzy.    Podmiot  i  idea  przedmiotowej  rzeczym- 
fitości    82 

1.  Wiedza  i  poznanie.    Nauka  i  wiara   88 

2.  Podmiot  i  pr/odmiot   88 

■I  Zapada  w  •/.nac/ttniit  filozofit^zneni  .  .  ,  ,  .  .  ,  ,  ,  ,  ,  ,  ,  ^ 

TT.    CECHY  ZNAMTENNTE  FTLOZOFTL 

S  6.   Krytyczna  "B&modzielność  myśli  i  dążność  do  ogólnego  na  świat  po- 
glądu   89 

1.  Kryiijcysm  filozofii   92 

1.  Krytycyy.iii  Kiuita   9^^ 

2.  Wittpionif  jako  punkt  w^-jścia  dla  krytyki   94 

2.  Pogląd  filozoficzny  na  świat   95 

Pogląd  przeczący  na  świat.    .    .    99 

3.  Zimidnicze  }X)jęcia  filozoficznego  na  śiriał  poglądu:  istota  i  zjawiMkn    .  101 
Obrona  uictalizyki  •   105 


m.    CECJHY  ZNAMIE>J\^K  F1[A)Z()FTI  W  PORÓWNANTIJ 

Z  NAITKAMT  SPECYALNEMI. 

8  6.   Dogmatyzm  nauk  niefllozoflcznych  i  apecyaligacya  wiedzy   108 

/.   Jedność  nauki  i  jtodział  pracy  ntnysłouej   111 

■Słówko  o  klasyfikacyi  nauk   118 

?■    Pojęcia  nt/ółu.  sz<2rgóh(  i  iń-nini   120 

Litoratiira   liM 

3.    Pt  ziipuMZczenin  dogmatyrzne  nauk  Hpecyalnych   127 

Dogmaty/m,  wiara  i  o^mniezonie  przypusz(^.eń  dupina  ty  <v.nyi'h.    .    .    .  134 


XIX 


ROZDZIAŁ  DRUGI. 

Stosunek  fllozofii  do  reszty  objawów  życia  nmysłowego, 

L   POGLĄD  OGÓLNY  NA   OBJAWY  ŻYCIA  UMYSŁOWEGO. 

gt  f ona 

I  7.  Charakterystyka  typowych  objawów  życia  nmysłowego   137 

/.    Za-^'nhi  psijcliohitfuzna  klasj/fikiu  iji  i'l>jaivóiv  życia  umysłowego.    .    .  14ił 

Litt.Tatura  kh^sYlikacyi  władz  uuiy^luwych                                        .  146 

V.    Jedność  życia  umysłotcrgo                                                ....  147 

Poglądy  psychologów  na  jedność  życia  uinyslowopo   \f>\ 

3.    Kla-^yfikacya  szczegółowa  objawów  życia  umysłowego   154 

Tablica  z  tą  klaayfikacyą   166 

Hi8torya  rozróżnienia  naturalnych  i  metodycznych  objawOw  życia  umy- 
słowego   167 


II.    FILOZOFIA  I  TWÓRCZOŚĆ. 

§  8.   Ogólna  charakterystyka  twórczości   168 

1.  Nauka  o  ideach,  jako  zasada  nauki  o  ideałach   172 

1.  Xaiika  W.  WunJta  o  idcćtLli   181 

2.  Literatura  nauki  o  ideach   183 

2.  Ideał,  twórczość  i  sztuka   184 

1.  Ideał  i  utopia   197 

2.  Litf?rattira  idćali?:mn  i  realizmu  o  istocie  sztuki   198 

3.  Twi^rczość  i  teorya  a6ocya<;yi   200 

3.  Głóicne  typy  ideałów  umysłu  ludzkiego.    Ich  czynniki  iHłdmiołowe 

i  przedmintowe   201 

1.  Piękno,  prawda  i  dobro   219 

2.  Prawo  celowości     221 

Lircratura  polaka  o  celowości   228 

§  9.  Stosnnek  nanki  w  ogóle^  a  w  ggczególności  flloaofli  do  twórcgośoi  .   .  2:^2 

/.   Krytyka  j'0(f lądów  F.  Alb.  Langego  na  twórczość  metafizyczną.    .    .    .  244 

Literatura  dotycząca  nauki  F.  A.  Langego   251 

X\    W»p6łcz€S7ie  poglądy  na  twórczość  mehifizyczną   252 

Literatura  w.^pulczehna  u  twórczości  metatizycznoj,  obca  i  swojaka   .    .  258 

3.    Ideały  i  jtrawda   260 

Wyolira/nia  i  nauka   2<'7 


ni.   FILOZOFIA  I  NAUI\L\. 

1 10.   Filozofia^  jako  nauka,  w  związkn  z  innemi  naukami   272 

1.  Krytyka  piHjhjd^i.  Cumtca  na  /iluzofią   276 

1.    Literatura  obca,  dotycząca  pozytywizmu  Couitea   281 

C7  -  -2.   Filozofia  pozytywna  w  literaturze  polskiej   287 

2,  Naukowość  filozofii   205 


XX  — 

stron* 


1.  Zasady  naukowości     o'U 

2.  Filozofia  , naukowa**  w  pr2c<  i  wstawieniu  do  „nionaukowej*  .    .    .  309 

3.  Ajrnostvcvzni   3fl 

3.   Znaczmie  filozofii  dla  nank  spieyalnych   315 

1.  Filozofia  nauk  apocyalnyrli   321 

2.  Literatura  polska  w  zakresie  nauk  specyalnych   -^30 

3.  Specyali/ąt  ya  wiedzy   341 

Tiiteratura  polska   348 

§  U.    Filozofia  w  stosunku  do  nauk  przyrodniczych   34Ó 

1.  Metodolofjia  nauk  przyrody  iczt/ch   352 

1.  Metauiatiinatyka   36ił 

2.  Mecłianika  i  indotfrminizm   370 

2.  Pr  życzy  n<nccHĆ  i  mechanizm   375 

Literatura  dotyp^ąca  prawa  przy«'7Ą'ny    385 

3.  Metafizyka  nauk  przyi  odniczych  i  prawa  przyrody   ;i8J) 

1.  Mater^-a  i  siła   401 

2.  J'oRli\dy  znakomitych  współczesnych  przyrodników  na  zasady  przy- 
rodoznawstwa. .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .   .    ■  .  .  .  .  .  .  .  ilQ 

TV.    FTL()7X)FTA  T  ŻYCm. 

§  12.   Pogląd  ogólny  na  dążności  życiowe  i  ich  stosunek  do  filozofii  .    .   .  417 

1.    Fdnzitfid  i  dtilmihyt  matcn/alny  

1.  Zadania  i  kierunki  <'tyki   \SS 

2.  Po^^arda  dobrobytu  matcryalnego.   ('ynizni  i  stoicyzm   440 

8.    Kpikiireizm  t  utvlitArvzm   ...  442 

ił.    Filozofia  i  życie  sjiołccziit'   44'J 

1.  i\>garda  dóbr  społer/.nycii.    Ase<  tyzm  i  pey^ymizni   Vt)l 

2.  Znaczenie  społeczne  filozofii   467 

3.    Filozofia  i  rcliyia   470 

L   Ateizm  i  anarchizm   471) 

2.    Literatura  dotyrz^oa  stosunku  filozofii  do  religii   4>il 

fi  13.    Filozofia  i  mądrość  życiowa   4^5 

1.  Mądrość  życioica  Jako  początek  filozofii,   489 

Literatura  dotycząra  un^drrów  Wsutiodu  i  Orccyi   498 

2.  Idcal  filozofa  tr  życiu   5<)1 

1.  Doktrynerstwo  i  życiowo  obowiązki  lilozota.   510 

2.  ideał  filozofa  w  dziejach  filozofii.    .    512 


ROZDZIAŁ  TRZECI. 
Metoda  fllozofll. 

I.    O  METODZIE  FTLOZOFTT  W  OGÓLE. 

§  14.   Znaczenie  metody  filozofii  i  jej  czynniki  składowe.   .......  521 

/.    Kwesty  a  meU>dy  filozofii  i  logika  523 

[literatura  dotycząca  metody  filozofii  525 


XXI 


strona 

■V.  Analiza  i  stinieza,  jako  czynniki  Metodologiczne  nauki  w  iHfółe  .  .  .  529 
f /if«-ratur:i  .':3.'t 

ó'.    Kn/slifii  oilrł-finrj  nictndi/  fUozufii     lh/alihi//k,i  l{i,/lu   ......  !'y]7i 

Literatura,  dolj»L-&ąea  luetodj  dyalektyr^noj  54*  > 


rr.   ANALIZA,  JAKO  CZYNNIK  METODOLOGICZNY 

FILOZOFII. 

§  15.  Prgędmiot  i  główne  momenta  analizy  filozoficznej  ó41 

1.  Kri/fijku  ntnijsłn.  jako  czj/nnik  anulizf/  /iiitzn/uznei  .   .    .    .  545 

RarYonalizm  i  L'nipirv7,iii   .    .  55() 

2.  KrgtjĄd  nauk  sfci/gluych.  jako  czijiiiiik  auftli:i/  filozuficzurj.    .   ■">.')  1 

l'r/y|)isck   .    .    .  .').'),"> 

V.    Krt/łijka  hlsf(iri/(.  zn(i  filozofii,  jako  (  Zi/nnik  uirt<"h,h,iji(  zny   ■'•';> 

Literatura  5(U 


lU.    SYNTEZA.  JAKO  CZYNNIK  METODOLOGICZNY 

FILOZOFII. 

§  16.   Przedmiot  i  główne  momenta  syntezy  filozoficznej    5ni 

/.    Syntetyczne  ob^-obimic  i  uzujtrinienie  jmfflądu  na  śtpinł  zdrowego  roz- 
sądku, czyli  naiirnego  realizmu   507 

Filozotia  zdrowt  L''o  ro7.-;\'lka     572 

2.  Synteza  krytycznie  uzasadnionych  praw  nauk  apecyalnych   572 

EpcykloptHlya  nauk  apccyalnych  wfdlug  Comtoa   .    .  570 

3.  Synteza  Itistorticznn  filozofiezne<)0  na  myiat  potjlądu   580 

Idealny  rfaliziu  i  eklektyzm   r>^<7 

 k  i  


ROZDZIAŁ  CZWARTY. 

Rozbiór  nmysłu  filozoficznego. 

I.    UZDOLNIENIE  UMYSŁU  FILOZOFICZNEGO. 

§  17.   Ołówne  czynniki  i  typy  nzdolnienia  filozoficznego   59:^ 

i.     Umysł  (hjaJrktiji  zny   001 

Przykłady  uzdolnienia  dj-alektyezncgo   605 

a.    Umysł  krytyczny   606 

Trzykłady  uzdolnienia  krytycznego   011 

3.    Umysł  konstrukcyjny     612 

rr7,vkJadv  uiii\^Iu  konstrukcyinfiro   ni7 


n.   ROZWÓJ  HISTORYCZNY^  UMYSŁU  FILOZOFICZNEGO. 

8  18.   Olówne  epoki  w  rozwoju  umysln  filozoficznego  ni8 

1.   Zasadnicze  prawo  roztcojti  umynłu  filozoficznego    .    '  622 

Psychologia  rozwoju  umysłowego  629 


—  XXII   


Prawo  roziniju  filozofii  według  Hegla,  Comtta  i  Spruccrn   t>.K> 

Prawo  rozwoju  filozofii  według  naszych  inyślicieli,  szczeg/)lniej  'IV' 

szyńskicgo   637 

5.    Prawo  rozwoju  filozofii  w  sfosioiku  do  powuzechnego  prawa  rozwoju   .  H;iS 

Palingonoza  czyli  prawo  powtarzającego  się  typu  rozwoju   042 


■ 

III.    WYKSZTAŁCENIE  UMYSŁU  FILOZOFICZNEGO. 

§  19.   Charakter  i  środki  pomocnicze  wykształcenia  fllogoflcgnego      ,   .   .  H44 

1.     Wykazłałcenie  ogólitr,  jako  wspóhzgnyiik  wykształcenia  filozoficziugo  .  iK>i 

1.  Spór  klasyków  i  rfalistćiw  w  ^pniwio  wykształcenia  ogplnoyo  .  .  H<>^ 
Literatura  polska  t>-go  sporu   660 

2.  Wykład  lilozofii  w  średnich  zakładach  naukowych   H71 

Wykszłałcettie  naukowe,  jako  współczynnik  wykształcenia  fUozoficznfgo  674 

Pedagogika  studyów  uniwersyteckich   682 

3.    Wykf<złałcenit  filozoficzne  fachowe  >   .    .  686 

1.  Pomoce  naukowe  wykształcenia  filozoficznego   6fł9 

2.  (Czasopisma  filozoficzne  *.    .  702 

Sprostowapia  i  dopełnienia   704 


DODATEK. 

1.  Słownik  filozoficzny,  wraz  ze  spisem  alfabetycznym  rzeczy,  traktowa- 
nych w  niniejszej  ksii^żcc   7f>5 

2.  Spis  autorów  i  filozofów^  cytowanych  w  niniejszej  książce: 

A)  Obcych   715 

B)  Tolskich   722 


T- 


B.OZBIÓE  KRYTYCZNY 

ZASADNICZYCH  POJ^Ć  O  FILOZOFII 

czyli 

Wstęp  do  £1ozo£l 


Digitized  by  GoogI 


Uwagi 
1 

wiadomości  przygotowawcze. 

L  Przedmiot  wstępu  do  filozijfii. 

Określenie  nauki  wstępnej  do  filozofii. 

Każda  nauka  rozpoczynać  musi  badanie  swojo  od  do- 
kładnego określenia  swego  przedmiota,  swych  zadań,  swej 
metody  i  innych  kwestyj  wstępny  cli,  których  wyjaśnienie 

i*tano\vi  konieczny  warunek  samego  badania  naukowego. 
Toż  samo  dotyczy  i  filozofii.  Nie  można  rozpoczynać  szcze- 
gółowych badań  filozoficznych,  nie  wiedząc:  czem  jest  fi- 
lozofia w  ogóle?  jakie  są  jej  zadania  i  cele?  do  czi  ^o  dą- 
ży? jakiemi  środkami  urzeczywistniać  winna  swe  dążno- 
ści? i  t.  p. 

W  naukach  specyalnych,  przeciwstawianych  zwykle 
filozofii,  wszystkie  te  kwestye  wstępne  nie  stanowią  prze- 
dmiotu osobnego  badania,  a  tem  mniej  sporu,  lecz  spro- 
wadzają się  zazwyczaj  do  pewny  cii,  powszeclmio  uznany  cii 
pewników  i  przypuszczeń,  określeń  i  zasad,  powtarzanych 
tylko  dla  wiadomości  na  czele  systematycznego  wykładu 
danej  nauki.  W  lilozolii.  ])rzeciwnie,  nie  można  ztróry 
powoływać  się  na  takie  powszeclinie  uznane,  niewątpliwe 
pewniki  i  przypuszczenia,  określenia  i  zasady,  jako  na 
atsde  fiindamenta  dalszych  badań,  lecz  należy  przede- 
wszystkiem  rozpatrzeć  i  wszechstronnie  w yja.^Jiić  te  kwe- 
stye wstępne,  zasadnicze,  gdyż  od  poglądu  na  nie  zależą 

* 


Digitized  by 


4  §   1.     PRZEDMIOT  WSTĘPU  DO  FILOZOFII. 

r(')żny  kipriinok  i  cbaraktor,  r(')żuy  nastrój  i  duch  wszelkich 
dalszych  bćidań  na  polu  tilozolii. 

Taki  odrębny  stosunek  filozofii  do  owych  wstępnych 
zasadniczych  i>o}ą6  o  jej  przedmiocie,  zadaniach,  metodzie 
i  t.  p.  wynika  z  natury  tego  objawu  życia  umysłowego. 
Filozofia  nie  mogłaby  stanąć  na  wysokości  swego  dotych- 
czasowego naukowego  rozwoju,  wyrzekłaby  się  swej  wła- 
snej istoty,  ulegała  by  przypadkowym  prądom  czasu,  ró- 
żnym wj)ły\V()in  j)()stronnvm ;  jodiiem  słowem.  ]>hylziła  by 
po  przestworzu  myśli,  niby  statek  bez  kompasu  i  stem,  na 
rozległem  morzu  burzą  miotany,  —  gdyby  swych  badań  nie 
opierała  na  wstępnjmi  rozbiorze  i  wyjaśnieniu  owych  kwe- 
sty) zasadniczycb,  gdyby  pojęcia  o  własnej  swojej  istocie 
chciała  czerpać  z  mętnego  źródła  wierzeń,  przekonań, 
poglądów  panujących  w  tym  lub  owym  czasie,  wśród  tej 
lub  owej  z  dotychczasowych  sekt  filozoficznych. 

Ponowne  zl)a(binie  zasa(hiiczyeli  J)()jęe  o  tilozolii  przez 
każdego  samodzielnego  myśliciehi  l>yło  dotąd  rysem  zna- 
mienn3an  rozwoju  i  postępu  filozofii,  nadawało  jej  bada- 
niom charakter  kri/łyczny,  różny  zasadniczo  od  przeważnie 
doffmafijczncj  tradycyi  innych  nauk  co  do  ieb  ogólnych  za- 
sad i  dążności.  Dla  tego  też  filozoiia  poświęca  osobną 
naukę  badaniom  nad  własną  swoją  istotą  i  widzi  w  tej 
nauce  konieczny  flindament  swego  istnienia,  całej  dalszej 
swej  l)utl(»wy  naukowej.  Tą  nauką  jest  rozbiór  kriftyczny 
zasadniczych  paj^  o  filozofii,  zwany  zazwyczaj  wst^in  do  filo- 
zofii. 

1*  Wstęp  do  filozofii  w  porównaoia  le  wstępnemi 

zasadami  innych  naok. 

Określenia  i  zasady  ogólne  oraz  różne  nwagi  przygotowawcze, 
napotykane  we  wstępie  do  wykładu  każdej  nauki,  a  nawet  i  do  wię- 
kszości naukowych  monogiaiij,  nie  są  bynajmniej  upiększeniem  reto- 

rycznem,  lub  zahytkiom  scholastyczm^ch  nawyknień,  nad  któremi  mo- 
żna z  h'kc»'\vażł'ni<Mii  (■zeiuj)r(^dzoj  przejść  do  por/ndku  dziennego. 
Prz».'oi\vni<\  »iw('  l>*>j'H'ia  i  wiadomości  wstł^pno  stanowią  konieczny 
puukt  wyjścia  dla  każdej   uauki  i  zazuaczają  przewodnie  zasady, 


I 


§  1,1.     WSręP  DO  FILOZOFII  I  .NAUKI  8PKCTAŁNB.  5 

któmd  DMika  się  rządzi  w  dalszych  swych  badaniach  i  od  których 
kulego  uwzględnienia  zależy  ])u  t.p  i  prawidłowy  rozwój  tych  ba^ 
dsń.  Ztąd  też  pochodzi,  źe  pogląd  na  przedmiot  i  metody  danej  naaki, 
aa  jej  stan  obecny,  na  jej  stosunek  do  nanfe  pomocniczy  cli,  na  nie- 
wątpliwe wyniki  dotychczasowych  poszukiwań,  na  warunki  postt^pu 
w  przyszłości  i  na  wiele  innych  kwestyj  ogólnych  tego  rouz.ijii,  wy- 
wiera w  pr,iktvoe  bezpośredni  wpływ,  często  mimowolny  i  bezwiedny 
]ia  Dajsubteimejsze  badania  uczonego,  na  cał^  j^go  pracę  około  rozwią- 
zania szczegółowych  zadań  nauki. 

Jeżeli  się  zaś  zat^Łanowimy  nad  źródłem  owych  pogli^Uów  mba- 
dniczych  w  różnych  naukach,  to  narzuca  się  nam  w  sposób  oczywisty 
Mt,  śe  nauki  spec^^alnc  opiorają  się  w  tym  względzie  prawic  wyłącz- 
nie na  bezpośredniej  naukowej  tradycyi  bez  osobnego  rozbioru  joj 
tieki  i  bez  kiytycznej  oceny  jej  wewnętrznego  znaczenia.  Dotychcza- 
sowe doświadczenie  doprowadziło  większość  specyaHstów  w  zakresie 
danej  nanM  do  pewnych  ogólnych  poglądów  na  jej  przedmiot,  zada- 
nia, metody  i  t.  p.,  a  że  dzięki  tym  pogodom  ogólnym  nauka  postę- 
powała i  dochodziła  do  wyników  zadawalajł^rych,  —  więc  młodsza 
jSreneracya  uczonych  przejmuje  zazwyczaj  bezpośrednio  te  |)Oglądy  op;(')l- 
nv  od  itar-^ztj  i  widzi  swoje  zadanie  nie  w  rozbiorze  owy(  h  zasad 
jK)dj5tawowych  nauki,  U  (  z  przedewszystkiem,  a  często  i  w  yliu  znie, 
w  dalszem  prowadzeniu  badań  sj)ecyalnvch,  t.  j.  w  uzupełnieniu  samej 
miedzy  odnośnie  do  badanego  przedmiotu.  Taki  zaś  stan  rzeczy  ma 
za  skutek,  że  odnośnie  do  kwestyj  ogólnych  dan(\j  nauki  speeyaliśei 
zazwyczaj  w  zupełności  ze  sobą  się  zgadzają,  a  rozchodzą  się  pomię- 
dzy sobą  przeważnie  tylko  t  o  do  treści  i  wyników  swych  badań  szcze- 
gółowych. Co  do  przedmiotu,  zadań,  metody,  głównych  wyników  ta- 
kich np.  nauk  jak  astronomia,  fizyka,  chemia,  mineralogia,  botani- 
ka, zoologia,  historya,  filologia,  prawoznawstwo,  teologia  i  t.  p*  panu- 
je po  większej  części  zgoda  pomiędzy  specyalistami,  a  spory  zaczynają 
się  dopiero,  gdy  chodzi  o  pogli^d  na  tę  lub  ową  kwestyą  szczegółową. 

Zupełnie  odmiennie  przedstawiają  się  nam  te  stosunki  w  zakresie 
nloiojii.  Tu  tradycya  naukowa  nie  stanowi  ani  wyłącznej,  ani  na- 
wet głównej  powagi  przy  urabianiu  ogólnych  ])oj(^ć  i  zasad.  Podo- 
Imież  nie  wystarcza  powoływanie  się  na  panujące  lub  ])0wszeehnie 
l>rzyjf^te  jło^lądy.  Przeciwnie,  każdy  saniodziebiy  myśliciel  zapatruj*' 
si^  na  filozotią  ze  swego  odrębnego  stn^owiska  i  t  1m»i  laż  każdy  z  nich 
ma  na  oku  prawdę  powszecliną.  przez  wszj^stkich  uznaną  i  wszystkim 
dowieść  się  dającą,  to  jednak,  nie  przyjmując  tradycyjnie  £rotowych 
pojęć  o  filozofii,  lecz  poddając  te  pojęcia  samodzielnemu  krytycznemu 
rozbiorowi,  dochodzi  często  do  wynik('>w  .  ()dstę])ujących  od  panujących 
w  danej  chwili  poglądów  i  przerywających  wskutek  tego  wewnętrzną 


Digitized  by  Google 


6  §  WSTĘP  DO  FILOZOFII  I  NAUKI  8PBCTAŁNB. 

ciągłość  rozwoju  naukowego  filozofii  Z  tego  wynika,  ie  filozofowie 
rozckodzą  się  w  swyck  zdoniaoh  nie  tylko  odnośnie  do  kwestyj  spe- 
cjalnych, lecz  przedewszystkiem  i  głównie  odnośnie  do  kwestyj  zaga- 

dniczycK  dotyczących  ogólnego  poglądu  na  przedmiot  i  zadania  filozo- 
fii, na  jej  stosunek  do  innych  nauk,  do  twórczości  umysłu,  do  życia, 
religii,  metody  i  t.  p.  To,  co  u  spccyalistów  nic  daje  zazwy- 
czaj ])o\vo(ln  do  poważnych  sporów,  t.  j.  ogólne  zasady  danej  nauki, 
to  w  zukrt  sie  filozolii  jest  przedmiotoin  nais;])rzeczniejszych  zdań 
i  noi^lą-ilów.  A  ż*'  inyśl  naukowa  dąży  ws/e^d/ic  i  zawsze  do  możliwego 
usiuiięcia  sprzeczności,  a  tego  dokonać  nie  może  inaczej,  jak  tylko  na 
podstawie  wszechstronnego  badania  kwestyj  spornych,  więc  ujawnia 
się  konieczność  osobnego  naukowego  rozbioru  zasadniczych  pojęć  o  fi- 
lozofii»  jako  zasad  ogólnych,  kierujących  rozwojem  i  dążnościami  tego 
odrębnego  objawu  żyda  umysłowego. 

Taki  rozbiór  zasadniczych  pojęć  o  filozofii  wytworzył  właśnie 
osobną  naukę  filozoficzną,  wtięp  do  fihufii,  której  wykładem  obecnie 
się  zajmujemy. 


Zarzut,  czyniony  filozofii  eo  do  braku  stałych,  ogólnie 

uznanych  zasad.  Zaznaczony  powyżej  «<tan  rzrrzy  fo  do  sporu  poniu-dzy  rtlozołami 
w  pr/odinio('ic  zasadniczych  pojęć  o  tilozotii  znujdzio  swojo  i)Ot\vicrdzciiie  taktyc/nc  w 
szym  przfliii  LMi  naszych  poszukiwań.  Zar/inanu  z  tc^^^o  powodu  tilozotii  bardzo  czę-^ti)  zu- 
pełny brak  sUłych.  ogólnie  uznanydi  zik>.id,  u  wskutek  tego  i  brak  koniecznych  warunków 
postępa  niwkowego.  Filozofowie,  mówiono,  przyswoili  sobie  zdanie:  ^co  głowa,  to  ronun,* 
i  doprowadzają  takowo  w  praktyce  do  ostatecmości.  Ka^jz  nich  trzyma  się  wyłącamie  swego 
indywidualnego  poglądu  na  zzec^,  nie  oglądąjąc  się  na  innjehf  a  wskutek  toga  wy- 
twarzą  ^ię  w  zdaniach  samych  filozofów  o  filozofii  owa  ehwiejność,  nieolm^Ioność  i  sprze- 
rzDość,  która  tak  niekorzystnie  wyróżnia  filozofią  od  roazty  nank  i  pozbawia  ją  wsael- 
kioj  cir^glości  w  badfiniich  naukowyi  1i.  Każdy  tilozof,  prowadzi  swe  badania  na  wla^^ną 
r^jkę  i  dochodzi  wskutek  fcffo  do  wynikijw  jemu  tylko  właściwych,  i  przez  niei^o  tylko 
uznanych:  grdy  tymczasieui  nauki  spccyalno,  opierając  się  na  pewnych  OLTÓinycb.  po- 
W8Zo»;liłiio  przyjł*tycb  zasadach  wyzwalają  się  z  pod  wpływu  indywidaliiego  nastroju  po- 
jedynczego nczonego  i  dochodzą  wskut^^k  Uigo  do  wyników  bardziej  zadawalających 
i  zgodnych  pomięd^  sobą. 

Za  pnykiad  Uaąycsny  tych  nanokań  na  spneesnoś?  filozofów  pomiędzy  sobą  mo- 
gą stużyć  Badania  akademkene  Cycerona,  a  mianowicie  doszła  do  nas  drugn  księga  idi 
pierwotnego  opracowania,  nosząca  imię  LukuUa,  Z  tej  spr/.oezności  wyprowadza 
Tyccron  wniosek,  w  iii';dr/''c  prawdziwy  o  niczem  nie  powinien  wypowiadać  staao- 
wf/yh  twierdzeń,  lecz  zadawalać  w  najlcps/yni  razie  prawdopodobieństwem.  Zob. 
r*zcz«ł^jólniej  Rozdz.  37  i  nast.  do  końca.  J'rz<  kład  polski  L.  liYiL^cZfiWsiUKao,  Puma 
fihzoficztie  Cycerona.   Część  I.  1874,  str.  13  i  nast. 

W  nowszych  czasach  najpopulamiojszym  pisarzem,  napadającym  surowo  na  ni^^ 
zgodność  zdań  międ^r  filozolii,  hył  J.  J.  RoussiAn,  który  spożytkował  ją  jako 
gomentf  w  celu  nsprawiedliwienia  zaprzeczą|ącej  odpowiedzi  na  znakomitą  kwestą  i 
deniii  dyźońskiej  o  wpływie  nank  na  uszlachetnienie  ohyczajów.  Zoh.  jego  Di90tmn  mr 
ka  seitneee  et  ks  artf  1750,  Podtng  zdania  niektórych  histoiyków  literatury 


Digrtized  by  Goo<?' 


§   1,1.     WSTĘP  DO  FILOZOFII  I  NAUKI  SPKCYALNK.  7 

Roma  pod  tym  względom  była  ksią&s,  którą  LiU(MjI-1B4U>i  (f  1552)  wydał  p.  t.  Vro(;y- 
wmarnwia  adver»ua  Utterat  et  Httendos. 

WńM  prac  ostatniej  doby,  dotjrkąjącyeh  tej  kwestjń  aa  szcso^ólną  ttwa^(.>  za> 
>lu^je:  Fr.  Bbintano,  Utiber  <lie  OrUnde  der  EntmuiMgttng  anf  fihSoaophitdtcm 

Gebifłf  1874, 

W  nssTr']  litomturze  liczny  yMiót  owych  narzekań  na  filozofią  i  naukę  w  o'yMi\ 
oraz  obrun«;  ich  prznnwkn  tvn(  /ansutoni,  zawi*  r!  w  sobie:  Rozpra^rn  vful  przijinjnami 
nvłaczających  nauhum  tnnienuui,  odradzając i/rh  -^^u;  iv  różnych  wirkach  Hiviaf'i.  A.  Soł.- 
TTK0W1C2A,  1828.  l'oruiuio  bo|jratego  hi.st4>ry<  znenfo  i  literackiego  matervahi,  rzccit 
jednak  nie  jest  traktowana  zo  stanowiska  kiytyczncgo. 

Rozbiór  krytjcai}'  powyższego  tarzota  co  do  spncocsności  zdań  w  zakrosie  iilo- 
lofii  podaje  mows  uniwersytecka  H.  Stbuteoo:  Cechy  dutrakłerystyetne  filozofii  i  jfj 
naeteme  i  por&wnaiue  e  innemi  naukom  1875.  (E'nekład  St.  Tohaszewskikoo).  Str. 
U  i  nast^:  ,W  rzc<  zy  samej,  nab  /.y  przyznać,  źo  przedmiot  filozofii  nie  da  sit*  zrazn 
dokładnie  okrc>li«  .  sami  filozofowie;  nie  zgadzają  sit»  nii<;dzy  sobą  względem  takicli  pytui 
pk:  cn  to  jr-it  tilozotia'^  tio  r/PL'n  dąży?  co  st:inowi  if>j  cłó^^nf.  rzeczywiste  z^idaniu, 
oJrużmai.\'e  jii.  od  inn\ch  nauk?  jakii'  specyalne  tilozotiizne  zadania  wypływają  z  jej 
iatoty?  i  tak  dalej.  Podobnież  ni*'  została  jeszcze  o-^tatł-czni''  roztrzygniętą  kwestya 
metody  tilozoti«^znej :  czy  filozofia  ma  rozwijać  swe  poglądy  li  tylko  na  mocy  oderwauycb 
lil^iiflń  tonunu  i  jak  pająk  snuć  ze  siebie  swą  paji^czynę.— c/y  też  wedle  metody  in- 
<lnk«g;jnąj»  na  podobieństwo  pszczoły,  szokać  mateiyala  dla  swych  poglądów  zewnątrz 
ńelile?  Tsź  sama  nieolereśloność  i  taż  sama  niezj^roda  praebija  się  również  we  wszystkich 
spe^alujch  naukach  filozofii.  Filozofowie  do  dziś  dnia  jeszcze  sio  nie  zgodzili  co  do 
płównego  przedmlota  logiki,  metafizyki,  psychologii,  estetyki,  etyki;  ile  jest  systematów 
tiloioficznych,  tyleż  i  n')żnyeh  określeń  tych  nank.  O  niezgodzie  pogladńw  na  tilnzotią  i  nau- 
ki filozoficzne,  zachodzącej  pośród  dyletantów  tiio/itticznyeh  i  specy  ili-r.'t\v  iiiiiydi  iriuk. 
jaź  niema  co  i  mówić. --Tak  jest  w  istocie,  a  nikt  ze  znających  filozolit'  ni«;  zaprzeczy 
temn,  cośmy  wyżej  powiedzieli.  Lec?,  kwestya  polega  na  tem:  czy  to  wszystko  dajo 
komukolwiek  prawo  do  stawiania  filozofii  poniżej  nauk  specyalnych,  w  kti'n^'ch  nie  spę- 
kamy podobnej  nieotoreślonośd,  podobnej  niezgody  w  icwestyach  zaMdntczycb?  —  Je- 
żeli dowiedziemyt  że  nieokreślonośó  przedmiotu  filozofii,  niemożność  zamknięcia  jro 
w  gnaicach  jakiejkolwiek  specyalności,  wypływa  z  samej  istoty  filozofii,  a  nioz<:odn  fi- 
loniSSw,  odnośnie  do  jej  za.sadniczych  zadań,  nie  wykluc/.a  jedności  w  ogólnym  charakte- 
rie  wszystkich  dążno.ści  filozoficznych:  natenczas,  zdaje  sic,  nie  lujdzie  rzeczą  dziwną,  że 
dojdziemy  i  do  zupelnio  innych  wninskAw....  Filozofia  jako  dążnośi'  do  aamudzirhicgo 
myślenia,  nie  może  śi«;  opirnu  na  żadnych  uprzedzeniach,  na  żadnych  przesłankach 
i  posrladai  h,  którełn-  były  /.a"  /.rT{)uiętc  wprost  z  frotowj^iiro  niiiteryalu  hi.storyi  lic/,  żadnej 
krvtyki.  .Samodzieluoiłc  nadaje  każdemu  umysłowi  filozofującemu  prawo  zwracania  swej 
uwagi,  przy  wytwarzaniu  poglądu  na  świat,  przedewszystkieni  na  łr  przedmioty  i  kwc- 
Mjre,  które  szczególniej  pobudzają  go  do  myślenia,  i  badania  właśnie  tych  stron  ogólnego 
ktirienia,  które,  wedle  j^  przekonania,  służą  za  niezbędną  podstawę  do  rozwiązania 
glNuych  zagadnień  filozofii.  A  ponieważ  infere.s,  pobud/aja.cy  do  myślenia  filozoficzno- 
go,  jest  bardzo  rozmaitym  zo  względu  na  różność  osobników  i  czasów,  i  zatr/.ymuje  uwa- 
myśliciela  na  różnych  pr/ediuiotach :  to  rzecz  naturalna,  żc  z  toj  nr/mrutośfi  intere- 
*>w  lilozoficznych,  1)0 wstają  zariiwno  różne  określenia  {)r/cdiniotu  filozofii,  jako  też  i  różne 
kierunki  hadania  i  i)oznawRn!a  t^iro  przedmiotu....  Filo/.utiu  nie  była  by  płodem  sani^Hlzidncgo 
myślenia,  gdyby  nie  zawierała  w  sobie  możności  tak  różnych  sposolM'»w  określania  swego  przód- 
wotu,  gdył)y  ogranicnto  zgóry  liadania  nmysła  filozoficznego jakiembąd z  trądy cyjn<«m  lub  em- 
póyesnem  pojęciem  swego  przedmiotu.  Określenia  filozofii,  poglądów  na  nią,  nie  przyj- 
tuyą  filozofowie  jako  gotowego,  z  zewnątrz  otrzymanego  materyału,  do  którcgoby  się 


Digitized  by  Google 


8      §  l,a    WSTęP  DO  FIŁOZOFn  JAKO  SAMODZIELNA  NAUKA. 

stosowali  Im  sładnej  apnedni^*  krytjki,  jak  to  m  nuejaoo  we  waijatidch  haijdk 

kach;  prsec!\mio,  iatota  filo7.ofii  wymaga,  aby  samo  omacsenie  joj  przedmiotu  było  wr 
nikłem  uprzedniecro  rozbioni  i  kr}'tyki,  wynikiem  samodewlneffo  inysit  nia  i  filosofowania." 

Zoh.       t\  iu  względom  także:  S.  Pawupki.  KUka  irwafj  n  pndstnine  i ffrnn>C(uh  filo- 
zofii lb78,  str.  2ina8t.  W.  I>rTOsr,AWsKi.  (J  uhi-cni/ni  słanie  filozofii.  HiMiDteka  Warszawska. 
T.  III,  190  i  nast  Z.  ( i  abryelski,  Czetn  filozofia  Jest  a  czem  będzie  1801,  atr.  38  i  oasL 

2.  Wstęp  do  filoiofii  jako  samodzielna  nauka  filozofiesna. 

Rozbiór  krytyczny  zasadmczych  pojo/'  o  filozofii  uznaliśmy  wy- 
żf^j  (§  1)  za  przedmiot  osobnej  nauki  filozoficznej.  Tymczasem  mo- 
źnaby  zapytać:  czy  kwestye,  stanowiące  treóó  wstępu  do  JUoio/U,  za- 
wierają w  8obie  w  samej  rzeczy  przedmiot  wystarczający  do  wytwo- 
rzenia osobnej  nauki;  przedmiot,  z  jednej  strony  doś6  samod^elny, 
a  z  drugiej  dość  rozległ,  aby  jego  badanie  zasługiwało  na  miano 
atobnef  noM  filozoficznej? 

Wielu  myślicieli  nie  podziela  tego  zdania.  Wielu  sądzi,  će  nale-, 
ty  przystąpić  do  filozofii  bi^zpośrednio,  bez  żadnych  wstępnych  poszu- 
kiwali; >;inie  badania  filozoficzne  wykażą,  lzciu  jest  filozofia.  Tak 
np.  Heoeu  dowodził,  że  filo/otii  nie  można  określać  przed  faktycznem 
rozwiuit^c iiui  j<  j  treści.  Filozofia  jest.  wedhijj;  mego,  „swobodnym 
aktem  myśli  itreier  Akt  des  Denkens  •  i  wytwarza  ^erzengt*  nwój 
przedmir>t.  więc  dopiero  w  końcu  swego  |)ochodii  może  wyjaśnić  swoją 
treść  [  Enc^klopitdie  der  philosophischen  Wissensrha/ten  1817.  Werke. 
T.  VI,  1840  str.  25  i  nast.).  W  tym  duchu  i  J.  Gołuchowski  w  Lek- 
a/i  wstępnej  do  mfkładu  filozofii  z  r.  1822  (fiibl.  Warsz.,  18i2,  T.  II, 
227)  mówi:  „Jest  filozofia  jak  ów  wąś,  którym  wyobrażają  wieczność: 
jej  początek  z  końcem  si^  styka  i  aby  początek  byt  jasny,  trzeba  jui 
być  na  końcu...  Filozofia  na  definicyach  kończy  się,  nie  zaś  od  nick-^ 
się  zaczyna.^  Podobnie  J.  Kbbheb  w  Wykłudńt  synUmatycznym  filoMof^\ 
1849  (Dzieła^  T.  I,  1877,  str.  2  i  nast.):  „Dopiero  w  samym  rozwoju 
treści  filozofia  zdoła  usprawiedliwić  osnowtj  swoją;  dopiero  w  samem 
swojem  postępowaniu  zdoła  wytłómaczyć  się  z  i^ostępowaiiia  tt»go, 
wszelkie  tedy  dokładniejsze  wyjaśnienia  i  dowody  przed  rozpoczęciem 
samej  osnowy,  byłyby  przedwczesne,  byłyby  rzeczą  dobrej  wiary,  ale 
nie  imiii  jt^riiości  rzt  b  liu  j.'^  T  w  najnowszych  czasac)i  myśl  tę  wygło- 
sił W.  DziEDUszYOKi.  który  swe  Roztrząsania  filozoficzne  o  podstawach 
pewności  ludzkiej^  1802,  rozpoczyna  temi  słowy :  „Trudno  określić  c 
jest  filozofia  i  określać  tego  nie  potrzeba.  Lepiej  wejść  w  rzecz  samą 
odraził  i  wniknąć  w  jo  j  wnętrze,  a  każdy  pozna  wtedy,  że  filozofią  ni 
jest  to,  co  bywa  jej  mianem  często  przezywane.''  Wskutek  tego 
potykamy  całe  sysUmaia  /UotoJUj  oraz  encyhhpsdys  nadb  JUoio, 
w  których  vimtąp  do  fiU>zoĄ%  nie  jest  traktowany  jako  osobna 


§  1,2.     WSTfP  BO  FILOZOFII  JAKO  SAMODZIELNA  NAUKA.  9 

lecs  sprowadca  się  w  najlepszym  razie  do  szeregu  nwag  przygoto- 
wawczych, zaznaczających  w  krótkości  stanowisko  autora  i  jogo  po- 
glądy na  tilozofm  w  ogóle,  bez  wsziclistroiiuef^o  i  kryty tznogo  uza- 
sadnienia tyełi  poglądów.  Należą  tu  szczególniej  odnośne  prace  Hegla, 
FtóCHJiKA,  LoTZEuo,  Di  URiNOA,  Ctrasmanna.  Kremkha  i  iunych. 

Takie  lekkie  traktowanie  zasadniczyeh  pojt;e  o  tilozofii  sprzeci- 
wia się  jednak  istocie  samej  filozofii  i  pociąga  za  sobą  jak  iiajgorsze 
następstwa  dla  dalszych  badań  filozoficznych. 

I  tak:  li  Filozofia  chce  być  przedcwszystkiem  nauką  krytyczną^ 
lecs  nie  jest  nią,  gdy  swych  pojęć  o  własnej  swojej  istocie  nie  opiera 
na  możliwie  gruntownym  i  kzytycsnym  rozbiorze  odnośnych  nauko- 
wych danych. 

2)  Bez  takiego  rozbiorą  filozof  nie  zdaje  sobie  należ^^t^j  spra- 
wy: zkąd  pochodzą  jego  poglądy  na  filozofią,  jaka  jest  ich  wartość 
istotna — lecz  podlega  rozlicznym  przypadkow^nn  i  postronn>^n  wpły- 
wom tradycyi.  chowania,  sekciarstwa  i  t.  p.  naruszającym  samo- 
dzielność i  niezależność  jego  sądu  o  rzeczach. 

Nareszcie.  3^  nie  można  spuścić  z  oka  i  tego.  że  Itrak  naukowej 
śclsltości  i  krytyczności  co  do  zasadniczych  i)oj^ć  o  filozofii  zaszczepia 
w  iimysl  zbyt  często  skrzywione  lub  błędne  dążności,  uniemożliwiają- 
ce dokładne  postawienie,  a  tem  bardziej  prawidłowe  rozwiązanie  szcze- 
gółowych kwestyj  filozoficznych. 

Dla  uniknięcia  wszystkich  tych  zboczeń  nale^  tedy  z  możliwą 
gnmtownością  wyjaśnić  pojęcia  o  filozofii  i  uzasadnić  je  wszechstronnie 
i  krytycznie. 

Żądania  powyższemu  zadosyć  uczynić  można  tylko,  traktując 
więp  do  filozofii  jako  osobną  naukę  filozoficzną.  Zasadnicze  poji^c  ia 
o  filozofii  stanowią  zupełnie  samodzielny,  zamknit^ty  w  sobie  przedmiot 
hsdania,  przedmiot,  w  każdym  razie  nie  mniej  saniod/ieiny  i  zanikniq- 
ty  w  sobie,  jak  przedmiot  wielu  innych  nauk  filozoficzny  di.  -  -  np. 
teoryi  poznaiua,  lub  teoryi  pit^kiiM  'ZN-li  estetyki,  lub  teoryi  moralno.śid 
czyli  etyki  i  t.  p.  Nadto  filozofia  w  og/ilnym  rozwoju  życia  umysło- 
wego jest  objawem  odi-t^bnym.  wyróżiiiaiłieym  sif^  całym  szeregiem  cech 
charakterystycznych  od  iimych  współrzędnych  objaw-Ar,  od  nauk  spe- 
cyalnych,  od  poczyi  i  sztuki,  od  religii  i  t.  p.  i  dla  tego  na  równi 
z  iiiemi  może  i  powinna  się  stać  przedmiotem  osobnego  naukowego 
badania,  osobnej  nauki,  mającej  na  oku  r  ozbiór  kwestyj :  czem  jest  fi- 
lozofia w  swej  istocie?  jakie  są  jej  zadania  i  cele?  do  czego  dąży? 
jską  drogą  swe  dążności  osiągnąć  winna?  i  t.  p.  A  że,  nareszcie,  filo- 
zofia znajduje  się  w  ścisłym  związku  z  pozostałemi  objawami  życia 
omysłowego,  wskutek  czego  rozbiór  jej  istoty  pociąga  za  sobą  wszech- 
Btsonne  wyjaśnienie  jej  stosunku  do  tych  objawów,  jej  zależności  od 


Digitized  by  Googl 


10     §  1,2.    WSTĘP  BO  FIŁOZOFn  JAKO  SAMODZlJtŁMA  NAUKA. 


nich  i  wpływa  na  nie  i  t.  p.,  przeto  i  tutaj  ])rzedstawia  si^  nam  ro- 
zległy przedmiot  badania,  nadający  się  w  połączeniu  z  powyższemi 
kwesty aiTii  do  wytworzenia  osobnej  naukowej  całości  o  treści  równie 
samodzielnej  i  cliiu.iktirystycznej,  jak  boc:atej  i  doniosłej.  I  pod  t^Tn 
względem  nic  ma  terly  najiDmejszego  powodu  ruzliiorowi  krytycznemu 
zasadniczych  pojęć  o  iilozoiii  odmawiać  eharakteni  samodzielnej  nauki 
filozoficznej.  To  też  na  podstawie  l)a«lań  taku  h  myślicieli  nowszych 
czasów,  jak:  Bacon,  Uescabtes,  BoHMii,  Hpinoza,  Malebbanche.  Nkwton, 
L(X3KR,  LfiiBNiTz,  Berkeley,  Wołpf,  HuM£f  GoNDiLLAC,  Kant,  Fichte, 
Schkllin(},.Tacobi,  Hegel,  Hbbbabt^Gołuchowski,  AmpebBjTeentowski, 
CoMTB  i  inni,  rozwiana  się  zaznaczona  wyżej  (§  1)  osobna  nauka  tu^tę- 
pu  do  filozofii  i  znalazła  opracowanie  systematyczne  w  całym  szeregu 
dzieł,  począwszy  od  Al.  BAmcoABTENA  Fił*m*/ii  ogólnej  aż  do  współczesnyck 
prac  Fbohschauheba,  H.  Spencera,  Tibbbohikna,  StbChpła,  Wundta, 
Olłć-Łapbi7kb'a,  Babthblbht  St.  Hilaib£'a,  Ładda,  Yołbbłta,  Paul- 
SBKA  i  wielu  innych. 

l.  Liiteratura  wstępu  do  filozofii.  Woheo  zamętu  poj«.'ć,  panującego 
w  nowszych  czasach  na  polu  tilozoHi  po  upndku  7.  jodnoj  strony  l)07\^2'lędne2ro  idoaliznm 
HL'<rla,  a  z  druLMoj  materyaliznłu ;  wobec  znakoinityi-li  po«!tpp6w  nauk  sppcjaln\ rłi. 
w  szczfjnlnftśpi  pr/.yrodnirzycb.  usuwający- 'li  w  swiadoinnsi  i  naroiluw  cywilizowanyidi 
Itadania  uhizuliczuo  na  jtlau  dalszy.  —  punowny  iD/Jiiur  za^saduiczych  pojęć  o  hlozotii 
okazał  sii;  rzecrzą  konieczny  i  wskutek  togo  zjawił  sic  w  ostatnich  czasach  szer^  po- 
ważnych prac,  ntajiicy*  h  za  przedmiot  wsłęij  do  filozofii,  jako  samodńeliią  naukę  tloaih 
iicasną*  Dla  wyjaśnienia  historycznego  n»wojn  tej  nanki  i  wcolo  zapoznania  catytelaika 
z  bogactwom  różnorodnymi  poglądów  myślicieli  na  wstępne  kwestye  filozofii,  zaznaczamy 
tntaj  szczegółowo  te  poszukiwania  filozoficzne,  które  da^  początek  współczesnym  opra- 
cowaniom kryfycznego  wst<}pu  do  filozofii. 

W  tym  przcł^lądzio  literatury  cytuj*:  tylko  tc  ostatnie  wydania  dzi<'l.  /  kr<.rcmi 
sam  się  zapoznałem.  W  widu  wypadkach  i'-tiiic.j;\  wydaniu  liądź  inne,  ł)ądź  now.szc,  kUirych 
odszuka<:-  należy  w  odpowiednich  bibliogratiacb  lub  w  Hist^ryi  filozofii  UEBEKWEdA,  wyd. 
7-0  1880  —  1888. 

Bacon,  2iovum  orgcmum  ftcientuu-um  1620.  De  (UgniUlie  tt  augmentit  aeieniktnm 
1623.  Works  ed.  Spedding  1857.  Dzieła  te  zawierają  w  sobie  krj^tyczny  pogląd  oa 
ówczesny  stan  nauki  w  og61e»  a  filozofii  w  szczególności  i  starają  się  wykazać  że  filo- 
zofia i  nauka  nie  polegają  na  rozwoju  oderwanych  lecz  na  rozbiorze  realnych 
własności  nsetrzy  i  to  przy  pomocy  metody  obeerwa^^i  i  doświadczenia.  Metod<;  liakona 
wyłożył  po  polsku  MicHAł.  WiszKiswBiu  w  pnu^y;  Bakona  metoda  Uomaceenia  natmy 
1834.   Nowo  wyd.  1876. 

OKsrARTFs.  Discoiirs  (ie  la  melhmk  Hnzprawa  o  tmłodzie.  Przekład  polski 

W.  DuHazYcKiKuu  1878.  Me4iłaHtmes  <h  primo  phihmphia  1041.  RoimyMania  nad 
zasadami  filozofii,  przekląć  pol>ki  .1.  K.  Dworzaczka  1885.  Frincipia  philosophiat 
1644.  Ct,  l  de  principiLs  cogniłwnU  humanae,  Gearres  philosophiąne  od.  L.  Ainiś- 
Martin  1888.  Kartezyusz  zagłębia  się  w  ostateczne  podstawy  filozofii  i  pojmnje  jąjako 
wynik  rozwoju  życiowego  człowieka  i  z  tego  stanowiska  przedstawia  genezę  wlasnynk 
poglądów  filozoficznych,  począwssgr  od  l>ezwzględnego  wątpienia,  pnyrtem  rozbiera  mmdtf 


Digitized  by  Googl 


§  1,2,1.     ŁITSBATDKA  WSTĘPU  DO  FILOZOFII.  11 
iigólno  pnwidłowcu  prac^  na  poio  filoasotii,  doprowadzającej  do  ja.<ny(>h  i  pewny*  h  pojijć 

BAmiB,  Tim  dem  drdfadtm  Ld>en  des  Menadien,  Vkrgig  Fragen  ton  dtr  Sede, 

Pwe,  napisano  1620  i  162:3  r.  a  ogłoszone  drukiem  1660.  Schrifttłn  lhI.  K.  W.  S<'liit.'liIor 

Przekład  francuzki  T..  C\.  St.  Martin  a  1800  r.  Jedynie  uczucie  oświecone  świa- 
ttem  iHwkiem  i  odrodzemt  diu  lia  dają.  wf»dług  łi(»hnjepo.  P-kojmię  prawdjr.  Na  toj  pod- 
stawie rozwija  on  w  duchu  mistycznym  swój  pogląd  na  świat. 

Spinoza,  Ethun  ordine  geor/tcłrico  deniomłrału  1677.  h^dit.  liiuder  lRł;i.  Prze  - 
kład polski  A.  Tasrala  18S8.  Filozofią  ląrzy  Spinoza  zasadniczo  jak  riiij.śri.ślej  z  mo- 
nliio>religijnym  WfWojm.  al<»wkka  i  dla  tego  wykład  swego  filozoiicznogu  na  świat 
pogłąla  oa^jrwa  etyką, 

Małsbbamchb,  De  la  recherche  de  ta  v&Uł  ou  Ton  iraite  de  la  nałttre  de  Veai*rU 
de  Vhomme  et  de  VuBage  guU  doit  faire  pour  ^fUer  I  crreKr  datis  les  nciencea  1674. 
Ostetaie  wyd.  pnj  adMb  aatora  1712.  fh  iwrea,  od.  J.  Simon  1H12.  Jest  to  rodząf 
teoryi  poznania,  opartej  na  rozbiorze  zmysli.w,  wyobraźni  (iniagination),  iniły>łu  ('•/y>t<'}jro 
'Irsprif  pur*.  skłnnno^^ci  i  namił^tności  (inolinaticii.  passions).  w  cflti  wykazania.  /,<•  fylko 
iąi^iosśc  duchowa  z  iioi,nem,  źriidłcin  prawdy,  iiiD/f  tioprowadzi'  do  prawrl/iwfj  tilozotii. 
Strea2cxeiuu  poglądów  Malehrancbea  w  tym  wzgb.nlzio  zawierają  w  suiue  jego:  Kntrc- 
Ikw  iw  kt  metaphifsiq%te  et  nutria  rcUyhn  1688. 

Kbwtok,  NatmraUe  plaloMpkiae  principia  maUiemaHea  1687.  Nowe  wydanie 
1972.  Są  to  pnewainie  sasady  filowticaaiego  pojmowania  przyrody,  ale  traocia  księga 
tego  diieia  lawiem  safasem  wyJdad  ogólnych  prawideł  /Uozofowawia  (ro^lao  pliiłoso- 
pbasdi),  adogąjących  dotąd  na  bliższą  uwagę. 

I-fOcKE,  An  essay  etmeeming  h^n»;<n  underHtanding  16M.  Works  ed.  St.  .lohn 
18M.  Celem  fCL^o  traktatu  o  umyśle  ludzkim  jest  wełlłtięr  nntora  (ks.  1.  ro?..  1.  i;  iM, 
oknp?ili('-  ..początek,  pewność  i  <rranice  wiedzy  Ind/.kioj.  jako  t<'ż  zasady  i  st<»pnie  wiary, 
mnieiuauia  i  zgody."  Rozpada  i-it;  on  na  c/tfry  k>ii.:.a,  z  których  I-sza  traktuje  o  idfte-h 
wrodawnycb,  Il-ga  u  ideat;b  w  ogóle.  Ill-(ia  o  w>  iaza(  li  i  mowie,  IV-ta  o  wiedzy  i  lunic- 
iDiniii.  Rozbiór  idoj  amysło  i  sprowadzenie  ich  do  pierwotnych  czynników  psychicznych 
aonsacyi  i  refleksyi  Locke  poczyttye  za  koniacsny  waranok  prawdziwoj  filozofii.  Wyjąt^ 
ki  z  tego  dzieła  Lokka  ntoeyl  umiejętnie  i  pfz^ożył  na  język  polski  A.  Cyankikwicz: 
ho^ka  et^  rnySU  m  LoUdsa  o  roeunme  htdekim  teyjiU  171^. 

I  EIBNITZ,  Nouv€aux  esmie  tur  1'entcndeynind  humnin.  llzcez  nafłi^ana  już  w  r. 
1704,  lecz  wydana  drukiem  dopiero  w  półwieku  po  śinion  i  Leibniea.  176.'),  ()<mvres  phi- 
losophioup:*,  fil.  P.  Janet  T.  L  1866.  Dzieło  to  jest  krytyką  powyż<złHj-o  dzieła  ł.nkka. 
które  Leibnitz  jednak  w  przedmowio  nazywa  „nn  des  plus  heaus  et  des  plus  e-iim-  s 
oavrages  de  ce  teinp^."  Ma  ono  toniu,'  (lialotrn  pomi^^d/y  Vilaletein  i  Teofilem,  z  kr<>iyvdj 
pierwszy  wypowiada  poglądy  hokka,  a  drugi  Lc;il>uilza.  Tudział  odpowiada  w  zupeł> 
Dości  podziałowi  dzieła  Loicka.  Sprowadzenie  pracy  umysłowej,  objawów  myśli  ludzkioj 
do  pewBjch  prawd  zasadniczych,  z  charakterem  powszechnej  koniecznoj»ci  (necessitó  uni- 
feneUe),  —  oto  dąiżność  waulldąl  prawdziwej  filozofii,  wedłag  Leibnitza. 

Bkbkkłbt«  a  tnaHae  eo/neeming  łhe  principU's  of  hwman  hum  huUje  1710.  Ed. 
with  prolegonit  na,  awMrtations  etc.  C^.  P.  Krauth  1886.  Rzecz  o  zofiadach  poznania,  prze- 
kład policki  F.  J EZiERSKlEłio  18JK).  Traktat  ten.  jłodoltnin  jak  i  poprzedni*'  //ijmuie 
pierwszorzędne  stanowisko  w  dziejach  tenryi  po/nania.  ale  po.świ«^'nny  je^t  /.ara/jMu  kwe- 
styom  dotyczącym  zasadniczych  podstaw  wszelkiej  w  ogóle  tilozodi,  jako  rozróżnienia 
prawdy  od  mniemań  ułudnych. 

Gh.  Wolff,  rkUomphia  ratitnudie  aw  togiea  1728.  Wyd.  3-ie  17-10.  Digcumai 
protHmiHarie  de  pkUoeepkia  in  genere.  Autor  ehamkt«!ryzuje  tntaj  wiedzę  historyczną, 
fiemfistną  i  makmaltyatnąt  dowodząc  że  pierwsza  ma  charakter  mpiryejsny  (cognitio 


Digrtized  by  Google 


12  §  1,2,1.     ŁITERATUBA  WSTĘPU  DO  FIŁOZOFIL 


eomm  ąooe  amit,  atąne  fiimt),  Mtotnia  ma  na  cela  Mdcm  poamanie  neay  (cognitat] 
ąoaatitatiji  ronun),  podcns  gdy  imtaj  filoBoiicmąj,  WoUr,  sa  pnykładem  ŁeRmit 
przypisuje   charakter  raą/onaiMff,  polog^ący  na  ol^atnieniu  matefyahi  empitycoieg^ ' 
s  punktu  widzenia  je^  przyczyn  (oognltio  lationis  coruro  quae  sunt  htąne  fiunt). 

Tutaj  w}Tnionić  nalnży  i  pracę  ucznia  Wolffa  J.  Cn.  riOTTsrTTFPA.  p.  t.  Ersłc 
Oi'ihtdr  fUr  grmmmfni  Welłweinheit.  1-sze  wyd.  17;vV  przołożoną  na  nasz  język  pod 
prłłt^ikiyn  i  z  pr/cdiuowii  Wawhzyńi  a  Mitzlek  i>k  Koi,*»k  pod  napisem:  Pieticsse praw- 
dy calej  /iUiZo/ii,  w  której  wszystkie  fiUizufskie  nauki  przyzwoitym  porząilkieM  wyłożone 
%  na  dwie  ttęści  podzidone  są,  kwoli  iym,  którzy  publicztde  w  ^cademiach  kkcyt  hkrą 
1700.  W  pneklad^e  tym  wydano  jednak  tylko  część,  obejmującą  logikę.  Popraedsa  ją 
tc»^,  awierająey  tre^oĘwooMM  do  fHotofii  w  poiemse^noki,  gdsie  jesi  mowa  o  jcg  po* 
joein^  zadaniOf  maaenin  i  podziale  (Co  do  tego  pnekladn  sob.  mój  Wykkid  tytfmo' 
iyctt^f  kffikL  T.  I.  1870,  etr.  176  i  nasŁ. 

Home.  Enquiry  ronrcming  kuman  understanding  1748.    Ed.  with  notes  by  T. 
H.  Oronn   1H78.    Tr:iktat   ton    rozwija  dalej    /i-^afly   I^kka    i    dochodzi  do  wnio- 
sku, że  przodmiotem  poznania,  więc  i  filosofii,  sią  tylko  aimut^  potniędzy  idetmU^ 
i  fakty. 

CoNDiLLAC,  Essai  HHf  l  origiM  des  connuiiisanees  hunmit^ea. '2  tomy,  1746.  Trait^ 
da  atntaium  1764.  OeuTies  1622.  lVaktat  o  wraieniiadi  Mmy»łmych,  przekład 
polski  A.  L&MGsao  18S7.  Roswąjąjąc  konsenkwentnie  owady  aensoalismn,  Kondyllik 
pizycsyntt  się  do  krytycznej  oeeny  znaczenia  wnM  zmyslowyek  dla  tloioficsnego  po- 
znania rzeczy. 

Tu.  Rkio,  Inęuiry  inło  thc  human  mind  170:3.  Works  ed.  by  D.  Stewart 
Autor  jest  głńwnjTn  przedstawicielem  filozofii  szkockiej,  obrońcą  zasady  zdrmrf^o  mz^sąd- 
ku  czyli  zmf/^bf  poicszcihy^rfio  (common  sence),  obejmującego  wszw^tkie  prawdy  zusałiiii- 
cze  jak  teoretycziuj  tak  i  praktycznej  filozofii.  Zna<^zenio  t<'j  ><zkoły  pok'*rft  na  tcm.  że 
zwróciła  szcze^róluą  uwagę  na  podmiotowe,  psychologiczne  pod::>tawy  tilozotii,  na  dane 
wewnętrznego  przeświadczenia. 

Al.  Baumoabtbn,  PhSotophia  generdliśy  ed.  FOzster  1770,  Jeit  to  pieiwaM 
dzieło  roztiząsające,  wedłng  wskazówek  CAi.  Wolffa,  zasadnicze  pojęcia  o  iilowili  w  spo* 
9ól»  systema^ciny  w  osobnej  nankowąj  całości,  nazwanąj  filozofią  ogStMą^  a  odpoi 
jąeej  podanemu  powyżej  okre.ślcniu  ui»(qmi  do  fih»^  (§  1).  Treść  t^  ddela  stanowią] 
następujące  przedmioty:  notio,  certitudo,  objectnm  philosophtoe,  nesne,  ntilltae  phikwo- 
phiae,  libertas  phiiosophandi  et<\ 

Kant,  Kritik  der  reinen  Vemnnfl  1781.  Wyd.  2-gie  uzupełnione  przez  autora 
Prolegmnenn  zu  eiiifr  jeden  kiiHftigen  Metaphtffnk.  (Ue  ais  Wis.sru.scluift  irird 
auftreten  kónnen  1783.  'Ireść  tego  dzieła  wcielił  Kaut  po  częiici  do  drugiego  wydania 
krytyH  czystego  rozumu,  Kritik  der  praktischen  Yemun/i  1787.  Kritik  der  UrłheiUkra/t 
1790.  Werke  ed,  Satietwtein  1867  i  nast  Temi  pracami  Kant  położył  fondament  Ary-^ 
ttf^tmu  filozoficznego,  który  .stał  się  punktem  wyjścia  dla  całego  dalszego  rozwoju  liłc 
zotii  i  w^^warl  wpływ  stanowej  na  współczesne  pojęcia  o  samej  filozofii  i  jej  stosookn 
do  reszty  objawów  życia  umysłowego. 

.1.  O.  FicHTE,  Ueber  den  Tiegriff  der  Wisseuschafhlehre  oder  der  sogenannien 
Phifnsophie  1704.  Werke  ed.  J.  H.  Fichte  184.")  Filozofia  rozpatrywaną  tu  jest  jako 
nauk;!,  okieslajura  trp«f'  (fłełialt)  i  formę  wszystkicii  innych  nauk,  czyli  jako  nauka  nmk. 
Powinna  una  .^tanowii  je<iuolity  ftystenutt  wio<l7y.  wyprowadzony  z  jednej  najvvviaz*y 
zasady  (Griindsatzj,  którą  może  być,  według  Fioht^jgo,  tylko  sani  podmiot  myślący  t.j^ 
iwiadomaići  nasze  ja. 

SoflBŁŁiMo,  (%Ócr  dk  M9glidiJKU  emer  Ferm  der  Pkibmphie  aberhM^  l\ 
Sif9tem  de$  tranneendmitakH  Idealinma  1800.  Weike  1836  i  nast  Podmiotowy, 


l78r> 


ii 


by  Google 


§   1,2,1.     UTEBATDRA  WSTĘPU  DO  FILOZOFU. 


13 


Ijektjrwny  idealizm  Fichtego  stara  t^u^,  Sclielling  uzupełnić  rozbiorom  przyrody,  (/.yni  to 
jednak  lAwniei  z  pnnkta  widzenia  idaaljstjcznych  ])rze^buiek.  Filozofia  jest  wediug 
uągo  objawom  ^intelektoalnej  czysUt  duchowej  i  twónstej  wyobraźni  (intellectnelle,  tein 
gcirtige  nad  prodnctiTe  Anschannng).* 

Fb.  H.  Jacobi.  Ueber  das  Untetwhmen  Erittciamus,  die  Vemunfl  zu  Ver- 
ffoiide  zu  bringen  1800.  dm  gdttiichm  Dingen  1811.   Worko  od.  Fr.  Krsppen 

1SI2  —  18-20.  Prace  povryŻ8ze  zawierają  w  sobie  krytyk*;  filozofii  Kanta  i  S<hellinga, 
a  przyjmują'-  za  pod«:tAWf'  fakty  śiciculofmKci  fTlKitsnrlion  th  s  liewu.sstsoins)  .starają  sio 
w^kazai.  ż»'  tiiozoiia  prawdziwa  jest  wynikiem  bezpośrodniogo  poczucia  najwyższy*!! 
prawd  seroa  ludzkiego  ((rcinttth)  o  Bogu,  wolności  i  nieśmiertelno.śoi,  czyli  wynikiem 
ttiary  Hlozoficznoj.  Wszelkie  dowody  rozoniowe  tych  prawd,  wszelka  spftkulai\va  nau- 
kowa i  fiknoficama  sawierają  w  sobie,  wetUng  Jacobiego,  petitio  principii  i  obracają  hv: 
w  błędnych  kołach  bec  wyjada. 

Hbobł,  PhSnomenokgie  det  Oeittes  1807.  EneykU^pSUe  dfr  phUoiiopkucKm 
WmenKhfiften  1817  wyd.  Skjio  pomnożone  przez  autora  1830,  Werke  18;V2  —  1840. 
Enryklopodya  po  k^>tkira  watępU'  obejmuje  logikę,  tilozotią  przyrody  i  łilozotią  ducha. 
Rnrw.tj  odmvanc?j.  abstrakcyjnej  myśli  przy  pomocy  metody  dialektycznej  stanowi  isto- 
t-; tilozotii.  według  Hegla.  Właściwego  frsfępu  dn  filozufii  w  jego  systomacie  nie  ma, 
wynika  to  z  tego.  co  si»;  o  nim  już  wyżej  istr.  N)  powiedziało. 

HsafiAKT,  Lehf  buch  zur  Eirdeitung  m  die  Fhilosophie  181:1.  Workc  ed.  }Iar- 
tenstom  T.  I.  1860.  Nowe  oddaielne  wyd.  1883.  Urobienie  poj^c  (Bearbettang  der  Be* 
giiffe)  jest,  wedłng-  Herbarta,  aadanie  fUoiofii.  Z  tego  Btanowiska  rozpatruje  on  w  tej 
ptacy  kweatye  asadnifse,  dotyciąoe  treSei  t  metody  fliosofii.  Książka  ta,  jak  w  ogcile 
dzieła  Herbarta  oraz  większość  prac,  wyszłycb  z  jego  Rskoly,  odznacza  się  ścisłością  okre- 
śleń i  jasnością  wykładu^  opieia  się  jednak  na  szeregu  zg6iy  po¥rziętycb  zatiad,  ście- 
fllisjącyrh  bardzo  zakres  poszukiwań  tilozoticznych. 

I.  GoMJCHOWsKi.  IHe  Philosophir  in  ihrrn}  Vr>'hnl1niss  zutn  I^ebcn  gnnzer  Yolker 
n7id  rin:rl/ier  Mrusrhni   1H'>>.  Pi-zeklad  polski  spcir/ądził,  podobno.  Ksawery  Broniko- 

traucuzki  księżna  (  "zktwehtyń.ska.  Donosi  o  tern  Fsfreicher.  ale  nie  podaje  szcze- 
gółów tyci  wydań.  ł'ouijmo  u.silnych  sUiran,  w  żadnej  z  dostł^pnych  dla  nmie  biblo- 
tek,  piseUad6w  tych  odnaleść  nie  mogłem.  Pkzelclad  rosyjski  wydał  akademik  D.  Wsa- 
zDnBtJ,  w  1834  r.  We  wstępie  autor  oświadcza,  ie  nie  zamierza  wyłożyć  swąj  filozofii, 
ani  mOwić  o  rćinych  systematacb  filozoficznych,  gdyz  wstępującym  do  pizedsionlca  filozo- 
lii  nie  należy  za.szczepia('  zamiłowania  do  pewnej  szkoły,  ani  wetrętn  do  innych,  lecz  nale* 
JĘT  pizedstawić  im  ideę  fibiznfii  w  jej  czystości  i  żywotności,  aby  się  zachwycali  jej  ponę- 
timn  widokiem  i  timilow  ali  inądrość.  Stosownie  do  tej  myśli  przewodniej,  autor  rozpatruje 
zmrtfme  tilozotii  i  dla  życia  nnr  >duw,  a  w  szczególności  jpj  stosunek  do  nauk,  rdujH 
I  }'nri»ttra,  Je-^t  fo  pra<ja,  zasłuL^ująca  dotąd  na  liliżhZą  uwagt;  z  j)o\vodu  jtodniosłcfo 
p«łglądu  na  zadania  i  dążności  tilozotii.  Mówimy  też  o  niej  niżej  przy  rozbiorae  siosun- 
Ictt  filozofii  do  życia  §  12,7. 

A.  M*  AMPtRB,  Ettai  tur  ta  pkihtopkk  des  temcea  ou  expo9Uum  a»iaŁiHque 
fmt  cktmfieaihn  mOurHle  de  touUa  fes  cmnaiamees  humaineB,  T.  I.  182)4.  T.  II. 
ISSa  Obok  szeregu  uwagr  wstępnych  nad  naulcą  i  filozofią  w  ogóle,  dzieło  to  zajmuje 
głównie  klaąyfikaąją  wiedzy  ludzkiąj  (zob.  niźq}). 

Br.  F.  Trentowski,  Orundlage  der  umver8eUen  Pkilonophie  18:17.  Po  rozbiorze 
kryterium  dośteiadczenin.  rozumu  (Yemunft)  i  wre-;^<  io  spostrzeganiu  (Wahmehnjmig), 
antor  nazywa  swoją  filozotią  spostrze/jawczą  ( \V;vhnieliniTinsr>iphilosoiiliie'i.  I  względnia 
ooa  poprzednie  systenmty  i  dla  tego  ma  rbanikter  uniwerMilng.  Nastrpnic  iH''»wi  o  me- 
toitie  i  p(fdziale  tilozoiii.  Dzieło  obejmuje  tedy  treść  nauki  wst<ipnej  do  tilozolii,  ule  ję>t 
l^&wnie  wstępem  do  szczegółowych  poglądów  filozofii  Trontowskiego.    Zauważmy  tutaj, 


Digitized  by  Google 


u 


§  1,2,1.     LITERATURA  WSTĘPU  DO  FILOZOm 


iie  Wakmduimiff  (aninailTmio)  Tnntowaki  w  pAśniojszych  pracach  omaos  bowjb 
polskim  wymem  mff»ł,  a  Libelt  w  ocenie  tego  didda  wyiaiem  iatirtaeme  (Pitma 
MfitejMe.  T.  V.  1851.  8tr.  61). 

AuursTE  CoMTE,  Coun  de  fkUosophie  jmiłiue.  G  tomów,  1830  —  1842.  Wyd. 
4-te  1877.  Filozofia  pozyt^-wna  sprowa  l/.a  si(,',  wedłag  Comte'a,  do  pnsedHtawi^ia  ogól- 
nych wyników  nauk  spp(  yalny*  h ;  zti^d  dzieło  jor^n  mn  za  przedmiot  nie  tyło  filozofią,  ja- 
ko s;nnodzieln!\  naiik<>.  trcśi'  nauk  .spocyalnych.  a  niian<)wi(  i(v  niat<łnmtyki,  astronomii, 
fizyki,  i  hciiiiii.  biologii  i  socyologii.  Xa  szrzogólną  uwarrę  zashigtijo  jogo  .wiidkie  pra- 
wo* tr/och  stanów  w  rozwoju  umysłowym  człowiuka,  jakiomi  8ą:  ttdogia,  metafizyka^ 

1  wtuka  pozytywwL.  jSob.  pod  tym  względem  niżej  §  10,i. 

Powyźsse  prace  posloiyly  sa  punkt  wyjścia  dla  nerega  nowsąycfa  dziel,  mąją^di 
aa  pnedmiot  zasadaicse  pojęcia  o  filoiofiŁ  Stosownie  do  danych  aamacaonydi  w  po- 
wyższych pracach,  nowsze  te  dzieła  ząj^  się  bliższem  roztrzi^aniem  głównych  kwr>styj 
wstępu  do  filozofii,  a  mianowicie,  roztrząsaniem  istoty  filozofii,  jcg  stosunku  do  innych 
objawów  życia  umysłowego,  oraz  warnnki'iw  jpj  prawidłoweo-o  rozwoju.  Kwesty«  tc, 
traktowanł'  z  wi»;k>;zj\  lul>  inniejszii  gruntów no.ścią  i  wszoł-le^t i (innością  stanowią  też  głr>- 
wną  freśr  nastęi)ują4y(h  ważniejszych  dziel  z  zakresu  uat^pu  do  filozofii,  wydanych 
w  ustarni(  h  ])ięciu  dzieniątka^-h  lat. 

Jl.  l  LKici,  Dos  Chrundprincip  der  PMIoiopAtc  kriHaeh  und  speadatw  eniwiekdł. 

2  tomy.  1845.  1846.  Jest  to  rozbiór  historyczno^rytyczny  różnych  kierunków  illoswfii 
w  cela  wyjaśnienia  zasadniczego  na  nią  poglądu. 

E.  F.  FisoHKB,  OrundM&ge  det  l^fstem  der  FkUcsophie  wkr  EneyUopadie  der 
phUosnphlftchen  WisHcnschaften.    T.  1.  Kr<'itki  wstęp,  logika  i  filozofia  przyrody  1R48. 
r.  il.   Antropologia  i  etyka  1850.  T.  Iii.  Filozofia  religii  1855.  Stanowisko  antoia 
heglonkio. 

William  Hamilton-.  Discussums  o»  j}}ii}nsn],]ii/  l.s.VJ.  Wyd.  ;i-io  Pr/y 
rozbior/.e  zasad ni<*zy eh  pojei-  o  tilozotii  autor  opiera  sii;  na  i)Oi:lądarh  Lokka,  llumea 
i  lioida,  ale  za/nac/a  zai-azem  konie<'zno.ś«'  uzupełnienia  tych  poglądów  przez  kryty<'yz«i 
Kanta.  Zob.  też  dzieło  .Iohk  9r.  Miłł*a  An  exammaiion  of  HamUtons  jihiUm- 
phy  1866w 

J.  Frobsohawikr,  EildeUung  t»  die  FkOotopMe  186&  T^:  Die  PkOotopkie 

ais  Idealwissemchaft  und  Syetem.  Zur  EitdeiUmg  tn  die  Philogophie  1884.  W  oata* 
tniem  z  tych  dzieł,  antor  stara  sie  gł<')wnie  wykazai-  udział  wyobraźni  w  filozofii.  W  tym 
też  duchu  napisane  jerro  dzieło:    Si^sfmi  drr  l'litiositphie  im  Umrigs  1892. 

II.  KiiTRK.  Kuri/klopadir  der  jiJiilosnphischeu  WiMftcnmhdfłnt.  T.  I.  W^^tęp  i  me- 
todologia isiii'.  'P.  II.  Fizyka  lst;:{.  r.  |||,  Nauki  moraln(>  18G4.  Wał^  obejmu- 
je tutaj  historyczno-kry tyczny  pogląU  nu  zasadnicze  zadania  hlozotii. 

G.  Tbadłow,  Einieitung  in  die  PhHonophie  und  EncyJdopSdie  Śer  JPkUottophie 
1862.  .Test  to  knotki  refen^jący  podręcznik. 

Hbrbrbt  Spbnobb,  a  »yttem  of  tynfheiie  pkSUmphff*  T.  I.  Fir$t  prineiplet 
1862.  Wyd.  .Vte  1«80.  Piertntze  zaBody^  przekład  polski  J.  K.  Potockikoo  1888.  T.  11 
i  III.  The  prineiplea  nf  hioUujy  18G4  i  1807.  2  wyd.  187H.  T.  IV  i  V.  The  prind- 
pita  of  pitychofofftf  185').  Wyd.  :i-ie  1881.  T.  VI.  VII  i  VIII.  The  jmnciph-s  of  *^ 
nolofpf.  Dotąd  wydano  T.  I  .socyologii  ISTr..  w^-d.  '.U  u-  ISS.^)  i  T.  II  1H7!>  -  1S8.'>. 
oraz  początek  T.  III-go  Krrleftimtiinl  ł»,'.7/7f//ł/w.v.  IHIK).  I'rzeklad  pohki  .1.  K.  Potockik- 
(10  ISSU  i  nast.  Do  8o<yoIogii  odnogi  .się  też  pnica  Spencera  Shtdy  of  fuKwloyy  Ib76, 
pi-zełożonu  p.  t.  Wat^p  do  tUM  i/oloi/ii  przez  II.  (ioldbrroa  1884.  Nareszcie  T.  IX  i  S 
(«łego  dzieftti:  The  principlen  of  ełhiea  1802—1803.  Ta  należy  dzieło  praygotowa 
z  tego  zakresn  p.  t.  The  data  of  effttcs  1870.  Przekład  polski  pod  nie  dość 
ty  talem:  Zajady  etyki  wydał  .1.  Kabłowioz  1884.  Poncząfąee  streezcMnie 


§   1,2,1.      LITEKATURA  WSTĘPU  DO  FILOZOFII. 


15 


t^go  ftysłematu  filozofii  syntetycznej  Spontera  podaje  J.  H.  Coluss:  An  epUontc  of  tJw 
tjfn^eik  pkilonf>2)hy  1881),  ons  B.  F.  Undbbwood:  Herbert  Spencer*  SjfHthetic  PhHo- 
•f^Ay  1891.  ChM3nkte(tj9tyetBjm  lyBem  systemata  Speni^ent  jest  di^ość  oparria  filo* 
aHu  na  daojdi  doświadcMEDia,  w  ogóle  aa  zasadach  nauk  prayrodnicaycht  w  sgcsególnośd 
zal  na  teoiyi  rnswojn.  Ddeto  jego:  Pierwsze  zasady  ma  rharaktor  wstępu  do  filozofii, 
pojętej  jako  poznanie  rzeoz.y  wyplywają^^o  z  na jicyższydi  uogUnień.  Todstawą  zaś  dla 
f.'h  TifHri'»lnioń  są  dla  Spencera  nio  badania  krytr»"znp  nad  i^tot.i  filo/Aitii  w  oęri'l<'.  Incz 
wyniki  n.iuk  specyalnych.  uznanych  br'Z[)OŃr('(lriio  z.i  nie  po«llfL^ij;\'f'  wąfjiliw.łśri  w  tej 
forniiłi,  w  jakiej  się  ono  w  tyrli  naukach  przedstawiają.  Tu  nuh/y  tnż  \v>|K»iiinier  o  loz- 
priwath  Spencera:  T/łc  gem^is  of  science  1854.  The  cUmsification  of  łhe  .scienn-s  lSf34. 
ZmAmaume  także  w  T.  U-gim  jego  Essay  acientific,  political  and  »peculałive.  Nowe 
3  tomy  184»1.  Szkice  filozofictne.  Przekład  polski.   Dwie  częśoi.  188:). 

ytBA,  Introduełwn  A  la  pkiUmphk.  Wji.  ^  1804.  Autor  broni  dtalektyki 
H^la  i  stira  si<j  upnorstępnić  jeg^Ji  filozofią. 

.1.  H.  V.  KiRCBMANN.  Die  Lehrr  vorn  Yorstellm  aJjt  Einlntuwj  ot  die  fhUoSOphie 
W4.  Thl'*'/  Kahrhifnnua  drr  rhihmphie  1877.  Wyd.  2-gic  1881.  W  płerwszem  z  tyeh 
dzif-t  lutdr  uznaj*'  naukc  myślenia  za  najwłaściwszy  WHt^p  do  iilozotii;  w  drugiom  wy- 
kłada w  ^pi/s^■i^  iHi[miaruy  swój  pocfląd  n?i  tilo/otią. 

.1.  M.  (.'.  Duhamel,  Den  metluuUs  (Iuhm  les  sciencta  de  nitson n-  un  nt  \W}7>, 
Wyd.  3-i'io  1885.  Jak  już  tytuł  pokazuje  jest  to  praca  nietodologicznłi.  rozpatrująca 
miedzy  ioaemi  zarówno  istot-;  jak  i  metody  ilozofii  (Zob.  niżej). 

G.  A.  LindnbRt  Ewkitung  tn  don  Sfitdiwn  der  JPhUosojihie  1866.  Krótki,  ale 
praczający  podręcznik  wgtępu  do  filozofii. 

TiBEROHiKN.  Introduetwn  d  In  philmophie  et  in^^aratioti  d  la  metaphyńgtte  1868. 
Wyd.        1880.   Dzieło  to  wyjaŃnia  zasadnicze  Icwestye  o  filozofii  na  podstawie  rozle< 
bi.MtorTr'zno-krytył'znec-0  inaterj*ału. 

.T.  (l.  MAcyicAB,  .1  fikeieh  of  a  phUomphy.  Cześć  I.  Umysł  18<>8.  Cz.  II.  Ma- 
t<»r>a  18<»8.  C'z.  ITI.  .Skład  chemiczny  elementów  pr/.yrody  1870.  f'z.  IV'.  Hiul(>«^ja 
i  teudycca  1874.  Toż  .samo  w  treściwym  wykład/ie  p.  t.  A  science  primtr  1S78.  Sta- 
Bowisko  autora  w  zasadzie  empiryczno:  z  topo  zaś  .stanowiska  dochodzi  do  uznania  naj- 
wyższego nminin.  Boga.  Za  fizynnik  łączący  ducłi  i  niaterją  przyjmuje  etor.  Traktuje 
wniem  wielo  o  znaicaemn  filozofii  w  stosunku  do  innycti  nauk. 

A.  Stbudel,  PIttUmphie  m  Umrieg,  Ogąań  I-sza  tearefyczna  1871.  Częw  druga: 
fiot(^  jyrakiyczna  1877  —  188.5.  Wst4»p  do  tego  dzieła,  osobno  wydany  po  .śmierci 
autora  p.  t.  DoJt  goldene  A  B  C  der  Philosophie  185)1.  traktuje  o  pojfjciu  i  zadaniu  filo- 
zofii, oraz  o  jej  formie  i  metodzie.  .Jest  to  praca  samodzielna,  krytyczna,  odznaczająca  si»; 
dncłieni  prawdziwie  filozofiranym.  ('zy.^t^i  niiłośł'ią  prawdy  i  «iiłą  pr/cknnania.  Sanicnm  zaś 
dziełu  zawierającemu  wykłatl  filozofii  w  ezt<'rcc  h  tomach,  l>rak  należytego  skupienia 
ł  sy>teniatycznQŚci.  Autor  stara  się  zająć  stanowi><ko  prztHimiotowe,  rzeczowe,  wolne  od 
wfaolastycznego  rozwoju  samych  tylko  pojęć  abstrakt  yjuych. 

J.  J.  Bamuity,  Fh&onpkie  ale  Orientirung  Ubet  die  Wdt  1872.  Za  punkt  wyj- 
Ma  siuźą  autorowi  czysto  podmiotowe  objawy  myślenia.  Od  nieb  antor  usUąje  przejść 
do  realnego  poznania  rzeczy. 

JOroen  Ho  .na  'Mk'VKR^  Philosophische  Zeiifragen  1870.  2-gie  wyd.  1874.  PrzekUul 
pohki  p.  t.  r<'i,ifhiri)ł/  rozhiór  Hf>i}}ezesnych  kwentyj  filozoficznych  187:*.  .lest  to  zbiiir 
IK'iii-/.^jąry<b  rozpraw,  dotyczących  znaczenia  filozofii  i  jej  stosunku  do  inn.\fli  objawów 
żjód  iniiy>ł()wejiT(.  Na  s/czcij^rdną  uwaij*.' za-lii'_'ii  ją  rnzdzialy :  Filozofia  ic  naszydt  tzitsitch, 
S^mtenw  i  pin  ządck  moralny.  Religia  i  filozofia,  Systemafy  filozoficzne  i  przyszłość  filozofii. 

H.  LOTZB,  System  der  PhUonophie.  T.  I.  Logika  1874.  Wyd.  S-gie  1881.  T.  11. 
Metaib^yka  1879.  Wjd.  2-gie  1874.  Istnieją  przekhidy  top^o  dzieła  na  francnzki  i  angiel- 


Digitized  by 


16 


§  1,2,1.     LITERATURA  WSTĘPU  DO  riŁOZOFII. 


tłki.  Stanowisko  aaton  w  ogóle  kty^cnie;  mft  on  na  oka  empitycaie  dane,  x  ktAijch 
dochodii  do  wyników  idealisfycmycb.  Kweetgrom  stoli  naadnic^rm  o  filoMAi  nie  po* 
ówięca  osobnych  po^^zukiwań. 

E.  DOhhinh.  Curmis  der  Philosophie  ais  strrftgivisMf' nsch/j fflichn-  Weliansi  hauung 
vnil  T,»'ht''i>tgrsUiltntig  1875.  Treść:  o  łiycic  o  fimrodzio.  o  świir^mio^iM  o  moralności, 
hptileizfiistwie  i  Listoryi.  Autor  opiora  sit;  hłv,poar(Hlnia  na  wiedzy  empirycznej  i  Stara 
si^  połączyć  filozofią  jak  najściślej  l  luorainym  rozwojem  społcozności. 

A.  RiEUL,  Ueber  Begńff  und  Form  der  Philosophie.  Eine  aUgemeine  Eiideiłun^ 
in  dat  Shtdmm  der  PhUoaophie  1873.  Togoi:  Der  p/nŁoeopkiache  KrUkitmue  und  mmt 
Bedenimig  fUr  ^  potiikfe  WtumttAafL  T.  L  GeeOiMe  und  MeUiode  des  pkitom»pki' 
aeften  KriHaeimu  1876.  T.  II,  Część  1.  Die  Hnnlihen  und  łogUchen  Grttndla^fn  der 
Erkenntnifts  1870.  Tom  II,  (>ść  2.  Zur  Wiafirtisi  hafi.stheorie  und  Meiaj^ymk  1887. 
W  pierwszej  z  tych  prac  autor  określa  fnn7.nfią  w  duchu  Fii  litcgo  jako  naukę  o  świa- 
domości (Rpwus.stseinslohrp').  w  driiri'^!  pr^*  .  hod/.i  na  stanowisko  nowokantyzmu  i  dowo- 
d7,i,  /.«'  ti!i>7()łia  w  istofi**  swojej  jest  tooryą  i  krytyką  poznania  rzeczy.  Z  toęro  fstano* 
wiska  (luk tuje  zarówno  o  jej  uiotodzie,  jak  o  jej  stosunku  do  innych  naiik.  Tu  naleśr 
jijowd.  Uf*ioi.  autora  p.  t.  Lr  ber  icissetischafłlieJie  und  nictUwitatenschaftliehe  I^Uoeopkk 
1688,  w  której  broni  filosofit  wnaokowej,**  mającej  wiele  wspólnego  z  pozytywianen 
GoDite'a  (soIk  wyśąj  str.  U). 

i).  GdUNO,  8tf»iem  der  Kriiitdien  Piuloeaphie,  2  tomy  1874  i  1875.  Tom  I  tego 
dsidla  obejmuje  usłęp,  dążący  do  lunipebienia  kiytycysmu  Kanta  z  punkta  widaeoia 
«nankowąj**  filozotił  i  w  tjm  duchu  rozpatruje  zasadnicze  pojęcia  o  filozofii. 

WiLH.  ToBiAs.  (Jmizm  <lrr  Philnmphtr  1875.  Prara  piy.rważnie  polemicaDt, 
krytykujący  popflądy  liiiuuanna.  I lelnilioltza,  Ilartmanna  i  innych  na  tilozulią. 

G.  Lkwes.  Prnhlenis  o/"  li/r  and  mind.  Tr/y  serye  w  pięciu  t4łmafh  1874—1879. 
4-t«  wyd.  1888.  J'r/ekład  polski  trstąpu  oraz  pierwszego  zag^adni(>uia  (irranice  wiedzy) 
Hporządził  J.  K.  PoTOCKi:  Zagadmenia  dudta  i  życia  (Podstawy  prtetwutdatema)  1892. 
I^^wes  nazywa  w  pnedmowie  całe  to  dzieło  ^systematycinym  wilępem  do  filowfii  nan* 
ki."  W  pierwszej  caofei  wstępu  do  tego  diieto,  traktającej  o  »metod»e  naukowej  i  j^* 
zastosowaniu  do  metafizyki,"  autor  występaje  a  obroną  nieta€zyki,  jako  nanki  o  «nąiogól« 
nioi>zT«  h  zasadacli."  Dru«,'a  aaś  cs^ść  tych  wstępnych  poszukiwań  zawiera  okwślenif 
zadań  jak  metafizyki,  tak  i  w  o^f^do  filozofii  i  jpj  podstaw  paychologicmycbi  oraz  wyldad 
prawideł  fńoznfciwnuui  (the  rulos  of  philojjophishiiii,'). 

lioH.  Ukas.sman.  Whtsemchaftdehre  odrr  Philosophie  1876.  I.  Donkiehre. 
II.  Wissenslehre.  III.  Rrkenntni.sslehre.  IV.  Weinheitslchre.  (Nauka  njytilcnia,  wiodzy 
poznania  i  mądro.ści).  Dzieło  pod  wieloma  względami  zachęcające  do  myślenia  i  poucza- 
jące, lecz  bes  ścisłych  •nan1n>wych  podstaw. 

K.  L.  MioBSUtT,  Sifliem  der  P&ileMt^pMe  alt  exader  Wisseneefto/Ł  6  tomów 
1676-1881.  Obejmuje,  po  krótkim  wstępie,  logikę,  filoaofią  przyrody,  flloiofią  ducha 
i  filozofią  historyi.   Stanowisko  autora  przeważnie  hegloskie. 

O.  Fi.O«EL,  Die  Probleme  der  Philosophie  und  ihre  Losungen.  Hlsfm-mh-hńtisck 
dtmjfHleUt  1876.  Wyd.  3-ciel893.  Jest  to  książka  pouczająca,  szczególniej  pod  względem  histo- 
rycznym, stanowisko  za.ś  filozoficzne  autora  jest  dość  ciasnp  szkoły  Herfiarta  (zob.  wyżej  str.  18). 

E.  La  AS.  Kunts  Analogien  der  Erfnhrung  IBIC).  Jilnditytniis  und  roHitivismus.T.  1. 
Część  historyczna  1879.  T.  11.  Etyka  1882.  T.  111.  Teorya  poznania  1884.  Są  to  ba- 
dania ciekawo  ie  względu  na  dążność  oparcia  pozytywimn  naiasadaeb  kr)-tycznyeb.  Ale 
wskntek  tej  dążności  antor  piseknusa  aakies  liistoiycaiego  po^ylywiann  i  wytwata 
własną  metafizykę,  pomimo  zasadniczego  zaprzeczenia  jej  doniosloód. 

li.  AVBNARIUH,  Philosophie  aU  Dfiih  ii  der  Welt  genuiss  dem  iVMCIJ»  detUeitlrim 
KrafknaoMet  1876.   Kritik  der  reintn  Erfahrung,  T.  i.  1888.  T.  U.  1890.  Zhr  mm- 


Digitized  by  Googl 


I 


§  1,2,1.     LIIS&ATUBA  WSTĘFU  DO  l^IŁOZOm.  17 

!^hUrh.f  Wńfłipijriff  1891.  Awtor  usilujo  oprzeć  wiedzo  w  ocrólf.  wi^T  i  tilo/<>fi;\,  iia  no- 
v-t'j  j»od-'r«w!(',  li  mianowicie  na  czystem  doHwui<1czi nm^  maj;ir»  >ii  ■>■>.  rrr-p'  wvi;\*'ZTii<-'  (łanu 
pratiiuiioiowt',  V.  uisuuu.eiem  wdzelkirb  podmiotowych  dodatk--iv.  iym  przcduiiotowyia 
c^junikiem  czystego  doświadczenia  ma  bjć  czucie  (Kmptindung),  znajdujące  swój  wy- 
ns  w  mdbff.  Ztąd  wynika  sasadnieM  udaaiie  filoiofii:  okreflić  procesy  pozoawcse  czjli 
teopetycme  oiByBlii,  spoeobem  anaUt^aojm,  jako  saleine  od  pewnych  anian  centralnego 
oigaoa  nerwowego.  Poniewai  saś  ws^tkie  odnofne  dane  c^steigo  doświadcaenła  wy* 
rażają  się  w  stosunkach  formalnych,  dających  91%  okroilić  matonatycznic,  przeto  autor 
dochodzi  do  fomuilnrj  t^oryi  poznania,  opartej  na  psychottsoTCmych  podstawach.  Osta- 
i^'axif  arniki  tiIoxotI(2no  to^^o  formnlizmu  przedstawia  autor  w  sposófi  bardziej  przyst<,'- 
pny.  iuho  7.aw-."/c  jak  sam  wyznaje,  indywidualny,  w  o?tatni«'j  z  powyŻAj  wy- 

mienionych })ra('.  ( łkii/ujc  sio  jodnak  w  końcu,  według  autora  (str.  12.  U;i,  112  i  nast.), 
że  naturalny  pogląd  aa  swiat  odpowiada  wyiuo^^om  czyskyu  po}^'lądu  i  że  nieuia  powo- 
da oAitępywać  od  nie^  zamdnicato.  Wracamy  tedy  w  ten  sposób  znown  do  naiwnego 
realiBna,  jak  to  s  aamego  puczątka  w^ntek  pnnkta  wyj^;ia  autora  przewidzieć  można 
byio. 

P.  A.  Bkbtaułd,  htltroductiona  d  la  recherdtei  de»  eauKtpreimiret  1876. 2>gie  wyd. 

1H91.  r)/.ii>ło  to  odnosi  sfa}  głównie  do  metody  filozofii.  Zob.  poniżej  rozdział  o  metodzie. 

Hebmavn'  Wot.fk,  Speculałioii  und  Phiłosojjhie.  2  tomy,  1878.  Wyd.  2-gie 
l^^^.  Autor  htara  >i';  wyka/.a-  «trony  ujotimo  spokulacyi  filozoficznej  i  lurytycyzmu  Kan- 
u  n*  rumowiska  f  iupinzuiu  psycholoL-^irznej^^n  auLrielskioj  filozofii. 

Sh-  H.  HoDiJsti.N,  The  phUm<>}ihii  o(  Ui/U-ction^  2  tomy  1878.  Autor  rozbiera 
zasadnicze  kwestye,  dotyczące  tilozolii,  w  trzech  ksirgach  p.  t.  Aitulysis  of  aspeds,  Ana- 
lym  of  demaUt  i  Analysis  of  fhewmem.  Na  szczególną  uwagi^  zasługują  wzdaiaiy 

0  stosonim  fUoooiii  do  naok  empirycznych,  o  zasadnicstych  faktach  świadomości  jako  pod* 
smwy  wszelkiej  filozofii  i  t  p.  Aator  broni  przeważnie  stanowiakn  filozofii  szkockiej, 
mianowicie  teoryi  zmyitłu  iunrszechnego  (c(nnmon  sense)  Reida,  uzapelnianej  w  wieln 
miejsf  ach  idealizmem  llcrkeley  a.  W  tynt  ducha  napisaną  teź  jest  rozprawa  tegoi  anto> 
rm  p.  t  Tlie  reorgaimatuńi  of  phiłmophy  1880. 

L.  FnrroT-,  Lfk  prcłiminaires  dr  la  phiłoHophic  1879.  Rozróżniają!*  cztery  ro- 
u/^iic       ;ilnych  funkcyj  ludzkośi  i.  jako  to:  życie  praktyczne.  >/.tukł.*.   lilozuliłi  (uauk«,*) 

1  itilli^k^  autor  rozpatruje  .szczcguiowo  tilozoliji;  mówi  o  tr/.ech  joj  gałęziach:  logicznej, 
fenomenalnej  czyli  pozytywnej  i  metafizycznej  i  stara  się  bliżej  określić  warunki  jej 
neCodologiczncgo  rozwoju. 

M.  J*  MONBAD,  Denkrkhtur^en  der  neuerm  Zeit.  Eine  hitkehe  B^ndschau  1679. 
Wyd.  niemieckie  szwedzkiego  oryginała  pizy  udziale  autora.  Książka  aąjmująca,  zawie- 
m  krytyczny  pogląd  na  współczesne  realistyczne  kierunki  m3*śli  z  idealistycznego 
panlttu  widzenia. 

Tł  r4t»M?n.  La  philosophie  scimfifiqne  1^<^0.  Autor  broni  gorąco  filozofii  i  jej 
charakteru  naukowego  przedwko  jednostronnym  po^da.  ituii  (Jointe  a. 

G.  Glouau,  Ah}'UiS  der  phihsophi*i<hen  Grttudirus.',iitschufteu.  T.  I.  Forma  i  ])ra- 
Ha  ru«.iiu  ducha  1880.  T.  11.  Istota,  i  za.«>adnicze  formy  świadomego  ducha  (teorya  po- 
znania i  nauka  o  ideach)  1888.  Autor  uwzgli^dnia  głównie  badania  Steinthala  nad  ję- 
zykoznawstwem i  psychologią  narodów  i  stara  się  pny  ich  pomocy  wyjaśnić  istotę  i  za- 
dsoia  filozofii 

L.  BoDBDKAU,  Thśork  dea  tcicncea,  2  tomy  1882.  Do  nauk  zalicza  autor  logi- 
kę csąyli  teoryą  poznania,  matematykę,  dynamik<:.  fi/yki;.  chemią,  morfologią  i  prakseolo- 

iń^.  1  przypi-njąc  każdej  z  nirh  osobną  metodę  (iudukiya,  dedukcya,  obserwał^ya.  ekspe- 
ryment, inT«-*j:ra<  ya  cliemiczna,  purównaoie  i  konekeyaj,  określa  bliżej  istotę  badou  lUozo- 
Hcsnych  i  naukowych. 

8l«wr«,  W«(«v  do  tloiofii.  ^ 


Digitized  by  Google 


18 


§  1,2,1.     UTEBATUBA  WSTĘPU  DO  FIŁOZOFU. 


W.  Dti.tiikv,  Eii(fi'!f)(}irf  iji  die  GH^łr.'itriM9rnschafł<'n,  T.  I.  188.5.  0«ir'')żniaj;v.' 
ściślo  nauki  o  duchu  oi]  mmk  i)r?ymdiiirzv.  ti.  mitor  <t!\r^  sił;  wykazać,  że  uie  mctatizjka, 
lecz  teorya  poznanLi  i  p.s>  ihulugia  powinu)  l»vr  jjDdstawą  te}  nauki. 

E.  i»K  T*EKSSKNC^:,  Len  Orlginca  1883.  Obszerae  dziolo,  pełne  doniosłości,  rozbi©- 
rające  ze  stanowiska  dineś4fKń^i^  zarówno  problemata  posmaalA  noc^',  jak  i  pro- 
blomata  kosmologiczne  i  antropologricsme,  oiaz  kwostye  początku  mominosct  i  religiŁ 

W.  WiNDRUiAiiDf  PirStudien  1881  Zbiór  oddiiełnych  n»praw  i  mów,  odno* 
ssącgrch  si^  gfiównie  do  kwestjj  z  zakresu  wstępu  do  filozofii. 

Thom.  ]NUoiTlRSt  fjecturea  on  pfiilosophy  1885.  Pierwsza  serja  tych  lekcyj  po- 
św^ił^coną  jest  zasadnimm  poj<i(.*ioin  o  łilo/ołii  w  og^óle,  rozpatrĄ  wanyiu  g-łównic  ze  sta- 
nowiska p^yrholofrir/nejro.  Przy  tern  autor  tiw/.'_''lpflnia  ■^zc/pn-ółowo  kwe^^tye  o  i^^tone 
tiloz<itii,  iMHlące  przedmiotom  sporu  w  o^tatnicłi  czasach  i  przez  to  wywody  jogo  zasła^' 
ją  na  szezeculnn  uwag^ij. 

Ch.  Rksouyikr,  EaiiHWic  d  mie  drnHi/icatiw  syntematkiue  des  dmtrines  ^hilim' 
phhjueSy  2  tom^r  1885  i  1886.  Autor  bierze  za  punkt  w^j.śoia  krytycyzm  Kanta  i  ns 
tej  podjłtawie  zajmajo  nię  bliższem  określeniem  jak  zadań  i  metody  filozofii  w  ogóle,  tak 
i  w  szczególności  różnycb  kierunków  i  szkól  filozoficznych. 

Hueo  Dklfp,  Die  HaupirtMeme  der  FhUtaophie  und  Rdigum  1886.  Dzieło  to 
traktuje  o  teoretycznych,  religijnych  i  metafizycznych  /.adaniach  filozofii  i  stara  się  je  wy- 
jaśni*-  ze  stanowiska  filozoficzno-religijneg-o.  Rozwinięcie  op)lnego  na  ŚMriat  poglądo 
z  tego  -tnnnwi-kn  wvlnżvł  mitnr  w  dziele:  Phih>9nphif  des  Gemuths  1803. 

.SiHiMi'KLL.  KittleiłuiH/  Iii  dir  I 'Ji tIusnj.Jdi  isśC).  Ks\ą7.kt\  napisami  w  duchu  szko- 
ły Herharta  (zoh.  wyżej  str.  13).  Po  krutkini  \v>tt  jn--.  aułoi  zajinnjf'  ^i..  historyezno-kr}"- 
tyezriym  rozbiorem  różnych  kierunków  i  szkół  ua  polu  teoretycznej  i  prakty  cznej  tilozotii, 
oiaz  filozofii  religii. 

A.  Spib,  EaguUaea  de  phHoaophie  criHąue  1887.  Rozbiór  celu  i  pizedmiotu  (1« 
but  et  1  objet)  filozofii,  stanowi  główną  treść  togo  dzielą,  które  nadto  bada  kry^rsnie 
wzajemny  do  siebie  stosunek  nauk  empirycznych  i  spokulaeyi  iilozotii^znej.  Ten  sam  przed- 
miot rozpatrywał  tenże  autor  poprzednio  w  pracy  niemieckiej :  Kmjńrie  und  Phil/K^ophie  1876. 

L.  ITallkr.  AUes  in  Allen  18KS.  Wykład  całkowitej  Hlozotii.  rozdzielotu  j  n% 
trzy  czMŚci-  wtfdmfilcę.  mffnfirifUę  i  nułapsi/ehikę.  iWj^rt  m  względu  na  sanio(]/.i«-ln' 
pofflądy  aiitiir;\.  aic  hrz  wartości,  lecz  traktowana  po  dyletancko.  ł>f*7  należytej  krytyki 
i  syst^Mnatyczuości.  .Stanowisko  autora  panteistyczny  mistycyzm,  rozwyany  przy  pomocy 
metody  dyalektycznej. 

Cb.  w.  Shiku>8,  PkUasophia  u^ma  ar  ^en^  of  fhe  8cienee»f  wyd.  8>ie  1888. 
Itzecz  napisana  ze  stanowiska  scholastycznego. 

J.  Mac  Cosn,  Fint  and  fundamenUd  trutka  1889.  Dzieło  to  zawiera  w  eobie 
pogląd  na  zasadnicze  prawdy  tilozotii,  spritwadzająca  się,  według  autora,  do  pewnych 
Itezpośrednich  danych  nsi^zej  świadomości.  to  prawdy  piorwotoe  (primitire  troths), 
wypływa jficp  /  inTniryjnyi  h  /dolności  umysłu,  t.  j  pierwotn**  wrażenia,  wierzenia,  s:\dy 
i  njnnlnc  \vyiu;i'_Miii;i.  il mc  \v!;iz  7  ży<'}»'m  i  rozwojem  nmv^łu.  W  tym  dnchii  szkockiej 
lihr/.ulii,  rozpiitrujł.!  <iiitor  wszechstronni*-  lilo/nd^  i  pomimo  jicwneg^o  hniku  krytyki  wy- 
kazuje w  sposółi  poucza j}i<y  doniosłość  liezpo.srcdniego.  naturalnego  poj^lądu  na  s\riat. 

łJ.  ScuKFFLER,  Die  Gruitdtogen  dfr  WmemthnU  1888.  Traktując  o  nauce 
w  ogóle,  autor  rozpatruje  zarazem  filozoii.^  i  jej  stosunek  do  innych  nauk.  Treść,  nie^ 
ebaotyezna  tegv  dzieła  obejmuje:  I.  System  fizyczny  i  matematyczny,  U.  logkaoiyr 
111.  filozoficzny,  IV.  uniwersalny,  V.  ałisolutny. 

W.  Wi  NbT,  Sfjułejn  der  Philosophir  1889.    'l>eśc  tego  dzieła  obejmuje:  Wi 
traktująey  o  zadania<'h  i  podziale  filozofii,  następnie:    I.  O  myśleniu,    TI.  O  poznaniu, 
III.  C)  pojęciach  umysłu,  IV.  O  ideach  transcendoatnych,  V.   Zasady  filozofii  prz^Tody, 


§  1,2,1.     LITERATURA  WSTĘPU  DO  FfŁOZOFD.  19 

V].  Filozofia  duoha.  Całość  jest  wielce  poiimjącą,  pobudza  do  saniod zielnego  niyiilenia  i  za- 
wiera w  sohip  hoęratp  matoryały  do  krytyi-znepo  wyjaśnienia  zasadniczych  pojoć  o  tilo- 
2i>^\  i  jfj  stoMiiiku  do  innych  nauk,  "Zi^zoffólnifj  do  pr7^ mdoznawstwa.  Tn  należą  roz- 
prawy Wundta  u  tiiozotii  i       stosiiukii  do  innyi-h  nauk  w  jego  Esmys 

.).  IUkthelkict  St.  UiLAiHii,  La  jihilosophk  dawt  scs  rapp<yrtft  arec  Irtt  sciencen  et 
U  r^Sgitm  1869.  Jeet  to  gorąca  obrona  filossofii  jako  nauki  i  jako  iciary  filozoficzni  (Ift 
f«i  philoiophiqoo)  oa  podstawie  rasległeffo  poglądu  na  rozwój  dziejowy  filoiofii. 

P.  ItkwuTR,  Coun  de  fhikmptue  premiire.  Tkśorit  gótótde  de  Veutendement  1889. 
Ma  to  być  nsapelnieDłe  filozofii  Goiiite*a,  którą  autor  nabywa  drugą  filozofią.  Podąje 
teiaj  aż  15  praw  pierwszej  fikttofil,  które  po  rzt^ici  dotyczą  metody  filozofii. 

L.  OlU:-I^PRUXK,  La  philosophu^  ct  le  tempn  prtiteHł  180fK  Rozh7.ns;ij;^r  ws/orb- 
-tronnie  istot-  filozofii,  jej  stosunek  do  H/tuki,  nauki  i  życia,  autor  w  duchu  krytyki 
prakty<^.ne£r<)  ru^umu  Kanta  zazmu^  głównie  śeisly  związek  badan  filozoficznych  z  ro- 
zwojem moralnym  ry.łowieka. 

Max  Kauffmann,  Fundametite  tlcr  Erkcnntnisstheorie  und  WMSemcha/hlehre  1890. 
JeiŁ  to  iMfg9  do  filozofii^  nazwanej  pizea  anton  ^imanentną,"  a  mającej  na  olcn  nauko- 
«8  pitedstawienie  doświadczalnej  tzeczjwistodd  bez  wszelkicb  dodatków  ^metafi^cz- 

OjdL* 

G.  T.  liADD,  Introdiictum  to  fhUosophy.  An  inquiry  after  a  ratwnol  gystem  of 
KknUfic  prhicijiłea  i»  their  rdatwn  to  itUmate  reaiili/  1801.  Dzieło  to  zaliczyć  nale- 
żv  do  najlepszycij  opracowań  nanki  wsti'pnej  do  filozotii.  1'rói  z  rozbioru  pojęcia  filozofii, 
jrj  /•->nUĄ.  jf*i  -^fot^nnku  do  nauk  szez<*^'ółowych,  jty  dui  lia  i  uictfMly.  autor  zajmuje  się 
w  [.'111  dx.i«le  zarazem  rozpatrzeniem  rłV/nyf"h  kierunków  myśli  tilozoticzucj,  b/czeg^ólniej 
dogmatyznm,  skeptycyzrau  i  krytycyzmu,  i  podaje  eucyklopedyaaiy  zarys  nauk  filozoficz- 
nych. Stanowisko  wyraźnie  zaznaczone  idealnego  realizmu* 

R.  Fałckbmbebo,  Uther  die  gegenwartige  Lage  der  PAtlowpftif  1891.  Poucza* 
jąa  mowa  uniwersytecka}  rozpatrująca  współczesne  stanowisko  filozofii  w  rozwoju  nauk 
i  ijcia  mnyslowego. 

* Spickeb,  Die  Ursaehen  des  Yerfatta  der  Fhilosophif  in  nlter  and  neuei'  Zeił 
ł^^^2.  Dzieło  to  zasługuje  na  szczególną  uwagę  z  powodu  wszechstronnego  historyczoe- 
Ł'o  i  t*^retycznosro  rozbioru  stosunku  filozofii  do  religii,  czv!i  do  owcjo  ,.tran-''-<-nd<»ntal- 
uego  in>t\  nktn."  ktńry.  wedłag  autora,  wytwarza  rf"li'_'i;\.  W  jf  j  /.unirdhaiiiii  widzi  autor 
^łuwn^  pr/\''7\ ri';  upadku  tilo/.otii  w  różnyrli  cpokiii  h  ru/wuju  umy.-^lou  ei/o,  jak  również 

i  w  naiizej.  Trzy  l^m  należy  zauważyć,  żo  autor  religią  pojmuje  lilozołi«  znie,  nie  do- 
gmatycznie. 

YoŁKBŁTf  YortrSge  zur  Einfiihrung  in  die  FhUoMphie  der  Gegenwarł  1893. 
Rncz  wielce  pożyteczna,  jako  wstęp  do  stud3'ów  filozoficznych,  napisana  popularnie.  Za- 
wiera w  sobie  ogólny  pogląd  na  filozofią  bieżącego  wieku,  rozbiór  zadań  filozofii  jako 

iMuki,  wreszcie  rozbiór  stosunku  filozofii  do  życia,  religii  i  kultury. 

Fr.  Paulskn.  Einh^if}(iifj  i„  iUf  PlnJmophie  18t»2.  'i-gie  wyd.  1804.  Autor  rozpo- 
Ttyna  od  rozbioru  istoty  i  ziia<Z('uia  tilo/.dfii.  Filozotin  określa  jakn  dnżnnś;-  Jo  wytwo- 
ro-nia  całokształtu  piłitj';  o  /.wia./ku.  iir/yf/ynif  i  /n  r  zf-nin  w  szcchr/.ci  zy  (str.  M).  Jest  ona 
wła.ściwie  łiirt-mczfHuiH  uiedzi/  ftaukoiirj  ( Inbc^-^riil  allcr  wissenschaftlicbeii  Krkenntniss. 
"<łf.  19).  Z  togo  stanowiska  autor  następnie  roztrząsa  szczeg»iłowo  główne  problemuta 
Mtafi^^lu  i  teoryi  poznaniai  oraz  dodatkowo  etyki. 

Literatura  polSkaf  dotycząca  zasadniczych  pojęć  o  filozofii,  nie  posiada  do- 
tąd dzielą  roztiz^ąiących  ca^  obszar  nauld  wstępnej  do  filozofii,  lecz  mieści  się  bądź 
»  poj<<.Iynczycb  urywkowych  rozprawach,  bądź  w  dziełach,  mających  za  przedmiot  szer- 
^7.&  poglądy  filozoficzne,  a  traktujących  kwestye  wstępne  tylko  dodatkowo.   W  celu  ato- 

ii  owydatniaua  ciągłości  w  rozwoju  filozofii  a  nas  i  pnniiaieżnego  uwzględnienia  swoj- 


Digitized  by  Google 


20 


§  1,2,1.     JUTERATUBA  WSTĘPU  DO  FILOZOFII 


sldch  pnc,  wyiDieniain  tntaj.  o  ile  wiem.  wszj-stko.  co  tylko  na  tera  polu  zasługuje  na 
uwagij  w  na«i7ej  lłteratur/,o.  ł^raenp  przez  to  prz^»<  i\v-lz!uła4^  owemu  umyślnemu  zanied- 
bywaniu swojskiej  literatury,  na  kor/.ysr  obcej,  jaki  t;i!o  si*^'  u  nas  zwycrzajem  prawie 
powskiechnym.  W  tym  przeglądzie  tr/yruaiu  sii-  rnwnież  porzf^dkti  chroaologiczn^o, 
przjczem  jednak  ptizniejszo  praco  autorów  obok  pierwszej  wymieuiam. 

FUozofia  obyczajów  i  rozumu  do  tcszystki^  ruc»y,  lU6n  fod  rozum  hiidń  jW- 
padają,  w  u-ybomych  mcayach  Bhutąca,  z  fratlCUtkitiffO  tut  pdtki  język  u^hźona  prza 
ks.  Akdbceja  Bromir8XIEGO  1762.  Jest  to  pnekl«d  pośiAiertnego  dzieła  ks.  J.  I^ip 
ltAB80N'A  (UT.  1870  f  1750),  p.  t  £a  phUosophk  (^icoMe  A  Um»  ks  objełs  dc  lettyril 
et  de  la  rai^on  1754.  Niewidka  ta  książka  (str.  288)  zawiera  w  aobie  Wtt^  do  filo- 
zofiiy  Oz.  1.  Filozofia  obyczajów  (o  nauce  obyczajów,  o  stanie  politycznym,  o  metafizyre 
i  teologii).  C'z.  II.  Filoznfin  rożiinm  (o  logice,  o  sztuce  nTnotwor-kif-j*.  o  tizyco). 
który  nas  tutaj  zajmuje,  mńwi  o  iiiozorti  w  powszecimośti,  o  filozofach  dawnych  i  t^^ra- 
żniejszych  i  o  pniorze  roziiinu  luil/kietro.  Na  czele  znajdujemy  zdanie  nast<jpują  e 
„(  złu wiek,  który  uie  ma  wiadomości  o  filoM>lii,  nie  tak  swoim,  jako  cudzym  raczej  rozn- 
tnem  nądsi  się ;  mówi  bowiam  tak  tylko  jako  ci,  ktdn^  pned  nim  bylŁ  Zaś  iilinof  po* 
trafia  w  to,  źe  ci,  któisy  po  nim  nastąpią,  mówić  tak  będą,  jako  on.*  Następnie  mm 
jest  o  Eartesjusza  i  jego  zasiągach  dla  filosofii  "W  jego  też  dachn,  cboć  w  fonue 
zbyt  oiywkowej,  afbiystycznej  traktowano  są  wszystkie  kwestye  filozoficzne  tej  książki. 

loN.  WaODEK,  O  naukach  icyzwohnych  w  powszechności  i  szczególności  kt^gi  dwit 
1780.  Pomimo  powyższego  tytułu,  dzieło  to,  wydane  w  Il/.ymic  przez  jednopfo  z  przj. 
jiiciół  autora,  obejmuje  tylko  k^ięirę  pierwszą;  przy  drupiej  autora  śmierć  zaskoczyła; 
z  niej  wydawi-a  liułac/ył  tu  tylko  naj)isane  przez  autora  „kawałki"  o  języku  ojczystym, 
oraz  o  dwóch  uezonych  językach,  f^reckim  i  łacińakuu.  Jest  to  rodzaj  filozotii  uauk  wy- 
zwolonych, które  autor  określa  jako  ^nauki  do  obyczajów  chwalebnych  i  przyjemnegu 
z  ludźmi  obcowania  słnżące  (str.  8).**  W  czterech  rozdziałach  ^faktąje:  o  Istocie  i  po- 
dziale  nank,  o  początka  nauk  pięknych,  o  ich  pizycąpiach,  ieb  nieomylnotid  i  piawdA*  i 
wośei.  Za  podstawę  stożą  mn  dzieje  nauk,  psychologia  władz  umysłowych,  oraz  chan^  l 
kteiystyka  etnogmficzna  narodów,  pr/y  czem  broni  jednak  niezależności  rozwoju  umyritK^ 
wejro  od  warunków  zewnętrznych.  W  nas  dzieło  to  budzi  zajęcie  głównie  ze  stanowi- 
ska klasyftkacyi  nauk,  <  hoi'  filozofia  w  śclsłom  zna^wniii  tesro  słowa,  i  tu  ustępuje  aa 
piau  dalszy.  Wyjątki  z  tego  dzieła  wydał  ,JedoQ  przyjaciel  uauk  gruntownych**  w  Wro- 
cławiu. 1814  roku. 

Początki  zdrowej  filozofii  zyodzone  z  początkami  rcliyii.    Dzieło  wydane  w  j(zyku 
fraMMzkim  przez  JX.  Parł  dv  Fanias,  przełożone  po  polsku  przez  X.  M.  T.  S.  P.  2  tomy^ 
1789.  Hómaczem  jest,  jak  się  dowiadujemy  z  aprobaty,  ks.  TDKaaao.  Wskutek  tend«tt4 
cyi  apologetyczncg,  dzieło  to  ma  właściwie  charakter  wykładu  nanld  religii,  opartego  je^ 

dnak  na  pewnych  zasadach  lilozofioznyeh.  Świadczy  u  tern  szczególniej  rozdział  pierwaya 
który  traktuje  O  pewnoiei,  o  jej  inindpiacht  czyli  poezątkowifch  prawdach  i  grumif^ 
{].  "2  —  85).    Jest  tu  mowa  n  u-ątpienin  mrtodycznem.  czyli  ]>orZ(fdnem,  które  nie  osłar 
bia  pewnnśi  i.  le^z  owszem  wzmacnia        domafrając  sir;  dowodów.    Dalej  napotykainr 
ust^;py  o  tu/.y wistoscj.  o  podobieustwit}  do  prawdy,  o  ptiwnoM  i  metafizycznej,  tizyc/ncj 
i  moralnej  i  o  znaczciiju  świadectwa.  Tu  wyst<;puje  jeduak  już  na  jaw  doguiaty/ni,  -  h;i- 
rakteryzujący  i  całe  pozot$tałe  dzido.   Stanowisko  autora  w  kwestyach  filozoficzuyi^ 
w  ogóle  karte^yańskie,  o  ile  tendencye  teologiczne  nie  wpływają  na  zmianę  nsad 
8zk<^.  J 
J^DBZBj  Śnudicki,  O  ntępeumoki  zdań  i  nauk  na  doświadezeniu  fundowaHĘfUm 
Mowa  miana  przy  otwarciu  nauk  w  uniwer.sytocie  wileńskim  z  r.  1799  na  18(X).  Zok 
Dzieła  wyd.  M.  Balińskiego  1840,  T.  III,  251  —  2G9.  Znakomity  autor  Teotyi  jeslesim 
orgamczuych  przemawia  tutąj  w  duebu  Kauta  za  rozumową  kiytyką  danych  doświadczę- 


i 


d  by  Google 


§  1,2,1.     LITERATURA  WSTĘPU  DO  FILOZOFU.  21 

Bk  Zob.  WTjątid  z  (ej  mowy  niiej  pn^  rosblone  Btoscmlco  filoaMflI  do  nauk  przyrodni- 
aj^,  §  11. 

J6z.  Kał.  Szaniawski^  Co  jest  filozofia?  Niektóre  my0t  siuiye  mogące  io  jwronr* 
mifnhi  yff  iczgl^dan  Ofl}X'H-kdzi  na  to  pytanie  1802.    „Nie  ptzynoszę  tu  nmiejętnej  de- 

tinicyi:  nie  jedon  7.  wielkich  filozofów  stracił  daremnie  na  utworzenie  jej  swą  pracę'*  — 
mówi  autor  (str.  .'n:  natomi.isf  pr/tnlstawir  rhrc  „szczególno  znamiona,  z  kt/irych  składa*'* 
sip  ma  definit  ra  filo/ofii.'*  Z  teg-o  stanowiska  iikiwi  o  jej  ccłat  b,  źródło,  fonnio  i  czę- 
^  ia -h.  dalej  (1  „zagadnieniu  w/.Ł:l(;dęni  o«>'tatniej  za^sady"  i  o  użyteczności  Hlozutii.  Są  to 
Łkt«iii  głuwne  przedmioL}  nauki  wsti^pnej  do  flłozofii,  tylko  że  autor  traktuje  o  nich  jak 
nąjtWBciwiej  (37  stronic).  Filozofia  jako  miłość  mądrości  łączy  w  soł)ie  cnotę  i  poznanie; 
.wiiśdwym  jej  pizedmiotam  jest  nwsza  sam  aAwńefc."  Źrddiem  joj  nie  jest  ani  zmy- 
Aisle  (najdtjr,  zmysłowość),  ani  roaądek^  lecz  rocum,  któiy  .dostarcza  nam  taead.'* 
Foratt  illozaiE  powinna  być  ttmi^ną.  Co  do  jej  poddała  trzyma  si$  Szaniawski  głd- 
Kanta.  W  jego  też  dnchu  dowodzi,  że  określenie  .ostatnie)!  zasady**  wszechbytu 
jest  ^niedosięgłym  ideałom"  poznania  ludzkiego. 

Tenże,  SafJy  przyjacidslne,  młodnn  t(  czcicielom  nauk  i  filozofii,  pmgnarcmu  zn4> 
Ifić  peiemejftzą  drof/^  r/o  pramlziieefji)  i  n  i/ższego  ośteierrnia  1805.  Wyd.  'J-lmo  182.*^. 
.Test  to  właściwie  wst*;p  do  wyższego  wykształcenia  w  o<j:ó]i\  więc  nio  traktuje  !*pecyal- 
nie  o  filozofii.  Pomimo  to  autor  ma  na  celu  doprowadzić  młodego  adepta  nauki  do  sa- 
nopouania  i  tfsktnje  taź  o  filozofii,  jako  „umiejętności,  uwieńczającej  wszelkie  nuiki, 
a  tam  samem  doznpełniającf^  umysłowe  i  moralne  wychowanie  człowieka  (str.  2Miy^ 
Z  t«g[o  stanowiska  zastanawia  się  i  nad  iiloiofią  i  ziUeoa  szczególniej  .naukę  dziejów 
lioaoiŁ* 

Fkuks  JaboAski,  Jakiej  filozofii  Polacy  potrzebują?  1810.  Bzecz,  mąjąca  głównie 

aa  celu  przygotować  ziomków  do  zrozumienia  filozofii  Kanta. 

Tenże,  O  filnznfii  181 '2.  C/..  1.  Wiaf^ommć  n  filozofii  w  jmwuzerhrtnśei.  Cz.  U. 
lAujika.  Cz.  TU.  Frzypisy  i  nbja.śnienia  (io  hgikt.  W  pr/.sdmowie  mówi  autor:  „Je- 
itttm  w  iiiniernaniu,  że  dla  upowszechnienia  filozofii  w  uikszym  narodzie,  putrzeba,  aby 
wyszło  w  mowie  polskiej  dzieło,  które  by  zawierało  w  sobie  cz(^ści  następujące:  I.  Wia- 
domsćć  o  filozofii  w  powszedmoma.  IŁ  Lc^ikę.  III.  Metafizykę.  IV,  Filozofią  morał- 
om V.  Histoiyą  filozofii  powszechną  dawną.  TI.  Historyą  filozofii  powszedmą  nową. 
HŁ  Hlsteofyą  filozofii  szczególną  w  Polsce.*  Dwie  pierwsze  części  stanowią  osnowę  ni- 
oi^foego  dzieto.  Naszego  pizedmtottt  dotyca^  głównie  część  pierwsza.  Filozofią  nabywa 
autor  ^umiejętnością  wstępną,  do  wszystkich  rozgałęzionych  umiejętności  przewodniczącą 
"tr.  W^."  wspólną  dla  nauk  moralnych  i  fizycznych.  Z  tego  stanowiska  zajnitijo  <!ię 
Miisaem  okre^jleniem  zadań,  znaczenia  i  części  składowych  filozofii.  0|)iera  <u;  w  tym 
względzie  głównie  na  dziele  kantysty  G.  Em.  Wentzel  a  Elementu  philosophiae  methodo 
critica  adomata  1807. 

JÓZEF  Bychowibc,  Słówko  o  filozofii,  z  powodu  majątrj  sią  zaprowadzić  Szkoły 
GłSwn^  w  Wanzaioie  1810.  Autorowi  miała  być  pomezon;^  zjedna  z  katedr  filozofi- 
'znydi'^  we  wzmiankowanej  Slakole  Głównej.  Pismem  tern  chdal  dać  .rękojmię  usilno- 
H  z  jaką  powinności  swego  powołania  pełnić  najmocniej  postanawia.''  Opierając  się  na 
fakcie  „ciekawości  niespokojnej  i  nienasyconej**  umysłu  ludzkiego,  autor  wykaząje,  że 
tiloiofia  jest  potrzebą  umysłową  człowieka.  Następnie  podąje  jej  określenie,  jako  „zbio- 
ni  usiłowań  pomyślnych  du<lia  iiiyśl:v  *'t,'''>.  aby  wlasnemi  siłami,  niezawiśle  od  mniemań 
przyjętyeli,  oddzielić  pewnie  i  dobitnie  ))oZ''ir  od  prawdy,  rozwiązać  zagadnienie  bytu  rze- 
'zy  i  przeznaczenia  człowieka  tyle.  ile  s'u^  to  rozwiązać  daje  (str.  2*2).'*  Narwzeie  nii')wi 
stanie  filozofii  u  na^  i  charakter}'zujc  składowe  jej  części.  W  swych  poglądach  filozolicz- 
Dy<Ji  Bychowiec  pnsyłącza  się  głównie  do  nauki  Fr.  Bouterweka,  kantysty,  który  później 
3ti%ł  ńę  do  filozofii  uczuciowej  Jaoobiogo.  O  dziele  BomncEWSKA  Ldtrbwih  der  phUoso- 


yui^L-o  i.y  Google 


22  §  l,2,t.     LITKBATUBA  W8TĘFU  BO  FlŁOZOill. 


pkudien  WwmKhaften  181d,  Byf^Jiowlec  mówi^  ie  .wytnsymiąje  ać  dotąd  próbę  fjtów  n^- 
lops^ch  (str.  SSO*** 

Fb.  Wmu  ra,  Iskierka  g  ndertęnia  »if  umy9i6w  pt-yśniona,  czyli  nad  ti^kiem 

0  filozofii,  przez  Józefa  Budnowca  tuipisanetn^  kUha  tmag  1810.  Jest  to  oh«;'/pmr  (1:^^ 
>tr.)  rozbiór  krytyf^ny  powyższej  rozpmwy  Bychowca.  napisany  w  <ty]\\  wyuiuszoayiu 
pr/fłsailnyni  chor  nie  bfz  £rł'fl»Hzeęo  poj-M  ia  tilozofii,  szc70'j,'ilnioj  kantyznni,  które^jo  antor 
broni  gorn'  0.  Podnosi  także  entuzya>t\ r/nic  8zania\  n  sro-  u  któryin  imiwi.  ^od  na- 
stępnych pokoieii  pewnie  Platoueiii  polskim"  nazwanym  l»<;dzie.  a  jego  liady  przyjacid- 
8lóe  nazywa  .nieśnuertelnem  dziełem,*'  —  „bronzu  jak  papieru  godniejszem  (str.  33,  74).^ 
Zamiut  gieddej  nazwy  fOiazofii,  zaleca  polską  dudwdoskondstwo  (str.  01),  »  okrealeiiiB 
Oyohowoa,  którama  zanucą  ł«ak  ścialoAci  I  jamoid,  pnedwstawia  swoje:  ^Filoioia, 
mówi  (str.  100),  jest  okład  ponądny  (syitema)  pomań  rozumowych  z  cz^-stych  o?  jVcicw, 
iMtosowany  do  oetatnicłi  rorauno  Indiki^go  celów.*  W  końca  podąje  podiiał  filooH^ 
w  dacbn  Kanta. 

.Tan  Śniahecki.  O  filozofii.  Uzocz  czytana  na  se«;yi  lirurackiej  I  niw.  \S  ilrn-ki<'^»^) 
1810.  Przi/flatek  do  pumm  o  filozofii.  Rzecz  czj-tana  1820  r.  Kaztni  z  rozprawą  o  rae- 
talizy<v  wytlane  p.  i  O  filozofii  Kanta  1B21.  Dzieła  wyd.  M.  Balińskiego  lO^YJ.  T.  V, 
25  —  40,  49  —  112.  Według  ni.^h  cytuj.;.  W  piśmie  Ó  filozofii  Śniadecki,  po  klótkim, 
pnebiegn  lustorycznego  znacMnia  wynzu  filozofia,  dąjc  jej  określenie,  mówiąc,  ie  ^jett* 
to  Diaka  prawego  myślcoia  ł  żyda,  w  ciągłej  piaktyce  okasywaaa  (str.  28).**  Nastąpiło 
wystQpi\je  surowo  pnedwko  ftlosnifii  Canta,  temu  ^mistycyzmowi  metafi^cmemii,'^  któ* 
Tema  .się  nie  godzi  nadawać  poważnego  nazwiska  filozofii  (str.  'iO),**  a  broni  prawd^wcy 
filozofii  przeciwko  zarzutowi,  jakoby  była  pr/yczyną  rewolucyi  firaucuzkiej  i  w  ogóle 
hezbożnośfi.  W  koń^^n  wykazuje  znaczrriio  filozofii  dla  teoloL^ii  t  rclifrii.  Przydatek  do 
tego  pisma  o  filozofii  ma  głównie  za  piv,edmiot  szc5;ojrńło\v;|  polemik'.'  przeciwko  Kanto- 
wi. Wobec  krytycyzmu  Kanta  broni  tutaj  Śniadecki  .swego  son^ualiznm  dogmatyezn»'iro 
opierającego  się  na  bezpośredniem  zaufaniu  zmysłom,  bez  rozbioru  doniosłości  ich  aw  iado' 
ctwa. 

Przy  tej  sposolmośd  zmoAzony  jostemodepnećzarzaty,  jakie  wygłosili  M.  Stbazzb- 
W8KI  (Jan  ŚnuideeH  187&,  str.  7  i  nast,  257  i  nast)  i  Al.  Skóbski  (Jan  Śniadedń  1890 
str.  138  i  nast)  przeciwko  mojemu  określeniu  zaswlniczego  cbankteru  filozofii  Śniade^ 
ckiego  (Wykład  Hysfcmatyczny  Logiki.  T.  I.  1870,  «tr.  91  i  187  i  nast,  oraz  O  filozofii 
Jam  Śniadeckiego,  Wiek  1873,  .V  ll.i  i  nast.).  W  Przydaihi  do  pisnm  o  filozofii  Śnia- 
decki sam  dokładnie  charakteryzuje  swoje  stanowisko  w  na  stępujących  -iłowacjh:  „Wy- 
znnjp  więr  napreód,  mówi  (str.  52).  że  jestem  realistą,  t.  j.  /e  w  sjowai  li  nie  p^ukam 
brzmienia  i  wiatru,  ale  rzeczy...  Wyznaję  powtóre,  że  chociaż  wiŁT^ę  w  istoty  niemate- 
rjalne,  j&stem  przecie  w  znaczeniu  Kanta  niuteryalistą,  bo  trzymani,  /.u  ni«  nia>a  w  czło 
wideo  nąjogólniejszej  nawet  myśli,  któiaby  nie  waięta  swego  początku  od  zmyałuw.^. 

1  zDOwa,  chodaz  wrażeń  zmysłowych,  obserwacyi  i  doświadczeń  nie  mam  za  naolcę,  ale 
za  matetyal  do  niąj,  z  którego  rozum  wywodzi  i  twon^r  pasmo  prawd  ogólnych,  fenome- 
na zmystowe  wiążących  i  stanowiących  naukę.  je.stem  w.^izclako  empiryMem,  bo  żadnyoii 
myśli,  pojęć,  ani  prawd  wrodzonych  umysłowi  ludzkiemu  nie  znam  i  dostrzedz  nie  mo- 
gę." W  tymże  duchu  mówi  w  swej  Filozofii  umi/slu  f>i/J.:kirgn.  że  „ho^  wrażeń  rmy- 
słowyr-h  nie  byłoby  myślenia,  i  poznawanie  świata  materyalnogo  prowadzi  na*i  do  ]i'-t7na- 
wania  władz  duszy  (V.  12r>>."  dalej,  że  „bez  rzeczy  zewnętrznych  nie  masz  wrażcii  zmy- 
słowych, a  bez  wraieii  zmysłowych  nie  ma.sz  pojęć  i  myśli  (str.  IIO)."  A  że  przy  tem 
Z  drugiej  strony,  mówi  o  wierze  filozoficznej  i  wjrzeka  we  wszystkich  swych  pisma*  h 
filoioficsnych  na  głębsze  badania  kiytyczne  i  metafizyczne,  w  imię  zasady  zdrówko  ro^- 
sądkn,  a  więc  szkoły  szkockiej  (str.  117,  186  i  nast  i  t  d.),  pizeto  miałem  piawo 
wiedzieć,  że  Jest  sęofloalistą  i  zwolennikiem  szk<^  szkockiej,  chociaż  zasad  tydi  aie 


§  1,2.1.     LITERATURA  WSTĘPU  DO  FILOZOFII.  23 

nrijał  kouekwentiiie  i  wpadid  w  spneeznoid,  o  których  również  wapomniidoiii.  W  szczo- 
p6|]r     tutaj  wdawać  nie  mogę. 

Juz.  Em.  JahkowSKI,  O  jsnakomiłfizych  nieprztijadołach  filozofii  i  pou-udach.  jalnr 
mUć  inotjli  (lo  jej  mclaczanm.  Tłocznik  Tow.  Nauk.  Krak.  T.  VI.  1^21.  str.  2*27  *271». 
,Zbi<'»r  prawideł,  prowadząi  \  i  h  ilo  odkrycia  prawdy  i  działania  zgodnie  z  rnzunif m.  filo- 
zolią  nazwnno  "  mnwi  wwtor  \>xx.  "228);  określa  nastopnio  zna<'7.oni'^  KaiifM.  który  poło- 
'/.\\  taiuH  ^iii'>ZL'«Kloiu  uiindzy  ruznuicm  filozofującym  a  Z(in»\v\iii  ruzsiiUku-iii  (>tr.  tiSl)." 
»>pon»iiia  poU;m  o  SotUtach,  podkopujących  powagt;  tilo-iotii.  i  sprowadza  nareszcie 
przyczyny  awłacsuua  filoaofli  do  dacba  ocasu,  panującejj^o  \r  różnych  wiekach}  i  do  iiąj 

J.  GoaucBOWBKi,  Odmsme  kmtu  fUozofii.  Lekcja  wstępna  dytana  w  uniworsy- 
t0eb  wHeńskim,  1822  r.  a  ogłoiwma  w  Bibl.  Wam.  1842.  T.  U,  225  —  268.  „Ideałem 
filozofii,  mówi  antor,  jest  wyśledzić  i  wykazać  system,  jaki  Twórca  wszechmocny  w  ca- 
łem  onirersium  ukrył  i  do  czego  człowieka  powołał."  Z  t(*<yo  stanowiska  określa  h\m\\ 
iadania  i  doniosło^<  filozofii.   Uczucie  i  wiara  jest  jej  konieczną  podstawą.  «Do  fiiuzoi&i 

Tt-iiie,  Dumutiin  nad  najwtjŻHzeml  zagadiiirniami  czioirieka,  18(51.  dwa  tomy. 
Dzieło  po^miertDO.  .,1'rzedmiotcm  tego  dzieła,  mówi  autor  w  przedmowie,  jiist  usiłowa- 
nie, aby  mieść  walkę  mitozy  wiarą  i  rozumem.*  Wiara  zaś  pojętą  tu  jest  jako  «po8łan' 
Dica  najwyższego  rozomn,  pnemawiąjąca  do  ograniczonego  rozumu.*  .Wszelka  myśl 
isnsi  być  wygrzana  w  ogniska  serca.*  Te  zdania  charakteiyzują  zasadniczy  pogląd  Oo' 
łochowskiego  aa  fllozoAą.  Uzamdnienio  tego  poglądu  opiera  na  dziejach  filozofii,  pocią' 
'TszT  od  Kuita  (T.  D,  a  w  potrzątkowych  rozdziałach  T.  II-go  traktuje  o  filozofii  w  ogó- 
le, jej  stosunku  do  innych  nauk  i  o  tem  ^co  potrzeba  do  zrozumienia  filozijfii." 

Tn  nale^  wspomniana  jui  powyżej  (t$tr.  13)  niemiecka  praca  Gołuchowskiego 
«  sto^unht  filozofii  do  życia. 

.].  Kamiński,  Czy  język  na.8Z  jest  filozopt:zuy  ?  Halir/.anin.  T.  I  18:iO.  str. 
71  —  l(.t8.  liozprawa  co  do  swej  treści  przepełniona  hrodniauii,  z;islui;ujj\ca  na  uwagg 
jedynie  dla  tego,  że,  jak  mówi  Pe.  CRUnisKl  (fiiaionja  filozofii  .S<  hwejflora  1863,  Do- 
datek o  fiozofi  w  Fdkcty  str.  445),  była  .kopalnią  nowo-okatych  wyrazów*  dla  nass^ch 
ilozofów,  azcsególni^  dla  Trentowskiego.  Zob.  o  niej  szczegółowo  mój  Wykhd  Logiki 
1870  str.  220  i  nast.  Zreaztą  nie  można  nigdy  dość  pot(.pić  samowoli  polegającej 
na  obsuwaniu  powszechnie  pnyj«'tych  terminów  naukowych,  kt/)re  uzyskały  pra- 
wo ołływatelstwa  we  wszystkich  językach  europejskich,  na  korzyść  sztuizuio  wy- 
nyślonych  i  dla  nikoo-o  nie  zroznmiałrrh  wyrazAw.  niby  polskich.  .Fest  to  przesadny 
iormalizm.  nie  świadizący  /Jiyt  kurzysitnic  o  |MviC\  naszej  nad  frrscią  nauki,  nad  jej 
!  t«>tnyiD  post<;peia,  bo  nie  mieliliyśmy  czasu  zbyteczoeiro  do  te^^o  rodzaju  zal»aw.  i'r/e- 
lei  to  za  przykładem  liamińjskiego  i  Trentowskiego  Skobel  i  liadwański  starali  .się  wy- 
hrorzyć  nowe,  równie  ddwaczne  słownictwo  polskie  dla  medy<>yny  i  fizyki,  ^'spominając 
n  oetatniem  Sr.  Cbansstts  słusznie  mówi:  .są  to  wprost  drwiny  zarówno  z  nanki,  jak 
i  jętSfk^  (Bibl.  Warss.  1804,  T.  I,  552).*  Jak  najtrafiiiej,  choć  niestety  bezskutecznie, 
trsktowali  o  tej  kwestyi  już  .Tan  Śniadecki  i  K.  Librlt.  Pierwszy  jeszcze  w  r.  1814 
w  Toqprawte  O  Jityku  poMsim,  mówiąc  «o  lekkomy.śliicm  tworzeniu  i  przerabianiu  słów 
polskich,  prowadząrem  do  zepsncia  i  zgTiby  jłjzyka."  tak  sic  między  innomi  wyraża .  i,Kio- 
iy  pilarz  jest  wprz.nj.  że  tak  powiem,  my.śliwcem  n»  słowa-  łowi  syliaby,  lepi  je,  klei, 
'  Tiiemi  -iic  pa.sie,  i  do  takiej  łepinnki  nacjąrra  '  ?nit'  myśli,  wiadomości  i  naukę,  bu- 
ii>u,i  tdkA  musi  być  nieiorcmna,  uie.suiAczna,  ani  jtyĄ  kowi.  ani  wzrostowi  nauk  nie  przy- 
datna (Dzieła,  wyd.  Balińskietro  18:17  T,  21).**  Libelt  Ziiś  powiedział  (Pw/zta  jionmicj- 
T.  m  1860  str.  251):  ,Nanid,  któr^^  naukę  z  siebie  ttam^o  rozwinął  i  wykształcił, 
V  aacodowym  takie  języku  do  nozumienia  ją  w}'Uómaczy,  bo  nie  ma  zkąd  pożyczać 


Digitized  by  Google 


24 


§  1,3,1.     UTERATITRA  WSTĘPU  DO  FIŁOZOFn 


'wyiaaów;  ale  naród,  kt6ry  naukę  wyfcształooną  dopiflfo  piaejmiye^  jako  nesą^  się,  nie 
jako  nswąjfljący  dalej  jąj  gianice,  ten  nłgdj  nie  potrafi  w  swoim  języka,  t.  j.  w  iry. 
razach  na  nowe  pojęcia  nowo  ntwommjch,  zrozamiale  ją  wydaó..».  Co  wirki  w  j^^zrka  J 
jakim  wypracowały,  tego  lat  paro  w  przej«;tej  nowym  jpzykił  in  nmcc  nie  dolcaśe.  Ję*  I 

tyk  nie  da  ?>i*f  (Hha/.u  nagiąć  do  zrozumiałego  oddania  iłojtn  przyjętej  nauki.**  ^ 

J.  Kky.'s\^vl.  Ryfi  filozoficzni!  nmirjetnmn.  Kwartalnik  naukowy  krak.  T.  1  i  II  ISió  ■ 
i  T.  IV,  l.'^iO.  Fenomenologia  dudni  l^sil.  Wt/khul  sy.sU  nudyezny  filozofii,  ohcjmująo)  ■ 
wszystkie  jej  części  w  zarysk.  T.  I  1849:  Fenomenologia.  Logika.  T.  II  1852:  Filozofia  I 
naittry  i  (fucha.  Dsietaj  T.  I  i  II  1877.  Część  tnecia  i  ostatnia  całego  systeniatu,  T«h  \ 
mfia,  niesostała  opracowaną.  Pogląd  Eremera  na  filosofią  w  ogóle  sehodad  się  zasadni- 
czo z  pogl^em  dyalektyoznym  Hegla,  t.  j.  i  wedtng  niego  filozofia  jest  wyu^ldein  si- 
monatnege  rozwoju  myśli  (7.0)).  tu  str.  18).  Przy  tern  jednak  Kremer  y^znacza,  pray- 
nąjnmiej  w  teorji,  daleko  wyraźniej  potrzebę  ścisłego  zwiąaira  filozofii  z  posostaieaii 
naukami,  jak  się  o  trm  później  przekonamy. 

Tenże,  O  nąjwdżmejgzem  Zfifhiii}(  filozofii  iv  obecnym  czaMr.    Praca  pośmiertna.  | 
Dzieła,  T.  KII  1879,  str.  7  —  :iO.    Za  rakio  naj\vażniej.szi>  zadanie  lilozofii  uznaje  tu 
Kremer:  przeraożenie  negacyjnyeh  prądów  niedowiarstwa  i  at«iziuu  przy  pomocy  n&uktH 
wego  udowodnienia  istnienia  duszy  i  jej  nieśmiertelności,  oraz  istnienia  Bo^ 

Szczegółowe  wyjaśnienie  treści  powyis^reh  prac  zob.  H.  Stbuts,  ^yde  i  yra<x  j 
Krmera  1881,  str.  118  i  nast,  166  i  nast 

A.  Z.  Krlcel.  o  zatcoihie  fihzofii.  jako  przyctytuik  do  tamątbnia  m^jej  w  kra- 
ju nanym.  Kwartalnik  naukowy  krak.  T.  III  1886,  str.  1  —  50.  ^Wnijdżmy  i  my 
w  samą  już  Hr7poHrf»dnio  filozofię;  nie  patrzmy  sio  na  nif\  przez  teleskopy  zdalcka,"  mó-  ^ 
wi  autor  na  wstępie.  Zjiznacza  wreszcie  powody,  dla  których  się  u  nas  filozofia  nie-  | 
roz^^inęła  i  stara  sic  wskazać  środki  jej  najodpowiedniejszego  zaszczepienia  na  nasz\Tii  j 
gruncie.  Koniecznym  u  tym  wzgił^dzio  środkiem  jest  zapoznanie  się  z  hi^łoryą  filozofii^  ^ 
więc  toż  autor  nad  nią  głownie  się  zastanawia.  j 

Flortak  Boohwic,  Obrat  mpHi  mąjej.  Oz.  I  1888.  Oz.  II  1889.  O  edadi  l$hik-  i 
nia  cghwidta  18^  Zeuadu  myHi  i  uetue  motcft  1842.  To  ostatnie  pismo  jest  znacznie  ] 
ponuioźonem  i  pnserobionem  wydaniem  pierwszej  części  Obrazu  tmfUL  «Nauka  Ind^  1 
mówi  autor,  jest  to  wielkie  nic;  filozofia  jest  to  szumne  marzenie!"  Wiara  zaś  jest  wyi-  « 
szą  nad  wszelkie  rozumowanie  (O  celach,  str.  59).  .W  uczuciach  i  pojęotadi  natonl*  1 
nyeh,  wrodzonych  t^-łowieka  i  ludu  należy  'izukać  prawdy,  a  być  ostrożnym  na  przemą-  j 
dr/ale  sdfizmnta  i  Zasady,  ptr.  IK)."  Za  iMnistawę  prawdziwej  filozofii  uznaje  -«umieniu  ] 
powszeiline  ludu,  z  kt<»rom  rozumowanie  iudywidualne  powinno  być  zgodnem  (sitr.  1*2).'  1 
A  sumienie  to  domaga  się  ,wiary  w  tern,  czego  rozum  ua  tym  świecie,  przeczucieiu  nic  1 
wsparty,  wj-tłumaczyć  nigdy  nie  zdoła  (str.  14).*  „Przyjdzie  czas,  iź  filozofia  stanie  się  \ 
teologią  wiaiy  (sto.  148).**  T«i  swój  pogląd  stara  się  autor  tu  i  owdzie  uzasadnić,  po- 
wołqjąc  się  na  Kanta  i  kiy^kigąc  filozofów  spekalaenn7^^>  szciagdlniej  Hegla.  K.  Li- 
belt powiedział:  »Staaowisko  Bochwica  w  filozofii  polskiej  jest  niemal  to  samo,  jakie 
było  Anselma  z  Kanterbury  w  średnich  włokach;  jest  pierwszem  ruszaniem  aię  mjśU 
w  powiciu  wiary  ohjawionej  {Filozofia  i  krytyka,  wyd.  2-gie  T.  1  1874,  str.  149).* 
Trkntowski  miał  go  nawet  nazwać  Tnle^^em  pobkira  (zol),  tamże  str.  150).  W  gruncie 
rzeczy  stoi  liochwic  na  stanowisku  filozofii  uczucia  i  wiary  Jacobiego  (zob.  powyżej 
str.  12). 

Br.  F.  Trentowski,  Choicanna.   2  tomy  1842.  Wyd.  2-gio  „całkiem  przerobione 
i  pomnośone*  1845  i  1846.  Cytuję  według  tego  wydania.  Jest  to  pierwsza  większa 
praca  filozoficzna  polska  Trentowskiego;  o  jego  praoy  niemieckiej  z  r.  1637  m( 
juź  wyćej  (str.  18).  Zaznaczmy  tntąj,  ze  jest  to  zasługą  Łibblta,  iź  surową 
piac  niemieckich  Trentowskiego  w  TffgodnUtu  LUeradam  z  r.  1888,  J6  6  i  nast  i  I 


I 


§  1,3,1.     ŁITIRATUBA  WSTĘPU  DO  mOZOni. 


26 


JH  43  i  nut.  skłonił  go  do  pisania  po  polsku.  Zolk  Litielta  Puma  pomnięjat,  T.  V 
itr.  94  i  nftst,  onz  list  Trentowakiego  do  Redakcyi  Tygodnika  lAteradńego  (1840, 
Jl  43),  npowńdąjący  Chownnntj  a  mniasscsony  w  tycłiże  Filiach  pom.  Libelta,  str. 
13D.  Chowanna  traktuje  kwastye  pedagogiczno  zc  stanowiska  filozoficsoego,  odnosi  si*; 
tedy  pod  wieloma  względami  i  do  nn^r.or^o  fir/fAlmiotu.  Na  <!7(^ze!rólną  uwacf  z.i sługują 
poglądy  Trentowskiego  fo  do  zn.T/onia  filozofii  dhi  \vvk-/t.ili  cni;i  iirłodzif/y.  M(>wimy 

0  tem  w  ostatnim  rozdzialf  pracy  niniejszej.  Dla  charakrm -tyki  stanowiska  i  sjiosoloi 
uYkiuln  Trentowskiego  pr/ytArzamy  tutaj  następujące  zdania  (T.  I,  «'lVzyinamy 
się  filozofii  ducha  od  Hegla  samego  w  Encykhpedyi  podanej,  ale  nio  zupełnie  ścisłe.  Tu 

1  ov4łsie  loMmj  małe  zmiany,  które  sa  pole])HZ6Qie  systemu  tego  uwalmy.  Całą  rzecz 
wraade  staramy  się  uc^rnić  zrozamJalsKą,  pr^bierając  ją  w  polski  kontnsz.  Polak  nie- 
adotey  jest  gryźć  oderwanych  trapich  wiórAw;  on  ehce  smarnej  pieczeni.  Mądrość  ży- 
wcem z  Niemiec  na  ziemię  polską  przelana^  byłaby  mlekiem  z  piersi  nieboszczyków.  Miej 
tedy  cierpliwość-  Sannato!  Poznasz  ta  jedno  pasmo  łdej  hegloskicti  w  ojczystej  mowie 
i  w  polskim  kroju." 

Tenże.  Stnfmnrh  f7hz'^fti  dr,  ftofnffii.  Czasopismo:  Uok  IK-U^,  T.  I,  1  —  04  Mó- 
wimy o  tej  praty  niżej  j>rzy  rozltiur/f  >ro>iinkn  filozofii  do  rdi^^ii  (JJ  12.:ł). 

Tenże,  Stoaunck  filozofii  do  cyUrnetyki  czyli  tizhtki  rządzenia  184^i.  ro^'l;\(l  Tren- 
towskiego streszcza  się  w  tych  słowach,  str.  19-4 :  «Dziś  jest  cyłiernetyka  rozkazującą 
panią,  a  flloaoAa  jej  ałnźebnicą;  ale  dzisiejsza  lllozolla  je$it  panią  cybernetyki  jutrzej- 
sasjf  bo  do  niej  właściwie  należy  ochmi^tizoAtwo  nad  tą  młodą  królewską  córą.*  Nazwę 
cyfteniefyAi  wytwoizył  Trentowski  z  greckiego  KO^apyiio,  gubemot  rządzę. 

Tenże,  Pantwn  wiedzy  Utdżkiej,  lub  Pantoloęia,  Encyldopedya  wszech  Wtuk 
i  mniejętttości.  Fropedeutyka  jwwszechna  i  f  ?"  >  aysłem  filozofii  (pra<'a  pośmiertna),  trey 
tomy  1878,  1874  i  1881.  Dzieło  to  ma  wielką  dimiosłość  dla  naszej  literatury  filozofi- 
i^znej.  ale  nie  j>*-t  wolnym  od  (I/ivva<'tw.  rozwlekłości  i  pr7'»sadnycb  prot''n=^yj  i  nadto 
zajmuje  stan(»\vi>ko  prz(->tarzalfj  dyulcktyki.  łiozpada  się  ono  na  trzy  główne  działy, 
z  któr}"cb  pierw>z\  uhejiuujo  łrologiq.  lul»  nauki  udno.sząre  się  do  Uimteiro  świafa.  drniri 
lmmo2)^ą,  lub  nauki  odnoszące  się  do  tego  świata,  a  trzeci  filozofią,  lub  nauki  odnoszą- 
ce się  do  tamtego  i  tego  świata  zarazem.  O  treści  tych  działów  sam  antor  mówi  w  ten 
sposób  (T.  I,  27):  i,Tzsy  księgi  dzieła  niniejszego,  to  nie  filozofia  sama,  izetelna  i  ścisła, 
lecz  raczej  fUumfia  wsuek  wiuk  i  umi^ętinoici  w  najogólniejszym,  krótkim  zaiysie.  Nie 
aez>-ni  <>ię  ta  zatf-m  po*  zcfu  jrdynie  z  nauk  czysto  filozoficznych,  ale  wda  się  w  nauki 
ycszystkie  a  tmysłkie^  tak  niefilozoficznc.  i  ik  filozoficzne,  w  nauki  pospolite,  nawet 
w  podrzutki  zabol'onu  winku  i  mody.  Nie  t)ędzi»"  to  ani  encyklopedya  filozofii  Hogloska, 
mi  system  tilozotii  Krcmcrowy.  ale  coś  ł>f'Z  miary  wię'-ei.  t.  j.  J*;int<'on  wjAd-zy  Indzkioj 
w  o<róle.  drzfwo  u  -zt-i  h  nauk  i  umiejętności...  .Słowem,  nio  filozofia,  lecz  fihiZDjuitutHc  l»ę- 
dzie  tu  ciągłym  oddechem  i  panującą  wszystkiemu  duszą."  Z  tego  wynika,  że  do  na- 
•zego  przedmiotu  odnosi  się  właściwie  tylko  dział  trzeci.  W  dziale  iyin  przedstawia 
Tinntowski  swój  «wielki  system  filozofii^*  wię(^  zajmuje  się  wykładem  wszystkich  jej 
części,  a  mianowide:  feoso^t,  ktyteotnnfii  (od  KiCotc  =  creatio  =  stwoizenie)  i  komozofii. 
Naukę  zaś  tc$iępną  do  filozofii  nazywa  numeMtoffiąy  od  Eantowskiego  vooó{UVOv,  nu- 
mm^  das  Diftg  on  stcft,  absolnŁ  Numenologia  to  tedy  nauki  o  absoluejo.  Absolut  bo- 
wiem według  Trentowskiego  „poznać  potrzeba  koniecznie  nieco  łdiżoj.  nini  zdolnym  się 
hf^zie  do  filozofii."  „Ztąd  numenologia  jako  ustęp  do  rzo<  zy.  jako  jej  rigrnntnwanie 
(Ul.  ^US)."  Sam  autor  do  takiego  określenia  wfftęj^ri  ,hi  fihcnfii  dodajo:  ..<'z\tylnik  przo- 
laii  się  może.  posłys'ZRW<zy.  iż  zastawie  .>ię  ma  tutaj  dian  <\'Ą  Ah^nUtii-n).  O.  niestra- 
wna to  potrawa!"  i^ecz  uspakaja  czytelnika  mówiąc:  „W  uumeuologii  nie  tylko  nie 
utradaz  głowy  i  niazawióctsz  mózgu,  lecz  zabawisz  .się  przyjemnie.  To  ci  obiecujemy 
(lamże).*  O  ile  autor  te;}  obietnicy  dotrzymuje,  osądzić  można  jedynie  po  przeczytania 


26 


§  1,2,1.     ŁITBBATUBA  WSTflfU  DO  FILOZOFII. 


m'  jego  drielft  (T.  HI,  345  446).  Zasnacamy  tu  fylko,  ten  numenokh 
gicsny  wstęp  do  filozofii  mało  ma  współ  nogo  z  naszą  nauką  wst4;pną  —  lio  nie  zajmuje 
się  rozbiorem  zasadniczych  pojęć  o  filozofii,  lecz  w  dachu  frtiotnnioloffii  Hegfla,  tnUttuje 
o  trzech  stopniach  pr^yg-otowawczych  .świadomości  na  drodzo  do  filozofii,  jakienii  według 
Trentowfikionpn  uwaga  i  misft/ka.  rozwaga  i  it^mUdistyka,  wreszdo  mysł,  któiy, 
^sam  jeden  zdolny  jo;*t  da<-  naiu  tiluiŁofią  istną."* 

K.  Libelt,  FUohgia,  filozofia  i  tnaktnałyka,  wrażane  jako  zasadnicze  umirjęłnoki 
ttaukawego  tey^Ameania,  Tygodnik  literacki  1838  i  1839,  oras  Pitma  pommąjtze  T.  Ul 
1850  9tr.  223  282.  O  fiiogofii  prtedmoiow^,  tamże  etr,  285  —  331.  Botmoioy  pe- 
rffp€Ue^fCtne  o  rzeegad^  fiLimfii,  tamże  str.  385  351.  MySL,  tkwo  i  etffn,  JtMCf  filo- 
tofiatna  o  urzeczywiazczaniu  się  ducha  ;  tamżo  str.  139  —  150,  a  przedtem  w  Przeglądzie 
naukowym  Skimborowicaa  1843.  Wszystkie  te  rozprawy  opierają  się  na  pojęciu  filozofii 
jako  dyaIektyf7no!jo  rozwoju  myśli.  Wyraża  to  najdobitniej  zdanie  z  przedoi^tatniej  pra« 
cy  (str.  346):  „Myśl  ogólna,  po.stł^pująca  w  poznawaniu  samej  siebie,  jc^t  treścią  t^l... 
zofii.  a  zatom  ioj  najwłaśi  i\v-/.;\  dcfinicyą.**  Najwif>k<!v:ą  doniosłość  ni;i  rozprawa  o  ]H,H]a- 
gugieznerii  znar/cniu  filolu^rii.  tilozefii  i  matematyki,  o  ozem  muwimy  poniżej  w  rozdziale 

0  wykształceniu  uiiiy.^łu  liluzuticznego. 

Tenże,  Filozofia  i  krytyka.  Tięć  tomów  1845  —  1860.  2-gic  wyd.  1874  ~  1875. 
Do  naerngo  pnedmlotn  odnosi  się  głównie  T.  I:  8am(w4odtłu»  nanimu  i  oł^awy  fHo- 
xn/N  $hv^aMMiQ.  .Teet  to  kiytyczny  rozbiór  za8adnicqrch  poglądów  na  filozofią  obeydi 

1  swojskich  myślicieli  w  celu  wskazania,  że  •nnnm  nie  jest  wypełnieniem  caUcowitąj 
istoty  ductia,"  lecz  musi  być  uzupebadansrm  przez  „wewnętrzne,  bezpośrednie  pochwycenie 
prawdy  mocą  bezpośrodnipfro  związkn  •/  diubnin  wiekuistym  (str.  STi."  Z  tego  stano- 
vvi-k.i  pr/<Młstawia  Libelt  tutaj  -.w-ij  'zniikomity  dekalog  filozofii  slowiaii-kioj  i  rozwija 
filozofią  twórczą,  czynu,  która  znajduje  na^stł.pnie  swój  w}Taz  w  jego  sysimmcie  umnidwa 
czyli  wyobraźni  (o  t^Tn  systemacio  zob.  mój  Wykład  Logiki,  str.  268  i  nast). 

Autt.  Cieszkowski,  Rzecz  o  filozofii  jońakiej.  Jako  wstąp  do  historyi  jHozofi,  Bibl. 
Wana.  1841,  T.  I,  287  —  308,  638  -  681.  Kospmwa  niedokoiksoaa,  a  mianowicie  nie 
wylcazano,  stosownie  do  pierwotnego  założenia,  czynnika  syntetycznego  w  filozofii  Ana- 
lymenesa,  po  c^mnika  te^cmym  i  antitetycznym  w  poglądach  Talesa  i  Anaiymaadm 
Jest  to  pierwsza  praca  pol<ka  Cieszkowskiego.  Poprzednio  wydał  dzieło  niemieckie  lVv- 
legomma  zur  Historiosaphie  1838,  a  ])óżniej  Gtott  uml  Palingencsie  1842.  Dla  nas  powyż- 
sza pram  ma  znaczenie  z  tego  W7,;j^lr'dn,  że  wykazuje  donio^^łośt'  hł^itoryi  filozofii  dla  fil»>- 
zofii  w  ogńlp.  rhor  czyni  to  wyłącznie  ze  stano%vi'*kn  dyalektycznogo.  Stanowisko  to 
Cieszkowskiego  łiorskteryzują  najlepiej  następiij:\<  c  słowa:  „Historya  filozofii,  mówi 
(str.  281)).  jest  uorganizowaniein  wszystkich  fenonienów  ży«  ia  myśli  i  przoprowadzuuiom 
ich  7.  fizycznego  żywi<^  osasn  w  duchowy  żywioł  świadomości."  A  że,  według 
tego  poglądu  dyalektycznego,  rozwój  świadomej  siebie  myśli  stanowi  istotę  filo- 
zofii, pneto  bistotya  filozofii  nznaną  sostąje  za  nąjbezpośrodniejs^  wyraz  samej  fi* 
lozofii.  Pogląd  ten  zgadza  się  w  zupelnośd  a  ogólnemi  zasadami  hwtor^at^  Gie^o* 
watńego. 

'r<mżc.  Ojczenasz.  T.  I.  Wstąp  1848.  Cz\Tiniki  oderwanego  roz^voju  myśli  w  filo- 
zofii, uzupełnia  tutaj  Cif^^^zkowski.  w  duchu  Jacołdego  i  Rochwica  (zob.  wyżej  str.  12, 
24)  wiarą  w  ołijrnvit:nif  Ito/f  i  w  śwtfidcffwo  intnicyi  rzyli  ho^pośredniecrn  nr^iicja.  _Są 
pomniki  Ifożcj  iuy«li.  aiowi  tut^j  istr.  Ut.  zawiera  jt^i  *'  w  w  łacnej  istocie  rękojmią  wie- 
kuistej praAvdy.  prz.^^1o.szące  z  sobą  niezachwiane  świadti  two  bo.skiego  poi-zęcia.  Ani  uczu- 
cie ludów,  ani  myśl  prawdziwych  mędrców  omylić  się  na  nich  nie  może."  Z  tym  poglą« 
dem  na  źródła  filozofii  łączy  Ciesdcowski  w  tem  dziele  dalszy  rozwój  swej  hMon/ozq/ii, 
co  jednak  wkracza  już  w  zakres  speąyalnych  posznldwań  filozoficznych  (aoK  pod  ^fm 
względem  mój  Wykhtd  Logiki^  str.  273  i  nast). 


Djgi 


§  1,2,1.     UTBRATURA  WSTĘPU  00  FILOZOFII.  27 


Ełkohoba  ZimniCKA,  MtfUi  o  fbm^  Bib).  Waifii.  1841.  T.  U,  388  -  422. 
Jest  10  kiytyka  Hegla  i  w  ogifile  fil<noiU  pantebl^cznej.  Nast^imie  wydawała  od  roku 
18^  do  1846  miesięcznik  Pirlgrzyni  w  cela  obrony  J3ogqfii  kaiolickifj.  W  tein  piśmie 
do  nasz<^o  prz€^dmiotu  odnosi  sio  głównie  rozprawa  wst*^^pna  redaktorki  p.  t. :  Rzut  oka 

na  Mfsnjią  nauk.  Szwsegółowy  wykla<l  poglądów  Ziemił'' kinj  na  filozofią  zawiorają 
w  sobie  jej  Zarysy  Jilozojii  katolicku'!  ls.'»7.  Stanowisko  nutorki.  jak  w  ofr''>l(*  •"'iłcj  tfj 
jUoitijii  katolickiej,  nie  ma  w  grancie  rzeczy  mc  w^piilncgn  /.  fiIt>/,()0;\  prł>»z  nazwy. 
S«Tad(2jr  o  tern  wyraźnie  iiii»,-dzy  iuuerai  następujące  zdanie:  „Filuzotia  nasza,  mówi  ro- 
dilctoika  FUigrzyma  (1842  T.  lY,  28:3)  w  istode  niczem  innem  nie  je.st,  jak  Indaktm,  do 
mnudenia  wieku  zastoMwaoym  wykładem  keitogu  katolickiej.*  Jestto  »tem  właściwie 
feoUtgia^  a  nie  fSloiofia, 

Feux  Kozłowski,  Fow^JSoię^  ekrzeiciańskiąi  1845.  T.  1.  Filozofia  ludzka. 
T.  IL  Filozofia  boska  i  filozofia  życia.  Za  źn)dlo  filoaofii  autor  uznaje  objawienie,  znaj- 
dujące fwój  wyraz  w  tradycyi,  w  pihnie  Sw.  i  w  naaco  kościoła  aitostolnkiego  {'W  I.  2.'it. 
,W  filoz4)6i  chrześciań-kipj  iriara  jest  właściwie  początkiem  i  końcom,"  mówi  autor 
{'^iT.  415),  ale,  podobnie  jak  Ziomi^a,  nie  luyiili  nawet  o  filozoficzaom  uzasadnieniu  tej 
wiarj. 

JuZKF  ŻocHOWSKJ,  F'dozqfia  serca  czyli  mądnm  praktyczna  1846.  Za  zasadę  bie- 
ne  anter  iKlaiiie  (str.  I):  ,2e  skarbu  serca  wszystko  idsie  i  do  niego  wraca.**  Co  do 
coto  pracy  mówi:  .FiloBollą  serca  nie  będziemy  traktowali  teoretycznie,  ale  praktycznie. 
Od  cza  aerdeczaej  dla  Ną|wyŹ8zego  zaczniemy,  a  na  miłości  bliźniego  skończymy.'*  Clice 
dać  fllosoflą,  .która  wiedzie  do  pokoju  i  pooiediy  wewnętiznej  («tr,  4).*"  Są  to  nauki 
momlne,  pozbawione  jednak  filozoficznego  uzasadnienia,  u  nadto  wyłożone  chaotycznie, 
bess  związku  wewnętrznego.   Nazwa  filozofii  nie  jast  tedy  niczem  usprawlł^dliwiona, 

Jan  M  a  lORKiEWirz,  Hisiorya  serca  i  rozumu  (m-zttew  i  wiedzy)  1801.  Dzieło 
j»>?>uiierlne.  .luż  tytuł  d/icła  zaznacza  dążnośi'  zasadniczą  aurora.  polegającą  na  pogodze- 
niu serca  z  rozumem,  uczui  ia  z  wit  d/^.  wiary  z  filozofią.  Po*  lii»d  swycli  poszukiwań  sam 
Mjyorkiowicz  streszcza  w  tych  słowach  (str.  4*));  „Wychodzę  ze  stanowiska  życia  pra- 
ktycznego. Zastanawiam  się  napizód  nad  obrazami  natury,  która  mnie  otacza,  i  przycho- 
dzQ  do  wniosku,  ie  chce  że  trtdta  win^ć  w  prawa  odwieczne  i  st^e,  śród  doczosne- 
to  i  ^sumiennego  świata.  W  naturze  są  prawa  konieczne.  W  człowieku  jest  konieczna 
^ra  w  Boga,  jako  w  pierwszą  pizyczynę  stworzenia,  przyczynę  niestworzoną,  nienlega- 
ją«-^  żadnym  warunkom  doczesnyn).*"  Ta  wiara  uwydatnia  się  w  uczuciu  i  rozumie. 
,1.  czncte  jest  bozposrcdniom  w^-rażeniem  sic  ducha  w  jego  czystości  nit  pokalanej,  w  «yn- 
tezic-  wiary,  ««umiettia.  Kozum  je«t  po'in'dnifmi  rozwijaniem  się  ducha,  inializą  wr^tpliwo- 
Hci,  umiejętności.  Rozum  więc  Ihz  uczucia  nic  nia  za<'ady:  nł-zncip  l)cz  ro/.uimi  l>i<'<inc. 
ubogie,  ciemne  jest  (str.  48).**  i'ogIąd  ten  uzasadnia  mist«^pnic  autor  iir/.v  pomut  y  dzie- 
jów uczucia  i  wied:^.  W  Pimwch  pomniejszych  Majorkiewicza.  2  tomy  iKiJ,  zasługują 
tu  na  wzmiankę  następujące  rozprawy,  rozwijające  powyższą  zasadę  z  różnych  pun- 
któw widzenia,  a  nuanowicie:  Bzuty  filoząfieznef  Pomaga  u>  myHtmu  i  ztfcm,  O  pier^ 
fff^zcj  zasadzie  Jthti^t  O  iffciu  Śuehowem^  wewn^żnem  i  zewnętrgnem.  Słówko  o  upra- 
wie Jihzojii  w  Polsce. 

Dominik  Szclc.  O  źródle  wiedzy  ttgoczesnej  1851.  Autor  zamiensa  głównie  okre- 
ślić stosunek  umiejętności  polskiej  do  powszechnej.  W  tym  celu  rozpatruje  w  trzf  'h 
rozdziałach:  sojią  czyli  mądrość,  fihzofią  rzyli  ])ogl!\d  .samodzielny  i  umiejętność  czyli  zna- 
jomość metodyczną.  Sq/ia  polega  na  uznaniu  ..'liii)i''nr  kicrnjąfwh  krystalizacyą,  żyi  icm. 
aczuciem  i  rozumem.-  W  jUoz(t/ii  ^duchy  usu.-pują  laicjNi  a  iiii  yznaczonemu  oyóhiikuwi... 
i  wjnikąiącjm  z  niego  siłom.'^  Nakoniec  iimicjęłmść  wywodmca^  uznawszy  czczość 
•góbików,  bierze  sie  do  szczególnych  postrzeżeń  i  doświadczeń.  Oto  koleje  umysłu, 
8  i  nast.).  O  Comte'de  Szulc  nie  wspomina,  łecz  te  jego  «kol^e  umysłu**  odpowia* 


Digitized  by  Google 


28 


§  U%h     LITEBATUBA  WBTĘPtf  DO  TIŁOZOTO. 


dąją  w  snpelno^  tnem  stanom  rozwoju  tUDjsIow^go  Coiiite'a  (sob.  ta  str.  13  omi 
§  10,1);  moBoi  go  tedy  nazwać  pterwBąym  swoleDnikiem  Comto*a  cąyli  ^agytjmstą 
u  naa. 

W.  Skrwatowski,  Pierwortfs  ffi/słenmtn  jilozojii  ze  stanmaiska  chfześnrtńftkie^ 
jętej  1K."»2.  ]i«'>źnicę  pomiędzy  fiio^otią  roztiniową  i  chrzaściańską  autor  w  ten  sjto-'  ^ 
określa  (^str.  5V  , Filozofia  czysto  rozamowa  t;zyli  pos^ań-ska.  oerranit  zona  jest  na  prze- 
rodzono siły  ruiiunm  własnego  lub  wroszcio  zbiorowego  rozumu  luUzku^t  i,  przyswąjając 
eobie  w  częaei  to,  00  inni  ladsio  zauważyli  i  potonmośd  podalŁ  Pnedwsie  filcianfia 
chneactaóska  ma  za  solią  powagę  stówa  bodego  i  opiera  się  na  nieskończonej  i  nąjdodco- 
nalszej  mądrośd  Boga,  o  ile  się  ta  plemienin  laddciemn  objawfla.*  Zob.  00  wysej  (sir. 
27)  w  tjm  w^]ędńe  po  w Icd  zmiano  z  powodu  E.  Ziemiędd^. 

M.  .Takubowh^z,  Filozofia  chrzticiańskiego  życiu  ir  jiorównaniu  MjBozoJią  naszrgo 
ińehi  pftnfrhifj,:i\ą  185:3.  'lYzy  tomy.  Jc^t  to  d/ieło  cbaotyczno  w  Bwym  układzie,  peł- 
ne powtar/aii  pn  ?  \rzg^lędem  tre.śoi.  Stanowisko  zas^adnicze  zgodne  z  poglądami  Ziemię' 
ckiej,  F.  Koicło\v>kiego  i  Sorwatowskics^o  uob.  wyżej). 

Al.  TyszyAski,  Hnzbiwy  i  krytyki.  A  tomy  \Hhi.  Do  naszego  przedmiotu  odno- 
szą ^iH  giównie  rozprawy  T.  1-go:  Początki  Jilozojii  krajowej  i  Co  jasl  Jiiozqfia  ?  Na  to 
pytanie  daje  Tyszyńaki  następującą  odpowiedź  (str.  15) :  .Filoiolaf  w  nąjprostoeia  i  nąj- 
jaśniejszem  znaczenia  tego  wjrazu,  jest  to  poznawanie  omjrBłem  stwoizoiyeh  neGqr,  do- 
ciekanie więc  tdi  istoty,  ich  prawdy.  Nie  jest  to  pizyjmowanie  pojędem  pmwd  już  go* 
towyi'b,  t.  j.  idąoycb  z  pneksza  czyli  tradyeyi^  albo  z  bezpośredniego  nakhńenia  ca^li 
objawienia  i  t.  p.  aie  idi  dioaiJtanit,  Dociekamy  rozwagą.  Filozofia  jest  więc  kształce- 
niem i  ol^jnwianiem  naszej  rozwagi."  Szczegółowe  rozwinitn  ie  togo  poglądu  Ty- 
szyńukiego  na  filozofią  zob.  w  mym  Wyktuhir  Logiki  sfr.  "A^H  i  nast. 

Tenże,  Pimcszc  tnmdy  kn/łyki  iioicszerhmj.  1  toiuy  1870.  „Celem  tej  kaiążki 
jest:  śledzenie  i  ozuatizunie  za.sad  sądu  powszt  rhneco,  t,  j.  tych  czt.śi  i  ludzkiego  sądu. 
kt^Sre  su;  odnoi^ić  mogą  i  muszą  do  w.szelkicli  zarówno  gałłzi  rozwoju  ludzkiego:  nauki, 
42taki,  praw,  codziennego  życia,  dziejów,  religii,  i  t.  p.  (T.  I,  1)."  Tydl  lasid  eąda  czyii 
krytyki  powszecbnej  dotgrcbczasowa  filozofia  określić  nie  zdotahu  Antor  cbce  tedy 
i  uczynić  prftbę  metody  nowej  (str.  T).**  Metodę  tę  nazywa  metodą  M^t  prakiifaen^; 
polega  ona  na  prostocie  w  tądteHm,  i,  j,  na  uznanin  prawdy,  żo  .zmysły  i  rozom  czło- 
wieka dostatecznemi  być  mnazą  dla  potrzeb  i  lo86w  człowieka,"  więc  i  dla  iMznania 
prfiH-il  ludzkich.  Prastota  sądu  wyraża  A*;  w  przyjęciu  za  prawdę  tego  ,szereqii  wrnbra- 
żfii  i  pojęr.  który  się  zowie  ziiofla  powszechną,  przyznaniem  pmrfszechnem  (str.  11  i  nast.).' 
W  ('ciu  zaś  s-/<*^offółowego  ukreslcnia  treści  takii-rro  powfszcclinio  ludzkiego  sądu  o  rae- 
czach,  autor  „przypatruje  się  pojęc  iom  praktycznum  dziejom  ludzkości  (str.  18).**  Cale 
dzieło  rozważa  z  tego  stanowiska  przeszłość,  przyszłość  i  obecność,  aby  na  tej  podstawie 
wyprowadzić  wnioski  ogdlne  co  do  prawd  nąjwyźszycb  ludzkości  Widzimy  z  tego,  ie 
pogląd  Tys^skiego  na  istotę  i  zadania  filozofii  zbltta  się  zasadniczo  do  nauki  Tomasza 
Reida  o  rozsądkn  powszechnym  (oommon  zense).  Zob.  wyżej  s^.  12.  Xylko  sposób 
określenia  treści  tego  sądu  powszeclmego  jest  różnym  u  obydwćdi  myślidelL  Reid 
opiera  się  frłównie  na  psychóUtgii.  Tyszyński  zaś  na  historyi. 

II.  STni^  E,  Wytrłtd  pojęcia  Jih<^'>^'> .  Lnkrya  wstępna  do  wykładu  nauk  filozofiez- 
nyr'h  w  Szkoir  (ilówTifj  War-zaw^skifj  l-^^^i^.  i)  psycluńogicznej  znsaihie  teoryi  }><i:)Uiił\a. 
Wykaz  .Szkoły  (il<>wnei  za  rok  18łi4.  ('<Thy  rharnkterystyczru  jiJozotii  i  jej  znnczenir 
w  porównaniu  z  tmtemi  naukami  (przełożył  z  rossyjHkiego  ^r.  Tomaszewski)  1875.  Syn- 
teza dw6di  światów  1878.  Filozofia  syntetyczna  i  jej  krytycy.  Wiek  1876,  ^  155  i  nast 
FOotofia  i  wykggtałcmk  jUozojiczne  w  Encyklopedii  wychowawczej,  T.  IV  1888,  eta; 
145  —  192.  F9zifhfwigm  i  zadania  hylyegiuJ34ttl^.  Bibl.  Waisz.  1801,  T,  I,  9~4t. 
UzdolnUnk  i  rozw^  wmytlii  fiUusofiistn^.  Tkmźe  1808.  T.  IV,  468     485.  Pogią|d|r 


§  1,2,1.     ŁITERATUBA  WST^U  DO  FIŁOZOFU 


29 


aa  filozofią,  wyeło-izone  w  tych  pracach,  ssnajdują  swo  systematyczne  uzasadnienie  i  rofr^ 
winięcie  w  niniejszem  diiela 

Fb.  Kbotiśski,  Brty8z1oiefii4»tg^  Odbitka  s  Bibl.  Wam.  1864.  Aator  na  tu 
na  oka  ^fofmę  filooofii  (gtr.  4).*  F^minio  to  stoi  jeescse  pnewaźnie  na  stanowisku 
iUosofii  Hegla.  Po  wykazaniu  jej  doniosłoścń,  zajmuje  się  od  str.  t7  do  końca  rozprawy 
(str.  43)  kwestyami,  dotycząoemi  wstępu  do  filozofii.  Filoiollą  określa  jako  .umiejętne 
i  -irstf^matrrzne  poznanie  r7,em-\visto,ś(  i."  R/,eczywŁstom  nazywa  ^wszystko,  co  ina  hyt 
istotny,  n>ziimn  v  trwały  i  nicskoiK  zony."*  Foniewaź  zaś  byt  i  myślenio  „są  łło^w/p^l^nlnie 
to  same,"  przeto  lilozofia  .rozumowania  swojo  oprzeć  winna  na  natur/o  i  durhu.  uważa- 
jąc oboje  w  ayawiskaeb  i  ich  wzajemnym  związku.**  Z  tł  iro  wynika,  że  mi  tatizykt.  na- 
leży oprzeć  na  fizyce.   Do  tego  jednak  autor  dodaje:  -nikt  na.s  nie  posądzi  zaptfwne 

0  ompiryzm^  Iw  i  dla  nas  necajwistością  Jest  nie  pneiiłijająt;a  asata  bytu,  ale  tętniący 
▼  niiB  rosom  (str.  17  i  nast.)  *  Fnedmiotem  filoaofii  są  .wsaelkie  objawy  natuiy  i  dtt> 
cha,*  lecs  objawy  te  ftloaoiŁa  bada  ,s  ich  strony  wewnętiznej,  ZffU/ffsUtmi  nie^jętej,'^  bo 
•siedli  wszędzie  przyczyny,  istoti;,  wewn^tezno^ć,  sił*;,  ducha.*  -Kiedy  inne  umiejętności 
uprawiają,  śe  tak  powiem,  ciało,  zewnętnmoś^',  filozofia  rozważa  du.szt;.  wewn«<trznośó 
wsz}-stkiego  co  jest  fstr.  20).**  Krytycyzm  autor  w  duchu  Hegla  zbywa  zdaniem: 
.Wszelkie  gadani"  n  -;koiV''ZonoHei  i  oijranifzonoici  rozumu,  a  przetł>  niokonipotencyi  jego 
do  sądzenia  o  wszystkiuui,  pochodzi  allio  zo  złej  wiar)',  albo  z  nieuctwa.'*  >iie  wyłącza  to. 
według  autora,  potrzeby  post^jpu  filozohi  w  przyszłości.  ^Mogąc  jednak  o  wszystkiem 
sądzić,  filozofia  nie  stawia  ostatecznego  słowa;  owszem  od  niej  ap(>lować  można  do 
insy^ości  tstr.  21).*  Co  do  metody  wyznąje,  śe  metodzie  dyalek tycznej  i  logia  «należy 
się  pierwszeństwo  przed  famemi,*  —  stanowi  ona  »nieśmiOTtelną  jego  zashigę  w  filozofii.* 
Frąy  tern  nie  brak  pewnych  sastrzeAeń  co  do  formalizmu,  w  któiy  łatwo  wpaść  można  pn^ 
tej  metodzie  (str.  23).  Dalej  mówi  antor  jeszcze  o  podziale  i  celu  filozofii,  oraz  o  źró- 
dłach i  sprawdzianie  poznania. 

Tenżf,  Szkoła  pozytywna.  Bibl.  Warsz.  1808,  T.  III,  Ha  85,  -iH.'.— 2t»2,  n«i  }<l;5. 
Tu  już  autor  co  do  za.sad  filozofii  przedstawia  .si<.«  jako  zwoN  niiik  r'onite'a.  Z  poL'^aid:| 
raówi  o  .konc  ojitacb  filozoHczny  Ii"  Hegla,  Schellinga  i  innych.  Filozolią  w  liurhu  iv~ 
nomenaluniu  tak  okrutila;  „l'rzez  tiio/ołią  rozumiemy  pewien  ogólny  i  rozmiiny  .sposób 
zapatiywama  się  aa  wazelkio  zjam^,  podpadają^^e  pod  zmysły  (str.  75).*"  ^Zjawiska  muszą 
się  same  za  si^ie  wytłomacsiyć  (str.  457).*  Koztiząsa  pis^r  tern  poglądy  Comto'a  i  Jego 
zwolenników,  wykiada  zasady  metody  poąytywn^«  lóytykuje  religią  Comte'a,  a  powołu- 
jąc się  w  końca  na  Milla,  broni  pozytywizmu  od  zarzutu  aUizmu, 

Stefan  Pawlicki,  Lehcya  wstępna  do  wykładu  klstoryi  fiazojii  to  Warsżairskicj 
Szkdf  Głównfj,  Oazcti  Tolska  1866,  269  i  nast.  Autor  rozpoczyna  od  pytania: 
czem  jest  filozofia?   Na  to  pytanie  daje  odpowiedź  oirnlny  pogląd  na  dzirjo  tilo^otii 

1  jej  Htoiiunku  do  innych  nauk.  Pierwotni*'  natika  ł  yl  i  j'  dn;i.  filozofią  —  7.  ni'  j  w\  two- 
izyły  się  z  biegiem  cza«iu  nauki  spe«  yaln»\  Żadna  z  nich  nu;  dajp  jednak  odpuwii.dzi  tia 
pjtaoie:  ozem  jest  (  złowiek  i  jaki  cel  jogo?  Każdy  .specyalista  o  i  złowieku  coś  powie, 
sle  żaden  na  odpowiedź  się  nie  zdobędzie.  „Filozofia  jedna  nie  ociągata  się  nieść 
pomoc  tym,  ktAny  łaJcnęli  odpowiodzi  (na  owo  pytanie);  przez  dwadzioŃcia  kilka  wieków 
ją  d^e,  a  usiłowania  jej  są  jej  histoiyą.*  Następnie  wykaziąje  autor,  że  filozofia,  pomi- 
as  sprzeczności  systematów  i  metod,  zawsze  miała  na  oku  to  zadani*-  i  zbliżała  .sir  do  jo- 
go rozwiązania.  Za  metod*;  zaś  przyszłego  nowego  »«ystematu  filozofii  uznaje  w  końcu 
metodę  pnycJwhygirzną,  kt/»ra  jednak  nie  powinna  brać  za  punkt  wyj.M'ia  jodynie  czlo- 
^pka  -  jednostki,  lecz  zarazem  i  człowieka  społeczni >'jo.  . Podstawą  więc  nowego  sy- 
■^letau  łjędzie  i  ]»yt;  powinna  pffyrfiologia,  a  razem  z  nią  <iiitroj)ologia." 

Tenże.  Kilka  mcay  u  podafawie  i  graniaith  jUozutii  1878.  Pracę  to  można  uwa- 
Uć  za  dalsze  rozwinięcie  i  Jiciiiiejjize  określenie  treści  powyższej  lekcyi  wstępnej.  Autor 


Digitized  by  Goo 


30 


§  1,2,1.     LITERATURA  WSTĘPU  DO  flŁOZOFU. 


nv7tr/:f\>'a  tstdt^  filozofii  w  porównaniu  7.  innrmi  naukami,  wykazuje,  żf  potinmo  ^u-anio- 
wolenia"  ważniejszych  c».*ści  nauki,  po/.ositajo  fiK>zofia  jiiko  mrłufizyka,  stanowiąca  .ją- 
dro wszelkiej  wiedzy  filoiofic^znej  (str.  4)."  Dalej,  w  celu  wykazania,  źe  tak  poj«.*t^»  t.lo 
zofia  jost  nauką,  zastanawia  .sit.'  nad  pierwszą  za.sadą  filozofii  i  metodą  jej  badania.  Za* 
sadą  najpewniejszą  wsselldej  w  ogAle  wiedzy  jost  samowiedta,  której  jednak  nie  naleśj 
ognnicsać  aai  treadą  zmysłowych  duydi,  ani  oderwuieiD  myśleniem,  gdyś  w  nlig  pny 
pomocy  bespoBiedniego  doMMlcawnia  wyraża  się  całkowita  ogohowośe  nasaa  tak  pod 
względem  dała  jak  dos^  (str.  88^  39  i  naat).  Ztąd  prawMwa  metoda  filozofii  powin- 
na  być  osobotrą  :  wĄ-kazoje  ona  na  podstawie  rozbioru  osobowo.4cM  powszedjnc  i  konieczne 
fgynnikl  bytu,  stanowiąt^e  praedmiot  filozofii  w  różnicy  od  iiank  spef^yrilnyi  li.  I\>L'ladT 
swojp  autor  uzasadnia  krytycznemi  uwagami  nad  najznakoinitszemi  niysli-  ielami,  począ- 
wszy Oli  Sokratef?a,  aż  do  Kiiuta,  Hegla,  Herbarta,  Fichtegfo  młodszego  i  innych.  Na 
uwiii^t'  zii-łłu<jrii jo  scislt*  rozróżnienie  filozofii  od  teologii,  ważne  szczególnit-j  w'porównar 
liiu  z  innemi  objawami  filozofii  katolickiej  u  nas.  Tawlicki  wypowiada  pod  tym  wigi^ 
dem  swe  stanowisko  w  nastt^pujucych  słowach  (str.  12,  41):  n^'^<l<^  pochodienia  nad' 
przyrodzonego,  filoiofia  aaś  nauką  tylko  insyrodsoną,  hmmc  nafmraH  acąuuUa,  wian 
kościelna  i  teologia  nie  mają  swiąika  s  pnedmiotem  nasiej  rozprawy.  Wiedię  i  wiat; 
biorę  zawsze  w  znaczeniu  o<.'ńliiriii,  przyrodzoneni...  Teologia  wymaga  od  uczniów  swoidi 
wiary  >  łask  nadprzyrodzonych,  filozofia  jodynie  zdrowego  rozsądku...  Pierwsza  przewal 
nie  wykłada  prawdy,  który<^h  rozum  wła«*nom  światłem  odkryć  nie  potrafi,  druga  w«;7t- 
stko.  fo  rozum  sam  ze  siebie  wiedzieć  może."  Itzecz  cała  w  og-óle  zujinujc  dot{\d  wyd.^- 
tno  miejsce  w  literaturze  natizego  przediuiotu  i  zasługigo  ze  wszedimiar  na  bliższe 
studyum. 

Tenże,  Hisiorya  Jilozq/i't  greckiej.  T.  I,  1890.  We  wst*.'pie  do  tego  dzieła  budzą 
naszą  nwagę  azez^lniej  rozdziały:  O  tnacemm  dziejowym  fihznjii,  oraz  Definicya  i  ep(h 
kiJ^ozoM,  l^wllcki  uzupełnia  tutaj,  w  duchu  klasyczuym,  określenie  fllozoii,  jako  nauki, 
czynnikami  pralctycznemi  śycia  moralnego.  Mówi  on  w  tym  względzie  (str.  66):  „Ale 

filozofia  (o  czem  zapominają  niestety  ludzie  na.szego  stulecia)  nie  była  dla  Orfików  tylko 
spekolacyą  nad  tajemnicami  bytu,  nie  l)yła  tylko  t«»oryą  .świata,  dogadząfącą  prOżnej  cie- 
kawości, ona  łnła  dla  nich  czeniś  wifcpj  łiyłn  umiejętnością  praktyr/ną  życia  moralnego. 
Tej  strony,  tf^j^o  il;\żcnin  stałł^iro  nic  nio/.na  (losvc  wychwalać  i  potlno^ic.  .leżeli  Seneka 
filozofią  nazywa  studium  tirtuti-n  sed  j><'f  tjisiaii  ritłutciH.  wyraża  przt  konanic  ilroLM*'  i-a- 
łej  przedchrzcściańskiej  starożytności.  W  istocie  tem  różni  się  filozofia  od  innych  nauk, 
że  jest  także  wtuką  życia  a  pisane  starożytni  cii^glc  pr/.ypominają  adeptom  filozofii,  ze 
nauka  ich  powinna  być  w  zgodzie  z  życiem...  To  pnńakonanio  powszechne,  że  fiknefia 
powinna  być  czemś  więcej,  niż  gadaniną  o  dekawych  problemach,  nadąfe  jej  dopkn 
właśdwą,  ^ęboką  wartość,  zapewnia  jej  znaczenie  moralne  i  szeroki  wjrfyw  społeamj." 
Dotykamy  tej  kwestyi  szczegółowo  niżej  w  ustępie  o  stosunku  filozofii  do  mądrośd  ąy- 
ciowej  (i?  IH). 

.TnMiisz  NiKMiKYi  z.  Badania  jUozoficziie  fnjemttirł/  życia.  C'z.  l.  Historya  ducha 
1809.  (V,.  II.  Filozofia  ducha  1870.  <V..  III.  (  rodo  rozumu  1870.  Stanowisko  r.i^ndnł- 
cze  autora  begloskł<ł.  „Hcjrel,  mówi  auior  (1,  ItiO),  streszcza  w  ,<iobie  całą  praeaid»>ic 
filozofii,  po<.*ząwszy  od  1'latona  aż  do  Schellin<,nt.  Wszystko,  co  wiedza  prawdy  aż  do  j&- 
go  czasów  zyskała  była,  znajduje  się  w  jego  teoryt*"  Ptoteizm  Kegla  autor  pragnie  afeoH 
uzupehiić  owym  p«mafMitMsmem,  który  ma  na  celu  wykazać,  że  „świat  jeett  duchem  od«^ 
wanym  od  absolutu,  wskutek  woli  bytu  odrębnego  (II,  Przy  tera  jednak  autor  ś«M( 
nazywa  także  etnanacyą  Bo^a.  absolutu  (H.  175).  Do  naszego  przedmiotu  odnosi  ii|  ^ 
głównie  część  driica.        niej  itralefi«>maia  i  trHtąp  mają  za  przedmiot  za.^^aduicze  poję^ 

0  filozofii.    Ponifwaź  jednak  autor  ..histor^-ą  świata"  uznaje  nic  tylko  za  przedmiot  f*"^  ; 

1  xa  ^żrudlo  tUozofii  (ii,  Si)-  i  czerpiąc  wyłącznie  z  tego  źródła,  myśl  swoją  dągk  s*  , 


Digitized  by  (  nooalc 


1,2,1.     LITKRATUBA  WST^rU  DO  FILOZOFII. 


31 


R  szr^tkio  strony  rozpryskuje,  przeto  nio  dochodzi  do  .^cu^łłsgu  okrf^ólonia  sweg^o  t(M»r(>ty(rz- 
ht^o  poglądu  na  fll€«>6ą.  Tak  np.  odróżnia  cnktyk^  i  t  tyk^  od  jHozotii,  mówiąc-  (LI,  11 
i  nasL):  ^Estetyka  jest  naiilcą,  mąjącą  na  cela  byt  dacba  w  fonnie  piękna  i  etyka  ezyili 
mnmlność,  jest  nauką  dni^ha  w  formie  dobra  na  liemi;...  j\lozqfia  jefit  nakoniec  objawem 
dndia  w  formie  prawdy.**  Z  drugiej  strony  iilofoflav  według  autora,  ^zbadar  winna  byt 
;i*vuta.  jł»go  cel...  W  wiolkifj  jedni  wszelkie^-n  ))ytu.  dobra  i  zla,  piękna  t  brzydotr.  pra- 
wdy i  taUzu  (II,  IT)."  a  /nt^m  ohpjmnjp  rstrłi^kę  i  rfykę.  I)o  toiro  autor  na  toniże  niiej- 
^'•n  dodajfr  -Flozofia  diichit  u  iniia  liy.  niunicż  nauką  inatt  ni.**  l(o  m;itona  jest  „du- 
•  •111  w  giziM-hu,**  .^jego  sekm-yą  czyli  zepsutą  wolą,  z  której,  jak  ślimak  w  skorupie 
/juuknłety,  wyjść  u.siłuje." 

Julian  Ochorowicz,  Wsł^  i  pogląd  ogóltiy  na  filozofią  jMzytyicną  1872.  To  prze- 
glądzie daejdw  filoaoilii  banbo  pobieżnym,  po  większej  cz«,\ści  bli^Hlnym  (zob.  dowody  w  ocenie 
tej  piacj  pneat  H.  Gołdbeboa  w  fiibl«  Wam.  1873,  T.  I,  948  —  805),  autor  przedstawia 
w  ogOhijdi  aizysadi  awdj  poąytywinn,  w  różnicy  od  eomte  owakiego.  Nie  nznaje  on  prawa 
iTvn']x  stanów  Gonite*a,  nio  podziela  je^  klaayflkacyi  nauk  ani  jego  sa(  y()logii(8tr.4li  nast.). 
Filozofii  nie  sprowadza  do  prost^^go  ugrupowania  wyników  nauk  speeyalnyrh,  lecz  doma- 
ga się  filozofii  dla  każdo;  nauki  spocyalnej  i'<tr.  7*2).  Dalej  zaznacza,  />•  filozofia  opiera 
sił:  nie  trlko  na  ,pow!*/,echnie  uznanych  zdobyczach  spostrzetrau  <  Zfj  wiedzy."  lerz  i  na 
^roznniotn  i  knftyee,'^  że  „analiza  prijn-  ogiłiny<^h,  używanych  uiachinalnie  pr/j  z  w-^zy- 
-ikił  h  lu<lzi,  musi  stać  się  jńernszrni,  najniezbędniejszini  zadaniem  filozofii,"  że  .Jedynym 
iianodzient  fllozolli  jest  rozwn,  a  elementami  rozrnnn  jwjęcia^'*  —  źe  zatem  «nąjpierwszą 
podstawą  filozofii  jest  pftycholoyia,*^  której  w  nystemade  Comte'a  nie  ma  wcale  (str*  73 
i  natit).  W  ten  sposób  filozofia  czerpie  wprawdzie  treść  swoją  z  nauk  specyalnych,  ale 
treść  .poddawszy  ratwadze^  hyi^  i  wywodom  rantmM,  sama  wytwarza  offćtne  ta- 
tady  i  W8kaz<>wki,  kt<>re  za  jiudstawę  i  narzędzie  postępu  dla  wszystkich  innyc  h  nauk  słu- 
żyć muszą  (str.  75}."  Wobec  tyeh  zdań,  rozcliodzących  się  zasadniczo  z  pozytywizmem 
*'omte'n.  „filo/ofiri  pozyt^^wna"  f>rbnrowicza  nio  ma  nic  wspólnego  z  hi^forveznvm  pozy- 
trwizniem,  pr"  /  nazwy.  Dla  te*;*!  też  w  końeu  nwej  praev  dał  okre-b-iiie  /'":v'.V" 
które  zast4><owa4-  można  do  \vi<du  tib»zof<i\v  i  tn-zimych.  krvtykują<  \*b  pł>/,yt \  wiziii,  luii 
wyrzekających  się  go  otwarcie,  jak  to  np.  ezyni  Herbert  Spencer.  ^Pozytywistą,  mówi 
Ochorowicz  str.  94,  nazwiemy  każdego,  kto  w  twierdzeniach  staoowc^cb  opiera  na 
dowodacb,  dających  sprawdzić,  kto  nie  wyraża  się  bezwzględnie  o  nsenzach  wątpli- 
wydi,  a  nie  mówi  wcale  o  niedostępnych.**  Według  tego  już  nie  tylko  każdy  sumienny 
przyrodnik,  matematyk,  filolog,  butoryk,  ale  i  każdy  zdrowo  myślący  filozof  zaslug^iwałhy 
na  miano  posyiytcUfii.  Miano  to  utraciło  by  wtedy  .sw('»j  charakter  szczegółowy,  bi>t(>iy« 
♦Tmy.  nie  oznaczało  by  już  pewnego  kierunku  filozoflrzneiro  wśród  wielu  innyi  ]i.  lecz 
oltcjmowalo  by  wła-^idwje  wszystkieh  roz-!ądnych  ludzi.  Takie  nieokreślone  rozwodnienii; 
uiiina  piizłfłipriziihi  eliarakteni'zuje  ji(>:f/ft/trrzm  inir.s:<iir.skK  któreiro  Oeborowiez  je  r  lI  " 
wmyni  przedsrawii  iclem.  Zob.  w  tym  względzie  pracę  T.  Jk.hkk  Cuoińhkikgo,  Pozyłytrizni 
*rar^izau'i(ki  1885,  szczególniej  .sstr.  46  i  nast. 

Tenże,  O  zamdniczyJi  sprzecznoiciach,  na  których  się  wtipiera  cała  nasza  iriedza 
o  imtiMuńtde  1874.  ,W8sqrstkie  nasze  zasadniczo  pojęcia  o  wszechświecie,  jak  pojęcia; 
nwfeiyir  fttcAu,  «tfy,  dwchat  pritatrzeni  i  czasu,  prowadzą  w  ostatecznych  swych  konse- 
kwencjach  do  nieuniknionych  sprzeczności,  których  żadna  ze  znanych  lii|)otez  usunąć  ni<; 
je^t  w  stanic  (str.  'lir  oto  ostateczny  wniik  tej  praey:  wynik,  oparty.  irl''»wnie 
na  Pirruszych  zasadach  Herberta  Spenc^era.  zamiast  na  praeach  krytyeznyeb  hi^torr  /'ne- 
sre  pr/cfl-tawieiela  iKf^h  anftnnmrj  rozTimu  ludzkieiro,  t.  j.  na  prae?łeb  Kanta,  ktńii  iiuie- 
aia  nawet  autor  w  tej  prae\  me  w-^pomina.  Jak  l'o  zaś  roziimił-.  u  tern  swiit«U:/.>  nianio 
wypowiedziane  w  poprzedniej  praey.  że  krytyka  Rauta  „pub*ga  poprostu  na  arty-jtycznem 
iikćeua  buidetu  z  cnd^eh  kwiatów  (str.  20).**  Na  puy\'yższ}-m  wyniku  opiera  Ochorowicz 


U. 


Digltlzed  by  Google 


32 


§  1,2,1.     LITERATURA  WSTĘPU  DO  FILOZOFU 


swój  względny  pozytywizm,  który  obok  „świętego  prawa  wirnlzy  (\o  rozświetlania  cienmjdi 
dróg  życia  pnwduui  doewiadcaeiiui  i  rozwagi**  usnąje  .święta-  prawo  wiary,  do  ograewanb 
serc  laddiieh  idealiią  miłością  (str*  33}."  Nadto  wyzną^e  w  końca  (str.  34))  xe  myśląc 

0  zjawiahaeky  nie  jesteśmy  w  stanie  posbyć  się  i  tej  myśli,  «że  istnieje  coś,  co  saą  obja> 
wia  i  że  to  ooś  nie  jest  już  bytem  względnym  i  smiennjnu,  h  *  /  hrztoeględnym  i  itałym." 
Skoro  jednak,  przy  tyni  względnym  pozyty^\'izinie,  ze  zjawisk  »wiata  zmuszeni  jesteśmy 
wTiosić  o  intnimiu  bytu  bezwzględnego,  to  tnidno  pojąć,  dla  fzego  z  tychże  zjawisk,  prócz 
własności  najwa/nifj^^oj  iftfnirnia  takio^n  bytu  \H^z\y /.<j;h:i\uf'<io,  nie  mielibyśmy  wypro- 
wadzać pewnych  wniosków  i  co  do  niektórych  iuu.ych  <  liaraktcrystycznych  własnos*  i  te^ 
bytu  bezwzględnego.  Takie  wniofiki  nie  łączą  się  bynajmaiej  koniecznie  z  pn  Uiu^yą  do 
wycserpania  wszystkich  własności  bytu  bezwzględnego,  lecz  zgadzać  się  mogą  zupehiio 
z  kiytycznem  uznaniem  ograniczoności  i  względności  naszego  poznania.  Zob.  w  tjm 
względzie  niżąj  rozbiór  zasad  po^ywizmn  Gomte'a  §  10,1. 

Maurycy  Straszewski,  O  zadaniach  i  sUmowithi  JUoząfii  wobec  dl^tó/*  /s;*;/  umie- 
j^ntąi  wiedzy.  Wykład  liabilita<^ny  w  Uniwersytecie  Jagiellońskun  1672.  Wyd.  2^ 
nzupełnione  1877. 

Tenże,  Dzieje  filozojii  w  zan/^r,  T.  \-f^zy  :  Wstęp  ogólny  i  dzieje  fiJnzofii  na  wsduKkii  ' 
Iftgy  —  1894.    W«'tł»p  w  t/'m  dziele  obejmuje  główną  treść  powyższego  wykładu.  Fiiir 
Zofią  określa  autor  jako  dążenie  do  ostatecznej  nyiitezy  aiedzy.    „Jest  więc  filozofia,  inó-  < 
wi  str.  4,  —  w  łmjoK'»lmojszem  tego  słowa  znaczeniu,  —  dążeniom  do  wiedzy,  ale  nie  I 
do  wiedzy  szczegółowej,  drotiiazgowej  i  praktyc/.nej,  ale  do  wiedzy  jak  moina  ną|w8ieiA> 
stronniejraej,  jak  nąjdalej  w  poznaniu  prawdy  sięgającej,  —  do  wiedi^,  która  obejmige 
całość  świata,  a  skupia  w  sobie  najogólniejsze  auady  i  najgłówniejsse  pi<»wiasiid  t^go 
wszystkiego,  co  tylko  może  być  treścią  i  przedmiotem  naszych  myśli.*   Tak  pojęta  filo- 
zofia miała  na  oku  głównie  trzy  zadania:  1)  da<'-  odpowiedź  na  pytanie:  co  to  ji^^t  świat 
20  wszystkienii  *  udami  «wnimi?    2)'  okr<^ślif''  istotę  i  przeznaczeni**  człowieka  w  cało-^"*! 
świata,  tudzież  wskazać  drogi,  jakich  w  działaniu  trzymać  się  powinien,  jeżeli  jirzeaia- 
ezcłiit;  .-.woje  urzeczywistnić  pracnnie.  —  jest  to  teoryn  itleałn,  pogląd  na  to,  co  być  po-  \ 
winno,  w  niżnicy  od  poglądu  na  to,  co  jest,  na  c«/ość  iatnienia  ;  8)  określić  wreszcie  po- 
jęcia samejże  prawdy,  tndairó  stbadać  naturę  naszej  wiedzy  (str.  5).  Zadania  te  Mnie  mo- 
gły być  za  jednym  spełnione  zapędem...*  «musiala  przeto  filozofia  różne  w  ci^gD 
wieiców  przechodzić  koleją*  —  a  przedstawienie  tego  rozwoju  stanowi  przedmiot  ici^^ 
JUazt^  Dalej  we  wstępie  tralcti^fe  autor  jeszcze  o  stosunku  dziejów  filozofii  do  d/.icjów  M 
religii,  nauk  szc7e.rr,}o>^ch,  literatury  i  sztuki,  pr/.yozem  roztrząsa  zanuBem  i  ogóioy  sto- 
sunek tych  ołjjawow  życia  umysłowego  do  filozofii. 

\Vł..  Daisekhkho.  Dzieje  Jilozofii  prawa  i  pańatwa.  T.  1  1*^72  --  1875.  Znam 
1>  zttszytćtw.    l'ierwszy  rozdział  nosi  napis:  JaJc  jUozofią  doi<yJ  i>(,iiiio>nino  (str.  1  -  *2(i) 

1  mówi  o  poglądach  filozofów  aż  do  Kanta.  Rozdział  drugi:  Juk  jUuzoju^  obecnie  poj- 
mują, według  założenia  autora,  miał  mieć  za  przedmiot  pojęcie  filozofii  w  systemacic 
Kanta  i  jego  następców;  tymczasem,  doszedłszy  do  Hegla,  autor  od  str.  110  niby  ^w  ce- 
lu wyjaśnienia  sktadowycb  części  filozofii  Hegla*  oolk  się  do  dawnych  czasów  i  aż  do 
str.  720  jeszcze  do  Hegla  nie  powrócił,  lecz  zatnsymał  się  na  Hume*ie.  Nie  dowisdige* 
my  się  tedy  jak  filozofią  obecnie  pojmują,  a  tem  mniej  jak  ją  autor  pojmuje.  Praca  ber 
dzo  chaotyczna. 

Tenże,  O  dzisiejszych  prądach  Jiloząfieznych.  Cz.  1.  Ogólny  ]>"!;^'{d  na  Jihzojin  dn- 
choirego  rozo-ojn  1876.  Cz.  11.  Filozojta  d^ehmretjn  rfzimju  wobec  innyt))  jih>zojii:nyih 
prądów  isTti.  t'z.  111.  miała  wyłożyć  histoiyą  tilo/otii  wlo-kicj.  franeu/.ki*'j.  anuMelskiej 
i  niemieckiej  w  drugiej  połowie  l9-go  wieku,  a  ('z.  IV-ta  ruch  filozoficzny  polski  w  tyui- 
żo  czasie;  lecz,  o  ile  mi  wiadomo,  obie  te  części  nie  zostały  wydane.  W  I-szcD*  autor 
określa  filozofią  jako  .systematyczne  przedstawienie  istoty  i  zasad  natury.  (^złowieczeórtM 


Digitized  bv  Goocjic 


§   1,2,1.     LITERATURA  WSTĘPU  DO  FILOZOFII.  33 

i  Bóstwa  (str.  H).*  .Systeiuatyc^nosci  iednak  w  j(><^o  prai^wtli  trudno  się  dopatnet'-,  po 
dobnie  jalc  jej  niA  ma  w  ,&l(aofii  plemion  dsikiob,"  o  Ictórej  ta  pieiwsaia  cięść  głównie 
tnkt^je,  w  oelu  adowodnien^  ae  filoiofia  jalc  najściślej  «ńą  z  fiBligią  i  a  wiarą, 
w  ofóle  z  ^tntuicyjnem  widaeniem  Bo<.'-a  tak  w  ni\s,  jalc  i  po  za  nami  (str.  89)."  rz*.'.ś«-  dni- 
ga  nia  hvć  8Kcseg6loweni  rozwini<»r;ipm  filozofii  duchowejro  rozwoju.  Aut<ir  tniktuje  tu 
n  p«i;f*djTiozy<rh  natikacb  filoziłfic/nyi  h  któnrh  jir/yjninif  ,.tr/y  razy  po  tr/y.  t.  j.  dzio- 
ivtr.  'J);*  jakienn  !<ą;  psyrlioJuiii.i.  tilti/otia  natun.  tttitt\>i)ii|ni.'in.  lofikn  c^tftyka, 
t-iyLi^  tiiu/olia  relijrii,  tiloz<itia  historyi  i  iiu*tałizyka.  Togh^  na  tresc  tyeli  nauk  już  lo- 
ij  za  obr^beoi  na^ze^^u  zadania. 

JdzBP  JDrscodbs,  Zadania  filozofii  w  naszych  cioaatk  1873.  Wobec  po:^t«;])u  nanic 
specjalnych,  gtówne  aadanie  0loaofii  polega,  według  autora,  na  Iciytyce  poznania.  Kiy- 
^ka  ta  opierar  się  winna  z  jednąj  strony  na  w.>-ni1cacli  nauic  8pecyatnyr>h,  a  z  drugiej  na 
rozbtonse  za^^adniczycb  proo(;s<'>w  poznania.  W  ten  tipo8<»b  autor  godzi  wyroai^ania  pozy- 
tywizmu 7.  kr\  tyoyzułem  Kanta.  Za  tym  kryty<'yznieni  pracniawia  Descoui-s  (ak/.**  w  roz- 
prawie Myśl  w  czynie^  zamieszczonej  w  Ateneum  IHlU,  T.  Ul,  290  —  321,  zob.  szcze> 
gidniej  str.  .'tOK. 

A.  7,.  \foLii'Ki.  Wijkłud  sysU  tiuUydny  taytnuiubtyn  czyli  dotychezii.s  iak  zwanej 
fUozcifii.  Częsc  ptzyyołouawcza.  Wstęp  do  Uiymoydoyii  1S75.  Wykład  Hynteiiiatyczny 
taymatdf^i  to  jest  muki  o  porządku  tztnoścL  Część  /'undamentabtti.  Metoddogia  1870. 
rv»  do  nowych  nazw,  (agmonio^i  i  taymałologii,  zastępujących  tutąj  starodawną  filozofia^ 
ipb.  OD  wyżej  (str.  %i)  powiedziano  z  powodu  J.  N.  Kamińalciego.  C!ałą  fliozofią  autor 
dzieli  na  trzy  główno  cz^>' i  prtj^łowaiffezą,  fundamentalną  i  szczajóhwą  (I,  27). 
<'v>^  przygotowawr/.i  rrizpada  .się  znown  na  (-itr.  4*2):  I  )  Wst^p  do  filozofii,  '2)  Hij^ioryą 
pkzofii  i  :V)  Encyklopedyą  umiejętiutści  filozoficznych.  Pierwszo  z  powyższych  »lził'ł  ma 
'M  pr/t«lnnnt  ustęp:  o<lnnsi  sił>  te<ly  wprost  łlo  na-izej  nauki.  Druiri*^  zaś  działu  i<"it  wv- 
kifuleui  piurws/.ej  r7.«;ści  iiloZ4jHi  limdani'Mit  ihii  j,  czyli,  według  terminoitłirii  autora,  baso- 
P^dyi^  która  obejmuje  1)  Metodologią,  2)  Akniomatohujią  i  :i)  Loyikę  (ii,  lU). 

Po  wyjaśnieniu  nowej  nazwy  (,od  zi-^^^  =  por/^delc,  5v  =  istność  i  ^ó^foc  = 
aaoka),  jakoby  potneebnej  dla  zaznaczenia  nowego  stanowislca  autora,  i  po  szeregu  uwag 
faistotycznych,  autor  rozkłada  W6l)^  na  tr^  rozdziały  roztrząsające  (I,  81):  1)  ittotę 
iagmonhyii.  2)  Jąj  stosunek  do  oświaty  czyli  di>  innych  nauk  i  WTOsz«  ie,  .i)  icj  Mtosimck 
do  życia  praktycznego.  Tajj^nionlotria  je:4t,  wwlłui,'  autom,  nauką  por:<iilk(i  isinmci  czyli 
nauką  przyrodzoncffo  stantf  tcuzyntkich  rz^czt/  t-tr.  171  i  nast.).  Ani  to  okn  slmie.  njii 
ił'</n  dalsze  ro-/^vini<  rii'  ni<!  usprawiedliwiają  dziwacznej  tentiinttloirii  anfnr  i,  /iii/./tmcej 
uieputrz-ubaic  wartom  pracy,  zkądinąd  pożyfycziwj,  Jako  pii  iuNza  u  nas  pr<>i>d  ws/.ecli- 
stronne^ro  wykla<lu  tcmtępu  do  filozofii  w  osobuem  dzieło.  ^V  ojrólneni  pojęciu  i  rozkła- 
dzie tego  vrar>;pu,  oraz  w  wielu  kweatyacfa  zasadniczych  autor  korzystał  z  mych  w^-kfai* 
dów  iMlgnt  do  fihząfii  i  fncyHopedyi  nauk  fiŁo^cznycK  roianych  w  b.  Szkole  Głównej 
Wanzawikiej  w  latach  od  186$  do  1869.  W«spomina  autor  sam  o  tern  w  tych  słowach 
(•tr.  74):  .,.SzkiMl a  wielka,  że  profesor  .Struve  nie  wyd  il  na  widok  jnildiczny  swi  wy- 
kładu w.<itęp»  do  filozofii,  jaki  zapowiedział  i  jaki  miewał  w  S/kole  (Jlównej  Warsza- 
'A-ki*^j.  a  kt<'tryl)y  zapełnił  bnk  t  ikiejjłł  dzieła  w  n;Hz<'j  filozoH'xn'-i  Irfcnt  ir/c  l'(>!iii'- 
ymi.  ał)ecnie  znjąłom  «;ię  sani  praci\  teiro  rodzajn.  z  f)r/\  i*'Uinością  więc  |ir/M  li(Hl/.i  mi  pu- 
wiwizieć,  żjt  i»|>r«łcz  pt»w_vższycłi  dzieł,  jakie  w  h.ul.uti;n  h  historycznycli  puiialeni.  korzy- 
idalćiu  także  iriek  i  z  moich  notat  wyżej  wzmiankowanej^^o  Wi<fępn  do  filozofii  D-ra 
i$tniv«^go,  szczególniej  w  nntdziale  ^^m  i  8-un,  a  to  tak  pod  wzglądem  formy,  jak  na-< 
wet  w  niekt<'»iyeh  miejscach  pod  wzgb^em  sanuj  myMi  i  siótr.  Nie  mając  prawa  tra- 
ktoM-ania  o  rzeo^,  nie  wyazłej  na  widok  publicsmy.  pozostawiam  szanownemu  profcMoro* 
ffi  ocenionił^  ile  od  iiIcl^u  /jiciąinuił^m,  a  en  jest  owoc(nu  własnych  nu>icłi  itadaii  i  rcwmjt'* 
śisń*"  O  tym  stosunku  Lsiążki  Molickicgu  do  nioifii  wykiadów  mówilcoi  szczegółowo 


Digitized  by  Google 


34  §  1,2,1.     LITERATURA  WSTĘPU  DO  FIŁOZOFIL 

w  Dodatku  do  Widtu  1876,  3^  fiO.  Dla  nspmwiedliwienia  Aię  zaś  x  zaizatn.  dla  chs» 
liopioro  tom,  po  upływie  dalnzj-uh  prawic  lat  dwudzieatu,  wydaję  mt^p  (lo  fihti^ 
powtónsę  tu  słowa,  które  wAwozaa  pnsy  ocenie  pracy  Molickif^^ro  wypowiedmlem :  -Vie 
wam  powoda  sbytecsnie  się  spiasayć  z  ogłoszeniem  pra<'  ihi  druku  przy^^otowanyi >h.  Hi>- 
raoyuszowe:  nonuiii  pmnfttur  in  annuni,  n\o  wj-szło  joszczo  na  y.\f*  żafln*  j  iir  ^T  po^ia- 
ilają<-pj  i>totii:\  wfirtość.  7.Yo<7.tą  zrobiloni  .s\voj«i:  ofrlosilen)  pr/y  iiiiiv.  h  i.rma.  b,  m  mam 
prziffjohwanr  do  dniku:  Wstęi)  do  filozofii.  Kmtjklopedyą  nauk  /ilozn/ic2uycJi  i  dwa  dal- 
szo tomy  J.i>giki;  nadto  włł.'kszośi"  mych  dotychcza^jowyeh  prac  ojflosUein  wlanym 
i\om.  Wi«;rej  uezyiiu-  nic  iuoę«.s  reszt*;  pozostawiam  nakładcom  z  powołania  i...  cnwowi.' 
Nadszedł  tedy  nareMEcie  czas  i  na  ton  W§t^  do  fitoMofU^  który,  pomimo  że  go  dziida 
Molidciego  wyprzedziło,  npodziewam  się,  że,  postępiąfąc  wraz  z  czaaem,  uznanem  będzie  zo 
dojrzidy  owoc  długoletniej  pracy  nad  tym  przed mioteiu. 

A.  A.  EoBR.  Ztmady  pozytffwimu  1S70.  „(VI  pracy,  mówi  autor  fstr.  V).  aby 
służyła  za  vnde-mecum  poz,\-tywiśiif\  a  za  kodfht  pozyt\"VN'lzmu."  .laki  ojrólnikowos, 
i  nieokreślonośi-  charnkttTy^nio  jfirn  poj«M<tf  po/ytywizniu.  o  tom  świałi-  /;^  nfł«^tępiijH''o 
słowa:  .,<''/yj  Hniy>l  ilo^i<;L'!iit'  poziomu  '^półczeMiej  mu  nmtojHtuostń  i  zacliuwii  >ię  lojri- 
ł'znie,  tf  !i  jł  -^r.  al''  i  tylkt*.  jest  pozytywistą,'^  luowi  autor  str.  Ill-eia.  W  teu  ^pl^■ 
Hób  pni|,au<  jł^hiym  frazesem  zdobyć  dla  pozytywizmu  monopol  umiej^tmid  i  kg&di 
Zol),  moją  oeeu.;  tej  pracy  w  Atenoom  1876,  T.  1,  240  —  267,  oraz  co  wyżej  (atr.3l) 
powiedziano  o  Ocborowiczu. 

Mabtan  Kobawski,  FHotopa  i  jej  zadanie  1877.  Wyd.  i-^rie  iizupdnione  1881. 
Cytuję  według  wyd.  1-go.  Po  wstępie,  traktującym  o  przyezynach  obe<'nego  upadku  filo- 
zofii, autor  roztrzą.sa  pojecie  filozofii,  i  w  tym  celu  zastanawia  si<»  -/f/fnrMlowo  nad  jej 
dziejami,  podda j.^r  krrtyraneniu  rozbiorowi  nnjpr/.ód  idealizm,  empiiy/.ni.  uiaterA^ali-ęia 
i  po7ytv\vi/.m  !ias/,<»y:o  wieku,  a  nast.^pnie  kierunek  nupirycznił-idealny  zarówiio  w  starej 
jak  i  w  dzi^^i<•.i-/••.i  s.-holastycc.  Ten  ostatni  kierunek  uznaje  za  jedraie  prawdziwą-;  M 
niego,  mówi  s^tr.  24ri,  nab'ży  bliska  przyszłość."  Na  toj  podstawie  określa  filozofią  jako 
M wiedzę  wszecbizeczy  w  pierwszych  i  najwyższych  przyczynacb,  cognitio  rerum  immiom' 
per  causas  ultinuw  (str.  248).*"  Daląj  mówi  autor  o  całokzztatcio  filozofii  (motafij^.  Io> 
gika  i  etyka),  o  metodzie  jej  wyldadn  i  kończy  swe  dzieło  rozbiorem  stosunku  tilozotii 
do  MTiary.  t'o  do  tej  kwcstyi  staj<'  na  stanowisku,  zajmowanem  przez  naszych  pienr>zyt'b 
przwlstawicieli  tilozofii  katoUcki(y,  pr/.ez  Ziemif»rką,  F.  Kozlowskiepfo.  J.  ŻochowikiHrru 
i  inny(th,  z  tą  wszakże  piżuicą,  ż»'  uwzjrlędnia  daleko  frruDtowniej  dzieje  tilo/ntii  i  inuki>- 
we  dane  (zob.  wyżej  str.  27).  Prof.  Morawski  7fipT-z''c/;i  jcdnnk,  abv  lilo/.oti  i  pj/uila 
się  od  wiary  i  teolocrii  ten>,  ż<'  ji  st  wiedzą  naturalii4.  m  ieutia  ualurali-^.  ualuiali  rationi'^ 
lumine  acquisitii.  Stauowbka  tego  nie  podziela  prof.  Pawlicki  i  zaznacza  w  tym  wzglę- 
dzie swój  pogląd  W  różnicy  od  prof.  Morawskiego  w  pra<  y  O  itodotawie  fSotofik  str.  M 
i  42  (Zob.  nasze  uwagi  o  tej  pra<7  Mryżej  str.  2D  i  nast).  Można  w  niektórych  kwestyidi 
zasadniczycli  nie  zgadzać  się  z  prof.  Morawskim,  wyznać  jednak  należy,  że  dzieło  jego 
b<^cŁwom  treści,  siłą  pizekonaitia,  umiejętną  dyalektyką  i  systeinaty<-zno.ś(>ią  wykłada 
zajnuije  wydatno  miejsce  w  n  i  /rj  liti  rutur/e  ufdępu  do  filozofii.  Tralnr  -fre-«J6- 
czcnic  i  sprawiedliwą  ocenę  teL'o  dzieła  osri<Hił  w  osobnej  broszurze  Aótf.f  Hii  i.kwT'-!?. 
Kilku  rid^frerTńriyrh  dzifhm  k'^.  M.  Morawskirtjo  p.  t.  Filozofia  t  jfj  zadatiie  If^. 

IlKMiYK  (i Mi.hHh  KD.  Fihuofld  i  icirdza.  At4'ncuni  1S77,    T.  I,  .'^77.  łloa* 

prawa  ta  zasługuje  na  uwagę  pod  tym  wzgli^em,  żc  autor  w  duchu  nowo-kautyama 
F.  A.  T.augego  broni  w  niej  zdania,  że  filozofia  nie  jest  nauką,  lecz  ,tworem  indywidnal- 
ncj  wyobraźni,**  «koncepcyą  poetyi^zną.*    Roztrząsamy  tę  kwestyę  niżej  §  9,i. 

T.  T.  HoDi  (Józef  Tokarżewicz),  Duńe  syntezy  fUotoficzne,  KuMii^łnUt  KMm 
18i7»  T.  II,  124  —  160.  Jest  to  praca  napisana  świetnie,  z  jasną  myślą  przewodnią 
i  glębokiem' uczncieni.   Koztiząsa  ona  krytycznie  donio$itość  .syntet3'cznycb  dążności  fliK 


Digitized  by  Google 


§   1,2,1.     ŁITEBATURA  WSTęPU  DO  FILOZOFII.  35 

Ziitii  krajow«'j.  Autor  nie  zaprzecza  toorotycznoiuii  /.uaczoniii  tyi-h  d!^'/no«<'i.  ()  za-  nlni- 
acj  myśli  tilozoHi  si,-ntoty<'znoj  u  nas  mówi,  że  joj  ,nic  zarzucić  nie  pudulaiii.  ani  it)  .sta- 
00 winka  wiedzy,  ani  ze  stanowiska  wiary,  i  z^,'odzić  »iA  nań  nioi^ą  i  zgodzić  się  naii 

V  końot  muffią  zarOwno  naoka  jak  religia,"...  prawda  zawarta  w  t«j  myśli,  według  auto* 
la,  jMt  ^amą,  oczywistą,  jak  owe  słońce  zachodnie,  prostopadle  w  twarz  nam  iiderzają> 
rr  (<tr.  l.Y)).-  Pomimo  to  nznąje  tego  rodząju  dążności  za  pisedwczf^sno  u  nas  ze  sta- 
riDwiska  życiowego  i  hUttin-yozoficznego.  „1'iętrzyć  wcij\ż  syj\tozy  rolig-ijno-nankowo  na 
v!:t<»zy  naukowo-relio-ijne,  mówi  autor  str.  159.  wyjdzii*  to  społccznuści  knni<^rzni(!  na 
j"«lno.  jak  gftlyby  chciała  łjudować  latarnio  morskie,  'jdy  okn-ti-w  nit-  iiki.  -  łnidować 
'•kręty,  ędy  portów  nif  -rało.  hudowa<-  porty,  tfdy  mur/c  m  ickli)!"  Mówimy  u  tt-iu  szcr/c- 
i^irłowo  przy  ro/.l)ronso  ^tusunku  filozofii  do  życia,  zoli.  .szczocfólniej  §  12,2.  Za  dalszy  cij^g 
powyższej  pracy  Hodi^o  uważać  można  rozprawy,  napisaną  w  tymże  duchu:  Zarys 
fSoufii  rodzimej.   Bihl.  Warsz.  1864,  T.  I,  6  —  34. 

IwACT  SKBOCHOWBKit  O  wiedty  IwUiki^  1880.  Wyd.  a-gte  tytułowe,  bez  zmiany 
l'^^.  Treścią  tego  dzieła,  według  słów  autora  (str.  22,  65).  ,»są  prolegomena  do  nauki  o  wio- 
•iz}  Indzkiej.-  czyli  do  tak  zwanej  teoryi  poznania.  Wkracza  ono  tedy  jui  w  zakrc^s 
-■i>-'/.f^<'Anvrxr}\  litidań  filozoficznych.  Autor  pTze<lstawia  jwlnak,  na  podstawie  wszech- 
-tmnnegu  r')zl>i<tni  /niyslowcin)  i  nniy-łnweiro  jw/nnnin  r/eczy.  zarazent  i  «wt'tj  j)f>g^]}\d  na 
*iedzł;  naiiki>\^  ;\  i  Dilnjżnia  jir/y  t<'»ł  nauki  yalnr  od  tilozofjj.  ricrw-^^o  po.swii>c«jn 
11^  ..łjadaniom  osobnych  szeregów  fakt<jw  wnętrzuie  swiadotnyi  h  luli  też  frriip  przedmio- 
tów nwn^trznie  wprost  wtedziauych  w  ich  wzajemnych  relacyacłi po<lrzas  <^dy  filozolia 
•lufloje  objąć  całość  wszystkiego,  oo  koniecznie  wi«ny,  hąd/to  wprost,  bądzto  przez  szcz«v 
Sułowe  naoki,  w  jeden  powszechny  konsekwentny  łub  przynajmniej  tłćma- 

r  /ult  ity  pojed>-nczych  szczegółowych  nauk  w  duchu  jakiegoś  systemu,  caloś< 
wiodzy  ludzkiej  ohcjmąjącego  (str.  2i^i).'*    W  dalszym  przebiegu  naszych  poszukiwań 

*  :dzicmy  mieli  sposobność  wspomnieć  kilkakrotnie  o  tej  pracy,  zasługującej  na  bliższą 

uwagę. 

D.ANiKF.  l.f  ^l^lK^M(•z.  Czy  idm  fi'J":nfii  u-  swym  historyrztnfni  rozwuju  }H'>:r  In^ć 
*u:4i2a)ią  za  Hmujiittiit.ść  .sunłąY  Sprawo/danii;  Dyrektora  c  k,  ^'-y-o  ęimua/yum  we 
Lwowie  za  r.  1881,  str.  :\  —  8Ó  (I)  i  za  r.  IKSi,  ntr.  a  -  7*2  (II).  Gruntowna  ta  pra- 
atiida  się  z  trzech  cztjści.  W  pierwszej  autor  stara  si^  wykazać,  że  „w  stopniowym 
bistoiycznym  rozwoju  systemów  filozoficznych,  połączonych  ze  sobą  wspólną  ideą,  nie  ma 
■ipnetmoścL"  ^Wss^stkle  dotychczasowe  tiozofemata,  mówi  autor  (1,  U),  uwaźac*  nale- 
ży za...  część  jednej  i  tej  samej  umiejętności  idealnej."  ^Filozofia  posiada  swój  pr/.edmiot 
'  Ule  określimy  i  wybitny  (fost  nim  prawda  absolutna,  Avynżana  w  principia«  h  wszel- 
kiej \ri(>dxył.  który  stara  się  zbadać  i  wyrzerpnjąro  wyjaśnić  w  swych  pojedynczych  syste- 
i-tr.  „Filozofia  rozwija  się  przoz  swe  systemy  tak,  jak  <ię  rozwija  dus/n 

«f  stopniowym  rozwoju  t-iala  (str.  14).*    Ztx'\łl  t^»ż  wynika,  że  tilozotia  -jako  idea,*  tylku 

V  wie«^ym  postępie  wykończona  być  może.  Druga  część  broni  tezy,  że  «rozwój  filt>- 
mfii  nic  jest  wyniłdem  przypadkowości.  lecz  objawem  koniecznym  i  zawisłym  od  ważnych 
momentów  nniwersalno-bistofycznych."  Autor  rozważa  tu  naprzód  czynniki  psydiy- 
fine  rozwoju  filozofii,  a  następnie  wykazuje  jego  momenty  hist&ryetne.  Historya  ii)<>/otii 
Btóiri,  .jost  stopniowym  rozwojem  geniusza  ezłowioka...-.  rozwojem  naszej  sumowiedzy, 
ni>E(?^o  intelektualnego  i  monineir'*.  na  tir  wiecznej  prawdy  /Jiudowaneęro  !iaun»po/nania 
i'tr.  22)."  Z  te2"o  ^-tanowiska  prze*i>t  iwia  aut<ir  w  oi,'ólnym  zarysie  dzieje  łilozolii  od 
Talesa  do  11  ••^'la.  co  stanowi  część  tr/e*  najui^/.crniejszn.  jeffo  rozprawy  (str.  24  do 
U,  fiO}.  Na  jej  podstawie  docbwlzi  do  wniosku,  że  tilozotia  w  historycznym  .swym  rozwo- 
ju jest  nmiejętoością  ścLsią,  podaj!\ci\  zasiidy.  princi])ia  umiejętnościom  najbardziej  ści< 
8łytt,jak  logice  i  matematyce.   «lch  ścisłośi*  dopiero  swą  ścisłością  filozofia  uprawnia 


36 


§  1,2,1.     LITEKATUKA  WSTĘPU  DO  FILOZOFII. 


łjODZiA  Z  Hytonia  (Alfml  Kurnatowski,  nr.  1H18  •}■  lH92r.).  Filozitloi  ihuktyczn^i 
18^2.  ^Myśl  l>oz  c/ynu,  a  czyn  bez  in.\vśli.  niodujrzalym  są  porodem" —ot«  punkt  wyjścia 
autoia.  n^ie  dosyć,  Jak  sam  wjm  /iluzu/ia  orseka.  mądrość  miłować,  nie  dosyć  z  nn- 
straelonydi  tposineźeń  i  doKwiadcseń  uzgodnioną  składać  całość,  —  traeba  jeaseae  w^ro' 
lumowane  zasady  i  wyniki  do  codziennego  umieć  zastosowywac  nźyłku,  a  żo  aą  wrko* 
nalnemi  i  dobroczynnami  —  wła^nem  st\vi(>rdzi(-  postępowaniem  (str.  1).**  nCriowiek  pn* 
cy  i  rajTiu  filozofuje,  żobj  własnu  myśl  i  olicRnio  uporządkować,  żohy  iyciB  zrozuini*-- 
zadanie.  żoł»v  duczy  doniaofalno.śfinm  tuzYTiir  zadosyr,  żeby  odjradnąi'.  naknnifv.  prawa 
światem  r/ądzące  i  z.i wartą  w  nich  my-l  l»ożą.  a  kor/ąc  nu*  \ir/A'i\  nią,  podnosić  to.  -o 
jtist,  do  teg^o.  i'o  tamt^i  żąda.  rzłowiuk  praktyczny  zajmuje  si*^  wiwsze  toni.  t  o  realną 
ma  wartość,  ^llcalizm  jogo  bynajmniej  jednak  idealizmu  nic  wyklucza,  bo  iv^ilność  ^ 
ma  w  aoliie  nosi  uszlachetnienia  i  udoskonalenia  warunki,  prostą  nawet  postępu  drogą 
do  idealizmu  prowadzi  (str.  2).*  Z  tego  stanowiska  autor  pragnie  wyłożyć  swą  liloaofią 
^alOyegną  i  pi^jmiąje  la  punki  wyjścia  .pojęcia  pizoz  ogół  najlepiej  zrozumiale"  ^ 
pojęta  Bou^a,  pr/yrody  i  własnej  osobistości.  Pojęcia  te  autor  stara  si<^  jednak  siczegu- 
towo  wyja.śnić  i  to  stanowi  j^łówne  tło  Jeg-ti  pracy.  J*rzy  tern  wyja^^nieniu  ni;i  na  celu 
dowieść,  że  dualintyczne  rozerwanie  C/^ynników  ducha  i  materyi,  docze.sno.ś('i  i  w  j*- -znosci, 
świata  i  zaświata.  zł*>ir«>  i  doł»re«;o.  konicr/.noścj  i  wolności,  życia  i  śmierci  pozbawione 
jest  zasady  i  że  syiiicza  tych  pojęć  jest  koniec;iut!m  wymaganiem  rozumu  i  nauki.  Do- 
nio.słość  tej  syntezy  dla  życia  i  wynikające  z  niej  zasady  praktyczne  wykaziige  autor 
w  końeu  swej  pracy  od  str.  82  —  100. 

WaAP.  KozŁOwaKi,  zo  Lwowa,  Witpókzetne  kierunki  fUoa^tezne,  Kłosy,  T.  SŁJII 
1866,  str.  150  i  nast,  17d  i  naat  SUmoioi^  fUoiofii  doświadcealnąi  wobec  intmcfffmg. 
Ateneum  1888,  T.  III.  498  -  524.  Biędne  koło  dzmcjsz^  filozofii  Bib).  Warsz.  ISHl. 
T.  IV^.  •Jl»4  —  309.  Zarówno  w  tych  rozprawach,  jak  i  w  wielu  innych,  zajmujących 
sif;  l-ardziej  .szczegółowemi  kwostyami  tiluznli-zncnii.  untor  broni  stanowiska  (ilozotii  in- 
duki  yjticj  i  '/bliża  się  niijbnrd/ipj  tb)  Hr^ilM  ir:)  Sprni  cn  izoli.  wyżej  str.  14),  W  ostaiuirj 
ro/pra u  iL'  j)iagnie  wykiU^M  żc  „r/.eczywisiosL  pm»dmiotowu  jest  nieświadomą  (str.  ;^OHr 
i  Ł  niej,  jako  wynik  rozwoju,  usiłuje  wyprowadzić  życie  ducha— wykutck  czego  i  zadania  filo* 
Zofii  zasadniczo  się  zmieniają.  Zob.  pod  tym  wzglądem  Przypisdt  BMkcyi  do  tej  rtn- 
prawy,  mego  pióra,  —  str.  SIO  i  nast 

Al.  lUciBOBSRi,  Priudimiot  i  podział  fiht^i.  Wykład  wstępny,  odczytany  we 
wszeduticy  lwowskiej  1KS5.  Zamieszczony  również  w  dziele  tegoż  autora:  PodHtncy 
twryi  pognania  ./.      Milla  188(5.  T.  11,  'J77  -  :5(»8. 

Tor\/t\  OtjóJrni  :fir>/>i  Hi/sfcmu  filozofii.  T.  I  1892.  .Tako  Wstęp  do  tej^o  zarysu  po- 
wtórzył autor  /.  tii  ib  ini  zmianami  powy/^zy  >rit/kłnd  :  to  też  o  tych  pr  ii  ;»<  li  mówimy  tu 
razem.  „Fiłozotią.  wcdłu<r  autora,  określi,  można  jako  naukę  o  najt»g..liu  oj  szych  pra- 
wach zjawisk  wewnętrenych  i  zewn(;trzuycb,  względnie  do  myślącego  podmiotu  (str.  \  11)." 
Określenie  to  ^obejmuje  cały  obszar  wiedzy  ludzkiej,  mianowicie  w  częściacb  jej  najoguł- 
niojszycb,  zasadnicąycb  i  metodologiczDyob.**  Myśl  tę  odnajdige  autor  w  nazwie  If^Mm- 
«c^/Mefcre,  którą  nadał  Ficbto  filozofii  Filozofią  dzieli  autor  na  psychologią,  logikę  fpr* 
maln.ą,  teoryą  poznania,  metafizykę.  «*stetykę  i  etykę  (str.  X).  Psychtdosfią  stawia  4,na 
czele  n')wnie  po5Z<;zogóinych  dzialć>w.  jak  i  całości  filozoHi."  l'o  do  innych  nauk  filozo- 
licznych  zasługuje  na  uwaL^ę  /cdnnie  autora  o  nietatizyce.  którą  nAvażn  ź^a  Tirłukę  o  iMocie 
w^Zfcłi  r/f»czy  i  dla  fr-u  [HKlanc  powyżej  okr<'ślf*nii'  tili«/,ifii  ..wy iiia:_'atoli\  /c/rwcłłcie  usu- 
iiictia  ui»*tati/yki  z  jłosrĆKl  d/jałi»\v  tilozotii  i^ir.  X[\  i.  i  oiiuiuo  lo  autor,  widząc  że  me- 
tafizyka jest  w  wielu  systemątach  gł«iwną  czi^^acią,  chciał  przynajmniej  wskazać  jej  miąj' 
8ce  w  filozofii.  W  swym  zarysio  systematu  filozofii  autor  młal  na  oku  ^treściwe  pned* 
stawienie  nąjwaźniejazycb  a  zarazem  najbardziej  może  spornych  działów  filozofii**  I  A- 
tego  opuszcza  psycholog,  l(^^ę  1  metafizykę,  a  ogranicza  się  wykładem  teoryi  ponmiBi 


§    1,2,1      LITERATURA   WSTęPU  DO  FILOZOFII. 


37 


estetjrki  i  ittykt.  Niniejszy  T.  I  ol)cjniitj(>  część  pierwszą  tooryi  poznania,  migącą  u 
pnedmiot  kwea^ą:  ctam  są  aaaase  wiaienia  i  jaki  jest  ich  stosunek  do  tewn^tniMgo 
>wiaU?  ,\€<tto  t«dy  jni  kwostya  sscsegótowa,  nie  odnosząca  się  wprost  do  zasadnicsych 
pojęć  o  tilozafii. 

Wincenty  I.rTosŁAWSKi.  O  obecnym  utnnie  filozofii  Hibl.  Wars/.  1H><8,  T.  III, 
1<4  _  oiiK.  Metafizyka  wHpóhzmia.  Tamżfv  \^><\).  T.  I.  :\iy.\  -  •i?'?  T.  II  JIS  -  240. 
'  Tiajm  ^asiwinił-zo  znaczenie  uieiody  historyi  /no-iiaukowcj.  aiitor  wykazuje  w  rw^zoj 
r  zprawie,  że  ^określenie  prawdziwej  łilozorti,  jako  też  detini»ya  jej  tresei  je^i  wynikiem 
pi)sfi,pu  ogólnego  tilozoficznego  w  ostatniem  stulecia,  jest  wyrazem  obecna/o  jej  stmiu 
fstr.  lOO)."  Z  tego  stanowiska  określa  fBoto/i^  jako  „nauk^  nąfogolniejszych  jwjęć,* 
t  u  tuięp  i  podsłateę  nauk  filozoficsnycłi  pocaytujo  payckok^  (str.  105).  Następnie 
ałgnam  aator  ścisły  zwiąeek  filozofii  z  naukami  spe<7alnemi;  mówi  daloj  o  wspótczesnyeb 
wydawnictwach  filozoficznych,  poświęconych  tilozoHi.  i  wreszcie  o  ghiwnych  kieninkacb 
wspolczefinej  prnry  filozoHcznej.  szrzegolniej  nad  historyą  filozofii  i  psychologią.  Druga 
X  pnwT7«J7T<'h  rozjn  *\v  I  jito-l  iw-kiego  jest  właściwie  dal-^/yni  ciągiem  pierwszej  i  roz- 
trząsa -^tan  obecny  metafizyki,  a  w  tym  celu  zastanawia  ń*i  .szczegółowo  nad  metafizyką 
l-otzego. 

Wł.  Miecz.  Kozłowski,  z  Warszawy,  Pogląd  na  świat  Jako  j/rzedmiot  badanui 
umigęine^.  Atenauni  1801,  T.1V,  1  inasŁ  Fojtmtwanie  przf/rcdff  te  stanomaka  hithryi 
i  teorifi  patnania^  tamże  1892,  T.  U,  Si&  —  Oiwiata  i  wiedza  prz$frodmcza,  tam- 
że 1803^  T.  (.  541  —  558.  Dekadentyzm  wzpMczemy  i  Jego  fUazofcwie,  Bibl.  Warsz. 

1^93,  T.  111.  :J15  —  oraz  oddzielne  wydanie.  Poyląd  na  keiat  juko  przedmiot  hi- 
ft,'ryi.  tamże  1894.  'W  II,  12'2  -  l;i7.  W  pierwszej  z  tych  prac  autor  łironi  naukowości 
lilozofii  i  nkrcśla  ją  jako  _krytyrznio  przetopiony,  pofl^tawai  h  wiedzy  ostinty  pogląd 
na  świar.  1  ionio^ilo^c  /aś  jinzu-rałych  prac  dla  n;t-zri*u  prze«iiiiiotu  polega  głó\vnie  na 
tom.  że  d.uu»r  irakujjc  w  uii  h  kwestye  filozoficzne  w  ścisłym  związku  z  og('pInym  rozwo- 
jMu  życia  lud^ddego,  z  jego  wszechstromiemi  potrzebami,  a  szczególniej  z  potrzebą  ino- 
nUnegt)  adoskonalenia  cadowieka,  uneczywiscniema  jego  ideddw  życiowych.  Pod  tym 
Kilgflędem  będziemy  mieli  sposobność  mówienia  o  ^cb  pracach  w  dals^m  przebiegn  na- 
szych poszukiwań. 

Wojciech  DziePUSZYcki.  Roztrząsania  filozoficzne  o  podatawack  pewności  Indzhi^ 
l^l)*!    Dzieło  to.  owoc  samodzielnej  myśli  filozoficznej,  ma  na  celu  udowodnić,  że  jedy- 
ną podstawą  pewności  jest  pncziK  i'-  iwrralne.  sumienie,  jako  intuicyjna  świadmnmc  na- 
-2f*go  przeznaczenia,  •elu  i  iiicalu  niszego  żywnfri.    Zagada  ta   wyraża  si»'  najdolutniej 
zdaniu,  str.  óS:  „Wierzymy  w  wszelką,  jaką  l»ąd/,  pewnu-'  jt dynie  wskutek  tego,  że 

sumienie  nasze  domaga,  abyśmy  byli  cnotliwymi,  i  dla  tego,  ponieważ  intuicyjnie  wie- 
my, że  nie  wolno  nam  się  oprzeć  żądaniom  sumienia.**  Z  tego  źródła  czerpie  autor  za> 
-isdnicae  pmwdy  swego  poglądu  filozoficznego,  a  mianowicie  łstoiaiie  Boga  i  innych  istot 
rozumnych ;  na  tej  podstawie  określa  też  stosunek  człowieka  do  tycb  zasadniczych  czyn* 
olków  w>7.  rhbyta.  W  zakresi(>  w^^fępu  do  filozofii  uwzgl«>dnić  wypadnie  poglądy  autora 
♦•icz^ldlniej  przy  rozbiorze  stosunku  filozofii  do  poczucia  estet\  r7nci.''o  i  Tnoralnr-go. 

Al.  Skórski,  Filozofia  jnkn  nauka  akadcmitka  IśH.^  Autor  ii^iluwaf  luulnć  swcy 
pracy  ,cech«;  iuturmacyjnego  pr/.i-wiKlnika  po  rozległym  liKłZoJii  olozarze  W  )r  i  wy- 
znać należy,  że  tego  (-elu  dopiął  w  zupełności.  I'orównywając  filozofią  z  innomi  nauka- 
fui,  określa  najprzód  jej  odmienny  od  innych  nauk  przedmiot,  którym  jest  sama 
wiedza.  Filosotb  jest  to  tedy,  według  autora,  nauka  wniejętnokh  czyli  ntalca  umie- 
jętność ogólna,  która  samą  wiedzę  ludzką  za  wyłączny  pizedmiot  swoich  rozbiorów 
Hkbie  obiala  (sir.  8).*  Następnie  charakteryzuje  autor  w  ogólnych  zarysach  dzisiejszy 
jttan  głównych  nauk  filozoficznych  i  swój  pogląd  na  ich  zadania,  a  wif^c  traktuje  o  logi- 

I  teoryi  poznania,  o  metafiz}'ce  i  naukach  moralnych  czyli  etyce.  Dodatkowo  rozpatnge 


u 


iiiosofią  roligrii  i  pedagogikę,  a  w  ostatnich  dwó«h  roidziałacłi  mówi  o  systomatadi  im 
todach  filoawfii,  pnydem  zaznam  doniosłość  stanowiąca  idMlnego  realianu.  C^ość,  ti 

pod  wzplędom  treści,  jak  i  fonny,  polecić  można  każdemu,  kto  pragnie  aię  w  tpos6i 
przedwst4.>pny  zoryentować  na  pola  filozofii  i  przegotować  do  dałs^di  BamodanelDjch  u 
tem  polu  studyów. 

Z.  riABRYKLSKi,  ('zrin  filmn/ui  jrnt  a  czetH  It^izk  181)4.  Vo  pr/.odstawi.iiiiu  ruzli 
cznych  określeń  filozofii,  autor  wykazuje,  że  .^filozofia  jest  to  nauka  ogólna,  miyąca  a 
celu  rozumienie  nauk  szozegćdowych  i  religii,  a  więc  zespolenie  wied^  t  wiar/  wcziośt 
zaspakajającą  potrzeby  umyj^hi  i  serca  (str.  28).*  Nast^^pnio  mówi  o  lóinjch  pogląihd 
myślieieli  na  pi^ysriość  filozofii,  a  sam  dochodzi  do  wniosku,  źe  w  pno^alości  ,naiwiikiea 
filozofii  ssc^rció  aię  będzie  jedynie  aetafizyka,  a  filozofia^  która  pierwotnie  była  mata 
ogólną,  przestanie  być  w  .itróle  nauką  i  pneobnzi  się  w  sztuką  (str.  37).-*  Dlacae<:o 
autor  nie  wyja.śnia.  W  końcu  roztrząsa  autor  zarzuty,  czynione  filozofii,  że  ji'st  nieprik 
tyczną,  niepotrzebną  i  '/micnnn.  ('barnkrcrv'<tvr7Ti',  '-r-bH  tej  pracy  jest  traktowaDi 
k\v»><t\  i  tilozotieznyi  h  w  .-|)()S(>ł>  lekki,  pobieżny,  iuUelouuwj',  choć  autorowi  pnsy  tt*B 
znajouju^i  i  rzeczy  oUiiiówii  iiir  ino/na. 

Kończąc  ten  przegląd  literatury  polskiej  naazogo  przŁniniiotu,  przypomiuamy,  ś 
do  nii^j  prócz  zaznaczonych  wyżej  (str.  20)  pnsekiadów  dzid  Tkbbasboka  i  FAiiusi 
należą  i  pizeklady  ICabtbztdbza,  Sfinozt,  Lokka,  Bbrklbja,  Got8C]ibi>a,  Koinimu 
SpKNCBRA.  J.  B.  Metbra  i  Lbwbsa,  wspomniane  pr«y  wzmiance  o  oryginalnych  pracad 
tych  my-^ll.  i-li. 

2.  Słowniki  Hlozoflczne.  Dla  uzupełnienia  podanej  powyżej  literatur 
w.st^pu  do  filozofii  z;nnv,'i/tiiy  tw.  /o  kwestyc,  odnoszące  się  do  t^j  nauki,  znąjdąją  li 
zwyczaj  obrobienie  i  w  slownikarii  HlowHrzriyrb,  pod  ndpowiedniemi  wy^razami. 

I)i>  naj-łtflrszycb  słowników  o|.'(jlTiy(  ii,  obejmując  ych  jednak  pocz^sci  i  tiłozotią.  na 
leży  słownik,  ktury  ułożył  .Suidas,  bizautyjczyk,  żyjący  j)rawdopodobnie  w  drugiej  pdł) 
wio  X-go  wieku:  Lexicon  grctece  et  kttinc,  ed.  G.  Bemhardy  1853,  dwa  dnie  tomj 
fttownik  ten  zawiera  objaśnienie  licznych  wyrazów,  mających  znaomiie  flloioficsne»  one 
wiadomości  biograficzne  i  historyczne,  z  filozofią  swią^  mąjące,  a  z  nąjdawniej^yel 
źródeł  czerpane. 

Najstarsznnii  słownikami  specyalnio  filozoficznemi  są: 

.lnu.  W.wi.  liKUNAROiNi,  Lericon  łripłej-  1,V^'2.  Znwtrra  otijaśnienie  teraunó* 
filozoficzny  cii.  używany,  b  w  szkołach  ArĄstotelesa,  Platona  i  Stołków. 

.1.  Ił.  AisTKOT.  (.'iirsKs  philmophia  etici/clopaedia  1020.  W  roku  ItkłO  wydań, 
p.  t.  Scientiurum  nmmum  rncydojniedi/i  sepfcm  tomis  distincta. 

P.  GODABT,  Lfxiefm  et  tumma  phUosophiae  1666. 

E.  GHAtnriM,  Lneiam  rationaie  swe  thaoHrua  phUoiąpińcut  ordim  (Upkabetho  dt 
gesłaa  1092.   W  dncbn  filozofii  Kartea^sza. 

Nadzwyczajnej  doniosłości  jest  słownik  PiOTiu  Batłb*A,  DidUmnakre  hittorięt 
ft  cntique.  2  tomy  1695.  Wyd.  11-te  Beuchot  1820.  Artyknły  filozoficzne  tego  słow 
nika  przełożył  na  j»^zvk  niemiecki  i  obroliił  z  nich  specyalny  .słownik  filozoficn?: 
1^.  It.  .Iakoh  p.  t.  I'f  fir  Jiitijlnrs  Ph'^Jnsnp}mchen  Wnrfrrhtirh.  2  tomy  1797.  Hiyl 
pił.Twszy  \v|łrowad;&ii  «;/Ąiiuik  lii^tdryr/no-krytyc/my  do  -łownikow  i  poddaje  z  teiro  >ta 
nowiiska  rozbiorowi  w.szy.stkie  zuakoinit.sze  szkoły  lilo-soticzne.  Wada  jegu  jist  d4Żaoi 
przeważnie  skcptyczna.  Wyszukąje  on  głównie  strony  ujemne  roztrzą><anycb  po^lądóf 
filozoficznych,  a  nie  zaznacza  ich  cyników  dodatnich  w  ogólnym  rozwoju  wiedzy. 

Fned  wyjściem  togo  opracowania  Baylea  wydali:  ,1.  G.  Wałoh,  fhUotopIMm 
r^am  1726,  4-te  wyd.  177.5,  w  dwóch  tomach,  w  duchu  filozofii  Leibnitaa,  oit 
Salomon  Maimon,  żyd  polski  i  znany  filozof  ze  szkoły  Kanta:  jPhSoBophueka  W9( 
terbuch  mU 

t 

1 


§  1,2j.     SEOWNIKI  FlŁOZOncZNB. 


39 


Słownikami  fiłocofimeroi  biożąoogo  stulecia  itą: 

WiLHKLM  Kura.  Allgenwi nea  MnndwSrierbuch  der  philoHophlschen  Wit9m»(^ften, 
tifbfst  łhrer  Litet  ntur  und  Ocifchichfc.  5  toiiuiw  1827,  wjd.  2-gio  18:^2.  Dzieło  to  ma 
przewHińiio  charakter  historyczny  i  l  ii-liop^rafifzny.  Obja.4nienie  tenninów  liłozotii^ych 
oie  odznacza  ^i'.-  ani  «l(»k};i(lno8ci:\,  ani  należyta,  ja-nnsi-ią. 

Max  Fi  KiMAiK.  ł'htUm)phm'h*a  UcdI-L' .'  irnu.  'W  1  i  II.  Is'v2  i  18,"».{.  T-  III 
I  IV'  opracował  J.  N.  Ischold  1856.  udpuwitHluienii  wyrasuinii  znajdujemy  tu 

Dider  stiiaimy  sbidr  biograficznych  i  bibliograficznych  danycb  a  pod  tym  względem 
daeto  to  azapdnia  I  prowadzi  dalej  pracę  Kruga. 

A]».  Franck,  IHetiMnaire  det  mnceg  pk^o8(^Hgu€8,  par  une  soeUstó  de  profr*- 
ururs  et  de  mtaułs.  w  sześciu  toniach  1852.  Wyd.  'A-cie  w  jednym  wielkim  tomie, 
1886.  Jestto  dotąd  najpeimoj^sy  i  najgruntonnirjszy  słownik  filozoficzny,  zawiei^ąey 
iar()WD'>  teoretyczne  objaśnienie  terminów  filozofieznycb,  jak  i  '^^l  Asniojszc  dane  z  za- 
krf*<n  hi  r.łryi  ulozofii.  Dzieio  bardzo  pożyteczno,  jako  pomoc  pray  wyjaśnienia  zasad- 
niczych poj-jc  O  filozofii. 

Wjl.  Flkmim..  Yocahulary  of  phiłomphy,  2tf<yehttl'>gi€al,  cthical,  metapliynkid  1850. 
Wyd.  4-te  na  nowo  opracował  i  uzapełnił  Hbnrt  Całderwood  1887.  Pomimo  niewiel> 
kiej  objętości  (440  stnnmic)  dzieło  to  podaje  dokładne  i  poacaąjące  objaśnienie  ws^st- 
kicb  i^wniejsaorcłi  terminów  filozoficznych,  z  odpowiedniemi  wskazówkami  co  do  idi 
znaczenia  w  pracach  najznakomitszych  myślicioli. 

Ecu.  JtoURDET,  Yodilndaire  des  itriucipauT  termes  de  la  pJuhmphie  posifire  1875. 
"Nłowni.  z*  k  ten  ogranicza  r<ię  określeniem  terminów  filozoficznych  wyłącznie  ze  stano- 
wł-Km  p(v/,\  tywizmn  Comtea.  Dane  historyczne  i  hiograficzn^  płulrijo  aiit^r  t\lko  od- 
nośnie do  ONotiisto-^.  i.  zamieszczonych  w  kalendarza  religii  pozytywnej  {la  culte  systćma- 
tiquc  de  1  humauitcf. 

F.  A.  Haktsen,  Ein  phihsojphwches  Worłerbuch  1877.  Jestto  określenie  naj- 
wiżniejs^cb  terminów  filozoficznych  w  formie  jaknajbaidziej  zwit^złej  i  aforystycznej 
(cały  .słownik*  na  45  stronnicach). 

F.  Oabdzk,  a  dietionmy  of  phUotopkkai  ttnm  1878.  Niewielka  ta  książeczka 
(161  stronnic")  podąje  popnlaroe  objaśnienie  wyłącznie  angielskich  tenninów  filozoficznych. 

Ch.  r.  Krauth.  a  mcahnlary  of  łhe  phUosophie^d  sciences  187s.  Słownik  ten 
-kbdi  z  dwńrli  (Zi^^ici  V.  ktńryrłi  f-«za  p.  t.  Shmuik  /Uozoffi  (str.  1  do  .')()0)  jest 
właściwie  tylko  u/jipcłnioiiciu  \v_\ ilanicia  wsponmianłTo  pnwy/cj  Błn\vnik«  Fleminga, 
a  li-ga  p.  t.  SiouHtk  nauk  jUozi>ficznyt:h  (<tr.  T)))!  do  l(»;i4j  zawiera  dane  z  zakresu  hi- 
Morsi  filozofii,  zaczerpane  głównie  ze  słownika  I  raucka. 

L.  NOACK,  PhiLos^Me-ge^ddMkhes  Larikon*  Mktoriteh-bioyraphisdieB  Handmr- 
MmA  tur  GestskU^U  der  Phihwphie  1879.  Za  przykładem  Bay]e'a  antor  uwzględnia, 
jakjoż  (ytnł  didda  wskazuje,  wyłącznie  materyat  liistoryczny  filozofii;  ale  czyni  to  ze 
otaoowiska  przedmiotowego,  hcz  w^/elkich  własnych  nwag  kiytyczny<;h. 

Fr.  Kirchnkk.  WofferbKch  der  phihsophiechen  Grundbi^ffe  1886.  Wyd,  2-gło 
1S!)0,  Książka  łiardz<i  praktyczna  do  podrcf/nciro  tr/.ytku,  zawierająca  objannionie  ter- 
uiinów  filozoficznych  w  zwięzłej.  Ifr/.  zarłucin  dokładnej  i  ścisłej  formie, 

Al.  Hehtkami.  Le-^riqtn  /Ic  phdosophie  18})2.  .lesrio  ostatniii  w  t\in  rodzaju 
praca,  zbyt  jednak  szczupła  (stronnic  2*20),  aby  mogła  z  należytą  dokladnosł  ią  wyjaśnić 
ponuzono  Icwestye  filozoficzne. 

Dodajmy,  ie  istnieją  i  słowniki  filozoficzno  dla  objaśnienia  terminologii  i  poglą> 
d6w  pojedync^cb  myślicieli,  np.  Jul.  FbacbnstIdt,  SdwpenhmMr-lASJcioon,  2  tomy  1871. 
Weokib,  faftflatMon  1803. 

Bardzo  ważnemi  dziełami  pomocniczemi  przy  rozHioize  zasadnies^ch  poi»,'c  o  filo- 
zofii i  ich  wyjaśnieniu,  szczególniej  ze  stanowiska  stopniowego  rozwoju  myśli  filozolicz^ 


Digitized  by  Google 


40  §  1,2,2.     SŁOWNIKI  FILOZOFICZKK. 

nejf  9ą  następuj ^ce  prace  Rm  Euckcna:  Die  Orundbegr^e  der  O^genwart  Bkh- 
ri«eh  und  kriti»ch  entwUMt  1678.  Wyd.  2-gie  supełnie  praerobione  1808.  —  Gnehi/M 
der  phUo8ophi9chen  TemUńologU  1879.  —  BeHrUffe  zur  Getehichte  der  »4-ueren  PhtloM- 
phU  1886.  Tn  zasługuje  na  uwagę  BMasególnią)  rozdział  p.  t  Fartkeim  und  l\ir<Mt- 
namen  in  dfr  Philosnjihir. 

Nare'^/.i"ie  zazna<  zaiiiy  tu.  żo  do  niektórych  Tio\v>/.vi-h  dzłoł  ?.  zakresu  histoni 
fflozofii  dodane  są  fifotcmki  rz€i:n,rr.  pr/y  kf^irycli  pomory  /  łatwością  zaznajoiuic  i^i*; 
można  z  poglądami  myślicieli  na  /.a^aiłuit-ze  kwe^stye  o  ińoiotii  w  ogóle,  jej  istocie,  za- 
daniach, st<^ujika  do  innych  objawów  życia  umysłowego,  jej  metodsie  i  t.  p.  Do  talddi 
dziet  należą  szczególniej  hłstoiTe  filozofii  R.  Fałckbmbkboa  1888,  przekład  poldd 
W.  M.  KozaowsKiBeo  1808,  oraz  W.  Windblbanda  1892. 

W  nMztj  liUrałurze  nio  ma  dotąd  żadnego  apecyabego  atownika  flloaoficznęgo. 
Wspominamy  jednak  o  tych  dziełach,  które  i  o  nas  zaznacząją  pewne  naftowania  w  tjm 
kieronku.    Do  ni<  h  należą  - 

.1.  l'.  Raimjń.ski,  FłOKliiith  /ifa  ■s(  iniliannu  1 T.').'?.  Atltor  roztrząsa  tu  wprrtwtłiue 
różne  kwestye  liloznfii  znc  w  porządku  allalK  tycznym,  ale  porządek  ten  rozTA  wa 
w  wielu  miejscach,  w.^ttawiając  samodzielne  rozprawy  tilozoficzne,  i  nadto  traktuje  filozo- 
fią ze  stanowiska  pnestaizałąj  scbolas^i  Bliższą  wiadomość  o  tej  ksii^żcc  podiUon 
w  swym  Wykktdzie  Logiki,  T.  J,  str.  171  i  nast 

ioK.  WaooBK  do  wspomnianego  wyćej  (str.  20)  dzielą:  O  naukaók  tpytwdmyd 
dodał  Sloicnik  pohki  dawny,  czyli  zehranir  słów  dawnych  taniedbanych  iHtUtkich  z  kA 
flóm^ezemeni  (t^tronniu  137).  Słownik  ten  jest  poacząjącjm  pod  względem  językowym, 
nie  ma  jednak  znaczenia  filozoficznego,  gdyi  terminów  ściśle  filozoficznych  prawie 
wcale  nie  uwzgl«.'dnia. 

Dikcyonarz  filozoficzny  rdu/ii  Kt*.  Nonmotta.  na  imlski  język  przez  Ks.  Tad. 
Brzozo w«KiE(m  wyłłómaczony,  4  tomy  1782.  Dzieło  to  ma  na  celu  obrony  religii, 
więc  też  traktuje  wyłąrznie  o  takich  kwetityach,  które  do  oeiągnięda  tego  coln  się  ns- 
dąją,  jak  np.  Ateusz,  Chrześcijaństwo,  Cuda,  Ewangelia,  Grzech  i  t  d.  Słownika  filo> 
zoficznego  praca  ta  naturalnie  zastąpió  nio  może. 

Ks.  Wojciech  z  Medyki  w  swym  Fogiądeie  na  roew^  wiedzy  ludzkiej  fSitaoficttuj 
1864.  str.  101  mówi,  że  Kalahanty  Szaniawski  «wydał  słownik  polsko-filozoficzny". 
stety  .jestto,  jak  się  zdaje,  grube  nieporozumienie,  gdyż  nic  podobnego  w  nasząj  litera- 
turze odnalezr  nie  mopłfm. 

Dla  łtraku  słownika,  duraziiogu  olija.>uienia  turmiuuw  łiiozoBcznych  w  naiiZjnn  j<.'- 
zyku  szukać  musimy  w  ogólnych  Encyklopedyach,  Orgelbranda  i  Sikorskiego,  w  Ency- 
Idopedyach  Mddnąj  i  wythowcueaeąi,  oraz  w  Sławwikadt  Języka  polskie-,  Lindego 
I  wileńskim,  o  ile  te  dzida  w  ogóle  uwzględniają  filozofią.  W  Słowniku  unkmkim 
przyjmował  C2;ynny  udział  Tkentowsrj  i  rozwinf^  w  nim  poczęści  swoje  downKtwo 
filozoficzne.  Przez  dodanie  do  niniejszego  dzieła  iftownika  rzeczowego  odnośnie  do  rozpa- 
trywanvrłi  [(nifr  o  filozofii  -<tarałem  się  clioć  w  części  uzupełnić  brak  osolmego  słownika 
filozoficznego  w  naszej  liter if nr/r.  Taki  "jłowniczek  rzeczowy  dodałem  również  do  mnj 
książki:    Sztuka  i  jnękno,    Stttdya  estetyczne  lbU2. 

3.  Propedeutyka  fllosofiezna  i  wstęp  do  filozofii 

Naukę  wstępną  do  filozofii  nazywają  także  często  propedeutyką  ji-  ' 
iozoficzną.  Jest  to  nazwa,  pochodząca  z  greckiego  wyrazu  icpoirai$ttmxi) 
(domyśla  się  htiar^iii))  i  oznacza  naukę  prtyffotowawesą,  W  tern  doslo- 1 
wnem  znaczeniu  propedeutyka  filoMfiezna^  traktowana  jako  samodziohiaj 


§  1^.    PROPBUBUTTKA  FILOZOFICZNA 


41 


nauka  przygotowawcza  do  badań  filozoficznych,  odpowiada  w  znpeł- 
nofci  podanemu  powyźoj  określeniu  wtiępu  do  filozofii  jako  krytecznc- 
go  rozbioru  zaRadniczyoh  pqj(jć  o  filozofii  (§  1  i  1.2). 

Najczęśt  jł^dnak  nazwa  yropedeatylci  filozoficznej,  a  (  znscin  i  naz- 
wa wstępu  do  filozofii,  podręczników  luh  początków  filozofii  używa  .si^  dla 
oznaczrnia  elnncntarncgo  wykładu  logiki  i  psychologii,  liajlż  osobno, 
bądź  w  j>oij%cz(*nivł.  bi^dź  wreszcił'  razcin  z  nwa;Li:aini  ws^pnemi  o  filo- 
iiotii  i  z  początkami  etyki,  estetyki  i  innych  nauk  lilozoficznych.  W  ta- 
kim Rtoli  razie  nazwa  nauki  przygotowawczej ^  propedeutyki,  lub  toż 
mtipu  do  filozofii  ma  jedynie  charakter  ogólnie  pedagogiczny,  a  nie  fiJa- 
iofemg  w  ścislem  znaczeniu  tego  słowa.  Cidem  togo  rodzaju  prac  nie 
jest  przygotowanie  do  badań  filozofUznyeki  do  samodzielnej  pracy  nad 
rozwiązaniem  zagadnień,  objętych  nazwą  filozofii,  lecz  ogólne  przygo- 
towanie i  wykształcenie  naukowe.  Ponieważ  za  erod^  pomocniczy 
takiego  ogólnego  wykształcenia  uznant^  b^^a  przez  wielu  pedagogów 
znajomość,  choć  elementarna,  wspomnianych  nauk  filozoficznych  (logi- 
ki psychologii,  etyki,  estetyki,  i  t.  p.),  przeto  wykład  tych  nauk, 
w  zaznaczonym  celu,  nazjrwają  propedeutyką  filo.ojiczną. 

Nie  myślimy  bynajmniej  zaprzeczać  znaczenia  pedagogicznego 
wspomniany  cli  nauk  Hlozolicznych.  Przeciwnie  sądzimy,  że  ogólne 
wyk?!ztałeenie  naukowe  nie  jest  możliwe  bez  zTiajomo.ści  początków 
przynajmniej  logiki,  psy.  holon^ii  i  etyki.  I^omiino  tu  nie  możemy  przy- 
znać ani  logirc.  ani  psychologii  lab  etyce  ciiarakteru  nauki  przygoto- 
wawczej do  filozofii^  propedeutifki  filozoficznej  lub  wstępu  do  filozofii  w  ści- 
>^ł^*m  znaczeniu.  Wynika  to  bezpośrednio  z  podanego  określenia  wstę-^ 
fnt  do  filozofii,  jako  samodziebej  nauki  filozoficznej  ( §  1,2 ).  Wszystkie 
nauki  filozoficzne,  zajmuj%ce  8iq  rozwiązaniem  pojedynczych  zagadnień 
iilozofii,  a  więc  i  logika,  psychologia  i  etyka,  opierają  si^  już  na  pew- 
nych zasadniczych  poj^iach  o  filozofii  w  ogóle,  o  jej  di|żnościach 
i  zadaniach,  o  jej  stosunku  do  innych  objawów  życia  umysłowego, 
o  jej  metodzie  i  t.  p.  Samodzielna  praca  nad  zadaniami  tych  nauk, 
a  więc  i  logiki,  psychologii  i  etyki,  w  przeciwieństwie  do  ele- 
mentarnego poznania  ich  ostatecznych  wyników,  staje  się  możli- 
wą tylko  na  podstawie  szeregu  poprzednio  urobionych  poj(jć  o  fi- 
lozofii w  ogóle,  co  wymaga  należytego  rozbioni  i  wyjaśnienia 
ich  treści.  Z  tego  wynika,  że  niezależnie  od  pedagogiczm^go  >po- 
zytkowania  tej  lub  nwoj  Tianki  Hl<,)Zoticzuej  w  podit^cznikai  h.  no- 
•^zących  nazwę  propedeutyki  filozoficznej  lub  podręczników  filozopif 
koniecznym  jist  rozbiór  krytyczny  zasadniczych  pojęć  o  filozo- 
fii w  zakroir  osobnej  nauki.  t.  j.  właśnie  wstępu  do  filozofii,  jako 
pLuikiu  wyjścia  i  naukowej  podstawy  wszelkich  dalszych  badań  filo- 
zoficznych. 


Digitized  by  Google 


42 


§  1,3.     PROi>J£DEUTYKA  FIŁ0Z0FICZ2IA, 


Literatura  propedeutyki  filozoficznej,  w  celach  pedagfo- 

gCiCZnych.  Pm^nc  podar  czytrlnikowi  możliwie  dukiadnie  Utetofiirr  naszego 
przedmiotu,  wymieuiaiuy  tu  «zorcp  juac.  zawierających  w  sobie  elementarny  wy- 
kład różnych  nauk  tiIozoficzu>ch  w  naznaczonym  powyżej  celu  pedag^ogicznym.  Pra- 
ce te  są  z  jcJuuj  strony  Irodkami  pomocnicsemi  dla  ogólnego  wyksstaleenia  makowogio. 
a  z  drogiej  acawierąją  w  sobie  zazwycnj,  obok  elementarnego  wykłada  zaznacMąTch 
nauk  fllozoficznycli,  i  pewne  wstępne  objaśnienia  oo  do  filozofii  w  ogóle,  i  dla  tego  wpa> 
dają  w  zakres  na^szej  nauki. 

.los.  Hy.rK.  PhUoSio/ihische  Propadeułik.  I'z<j8ć  I.  Psychologia  empiryczn  i  i  lo;:ł. 
ka  1841,    Wyd.  IC-te  ('/.';(•  TI.    Enrykloppdya  toorntyfznpj  filozofii  1S44.  Wyd. 

♦>-((•  IHSfi,  .lostto  it'<i<'n  z  nąijnakry.  ziiiojs/.yi  h  krótkich  podr\;c2mków,  zawierający 
w  s\v»  i  <  /( sci  drugiej  og«»lny  pogląd  ua  hlozotią. 

(  H.  BfiNAHD.  Prccis  (l  un  cours  ^lementaire  dr  philoftophie  lH4f).  Il-te  wyd.  1^76. 
Książka  ta  ma  to  ^amo  znaczenie  w  literatnrze  francuzkiej,  jak  powyższa  propedoafyki 
w  niemiecktej.  Obszerniej  wyłożył  antor  tą  samą  treść  p.  t  Nwveau  manud  de  phSow- 
phie  1864.  Tu  należy  wymienić  tegoż  antora  El6nenł»  de  phihsophie  1880.  Fsycholo* 
gia.  Ijogika.  Metafi^rka.  F.t>  ka. 

UoH.  ZiMMEKMANN.  PhUosophUche  PrcpodeutUc  1852.  Wyd.  8-cie  1807.  Proleę(»- 
mena  (wstf^p).  Logika.  Feydiologia  empiryczna.  Rzecz  opracowana  w  dachu  filozofii 
Herbarta. 

E.  Sainskt.  a.  .Iaim^i  ks  kt  .1.  ."^iMON,   Manuel  de  philosophie,  wyd.  -ł~te 
Przewodnik  /dozo/ii,  przekład  ])ul>ki  El.  Ziemhckie.»  Wfet4,p  i  psychologia^  Ijo- 

gika. Ilistorya  filozofii.  Ktjka  i  teodycea.  llzecz  pożyteczna,  choć  nie  dość  ścisła  ja- 
ko podręcznik. 

LicHTENFBŁS)  LtMwA  zw  Eiukiłui^  i»  die  FhUotophie  1863.  Podręcznik,  Zi* 
wierąjący  kr6ciatki  ,wstęp  do  filozofii*,  a  następnie  wykład  elemoitaniy  p^ohologii  i  logiki. 

Th.  RiTMPEL.  Philottophischc  PropadeuHk  odn-  Haupłlehren  der  Logik  und  Fty- 
ekologie  i&Mi.  Książeczka  bardzo  elementania,  nie  odznaczająca  się  jednak  ani  ściriościf. 
ani  ja^^ności;!  w \ kładu. 

K.  V'.  Stuy.  Plólusophinehc  Pr('i><idrutik.  Cy..  I.  ProMomaty  filozoficzne  i  logi- 
ka 18<jO.    Cz.  U.    rsycljolugia  1870.    Stiłuovvi.>ko  autora  bcrljartoskie. 

A.  SiocrKL,  Lehrbuch  der  Philnunphie  1801).  Wyd.  5-te  1882.  ("z.  i.  Wst<.'p  do 
filozofii.  Psychologia.  Logika.  Teorya  poznania.  Cz.  II.  Hetafi^ka.  Etyka.  Socjo- 
logia. Filozofia  prawa.  Wydanie  skrócono  w  jednym  tomie  188S. 

0.  Hageiunk,  Elemmte  der  FfatMopkie  1860.  Wyd.  M»  1869.  Wstęp  ogóbi}'- 
I.  Logika  i  poetyka.  II.  Metafizyka.  III.  Psy(diologia.  IV.  Etyka  i  jaryilyka.  V.  Fi* 
lizofia  religii.    V'l.  ?^stetyka.    VIł.    Historya  filozofii. 

('.  (iT  Tni:ni.KT,  Ldtrbuch  der  ł^hiiosophie.  W  szościa  częściach  1878  —  1885 
3-gie  wyd.  1H5K). 

Ostatnie  trzy  dzieła  zawierajij  w  sobie  wielo  pourzającugo  maił^rycilu  hi^tor;  ■  iue- 
go,  Ie*'Z  napi.sane  są  ze  .stanuwitika  scholaiityczuego.  .Szczog<'iIniej  Hagemann  za/jiacza 
we  loiłęjfie  do  filozofii  zupełną  zależność  filozofii  od  teologii  (untergeordnote  SteUttBg 
der  Pbllosopbie  zur  Tbeologie). 

E.  Kłotz,  FhUo§ophia^  I^rt^tSdetttik  1875.  Jestto  praktyczne  obrobienie  różnych 
kwes^'j  z  zakresu  psychologii,  estetyki,  logiki  i  etyki  w  celach  pedagogicznych. 

F.  A.  łlARTSBN,  Orundriw  der  FhUosophie  1875.  Treściwy^  ale  jasny  w)"kład 
początków  filoxafii. 

P.  .Tankt,  Traitó  elónrnfairr  dr  phihsopkie  a  Image  dm  ehusneH.  Wvd.  L'-Ł:i' 
l-ss].  \\'-f';p.  psrcholoiria.  loL^k.a  <'r\k,'ł  tiloznlin  prawa  i  polityka.  <^tetyka,  metafizy- 
ka i  teodycea.    Hardzo  dobry,  uniicjf'tnie  opracowany  podręcznik  szkohiy. 


Digitized  by. 


§  ],a      PROPBDBUTTKA  FILOZOFICZNA.  43 

n.  feSAs  Gtiiu^Zfige  drr  philomphiachen  Prophdeutik  1X81.  Wyd.  5-te  1801. 
Jkió«iut^i  wykład  na  27  stronnira-  h  elementarnej  log-iki  i  psychologii. 

H.  LoTZE,  Ontnfhiif^e  der  Logik  und  EiK  f/kfopndir  Ąn-  PhOosophk  1883.  Jestto 
4re?si«*zenie  wrspomnianego  powv;łpj  fv:nb.  ^tr.  !'))  Synltnuitn  /(iozofU  l^ntzesro. 

E.  ('HARI.K8.  Elements  dc  ithilonojthic  lf<bi.  Psychologia,  logika,  etyka,  początki 
metalizykL 

J.  L.  A.  Koch,  Orundrim  der  FhOoaophie  ie»L  2>gie  wyd.  1885.  Krótki  pod- 
ręcznik, roogąąy  być  dobne  poleconym.  FOoiofią  autor  opiera  na  teoryi  poznania,  ogól- 
nej i  aaczególowej,  z  ictóraj  następnie  wj^piowadza  zarysy  poglądu  na  Ńwiat 

St.  G.  SlbTABT,  A  ptdloMphical  mtechimn.  For  ht^nners  1884.  Praca  ta  ma- 
MgD  pnęyiodnika  zawiera  trońciwy  wykład  zasadniczych  prawd  filozdii  w  formie  pytań 
i  odpowiedzi,    iize^-z  OL"''lnif  przy*ti,*pua,  popularna. 

■  ł.  A.  Clamadiku.  Frńis  d>'  phih<'nphir  (Memento  da  Hari-alaun-at  ł"'s  Irttro-l 
IShó.  r>yf'hn1o£ria  7  »'>rł'f\k;i.  Lof^ika.  l'ltvka  /,  ekonomią  polityczną.  M^fafizyka. 
Historya  liiuzotii.  l'rzytt'ai  rozbiór  anton'»\v  francuskich:  Kartezyusza,  Malebransza, 
Pukała,  Leiboitza,  Kondyllaka,  Cousina;  greckich:  Ksenofonta,  Platona.  Arysitotelesa, 
Epikteta;  ladńakłefa:  Lukrecynsza,  Cycerona,  Seneki  Wśród  kiótkicb  podręczników, 
jestto  jeden  z  nąjprak^'czniej8qrch  ze  ntanowiska  pedagogicznego. 

E.  RanzBR,  Leęons  de  PhUotopkie,  Wyd.  2-gie  1886.  Praca  nagrodzona  przez 
Akademią  francuską.  T.  I.  Wstł^p  i  psychologia.  T.  II.  Logika.  T.  III.  Etyka 
i  ni«>rifizyka.  Dzieło  obszerniejsze,  bardzo  starannie  opracowane,  ze  szczególnem  nwzględ- 
oieniem  danyrh  p«ycholog"ii. 

E.  HoiHAC.  Coiirs  rlńnrntairr  de  phdusoplii''  l^^^"^.  *>-te  uyd.  isitił.  Znsadi/  fiU)- 
sofii,  przekład  pol-ki  A.  I )vi;AsiNsKiKao  I8f»l.  \V>t«;p.  1 '<ycholo{?ia.  Loi,'iKa.  Etyka. 
Metafizyka.  łJistorya  filozolii.  łiardzo  dol»ry,  praktyczny  podn.'czuik,  zawierający  w  so- 
bie auazem  liczne  tematy  do  ćwics«6  filozoficznych.  Uzupefaiienie  tego  korsn  stanowi  pi«p 
ca  tegoż  autora  p.  tv  La  disaaiaHon  phHosophięue  1890.  Zawiera  ona  przystępne  wyją* 
śnienie  glówniejszych  kwes^*  knrsa  z  zakresu  zaznaczonych  pow}-źej  nank  filozoficznych. 

A.  HicHTER.  CrJiindrifts  der  phUosophi^chęn  Wiwtenschaften  1888.  Trośdą  jo8t 
uzasadnionie  nauk  filozoficznych  oraz  po<v,ątki  logiki  i  psychologii. 

^^.  Brasch,  Ww  Htndirt  mnn  Philoanphir'^  Kin  Wrfpceiser  fiir  Studirnidc  aller 
Facuiłutt  N  Xi,,  wielka  ta  rozprawa  ma  na  oku  colo  pedagogiczno  i  pod  tyiu 

względem  iiwmcamy  w  swojeui  uiiejsi  u  uwagij  na  nią. 

E,  IIóFLKił,  Fhilosophische  Propiidmtik  1800.  Wykład  logiki  i  psychologii  z  doda- 
niem wyjątków  Z  klasyków  filozofii. 

J.  J.  BatnuANM,  MmenU  der  PhUowphk  1801.  Jestto  wykład  logiki,  teoryi  po- 
aiaia,  metafi^ki  i  etyki,  traktowanych  jako  „praktyczna  psychologia*".  Stanowisko 
autora  zbliża  się  do  krytycyzmu  Kanta.  Rzecz  przezna  /otii  dla  stadontów  uniwersyte- 
tu, pobudza  czytelnika  do  samodzielnego  myślenia.  Zob.  też  wspomniane  powyżej 
15)  dzieło  łecoź  atitora. 

A.  KiTLK,  (h  undrlss  der  I  liifonophie  lS1>i>.  ]V-;y-  lioloi:i;i  wraz  z  teoryą  poznania. 
Filozofia  preyroiiy  i  ducha.  FiUłZuhą  aut«»r  określa  jako  ..nuak*,'  og<dną.  przcnUtiającą 
wyniki  nauk  specyalnych  na  systemat  wiedzy**.  Z  tego  stanowiska  wykłada  w  spo- 
f^óh  przystępny,  lecz  zarazem  skisły,  zamączone  części  filozofii  Rzecz  godna  ze  w«zech 
miar  uwagi. 

D.  Mescibb,  Coura  de  phiSosophie  1892.  Wykład  logiki  i  psychologii  ze  stanowi- 
ska nowej  scholastyki,  nznąjąoej  za  główną  podstawę  swoją  Arystotelesa  i  Ś-go  To- 
Bitsza  z  Akwinu. 

<'o  «ię  tyczy  naszej  literat  nr;/,  ro  oprócz  zaznac/rmrch  prac  /.  /akresu  wsłi^pn  do 
fhzofii  ^8tr.  19—38;,  oraz  wspomoianych  powyżej  przekładów  dzieł  HAissKiAy  JAC^um  A 


Digitized  by  Google 


44 


§  1,3.    PROPBDSUTYKA  FIL0Z4 


i  J.  SmoNA.  omz  Boibaha.  inaraj  fu  tylko  jensBrse  dn  dodaoia 
oparUf  na  pta »  ,h'iwych  żmudach  Ks.  Franciszka  Kautmsoo  187L  Obąjmoje  ona: 

Wstęp,  logik*^  (dyalektykę  i  krytykę)  oraz  psychologią  ernpuycsmą.  „Filozofia. 
autor  «fT.  8.  jtwt  to  umiejętnośi-  nrf»<'7v  ł.o-kirh  i  lud/kich.  i  przyczyn  i  stosunków  uii*r 
dzy  niemi  /arhodzą'V«^h,  rozmiifin  lud/kiiii  iial»\ta".  /ajimijąc  w  oirnlo  --trinowiskn  re- 
ligfijnł!.  auloi  uio  vvkra<:/xł  jedimk  ua  jjoltj  (loLMiiiity/tuu  tcolo^rii  /nc^n.  loiC  wykłada  a- 
znar-zont'  nauki  uiiiirjętuio  i  .śiiśle.  szkoda  tylko  /o  język  poiu»sUvvjit  u  ide  do  życzenia 
iuają<  w  tym  względzie  azczególniej  na  uwadze  wymagania,  dotyczące  podręoaiika  dl» 
młodzieży  askolnej. 


!!•   Znaczenie  wstępu  do  filozofii. 

§  2. 

Nauka  wstępna  do  filozofii  w  stosunku  do  innych 

nauk  ssasadnicząj  filozofii. 

z  określenia  wstępu  do  filozofii,  jako  rozbioru  kry- 
tycznego zasadniczych  pojęć  o  filozofii  1),  wynika  bez- 
pośrednio znaczenie  tej  nauki  w  ogólnym  rozwoju  badań 
tilozoli(  znycli.  Znaczenie  to  uwydatnia  się  głównie  w  na- 
stępujących momentach: 

1)  Przyjmując  za  punkt  wyjścia  poglądy  na  filozofią, 
wyrobione  przez  Małoryą  filozofii^  nauka  ta  rozpatruje  owe 
poglądy  wszeclistronnie,  poddaje  je  ponownej  kiytycziiej 
rewizyi  i  weryfikacyi,  wyłącza  z  nich  wszelkie  sprzeczno- 
ści, nadaje  im,  stosownie  do  współczesnego  stanu  wiedzy, 
możliwie  ścisłą  i  jasną  formę  i  przez  to  przyczynia  się  do 
ześrodkowania  dotychczasowego  rozwoju  filozofii,  w  celu 
odpowiedniego  rozwiązania  jej  zadań  w  przyszłości. 

2)  Przez  takie  histor^^czne  i  krytyczne  wyjaśnienie 
zasadniczych  pojęć  o  filozofii,  W8tęp  do  fUogofii  rozpoczyna 
samodzielne  badania  nad  filozofią,  wyzwala  umysł  od  jed- 
jiu»trounego  indywidualizmu,  wdrażając  go  do  krytyczne- 

o  rozbioru  każdego  w  ogóle  przedmiotu  wiedzy  ludzkiej, 
Gromadząc  niezbędny  materyał  naukowy  do  wszelkiej 


nr 
?— I 


2.     ZNACZENIE  WST^FU  DO  FILOZOFII. 


45 


dalszych  badań  iilozoticziiych.  określa  punkt  wyjścia,  kie- 
runek i  cel  tych  badań. 

3)  W  związku  z  dalszą  zasadniczą  nauką  filozofii, 
z  encifklupedifą  nauk  i  szkól  filozoficznych,  iiiająi'^  za  przł'(lmiot 
ścisłe  określenie  i  uporządkowali  i  o  szczegółowych  zadań 
filozofii  w  różnych  naukach  filozoficznych,  oraz  rozbiór 
typowycli  prób  rozwiązania  tych  zadań  w  różnych  szko- 
iacli  i  kierunkach  filozofii,  wsl[p  do  filozofii  jest  objawem 
refleksyi  umysłu  filozofującego  nad  filozofią,  rozbioru  lilo- 
zofii  przez  filozofią;  doprowadza  on  ją  do  krytycznej  samo* 
wiedzy  i  stanowi  wskutek  tego  właściwą  filozofią  filozofii. 

Dzięki  tym  momentom,  wypływającym  buzpośiodnio 
z  przedmiotu  i  treści  wstępu  do  filozolii,  nauka  ta,  .staje 
się  nader  ważnem  przygotowaniem  do  samodzielnej  pracy 
nad  rozwiązaniem  zagadnień  filozofii.  Bez  tej  nauki  nie 
można  wniknąć  w  istotę  filozofii,  zdać  sobie  sprawy  z  du- 
cha, w  kt()ryiu  prowadzone  być  winny  jej  badania;  bez 
niej  umysł  jednostkowy,  rozpoczynając  pracę  nad  filozofią, 
ulega  zbyt  łatwo  samowoli,  subjektywizmowi,  lub  rozlicz- 
nym postronnym  wpływom,  wskutek  czego  mija  się  za- 
zwyczaj z  prawdziwą  łilozolią,  nie  mogąc  przyjmować  pra- 
widłowego udziału  w  dalszym  jej  rozwoju. 

Z  drugiej  jednak  strony  nie  należy  spuszczać  z  oka, 
że  nauka  nasza,  mając  za  przedmiot  ściśle  określoną  treść, 
t.  j.  pojęcia  o  filozofii  nie  zajmuje  się  jeszcze  rozbiorem  szcze- 
gółowych kwestyj  filozofii.  Zasadnicze  pojęcia  o  filozofii, 
nie  są  jeszcze  zasadniczemi  pojęciami  fUozofii.  Pierwsze 
odnoszą  się  wyłącznie  do  poglądn  na  fd^zofią  w  ogóle,  pod- 
czas gdy  drugie  mają  za  treść  poglądy  filozofii  na  inne 
przedmioty  wiedzy  ludzkiej.  Wstę|)  do  filozofii  ma  wy- 
łącznie do  czynienia  z  poglądami  m  filozofią  w  ogóle  i  po- 
mimo wszechstronnego  rozbioru  filozofii,  jako  odrębnego 
(objawu  życia  unwsłowego,  pomimo  wskazi')W»'k.  zawar- 
tych w  tym  rozbiorze  dla  dalszych  szczegółowych  ba- 
dań filozoficznych,  w  niczem  nie  wyprzedza  wyników 
tych  badań. 


46  §  2,1.     HISTOttYA   FILOZOFII  JAKO  NAUKA  WhT^iNA. 


1.  Historya  filozofii  i  w§tęp  do  fllosofil* 

Pomimo  wszelkiego  dążenia  do  krytyczaej  samodzielności  i  nie- 
zawisłości myśli,  charakteryzującego  umysł  filozoficzny,  filozofia,  jak 
i  kajfida  inna  nauka,  nie  może  rozpoczynać  swych  badań  nb  lecz 
musi  koniecznie  uwzględnić  swój  dotychczasowy  rozwój  historyczny, 
zaznajomić  ta%  z  wyrobionemi  do  chwili  obecnej  poglądami  i  przyjąć 
je  za  podstawę  do  swych  dalszych,  najbardziej  nawet  samodzielnych 
i  krytycznych  badań. 

Lekceważenie  tego  związku  z  przeszłością  nadweręża  w  każdej 
nauce,  a  więc  i  w  filozofii,  organiczną  ciągłość  jej  rozwoju,  przerywa 
gwałtownie  jej  pochód  dzic»jowy  i  utrudnia  [irawidłowe  rozwiązanie 
jej  zadań.  Nie  znając  ^nintownif  historyi  tilozolii,  nie  można  sko- 
rzystać z  pracy  myśli  iK)p]z<>(liiieh  pokoleń,  oprzeć  się  na  wynikach 
dodatnich  tej  pracy,  unikać  błędów,  popełnionych  przez  |m >|)rz»'(lnikó\v- 
i  w  ten  sposól)  przyczynić  się  do  wyrobienia  l)ai*dziej  zatławalając<»go 
poglądu  na  rzeczy.  Ztąd  też  myśliciele,  nie  uwzględniający  naleźyci<' 
historyi  filozofii,  wygłaszają  zazwyczaj  za  coś  oryginalnego  takie  po- . 
glądy,  które  dobrze  są  znane  w  dziejach  filozofii,  wskutek  czego  po- 
pełniają często  błędy,  wyjaśnione  należycie  w  przeszłości  przez  umie- 
jętną krytykę. 

Mając  na  uwadze  tę  wysoką  doniosłość  historyi  filozofii  dla  ba- 
dań filozoficznych,  niektórzy  filozofowie  są  zdania,  że  punktem  wyj> 
ścia  dla  filozofii  w  ogóle  powinna  być  hiutorya  jilozo/ii,  że  ona  właści- 
wie ma  znaczenie  nauki  przygotowawcze}  do  filozofii,  właściwego  wttępu 
do  niej,  że  zatem  w  zupełności  zastąpić  może  osobną  naukę  wstępną. 
Takie  zdanie  wygłosili  w  swoim  czasie:  znany  niemiecki  historyk  filo- 
zofii HKNuyK  PiTTKR.  a  we  Francvi  Wiktor  ('ouhin.  oraz  nii  którzy 
imii  autorzy.  Wyrazem  zaś  taki(^gf)  poglądu  są  historye  filozofii 
Ba  TEKA.  Reichli.na.  Janeta  oraz  wstępy  historyczne  dn  filozotii 
StrCmpella.  Fi.foKLA  i  innych.  U  nas  doniosłość  historvi  tilozołii 
dla  filozofii  wykazy^rali  szczególniej  Wio i  ha,  (  ieszkowski,  M.  Mo- 
BAWSKr.  D.  LcDKiBWicz,  w.  Lutosławski.  Wł.  M.  KozŁOWSiU  i  imiL 

Już  z  powyższych  uwag  naszych  o  histoiyi  filozofii  wynika,  że 
nie  myślimy  lekceważyć  jej  znaczenia,  źe  prz(>ciwnie  mamy  ją  za 
konieczny  współczynnik  wszelkich  poważnych  badań  filozoficznych. 
O  tern  zresztą  będziemy  mieli  spo8obność  mówić  bardziej  szczegółowo 
przy  rozbiorze  historycznych  czynników  metody  filozofii. 

Pomimo  to  nie  widzimy  dostatecznej  racyi  przyznania  histoiyi 
filozofii  naczelni  go  miejsca  w  całokształcie  badań  filozoficznych  i  za- 
stąpienia nią  wstępu  do  filozofii.  Powody,  usprawiedliwiające  ten  nasz 
pogląd,  są  następujące. 


§  2,1.     HISTORYA  FILO/OFII  JAKO  NAUKA  WSTĘPNA.  4? 

1  Znaczenie  wstępu  do  lilozofii  im-  wyczerpuje  su^  byiuiimniej 
( iiyiijakaiui  kiatorycznemL  w  je^ijo  skład  wcliodzuj  »  mi.    Są  to  tylko  da- 

z  zakrnsn  hi.storyi  filozofii,  slużąeo  jcrlynif  za  środek  {)oiiioćiiirzy 
•lo  zbadania  i  poznania  właściwego  przedmiotu  wsttjpu  du  lilozotii, 
I.  j.  do  krytycznego  rozbioru  zasadniczyeli  pojęć  o  filozoiii.  Jak  wszę- 
dzie, tak  i  tu  nie  należy  pomieszać  środków  z  celem,  który  zajmo- 
wać winien  miejsce  naczelne  w  danem  dzi;  ?  n  iu  i  do  którep;o  środki 
przystosować  się  winny  w  miarę  potrzeby.  We  wstępie  do  filozofii 
nie  zadawalamy  się  wiedzą  o  obcych  poglądach  na  filozofią  lecz  ma- 
my na  okn  własny,  samodzielnie  wyrobiony  pogląd  na  nią,  a  obce  po- 
glądy uwzględniamy  nie  dla  nich  samych,  lecz  tylko  o  tyle,  o  ile  się 
inoga  pizycz^Tiió  do  wyjaśnienia  naszych  własnych  poj(^e  o  filozofii. 
Wskutek  tego  samodzielny  przedmiot  wstępu  do  filozofii  (§  1)  nie  da 
!<ię  nigdy  usunąć  na  plan  dalszy  i  zastąpić  ])rzez  historyą  filozofii. 

2  Wiadomości  historyczne,  wchodzące  w  skład  wstępu  do  filo- 
zofii, jiiko  iiiut('i'val  pomocniczy,  nic  obejmują  bynajimiirj  tułcj  lasioryi 
lilnzofii.  lecz  odunszą  się  wyłąizuic  do  pojeń  zamdnirzych  o  filozofii, 
^\szystkie  zaś  po<j:lądy  na  kwestye  szcz(^fi;«'>l<)W(\  st.nimwiące  najgió- 
HTiiojsze  tło  dziejów  tiiozofii,  leżą  po  za  obrębem  wstęjm  do  filozofii.  Sto- 
sownie do  swych  odrębnych  zadań,  nauka  ta  nie  łączy  się  tedy  l)(»z po- 
średnio z  właściwą  treścią  historyi  filozofii,  lecz  korzysta  tylko  w  dość 
azc2upł\Tn  zakresie  z  nagromadzonych  w  niej  wiadomości.  Co  więcej, 
wstęp  do  filozofii,  traktowany  wyczerpująco,  wszechstronnie,  jako  sa- 
inodzielua  nauka,  z  konieczności  uwzględnia  historyą  i  literaturę  swego 
przedmiotu  daleko  rozleglej,  aniżeli  to  zwykle  się  dzieje  w  opraco- 
waniach historyi  filozofii,  jako  naukowej  całości.  W  tej  ostatniej  zna- 
leić  moina  zazwyczaj  t^  lko  wskazówki  do  dalszych  monograficzny  ch 
badań  nad  poglądami  myślicieli  o  filozofii  w  ogóle,  jej  stosunku  do  in- 
nych objawów  jycia,  jej  metody  i  t.  p.  Ale  historyą  filozofii,  mająo 
na  uwadze  główniie  przedstaw  u  nie  całokształtu  poglądów  filozotit  ziłyi  li. 
t\\'h  wskazówek  już  nic  rozwija.  Ztąd  wyTiika,  żi  nziKinie  historyi  ń- 
lozofii  za  naukę  przygotowawczą  do  filozofii,  w  niii-jsce  wst<']^u  do  filo- 
zofii. oharrzałoł>y  z  jediiej  strony  umysł.  pocz\Tiający  lilozole>Uitć, 
•  liaot}*!  znyui  ogromem  szczegółowych  poglądów  lilozoficznycli.  a  z  dru- 

nie  przyczyniało  by  się  w  spos^/ib  właściwy  do  krytycznego  wy- 
jaśnienia zasadniczych  pojęć  o  źilozofii. 

3ł  Historyą  filozofii,  biorąc  rzecz  ściśle,  naukowo.  o])iera  się 
z  swej  natury  na  pewnych  zasadniczych  pojęciach  o  filozofii,  o  jej  isto- 
cie i  zadaniach,  jej  związku  z  ogólnym  rozwojem  umj^ln  ludzkie- 
go i  t.  p.;  słowem,  na  pewnych  pojęciach,  rozpatrywanych  kryty- 
<^e  w  zakresie  wstępu  do  filozofii,  jako  samodzielnej  nauki  i  $  1). 
Tylko  na  podstawie  tych  pojęć  o  filozofii  w  ogóle,  historyk  wyróżnia 


Digitized  by  Google 


48 


§  2,1.     HISTORYA  FILOZOFII  JAKO  NAUKA  WSTJ^1'^A. 


tilo/otiii  jako  objaw  odrębny,  tharaktery styczny  od  reszty  ol»jawów 
życia  niiiyslowf^d  i  bada  jej  rozwcij  niezależnie  od  tych  ob)Li\v»»\v.  H«^z 
ścisłego  zaś  określeniu  zasudniczyrli  pojtjć  o  tilozofii.  liistoiyk  inię>z.i 
zbyt  łatwo  historyą  tilozolii  z  historyą  nauk  specyabiycli,  np.  hzyki 
inb  teologii,  albo  z  historyą  ogóbiej  kultury  umysłnwej  lub  wierzeu 
ludzkich  i  t.  p.  Tymczasem,  nie  można  wymagać,  aby  historyą  tilo- 
zofii w  swych  wstępnych  uwagach  zajmowała  się  sama  szczegółowem 
wyjaśnieniem  zasadniczych  pojęć  o  filozofii,  gdy.,  to  oiłwiodloby 
j%  zbyt  daleko  od  jej  bezpośredniego  ])rzedmiotu  na  pole  Ijadań  teore- 
tycznych. Dla  tego  też  historycy  filozofii,  podobnie  jak  i  inniapecyft- 
lińci  (§  zaznaczają  we  wstępie  do  swych  badań  zazwyczaj  tylko  krót- 
ko i  dogmatycznie  własne  poglądy  na  ogólne  podstawy  swej  nauki,  bes 
ich  krytycznego  uzasadnienia.  Z  tego  zaś  wynika,  źe  obok  histoiyi 
filozofii  niezbędną  jest  nauka,  mająca  za  przedmiot  rozbiór  zasadni* 
czych  poj^ć  o  filozofii  i  źe  w  naturabiym  pochodzie  samodzielnych  ba- 
dań nad  filozofią  ta  właśnie  nauka  ma  charakter  lasłę/mif.  fn':jj;f<Ao- 
waiiuzi^,  jaku  |)unkt  wyjścia  dla  wszelkich  dalszych  badań  nad  filozo- 
fią, a  więc  i  badań  na  polu  historyi  filuzofii. 


Literatura  hiatoryl  filozofii,  traktowanej  Jako  watęp  do 

filozofii.  Podąjemj  tataj  wybita^  objawy  Utmraha/y  filosEoficsnej.  dotycstące  poru9oiie>' 
go  powyżej  ptzedmiottt. 

W.  RlTTSB,  Uebrr  die  liildung  des  PhUomplien  dur{h  die  (re.^chichtr  der  PhUo- 
Hophie.    .lestto  rozprawa  dodana  do  pracy  to^^oż  autora  p.  t.    Welchm  Kinfluas  hat  du 

Philoftophir  ^f' «  Caiifffitm  nu f  die  AUtuhildmuj  der  drs  Spin»za  gehiht  1817.  W-zr-tko 
na  świorii'  douDd/i  autor,  rozwija  się,  in;i  liisturyą.  i  filozofia.  Xa{s imodzielDiej-iZe 

poL^li^iły  myślicieli  wytwar/Ają  si»j  pod  \vpl.v woiu  dziejowpco  rozwoju  tiio/.olii.  Historyą 
tiiozotii  r()zszł»m  i  rozj&^nia  widnokrąg  myśliciela  i  stanowi  wskutek  tego  warunek  sko- 
tecKDcj  pracy  na  toiu  polu.  1  forma  filosofii.  sposób  jej  wykładu  i  pnodstawionta,  łącz> 
Hię  s  wyrobieniem  jęs^ka  filosoficroogo  i  wykasuje  pienmonędne  snacsenie  historyi  fik^* 
sofii  dla  filozofa... 

V.  C0D8IM.  IntnoJiirtion  a  Vhi»toire  <fc  la  phdtmphU'  1828.  4-te  wyd.  18*n.  .T«wt 
to  jedyna  w  swoim  rodzaju  praca  w  tyni  pnedmiocie ;  wioloe  pouczająca.  ob«»jmując*^ 
w.szystkip  kwBstyo  (»dno.śno.  cho«'  ni*-  wolna  w  wielu  miojscai  h  od  przesady.    Pogląd  71  • 
sadnicTsy  ;iut(>ra  streszcza  .się  w  /.dauiu.  str.  Km  ;    „Nous  coii<id«  rons  I  bUtoure  cowuie  k 
contre-ł'preuve  de  la  pliilosophie.  c<  mme  une  pluU^stjphie  tout  eniu  tc* 

Zasadnicze  znaczenie  historyi  tilozolii  pncy  wszelkich  badaniach  nad  ru^wuizaiutsuij 
jej  tooretycznych  zadań  zaznaczył  również  Ad.  Tbbnoblknburg,  w  znakomitom  dsid«:j 
LogtBcke  Untermithungen  1840.  3-do  wyd.  1870.  W  przedmowie  do  2-go  wyd.  I( 
str.  Vin  mdwi  on:  ^Filozofia  nie  odiyska  Hwej  dawnej  potęgi  prędzej,  al  się  nie  ut 
li,  a  nie  prędzej  się  uferwali,  aż  nie  t»ędzie  rosła,  jak  n>sną  inne  nauki,  aż  się  nie 
Htalo  rozwijała,  nie  poczynając  i  kończąc  swepo  rozwoju  w  każdej  głowie  na  nowo,  li 
podejmując  i  prowadząc  dalej  swe  zadnnin  -^{H»sobeui  historycznym." 

Wśn')d  innych  prac  w  tym  przed  niin  ic  za^iługują  \\\\  uwas^ę: 

('.  Hkkmann'.   Dos    YerhalinUa  d*  r   {'hUitstiphie  znr  Gcjuhuhtt  da-  fkUi^yhU 
IbUl.    Autor  broni  zaznaczonych  powyżej  pogląduw  Rittera.    Historyą  tilozofii,  nuiwi. 


§  2,1.    HISTORYA  FILOZOFII,  JAKO  NADKA  WSTĘPNA.  49 

jest  pierwszą  i  konieczną  podstawą  {CTuta  und  unumgiiujfljchłł  Yoraussotzung)  wijzolkiego 
^aniodaeln^  filosofowanU. 

A.  Vrjp,  DU  OeaOw^  der  Pkilowpkit  ah  EiMtungfnmasemthaft  im  .iD^t 
to  I«k<7s  wstępna  do  wykładu  bistoryi  filosofii.  Na  str.  12  autor  mówi:  .Ich  haltc  die 

łJesiłichte  der  Philosophie  fiir  die  wahir  Kinleitung^swUjłonschaft.'* 

W.  JiAUKR,  GfscUchfr  der  Philosophie  fur  ift-bildrte  Leser,  tugłeieh  uIm  Sinleiłui^ 
mdtiii  Studium  dn-  Philosophie  ISłU.    Wyd.  '2-irio  1^70. 

K.  A.  V.  lU:n  iii.tN-MKr.nFoc    Khihitung  zur  Phllusnphie  l87().  łr.s7g;  do 

(ihizo/n  ziui.ri  w  -.>lii<-  t\lk()  iMriizo  pobic^nu  uwagi  o  liluzutii  w  ogóle,  a  od  »tv.  lił 
pudaje  krotki  ns  hintwyi  /iiozojti. 

R.  Kdckbn*  Ueber  den  Werłh  der  GmJiichU  der  Phdosofhie  1874.  i^Zob.  U'ź  pra- 
t^DŚ  autora,  podane  wyżej  str.  39). 

J.  WiTTB.  Die  Aufgabe  der  PhUosaphk  und  der  Werth  der  Geschichte  der  Phi- 
tmphie,  W  jogo  Vorshidit»  1876.  Nie  uanąjąc  historyi  filozofii  za  naukę  podstawową, 
aator  zazna<  z;i  jinlnak  trafnii^  doniostiść  bistoryi  filosMfii  dla  rozwiania  /a^nieii  filo- 
sofii.  Bez  udziału  )*adań  liistorycznyc^  m«iwi  autor,  filozofia  staje  sir  objawem  jedno- 
stkowym indywidualnym  gdy  tyrnczasniii  zdoln;).  jfst  w  8|)<»>^''''i  zadawalający  rozwiązai* 
.swojt)  zadania  jfdytiit'  i>r/y  jioninry  połąc^mu-j  pracy  wydatn\rh  mii\ słów  ralcj  Ind/koM-i. 

A.  \Uviu.  U  l-  w -puuiiiittiioj  vv,\/A»j  (>tr.  hit  pra«'y :  pnic  ni  i  formir  /ilnzaju  /a- 
iiiieśi^ił  ha  kum  u  nt/A/Aul  O  znacziniu  hixtoriji  filozojit  lUu  /ilozit/ii^  w  którym  dochodzi 
p>>  w^-niku,  że  filosofia  jest  właśińwto  ^hbtoryą  świadouiości*  t  źo  zatem  zadania  filozofii 
loają  w  utocie  Hwój  diatakt^  hiaturjczny  (die  Aufgalien  der  Philosophie  sind  wesentllcb 
goMibicbtlicbe). 

W«pomiuaDy  w  pneglądzie  literatury  (str.  18)  Wst^p  do  /Uogojii  L.  .StrOmpkłla 

ma  za  przolnńot  (.'tównic  )ii>t(>ryą  róźtiy<>li  kierunków  i  szk<'d  tilozotiinsnych.  O  ile  pod 
tym  wzgl<^*doni  Wstęp  Um  bardzo  j(?st  pouc/^jącym,  o  tyło  z  dru<ri<*j  strony  nie  przy<v,y- 
Diri  na!ł'żyt  je  do  krytyt -/nł-iro  wyja,śni»'nia  poj»'<-  o  samej  łilozofii.  Tuż  samo  powie- 
dzief  należy  o  pr/y \vi<'d/iiiiifiii  t  iiit/.e  (str.  Ki)  dzieh'  O.  KiJ^okla. 

Paul  .Iankt  et  (tabhikl  Skaillks,  Histnirc  di'  la  philostiphic.  Lrs  probiruirs  cf 
irs  ^cdUs  1887.  Dzieło  to  ma  na  celu  u/upelnie  Wstt^p  teoretyczny  do  liJozotii,  (>j)rat'o- 
wany  po  częlcl  w  przytocv.oQy<  h  powyżej  (str.  PoczątkaiA  /ilozo/ii  Jan«ta,  od])owie- 
dnieDii  wiadomościami  z  zakresu  bistoryi  filozofii  a  szczególniej  bistoryi  kwostyj  (problo- 
loatów)  i  azkót  filozoficznyeb.  Przez  racyonalne  obrobienie  przedmiotu  ze  stanowiska  pe- 
dagogicznego dzido  to  zajmuje  pierwszorzędne  miejsce  wśród  odnoHnej  literatury  nowszych 
czasów. 

F.  PiCAYRT.  JJiisloire  de  la  philitsophif.  Cc  qu'elle  a  lIĄ  ce  gu^die  peut  eire 
Niewielka  rn/|)rawa.  wyka/njuca  doniosItKŚr  historyi  tilo/.otii. 

V.  KNALfcB.  JJit'  Jlauptpiublenii  dff  Philosophie  in  ihrrr  KnticickAuinj  und 
OieUicciMeri  Lósnny  von  Thalfs  bis  Jiobctt  Haiwrltug  181>2.  .I<*.st  U)  wykład  hiftoryi 
filozofii,  mający  na  oku  cele  przyL'otowawcze.  ześrodkowania  uwasfi  na  pewnych  kwo- 
9tyach  zasadniczycb  filozofii.  Kzeez  pod  każdym  wz<,M»^'dom  zaKlugująoa  na  uwagę. 

Tu  wspomniemy  o  Naukowąj  propedeutyce  Biehroo  (R.  BirsB,  WissensduiffU- 
ehe  Propadeułik  1882),  w  której  autor  .teore^czną  propedeutykę  filozofii  (§  l,a)  .stara  się 
astąpić  dancmi.  zaczerpaiiemi  z  ogólnej  bistoryi  kultarj'  ludzkie^)'.  Treść  tej  książki  jest 
następująca:  St0]mie  rozwoju  ludzkości.  Początki  njowy.  Stosunek  mowy  do  myśli. 
Uozwój  piśmiennictwa.  Ideo  fł^Iiirłjnn-nKtralue  <  J  reków,  ^:^tuka.  Nauka.  Wzcc/.  w  ca- 
h^n  traktowana  jost  zliyt  itL"'lnikowo.  po  c/»;ści  chaotyc/nie  i  wątpić  należy  abv  praw- 
dziwił-  naukowa  pedagogika  mogła  sic  zgodzić  na  taki<'  zastąpienie  ścislyh  nauk.  choćby 
eienienurnej  logiki,  powierzcUowuemi  wiadomo.ściami  z  zakresu  ogólnej  bistoryi  kul- 
tuy. 

Strufo,  Wstfp  do  filoKotii.  ^ 


Ltoogie 


50         §  2,2.    IIISTORYA  FILOZOFII,  JAKO  NAUKA  WSTĘPNA. 

W  Hieraturte  pohkirj  już  Fil  Wioniu  w  przjrtocsonem  wyżej  (str.  22)  piśmie 
powiedział  str.  120,  źe  wstfpem  do  fHotofii  Jedynie  być  może  wiadomo^  diiejów  lUoio- 
fiii  2  wyjaónieiiiem  rtnmalfych  aystematów,  będącyt^  tyimna  Bdeśkami  nsiłowań  odwiD- 
csnych  umysta  Indskiego,  do  pn^bytka  istotnej  prawdy  dostać  się  nioustannio  pragn^oego.'- 

A.  CiKs/KowsKi  rozwinął  podobny  pogriąd  w  swej  rozprawie  O  filozofii  joMfj, 
(zob.  wyżej  str.  2<5). 

M.  MoKAWSKi.  rlior-inż  w  zasadzi*'  nic  stawia  historyi  tilozotii  na  rzele  tiln/.>i  i 
jfMhiak  w  >«wem  dzidę  FU(>:<itui  r  jf  j  zmlitnif  bierze  do  fat-to  historyą  tiltMSotii  zsk  punki 
wyjścia  dla  swych  poszukiwali  tiloijalicznyi  li. 

D.  Ludkiewicz  we  wsponmiauej  (str.  :ir»)  rozprawie  dowodsi  tej^,  że  ^umiej*. 
tność  fllozofima  da  się  tylko  w  roswoju  historycznym  pouty^lei-  jako  wykońcasona." 

W.  LuTOsaAWSKi,  napisał  owbną  mprawę:  O  znaeteniu  i  tadaniu  hishryi  fio- 
tofii  (Atononm  1802,  T.  II,  407  —  421),  w  której  głęboko  określa  jej  doniosłość  db  roz- 
woju umysłowego  człowieka.  Świad' o  tem  nast<;iiujs\ce  zdania:  .Pojmując  dziś 
zolią,  jako  naukę,  nie  próbujemy  i)r/.odstawiac  jej  w  całości  już  wykończonej,  ale  zada 
walamy  się  odpowiedzią  na  to  pytnnia.  których  roz\ri;\z.mie  jest  nnin  dnst».'pne:  tą  dro- 
twoi"zy  sit;  takżn  *<ystł'ni  lil<*/.otir/iiy.  n!c  już  nir  it^<i!ii<ty.  }-\k  |M>])r7.<'(iiiie  systcnn 
wielkich  tilozof»'»w,  tylko  ogtłliii*  naukowy  >_\>t(,'iu,  w-p/ilna  vvla.>uu.st:  w»/,y.>ikieh  w>pi.'»l- 
pracownikuw  (str.  117)."  „l'rzcz  ł»adanie  historyi  pncekonau  wszystkich  wielkich  ludzi 
którzy  dawno  umarli,  rozszerzamy  ^'ranice  naszego  własnego  życia.  FiloKof,  znający  do- 
kładnie  biatoiyą  dążeń  ku  prawdzie,  przestaje  być  synem  własnego  stulecia,  a  staje  4( 
mieszkańcem  całej  kuli  ziemskiej  1  objrwatelom  wszystkicb  minionych,  hbtoryczoie  zba^ 
danych  wieków;  zaponiinn  o  tom,  że  ^i*,'  urodził  w  \IK  stuleciu;  wszak  on  razem  z  Plu- 
tonem zachwycał  się  niezmiennemi  ideami,  wszak  z  Dcmokrytem  wyobrażał  sobie  wieczny 
ruch  atoni«'»w.  wszak  odczuwał  i  mistyczne  ekstazy  Swedenborg^a  i  sceptycyzni  ^fontai^ne  a: 
on  r;iZ''ni  /,  Kantfni  wyniicr/ił  potji'L'<'  '•■/.v<tfjn  roztnun.  mzntri  ?.  Hf^[^l(nii  pojmował  ab- 
solutucL;o  ilut  ha;  /.iu/uajiaws/\  wszystko,  hic  iM.d/ie  lekceważył  mc/.i'uo.  Toż  ws/.vstkic 
•IWO  błt^dy,  wszystkie  jednustronue  systemy,  są  wyrazeui  rozmaitych  stanów  duszy  ludz- 
kiej. Ton,  co  je  przeżył,  <  hoeby  chwilę  w  swoj  świadomości,  zdobył  prawa  spogląda< 
na  nie  jako  na  przeszłe  stadya  swego  własnego  rozwoju,  jak  na  złudzenia  swąj  własnej 
młodości ;  na  tę  minioną  młodość  swego  i  (^lno>lndzkiego  umysłu,  Hkmt  taki  patn^  ^ 
spokojnym  uśmiechem  i  wić,  że  dzięki  przezwyciężonym  przesądom  i  sprostowanym  błę- 
dom doszedł  on  do  własnej  swej  dojrzałości,  która  nam  pozwala  w  mian;  sił  łirać  udziai 
w  pracy  okolt^  odkrycia  nowych  prawd  i  rozszerzenia  granic  wiedzy  ludzkiej  (str.  420).* 

Ze  Nt;łno\vi<ka  o<?óhiefro  rozwoju  my^H  ludzkiej  zaznacza  bardzo  trafnie  doniorlaN' 
historyi  lilozoiii  Wi.  M  Kozłowski  wo  wspomnianej  wyżej  .(str.  37)  ruzpraw^ie;  Pt^ 
yli^       ^trint  jako  j>i  zcdmud  htfiioryi. 

Zob.  pod  tym  względem  także  co  mówimy  niżej  oznaczeniu  liis(uiyi  lilozoiii  ze>Ui- 
nowiska  m^odologiczncgo.  §  !(],»  i  17,3. 

2.  Teorya  poznaoia  i  wstęp  do  filozofii. 

Mająi'  za  przedmiot  zasadnicze  poj^ia  o  filozofii  (§  I),  wstęp  du 
filozofii  jest  objawem  dążności  ttmysłn  do  poznania  prawdy,  a  żc  nad- 
to w  zakiYsio  lilozoiii  nawet  najogólniejsze  zasady  uznane'  być  mogi; 
za  prawdę  jedynie  na  podstawie  poprzedniego  krytycznego  rozbi 
icb  treści  (§  la)t  przeto  poznanie  to  juz  i  w  tym  zakresie  wst^pa 
filozofii  musi  mieó  charakter  ktytyezmy.   Na  tom  polega  wzmianko:«r 


§   2,2.     TEORYA  POZNANIA,  JAKO  NAUKA  WSTJ^i.NA.  51 

y\yżej  §  2*  znaczenie  wstępu  du  lilozofii  illa  wszelkich  bu»iau  rtlo- 
zoticziiył.-h. 

Taka  łączność  kryty(  zn<  go  ])Oznania  rzeczy  z  począł  k^w  -  nii  Im- 
dauiami  nad  za>;afłniczeiiii  pojijciami  o  filozofii  podała  Kantowi  [>ow<'mI 
do  twierdzenia,  że  wiaściwą  propedeufyką,  czyli  nauką  przy<j;ot()\v{i\v<'zą 
do  filozofii,  jest  krytyka  czystego  rozumu,  którą  on  odr(')żnia  od  systema- 
tu  czystego  rozumu,  czyli  od  mśtaĄtyki,  W  tym  też  <lu<-itu  widu  współ, 
cjtesnych  myślicieli,  tak  zwanej  nowo-kantyjskiej  szkoły,  jak  Fr.  A.  Lan- 

OB.    GrÓBTNO,    ŁlBBlEANN,    YaIHINOER,    RiBHL,    YoŁKELT,  WiESKNGBCN 

i  inni,  dowodzą,  io  właściwym  w&tępem  do  filozofii  powinna  być  kry- 
tyczna tsorya  pognania  jako  pimkt  wyjścia  i  podstawa  wszelkich 
w  ogóle  badań  naukowych,  więc  i  filozofii.  Innego  wst<,pu.  a  tern 
mniej  samodzielnej  nauki  wstępnej  do  filozofii,  po  za  t(»orv  a^  poznania 

|>rzedstawiciele  tego  poglądu  nie  uznają.  Do  nich  przyłączają  się  ])od 
tym  względem:  znany  historyk  tilozulii  Jvixo  Fischer,  oraz  W.  Wi  ndt: 
tianciizcy  myślii  ił  lf  Renous^ikr.  (Jllk-Laprune  i  iuui:  anglik  Hamil- 
ton, a  u  nas  Dk-scoirs,  8tbaszkwski,  Dzieduszycki,  liAciaoRsKi, 
8e6R}«ki  i  inni. 

Z  pierwszego  wejrzenia  mogłoby  siłg  wytlawać,  że  ])Oglą<l  Kanta 
jest  zupełnie  uzasadnionym.  Skoro  bowiem  filozofia  jest  krytyi  znem 
poznaniem  rzeczy  i  skoro  poznanie  krytyczne  już  jest  potrz(d>nem 
pnsy  pierwszych  badaniach  filozoficznych,  więc  zdaje  się  zupełnie  pro- 
stem: rozpocząć  pracę  nad  filozofią  od  rozbioru  ogólnych  zasad  kry- 
tycyzmu. Pomimo  to  nie  podzielamy  tego  zdania,  a  to  dla  tego,  że 
pogląd  powyższy  opiera  się  już  na  powziętem  z  góry  okn^śleniu  filo- 
zofii, jako  krytyki  i  systematu  rozumu,  lub  też  Uoryi  poznania^  według 
nowszej  terminologii.  Tym  czasem  i  to  określenie  domaga  si(^  odpo- 
wiednirt^o  iizasacbiienia  i  rozwinięcia,  czego  jednak  dokonać  nie  moż- 
na bez  rozbiom  zasa<hiii  zych  ])ojęć  o  filozofii  w  ogóh-.  jr  j  istoty, 
stosimku  do  innyc  h  ol)ja\vu\\'  życia  uniysłowi-go,  jej  nu4oil\  i  i,  p. 
Zkądżfż  to  wiemy,  że  lilozofia  jest  krytyką  i  sy.-u  mat*  iii  fznnui, 
żf  tforya  poznania  jest  zasadniczą.  all»o  też.  jak  niektórzy  du  ą.  je- 
dyną nauką  filozoficzną?  Przecież  w  dziejach  filozolii  wyst<.'po\vały 
na  jaw  i  inne  poglądy  na  filozofią.  Jedni  twierdzili,  że  poilstawa 
wszelkiej  filozofii  jest  wiara  w  pewne  niewątpliwe  piaw«ly.  którj^ch 
dowodzić  nie  potrzeba,  lub  nawet  nie  można  ^Reid,  Jacobin  inni  sprowa- 
dzali całą  filozofią  do  zbioru  prawd,  będących  wynikiem  badań  nauk 
empirycznych  (A.  Comte,  H.  Spencer);  jeszcze  inni  wygłosili  zdanie, 
ie  filozofia  jest  tylko  objawem  podmiotowtg  twórczości  lunysłu.  rodza- 
jem poezyi  myślowej,  pozbawionej  wszelkiego  ściśle  naukowego  zna- 
czenia (P.  A.  Lange  i  inni).  Czy  można  przystąpić  do  .szczegółowych 
badań  filozofii,  a  choćby  do  badań  tak  ważnych  i  zanadniczycli  jak  te, 


Digitized  by  Google 


52  §   2,2.     TSORTA  POZNANIA,  .TAKO  NAUSA  WSTANĄ. 

któremi  się  zajiHujf  krytyka  i  teorra  poznania,  nie  rozpatrzywszy  po- 
jjrzfdiiio  wszyst.kkłi  tych  tukiyczmc  danych  i>o<jjląfló\v  nu  filozofią, 
nio  doszedłszy  drog^t  naukowego  badania  do  stanowczych  w  tym 
względzie  wyników? 

Zc  stanowiska  jn /.esadnic  rozszerzonego  określenia  teoryi  | 
nania,  możnaby  wprawdzie  dowodzić,  że  wszelka  w  ogóle  nauka  jesr 
cząstką  teoryi  poznania,  a  w.skutek  tego  podciągnąć  pod  to  okreśk^iiie 
i  naukę,  ligającą  za  przerlmiot  rozbiór  zasadniczych  pojęć  o  źilozolil 
t.  j.  wstęp  do  filozofii.  Ale  i  w  takim  razie  nah^źaloby  przyznać, 
żc  tak  pojęta  ogólna  tcorya  poznania,  jako  nauka  fiŁozoficzna^  powinna 
się  przedcwszystkiem  zająć  badaniem  istoty  i  rysów  charakterystycznych 
poznania  fitosoficznego  w  przeciwieństwie  do  innych  rodzajów  poznania 
rzeczy,  up,  em|>iryeznego,  dogmatycznego  i  t.  p.,  nadto  rozpatrzeć  idi 
wzajenniy  do  siebie  stosunek  i  w  ogóle  poddać  rozbiorowi  zasadnie^ 
pojęcia  o  filozofii.  A  że  takie  badan it»  pewnego,  ściśle  określonego 
przedmiotu  poznania  będzie  nnisialo  nosić  nazwę  nauki  nawet  przy  uaj- 
rozleglej.szi  rn  pojłH  iti  t<>oryi  poznania,  któreby  obejm* 'wald  ws/yst  kir  bez 
wyjątku  nauki,  -  pi  /«  lo  i  z  tego  st.niDW  i<kn  mnsianuby  doj.sć  du  wllio^'- 
kn.  że  pierwsza  nauka  w  zala'e>ie  jilozojicznego  poznania  rzeezy  powin- 
na mieć  za  przedmiot  samą  filozofią^  określić  ściśle  te  czymiiki  ])Oznania. 
które  obejmujemy  nazwą  filozofii.  To  też  czynią  właściwie  zarówuo 
Kant,  jak  i  jego  zwolennicy,  rozpoezynają»*  badania  filozoficzne  wy- 
kładem swych  poglądów  na  filozofią;  ale  oni  ograniczają  się  w  tym 
względzie  zazwyczaj  tylko  ogóluemi  uwagaani,  wypowiadającemi  bez- 
pośrednio treść  tych  poglądów,  zamiast  w  duchu  prawdziwego  kryty- 
cyzmu zająć  się  ich  rozbiorem,  uzasadnieniem  i  rozwinięciem. 

I  my  zaznaczyliśmy  i>owyżej  już  ni< -jednokrotnie,  że  filozofia  jest 
nauką  kryttfczną^  Że  wstęj)  do  filozofii  j<!st  rozbiorem  kryt}iczivm  za- 
sadniczy eh   pojęć  o  filozofii        1.1,2  ż;    ale    pogląd   ten  wy^jłaszaiuy 
w  formie  bezpośredniej,  jako   założrni<',   tylko  tu  w   uwaga*  h  przy- 
gotowawczy- !i  do  nauki.  Ut(')ia.  według  podanego  określenia,  ma  .szcze- 
gółowo uzasadnić  ten  pogląd  i  rozwinąć  go  na  podstawie  naukmve£jo 
badania  zarówno  istoty  filozofii,  jak  i  jt\j  stosunku  do  imiych  objawów 
ży<  ia  umysłowego.    Nic  wymagamy  tedy  od  nikogo^  aby  z  góry.  l)ez 
dowodu  z  naszej  strony,  uznawał   zaznaczony   pogląd    na  filozofią 
i  z  jego  stanowiska  rozpfH  zynal  wprost  szczegółowe  badania  tilozofir^ 
czne.   Przeciwnie,  w  imię  konsekwentnie  przeprowadzonego  krytycyz-j 
mu  i  samodzielności  umysłu  filozoficznego,  poczuwamy  się  do  obowią- 
zku: pried  wszelkiemi  szczegółowemi  poszukiwaniami  na  polu  filozof 
należycie  udowodnić  i  wyjaśnić  ten  nasz  pogląd  ogólny  na  filozolfl 
i  w  tym  właśnie  celu  stawiamy  na  czele  badań  filozoficznych  w$i(^§^ 
fihfZitjn  jako  pierwszą  zasadniczą  naukę  filozofii.   Ponieważ  zaś  AemKk. 


§    2,2.     TEOBYA  POZNANIA,  JAKO  NAUKA  WSTĘPNA.  53 

poiwmia^  na  podstawie  flot ycln  zasowrgo  rozwoju,  ściśle  określona, 
w  odróżiiu^niu  0(1  pow3'ższego  zbyt  oj^óhiikowefro  pojt^eia  jej  tn'śei.  jest 
<mtbn<i  nankii  tilozoficzuą,  ma|i|cc^  za  j)rze«.iiuiut  rozbiór  zasadiiiezyeli 
(.'nin!ik"\\  pn/nania  prawdy;  przeto  nie  mamy  powodu  tyeh  dwóch 
iittuk  liluzuiicznycłi :  wst(jpu  do  filozofii  i  teoryi  |M./.iijuiia.  mieszać  ze 
sobą.  a  tern  mniej  usunąć  pierwszą  z  zakresu  filozofii  na  korzyść 
drugiej. 

Przeciw  ko  powyŻ8z\nn  uwagom  można  by  ze  stanowiska  kantyz- 
mii  wjBtąpić  z  zarzutł^m,  że  teoiya  poznania  jest  konieczną  podstawą 
wszelkiego  w  ogóle  badania  naukowego,  że  zatem  i  badania  wstępu 
do  filozofii  wymagają  poprzedniej  znajomości  teoryi  poznania.  Z  tego 
wynikało  by,  że  rozbiór  kryf\'ezny  zasadniczych  pojęe  o  filozofii  po- 
winien si(^  opierać  na  teoryi  poznania,  jako  na  swoim  naukowym  fun- 
damencie. Arp^uinent  ten  wypowiedziano  też  często,  aby  udowodnić 
zdanie,  że  teorya  pozna iiia  lua  znaczenie  ]iierwszorz(^dne  w  zakn\sie 
tilozotii.  źe  jest,  jeśli  ni<'  jedyną,  to  w  każdym  razie  pierws^^i  iiank;i 
tilozoticzną,  przed  którą  wszystkie  inne  nauki  ustąpić  winaiy  na  plan 
dalszy. 

Nie  możemy  sitj  obecnie  zajmować  rozpatrywaniem  s|)oni  o  pierw- 
"•zeństwo  tej  lub  owej  nauki  w  og(')lnym  systemacie  nauk.  Jest  to 
w  gruncie  rzeczy  spór  zupełnie  zbyteczny,  a  wywołany  tylko  przez 
pewne  doktr3rnerskie  kierunki  w  zakresie  klasyfikacyi  nauk.  Zauwa- 
żymy tu  tylko,  że  nauka  w  ogóle  stanowi  organiczną  całość,  w  której 
każda  cząstka  składowa  może  być  wziętą  za  pnnkt  wyjścia  dla  obję- 
cia całości.  Nauka  rozpocząć  może  swoje  badania  od  najskromniej- 
szego przedmiotu  świata  zewnętrznego,  a  następnie  dopiero  przejść 
do  najwyższych  zagadnień  wiedzy  ludzkiej,  albo  też,  odwrotnie, 
badać  najprzód  .^i>hie  zasady  wiedzy  i  poznania,  a  później  zda- 
wać sobie  spraw(^  ze  szczegółowy  cli  przedmiotów  wiedzy.  W  jed- 
nvm  i  dni^ira  razie  koniecznym  jest  udział  nauki  jako  jcdiu^litej 
'  alosci.  podobnie  jak  w  procesacb  żyeiowyrli  tir^ianizmu  w  każdej 
'  hwili  funk<  yonują  wszystkie  jego  składowe  czyiiniki,  wszystkie  or- 
gana zarazem. 

Jeżeli  kantyści  utrzymują,  że  dla  wszelkich  szczegółowych  badań 
naukowych,  więc  i  dla  wstępu  do  filozolii,  potrzebną  jest  znajomość  teo- 
ryi poznania,  —  to  na  to  odpowiedzieć  można,  że  taka  znajomość  już 
jest  potrzebną  i  dla  badań  samej  teoryi  poznania,  źe  zatem  oni  sami 
obracają  się  w  błędnem  kole  bez  wyjścia,  bo  rozpoczynają  filozofią  od 
badań  teoryi  poznania  podczas  gdy  same  te  badania  bez  teoryi  poz- 
nania obejść  się  nie  mogą.  Z  tego  wynika,  że  kwestyi,  jaką  nauką  należy 
rozpocząć  pewien  szereg  badań,  nie  można  rozstrzygać  na  podstawie 
doktrynerskich  wywodów,  lecz  wyjaśnić  ją  należy  ze  stanowiska  prak- 


Digitized  by  Google 


54  §  2,2.     TEORYA  POZNANIA,  JAKO  NAUKA  WST^FNA. 

t yziK  go.  inajju  <'fxf)  na  oku  najdogodniejszy  i  najbardziej  prawidłowy 
rozwój  ty  cli  barlań. 

Takie  też  jedynie  względy  kierują  nami  przy  rozpocz^iu  badań 
filozoficziiyrli  rozbiorem  krytycznym  zasadniczych  pojęć  o  filozofii. 
Wiemy  dobrze,  że  dla  należytego  dokonania  tych  badań  potrzebne 
są  bardzo  rozlegle  wiadomości  z  najrozliczniejszych  nauk,  a  więc  nie 
tylko  z  zakreflu  teoryi  poznania,  lecz  i  z  wielu  innych  nauk  filo- 
zoficznych a  nawet  specyalnych.  Nie  przypuszczamy  teź,  aby  teoiyi 
poznania.  poj<>tii  jako  pierwsza  zasadnicza  nauka  filozofii,  mogła 
obejść  bez  takich  wiadomości.  Nauki  bezwzględnie  pierwszej,  nie  po- 
Bilkującc  j  się  innerai  naukami  nie  ma  w  o^ęólc;  a  twierdzenie,  że  ist- 
nieje taku  nauka,  króra  nie  robi  żadnych  przypuszczeń  i  że  taką  wol- 
na od  prz^^iuszczeń  nauka  '  voraussetziuif;slos  i  jest  właśnie  teorya 
poznania  Volkelt  nic  rhijc  się  niczeni  uza.sadnić,  rozchodzi  się  z  ży- 
ciowym rozwojem  wszelkiej  w  Of;ólc  nauki.  Wz^hjdy  zaś  praktyczii*'. 
które  mamy  na  uwadze,  a  które  zaznaczyliśmy  już  jiowyżej  w  ogól- 
nych zarysach  ])rzy  uznaniu  pierwszeństwa  wstępu  do  tilozotii  §  l.i 
2.1.  i.  łączą  się  ś(  i^^le  z  naturalnym  i  najwłaściwszym  pochodem  badaii 
filozoficznych.  Ponieważ  cel  i  kierunek  tych  badań,  oraz  pogląd  na 
ich  środki  pomocnicze,  zależą  w  praktyce  od  naszych  pojęć  o  filozofii 
w  ogóle,  o  jej  zadaniach,  stanowisku  i  znaczeniu  wśród  innych  współ- 
rzędnych objawów  życia  umysłowego;  dla  tego  wlftśnie  sądzimy,  że 
filozofią  rozpocząć  należy  od  wyjaśnienia  naszych  pojęć  o  niej,  że 
wstęp  do  filozofii,  zajmujący  się  tern  wyjaśnieniem,  po.siada  znaczenie 
pierwszej  zasadniczej  nauki  filozofii.  To  zaś  wyjaśnienie  naszydi  po- 
jęć o  filozofii  uskutcr/ni<-  natuialnic  zamierzamy  przy  udzialo  wszyst- 
kich riotychczasowycli  zasoli tw  na«</cj  wiedzy,  więc  zarówno  przT 
uilziale  teoiyi  j)oznania.  jak  i  |)rzy  udziale  każdej  innej  nauki,  o  il»* 
przyczynić  się  niorrą  ,|,)  należyti-f^o  rozwiązania  pierwszego  za>adiii- 
( zc^o  zaguduiema  filozofii,  t.  j.  zagadnienia:  czem  jest  włascii^ae 
filozofia? 

1.  Propedeutyka  filozoficzna  według  Kanta.  ZiziKirzony  p^^- 

\vv/»«j  poL,'Iąil  rozuij;!  Kam"  w  swej  Kri/li/ic  iZji^frija  rozumu  (zi»b.  powyżtj  •»tr.  J-): 
Sauku  trausandrtdaina  o  imiodzie,  dział  trzeci.  Mowi  on  tutaj  niiędzy  inuemi;  ,\V^iiel- 
ka  filozofia  jortt  albo  poztumiom  z  cK3'fltecro  rojsiimu,  albo  poznaniem  roziimowem  i  tuiĄ 
empirycznych.  l'irw.<tza  nai^wa  się  czystą  filozofią,  droga  emjnrycztuf.  Filozofia  aj^^ 
Mtego  rozumu  je»t  albo  propedeuiykąy  badąjącą  zdolność  rozumu  do  wszelkiego  c^^ego 
pognania  a  priori,  noszącą  nazwę  hy^lń,  albo  po  wtóre  aystematem  c^yst^go  rommo 
(nauki),  t.  j.  całkowitem  (zarówno  prawdziwem  jak  i  pozornom)  poznaniem  fikncrficHMM 
z  czy sr ri>/.iiimi  w  ^y-^foin  ityc/rifj'  l!\''zn<łści,  na/- w  ck  ui  tn  fti/izyhi.'^ 

2.  Propedeutyka  filozoficzna  nowo-kanlystów  Wspomnit-m 
}>i)\\  yżł^j  {>tr.  ,')! )  zwolennicy  uowo-kant^-ziuu  rozwinęli  swoje  odnośne  poglądy  w  na^t^ 
puji^cyclt  pracach.  .  '^^^ 


§  2,S.*.     TEÓATA  POZNANIA,  JAKO  NA0KA  WSTĘPNA.  55 

Fr.  u  Lanob,  Gegthichłe  des  Siatmalismua  und  SńHk  seina'  Bedeułung  in  der 
Gfj'  ,»r>iri  I8<u;  w  vd.  i-te  1882.  Zob.  T.  II,  iwdz.  l-st^  o  Kancie.  Pisekład  polski 
p.  t.  Higtorifa  fiioMofii  ^natenjulistyetnfj  i  je^  znaczenie  w  teraźnujszoed.   T.  l-^io  przez 

A.  SwiijTorHowsKiŁno,  T.  W-^^n,  pr£<>7.  F.  .f KZiEiisKiKGO  lA^i.  StiUlowisko  kf^tyczne 
I  .TC'jr.M.  u /fflędeni  matrrynliznin  w  /mifnion.yni  r\  iiil.'  pr/»^kładu  polskiccro  poiniriHjto. 
l)uklałin\  [".  /.okład  U}go  l^  tiUu  bntttii;  HiaUtrya  tnatayaiiziłtu^  waz  krytyka  Jego  zna- 
czeniu ir  if)  (12 nifj szóści. 

iióHisa  «-c  wsł^ic  do  1-go  toiuu  u>poiunianc}j^o  (str.  Hi)   Systemału  filozofii 
krytycznej, 

O.  LiCBKAMN,  Zur  Analifsis  der  WirMichkeit  1879.  Wyd.  2-gie  1880.  Fmlogo. 
DMas.  Tegoż  Gedankm  und  Thataaehen  1882.  EUnuuc  der  Themen  1884. 

H.  VAiMiMOEik,  Harłmann,  Duhrinff  und  Lange  1876.  Kommentar  tu  Kanta 
Kriiik  de 

A.  itiKHL  w  dziclf  Krytycyzm  filozoficzny^  'Y.  11,  o/rse  rozdz.  1-szy;  filozofia 

johi  prolArnuit.  om/,  w  inn.ych  pracai-h  tofrnk  .iiitora,  pwy wiedzionych  wyżej  na  str.  lł$. 
Porównaj  też.  ro  o  nim  jMiwifdzijiTUł  iKt  <tr.  lU. 

.1.  \  oLKKLT,  Erfahrutty  iiifl  Ih  iikt)!.  Kritisrhr  Grundlegung  (h'r  Krkinidiitsa- 
fhfork  issł).  Teoryą  poznania  iiznaj**  autoi  /.a  pierwszą  uauk<i  i  za  jodvuą  wolną  od 
pr^}  [uiszi-zeń  (vomus.sotzung.^loM  Wissenschaft), 

P.  WiBiiBNORt^Kf  Dae  Problem.  Grundzuge  einer  Andlwe  des  Beafen  1882.  Na 
str.  57  aator  mówi:  „Twrytk  poznania  Jost  realną  prop^kułyką  dla  każdego  donioślej- 
pogłądo  na  świat,  mąjącogo  wartość  filozoficzną.''   Zob.  tez  str.  60,  122  i  inne. 

Kuso  Fi>iHEB,  GtJichHhte  der  neueren  Philomphle.  •2-gfie  wyd.  1868.  T.  III,  Ifi. 
;  '!n..-ząc  za^<łupri  Kanta,  mówi:  „Pi-zedmiotem  doświadezonia  są  rzeczy,  przedmiotem  zaś 
tikizofii  jo-it  iloświadczonif.  w  o<jńh'  fakt  poznania  lu<i/kir'i.rfi 

W.  Wu.M»T  wc  w«poimii;iuyin  wyżoj  f-^tr.  St/'it*')'naci('  jUozofii  naznai-za  niir  j- 
-<  e  n.i«'Z('ln('  nauce  jHnintnui.  kt^ni  na'/ywri  pi^iw -/..|  za--adnirzi\  naiikij  iilu/.olii  i  ro/d/.ic- 
!a  ua;  1)  Funjialn;t  naukł;  pM/.iutiia  r/.yli  haiualną  lugikł^*.  i  2)  Kcalną  nauk*;  po/na- 
nia.  do  której  zalicza:  a)  HLsŁoryą  rozwoju  poznania  czyli  oj^lną  bistory:i  nauk.  i  b)  Roz- 
wój hpcAwy  poznania  czyli  teoryą  pomania. 

Tu  należą  w^tpomnieni  wyżej  (str.  18)  francuzey  kanty.śei  Renoutieb,  OllS-Lapruni 
i  inni  (zob.  Alpr*  Fouillće,  Le  nśokaniime  en  France  w  Rerue  pbilo80pbiqao,  1881, 
T.  XI,  1  i  nast),  oraz  an^rielski  kantysta  Hamilton,  o  kt6r>in  mowa  była  wyżąj  (str.  14). 

r  nas  w  tym  duchu  nowo-kant^-zniii.  uznają-  cjro  tcoryn  poznania  za  jiunkr  wyj- 
<ia  filozotii,  napiitał  J.  DEt^couiU}  wspomnianą  wyżoj  rozprawę  o  Zadaniadi  filozofii 

Fod«iłmież  M.  SrRA.^ZLW.^sKi  w>  j)u\v  i.itla  /<lani<'.  /,(•  Jntfika  i  rncdHioluffia  sjł  naj- 
właściwszym icsłępnn  Jo  filozofii.  Mówi  on  w  Dziejach  filozofii  T.  I,  ISltl  str.  7(3;  „Nie- 
jednokrotnie już  zapytywano  mnie.  od  czeg^o  iiajlopitij  ro/por/ynać  prac<»'  w  zakresie  filo- 
zofii i  czy  można  rozpoczynać  od  jej  dziąj6w.  Na  pytania  to  odpowiadam  zawszo,  iż 
pncp  nad  dziejami  filozofii  powinno  poprzedzić  logiczno  i  dyalekt}'czne  wyrobienie  umy- 
najlepszym  przeto  tostem  do  studynm  filozofii  jest  logika  i  metodologia,  oparta  na 
ptycholog^cznoj  podstawie,  następnie  dopiero  powinna  przyjść  htstorya  filozofii.*' 

"W.  DziEl»usZYf"Ki,  skłania  si»;  równioż  do  tc^o  zdania,  gdy  we  wsponinianr '  łi  (na 
^ir.  M)  Roztrząsaniach  filozoficznych,  str.  1  mówi:  ..Filozof  pyt-ł  n  to,  <■•<  \n  ima- 
ny  prawda,  l  o  to  znaczy  kiedy  kto  mówi  wioiu,  a  z  tycli  zapytań  wynika  zbadaniu  pod- 
aUw  na'iZ('j  wiedzy  i  Ktztraąsanio  jej  natury.  " 

A.  RAcrB0Kf:4Ki  pomija  tak^.e  osobną  naukę  wstępną  do  filozohi;  w  z;isailzio  uzna- 
je w  swym  Systemie  fdozofii  (zob.  wyżoj  .str.  36)  psychologią  za  pierwszą  naukę,  rozpo- 
ocyaa  jednak  swój  wykład  do  lacto  od  teoryi  poznania. 


Digitized  by  Google 


56  §   2,8.      TEOKYA    rOZNANIA,  JAKO  NAUKA  WSTĘPNA. 

Al.  Skóbski  w  pracy  o  ffloaofl!  (zob.  wyżoj  »tr,  37)  uznaje  równiei  m  nsadousą 
częm  filoasofli  logikę  umiejętną,  obejmuj)|cą  zarazem  teoryą  pozaanUk 

8.  Otyaśnleiiie  tennindw:  emplryezny,  dośwladcEalny, 

eksperymentalny*   Posiłkując  się  tn  jak  i  wyżej  (str.  61)  terminem  jQo»ifia 

empiryeenaf  mamy  sobie  za  obowiipek  nlijaśnir,  dla  czesro  n1o  podajoiny  tego  temiinn 
nr  spohzry.*'mu.  doś*'  i-7>,'sto  iiżjwanem:  filosofia  doświadczalna,  psychologia  doimadczalM 
i  t.  p.  nr  '/  \vvr;ł/  fJimmadrzaluij  ma  w  naszym  jHzyku  naukowym  /,na^/onio  (■i«śnif»f^7'^ 
ani^fli  w  vi:i/.  ntipirin  ziiij  \  iiioż"'  hyr  z  należy-  '^<'i-ł(»iria  nż_vty  rylko  w  niiej^'  <^  \v\ri- 
zii  rk''jni>/iiiiDlaliii/.  'ronnin  np.  jysyi-holog-ia  doświwkzuliia  ozii;ic/;i  psyrholoyią  fkj<j<^- 
riihuntuliią,  upartii  na  dośicin/lrzcniach.  eksperfpnenłnrh ,  roliiuiiy*  h  sztucznie  przez  Iłada^ 
cza,  podobnie  jak  fizyka  doświadczalna,  w  ntźnicy  od  koietycznej.  W  tom  znacteniu 
nie  można  mówić  o  filozofii  eksperymeiitaŁmj  czyli  doiwiadatalnii^^  t  j*  o  filozofii,  rozwią- 
zigąccj  swe  zagadnienia  przy  pomocy  ektpertfmcnUwy  dokmadczm.  Termin  zaś  em^r^fa. 
rmpifyczny  jwt  dal^o  rozleglejszy;  nie  oznacza  on  tylko  badań  ekspfrifMenUdnff^  eboe 
ił'b  nic  wyłącza,  lecz  oł^ejmuje  zanizom  wszelkie  badania,  opmtc  na  ohserwoeyi  fiiktya* 
nych  danych.  zaró\nio  zjawisk  fizycznych,  uprzodnuotowionyeh,  jak  i  psychi<-znych.  ści- 
śle poiiiiiiotowych.  W  wielu  bowiem  wypadkach  nauka  nie  może  roiłic  dn^^wiib 7ni 
ekspetMiM  litów,  t.  j.  -^  iłfiodzielnie-i  •<ztu<znie  wpływać  na  przebieg  zjawisk,  lecz  i»i.'raiit- 
c/yć  <ię  musi  ohaerwaują  zjawisk  w  tym  stanie,  w  jakim  je  nam  natura  przedstawia. 
W  tem  znaczeniu  wyraz  empirya  może  ł)y<-  wprawdzie  spolszczonym  pr/ez  wyjdz  doi- 
iciadczenie^  —  mówimy  np.  o  doHwiadł^zeniu  ;^'cbwem,  wownętzneni,  psychicznem  i  t  p. 
Ale  jnż  liczba  mnoga  tego  wyrazu,  np.  doświadczenia  naukowe-  ożywa  się  zazwyczaj 
w  znaesEeniu  ekspert/meniów;  pizyroiotnik  zaś  doświadczalny  nie  dopuszcza  już  szerszego 
znaczonia  jak  wyraz  t^cuperymenUdny,  Chcąc  tedy  zachować  w  naszej  naukowej  tonnmo* 
logii  ści^łj^  rożnir^ę  między  wyrazami  emiriryczny  i  ektperymrnUdny  spolszczyć  raożns 
tylko  ten  ostatni  przez  wyraz  dośiciadczalnyy  podczas  gdy  pierwsi  zatrzymać  należy 
w  obccm  brzmieniu. 

3.  Filozofia  filozofii. 

Trzeci  moment,  wykazujący  znaczenie  wBtępu  do  filozofii,  pole- 
ga, jak  to  widzieliśmy  wyżej  (str.  4o),  na  tem,  że  w  związku  z  «i- 
eyldopedyą  nauk  i  azkól  Ahzoficznyek^  stanowi  właściwą  filozo/ią  fikmfii. 
Zdatiio  to  wymaga  bliższego  objaśnienia,  a  w  szczególności  określenia 

wzaji  iiiiu-^u  do  siebie  stosunku  tyeh  dwócli  nauk  filozoficznych. 
W  t\nn  ('('In  już  tutaj  kilkoma  uwagami  przy/^otowawezemi  wyprze- 
dzić musiniy  jłoźiiiejs/c  hudaiiin  nad  tym  jirzedmiotem. 

Nazwa  eneifklopedtfi  porhodzi  z  gnckirh  wyrazów:  lv  xu>tX(;>  raiOśia 
albo  eYX'ix>aoc  irai^siof  i  oznacza  powszeeiine  nauczanie^  t.  j.  obejmu- 
jące (ały  zakres  danej  nauki,  jej  całkowitą  treść  (orbis  doctri- 
nae  ,  szczegółowo  gałęzie.  laN.  Włodek  w  przytoczonem  wyaej 
str.  2()i  dziele,  str.  7  w^zywsi.  \%  w9ty8tkwnie)ęłno8c\ą.  W  tem  znacie* 
niu  encyklopedya  filozofii  ma  za  przedmiot  całą  wiedzę  filozoficzną. 
Określenie  zaś  bliższe  treści  tej  wiedzy  zależy  naturalnie  od  poglądu..: 
na  filozofią  w  ogóle. 

Niezależnie  od  takiego  poglądu  na  filozofią  w  ogóle,  który  laoijy 
być  tylko  wynikiem  krytycznego  rozbioru  zasadniczych  pojęć  0^9 


§  2,3.     FILOZOFIA  FILOZOFII.  57 

zofii.  już  tu  zaznaczyć  możemy.  /<•  filo/.oJia  rozpada  sio  na  dwie 
ti^ównc  (•z<^ś(  i:  jedna  :a8adnivza^  fnurhiinentulnit,  drupja  szczenóhwn,  spe- 
oialna.  PitTwsza  l>ada  zasady,  principia  Hlozotii.  t.  j.  ogólne 
i  iioglądy.  ktorc  \\t  li(»dzą  w  skład  wszelkich  badań  filozoficznyeh 
i  wywierają  wpływ  stanowczy  na  charakter  i  kierunek  tych  badań. 
Dniga  zaś  częśó  zajmuje  się  już  badaniem  pojedynczy  eh,  szczegóło- 
wych przedmiotów,  wpadająeyeli  w  zakres  filozofii.  Obecnie  zastana- 
wiamy  się  tylko  uad  częścią  pierwszą,  zasadniczą. 

Do  zasadniczych  nauk  filozofii  zaliczyć  należy: 

i)    Filozt^  /Uotofii,  obejmującą:   a)  rozbiór  zasadniczych  pojęć 

0  filozofii  ezyli  wstęp  do  filozofii^  i  h)  rozbiór  szczegółowych  zadań 
filozofii  oraz  typowych  prób  ich  rozwiązania,  uwydatniaj ł^eych  się 
w  pojedynczych  naukach  i  szkołach  filozoficznych,  czyU  mcykhpedyą 
WŁMk  i  szkół  nlozoficzmich; 

"2  Teoruą  poznania  czyli  lof/ilc,  t.  j.  rozł)i<)r  podiniotowych  dzia- 
łań, zasa<l  i  sr<Hlk('>\v  prawidłowego  j)oznaiua  rzeczy: 

3i  Metafizi/ke  czyli  rnzhi*'*!'  zasadniczych  |K>i«;ć  o  hycie.  istnieniu 
realnem.  jako  przedmiocie  wszelkiego  w  ogóh?  poznania,  więc  i  Hlozotii 
-od  ta  |JL6T^  xbL  ^t>oixd,  to,  co  następuje  po  fizyce  . 

Dla  wyjaśnienia  znaczenia  wstępu  do  filozofii  w  tej  grupie  za- 
sadniczych nauk  filozofii  wypo\^'iemy  tu  kilka  dalszych  uwag. 

Powyższy  podział  zasadniczej  części  filozofii  wypływa  z  natural- 
nego pochodu  badań  filozoficznych.  Przystępując  do  filozofii,  należy 
najprzód  wiedzieć,  czem  jest  lub  chce  być  filozofia  w  ogólnym  roz- 
woju życia  umysłowego  (wstęp  do  filozofii),  jakie  obejnnije  zadania 
szczegółowe  i  czego  dotąd  dokonano  w  celu  rozwiązania  tych  zadań 
encyklopedya  nauk  i  szkół  filozoficznych  i.  a  następnie,  przekonawszy 
się.  że  filozofia  jest  krytycznem  ]^()znaniein  ])rawdy.  należy  się  zająć 
zaniwuo  rozbiorem  |)odmiotowycli  zasarl  |)(>/iiania  teorya  poznania/, 
oraz  rozbiorem  piZedniiotowv(  li  zasad  bytu  metafizyka'. 

Tego  następstwa  trzymają  się  też  w  grnncie  rzeczy  wszyscy  fi- 
lozolowie.  chociaż  wielu  z  nich  zastępuje  krytyczne  l)adania  wstępu 
do  filozofii  pobieżnemi  uwagami  o  filozofii  w  ogóle,  jej  zadaniach 

1  stanie  obecnym. 

Co  się  tyczy  stosunku  pomiędzy  wstęj)em  do  filozofii  i  encyklo- 
pedyą  nauk  i  szkół  filozoficznych  w  zakresie  wspólnej  całości,  nazy- 
wanej przez  nas  /Uotofią  JitotoJŁi,  to  przedewszystkiem  zauważyć  musi- 
my, że  druga  z  tych  nauk  jest  dalszym  ciągiem  pierwszej  i  uzupełnia 
ją  Bzczegółowem  rozwinięciem  jej  treści.  Jeżeli  bowiem  wstęp  do  fi- 
lozofii ma  za  przedmiot  zasadnicze  pojęcia  o  filozofii  (§  1),  to  ency- 
klopedya nauk  i  szkół  filozoficznych  wykazuje  szc  z"  -  .  łowo:  jakie  za- 
gadmenia  zawarte  są  w  tych  pojęciach  i  jak  jc  rozwiązywano  w  do- 
,  -1 


58 


§  2,8.    FILOZOFIA  FILOZOFII. 


tychcza«owym  rozwoju  filozofii.   W  tern  znaczeniu^  encyklopodya 
zofii  zawiera  w  sobie  głównie  dane  z  huioryi  filozofii.   Nie  możi 
bowiem  mówić  o  p  >)•  dynczych  naukach  filozoficznych,  nie  przeds 

wiając  choć  w  zarysie  ich  historycznc^jo  rozwoju:  a  pogląd,  choć  en- 
cyklopedyczny, ua  .szkoJy  filuzuliczuf.  jakn  na  typowo  próby  rozwią- 
zania '/np:Hdid('ń  Hloz(»lii.  nui  już  ua  wskioś  cliarakter  hislorycziiv. 
Z  tc^a.  w  ynika.  żc  cncykln|H  dya  nauk  i  szkól  hluzoticznych  jest  właś- 
ciwie hisforyfi  filozofii  w  tormie  skoncentrowanej,  zastosownną  do  po- 
trzeb samodzielnej  pracy  nad  rozwiązaniem  zagadnień  tilozoiii  w  przy- 
szłości, t.  j.  obejmuje  to  wszystko,  o  czem  mówiliśmy  wyżej  (§  2,1,1, 
podnosząc  znaczenie  historyi  filozofii  dla  badań  filozoticznych. 

Bliższy  związek  tak  pojętej  encyklopcdyi  filozofii  ze  wstępem 
do  filozofii  wynika  z  zasadniczych  czynników,  wchodzących  w  skład 
filozofii  jako  nauki. 

W  każdem  jestestwie  źywem,  rozwijającem  się,  rozróżniamy, 
dwie  strony:  toeumętrzną  i  zeumęirznti;  pierwsza  stanowi  jego  j(Khiolit| 
istotę^  druga  odnosi  się  do  j»^go  widzialnych  i  dotykalnych  objawów, 
do  zjawisk:  pierwsza  zawiera  w  sobie  nierozd/ichia  treJr  jestestwa, 
druga  daje  ]ioznać  jego  formę,  wynikają<ą  z  ruzwoju.  ze  stopniowego 
n>/uił  zkowania,  dit^croncyu*  v  i  treści;  pierwszą  !iazywaiay  /.az\\  \f  zaj 
dn^:q.  drugą  zaś  ctalem,  organizacyą  danego  jestestwa.  ^Wyjaśnienie 
używanych  tu  pi'i''«'  istota  i  zjawisko  zol),  niżej  §  5i. 

Te  dwie  strony  rozróżnić  możemy  również  i  w  każdej  naiui 
więc  i  w  filozofii,    i  ona  żyje  i  rozwija  sic  za  ] pośrednictwem 
niczkowania  i  uformowania  swej  pierwotnej  treści.   Jej  istota  wewnę- 
trzna, odpowiadająca  duszy  jestestwa  żywego,  uwydatnia  się 
w  całym  szeregu  objawów  zewnętrznych,  stanowiących  aręt 
filozofii,  niby  jej  eialo. 

Otóż  w^łęp  do  filozofii  ma  za  przedmiot  ową  stronę  wcwnętnmi|j 
filozofii,  jej  istotę,  duszę,  podczas  gdy  encyklopedpa  nauk  i  sMl 
fieznych  daje  nam  poznać  jej  zewnętrzną  organizacyą,  niejako  jej  rii 
Stosunek  tych  dwóch  nauk.  odpowiada  tedy  w  zupełności  stosunkowi. 
i:iki    zachodzi   pomiedzr  nauką  o  duszy  i  nauką  o  ciele.    Wstęp  jest 
UH  jako  j'siirliologią  filuiofiii  encykl«)i>edya  zaś  jest  jej  anatomią  i  fiijfo- 
lonią     Wsręp   Iłuda  ducha   wszelkiej   tilozntii.    wnika  w  wewnętrzne^ 
luotywa  jej  rozwoju,  określa  jej  związek  z  resztą  objawów  życia  nniy-^ 
słowego.    Encyklopedya  zdA  rozpatruje  organizacyą  filozofii.   Zajmu-  , 
jąc  się  określeniem  i  klasyfikacyą  szczegółowych  zagadnień  filozofii  w  rt'»ź-  j 
nych  jej  naukach,  przedstawia  nam  niejako  jej  skład  anatomiczny,  i  wy-  \ 
kazując  jak  dotąd  w  różnych  szkołach  filozoficznych  starano  się  w  sposób  \ 
typowy  rozwiązać  owe  zagadnienia,  wnika  w  ńmkcyo  fiizyologiczne  tak  ^ 
filozofii  w  ogóle,  jak  i  pojedynczych  jej  organów,  czyli  naukjtdjH 


§  2,3.     FILOZOHA  FILOZOFII. 


59 


W  t€*n  spo^^ńl)  1)1  >io  ło  nanki.  ra/.<iii  w/itM''.  dają  P'^j*^''i«''  ^  <  alk<'- 
witem  życiu  tilozotii:  a  jUozojia  filozojii,  obejmując  obi*  tr  nauki,  na 
wzór  ogóhiej  nauki  o  życiu,  hiologiij  jednoczącej  w  sobir^  uanktj  o  ży- 
ciowych objawach  duszy  i  ciała,  doprowadza  filozofią  do  iK?lnej  tamo'^ 
wUdsy^  do  jasnego  zrozumienia  swej  istoty,  zadań  i  środków,  a  tern 
samem  do  naukowej  dojrzałości  w  samodziclnem  rozwoju  .swych  sił 
żywotnych  i  w  stopniowem  rozwiązaniu  swych  trudnych  zadań. 

Powyższe  uwagi  o  znaczeniu  wstępu  do  filozofii  w  ogóbijrm  roz- 
woju badań  filozoficznych  są  potwierdzeniem  poglądów  naszych  na  jej 
komeczną  potrzeb-  i  na  jej  stanowisko  w  systemacie  nauk  filozoficznych. 


1  Filozofia  lllozolli  KOppena  I  Tren  to  wsk  lego.  Nazwy  tej 

użył,  o  ilp  wiem.  pi>  r  iz  pit  rwszj-  Fa.  KOPPBN,  zwolennik  filozofii  .lacohicao.  krytyk 
Sheliinga  i  Hoirla  w  boziiniPiinii'  wytlrtnom  dziełku:  Phitosojihir  der  J'hiUisi)i>hU-  1K4(>. 
Książka  oprótz  wstefłii.  olu jniiijo  trzy  ro/d/iały:  1.  Filozof:  jostto  ni/^nur  warun- 
ków p>yi  bolojrł('zny»  li  fird/.olowiinifi.  Oijrńd  pojt^rioirti  ■  rt>zl»iór  poj>M'  tizyty.tiyt  h,  an- 
tn>polofrirznyrłi.  loi:iłzny<  li  I  iiH-tafizycy-nu  h.  Wtuonki.    Tałosc  ni«'  (Kipowiada  fytii- 

ł'łwi  z  powodu  lekkiego  traktowania  poruszany <  li  kw«'>tyj  i  braku  śrisłoM-i,  Wiara  łilo- 
zoficzaa  w  dachu  Jaeobiegfo  stanowi  podstaw«^>  pogh^dw  autora.  ^  Fih>zojm  jifoznjH 
wHiodzt  takżo  w  skład  sysitemata  Trintowsrusoo  pod  naswą  pctrozojii.  Mówi  on  o  niej 
V  traecim  tomie  Fantemu  (»tr.  830  i  nast.).  Według  ningo  Ktanowi  ona  os^tatnią  rzęw* 
Rloz<ifit  jej  zakończenie,  i  dla  tego  odróżnia  on  ją  od  tcw/ę/iu  do  jilozojii.  który,  jak  to 
^  i  !zi»'!ismy  wyżej  (r^tr.  2')),  w  jego  systiMiiario  nosi  nazwę  nwnciioloijii.  U  wzajemnjmi 
<lo  siełiit'  stosunku  tycli  nauk  i  o  pogładził'  Trentowskiei:(ł  na  nie.  dają  i»«»j'.'«  ie  na-^tępu- 
jHi-e  zdania:  ..lako  wsz^■-tkil'  utnifjłjfno-^i-i  i  ii-niki  w  filozofii  /liniilnjn  ostatf  -zin"  grunt, 
tak  U't  i  1ilo/ołi;i  >ania  irrnntu  takit  L-o  jiotr/ohu je  ki^ry  powinien  l>y<-  dz\vi</aj;\<'ynł 
świat  jt-j  Atla^fta.  .I«'ż»*li  je-f  łilo/,4>Ua  dla  ka/.drj  uniiej«;tnos<-i  i  nauki.  t«t  musi  Ityr 
także  filozofia  filozofii.  Ta  dopieio  może  l>yć  ostatnim  I'antet>uu  ołtarz»'m  .  ..Numeno- 
k>gła  jest  zaiste  ugruntowanietn  fnozofii.  ale  i-zr  ona  sjior/.ądza  starazent  filozofią  fi'lozofiif 
ftaia  jest  alfii,  lecz  cxy  sarazero  także  omegą!  Nie!  odrzekam.  To  jetlynie  mtęy  (h 
l3o»ffii,  pozjskiąjący  dla  niej  grant,  pierwiastek  i  nurtelny  Ahsolnt.  osładzający  ją  na 
t»an«*end€nta]nośri.  wyróżniono)  zarówno  od  empirycznośic:i  i  spokulaeyjności.  jak  od 
tiiin>veniienralno8<*i  czezej  i  urojonej,  a  w  teologii  panującej,  lub  na  trans,  i  iulentalnos(  i, 
>prdwiiia,'ej  jądro  wszeclii.stnienia  i  piasfuj;\(«'j  wszerłj  rzec/y wistos«'  \  „'l'a  filozofia  filo- 
zofii zowie  sit;  n«  nui-iscu  tein  pctrozofia  z  pnwtt.hr  /c  stan<»wi  jwfrnrn  srienfiarunt  In?) 
likntr,  na  kt/łrej  tilo/.otia  -toi.  to  ofiaruj*-  kamicn  )i/ii<h'i'śri.  ttiiizi«'ż  khn-z  do  ;iii  liios 
'"^ystkicb,  lub  tak  zwany.  <  U\is  .Sanrti  l'rłri.  {•etru/.oli.t  ta  sadzi  sic  tedy  jako  tilozoiii 
rozdział  ostatni  i  przydatkmyy,  tudzież  jako  nuinouologii  przeciwlryłiu^c.  Numeniłlogia 
jert,  iż  tak  rzekę,  jeden,  a  petrozofia  drugi  w^o  stropie  niebios  tkwiący  ftak  Bobj.  na 
ktńrjin  zawieszoo  nKttąje  filomifli  lańcaeb.''  Co  do  samej  rzeczy,  tnulno  zrozumieć  dla 
'^■-'o  'frentowski  tak  bezwzgli^dnie  przeciwstawia  sobie  w«itęp  do  filozofii  i  filozofią  filo- 
Złłfii.  a  .>Zł-zot'ólniej  dla  czego  tę  ostatnią  uwzgl<;dtiia  diłplero  na  komm  ^ś^vego  systematu. 
fcżeli  ona  Jest  kamieniem  w.  gicłnyni  filozofii,  to  ehyba  powinna  bye  fundamentem. 
»  nie  zakończeń ir^n  -y-Tctnani  filozofii. 

2.  Logika  i  metafizyka.  Filozofia  filozofii  \vyj  iśniaj!\c  i-^tf^r^'  i  zadania 
łilozofii.  oraz  droijp  ilo  ii  li  rozwia/^mia.  jest  właściwie  tylko  ji  inkn  pm -ot^w  nv<-7ą  do 
swuodziulnycłi  łwidan  filozofięziiycli.  Badania  te  za.ś  w  cz*,'&ci  zasadniczej  tiiozotii  oitejmują 


Digrtized  by  Google 


60 


§  2,3,3.     FILOZOFIA  FIŁOZOFn 


k^ikę  i  »ietąfityk^.   Bliźese  okraślmio  i  luasadnienie  tych  nauk  z  osobna,  a  więe  i  naa- 

nięcie  nieporozumień  i  upncodzoń  szczogólnioj  co  do  metafizyki,  jost  zadaniem  encjiclop^ 
dyi  nauk  filozoficznych.  W  ninioji^zyiu  wstępie  do  filozofii  będziemy  raioli  aposobiUMr 
dotknił^fia  tej  kwosfyi  pr/y  roz1)ior/.e  stosunku  filozofii  do  poznania  w  o^óle.  a  w  szt-z*- 
gólnc^'*!  do  innyeb  nauk.  ( >dsyłainy  tedy  czytelnika  w  tym  w/irlfMlTite  <hy  ptłf?;iTiy<  h  p<^ 
niżfj  \v\ jaśnieli.  W/\vi:^/lvU  jednak  z  powyższym  poglądem  na  stronę  wewut^lriną  i  zew- 
ngtizjii^  wszystkiego,  co  żyje,  na  istot-  i  zjawiska,  treść  i  formę,  duszę  i  riało.  już  tutaj 
zaznaczyć  możemy,  że  analofriczny  stosunek  zachodzi  i  pomiędzy  temi  częściami  filozofii 
zasadnictząj.  Logika,  jako  tcorya  poznania^  bada  Ataronę  wewt^lrzną  poznania,  proce<T 
ontyKbwe  podmiotu.  doprowadząiVe  do  poznania  pnwdy;  metafizyka  zaś  rozpatruje  og61* 
ny  przfdmiot  poznania,  którym  jent  byt,  istniejący  niezalożnio  od  podmiot-n,  zewnątn 
ni«'|/o.  Możemy  tedy  i  tutij  przez  anaIojri}\  powiodziet-,  że  logika  stanowi  niejako  p-j\- 
•  holoji^i^  filozofii  zasadniczej,  metafizyka  zaś  jest  niejako  jej  nnatomią  i  fizydogią.  Myśl 
logiczna,  podmiotowa,  idea  i  l>rt  metafizyczny,  przedmiotowy,  realny  >tanowi;ł  w  i-rooie 
słrom,'  wewn';^tr/n!i  i  z^^wupirzn;)..  treść  i  fonis*:.  ilns/f;  i  fiało  owego  powszerbneł(o  istnie- 
nia, życia,  do  kt"ic'j(>  < /Iow  iok  swoją  niy>l;i  i  liytmi.  swą  duszą  i  <'i;łlem  należy. 

Umysł,  jako  czynnik  wewnętrzny,  podtiiiiitowy,  i  ztut/tiły.  jako  czynnik  ztiwn«;trzny, 
przedmiotowy  są  niejako  organami,  przy  którycb  jłomocy  dwie  te  «trony  powszecbn^ 
istnienia  docbodzą  do  naszej  wiedzy .  Zjav\iska  zmysłowe,  ili&mcąjąoe  się  z  zewnątiz 
umysłowi,  są  punktem  wyjścia  dla  wszelkiej  metafizyki,  jako  kiytycanc^fo  rozbiorn  ni- 
(izycb  pojęó  o  byc^e  przedmiotowym;  podczas  gdy  lo^a  ma  za  punkt  wyjścia  samowie* 
dzę  umysłową,  dochodzącą  do  poj^ia  praw  myślenia  i  warunków  istotnego  pomanit 
rzecz}'.  Nadając  p(»ję«  iu  logicznemu  pyatra  charakter  przedmiotowy.  meta.fizyc2ny.  wszel- 
ka nauka,  wif^f^  5  fi!o/ofi;i,  dąży  do  otK/ukania  prawa,  a  więc  treści  Jn/pcznej  i  w  .swiwie 
'/f»wnętrznym,  przedstawiającym  s\c  /  ]iii  rws'/ei'o  zmysłowego  wejrzenia  jako  h\i  fizycz- 
ny, materyalny.  po/bawifiny  logit  /ncj  praw  iillow oś«  i.  W  ten  sposóh,  nie  tylko  metafizy- 
ka, jako  nauka  o  hyrie  w  ogólności.  1««<  /.  i  fizyka,  w  szerokieni  pojęciu  t<jgo  .słowa,  jciio 
nauka  o  przyrodzie  zmysłowej  ('^'jt.<;  =  przyroda,  natura)  nie  zadawala  się  zewn*^trzną. 
faktycznie  daną  zjawiskowością  świata,  lecz,  mając  na  oku  prawa  t^'  ayawiskowośd,  sta* 
ra  się  wniknąć  w  jej  jednolitą  istotę  wewnętrzną  i  na  tej  podstawie,  przy  pomo<7  iate" 
firracyi,  syntezy,  ąjednoczyć  w  naukowon  pojęda  to,  co  w  życin  codziennem  i  w  poior« 
noj  rzeczywistości  przedstawia  się  człowiekowi  dualistycznie.  jako  dwa  odosobnione  i  nie- 
zależne od  siebie  czynniki  powszechnego  istnienia.  Szczegółowe  rozwinięcie  tych  rzutóv 
podane  Ity.  li\  tno^^ło  tvlkn  w  odpowiednicrn  opracowaniu  zarówno  io^i,  jak  metafizy- 
ki.   Zol*.  jłHllliik  i  w  ninii'i-zctii  (I/JcIm  ri/ł.j  I,:; 

3.  Ency klopedya  nauk  i  szkół  łilozoncznyeh.  Jako  skon- 
centrowana łlistorya  liiozolii.  /egółowe  usprawiedliwienie  powyższego 
poglądu  na  historyczne  zadania  encyklopedyi  filozofii,  mogłoby  znaleźć  miejsce  tylki> 
w  wykładzie  tej  nanki.  Tu  zaawazymy,  że  encjklopedya  mmk  filozoficzn5*cb  nie  zna- 
lazła dotąd  odpowiedniego  opracowania  ze  stanowiska  historycznego.  Podane  w  przeglą- 
dzie literatury  dzieła  z  tego  zakresu  (§  l,s,i.t)  mąją  pizewaznie  charakter  teorełycaay 
i  uwzględniają  historyą  filozofii  tylko  okolicznościowo  i  sporadycznie.  Za  to  do  encyklo- 
pedyi 8zk6i  filozoficznych,  traktowanej  ze  stanowiska  histoiycznego,  zaliczyć  można  dzie- 
ła: Fl^oei-a.  MftNHAin  WrsTłFLBANDA.  Hekoitikr A.  SturMPFM.A.  pr/ywicdzlonc  w  t^mre 
przetrl.ądzie  literatuw,  nadto  dzicłn  hi-torvi'7Ttc  .Taneta  i  Knai  kha,  wspoiuni.itie  w  przy- 
pisku  do  2.1.  Ale  w>/ANikio  dziel.i  u-uwają  znown  na  plm  dalsizy  Imlania  teora. 
tyczne.  wpadają«e  w  zakres  naukowo  pojł,'tej  encyklopedyi  szkół  filozoficznych. 


Digitized  by  GoogI 


§  3.     PODZIAŁ  WSTĘPU  DO  FILOZOFII. 


61 


ni.    Podział  wstępu  do  filozofii. 

§  3. 

Pogląd  na  szczegółowe  zadania  nauki  wstępnej 

do  filozofii. 

Okrebiiwszy  wstęp  do  filozoiii,  jako  rozbiór  ki-y tyczny 
zasadniczych  pojęć  o  filozoiii  (§  1),  mtiBiiuy  dalej  oznaczyć: 
jaka  właściwie  treść  należy  do  zakresu  tych  i>ojęć  zasadni- 
czych o  filozotii  i  jakie  szczegółowe  zadania  obejmuje  ich 
rozbiór  krytyczny. 

Pogląd  krytyczny  na  filozofią  w  ogóle  wymaga  bliż- 
szego rozpatrzenia  następujących  zasadniczych  w  tym 
względz i e  k  wes tyj : 

I  j    Czem  jest  lilozolia? 

2j  W  jakim  stosunku  znajduje  się  filozofia  do  reszty 
objawów  życia  umysłowego? 

3)  Jaką  powinna  być  metoda  badań  Hhjzoti(  /.nycli  ? 

4)  Jakie  właściwości  przedstawia  umysł,  poświt^  ajacy 
dię  samodzielnej  pracy  nad  rozwiązaniem  zadań  filozofii? 

Ztąd  wynika  podział  nauki  wstępnej  do  filozofii  na 

następujące  główne  rozdziały: 
I.    Isioła  filozofii 

ii.  Stosunek  fUosofii  do  reszty  objawów  śycia  umysłowego* 
in.   Metoda  filojsofiL 

IV.    Rozbiór  umj^sht  filozoficznego. 

l^iei  wszy  rozdział  daje  odpowiedź  na  pytanie:  c/em 
jest  filozofia?  drugi  wykazuje  znaczenie  filozofii  w  ogól- 
nym rozwoju  życia  umysłowego  i  jej  związek  z  tym  rozwo- 
jem: trzeci  przedstawia  warunki  prawidłowego  postępu  ba- 
dian tilozoticznycłi,  wyiiikaji|Cłj  z  natiuy  tycli  Ijadań;  czwar- 
ty, nareszcie,  ma  za  [)rzedmiot  warunki  takiegoż  prawidło- 
wego postępu  badań  filozoficznych,  zawisłe  od  uzdolnienia, 
rozwoju  i  wykształcenia  umysłu  filozoficznego. 


Digitized  by 


62  §  3.     PODZIAŁ  WSTĘPU  DO  FILOZOFII. 

W  ten  s])(>s('>l)  ]-()zl)i()r  j>u\vvższyc'h  kwestyj  doprowadza 
nas  do  jasnego  pojęcia  istoty  tilozolii,  oraz  warunków  pm- 
widłowego  postępu  jej  badań»  zgodnie  z  tą  istotą. 


1«  Treść  rocdvi«la  pierwszeg^o  nauki  wstępnej  do  filoiofii. 

Rozbiór  kwestyi:  czom  jest  ńlozońa,'^  t.  j.  rozbiór  isŁoti^  /iiv:ofii 
obrjirmjp  cały  szoro^  szezególowyth  ])rzo(lmiotów  badania.  Najprz<>(l 
należy  ni^  zająć  ścisłem  określenUm  filozofii  i  w  tym  celu  rozpatrzeć 
krytycznie  zarówno  nazwę  jak  i  przedmiot  filozofii,  t.  j.  zarówno  do- 
słowne określenie  filozofii,  jak  i  dotychczasowe  realne,  czyli  rzeczowa 
jej  określenia,  będące  historycznym  punktem  wyjścia  dla  samodzielnych 
badań  nad  istotą  filozofii  (§  2,1 ).  Samodzielne  te  badania  muszą  na- 
stępnie micó  za  ]>rzedmiot  cechy  znamienne  czyli  aharaktłrt/atwzne  filo- 
zofii, t.  j.  te  rysy,  które  nadają  filozofii  znac^zenie  odrębnego  objawu 
życia  uniy.słowep;o,  któremi  sit^  ona  odróżnia  od  wszelkich  iuiiych 
współrzędnych  objawów.  Bliższe  zas  wyjaśnienie  tych  rysów  charak- 
terystycznych filozofii  wymaca  nan-szcic  i<  h  porÓK  ii  tnht  /.  <  t  rlKuui. 
właściwenn  itnirm.  współrzędnym  z  filozotia  nldawom  życia  nniYsIdWc- 
go.  a  zatem  innym  naukom.  nazyAvanym  zazwyczaj  dla  odróżnienia  o<l 
filozofii  naukami  s|)ecyalnemi.  Pierwszy  tedy  rozdział,  w  natm-alii^^iu 
pochód'/ i «  l)adań  nad  danym  przedmiotem,  rozpada  się  na  następują- 
ce poddziały  : 

I.   Określenie  filozofii, 
n.   Cechy  znamienne  filozofii. 

nr.  Porównanie  cech  znamiennych  filozofii  z  cechami  nauk 
specyalnych. 

Dotychczasowe  opracowanie  treści  pierwszegro  rozdziału. 

Podana  powy/ej  lituratiini  (•^/czoijólniej  w  jir/v piskach  do  i}  I-go  i  w  przyplskii  Jo 
łj  2.t.  »  zawiiTa  w  ^ohie  hofrato  łn;\t«'rvaly  do  hłstorvc7no-kryłyf,zno£<:o  wyjaśnifnia  kwe- 
^{y\:  i'Z«Mii  jfst  tlin/dH  I I*rzyri'iii  j.Minnk  7,a)i\v';i/\ r  Ti.ilc/y,  żp  \vipk^zo<<-  aiit<ip'iw  zaj- 
muj*' si\'  właściwie  tylku  pi(łrws«\  z  iiodunych  tu  kwc.Niyj,  t.  j.  nkr>  sl,  /lit-m  tilozufii.  Itez 
NZc/cguloNYey;o  rozbioru  cech  znutnirnuych  liluzofii  i  ich  porównania  /  rysami  nauk  ?»po- 
cyulnycii.  Tu  i  owdsie  natumlnte  i  ta  kwestya  zwraca  na  siebie  awag^  autorów.  fOtt^ 
gólnioj,  gdj  chodsi  o  odniaDienio  tak  iswaDej  spekulacji  filozoficznej  od  nauk  emińrjrei' 
nycb,  o  czain  będziemy  mieli  sposolmośe  mówir  osotmo  przy  roahionco  stosunlni  filoiofti 
do  n;uik  ])r/,yiodnic-/ycłi.  Ale  różnica  za»dnic2a  pomiędzy  filozofią  i  ogółem  nauk  ^ 
cyalnych  nie  została  dotąd  należycie  wyjaśnioną,  a  wskutek  tego  wymagać  będzie  f*zcl^ 
gólncj  Htaiannoścł  pizy  wykładzie  treści  niniej$)zego  rozdziału. 

2    Treść  drugiego  rozdziału. 

Jako  jeden  z  objawów  życia  umysłowego,  filozofia  łączy  si^  jak 
najściślej  z  reszty  objawów  togo  ż^cia.    Jrj  i.stota.  początek  i  rozwój) 


§  3,2,     PODZIAŁ  WSTĘPU  DO  fILUZOPil*  63 

mof^ą  być  wszechstronnir'  ws  iasiiioiit'  jody^nic  w  związku  z  ()<j;ólnyin 
rozwojem  życia  umysłowego.  Tylko  niajty  ua  oku  ten  zwii|zek,  moż- 
na wykazać:  w  jaki  spos('>b  filozofia,  wskutek  og()lii»»oro  proi csii  róź- 
tUGzkowauia  objawów  życia  umysłowego,  wyróżniła  sit^  stopniowo  od 
reszty  objawów  i  przyswoiła  sobie  pewne  cechy  odrębne,  jej  tylko 
właściwe.  Ztąd  wynika  potrzeba  zastanowienia  sii^  w  ogóle  nad  sto- 
tuMem  fiozoĄi  do  reszty  objawów  życia  umyglomgo.  Badanie  tego  sto- 
sonku  rozpocząć  należy  poglądem  oyófnym  na  typowa  objawy  życia  nmy^ 
-owego,  (ii^zyczem,  biorąc  za  punkt  wyjścia  wewnt^ti  zmi  jedność  tyoli 
objawów,  okaże  si^  konioczuem  przedstawienie  ich  szczegółowej  cha- 
laktorwstyki  i  klas%  likac  vi. 

Wszystkie  objawy  no(',bie^O  rozwoju  życia  uiiiysln\v'r«ro  daju  sił^ 
>l)r()\vadzić  <lo  tv7j'(-\\  >:as;uliiir/\  (  li,  jakinni  ^n. :  i  tifóiu-zosr  uiiiysbi. 
nu-ydatniająca  sit^  gitjwuie  w  poezyi  i  sztuce.  2^  badanie  naukowe  czy- 
li nawJfca,  i  wreszcie  3j  zyde  praktyczne^  z  dążnością  do  dobrobytu 
«  rozlicznycli  jego  formach,  jako  dobrob\t  niati  ryalny,  społeczny 
i  duchowy.  Wskutek  tego  należyte  wyjaśnienie  istoty  filozofii  i  jej 
znaczenia  w  ogólnym  rozwoju  umysłowym  człowieka  wymaga  rozbio- 
ru stosunku,  zachodzącego  pomiędzy  filozofią  i  temi  typowemi  obja- 
wami życia  umysłowego.  Treść  zatem  drugiego  rozdziału  obejmuje 
następujące  poddziały: 

I.   Pogląd  ogólny  na  objawy  życia  umysłowego, 
n.   Filozofia  i  twórczość. 

in.    Filozofia  i  nauka. 

IV.    Filuzulia  i  życic  praktyczne. 

Dolyehezasowe  opracowanie  treści  drugiego  rozdziału. 
Zamączyliśmy  już  w  p<ipnitidiuni  pr/yi>isku.  że  dotj^d  prz.y  s/.czi'i:"'tł«iw«!i  «  haiaktcr\st.vi!0 
AloouHii  zwhicono  głównie  awag<^  na  joj  stosanek  do  nauk  einpiryo/nynh.  Wynika  to 
t  pneważnie  roalntycza^  i  nawet  naturalistycznego  nai^trojli  współczesnej  myśli.  To 
r^ż  zarówno  w  podanej  dotąd  litoratnize,  jak  i  w  całym  szeregru  piac,  o  kti»rych  mowa 

i^oniżoj  w  odpowiednich  miejsrarh  mniejsz<''L'o  dzioła.  kwcstya  tak  zwanej  itanhh 
n')ki  lilozofii.  wszczęta  praez  pozytywizm  Oomtea  (zob.  wyżrj  >tr.  Ił),  znalazła  (U*^*- 
r'>/.lecł**  i  wyf/erpnj!vt'.  fhoi'  nie  zawsze  bezstronne  i  pr/rtlniiotowe  opiarowaiiie.  Od- 
liuśn:i  liriTHriir.i  i>oil;i  ii;irii  f^'dy  sposobność  do  krytyfzneiio  rozłdorii  tej  kwcstyi. 

1'łuwijiu  tiż  w  związku  z  ti\  kwestyą  naukowosri  filozofii  rozpatrywano  dot^id  sto- 
Minek  tiluzotii  do  f'córczmci.  Jest  to  nowa,  wielce  eiekawa  kwcstya,  podjętu  przez  zwo- 
loułików  nowo-kantyzmii,  z  Fr.  A.  Langem  na  czoło  (zob.  wyżej  str.  55).  Vrzy  joj 
rozbiorze  kierowano  si«;  jednak  pnteważiue  skeptyi-znym  po'_'l:ideirt  na  twórcze  porywy 
,peexji  myślowej**,  zamiast  mjąi}  się  rozbiorom  dodatnicli  czynników  twórczości  tak  w  na* 
nee  w  ogulo,  jak  i  w  szczególności  ^w  filozofii.  Do  tog[o.  jak  zobairzymyf  niofrą  służyć 
Zk  punkt  wyjścia  W8ka7/)w^ki.  znajdujące  się  zarówno  w  pracach  niektóiych  w.spółczo9nycli 
p*!yoholoeów,  jak  i  w  dziełach  Platona,  KLvnta.  .S«'UKLUSOa,  Libelta,  Fkoh.schammkka 
i  iniąych  <zob.  między  innemi  dzieła  tyołi  myślicieli  podane  już  wyżej  w  przoglądiiie  lite- 


Ltocołe 


64 


§  3,3.     PODZIAŁ  WSTęPU  DO  FILOZOFII. 


ratiuy  §    tti ).  W  kaćdym  nucie  nowo-kantjnn  przyczynił  się  wielce  do  wjjMeńk 
stofiimkii  filozofii  do  twórczości 

Za  to  kwestja  oyC>lnrgo  jKH/lą«ht  na  ohjfiuy  życia  wnysloweyo,  a  mianowicie  >z  :-' 
g^ólowa  charakterystyka  i  kl;i>yfikacya  tych  objawów,  nio  znala/l  i  dotąd  nalożylego  ot^- 
robicnia,  ndpowiadająrpjrn  pfitr/eboin  nauki  wstępnej  do  tilo/ofii.  K\vt  >ty»*  tą  traktowan-> 
dot:\il  i>rawio  wvliv/.iii('  /.  punktu  widzenia  teoretycznej  psyrliul«ii:ii.  In-/,  odpuwiuduie^o 
uw/gli;dnienia  żyriowejjfo  rozwoju  tych  objawów  ze  stanowiska  it  h  ij\«/Duści  z  dążnościa- 
mi umysłu  na  polu  filozofii.   Na  tę  stron«»*  należy  tedy  zwrócić  wił^kszą  baczność. 

Kareszcie,  co  do  stosnnktt  filozofii  do  życia  praktyrsmyn,  to  w  dotychczasowy!  h 
badaniach  nad  tą  kweatyą  ograniczaDO  się  przoważnie  rozbiorom  stosunku  filozofii  do  re- 
ligfii,  t  j.  do  objawów,  mających  na  oka  dobrobyt  duchowy  człowieka.  Dążnośd  do  do- 
brobytu matcryalnegfo  uwzgfl»^'dniono  w])rawdzie  w  zakre^iie  ittyliłaryzma.  o  czeni  mówi- 
my w  odpowiodniem  miejscu,  ale  przy  tern  nie  badano  związku  filozofii  7.  temi  dąźnośi ii- 
mi.  l'odobnicż  nie  rozpatrywnnn  w  ostatnich  izasarli  gruntowniej  znii  Tionia  filozofii  Jia 
rozwojM  społeczeństw.  ( til  w  y  jsi  i;!  nti  świat  pięknej  ]>r;ł«'y  .1.  (łnj  t  (  ninvsKiEuo  iiul. 
\vy/A'j  str.  litłTatum  pow  s/n  (uki  lilu/oiu  nie  posi;ula  wydatiii(^js/«*)  rt»/.prawy  w  f.vni 
pr/.edmiocie.  A  jednak.  <'zyż  iiiożua  wyjaśnić  należy»;ie  istotę  filozoiii,  wykaza«-  wszwli- 
stroDoie:  czem  ona  jest  w  rozwojn  omysłowym  człowielui,  nie  mówiąc  szczegółowo  o  m^- 
droiH  życiowtj^  tak  śdśle  połączonej  z  prawdziwą  filozofią?  Oto  szerokie  pole  do  po- 
szukłwaUf  uzupełniających  dotychczasowe  opiacowanie  treści  tego  rozdziału. 

3.  TreiSć  rozdziału  trzeciego. 

K\v<-stvn  metodff  luuluń  filozofi<'ZTiv<'łi  .stanowi  koiiiei  zna  cześć 
składową  rozbioni  zasałlniczycli  pojt^e  o  łilo/ołii.  Możnaby  w|łra\v.lzii' 
zapytać:  vzy  traktowanie  ti*j  kw*'s(yi  w  naucr  wstę]>nfj  do  tilozotii 
jest  potrzebnem  wobec  hgiki^  która,  jak  widzieliśmy  2,a  u  jt^st  czę- 
ścią filozofii  zasadniczej  i  za  jmiiji*  się  w  tak  zwanej  metudoloffii  roz- 
biorem metod  poznania  i  ich  zastosowaniem  do  rc)żnyćłi  nauk?  To 
teź  na  początku  niniejszego  rozdziału  przedewszystkiem  usprawiedli- 
wió  należy  traktowanie  kwestyi  metody  filozofii  w  nauce  wstępnej  do 
filozofii  i  wyjaśnić  bliżej  różnicę,  zachodzącą  pomiędzy  tą  nauką  i  lo> 
giką  j)rzy  rozbiorze  te  j  kwestyi. 

Nie  W3'przcdzając  dalszych  w  tym  względzie  roztrząsaA,  zazna- 
czymy już  tutaj,  że  ogólna  nietodolo-  a  nank.  nie  bpierająta  siłj  na 
])0przrdnic"h  badaniacli  o  istocie  filozotii,  nic  luozc  dae  dokładnej  o<i- 
|)()\vi»  ( Izi  nu  pytanie:  rzy  tilozotia  wynia«ja  (Mlrrhni  j  metody,  ozy  teź 
pu.siikowae  siti  wimia  środktinii  nr< 'Tudulo^icznrnii  reszty  nankV  Po- 
dobnież ni«'  może  si(^  zajuu  wykazaniem  sz(ze«;ółowyeh  czynników  nt<  - 
tody  filozotii.  wypływającyeli  z  jej  istoty,  oraz  oceniać  znaczenia  tyeii 
czynników  w  jnawidłowym  postępie  badań  filozoficznych.  To  wszyst- 
ko są  kwestye.  które  wyczerpująco  i  krytycznie  traktowane  być  mogą 
tylko  w  związkn  z  lozbiorem  zasadniczych  pojęć  o  filozofii.  !•  j  istoty, 
stosunku  do  innych  objawów  życia  umysłowego  i  t.  p.,  t.  j.  właśnie 
tylko  w  zakresie  nauki  wstępnej  do  filozofii. 

^  J 


§  3,3.     PODZIAŁ  WSTĘPU  DO  FILOZOFII. 


65 


Zaznaczone  kwestye  ogólne  znajdą  najodpowiedniejsze  uwz^lęd- 
liiiiiie  w  ustępie:  o  metodzie  filozofii  w  ooóle,  podczas  gdy  rozbiór  skła- 
dowych ezymuków  metody  filuzotii  wyimio^ać  będzie  osobnych  pod- 
działów. Do  takich  zas  składowy<-h  czyiiiiik«'»\v  wszł-lkiej  nn-tody  na- 
ukowej uahv.H.  z  jednej  strony:  analiza^  rozbiór  biidimcgo  w  danej 
nauce  przedmiotu,  czyli  jego  różniczkowanie.  difłV'rencyacya.  z  drugiej 
^atizOf  i^ednoeuniś  szczegółowych  wyników  badania,  w  możliwie  jed- 
nołttym  poglądzie  na  dany  przedmiot,  t.  j.  całkowanie,  intł-gracya 
owych  wjników.  Mówiąc  tedy  o  metodzie  iiiozotii.  należy  ściśle  okre- 
ślić zastosowanie  zarówno  anatitif^  jak  i  $ynUxy  do  jej  badań.  Z  po- 
wyżneego  wjnoika,  że  treść  niniejszego  rozdziału  obejmuje  następujące 
poddziały: 

L   O  metodzie  filozofii  w  ogóle, 
n.   Analiza,  jako  czynnik  metodologiczny  filozofii. 

ni.    Synteza,  jako  czynnik  metodologiczny  filozofii. 

Dotychczasowe  opracowanie  treści  rozdziału  trzeciego. 

CkJ  (isasów  HhiiLA  i  v'umtf  a  i'mh.  str.  \'Ą  i  14).  pr/wlstawiająryfłi  il\v:i  p; z^ł-iwlco^lc  po- 
na  inetuU**  badań  lilo/.oti(«nvi;b.  kwestya  ta  nic*  znalazła  Uoiad  ilo-i  sputytilnfL^o 
opnuowania.    Nie  można  wprawdzie  zaprzeczyr,  że  dzi<;ki  szłzogóliiitj   Loyta-  iMili,a 
(w^d.  1-sz©  1843),  metodologia  nsnkowa  pod  nazwą  logiki  nauk  uczyniła  wielkie  postę> 
pjr;  świadczą  o  tem  nowsze  prace  %  zakresu  li^riki  Baina,  Duhamela,  Jbtonsa,  I^rbbr- 
WUA,  LdARDA,  SiflWABTA,  WuNDTA  I  inn^cb.  Alo  sse  wszy-stkich  tycb  autorńw  jfiden 
tylko  WuNDT  rozpatruje  speeyalnie  metodę  fliozolii,  empir^ną  i  dyalektyczną,  lei^ 
teloe  czyni  to  tylko  w  najut: "Inicjjszyi  li  z;iry.sat'b.    Resscta  zaś  autor«'»w  mówi  jedynie 
o  metodzie  nauk  specyalnyrh.  do  któryi  h  /:iliczają  wprawdzie  p»)  \vi<;ksz(<j  »  zt;śri  zarów- 
no naiikł'  o  durbtj,  i)«y<"holoirij\.  j;ik  i  imukr  o  '!połp<-/f'ń<T\vi(.'.  socyolojri:\.  /  drtiL''if  .i  stro- 
ny ita/.iiH./y.  \vpniw(]/,if  wypada,  że  już  Kant  )^tr.  I  J'  >ulitelnym  rozhioreni  pro«<'>:ów 
poznawczych  uni>»łii,  przy(rzyuił  się  wiel«'0  tlu  wyjaśnienia  za.sadni(;zy('h  «zy uników  kry- 
tycyzmu tilozuficzne^^o.   Pomimo  to  j(Hinak  ani  sam  Kant,  ani  zwolennicy  nowo-kantyzmu 
(str.  M),  nia  rozpatrują  Hzczegótowo  metody  filozofii,  a  mianowicie,  nie  zwracąją  należ}** 
t/ei  awagi  na  znaczenie  histoiyi  w  badaiiiat;h  filozoficznych  (§*^i).  ,  Tymczasem  filozofia 
jest  objawem  tak  chaiakteiystycznym  I  odrębnym  wśród  naukowycb  dążnośd  umysłu 
iodzkiego.  że  wszedistronny  i  dolcładny  rozbiór  metody  jej  badań  jest  koiiiorznyni  wa- 
runkiem prawidłowep^o  ich  rozwoju.   Zaniedbanie   zaś   spei-yalnych    po-zukiwań  nad 
trrti  pr7.łdmiot«<m   było  wła-inie  sktitkifm  wyrufrowania  kwesty!  ni(>tody  tilo/otii  /  za- 
kri'iii  samodzielnej  nauki  \v-;t«'pn«'j  do  tilozofii  i  traktowania  jej  wyłączni**  w  związku 
bądz  i£  oguiną  teor3'ą  poznania,  bądź  z  ogólna  metod«doe-ią  nauk.    ( )koli(  znt»5f  ta  do- 
wodzi najlepiej  koniecznej  potrzeby  poświ»jcenia  metodzie  tiluiiufu  speoyalnogo  rozdziału 
we  Wdtijpie  do  flloKobi,  t.  j.  w  związku  i  na  podstawie  krytycznego  rezlMom  zajtadni* 
t^dł  pojęć  o  filossofli. 

4.  TreM  rosdziala  czwartego, 

Z  pierwszego  wejrzenia  mogłoby  się  wydawać,  że  rotbidr  umysłu 
fhzf^iemego  stanowi  tylko  okolicznościowy  dodatek  do  rozbioru  zasad- 

itrav«^  W«t«F  4«  tloi«li.  5 


66  §  3,4.     PODZIAŁ  WSTĘPU  DO  FILOZOFII. 

niczyeli  pojęć  o  filozofii,  a  nie  integralną  część  jego.   Zdanie  takie 
świadczyło  b\-  jednak  o  bardzo  powierzchownym  poglądzie  tak  na 
kwpsłtyą.  juk  i  w  og(')|p  na  filozofią.    Filozofia  nie  jest  jakąś  istotą 

odłTwaiią.  istniejącą  iiiczalcżnic  od  umysłu  lilozoticznego.  t.  j.  od  umy-  i 
siu.  za jiim pitfico  się  i« •/wiązaniem  zagadnień  łiluzotii.  pracującego  nad  ; 
niu,  (iin/ut  iijui  I  go.   Li  ulubienie  pojęć  odei^anyeli  ji*.st  wprawdzie  obja-  ' 
wcm  i1m-.(   jiuwszichnym,       ale  pomimo  to  krytycznie  bynajmniej  nie 
uzasadnionym  i  nadto  daje  powó(i  <lo  wichi  nieporozimiien  i  zboczeń 
z  prostej  drugi  |)raw«iy.    Do  jakicb  to  np.  nadużyć  doprowadza  czę-  | 
sto  uosobienie  abstrakcyjnego  poj^ia  nauki!     Nauka  tego  dowiodia," 
y,nauka  tego  wymaga,"  „kto  si^  nie  zgadza  z  tent  hib  owem  zdaniem.  ^ 
uziian<*m  przez  naukę*  jest  zacofań(  ł  in,''  i  t.  d.  i  t.  d.  oto  trazesa.  ^ 
które,  8zczeg(Vluiej  u  nas,  właśnie  dla  braku  naukowego  wykształcenia.  ' 
najczęści(\i  słyszeć  się  dają,  a  które  ze  stanowiska  faktycznej,  koo-  ' 
kretiiej  piawdy  sprowadzają  się  do  zdania:  „ten  lub  ów  ttcAmy  dowo- 
dzi  Inb  \v\ maga  tego  lub  owego  i  znalazł  w  tym  względzie  tych  lub 
owych  zwolenników,  albo  też  tych  lub  owych  przeciwników".  NatAa 
nie  jest  rzłH-zywi.stą  jnkąś  l)oginią  lub  królowa,  jakimś  prawodawcą. 
kti'>rennt   się   należy   bezwzględne   posłuszeństwo.    ( )na  j«*st  j)(»i)n<s!ii 
tylku  zl>n;reni  mniej  lui)  wię<-ej  uzasadninn  vch   pogludctw .  zdań,  tcuiyj 
\vvgł<t<zonycli  przez  n')żnyi  li  uczonych,  którzy  znowu  nie  mają  żadne- 
go piMWii  domagać  się  od  innych  uczonych  lub  w  og<')U*  od  hidzi  my- 
sląeyeh  pi )słuszei'ist w:i.  lnł>  wiary  na  słowo.    Przeciwnie,   każdy  uczo- 
ny, a  nawet  i  nie  uczony,  ma  prawo  otlstąpić  od  panujących  i  uajpo- 
w»ze(  liniej  uznanych  zdań  —  nawet  od  zdania,  że  słoAce  wschodzi 
i  zachodzi   Kopernik  >,  --  pod  warunkiem  jedynie,  aby  udowodnił  nie- 
pi^uwdę  zdań  zaprzeczanych,  a  prawdę  swoich.    Całą  tedy  naukę  sta- 
nowią jedynie^  poglądy  i  zdania  uczonych,  odpowiednio  uzasadnione, 
dające  się  udowodmn  ze  względu  na  swoją  prawdę  lub  nieprawdę. 
Wszystko   zależy   tu   od   właściwego  uzdolnienia  i  przygotowania 
umysłów  do  wygłoszenia  uzasadnionych  pogląilów  i  zdań.  Niezależ- 
nie od  tdkieli  umysłów  nie  ma  żadnej  nauki.  Podobnież  i  filozofia  iat- 
hii  je  tylko  o  tyle.  o  ile  istnieje  i,m(/sł  filozoficzni/.    Nie   można  uiuwić 
o  lilozoHi  Ze  stiinowiska  prawd\    k<inkn'tnej.   nie  zu  iarnjąc  uwagi  na 
natur*;    innysin.    wydającego    Hlozuiią.    i    nn    waruid-ii    jego  rozwoju. 
\\'-^/y>tK<».  (  O  powied/iłM'  możemy  o  lilozofii  na  porlstnwie  t<-nretyczue- 
go  i  historyi  zno-krytyeznego  l>:id;inia  jej  istoty,   znajduje   swoje  osta- 
teczne w\  jiisnienie  dopiero   przez  roziiiór  czynników,   uzd  o  Imających 
iimysł  d  >  iilozotówania.    Bez  wyjaśnienia  tytth  czymiików.  pojęcia  na- 
sze o  lilozofii  i>oz(».stały  by  w  sferze  abstrakt  yjnej  i  nie  dałyby  aię 
należycie  s]M)żytkowae  w  praktyce  życiowej,  nie  przyczyniłyby  się  do 
jej  prawitUowcgo  pr>>(tępu  w  kit^runku  rozwiązania  zadań  filozofii  1^ 

« 

Digitized  by  Google 


§  3,4.     FODZIAŁ  WSTĘPU  DO  FILOZOFII. 


67 


tedy  rozbiór  umysłu  filozoficznej  stanowi  konieczną  cz^sć  sldadowti 
naoki  wstępnej  do  filozofii. 

Bozbiór  ten,  z  natury  rzeczy,  traktować  winien  zarówno  o  uzdol^ 
niemu  umysłu  filozoficznego,  jak  o  jego  rozwoju  i  wykozialcmiu.  Wy- 
jaśnienie tych  inoment()w  nie  wymaga  szerszych  wywodów. 

Pnedewszystkiem  nie  trudno  zrozumieć,  źe  jak  wszelkie  czynno- 
ści, mające  na  cehi  rozwiązanie  pewnych  określonych  zadań,  tak  i  fi- 
lofsofia  wymaga  szczegóbiego  utdolaimia  umysłu.  Stanowi  ono  pierw- 
ssy  warunek  samodziehiej  pracy  nad  filozofią,  t.  j.  filozofowania.  Od 
jasnego  poglądu  na  psychologiczne  czynniki  tego  uzdolnienia,  zaleiy 
bliższe  określenie  jego  prawidłowej  działalności,  oraz  świadome  wdi  o- 
żenie  się  lunysłu  w  ową  pracę  myśli,  która  wydaje  liloz<»!ią.  To  uz- 
dolnienie  filozoficzna  jeditustkowego  ninysłu  jest  jednak  ohjnwfni  o«2;ól- 
nie  ludzkictj^o  iizdnlnifiiia  i  łuczy  sii^  jak  najściślej  7.  rozwojem  /»?-«f^>- 
r(f£ini^m  tilrz  in.  wi^c  należycie  zroziuniaocm  być  może  tylko  w  zwią- 
zku z  -poglądein  na  ten  rozwój  historyczny  filuzofii.  Nakoni»M-  j>niwi- 
(ilowa  praca  umysłu  filozoficznego  nad  rozwiązaniem  zadań  filozofii 
uskutecznia  si^  jedynie  dzięki  odpowiedniemu  wykształceniu,  które  po- 
winno być  wszechstronnie  zastosowanem  do  tych  zadań  filozofii.  Tyl- 
i£0  odpowiednie  wykształcenie  obdarza  umysł  wiadomościami  niezbęd- 
nemi  do  pracy  nad  filozofią  i  nadaje  najwyższym  nawet  zdolnościom 
dziefaiość  i  wprawę  do  owych  procesów  umysłowych,  którym  filozofia 
swe  istnienie  i  swój  rozwój  zawdzięcza. 

Z  tych  pobieżnych  uwag  przekonywamy  się  o  potrzebie  obrobie- 
nia treści  niniejszego  rozdziału  w  nast typujących  poddziałach: 
I.    Uzdolnienie  lunysłu  filozoficznego. 
II.    Rozwój  liistoryezny  umysłu  filozoficznego. 

m.    WyksztUriceau'  uniysłu  filozoficznego. 


Dotychczasowe  opracowanie  treści  czwartego  rozdziału. 

'•gólne  naukowu  dano  do  opracowania  zaznaczonych  pr/.<'driii()tu\v  rozd/.ialu  (./.wartci:!) 
iawif»rają  w  xohk»:  psyclinloLna.  historya  tilozoHi  i  pCHlai,'Oi:ika.  Tiei  wsza  nuiwi  o  ri'>żny<  h 
>  iulnij<<  i;i<  li  i  dążnosi  iarli  uiny-.łu  w  ofjólo,  więi;  ohrjnmjp  /fłrnz»»fti  w^^ystkit*  t<*  czyn- 
niki  ży«;ia  umysłoweg^o,  kt«,»rł'  s-it;  \vyrażaji\  w  i(Z(hlnicniu  jtku>>jH  ziu  in.  i)riip^a  traktuj»* 
•  stupniowjm  rozwoju  filozofii  w  ogfóle,  wił,'c  zawiera  w  sobie  zaraztnn  dane  (!<•  puj^l^dii 
aa  n»»o^'  Mstonjczny  umysłu  jHozojkzneyo.  Trzei^ia  wreoziio  mUiera  zagłady  wychowa- 
ak  i  wjkastałeeDift  umyatii,  więc  dotyka  i  zasad  wyks/tałnenia  zarówno  o^>liie^,  jak 
i  ftpcrjraliio-naakowego,  będących  podstawą  wykształcenia  filozoficznog^o. 

Pomimo  postępu  powyższych  nauk  w  nowszyi  li  (■7.a^a(■h.  nic  skorzystano  jednak 
Jwtąd  należycie  z  psychologicznych,  historycznych  i  peda»oj.'i(  zn ych  danych  w  celu  przed- 
•^tawionia  dokładnego  ołtra^n  M'/flolni<'!iia,  rozwoju  i  wykształcenia  utiij/słK  jiluzń/icziuyo. 
Sie  hnk  wprawdzie  w  rt'iżny<  li  (l/.ichi<  l),  jak  to  w  swojcui  niicj^.  u  zoliac/ymy.  licztiycli 
ryi<tw,  zaznaczających      lub  ową  .stront.-   uzdulnii^uia  i  nastroju   iiuiyslowc^^u  m^slit  ida. 

^  yui.L  o  i.y  Google 


68 


3,4.     PODZIAŁ  WSTęPU  DO  FILOZOFIT. 


filoKofa.  Podobnież  nie  brak  poglądów  na  rozwój  bistoryrzny  fllosofti  i  na  waranki  wy- 
kfiztricenia  filozofiesnego.  Ale  )»«łaej  charakterysiŁyki  imytAu  filosK^camcgo,  odpowiida- 
jącej  wymaganiom  współczesnej  kultaty  mtelaktoalnaj,  do^d  nie  posiadauj.  Kie  wj- 

•/juh  Aono  jej  nawet  oJpowieduiego  miejs(»  w  rałoks/.tałcio  badań  filowflcziiycb,  -  więc 
t^^ż  nio  luożua  liyłu  traktowai-  tego  pr/e<lniiutu  inaczej,  jak  tylko  sporadycznie  i  aforr- 
rtyrznic.  Tyni('/(i-cni  ^tanowi  on  naturalne  mt\kri\<^]on'w  i  zamknięcie  krytjł^znPG-o  rwi- 
liioru  zaNadnic/Ąi  lł  puj<,'t:  u  filozofii.  s\ ntctyi  zn«'  skupienie  wszelkich  tćotftycziiytb 
i  liistoryczno-krytycznych  poglądów  na  tilozotią.  ru.>Uiraniy  si»;  tedy  według  sił  n&szycb 
u  uzupełnienie  tego  braku  w  niniej8Z}in  w^t^pie  do  filozofii,  o  ile  na  to  nmj  tego 
dzieła  pozwolą. 


Rozdział  pierwszy. 

ISTOTA  FILOZOFII. 

I.    Określenie  iilozulii. 

§  4. 

Nazwa  i  przedmiot  filozofii 

Wyraz  filozo/ia  dosłownie  oznacza  nuiość  mądrości.  Zgo- 
dnie z  tern  dosłownem  i  zarazem  pierwotnem  określeniem, 
filozofia  początkowo  obejmowała  całą  wiedzę  człowieka, 
skupiała  w  sobie  wszelkie  usiłowania  umysłu  ludzkif^go 
nad  poznaniem  i  wyjaśnieniem  objawów  bytu.  Gdy  atoli 
z  czasem  zakres  wiedzy  znacznie  się  rozszerzał,  zastoso- 
wano i  do  niej  zasadę  podziału  pracy,  a  wtedy  z  filozofii, 
jako  z  ogcUiiLgo  ])nia  wiedzy  ludzkiej,  po  wyrastały  nauki 
szczegółowe,  zwane  specyalnemi  i  wyodiębniały  się  coraz 
bardziej,  jako  samodzielne  konary  i  gałęzie  wiedzy.  Z  tern 
WBzystkiem  jednak  filozofia  jednoczyła  w  sobie  zawsze  za- 
sadniczo całą  w^iedzp  ludzką  i  pozostawała  łącznikien^  po- 
między rozstrzeionemi  naukami  s)>(m  yaluemi.  l^rzyswoiw- 
szy  zaś  sobie  również  charakter  oddzielnej  nauki,  zajęła 
się  badaniem  owych  ogólnych  zasad  wiedzy,  nad  któremi 
się  nie  zastanawiają  nauki  specyalne,  jako  zajęte  badaniem 
pewnych  szczegółowych  przedmiotów  wiedzy. 

Do  takich  ogólnych  zasad  wiedzy  ludzkiej  należą: 
1)   Zasady  umysiiomy  czyli  podmiotowe  (subjektjfwne).  Są 
to  zasady  wiedzy,  wynikające  z  natury  umysłu,  jako  pod- 
miotu wszelkich  procesów  poznania  rzeczy. 


Digitized  by  Google 


70 


§  4.     OKBEŚŁGNIB  FILOZOFII. 


2)  Zasady  rMecMwe,  bytowe,  czyli  prtedmiotaue  (objek^ 
ne),  t.  j.  zasady  wiedzy,  dotyczące  bytu  i  jego  objawów. 

jal<(>  rzeczy,  przez  imiysl  ludzki  poznawanej,  jako  przed- 
miotu poznania. 

Ponieważ  jednak  badanie  tych  ogólnych  zasad  łączy 
się  ściśle  z  poglądem  na  szczegółowe  przedmioty  wiedbsj 
i  ma  na  oku  ich  zrozumienie  i  wyjaśnienie,  przeto  w  skład 
badań  nad  ogulnemi  zasadami  wiedzy  wchodzi  koniecznie: 

3j  Wyjaśnienie  szczegółowych  przedmiotów  wiedzy 
z  punktu  widzenia  jej  ogólnych  zasad. 

Z  powyższego  wynika,  że  hlozofia,  jako  oddzielna  na- 
uka, vv  różnicy  od  innych  nauk,  ma  za  przedmiot: 

1)  badanie  podmiotowych  czynności  czyli  procesów 
umysłowych,  doprowadzających  do  wiedzy,  t.  j.  czynności 
poznania  rzeczy: 

2)  badanie  przechniotowych  zasad  bytu,  o  ile  to  jest 
możliwem  przy  pomocy  procesów  podmiotowych  umysłu, 
w  ogóle  przy  pomocy  jego  zdolności  poznawczych; 

B)  wyjaśnienie  szczegółowych  przedmiotów  poznania, 
t.  j.  szczegułuwycłi  objawów  bytu,  z  punktu  widzenia  ogól- 
nych zasad  wiedzy. 

W  ten  sposób  wytwarza  się  następujące  określenie  fi- 
lozofii: filozofia  jest  nauką^  badającą  ogólm  Msaś^  wted/nf,  pod' 
miotowe  i  przedmiotowe^  w  celu  wyjaśnienia  szczefiółoim/ch  objawom 
byh*  ss  punktu  widzenia  ttfch  zasad  ogólnych,  o  ile  to  jest  możkwem 
prjty  zdoŁnośdack  pOBnawceyck  tmy9i»  budMego. 

1.  Określenie  dosłowne  filoiofii. 

OkreiUnie  do^aume  filozofii  ma  na  celu  wyjaśnić  tutstrę  filozofii 
Nazwa  ta  pochodzi  z  greckiego  wyrazu:  <p(Xoc,  co  znaczy  mUaimk. 
i  so^ta.  co  znaczy  mądrość,  więc  ^t^ódcr^  »  mił^ifnk  mądradei^  •^1X000919 
=  miłoSc  mądroiei,    Jiiz  HoUBR  i  Hbsiod  uŻ3'A\'ają  wyrazu  ocr^ioi  i  Oz* 

iiarzajł\  ])rzy  je^o  pomocy  wszelką  wiedzy  i  iimiojętność.  nawet  na 
polu  zręc  zności  praktycznoj.  np.  rzi  iiiiosł.  W  historyi  za-i  Herodota, 
najstarszł  gu  <lzu'|upi.^arza  greckiego  um.  4<  »s  i-.  przed  Chr.  *.  napotj- 
kamy  po  raz  pierwbzy  wyraz  fiUłZoj.    Pouliodzenie  tego  wyrazu  Hero- 


4,1.     OKREŚL  EN  IK  DOSŁOWNE  FILOZOFII. 


71 


Hot  wv[>i'owatlza  ud  kr«)la  l!fl\ j^kic^o  Krcznsa.  kt<'>i*\'  iin;(ł  i);i/.\v;n- 
kolona  filozofem  |)nni<nvaż  podróżował  po  różnych  krajacli  w  ci  In  ich 
h]i7.<7j'<X.o  poznania.  Pomimo  to,  mówiąc  o  siedmiu  nujs ta rszy tdi  mtjdr- 
cacii  greckich.  Herodot  nazywa  ich  jcszc/.c  ]>o|>rostu  mędrcami  czyli 
M^ittami  (oo^iotad,  a  nic  miłośnikami  mądrością  /Uo:o/ami. 

Cygb&on  i  DiooKNEs  Laebcydsz,  pisarz  grecki  trziK-icięo  wickii 
iiftszej  ezy,  opowiadają  iime  podania  co  do  początku  wynizu  filozofa 
według  któiycb  twórcą  tego  wyrazu  miat  być  Pitaoobas  z  Sumosu 
żył  w  VI-tym  wieku  przed  Chr,».  Jako  motyw,  który  skłoni!  Pita- 
gorasa nazywać  siebie  nie  tnędrcem,  lecz  tylko  miłośnikiem  mądrości, 
Dyogcnes  Ladrcynsz  ])0(hiji«  to  {)rze8wiadczenie.  że  iu<{dn/fH  jt^st  tylko 
Bófr.  człowiek  zaś  ni<'  jest  nii^drym.  lecz  miłuje  tylko  ma/hosć.  Ten 
^am  atoli  mot>^v  |łrzy  uż\rm  wyrazu  /iłozof  J*i,atox  |>rzypi>ujc  nic 
Pitagorasowi,  lecz  Sokratesowi,  i  zdaje  się.  że  miał  więk>/ą  shisznosć. 
aniżeli  rycoron  i  ni'>^r,.i,,.s  Laercyusz.  ponieważ  w  szkole  IMra^oriisa 
przez  długi  czas  pozostał  w  użyciu  wyraz  "J^jzia.  mądrość,  dla  f)/na- 
<zenia  poszukiwań,  mających  na  celu  poznanie  i*zeczy.  podczas  ;;dy 
uczniowie  i  następcy  Sokratesa,  jak  Kssenotont,  Platon.  Arystoteles 
J  inni  posiłkują  się  w  tym  względzie  po  większej  części  wyrazem 

Platon  i  Arystoteles  nadają  już'  temu  wyi-azowi  znaczenie 
ściśle  określone,  techniczne.  Pomimo  to  nie  odróżniają  oni  jesz<*ze 
fiozcfii,  jako  nauki  o  zasadniczych  podstawach  wiedzy  i  bytu,  od  rf'>«zty 
naukf  lecz  oznaczają  tym  wyrazem  wszelkie  w  ogóle  dociekania 
naukowe. 

Zresztą  zaznaczyć  należy,  że  i  w  nowszych  czasach  napotykamy 
podobne  utożsamienie  terminu  jilozo/ii  z  nauka  w  ogóle,  szcz«  g< 'dniej 
w  Anglii.  Tnk  np.  Newton  wyłożył  zasady  fizyki  maremat  v«  ziiej  we 
wvpomnianein  JUŻ  str.  11  dziele  pf>d  tytuh*m:  l^hUosophiiic  natur<Uis 
principia  nmthematica  lO^T.  A  Hzvk  nniri''l'^l<i  Nkil  Aknoih  wydajt- 
w  r.  1825  początki  fi:yh%^  które  nazywa  filozofią  przyi'Qdy  (MUmenU  o/ 
phiHćs  or  natural  pkiloaophif),  Hkokl  narzeka  na  to  jeszi^ze  w  roku 
i  dowodzi,  że  Anglicy  nauki  przyrodnicze  w  ogóle  nazywają 
filozoĄą,  że  wydają  pod  nazwą  czasopism  JUozodczm/ch  takie  pisma, 
które  zawierają  artykuły  z  zakresu  chemii,  ti^chniki.  rolniittwa  i  t.  p., 
i  ie  narzędzia  fizykalne,  jak  np.  barometr,  naz3rwają  narzędziami  fi' 
ktafiesnemi  i  t.  p. 

Takie  jednak  utożsamienie  filozofii  z  nauką  w  ogóle  stało  .się 
■   t  czasem  niemożliwem  wskutek  samodziehu-^o  rozwoju  nauk  szczeg*)- 
łowyeh  niezależnie  od  filozofii  i  |)o  za   jej   liezpośi-ednim  znkresem. 
'   Jnż  w  starożytności,  dzitjki   hadaniom    \KrHrMK[»KSA  i  Krwi  ioksa.  od- 
j   różniono  iiaiiki  matematyczne  od  tiiozolii  w  ^jcibicUA  znaczeniu.  Od 


Digitized  Ijf  Googl 


72 


§  4,1.     OKRBŚLBMIE  D08Ł0WNB  FILOZOFII. 


cza8Ów  zaś  Kopernika  i  Keplera,  Galileusza,  Hi  ygh£ns'a  i  Nsw- 
TON*A  wyosobniły  si^  astronomia  i  fizyka  z  zakresu  filozofii.  T.av(jisik» 
i  pEiBSTŁBT  nadali  chemii  charakter  samodziehuej  nauki.    W  pierw- 
szej połowie  biei%cego  wieka  Bichat  i  Jan  MClłer  dali  początek 
samoistnemu  naukowemu  rozwojowi  biologii  i  fizyologii.  Nareszcie, 
w  najnowszych  czasach,  badania  nad  róinemi  objawami  życia  urny-  i 
słowego  przybrały  charakter  samodzielnych  nauk  specjalnych.    Po-  ! 
mijając  historyą,  która  już  od  czasów  Herodota  zaczynała  si^  wzno-  ' 
śić  na  stanowisko  odrębnej  nauki,  dzisiaj  zajmują  już  obok  niej  takie 
stanowisko  filologia  i  językoznawstwo,  etnogratia  i  psychologia  tizyolo- 
giczna.  tlzięki  l>adanioni  j^irrwszorzędnych  uczouyeh.  jak  Bokkh,  Bopp 
i  Max  Miller,  Lazaels  i  Stkinthal,   Webek,  FECH.NEit,  Wundt 
i  wielu  innych. 

Wskutek  takiego  rozwoju  nauk  specjalnych  niezależnie  od  filo- 
zofii, doszło  nawet  do  teg^,  żc  w  ostatnich  czasach  filozofią  niekiedy 
poprostu  przeciwstawiano  nauce  i  broniono  zdania,  że  filozofia  i  nau- 
ka, to  dwa  róćne  zupełnie  objawy  życia  umysłowego,  że  filozofia  wca- 
le nauką  nie  jest.  Pogląd  ten  rozchodzi  się  naturalnie  już  zupełnie 
z  dosłownem  znaczeniem  filozofii,  jako  miłości  mądrości,  bo  miłość- 
mądrości  łąezy  się  z  dążnością  do  poznania  prawdy,  a  poznanie  praw- 
dy możliwem  jest  jedynie  na  podstawie  naukowego  badania  rzeczy, 
więc  tylko  przy  pomocy  nauki.  Zresztą  |)ogląd  powyższy  odnosi  się 
już  do  rzeczowego  określenia  filozofii  i  będzie  też  wskutek  tego  przed- 
miotem naszych  dalszych  roztrząsali. 

1.   Literatura,   dotycząca   określenia   filozofii   w  ogóle, 

a  w  szczególności  dosłownego.  (Hówne  dano  w  tym  wzglodzie  zebrał 
już  Kk.  I  kberwro,  Grundriss  der  Gesduehłe  der  PhUoaophie.  Wyd.  7-mc  1886,  T.  1, 
§  1.  Zob.  t«ś  W.  WiMDBŁBAND,  OtidwśkU  der  PkUotophie         §  1. 

W  nMSBej  Uteratune:  Daisbkbbro.  Dti^e  Jllotq/ii  prmna.  T.  I,  1  i  nast  Tr- 
szTŚSKi,  Zasady  kryiyiki.  T.  i,  106  i  nast.  Morawski,  FtUmfiOf  str.  17  i  nast  Paw- 
licki, O  podstawia  JUoa^i,  str.  2  i  nast,  ona  w  HUioiyi  greckiej  filozofii,  T.  I,  46  i  na-r. 
Skórskt,  Fihzii/ia.  str.  87  i  nast.  <  Jabryei>iki.  Czem  jUnzoJia  jrsł.  str,  V,i  i  nast.  (Ty- 
tuły pra<%  wyinionionych  już  w  przeglądzie  liieratury  str.  10  i  naat,  podawane  są  w  duó- 
ceniu  i  boz  roku). 

Her«^i»ot.  llisii.rUinim  lihri  iwirm.  VA.  F.  Palm.  1K-?U.  l.ib.  I.  '29  i  nast.  IV.  Uó. 

CiCKKo,  Tubculanue  disjmłationes.  Lib  V,  3.  Cyceron  opowiada  tutaj,  że  Pi- 
TAOOBAS  W  rozmowie  z  królem  fliuskim  IjeoncyiiBzem  nazwał  siebie  fihiofem,  dodając, 
że  tą  nazwą  oznacza  łych  ludzi,  którzy  dążą  do  mądrości  wyłącznie  z  mitoeci  kn  Biq, 
o  resztę  zaś  w  źycin,  o  honory,  bogactwa  i  t.  p.  nie  dbąją. 

I)iO(.-KNE»  La£btius.  De  mtis,  dogmatis  et  apophieg^natibm  darorum  pMetBfhi' 
rum  libri  decem.  Ed.  Coł»ot.  1866.  We  w  f.  pio  do  tego  dzieła  Diogenes  La^rcynsa 
objaśnia  Tina^^zonif  wymru  filnznfin.  a  w  Ylll-cj  księdze,  npisujnc  /y<io  PiTAfiORAs^  na- 
znacza, że  był  on  piurwszym,  który  ożył  tego  wyrazu  w  zaznaczonym  powyżą}  (jwb.  tu 


§  44-   OKBBŚŁBNIB  DOSŁOWHB  FIŁOZOni. 


73 


5tr.  71)  ZDMieiiiu.  Dio*gfnes  La"rcyusz  powołuje  sin  u*  tym  wigh^/.w  isł  świade- 
rtwo  Heraklidesa  Pontyjskiego,  ucznia  Platona,  który  jednak,  wedłujr  wszelkiego  praw- 
dnpodobień.''tu  ;i.  pr/ypi^ujf*  tylko  Pitafrorasowi  tn,  co  w  AjKtlogii  Platona  Sokrates  mó- 
wi o  sobie,  a  uiianowii  ic,  że  nic  nio  wir  i  że  luądryiii  nazwat'  można  jodynie  samego 
lioga.  Zob.  ApdiHfia  ^'lati^na  (^p.  IX  p.  23.   Porównaj  toż  Fedrma  p.  278,  oraz 

O  poglądach  PŁATOHA  i  Arystotbłbba  na  iloBoilii  2ob.  w  iiast«;pnym  nndsiale: 

Co  do  nloisaiiuenia  filoulii  z  nanką  pntei  Anglików  lob.  ponisąj  (§  6,,i,  pn^pisek) 
podziw  nauk  wecUug  Aenotba,  orBS'HBGBL.  Encyldop$die  der  phUost^iachr,,  IT/ssm* 
fchnflen.  Werke.  T.  VI.  13.  Yorlesui^en  iiber  die  GeschicMe  der  Philosophie.  Werke, 
T.  XIII.  72  i  na.st.  Odpowiodż  w  imieniu  Anglików  na  uwagi  Hegla  daje  Hkhhkrt 
•Spencer.    Firftł   principleji  ^  Znakomity    myśliciel    anL^if-l-^ki    wykazuje   tu,  że 

Ł  przeciw Ifjjłych  poglądów  Nipmc<iw  i  Anglików  na  filo7^fią  nalf/N  dojsc  do  sj^ntt^-tycz- 
nego  określenia  jej  LstotnycU  zadań.  Szczegóły  pod  tym  wzglądem  zob.  niżej  w  roz- 
datle  o  rMeetowydi  oftreileniadk  J3oeqfii, 

2.  Liiteratura  odnośnie  do  wydslelanla  się  nauk  specyal- 

nych  a  lilOBOflL  Proces  stopniowego  wytwoTsenia  si^  aamodidelnych  nauk  spo- 
cyabjcfa  na  pierwotnym  grancie  ftlowsfti  pnedstawiąją  szczególniej  następające  prace: 

niTTER,  GtschicMt  der  PhUosophie.  T.  1,  1836.  -tr.  150  i  nast.  Whkwell»  Hhiory 
i>f  the  inductitr  nóenccM  IKM,  wyd.  :ł-cie  1857.  'J\  Ill-ci  ks.  1-sza.  Historya  irreckiej 
ńlozofii  i  fizyki.  Draper.  History  of  fhr  iutellecłual  dn^Hopuient  of  Kio-opr  1HH"2. 
i'TOkład  polski  .1.  Karłowu-za,  wyd.  -l-uu-  iRś;?,  F  1'ai'ii.i.ox.  Hisł, >,,■<■  di'  la  phibh- 
^pkie  modernę  duna  ftes  rupport^i  arec  U-  defd(ijiprni<  )if  ihn  M  ieucrn  dt  hi  iKtiure.  2  to- 
my 1876.  W.  WiNDfciLBANb,  GcJtchichłe  der  jwwcrm  Philosophie  iw  ihrem  Zummmcn- 
Uny  mit  der  aUgnneinm  (Miur  und  den  beeonderen  Wmenechaflen.  T.  I  1878.  T.  11 
1880.  Eco.  LMąvEy  Uińoire  de  la  pkUotcphie  et  dee  eetencte  1879.  Kwestyą  tę  nwzglę- 
dniz  lównież  wspomniana  jnż  wyżej  (Btr.  40)  historya  nowszej  filozofii  H.  Falckbnberoa. 

Bogate  matfiryały  w  tej  kwostyi  zawierają  w  ^obie  także  takie  bistorye  -iii  f  yal- 
nych  nauk  jak :  E.  DttHUlfOt  Kritische  Geschichłe  der  Mechanik  wyd.  :J-ie  1H87.  Max 
Marie.  Hintoirr  des  sriericrft  małhemałiques  et  phisiqnes.  10  tomóu  ISSH.    11  kl- 

LER.  Grsrhirhfr  der  Phystk  lHg4.  Mkybb,  Otechkhte  der  Chemie  lbi?i>  i  inno,  oraz  dzie- 
ia  z  zakresui  ogólnej  bistoryi  kultury. 

2.   Pogląd  liibtor^czoy  ua  rzeczowe  określenie  filozofii. 

Określenie  dosłowne  filozofii  musi  bjó  koniecznie  uzapetnionem 
przez  określenie  rzeczmoe  czyli  rettlne^  nie  ograniezająco  się  objaśnie- 
Biem  znaczenia  wyrazu  fiUnofia,  lecz  dające  odpowiedź  na  pytania: 
ftemJeH  filozo/ia  w  istocie,  w  rzeczywistości? 

Wyłożone  w  ]łardgrafit'  str.  70i  określenie  filozofii,  jest  określe- 
niem rzcczowcni.  Wypływa  oiiu  z  całe^^o  dotycłu-zasowego  rozwoju 
filozofii  i  zaznacza  te  zasadnicze  jej  czynniki,  które  wcliodzi^  w  skład 
Wszelkiego  rodznjn  badań  filozoficznych,  bez  \vz<j;lp<iu  na  ruźno>c  zdaii 
my«?linpli  przy  bardziej  szczegółowym  poglądzie  ua  przedmiot  i  za- 
dania filozofiL 


Digitized  by  Google 


74  §  4,2,     RZECZOWK  OKREŚLENIE  FILOZOFII. 

Own  róŻ7i(»s<'  zdun  hvhi  p^łównyin  itowodcm  lirziiyi  h  narzekau 
na  chwiejny  charakter  tilozotii  jako  naiiUi  i  im  brak  stałych,  powszech- 
nie uznanych  zasad  w  badaniiu  li  tilozoficzuych.  o  czcni  mówiliśmy  już 
wyżej  (§  M,  przy])iseki.  Przy  pomocy  atoli  dziejów  filozofii  nie  tni- 
dno  wykazać,  że  myśl  filozoficzna  miała  zawsze  na  oku  cele.  zazna- 
czone w  podanem  określemu  filozofii,  t.  j.  dążyła  zawsze  do  samodziel- 
nego wyjaśnienia  zarówno  swojej  własnej  działalności,  t.  j.  umysło- 
wych czynników  wiedzy  i  poznania,  jak  i  przedmiotu  swojej  działal- 
nościt  t.  j.  otaczaji|cego  nas  bytu  i  jego  objawów.  Przekonywają 

0  tem  najrozliczniejsze  określenia  filozofii,  wygłoszone  w  różnych  cza- 
sach przez  pierwszorzędnych  myśUcieli.  Określenia  te,  pomimo  swej 
różnorodności  i  nawet  częściowej  sprzeczności,  nzupełniają  się  wza- 
jemnie i  razem  wzięte  doprowadzają  do  pełnego  pojęcia  przedmiota 

1  zadań  filozofii.  W  celu  udowd.lnKMua  prawdy  tego  zdania,  przed- 
stawimy tu  najwydatniejsze  w  dziejach  filozofii  określenia  jej  przed- 
miotu i  zadań. 

Pitagoras  'VI-ty  wiek  pr/fd  Thr.  i  i  inni  najstarsi  mędrcy  ^rre- 
cyi  aż  do  Sokratesa  uznawali  filozofią  za  badanie  przyrody,  dążące 
do  poznania  prawdy  dla  prawdy,  w  poczuciu  jej  doniosłości  i  potrze- 
by dla  umysłu  ludzkiego. 

Sokrates  to  określenie  filozofii  uzupełnił  wymaganiem  ześrodko-'*' 
wania  badań  filozoficznych  przedewszystkiem  na  poznaniu  samego  8ie> 
bie  (Yyd»&i  siot^tóy).  Rozpatrując  w  skutek  tego  czynności  umysłowe  po- 
znania rzeczy,  doszedł  do  rozróżnienia  w  świecie  czynników  niestałydł, 
zmiennych,  szczegółowych  od  czynników  stałych  i  ogólnych,  i  dowo- 
dził, żc  przedmiotem  nauki,  filozofii  powinno  być  poznanie  tych  ostat^^j 
nich  czynników.  m 

W  tym  duchu  Platon  okrcshł  filozofia   pojiroHtu  jako   naukę  1 
o  stałem  i  nicznńmnrni.   Nazywając  jednak  (  z\  nniki  stałe  i  nieznnni- 
ne  hvtu  ideami,   Platon  nadał  filozofii   charakter  nauki  o  czynińkaeii 
nadzmy*«łowyr'li.   transcendentnlnych  świata,  nauki  O  ideach,  idtoUtgii 
ipd  lOsa  =  |>ojęcie  ogólne  i  /.oyoc  =  nauka). 

Arystotełbs  odróżniał  już  filozofią  w  ścisłem  znaczeniu  tegO;^ 
słowa,  którą  nazywał  filozofią  pienrszą^  czyli  zasadniczą  (icpórf}  fpiXo<3o- 
fptfit  =  późniejsza  fMtafigjfka)  od  filozofii  w  ogóle,  którą  utożsamiałi 
z  nauką.   Ową  pierwszą  filozofią  nazywał  on  nauką  o  pierwszych  »- 
sadach  (ćmsr^tLi}  T^y  icpołtfoy  ^ip^cóy),  ale  łączył  z  nią  jeszcze  ci^y 
reg  specyahiych  poszykiwań  naukowych.  f 

Wśród  innych  określeń  filozofii,  wygłaszanych  przez  starożyt- 
nych Greków,  zasługują  jeszcze  na  uwagt^  poglądy  tak  zwanej  szkoły 
stoickiej f  założonej  w  lll-im  wieku  przed  Chr.  przez  Zenona,  rumz 
szkoły  Ełr-iKUUA  {lim,  270  r.  przed  Chr.;.    Obie  te  szkoły  uwzgl^(,liU£K  , 


§  4,2.     RZECZOWE  OKKBŚŁBNIE  FILOZOFII.  75 

l\  gluwnic  kv\«  s'typ  moralne  rzyli  rlotyfząre  praktyctnej  działalności 
człowieka.  Stoicy  określali  filozofią,  jako  dążność  do  cnoty,  a  Epikur, 
jako  dążność  do  dobrobytu.  Pomimo  to  zarówno  założyciele,  jak 
i  zwolennicy  tych  szkół  zajmowali  się  zai^azem  i  roztrząsaniem  umy- 
słowych i  przedmiotowych  zasad  poznania  i  wyprowadzali  swoje  po- 
glądy życiowe  z  tych  zasad,  jak  o  tem  świadczy  podział  filozofii,  przy- 
jęty przez  te  szkoły:  na  lo^kę^  naukę  myślenia,  fitpkę^  naukę  przyrody, 
i  «^if,  naukę  cnoty. 

Z  powyższego  okazuje  się,  że  chociaż  Grecy  nie  odróżniali  jesz- 
cze dokładnie  filozofii  od  innych  nauk.  pomimo  to  filozofią  pojmowali 
jako  naukę  o  zasadach  poznania  i  na  niej  opierali  swoje  poglądy  na 
świat  i  człowieka,  oraz  ua  jego  imiysłowłi  i  ż\  (  idwą  działalność. 

W  tym  też  duchu  Rzymianie,  za  przykładem  Cycerona,  określali 
filozofią  jako  naukę  o  zasadach  rzeczy  boskicłi  i  ludzkioli. 

Pierwsze  wieki  ery  chrześcijańskiej,  jako  też  wieki  średnic  aż  do 
końra  XVI-go  stulecia,  przedstawiają  nam  rozwój  filozofii  w  scisł^nn 
zA^iązku  z  rozwojem  poglądów  religijnyeh  i  pod  bezpośrednim  wpły- 
wem teologii.  Z  tem  wszystkiem  jednak  właśnie  w  ciągu  tych  wie- 
ków rozwinęła  się  coraz  wyraźniej  świadomość  zasadniczej  różnicy 
pomiędzy  wiarą  i  wiedzą,  teologią  i  filozofią.  Najznakomitsi  myślicie- 
le okresu,  np.  dw.  Tomasz  z  Akwinu  (f  1274  r.),  określali  filozo- 
fią jako  naukę  o  najwyższych  i  ostatecznych  przyczynach  rzeczy,  po- 
mawanych  przy  pomocy  przyrodzonego  światła  roztimu  ludzkiego. 
A  w  takiem  określeniu  filozofią,  jako  poznanie  rzec  zy  oparte  na  rozu- 
mie hłdzkim.  odróżniano  wyraźnie  od  teologii,  która  czerpie  treść 
swoją  z  wiary  i  objawienia. 

Z  XVII-\mi  wiekiem  rozpoczyna  się  okres  nowej  filozofii.  A\  nUre- 
tym  pu(  zi^tkowu  myslicicK-  wznawia  j<i  określenia  filozofii,  w  \  <;la- 
^zane  przez  .Htaroźytnych.  T  tak  [)irr\vsz\'  z  przed«?tawi(  idi  intwcj  fi- 
lozofii. Bakon'.  idąc  za  Ary.stotelesem.  utoż.-i:iinia  jeszrzf  filozotiii  /.  na- 
uką w  ogóle,  mającą  za  przedmiot  poznanie  Boga,  przyiody  i  czło- 
wieka. Ale  Bakon,  podobnie  jak  i  myśliciel  grecki,  wydziela  już  z  za- 
kresu ogólnej  filozofii,  czyli  nauki,  filazofią  ftenMzą,  która,  wedhig 
niego  ma  za  przedmiot:  1)  pewniki,  wspólne  wszystkim  naukom  (t.  j. 
w^uciwie  zasady  umpHowe  poznania  w  ogóle)  i  2)  ogólne  zasady 
wszechrzeczy,  a  mianowicie  zasady  ilości  i  jakości  zjawisk  przyrody, 
oraz  zasady  ich  możliwości  i  niemożliwości,  bytu  i  niebytu  (t.  j.  wła- 
ściwie zasady  prudmU4ow€j  m«iaĄtyetn$  poznania). 

Karteztttsz  również  utożsamia  filozofią  z  nauką  w  ogóle,  ale 
określa  ja  jednak  l)liżej  jako  naukę  o  wszystkiem,  co  może  być  po- 
ziiam  iii  przy  pomocy  pierwot iiycii  przyczyn  i  za.sad,  t.  j.  [nzy  porno- 
I  cy  princypiów. 


Digitized  by  Coogle 


76 


§  4,2.     RZECZOWE  UKKEŚLENIE  FILOZOFII. 


W  XVTTT-t  vm  wieku  występu  jo  jiiż  ziipołnio  wyraźnio  na  ja 
różnica  pomiędzy  lil<»zotił^  a  iimemi  nłtukami.    Punktem  wyjścia  rlojas-, 
nego  uświadomienia    tej    rńżnuy  hył  lozbiór   proroków  nmysłowyrl! 
poznania.  )()Z|inrzętv  z  należytą  <2;niiito\viiością  przez  takich  myślicieli 
jak  Malebbancos,  Łockb,  Lkibnitz,  Bu&kełey,  Hume,  Reid,  i  imu. 

Opierając  się  na  tym  rozbiorze,  Kakt  dąiyl  do  ścisłego  rozróż- 
ni' nia  czynników  podmiotowych  i  przedmiotowych  i  subjektywnych 
i  objektywnyoh)  poznania  i  przez  to  wniknął  co  raz  głębiej  w  ducha 
prawdziwej  filozofii,  jako  nauki  opartej  na  samodzielnych  taMdnch 
ktyfycii^^  W  tym  duchu  określi!  filozofią  w  róinicy  od  innych  ||  j 
nauk,  jako  naukę  o  związku  wszelkiego  poznania  z  istotnemi  celami 
rozumu  ludzkiego,  czyli  jako  iśUoloffią  rozumu  huUkieffo  (od  tik€^  s  cel 
i  ss  naukaV    Przy  tern  miał  na  oku  rozbiór  doświadczalnego 

czyli  przedmiotowego  materyałii  poznania  zr  stanowiska  ostatecznych 
zasad  rozniim.  Matoryał  ton,  jako  zaczer|)aTiy  zo  źródeł  postronny  h. 
nie  z  8anit'n;o  loziuan,  Kant  nazjrwał  w  ogól*'  hi»toryctnt/ni.  W  f»"U 
sposób  uwz^ltMlml  wyraźnie  zaznaczone  przez  na^  w  jiara^^rafie  zasaH- 
riieze  zadania  filozofii,  t.  j.  mzhiór  zarówno  podmiotowych,  jak  i  przed- 
miotowych czynników  poznania.  j 

W  wieku  bieżącym  filozofia  przyjęła  ostatecznie  charakter  naj-  || 
ogólniejszej  nauki,  nanki  uniwersalnej,  obejmującej  zasadniczo  całą  ' 
wiedzę  ludzką.  W  skutek  tego,  przy  bliższem  określeniu  swych  za-  \ 
dań,  filozofia  roztrząsała  je  z  dwóch  różnych  punktów  widzenia^ 
sprzecznych  na  pozór  ze  sobą,  lecz  w  istocie  uzup^^ających  si^  wza- 
jemnie, ponieważ  każdy  z  tych  punktów  widzenia,  wynikając  z  zasa- 
dy podziału  pracy,  miał  za  przedmiot  jeden  z  koniecznych  czynników 
wszelkiej  w  ogóle  wiedzy.  W  ten  sposób  jedni  wśród  myślicieli  roz- 
patrywali głównie  czynniki  umysłowe^  podmiotowe,  idealne  wiedzy  i  na 
nicli  opierali  swe  i>ofrl^^dy  na  świat,  podezas  gdy  drudzy  zwracali  swą 
nwag*^  przed  e  wszy  st  ki  om  na  ezynniki  rzeczowey  pr:edudoUjwe^  realne 
i  y)rzy  icli  pomocy  dążyli  do  objaśnienia  świata.  Ztąd  powstały  dwa 
przi  ( iwlepr^e  poglądy  na  istotę  i  z€Miania  filozofii,  pogląd  ideaUttycm^ 
i  realistijrznif. 

Przefistawicielami  pierwszego  poglądu  byli:  Fichtb,  Schsłłino, 
Heobł  i  ich  liczni  zwolennicy  w  pierwszej  połowie  bieżącego  wieko* 
Fichtb  określa  filozofią  jako  nauk^  naiik  •  Wissenschafbslehre)  i  sproi 
wadzą  ją  w  gruncie  rzeczy  do  rozbioru  iwiadomoiei^  jurnie  która  wyv 
twarzą  naukę  jako  systemat  koniecznych  czynności  ducha  ludzkiegO| 
ScHicŁŁnco  żąda  od  filozofii,  aby  drogą  procesu  myślowego  wyproww^ 
dzała  bądź  ])rzyrodę  z  ducha,  bądź  ducha  z  przyrody  i  z  tego  staiMi^ 
wiska  określa  filozofią  jako  poznanie  bytu  przy  pomocy  idej  i^WisMo^ 
schaft  des  Seienden  durch  dic  Ideen).   JIeoel,  nareszcie,  utożsamia 


§  4,2.     RZECZOWE  OKREŚLENIE  FILOZOFII.  77 

bfzw/.«;lf^<liii»-  inyśl  i  byt,  umysłowe  i  rzeczowe  ez\Tiiiiki  wiedzy  i  na 
tej  podiitawie  dowodzi,  że  tilozoria  jest  wynikiem  rozwoju,  w  skutek 
którego  dueh  powszechny,  idea  docliodzi  do  uświadoiiiietiia  so- 
bie swej  treści,  czyli  poprostu.  że  jest  nauką  o  bezwzględnej  idei,  bę- 
dącej zarazem  i  bytem  absolutnym. 

W  ostatnich  czasach  zwolennicy  idealistycznego  poglądu  na  za> 
dania  filozofii  powracają  znowu  do  Kanta  i  utożsamiają  filozofią 
z  krytyką  rozumu^  a  w  szczegóhiości  z  krytyką  jego  czynności  poz- 
nawczych. Do  nich  należą  głównie  tak  zwani  nowo-kantyści  w  Niem- 
czech, oraz  niektórzy  zwolennicy  Kanta  we  Francyi  i  Anglii,  o  któ- 
rych mówiliśmy  już  wyżej  (  §  2,2  ). 

Powyższym  myślicielom,  uwzględniającym  głównie  czynniki  we- 
wnętrzne, imiysłowe.  podmiotowe,  idealne  filozofii,  przeciwstawia  sitj 
szereg  myślicieli.  opieraj;u  vrh  si^  przi  ważnie  na  czynnikach  /.t  wuętrz- 
uych,  zmysłowych,  prze* imioi owych,  i-t-ahiyrli  wied/.\ .  ( uki  ł-śhi  ja 
til<'Z(łti!t  r()Wiueż  jako  naukę  najogóhiicjsza.  uniwcisuhiii.  ale  nauka 
•  t^f-jiiiiije  według  nich  jedynie  przedmiotowe  dane,  zacz4'rf)aui*  przez 
irniysi  z  zewnątrz  przy  pomocy  obserwacyi  i  doświadczenia,  na  pod- 
stawie rozbioru  szczegółowych  zjawisk  przyrody,  więc  i  filozofia  jako 
nanka,  według  tego  poglądu,  jednoczy  w  sobie  zasadniczo  tylko  owe 
dane  przedmiotowe,  w  różnicy  od  samodzielnej  działalności  rozumu. 
Tn  należą:  we  Francyi  ojciec  tak  zwanego  pozytjrwizmu  Auoust 
GoHTK,  w  Anglii  zaś  i  Niemczech  najznakomitsi  współcześni  filozofo- 
wie: HsBBEBT  Sfencbb  i  WiŁHBŁK  WuNDT,  do  których  przyłączają 
się  Uczni  zwolennicy  realistycznego  kierunku,  {przyjmujący  za  podsta- 
wę swoich  poglądów  wyniki  współczesnego  [jrzyrodoznawstwa. 

Według  Comte'a  filozofia  w  gruncie  rzeczy  jest  tylko  skoncen- 
trowanym wykłacicin  ostatecznych  wynik(')w  nauk  specyalnych.  Wsku- 
tek tego  filo/.olia  staje  si^  dla  niego  ])Oj)rostu  tylko  .^ystiniatyczną 
enryklopedyu  .sześciu  uznanych  przez  niego  nauk,  jako  to:  matematy- 
ki, astronomii,  fizyki,  chemii,  biologii  i  socyologii.  Wszelkie  samo- 
dzielne badania  filozofic  zne  Comte  wj^łącza  z  zakresu  pożyty wiznm. 
W  tymże  duchu  Spkx(  kk.  ( liociaż  nadaje  badaniom  filozoficznym  wi^k- 
«ą  samodzielność,  określa  filozofią  jako  nauk^  o  najwyższych  uogólnie- 
luach,  t.  j.  jako  zupełne  uogólnienie  wiedzy,  w  przeciwieństwie  do  nauk 
specyalnych,  które  nie  doprowadzają  do  takich  zupełnych  i  najwyż- 
iizych  uogólnień.  Wijni^t,  nareszcie,  zaznacza  wprawdzie  już,  że  filo- 
zofia posiada  zupełnie  samodzielne  zadania,  pomimo  to  określa  ją 
jednak,  jako  „naukę  ogólną,  obejiuującą  w  jeden,  wolny  od  sprzoczno- 
lici  systemat,  zasoby  wiedzy,  wykryte  przez  nauki  specyalne.** 

Powyższy  pogląd  historyczny  na  uajgłówniejsze  określenia  filo- 
zofii, pomimo  swej  pobieżności,  przckoiiywa  jednak,  że  lilozolia  obej- 


Digitized  by  Google 


78 


§  4,2.     BZECZOWE  OKUKŚLENIK  FlŁOZOFil 


muje  szereg  zadań.  h'żąrvrli  /a  obrehcm  badań  nauk  s|km  yuiiiych. 
Zadania  te  dotyczą  z  jednej  strony  podstawowych  zasad  wszelkiego 
poznania  rzeczy,  t.  j.  nauki;  z  drugiej  strony  ogólnych  zasad  bytu, 
jako  przedmiotu  wiedzy  iświata,  przyrody,  wszechbytu),  i  nadto  ma- 
ją za  przedmiot  wyjaśnienie  obja\vinv  bytu  ze  stanowiska  tych  sasad 
ogóhiych.  Temi  zadaniami  zajmuje  si^  wyłącznie  filozofia  i  dla  tego 
stanowią  one  przedmiot  jej  badań,  niezależnie  od  najwszechstronniej- 
szego rozwoju  nauk  specjalnych.  To  tei  zadania  te  zaznacza  wyraź- 
nie podane  przez  nas  w  paragrafie  określenie  filozofii. 

Lrlteratura  dotyeząoa  raeesowego  olue61anla  filosollt  Wj- 

klad  ssGSOgńlow}*  poglądów  myślicieli  ns  podstawowe  suady  filoiofii  i  jej  okresltaie 
stanowi  pnedmiot  hiHaryi  J&iótoM.  Ze  względu  na  poruaaoną  tii  kwestyą  zaahig^ą 

na  ssczególną  uwagę,  próis  w^ipomnianyi^h  już  na  str.  72  Riatoryj  JUot^i,  «BCSeg61]Ui9 
roKpiawa  Fr.  rKRKRwaoA:  Ueber  den  Begriff  der  Philnsophie,  przetirukowana  w  dne" 
le  M.  Hh^hi-h  a  Wrlł-  und  Lehrmamchauung  Fr.  Urbenteg's  1881),  str.  1  i  nast. 

/u/.iKK^.onf  powyżej  poglądy  zo^omitjcli  myślicieli  na  filozofią  wyloione  aootały 

w  iui.st^.pujiv  .\  i  li  praoach  : 

(  o  do  ł*iTAU0RA8A  zul».  wyżoj  str.  72  cytaty  z  ^'yckhoka  i  DlouENCiiA  La- 

EKCVUSZA. 

Ptaton,  Rt!8puVlkay  \\  22,  YI^  1.  21.  Mńwi  on  mit^l/.y  innemi:  «PiloiolSHnt 
miłośnikami  mądrości  należy  naswać  tych,  którzy  z  zamiłowaniem  oddają  się  posnamn 
prawdziwej  intoty  raeczy  (p.  480)*  —  ^Filozotkmi  są  d,  któny  pojmigą  to,  co  jest  sta- 
łem i  niezmieonem  (p.  -   l'rawJ/iwB  poznanie  bytu  (v6i}<3tc)  wyzwala  się  od 

wszelkich  przypuszczeń  i  zwraca  się  do  za^^ady  wszpchrzo«zy  i  przy  jej  pomo«y  dobi«^ 
do  i<  h  końca,  opicrajnc  się  i>r7v  tom  nio  na  świailoctwif  zmysłów.  le«  z  na  ideach  i  w  im 
>po?t<il>  dochodzi  nareszcie  'io  pujinowanii  idoj  (p.  511).  Bardziej  szł-zególowo  rozwija 
riaton  swo  poglądy  na  poznuuu'  w  o«j:tile  i  w  szozegrólności  na  filozofią  w  dialogu  Ttł  tfci^. 

Arystotkle.^,  Metai/hysica.  lAh.  IV,  cap.  1,  2  et  3.  W  tych  trzt^-h  ruzdzialaiii 
Metafizyki  wyłożył  Arystoteles  szczegółowo  swojo  poglądy  tak  na  naukę  w  ogóle,  jak 
i  na  pizedmiot  pierwsząj  ozyti  zasadniczej  filozofiL  Zaznacza  on  tntaj  między  inneni, 
że  istnieje  nauka,  która  bada  byt  jako  byt  (to  9v  ov),  oraz  jego  wltenoaci  {hiTZ^pniwtay 
Nauka  ta  odróżnia  się  od  wszystkich  nauk  sz(*zegółowych  (specyalnych).  Te  bowiem 
nie  rozpatrują  bytu  w  ogólH,  jako  bytu.  locs  każda  z  nieb  wyróżnia  w  nim  pewną 
cząstkę  i  liaila  własności  tej  cz:^«tki  jnk  to  np.  cz.iiiią  nauki  nmtcinaty<-/ne.  Filozof 
zaM.  lia'i;vi;\<-  hyt  w  ogtdo,  wnika  zarazou)  w  jego  zajady,  jako  tuż  w  zasady  wszystkich 
inuych  nauk. 

CiuBRo,  JJi-  officiis,  Lib.  II.  2;  .Srtpientia  autem  c^t,  ut  a  vetcril»us  philu.sopbls 
delinitum  mt,  rerom  dirinarum  ot  htiroananim,  cav8arum(|tte  qnibas  hae  res  rontineotaTf 
j«dentia. 

Co  do  filozofii  średniowiecznej,  a  mianowicie  co  do  poglądów  na  filozofią  Św.  Ta^ 
MASZA  Z  Akwinu  zob.  A.  StOtKL,  (łanhichtc  dn-  PhUoso^.hie  des  Mittel(Ut4-r  T.  II, 
str.  444  i  nast.   Zol),  w  tym  •  w^i^zie  także  eo  wyżej  str.  30  i  34  powiedziano  s 
wodn  pra«*  1'awli<kieoo  i  MoRAW.'łKiKoo. 

Macon.  A'  di(;riiłał>'  etc  izob.  wyż«'j  >-tr.  U>).  Lib.  111,  1:  i\nvttiUitiii  ithiloii^ 
phiiti   f/fiiiKii-   nt  roiiiiiiii iii^   i'hiii'.ii,ii.     I'i«'ru-/;i   lilozofią  l^akou  n<i^j 

i>uioiu  v'''^i^''^-V-  ^  \^^>i^%<o  vvuuHtaj4  mliii  li.mki  jako  kuuaiyi  jest  ona  uauką  ^^ytit^^ 


§  4,2.     RZECZOWE  OKREŚLENIE  FiLOZOFlI.  79 

Boitką  hmjch  nauk  (seientia  iinirersalis.,  qua'  sit  mater  reliqiiarmii);  rozpatruje  ona 
w^la»  wasystidm  nankom  aknama^f  i  stuiowi  wskutek  tego  ret  epUiadim  aiiomaium. 
S&Ato  bida  ona  9g6lne  wtamiodct  samyeh  rzeczy  sh*  względu  na  icb  ilość,  tcb  |HMlobień« 
stwo  I  hićDicę,  ich  mośUwość  i  niemozliwoftć,  ich  hyt  i  niebjt  i  t  p.  Est  autem  tn- 
4|iii8itio  de  condiłioMbwf  a&oeiditm  mtum  (<|iims  ( ranscmtleniee  dicoro  possiimaH). 
j'iuco.  muUo  mmiii,  diterm,  po«^iibili,  impoHAibili :  etiani  enłe  et  7k>u  enie,  attjue  ejutł- 
iijodi.  Przytem  jednak  nie  ma  za  przedmiot  oderwanyth  poj»;t%  w  dachu  dyaiektjreznyni, 
lerz  nr/patnaje  zazna<*7oiu'  -tosunki  jako  realne  w  hiMio^fj  r/e<zy. 

K.AKTKZYUSZ  rozwija  swoje  pogl^Uy  na  puznaiiie  w  ojjfóle  i  na  filozofią  w  pin  w- 
»/ej  częśł  i  swych  Zamd  filozofii,  oraz  w  n>zprHwie  O  metodzie  i  w  HoimyHluniach  izyl>. 
iryżej  str.  10).  Prawdawą  Aloiofią  utoisamb  on  stale  ae  ściąłem  i^ukoirein  poznaniem 
neof.  Posnaoie  takie  atoli  wodłog  niego,  opiera  się  na  pewnyeb  niewątpliwych  ssa- 
sadftrh,  czyli  princijMach,  wyprowadzonjdi  i  bezpośrednio  jasnych  1  wyraanych  idej. 
PSoiofia  jest  właśnie  takie,  na  aasadarb  oparte,  poznanie  rzeczy. 

Malkbrakcue  rozwija  swoje  JJoglądy  na  filozofią  w  Ponznkimmirnh  md  jmitrdą 
zol).  vryżpj  .tr.  11),  szrzog^ólniej  w  Ks.  Il-iej.  citł^śri  H-oiej.  rozdz.  (»-fv  i  Ks.  ill-iej.  cz.  2. 
r<>7łlŁ  .".  i;.  ( )pirrajał'  *<i<;  na  /.a/iia^-^onyTn  rozliior/e  zdolno.ści  poznawrzy<'h  człowieka. 
Mileliniiii-lif  Jim  li(łd/.j  do  wniosku,  że  „ws/Ąstki«»  !u\.sli,  wytwar/j»j!v»'  w  duszy  przy 
udziale  ciału  i  w  zależności  od  nieg^o,  są  albo  hi«;due  albo  ciumne " ;  umy^^ł  /nii  jest  o<rra- 
niiwnym  i  dla  tego  a  własnych  zasobów  poanać  nie  moće  ani  nieskończoncmci,  ani  isto- 
ty, sni  nawet  nectywistości  przedmiotów.  Za  jodj-ny  środek  poznanu  prawdy  uznaje 
MftlebnDche  hespośrodnią  łączność  dnsi^  z  Dogiem,  któiy  sam  jest  prawdą.  Widziot; 
^•/rstko  w  Bogii  ( voir  touteti  cbosea  en  Dieu)  —  oto  istotne  zadanie  filozofii  «Hug 
ilupruwadza  filozofów  do  poznania  rze<-/.y.  a  niewdzięc  zni  ludzie  naaywąją  t4>  poznanie 
Datoialnem".    W  ten  spos«'ił>  filozofia  h[<  y.\  się  tu  jak  najściślej  z  poczuciem  ndij^ijncm. 

LtłCKB  wyprowndza  swój  poifląd  ua  fiUizofią  /»»  ztlinin.  nr/ w inięffiro  w  Tmkftnie 
■>  *m]fde  ludzkim  <zob,  wyżej  słr.  11).  że  umysł  |)n/lia wiony  jc-~r  \\^/rlkiej  tt>-.,  i  w  lo- 
W.ej.  W  Ks.  II.  rozdz.  1.  2  te«,'o  traktiitu  L(łrkc  pumwnywa  duszę  z  biaiipn  /m- 
pififfH  fuldłc  jjaper,  -  wyrażenie,  które  w  łacińskim  przekładzie  teL'o  traktatu  zistą- 
piouo  wyFażenieni  tainda  rata).  Idee  umysł  wytwarza  wyłi^(>znie  pr/.y  pomocy  (kmwiad- 
i^fniOf  zewnętrznego  i  wewnętrznego,  opartego  na  wrażeniach  zmysłowych  i  rofiDksyif 
1  z  wynika,  ze  wszelkie  istotne  poznanie  rzeczy,  więc  i  wszelka  prawdziwa  fllozu* 
powinny  usprawiedliwić  treść  swcgą  na  podstawie  empiryczny,  h  danych. 

W  przedmowie  do  swego  Nowego  traktatu  o  umi^Hlc  ludzkim,  zawierającej  kry- 
t\k»'  poi^lądów  Lokka  i/.oli.  wyżej  str.  11 1.   Lbibnitz  sprowad/a  zasadnicza  różnicę  po- 
tuinizy  swrją  teoryą  poznania  a  teoryj^  Lokka  do  n'»żnicy.  jaka  za<'liodzi  |Hiiiiiędzv  IMh- 
\^>wm  i  Al y-tutfdesem.    „Zmysły,  imiwi  Leibnitz.  chociaż  są  konił»cznemi  pizv  poznaniu 
n>  Ą,  ui*-  ^^  jednak  wystaiczająccmi  dla  pełnego  rozwoju  poznania;  połlajt^  one  nam 
t)lk<j  przykłady,  t.  j.  prawdy  szczegółowe  czyli  indywidualne  (de,s  eKempIcM,  e'eHt-ii-dirp 
^  rerit«^«  partieulieres  ou  indiTiduelles).  Ale  żadne  przykłady,  potwierdzające  prawdę 
«8^Uaą,  bez  względu  na  swoją  iloać,  nie  są  wystarcząjącemi,  aby  nadać  tej  prawdzie  <:ha* 
nkter  jMMftzedkfM^'  konicatnoia,   7j  tego,  co  było  w  pizeszło-ści,  nie  można  wyprowadza*' 
|»!i»ij.*ku.  że  to  .'Uttiio  powtórs^y  się  zawsze*  i  w  pr/y.szłości-.  —  ,Z  tciro  zaś  wynika,  że 
frawdy  konieczne  opierać  się  mu.nzą  na  za.sadai  h.  nie  dających  się  udowodnić  przy  po- 
itn).-v  przykładów  sz<*wtrółowych.  a  więt;  i  nit?  przy  ptunocy  świadei-tu-a  /nty^lów  chociaż 
'•r/.  zmysłów  nie  nnelibyśnjy  powodu  niyślo-  <»  nich".    To  dowod/i.  we<Hii_'    I  j  ibnifza, 
t-i^ifuia  samodziflnej  i  04lręt»iiej  ticsi  I  w  unjy>l»'  ludzkim.    W  jednym  ze  «.vvuirii  listów 
kilku  >łuwa(!h  jak  najdokłailniej  określił  .swój  stosunek  do  Lokka.  w  kwcstyi  i>tuie- 
wrodzonej  treści  umysłu,  mówiąc*  że  umysł  je^t  .wrodzonym  samemu  sobie'*.  Wraz 
Kl^ldLem  podziela  on  znane  zdanie  teoryi  sensualistycznej:   Nihil  est  in  iutel]<H<tu. 


80  §  4^     RZECZOWE  OKREbLbiNIE  FILOZOFII. 

qnod  mm  fuerit  in  Mmm,  lecs  domaga  się,  aby  dodano  do  mago  słowa:  niri  ip$e  mlUk^ 
eiuB.  Z  powjrź:j2ttgo  wynika,  see  Łeibiiitz,  podobało  jak  Kartocyoto,  okruśia  lilognfią  jft> 
ko  poKiiame  neczy,  oparte  nie  na  świadectwie  zmystów,  lecz  na  zasadach  rozumu. 

Pon^lądy  swoje  na  filozofią  Bbrkblry,  Htmk  i  Kbid  wyłożyli  szc7^<^H')łuwu  w  wy- 
mienionych powyiej  pracach  (zob.  str.  11  i  12).  Prace  te,  za  pr/ykładem  I^kka,  uy 
inują  j^lównie  ro7hion»ni  poziiawczyrh  ł-zyaiuiści  umysłu  i  W!<kutek  tego  stały  aę 
punkt*'iii  v'\     ia  (11.1  j>ui.H;\iln  k t \  tyrzn«!go  na  pmslmiot  i  '/adania  filozofii. 

Bkkkklky  wraz  /  l.ukkt  in  dowuilził  żh  pojHłrioni  ogólnym  nie  udpowiada  żadna 
rzeczywistość,  ale  z  tego  /.ilaiiiii  wyprowadził  wniosek,  rozdiodzą^iy  si»'  zupełnie  z  empł- 
ryzniem  i  realizmem,  siluy.ący  przociwsie  za  podstawę  dla  .skrajnego  ideaUzmu,  a  mmao- 

że  świat  zmysłowy,  jako  poję^ue  ogólne  naszego  umysłu,  nie  ma  wcale  realnt^o 
bytu.  Realny  byt  posiada,  według  Berkeley'a,  tylko  dudi,  który  wytwarza  n^'niiUa' 
niejsze  idee,  a  między  innemt  i  ideę  świata.  Ztąd  pochodzi,  że  źródłem  naszej  wiedzy, 
więc  i  prawdziwej  filozofii,  może  być  tylko  duek  i  prawidłowy  rozwój  jego  cJiyniioMi 
lunyHłow  \  <  li. 

UiMK,  /  tyrh  siunych  msnt\  l.okka.  dochodzi  znowu  do  /.nprao.zfnia  rniłznosa 
poznania  w  o>^i>\i\  wn^t  du  >krj)t\ « y/.iim  i  zadawala  su^  pogl;iilanii.  uznaii«*jiii  \vsiV>d  lu- 
dzi konwemyuimlnie  za  prawd*.-.  Według  niego,  przy  poznaniu  rzerzy,  a  zititiiu  i  w  aio- 
zofii.  mamy  tylko  do  ezynienia  ze  ałomnkami  pomiędzy  ideami  i  z  /'aktami.  Stosunki 
pomii^dzy  ideami  istniejit  tylko  w  nasz3'eh  myślach,  wi^r  st^  zupełnie  niezależne  od  tzs> 
czywistości,  mąją  charakter  wyłącznie  podmiotowy.  Oo  zaś  do  faktów,  to  ich  poznanie 
opiera  się  na  tak  zwanem  prawie  jn-effctifnowoid^  ale  prawo  to,  według  Homera,  jest 
wypływem  naszego  nnwyknienia  do  pewnego  na8t\»pstwa  zjawisk,  -  więc  n'>wiiiei  uie 
może  nas  doprowadzi'-  do  pi)j»M  ia  raerzywistOM-i,  niezależnej  od  umysłu.  Tak  więr  za- 
dawalać się  mu-inty  i  w  zakresie  iiiozofii  poglądami,  które  wśród  danych  waruokuw 
uchod/f^  y.n  prawil/iwf. 

leu  skcptycyzm  Humi^a  starał  się  pra*zwyciężyc  łit;ij>,  powołuj^t  na  -woj^ 
zasadę  zdroiiryu  roznądku  czyli  zmysłu  jHfWśzedimyo  (commou  .sensuj.  Dzięki  t«mu  iUiir* 
słowi  zninszeni  jesteśmy,  według  Iteida,  uznać  Istnienie  całego  szeregu  prawd  o(aywi< 
stych,  bezpośrednk)  niewątpliwych,  pewnych  same  przez  się  bez  wszdkiego  dowodu  (sdf- 
evident  truths),  a  przyjmowanych  zawrze  i  wtoędzie  przez  wszystkich  rozsądnych  lud^d. 
Wynalezieoie  i  określ<Miie  tych  właśnie  pewników  stanowi  zadanie  pmwdziwej  filozofii, 
która  zatem,  według  Keida.  powinna  hyć  filozofią  /.lirowego  rozsądku. 

Kant  uzasailnil  podane  wyżc^j  (str.  70)  określenie  filozofii  głównie  w  swej  Kiy- 
tt/rr  cTt/s'f(*i/f)  rozunnf.  t'z.  ll-ga.  Sauka  o  metodzie.  Osłdzial  :ł-ci:  Aifhitektonikji  '"/}- 
-tcw^.i  lu/uiiiii  i/i>lt.  \v\/fj  str.  12;.  W  obec  hraku  pr/»-kła(lu  polskiego  n?łjważiiił'i-/.''ch 
dzieł  Kanta  (JivcHuWifcc  przełożył  tylko  kilka  jitsm  pomniejszych),  przytaczam  u-tęp 
nieco  oiwzeruiejszy,  wyja^śniający  pogląd  tego  myśliciela  tak  na  poznanie  w  ogóle,  jak 
i  w  HZftzególności  na  filozofią. 

.,Qdy  pomyam,  mówi  tu  Kant.  treść  poznania,  przedmiotowo  roztrząsaną,  wjmać 
mnszę,  że  wszelkie  poznanie  uważane  ze  stanowiska  podmmtowego  jest  aJbo  histoiyo* 
nem  albo  mcyonalnem.'' 

«P<)znanie  historyczne  jest  cotfnitut  er  dath,  racyonalne  Z!uś  i4jgniłu)  rr  ]iri)icipiui. 
H>-/.  względu  na  pierwiastkowa  jhk  hodzeuie  po/nanifł.  ']<'<t  ono  historyczneni  dla  każdego, 
krił  j«'  |nwifł<1a  t^  Iko  w  tym  -topniu  i  o  tylp,  o  ile  je  zkądinąd  otrzymał.  i  /\  to  za  p<w 
śr«?diiici\vcm  liti/.pu.-.redniegu  du.swiiulr/.euia.  allio  opowiadania,  czy  też  za  i)oino«.a.  n.\n'-?»- 
nia  (ogólnych  wiadomości).  Kto  się  tedy  nauczył  jakiego  siystcmalu  tiiozoliczue^o,  up- 
systematu  Wolffa,  choćby  miał  w  głowie  w.<izystkie  zasady,  objaśnienia  t  dowody,  wrtt, 
z  podziałem  tego  systematu  i  choćby  wszystko  na  palcach  wylic^ć  potrafił,  ponuBW  tz 
nie  posiadałby  innego  poznania  filozofii  Wolffa,  jeno  dokładne  historyczne:  on  wie  i 


Digitized  by  Google 


§  4,2.     RZECZOWE  OKREŚLENIE   FILOZOFII.  81 

tjOco  to,  eo  mu  dano.  Ody  jaka  definicja  okazuje  siv  wątpliwą,  nio  wie,  zkąd  um 
frńąfić  inną.  Kształcił  się  na  obcym  ronunie,  ale  atdolność  naśladowcza,  ni<;  jest  twórczą; 
to  wMeajt  pomante  jego  nie  ma  swego  źródła  w  iwmmie,  i  cliodaz  poznanie  to  ze  stano- 
wiska pnedmiotowego  jest  w  ssmej  rzeczy  rozamowem,  to  jednak  podmiotowo  jest  tylko 

bistont-znem.  On  izecz  dobize  pojął  i  zapaniietał,  t.  j.  dobr/.e  się  jej  nauczył  i  stal  się 
odciskiera  g^ipsowyni  żywego  człowieka.  Poznanie  rozumowe.  Iw^tl.-^ce  takieni  pr/edniłotoWO 
if.  j.  niOL';ł«'''  nt!*"  fior/ątkown  -iWfi  żrńdło  tylko  we  vr]x<nym  rozumie  człowieka)  zasługfu- 
je  jt«4yuie  na  t«  miano  i  pot  1  w/.Lrl-^dcin  {lodriiiotuw  yiii.  L'tl>  /araprpanpm  zostało  z  ogólnych 
2n'Kłeł  rozumu,  z  którycłi  wypływa-  może  /.arazMu  i  krytyka,  nawet  oilrzucenie  tn^śr-i  wyu- 
rzonej.  t.  j.  gdy  zaczorpauem  zostało  /  zfwa/?  (z  prkncypi-'»\v}"...  „l'oiinauie  może  być  tedy 
iilozsfieznem  ze  stanowiska  pnedmiotowego,  a  jednak,  uwaiane  podmiotowo,  być  history- 
cznem,  jak  to  ma  miejsce  u  większości  uczniów  i  u  tycb  wssi^iatkicb,  których  umysł  wyżej 
aad  sakra$  szkoły  nie  sięga  i  którzy  posostąją  przez  życie  całe  uczniami...** 

..Syi^t^at  całl£owitego  poznania  filozoficznego  jest  filozofią.  Należy  ją  r<»umieć 
«^  znaczenia  przedmiotowem,  gdy  się  ma  na  myśli  pierwowzór  dla  oceny  wszelkicłi  prób 
filozofowania^  w-7««lkif'h  tilozofij  podmiotowych,  których  budowy  tak  są  rń/norrtćine  i  zmien- 
ne. Z  teeo  <tarni\vi,vka  fibr/otia  jfst  tylko  ideą  możliwej  nauki.  kt<ira  konkretni'*  ni- 
gdzie nie  i-tiiifjc.  do  ku'»r«'j  jł^Jnak  ii^-iłujł-iny  ^łt-  zbli/y  ri'/n<'iiii  (in)L'aiiii  dopóty,  dopóki 
hie  odnajdziemy  śeieżki,  wiodącej  do  nifj,  a  zarosuit.tcj  łhwA>t»Mii  /.inysłowoś»i.  i  ni«' 
adelanjy,  w  miarv  ludzkiej  możności,  chybionej  dotąd  kopii  zrów^na4-  z  pierwowzorem. 
Dopóld  to  nie  nastąpi,  nie  można  sit;  też  żadnej  filozofii  nauczyć;  gdzież  bowiem  istnieje 
ooa,  kto  ją  posiada  i  poczem  poznać  ją  można  ^  Można  się  tylko  nauczyć  fBogofoirać, 
t  j.  pr^  pomocy  pewnych  danych  prób  można  kształcić  zdolnom''  rozumu  w  spożytkowsr 
nia  swyc^  ogólny  h  /asml.  z  zastrzeżeniem  wszakże  praw  rozumu  do  badania  źródeł 
owydi  zasad  i  do  ich  potwierdzenia  lub  zarzneenia." 

..Do  tfgo  f7.3«n  poj(»cie  filozofii  po7n«taje  zawsze  tylko  iinjevient  Hzknluntt  (Srlml- 
liegrirtt.  to  znarzy  pojfcicm  •«v.;reiiiaru  jKr/uania,  któremu  usiłujemy  natia<:  ZT!a<'Z»«nir  n;i- 
ukl  ni**  mąjąi'  jt-dnak  pr/.y  tern  na  rclu  nic  innego  pn'>rz  systcmatyczn<'j  j«HliM»>,<;i  owej 
wiedi£\.  a  zatem  du>koualu?>ci  l(M/uznej.  Istnieje  jednak  nadto  pojęcie  usztdiśiciałoue 
(Wdtbegritf,  conceptus  cosmicus),  które  we  wszystkich  czasach  służyło  nazwie  filozofii 
aa  podstawę^  a  szczególniej  w  tym  wypadku,  gdy  pojęcie  to  niejako  uosobiono 
i  w  ideale  fiasofa  przedstawiono  je,  jako  pierwowzór.  W  tej  myśli  jUozoJia  je»ł  nauką 
o  iieif^ftu  wszeUńęgo  pomania  z  Utotnemi  cdami  raztmu  ludzkiego  (die  Wl-^scnschaft 
t<M  der  Tieziehung  aller  Kikonntniss  auf  die  wesentlichen  Zwccki!  der  meuseblicben 
V<rDunft,  teleoloL^a  rationis  humanae),  a  lllozof  nie  jf;st  artystą  na  polu  rozumu  (Ver- 
nanftkilnstlfrt.  Ie<  z  prawodawcą  rozumu  ludzkiego  ((icsctzgfber).  W  tem  znnf7:fniu  by- 
l>  l\  widi  f  cbełpliwem  na/.ywa<-  siolłło  filozofem  i  rościć  pretensyą  do  zrównania  si*; 
i.  ])!!  ruow/orem.  istniejącym  j«?dynic  w  idei." 

.,Matematy«y,  przyrodnicy,  logicy  są  w  grunt^ie  rzeczy  tylko  arty.><tami  na  polu 
fozamn,  pomimo  znakomitych  postępów  pierwszych  w  zakresie  poznania  rozumowego 
*  ogóle,  a  drugich  szczególniej  w  zakresie  poznania  filozoficznogo.  Istnieje  jednak  nad- 
to nauczyciel  ideału,  któiy  się  posiłktąje  tamtemi  rodząjami  poznania  i  je  spożytkowuje 
^  Jako  nanędzia  dla  poparcia  istotnych  celów  rozumu  ludzkiego.  Tego  jedynie  powinniś- 
\  ny  nazwać  filozofem.  On  wprawdzie  nigd;;i>  nii  istnieje,  alo  ideę  jogo  prawodawtttwa 
\  lapot^icamy  wsz<.'dzie.  w  każdym  roznn>i*'  ludzkim'... 

'  .,To  ]imwo<law-:two  rozmtia  ludzkiego  ililr>/«ili  i    ilótyiy.y  dw«'>fh  tylko  pr/fdiiiiot<'»\v : 

przyrody  i  wolnosri.  i  olicjmuje  zatł-in  zarńw  ini  [itiiwo  |ii7.\  rody  ( N'aturgfs»'t/.K  jak  i  pra- 
wo moralne  (Sittengesetz\  początkowi*  w  dwtirfi  (>dn.'lmy(h  systcmatach,  a  w  końcu 
w  jininym  jednolitym  systemacie  filozoficznym.  Filozuita  pi-zyrody  ma  za  przedmiot 
Kistko,  co  jt»t:  filozofia  moralna  to,  co  być  iHummw* 


82 


4,2.     RZECZOWE  OKREŚLENIE  FILOZOFn 


t'st/^py  te  charakteryzują  wprairdzio  dobitnie  całą  ocięźałoóć  wysłowienia  Aafa^ 
ale  dają  zarazuin  pojędo  o  acisłości  i  krjtyeanoMł  jego  niyŃH,  wnikąjąooj  w  oBtatoeBe 
zasad3'  p«jsenania  ludzkien^o,  w  sscsegi^lności  filozołirznego,  jako  poraaiiia  krytfcnuga 
opart<*j|;o  na  rozitiorz"  ('inpiry(9En<^  niatcryału  \vii<<lzy  ae  stanowiska  zasad  rozumu. 

< '(»  do  potrlądu  KicnTK^o  na  filozofią  zolt.  przytoczoną  powyżnj  (str.  1*2)  pra4\  jr- 
<ji»:  (i  iifijcriK  )i(iuki  ntntk.  lioztlzial  I.  ij  1.  Filn/i.ii,!  j<«5t.  wfdliit:  l'i(*ht<'£ro,  rzynnoi.aą 
ś\viadomos<'i.  witjc  trż  poj<*tj\  liy<'-  niożo  jłłUyiiie  na  ptKistaw  ir  rozliiuni  składowych  czyn- 
nikiiw  śu  iftdoiiioś<  i.  Tciui  czynnikami  są  podmiot  i  prztHiuiiot.  ale  usŁatni.  zdaniem  Ficb- 
tt'go,  jest  wytwoiem  pierwszfffo,  wskutek  czego  lilozotia  staje  siv  wyłącznie  objawem 
podmiotowym,  nieesalesmym  od  przedmiotowych  danych. 

8cHKLLiNG«  jak  to  juź  widxieii»niy  (str.  12  i  nast),  nsnpełnia  podmiotowy  ideilinB 
Kicfate{,ro  td(>aUzinom  przedniiotowyni.  Za  pnnkt  wyjścia  przyjmuje  on  pn^yrodę,  a  wh^ 
nie  filozofii,  wndłn?  nio^,  pologa  na  rozwlązanin  kwi^tyi:  jakim  sposobem  pn^yiodi 
!<taje  siłj  duchom,  inti>li*»cnryą1f  Dowodz.ąc.  że  to  ma  miejsce  wskutek  teiyo,  źe  pntyro- 
da  |»ierwotni('  jest  iitfrfh/furt/a  u  nhijrzałą  (tmrfife  lntellii,'enz),  objnwiająrn  bc-'nfdmf 
(liewiissflosł  f /.rniiiki  r;i'  \  onalne.  Schellint,'  wyma«ra.  aby  łilozoiia  odnajdywała  t«'  '7.vn- 
niki  litinonuliic  j  i/Mody  i  wyjaduiała  je  pr/.y  pomocy  idoj  rozumu,  t.  j.  na  podsiawif 
uiy .slow e«.'( »  w y w t k1  i i . 

Hkgel  vv  sj  2  swej  KncykUipalyi  muk jU/ozoJkznych  {mh.  wyżej  str.  13)  nazywa  filMO* 
tią  P<><  /ątkowo  myitlowcm  rozpatnenieni  rJMHSsy  (denckende  Betraehtnng  der  Gegeniinode). 
W  dalss^ni  tah  ciąga  wykazuje,  że  filozolia  jef»t  właściwie  fmemendogią  <fafcft4i^t.j.naQką 

0  stopniowym  rozwoju  ducha^  dochodzącego  do  świadomego  igęcia  swej  własnej  tieśd. 

(''o  do  {K^lądttw  nowokatityst<iw  na  filozofią  zob,.  co  o  nich  powiedziano  wyi»j 
(str.  54inaHt.).  oraz  szczetrółowy  rozbiór  ich  poj»lądów  niżej,  szczepilniej  {j  9.i  i  j. 

A,  ''oMTF  ^r^}n/\l  -W(>ic  pojęci«'  filozofii  irłi»wTiie  w  1-sząj  lekcyi  sweg^o  K^trsn 
filoznjii  itozififi>i  >n  j  o  niui  tu  str.  14).   .Szczegółowym  rozbiorem  jego  pogląd^»^* 

zajmnjeniy  >ir  ui/.i  j.  lU.t. 

Ił.  SrK.sTF.K  uzjtsłułuia  zaznaczony  powyżej  (str.  W  i  77)  pogląd  na  filozofią 
w  §  *M  »wych  Pienrfttyeh  zoMod.  Po^ąd  ten  wyraża  uajdołtitniej  w  zdaniu:  «Po> 
znanio  niższego  stopnia  j(»t  poznaniem  nienog6lnionem  wcale;  nauka  jest  poznanBew 
uu<fi)lnioneni  w  szczof^ólnośei;  filozofia  jcsłt  poznaniem  zupełnie  ttOgi'>lnionem.'^ 

W,  \V'r  \'i)T  innwi  o  i!4tOf  ic  filozofii  s?łównie  we  wspomnianyui  już  (str.  lt<)  Stf- 
9łentaeie  Jilu:t;/ii  str.  'M  i  nast.:  Zadania  filozofii  naukowej.  i-Hozofia  naukowa  aiP  j«."«t. 
w(xlłiiir  Wiindtn.  podstawą  (< inindlaire)  nauk  spccyałnyf  1i.  lec/  przeciwnie  opierat-  si*.- 
winna  na  iiaiikarh  sp<'<  \  jUnyr-li.  Zadanie  ftln/nfii  poleo-a  uh  wy twnr/eniu  z  n^znltatów 
luiiik  >pet  \  ;ilnyrli  ()irólnc<ro  na  świat  po«riądii.  \\  o}ne'_'o  od  sprzł'i  znnścj  leinf  wider- 
sitrcicli>lo>i'  Weltauscbauuug;.  Z  drujriej  atoli  strony  Wuiidt  sam  pojmuje  dobrze,  że 
\vt>zfdkie  dane  empiryczno  doniaj.'ają  sic  idraluego  uzupełnienia  (ideale  Er^Uizung)  2i> 
strony  filuzotii.  ahy  mogły  doprowadzić  do  jednoiiti^o  na  świat  pc^lądu!  O  tern  uzn* 
pctniająct^m  zadaniu  filozofii  mówi  Mzczególniej  w  ostatnim,  dO-tym  wykładzie  swyeb 
Yot-łfmtuffn  ^her  die  Mtwidten^  und  Thin^ede,  wyd.  !2-<rie  1H92  str.  47fi  i  nast. 

OkrcAlonia  fijcr/otii,  podawane  pr/ez  naszych  myślicieli,  awzględniono  w  pneg^- 
dzio  literatury ;  zub.  wyż(*j  str.  lii  i  nast. 

3.  Zasadnicze  czynniki  wiedzy.  Podmiot  i  idea  prsedmiO" 

towcj  rzeczywistości. 

Okrrśitłniu  ńlozoiii  jako  nauki  o  zasadach  wiedzj,  podmiotowych 

1  przodmiotnwych  <  §  4^.  wymaga  bliższego  wyjaśnienia  istoty  namej  wied^. 


§  4,3.     ZASADNICZE  CZYNNIKI  WIEDZY.  83 

Wyraz  itńedza  oznacza  czynność  nmysłowu.  za  pomoci^  którt»j 
ndrwarzamy  w  mysii  naszej  treść,  uzuawaut^  za  rzeczywistą,  realną, 
1.  j.  za  istuit  jjuą  niczalt  żnie  od  naszej  wiedzy  o  niej.  Ztąd  w  skład 
vrit*dzy  wchodzą  koniecznie^  dwa  czynniki  zasadnicze:  umysł,  posiada- 
jący wiedzę,  i  przedmloi  wiedzy,  uznawany  za  rzeczywisty,  czyli  kró- 

.  ctj:  myi/,  iiUa  i  byt  realny.  Czynniki  t^^  nazyu-amy  podiMot€m  i  przed- 
mwCemj  czyli  BukjthUm  i  objekUm  wiedzy  (od  subjicere  =  podiofyć 

:  i  objioere  =  przeciwstawić),  albo  też  4madomo9cią  i  ruczą  tamą  w  bo- 

i      istniejącą  niezależnie  od  świadomości. 

Wszjstico,  co  dotyczy  umysłu,  myśli  i  świadomości,  jako  zasady 

;  czymiej  w  wiedzy,  nazywamy  podaiiotow^m^  czyli  suhfektyumem;  wszyst- 
ko, natomiast,  co  się  odnosi  do  rzeczywistego  przedmiotu  wiedzy,  do 
rzeczy  samej  w  sobie,  do  bytu,  jako  czynnika,  istniejąc* ^^o  niezależni** 

\  od  uEiizcj  wiedzy  o  nim.  nazywamy  przedmiotowe  di,  (  żyli  objektywneni 
Ponieważ  v.  io(iza.  z  istoty  swojej,  dąży  do  możliwie  dokiadin  go 
)  Wiernego  rtdiworzenia  swego  |)izrilmif)tu  w  umyśle,  przoto  przedinio- 
/t)ni»if>',  objektywność  uznaną  jt»st  za  zaletę,  a  nawet  za  ostateczny  cci 
wiedzy:  przeciwnie,  pojmie  nastroju  podmiotowego^  ntbjektywUmn  wie- 
dzy łączy  się  zazwyczaj  z  myślą  o  pewnej  niedokładności  wiedzy, 

I  o  pomieszaniu  jej  realnego  przedmiotu  z  mniej  lnl>  w  lt^  ej  samowolne- 

i  mi  dodatkami  umysłu,  podmiotu,  pozbawionemi  charakteru  rzeczywi- 

!  «t06Ci. 

I       W  tym  duchu  rozróżniają  zazwyczaj  prawdę  przedmioiawą  od 
;  podmioiowej.   Pierwsza  polega  na  możliwie  wiemem  wniknięciu  w  rze- 
'■  ciETWłstość  i  na  możliwie  ścisłem  zastosowaniu  myśli  do  wyników  ba- 
;  diuńa  rzeczywistości:  podczas  gdy  prawda  podmiotowa  staje  się  wy- 
!  razem  bezpośredniego   przekonania,   us])rawiedli\\  iiijai  <'go  treść  swoją 
uu-  na   podstawie   przfdnnotowych  danych.   Icez  głuwjiif  |)i/v  pnmo- 
'  •>  swych   własnych  wewnętrznych  za.soijuw.    Z  totro  stanowiska  t  ha- 
rdkt<T  wii'dzy  ścisłej,  rzeczyr^-istej.  naukowej  |)rzy pisuje  się  tylko  praw- 
Izn-  przetliniotuwej ;  ])rawda  zaś  pojimiotowa  uznaną  zf)staje  jedynie  za 
liiarę,  w3rrosłą  na  gruncie  osobistym,  nic;  mającą  siły  obowiązującej 
;  w  aakresie  nauki. 

'        Z  drugiej  atoli  strony  zauważyć  należy,  że  wszelka  wiedza,  więc 
i  i  najbardziej  przedmiotowa,  jako  czynność  luny^łu,  ma  charakter  pod- 
'  mhdowy    Nawet  sama  idea  o  bycie  przedmiotowym,  o  rzeczy  w  sobie 
I  jest  wynikiem  czynności  podmiotowej  umysłu;  tcm  bardziej  powiedzieć 
!  to  należy  odnośnie  do  wszelkich  wyobrażeń,  pojęć,  sądów,  mających 
za  przedmiot  szczegółowe  objawy  bytu  przedmiotowego.    W  tem 
wszystkiem  umysł  z  natury  rzeczy  przyjnuije  czynny  udział  na  pod- 
stawie swojej  poflnii(»tawej   treści.     A  (;hoćby   i   eahi  treść  umysłu, 
ifjodnie  z  twierdzeniem  LokKA,  zaczerpaną  była       świata  pizłdmio- 


Digitized  by  Google 


84  §  4,8.     ZASADNICZE  CZYNNIKI  WIEDZY. 

towr^o.  to  zawsze  sama  rz^mność  zaezerpaiiia  i  odtworzenia  toj  treści  [ 
przedmiotowi*]  podU-^a  |)ia\vnm  podiniotowym  urnysłii  i  ogranicza  za-  , 
kres  l)<'zwzglę(ln<'«j^o  ni)]i'ktywiziiiu  lutózcj  wiedzy. 

Z  ])o\\ yższciro   jii  Zł  kuiiywamy  si»j.  że  w  wiedzy  nie  można  htz- 
względiiic  rozrywać  skłatlowyełi  jej  czymiików  podmiotu  i  przocbniotn. 
Wiedza  ludzka  jest  właśnie  wynikiem  współdziałania  i  wzajemnego  . 
do  siebie  stosunku  tych  czynników,  z  których  każdy  ma  tylko  zna- 1 
czenie  wzgk»(ino.  uzu]iefniane  z  konieczności  przez  czynnik  przeciwległy. 

Dokładne  określenie  tego  stosunku  może  być  danem  jedynie  na  , 
podstawie  szczególowego  rozbioru  czynności  umy^owych  wiedzy,' 
a  mianowicie  rozbioru  samej  idei  realnego  bytu,  rzeczywistpści,  jako 
przedmiotu  i  ostatecznego  celu  wszelkiej  wiedzy.  To  stanowi  jednak 
już  przedmiot  osobnych  poszukiwań  filozoficznych  w  zakresie  Uartfi 
poznaniu  i  tneta^hi  (§2,«,«).  Tutaj,  w  celu  wyjaśnienia  istoty  wiedzy 
filozoficznej.  <lj\żąeej  do  poznania  prawdy  rzt>cz>'Avistej,  przedmiotowej, 
wystarczy,  ^^dy  za/iiac  zyniy  te  zasadnicze  wai  unki.  od  których  w  o^ó- 
le  zależy  uznanie  ubjektywności  i  rzeczywistości  jakiegokolwiek  przed- 
miotu wiedzy.  ! 

Uznanit*  to  zależy  od  dwóch  momentów: 

1)  od  ])ewuych  danych,  narzucających  się  umysłowi,  jako  coś 
niezależne(];o  od  jego  samodzielnej  czynnoiści;  są  to  wrażenia  zmysło- 
wo i  fakty  świadomości;  i 

2)  od  umysłowego  rozbioru  tych  danych  i  wyprowadzenia  z  nidi  I 
wniosków  co  do  ich  rzeczywistego  istnienia  po  za  wiedzą  o  nich. 

Pierwszy  z  tych  warunków  przyjmuje  charakter  tak  zwandg^j 
doświadczenia:  zmysłowego,  zewn(^trznep;o,  opart(>go  na  uprzedmiotey'! 
wionyeh  wrażeniach  zmysłowych,  i  innysł(nve«ro,  wewnętrznego,  spro*  | 
wadzająceti^o  si*^  do  fakt/)W  świadomości.    Z  obydwóch  tych  żródol ' 
pO(  hoilzi  tak  /wany  niateryal  ł?i//^>ir^c2nł/  naszej  wiedzy  (§*j?.2,  a  .   Dni- 1 
^i  y.as  waruiifk  jest  loijiczną  czynno^^cią  ul^iysłu.  iT)ztrzasamLą  dane  do- I 
świadczenia  na  podstawie  swyeli  w  łasnycli,  udrt^buyi.h   |jraw  i  wy{»ro- 
wadzajiu  ą  z  tych  danych  odpowi(><]nie  wnioski.    Okazuje  się  z  tt  p:" 
ż«-  doświadczenie  i  czynnośr  logiczna  umysłu  są  koniecznemi  za8adaiiu 
wszelkiej  wietlzy.   Nie  ma  wiedzy  opartej  wyłi^cznie  na  doświadczę- 
niu.  ani  wiedzy  czysto  Innricznej;  istnieje  tylko  wiedza  wypływiijąea 
z  obydwóch  tych  źr<>di'ł  zarazem.    Trafnii'  mówi  pod  tym  względem 
Wundt:  ^das  eriahrungslose  Oenken  imd  die  gedankenlose  Erfahniiig 
sind  gleich  ohnmftchtig  (YorleBungen  Uber  Menacken-  und  Thierm$li 
1892,  str.  ih*^.    Wzajemna  zgodność  i  weryfikacya  doświadcasenia  i  kht 
gi(  zu<  j  myśli  jest  koniecznym  sprawdtianemt  prMeriem  prawdy,  j^l 
kryteryum.  Na  niej  jedvTiie  opiera  się  wszelka  pewność  naukowa,  kry- 
tyczna naszych  p*»gl.idów  na  rzeczy,  | 

Digitized  h'  (  nCK^^Ic 


§  4,3.     ZASADNICZE  CZYNNIKI  WIBDZY.  85 

W  teu  sposób  jasną  jest  rzeczą,  żo  punktem  wyjściu  i  zasafU\ 
wszelkiej  wiedzy  przedmiotów^  nie  jest  bynajmniej  przedmiotowość,  jak 
ttgo  dov^odz%  jednostroimi  zwolennicy  óbjtJdyuńzmUi  potępiający  wazel- 
in uAjAli^wiMm^  lecz  przeciwnie  podmioiowoić,  dane  życia  wewnętrzne- 
go, Tunysłowego  człowieka.  Pierwiastkowe  istnieją  dla  umysłu  tylko 
i  wyłącznie  jego  własne  stany  podmiotowe,  I  domnadetenie  zewnętrzne, 
jako  źródło  wiedzy  przedmiotowej,  si)rowadza  się  w  istocie  swojej  do 
stanów  podmiotowych,  bo  i  wrażenia  zmysłowe,  stanowiące  trciić  wszel- 
bo^o  tak  zwanego  zewnętrznego  czyli  przoflmiotowcgo  doświudrzciiiii, 
są  pierwotnie  także  tylko  faktami  ś\viafl<tmnśfj.  a  zaifia  Ntaiiaiai  [)od- 
imotowrmi.  Te  stany  podmiotowe  sii  fila  nas  jedyiu^  bezpośrednia 
?  niewątpliwą  rzeczywistością,  nie  ilo|>us/<  Ziającą  żadii'  j  wątpliwusi  i  '  <> 
do  ich  prawdy  realnej.  Jeżeli  np.  mam  wyobrażenie  slinksu,  to  mogę 
v^atpić  o  tern,  czy  ono  odpowiada  co  do  swojej  treści  rzeczywistości, 
t.  j.  wątpić  mogę  o  tern,  czy  sfinks  istnieje  i  po  za  mną  przedmioto- 
wo.  jako  Istota  zgodna  z  mojem  wyobrażeniem  o  niej,  ale  przytem 
wszystkiem  żadną  miarą  o  tem  wątpić  nie  mogę,  że  posiadam  wyoWa- 
ienie  sfinksa,  bo  to  jest  bezpośredni  fakt  mej  świadomości.  Podobnież 
wątpić  mogę,  czy  ten  lub  ów  przedmiot  istnieje,  nawet  czy  świat  ist- 
lueje  w  tej  formie,  jak  mi  się  przedstawia  —  ale  wątpić  nie  mogę 
o  tych  stanach  podmiotowych,  które  się  wyrażają  w  moich  w^  obra- 
'iesiach  o  rzeczach  i  o  świecie.  Cala  przedmiotowa  rzeczywistość 
'^iata  i  jego  objawów  istnieje  dla  nniie  tylko  dla  tego.  że  uznaje  rze- 
z^^WLstość  owycli  stanów  podmiotouyeh.  ktiuc  naz\ wam  doświa* leże- 
niem, i  że  ufam  mej  działalności  logicznej,  kt('>rii  z  tych  stanów  pod- 
iJiiotowych  w\^>rowadza  uiiioski  co  do  niezale/ncir,,  odemnie  isinicnia 
fyi  h  lub  owych  przedmiotów,  więc  w  ogóle  co  do  rzeczy\vi8t08ci  tycU 
przedmiotów. 

Jednostronny  subjektywizm,  graniczący  ze  skeptycyzmem.  za- 
przecza wprawdzie,  aby  umysł  mógł  odtworzyć  w  sobie  treść  istnie- 
jącą niezależnie  od  niego,  gdyż  zawsze  mięsza  z  treścią  przedmiotową 
swoją  treść  podmiotową.  Ale  obrońcy  tego  poglądu  zapominają,  żc 
w  wiedzy  ludzkiej  nie  chodzi  woale  o  poznanie  treści,  nie  mającej 
bezwzględnie  żadnej  styczności  z  bytem  podmiotowym,  z  naszym 
TOiysłem:  o  takiej  treści  nic  zgoła  nie  wiemy,  o  niej  też  wc»le  nie 
myślimy.  W  poznaniu  chodzi  zawsze  o  treść,  znajdującą  się  w  pew- 
hvm  st*^)>uiikn  rlo  podmiotn  i  działającą  na  niego.  Z  tego  zaś  stano- 
^L^ka  zaprzeczyć  nie  można,  że  choć  nie  jesteśmy  zdolni  })(*/iiac  ])v- 
ni.  nie  pozostającego  w  żadnym  z  nami  stosunku,  rn  jednak  pó/iuić 
:riożemy  każdy  byt,  który  na  nas  oddziaływa,  mianowieie  w  lem 
jego  na  na.s  oddziaływaniu.  Nie  możemy  wprawdzie  [»owiedzieć.  ezem 
jtst  w  sobie,  nie  działając  na  nas,  ale  możemy  go  ściśle  poznać  po 


Digitized  by  Google 


7  « 


86  §  4,;J.     ZASADNICZE  CZYNNIKI  WIEDZY.  * 

skutkach,  jakie  j<'^o  działanie  w  nas  wywołuj*-.  Nasze  stany  podmio- 
towe stują  się  wykbidiukami  przyczyn  przt^hniotowych  na  nas  działa- 
jących. Z  różnorodności  i  cliaraktmi  skutków  podniiotowyi  h  wnosi- 
my o  różnorndnośc  i  i  cłiarakterze  jirzytzyn  przedmiotowych.  Zdolni 
tedy  jesteśmy  jak  najściślej  poznać  tę  stronę  j)rzedmiotowej  rzeczywi- 
Htości,  która,  że  tak  powiom,  do  nas  jest  zwróconą  i  wyraża  si^  w  jej 
różnorodnem  działania  na  nas. 

Ten  proces  poznania  przedmiotowej  rzeczywistości,  na  podstawie 
podmiotowych  danych,  obejmuje  trzy  zasadnicze  czynnikit  zaznaczają- 
co  trzy  momenta  w  rozwoju  idn  rzeegywUtaieit  jako  przedmiotu  na* 
szej  wiedzy,  z  których  jednak  późniejsze  nie  wyłączają  poprzednicli, 
lecz  przeciwnie  na  nich  się  opierają: 

1)  .  Uznanie  przedmiotowej  rzeczywistości  po  za  ogółem  nasze- 
go podmiotowefjfo  bytu.  po  za  naszą  fizyczną  indywidualnością,  nt 
podstawie  dau>"eh.  nju-ziicai^eych  się  z  zewnątrz  całej  naszej  indywi- 
dualności, t.  j.  na  podstawie  wrażeń  zmysłowych,  których  przymu 
pierwotnych  nie  zna  jdujemy  w  naszej  indywidualność  i.  lecz  zmuszeni 
jesteśmy  odnicśó  do  hyin.  po  za  nami  i  niczalcżnit'  od  nas  istnit^iiV'»*go. 
Jest  to  uznanie  rzeczywistości  świata  zewnętrz ncp;o.  w  tej  loimie  w  ja- 
kiej się  naszym  zwyslom  przedstawia,  wi^  świata  zmysłowego.  Pojęcif 
prz)yrod!^  /irv<r;n«^' jest  normalnym  wyrazem  tego  czynmka  rzeczyi^ristoścL 

2)  .  Uznanie  przedmiotowej  rzeczywistości  naszego  podmioto^'t>- 
go  hytUf  naszej  fizycznej  i  umysłowej  indywidualności,  na  podstawie 
wszystkich  tych  czynności,  które  w  nas  się  dokonywają  i  w  swycii 
skutkach  do  naszej  świadomości  i  samowiedzy  dochodzą,  a  jednak  iiv 
są  wynikiem  naszej  świadomej  siebie  samodzielności,  lecz  mą  naMQ 
samowiedzy  narzucają  ze  iróAcA  od  niej  niezależnych.  (Np.  ból  fizy- 
czny z  przyczyn  wewnętrznych,  organicznycli,  dalej  myśli,  uczucia. 
])opędy,  wstępujące  mimowolnie  w  zakres  naszej  samowiedzy.  nuirz«  - 
nia  senne  i  t.  Tutaj  centralny  objaw  naszej  og(')]nej  śvviadoni«:»ści, 
]uis/,a  sanioiiziclnie  rozważającą  i  działająca  samowicdzę  czyli  jaziu 
odróżniamy  od  reszty  naszep^o  w?asne<^o  ])odmiotowcgo  bytu  i  od 
czynności,  dokonywająciych  się  w  tej  reszcie  bez  naszego  saruowiedne- 
go  udziału.  Z  tego  rozró^enia  wywiązuje  się  stopniowo  naprzód  poję> 
de  o  przedmiotowej  rzeczywistości  naszego  ciała  w  przeciwstawieniu  do 
naszego  życia  umysłów  ego,  więc  o  nas  samych  jako  o  fiseyemym  om* 
bniku,  a  następnie  pojęcie  o  przedmiotowej  rzeczywistości  naszej  ^i}h 
jako  bytu,  objawiającego  sią  wśród  pewnych  warunków  w  atanaofc 
naszej  samowiedzy,  wiąc  o  na»  samych,  jako  o^oMku  umt/sfmoifm. 
Ten  czynnik  naszej  idei  rzeczywistości  wyraża  się  w  ogólnem  pojęciu 
etUfwieka,  jako  istoty,  czyli  osobnika  umysłowo-fizycznego,  obduzone- 
go  duszą  i  ciałem,  w  przeciwstawieniu  do  przyrody  lizycznej. 


§  4,3.     ZASADNICZE  CZYNNIKI  WIEDZY. 


87 


3ł.  Uznanie  przedmiotow»'j  rzeczywistości  hyin.  istnieją/ «■<:;()  za- 
ró^Tio  poza  widzialnym  światem  zmysłow\T;ii,  jak  i  iiiczaliżnit'  ofi 
naszej  świadomości.  jako  byt.  wyrażający  .sitj  w  ustroju  świata  ziiiy- 
sloweg<»  i  w  prawach  naszego  życia  uiuysiłjwł  fęo.  Jest  to  pojł'ei<>  by- 
tu transcendintalnef/Oj  nazwancfięo  tuk  lad  transseed^  rr  pr/(  kraczae  . 
że  przekracza  zakres  szrz<  o;,',t(>\vyeh  danyeli  zewiietrzut-gu  i  wcwin-- 
trznego  doświadczenia,  a  wynika  z  rozważania  ogobu^go  zwij^ku  i  usto- 
gaukowaiiia  tych  danych  doświadczenia.  Pojeeie  to  bytu  transcendcn- 
tahiego,  jako  przyczyny  ustroju  i  praw  świata,  wił^c  i  naszego  p"H- 
miotowego  bytu,  przyjmuje  fonny  konkretne^  w  poglądacJi  religijnych 
hdzkości  i  wyraża  si^  najdobitniej  w  ogólnej  idei  istoty  wszechby- 
tu, czyli  Bo^a^  bez  wzglądu  na  bliższe  określenie  treści  U*}  idei. 
W  filozoficznej  terminologii  byt  ten  oznacza  się  mianem  ttbtfthftu,  t.  j. 
byta  bezwzględnego,  zależnego  wyłącznie  od  własnej  swojej  treści, 
a  więc  nie  ograniczoiK  go  jirzez  żadne  warunki  bytu  po  za  nim  istnie- 
jące, lecz  przeciwnie  warimkuja/  enro  swoją  treśeią  wszystko,  co  istnieje. 

Powyższe  zasadnicze  (zynuiki  naszej  idei  przedmiotowej  izeezy- 
wistosci  są  naturalnym  wytworem  każdej  w  o^ule  nułuialiuj  >wia(iu- 
mosci  ludzkiej  i  dla  tego  wchodzą  w  skład  tak  zwanego  naiwnetjo  rcff- 
łi:mu.  Nauka,  więc  i  tilozotia,  nie  może  wytwarzać  nowyeh  Ibiiii 
w  pojęciu  rzeczywistości,  ani  usunąć  z  zakresu  umysłowej  działalności 
jednej  z  nich,  bo  tu  mamy  do  czynienia  z  faktami  świadomości,  któ- 
rych zakres  zasadniczy  nie  może  być  ani  rozszerzonym,  ani  zwężo- 
nym, bez  nadwyrężenia  normalnego  rozwoju  życia  umysłowego.  Za- 
danie filozofii,  jak  w  ogóle  wszelkiej  wiedzy,  w  tym  względzie  pole- 
gać może  jedynie  na  bliższem  wyjaśnieniu  początku,  treści  i  znacze- 
nia zaznaczonych  czynników  ogólnie  ludzkiej  idei  rzeczywistości,  ale 
nie  na  ich  zaprzeczeniu  lub  przeistoczeniu. 

Szczegółowy  rozbiór  składowych  czynników,  tak  wiedzy  przed- 
iniotowtłj  w  ogóle,  jak  w  szczegidności  idei  rzeczywistości.  jest 
jednem  z  najważniejszych  zadań  lilozotii  w  zakresie  teoryi  puzuania 
1  metafizyki.  Tu  musieliśmy  się  ograiiifzyć  zasaflniczemi  \v^lwAi>\v- 
kami  dla  wyjaśnienia  istoty  filozofii.  Dodajmy  tylko,  że  w  \  łożony 
jtogląd  na  wiedze  opiera  się  na  czyimikach  oczywistej  (irawds'.  wcho- 
dzących w  skład  nauk  Ka-RTEzyusza,  Berkley  a.  Kanta  i  FicHTiiuo, 
oraz  nowszych  badań  z  zakresu  teoryi  poznania  i  psychologii. 


Objaśnienie  terminów:   wiedza  i  poznanie,  nauka  !  w!r- 

ra,  podmiOŁ  i  przedmiot,  zasada.  \'n\  ni/.ljiom-  okirsN-nin  tilu/:olii.  do- 
jlownego  i  rzeczowejfo,  zmuszeni  byliśmy  użyc  iah'go  .>/,('rey^ii  wyrazów.  duina;4^;<ją<  yrh 
4^  blii5?zego  objaśnienia,  z  powodu  nieokreśloności  i  cli  wiej  nost-i  na^^zrj  tt*rminoloę:ii 
fihnoftczuej. 


Digitized  by  Goo  .'Ic 


88 


1.  Wiedza  1  poznanie^  nauka  1  wiara.  Zaraz  na  vvht<;pie  mówi- 
liśmy w  zwi^;2ku  Ł  tilozofią  o  wiedzy  i  iwznanin  iudzkieiu  (»tr.  69).  Są  to  wyrazy  blo- 
koziiAC8n«,  Ims  nie  wjrra»yą  jednej  i  tej  ^mnej  treści  Nie  mofe*  nawet  twterdiie,  it 
każdy  z  ^ch  wymów  uijwA  sif  pises  nasąyeh  pisaraów,  a  tem  mniej  w  ćyda  potoca- 
nenit  w  msewnia  śdsle  okreńlonein.  Wiedza  piaedstawia  wą  oęsto  w  porfiwnanin  z  po- 
tnanietr}.  jnko  coś  nieskończonego,  jako  zadanie  do  rozwiązania.   Możemy  np.  fcifdzifć 

0  czemat  a  jednak  nie  pojmować  lub  rozaraieć  necty,  o  której  wiemy,  wii^c  ją  hliżej 
poznać  musimy.  W  tein  znaczeniu  uńedzn  n  ne<*7y  nie  jo«t  wystarczającą,  lecz  powin- 
na lisr  uzupohiioną  pnsez  poznań i>-  r/oc/y.  Z  dnitjicj  j<'<in;ik  stmny.  można  powiedzieć- 
/(.'  ijóki  rzeczy  nie  poztMliśtny.,  dopóty  też  nit-  iKwiadniny  należytej  mtdzy  o  niej,  A  wte- 
dy wiedza  jest  wynikieni,  rozultat<iiia  poznunin^  niby  kortmą.  którą  poznanie  o^^  ja- 
ko nagrodg  za  swoje  trudy.  W  tej  myśli  niektuny  używają  wyrazu  poznanie  w  fmm 
csęatotKwej;  mówią  np*  nie  o  teoryi  poznania^  lecz  o  teoiyi  potnawania.  Chcą  ani 
pnezto  Msnaczyćf  że  posnanie  nie  jeet  procesem  skońcunym,  lecz  etąglym,  nienstąjącyu. 
powtansąjącym  się.  Cqrnł  to  np.  SkbocboW8ki  w  swąj  książce  O  toU^f  w  któzej  jei* 
nak  wiedzy  I  poznania  wcale  nic  rozniżnta. 

Wedluf?  nas,  wiedza  prawdziwa,  —  a  taką  tylko  niamy  na  myśli,  irdy  mówimt 
poprostu  o  mfdzif.     je-t  w  istocie  szczytem  poznania,  celem  do  kt/irej/o  pornnnie  dąił'. 
Wiedzn  je^t  to  oparte  na  poznaniu  przeświadczenie  nie  tylko  o  samem  h  tuu  iiiu.  lwi 

1  o  warunkach  istnienia  danej  treści,  danejro  przedmiotu.  Foziuinie  jest  to  uza>adau'- 
nie  i  wyjaśnienie  tego  prze^iwiaduzenia  na  podstawie  empirycznych  i  logicznych  dwiych. 
Z  tego  etanowttka  nie  ma  wteday  bea  poznania,  ani  poznania  bez  wiedzy,  jak  nie  im 
skniku  bez  pizyci^yny,  ani  pizyczyny  bez  skutku.  To  też  tylko  w  tym  ścisły  ze  sobą 
zuriipktt  używamy  tycb  terminów  w  niniejszej  pmcy» 

Wiedza,  oparta  na  poznaniu  rzeczy,  a  wyłożona  metodycznie,  jako  caUdustalt,  i^li 
systemat  zdań  i  poglądów,  dotyczących  danego  przedmiotu,  nazywa  si*;  nauką.  Nato- 
miast pnw,świad<'zenie  o  i«<tnienłu  pewnej  tre>Ti,  nienzHsadnione.  ani  też  nie  wrji- 
śnione  przez  jej  naukowe  jtozmniu.  nie  je«t  wie<lza,  n-Uirą,  kt<»r^  -/.uka  swego 

uzasadnienia  i  wyjaśnienia  w  czynnikach  podmiotowych,  ale  nie  w  naukowem  pozna- 
niu rzeczy  {loh.  str.  83). 

2.  Podmiot  1  prSBOdmiOt.  w  wiedzy  i  poznaniu  rozróżniliśmy  (str.  8:^! 
dwa  zasadnicze  czynniid:  podmwt  i  preedmioł,  z  których  pierwszy  oznacza  ttm^ł,  czyn- 
ny w  poznaniu,  a  drugi  Me,  nad  którą  się  umysł  zastanawia.  SStąd  z  pojęciem  poi^ 
miofu  tąc9Qrmy  zawsze  pojęcie  pown^  samodzidnąj  c^noścl,  podczas  gdy  iirzeAniof 
oznacza  cos  biernego,  coś  łtezpośrodnio  danego,  względem  czego  objawia  się  caynneać 
podmiotowa.  Podmiot  i  przedmiot  są  staropolskie  wyrażenia^  zdolne  w  zupełności  za- 
stąpić nłice  terminy:  subjekł  i  objekf.  (  o  do  h-h  użycia  w  naszej  dawnej  litenitursee 
filozoficznej  zol),  iiińj  \\'i/J;fnd  Lorjlki.  str.  •>  i  nast.  J'oitiiino  te  nie  -irtbiliśmy  w  spo- 
sób odpowit.^diii  terminów  pochodnych  o<l  ^/odminhi  \  przahniotu  i  dla  fej,'o  nie  możemj 
sig  w  tym  względzie  zupełnie  ohejśc  bez  obcych  wyraz<)w.  1  tak  zamiast  tntbjekUf- 
wny^  nAfektywnoie  i  objekfywny,  objekływmść,  możemy  wprawdzie  zupełnie  dobrze  po- 
wiedzieć podmbiowy^  padmoUnooK  i  przedimołowy,  przedmiotowoścy  ale  terminów  mb- 
jektywim  i  ^Ojektywizm,  jako  stałych  kierunków  myśli,  bądź  podmbtowegOi  bądź  pned- 
miętowego,  doprowadzających  do  odpowiednich,  wzajemnie  wylą(»ających  aie  poglądów 
na  poznanie  i  na  jego  treść,  polskiemi  wyrażeniami  zastąpić  nie  możemy.  Zainiast  to* 
dj'  ^ztneznep-o  formowania  za  pr/ykladem  Trentowskiego  terminów,  przypominają- 
cych wprawdzie  -wojskie  wyrazy  N-z  poniieio  to  niezrozumiałych  dla  polskiego  ucha 
(zob.  co  wy/e.i  >tr.  powiedziano  z  powodu  k amińskiego),  wolimy  w  takich  wypad- 
kach posiłkować  ^i<.*  obcem,  lecz  dla  każdego  wyksztiUconego  dobrze  ziozuiuiaJMa 
wyrażmian. 


ui^io^cć  by  Google 


§  4,8,1.     PODBilOT  I  PRZEDMIOT 


89 


Dla  i»ic^'o  pojęcia  różnicy  pomiędzy  podmiotowosełą  i  przecbniotowoiclą  sa]«ca 
si«  mraiBe  pisae^jrtuiie  Bosmjflbiii  Eabtiztussa,  pi^toewłiiycfa  yrjwei  na  str.  10, 
mg!&aai^  l-oe  i  2^  nmnjilaiue  (pinklad  Dwobsaczka). 

8*  Zasada  w  anaosenlu  ftlosoflOBnem.  Temiin  polaki  mida  mo- 

k  mw-yczaj  zastąpić  ożycie  wyrazu  oboego  pryn/Cffp  (od  p»ttieÓ»iil*l  =  początek,  zasa> 
da!,  chot-iaź  nie  jest  tak  ścisłym.  Principium,  zasada  oznacza  to,  co  je«t  początkiem, 
punlrtpTn  \rT],śvia.  żn')dłcni.  pierwiastkiem,  przyczyną,  osiiowri,  podstawą.  fim(lamnit<?m 
dla  inacj  pochoiinej  treści.  Ztąii  trż  w  iia»*7ej  dawnfj  litcratuncc  używano  wyrazu  po- 
<2qtek  dia  oznaczenia  iiu.iiiHkiego  printijnutn.  Zoli.  np.  przekład  J'nrzqfkńH'  fihzofii  ks.  Tu- 
mŁT,  w.spomniany  u-  Liłerałurze  naszego  przedmiotu  (istr.  20).  .SU>*uwnie  zaś  do  dwóch 
dJftdowych  czynników  wiedzy .  podmiotą  i  pnedmiotu.  myśli  i  bytu,  pojęcie  to  ućy się 
w  fioMiii  w  dwojakiem  macsEanin.  Ras^  w  jtakreeic  podmiotów^  czynności  posoiawoąj, 
priadpinm,  lasada  omacata  m^,  aformołowaną  w  pewnem  adania,  s  któiej,  Jako  x  pne> 
^łuki  wywodzą  się,  jako  wnioski,  inne,  pochodne  my^i,  lub  któia  słaży  sa  podstawę 
do  odowodnienia  lub  olyaśnieiua  innych  myśli,  .lostt^  w  gruncie  rzet^zy  zasada  iojgpkJWOt 
Zł!>4da  pewnej  wiedzy,  poznania  f/^ei^oś  =  prin*  iiiiurn  ''ogiioscendi.  W  tern  znaczeniu 
pewniki  niarornatyc  zne  są  iosadami  matematylui  prawa  myślenia,  ściśle  określone,  są 
iosadatni  lojriki  i  r.  p. 

Ale  zagada  może  mieć  i  znaczenie  przedmiotowe,  rzeczowe,  odnoszące  się  do  bijiu 
lub  irimmM  innej  treści,  bądz  jako  czynnik  pierwotny  czyli  pierwiastek,  z  którego, 
vśiM  pewnych  wamnków,  treść  pochodna  się  wywiązuje,  rozwija,  wytwana,  bądź  jako 
POjajną  wywoliąjąca  pewne  skutki,  a  wtedy  stąje  się  zasadą  metafityamą^  lasadą 
pMnego  bytu,  istoienia  cswgoś  ss  prineipium  essendi 

Dodać  tu  musimy,  że  w  naszej  terminologii  filozoficznej  użycie  wyrazu  zasada 
w  powyższem  podwójnem  określeniu  nie  jest  dotąd  ściśle  przestrzeganem.  Ohwiejność 
w  trm  w/.^'lt;dzi*'  jest  często  {)owodem  niejasności  myśli  i  rozlir/nyc  h  nieporozumień. 
I  o\vi»  r2c!i(iwne  napaści  na  metąfizyką  wy])ly\vaj:\  Lrl>'\vnia  z  pomięs/.ania  powy7»/\  ch  róż- 
nych pojęć,  zasady  poznawczej  i  bytowej.  Kto  nziKijo  istnienie  zasad  przedmiotowych. 
Uyłowych  jest  metafizykiem,  choćby  przy  tem  drwii  .sol»ip  z  metatizyki,  wpada.jął  przez 
ło  w  sprzeczność  z  samym  sobą.  Dla  tych  powodów  z  możliwą  ścisłością  trzymać  się 
M>i^y  w  nasąycb  dalszych  poii»ikiwaniach  wyjaśnionego  znaczenia  tych  wyrazów. 

Historyczne  objaśnienie  wszysticicb  powyższych  termmów  iUozoftcsnych  zob.  szcze- 
gotaucj  w  diielacli  R.  £DcajEM'A  Zuodntcre  pąjęda  noaz^o  ctttm  i  TermmjlUigia  floto- 
nczna^  wspomnianych  na  str.  39  i  na^^t.  niniejszego  dzieła,  oraz  w  odnośnych  artykułach 
fłowników  filoioficiDych,  tamże  wymienionych. 


II.  Cechy  znaimenue  filozofii. 

§  5. 

Erytyczna  samodśelność  myśli  i  dążność  do  ogólnego 

na  świat  poglądu. 

z  określeniem  filozofii,  jako  nauki  o  ogólnych  zasadach 
wiedzy,  podmiotowych  i  przedmiotowych  (§  4j,  łączą  się 


90 


§  5.     CECHY  ZNAMIENNE  FIŁOZUFIL 


bezpnśi  ediiio  cechy  znamienne  czyli  uharakteryst}  rziie, 
któremi  Hiozofia  się  odi*'''źnia  od  wszelkich  innych  obja- 
wów życia  umysłowego.  Cechy  te  mogą  być  sprowadzone 
do  dwóch  zasadniczych,  a  mianowicie: 

1)  krytyczna  samodzielność  myśli,  i 

2)  dąs^ość  do  ogólnego  na  świat  poglądu. 
Pierwsza  z  tych  cech  jest  wynikiem  rozwoju  lilozofii 

jako  nauki  o  podmiołowffch  zasadach  wiedzy ;  druga  jest  wy- 
nikiem jej  rozwoju  jako  nauki  o  przedmiotowych  zasadach 
wiedzy. 

Rozpatrując  podmiotowe  zasady  wiedzy,  filozofia  staje 
się  krytyką  umysłu  i  jepfo  czynności  poznawczych,  t.  j. 

ieoryą  pognania,  logika,  nauką  nauki. 

Dzięki  takiemu  rozbiorowi  czynności  poznawczych, 
dochodzi  filozofia  do  krytycznego  poglądu  na  te  czynności 
i  nadaje  wskutek  tego  myśli  badawczej  charakter  nieza- 
wisłości od  |)()stronnycli  czynnik*') w.  Póki  bowiem  myśl 
nie  jest  świadomą  swych  własnych  zasad  i  praw,  dopóty 
sama  sobą  kierować  nie  może,  dopóty  podlega  obcym 
wpływom.  Z  chwilą  jednak  gdy  wnika  w  prawa  umysło- 
wej działalności,  i  w  zasady  poznania  i  wiedzy,  wyzwala 
się  z  pod  bezpośredniego  ucisku  wszelkich  z  góry  po- 
wziętych poglądów  na  rzeczy  i  uznaje  prawdę  jedynie 
takich  zdań,  których  zgodność  z  zasadnięzemi  wyma- 
ganiami umysłu  w  zakresie  poznania  rzeczy  może  być 
udowodnioną  na  podstawie  poprzedmego  rozbioru  ich 
treści. 

Na  takim  rozbiorze  ostatecznych  podstaw  poznania 

i  na  niezależności  od  wszelkich  zdań,  niedającycb  się  na- 
leżycie udowodnić,  polega  właśnie  krytyczna  samodzielność 
myśU  filozoficznej,  jako  jej  pierwszy  rys  znamienny. 

Rozbiór  zasad  przedmiotowych  wiedzy,  w  naturahijmi 
swym  rozwoju,  doprowadza  my.śl  lilozoticzną  do  roztrząsa- 
nia tak  zwanych  metodycznych  czynników  świata,  czynni- 
ków bytowych,  i  do  wytworzeniia.  z  nich  ogólnego  na  świU 

poglądu* 


Digitized  by  Google 


§  5.     CECHY  ZNAMIKNNE  FILOZOFII. 


91 


Pierwiastkowe  czynniki  przedmiotowe  wiedzy  narzu- 
cają się  umysłowi  w  formie  mnóstwa  szczegółowych  wra- 
żeń, wyobrażeń,  zjawisk,  rzeczy,  istot,  i  t.  p.,  które,  jako 
pnedmiotp  działalności  umysłowej,  rozpatrywane  zostają  po- 
czątkowo każdy  z  i>SLłlaia,  w  oderwaniu  od  renzty.  Wkrót- 
ce jednak  moysł  się  przekonywa,  że  żadnego  z  tycłi  szcze- 
gółowych przedmiotów  dokładnie  poznać  nie  może,  bez 
rozbioru  jego  stosunku  do  innych,  że  wszystkie  razem  two- 
rzą w  gruncie  rzeczy  jedną  całość,  której  poznanie,  jako 
całości,  jest  niezbędnym  waiimkiem  wszelkiego  wyjaśnie- 
nia szczegółów,  wchodzących  w  jej  skład,  z  nią  bezpo- 
średnio, jako  jej  części,  złączonych. 

Tylko  myśl,  zatrzymująca  się  w  swym  naturalnym 
pochodzie  na  środku  drogi,  może  się  zadawalać  pozna- 
niem tego  hib  owego  szczegółowego  przedmiotu,  nie  pyta- 
jąc o  całość,  do  której  należy.  Myśl  zaś,  rozwijająca  się 
normalnie,  nie  zbaczająca  ze  swej  drogi  wskutek  wpły- 
wów postronnych,  lecz  idąca  .konsekwentnie  naprzód 
w  kierunku,  zaznaczonym  przez  czynną  w  niej  samej  ener- 
gią, dochodzi  prędzej  cz}'^  i)óźniej  do  świadomości,  że  wszel- 
kie rzeczywiste  i  możliwe  przedmioty  ludzkiej  wiedzy  sta- 
nowią całość,  jednoczącą  w  sobie  nieskończoną  mnogość 
swych  szczegółOMrych  przedmiotów. 

To  przeświadczenie  o  zjednoczeniu  wszelkich  przed- 
miotów wiedzy  w  jedną  całość  wyraża  się  w  życiu  umy- 
słowem  człowieka  za  pośrednictwem  idei  wszechbytu,  wszeclir 
Mata,  albo  poprostu  świata^  jako  najogólniejszego,  wszyst- 
ko obejmującego  przedmiotu  wiedzy  i  poznania.  Ztąd  to 
pochodzi,  że  filozofia,  jako  objaw^  samodzielnie  rozwijająccy 
się  myśli,  nie  zadawala  się  poznaniem  tego  lub  owego 
flzczegółowego  objawu,  ani  tego  lub  owego  szeregu  obja- 
wów, lecz  ma  na  oku  ogólne  zasady  bytu,  świata,  wchodzą- 
ce w  skład  każdego  szczegółowego  przeduiiotu  poznania 
i  dąży  wskutek  tego  do  wyjaśnienia  wszelkich  szczegółów 
poznania  z  pimktu  widzenia  tych  zasad  ogólnych^  t.  j.  dą- 
ży do  ogólnego  na  świat  })oglądu. 


92 


§  5,1.    KRYTYCYZM  FILOZOFII 


1«   Krytycyzm  lilozofii. 

Przez  wyraz  tcrytyha  iV>(l  x(iivał  =  rozbii  iain.  i()zi('»zniain,  sadzę 
oznaczamy  w  ogt>le  myślowy  rozbiór  danego  przcdiniotn  pn/jiania 
w  celu  rozróżnienia  prawdy  od  fałszu  w  naszych  sądach  i  |too:lądfirh. 
W  tern  znaczeniu  krytT/cznosć  i  krytuc^izm  przeciwstawiamy  zazwyczaj 
dogmatycznodci  i  doginatysmowi  (od  oó^^^ta  s  postanowienie,  polecenie, 
dekret;.  Ten  zachodzi  wtedy,  gdy  zdanie  jakie,  nie  mające  za  treść 
oczywistej  prawdy,  uznanem  jednak  zostaje  za  prawdę  bez  poprzed- 
niego rozbiom  jego  treści,  jedynie  na  podstawie  bezpośredniego  zau- 
fania umysłu  b%di  do  samego  siebie,  do  swoich  zdolnośei,  natchnienia, 
wewnętrznego  objawienia  \  t.  p.,  bi|dz  do  jakiej  zewnętrznej  powagi 
lub  w  ogóle  do  obcego  świadectwa  {podnmU)w^  i  prudmiaknojf  do^ 
matyzm). 

Wszelka  wiedza  przyjmuje  charakter  naukowy  jedynie  wskut<'k 
poprzedniej  krytyki.  Bez  krytyki  mc  ma  tedy  nauki.  Krvty(  znosć 
jest  zasadniczym  warunkiem,  coii<lirio  sine  qua  non,  zarówno  istnienia, 
jak  rozwoju  i  postęf>u  wszelkiej  w  ogóle  nauki. 

FiUjzolia  stosuje  zasadę  krytyki  kon?;ek  went  nie  aż  <lo  (tstatecz- 
nych,  dostępnych  tłla  mnysłu  ludzkiego  podstaw  poznania  i  czyni  to. 
stosownie  do  swego  przedmiotu  4s  w  dwóch  kierunkach,  w  kierun- 
ku podmiotowym  i  prtedmioUnioym^  umyttowym  i  rzeetowym.  To  znaczy, 
filozofia  poddaje  rozbiorowi  krytycznemu  zarówno  umysł  i  jego  czyn- 
ności, aby  określić  ich  znaczenie  przy  poznaniu  prawdy,  jak  i  rzeczo- 
we czynniki  wiedzy,  jej  różne  przedmioty,  w  celu  przekonania  się, 
czy  i  o  ile  nasze  wyobrażenia  i  pojęcia  zgadzają  się  z  rzeczywistością. 
Krytyka  filozoficzna  obejmuj tedy: 

1)  krytykę  mnysłu,  jako  podmiotu  f)oznama,  i 

2)  krytykę  poglądów  na  byt.  czyli  na  tak  zwaną  objekt^-^YTią 
rzirzywistość,  jako  ogóhiego  przedmiotu  ])r)znania. 

Z  powyższego  w^Tiika,  że  lilozofia  nie  uznaje  za  prawdę  żadiiycii 
p()£;lad'>w  ani  na  umysł  i  jego  czynności  poznawcze,  ani  nn  rzeczywi- 
stość 1  jej  czymiiki  bytowe,  bez  poprzedniego  krytycznego  rozbiom  ich 
treści.  Na  konsekwentnem  zastosowaniu  tej  zasady  krytyki  do  wszel- 
kich czynników,  wchodzących  w  skład  wiedzy  ludzkiej,  polega  hy- 
tyczna  samodzielność  myśli  filozoficznej,  jej  niezależność  od  jakichkoU 
wiek  bezpośrednio  uznanych,  lub  z  postronnych  źródeł  zaczerpanych 
dogmatycznych  przypuszczeń  i  poglądów. 

Za  punkt  wyjścia  do  takiego  zastosowania  zasady  krytycznosd, 
oraz  za  niezbędny  w  tym  względzie  środek  służy  filozofii  wątpimit 
tkeptyczny  pogląd  umysłu  na  wszelkie  dogmatyczne  dane  wiedzy  luidf- 


Digitized  by  Google 


§  5,1-    KBTTTCKZM  FILOZOFII. 


93 


kiej  n%i'hiz  —  badaTii(\  wątpienie).  Wątj)ienie  bowiem  rozbudza  dopie- 
ro  w  umyśle  potrzeb-  krytycznego  badania,  danego  przedmiotu.  O  czem 
nie  wątpimy,  tego  też  nie  badamy. 

Z  dnigiej  atoli  strony  nie  należy  zapominać,  źe  wątpienie  jest 
jedjmie  pnnktesn  wyjścia  i  środkiem  dla  prawdziwego  poznania  rzc- 
czy,  nie  celem  jego.  Przeciwnie,  poznanie  kiytyczne  jest  w  istocie 
swojej  przezwyci^eniem  i  nstmi^iem  wątpienia.  Prawda  wyłącza 
Twaelką  wiiTpUwośó.  Krytyka  stanowi  właściwie  tylko  konieczne  przej- 
ście od  wątpienia  do  pewności,  od  niewiadomośei  do  wierlzy.  W  sa- 
mej bowiem  czynności  wąt])ienia  i  krytycznej  nnśli  lun/ucają  się  nam 
pewne  niewątpbwc  łhim',  które  powinny  nam  służyć  za  podstawią  ilo 
pni\vtlzivvi-^i)  poznaniu  rzeczy,  o  takowe  jest  dla  nas  dost<^pnem 
w  granicach  iiaszr<ro  uzdolnienia  nnl^'sło^ve^o. 

Wyjaśnienie  owych  niewątpHwycli  danych  i  bliższe  okreśh»nie 
it-h  treści  jest  zadaniem  zar<')wno  o^óhiej  teori/i  poznania  czyli  iogikif 
jak  i  specyalnego  rozbioru  metodt/  badań  filozoficznych,  obecnie  zwra- 
camy tylko  uwag*^'  na  zasadnicze  znaczenie  krytyki,  jako  .rysu  zna- 
mieuiego  wszelkiej  w  ogóle  filozofii. 


1*  BLrytycyzm  Kanta.  Wszectuttruimu  zastosowanie  i  konsekwentno  roz- 
winięcie zaaady  krytyki  zawdsięcsainy  Kantowi  (ur.  1724  f  1801),  który  tei  x  tego  po- 
woda sdunEoie  może  bjć  naiwaojni  ojcem  naJnowRiej  filoffofit  On  pierwm^  poddał 
kr>  tjcziiema  nnbiorowi  zaiuwno  wrodnmą,  jak  i  nabytą  treść  nmy^lu  (a  priori  i  a  po- 
«frnort)  i  stirał  się  ściele  (»kr*  >tir  znaczenie  zasad  rozumu  oiaz  danych  doświadczenia 
przr  poznaniu  rze<T5y.  We  wsł^e  do  swej  Krytyki  ot-tego  rotwmu  zaznacza  Kant. 
że  ptizninioin  a  priori  nazywa  poznanie  czi/stf\  wytworzone  pr/ez  nn^/Ą  7.AyAni<<<''  pdznnw- 
'zą  y.  \vl;i-.ii\r|i  zii^łohńw :  podczas  f^óy  poznanif  n  posteriori  opiera  ^ic  na  danvi  h  <1<>- 
słmdij^zenia.  Pierwsze  wynika  /.  podmiotowej  orL^anizacyi  niii\stn.  druL'!'!  zaś  z  c/Ąiłui- 
tów  preedmiotowych.  oddziaływaj t^cycli  na  to.  org^anizacyą  i  pr/eraUiaiiycli  wfHHiiir  jej 
podmiotowBj  treśd.  Pierw^se,  jako  bezpośrednio  oparte  na  naturze  naszego  umysłu,  nia 
dU  nas  obarakteir  koniccznoiei  i  powBgct^fwAd^  podczas  gdy  doświadczenie  ^potu^  nas 
<*o  do  Łycb  Inb  owycb  własności  pncdmiotów,  ale  nie  ręcsy,  aby  ina<'2ej  być  nie  mogto." 

Wynikiem  Inylycyzmu  Kanta  na  pola  poznania  jefst  mbjektywigm,  wyrastający  sii* 
w  zdaniu,  ie  zasady  umysłu  ludzlciego  mąją  wyłącznie  znatrzente  podmiotowe  i  nic  dają 
możności  pooiuuiia  bytn  przedmiotowego,  rzetzft  mmfj  ir  <<obi6  (das  l>in^  an  sicli).  Spr/c- 
nnoM-  wewnętrzna  tego  snłyektywizmu  jest  ł)ez pośrednio  oczywisti^.  ł>o  jakim  pom»!m  m 
mużna  mówić  elioćl>y  o  ifitnie/iiit  r/.er/y  w  <oł)ic.  skoro  istnienie  to  je-Jt  w\  nikicm  prawa 
prayr/yny.  nmjącepro  na  rów  ni  ws/,y>tkiemi  innemi  '/.a^sidnini  uinysiu,  tylko  znaczi-nie 
podmiotowe?  iZob.  U:i  co  wyżej  str.  .'V2  pow  iedziaui»  z  powodu  pracy  Ocliorowicza  o  zar- 
sadniczych  sprzecznościach  wiedzy).  Można  jednak  pod  tym  lub  owym  wzj^l^dem  nie 
q[adsar  się  z  wyniicami  krytyki  Kanta,  a  pomimo  to  przyzna«'  należy,  ża  filozofia  roz- 
wiąasć  może  swoje  zadania  jedynie  przy  pomocy  metody  krytifcznej  tfi<go  myśliciela.  Roz- 
biór podmiotowych  czynniltów  poznania,  t.  j.  umysłu  t  jego  stoHunlcu  do  przedmiotowo- 
k\  jest  koniecznym  wamnkieni  wszelkiej  jasnoś.  i  i  ścisłości  w  rozwoju  myśli  filozolicz- 
B^.  Na  wynilcach  rozbiom  tej  l&westyi  zasadniczej  opiera  się  cała  dsitiza  budowa  Iłlozo- 


Digitized  by  Google 


 'r'^7v<4raMI|i  


94  §  5,1,1.     KRYTYCYZM  KANTA. 

iii.    Dla  tego  też  Kant  słiis/nie  domai^  si>;.  aby  wszelki  pogląd  na  brt  i  świat  ( 
fizyka)  miał  za  swoją  podstawa  popneduią  krytykę  uniy*łu.  Ila  niej  A^-yoUnźonia  i  ^  J 
jęcia  nasze  o  rzeczach  {wzbawiose  są  filozoficznego  ugrnntowaiiia. 

Do  wymienionych  jnź  dzieł  Kanta  (str.  12,  zob.  również  wjjąiki  pizywiedsbne  wy* 

iej  na  str.  80  i  nast.).  dodat*  tu  nałoży  ctzereg  dalszych  prar,  w  którj  rh  rozwinął  zasady  swe- 
go krytye^^zron,  jako  to:  Grumllegnnrf  zur  Metaphyftik  der  Sitten  1785.  MełaphymMłif 
Avfnv(/stjnaif1e  drr  NaturwiMcnachaft  1786.  IHe  Md^ffioH  innerhalb  da-  Grmum  der 
bUmen   Ycnniiift  179:J, 

O  zita«  ^eiiiu  krytyki  mówi  Kmtt  w  przytoi  zoiiył^h  na  str.  12  PrtAegimu mik 
wyd.  z  r.  178^3,  str.  189  i  nast.:  .Krytyka  jedynie  zawiera  w  sobie  griintowuie  rozpa- 
trzony i  uzasadniony  y^rys  oraz  wszelkie  środki  pomocnicze  metafizyki,  jako  nanki  (ogól- 
nego na  dwiat  poglądu);  przy  innych  drogach  i  nrodkach  nic  jest  ona  modliwą.*  .A  to 
pewna,  ze  kto  raz  zasmakował  w  krytyce,  ton  obrzydził  sobie  na  zawsze  wsseUde  bie> 
dnie  do^'niatyi-zne.  ktijremi  się  poprzednio  z  konietsno^i  zadawalał,  ponieważ  ni<  I<-p!>ie- 
go  znaleźć  nie  mógł  dla  zaspokojenia  swego  rozumu.  Krytyka  znajduje  się  w  takini 
mym  stosunku  do  zwykł^i  szkolnej  metafizyki,  jak  chemia  do  nlrhoniii,  albo  jak  astrono- 
mia do  wioszrzb  astrolo  -ii.  Ręczę  za  to,  że  kto  >!••  /Mstannwiał  nad  zasadami  krrtTki 
i  pojął  je.  choćby  tyiki>  przy  pomo<y  niniejszych  jfruIcLntnMMiów.  tw  nigdy  jnź  ni<-  po- 
wróci do  owej  starej  i  sofistyiinej  nauki  pozorów  <.S<  lieinvvixśtn.si:hat'lK  pr^eciwaie,  z  pt^  J 
wną  rozkoszą  wkrołisy  w  obszary  metatizyki,  dostępnej  teraz  dla  jego  pojęcia,  nie  wy- 
magającej już  przygotowawi^cfa  odkryć,  a  jednak  zdolnrg  przynieść  rozumowi  trwale 
zadowolraie.** 

Doniosłoś*^  Kanta  wykazuje  bardzo  słusznie  Pawucki,  O  pod»tawie  fihtofii  str. 
:)1 :  «Kto  chce  być  filozofem  w  prawdziwem  słowa  znaczeniu,  konioezaie  z  Kantem  i  to 
na  seryo  policzyć  sh;  musi,  bo  cała  t«»go<  /c-na  filozofia  jest  jakoliy  komentarzem  do  nie- 
go i  bez  niego  staje  się  niezrozumiałą."  Uroni  też  t<*go  zdania  przeciwko  tym,  którzy 
u  nas,  idą(.>  za  .Ianbm  Snupkckim.  «afoktiyą  niezmierną  pogardę  dla  królewieckiego 
myśliciela." 

2.   Wątpienie  Jaico  puakl  wyjścia  dla  krytyki.  Na  zasadni- 

ezą  doniosłość  wątpienia  pr/y  krytyoznein  poznaniu  i-2e<r/y  zwrin  il  jii/  iiwag»'  Ka«tł- 
ZYis?,.  Zob.  pod  tym  względ(>m  s»^3togólniej  rozdział  4-ty  jego  rozprawy  O  metodzie, 
oraz  l-sze  Botmiftianie  nad  gaaadami  Jdoz^i,  I  i  do  10  jego  Zand  fihtufii 
(co  do  dzieł  tych  zob.  wyżej  str.  10).  W  zaznac«my4>h  miejscach  Kartecyusz  dowodzi* 
źe  do  pewnotMri  dochodzimy  tylko  przezwyciężając  wątpienie  i  dla  tego  rozpoczął  on  sww- 
ją  filozofią  od  wątpimta.  Al(>  zarazem  wykazuje,  że  w  samej  ilzialalności  wątpienia  na- 
rzucjt  się  n:iin  pi(*rwsza  zasadnicza  prawda.  «'0  ilo  kfóiej  już  żadnej  wątpliwości  być  nie 
tuoże.  a  mianowicie  prawda,  że  jesteśmy,  że  istnif*jemy.  bo  w  sanicj  czynności  wątpienia 
i  myślenia  objawifi  <i>'  łnkt  nfi-^-^etro  i<tnienia.  W  ten  sposób  doszedł  KartezytH?  do  zna- 
koiiiitcgo  zilania:  fti/tln.  ł  r«/o  sum.  kun*'  \ny.y  \:\\  /->i  jMni-tawę  dla  określania  y/irutnUttimi^ 
ptobkrza  czyli  kryltryum  prawdy,  t.  j.  tycli  wia"s<  iwości  i  rysów,  przy  ktć»r.vch  ponM»cy 
możemy  odróżnić  prawdę  od  fałszu.  %a  taki  sprawdzian  uznał  Kartezyu^z  jrmłtiwi  i  try- 
i'agi9Um  naszy  h  myśli  (omne  illud  rerum  est,  (juod  clare  et  distincte  percipitor). 

Źe- atoli  wątpienie  je»it  tylko  pierwttzym  momentem  krytyki,  kt6i7  ustąpić  winieii 
przed  dalsz^iti  rozwojem  poznania,  o  tern  mówił  już  Kant.  Sceptytców  nabywa  on 
w  przedmowie  do  1-go  wyd.  Krytyld  etyatego  rottumu  „nomadami,  ktfiny  z  lekcevato> 
nieiu  s])oglądają  na  wszelką  stałą  uprawę  in^intu."  Ri'.wnie  trafnie  mówi  Herbart.  im 
n  prawdzie  każdy,  kto  zer/t-  ]H>'  Zv;ia  filozofować  jest  skeptykiem,  ale  toż  każdy  .skep- 
t\k  I  -t  tylko  porzutkująryni  tiiozolfin  (.IimIi  t  trt.-htige  Anłanger  in  der  Pliilo-t»p)ii«'  ist 
.Skeptik»'r:  aber  es  i-st  aurli  j«'der  -Skfptikfr  ;>ol<  iuir  Ant^iłnger).  S^  HnetsHAi :tK  zsiowu 
dowodzi,  że  dzięki  pnieliiegl<i><  1  można  zosUi  skeptykiem.  ab-  nie  Jjlozołem.  .Skepty<;^sm 


§  5,1a   wątpienie.  95 

poniwnjwa  on  na  polu  filozofii  t.  opozycyą  w  parlaineiu ie,  jest  on  równie  p()tr^<''»"yni, 
a  Biwet  koDioczDym.  Z  post4,>pem  mś  filototti,  skeptycyzm  traei  coraz  bardziej  mit 
pod  Bflgaini  (Poraja  vmd  PoraitjNMiena,  wyd.  2-erie  1877,  T.  II,  12). 

C  DM  Jdzsp  Kkrmkb  pięknie  schaiikteiT^ował  wątpienie  jako  punkt  wyjścia  fl- 
kMofii  na  wsitępie  do  Rwego  Wykładu  fBotofii  (D/iela  T.  I.  1)  w  fycli  Dłowaoh:  «Czto- 
viflk  otodony  jest  zew^^ząd  nioHkończoną  widownią  zjawisk  ronnaitoAci  pełnych.  Palą 
żrwt^  rufhonią.  przepływają  ht^.  spnczniku  srony  durliowofił  i  Tnnysłoweg^o  świata.  — 
,»  ^f>dnna  n.irbkioni  cinaą  się  intwc  postaci  a  znów  /.nikaja..  usuwając  si»^  następnym;  — 
wiirt-  t-ały  /vwot  nav7>  j<»st  pasTiM  in  wnr/oń.  t4)  liłogicli  i  wesołych,  to  cierpkich  i  zapra- 
wiwłjch  boleścią,  a  na  dnie  duszy  nas/>'j  odbywają  się  ciątrlo  przemiany  i  przeobrażenia 
titm  wewiujtrznej.  ITczuda,  któro  niejrdyś  były  najpiękniejszym  sena  kwiatem,  wię- 
iniłją  i  giną,  a  znów  inne  świeże  rostulają  się  pączkiem  mtodyni;  —  piAwdy,  ktńre  daw> 
ni^  jaaneni  Hlońceni  świeciły  w  piersiach  namyeb,  ^aRly,  a  na  miejMca  ich  zapaliły  się 
nowe,  by  mów  nnuneć  z  kolei;  —  wi^  dnsza  Je^it  jakby  tirmanientoni  wiecznie  wsclio- 
(Uąriyi^  i  lacbodzącyeb  gwiazd.  Nie  dziw  tcdw  iż  w  chwilach  pokoju,  gdy  zamilkną 
wna^ry  zewnętrznego  żywota.  —  człowiek  eota  się  w  siebifv  a  zostając  sam  na  sam 
2  <o\ą.  ogamiony  jc-^t  t-zewną,  niewypowi«»dziaTią  tęskntitą.  —  radby  pod^hu  hnr  \vła»ne- 

!<<»pa  birie,  samego  siebie  pyta.  co  w  ty  cli  uczuciach  jego  jest  prawdą,  co  jest  praw- 
Jij  w  jiriŁ«mijaj!^»'\Tii  dramacie  świata.  —  co  jest  twierdzą  niewzruszoną  a  trzonem,  pud 
iv«i  u^canem  ciągle  rodzących  się.  ciągle  mknących  olu'aZł»w.  Te  chwile  powntpicw  a- 
m,  ttk  njoczyitte  i  głębolcie,  są  początkiem  opamiętania  się.  są  pnebttdzf>niem  się  uiy> 

i  sandem  fihtofii^ 

W  fym  dncbn  mówi  toi  Gołucbowsm  w  Dtananiack  T.  J,  str.  XVII:  .Skoro 

-i':  raz  myśl  do  t^^go  stopnia  rozbudziła,  li  się  do  dochodzenia  ostatecznych  zasad  posu- 
rt*.la,  nie  ma  już  dla  niej  pokoju;  ściga  ona  człowieka  przez  cało  źycio,  we  WHzy.stkich 
położeniach,  nigdzie  się  przed  nią  skryć  ni«'  można,  w«z<;dzic  pr/ed  oczyma  stawa,  dnvzy 
i';  i  z.i<Tpiai'  ci  nic  da.  (V.łowi'<k  nosi  się  wszędzie  z  ni^.  r/y  nn  dno  idzie  i  toni*-  w  od- 
iii';cie  żjciii,  ry,y  na  wier/«h  wypływa,  nic  inaczej  jak  dotknięty  uwym  harpunen>,  ktor> 
na  w  umyśle  utkwiony,  już  się  nic  da  wyjąc,  cbybu  zc  śmiercią." 

Zio  atoli  skeptycyzmu.  jako  zasady,  nwydatiua  z  wielką  wyrazistością  Wł.  M. 
KociAWSKi,  gdy  mówi  w  swej  pracy  o  Dekadentytmie:  ^Powierzchowne  mędrkowanie 
pfowadzi  zwykle  do  skeptycyzmu:  jest  to  wynikiem  owej  dziecinnej  natur)'  bawiącego 
^  wiecznie  człowieka,  któiy,  gdy  mu  wiedza  bez  trudności  nie  wyłoży  wszystkich  ta^ 
j' taników  świata,  powiada,  że  nic  nie  warta,  że  w  nią  .nie  wier/y."  .Skcptycy/tn  to  nio 
Qi<A74ia,  druzgo<'i|ca  ws7y>tko,  ale  i  o<r/,yBZczająca  atmosfen;  duchown,  liur/a.  która  czę- 
•f'j  tak  jc^it  pożądana  w  d/icia-  li  myśli:  to  drobne  koły<an!»».  ni<'ZTiar'zrif',  jak  kołysanie 
fal  ua  [da-kiej  w  oilzie,  kUire  jednak  rozchwiewa  i  rozluźnia  wszystko.  To  i-zynnik 
Ujemny  w  dziejach." 

S.  Pogląd  lllozoiiezay  na  świat 

W  potoezncm  życiu  wyraz  /fwiał  oziuicza  zewnętrzny,  widzialny, 
zmjrsiowy  byt.  W  tern  znaczeniu  4wiat  jako  Hwwteme  przeciwstawia 
zazwyczaj  Bc^^uu  jako  Stwórcy,  jako  Zasadzie  odwioczntg  wszelkie- 
go bytu,  niewidzialnej,  duchowej.  Znaczenie  filozoficzne  wyrazu  iwiat 
w  poj^u  poglądu  na  4wiat  czyli,  jak  niektórzy,  choć  niezn|M'lme  w  du- 
cha naszego  języka,  mówią,  iwiatopoglądu  j«'st  zniłelnie  innem,  rozle- 
glej»zem.    W  tern  filozoficznem  znaczeniu  |>oj<^cie  «wiaia  ob»  jiimji'  bez- 


Digitized  by  Google 


96  §  5,2.     FOOŁĄD  NA  ŚWIAT.  1 

W2ględ]iie  wszystko,  co  istnieje,  wi^  nie  tylko  byt  widzialny,  zmysło- 
wy, ale  i  niewidzialny,  duchowy,  nie  tylko  byt  teraźniejszy,  ale  i  prze-  ■ 
szły  i  przyszły,  iiie  tylko  objawy  i  zjawiska  bytu,  ale  i  jego  od- 
wieczna istotę,  o  ile  to  wszystko  uznajemy  za  istniejące.  Z  tego 
wynika,  że  tilozoticziiy  pogląd  na  świat  obejinnjr  w  ogóle  wszystko, 
co  tylko  może  1>V(''  pomyślancni  jako  istnicjatc.  Je.st  to  w  gnuicie 
rzeczy  pogląd  na  byi,  na  to.  co  istnieje,  na  rzeczywistość.  O  począt- 
ku i  składowych  czynnikach  idei  rzeczywistości,  jako  przedmiotu  wie- 
dzy, mówiliśmy  juź  \^'yżej  (§  4,8).  Obecnie  zastanowimy  się  bliżej 
nad  formą,  jaką  przedmiot  ten  przyjmuje  w  badaniach  filozoficznych. 

Najogóbuejszem  poj^iem  umysłu  ludzkiego,  obejmującem  wa^st- 
kie,  najróżnorodniejsze  prgidmiofy  wiedzy,  cait^  przedmiotowosó,  czyH 
objektywną  realność,  jest  bjft.  Wszelka  wiedza  dotyczy  w  ten  lub 
inny  sposób  bytu,  ma  za  przedmiot  tą  lub  ową  stronę  jego,  tę  lub  ową 
wlasnosó,  ten  lub  ów  objaw  jego,  t.  j.  wszelki  przedmiot  wiedzy  jest 
byt4*m,  rozpatrywanym  pod  tym  lub  owym  względi^m. 

Już  z  powyższego  okazuje  się,  że  byt  przyjmuje  dla  nasz.  go 
umyshi  najrozliczniejsze  Ibrmy.  ])rzedstawia  się  nam  jako  nieskończo- 
na mnogość  objawów,  przędmiot<>w.  rzeczy,  istot,  ich  składowych  ezyi\- 
mków,  zasad  i  |>rzycz^n,  wytworów,  odmian  i  skutków,  ich  roz- 

woju i  celów,  ich  stosunków,  związków,  wzajemnego  na  siebie  oddzia- 
ływania, a  to  wszystko  może  być  rozpatrywane  bądź  z  punktu  widze- 
nia przutrzmUf  jako  czyimiki  obok  siebie  istniejące,  bądź  ze  stanowiska 
ctaeu,  jako  czynniki  po  sobie  następujące. 

Ta  nieskończona  mnogość  szczegółowych  momentów  bytu  wywo* 
łuje  początkowo  w  umyśle  ludzkim  wrażenie  nisiadu^  eftootii,  pewne-' 
mniej  lub  więi  i  j  przypadkowego  lub  samowolnego  zjednoczenia  róż- 
nych lub  sprzecznych  czynników.  Świadczą  o  tem  różne  wytwory 
fantastyc^zne  mitolo<j;ii,  a  mianowicie  ])oglą(i,  jakoby  świat  obecny  wy- 
tworzył się  z  rzeczywistego  chaosu,  jako  ze  swego  ])icrwotncgo  stanu. 
Pogląd  ten  pojąć  można  jedynie^  jako  reminiscencyą  owej  epoki  w  roz- 
woju umysłu  lutlzkiego,  gfły  nie  mógł  się  jeszcze  należycie  zoryento- 
wać  wśród  bytu,  gdy  mu  się  takowy  podmiotowo  przedstawiał  jako 
chaos . 

Z  czasem  atoU  sam  umysł  wprowadza  ład  i  porządek  w  swoje 
poglącly  na  byt.  Zaczyna  grupować  jego  czynniki  składowe.  Podob* 
ne  i  pokrewne  jednoczy  ze  soba  i  wytwai-za  z  nich  pewne  pojęcia 
ogólne,  które  umożliwiają  coraz  jaśniejsze  objęcie  nieskończonej  miiia- 
gości  szczegółów.  Przypadkowość  i  samowola  w  ich  połączeniu  oalę- 
pują  teraz  jednostajnosci  i  prawidłowości,  wskutek  czego  waaya&ie 
te  szczegółowe  czynniki  bytu  jednoczą  się  coraz  harmonijniej  i  przyj- 
mują  z  czasem  charakter  zgodnego  w  sobie  ustroju,  w  któi^m  wim^mIi 

i 


§  5,2.     FOOLĄD  NA  ŚWIAT.  97 

ko  wzajemnie  si«j  uzujieliiia,  luwdatuiając  pcwii**  jrdnoliU'  zasady, 
wprowadzające  sta2y,  niezmiennj  porządek  w  ową  mnogość  powiąza- 
nych.  ze  sobą  szczegółów. 

Wskutek  takiego  postępu  w  rozwoju  umysłowej  działalności  czło- 
wieka, wytwarza  się  pojęcie  świata^  kosmosu,  jako  prawidłowego 
ustroju  wszechbytu,  w  którym  każdy  szczegół  zajmuje  właściwe  sobie 
miejsce,  wyxukaj%oe  z  pewnych  praw  powszechnych,  działających  je- 
dnostajnie, wszędzie  i  zawsze. 

Poznanie  bytu  moźtiwem  jest  dla  umysłu  ludzkiego  jedynie  na 
[>odstawie  takiego  zjednoczenia  mnogości  jego  cz3mnjków  w  jednem 
ogólnem  pojęciu  prawidłowego  w  sobie  świata.  To  też  mówiąc  o  po- 
znaniu w  oi^óle,  więc  i  o  jakiejkolwiek  nauce.  0|)i>'ramy  się  juz  na  ta- 
kim pojęi  łu  óitiata,  jako  przedmiotu  poziiaiiia.  lumki.  Chaosu,  po- 
2L>awionr-^o  jn-aw  1  ustroju,  prawidłowości  i  f^tałosc  i  w  zasadach  i  ob- 
jawach, badać,  poznawać,  zrozumieć  nie  można,  bo  umysł  nie  znajdu- 
je w  nim  żadnej  podstawy  dla  swoich  badań  i  wywodów. 

Z  powyższego  wynika,  że  na  samym  wstępie  do  filozofii,  rozpo- 
czynając filozofować,  choćby  jak  najsamodziehiiej,  ])Osiadamy  juź  pe- 
wne pojęcie  4maia^  jako  wytwór  dotychczasowej  kultury  umysłowej, 
a  chcąc  konsekwentnie  zastosować  zasadę  krytycyzmu,  musimy  sobie 
zdać  jasną  sprawę  z  treści,  znaczenia  i  uprawnienia  tego  zasadniczego 
pojęcia.  Ma  ono  zatem  w  krytycznej  filozofii  tylko  znaczenie  isymezU' 
Mweffo  przyptuzctmia,  domagającego  się  jednak  rozbioru  przy  dalszych 
badaniach.  W  tym  celu  objaśniamy  juź  tutaj  we  w.stę])ie  do  filozofii 
początek,  genezę  t-ego  pojęcia  i^wiata,  jako  wchodzącego  w  skład  sa- 
migo  określenia  filozolii.  i  zazna-  /iuiiy  te  dane,  które  doprowadziły 
umysł  ludzki  do  wytworzenia  tego  zasadniczego  pojęcia. 

Dane,  które  wywołały  wzmiankowany  powyżej  rozw()i  ninyslu 
i  wytworzyły  w  nim  pojęcie  świata,  jako  wynik  życiowego  doświad- 
uzenia,  sprowadzają  się  do  następującycłi  momentów: 

1)  Obserwacye  astronomiczne,  a  mianowicie  jednostajność  i  pra- 
widłowość w  biegu  słońca,  księżyca  i  innych  ciał  niebieskich,  w  na- 
stępstwie dnia  i  nocy,  pór  roku  i  t.  p. 

2)  Ustrój  organizmu  i  prawidłowość  jego  czynności  (fiinkcyj), 
pociągająca  za  sobą  bezpośrednio  i  pewną  prawidłowość  w  zaspakaja- 
niu jego  potrzeb. 

3)  Spostrzeżenie  pewnej  typowej  zgodności  w  ustroju  organicz- 
nym wszystkich  istot  żyjących. 

4)  Stosunki  społeczne,  ])owodujące  ])ewicn  porządek  w  życiu 
kaidego  osobnika,  począwszy  od  dzieciństwa. 

5)  Prawidłowość  w  cz^Tinościach  umysłu,  doprowadzająca  czło- 
^it^ka  do  prztkuiiimia,  żc  zaspokojenie  jego  potrzeb,   urzeczywistni© - 


Digitized  by  Google 


98  §   5,2.     POGLĄD  NA  ŚWIAT.  '  1 

nie  jego  przodsięwzi(»ć,  zamiarów  i  celów,  zależy  nie  tylko  od  sewię-l 

trznych  okoliczności,  lecz  i  od  różnych  wewnętrznych  warunków,  wy- 3 
rażających  się  w  ])ewiiych  umysłowych  wyina^aniiK  li  (estetyczuyclL  1 
logicznych,  moralnych K  któryi  li  zjednoczenie  doprowadza  do  i>ojęcia*J 
O  wyźs/.ym  roziuimym  purzt^kii  rzeczy.    Nareszcie:  % 

('}]    Rozwój  i  wykształcenie  umysłu,  zwracaj^e  uwag^  na 
wyższe  dane.  J 
Pomimo  za.sadniczego  znaczenia  tej  idei  świata,  jako  prawidiowerl 
go  astroju  bytu,  dla  cielesnego  i  umysłowego  życia  fzłowieka;  i)oim-1 
mo  niewątpliwości,  z  którą  idea  ta,  wskutek  ow3'ch  danych,  narzofial 
się  umysłowi  i  uznaną  zostaje  przez  niego  za  konieczną  podstawki 
wszelkiej  teoretycznej  i  praktycznej  działalności,  —  nie  trudno  jednak| 
zrozumieć,  że  filozofia,  mając  na  względzie  zasadę  krytycyzmu  konsek- 
wentnie, do  granic  możliwości  zastosowaną  (§  5,i.),  nie  zadawala  się^ 
zaznaczoną  treścią  idei  świata  i  nie  prz>'jmiije  jej  dugmatycznie  ZiV 
bezwzględną  podstawę  swych  poszukiwań.  PrzeeiuTiie,  filozofia  2  isto-? 
ty  swojej,  jako  krtftyrzne  poznanie  rzeczy,   poddaje   wszechstroitiK  iaii 
rozbiorowi  takż(*  i  to  zasadnieze  pojęcie,  widzi  w  uiem  tylko  tvm<  za- 
sowe   |)iz\ puszczenie   i  stosuje   do   niego   również   zasadę  wąti-utui 
i§  5,1.2  ).    Więc  przypnsz<'zn.  ż<»  idea  ta  może  być  błędną,  że  bA  i  n\v- 
źe  nie  być  jednolitym  ustrojem,  że  świat  może  nie  być  prawidlr  >sva, 
zamkniętą  w  sobie  całością.    Co  więcej,  w  imię  zasady  krytycyzmu, 
filozofia  przypuszcza  możność,  żc  świat  w  tej  formie,  w  której  naan 
się  przedstawia,  wcale  nie  istnieje,  że  nie  ma  rzeczywistości,  lecz  je^^t 
tylko  wytworem  naszej  wyobraźni,  rodzajem  podmiotowej  halucyuacyi 
pozbawionej  przedmiotowego  bytu.  A  choćby  się  też  filozofia  przekli- 
nała w  sposób  niewątpliwy  o  rzeczywistem  istnieniu  czegoś,  odpowtt- 
daji^i  <  go  naszemu  pojęciu  o  świecie,  to  i  wtedy  jeszcze  może  ^vąt- 
pić  o  możności  dokładnego  [)oznaiua  t>cgo  czegoś  i  o  zgodności  nasKf - 
go  zwykłcgu         ia  świata  z  ]>rzedmiotową  rzeczywistością.    "W  każ- 
dy] u  razie,  pogląd  prawdziwie   filozoficzny  na  świat,   i  zynitu  y  zaiioś< 
wyuiagaiiiom  kryt>eyzmn.  możliwy  jest  tylko  na  podstawie  pO()rzt-d- 
ni(  <Tf)  rozbiom  owego  trądy cyjm-go  pojęcia  świata  i  ws^zclkich  uza^Mhd- 
niony('ii  wątpliwości  co  do  ścisłości  i  prawdy  tego  pujc(  ia. 

Wszechstronny  rozbiór  pojęcia  bytu  i  świata,  określenie  jrgo  za- 
sadniczych, podmiotowych  i  przedmiotowych  czynników,  uharakt^:;^^> 
styka  jego  typowych  objawów  i  ich  wyjaśnienie  na  podstawie  owych 
czynników  zasadniczy(^h,  —  oto  właściwe  zadanie  filozofii  ochiośnii*  do 
przedmiotu  jej  badania.  Bozwiązame  tego  zadania  leży  już  za  obi^ą- 
bem  bezpośrednich  badań  wsiępu  do  filozofii,  który  jak  to  widzieliśttiy 
wyżej  (§  11,  ma  tylko  za  przedmiot  rozbiór  naszych  pojęć  o  filoBottl. 
Mówiliśmy  tedy  o  bycie  i  świecie  tylko  o  tyle,  o  ile  to  jest  koniiMfc* 

■ 

_    Digitized  by  Google 


§  5,2.   foolj^d  na  świat 


99 


uem  dla  wyjaśnienia  sainf^^o  pojtjoia  o  lilozotii.  W  tym  też  rrlu  do- 
iamy  tu  jeszcze  jedn^  uwagq,  dotyczący  poglądu  iilozoiiczuegu  na 
świat. 

Bez  względu  na  ostateczne  wyniki  ł^adaii  filozolicznycii  odnośnie 
do  byta  i  jego  objawów:  czy  one  będą  miały  charakter  przeczący, 
negacyjny,  czy  też  wyjaśnią  w  sposób  dodatni  tradycyjne  pojęcie 
świata,  —  filozofia,  skupiając  te  wyniki  w  jedną  całość,  dochodzi  do 
9gih$go  na  Mat  poglądu  i  przez  to  czyni  zadość  naturalnej  dążności 
umysłu  ludzkiego  do  objęcia  myślą  wszechbytu.  Dążność  do  takiego 
ogólnego  na  świat  poglądu  jest  główną  podnietą  w  rozwoju  myśli  fi- 
lozoficznej i  wspólnie  z  krytycyzmem  charakteryzuje  wszelkie  praw- 
dziwie filozoficzne  poszukiwania.  Dla  tego  też  filozofia  prawdziwa 
zrzeka  się  wszechstronnego  urzeczywistnienia  owej  dążności,  jedynie 
gdy  duchodzi  do  uzasadnionego  krytycznie  przekonania,  że  owa  di^ź- 
ność  nie  może  być  urzeczywi.srnioną  z  powodu  ograniczoności  mnyshi 
Imlzkief^o.  a  mianowicie  jego  zdolno.ści  poznawczych.  Ale  i  w  tedy 
rozbiór  krytyczny  tradycyjnego  na  świat  poglądu  zmnsza  filozofią  do 
zastąpienia  go  własnym,  choćby  przeczącym  poglądem. 

Mając  na  uwadze  ten  czyimik,  ograniczający  wszechstronne  urze- 
Gzywisimenie  dążności  do  ogólnego  na  świat  poglądu,  należy  powie- 
ddeć,  że  filozofia,  z  istoty  swojej,  dąży  do  wytworzenia  ogólnego  na 
świat  poglądu  o  iU  to  jut  maiUwłm  przy  pomocy  krytycznego  pozna- 
nia rzeczy.  Ten  dodatek  jest  koniecznym  w  imi^  krytycyzmu,  będą- 
cego pierwszą  zasadniczą  właściwością  filozofii. 


Pogląd  przeczący  na  świat.  Histoiya  filozofii  wykazuje,  że  wielu 
ttjilkieli  dochodzi  do  przekonania  o  niemożności  wytworzenia  ogólnego  na  świat  poglą- 
du %  powodu,  źe  stdobośd  poznawcze  człowieka  nie  są  do  tego  wystarczająeemi.  Pomi- 
jąjąe  tką^kiw,  o  któiycli  joź  była  mowa  powyśej  (§  5^i,t),  saeługiyą  ta  sa  naszą 
nwagę  nczególni^  dwa  wapśłcsesne  kiemaki  myśli  filozoficznej:  nowohon^ftm  i  po- 

Nowokanłyści  (F.  A.  Lange,  Liebmann,  Rikhl,  Vaihinoer,  WiesenorCs  i  inni, 
■/<}h.  wrż*»j  yfr.  55>  usiltij}\  zfł«tąpi<^  dotychczasową  filozoHą  nową  naukową  i  dowodzą, 
Z'  ta  nouri  filozofia  zajmuje  się  tylko  takiomi  pr/.odmiotami.  które  sf\  doHt^*pno  dla  ł)a- 
■aaBia  naukowego.  Nauka  liada  zaś  tylko  zjaiciska  światii.  a  nio  Jogo  istot-.  To  to/  ta, 
tak  zwana  fuiukowa  filuscofiu  wyłącza  zo  swego  zakit^su  wszelkie  poglądy  na  istot-  świa- 
ta, widzi  w  mcii,  w  najlepszym  naie,  tylko  objawy  twórczej  wyobraźni,  uzupelniującej 
Mi  naukowej  wiedoTi  Ale  wiedza  ta  na  wyłącznie  za  przedmiot  świat  ^mmsk  Tylko 
pnettaizała  nieaaokowa  meb^isyka  zajmuje  się,  wedhig  tego  zdania,  dotąd  jeszcze  kwe- 
^funi,  dotycząoemi  istoty  świata. 

Pogląd  powyźfłzy  opiera  się  na  wynikach  krytycyzmu  Kasta  (§  5,  a  szczo- 
L  !nti  i  na  jego  określeniu  istoty  i  zjawiska.  Rńżnirf  pomiwh}'  temi  pojp'  iami  sprowa- 
-^-a  kant  do  różnicy,  istniejącej  pomiędzy  takim  pr/cd miotam  \vi(>dzy,  kt<>rego  8obie  wy- 
wtrazić  nie  możemy  zmysłowo  i  który  dotyczy  rzeczy  samej  w  sobie,  a  takim  pizedmiu- 


4  JjEi  .Ćoogle 


tem,  który  pnyjmąje  dla  nas  formę  zmysłowego  wyobnuteiua.  Pierwsi^  pnedmiot  m  ' 
naa^ywa  noumenon  (od  v&t>C  =  mzam,  umysł,  to,  co  jest  dostępne  dla  myśli);  drap 

phaeuomenm  (od  ZTMo  =  (.świotlam,  wyjawiani).    Na  k'j  zasadzie  rozrł»ŻDia  Kani 
dwa  światy:  zmysłami  i  umysłom/  niiiimliis  sensiliilLs  et  int^^llig-ihilis)  i  dowodzi,  że  tyl- 
ko pierwszy  jost  przedmiotoui  empirycznego  poznania,  podczas  irdy  dniiri  ,.pr/rw\ż^^ 
mhT<:  nf\«;7ych  zdolnoAH",  ponieważ  do  nif^^ro  zastosowar  sIą  j\\o  d;ij:\  pojtjcia  naszego 
rozsądku,  jako  praezuaczone  wyłącznie  do  wytwarzania  wyolnażeu  zuiysiowych.    W  teo  * 
.sposób  uzoiiadDia  Kant  swój  pewnik  o  niemożności  poznania  r/eczy  samej  w  nobm.  —  I 
Szczegółowe  rozwinięcie  ty-h  poglądów  Kanta  zob.  w  jego  Kryłyin  czystego  rocMmi,  ! 
Awdityka,  księga  TI,  dział  3-ci:  Zasada  podsutłu  mstfaUtick  w  ogóle  prgtdmkitóm  m  ! 
phmomena  i  wnmenfL 

Za  pnokt  wyjścia  i  za  typowy  objaw  wszelkich  nowoczeenych  narzekań  na  mtta-  '■ 
fiMjfkę,  powtaisanycli  bezmyślnie  aż  do  znudzenia,  uznai'  należy  na<t«;ptiją<  r>  zdania  KaiH 
t«,  wypowiedziane  na  .str.  191  I')  <>h  ,/nmrnóit.  Mówi  tu  Kant;  „Wszelka  błędna  wstu- 
ka, wszelkn  r/.f/a  mądroM  tr\v;i  tylko  do  f/asn.  w  końcu  imrzy  sama  !?icbtf,  a  najwyż- 
szy stopirii  kultury  zarazem  chwilą  jrj  ui»;ii!ku.  Odnośnir'  do  mftafiz.rki  rhwili 
ta  nade</lii  obecnie.  Dowodzi  teiro  stan.  u  jaki  wpadła  u  ■w>/.ystki(h  nanłdi.w  uczo- 
ny ch.  pomimo  całej  gorliwości,  z  jak^  ją  oprucowy  wują,  naniwni  z  innomi  naokaon 
wszolkiojro  rodzaju.  Cień  jej  podtrzymują  jeszcze  stare  urządzenia  studyów  uniwersy- 
teckich, jedna  jedyna  akademia  naok  wywikuje  jeszcze  od  czasu  do  czun,  wyznacząjąe 
nagrody,  jedną  lub  drugą  próbę  na  tern  polu,  ale  do  gruntownych  nauk  joź  jej  nie  za> 
liczają,  a  gdyby  jakiego  wysoko  uzdolnionego  męża  chciano  nazwać  wielkim  met&fi^- 
kiem,  każdy  sam  o  i  Izi  jakby  przyjął  tę  ąyczliwą,  lecz  zapewne  w  nikim  zazdrości  nie 
wywołującą  pochwałę". 

W  zdaiiiarl)  tych  jt-dnosfronni  kantyśri  upatrywali  bezwzględne  pot^jpienic  niota- 
fizyki  pr/.*'/,  iiii>tr/a,  <.nly  tyiinz;i-i  iii  mi  tu  tylko  na  niy^H  "^tarą  ihupnafijczną  D)«-ta- 

łizy  kt'.  Swiiidi  z;^  o  ti-ni  --łow.i,  pr/.y wicdzinuc  wy/.rj  i-^fr.  UAj  a  wypowiedziane  boapo- 
.•iredniu  przed  tcuii  ^dauiaiui.  iYzłM-iw.stawia  ou  Uiu  jak  najwyraźniej  „zwykłty  szkolnej 
metafizyce*  metafizykę  prawdziwą,  opartą  na  krytyce  umysłu,  a  zdolną  „przynieść  ro- 
zumowi trwale  zadowolenie*. 

Pozytywizm  Augusta  Coiitb'a  opiera  się  na  tym  samym  pewnika  o  niemośnoMi 
poznania  iatoty  bytu,  tylko  że  Comto  w  swoim  Kunie  fihg(gfii  pmtyiywn^  s  większą  na- 
miętnością, ale  też  i  z  mniejszą  krytyeznością  niż  Kant  napada  na  wszelką- w  ogtti 
metafizykę,  jako  n  i  i  i-zej.sciowy  moment  w  rozwoju  umysłu  ludzkiego,  wytwarzający 
ogólne  poi>''i»i  o  i.słnci,'  bytu.  podczas  gdy  prawdziwa  pozytywna  filozofia  ząprauje  irifl 
wylącznł(!  badaiii<  ni  zjinrhk  i  łrh  -sto^nnków. 

W  tym  dticliu  Hkhhkrt  Spkk('Kh  rozjii^  /yiKi  wykład  swej  Filozofii  si/nt'  ti^c^my 
poglądom  na  niepoznatfołnc  (zob.  jego  prz.yloczone  wyżej  str.  14  Picncaze  zcunuł^ 
§§  l<~-34).  Więki^zość  zaś  wspólczoanycb  pozytywistów  albo  wcale  nie  mdwi  o  metafr 
jsyce  i  istocie  bytn,  albo  też  wspomina  o  nich  tylko  powierzdiownie  z  przekąsem  i  Ukf 
ceważeniem,  jako  o  rzeczach,  nie  godnych  uwagi  poważnego  un^slu. 

Poglądy  powyższe,  zaprzeczające  możności  poznania  Istoty  świata  i  dowodzące^  i« 
jedynym  przedmiotem  nauki  są  ąjawiskaf  fenomeny,  możemy  ąjednoc^  w  og6ln^ 
zwie  fenommalizm  u . 

Nie  roztrząsając  obecnie  prawdy  lub  fałszu  ty*  b  pnfrlądńw.  co  może  być  jedynie 
zadaniem  krytycznej  teon  i  poznrjnin  fij  '2  ^ «  ),  —  mnsiiny  tu  jednak  zauważyć,  żo  cho*'-^ 
by  poglądy  te  były  jak  a.ijbardziej  uzasuiaiono,  to  jednak  nie  mosrą  one  służyć  ł,\  pod- 
stawę do  zapraecitenia,  żo  liłozofia  z  istoty  swojej  dąży  do  ogólnego  na  świat  pogk'\du. 
Dążność  ta  ożywiała  zawsze  wszystkich  filozofów,  więc  i  powyżs^ch  myślicieli,  poc2^- 
nąjąc  od  Kanta.  I  oni  mieli  pierwotnie  na  oku  ogólny  pogląd  na  świat  jako  ostataM^ 


1 


%  m 


Digrtized  by  Google 


§  5,2.     POOŁĄI>  NA  ŚWIAT. 


101 


rei  swTch  hadan.  a  od.«tąpiIi  od  tego  '"f^ln  tlopifro  wskiittk  mnił'i  lub  więwj  kryfyrv>ne- 
^■0  pm«K'wiadf'7nTiia  o  niemoźno.ści  }<"jo  osi;(!j-nii;i  i;i  w-rud  <lan,\(li  wnnmków.  Z  tom 
w«:zT!«ikieiii  i  oni  doszli  w  końcu  do  pewntłyo  poglądu  uu  swial.  choć  uio  ilodatnie^n),  to 
przeczącego,  wykazującego,  żc  te  lub  owo  pojł.^eia  o  istociu  hyiM  nie  odpowiadaji\  rz<»rzy- 
wislośei,  lob  lesą  sa  olirębem  iiasscgo  pomuiiA.  Zapnecsmie  pnwdjr  tradyryjiu-go 
gMił  na  świat  mośe  mieć  wodnaam  flloKoficrae  jedjnie  na  podstawie  popnsedniego  rcn- 
Imm  jogo  treśd,  a  wi^  ma  ono  za  pnedmiot  tę  samą  treśći  tylko,  że  nie  lumąje  jej  za 
piawdę,  a  wykaznje  szczegMowo  jej  fałsz  lab  ułudność.  W  ten  8pos«')1>,  pomimo  istnie- 
nia pnecaących  poglądów  na  tę  lab  ową  kwe>^tyą  filozoflcamą,  wyznać  należy,  żc  dążooHĆ 
do  nęrólnogo  na  i^  ht  p();.1:\(hi.  w  granicach  kiytycasnego  posnania  rzec^,  jost  cechą  zna» 
miamą  wszeikioj  w  ogóle  filozof 

3.  Zasadnieze  pojęcia  filozoficznego  Da  Awiat  poglądu: 

ifitota  i  panisko. 

Byt,  istnienie,  rzeczywistość,  jako  ogólny  przt  rhniot  wiedzy  lu- 
ikkiej,  wchodzący  w  skład  wszelkiego  na  świat  pugli^dn.  przpilstama 
si^  nam  w  dwóch  zasadniczych  formach,  które  dały  powóil  do  urobię* 
nia  dwóch  zasadniczych  pojęć  metafizycznych,  jakiemi  są:  Utoia  i  od- 
jaw  czyli  ^awUko,  Ścisłe  wyjaśnienie  tych  terminów  jest  koniecznem 
dla  ozasadnienia  zarówno  dodatniego,  jak  przeczącego  poglądu  na 
świat.  I  przeciwnicy  metafizyki,  dowodzący,  że  i«toty  bytu  poznać 
me  możemy,  mają  pewne  pojtjeie  o  tej  istocie,  jako  o  przedmiocie 
swoich  sądów  przeczących,  tem  bardziej  powinni  mieć  jasne  pojtjeie 
o  objawach^  zjawiskach,  będących,  według  nich,  jeł^lynym  iuzedmiotem 
naukowego  poznania  rzeczy. 

t  >  Iłoji^ciu  istuti/  wspomnieliśmy  już  powyżej,  mówiąc  o  poglądzie 
Kanta  na  różnicę  między  istotą  i  zjawiskiem  izob.  str.  91)  .  Obecnie 
))ojęcia  te  musimy  ściśle  określić,  aby  ich  użycie  nie  pozostało 
<  liwiejnem  i  nic  dawało  powodu  do  nieporozmnień,  tPorównaj  też, 
co  w  tym  wzgl^ie  powiedziano  wyżoj  §  2,3,  str.  58). 

Otóż,  przez  wyraz  Itfato,  w  znaczeniu  metafizycznem,  gdy  mó- 
wimy np.  istota  rzeczy,  istota  świata,  istota  wszechbytu  i  t.  p.,  rozu- 
miemy ten  ogólny  zasadniczy  czynnik  rzeczy,  świata,  wszechbytu, 
któiy  wyraża  się,  działa,  występuje  na  jaw  we  wszystkich  szczegóło- 
wych i  pochodnych  czynnikach,  nazywanych  ubawami  lub  ^awiBkami 
rzeczy,  świata,  wszechbytu.  Tak  pojęta  istota  oznacza  zupehiie  tożsa- 
mo, co  wyjaśniony  już  tennin  zasada,  w  znaczeniu  przedmiotowem 
^  4.:5  3;.  IsLuLa  Fzcczy  jest  jcj  zasadą  przedmiotu wą,  joj  principium 
iMiendi. 

Tcnninem  łacińskim  dla  oznaczenia  tak  pojętej  istoty  czyli  zam- 
<l\j  metafizycznej,  bytu,  istnic»nia  c^rgo^^  jtst  suhstan<ya  (substantia  od 
iiubsto  =  podtrzymuję),  przez  którą  rozumiemy  w  filozofii  to,  co  jest 


Digitized  by  Google 


102  5,8.    ISTOTA  I  ZJAWISKO* 

t 

I 

niewidzialną  podstawą,  podkładem,  łub  jak  u  nas  dawniej  mówiono, 
podio^ą,  więc  w  ogóle  przyczyną  ostateczną  pewnej  rzeczywistej  tm- 
ści,  występującej  na  jaw,  a  zatem  tlbfawdw,  i^moUk*  Pogląd,  dowodzą- 
cy rzeczywistości  wbitant^^  jako  iitafyt  tawiy  byta  i  jego  objawów, 
znany  jest  pod  nazwą  wManejfonaUgmu  i  przeciwstawia  si^  wspomms- 
nemn  powyżej  i  str.  100)  fenomenalUmowi. 

Jeżeli  istotę  rzeczy,  jej  zasadę  metafizyczną  czyli  nAHancyą  poj- 
mujemy jako  samodzielnie  cz\iiuł^  przy  wydaniu  objawów  lub  zjawisk, 
natenczas  owa  podłoga  staje  się  podmiotem^  suhsłancya  —  subjektem 
(§  4,3,2.).  Ztąd  pochodzi,  że  wszelki  podmiot,  suhjekt,  jakf)  realnie  ist- 
niejący, jako  byt,  j('st  substancją,  czyli  istotą,  zasadą  w  stosunku  fk- 
wszystkich  swoich  objawów;  ale  z  tego  nie  wynika,  aby  każda  subsian- 
eya  była  subjektem^  każda  iHota  lub  za$ada  rzeczy  podmiotem,  P^tdmio- 
towoie,  mJbjektywność  przypisywać  można  jedynie  samodzielnie  czynnej 
mMancyi,  Mmm  lub  gtuadsis  metafizycznej. 

Wobec  powyższego  wyjańnienia  pojęcia  substancyi  dziwnem  się 
wydaje,  że  wielu  zwolenników  subjektywnego  idealizmo,  uznających 
jestestwa  myŻlące  za  jedynie  realne  istoty  bytu,  z  zaprzeczenieia 
wszelkiej  rzeczywistożci  po  za  niemi  (Bebkbłet),  walczą  przeciwko 
pojęciu  substancyi,  broniąc  zasad  fenompnalizmu  i  nominalizmu.  T© 
ieli  istoty  myślące  są  właśnie  subst^ineyami  myślącemi,  bez  względu 
ua  bliższe  ich  określenie. 

Pojęciu  istoty,  zasady/  inetafizyeznej  lub  sidrstancyi  iirzceiwstawia- 
my  pojecie  objawu,  zjawiska,  albo  z  laciiiska  fenomenu  §  •">,  2,  i.)  Ter- 
min ten  oznacza  treść  pochodną,  zależną  od  swej  istoty,  zasady,  sub- 
stancyi, występującą  ua  jaw  jedynie  pod  jej  wpływem,  przy  jej  udzia- 
le. Ztąd  pochodzi,  że  pomiędzy  objawem,  zjawiekiem  i  jego  istotą^  za- 
chodzi na  polu  bytowem,  metafizycznem,  taki  sam  stosimek,  jak  w  za- 
kresie myśli  pomiędzy  zasadą  logiczną,  jako  przesłanką  i  wnioskiera 
(§  4,8,s.).  Jest  to  wł^ciwie  jeden  i  ten  sam  stosunek  związku  jmg^- 
egffnowego  czyli  prtyezynowołeU  objawiający  się  tylko  w  dwóch  roznydt 
sferach  wiedzy,  w  przedmiotowej  czyli  metafizycznej,  i  podmiotowej 
czyli  umysłowej,  logicznej. 

Zazwyczaj  stosujemy  tak  zwane  prawo  przyctynowości  do  stosim- 
ków  przedmiotowych:  w  zakresie  zaś  logicznym  powołujemy  się  na 
inne  prawa,  a  mianowicie  na  prawo  wystarczającej  zajady  ( priiicipiuni 
ratiouis  suflieicntisi.  Lecz  w  p;run(:ie  rzeczy  to  prawo  logiczne  jest  tyl- 
ko logiczną  formą  prawa  przuc^mowoiei,  l)ęduee<;o  konieczną  zaj^adj) 
wszelkiej  w  ogóle  wiedzy,  tak  ze  wzgit^du  lia  jej  przedmiotowe,  jak 
podmiotowe  czynniki  (§  zob.  trż  pod  tym  względem  moją  roz- 
prawę: Psychohni^^rh  m etaphysische  Analyse  der  Grundgesetze  des  Den- 
kene^  w  Philosophische  Mouatsheite  I87(j,  T.  XU,  110  i  naat).  |h* 


§  5,3.     ISTOTA  I  ZJAWISKO.  103 

prawa  przyczynownś.  i  iiif  było  by  związku  logu  ziiego  pomiędzy  my- 
ślami i  natlto  nit'  istniała  by  w  naszym  mnyślo  idea  bytu  objfktyw- 
u»*go,  świata,  jako  przedmiotu  wiedzy.  Do  tej  idei  docłioilziiny 
jedynie  przez  zastosowanie  prawa  przyoz3^lowo8ci  do  naszycli  podmio- 
towych danyck,  do  wrażeń  i  wyobrażeń,  które  pojmujemy  jako  ^ikuU^, 
wywołane  przez  pewne,  od  nas  niezależne  przedmiotowe  przycztfny, 
Ztąd  pochodzi,  źe  kto  zaprzecza  przedmiotowej  reahiości  prawa  przy- 
czyny, traci  wszelką  podstawy  do  poznania  jakiejkolwiek  rzeczy,  więc 
staje  si^  Aep^fkMm.  Świadczy  o  tern  przykład  Humb^a  (zob.  wyżej 
str.  80}, 

Pojęcie  istoty,  zasady  metafizyczm^j,  substaneyi  sprowadza  się 
red}'  właściwie  do  pojęcia  przpczrmy^  a  pojęcie  objawu,  zjawiska,  feno- 
menu <lo  pojęcia  skutku,  wywoływanego  przez  tę  przyczynę.  Dla  te- 
go toż  niysli<  iclc,  z;i|»rzeczający  możności  poznania  istoty  bytu,  świata 
i  dowodzący,  że  przcdnńłitcm  wiedzy  naukowej  iu'>^"h  być  tylko  zja- 
^^nska  .§  5,  2,  l  i,  niinvią  zazwyczaj  o  dw<x  h  ro«lzajacii  przyczyn:  jedne 
są  przyczyny  pierwotne  i  ostateczne,  drugie  są  przyczyny  bliższe,  po- 
•  Kodne.  Te  ostatnie  dotyczą  wzajemnej  zależności  zjawisk  jednych  od 
(imgich,  pozostają  tedy  w  sferze  świata  zjawiskowego,  a  wi^,  według 
owych  myślicieli,  są  poznawalnemi;  podczas  gdy  przyczyny  pierwotne 
i  ostateczne  stanowią  niedostępną  dla  nas  istotę  świata,  leżącą  za 
obrębem  wszelkich  poszukiwań  naukowych.  Do  krytycznego  poglądu 
na  ten  fenomenaUzm  zbliżymy  się  najlepiej  o  tyle,  o  ile  to  jest  nie- 
zbędnem  dla  wyjaśnienia  pojęć  o  filozofii^  gdy  rozpatrzymy  dalej  treść 
i  znaczenie  terminów  objaw,  zjawisko, 

Tcnuiuy  oljaw  i  zjawisko  są  blizkoznuezne,  lecz  każdy  z  nich  po- 
siada w  naszym  języku  wlaśi  i\vv  sobie  odcień  myśli.  Wyraz  objaw 
zaznacza  bardziej  swoją  zalcżusjsr  od  istoty^  aniżeli  vyvraz  zjawisko. 
<>dy  mówimy  objaw.  i)rz\ diotlzi  nam  zaiaz  nn  myśl  pytanie:  objaw 
czemf  podczas  gdy  zjawisko  ma  charakter  bardziej  samoistny,  nieza- 
leżny od  istoty,  przynajmniej  nie  zaznacza  bezpośrednio,  że  j<'st  jej 
wynikiem.  Wskutek  takiej  róinicy  pomiędzy  terminami  objaw  i  ^au^i- 
sko  fenomenaUzm  posiłkuje  się  u  nas  prawie  wyłącznie  ostatnim  ter- 
minem, a  unika  pierwszego. 

Według  nas,  termin  gjamtho  jest  zupełnie  na  miejscu  tam,  gdzie 
moiemy  w  myśli  oderwać  daną  treść  pochodną  od  jej  źródła  czyli 
istoty,  gdzie  istotę  tę  możemy  i  chcemy  pominąć  milczeniem,  —  a  za- 
tem w  tych  wypadkach,  gdy  treść  pochodna  może  być  pojmowaną, 
jako  coś  samoistnego,  niezależnego  od  ist-oty.  W  tych  zaś  razach, 
fif\y  treść  pochodna  nie  może  być  traktowaną  myśli  jaku  coś  odrę- 
bnego, lecz  łączy  się  bezposiedmo  z  istotą,  gdy  zatem  nie  jest  skut- 
kiem jakiejś  dalekiej,  meoki  esionej  przyczyny,  substaucyi,  lecz  przód - 


Digitized  by  Gopgle 


104  §  5,3.     ISTOTA  1  ZJAWISKO. 

sta^aa  się  wyraźnie  jako  wyiiik  działania  pewnej  istoty,  ])ewuego  oso- 
bnika, podmiotu,  subjektu,  —  wt^dy  stosowniejszein  jest  użycie  ter- 
minu objaw^  aniieli  zjawisko, 

T  tak  niówimy  o  zjawiskach  fizycznych,  ponieważ  ich  zaU^żno^ó 
od  istoty,  czyli  zasady  fizycznego  hvtii,  jcrro  .snhstaiicyi.  nic  jest  l)ez- 
pośrednio  widoczną.  '  Zaz^wyczaj  sprowadzamy  wprawdzie  ajawiska 
fizyczne  do  działania  prgyrod^t  wUury,  ale  to  pojęcie  przyrody,  natu- 
ry nie  uosabiamy  o  tyle,  abyśmy  widzieli  w  niej  osobnika,  wyrażają- 
cego czynnie  treść  swoją  w  owych  zjawiskach  fizycznych.  Przeciw- 
nie, przyroda,  natura  oznacza,  w  zwykłem  tego  słowa  znaczeniu,  su- 
mę, zbiór  wszystkich  zjawisk  fizycznych  i  ich  wzajemnych  do  siebie 
stosunków,  bez  względu  na  bliższe  określenie  ich  istoty,  zasady,  przy- 
czyny metafizycznej,  czyli  substancyi  Tu  więc  ^aaauka  stanowią  sa- 
modzielny, odrębny  przedmiot  naszej  wiedzy. 

Mniej  ścisłeni  jest  już  zastosowanie  tego  tenuinu  do  danych,  ma- 
jących za  przedmiot  życie,  tak  organiczne,  jak  i  ninysłowr.  Pojedyn- 
czych, oddzielnych  organizmów,  ź}nvych  osobuikuvy,  jednostek  nie  mo- 
żna już  ściśle  nazwać  zjawiskami,  a  to  dla  dwóch  przy^czyn: 

1)    rozpatrywane  «ame  w  sobie,  są  one  właściwie  istotnenii  przy- 
etynami^  zasadamif  mibstancyami^  stauowiącemi  ogólne  siedlisko,  żród}<> 
dla  pewnej  treści  pochodnej,  a  więc  dla  szeregu  szczegółowych  obja- 
wów biologicznych,  życiowych,  bezpośrednio  złączonych  z  danym  or 
ganizmem,  z  daną  żywą  istotą; 

2}  rozpatiywone  zaś  w  stosunku  do  swych  przyczyn,  którym 
jako  skutki  swe  istnienie  zawdzięczają,  nie  mogą  byó  od  nich  oder- 
wane i  badane  jako  samoistny  przedmiot  wiedzy;  przeciwnie,  dan\ 
żywy  osobnik  łączy  się  bezpośrednio  z  gatunkiem,  do  którego  należy, 
i  jest  jego  objawem.,  nie  zaś  samodzielnem  zjawiskiem. 

Podobnież,  faktów  szczegółowy(^h  źy(  ia  Aycwnt^tiznegu,  j)sychicz- 
nerro  owych  jednostek,  istot,  nie  nal<  ży  właściwie  nazwać  wprost  Tja- 
wiskamiy  k'cz  objawetmi  psyoliit  ziicnii.  |ionifwaź  fakty  tv  nic  mają  .sa- 
moistnego bytu.  iiirzależnego  od  daii('o;o  osobnika  psycliicznego,  lecz 
h\(zą  się  z  nim  bezpośrednio  jako  wyrazy  jep^o  zasadnii  zyc  h  iiidy\yi- 
dualnych  właściwości.  Jeżeli,  pomimo  to,  używa  ja^  u  nas  zazwyczaj 
wyrażenia  zjawiska  psychiczne,  ma  to  miejsce  jedynie  wskutek  tego,  że 
w  obcych  językach  tej  subtelnej  różnicy  pomiędzy  terminami  objaw 
i  ąjawisko  tiio  ma,  a  nasi  tłómacze  obcych  dzieł  nad  tą  różnicą  się  ni 
zastanawiali. 

Tak  samo  w  zakresie  społecznym  instytucye,  wypływające  z  Tom 
licznych  wierzeń,  zwyczajów,  praw  i  t.  p.,  nie  są  poprostn  gfawiAam 
społecznemi,  lecz  obfawami  życiowemi  danego  społeczeństwa.  Fakty 
dziejowe,  wielcy  ludzie  i  t.  p.  również  nie  są  tylko  zjawi^mi  hiiAp- 


§  5,8.    ISTOTA  I  ZJAWISKO. 


105 


mznemi,  lecz  są  {thj'nvft»in  życia  umysłowego  i  dążności  pewnych  wi- 
dzialnych i  dotykalnych  osobników,  tych  lub  owych  narodów. 

Traktowanie  wszystkich  tych  przedmiotów  wiedzy  ze  stanowi- 
ska konsekwentnego  fenomenalizmu,  jako  prostych  zjawisk,  bez  uwzglę- 
dnienia ży\v\'ch  iiirh-widualuości,  istot,  ustrojów,  wyraża jucych  swoją 
tr(pś(^  ogólną,  zasadniczą  w  tych  szczegółowyi  h  faktach  życ  iowNcb  za- 
dawaloiiy  gwałt  [irzedmiotowym,  rcahiym  <lauyiu.  Dane  tc  bowiem 
wykazują  w  sposób  oczyr^Msty,  że  pierwotnym,  zasadniczym  cz>Tinikiem 
dla  wszystkich  tych  szczegółów  jest  pewien  osobnik,  ustrój,  pewna 
istota,  —  jednem  słowem  pewien  podmiot,  objawiając^/  bezpośrednio 
swoje  właściwości,  swoją  treść  indywidualną  w  owych  szczegółach. 
Tych  szczegółów  zatem  ani  badać,  ani  poznać  nie  można  bez  nwzglę- 
dnienia  przedewszystkiem  owego  zasadniczego  czynnika,  podmiotu, 
owej  istoty  czyli  satady  danego  szeregu  objawów,  podobnie  jak  obja- 
wów życia  organicznego  badać  nie  można  nic  uwzględniając  danego 
DStrojn  organicznego,  z  którym  te  objawy  się  jednoczą  na  podstawie 
prawa  przyczynowości. 

Jak  fizyologia  opiera  się  na  amotUmiiy  tak  też  badanie  objawów 
życia  opierać  siq  winno  na  rozbiorze  własności  i  praw  źywc\j  substan- 
L-yi,  Lworząccj  dany  żywy  ustrój,  dany  osobnik  organu  zny.  umysłowy 
hh  spoh'.  zny.  Przekonywa  się  o  tern  nauka  prawdziwa  na  każdym 
k  -oku  i  nzu[>i'łnia  jednostronny  tł-noint-nalizm  badaniami  nad  właśt  i- 
wokiami  i  jirawami  owych  zasadniczych  osobników,  ln^diny*]!  źró- 
ilem  pewnych  charakterystycznych  objawów  na  różnych  polacłi  po- 
wszechnego rozwoju  żyr  ia.  To  też  nauka,  jako  nauka,  więc  i  filozofia 
naukowa,  nie  mogą  być  utożsamione  z  tendcncyami  fenomenalizmu, 
jak  to  zwolennicy  tego  poglądu  czynią.  Nauka  nie  wyłącza  bynaj- 
mniej badania  i^stoty,  zasady,  danego  szeregu  objawów,  chociaż  wy- 
znać należy,  że  punktem  wyjścia  dla  takiego  badania  istoty  są  zawsze 
jej  objawy,  z  których  dopiero  w \' prowadzamy  wnioski  co  do  właści- 
wo^ i  praw,  charakteryzujących  ich  zasadniczą  istotę. 


Obrona  metafizyki.  Chociaż  szesegiółowe  wtsadoicnio  metafizyki  iz<>h. 
wy^rj  "itr.  .'>7,  orn?.  50  i  nast.)  nic  wpada  w  7akr»*v  naszych  zadań,  to  jednak 
isasMu^mnd.  powyżej  (lążno'^.'-  do  opólnepo  na  świat  poL-^Iądn.  rhamkffrTzuju^^a  filozo- 
tak  ściśle  si»;  łączy  z  kwt -^tyanli  motafizycznemi.  dntyt  zm  cnii  f^ytu,  jako  oj:<dn«  n'ii 
przedmiotu  wicdy.y  i  jego  istoty  2, 8,»),  że  nio  możoniy  tu  poininąi:  milczenium  upraw- 
Bieniat^io  rodzaju  possukłwań.  Pytamy  tedy:  czy  filozofia  w  samej  raetzy  porzucić  powin- 
na ns  na  aawne  waselkie  badania  nad  zaaadsiccenu  czj-nnikami  bytu,  stanowiąccmi  od  nąj' 
toniąiffjch  caasów  pizedmioŁ  tak  zwancy  meta&^f  jak  tego  wymaga  fenomenallan? 

W  miejsce  sseiokłcb  wywodów  nad  tą  kwestyą,  pryekraoąjących  aakns  naasijoh 
piudwatępnych  poszoklważ,  podamy  tutąj  odpowiedź  na  nią,  pnytaea^ąc  sdania  w  tym 


Digitized  by 


106 


§  5,a.     OBRONA  METAFIZYKI. 


przedmiooip  kiikti  knmpptfntnych  myślicieli,  kt/n-zy  <t(\]'.\  r\nrń\\"n\  z  poz>  ryw  i-rimi  i  nnwo- 
kaotystanii  na  gruncie  \vvp(,}e/,<-Tif'j  nauki,  a  pomimo  to  wy<t.;riij:i  z  obroną  metafizyki. 

Nttjłłiirdziej  typowym  ohnjiu^  metafizyki  7.  tego  stanowiska  jest  Lkwes.  kt<>rT 
dawniej  w  znanej  swej  Histon/i  filozofii  (I-sze  wyd.  184łi,  praekiad  polski  I-go  tomu 
A.  DT6A8ii!rsKiEoo  1885),  pod  wpływom  Comtea,  potępić  wnselką  metafizykę  i  w  cdej 
flloiEofii  9ś  do  Comle^a  nddslal  jedynie  bezskatecsme  usiłowania  oad  pojęciem  istot--  świa- 
ta. Otdż  w  późiuej$»j  swej  piacy  p.  t  Zagadnienia  łyda  i  dudta,  pf^rtoczoncg  jni 
wyaej  str.  16,  T/ewea  noienił  MsadnicBO  swój  pogląd  w  tjm  wzglt^lzie  i  wypowied»l 
w  I-ssej  części  Wstępu  między  inncmi  następujące  zdania  (i)rzeklad  J,  JŁ  Potocuboo. 
str.  O  i  nast.):    „Mara  zamiar  wykazać,  że  zadania  metafizyki,  biorąc  rzecz  racyonaluie. 
nie  przedstawiają  żadnyrli  innych  trudności  nad  to.  jakie  wszelkim  towarzyiszą  zaga'l- 
nieniom.  i  że,  traktowane  naukowo,  nadają  >i«.'  one  do  nmyiązań  niemniej  zadawal8J^- 
cych  i  pewnych,  jak  rozwiązania  fizyki"...    _(  oiiitu  przwl w < /.eśiuc  wyłączył  wszelkie  ja- 
kiokolwiekbąil/.  p<>.-/.ukiwaiiia  w  tym  kierunku,  oznajmiając,  iż  zagmlnienia  metafizyczni- 
z  samej  istoty  swej  są  oierozwiązalne,  a  przeto  są  czcse  i  szkodliwe**...   .SSadne  asaere- 
gowaaie  dowodów,  żadne  nagromadsenie  omak  pogardy,  żaden  historyi-znj  wykład  nie- 
płodności jej  wysiłków,  nie  sdolał  wykorzenić  skłonnoBd  do  spekulaiTi  metafi^orcmiś*— 
„Sprawa,  trwąfaca  w  sile  po  całych  wiekach  poiazki,  jest  sprawą  zagrożoną  tylko,  lecz 
nie  zwab-zoną.   Szerogi  jej  annii  mogły  się  pizerzedzić.  sztandary  pomięte  są  może  i  łv 
błocone.  lecz  niepokonana  enoi^ia  wybucha  na  nowo  i  walka  trwa  dalej.    Co  u  j.k-zr 
fakt  ponf/ający.  wid/.iniy  nawft.  iż  niektórzy  z  wielkich  wodzów  nauki,  stojąc  iia  tr>- 
utntLiln\i!i    wozach   wobec  tłumóM    kla-^zc/j^ryrh.    wiecznie  i   zawsze  rzucają  tęsku.mi 
wzrokiem  na  owe  ciemne  szlaki  zaka/.;mt'«;o  badania  i  dręczeni  są  tajuwn  niepokojem.  ż>* 
o8tat«czuie  drogi  owł»  mogą  nie  być  drogami  bez  wyjścia,  lecz,  żc  kiedym  wywiodą  nio- 
ie  na  w»pania}ą  róMminę"...  Pizecbodząc  nastł>pnie  do  satiiel  rzeczy,  Jjowes  wykazige, 
że  «trudno  podążać  po  jakiejkolwiek  bądź  drodze  badania  bez  tego,  iżby  wcześniej  lob 
później  nie  dotrzeć  do  jakiegoś  zagadnienia  metafUycznego,  bodąjby  tylko  do  zagadnienia 
materyi  lub  przyasyny!  (Idy  zagadnienia  to  nie  zostąją  należycie  wyjaśniane,  nir 
stępuje  „s^matwanina  wywodów  i  .spekulacyi,  budząca  lito.ść". 

Na  z.'irzut.  że  metafizyka  zajmuje  się  kwestyami  niedostępnrmt  dla  umysłu  ludz- 
kiego, odpowiada  T.cwes:    ,Niedost<;pnośr  jest  r/^czą  wzclędn;^:  nauka  mlpowiedziała 
pytania.  kr^M-c  dla  timy^łów  nił'n^wojonyi  h  zc  -jinsobami  jc.j  dancini.  Viy|v  czemś  b«"aw- 
dziojnio  przckraiziij^crm  siię  kulzką.  u  ktł»ie  i-^rotnie.  w  bruku  danych  owył>h  i  sposobów, 
byłyby  ją  przeknwzały.  ('<'»ż  np.  liyłoby  bardziej  iiiedorzeeznem  dla  profana,  jak  usiłowa- 
nie zmierzenia  i  zważenia  gwiazd,  odległych  o  mOiony  milionów  mil  od  niego?  A)be 
określenie  w^bkośd  światła,  inb  też  przenoszenia  się  naszego  układu  słonecznego  w  Isifr- 
runku  gwiazdozbioru  Herkulesa?  A  jednalc  geometrya,  trygonometrya  i  dynamika  czy- 
nią rozstrzygnięcie  tych  pytań  możliwem*.*.    <»Tak  samo  też  ma  .się  rzecz  z  metafizyką. 
Zagadnienia  jej  są  niedost4.'pne  i  musz;^  po'/o>tać  takitmi  dla  umysłów,  ktt>re  nie  złdiią 
.się  do  nich  '?cił»żk!\  jł^łynie  dostępną.    Ale  ścieżka  taka  istnieje  i  w>zv>tko  złlfży  ^d 
wyboni  jej  pr/oz  na-.-*    Xa>tępnip  wykazuje  szczecółnwo.  że  we  ws/,v-vtkich  nauka- h 
istnieje  '  z\  nnik.  pr/okra czający  hczjiosr-  ilnie  dane  do.swiadczenia,  a  oparty  na  \v\  w  od,^'  !ł 
rozumowych,    .„.feźeli  możemy  w  niatomatyce  rozprawiać  się  z  transccndcnUiliło.>tciamł. 
nie  narażając  przez  to  ścisłości  naszych  wywodów,  to  pozostaje  pytanie,  czyli  w  naukadi 
innych,  a  nawot  w  metafizyce,  nw  może  być,  z  równym  datkiem,  przyjętą  ta  sanA 
cedura?*...  «Materya  i  ruch,  siła  i  przyczyna  posiadają  również  swoje  pierwiastki  traM* 
cendentabe,  a  odgraniczenie  ich  od  znanych  i  poznawalnych  pierwiaatków  wchodil  4i 
zakresu  metafiigrki.*  ,9pe1nilacya  jeet  tutaj  konieczną,  ale  stanowi  ona  też  czyunilc  Skła- 
dowy nauk  empirycznych."    ^T*owaźnym  błędem  j^t  wyobrażać  sobie,  że  duch  pinMAifr', 
wej  nauki  przeciwny  jest  ttpekulauji.**   ,Dia  poparcia  obrony  spekulacyjnego  ĘĘfĘĘ/ilti 


§  5,a    OBBONA  MBTATOTKI 


107 


poelępowtiłia  doeć  jest  spojraeć  na  praoe  dw^h  wysoce  posytjwnych  badaczy.  Galilen> 
»a  i  Newtona."  Icb  badania  mają  przeważnie  rharakter  teoretyczny,  rzadko  ki»  dy  od* 
wohją  do  da^^Hadr/t  iua,  jakkolwiek  wszędzie  każą  go  się  domyślai'.  Pomiędzy  nau- 
k;imi  -pijcyainemi  i  metafizyką  nie  napotykamy  żadnej  iniifj  różnicy,  prócz  różnicy  ^^to- 
fnia  i<  li  uoirólnini.  !\rct«łfizykn  jest  „nauką  zn^^ad  n  no-jidniejszych".  a  wskutek  toirn 
-kaiłla  nauka  posiada  swą  metafizykę'*.  .,Tak  pojmowana  metafizyka  zajnmje  względem 
oanki  stanowisko  podobne  nieeo  do  tego,  jakie  algebra  zajmuje  względem  arytmetyki 
Fkaedoikifteiii  algebr}-  nie  są  ilości,  lecs  icb  stosnnki.  Podobnie  tosś  pnedmiotent  nanki 
pnwa  ^awiak  smysłowycfa,  pnedmiotem  metafizyld  nie  aą  takie  piswa,  lecs  prawo 
piaw«  lachnnek  diiałań.* 

Pog^^y  powyisse  stwierdza  [jewes  iicmenii  przykładami  z  bistoryi  nauk.  dla  te- 
go też  przeczytanie  aważne  całej  tej  rozprawy  zalecić  można  szczeg-iUniej  tym,  którzy 
i  u  naa  ciągle  }^7.fzp  się  zabawiąfą  piytkiemi  drwinkami  z  metafizyki,  a  mają  jednak 
pretensją  do  ^iiaukiiwosci". 

Znakomity  przynnlnik  i  myśliciel  \\'nKi)T  mówi  nu  >.tr.  4Hfl  i  nast.  nowego  wyda- 
aia  swych  Wykładów  o  duhzy  człowieka  i  zuńćrząt,  wspomnianych  już  wyżej  (jstr.  82), 
j»  metafiiyka  zaspakaja  ową  rozumową  potrzebę  jedności  (£iubeitsbediirfuis»  der  Yer* 
nimft).  która  w  wyoikaeh  nauk  szciogidlDwych  zaspokojenia  nie  znąjdi^e.  Kadto  Wandt 
«7kitaje  bliźigt  £e  owo  zadanie  metafizyki,  dążące  do  jednolitego  poglądu  na  ostateczne 
laaady  byta,  mnsi  być  uznane  za  natiAoice  (es  muas  ais  eino  wissonschaftHche  Anfgabe 
aoerkannt  werden). 

Wśród  licznych  now.szycb  prac  traktujących  o  metafizyce.  zasłu«,'u.jo  na  szczegól- 
ną uwagę:  Alfrep  ForitLfiE.  L'avenir  de  la  meJaphymąue  fotidce  sur  lerpeYienrc. 
2-gie  wyd.  lS!łO.  Autor  pojmuje  metafizykę  ('•tr.  J;ik<)  -yiitezę  ostatecznych  wyników 
p-sycbologii  i  kosmologii,  a  zatem  podmiotowyi  li  i  pr/.eduiitjtowycb  c7vnnik'>\v  \\  i(>(l/.y. 
Z  tego  .stanowiska  roztrząs^a  w  pierw.izej  częaci  stosunek  metafizyki  du  nauki,  a  w  dru- 
giej do  moralności  Na  obydw^h  poladi  broni  przekonywająco  znac^Konia  roetafi^^ki, 
fo^atrąje  jej  metodę  i  usiliąje  wykazać  wewnętrzną  jedność  podmiotowyi  ii  i  przedmio- 
towych czynników  bytu  w  dotó  zresztą  cbwiejnem  poji^ctu  idtg^  będącyeb  zarazem  sUami 
i<lee$«-forces>.  Zob.  też  jogo  prace:  Uewiiubiowmne  des  idśes  forces  18!K)  i  La  psycho- 
l'^ie  des  idSes-fwces,  2  tomy  1,883»  QruntoiA-ną  ru  onę  metafizy<znych  pot:ląd<'>w  te«ro  au- 
tom ogłosił  Prof.  Pawlicki  w  pmcy;  Alfred  Fouilleetineiie  TJieorir  der  Ideenkrdfte 

Jaki  rozległy  wpływ  wywierają  pojccja  motafizyczno  na  wspcdczesne  pr/yrodo- 
inawstwo,  a  w  szczególności  na  teorje  hiołogi<'zne  i  fizyologiczne.  o  tom  przekonywa  do- 
wodnie praca  C.  Hauptmasna:  Die  \fełnpht/nik  der  mode^rnen  Ph(fsiolo(/ie  IH\)'2. 

U  nas  bronił  umiejętnie  metafizyki  szczególniej  M.  Morawski,  FUozoJia,  str.  261 
imsiMdwiw^rm  względzie  między  innemi:  ,,Wieltt  autor6w  w  używaniu  wyrazu  meta- 
ft^ka  przy  pomina  próżnego  chłopka,  który,  podsłyszaw8:gr  u  państwa  albo  w  urzędzie  jakieś 
słowo  uczone,  popisuje  się  nim  na  cbybi  trafi.  Tymczasem  metafizyka  nie  jest  żadną  tajemni- 
ale  poprosto  umiąj^ością  (^Iną  o  bycie  samym  w  sobie,  coby  inaczej  nazwać  mo- 
żna fflozofią  przedmiotową,  filozofią  realną*...  „Dziedzina  jej  nie  jest  pozaświatowa,  ale 
iwwszechna"...  ,Pola  luniejętnom  przedmioto^vJ'ch,  jako  fi/.yki,  chemti.  fizyologii  i  t.  p. 
oie  odrębne  od  pola  metafizyki,  ale  aą  podrzędne  i  zawarte  w  nioro  jako  szczegóły 
w  ogóle." 

•Jeszł-ze  hardziej  przek»^uy  wającc  są  dowody  W.  Lutosl-iwskiluu  we  wspomnia- 
nej (str.  37)  rozprawie;  Metu/izyka  w^półczema.  Str.  357:  „Jeśli  chcemy  zrozumieć 
opór,  na  któiy  zawszs,  ł  tem  więcej  jeszcze'  n!ż  dawniej,  napotykała  metafizyka,  nie 
mąjdsimny  wytiomacmoia  togo  opora  w  argumentach,  przytaczanych  pracz  pozytywiitów, 
bo  żadne  ogólne  aignmenta  nie  mogą  dowieść  niemożliwości  lub  zbytecsno^  nauki  ist- 
aiofącej.  Gdyby  jskiekolwiek  ajrgumenta  mogfy  obalić  część  wywodćw  jakiąj  nauki,  pnez 


Digitlzed  by  Google 


108 


§  5,3.     OBRONA  METAITIZTKI. 


to  wosztybj  do  treśri  tej  nauki  i  Haiiiej  nauki  łiy  nio  obaliły  Lavo!sior.  (lowfw]7'\r.  h 
teorya  flogistonu  jcsst  fałszywą,  nie  tylko  chemii  nie  obalił,  ale  rozwinął  ją  bardzo.  Tak 
samo  Kant,  gdy  pr/oz  swojii  krytyko  czystego  rozumu  znwzrzył  prawie  wszystkie  po- 
przedzające systematy  metafizyczne,  stwor/ył  nie  tylko  sam  nową  metafizykę^  ale  d«ł 
ibadament  dla  ws^rstkich  metaflzjkdw  przyszłości* 


m.  Cechy  znamienne  filozofii 
w  porównaniu  z  naukami  specyalnemi. 

§  6. 

Dogmatyzm  nauk  niefUozo&csnycIi  i  specyaluacya 

wiedzy. 

Doniosłość  cech  znamieiinych  filozofii,  jakiemi  są: 
krytyczna  samodzielność  myśli  i  dątoość  do  ogólnego  na 

świat  poglądu  (§  5),  występuje  najwyraźniej  na  jaw  przy 
ich  porównaniu  z  naukami  specyalnemi,  różnemi  pod  tym 
względem  zasadniczo  od  filozofii. 

Co  do  ostatecznych  podstaw  wiedzy,  nauki  specyabie 
mają  charakter  dorjmatycztiy.  Wszystkie  ich  badania  opie- 
rąją  się  na  pewnych  podmiotowych  i  przedmiotowycli,  lo- 
gicznych i  metafizycznych  przypuszczeniach,  których  one 
same  krytycznie  wcale  nie  rozpatrują.  Tradycya  nauko- 
wa,  z  całym  zasobem  swych  wyrobionych  sposobów  bada- 
nia, pojęć  zasadniczych  i  poglądów,  stanowi  gotowy  punkt 
wyjścia  i  podstawę  dla  wszelkich  nowych  poszukiwań  nar 
uk  specyalnych  (§  14).  A  chociaż  każda  nauka,  jako 
nauka,  posiłkuje  się  krytyką,  —  bez  krytyki  bowiem  nie 
ma  nauki, —  to  jednak  krytycyzm  nauk  specyalnych  różaii 
się  od  krytycyzmu  filozoficznego  pod  dwoma  następująoe- 
mi  względami: 

1)  Nauki  specyalno  stosują  krytykę  wyłącznie  tylko 
do  swych  badań  szczegółowych,  ale  nie  do  ogólnych  za- 


§  6.    DOOHATTZM  NAUK  8PBCTAŁNTCB 


109 


sad  i  czynności  poznawczych,  przejmujących  bezpośredni 
utlział  w  tych  badaniach  szczegółowych; 

2)  Nauki  specyalne  poddają  krytycznemu  rozbiorowi 
wyobrażenia^  pojęcia,  poglądy,  hipotezy,  teorye,  dotyczące 
ich  szczegółowego  przedmiotu  badania,  ale  nie  roztrząsa- 
ją krytycznie  tych  zasadniczych  czy  uników  ogólnego  po- 
glądu na  świat,  ktx^re  bezpośrednio  wchodzą  w  skład  ich 
poglądów  na  dany  przedmiot  badania. 

Pod  jednym  i  drugim  z  powyższych  względów  nauki 
specyalne  nie  mają  charakteru  samodzielnego,  lecz  o]>i(> 
rają  się  zasadniczo  na  danych,  zaczerpanych  z  postron- 
nych źródeł.  Te  postronne  źródła,  z  których  nauki  spe- 
cyalne czerpią  zasady  podmiotowe  i  przedmiotowe,  logi- 
(zne  i  metafizyczne  dla  swych  szczegółowych  poglądów 
na  rzeczy,  są  następujące: 

1)  Zwykły  tradycyjny  lub  panujący  w  danej  chwili 
pogląd  na  świat; 

2)  Urobione  przez  różne  szkoły  hlozoliczne  poglądy 
na  zasady  poznania  i  na  zasadnicze  czynniki  bytu, 
świata. 

Z  danemi.  zaczerpanemi  z  tych  źródeł,  nauki  spe- 
cyalne łączą  jeszcze: 

B)  Cały  szereg  przekazanych  przez  tradycyą  naukową 
pojęć  zarówno  co  do  specyalnych  metod  badania,  jak  i  co 
do  zasadniczych  czynników  samego  przedmiotu  badania. 

Przy  tern  zauważyć  należy,  że  specyalińci,  jako  spe- 
cyaUści,  nie  przechodząc  na  pole  badań  hiozohcznych,  t.j. 
nie  stając  się  samodzielnymi  filozoficznymi  myśhcielami, 
—  nie  znajdują  zazwyczaj  w  swych  badaniach  specyal- 
uych  powodu  do  zastanowienia  się  nad  genezą  swych  po- 
jęć zasadniczych,  lecz  jednoczą  ze  sobą  dane,  zaczorpane 
Z  powyższych  źródeł,  bez  bliższego  rozbioru  ich  treści 
i  bez  dbałości  o  ścisłą  pomiędzy  niemi  zgodę. 

Xa  tym  braku  krytyki  oduośni<*  do  swycłi  podstaw 
zasadniczych  polega  dogtmlyzm  nauk  specyalnych,  w  różni- 
cy od  krytycyzmu  filozoficznego,  rozbierającego,  jak  wi- 


110 


§  6.     DOGMAT YZM  NAUK  SPBCYAŁNYCH. 


dzieliśmy  (§  5«1),  ostateczne  zasady  wszelkich  poglądów 
na  rzeczy. 

Z  dnigiej  strony,  co  do  przedmiotu  i  zakresu  badań, 
nauki  specyalne  nie  mają  na  celu,  jak  tilozotia,  ogólnego 
na  świat  poglą4n  (§  5,2 ),  lecz  przeciwnie  uwydatniają 
dątoość  do  coraz  większej  Bpeą^aHMOt^  wieditif.  Każda  z  nich 
ma  za  przedmiot  jedną  tylko,  szczegółową  cząstkę  bytw, 
lub  pewną  grupę  szczegółowych  objawów  bytu,  zjawi.^k.  | 
Więc  żadna  z  nich  nie  bada  bytu,  świata  w  ogóle  i  nie 
może  doprowadzić  do  ogólnego  na  świat  poglądu.  j 

Nie  wynika  wprawdzie  z  tego,  aby  nauki  specyalne  ' 
nie  dochodziły  do  żadiiycii  uugoiniau,  aby  zgoła  nie  wy-  " 
twarzały  pojęć  i  poglądów  ogólnych.   Ale  ta  czynność  j 
uogólniania  w  naukach  specyahiych  ograniczoną  jest  śd- 
śle  szczegółow^^m  przedmiotem  ich  badania  i  dla  tt  go  nie 
obejmuje  zbyt  szerokiego  zakresu  wiedzy,  a  w  każdym  ra- 
zie nie  dotyczy  wszystkich,  dostępnych  dla  umysłu  ludz- 
kiego przedmiotów  wiedzy,  razem  wziętych,  —  więc  bytu, 
świata,  jako  całości. 

Nadto,  główna  tendcncya  nauk  specyaln3^ch  skiei*o-  , 
waną  jest  ku  możliwie  ścisłemu  zbadaniu  szczegółowych 
danych,  służących  za  podstawę  dla  ogólnego  naukowego 
poglądu  na  badany  przedmiot,  a  nasuwających  się  uwa- 
dze badacza,  z  postępem  ])oszukiwań,  w  coraz  większej 
Uości  i  z  coraz  bogatszą  treścią.    Wskutek  tej  właśnie  , 
tendencyi  wytworzyły  się  w  przeszłości  i  wytwarzają  się  | 
ciągle  jeszcze  bez  przerwy  nowe  nauki  specyalne,  z  no-  j 
wemi  szczegółowe] ni   j^rzedimotami  badania  doprowadza-  \ 
jącemi  specyaiizacyą  wiedzy  do  ostatecznych,  możhwych  j 
dla  umysłu  ludzkiego  granic  (§  4).  { 

Wobec  tej  specyalizacyi  wiedzy,  filozofia,  ze  swą  dąż- 
nością do  ogólnego  na  świat  poglądu  (s>  5.2  ),  reprezentu- 
je ideę  wewnętrznej  jedności  wiedzy  ludzkiej  i  stanowi 
i  pod  tym  względem  konieczne  uzupełnienie  nauk  spe- 
cyałnych. 


Digitized  by  Coogle 


§  6»1.    PODZIAŁ  PRACT  UMTSŁOWBJ. 


111 


1.  JednoM  nauki  i  podział  praey  nmystowąl. 

Bliższe  wyjaśnienie  i  uzasadnienie  powyższego  podziała  nauk  na 
ff$tofiem€  i  tpeeyatne  jest  zadaniem  tak  zwanej  kUuifikaćyi  naiiŁ, 

b^ącej  częścią  systematycznej  Encyklopedyi  wiidsy  hidzkief^  Ponie- 
waż jednak  dla  należytego  wyjaśnienia  zasadniczych  ]>oj(^ć  o  filo- 
zofii opieramy  się  powyźi  j  na  tym  podziale  i  w  dalszym  ciągii  na- 
szych poszukiwań  niejecbiokrotnie  będziemy  musieli  go  uwzględnić, 
f)rzeto  nic  luużeiuy  lutaj  pominąć  szeregu  uwag,  dotyczących  lasad 
tego  podziału. 

Wiedza  ludzka,  więc  i  luiuka,  jako  jej  w\n'nz  metodycznie  usy- 
stematyzowany i  §  4,3.1  I,  jest  z  istoty  swojej  jak  byt,  świat,  bę- 
dący jej  przedmiotem,  z  nieskończoną  nmogością  swych  objawów  i  zja- 
wisk, jest  w  istocie  swojej  jednym  (§  4, 3 ;  5.  '2  ).  Jeżeli,  pomimo  to, 
cały  obszar  wiedzy  ludzkiej  nie  wyraża  się  w  jednej  nauce,  lecz  obej- 
mnje  wiele  różnych  nauk,  to  przyczyną  tego  faktu  jest  wyłącznie 
ognuiiczonosó  jednostkowego  umysłu,  który  nie  jest  w  stanie  z  nale- 
żytą jasnością,  ścisłością  i  dokładnością  skupić  w  sobie  całkowitej 
treści  wiedzy  ludzkiej,  dotyczącej  tak  ostatecznych  zasad,  jak  i  wszyst- 
kich szczegółowych  objawów  bytu.  Wskutek  togo  ji  ilna  w  sobie  na- 
uka rozpadła  się  na  wielką  liczbę  pojedynczych  nauk,  z  których  każ- 
da ma  za  przedmiot  ])ewną  tylko  stronę  powszechnego  bytu  i  pe\\nie 
szczegółowe  oiijawy  jego  i  przrz  to  stajł^  się  przystępniejszą  dla  pa- 
mięci 1  iMtjt^t ii(»><ci  jednostkowi •<j;()  nmyshi. 

Podział  jednej  nauki  na  wirlośr  j)ojedynczych  nauk  jest  w  grun- 
cie raeczy  wynikiem  podziału  praci/  umysłowej,  niezbędnej  dla  ])ozna- 
nia  świata  i  jego  objawów,  pomiędzy  wielką  liczbą  pojedynczych  uiny- 
.slów.  Każdy  z  nich,  nie  mogąc  przyswoić  sobie  jednej,  wszystko 
obejmującej  nauki  i  pracować  nad  jej  postępem,  skupia  swą  uwagę, 
!*to<ru\Tiie  do  swych  indywidualnych  zdolności,  na  pewnych,  ściśle 
określonych  przedmiotach  wiedzy  i  przyczynia  się  w  tym  szczuplej- 
szym zfjuesie  do  rozwoju  pojedynczych  konarów  lub  gałęzi  wiedzy, 
wyrastających  z  ogólnego  pnia  nauki  (§  4;  4,1,2). 

Pbof.  Pawlicki  charakteryzuje  ów  podział  i)ra(  y  umysłowej  na 
polu  naukowem  nader  żywo,  we  wspomnianej  wyżej  i  st  r.  2i)  >  Lekcyi  wstęp- 
łuy  w  sposób  następujący:  „Duch  ludzki,  mówi  on,  niecierpliwy  w  doclio- 
flzi-niu  prawdj ,  ile  razy  stawa  wobec  nowej  rzeczy,  pyta  się:  czcm  jest 
ona'.'  i  niespokojnio  sii^  krząta,  póki  uic  wyiiajdzii'  od j)(Avir(|/,i.  Kzecz  po- 
jeilyucza  takow.-j  mu  nic  dos«tar(zy:  powinien  zcl^rar  więcej  do  niej 
|>o<iobnych,  zebrać  rodzaj  cały,  którego  ona  jest  jednostką,  a  odrlzie- 
laji^u  różnice,  zestawiając  podobieństwa,  zagłębić  się  w  istotę  rzeczy, 


Digitized  by  GoOglc 


112  §  6,1.     PODZIAŁ  PRACY  UMYSŁOWEJ. 

Żeby  całkowicie  ją  wyczcrpiiąć.  Jednakże  iin  dłużej  pracuje,  tern 
więcej  nasuwa  się  szczegółów,  aż  pod  ich  ci^żaroin  upada.  Wtedy, 
nie  mogąc  im  podołać,  gdy  już  mniemał  się  blizkim  celu,  gdy  już  od-  i 
powiedź  ómialą  mial  w  pogotowin,  zatrzymuje  się  z  bojaźni,  aby  nie  \ 
była  medo8tateczn%,  uionmą;  wtedy  to,  masę  ową  szczegółów  ros- 
dzieliwszy,  tylko  ma2ą  z  niej  cz%9tkę  zachowuje,  ażeby  na  około  mq 
rozpocząć  na  nowo  pracę  i  gruntownie  ją  badając,  prawdę  asnałeść. 
Tak  z  jednej  ogobdejazej  nauki  powstaje  nowa,  rozmiarów  nmiej^zjdi; 
ciężar  ])racy  dźwigany  przez  jednego  dzieli  się  między  kilku,  a  gdy 
nowe  ]irace  coraz  więcej  się  wydzielają  z  obszam  pierwszej,  ogóliiiej- 
szrj,  rodzi  się  z  pierwszej  nauki  kiika  nowych,  z  których  każda  zu- 
pciuej  saiiiodzichiości  się  domaga." 

Ten  podział  pracy  przy  poznawaniu  wszechbytu  i  jpgo  objawów 
iiie  niwtHzy  jednak  zasadniczej  jedności  nauki,  a  więc  iiie  powinien 
też  w  badaczach  osłabiać  ż\ wei^o  po(  zut  ia  tej  jedności,  tego  związku 
pomiędzy  wszystkicmi  [łojodynczemi  naukami,  jako  częściami  składa-  ' 
wemi  jednej  całości.  Filozofia,  jako  nauka  o  ogóbiych  zasadach  wie>  j 
dzy,  podmiotowych  i  przedmiotowych,  mająca  na  celu  wyjaśnienie 
szczegółowych  objawów  bytu  z  punktu  widzenia  tych  zasad  ogólnych 
(§  4),  podtrzymuje  i  rozwija  to  poczucie  jedności  wiedzy  ludzkiej,  we- 
wnętrznej spójni  pomiędzy  wszystkiemi  jej  objawami. 

Z  tego  określenia  filozofii  okazuje  się  też  bezpośrednio,  jaka 
strona  powszechnej  wiedzy,  jednej  w  sobie  nauki,  dostsla  się  w  ndzia-  | 
le  filozofii  wskutek  zastosowania  powyższej  zasady  podziału  pracy  ! 
umysłowej. 

Byt  powszecluiy.  świat,  jako  przedmiot  wiedzy  ludzkiej, 
przedstawia  się  imiyslowi  badawczemu  z  dwócli  uderzająco  róż- 
nych  stron :  i 

li   jako  niezmienny,  stały,  jednorodny,  typowy,  ze  względu  na  | 
swe  czynniki  ogólne,  zasadnicze: 

2)  jako  zmienny,  niestały,  różnorodny,  jednostkowy  (indywidu>  ; 
a1ny\  ze  względu  na  swe  szczegółowe  objawy,  zjawiska. 

Pierwszą  możemy  nazwać  stroną  wewnętrzną,  niewidsialną  świala, 
jego  Utoią  zasadniczą,  jego  tajemniczą  tredeią,  duBtą;  droga  przedsta- 
wia się  nam  jako  jego  strona  ztwnęlrtnaj  występująca  na  jaw  w  nie- 
skończonej liczbie  szczegółowych  ukształtować,  czyli  form  ogólnego 
bytu,  jakby  w  jego  widzialnem  i  dotykalnem  cieli,  (Zob.  co  w  tym 
względzie  powiedziano  już  wyżej  §  2,3,  str.  58). 

Badanie  i  poznanie  każdej  z  tych  stron  powszeclinego  bytu, 
świata,  obejmuje  tak  rozległe  zadania,  że  dla  ich  należytego  rozwią- 
zania wytworzyły  się  właśnie  z  biegiem  czasu  owe  dwie  grupy  nauk, 
g  których  dotąd  już  niejeduukrotnie  mówiUśmy,  a  luiuuowicie: 

Digitized  by  Google 


§  6,1.    PODZIAŁ  PRACY  UMYSŁOWEJ.  113 

li  naiiki  ń\ozvń(■7^^^'.  maji^  u  charaktpr  on;(')lny.  zasadniczy,  roz- 
patrujące głównie  czyuiiiki  mezmienne,  staie,  jednorodne,  tjpowe  by- 
tu, świata: 

2i  nauki  specyalnc  o  cłuirakti^rze  szczegó łownym,  faktycznym, 
i>ada]i|ee  przedewszystkiem  zmienne,  różnorodne,  jednostkowe  objawy, 
zjAwiaka  bytu. 

Zaasnacsone  strony  powszechnego  bytu,  wi^  i  nauki,  zajmujące 
aą  ich  poznaniem,  pomimo  swej  pozornej  sprzeczności,  nie  wyłączają 

nawzajem,  lecz  si^  przeciwnie  uzapełniają.  Czynniki  bowiem 
stale,  niezmienne,  jednorodne,  typowe  byta«  bodące  przedmiotem  na- 
nk  filozoficznych,  występują  na  jaw  za  pośrednictwem  i  wśród  nie- 
stałych, zmiennych,  różnorodnych  i  jednostkowych  objawów  jego,  ba- 
danych przez  nauM  specyahie.  W  ten  sposób  pomiędzy  naukami  fi- 
losoficznemi  i  specyalnemi  nie  ma  iadnej  zasadniczej  przedwstawno- 
9cL  One  łączą  się  organicznie  i  uzupełniają  się  nawzajem,  jako  części 
jednej  ]X)W9zechnej  wiedzy,  nauki.  Nauki  lilozofirzue  badają  jedność 
w  niuo»j^ości,  całość  w  częściach,  ogół  w  szczegółach;  lur.iki  specyalne 
zas  badaji^  nniogośr  w  jedności,  części  w  całości,  szczeg<')ły  w  og('ile. 
Pierwsze  mają  za  przedmiot  najogóUiicjszc  cz\'Tmiki  zasathiiczc  ])oziia- 
nia  i  hvtn  i  ze  stanowiska  tych  czynników  ol)ja.śniają  swial  zjawisko- 
wy: diugie  rozpatrują  przedewszystkiem  ten  ostatni  i  od  niego  ubli- 
żają się  stopniowo  do  czynników  zasadniczych  bytu  w  ogóle. 

Głównym  łącznikiem  pomiędzy  temi  grupami  nauk  jest  idea 
prenir  świata,  oparta  na  stałości  i  jednostajności  jego  objawów.  Okre- 
ślenie tych  praw  w  danym  szczegółowym  zakresie  zjawisk  stanowi 
ostateczny  cel  wszelkiego  ich  badania  przez  nauki  specyalne.  Filozo- 
fia zaś  dąśy  do  wj/faimmUi  i  mi^tumienia  tych  faktycznie  danych  praw 
na  podstawie  zasadniczych  czynników  świata.  O  takiej  wewnętrznej 
łącoiośd  świadczą  wyraźnie  nauki  przejściowe  w  jednej  i  drugiej  gru- 
pie. Nauki  jUaioJU  Mt&s^Óhuf^  (§  2,a )  wstępują  już  zupelliie  w  zakres 
świata  zjawiskowego  i  jego  praw  i  badają  go  z  punktu  wi- 
dzenia jego  czynników  zasadniczych.  Z  dnigic^j  strony  najo^ókiiejsze 
wśród  nauk  specyahiych,  a  przed  innenii  /nateinat>/ku.  s|)i-(.» wadzą jąc 
owe  prawa  świata  zjawiskowego  do  [)ewnych  na jogóhiiej-^zycii  iurmuł, 
u  znoszą  się  j)od  wieloma  względami  jak  najbliżej  do  ostatecznych  za- 
sad tiiozotii  i  służą  im  za  szczegółowe  wyjaśnienie  i  rozwinięcie. 


Słówko  o  klasy likaeyi  nauk.  Kwe^stya  klasytikatyi  czyli  podziała  na- 
uk badną  była  przez  wiela  myślicieli.  Stosownie  do  różnej  tasady  podsiahi  podawano 
i  iWno,  •peęyslnie  przeptowsdsooe  kUuyfika^e  nsnk.  Ponłewsi  w  dalssym  ciągu  nap 
«qreb  pomkiwań  mówić  będsiemy  flicMgółowo  i  o  atosanku  filoaofii  do  innjeh  nauk, 


Digitized  by  Google 


114 


§  6^1.    KŁA8TFIKACTA  NAUK. 


pneto  w  celu  iDformaęyjDym  kor^stamy  tn  zo  sposobności  i  podajemy  w  najogólniej- 
szych zarysach  wiadomość  o  typowych  klasyfikacyaćh  nauk,  wynikłych  z  różnych  zaaad 

podaaahi.   Typy  te  są  nawt^pujące: 

1)  Klmijfihacyn  nauk  zfigadzie  róż,i;iih  :,iain"śn  umysbi.  Z  tego  ptmkte 
widzenia,  przyjmując  trzy  zasad  liii  zdolności:  ii)>/sU/tie.  urażliumć,  aiczeg^hiiej  zmysłóte 
i  pożądliwość  czyli  wolę,  Platon  i  jogo  zwoleuuicy  rozdzielili  wiedzę  Indiką  na:  dyai€k< 
tykę  czyli  późniejszą  hyiki^.  jizykę  i  etykę.  —  Bakon  ppyjął  za  zaaadę  fom^  Amta* 
zyą  i  rwm  i  dzielił  nauki  na:  hitlioryą  (natnnlną  i  poUtycoiąX  V*»^  IJlotofią. 
D'AuciiBBBT  zmienił  tylko  następstwo  tych  zdolnoki  i  doszedł  do  kliąyfikacyi :  hhh>rya 
(święta,  polityczna,  naturalna),  filozofia  (metafi^ka,  teologia,  nanka  o  człowieka,  nauka 
o  płzyrod/.ie),  jfoezya  i  sztlUei  piąkm'. 

Zob.  Sextus  EMprRicus,  ^yfrfr.w*  niałhenmticos,  Lib.  VII,  16.  Opera  t-d.  Kał  ri- 
eius.  1842.  Wspomina  tu  ton  pi>;ir/.  ^^recki  11-jro  wieku  po  Ch.,  że  pinlział  nauk  ni 
logikę,  fnykę  i  ettfke.  wprowadzonym  /tistal  prze/.  KaKNOivKATKf>A,  ucznia  Tlatona,  na  za- 
sady.ie  joduak  i»ugląd.,w,  wyj^łoszonycU  przez  Platona.  —  Baoon,  De  d^flifole  (aoh. 
wyżtu  .str.  lu),  Lib.  U,  cap.  1,  Lib.  VI,  cap,  2.  —  D'Ałbiibebt,  EncydopOk,  ou  *- 
etumnaire  ramtm^  dea  tcknceg,  dea  aris  et  mOiert  1761  i  naat:   Diaatra  pr^^mmain, 

2)  KUuyftkacffa  nauk  na  Aisodfie  tcfr  róinjfcH  celów.  Arystoteles  dzielił  iu»> 
ki  na:  teoretyctne,  mąjące  na  cela  wi(Mlzę  dla  wiedzy  (analityka,  późniejsza  logika,  jako 
nanka  przygotowawcza,  pierwsza  filossofia,  późniojj^za  metafizyka  z  teologią,  dalej  mate- 
matyka i  łizykin:  i,rnhtyc2ne,  mająca  na  eolu  dobrobyt  r^zlowieka  (etyka,  polityka,  ekonc^- 
mika,  retoryka,  teuiya  sztuki  wojennej >  i  naroj<Z€i<-  jiort/jrzn^  i;zyli  wła.si  iwie  Udtiiuzm, 
roaji^ec  na  lelu  nie  wiedz*,*,  lerz  umiejętność  <zylł  zręczność,  są  to  .sztuki  i  rzemiosła. 
Podział  ten,  z  niektóretui  zmianami,  powtarza  f*i»;  u  wielu  późniejszych  myśHcieli  —  Lo- 
CKE ;  fizyka  czyli  Uordyczne,  pomanie  przyrody  (nauki  pizyrodnicie)  i  etyte,  jako  nauka 
praktyetna.  Logikę  uznąje  Locke  tylko  jako  semwtykę  (od  <n)|i.«U;iy  =s  anak  =  nankn 

0  znakach),  t.  j.  jako  sztukę  wytwanania  znak6w  technicznych  czyli  terminów  i  innieję- 
tnośł'  posiłkowania  się  niemi.  W  gruneio  rzeczy  przyjmiye  tedy  pow)'iszy  podział  Plato- 

*na,  tylko,  że  go  łączy  z  podziałem  Arystotelesa  i  opiera  na  różnych  celtnh  nauki 
-  Comte  i  Uais  dzielą  rtjwnioż  wszystkie  nauki  na  dwi<'  \vif»lkie  erupy'  frfirff/rzKf^ 
czyli  wła-ściwe  uauUi,  i  praktyczne  czyli  sztuki.  —  Auiei \ k;tu>ki  pisarz.  Sh]kij>s  lą^JJ 
podział  nauk  i  s/tuk  w  ten  sposól* ;  nauka  nauk  (rozdzielona  na  szereg  aUtrakcyjnyiA 

1  konkretnych  nauk),  azłnka  nauk  (właściwie  logika,  empiryczna,  metafizyczna  i  synte- 
tyczna) i  nauka  utuk  (sztuki  materyahłe,  moralne  i  religijne). 

Kob.  ART8T0TCŁBS,  iletopAj/MOs,  Lib,  IV,  cap.  1;  Elhica  Nieam.  Lib.  I,  cap.  L 
VI,  9.  X,  10.  ^  liOCKE,  we  wspomnianym  (str.  11)  Trakkuit  o  HmyHe  iMdtkim,  ka. 
IV,  rozdz.  21 :  O  iHHhiale  nauk.  -  ( 'n%f tk,  Kurs  filozofii  }K>zytyumąf,  2-ga  lekcya.  -  Ał 
Rain.  Logic  deducłiec  and  inductiir  1M71.  (Przekład  polski  przez  F.  K,  187G),  T.  L 
\V\st«.'p.  aJł  i  nast.  oraz  dodatek  do  '1\  I-go.:  Klatyfikacya  nauk.  —  Ch.  W.  i:^iKŁoe, 
Sęience  of  the  science^  <tr.  :łU2  i  naft. 

:i}  Khfstnfikiuya  nauk  na  ztuiadic  tch  metody.  Leibnitz  z  tego  stanuwLak* 
dzieli  nauki  ua  synktycznc  i  analityane,  a  zwolennik  jego  Ch.  Wolff  na  cmpo  yczne 
(przyrodnicze  i  histoiyczne),  rocyonolne  (filozofia,  teoretyczna  i  praktyczna)  i  iłoścMMsr 
(matematyka).  ~  Fft.  Scrłbobriucbsr  odr6żnia  nauki  empirifetne,  migące  za  pne^ttist 
to,  co  istnieje  (.fizyka  w  szerokiem  znaczenia  tego  słowa)  od  ępehdaeióntfAt  natną^ą- 
cych  to,  00  powinno  być  (etyka,  wogóle  nauki  moralne).  Ogdlne  zasady  tych  unit 
obejmi\)i|  logika  i  matematyka;  ogólne  zaś  wnioski  wyprowadza  t  nich  fiJo:"fi>i.  --  Kia- 
syfikacyą  nauk  na  za^^adzio  uiotmly  doprowadza  do  osta^łH-zności  L.  Bocrdeac,  który 
rozn.'tżuia  sie<hu  ineto<i  i  na  knżicj  ^ipiera  o-<>bni\  nauk*;.  Tc  zas  są*  indukci/a  ilo^ikhh 
dedukcya  ^matematyka),  ot^serwacya  (dynamika),  eksperyment  (^tizykaj,  tntr^racya  c*«- 


Digitized  by  Google 


§  6yl.    KŁA6TFIKACYA  NAUK. 


115 


ttittiM  (dtemia),  poHknumk  (morfołogia),  honeksya  {piakmologh).  i*róoz  togo  każda 
s  tych  otok  ioommIa  si^  oa  dwie  caęńci  stosownie  do  MstosowaniB  metody  analityczne) 

Zob.  Leibnitz,  Nowy  traktat  (zob.  wjżoj  $tr.  11),  T.  I,  str.  568  i  nast.  —  Ce. 
WuLKP,  W  dziele  wspomnianem  na  str.  11,  Wstęp.  Discursus  pradminaris,  Cap.  I: 

Jh  friplid  CiMjnitioiic  humana.  —  Sł;HLEiERMACK£R,  DUilektiky  herausgeg.  von  Jonas 
16S^.  —  L.  BouBDEAU,  Theorie  des  scienceff.    2  tomy.  1882. 

4)   Kltiayjikacya  nauk  na  zitsadzit  ich  przedmiotu.    Zasad*.'  i*i  uwzgh.diiiono  do- 
piero z  końcem  zeszłego  witku.    Na  Łtj  iuisadzio  dzieli  Kant  nauki  na:  matematyką, 
Uiajj^ą  za  przedmiot  zasady  zmysłowego  popludu  na  rzeczy  (Anschauung  der  .Similich- 
t.  j-  wyobraieDia  pnestneni  i  czasu ;  pi  zyrodoznawstwo,  badąjące  przedmioty  do- 
jiriidciiema  (£r&hrtuig)  i  metafizykę,  ros^atngącą  transcendentalne  przedmiot  wiedzy. 

—  FroetBąy  podaial  s  tego  stanowiska  podąją:  angielski  prawnik  Bkntuam  i  tizjk  fran- 
eiuki  AnpftnK.  Ma|ąc  na  okn  różnic*.'  między  inatt^ryą  i  dudieiii,  ciałem  i  duszą  dzielą 
oni  nauki  na  dwie  główne  crupy,  któro  Bentliam  objął  w  nazu-ach  :  mmatołoyii  {od 
'u>H5  =•  ciało  i  Jwó^OC  =  nauka)  i  pimnnnfohyii  (od  TZVźb^i.1  =  duch),  Anipł-rc  zaś: 
h^mtAiM/ti  {od  "/.o'3aoę  —  swiai>  i  noiłl<>;/ii  i,ud  voóę  =  iiinv'-li.  W  il;il>zt'iii  zas  prze- 
prowadzeniu swej  klu.^ytikiioyi  obaj  ulegają  uaciągaueuiu  lonnalizinowi,  ruzchodząccmu 
się  z  faktycznym  stanem  oauk.  ~-  Fizyk  N.  Arkoth  wprowadza  podział  nauk  na:  hm- 
łr^,  mając©  za  prasedmiot  rzeczy  (astronomia,  geografia,  mineralogia  z  geologią,  nauka 

0  isMach  ^wych  wraz  z  człowiekiem  pod  względem  lizycznym  i  nauka  o  cztowiekn  pod 
wigligdem  historycznym)  i  abstrakcyjne,  mające  za  przedmiot  fenomena,  zjawiska  (jent  to 
tilonAa,  do  której  xalii'Zone  są  tizyka  czyli  filozofia  przyrody,  chemia,  biologia  czyli  tizyo- 
logia  i  nauka  o  du:szy  z  psychologią,  otyką,  ekonomią  i  teologią).  Do  tych  nauk  dodaje 
Amotb  -•■/riiki  i  nmiejctnośi  i  farts  or  deviees),  polc^rijąi  e  na  praktycznein  zastosowaniu 
oaiik  (j)r,i'  iii.al  apiicatiou^j.  Hegel  dzwYi  lilozutią,  ku»rą  utożsamia  z  nauką,  nn  ■  lo</i- 
if.  filozofią  przyrody  i  fHozopą  dudia.  —  WspulczcMiy  myśliciel  E.  UOhkinu  luz-rużiiia 
trey  grupy  nauk;  logiką  i  matenuiłykę^  mające  za  przedmiot  najogólniejsze  prawa  bytu; 
MwIN  pirtyrodmcUf  badające  zjawiska  przyrody,  i  nareszcie  nauki  o  człowieka  i  jego 
wytirorach;  do  tych  nauk  zalicza  i  filozofią^  jako  naukę  o  życiu  człowieka  i  środkach 
pouiia  rzeczy.  —  Podobny  podział  podąje  L.  Liann:  naulu  matenuttyczne  (liczba 

1  kształt),  fizyczne  (zjawi-ka  jirzyrody  martwej  i  żywej)  i  moralne  (człowiek  i  jego  dzia- 
ialnoś*!).  —  Klasyfikacyą  Ampere  a  wznawia  w  ostatnich  czasach  E.  Rabiek,  kt<'>ry  dzie- 
li aauki  na:  knsttnoloyiczne  (matematyka,  mechanika,  astronoini,!.  nauki  tizy</,nc  i  ł<io- 
lojiozneł  i  unohjgiczne  (i>syrh()li)<:iiv,  polityka,  historya).  I  )<»  nii  h  }mv,\  hit/.a  jilnznfią, 
fiująca  za.  przedmiot  konieczny  związek  (union  nćcoiisaire)  pomi»;dzy  psychologią  i  wit- 
^yką, 

Zob.  Kant,  Kri6k  der  mnew  yemunfi^  Wstęp.  Bozdz.  V.  Kritik  der  Ur^ 
Mi&ra/},  Wstęp.  1.  O  podzkde  fihzofii.  OrundUgung  der  Mełaj^yeik  der  Sitten^ 
Plzedmowa.  —  Jbrimt  Bbmtham,  An  essay  on  nomendature  and  cUunfieaiiont  w  jego 
fhrrjfUmiałia,  1810,  str.  99  i  nast  Na  str.  172  i  nast.:  Nowi/  szkic  cncyklop^lyczny. 
~  A.  M.  Ampi^ke.  Ensai  sur  la  phUosoj^Ue  de$  Sciences  oi*  exposition  aualitii/uc  (Vune 
damficution  nałurelle  de  tontcn  Icm  convmssanceH  humiiines.    T.  I.  T.  II. 

—  Nkjl  Arnoth,  Element^  of  phynicH  or  naturdl  philosophy  Im!"*.  W  yd.  7-me  Al. 
liaina  1h70,  Wst^^p.  (iłowuie  zas:  A  nurccy  of  huiuan  proyress.  U,aar<Ls  Uiyher  cicili- 
*atwn.  \\y<].  L'-gio  18<i2,  .str.  48:  Tablica  a-i^dzy  ludzkirj.  —  Heuel  w  Encyklopcdyi 
wk  filozoficznych.  —  £.  DChbinu,  Logik  und  Wiseenscha/hlekre  1878,  oraz  mtęp  do 
jego  Kurfu  filozofii,  wspomnianego  w>'żej  na  str.  16.  —  Louis  Lunn,  La  Logigue  1881. 
iPneklad  pol«dd  1886),  Ks.  II,  rozdz.  1 :  F4tdział  nauk,  —  Ełib  Kabibk  we  wspomnisz 
b/c^  (str.  4A)  Lekey€tch  o  fiozafii^  T.  1,  Htr.  O  i  nast. 


Digitized  by  Google 


]  1 6  §  6,1.    RŁASTFIKACTA  NAUK. 

5)  KloBf^Siaeifa  fuuik  na  Kosadtk  Molehtoki  jednffth  nauk  od  druffkk  m  pomim 
ie^  wi^iuę  lub  mni^»eęj  hon^ikaeyi.  Zasadę  tę  wprowadzi!  A.  CoMTt.  Wodhigr  ^ 
go  jodne  nauki  mąfą  charakter  sacseg^łowy,  konkretny  o  treści  /łożonej,  skomplikowa- 
nej, inno  natomiast  są  hardziej  og^ólno,  abstrakcyjne  z  tn  ś.-ią  o  wiele  prostszą,  jednoro- 
dną. Pierwsze  zależą  od  drugich,  gdyż  trość  tyi-h  ostatnich  wchodzi  w  skład  tamtych. 
Z  tegu  stanowinka  dzieli  Conłtf*  natikł  teoretyczne  na  abstraknijm  i  konkretne  i  stan 
się  na  tej  zasadzie  prztłdstawic  hierarcliin  nauk.  wykazującą  zależiiOM;-  je<lnyrłi  o<i  dro- 
gich. Na  czele  abstrakcyjnych  stawia  łtuiteMait^kę,  mającą  za  przedmiot  najogulniejsite. 
nąjprofltflse,  wsiędzie  powtarzające  sit^'  pmwa  ąfawisk;  po  niej  następuje  ^ize^eg  odfts 
bardaej  złożonych,  konkretnjreh  nauk,  a  miaDowide:  oMbronomia^  /byAo*  chemia,  Wahyia 
i  toeyahaJUtyka  cąyli  «oęyoloyta.  Odmianę  i  aarasem  wsapelnieiuo  kUwyfikacTi  Oom- 
te'a  pnedstawia  Hkbbbbt  Spenceu  Ilozr«')źnia  im  nąjprzód  dwie  grupy  nauk.  Jedne 
mają  za  przedmiot  samo  tylko  stosunki  pomit^dzy  zjawiskami,  wiłjc  ich  bcztrcśi  i()wc  fW- 
my  fcmpty  fonns),  —  są  to  nauki  abnirdkcyjne.  do  których  należjt  loo^ika  i  niatenłutyka. 
Di  ugii  grupa  nauk  bada  nie  stosunki  mi«jdzy  zjawiskami,  lecz  same  zjtncii>ka.  Do  nich 
.Spencer  zalicza  uujprz-ód  nauki,  mające  za  przedmiot  smady  czyli  pierwiastki  zjawisk, 
są  to  nauki  abstrakcyjno-konkrełne :  mechanika,  fizyka,  chemia  i  t.  p.,  a  nastt^pnie  nauki, 
badające  połączenia  zjawisk,  są  to  nauki  konktetm:  astronomia,  geologiaf  biologia,  psy* 
ekologia}  socyologia  i  inne.  Baim  dsieli  teorotiycDie  nauki  na  abHrahąióne  cąyli  mad- 
nicBo,  ftmdamentalne  (logika,  matematyka,  mechanika,  fi^ka,  chemia,  bblogia  i  psyche* 
logia),  i  konkretne  (astronomia,  meteorologia,  minerak^a.  geologia,  geografia,  botanika, 
zoologia,  dalej  socyologia,  filologia  i  inne).  —  W  tym  duchu  czeski  myśliciel  Tb.  Maka- 
ryk '/alif-zn  do  abstrakcyjnych  nniik  r  nrytmctyki;.  TM<'«'hnnikę  (z  tiz^-ką  i  chemią),  liiolo- 
gią,  psyrtiologią  y/.  socyologią),  j»;zykoznawstwo,  estetykę  i  abstrakcyjną  logik<;;  do  kt>iir 
krełnyck  zaś:  gcometryą,  astronomią  (z  kosmografią  i  kosmologią),  botanikę  i  zoologią, 
konkretną  psychologią  ^z  etnologią,  polityką,  ekonomią  i  his  tory  ą).  historyą  języka  (gra- 
nuitykę),  teoryą  sztuk  i  konkretną  logikę,  jako  klasyfikacyą  i  organizacyą  nauk.  De 
WfłzyHtlcich  tych  nank  dodąje  fibuu^  jako  tcienUa  generalia* 

jSob.  A.  CoMTE,  Kure /UoMofii  pogy^fwnĄ^,  T.  I,  lekcya  druga.  —  Hbbbbrt  Spbs* 
CKE  W  przytoczonych  wyżej  (str.  15)  roaprawach  O  początku  i  IdMyfihacyi  nauk.  —  Al. 
Bajs.  zob.  wyżej  str.  114.  —  Th.  Masaryk.  Vernuch  fm<r  conarłett  Logik  (Claf»ifica- 
tion  tr,}d  Orgamsation  der  Wif<senschafłen).  1887,  str.  1  ł.  Na  8tr.  67  i  nasL  tą)  Logikk 
zasługuje  na  szi /..•./., in^  ii\vai:v  kn  tykfł  klasyfikncyi  ('omt<;  a. 

6)  Klasypkiicya  nauk  n<i  zajio^Uie  różnego  punktu  widzenia  przy  badaunt  rze- 
czy. Jostto  najnowsza  zasada,  zastosowana  przez  W.  Wundta.  Dzieli  on  na  tej  zas&> 
dzie  nauki  pnedewazystldcm  na  dwa  wielkie  działy:  na  systemat  nauk  specyalnycK  ns- 
patrHiącycb  zjawiska  t  punktu  widzenia  faktycznych  daitycft,  i  na  systemat  nonIrjSIoM- 
Juxnych,  roacpatn^ących  tę  samą  trość  z  punktu  widzenia  ostatecznych  eaead  cscynności 
poznawczych  umysłu.  NmiJń  ąpeeyaine  rozpadąją  się  według  Wundta  na  formalne^  jfO»> 
patn\jąco  zjawiska  tylko  z  punktu  widzrnna  i<  h  tbriny  (matematyka)  i  na  realne  czyli 
rmpirifrznr.  rozp-i^trujące  zjawiska  z  punktu  widzenia  łormy  i  treści  zarazem.  Do  tvrh 
ost\tiiii  li  n:ili  ż;\  1.  Nauki  przyrodnicze:  a)  nauki  o  procesach  przyrody  (Naturvor- 
giiuyci;  «lvuatiiika.  ii/yka  i  i  lictnia:  b)  nauki  o  iir/tMiitiiota-h  przyrody  (Natuigcgeii* 
stiindc);  astronomia,  guugrłiti  i  i  nauki  o  pr/edmiutacb  ziem^kicłi  (irdische  Objectej,  jako 
to:  mineralogia,  botiinika,  zoologia  i  t.  p.:  c)  nauki  o  przyrodzony,  h  procesach  w  prte4fc» 
miotach  przyrody  (ym  den  Natnnrorgangon  an  den  NaturgegenstKnden):  a)  fiąfln 
i  chemia  konkretnych  dat  przyrody  (astrofizyka,  geofizyka,  fizyka  i  chemia  minerałów,  *• 
zyka  i  chemia  organizmów  czyłi  fizyologia);  historyą  rozwoju  konkretnych  cial  piły- 
rod)  kosmologia,  geologia,  łustorya  roawoju  orLMuizmów).  2.  Nauki  o  duchu  (Qeirte»* 
wi48eu.<)cbaften):  a)  nauki  u  procesach  umysłowych  (psychologia,  indywkiu&Ina,  imkmĘ^ 


uiyiii^ed  by  Google 


§  6,1.     KLASYFIKACYA  NAUK. 


117 


I  narodów.  psv«'hotłzyk»i,  aii{rt»pologria.  etnologia^,  h)  nauki  o  wytwora«'h  ducha  ifilolo- 
gia,  ekonomia,  polityka,  prawoznawstwo,  teologia,  toorya  pojedynczych  sztuk,  metodolo- 
gii nauk  spocyalnycb);  c)  nauki  o  rcowoju  w3rtwor6w  dacha:  Ot)  bistoTya  pownech- 
oa  (biogialia,  histaiya  narodów,  histoiya  Indskości);  ^)  bistorya  gospodarstwa  narodo- 
v(fo,  piwwa,  religii,  sztok  i  naok  specyalojrdi.  W  BffBłenuicie  fiheofii  rosrdźnia  Wundt 
pnedewMorstkiflin  dwie  Daniu  sasadniczo:  naukę  o  pognaniu  i  naukę  o  za»a(Uich  czyli 
prynn/piarh.  Do  pierwszej  należą:  formalna  nauka  o  poTinaniu  c/yli  formalna  lofjika, 
i  ra^M  aauk;i  o  poznaniu,  obejmująca  histnryą  rozwoju  puznaiiia  '  zyli  ()t;*>Iną  hi^toryą 
naok  i  rozwój  log^iciuiy  jioznania  czyli  teł)ryi\  poznania.  Nauka  za--  o  zusuduh  zawiera 
w  sobie:  ogólną  nauk**  o  ^a^adaoh  czyli  uietatizyk*;  i  szczegółową  nauki,  o  /^i^udach,  do 
kiAn^  należą:  a)  filozofia  przyrody  (ogólna  filozofia  przyrody,  ogólna  kosmologia  i  ogól- 
na libkipa);  b)  filoiofia  docba  c^li  psychologia  filozoficzna,  filozofia  szczegółowych  wy- 
twDPów  ducha  (etgrka  i  filozofia  prawa,  estetyka,  filozofia  religii),  teoiya  rozwojo  amyslO' 
v«go  ludzkości  czyli  filozofia  histoiyŁ 

Zob.  W.  Wundt,  UAer  die  Einłheilung  der  Wissetischaftoh  w  tomie  Y-tym  wy- 
iiwany.  h  przez  nie^-o  PhUoaophische  Słudien.  zeszyt  I,  1888.  Poniwnaj  z  teni  tom  drugi 
'■v'o  l.cKjiki  i  MeUtodenlehre  1883,  wy d.  "i-cric  We  wspomnianym  wyżpj  i<tr.  IH) 

Sy^kmacie  filozofii,  str.  H  i  nast.  w  rozdziało  Rdiijia  i  fUozofin.  Wundt  zazuarza  wyra/-- 
aie  saniodiioiae  znaczenie  tmukowej  teologii  wśnid  nauk  specyalnycii,  kt^irej  w  powyższej 
Ussyfikat^yi  nie  uwzględnił  jeszcze  należycie. 

W  naesej  literatom  zatdngują,  o  Ile  wiem,  na  uwagę  w  kwestyi  klasyflkacyi 
ssak  gkSwnie  następujące  piaoe. 

Włoj>be  we  wsponiniaaem  już  (str.  20)  dziele  O  naukatk  wymedlon^  traktuje 
^  pierwszym  rozdziale  o  iHocie  i  podziale  nauk.  Powcdywując  aii^  na  anglika  Etułiha 
•'hahbersa  if  1740),  autora  dzieła:  Cydopaedia,  or  unwersal  diciionary  of  arts  and 
sct€fwe^^,  '2  tomy  172H.  Włodek  dzieli  poznanie  czyli  nauki  x\9,  przyrodzone  \  f^zhiczne  i-zy- 
li  ieymyśłove.  Przyrodzone  są  znowu;  zmyślne,  t.  j.  na  zmysłach  oj)arro  v'ueteoroiogta, 
geologia,  hyilroloiria.  Iiotanika.  zoo]o<:ia  i  t,  p.)  i  tni/slne,  zawinie  tnl  tiiy>li  i  władzy  du- 
<z^.  Do  ostatnich  należą;  1>  nauka  przyrodzenia  i^lizyka  i  liiozofiai,  2)  nauka  prócz- 
przy rodzona  (metafizyka),  3)  nauka  liczby,  miary,  wagi  i  porządku  rzeczy  (arytmetyka 
ttjń  liczhiarstwo,  geometiya  t  j.  zianomierstwo,  barometrya  czyli  wagumiejętność  i  t.  p.), 
4>  nauka  obycząjów  i  wiaiy,  o  fiogu  i  boskich  rzeczach  (teologia,  liturgia,  etyka,  poli- 
tyka i  t.  p.).  Nauki  sztueatB  dzielą  się  znowu  na  wewn^nme  (logika)  i  zeum^rzney  któ- 
re są  albo  rze^^nemi,  odnoszącemi  ^ię  do  rzeczy  (chemia,  optyka,  fonika,  kosnioprafla, 
i^tronomia  i  t.  p.),  albo  slownemi,  które  się  koto  mowy  bawią  (gramatyka,  dyalektyka, 
retoryka,  poetyka). 

DroKiazłrow;i  kla-^ytikarya.  nauk  rozwinął  na^ti.pnic  'rhKMOWSKi  w  ^wyiii  Fanłeo- 
iMf.  Główne  działy  tej  kkisytikacyi  wymieniono  już  wyżej  str.  2/").  Znaczniejsze  pod- 
tótły  ną  następujące.  W  zakresie  kdogii:  I)  propedeutyka  teologiczna  (metafizyka 
^^nęte,  logika  śwk;t<i,  polityka  święta),  2)  teologia  właściwa  (teoretyczna,  praktyczna 
i  Ustoryczna).  JKoiMOpea  rozpada  się  na:  1)  stereognostykę  (o  treści  świata):  em- 
pirya  (nauki  pn^yiodzone,  lekarskie,  prawne),  ępehdaeya  (metafizyka,  psychologia,  an- 
tropologia), humanistyka  (socyalistyka,  polityka,  hi  forya  i :  2}  morfozyki,'  (o  formie 
świata):  matematyka,  logika,  estetyka;  3)  etyk*;  (o  istocie  świata).  Główne  czę* 
XI  fUazofii,  jako  trzeciego  działu  panteonu  wiedzy  według  Trentowakiego,  wymieniliśmy 
JUŻ  wyżej. 

Wspomnie**  tn  także  należy  n  Wo.k  ik*  ha  .f  ASTR7ĘB0wsKiKon  S>/słemi€  nauki  ży- 
czyli  filozofii  ałoiciayiskuj  1S73.  przcd^^Ławionym  na  jednej   wielkiej   tablicy.  Nauki 
illBOWtą  tyOco  małą  czą.stk(.'  tego  systematu  świata  i  podzielone  isą  na  trzy  główne  dzia- 
^:  o  Bogn  (teonomia),  o  świecie  (kosmonomia)  i  o  cztowieku  (antroponomia). 


118 


§  6,1.     KLASYfl&ACrA  NAUK. 


.1.  OtHOHOWU  Z  ziłjTijii  jf  ->ir  k\v*-<ry;\  kl;łs\  fikaryi  uauk  we  Wstępie  do  filozofii  ;/.>- 
zytytcnej,  str.  65  i  nast.  lioziw.uia  oii  nauki  szczigółotce,  faktyczne  od  ogóinydt,  roz«- 
moirych.  Do  tjA  oetatnich  zalicsa  matouatykp  i  filozofią.  Szczegółowe  zaś  dzieli  na 
csEteiy  grapy:  1)  SBijmujące  naturą  martwą,  2)  naturą  or^niczną  ze  względu  aa 
jej  igawifllca  mateiyaliie,  8)  naturą  oigamcmą  ze  względu  na  jej  zjawiska  dadiewe» 
4)  tąż  naturą  ze  względu  na  jej  ąjawiska  społeczne.  Każda  z  tjcb  grup  obejmiąje  na* 
nki  teoretyczno  i  stosowane  i  rozpada  Hi<^  na  liczny  szereg  szczegółowych  nauk. 

W  ostatnich  c7n«iacli  znany  mafcMiiityk  S.  Dickrtetn  og-łosił  praco:  O  n'tj7rorr«:y(h 
l)rńh<tih  kJdsiffihdrjfi  tKink  (Atciiriim  1^<S!».  T.  1.  259-277).  w  której  roztr/:ą>a  iM>.i:LDe 
pr/f/.  Diihringaj  Wundta,  Makaryka  i  innych  podziały  nauk   (zob.  wyżej    str.  115 


Do  powyższycli,  tak  różnorodnycli  prób  klasyfikacji  nauk,  dodamy  ta  klika  uwag 
w  cola  wyjaśnienia  naszego  na  tę  kwestyą  poglądu. 

Pisedewtt^tkiem  sądzimy,  ze  dla  lacyonalnąj  i  zarazem  natorahii^  Uasyfika^ 
nauk  należy  pm-jąć  za  punkt  wyjścia  dany  faktyczny  stan  ich  rozwoju,  a  dla  powzi*,*- 
tej  z  gór>'  doktrynerskiej  zajady  ni»  A  yfn  arzać  nowydl,  nieł.stniejącycli  nauk,  ani  też  nie 
ujsiiwać  z  klas,>-fik.iryi  fakicli,  kt/ire  /,doii\ły  sobif  ^amodziolne  .stanowisko  wsr''>d  inny^li. 
Jak  i)rzyrodnik  w  kla^yrikacyi  iiriiifraluw'.   roślin,  zwiorzat  i  i.  p.  nie  powinien  ntówić 

0  rzł-i  ZHfh  nie  stwor/onych,  ani  t*>ż  pomija<-  dla  swycli  o.sula-tycli  predylekcyj  roaluie  da- 
nych wytwurów  przyrody,  tak  też  zadaniem  k!as>iikacyi  nauk  nie  jest  pnedstawicuie  ja- 
kiegoś idealnego  całokształtu  wiedzy,  naciągającego  taktyczne  dane  pod  jakiś  alntrzk* 
cyjuy  szemat,  lecz  przedstawienie  poglądu,  o  ile  można  natnralnągo,  prostego  i  jasn^^ 
na  szczegfilowe  ^we  organizmy  naukowo,  wydane  na  świat  przez  rozwój  nmyislowy 
człowieka. 

Z  tego  stanowiska  razi  nas  praedewszystkieni  w  wi«;k9Zości  powyższych  Idasyfikacyj 
poininir;cic  ztipehic  nanh  teologicznych,  dotyrzi^cych  lioga.  jako  samoilziclnego  przedmiotu 
wiodzy  ludzkiej,  ri-zypu.szcznni,  że  kn  tyczny  [nifjlrid  na  to  nauki  może  doprowadzić  do 
pr/.ektinani.i.  że  nie  odpowindaj^  onr  Nrj-lcmu  i)ojV'ciii  nauki,  ponieważ  opicrai;i  har- 
dziej na  wierze,  aniżeli  na  triulzy.  Ale  tuki  .-.ąJ  krytyczny  nie  daje  nam  prawa  wyklu- 
czać ty  cli  nauk  z  klasyfikacyi.  gdyż  one  Istnieją,  żyją,  rozw^ają  Hifi  i  mają  bogatą  blatIK 
lyą;  więc  niezależnie  od  naszego  sądu  o  nich  ząjmi^ją  &ktycznie  pewne  miejsce  w  dsio- 
jacb  naukowości.  ])óg  jest  takim  samym  przedmiotem  wied!qr  ludzkiej,  jak  świat  i  crio- 
wiek.  O  tym  pnedmiode  wytworzyły  się  tak  samo  szeregi  mniej  lub  wii.>oej  uzasadiuo- 
nycli  pojęć,  jak  o  8wie<  io  i  (Człowieku,  a  pojęcia  te  rozwiały  się  także  i  piiybierały  rt^w- 
nieź  form(.'  nauki  wskut«k  odpowiedniego  metodyc/nep-o  usystematyzowania  ich  treści 
(zoł>.  nadto  s?  4-3.).  Strr^cenie  nank  teolosriczuycb  z  tego  dziąjowego  ich  stauowiiika  jest 
objawem  samowoli.  nirziMn  nie  uprawnionej. 

Takąż  samowoli;,  w  iuiie  doktrynerskich  zasail,  napotykamy  w  wielu  klasyfikacyaeb 
odnośnie  do  naitk  filozoficznych,  W  niektórych  klasyfikacyach  pominięto  jo  zupe&ie  bas 
najuiuiej.^zej  zasady,  w  innych  rozerwano  gwałtownie  ich  wewnętrzną  spójność  i  dl*  go- 
towego szemata  podpoiządkowano  je  w  odosobnieniu  pod  różnorodne  rubiyld.  l^inoi^ 
sem  nauki  filozi^czne,  niewyiączając  m6tafiz3'ki,  niezależnie  od  naszego  pogMu  na  nie. 
stanowią  w  dziejach  umy.słowości  pewien  samodzielny  całokształt  naukowy,  który  lii 
w  tej  swojej  dziejowej  formie  uwzględnionym  byr  winien  w  klasyfikacyi  nauk. 

Neidto,  każdy,  z  powyższych  typów  klasyfikacyi  wykazuje  pewn;\  wadliwo^ 
wskutek  «7ematye7ne{ro  za.stosowania  jedno -stronnej  zfi«ady.    T  tak.  klasyfikacya  riatoii4 

1  Jiakoua  nic  uwzglł.Uuia  należycie  przeduiiotowoj  różnicy  pomiędzy  naukami.  Aiystote* 
les,  Locke  i  ich  zwolennicy  zapominają,  żo  nauka  z  i.'^toty  swojej  ma  na  celo  prans^ 
jest  Uoretyctną^  a  zatem  nie  można  właściwie  mówić  o  naukach  imiktycznychy  lecz  ff/tm 
o  zaslosowanfw  nauki  do  praktycznych  celów  życia.  Podziid  według  mn^^  nie  jatlnMfr 


i  110). 


Digitized  by  d 


§  6,1.    KLASrnKACYA  NAUK. 


119 


^\yv.\  ponifważ  każd.i  natika  posiłkuje  sin  wi^zelkioini  mużiiwmiii  int*todoloci<  /iiemi  srod- 
k»ml  intiukeyą  i  dedukoyą,  anaiLńą  i  syntezą,  a  .<zcze«,'ólniej  dosuHadczeniem  i  lAM/icznem 
ronKmwamm  (§  4,3).  Zaznaczone  pmby  klai^yfikacyi  nfttik  na,  zasadzie  kh  przedmiotu 
m  nwiględttiąją  mowu  Mta,  źe  jeden  i  ten  sam  praedmiot  rozpatrywany  bywa 
cipłto  praez  różne  nauki,  jedynie  z  rdźnege  stanewbka.  Tak  np.  filozofia  szczegółowa 
s  jednej  strony,  a  nauki  specjalne  z  drugiej,  mają  za  praedmiot  cały  świat,  wszechbyt, 
z  tą  jednak  różnicą,  że  pierwsza  rozpatruje  świat  ze  dtanonnska  jego  czynników  zasad- 
niczych, podczas  gdy  reszta  nauk  ogranicza  poglądem  na  jego  ohjawy.  Dalej  rotrito, 
Sp«i<^er  ł  ich  zwol**nnify  mylą  sądząr.  że  r«'iżny  stopień  ah'<trak'  vfTio.'sci  stanowi 
-adoK-iią  niźnin*  iiiie.'dzy  naukami  i  ż»'  w  ol:i>]{-  i^tniejt)  by/.vviigl<^dua  zalożno.śc  jodiijł^h 
nsiik  od  drugicb,  realna  puiuii^dzy  memi  hierarchia.  W  istocie  bowiem,  nauka  jest  jo- 
ds%,  jeet  całością,  wynikającą  z  wewnętnnej  organicznej  spujni  wszystkieb  pojedynczych 
nauk.  Ws^atide  nawząjem  (dę  wspierąją  i  znąjdują  się  w  stosunku  wg^emnąf  gaUiwh 
id  i  żadna  z  nich  nie  jest  ani  pierwsz%.aoi  ostatnią.  Jak  filolog  nie  zdecyduje  się 
poiriedzieć,  co  jest  ważniojszem  dla  żywego  organizmn:  ezy  systemat  nerwowy,  jedno- 
•ijąoy  w  sobie  i  n^twnoważący  wszystkie  funkcye  jego,  czy  też  przyrządy  oddychania, 
obietni  krwi,  trawienia  i  t.  d.,  odżywiajr^c-e  systemat  nerwowy;  podnhnifż  n\n  mr\  powo- 
da v^ff.ztzynać  .spom  o  pierwszeństwo  niił.'dzy  naukami.  Nie  potrzebnie  trż  Wundt  dowodzi, 
że  na  (wle  systcmatu  nauk  pastawić  należy  nic  filozofią,  lecz  nauki  spr^ijalne.  Kwo- 
&tya  nie  na  tern  polega,  czy  pierwsze  stanowisko  w  tej  doktrynerskiej  hierarchii  należy 
tąj  lab  owi^  nauce,  tym  lub  owjm  gałęziom  wiedzy,  filozoficznym  czy  npecyaln^iu, 
lecz  na  tern,  aby  ws^tkie  organicznie  ze  sobą  się  łączyły,  harmonijnie  się  uzupetntely, 
tweiząc  jedną,  prawidłowo  funkcyonająeą  ćywą  ctdosć. 

Na  podstawie  tych  uwag  krjrtycznycb,  oraz  dla  wzgh.^dów  praktycznych,  które  juz 
powyżej  w  podobnej  kwestyi  postawiliśmy  po  nad  względy  doktrynerskie  (§  2,«,  str.  53 
i  na.«t.).  przyjmujemy  podział  nauk  przedewszystkiem  na  dwie  »rłówne  grupy:  nauki  fi- 
hznficznf  i  <*iyfcyn1ne.  Podział  ten  jł*st  wynikiem  dziejowego  rozwnjti  wirdzy  ludzkiej, 
przedstawia  ^ił,'  jako  lakt  historyczny  (i?  4:  4,  i  > :  jop-o  tporetyrziir  zas  uza>a(liiioiiuo 
podaliśmy  powyżej  (§  6,  i  j.  W  naukach  filozoliczuyi  li  roiirużuilisuiy  także  już  powyżtg 
i§  2,1)  dwie  główne  czyści:  filozofią  giuadmcxą  czyli  fundamentalną  iJHozofią  szczajóło^ 
Mf.  Do  pierwasąi  zaliogrliśmy:  filozofią  filozofii,  teoiyą  poznania  czyli  logikę  i  metafizy- 
kę. Podział  fikiofii  szczegółowej  moró  być  odpowiecie  uzasadnionym  tylko  w  enęyAio- 
patyi  mmk  Jtlozojicznych ;  tutąj  odprowadziłby  nas  zl)yt  daleko  od  na-zcLo  bezpośrednie^ 
go  zadania.  Vo  się  zaś  t^esy  klasyfilcacyi  nauk  ąpecffO^Kych,  to  nie  wdając  się  w  szcze- 
ir%,  powiemy  tylko,  że  najprostszym  i  najnatiiralTiifj-zym  wydaje  się  nauj  podział  ich 
na  trz\*  srrupy  za^adni^ze  ^^tosownie  do  trzech  ulównych  przedmiot/>w  wicd-zy  ludzkiej: 
1)  nauki  przyro<h)iczr  (|)r/vroda,  natura,  swiat  zmysłowy),  2)  hmnanitarm  czyli  ay\- 
iropdogiczne  (homo.  av\>po>zo':.  c^uwiekj  i  Z)  teologiczne  (thóc,  Bóg;.  Zob.  str.  86  i  nast. 

Dla  tych  .<<amych  wzglt^duw,  które  nas  skłoniły  do  poddi^  wszystkich  nauk  na 
tloioficme  t  specyalne,  a  filozoficznych  na  zasadnicze  i  szcz^ótowe,  wyróżnić  należy 
ir  każdej  z  powyższych  gmp  nauk  specyabych  przedewszystkiem  ich  część  og&mą,  m- 
mdnkt(§f  łączącą  bezpośrednio  idi  specyalne  badania  z  filczofią.  T^ą  część  ogi>lną,  za- 
sadniczą w  zakresie  nauk  pnif/radmczych  stanowią  naul^  mafmatyczne.  Ozęść  zasadni- 
czą nauk  kum€trUtamych  tworzą  psychologia  empirifczfut  wraz  z  antropologią  i  etnogmjią, 
na  których  się  opierają  w^^zystkie  nauki  historyczne  i  społeczne,  wchodzące  w  skład  hu- 
riianitamych.  Nareszcie  cz»,>sc  zasadniczą  nauk  tcflof/icziD^rh  stanowi  }ii.sfnri/a  rfUffii,  któ- 
ra jest  punktem  wyjsłia  dla  wszolkiej  naukowo  traktowanej  teoloi/ii.  Nad  dalszą  kla- 
^'yfikacyą  nauk  specyalnych  już  się  obecnie  zastanawiać  nio  będziomy;  powiemy  w  tym 
względzie  tylko,  że  kla.syiikacya  Wnndta,  przy  zaznaczonych  tu  drobnych  uzupełnieniach, 
dokładnością  i  prostotą  awąją  zbliża  się,  wedhig  naszego  zdania,  nąibardziąj  do  prawdy. 


Digitized  by  C 


120  S  6,2.     OGÓŁ,  SZCZEGÓŁ,  PHAWO. 

2.   Pojęcia  og^a,  szcsegdla  i  prawa*  aważAne  jako  auiaada 
podstetn  nauk  na  fllosollcine  i  speoyaiiie. 

Odróżniając  jiowy^ej  filozofią,  jako  naukę  o  OiłolnKich  zasada <  h  po 
znania  i  bytu,  od  imiik  specł/alnych^  mających  za  [irzodmiot  szezegoitnre 
objawy  świata,  zaznaczyliśmy,  że  p;ł(')wnyin  łącznikiem  pomiędzy  temij 
dwiema  p^ipami  nank  jt'st  idea  pr<i}v  świata  f§  l  Idea  ta  łąozy: 
tedy  ze  sobą  ogólne  i  szczegółowe  czyimiki  bytu,  jako  przedmiotu  filo- 
zofii, i  wspólnie  z  temi  czynnikami  doioaga  8i^  bliższego  wyjaśnienia. 

Przez  termin  ogól^  ogóbny,  rozumiemy  ooś,  co  w  sobie  obejmoje 
mnogość  innych  czynników,  nazywanych  ^Moug^mi.  To  objęcie  szcze- 
gółów przez  ogół  opiera  się  zawsze  na  pewnej  jednorodnej  tr^i, 
wchodzącej  w  skład  danego  szerega  szczegółów,  a  stanowiącej  właśnie 
czynnik  ogólny  w  tych  szczegółach.  Z  tego  wynika,  że  ogół  oanacza 
czynnik  jednorodny,  stały,  niezmienny,  zawsze  powtarzający  się  w  pe- 
wnych szczegółowych  momentach,  które  znowu  tylko  o  tyle  ze  sobą 
się  łączą,  jednoczą,  wzajemnie  się  nznpełniają,  o  ile  posiadają  pewną 
treść  wspólną,  a  zatem  o^<')lną.  Szczep^ół  bez  takiego  czynnika  og(!»l- 
nego  byłby  ezemś  odrt^bnem,  bezwzgl^^dnie  orjginaluem,  jednostko- 
wem,  pozbawiuuem  wszi  Ikiej  wspólnośc  i  z  innemi  8zczcf:;ólami,  nie  iia- 
leźącem  do  żadnej  całości,  więc  óderwaneni  od  związku  z  całym  po- 
zostałym światem.  Takich  szczegółów  naturalnie  nie  ma  ani  w  zakr*  - 
sie  na??zej  myśli,  ani  w  rzeczywistości.  Wszelka  myśl,  choćby  najbar- 
dziej wyodrębniona  co  do  swej  treści  szczegółowej,  ma  zawsze  coś 
wspólnego  z  innemi  myślami;  podobnie  i  wszelki  byt  szczegółowy, 
choćby  najbardziej  jednostkowy,  oryginalny,-  indywiduahiy  posiada 
z  natury  rzeczy  zawsze  pewno  własności,  które  wykazują  jego  podo- 
bieństwo do  innych  szczegółów  i  zwii^ek  z  nimi.  Więc  nic  ma  szcze- 
gółu bez  pewnej  treści  ogólnej,  bez  ogółu  w  nim  przejawiającego  się. . 
Ale  równiei  z  drugiej  strony  nie  ma  ogółu  bez  szczegółów.  Nie  mo-' 
iemy  ani  pomyśleć,  ani  wyobrazić  sobie  takiej  treści  ogólnej,  która 
by  nic  w  sobio  nie  obejmowała,  która  by  jako  treść  ogólna,  nie  odno- ; 
siła  się  do  pewnego  szeregu  szczegółów  i  nie  stanowiła  ich  wspóhiej 
treści.  Taki  ogół  byłby  pozbawionym  wszelkiej  treści,  beztreściowym, 
a  zatem  byłby  zgoła  nicznn,  aiii  myślą,  ani  realnym  bytem.  Pojęcie 
ogółu  i  ezrzegótu  znajdują  .swój  wyraz  między  innemi  w  wyjaśnionych 
już  pojęciach  istrUg,  zasady  i  objawu^  zjawiska  (§  4,3,»  :  ^^l.-i  )■  Istota, 
zagada  są  zawszr  czomś  ogólnem,  sku[)iającem  w  sobie,  obfjuuijąccm 
objawy,  zjawiska,  które  w  mnogo^<  i  szczegółowych,  czynników  uwy- 
datniają treść  ogólną  istoty,  zasady. 


Digi 


§  6,2.     OGÓŁ,  SZCZEGÓŁ,  rtUWO 


121 


z  powyższego  wynika,  że  poj^ć  offólu  i  ftzczegóhi,  podolłnu-  jak 
poj^ć  istoty,  zasady  i  objawii,  zjawiska,  przyczyny  i  skutku  rozrywać 
nie  można.  Są  to  wszystko  pojęcia  względne,  nawzajem  <ul  siobie  za- 
leżne, mające  znaczenie  jedynie  y  ścisłym  ze  sobą  związku.  Nie 
można  się  tedy  posiłkować  niemi  w  odosobnienia  bez  wewnętznej 
spraecsności. 

Tej  apizeczności  dopuszcza  sit^  jednak  fmomenalizm^  oraz  jedno- 
Btrosmy  mnpirynn  ipa^fij^wum^  opierając  się  na  pojęciu  9ZeMigóUw  (zja- 
wisk) z  zaprzeczeniem  realnego  znaczenia  pojęcia  ogółu  (istoty).  (Zob. 
$  5,2,1 ).  Przedstawiciele  tych  poglądów  przenoszą  pojęcie  ogUu  do 
zakresa  podmiotow§ffo  wiedzy,  a  prM$dmioiową  realność  po  za  podmio- 
tem przyznają  wyłącznie  Mzczególom  (zjawiskom).  Według  mch,  nie 
ma  w  świecie  żadnego  osobnego  ogólnego  csynniha  (istoty,  substancyi) ; 
ogół  jest  tylko  wynikiem  abstrakct/i.  t.  j.  oderwania  w  myśli  pewnych 
własności  danych  szczegółów  od  związku  z  resztą  ich  wła.suości  i  wy- 
tworzenia z  nich  nowej  myślowej  całoś<'i.  tak  zwanego  pojęcia  oijólne- 
<w,  które  istnieje  tylku  w  umyśle,  lecz  co  do  .swej  treści  nit-  odpo- 
wiada rzeczywistości.  Pogląd  ten  sprowadza  właściwie  r<')żnict^  liomiłj- 
fizy  ogółetn  i  szczegółem  do  r('>żnicy  mi«^dzy  myślą  i  bytem,  podmiotem 
i  przedmiotem  §  4,3  /.  Wszelki  ogół,  według  tego  poglądu,  jest  tylko 
myślą,  czemś  podmiotowem,  a  wszelki  szczegół  bytem  ri>alnym,  przed- 
miotowym. Jestto  tedy  gwałtowne  rozerwanie  owych  łącznych  pojęć 
i  zastosowanie  ich  w  odosobnieniu  do  dwóch  różnych  dziedzin  wiedzy, 
podmiotowej  i  przedmiotowej. 

Z  tego  też  wynika,  że  wielu  sądzi,  iż  filozofia,  badając  czynniki 
ogólne  istnienia,  jest  nauką  podmiotową,  idealną,  pozbawioną  realnego 
przedmiotu,  który  stanowi  jedynie  treść  nauk  specyalnyc  h,  badając^^ch 
zjawiska  szczegółowe. 

Nie  mamy  obecnie  zamiaru  roz[)atrywać  kwestyi:  czy  realną  za- 
sadą bytu  są  wyłącznie  ezezególy  i  fenomenalizm  u  czy  też  wyłącznie"! 
oęM  'KubstAncyoMalizm  .  czy  też  byt,  obejinujj^cy  pierwotnie  dwa  te 
czyiiuiki  w  przyczynowym  ze  sobą  związku.  Jest  to  zadanie  metafizy- 
ki i§  2,3,3  ).  W  celu  atoli  możliwie  dokładnego  wyjaśnienia  tych  po- 
jęć, przyjmowanych  powszechnie  za  zasadę  przy  rozróŻTiianiu  nauk  fi- 
lozoficznych od  specyalnych,  zastanowimy  się  nad  niemi  nieco  bliżej. 

Bez  szerokich  wywodów  z  łatwością  przekonać  się  można  o  tern, 
że  pojęcia  ogóiu  i  ezczególu  z  natury  rzeczy  znajdują  tylko  w  połącze- 
nm  swe  zastosowanie,  tak  w  zakresie  podmiotowej  działalności  myśli, 
jak  i  na  polu  przedmiotowego  bytu.  Żę  jedne  myśli  mają  treść  ogól- 
ną, a  inne  bardziej  szczegółową,  o  tem  wątpliwości  nie  ma.  Co  się 
MS  tyczy  przedmiotowego  znaczenia  tych  pojęć,  to  narzuca  się  nam 
pod  tym  względem  przedewszystkiem  fakt,  że  świat  realny  obejmuje 


cale  szeregi  łącznych  form  bytu,  skupłających  wielość  szczegółowych 
zjawisk  w  powiu'  c)g«')bu'.  typowe  całości.  I  tak.  każdy  ])rzediniot  ma- 
tGryalny  jest  juź  ukształtowaniem  szczegółow\'('h  czynników  wcdłng 
pewiiycli  ogóluycli  zasad,  realnie  działających  przy  .skupieniu  lub  kry. 
stalizacyi  tych  czynTiików  szczegółowych.  To  zjednoczenie  czjimików 
ogólnyt  łi  i  szczegółowych  występuje  jeszcze  bardziej  na  jaw  w  isto- 
tach organicznych,  w  ich  biologicznych,  gatunkowych  i  inrlywidual- 
nych  właściwościach,  równoważących  si^  ze  sobą  faktyŁznic.  Dalej 
wytwarzają  si^  w  świecie  realnym,  prócz  jednostkowych  osobników 

0  zjednoczonej  w  sobie  świadomości,  coraz  wyższe  i  ogólniejsze  fonnj 
bytu,  jak:  rodziny,  gatunki,  szczepy,  organizacye  społeczne,  narody, 
państwa,  organizacye  międzynarodowe,  ludzkość,  ciato  niebieskie,  sy- 
stemata  słoneczne,  świat,  wszechbyt. 

To  wszystko  nie  są  tylko  pojęcia  ogólne^  lecz  realne  wytwoty  by- 
tu, jednoczące  w  sobie  według  pewnych  ogólnych  typów  całe  szeregi 
objawów  szczegółowych.  8ą  to  zatem  uogólnimia  przedmiotowe,  w  któ* 
rych  czynniki  ogóhie  znajdują  sitj  w  tym  samym  stosunku  do  czymii- 
ków  szczegółowych,  jak  w  zakresie  czynności  logicznych  pojęcńa  ogól- 
ne do  wrażeń  i  \v\()l)raż('ń  szczegółowych.  Zaj)rzeczać  rzeczywistości 
takich  skupień,  ogói(')\v  w  świecie  przedmiotowym  nie  podobna,  bo  sa 
one  faktami  ocz}nvistemi.  Ktoby  zaś  pomimo  to,  dla  jakichkolwitk 
skeptycznych  powodów,  czul  się  w  prawie  odmówić  im  przedmiot* »wej 
reahiości  i  widzieć  w  nich  li  tylko  wytwory  podmiotowe,  ten  konse- 
kwentnie przyznać  musi.  źe  i  szczegóły  (zjawiska),  wchodzące  w  skład 
tych  ogółów,  mają  również  tylko  znaczenie  podmiotowe,  bo  są  to  tyl- 
ko wraźrnia  i  wyobi*aźenia  umysłu.  Psychologia  bowiem  wykazuje 
dowodnie,  że  wyobrażenie  przedmiotu  szczegółowego  jest  tak  samo 
syntezą  szeregu  wrażeń  zmysłowych,  jak  pojmie  ogólne  jest  syntezą 
szeregu  wyobrażeń  szczegółowych.  Więc  albo  ta  syntetyczna  fimkoya 
umysłu  ludzkiego  zasługuje  na  nasze  zau&nie  i  daje  możność  odpo- 
wiedniego poznania  świata  przedmiotowego,  —  a  wtedy  zasadniczo 
pojęcie  ogólne  ma  równe  znaczenie  jak  i  wyobrażenie;  albo  też  owa 
ftmkcya  syntetyczna  zasługuje  na  nazwę  podmiotowej,  ideahiej  w  zna- 
czeniu ujcmucm,  jako  nie  mająca  związku  ze  światem  przedmiotowym. 
—  a  wtedy  na  ten  zarzut  zaslnp^je  nic  tylko  pojecie  ogólno,  lecz 

1  każde  wyobrażenie  szczeg<>iowcgo  przedmiotu. 

Drugim  oczywistym  dowodem  istni*'nia  w  świcL-ie  pewnych  czyn- 
ników ogóhiyck  i  realnego  ieli  działania  w  szczegółach  jest  powołany 
powyżej  fakt  niezmienności,  jednostajności,  jednorodności  i  typowości, 
występujący  realnie  na  jaw  w  zmiennych,  niestałych,  różnorodnych 
i  jednostkowych  objawach  bytu  6,1,  str.  112ina8t.).  Fakt  ten  jest  pod- 
stawą idei  prawa,  W  idei  tej,  jak  w  ogóle  we  wszelkim  praedmioM 


§  6,3.     OGÓŁ,  SZCZBOÓŁ,  PBAWO. 


123 


wiedzy,  iinisimy  rozrńżnir  stronę  |)0(lniioto\vą  i  j)rze(liTiiotowi^  i?  4.3 \ 
Ze  stanowiska  podiuiotoijueyo,  iiiiivs}nwoj  czynności  poznania,  nauki, 
przez  prawo  rozumiemy  określenie  nit  zmieiiiiego,  stałego,  jetlnostajiie- 
go  i  typowego  czynnika  w  danym  szeregu  objawów,  zjawisk.  W  tern 
znaczenia  prawo,  jalo  określenie  zaznaczonej  strony  zjawisk,  istnieje 
tylko  w  umyśle,  wykon^^wającym  tę  cz_>niność  lo|pczn%,  i  zależnem 
jest  od  warunków  uzdolnienia,  rozwoju  i  wyksztaiconia  umysłu,  oraz 
od  mateiya2u  empirycznego,  wziętego  za  podstawę  do  takiego  okresie- 
nią.  Ztąd  pochodzi,  ie  to,  co  nazywamy  prmoami  w  znaczeniu  mu- 
knwMi  podlega  najrozliczniejszym  zmianom,  zaleinie  od  ścisłości 
i  środków  pomocniczych  w  badaniu  zjawisk,  więc  w  ogóle  od  (>OHtę))u 
nauk.  Ale  zmiany  te  dotyczą  nie  rzeczywisty cłi  praw  iwiaia,  lecz  tyl- 
ko naszego  podmiotowego  poglądu  na  te  prawa,  ich  określenia  przez 
umysł,  przez  na^lk«^  Ze  stanowiska  bowiem  przedmiotowego^  pojęcie 
prawa  oznat  za  s  uną  ową  niezmit  niiość,  stałość,  jednostajność  i  ty])0- 
uosc.  kt<»rą  w  objawach  świata  jako  fakt  napotykamy  i  która  jest 
głównym  przedmiotem  wszelkich  l)a(lań  naukowych.  Zmiany  tej  stro- 
ny łntii,  świata,  nie  przypuszczamy  i  lu  z  hardzo  poważnych  j)Owo- 
dów  krytycznych  przypuszczać  nie  możemy,  bo  w  takim  razie  nie 
posiadalibyśmy  żadnej  trwarłej  podt^tawy  do  poznania  świata;  świat 
«am  zaczął  by  się  chwiać  przed  naszemi  oczami.  To,  co  w<"/oraj 
iiznaHśmy  za  prawdziwe,  dzięki  najściślejszym  badaniom,  mogloi)y 
dziś  uchodzić  za  wątpliwe,  niepewne  z  powodu  możliwych  zmian 
w  świecie  rzeczywistym.  Stracilibyśmy  zatem  wszelką  ciągłość  w  na- 
szych poglądach  na  świat,  wszelką  zasadę  do  sprawdzania  (wifyfikaeyi) 
ich  prawdy;  więc  poznanie,  nauka  nie  byłyby  wtedy  moźUwcmi. 

Mówiąc  o  prawach  przedmiotowych,  nie  możemy  pominąć  dwóch 
zasadniczych  form,  w  jakich  się  nam  faktycznie  przedstawiają,  a  mia- 
nowicie jako  prawa  zewnętrzne  i  wewnętrzne^  fizyczne  i  moralne.  Pierw- 
sze, jako  od  nas  niezależn*-.  z  zewnątrz  na  nas  u(Mzial\ wajt^t  e,  ma  ją 
dla  nas  c:harakter  konieczności ;  od  nit  h  ża(hKi  miarą  od.sląpić  nie  mo- 
żemy, j.steśmy  im  bezwz<:;lędnie  porklani.  Pt-zcz  to  atoli  nie  okre- 
ślamy, jakiemi  one  są  same  w  sobie;  co  dla  nas  jest  koniecznem,  mo- 
że być  w  sobie  wyrazem  samodziehiości  i  swobody.  Takieini  są  pra- 
przyrody,  w  ogóle  bytu  względem  nas  zewnętrznego  i  od  nas  nie- 
zależnego. Prawa  zaś  wewnętrzne,  moralne  czyli  umysłowe  są  pra- 
wami ducha,  prawami  estetycznemi,  logicznemi  i  moralnemi  naszej  sa- 
modzielnej działalności.  Prawa  te  nie  narzucają  się  nam  z  fizyczną 
koniecznością,  lecz  przyjmują  charakter  wymagaJników,  norm,  od  któ- 
lych  wprawdzie  odstąpić  moiemy  i  od  których  faktycznie  często  od- 
stępujemy, do  których  jednak  zastosować  się  muoimy,  jtitU  chcemy 
osiągnąć  pewne  cele  naszego  normabiego  rozwoju  umysłowego.  Mu> 


Digitized  by  Google 


124 


§  4,2.     OGÓŁ,  SZCZEOÓŁ,  PRAWO. 


mmy  np.  myśleć  według  praw  logicznych,  je^li  chcemy  poznać  pra- 
wdy ale  idiktycade  popełniamy  czysto  błędy  logiczne  i  mijamy  się 
z  prawdą.  Prawa  tedy  ducha  są  dla  nas  tylko  wartmkami  konieczne- 
mi  przy  osi^^anmięoin  pewnych  celów,  ale  nie  bezpośrednią  konieczno- 
ścią. Z  drugiej  iciłnak  strony  i  te  prawa  ducha  co  do  treści  swojej 
są  nit  zależne  od  nas;  my  i  na  tern  polu  nie  jesteśmy  prawodaireami ; 
ale  posiadamy  jednak  możność  samodzielnie  do  nich  się  ślosowac,  lub 
od  nich  ódstf^pować. 

Prawo  w  znaczeniu  zarówno  podiiiiotowem  (naukowem  jak  przed- 
miotowem  <  metafizycznem)  stanowi  czyimik  ogólny  czyli  ogól  w  szere- 
gu $te9egółówt  według  podanego  powyżej  wyjaśnienia  tych  pojęć. 
W  zakresie  czynności  podmiotowej  myśli,  prawo  jest  ogólnym  wynikiem, 
wyprowadzonym  z  wielkiej  liczby  Bzez$góiou/y^  danjfeh  nauki;  w  za- 
kresie zaś  pradmiotaw^  rzeczywistości  ptaufo  przedstawia  ów  oęókt^ 
czynnik  bytu,  który  obejmuje  szeregi  szczegółowych  zjawisk  w  coraz 
wyisze  całością  uwydatnia  ich  zwitek  przyczynowy  i  staje  się  przez 
to  wyrazem  ich  ł^du,  porządku,  harmonii. 

Jasne  rozróżnienie  zaznaczonych  powyżej  dwóch  stron  pojęć  ogó- 
iUf  sMctsgółu  i  prawa,  ich  strony  logicznej  i  metafizycznej,  czyli  pod- 
miotowej i  przedmiotowej,  jest  niezbędnym  warunkiem  wszelkiej  ści- 
słości w  naszych  poglądiK  li  na  wicdzt^  w  ogóle,  a  w  szczególności  na 
r«')żnict^  |)()między  zadaniami  tilozotii  i  nauk  specyahiych.  Wi(jkszość 
niepuruzumień  i  sporów  na  tem  polu  wynika  głównie  z  pomięszania 
tych  dwóch  zasadmczych  stron  wiedzy,  nauki. 

Filozofia  tedy,  jako  nauka  najogólniejsza,  uniwersalna  ni(^  ma 
bynajmniej  do  czynienia  z  przedmiotami  mniej  realnemi  jak  nauki 
specyalne.  Przeciwnie,  jeżeli  celem  wszelkiego  badania  zmiennych 
i  przemijających  szczegółów  jest  poznanie  ogółu  i  prawa,  jako  ich 
czynnika  niezmiennego,  jednostajnego,  i  jeżeli  ten  właśnie  czynnik 
zbliża  nas  do  pojęcia  istoty  i  przyczjmy  wszelkich  związków  między 
szczegółami,  to  filozofia  ma  przedmiot  o  tyle  istotniejszy  i  realniejszy 
aniżeli  nauki  specyalno.  Nie  zasługuje  zatem  z  tego  stanowiska  by- 
najmniej na  lekceważenie.  W  dalszym  przebiega  naszych  badań  bę- 
dziemy mieli  sposobność  przekonania  się  o  tem  coraz  wszechstronniej. 


Literatura.  Kn  ty(  zny  rozl>ior  pojęć  (yg6hi.  szczegółu  i  pratra  należy  do  lo- 
giki  i  metafizyki;  piorw.^^iai  l>adtt  ich  znaczenie  w  czyimo-ściacli  poznania;  druga  roztrząsa 
itih  treśó  piBedmiotową.  Zasadnicn  nś  wyjaśaieiiie  tych  puj^i  łączy  się  ściśle  %  noiilf 
o  i<2eadk,  o  której  pizj^dzie  nftm  m^wić  bardsiąj  fizcsegiUowo  pn^'  rosbione  stosunka 
filosofil  do  twórczości  (§  8).  Odkładany  tedy  do  tego  miejsca  podanie  ważniąfc^ych  wifr> 
domośct,  do^yoiących  liistoiyi  i  Uteiatiuy  tej  kweetyi.  Ta  ogianicĘnny  się  saslw^jto^ 
ni  uiywkowemi  awagaml 


Digitized  by  Goo^le 


§  6,2.     OGÓŁ,  SZCZEGÓŁ,  PRAWO 


125 


Widre  poncząjącą  rozpraw'*,*  w  pnEedmiocie  sNiitotycziiycb  form  przyrody  ogłosił 
BtiofO  BBMAini,  autor  gnmtownego  daeła  o  logice,  w  FhUoeo]ilu8ch6  Monatohc^  1894^ 
T.  XXX}  1  i  nast.  p.  t  Theorie  der  Ti^mL  duu^tetyziije  on  tu  różnorodne  poglą- 
ijf,  jakie  dotąd  wygłossono  w  tej  kwp-ryi,  i  między  innomi  zaznac/^a,  wiciu  współ- 
rttftsnych  badaczy  przyrody,  przyjmujących  teoryą  rozwoju,  dowodzi  jednak  realnoś,  i  ngól- 
nvi-h  typów  życia  organicznPL'^o.  A  w  t'łkim  ra7.ip  nie  można  przj-^nawać  rzer7,ywi>t(>ści 
-amym  tylko  szczegółowym  stawiskom  ora/  pujedyiicz^iii  Dsolmikum,  lecz  uttleży  zarazem 
pri}j4ć  realne  istnienie  w  przyrodzie  czynników  ogólnych,  obejmujących  szczegóły  i  wy- 
twarzających owe  typowe  formy  żyda  organicznego.  1'rawda,  dodeymy,  że  określenie 
ijfk  C9qnuiików  ogólnych  w  ich  realnej,  pncedmiotowcj  treśd,  w  lóśnicy  od  prostego 
podmiotowego  nogólnienia  saczegółów,  pi-sekracn  jnś  pole  fliyki,  jako  naoki  o  imyslo- 
wym,  widsinlnym  i  dotykalnym  bycie,  a  wchodzi  w  zakres  filozofii,  mianowicie  metafi^y- 
ki,  jako  nanid  o  ogólnych  zaaadach  bytu. 

Nnwoc^c-ne  poj<;fio  prawa,  w  zastosowaniu  szłjzególniej  do  pr^yrodoraawstwa, 
•formaluwal  Juun  kiroAKT  Mill  w  swem  dziele:  A  m/.<^tem  of  logic^  ratmmtwt  and 
iHducHcc  lb4:i  5-te  wyd.  18(52  i  liczne  nowsze  wydania.  Zob.  kn.  III,  ro7d?:.  H  \  i.  o  za- 
mdzic  indukcyi  i  o  prawach  natury,  oraz  k.s.  V'l,  rozdz.  -ł,  o  prauadt  umysłu.  l*ol- 
flkie  streazczenie  tego  dzieła  wydał  Ao.  Dtoasiński  1870.  MUl  opiera  poj<.'cic  prawa  na 
j9iimU($noki  w  przebiegu  zjawisk  (nniformity  of  the  course  of  natnre).  Z  tego  stano- 
Yiaka  dochodzi  jednak  tylko  do  jednostronnego  określenia  prawa  w  znaczeniu  podmioto- 
wem,  jako  wyniku  porównania  azczegulowycli  zjawi<;k.  JiV  głi^bsze,  przedmiotowe  znacie* 
nio  tego  pojgcia,  Mill,  będąc  z  zasady  przeciwnikiem  metafizyki,  nie  wnika.  Orontowną 
krytyki;  odnośnych  pogIą<i<')W  Milla  zawiera  w  sobie  dzieło  Al.  KaciborskiSCK}  :  PodaiOr 
*cy  teoryi  poznania  J.  St.  Milla  Is^ii,  zoh.  'I'.  II.  ITiS  i  na^t. 

WszechstruDiiicj  i  ze  stanów i-ikn  kiytycznciro  bada  poji.rii'  [(rawa  znany  historyk 
tilo2o!ii  K.  Zkllkk  w  rozprawie  akademickiej:  Ueber  BcynU  utul  lieyhinduny  der  sitt- 
Men  OeseiMe  1683.  1'zzedatawia  on  szczegółowo  historyczny  początek  i  rozwój  poji^cia 
piawa,  nie  lylko  w  znaczeniu  moralnraa,  ale  i  prawa  w  przyrodzie.  Okazuje  się  dowo- 
dnie, że  ]>oj^e  to  z  pola  stosunków  ladzktcb  pizeniesiono  pizez  analogią  do  przyrody. 
Pośrednikiem  /.iś  w  tym  względzie  byto  pojęcie  praw  bo.^^kich,  odnoszących  się  zarówno 
•io  spraw  ludzkich,  jak  do  przyrody.  Coraz  ściślejszo  określenie  matematyczną!  pnt^i^ 
ił(*wośt  i  w  '/jawiskarh  iił-zy  rody,  doprowadziło  nareszcie  do  zupołncjo  ti.>.aniowolnienia 
pt»j*^cia  praw  pr/.yro<l  v.  W  każdym  jpdnak  razie,  ten  przegląd  histon  i  /ny  zaznarza  ja- 
'Do  owe  dwa  składowe  czynniki  pojęcia  prawa,  o  których  mówiliśmy  wyzej,  podmioto- 
wy i  przedmiotowy. 

Ze  stanowiska  aunuennego  przyrodnika  roztrząsa  W.  Wundt  poj(,'cie  prawa  szcze- 
góhiiej  w  roiprawie  bardzo  pod  tym  wzglt^dem  pouczającej :  (Jeber  den  Begriff  des  Ge- 
•eUee.  Philosophiache  Studien  1886,  T.  III,  105—215.  Ma  on  tu  wprawdzie  głównie  na 
nyśli  zastoeowanie  pojęcia  prawa  do  kwostyi  specyalnej:  czy  iatni^ą  wyjątki  na  polu 
tok  zwanych  praw  ijlosowni,  fonetycznych;  ale  pray  tej  właśnie  sposobności  n»/,l)iera  po- 
j»:cie  prawa  w^zech.stronnie.  Wundt  wypowiad;i  tu  przekonanie,  że  i.stnieje  tylku  jedno 
prawo,  nic  dopu-^zc^aji^c  żadnych  wyjątków,  prawo  przyczyny,  a!**  ono  samo  pr/ez  sila- 
nie t^kre^^a  żądny  cli  .szczegółów}  rh  .stosunków  poniit;ii/.y  zjawisikaiui.  T  ik  zwune  prawa 
przyrody  znajdują  swe  zastosowanie  jedynie  aa  podstawie  pewnych  warunków  i  przy- 
pnnczeó,  —  a  zatem  nie  bezwzględnie.  Przy  zmianie  warunków  i  przyputłzczeń,  wśród 
Móiych  zjawiska  się  odbywają,  na.st«,'puje  naturalnie  i  zmiana  owych  praw.  Ztąd  wyni- 
ka zasadnicza  różnica  między  prawami  pizyrody  i  prawami  życia  ttm}'8łowego.  To  życie 
odbywa  się  wśród  innych  warunków  >  przypuszczeń,  aniżeli  zjawiska  świata  materyalne- 
go,  więc  też  wykazuje  inne  prawa.  Z  tego  wN-nika,  że  dążność  do  sprowadzenia  wszyst- 
kich objawów  bytu,  życia  powszechnego,  du  tak  zwanych  praw  pnqrrody,  me<*hanicznie 


Digitized  by  Google 


126 


§  6,2.     OGÓŁ,  SZCZEGÓŁ,  PRAWO. 


działającvcli,  opiera  sin  na  grubym  przesądzie,  pozbawionym  wszelkiej  podstawy  w  śdśle 
nankoweni  pojęciu  prawa.  Zob.  w  ^rm  w^łędzie  także  odpowiednie  artykuły  we  wsjmb- 
Biaaych  (atr.  89  i  naat)  dsieladi  Euckcma,  «Haieg6liiiej  w  jogfo  praey:  Zatadmcte  po- 
jęcia naszego  czaau^  wyd.  z  r.  1883,  str.  17B  i  nast.  Wykasnje  on  tu  krytycznie  »• 
równo  prawidłowe  niżcie  poj^ia  piawa,  jak  i  licsne  naduiycia  w  jego  okreńltain  i 
stosowaniu. 

W  naszej  literaturze  filozoficznej  kwestya  pojęć  ogółu,  szczeyółit  i  pmtca  sprowaidia 
się  głównie  do  nauki  Jaka  SNiADKrKiKOO  o  fenomenach  ogólnych  i  do  uwiig,  jakie  z  te- 
pfo  powodu  poczynili  jeu:o  krytycy.  i*oj,Hąd  Sniade<'ki(?go  na  tę  sprawę  strosztaa  nię 
w  następujących  zdaniach  Filozofii  ludzkiego  umysłu  (Dzieła  T.  V,  124  i  nast.):  JTik 
w  świecie  mateiyaloym,  jak  w  świecie  umysłowym,  jedynem  latrudnioniein  i  naoką  oło- 
wieka  są  lenonena*...  ^Wseystikie  usiłowania  naszo  w  poznaniu  siebie  i  iseca^'  d^^ 
do  tego  powinny,  aby  od  dołirze  pojętych  i  pewnych  &któw  czyli  fenomenów  sicze* 
gólnych  przyjść  do  poznania  fenomenów  ogólnijch.  z  kt^irych  tamte  wyiMMiaJą"...  ,<.Vde 
więc  mydlenie  człowieka  obraca  się  na  poję«  iu  fenomenów,  na  po8tr/ML'-inia  i  wiązaniu 
tyc))  stosunków  między  fenomenami,  które  są  utopione  i  zamieszane  w  dzi&lach  stwih 
minia.** 

Z  powodu  tycli  zdań  powiedziałem  w  Wykładzie  logiki,  T.  1,  189:  ,Cały  t-iiipi- 
ryzm  Sniadc<ikicgo  opiera  się  na  sofizmatyeznein  pojęciu  fenomenu  ogólnego.  Fenomen 
jest  zawsze  czemś  szczegółowero,  jednostkowem ;  jest  objawem  jaldejś  treści  ogólnej 
w  paitdynatem  ajawisku,  w  pewnej  dotykalnej  i  oznaczonej  formie;  zatem  fenomenśw 
ogólnych  niema.  Fenomena  ogobnOt  o  których  Hniadecki  mówi,  i  pn^  któi}'ch  pomocy 
wypowiada  zdanie^  źe  jedyną  nauką  człowieka  są  fenomena,  spostrzegane  pnez  zmysły, 
nie  są  w  gruncie  rzeczy  niczem  innem,  tylko  jKijęciami  ogólnemi.  wydanctni  pr/c7  rozum. 
A  jeżeli  takie  poji.^cia  0'jólno.  po'1  nazwą  fenomenów  ogóJnffeh  wjtrowatizimy  w  zakres 
fefwmenón',  to  naturalnie  łatwo  hy,  t  iniiirykiom  i  całą  wiedzę  ludzką  opierać  niby  na 
samom  zmyslowem  do.świadczeniu,  na  owych  fenomenach." 

J'omimo  gorącej  obrony  „pozytywizmu"  .Śniadeckiego,  Ochorowicz  we  Wstępie 
do  JUozofii  pozytyanej,  str.  3ó  przyznaje  słuszność  mego  zarzutu,  przytacza  pi»wyżazc 
słowa  moje,  i  dodaje  nawet  w  końcu,  str.  93,  tym  razem  bardzo  laslutwe  dla  *mnie  sło- 
wa: «Modyfikm'emy  nieco  empiryzm  Śniadeckiego  popiawką  pro£  Strurego.*  Ale  i  te> 
go  wszystkiego  iadnych  ja.suy(;h  wniosków  nie  wyprowadza. 

Z  obroną  natomiast  Sniader  kiego  pi-zeriwko  memu  zarzutowi  wystąpił  prol".  JStra- 
.SZKW8KI.  usiłując  Itliżoj  uzasadnić  pojęcie  fenomenu  ogólnego  w  przrwiedzionym  jui  wyż*  j 
(str.  dziele  o  SuiaJcckiiii.  str.  H  j  *2r4  i  nast.  Pr2edewszy<fkicm  w  ul/.i  ort  w  Icili 
pojęciu  „wiuiką  i  głęboką  prawdę,  która  jtót  o.sią  w.szystkich  badań  i  ro/uinowan  z  tkk- 
tuw  doświadczenia."  .leżeli  się  za.śi  zapytaniy:  czem  właściwie  jest  lenomen  ogólny?  to 
otrzymujemy  odpowiedź,  źe  są  nim  «ce  e^nmiki,  które  powtarzają  się  jednostajnie  w  pe- 
wnych ^^awiskach."  Jakim  sposobom  cz^mniki,  wchodzące  w  skład  pewnych  szczegóło- 
wych ąjawisk,  oderwać  można  realnie  od  tych  syawisk  i  nadto  obdanyrć  jeszcze  mianem 
ąjauńska  ogólnego,  tego  zrozumieć  nie  mogę.  Bo  pi-zecież  czynniki  te  jako  osobne  zjaw^ 
ska  wcale  nie  istnieją,  lecz  wyrażają  się  j(}dynie  przez  jednostajne  powt*')rzenie  szczegó- 
łowych zjawisk.  Ta  zaś  jednnstajność  i  prawidłowość'  zjawisk  nie  jest  już  odrębnen), 
samodziehiciii  ziiui  ishinn.  fnioim-nem,  ani  o«_;i»lririii.  ani  szrzcjrółoucm  a  oznac  za  jł^lyni"? 
w.spólną  naturę  i  prawidłowy  związek  zwykłych  .-Hzczcij^iilow}  <  li  z.j.i,-*'.  i>k.  l  hv  Jcuoiuuu 
ogólny  Śniadeckiego  i  Straszewskiego,  uważany  pr2ediiuut*>wo,  stanowi  t&ly  jenłjTue 
ogólną  istot*,'  zjawisk  szczegółowych,  utajua;t  przyczynę  ich  podobieństwa  i  prawidłowego 
związku.  Podmiotowo  zaś  dochodzi  do  naszej  świadomości  ta  ogólna  steona  ąfawisk 
szczegółowych  jedynie  pizy  pomocy  pojęć  ogSbiyeh^  mąjącydi  'na  celu  wyrazić  n^ólowo 
ową  treść  irttotną,  która  się  objawia  w  jednostajnoeci  i  prawidłowości  ąjawisk. 


Digitized  by  Google 


§  6,2,     OGÓŁ,  SZCZEGÓŁ,  FRAWO. 


127 


Wszeclwtroimio  zhadał  kwestyą  zarówno  ze  stanowiska  bistorycznego  jak  i  ra- 
cjromlnego  Al.  Skóbski  w  awoj  pmcy  o  Śniadeckiin,  soli.  szesególnicj  str.  154  i  nast 
om  210  i  jtMt  Wnika  on  ta  w  pierwase  zawiąadci  «koncep^''  Ibnoniuinu  og61nego 
u  Bakona  i  Newtona  i  wykazuje,  jak  ona  powstała  w  umyśle  Hnladeckiego.  Co  do  sa- 

saś  iZMSy  dowodzi:  „Koneepcya  fenomenu  og^ólno^-o  niożo  hjć  rzeczową  zas(uUf 
irmUjffną  bez  w?iz<'lki-  h  zastrzeżeń  tylko  w  tych  naukaih  przyrodniczych,  g-dzie  kla-syti- 
ka<-ya  i  ,systeni.^r  \  i  /.nf  uirrupo^ranio  rozmaitych,  a  o  ])€'wnyrh  typowych  własnościach 
pnsedmiofow.  LrJ.iwną  (niprywa  rol'\  W  racyonaluiejszych  za^s  j^ah^ziach  przyrodniczej 
■vi^^^izy,  jak  oit^  luiuika  lo^uiiKjwa  lub  lizvka  matematyczna,  fizyolor,ńa  lub  biologia,  roz- 

.^i^  Śniadeckiego  fenomen  ogólny  o  zewnętrznie  tylko  z  niem  połączone  poj«;cie  j>m- 
wot  o  najloźniej  takie  z  niem  zwuime  pojt.'(  io  przyczyny  i  o  biak  zupełny  pojęcia  ee/u." 
Zgadniją^;  sie  w  zasadzie  na  te  zdania,  aądzę  jednak,  że  i  powyższe  ograniczone  zastoso- 
wanie sprzecznego  w  sobie  pojęcia  fenomenn  ogólnego  nie  nadąje  się  do  zastąpienia  in- 
nych, od  dawna  w  ożycia  będących  terminów  dk  oznaczenia  ogólnych  czynników  zja- 
iritk  ^'zcŁrńłowych. 

Nieznleżuił-  od  jtowN  ż^zt^g-o  sporu  o  fenomena  0Lrt'«!ne  zajął  się  u  nas  Al.  ItAci- 
BUK.SEL1  w  .swym  Zuri/sir  .syt^teinu  fUozo/ii  ro/.liiurcin  kuo.styi:  „o  ile  srheiiuity  na.sztjgu 
muysłu  odpowiadają  rzmizywlstyin  stosunkom  otarzajit' ych  nas  przedmiotów  (T.  1,  11).** 
Dotąd  jednak  wyłożył  tylko  rzecz  o  wraitniach.  W  dalt>zyui  dopiero  ciągu  rozpoczętej 
jnaęjr  ma  zaBoiar  wyjaśnić  ^ak  umysł  ludzki  te  wrażenia  przerabia  i  jak  z  nich  wytwa* 
iza  poj^icu  o  sobie  samym  i  o  zewnętrznym  świecie  (str.  296).* 

Specyalnie  n  pojęcia  prawa  i  jego  znaczeniu  mówi  u  nas  obszcmio  jnż  H.  KoŁut- 
Taj.  Porządek  Jiiyczrio-nwrcdnyj  T.  1,  1810.  Daje  on  na  str.  5  takie  okre.-śb^nie;  wFra- 
wa,  od  ktcirych  zależy  byt  i  jego  sposób,  każdemu  jestestwu  właściwĄ-.  nic  innego  nic 
tylko  prawidła  stateczne,  nieodmienne  i  konieczno,  podług  których  kn/tło  jrsf(v  two 
^  »aczególno«ci  i  w<7ystkie  w  ogólności,  tak  jak  są.  utrzymują  się  stosowni**  d<ł  -wt-iro 
Łytu."  Kozrużniii  następnie  (str.  14)  prawa  fizyczne  i  moralne.  (Jstatnie  wyprowadza 
t  ..wiidzy  samowolnego  działania  (liberum  arbitrium;**  i  po:^wi^ca  etwe  dzieło  icti  szcze* 
gółowema  rozbiorowL 

Ze  stanowiska  natuialistycsnego  roztrząsa  kwestyą  praw  moralnych  Ał.  Święto- 
cHowm  w  pracy:  O  powslateaiittt  prano  moraHinydi  VSn,  Mówi  on  w  t3ia  w^lędzie 
Jłr.  8:  «PrZ6Z  moralne  prairo  rt»zuniiem  każdą  w  pewnej  społecznie  u  organizowanej  gru- 
pie ludzi  powstałą  i  oł)owiązującą  ich  regułę,  według  której  osobnik  wolę  swoją,  wobec 
wunków  jej  objawienia,  kiftowa.'  (t.  j.  według  której  cłjcieć)  pomnien,*^ 

Zob.  też  moją  Syntezę  dwódi  Hiciatóic.^  str.  4(1  i  m&t. 


3.  PraypusscaeaiA  dogmatyczne  nauk  specyalnycli. 

Zdanie  o  dogmatyzmie  nauk  specyalnyfh  •§  O,  str.  lUSi  może  si*; 
z  pierwszego  wejrzenia  wydawać  dziwiieiii;  pomimo  to  w^niika  ono 
2  istoty  tycłi  nauk  i  wyjaśnia  ai^  coraz  bliż(\j  |)rz3'  pomocy  rozbioru 
i<'h  zasad  poznawczych,  iijajdobitniejszem  uzupełmeniem  przedstawio- 
nych w  tym  względzie  powyżej  dowodów  b^daie  wykazaniu  bardziej 
szczegółowe  owych  ogóhiych  dogmatyetnyeh  prgj^puatezeńi  które  boz 
trytycznego  rozbiorą  służą  naukom  speoyalnym  za  podstawy  wszel- 
kich badań  szczegółowych* 


Digitized  by  Google 


128 


§  6,3.    PRZYPUSZCZENIA  NAUK  SPBCTAŁNTCH 


Za  najściślejszą  wśród  nauk  specyalnych  uznani^  jest,  jaknajahi-  \ 
szniej,  maUmafyka,   Jej  wywody,  wyprowadzane  z  pewnych  zaaad,  ] 

z  logiczną  konsekwencyą.  nie  dopaszczają  wąt])liwości  i  rozszerzają 

Da(ito  pod  niejednym  względem  widnokręgi  naszej  myśli.   Ale  samych  J 
tycli  zasad,  służącycłi  za  punkt  wyjścia  dla  owych  wywo(l(')W.   maie-  \ 
matyka  krytycznie  nie  rozbiera,  lecz  przyjmuje  je  bezpośr«^dnio  w  go-  j 
towej  formie,  jako  ostateczne  pewniki  lul)  określenia,  z  których  wy-  1 
prowadza  swe  Hzczegółowi'  założenia  i  wnioski.    I  tak.  matematyka  ' 
posiłkuje  się  stale  całym  szeregiem  zasatiuiczycli  i)(\it^6,  jako  to  pojęć: 
prtestrzeni  i  oJOMi,  ruchu  i  sili/,  wielkości  i  liczby  i  t.  p.  Tym  pojęciom 
nadaje  ona  znaczenie  przedmiotowe  i  określa  ich  treść  czysto  dogma-  ! 
tycznie,  w  formie  bezpośrednich  twierdzeń,  bez  poprzedniego  rozpa-  I 
trzenia  krytycznej  kwesty  i:  jaką  drogą  wytworzyły  mą  w  naszym 
umyśle  te  pojęcia  i  czy  podane  określema  odpowiadają  rzeczywistości '? 
Dla  specyalisty  nuitematyka  nie  istnieje  wcale  kwestya:  czy  prtuittin, 
eta$,  więc  i  rndk  i  t.  p.,  nie  są  czasem  tylko  podmiotowemi  formami 
naszego  poglądu  na  świat  —  jak  twierdzi  Kant.   Matematyk  ma  swój 
gotowy  maUmatyczny  pogląd  na  te  sprawy  i  tym  się  zadawala  bec 
ładnych  dalszych  kwestyj.   Powyższe  zasadnicze  pojęcia  i  ich  okre- 
ślenia są  koniecznemi  dla  należyti'go  rozwinięcia  specyalnej  treści  ma- 
tematyki, i  ta  potrzeba  skłania  jej  adeptów  do  przyjęcia  tych  ])ojęć 
w  gotowej  formie  za  podstawę  szczegółowych  poszukiwań  na  tem  po- 
lu wiedzy  i)ez  dalszego  rozbioru  ieh  treści.  Matematyk  zas,  który  pt^- 
daje  w  WiiT j)liwośe  o-^tateczne  zasady  swej  nauki  i  roztrząsa  ieh  ra- 
cyą.  ]>rzf'staie  hye  matematykiem  specyalistą,  a  .staje  się  filozofem,  mia- 
nowicie  l4)gikiem   lub  metafizykiem.,  zdającym  sobie  krytyczną  sprawę 
z  genezy  i  uprawnienia  wszelkich  przekazanych  przez  tradycyą,  ży- 
ciową lub  naukową,  poglądów  na  rzeczy,  a  zatem  i  pojęó  prU9k'tmd 
i  czasut  rtidtu  i  eily,  wielkości  i  iłowi  i  w  ogóle  zasadniczych  czynni- 
ków specyalnej  wiedzy  matematycznej. 

Podobne,  bezpośrednio  uznane,  dogmatyczne  przypuszczenia  są 
podstawą  mvk  j^ztfrodniayek.  Prócz  ogólnych  przypuszczeń  matema- 
tyki, wchodzących  bezpośrednio  w  skład  przyrodoznawstwa,  kaidy 
przyrodnik,  przystępując  do  swych  badań  specyalnych,  posiada  już 
z  góry  gotowe  pojęcie  O  przyrodzie,  według  którego  przyrodą  nazywa 
zjednotzoną  całość  zjawisk  fizycznych,  zależnych  od  jednych  i  tych 
samych  powszechnych  i  uicziniennyc  li  praw.  Żaden  atoli  ze  specyaJi- 
stów  przyrodiiiliuw  nie  zadaje  sol)ii^  pytania:  czy  tez  taki  jjogląd  ua 
przyrodę  jest  uzasadnionym  lub  nie?  na  czem  się  zresztą  taki  pogląd 
opiera?  co  to  jest  zjawisko  lizyczne?  czy  stanowi  ono  jedyną  formę, 
w  której  się  nam  byt  realny  przedstawia,  czy  też  istnieją  inne  zjawi- 
ska, objawy,  zasadniczu  różne  od  tycznych?  zkąd  pochodzi  jednoMH 


§  6^     PR2TFU8ZCZRNIA  NAUK  SPECrAŁMYCH.  129 

diK»9Ó  i  typowość  w  zjawiftkach  przyrody?  co  to  są  tak  zwane  prawa 
])rzyrody,  jakie  w  ogóle  ma  znaczenie  pojęcie  prawa?  i  t.  p,,  i  t,  p. 
Wszystkich  tych  kwestyj  ogólnych,  jak  i  wielu  innych,  nanki  przyro- 
dnicze albo  wcale  nie  podnoszą,  albo  też  rozstrzygają  je  bezpośrednio 
w  ^woim  ]n-:i/ro(lnic:vm  diK  hn,  stosownie  do  potrzeb  swych  Itiuluii  s])t»- 
I yalnyrh,  bez  puprzcdiiiego  nzasadniouia  tytli  właśnie,  a  mv  innyi-h 
l^oglądów  na  te  kwestye.  Takie  uzasadnienie  przypuszc  /m  przyrodo- 
znawstwa, i  w  og('>l('  kiytyczny  rozbiór  wh  trcśrj  nie  ii<  ho<izi  za  za- 
danie specyalisty  przyrodnika,  fizyka,  chemika,  lizyologa  i  t.  ]).,  lecz 
stanowi  przedmiot  filozofii^  mianowicie  filozofii  prżi/rodyj  roztrząsającij 
zasady  tych  objawów  bytu.  które  tradycyjnie"  jednoczymy  w  pojęciu 
l^syrod}/.  Przyrodnik  tedy,  który  dociera  do  tych  zasad  własnt^j  na- 
uki i  nad  niemi  się  zastanawia,  opuszcza  już  swoją  specyalnośó  i  prze- 
chodzi w  zakres  badań  filozoficznych. 

Toi  samo  powtarza  się  na  polu  nauk  humamtamtfchf  mających 
za  przedmiot  człowieka^  jako  odrębnego  objawu  powszechnego  życia 
i  jego  różnorodną  działalność  (§  6,1,1.  str.  119).  Psychologia  empiry- 
czna, antropologia  i  etnologia,  jako  części  zasadnicze  nauk  humanitar- 
iiycli,  opierają  sit^  na  pew  nych  ogólnycli  j>oglądach,  dot>'cząt  yi  li  i  zlo- 
wieka  i  jego  działalności.  Od  tych  j)Oglądów  ogólnych,  nie  rozbiera- 
rsYi  h  jednak  j)rzez  te  nauki,  a  służą^ycli  im  za  podstawę,  znleży  kie- 
runek i  charakter  l)adaVi  naukowyrh  na  tern  s|)ecvalneni  |)ohi  wiedzy. 
Psycholog  empiryczny  nie  rozpatnijc^  istoty  objawów  psychicznych, 
nie  bada  kwestyi:  czy  objaMry  te  mają  samoistni*  siedlisko  w  duazi^, 
czy  też  są  poprostu-  wynikami  fizyologjcznych  tunkcyj  organizmu? 
Pomimo  to  jiosiada  w  tym  względzie  pewne  zasadnicze  pojęcia,  za- 
czerpane  b^lź  z  dogmatycznych  przypuszczeń  przyi-odoznawstwa, 
bądź  z  tej  lub  owej  teoiyi  filozoficznej.  Nie  inaczej  postępują 
w  tym  względzie  antropolog  i  etnolog;  i  oni  roztrząsają  swój  spocyal- 
ny  przedmiot  z  punktu  widzenia  piwnych  zasadniczy  di  przypuszczeń, 
których  sami  nie  poddają  rozbiorowi,  chyba  gdyb>'  zarazem  byli  filo' 
Zófami^  badająeymi  krytycznie  ostateczne  zasady  wiedzy  ludzkiej. 

Wśród  nauk  humanitarnych,  po  powyższych  naukach  zasadni- 
czych, pierwsze  micj&ce  zajmują  nauki  hi^loi-t/czne.  Historyk  spei  yali- 
sta  ]łrzyjinnje  za  zasadę  swoicli  badań  szereg  gotowych  przy|iu>/<  zeń: 
codo  liistoryi  w  ()g<')le.  jej  izynników  lizseznych  i  nioralnv«|i;  co  do 
pram-  rozwoju  łiistorycznego  i  postępu;  co  do  ])odstaw  krytycznej  oce- 
ny znaczenia  faktów  dziejowych  i  czynów  ludzkich  ze  stanowiska 
rozwoju  i  postępu:  co  do  stosunku  człowieka  do  otoczenia,  wśió<l  któ- 

się  rozwija  i  działa;  co  do  jego  niezawisłości  lub  zależności  od 
,  otoczenia,  swobody  lub  konieczności  jego  działania,  i  co  do  wielu  in- 
nych poglądów,  wchodzących  bez|)ośredmo  w  skład  specyahiych  badań 

Slraf«,  Wctfp  do  IttosoBi.  U 
H^^^^^^^HLL'*  t  Digitized  by  Google 


130  §  G,a.     PKZYPUSZCZKNIA  NAUK  SPKCrALNYCH,' 

na  ])olu  Iiistoryi.  Wszystkie  te  przypusztzfiiia  działają  w  unirślr  hi- 
storyka spcK-yalisty  juko  wynik  bądź  tradycyi  naukowej,  bą^iż  osobi- 
stego ])rzekonania.  które  w  nim  wytworzyło  pod  wpływem  różno- 
rodnych warunków  rozwoju  umysłowego,  bądź  wreszcie  jako  wynik 
znajomości  innych  nauk,  mają(  ych  za  przedmiot  rozbiór  powyższych  pro- 
blematów. Ktstorya  sama,  jako  nauka  specyahia,  nie  zajmuje  si^  tym 
rozbiorem,  a  historyk,  dążący  we  wszystkich  tych  kwestyach  do  sa- 
modzielnych, krytycznych  poglądów,  zmuszony  jest  przejść  na  pole 
nauki,  która  bada  ostateczne  zasady  wiedzy  ludzkiej,  podmiotowe 
i  przedmiotowe,  to  jest  na  pole  filozofii ;  ])rzez  to  zaś  przestaje  być  hi- 
storykicni  spotyalistu,  a  staje  sitj  filozofem  historyi,  badającym  nie  ob- 
jawy  sz<zrg(')łowogo  dzii-jowcgo  rozwoju  luozkości,  lecz  istot-,  ogóhii' 
zasady  wszclkicLTO  p0£rhiiln  na  te  objawy. 

Dnigą  giupt^  nauk  hiunanitarnych  stanowią  winki  społeczne.  Za 
]mnkt  wyjścia  do  s])(M'yabiyrh  poszukiwnń  na  t<  ni  |)(»ln  shiżą  badaczo- 
wi nie  tylko  te  lub  owe  fakryt:zne  dane.   pozostające  w  bezpośrednim 
związku  z  przedmiotem  jego  badań,  lecz  i  pewne  pojęcia  ogólne:  o  ży- 
ciu spoKcznem,  jego  znaczeniu  i  celach,  o  przyczynach  rozwoju  ustro- 
jów spoleeznycii  i  warunkach  materyaluach  i  moralnych  ich  dobroby- 
tu, o  konieczności  prawnego  określenia  stosunków  pomiędzy  ludźmi, 
więc  o  ostatecznych  zasadach  prawa  i  państwa,  dalej  o  takichźe  zasa- 
dach moralności,  indywidualnej  i  społecznej,  o  wolności  jednostki  i  mas 
rządzonych,  o  odpowiedzialności  człowieka  za  swe  c^yny  i  t.  d.,  i  t.  d. 
Pomimo  zasadniczej  doniosłości  og()lnych  poglądów  na  wszystkie  te, 
kwestye  dla  szezcg(')łowych  badań,  mających  za  przedmiot  życie  .spo- 
łrczne  i  jego  wytwory.       spii yalista  na  polu   nauk   społecznych  Tiif 
Fu/bit  lii   tych    kwcstyj    samodziehńe,    krytycznie,    lecz  [>osilkuit' 
w  tym  wztrlędzic   danemi.   zaczei-panemi  z  różnych  źródeł.  zazuiiiZO- 
nych  jiowyżcj   §0,  str.  l<Hł  i  nast.  -.  Bo  też  krytyczny  rozbiór  w.szyst- 
kich  tych  kwcstyj  nic  stanowi  bezpośredniego  zadania  .specyalisty  so- 
cyologa.  lecz  wi  hf)(lzi  w  skład  ^.Łozojii  życia  społecznego  i  prawa,  oraa 
(  tyki.  Tylko  /UuzoĄit  porównywa  zasadnicze  przypuszczenia  nauk  spo- 
łecznych z  przypuszczeniami  przyrodoznawstwa  i  nauk  historycznydi 
i  stara  się  wyjaśnić  treść  i  uprawnienie  tych  przypuszczeń  z  punktu 
witlzenia  ogólnych  zasad  wiedzy;  więc  też  ona  tylko  doprowadza  do 
krytycznego  poglądu  na  te  zasadnicze  przypuszczenia   To  też  badad* 
nic  zadawalający  się  gotowemi  w  tym  względzie  poglądami,  a  pragną^^ 
ty  zdać  sobie  krytyczną  sji:.i.v>'  z  ich  treści,  przechodzi  na  ])ole  ^^Imti^ 
fii,  staje  siq  filozofem  społecznym.  ■ 

Nad  dogmatycznemi  przypuszczeniami  nauk  teolopicznych  nie  ma-  | 
my   ])owodu   szerzej  si<^  zastanawiać.    Są  one  liczpośrtduiu  widoczne 
i  powszi  chuie  uznane.  Każil^'  wie  dobrzi',  że  teologia  nie  jest  możliwą 


§  6,3.     rKZVl'USZCZBNIA  NAUK  8FRCYAŁNY0H. 


131 


hoz  \dv\  o  Bogii.  o  objawieniu  i  o  moralnym  związku  człowieka  z  Bo- 
giem. Teolog,  podobnie  jak  i  kaśdj  inny  specjalista,  przyttt^uj%c  do 
i^ch  badań  szczegółowych,  posiada  jti^  gotowe  zasadnicze^  poj^ia, 
dotyczące  przedmiotu  jego  nauki.  R(>żuit  a  polega  tylko  na  tern.  że 
teok)g  opiera  si^  zazwyczaj  na  bezpośredniej,  ściśle  określonej  religy- 
neywierMe,  podczas  gdy  specyalisci  na  polu  innych  nauk  czerpią  swe 
przypuszczenia  dogmatyczne  z  innych  źródeł,  a  mianowicie  z  tradycyi 
ogólnie  ludzkiej  i  naukowej.  Jak  każdy  inny  spe<  yalista,  tak  i  teolog 
może  się  zapatrywać  krytycznie  na  swe  dogmatyczne  przypuszczenia 
i  starać  się  o  ich  odpowiednie  uzasadnienie;  —  ale  wtedy  i  on  przestaje 
Ityć  teologii  Ui  .specyalista,  a,  staje  się  filozojem^  luiaiłowicie  filozofem 
reliifii  pocldajtMiyui  wyezerpująeemti  rozbiorowi  wszelki<*  teologiczne 
poglądy  z  punktu  wi*lz(  iiia  ostatecznych  zasad  wiedzy  ludzkiej. 

Powyżej  wykazaliAiiiy  zasadnicze  przypuszczenia  dogmatyczne 
nank  specyalnych,  dotyczące  przedmiotu  ich  luidania.  uiające  trdy  cha- 
rakter przedmiotowy.  Podobne  przypuszczenia  dogmatyczne  na|)otyka- 
mj  atoli  w  naukach  specyalnych  i  odnośnie  do  zasad  pudmioŁowej  czyn- 
ności poznawczej,  a  zatem  odnośnie  do  zasad  wszelkiej  w  ogóle  nauki, 
jako  nauki.  Każda  nauka  spccyalna  urabia  swoje  szczegółowe  meto- 
dy badania  drogą  doświadczenia  i  technicznej  mtyny.  Wszelkie  zaś 
kwestye  zasadnicze  wiedzy,  dotyczące  czynności  poznawczej  w  ogóle, 
jej  środków  pomocniczych  i  różnorodnych  wytworów,  nie  stanowią 
przedmiotu  rozbioru  w  zakresie  nauk  specyalnych.  Każda  z  nich  po- 
siłkuje się  zarówno  indukcyą.  jak  dcdukcyą.  zarówno  doświadczenii^m 
jak  rozumowaniem  logicznem  4^  4.:ł,  str.  H\\  ale  żadna  z  nich  ni«' 
roztrząsa  krytycznie  /.iisad  im hiUcy Jncgo  uog(jhiięnia  szczegńh i\\  ych 
liiiyili.  ani  też  nie  l)aiia  praw  ru/umowania  logicznego.  Żaden  l)a- 
Macz  s[>ec'yalista.  jaku  s|HHvalista.  nie  zdaje  sobie  krytycznej  s])rawy 
/A'  znaczenia  przy  poznaniu  izcczy:  wrażeń  zmyslowyclł  i  wyobrażeń. 
p>j^ć,  sądów,  wnioskowania  i  argumentacyi.  dah-j  Tiii-  zastanawia  się 
nad  warunkami  logicznemi  wytwarzania  hipotez  hib  tŁ-oryj  i  t.  p.  On 
«fa  w  tym  względzie  bezpośrednio  swemu  instyktowi  logicznenni.  na- 
wyknieniom  i  rutynie  naukowej.  .Jeżeli  zaś  nic  zadawala  się  temi 
czynnikami,  lecz  pragnie  oprzeć  swoją  naukowość  na  krytycznych  za- 
i^adach,  zmuszony  jest  opuście  zakres  swych  specyalnych  poszukiwań 
i  przejść  na  pole  teoryi  poznania,  czyli  lo^ikii  nauki  fUozofi^zfi^^  bada- 
jącej ogólne  zasady  wszelkiej  wiedzy,  więc  i  nauki  (§  2,2,  'i,-'  )• 

W  ten  sposób  potwierdza  się  na  podstawie  szczegółowego  roz- 
bioni  z<lanie  nasze  o  kryfyci/zmie  filozofii  w  przeciwieństwie  do  doyma' 
tyziśiu  uank  specyalnych  i§  Hu 

Ten  cliarakter  dogmatyczny  nauk  spct  yaliiydi  wykazywali  kry- 
tyczni   myśliciele   już    oddawiui.    'i'ak    np.    Akv.st«jtelks  zaznacza 


Digitized  by  Google 


132  §  PRZYPUSZCZENIA  NAUK  8PKCYALNVCW. 

wyraźnie  w  Metafizyce  ks.  TV-ta,  rozrlz.  3-ci.  żp  specyaliści  opierają 
si^  na  przypiLszczcniach,  ktcnych  sami  nie  roztrząsają.  Nauki  speeyal- 
iK*  Arystoteles  iiaz\  wa  drwją  filozofią  (oeutEpa  ;pŁXooo'f tct ^  i  przeeiws^tawia 
je  krytyryziiiowi  tak  zwaiirj  przez  siel)ir  pierwszej  tilozofii  ^'rpeanj 
czyli  póżiiirjszpj  metafizyki.  (Aliiośiiie  (io  nauk  spocyahiyrh  iu(')\vi  on: 
,,('i.  którzy  si^  zajmują  szczegółowemi  badaniami,  nie  pytają  o  to: 
czy  ich  pewniki  (przypuszczenia)  są  ])raw(lziw(>mi  lub  nie?  Nie  czyni 
tego  ani  p^eomctra.  aui  arytmetyk. Pytanie  takie  podnosi  i  roztrzą- 
sa jedynie  ton.  kto  bacia  byt  zasadniczy,  ogdlny,  a  więc  filozof* 

Kant  doprowadza  nawet  zdanie  o  dogmatjzmie  nauk  apecjal- 
nycli  do  przesady  w  swem  piśmie:  Der  Strcit  der  FaaUtaten  1796, 
wyd.  nowe  16-te,  1872.  Józef  Byohowiec,  sporządził  podobno  prze- 
kład polski  tego  pisma  p.  t.  Spór  filozofii  z  teoioyią,  prawoznawitwem 
i  medycyną.  Kant  dowodzi  tntaj,  że  ze  stanowiska  prawdy,  przy- 
puszczenia uank  spocyaluyrh  mają  <  li.uaktt  r  zupełnie  przypadkowy, 
a  iiuwtt  >auif)u (liny.  Tak  np.  w'«MUug  j<'go  zdania,  jiiawnik  opiera 
całą  swoją  naiikt^  na  pi-awif  obowiązują  rem:  mrrlyk  na  r()zp(u-ządze- 
niai  h  władzy  ])aństwowej  w  sprawach  lekarsldch;  teolog  zaś  ua  prze- 
pi.saeh  władzy  kościelnej  i  t.  d. 

Pogląil  ten  Kanta  sprzeczny  jest  zarówno  z  faktycznie  dau^\Tii 
charakterem  nauk  specjalnych,  jak  i  z  ich  rozwojem  historycznym. 
W  rozwoju  bowiem  nauk  sj)<H'yalnych  występują  jak  najwyrashiiej  da 
jaw  dwa  następujące  czynniki,  które  ograniczają  przypadkowość  i  sa- 
mowolę w  doborze  ich  dogmatycznych  przypuszczeni,  a  mianowicie: 

1)  Nauki  specyalnc,  z  istoty  swojej,  opierają  się  jedynie  na 
pi*zypuszczeniach,  wy[)ływających  z  natury  ich  przedmiotu  i  komecz- 
nyeh  do  badania  jego  objawów  szczegółowych.  A  zatem  z  istoty 
.«łwojcj  nie  nlegają  żadnym  samowolnym,  z  zewnątrz  im  narzuconym 
po^l^duin.  lecz  (l(t(  }i(((l/:i  do  swoicli  d< )<j^inat ycznycłi  przypuszczeń  dro- 
naturalnego  wewnelrztu-^u  ruzwoju,  na  zasadzie  jedynie  tych  bez- 
posrrdnieli  wyobrażeń,  pt'j«^ć  i  poglądów,  które  poprzedzają  liadaiiie 
pizeduiiotu  i  webodzą  w  jego  skład.  Jest  to  w  samej  rzeczy  tłogma- 
tyzin,  ale  dogmatyzm  nie  samowolny,  lecz  naturalny,  prawidłowy,  ko- 
nieczny z  punktu  widzenia  sp<'eyabiego  rozbioru  szczegółowych  przed- 
miotów wiedzy  lu<łzkiej.  Gdyby  bowiem  nauki  specyalne  nie  opiera* 
ly  się  na  takich  bezpośreilnich  ])i'zypuszczeniach,  a  chciały  same  pod* 
dawaó  je  krytycznemu  rozbiorowi,  natenczas  nie  pozostawałoby  im  czasa 
do  zajęcia  się  swemi  specyahiemi  zadaniami^  więc  przestały  by  być  naukai* 
mi  Rpecyalnemi,  a  stały  by  się  filozofią.  Tymczasem  taki  podział  pracy  nau- 
kowej jest  koniecznym  dla  rozwiązania  zadati  wiedzy  ludzkiej  (§  6,1 

2}  Nadto,  historya  nauk  specyahiych  wykazuje,  ie  każda  z  niok 
d:^^'  do  możliwego  oyraniczenia  swych  zasadniczych  przypusascseft. 

yai^L-o  i.y  Google 


§  6,9.     PRZYFUSZCZHNIA  NAUK  SPBCTAŁNYCU. 


133 


i  do  imm^gmia  ich  liczby.  Rozwój  nauk  spccyalnych  prze- 
konywa nas  jasno,  ze  wprowadzenie  w  ich  zakres  samowolnych 
przypuszczeń  komplikuje  tylko  i  utrudnia  ich  badanie  i  odprowadza 

od  najbliższego  ich  celu,  t.  j.  od  wszechf?tronneg;o  rozbioni  danego 
szczególowego  przedmiotu  wiedzy.  Wskutek  tego  dążą  one  same  do 
wynigowania  ze  swego  zakresu  wszelkich  czynnil<<A\.  pozbiiwionycli 
istotnego  znaczenia  dla  ich  badań,  a  tern  bardziej  czyj  mi  k(')  w.  ograni- 
czających lub  utrudniających  te  ba« lania.  Nji  takiem  st(»piiiowt'ni  ru- 
p)waniu  czynników  postronnych  z  zakresu  nauk  specyalnych  i  spro- 
wadzeniu dogmatycznych  przypuszczeń  do  niezbędnego  minimum,  po- 
lega w  znacznej  części  postęp  tych  nauk.  Stanowi  też  ono  ghnyny 
iącamik  pomiędzy  naukami  specyalnemi  i  filozofią.  Sprowadzając  bo- 
wiem swe  czynniki  postronne  coraz  bardziej  do  pewnych,  niezbędnych 
do  badania  danego  przedmiotu  przypuszczeń,  nauki  specyalne  samo 
zbliżają  się  do  wykazania  owych  ogólnych  zasad  wiedzy,  podmioto- 
wych i  przedmiotowych,  umysłowych  i  rzeczowycłi,  które  stanowią 
przedmiot  rozbioru  ze  strony  filozofii,  i  przez  to  przekonywają  na- 
ocznie, że  filozoiia  jest  koniecznem  ich  naukowem  uzn])ełnieniem. 

Kant  nic  zwrócił  należytej  uwagi  na  powyższe  czynniki  w  roz- 
woju nauk  specyalnych  i  przez  to  dał  powód  do  bardzo  szkodli\ve<j;() 
!t'kcpważeiiia  tych  nauk  przez  tilozofów.  Specyaliści  zaś.  w  ])(K  ziu  iu 
'louiosło.ści  swych  badań,  pomijanych  przez  tilozolÓw,  odpowiadali  low- 
nem  lekceważeniem  względem  wszystkiego,  co  miało  charakter  filozo- 
ficzny. Dopiero  w  ostatnich  czasach  to  wzajemne  lekceważenie  iistę- 
fmje  co  raz  bardziej  wzajemnemu  szacunkowi,  wypływającemu  z  ja- 
>^go  poglądu  na  wzajemny  do  siebie  stosunek  filozofii  i  nauk  spe- 
cyalnych. 

W  celu  wykazania,  że  przyznawanie  charakteru  dogmatycznego 
naukom  specyalnym  ze  względu  na  ostateczne  zasady  wiedzy,  nie 
ubliża  im   bynajmniej,  lecz  jest  w\Tiikiem  raoyonalnego  podziału 

pracy  pomiędzy  niemi  i  filozofią,  ))rzytoczę  tu  jeszcze  zdania,  wypo- 
wiedziane w  tym  względzie  ])rze/  jednego  ze  znakomit.szyrłi  przetl^ui- 
wicieli  współczesnej  wiedzy  emfiirycznej.  Mam  tu  na  niy.śli  zdania 
Th.  R  i  bota  Wł  Wstępie  do  jego  pracy:  La  ps^ichologie  anglaise  eon- 
temporaine.  ^Vyd,  3-cie  1886.  Ribot  mówi  tu,  że  nanki  matematycz- 
ne przyjmują  pewniki,  bez  ich  rozbioru  (ils  acceptent  les  axiomc2s  saiis 
les  discuter);  fizyk  przyjmuje  wiarę  zmy-łu  powszechnego  w  świat 
materyalny  i  w  zmysły  (ii  accepte  la  foi  du  sens  commun  au  monde 
materiel  et  aux  sens);  ekonomia  polityczna,  chociaż  się  opiera 
na  zasadach  filozoficznych,  nie  roztrząsa  ich  wcale  (quoi  qu'elle 
suppose  des  principes  philosophiąues,  elle  ne  les  discnte  pas).  Toż 
'ftmo  powiedzieć  należy  i  o  reszcie  nauk  specyalnych.  W  przekładzie 


Digitized  by  Google 


134 


§  6,a     PttZTPUSZCZENIA  NAUK  8PECYALNYCH. 


polskim  tego  dzieta  Ribota  przez  J.  Ochorowicza  pod  zmienionym 
tytułem  JPtycholoffia  pozytywna  w  AnffHh  1877,  zmieniono  też  znpehie 
samowolnie  Wstęp  i  usunięto  zdania  powyźt  j  przytoczone  a  dotyczye 
doijmatyzmu  nauk  spm^yalnych.  Przyznanie  się  do  tego  dogmatyzma 
widocznie  nie  było  na  r^k^  ówczesnemu  poztiiifwizmcwi  warazawM^mn, 
Zob.  co  ]:)owiL'dziauo  z  togo  powodu  wyżej  w  przeglądzie  literatury, 
8tr.  31  i  uast. 


Dogmatyzm,  wiara  1  ograniczenie  przypuszezeA  dofirnii* 

tyeznyOll.  w  uzniiclnioniu  powyższych  wvwod»)W  dodajn  tn  kilka  zdań.  wypowi**- 
dzianyrli  pr/f^zn  ninio  juź  dawniej  {w  niowio  O  cechach  charakteri/ftłt/czuffch  filozofii,  prz*-- 
kład  St.  'l'uMA>ZK%VNKrK<:o,  <fT.  \S\  i  nn<L  i  1^  i  nast.):  „Pojęcie  irlnr>!  Jnffłuntyrznrj 
jost.  pojćdcui.  kr('>rc-iii\  lu/.ywykli  używać  tylko  w  znaczeniii  t«ul»>Li' meiu :  lo-z 
w  ifitoi-ie  taki<;  u;^i  tui'  /.»  ai(.  nie  ma  żadnej  podstawy,  ponieważ  i  /.  zewnątrz  sfery  rcli^j- 
uej  i  teologicznej  spotykamy  róźacnodne  spo.soby  wyślenia,  za.«tługiiji\i-o  znpdnie  na 
Muuą  naswę.  Wiara  dogmatyczna  nie  jest  w  istocie  niczom  innem,  jak  tylko  aznaniera 
za  pmwdziwe  twieidzeniA,  Itez  upizedniego  kiytymego  Tosbioru  jego  treści,  tylko  na 
podstawie  bezpośredniego  przeświadcz^ift.  Mówimy  o  wiene  dognia^cznej  w  teolo«rii 
i  religii  tylko  dla  tego,  żo  więknza  czę^  teologów  i  ludzi  rolig^nych  uznają  za  prawdzH 
we  i)Gwn«'  wii-waia  i  twierdzenia  bez  uprzedniego  ich  rozbioru,  wyłącznie  na  pił<lstawic 
Itf  /pniredniego  przeświadczenia  o  if  li  niewątpliwn^f  i.  tcsro  toż  mamy  zopefne  pra- 

wo nifiwi<-  o  wierze  dogmatycznej  i  i»o  za  olłn.-bi  iu  r<'olot.'ii  i  icli^Hi  ws/,»'ilzic.  (tĄ/m-  spo- 
tykamy pthlolHie  ttezpośrednie  przeświadczenie  o  prawdziwości  twierUzcii,  nie  udowodnio- 
nych krytycznie.  W  tom  wła^nio  znaczeniu  mówimy,  że  nie  tylko  tt^ologia.  lecz  i  wszyst- 
kie pozostało  nauki  opierają  swe  poHziikiwanta,  nawet  najbardziej  krytyczne,  na  wierze 
dogmatycznej  odnośnie  do  Hwych  Oi^tatecznyrh  2Su*tA^„.  .Itzecz  widoczna,  że  ini  wi^j 
twierdzeń  dogmatycznych  dopu»zcza  pewna  nauka,  tern  mniej  odpowiada  wymaganiom 
kiytyki,  w  njól''  naukowości.  Dla  tego  też  każda  nauka  dążyć  powinna  do  coraz  wi*,- 
ksze<ro  ograniczenia  swych  dogmatycznych  przypuszczeń.  Na tem ograniczeniu  polega  nnj- 
<_'lówniej.szy  postęp  nauk  spotyalnych :  postęp  prawdziwie  naukowj'  i  krytyi-zny:  postęp 

0  wiele  ważniejszy  w  /nnczenin  kr\r\i  /,iiiem  i  ściśle  naukowem.  niż  ten.  który  się  doko- 
nywa w  naukach  w>kuttk  auw\rli  odkryć  i  poszukiwań.  n»zszorzaj^^ych  granice  nauk 

1  wzbogacających  nasz  umysł  nowcmi  materyałami  empiiycznemi.** 

„Jeżeli  zaś  zapytamy:  .jakim  mianowide  t*poaobem  nauki  spe<*ya1ne  powinny  ojrra* 
ni^zać  swe  dogmatyczne  przypusz(!zenia?  to  na  to  można  dać  bardzo  prostą  i  stanowotą 
odpowiedź.  Ograniczenie  charakteru  dogmatycznego  nauk  spei^yalnych  polega  na  teok 
żeby  żadna  z  nich  nie  pi^jmowiUa  więcej  dogmatycznych  przypuszczeń  nad  te  t;^*lkO| 
które  są  niezbędne  przy  jej  specyalnych  liadaniach.  t.  j.  żeł)y  każda  z  nauk  uznawała 
takie  tylko  dogmata.  bez  których  współudziału  nie  mogła  by  się  zająć  swomi  l»adaniami 
specMłInemi.  AV>/y-<fkii»  zaś  pr7:vpn^',^fzenia  doL^mn tyczne,  nie  posiadające  bezpośredniego 
związku  ze  •jp»  >  \  iluos.  danej  n  niki  i  uu-  -taii-twiące  niezłM;dnej  jej  podstawy,  powin- 
ny być  zupełnie  wykliKZone  z  nauk  >pet  yaliiyt  li,  ponieważ  stanowią  zI>yteczoy  picrwi*. 
itck  dogmatyczny,  tamiyąey  tylko  krytyczny  rozwój  danej  nauki." 

,.Tak  np.  dla  ietiogn  niezitędue  są  dogmatyczne  przypuszczenia  o  istnienia  Bog;* 
i  Jego  objawieniu,  jak  również  o  zwiądiu  moralnym  międ^'  człowiekiem  i  Bogiemi. 
Ws^i<tkte  zaś  inno  przypnazczenia,  ntcpoifiadąiąco  bezpośredniego  zwii^n  s  piniftlM 
tern  teologu,  okazywały  sit;  zawsze  ^skodHwemi  dla  jej  władnego  rozwoju.  TakŃnl  l^p^ 

m 

w  « 


§  6,a     PKZTPUSZCZENIA  NAUK  SPKCYAŁNYCH.  135 

liyły  w  wił  k  icli  śnHlnich  pr/ypus/.t  /.cnia  f'  ')l<'L'i«'Zii«'.  (I<>tvr/-i\r«»  Imtlowy  i  pniw  r  idy, 
<hh;k\  kt/trym  wielu  teologów.  ])r/.nvhm] /.:[!■  w  ziikm-  pr/yrodoznaw-tu  a  mr/ju  A\n  tvm\i 
(>«utuił'niu  pog^lądy  bądź  na  pn^yrod^.'  w  tn^uU*.         m  ^y^tomut  slon<M'/,ny  na  in- 

nf>  specjalno  przedmioty  przyrodoznawczo.  nicposiadajmc  bczposrcdnifjro  związku  z  przrd- 
roiofein  teologii,  J*odobuc  rozszerzenie  dog^jiatyiznycli  twiei-dzeii  tooloj^ii  nż,  na  pulu 
pi^rodomawsiwa  miato  2a  skntok  upadek  samej  teologii,  niei>(;(lii<-r>J  w  litanio  usunąe 
aiewątpliiryck  dowodów  nauk  pnEjrodnicqrcb»*.o 

«Locs  nie  sama  teologia,  zamiast  stopniowego  ograoiczonia  swyt-h  twierdzeń  dog- 
ir  itr-  znyoh,  powi»;kj*za  bardzo  cS9Q8to  irh  liczbł;;  podobnO  zjawisko  napotykamy  nio  nsad> 
U  i  w  zakresie  innych  nauk  spccyalnych.   Tak  np.  nauki  pneyrodnic^o  banizo  czf^sto 
nie  zadawalają  się  dtłgmatanii  niezbę<lnrnii        i<  łi  ro/wojn  a  pr/yjnjnją  r  z«;s(<)  i  takie, 
które      zupełnie  zbyteczne  dla  samet,'-?)  iir/yiodo/ii  iw    wa  i  ł»ez  wszclki«'i(o  upn»wni<'nia 
!    (^eraniczają  Rainodzielno>ś«'  inuyth  nauk...    Takun  nj».  dojrniatcni  jest  idea  hiuifcziiosn^ 
panujątej  niby  w  przyrodzie  i  wykluezająrej  rzekomo  zaniwno  iiicę  ntzumnej  i  dziala- 
..•^aj  samodsielnie  zasady  wsiedrówiata,  jako  tes  ideę  wolnej  woli  człowieka.  Wielu 
ftijndaSków  nwaśa  dogmat  koniocssnoŃci  za  związany  ściśle  z  samem  przyrodoznawiftwem 
i  twienłzi,  że  ono  istnieć  nie  mośe  beat  tego  dogmatu.  Tjmi  ozaaeni  jest  to  tylko  niepo- 
nnoBiienie  lab  przesąd.   lYzyrodoznawstwo  samo  przoz  się  wymaga  tylko  dogmatu  o  ist< 
I    niemn  praw  pi^yrady  i  ich  tiiezmienności,  lecz  ani  idea  praw  w  ogi>lc,  ani  idea  ich  nie- 
zmienności nie  mog^ą  I>yć  utożsamiane  z  ideą  konireznoki,  gdyż  same  przez  się  zir.ulzaja. 
i  z  ideą  tcoJności.    Istota  rozumnn  obdarzona  wo|n;i  wola.  nioże  sama  dl;ł   -idui^  liyc 
j    prawem,  t.  j.  być  samodzielną  l autonomiczną)  i  na  płHłstawic  samodzielne^'o  jin-t mówie- 
nia działać  nicznuennie  wedle  praw  przez  siełue  ustanowionych.    A  z;iteni  niezniienno»i- 
I    pMw  przyrody  nie  wyklucza  wcale  sama  przez  si«;  jej  rozumnej  i  wolnej  zasady,  a  jeże- 
li wielu  przyrodników  sądsdi  że  idea  J^oga  s])rzeciwia  się  podstawom  przyrodoznawstwa, 
lo  dcntkiem  jedynie  nlewteściwego  pomieszania  pojęć  i  przeciwnego  ktjtyce  rozszono- 
nil  dogmafycaiycb  pr^pnszczeń  przyrodomawstwa.*... 

•P^ypnszczenia  dogmalsrcsme  wszystkieh  nauk  specyalnyeh  stanowią  jeden  harmo- 
Tiijny  »ystemat,  w  którym  nie  napotykamy  żadnych  przeciwieństw,  jeżeli  tylko  każda 
,    1  ni'h  pozoistanie  w  swyrh  j^ranicach  i  sprowadzi  swe  pr/ypn<7«  •/cniri  t!i)Lniiatyezne  do 
I    lii«mH:inei:o  minimom.    Wszystkie  prze.-iwienstwa.  /•ulioJ/.a.i  e  iiii<'(l/.v  nankanii.  wvpł\- 
]    'V4ją  !fl«»wiiie  z  niewlaś.  jweijo  i  niokrytyezneyo  rotózt  rżenia  ich  pr7Ąpusz»  zeu  do^/maty- 
■    ^^ZDjfb.   A  ponieważ  przy  tern  nauki  specyalne  nie  rozbierają  i  nie  krytykują  własnych 
«v«ich  dogmat4jw%  przeto  podobne  roisserzoaie  przypuszezeń  prowadzi,  nio^^tety,  bardzo 
htiro  do  sapalc2^'wej  walki  nank  pomiędzy  sobą,  gdy  tym  czasem  właściwie  wzajomnio 
dspelniać  się  powinny.  Walka  ta  przy  danych  okoliczno8cia<*h  nio  zakończy  bii;  ni<?dy 
!  aazcaytnym  p<Aojem,  jeżeli  strony  walczące  nie  odniosą  się  do  bez<t  i        ^  poArcdni- 
I   ctwa  fSozofiif  kt<Sra,  rozbierąjąc  krytycznie  zasadnicze  ])odAtawy  wszystkicłi  nauk  ^pceyal* 
I  Djcii,  może  jedynie  wskazać  środki  prawdziwego  i  stałego  pojctloanta.* 

i 
I 

I 


I 


Digitized  by  Google 


Rozdział  drugi. 


imim  mim  do  mm  md^  im  unmm. 


I.   Pogląd  ogólny  na  objawy 
życia  umysłowego. 

§  7. 

Ckarakteiystyka  typowych  objawów  życia  umysłowego. 

życie  umysłowe  człowieka  obeimuje  niezmierzone  bo- 
gactwo różnorodnych  objawów,  począwszy  od  pierwszych 
zawiązków  poczucia  }X)(hiuotowego,  aż  do  świadomej  sie- 
bie enei^i  osobistej,  dążącej,  przy  doborze  odpowiednich 
środków  do  przekształcenia  świata  według  własnych  ce- 
lów. W  zakres  objawów  tego  życia  wpadają  zarówno 
płacz  noworodka,  jak  i  ostatnie  westchniruio  umierające- 
go starca;  zarówno  marzenia  i  miłość  młodzieńca,  dziewi- 
cy, ich  złote  nadzieje  i  wiara  w  przyszłość,  jak  i  rozcza- 
rowanie znękanego  walkti  życiową  męża,  rezygnacya  mni- 
cha i  rozpacz  samobójcy;  zarówno  niewinne  zabawy  dzie- 
cięcia, u^niech  matki,  myślącej  o  jego  szczęściu,  troski 
ojca,  pracującego  w  pocie  czoła,  aby  zapewnić  1  \  r  rodzi- 
ny, jak  i  namiętności,  zabawy  i  gry  liazardowe  próżnia- 
ków, żądza  oszustów  i  zbrodniarzy  zbogacenia  się  kosztem 
innych;  zarówno  codzienna  działalność  milionów  około 
rozwoju  dobrobytu  materyalnego  i  moralnego  społeczeń- 
stwa, jak  1  niezwykłe  utwory  geniuszu,  torujące  nowe  dro- 
gi przyszłym  pokoleniom,  więc  zadziwiające  pomysły  wy- 


136  §  7.     CaAKAKTEHybiyKA  ŻYCIA  UMYSLUWfcGU. 

-ualMzcMjw,  w»pauiaie  arcydzieła  poetów,  artystów,  głęboko- 
Diyślue.  teorye  uczonych,  filozofów,  wiekopomne  czyny  ty- 
tanów ludzkości. 

Wszystkie  te  ol)jawy  życia  umysłowego  człowieka 
znajdują  się  w  ścisłej  pomiędzy  sobą  łączności,  w  stosiui- 
ku  wzajemnego  na  siebie  oddziaływania.  Wskutek  tego 
nie  można  badać  jednego  z  tycłi  objawów,  nie  zwracając 
zarazem  uwagi  na  resztę,  jak  nic  niużna  zrozmnieó  cz\ti- 
uości  pojedyuczego  organu,  nie  znając  całości,  do  której 
należy.  Cłicąc  tedy  wniknąć  głębiej  w  istotę  objawu  umy- 
słowego, nazwanego  filozofią,  musimy  objąć  myślą  wszyst- 
kie objawy  życia  mnysłowcgo,  sprowadzić  je  do  pewnych 
typów  cliaraktcry  styczny  cli,  aby  następnie  ściśle  określić 
stosunek  do  nich  filozofii. 

Odpowiednio  do  różnych  potrzeb  człowieka  i  różnych 
dążności,  wy])ły wającycli  v.  tych  potrzeb,  l)Ogatą  treść  ży- 
cia imiyslowcgo  sprowadzić  moźua  do  irzaidi  zasadniczych 
objawów,  zaznaczających  typowe  cele  wszelkiej  w  ogóle 
działalności  umysłowej  człowieka,  a  mianowicie: 

1)  Zaspokojenie  podmiotmvi/ch  potrzeb  nniyslu,  t.  j.  po- 
trzeb, wy pły wającycli  bezpośrednio  z  jego  życia  wewnę- 
trznego, niezależnie  od  danych  przedmiotowej  rzeczywi* 
stości. 

Wyrazem  tych  potrzeb  podmiotxiw\vch,  jako  też 
ich  zas]>okojenia  lub  niezaspokojenia,  są  uczucia^  przy 
pomocy  których  dochodzą  do  naszej  świadomości  wyłącz- 
nie tylko  nasze  stany  osobiste,  bez  względu  na  przyczy- 
ny, wywuhijące  te  stan3\  lub  oddziaływające  na  nic. 

W  zakies  tego  rodzaju  objawów  wpadają  zarówno 
najprostsze  uczucia  zmysłowej  przyjemności  lub  nieprzy- 
jemności, rozkoszy  i  bólu,  jak  i  uczucia  najwyższej  serde- 
cznej radości  hib  wstrętu  moralnego.  Ostatecznym  zaś 
celem  rozwoju  i  działania  tych  objawów  umysłu  jest  stan 
możUwie  pełnego  i  wszechstronnego  gadowole^a*  Stan  ten 
zależy  od  wewnętrznego  ożywienia  przyrodzonych  i  naby- 
tych dążności  uuiyslu  i  harmonijnego  ustosunkowania  za- 


§  7.     CHARARTKKY8TYKA  ^YCIA  UMYSŁOWEGO. 


ł39 


sadniezyeil  czynników  jego  rozwoju  życiowego.  Ponieważ 
atoli  cel  ten  nie  daje  się  osiągnąć  w  zupełności,  wśród 

faktyrznyeli  Wriiunków  życia  ludzkiego  w  świerio  j)rzutl- 
miotowv  111,  a  przekształcenie  rzeczywistości  według  wyma- 
gań osobistych  jest  procesem  nader  powolnym,  niezdol- 
nym również  w  zupełności  zadowolić  uczucia;  przeto  um\  sł, 
])<'(ł  je^jo  wpływem  i  przy  luizialo  twórczej  wyijlaaź- 
ni,  wyprzedza  realne  przekształcenie  rzeczywistości  we- 
dług pragnień  podmiotowych  i  wytwarza  nowy  świat  uleal- 
Hjf,  zdolny  swym  ustrojem  harmonijnym  bardzie; j  i  wszech- 
>>tronmej  zadowolić  to  pragnienia,  aniżeli  dcUia  rzeczy- 
wistość. 

Najdoskonalszym  wyrazem  tego  świata  idealnego,  wy- 
wołującego możliwie  pełne  zadowolenie  pragnień  serca 
ludzkiego,  jest  sztuka,  oliejiiinjaca  naturalnie  i  j)oezyą  Za- 
sadniczą, treścią  wszelkiej  sztuki  jeiit  idcol,  t.  j.  wyobraże- 
nie przedmiotu  zgodne,  nie  z  rzeczywistością,  lecz  z  oso- 
bistemi  pragnieniami  umysłu,  a  więc  wyobrażenie  przed- 
miotu, jakim  l)yć  powinien,  aby  te  pragnienia  bardziej  za- 
dawalał, aniżeli  dana  rzeczywistość. 

Harmonijną  łączność  treści  idealnej  z  formą  zmysło- 
wą nazywamy  pięknem.  Nadanie  ideałowi  takiej  formy,  aby 
przez  nią  wyst\^po\s  ala  Jia  jaw  możliwość  lo^ro  urzec^zyw  i- 
stnienia,  realizacyi  w  świecie  przedmiotowym  stanowi  na- 
turalny cel  SMtuki  pięknej.  Wskutek  tego,  wśród  danycłi 
warunków  życia,  utwory  sztuki  ]3i(^knej  i  poezyi  obdarzają 
człowieka  możliwie  peinem  i  vvszet:hstronneni  zadowoleniem, 
zadowoleniem  estetycMem,  obejmującem  wszystkie  skladc»vve 
czynniki  jego  jestestwa,  tak  zmysłowe  jak  umysłowe,  w  ich 
harmonijnem  zrównoważeniu  (Zob.  Sztuka  i  piękno^  str.  8 
i  nast.). 

2)  Fojmmie,  czyli  czynność,  za  pomocą  której  umysł 
usiłuje  przyswoić  sobie  i  zrozmnieć  treść  rzeczywistą  świa- 
ta przedmiotowego  (§  2,2 ). 

Zasadniczym  czynnikiem  umysłowym  i  śrndkiem  po- 
luocniczym  poznania  jest  myślenie,  mające  ciiaraktor  przed- 


Digitized  by  GoogI 


140  §  7.     CUARAKTBIIYSTYKA  ŻfCŁk  UMYSŁOWEGO. 

iniotx)vvy,  w  odróżnieniu  ocl  ehaiaktern  podmiotowego  uczu- 
cia, w  tern  znaczeniu,  źe  treścią  jego  jest  zawsze  pewien  przed- 
miot, przeciwstawiany,  w  zakresie  saniej  czynności  umy- 
słowej", ])odmiotowi  tej  czynności,  i  nadto  z  te^o  powodu, 
że  ostatecznym  celem  myślenia  jest  możliwie  ścisła  zgod- 
ność jego  treści  z  treścią  świata  przedmiotowego,  nsman^ 
za  istniejącą  niezaletoie  od  myśli  o  nie].  Zgodność  tę  na- 
zywamy praitda  przedmiołową.  Ztąd  w  zakres  objaw(')w  my- 
ślenia wchodzą  zarówno  pierwsze  uprzedmiotowione  wra- 
żenia i  wyobrażenia  zmysłowe,  jak  i  wszelkie  pojęcia,  są- 
dy, wnioski,  rozumowania,  hipotezy,  teorye,  poglądy  na 
rzeczy  ])ojedyncz<^  i  świat  cały,  jako  rozliczne  cz^ti- 
ności,  za  pośroilnu'twem  których  umysł  dąży  do  po- 
znania przedmiotowej  rzeczywistości,  niezależnie  od  nie- 
go istniejącej. 

Najwyższym  wynik i(^ni  tej  ])nznnwczej  czynności  umy- 
słu jest  nauka,  doprowadzająca  człowieka  do  możliwie  ści- 
słego i  jasnego  zrozumienia  świata  przedmiotowego  i  jego 
objawów.  Nauka  zadawala  najpełniej  przedmiotowe  po-  3 
trzcl>y  nmyshi  ludzkiego,  jego  dążność  do  dociekania  i  po- 
znania prawdy. 

3)    Dnaiahość  prakiifcsna  czyli  iyekwa  człowieka,  wy,- 
nikąiącii.  ze  stosimku,  w  jakim  do  otoczenia  zostaje. 

Zasadniczym  motywem  tej  działalności  jest  potrzelm 
zrównoważenia  swej  jednostkowej  osobistości  z  całością 
czyli  ogółem,  do  którego  należy,  z  otoczeniem,  wśród 
któreg(3  żyje  i  działa. 

"Wiaz  z  rozwojem   s\\  i;i(l(tmej  siebie  osobistości,  jako 
organicznego  zespolenia  wszystkich  funkcyj  życia  umyslo-  \ 
wego  jednostki,  osobnika,  rozwija  się  zarazem  i  energia  oso-  "jl 
bista,  jako  objaw  indywidualnej  niezależności  i  samodziaUj-' 
ności,  nazywana  zazwyczaj  wolą,    Stanowi  ona  zasatliiK/zy 
czynnik  wszelkiej  działalności  życiowej  człowieka  i  wystę- 
puje na  jaw  zarówno  w  jego  pierwszych  świadomych 
chacb,  jak  i  w  rozmimej  dążności  do  osobistej.  «JKi&body 
i  moralnei  wuiiiości.    Charaktuiyb tycznym  wyrazem  wuii. 


§  7.     CHARAKTKHYSTYKA  ŻYCIA   UMySŁUWEGO.  141 

osobistej  energii  w  życiu  jest  praca,  w  najogólniejszem  te- 
go słowa  saiaczeniu. 

Ideałem  życiowej  działalności  człowieka,  jego  energii 
i  woli,  jest  możność  pełnego,  ni czcm  nie  krejtow  aiu  li^o.  więe 
samodzielnego  i  swobodnego  urzeczywistnienia  swoich  ce- 
lów. Ponieważ  jednak  człowiek,  jako  jednostkowy  osob- 
nik, zarówno  fizycznie,  jak  i  umysłowo,  stanowi  cząstkę 
większej  całości  (świata  tizycznego,  społeczności  ludzkiej, 
zasady  wszcchbytuj,  związaną  ścisłemi  więzami  łączności 
tak  z  ową  całością,  jak  i  z  nieskończoną  liczbą  innych  czą- 
stek, przeto  bezwzględna  samodzielność  i  swoboda  osobni- 
ka, jego  zu]>elna  niezawisłość  od  otoczenia  nie  daje  się 
taktycznie  ui*zeczywistnić  i  sprzeciw^ia  się  wymaganiom 
logicznej  myśli.  Samodzielność  i  swoboda  jednostkowego 
osobnika,  z  natury  rzeczy,  jest  fizycznie  i  lunysłowo  ogra- 
niczoną przez  otoczenie,  juzcz  ogólniejsze  czynniki  i  pra- 
wa, istniejące  niezależnie  od  jednostkowi  go  bytu  i  przed- 
stawiające się  jemu  jako  wyższy  porządek  rzeczy,  nad 
nim  stojący.  Każdy  człowiek,  w  normalnym  swym  roz- 
boju, czuje  też  swoją,  zależność  od  tych  wyższych  czynni- 
ków i  praw;  uznaje  fizyczną  i  logiczną  konieczność,  oiaz 
moralną  racyę  tej  zależności.  A  z  tego  wynika  dla  każ- 
ilego  człowieka  potrzeba  bliższego  oki'e8lenia  stosimku  po- 
uui^dzy  dążnością  do  indywiduałnej  samodzielności  i  swo- 
My,  a  owym  wyższym  porządkiem  rzeczy,  oraz  potrzeba 
takfycznego  zrównoważenia  tych  dwóch  na  pozór  sprze- 
cznych pomiędzy  sobą  czynników. 

Objaw  umysłowy,  nazwany  sumieniem,  jest  wynikiem 
takiego  poczucia  zależności  człowieka  ud  wyższego  po- 
rządku rzeczy,  oraz  dążności  jego  do  zrównoważenia  swo- 
^i)  działania  z  wymaganiami  tego,  po  nad  nim  stojącego 
porządku  rzeczy. 

Normalne  zrównoważenie  tych  czynników:  osobnika 
i  wyższego,  w  stosunku  do  niego  porządku  rzeczy,  stano- 
wi istotę  normalnego  rozwoju  wszelkie]  w  ogóle  życiowej 
tiziałaiuości  człowieka,  a  Unn  samem  istotę  ludzkiego  do- 


Digitized  by 


142  7.     CHAR&KTRKTSTrRA  ŻYCIA  UMTSŁOWRGO* 

hrohyiu,  Tirzeczywistnienia  w  :^yc'iu  idoi  dfihra.  Wszelka 
sprzecziio.se  pomiędzy  osobnikiem,  jako  cząstką,  a  cało- 
ścią, ogółem,  do  którego  nałoży,  jrst  ziem,  iiariiszając^em 
normalny  rozwój  praktycznej  działalności  i  dobrob\i:u 
człowieka. 

Źyciowemi  objawanii  oweg(j  ustosunkowania  i  zjedno- 
czenia ludzi  pomiędzy  sobą,  oraz  ludzi  i  reszty  świata,  śą 
rozliczne  formy  uHtroju  społecznego,  czyli  zorganizowanego 
współdziałania,  kooperacyi  dla  osią^cnięcia  wspólnycli  ce- 
lów, jak  niewielu  ludzi  (rodziny,  szczepy,  towarzystwa 
prywatne),  tak  i  większycb  mas  (narody,  społeczeństwa, 
państwa,  organizacye  religijne,  kościoły  )  i  nareszcie  całej 
ludzkości  (organizacya  stosunków  międzynarodowych) 
Wszystkie  te  zaś  lomiy  społeczne  czyli  socyałne  w\'stę- 
pują  na  jaw  i  stają  się  normalnemi  czynnikami  życiowej 
działalności  człowieka  jedynie  wskutek  ciągłego  w  nich 
udziału  osoł^istej  energii,  czyli  woli  pojedynczych  osobników, 
oraz  na  podstawie  uznanego  przez  nicłi  i  w  czy  na  cli  urze- 
czywistnianego podporządkowania  ich  jednostkowej  samo- 
dzielności pod  dążności  i  cele  ogółu  czyli  całości,  w  slcład 
kt(')rej  każdy  z  osfłbników  wchodzi. 

Takie  czynne  podporządkowanie  przez  jednostkowego 
człowieka  swej  samodzielności  pod  dążności  i  cele  ogółu, 
(świata  fizycznego,  społeczności  ludzkiej,  zasady  wszech- 
bytu),  do  którego,  jako  cząstka,  należy,  w  ogóle  pod  wyż- 
szy ponad  osobnikiem  unoszący  się  a  pizez  niego  w  swem 
sumieniu  uznany  porządek  rzeczy,  nazywamy  cnotą^  dzia- 
łaniem maraineni,  w  ogóle  morainością*  Moralność  jest  tedy 
objawem,  zadawalającym  wszystkie  te  potrzeby  um^-słii 
ludzkiego,  które  wypływiiją  ze  stosunku  człowieka  do  je- 
go otoczenia  i  mają  na  celu  jego  j)rawdziwy  dobrobyt,  t. 
j.  urzeczywistnienie  w  życiu  idei  dobra.  W  ten  sposób 
]łraktyczna  czyli  życiowa  działalność  człowieka  przedsta- 
wia się  nam  faktycznie  w  różnorodnych  toiiuach  ustroili 
społecznego  i  w  moralnych  dążnościach  osobników,  w  skład 
jego  wchodzących, 


Digitized  by  Goo^^Ic 


§  7.     CHARAKTERYSTYKA  ŻYCIA  UMYSŁOWEGO. 


143 


Powyższy  przegląd  typowycii  objawów  życia  uiuyiiło- 
wego  człowieka  doprowadza  nas  do  przekonania  że  chcąc 
wszechstronnie  wyjas^nić  nasze  pojęcia  o  filozofii,  zastano- 
wić się  koniecznie  niiusimy  nad  jej  stosunkiem: 

l)  do  twórczej,  czyli  artystycznej  czyiuiości  uniyslu 
ludzkiego,  opartej  na  jego  uamehi,  więc  w  ogóle  do  iwdr- 
aoid; 

2;  do  ezynnośri  |>oznawczej,  czyli  naukowej  tcoret}^- 
czaej  działalności  urny. •ilu  —  wynikającej  z  rozwoju  mifśU, 
więc  w  ogóle  do  nauki; 

3)  do  czynności  praktycznej.  <  żyli  życiowej  unij^słu, 
będącej  ol)jaweni  osobistej  enerffU,  woli  w  z\Mazku  z  jej'  spo- 
łecznemi  i  moralneini  dążnościami  w  życiu,  czyli  w  ogóle 
do  łffda  prakfycgnego, 

1.  Zasada  psychologiczna  klasyfikocyl  objawów  życia 

umysłowego. 

Zasadą  powyższej  klasyfikacji  objawów  ^cia  umysłowego  są 
ttzy  różne  szeregi  tych  objawów,  obejmowane  zazwyczaj  w  pojęciu 
trzech  różnych  władt  nmy»iu:  uczucia,  myślmin  i  woli. 

Uctueiś  ma  charakter  podmiotowy,  treścią  ji  ^o  są  stany  podmio- 
towe człowieka.  W  niem  objawia  się  dośrodkonni  czynność,  zu  j)nnio- 
<ą  której  c/Jowiek  przcjnniic  się  bezpośrednio  ^aiiivni  sobą.  sw<Mni 
*li-ii<Mni  staniimi.  W  skutek  takiego  ])rzeieeia  sit-  wlasncnii  staiianii 
'7}(Avirk  czuje  [)rzvji'nmusć  lub  nicprzyji^'iniu)sr.  zadowolenie  liil>  nie- 
zadowolenie. stn*;ownie  do  zaspokojenia  lub  niezaspokojcnia  swych  po- 
grzeb, pragnień  i  dążności.  W  ten  sposób  człowiek,  przy  pomocy 
Uczucia  dochodzi  bezpośrednio  do  świadomości  tych  swoich  potrzeb, 
pragnień  i  dążności,  w  ogcSle  dochodzi  do  świadomości  najgłębszej 
swojej  treści,  wypływającej  z  jego  istoty,  z  natury  jego  nstrojn  nmy- 
^owego.  Każda  przyjemność  lub  nieprzyjemność,  każde  zadowolenie 
tob  niezadowolenie  zaznacza  istnienie  w  osobniku  pewnych  zasadni- 
«zjch  czynników,  przyrodzonych  lub  nabytych,  wchodzących  bezpo- 
^rnhiio  w  skład  jego  jestestwa  i  stanowiących  jego  istotę.  Można 
V  skutek  tego  powiedzieć,  że  w  nczuciach  wyraża  się  najl  ezpośred- 
tiicj  i.Htota  człowMeka,  to,  ezem  on  jest  sam  w  sobie.  Każily  osobnik 
j'  >t  i  chce  być  tcm.  eo  mu  sprawia  przyjemuość.  co  podnieca  i  oŻ3"\via 


Digitized  by  Google 


144  §  7«L    ZASADA  FSTCHOŁ001C2NA. 

jego  podmiotową  cUstałalnotó,  a  nie  jest  i  nie  chce  być  tern,  co  nra 
sprawia  przykrość,  co  w  niin  wstręt  obudzą. 

Już  z  t4iki<><j:()  określenia  uczucia  wsnika.  że  uie  może  f»uo  pozo- 
stać  bez  wpływu  lui  io/\\«\|  pozontałych  objawów  życia  uuiy.^łowego. 
że  przyjnuije  ono  bezpośrctlui  uilzial  zarówno  w  krytycznych  <li|żiio- 
ściacli  naszego  umysłu,  jak  i  w  dążności  do  wytworzenia  ogulm*i^o  iia 
Świat  poglądu,  a  zatem,  że  przyjmuje  udział  w  rozwoju  zasadniczych 
czyn!iikó\v  wszelkiej  filozofii  (§  5  . 

MyiUiM/ty  przeciwnie,  ma  charakter  przedmiotowy.  Treścią  jego 
nie  jest  sam  podmiot,  leoz  pewien  przedmiot,  przeciwstawiany  pod- 
miotowi. Nawet  gdy  człowiek  myśli  o  samym  sobie,  i  wtedy  nie 
przejmuje  się  bezpośrednio  samym  sob%  jak  w  uczuciu,  lecz  ma  sie- 
bie za  prz€dmio€  swej  myśli,  więc  odrywa  się  myślą  od  siebie,  a  za- 
stanawiając się  nad  sobą  dalekim  jest  od  utożsamienia  tej  swojej  my- 
śli o  sobie  z  samym  sobą,  lecz  przeciwstawia  jej,  jako  oderwanemu 
objawowi  swej  d/.iałaltiości.  resztę  swego  bytu,  a  w  szczególności  swą 
wewnętrzną  istotę,  wyrażającą  się  za  ])OŚre(lnictwem  uczuć  w  jego  sta- 
nach podmiotowych.  Ozem  i  jak  sic  człowiek  czuje^  \o  jest  przediiiie- 
tem  jego  mj^^śli  o  sobie  i  za.stauawiania  się  nad  sobą.  Samo  przez  się 
myślenie  jest  czynnością  odśrodkową^  za  pomocą  której  uinysl  usiłuje 
wniknąć  w  treść  przedmiotową,  poznać  ją  i  zrozumieć.  Wskutek  te- 
go umysł,  ])rzy  pomocy  myśli,  występuje,  o  ile  to  jest  możliwem,  ze 
siebie  w  świat  przedmiotowy,  w  celu  poznania  jego  treści.  Wszystko, 
cośmy  wyżej  powiedzieli  o  wiedzy,  opiera  się  na  tej  czynności  my- 
ślenia i  służy  jej  za  bliższe  wyjaśnienie  (zob.  §  4,8). 

Wola^  czyli  mer^a  osobista  jest  wyrazem  zjednoczonego  w  so- 
bie umysłu,  jego  [)odmiotowej  i  przedmiotowej  ( zynnośd,  uczucia  i  my- 
ślenia. Objawom  j(»j  zasadniczym  jest  działanie,  t^zyn,  polega  jący  na 
urzecz\^vistnieniu  podmiotowych  celów  w  bycie  przedmiotowym.  Ma 
Ono  tedy  charakter  podmiotowo-iirzeduiiotowy.  Uczucie  jest  głÓNmym 
bot  lżecm  wewnętrznym,  pobudza  ja/  yin  i  podtrzymującym  energią  oso- 
bistą: myślenie  zaś  swa  tnscią  przedmiotową,  swym  poglądem  na 
św  iai  i  stosunki  ludzkie,  stanowi  niezbędny  środek  pomocniczy  przy 
urzeczywistnieniu  dążności  i  celów  podmiotowych.  Samodtielnoii^  i  wol- 
noae  woU  polega  na  tern,  że  umysł  ludzki  nie  jest  zmuszony  działać 
bezpośrednio,  w  kierunku  narzucających  mu  się  chwilowych  popędów, 
lecz  posiada  zdolność  roztrząsania  celów  swego  działania  i  podda- 
nia ich  ogólnym  wymaganiom  swej  rozimmej  istoty.  Wskutek  te- 
go samodzielna  wola,  jako  ześrodkowanie  zasadbuczyoh  czynników  ży- 
cia umysłowego  danego  osobnika,  w  normalnych  warunkach,  energią 
swoją  wpływa  na  rozwój  motywów,  wzmacnia  jedne,  a  osłabia  drugie, 
i  w  ten  sposób  kieruje  przebiegiem  działania  i  przy  jego  pomocy 


Digitized  by  Google 


§  7,1.     ZASADA  PSYCHOLOGICZNA.  145 

urzeczywistnia  ostatocznie  tjlko  takie  colo,  któro  stały  nią  wyrazem 
/jfiiioi  zoiiej  w  sobie  osobistosii.  ( )s()])istość  zaś  czuji'  i  wie.  że  cele 
woli  sa  jej  celami,  że  bez  j(  j  udziału  nie  zostałyby  ni^dy  nrz»  (  zywi- 
stnioiie  i  dla  tego  czuje  się  tiż  w  zu|>«'łności  odpowiedziahit^  za 
treść  i  8}>osób  icli  urzeczywistnienia,  w  o^óU^  za  swe  działanie  i  jego 
skutkL  Objaw  gumieniay  o  którym  wspoumieliśmy  powyżej  (sir.  141), 
ł%czy  aią  bezpośrednio  z  tern  poczuciem  odpowiedzialności  człowieka 
za  swe  działanie. 

Ponieważ  filozofia,  narówni  z  innemi  objawami  życia  mnysłowego, 
jest  wynikiem  samodzielnego  działania  tmiy^u,  wyraża  osobistość  czło- 
wipka,  jest  jej  c2j/nem,  przeto  zrozumianą  być  nic  może  należycie  bez 
uwzględnienia  udziału  osobistej  energii,  woli  w  jej  wydaniu  i  rozwoju. 

Zaznaczone  rozróżnienie  władz  tmiysłn  polega  na  zasadniczem 
przeciwstawieniu  podmiotu  i  przedmiotu,  stanowiącem  istotę  życia 
muysłowego   §  4..S  . 

l 'rzucie  jest  bezi)Osrodmm  dowodem  samoistno.ści  podmiotu,  oso- 
buika,  jł'lnosiki.  Wynikając  z  reakcyi  ]>odniiotu  wz^^lędł m  świata 
przedmiotowego,  wyraża  ono  wt  wnetrzmi  niezawisłość  osobistości  od 
stosunków  zeA*Tiętrznych.  Jest  ono  objawem  samodzielnego  poglądu 
poiimiofcu  na  przedmiotowosć,  wynikiem  bezpośredniej  oceny  tego.  co 
ji^,  z  punktu  widzenia  podmiotowych  potrzeb,  pragnień  i  (ln/Jinśei, 
ze  stanowiska  tego,  co  być  powinno,  a  więc  ze  stanowiska  ideału  har- 
monii, piękna,  odpowiadającego  bardziej  pragnieniom  człowieka,  ani- 
żeli dana  rzeczywistość.  Ten  pogląd  podmiotowy  nazywamy  eatety- 
Knjfmt  bo  ma  na  celu  zadowolenie,  wynikające  z  działania  zaznaczo- 
nych czynników  estetycznych. 

Praeciwnie  myślenie  jest  objawem  zależności  podmiotu  i  ji>go  dzia- 
fania  od  bytu  przedmiotowego,  od  tego.  co  j«'st.  od  rzeczywistości, 
która  umysł  ])rzy  pomory  iii\>lt  iiia  [iiagnie  .sobie  przyswoić,  jeśli  mo- 
żna, w  tej  treści  i  formie,  w  jakiej  istnu^je  sama  w  sobie,  na /.alexnii> 
ofl  umysłu.  Ztad  wynika  dla  myśli  kuniceznosć  .ścisłego  zastosowania 
Mil  <\()  danej  treści  rzeczywistego  bytu.  Im  ta  tn^ść  przez  umysł  uji^- 
tą  zostaje  bardziej  przedmiotowo,  im  mniej  si(^  mit^sza  z  treścią  pod- 
miotową, tern  myślenie  zbliża,  się  bardziej  flo  swego  celu,  do  poznania 
frauK^,  którą  umysł  uznaje  ostatecznie  tylko  w  tem^  co  istnieje  rze- 
czywiście, co  ma  byt  przedmiotowy  od  niego  niezależny.  Wszelki 
pogląd  naukowy  na  świat,  w  odróżnieniu  od  estetycznego,  uwydatnia  t^ 
zależność  myślenia  od  danej  przedmiotowosci  (§  4,s). 

Pierwotną -przeciwstawność  podmiotu  i  przedmiotu,  uczucia  i  my- 
ilenia.  przyjmująca,  ez»^sto  formę  wyłączających  sit^  nawzajem  sprze- 
czności, przezwyeitjża  wola  w  swym  normalnym  rozwoju.  Dążąc  do 
|)rze(hniotowego  urzecz^^*^vistnii'nia  podmiotowych  wymagań.  [)rzekształ- 


Digitized  by 


14G 


§  7»1.     ZASADA  PSYCHOLOGICZNA 


Vii  ona  rzf»ezywi.siuś{'"  wttlliii:;  ilofn-d  daut^^o  osolmika.  Jako  objaw 
().sol)ist4»j  enor^ii  wytwarza  ona  na  tle  tlant-^^o.  ni(Mlo«konałooro  hyf\\ 
możliwio  (loskonaiy  dobrobyt.  W  tym  dnchn  jrulnoczy  wola  podmioto- 
we i  przodiuiotowt'  czynniki  życia  nniysłowęgo  i  staje  si^  saniodzieliia 
przyrz3mą  nowy*  li  f  orm  bytu,  w  których  rzeczywistość  przedmiotowa 
zbliża  si(^  coraz  bardziej  do  podmiotowej  idei/  a  ta  znowu  przyjmuje 
coraz  widoczniejsze  kształty  rzeczywistości. 

l\fstęp  w  rozwoju  życiowej  działalności  człowieka  polega  w  isto* 
cie  swojej  na*  takiem  urzeczywistnieniu  faktycznej  zgody  |K)mi^izy 
podmiotowcmi  dążnościami  nmyfiłu  lucbskiego  i  przedmiotowemi  wa- 
nmkarai  je^^o  bytu  i  rozwoju.  Postęp  ten  ze  stanowiska  ogólnego  na 
świat  po*;lądii  przedstawia  sit^  jako  stopniowe  nrzeczywistnionie  we- 
wnętrznej zf^ody  pomitjdzy  szczegółowemi  objawami  bytu,  istniejącoini 
w  tbrmii'  jeiinostliowych  oj<obnik<'»\v,  a  Ofjjółem  wszechbytu,  jego  isto- 
tł^  .stanowiąc;^  tn'ść  zasacbiiczą  wszystkich  jednostek. 

Ścisły  pogląd  na  ])f»\v\ższ('  zasadni<'zc  diiżiioAfi  życia  umysJowe- 
go.  wyrażające  sitj  w  zaznaczonych  władzach  miiysiu,  jest  niezbędnym 
dla  wszeclistronnego  uzasadnienia  naszych  pojęć  o  filozofii  i  znajdzie 
w  (lalszym  ciągu  naszych  roztrząsać  bardziej  szczegółowe  wyjaśnienie. 


Literatura  klasyflkacyl  władz  umysłowyotl.  Jiue  Platon  tox- 

i\»żniał  tr/v  nwlzajc  dusz  albo  też  tr/.y  r/.vś('i  duszy  ludzkiej:  }U)żąĄlhvo»ć.  lą(-%ąi.'a  sii; 
z  olijawami  w  oli:  )frz>trh\  oparto  na  w  rii/t-niarh  zmy-^łow} eh.  i  jmznauic  c-zyli  myslnoe. 
Ale  nic  ruzwiiml  sz«'z<'*.'t)|n\v(t  tcu:o  poti/.iałii ;  to  też  wkmti  f!  poszotlł  w  zaponmienio. 
Arystoteles  sprowadzał  do  o.sohnycli  (/.M.ści  duszy  ntLst».puj;i«!e  czynności:  1)  wzmst 
i  odźjwianio,  2)  czncio^  wjobrażeuiu  i  pamięć,  '•\)  woły  i  ruchy,  oraz  4)  myślenie. 
Zoł».  II.  SrKRRCK.  Gttdtidtte  der  Ffychohgie,  T.  1,  D»ał  1,  1880,  str.  201  i  nast.  Dział 
2,  1884,  str.  16  i  nast 

W  wiekach  Krodnich  pnsjjmowaao  pow8Zdchnio  tylko  dwie  wiedza  da»y:  ronm 
wsyli  myślenie,  poanawanic,  i  imię.  Św.  Tomasz  z  Akwinu  pnjpisujo  te  dwie  włndie 
zaruwno  aniołom,  jak  i  intcloktnalnej  du!4>ty  człowieka.  Objawy  uc/ucia  podporzs\dkowa- 
Tif)  jr-/c7(>  łtc'/pfiśn>flnin  fo  jodrn-j.  fo  drugiej  z  tych  władz.  Zoł).  A.  StÓckł,  Gtackkkie 
dtr  I'hih,s,,,,hir        Mittrlnltrrti.  W  II.  iSł?.-),  ^tr.  r>H4  i  CA\  i  nast. 

Dopitiio  w  nuw</.\ih  czasaolj  zwiiKouł)  owul^c  n;i  sHinocizielne  znaczenie  oiijaw.iw 
urzuciu  i  post«iwiono  je,  jako  szen!^?  odrębny,  obok  objawów  myślenia  i  woli.  l'i^yi  ii>- 
nili  sili  <io  tc^fo  zarówno  niemieccy  niyMliciolo  J.  G.  Sulzer,  M.  Mkhdzłsohn  (Brieft 
nher  tUe  Empfindungen  1755)  i  inni,  jak  i  angielscy  filozofowie  apołecKoi  i  ^sMxcyi 
Adam  Smith  {Theorit  of  morał  aeutiments  1790),  F.  HuTCBESONf  H.  Homr  i  tnm.  <^ 
kowitą  psyctłioloyiji  na  podstawie  owył-łi  trzech  władz  duszy  opilM'Ował  pierw.«<zy  .1.  X. 
Tktens  w  dziele:  thiloH.  Yersucłic  iibcr  die  tnetisckliche  KaUtr  Und  ihre  Mnttciikrlnng. 
T.  1.  1770,  11,  1777.  Następnie  po<l/i;>t  ten  rozwinął  Kant  wo  ir^ł^pir  do  A'rv'.v^' 
ub"h>/  mfJzfnia  (zob.  w  y/cj  <tr.  1J>  i  w  dziele:  AułhtvjK>lfM/ie  17Ps.  ICmit  mzniy.iua 
zibtltittHf  jnizt»ninz<i  ( ł^rki"niitius>vcrinr»i>'fnK  itezurie  zadowolenia  i  niezadowolenia  ^Uctukl 
der  l.ust  und  1'nlust)  i  Zfhditotic  jn  ż«ithu>iti  l  liegelłrun^svi?nuOgenK 


§  7,1.     ZA8ADA  P6TCH0Ł0dlCZNA. 


147 


Od  tego  czasti  ]M»daa}  objawów  nnajslowych  ita  zaznaeaone  trzy  gnipy:  netuciet 
-i^ihnU  i  tecla  staje  si*:  iiatmjąeyni  w  psychologii.  Zob.  w  tym  względzie  szcssególniej: 
W.  VoLKMA\\.  Lehrbueh  der  rnyMujie,  T.  II,  187(k  str.  291  i  nast.  irdzio  podaną 
j»-st  hbtorya  stopniowi»go  wprowadzenia  do  psy('lioIo«,Mi  u<  zu«  ia,  jako  samodzielnej  wła- 
Jzy  amysłu  ohok  ni\^l»'ni.i  i  woli.  oraz  Harald  H/łKFnis-f!.  Ps)/rhf>finjie  auf  Cnoidlage 
>W  KrfaJming.  J'r/*kiaU  z  iJuii>ki<'L'0  przy  udziale  autora  lŃs7,  .str.  107  i  nast.:  Po- 
<huU  puncioMłkoiri/ch  czyimikótc  p^t/chtcznydt.  (.'z(;hć  OTfóln!\  tej  psyclioloti ii  |n7.etużył 
na  DASZ  jęz^k  F.  Daszyński  1890.  Dzida  Yolkiiiauna  i  ll(>lłdił»ga  wyszły  w  nowych 
wT^aniadi  1891. 

Angieleiki  p«»ycboIog  Q.  J.  Homanks  ulośył  w  dziele:  Mentol  eoolufkm  in  animalś 
rodzaj  dnewa  (diagiamin)  stopniowego  rozwoju  otijawdw  umysłowych.  Z  ogólne- 
20  LTuntu  źyem  ]>syehiGznego  wyprowadza  on  jalco  pioń  icolę,  a  jsko  główne  konary 
mtude  i  mydenic.   Zob.  aaczegulniej  roz<lz.  V.   (M^ainienie  diofframmu, 

V  nas  Jas  Sniadecki  w  Filozofii  Imhkieijo  uinynlu  zaliłr/a  do  iryż^zyeh  władz: 
r',:Hm.  htuiginacyą  i  «o/ę  (Tz.  -1.  roziiz.  1.  2  i  '^).  Hrat  jei«-o  .Iędkzk.i  iiznawrłf  z;i  wla- 
>.im  umysłu,  człowiekowi  w  n»żiiił  v  od  zwior/ąt  wyłącznie  wła.śt-iwe:  nnuyinucyą  i  u  ła- 
d:^  dociekatiift  przyczyn  rzeczy.    Zob.  Tent  i/fi  J(sfr.'.tir  orijankznyrh  lf<>{,  T.  III,  41. 

Znakomici  na-si  filozofowie  ze  t.zkoły  liej,'la  jtojuowali  olijawy  ducha  głównie  jako 
odniany  myślenia.  Tyllco  Ijbbi.t  uzupełniał  je  w^obrahóą.  Zob.  wyżi  j  >tr.  26. 

UicsAŁ  WisEKiEWBKi  mówi:  «F)n6ez  rozumu,  umysł  ludzki  jest  zbiorem  ruzmai- 
tfch  whdz,  jakiemi  są:  objęcie,  uwaga,  pamięć,  imaginaeya,  rozsądek."  Charaktery  ro- 
zmów iidzkichf  wyd.  z  r.  1^76,  str.  21. 

J.  Majorkikwicz,  Hittorya  serm  irotumu  1851,  str.  455:  ^Człowiek  przez  rożum 
iilt^arza  dzieła  ^tworzeniu,  przez  uczucie  odwzorowywa  pięloio  świata  i  życia,  a  przez 
wUf  r«łzlev\  ci  \^  czynach  dohro  po  zienu." 

Ks.  I'u.  l\Af  TNY,  w  PnychoIoyU  empirycznej .  stanowijucj  (lriiŁri\  rzęśr  jes^o  Pro- 
\vdeutyki  1)S71.  pr/.vjmtijo  po  dawnemu  ilua  tylko  rodzaje  władz  umyciu:  wladzi.'  puzna- 
włoia  i  włddz«;  dążenia  do  dobrego  (zob.  ^ti.  i7(>). 

T.  Ziemba  dzieli  część  szczegółową  swej  rsydu^UtyH  1877,  na  tngr  rozdziały: 
1}  myślenie  jako  uprawa  umysłu,  2)  nczucm,  3)  pożądanie  i  wola. 

Ad.  Dtoasiński  w  pracy:  <)brax  paifchicznydi  zjawisk  w  orffaniemk  ludzkim 
IStiSt,  wraz  %  fizyologicznemi  podstawami  życia  pnychicznego.  uwzględnia  szczegółowo  o)k 
jswy  myślenia,  uczucia  i  ici)li. 

(»  tych  objawach  traktuje'  też  głównie  W.  SzokaI-ski  w  dzit-le:  Pinzątek  i  roz- 
i'mi/.<fnirn8ci  W  pTt^rodiie  1885,  szczególniej  zaś  w  rozdz.  8,  mającyiu  za  przedmiot 
Hmyjfł  fzł<>ici'('iy. 

W.  ! )ziKiłrszv(  ki.  Rnztrztisit/iid.  srr.  l.Jd;  „Htizuw.  trola  i  uczucie  są  i>totu('iiii 
vłasuościanii  durha,  a  zatem  ideałem  ducha  jot  duch  rozwijaji\cy  swoje  poztiunie.  swoją 
ttyil  I  swoje  Q<!snrio  w  sposób  doskonały,  t.  j.  dncli  cnotliwy.*   Zoli.  też  wyżej  >tr.  37. 


2.  Jedność  życia  umysłowego. 

Pomimo  podziału  objawów  mnysłowycli  na  szeregi,  niezbędnego 
fUa  objęcia  ich  różnorodnych  właściwości,  nie  należy  jednak  sądzić, 
tby  którykolwiek  z  tych  szeregów  mógł  iittnieó  i  działać  8am  przez 
bez  ciągłej,  organicznej  łączności  z  resztą.   Przeciwnie,  mając*  na 
oku  rzeczywisty  przebieg  życia  nray»łłowego,  nalt^ży  (  pami<{tiió 


Digitized  by  Google 


148  §  7,2.    JEDNOŚĆ  ŻYCIA  UMTSŁOWftOO. 

0  tfni.  że  olłjawy  jego  nigdy  nic  istnieją  w  forniio  odosobnionej,  lecz, 
źc  każdy  objaw  szczegółowy  jest  zawsze  wynikiem  bezpośredniej 
życiowego  zjednoczenia  wszystkich  składowych  czynników  umysłu,  że 
w  każdym  występuje  na  jaw  zawsze  jodon  w  sobie  nmysl.  Życie 
umysłowe  przedstawia  si^  faktycznie  jako  bezpośrednie,  wspóhie  i  je- 
dnoczesne istnienie  i  działanie,  czyli  jako  wepóUHnienie  i  wyMzi/aU- 
nić  wszystkich  swych  zasadniczych  czynników.  Nie  ma  tedy  objawn 
nmysłowogo,  który  mógłby  być  nazwanym  czystcm,  czyli  wyłąoznem 
HCZHciein.  mvś(eitiein  lub  wolą\  nie  ma  obiawii.  kt<'»rv  nie  bvłbv  zawsze 
zarazem  i  uczueiem.  i  myśleniem,  i  wola.  kt(')rv  nie  bvł  bv  wynikiem 

«  «  k^'  ftr  k.' 

współdziałania  wszystkich  tych  czynności,  ktV)iy  zatem  nic  zawiłTał 
by  w  sohii'  zarówno   czynności  ]>odmintnNVt'j.  jak  ])rzedniiuH)\vr j.  jak 

1  pocbniotowu-przeilmiotowej.  według  |)odauej  wyżej  charaktiTysłyki 
(,§  7,1  ).  Zaznaczona  przy  tej  charakterystyce  różnica  [>omi^zy  i>oi<>- 
dynezemi  szert^gami  objaN\  <')w  umysłowych  polega  nie  na  bezwzgl^dii<-j 
wyłączności  tych  szeregów,  lecz  jedynie  na  przewadze  ji?dnogo  z  trzech 
zasadniczych  czynników  życia  umysłowego  nad  pozostałymi  przy  bez- 
pośredniem  współistnieniu  i  współdziałaniu  wszystkich.  Zt%d  przy 
rozbiorze  każdego  bez  wyj%tkii  szczegółowego  objawu  umysłowego 
nali^ży  zawsze  mieó  na  uwadze  czynniki  uczucia,  myślenia  i  wolL 
wehodząco  w  jego  skład.  Określenie  zaś  ftmkcyi  każdego  z  tych 
czynników  w  zjednoczonym  rozwoju  życia  umysłowego,  we  ws|)ółist- 
nii-nin  i  ws|)«'»Mzuii*iuui  ws/,\ >i  1  ich.  jest  koniecznym  warunkiem  jasne- | 
go  pi>-;l.i(hi  na  jegu  istott^  i  Ust  ki).  Dotykamy  tej  kwestyi  tu  o  ty- 
h',  o  ih^  tu  jest  koniecznem  dhi  należytego  wyjaśnienia  ])oj<^ć  o  istocie 
iilozotii  i  j(\j  stosiudiu  do  reszty  objawów  życia  umysłowego. 

W  ogólnym  ustroju  umysłu,  uczucie  jest  wiaściwem  żr(Vłłem  dzia- 
łalności  umysłowej  i  zarazem  bodźcem  wewn«^trznym.  pobudzającym 
i  podtraymuji^cym  tt^  chsiałalność.  Wszelka  działalność  imiysłowa  jest 
prz(>dewszystkiem  objawem  podmiotowego  uczucia.  Są  istoty  nie  po> 
siadające  rozwiniętej  działalności  myślowej,  ale  nie  ma  istoty  żywej, 
kt(>ra  byłaby  pozbawioną  uczucia*  któraby  nie  przejmowali  się  wl^ 
sncmi  swemi  stanami,  któraby  nie  odczuwała  przyjemności  lub  ni^ 
])rzyjf»mno8ci  tych  swoich  stanów.  Jestto  objaw  najbardziej  pierwo- 
tny, elementarny  życia  imiysłowego.  bez  którego  życie  to  istnieć  nie 
moż(\ 

Wszi-lkic  działanie  przedmiotowe  na  podmiot,  na  osobnik  wywołuje 
w  tym  ostatnim  skutki.  od()Owiadnjs\cf  jego  naturze,  a  skutków  tych 
potlmiot  doznaje  pierwiastkowo  w  zmianie  swoich  stanów,  a  wi«*e  w  róż» 
nych  swoich  uczuciach.  Ztąd  wyniku,  że  wszelkie  przejęcie  bodźców 
przedmiotowych  przez  podmiot,  jak  i  wsz<dkie  przeciwdziałanie,  czyli 
reakcya  przeciw  tym  bodźcom,  zależy  od  natury  i  nastroju  podviDtn 


§  7,2.     JliDNOŚĆ  ŻYCIA   UMYSŁOWEGO.  149 

i  ma  swe  źródło  w  jf^o  przyrodzoiu-j  i  naUvt<'j  trcśri.  Tn-st-  ta  y.n- 
ziia<  za  hM  Z[>ośrodnio  cały  dalszy  kieninek  działania  i  rozw<łju  iiin\  -lii: 
a  dochodzą*;  jako  uczucie  do  świadomości  osobnika,  stanowi  niczl)t^dny 
czynnik  ożywczy  wszystkicłi  jc^o  r>l>iawów.  ogrzewa  jo  swcm  ciepłem, 
uiby  własną  krwią,  nadaje  im  polot  estetyczny,  przyswaja  im  ów  ży- 
wy indywidualny  charakter,  którym  się  różnią  jedne  i  też  same  obja* 
wy  umysłowe  w  różnych  osobnikach,  podobnie  jak  się  różnią  jedne 
i  też  same  tony  muzykalne  na  różnych  instrumentach. 

Nazwa  potoczna  9erea  dla  oznaczenia  ucntcia  opiera  się  na  głę- 
bokiej analogii  pomiędzy  ftmkcyą  psychiczną  tego  objawu  w  ogólnym 
ustroju  umysłu,  a  funkcyą  fizyologiczną  serca  w  ustroju  organicznym 
ciała.  Jak  serce  wUacza  krew  życiodajną  w  najodlegle^jszc  zakątki 
Ł'ia)a  i  przez  to  podtrzymuje  wszystkie  szczegółowe  j«  n^o  ftmkcye,  tak 
tfż  uczueio  f)rzenika  cały  ustrój  psycliiczny  i  i)rz\'jnuije  czynny  udział 
w  odzywiaum  i  rozwoju  wszystkich  sz(  Z(  <2^(')łQwych  jcfiro  objawów. 

I  tak,  czyuuo.ść  |)Oznawcza  myśli  ma  swe  źródło  w  usol>ł^1tem 
ueziicin  potrzeby  poznania,  zwanem  ciekawością,  lub  też  ])rzy  wyż- 
i^zym  rozwoju  -  -  miłością  |)rawdy.  Uczucie  to  towarzyszy  wszystkim 
czjnmościom  poznawczym  umysłu,  podtrzymuje  i  ożywia  icli  rozwój 
i  nadaje  im  różny  charakter,  stosownie  do  swej  jakości  i  siły.  Po- 
dobnież i  działalność  woli,  najbardziej  nawet  praktyczna,  podniecaną 
zostaje  ciągle  na  nowo  przez  uczucia.  Różne  cele  praktycznej  dzia- 
Uności  narzucają  się  umysłowi  zawsze  tylko  wskutek  różnych  potrzeb 
podmiotowych,  które  dochodzą  do  naszej  świadomości  za  pośredni- 
ctwem uczuć,  dążących  do  swego  zaspokojenia  i)rzoz  działanie,  czyn. 

Inną  zupełnie  ftmkcyą  spełnia  myślenie  w  organicznym  ustroju 
nmysłu.  Przedstawia  sit^  ono  z  tego  stanowiska  jako  o^«»lna  forma 
'Jziałałuosci  umysłowej,  w  różnicy  od  treici  po(lnn()tr)Wt'j  uczucia. 
Treść  ta  rozpływa  sic  w  sposób  nieokn-ślony  po  naszym  bycir  |)()<l- 
luiotowyin.  trdy  nie  jest  ujętą  w  łorinc  inysli.  W>zelki  objaw  umy- 
słowy, docJiodząc  do  naszej  samowicdzy,  [)rzyjmuje  tónnę  myśli,  t.  j. 
odtwarza  się  w  samowicdzy  jako  myśl.  Przy  tem  jednak  nie  należy 
bądzić,  jakoby  treść,  przyjmująca  dla  samowicdzy  iormtj  myśli,  prze- 
^tawala  być  tom.  r^em  jest,  tą  daną  treścią,  a  sama  stała  się  myślą. 
Bynajmniej.  Jak  przedmiot,  wskutek  działania  światła,  odtworzony 
w  zwierciadle,  nie  przestaje  być  tym  przedmiotem,  nie  przetwarza  się 
w  swój  żwierdadłowy  obraz,  choć  się  w  tej  formie  odtwarza  i  po- 
wtarza :  tak  również  treść  umysłowa,  dochodząc  do  samowicdzy  i  prz^^j- 
mując  formę  myśli,  nie  podlega  przeistoczeniu,  lecz  istnieje  i  działa 
sama  przez  się,  choć  się  w  myśli  odżwierciedla  i  powtarza. 

Natuia  umysłu  jcflnostkowego  jest  t(»go  rodzaju,  że  dokonywają- 
te  się  w  niiu  czynności  podmiotowe,  stanowiące  tło  jego  bytu,  przy 


Digitized  by  Google 


150  §  7,2.    JEDNOŚĆ  ŻYCIA  UMYSŁOWEGO. 

pewnych  warunkach,  t.  j.  przy  ])e\vnym  ustosunkowaniu  jo^^o  składo- 
wych cz\Tiników,  mogą  być  niejako  widziane  przez  sam  nmysl,  prze- 
niknięte świadomą  siebie  myślą.  Myśl  oświetla  wtedy  tę  lub  ową 
stronę  ])odniintowego  bytu  i  umożliwia  urayslr)wi  świadome  przejęcie 
się  tą  lub  ową  treścią:  ale  z  tego  nie  wyiiika,  aby  to  światło  wewnę- 
trzne, będące  [)rzyczyną  myślowego  odtworzenia  danej  tn-śc  i  i  przed- 
stawiające się  w  najrozli(  ziiiejszych  stopniach  natężenia,  jasności,  mo- 
gło być  utożsamionem  z  samą  t%  treścią,  któr%  oświetla.  Przeciwnie, 
umysł  przy  pomocy  światła  myśli  przekonywa  się  bezpośrednio,  źe 
w  nim  działa  treść,  niedająca  się  w  zupełności  wtłoczyć  w  tę  formę, 
ze  całe  szeregi  ohjawów  umysłowych  różnią  si^  od  myśli,  chociaż  tylko 
w  związku  z  nią  stają  się  świadomemi  czynnościami  umyriu. 

O  takiej  fimkcyi  myśli  i  jej  stosunku  do  reszty  objawów  życia 
umysłowego  pi*zekonywa  nas  rozbiór  każdego  z  tych  objawów.  Gdy, 
podlegając  uczuciom  przyjemności  lub  nieprzyjemności,  zadowolenia 
lub  niezadowolenia,  usiłujemy  zda6  sobie  z  nich  jasną  sprawę,  s])0- 
strzcgamy.  iż  to  t  zyiiimy  przy  pomocy  myśli,  przy  pomocy  odtworze- 
nia owych  l»('zi)OŚrednich  staii(')w  umyslowy(  li  w  jej  formach.  Myślą 
zastanawiamy  się  nad  potrzcliami.  wywołanymi  przez  nasze  uczucia: 
ona  doprowadza  do  nuszi  j  samowiedzy  te  potrzeby:  ona  Ibrnnduj-' 
treść  najbardziej  podmiotową  naszych  ideałów.  Podobnież  i  objawy 
wolif  osobistej  energii,  dosięgają  pełnego  samowiodn«\2:o  rozwoju  jedy- 
nie, gdy  je  myśl  oświetla  i  przenika.  Myśl  określa  cele  i  środki 
naszych  popędów,  zachcianek,  dążności  i  czynów.  Im  żywszy  jest 
udział  myśli  we  wszystkich  tych  objawach,  tem  one  stają  sią  bardziej 
świadomemi  siebie,  tem  bardziej  wpadają  one  w  zakres  jasnej  samo- 
wiedzy. O  ile  tedy  objawy  umysłowe  z  istoty  swojej  mają  charakter 
świadomy,  o  tyle  działa  w  nich  myśl.  Ale  w  bezpośredniej  łącznośei 
z  innemi  ol>jawami  umysłowemi,  z  uczuciem  i  wolą,  myśl  ginie  często 
do  tego  stopnia,  że  nie  jest  wstanie  oświetlać  ich  treści  w  sposób  na- 
leżyty, a  wtedy  świadomość  zn  dukowaiią  zostaje  do  minimum,  prawie 
do  zera.  i  przejawia  się  jcdynit;  w  ciemnem,  nieokrpślonem  poczuciu 
jednostko\ve<2:o  bytu,  -  jak  o  tem  świadczą  rtiżiic  stany  snu  (normal- 
nego, |)atologi('znego  i  sztucznegoi.  oraz  objawy  tak  zwanego  instyk- 
tu.  Jasna  świadomość  i  samo  wiedza  możliwą  jest  jedynie  przy  góro- 
waniu myśli  nad  pozostałem!  czynnikami  życia  umysłowego,  a  zatem 
tylko  wtedy,  gdy  myśl.  że  tak  powiem,  wznosi  się  po  nad  pozostałą 
treść  umysłu,  ją  oświetla  i  przenika,  nadając  jej  wyraźną  i  ściśle 
określoną  formę. 

Na  faktycznej  różnicy  pomiędzy  myślą,  jako  ogólną  formą  obja* 
wów  umysłu,  a  jego  treścią  polega  nasze  przeświadczenie,  że  pejba 
samowiedza  nie  jest  wyłącznym  objawem  życia  umysłowego,  lec2 


« 

Digitized  by  Google 


§  7,2.     JKDNUŚĆ  ŻYCIA   LAlY>L()WlvGO.  i  f)  l 

ko  jednym  z«*  stanów  iimysłn.  wśród  innydi  stanów,  a  |»i  /.y  t(  ni  sta- 
THTii,  wznawianym  ciągle  nu  nowo  wśiful  jH'wny('li  warimków  życia 
umysłowt'go.  Zycie  mnysłowe  wraz  ze  swemi  tak  zwanenii  .zjawi- 
skami psychicznemi"  różni  sią  od  innych  ^zjawi.sk*^  rświata,  nie  tera, 
że  jest  stale  świadomeiu  siebie,  że  posiada  ciągłą  samowiedzę, 
lecz  wyłącznie  tern,  źe  zawiera  w  sobie  zdolność  dojścia  do  samowie- 
dzy,  przejęcia  aiq  świadomie  swemi  stanami,  wśrijd  ])ewnych  warun- 
ków. Żyjemy  umysłowo  i  w  stanach  niezux)ełnej  świadomości, 
a  nawet  przy  braku  jasnej  samowiedzy;  a  istota  naszych  objawów 
lunysłowych  polega  jedynie  na  tern,  źe  przy  działaniu  odpowiednich 
czynników,  zostają  one  oświetlane  jasnem  światłem  myśli  i  przecho- 
dzą w  stan  zupełnej  świadomości. 

Jeżeli  w  mowie  potocznej  bardzo  traftiie  uczucie  nazywamy  sercem, 
to  nie  nmiej  tratuic  mysi  naz>^vaiiiy  ^lowi^.  Głowa  dobra  znaczy  głowa 
o  dobrej,  logicznie  rozumującej  myśli.  W  samej  rzeczy,  funkcya  mó- 
zgu, w  og<»l('  cenlralu<  <;o  sy.stematu  nerwowego  w  ciele,  o<lpowiada 
w  zupełności  funkf  yi  myśli  w  ustroju  umysłowym.  Sercr  tiic  ma  wy- 
poczYTiku;  stała,  jednostajna  funkcya  jego  jest  koniecznym  warunkiem 
życia  organizmu.  Centralny  zaś  systemat  nerwowy  podlega  w  swych 
fimkcyach  pewnjnn  peryodycznym  odmianom;  on  si^  wyczer])uji'  i  po- 
trzebuje wypoczynku,  odnowienia.  Toż  samo  ma  miejsce  z  objawami 
świadomości  i  samowiedzy,  więc  myśli  w  porównaniu  z  uczuciem. 
Objawy  te  podlegają  częstym  przerwom  lub  przynajmniej  redukują 
się  często  do  TniTiimumj  podczas  gdy  uczucie  stanowi  ów  jednostajny, 
stały  czynnik  życia  lunysłowego,  który  umożliwia  i)ojawienie  się,  czy- 
li przebudzenie  świadomości  i  samowiedzy  w  każdej  chwili  życia  umy- 
słowego. 

Z  puw\ższerai  bezpośrednio  dancmi  wewnętrznego  doświadczł^nia 
łączą  sie  naszt-  zasadnicze  pojcjcia  wszelkit'<;r)  poglądu  na  świat, 
a  w  szczeg<')lności  pojęcie  pr/<'<liiik)t<)\\  ego  bytu.  niezależnego  od  je- 
dnostkowej świadomości.  Składowe  czynniki  naszej  idei  rzeczywisto- 
ści, zaznaczone  przy  rozbiorze  wiedzy  4,3  i,  mają  swe  źródło  psy- 
chologiczne w  wewnętianem  rozróżnieniu  myślowej  świadomości  od 
pozostałej  treści  życia  umysłowego.  Wskutek  tego  rozróżnienia  wszel- 
ka myśl  przyjmuje  charakter  przedmiotowy,  a  wszystkie  jej  objawy 
szcz^ółowe,  jak  wyobrażenia,  pojęcia,  sądy,  wnioski  i  t.  p.,  przedsta- 
wiają się  nam  ze  stanowiska  psychologicznego  jedynie  jako  formy 
umysłowe,  nap^niane  różnorodną  treścią  przedmiotową,  t.  j.  treścią, 
różną  od  samej  myśli,  a  odżwierciedlającą  się  tylko  z  większą  lub 
rtiniejszą  jasuo>ś(  ią  i  wiernością  przy  pomocy  tych  form.  Ztąd  to  też 
pochcKlzi,  że  wszelki  pogląd  iia  świat,  uznający  za  swą  wyhiczną  ^łod- 
stawę  działalność  myśli,  —  staje  się  konicczuic  joriualizmeniy  pozba- 


Digitized  by  Google 


152  §  7,2.     JEDNOŚĆ  ŻYCIA  UMYSŁOWEGO. 

wionym  konkret in'j.  życiowi-j  treśc  i,  więc  trrsci  rzcczywi.sti^j.  Świa- 
dczy o  tern  zar<')\\  no  filozofia  scholastycziia,  jak  i  jednostrumiy  idea- 
lizm, szczególniej  Ht'<rla. 

Nareszcie,  odnośnie  do  woli^  czyli  osobistej  energii,  jasną  jest 
rzcjczą,  źe  i  OEia  nie  jest  objawem  odosobionyra,  lecz  łączy  się  również 
organicznie  z  resztą  objawów  zjcia  umysłowego.  Uczucie  i  myślenie 
działają  i  rozwijają  się  przy  ciągł\  udziale  osobistego  napr^enia 
sił  mnyslup  a  zatem  woli,  energii.  Tylko  przy  jej  pomocy  umysł  ze- 
srodkowywa  swoją  uwagę  na  jednej  rzeczy,  więc  przeciwdziała  cha- 
otycznemu rozstrzeliwaniu  się  swych  objawów  w  różnych  kierunkach, 
ogranicza  ciągłą  zmianę  swydi  działań  według  chwilowych  bodi^w, 
a  nadaje  im  charakter  wewnętrznej  ciągłości,  jednostajnosci  i  stałości 
Jeżeli  uczucie,  dochodząc  do  świadomości  swych  potrzeb,  dąży  stale 
do  ich  zas|)okojeniii  w  kienniku  z.iznaezonyni  ]irzez  ideał,  ]^)omimo 
różnorodnych  tnidnośei  napotykanych  w  urzeczywistnieniu  swyeh  dą- 
żeń. —  jest  to  dziełem  energii,  woli,  przenikającł'j  uezueie.  łaj  zą<  t  j 
sie  z  niem  wewnętrznie.  Wskutek  jej  też  współdziałania,  niyś]  zajt^ta 
poznaniem  pewn<»go  przedmiotu,  nie  daje  się  odwieść  o<i  tego  i  elu 
przez  wpływy  postronne,  lecz  pracuje  wytrwale  nad  rozwiązaniem  po- 
stawionego sobie  zadania  i  ])Osiłkuje  się  wszystkiemi  zdolnościami 
umysłu  i  wszelkiemi  możliwemi  środkami  [>oznania,  aby  dopiąe  s\yv^f> 
celu.  Jasną  jest  rzeczą,  że  od  różnego  udziału  osobistej  energii,  woli 
w  objawach  umysłowych,  cały  ich  przebieg  przyjmuje  odmienny  cha- 
rakter i  doprowadza  w  końcu  do  różnych  wyników. 

Wola  jest  tedy  cz^Tinikicm,  reprezentującym  osobistą  9am9dM' 
noJć,  siłę  1  potęgę  człowieka,  jako  zjednoczonej  w  sobie  indywidualno- 
ści. Dzięki  temu  tzyiniikowi.  człowiek  przy  pomocy  fracy,  będącej 
objawem  celowej  i  wytrwałej  Hziałaluości  jego  woli.  wytwarza  na 
gruncie  ])rze(huiotowej  natury  kulturfl,  która  przyjmuje  podw()jny  elia- 
rakter:  kultury  wewnętrznej,  nmysiowej,  rrdy  energia  osobista  ezyiiną 
jest  w  kiemnku  zwrotnym  i  kształci  sam  umysł,  i  kultury  zewnę- 
trznej, materyalnej,  gdy  przetwarza  świat  zewnętrzny  stosownie  do 
potrzeb  i  ideałów  imiysłu.  Sztuka,  poezya,  natikn.  wszc^lkie  instytu- 
cye,  mające  na  celu  rozwój  tych  umysłowych  dążności  i  ich  zaszcze- 
pienie w  młodem  pokoleniu,  wreszcie  ustrój  żyda  praktycznego  i  jego 
wytwory  społeczne,  —  to  wszystko  są  objawy  energii  osobistej  czło- 
wieka, świadczącej  o  jego  samodzielnością  sile  i  potędze.  Wskutek 
działania  tych  czynników,  człowiek  wynosi  się  po  nad  resztę  jestestw 
prz>Tody,  umożliwia  swoje  panowanie  nad  samym  sobą  i  przyrodą 
i  wytwarza  własne  dzieje,  w  którs^ch  występuje  na  arenę  życia  całe 
boga(  two  i  różnorodność  jego  treści  umysłowej,  prawdziwa  j^;o 
istota. 


Digitized  bv  Goo<?Ic 


§  7,2.    JEDNOŚĆ  ŻYCIA  UMYSŁOWEGO. 


Powyższy  przeglsyl  zasadniczych  objawów  żyaa  umysłowego  zc 
stanowiska  ich  wewn^trznoj  spójni,  ma  na  celu  wykazać,  że  funkcye 
ninysiu,  podobnie  jak  iuukcye  ciała,  są  wynikiem  vstroju  wrffanicznego^ 
w  którym  różne  czynnońci  nawzajem  się  ze  sobą  }t|czą  i  wzajemnie 
si^  iizapeiniaj%.  W  oderwanej  myśli  wyosobniamy  te  pojedyncze 
csynności  i  przedstawiamy  ich  odrębną  charakterystykę;  ale  w  życiu 
izeczywistem  wszystkie  one  stanowią  organizacyą  nierozerwalną,  w  któ- 
rej każda  czynność  spełnia  [)ewno  zadanie,  niezbędne  dla  prawidłowe- 
go rozwoju  i  działania  całości. 


Pogrlądy  psychologów  na  Jedność  życia  umysłowego. 
Jedooeć  życia  nmysłowego,  mezależnio  od  kiasyłikacyi  jcg-o  objawów,  mnat  /^iJn  prawie 
wimpicj  psychologowie  nowiizych  czasów.  Pneoświadczeaiio  o  toj  jedności  było  głównym 
fKiwodem  wyrugowania  %  psychologii  teoryi  o  odręlmycli  ]>ienvia$łkaeh  daszy,  csyli  joj 
f^ińtuk,  jako  tez  o  władeai^  dus/.y.  w  znat^^niu  samoiittnych  skladowycli  ( /.>  nniknw 
iyeti  amysłowego.  Za  zapadł,'  pod/iałn  na  tciti  polu  n/.nawano  sa.  oI>e<^uie  tylko  różno 
iribiciwork;!  objauófc  umysłowych.  (V.yli  zjawi-k  i)<y.  /nv(  li  (ij  a. 3).  'I>niłina  7.aś  idn- 
djf  diHzy  tiżvwa  s^i*;  obocnir  trlko  iako  poj.  rii-  dgóliH',  o2iia<  /,aj!\r('  pcwiif  typowe  urii- 
py  objawów,  czyli  czyiino.vi  imiyslnwy  r  li.  Znli.  w  tyiu  w/,L'l»;«lzi«'  s/.(  Z(  f,'ulai('j :  Mkh- 
ŁAKT,  V}fycholoyie  ulu  Wmcnsrha/ł  nru  łmjrihnh  i  auf  Krfuhung,  Mrłaphi/sik  uiid  ^[a• 
themaUk,  2  tomy  1824.  PftyduiAogmhe  Untenuchuttgenj  18S9.  Worko,  wyd.  Hartcn- 
atóna,  1850  i  nast  T.  V,  214;  VII,  610  i  nast  Wunpt,  Otirndzuge  det  phjslohijl- 
«4cR  Pi^fdiciogie,  S«gie  wyd.  1880.  T.  I.  9  i  nast  O  dąźnoóm  do  harmongoego  wyrów* 
luuia  i  zrównoważenia  objawów  nmyslowych  dobizo  mówi  lldFFDiKu  wo  w^pomiimoj 
("tr.  147)  Pgjfehologiif  str.  123:  „W  rozwoja  życia  umysłow<'<jo  napotykamy  c»^to  jo- 
"inostronności  i  sprzeczności.  Pomimo  to  pr/y  wszelkiej  j<'<liiostronnośd  i  wali-c  wyst*;- 
pujp  na  jaw.  j*  śli  nie  w  jednostce,  to  w  ludzkości,  dążiiośr  do  hantionijno'jn  zrównowa- 
i"nia  ziwadiii«  zy.  li  kipiunków  życia  umysłowego,  £tyka  i  estetyka  sztusznic  uiinają  w  ta- 
kiej barmotiii  naju  v/>zy  typ  życia  ludzki«  Łro'*. 

Zauważyć  tii  należy,  że  niektói-zy  mysslił-it  lc.  w  iini».'  jedności  życia  umy.slowego, 
iMlowali  sprowadzić  zaznaczone  objawy  uczucia,  mtfśknia  i  tcoU  do  jednc},n>  zasadniczego 
laymika.  Tak  np.  Jacobi  widzi  w  nasuciu  objaw  pierwotny  życia  umyslowL'go  i  z  nie> 
;!0  wyprowadza  myśl  i  wolę.  Inni,  jak  Heobl  i  Herbart  uznają  za  taki  objaw  pior^ 
wotay  iNj^dfafue^  a  aczacie  I  woli;  pojmują  jako  objawy  pochodne,  jako  odmiany  my^lo- 
UL  Karesicie  Schopenuaukb  i  jego  zwolennicy  podnoszą  wolę  do  £rodno«i(*i  pierwiastku 
życia  umy.słowego,  z  którego  wytwarzają  m*i  dopiero  uczucie  i  myśl  (zob.  wyżej  str.  lo> 
Wsjyscy  ci  myśliciel^  nie  zwracają  jednak  nalc/ytcj  uwa!;ri  na  taktyczne  dane  doświa- 
ilł-zenia  we\vnHtr/nf'„'n  lM.'dą<e  poil-tawa.  roziń/iiicnia  powyższych  objawów.  'A  pr/edst^i- 
wionej  chaniktcry.-t\ ki  zasmlniczych  liiiik<  yj  każilcj  z  tych  irrup  obja\V(»w  w  oi^ólnym 
luzwoju  życia  umysłowego  (§  7,i  1  2).  przekonywamy  sił.',  że  są  one  wynikłem  naturalne- 
sv  wtotonkowania  podmbtowych  i  przedmiotowych  czynników  ż^^da  umysłowego.  A  to 
dowoda,  ie  ftink<^e  te  istnieją  wraz  z  istnienim  ź>*cia  umysłowego  jako  objawy  pod- 
Duota,  raftlnego  osobnika,  dzialąfąoego  wśród  realnego  pnedmiotowego  świata.  Jedność 
żyda  umysłowego  nie  opiera  się  na  sztucznem  w}'ptowadzenia  jego  różnorodnych  esĘkn- 
ności  z  jednej,  pierwiastkowej,  lecz  na  faktycznem  połączenin  tych  czynności  w  jednej 
23rwej  istocie,  zdolnej  pizejąć  się  własnemi  swomi  stanami,  oraz  swym  stosunkiem  do 


Digitized  by  Google 


154  §  7,2.     JKDNOŚG  ŻYCIA  UMYSŁÓW KGU. 

oldi-Zfniu.  lV^łholo;ri;K  /anicHli^jjąra  t';  konkrefną,  /.uiową  zasadt;  w.>itdkirh  olijawów 
tini}*słowy<A,  WISI  w  powietrzu  niii.Ki/y  nioltoiii  a  ziemią  i  zamiast  wyjaśnić  noczjwi:«tą 
jodno^ć  życia  utnyalowt^,  zastł^puje  Ją  jednością  abstralccyjną,  fomalnąt  nicmającą  nic 
wspólnej  z  faktjrtncmi  danonii  wewnętrznego  i  zewnętrznego  doświadezenta. 

Z  togo  iłtanowiska  należy  ieź  ocenić  wyniict  nowovzG<snoj  psychologii  jedii<istroiui&' 
go  zmysłów o<ro  empiryzTnu  t  /yli  Konsualizmu  H.  Spknckka,  Tainb'a,  MAniłsLKTA,  Ribota, 
I.OMBHOf^o  1  iniiyib.  rsycholoLrowio  tej  szkoły  znają  tylko  fizyczny  osobnik  i  prajmą  Ok- 
lo  lK>L'at  two  objawów  Tiniy^łłtwyrh  wyprowadzić  z  działania  pierwotnych  i-zynnikitw  irm- 
żcnia  zuiifsłntrcfjo.  jako  olijawu  sy->romMtn  ner«  nwon'o.  Nio  chcą  jednak  u/ii.k  .  że  w  ti- 
zycznyni  o>obniku  żyje  i  działa  osobaik  pM<  hi»zny,  umysłowy,  zośrodkowują*  y  w  M»bie 
wszystkie  swujc  bzczejfułowe  czynntłści  i  objawy.  Nie  dziw  tedy,  żo  ci  psychologowie 
w  końcu  8wycb  badań  powrac  ają  do  te^^o,  <!0  liyło  punlttcm  ieh  wyjśda,  t.  j.  źe  (twoim 
z  góry  powzttftj-m  uprzedzeniom  nadąją  charakter  teoiyi  naolcowoj,  dowodząc^  ie  jodnow 
życia  umysłowego  jest  rzec^wiście  tyllco  abstiakcyą,  a  samo  życie  umyidowe  jedynie 
grą  ni(!c)ianicznego  iŁonglonioratu  usiunowolnionych  ..^awisk:  psychicznych";  kongloDiomtu. 
pozbawionego  wewnł.-trzncj  ,sp<'»jni  i  istotnej  jedn«  i.  Tymczasem  w  raeczy wi-tości  ąja- 
wiska  psycłiiezne  nie  latają  swobodnie  po  i:łt»wio  lizyczneiro  o;M>bnika,  jak  motylo  po 
Mvii  (>ic.  „a<0'  vjiijąc"  si*;  tylko  sporadycznie,  lei  z  <5n  czynnościami  źywe<jo.  zjednocy.unogo 
w  >o!jif  nstrcjii  uwfjafoiret/o,  nie  mniej  reialue^o  i  i-^totiiefo,  jak  Uf^troj  oi-gunłczny  ciała, 
osolmika  liz></.nego.  Przeciwnie,  widzieliśmy  wyżej  (Jj  4.3.  str.  8(3),  że  samo  pojęcie 
ciała,  osobnika  tizyczno^^o  jł^st  wynikiem  działania  osobnika  umysłowego  i  bez  jej^o  Wfr 
wn(»'trznego  zjednoczoiia  ni^^dy  w  nim  by  nie  powstało. 

WiTMDT  uzasadnia  pojęcie  .umysłowej  organizaeyi  (geistigo  Organisatton)",  jako 
koniecznej  hipotezy  pomocniczoj  dla  empwyan^  psychologii  szczególniej  w  swym  .SysYf- 
macie  fUitofii.  str.  427  i  nast.  l'rzy  tern  wyznaje,  że  psychologia  metafizyczna  idzie  da- 
lej i  >zuka  „ostatecznej  zasady  zjednoczenia  l'akt<'iw  umyjtłowych  (den  lotzten  Gmnd  der 
Kinbeit  der  <ęrej<titrini  \'(irir;ing-e.  str.  .■iS8  i  nast.)." 

W  tym  duchu.  Itilto  ii:ł  podstawie  samodzitdnych  badaii.  stara  sii;  u  nas  wykaucac 
c/,yiHiiki  syntetyczne  objawów  uiii\ ^{owych  W.  fli  n< /y.ńj^ki,  w  praoy,  zasług ująwj 
pod  tym  wzgl<*detii  na  sz«zególną  uwa<r»,»:  O  stałych  czynnikach  w  rozuoju  duchowym 
aiowieka.  Rozprawy  Akademii  Krak.  Wydział  historyczno-filozoflczny.  T.  XXV,  1801, 
str.  1-119. 


3.  Klasyfikacya  sMiegMowa  objawów  żyeia  umysłowego. 

z  pierwszego  wejrzenia  mogłoby  się  wydawać,  że  podział  czy\\- 
ności  umysłowych  na  vczuci€^  my4Un%e  i  wolę  nic  jest  wystarczającym; 
że  całej  rozmaitości  i  różnorodności  objawów  życia  umysłowego  nie 
możiin.  Itcz  sztucznego  wysiłku,  sprowadzić  do  trzech  tylko  szeregów, 
'^"^^j^^y^li  ^  twórczej,  poznawczej  i  życiowej  (praktycznej)  działal- 
ności umysłu,  z  jego  dążności  do  wydania  idcwkłów,  poznania  rzeczy 
i  uporządkowania  stosunków  społecznych,  czyli  i)opro8tu  do  urzeczy- 
wistnienia trzech,  zbyt  jnż  oklepanych  i  zużytych  idej:  piękna^  prai~ 
wdp  i  dobra.  Można  by  w  samej  rzeczy  zapytać:  czy  życie  cztowiekA 
nie  obejnuije  mnóstwa  innycli  czynności  i  objawów,  pominiętych  w  na- 
szej dot^ ciiczasowej  cUaiukierystyce      7,  oraz  7,1  i'i 


...  ^SL, 


§  7,8w     KLAbYłiKACYA    OBJAWÓW  UMYijLUW YCH.  155 

Na  in-t;ni!c  to  rKlpowicmy  szcze^ulową  klasylikacyjj  objawów  ży- 
cia umysłowego,  t.  j.  eliaraktorystyką  ich  dalszych  odmian  na  tle  za- 
znaczonych szeregów  głównych.  Ochoiany  te  wynikają  w  sposólł  na- 
turalny, życiowy  z  dwóch  zasadniczych  czynników  bytu  hidzkiego, 
warunkujących  jego  rozwój  i  powodujących  szczegółowe  różniczkowa- 
nie czyli  diferencyacyii  jego  czynności  i  objawów.  Czynnikami  tymi 
są:  1)  podmioicwy  atitroj  umytlu  ludzkiego  i  2)  przidmiiftom  atocz€' 
niśy  wśród  którego  człowiek  si^  rozwija  i  działa. 

I)  Ze  stanowiska  podmiatoweffo  utirt^  umysłu,  objawy  jego 
dztałahiości  przedstawiają  się  nam  w  dwóch  charakterystycznych  od- 
mianach, stosownie  do  dwóch  zasarhiiczo  różnych  sto]>ni  rozwoju  uniy- 
-^łowt^^Oj  zależnych  od  tego,  czy  umysł  znajduje  sitj  jeszcze  w  stanie 
naturalnym^  przyrodzonym^  w  st^mie  natury^  lub   też  już  w  stanic 

Xa  niższym  stoj^nia  rozwoju  umysłow^ego,  działalność  człowieka 
Dui  charakter  i)rzyrodzony,  naturalny,  bezpośredniej  naturalności,  t.  j, 
iiokonywa  się  głównie  pod  wpływem  przyrodzonych,  fizycznych  i  umy- 
słowych, cz\Tiników  bytu  ludzkiego,  bez  udziału  zwrotnej,  relleksyj- 
uej  działalności,  będącej  podstawą  osobistej  samodzielności  człowieka, 
jego  panowania  nad  sobą  i  światem  (zob.  str.  152).  Na  tym  stopniu 
rozwoju  umysłowego,  świadomość  człowieka  obejmuje  ]>rawic  wyłą- 
csnie  tylko  ostateczne  wytwory  umysłowej  działalności,  ale  nie  wnika 
jeszcze  w  czynności  umysłowi*,  ])oprzedzającp  to  wytwory,  i  nie  zdaje 
sobie  jeszcze  sprawy  /.  ich  znaczeniu  w  og(')1iiyiii  rozwoju  życia  umy- 
słowego. Wskutek  r<'i»;o  czynności  człowieka  nie  są  jeszcze  wynikiem 
jogo  szezegi')ło\vcj  indywidualnej  samodziehiośei,  jego  panowania  nad 
niemi,  lecz  wynikiem  ogólnych  czynnik«Vw  jego  bytu,  fizycznych  i  umy- 
słowych, urzeczywistniającycli  swoją  treść  /a  jiośrednictwem  danej  in- 
dywidualności. Jednostka,  osobnik  nie  jc6t  tu  jeszcze  w  zupełności 
sobą,  lecz  tylko  objawem  ogólnego  bytu,  przyrody,  w  formie  jedno- 
stkowej. 

Od  tych  naturalnych,  bezpośrednich  objawów  życia  umysłowego 
odróżniają  się  zasadniczo  objawy,  napotykane  na  wyższym  stopniu  ro- 
zwoju, a  będące  wynikiem  świadomej  siebie  samodzielności  człowieka. 
Na  tym  stopniu  rozwoju,  człowiek  nie  zadawala  si^  już  świadomo- 
ścią bezpośrednich  wyników  i  wytworów  swej  działalności,  nie  odgr>-- 
wa  tylko  roli  świadka  dokony^-ąjących  się  bez  jego  udziału  czynności; 
lecz  przy  pomoc}-  uwagi  zwrotnej  czyli  re/leksifi,  zdaje  sobie  coraz  szer- 
szą i  głt^bszą  sprawf^  ze  swego  życia  umysłowego,  wnika  w  czynno- 
ści, wywołujące  owe  w^ytwoiy  i  zastanawia  sic  nad  ich  doniosloseu^ 
!  skutkami.  Przez  to  zaś  dochodzi  zarazem  do  coraz  wi(^ks/ej  samo- 
dzielności, do  panowania  nad  sobą  i  do  kierowania  swcmi  działaniami 


156        §  7, a.    KLAsytiKACYA  ujwawów  umysłowych. 

według  Ofę<'iIiiycli  celów  sworirn  istniciua.  Zf  stanu  natury  człowiek 
przechodzi  tu  juź  w  stan  kulhi7\i/,  objawiający  siq  przoilcwszystkiem 
w  (lu/nnśri  c  /lowioka  do  udoskonaltMiia  zarówno  samego  si('l>ir.  jak  i  wa- 
riuików  swego  bytu.  swego  otoczenia.  W  tym  stanie  kultury  całe  ży- 
cie umysłowe  człowieka  i  wszystkie  jego  czynno.ści  przyjmują  chara- 
kret  nowy,  odrębny,  w  porównaniu  z  poi)rzedniin  stopniem  rosswojn. 
Ten  odmiermy  <  lun  aktor  polega  na  tern,  że  obecnie  czynności  umysło- 
we przestają  juź  być  prostjrm,  bezpośrednim  wytworem  prtyrodjf, 
w  ogóle  przedmiotowego  bytu,  a  stają  się  sztucznym  wynikiem  samo- 
dzielnej działalności  imiysłu,  składowych  czynników  jego  podmiotowe- 
go ustroju,  a  w  szczególności  ji^go  centralnego  objawu,  mmmmedtg. 
Ten  odmienny  sposób  działania  umysłu  w  stanie  kultury,  nazywMny 
działaniem  metodtjcznem^  w  różnicy  od  działania  bezpośrcilmego,  na- 
turalnego. 

Na  zasadził^  powyższycli  danycli.  w  typowych  czynuof>cia(  li  luny- 
shi,  w  u<'zuciu.  myśleniu  i  woli,  Oflrużiiiainy  rlziałalnosć  naturalną  od 
melodycznej^  hezpo^ednią  od  zwrotnej  czyli  refteksyjnej^  prostą  od  sztw 
egntj.   Przy  tcm  jednak  nie  należy  nigdy  spuszczać  z  oka  faktu,  żo 
ostatni  sposób  działania  władz  timysłowych  opiera  się  zawsze  na  po- 
przednim, zo  natuialna  działalność  umysłu  nie  ulega  przerwie  na  wyż- 
szym stopniu  rozwoju,  lecz  stanowi  niewyczerpane  źródło  życia  umy- 
słowego, obdarzające  uniysł  ciągle  na  nowo  swoją  treścią  i  stanowiące 
wskutek  tego  konieczny  czynnik  składowy  wszelkiej  kultury  umysło- 
wej.  I  w  najwyżej  rozwiniętej  pod  wzglądem  umysłowym  jednostce, 
bezpośrednia,  naturalna  działalność  uczucia,  myślenia  i  woli  ciągle  się 
łączy  z  działalnością  metodyczną,  sztuczną  i  podtrzymuje  ją,  podnieca 
i  ożywia.    Prawda,   że  i  działalność  iiatuj"ahia  umysłu   podlega  pe- 
wnym zmianom  ws^kutck  kultury,  rozwija  się  tak  pod  względ«  in  jako- 
ści jak  i  siły  swojej,  doskonali  się.  uszladictnia.    Świadczy  o  tem 
w[)ływ  metodycznej  \Nq3rawy  i  ułiwyknienia  na  [)óżniej.szy  bezpośredni 
przebieg  czynności  umysłowych.    Kultura  wskutek  tego  przekształca 
do  pewnego  stopnia  prz\'rodę  umysłu,  staje  się  jego  dru^  natwrą, 
Z  tera  wszystkiem  jednak  zasadniczych  czynników  natury  iimyshi 
żadna  kultura  zmienić  nic  może;  przeciwnie,  ich  prawidłowa  bezpo- 
średnia działalność  jest  warunkiem  zdrowego  rozwoju  wszelkiej  kulta- 
ry.   Zresztą,  doniosłość  czynników  przyrodzonych  występuje  na  jaw 
już  w  tym  fakcie,  że  działalność  metodyczna,  sztuczna  umysłu  wy- 
stępuje tylko  w  pewnych  szczególnych  momentach  żyda  umysłoweg;!)^ 
pod  wpływem  wyjątkowych  ]iodniet.  powodujących  zwrotną  czynnożi 
imiysłu,  jego  samodzielność:   podczas  ^oy  <lzuilalność  bczyłośrednia, 
naturalna  łączy  się  zawsze  z  samem  istnieniem  lunysłn  i  stanowi  sta- 
ły podkład  jego  życia  i  rozwoju. 


§  7^.     KLASYFIKACYA  OBJAWÓW  UMYSŁOWYCH. 


157 


Stosowiiic  do  r<'i  zasady  ]łndzia?n  wv))ada  iMzcdt^wszystkicni  roz- 
różiiić  objawy  naturalne  u^zwia  od  objawów  mctodytziiych,  wypły- 
wających z  refleksyjnej  działalności  umysłu.  Objawy  naturaliu*  mzu- 
cia  są  Tiynikiem  bezpośrednio  danych  warunków  życia.  ZadowoUnue, 
jako  ostateczny  cel  uezada,  osi^a  umysł  na  tvrii  stopniu  rozwoju 
przy  pomocy  czynników  przyrodzonego  bytu  człowieka,  bez  wszelkich 
actucznych  dodatków.  Ideały  ograniczają  się  po  większej  części  za- 
spokojeniem codziennych,  bardzo  jeszcze  szczupłych  potrzeb  życia. 
Poezya  ■  i  sztuka,  w  ogóle  twórczość,  uzmysławia  tę  trcs^  ideałów 
przy  jłonioc  y  najprostszych  środków.  Przeciwnie,  metodyczna  i  refle- 
ksyjna działalność  uczucia  nie  zadawala  się  zaspokojeniem  bezpośre- 
dnich potrzeb  życia,  lc(  z  pot^*i^ijc  ])otrzcby  naturalni*  i  wytwarza 
nowe.  wyższe  |)otrzebv  estetyczne,  z  wyraźnym  ceh^n  osią^^nięcia  yr/A-A 
ich  zasj)okoj<  ini'  tcni  \viłd\s/.tM^o  zadiiwolenia.  Wskutek  te^o.  ideały 
w  stanir  kulrui  v  nie  (((hiosza  sie  tvlko  <lo  ( (id/i<  nnyrh  stosunków 
życiowyi  li  człowieka,  lecz  ob»\imują  coraz  s/i  i  szy  zakres  j<'<^o  bytu 
i  dotyczy  jego  związku  z  ogółniejszcmi  czyimikami  otoczi-nia,  wi(^c 
mają  za  przedmiot  tak  przeszłość,  jak  i  przyszłość  osobnika,  rodu 
Itulzkiego,  świata,  w  ogóle  nąjróżnorodniejsze  stosunki  człowieka  do 
przyrody,  do  innych  ludzi  i  do  zasady  wszechbytu.  Poezya  i  sztttka 
ią  już  wynikiem  świadomej  swych  ciulów  i  środków,  samodzielnej 
działalności,  nadającej  treści  idealnej  wyraz  i  ukształtowanie  artystyczne, 
aby  całość  utwoni  wywoływała  możliwie  pełne  i  wszechstroimo  zado- 
wolenie estetyczne. 

Widzimy  tedy  różnicę  wyraźną  pomit^flzy  przyrorłzonemi  ideałami 
człowieka  a  je^o  idealann  kuliurowemi:  pomiędzy  bezpośredni;^  życio- 
wą poezyą  i  sztnkł|,  a  poezya  i  sztuka  artystyeznj|.  l?ze(  z  jasna, 
'^A.-  sto.sfiwnic  tio  powyższych  nwii;^;,  i  tu  dziahilnnsć  naini*abia 
aczncia  stanowi  konieczną  podstawt^  niet<jdy(znej  działabiości ;  oba  te 
szeregi  objawów  uczucia  łączą  si(j  ze  sobą  jak  najsci^nlej,  ale  tak,  źe 
pierwszy  cbiała  stule,  bez  |)rzerwy,  a  drugi  rozwija  się  na  jego  tlo 
wśród  i>ewnych  tylko  wanmków  życia  i  rozwoju  umysłów e^(». 

Działalność  naturalna  wyiUnia  wyraża  się  w  bez|>ośreilnich  po- 
Sląiiach  człowieka  na  świat  i  samego  siebie,  będących  wynikiem  bier* 
nego  rozwoju  umysłu,  bez  świadomości  zasad,  praw  i  celów  poznania, 
bez  samodzielnego  kierownictwa  jego  czynnościami  i  bez  ich  oceny 
i  kontrolL  Działalność  tę  myślenia  możemy  najtrafniej  nazwać  my- 
heniem  potocznem,  czyli  myślenit-ni  zdroweoo  rozsądku^  rlf^prowarlzajii- 
<.vm  do  pogli^du  na  świat,  objętego  zazwyczaj  nauktiwyni  terminem 
naiwnego  realizmu  'Zob.  str.  87 >.  Pogląd  ten  wytwarza  się  sam  pizez 
si(^  w  każdvni  normalnym  usobnikn  \un\  w|il\  weni  l)ezp<)śreilui<\L:,(i  ży- 
ciowego rozwoju  i  dla  tego  doprowadza  do  prawd,  które  możemy  ua- 


Digitized  by  Google 


158  §  7,3,     KLASTFIKACTA  OBJAWÓw  UMYSŁOWYCH. 

7.\vi\r  prunulami  zpciowetni.  w  odrużiłicniu  od  pj-aird  naukoioych^hf^dt^eyeh 
objawom  kultury  unu^słowf  j,  myslonia  mctotlycznfgo,  zdającogo  sobło 
samodzielną  sprawę  z  czynności  poznawczych  i  kontrolującego  ich 
wyniki. 

Prawtly  naukowe,  jak  w  ogóle  naukowy  pogląd  na  świat  są 
zawsze  wynikiem  sztucznej  działalności  myślenia,  w  przeciwieiistwie  do 
naturalnej,  bezpośredniej.  Tę  sztuczną  zaś  działalność  myśli  nazywamy 
w  og;i)\v  spekulacyą  (od  speculari,  dociekać,  badać).  Ztąd  widzimy,  źe 
wszelka  nauka,  jako  objaw  myślenia  sztucznego,  jest  wynikiem  spdcif 
lacffi  czyli  myśli  ^pekulacj/jnej.  Jeżeli  niektórzy  termin  ten  sp(»kulacj'i 
stosują  wyląezuie  do  filozofii,  a  w  szczegóhiośei  do  filozofii  dyalekty- 
eznego  idł  uliziiiii  czynią  to  iia  podstawie  jednostromu  go  ł)oj«^«  ia  sp*'- 
kulacyi.  przeciwstawianego  myśleniu  empir\ (  zikmuu.  o])art4*mu  na  do- 
świadczeniu. W  istocie  jednak,  i  najbardziej  empiryczna  nauka  jest 
myśleniem  sztucznem,  wice  spckuhu  yą  tiad  danemi  doświaclczenia : 
inaczej  nie  doprowadzała  by  <ło  poglądów  ogólnych,  do  poznania  pmw 
i  przyczyn  danego  przedmiotu  badania,  lecz  musiała  by  się  ograniczy- 
prostem  regestrowaniem  danych  doświadczenia,  bez  przewodniej  myśli 
i  celów  poznawczych. 

Pomiędzy  zyciowemi  poglądami  i  prawdami  zdr*>wego  rouądku, 
a  ])oglądami  1  prawdami  mukmuśmi  metodycznego  myślenia  (do  których 
naturalnie  zaliczamy  i  wszelkie  poglądy  filozoficzne;,  w\'st^pują  często 
bardzo  rażące  sprzeczności.  Tak  np.  [)ogląd  na  świat  filozoficznej 
krytycyzmu  rozchodzi  si(^  we  wszystkich  prawie  punktach  z  ])Oglądem 
naiwnego  rculi/iim.  S|(rzcczność  ta  dała  iiicjctlnokrotnie  ])()wód  do 
lekceważ<*nia  wszelkiej  w  ogóle  filozofii  ze  statiowiska  zdrowego  roz- 
sądku. Filozof  .Taioiu  wyraził  to  lekceważenie  w  zdaniu,  że  rozum 
iiiozołów  należy  doprowadzić  do  rozsądku  (zob.  str.  l;3i.  Mylą  się  je- 
dnak ci,  którzy  sądzą,  że  owa  sprzeczność  pomiędzy  naturaUiein  i  me- 
todycznem  myśleniem,  |)omiędzy  prawdami  zyciowemi  i  naukowemi 
jest  właściwością  samej  tylko  spekulacyi  filozoficznej.  Do  takiej  bo- 
wiem  sprzeczności  doprowadza  często  metodyczna  spekulacya  i  naj- 
ściślejszych nauk  specyalnych.  Nie  brak  tych  sprzeczności  i  w  naj* 
nowszych  naukowych  teoryach  chemii,  fizyki,  fizyologii.  Najbardziej 
zaś  rażąca  sprzeczność  tego  rodzaju  przedstawia  się  nam  ]>omiędzy 
naukowym  poglądem  astronomów  na  systemat  słoneczny  od  czasów 
KoPKRNiKA,  pomiędzy  ich  teoryą,  że  ziemia  obraca  się  około  swej  osi 
i  około  .słońca,  a  poglącbmi  życiowym  zdrowego  rozsądku,  dowotlzą- 
cym  w  sposób  oczywisty,  że  sltun  e  obiega  ziemi«^  wschodzi  i  zacho- 
dzi. Takaż  .sprzinzność  objawia  się  w  teoryi  fizyologii,  wetUug  której 
np.  barwa  nie  jest  bynajmniej  własnością  widzianego  przedmiotu,  loGK 
skutkiem  podmiotow^^  jego  działania  na  oko,  i  t.  p. 


Diqiti7ed  hv  GooQfp 


§  7,3.     KLASYFIKACYA  OBJAWÓw  UMYSŁOWYCH 


159 


W  ren  s|>i)<('il)  sprzooziiość  j)oiiii»Ml/.y  \vviiikaini  nntnralnfirii,  ży- 
u  Uli  iiłysUuiia  i  j*"go  wynikami  iiictodyc /.neiiii,  iiiuikowciui  przyjąć 
musimy  jnko  fakt,  oparty  na  stojjniowyui  rozwoju  umysłu,  na  różnicy 
pomiędzy  jego  stanem  natury  a  ftUiicm  kultury.  Ponieważ  zaś  po- 
mnie prawdy  wyłącza  wszelką  sprzeczność:  przeto  jasną  jest  rz<»ozą, 
ie  uinysi  ludzki  dążyć  musi  do  usunięcia  i  tej  sprzeczności,  a  celu  te- 
go osiągnąć  może  jedynie  przy  pomocy  krytycznego  rozbioru  przy- 
rodzonych czynników  zdrowego  rozsądku  w  porównaniu  z  czynnikami 
myślenia  metodycznego.  Tylko  na  podstawie  takiego  rozbioru  można 
Me  przekonać:  w  jaki  sposób  z  jcflnego  i  trgoź  sanicf^o  ustroju  umysłu 
mogą  si^  wytworzyć  te  sprzeczne  poglądy  na  świat,  życiowy  i  nauko- 
wy, który  z  nirli  jest  objawem  podmiotowych  złudzeń,  a  który  zbliża 
się  najl>ai dziej  do  prawdy  przedmiotowej.  Jest  to  znowu  jedno  z  za- 
'iau  \vlasc  iw\  ł  h  łilozołii.  ffdyż  żadna  z  nauk  spi  ryalnyeli  ii>ztrzasaniem 
ttj  kwestyi  doti|łł  sit^  nie  zajmowała  i  z  natury  swego  przedmiotu  zaj- 
mować nie  mogła  (§ 

Na  polu  objawów  woli,  stan  natury,  ])rzy rodzony  umysłu  wyraża 
fiię  praktyczną  działalnością,  wywołaną  jedynie  przez  bodźce  pier- 
wotne ustroju  ludzkiego,  a  mającą  na  eelu  bezi)ośrednie  zaspokojenie 
spowodowanych  przez  nią  potrzeb.  Człowiek  określa,  na  tym  stopniu 
rozwoju,  swój  stosunek  do  otoczenia,  do  całości  wyłącznie  pod  w|>ły- 
wem  przedmiotowo  danych  warunków  swego  bytu,  na  podstawie  cia- 
^ych  swoich  poglądów  na  świat  i  życie.  Ztąd  też  motywy  jego  dzia- 
łania mają  charakter  i)rosty,  niezależny  od  refleksyjnego  rozbioru  ich 
ogólnego  znaczenia.  Narzucają  si(j  one  głównie  przez  ]>otrzeby  fizy- 
łzue  i  stosunki  zewnętrzne,  a  nic  wypływają  ze  samowu  du<  J  działal- 
ności nmysłu.  Wskutek  tego  i  energia  osobist  i  opina  się  przeważnie 
i»a  własnościach  tizycznycli  osobnika  na  y-^^o  d(>jrzal(>s«  i,  sile  i  zdro- 
wiu i  daleką  jeszcze  jest  od  dwcj  innysłowcj  sainołlzielnusri,  która 
posiłkuje  si^  własnem  ciałem  i  w  ogóle  wszelkiemi  zasobami  iizyczne- 
gu  bytu,  jako  środkami  dla  urzeczywistnienia  wyższych  celów  życia 
umysłowego. 

Z  tego  też  wynika,  że  w  stanie  natury  organizacye  społeczne 
^^warzają  się  i  istnieją  jedynie  dzięki  potężnym  osobistościom  i  obej- 
mają  zazwyczaj  stosunkowo  szczupły  tylko  zakres  jednostek,  ulegają- 
cych ich  wpływom  osobistym.  Po  za  wpływem  takich  pott^żnych  oso- 
bistości wystę]mje  w  stanie  natury  zbyt  łatwo  walka  o  byt  wszystkich 
przeciw  wszystkim,  jako  wynik  braku  organizaeyi  społecznej  i  świa- 
tioinej  swych  celów  kooperacyi  osobników.  W  związku  zas  z  takiemi 
|)i»*rwutnenu  .sto>unkami  s[)oiecznemi,  imjralność  w  stanie  natury  prze- 
jawia sitj  jeszcze  w  ścisłej  zależnośt  i  od  nawyknień,  obv<  zaj«'>\v,  j>'t- 
gł^dów,  panujących  w  daiiem  społeczeiistwie  pod  wpływem  wydatny  cii 


Digitized  by  Google 


160 


§  7,3.     KLA8YF1KACYA  OBJAWÓW  UMYSŁOWYCH. 


osobistości.    W  o<^ólo,  narziicająco  sie  z  zewnątrz  wyiuaf^ania   spole-  - 
cznv  ^?«'>niją  w  (iziałaniu  j)oiia(l  świadomy  i  samodziohiy  udział  iiidj- 
widiialiiej  energii  w  Hążnoś(  iadi  i  celacli  ogóia. 

Wskntok  kultury  umysłowej  ()l)ja\vy  woli  przyjmują  sTo|niiowo 
charakter  ocbnicimy.  Rotii*ksya  i  samowiedza  rozciągają  i  nad  niini 
swoje  panowanie,  wcielają  w  nie  swoje  wjrozimiowane  dążności,  cele, 
sasady  i  łączą  jo  wskutek  tego  w  szeregi  metodycznie  ze  sobą  powią- 
zane. Tu  już  człowiek  stosuje  samodzielnie  swoją  działalność  prakty- 
czną do  jasno  uświadomionych  potrzeb,  zadań  i  celów  ąycia,  a  czynny 
swój  stosunek  do  otoczenia  określa  już  nie  tylko  pod  wpływem  nawy- 
knień,  obyczajów  i  zewnętrznych  warunków  swego  bytu,  lecz  i  na 
podstawie  refleksyjnej  świadomości  swego  związku  wewnętrznego  z  oto- 
czeniem, swej  zależności  jako  szczegółu  od  f>^<>lu,  swych  obowiązków, 
wynikających  z  jego  stanowiska  i  | u/j  znaczenia  w  całości,  do  któn'j 
nah'ży;  jcdm-ui  słowem  na  jjodslawie  saniowiednej  działalności  stimif- 
»if«r,  poczu(  ia  uioraluc^i^o  \V  ten  sposób  moralnf>sr  staji'  się  juź  saiiit  - 
d/.ii  lurin  i  świadomcm  spełnieniem  wielorakich  zadań  źyciowyiii 
osobnika. 

Wyrazem  zjednoczonej,  kolektywnej  działalności  wielu  osobni- 
k()w  w  stanie  kultury  jest  coraz  szersza  i  bogatsza  organizacya  ży- 
ciowych stosunków  i  praktycznej  działalności  człowieka  Organizacya 
ta,  wynikająca  z  samodzielnej,  autonomicznej  działalności  człowieka, 
jako  osobnika  kolektywnego,  obejmuje  wszystkie  wytwory  społeczne 
natury  ludzkiej,  rodzinę,  społeczeństwo,  naród,  określa  jo  prawme 
i  uzupełnia  nowemi  sztucznemi  wytworami  kooperacyi  ludzkiej,  roz- 
wijającemi  się  na  tle  tamtych,  stosownie  do  komplikujących  się  coraz 
bardziej  stosunków  i  ])otrzeb  życiowych.  W  ten  sposób  owyin  bez- 
jiosrcdium  objawom  /y(  ia  praktycznego  [)rzł'(  iwsta\viaja  się  '>lvi^^'y 
nivt<)(lycznł\  naturalne j  moralności  —  nioralnuść  rclifksyjna,  wytworom 
]>i»  i'\\  (»tnyni  uspołecznienia  samodzielna,  autonomiczna  organizacya 
stosuidiów  s|)ołecznych.  walce  o  byt  wszystkich  przeciw  wszystkim, 
—  świjidoma  swych  celów  kooperacya  wszystkich  dla  wspólnego  urze- 
czywistnienia  zadań  kultuiy. 

2)  NoAvy  szereg  odmian  narzuca  się  nam  W  zakresie  objaw<jrw 
uczucia,  myślenia  i  woli,  gdy  je  badamy  ze  stanowiska  pneUmiaUnt^ek 
czynników,  wywierających  wpływ  na  rozwój  życia  umysłowego,  t.  j. 
ze  stanowiska  otoczenia,  wśród  którego  osobnik  żyje  i  działa. 

Przy  rozbiorze  idei  przedmiotowej  rzeczywistości,  przekoiuUidmy 
się,  że  obejuiujr  ona  trzy  zasadnicze  czynniki,  jako  to:  świat  stnTt/siawff 
czyli  }frzifrod{',  czlowiekti  \  w  końcu  istotę  wft2erhbi/tu^  czyli  Bogn    §  4,:!). 

frzyroda.  czlo\\i<'lv  i  B<')g  to  są  trzy  zasaduicze  ])r'/*  <  łuiiuty 
ototzeuia  ludzkiego;   owego  ogółu,  z  kt4»ryui  każdy  osobnik    ^ "lj4rfri ■ 


§  7,3.     KŁASrFIKACYA   OBJAWÓW  UMYSŁOWYCH.  161 


jako  szczepfół,  pozostaje  w  ścisłej  wewnętrznej  łączności;  trzy  szersze 
kręgi  istniema,  całości,  do  który  cli  pojedynczy  człowiek,  jako  cząstka 
składowa,  z  natury  swojej  należy. 

Bez  względu  ua  bliższe  nzasadnienie  tego  podziału  przedmioto- 
wej rzeczywistości  i  na  wszechstronne  określenie  każdego  z  tyck  czyn- 
iiików  z  osobna^  —  (co  może  byó  jedynie  zadaniem  szczegółowych  ba- 
dań filozofii,  oraz  odpowiednich  nauk  specyalnych),  —  wystarcza  dla 
nas  obecnie  fakt,  niedający  się  zaprzeczyć,  że  życie  umysłowe  czło- 
wieka rozwiało  się  w  przeszłości  i  obecnie  jeszcze  się  rozwija  pod 
wpływem  takiego  właśnie  podziału  ])i  ze(imiotowi'J  i  zt  i  z  y  wistości,  że 
kaidj  z  zaznaczonych  jej  czyiuiik<)w,  działając  na  umysł  ludzki,  po- 
cdjL^a  za  sobą  widoczne  odmiany  w  objawach  jego  uczucia,  myślmia 
i  Woli.  Mosu wilie  do  tego,  który  z  tych  cz^ainików  stanowi  przed- 
miot działalności  umysłowej,  uczucie,  myślenie  i  wola  człowieka  ulega- 
ją róinjTn  dążnościom,  objawiają  się  w  różny  sposób  i  przyjmują 
w  ogóle  odmienny  charakter.  Przekonywa  nas  o  tem  pobieżny  nawet 
pogląd  na  odnośne  dane  życiowego  rozwoju  człowieka. 

Przyroda  stanowi  ogólną  arenę  działalności  ludzkiej  i  obejmuje 
wanmki  materyalne  tej  działalności.  Ponieważ  przyroda,  jako  świat 
zmysłowy,  ze  względu  na  swą  istotę  i  treść,  przedstawia  się  czło- 
wiekowi, szczegóhiiej  w  stanie  kultury,  jako  coś  niższego,  w  porówna- 
nia z  jego  istotą,  jako  hyt  jemu  podwładny,  przeto  działalność  umy- 
słowa w  stosunku  do  przyrody  ina  ua  oku  głównie  panowanie  nad  nią, 
?^poż}tjiowame  jej  czymiików  dla  celów  ludzkich,  witjc  jej  możliAWe 
pełne  i  wszech&Łromie  w  vz  \  skanie,  eksploatacyą  na  korzyść  dobrobytu 
ludzkiego,  w  szczególności  zaś  dobrohi/tn  materyalncijo,  zależnego  od 
stosunku  człowieka  do  i)rzyrody.  Wydobycie  z  przyrody  jak  naj\\'itj- 
kszej  korzyści  w  celu  zaspokojenia  potrzeb  życiowych,  —  oto  natural- 
na dążność  umysłu  ludzkiego  w  stosunku  do  przyrody.  Ztąd  powie- 
dzieć możemy,  że  działalność  człowieka  w  siusunku  do  przyrody  ma 
charakter  utylUamy  (od  utilitas  b  korzyść,  pożytek),  przy  czcm  utyli- 
Uuytm  określamy  jako  wyzysk,  eksploatacyą  danej  treści,  uznanej  za 
środek,  na  korzyść  dobrobytu  osobnika  działającego. 

Odmiennie  przedstawia  się  nam  działalność  umysłowa  człowieka 
w  stosunku  do  innych  ludzi,  Z  rozwojem  kultury  umysłowej,  a  w  szcze- 
g«'>hiości  moralnej,  ustala  się  w  świadomości  ludzkiej  coraz  bardziej 
[»rzekoiianie  o   równości   wszystkich   ludzi  co   do  ich    istoty,  oraz 

0  koniecznej  potrzebie  ws]K31nnści  ich  działania,  k<jO|icracyi  dla  osią- 
gnięcia   wspólnycli  celów   luuzkiego   bytu,  a  zatem   dla  zutliowauia 

1  rozwoju  fizycznego  i  umysłowego  życia  i  zaspokujenia  ri')żuoro- 
dnyeh  potrzeb  zarówno  każdego  pojedynczego  osobnika,  jak  i  wszyst- 
kich razem. 

Stm.  Wit|»  4ł  iłowai.  11 


Digitized  by  Google 


162  §  7,:i.     KLASYtiKACYA  OBJAWÓW  UMYSŁOWYCH. 

To  Hwa  czynniki,  istotna  równość  ludzi  i  potrzeba  it:h  k«M'j)(ra- 
cyi,  oparto  nu  rz('ez^^'istyc'h  wamnkacli  ludzkiogo  hytu.  a  wy&Ujpują- 
ce  w  świadomości  ludzkiej,  więc  i  w  dziojach  ludzkości  z  różną  jasno- 
ścią i  siłą.  —  stanowią  zasadniczo  motywy  praktycznej  działalności 
człowieka  w  stosunku  do  innych  ludzi.  Z  tych  motywów  wynika  c^- 
le  bogactwo  i  rossmaitosó  wytworów  i  organizacyj  Bpokczn^d^  b^ą- 
cych  wyrazem  tej  działalności  człowieka. 

"W  źycin  dziejowem  ludzkości  motywy  te  wył%czają  ta.%  często 
nawzajem  i  staja  w  skutek  togo  przyczyną  wewnętrznych  walk 
społecznych.  W  imię  istotnej  równości  ludzi,  wielu  domaga  się  ró- 
wności bozwzgl«^dnoj  wo  wszystkich  stosunkach  życiowych,  gd}*  tjTn- 
cza^i  ui  zasada  kooi)oracyi  niożo  być  urzocz>'^vistnioną  jedynie  przy 
różności  pracy,  więc  i  !f')żur)ści  znaczenia  społt?ezii<  cro  i  władzy  poj(»- 
dyn*  zych  osobników.  Stosownie  tedy  do  górowania  jednego  lub  dni- 
giogo  z  powyższycli  uiotyw('iw  i  ich  walki  pomiędzy  sobą,  wytwory 
życia  Hpotecznego  j)rzyjmują  odmiemiy  charakter  i  ]iOflU'gają  rozli- 
cznym zmianom  w  dziejach  narodów  i  ludzkości.  W  ogólnym  jednak 
rozwoju  stosunków  ludzkich  występuje  na  jaw  dążność  do  zrównowa- 
żenia i  możliwie  organicznego  zespolenia  owych  dwóch  zasadniczych 
czynników  uspołecznienia  ludzkiego.  W  każdym  razie,  dobrolnft  spo* 
Uczny  narodów  i  ludzkości,  w  przeciwstawieniu  do  ich  dobrobytu  matę- 
ryalnego,  polega  na  życiowem  urzeczjrwistmeniu  owych  zasad :  istotnej 
równości  ludzi  i  ich  celowej  koopcracyi. 

Wszystkie  dążności  i  cele  człowieka,  całą  w  ogf  >le  działalność  ty- 
(  Iową,  wynikającą  ze  stopniowego  zrównoważenia  stosunków  ludzkich 
w  imię  powyższy(.-h  zasad,  obi  juiujemy  jedną  ogólną  nazwą  humanizmu 
lOłl  homo  =  czluv\  i«  k.  huniaiuis  —  ludzki*.  Humanizm  staje  sie  z  te- 
go  stanowiskii  wyi  a/i  ni  normalnego  rozwoju  dzittłahiości  człowieka 
w  stosiuiku  du  innyoli  ludzi. 

Nareszcie  liczyć  się  musimy  z  faktem,  źo  każdy  człowiek 
nnślący  uznaje  istnienie  wyższej  od  siebie  Utoty  wszechbytu,  od 
której  czuje  się  zależnym  tak  fizycznie^  jak  umysłowo.  Wszyscy 
wiemy,  że  nasze  życie  fizyczne  zależy  od  warunków,  nad  któremi 
zapanować  możemy  w  bardzo  szczupłym  tylko  zakresie.  Podobnież 
wszyscy  czujemy  naszą  zależność  od  pewnych  praw  naszego  ustro- 
ju umysłowego,  np.  na  polu  naukowcm  od  praw  logicznego  my- 
ślenia, których  nie  mamy  władzy  zmieniać  według  naszego  upo- 
dobania lub  widzi  mi  się,  lecz  które  zmuszeni  jesteśmy  uznać 
juko  pochodząc!^  z  ogólnej  istoty  wsztn-hb^-tu,  wyrażaja^(ej  swoja 
treść  w  wydaniu  nie  t\'lko  Maszty  cielesnej  orgauizacyi.  Um-^ 
i  w  ustrc^ju  naszego  umysłu  i  w  narzucających  się  naszej  samowit:* 
dzy   praw  jego. 


Digitized  by  Google 


§  7,3.     KLASYflKACYA  OBJAWÓW  UMYSŁOWYCH.  163 


Natikowf,  im-todyczne  oki-eślenir  tej  istoty  wszechbytu  moż»'  uas 
aopiowadzić  do  iiajrozlicznicjszych  \vynil<(')\v.  \Vieni> .  y  'dm  utoż- 
samiają te  istot-  wszechbytu  z  przyrodą  fizyczną,  z  widziahiym  świa- 
tem zmysiowym,  nazjrwając  ją  bądź  materyą,  bądź  naturą,  bądź  nieo- 
9obis<^  duchem,  przenikającym  wszechświat  (materyalissm,  natura- 
lizm, panteizm);  inni,  przeciwnie,  bronią  jej  nadprzyrodzonego  istnie- 
nia, niezależnie  i  po  za  światem  zm3r8łow7m,  jako  ducha  osobistego, 
niemającego  nic  wspohiego  z  przyrodą  (spiritoalizni,  supranatoralizm, 
ddan);  jeszcze  inni  dowodzą^  źe  istota  wszechbytu  jest  duchem  świa- 
ilumym  siebie,  przenikającym  przyrody  i  żyjącym  tak  w  niej,  jak  i  w  sa- 
mym  sobie  (teizm). 

Nie  tu  miejsce  roztrząsać  krytycznie  te  r()zue  poglądy  na 
istotę  wszechbytu.  Przyjęliśmy  za  punkt  wyjścia  naszych  wstępnych 
Ijadań  nad  filozofia  pogląd  uaturahiy,  bfjdący  wynikiem  życiowego  ro- 
-wi)ju  czlu wieka,  a  z  tego  stanowiska  owa  istota  wszecłibytu  nosi  na- 
iw<^  Hoga,  bóstwa.  StoBunck  zaś  człowieka  do  tej  istoty  wyraża  si<j 
w  objawie  umysłowym,  nazwanym  religią  (od  reUgare  =  wiązać,  łą- 
czyć.. Zt%d  wynika,  źe  działalność  umysłowa  człowieka,  jego  uczucie, 
myślenie  i  wola  w  stosimku  do  istoty  wszechbytu  przyjmuje  chara- 
kter reUgijny.  Dobrobyt  człowieka,  wynikający  z  normahoiego  ustosun- 
kowania jego  jednostkowego  bytu  i  istoty  wszechbytu,  jest  dobrobytem 
^g^tiym^  czyli  du^wymy  w  odróżnieniu  od  określonych  powyżej  zasad 
dobrobytu  msteryaJnego  i  społecznego.  Cały  zaś  zakres  działalności 
islowieka  w  storanku  do  istoty  wszechbytu  nazywamy  religijnością, 
Hftjąc  na  uwadze,  źe  idea  istoty  wszechb^lu  jest  transcendentalną^  mo- 
glibyftiuj'  wszystko,  co  się  do  uicj  odnosi  objąć  tenuiuem  transcenden- 
t^ilizmu,  wolimy  jerlnak  pozostać  i>rzy  nazwie  ogólnie  przyst<^>nej 
i  zrozumiałej  religijności. 

3)  Ze  wszystkiego,  cośmy  dotąd  w  s[)rawie  szczegółowej  klasy- 
tikacyi  objawów  umysłowycłi  powiedzieli,  okazuje  się,  że  odmiany  uczn- 
ia, myślenia  i  woli,  wywołane  wskutek  różnych  czynników  podmio- 
towych, więc  naturalna  i  metodyczna,  bezpośrednia  i  sztuczna  dzia- 
Uoceci  umysłu,  podlegają  dalszym,  licznym  odmianom  stosownie  do 
trzech  zasadniczo  różnych  przedmiotów  tej  działahiości. 

I  tak,  uezude,  szukając  zadowolenia  w  swych  stosunkach  do 
przyrody,  do  innych  ludzi  i  do  Boga,  przekształca  te  swoje  realne 
^tcaimki  według  swoich  podmiotowych  ]:)otrzeb  i  pragnień,  doskonali 
je,  idealizuje,  i  wytwarza  wskutek  tego  różnorodne  utylitarne,  humani- 
tarne i  rehgijne  ideały,  jako  różne  cele  i)rzyszłego  rozwoju  stosmików 
życiowych.  Ta  zaś  działahiość  twórcza  w  zaznaczonych  kierunkach 
przejawia  się  inaczej  sposobem  bezpośrednim,  naturahiym,  inaczej  spo- 
sobem sztucznym,  metodycznym. 


164  §  7,3.    &ŁA8YFIKACTA  OBJAWÓW  UMYSŁOWYCH. 

"W  stosunku  do  przyrody  twórczość  umysłu,  w  stauie  natmy, 
przekształca  ją  pod  wpływem  bezpośrednich  potrzeb  życiowych  i  wy- 
twarzą  z  niej  przedmioty,  zadawalające  pierwotny  smak  estetyczny 
osobnika.  Ze  względu  na  stosmiki  społeczne,  człowiek,  przy  pomocy 
tejie  twórczości  naturahiej,  wytwarza  przedewszystkiem  konieczne  śro- 
dki swego  zjednoczenia  z  innymi  ludźmi,  kooperacyi,  środki  objawie- 
nia innym  swej  treści  podmiotowej.  Więc  kształci,  artykułuje  wyda- 
ne przez  siebie  dźwięki,  wciela  w  nie  treść  umysłową,  wytwarza  mo- 
wę, cz\Tii  z  nit!j  narzędzie  wyrażenia  swych  uczuć,  myśli  i  dążności 
y)OL'zya  lu(l()\va\  aby  |)rzy  jej  pomocy  |)rzycz\niić  się  do  i)rzeksztAłco- 
"nia  stosiinkuw  społoeziiycli  wedhig  swoich  ])it'rwotviyeh  ideałów  hum:i- 
julaniych.  W  stosunku  do  Bo^a  twórczość  naturalna  człowieka  wy- 
raża się  w  mitolof^iacli  i  w  kuh  ic  tak  zwanych  rcli<;ij  naturalnych. 
C5o  się  zaś  tyczy  twórczości  metodycznej,  opartej  kulturze  umysło- 
wej, to  znajduje  ona  swój  wyraz  w  świadomem  ujęciu  uczuciowego 
czyli  estetycznego  stosimku  człowieka  <lo  przyrody,  społeczeństwa 
i  Boga,  oraz  w  utworach  wszelkiego  rodzaju,  nadających  odnośnym 
ideałom  człowieka  wszechstronne,  artystyczne  ukształtowanie.  Wszyst- 
kie te  odmiany  w  rozwoju  i  działalności  uczucia  razem  wzięte  stano- 
wią ogólną  hiatoryą  ideałów  rodu  huUMęffo. 

W  zakresie  objawów  myiUnia^  zaznaczone  czynniki  podziału  do- 
prowadzają nas  do  odróżnienia  bezpośredniego,  naturalnego^  j^oglądu 
na  przyrodę,  stosunki  ludzkie  i  Boga  od  pogli^du,  ojiartcgo  mi  mcto- 
dyczuem  zbadaniu  tych  juzcdmiotów  ^\•i(  (lzy,  a  zatem  na  naukach 
[)izyrodniczych,  hunmuitaniych  i  teologicznych.  W  pierwszym  razu- 
zapanują  w  myśleniu  bezpośrednie  wirrz^nia  i  wytwory  tak  zwa- 
nego zdrowego  roz.sądku;  w  drugim,  przeciwnie. — pojęcia  zaczerpane 
ze  źródeł  naukowych,  doktryny,  teorye,  metodycznie  uzasadnione 
i  rozwinięta.  Ogólny  zaś  rozwój  myślenia  we  wszystkich  tych  kie- 
runkach stanowi  historyą  ludzkiej  ohoiaty. 

Nareszcie  i  praktyczna  działalność  człowieka,  wynikająca  z  roz- 
woju m%  różniczkuje  się  w  Ucznych  odmianach  wskatek  zaznacaso^ 
nych  czynników.  Pierwotnej  eksploatacyi  prz\  rody,  W3mikającej  z  bes« 
pośredniego  zas[)okojenia  potrzeb  życiowych  przy  jej  pomocy.  —  prs^ 
dwstawia  się  eksploataeya  metodyczna,  oparta  na  znajomości  praw 
przyrody  i  na  ich  racyonahit  iu  s])oź\ tkowaniu.  jako  środków  do  wy- 
tworzruia  coraz  więk.szegu  dobrobytu  niateryahicgo.  Gospodai-stwo, 
teelmika,  przemysł,  w  ogóle  cały  ttstrój  ekonomii  zuy  życia  ludzkiejj^u.  • 
są  wyrazem  iaki<  j  metodycznej  działabiości  człowieka  w  stosnnku    do  i 
przyrody,    l^odobmeż  widoczną  jest  różnica  pomiędzy  naturalnem  po-  | 
życiem  i  usijołecznieniem  ludzi,  ich  [>ierwotnemi  objawami  koopemc^ 
a  metodyczną  dążnością  do  dobrobytu  społecznego,  wyrażąi%o%  -m^ 


Digitized  by  Google 


§  7,3.    KŁASTFIKACTA  OBJAWÓW  UIITSŁOWYCB.  165 


w  moraliiości  społecznej,  w  celowem  uorgamzowaniu  kooperacj  i, 
w  prawnem  określeniu  stosunków  ludzkich,  w  ustroju  państwowym. 
Odnośnie  zaś  do  istoty  wszechbytu,  do  Boga.  wola  hidzka  podlega 
w  swej  życiowej  działalności  motywom  rcHgijnyin.  Tu  praktykom 
naturalnych  religij,  świadczącym  o  nicwohiicz*  j  uległości  poczucia  re- 
ligijnego człowieka  wzglądem  surowo  poje^tyeli  j>otł.'g  wszcclibytu. 
przeciwstawia  się  działalność  życiowa  oparta  na  co  raz  gł^bszem  i  ja- 
śuiejszem  poj^u  Boga,  jako  Istoty  wszechbytu,  nie  tylko  najpotę* 
iniejszej,  ale  i  najgodniejszej  podziwu,  czci  i  uwielbienia.  Widząc 
w  Bogu  zasadnicze  zjednocz  oni  o  wszelkiego  istnienia,  wi^o  i  wszelkich 
celów  ludzkiego  działania,  człowiek,  stojący  na  wyższym  stopniu  kul- 
toiy  moralnej,  ma  na  oku  przedewszystkiem  swój  stosunek  do  tego 
źródła  iyda  powszechnego  i  spełnia  swe  obowiązki,  wśród  danych 
wanmków  bytu,  w  świadomem  poczuciu  swego  wewnętrznego,  ducho- 
wego związku  z  Bogiem,  a  zatem  w  imię  swych  ostatecznych  zadań 
iyciowych.  W  tej  łączności  z  Bogiem  dopatruje  się  też  warunku  swe- 
^0  naj\\yźszcgo  dolirobytu,  dobrobytu  duchowego.  Jego  moralność 
przyjmuje  charakter  religijny,  t.  j.  p(^(l))Oizj|dknwywa  on  swoje  dzia- 
łanie już  nie  tylko  prawom  przyrody  i  wymogom  !='połecznym,  lecz 
i  tym  najwy  ższym  ideałom  dobra.  Idóre  się  wytworzyły  w  jego  umy- 
śle pod  wpływem  idei  o  Bogu.  Wytwory  społeczne  poczucia  reUgij- 
nego  nie  łączą  się  już  teraz  bezpośrednio  z  naturahiemi  wytworami 
uspołecznienia,  lecz  przyjmują  charakter  samodzielny,  ojiarty  na  je- 
dności wewnętrznych  przekonań  osobników,  na  zgodności  ich  pojęcia 
o  Bogu  i  jego  stosunku  do  ludzkości.  Obok  ustroju  państwowego 
rozwija  się  tedy  coraz  samodzielniej  nowy  ustrój  religijny,  koieióir 
jako  społeczność  duchowa,  dążąca  do  połączenia  wszystkich  ludzi  po- 
między sobą  i  z  Bogiem.  Cała  zaś  powyższa  działalność  praktyczna, 
życiowa  woli  ludzkiej  wyraża  się  widocznie  w  dziejach  ludzkoścd  i  sta- 
nowi {n'zedmiot  filozofii  hisiort/i. 

Alty  ułatwić  czytelnikowi  poglądowe  objęcie  wyłożonej  w  uiniej- 
^<zym  paragrafiL'  klasytikae^n  objawów  życia  umysłowego,  załi^czamy 
na  str.  lO^j  tablicę,  uwydatniającą  zarówno  óziały  zasadnicze,  jak  i  pod- 
działy, oraz  szczegółowe  momenty  tej  klasytikacyi.  8zemat  ten  przed- 
stawia w  kierunku  pionowym,  z  góry  na  dół,  rozUczne  objawy  twór- 
czej, poznawczej  i  życiowej  działalności;  w  kierunku  zaś  poprzecznym 
ułatwia  jasny  pogląd  na  różniczkowanie  tej  działalności  stosownie  do 
jej  przedmiotów:  przyrody,  społeczeństwa  i  Boga,  wyrażających  się 
w  utylitarnych,  humanitamych  i  religijnych  dążnościach  człowieka* 
Okreżlenie  stosunku  filozofii  do  tych  objawów  żyda  umysłowego  poda 
nam  sposobność  bliższego  wyjaśnienia  niejednej  z  pomszanyoh  w  tym 
ogólnym  poglądzie  kwestyj  zasadniczych. 


Digitized  by 


166  §  7,3.     KLASYFIKACTA  OBJAWÓW  UMYSŁOWYCH. 


KLASYFIKAOYA  OBJAWÓW 

Życia   umysłowegfo  człowieka. 


O 

H 

O 

M 

:^ 

Q 

H 

dl 

M 

>^ 
N 
O 


B 

N 

•Ni 


90 


UCZUCIE 


naturalno 


metody 
czno 


Prze- 
kształcenie 
przyrody 
w  celach 
estety- 
cznych 
pod  wpły- 
wem 
potrzeł) 
życiowych. 


Artysty- 

tózne 
przekształ- 
cenie 

przyrody. 


MYŚLENIE 


naturalne 


WOLA 


.naturalna 


Wytworze- 
nie 
środków 
wyrażenia 
treści  pod- 
miotowej 
i  ideały 
humanitar- 
ne pod 
wpływem 
bezpośre- 
dnich 
potrzeb 
życiowych. 


bezpośre- 
dni, natu- 
ralny 
po<,'ląd  na 
prz.>T<)dę. 
Naiwny 
realizm 
zdrowego 
rozsądku. 


Nauki 
przyrodni- 
cze. 


Bezpośro-  Gospodar- 


Artysty- 
czne  wyra 

żenię 
i  ukształ- 
towanie 
ideał(tw 
humanitar- 
nych. 


^  00 


Mitologie 
i  kult 
natural- 
nych reli- 
gii- 


o 

-w 


Ideały 
religijno 
i  ich  arty- 
styczne 
ukształto- 
wanie. 
Poezya 
i  sztuka 
religijna. 


Życiowa 
znajomość 

ludzi  i 
stosunków 

ludzkich. 


Nauki 
humani- 
tarne. 


dnia,  na- 
turalna 
eksploa* 
tacya 

preyrody. 


technika,  '  P  . 

przemysł,  l  ^ 

Ustrój   II  I' H 

ekonomi-   -2  " 
*^  ♦i 

czny. 

o 


Poglądy 
i  wierzenia 
natural- 
nych 
religij. 


Działalność  tw()rcza. 
Zadovoleuio. 
Sitak*. 
Pifkno. 
Ideały  estetyczne. 
Historya  ideałów. 


Nauki 
teologi- 
czne. 


Naturalne 
pożycie 
ludzi 
i  piei'\^'ot- 
no  objawy 
uspolec^ 
nienia. 


Moralność 
8p<^eczn&, 
koopera- 
cya  orga- 
nizowana. 
Ustrój 
prawny, 
paiistwo- 
wy. 


a 

al 

•M  — 

d  ^ 

Ii 

o 


Działalność  teoretyczna. 
Poznanie  jwiata. 
Wiedza. 
Priwdi. 
Iil<>a)y  naukowe. 
Ilirttorja  oświaty. 


Praktyka 
życiowa 
natural- 
nych reli- 
Nie- 
wolnicza 
uległość 
względem 
surowo  po- 
j».'tych  po- 
UtS  przy- 
rody, spo- 
łeczeństwa 
i  wszech- 
bytn. 


Moralność 

relitrijna, 

wypłpya- 

jąca  ze 
świadomo- 
ści ducho- ' 
w  ego 

związku 
człowi^a 
z  Bogiem. 

Ustrój 
religijny. 

Kościół. 


O 


Diiałalnoi<  praktycsna. 

Moralnoić. 

Dobro. 
Ideały  etyczn* 
Pilozofla  hiatoryi. 


li 


§  7,8.    XŁA8TVIXAC7A  OBJAWÓW  UBffYSEOWTCH.  167 

Hl8toxya  TOBiMnlenla  natufalnyeh  1  metodyeziiyelL  otja> 

WÓW  iyoia  limyBlOweg^.  PrzedsUwioiiA  kla^ylikacya  objawów  życia  mny^lo- 
vego  stanowi  pri'>bp  możliwie  pełnego  i  zgodnego  z  neozywistoi^cią  poglądtt  na  «ily 
olou  tych  objawów.  IV>b  takich  nie  oapofykaiay  złiyt  wiole  w  lit>enifur7.o  imukow<>j.  yio- 
żna  nawet  powiedzie*-,  że  próc/  wsponinianyrh  powyż«\j  klaMytikacyj  nauk     f5.  i,  pr/ypisł-ky, 

"b<:'jnnij:ii\V'  I)  w  f7.vś<-\  i  sztuki,  nio  miano  dotąil  na  nkn  o-jr.lnfijo  ^łłttrlM/łti  n:\  ws/ystkie 
wyiłatne  objawy  żyi  ia  iiiiirełowoini  i  icfi  różniczkowanie  /  imnkfu  w Iclwiiia.  jfilnorząco- 
go  w  sobie  orgauiiziiic  puiiiaii»tuvv(!  i  przedmiotowe,  psycliulnyit  zn<>  i  dziejowe  czynniki 
rozwoju  uniy.Hlowego,  .fako  dane,  uwzgl<;dniono  w  naszej  klasyfikacyi,  prócz  szczególniej 
podaahi  nank  i  sstuk  Abystotkłsbą  (sob.  str.  114).  nznaczyuiy  tu  w  kilku  H}owa<'h 
hktoiyą  Tozrusnienia  naturalnych  I  metodycznych  objawów  życia  untynlowego. 

Jnź  ncsmi  średniowtecsml  rozróżniali  dwie  strony  życia  nmyi^lowogo,  kU*re  nazy- 
tmy^toufą  i  irofumią  i-zyli  racyoymhią  (anima  sonsitiTa  et  rationalis).  $Sob.  A.StSck- 
U  piZTto«^ne  powyżej  (str.  146)  dzieło,  T.  II,  681  i  nast.  Podział  ten  powtarza  sjp 
]c$irF.f.  f\io(-  w  formie  zmienionej,  u  Lokka  i  jejro  zwolenników  w  tooryi,  sprowadzaj[\- 
''cj  w-^zy-tkio  olijawy  źyi  ia  umysłowei^o  do  dwórli  złusadniczyrh:  czucia  zwi/słourffo  i  re- 
fkhyi  łsensation.  refle<"fion).  Zob.  wyżej  str.  11:  Lopke.  Kssny,  ks,  II,  rtwl?..  1.  2 
i  ;ł.  W  nowszycłj  «,za?.t(  li  znomi  wprowadzono  rozróżnienie  nicnu  indom ycJi  i  ludomyth 
objawów  umysłowych  vI-ki«nitz.  Schopenhauer,  IIerbart,  IIelmholtz,  Uartmann 
i  lunL)  Zob.  pod  tym  wzgl*^an  P.  R.  Schustbb,  Gibt  €»  unhewtMte  und  vererbte  T()r. 
HdUmgmf  1874.  Wszystkie  te  podziały  olyęte  są  zasadniczo  nanzjin  podziałem  objawów 
nojalowyeli  na  naturtUne  i  mdodffcttie,  betpoirednie  i  turatne  czyli  reflelayjne,  prosie 
i  tttuctnej  gdyś  te  ostatnio  szeregi  zawierają  w  sobie  zarówno  czynnośei  zmysłowe  i  nie- 
ńiadome,  o  ile  te  w  ogóle  istnieją  w  zaicresie  życia  nmyslowegOi  jak  i  czynności  ra- 
cyonalne.  refleksyjne  i  świadome. 

♦"tłówną  zasiądą  rozróżnienia  naturalnych  i  mcfoĄyrzniich  olijawiiw  y--<t  rń/ni'  "i  H- 
kty--zna  pomi''<lzv  śinadmimcią  i  mmotricdzn.  ['ierwsza  i»"^t  ((l-jiiwcm  liatniiiliiwii.  hoz- 
P'>-rc»lmm,  pro-rym  żyria  uiayałowpjro.  witjo  koniecznym,  danym  wraz  z  istnieiiiłjm  umy- 
ślą; samoiciedza  z&3  choć  się  rozwija  na  tle  świadomości  i  bez  niej  wcale  istnieć  nie  mo- 
je, stanowi  jednak  wytwór  knltniy  umysłowej,  rozwijającej  w  świadomości  nową  zdoU 
iieść  zwrotnego,  refleksyjnego  ujęcia  swojej  treści  i  oddziaływania  na  nią;  ~  zdolność, 
któns!)  unysł  sam  praes  się,  w  stanie  prs^yrodzonym  nie  posiada.  Ta  zdolność,  wywiązu- 
jąca się  stopniowo  ze  świadomości,  wśn'>d  pewnych  podmiotowyr  h  i  pr/cdmiotowyi  h  wa- 
runków, wytwarza  właśnie  ostatecznie  objaw  Mattunricdzy,  łtędący  źródłem  wszelkiej  umy- 
słowej snmodzidności,  w  '^ri^łom  pojęriu  tcf^o  -Inwa.  Ztł\d  wynika,  że  cało  życie  uniy- 
.4łowtt  zarówno  j«»jedynczych  osobuikiAw  jak  i  nnrodńw.  wszystkie  łeb  nmicia,  nivśli 
i  dążności  pr/,<^i-tHw  iuj:^  n»żny  charakter  stosownie  ilo  icgu:  czy  w  nidi  d/,ia!a  pro^ta 
iwiwhmość^  tewarzyszł^ea  tylko  z  wiyk.-^zii  Iul>  mniejszą  jasnością  bezpo>rednini  czynno- 
kiom  umysłu,  czy  też  samowicdza^  kierująca  samodzielnie  temi  czynnościami  ua  podsta- 
wie roitaropnego  zrównowaieoia  uczuć,  krytycznego  urobienia  poglądów  na  świat  i  życie, 
ons  sumiennej  dążności  do  spełnienia  zadań  życtowych.  A  na  tern  właśnie,  jak  to  wi- 
dzieliśmy, polega  różnica  między  naturalną  i  metodyczną  dziidalnością  umysłu. 

Do  tego  rozróżnienia  zbliża  si^;  pod  pewnym  względem  Ch.  Wolff,  który  w  swych 
dzielaGh:  Fśyduiiogui  empirica  1732,  i  J'śydtaU)ffia  ratumalis  li^U,  przeciwstawia  ^obie 
dwa  różne  zikre^y  ilziałalno^ci  umysłowej,  v'ńszy  i  wyższy  (pars  interior  et  superior). 
Ale  podział  ten  ma  charakter,  żc  tak  powiem,  organizacyjny,  więc  zaznacza  czynności 
ttałe  umysłu,  wynikające  z  jclto  oi:oliięL'o  ustroju.  I  tak,  do  niż-^zcj  sfery  władz,  po- 
znawczych zali«:za  Wolff  zmysły,  wyobraźnią  i  pamięć;  do  wyższej  zaś  uwagę,  retleksyą 
i  rozum  (mtellectus).  Podolmież  zalicza  w  zakresie  władzy  pożądania  (appotitas)  do  niż- 
Bej  sfery  różne  popędy  zmysłowe,  do  wyżiłzej  zaś  wolę  (zob.  t^^ż  co  do  Wollfa  wyżej 


Digitized  by  Goo 


168  §  7,3.    KŁA8TF1KACTA  OBJAWÓW  UHTS&OWTCH. 


str.  11  i  mst).  KasK  pod«ri  dotjc^r  n&tomiast  stopnioweg^o  roswoju,  doekoii»l«iik  fli^ 
wa^ysUdeh  ^yeh  c^ynnodei,  a  wi^  ma  dunakter  geaetyc&iy  i  histotTcray,  w  ogóle 
wojowy,  ewolucyjny.  Ta  należy  też  w^^pomnieć  o  pouczającem  i-ozniżnienia  nahnie^p^ 
i  re/łcksy^neffo  poznania  ntusj  pnea  Wuin>TA  na  str.  &2  i  naat  jego  SjfsUmaiu  fSianfU 
(aob.  wyżoj  str.  18). 

.lako  uzupełnień if  tydi  p<yeh(»loŁ:ii7.nyc'h  zasad  podziała,  godne  są  nw.i<:'i  p(xizial\ 
dzifjiiw  ludzkości  na  różno  ''poki  ziusiiduitao,  jak  np.  przyjęty  przez  St.  Siuona  epttki 
(/tyauiczne  i  krt/lyczncy  Covi>iSA  na  m*nmotlne  i  refleksyjne  (»pontanćes  et  reflectivo*i|. 
podobnież  ogólnie  przyjęto  odróżnienio  czasów  pierwotnych^  przeditiaiorycsnytk  w  rozwo- 
ju narodów,  od  himtior^eenych,  a  narodów  hmrbanyńiSfUh  od  eyys^UtowanyA^  lub  indU- 
tfDryemycft  i  Awfofyen^fch.  Roubsbau  wprowadaił  równio  powaaodme  daiś  nnróiniMue 
stann  natury  i  stanu  htS^twry^  ale  ideallaował  pierwszy.  Ze  wagl^n  na  te  liistoiTOae 
punkty  widzenia  zol).  S.  Smolikowskieoo:  Przegląd  nowszych  tmiowm  na  polu  baśań 
hittorywu^iatnych^  w  jego  8tudyaeh  krytycsnych  1888,  atr.  88  i  nast. 


n.   Filozofia  i  twórczość. 

Ogóliia  cliarakterysiyka  twórczości 

Jednam  z  najdonioślejszych  faktów  rozwoju  lunys le- 
wego człowieka  jest  niezadowolenie  z  rzeczywistości,  z  da- 
nych realnych  warunków  bytu.  Człowiek  nie  zadawala 
się  tern,  co  jest,  lecz  wytwarza  sobie  wyobrażenia  o  tern, 
co.  według"  niego,  być  pomnno  i  może,  coby  przy  odpowie- 
dmem  urzeczywistnieniu  bardziej  zaspakajało  jego  ró- 
żnorodne potrzeby,  pragnienia  i  dążności,  aniżeli  to,  co 
jest.  Takie  wyobrażenie  o  tern,  co  być  powinno,  co  przy 
swem  ui'zeczywistnieniu  odpowiadałoby  bardziej  podmioto- 
wym wymogom  człowieka,  aniżeli  dana  przedmiotowa  rze- 
czywistość, nazywa  się  ideoiem. 

Z  tego  się  okazuje,  że  wszelka  świadoma  działaln 
mnyslu  ludzkiego,  dążąc  do  urze czy wi tętnienia  tego, 
jeszcze  nie  istnieje  i  co  przez  swoje  urzeczywistnienie  ma 
człowieka  bardziei  zadowolić,  aniżeli  dana  rzeczywis 
wynika  z  poprzedniego  istnienia  w  umyśle  ludzkim  pe 


§  8.     CHARAKTERYSTYKA  TWÓRCZOŚCI. 


169 


wnych  ideałów.  O  ile  świadoma  siebie  samodzielność  przyj- 
muje udział  w  dziejach  tak  pojedynczego  człowieka,  jak 
i  całej  ludzkości)  o  tyle  dzieje  te,  w  istocie  swojej  nie  są 
niczeiii  ijmeni,  Jono  rozwojom  ideałów  ludzkich,  objawem 
ich  stopniowego  urzeczywistnienia  w  życiu. 

Urobienie  ideałów,  jako  wydanie  i  ukształtowanie  no- 
wej treści  zapomocą  wyobraźni,  fantazji,  nazywa  się  twór- 
czościa.  w  od(')żnienin  zarówno  od  c  zynności  poznawczej  mny- 
siu,  dążącej  do  przejęcia  się  tern,  co  jest,  jak  i  od  czynno- 
ści praktycznej,  życiowej,  mającej  na  celu  przystosowanie 
ides^ów  do  rzeczywistości  i  ich  wcielenie  wśród  danych 
wai-unków  bytu  7). 

Ponieważ  człowiek  przy  pomocy  ideałów  pragnie  za- 
spokoić rzecssywiste,  realne  potrzeby  swego  dobrobytu  i  po- 
nieważ nadto  urzeczywistnienie  ideałów  dokonane  być 
może  jedynie  na  podstawio  realnych  warunków  życia; 
przeto  mowy  być  nie  może  o  zupełnem  oderwaniu  idea- 
łów od  gruntu  realnego,  od  tego,  co  człowiek  zmuszony 
jest  uznać  za  przedmiotową  rzeczywistość.  Przeciwnie, 
ideał  rozwija  się  zawsze  i  wszędzie  na  tle  danycli  Rtosnn- 
ków  życiowych  i  jest  w  istocie  tylko  przekształceniem  rze- 
czywistości w  myśli  według  wymagań  uczucia,  więc  wyo- 
brażeniem przyszłej  rzeczywistości,  zdolnej  człowieka  bar- 
dziej zadowolić^  aniżeli  teraźniejszość. 

Wskutek  tego  ideał  nie  zadawala  człowieka,  jako 
idea^  t.  j.  jako  wyobrażenie  doskonałości,  wytworzone  przez 
iimysł  i  istniejące  w  nim  tylko,  lecz  wywołuje  zadowole- 
nie jedynie  w  ścisłym  związku  z  bytem  realnym  człowie- 
ka, jedynie  jako  czynnik  umysłowy,  powodujący  raecjsywiste 
przekształcenie  danych  warunków  życia  według  wymagań 
lunysłn:  więc  jedynie  jako  wyobrażenie  pożądanej  i  dają- 
ctj  się  osiągnąć  przyszłości,  mającej  zasjiokoić  obecne  po- 
trzeby i  pragnienia.  Dla  tego  też  nie  tylko  rozum  kry- 
tycznych myślicieli,  lecz  i  zdrowy  rozsądek  wszystkich  lu- 
dzi potępia  ideały,  niedające  się  urzeczywistnić,  odmawia 
im  nawet  miana  ideałów,  nazywając  je  utopiami,  wytwo- 


Digitized  by  Google 


170  §  8.     CiiAIiAKTEHYSTYKA  TWÓRCZOŚCI, 

raini  samowolnej  lantazyi,  pozbawionemi  wszelkiej  lacyi 
bytu. 

Powyższe  uwagi  przekonywają  nas,  że  zadowolenie* 

wywoływane  przez  ideały,  polega  bezpośrednio  na  u^cze- 
kiwanej  reaLiisacyi  ich  treści,  na  icłi  spodziewanem  urzecMywisinie' 
tim.  Bez  tego  czynnika  realnego,  ideał  staje  się  mrzonką, 
niezdolną  zająć  poważnego  umysłu.  Najfantystycssniejsze 
płody  twórczej  wyobraźni  człowieka  mają  charakter  ro- 
zumny, racyonalny,  mają  seiiH,  tylko  wtedy,  gdy  za  icli 
pośrednictwem  wyraża  się  treść  idealna,  uznawana  za  da- 
jącą się  zrealizować,  za  możliwą  do  urzeczywistnienia 
wśród  danych  warunków. 

"Właściwem  polem  dla  objawu  twórczości  ludzkiej 
i  urobienia  ideałów  jest  poetya,  Miuka^  czyli  w  ogóle  artyzw. 
Wynika  on  z  działania  pewnych  zasadniczych  ideałów 
umysłu  ludzkiego  i  z  dążności  do  poglądowego  udowodnie- 
nia, że  ideały  te  wśród  danych  warunków  ludzkiego  bytu 
urzeczywistnione  być  powinny  i  urzeczywistnić  się  dają. 
Sztuka  jest  w  istocie  swojej  poglądowem  wykazaniem  mo- 
żności urzeczywistnienia  ideałów.  Wyprzedza  ona  przez 
to  ich  praktyczne  mzeczywistnienie  w  samem  życiu. 

Ponieważ  życie  praktyczne  realizuje  ostatecznie  idea- 
ły przez  ])rzystosowanie  ich  treści  do  rzeczywistości  i  przez 
możliwe  pizukształcuiiie  danych  warunków  bytu  stosowTiie 
do  tej  treści ;  przeto  łatwo  się  wydawać  może,  że  głównym 
cennikiem  twórczym  w  człowieku  jest  jego  praktyczna 
działalność  i  osobista  energia,  będąca  jej  duszą.  Na  do- 
\v()d.  że  tak  jest,  ludzie  prakt^-cziii,  i^racujący  nad  rozwo- 
jem dobrobytu  ludzkości,  z  dumą  podnoszą  swe  dzieła,  wi- 
dzialne i  dotykalne  wytwory  energii  osobistej,  jako  świade- 
ctwa owej  pracy  „produkcyjnej",  która,  pozostając  w  za- 
kresie realnego  bytu,  wytwarza  postęp  prawdziwy  na 
wszystkich  polach  życia  ludzkiego.  Temu  praktycznemu 
realizmowi  przeciwstawiają  zazwyczaj  z  pogardą  idea^m 
poetów,  filozofów,  uczonych,  marzycieli,  żyjących  prze- 
ważnie życiem  ducha,  zajmujących  ^ił^  rzeczaim,  pozba- 


Digitized  by  Google 


§  8.     CHARAKTEBTSTTKA  TWÓRCZOŚCI 


171 


wionemi  praktycznej  doniosłości,  nie  dającemi  się  spoży- 
tkować wśród  danych  warunków  życia. 

Zaznaczone  powyżej  źi(')dła  ideałów  ludzkich  i  ich 
stosunek  do  życia  pzaktycznego  wykazują,  o  ile  są  uzasa- 
dnione owe  pochwały  praktycznego  realizmu  i  owo  lekce- 
ważenie idealizmu.  Łatwo  bowiem  spostrzedz,  że  życie 
praktyczne,  bez  przewodnich  ideałów,  przedstawiało  hy 
chaos  osobniczych  dążności  i  czynów,  pozbawiony cłi  pra- 
wdziwej doniosłości  tak  dla  osobnika,  jak  ogółu.  Tylko 
ideały  łączą  szczegółowe  czyny  pojedynczego  człowieka 
w  szereg  logiczny  i  moralny,  zdolny  zadowolić  głębsze 
potrzeby  jego  umysłu  i  serca.  Tylko  ideały  jednoczą  lu- 
dzi ze  sobą  w  jeden  racyonalnie  działający  ustrój  społe- 
czny. Tylko  one  przyświecają  ludzkości  na  drodze  dzie<* 
jów  jako  jasno  pojmowane  cele  postępu.  Takie  zaś  ideały 
ogólne^  humanitarne,  dziejowe,  nie  są  dziełem  praktyków, 
myślących  jedynie  o  zaspokojeniu  bezpośrednio  narzucają- 
cych się  potrzeb  życiowych.  Przeciwnie,  są  one  wynikiem 
głębokiego  poczucia  ogólnej  natury  ludzkiej,  przejęcia  się 
pragnieniami,  potrzebami  i  dążnościami,  wypływającemi 
z  jej  istoty,  a  nie  dającemi  się  zaspokoić  ułudami  życia 
zmysłowego.  Są  one  W3niikiem  rozważnego  zastanowie- 
nia się  człowieka  nad  samym  sobą  i  swojem  przeznacze- 
niem, nad  światem  i  Bogiem  i  i(  h  stosunkiem  do  czło- 
wieka. Ta  wewnętrzna  praca  ducha,  nie  zaś  praca  pra- 
ktyczna, najsumienniejsza  nawet,  uwzględniając  a  jedynie 
bezpośrednie  potrzeby  człowieka,  wytwarza  ideały,  wyno- 
szące się  ponad  dany  szczupły  zakres  rzeczywistości,  ma- 
jące cliarakter  ogólny,  więc  i  oddziaływające  na  ogół. 

W  urobieniu  i  ukształtowaniu  takich  to  ideałów  obja- 
wia się  też  prawdziwa  twórczość  umysłu  ludzkiego.  Na 
nich  wzoruje  się  dopiero  działalność  życiowa.  Ich  treści 
nowej,  sięgającej  daleko  w  przyszłość,  zawdzięczamy  wy- 
chwalane dzieła  realistów,  praktyków,  którzy  sami  jako 
reahści,  praktycy,  nic  nowego  nie  tworzą,  lecz  wprowa- 
dzają tylko  w  życie  pomysły  idealistów,  uizeczywistnia- 


Digitized  by  Google 


172 


§  8.     CHABAKTERYSTYKA  TWOUCZOŚCl. 


ją  tylko  to,  co  tamci  odczuli,  pomyśleli  i  w  si^osób  ogól- 
nie dostępny  wyrazili.  Rcalióci»  praktycy  są  jedynie  pr»er 
twórcami  rzeczywistości.  Nie  ma  powodu  ich  lekceważyć; 
przeciwnie,  należy  im  się  cześć,  gdy  zadania  swoje  speł- 
niają sumiennie  i  umiejętnie.  Ale  prawdziwymi  twórcami 
nowych,  dziejowych  czynników  w  rozwoju  ludzkości  są 
i  byli  zawsze  id&iHicL  Oni  to  torują  dziejom  nowe  drogi, 
wytrwarzają  nowe  cele  działalności  życiowej  i,  niby  budo- 
wniczowie przyszłości,  kreślą  plany  jej  bud(Avy,  wykony- 
wane następnie  w  życiu  przez  praktyk ('» w,  realistów. 

Na  podstawie  takiej  ogólnej  charakterystyki  twórczo- 
ści nie  trudno  nam  będzie  bliżej  określić  stosunek  do  niej 
filozofii. 

1.  Hanka  o  Ideach,  jako  zasada  nauki  o  ideataeh. 

Nazwa  ideału  pochodzi  od  wyrazu  greckiego  i^ia,  tlSoę,  i  oznacza 
dosłownie  wyobrażenie  rzeczy,  zgodne  sn  jej  ideą.  Wyrazowi  zaś  idm 
nadawano  od  dawna  znaczenie  głębszego  i  pełniejszego  poj^ia  rzecajt 
w  odróżnieniu  od  jej  prostego,  zwykłego  poj^ia.  Bliższy  zatem  po- 
gląd na  rozwój  idei^ów,  i  w  ogóle  na  twórczość  umysłu  ludzkiego, 
łączy  się  bezpośrednio  z  poglądem  na  idee  w  ogóle.  Wskutek  tego 
musimy  tu  zdaó  sobie  sprawę,  choć  w  ogóhiych  rysach,  z  treści 
i  doniosłości  nauki  o  ideach. 

Według  filozofii  Platona,  ojca  ideologii,  po  za  otaczającym  nas 
bytem  zmysiowym,  istnieje  byt  tranHccTuieutaliiy,  zawierający  w  sobie 
pierwowzory,  prototypy  (rap5t§etY|iata)  wszelkich  przedmiotów  zmysłr- 
wyeh.  W  ten  sj^osób.  każdy  przedmiot  istnic^je  według  Platona 
w  dwóeli  i'óżnycli  fbrmaeh :  raz  w  formie  zmysłowej,  jako  szczegóło- 
wy, realny  i  niedoskonały  przedmiot,  a  drugi  raz  w  formie  idealnej, 
jako  doskonały,  boski  pierwowzór  szczegółowego  przedmiotu.  Takie 
boskie  pierwowzoiy  przedmiotów  zmysłowych  Platon  nazy^va  właśnie 
idśamu  Z  tego  stanowiska  mówi  on  o  ideach  najrozUczniejszych  obja* 
wów  przyrody  i  działalności  ludzkiej,  np.  o  ideach  stołu,  ognia,  wodj) 
człowieka,  czworokąta,  wielkości,  jedności,  ilości;  o  ideach  zdrowia* 
wiedzy,  piękna,  roztropności,  sprawiedliwości  i  o  najwyższej  id^  do- 
bra, którą  utożsamia  z  bóstwem. 

W  angielskiej,  a  w  częśd  i  firancuskiej  filozofii  17-go  i  18-go  wieku 
(LocKE,  HuMK,  CuNDiLLAC  ctc.)  wyraz  idea  ma  ogólnikowe  znaczenie 


§  8,1.    NAI7KA  O  IDBAOH. 


173 


i^y^  więc  obejmuje  zarówno  toyolńrai€nia,  pojęcia^  jak  i  id§€  w  ści- 
sfem  znaczenin.    Specjalnej  tedy  teoryi  idej  w  przedwstawlemu  do 

wyobrażeń  i  pojęć  u  tych  myślicieli  nie  napotykamy. 

W  nowszej  iilozotii  poglądy  ua  idee  podlegały  zmianom  zasadni- 
czym, jr^ównif  wśkut.  k  i(  h  rozbioru  krytycznego  przez  K.\ma. 

AS  iśwej  Kri/ti/ce  czy  stępo  rozumu  mówi  Kant:  „Platon  bardzo 
traftiie  zauważył,  że  nasza  zdolność  poznawcza  nie  zadawala  się  sa- 
mem zestawianiem  zjawisk  za  pomocą  icli  syntetycznego  zjednoczenia, 
aby  urobić  z  nich  doświadczenie,  lecz  ie  rozum  nasz  sposobem  natu- 
ralnym wznosi  się  do  takiego  poznania,  które  przewyższa  wszystko, 
czego  nam  doświadczenie  dostarcasyó  moźe.^  To  wyższe,  nadempiryczne 
poznanie  opiera  się,  według  Kanta,  na  idMch,  Ideę,  czyli  czyste  (nie- 
zależne od  dożwiadczenia)  pojęcie  rozumu,  określa  Kant  jako  .pojęcie, 
obejmujące  wszystkie  warunki  czegoś  warunkowego^.  Ponieważ  zaś 
wszystkie  warunki  razem  wzięte  (Totalitftt  der  Bedingimgen)  nie  są 
już  zależne  od  innych  waninków  i  nadto  jednoczą  w  sobie  rzecz  wa- 
runkowa rlas  Bedingtei;  przeto  ideę  nazwać  można  „pojęciem  bezwa- 
nmknwem  i  bezwzględnem),  będącem  zanadą  syntezy  czegoś  wanmko- 
wtgo."  W  tern  znaczeniu  idea  jest  „konieczne  j)ojęcie  rozumu,  nie- 
mająoe  odpowiedniego  przedmiotu  w  naszem  poznaniu  zniyslowem," 
lecz  rozważające  wszidkie  poznanie  empiryczne  ze  stauowiiika  «zupei« 
ności  jego  warunków''.  Tej  „zupełności  warunków**  poznania  empiry- 
eznego,  tego  syntetycznego  zjednoczenia  zjawisk,  obejmuja/c^go  wszyst- 
kie ich  warunki,  nie  jesteśmy  zdolni,  w^ług  Kanta,  sobie  wyobrazić 
i  dla  tego  jest  ono  „zadaniem  nierozwiązalnem,**  jest  „niczem  więcej, 
jeno  ideąJ^  „Jeżeli  zatem,  dodaje  Kant,  mówią  o  idei,  to  ze  stanowi- 
ska przedmiotu  dowodzą  za  wUU^  lecz  ze  stanowiska  podmiotu  za  ma- 
to, gdyż  idea,  jako  pojęcie  maceimalnej  żadną  miarą  nie  może  być  od- 
tworzoną m  concreto.^  Wyraża  ona  jedynie  „dążność  i  przybliżenie" 
rozumu  do  pojęcia  przedini<.Lu.  „Zastosowanie  jej  zawsze  jest  ogra- 
niczonem  i  niewystarczającem,  lecz  zakres  tego  zastosowania  nie  może 
być  określonym,  a  wskutok  tego  poznanie  (  lupiryezne  znajduje  się 
zawsze  pod  wpiywem  pojęcia  bezwarunkowej  zu|)ełno.sei.** 

Te  określenia  transcendentalne  idei  znajdują  swe  bliższe  wyja- 
śnienie w  trzech  zasadniczych  ideach  czystego  roziunu,  uznanych  przez 
Kanta,  jako  to:  doata^  iwiat  i  Bóg,  Pierwsza  z  tych  idej  obejmuje, 
według  niego,  .bezwarunkową  jedność  podmiotu  myślącego" ;  druga — 
.bezwarunkową  jedność  szeregu  warunków  zjawiska";  trzecia  zaś, 
•bezwarunkową  jedność  warunków  wszelkich  w  ogóle  przedmiotów 
myślenia.*  „Podmiot  myślący,  mówi  Kant,  jest  przedmiotem  ptyeko^ 
logvi;  suma  wszystkich  zjawisk  (świat)  jest  przedmiotem  nauH  o  iwU' 
m  ikoemologia),  a  pierwotny  warunek  możności  wszystkiego,  pomy- 


Digitized  by  Google 


174  §  8»1.    NAUKA  O  IDEACH. 

śleó  si^  dającego  (istota  wszelkich  istot)  jest  przedmiotem  Uolo0wi 
A  zatem,  czysty  rozum  podaje  ideę  transcendentalnej  nauki  o  dussy 
(psychologia  rationalis),  transcendentalnej  nauki  o  świecie  (cosmologia 
rationaHs)  i  nareszcie  transcendentalnej  nauki  o  Boga  (theolog^  trans* 
soendentalis).^ 

Wyczerpujący  rozbiór  nauki  Kanta  o  ideach  rozumu  czystego 
nie  moiB  być  obecnie  naszem  zadaniem.  W  celu  atoli  bliższego  wy- 
jaśnienia przedmiotu,  który  nas  tu  zajmuje,  musimy  do  niej  dodać  kil- 
ka uwag  krytycznych. 

Przedewszystkiem,  nic  trudno  spostrzedz.  ź('  niw.  w  ukrcsk-niu 
Kanta,  wiszą,  źe  tak  ])uwieni,  mn^tłzy  niebom  a  ziemią,  ])Ozbawioiie 
stałej  podstawy  poznawczej.  Kant  nie  przyznaje  im  wprost  nadzray- 
słowego  bytu,  jak  to  ( z\niil  Platon;  ale  pomimo  to  on  ich  nie  wypro- 
wadza z  danych  doświadczenia,  ani  wewnętrznego,  umysłowego,  ani 
zewnętrznego,  zmysłowego.  Tymczasem,  idee,  jako  powszechne  obja- 
wy, fakta  życia  mnyslowego  człowieka,  muszą  mieć  koniecznie  z  je- 
dnej strony  realną,  przedmiotową  zasadę  w  naturze  i  organizacyi  umy- 
słu, a  z  drugiej  muszą  być  uznane  za  wyniki  czynności  umysłowej, 
wywołane  przez  doświadczenie.  Wszelki,  bezwzględnie,  wytwór  umy- 
słu, z  istoty  swojej,  jest  objawem  współdziałania  tych  dwóch  cisynni* 
ków  (§  4,3  \  Pomimo  jasnego  pojęcia  doniosłości  doświadczenia  w  po- 
znaniu. Kant,  w  swej  nanee  o  transcendentalnych  itleacli  rozerwał 
sztucznie  zaznaczone  czynniki  i  wziął  pod  uwagę  wyłącznie  pierwszy 
z  nieb.  W  skutek  t4'go,  })rzy  całym  jego  głębokomyśhivm  kr\^ycy- 
zniie.  pozostało  l)ez  odpowiedzi  jedno  ze  zasadniczych  jntań  teoryi 
poznania,  a  mianowicie  pytanie:  czy  za^sady  ogólne,  pojęcia,  a  wi^ 
i  ideę,  obejmujące  pewne  szeregi  zjawisk  szczegółowych,  mają  znacze- 
nie przedmiotowe,  czy  też  są  tylko  wytworami  podmiotowemi,  nie  od- 
powiadającymi rzeczywistości  ? 

W  ten  sposób  i  po  Kancie  kwestyę  tę  rozstrzygano  z  dwóch 
różnych  punktów  widzenia.  Fichtb,  Schblłino,  Heobł  i  w  ogóle 
wszyscy  zwolennicy  jednostronnego  idealizmu,  przyjmując  za  podstawę 
nie  doświadczenie,  lecz  wyłącznie  czyimości  logiczne  umysłu,  dowodzi- 
li, że  czynniki  ogólne  idei  mają  byt  rzeczywisty,  istotny,  bezwzglę- 
dny  (absolutny):  w  szczegółowych  zaś  zjawiskach  widzieli  jedynie 
zmienne  i  przemijające  objawy  tych  czynników  ogólnych,  pozbawione 
istotnego  bytu  i  znaczenia.  Przedstawiciele,  natomiast,  realistycznych 
kierunków,  przypisując  szczeiriditwyni  dunym  doświadczenia  bez  po- 
równania wii^kszą  donioslusi  u  sj)rawa(  li  poznawezyeli,  aniżeli  uogól- 
nieniom logicznym,  widzieli  przedmiotową  rzeczywistość  jedynie 
w  szczegółowych  zjawiskach,  działających  na  zmyeiy  (sonsus,  sensua- 
lum)y  idee  zaś,  jako  pojęcia  ogólne,  uznawali  za  wyniki  podmiotowi^ 

Digiti^ed  bv  Goo(7l 


§  8,1.    NAUKA  O  roEACH.  175 

czynności  timysłu,  nie  odpowiadające  rzeczywistości.  Ponieważ  zaś 
zmystowemi  znakami  uogólnień  myślowych  są  słowa,  [)rzeto  z  tego 
stanowiska  utożsamiono  słowa,  wyrazy,  z  samemi  pojęciami  Ofrólncmi, 
z  ideami,  i  przyznawano  im  jedynie  znaczenie  wyrazów  zbioro\^'ycli. 
Taki  pogląd  na  ider*  bierze  swój  pcuzatek  w  wiekach  średnich,  w  na- 
\w  tak  zwanego  nominalizmu  (od  nomen  =  wyraz,  stówo  ,  wcliodzi 
na5t^{>me  w  skład  teoryj  psychologicznych  Lokka  i  Hlmk  a  i  znajdii- 
j«  w  nowszych  czasach  licznych  obrońców  w  indukcyjnycli  logikach 
aogieLskich»  począwszy  od  J.  iSt.  Milła,  i  w  przedstawicielach  empi- 
lycznych  i  realistycznych  kierunków  we  Francyi  i  Niemczech,  po- 
cząwszy od  COHTS^A. 

Jnź  wyżej,  przy  objaśnieniu  poj^ó  ągółu^  nezegółu  i  prawa  (§  6,2), 
zaznaczyliśmy  fakt,  nie  dający  si^  zaprzeczyć,  a  będący  zarazem  ko- 
meczną  podstawą  wszelkich  badań  empirycznych,  że  zjawiska  szcze- 
gółowe przedstawiają  pewną  jednostajnośó  i  typowośó  i  że,  łącząc  się 
ze  fiobą,  wytwarzają  całości,  ogóły,  ustroje,  obejmujące  coraz  szersze 
^'%\  istnienia.  W  takiej  typowo.ści  zjawisk  i  w  ich  syntetycznych 
zjednoczeniach  dany  nam  jest,  jakeśmy  to  tamże  widzieli  i.str.  122 
i  hast.i,  enipii\'czny  materyał  do  określenia  praw  H\yiata  zjawiskowe- 
go. Z  tego  jednak  wynika  zarazem,  że  pojfcia  ogólne,  o  ile  si^  opie- 
rają na  faktycznej  jt  rlunstajności  i  ty])Owości  zjawisk  i  na  ich  realnych 
"Syntezach,  nie  mają  wyłącznie  znaczenia  podmiotowego,  lecz  swoją 
tomią  syntetyczną  odpowiadają  realnym  zjednoczeniom  zjawisk  w  by* 
de  przedmiotowym,  i  nadto,  przy  działaniu  pewnych  waronków,  mo- 
g|  i  co  do  swej  treści  zgadzać  się  z  treścią  owych  syntetycznych  wy- 
tworów świata  przedmiotowego. 

Rozważmy  bowiem  rzecz  tą  nieco  bliżej  ze  stanowiska  konkre- 
tnego.  Jeżeli  wyobrażenie  zmysłowe  o  daiiym  przedmiocie  (np.  o  mo- 
im znajomym  Piotrze,  o  jego  domie,  koniu  i  t.  p.  i  jest  synti^zą  wra- 
ieA  zmysłowych.  o<l powiadającą  realnej  syntezie  owych  rzeczy wi8t3'ch 
czynników,  ktcne  wchodzą  w  skład  tego  ])rzedmiotu  i  wywołują  we 
mnie  odpowicfhiit-  wrażi  iiia;  —  jeżeli,  nast^ljnic  dzięki  tej  zgodności, 
ujśJiiijemy  iirzedniiotowe  znaczeni*'  iiasz\'ch  [u  a  widłowych  wyobrażeń 
o  rzeczach  i  nazywamy  te  wyobrażenia  prawdziwcmi :  —  to  na  jaki<'j 
zasadzie  można  zaprzeczyć,  że  treść  naszych  pojtjć  ogólnych,  zaczer- 
piuia  z  jednorodnej  treści  szczegółowych  zjawisk  i  ich  realnych  zjeduO' 
czeń,  nie  odtwarza  w  formie  umysłowej  właśnie  tcr^o  realnego  zjedno- 
ozeuia  czyli  syntezy,  i  że  wskutek  tego  nie  doprowadza  nas  do  ich  praw- 
(iziwego  poznania  i  zrozumienia?  Konsekwencya  domaga  się  w  tym 
względzie,  w  każdym  razie,  abyśmy:  albo  stanąwszy  na  stanowisku 
sttbjektywizmn,  wraz  z  zaprzeczeniem  przedmiotowego  znaczenia  po- 
li-  ogóbiych,  zaprzeczali  i  znaczenie  przedmiotowe  naszych  kon- 


176 


§  8,1.     NAUKA  O  IDBACH. 


kretnych  \\  ^-obrażeili  o  rzeczach;  —  albo  też,  imiając  przedmioUiw% 
doniosłość  tych  ostatnich,  rozciągali  to.  uznanie  i  do  pojęć  o>^  ;luyoL 

Do  takiego  iiznania  przedmiotowej  doniosłości  pojęć  ogólnych 
(Jo[)rowailza  nas  wreszcie  i  ta  okoliczność,  że  ten  sam  probierz,  który 
nas  przekonywa  o  prawdzie  lul)  ulndiiości  naszych  wjobrażeii,  a  mia- 
nowicie zgodność  i  wzajemna  werytikacya  empirycznych  danych  i  czyn- 
ności iogirznych  f§  4.3  \  znajdnjo  swe  zantosow  anie  i  do  pojęć  ogól- 
nych. I  na  tern  polu  i)rzy  pomocy  tego  próbiei  za  odróżniamy  praw- 
dziwe pojęcia  ogólne  od  ułudnych  i  błędnych.  Świadczy  o  tern  mo- 
żnośó  zastosowania  takiej  wery^acyi  zarówno  do  oderwanych  mate- 
matycznych rachunków  na  polu  mechaniki,  astronomii,  jak  i  do  zasad 
etyki  i  filozofa  historyi  na  polu  życia  praktycznego  i  dziejów. 

Z  takiego  zaś  stanowiska,  pojęcie  ogólne,  jako  wynik  wszech- 
stronnego badania  szczeg^owych  danych,  nie  przedstawia  się  jaż  ty\* 
ko  jako  oderwane  złączenie  wspólnych  własności  i  cech  pewnego  sze- 
regu przedmiotów  lub  zjamsk,  jak  sądzi  nominalizm,  —  lecz  staje 
się  umysłowem  skupieniem  tych  realnych  przedmiotów,  odpowiada- 
jąceni  rzeczywistemu  ich  skupieniu.  Nie  uiy  redy  tu  już  do  czy- 
nienia z  sam<»mi  tylko  absirakeyjuenii  uo</olnienii mi  \)uvmyv\\  wła- 
sności, napotykanycli  w  szezegółach,  lecz  z  lun^^słowi^  syntezą  tych 
danych,  zgodną  z  przedmiotową  rzeczywistością  o  tyle,  o  ile  zgo- 
dność taka  w  ogóle  przez  umysł  ludzki  osiągniętą-  być  może. 

Ezecz  naturahia,  źe  obok  takich  pojęć  og()Inych,  odpowiadają- 
cych rze(  /'v^vistym  syntetycznym  formom  bytu,  istnieją  w  umyśle 
ludzkim  bardzo  często  uogólnienia  myślowe,  mające  charakter  czysto 
abstrakcyjny,  którym  bytu  przedmiotowego  przyznać  nie  można. 
Ale  ma  to  również  miejsce  i  na  pohi  wyobrażeń,  które  także  nie 
zawsze  odpowiadają  rzeczywistości,  lecz  często  uznane  byó  muaz%  jm 
iluzye  i  halucyuacye,  lub  za  wytwory  samowolnej  wyobraźni,  ]]ie<- 
zgodne  z  rzeczywistością. 

Powyższy  ])Ogląd  na  stosunek  wyt\VQi  (')W  umysłowych  w  oguh 
do  j>rze(hni()to\vego  bytu:  mianowicie  zaś  na  st(łsnnek   wi/obrazen  do 
szcz(  gólowyeli  zja\vi.Nk  i  jirzedniiotów,  a  pojrr  ogoLnyeh  do  czynników, 
będącyeh   przyczyną    reahu'go  zjednoc^^enia   i    ustroju   tych  zjawisk 
i  przedmiotów,  stanowi  podstawę  teoryi  o  zasadniczej  x*ównoważiła- 
ści  czyli  paralelitmie  praw  logiczuej  działalności  umysłu  z  prawami 
jednostajności  i  typowości  zjawisk  świata,  czyli  w  ogóle  teoryi  o 
ralelizmie  podnuotowych  praw  myśli  z  przedmiotowemi  prawami  hy^ 
tu.   Tylko  ze  stanowiska  toj  teoryi  staje  się  możliwem  krytycaaae 
uzasadnienie  istotnego  poznania  rzeczy,  oraz  wyjaśnienie  faktów  'jo- 
go stopniowego  rozwoju.    Fakta  te  w^^kazują,  że  sprzeczności  po* 
między   myślą  ludzką  a  rzecz^-wistością,  będące  punktom  wjji^ęm 


§  8,1.    NAUKA  O  IDJBACH.  177 

wszelkich  badań  naukowych,  krytycznych,  rozwiązują  się  coraz  harmo- 
nijniej  dzięki  postępom  wiedzy,  wskutek  stopniowego  przystosowania 
myśli  do  danych  doświadczenia,  oraz  ich  rozbioru  ze  stanowiska 
myilL  Myśl  odnajduje  coraz  bardziej  swoją  własną  treść  logiczną 
w  danych  doświadczenia;  a  dane  te  x>otwierdzaj%  coraz  widoczniej 
prawdziwość  logicznych  czynności  myśli.  A  ta  zgodność  wewnętrzna, 
ten  głęboki  paralelizm  między  myślą  logiczną  i  danemi  doświadczenia, 
wsparty  ciągłą  wzajemną  kontrolą  i  weryfikaoyą  tych  czynników  po- 
znania, zaszczepia  w  umysł  coraz  większe  zaufanie  do  swyc;h  zdolno- 
poznawczymi  i  staje  się  przyczyną  zarówno  coraz  większego  roz- 
>/.t  rzf  iiiiŁ  wiutlzy  empirycznej,  jak  i  coraz  głębszego  logicznego  poję- 
cia jij  treści. 

Pomimo,  że  zasadniczo  równe  znaczenie  poznawcze  ])ojęć  ogól- 
nych i  wyobrażeń  szczegółowych  wynika  w  sposób  oczywisty  z  da- 
nych psychologii  i  krytycznej  teoryi  poznania,  zwolennicy  sensualizmu 
oddają  zawsze  jeszcze  pierwszeństwo  wyobrażeniom  i  ])owołują  się 
w  tym  względzie  głównie  na  ich  bezpośrednią  wyrazistość  i  poglądo- 
wość.  Tjnmczasem  te  własności  wyobrażeń  zmysłowych  nie  dowodzą 
bynajmniej  ich  wyższego  znaczenia  w  poznaniu  prawdy  przedmioto- 
wej. Przeciwnie,  krytyka  poznania  wykazuje,  że  bezpośrednia  wy- 
razistość i  poglądowość  wyobrażeń  zmysłowych  wynika  jedynie  z  pod- 
nuotowej  natury  naszych  zmysłów  i  sama  przez  się  nie  daje  żadnej 
rękojmi  przedmiotowej  prawdy.  Przi  liuiiwają  o  tern  nie  tylko  liczne 
złudzenia,  którym  zmysły  podlegają  pomimo  wszelkiej  w  \  l  azistości 
1  poglądowusci  ich  świadectwa,  lecz  nawet  proste  porównani* •  wrażeń 
"Azrokowycli  i  słuchowych  z  lumkowemi  tt^oryami  fizyki  o  świetle 
i  dźwięku.  Okazuje  się  bowiem,  że  przedmiotowe  przyczyny  tych 
wrażeń,  —  drgania  etem  i  powietrza,  —  nic  są  wcale  podobne  do 
ich  podmiotowych  skutków,  że  w  rzeczywistości,  niezależnie  od  nasze^ 
go  oka  i  ncha,  nie  ma  wcale  ani  światła  i  barw,  ani  dźwięków,  które 
wytwarzają  się  i  istnieją  jedynie  w  nas  samych,  jako  stany  pod- 
miotowe. 

Nasza  bezpośrednia  wiara  w  prawdziwość  świadectwa  zmysłów 
dla  wyrazistości  i  poglądowości  tego  świadectwa  nic  znajduje  tedy 
naukowego  potwierdzenia.  A  jeżeli,  pomimo  to,  wrażenia  zmysłowe, 
jak  w  ogóle  dane  doświadczenia  zewnętrznego,  są  niezbędnym  czyn- 
rukiem  poznania  światki,  i  jeżeli  przy  cah^j  ich  ułudności,  możemy  się 
Fiiemi  posiłkować  w  życiu  i  nauce  bez  obawy  dojścia  do  błędnych 
t^yników:  ma  to  miejsce  nie  dzięki  wyrazistości  i  poglądów- iśt  i  świa- 
'lectwa  zmysłów,  ułudnego  z  luitiiry  ^^NNojrj.  Iim  z  dzit^ki  krytycznemu 
rozbiorowi  tego  świadectwa  i  naukowenm  określeniu  jego  «;tosiinku  do 
świata  przedmiotowego.   A  to  wszystko,  jak  w  ogóle  wszelka  nauka 


Digitized  by  Google 


178  §  NAUKA   O  IDEACH. 

i  krvtyka,  nie  opiera  si«^  bTiut  jiinii(  j  na  saiuora  tylko  ś'v\'iadectwie 
zniy.slow,  lecz  i  na  dany i  U  wt  wiięirziiego  rlif świadczenia,  oraz  na  dzia- 
tahinśei  logicznej  nmyslu,  nznającej  |>e"^m(»  o>/t'>fne  zasady  ])rzewodiiie 
przy  rozl)ioi'ze  i  of-enie  każdego  szezegóiowegu  świadectwa  zmysłów. 
Dla  tego  tci  prawdy  nankowe  rozchodzą  sit^  tak  często  z  prawdami 
źyciowenii  zob.  str.  1.")<S .  a  w  każd^^n  razie  przekraczają  O  widc 
szt'zvi]dy  zakres  wyobrażeń  zmysłowych,  (.'zyimości  logiczne  umysłu: 
urabianie  poj^ć  ogólnych,  sądzenie,  wuio.skowaiiie,  a  więc  i  wszelkie 
teory<^  naukowe,  wnikają  w  istotę  zjawisk,  o  ile  ta  dostępną  jest  dla 
nas,  w  ich  związek  wewnętrzny  i  w  icłi  prawa,  podczas  gdy  bezpo- 
średnie  wyobrażenia  zmysłowe  daja^  w  najlepszjTn  razie  tylko  |>ewno 
j)()j*><)ia  o  stronie  zewnętrzn<.'J  przedmiotów  i  zjawisk,  o  skutkach  ich 
działania  na  naszą  podmiotowość. 

nodajiiiy  tu  jeszcze  p«'łną  'Inniosłości  uwag(^,  że  zasadnicze  po- 
jęcia og('jlnc  naszego  nmvslu  wstw  arzają  si(j  nie  na  podtstawie  wy- 
obiMŻcń  zmyslowyt  h.  Uh  /,  przy  pomiłC>  danych  do.swiadi /.ciiia  wrwiię- 
ti"zn('go.  Dane  tc  nie  |)rzyjmnją  formy  wynbrażeń  zniysiuwych,  a  po- 
mimo to  narzucają  sit^  nam  z  beziiośrediiią  oczywistością,  niedopu- 
jszczn  jącą  żadnej  wątpliwuśi  i  i  T)  do  prawdy  ich  treści,  podczas  gdy 
świadectwo  zmysłów,  jak  to  widzieliśmy  wyżej,  budzi  bardzo  uzasa> 
dnioue  wątpliwości.  Doświadczenie  w«nvn^trzne  wynika  z  przejęcia 
się  podmiotu  własnenii  swomi  stanami,  jako  swemi  stanami.,  -  uic 
lua  tn  tedy  żadnej  przeeiwstawnośei.  mogącej  w  czemkolwiek  osłabić 
wiarogodność  tego  świadectwa.  Wyobrażenia  zmysłowe,  natomiast, 
nie  przedstawiają  się  nam  tylko  jako  nasze  stuuN  wewnętrzne,  ~  czem 
są  w  istocie,  —  lecz  odnoszą  si»^  zarazem  do  świata  zewnętrznego 
i  umiłują  otltworzyć  .j«  go  treść  w  naszym  tmiyśle;  a  pod  tym  wzglę- 
(h'm  właśnie  podlegają  na jrozlicznicjszyni  złudzeniom  i  bez  logicziuj 
krytyki  i  kontroli  za  prawdę  uznane  być  nie  mogą.  Ztąd  pochodzi, 
źł-  pojęcia  og<')lnc,  oparte  na  doświadczeniu  u  r\\  nętrzneni.  są  pewmei- 
sze  i  oczywistsze.  aniżeli  wszelkie  wyobrażenia,  wytworzone  na  pod- 
stawie danyili  doświrsflf/^cuia  zewnętrznego.  Co  więcej,  te  ostatnii' 
tylko  w  zwia/ku  z  tamtemi  stają  się  dla  nas»  zrozumiałemi  należycie 
i  nabierają  chara  U  teru  prawdy  niewątpliwej.  (Zob*  w  tym  względzie 
też  §  \.:\  szczególniej  str.  84  i  nast). 

Tak  lip.  tylko  dzit^ki  doświadczeniu  wewnętrznemu  dochodzimy 
do  ]>ojęeia  ogólnegf>  hi/tiu  do  odróżnienia  naszego  wewnętrznego,  pod- 
miotowt»go,  ograiuezoiu*go  bytu  od  bytu  z<»wnętrznego,  przedmiotowe- 
go, nieograniczonego;  podobnież  tylko  w  doświadczeniu  wewnętTznem 
mają  ^\^oje  żródło  Ogólne  pojt^cia:  «7y.  —  wj*nikająoe  z  poczucia  wła- 
snej osobistej  cTiergii;  :u'ir:kif  yr:n  :fmt}weao,  dostępnego  dla  nas 
bezpośJVilni«»  jedynie  w   uaszcui   wła^ucm  dzialaum;  —  dalej  pojęcia 


§  8,L    NAUKA  O  IDGACH.  179 

(g'>Iiie:  IstoŁif,  ^i^Uego  hytu,  w  przeciwstawieniu  do  powtarzających  sie 
cią^^le  na  nowo  zjauisk,  ich  wspólistnienm  i  naUępHwa,  ich  związku 
^>^^tr'uu  1  t.  i>.  Wszystkie  te  pojęcia  znajdują  dla  nas  swój  typowy 
I>iti  wowzór  w  stanach  naszej  świadomości,  w  danych  wewnętrznego 
floswiadczoma.  Naukowe  zastosowanie  tych  pojęć  domaga  się  ich  roz- 
bioru  i  oJ^r.  śIema  na  podstawie  tych  właśnie  wewnt^trznyrli  pierwo- 
wzorów. Wskutek  krytycznego  uzasadnienia  i  wyjaśnienia,  owo  po- 
w  n*Werają  dla  nas  większej  pewności  od  wszell  u  h  uyu- 

brażeń  szczegółowych  i  służą  nam  nadto  za  podstawę  do  należytego 
zroznmienia  tych  wyohraźeń  i  do  oceny  ich  prawdzi^^■(.s^i. 

I  tak,  ze  stanowiska  kiytyrziuj  teoryi  i>uziiaHia  każde  szcze^V>- 
towe  wyobrażenie  zmy.siuwo  ..loniu,  drzewa  i  t.  p.,  musiał  bym  uznać 
za  wątpliwe  i  ułudne,  jrdylmu  na  pmistawie  wewTi^trzuogo  doświa- 
dczema  nie  przekonał  si,.  o  praw.lzir  o^ólne.jo  pafęcia  bytu  przedmio- 
towego, t.  j.  o  rzeczywistem  istnieniu  świata  zewnętrznego,  i  gdybym 
mi  ti\]  zasadzi.'  nie  wiedział,  źe  owe  wyobrażenia  zmysłowe  wyrażają 
[H  w,^  tre^^e  przedmiotową  w  formie  podmiotowej.  Albo  gdy  widzę, 
^v  sposób  jak  najdokładniejszy  dwa  po  sobie  następujące  zjawiska,  np! 
i^krę,  rzuconą  do  prochu  i  wybuch  prochu:  następstwo  to,  samo  przez 
Mę»  pozostałoby  dla  mnie  nie  wyjaśnioną  zagadką,  gdybym  do  niego 
mo  zastosował  o^ólnsęo  pojęcia  związku  i)rzyezynowego,  '  określającego 
bliżej  stoflunek  pomiędzy  temi  dwoma  zjawiskami.  Piauda,  'że  7o 
pojęcie  ogóhie  nie  rozwiązuje  zrazu  wszelkich  w  tym  względzie  kwt-- 
*tyj;  ale  jeśli  na  podstawie  krytycznego  rozbiuni  doehodzt^  do  ja.ii.  go 
poglądu  na  przyczynowość  w  ogóle,  jako  na  |)rawo  powszechne  swia- 
ta,  natenczas  odnajdujtj  zasndę  do  Miższ.  -o  wyjaśnienia  stosunku  po- 
między  zaznać  zoiiemi  zjawiskami.  Bez  tego  ]>ojęcia  ogólnego  zaś  nie 
Siedziałbym  we^le  jak  się  wziąć  do  badania  tego  stosunku,  z  jakiej 
^trony  go  rozpatrzyć,  (.zego  w  nim  szukać  i  t.  d.  Człowiek  nie  wy. 
kształeony  myślowo  lub  zabobonny  patrzy  na  takie  następstwo  zja- 
^ibk  z  zupełnie  różnego  stanowiska. 

Toż  aamo  odjiosi  si<^  do  wszelkich  w  ogóle  wyobrażeń  szczegóło- 
wych. One  stają  się  dla  nas  zrozumiałcmi  i  mogą  być  i)rzodmiotem 
głębszych  dociekań,  doprowadzającyc  h  do  poznania  ^awdy  w  dain  in 
Mlarefiie,  —  nie  przez  własną  swoją  treść  zmysłową,  leez  jcrl^niie  pi  zy 
pomocy  ogólnych  pojęr  naszego  umysłu,  jako  zasad,  kierującydi  jr.go 
czynnościami  i  nadających  im  charakter  wewnc^trzncj  spójni,  logiczno- 
5*ci  i  prawdy. 

Pomiędzy  pojęciami  ogólnemi.  w  okreslonem  |)Owyżei  zn;i.  zeniii, 
a  ideami  nie  ma  zasadniczej  różnicy.  Jedne  i  di'ugie  są  śmetyczne- 
fai  formami  umysłu,  jcdiioczącemi  w  sobie  szeregi  zjawisk  szczegóło- 
Aych  i  przyjinująccnii  charakter  prawdy  ^irzedmiotowej,  gdy  treść 


Digitized  by  Google 


180 


^  84.     NAUKA  O  IDBACH. 


swoją  stwierdzają  danemi  doświfidczonia,  wykaznjącemi  odpowiednie 
syntetyczne  zjednoczenie  objawów  świata  przedmiotowego. 

Jedynej  róźiiicy  pomiędzy  ideami  i  pojęciami,  niemającej  jednak 
znaczenia  zasadniczego  ze  stanowiska  teoryi  poznania,  dopatzsyć 
można  w  ioJi  róihiym  stopniu  uogólnienia,  a  więo  w  ich  różnym  ob- 
wodzie logicznym,  oraz  w  różnej  doniosłości  idi  treści  dla  życiowyok 
dążnośoi  człowieka.  Mając  na  uwadzę  tę  różnicę,  możnaby  naswAĆ 
idiami  pojęcia  najogólniejsze  nmysłn,  a  więc  najwyższe  i  zarazem 
najdonioślejsze  w  'życiu  ludzkiem.  "W  tern  znaczeniu  mówimy,  w  sa- 
mej i*zeczy,  zazwyczaj  nie  o  j)ojęciach,  lecz  o  ideach,  kienijących  dąż- 
nościami ii-ejo  lub  owego  znakomitego  męża.  wyraża j4(  ych  się  w  tym 
lub  owym  utworze  piśmienniczym,  artystycznym,  w  rozwoju  dziejo- 
wym tej  lu1>  o\vv}  cpriki,  wieku,  narodu  i  t.  p.  Z  tego  punktu  widze- 
nia objaśnia  się  też  ttikt.  źo  wielu  in(')wi  nii*  o  pojęciacłL,  lecz  o  ideach 
Boga,  świata,  duszy,  ludzkości,  wolności  i  t.  p. 

Takie  połączenie  pojęcia  idei  z  pojęciem  doniosłości  jej  treścią 
jej  wartoid  (Wertłi)  ])rzeprowadził  wszechstronnie  filozof  Hebbakt, 
Według  jego  nauki,  idee  nie  mają  zgoła  żadnego  znaczenia  teorety- 
cznego, a  zatem  nie  mogą  być  zastosowane  do  naszych  poglądów  na 
świat  przedmiotowy,  do  metafizyki.  Znaczenie  poznawcze  przypisuje 
on  jedynie  pojęciom.   Przeciwnie,  treść  idej  dotyczy,  według  niego, 
naszego  podmiotowego  poglądu  na  rzeczy  i  ich  oceny  ze  stanowidai 
estetyczneffo.    Taka  ocena  zaś  obejmuje,  w  jego  duchu,  nie  tylko  cssyn- 
niki.  nazyAvaue  zazwyczaj  estetycznenii,  a  więc  ocent^  rzeczy  z  punktu 
widzenia    ich  pit^kua,   artyzmu,  lecz  zarazem  i  ich   ocenę  moralną, 
z  piiiikiu  widzenia  idei  dobra.    Rysem  znamiennym  tak  zwanej  przez 
lleiburta  estetycznej  oceny  rzeczy  jest.  ])nłączcnie  naszych  ])ojęć  i  s^a- 
d(')W  z  uczuciem  uznania,  upodobania,  pochwały  lub  też  wstrętu,  nie- 
upodobania,  nagany  (Beifall  und  Missfallen,  Lob  und  Tadel).  Wszel- 
ka idea  zawiera  w  sobie,  według  tc^go,  zawsze  pewne  uznanie  lub  na- 
gany dla  danej  treści.   Pomięszanie  tej  estetycznej  właściwości  id^ 
z  teoretycznym,  poznawczym  charakterem  pojąó  stanowi,  według  Her- 
barta,  główną  przyczynę  błędów  na  polu  filozofii.  Dowodzi  on,  ^ 
myśliciel,  nadający  8W3nn  ideom  znaczenie  teoretyczne,  posnawcse, 
podobny  jest  do  przekupnego  sędziego,  który  nadwyrężą  ścisłą  pn- 
wdę  dla  swego  subjektywnego  uczucia,  dla  osobistego  upodobania  lub 
wstrętu. 

Za  |)uiil;l  wyjścia  takiego  poglądu  na  idee  poshiźyla  niewątpli- 
wie ta  ukuliczność,  źi'  już  Kant  przypisywał  ideom  iirzeważnie  pra- 
ktyczno, moralne  znaczenie,  zamiast  znaczenia  t(?oreŁycznego,  po- 
znawczego. Ze  "^tanowifka  teoretycznego,  widział  Kant  w  ideach  po- 
wien  rodzaj  „tłoUzmatów",  różniący  cli  się  od  zwyczajnych,  nnHinift^w 


§  8,1.    KAUKA  O  ID£ACH 


181 


tylko  tern,  że  są  wytworami  „nie  osobników,  lecz  samego  roziimii 
cs^stego.^  Z  więzów  idej,  jako  sofizmatów  roziimn,  przekraczających 
zakres  doświadczenia,  według  słów  Kanta,  i  „najmędrszy  wśród  ludzi 
iadną  miarą  wyzwolić  si^  nie  może.**  i,Fo  dlugioh  staraniach  może 
się  jedynie  ostrzedz  bl^ów,  ale  nie  jest  w  stanie  uwolnić  się  zupel- 
iiie  od  narzucającej  mu  się  ciągle  ułudy.^  Przeciwnie,  ze  stanowiska 
praktycznego,  tyraie  samym  ideom  Kant  przypisuje  znaczenie  konie- 
cznych wymagahiików,  czyli  postulatów  (od  posttdare  ss  wymagać,  żą- 
dać) moralności,-  które  uznać  należy  w  zakresie  życia  prakt3xznego 
w  unię  bezwzględności  j>rawa  moralnego. 

Takie  połączenie  ick  i  z  czyriTiikami  otctycznemi  i  moralncmi, 
pozbawia  je  atoli  naturalnorro  i  pierwotnego  znaczenia,  jako  w\y two- 
rów poznawczej  czynności  lunysłu,  jako  pojęć  ogólnych,  jednoczącycii 
w  sobie  szczegółowe  szeregi  i  typy  zjawisk,  a  więc  nadaje  im  zupeł- 
nie no^'y,  zasadniczo  różny  charakter,  domagający  się  oznaczenia  tego 
rodzaju  odrębnych  wytworów  i  odpowiednią  nazwą  charakterystyczną. 
Taką  nazwą  nie  jest  zbyt  ogólnikowy  termin  idea,  lecz  termin  ideały 
z  któiym  oddawna  tak  w  życiu  praktycznem,  jak  i  w  filozofii  łączo- 
no pojmie  pewnej  doskonałości,  odpowiadającej  w^nonogom  podmioto- 
wym, a  więc  osobistym  człowieka*  Owe  idee,  posiadające  pewną  war* 
ioiS  wewnętrzną  dla  człowieka,  estetyczną  i  moralną,  nie  są  już  wła- 
ściwie ideami,  lecz  ideałami.  Nad  nimi  tedy,  w  dalsszym  przebiegu 
naszych  badań,  bliżej  zastanowić  się  musimy. 


1.  Nauka  W.  Wundta  o  Ideaełl.  Fnminin  wrknTinncj  powyżej  zasa- 
dmczej  tożsamości  idej  i  pojęć  og6iny(li.  Wi  ni>t  i)r/ypi-n]*'  im  /.uiiołnio  ri'tżnn  czynność 
w  celnym  rozwoju  poznania.  W  idmch  widzi  ou  wytwory  lo/unm  l \'('rnuiit'f *.  u/tijicł- 
niające  dane  doświadczenia  z  odr»*ł>negu  nadempiryczne^'0  i  syntotycznotro  punktu  widze- 
nia i  przeciwstawia  im  nawet  pojęcia  hipotetyczne,  urabiane  przez  rozs;i<lok  (Vor>tajid), 
a  poBOetające  w  ukteoA  Aktów.  Pogląd  ton  rozw^a  on  we  wspomnianym  (str.  18) 
SyĘUmaeie  fhiofi^  str.  179  i  nast.,  szczególniej  w  nodziale  o  poznania  roznmowem 
(TemnnftokenntDiw),  zob.  t&k  str.  860  i  nast 

Owej  potrzebie  nzapetaumua  danych  doświadczenia,  zawdzięczają,  wedłag  Wundta, 
swe  istnienie  przed ewszystkiem  następigące  trzy  zasadnicze  idee  rozumu,  a  mianowic  io : 
\\  idea  kosmologiczna  przijrorły.  jednocząca  wszysitkie  dane  doświadczenia  zewn»;trzncgo, 
2)  idea  psyrbologirzna  duchu,  jednoi  ząca  wszy<?tkie  dan<»  doświrid^zpriir^  wowncti-znecro. 
i  3)  idoa  ontologiczna.  o  Boy\i.  jf^lnoeząca  zarazem  dane  prz(;iiiaiotuwt  go  i  }łodnuoto- 
wego  doświadczenia,  prayrody  i  ducha,  jako  dwie  różne,  lecz  uzupełniające  .się  nawzajem 
Btnmy  jednio  w  eobie,  zasadniczego  czynnika  wszechbytu.  Ideo  te  Wnndt  nasgrwa 
tiuscendentalnemi,  ponieważ,  według  jego  zdania,  ich  treść  przekracza  nie  tylko  bozpo- 
tredni  zakres  doświadczenia,  lecz  ł  zikres  wszelkich  pojęć  rozsądkn,  mtrząsąjącego 
te  dane. 

To  rozróżnicaiie  Wundta  idej  rozumu  od  pojęć  rozsądhu  opiera  Aq  bezpośrednio, 
bn  dabaąj  kiytyld,  na  tianscendentalizmie  Kanta,  dowodzącego,  jak  to  widzieliśmy  wy* 


182  §  8,1,1.    NAUKA  O  IDIiACH. 

żcj  (str.  173  i  nasr.),  istnienia  wytwo^iw  umysłowych,  kióre  treści  swojej  nie  czerpią 
ani  z  wewnętrznego,  ani  ze  zewn^tr/nego  doświadczenia.  TjmczaaeDi,  aa  obręl>CDi  da- 
nych doświadczenia  i  czynności  nmyslowycli  nad  temi  dnnemi,  istnieje  jiue  ^Uco  martwa 
oiganizaęya,  że  tak  powiem,  anatomiczny  ustrój  umysłu,  który  może  być  w  pz^rbliźenh 
poznany  jedynie  przez  okrcślonio  ezystjch,  beztreściowych  form  działalno-  i  uni  v  le  w*  j 
(np.  wyobraż<'nie,  pojęcie,  sąd,  wniosek  i  t  p.  jako  o<jr*'*lnł>  foimy  myślenia,  /a>1j.  w  ynA 
Ptr.  140  i  nast.).    Ale  fonu  ty.-h  nie  ułożemy  nigdy  uchwyci.-  w  cz}\<tyni  kształcie,  t.  j. 
bez  trrCri:  _  tre.śł-  za.ś,  wypełniająca  tc  formy,  ys-hy  też  tro<r  ifh^j.  jc<t  '/.■x\\-7<-  w^T^i- 
kitiii  żywcuu  działania  umysłu,  ktńre  (n  tl/i;itanir  -taimwi  \vla.-,civ%\v  pr/AHiaaot  w.-.ztlkie- 
go  dn-w  iadczenia.    Dla  tc^o  też  ow  o  ro/.r  ./niruic  idej  rozumu  od  poj»;ć  rozsądiiu  ostać 
się  nic  może  wobec  faktu,  że  wszł-lki«\  przyjmowane  przoz  Kanta  i  Wundta  odręłnie 
idee  loznmu,  a  w  szczególności  ideo:  swiatat  duszy  i  Coga,  muszą  w  t«n  lub  ów  spoaób 
aaczerpać  swą  treść  z  doświadczenia,  a  jeżeli  mają  mieć  dla  umysłu  jakikolwiek  doulo* 
słość  poznawczą,  natenczafi  muszą  być  uznano  co  nsgmnioj  za  pąjęcia  hipotełyame,  dąjące 
się  usprawiedliwić  na  podstawie  zwii^n  lop<  znego  ich  treści  z  pewnemi  danemi  d<v 
(świadczenia,  wewnętrznego  lub  zcwnętrznec^o.    W  przeciwnym  razie,  jjdył»y  się  okazało, 
że  idee  te  mają  w  samej  rzeczy  charakter  liezwzirlędnic  nadempiryczny,  t.  j.  że  nie  mo- 
^>^ą  ł)yć  lo*,'icznie  powiązań**  z  danemi  do>^\vifid<-/<*niB  i  w  nif-zcni  iiio  wyja^iniają  tych  da- 
nyrh:  natenczas  należy  je  uznać  z;t  i)n/,liau  ioiu!  w  ouitl'-  w  >zolkic^ro  znaczenia  pozna- 
wt  zeijo  i  zali<'zyr  do  oweL'()  szeregu  poję.   mętnych,  niewyraźnych,  od  którego  sitj  wy- 
zwala, wedle  możności,  umysł  przywykły  do  ścisłych,  krytycznych  i  naukowych  badin. 
W  jednym  i  drogim  zaś  wypadku,  /'/cc,  jako  wy i wory  działalności  umysłowej,  nie  od- 
różniają si^  zasadniczo  od  poj^. 

Hozerwanie  idej  rozumu  i  pojijć  rozsądku,  dające  się  do  pewnego  stopnia  uspia- 
wiedliwić  z  punktu  widzenia  subjektywiziuu  ICnntn.  pozbawione  jostu  Wundta  tom  bar- 
dziej zasady,  że  on  owym  idoom  rozumu  nie  odm  i\\  ia  w  gruncie  r/pczy  ważnego  znacze- 
nia jioznawt  z.  go.  Pr/.yztiaje  on  wyraźnie,  /.o  sMitcr^  zne  (la/rio^,  i  ro/uinu  znajdują  po- 
parcie w  empirv<  75i\ eh  stosunkarh  wzajcintn^L^o  na  ^icKio  oddziaływania  zjawisk  (enipin- 
fi.  he  WochscIł'(  /.i('liung<Mi)  i  rozwijają  -i<  [  i  iwi  ilosso  pod  kierunkiem  prawa  logicznci:.^ 
wystarczającej  zasady.  (\)  AYię.  cj.  ^\  uudt  przyznaje  nawet,  żo  traktowanie  kwestyj, 
wynikających  z  tych  idej,  samo  przez  >ię  nie  przekracza  granic  posnania,  lecz  zależy  od 
ogólnych  warunków  i  zasad  myślenia  i  poznania  (die  Behandlung  dieser  Fragen  &b6f^ 
scbreitet  an  sich  nifiit  die  Grenzen  d«>s  Erkennent*....  die  ganze  Untersuchung  mit  ihnm 
Htilfsmitteln  wie  Kesuitaten  bloil)t  den  Bodingungon  aller  Krkeuntniss,  den  allgemeiueii 
Dcnk-  und  Erkenntnisspriifipien  untorworfen).  Na  .zem  jednak  opiera  się  w  takini 
ra^e  6w  imH$centl>  ufali nn  id.j  w  przc  iwstawieniu  do  s\ iit.  tyi  znych  dążności  umy>łii 
w  zakresie  najpro.-t^zy.h  nauk  ł'mj>irvrz?i\ .b"'*  ł;''żnica  sprowadza  się  wyłącznie  do  st)»- 
piiri  7i«'dnorz.'nia  .-zylł  uotr.dni.-nia  enjiiiry<vj:y«  li  danych.  Trudno  atoli  poją.-,  z  jaki»-£T" 
powiidu  zjedli. i.ziMiia  wyż>zi',  .»gi 'Inicj^zc  niaj^  l.;. c  hardziej  transcendenfailne,  aniżeli  niż- 
sze, mniej  oL-dne,  ?koro  jedne  i  drugie  opierają  »ię  na  ty.  hże  samych  ogólnych  zasadach 
poznania.  (ZoU.  też,  eo  poAvyżej  się  powied^ało  w  kwesiyi  pojęcia  ognhi  i  szczegółu  §  6^1  V 

W  gruncie  rzeczy,  różnica,  o  kttirej  mówi  Wnndt,  pomiędzy  empiiycznem  pozna- 
niem rozsądku,  niającem,  według  jego  terminologii,  na  celu  pqjąć  (begreifen)  zwiąski 
pomiędzy  zjawii>kami,  a  poznanietn  tran#cendentalnem  rozuiuu,  usiłującem  zgłębić  (ergriln- 
Aen)  te  związki,  sprtiwadza  >i<:  <lo  ri.żni.  y  jiomiędzy  uaukaiui  specyalnemi  i  fll^zofirmml 
dotknięt.j  przez  nas  już  wyżł-.i  (ij  ♦),!  ).  W  istocie,  nauki  speryalne  ogiuniezają  się  zje- 
dno.  /.enicm  i  uogólnieni,  ni  pewnych  tylko  n.ł  .^ol  ni-myi  !ł  szeregów  ziawi«<k :  tilozotia,  n,^- 
toniia>t,  ma  na  oku  z-ednoc/.-nio  w^.:-:;  iki  Ii  /j  twi  k  świata,  w  og{dc  w-zchliytu.  Z  te- 
go jednak  nie  wynika,  jakeśmy  uiniż'-  wykaz^ili,  rożuieu  w  zasadniczych  sroiikach  i  pod- 
situwach  poznawczych  nauk  specyalnych  i  filozofii 


Digitized  by  Gooo' 


§  8,l,s.    NAUKA  O  IDBACH«  183 

2.  Literatura  nauki  o  Ideach.  Wymienieni  powyżej  i§  Ri  )  wyśli- 

cide  wyłożyli  swoje  i>oglł\dy  na  'ulpf  w  na«-r',fpu);\ryr!i  [•int  arlj  - 

?L.iTOx  rozwinął  swą  ideolocrią  gł<h\Tiio  w  ilyalogach:  FedruSf  Paiimnideif  i  2Ve- 
UL  Isadto  nrilf  /\   uwzglndnić  i  Tffimusza  om/,  lizicziio^pulitn. 

(  u  Jo  giuwnych  dził*ł  wsjMinini^nyr  łi  prz»Ml>ra\vi(  i(  Ii  idealizmu  i  realizmu  na  pulu 
luuki  o  idł*a<-li.  zol),  przerrląii  literatury  ua  >Er.  10  i  n:i-t. 

8taisuaJii5ty-(jzna  i  nominalistyczna  nauka  o  idcadL  oparta  na  ił>yrli(iloL'}iziiych  to- 
oiyacb  ŁOKKA,  HTniK'A  i  innyi  h,  znalazła  uajbardzity  kon''<'kwontm)  iHizwini<.*oi(»  w  trft- 
Irtai^ie  Kondtlłaia  O  wrażeniach  emysimfffjeh  (zoh.  wyżry  ntr  12>,  oraz  w  Lm/ic^  Milla. 
w^ponuuanej  wyżej  (str.  125),  ks.  I,  O  imionach,  i  w  dziolo  H.  Talnk  a  De  l  intelfitfmre 
18ńI0^  9K3»gólnii>j  Cz.  U,  ks.  4-ta:  Poznanie  rzccssy  ogtilnj-ch.  rnsokład  polaki  St.  T«>- 
MidZRWSKlEGO  1873.  ^lajnowszy  zaś  wyr/crjinjH.  y  w.yKlad  f  ^  r-j  noiiiiiuili/.tnii.  ...iak.i 
P<Hlstawy  toorri  poznania  i  ps^i^hologii/  podajo  A.  Stuhji  w  dziele:  UmrUis  einar  T/"  '*- 
rie  drr  Xanien  1>^80. 

Kant  roztraą^a  kwi-styą  o  ideach  )2fł<iwnit:  w  traitscnnjri^iul m-j  ibinhlfi/ic  -\v<'j 
Ktytyk'  cii/sUyo  rozumn.  Zdanie  j^iro  o  IMiironi*',  iiir-tliij;i<  ('  s'\r  du-^lnsynio 
[lob.  wyżej  str.  173),  przytaozaiu  tu  w  oryginale:  ^Tiato  limieikte  si-lir  uoii!.  ii;i>s  ua- 
>ere  Etketmtnkskraft  eia  wolt  b»lieres  IłodUifniss  fiiblo,  ais  hloss  i*>^rlieinun^en  n:ic1i 
^tbetiseher  Einheit  za  bnchstabiron,  um  sie  aln  7'>fahrun^  Icsen  zu  kr»nnen,  und  dass 
iuser(>  YemiiDft  oatfirll«:her  Webe  sWh  za  Erkeiuitntsscn  anfschwingo,  die  rtd  woitrT 
gebai,  ais  dasB  ugend  ein  Cłegeontand,  den  ICrfabrimg-  ^cl>en  kann,  jcnialH  mit  ifancn 
congiuimi  konne."  —  Znaczenie  moralne  idej  wykazuje  Kant  w  Kryfifce  inakttfczuftfn 
r0nimv.  niwnież  w  dj/fUektj/cc. 

ś?«  x*^L''>''f<»we  r()ZAvr  i. '  i-'  wylo/onei^o  po<.'l;^'!u  HnuitARTA  /.oU.  n  j''L'o  Alhfoiu  iuf 
prnkttsthe  liolofiophic  ISMN  k-.  1-7 1  Werke,  wyd.  llaiTcii-rciiKi.  T.  \  lll:  d;il<'j  w  jctro 
^^-porimianym  już  wyżej  (str.  l.lt  U.^/^/><V  do  fihtznfi}.  str.  121  i  n  i-^r.  nniz  w  Kin-t/hlnj>f" 
<}lń  filozofii^  str.  44  i  nast.  l*ud  uazwt^  eatclyki  podci^^^a  lierliart  zaruwnu  właściwy  este- 
tykę, jak  i  etyk^,  którą  określa  jako  teoryą  wtuki  nutrahicj  (Togr^^iKlkiiti-^t).  fznauio 
lub  nagana,  łączące  $aą  2  ideami,  wynikają  z  bezpośrednich  sądów  smaku  ((lesehmacki^ur- 
thetle).  Wśród  tych  idej,  Herbart  nadaje  najwi«;kszo  znaczenie  morohi/nty  czyli  etifcztufm^ 
opartym  na  i^ądach  smaku  odno.śnio  do  objawów  wuH.  Do  idej  etycznych  zali'  / 1  pi  r 
af«dniczych:  wewnętnoej  wolności,  do%ikonatoa«.*i,  żyozUwości,  prawa  i  nau^rody  (odwetu) 
c^li  .sprawiedliwości. 

W  n<^>vvs-/\-ch  f^zasaclł  nauk';  '»  \v(Mvnvtrv:n<;j  irnrfnści  {•]*•}  ro/\vii;i  </.<  /A"^>'\n\i'j  zii  t- 
;iy  przyrodnik  i  til(t/,ot"  Lotzk  i  widzi  w  niej  iiirzi't;  lfi(?  iiziiprhiicuj--  w  -/<  lki-  L'(>  m  • 'li  i- 
Ciicznego  objabiiiciiia  zjawi-k  świata.  Zoli.  «>/.>:zeg< dniej  jei;o  MikiuLusutus,  "J-^ie  wyd. 
1872,  ks.  VTIJ,  rozdz.  1  i  ks.  IX,  rozd.  4  i  ó. 

Z  tegoż  stanowiska  współczesny  myśliciel  W.  WiNnELBA>'0  we  wspotunianyeh 
(ser.  18)  Brdudyaeh,  str.  28  i  nast.,  określa  filozoGą  jako  krytykę  konit'<  znych  i  ]Kiwv/4'eh- 
oie  lumanych  wartości  (kritiscfae  Wissenschaft  ron  don  nothwondigeu  un<l  a1l!rfMii('iniriN 
dęcn  Werthcn).  Za  takie  wartosH  zaś  ir/iKije  j>nnr>!i;.  Jnhrn  i  i''<;J:ia>,  a  \wiii,i_' ij.i''. 
»by  filozofia  zajęła  się  ioli  rozldoreni,  dowodzi,  że  w  skład  jej  wchodzą  właściwie  tylko 
tizy  nauki:    lourik  i.  etyka  i  estetyka. 

(lodny  uwaL^i  pogląd  historyczny  na  naukę  o  idr.irh  ziiwit-nj  pr;ica  (  '.  1 1 1 :Y;'r;i;  a, 
Di(  Lfhre  von  den  Id^eu.  Cz.  1.  Zi>r  ( i<  h,i  Jifc  drr  ft!t,  ,tl'lii  r  ls74.  Trói  z  tc^tł 
lirttkiiięta  fu  kwestya  pojęć  o«rńlnych  i  idej  roztr/.ąsanu-  liywa  w  il/ii  kt.-h  fyc/..\.  ych 
teorji  poznania  czyli  lo^fiki  i  ps,\  <  LioIogii.  W  zakrK,s!i?  tyel>  nauk  rcjzwij.ii;!  w  r<'>żuych 
oddeniach  wspomnianą  wyżej  (str.  176)  teoryą  imfaUUzmu  między  myślą  i  bytem  szcze- 
gólniej: ScHŁKiBBMACHBB,  Bbnbke,  Trrndbłknbcro,  Fjchte  mfodszy,  1'łbici,  FBrnNKB, 
LonSf  TiBBBOHZBir,  Dbłbeijt,  WimoT,  E.  DChbino,  Sigwart  i  wioln  innych.   Ich  od- 


Digitized  by  GoogI 


184 


§  8,U    NAUKA  O  IDEACH, 


aoŚDjrch  isaeH  specjralnjch  już  tu  nio  wymień iamj.  Wspomoinor  tjlko,  że  psycho-fizj- 
czną  podstawa  tcgro  paraleliznm  wykazuje  Wukdt  w  nowem  wydaniu  (1892)  swych  Wy- 
kładów o  dt(ftzf/  rzhwieka  i  zwierząt,  str.  480  i  na>r.  Jest  to  za^adn.  ktArą  już  Lkih- 
NITZ  wygłosił  we  \vspomnifłn»>in  (str.  11)  dziele  O  ninysU  ludzkim,  gdy  u\<>vr\  (wyd.  Ja** 
nota,  T.  I,  3Jj:    ».La  iiutuie  des  ełioses  et  la  naturę  de  l  esprit  y  ooncoureut." 

U  nas  przedstawi!  nauki;  o  pojęciach  ogólnych  i  ideach,  w  duchu  głównie  1'latona, 
pi-zy  uwzględnienia  atoli  nowsząj  -filoKofii,  W.  Dzibousztgsi,  we  mponmianj^ch  (str.  37) 
Boetn^tmiadi,  Zob.  sscsególniej  str.  103  i  nast  Str.  122:  .Pojęde  og61&e,  istniąją- 
06  w  mjśli  Boicg,  nazywa  się  ideą.*^  125:  «W8S7Btko  to,  o  czem  mj  tnamj  pojęde, 
ifltiaąje  jako  id«  a  u  umyśle  Bożnu,  a  nasze  pojęcia  nie  są  niczem  imion  ^Iko  bardziej, 
albo  mniej  niedokładnf^m  odbiciem  idej.** 

•Szczegółowy  wykład  nauki  o  idi  ai  li  Ti.atona  obejmie  Logika  Pluiona  W.  Ij  - 
TOsł,AW«KiKr,o.  Dot«d  wy*zły  dwie  pierwszo  części  togo  dzieła:  1.  O  tradycyi  tekstu 
liatona  185)1:    11.    fogU^di/  ,ta  Ing, kr  l'l,itn,>a  1892. 

Ocon«;  kryty<.'zną  nauki  o  ideach  nmmualizmu  i  sensnaUzmu  znaleźć  można:  w  mo- 
jej pracy  o  wspomniałem  dziele  Taine*a  w  WkkUt  )k  62—06  z  r.  1873;  następnie 
w  I.  SKBOCBOWSKnoo  o  wiedzy,  .str»  lOB  i  nast,  132  i  nast,  oras  w  dzide  A.  Baci- 
B0B8KISG0  o  Logico  MiUa,  pnywiedziononi  wyźq  (str.  125X  T.  1,  114  i  nast  Zob. 
również,  oo  na  str.  120  i  nast  powiedzieliśmy  o  «fenomenadi  ogólnych*  ŚMianicuBeo 
i  SnuazKwsKiBoo. 

2.  Idealf  twdrcsość  i  8ztaki« 

Świadomość  różuorodnycli  polrzcl).  cieles^nych  i  umysłowych,  przy- 
rodzonych i  nabytyrh,  rozhiidza  w  człowieku  dijjżuośń  do  ich  rozwa- 
żnego i  mnżliwif  ])fłnł'^()  zasitokojcnia.  W  rozwoju  tej  dążności  pi*zyj- 
mują  udział  dwa  zasadnicze  czymuki,  a  mianowicie: 

I)  wyobrażenie  o  danym  realnym  staniet  uznanym  za  niezada- 
walający; 

2 1  wyobrażenie  o  pożądanym  stanie,  uznanym  za  bardziej  za- 
dawalający. 

Oba  te  wyobrażenia  łączą  się  jak  najściślej  z  pojęciami  ogólne- 
mi,  cssyli  z  ideami,  które  każdy  rozwinięty  umysłowo  człowiek  wytwa- 
rza o  samym  sobie,  o  zasadniczych  czynnikach  swego  bytu  indywidn- 
abicgo,  o  swoich  stosunkach  do  otoczenia,  jak  również  w  ogóle  o  ce- 
lach i  przeznaczeniu  życia  hidzkiego,  o  przyrodzie,  społeczeństwie 
i  Bogu.  Nnsze  potrzeby  i  dążności  wyzwala  j;i  sii^  z  pod  wpływu  bcz- 
pośrodnich,  naturalu\  (  h  popt^dów,  przyjmuji^  Lharakter  wyższy,  odpo- 
wiadający stanowi  kultury  UMiyślowcj  izob.  str.  155  i  nast.\  a  nadto 
zaspokojenir  ich  dokonyAva  sit^  &aiiiowiednie  przy  udzialr  rozunniuj  sa- 
mo<izi"'hiości,  jed>niie  wtedy,  gdy  dan^  położenie  osobiste,  nasz  realny 
stan  w  terainiejbzości  porówn\'wanj\  z  owemi  ideami,  które  się  w  na- 
szym  umyśle  stopniowo  luobiły.  Każdy  człowiek  myślący  pragoift 
być  zupehue  i  w  rzeczywistości  tern,  czem  być  może  i  powinien  w«* 


§  8,2.     IDEAŁ,  TWÓRCZOŚĆ  I  i^ZTUKA.  185 

^hii:  idei.  jaką  posiada  o  sam;yT[n  sobie.  Uczony  ])rap:nił'  hyc''  juawrlzi- 
wym  uczonym;  kupiec — prawdziwym  kupcem,  rzemieślnik  —  praw- 
dziwym rzemieślnikiem  —  stosownie  do  ogólnych  poj^ć,  jakie  sobie 
wytworzyli  o  celach  i  zadaniach  swych  zawodów.  Do  tego  przyłącza- 
ją się  naturalne  szeregi  więcej  hib  mniej  jasnych  i  prawdziwych  po- 
ję6,  jakie  każdy  z  nich  posiada  co  do  warunków  swego  dobrobytu,  co 
do  ogófaiego  przeznaczenia  życiowego  człowieka  i  t.  p.,  wskutek  czego 
każdy  obok  swej  pracy  zawodowej  ma  na  oku  dążności,  wynikające 
z  tych  jego  ogólnych  poj^ó  i  czuje  się  mniej  lub  więcej  zadowolonym 
ze  siebie  i  świata  stosownie  do  tego,  czy  się  zbliża  lub  oddala  od  urze- 
czywistmcnia  ogólnej  treści,  objętej  zaznaczonemi  ideami. 

Z  powyższego  okazuje  się.  jiojęc  ia  on;(')lne  o  naszych  stosun- 
kach osobistych  i  w  o^ólc  o  ś\vic<  ic,  /,astu>o\vane  do  rzc(  Z>'wistości, 
M-ywoiiiją  Nv  nas  różnorodne  potrzeby,  albo  doprowadzają^  nas  co  naj- 
mniej do  jasnej  świadomości  naszych  potrzeb,  lizeezywistość  naszrrr,) 
osobistego  położenia  przedstawia  się  nam  bezpośrednio  zawsze  jaUo 
zbiór  szczegółowych  czynników,  często  na  pozór  zupełnie  przypadko- 
wych, a  zawsze  ograniczonych  warunkami  danej  przestrzeni  i  czasu, 
wśród  którj^ch  żyjemy  i  działamy.  Przeciwniot  nasze  idee,  ])ojęcia 
ogólne  obejmują  daleko  większą  ilość  szczegółowych  czynników  istnie- 
nia, bo  nie  tyUco  napotykane  bezpośrednio  w  danem  miejscu  i  czasie, 
lecz  i  czynniki,  zaczerpane  myśl(|  z  przeszłości,  jako  też  czynniki 
przyszłe,  uznane  za  dające  się  urzeczywistnió  wśród  ogólnych  warun- 
ków realnego  bytu.  Nadto  na  urobienie  naszych  pojęó  ogólnych 
o  nas  wpływa  cała  nasza  wiedza  o  świecie,  ludzkości  i  Bo<xu  i  roz- 
szerza przez  to  jeszcze  bardziej  ich  zakres.  W  ten  si>osób,  nasze 
idee.  nawet  najprawdziwsze,  najbardziej  uzasadnione,  i  nipirycznie  i  lo- 
;^cznie,  zawierają  w  sobie  zawsze,  z  natury  swojej,  treść  rnzl<'i::lejszą 
'  bogatszą,  aniżeli  dostępny  dla  nas  bezpośrednio  w  danej  chwili 
-z4:-zu|>ly  zakres  rzeczywistości.  Nie  można  się  tedy  dziwić,  że  ten 
bezpośrednio  dany  szczegółowy  zakres  rzeczywistości  nie  zadawala 
nigdy  człowieka,  porównywająoego  tę  daną  rzeczywistość  ze  swoją 
ideą  o  ogólnych  czynnikach  dostępnej  dla  niego  rzeczywistości.  Idea, 
pojęcie  ogólne  zawiera  w  sobie  zawsze  treść,  nieurzeczywistnioną  zu- 
pełnie w  danym  szczegółowym  wypadku,  ale  uznaną  za  możliwą  do 
urzecasywistnienia^  za  leżącą  w  zakresie  ogólnych  warunków  bytu. 

Młody  człowiek  np.,  zależny  w  danej  chwili  od  skromnych  wa- 
runków swego  bytu,  ograniczony  w  swem  działaniu,  posiada,  stosownie 
io  swego  wykszta}(  i'nia,  ogólne  pojęcie  o  rozleglejszych  stosimkach 
życiowych  i  o  szerszeni  działaniu  na  społeczeństwo.  Więc  porówny- 
■A'aj%c  swoje  rzeczywiste  pnlożcim-  z  tenii  ogólnemi  poglądami  na  ży- 
cie i  jego  zadania,  czuje,  że  szczegółowe  dauc  chwili  obucucj  me  od- 


Digitized  by  GoogI 


186  §  8,2.     IDEAŁ»  TWÓRCZOŚĆ  I  SZTUKA. 

powiadają  ^ogo  og<')lnej  idei.  Ponieważ  zaś  trość  tej  idei  daje  się,  we- 
dług }L'^o  ])rzf  koii;iiii;i.  iir/(M  z\  w  i^tluć,  więc  wytwarza  się  w  nim  dą- 
żność w  tym  właśnie  ki<  riinku.  Stara  się  tedy  o  ziidanę  danych  wa- 
runków hvlii  na  lej)>z«\  l)ardziei  zadawalające. 

Dotarliśmy  tu  (io  najgłębszego  żi'otUa  owego  niezaprzerzon^^iio 
faktu  psychologicznego,  według  którego  rzeczywistość  w  porównaniu 
z  ideą  wydaje  się  zaAvsze  niezada\\  alającą,  oraz  faktu,  że  im  szerszy 
jest  zakres  treści  idealnej  umysłu,  tern  mniej  zadawalającą  przedsta- 
wia mu  się  dana  bezpośrednio  szczegółowa  rzeczywistość. 

Fakta  te  stanowią  empiryczną  podstawę  wszelkiego  pes^itmu, 
t.  j.  nauki,  dowodzącej,  źe  wszystko  na  świecie  jest  niedoskonaiem, 
nierozomncm  i  złem,  i  że  z  tego  stanu  rzeczy  wyjścia  nic  ma.  Pond* 
mo  to  fałsz  pesymizmu  i  w  ogóle  wszelkiego  zaprzeczenia  rozumu 
w  świecie,  jest  oczywistym.   Pesymizm  naprzód  uogólnia  dany  szcze- 
gółowy stan  rzeczywistego  bytu  boz  wszelkiej  zasady,  twierdząc,  żc 
byt  w  ogóle,  z  istoty  swej  jest  nieroznimiyni  i  zlyni.    To  zaś  w  kon- 
sekwentnym rr-zwnjn   iiiYsli    ]m -zbawia  samego  pesymistę,  jakri  objawii 
ni<'rozniiim' j  i  złrj  i^iutY,   zarówno  io^icziit^o  jak  i  ctyczneg*)  prawa 
do  Słidzenia  o  rzeczach.    Prócz  tego  pcsyniizm  zaprzecza  oczywistemu 
faktowi  dziejowego  przekształcenia  szczegółów,  jednostkowy  cli  In^ów, 
więc  i  danych  warunków  szczegółowej  rz^^czwistości  według  treści 
idei,  łączącej  i  równoważącej,  a  więc  i  doskonalącej  czynniki  szcze- 
gółowe przy  pomocy  ich  stopniowego  rozwoju.   Przez  zaprzeczenie 
tego  faktu  wyrzeka  się  pesymizm  wszystkich  tych  czynników  życia 
i  postępu  umysłowego,  które  stanowią  źródło  kultury  estetycznej,  n*- 
ukowej  i  morabiej  ludzkości,  i  nadto  rozchodzi  się  z  najbardziej  nza- 
sadnionemi  prawdami  umysłu  ludzkiego,  wynikająoemi  z  praw  i  dxia* 
łalności  jego  uczucia,  myśli  i  enei  gii  osobistej. 

Prawda,   wyznać  należy,  że  usunięcie  niczadawakijącego  stann 
i-zc  zywistości  i  jego  przekształcenie  na  stan   zadawalający,  nie  jest 
zuowu  rzeczą  tak  łatwą,  dającą  się  uskutt  i  znić  bez  wszelkiego  wysił- 
ku, jak  sobie  to  często  wyobrażają  lekkomyślni  optymyści.  Wymaga 
ono  stopniow^ego  nrzecz>'wistnienia  nie  istniejących  w  danej  rzeczyv^*i- 
stości  czynników  idei,  t.  j.  \\  vmaga,  o  ile  to  dotyczy  udziału  człowieka 
w  tym  rozwoju  i  udoskonaleniu  rzeczywistości.    -  energicznej  d^a> 
łalności  praktycznej,  w  jasno  określonym  kierunku.   Kierunek  ten  zaś 
zależy  od  drugiego  wśród  zaznaczonych  powyżej  czynników  (str.  18^), 
a  mianowicie  od  wyobrażenia  stanu  bardziej  zadawalającego,  aniidl 
dana  rzeczywistość.    Będzie  to  także  znowu  stan  szczegółowy, 
chodzi  nam  o  przyszłość  w  pewnem,  dostępnem  dla  nas  ukształtow*- 
niu,  a  taką  pi  zyszłość  wyobrazić  sobie  możemy  jedynie  w  konkre- 
tnych, formach  rzeczywistości.  ^Ue  te  konki*etne  formy  rzeczywistości, 


§  8,2.    IDEAŁ,  TWÓRCZOŚĆ  I  SZTUKA.  187 

k'  szczpgółdwe  czymiiki  naszego  istnienia  pofllcgaja  zuiiaiiif,  gfly  so- 
bie wyobrażamy  stan  bardziej  zadawalający  od  danego.  Pożądana 
przez  nas  i  wyczekiwana  rzeczywistość,  będąca  treścią  naszego  wyo- 
brażema  stanu  zadawalającego,  przedstawia  nam  owe  czjrDniki  szcze- 
gółowe w  odmiennem  ustosunkowaniu.  Stosunki  przykre,  niewłaściwe, 
łmdzące  niezadowolenie,  ustępują  stosunkom  przyjemnym,  ze  wszech 
miar  doskonalszym.  To  zaś  nowe  ustosimkowanie  szczegółowych  czyn- 
mków  dokonywa  się  znowu  pod  wpływem  zaznaczonych  powyżej  pojęć 
ogóhiych.  czyli  idej.  Stosownie  do  naszych  ogóhiych  poglądów  na  to, 
co  być  może  i  co  być  powinno,  na  nas  samych  i  nasze  otoczenie, 
pizekształcamy  w  myśli  dane  stosunki  rzeczywistości  i  dochodzimy 
w  ten  sposób  do  wyobrażi  nia  o  nowej,  ró^v^lie  konkretnej  rzeczywisto- 
i.  ale  odpowiadającej  bardziej  tyin  naszym  poglądom  ogólnynij  więc 
naszym  idcom. 

Uwagi  powyższe  wyjaśniają  bliżej  istottj  ideiyht.  Td«'nł  jest.  w  sa- 
mej rzeczy,  jak  to  już  zaznaczono  (str.  1G8  ,  wyobrażeniem  o  tem,  co 
być  powinno,  co  przy  swem  urzeczywistnienia  odpowiada  bardziej 
podmiotowym  wymogom  człowieka,  aniżeli  przedmiotowa  rzeczywi- 
stość. Ale  wyobrażenie  to  wytwarza  się  w  umyśU;  wskutek  nowego 
konkretnego  ustosunkowania  czynników  rzeczywistości  według  pe- 
wnych ogólnych  poglądów  na  istotę,  przeznaczenie  i  cele  ludzkiego 
istnienia. 

Idea.  jako  pojęcie  ogólne,  ma  za  przedmiot  poznanie  zasadni- 
c^ch  casynników,  istoty  dimej  rzeczywistości.  Ona  uwzględnia  wsku- 
tek tego  wszystkie  szczegółowe  odmiany  i  formy  rzeczywistości,  nie 

tylko  bezpośrednio  dane,  ale  i  wszystkie  pomyśleć  si(*  dając(\  więc 
i  wyczi-kiwaue.  oraz  pośredniczące  pomiędzy  danemi  i  wyczi^nIw  aiu  iiii. 
[ 'hi  tego  tf*7.  właśnie  treść  idei  nie  wyt;zri']>uj('  iii^dy  yt'</nr/  tylko 
'xlmianą  rzeczy,  jedną  tylko  jej  formą,  wśrud  wirlu  innych,  równie 
możliwych,  [deai  zaś,  łącząc  się  bezpośrednio  7.  potrzebami  i  dążno- 
-eiami  danego  jednostkowego  osobnika,  <  /dowieka,  ma  za  przedmiot 
czynniki  i  stosunki  tego  osobnika,  jako  cząstki  szerszego  ogółu,  przyj- 
muje zatem  zawsze  formę  szczegółowego  wyobrażenia,  w  przeciwień- 
4wie^lo  pojęcia  ogólnego.  Ztąd  pochodzi,  że  ideał  przedstawia  się  ja- 
ko zasadniczo  podobny  do  juz  znanej  nam  rzeczywistości,  a  zatem  do 
naszych  szczegółowych  o  niej  wyobrażeń.  Bóżnica  między  ideałem 
a  prostem  wyobrażeniem,  zaczerpanem  z  danej  bezpośrednio  rzeczy- 
wistości, polega  tylko  na  tem,  że  to  ostatnie  ma  za  przedmiot  rzeczy- 
wistość teraźniejszą,  ideał  zaś  rzeczywistość  pożądaną  i  wyczekiwaną 
w  przyszłości. 

Już  z  tego  ok]-('slenia  poczalku  i<k'alu,  jako  nowego  ustosunko- 
wania w  myśli  czynników  rzeczywbjtości,  wynika,  że  twórczość  wyo- 


188 


§  8,2.     IDEAŁ,  TWÓRCZOŚĆ  I  SZTUKA. 


braźni,  fantazyi  nic  wydaje  żadnych  bezwzjGjlędnie  nowych  czynni 
myślowych  rzcczyw^istośri,  lecz  polega  jpfl\'nif  na  i^  h  nowł^in  nkszr 
towaniu  wedhip:  potrzt?b  imiyshi.  ożyli,  jak  to  się  okazaio,  według 
jęć  ogólnyrli,         doprowadzających  te  potrzeby  do  naszej  świadomo- 
ści.   W  skład  najwif^kszych  arcydzieł  ludzkiej  twórczości,  więc  i  naj-* 
wanioślejszych  ideałów,  wchodzą  zawsze  jedne  i  też  same  czyimiki 
powszechnej  rzeczywistości,  dostępnej  dla  nas  jako  świat  zewnętrzny 
i  wewnętrzny,  zmysłowy  i  umysłowy.    Twórczość  umysłu  łódzkiego' 
objawia  się  jedynie  w  róźnom  połączenia  i  zjednoczeniiif  w  rótee 
syntezie  niestwarzahiych,  lecz  bezpośrednio  danyoh>  sJd^owych  czyn- 
ników naszej  idei  rzeczywistości. 

Tak  poji^ta  twórczość  umysłu  ludzkiego  zgadza  się  w  zupetnoścL 
z  tern  wszystkiem,  co  nas  uczy  doświadczenie  zewnętrzne,  nauka  em- 
piryczna o  twórczości  w  ogóle,  jako  czynniku  wszechświatowym. 
I  istota  wszrchbyTu,  wszi  t  h władna,  uiczem  nieograniczona,  oprócz  wła- 
sną swą  treścią,  ni»'  stwiirza  nowych  bezwzględnie  składowych  czyn- 
nik<'iw  l)vtu,  nie  wydiij<'  ani  nowych  matt-ryałuw.  ani  nowych  sit  rze- 
czywistości w  ogóle,  l<'cz  przedstawia  nam  swą  niewyczerpaną  źywr  - 
tność  i  potęgę  jedynie  w  nowem  ustosunkowaniu  i  zjednoczeniu  owy*,  ii 
zasadniczych  cz;^iiników"bytu,  wchodzących  w  skład  jej  własnej  treści. 
Istota  bytu.  obejmująca  ogół  jego  zasadniczych  czynników,  nie  była 
i  nic  moie  być  stworzoną,  bo  sama  warunkuje  wszelki  byt  i  wszelkie 
objawy  jego,  a  zatem  i  wszelką  twórcz<^ó.  Ona  jśH,  jaką  byl^  od 
wieków,  i  będzie  na  wieki,  jaką  jeH.  (Mjhyśmy  na  chwilę  tylko  od 
stąpili  od  tej  zasady  i  przypuścili,  że  istota  bytu  kiedykolwiek  by 
lub  będzie  nie  tern,  ozem  jest,  podkopaUbyśmy  ftmdament,  na  którym 
stoimy,  odcięlibyśmy  od  drzewa  powszechnego  życia  ów  konar,  n* 
którym  sami  żyjemy  i  wpadhbyśmy  w  otchłań  niehyłit,  z  którego  źa-, 
dne  sztuki  dyalektyki  już  by  wybawić  nas  nie  mogły.  Świadczą 
o  tern  pritżue,  z  liezmy.^iliKiśeią  graniczące  wysiłki  uowoczesnego  niłiiU* 
zmu  na  fiolu  tilozutii,  szezegf  dniej  Ed.  Hartmanna  i  jego  zwolenników; 

Zn  sztą,   nie  jost  tu  naszem    zadaniem    określać   bliżej  istot 
wszechbytu.    Tylko   dla   ścisłego   określenia  twórczości  musieliśmy^ 
zaznaczyć  niestwarzalnośó  wszystkiego,  co  się  łączy  z.  istotą  bytu.  có 
ma  charakter  zasadniczy  w  naszr  m  pojęciu  rzeczywistości.  Wszystk<^ 
zatem,  co  stworzone,  co  nowe,  co  jest,  a  nie  było,  nie  ma  bjrtu  isto; 
tnego,  zasadniczego,  lecz  wynika  tylko  z  nowej  kombina(^  z  nowegcł 
ustosunkowania  istotnych  czynników  bytu.  To  nowe  ustosonkowaiOłil 
jest  zawsze  tylko  czemś  szczegółowem,  pewną  jednostkową  i  zmier^ 
formą  bytu,  w  porównaniu  ze  stałą,  niezmienną  i  ogólną  jego 
że  tak  jest  i  inaczej  być  nie  może,  dowodzą  tego  prawa  logicme  toS* 
eamoaci   i  i>rawo   empirt/tzne   zachowania  aiłi/.    Prawa  te  uzupełniali 


§  8,2.     IDEAŁ,  TWÓRCZOŚĆ  I  SZTUKA. 


189 


sią  nawzajem  i  weryfikują,  stoaowiiii'  do  w3Tjiagań  krytycznep^o  spra- 
wdziatui  prawdy,  polegającego  na  zgodności  logicznych  i  cmpiiycznych 
czjiiUikt)W  naszej  wiedzy   zob.  wyżej  str.  84). 

Ponieważ  zaznaezoua  teoi-ya  koinbinaeyi,  ustosunkowania  od- 
wiecznych czynników  bytu  w  każdej  nowej  jr^o  formie,  ptnlała 
mejediioki*otnie  powód  do  zupełnie  błędnego  poglądu  tak  na  twór- 
€ao6t  w  ogóle,  jak  i  w  azczególności  na  twórczość  człowieka, 
pneeto  musimy  teoiyą  uzupełnić  jeszcze  kilkoma  dodatkowemi 
awagami. 

Przedewszystkiem  odróshuó  musimy  łworex4  ustosunkowanie  da- 
nych czynników  od  ich  mechanicznej,  hezpośredniej,  mniej  lub  więcej 
przypadkowej  kombinacyi.  Kombiuacyą  mechaniczną  asczegółowych 
csymiików  napotykamy  w  każdym  chaotycznym  ich  zbiorze,  a  wi^ 
w  ich  konglomeracie.  Za  przykład  służyć  może  pierwsza  le- 
psza bezładna,  nielorenina  kupa  kamieni.  Twórczość  zaś  uwydatnia 
się  wtedy,  gdy  kombinacya  stanowi  ladj  porządek,  w  ogóle  ustrój, 
kt<')ryni  ezyiuiiki  szczegółowe  przystosowane  ?ą  nawzajem  do  siebie 
1  sj>elniają  w  całości  odpowiednią  funkeyą.  Kombinacya  taka  jfst  mo- 
żiiwą  jedynie  wskutek  działania  myili^  idei,  bo  tylko  myśl  zdolną  jt  st 
objąć  mnóstwo  odosobnionych  szczegółów  i  wyznaczyć  każdemu  od- 
powiednie miejsce  w  zjednoczonym  ustroju  całości. 

Ten  czynnik  myśli,  idei,  można  też  w  sposób  przekonywający 
wykazać  w  każdej  kombinacyi  twórczej.  Okazuje  się  bowiem,  że 
bezładny  konglomerat  równa  się  zawsze  sumie  swych  składowych 
tisynników.  Kupa  stu  kamieni  równa  się  stu  kamieniom  i  nic  więcej. 
Tymczasem,  kombinacya  twórcza  zawiera  w  sobie  czynnik  dodatkowy, 
nadający  całości  wartość  nową,  której  nigdy  określić  nie  można  za 
pomocą  prostej  sumy  składowych  czynnikc^w.  Jeżeli  z  tychże  sa- 
mych stu  kamieni  układamy  figurę,  — •  koio,  k\\  adiat.  krzyż,  —  na- 
tenczas niauiy  przed  sobą  now  y  realny  utwór.  kt('>i  \  i  M/ui  .się  od  bez- 
ładnej kupy  tem,  że  równa  sie  już  nie  tylko  siu  kaniifiiioni.  lecz  stu 
kamieniom  -|-  x,  —  bu  kamit»nie  te  przez  sw(')j  nowy  układ.  \v\Tażają 
coś  nowego,  czego  kupa  nie  wyraż^ila,  i  są  obeciiii'  w  tym  układzie 
rzeczywiście  czemś  nowem;  każdy  z  nich  bowiem  jest  integraboią 
cząstką  całości  i  spełnia  w  niej  pewną  itinkcyą 

Czemu  jednak  zawdzięcza  swe  istnienie  ta  nowa  całość,  nie  bę- 
dąca już  sumą  swych  składowych  czynników?  Ozem  jest  ów  czynnik 
dodatkowy,  owo  s:?  Jasną  jest  rzeczą,  że  tu  jak  na  dłoni  przed- 
stawia się  nam  myit,  idta  koła,  kwadratu,  krzyża,  jako  czynnik  <wór- 
eiy,  który  powołał  do  istnienia,  jeśli  nie  nowe  składowe  czynniki  by- 
tu, —  nowe  kamienie,  —  to  w  każdym  razie  nową  kombinacyą  tych 
danych  czynników;  taką  kombinacyą,  która  myśl  tę  wyraża,  a  bez  tej 


Digitized  by 


190  §  8,2.     IDLAŁ,  TWÓliCZOŚĆ  I  SZTUKA. 

myśli,  sama  przez  się,  [)rzi'z  prosto,  bezładne  skupienie  tychże  samych 
czynników,  nipjdy  by  nie  powstała. 

Wiadomo,  że  w  imię  nialodnsznoł^o  /,apr/.(  (  zrnia  myśli  we  wszech- 
bycie chciano  takie  twórcze  koniliinacyt'  jf/^o  czyiiiiików.  iiarzu«  aju<  < 
się  umysłowi  Indzkiemu  w  prawidłowym  uklafl/ie  cząsteczek  kryszta-  ^| 
hXf  nastanie  w  celowem  ustosunkowaniu  pierwiastków  każdego  orga- 
nizmu, a  tern  bardziej  we  wspaniałym  ustroju  wszechświata,  wyjadę 
koniecznie  drogą  mechaniczną,  jako  wynik  nieskończonej  liczby  priif- 
padkowifch  kombinacyj,  którym  jakoby  składowe  czynniki  wszechbytu 
same  przez  się  —  bez  działającej  w  nich  myśli,  ^  podlegały.  Wśród 
tej  nieskończonej  liczby  kombinacyj,  mówią,  zdarzyła  si^  szczęśliwie 
istniejąca,  dając  początek  obecnemu  ustrojowi  wszechbytu. 

Kie  mogąc  siq  zająć  szczegółowym  rozbiorem  tej  machanicznej 
hipot<'zy,  zaznaczymy  jedynie  to,  co  w  obronie  twórczej  myśli  po- 
wiedzieć tu  musiiiiy,  a  mianowicił',  że  wspomniana  hipoteza  opiera 
się  naprzód  na  idei  pierwiastkowego  r/oiosn,  nieładu,  —  idei.  kt'')iH<iiiv 
już  wyżej  scharaktervz(Avali.  juko  ohjaw  ehuotyeziiego  w  sobie  urny  siu. 
od  której  w  rzeczywistości  jirzejśeia  do  jiorzadku.  ładu.  ustroju  świata 
nie  ma  zob.  str.  IHi  i  iiast.i.  Nastę[)nie  widoczną  jest  rzeczą,  że  [)ró- 
ba  takiego  przejścia,  zawarta  w  tej  hipotezie,  wynika  z  zastosowania 
rachunku  prawdopodobicnistwa  do  pierwotnej  chaotycznej  kombi- 
nacyi  pierwiastków  bytu^  a  to  jest  czynnik  myślowy,  dający  się  ns])ra- 
wiediiwió  jedynie  przy  uznaniu  w  bycie  co  najmniej  takiej  myśli,  jaka 
się  wyraziła  w  genialnych  twórcach  tego  rachunku.  W  każdym  razie, 
hipoteza  powyższa,  obok  pierwotnego  chaosu,  uznaje  zarazem  istnienie 
w  bycie  czynnika  racyonalnego  matematycznej  prawidłowości;  a  czyn- 
nik ten,  obejmując  wszystkie  rozstrzelone  pierwiastki  chaosu,  nie  mo- 
że istnieć  w  żadnym  z  nich  z  osobna,  lecz  stanowi  nową  dodatkową 
zasadę,  jeihioe/arą  i  skupiającą  w  sobie  te  j)ier«iastki.  i  to  w  sposób 
myślowy,  ra<  luiiiku  mateniatyi  znef^o  Tak  tedy  czymiika  twórczej 
myśli  i  ta  hi|)Oteza  z  u?>ti(>Ju  światii  wynigować  uie  jest  zdolną. 

Jak  każdy  kiyształ,  ulegająe  prawom  mateiiiaTyi  znym  w  ukła- 
dzie swych  cząstek:  jak  każdy  organizm,  przedstawiając  wzajemne 
uzupełnienie  swych  findvcyj  na  korzyść  całości,  —  tak  też  każdy  celo- 
wo w  s^-yeh  składowych  częściach  ustosunkowany  objaw  ludzkiej' 
działalności  jest  wynikiem  twórczej  myśli,  nadającej  dopiero  samemu 
utworowi  prawdziwą  wartość  i  znaczenie.  Wartość  utworów  techniki,  npJ 
maszyny  parowej,  zegarka  i  t.  p.  nie  polega  na  dowolnem,  lub  beali^ 
dnem  połączeniu  jego  składowych  części,  lecz  na  myśli,  która  się  przez 
ich  ra<  yonalne  zjednoczenie  i  wzajemne  do  siebie  jn^zystosowame 
czywistnia.  Znaczenie  dzieł  sztuki,  budowli,  posągu,  obrazu,  utw< 
muzycznego  lub  dramatycznego,  poematu  nie  daje  się  sprowadzić 


-  ■  «j 

Digitized  by  Cooglc 


§  8,2.     IDEAŁf  TWÓRCZOŚĆ  I  SZTUKA.  191 

poszczeg()lnych  matorya2ów  fiz^'eznych  i  uinyHiowycli,  z  których  si^ 
składa,  lecz  występuje  na  jaw  dopiero  w  myśli,  idei,  wyrażającej  się 
w  charakterystycznym  doborze  tych  materyałów  i  w  wytworzeniu 
z  nich  nowej  caioócL  Podobnież  doniosłość  wszelkich  formacyj  spo- 
łecznych nie  polega  na  sumie  osobników,  na  ich  masie,  lecz  na  wza- 
jemnem  ustosunkowaniu  osobników,  na  spełnieniu  przez  każdego  z  nich 
odpowiedniej  funkcyi  dla  urzeczywistnienia  celu,  myśli,  żyjącej  i  dzia- 
łającej w  danym  ustroju  społecznym. 

Wyjaśnienie  istoty  wszelkiej  twórczości  przedstawia  nam  nowe 
wbśdwosci  ideału,  uzupełniające  y>odane  o  nim  określenia.  Przeko- 
nywamy się  bowiem,  że  owo  ustosunkowanie  składowych  cz^nmików, 
niatcr)*ałów.  nM<laj:i(  e  ideałowi  charakter  konkretnego  wyobrażenia,  po- 
fiobnego  <1«)  'laiitj  rzeczywistości,  wi^c  [)ru\v Jopodobnego,  uwyda- 
tnia jego  slront^  zewnętrzu ą,  że  tak  powiem  widziahią  i  dotykalną,  czy- 
jogo  formę.  Podczas  gdy  idea.  pojęcie  og<')lue.  będące  duszą  owego 
ii>to!»imkowania  i  zjednoczenia  szczegółowych  cz3rnników,  stanowi  jego 
wyrażającą  się  za  pośri>dnictwem  owej  formy.  Tak  tedy  i  co 
do  t«go  wytworu  umysłu  ludzkiego  dochodzimy  do  rozróżnienia  owych 
dwóch  zasadniczych  czynników,  wchodzących  w  skład  wszelkiego  by- 
tUt  czynnika  zewnętrznego  i  wewnętrznego,  zjawiska  i  istoty,  ciała 
i  duszy  (zob.  str.  68,  101  i  nast.).  W  zakresie  ideału  i  w  ogóle  twór- 
fsoeci,  czynniki  te  przyjmują  charakter  formy  i  treści.  Ideał  jest  wy- 
razem ogólnej,  idealnej  treści  w  konkretnej,  szczegułowej  formie. 

Powiedzieliśmy  (str.  KiS  i  nast.  i.  że  wszelkie  ś wiadome^  i  samodzielne 
działanie  człowieka  wynil.a  dążności  do  ur/c  z v\\  i>nii*'iiia  idi  ah'»w. 
L'ążność  ta  w  swym  pełnym  i  wszeciistronnym  ruzwuju  obejmuje  trzy 
«'óżne  momcnta: 

Xj    sam  idefif.  jako  okrcsUmc  ('«-ln  rhilszego  działania; 

2»  udowodnienie  potrzeby  i  możności  iu'zeczyw istnieniu  ideału, 
co  stanowi  istotę  sztuki,  i  nareszcie, 

3)  ostateczne  praktyczne  urzeczywistnienie  ideału  w  życiu,  przez 
przystosowanie  jegn  t  reści  do  danych  warunków  bytu  i  ich  przekształ- 
canie stosownie  do  taj  treści. 

O  ideale,  jako  objawie  twórczości,  mówiliśmy  powyżej;  o  jego 
:^ciowem  urzeczywistnieniu  traktować  będziemy  przy  rozbiorze  sto- 
i^onku  filozofii  do  życia  (§§  12,  13);  tu  wypada  nam  dodać  jeszcze 
kilka  uwag  o  sztuce. 

Jednostronny  idealizm  określa  sztukę  zazwyczaj  wi)ro8t  jako 
"rzeczt/ioistnienie  ideałów,  a  w  szczególności  ideału  piękna.  W  tym 
duchu  już  Ka\t  nazywa  ideał  pierwowzurem  smaku  estetyczn«'go 
Urbłld  des  Gt  >*.  iuu:u  ki'>  .  Hkokl  widzi  w  sztuce  urzeczywistnienie 
piękna,  jako  uzmybiowienie  aicskońezouości,  absolutu  w  formie  ograui- 


Digitized  by  Google 


192  §  8,2.    IDBA&y  TWÓBCZOŚÓ  I  SZTUKA. 

csonogo  szczególowego  zjawiska..  „Idea2,  mówi  Yischeb,  znakomity 
estetyk  szkoły  Hegla,  jest  urzeczywistnieniem  idei  piękna  za  pomocą 
fańtazyi."  Uzmysłowienie  zaś  idoahi  jest  zadaiULin  sztukL  Z  tł  i^ 
stanowiska  patrzyli  na  sztuką  i  nasi  znakomici  filozofowie  ze  szkolj 
Hegla. 

Powyższf  oki <  -lenia  mają  jednak  charakter  zbyt  abstrakcyjny 
i  nadto  liir  uwzgltjdniają  należycie  życiowych  moty^^ów  sztnki  i  ich 
dziejowego  rozwojn  Ze  stanowiska  bowiem  dziejowego  rozwoju  mo- 
tywów, wjrtwarzająoych  poezyą  i  sztukę,  okazuje  się,  że  artyzm  nie 
jest  bynajmniej  samem  urzeczywistnieniem  ideałów,  lecz  tylko  pogl%do- 
wem  udowodnieniem  modnotci  ich  życiowego  urzeczywistnienia^  a  za- 
tern  przedstawieniem  ich  urtecsywUtezalnoicL 

Prawdziwe,  wszechstronnie  zadawalające  urzeczywistnienie  ideała 
nie  jest  możliwem  na  polu  sztuki,  będącej  objawem  odrębnym,  wyno- 
szącym się  swoją  treścią  idealną  ponad  dane  warunki  bytu.  Ono  mo- 
śe  być  osiągniętem  jedynie  w  zakresie  rzeczywistych  czynników  fizy- 
cznego i  umysłowego  bytu  człowieka,  w  samem  życiu.  Tylko  wciele- 
nie ideału  w  ż^  cie  zaznacza  u.stateczny  poźadan}^  krt  s  ludzkiej  dzia- 
łalności; więc  też  ono  jedynie  może  zas|K)koić  pragnienia  człu\virk;i 
zupełnie.  Ani  uczucie,  ani  en«»rgia  ludzka  nie  zarławalają  i>ię  najpic- 
kniejszem  przedstawiianem  ideałów  w  foi  inac  h  artystycznych,  lecz  d<^- 
magają  się,  aby  ideały  te  stały  się  prawdą  w  życiu,  a  zatem,  aby 
przyjęły  ibrmy  życiowe,  wśród  retdnycłi  warunków  ludzkiego  bytu. 
Dla  tego  właśni(>  mogliśmy  powiedzieć,  że  wszelka  działalność  czło- 
wieka, cały  x)ochód  jego  dziejów  jest  wyrazem  stopniowego  urzeczy- 
wistniania wymagań,  jego  umysłu  i  serca,  jego  ideałów  (str.  169). 

Takie  przekształcenie  zaś  rzeczywistości  według  ideałów  jest 
w  samem  życiu  procesem  nader  powolnym  i  nadto  w  gnmcie  rzeczy 
zadaniem  nicskończonem.  Dla  urzeczywistnienia  jednej  pnsewodniej 
myśU,  ludzkość  mozoli  się  nieraz  przez  całe  wieki.  Świadczą  o  tern, 
niestety,  zbyt  T^^mownie  dzieje  Indzkości.  Realne  warunki  życia  są 
materyałem  twardszym  od  marmuru  i  stawiają  większy  od  niegf) 
op(»r  w  i)rzekształceniu  swej  treści  według  mysii  przewodniej 
człowieka. 

Nadto,  ideały  wyprzedzają  zawsze  rzeczywistość  żyt  iową.  Przt^ł 
urzeczywistnieniem  jednych,  urabiają  się  już  w  umyśle  i  sercu  nowe^ 
sięgające  dalej  i  wyżej,  a  dobijając  się  również  urzeczywistnienia,  do- 
magają się  coraz  to  nowych  wysiłków,  nowej  pracy,  bez  wytchnienia 
i  bez  końca!  Nigdy  ideał  nie  zgadza  się  zupełnie  z  rzeczywistością. 
Nigdy  cała  przyszłość  nie  skrystalizuje  się  w  chwili  teraźniejszej;  zft* 
wsze  dziś  ma  przed  sobą  nowo  jutro;  zawsze  myśl  prześciga  żyda 
realne  i  żąda  od. niego,  aby  za  nią  podążało! 


§  8,2.     IDEAŁ,  TWÓRCZOŚĆ  I  SZimA.  193 


Cliociaż  tedy  jedynie  życiowe  urzeczywistiiienio  ideałów  może 
tżiowieka  zadowolić  zupełnie,  wszechstronnie;  to  jecinak,  ktoby  ehcial 
tapawHf  vii(^  wyłącznie  takiem  najwyższem  zadowoleniem  i  wyczekiwać 
Kzuz^ltdnej  zgody  rzeczywistości  z  ideałem,  musiałby  żyć  c^e  wie- 
ki, i  wreszcie  wyrzec  się  własnej  przysałości,  bo  jej  nigdy  nie  wy- 
czerpią najgłębsze  uczucia  i  najrozleglejsze  myśli,  wywołane  ])rzez 
tenfoiejszość!  Nigdy  (  ałkowita  treść  ideałów  ludzkich  nie  stanie  się 
dla  ograniczonego  człowieka  rzeczywistością ! 

Ta  świadomość,  że  ideały  mogą  być  w  śycia  urzeczywistniane 
tylko  bardzo  powobiie,  stopniowo,  wskutdc  przekształcenia  stosunków, 
leiąt^ch  po  za  obrębem  działalności  pojedynczego  osobnika,  jedynie 
przy  udziale  szerszych  warstw  społeczeństwa,  jest  głównem  źródłem 
otoki  jako  objawu  twórczości  umysłu  ludzkiego,  w  ])rzeoiwstawieniu 
do  rzemiosła  i  techniki,  mających  nu  oku  zaspokojeni*'  b('Z|)ośre(hHeh 
potrzeb  życia.  Pomimo  wszelkiego  i»rzeciwieu.stwa  miętlzy  rzeczywi- 
stością i  ideałami,  pomimo  trudności,  napotykanych  w  ich  życiowej 
realizacyi,  człowiek  obdarzony  jest  od  natury  taką  nieugiętą  energią, 
takiem  bezpośredniem  zaufaniem  w  treść  swego  dncha,  że  w  swym 
rozwoju  dziejowym  nie  wyrzeka  się  nigdy  swych  ideałów,  lecz,  dążąc 
w  śydu  do  ich  urzeczywistnienia,  podtrzymuje  w  sobie  i  w  innych 
bes  ustanku  wiarę  w  możność  ich  urzecssywistnienia,  w  ich  urzeczy- 
wiszczalność.  Wiara  ta  jest  niezbędnym  warunkiem  samego  urzeczy- 
wistnienia ideałów.  Kto  nie  wierzy  w  możność  urzeczywistnienia  ce- 
lów swych  dążności,  ten  zrzeka  się  samych  tych  dążności;  widzi  w  nich 
nm  utopie,  niedające  się  urzeczywistnić,  więc  niegodne,  aby  się  niemi 
zająć,  a  tem  bardziej  niegodne,  aby  dążye  do  ich  urzeczywistnienia, 
lyiko  ten  ma  przyszłość  przed  sobą  i  sam  ją  według  swych  pragnień 
czynem  Łwaiza.  kto  w  nią  wierzy  i  żywo  ją  sobie  przed  oczy  sta- 
wia, jako  cel  swych  dążności. 

Takiem  przedstawieniem  pożądanej  przyszłoś*  i,  a  wskutek  ti  go 
i  ożywieniem  wiary  w  możność  jej  urzeczywistnienia,  jest  właśnie 
w  dziejach  ludzkości  poezya  i  sztuka  pi{'kna.  W  srogiej  walce  o  byt 
łlucha  i  jego  przyszłość,  wśród  mozołów  codziennej  j)racy  około  zaspo- 
kojenia bezpośrednich  potrzeb  życia,  stracilibyśmy  zbyt  łatwo  świado- 
mość lepszej  przyszłości,  wyższych  zadań  i  celów  życia,  a  z  nią  nie 
tylko  wiar^  w  możność  urzeczywistnienia  pewnych,  danych  ideałów, 
lecz  w  ogóle  wiarę  w  ideały, — ^gdyby  dążności  nasze  w  tym  kierunku  nie 
były  odpowiednio  podniecane;  gdyby  owa  przyszłość  z  ideałami,  ma- 
jącemi  w  niej  znaleźć  swe  urzeczywistnienie,  nie  przemawiała  do  nas 
żywemi  .słowy  poezyi,  nie  f)rzed8tawiała  się  nam  widzialnie  i  dotykal- 
nie w  utworach  sztuki  [)n^kuej.  Przfz  te  utwory  poeta,  artysta  za- 
szczepia swoje  ideały  w  szersze  warstwy   społeczeństwa  i  wykazując 


Digitized  by  Google 


194  §  8,2.     WEKZy  TWÓRCZOŚĆ  I  8ZTOKA. 

poglądowo  możność  ich  urzeczywistnienia  }>iz\  pomocy  środków  iiety- 
styiznycli,  ożywia  wiar^  w  itli  treść  i  podnił^ca  energią  w  kienmkn 
ieh  życiowego  urzeczywistnienia.  Nie  mogąc  własnemi  siJami  prze- 
kształcić samego  życia  we(1łng  wymagań  itlcalnych,  poeta,  artysta  mi- 
(laje  swym  idrafom  ^\>/,elkie  pozory  życiowej  rzee7y\vistośt  i  i  prz«'/. 
to  ])rzekonvwa  ludzkość,  że  ideały  te  nie  są  bynajmniej,  jak  wielu  sa- 
dzi, utopiami,  lecz  mogą  i  powinny  być  urzeczywistnione  w  życiu,  żt* 
od  ich  urzeczywistnienia  zależy  przyszły  dobrobyt  danego  Bpoteczeń- 
siwa,  lub  t(  X  całej  ludzkości. 

Wskutek  naturalnego  związku  ideału  z  życiem,  o  czem  mówili- 
śmy wyżej  (str.  169),  utwór  artystyczny  wykazuje  z  jednej  strony, 
jak  człowiek  swe  ideały,  t.  j.  cele  swych  dążności  ma  przystosować 
do  realnych  warunków  bytu,  aby  cele  te  nie  były  czczemi  nurzonka- 
mi)  pozbawionemi  życiowej  doniosłości,  lub  nawet  szkodliwemi  dla  ży- 
cia, a  z  dmgiej  strony  wykazuje,  jak  należy  rzeczywistość,  realne  wa- 
runki bytu  przekształcić,  aby  sitj  możliwie  przystosowały  do  w^inagau 
człowieka,  jako  istoty  samodzielnej  o  własnym  poglądzie  iia  to.  fo 
być  jłowiimo.  W  ten  sposób  poezya.  sztuka  pit^kna  wyjirzedzają  i>rz\- 
szłe  <  hw  ile  rozwoju  ludzkiego,  za/iiacza  ją  w  sposób  poglądowy 
programat  przyszłości  i  pokazują,  jak  ta  przyszłość,  wynikająca  ze 
wzajemnego  przystosowania  si(>  ideału  i  rze<:zywistości,  wyglądać  bę- 
dzie. Z  tego  stanowiska  powiedzieć  można,  że  sztuka  w  rozwoju  lu- 
dzkości jest  obrazową  antycypacyą  urzeczywistniających  się  ideałów;  wy- 
przedzeniom lepszej  przyszłości,  wyglądanej  przez  każde  pokolenie, 
jako  owoc  jego  pracy  życiowej. 

Nawet  i  wtedy,  gdy  poeta,  artysta  nie  ma  wprost  na  oku  przy- 
szłości, lecz  odtwarza  przcMsztość  lub  teraźniejszość,  gdy  powołuje  do 
życia  zamierzchłe  dzieje  narodów,  lub  charakteryzuje  chwilę  obecną, 
i  wt^dv  nie  chodzi  mu  o  prawdę,  w  śeisłem  1-.,  słowa  znaczeniu. 
O  wierne  powtórzenie,  kopiowanie  tego  co  było,  lub  co  jest.  —  lerz 
celem  poety,  artysty  'y"<f  i  w  tedy  przedstawić  na  tle  bądź  dziejów, 
bądź  teraźniejszości  owi-  idealne  czynniki,  które  wytwarzają^  przy.^^zły 
rozwój  spraw  ludzkieh,  a  wi(»c  owe  ideały,  które  mają  si(j  przyczynić 
do  po8t<^pu  i  udoskonalenia  danej  rzeczywistości  według  serdecznych 
pragnień  ducha  ludzkiego.  T.\lk(»  utwory,  wykazujące  w  sposób  bez- 
pośrednio i)rzeko!iy^\'n  j:u  y.  poglądowy  niożność  urzeczywistuioTiia  w  żr- 
ciu  ideałów  ducha  ludzkiego,  mają  znaczenie  trwałe,  dziejowe,  bo  i 
tylko  one  są  drogowskazami  ludzkości  na  ci^kiej  drodze  życia.  | 

Jeżeli  jednostronne  toorye  idealistyczne,  kładąc  nacisk  na  samo 
urzeczywistnienie  ideału  w  sztuc  e,  rozchodzą  sit^  z  |)rawdą  życiowi^ 
zaznaczającą  sztuce  tylko  znaczenie  przygotowawcze  do  ]>rzy.szłego 
lu^zcczywistnieuia  ideału  w  życiu,  —  to  przeciwnie  jednostronny 


8,2.     IDEAŁ,  TWÓRCZOŚĆ  I  SZTUKA 


195 


alizjii  ż[idi\.  aby  sztuka  ograniczała  się  wyłącznie  o<l tworzeniem  i  cha- 
rakton  st yką  tego,  co  jest,  a  porzuciła  raz  na  zawsze  dążność  do  przed- 
stawienia tego,  eo  według  wymagań  podmiotow3''ch  ezło^neka  być  po- 
itinno.  Sztuka  ma  mieć  charakter  przedmiotowy.  W  tym  duchu  Tai- 
dowodzi,  że  twórczość  artystyczna  polega  jedynie  na  przedstawię- 
nin  znamiennych  rysów  przedmiotu,  a  zatem  na  możliwie  wyra^ej 
i  po-;] igłowej  charakteiystyce  tego,  co  jest. 

Nie  przechodząc  na  specjalne  pole  estetyki,  jako  teoiyi  sztoki 

1  piękna,  w  celu  treściwego  wykazania  sprzeczności  tego  reali- 
zmu z  najżywotniejszemi  aspiracjami  mnysłu  ludzkiego,  zaznaczymy 
m  w  krótkości  tylko  te  momenty,  które  w  porównania  z  nauką  reali- 
zmu uzupełniają  nasze  powyższe  uwagi  o  ideale,  twórczości  i  sztuce. 

l  i  W  przedmiocie  ścisłego  i  wiernego  zrozumienia  rzeczywiste- 
go bytu  i  jego  objawów,  a  zatem  i  ich  cech  znamicunycli,  sztuka  nie 
moż<'  współzawodniczyć  z  nauką.  Sztuka,  z  istoty  swojej,  odnosii  nitj 
zawsze  do  pewnych  szczog(jiuwych  oł)jawów  świata  i  życia  i  przed- 
stawia je  w  całej  ich  konkretnej  wyrazistości,  a  w  skutek  tego  może 
tylko  ubocznie  przedstawić  to,  co  stanowi  istoi«|  bytu,  t.  j.  jego  ogó- 
iae,  zasadnicze  czynniki  i  prawa.  Sztuka  w  najlepszym  razie  mogła 
by  być  z  tego  stanowiska  tylko  iluatracT^  prawd  naukowych.  Ale 
wtedy  nie  byłoby  żadnej  istotnej  różnicy  pomiędzy  prawdziwym  utwo- 
rem poezyi  i  sztuki  pięknej,  a  prostą  kroniką,  dziennikiem  szkolnym, 
protokołem  sądowym,  rachunkiem  kupieckim,  dobrym  rysunkiem  te- 
ehmcznjm,  starannie  wykonanym  atlasem  anatomicznym,  wierną  foto- 
grafią i  t.  p,   W  jednym  i  drugim  razie  mielibyśmy  do  czynienia 

2  przedstawieniem  pewnych  wydatnych,  znamiennych  rysów  rzeczywi- 
stości, więc  z  jej  charakterystyką. 

2)  Poeta,  artysta,  najbardziej  realistyczny,  nie  posiłkuje  si^ 
•wemi  środkami  pomocniczemi,  które  wyzwalają  uczonego  badiu  za  od 
</s*jbisiycii  poglądów,  podmiotowych  pragnień,  a  dnją  mu  moźnus<'  po- 
znać wszechstroiuiic  przedmiotową  r/<  *  zywistosć.  Przcriwnie,  poeta, 
artysta,  wydaje  na  świat  swoje  utwory  pod  bezpośrednim  wpływem 
swego  indywidualnego  nastroju,  a  zatem  przy  udziale  czysto  podmio- 
towy^ch  czynników. 

£uQBNrD8Z  YńaoN,  jeden  z  realistycznych  estetyków  naszego  eza- 
sn,  zaznaczył  w  sposób  skrajny  tą  indywiduahią  stronę  twórczości, 
dowodząc,  że  sztaka  w  ogóle  nie  jest  niczem  innem,  jeno  „ożywionym 
wyrazem  osobistości  ludzkiej  (rexpression  emue  de  la  personnalitó  hu- 
maine).^  Ale  on  podnosi  słusznie  ten  charakter  podmiotowy  twórczo- 
ści w  przeciwstawieniu  do  przedmiotowego  realizmu  Tautb^a.  W  ka- 
żdym razie  nie  ulega  wątpliwości,  że  poeta,  artysta  dla  prawdy  prze- 
dmiotowej w  przedstuwienhi  rzt^czy,  nie  wyrzeka  sitj  bynajmniej  swych 


Digitized  by  Google 


196 


§  8,2.    IDKA£,  TWÓRCZOŚĆ  I  BZTOEA. 


UCZUĆ  osobistych,  swych  pragnień,  nadziei,  dążności.  Przeciwnie,  joź 
sam  wybór  tego,  a  nie  innego  przedmiota  do  artystycznego  obrobienia 
świadczy  o  podmiotowym  nastroju  poety,  aiiysty.  Toź  samo  powie- 
dzieć należy  o  wj^borzo  jodnych  cech,  a  pominięciu  dnigioh,  o  z<^- 
wicniu  i  porównaniu  wybranego  przedmiotu  z  inuemi,  o  wytworzcnin 
mniej  lub  wicjcej  samodzielnym  nciwycli  kombinaeyj  z  czynników  rzt  - 
<zy  wist  ości,  o  wyi  worztuin  nowych  sytuacyj.  eliarakter*'i\v.  n<»\vii:,'M 
ua^>t<^p^t wa  i  przel>ic;i;u  taktów  i  t.  <1.  i  t.  d.  To  wszystko  ła<  zy  si. 
bezpośrednio  z  oalą  osoł>istośeią  autora  i  czyni  z  jego  utworu  objaw 
czysto  podmiotowy,  zasadniczo  różny  od  przedmiotowych  tendencyj 
uczonego. 

Artysta  nadaje  wprawdzie  swemu  utworowi  fornię  przedmiotową 
bo  chce  udowodnić  możność  realizacyi  swego  podmiotowego  poglądu 
na  rzeczy.   Ale  sam  ten  pogli|d,  stanowiący  ireic  jego  utworu,  ma 
swe  źródło  nie  w  rzeczywistości,  lecz  w  ocenie  rzeczywistości  2e  sta 
nowiska  podmiotowego  nastroju  ducha,  jego  potrzeb,  [)ragnictL  i  dąć-  | 
ności.   Ztąd  też  pochodzi,  że  miarą,  sprawdzianem  doskonałości  utwo 
ru  artystycznego  nie  jest  jego  prawda,  zgodność  jt'go  treści  Z  bezpo- 
średnio daną  rzeczywistością.  l«'cz  zadowolenie  estet^/czne,  jakie  9Wh  tre- 
ści;^ wywołuje,    A  to  zadowolenie  wyjdywa  wła.śnic  z  t«i;o,  że  utwór 
artystyczny  odpowiada  luijgłtjbszyui  potrzebom  naszego  ducha,  iiaszyu) 
ideałom,  i  wykazuji*  |)o;^la(lowo  możność  i<  h  realizacyi. 

Pot<j'ga  ideału  działa  i  w  najrealistyczniejszym  aTtyścił\  Ideaiy 
mogą  być  wpraw<lzie  bardzo  rozmaite,  —  ale  każdy  prawdziwy  poeta, 
artysta  żyje  tylko  swemi  ideałami,  swym  podmiotowym  poglądem  no 
i*zeczy  i  stara  się  i>rzez  swe  utwory  wyprzedzić  prz3'8zJe  urzeezyi^i- 
stnienie  tych  swoich  ideałów.  Dana  rzeczywistość  jest  dla  niego  tyl- 
ko środkiem  pomocniczym  do  osiągnięcia  tego  celu  i  dla  tego  sameni 
przedstawieniem  rzeczywistości,  jaką  jest,  nigdy  zadowolić  się  nie 
może. 

*ó)   Nareszcie,  i  najdalej  posunit^ty  realizm  nie  może  zepn5eczy< 
faktowi,  który  posłużył  nam  za  punkt  wyjśi  ia  przy  charakterystyce 

twórczości  str.  lf>8i,  że  człowiek  w  ogóle  nie  jest  zadowolonym  danr- 
mi  warunkami  rzeczywistego  bytu,  l^-cz  dąży  do  ich  przeksztiilceiiia. 
wedbig  swych  potizi  b  i  pragnień,  wyrażających  się  w  rozlicznych 
i<leułn(  }i.  <i.izii  ż  napotykiimy  w  rozwoju  ludzkości  te  ideały,  jako  ce- 
le ]>ożudaiiego  i  wyglądanego  przekształcenia  rzecz\"^nstości.  jf^śli 
nie  w  j)oezyi  i  sztuce?  Nauka  bada  wprawdzie  te  ideały,  wnika 
w  ich  rozwój  dziejowy,  ale  roztrząsa  je  jedynie  ze  stanowiska  fa- 
ktycznych danych;  wi<^c  ich  nie  wytwarza,  przeciwnie,  poddaje  je 
krytyce  z  punktu  widzenia  rzeczywistości.  Z  drugiej  strony  i  żyd* 
prakty<>zne  wiąże  się  z  ideałami.  One  kierują  życiową  działał 


Diqitized  bv  Gn 


§  8,a     IDEALj  TWÓRCZOŚĆ  I  SZTUKA.  197 

tak  pojł'(lyiu'zy('h  osobników,  jak  ciilyt  h  mas.  narodów  i  liulzkośi  i:  ale 
one  stanowią  na  tern  [)olu  tylko  tajrmiiic/*',  niewidzialne  sjirężyny 
Mi<  hu  dziejowego  i  nie  wysU^puju  na  jaw  w  odpowił'<łnie]  wyrazistej 
loriuie.  W  ż^^r  iu  praktycznem  ideał  utracił  już  znaczna  czc^ść  swej 
piumotnej  siły.  Przyduszony  ciężarem  rzeczywistości,  uj^ty  w  jej 
karby  wyrzekł  się  swobodnego  polotu  po  nad  bezpośrednio  dane  wa- 
runki bytu  i  nie  myśli  już  o  ich  przekształceniu  na  szerszą  skalę. 
Umysł,  zajęty  kłopotami  chwili,  nie  ma  ani  czasu,  ani  ochoty  zastana- 
wiać się  nad  przyszłością  i  układać  wzory  jej  ukształtowania.  W  ten 
sposób  pozostaje  tylko  sztuka  wraz  z  poezyą,  jako  właściwa  dziedzina 
dla  przejawu  ideału,  jako  pole,  na  którem  ideał  swobodnie  rozwijać 
się  mośe,  zgodnie  ze  swą  naturą,  i  przyjąć  formę,  odpowiadajt^cti 
w  zupełności  jego  ponętnej  treści. 


I.  Ideał  i  utopią,  i 

i  ?ztiikę,  zob.  w  mojej  książce;  Sztuka  i  piękno  lySi2,  szczególniej  rozdziały:  Sztuka 
i  pił;kno,  O  twórczości,  Prawda  i  itel  w  sztui*.  Niektóre  uiśt<;py  powtórzyłem  z  tej 
pncy  powyżej  prawie  dosłownie. 

O  tym  pisedmiocie  traktują  tez  dzieła  dotyczące  psydiohffH  i  eateiykL  Na  szcze* 
stiną  uwagę  w  kwesty  i  ideaht  zastagc^ą  następigą^  nowsze  piace: 

S.  A.  Byk,  Die  Fhynioloijie  deg  Sdwnm  1878.  Na  str.  88  i  naet.  autor  traktoje 
i»  ideale.  Rozróżnia  on  ideały  oi,'ólne  od  szczoirółowyob  i  indywidualnych.  Ostatnie  wy- 
pływnją  z  mzw''  i  potrzeb  rzyst<>  osobistych  io(lno<fki,  podczas  gdy  ideały  ogólne  aą,  we- 
dług autora,  ucieleśnieniom  idej,  t.  j.  o][r<łluycii  >  /.Miników  umysłu  liid^kipt^o 

y[.  GuYAU  W  pracacli:  Left  prohlaneH  iesiłieUt/tw  mntempof  uin*'  LSisł,  L  art  nu 
P^joU  de  vt(e  mciologiąue  1886,  rozwinął  szeroko  społeczną  doniosło!^«-  ideałów,  w  oo^fde  twór- 
ao6d  i  sztoki.  Alo  nie  nciiwycił  jej  cłiaraktery-stycznegu  jy.-,u  w  tym  wzgli^dzie,  jako 
aotycypaoyi  przyszłego  realnego  rozwojn  stosunków  życiowych.  Zob.  wy/eJ  str.  198  i  nast. 

W.  F.  Bioe,  The  deoek)pmmt  of  taste  1887.  Jestto  pogląd  na  historyczny  ro- 
zwój pocanoia  estetycznego  w  ostatnich  trzech  stuleciadi.  Autor  dowodzi,  żo  początko- 
wo poczucie  estetyczne  zadawalało  sią  pięknością  pojedynczych,  szczeirółowych  przcdmi*)- 
tów,  następnie  szuka  piękna  w  przyrodzie,  jako  całości,  w  żywym  związku  jej  istot  i  ob- 
jawów, a  nnreszcie  znąjdi^je  najwyższe  zadowolenie  w  pojęciu  pis^yrody,  jako  objawionin 
docba  boże- o. 

A.  Hrahdoit.  Dr  Vidml.  Etnde  phU<is,qthup(e  181M).  Książka  l)ardzo  pouczając^i, 
jedyna  w  swoim  rłłdzajii,  roztrzi^ająca  przedmiot  ten  wszechstronnie  w  ti-zech  g^łównych 
csęśdach:  1.  Znamiona  i  znaczenie  ide^,  II.  Rozwój  i  typy  ideałów,  ni.  Wartość 
iMo.  Ideał  określa  autor  temi  słowy,  str.  20:  «L*tdóal  est  la  oonception  progressiyc, 
soos  one  formę  dóterminóe,  de  la  perfection  qae  peut,  a  nn  moment  donnę,  róaliisor  un 
utra.*"  Antor  bada  też  szczegółowo  ndział  ideału  w  naace,  sztuce,  moralności  i  roligiL 
Oda  praca  oparta  na  ścisłej  analizie  psychologit^znej. 

W  naszej  literaturze  ciekawą  w  tm  względzie  pracę  oi^łosil  T.  Rylski  p.  t.  Ide- 
ahf  imfjrr  pftzfjfi/irizmH.  Ateneum  1877,  T.  IV,  48—70.  Autor  hrom  po7,yty^s^zmu  od 
miztttu,  że  jest  przeciwny  ideałom.  ..Przyroda,  byt.  mówi.  smi/.aj  >i'  lają,  niż  zacieśnio- 
na myśl  doktrynerska  patentowanych  wyznawców  pozytywizmu."  Ideał  określa  do^ć  tra- 


Digitized  by  Google 


198 


§  8,2,     IDEAŁ,  TWÓRCZOŚĆ  I  SZTUKA. 


lnic,  jako  „uiuy.slowo  ngiupowanie  faktów,  mogących  przypuszczalnie  w  zupduo^-i  za- 
dowolić wiadomą  skłonność  ludzką." 

Tem-yą  ideaht  sałicsa  M.  Stbaszewski  do  nsadnicagreli  csBęśct  lIlognfiL  DzU'Jf 
fSiotofiii  T.  I)  5,  12  i  nast:  «FUozolia,  mówif  dążąc  do  objęcia  całości  i  do  zrazmaieDtt 
Indddogo  wiFÓd  niej  pneetnaczonia,  uKup^łała  pogląd  swój  tooryą  ideaht;  mupeliuała 
wiarą  i  pizekonanicn),  żc  to,  co  istnieć  powinno^  jest  nie  mniej  prawdńwein  i  irec^rwi. 
stem  od  tego,  co  istnieje." 

Słusznie  bardzo  wykazuje  W.  M.  Kozłowski  w  swej  rozpniwif^:  Omriofa  i  łrk- 
f^Ta  przf/rndnicza,  wspomnianej  tu  na  str.  37.  żo  wiedza  uzupełnioną  )'>  .  w  lima  '  zvi;rm 
w  kiciNiiku  ideału.  „Cała  wiedza.  niAwi,  nawet  /  ii:ijl'.irilz!ej  uprawniuuuBii  swoji^mi 
w^ynikami,  odpowiada  tylko  jodut-j  stronie  natury  ludzkiej.  —  analitycznemu  rozumowi. 
pragniMiiom  posmaoia.  Ale  obok  t^^adnieiib:  jak  Jcst^  stajo  z  równcm  prawem  inou: 
jak  hyć  pawinm;  oiiok  prawdy  roznma— piawda  moralna^  ohtM  wiedzy —pn^folenie  idt' 
ału.  Zlanie  tych  dwu  żywiołów  w  jednę  całość,  stanowić  bodzie  syntezę  prawdziwego 
człowieka,  wszechstronnie  pojętego  człowieka  oświaty,  odźvierciadląjącego  wszystkie  jej 
prądy  i  dążno.ści.*'...  «Gło8  sumienia,  poczucie  ideału,  poczucie  wolno.ści  i  godności 
człowieka  równie  głośno  mówią  do  nas  (a  do  niektórych  głośniej),  niż  mędrca  Bskiet- 
ko  i  oko." 

Józek  Kotakhinski  napisał  7.  powodu  w«jpomnianych  wy/cj  i-tr.  197)  pr&<'  M. 
Guyau  pinkną  rozprawy  p.  t  Frzt^szlośc  sztuJd  i  poezyi  (łiild.  Warsz.  1894,  T.  III. 
i  nast.),  w  której  broni  przekonywająco  idealny<;h  dążności  sztuki  i  poezyL  „Trudno 
przypu.'jzczać,  mówi  str.  857,  aby  realny  pogląd  na  życie  mógł  kiedy  zabić  na  zawsie 
w  piersiach  człowieka  nieokreśloną  tęsknotę  ku  ideałom.* 

Nazwa  wtoptt,  przeciwstawianej  zazwyczaj  nrzecsywiszmlnemn  ideałowi,  pochodn 
z  greckieg^o:  =  nic.  i  tó^TTCię  aa  miejsce;  ozikk  /a  więc  zaprzeczenie  miejsca,  to,  co 
nigdzie  nic?  i.stnieje.  Wyrażenie  to  wprowadził  do  iiterataiy  znany  pi«;ai/  an[^ie1sld  16^ 
wieku  To.M.\śz  Moru8,  który  w  swcni  pismif»:  De  npthno  rripublicae  słaht,  (kąue  nw-i 
insula  l'i(q>ui  151f?.  przf^d.stawił  ideał  nowcjo  ii'^troju  społerziir[:o  w  duchu  Platona. 
Zołi.  w  t}ui  wzglł^dzie  mow^j  Th.  Zikulera,  Thomas  Morm  und  seine  Sckrift  wn  der 
Ltód  Utopia  1889. 

U  na.H  traktuje  o  utopiach  w  ogóle,  z  podaniem  treści  pisma  Morusa,  l  it.  Kki- 
PIŃ8KI,  Wczasy  warsMaUfBkie  1872,  rozdz.  Yl^ty.  Wspomina  przy  tern  o  analogicznym 
ntworze  naszej  Iiterataiy,  t.  j.  o  Kbabickiboo  Frzypadkach  Dośwhdczyńskiego,  Zet. 
także  B.  Limanowski,  Tomau  Morus  i  Tomau  CkampaneBa.  Uiopkk  i  pańthoo  sA>- 
neciwt  1874,  oraz  F.  Jezierski,  Uteratura  oi^^telslto,  w  Dti^aeh  Ktaratury  pouuedun^t 
T.in,Cz.  2-ga  1891,  str.  20  i  na.st. 

2.  Literatura  idealizmu  1  realizmu  o  Istocie  sztulci.  Wsp<v 
mniany  wy/jj  (str.  191  i  nast.)  pogląd  idealistyczntf  na  sztukę  wyłożony  został  zasadniczo 
w  nast^^pująi  ycłi  d7.i('lri'  ]i  • 

Kast.  Krifik  -/*/  LrłheiLstraft  1790.  Zob.  szczególniej  AtuUUykę  cstetycauj 
władzy  mplzcuia,     17  .  o  ideale  piękna. 

Hkoeł,  YorUsungeti  iiber  dk  Aet^tetik,  Worke,  T.  X  1886.  Część  I-eza,  w.^tcp. 

Th.  Yisohbr,  A&theHk  oder  WtueMdutft  des  Seftonen,  tny  tomy» 
Jest  to  dzieło  klasyczne  z  zakresu  estetyki,  które,  pomuno  swego  jednoetronnie  idealisty- 
ęsnego  charakteni,  nie  straciło  dotąd  swej  doniosłości.  Zob.  szczególniej  T.  II,  §  388 
>  nast. 

W  tym  ideall-stycznym  duchu  traktują  też  o  sztuce  w  nowjzyrh  f^a^sarh:  M.  Cab- 
RIEHE,  Aesthelik  1859,  3-cie  wyd.  1885.  K.  KOstt.ts',  Aesihetik  1803  18<i9,  ora/,  jego 
Proleyomenn  znr  AfftihfHk  1889.  M.  ^hasleb,  Aettthctik^  T.  l\  Historya  estetyki  1871, 
T.  11,  Świat  piijkna  i  sztoki  1880. 


Diqitized  bv  Gof'^?  Ic 


§  8,2.     WEAŁt  TWÓBC2S0ŚĆ  i  8ZTUKA.  l^D 

.luZKr  Kkem].!!  iiinwi  O  >«ztuct.' I  „S/.tukti  j)ił;kn<i  jot  ni''<kuii(  znuośi  i  r.int  :  wic- 
kui^tmc  tu  jcot  odziani)  w  cielc{>no.sci  szaty...  Niubo  i  ziuuaa  olHjimij;^  >ir  iis(i><nicniem 
mao«CL*  Dzieła,  T.  IV,  105. 

Trbktowski:  «Sztoka  jost  apotozj^  i  persooiflkacyą  W8zechRe(rxjwistości».  Jirey- 
dzi  się  necsywistośdą  tuteczną,  lecz  miłuje  silnio  necz3'wl'4toiść  tamtoczną.  t.  j.  transcon- 
deataliią,  mistyczną,  świętą.*   Panteon,  T.  11,  482  i  nast 

LiBKŁT.  .Sztnlci  pinknc  się^^ają  wtoędzie,  gdzie  upatrują  ideały.  H&g  sam  jest 
pełnią  ideałów.  ł>o  ono  wchodzą  w  skład  jego  wsz<'clinu)cy.  ]$<.<,'  /ah-m  jł-st  głównym 
przrdniiotcm  i  najwyższym  szczytem  sztuk  pięknych.*"  Filozofia  i  ktytykay  wvd.  2^e, 
T.  li,  227. 

Ze  względu  na  wspomniano  istr.  liH  i  »aj>t.j  rcaUsłyane  tcoi;)'e  b;4tuki  ijaslugiyą  ua 
uwag*;  szoit^fulniej  uastopujuce  prace: 

H.  Taink,  PhUoiophU  de  Vart  1866,  przekład  polski  /.  z  K.  S.  ).%s.  Ih-  l  idad 
<fait»  Vart  1867,  przekład  polski  F.  Mierzejewskiego  1873.  Twórczoiś<  jiuety,  artysty 
aleąf,  weding  Taine'a,  wyłącznie  od  warunków  klimatycznych,  etnograficznych,  polity- 
ODjch.  ekonomicznych  i  społecznych,  jednero  słowem  od  otoczenia  (lo  milieu).  Sama 
aś  izcaka  ma  na  cela  przedstawić  pewne  rysy  charaktcr^^styczne  danoęo  przedmiotu,  t.j. 
pewną  wydatną  ide^.  zaczorpaną  z  przedmiotu.  'l'o  teź  przy  ruzliiorał  utwor<'>w  s/tukł 
zajmować-  nas  winno  nie  ifli  działanie  na  podmiot.  —  czy  si«>  nam  r/j'<-7.  pimIoIki  1uI>  nie. 
czy  na.s  podnu-i  dm  howo.  luli  przy "jm  iiia — l«>cz  wyłi\rznie  jej  zna»7riiit'  przed mior<nv»\  lii- 
''tonczno,  niezależnie  od  naszych  upiKlubań.  Oto  wydatniejsze  zdania  w  tym  \v/uł<:dzie, 
wyjęte  z  rozdz.  1  i  2-go,  Cz.  I-szoj  Filozofii  sztuki  Taiiie  a,  oraz  z  rozilz.  wykładów 

0  ideale:  ^Wytwory  dacha  Iwizkiego,  podobnie  jak  wytwory  twórczej  przyrody,  wyja- 
ńumte  hyć  mogą  wyłącznie  na  podstawie  ich  otoczenia.*  „Estetj-ka  idzie  za  przykładem 
botaniki,  kti'»n  z  ruwnem  zajęciem  bada  tak  drzewo  pomarańczowe,  jak  i  wawrzyn,  tak 
jodłę,  jak  i  ł>rzoz«.'.  ()na  jest  nawet  sama  rodzajem  botaniki,  z  tą  tylką  niźnieą,  że  ma 
aa  przedmiot  nie  rośliny.  Ie»  z  utwory  człowieka.*"...  „(  Viem  sztuki  je<-t  prze(l>fuwi('  zasi- 
dniczA'  charakter  przedmiotu,  jakąś  ^rłówną,  szcz»'L'"lnii'  wydatną  wła.sciw(»s<-  je<_'o,  jakieś 
'■ecłił;  donio^fn.  jrtkiś  spn>»'th  bytowania  jemu  wł;)-'  iwy."  Itysom  przł'dnii()tu.  w  r/(*i  v:v- 
wisto.ści  wyiiitnyiii  tylku,  -/.tuka  nadaje  clKii;ikt<r  i);inują«y  nad  wsz> stkiomi  iiuifiiii 

1  przez  to  uzupełnia  pricyiodę.  W  celu  zaś  odpuwu  dnicLM)  przedstawienia  takiego  rysu 
fhan^terystyczoego,  artysta  wytwarza  sobie  ideę  U"^o  rysu  i  wedłujr  tej  idoi  przekształ- 
ca przedmiot  rzeczywisty.  nPizedmiot  w  ten  sposób  przelŁształcony  staje  si*-  zgodnym 
1  ideą,  to  znaczy,  innemi  słowy,  staje  się  idealnym.'^  Cały  ten  idealizm  polega  jednak 
V  grancie  rzeci^  jedynie  na  większem  uwydatnieniu  pewnej  realnej  cechy  w  pr^lmio- 
de,  aniżeli  to  ma  miejsce*  w  pn^^rodzie.  Zawsze  tedy  poeta,  artysta  pozostaje,  według 
Tunc'a.  wyłącznie  w  sferze  tego,  cc  jest,  nie  dltając  wcale  o  to,  co  liyć  pou  iiuio. 

O  Taine  ie  napisali  u  nas  ^nuntowne  «rifdy;i  •  S.  Askknazy,  liiid.  Warsz.  lbU2, 
T.  IV,  220  i  na.st.,  oraz  P.  Cu.mielowski,  Ateneum  isi*  ;.  T.  (l,  400  i  nast. 

E.  VżRO.v,  L'efflhdiqm%  2-<rie  wyd.  ISS.}.  pra*  kład  puUki  A.  Lanukoo  1802.  Autor 
podnosi  na  początku  bardzo  trafnie  dążność  człowieka  do  polep>zenia  i3Vve^'^o  stanu,  do 
dodkonalenia  się,  jako  główny  czynnik  jego  akcyi  życiowej,  więc  i  sztuki.  Mówi  on 
w  tym  względzie  str.  7  i  nast:  ,«I>e  caractćre  saillant  et  e3.scntiel  de  Thomme,  Koat 
ime  tncessante  activite  cćróbrale,  qui  se  repand  en  uno  foule  daetes  et  d oeuvres  do 
toute  naturę.  Le  but  et  le  rógulateur  de  cetto  activit<^,  c"est  la  rcrherdte  du  mitux, 
e'e8t-&-4ire  la  satis&ction  de  plus  en  plus  oompl^te  de  ses  1)esoins  phy&i<(ues  et  mora  u  x. 
<'>t  instinct,  commun  ii  tou.*;  les  animaux,  est  sccond*'  cliez  l  lifntmje  par  uno  fa<  ulti- 
t>cuu*  oup  plus  dćveloppee  d  appropriation  dea  moyeiis  an  łnit."  W  dalszym  za,ś  ciąu-u 
r  '2\vii;i.  w  Rpos<')b  c2ęsto  bard/n  jfdiiii-tioniiy  przytor/mH-  u  y/cj  (str.  15>.'o  zdanie,  żi' 
'ituka  nie  jest  niczem  ioncw,  jak  ożywionym  wyrazom  ludzkiej  osobistoi^ci.   Z  tego  je- 


9 


Dlgitlzed  by  Google 


200 


§  8,2.    tDSA£,  TWÓRCZOM  I  SZTUKA. 


dnak  stanowiska  kiytykt^e  naokę  Taine^a  o  sstuee  i  zanraca  jej  słosEoic  ponu^sHois 
dwóch  rólnych  objawów  żyda  ninystowego:  sztuki  i  nauki 

()('on«;  poglądów  Yerona  i  jc^o  adeptów  u  nas,  któnjr  w  doiywczyoh  polemikach 
doprowadzali  jogo  indywidualizm  do  karykaturalnej  pnsesady.  zob.  w  mej  ksiąsoo:  &<ii- 
ka  i  piękno,  szczególniej  rozdz.  V'H  .    Indywidualizm  i  przediiiiotowo^i'  w  srtuce. 

(.'ałokształt  realistycznej  ejjtetyki,  wolnej  jednak  ji'>-z.'/o  o  l  rn ni rai is tycznych  nal(v 
ciałoś<'i.  rozwinłjH  w  Niemczwh  szt-zogAlniej :  K.  Lemckk.  Fopttlarc  Aesłh  tik  1865. 
4-te  wyU.  1874;  przekład  poljskj  Jiii.  Zawadzkieug,  2  tomy  187-ł;  .1.  v.  KirlH>unn. 
AestheHk  auf  rroItsiMer  Grtmdlage,  2  tom}  18t>8;  G.  Th.  Fkchnkh,  \'or9€hule  dar 
AetOtetik,  9  tomy  1S76;  i  imiŁ 

Licasno  nowsM  elokubiacye  natnralistyane,  w  rodaąju:  W.  BOłbcbk,  Dk  natm- 
mmMdMfUicKen  Grundla^  der  Poetk.  FircŁejfomena  emer  reatiaiitdtm  AMM 
1887,  lab  A.  Hoiz,  Die  Kumł,  ihr  Wetm  und  ihre  GeaeUe  1801,  nio  mąją  sgola  ia- 
dnego  naukowego  znaczenia. 

Ed.  V.  Hartmann.  Philmophie  fhf(  Schoiien  1887.  Na  sfr.  434  i  na'^t.  tog-o  dzieła 
napotykamy  osobny  rozd/iał  poświęcony  rozbiorowi  stosunku  pięknn  do  prawdy  (S(b«in- 
heit  und  Wabrhoit).  '  ilv  /,u  \kle,  tak  i  tu,  Uartniann  dochodzi  do  ostateczności  i  luliujo 
się  w  paradoksalny  eh  przfciwicństwaŁh.  Tak  np.  twicnJzi,  że  pomiędzy  pięknem  i  pra- 
wdą nie  ma  zgoła  żadnej  wt^pólności,  że  piękno  nie  może  być  prawdziwem,  ani  prawda 
piękną  (die  SehOnkeit  kann  nicht  wahr,  und  die  Wahrheit  kann  nicht  sdiOn  aeln).  Z  dra- 
giąj  jednak  strony,  pngr  określeniu  stosnnka  fltosofil,  jako  «prawdy  metafisjeau^  i  iktr 
lislycinąj,*  do  pi^dia,  odstopiąle  anowa  od  togo  beiwiględnego  sdania  i  wyinaje,  że  py- 
nńęizy  temi  csynnikami  istniąje  co  do  treści  pewne  pokrowieńsŁwo.  Główne  aiacaMoie 
t^o  rozdziału  estetyki  Hartnianna  polega  na  gruntownej  kiytyce  realiatyaet^fth  pog^ 
dów  na  sztukę  i  piękno.    Krytyka  ta  zasługuje  ze  wszechmiar  na  bliższą  uwag<j. 

(jiurąrą  olłronę  zdrowego  jioi  zui  i;\  piękna  i  ideału  wob*'«-  cstctyfznyrb  w\-ników 
niaterj'alizinu  i)odcjnuije  też  M.  Cakkikkf  w  piśmie;  Małcruil und  AcstJu:Łik  IHl'^. 

K.  GoLDMANN  zaś  napisał  wszeth.struuną  i  prawie  wyczcrpuj;\c^  patologią  wspói- 
GMsnego  naturalizmu  w  zakresie  sztuki,  p.  t.  IKe  SUndm  dcB  Natunikmm  (be«  roku). 

W  naszej  literatane  T.  JiSKK-GHOiftsKi  poddaje  ostiej  krytyce  reelistgrcnie  po- 
glądy na  sstnk^  w  swcg  ksią^ :  Na  tchy^  wkUm  ISM^  str.  85  i  naat  Próci  tenyi 
Ta&e*ł  ocenia  on  tutąj  sasady  BiuNniea,  BounoETA,  Fłaubeata,  Zou  i  innych  pned- 
stawicioli  pnedmiotowego  kiennku  w  sstace.  Słusznie  mówi  pod  tym  względem  str.  67: 
.Przedmiotowym  albo  bezbarwnym  bywa  zwykle  tylko  ten,  eo  nie  ma  ludziom  nk  do 
powiedzenia." 

8.  Twórczość  i  teorya  aeocyaeyi.  WspomnioHśmy  wvżoj  o  szkole 

psychologicznej  .sensualizmu  (.^tr.  l.M).  Zarówno  szkoła  ta,  jak  i  więk>zosc  przedstawi- 
v\o\\  jednostronnego  realistycznego  kierunku  w  estetyce,  z  Taink  m  ua  czele,  usiłują  wy- 
jtt.^nić  całą  mnogość  objawów  życia  umysłowego,  więc  i  twórczość,  przy  pomocy  na  poZi'»r 
bardzo  prostych  praw  kęjartenia  iię  (asocyacyi)  tcyobraień.  Według  tych  praw  wyo- 
brażenia, podobne  do  siebie,  lub  też  łączące  się  ze  sobą  w  przestrzeni  i  czasie,  lub  na* 
reszcie  spneczne  ze  sobą,  wytwaiząjące  kontrast,  wzajemnie  się  przy wcdiąją.  W  ten  spo- 
sób mają  też  powstawać  nowe,  niespodziewane  kombinacye  wyobrażeń,  stanowiące  trsść 
utworów  poezyi  i  sztuki. 

Teorya  ta  byłaliy  dobrą,  gdyby  objawy  tw»'irczości  polegały  na  dowolnej  komł-ina- 
cyi  wyobrażeń  i  pr/cdstawiały  się  jako  prosty  konglomerat  mechaniczny  sw5'ch  składo- 
wyilł  czynników,  ua  wzór  kupy  kamieni,  o  której  mówiliśmy  wyżej  (str.  189  i  nmtA 
Tymczasem  mechaniczne  połączenie  wyobrażeń  według  owych  praw  a»ocyacyi,  samo  przez 
się,  nio  ma  ani  logicznego,  ani  artystycznego  zmnawiłia.  Cóż  to  za  logiln  lab  poeąys, 
gdy  od  białego  papieru,  który  mam  pized  sobą,  przechodzę  w  sqrśli  do  białego  śtkĘf^ 


§  Sf%    IOEA2,  TWÓBCZOŚÓ  I  SZTUKA.  201 

»  od  óiiega  do  zuny,  któn  się  i  nim  ląu^',  od  simy  znowu  do  ińotfDf ,  któm  po  niej 
następuje  i  t.  d^  i  t.  d.?   Twórcsość,  jakeśmy  to  wykazali,  ma  miejsce  tylko  wtedy, 

cdy  dane  cz\imiki  je<lno.zą  sił*  w  pewien  ustnij  jednolity,  wed  luj  pewnej  pnewodniej 
.lp?.f*\\  fantazya  ludowa  \v\tiala  np.  takie  utwory  jak  oriiol  lułi  pegaz,  to  r/yż  treść 
rrch  utworów  \\yr/.er]jujo  się  j»rnst;\  a^^Ołyn^-yą  ezJowitk"!  konia  i  >kr/v(!f'ł'^  W 
kim  razie  połączenie  kamienia  ze  skrzyniami  hyło  by  także  jioezya.  Ale  po>tat;  aniok, 
ptiga^u  jest  utworem  poetyiznym  nie  dla  uwej  a>u<'yaeyi,  lecz  dla  te^ro,  że  jest  uznjy- 
słowionym  wyrazem  idxi  wj  ższego  polotu  ducha,  jego  ti^skuoty  za  wyzwoleniom  sit;  z  kr<;- 
pującjih  wi»^zów  danej  necsywistoici.  Otóż  tego  czynnika  twórczej  idol,  doitywaj.icogo 
ń(  Diepn^artą  silą  %  głębin  ducba,  jako  żywej,  samodzielnej  istoty,  owa  ciasna  mot:ba- 
licaia  doktryna  asocyacyi,  sapnecsąjąca  istnienia  żywego  dueha,  nigdy  wyjaśnia  nie  sdota. 

Prawa  asoeyacyi  działają  wyłąi  /ni*'  w  zakre<;ic  bospoŃrednieh,  mcebanicznie  doko- 
nrwającycb  .się  oz^Tiności  umysłu.    Z  i  hwila  atoli,  gdy  na  arent;  ży<-ia  umysłowego  wy- 
T'pnj«  samodziflłii*'.  celowo  <  zyiiim  indywidualno.ść,  olgawiają  sif.'  zarazem  jH  odr»;'»ne, 
rlowf  prawa  ♦>r*'tycznej,  logicznej  i  moralnej  działalności.  F'rawa  tł-  nie  są  mniej  jiier- 
*t»tQ(',  jak  prawa  a.soeyaeyi,  więc  też  z  ni<'h  nigdy  wyprowadzić  się  nic  dadzą.  Zol».  t«ż 
co  w  tym  względzie  już  powiedziałem  przy  ocenie  Estetyki  Lemckkuo,  Wiek  1874, 

Jl  i»-ii. 

P»ydbiologia  wspólcsesna  wykazuje  co  xax  bardziej  te  braki  tooryi  a»oeytuciyu  Hwia^ 
dcą  o  tern  pnee  takich  psychologów,  jak  Witnot,  HOffdimo,  MOmsterbebg,  Paulhan, 
fwnuiM  i  wielu  innych.  (Gruntowną  hlstoryą  i  kr}'tykę  tooryi  asocyacyi  napisał  Ij.  Fkkki, 
La  jtśychAotfie  de  Vm8ociation  depuie  Hobbes  jtaqu*a  nos  jour.  przekład  z  włoskiego  1883. 

W  naszej  literaturze  za«ł»ignjp  na  uwagę  szczególniej  to,  co  w  tym  wzgli;dzi*»  po- 
wiedział Ft  ,  K.  Oąsiorowski,  X>iiic:(i>(ie  początkowe  1893,  str.  23  i  Tif\«t.  ('yr.irami 
2  diifł  w  ]i  uuniauych  psy( lioloirow  .-^twierdza  on,  że  teorya  Hsocya<yi  nie  jest  d/.i^iaj 
i ;  jiajrnniej  panującą  w  nauce.  Wobec  zaś  niekrytycznego  przenie%iicuia  tej  teoryi  na 
nam  grunt  pod  etykietą  ^ współczesnej  nauki**,  podrabianą  n  nas  tak  często  ł>ez  skrupułu, 
lalor  bardio  tmfiiie  mówi:  «Czyż  to  zawsze  w  sposób  niepoprawny  wygłaszać  będzie- 
my  za  naukę  a/ipókutną  to,  co  gdzieindziej  już  się  odkłada  ad  acta,  już  się  zaczj-na 
pOBŻywać?  Tak  było  z  beglizraom,  z  matoiyalitmem  i  pozytywizmem  a  nas,  a  teraz 
toż  samo  się  powtana  %  psychologią  asocyacyjną.* 

3.  Główne  typy  ideałów  umysiu  ludzkiego*  Ich  esynnikl 

podmiotowe  i  pnedmiotowe. 

z  natury  ideałów  i  ich  związku  z  pozostałym  ustrojem  żyda 
timy**łowego  wirnika  w  ił^lka  rozmaitość  ich  odmian.  Każtly  wiek,  kii- 
idy  naj.'ud,  każdy  osobnik  ma  swoje  idrały.  Ahy  .ściśl«'  okrrślić  sto- 
sunek filozofii  do  twóczości.  wyraźaji^cfj  cii^  w  (>\;i'yr-li  idcalnf  li.  jako 
w  najwyższych  celach  dział.dnośei  i  dziejowego  rozwoju  i.zlnwiika, 
lausimy  zdać  sobie  spraw*^'  z  głównych  typów,  do  których  ta  rozmai- 
tość ideałów  ludzkich  sprowadzić  się  dn  i< 

Stosownie  do  trzech  zasadniczych  objawów  umysłu  ludzkiego, 
jiilr^ftwii  są:  ttezueU,  myiienie  i  wola^  znajdujących  swój  wyra/,  jak  to 
ń%  "wyiiej  okazało  (§  7),  w  twdretef^  posnaweuj  i  Ąfciaw^  działalności 
cddwieka,  w  naucś  i  morcUnodeii  ideały  ludzkości  przedstawiają 


Digitized  by  Google 


202  §  8,a.     GŁÓWł<£  TYPY  lD£Ai.ÓW. 

się  nam  w  ti  zcch  głównych  typach,  jako  id«,'ały  artt/ftijr:ne,  poznawcit 
i  moralne^  czyli  eatetycms,  logiczne  i  etyczne,  Maj%c  zaś  na  oku  treść 
tych  ideałów  i  ostateczny  cci,  do  którego  zmierzają)  możemy  je  po- 
proetii  Tiazwaó  ideałami  pi^na,  prawdy  i  dobra. 

Bliższy  rozbiór  tych  typowych  ideałów  mnysła  ludzkiego  oprzeć 
się  winien  na  wykazaniu  wchodzących  w  skład  ich  czynników.  Czyn* 
niki  te,  zgodnie  z  ustrojem  bytu  osobniczego  człowieka,  są  natury  pod- 
miotowej i  pnedmiotowej,  Podmioiawemi  czynnikami  naszych  ideałów 
są  rozliczne  uczncia,  zaznaczające  zarówno  niezadowolenie  z  danych 
szczegółowych  waninków  bytu,  jak  i  potrzebę  zmiany  tych  wanmków 
na  bardziej  zadawalające.  Przedmiotowe  zaś  czyiuiiki  w\Taźąią  się 
w  ])ewnvcK  ogólnych  |)ojłM  iach  czyli  ideach,  inohionycłi  na  pcKlstawie 
doświa<l<  zt  iiia,  a  uznanych  przez  nas  za  stałr.  niczminnTic.  od  nas  mv.- 
zależne  noi  my  czyli  prawa  przy  oceanie  wszelkich  .szczegółowych  da- 
nycli  rzeczywistego  bytu.  Rozbierzmy  tedy  z  tego  stanowiska  po- 
wyższe główne  typy  ideałów. 

1)    Chociaż  pierwiastkowem  źródłem  podmiołowem  sztuki,  a  wi^c 
i  wszelkich  ideaidw  artyttyeznych  okazało  się  wyżej  (str.  168)  niezado- 
wolenie z  danych  warunków  bytu;  to  jednak  nie  naXeźy  sądzić,  aby 
to  uczucie  przeczące,  samo  przez  się,  wystarczało  do  pobudzenia  twór- 
czości umysłu  w  kierunku  zmiany  niezadawalającego  [)ołoźenia  na  le- 
psze.  Świadczą  o  tern  rozliczne  stany  zniechęcenia,  zwątpienia,  apa- 
tyi,  w  ogóle  tak  często  zdarzający  si«j  nastrój  ])esjTnistyczn3',  w  któ- 
rym osobnik  zadawala  się  bierną  skargą  na  niedoskonałość,  lub  nawet 
przewrotność,  faktycznie  istniejącą,  a  jt;ihiak  przy  tern  wszystkicm 
zdol>yć  się  nie  może  na  dzitilanie,  mające  na  celu  przekształcenie  tego. 
co  jest,  na  to,  co  być  ]>owinno.    A  taki  nastrój  pfsynusTyczny  i^^uiieje 
nie  tylko  w  tak   zwaneni   położeniu  bez  wyjścia,  w  którem  wszelka 
myśl  o  zmianie  na  lepsze  przedstawia  się  umysłowi  jako  nieurzoczywi- 
szczalna  utopia;  przeciwnie,  występuje  on  często  i  wtedy,  gdy  osobnik 
posiada  środki  do  polepszenia  swego  bytu,  ale  z  nich  nie  korzysta, 
jak  to  zwykle  mówią,  dla  braku  energii,  a  jak  my  tu  stanowczo  po- 
wiedzieć możemy,  dla  braku  ideału.  Bo  energii  zazwyczaj  w  takich 
stanach  nie  brak;  objawia  się  ona  często  bardzo  sihiie  w  wybuchach 
niezadowolenia  z  danego  położenia  i  w  bezcelowem  szamotania  się 
z  tom,  czego  w  istocie  zmienić  nie  można.   Ale  bnkk  skupienia  roz- 
strzeliwająccj  się  energii  w  pewnym  jasno  określonym  celu;  brak  prze- 
wodniej myśli,  kturaby  przyświci;ała  działania  energii  i  doprowadzała 
ją  do  celu;  jednem  słowem,  brak  właśnie  nie  energii,  lecz  kierów m- 
otwa  <'iii  rtria,  a  wiec  brak  w  istcu  ie  ideału. 

Wi-izuiiy  z  tego.  że  samo  ik  zucic  przeczące  niezadowolenia  nie 
wywołuje  jeszcze  działania  twórczego.  Zresztą,  zaznaczyliśu^  Już 


§  8,8.     GŁÓWNB  TYPY  IDEAŁÓW.  203 

iej  (sŁr.  184),  ie  w  tym  względzie  wyobraźonic  o  stanie  niezadowala- 
jącym znajduje  swe  konieczne  uznpełnienie  w  wyobrażeniu  o  stanie 
piżadain  m,  uznanym  za  bardziej  zadawalający.  Otóż  wyobrażenie  to 
ma  swe  źródło  podmiotowe  w  pewncm  dodatniem,  pozjtywncm  iiczu- 
ciu,  w\Tioszącem  człowieka  ponad  wszł-lki*'  przygiif^bicnio  i  zaihe^cają- 
cm  go  tlo  skupienia  wszystkich  swytli  umysłowych  i  fizycznych  za- 
sobów około  przekształcenia  rzeczywistości.  Tein  uc/U(  i<  in  o  treśii 
dudatiiicj,  ()oz\  ty\viicj  w  ])raw(lziwełn  ti'<j;o  słowa  ztiai  zcuiu.  o  treści 
Twórczej,  jest  uczucie  harmonii^  wewnf^trziH^j  zgody  różnorodnycli.  hib 
Jławct  rozstrojonych,  i  sprzecznych  czynników  jednostkowego  bytu; 
uczucie  jedności  w  mnogości;  organicznej  łączności  osobnika,  odoso- 
bnionego, jak  sani  wyraz  wskazuje,  od  pozostałego  bytu,  z  tymże  by- 
tem, do  którego,  jako  cząstka  składowa  należy,  a  zatem  z  przyrodą, 
ze  społeczeństwem,  z  istotą  wszechbytu,  z  Bogiem.  Tylko  takie  pozyty- 
wne uczucie  harmonii  oderwanej  jednostki  z  ogółem,  i  świadomość  wewnę- 
trznego zadowolenia,  szczęścia,  jakie  z  tern  uczuciem  się  łąt  zy,  pokrzepia 
na  nowo  energią  umysłu,  ożywia  ją  i  zachęca  do  twórczego  działania. 

Uczucie  harmonii  w  ogólnej  swej  istocie  działa  w  każdym  nor- 
JualiuTn  osobniku,  jako  bezpośri'dnia  siJa  ży<  iowa.  W  ynika  ono  w  spo- 
sób naturalny  z  harn)oni juego  ustroju  hidzkirgo  l»ytu.  z  wzajemnego 
iłzupełiiieuia  jł'go  tunkcy  j  życiowych.  Naturalna  wcw  n«'ti  zna  harmo- 
nia czyli  zjj;*)(hi  człowieka  z  samym  sobą,  jego  zmysiowej  i  umysło\s  ej 
organizm  y i.  rozbudza  w  nim  8wiad"ma^  potrzebt^  dojścia  do  zgody 
i  z  pozostałym  światem,  z  całem  swem  otoczeniem. 

To  zjwadnicze  uczucie  harmonii  przedstawia  się  faktycznie  w  wiel- 
kie j  liczbie  konkretnych  odmian,  stosownie  do  wchodzących  w  jego 
$kład  czymiików.  Ale  we  wszystkich  odmianach  wynosi  ono  ducha  po- 
nad przygnębiające  spory  chwili,  dodaje  mu  otuchy,  odsłania  przed 
znękanem  okiem  nowe,  rozległe  widnokręgi,  napełnia  go  świeżą,  ru- 
chliwą energią  w  pracy  około  le])szej  przyszłości.  Najgłt^bsze  i  naj- 
potężniejsze uczucia  serca  ludzkiego,  -  nadzieja,  miłość  i  wiara,  —  są 
w  gnincie  rzeczy  tylko  szczegółowemi  odmianami  uczucia  hannrtnii 
i  zadowoh'nia.  jakie  ono  wywołuje.  W  nadziei  jednoczy  <  /.h>wiek  har- 
monijnie niepewna,  tajemniczą  przyszlośi'  z  własneui  swujciii  jt-^ic- 
>Twem  i  przeczuwa  spcłnicłiic  swego  prawdziwego  przezna*  zenia  ży- 
ciowego. Dzięki  liczpośredTiim  więzom  uczucia,  miłość  godzi  go  z  ca- 
łyni  pozostałym  światem,  a  w  szczególności  z  podobnemi  do  niego 
istotami,  dązącemi  do  wspólnych  z  nim  celów.  Wiara^  nareszcie,  jako 
uczucie,  wznosi  go  w  sfery  nadziemskie,  niebiańskie  i  godzi  go  silniej 
i  głębiej,  niż  wszelkie  wywody  rozumowe,  z  istotą  wszechbytu,  z  owym 
najwyższym  porządkiem  istnienia,  od  którego  człowiek  czuje  swoją 
zale^ość  (str.  87). 


Digitized  by  Google 


204  §  8,3.     GŁÓWNK  TYPY  IDEAŁÓW. 

Doznawszy  laz,   \vskuu*k  jakichkolwiek   porlnit-t,    tł^<.»   u' /u<  ia 
\v(>wiiefrziił'j  zgody,  liarmonii.— a  w  normalnym  stanie  knltnry  umysło- 
wej już  dziocko  wzrasta  i  rozwija  si»^  pi''2y  bezpośrednim  n<lziale  U^o 
uczucia,  —  człowiek  znajduje  w  uiem  tyle  błogości  i  szczęścia,  ź^- 
cit|g1o  na  nowo  za  niem  tęskni,  żc  staje  si^  ono  nieodzowni^  potrzebą 
jego  dncha.    Nie  jest  to  żaden  przesadny  sentymentalizm,  ani  nie- 
wieścia miękkość  uczucia,  lecz   objaw   faktyczny  jednego  z  naj- 
|)otęźniejBzych  czynników  życia  umysłowego.  Do  zgodności  bowiem 
i  harmonii  dąsy  nie  tylko  człowiek  sentymentalny,  o  nastroju  miękkiin, 
uczuciowym.   I  zimny,  przedmiotowy  myśliciel,  uczony,  choćby  uaj- 
skrajniejszy  pozytywista,  przytłumiający  sztucznie  wszelkie  głębsze 
poruszenia  serca,  uczuwa  w  swoim  zakresie  potrzebę  zgody,  harmonii: 
ścisła  logika  wymaga  od  niego  wyłączenia   wszelkich  sprzecznosi^i 
(prawo  logiczne  wyłączenia  sprzeczności  i,  a  więc  dążności  do  zgody, 
harmonii  pr?:ynajniiii('j  w  zakresie  własnych  myśli.    A  bez  względu 
na  przekonania  moralne,  jakim  hołchijf,  zawsze  i  on  w  swcm  sumie- 
niu poczuwać  się  będzie  do  spełnienia  zasadniczego  wymagania,  i  ź^yli 
prawa  wszelkiej  moralności,  polegającego  na  zgodności,  harmonii  czy- 
nu z  własnem  lepszem  przekonaniem.  Podobnież  i  surowy  mąż  stanu, 
w  którego   mniemaniu   żelazna  energia  jest  najwyższym  ideałem, 
a  wszelkie  poruszenia  humanitarnego  uczucia  karygodną  słabością, 
wyrzec  się  nie  moie  na  swojem  polu  zgody  i  harmonii,  lecz  odczuwa 
również  głęboko  jej  potrzebę.   lyiko  przy  pomocy  dążności  do  zgody 
i  harmonii,  działającej  w  masach,  wytwarza  on  armie,  posłuszne  jego 
skinieniom:  tylko  z  własnego  poczucia  zgudy  i  harmonii  z  ustrojem 
społecznym,  któremu  przewodniczy,  czerpie  wiarę  w  siebie  i  energią 
do  swych  (  zynów. 

W  samej  rzeczy,  wyznać  należy,  że  tak  dla  myśliciela,  jak  i  tila 
męża  praktycznego  zgoda,  harmonia  jest  tylko  środkiem  pomocniczym 
do  osi ąi;n liścia  celów  postroimych;  choć  nie  trudno  było  by  wykazać, 
źe  i  ich  cele,  —  prawda  przedmiotowa  i  dobrobyt  społeczny,  —  są 
równieś  wyrazt^m  harmonijnego  zjednoczenia  odpowiednich  składo- 
wych czymoików.  Ale  obok  myślicieli,  uczonych,  oraz  praktyków 
wszelkiego  rodzaju,  są  i  tacy,  dla  których  zgoda  i  harmoma  nie  jest 
tylko  środkiem,  lecz  głównym  ethm  działania  i  to  nie  tylko  w  tym 
lub  owym  szczegółowym  zakresie,  lecz  we  wszelkiej  działalności  czło- 
wieka, w  bycie  ludzkim  w  ogóle.  Są  to  umysły,  dla  których  harmo- 
nijne wyrównanie  kontrastów,  sprzeczności  równowaga,  jedność,  syn- 
teza stały  się  nieodzownemi  potrzebami  serca:  lunysły.  które  zasf>oko- 
j(»niu  tych  jioir/eb  poświęcają  wszystkie  zas()l)y  swego  ducha,  cafa 
su'oją  działalność  życiową.  Zaszczepienie  tej  potrzeby  harniomi  i  dą- 
żności ku  niej  w  swe  otoczenie  i  wykazanie,  że  od  osiągiiięcia  tego  oain 


§  8^     OŁÓWliB  TYJPY  iDEAŁÓW.  205 

2sleży  szczęście  prawdziwe  narodów,  ludzkości,  oto  ich  gł()wnie  zada- 
iii<'.  Utworami  swemi  pragną  udowodnić  w  sjiosób  poglądowy  mo- 
żność osiągnięcia  tego  celu  i  wskazać  środki  jego  ursseczywistnieuia. 
(7mj^y  te  uoazą  miano  poHów,  arfystów.  Ich  potrzeba  zgody,  harmo- 
nii składowych  czynników  ludzkiego  bytu,  a  w  szczegóbiości  har- 
monii między  treścią  idealną  ducha  a  formą  zmysłową  jest  wyrazem 
poctufia  tatetycznego^  czyli  poczucia  piękna,  które,  jak  to  zaznaczono 
wyżej  fstr.  139",  ]>ol«'<^ii  właśnie  na  harmoiiijnem  zrównoważeniu  treści 
idi*aliu*j  z  fon  Ml  ziiiysłowi|. 

Tak  Tł-(ly  podmiotowym  czynuikicm   idt-alów  artystycziiyili  jest 
poczucie  rst (  tyczne  piękna,  jako  hannonii  treści  i  formy.    Utwór,  wy- 
wołujący  wrażenie   dysliarmonijne,  może  l)yć  wszystkirm,  tylko 
utworem  ai*tystycznym,  ])odobriie  jak  zbiór  dysliarmouijnycU  i  falszy- 
Hy(  li  tonów  nie  stanowi  nigdy  muzyki. 

Ideał  artystyczny  miałby  jednak  charakter  utopii,  gdyby  się 
'opierał  wyłącznie  na  tym  czynniku  podmiotowym  i  nie  posiadał  zara- 
zem niezachwianej  zasady  prztdmioUwfśj,  Oóżby  nam  pomogła  wszel- 
ka tęsknota  za  harmonią  i  zgodą,  gdyby  zaspokojenie  tej  tęsknoty 
było  niemożliwem?  Jeżeli  tedy  nasze  ideały  estetyczne  nie  mają  być 
czczemi  marzeniami,  lub  w  najlepszym  razie  bawidełkami  fantazyi. 
musimy  wykazaó  ich  czynnik  przedmiotowy,  dający  rtjkojmią  ich  urzc- 
i-zy%viszc7,ahiości.  Tym  czynnikiem  jest  idea  porządku,  yfftroju,  jako 
harraoiiiji.t  i^o  ustosunkowania  <li:ładnikt'>w  rzeczywistejj^o  ))ytu  w  jednej 
«ałości.  Idea  ta  ma  charakter  przedimotowy,  poiiirwa/  wynika  z  nie- 
wątpliwych danych  doświadczenia.  Rzeezywistość,  byt  nie  prz»'dsta- 
wia  słfj  nam  jako  chaos,  bezład,  ieez  jako  zjednoczona  w  sobie  całość 
składowych  czynników,  jako  liarmonijny  w  sobie  ustrój,  jako  wszech- 
świat §  5.2). 

Nauka  moź<^  i  powinna  poddać  t<|  ideę  wszechstronnemu  rozbio- 
"3wi,  wyjaśnić  jej  znaczenie  i  doniosłość,  lecz  i  najkrytyczniejsza 
w  tym  względzie  nauka  nie  powmna  zapomnieć,  źe  ona  sama  istnieje 
i  upada  wraz  z  tą  zasadniczą  ideą.  Wszelka  działalność  umysłowa, 
domagająca  się  prawidłowego  rozwoju  swych  składowych  czynników, 
siażąca  do  jakiegokolwiek  ogólnego  na  rzeczy  poghidu  dowodzi  z  je- 
dnej strony  istnienia  porządku,  ustroju  w  istocie  bytn,  wydającej  taką 
działalność,  a  z  drugiej  strony  staje  si^  możliwą  i  osiajięnąć  może  swój 
(v\  jedynie  ua  podstawie  realnego  porządku  b^  tu,  jego  prawidłowego 
ustroju. 

Nadto  zaznaczyliśmy  również  już  wyżej  Nti'.  17.^  i  na^t.i,  że  w  by- 
cie działa  siła  syntetyczna,  całkująca  jego  składowe  czynmki  i  wytwa- 
rzająca całe  szeregi  realnych  ustrojów,  począwszy  od  połączeń  ehemi- 
4;2nych  aź  do  wspaniałego  systematu  ciał  niebieskich.   Te  właśnie 


DigitizGo  Ly  ^^OOgle 


206  §  8,3.     GŁÓWNE  TYPY  IDEAŁÓW. 

ustroji:  światii  zewiKjtrznego,  wraz  z  bt'zpośr<Mlriio  dla  nas  dostępnym 
ustrojrin  naszego  indywidualncf^o  bytu,  naszego  iiniysln  i  ciaia  -  sta- 
nowią enipiryrziiii  podstawę  naszej  ogólnej  idei  o  ])i  a\\  i<lin\^yTn  nstro- 
jn  wszechbytn  izob,  str.  97  i  nast.ł.  A  idea  ta  nzupełnia  ze  stanowi- 
ska przculmiotowego  nasze  podmiotowe  pragnienie  zgody,  harmouii. 
naszą  tęsknotę  za  ostatecznom  usunięciem  wszelkich  sprzeczności,  drę- 
czących dotąd  nasz  umysł  i  serce.  Rzeczywistość  tej  idei  w  przo<i- 
miotow3nai  świecie  przekonywa  nas,  że  ideały  estetyczne  powszecłuiej 
zgody,  harmonijnego  zestrojenia  najbardziej  rozstrojonych  w  danej 
chwili  czynników  nie  są  wytworami  ułudnej  fantazyi,  lecz  mają  swe 
źródło  w  realnych  siłach  wszechbytu,  w  owych  siłach  syntetycznych, 
wytwarzających  coraz  doskonalsze  i  bardziej  harmonijne  ustroje.  A  z  te- 
go  wynika  bezpośrednio  przekonanie  o  nrzeczywiszczalności  naszych 
ideal<jw,  o  możności  ich  realizacji  wśród  powszeclmych  w^arunków 
istnienia. 

Utwuiy  poezyi  i  sztuki  możemy  nazwać  strojem^  którym  czło- 
wiek swe  życie  upiększa.  Slr('>i  ten,  jako  wytwór  podmiotowy,  la^zy 
się  jak  najściślej  z  ustroje, n  \v  s/c(  hbytu,  jako  z  objawem  porządku  i  U- 
Uut  w<-'ielonego  w  świat  rzeczywisty. 

2i  Działalność  poznawcza  umysłu  ludzkiego  i  łączący  się  z  nią 
ideał  logiczny  prawdy  ma  swą  podstawę  przedmiaUnvą  w  idH  rztntftń- 
•to4ci^  w  uznaniu  czegoś  realnie  bytującego,  jako  przedmiotu  poznania, 
wiedzy,  nauki.  O  tej  idei  rzeczywistości  mówiliśmy  już  szczegółowo 
przy  rozbiorze  zasadniczych  czynników  wiedzy  (§  4,3).  Poznanie  pra- 
wd \  polega  na  przystosowaniu  naszych  szczegółowych  myśli  do  rze- 
czywistości, a  że  rzeczywistość  istnieje  w  naszym  umyśle  tylko  jako 
idea,  oparta  wprawdzie  na  danych  doświadczenia,  lecz  zawsze  jako 
idea,  -  więc  poznanie  ])i'awdy  polcf;:i  na  przystosowaniu  naszych 
szczegółowy  (li  myśli  o  rzeczac  h  dn  naszej  idei  o  i'Z(»czvwistości. 

Zrorlłcm  pod,iih>t  }ifi'ni  u  >/i  lki(  li  ideałów  puznawrzych  jest  przy- 
rodzona umysłowi  iudzkicnm  (  i<  kawosć.  (  żyli  chcć  bliższego  poznania 
rzeczy,  zwracającej  na  siebie  uwagę,  i  rozwiązania  wszelkich  zagadek, 
narzucających  się  i)rzy  takiem  [)oznamu  rzeczy.  W  skiad  tej  przyro- 
dzonej ciekawości  wchodzą  jako  czynniki  zasadnicze:  z  jednej  strony 
poczucie  nii^wiadomości  i  wątpienie,  jako  czynnik  ujemny,  ncgacyjny, 
a  z  drugiej  —  miłość  prawdy,  pragnienie  przyswojenia  sobie  jasnego, 
niewątpliwego  poglądu  na  świat  rzeczywisty,  jako  czynnik  dodatni, 
pozytywny.  Czynniki  te  w  związku  z  ideą  rzeczywistości  wytwansają 
rozliczne  ideały  na  ])o1u  p<:)znania  rzeczy,  nauki.  Kilka  uwag  wystar- 
czy do  przekonania  się  o  tern. 

Pierwiastkowo,  na  niższych  stopniach  rozwoju  umysłowego,  ndb- 
wiek  zadawala  się  swym  naiwnym  realizmem  i  uznaje  za  prawdę  rm^ 

.1 

Digitized  by  Googl 


§  8,3.     G2.ÓWNE  TYPY  IDEAŁÓW.  207 

ezywistą  wszystko,  co  mu  się  bezpośrednio  praw<ią  wydaje.  Przeko- 
nywając  się  jednak  wskutek  codziennych  doświadczeń  życiowych  o  ułu- 
dności  i  omybiości  swych  wyobrażeń  i  i)oj<jć  o  rzeczach,  staje  si^ 
(Ktroiniejszym  w  swych  sądach,  a  gdy  i  ta  instynktowa  ostrożność 
nie  uwahiia  go  od  wielu  nowych  błędów,  traci  coraz  bardziej  bezpo- 
średnie zaufanie  do  swych  zdohiośct  poznawczych  i  spogląda  nawet 
w  końcu  z  pewnem  niedowierzaniem  na  ich  świadectwo.  Fakt  niezgo- 
dy, dysharmomi  pomiędzy  bezpośrednio  narzucająccmi  f^ię  pojęciami 
o  rzeczach,  a  istotną  rzeczywistością,  zostaje  uznanym  jako  nie  |)0(ll(^- 
^i^ająoy  wątpliwości  i  zmienia  zasadniczo  stosunek  uniyshi  do  prze(i- 
luiotuu-  jioznaiiia.  Wątpienie  wdziera  się  w  myśl  i  staje  się  jeduym 
ii  czjiuuków  jej  dalszt  go  rozwoju   v:^v<  .l.i ;  5,1,2.  l 

Wątpienie,  jako  wynik  ni<  zi:;ody  myśli  pomiędzy  sobą,  jako 
objaw  dysharmonii  w  (  zyiinośeiacli  umysłu,  łączy  się  zawszt*  z  uczu- 
ciem niezadowolenia,  wewnętrznego  rozstroju,  umysłowej  niemocy.  To 
njoimie  uczucie  wywołuje  jednak  znowu  naturakłą  reakcyą  ze  strony 
dodatnich,  pozytywnych  czynników  umysłu.  Czynniki  te  wyrażają  się 
na  tern  polu  coraz  wyższym  rozwojem  przyrodzonej  ciekawości,  przy- 
bierającej wskutek  kultury  umysłowej  charakter  głębokiej  miłości 
prawdy.  Wszelkie  przekonanie  o  prawdzie  tego  lub  owego  poglądu, 
—  choćby  jaknajbardziej  błędnego  ze  stanowiska  przedmiotowej  kry- 
tyki, —  powoduje  w  danym  osobniku  uczucie  błogie  zadowolenia,  bo 
jest  objawem  wewnętrznej  zgody  składowych  czynników  umysłu  i  usu- 
wa dręczący  go  uiespokój.  Któż  nie  doznawał  U'<y  ^  l)ło'?ien;o  uczucia 
wcwiiętrznec:o  zadowolcina  wskutek  prz\ swojł  uia  sobi(»  prawdy  w  tym 
Inb  owMii  zakresie  \vi.'dzyy  Rozwiązanie  zagadki,  natl  kt<'»rem  suszy- 
liśmy snUie  głowę,  może  służyć  za  najlcjKSzy  ]irzykła(l.  Ztąd  to  już 
na  najniższych  stopniach  rozwoju  lunysłowego  działa  dążność  do  usu- 
nięcia wszelkich  sprzeczności  myślowycli,  o  ile  te  dochodzą  do 
świadomości  danego  osobnika,  a  więc  i  dążnośó  do  zgody  pomiędzy 
myślami,  jako  źródła  wewnętrznego  zadowolenia.  A  że  zgodność 
myśli  pomiędzy  sobą,  a  mianowicie  myśli  o  danym  nowym  prze- 
dmiocie z  naszemi  ogólnemi  pojęciami  o  przedmiotowej  rzeczywi- 
stości, stanowi  btotę  naszego  pojęcia  prawdy;  pi'zeto  ową  dążność 
do  harmonizowania  naszycli  ]»ojęć  o  rzeczach  w  celu  osiągnięcia 
zadowolenia  z  icK  wewnętrznej  zgody,  nazj-AYaniy  słusznie  miłością 

Ideałem  naszych  dążności  poznawczych  jest  możliwie  pełna  z--i- 
lia  wszystkich  ezynnik<'»\v  poznania  rzeczy,  usuw  a jai  a,  jeśli  można. 
w-<zf'lkie  wątpliwości  i  ol)dai"za jąea  nas  w  lym  zak lesie  działania  umy- 
-iowego  najwyższem,  dostępneni  wśiód  danych  warunków  zadowole- 
niem.   Ideałem  nauki  jest  haniionijuy  iLHtrój,  systemat  naszych  po- 


Digitized  by  Google 


208 


§  8,8.    GŁÓWNE  TTF7  IDEAŁÓW. 


glądów  na  przedmiotową  rzeczywistość,  zgodny  wedle  moinoici  jak 

najściślej  z  tą  rzeczywistością. 

Łącziiikiciii  ])omi(jdzy  poczuciem  rdewiadomości,  jako  puiiki4?m 
wyjścia  sainDdzidnego  poznania  rzf^czy,  a  zbliżeniem  si^  do  urzeczy- 
wistnicida  idculu  })rawdy  —  jest  badanie^  dające  się  najkrócej  okre- 
ślić jako  szukanif  odpowiedzi  iia  drt^czjice  nmysł  pytania.  Slitózmc 
bardzo  niektórzy  tilozotbwie  zaznaczyli,  żc  wszelkie  badanie  opiera 
się  na  racjonalnie  postawionem  pjfUmiuy  wi^  na  czynności  pytającej, 
Kant  utrzymuje,  ze  rozumne  postawienie  pytania  jnź  jest  wielkim 
i  niezbędnym  dowodem  mądrości  i  rozwagi  (es  ist  schon  ein  grofiser 
nnd  nOthiger  Beweis  der  Kiugheit  und  Einsicht  zu  wissen,  was  man 
yemiinftger  Weise  fra^n  solle).  Hoenb  Wboński  nazywa  ową  czyn- 
ność pytającą  la  facuUi  du  pourquo\.  Znany  myśliciel  W.  WaswsLL 
powiedział,  że  prawidłowe  postawienie  pytania  jest  nie  mało  ważnym 
krokiem  na  drodze  do  jego  rozwiązania  (rightly  to  [)ropo8e  a  problem 
is  no  inconsiderable  step  to  its  solution).  A  współeczny  badacz  przy-  ' 
rody  "W.  Pueyer  wówd  w  tym  względzie:  „Nauu idiiyin  ])uid<te]ii 
wyjścia  wszelkiego  badania  jest  ezyimość  pytająca."  „Wszystkie  teo-  ] 
retyczne  nauki  są  w  gruncie  rzeczy  usiłowaniami  zasjMjkojeiiia  pytają<  ej  \ 
fnnkoyi  umyshi."    Zresztą  sprowadza  się  to  wszystko  już  do  zdania  \ 


Bacona:    „Prudens.  quaestio  <piasi  dimidium  scientiae."    I  w  samej  ] 
rzeczy,  na  czele  wszelkiego  badania,  wi^c  i  wszelkiej  filozofii  i  nauki,  ] 
stoi  zawsze  pi/tanie,  narzucające  się  umysłowi  i  domagające  się  od|M>-  ■ 
wiedzi.   Zarówno  cały  dalszy  kierunek  dociekań,  jak  i  dobór  ich  śro- 
dków, więc  i  ich  metoda,  zależy  zasadniczo  od  postawionego  pierwia- 
stkowe pytania,  streszczającego  w  sobie  cały  przedmiot  badania.   Jnś . 
dziecko  objawia  swoją  przyrodzoną  ciekawość,  jako  wynik  utajon^  i 
jeszcze  miłości  prawdy,  w  pytaniach,  któremi  obsypuje  doro^yćh:  po  j 
co?  dla  czego?  na  co?  Wyznać  wprawdzie  należy,  że  narówni  z  czło-  ^ 
wiekiem,  nierozwiniętym  należycie  pod  względem  imiysłowym,  zada-  . 
wala  się  ono  zazwyczaj  byle  jaką  od[)()\vie(lzią.    Ale   samo  |)odiiosze- 
nie  i  stawianie  pytań  jest  dowodem  budawcz<'j  czynności  luuysiu,  kto-  | 
ra  przy  odpnwiedniem  rozwoju  i  wyrobienin,  ^^taje  się  świadomą  po-  ' 
trzebą  rozwiązania  zagadnień,   narzucajątych  się  przy  roz})atrv\va,niu 
rzeczy.   Potrzeba  ta  doprowadza  w  końcu  umysł  do  wytworzenia;^ 
i  możliwego  urzeczywistnienia  ideałów  poznania  prawdy,  nauki.  J 

Bi  Przechodzimy,  nareszcie,  do  wykazania  czynników,  składąi%y 
cych  się  na  wytworzenie  ideałów  ttycmyeky  czyli  moralnych.  A 

Zasadniczym  czjmnikiem  podmiotowym  wszelkich  ideałów  mozsid 
nyoh  jest  objaw  umysłowy,  zwany  oumimUm^  czyli  poctwiom  hiop^hm 
nem.  Wspomnieliśmy  o  nim  ogólnikowo  przy  charakterystyce  tS^p^ 
wych  objawów  żyt  ia  um3  słow4'go  (str.  141).   Obecnie  mtudmy  ^ 


§  8,8.     GŁÓWNE  TYłT  IDEAŁÓW.  209 

nim  zastuiiowic  nieco  bliżej,  aby  wnikn%ć  giębk^j  w  istot-  ideałów 
morahiycłi. 

Każdy  człowiek  od  ijiei^wszych  ch^^il  świadomego  życia  czuje  się 
cs^ką  większej  całości,  członkiem  szerszego  astrojiif  zależnym  od 
pewnego  nad  nim  stojącego  porządku.  Ten  wyższy  porządek  narzuea 
ma  ńą  nawet  w  stanie  natury.  Widzieliśmy  już  wyź(^j  (str.  97},  że 
zmiana  dnia  i  nooy,  pór  roku,  wogóle  stały  i  prawidłowy  przebieg 
objawów  przyrody  wpaja  w  niego  przeświadczenie  o  istnieniu  porzą- 
dhi  rzeczy,  którego  on  dowoli  zmieniać  nie  moie,  i  do  niego  w  swem 
iJzialaniu  koniecznie  stosować  się  mtisi  Nadto  wrasta  człowiek 
w  stanie  kultury  bezpośrednio  w  porzt^ek  społeezny  (rodzina,  s()ołe> 
(  zeństwo,  ustrój  państwowy  i,  z  któr3rm  się  jednoczy  wraz  z  rozwojem 
swych  stosunków  życiowych  i  w  którego  zakresie  spełnia  pt'wne  tim- 
kcye.  Nareszcie,  narzuca  mu  si.j  nic  iiuiiej  doraźnie  poczucie  zależno- 
ści od  \\-yŻ!«'/yęh  praw  życia  uHiyslowr^iro.  których  on  ró^micż  flowo- 
Inie  zmieniać  nic  inoźc.  Prawa  to  rlomat^ają  Nit'  oil  niego  n|>.  z^ody 
wewnętrznej  z  sarnym  sobą.  w  myślach,  ucznt  ia*  h  i  czynach;  logi- 
cznej prawidłowości  w  rozwoju  swych  poglądów,  jeżeli  chce  poznać 
świat,  spełnienia  pewnych  obowiązków  moralnycłi,  niezależnie  od  ze-, 
wnętrznej  kontroli  społeczeństwa,  jeżeli  nie  chce  utracić  szacunku  dla 
samego  siebie,  nadwyrężyć  swej  godności  osobistej,  rozminąć  się  ze  swem 
przeznaczeniem  i  t.  d.  CbXj  ten  wyższy  porządek  umysłowy,  ducho* 
vy,  w  odróżnieniu  od  fizyczn^^o  i  społecznego,  jednoczy  się  wskutek 
rozwoju  życiowego  ludzkości  w  idei  Boga,  którego  rozum  uznanym 
być  musi  za  ostateczne  źródło  wszelkich  rozumnych  praw  i  wymagań 
naszej  orgauizacyi  umysłowej.  Wyższy  ten  porządek  znajduje  swój 
wyraz  dziejowy  w  ustroju  religijnym  stosunków  ludzkich  tzob.  str.  87 
i  165  .  W  normalnych  stosiuikiu  li  każdy  pojcdym  zy  osobnik  otlczn- 
wa  swą  zależność  i  od  togo  duchowego  porządku,  jako  od  jctlncgo 
z  niezbędnych  czym  i k  '^  swego  życia  umysłowego.  Wyłamanił'  si*j 
(i>obnika  z  pod  tego  porządku  duchowego  jest  objawem  nic  uinicj 
anomalnym  i  groźnym  dla  dobrobytu  ludzkości,  jak  jego  wyłamanie 
się  z  pod  porządku  społecznego  i  fizycznego. 

Poczucie  przynależności  do  większej  całości  i  zgody  z  nią  jest 
źródłem  zadowolenia  dla  każdego  osobnika,  podnosi  go  wewnętrznie, 
nadaje  mu  we  własnych  oczach  większą  wartość,  zaszczepia  w  niego 
pneświadczenie  o  zadaniach  i  celach  życia,  godnych  natężenia  osobi- 
stej energii,  pracy,  a  nawet  ofiamoscL  Poczucie  ograniczoności  i  czą- 
stkowośd  jest  tak  sihie  w  każdym  rozwiniętym  umysłowo  osobniku, 
że  nie  może  on  znaleść  zupełnego  zadowolenia  w  swym  bycie  ury- 
wkowym, tragmentamjma.  Łączność  z  szerszym  ogółem  jest  dla  nie- 
go iiił'  tylko  fizyczną,  ale  i  umysłowi^  moralną  potrzebą,  kióra  się  do- 

StottYtf,  Wwtfr  do  UozotU.  H 


Ltoogie 


210  §  8,3.    GŁÓWNB  TTP7  IDBAŁÓW. 

maga  usilnie  zaspokojenia  wbrew  dążnościom  osobniczym.  Ztąd  to 
władnie  pochodsi  owo  uczucie  wewnętrznego  zadowolenia,  jakiego  oso- 
bnik doznaje  wskutek  swej  łączności  i  zgodj  z  szerszą  całością.  Im 
ta  całość  jest  wyższą  i  głt^bicj  pojętą,  tern  i  owo  uczucie  zadowolenia 
staje  się  wznioslejszem  i  głębszem. 

Przeciwnie,  wszelka  sprzeczność  pomiędzy  osobnikiem  a  szersze- 
mi  krtjgami  istnienia,  do  których  jako  cząstka  należy,  wszelka  niezgo- 
da z  wyższym  porządkiem  rzeczy  pociąga  za  sol)!i  wewnętizut-  iiim- 
iluwi ilciiir.  zui/a   |)Ocziici<'  osobistej   (godności,   pizygnt^bia,  j>uJkupuji 
zautauic  du  ^ilUlego  si<4ue,   oraz   wiait^  w  <^'I  i  ]>rzeznaczeni*'  swego 
istijiciiia.    Osobnik  utracą  wtedy  coraz  bardziej  poczucie  swcj  waii' - 
ści;  życie  wydaje  mu  się  bezeeloweni,  więc  je  lekceważy  i  pomiiiio 
stosunkowo  korzystnych  nawet  warunków  bytu,  wzmaga  się  w  nini 
niezadowolenie  z  samego  siebie  i  z  świata  tak  silnie,  że  wywołuje  czę- 
sto czyny  rozpaczliwe,  jak  zbrodnie  wszelkiego  rodzaju,  lub  samobój- 
stwo. Anarchizm  współczesny  jest  smutnym,  ale  najbardziej  chamkte- 
rystycznym  objawem  takiego  rozprzężenia  normalnej  łączności  i  zgo- 
dy osobnika  z  wyższym  porządkiem  rzeczy,   zarówno  z  najpro- 
stszemi  prawami  przyrody,  jak  z  ustrojem  społecznym,  jak  wreszcie; 
z  wymogami  bytu  duchowego  człowieka,  z  prawami  estetyki,  logiki 
i  etyki. 

Z  powyższych  uwag  okazuje  się,  że  poczucie  moralno  c^yli  tw^ 
mienie,  jako  poduiiotowa  podstawa  wszelki(  li  ideałów  etycznych,  skła- 
da się  z  trzech  zasadniczych  czynników,  jakicmi  są: 

li  ISwiadniiiósc  należenia  do  pewnej  ogólniejszej  całości  wraz 
z  ])oczuciem  zależności  od  wyższego  porządku  rzeczy,  uosobionego 
w  tej  całości; 

2)  Zadowolenie  wewnętrzne,  wynikające  z  działania,  zgodnego 
z  wymaganiami  tego  wyższego  porządku  w  jego  duchu,  o  ile  wyn»» 
gania  tu  dochodzą  do  świadomości  osobnika;  j 

3)  Niezadowolenie  wewnętrzne,  wynikające  z  naruszenia  zwią* 
zku  i  zgody  osobnika  z  całością,  do  której  należy  i  z  wyższym  po- 
rządkiem, od  którego  zależy. 

Dzięki  temu  poczuciu  moralnemu,  czyli  sumieniu  i  jego  bezpo 
średnim  wskazówkom,  rozwijają  się  w  człowieku  coraz  pełniejsze 
i  wznioślejsze  ideały  życiowe  czyli  moralne,  mające  na  oku  bądź  do* 
brobyt  zmysłowy,  materyahiy  człowieka,  jako  cząstki  ustroju  ekono- 
micznego przyiutiy;  ba«lż  dubiubyt  sp( »!(■(  zny,  oparty  na  kooperacyi 
większych  mas  przy  spełnił'niu  ws|)óliiych  n  l^w  ;  bądź  nareszcie  d<>- 
brobyt  duclii>\\  y,  wynikający  z  łączności  i  z^ody  osobnika  z  zasii^ą 
wszechbytu,  z  Bogii^m  (zob.  wyżej  str.  KiO  i  nast.i.  Treść  tych  idea« 
łów  życiowych  łączy  się  naturalnie  jak  najściślej  z  poglądem  na 


Diąitizf 


§  8yS.    OŁÓWNB  TTPT  IDSAŁÓW.  211 

i  pizeznaczenie  ludzkiego  bytu.  A  pogl%d  ten  zależy  znowu  od  bliż- 
szego określenia  bytu  w  ogóle  i  jego  przedmiotowych  czynników. 

Ponieważ  wszelkie  idealj,  jako  wytwory  normalne  umysłu  lu- 
dzkiego, w  przeciwstawieniu  do  samowolnych  utopij,  muszą  być,  jak 
się  to  oka/ało  wyżej  (str.  169  i  nastj.  urzci  zywiszczaliu  mi,  przeto 
i  ideały  morahie,  życiowe  mają  racyą  bytu  i  zdolne  są  usprawiedliwić 
swoją  treść  pizrd  wymapfaniami  krytyeznemi  imiysłu  tylko  o  tyk^, 
o  ik'  możność  i(  li  urzec  z>"vvistniema  jest  uzasadnioną  przf^dmiotown, 
t.  j.  o  ile  natura  i  ustrój  wszechbytu  dają  rękojmią  ich  urzeczywi- 
szczalnoścL  Zt%d  wynika  konieczność  wykazania:  jakim  wszechbyt 
być  powinien,  aby  mógł  stanowić  tak%  rękojmię,  i  czy  jest  takim 
w  rzeczywistości? 

Kast  uczynił  zależną  urzeczywiszczalność  ideałów  moralnych 
od  idej:  wolnoiei  woH^  niesmierielnodn  duszy  i  Boga.  Wolność  woli 
jert  koniecznym  warunkiem  odpowiedzialności  człowieka  za  swe  czy- 
ny^  wi^c  podstawą  wszelkiej  w  ogóle  moralnej  oceny  działań  ludzkich. 
Nieśmiertelność  duszy  jest  niezbędną,  wedhig  Kanta  dla  tego,  że  ona 
tylko  daje  możność  wyrównania  uicsprawirnlliwości  doczesnego  życia 
zgodnie  z  wyiuaganiami  inoraliu  jni.  X<ir«  .-zcie.  musi  istnieć  sprawie- 
dliwy .oł^dzia  i  \vsz('(jluuo«iiy  wykonawca  wyioków  sprawiedliwości, 
!?<lyż  w  przeciwnym  razie  ni<'  mielibyśmy  rt^kojmi,  że  nasze  ideały 
momhic  bt^dą  w  istocie  prędzej  czy  później  urzecz3'wistnione.  Cho- 
•  iaż,  według  Kanta,  idee  te  nie  mogą  być  teoretycznie  udowodnione, 
to  jednak  mają  one  stanowić  przynajmniej  przedmiot  wiart/^  gdyż 
inaczej  sprzeciwialibyśmy  się  bezpośrednim  wymaganiom  poczucia  mo- 
moralnego.  Wymagania  te  zaś  Kant  w  swej  Krytyce  praktyanego  ro- 
zmntt  uznaje  za  nieodzowno  i  niezaprzeczalne,  za  jedyną  podstawy 
prawidłowego  rozwoju  życia  umysłowego  człowieka  (zob.  też  wyżej 
str.  173  i  nast.). 

Kie  ulega  wątpliwości,  że  zaznaczone  idee  Kanta  w  istocie  wa- 
nmkują  urzeczywistnienie  naszych  ideałów  moralnych  i  że  bez  uzna- 
nia tych  idej  wątpić  musimy  o  możności  realizacyi  najelemeutarniej- 
szych  wymagań  dobra  i  s)>ra wiedli wości.  Ale  idee  te  nie  mają  u  Kan- 
ta charaktcm  przcchuiotowego.  lecz  są  tylko  wymagali likaiui  rozumu 
praktycznego,  a  zatem  w  istoi  ic  swej  czynnikami  poduiiotowemi.  nie 
zawierającenń  w  sobie  większej  rękojmi  prawdy,  aniżeli  samo  bezpo- 
średnie poczucie  moralne.  Tymczasem  chodzi  właśnie  o  to,  (;zy  i  na- 
sze ideały  morahie  znajdują  swe  potwierdzenie^  przedmiotowe,  t,  j. 
czy  niezależnie  od  tych  ideałów,  wszechbyt,  badany  ze  stanowiska 
empirycznego,  wykazuje  treść,  zgodną  z  tem\  ideałami,  zawierającą 
w  sobie  dane  do  ich  faktycznego  urzeczywistnienia.  Bez  wykazania 
takiego  czynnika  prawdziwie  przedmiotowego  ideałów  moralnych,  nie- 


uiyiiized  by  Google 


212  g  8,8.     OŁÓWNB  TTPT  IDEAŁÓW. 

zależnego  od  ich  treści  podmiotowej^  będą  one  zawsze  wystawione 
zarzut,  że  są  jedynie  utopiami,  nie  dająoemi  się  nigdy  i  nigdzie  urz 
czywistnió,  a  zatem  wygórowanemi  wymaganiami  tych  lub  owy 
osobników,  bez  możności  ich  realizacyi  wśród  danych  warunków  przed« 
miotowego  bytu. 

Otóż,  tym  czynnikiem  przedmiotowym  wszelkich  ideałów  morał* 
nycli.  narzucają^jym  się  nam  empirycznie,  niezależnie  od  ich  tr^ci 
pofbniotowoj,  jest  idea  celowości  w  ustroju  wsze<'h1t\  f  u,  jego  teleolomi 
Jak  [>udiiiiuŁowym  wymogom  |)Oznama  prawdy  odpowiada  przedimo- 
towa  idea  rzeczywistu.sci,  a  ideałom  estetycznym  piękna  —  hannonij- 
ny  ustrój  w-szechbytu:  tak  ideały  moralne  i  życiowe  człowieka  znajdu- 
ją swe  [)otwierdzenie  i  podstawę  swego  urzeczywistnienia  w  celowo- 
ści świata.  Kilka  dabzych  uwag  wystarczy  dla  bliższego  wyjaśnienia 
tego  czynnika  w  granicach  naszy*  1)  1*adań  ])rzed wstępnych. 

Kant  rozróżnił  jasno  stanowisko  meiodolofficzne  od  mtUkfityezntgo 
w  badaniach  nad  celowością.  Ze  stanowiska  metodologicznego  mamy 
na  oku  rozwiązać  kwestyą  o  znaczeniu  i  zastosowaniu  idei  celowości, 
tcleologii,  przy  objaśnieniu  zjawisk  świata.  Metafizyce  zaś  chodzi  o  to^ 
czy  celowość  istnieje  faktycznie  i  po  za  umysłem  ludzkim,  t.  j.  czy 
można  ją  uznać  za  czynnik  przedmiotowy?  Tę  więc  tylko  kwestyą 
obecnie  roztrząsamy. 

Celowość  prz(*dstawia  się  nam  ])rzedmiotowo  w  takiem  ustOMm- 
kowaTiiu  części  i  całoś<  i  danego  ii>tioju,  że  każda  część  wskutek  swej 
zalużuuśid  od  całości  spełnia  prwii«5  ezynności  czyli  fttnkcye  na  ko- 
rzyść całości,  t.  j.  znajdujł'  w  dobrobycie  cało.ści  cel  swego  działania, 
a  całość,  odwrotnie,  wskut<'k  bwej  zależności  od  części,  spełnia  pewno 
limkcye  na  korzyść  tycb  częśi  i,  t.  j.  znajduje  cel  swego  działania 
w  dobrobycie  części.  Tak  tedy  zależność  dobrobytu  części  i  całości 
w  danym  ustroju  od  ich  działania  na  wzajemną  korzyść,  ^  stanowi 
istotę  wszelkiej  celowości,  jako  objawu  przedmiotowego. 

Tak  określona  celowość  może  być  pojętą  jedynie  jako  wynik 
myśli,  obejmującej  wszystkie  składowe  czynniki  ustroju,  naznaczającej 
każdemu  odpowiednią  ftmkcyą  w  całości  i  przewidującej  wyniki  tegp 
wz  iirmncgo  na  siebie  działania  części  i  całości.  Bo  jeżeli  już  kombi- 
nacya  składowych  czynników  każdego  w  ogóle  ustroju  możliwą  je^^^t 
iedvnie  wskutek  działania  mvśli  izob.  str.  ll^KJ  i  na.sti,  tembardzi«'i 
powu  tizifć  to  należy  o  k' <iiil)i.iiat  vi  celowej,  kturą  obecnie  rozbii-ramy. 

Prawda,  wyznać  iialrży.  żi'  myśl,  jako  m3'^śl,  dostępną  jest  jedy- 
11  i«'  pudiiuutowo  dla  sanugo  myślueciro  jestestwa.  Ja  wiem  tylk*.' 
o  swoich  myślach;  obcej  zaś  myśb  l)ez])ośrednio  przeniknąć  nie  mogę: 
podobnie  jak  moja  myśl  nie  jest  dostępną  bezpośrednio  dla  obcej, 
świadomości.   Podmiotowo  zaś  cel  jest  myślą,  dążącą  do  urz 

.  . 


§  8,8.    GfiÓWMB  TTPT  lOBAŁÓW 


213 


^ema  swej  treści.  Zt%d  pochodzi,  że  obce  cele  lue  mogą  byó  prze- 
dmiotom naszej  bezpośredniej  wiedzy.  Co  kto  inny  uczynić  zamierza, 
tego  bezpośrednio  odgadnąć  nie  mog^,  podobnie  jak  o  zamiarach, 
istniejących  w  mojej  świadomości,  nikt  obcy  bezpośrednio  nic  wie- 
dzieć nie  może.  Jeżeli  pomimo  to,  przewidujemy  nawzajem  nasze  ce- 
le i  możemy  je  nawet  często  dokładnie  określić,  ma  to  miejsce  jedy- 
nie przy  pomocy  pewnych  przedmiotowych  danych,  iiniożliwiających 
odtworzenie  obcej  myśh  w  naszej  świadomości.  Takie  odtworzenie 
zależy  od  dwuch  zasaduii  zych  warunków: 

1'  od  podobieństwa  czyli  analogii  obcych  myśli  z  nai^zemi 
myślami ; 

2)  od  wyrażenia  obcych  myśli  za  pośrednictwem  zrozumiałej 
dla  nas  kombinacyi  pewnych  czynników  przedmiotowych. 

Na  spełnienia  tych  warunków  polega  istota  wszelkiej  mowy,  ja- 
ko środka  wyrażenia  i  udzielania  sobie  nawzajem  naszych  myśH.  Ła- 
dzie lozomieją  się  nawzajem  jedynie  dla  tego,  że  ich  życie  umysłowo 
obejmaje  wiele  podobnych  czyli  analogicznych  objawów,  i  że  objawy 
te  łączą  się  z  pewnemi  zmysłowemi  znakami,  wywołnjącemi  w  danym 
nmyśle  objawy  podobne  do  tych,  jakit?  posiada  umysł  obcy,  wyrażają- 
cy swą  treść  przy  pomocy  tych  znaków.  Dla  tego  też  wynikają  mię- 
dzy ludźmi  zawsze  nieporozumienia,  gdy  różne  wariuiki  ich  rozwoju 
umysłowego  zmniejszają  liczbę  i(  h  i)bjaw('.w  analogicznych,  albo  gdy 
objawy  te  nie  wyrażają  swej  treści  zapomocą  jasno  zrozumiałych 
znaków. 

Zaznaczone  warunki  wniknięcia  w  treść  oV)cej  myśli  wyjaśniają 
doraźnie,  jakie  nieprzebyte  tnidności  napotykać  musi  umysł  ludzki, 
gdy  usiłuje  zrozumieć  najwyższe  cele  wszechbytu.  Podczas  gdy  rze- 
czywistość i  ustrój  świata  narzucają  się  nam  przy  pomocy  zmysło- 
wych danych  i  stają  się  wskutek  tego  przedmiotem  zewnętrznej  ob- 
serwacyi  i  dla  tego  nie  wywołują  zazwyczaj  nieporozumień  i  wątpli- 
we^; to  przeciwnie,  kwestya  celowości  w  ustroju  wszechbytu  łą- 
czy się  bezpośrednio  z  poglądem  na  jego  treść  wewnętrzną,  utajoną, 
na  myśl  ż}  jt|cą  i  działającą  w  nim,  a  to  wymaga  z  natury  rzeczy 
iNulań  głębszych  i  bardziej  skomplikowany  ch.  Przecież  już  odnośnie 
do  zwykłych  przedmiotów  naszej  wiedzy  łatwiej  opisać  zewnętrzny 
wygląd  danego  jestestwa  i  nawet  przedstawić  jego  układ  anatomiczny, 
aniżeli  wniknąć  w  jego  ży(  ie  wewiiętrznc,  określić  dokładnie  czynniki, 
W|^)rawiające  w  mch  jego  iu  zncna,  myśli  i  dążnoścL  Cóż  dopiero,  gdy 
chodzi  o  psyclioloojią  wszechświata! 

Nawet,  gdybyśmy  bez  dalszych  przedmir-trwych  dowodów,  przy- 
j- istnienie  rozumnej  i  wszechmocnej  istoty  bytu,  t.  j.  Boga.  wyznać 
musimy,  zgodnie  z  warunkami  wniknięcia  w  obcą  myśl,  że  o  myślach 


Digitized  by 


214  §  8»a     GŁÓWNE  T7P7  IDBAŁÓW. 

i  celach  Boga  wi(>dzieó  cośkolwiek  możemy  jedynie,  jeżeli  te  myśli 
i  cele  objawiają  się  w  sposób  dla  nas  dostępny  i  zrozumiały,  a  więe 
tylko  wtedy,  gdy  na  świat  i  dzieje  ludzkie  patrzeć  będziemy  jako  na 
objaudmU  treśd  wewnętrznej  dttcka  bożego.  A  przy  tern  może  być 
mowa  tylko  o  oelach  Boga  w  zakresie  naszego  bytu,  a  nie  o  jego  ce- 
lach bezwzględnych,  najwyższych. 

Ale  i  wtedy,  gdybyśmy  zdołali  na  podstawie  rozbioru  danych 
empirycznych  wykazać,  że  wszechświat,  jako  harmonijny  itstrój,  po- 
siada wszelkie  ce<'hy  ciała,  ożywionego  fluchem,  myślą  —  na  [Kido- 
bieństwo  ciała  ludzkiego;  -  że  wewnętrzna,  roznmna  treść  świata 
wyraża  się  rówiiii'  jasno  w  jeo:o  objawach,  jak  treść  naszego  mnysłu 
w  riK  lia(  h  naszego  ciała,  w  mimice  oblicza,  w  spojrzeniu,  w  gfosio, 
w  wyrazach  i  w  tym  podobnych  środkach  zewnętrznego  przejawienia 
treści  wewnętrznej  zob.  moją  Syntezę  dwóch  dwiatów,  str.  41  i  nast.); 
nawet  i  wtedy  dokładne  określenie  ostatecznych  celów  wszechbytu, 
określenie  owego  idealnego  x,  o  którem  mówiliśmy  jako  o  zasadni- 
czym  czynniku  twórczości  (str.  189),  było  by  zadaniem^  przewyi- 
szającem  środki  ludzkiego  poznania  dla  dwóch  głównie  przyczyn: 

1)  dla  braku  śdsłej  analogii  pomiędzy  naszemi  ludzkiemi  my- 
ślami i  celami  a  myślami  i  celami  wszechbytu; 

2)  z  powodu  niemożności  ścisłego  połączenia  pewnej  treśm  my- 
ślowej z  pewnemi  przedmiotowo  danemi  objawami  świata,  jako  okre- 
ślonemi  wyrazami  tej  treści. 

Zaznaczyliśmy  przcdł^wszystkicin  tiudności,  jakie  umysł  ludzki 
najłotyka.  gdy  pragnie  szczegciłowo  poznać  ( ele  wszechbytu,  aby  tom 
swobodniej,  nie  narażając  się  na  zarzut  stionnnści.  roztrząsać  kwe- 
styą,  obecnie  nas  obchodzącą,  o  celowości  w  świecie  w  ogóle.  Mogę 
wyznać,  że  nie  mam  dostatecznych  danych,  aby  szczegółowo  określić 
ostateczne  cele,  do  których  zmierza  np.  ten  lub  ów  mąż  stanu,  kieru* 
jący  w  obecnej  chwili  nawą  potężnego  państwa;  ale  pomimo  to  mogę 
twierdzić,  że  z  jego  dolychczasowych  działań  wynika  w  sposób  nie-  ; 
wątpliwy,  iż  w  ogóle  dzi^a  celowo,  że  zatem  i  w  kwestyach  bieżącej 
polityki  nie  jest  pozbawiony  rozumnych  celów.  Bliższy  pogląd  na  te 
cele  będzie  zawsze  tylko  hipotetycznym,  bo  w  tajniki  obcej  duszy, 
nie  wyrażającej  ostatecznie  swych  myśli,  wniknąć  nie  mogę;  ale  po- 
mimo to  uznać  muszę  nie  za  hi])otezę  tylko,  lecz  za  ]>rawdę  niewąt- 
pliwa, iż  (')W  mi^ż  sianu  ma  na  oku  pewne  cele  i  zmiciza  w  sposób 
rozumny  do  ich  urzeczywistnienia.  Nawet  czyny  na  pozór  bezcelowe, 
niezrozumiale  dla  mnie,  nie  zdołają  podkopać  mego  zaufania  w  ogólną 
rozumną  celowość  jop^o  działania. 

W  takim  zupełnie  stosunku  znajduje  się  umysł  ludzki  do  celów 
wszechbytu.   Określić  te  cele  szczegółowo,  oznaczyć  ich  kres  ostata- 


Digitized  by  Google 


§  8^     GŁÓWNE  TYFY  IDEAŁÓW. 


215 


tzny,  —  to  jest  rzeczą  Tiiomożliwą,  wobec  faktu,  że  cele  te  dopiero 
si^  arzeczywi$tniaj%,  żc  rnch  ckwili  bieżącej  dalekim  jeszcze  ji^st  od 
owej  krystalizacyi,  przedstawiającej  działanie  celowe  js^o  rzecz  doko- 
naną. Gdy  patrzę  na  rozwój  aieznaiiej  mi  rośliny,  nie  mogę  przewi- 
dzieć, jaki  b^zie  miała  kwiat  i  owoc.  Mogę  nawet  napotkać  wiele 
faktów  na  pozór  bezcelowych,  niezroznnuałych*  dziwacznych,  któiych 
wyjaimó  nie  mogę,  nie  wiedząc  do  czego  to  wszystko  ostatecznie 
zmierza.  Ale  inaczej  rzecz  się  przedstawia,  gdy  p^i^m:  czy  roślina 
w  ogóle  się  rozwija,  czy  uwydatnia  pewien  z  g^>ry  w  niej  leżący 
typ  swego  f^atunku?  więc  i  gdy  pytam:  czy  sprawy  świata  w  ogóle 
rozwijają  się  |)ruwidknvo,  czy  istiii(\je  w  nim  w  ogóle  celowość  rozu- 
nma?  Otóż.  dla  twierdzącej  od|)0\viL'dzi  na  to  pytanie,  bez  w.szclki<  li 
zastrzeżeń  i  wątpliwości,  nie  brak  nam  danych  empirycznych  na  ka- 
żdym kroku. 

Najoczywistszym  dowodem  działania  prawa  celowości  w  świecie 
jest  każdy  żywy  organizm.  W  nim  urzeczywistniony  jest  przedmio- 
towo ideał  celowości,  w  podanem  powyżej  określi  iiin  str.  212;>.  Jego 
czynniki  składowe,  pojedyncze  organa,  spehiiają  widocznie  pe\\^o 
fonkcye  na  korzyść  iycia,  i  rozwoju  całości,  —  a  więc  na  korzyść  jej 
dobrobytu;  a  z  drogiej  strony  całość,  jako  żywe  jestestwo,  odwdzięcza 
się,  że  tak  powiem,  za  to  każdemu  ze  swych  składowych  czynników, 
zaspakajając  jego  potrzeby  i  dbając  o  jego  dobrobyt.  Przy  tern  oka- 
zuje się  w  sposób  niewątpliwy,  że  takie  ustosunkowanie  składników 
nstroju  organicznego,  celowością  swoją  przewyższa  najbogatszy  zasób 
treści  uinystowej,  jaki  napotykamy  w  samyiii  tym  uaiioju,  jako  cało- 
ści, a  tem  bardziej  w  kt(')i  ym  kolwiek  z  jego  składników.  To  znaczy, 
celowości,  narzucającej  sic  nam  jako  fakt  empiryczny  w  każdym  ustro- 
ju organicznym,  nie  możemy  uważać  za  wynik  jc^m  własnego  działa- 
nia, ani  działania  jego  składników.  Logika,  faktów  zniewala  nas  tedy 
do  uznania,  źe  już  przy  wytworzeniu  najpierwotniejszych  typów  ustro- 
ju organicznego  działać  musiały  w  świecie  przyczyny  celowe,  zdolne 
w  taki  sposób  ustosunkować  czynniki  nieorganicznej  materyi,  że  z  nich 
wjtworzyły  się  owo  ustroje,  budzące  swą  celowością  podziw  najge- 
nialniejszych umysłów  wśród  ludzi. 

Są  wprawdzie  umysły,  które  sądzą,  źe  wprowadzając  w  rachubę 
miliony  lat  rozwoju  ułatwiają  sobie  wyjaśnienie  kwestyj  zasadniczych. 
Jak  gdyby  nauka  mogła  badać  odległą  przeszłość,  jeżeli  w  niej  nie 
panowała  taż  sama  logika,  co  w  chwili  obecnej!  Zresztą,  z  ziarna 
pszeniiy,  znalezionego  przy  mmaiach  egi{j.>kich,  i  dziś  jło  tysiącach 
nie  wYrasta  nic  innego  jeno  pszenica:  czyż  można  tedy  sądzić,  że 
z  zasiewu  nierozumu  i  beziclowości  kiedykolwiek,  choćby  po  n)»!\\vie 
miiouów  lat,  rozwinął  się  kwiat  rozumu  i  owoc  celowego  działania? 


216 


§  8,8.    GŁÓWNB  TTPY  IDEAŁÓW. 


Czj  to  nie  byłby  cud  daleko  większy,  aniżeli  Bą  wszelkie  cada.  o  ja^ 
kich  donoszą  zabobony  najmniej  rozwiniętych  mnyriowo  ludów? 

Wiadomo  powszechnie  i  żadnej  oo  do  tego  wątpliwości  byó  nie 
niożi ,,  żv  na  jlnirti/ii  j  pomysłowy  mechanizm,  wytworzony  przez  człowie- 
ka, |)ud  wzglt^dłjłii  (.'i-lowc^o  iistosnnkowania  .swycli  składowych  czymii- 
ków  wytrzymać  nie  iiiożr  ])<)r('»wuaDia  /  iiaj])rostszyni  c>r(:>;anizinpm.  Me- 
chanizm jest  wytworem  luartwym.  niezdohiyiii  ani  przeeiwdziałat  si- 
łom zowntjtrznym,  przynoszącym  mu  szkodę,  ani  znźytkowaó  sił  ko- 
rzystnych dla  swego  istnienia  i  działania,  i  dla  tego  bez  zewnętrznej 
pomocy  zużywa  si^  w  krótkim  czasie.  Organizm,  przeciwnie,  posiada 
sam  w  sobie  zasadnicze  warunki  swego  istnienia,  życia  i  rozwoju, 
przeciwdziała  szkodliwośeiom  zewnętrznym  i  wewnętrznym,  znźytko- 
wywa  korzystne  czynniki  swego  otoczenia  i  zabezpiecza  w  ten  spo- 
sób sam  przez  się  własny  byt  i  działanie.  Nadto  organizm  odnawia 
się  i  rozmnaża,  zawiera  tedy  w  sobie  warunki  udoskonalenia  swego 
ty])U  w  nieskończonej  mnogości  szczegółowyc-h  osobników,  podczas 
gdy  mechanizm  uderza  naszą  myśl  swą  bezwzględną  jałowością,  po- 
zostaje na  wieki  bezpłodnym. 

(tdybyśmy  jednak,  poniiuio  to,  w  iM-zhidiuj  pnsiyni  znak  żli  me- 
chanizm, świadczący  o  celowości  w  .swoim  układzie,  rzYŻlłysśmy  wpa- 
dli na  myśl,  że  jest  on  wytworem  jakichś  wirów  piaskowych,  panują- 
cych w  tł'j  ])U>tyniy  Z  pewnością,  że  nie;  przeciwnie,  na  })od.siawie 
analogii  znalezionego  mechanizmu  ze  znanemi  nam  wytworami  myśli 
ludzkiej,  bylibyśmy  przekonani,  że  nie  mógł  on  powata('  w  tej  pusty-* 
ni  sam  przez  się,  że  musi  być  dziełem  istoty  celowo  działającej,  czło- 
wieka. A  gdy  na  równie  martwej  niwie  nieorganicznej  przyrody  na- 
potykamy organizm,  przewyższający  ustrojem  celowym  stokrotnie  naj- 
genialniej  pomyślany  mechanizm,  czyż  mamy  prawo  dowodzić,  że  po- 
wstał on  sam  przez  się  z  owych  martwych,  bezpłodnych  czynników 
nieorganicznych  bez  wszelkiego  udziału  myśli  celowej?  Czyż  podo- 
bne zdanie  nie  byłoby  objawem  grubej  nielogiczności,  zamykającej 
umyślnie  oczy  przed  analogia,  jaka  się  nam  fektycznie  narzuca  pomię- 
dzy mechanizmem  i  orgaiuzraeni?  Cz^'  umysł  prawidłowo  myślący, 
a  wolny  od  powziętych  z  g''»rv  przesądów  i  od  doktryucrskich  uprze- 
dzeń^ w  obec  faktycznej  ęclownśt  i  ustroju  orgarjicznego,  nie  musi  wy- 
znać.  że  jest  on  wytworem  lo/umu,  przewyższającego  geniahioscią 
o  tyle  rozum  ludzki,  o  ile  wewnętrzna  <  elowosć  organizmu  przewyż- 
sza celowość  najdoskonalszego  mechanizmu? 

Takie  też  było  zdanie  od  wieków  wszystkich  zdrowo  myślących 
umysłów,  zastanawiających  się  bez  uprzedzeti  nad  istotą  organizmu. 
Dopiero  później,  pod  wpływem  postronnych  tendencyj,  a  w  szczegó- 
lności tendencyi  wyrugowania  myśli  z  wszechświata  i  otoczenia  jej 


Digitized  by  Google 


§  B^a    GŁÓWNE  TYP7  IDEAŁÓW.  217 

aureolą  diuniu  pro  ze  swej  „nauki'^  człowieka,  powstały  wNiniiszoin',  fUn- 
tAzjrjjae  doktrjuy,  usUuj^  wyprowadzić  celowość  w  ustioju  orgaiii- 
cznym  z  działania  czyimików,  pozbawionych  celowości.  Matcryalizni 
i  materyalistyczny  naturalizm,  przyjmujący  ivz  czq<;to,  szczególmej 
a  OM,  nazwę  pozytywizmu,  są  wyrazami  takich  doktryn.  O  sprze- 
cznej w  sobie  próbie  podobnego  wyrugowania  czynnika  myśli  z  wszech- 
byta  wspomnieliśmy  już  wyżej,  mówiąc  o  twórczości  (zob.  str.  190). 
Starano  się  tei  niejednokrotnie  w  nowszych  czasach  si)oźytkowa6  pa- 
liUjiic^  dziś  w  przyrodoznawstwie  teoryą  i-ozwoju  jako  argument  prze- 
ciwko celowości  świata.  Argument  ten  opiera  sit^  również  na  wewnę- 
trznej s|)r/f'(  zuości,  bo  sam  fakt  rozwoju  tak  pojedynczego  organizmu, 
nk  żvc  ia  orgauicznego  w  ogóle  świadczy  w\  inow  uic  o  działaniu  pra- 
wa ( tdowdści  w  przyrodzie.  Dotykamy  tej  kwestyi  bardziej  szczegó- 
łowo niżej,  w  pi"zypisku. 

Nio  zajjrzeczamy  przy  tern  bynajmniej,  że  i  tmdności,  napotyka- 
ne przy  szczególowem  określeniu  celów  świata,  a  więc  i  ctdów  tak  ży- 
cia organicznego  w  ogóle,  jak  i  szczegółowego  ustroju,  były  powodtnn, 
śe  w  nauce  zasadzie  teleologii  przeciwstawiano  zasadę  mechanizmu 
i  starano  się  przy  jej  pomocy  wyjaśnić  objawy  życia  Owych  trudno- 
ści dotknęliśmy  powyżej  (str.  218),  a  o  naukowem  znaczeniu  zasady 
mechanizmu  w  związku  z  prawem  celowości  wypadnie  nam  uczynić 
kilka  uwag  przy  rozbiorze  stosunku  filozofii  do  przyrodoznawstwa 
§  11).  Obecnie  chodzi  nam  tylko  o  skonstatowanie  samego  faktu  ce- 
k>wości,  jako  prawa  przedmiotowego. 

Do  powyższych  dowodów,  wykazujących  działanie  tego  prawa, 
dodamy  w  końcu  jeszcze  jeden,  a  mianowicie  fakt  oczywisty,  że  za- 
i'Aviin  zwierz<jta  jak  i  człowiek  pr/yczyniajn  hic  «ln  /;u  ln»\\ania  i  ro- 
zwoju swego  bytu  za  pomocą  fcldwcj  działa]noś(  i.  przewidującej  przy- 
^•złuść,  dbającej  w  chwili  teraźniejszej  o  zas|)ol\:<>j('uie  przyszłyclt  |)0- 
trzeb  życiowych.  Nadto  celowa  działalność  człowieka  występuje  na 
jaw  jak  najwyraźniej  w  cał\Tn  jego  rozwoju  historycznjTn.  Wszystkie 
objawy  Iniltury  i  cywili^acyi:  religia,  sztuka,  ustrój  społeczny,  nauka 
i  t.  p.  są  wynikami  celowości  w  dążnościach  ludzkich.  Nikt  też  za- 
praeczyó  nie  może  faktowi,  że  kultura  i  cywilizacya  oddziaływa  za- 
równo na  naturę  człowieka,  na  jego  fizyczną  i  umysłową  organizacyą. 

Jak  i  na  samą  prz\  i  le  kuli  ziemskiej.  Wspomnimy  tylko  o  uprawie 
gruntu,  kulturze  roślin,  oswojeniu  zwierząt  dzikich,  o  rozwoju  poczu- 

;cia  ludzkiej  godności  i  t.  p.  A  ponieważ  cała  kultura  i  cywilizat^ya 
w  gnmcie  rzeczy  stanowią  jeden  z  objawów  przyrody,  t.  j.  są  w^i- 
'aiL-m  tlziałających  w  niej  sił.  przi  to  mamy  przed  sobą  fakt,  wyka- 
zujący wpływ  przyrody  na  samą  siebie,  jej  przemianę  i  wyższy  kul- 
turowy, cywilizacyjny  rozwój  za  pośrednictwem  celowej  działalności 


218 


§  8,3.    OliÓWNE  TYPY  IDEAŁÓW. 


jej  własnych  szczeg<»łowyeh  wytworów,  t.  j.  za  pośrednictwem  celowej 
działalności  człowieka  na  samego  siebie  i  przyrody  zewnętrzną. 

To  wszystko  świadczy  w  sposób  oczywisty  o  istnieniu  w  przed* 
młotowym  bycie,  a  nie  tylko  wyłącznie  w  człowieka,  powszechnego 
prawa  ceUnoodei,   Nasza  własna  rozumowa  celowość,  z  przyświecające- 
mi  naszemu  działaniu  ideałami  moralnemi,  jest  w  istocie  sama  jednym  . 
z  objawów  tego  powszechnego  prawa.   Dzięki  temu  przedmiotowemu  • 
prawu  wszechbytu,  moiemy  bez  wszelkiej  wątpliwości  ufać  nai>zym  ■ 
własnym  dążnościom  celowym,  wynikającym  z  natury  naszego  urny-  | 
słu;  możemy  wykazać  racyą  i  urzeczywiszczalność  tych  dążności  wśród  ' 
danych  warunków  naszego  iistuienia  i  rozwoju.    Cele  oparte  na  ide-  ( 
alach  morahiyrh  nie  są  właściwie  uaszemi  jednostkowemi  celami,  lecz 
celami   w(ń('loucrai  w  nasz   byt   podmiotowy,  wskutek  działania  |>o- 
w?!zęchnego  prawa  celowości.    Jeżeli  zaś  w  świećcie  przed  mi  ot  owym 
nrzr(  zywistniają  się  faktycznie  cele  jego,  a  mianowicie  cel  wytworze- 
nia coraz  pełniejszych  i  doskonalszych  form  życia>  jak  o  tern  świadczy  i 
doświadczenie;  to  rzecz  naturalna,  że  i  owe  cele  samej  istoty  wszech-  | 
bytUf  dochodzące  do  naszej  świadomości  przy  pomocy  naszych  idea- 
łów morabiych,  muszą  być  prędzej  czy  później  urzeczywistnione;  po* 
dobnie  jak  z  sił  żywotnych  zarodka,  wśród  odpowiednich  waronków, 
musi  się  rozwinąć  żywe  jestestwo.   W  jaki  szczegółowy  sposób  to  się 
uskuteczni,  to  jest  kwestyą,  któn^j  a  priori  rozwiązać  nie  możemy. 
Przecież  i  przyrodnik  nie  może  a  priori  określić  dróg  przyszłego  ro- 
zwoju poraź  j)ierwszy  badanego  zarodka.  Ale  on,  ponimio  to,  nie  wąt-  \ 

że  zarodek  się  rozwinie  i  uwydatni  ostatecznie  pełnię  sił  żywo-  \ 
tnych  swego  typu,  gdy  mu  du^-tar*  zy  niezbędnyc  h  do  tego  śrorlków.  | 
Podobnież  i  my.  wraz  z  całą  rozwijającą  się  jeszcze  ludzkością^,  może-  ■ 
my  być  pewni,  że  z  biegiem  <  zasu,  przy  odpowicduiem  natężeniu 
energii,  osiągniemy  ową  doskonałość,  która  nam  przyświeca  w  naszych 
ideałach  moralnych,  jako  ostateczny  cel  naszego  rozwoju  życiowego. 
One  nie  powstałyby  wcale  w  naszym  umyśle,  gdyby  nie  były  wywo- 
łane przez  tę  samą  przedmiotową  potęgę  wszechbytu,  która  się  wyra- 
ża w  powszechnym  prawie  celowości  i  urzeczywistnia  je  przy  po- 
mocy najodpowiedniejszych  środków. 

Przekonywamy  się  tedy,  że  doświadczenie  i  rozum  obdarzają 
nas  wszelkiemi  danemi,  niezbędnemi  do  spełmenia  naszych  zadań  i  obo- 
wiązków życiowych  w  coiaz  szerszych  zakresach  powszechnego  bytu, 
a  przez  to  usprawii  dliwiują  wysiłki  naszej  energii  w  kierunku  ideałów 
moralnych,  oraz  wiarę  w  ich  urzeczywiszczalność.  \\'()l:)cę  zaś  tych 
danycli  wyłamać  się  może  z  ])od  praw  i  wymagań  poczucia  mo- 
ralnego nie  już  rozum,  choćby  iiajkrytycznicjszy,  lecz  jedynie  iŁa 
wola. 


§  8,a    GŁÓWNB  TTPT  IDEAŁÓW. 


219 


W  powyższym  rozbiorze  głównych  ideałów  umysła  ludzkiego, 
ich  czynników  podmiotowych  i  przedmiotowych,  uwzględniliśmy,  o  ile 
moina,  ich  treść  charakterystyczną,  bez  ich  pomi^zania  ze  sobą.  Ma- 
jąc jednak  na  uwadze  ciągły  związek  pomiędzy  dążnościami  nmyshi. 
ich  życiową,  orgaiiirzna  łączność  i§  7, 2  u  należy  [jamiętać  o  tern,  że 
w  r7r('z\"vvistym  rozwoju  życia  ninyslowego  ideały  te  nie  występują 
w  otiosobmoiiiii,  lecz,  jednocząc  sic  ze  Hobą,  wytwarzają  licziif  odniia- 
uy  i  objawy  pośrednie,  które  tylko  za  pomocą  ścisłe  naukowej  analizy 
mzłoźone  hyc  mogą  na  swe  czynniki  składowe.  Tak  np.  ideały  ])o- 
znawcze,  logiczne,  łączą  się  często  bardzo  blizko  z  ideałami  estety- 
cznenii.  Dla  estetycznego  ustroju  systematu  lub  nawet  pojedynczej 
teoiyi,  hipotezy,  nie  jeden  myśliciel  hil»  1  badacz  zapomina  o  ściśle  lo- 
gkznem  udowodnieniu  treści  swych  poglądów,  a  zatem  o  ich  prawdzie. 
Odwrotnie,  umysły  doktrynerskie,  logicznym  formalizmem  nadwyręia- 
ją  nieraz  estetyczny  ustrój,  w  ogóle  piękno  swych  utworów  artysty- 
cznych. Podobnież  i  ideały  moralne  kojarzą  się  często  z  logicznemi 
i  estety cznemi  i  ograniczają  wskutek  tego  nieraz  samodzielny  rozwój 
głównego  czynnika  danei^**  utworu.  Zresztą,  w  ogóln^^m  rozwoju  źy- 
m  umysłowego  taka  asocyacya  i  wzajemne  uzupełnienie  zasadniczych 
.Itiiłuw  umysłu  jest  objawem  konieezn\ in.  jako  waranek  wewnętrznej 
równowagi  umysłu  i  jednolitego  postępu  wszystkich  jego  zdoliio>ei. 
W  nauce  jednak,  więc  i  w  zakresie  krytycznych  dociekań  filozofii, 
aależy  ściśle  rozróżnić  działanie,  treść  i  doniosłość  każdego  z  ])Owyż- 
5zych  ideałów.  Nauka,  więc  i  filozofia,  dąży  do  możliwie  samodziel- 
nego urzecasywistnienia  jednego  tylko  z  powyższych  id(^ał(')w,  t.  j.  ide- 
ału logicznego  prawdy.  Ideały  estetyczne  i  moralne  wchodzą  treścią 
swoją  w  skład  nauki  tylko  o  tyle,  o  ile  udowodnioną  być  może  ściśle 
naukowo  ich  prawda.  To  też  w  dalszym  przebiegu  naszych  poszuki- 
wali zdaó  sobie  musimy  krytyczną  sprawę  ze  stosunku  filozofii  do  po- 
wyższych ideałów  umysłu,  a  przedewszystkiem  do  ideałów  estety- 
i*znych,  stanowiących  podstawę  wszelkiej  twórczości. 


1.  Piękno,  prawda  i  dobro*  Więkaiośe  niyślideli,  tunąjiicych  powjisze 
tT7y  zasadnicze  ideały,  powstąjącc  w  ścisłym  zwi%dni  s  wykazanemi  /asadni<  zonń  zdol- 
rii)viianii  umysłu  ludzkiego  fsj  7, 1  ),  stawiąją  na  czele  prawdę  i  do  niąj  dopiero  prayłą- 

ają  pifknn  i  flohm.  Nioktiirzy  oddają  nawet  ł)OZwzrrl«.'dDe  pierwszeństwo  prawdzie 
1  pojTiiiijt^  pif-kno  i  duł>ro  judynio  jako  s/t  zoir-One  ukształtowanie  i  iirzef:'y\vj  fTiimiir'  tro- 
prawdy.  Rozbiór  tej  kwestyi  leży  za  otirt^bem  naszych  zadań.  Dla  u^prawicdliwie- 
tua  atoli  porządku  przez  nas  przyjętego,  niech  nam  tu  wolno  łiędzie  zauważyć.  ż«j  w  ua- 
tonl&ym  rozwoju  umysłu  początkowo  ideały  piękna,  oparte  na  czysto  podmiotowem  za- 
doiroleDhi,  górują  nad  idoalaml  prawdy  i  dobra.  Cbęi  uprzyjemnienia  «wcgo  bytu,  wy- 
twomnia  wanmkdw,  zadawaląjącydi  podmiotowość,  acsmcie,  wjpniedza  sazwycząj  póśniąi' 

.    ^  d  by  Google 


220 


§  8,3,1.    PięKNO)  FBAWDA  I  DOBRO 


szo  dążno-^'!  '\o  przfdiniofowf /o  poznania  świata  i  do  iirzeczywi-tuKniu  w  nim  ja«no 
pojmuwan.ycłi  zadaó  i  oliowiązkow  życiowych.  Zartłwno  ilzitM.-ko,  jak  i  człowiok  jucrwrł- 
tny  ulegają  bardziej  uiotywonj  estetytrznym,  aniżeli  logicznym  lub  ctycznyiu.  Prawda,  m 
wflijrAtkio  te  cstyimiki  rozwgają  siłj  w  umyśle  równoległo,  a  zatem  nigdy  nie  wyst^^pują 
na  Jaw  w  supelnem  odosobnienia  (§  7,9);  ale  pomimo  to  csomnilci  podmiotowe  omjBhi 
góngą  pierwotnie  nad  przedmiotowemi.  Okolicssnolć  ta  dąje  nam  prawo  mówić  napnód 
o  twónaoed  umysłu,  o  Jego  ideałach  est(!tyczn.Tch  w  stosonlcu  do  filozofii,  —  a  dopiero 
nasN.^pnie  nwij^lędnić  jego  dążności  przedmiotowe  na  polu  poznania  prawdy,  ofu  dąsao- 
sci  etyczne,  mające  na  celu  urzeczywistnienie  ideałów  dobra. 

Klasyczną  w  '<\voiin  rodzaju  prac«;,  poświtfconą  powyższym  ideałom,  ł>L'lo-ił  W,  Cor- 
MN  p.  t.  Dv  rrai,  du  beau  et  du  biai  1853,  Il  ia  wyil.  l^i72.  .Tostto  ogólnie  przy^t*;- 
pny,  a  wykwijitay  pod  wzglc.dcm  formy  wykład  psychologii,  logiki,  estetyki,  «?tyki  i  te- 
odycei  ze  stauowiiika  idoj  prawdy,  pi<;kna  i  dobra.  Zaaadą  tych  idej,  według  autm, 
»ą  trzy  adofaioki  umysłu:  rogum  {la  raieon),  uczucie  (le  sentunent)  i  dmloiw  0'*4^^i^t^^ 
Prawda  jest  wynildem  sgodnoś«i  mtyili  z  wymaganiami  losmmu;  pi^eiwśe  polega  na  une> 
caiywistnioniu  jedności  w  mnogości;  dobro,  naroi^zcte,  jettt  igodnością  dążności  i  czynów 
z  wymaganiami  bezpośredniego  poczucia  moralnego,  t.  j.  poczucia  obowiązku.  Nadto 
Cousin  wykazuje,  że  treść  tycli  idą)  dowodsti  staraaem  istnienia  Boga,  jako  koniecsiej 
SMsady  prnwdy.  pir-knn  i  'Inlirn. 

K.  KosKSKHANZ.  hie  l'ijfjiie  und  iltrc  Gi'S(}i\v}iU\  Eit(<>i(k> luny  der  J^(^etvichfll 
Idajlr  di  f  V<jlker  Autor  rozn)żnia:  pUisłyczne  iUoały  pił*kna,  df/dakiyczne  —  mo- 

drości i  rumantycznc  —  wolności.  W  cz<;ści  historycznej  wykazi^'o  szczegółowo  stopnio- 
wy rozwój  tych  ide^ów  tak  w  ludstkosei  w  ogóle,  jak  i  w  saoególnoaci  u  narodów, 
stojących  na  czele  ruchu  cywiliaacyjn(^o. 

M.  Cabbibre,  Die  Kmtt  im  Ztoammeuhange  der  Ku^irentu  khluruf  und  dk 
Ideak  der  Meuschheit,  5  tomów,  18G3.  Wyd.  3-<  i(?  1877-18a5.  Przeklął  polski  osts- 
miego  tomu:  Sztuka  i  literatura  w  IS-tym  i  19-ti/m  wieku  1879.  Jest  to  praca  picr- 
vrszorzędna  w  tym  zakresie  pod  względem  historycznym.  Carricrc  ślotl/i  rnz\v6j  ideałow 
ludzkości  na  wszystkich  polach  życjii  umysłowego:  poezyi,  '•ztuki.  n-ligu,  tilozotii,  naoki 
od  na  jdnwnipj^Tiych  cTia^^ów  aż  do  t  hwili  obecnej.  Dzieło  to  stanowi  dotąd  kouioczoc 
łłi&toryczuc  uzupełnienie  wszelkich  teoretycznych  badan  nad  ideałami  ludzkoścL 

Tu  przypomnieć  należy,  źo  W.  WiMnBLBAMO  nmąje  a  nąjwyźszo  wartości  d1» 
człowieka  iirnwd^,  dobro  i  piękno  i  sprowadza  całą  filozofią  do  ich  rosbiom  lorytycmegn^ 
Zob.  wyżej  str.  183. 

Zob.  w  tym  względzie  równieś  prace,  wymienione  w  §  8,s,i. 

l'  nas  K.  LiBKŁT  rozrt»źnia  idei^'  ogólne,  szczczeyólne  i  p^edtjnkowe  (indywidoal- 
no).  Mówi  on  w  tym  względzie  w  swej  Filozofii  i  krytyce,  2-gio  wyd.  str.  .Pr/r-^  ci}- 
ny  i  działania  ludzkie  rnzwijnją  się  ideały  OL^ólne:  dobra,  prmrrjy,  piękna,  tudzież  id-  aly 
8Z« •7^2-0 ! Tl (».  które  '■'je  p(Kl  tamte,  jako  gatunki  podciągnąć  dati/ii;  ideały  szczęściu,  mił^f^'^ 
Hi>riiłrii(Viti-i:sc'i,  (indy,  wznios htści,  po^trJtyr^ia.  ntęztwa,  odwagi  i  t,  p. ;  narei>zcie  id(jalv 
pojod^iikowc,  które  właściwie  są  przeduiiutem  przedstawienia,  t,  j.  przedstawienia  k»* 
żdego  pojedynczego  czynu  i  wj-padku,  będącego  jednym  Z  niezliczonych  wyrazów  którn- 
gokolwiek  z  ideałów,  tak  szczególnytJi,  jak  ogólnych." 

Mysi  przedstawienia  histoiycznego  rozwoju  idealnych  dążeń  ludzkości  powziM 
u  nas  już  J.  Majobkiewioz  i  urzeczywistnił  ją  skromnie  w  swej  Bkforui  9erca  i  rozu- 
mu (zob.  wyżej  str.  27). 

Następnie  Józef  Krkmer  m  a<m  lat  przed  Carrierem  rozwinął  w  świetnym  m- 
ry-ic  Dzieje  arfj/s^ff/i  znej  fantazf/i  w  dmiriej  rz-.-ści  swych  IJsiĄw  z  Krakmra  (Dzieła 
'1.  1\'  i  V).  Ma  (m  wprawdzie  L^Liwnie  m  oku  poezyą  i  sztukę,  ale  przy  teni  ol»ejniQjC 
również  szerokie  widnokręgi  życia  unty-^łowego  narodów  w  ogóle. 


Digitized  by  Google 


§  8,3,1.    PięSNO,  PBAWDA  I  DOBRO.  221 

W  ostetnieh  caasach  W.  RubcztAsri  w  pracy:  O  «tolycA  cQf»ł»ijbaeA  to  roztc€Qu 
imAutfym  aki¥rieika  (»>b.  wjrśej  str.  164)  wykassuje,  ie  oasywcze  fonny  piękna,  wydane 

prtra  uczucie,  jednoczą  «d\vio  składowe  siJy  życia  dziojowepo:  ducha  spok'C2n«go  i  je- 
dnostkę.- „Objawienie  się  piękno.ści,  mówi  autor  str.  108,  wiąśe  ładzi  i  pobudki  ich 
aiuy^l  do  <»ner'j-TT  najszerszej,  do  rfflck^-ri  nad  sohn  fnmyni  i  <in  pn:f'-7iiwnnin  śladów  Bo- 
ż/rh  w  og'<tIr>vTi!  ))or74\dku  r/.«''/v  pi-zclfwszysfkifiu  w  por^Jtdkti  muraluyni." 

2.  Prawo  celowości.  i'odcza-s  gdy  idoo  rzrcziffriMoHn  i  iistr<-jn  «\viafa, 
l^dĄce  praedmiotowciia  z;isadanii  poziutwczi/ch  i  artyntycznych  ideal<iw  umysłu  luii/kit  LO, 
nie  badsą  zazwyczaj  powainych  wątpliwości,  cdoipo&ci,  natoniia-st,  pojmowana  jako 
jedno  z  pmw  pizedmiotowego  bytu,  dają<*ogo  rękojmię  urzorz^^wijtiiienia  naszych  id^ 
iłów  moraln^^  jest  ^nzedmiotem  daleko  źywngrcb,  nieraz  nawet  zaciekłych  sporów  po- 
n  i  ]^\  mysiit  ielaini.  Świadczy  to  O  jej  zasadniczej  doniosłości  dla  wszeikiogo  na  świat 
pogiądo,  wii-i-  i  dla  filozofii.  W  ciamoj  rzec^,  od  rozwiązania  kwestyi*  czy  celowość  jest 
prawem  ]>r:>  -Imiotowem  \\\h  nie,  zależy  w  gruncie  rzeczy  i  pogląd  na  urzeczywiszczal- 
no>r  wszelkich  dążeń  do  poznania  świata,  wił>c  i  wszelkioj  filozofii  i  nauki.  fMyłiy  l)o- 
wni  poza  podiriofową  orp-anizacyą  naszo^o  umysłu  cflowośi"  iiif»  byłr\  ]imwriii  pr/.cdniio- 
iow<?ni,  Datencziks  uie  posiadalibyśmy  żadnej  rnkojmi  o.siąguit.ł:ia,  iła>.zy(  h  cttluw  pu/na- 
wojrch;  co  więcej  musielibyśmy  uzna<-,  że  i  w  tym  względzie*  dążymy  do  celów,  mają- 
''yob  cbankter  podmiotowych  utopij,  bo  zasadniczo  niezgodnych  z  prawami  noezywkto- 
^  bjtttt  kt^T  jako  pozbawiony  oelowościi  nie  uzapełniałby  naszych  dążeń  awoją  treścią 
i  w  swym  mechanicznym  rozwoja  nie  odpowiadałby  naszym  celom.  Nasz  umysł  byłby 
T  rej  sprawie  w  goiszem  położenln  niś  nasz  żołądek.  Ten  znajdoje  w  świecie  pokarm, 
i«Jpowiadający  jego  podmiotowej  organizacyi,  podczas  gdy  umysł  nasz  natrafiałby  w  swio- 
it?  przcdni5nt.»wym  na  pokarm  niestrawny,  fpr/ec/.ny  z  jego  ortranizacyą,  wił.>c  nicźrdntny 
^1)  podtrzymania  j<"jo  /\  ciow\-ch  funkcyj.  do  których  obok  dążon  estutrt-rnyęh  i  nioral- 
nvrh,  należą  i  dążności  poznawcze  (§  7),  Z  powodu  tedy  zasadniczej  doniosłości  poru- 
"i-mej  kwestyi  celowości,  podajemy  czytelnikowi  w  niniejszym  pi-zypisku  matcryal  do 
^łi^bszych  nad  nią  dociekań. 

W  starożytności  jni  Sok&atbs,  jak  się  zdaje  za  pi^kładem  Amaiuaciorasa,  spo- 
iTticowat  nmiejętaie  celowy  nstr6j  organizmu,  jako  dowód  istnienia  Boga.  SSob.  szcze- 
i;  •Iniej  jego  rozmowę  z  Aiystodomem,  podaną  w  I-sz^*  ks.,  rozdz.  4>ty  Wttpomnkń  o  Sth 
knkńt  KflBHOFONTA  (Memorabilui). 

Platon  patrzy  nasti^pnie  na  świat  cały  ze  stnncnriska  zasady  celowości,  dowodząc 
'^zaepńlnicj  w  dyalogu  FtiełAe  (przekład  polaki  IIk.  Kąsinowskikcjo  1888),  że  idee  są 
'"lowerai  pr/y.  /,\ nami  świata  zjawiskowego  (zob.  też  co  wyżej  str.  172  powiedziano  o  je- 
?y  aauce  o  id < 'ach  i. 

W  tyiu  też  dachu  Ahystoteles  w  Metafizyce  uznaje  cel  za  jeden  Z  zasadniczyh 
nyaiukOw  wszechbytu,  za  cziTinik  kształtujący,  nadający  zarówno  światu  w  ogóle,  jak 
i  jego  szczegółowym  jestestwom  charakter  rozumnego  ustroju.  Z  togo  stanowiska  ccio> 
^ńid,  raógt  powiedzieć,  że  całość  istnieje  wcześniej  aniżeli  jej  ezęśei,  podczas  gdy  ze 
4an)wiska  mechMiicznego  całość  jest  tylko  sumą  swych  czt^ści. 

W  nowszej  filozofii  Bakon,  JLuitsrtusz,  Spinoza  byli  wprawdzie  przeciwnikami 
Łistosowania  prawa  celowości  do  wyjaśnienia  zjawisk  przyrody,  poniinio  to  przyznawali 
1  mienie  najwy/szop)  rozumu  w  swiecio,  Hopra,  ze  względów  psydudoiricznych  i  luonil- 
iiy<Jj  i  okn-^lali  stosunek  człowi»»kn  do  nieiro.    Tch  prace  zob.  wyżej  str.  10  i  nast. 

Nkwtun,  natomiast,  pomimo,  że  wymaga,  aby  przyrodoznawstwo  sig  wystrzegało 
&*-tafiiyki  i  objaśniało  zjawiska  wyłącznie  ze  stanowiska  nmtoniatyfzno-mechanicznego, 
d^tłąiaył  jednak  do  wspomnianych  wyż(>j  (str.  11)  Zasa^  mateamtycznych  JSoząfii  przy- 
r^idnkgij  dodatek,  w  kUirym  wykazuje,  że  prawidłowy  obieg  ciał  niebieskich  może  byó 
»itateczni«  wyjaśniony  tylko  jako  objaw  niądnMoi  i  woli  jednej  w  subio,  rozumnej 


222 


§  8,8,1.    PRAWO  CELOWOŚCI. 


i  wszophmocnej  istoty.  Boga;  piv.y  tcni  broni  w  opróle  za>ady  oelowo-i^^i  w  pnyrodzio 
Czyni  to  równi(?ż  w  niokt/)ry<li  niifjscacii  swej  Optyki  iJJj)tic8  1704,  przckiad  lAcin^ki 
1706,  zvh.  >/j  zogólniej  Lib.  i II,  quo.st.  -JS,  M.  m 

Najgorętszym  zaś  obrońcą  colowości  byl  Lkibmtz.  według  którego  tjjleulogi-any 
(celowy)  i  mechaniczny  porządek  świata  nawc^em  isię  bynajmniej  nie  wyłączają,  lva 
się  w  ten  sposób  uznpelniąją,  £e  ponądek  mecbaniczny  jest  środkiem  pn^  anec^p> 
stnienln  celów  nąjwjźsKego  roanmu,  Boga.  Prócz  wspomnianego  jnś  (str.  11)  S<w^ 
traktatu  uwzgl«^(lnić  ta  należy  szczególniej  dzieło  Loibnitza  p.  t.  £maw  dt  iluh^UcA  m- 
la  Ih.nir  dr  Di' II.  hi  Uho  te  tk  llioume  eł  1'origiMe  du  mai  1710.  Oen^res  philosopUąutfs 
ed.  i',  .lanet  imd  T.  Jl,  1-481. 

Cn.  Wolff,  uczeń  łicibnitza,  w  piśniio:  V(  rnnnftige  Gcdiinken  ron  'h>i  Ahmh*r-,' 
der  iHititrUchrn  łhiiip'.  4-te  wyd.  1741,  oiax  lic/ni  przedstawiciele  tak  zw;\nej  ł>j>v»ki 
o-\vi,ity  w  drugiej  polowie  18-go  wieku,  zdyskrołlytowali  zasadę  celowości  projz  jej  naJ- 
użycio  w  kierunku  ciaisncgo  antropomorfizinu,  widzącego  w  objawach  preyrody  wyłącznu' 
środki,  mające  na  oeta  dobrobyt  człowieka.  Wskutek  tego  kiytjcaaiy  rozbiór  całej  tej 
sprawy  stał  się  nieodzownym. 

Jak  we  wielu  innych  kwestyaeb  zasadniiagrch,  tak  i  w  kweetyi  oelowoóci,  współ- 
czesna filozofia  ma  za  puidtt  wyjścia  Kanta  Krytykę  returnu  (zob.  wyżej  str.  12).  Mo- 
żna w  samej  rzeczy  i  tu  nio  zgadzat-  sit^  ostatecznie  z  poglądami  tego  myśliciela,  ale  po- 
minąć  ich  nie  podobna,  nie  chcąf  sio  narazić  na  powit  n^rhowne,  bezkrytyczne  rozstziygiui^ 
cie  jednego  z  najdonioślejszy<;h  z^igiulnicń  wiedzy  ludzkipj. 

Kwestyą  celowości  roztrząsa  Kant  głównie  w  swoj  fCtytyce  tciadzy  ^ądienin; 
(^zęść  druga:  krytyka  tcloolog^icznoj  w^lad/y  iiądzenia,  omz  w  piśmie  polemicznem:  L'd)ft 
den  Gebrauch  Ukologisehet  Ffiiuipien  in  der  FkUtm^de  IIS^ 

Stosownie  do  swego  dualizmu  pomiędzy  teoretycznym  i  praktycsmym  rosomem, 
pomięd^r  poznaniem  świata  i  działaniem  moralnem,  Kant  dowodzi,  że  chodaś  teoiet;- 
cznie  celowości  Jako  prawa  przedmiotowego  bytu  wykazać  nie  możemy,  to  jednak  ocena 
świata  /o  stanowiska  celowości  st^inowi  konieczne  uzupołnienir'  wszelkiego  teoretyczny 
poglądu  na  świat.    Mamy  tedy  of/jtiśnić  świat  (erklUren)  mechani(:znie,  oceniać  go 
(beurtbłMb-n)  teloologicznie.    l*rzy  tent  jednak  nic  należy  >;\d7i(!u  jakoby  Kant  nie  nziia- 
wal  i  ('liiwi)-<  i.  nar/^iicfij!^r(»j  sił.-  nam  tak  wyra/iiir  jako  takt  w  rijżnył'h  ohjawarli  pr;.vro- 
dy,  lip.  w  listioju  oigatutzuym.    W  tej  przedmiotowej  celowości  widzi  tju  atoli  tylko 
fm-tuę  celowości,  która  sama  przez  .--ił.  nie  rozstrzyga  jeszcze  kwestyi  co  do  jej  pows»^ 
chnego  panowania  w  świecie.  Z  drugiej  strony  ta  foima  celowości  pewnych  ohjaw  .w 
przyrody  ogranicza  i  według  Kanta  łiezwzgl^ne  zastosowanie  zasad  inechanitmu  i  doma* 
ga  się  od  rozumu  poglądu  teleologicznego  we  vraąy8tkich  tych  wypadkadi,  w  któiydk 
objaśnienie  mechaniczno  okazuje  się  nie  wystarcząjącem.   .lest  ono  zaś  zasadniczo.  wi<:«- 
niezależnie  od  postępu  nauki,  nio  wyst'»r<-z ijąceni  przy  wyjaśnieniu  objawów  życia:  U) 
też  nie  można  się  spodziewać,  według  lv mta,  aby  się  kiedykolwiek  zjawił  jakiś  Newton, 
któryby  na  podstawi*'  praw  natnry  wyjaśnił  powstanie  cboćliy  żd/iebełkn  traw  \  .i^^^ 
!ioi  b  (ler<Mii>t  oin  Newton  autstehen  ktinnc,  der  auch  nur  die  l*>/ł'uzun'j  ciue^  ( i  ra<li aliui 
ua.  li  Naturgesetzen...  b(>greiflich  macben  werde).    W  zakresie  tedy  baiiau  nad  objuwauii 
życia,  celowość  jest  według  Kanta  zasadą,  jeśli  nic  komtytucijjną,  to  przynajmniej  rcyw- 
lacujną  (regu]atives  Prinzip),  dającą  możność  rozbioru  objawów  przyrody  ze  stanowiaki 
pewnej  reguły,  gdy  tego  uczynić  nie  można  na  podstawie  praw  mechaniczni^  pnyczyns* 
wości.  W  każdym  jednak  razie  celowość  uznaje  Kant  za  kategoiyą  nie  teoretyczni^ 
lecz  praktycznego  rozumu,  więc  zi  po(rzeł)ę  naszego  poczucia  moratnqga   A  poniewM 


(lorzucio  to  ma  dla  Kanta  znaczenie  bezw^zględnie  obowiązujące,  przeto  pogląd  na  świai 
ze  -tnnowiska  celowości  jest  według  niogo  nie  tylko  uprawnionym,  lecz  i  niezhrdnic  1h>« 
Łr^ebuym.  ^Zmu^zeni  jesteśmy,  mówi  Kant  w  końcu  Mwycb  ponzukiwau,  patrzett  na  awiil 


Diqitized  bv  Cooolf 


§  8,3,a.     PRAWO  CELOWOJŚCl.  223 

ttk,  jak  gdylij  on  hyl  dziełem  najwyższego  romma  ł  woli  (wir       geniitliigt^  dio  Welt 
»  aitniseheii,  (Us  ob  sie  das  Weric  cinM  hochsten  Yentandes  und  WiUens  S6i)«* 

Co  do  odnośnych  poglądów  Kanta  sastogują  na  uwagę  szcsegidlniej:  A.  Stadłbb, 
lianty  TtUologie  1874,  H.  Cobbk,  Kanłs  Theorie  der  Krfahrmuj,  'i-g^ie  wyd.  ISK**,  Ed. 
r.^HAfiTMANN,  KantH  Erkenfitniaatheorie  und  Meiaphymk  181)3  i  A.  Dbbws,  KanU 

Xaf\trph<l'snphir 

JV/t!dstawiony  pojrląd  Kanta  wykazuje,  że  idea  celowośr-i  .swi.ita  łąrzy  sit;  jak 
nijscislej  7.  naszeitii  iiioriliK  uii  ideałami.  Ale  z  drugiej  strony  nie  tru<lno  spostrzedz 
k  dualizm  Kanta,  osłal»iają«'y  teoretyczne  dowody  eolowo^*  i.  uiógl  l>y  zbyt  litwo  dopm- 
widńe  do  wniosku,  że  owo  wzniosło  ideały  są  tylko  utopiami,  nie  dającemi  >i<;  iirzerzy- 
wutnir  w  świedO}  posbawionym  nnnmnoj  celowości.  Ztąd  to  udowodnienie  celowości 
iako  prawa  pitedmiotowego  nabiera  tarazem  tak  wielkiąj  donioałoftci  moralnfy, 

Z  powodu  potraebf  udowodnienia  celowości,  jako  prawa  pnedmiotowego  bjtn, 
jeżoli  aaszc  ideały  moralne  mają  być  uznane  za  uiaocBywiszczalne.  w  rozwoju  tej  kwo- 
'tyi  po  Kan<'ie  zajmują  nas  mniej  poglądy  idealistycznyołi  inyślioioli,  broniących  celowo^ 
*a  świata,  aniżeli  wyniki  liadań  prayrodniczyrłi  na  tern  pnhi. 

Tf-orya  rozwoju  Darwina  U(;l)odzi  w  oc/a.  h  wielu  za  dowód,  że  życic  orirnriiizno 
może  hyc  wyjaśnione  na  pud.stawie  czynników  uif'<  haniczny«  b,  uiezalr/nio  <>d  działania 
Jikichkolwiek  celów.  Wałka  o  ł)yt,  dobór  naturalny,  dziedziczno8<-,  a  pr/«'dewszystkiem 
pta^fsIoMwanio  się  jestestwa  do  zewnętrznych  warunków  Ijytu,  mają  ł)y<'  takienu  czyuni- 
l^iint,  kt6rB  wytwanają  coraz  bogatsze,  więc  i  doskonalsze  ustroje  organicsme,  bez  wssel- 
l^ięgo  w  tym  wzgVidzie  udsiUu  celowości  Jako  najwydatniejsze  przykłady  takiego  poję- 
ńk  teoryi  cwolm  yi  w  stosunku  do  kweetyi  celowości  mogą  szczogólnioj  służyć  wspo- 
nwiano  (gtr.  14)  Zcuady  biologii  H.  Spekcbba.,  obszerna  rozprawa  F".  A.  Lanoeoo  :  Da- 
nnnizm  i  tf teologia  w  drugim  tomie  je*ro  znanej  Hiatoryi  mutei-i/alizmii  (zob.  wyźoj 
ftr.SS),  oraz  mowa  akademicka  Dn-Bojs-riKiMOSDA :  Dancin  irrsus  Galiani  1870. 

Vr/Ą  liliż>zym  jtnlnak  rozbiorze  tr>_'o  po<j|j\dM.  nknznjf*  -^if;,  że  na  jego  dnie  leży 
p<łUio  priHcipii.  Bo  czyż  owe  c/.ynniki  rozwoju  w  t<'oryi  i  Jat  wina  nie  są  po  prostłi 
^Ifco  środkami  dla  urzeczywistnienia  celów  powszechnego  życia  .świata?  Jakie,  w  ka- 
iAjm  nsiei  powody  mogą  skłonić  najśt  islejszcgo  nawet  pizyrodnika  do  odmoeDia  takie- 
go  te]eologi<wego  poglądu  na  teoryą  rozwoju,  skoro  sami  pnseciwnicy  celowości  wyznać 
anusą.  że  przebieg  teleologiczny  i  pizyczynowy  zjawisk  jest  w  gruncio  necsy  ton  sam, 
4  wszystko  zalróy  tylko  od  różnego  .stanowislca  w  pojmowaniu  tł-go  przoliiegn.  ł^nseoicż 
to  asm  takt  nawoju,  pomimo  różnorodnych  przej.śc  i  zboczeń,  wi^c  i  pomimo  tak  zwano- 
iro  rctTesywnftro  rozwoju,  w  przeciwstawieniu  do  progresywnego,  w  ogólnym  ><w(i!m 
połrbrł^lzio  w  ykaznje  w  spo^ółi  niowątpliwy  -topniowe  ndoskonalenie  form  /y<  iow  ych, 
I  wydanie  i)I)jHwóvv  żyri.t.  iiiaj:iryt  h  córa/,  syiększą  i  pełni«>j-<'/ą  warto-,-  wt  u  ni  f tzną. 
"  treśt*!  coraz  l>ogcŁUzoj  i  doniusUjszej.  A  czyż  to  nie  świadczy  wymownie  i>  lozuiiuiej 
ceiowości  cidcgo  tego  ruchu  życiowego?  Czyż  zresztą  pujf,'cia  rozwoju,  postępu,  oraz 
^wigr  czynnik  wszelkiej  teoiyi  ewolucyjnej,  pojęcie  pr/.y9tosowania  żywego  jestestwa 
4o  warunków  bytu,  nie  są  pojęciami  ideólogiczttemi?  Niechże  nam  wszyscy  przyrodnicy 
świata  lazem  wzięci  powiedzą,  w  jaki  sposób  bar^dg  crlotto  miałby  być  urzeir^ywixtnio- 
rtjni  id  żyda  wszerliświatowejro.  jeżeli  dany  faktyczny  rozwój  jest<?stw  żyjących  nie  ma 
ły.'  objawem  takiego  właśnie  celu?  Gdyby  najgenialniejszy  pm rodnik  i)owziął  zamiar 
objawienia  na  ziemi  pełni  ży*  ia,  czyżlty  mógł  wymyślić  odpowicdnicj-ze  do  tego  środki, 
■iriiżełi  to  przyroda  ii.  zyniła?  Jakąż  wolicc  tego  możemy  niiec  zasadę  zaprze<;zać  celo- 
w(Mici  w  rozwoju  życiowym  przyrody^ 

Jak  ol.j;twów  twórczości  umysłu  ludzkietro  nie  mi»żuu  wyjaśnić  przy  pomocy  me- 
ciiani<3£nej  asu<  yacn  8Zczegółowy<'li  wyobrażeń  (o  czem  mówiliśmy  wyżty  §  8.2.^  ),  tak 
teś  i  twórczośf:  pi7.yro<ly  nie  da  t^ię  nigdy  sprowadził';  do  mechanicznych  skupień  iisą-stek 


Digitized  by  Google 


224 


§  8,3,«.    PRAWO  CELOWOŚCI. 


matoryi.  Nic  ta  nie  pomaga  odnaleeienie  2awuiaków  czucia  w  tych  pierwotnych  oą- 
stkach  mafteryi  ł  twierdzenie,  żo  ich  własności  i)sy(?hicznc  rozwi^nyą  zagadkę  powsiedi- 
nfigo  życia.  Pogląd  ten  E.  Hasckela  i  nicktóiych  innych  prZ}Todników  tak  zwaną 
«igrwą  matery*;'*,  wyłożony  n  nas  niedawno  iimiej».'tnie  w  rozprawie  M.  Stfkanowskikj 
Źi/ne  i  miirrć  ir  przi/rodzir  (Ateneum  18JI4,  T.  Ul.  5-2'2  i  n;^^t.>  pm.zviiia  się  wpra- 
wdzie do  glł^bszego  pojęcia  pr/yrody,  do  jej  tiduchowienia  r/>>ti.  moją  SynUrę  du<*ch 
Hicidtóir,  str.  37  i  nast.K  ale  kwestyi  powstawania  ustrojów  cdhiz  pełniejszych,  rozleglej- 
«4zy(  h  i  hogat^zych  w  treść  duchową  uie  tłouiatasy.  .Bo  tu  mamy  praed  aobą  r«raltat  eo* 
-owego  zespolenia  owych  cząstek  w  jedną  całość,  pnewyćsząjącą  dane,  zawarte  zar6wiio 
w  każdej  z  tych  cząstek,  jak  i  w  ich  sumie  (zoh.  wyżej  Btr,  189).  Ścisła  zaś  analogin 
pomiędzy  twórczością  naszego  mnysła  i  twórczością  przyrody  w  tym  względzie  jest  im 
pn^czyną^  że  mówimy  o  celowości  w  przyrodzie  w  związku  z  rozbiorem  atotianka  filozo* 
lii  do  twóczości  w  ogóle. 

Inna  zupełnie  jest  kwestya:  czy  przyrodnik  z  i-adr-  celowości  ma  stosować' do  swo- 
ich badań  luh  ni«i.  a  jożHi  to  run  łul)  może  uczynić.  t<>  w  jakim  zakresie?  Je^t  to  kw.- 
stya  mctiMhloffiezna  ki.\  tyki  po/.uania,  postawiona  ja««iio  poraź  pierwszy,  jak  widzieliśmy, 
prze/.  Kanta.  O  niej  mówić  łn-dziemy  pó/niej.  Ale  dla  niechęci  luh  niemożno.ści  metł>- 
dologicznego  .>*i)ożytkowania  toj  /.asady  w  przyrodoznawstwie,  zaprze<v-ac  jej  faktyfanenn 
istnieniu,  naizucająconui  się  każdemu  sumiennema  badaczowi  w  sposób  ocsywt9ty,^jeKt 
objawem  bądź  doktiynerskich  upizodzeń,  bądź  zaniedbania  kty^  Kanta,  która  m  n» 
zawsze  wykazała  fałsz  takiego  pomięszanła  metodycznych  i  metafizycznych  poj<ć  na 
tern  polu. 

Rozwój  życia  organit^nego,  jako  fakt,  jest  oddawna  wszystkiin  niyśląrym  ludziom 
znany:  ale  dopiero  Sc-helijno.  łrK(;KL  i  D.\rwin  uocrnlniH  tf^n  fakt  i  nadali  mu  znAm- 
nio  /aN!ł>iv  poznania  i  wyjaśiMfiiia  \v^/v>;tkii-h  innyeh  takt<Sw  (s}4.  Za^tor^owaniu 
tej  idei  rozwoju  zawdzięcza  swe  i.«(tDieiiie  »iru\vno  nauka  Schellinga  i  Hegla  o  proce-ic 
w.szcchświatowyoK  doprowadzającyui  absolut  stopniowo  do  świadomego  przejęcia  się  swą 
trościii,  jak  i  teorya  Darwina  o  powstawaniu  gatunków.  Btónica  w  tym  wzgl^zie  po- 
lega tylko  na  różnej  metodzie  badania  t  na  różnym  pizedmiocie,  do  którego  ideę  rozwo- 
ju zastosowano.  Ale  cz\*ż  sam  fakt  rozwoju  bądź  absolutu,  bądź  ^cia  orgamcflKigo 
zależy  od  uznania  go  za  zattadę,  wyjaśniąjącą  dany  szereg  badanych  objawów?  Fakt  ut 
istniał  przed  Sehellingiom,  Hei^-^lem  i  Darwinem:  i  fakt  ten  nio  utraci  na  swej  fakr 
czności.  choćby  się  w  przyszłości  okaziiło,  że  nie  może  być  przyjęty  za  jedyną  i  najwy/- 
''Zfi  zasadę  wyjaśnienia  objawów  c/y  bvtu  w  ogóle,  czy  t<^ż  Hzyc/cnej  przyTH>dy.  Otoż  t-> 
snnio  odnosi  się  i  do  <  clowos  -i  Może  ona  być  faktem,  uilnwoJiiionym.  jaku  lakt,  w  spo- 
suli  ni«.w;(fpliwy.  a  jodnak  iim/t'  ^ię  dla  jakichkolwiek  powudt»w  nie  nadawać  jako  »* 

dla  łut^  wyjaśnienia  objawów.  Ograniczenie  jej  za9tosowaott 
w  tym  względzie  nie  narusza  jcóijak  w  niezem  jej  faktycznoHci  (zob.  cośmy  wyżej  str. 
213  powiedzieli  o  trudności  okrcślonia  celów  świata). 

Rzecz  naturalna,  że  na  tcm  miejsen  nie  możemy  »ię  ząjąe  szczegółowym  rozbiorem 
darwmizmn  i  w  ogóle  wjników  przyrodoznawstwu  ze  stanowiska  idei  celowości.  Nit-zi 
pominajmy,  że  nasze  obecne  zadanie  judcLM  jedynie  na  przr-^otowaniu  czytelnika  do  dal- 
szych 9anknh'ti-hujch  l>adan  filozoficznych,    ramiętając  o  tcm.  wskażemy  tu  tylko  j««c»« 
szereg  jirac,  kt«»rc  ułatwiają  krvfvc7ny  potrliid  nri  tę  -oprawę. 

r  <aiiicL'o  l^.SRWiNA  znaleźć  można  liczne  iuii  |-(a  w  kt/»iycli  cęluwo>ci  w  przyn^- 
dzie  nie  przed •>t;vwia,  jako  uijiiilu  zaznaczonych  powyżej  czynników  rozwoju,  lecz  ^n^y 
muje  jn  z;i /«'f/.>7««ę  swej  argumentncyi.  W  dziele  I>e»cent  of  tnan  1871,  naUc^yłem 
takich  niiej><  przeszło  pięćdziesii\t.  Dla  praykładu  zaznaczę  to  niektiire  z  ni<*h  (oytiy? 
wedlu-  przekładu  niemieckiego  V.  Carusa  1871):  T.  I,  168  mówi  Darwhi,  że  n  wi^- 
kataśfi  zwieiząt  $.sit«iych  g^sto.ść  włosów  i  ich  kierunek  na  grzbiecie  ma  niewątpliwie 


Digitized  by  Google 


§  8ya,9.     PRAWO  CEŁOWOÓCI 


225 


na  i?ł  Iti  o..hrt»ii*.'  o<I  deszczu,  nawet  IcifTiinok  popmorznr  włos<'iw  na  preodnii-li  nogach  paa 
możłj  uilpv\v iadiu:  temu  celowi.  <.nly  pio  /winit^ty  uk};ui;i  do  snu.  Na  str.  Hfłń,  wyka- 
nw^z}-.  że  świetne  barwy  motyli  nie  iiłają  celu  ocbromieo^o,  .sądzi  J)arwiTi,  /o  >łuźą  za- 
fłrWTie  jako  ńrodek  przyciągający  w  sprawach  płciowych,  ho  .inaczej  nio  mialyhy  żadne- 
go cdu*,  czego  znowu  nie  pnypuazcn.  T.  II,  6  jest  mowa  o  tern,  źe  lyby  żeńskie  eą 
wi^ksae  od  iiiQBkićb,  podcstas  gdj  i^odziewae  się  naleśało,  że  wskatd[  dobont  natanilne- 
S|o  atęddo  będą  większe;  wnosi  Darwin  z  togo^  że  wielkość  lyb  żeńskich  .mosi*  mieć 
inny  cel.  a  pńwdopodobnie  ten*  aby  umożliwić  wjdanie  ogromnej  liczby  jąjek; 
i  Ł  d.  i  (.  d. 

K.  E.  V.  Baer,  Ucher  den  Zweck  in  den  Yorgiinfjni  <h'r  \iif nr.  w  je^o  Studien^ 
T,  n.  1873,  -h-.  4!>  i  nast.  ('i-gie  wyd.  l^^ST)).  Znakomity  przyrodnik  wystf-płijo  tu  prze- 
•iwko  w?!trł;ti)\vi  (Sclu  u)  wielu  hada<  /y  ku  celowości  i  dowodzi  jej  znaczenia  i  fakty- 
•^ości.  powołując  na  liczne  przykłady  z  zakre><u  przyrodoznawstwa.  rwzj,'l».'dnia 
liny  teni  szł  Zł'j.'ułowo  zarzuty  darwiniiitów  przeciwko  celowości  i  wykazuje,  że  mechaiii- 
'.mj  przebieg  procesów  życiowych  nie  wyłącza  bynajniniej  ieh  celowości  i  nadto  sam 
pnez  się  nie  jest  adofaiym  wyjaśnić  w  zupełności  tych  procesów. 

Kie  mniąj  znakomity  badacz  U  Aoissiz  w  szeregu  odczytów  p.  t  Ftan  stworze- 
nin  (przekład  polski  K.  Jurkiewicza  1876)  wystąpił  na  podstawie  licznych  spo-tr/i  /.mi 
pneeiwko  teoryi  Darwina,  do<hodząc  do  wniosku  (str.  148),  że  „wszystkie  stosunki  po- 
i!ii^zy  rozniaitemi  kierunkami  życia  zwierzęcego  są  objawem  diu  ha,  który  o<l  początku 
■U  ketl  a  dą/y  ze  świadomoś'  i;\  do  pcwnofro  colu."  „Pogląd  ten.  mówi  dalej,  pozostaje 
w  ^(tlzie  z  działalnością  dm  lia  naszcgcK  jc^t  on  n-znanicni  <liirlu)\vł»i  potęgi,  objawiają* 
♦'♦'j  się  uam  w  stworzeniu  i  powinowatej  wła-ineiuu  naiszcnai  duchuwi." 

Pierwszorzędny  fizyolog  naszych  czasów  Claude  IJernard  w  rozprawie:  D^finitkrn 
de  la  Me,  zamieszczonej  w  książce:  La  science  erp&imenUile  (nowe  wyd.  bez  roku), 
dowodzi,  że  chociaż  istoty  życia  określić  nie  możemy^  to  jednak  uznać  należy,  że  w  ka* 
idjm  objawie  żyda  dńaiają  dwie  pn^ezyoy:  jedna  twórcza,  prawodawcza  i  kierownicza 
•<viise  cwatrire,  l^fislatiye  et  directrice  de  la  vio);  druga  bliższa,  czyli  wykona wi^za 
<'aase  prochaine  on  executive  du  phvn<mi&ne  Tital).  TOko  ta  u^tatnia  nia  charakter 
rizyko-ch^miczny  i  podlega  nicchmił-znoj  konieczności.  Stosownie  do  tcjo  określa  on  ży- 
ie  jako  kierowniczą  ideę,  czyli  silę  rozwojową  joatentwa  (la  vie  ost  i  ideo  directrice  ou 
U  lorce  evolutive  de  l  ^trc^. 

Alb.  Kolukek,  znakomity  anatom  i  eml»ryolu^',  do  pra<y  z  zakresu  morfologii 
pulipów  i  ryb  z  r.  1872  dołączył  uwagi  o  darwiuizmie  p.  t  Betrachtnngen  sur  Deicen* 
iendehrCy  w  których  wykazuje,  że  zasadom  Darwina,  opierającym  rozwój  życia  organi* 
oaego  na  cqmnikach  zewnętrznych,  należy  przeciwstawić  ezynniki  wewnętizne,  a  mia« 
wiwkie  zttadnicze,  w  samych  organizmach  działające  prawo  rozwoju  (Entwicklungsgo- 
"^tl),  będii'    wewnętrzną,  dodatnią  przyczyną  l-h  pr/j  k-ztah  eń. 

Alb.  Wigand.  Der  Danvin'mnt's.  T.  1.  I.s74.  str.  332  i  nast.:  O  celowości 
■y  prf^Todzie  organi<  zncj :  T.  II,  1876.  -tr.  204  i  n.i-t.,  :^77  i  nn-<t,:  Teleologia.  Na  pod- 
-ttwjt'  l>OL'.itP'jo  materyalu  oliscrwacyjncgo  oraz  krytyki  umie j<;tn<*j.  autor,  znany  Initanik. 
itrł-^iu/a  SWÓJ  pogląd  na  na>zą  kwestyą  w  tych  słowach  (T.  11,  37>^>:  „  Trzy  c/,y  nu  w  ość 
i  '-elowość  nie  stanowią  sprzeczno.ści,  locz  oba  czynniki  i^^tnieją  razom;  różnica  zaś  po- 
między ninii  polega  tylko  na  pojęciu  (Auffasung)  przyrody  z  różnych  puoktów  widzenia, 
podobnie  jak  niema  sprzeczności  pomiędzy  poglądami  na  dane  dale  ze  stanowiska  cbemi* 
cznego  i  morfologicznego.  Określenie  dwóch  zjawisk,  jako  środka  i  celu,  równa  się  przed- 
mkfUneo  zupinie  ich  okraśleniu,  jako  przyczyny  i  skutku,  tylko  nazwa  (liezei  iuiung) 
jest  inną.  stosownie  do  odrębnego  stanowl<;ka,  jakio  podmiol  sobie  obiera  pr/y  i*  h  ro- 
shlorze.*  Zob.  też  tegoż  autora  połeniiezne  pwmo  przeciwko  Da-iiois-Reymondowi  p.  t. 
"^dntkiffie.  und  Znftdl  1877. 

atrarsi  Witfp  do  MosolU. 


Digitized  by  Google 


226  §  8,3,2.      l  U A WO  CKLOWOŚCI. 

Głodny  li/.voi(»g  1^  F.  W.  l'FLttiER  w  o-^^obnej  prai  y  p.  t.  Dic  teledogisdu:  Mf 
clMnik  der  Uhendm  Nałw  11^77,  UKupelnionoj  następnie  pracą:  Die  a^Igeumnen  Leb^ 
erscheinungen  1889^  dowodzi  kouiecKDOści  naloźytego  nwz^rl^dnienia  niewątpliwych  h- 
któw,  wykasującycli  celowo^  w  przyrodzie.  Zasadniezym  edem  wfoelkieh  proo«ov 
w  żywym  oro-anizmio,  mówi  w  pierws/<?j  z  tych  prac.  jei<t  jak  najwidoczniej  (lobf-obut 
guńerięcia  (Wolilfahrt  des  Thiores).  Nio^kończona  liczba  tych  prooesów  życio\\-Ą-.h  znjj. 
diijo  się  pod  kierownictwom  jednej  irórujjicoj  zasady,  która  ma  na  oku  jnk  nnjhnrhuj 
nioicc  z<tfM--pirrri'tne  bt/tit  uiyanizmn  (Prinzip  der  zweckmiissig'>tr!)  5>i<  łn  iuiit:  -I'  !  Kii- 
st<'ny.V  Na  podstawie  tej  zasady  Priiii-^er  określa  też  pmfm  ,  .  iowrj  mc*  Iłauiki  iyńi. 
kt(»rc,  wedlupr  nietro.  brzmi:  ^przvtv.yiia  wszelkiej  potrzeln  żywego  jestestwa  jest  ziir\- 
zeiii  przyczyną  zadowolenia  potrzel»y  (dio  Ur.sache  jodcn  Jiediirfhi^cs  oina><  lebenden 
Wesena  ht  zugleich  dio  l^rsarho  der  itefriedig^ng  des  Bedarfoissen).  Z  togo  staiiowh 
ska,  mecbanizm  »tajo  si^  jedynie  środkiem  unseczywistnienia  cetów  pr^yrodj  i  moie  br<' 
nalezyde,  naukowo  zrozumianym,  tylko  na  podstawie  możliwie  jasnej  pogłądn  na  celo, 
kti'iryni  służy  za  itrodek. 

Zjkshiżony  na  pidu  anat<imii  i  lizyoloj^ii  .1.  Uenlk  ogłosił  wielce  pouczającą  spe- 
cyalną  rozprawy  o  eelown.ści  i  darwinizmie  {Tclroh^fpt^  łnuJ  I >arn''misinus.  AnthroiM'ii->):- 
srhf  Viu-fi  <i-/t'.  zeszyt  2-iri  ISS<1  str,  61  i  nast.).  w  kt^iroj  wykaznjc  zarńwno  łil^'dy  i  tui- 
diii'>' i   t^leolo^^ii,  jnk  i  situlki  jej  \vłaśriw(»f.'(»   spuży Łkłłwania.    <  o  do  ri-óryi  rozwoju. 
ant«»r  uznaje  ją  w  zasadzie,  alt«  dowodzi,  żn  oua  celowości  nic  usuwa,  gdyż  swemi  dany- 
mi wielu  odnośnych  faktów  wyjawić  nie  moAn,  Przeciwnie  sam  Darwin  i  widu  j«go 
niekrytycznych  zwolenników  posiłkują  iiii;  (-iągle  zasadą  celowości  i  to  częeto  w  8poa6)' 
zupełnie  niewłaściwy.  T^k  np.  pyta  Henie  (str.  76),  jak  wyjaśnić  powstanie  oka  fn\ 
pomocy  walki  o  byt  lub  przystosowania  jestestwa  do  warunków  iycia?  W  jaki  sposi''! 
istota,  pozbawiona  wrażeń  świetlnych,  nabywa  zdolności  do  pnejęcia  się  takioni  wn- 
żoniami?   Miliony  lat  tu  nic  nie  pomaj^mją.  bo  przty*śi'ie  z;iw.>ze  będzie  naęłeni,  bezpośre^i- 
niem.    .h-żcli  zaś  'jłiiwnn  rui"  w  trm  w •/'.'). •'l^jc  odgrywa  słońff.  to  dln '^zc^-oź  jci:!' 
dziabulie  nie  w  \  \M*!ujo  wi  i/in   -w  ii  thiych  n  i  i  iN-j  iii>wierzchni  ciała?  dla  rzego  czyi-! 
to  tylko  na  dwóch  symetryczuyi  h  puiiktaili.  luh  na  ^/^  reiru  punktów,  jak  u  zwiery4' 
niższycli?   A  cóż  dopiero  mów  ii;  o  wyjaśnieniu  tą  drogą  pierwotnego  pochodzenia  cjUkt" 
aparatn  wzrokowego,  kt^iry  udcnsa  każdego  badacza  niewymownie  mądrą  celowością  wi* 
wszystkich  swych  częściach  Mcładowyrb?  Ogólnikowo  teoiya  Darwina  daje  się  z  łatwo- 
ścią zastosować  i  to  tłómaczy  jej  populamośt;;  ale  gdy  chodzi  o  ściśle  naukowe  wyjaśnieoio 
szczegółiiw  anatomii  porównaw  ( zej  i  tnorfologii  okazuje  sir  ona  nie  %vystarczającą,  jeicH 
badacz  nie  chce  pr^cjśr  tv  •  ,  1m  dowolny.  h.  czę-to  b.mlzo  fantastycznych  domysłów.  Wi*- 
lu  innycli  taktyrznych  dowodów,  potwierdzająt  yrii  to  zdanie  autł>ra,  dla  lniłkii  miejsca  przy- 
tar/iłr  tu  nie  ujoż^my.    l'owiiMJi  tylko,  /<*  dnl'<7c  liczne  dowmlw  /.  jak;\  t";\iitn<ty(  zni^śii- 
a  przytulił  i  ni«'lo<ri<  ziiośt;ią  wielu  zwoluiiniktiw  D  trwinn  ^t<»-siij:i  ii'L't>  tcorya.  do  pr/.yrod'- 
znawstwa,  znalcM-  można  w  piśmie  It.  Kokbera.  /«/  E.  Harckii  M<ttenulu«t  f  0>ez  roki;:. 

K,  V.  Nawku,  Mfchanisdi-phyftidoffische  Theorie  dir  Absłummungi*lchtr  1883. 
Znakomity  i)otaQik,  ktr^ry  juz  w  r.  1965  przyznawał  się  w  zasadzie  do  teoryi  rozw«<ju 
i  w  tym  kierunku  pracował,  dowodzi  tu,  że  według  poglądu  Darwina  na  zewnętna? 
czynniki  rozwoju  organizmów,  należało  by  pr^aśrić,  £e  odmiany,  spowodowane  pwi 
tcii  lozwtij.  są  dowolnemi,  po/i     ionemi  kierunku  (beliebig,  richtnngslos).  Tymcza-^  " 
Nii-eli  wykazuje,  źe  rozwój  dokonywa  się  według  pewnych  morfologicznych  ideai^^ 
i  w-kntf  k  tł-ico  dochodzi  iło  wniosku.       w  samej  substancyi  żywpj  działa  autotiomkrti  v 
z<i.-<ndit  u<hisk>>n(ili'!iio.  powodują  I   pi  ^t-  pow  y  rozwój  or<ranizm*iw  (autononii-t  ^^-^  il- ■ 
Lcheussnlistauz  itnmuiiutitrs  Vei\ ollkoiumuuiiirsprinzip).   Kzei-z  widoczna.  /.*'  taka  zas;v!  i 
ma  na  w.skroś  charakter  ci  luwy.  tclcolojriczuy,  chociaż  występuje  na  jaw  w  procł-sa! ! 
morljanie/.no-iizy  olo<:  !•  zn\  di. 


i 
I 

Digitized  by  Google 


§  8^1.     FBAWO  OKŁOWOŚOT. 


227 


Wiel<^p  cif>ka\rv  dowód,  żc  przjrv>Unik  wskutek  jrłotw/ych  studyów  na  polu  kry- 
tv.'2nej  tilozufii.  znniszonym  zostnjo  przoj^t-  od  tnf»i  h;iijir/.ny.  h  pr/ekonań  do  tdf>oloL'"i- 
FZDTi^h.  przedstawia  gorący  /.wolcunik  darwinuum  O.  Zacuaruh.  Świadczy  n  t.  in  po- 
r.iwname  dwóch  jogo  prac:  Zur  Etittoteklmugatheoric  1876  i  IJeher  gcUiste  nml  nmjcloHtc 
PftUme  dar  Naiurforschung  1885.  W  pierwszej  autor  jost  przociwnikiem  celowości 
i  pngr  pomocy  zwykłych  aofizmatów  osUme  wyrugować  j;i  z  przyrody,  lub  toż  wyprowa- 
dza %  driafauiia  mechaoiiaaijcb  aymaków  teoryi  Darwina;  w  drugiej^  natomiast,  nie 
«Tnelay'ąc  się  w  aaaadae  darwiniama,  dowodu,  że  pi^csjnowy  związek  ajjawisk  ma 
r  gruncie  necaf  charakter  celowy  i  że  ruch  cząsteczek  matcryi  w  procesa<.'h  życiowych, 
dio-iaż  jiani  w  ^ohie  podlega  prawom  mechaniki,  kojarzy  sit;  jednak  bezpośrednio  z  zasadą 
Nowości  {tf  ici)l(>Lri<(  bes  Prinzip),  która  je*t  utajoną  przyczyną  w.szł'lkiej  koniliinncyi 
I  nicbow  molekul&ru3'eh  w  -prawach  życiowych  (zob.  szczególniej  str.  40  i  nasL, 
?4  i  nast). 

Nawet  w  specyalnej  rozprawie  o  hczcelowych  narządach  u  zwierząt  liOB.  Kelle- 
(u:  Dk  nahtrunasetischafllicfte  Bedcutung  der  tweefdoseu  Otyane  1884,  napotykamy  na 
<ir.  15  ioczere  wyznanie,  że  bezcelowość  w  porównaniu  z  celowością  w  przyrodzie  jest 
.ołknąco  małą  wielkością  (eine  Teischwindend  kleme  GrOsse)." 

Wobec  powyżsa^ch  danydi  nie  można  się  dziwić,  że  w  ostatnich  czasach  odżyła 
aio^ii  w  zakresie  pncyrodoznaw>twa  potępiona  poprzednio  si/d  if/'co/na  i  wiłalizm,  t.  j.  nauka 

odn.'bnych  czynnikach,  wywołujących  proce:*y  życiowe,  w  przeciw  sta wności  do  czynnik  V\v 
>'.'.\<Ui  mechaniczny*  li.  Witalizm  ten  znalazł  nawet  obecnie  swój  wyraz  w  podręcznikach 
Siak.  mających  za  przedmiot  życie  organiczne.  Tak  np.  autor  najnowszego  wykładu 
ih^mi  tizyologicznej  i  patologitjznej  G.  liuNOR  {Lehrbuch  der  phi/ftiolo(/i>ic}n'n  vn<J  j-ullio- 
lifji^hf-n  Chemie  1887,  przekład  poUki  W.  INłAYZLA  i  M.  P^lalma  1.S89)  wykazuje  dowo- 
'fał«,  że  sasady  medianizmtt  nie  są  zdolne  wyjaśnić*  najprostszych  procesów  życiowych, 
]Miueważ  są  to  obja¥r>'  odrębne,  r6żne  zasadniczo  od  dziahuua  czynnik(»w  mechanicznych* 
.Tdc  w  nauce  o  przemianie  mateiyi,  mówi  Bungo,  jak  i  w  pozostałych  częściach  fizyolo* 
pi  nie  udało  się  dotąd  sprowadzić  jakiegokolwiek  objawu  życiowego  do  praw  fizycznych 
i  tnł-chanicznych."  Istota  życia,  ciągnie  dalej,  polega  na  czynneni  działaniu,  na  aki^ 
ActivitUt),  a  t<3go  pojęcia  działania,  <akcy i.  wyjaśnia  nie  n)ożeniy  na  podstawie  rudiu  me- 
li^iniianego,  działają*  eon  na  zmysły  ze\^'n''trznc.  gdvż  wytwar/a  sic  ono  pr/y  pomo«y 
'.'i^ł'ni'a'  vi  trrtmęłrzti'  i  i  ibimair!*  fi';  ni*'  im-i  liani<  /!ii'!jo,  U-cz  psfichohiyHzneijo  wyjaśnic- 
:;ia  objiivv«iW  życia  (z<łli.  ><»  w  tviu  \\v.\:\>i<\/.\*'  jiowicU/.ieliainy  wvżej  str.  oraz  str.  178 
t  T\x>i^).  .leźoli  znakomity  łizyolog  .lau  Miiller  w  swej  rozprawie  doktorskiej  bronił  te- 
'}  ,PsychologTi8  nemo  nisi  physiologua,"  to,  tnówi  JBunge,  nadejdzie  wkiutoe  czas,  gdy 
pmdwlegie  zdanie:  «Phy8iologus  nemo  nisi  psychologus**  nie  będzie  już  potrzebowało 
(»i«iny.  Teoiya  mechanizmtt  jest  w  gruncie  rzeczy  materyalizmem  i  wypływa  wraz 
ixmz  błędnego  usiłowania,  by  w;}'jaśnić  znane  naw  liezposrednio  stany  wewnętrzne  swia- 
doDości  przy  pomocy  nieznanych  nam  zjawisk  świata  zewnętrznego;  podcziis  gdy  pra- 
"  Iziwe  poznanie  staje  się  możliwem  jedynie  wskutek  oltjaśnienia  nieznanych  zjawisk 
•■■riata  zewnętrznego  nn  pod-tawie  znanyili  nam  ol)jawó\v  '^\\iadom<>ś<-i.  „!Me«liatiizin 
a>zYch  cr.isów  doprowadza  drogą  pewną  do  witalizmu  t^Dyr  Mechanismus  der  (ici^en- 

irt  treibt  dem  V'itali2imuii  mit  Sicherheit  entgejfen).''  Zob.  szczególniej  wykład  1-szy 
i  l(i-ty. 

W.  RoLTt,  Die  Entwkkdmffsmethamk  dur  Orffanismen  1890,  oraz  poprzednia 
pnca  tegirż  antora:  Kampf  der  Hieile  im  Organiamus  1881.  W  pismach  tych  zasłu- 
żony anatom,  stojąc  w  ogóle  na  stanowisku  teoiyi  rozwoju,  dowodzi  jednak,  że  darwi- 
ijian  nie  jest  zdolnym  objaśnić  ^wewnętrznych  oolowo^'  i  (innere  ZwerkmHssigkeiten)* 
Mttoju  organicznego,  pochodzenia  aparatów  samora/Khutfi  (SelbstrcLMtlation)  jogo  liin- 
^Oji  ^  ogi»\o  ich  racffondlnąi  jedności  (rattonale  Einheit):  że  zatem  uzupełnić  należy 


228 


§  8,a,8.     PRAWO  CELOWOŚCI. 


darwinizm  dalszymi  f^Tr.Tiiknmi  w  c«*lii  wyjaśnienia  tych  ol  jiiwów,  X'\j<jłnwnj^i>^yiD 
z  takirh  r/.ynnikiiw  ma         \\">]Iul!  autora,  walka  o  hyt  wluki^n  (Kanipl  tiewctlrt-t 
\nŁy  pratiiiiaiiie  niateryi  i  wicioicit'  orijraDizmu.    Czy  pnccz  takie  pr/eniesieuie  zooruurti- 
cznego  pojęcia  walki  na  pole  anatomii  znych  składników  organi/iuu  i  jego  procesów 
Rię  rozwiązać  zagadka  celowoaci,  tego  rozbimć  nie  t>ędziemy.   Dla  Hkonstatowania 
dnak  fdctn,  o  któiy  nam  ta  ebodsd,  ise  tsorye  mechanicme  nie  wyjaśniają  ct^o»d 
ustroju  organicsnego  i  w  ogóle  nacwojn  żyda,  dodamy,  ie  W.  Koux  auilid  m  swfj  1 
Ktrony  krytyka  wtł  wspomnianym  wj-żfj  (str.  107)  ('.  FIacptmanik.    Zol).  prayto«v<rtir 
taiuże  dzi«'ło  jego:    Metafizyka  we  usiMikzesnej  fizijolcMjii,  wyd.  2-irie  1894,  str. 
i  nast..  'jtlzio  wykazano,  że  owa  walka  włókien  mogła  l>y  ełużyf- z  r^wtiemprawem  »  iJ*- 
sadę  do  wyjaśnienia  luj/celowyrlł.  jak  i  rclowycłi  tnnk*'\  j  ur-janizmu. 

Oddaliśmy  powyżej  })ier\\ -zcn^t wo  przyrodnikom,  jako  powoianym  pr2eilw>2\- 
stkiom  do  zbadania  kwesty  i:  czy  prawo  celowości  ma  znaczenie  przedmiotowe?  W.-po- 
mnimy  teiaz  choć  w  kilku  słowach  i  o  filozofach. 

Do  obrońców  celowośd  po  Kancie  należą:  Fiohtb,  Scbbłłino,  Hbkraht.  8cfl»> 

PRNHADBR,  CoUSINt  JOUFFROT,  LaMAJNKAIS,   FICBTR   młodflZy,   IJUUCI,  TllBNDBLSlCBDlML 

LoTZEf  Fechner,  DaOBiscH,  TiBERGHisN,  .1.  SiMON,  P.  Jakbt,  J.  Mac  CoiiVL.  Cb.  W. 

Shiklos,  Frohhchammkk,  Cahkikrk,  Wundt,  Ed.  Hartmakk  Volkei.t  i  wielu,  witfla 
innych.  Ich  odnośnych  pogli\d«'»w  tu  już  nie  przedstawiamy,  ml-^ylając  «*zytolnika  dt»  hi- 
<torvj  filozofii.  Powiemy  tylko,  że  najgninfowniejszH  -iM^ryaln;\  pracą  nad  kwestyą  ofr 
li)W<ł-<i  i  jt'st  dzi»'jo  P.  .Takkta.  Les  c(ti<*ii:s  [l,t<ihs^  'l-Sw  uyd.  18S2.  W-n»i  pn«'  (>>t4- 
tnich  cza-^^ów,  wspomnieć  należy  szczególniej.  )>.  LiKHKUMANSA:  Der  Zm^Mljtyriff  h» 
Trmdeknburg  1S8U,  Fh.  Erharota:  Sitchanismus  und  Tdedogie  1800,  oraz  najnowszy 
gruntowną  krytykę  telcologii  Kanta  przes  A.  Drbwaa  we  wsponmianem  wyżej  (.^tr.  2SS| 
dziele  jego:  Kanlta  Jik)eqfia  prtyrady^  str.  404  i  nast 

W  literaturze  poleklcd  asastugują  na  uwagę  następująco  prace: 

L.  SzozERBOWicz-WiKCZÓRr  KUku  kweatiffj  jako  Hżupeimtnie  zayadnień  i  kifi-un^ 
kóir  ISTó,  gdzie  na  .str.  1  i  nast.  zaajdiyemy  rzera  p.  t,  MaUryalizm  i  pół-fnateryahzm. 
royląd  methanuznif  i  cclowofić  w  śn-u-cle  ludzkim.  Autor  3b^'a  tu  w  ^osób  oguifiii 
przystępny  teoryji  mochanizłou  i  łtroni  »elowo.ści. 

Następnie  Al.  nAnnoKsKi  do  dzieła:  Ktyhi  Sphiozjf.  l-rijtucz»>i  rozebrami  *  i 
yo<'zt's)tt/m  mairnudtztnctn  usiawiona  lSf<2.  włączył  nu  >tr.  151  i  lutót.  obszerną  n>ipTl 
wę  O  eelowaści.   Jest  to  krytyczny  rozbiór  poglądów  na  celowość  Spinozy  i  materyal 
zmu  przy  czem  uwzględnia  autor  zarazem  poglądy  Kanta,  Drolńscba  i  zwolenników 
wintzmn.  Ham  autor  zajmuje  stanowl<iko  zbliżone  do  Kanta. 

L.  Natansou  w  swoj  Tewryi  jetfłestw  idiodffnamkgnifch  1883,  przedstawia  str. 
i  in  r  szereg  ^wywodów  tran.scendentalnych,"  dotyczących  między  innen»i  i  celów 
Zasłużony  na  polu  przyrodniczem  badacz  mówi  w  tym  względzie:    „Pumiiuo  nieźli 
nyrh  usiłowań  hidzr  iianki.  nic  moL''ą<ych  się  pogodzić  z  nii»do(  iec7.oną  dla  nich  przT< 
ną  <elosvości  w  nafiir/.c    ])i /,\ /.niu'  mu--iiiiy.  że  świat  orgatiiczny  bez  urządzeń,  tak 

wykształcenia  <u\  jak  i  l'\  tu  stwor/.en  knniccznych,  osta/-  l\v  się  nie  nenj!.**  Pet* 

rozumu  przedstawia  naju  i-  kszą  sumę  sił  w  jtrzyrodzie."...  ^Swiat  jest  rt'u]iz.icyą  pra^^ 
\  rozumu  i  jego  atKinIutiici  potęgi...  nio  mniej  świat  jost  urzoczywlstnienieiu  idesM 
aczucia,  t.  j.  najwyższego  ijii.kua,"  1 

W.  Szokałski  we  wspomnianeni  już  (str.  147)  dziele  o  Um^ftłowoki  w  prt^rok 
poświęca  rozdz.  l^szy  gruntownemu  rozbiorowi  «kwo8tyi  j*  w  organisacyi  roślin  i  tś 
rząt."  Okaziijf'  się.  że  podąd  na  rozwój  życia  w  przyrodzie  doniaga  się  irzimnia  łwfr 
bnfj  kiinmiiiczcj  u  hulzy.  „ktćirej  istoty,  r<'iwuie  jak  istoty  itzucia,  wietlzy  i  woli,  1 
jesteśmy  u  .tani(>  ł»liżej  uzuaezyć,  a  która,  wp}ywajt|c  na  materialne  siły.  annuMj* 
celowego  działania." 


Ci  by  Google 


§  8,3«     FBAWO  CBŁOWOŚCIc 


229 


W  ostatnich  cza-^aeh  pojawUj'  się  n  nfi"^  (lwie  specyalno  prace  jwo  i  confra  colo- 
wo^d  n  iiiianow  ir-ie:  M.  MoRA\vsKiE(iO,  Cclou-ośc  u-  natwzf*  Studyum  prsyrodnkzfh 
flozoficzm  1887  ił-o-lc  wyd.  1891,  i  A.  :^f AiiHnuRCJA:  7Voł7/rt  cdomm-i  zr  słauowłska 
h'iukwcc(fo.  Sfiifhfum  jilfizo/iczne.  Itozpraw^'  liistoryt-Jino-lilozoficane  Akadentii  w  Krako* 
wie,  T.  xxii.  s>tr.  182— :{5J:(. 

Dadelo  Morjiwskieoo  roztrząsa  kwotyf  zasadnicze,  dotyczące  przodiiiił»tovv(!<iu  liact- 
rWBia  celowośd  i  nw^lędniu  przy  tern  szczopjlniej  t<.'oryą  owolucyi.  Dowodząc  jednak, 
\>n  wigrlęda  na  irjiuki  przyrodomawstwa,  na  podstawie  jed,vnio  dofennatyeanych  przyjm- 
»aeB,  86  człowiek  jeat  celom  pr^jfTodj,  autor  docboda  do  zbyt  triasnegOt  zewnętrznego 
pojęeh  •  eJowości  w  natnise  i  wpada  w  wady,  o  których  wopoointeliśmy  wyżęj,  mówiąc 

0  Ch.  Wolffie  (zoli.  str.  222). 

Nłł^  nmicj  doęrni  a  tyczne,  choć  wprost  przc«iwk'i:lo  stanowisko  W  tej  kwe»tyi  zaj- 
Mtije  M AHiif^f  iiw,  Dojrniaten)  je<To  jo^t  zflanic  o  1><  zwzrrlędnej  koniecznośi  i  w  przchiecfu 
ftzji^zyuowym  zi.iwisk  świata,  czyli  <h  fo  nuHizm  nict  h<tv'u:v}i.   ntnż<ai)ii'in\  dowolnie. 

krĄ  tycznego  uzasadnienia  z  ^nauka"  u  uLr^do  <7,uli.  .  o  w  tvui  w/yltnliiie  j»o\^  iml/.icti- 
■śoiy  wyżej  »tr.  t)6j.  W  inii^  tego  deterniiniziuu  autor  pot<;pia  wszelką  tuleologią  i  zu- 
pnccza  btnieiiio  celowości  w  prz^-rodzie. 

(V>  się  nąjpnsód  ty<  zy  samego  detenninizmUf  to  autor  zapomina,  że  idea  konio- 
•ZDofei  nie  jeat  wcale  bardziej  objektywnąr  .naokową*  i  mniej  suhjektywną,  aniżeli  idea 
irotno^ci  i  nadto,  źe  sama  pizez  się  nie  wchodzi  bynajmniej  w  skład  niozbędn^'ch  dla  na- 
iki  idej  przyczyny  i  prawa.  Idee  te  pizedniiotowo  opierają  się  ■  wylączni<!  na  fakcie 
'ta}e'yro.  jłxlnorodnejro  i  typowe-ro  ])rze'iieiru  zjawisk.  niewylączające-^Mi  Innajmnicj  działa- 
nia przy  cz\-n  samodzielnych,  wolnych,  celowych  (zob.  wy/ej  str.  11  "2  i  nast.,  12*J  i  nast.. 
l-ó  i  nast..  l:irł\.  Tylko  w-kntek  samowolnego,  krytycznie  niczem  nie  uzasadnione- 
.1'  wyrnj^owauia  paj«.i  i;i  st  ilo.st  i  z  zakresu  poj<*ó  wolności  i  cclowost  i.  iiitWł  autor  po- 
wif^daet-  na  ntr.  27.j;  „odraucenie  doktryny  celowości  je^t  tcorya  praw  stałych 
*  przyrodzie.* 

Następnie^  nie  uwzględnia  antor  należycie  tak  jasno  przez  Kanta  wykazan(>j  ró- 
micy  pomiędzy  podmiotowemi  i  przedmiotowemi,  w^  metodologicznemi  i  metafizyczno- 
nt  czynnikami  cdowoścL  Oddą|ąc  ze  stanowijdca  metodologiczMgii  bezwarunkowe  pier- 
wszeństwo mechanicznemu  poglą4o«ri  na  zwitek  ^awisk,  Mafarbuig  siidzi.  /"  oo  ipso 
rozwiązuje  kwestyą  o  faktycznem.  przed miotowem,  więc  meinfizycznem  istnieniu  celowo- 
■  i  w  du'  htt  prm*z;v^^^^^.  Dla  tego  nio  rozbiera  wcale  szczegtdowti  pozytywnych  da- 
'V'h.  kiore.  jak  widzieliśmy  wyżej,  po  dzień  dzisiejszy  zmuszajn  wji  ln  jn/yrodników  do 
azaania  celowoś«'i.  W>zi;dzi«'  ma  na  oku  jedynie  metodologią  przyroduza.iu  siw.i.  kwestyą 
tłumaczenia  zjawisk  przyrody,  a  ze  swego  poglądu  na  ti;  kwestyą  wyprowadza  bczpośrc- 
dnb  widoeelc  metafiagrcznj,  że  w  prz^-rodzie  celowości  nie  ma.  Tylko  w  końcu  rozprawy 
iinsteiąje  gotowy  joż  wniosek  poglądem  na  pewne  fiikta,  mająco  wykazać  brak  celowo- 
^1  w  ogólnym  ustroju  świata.  Z  drugiej  zaś  strony  mechanizm  dotenninistyczny  uzna- 
je wciąż  za  rtdlną,  faktyczną  K<totę  pn^yrody,  chociaż  go  także  nie  uzasadnia  przedmie- 
towo.  locz  (^o  wprowadza  do  swojej  argnmentaryi  jako  dogmatycznie  pizyjętą  zasadę 
metodologiczną  przy rodozna  w  s  t  wn . 

Przy  t«m  wszystkieTii  i:!»»wny  nacisk  kładzie  autor,  i  to  l>ard/o  słusznie*,  na  psy- 
•lioltigjrzny  rozbiór  działania  <  .-lowego.  Jeżeli  zaś  zarzuca  tcleoiogoni,  na  str.  i  nast., 
I':  podnuotową  „ra^yoiiahiosi  '  wraz  z  i;olo\vością  przenoszą  do  świata  przedmioiuwegł). 

1  2aRut  leu  ciiigle  na  nowo  powtarza,  to  znowu  zapomina,  że  pojęcie  prawa  i  przyezy- 
sowości,  przenoszone  przez  niego  do  światii,  chyba  wo  własnych  jego  oczach  nie  jest 
flouej  ,racyoiiaInem,*  i  że  gdyby  świat  przedmiotowy'  nie  odpowiadał  naszemu  rozumowi, 
nłtemstas  w  ogóle  o  jego  poznaniu  przez  nasz  rozum  mowy  być  by  nie  mogło,  ani  z(* 
stanowiska  mechanicznego,  ani  z  stanowiska  teloologifsicgo.  Przecież  to  sam  autor  wyzna^ 


Dlgitized  by  Google 


230 


§  8,8,1     FBAWO  CBŁOWOŚCK 


(>tr.  255),  żo  jiwiat  poznajeiny  „przez  pryzmat  własnowo  rozumu,  na  7A^^<hk  praw  na- 
szej własnej  pcr«'epoyi  i  własneiro  nivślfni:i."  A  >'7.y}.  w  n:i<z\Tii  rozmaić  id^i  ««plowfłśd 
odgrywa  mniej  doniosłą  rolę,  aniżoli  idea  koiiiocziio^sci  i  detcruiinizmu?  Czy  rozum 
i  działanie  eciowo  nie  są  identyczne  w  ^nauf^e."  nawet  pr/y  jej  pojęciu  przez  autora  :' 
A  brali  działania  według  celów,  ozy  nie  jest  dowodem  uiorozaaiu  i  na  polu  ^nauki?'' 

Piawdat  autor  posilkigo  się  psychologią  jc^zcse  i  w  inny  sposób.  Celowoif,  nv 
mm,  mówi  (str.  285  i  nast.),  jest  procesem  psjchicEDjm,  związanym  jak  nąjśeiflej  2  w- 
ganom  fizjologicznym  mÓi^»  a  że  we  wazeehswiecie  nie  ma  śladn  mósgn,  wi^  i  roamn, 
i^lowośei  .w  nim  być  nie  może.  Na  to  odpowiedzieć  należy,  stanąwszy  na  stanowić 
samego  aatora:  i  determinizm  moi^łiani  zn\ .  \<\^k\  konieczności,  prawa,  dalej  matematyka 
są  produktami  myśli  Indzkief.  a  zatem  dla  t«go  samecro  nic  mo^ą  istnie<"  w  .świe<:ie 
pr70(liiii<ito\vrm  bez  iii"ZŁru.  Zka<l  miała  siłf  wziąć  prawidłowość  matematyezna  świat* 
astronomicznego,  skoru  jtniwnllowo-^c  ta  jest  wynikiem  umysłowych  i  mózgowych  czyn- 
ności  matematyka,  astronoma^  Jej  uznani©  w  świecie  przedmiotowym  jeat  poprostu 
„subjektywncm  złudzeniom.' 

Tak  tedj  nie  spostrzega  wcale  autor,  źe  zarzuigr,  wypowiedziane  praez  niego  prze- 
ciwko teleologicznomu  pojęciu  świata,  dają  się  w  tup^bości  zastosować  i  do  jego  no> , 
chaniiSDego  poglądu.  Jedynie  brak  zupdD^  loytycznego  rosbiom  własnych  dogmatycznych 
pizy puszczeń,  mógł  go  doprowadzić  do  zdania  (str.  314).  że  porządek  pizyczynowy,  t  j. 
według  pojęcia  autora  porządek  mechaniczno-det^^rministyczny  jest  ^rzeeeffwi^łytn  porzą- 
dkiem w  przyrodzie,**  a  porządek  celowy  tylko  „porządkiem  p^ychicsnym.'^  W  <Młej  roz- 
prawie nie  ma  żadnych  danych,  ktnreby  nie  pozwoliły  twienl/cnir  to  odwi>'»cić  i  pnwi'' 
dzitv:  por/.ądek  celowy  jest  rzcrzy  wisty m.  a  detemiinb^tyezny  jisy.  lii,'zn\  111.  albo  kpa;) 
mt  tudologicznym.  Aby  si*;  o  tcm  przekonać.  j)otrzeba  tylko  wykaza<  podmiotowe  czyn- 
niki pojęć  konieczności  i  przyczynowości  przy  pomocy  tej  samej  metody,  z  jaką  autw 
wykazał  czynniki  psychiczne  celowości.  A  jednak  krytycyzm  filozoficzny  pamięta  pny 
tem,^CKego  autor  nie  ci^i,— će  taki  rozbiór  psychologiczny  pojęć  nic  jeszcze  nie  oneid^ 

0  jłr^mlototoem  znaczeniu  trHd  tych  pojęć.  Do  t^o  potrzeba  rozeWać  Icrytycmie  ea- 
mą  tę  treść  z  pnnktn  widzenia  jej  zg-odności  lub  spi^<  >-/noś(i  z  przedmiotoworai  danemi 
wewnętrznego  i  zewnętrznego  doświadczenia.  A  tej  kw<'-^t,vi  właśnie  autor,  pozostając 
w  granicach  oporów  riirtoflnlocłpznych  i  lekceważąc  metafizykę,  wcale  nie  ponr^za,  •xm  li 
względu  na  «wnj<>  ito|Vrit'  ujuchanicznej  konieczności,  ani  ze  względu  na  pojęt  i<'  ci-lowośd. 

Że  jednak  i  laki  l>ozwzględny  przeci\rnik  teleologii  nie  może  się  jej  wyr/*  -  zu- 
pełnie, o  tern  świadczy  nZakonczenic"  tej  rozprawy,  str.  362  i  nast.  Autor  odpiera  to 
praktyczno  konsekwenęye ,  sw^o  mechanicznego  na  świat  poglądu.  Skoro  świat  jes( 
w  zzecĘTwistości,  a  nie  tylko  w  ,nauce*  deterministów,  niczem  innem,  jeno  meehsiA 
zmem,  pozbawionym  wszelkiej  racyonalnt^  celowości,  to  należało  by  są4zić,  ze  dla  nM 
nic  ma  istotnie  innego  wyjścia,  jak  .zrezygnować  z  ułudnych  celów  i  ideałów.  ktśiJ 
z  jaki^  okmtną  ironią  wynurzają  się  z  głębi  istot  naszycli.  i  jak  fata-morgana  w  pustyri 
nęcą  nas  ku  sobie,  by  po  chwili  złudzeń  sulyektyuTiych  odsłonić  nagi  fatalizm  nieubliH 
iranej  rzeczywistości  i  rzucić  nas  m  pastwę  zwątpień  i  ro/pnczy."  Przr-cież  to  autnr 
twicfflzi  (str.  340):  „<5dy  rfizirl;i«1,i!iiy  w  przebiegu  kolei  ludzkirh  iia  większy,  h  f>V.-.'> 
raoh  i  w  dłuższych  czasu  oU-u.j>itcił.  widzimy  najwyraźniej,  iż  rozuiii  i  wola  «.  i'.ło\\  i.  ki 
stają  się  igrauzką  jakichś  potęg  nam  obcych. **  Pomimo  to  wzdryga  się  przed  tą  kuit- 
sekwoncyą  i  usiłuje  odsłonić  szersze  perspektywy,  porioszając  się  tem,  że  ,,źaden  defeHH 
minizm  teoretyczny  nie  zna  granic  możliwego  rozwoju  w  zakresie  danych  wlaasM 

1  praw  izeczy,  wszechświat  składających."  Więc  pomimo  „danej**  bezcelowości  wMedU 
świata,  my  lodzie,  wytwory  tych  jego  sił  bezcelowych,  nic  mamy,  według  autora,  umIoI 
się  naszych  „celów  i  ideałów  i  pracy  do  ich  oeią^ięcia  zmierzających,"  nie  mamy  «zrd 
zygnować  z  roli  czynnika  w  przyrodzie,  któremu  chodzi  o  wyzyskanie  waqrs(ki«f%  m 


§  8^     FBIWO  CRŁOWOŚCI. 


231 


>ię  da.  na  własny  pożytek."  Zkąd  się  wziął  ten  czynnik  colowy.  idealny  w  pr7,.vro<lzio 
i^ezcdowcj.  o  U'm  ani  t»i«'iwka  w  caloj  rozprawie  nio  napotykamy.  rodoboi<*ż  iiio  podaną 
•'^t  rana.  dl  i  któroj  7.  nir-rnidzonym  wysiłkiem  onorijrii.  w  imio  ideałów,  luainy  prowa- 
il/.K  tytaniczną  w  iik«'  z  <  alyiii  pozostałym  łiez'  olo\vyni  wszo(  hświRr"ui.  7  io^n  .jlrnifnii 
tih^nościaini.'  sprz-e* /.neiui  tak  rażąco  z  naszym  rozumem,  ('zy^  jednak  w  sautejii  tern 
WTiuaganiu  nic  objawia  się  przekonaiiio,  że  świat  ostatecznie  nie  je<t  tsik  na  wskroś  po- 
zl«»iinijm  c^jnników  ^racyonainycb."  skoro  jemu  zawdzięt-zamy  nasze  eele  idealno  i  sko- 
n>  BMBein^  mieć  nadzioję.  źe  uTzeczywistoić  flię  dadzą  przy  jego  pomory? 

Zatronnaliśmj  się  dhuiej  nad  pracą  Blahrburga,  ponieważ  jost  ona  w  naszej  lite- 
ntaize  jodyną  pr6bą  Dsez^ego  nzai^adiiimua  negacyi  colowo^i  i  nadto  występuje  z  lioz- 
wigi^ą  pretensją  do  •nankowośd."  W  dalt^zą  sz<  zogólową  krytyk*;  wdawać  się  nio 
u')imy  l(t  przekroczenia  ram  nipiejszofro  dzioła.  Powiemy  tylko  jeszuzc,  żc  autor 
I  vn  r  l  ifwątpliwie  ^p^r-zf^śliwji-j  ominął  wskazane  nieporo/omienia  i  l».\łUy  .si<>  przede- 
^^-.^y-^tiiifDi  zaełiował  bard/ii-j  krytycznie  wztrif.dem  s^v  v'  h  własny'-1i  flojnnatów  ..nankn- 
•"■  ri  h.'  '^ńyhy  go  nie  byhł  ol^jii};!  powa-ja  1 .  inir»"-'^t»  tzoh.  wy/i-j  str.  22."J)  i  gdyby  za 
[imkt  wyjścia  swego  rozbioru  culowośi  i  byl  w/.IąI  nw  prace  .laneta  i  Morawskiego,  lecz 
odnoŚRC  poglądy  Kanta.  l*o  „studyiim  filozofii^zDcm'  nad  tą  kwostyą  można  łiii;  było  te- 
eo  ąiodziewać  (zob.  co  wyżej  etr.  94  i  222  powiedziano  o  znaczeniu  Kanta). 

Zamykamy  tę  dydcuąją  o  celowości  przytoczeniem  kompetentnego  zdania  w  tej 
Icwmtfi  najznakomitszy  naszego  pr^rodnika  obwili  obecnej,  prof.  H.  Hoteba.  Og}o> 
•ił  on  już  w  roku  1876  rozprawę  p.  t.  Kryłyczntf  po^ąd  na  dancinizm  (  At<,'neum,  T.  II, 
16J1-I04).  kt^rą  powinien  uwzględnię  każdy,  kto  u  nas  glł>s  zabiera  za  lub  przeciw  to- 
ryi  ewnlu' yi.  Obecnie  za^  w  f>>-ratniej  swej  pracy:  Mózg  '  nn/ś!  18t>4,  wypowinda 
H'\ver  ua  ^tr.  fi8  >w'.j  pogii\d  i  na  <  elow()>c.  l*ni]  względem  metodolni.' icztiym  Iloyer 
jest  zwoli-aiiikicni  teleolugii,  uujwiąc;  „za-to-uwanie  pojęcia  celnwnsri  do  wytłóma- 
acm  większości  zjawisk  w  świccio  materyalnym  nie  je?«t  uspriiwiediiwione."  Ale  po- 
uiao  ta  jako  sumienny  badacr^  codo  strony  faktycznej  tej  kwestyi,  tak  się  wyraża: 
•W  jajka  i  zarodku  znajduje  się  jakby  przygotowana  cała  przyszła  forma  dojrzałego  or- 
siiiiami,  czyli  właściwie  zebrane  są  wamnkt  wytworzenia  różnych  organów,  roąjących 
«7kauM'  w  pTsyezłości  nąjistotnieji^ze  czynności  żywotno.  W  zarodku  znajdujemy  pn^- 
.'otiwane  różne  narządy^  kt«'»re  dopiero  przy  dalszym  rozwoju  stajj\  się  ezynnemi  izacz;\tki 
>,li''tw.  gruczołów  mlet^znyrh  i  t.  p.).  (\dowość  więc  istnieje  faktycznie  i  niezależnie  od 
"i/ifi  Uid^kirj...''  ,Toorya  poHiodzenia  gatnnków  wraz  z  teoryą  doboru  naturalnego  wy- 
*-nily  wpraw  lizie  do  pownego  stopnia  stosunek  lormy  ustroju  dn  jeo-o  t^-zynności  i  zja- 
*i4  żjkoiowycb.  /;i-t';pojąc  tym  sposobom  dawne  pogli\dy  teleobtgiczne,  lo*  /,  nie  wykazały 
'•ale  od  jakich  warunków  fizycznych  zależy  skupianie  się  czystek  materyi  w  idauty 
deienninanty,  w  jaki  sposób  ostatnio  wpływ  aja.  na  procesy  Cormacyjno  komórek  i  całego 
u^wiianu ;  słowem,  <»ly  fizyczny  mocbanizm  procesu  życiowego  pozostał  tak  ciemnym  jak 
bwniej.  Stworzenie  tego  mechanizmu  możemy  jodanie  przypisać  działaniu  władzy  j>r2:e- 
ti'h(jqiej  prgyegłoió  t  kkmjąctj  bifffiem  ructtów  zarówno  w  atomie,  jak  i  ca^m  ogromie 
tutkiwiata.* 


Digitized  by  Google 


232  §  9.     FILOZOFIA  I  TWÓRCZOŚĆ. 

stosunek  nauki  w  ogóle,  a  w  sscsególności  filozofii 

do  twórczości. 

Przy  określeniu  stosunku  filozofii  do  twórczości,   wyja-  | 
śnionej  powyżej  w  ogólnych  zarysach  (§  8),  należy  zwró- 
cić uwagę  głównie  na  dwa  następujące  momenta: 

1)  na  udział  twórczości,  ideałów  w  rozwiązaniu  za- 
dań wszelkiej  w  ogoie  nauki,  a  w  szczegóbiości  filozofii,  i 

2)  .  na  zasadniczą  różnicę  pomiędzy  filozofią  i  twór- 
czością. 

1)  Wskutek  wewnętrznego  związku  życiowego,  nb.;]- 
mującego  zarazem  wszystkie  czynności  umysłu  (§  7.2 ), 
nauka,  a  więc  i  filozofia^  łączy  się  bezpośrednio  z  twór- 
czością i  posiłkuje  się  nią  dla  swoich  celów.  Nauka 
Ul /A'czywistnia  ideat  poznania  świata,  t.  j.  ideał  prawd^i 
i  wytwarza  w  tym  zakicsie  nowe  wyobrażenia,  pojęcia,  po- 
glądy, hipotezy,  teorye,  w  ogóle  nowe  systemata  zarówno 
pojedynczych  nauk,  jak  i  filozofii.  Wobec  tego  powie- 
dzieć można,  że  nauka  wraz  z  filozofią  jest  objawem  twór- 
czości umysłu  ludzkiego.  W  każdym  razie,  nawet  przy 
najściślejszem  rozróżnieniu  nauki  i  twórczości,  wyznać  na- 
leży, że  w  nauce  napotykamy  bardzo  wiele  cech  znamien- 
nych twórczości.    Prz(  konać  się  o  tcm  nie  trudno.  i 

Trzedewszystkiem  oczywistą  jest  rzeczą,  że  całej  stiu- 
ny  zewnętrznej  nauki,  a  więc  jej  famy,  nie  przejmujemy 
bynajmniej  bezpośrednio  ze  świata  przedmiotowego.  Jest 
ona  i)rzeciwnie  wynikiem  samodzielnej  działalności  umy- 
słu, czemś  zupełnie  nowem,  twórczem,  w  porównaniu  ze  skła-  \ 
dowemi  czynnikami  myśli  ludzkiej. 

I  tak,  już  najprostsze  wifobriiieme  danego  przedmiotn, 
ny).  człowieka,  konia,  dębu,  kryształu,  jest  ukształtowa- 
niem w  pewien  ustrój  jednolity,  logiczny  wielkiej  hczby 
szczegółowych  wrażeń,  wywołanych  przez  ten  przedmiot. 


§  9.     FILOZOFIA  1  TWÓRCZOŚĆ 


233 


Twórcza  dziaialność  przy  uksztaitowaniu  wyobrażeń  po- 
lega głównie  na  tern,  że  chcąc  urzeczywistnić  ideał  po- 
znania prawdy,  umysł  wśród  nieskończonej  liczby  wrażeń 
zastanawia  się  samodzielnie  nad  teaii,  które  u\\a/ji  za 
najbardziej  charakterystyczne  i  wytwarza  z  nich  jednolitą 
całość.  Prawda,  że  w  tej  czynności  mamy  na  oku,  o  ile 
można,  wierne  odtworzenie  danego  przedmiotu.  Ale,  jeże- 
li wyzirdć  musimy,  że  zarówno  m.il  uz  przenoszący  na 
płótno  widziany  krajobraz,  jak  i  porŁiecista,  muszą  być 
artystami  i  władać  pewnemi  zdolnościami  twórczemi,  aby 
dokonać  swego  dzieła  w  sposób  odpowiedni:  to  zaprze- 
czyć nie  można,  że  boz  takiego  samego  artyzmu  i  bez 
takiejże  twórczości  żadt  n  obserwator  nie  jest  zdolnym 
odtworzyć  w  swoim  umyśle  w  sposób  prawidłowy  danego 
przedmiotu,  wydać  wyobrażenia,  możliwie  zgodnego  z  tym 
pizidmiotem,  ('zvnił|cego  zadość  ścisłym  wymonfom  pozna- 
nia rzeczy.  Zaznaczone  czynności  aitysty  malarza  i  ba- 
dacza naukowego,  odnośnie  do  danego  przedmiotu^  są 
w  istocie  swojej  zupełnie  też  same.  W  jednym  i  drugim 
razie  nie  chodzi  (*  piu.st^  iótograficzm];  kopia,  odtwarzają- 
cą przedmiot  w  stanie,  w  jakim  się  przypadkowo  pi*zod- 
stawia,  lecz  o  oddanie  pewnych  znamiennych  rysów  jego 
wśród  wielości  małoznaczac  ych,  więc  o  samodzielny  wy- 
bór tych  rysów  i  o  samodzielne  ich  zjednoczenie.  —  a  to 
właśnie  stanowi  istotę  twórczości  (zob.  str.  187  i  nast.). 

Taż  sama  działalność  twórcza  występuje  na  jaw  przy 
wydaniu  pojęć  ogólnych  z  wielkiej  ilości  wyobrażeń,  j)rzy 
uporządkowaniu  i  zjodnoozeniii  szczegółowych  wyników 
badań,  przy  systematyczneni  obrobieniu  i  wykładzie  za- 
równo szczegółowych  poglądów  na  rzeczy,  jak  i  każdej 
w  ęgóle  nauki,  pojętej  jnko  zaokrąglona  całość  wiedzy 
odnośnie  do  badanego  przedmiotn.  Rzeczy\vistość  przed- 
stawia nam  na  pozór  chaotyczne  pomięszanie  najróżuoro- 
dniejszych  objawów  bytu;  nauka  zaś  rozróżnia  te  objawy 
pomiędzy  sobą,  klas3rfikiije  je,  wytwarza  z  nicli  szeregi 
i  systemata,  wprowadza  ład  i  porządek  logiczny  w  to  bez- 


Digitized  by  Google 


234  §  9.    FILOZOFIA  I  TWÓKCZOŚĆ. 

pośrednie  życiowe  powikłanie  objawów    Jodnem  słowem, 

cala  miukowa  archiłekfonika,  czyli  sysfematyzacya,  mająca  zna- 
czenie pierwszorzędne  w  i  oz  woju  wiedzy  ludzJiiej.  jest  \yy- 
nikiem  syntetycznych  dąs^ności  umysłu,  samodzielnem 
urzeczywistnieniem  ideału  jedności,  zgody,  harmonii,  po- 
rządku.  ustroili,  w  ogólo  wymagań  poczucia  esteiyczn&jo 
na  polu  naukowem,  przy  pomocy  materyałów  pozna- 
wczych, logicznych. 

Nie  trudno  było  by  wykazać  na  licznych  przykła- 
dach, że  w  tym  zakresie  ideały  estetyczne  liarmoiiijnego 
ustroju,  czyli  piękna  górują  zbyt  często  nad  ideałami  logi- 
cznemi,  mającemi  na  oku  surową  prawdę. 

Toż  samo  powiedzieć  należy  o  ideale  cehwaśd.  Nau- 
ka jest  co  do  swej  formy  ustrojem  myślowym,  wydanym 
przez  celowe  działanie  umysłu.  Im  zasada  celowości  znaj- 
duje ściślejsze  i  wszechsloronniejsze  zastosowanie  w  bada* 
Iliach  naukowych,  tem  one  dają  większą  rękojmię  swego 
prawidłowego  postępu,  tem  powniej  i  prościej  doprowa- 
dzają do  poznania  prawdy.  Ztąd  też  nauka,  w  swym  ro- 
zwoju dziejowym,  nie  kierowała  się  wyłącznie  tylko  pra- 
wami ściśle  logicznemi,  lecz  uwzględniała  zarazem  prawa 
estetyczne  ustroju  i  piawa  praktyczne,  życiowe  celowości. 
Bez  icb  udziału  nauka  nie  była  by  nigdy  tem,  czem  jest 
dzisiaj. 

Gdybyśmy  nie  mogli  udowodnić,  że  te  ideały  liarrao- 
nii,  zgody,  porządku,  celowości,  przystosowane  przez  nau- 
kę do  dążności  poznawczych,  mają  swoje  przedmiotowe 
uzasadnienie  (§  8,8):  natenczas  już  dla  względów  formal^ 
nych  musielibyśmy  wyznać,  że  najściślejsza  nawet  nauka, 
Opierając  się  na  podmiotowych  dążnościach  umysłu,  nie 
doprowadza  nas  do  prawdziwie  przedmiotowego  pojęcia 
rzeczy,  lecz  ma  przeważnie  charakter  podmiotowej  twór- 
czości. 

Ale  ]iie  tylko  forma  nauki,  więc  i  filozotii,  lecz  i  jej 
treść  jest  bardzo  często  wynikiem  twórczej  działalności 
umysłu.  Najsumienniejszy  badacz  nie  może  się  ogianic^yft 


§  9.    FILOZOFIA  I  TWÓRCZOŚĆ.  235 

w  poznaniu  rzeczy  danemi,  zaezerpanonii  wyłącznie  zo 
źi*udeł  pizediiiiotuw^^cli.  On  często  zmuszony  jest  nzupol- 
maó  te  dane  8wemi  podmiotowemi  zasobami,  odgady- 
wać to,  czego  bezpośrednio  wcale  nie  widzi.  Do  treści 
c7A'sto  przedmiotowej  wiedzy  musi  on  nieraz  dodać  treść 
własną,  mys^lową  wypowiadającą  to,  co  ze  stanowiska 
przedmiotowych  materyałów  pozostaje  niedomówionem. 
A  wszelkie  tego  rodzaju  uzupełnienie  jest  objawem  twór- 
czości umysłu  na  polu  naukowem. 

Taka  twórczość  odnośnie  do  treści  nauk  wy stcpiije 
najwyraźniej  na  jaw  przy  wydaniu  tak  zwanych  hipoiejs^ 
t.  j.  przypuszczeń  prawdopodobnych,  nie  dających  się  udo- 
wodnić z  przedmiotową  ścisłością.  Tu  należą  rćwnież 
wszelkie  pojęcia  ogólne,  wszellde  idee,  oparte  na  wywo- 
dach analogicznych,  wszelkie  poglądy  syntetyczne,  nie 
wyprowadzone  całkowicie  z  odpowiednich  czynników 
szczGgółow\'ch  a  zawierające  mniej  lub  więcej  samodziel- 
ne, myślowe  dodatki,  wypełniające  luki  ścisłej  wiedzy 
przedmiotowej.  Wszelkie  tedy  harmonijne  zamknięcie  na^ 
szych  dążności  naukowych  uskutecznia  się  ])izy  udziale 
twórczej  wyoT>raźni.  Ona  to,  i  pod  względem  treści,  z  ma- 
leryaiow,  po  większej  części  aibrystycziiych  doświadcze- 
nia, wytwarza  zarówno  zaokrągloną  w  sobie  naukę  szcze- 
gółową, jak  i  w  ogóle  jednolity  systemat  wiedzy  ludzkiej. 

Nadto,  sama  czynność  poznania  rzeczy  nie  zależy 
\n  łącznie  tylko  od  działania  przedmiotu  na  podmiot,  lecz 
dokonywa  się  pod  wpływem  pewnych  przewodnich  idej 
umysłu,  które  pojedyncz>T[n  funkcyom  poznawczym  wy- 
znaczają odpowiednie  miejsce  w  opfólnym  pocłiodzie  bada- 
nia i  przy  ich  pomocy  pi*zyczymają  się  do  rozwiązania 
z  góry  powziętych  i  jasno  określonych  zadań.  W  ten  spo- 
rób  wszelkie  naukowe  dociekanie  i  roztrząsanie  rzeczy 
opiera  się  na  pewnej  twórczej  myśli,  kt(')ra  posiłkuje  się 
talemi  szeregami  szczegółowycli  procesów  empirycznego 
i  logicznego  rozbioru,  jako  środkami  do  urzeczywistnienia 
swych  samodzielnych  celów.   Ta  zaś  kombinacya,  to  wza- 


236  §  9.    FIŁOZOFU  I  TWÓRCZOŚĆ. 

jcrane  zestawienie  i  uzupełnienie  wszystkich  środków  po- 
mocniczych poznaiiiii  rzoczy  w  duchu  jednolitym,  zgo- 
dnym z  pi^zewodniemi  ideałami  wiedzy,  nadaje  badaniom 
naukowym  pewien  charakter  artyzmu,  twórczości  myślo- 
wej, przypominającej  pod  wieloma  względami  twórczość 
umysłu  na  polu  poezyi  i  sztuki. 

Przy  tern  wszystkieni  należy  zauważyć,  że  nie  ma 
nauki,  do  tego  stopnia  ścisłej,  pozytywnej,  która  by  mogła 
się  obejść  bez  tego  czynnika  twórczości  myślowej.  Prze- 
ciwnie, czynnik  ten  wchodzi  w  skład  każdej,  najściślej- 
szej nawet  nauki,  przyjmuje  konieczny  udział  w  jej  pra- 
widłowym rozwoju  i  postępie,  stanowi  niezbędny  środek 
pomocniczy  w  rozwiązaniu  jęi  zadań.  Występuje  on  na 
jaw  zarówno  przy  dociekaniu  elcmcntarnycli  zasad  nauki, 
przy  obserwowaniu  i  badaniu  zjawisk,  faktów,  jak  i  przy 
rozbiorze  ogólnych  poglądów  na  rzeczy,  idej,  kierujących 
pracą  naukową.  Wszelka  próba  nowego  rozwiązania  sta- 
rych problematów,  wszelkie  uproszczeniu  luh  bardziej  ści- 
słe i  jasne  określenie  zagadnień  naukowych,  wszelki  nowy 
kierunek  w  ich  badaniu,  nowe  udowodnienie  prawd  ogól- 
nie przyjętych,  a  tem  bardziej  wszelkie  rozszerzenie  urny- 
sl(twc;^()  witlnokiocfu  i  uzasadnienio  now\Hdi  na  rzeczy  po- 
glądów, —  to  w^szystko  możliwem  jest  jedynie  wskutek 
twórczości  myślowej,  dążącej  do  samodzielnego  urzeczywi- 
stnienia pewnych  ideałów  na  polu  naukowem. 

Ten  ( zynnik  twórczy  w  zakresie  nauki  objawia  się 
nareszcie  jak  najdobitniej  i  przy  rozbiorze  udziału  samego 
uczonego,  badacza,  myśliciela  w  sprawie  poznania.  Jest 
on  pod  wieloma  względami  artystą  w  całem  znaczeniu 
tego  wyrazu.  Przedstawiając  wyniki  swych  badań,  swe  no- 
we na  rzeczy  poglądy,  uczony,  myśliciel  pragnie  zadowo- 
lić bardziej  potrzeby  umysłu  ludzkiego,  aniżeli  to,  według 
jeg(^  zdania,  czynią  dotychczasowe  o  rzeczach  pojęcia. 
Daną  liisLoiyc^znic  rzeczywistość,  zawartą  w  panujących 
poglądach,  usiłuje  on  przetworzyć  i  zastąpić  treścią  nową, 
swemi  pojęciami,  uznanemi  przez  siebie  za  prawdę  niewątr* 


•  Difi 


§  9.   FiLozom  I  TWÓRCZOŚĆ.  237 

pliwą.    Ale  ta  nowa  treńć  prawdy,  wyłożona  przez  nąi- 

i(<'])ialinoiszego  nawet  uczonego,  myśliciela,  |)<łznstaj(\je<»'o 
indywidualnym  ideałem  dopóty,  dopóki  sobie  nie  zdoby- 
wa prawa  obywatelstwa  w  nauce  w  ogóle,  t.  j.  dopółci 
pi'zedstawione  nowe  badania  i  wywody  nie  zostaną  uznane 
za  piawdziwie  naukowe  i  przekonywające  j)rzez  innych 
badaczy  i  nie  staną  się  i)odstawą  dla  dalszych  naukowych 
dociekań.  W  ten  sposób  każde  nowe  pojęcie,  nowy  po- 
jSfląd  na  rzeczy,  każde  nowe  naukowe  odkrycie  jest  pier- 
włastkowo  tylko  indywidualnym  ideałem  jłewiie^o  nez( me- 
go, myśliciela  i  musi  udowodnię  swoją  urzeczywiszczal- 
ność,  aby  z  czasem  weszło  w  skład  rzeczywistej  nauki 
i  j)rzyezyniało  się  do  jej  realnego  postępu.  Analogia  po- 
między nczonym,  ślieielem  a  artysta,  ]>t)eta  w  tym 
względzie  jest  oczywistą,,  szczególniej,  gdy  uwzględnimy 
wyłożone  powyżej  zasady  twórczości  artystycznej,  poezyi 
i  sztuki  (§  8,-2). 

Wobec  tych  czynników  tvyórczości,  wchodzących 
w  skład  tak  nauki  w  ogóle,  jak  i  tilozolii,  nie  można  się 
dziwić,  że  powstało  mniemanie  (F.  A.  Lange),  iż  łilozotia 
w  ogóle  a  w  szczególności  metafizyka  nie  jest  niczem  in- 
nem, jeno  vyynikiem  twórczości  myślowej.  Dziwnem  jest 
tylko  to,  i  zarazem  dowodem  braku  ścisłej  konsekwencyi, 
że  uznając  filozofią  za  objaw  twórczości,  nie  rozciągnięto 
tego  zdania  i  na  naukę  w  ogóle,  która  pod  tym  wzglę- 
dem nie  różni  się  bynajnniiej  od  lilozoiii. 

2)  Pomimi)  wykazanych  czynników  twórczości,  wcho- 
dzących w  skład  wszelkiej  w  ogóle  nauki,  więc  i  filozofii, 
istnieje  atoli  z  drugiej  strony  i  zasadnicza  różnica  pomię- 
dzy temi  objawami  życia  umysłowego,  liużnieę  te  należy 
uwzględnić  w  sposób  odpowiedni,  aby  uniknąć  pomięsza- 
nia  pojęó,  doprowadzającego  do  różnego  rodzaju  nieporo* 
zumień  i  szkodliwych  błędów.  Bóżnica,  o  kt<Sr(»j  mówi- 
my, występnje  najwy raźniej  na  jaw  przy  porównaniu  za- 
równo ceiaw  nauki  i  twórczości,  jak  i  rztfnuośct  czyli  proce- 
sów umysłowych,  urzeczywistniających  te  cele» 


Digitized  by  Google 


238  §  9.     FILOZOFIA  I  TWÓRCZOŚĆ. 

Celem  tak  nauki,  jak  i  filozofii  jest  poznanie  prawdy, 
rzeczywistości,  przedmiotowego  bytu,  w  ogóle  tego,  co  jest, 

eo  istnieje  faktycznie.  Piawila  dla  }>ra\vdy,  w  mużli- 
wie  czystym  przedmiotowym  kształcie  bez  wszelkiego  po- 
mięszania  z  ubocznemi  czynnikami,  bez  'względu  na  pod- 
miotowe pragnienia,  uczucia,  popędy,  rachuby,  —  oto 
ideał  prawdziwej',  ścisłej  nauki,  filozofii.  Ona  nie  pyta 
o  to,  czy  prawda  jest  przyjemną  lub  nieprzyjemną,  poży- 
teczną pod  tym  lub  owym  względem,  czy  też  nie  przyno* 
si  bezpośrednich  praktycznych  korzyści.  Ona  szuka  wy- 
łącznie prawdy  i  znajduje  zadowolenie  wyłącznie  w  pozna- 
niu rzeczy  taką,  jaką  jest  rzeczywiście,  w  istocie  swojej. 
Gdy  prawda  jest  zarazem  przyjemną  lub  pożyteczną,  gdy 
wywołuje  zarazem  zadowolenie  osobiste  i  daje  się  zastoso- 
wać du  7:1-1  Hjkujenia  tych  lub  owych  ijotrzeb  żvciow\xh, 
—  tom  lepiej.  Ale  nauka,  jako  nauka,  filozofia,  jako  filo- 
zofia, nie  ma  na  oku  ani  przyjemności,  ani  pożytku.  Ona 
nie  odpycha  od  siebie  nieprzyjemnych  i  niepożytecznych 
prawd,  jeżeli  tylko  są  w  istocie  [)iawdanii.  UtyHtaryzm  na 
polu  nauki  wynika,  jak  to  zobaczymy  niżej  12,1 ).  z  sa- 
mowolnego podporządkowania  ideałów  iogicgnpch^  powa- 
tecgych^  ideałom  prdkfyeenym,  żydou^fm^  podczas,  gdy  ideał 
prawdy,  a  zatem  i  nauka,  jako  jetjfo  objaw,  nie  jest  bynaj- 
nmioj  niższym  od  ideału  dobrobytu,  lecz  posiada  równo  pra- 
wo do  samodzielnego  urzeczywistnienia  swej  treści. 

Umysł  ludzki  ufa  w  samej  rzeczy  bezpośrednio  pra- 
wdzie  i  dochodzi  do  przekonania,  że  jej  poznanie  przyno- 
si człowiekowi  ostatecznie  więcej  zadowolenia,  aniżeli 
przykrości,  więcej  pożytku,  aniżeU  szkody.  Nie  podlega 
też  wątpliwości,  żo  to  bezpośrednie  zaufanie,  ta  wiara 
w  prawdę  ożywia  wszystkich  prawdziwych  uczonycli  i  my- 
ślicieli i  zaclięca  ich  do  sumiennych  badań  nad  jej  pozna- 
niem. Ale  ta  podnieta  podmiotowa  nie  stanowi  bynaj- 
mniej o  treści  nauki,  filozofii,  nie  przesądza  wyników  jqj 
docit'kań.  Przeciwnie,  prawdziwy  uczony,  myśliciel,  i?f>- 
tów  jest  wyrzec  się  najwznioślejszych  uczuć  i  pragm^iUt 


§  9.     FILOZOFIA  I  TWÓRCZOŚĆ.  239 

najdroższych  przekonań*  wszystkiego,  co  mu  się  wydaje 
pięknem  i  dobrem,  jeżeli  tego  prawda  nieodzownie  wymaga. 

Rzecz  naturalna,  że  uczony,  myśliciel,  jako  człowiek, 
stojący  na  wyżynach  życia  umysłowego,  ma  jabnc  pojęcie 
nie  tylko  o  logicznych,  poznawczych,  lecz  i  o  estety- 
cznych i  moralnych  potrzebach  rodu  ludzkiego.  On  sam 
podlega  różnorodnym  poruszeniom  serca  i  poczuwa  się 
do  spełnienia  pewnych  obowiązków  życiowych,  W  uini 
działają  również  ideały  harmonii,  zgody,  piękna,  ideały 
dobrobytu  materyalnego,  społecznego  i  duchowego.  Ale 
pninimo  to,  w  charakterze  Hczoneijo/  myśliciela  zastamiwia 
się  on  krytycznk  nad  temi  objawami  własnego  ducha  i  du- 
cha ludzkości,  poddaje  je  bezstronnemu  rozbiorowi  ze  sta- 
nowiska ich  doniosłości  dla  poznania  świata,  i  posiłkuje 
.*nę  nimi  jedynie  jako  środkami  dla  urzeczywistnienia 
główTiego  celu  wśzelkich  swoich  dążności,  całej  swojej 
pracy  życiowej,  —  dla  poznania  prawdy.  Prawda  nade 
ufsijfsiko,  —  oto  jego  godło. 

Inne  zupełnie  cele  ma  na  oku  poeta,  aitysta.  Pod- 
miotowy nastrój  ducha  stanowi  główne  źródło  jego  życia 
wewnętrznego,  a  wskutek  tego  nie  zadawala  się  prawdą, 
rzeczywistością,  zjawiskami  i  faktami  realnego  świata  dla 
tego  tylko,  że  są  ])iavvdą,  rzecz^^yistością  Przeciwnie:  on 
wie  dobrze,  że  większość  ludzi,  narówni  z  nim  samym, 
nie  znajduje  pełnego  zadowolenia  w  tem,  co  jest,  a  zatem 
w  nagiej  prawdzie;  on  wie,  że  świat,  jakim  jest  rzeczywi- 
ście, tylko  l)arcLzc)  rzadko,  wyjątkowo,  i  tylko  umysłowi  na- 
iwnemu i^zedstawia  się  zupełnie  zadawalającym.  Tym- 
czasem każdy  człowiek  o  żywszem  uczuciu,  narówni 
z  nim,  sili  się  nad  polepszeniem  danego  stanu  rzeczy,  tę- 
skni za  doskonałością,  ma  swoje  myśli  o  tem,  co  być  nu^- 
że  i  być  powinno  y  przeciwstawieniu  do  tego,  co  jest  rze- 
czywiście, t*  j,  ma  swoje  ideal^f  i  szuka  w  nich  zarówno 
pociechy  wśród  utrapień  rzeczywistego  życia,  jak  i  pod- 
niety do  spełnienia  jego  tnulnyc  li  zadań.  To  też  najwyż- 
szym celem  artysty,  poety,  całego  w  ogóle  dziejowego 


240 


§  9.     FILOZOFIA  I  TWÓRCZOŚĆ. 


rozwoju  tw(')rc'zości,  sztuki  jest  zadowolić  w  sposób  możli- 
wie pełny  i  wszechstronny  różnorodne  potrzeby,  często 
nawet  bardzo  wygórowane  zachcianki  serca  ludzkiego, 
przy  pomocy  o(1|>owiednich  środków,  zgodnych  wedle  mo- 
żności z  danym  nastrojem  podmiotowyni  (ij  8). 

Ztąd  też  pochodzi,  że  ułuda,  przywidzenie,*  budzące 
zadowolenie  podmiotowe,  mają  dla  arty»ty  bez  porówna- 
nia większe  znaczenie,  aniżeli  nieprzyjemna,  nieznośna 
prawda.  On  nie  wałia  się  przedstawiać  fałsz,  złe  w  for- 
mie ponętnej,  jeżeU  sądzi,  że  tą  drorra  dopnie  swego  ce- 
lu, t.  j.  zadowoli  w  sposób  odpowiedni  dany  nastrój  pod- 
miotowy. W  tym  Bubjektywizmie  artyzmu  tkwi  też  przy- 
czyna tyhi  smutnyt  li  zboczeń  i  przewrotnycli  objawów  na 
tem  polu.  Komuż  przy  tcni  na  myśl  nie  przychodzą  im- 
presionizm,  symbolizm,  dekadentyzm  i  cała  plejada  pła- 
skich utworów  sztuki  i  poezyi,  mających  jedynie  na  celu 
podniecenie  niskich  namiętności  serca  ludzkiego? 

W  samej  rzeczy,  sztuka  w  prawidłowym  swym  ro- 
zwoju przeciwdziała  sama  takim  zboczeniom.  .  W  istocie 
BWoj(  j  nie  ma  ona  na  oku  zadowolenia  zwyrodniałej,  ze- 
psutej podmiotowości,  pozbawionej  równowagi  wcwnctrznej 
w  skutek  ^vynu^szoncgo  rozdrażnienia  pewnych  tylko  czyn- 
ników ludzkiego  b3rtu,  a  mianowicie  wskutek  przesady 
i  przesytu  w  zakresie  zmysłowości  Ona  dąży  do  zado- 
wolenia podmi(-)Lowycli  potrzeb  i  pragnień  calkomtej  indy- 
widualności człowieka,  indywidualności  ogólnie  ludakiej,  hh 
mmitam^*  A  takie  zadowolenie  osiągniętem  byó  może  je- 
dynie przez  uwzględnienie  wssysthich  zasadniczych  wyma- 
gań jestestwa  ludzkiego,  więc  nie  tylko  wymagań  cliwilo- 
wego  podmiotowego  nastroju,  lecz  i  wymagań,  wyrażają- 
cych się  w  poczuciu  prawdy  i  dobra,  wymagań  (ogicznifA 
i  moralni/ck.  Dzieło  prawdziwego  artyzmu,  sztuki,  pomimo 
najw3'ższeg()  rozwoju  czynnika  estetycznego,  —  nie  lekce- 
waży bynajmniej  pozostałych  wymagań  umysłu ^ludzkiegt). 
Ono  nie  obraża  ani  logicznego,  ani  moralnego  ucKmiia 
człowieka  równomiernie  rozwiniętego,  ponieważ  w  takimi 


§  9.     FILOZOFIA  I  TWÓRCZOŚĆ.  241 

razio  wywołało  by  je^o  rećikcyą,  sprawiało  l)v  mii  iin  /.a- 
ilowoloiuc,  wioc  nio  osiągiK^lo  by  najwyższe<j^o  i  pełnego 
zadowolenia  podmiotowego,  t.  j.  przeciwdziałało  by  samo 
osiągnięciu  swcgc*  właHciwego  celu.  Logiczne  prawdopoMietU 
'fwo  i  cii/stość  moralna  wcłiodzą  wslvute]\  teofo  w  słvład  pra- 
wdziwycli  ideałów  estety cziiy cli :  są  one  niezbt^dnemi  wa- 
runkami niezamąconego  zadowolenia  podmiotowego. 

Z  t«m  wszystkiem  jednak  ani  prawda,  ani  dobro  nie 
>taiio\vią  ostatooznoi^o  celu  sztiilci,  artyzmu.  Poeta,  artysta 
cenią  czyiiiiiłii  logiczne  i  moralne  jedynie  jako  ^rodJd  po- 
mocnicze dla  osiągnięcia  odrębnycłi  celów  estetycznyclt, 
a  mianowicie  dla  osiągnięcia  możliwie  pełnego  i  wszech- 
-^UDuurgo  zad()Wol(aiia  podmiotowości  ludzkiej.  Jest  to 
cel,  łct4)ry  sam  przez  się  różni  się  zasadniczo  zarówno  oił 
możliwie  wiernego  odtworzenia  rzeczywistości  w  myśli, 
jak  i  od  spełnie;iia  bezpośrednich  zadań  życia  prakty- 
cznego. 

Drugi  moment,  uwydatniający  różnicę  pomiędzy  t  wór- 
czością i  nauką,  poezyą  i  filozofią,  polega  na  zupełnie 
odrębnych  czijunościach,  czyłi  procesaók,  wywołnjących  to 
'•hjau-y  życia  umysłowego.  Nanka  i  sztul^a,  tiluzolia  i  po- 
*.'zya  mają  często  jedną  i  tę  samą  treś('  za  sw(')j  przedmiot, 
np.  pogląd  na  przyrodę,  życie,  człowieka,  lub  na  Boga. 
Ale  źródło  tych  [)oglądów  i  cała  działalność  umysłu  przy 
ich  w\ daniu  i  lozwoju  są  zupełnie  odręlmo,  r(')żnc  w  oby- 
d«vóch  tych  dziedzinacli. 

I  tak,  sztuka,  poezya,  czerpią  swoją  treść  bezpośre- 
dnio z  głębi  ducha;  ich  żywiołem  jest  intuicya,  natc»hnie- 
nie.  zachwyt,  łnntazya,  twiucza  wyolnnźnia.  Nąjświetnioj- 
^ze  pomysły,  najżywsze  oł)rćizy  nai-zucają  się  poeci (\  arty- 
ście zazwyczaj  w  gotowych,  skończonych  kształtacli,  do- 
magających się  bezpośredni(3go  urzeczywistnienia.  On  nie 
wie.  zkicl  <iuc  się  l>i()i*ą,  jalv  |)owstajaj  on  czuje  tylko,  że 
z  miui  łączy  się  jak  najściślej  cała  jego  indywidualność,  że 
:*ą  one  wyrazem  najgłębszy  cli  jego  uczuć,  pragnień,  dą- 
żności.   Przy  tern  nic  bada  on  bynajmniej  znaczenia  i  do- 


Digitized  by 


242  §  9.     FILOZOFIA  1  TWUHCZOŚĆ. 

iHoslor^t  i  tycli  objawów  twuiezej  wyobraźni  zo  stanowiska 
JogicznojL^o,  nie  poddaje  rozbiorowi  krytycznemu  procesów 
umysłowych,  którym  te  objawy  swe  istnienie  zawdzięczają. 
Icłi  działanie  na  jei^o  nastrój  podmiotowy,  urok,  jaki  dla 
niego  posiadają,  pudniosło  zadowolenie,  jakie  mu  sprawia- 
ją, ~  oto  dia  niego  jedyne  kryteiya  ich  wartości.  Wszei- 
ka  inna  ocena  sprowadziła  by  go  z  wyżyn  iioctycznego 
nastroju  na  stanowisko  zimnej  prozy  życin,  rozwiała  by 
jego  natchnienie,  pozbawiła  b}-  ^'o  ciepła  serdeczntgt'. 
swobodnego  polotu  ducłia,  zatarła  by  w  jogo  pomysiacii 
znamię  twórczości  i  nadała  by  im  charakter  w  yumszony, 
niby  wynikli  w  zastanowienia,  pracy,  a  może  nawet  ci<^^ż- 
kiej  roboty. 

T  cała  dalsza  działalność  twórcza,  polegająca  na  wcie- 
laniu pomysłów  w  kształty  artystyczne,  znajduje  się  prze- 
ważnie pod  wpływem  tychże  podmiotowych  czynników. 
Prawda,  że  artysta,  poeta  tu  już  obejść  się  nie  może  boz 
pracy  poważnej,  umysłowej  i  fizycznej.  Staje  się  on  t^raz 
(często  po  prostu  rzemieślnikiem  i  znać  musi  dobrze  swoje 
rzemiosło,  teclmike  swej  sztuki.  Ale  pumiuio  to  Ijiada 
mu,  gdyby  sam  utwór  nosił  na  sobie  śłady  mozołu,  naK^- 
żenia,  roboty  i*zomieślniczej.  Budził  by  wtedy  raczej  po- 
litowanie, aniżeli  zadowolenie  est^ityczne.  Prawdziwy  ar- 
tysta zaciera  ślady  piacy,  roboty  w  najdroluiiejszycli 
szczegółacli  utworu.  Jego  ideałem  technicznym  jest  na- 
dać swemu  dziełu  pozór  objawu  swobodnej,  niczem  nie- 
krępowanej  twórczości.  On  piagnio  przedstawić  swój 
nt\v('>r  bezpośrednio  skouczonyiii,  <loskonał3mi,  nit)y  Miner- 
wę,  występującą  z  głowy  Jowisza  w  gotowym  ryu- 
sztimku. 

Czyż  napotykamy  coś  podobnego  u  badacza,  uczone* 
g-o,  myśliciebiy  Czy  którykolwiek  z  nich  pragnie  przed- 
stawić swe  zdania,  poglądy,  oraz  ich  zestawienie  w  zaoki*a- 
glonej  całości,  nazwanej  muką,  fUosofią,  jako  skończony 
wynik  ł»czpośredniej  twórczości?  By]iajnnii(^j!  Sumienny 
badaez,  myśliciel  wprowadza  iuiżdego  jak  najchętniej  do 


§  9*     flŁOZOFIA  i  TWÓKCZOŚĆ.  243 

swej  pra<!owni  naukowej,  do  swego  warsztatu.  Co  więcej, 
on  poczuwa  się  do  obowiązku  zdać  szczegółowo  sprawę 

7A'  swoj  i)iac  v,  oii  wio  dobrze,  że  całn  \vait(>ść  wynikł)\v 
założy  ud  ścisłości  i  prawidło woaci  bamcj  tej  pracy.  Zda- 
nia, poglądy,  teorye,  hipotezy,  opierają  się  zarówno  w  nauco, 
jak  i  w  filozofii  zawsze  na  p()i)rzediiich  metodycznych  ba- 
tlaniacli  i  znajdują  uznanie  na  tem  polu  nie  jako  objawy 
natchnienia,  iiituicyi,  lecz  jako  wieruc  odtworzenie  rze- 
czywistości w  myśli,  jako  prawda.  A  choćby  badacz,  my- 
śliciel w  tym  hib  owym  wy])adku  dochodził  do  sweiro 
po^dadu  ilro;L;-a  tw()rczej  intuicyi,  to  je(biak  nie  wymaca 
Uli,  ai)y  ktokolwdek  uznawał  ten  jego  pogląd  za  prawdzi- 
wy, jeżeli  go  nic  usprawiedliwi  naukowo.  Najgenialniej- 
szy badacz,  myśliciel  nie  narzuca  nikomu  swych  pof^Ujdów 
w  formie  skuńezon(»j,  nie  sadzi,  że  treśr  tych  |>oi>*la(l«')W 
sama  przez  się,  sweni  l)ez[)ośrcdmcia  dziaianiuni  lia  umy- 
sły powinna  sobie  zjednać  powszechne  uznanie,  jak  to 
<*zyrti  I  >ota,  artysta.  Przeciwnie,  on  dowodzi  prawdy  swych 
poglądów,  t  j.  w\  kaznje  szcze^^nUi  Avn,  że  treść  ich  nie  jest 
tylko  jego  genialnym  pomysłem,  lecz  wynika  w  sposób 
konieczny  z  rozbioru  rzeczywistości,  z  pewnych  empiry- 
cznych i  logicznych  danych.  Ztąd  też  pochodzi,  że  V)a- 
<lacz  przedstawia  ostateczne  wyniki  swych  do'  ii  Uań.  swe 
poglądy  lid  rzeczy  zawsze  w  ścisłym  związku  z  uwciui 
(ianemi,  na  którj^ch  te  wyniki  się  opierają,  więc  w  związ- 
ku z  odpowiednią  argumentacyą  i  demonstracya  To<i;o 
zaś  nie  robi  artystn.  ]>oeta.  Jeżeli  nauka,  lilozniia  z  na- 
tmy  swojej  jest  lirytyczn<i,  opiera  się  na  dowodach  5),  to 
sztuka,  poezya  mają  zawsze  charakter  dogmatyczny,  doma- 
i^^ają  się  bezpośrcdnie^^o  iiznania  dla  swych  utworów,  po- 
wołując sie  ea  pnwau^e  uczucia,  serca,  smaku  estetycznego 
i  utajać  ich  świadectwu  bez  wszelkiej  wątpliwości. 

Wszystko,  cośmy  powyżej  powiedzieli  o  nauce  i  twór- 
czości, o  filozofii,  sztuce  i  poezyi  tlaje  się  sjji^owadzić  do 
/{hiuia,  że  choć  lilozolia.  na  równi  z  Jiauka^  w  oL;('>li',  i>o. 
siłkuje  się  wedle  m(>żnuści  twórczą  działalnością  uuuslu, 

Digitized  by  LiOOgle 


244  §  9.     FILOZOFIA  I  TWÓBCZOŚĆ. 

jak(»  środkiem  puiuocjiiczyin  pozna uin  świata,  to  jednak 
różu  i  się  od  twórczości,  poezyi,  sztuki  zasadniczo  tak  pod 
względem  celu  swych  dążności,  jak  i  pod  względem  ro- 
zwoju odpowiednich  czynności  nniyslowycli.  A  zatem 
ostatecznie  nie  może  uciiodzić  za  objaw  twórczości,  lecz 
uznaną  być  musi  za  wynik  krytycznej  dążności  do  pozna- 
nia prawdy,  a  więc  za  naukę. 


1.  Krytyka  poglądów  F.  A.  Langego  na  tw6rcE0dć 

metafizycznej. 

W  nowszych  czasnch  niojwlnokrotnie  słyszeć  ,się  daje  zdanie,  że 
tilozolia  iiio  jcat  nauką,  lecz  objawom  tw<')rr  zośc  i.  poezyą  na  polu  my- 
śli. iTrłównym  [)rzeflstawicicleni  t^go  poglądu  h\\  znany  filozof  Fb. 
Alb.  Lange  i^f  187dt,  znakomity  autor  HUt&ryi  i  krył^ld  matę- 

W  dziele  tern  Lange  rozwija  miedzy  innemi  myśl,  ie  miią/i^Ąeai 
dążąe  do  poznania  nit*dost(^piKj  dla  imiysłn  ludzkiego  istoty  bytn,  nic 
jest  wcale  nauhą^  lecz  objawem  tw<')rczt  j  ^^*yob^aśni,  fantazyi,  estety- 
cznych i  areliitoktonieznych,  w  ogóle  9ifntetyezni/eh  dążności,  tiznpel- 

uiajjitych  w  sposób  samodziehiy  braki  ściśle  naukowego  poznania 
rzeczy. 

Lange  w  za^^adzie  wcah'  iiił'  port  pia  takiego  idealnego  uzupełnie- 
nia cnijnrycznegu  |)"/nania  świata  pizy  ponioty  twórczości  metafiiyrznejy 
poe:jfi  myślowej  inetapliysisclic  Dielitung.  Rt^gritlsdielitung Przeci- 
wnie, on  uznaje,  że  jeat  ono  zupełnie  normalnym  objawem  życia  umy- 
sJowcgo.  '/A'  bez  niego  nie  moglibyśmy  dojść  (io  zadawalającego  po- 
glądu na  świat,  jako  na  j(  (biolitą  w  sobie  całość,  i  pozbawieni  byliby- 
śmy możności  lu-zeezywistniać  w  nim  nasze  ideały  morabie.  „Natura 
nmyflłti  ludzkiego,  mówi  Lange,  z  konieczności  wytwarza  świat  ideału, 
w  którym  szukamy  schronienia  prze<i  ciasnotą  zmysłów  i  który  jest 
prawdziwa^  oj*  żyzna  naszego  dnclia  (die  walire  Heimath  unseres  0^- 
stest.'*  Przy  wytworzeniu  tego  świata  ideału  „skupiają  się  najwyższe 
i  na  jszlaciietniejsze  czynności  dnelia  ludzkiego  łwirken  die  h^chsten 
nnd  edcistcn  Functioncn  s(»in<'s  (icist<'s  zusammen  .'"  Ale  z  dnigiej 
struny  ptJif^pia  on  stau-iw  rzo  pomieszanie  tych  czysto  podmiutuwych 
wytwoi  ów  poe/yi  myślowej,  spr-knlacyi  iiloznn(  znej.  metafizyki  z  isto- 
tna nanka.  ..Stanowisko  ideału  der  Srandjłinikt  des  Idcalsi-  opiera 
się  wprawdzie  uaw.skroś  dnn  ligehendsi  na  łudzeniu  samego  siebie 
4  Selb.<ittauschung);  ma  jednak  Bwoją  racyą  bytu  w  nieodzownych  ixQp- 


Digitized  by  Googl 


§  9,1.     TWÓiiCZObĆ  MfiTAJfJZYCZNA 


245 


magamach  moraliuT^o  i  estetycznego  poczncia  naszego  diu  lia.  Tym- 
czasem „nauka, ^  weciłag  Langego,  bada  jedynie  zjawiska  świata  i  icii 
wzajemny  do  siebie  stosunek  i  w  tym  wzgt^zie  pozostaje  wyłącznie 
w  zakresie  przedmiotowych  danych  doświadczenia. 

Za  historyczny  punkt  wyjścia  tej  nauki  o  twórczości  metafizycsnej 
posłużył  Langemu  z  jednej  strony  ujemny  wynik  krytyki  czystego  ro- 
jttłRH  Kakta,  według  którego  rzecz  sama  w  sobie  nie  jest  dostr|»n}^ 
dla  lunyslu  ludzkiego  ^^5,11,  a  z  drugifj*  strony  wynik  dodatni  hriitif 
ki  praktycznego  ro:tmiu  tegoż  myśliciela.  wykazujiił  Y  saniodzi-  lnc  zna- 
izeui'  w yiiia^rań  poczucia  moralnego,  niezależnie  od  szczupłego  zakre- 
>U  wiedzy  teoretycznej   zob.  wyżej  str.  211  i  nast/i. 

W  tym  to  duchu  Lange  przypisuje  łilozołii  dwa  zadania  zasa- 
dniczo: jedno  negacyjne,  ujemne,  przeczące;  drugie  pozytywne,  doda- 
tnie, twierdzące.  Pierwsze  ma  ehai  ^kter  naukowjf  i  stanowi  |)rzedmiot 
loffUd  i  t€cr^  poznanuit  czyli  właściwie  kryt^^ki  rozunw;  drugie  nato- 
miast ma  charakter  moralny  i  stanowi  przedmiot  apekulaeyjnej  mciafi" 
ztfid.  Nad  każdą  z  tych  zasadniczych  czyści  filozofii  Lange  zastanawia 
się  szczegółowo. 

Krytyka  rozumu  zajmuje  się,  według  Langego,  wszechstronnym 
fozbiorem  czynności  poznawczyeh  i  doprowadza,  zgodnie  z  badaniami 
Kanta,  do  przekonania  o  niemożności  jioznania  istoty  świata.  Umysł 
ludzki,  mówi  Lange,  zależy  w  swych  dł^znosi  iarh  poznawt  zyi  h  od 
-woj  podmiotowej  organizacyi.  Organiza'  ya  ta  ]»i /'  i-lacza  dane  do- 
•^madezeuia.  wywoływane  przez  świat  przedmiotowy,  według  swej 
przyiwizonej,  apriorycznej  treści.  Jedynym  środkiem  bliższego  zrozu- 
mienia empirycznego  materyału  wiedzy  jest  ])nnvo  przy  czy  nowością  które 
doprowadza  umysł  do  mechanicznego  objaśnienia  zjawisk  i  ich  związku 
w  duchu  współczesnego  przyrodoznawstwa. 

O  ile  prawo  przyczyny  odnosi  się  i  do  niezależnego  od  nas,  prze- 
dmiotowego świata,  tego,  według  Langego,  powiedzieć  nie  możemy. 
Ale  to  pewna,  że  w  zakresie  naszych  czynności  umysłów \'ch,  wykaza- 
nił-  przyczynowego  czyli  mechanicznego  związku  pomiądzy  zjawiskami 
jt-^t  jedynym  środkiem  ich  poznania,  jedyną  ])odstawH  nauki.  Za  obre- 
heia  iiuchaniezurgo  objaśnienia  szczegółowych  zjawisk  i  ich  przyczy- 
nowego związku,  nie  ma  i  l»yć  ni«'  może  nauki,  poznania  rzeczy, 
w  "^^iisłem  tego  słowa  znaczeniu,  (idzie  sie  kończy  takie  objaśnienie 
zjawisk,  tam  si^  zaczyna  poezya  myślowa,  czynność  ji*dnocZł^ca,  synte- 
tyczna umysłu,  znajdująca  swój  wyraz  tak  w  meta/izycCf  jak  w  ezluce 
i  tdiffiu 

Twórczość  myślowa,  mówi  dalej  Lange,  stanowi  tedy  i.stotę  ^peku- 
laoijntj  metafizyki^  jako  drugiej  dodatniej,  pozytywnej  części  filozofii. 
2«adame  jej  polega  na  wytworzeniu  iwiata  idealnego  (Idealwelt ),  2dol- 


Digitized  by  Google 


246 


§  9,1.     TWÓKCZUbĆ  METAFIZYCZNA. 


lir^o  łctrd/.ir j  ;^as|N.Koi('  iiun^ł  luJ/.lsi.  .miźrli  inrza(Ia\valitj;u-c  nrv\vki 
Tia u k<>\v< •«:;()  poznania  das  nnl>i  iricdigi-nd*'  Stiickwerk  dr-r  Krlrfuiiiiiis.s . 
Jesilo  ów  świat  ideału,  który,  jak  widzieliśmy  wyżej,  warnnknjc,  \\\- 
dług  Langego,  rozw/ij  naszych  moralnych  dążności  i  staiiowi 
prawdziwi^  ójczyznę.  Filozof  aU)h  powinien  raz  ua  zawsze  zrozumieć, 
że  te  jego  idealne  utwory  myślowe  nie  mają  zgoła  nic  wspólnego 
z  nauką,  źe  ick  znaczenie  nie  polega  bynajmniej  na  ich  pramhtt,  lecz 
wyłącznie  na  ich  podniosłej  treści  moralnej,  oraz  na  ich  harmonii  cstc< 
tycznej  i  untrojn  architektonicznym. 

Powyższa  nauka  Langego  ])rzed8tawia  się  niewąt])hwie  z  pier 
wszcgo  wejrzenia  wielc«»  zajmu  jąc  i\  i  poncjtną.  Gdyhy  tuk  ni«'  było. 
nie  liyła  by  za))rwjir  znalazła  oddżwic^ku  we  wszystkieli  |)rawie  za- 
kntkaeli  świata  '  \  \vili/,*>wan<'<><>.  nie  stała  by  sit^  nieomal  do;:^niatem 
popnlarnyeli  poj^ludów  na  lilozoliii,  a  \v  ^zezef^ób^' '-^t  i  na  meiałi/ykr;. 
Pomimo  to.  bHższy  i-ozbi<'>r  krytyczny  wykazuje  żf-  eala  ta  nauka  ie^ł 
w  gruncie  rzeczy  tylko  dowcij)nym  pomysłem,  nie  dającym  sit^  jedJiak 
udowodnić  na  scryo.  Ze  tak  jest,  a  tem  l)ardzioj.  że  rozszerzenie  nauki 
Langego  o  t  \\'(*>rczości  metafizycznej  na  filozofią  w  ogóle,  nie  ma  żadnej 
poważnej  podstawy,  o  tem  przekonywają  nas  następujące  uwagi. 

Ij  Wydanie  przy  ]>omocy  twórczej  wyobraźni  syntetycznych 
ustrojów  my.41i  i  liipotez  nic  jest  bynajmniej  cechą  znamienną  ani 
filozofii  w  ogóle,  ani  w  8zez(?gólności  metafizyki  w  przeciwstawieniu 
do  innych  nauk.  Każda  nauka  posiłkuje  siłj  temi  czyimikarai  przy 
poznaniu  swepjo  przinlmiotu,  jakieśmy  to  wykazali  powyżej  9'. 
AVskutek  tego  j)0Z0'<t>ije  pzcezą  nie  pojętą,  dlaczego  La,.-  takk^lm' 
l)rak<'»w  poznawczych,  jakie  mu  prz«Mlstawia  tW('(rczośe  ntei a li/yczua. 
nie  otSkryl  również  w  zakresie  tak  zwanej  pi/^ez  siebie  ..nnuki,"  która 
w  gnnicie  rzi'czy  jest  także  objnwem  t  w « irczosci  umysłowej.  Saiu 
Lange  wyznaje,  że  i  ^.badacz  ])rzyrody,  pomimo  ścisłości  .swych  baflań 
.sj)ecyainych,  nie  jest  zdolnym  wyrzec  ńq  w  zupełności  s|>ekulacyi  me- 
tafizycznej." ,,ldea,  mówi  on,  równie  jest  knnie.  ztią  dla  postt^pu  nauk. 
jak  i  takty. ~  W  swoich  zaś  Noiut/ch  dodatkach  do  historyi  maieryaU' 
ztna  wyi>owiada  w^Tażnie  zdanie,  źe  „chemia  rozwinęła  si^  prawie  zu- 
])ełnie  na  podstawie  pojęć  metafizycznych.^  Zresztą,  za  przykładem 
Kanta  dowodzi  on  uriziału  jiodmiotowej  wyobraźni  już  ])rzy  wytwa- 
rzaniu, najju-ost^zych  \\^'obinżeia  o  rzeczach  według  kategoryj  i)rze- 
iitrzeni  i  czasu.  Jasną  zaś  jest  rzeczą,  że  nauka  opiera  się  [jrzcde- 
wszystkiem  na  tych  wyobrażeniach.  Langf  z  tego  jiunktu  widzenia 
j<'st  taldniż''  skrajnym  sul)jektywistą.  jak  i  J\ahi,  i  dla  niego  wszellde 
jiasze  (>ogkuiy  na  świat  zt^wnętrzny  są  wytworami  podmiittowe,  il/.ui- 
łabioś*  i  umyshi,  znai<iuja(M  go  się  pod  wpływem  swy(  li  ]»rzvrodzeuvcłł 
c.zynnik«»w,  niezależnit-  uił  istotnej  treści  bytu  przedmiolowego.  '/*UĘp 


9,L     TWÓBCZOŚĆ  METAFIZYCZNA. 


247 


konsekwentny  rozwój  tooryi  o  twórczości  myślowej 
obejmować  winion  nit'  tylko  motufizykt^,  lecz  zarazt m  wszelka  w  oni',!,, 
uaiikę  łi'')żnicy  bowit-m  pod  tym  wzglądom  pomit^dzy  mctaiizykii 
a  iiiiiciiii  liiiukami  nie  ma  zgoła  żuduł-j. 

Prawda,  w vzuae  naieżv,  że  filozofia,  a  wiec  i  metu(izvka,  nie  za- 
'"lawala  sio  szezf\2:ó|owemi  wyobrażeniami  zjawisk,  ani  nawet  uo*;<>liur- 
m  ich  pojedynczych  grup  i  >/.i^wfj^ów,  lecz  dąży  do  uajwyższyc.li 
uogóhiioń  i  wytwarza  poglądy,  hipotezy,  tooryo,  obejmujące  szfiszo 
kręgi  istnienia,  a  jeśli  można,  byt  poTi-^zeclmy.  Ta  okoHczność  jechiak 
sama  przez  się  nie  zniża  bynajmniej  naukowego  charakteru  ani  filozofii 
w  ogóle,  ani  metafizyki,  jeżeli  w  zasadzie  nie  odmawiamy  uogólnieniom 
znaczenia  naukowego,  i  jeżeli  owe  uogólnienia  metafizyczne  zgadzają 
?i^  z  wymaganiami  naukowej  teoryi  poznania.  W  każdym  razie,  nie 
loamy  żadnego  prawa  dowodzić,  że  wyższ(»  nop:óliiienia  filozofii  i  dalsze 
jej  kon?*okwentne  WTwod\  z  "hmy!  h  matrryałów  stanowią  jakaś  o>ol>ii;i 
twórczość  melalizycznu.  [»ozl 'awinną  uaul.uw  »  (hu  rakiem,  <^<\y 
nojjólnienia  mniej  rozległe  i  wywndy  bliżs/r.  \\  y ply Wtijąci'  z  tych 
NiOiiy  li  czynności  umysłu,  a  wcliodzace  w  skłaci  nauk  spccyahiych. 
mają  iiiici-  Wszelkie  cechy  .ścisłej  nauki.  Zresztą,  czyż  uog»'łlnienia 
nauk  przyiodniczych,  np,  tak  zwane  prawa  ])rzyrody,  jak  prawo  za- 
•  Iiowania  energii  i  t.  p.  nit^  zbliżają  się  co  do  swego  zakresu  jak  naj- 
bardziej do  uogólnień  filozoficznych?  Dla  czegóż  one  mają  być  obja- 
wami muki^  a  uogólnienia  filozofii  objawami  twórezosei  wyahweji  poesi/if 
Cały  tedy  spór  w  tej  kwestyi  doprowadza  nas  do  nast<*pującej 
przeciwstawności  (al temat  ^-Ayy):  albo  z  pojt^t  ia  nauhoioodci  należy  wy- 
łączyć wszelkie  uog(')lnienia,  wszelką  spit etyczną  działalność  umy^«hl, 
a  naukę  w  ścisłom  znaczeniu  ogi-aniczyć  wy  łącznie  obserwacyą  zjawisk, 
bez  wszelkiej  dążności  do  ich  wyja-nienia  przy  pomocy  cz\iniik<'»w 
ogólnych;  —a  w  takim  razie  i  nauki  przyjndnicze  nic  są  naukami 
^'  ścisłcm  znaczeniu:  olbo  też  należy  wvznnć.  żc  uogólnienia  i  wywody 
tiiozotii,  nie  wyłączając  metafizyki,  nie  są  wcale  w  zasadzie  nmi(\j  na- 
ckowemif  aniżeli  uogóhiienia  i  wywody  innych  nauk,  wit^e  i  przyrodo- 
znawstwa. Powtarza  się  na  tem  polu  kwestya  znaczenia  ])oj»;ć  ogól- 
nych, o  której  mówiliśmy  powyżej  8,i ,  zob.  szczególniej  8tr.  175 
i  nast.}. 

2)  Matematyka  należy  bez  sporu  do  najściślejszych  nauk.  Tym- 
czasem ścisłość  jej,  według  zdania  samego  Langego,  nie  wy|)ływa  by- 
najmniej z  empirycznego  mateiyału,  wchodzayego  w  jej  skład,  lecz 
ze  zgodności  jej  wywodów  z  organizacyą  naszego  umysłu.  Okazuje 

^ią  tc<ly  na  tym  ]U'zykładzie,  że  pc^wność  i  niew^ątpliwość  w  zakresie 
na^izegc)  ludzkiego  poznania  rzeczy,  wnie  i  w'  zakresie  nai(L-i,  oi>iera  się 
liie  tjiko  na  świadectwie  zmysiuw^  i  bozposredniem  doświadczeniu,  ale 


248 


§  9,1.     TWÓRCZOŚĆ  MBTAFIZTCZKA 


i  na  logicznuj  rlziałalności  umysłu,  roztrząsającej  tc  cłant^  i  wyprowft- 

(lzają«H".j  z  nirh  odpowiednie  wnioski  i4j  4  ;  .  A  zatem,  i  lil<>xotia.  wraz 
z  metalizyką.  pusilkiijac  się  temi  sanifiiii  srudkanii  pozniiwizemi. 
a  szezególuiej  wszochstn»Hiiym  lozbioreiii  ilanycli  doświadczenia  i  le- 
gie z  nemi  z  niego  wywodami,  uic  są  byułijiuiiiej  pozbawione  ziiamiou 
nauki. 

W  gruncie  rzeczy,  roztrząsać  można  na  seryo  tylko  kwestyą:  czy 
poglądy,  oparte  na  prawach  naszego  umysłu,  dają  nam  w  ogóie  r^koj* 
mię  bezwzględnej  prawdy,  w  znaczeniu  śeiśle  przedni iotowera.  j. 
prawdy  niezależnej  od  ludzkiegD  subjcktywizmn^  lub  nie?  I  to  też 
jest  kwcstyą  zasadniczą  wszelkiej  krytyki  poznania.  Bez  względu  je- 
dnak na  ostateczny  wynik  tej  krytyki,  stanowiącej  przedmiot  osobnych 
poszukiwań  filozoficznych  (§  2,.s ),  w  każdjon  razie  jui  obecnie  powie- 
dzieć możemy:  1)  że  przystępna  dla  człowieka  prawda  oprzeć  się 
musi  z  konieczności  na  j<'go  organizaeyi  imiyslowej.  wi(»c  na  prawach 
jej  logicznej  działalności,  i  2)  że  nr^anizacya  umysłu  i  jego  logiczna 
dziiiialność  przyjmuje  równił*  konieczny  udział  w  badauiacli  nauk  s]k- 
cyalnych,  jak  w  badaniach  tilozolii.  To  zas  dnwo.l/.i.  osrarcznc 
w\niiki  krytyki  poznania  w  t<'j  kwestyi  dotyczą  równomiernie  tak  iiJe- 
zotii.  jak  nauk  specyalnych,  i  źe  nie  mamy  żadnych  dauycli  utrzymy- 
wać, że  badania  i  wywody  filozofii.  o|>arte  narówni  ze  wazystkiemi 
naukami,  na  organizaeyi  umysłu  ludzkiego,  są  mniej  śi  isłe,  pewce. 
a  bardziej  podmiotowe,  aniżeli  badania  i  wywody  wszystkich  innych 
nauk. 

B,i  Dalej,  trudno  pojąć,  dla  czego  Lange  uia  wyłącznie  zasadzie 
mechaniczMgo  objaśnienia  zjawisk  na  podstawie  prawa  przyczyny 
w  duchu  współczesnt  go  pizs  rodoznawstwa;  dla  czego  tej  tylko  zasa- 
dzie przypisuje  charakter  naukowości  i  na  niej  o|)iera  poznanie  ftrawdy 
niewątpliwej.  Czyż  prawo  prz\  '  zyuy  jedi/neni  j)rawem  działalno- 
ści umysłowej?  ('zy  zasada  porządku,  jedności,  zgody,  syntezy  mniej 
jest  doniosłą  na  myślenia,  cłioeby  przvnYMlni(  zł'<;n,   aniżeli  zasiada 

przyczyny?  A  zasada  relu\\oś(  i.  < /yż  nic  etanowi  nader  ważucg^j 
czYiniika  umysłowei  »łziaialności?  Czvż  1>< /.  tej  zasady  istniała  b\ 
W  ogóle  nauka  i  rozwijała  by  się  prawidłowo  w  kierunku  ś<  isłego  po- 
znania świata?  iZoh  §  8,3>«l.  Z  jakiego  powodu,  te  zasady.  tkwiącŁ' 
również  w  organizaeyi  umysłu,  przyjmujące  również  udział  w  bada- 
niach i  wywodach  najściślejszej  nauki,  mają  być  mniej  naukoweiui. 
aniżeli  zasada  przyczyny?  Dla  czego  te  zasady  mają  być  pozbawione 
prawa  do  wszechstronnego  rozwoju  swej  treści  narówni  z  zasadą  przf« 
czvny  ? 

Jedno  z  dwojga:  albo  zasada  przyczyny  i  mechanizmu,  |K>nuMD 
że  wypływa  z  podmiotowej  organizaeyi  umysłu,  może  nas  doprowatf^' 


 k 


Digitized  by  Google 


§  9,1.     TWÓKCZOŚĆ  M£TAl!lZYCZNA.  249 

du  pLZL'(ljuiotu\vt'go  poznania  rzeczy,  —  a  wUMly  toż  sama  ma  mi<'js<  <' 
i  eo  do  innych  zasad  umysłu,  pi  zyjmujących  równiL*  konieczny  lulział 
w  czynnościach  nanki:  ~  albo  też  zasady  J^mIdoścI,  zgody,  celowości 
z  powoda  swej  podmiotowej  natury,  obdarzają  nas  jodynie  ]>o«»zyą 
myślową,  bez  przedmiotowego,  ściśle  naukowego  znaczenia, —  a  wtedy 
toż  samo  powiedzieć  należy  o  zasadzie  mechanicznej  przyczynowości, 
wypływającej  z  t^goź  samego  podmiotowego  źródła.  Odmienny  po- 
gląd Langego,  przypisujący  jednemu  prawu  umysłowemu  znaczenie 
przedmiotowej  prawdy  fWahrheiti.  a  zaliczaj ą(y  iun«'  prawa  tegoż 
iirayshi  do  bajelc  i  mrzonek  i  I  )i<  litung',  jest  wynikinn  i\iżąvej  iiiekon- 
sokweneyi,  wygłoszonej  dla  zatło.syeuezyiuenia  pewnym,  zgóry  powzi^- 
l.YUi,  wcale  uie  ^naukowym"  przesn/loni. 

Jedyny  argumput,  który  Laii«^t'  przytaeza  dla  usprawi.dliwienia 
<wego  bezwzględnego  zaufania,  swej  wiary  dogmatycznej  w  zasadę 
przyczynowości  i  mechanizmu,  sprowadza  si^  do  zdania,  że  zasada  ta, 
wraz  z  czynnikami  doświadczenia  i  nauk  przyrodniczych,  wypłyu^a 
z  ogólnej  organizacyi  rodu  ludzkiego,  podczas  gdy  spekulacya  filozo- 
ficzna i  metafizyczna,  oparta  na  owych  syntcty<;znych  i  konstmkc^j- 
nych  dążnościach,  ma  charakter  ind^idttalni/  i  uwydatnia  treść  szcze- 
js^Slową  jednostkowego  umysłu.  Nie  trudno  jednak  siłj  przekonać,  że 
argument  ten  nie  i)osiada  ani  psychologicznej,  ani  historycznej  i)od- 
stawy.  I  tak:  1)  uogólnienia  i  syntezy  filozoficzno  i  metafizyczne 
•>[)ierają  sitj  naruwTii  z  uogóluirnianii  i  synt«'zami  przyrodoznawstwa 
z  jednej  strony  na  doświadcztuiu.  a  z  drugiej  na  og()lni<'  ludzkiej 
orgiiiiizacyi  umysłu  Łii.  str.  84  :  2  '  przy  wvt\\  ni  zcniu  hi])otcz 
i  tł-oryj  przyro<hiiczy<  li  przyjnm j;i  niwnie  ^ihiy  udział  czyimiki  iudy- 
widualne  badacza,  jak  przy  wydaniu  poglądów  lilozolicznyrh.  Tu  i  taui 
działa  zarówno  ogóhiic  ludzka  organizacya  umysłu,  jak  i  samodzielna 
indywidualność ;  —  różnicy  w  tym  względzie  nic  ma  żadnej. 

Prawda,  filozofowie,  a  szczególniej  metafizycy,  ulegają  ni^  ra/. 
zbyt  silnie  podmiotowym,  indywidualnym  czynnikom  swego  umysłu, 
na  niekorzyść  ogólnie  ludzkich;  ale  który  z  sumiennych  przyrodiiików 
śmiałby  z  tego  |>owodu  rzucić  na  nich  kamieniem?  Czyż  nauki  przy- 
rodnicze są  w  istocie  w  jakiś  szczegł')lny  spr^sób  zaasekurowane  od 
rozlicznych  |)odniiotowyt  h  przywidzeń,  tendencyj  Inb  nawet  przesądów 
hudacza?  Czyż  one  właśni*'  w  swych  badaniach  ni'-  kici'ują  się  |)rzc- 
ważuic  tradycyą  naukową,  opartą  nic  w.i  krytycznych  docickaiiiach, 
łccz  na  dol)re)  woli  i  osobistem  iiznamu  adeptów?  (Zob.  w  tym  wzglq- 
<kie  §  1.1  i  6.:i.  . 

Zresztą  i  w  tej  kwestyi  Lange  wpada  w  spi-zccznośr  z  samym 
sobą.  On  nie  zaprzecza  bynajmniej,  żc  twórczość  metatizyczna.  ze 
?wą  tendencją  syntetyczną,  jest  objawem  ogólnie  ludzkun;  i)rzeciwnie. 


Digitized  by  Google 


2&0  §  9,1.    TWÓBCZOŚĆ  METAFIZYCZNA. 

on  sam  wyznaje,  żv  zjawia  «ię  ona  wraz  z  rozwojom  życia  nmyslowe- 
go  człowieka,  wraz  z  jt^go  dążnościami  na  polu  poznania  świata.  Je- 
żeli tedy  o^rólnie  ludzki  charakter  prawa  przyczyny  jest  główną  i)od- 

stawą  jogo  znai'z«'iiia  ]>oznawezi'go,  naukowego,  to  czyż  tenże  ogólnio 
linizki  chaiiikti^r  owych  syntctATzim-h  dążności  w  zakresie  filozofii 
nic  V"\viiii<  ii  zaclic^ł  ar  do  odszukaniu  ił-h  i  zynuików  ])rawdy,  nie  tylko 
podmiotów  i  j.  linz,  jeśli  można,  i  prz<'dmiotow«'j  zob.  ^  8,:^  )?  To  trż 
w  zasadzie  vzy\ń  sam  Lango,  docliut}zi|c  do  pizfkouania  o  niezbędnej 
potrisebie  uzupeinieiiia  braków  wiedzy  i  o  wysokiej  doniosłości  spekii- 
la(  yi  mi  talizyczncj  w  tym  względzie,  jak  w  ogóle  przy  zaspokojeniu 
idealnych  potrzeb  umysłu  iudzkit  go. 

4}  Nareszcie,  wyznać  należy,  źe  filozofia,  a  wraz  z  nią  i  metafi- 
zyka, niezależnie  od  szczegółowych  na  nią  poglądów,  wi^c  też  i  nieza- 
leżnie od  nauki  Langc*go,  w  całym  swym  rozwoju  historycznym,  wy- 
kazuje ceeliy  znamienne  nauki,  w  przeciwieństwie  do  znamion  twór- 
czości, sztuki,  poezyi  J<  9).  Nikt,  znający  dzieje  filozofii,  nie  możt' 
zaprzeczyć  faktowi,  że  filozofia,  stosownie  do  stopnia  umysłowego  ro- 
zwoju daiK  go  czasu  lub  narodu,  dążyła  zawsze  do  możliwie  pełnego 
zaspukojeiiia  wyinagnń  nauki,  jaku  metodycznego  badania  i  poznania 
świata  ■  Prawda,  Uluzotia  nie  zawsze  czyniła  zadość  ideałowi  m^uki: 
ona  zbyt  często  wydawała  za  prawdę  przy^vidzenia  podmiotowe,  ma- 
midła  wyobraźni!  ^Ue,  ezyż  tego  nie  należy  także  powiedzieć  o  iu- 
nyeh  naukach,  uznanych  przez  Langego  za  nauki  bez  zastrzeżeń:* 
I  ich  dzieje  świadczą  o  wielu  gmbych  łałszacli.  o  i'iąglych  sprzeczno- 
ściach pomiędzy  uczonymi,  o  ciągłej  zmianie  poglądów,  hipotez,  teoryj; 
i  one  odstępowały  niejednokrotnie  od  wymagań  ścisłej  naukowości; 
■  i  one  nie  dają  rękojmi  bezwzględnej  nieomylności!  Tego  rodzaju  za- 
tem braki,  wspcUnc  filozofii  ze  wszystkiemi  innemi  naukami,  nie  dają 
nikomu  prawa  do  wyrugowania  filozofii  z  ich  zakresu.  Tylko  faryze- 
uszostwo  „naukowe"  zdobyć  się  może  na  potę]ueme  filozofii  i  mctafi- 
zvki  dla  grzeeli.'.w.  Ist.wym  podlegały  zawszi'  i  niestety  dotąd  jeszcze 
podlegają  wszystkie  naidxi,  jak"  objawy  ludzkiej  ułoniiiośei. 

Co  wieeci.  ii'żeli  chodzi  o  ostaieeziK  podstawy  ścisłego  ])0Ziiauia 
prawdy,  istotnej  nauki,  to  nie  ulega  wątpiliwosci,  że  one  dunuigają  sio 
przed ewszystkiem  krytyki  zarówno  czyimości  poznania,  jak  i  jego  wy- 
jiików.  —  a  taka  krytyka  jest  niezaprzeczoną  właściwością  filozofii 
i  świadczy  o  jej  charakterze  naukowym.  Tę  zasadę  krytyki  btosuje 
filozofia  i  do  swoich  poglądów  metafizycznych  i  przez  to  dowodzi,  że 
poglądy  te  podlegają  ogólnym  wymogom  naukowości,  Z  jakiego  bo- 
wiem tytułu  sam  Lange  roztrząsa  krytycznie  naukowość  tych  Inb 
owych  p'  glądów  metafizycznych,  nj).  poglądów  materyalizmuV  GĄylflf 
metafizyka  nic  l)yła  nauką,  to  jakież  prawo  mieUbyśiny  oceniać  jej 

Digitized  by  Google 


§  9,1.    TWÓRCZOŚĆ  METAFIZYCZNA.^ 


251 


ohjawy  ze  stanowiska  nauki?  PrssiH;iez  utworów  poczyi  nie  mierzymy 
miarą  naukowości! 

Już  KfUit,  wskutek  sprzeeznycli  wynikuw  swej  ki\i\ki  t<'un'ty- 
czncgo  i  piakt \  t  /ii<-;40  roznniu,  do-sz**'^!!  <Uj  mżiwr^s^o  duali/jmi,  w  \  /.y- 
udjącego  uzasaiUiioui|  opozycyą  tak  nauki,  jak  i  życia.  Kaut  V)(>wii.*in 
.((iWłwIził  z  j<'(lni'j  strony  b('zwzgl(jdnt'j  ograukzonośti  tł-ori-tycznc^o 
lozmuu.  niezdolnego  poznać  j)rzedmiotowcj  pi^awdy,  pozbawionego  na- 
wet możnośei  ocenić,  czy  takie  zasadnicze  idee  umysłu,  jak  wobiość, 
nieśmiertelność  i  Bóg,  są  prawdą  rzeczywistą  lul)  t«  ż  wytworem  |)od- 
ui lutowym.  Z  drugiej  jednak  strony  wymagi&ł,  aby  człowiek  też  same 
idee,  zupetnie  wątpliwe  ze  stanowiska  teoretycznego,  uznawał  w  życiu, 
w  imię  nieodzownych  wymagań  poczucia  moralnego,  na  podstawie 
wiartf  rozumowej  za  konieczne  postulaty  swych  i)rakty(  ziiyeh  <lażnośoi 
'zob.  str.  180  i  nast.).  Lange  zaś  doprowadza  ten  dualizm  do  ostate- 
ozności.  On  zast<^puje  ową  wiarę  rozmuową  Kanta  mrzonkami  mcta- 
;izyki.  poezyą  myślową,  ilu/.\aiiii  religijnemi.  i  nmiema.  że  naj;Ł;lęł»sze 
])Oirzeby  duchu  ludzkiego,  puirzeby,  w  ktc»ryeli  on  sam  widzi  objaw 
i>toty  ludzkiej,  dadzą  się  zas[>ok<)ić  przy  pomocy  owych  nadoldocznych 
iz\Tiiuków.  pozl)awionych  wszellvi(>go  oparcia  o  dostępną  dla  człowii'ka 
prawdę,  o  naukę.  Więc  w^)ros>t  w  sprzeczności  z  wymkami  mechani- 
cznego pi*zyrodoznawstwa,  pomimo  „materyalizmu  zjawi.sk,"  mamy 
wudiog  Langego  stanąć  na  „stanowisku  ideahi/  t.  j.  wytwarzać  jakiś 
orlasny  świat  ułudnych  ideałów  i  dążyć  do  jego  urzeczywistnienia  przy 
pomocy  mrzonek  metafizycznych!  Jest  to  dualizm,  sprzeciwiający  się 
wszelkim  wymogom  wewnętrznej  zgodności  myśli  i  logicznej  konso- 
kwencyi. 

Literatura,  dotycząca  nauki  F.  A.  Langegt).  Fr.  Alu. 

'  d'>^vi        pogląd  Ji a  twórczoHĆ  motafisycssną  głównie  w  drug^iin  i  czwartym  rozdziało 
tomu  !jw«|j  m^toriji  mafcrijalkmii.  wspomnianej  już  wyżej  str.  55.— Zub.  toż  jego 
Smc  lińtrayc  zur  Gcsciihhtt.'  fhs  Mutrridlismitu  idiil. 

WniuJ  prif  o  tym  po<,'Ii\dzie  r.;in<^«<,'o  Ziislugujji  >/.r/OL'ólni<>j  na  u\vaL'<;: 
<I.  Spickeh,  iebt^r  *his  \'<'rli(ilfni>>s  der  Xi>hfnrissi',isi:lniff  :iff  1'hihisojihir  ISTl. 
•Ił^t  ro  krytyka  pogl:id«»w  f^angego  ua  «itoc.unek  lilozolii  do  pr/cyiudoi:nawst\va.  Zoh, 
•Zi^cjfuliiiej  str.  58  i  nast. 

H.  Yaibikoeb,  Hartmmn.  Diihńng  uml  Lanf/f  ISTti.  Autor,  yurąły  /.woknnik 
{.aagogo,  poddaje  tu  rozbiorowi  poj^^hidy  najznakotnit-^zycli  przedstawicieli  gt  '^^  kie* 
ninków  ftlozoficznycb  naszego  czasu,  do  których  zalicza:  dogmatyczny  idealizm  (Hurt- 
ami, empiryczny  realizm  (Dilhiing)  i  krytycyzm  (Lango).  Ilistoryą  nwienjaHnim 
i^aogego  Yaihinj^or  nazywa  -n  i  hłonioślejszym  czynom  filozoficznym  na^zc^u  c-zasn  {die 
«»cdeutf;ndste  philosopliiscbe  Tlut     r  (łegonwart)." 

Kl>.  V()N  IfAHTMANN.  yrukontuinłsmHs.  Siliojtr/ilfiKcriaidstuWi  flihl  U<  ifi'Jii(tiis)inK* 
'"*t7.  w  dnigim  ro/il/,i.i]f>  t«'j  prł<'\'  podtijf;  llartinunn  t^odn;*  fn\.('_'i  krvt'.kH  tak  na* 
iWiiiłćgu  yrrnz  niego  ^skuptycyziuu  .subjuktywistyczuc^^o"  I-»augot;o  i  \  aitiuigeri*. 


Digitized  by  Google 


252 


.§  9,2.     TWÓRCZOŚĆ  METAFIZYCZNA. 


E.  hkśfi  krytykuje  (.an«,'ef,'o  z  punkta  widzenia  swogo  pozytywismu,  ^2czegi6bkj 
w  ni-cim  tomie  Kwej  prai'.r-*  Idealizm  i  poeytywism.  wapomoianej  wyżej  str.  16. 

S.  H.  IlOscH,  Fr.  Mh,  Lange  uni  aein  Stand^unkt  des  IdeaU  1890.  Chanktc- 
rjstjrka  filossofii  Langogo.  Życioiys  j^o  ogłosił  Elussen  1891. 


2.   Współczesne  poghidy  na  twórczość  metafizyczną* 

Albert  Lange  stoi  na  czele  wspomnianych  juz  wjźej  istr.  51. 
55)  wnw)',  czyli  fnlifdMeanfyHów  (Keu-  czyli  Jong-kontianer),  którzy 
po  większej  części  podsielają  jego  natik^  o  twórczości  metafizycznej. 

Najgłośniejszym  przedstawicielem  tej  nauki  w  Niemczech  po  Laii-  , 

f;em  jest   H.   VAiHi.\(;i:ii,  który  w  na.stępująeyeh  słowach  lormului  I 
najdobitniej  pogląd  na  tę  sprawę  większości  nowokaiit ystów:  -Pni- 
wd7i\^^  krytycyzm,  mówi  on  w  tym  względzir.  nic  daje  żadnyeh  po- 
zytywnych, ostatecznych  0(i|»owie(łzi.  ktoiycli   człowiek  mógłby  , 
trzymać.     Ou    niszczy    tylko.     Odbudowanił-    znś    Tiiin    pozostawia ' 
etifce  ze  stanowiska  ideału "    Tak  więc  i  tn   powtarza  się  ów  dua- 
lizm, o  którym  m<)wiliśmy  jnź  wyiej  (str.  251 1. 

Podobnież  i  znany  badacz  na  ]K)1u  psychologii  doświadczalne| 
U.  Mt)xaTEBBEBO  iiznajc  filozofią  tylko  jako  krytyczną  teoryą  poznania; 
metafizykę  zaś  nazywa  „poezyą  myślową  (Bef^jiifsdichtung\*^ 

Nader  zajmnjące  zastosowanie  togo  ])oglądu  na  twórczość  myślo- 
wą napotykamy  w  dziele  J.  RClfa:  O  myili  iwiata  i  o  łwUcie  tnysh. 
Filozofia,  mówi  on.  nie  jest  tylko  nanką,  lecz  i  sztuką."  Ona  je«t 
„sztuką  powtórnego  ])(niiyślcni;i  wielkiej  myśli  świata  i<lie  Kunst,  den 
grossen  Weltgcdanken  ii«»cli  ciumal  zu  deukcn  ."  Z  tego  stanowi.-ka 
zadanie  lilozotii  j)olcga  ua  odtworzeniu  ideału  wszecliświata  ^,da*»  Idcal 
des  Weltalls). 

J.  Y^oLKJiLT  przedstawia  wielce  iiouezającą  ni<)(l  \  tikaeyą  nauki 
o  twórczości  metafizycznej.  W  zasadzie  broni  on  naukowości  metaii" 
zyki.  Jest  ox\\\.  według  jego  określenia,  nauką  o  bycie  w  ogóle,  i  ma 
za  przedmiot:  i)  wspólne  własności  skończonego  bytu,  2)  najpowsze- 
chniejsze przeciwieństwa  świata  (^Weltgegensetze)  i  3)  byt  bezwzglę- 
dny, absolut.  Ale  z  drugiej  strony  metafizyka,  według  Yolkelta,  we 
wszystkich  tych  kwestyach,  doprowadza  jedynie  do  „hij)otetycznydi 
wyjaśnień  doświadczenia  idie  Metaphysik  kann  nur  hypothetische  Den- ; 
tuugen  der  Ertahrung  ^•  ben>." 

Nie  można  zaprzeczyć,  że  pogląd  ten  łagodzi  już  znacznie  we- ; 
wnęfcrzne  sprzeczności,  jakim   jiudlega  nauka  Langego  o  tw^Srczości 
]nctafi/vf'p^nej.    Nie  ma  tn    już  mowy  o  mrzonkach  mcuitizyczny  h. 
lecz  o  hipotfzacii,  posiadających  pewne  naukowe  znaczenie.  Pomimo' 

'\ 

#  J 

.  -       %  I 


§  9,2.    TWÓRCZOŚĆ  MBTAFIZrCZNA.  253 


•o  i  tu  trudno  pojąć,  dla  czego  metafizyka  z  konieczności  w  swych 
ImJamacli  ma  byó  bardziej  hipotetyczną.  aniż(»]i  W8zyf?tkic  innr  nauki, 
a  szczególniej  przyrodnicze,  oparte  na  inctafizyczneiu  jUZY  pu.szezeuin, 
a  zoteni.  we(iła^  V*olki'lta,  na  hipotez It  ,  (»  rzeoz\'^visfi'm  istni^Miiu  świa- 
ta /Ań\Ao\\vgo.  .Tł'żt'li  ostateczne  [M)(lsta\vv  iiaiik  spceyahiyeh  co  do 
<'Vtu  prziMlmiotowego  w  ogóle,  wi^e  i  co  do  ieh  .^Z(  z<"ir<'»łi>vvego  |)rzed. 
miotu  hadania,  łączą  si^  jakiiaj.ściślej  z  |)ewuemi  przypuszezenianii 
lii' tatizjeznemi,  —  na  co  Volkelt  w  zupełności  się  zgadza,  —  to  jakim- 
sjiosobcm  nauki  te  mogą  być  mniej  hipotetyoznemi  od  samej  me- 
T.ilizyki?  W  poglądzie  Volkclta  widzimy  tedy  wyrainy  zwrot  nowo- 
kautyzmu  ku  metafizyce:  ale  i  tu  jeszcze  zgóry  powzięte  uprzedzenia 
wstrzymują  myśliciela  od  konsekwentnego  zrównania  metafizyki  z  in- 
nemi  naukami,  z  ogólnym  stanem  wiedzy  ludzkiej  (zob.  §  5,3,  przy- 
piseki. 

Tu  wspomnieć  należy  o  poglądzie  Wundta  na  idealne  uzupełnię- 

nie  empirycznej  wiedzy  i  o  jego  nauce  o  transeendentalnyeli  ideach 
rozumu,  w  przeciwstaw^ieniu  do  pojęć  rozsądku,  pozostających  w  zakrę- 
ci' ukttiw.  Uwagi  krytyczne  co  do  tej  nauki  Wundta  poczynih.śniy 
jni  wyżej  przy  rozbiorze  istoty  idej,  str.  181  i  nast. 

Ed.  H  \rtm\x\  zbliża  sit^  r«')wuież  po  cztjsei  do  nowokantystów^ 
lo wodząc  bezwzgli^ducj  przeciwstawnośei  pomiędzy  pięknemy  więc  wy- 
woranu  ideainemi  lunyslu,  i  prawdą,  Ale  on  sam  nie  nadaje  zbyt 
wielkiej  wagi  tej  parodoksalnej  przeciwstawnośei.  Bardziej  charakte- 
ry^tycznem  dla  jego  poglądu  jest  zaliczenie  nauki  do  Uuzjff  umysłu 
łndzkiego,  choć  trudno  pojąć  na  jakiej  zasadzie  w  takim  razie  dowo- 
"Izi  prawdy  i  naukowości  swojej  filozofii. 

Wśró<i  współczesnych  niemieckich  nowokantysłów,  z  najwit^kszą 
tonsekweneya.  traktuje  kwestyą  twórczości  metafizycznej  A.-  Riehl. 
Przyznając  naukowe  znaczenie  wyłącznie  wiedzy  empiryezn<  j,  o|)ai  t«j 
na  metodologiezityi  h  zasadach  współczi'Siie«i[o  przyrodoznawstwa,  i  wi- 
Iząc,  wraz  z  Laiigri-n,  w  metafizyce  jcilyiiir  wytwory  ])<Kiiiii< M owyeh 
l:iżności  umysłu.  Kidil  zupehiie  sliis/nic  dowodzi  /.  tr^^o  -taiinwiska, 
s|)ekulat  va  liluzoticzna  jest  w  o;i mu  ie  rzeczy  łylki*  inetueui  zt^spo- 
i  iiiem  poezyi  z  nauką,  jakunś  wytworem  dwiiiicowyju,  boz  wszelkiego 
ZLt  la  znaczenia  dla  prawidłowego  rozwoju  życia  umysłowego.  Nie 
IKKJziela  tedy  zdania  Langego  i  wielu  innyt  h  nowokantystów.  że  filo- 
zofia, obok  swych  zadań  krytycznych,  dążyć  winna  do  wydania  syn- 
tetycznego na  świat  poglądu  przy  pomocy  poezyi  myślowej.  Przeci- 
^Tiie,  z  pogardą  i  namiętnością  napada  na  w.szelkie  „lurojone  sysłemata 
JSjstemdichtungen)"  tak  starożytnych  Ureków,  jak  844iolastyków  .4re- 
'luiowiecznych  i  idealistów  po  Kamde.  Według  j«  go  zdania,  nie  ma 
u>  wszystkich  tych  systematach  ani  prawdziw.  j  [.orzyi.  ani  nauki 


Digitized  by  Google 


254 


§  9/2.     TWÓRCZOŚĆ  METAFIZYCZNA. 


prawdziwej.  One  nie  tylko,  źe  nie  przyczyniają  si^  do  zasprjkojema 
pewnych  uprawnionych  potrzeb  ducha  ludzkiego,  lecz  su  juk  nujszko- 
dliwsze  Hla  prawdziwe;;^  posttjpu  nauki.  Zfęodnio  z  tą  bezwzględno- 
ścią mówi  liiclil:  „Kn  tykii  sy steniatów  mctatizyki  ]wwiuna  zedrzeć 
z  iiirli  vvsz(OUi  blask,  zniwiezyć  wrażenie  ♦•stetyczne,  jakie  te  iitwoiy 
puvzvi  myślowej  wywofnją  swoją  jednością  i  zaokrągleniem.  P«AViaua 
ona  wykazfe''  nie^iustiwiiosć  w  szelkicli  nKjtywów  wytwarzania  sj^stema- 
tów,  pozbawionych  charakteru  naukowego." 

Można  si^  ule  zgadzać  z  Kiehlem  co  do  sainej  istoty  filozoti] 
i  metafizyki;  można  bronić  ich  wytworów  s\nitotycznycb  od  zarzutu 
nionaukowości;  ale  \\^znaó  należy,  że  pogląd  j«  ^^<>  jt*st  przynajmim*j 
konsekwentnym.  Fałsz  on  nazywa  fałszem  i  od  mrzonek  metafizy- 
cznych, nie  mających  nic  wspólnego  z  prawdą,  on  si^  nie  i^podzicwa 
dobrych  następstw  dla  ludzkości,  jak  to  czynią  Lango  i  jego  zwolen- 
nłcN'.  Jeżeli  bowiem  metafizyka  nie  doprowadza  nas  do  poglądów  m 
świat,  mają<ych  b^totne  znaczenie  dla  poznania  świata;  co  witHcj,  je- 
ż<'li  nawet  nie  doprowadza  do  poglądów  prawdopodobnych,  nuijuryib 
przyiiajiiini«'j  znaczenie  hi|>otez  naukowych.  lo  jakaż  w  og<'>le  icb 
racva  hyrn  dla  poważnc;L^o  uniyshi?  rrzecież  to  nawet  utwory  sztuki, 
nie  wystcpu  jaj  <  wprost  z  pretcnsyą  df>  prawdy,  h^cz  mają<'e  iia  '  -li; 
zadowolić  podmiotowość  człowieka,  juuszą  jednak  wykazać  prawdojK  - 
dol)iriistwo  swej  tn-ści.  jeżeli  uie  majii  zasługiwać  na  zarzut,  że 
czezcmi  utapiami  )•   Jakżesz  można  przyznawać  jakąśkoiwiek 

poważna^  doniosło.4ć  wytworom  myślow  ej  wyobraźni,  nie  czyniącym  za- 
tlość  nawet  tym  skromnym  wymaganiomi'  Skeptycyzm  odnośui»' 
zasadniczych  ideałów  umysłu  (§  8,3),  doprowadza  konsekwentnie  <li) 
ich  lekceważenia  i  potępienia.  Chęć  zaś  pogodzenia  takiego  skeptyty- 
zmu  z  wiarą  w  istotną  doniosłość  ])odmiotowych  utopij  dla  prawidło- 
wego rozwoju  umysłu,  jest  objawem  ra/ 1  j  sprzeczności  z  wymaga- 
niami tak  logiki,  juk  estetyki,  Biehl  słusznie  wyst<^i)uje  pi-zeciwko 
takiej  si)rzeczności. 

Wc  Fraucyi  już,  znana  ])Oj)rzcdniczka  C<)mto*a,  Zofia  GhiiiiAiN 
t^f  IJ^^I  .  nazywa  systemata  tilozołiczno  „romansami  myślicieli."  Pr/y 
tern  jf  '!iiak  wyznaje,  że  i  najściślejsze  nauki,  nie  wyłączając  matema- 
tyki, narowili  z  poczyą  i  sztukami  pieknemi.  natchnienie  zostały  i<n!t 
(''t(''  inspirees  przez  [luczucie  porz;i(!ku  i  proporcyi,  w  ogóle  harmonii. 
kt('>re  stanowi  zasadnicze  prawo  działalności  lunysłowej  człowieka.  Tf> 
też  powyższemu  zdaniu  można  przeciwstawić  wyraż<  ińe  naszego  zna- 
komitego uczonego,  Ji;nazEjA  ŚxiADECKiEao,  który  długo  przedteia 
luówił  o  |,romansach  doświadczenia.'^    Wspominamy  o  tern  niżej. 

Następnie  E.  Yacjukrot  przytu<-za  zdanie,  często  słyszeć  się  da- 
jące, że  metafizycy  są  poetami,  którzy    1^  minęli  ze  s wojem  powoła- 


^  TWÓRCZOŚĆ  METAFIZYCZNA. 


255 


niem  les  inł''tiii)hysicieiis  soiit  des  poetes,  ^ui  ont  iniiu^iu'^  itnir  voca- 
liou};  ale  sam  zbija  to  zdanie. 

sposiłb  wielce  paradoksalny  wygłosił  £rxest  Renan  t-ez^,  źe 
niaiematyka,  logika  i  motafizyka,  są  uaiikami  nie  mająeemi  bezwzglę- 
fioie  żadnej  styczności  z  faktami  i  daną  rzi^czywistością.  8ą  to  nauki 
absolutu,  ideału,  przenoszące  nas  w  świat,  który  nie  ma  ani  początku, 
ani  końca,  ani  racyi  bytu  (nn  mondc  qui  na  ni  commcncomcnt,  ni  iin, 
ni  ralson  d'exister).  Nie  zaprzecza  on  doniosłości  tycli  nauk,  majiicych 
za  przedmiot  wieczność  (l'etemel  ł;  ale  domaga  si^,  aby  jc  ściśle  wy- 
łączono z  zakresu  wszelkiej  rzeezy^^^stośei. 

Najwyraźniej  wśród  wspi >li  zesnycli  irancuzkich  mv>śli(  i('li  ])rzybi- 
<'zyl  się  Th.  Ribot  do  teuryi  Langegu  o  twórczości  lUHtaii/.yrzucj. 
\V spoijiiiifUśiiiy  o  nim  już  wyżej,  prz^-laczn jąc  trafne  zdania  jego 
o  dogmatyzmie  nauk  specyalnycli  zob.  str.  183  i  nasi. j.  Pomimo  atoli 
iuiiania  tego  dogmatyzmu,  Ribot  dowodzi,  że  nauki  specyahio  obej- 
mują wszelkie  możliwe  przedmioty  wiedzy  naukowej  :  filozotia  natomiast 
nie  jest  ni. /j-ui  więcej  rien  de  plus)  jak  metajizt/Icą^  t.  j.  spekulacyą 
umysłu  ludzkiego  nad  pierwszemi  przyczynami  i  ostateczuemi  celami 
wszechrzeczy.  Spekulacyą  taka  nie  ma  naturalnie  cecji  nauki.  Poglądy 
metafizyczne,  więc  i  w  ogóle  filozoficzni  %  nie  mogą  być,  według  Ri- 
bota,  naukowo  udowodnione,  i  mają  nadto  charakter  subjekt\'\vu\ , 
podczas  gdy  nauka  jest  przedmiotową.  Poglądy  te  są  w  i«toeie  obja- 
wami „poezyi.  nudnej  i  złej,  według  zdania  jcdnycli,  wzniosłej,  pott^- 
żnej,  prawdziwie  l)Oskiej,  według  zdama  innydi  >  poesie  ennnyeu.sc  et 
ifial  ócTite  ])our  les  uns.  ólevćo,  puissante,  vraiment  di^^nc  ])r(ur  les 
aatres  Kózmia  poinlt^.lzy  mctatizyką  i  '/wvkl:i  poezyą  polega  jedy- 
nie na  tern.  że  ineializyka  posiłkuje  sie^  nie  oiirazami  rzeczy,  wyobra- 
żeniami, lecz  oderwanemi  ideami  i  przy  pomocy  ich  syntetycznego 
zjednoczenia  usiłuje  odtworzyć  świat  rzeczywisty. 

Ribot  zgadza  się  z  Langem  i  pod  tym  wzglądem,  że  uznaje  wy- 
soką doniosłość  twórczości  metafizycznej  dla  życia  luny.słowego  czło- 
wieka. „Prawdziwa  szlachetność  lunysłu  ludzkiego,  mówi  on,  polega 
me  tyle  na  w^nikach^  Ue  na  celach  jego  dążności  i  na  energii  w  ich 
urzeczywistnieniu...**  „T)oświadczenie  znaczy  wiele,  lecz  ono  nie  jest 
wszystkiem.**  „Któż  to  zresztą  zdoła  udowodnić,  że  fakty  mają  wię- 
kszą doniosłość,  aniżeli  idee,  odkrycia  wit-kszą.  aniżeli  badania?  Dą- 
żność tilozofii  do  zgł«'l)icuia  niepoznawaln<  i  istoty  świata,  ożywia  zdcd- 
nośei  lunysłuwc  «  /Juwicka,  wznosi  go  p<^  nad  ( iasnv  dogmatyzm,  wy- 
kaztiiae  te  wvższe  mistyczne  czvnnikł,  kt»'>re  ze  w>z\s(kic]i  stron  uta- 
(zają  naukt^.    A  i)i'zez  to  tilozolia  okazuje  nauee  wielkie  usługi/* 

W  dalszym  atoli  rozwoju  sw\^  h  pogląd 'tw  w  tym  względzie 
Ribot  iirzyłącza  się  bardziej  do  Uomtc'a,  niż  do  Kauta.  więc  rozeliodzi 


Digitized  by  Google 


256 


§  9,2.     TWÓRCZOŚĆ  METAFIZYCZNA 


si^  też  z  Langem.  Wraz  z  Comtein  zadawala  sitj  on  w  zupełności 
dogmatyzmem  nauk  spccyalnych,  i  nie  mówi  wc-alo  o  kryty cznijm  roz- 
biorze ostatecznych  zasad  wiedzy  naukowej.  Dla  niego  nie  istnieje 
nawet  ta  negacyjna,  przecząca  część  filozof  „naukowej,^  o  której 
wspominają  Lange  i  nowokantyści,  jako  o  koniecznej  krytyi  t  pozna- 
nia. Ślepa  wiara  w  dogmatyczne  świadectwo  naii^nogo  realizmu,  bez 
krytyczn<'go  rozbioru  jego  zasad,  oto  ostateczna  podstawa  ^nauki^^ 
w  przekonaniu  Ribota.  Czemże  jednak  może  być  najwznioślejsza  na- 
wet „poezya  myśluwa,"  oparta  na  takiej  >lnt;inatyezłiej  nauce? 

(Odmianę  tyeli  po^liidow  Ribota  przedstawia  E.  RorTR(U'\.  We- 
dbi^  niego  filo^otia  nie  jest  nauką,  leez  oiijawem  odrcjbnym,  wynika- 
jąeyni  z  połączenia  czyinnk<'>w  naukowych^  religijnych  i  artystycznych. 
Zadanie  i^mission)  fUozoźii  sprowadza  się  do  właściwego  ustosunkowania 
tycii  czynników  składowych  żyda  \nnysłowt^p:n  d  etablir  de  juste> 
rapports  entre  ces  eiementsi.  Nie  objaśnia  nas  jednak  Boutroux  bliżej, 
w  jaki  sposób  filozofia  ma  spełnić  to  zadanie,  nic  będąc  wcale  nauką, 
wiedzą. 

L.  Olle  Lapbunb,  znany  kantysta,  przyłącza  się  w  zasadzie  do 
poglądów  Langego  tylko,  że  broni  „naukowości**  filozofii  i  w  zakresie 
pewnych  badai^  pozytywnych. 

Krytycznie  zapatruj**  si*^  na  to  sprawt;  Alf.  Foi  ii.lkk.  t  )n  j)rzy- 
znaie  doniosłość  czynników  estetycznych  w  liluzotii:  nmwi  nawet 
o  „])róbierzu  est»»t\ i  znein  (criterium  esthetitpn?  i"  i  o  „pit^knoś<  i  lorri- 
cznej  ibeaute  lugitjue  sysieniatow.  Sprowadza  jednak  te  czynniki 
glimiiie  do  jedności,  porządku,  konsckwen(  yi,  proporcyi,  w  ogóle  har- 
monii pouiit^dzy  prawdami.  Tylko  żywszy  udział  uczucia  i  względy 
moralne  nadają  czynnikowi  estetyt  znemu  pewne  znaczenie  samodzielne. 

W  zakresie  polskiej  Hlozołii  napotykamy  szersze  zastosowanie 
nauki  o  twórczości  metafizycznej  i  poezyi  myślowej  w  poglądach  Aj,. 
Tyszyńskieoo  na  rozwój  życia  lunystowego  człowieka,  a  w  szczegól- 
ności na  dzieje  filozofii.  Według  ty(^h  poglądów,  cAła  filozofia  staro- 
żytna należy  do  epoki  młodzieńczej  ludzkości.  Epokę  te  znamienuje 
panowanie  wyobraźni,  fantazyi  nad  pozostałemi  objawami  życia  luny- 
slowł-iro.  Na  za.saflzi(»  Tyszyński  usiłuje  wykazać,  że  poglądy  filo- 
zoHt  ziie  <Jrek<')W,  nie  wyiąi jąc  systeiii;it  ii  Arystote|e<?n.  są  \\  \  nikit  ia 
raczej  wyobiaźni,  aniżeli  zdiuw*'go  sajlu  "  i/.'-ez.u  li.  ł^odobnit^ż  i  no- 
wa tilozofia,  aż  j)0  ebwile  obeeną.  poniinif)  pewnyeh  tendeiicyj  ])rakty- 
cznych,  oparty<  li  na  ^prostocie  w  sądzeniu"  i  rozwadze,  nie  wyzwoliła 
się  jeszcze  należycie  z  pod  wpływu  dążności  młodzieńczych  i  wskutek 
tł  go  ma  również  przeważnie  <  harakt(»r  poezyi  myślow(j.  zadawalającej 
się  i*ozlicznemi  urojeniami  metafizy<*zn<'nii.  zamiast  kierować  się 
w  swych  poglądacli  zyodą  fmfssechną.   Tak  tedy  Tyszyński  wvaz 


§  9,2.     TWÓRCZOŚĆ  METAFIZYCZNA. 


267 


r  Biboteiii,  różni  się  od  Langego  toin,  źe  zadania  filozofii  nie  widzi 
w  negacyjnej  krytyce  poznania;  natomiast  mv  zf^adza  się  z  Ribotem 
LV  do  Źródła  naszej  wiedzy,  bo  nie  ogranit  za  sit^  świadectwem  „nauki," 
lecz  uznaje  zgod^  powszechną  za  ostateczną  podstawy  wszelkiego 
poznania. 

O  Langego  opiera  się  u  nas  na8tę])nie  i  H.  Gołdbebo,  z  tą  atoli 
róinicą,      rozciąga  na  filozofią  w  ogóle  to,  co  Lange  mówi  jedynie 

0  metafizyce.  Dowodzi  tedy,  że  filozofia  zaspakaja  dążność  syntety- 
czną mnysłn,  że  jest  j^wynikiem  i  tworem  wyobraźni,  a  nie  logicznego 
mydlenia,"  „koncepcyą  poetyczną"  o  r3r8acb  czysto  indywidualnych. 
Do  wszakże  dodaje,  że  syntetyczny  pogląd  filozofii  na  świat  ma 
chftrakter  hipaUtyczny  i  przez  to  „wyprzedza  umiejętne  uzasadnienie.* 

filozofii,  mówi.  hipoteza  jest  wszystkiem."  W  jaki  sposób  atoli 
filozofia  ma  być  takim  iiipotctyczłiyiii  poglądem  na  świat,  nie  będąc 
aiii  wyiiikipiu,  ani  tworem  logiczni  go  myślenia,  trudno  pojąć.  Czyż 
może  iiitiiieć  hipoteza  wyłącznie  jako  wytwór  wyobraźni,  bez  logiczne- 
m\*ślenia  ?  Czy  w  hipotezach,  mających  jakiekolwiek  znaczenie, 
^^Tobraźnia  nie  odgrywa  tylko  rob  pomocniczej?  Czy  wyobraźnia 
V  hipotezie  nie  musi  sią  poddać  logicznej  argumentacyi  na  podstawie 
flankowych  danych? 

Tym  dodatkiem  do  nauki  Langego  o  twórczości  myślowej,  Gold-* 
berg  wyprzedził  przedstawiony  powyżej  pogląd  Yolkelta  (zob.  str.  252). 
Ale  Yolkelt,  nadając  metafizyce  charakter  hipotetyczny,  uznawał  kon- 
sekirentnie  zarazem  i  jej  doniosłość  naukmoą*  Bo  w  samej  rzeczy, 
hipoteza  albo  nie  jest  wcale  hipotezą,  albo  ma  charakter  naukowy 

1  jest  tworem  nie  tylko  wyobraźni,  lecz  i  logicznego  myślenia.  Hipo- 
teza nienaukowa  jest  prostą  mrzonką,  wymysłem  samowolnym,  bez 
wszelkiej  w  ogóle  dla  umysłu  doniosłości,  nie  zdolnym  żadną  miarą 
^wyprzedzić  umiejętne  uzasadnienie.'* 

Wszystkie  powyższe  odmiany  i)ierwotnei  nauki  Langego  o  twór- 
'zości  metafizycznej  nit?  osłabiają  zarzutów,  jakieśmy  przeciwko  tej 
nauce  powyżej  wypowiedzieli  (§  9,i  i.  Pewnego  postępu  dopatrzeć  się 
można  jedynie  w  wyłożonym  poglądzie  Yolkulta,  dowodzącego,  że 
ntetafizyka  nie  doprowadza  bynajmniej  do  mrzonek,  lecz  do  hipotez, 
mających  znaczenie  naukowe.  Od  tego  zaś  poglądu  do  zup(^lnego 
zrównania  tak  metafizyki,  jak  w  ogóle  filozofii,  ze  wszystkiemi  innemi 
naukami  doprowadza  bezpośrednio  logiczna  konsekwencya  Przekona 
tias  o  tern  ostatecznie  dalszy  rozbiór  kwestyi  o  stosunku  twórczości 
w  ogóle,  a  w  szcz*  gtjhiości  ideałów  umysłu  ludzkiego  do  prawdy. 


SlnifA,  Wst^p  do  filozofii. 


Digitized  by  Google 


258 


§  9,2.    TWÓRCZOŚĆ  META7IZT0ZNA* 


Literatura  współezesna  o  twórezości  metaflzyoziMd*  Powri- 

8Z0  poglądj  wymienieni  filozofowie  wyio^li  w  oastępąjącjeli  piUAchr 

H.  Vaihinoer  w  pizywiedzionjrch  wjiąj  (str.  65  i  251)  pracat^h.  Owo  zduie, 
charaktoryzuj;v'<'  pogląd  nowokantyanu  w  U^j  kwostyi,  mieści  si*t  w  książce:  Hartnuum, 
T)iUiri)>'j  i  Lany>\  str.  ()<5  i  bmiii  w  oryginale-  „Der  o«;]>te  Kriticismiis  giht  keine  p(v 
8itivt'.  d«!tinitive  Ent?rh<  idnnir.  ttn  fłio  sich  dor  ^Tensch  Imltra  kann;  er  zerstOrt  nar; 
don  Wiodoraullifiu  liKrihussi  ot  tlcr  Iltliik  im  Standpunkt*'  lifs  Idoals." 

H.  MiiN.HiKKiiŁBO,  Der  Ursjii  itiKi  (Jrr  Sitflirhkdt  str.  7  i  nast. 

.1.  lifLF,  Wisscitschaft  flr-s  WdtyaUinkttus  und  det-  Gcdankenwelł  1888. 

J.  VoLKKLT  we  wspomnianych  (str.  19  i  65)  pracach.  Zob.  szczególniej  jego; 
}yHtQt  (h>  fihzo/ii  str.  68  i  nast,  74  i  nast.  Tu  należj  talcźe  jego  mowa:  U^fer  Se 
MoglkhMt  dfr  Melaphifttk  1884. 

Co  do  WcNDTA  podaliśmy  wystarcsąjące  wyjaśnienia  wyżej  str.  82,  107,  118 

i  nast. 

£o.  V.  Harto  ANN,  FhUosophic  des  UnbeiowaUn  1869,  str.  584  i  nast  Zob.  też. 

coMuy  o  nim  powiedzieli  wyżej,  str.  ii^K). 

A.  RiKHL  we  wspomnianyi-b  (-tr.  Kjj  pr  ii  ach,  a  mianowicie  w  dziele:  Kriftf^jzm 
lHuzi>Ji('Zny,  T.  II,  c/,.  2-^a:  'ieorya  nauki  i  im  tafizykn,  rozdz.  1— zy:  Filozoria  jaka  pro- 
blemat, i  ri)Z<lz.  <ł-ty:  Metafizyczna  i  naukowa  budowa  systematów.  Zob.  szczególniej 
atr.  H7  i  uiUłt. 

Wdród  niemieckich  autorów  godzien  nwagi  i  berlińslci  astronom  W.  Fóbstkb, 
który  w  rozprawie:  Wahrfuit  und  Wahnthm^lkihkeit  1876,  dowodzi,  że  pienrotna 
przyczyna  rucba,  jak  w  ogóle  btota  wszechbytu,  posostąją  niepojęte  dla  dtowieka;  go- 
rą«^e  zaii  pragnienie  ich  przybliżonego  zrosomienia  zaspokojone  być  może  jedynie  piws 

SoPHiK  <  Jekmain',  CouHHh-mtiom  genernlfH  surlćUit  des  .vt  /V//(  c.<  et  drs  ktfres  ls>3. 
Trai-a  poMiiiertna.  O  autor(«>  i  jej  po«^Ij\dach  zob.:  £.  UrHRiNu.  Ktńtische  Ctrscło  h:' 
dn-  Philosnphit'.  4-te  wyd.  ls{)4,  str.  52:{  i  nast,  szczególniej  zaś  Pawuckueoo:  Siudjftk 
nad  ])uz!/ti/ivizmem  l.SH<),  str.  128—157. 

E.  Vacuerot,  La  mi'łaphiffdqm  H  la  scinwe  1858,  wyd.  2-<»ie  1882.  T.  I.  6. 

1*1.  llBKAN,  Dialcgttes  d  fragmeida  phdmophinties  1876.   Str.  175;   ,Xe  uiuM 
pas  qu'il  n*y  aitdes  seiences  do  T^temel;  mais  mettons  les  bien  nettement  hors  de  toat»- 
rralit*'.*  Na  uwagę  zasługuje  tu  też  li^t  Bbbthsłota  do  Renana,  samiesaciony-  w  tejże'' 
kfliążco  .«tr.  V.\^  i  nn^^t.  p.  t.  Tai  science  idśde  et  la  science  poeithfe,  w  ktdiyra  znakoni- 
t\  rłu  iiiik  broni  ^naiiki  idoalnej",  ale  przyznąjo,  że  ma  ona  przeważnie  charakter  nidT«^ 
widualny  i  hipotetyczny.  | 

Tu.  IJiitoT  w<>  Wsff^pie  do  wspomnianego  wyżej  (str.  l:i;{)  dzieła:  }yspółczfii»fi 
jisipliol^f/in  (ui(/nlska.    Mówi  tu   Hibot  między  innomi:    ^Si  vous  n^-te-*  point  lun  de, 
ces  eripnt>  ^^ros^^ier-  ijiii  ne  con<.uiv(.'nt  rien  au  delii  de  la  plus  vulgaiic  r-  alite.  si  voas 
chertliez  'iucbiuc  cho^c  sous  les  taits  ou  au  dcdii  d(;s  faits,  vous  entrez  daus  im  uiiMide] 
ideał.**...  i,r>e  la  ees  eonstnictiotts  phłla^ophi(|ues  (pii  reraoBiblent  ii  de  giwoda  po^inuB.] 
De  1^  Tient  {|tt'&  lordinaire  ta  metaphisycpie  et  la  hante  poćsie  se  touchent,  ae  conlbii* 
dent  quel<inefoi9,  comme  dans  le  Paiadis  de  Dante.*...  ^Les  m^taphisidens  soal  doi' 
poutes  qui  ont  pour  but  de  reconstituer  la  synth^se  du  roonde.*...  Z  dmgi^  steosny  Wf* 
znaje  lUliot:    „T.a  m^taphysifjuc  ot  un  dćpót  de  veritćs  en  dehors  et  au  de?Mi>  de  tou* 
te-s  dt'itionstration.  parce  r)u"elIos  sont  Ic  fondemont  de  tout€  dćnjonstration."  Wszystkie 
te  1  ch  irnkterystyczne.  jako  też  pn;yto 'Zone  wyżej  str.  255,  OrTioROwicz  w  swym 

pnŁckładzie  znowu  opuścił.    Zob.  upi-^tą  uwnut;  w  tym  wyelędzii-  wy/cj  ua  <tr.  134. 

K.  l?ouittuux,  Wtó  Wnt^ie  do  iram.-uzkiego  pi-zckladu  FUozo/ii  Greków  Ed.  iSoU** 
la  1877. 


§  9,2.    TWÓRCZOŚĆ  HBTAFIZrCZNA 


259 


OuA^LAPBUiiS  we  wspomnianej  na  str.  19  prac^.  szczególniej  nndz.  1,  2,  3  i  11. 

A.  FouiLŁiB  w  pisytocnmej  wjrżej  (str.  107)  pracy:  Fttysstoie  metafizyki.  Cz.  f, 
fuSńń  6-ty:  Metafi^rlca  i  poeaya  ideału.  Str.  82  i  nast:  po^ie  est  llbre  dans 
"OD  fond  et  lióo  dans  sa  fornie;  la  m^taphysiqup  mt  Jibro  dana  aa  formo.  Vu'v  Atms  son 
fond.*...  .,Aii  Yww  d  etre  une  fi<  tion,  rid«''al  doit  ctre  un  prolongonient  et  iin  si'lM''Vł'niont 
du  il  doit  ^tre  un  aspoct  sup»'rifMir  de  la  n-alit/*  inrMno."...  ^Lo  criteriani  estlii'ti(|iH' 
Da  dt-  valcur  <|u Cn  tant  qu'il  sc  raiu':ue  nu  i  riti  rhtm  loHłpH'  ot  dynatniąuo,  dont  il 
u'tót  tju  une  fonnc  plus  int»itive  ot  on  ((UoIiiik-  «nt  plu^  >;fiitiiiit'iital»'.'* 

W  naszej  literatur/*^  rozwinął  Au  i  yhzy.ński  |>rzt'd»tawiony  pojjląd  w  s\\y«  h  Zn- 
mAkI  krytyki  powuaAn^,  T.  I,  165  t  naaŁ:  ^Wetntazyay  mówi,  która  zaraz  z  ząt- 
Idem  oknsn  W3rdala  była  mitologię,  epopojt;,  bistoiyt;,  wydała  teź  z  icolei  i  nową  ^^ałąź 
myślmia,  której  zadaniem  było:  badanie  ittoty  rzeczy**  Zob.  też  co  o  Ty(«yń»kini  po< 
ilednano  wyiej  str.  28. 

H.  OoLDBERo  we  wspomnianej  na  str.  34  rozprawie:   Filozofia  i  wiedza. 

Do  nauki  o  poety cznjiii  charakterze  nietałizyki  przyłącza  kio  u  na^  p<)cz«\^«  i  i  Fr. 
KRLPis.-iKr.  «^ho«-  i'M'  o  ile  wiem,  nio  rnzwija  szerzej.  W  jogo  rozprawie  p.  t.  Logika 
i  Metafizyka  (Atonouni  ls71).  T.  III,  iiUił  i  nast.)  napotykamy  na  str.  nastt.-pująoi' 
Manie:  ,Metatizyka  je^st  pokrewną  poezyi  i  ztąd  czytanie  jej  utworów...  niożo  służyć 
a  roziywkę  i  wytchnienie,  podolmie  jak  odczytanie  jakiego  utworu  .SchilUTa  lub  Mi- 
•iiewióa.* 

ów  dnalizm  Kanta  i  Langego,  o  którym  mówiliśmy  wyżej  (str.  251),  odzywa 
stp  lównieś,  ehoctai  bez  świadomości  swego  źródła  historycznego,  w  Ochorowiczu, 
gdy  itiedty  i  prawdom  doświadczenia  praeciwistawia  «święte  prawo  wiary  do  ogrzewa* 
Dia  eerc  ludzkich  id4'alną  miłośdą.**   Zob.  co  o  niiu  powiedziano  na  str.  31  i  oaAt. 

W.  iirB«:zY.v8Ki  w  w.spomnianej  na  str.  154  rozprawie  mówi  str.  37  ,o  wznio> 
-łrch  polotach  nf^uci;\  momlnogo  we  filozoficzno j  poozyi." 

Przypomnijmy  tu  przywiedzione  wyżej  (str.  o^'*  (i/i\v;i<  znr>  zdanio  Z.  <i,\HHVKr.- 
sKiRG".  klon  )>ez  wszclkiogi)  dowodu  twierdzi,  że  w  pi-zy.->zlu>«  i  tilozotiu  l)odzie  jedynił' 
luetatizyką,  a  dawua  filozoha.  jako  nauka  ogólna,  „przeobrazi  sii,'  w  iizłi(kę*". 

W  związlcu  z  tą  Icwcstyą  u  poezyi  myślowej,  niech  mi  wolno  liędzie  choć  w  kilku 
łowach  wystąpić  tu  z  obroną  mej  Syntezy  dwóch  iwiatów  1876,  której  niektórzy  kryty- 
cy, bes  wuteUciej  zasady,  zaizucali,  źe  jest  wynikiem  dowolnego  Mpomię-tzania*"  poezyi 
tfiozofią.  Obrona  ta  jeat  tern  konieczniejszą,  źe  pomimo  należytego  wyja.śnicnia  tej 
!<pniwy  z  stnmy  (zob.  artykuł:  Filozofia  nyntdyczna  i  jej  krytycy.  Wiok.  1870 
1.S5  i  na.st.).  owo  l)łędne  pojłjcio  mej  filozofii  przeniesiono  nawet  do  historył  literatu' 
'  ^'lĄ-ni  to  np.  L.  Sowiński  w  Rysie  dzięótc  literatury  polakitj  podług  notał  Al. 
/.DjLXOWirz.\,  T.  V.  ISTS,  <rr.  i»8  i  nast. 

Nieporo/umii-iiia.  o  których  wspomniałołu,  mam,  zdaje  >ię,  głównie  do  zawdzięczo- 
rum  H.  GoLDBKRGOwi,  na  którego  Sowiński  się  powołuj(\  a  który  w  ocenie  Syntezy 
•AtsneoBi  1876,  T.  II,  248  i  nast.)  zarzucał  mi  .rozmyślne  pomi^^iszanie*  filozofii  z  poe- 
zrą.  Goldbeig  dowodzi,  str.  263,  źe  według  mego  poglądu,  .filozofia  i  poezya,  dziś 
wslmtek  rozdziała  między  głową  a  sercem  rozerwane,  powinny  się  na  nowo  połątsyć,* 
i4an  się  wylcazać.  do  jakicli  to  zgubnych  nastopstw  takie  pomięszanie  doprowadzić  mu- 
4  Z  niego  wynika  mistycyzm,  ograniczcie  myśli  na  tzecz  uczucia  i  t.  p.  Ztąd  każdy 
'zytelnik  tej  oeeny,  vma.  z  Sowińskim,  musiał  przyjść  do  przekonania,  jakobym  nio  roz- 
n>rniał  woalo  zasadniczo  filozofii  od  poezyi,  i  doninp^ł  <'u\  ;\iiy  na  przyszło.ść  tilozotia 
OTekła  .-i*:  swych  sauiodziehiych  badań  i  zawarła  na  /.a\v>z.-  jaki^  iui-t\'-zny  związek 
/  poezyą.  Tyracza-sem  nic  pwlolłuegu  na  ułysli  wcale  nic  miaicui.  lylko  powieizchowuł' 
j-mteir/y  tanie  przcidmowy  du  mej  książki,  w  połączeniu  z  ohocią  wydobycia  z  niej  konie- 
'3Qufi  materyałn  do 'uwag  krytycznyih,  mogło  wywołać  togo  rodzaju  zarzuty.  Zarzuty 


Digrtized  by  Google 


2G0 


§  9,2,     TWÓiłCZUt^Ó  METAFIZYCZNA. 


tu  tciu  5ią  dziwniojsze.  że  je  wyijlosil  krytyk,  który  wkrótro  potem  l>j-onił  sam  lozy^ 
filozofia  w  ogóle  jest  „koucepryii  poetyczną*.  Co  do  mnie,  pogląd  swój  na  wząjemiłf 
MioUe  stostinek  filoaofii  i  poezyi  wypowiedssiałem  juz  wówczas  jak  nąjwyiainią}  da 
VIII  i  nast  Wjka2awst3r  podział  pracy  między  nauką  krfftyetnąf  rozHoroieą  i  pla 

czną  ticórczoHcią  uczucia,  .filozofią  i  poczyą^  międsy  tjłotcą  i  strctfU^  dodałem:  «Nie 

śl*:  lek* e waży*  te^^o  podziału  pracy!  Mam  go  za  konieczny  waninek  posł^pmJ^ 
ni''wi<>  dalej,  „od  fzasu  do  czasu,  cborlty  tylko  w  piękny  dzień  świąteczny, *"  powinni 
>i<.'  oderwą-'-  od  „pracy  codzienncjo  '/Vł  ia.'*  i  brr  ^ohą  w  cało.ści,  ludźmi,  żyjąrvłni  inW 
wno  jL'łową  jak  i  ser<<'!ii  ht-y.  ii  h  ^/fw  zneg^o  rozdziału,  l  w  tej  my^li  powu-U/.;  it-in 
o  mej  k^ii^/re:  ^Hr/li  l^i/n  fihaojitzna  tv  azacic  8tvir{t^< : in  j.  —  oto  tixść  i  /urMa  i 
szkiiiu."  Czy  wobec  tego  można  mówić  o  „pomił^szauiu"  tilozofii  z  poezyą?  Czy  nj\ 
cielowi  nie  wolno  nadać  swej  myśli  formy  poetycznej,  ahy  ją  uprzystępnić  dla  saarsze; 
koła  czytelników?  Cży  mosi  koniecznie  zawHze  i  WHzędzio,  nawet  ł  w  «dni  świątecnifl«H 
przemawiać  do  ogółu  z  katodiy  profesorskiej  i  posiłkować  się  językiem  pojęć  abeliakeyj- 
nych?  A  gdy  raz  odważy  się  pnemówić  nie  tylko  do  krytycznegro  rozumu,  lecz  zar^z-n 
do  ńercA  i  wyobraźni  <  /\  t<  iników.  czy  się  godzi  przedstawiać  go  jako  wroga  ścbłej  o  i* 
uki  na  kor/yść  poezyiY  i'ocieszyć  *ię  moir'.'  jodynie  łcni,  żo  f^ddberg  znajduje  w  Syi\r 
h'zir  wid''  alegoryj  i  metfltor  „bardzo  pi<  kny(  b."  a  nawet  u.*łt<jpy,  które  „śmiało  porówn'- 
uioża:t  /  iiii-jełlnym  nstępim  /  łwidyusza.'"    Więc  w  kH/,d\ni  razif  „szata -wii- 

tecziia.*-  \\  kiui.i  odziałem  swoju  skromną  luyśl,  uzyskała  ła-<kawe  uznanie  surowego  kr}>j 
tyka.    1  U)  pocieeLal 


3.  Ideały  i  prawda. 


Po  przedstawieniu  głównych  zasad  twórczości  w  ogóle  (§  8)  i  po 
krytycznym  przeglądzie  nauki  o  twórczości  metafizycznej  w  szczegół 
ności  (§  9,1  i  9),  postaramy  się  obecnie  bliżej  ozasadbió  wyloiony 
wyżej  §  9j  pogląd  na  stosunek  twórczości  do  filozofii  i  wyprowi 
ostateczne  wniosld  w  tej  .s|)rawie.   Do  tego  doprowadzi  nas  najlepie 
rozbiór  związku  istniejącego  j)onuędzy  ideałami  umysłu  ludzkiego,  jakc 
<>l>ja\vanu  tw^n-ezo^ci,  i  prawdą^  jako  ostatecznym  celem  wszelkiej 
uki  i  tilozofii. 

Punktriii  siycznym  pomiędzy  iwuRzoóci^,  poezyą  z  jednej  i? tronyi 
a  nauką,  lilozofią  z  drugiej  jest  idea  rzeczyicistości.    Zarówno  nauki 
wraz  z  iiiozolią,  jak  i  twórczość,  wraz  z  poezyą,  mają  za  swój  przt^i 
miot  rzeczi/whtoSr.   Różnica  na  tem  tylko  polega,  źc  rzeczywistość 
ukotiHi  przedstawia  sił^  lunyslowi  w  formie  przedmiotowej,  realnej, 
zależnie  od  osobistych  potrzeb  i  pragnień  uczonego,  myśliciela ; 
wistośó  poetyczna  natomiast  ma  charakter  podmiotowy,  idealny;  artyst 
poeta  bowiem  uwzględnia  tylko  te  strony  rzeczywistości,  które  odp 
wiadają  jego  osobistemu  nastrojowi  i  nadto  przetwarza  on  rz( 
Ktośó  według     <  ^  >  nastroju. 

Pomimo  takiego  podmiotów*  o,,    eharaktem    przetworów  daa€ 
rzeczywistości,  i.  j.  ideałów,  i)rzcd.stawiają  sitj  oue  luiiysiowi,  jak  tj 


§  9»8.    IDEAJfcT  I  PBAWDA.  261 

*   wykazano  wyżej  -ię  8,2  >.  rówmeź  jako  rzeczywistość,  wprawdzie  nie, 

[  jako  bezpośrednio  dana.  ale  jako  oczekiwana  w  przyszłości.  Prawdzi- 
wy artysta,  poeta  wierzy  w  swoje  ideały,  t,  j.  przekonany  jest.  o  ich 
prmvdzie,  i  dla  tego  właśnie  przed.stawia  w  swych  dziełach  w  sj)osół) 

;  poglądowy  możność  ich  iu'zeczywistnienia.  Iiuirzej  rausiałł)y  sam  jc 
liznąć  za  utopie.  UrzeczyM  istnionem  zaś  może  być  tylko  to,  co  ma 
aiezachwianą  po<:lstaw^  w  danej  rzeczywistości.   Jak  dla  astronoma 

l  jest  prawdą  niewątpliwą,  źe  wschód  słońca  nastąpi  jutro  o  ściśle  OKna- 
czonej  minacie;  jak  fizyk  z  danych  przyczyn  przewiduje  w  sposób 
•uewftpliwy  odpowiednie  doitki;  tak  UA  poeto.  »  wraz  z  nim  i  ludz- 
kość  cala  wierzą  w  prawdy  ideałów,  wypływających  z  natury  umysłu 

1  w  ich  przyszłe  «i]rzeczywi8tnieme.  Bez  tej  wiary,  ludzkość  nio  dą- 
tyh  by  wcale  do  urzeczywistauenia  swych  ideałów,  nie  pracowałaby 
w  pocie  czoła  nad  zbliżeniem  się  do  nich,  nie  dawałaby  na  każdym 
kroku  (iowodć>w  niewyczerpanej  energii  i  heroizmu  w  walce  z  prze- 
szkodami, uapotykanemi  w  tej  dążności. 

Pojedynczy  człowiek  może  niekiedy,  wskutek  osobistycłi  zawo- 
dów, utracić  te.  wiart^,  wyrzec  się  ideałów;  nie  brak  naw(^t  artystów, 
poetów,  którzy  zamiast  podniecać  święty  ogień,  gorejący  w  scrcat;h 
ludzkich, — co  jest  ich  obowiązkiem, — gaszą  go  błotem  cynizmu.  Są  to 
jednak  tylko  jednostki  chorobliwe,  zwyrodniałe,  wykolejone,  opłacajj\ce 
nadto  zazwyczaj  swoją  sprzeczność  ze  zdrową  naturą  ducha  ludzkiego 
wewnętrznym  rozstrojem  i  powolną  śmiercią,  często  nawet  samobój- 
stwem. Ludzkość  zaś,  jako  ci^ość,  w  powszechnym  swym  rozwoju, 
nie  wyrzekła  się  nigdy  swych  ideałów,  miała  zawsze  na  oku  zaspoko- 
jenie swego  poczucia  estetycznego  zgody,  harmonii,  [lit^kua,  swej  mi- 
łości prawdy  i  dobra  i  ^vierzyła  zawsze  w  ostateczne  m*zeczy\vistnienie 
tych  idealnych  dążności  hi^dż  tu  na  ziemi,  bądź  w  życiu  ])rzyszlt m. 

Bezwz^lt^dna  negacya  jest  na  tem  ]iolu  równie  niemożliwa  dla 
umysłu  zdrowego,  jak  bezwzględne  wątpienie  w  zakresit*  inyślenia 
5,1. -2 Jak  w  samej  czynności  myślenia,  "więc  i  wątpienia,  napoty- 
kamy dane,  doprowadzające  nas  do  pewnych  prawd  niewątpUwych; 
tak  też  człowiek  samem  życiem  swojom  świadczy  o  działających 
w  nim  ideałach;  on  żyje  nimi,  działa  jedynie  w  ich  imieniu.  Zaprze- 
czenie ideałów  równa  się  tedy  zaprzeczeniu  życia,  wstrzymuje  gwałto- 
wnie tętno  serca  ludzkiego,  pociąga  za  sobą  śmierć.  Dla  tego  to  na- 
wet pesymizm,  nazywający  zasadnicze  ideały  umysłu  ludzkiego  iluzya- 
mi  (Ed.  Habtmann),  nie  może  się  jednak  wyrzec  wiary,  źe  kiedyś  na- 
stąpi stan  lepszy  od  dzisiejszcr;(»,  że  kiedyś  urzeczywistnionym  będzie 
ifieał,  choć  negacyjny,  powrotu  ludzkości  do  piei^w^otncj  nirwany. 

Ta  wiara  w  irh  aly  i  w  icli  urzecz^^^yistnienic  łączy  się  tak  ściśle 

2  naturą  umysłu  ludzkiego,  wypływa  tak  głęboko  z  jego  źródeł  życio- 


Digitized  by  Google 


262  §  9,3.    IDEAŁY  I  FBAWJ>A. 

wycłi,  zo  wobec  bezpośrednio  danej  rzeczywistości,  rozchodzącej 
raźąco  z  wymogami  doskonałości,  człowiek  nie  tylko  w  sztuce  a 
i  w  zakresie  poznawczym,  w  zakresie  poj^  i  poglądów  mniej  lab  wi 
cej  naukowych  wytwarza  sobie  świat  wyższy,  nadzmysłowy,  traozoeii- 
dentalny,  czyniący  zadość  jego  ideałom.  A  źe  logiczność  niedopnazcza 
istotnej  sprzeczności  w  ogólnym  na  świat  poglądzie,  przeto  wy  łącza  ji^ 
i  pomiędzy  temi  dwoma  światami,  realnym  i  idealnym,  i  przedstawia 
ostatni  zazwyczaj  jako  niewidzialną,  wewnętrzną  istotę,  występująca 
sto]>mowo  na  jaw  w  świecie  widzialnym  i  dotykalnym.  Wszelki  po- 
gląd idealny  na  rzeczywisto^^ó  ma  ^wój  ]>ocz%tek  w  iwurczości  umysłu, 
wydające  j  taki  świat  w\ższy,  trauscriuleiitalny,  jako  uzupełnienie  da- 
nego świata  zmysłowego   zoh.  str.  172  i  iiast.).  • 

Sztuka  i  religia,  jak  to  widzieliśmy-  wyżej  (§  8^  opierają  się  z  isto- 
ty 8woj(>j  na  tym  idealizmie ;  są  one  bezpośredniemi  objawami  wiary 
nmysłu  ludzkiego  w  ideały,  oraz  twórczości,  spowodowanej  przez  tę 
wiarą.  Dla  nas  jednak  obecnie  ważną  jest  kwestya:  czy  i  yiloM^ 
z  natury  swojej  łączy  sią  z  tym  idealizmem  i  czy  idealizm  ten  mcśe 
przybrać  charakter  prawdy  natikou^ejf 

Przedewszystkiem  wyznać  należy,  że  jeśli  nie  wszelka  filozofia,  to 
w  każdym  razie  filozofia  idealisŁi/czna  jest  jak  najwyraźniej  objawem 
twórczości,  zbliża  się  bowiem  treścią  swoją  jak  najl)ardzicj  do  pocayi 
i  religii.  Uznanit*  prawdy  najwyższych  ideałów  umysłu  ludzkiego 
i  twierdzenie,  że  są  one  urzeczywistnione  w  świecie  transcendentalnym, 
stanowiącym  istotę  świata  zmysłowej^o, -~  je^t  zasadą  wszelkiego  ide- 
alizmu filozoficznego,  podobnie  jak  wszelkiej  poezyi  i  religii.  Pragnie- 
nia serca  ludzkiego,  jego  t^knotę  i  wiarę  idealizm  filozoficzny  uprzed- 
miotowią i  wciela  jo  w  swój  pogląd  na  świat  na  równi  z  uprzedmio- 
towanemi  wi^ażeniami  zmysłowemi.  Różnica  pomiądzy  taką  filozofia 
a  poezyą  i  religią  nie  polega  na  ireaci^  lecz  wyłącznie  na  sposobie 
przedstawienia  i  udowadnienia  jednej  i  tej  samej  treści. 

Powyższe  zdanie  o  czynnikach  podmiotowej  twórczości,  wchodzą- 
( ych  w  skłśd  filozofii  idealistycznej,  nie  usprawiedliwia  jednak  bynaj- 
mniej twierdzenia,  że  wszelka  fibzofia  lub  metafizyka  jest  poezyą  my- 
ślową, a  nic  naukji  >5  9.i  Bo  najprzód,  filozofia  idealistyczna  nie  jest 
jt'dy]ia  filozofią :  ohok  niej  istnieją  imie  szkoły  tilDzoficznc,  więc  z  niej 
nie  nióżiia  w  N  jjrowadzaó  wnioskou  co  do  istoty  tilozoiii  w  op^óle.  Nauro, 
co  ważniejsza,  i  tilozutia  idealistyczna,  pcłinimo  zaznaczonych  czy luiików 
twórczych,  miałaby  zupełne  prawo  wymaf^ać,  al>y  uznano  jej  charakter 
naukowi/  w  jednym  z  dwóch  następnych  wypadków,  a  mianowicie: 

1  gdyby  na  podstawie  krjrtycznego  rozbiom  realnego  bytu  do- 
wiedziono, źe  podmiotowe  ideały  umysłu,  treścią  ftwoją,  odpowiadąi% 
światu  przedmiotowemu  i  bliżej  określają  jego  istotę;  albo: 


§  9,a    IDEAŁY  I  PRAWBA.  863 

2^  g^^y^y  rozbiór  kry  tyczny  czynności  umysłu,  wyrUiją<yeh  na- 
ukę, doprowadził  do  przekonania,  poznanie  ludzkie  nic  jest  zdolinnu 
wiiikiiąt-  byt  ])rzcdmiotowy,  lecz  z  istoty  swojej  pozostaje  w  zakre- 
iu*  pofbniotowwa,  przeistaczając  przctiuiiotowe  cłane  wt-dhig  wynuifj^uń 
<  !i;aiiiziityi  umysłu  ludzkiego,  a  zatx*m  według  treści  czysto  pod- 
miotowej. 

W  pierwszym  wypadku  idealizm  lilozoliczzły  usprawiedliwiłby 
krytycznie  powszocliną  wiarę  rodu  ludzkiego  w  istnicnio  idealnych 
czjimików,  działaj%cych  w  świecie  zmysłowym,  a  wtedy  przyswoiłby 
sobie  chaiakter  naukowy  idśalneęo  realUmu,  W  drugim  zaś  wypadku^ 
DAukowy  reałi2natł  byłby  w  ogóle  niedościgłym  ideałem  dla  umysłu 
ludzkiego  i  musiałby , ustąpić  MuhjeHiftumtmu  idtalizmom^  jako  jcdynio 
moiliwej  dla  człowieka  formie  naukowego  poznania  rzeczy.  W  pierw- 
szym razie,  ideały  unijshi  liuizkit  go  ws  kazane  zostają  jako  ]>rninlif^ 
nankowo  udowodnić  się  dające.  W  drn^ni,  —  'uli  aiy  nmyslii  są  po<l- 
ijiiotowrnii  ilnzyami.  bez  podstawy  w  |)rz(*tliiiiotiJWVTT>  bycie,  a  ws/t  1- 
ka  w  ogól  I'  nanka,  nie  tylko  tilozoiia,  staje  się  wtedy  objawem  twór- 
czej ima^iiiacyi  o  charakterze  czysto  podmiotowym. 

Nie  trudno  wykazać,  źe  powyższe  dwa  wypadki  wyczer]Hiją 
wszelkie  możliwe  stosunki  krytycznego  umysłu  do  swoich  własnych 
ideałów,  i  że  pośrednie  w  tym  względzie  stanowisko,  zajmowano  ]>rzf  z 
zwolenników  teoiyi,  £e  filozofia  jest  poezyą,  a  nie  nauką,  doprowadza 
do  rażących  sprzeczności. 

I  tak,  co  do  pierwszej  kwestyi,  wykazaliśmy  już  .u^żej  przy 
charakteiystyce  zasadniczych  ideałów  umysłu  ludzkiego  §  8,:j ),  ze 
podmiotowym  czynnikom  każdego  z  tych  ideałów:  prawdii.  ptfkna 
i  dobra  odpowiadają  ezj^miilii  przedmiot  owe :  rzerzyioistosci.  Kstroju  i  ce- 
immci  wszechbytu.  Już  z  tego  okazuje  się,  że  ideały  uiny-lu  liulz- 
kiego  ni.'  są  wytworami  abstrakeyi,  pozbnAviuueiiii  realm  >  uza^adnic- 
aia,  lecz  są  podraiotowemi  wyrazami  samej  istoty  przedmiotowego 
bytu,  a  więc  zawierają  w  sobie  rękojmię  swej  urzeczywiszczalności 
i  prawdy.  Obecnie  uzupełnimy  przedstawione  dowody  ze  sr  minA\  iska 
ogólnego,  obejmującego  organizacyą  umysłu,  wraz  z  temi  ideałami, 
jako  jedną  w  sobie  całość. 

Wyższe  zdolności  umysłu,  mające  na  celu:  zaspokojenie  pragnień 
serca,  poznanie  prawdy  i  spełnienie  zadań  życiowych,  nazywamy  za- 
zwyczaj rozwfnem*  Kwestya  tedy  o  prawdzie  ideałów  s|)ro wadzą  się 
do  kwest-yi,  stanowiącej  gł(n\'ną  tre^ó  wszelkiej  kri/tukt  rozumu:  czy 
przyrodzona  organizacyą  rozimiu  hulzkicgo  ma  charakter  wyłą(  znie 
podmiotowy,  czy  też  rozum,  działając  na  podsiuwie  swej  p*  m iiaiijtowrj 
organizacyi,  może  dojsc  do  wyników,  mając^^ch  znaczenie  przed- 
miotowej 


Digitized  by  Google 


264 


§  9,8w    IDBAŁT  I  FBAWOA. 


Kant,  jak  wiadomo,  w  zakresie  posnaniat  doszedł  do  snbjekty- 
wizmu.  On  rozerwał  dualisŁyoznie  podmiot  i  przedmiot  poKnania, 
wiedzy.  Ponieważ  zaś  czynności  rozumu  miij%  z  natury  rzeczy  cha- 
rakter podmiotowy,  przeto  wnosił  bezpośrednio,  że  nie  mogą  doprowa- 
dzić do  przedmiotowych  wyników  (zob.  §  6,l,i,  oraz  str,  99  i  na8tv . 
Pominął  jediiak  przy  tern  zupełnie  tą  oczywistą,  przez  doświadczenie 
daną  prawdę,  że  chuć  Lzyimośei  roziuiłu,  saine  ])rzez  si^.  mają  chara- 
kter podmiotowy,  to  jt-dnuU  organizacya  rozmnu.  jako  W3'twór  czyn- 
ników i  praw  wszLchbytu,  niezależnych  od  podmiotu,  jest  nawskroś 
przedmiotową,  i  daje  wskutek  tego  wszelką  rękojmią  prawdy  i)rzediuio- 
towej»  jeżeli  podmiot  czynności  swoje  ściśle  stosuje  do  wjntnagań,  wy- 
pływających bezpośrednio  z  przedmiotowej  natury  rozumu  ^zob.  też 
wyżej  §  4,8). 

Czy  prawda  ta,  zbijająca  zasadniczo  jednostronny  subjektywizm, 
będąca  konieczną  podstawą  wszelkiego  poznania  rzeczy,  wszeikiej  na- 
uki, potrzebuje  dopiero  szczególowego  udowodnienia?  Czyż  nie  do- 
wodzi jej  samo  istnienie  poznania,  nauki?  Wymagania  krytycyzmu 
filozoficznego  są  nieugięte  (§  B,i ),  nawet  w  stosunku  do  tak  zwanych 
prawd  „oczywistych."  Więc  od  dowodu  i  tej  prawdy  wymówić  ń% 
nic  możemy. 

Za  i)()rlstaw«»  te^u  dowodu  ])rzyjmujemy  samo  istnienie  światu 
przedmiotowego,  wynikające,  jakeśmy  to  widzieli,  (str.  84  i  na?t. 
z  danych,  narzucających  si(^  bezpośrednio  ])odmiotowi  i  powodiijątych 
zasadnicze  przeciwstawienie  podmiotu  i  przedmiotu,  od  niego  niezale- 
inego.  Skoro  jednak  świat  przedmiotowy  w  ogóle  istnieje  jako  byt 
pierwotny,  a  podmiot,  wi^c;  rozum  ludzki,  stanowi  jego  cząstkę  i  ob- 
jaw, —  to  kwestyi  być  nie  może  co  do  zasadniczej  jednorodności  tych 
dwóch  czynników.  Istota  bytu  przedmiotowego  nie  może  być  imią. 
aniieli  istota  bytu  podmiotowego.  Ten  nie  może  posiadać  sił  i  wła- 
sności, któreby  się  nie  daty  wyprowadzić  ze  sił  i  własności  bytu 
przedmiotowego;  a  byt  przedmiotowy  musi  znowu  zawierać  w  sobie 
zasadniczo  przynajmniej  wszystko  to,  co  żyje  i  działa  w  podmiocie: 
gdyz  iiicK  zej  |)(»dirdot  byłby  czemś  oderwanem  od  pozostałego  świata, 
nie  byłby  objawem  i  wynikiem  bytu  przedmiotowego. 

Z  powyższego  wyiuka,  że  juawa  rozumu  ludzkiego  muszą  mieć 
swoją  za^adr  w  ł)yri('  przedmiotowym.  Byt  ten  sam  w  sobie  musi 
być  rozumnym,  skoro  się  przejawia  w  ustroju  umysłu  ludzkiego 
i  w  rozumnych  prawach  jego  działalności.  Człowiek  nie  jest  twórcą 
swego  rozumu ;  rozum  jest  mu  dany,  choćby  zarodkowo,  wraz  z  jego 
najpierwotniejszą  nawet  organ izacyą,  fizyczną  i  umysłową,  Organiza- 
cya  zaś,  objawiająca  się  myślą  i  rozumem,  prawami  estetycznej,  logi- 
cznej i  moralnej  działalności,  nie  może  być  W3rprowadzouą  ani  fakty- 


§  9, a    IDEAŁY  I  FBAWDA.  265 

cznie,  ani  logieznio  z  bytu,  pozbawionego  myśli  i  rozumu.  Jak  energia 
fizyczna  zdolna  jest  wytworzyć  wyłącznie  zjawiska  fizyczne  i  nigdy 
ze  swydi  Inzuiyślnych  czynników  nie  wydaj<^  myśli:  jak  życie  tylko 
z  życia  sit*  rodzi;  tak  też  świadomy  siebie  rozmn,  ciuch,  jako  objaw 
jKKihodny,  powstać  może  jedynie  dzi^  działaniu  istoty  rozumnej:  dzię- 
ki jedynie,  temu,  że  byt  przedmiotowy,  wyrażając  y  swe  siły  i  własno- 
ńa  w  owych  objawach  pochodnych,  jest  sam  w  sobie  rozumem,  sam 
w  sobie  najwyiszem  prawem  logicznem,  estetycznem  i  morahiem.  sam 
w  sobie  ideałem  prawdy,  piękna  i  dobra,  więc  rzeczywistością,  ustro- 
jem i  celowością  wszechbytu. 

Z  tego  stanowiska  ideały  naszej  rozumu,  narzucające  się  nam 
wraz  z  działaniem  uczucia,  myślenia  i  woli.  przejawiające  si^  w  życiu 
iimysłowcm  ludzkości  od  pierwszych  /awii^zk(nv  jego  rozwoju,  prze- 
stają być  wyłącznie  wytworami  naszej  podniidtowości.  lecz  uznane 
być  muszą  za  treść  istoty  wszechbytu,  wi^c  za  tr^-śA  M\int'i:;o  Boga, 
zaszczepioną  przez  niego  w  nflf^zej  oi-ganizaeyi  umysłu wi-j,  jako  ziisa- 
dnit  ze  prawo  jej  podmiotowego  działania.  WcieUwszy  sip  w  naszą 
organizacyą  umysłową,  ideały  te  stały  się  celami  naszych  własnych 
dążności  życiowych;  zrosły  się  z  naszym  świadomym  siebie  duchem, 
z  jego  przyrodzonemi  potrzebami,  któiych  możliwie  pełne  zaspokoje- 
nie jest  idezbędnym  warunkiem  naszego  wewnętrznego  spokoju  i  upra- 
gBkmego  dobrobytu.  Jak  ludzkość  cała,  tak  i  każdy  pojedynczy  oso- 
bnik nie  może  wyprowadzić  wzniosłej  treści  tych  organizacyjnych  ido- 
słów  rozumu  z  własnej  działalności,  —  bo  dzii^hiośó  ta  już  sit^  opiera 
na  ich  estetycznych,  logicznych  i  moralnych  prawach;  przeto  źródła 
ich  szukać  musi  w  bycie  przedmiotowym,  w  jego  zaf»adniczcj  istocie. 
Głębszy  pogląd  na  ustrój  wszechświata  i  na  jego  r(i/:uiiui;|  ])rawidło- 
wość  uznpehiia  i  potwierdza  te  wywody,  i  w  ten  s))(>s('>h  pierwotna 
wiara  rodu  ludzkiego  w  prawdę  i  m^tzuosć  nrzeczywisliiicnia  itkaiow 
roziunu,  wyrażająca  si(^  w  poezyi  i  religii,  staje  się  zarazem  iM  wnikieni 
mtthmn/m.  A  przez  to  usuwa  się  zarazem  wszelka  istotna  8|)rzecznoś6 
pomiędzy  sztuką,  nauką  i  religią,  temi  najwyźszemi  objawami  życia 
umysłowego  ludzkości. 

Pogląd  skeptycyczny  w  tym  względzie  wpada  z  konieczności 
w  sprzeczność  sam  z  sobą,  dzięki  właśnie  tym  zasadniczym  ])rawom 
roznmn,  których  pominąć  nie  może  skeptyk  w  samej  czynności  wąt- 
pienia, jeżeli  nie  chce  zasłużyć  na  zarzut  niczcm  nie  uzasadnionej  sa- 
mowoli. Przypuściwszy  bowiem,  że  dla  jakichkolwiek  powodów  nie 
mamy  prawa  mówić  o  rozumie  świata,  że  byt  przedmiotowy  pozba- 
wiony jest  roziunu,  i  że  jedynie  dzisir\jszy  człowiek,  przy  schyłku  19-go 
wieku,  szczyczący  się  nazwą  j.nanknw(^go,"  jako  wynik  jakiegoś  cudo- 
wnego rozwoju  nieroztmmych  czynników  stał  się  kwmicscucyą  rozu- 


Digitized  by  Google 


266 


§  9,8.    IDEAfiT  I  FBATOA 


mu; — jakież  znaczenie  maże  mieć  ten  rozum  ludzki  we  własnydi 
swoich  oczach?  Ten  rozum  —  odosobiony,  oderwany,  w  człowieku  tyl- 
ko istniejący,  pozbawiony  wszelkiej  analogii  z  treścią  bytu  przudmiOi- 
towego?  2ikąd  jego  wiara  w  sanipgo  siebie,  w  j^rawdę  swych  rozu- 
mowań, choćby  skc|)tycznyuh,  w  liuuiiiyhaość  swych  dziaiaii,  choćby 
uad  uajl  ugatszyin  materyałem  empirycznym? 

Jeżeli  logika,  myśl  ])rawiclłowa  istnieje  tylko  w  głowie  uczonych 
i  mt^flrców,  a  jej  nie  ma  w  ^wiecie  to  czy:^^  można  w  ogóle  mówić 
logicznie  o  poznaniu  świata?  czy  można  przyznawać  jakimkolwiek  te- 
oryom  znaczenia  prawdy,  zgodności  z  przedmiotową  rzeczjrwistośdąi' 
Jak  brak  logiki  w  naszem  myśleniu  nie  moie  nas  doprowadzić  do  po- 
znania wiata,  jeżeli  istotą  jego  jest  logiczna  prawidłowość;  tak  ró- 
wnież najściślejsza  logika  naszego  myślenia  nie  może  uznać  samej  sie- 
bie za  środek  poznania  świata,  jeżeli  jego  istocie  odmawiamy  logiczności, 
jeżeli  w  nim  nie  dziak  zasadniczo  ten  sam  rozum,  co  w  nas.  Bez  tej 
analogii  pomiędzy  podmiotowymi  i  przedmiotowymi  czynnikami  bytn, 
poznanie  prawdy  jest  rzeczą  niemożliwą;  mowy  wtedy  być  nie  moie 
o  żadnej  w  ogóle  teoryi  iiuiikow(^j,  więc  toż  ani  o  teoryi  skeptyryziu  L 
ani  o  teoryi  rozwoju  rozmiui  z  niiTozimm.  Bezwzględny  subjekty^yizm 
nie  mający  nic  wspólnego  z  przedmiotową  rzeczywistością.  wyp]\'T\a 
z  logiczną  konicLznością  z  takiego  zaprzeczenia  rozumn  po  za  człowie- 
kiem w  samym  świecie.  Subjektywizm  ten  stanowi  drugi  z  przyto- 
czonych powyżej  (str.  263)  momentów,  zasługujących  na  uwagę  przy 
rozbiorze  kwest3d  o  prawdzie  ideałów  rozumu. 

Podłóg  teoryi  subjektywizmu,  poznanie  ludzkie  ma  charakter 
czysto  podmiotowy,  pozbawione  jest  możności  wnikania  w  byt  przed- 
miotowy, zrozumienia  jego  treści  istotnej.  Z  tego  stanowiska  nie  może 
być  naturalne  mowy  o  prawdzie  przedmiotowej  ideałów.  Ale  z  dra- 
gi <j  strony  nie  ma  też  żadnej  zasady  odmawiać  im  z  tego  stanowiska 
tego  znaczenia  w  zakresie  podmiotowych  czynności  umysłu,  jakie  posia- 
dają mne  czyiuiiki,  wchodzące  w  skład  jego  orgaitizacyi.  Dlaczegóż 
by  w  lakim  razie  czysto  podmiotowy  ideał  prawdy  mii^  posiadać 
większą  doniosłość  poznawczą,  aniżeli  ideał  pi<^kua  lub  dobra?  Każdy 
z  tych  ideał('iw  '^'yraźa  pewTie  potrzeby  i  dążności  umysłu  i  jest  ró- 
wnie prawdziwym  lub  iluzyjnym,  jak  i  })()zostałe,  wy  wpływające  z  te- 
goż samego  źródła  oiganizacyi  umysłu.  Tylko  czysto  osobista  predy- 
lekcya,  lecz  nie  krytyczna  teoiya  poznania,  może  wśród  takich  wanm- 
ków  oddawać  pierwszeństwo  temu,  lub  owemu  z  tych  zasadniozyok 
ideałów  na  niekorzyść  pozostałych. 

Widzieliśmy  wyżej  przy  krytyce  poglądów  F.  A.  Łangboo  i  j^ 
zwolenników  f§  9,t  1 2),  że  jednostronnego  subjektywizmu,  przyznające- 
go syntetycznym  dążnościom  umysłu  wyłącznie  podmiotowe  znaomnk^ 


i.y  Google 


§  9,3.     IDEAŁT  I  PRAWDA.  267 

nie  można  żadna  miara  lop^icznic  pugofizić  ani  z  uznaniem  przcdmio- 
towfgo  charakteru  „nauki."  ani  z  twicrrlzcnit "ni.  że  filozofia  jest  poezyi^ 
myślową  w  przeciwstawieniu  do  nauki.  8ubjfkt ywizm,  jako  zasada 
kon<pkw».'uniit'  przeprowadzona,  nic  zna  różnicy  niit^dzy  hardzif-j  i  nuiiii-j 
podniiotowfnu  czynnikami  umysłowtg  organizacyi ;  więc  też  wszystkun 
objawam  żjcia  umysłowego,  wynikającym  normalnie  ss  czynności  tej 
otfgBomaeyit  przyznać  musi  prawdę  lub  fałsz  w  zu])ehiie  równym  sto- 
pniu.  Cliwiejność  w  tym  względzie  wynika  jedynie  z  zaniedbania 
odnośnych  faktów  żyda  umysłowęgo  i  z  braku  scistości  w  rozumo- 
wania. 

Powracając  do  naszej  kwestyi  zasadniczej  o  stosunku  filozofii  do 
twórczości,  okazuje  się  z  powyższych  roztrz%Bań,  że  nawet  filozofia 

idealistyczna,  wytwarzająca  swój  pogląd  na  świat  przy  udziale  zasa* 

djiiczych  ideałów  rozumu,  sama  pizcz  sit^  nie  zaslu^ijc  bynajmniej  na 
pogardliwe  miano  „poczyi  myślowej,"  lecz  może  przybrać  charakter 
nauki,  jeżeli  się  opiera  na  krytycznie  uzasaduiouein  znaczeniu  pozna- 
wczem  ideałów  rozumu  i  na  ich  przedmiotowej  treści  Filozntia  i>(j- 
siłknjc  się  w  takim  razie  twórczością  mnyslu,  ale  ani  mniej,  ani  wię- 
cej, aniżeli  to  czynią  w  swoim  zakresie  wszystkie  w  ogóle  nauki. 
I  one,  jakeśmy  to  widzieli  wyżej  (str.  232  i  nast.\  nie  mogą  rozwią- 
zać swych  zadali  poznawczych  bez  udziału  twórczych  zdolności  umysłu. 


Wyobraźnia  i  nauka.  Na<l  doniosłoś 

vrcb  zastanawiali  sii;  filozofowie  i  uc-zoiii  od  dawna.  Dla  uzupeiuionia  i  potwiordzenia 
Basąjch  w  tym  względzie  poglądów  przytaczamy  ta  ważniejśizc  dano  z  hbtoryi  tej 

Jni  Bacon  wykanąje,  że  wobec  tak  swanycb  pnez  niego  inetanąij  knyiowych 
(iaalaiitiae  crods),  poIegąją<;ych  na  pneciwstawności  dw6c1i  wyiącząjących  itię  nawzajem 
wrja^ień  danych  doświadczenia.  —  niby  drogowskazy  ustawione  przy  knsyiujących 
drogach.  —  badacz  zmuszony  jest  za  pomocą  wyobraźni  tak  skomłiinowa^'  nowe  zadania. 
a^T  pr/y  ir*h  pomofy  móeł  rov:w!;r/ar  ową  przł^<'iwstawnoM'-.  Nonnn  fh-fffmum,  II. 
ATU  36.  Zob.  też  wsporiiiiitf!;^  (sfr.  J'^^  prace  WiszNiKwsKlKno  n  Bakoiiie.  wyd.  '2rgk\ 
^tr.  oraz  dzieło  Ch.  Ai>am  a.  Lti  philoHophie  de  Bacon  1800,  rozU>ciały:  Poesic  et 
Bciencf,  i  De  Vinutginatu/n  <lam  ki  (hwuverłe  scienłifigue,  str.  71  i  nast.,  305  i  na^t. 

Następnie  K4B>TUTtns  wykazywał,  żo  myślenie  w  matematyce  robi  wynalsaki  i  će 
ma  wyobninia  w  feym  względzie  najwi<;eej  usług  oddawała.  Zob.  Kitno  FkscBSR, 
nshieUe  der  neuem  I%&09Qphk^  3^e  wyd.  T.  1,  cz.  L  atr.  296,  i  Ał.  Sk6b8KI,  Jan 
ŚfiMMbi,  str.  284. 

Malebranchb  poświęcił  rozbiorowi  wyobraźni  (Tinm<jination)  dragą  księgę  swego 
^zieła:  O  panzukucanin  prawdy  (zob.  wyżej  str.  11).  Ksił-gę  t*t  wydał  osobno  zo  w^tr- 
]}rm  i  ponr'zai.'\ceTin  nwatrarai  C)\\ó  l.apninr-  18H4.  Lączą«'  iniaLMTia<\v^  jal<  najściślej 
'  'IziałalnoM-ia.  ZMiv^łów,  Malebranciie  l>ada  jej  lulział  w  poznaniu  prawdy,  ale  dochodzi 
dli  ujemnetro  wyniku,  że  jest  ona  jednym  z  naj(fłuwniejszy«  li  rzynników  złudzeń  i  bł(;dów 
luaycdu  ludzkiego. 


268 


§  9,3.    WYOBRAŹNIA  I  NAUKA 


VoLTAIRB  zamicśfił  wo  wspomnianej  (»tr.  U  4)  EmyMoj/edt/i  Diderota  i  d  Aleni- 
berta  w  r.  1765  artykuł  o  tcyolnraini  w  kt'.r^>iii  mówi:  ,W  matematyce  praktycznej  wi- 
dzimy zadziwiającą  wvolim/ni'..  a  Ar<  liimcłl.  s  nńał  przynajmniej  tyle  imagiuacyi.  co  Ho- 
mer." Zol>.  W  l.TTosŁAWSKiK(;()  aityku)  o  Janie  .Śniadeckiin,  Atenenm  T.  11.545. 

Kant  rozróżnia  szczególniej  w  swej  Autropulogii  1789,  §  2<J  proUuk.yjaą  i  repro- 
dukcyjną wyobrażniii  (tlinbilduagskraft;  exhibitio  originaria  et  deriTatiTa).  Ostatnia  wy- 
pływa z  dzirdania  zmysłów  i  doświadczenia,  podczas  gdy  pierwsza  jest  czynnością  pośre- 
dniczącą pomięd^  funkcją  zmysłów  i  wyższemi  ^intelektudnemi'*  procesami  umyriu;  po- 
przedza ona  doświadczenie  i  jest  głównym  czymukiem  w  syntetycznydi  wytworach  nmy- 
słu.  CHcaząjo  się  to  jasno  na  czystych  wyobrażeniacli  przestrzeni  i  czasu,  któro  są  obja* 
wami  tąj  pierwotnej  prodokcyjnąj  wyobraźni.  Wynika  z  tego  jej  wysokie  znaczenie  wp 
wgzelkiem  poznaniu,  mającem,  według  Kanta,  charakter  aprioryczny  (zob.  wyżej  str.  fti 
i  natit.). 

Na  pojł-riu  jiroiliiki  N  jnej  wyolirazni,  jako  w  ładzy,  łączącej  teorotyrzn.^  i  prdktyi:2iłił 
działo lno-;<-  lo/iniiu,  opar!  Si  ukujno  ciiłą  •^woji^  lilózofią  izul».  wyżej  str.  12  i  ua^t.^  Pod- 
czas gdy  przed  nim  1.  <i.  1'khte  widział  w  wyobraźni  czynność,  wytNvarząiącą  wsieUcą 
rzeczywisto.ś<\  jaku  pt/.edmiot  naszej  wieday.  Zob.  jego;  OrunHagt  der  geMmmUn 
WieaetmJuifłsldirt  179^  Werke,  T.  I,  214  i  nasŁ  Por.  też  co  powiedziano  o  nim 
wyżej  str.  12. 

Hbbbabt  w  pierwaząj  części  swego  dzieła:  Kurze  Encyklopedie  drr  FhUosophU 
1831  (nowe  wyd.  1884)  poświęca  rozdz.  10-ty  rozbiorowi  sztuki  naoności  (gelehrtf 
Kunst),  którą  określa  jako  sztukę  takiego  poznania  zasobów  ucztmoCci.  aby  z  nich  można 
było  dowoli  -^korzystać  i  wtedy,  fjdy  nif^  są  ł>ezpt»średnio  dn■^t^pn(•  (don  geiehrt^n  Vor- 
rath  so  zu  kfiinen,  dass  er  sich  na-  h  |{rli(dH:'n  tindcn  las>c,  tdinc  im  Wego  zu  liegeni. 
Jasną  ]'*  st  r/ci  zą.  tf^i  >^ztuki  pr/.y^woi'  ^uóic  uw.  można  bez  pomocy  wyobraźni,  uai- 
pęlniajH.  ej  pamięć.  Nadto  zasługują  na  ii\va;^M;  następujące  słowa  Herbarta^  wypowie- 
dziane w  jego  dziele:  Uhrbuch  der  Psychologie  1816  (Werke,  T.  V,  60  I  nast): 
ta2ya  jest  równie  potnsebną  dla  samodzielnego  myślenia  (Seibstdenken)  oa  polu  nwlsŁ 
jak  dla  utworów  poetyckich;  wielce  wątpliwą  jest  rzeczą,  kto  posiadid  więcej  fuiti^. 
czy  Newton,  czy  Szekspir." 

Znakonuty  łizyolog  Jan  MClłeb  (f  1858),  pierwszorzędny  przedstawiciel  swej 
nauki,  powiedział:  ^Fantazya  jest  darem  nieotlzownnn.  Przy  jej  udziale  wytwarzajii 
się  nowe  kombinacyo  myśli,  doprowndzająco  do  ważnych  odkryć.  Badacz  przyri>dy  po- 
wmien  koniecznie  po^ia<]ać  w  harmonijnem  połączeniu  zar<jwno  zdolno^  rozróżninnia 
właściwą  rozsądkowi.  uydzicl;)ją« cniu  przedmioty  badania  (die  Kraft  der  Unterscheidui^ 
des  i>olirtnden  Ver>iaude>),  jak  i  lantazyą.  rozszerzającą  widnokrąg  umysłowy-  i  dąiącij 
do  coraz  wyższych  uogólnień.  Wskutek  naruszenia  równowagi  poiuię^dzy  tmi  caysnfio- 
mi,  fantazya  skłania  przyrodnika  do  marzeń,  podczas  gdy  zdolnego  badacza  o  zdrowym 
rozsądku  naprowadza  na  najważniejsze  odkrycia.''  Zob.  M.  CARuaiiB,  Die  stMuAf 
WeUordnang  1877,  str.  170. 

J.  Mac  Cosh,  The  imoffinałłon.  iłs  nsc  and  abwt  1857.  Jestto  treściwy  ro»bii<r 
działalności  wj-obraźni.  Autor  wykazuje  z  jednej  strony  jej  doniosłość  szczególniej  w  me- 
tafizyeo,  np.  przy  wytwarzaniu  idei  nie-kończono^ci  i  Boga;  a  z  drn^riej  kar-i  joj  nadu- 
życie w  żyriii.  pnezyi  i  nauce,  W^pnminR  tu  autor,  żc  n  odłiig  d'Alemł!EHTa  iiuai,'iu;i  * 
nie  jo^t  mnie]  pntr/ebną  matematykowi,  aniżeli  poecie,  a  (ióiUE  właśni*- jaku  poeta  pi^- 
pomocy  wyobraźni  doszodł  do  pomysłów,  które  si<j  okazały  wiolce  donioałenii  dla  przy- 
rodo/.naw.stwa, 

X  TntDAŁL,  ScienHfic  uteof^te  imaginatUm,  Wyd.  3-ie  1872.  Znakomł^  pny* 
rodnik  po<lnosi  tu,  na  podstawie  licznych  przykładów,  znaczenie  wyobraźni  w  nąjśóśląi- 
szych  nawet  badaniach  nsukowych. 


UJ  i^L-o  i.y  Google 


§  9,3.     WYOBBAŹNIA  I  NAUKA 


269 


O  wielkiej  doniosłości  wyubiuzui  w  iiaukarh  mówi  też  obszerniej  sinakomity  che- 
laJk  J.  LlEBta  w  swej  rozprawie :   Inductim  uiid  Deduction  1865. 

Mąjąc  na  myśli  warniki  nowa^ch  badań  nad  crzynnościami  zmysłów,  głośny  fizjolog 
T.  MtDfEirr  powiedział:  .Mósp:  jue  przejmuje  po  proatu  obnuni  świata,  lecz  go  stwor 
na.  Poglądu  tego  nie  bronią  tylko  filozofowie  ze  szkoły  Kanta,  lecz  i  nąjznakomitsi 
var6d  wi^czesnyeh  przyrodników.  Helrnholtz  opiera  t«u  pogląd  na  rozbior/p  \rra» 
żeń  zmysłowych;  Rokitański  zaś  na  oiganiczoności  wiedzy  naukowej  przyrodozna- 
wstwa.' 

W.  Wdndt  mowi  w  noweui  wydaniu  "*\vyi«h  Wi/hładów  o  dmzy  ctlotrwku  i  ztrie- 
Tząt  <itT.  'M2  i  nj^st. :  ^Prawdziwa  k^tuta  il/.i;ilalin>.sci  iatttazyi  polet,'a  na  myśleniu  pr/.j 
pomo<7  szczegółowyrłi  wyobrażeń  zmysłowych.  W  tym  charakterze  jest  ona  źródłem 
waeikiego  logicznego  czyli  pojęciowego  myślenia  (&h  solches  ist  !jie  die  QueUe  alles  lo> 
gisdłfln  oder  begrifflicben  Denkena).* 

H.  BCaddsłkt,  Phymdogy  of  miml,  3-cie  wyd.  1876,  poświęca  dziewiąty  rozdział 
nnbioiowi  pamięci  i  wyobraźni  ze  stanowiska  teoryi  asocyacyi,  pizyczem  jednak  mówi 

0  piodidu^jnej  czyli  plastycznej  władzy  umysłu  (the  producti^e  or  plaatic  power  of  mind) 

1  wspomina  o  joj  znaczeniu  dla  badań  naukowych. 

E.  DcHBiNG  po8wif;ra  we  wspomnianym  (str.  Kitrsic  filozofii^  na  str.  44  i  nast. 
.naukowej,  racyonalnej  wyoliraziii  ^^vvis^,cllscha^tliche,  rationelle  Phanta-io.  Iman^ination)" 
szereg  wielce  pouczających  uwa*r.  Mówi  on  mi<;dzy  innemi:  «Ni<*wolni(*zo  naślmlowni- 
•  two  taktów  nie  wystarcza  i  w  zakiteie  nauki;  bez  istnienia  naukowej  ikutazyi,  wyprze- 
(izaj^j  ich  konieczne  nksztdtowanie  stosownie  do  praw  logi<^znycb,  bez  tej  podmioto- 
^j,  twórcząj  idobiości,  współrodnej  z  twórczością  przyrody,  nasz  pogląd  na  świat  i  nasze 
okntałtowaDie  śjda  pozostałyby  na  zawsze  ubogą  i  ociężałą  łataniną.''  Dalej  wykazuje 
DiUiring,  że  wakatek  paialdjzmn  pomiędzy  cajnnikami  myśli  i  bytu  (zob.  wyżej  str.  176 
i  byt  odtworzonym  być  może  w  naszjm  umyśle,  więc  1  pionanym,  jedynie  przy  po- 
mocy podmiotowej  zdolności,  odpowiadającej  przedmiotowym  czynnościom  przyrody.  A  ta- 
ką zdolnością,  dającą  bezpośrednie  pojęcie  o  twórczości  przyrody,  jeat  właśnie  nassHi 
twórcza  wyobraźnia. 

N.  MiCHAUT,  De  riniaffinałion.  Efude  psycholog iq nr  isTd.  W  lU-tyni  ruziUiah; 
t*j  Łijmującoj  monogratii,  autor  roztrząsa  kwestyą  o  zna<:zcuiu  wyobraźni  dla  nauki  i  do- 
("bodzi  do  i^-Dioaku,  że  nąjwięknzą  doniosłość  ma  ona  dla  nauk  indukcyjnych  (dau^  les 
^dencea  induetiTes,  cnt  Timagiuation  qui  joue  le  premier  role).  Stwarzanie  pytań^  mó- 
wi autor,  tttawianycb  prza  badacza  przyrodzie,  a  kierąjącycb  jogo  władzą  spostrzegawczą, 
jert  głównie  dziełem  wyobraźni  Podobnież  przy  jej  pomocy  ąjawiają  się  w  umyśle  bap 
da<^  oczekiwane  odpowiedzi,  oraz  pr^uszczenia,  bipotezy,  wyjaśniające  treśó  empiryczną 
^di  odpowiedzi. 

H.  JoLLY.  mmnginnthn  1877.  Na  -tr.  240  i  nast.  traktuje  autor  o  imaginaryj 
poetycznej      nauce  i  wykazuje  i"i  udział  w  koii-trukcyi  ktystonintów  naiiknwyli  i  troryj. 

Najrozlegluj  rozwinął  i  nikuw  ii ą /ilozn/in  wyobraźni  .1.  h  KOH.si  HAMMEK  w  diciele: 
ific  Duintmie  ais  Grurulprincip  de.s  [yeltprocesses  1877.  Nie  nn-ranieza  się  on  jedynie 
tuetatizycznem  spożytkowaniem  t^j  nowej  zasady,  jak  to  już,  «7Ąiiił  przeU  nim  Libelt.  Icrz 
V  trzecb  ksi^^acb  swego  dzida  bada  wyobraźnią:  jako  podmiotową  zdolność  umysłu,  jako 
pizedmiotową  za»ado  procesów  przyrody  i  jako  czynnik  wszocbstronnego  rozwoju  świa* 
domego  siebie  ducba.  Można  krytykować  jednostronnośtS  z  jaką  Brohscbammer  stosuje 
asadę  wyobraźni  do  wszystidch  dziedzin  wiedzy;  pomimo  to  nie  można  zaprzeczyć,  że 
kwe**tyą  znaczenia  wyobraźni  rozełtrał  wszechstronnie  i  pr/.ez  to  pi-zyczynił  się  nieponiału 
Jo  joj  wyświetlenia  i  na  polu  naukowem.  Pr»'»«  z  powyższego  dzieła,  zasługują  tu  również 
na  uwagię  prace  togoż  autora,  wymienione  wyżej  str.  14,  oraz:    Ueber  das  Mystttium 


Digitized  by  LiOOgle 


270 


§  9,8.     WYOBRAŹNIA  I  NAUKA. 


E.  GuTAU,  L*in»etUion  dant  łea  orfe,  dam  let  $eieneei  ei  doM  Ut  praUgue  de  h 
rertu  1879.  Autor  ronÓEiiia  wjfohrainią  (unagination)  od  fantazyi  Tę  ostatnią  okre^^Ia 
jako  zdolność  dowolnego  kojantenia  wyobrażeń :  najwa/ninis/c  zaś  znaczoiie  pnypkaje 
wyobraźni,  która  polega  na  prawidłowej  syntezie  wyobrażeń.   i*rzyczynia  :4łę<ma,  według 

autora,  do  prawdziwp^ro  post<;pii  m  wszystkich  polach  życia  mnyslowepo. 

V..  Navii,i,k  w  połir/fł j;łr  ('ni  swciu  <l/iole :  La  loffirjitc  (h-  Vh\j}H>th*-st  1880,  mówi 
w  Cz.  II,  rozdz.  'J-Lrini.  o  pss cliologicznyrli  wHrunkacli  hipotc/y  i  za/na-za.  że  pierwszym 
z  nich  jest  gemituz^  jaku  zdolnośi*  twóniza,  skłaniaj ii<:a  uiuy»ł  do  vvynalazk«'łW. 

Specjalne  badania  nad  znaczeniem  obrazów  i  jwrSumań,  jako  objawów  twóroej 
wjobmźni, dla HloioEi,  napotykamy  w  pracy  K  EnoUM'A:  Udter  BUdtr  undOldeknme 
in  der  FkOotophk  iSBO, 

M.  GuTAU,  we  wspooinianjeh  (str.  197)  Kteeatyaeh  z  takretu  wtp6kie»ne}  eałetffki 
w  rozdziale  4-yra  i  nast.  drugi-  ks.  roztrząsa  stosunek  wyobraźni  do  nauki.  Hipotesę 
bardzo  słusznie  nazywa  poanatem  uczononego  (Thypothese  e  est  Ic  po«*rn»'  di»  ^arant) 
i  wyjaśnia  pny  pomocy  licznych  przykładów  udział  twórczości  umysłu  w  badaniach 
naukowych. 

F.  KosKNBEKCJER,  Ucher  dic  Oau''itfi  intiM  tm  JuifHicher  Kntdeckuwjm  uad  Kr/iudnn- 
gen  1880.  Antor  rozróżnia  wynalazki  przypadku^  pracy  i  yeniutzu.  Ostatnie  są  wyni- 
kiem intuicyi,  t.  j.  twórczej  wyobraźni. 

H.  ScimiDKimz,  Analytische  und  mjnihdkdhe  fhanUuie  1880.  Jestto  pouczając 
mbiór  udziału  wyobraźni  w  różnych  metodach  naukowego  badania. 

Szczegółowo  uwzględnia  udział  ideału  w  nauce,  a  mianowicie  w  matematyce,  pncjr- 
rodoznawstwie  i  w  logice  Hk  AHnuu  we  wsponmianein  wyżej  (str.  197)  dziele.  O  idcdr, 
str.  44  i  nast.,  IKł  i  nast.  Pogląd  jego  na  ten  przedmiot  streszcza  -się  w  tych  słów  a  b 
jłtr.  (50:  „La  science  wt  donc,  non  pas  nne  copie,  nmis  nne  cn^atimi  du  cowmo-  pm  I-- 
sprit:  et  «'«*tto  nróation  n  c^f  pas  quL'lri>n(jnc :  iious  y  aspironn  a  une  harmonie  totale.  nc 
UOUS  nn'"TiłTit  ii  auninc  syntln^sc  iaiiKiis  Nati^-laits." 

W  literaturze  polSkLiąJ  z  zakresu  pj^ychologii  zasługują  lu  na  uwag*: 
iiast<;pującc  prace; 

Jan  Śniaobcki  w  rozdz.  S-gim  Cz.  ll-ej  swuj  FHatnifii  tim^flK  odrfiinia  tmi^iMeW 
•^.yli  ofonsoimmte  ud  fhntasyi  czyli  ręjmta.  Termin  los^braiiiM,  daleko  wlaśdwsąy,  nii 
oirtuowanie,  jest  mu  widocznie  nie  znany,  eboć  go  już  PiEAJfOWios  w  swej :  Wytmuif 
1792,  używał.  W  pizyplsku  wspomina  Śniadecki  tylko  o  tern.  że  Ot>*'ivow8KI  i  PiTRTcr 
nazywali  imaginacyę  wymyśl hohcu}.  Imaginacyą  określa  jako  „władz*:  kojarzenia  i  wiąza- 
nia pojęć  zniy-?łowyr!i.  -kladnnia  i  tworzenia  z  nich  wylwru  obrazów  i  malouidł  l.  przera- 
liianta  i  nbicrani.i  wyrol<k«'>w  nawet  abstrakryi  i  rozumu  w  postać  ciele^nn.  .ie>t  u>  tPÓ\ 
„m.ihirstwu  imiy>t<)Wł*."  Jej  przeciwstawia  /rtiłiazi/<^,  o  kUirej  mówi:  ,Je.st  to  gwałtowne 
działań  if  w  rażę  u  mózgowych  i  pamięci  zwierzęcej  na  umysł,  i  przewaga  .sil  eielewiydi 
nad  siłaiiii  umysłuwcmi.**  Dalej  mówi  też  Śniadecki  w  osobnych  roaddalach  o  ,prz}słQ. 
gach  iniaginai  )i  w  sztukach  i  naukach,^  oraz  o  .szkodliwych  skutkach  rozpasaaia  ima- 
ginacyi"  Główne  jej  znaczenie  dla  sztuk  polega  na  tern,  że  wytwarza  «wzoiy  umysłowe 
czyli  ideały."  Ale  i  nauki  bez  niej  obej6ć  się  nie  mogą.  nW  naukach  fizycznych  ledwo 
nie  00  krok  pomoc  imaginacyi  potrzebna,  ile  rasqr  dostrzeżony  przez  rozumowanie  wypa- 
dek chcemy  zrobić  przez  doświadczenie  widocznym."  „Astronomia  sforyczna  bez  pomocj 
imaguim-yi  nie  byłaby  rym  prawie  ctidcm  ludzkiej  pojętności.  jakim  się  dzii  okazuje.' 
„yowtnn  hn  dzielnej  iiuairina<'yi  1>ylżcl>y  bieg  s padaj ącf»ir<i  jal"lka  pr/.eniusł  i  za-^tosował 
do  bit  L-n  ksjrżyra?  ....Kopt;ruik  byłżtiby  potrafił  bez  Wcjzclkicgo  imagiuacyi  w.spaicia  tyle 
drolmy-  h  i  rozmaitycłi  fenomenów  biegu  dziennego  i  rocznego  ziemi  tak  prosto  i  siczęfli- 
wie  wy tłómatzyć „W  matematyce  nawet,  gdzie  wszystko  zdaje  się  być  robotą  su- 
rowego rozumu,  [)r/.y  giębszem  nauk  tych  rozważaniu,  pokasują  się  roslegle  i  wiine 


§  9,3.     WYOBRAŹNIA  i  NAUKA. 


271 


iajagiuaćYi  przydługi."  1  tuUij  wyjaśiiia  Sniadet-ki  to  zdanie  licznomi  przekonywającomi 
jn^UadamL  Zoh.  też  w  tpa  wzg^dzie  SKóasiOEoo  dziulo  u  Janie  Śniadeckini  str.  233 

IDItŁ 

O  naa^cb  makomitych  filosofiKjh,  któnor  objawy  Cuita2ji  wyjaśniali  2e  stanowi* 
$kft  iMiwzględn^  idealima,  mówililmy  wyźąj  str.  109.  Tu  w  naszej  kwestyi  podnieść 
nm>uny  jednak  azcaegdlną  za^sług-t;  LiBBŁTAt  który  joszczo  na  dwadzieścia  siedni  lat  przed 
Froh<rbammf>renł  w  swym:  Systemie  ymfnrłwa  1850  (zuh.  wyżoj  str.  28)  usiłował  przcd- 
sfi'vi.  .i^^p.j  swiuta  nwrfohfjkznf/ (od  u. o =  kształt;,  jako  ohjaw  twurcz^y  dzialalnoś-  i 
«>zedv5wiatowt!j  wyobraźni.  Mająi  atuli  aa  oku  wyobraźnią  jako  czynnik  meta&syczny, 
m  l»adał  bliżej  jej  ^aozcnia  na  poJu  uaukoweni. 

Bogate  i  poui.-zające  swym  uiatcr3'aiem  faktycznym  dzieło  Szokalskiisuo:  Fauta- 

objawy  zmyihme  1602  ma  pnewaśnie  ehaiaJcter  fizjologiczny. 

FlOTB  Cbjokłowski  ogłosił  w  r.  1873  starannie  opracowany  «BZkic  psychologiczny** 
^  i:  Gtneza  fantoMyi,  na  podstawie  teoryi  kojarzenia  się  wyobrażeń  (asocyacyi).  O  tej 
te<fij\  2oh,  naaze  nwagi  na  str.  ir>4  i  200  i  nast  „Fantazya,  mówi  Cłiniielowski  str.  97, 
j^t  to  proces  myślenia,  w  którym  wyobrażenia  zmieniąfą  aiti  i  kombinują  pod  kie> 
runkieui  naszych  ticzuć  i  namiętności  na  podstawie  asocyacyi  fiwołiodnej."  ('o  do  stosunku 
fintazri  do  ł>adaii  naukowych.  rlTarakfery>ty<'ZTic  sa  nasti^pująre  zdarua  vtr.  MO  i  9() : 
.Pojv  ia  naukowe,  które  i)()>i)oliri(>  pr/ypisuja.  (i->ol»nej  władzy  du^zy.  ro/jiniowi.  wypro- 
i^adzają  .sit;  również  z  praw  kojar/.cuia  się  wyohrażeń.  W  t^ia  tak<  ie  jest  j.pi)liiusr  i  pod- 
itswa  do  twierdzenia,  że  władza  tworzenia  wyubrażcu  lantazyjnych  i  władza  tworzenia 
poj^  naiikowy(  h  je^t  jedną  i  ii\  ^nini^r  Z  tego  wynika  też  .zbliżenie  indukcyjnego 
spoiolm  myślenia  w  naukowem  badaniu  z  myśleniem  artystycznem.*  Praytem  jednak 
vJk■z^je  ClunieloiR^ki  i  róźnioę  między  rozumem  i  i^tazyą  i  polonizi^e  z  Wondtem, 
któiy  już  w  pierwszem  wydaniu  swych:  Wykktdów  o  duszy  czhwMta  i  zwierząt  1863 
v^\7owiedział  zdanie,  przytoczono  przez  Chmielowskiego :  ^Twórcze  myślenie  w  zakresie 
*  iedzy.  tak  w  pro'  cśic  samym,  jak  i  w  leanltacie,  zupełnie  jest  takie  samo,  jak  i  twór- 
i»  myślenie  artysty. - 

J.  OrHORowicz  wydał  dwa  zajnnijące  odczyty:  O  twórczości  porfuckirj  Zf  stano- 
iciika  j/aychiAoijii  1877.  W  ni<  h  lait^Uzy  iiuieiui  na  str.  4.''.  i  Ha>it.  dobrze  r.harak  te  ryzuje 
K>aiieł^  pomi*;dzy  poezyi|  i  iilozołią.  (.^o  do  zna*  zenia  twórczości  w  naukach,  napotykamy 
na  str.  76  zdanie:  «Bez  fantazyi  ani  matematyka,  ani  nauki  przyrodnicze,  ani  nawet 
filoiofia  obąfść  się  nie  mogt^  Geniusz  rozumu  jest  dzieckiem  geniusza  fimtazjyi.*  Fomi- 
oMł  to  wola  pod  koniec,  str.  105:  «Zostawmy  co  poetyckiego  poezyi,  a  co  filozoficznego 
filozofii.  Poezya  mu^i  być  idealną,  ..Jlozofia  pozytywnąl**  A  tak  wrscamy  znowu  do 
doiłizmu  pomięd^  ideałami  i  prawdą:  (Zob.  też  wyżej  str.  258). 

.1.  Kotarbiński  we  wspomnianej  (str.  198)  pracy:  Przyszłość  sztuki  i  jmzyi. 
i.irdzo  tiifnip  mówi,  str.  355:  ^Nauka  rozwiązuje  zagadnienia,  poezya  pobudza  umy«)l 
s  lauian  i  *  •  n  i  /.a  Lrad  nień. " 

Zob.  też  wyżej  str.  258  i  oa^st.  literatun^  u  twurezu.śei  motalizycznej. 


Digitized  by  Google 


272  §  10.     FIŁOBOFIA  I  NAITKA. 

III.   Filozofia  i  nauka. 

.§  10. 

Filozofia,  jako  nauka,  w  związku  z  innemi 

tiantfaiTii 

W  naszych  dotychczasowych  roztrząsaiiiach,  dotyczą- 
cych istoty  filozofii  (§§  4,  5  i  6).  oraz  jej  stosunku  do 
twórczości  (§§  8  i  9),  wyprzedziliśmy  już  z  konieczności 
pod  niojcdnyju  względem  zasadniczy  rozbiór  takich  kwe- 
styj,  które  nas  obecnie  mają  zająć  szczegółowo.  Zdajemy 
sobie  tedy  przedewszystkiem  sprawę  z  tego,  cośmy  dotąd 
wykazali,  odnośnie  do  ^naukowości**  filozofii,  aby  na  t-ej 
podstawie  zająr  się  bliższem  określeniem  wzajemnego  do 
Hiebie  stosunku  tilozofii  i  reszty  nauk. 

Szukając  odpowiedzi  na  pytanie:  czem  jest  filozofia? 
przekonaliśmy  się,  że  filozofia  pierwiastkowe  obejmowała 
całkowitą  wiedzę  ludzką,  skujuała  w  sobie  naukę  w  ogólr. 
Wskutek  atoli  ciągłego  rozszerzenia  zakresu  wiedzy  i  ko- 
nieczuości  zastosowania  zasady  podziału  pracy  do  badań 
poznawczych,  naukowych,  wydzieliły  się  z  zakresu  filozofii 
tak  zwane  nauki  specyahie,  a  pod  nazu^  iilozotii  obejmo- 
wano jedynie  badanie  ogólnych  zasad  wiedzy,  których  nie 
roztrząsały  nauki  specyalne,  jako  zajęte  swemi  szczeg<Uo- 
wemi  przedmiotami. 

Zgodnie  z  tym  taktycznym  stanem  rzeczy  i  z  jeg«» 
genezą  historyczną,  określiliśmy  filozofią  jako  naukę,  ba- 
dającą ogólne  zasady  wiedzy,  podmiotowe  i  przedmiotowe, 
w  celu  wyjaśnienia  szczegółowych  objawów  b3rtu  z  punktn 
\vidzenia  tych  zasad  ogólnych  o  ile  to  jest  możli  woni  przy 
zdohiościach  poznawczych  umysłu  ludzkiego  {§  4). 

Dalszy  rozbiór  istoty  tak  pojętej  filozofii  wykazał,  te 
odróżnia  się  ona  od  reszty  objawów  życia  umyrfowego 


Digitized  by  Google 


§10.     FILOZOFIA  I  NAUKA 


273 


(iwierija  cechami  zartaduiczumi,  jakiemi  są:  krytyczna  sa- 
,  modzielność  myśli  i  dążność  do  ogólnego  na  świat  poglądu. 
A  z  tego  wynika,  że  właściwym  przedmiotem  filozofii 
jest:  1)  krytyka  umysłu,  jako  podmiotu  poznania,  2)  kry- 
nka  poglądów  na  byt  czyli  rzeczywibtoj^c,  świat,  jako 
przedmiotu  poznania,  i  nareszcie  li)  wyjaśnienie  szczegó- 
łowych objawów  świata  z  punktu  widzenia  ogólnych  kry- 
tycznych zasad  poznania  B). 

Bliższe  porównanie  (  ('cli  znamicnnycli  filozolii  z  po- 
,  zostalemi  naukami  doprowadziło  nas  następnie  do  przeko- 
[  nania,  że  nauki  te,  ze  względu  na  ostateczne  zasad\'  ])0- 
ziiania,  mają  charakter  dogmaty^czny,  ze  względu  zaś  na 
swój  pi*zedmiot  są  specyalnemi,  t.  j.  badają  tylko  szczegó- 
I  Iowe  szeregi  zjawisk  świata,  bez  względu  na  jego  treść 
1  ogólną,  obejmującą  wszystkie  szeregi  szczegółowych  zja- 
I  wisk  (i^  <)). 

^       Nareszcie,  rozbiór   kiytyczny   stosunku  hlozutii  do 

I  twórczości  wykazał  szczegółowo,  że  filozofia  z  istoty  swej 
jest  badaniem  krytycznem,  a  więc  nauką,  nie  zaś  wytwo- 
rem wyobraźni,  choć  się  nią  posiłkuje,  jako  środkiem  po- 
mocniczym narówni  ze  wszystkieiui  innemi  naukami  (§  9), 
Jeżeli  w  uzupełnieniu  powyższych  danych  uwzględni- 

I  my  i  to,  cośmy  już  powiedzieli  o  istocie  wiedzy  i  o  wza- 
jemiis  iji  do  siel)ie  stosunku  j)odmi()tu  i  przedmiotu  (^^  4,3), 
dalej  o  ideach  i  przedmiotowy  cli  czynnikach  ideałów  imiy- 
^ła  ludzkiego  (§  8,1  i  d);  natenczas  uprzytomnimy  sobie 
kiytyczne  podstawy  do  bliźsz(»g(^  określenia  stosunku  filo- 
zolii do  nauki  w  og(')le.    Określenie  teiico  stosimku  spru- 

j  wadzą niy  do  następujących  zdań  zasadniczych: 

I)  Filozofia  jest  nauką  samodzielną  wśród  innych 
nauk,  o  przedmiocie  odrębnym,  niedającym  się  wyczerpać 
wszystkicuii  naukami  specyalnemi.  razem  wziętemi.  iiię- 
dneni  jest  tedy  zdanie  Alg.   Comti:'a  i  zwoienDikr)W  jego 

ipozytywizmu,  jakoby  filozofia  była  jodynie  encyklopedy- 

l^znem  zestawieniom  w^^ników   badania   nauk  spocyal- 

.nych. 

Stntre.  Wat^p  do  fHozg%  .  IS 


274 


§10.    FILOZOFIA  I  KAUKA. 


2)  Bezpośrednie  dane  dla  swoich  badań  kr\  ry(  znj 
i  dla  Hwoj^:(>  o^ólnejOfo  na  świat  pui^^lądii  ziuijduje  tilo/cl 
w  objawacli  życia  umysłowego,  a  więc  w  faktacłi  świad 
mości  i  życiowego  doświadczenia.  Wszystkie  zaś  pozos 
dane,  niezbędne  do  rozw^iązania  swych  zadań^  czerpie  fil 
zotia  z  nauk  speryalnycli.  Sumienno  uwzględnienie  wyiUTi 
ków  icli  badań  jest  niezbędnym  warunkiem  wszelkiec^^^ 
prawidłowego  postępu  filozofii.  Przy  tern  jednak  dano 
nauk  specyalnych  nie  mają  dla  filozofii  siły  bezwzględnie 
obowiązującej,  na  podstawie  dogmatycznego  uznania  it 
powagi.  I^rzeciwnie,  jako  nauka  na  wskroś  krytycziiM,' 
posiłkuje  się  filozofia  wynikami  badań  nauk  specyalnyc 
na  podstawie  poi>rzedniego  rozbioru  ich  treści  z  punkt 
widzenia  krytycznej  teoryi  poznania. 

Nauki  specyalne  wyzwalają  się  z  więzów  dogm 
tyzmu  odnośnie  do  ostatecznych  zasad  ]:)oznania  jedyni 
przy  ]iomocy  filozofii.    Podobnież  tylko  przy  jej  udział 
mogą  sit^'  wznieść  na  srant>wisko  ogólnego  na  świat  pogl 
du.    Tylko  bowiem  krytyc^^zm  filozofii  zdolnym  jest 
jaśnić  istotne  znaczenie  dogmatycznych  przypuszczeń  nau 
si)ecyahiycli :    tylko  on   wyrównać  może  pozonie  sprzo 
czności  pomiędzy  tenii  przypuszczeniami  i  sprowadzić  j 
do  wspólnego  mianownika,  do  ogólnego  na  świat  poglądi 
przy  pomocy  porównawczego   rozbioru   ich  faktyczn 
treści. 

Wobec  powyższych  wyjaśnień  nie  ma  żadnej  zasadii 
czej  przeciwstawności  lub  różnicy  pomiędzy  fdowfią  i 
jak  jej  nie  ma  pomiędzy  matematyką,  fizyką,  chemią  i  t. 
i   nauką.     Istnieje  tylko  różnica,   wykazana   na  swojei 
miejscu    szczegółowo,    pomiędzy   naukami  filozoficzne 
i  specyalnemi  (§  fi).   Nauka  zaś  w  ogóle,  jako  objaw 
znawczych  dążności  umysłu  ludzkiego,  obejmuje  z  is 
swojej  zarówno  jiaiiki   iilozofif  zn(%  jak   i  specyalne.  T 
ostatnie  stanowią  niejako  oddzielne  konary  i  gałęzie  dn 
wa  nauki,  podczas  gdy  filozofią  porównać  można  z  pni 
tego  drzewa,  który,  zapuściwszy  swe  korzenie  w 


Digitized  by  Google 


§  10.     FILOZOFIA  I  NAUKA.  275 

laiuit  Życia  umysłowego,  \v3'rasta  z  niego  w  kiunmku  pro- 
stym jak  może  najwyżej  w  koronę,  w  eter,  siużąc  za  punkt 
oparcia  dla  wywięziijących  się  z  niego  konarów  i  za  pod- 
stawę do  ich  zespolenia  w  jedną  organiczną  całość. 

Wniknięcie  m3*ślą  samodzielną  w  nieskończone  zasoby 
uauki.  jako  całości;  śledzenie  wszystkich  dróg  jej  pochodu 
dziejowego  i  dokładne  zrozumienie  wszystkich  szczegóło- 
wych \v}iiików  jej  badań  niestnidzonycb  aż  po  chwilę 
'  becną,  przekracza  siły  fizyczne  i  zdolnuriei  umysłowe  je- 
tinostkowego  człowieka.  Taka  ogólnie  ludzka  pansofia  jest 
wynikiem  wielowiekowej  pracy  całego  rodu  ludzkiego 
i  V  całej  swej  pełni  objętą  być  może  tylko  przuz  ])ohirzo- 
iit*  r^iły  najwydatniejszych  umysłów  ludzkości.  Ogóhia  en- 
cjklopedya  wiedzy  ludzkiej,  w  nąjrozleglejszym  nawet 
w)kładzie  systematycznym,  przedstawia  jedynie  zewnętrz- 
ną nrtranizacyą  nauki,  jako  ealości,  nie  daje  jednak  zada- 
walającego pojęcia  o  rzeczywistym  bogactwie  jej  szczegó- 
i  wej  treści,  obejmującem  wszystko,  co  stanowi  dostępny 
lila  umysłu  ludzkiego  i^rzedmiot  badania  (zob.  wyżej  kla- 
<^"iikaiyą  nauk  §  '5,1  przyp.).  Ztąd  to  jMK  liodzi,  żu  wszel- 
ki ściśle  naukowy  wykład,  wnikający  z  możliwą  dokładno- 
w  przedmiot  badany,  przyjmuje  zawsze  charakter 
^cynlnijj  monoffraflcgnpy  a  w  najlepszym  razie  obejnuije  treść 
tvlko  pewnej,  pojedynczej  nauki,  nie  zaś  nauki  w  ogóle. 

Pomimo  jednak  koniecznej  spccyalizacyi  wiedzy,  każda 
nauka  szczegółowa,  przy  najściślejszym  rozwoju  swej  treści 
odrębnej,  powinna  pielęgnować  świadomość  swej  organi- 
iziioj  łączności  z  nauką  w  (ig()le,  z  jej  zasadniczemi  pod- 
s^iawaiiii  i  celami.  Taka  świadonu)ść  wewnętrznej  spójni 
w^iłzystkich  nauk  szczegółowych  jest  niezbędnym  warun- 
kiem prawidłowego  postępu  każdej  z  nich  z  osobna.  Filo- 
Oitni  wważci  właśnie,  z  istoty  swojej,  te  świadomość  we- 
'\'n(;trznej  łączności  nauk  szczoa(')low^ych,  tę  jedność  zasa- 
:iniczą  myśli  badawczej,  przenikającej  wszystkie  pojedyn- 
cze nauki.  Cechy  znamienne  filozofii  :  kryt\  czna  samo- 
Izielność  myśli  i  dążność  do  ogtjinego  na  świat  poglądu 


Digitized  by  Google 


276  §  10*   FILOZOFIA  r  nauka. 

(§  5),  stanowią  istotę  nanki  w  ogóle,  określają  z  jediii  j 
strony  konieczne  środki  pomocnicze  wszelkiego  badania 
prawdziwie  naukowe  12:0  (krytycyzm),  a  z  drugiej  strony - 
ostateczny  cel  nauki,  jako  nauki,  polegający  na  możliwie 
pełnem  pojęciu  ogólnych  czynników  i  praw  wszechświata. 

W  imię  tej  zasadniczej  zgodności  lilozotii  z  istota  na- 
uki w  ogóle,  bez  przesady  powiedzieć  możemy,  że  filozotia 
jest  duszą,  ożywiającą  zarówno  jednolity  w  sobie  organizm 
nauki,  jak  i  wszystkie  jego  pojedyncze  części  składowe. 
Jako  dusza  nauki,  filozofia  czerpie  swe  siły  żywotne 
i  energią  myśli  z  całego  otaczającego  ją  organizmu;  alt" 
z  drugnej  strony,  organizm  ten  tnipieje,  rozpada  się  na 
atom}',  gdy  dusza  z  niLgo  uchodzi. 

1.  Krjtyka  poglądu  Comtea  na  filozofią. 

Powołując  się  na  takt  stripniow^oo  wydzielenia  się  nauk  spfiv. 
alnych  z  łilozotii,  —  o  czem  m(iwiliśniv  wyż«\j  4,1  i  i\  —  wielu  luz 
nych  porlawało  w  wątpliwość  charakter  naukowy  filozofii,  a  więj-  i-  j 
naukowość*  W  ten  sposób  powstała  kwestya:  ozy  filozofia  ma  w  og>  Itj 
prawo  do  nazwy  naufet,  w  śeisłom  tego  słowa  znaczeniu,  czy  jest  naul:{ 
samodzielną  w  gronie  innych,  a  szczególniej  specyalnych  nauk?  W  ct ! 
In  bliźsze^ii^o  rozbiom  tej  zasadniczej  dla  filozofii  kwestyi.  zatrzymnjt 
my  się  ])rzedcwszy8tkiem  nad  poglądami  głównego  pi-zcdstawici^*!: 
przeczą(H  j  na  to  pytani©  odpowiedzi,  Augusta  Comtb'a  1857),  tv.łr 
(  y  tak  zwanej  [)i*zez  siebie  filozofii  pozytywnej,  czyli  pozytywizmu  'Zol^ 
cośmy  już  o  nim  powitMl/j.  li  w  yżej  str.  14,  77,  100  i  llG-. 

Kuzwu)  iuay>lu  linlzkie^o.  (lowrulzi  Comt(\  dokonywa  sie  wofUiij 
^wielkiego  zasa(lniezeg<ł  piawa."  pr/t  z  iiiciro  wykrytego,  a  okreshiii 
eego  stopniowy  j)0eli<'»fl  wierby.  AV*  -lłti^  tf;;*)  prawa,  ninysl  1ui1.'k 
w  swych  Uążuośi  iaeh  j)0znawezyeli  przechodzi  kolejno  przez  ti*zv  r"żi  1 
atanii  nmyałowej  działalności.  Pierwszy  stan  ma  charakter  teolo^c:n 
i właściwie  mitologiczny),  poetycki,  fikcyjny.  W  tym  stanic,  mir 
(lą^y  do  poznania  pierwotnych  przyczyn  i  ostatecznych  celów  iwiiit 
a  zatem  do  wiedzy  bezwzględnej  i  sądzi,  że  ją  osiąga,  sprowadzają 
wszystko  do  dziiUania  czynników  nadprzyrodzonych  ^agents  snma^ 
rels),  uosobionych  w  bogach,  duchach  i  t.  p.  Dmgt  stan  i3Bzyv 
Comte  mełafizyczoyin,  czyli  abstrakc  yjnym.  Jest  on  właściwie  tytś 
odmian!\  i)<)przcduiogo  i  pol«?ga  na  zastąpieniu  owych  czyuuików  n» 


Digitized  by  Google 


§  10,1.    KRYTYKA  POZYTYWIZMU, 


277 


)Rjrodzouyeh  przez  różne  sUy  i  istności  abstrakcyjne  (forces  abstrai- 
es,  veńtables  entites),  uznawane  za  główne  przyczyny  zjawisk  świata, 
.^areszcie,  stan  trzeci  jest  stanem  właściwie  naukowym,  czyli  poz^ftynmym, 
^myitf  uznając  niepodobieństwo  dojścia  do  wiedzy  bezwzg^dnej,  po- 
lania początka  i  celu  wszechświata,  zrzeka  się  dążności  w  tym  Ide- 
nnka  i  zadawala  badaniem  samych  tylko  faktycznych  praw  zja- 
wisk i  określeniem  iiiezmiemiych  stosunków  w  ieh  uaste^p^^twne  po  so- 
it  i  [>odohii  ń*^twic  między  sobą  iłcurs  lois  etiectivcs,  c  est  a  dii*o 
eure  relau*f!i-  invariablcs  de  snccossion  ct  d<*  siiniliindc 

Tylko  badanie  zjaufisk  szczegółowych  flcprowadza.  wcdhig  Com- 
•  a.  do  naukowego  poznania.  A  ponieważ  wszystkie  zjawiska,  razem 
•7]ęt(\  stanowią,  w  stanic  pozytywnym,  przedmiot  badania  nank  spe- 
yaluYLh  matematyki,  astronomii,  fizyki,  chemii,  biologii  i  sooyologii), 
izeto  filozofia  wskutek  ich  rozwoju,  pozbawiona  odrębnego  przedmio- 
1  biidania,  utraciła  teź  z  biegiem  czasu  charakter  samodziehiej  nauki. 

ona  w  istocie  niczem  innem,  jeno  encyklopedycznym  wykładem 
^  pojedynczych  nank  specyalnych  odnośnie  do  zjawisk  przyrody 
'ensemble  des  connaissanCes  acquises  relativement  aux  differants  or- 
nes  de  phenomenes  natiirelst.  To  też  Comtc  w  swej  klasyfikacyi 
Attk  nie  znalazł  dla  lilozotii  odjiowicdniego  miciV(  a  zob.  str. 

AV  całym  tym  jłogladzic  (Jomtc  a  zajmuje  na-  obecnie  tylko  zda- 
jogo  o  filozofii,  zv  nic  ma  ona  charaktoni  samodzielnej  nanki  dla 
•aku  odrębnego  przedmiotu  badania.  Bezzasadność  tego  zdania  wy- 
ka właściwie  już  z  tego  wszystkiego,  cośmy  dotąd  o  filozofii  powie- 
jielL  W  celu  atoli  ścisłego  wyjaśnienia  tej  kwestyi,  zestawimy  tu 
'iio  główne  argumenta,  wykazujące  całą  dowolność  powyższych 
ńerdzeń  Ck>mte'a. 

1)  Pytanie:  czem  jest  filozofia  i  co  stanowi  właściwy  przedmiot 
j  dociekań?  moie  byó  rozwiązanem  naukotoo  jedynie  na  podstawie 
przedniego  rozbioru  faktycznych  objawów  myśli  filozoficznej.  Bo- 
Mór  tł!n  daje  się  uskutecznić  tylko  w  zakresie  osobnej  nauki,  a  mia- 
'^icit'  nauki,  którą  się  obecnie  zajmujemy,  a  której  przedmiot  i  zna- 
-nie  wykazaliśmy  wyżej  szczegółowo  '§§11  '2).  Tej  naiUa  wstępnej 
'  lilozofii  nie  ma  w  systemacie  nauk  pozytywnych  Conitcn.  Co 
?  ^j-  wyznaje  on  otwarcie,  żc  nie  czytał  nawet  ]>rac  najznakomi- 
^ych  myślicieli  świata.  Okazuje  się  tedy,  że  poglądy  na  filozofią 
iej  zadania  wytworzyły  się  w  jego  umyśle  mniej  lub  więcej  przy- 
/ikowo.  dowolnie,  bez  odpowiedniego  przy^i^otowania  do  rozbioru  tej 
Tertyi  i  bez  ścisłych,  samodzielnych  badań  nad  jej  rozwiązaniem. 
męzsa&n.  i  zaprzeczenie  naukowej  doniosłości  filozofii  powinno  być 
lefycie  uzasadnionem  i  może  mieć  wartość  naukową  jedynie  przy 
powiedniej  znajomości  samej  filozofii.  Nadto,  i  taki  przeczący  pogląd 


Digitized  by  Google 


278  §  10,1.     KBYTYKA  POZYTYWIZMU. 

na  filozofią,  jt  żtli  tylko  wypływa  z  krytycznej  działalności  umysk.  ma 
charakter  filozoficzny,  a  zatem  sam  przez  się,  uzasadniając  swoje  prze- 
czenie natdsowo,  dowodzi  istnienia  filozofii,  jako  nauki.  Wi^c  na  dnie 
owych  twierdzeń  przeczących  Comte'a  leży  sprzeczność  wewnętrzna 
(zob.  też  wyżej  §  6,2  przyp.). 

2)  Do  najbardziej  zasadniczych  kwcst^-j  ludzkiej  ^edzy, 
pytanie:  co  jest  w  ogóle  dostępnem  dla  poznawczych  zdolności  umysW 
ludzkiego,  a  co  ju  przekracza?  Więc  i  kwestya:  czy  jedynym  przcłU 
miotłom  wiedzy  są  zjawiska,  czy  też  z  wiedzą  t.i  niożc  sit^  pul4tzyr| 
i  glt^bszo  pojęcie  istoty  zjawi-sky  Naukowe  wyjaśiiicnic  i  rozwiązanitj 
tej  kwesty!  oprzeć  się  zno^^^l  musi  na  wszechstronnym  rozlłioi  zc  z<loli 
ności  poznawczych  umysłu  i  ich  objawów  w  dziejo\vyin  rozwoju  uanki 
I  tu  ró\\niieź  zaprzeczenie  możności  poznania  istoty  zjawisk  nic  m 
si^  obejść  bez  owego  rozbioru,  jeżeli  ma  uchodzić  za  wynik  nai 
a  nie  za  objaw  samowolnej  myśli.  Bozbiór  zaś  zdolności  poznawczyi 
umysłu  w  celu  określenia  granic  wiedzy  ludzkiej  stanowi  odda 
przedmiot  osobnej  nauki,  nazwanej  hgiką^  czyli  Uoryą  poinama. 

Pierwsze  objawy  tej  nauki  napotykamy  w  odnośnych  badaniaoj 
Sokratesa,  Platona,  Arystotelesa  i  innych  filozofów  staroźytnośn 
Następnie  nauka  ta  rozwinęła  się  znakomicie  dzięki  ])racom:  Bakosj 

KARTEZYLdZA,  MaLEBRANCHK  A,  LuKKA.  LeIBMTZA,  BeRKELKy'a,  IllME^ 

KoKHYLLAKA,  RFjrA.  Kanta  i  wielu  innych  myślicieli  aż  po  cbnl 
obecną  (zub.  przep;hul  literatury  str.  10  i  mtót.  i.  Dla  Comte'a  i  ta  u 
nka  wcale  nic  istnieje  Za  swę2;o  ojca  duchowego  uznaje  wprawdzi 
Hiune  a,  ale  sam  kwestyi  ])0znania  dalej  nie  bada,  ani  też  nie  uwzgl^ 
dnia  jej  rozwoju  w  dziejach  filozofii.  Jaką  tedy  drogą  do^^edl  Cowt 
do  sw;>'rh  poglądów  na  istotę  ]>oznania  ludzkiego  i  jego  gramceV 
zaczerpal  zdanie,  że  jedynie  zjawiska  stanowią  dostępny  dla  nas  prz< 
miot  wiedzy?  Słyszał  o  podobnem  zdaniu  JB^nta  z  mętoych  bai 
źródeł,  jak  sam  wyznaje,  i  to  mu  wystarczyło,  aby  bez  kiytp 
rozbioru  całej  tej  kwestyi,  bez  znajomości  dotychczasowych 
teor^^i  poznania,  wygłosić  owo  zdanie,  bt^ilące  zasadą  całego  jego  p 
zytywizmu.  Czy  przy  zupełnym  braku  krytycznego  uzasadnied 
zdanie  to  może  uchodzić  za  naukowe?  Nadto,  zaznaczyć  tu  nalei 
że  Conitc  bez  wsz(»lkich  badań  nad  zasadami  poziuuiia  ulu  bez]V'sr 
dnio  z<  \\Tięti'znemn.  zmyslowcnm  doświadczeniu,  zaprzecza  możiK:* 
doświadczenia  wewnętrznego  i  tiłe  pyta  wcale,  w  jakim  stosunku  znfi 
dują  się  dane  doświadczenia  zewnętrznego  do  laktów  świa<ioxQOi 
(§4,3;. 

3)  Poz;>i.ywizm  Comte'a,  narówni  z  uznancmi  przez  niego 
ściu  nankg-wii  specyalnemi,  opiera  się  ostateczni<'  na  pewnych  doj 
tycznych   przypuszczeniach,   o   których  mówiliśmy   na  w< 


Digitized  by  Google 


§  10,1.     KliYTYKA  rOZYTiWlZMU 


279 


ulifjscu  sji^  ł>  i  (),;{  '•  Trzy I mszczenia  Xv  wyrażają  sif^  mit^rlzy  iimt-mi 
w  pe^viiy«_}i  pojęciach  ogólnych,  uduoriuie  do  rzeczywistości,  bytu,  jako 
przcibiiiotu  wszelkiej  wiedzy.    Takiemi  .są  np.  ia  o  nit^poznawal- 

npj  isToLie  i  o  poznawaliiyeli  zjawiskach,  o  stosunkacłi  mitjdzy  zjawi- 
skami, o  przyczynie  i  prawach,  o  sUe  i  ruchu,  o  ])rzestrzeni  i  czasie, 

0  dachu  i  materyi,  o  przyrodzie  jako  całości  i  t.  d.  Pojęcia  te  wy- 
twarzają się  w  każdym  człowieku  w  skutek  kultury  umysłowej,  z  wię- 
kszą lub  mniejszą  jasnością,  drogą  bezpośredniej  działalności  myśli 

1  stsDowią  niezbędny  środek  pomocniczy  wszelkiego  w  ogóle  poglądu 
na  światb 

Pomimo  pot^pii^nia  w  zasadzie  wszelkiej  metafizyki,  i  Gomte  nie 
może  się  obejść  w  swych  rozumowaniach  bez  tych  pojt^ć.  lecz  posił- 
kuje si^  niemi  w  f)ewneiii,  mniej  lul)  więcej  jasno  okrcślonem  znacze- 
niu. Tak  np.  podstawowe  dla  całego  pozytywizmu  pojęcie  ogólne 
'.lawiska  rozumie  on  wyłącznie  w  znaczeniu  fizycznem,  przyczem  uio 
luzbiera  wcale  krytycznie,  naukowo,  in-zy  |><.)nioty  odii- •suycli  dauycli 
do-świadczenia,  kwestyj :  czy  w  świecie  istnieją  tylko  zjawiska  tizyczne  ? 
jakie  znaczenie  mają  obok  nich  zjawiska  życia  wewnętrznego,  psychi- 
esnet  czy  te  mogą  być  w  istocie  wyjaśnione  przy  pomocy  przyjętych 
pnsez  niego  zjawisk  fizycznych?  Wskutek  zaś  opcurcia  pozytywizmu 
na  pojęciu  ogólnem  fizycznej  zjawiskowości,  Comte  i  jego  zwolennicy, 
mimo  woli  i  wiedzy,  przyswajają  sobie  metafizykę  materyalizmu 
i  z  niej  wydobyć  się  nie  mogą.  pomimo  ciągle  powtarzającej  si^  golo- 
^wnej  protestacyi  przeciwko  swej  łączności  z  tą  metafizyką. 

Nauka  pmwdziwa  domaga  się,  w  imię  swych  podstaw  kryty- 
cznych, abyśmy  sobie  zdawali  jasno  s[)rawtj  z  początku,  rozwoju  i  zna- 
czenia używanych  przez  nas  pojęć  ogólnych  i  nie  stosowali  ich  do 
świata  przedmiotowego  bez  rozbioru  ich  siusiuiiiu  ilo  o^luosuyeh  da- 
nych wewnętrznego  i  zewnętrznego  doś\\dadczenia  zob.  str.  ITS  i  nast. \ 
Tymczasem,  żadna  z  nauk  specyalnych,  wymienionych  przez  Comte'a, 
nie  zajmuje  się  rozbiorem  pojęć  ogólnych  o  bycie  przedmiotowym. 
Rozbiór  taki  stanowi  zadanie  osobnej  nauki  metafizyki^  której  bez  szko- 
dy dla  prawiditowego  rozwoju  naszych  dążności  poznawczych  z  zakre- 
su nauk  wyrugować  nie  można  (str.  57  i  106  i  nast ).  Posiłkując  się 
z  konieczności  pojęciami,  dotyczącemi  bytu  przedmiotowego,  więc  me- 
tafizycznemi,  a  lekceważąc  przy  tern  naukę,  zajmującą  się  ich  rozbio- 
rem, pozytywizm  wpada  w  chaotyczne  pomięszanie  pojęć  i  wyrzeka 
•'ię  krytycznego,  a  więc  prawdziwie  naukowego  uzasadnienia  swych 

j"jgląduw. 

4^1  Naturalna  dążność  wiedzy  lu-lzkif  j  do  ogólnc/2,0  na  świat  po- 
glądu, wyrażająca  się  w  < lolychc zasuwy m  rozwoju  filozolii  str.  Ul  i  U5 
i  uast.;,  skarłowaciała  zupełnie  w  pozytywizmie  Comte  a,  przyjmując 


Digitized  by  Google 


280  §  10,1.    KRYTYKA  POZYTYWIZMU. 

foriiił^  ('n(  ykloj)c(l)\zii"  go  zf^stawletija  wyników  nauk  s] 
Ali*  i  taki  ciasny  pogląd  na  lilozniią  świadczy  wymownie  o  tern,  że 
uniyśi  ludzki,  pomimo  wszelkiej  negacyi,  nie  może  sit^  ostateczme  wy- 
rzec ogólnego  na  świat  poglądu.  To  też  jedynie  l>ink  konsekwencyi 
i  ścisłości  w  myśleniu,  brak  w  ogóle  wszelkiecro  zmysln  lilozoiie/.nce:'^ 
był  przyczyną,  źe  Comte  nawet  temu  objawowi  szczątkowemu  filozotik 
nie  wyznaczył  odpowiedniego  miejsca  w  swym  systemacie  nauk.  Mófił 
on  encyklopedyczny  pogląd  na  nauki  specyalne,  stanowiący  całą  jego 
filozofią,  mnieścić  bądź  na  czele,  bądź  na  końcu  uznanych  przez  siebie 
nank  specyalnych;  ale  mieó  siebie  za  twórcy  nowej»  pozytywnej  filo- 
zofii i  nie  wyznaczyć  tej  filozofii  choćby  najskronmiejszego  miejsca 
w  całokształcie  wie<lzy  ludzkiej,  to  jest  sprzeczność  tak  raiąca,  źc  ją 
porównać  można  tylko  jeszcze  ze  sprzecznością,  jaką  popełnia  Comte. 
gdy  swój  pozytywizm  o  tendencyaeh  sensualistycznych  na  polu  teorji 
poznania  i  mater\ cili>i3'ezny(  h  na  polu  metafizyki  iączy  z  mistycznemi 
obrząflkami  nowej  pozytywnej  religii. 

Cn  si<^  zaś  tyczy  owej  en<yklopcdyi  nauk  s|)eeyahiye]i,  jako  tri- 
ści  tilozolii  pozytywnej,  to  nie  tiiidno  wykazać,  że  nie  może  ona  za- 
stąpić badan  ])ravvdziwej  filozotii,  dotyczących  ogólnego  na  śwint  po- 
glądu, bez  uwzględnienia  ostatecznego  wyniku  tych  badań,  a  zatem 
i  wtedy,  gdyby  miały  doprowadzić  do  wyników  lyemnych.  Ogólny 
na  świat  pogląd  możliwy  jest  tylko  na  podstawie  porównawczej  oceny 
wyników  nauk  specyalnych  z  pimktu  widzenia  krytycznych  ^  zasad  te- 
oryi  poznania.  Tego  atoli  zadania  nie  można  sprowadzić  do  encyklo- 
jirdycznego  wykładu  wyników  nauk  specyalnych,  ponieważ:  1)  nauki 
sp(*cyalne  nic  znjmti  ją  się  wcale  badaniem  tych  zasady  i  2^  dla  tego. 
źe  owa  krytyczna  ocena  wyników  nauk  specyalnych  i  wywód  z  nich 
ogóhiego  na  świat  ])oglądu  leży  za  ol)rębem  zarówno  każdej  nauki  spe- 
cyalnoj  z  osobna,  jak  i  wszystkieli  l  azi  la  wzi«>tyeli  i  wyiiiaLca  odrębnych 
badań,  które  w  spu-"b  należyty  f>rowadzone  być  mogą  tylku  w  zakir- 
sic  osobnych  samodzieinyeh  nauk.  Jiadania  te  stały  się  też  w  r/t- 
czywistości  punktem  wyjścia  do  wytworzenia  szeregu  nauk  lik»zuli- 
cznych,  wyjaśnia jącycli  ^  zegółowe  objawy  .świata  ze  stano\vi8ka  osta- 
tecznych zasad  wiedzy  kuizkiej. 

Powyższe  momenta  wykazują  dowodnie  racyą  bytu  zazna- 
czonych już  przez  na.s  zasadniczych  nauk  filozoficznych,  jako  to: 
1)  wstępu  do  filozofii,  zajnuijącego  się  rozbiorem  samej  filozofii,  2)  t*> 
oryi  poznania  czyli  logiki,  jako  nauki,  badającej  krytycznie  zasa^lj 
prawidłowego  i)oznaiiia  rzeczy,  i  B}  metafizyki,  jako  nauki,  poddającej 
krytycznemu  rozbiorowi  nasze  ogólne  pojęcia  o  bycie  i  jego  własno- 
ściach. Do  tego  dołtu  za  się  nareszcie  4  filozofia  szczegółowa,  Tozwi* 
jająca    ogólny   l>ogląd    na   świat,   na   pó(i.-uwie    rozbioru  wyników 


Digitized  by  Google 


§  10,1.     KRYTYKA  POZYTYWIZMU.  281 

nauk  spi-fyaliiycłi  z  piinktu  widzenia  kry  tyczny  eh  zasad  pozuaiiia 
fzob.  htr.  57  . 

W  obec  pow\  ż"^zy(  li  rażą«  yLh  braków  filozofii  pozytywnej  Cum- 
tea,  nie  zapomnijmy  jednak  w  końcu  i  p  jej  rzctelncni  znaczeniu. 
Polega  ono  na  wykazaniu  ścisłej  łączności  lilozolii  z  naukami  spe- 
eyalnemi,  na  zdania,  że  filozofia  0|)rzeó  winna  swe  pojęcia  o  świecie 
na  wynikach  nauk  specyalnych.  Chociaż  prawda  ta  uznawaną  była 
przez  wszystkich  prawie  znakomitych  myślicieli  od  Bakona  i  Kabte- 
zrrszA  az  do  Leibsitza  i  Kanta,  to  jednak  wyznać  należy,  że  ją 
Comte  po  raz  pierwszy  sformułował  z  należytą  wyrazistością.  Nabie- 
ra ona  szczególnej  doniosłości  wobec  jednostronnego  dyalektyczni'go 
rozwoju  tilozotii  po  Kancie  w  osobie  Fiohteoo,  Schellinoa,  Hkgla 
i  icli  licznych  zwrdcniiików.  Pozytywizm,  pojęty  ze  stanowiska  tlzic- 
jowegn,  jpsf-  wiaśeiwio  zu])ełuic  nj^rawniuiiii  r<'akcvą  przeciwko  wygó- 
rowanej wierze  wspominanych  przedstawieieli  rac\  nnalnego  i(l*^alizmu 
w  abstrakcyjną  działalność  umysłu  ludzkiego,  przy  całkowitem  prawie 
lekceważenia  doświadczenia  zewnętrznego  i  opartych  na  niem  nauk 
^specyalnych.  Ale  reakcya  ta,  uprawniona  i  zdrowa  sama  przez  się, 
podj^t^  została  przez  Comte'a  z  równą  (jednostronnością  i  bezwzglę- 
dnością, więc  też  doprowadziła  do  równie  błędnego,  lubo  wprost  prze- 
ciwległego poglądu  na  istotę  filozofii  i  jej  stosunek  do  nauk  specyal- 
nych. 

1.  Literatura  obca,  dotycząca  pożyty wlzmu  Comte*a.  o<:.:>l- 
iic  zaHadj  swojjo  pozytywizmu  wyłożył  Cumtk  frl.»\vni<'  w  l-s/cj  i  2-<:icj  lekcy  i  \\<\h)- 
nmiane^o  już  niejecbokrotnie  (str.  14)  Kursu  filozn/ii  pozyfywHfJ.  Oki«śla  on  tu  coi 
^wego  dzieła,  pologi^ąoy  na  pizedstawienui  treści  zasadniczD-cb  ęati^zi  ^.filozofii  przyrody 
fYjii  syHtemata  nauk  przyrodniczych  (pbilasophie  natnrelle,  styst^me  des  Hcionces  natu- 
rellw).*  Już  to  wykazuje  do<rniatyczny  punkt  wyjśda  całej  jogo  filozofii  w  ktenuku 
wtumli^tycznyra.  Dla  nnscm  wistnionia  zaś  powyższego  celu,  eiągrnie  dalej,  należy 
nprzo<' na  hisfonp.  Hard/o  trafnie  mówi  w  tym  y^r^^Ił^dzi*' :  „unc  eonoi-ptum  qnrlrnn')iio 
no  pf,nr  Atro  t»!r»n  r^mnue.  <[ue  par  son  l)i<foin  Ale  zarnia^r  TO-fTirwi-i-  ił'  hadai:  dzieje 
■•iv  tiln/ofii  w  ug^óle.  ••zy  toż.  si)e<'yalni«'  fiio/.ofii  pi/y!->l\,  alito  przynajmniej  <kor7v<f  if 
i  w);iik<>w  hadajiia  .spe<'yali.st<Av  na  ifui  p<du.  (  umri'  ])?v.ystopujt'  wprost  do  uykl.uhi 
swego,  z  j^jry  powził,'tego  „wielkie<,'(i  prawa  zasadniczego  (y^rando  loi  fondainontale)" 
tizedi  stanów,  i  opiera  na  nim  ealy  swój  dalszy  poj^H^d  na  filozofię,  nio  usiiująr  nawet 
uzasadnić  lub  iiHprawiedliwić  swc^o  „prawa*"  na  podstawie  jakichkolwiek  faktycznych 
4aiiycb.  Twierdzi  wprawdzie,  żo  każdy  człoAnck  w  opoce  dziccitHtwa  jest  teologiem, 
W"  młodości  — nictatizykiom.  a  w  wieku  dojr/alyni  pozytywistą,  ale  nie  uws^lędnia  wcale 
t^^Inośnycli  l>adań  psychologii,  aby  to  twierdzenie  z  właściwie  ^naukowego''  punktu  wi* 
daenia  hliżei  wyjaśni/-. 

Dn!'  i  uf rzyiiiujf  Cunite.  że  owe  tr/v  -t;in>  <:\  w  jriim,-io  trzema  n'»żncnii  htrłinlu- 
m  przy  pujł.ciu  htczuośei  zaełiodząeej  puiiiird/:y  zjawi«ikanii  i  doprowadzają  wskutek  tofro 
do  trzet  h  różnycli  systeinattiw  filozotirznycb,  o  ti-zoeh  różuycb  poglądach  na  joduosc 


uiyiiized  by  Google 


§  10,2,1.  KBTTTKA  POZYTYWIZMU. 

świata  zjawiskowcrro.  AJe  prey  teni  nie  wykaziye  aawot,  aby  miał  pujy4:ie  o  istmenio 
krytycznych  badau  Kanta  nad  warunkami  podmiotovemi  i  pnedmiotowomi,  logianenti 
1  metatizyrzneini  faki(-o  zjednoczonego  poglądu  na  świat,  czy  to  będzie  pogląd  teolo- 
giczny, czy  nieratizyczny,  czy  wreszcie  pozytywny  w  duchu  samei^o  Conitca. 

Naro.=zcie.  dowodzi  fomte.  żp  każda  wydatna  niy.śl,  każda  crałąż  wiedzy  ludzkioj 
przel.ywa  owe  tray  stmlya.  ale  nie  przeprowadza  choćl.y  db  przykładu  żadnej  szczegóło- 
wej myśli,  ani  żadnej  nauki  przez  te  trzy  ^tfidyn  pornory  odp.>wi(:slni.  h  hi^toryemyrh 
faktów,  rraeciwnie,  odnośnie  do  dziejuw  liluzufii  przyznaje  otwanie  w  przedmowie  do 
yi-go  tomu,  £e  jej  w  gnmcte  neczy  nie  zna  wcale  ze  zródoł  aut<?ntv«-znvol».  ,Je  n  ai 
jafflai»,mówi  tu  Comte,lu  en  aucune  laogue  ni  Vioo,  ni  Kant,  ni  Herder,*  ni  Ucgelet. 
je  ne  (onnais  leur  diren  oumges  qne  d*aprt8  quelque9  relatione  indiitHites  et  certain^ 
extraits  fort  insurisants".  A  zatem  okasuje  się,  se  całe  to  „prawo*  trzech  stanów,  j«k 
w  ..<■„](«  pogląd  Comti.  a  na  filewfią,  jest  koncepcyą  zupełnie  dowolną,  któr<y  sam  autor 
me  oi)arl  na  f  atlaniu  i  rozbiorze  odnośnych  faktycznyoli,  więc  ^naukowych*  danych. 

Naji-^lnuniojs/ym  kr/p^vi^iPlonl  pf)zytywizmu  we  Francyi  był  znakomity  ucwmy 
h.  LiTTHt  it  1881>.  Zwolennicy  nazwali  -głosem  i  dns/ą  pozytywizmu.*  Zashłirł 
on  na  to  miano  wskutek  licznych  popularnych  artykułów,  ogla-zany -b  od  r.  1840  u-  g^- 
iseae  NatUmal,  oiaz  dzięki  takim  pracon.,  jak:  Atuilyse  mismnee  du  Cours  de  phUm^^ 
pk^pońtwe  de  Comłe  1845,  ParoUs  de  phUmophie  poaiUi^  1859.  2-?ie  wyd.  1804:  An- 
gwUt  Cm$e  et  la  j^UoBoj^ie  fimUve  1863,  S^iie  wyd.  1877  i  inne.  Nadto  w  celu  m- 
szerzenia  pozyt^-wizmu  wydawał  wspólnie  z  Wyrubowym  od  r.  1867  czaaopLsmo :  LapKi- 
bmyphir  pwihoe,  które  po  jego  śmieid  wychodziło  tylko  do  r.  1888.  Litti*  zmodytikt. 
wał  pod  pewnemi  względami  nauko.  Comte-a,  ale  nie  można  powiedzieć,  iiby  to  uczynił 
w  duchu  filozoficznym:  pr7P<  i  w  nie,  on  to  głównie  spowodował  ostateczne  lOKwodnleale 
pozytywizmu  jak,,  nauki  tilozoficznoj.  dowodząc,  że  jost  on  w  zasadzie  ^metodą\  jak 
gd^hy  tak  zwana  uwioĄn  .pozytywna-  nic  i  tniała  już  od  dawna,  a  pnynaj mniej  od  cza- 
sów Bakona,  pod  nazwa.  inUiik.>Jnej  i  empirycznej. 

W  kierunku  mętnego  mistycyzmu  ('omt«'  a,  wymżającej^^o  się  w  jetrn  rcli-ii  pozv. 
tywnej,  nad  którą  zresztą  nie  mamy  tu  powodu  bliżej  się  zastanawiał'-,  działał  i)o  zatko- 
wo  P.  Lafitte,  wybrany  po  śmierci  Comtea  przez  uczniów  jego  na  .<lvr.  która  pozyty- 
wizmu" i  .kapłana  religii  pozytywnej*.  Z  czasem  jednak,  nie  zraekają*:  się  tego  urzędu, 
aająl  się  pracą  nad  teoretycznem  uzupełnieniem  nauki  Gomte'a.  Pomimo  (o  chwali  się 
jeszcze  w  r.  1880.  że  od  chwili,  j,'dy  w  r.  1842  po  raz  pierwszy  zapoznał  się  z  Kursem  Com. 
te  a,    a  miał  wtedy  lat  10.-  nie  wziął  już  do  i-ęki  żadnej  książki  innego  filozofa.  Zob. 
jocro  wspomniany  już  wyżr  j  (str.  10)  Kurs  fthzojii  pierw-,  str.  II.   Ta  ^pierwsza  fik^ 
zoli  i '  n>a  na  cohi  \v\tNv.,r^yć  dla  pozytywizmu  Comtea  pewien  fundament  podmiotowy 
I  przcdmiotuwy.  męt (Hli»loi,'iczny  i  raoczowv.   Jest  to  i>dnak  fundament  na  wskroś  dog- 
matyczny, uwydatniający  tylko  wyraźniej  owe  .'zyimiki  sensualizmu  i  inatorrnlizmu,  kt^i- 
re  stanowiił,  jak  to  widzieliśmy  wyżej  (.str.  279  i  na^t.),  utajoną  pod»tawę  po/.\  tvu  izTn  i 
Comtea,  Świadczą  o  tern  .prawa*,  stanowiące  treść  tej  ^pierwszej  filozofii-.  ritr\v>7.c 
z  nieb  opiewa  np.:  .Z  danych  czynników  doświadczenia  (pojęt^  iro  w  znaczeniu  sensun 
listycznom)  należy  sobie  wytworzyć  nąjprostszą  i  najbardziej  sympatyczną  hipotezę.*  Pra- 
wa  zaś  przedmiotowo,  począwszy  od  lO-go,  wypływąją  z  zastosowania  zasad  medianiki 
do  całego  świata,  niewyłączając  objawów  psychicznych  i  spdeczDjch.  Działalność  unę- 
slowa.  mówi   Lafitte  na  str.  62.  nie  je.^t  niczem  innem,  jeno  intel*  ktnalnvm  procesom 
trawienia,  i)r/er0.iafącyn,  inatcryały.  które  zmysły  dostarczają  umysłowi.    Głównym  or- 
gaii.Mii  te?o  kierunku   w.sriHl  zwolenników  Comtea  jest  rzn-opi^iTno:  Revue  Occidenłak 
phih8ophiqm',  soM-  cf  polifujiu,  wychodzące  od  r.  1878.    Nadto  l.afittc  krzewi  filozofia 
I  religią  pozjtywną  za  pośrednictwem  wykład.',w  puł)licznvch,  kt<ire  w  ostatnich  czaaM^li 
odbywały  się  nawet  w  jednej  ze  sal  College  de  Franco. 


Digitized  by  Google 


§  10,1,1.     KBYTTKA  POZYTYWIZMU. 


283 


W(in)d  freśdwvcl>  wykładów  iin/,vt yv\  i/ma  w  >lurhu  <  omtr  a  Nvvtnirnmmy :  RoBl- 
NET  .Jur  f  onn'rr  et  sur  la  cie  d  Comtr  18()0,  ;5-cie  wyd.  mi  ;  tegożl:  L^r  pkiUh 

'Jrhie  posiiwe  l&sl :  AsnRfi  Poey:  Le  positimmi-  1876.  Nwtępde;  iiti^.  Cw»«f .  l»*t«o. 

/HmYice  m^m.!'  par  .1.  Ri«,  1881;  C.  Monibb,  Ea-posi  popMre  du  po8tUvunne 
\m.  Tu  należy  \v:^pomniany  już  (»tr.  39)  słownik  poKytywiamii  Boordeta. 

Fnechodząc  od  l)eBWłgMBych  wiolbicieU  Comtea  do  aiit()n.xv,  kt/.ray  su.  zajęli 
krrtjką  bądć  specj»taio  jego  połytywinnu,  bądź  w  ogóle  .  ał.  L-  kitrunku  mysi.,  o/na- 
mego  tą  nMwą,  iDiiBiniy  pnodewMystkiem  mna(z.vr  źr  /nakoinitsi  przód  ta wi.  ud.- 
ouhudńfij  nawet  realistvc/nych  i  empiryczny.-b  kierunk '.w  n,nv./v.  h  -zasow  ].u  wirks/.e.) 
.^..i  nie  podzielali  poglądu  Comr- "a  na  ń\o;oH  a  w  Ino.  ,  -  przeciw  lal.si.^ogi^- 

ui^a  wied2v  ciasnem  kołem  u/naiiych  pr/ez  niego  specyaluv.h  nauk.   .lezoh  Cointe 
nie  miał  jasnego  poi.  Ha  o  naun-  v..U:ęm,   roztrząsaj a,.ei  zasadnicze  podstawy  ttoaofli. 
to  Hkrbkrt  Spenckk  poświęca  tej  nau.e.  jake.śmy  t«  na  swojom  miejsca  widrieli  (str. 
14)  ....hi^a  nra.  p  p.  t.  P/m*.xz.  Zo^ft^f/,  «  IJ^WES  Ogłasza  dzieło.  Ictdre  naaywa  mtępem 
rlo  filozutu  nauki  ,zoi..  wyżej  «tr.  16).  Zupełnemu  zaniedbaniu  logild,  jako  tooryi  pozna. 
m  pr7rciwstawiali  J.  St.  Milł,  Al.  Maik  i  inni  swoje  rozległe  l>adania  nad  indukL-yn, 
dedukcyą  i  logiką  nauk  (zob.  8tr.  114).   Podobnież  psychologia,  której  (  omte  odm  .w.l 
chaiaktem  -amodaielnej  nauki,  zaprzeczając  możności  wownętrzn.  go  doświadczeń.,  .mh  '- 
wiaiia  bila  nadal,  jako  odf^lma  nauka  i  w  zakresie  en.pirycznycł,  kierunków  my. ii,  jak 
otemśUłcząpraceSPEsrKRA,  Baika.  Tainf/a.  łiiHOTA  i  wi.lu  innycl,.   ^awet  kop- 
ciu»z«k  p08:Ttvwiz,n«,  nu-tatizyka.  znalazła  ^or:,  -.-  "'^ronc,  w  tak  realistycznie  nastrojo^ 
nvm  nm\^;;jak  Lewe.  (.oh.  wyżej  str  KKI  i  m>U  i  nie  była  l.e/względme  pot,:p,aną 
pno.  yiiLLA.  o  ozem  si.:  zaniz  praekona.uy.    Negaeyjne  tedy  dążności  ^pozytywizmu 
pozostały  aH.o  zupełnie  W-z  skutku,  albo  też  utrącają  coraz  bardziej  swoją  skutomosc. 
Prze<:ież  to  jeszcze  sam  C  omte  w  dziele:  Syathne  de  politiątie  jposiftw,  4  tomy,  IS&l- 
1851,  uzupełnU  9>vcSj  systemat  nauk  pozytywnych  siódmą  nauką:  anłwpolof/u!  «^yli  nauką 
moiainości  i  strf  się  założycielem  .religii  po^ytywnej^  ubóstwiającej  ludzko^e.  jako  „naj- 
wyHzą  btotę  Ge  Grand-^Jtre  supremę)- 1  podnoszącej  ziemiij  do  godności  .wielkiego  fety- 

szu  Oe  grand  F^tiche)". 

Wśród  prac,  poświęconych  krytyce  pozytywizmu,  za-ługują  sz  /.-uhuuj  iw  uwagę. 

BEBaWRT  SpRnckr.  Rmsonf^  po-  (lissndhiff  fhm  fhr  t^Jnhs<,,,hf/  nf  M.  Comic  1801: 
plM.10  zamieszczone  r<-.xvnież  w  drugim  tomie  jego  Ess.,,,  isyi.  wspomnianych  wy/ej  str. 
15.  W  ocenie  Piemrfch  znmd,  zami<'szczom-j  w  Hlcuc  des  deiu:  tnmde,  1866,  AuaiHT 
LiroEL  nazwał  Spencera  uczniem  (  'omte  a  i  pozytywistą.    W  pracy  powyższej  protestu- 
je mv<liciel  angielski  przeciwko  tej  nazwie.  Niezapweczając  zttóług  CJonitea,  Spemrcr 
wykasuje  jednak,  że  zasadnicza  myśl  jego  filozofii  pozytywnej  nie  jest  żadną  nowością, 
<zczegi'itniej  w  Anglii,  gdzie  od  czasów  Bakoka  rozwinął  siłj  kierunek  indukcyjny  i  em- 
piryczny. Comte  zreeztą  sam  wyznał:  ,D  y  a,  saw  dont,-.  beau.  .,np  d-anah.gie  entrc  n.a 
phUosophie  positiTO  et  cc  que  les  savai.s  anglais  entendent.  depui^  Newton  surt<.ut  p;u 
phUamfhie  natUirUe\    VrA\  U'm  C^omtc  wedlu-  .S].<.nc,Ta.  ni.>  pr/cpiowadza  wcale  kon- 
sekwentnie za.sadv  do.;wiadczenia,  h.k.,.ważąc  do>wii,d<  /cnie  wr-win  tr/ne.  w  oirole  bada- 
nia en.piry.:znej  psv,holoęrii.    W  skut.-k  blędne-o  /,ap.-]nie  zdania.  /»•  umy.>l  może  pozniu.- 
wszystko/ pn'>cz  samoęro  siebi.-  (le^prit  peut  connaitre  to.it.  r.rapitfltti  mhne\  (omte me 
opi^ira  sw.j  iil..zotii  aa  rozbiorze  c/.ynuośei  umyr^ła  i  pnicz  to  pozbawia  się  fundamentu 
krvtvczia-u.    Nadto  nie  podziela  Spencer  nauki  Comte  a  o  tnserh  staną**  rozwoju  umy- 
słowego i  wykazuje,  że  nauka  ta  nie  daje  się  usprawiedliwić  fiiktami.  W  opróle  dowodzi, 
że  zasadniezoSrozcbodzi  się  z  Oomteni  we  wszystkich  tych  poglądach,  kt^ne  .  haraktery- 
zują  jego  filozofią  pozytywną;  że  zatem  nie  może  być  nazwanym  pozytywista,  lecz  prze- 
riwnio  należy  do  antagonistów  Comte  a.    Oto  wliLsne  -^lowa  .Spencf>ra  w  tym  w/olędzie: 
^a«tetow...whorejectaUhiBaistinctivc  doctrine^*.,.  mu«Jt  be  eWnd  a,s  his  autagouL^ts- . 


Digitized  by  LiOOgle 


ina 


§  10,1,1.     KRYTYKA  TOZYTYWIZMU. 

John  Stuabt  Mill,  Auffti^te  Comfe  and  pomUmm  \m>.  J',a.  a  ta  .kl.idt 
z  dwóch  części:  piemsza  zajmaje  się  krjtycznjm  mbiorom  it«r..M  Comłc  a.  dru^a 
/,a  przedmiot  oceno  dn.dego  peiyodtt  w  jego  rozwoja  fllcttoficząm,,  gdy  został  zaIożv..i. 
len,  nowo,  ro\i^xx.  Ohe^  nie  za.iniuje  nas  tylko  L^zęśó  pierwsza.  Mili'  broni  tu  ocrólnych 
zasad  pnzvfyw,z.n„  Conitea,  alo  krytykuje  zarazem  ważoe  błędy  jego.  PizedewM^sikieiii 
nio  po<iz,da  bozvvzirl,Mlno?o  porzucenia  teologii,  w  ogóle  w.szelkicli  cznmików  oadznysło- 
H>eh  „A  ysl  pozytywna,  mt^.wi  MiH.  nic  porią^a  zn  sol.ą  koniecznie  zapzzoc»mia  nad- 
zmp1o\vycb  ezynników :  on ,  wykaz.ije  tylko,  że  kwestya  ta  dotvezv  zasady  ws7e.hrzecJ(j'. 
Jeżeli  bowiem  w^zerliświal  miał  poczHtok,  to  l.ył  on  z  konie.^nośei  nadzmvsłowN-T,i 

jr^^MMr^'^!!;^  ^  ""^^'"^  podstaw.;  do  ^vv)a.śnieniaich-o^e7r^  Źtad  wr- 

dlug  MiUa,  wiara  w  stwonenie  świata  przez  istot-'  r./.uinna.  nie  apr^e^awia  .j.  po/vT,. 
wnym  danym  wiedzy,  jeżeli  tylko  przypuścin.y,  że  lozun.ny  kierownik  świata  p^trzyiuu- 
JO  niezmiennie  istniejący  porządek  weczy,  według  którego  w  świecie  dokonywa  si. 
wszystko  dzięk.  pr/y.  zj-noiD  i  prawom  natuialnym.  Dalej  mówi  Mill  o  nieporozumień 
mach.  które  skłoniły  twór.-.-  pozytywizmu  do  poRucenia  metafizyki  Słusznie  potepiał 
nmto  v^^eikie  uosoi.ł,.„i..  j  upi-zedmiotowionie  oderwanych  pojęć  mefcalizycznych,  aie  on, 
wcdluc^  Milla  me  uwzcrinlnił  pr.r  tr,n:  1)  że  zarówno  Kabtbzvusz  jak  i  inni  myślide- 
e  wykazywali  tałsz  takiH,  uiir/...!.,u.towi,,i.  cho.-iaż  przy  tom  pozostawali  metafi^^i, 
b  ''""^'y^^  mK^'  oir.-,lnyrl,  jp.t  konirrznrm  warunkiem  ł.adań  nao- 

Kowycn.  Występuje  następnie  Mill  z  (.ł.roną  in.iki  i  psy.-hologii  pnteciwko  v  h  wvła. 
czenm  z  .ystomatu  nauk  pożyty wuy.-b.  ron.tc.  dowodzi  Mili:  nie  ł,vł  naw.t  nopn^^fr. 
zdołnym  p^^^  .  Przyjął  on  wprawdzie  zvc^liwie 

o^nkę  Milla,  wydaną  po  m  picr.v.zy  1843  ix)ku,  a  zatem  na  14  lat  przed  .śmiercią  za- 
łoży.,e  a  pozytywBmu;  ale  Mill  nl»olewa  nad  tem,  źo  Comte  nie  dtorzystal  z  niej  wlale 

to  Imi  ,hH  T'- '  f.  "'""^     j"^**  ^"^^^  P**^**^^-  ^  «»*  do  psychologii 

to  MiII.  podol.me  jak  przed  mm  Spen.-er.  p<.ldajo  cstrej  kiytyce  ni<,em  nio^ntone 
zdanie  n  „.en,oznos<.,  w.wn.fr.n.,-.  pr.,1,niotow,.i  obsorwa.yi  i  wykazuje,  że  wskutek  tej 
negan,    omte  nio  la.^l       „iezen,  pr/v, /yni,  do  wyjaśnienia  pozytywni^'  ,Metodv  w  za- 

nri.!ir1li'  ^"'''''^  ^^«"<i^^'-  Maten,atvkH 

nie  niiala  nigdy  chamkteru  te,do?irznr2o  iul.  ...  t  .tizyozno^.o:  wiHP  •/a.ii^hiirzr.  h  pój^r 
teyki,  np,  pujęeie  cięikośei,  nie  byłu  nigdy  uu.obłanem  w  żadnej  initolo-ii  i  t  ,{  - 
Z  obroną  ( omte  a  przeciwko  wszystkim  powyższyn.  zarzutom  wy.stąpil  K.  Litteć  w  pi- 
«iino;  Auguatt  Comte  et  Stuart  Mitt  1867. 

G  H.  r.EWEs,  ktdry  swoją  ffistoryą  fOczo/H  p,-zy.zynił  si^  głównie  do  rozszerze- 
nia pozytywizmu  w  Anglii,  wysiąpil  w  późniejszym  czasie,  jak  .i,  to  już  wyż.  j  okazało 
ł^tr.       ,  na^f.>  z  krytyką  zasadnłezy.  łi  podstaw  tej  nauki 

P.  Namlf  K.  Lrs  adnrsuires  de  la  phUmophk  1860.  Nie  wielka  ta  praca  zaww- 
r.i  w  ,ub,..  obn.n,;  łilozofii  pizo.Mwko  zai7.utom  Comtea  i  jetro  zwolenników.  Autor  wy- 
kazuje jasno,  ze  pozytywis.  i.  poi.mr,n  b.kc(>waŹL-Mia  metafizyki,  ciągle  »ię  posiłkują  poję- 
ciami metafizyrznemi,  bez  i.h  nabżytt-jo  wyjaśnienia. 

Kompetentną  ocenę  pozytywizmu  ( 'omto  a  yj^  stanowiska  nank  przvrodnic«y.  ?i  n  i- 
potykamy  w  rozprawach  znakoroitejfo  i^adacza  ha  tern  polu.  Th.  H.  Hlm.ey  a-  ihi  the 
pfiyatcal  ham  ofUft,  i  Tkc  .cietttific  wqmU  of  posHichm,  za.niesz.  zonv.  t,  w  jo^n  hv, 
*^rmo.^y.  arfrf^  and  rm««v,  nowe  wyd.  1898.  Huxley  mówi  tu  między  iunemi  .str. 
I-I).  „Zapoznawszy  się  z  rysami  charaktoiystycznomi  filozofii  pozytywnej,  znalariem 
u-  n,..,  ł»ardzo  malo.  alb.,  ,  ..  /ej  ni.-  w  nlcd  nie  znalazłem,  co  by  posiadało  wartość  naako- 
w:,,  pr^p.  nvn,c,  znalazb^m  banlzo  wiole  spr^eezności  z  prawdziwą  naokąf.,«  Str.  130;  ,Tii 
r/ęsc  .Izieł  (  omte  a,  która  odnogi  się  d..  filozofii  nauk  przyrodniczych,  ma,  wedlog  mego 
i^dania.  banlzo  malo  znaczenia  i  śwjadrzy  o  ten.,  że  wicKiza  autora  z  zakresu  nnuk  pi7V- 
rndnirzy.  h  je^t  bardzo  powiorz..liow,ut  zaczerpaną  z  drugiąj  ręki.*   W  innem  miejsca 


Digitized  by  Google 


§  10,1,1.     KBTTTKA  POZTTTWIZinT. 


285 


(it?.  380)  cKytiin3',  źe  bnkk  kompetencji  (ineompetence)  na  pola  filozofii  i  wszystkich 
gaJęń  nankf  z  wjrjątkitta  matematyki,  stanowi  charakterystykę  umysłową  założyciela  po- 
zrtywizmiŁ.  Zanwaźinj  przy  tom.  ż**  wypowiadając  taki  sąd  surowy,  Husley  miał  na 

oku  wyłą''7nie  współczesny  Coiuto  owi  stan  przymloznawstwa. 

Na  u-ijrn\vio(liiwienio  ('onit(*'a  mk  /.  ti^^o  mnutn.  jak  i  z  zarziitn.  70  nif^  7nii  hi- 
>(oryi  fil(.7i)tii,  możnałiy  wpwwd'/!*-  pDwied/jtc.  żv  ł  wykształ<'(>nia  i  powoijtuiii  nio  hyl 
ani  przj(  roiiuikii  iii.  ani  filozoti  tn.  Irnz  iiiatoniatykiein.  ('daliśmy  si*,'  tedy  do  matematyków 
po  sąd  o  nim,  i  oto  co  mówi  w  tym  względzie  O.  ScuMnz-DirMONT  w  dzieło;  Dic  nuiihe- 
maHMdim  I^emewte  der  Erkenntniw^eorie*  Grundri89  einer  Phihsophie  der  maOiemaH' 
tdfm  WiasetMchaflen  1878,  str.  460:  «W  swojąj  specyalnoM  (matematyce)  Comte  nie 
pmdfftawia  ani  jednego  nowego  poglądu,  ani  jednego  nawet  hardziej  celowego  sformu* 
lovania  danyoh  matematyki  Bibliografia  w  ożyciu  hędąęycb  podręcznik/tw  zawiora  w  »ar 
h'v  wszystko,  o  ozem  traktują  jes'o  tomy,  poświęcone  iiaiik(mi  ścisłym  i  nadto  zazwyczaj 
w  lialoko  lepszynj  wykładzie."  Wspomniany  zaś  wyżej  (str.  18)  tf.  Maj"  ('»)sh  mówi 
w  pnł' y:  ('fn  isfimiiły  aud  }>'>^itirijfinr  1875,  str.   172.   źe  a^trorioni  .Ioiin'  IłFRsrnKi. 

I8TI1  iiiiat  wyda/'  -^nj]  joszc^e  surowszy.  iIowoiIt::!''-  7a'  Comtc  i>o[ti'1nia  nn  pulu  iii;ito- 
iiiatyki  takie  bl«;dy.  jakicbby  nie  przebaczono  studentowi,  pragn;icomu  \izyskac  stopień 
ikudemicki. 

L.  LiARB,  La  science  po9itive  et  la  metapUyamuc  1871>.  wyd.  2-^'ie  188K  Praca 
DAgTodzona  przez  Akademią  francnzką.  Liard  je»t  obrońcą  „metafizyki  moralnej  (m^^ta* 
plijstqae  morale)"  w  dnohu  Kanta.  Tak  pojęta  metafizyka  nie  jest  naturalnie  nauką 
poiytywną.  Pomimo  to  autor  roztrząsa  krytycznie  zasady  pozytywizmu  i  odsłania  całą 

powier«cłiowno^<  jogo  poglądów  na  metafizykę.  (*omte.  mówi  Liard,  miał  jedynie  wioku 
metafizykę  scboiantyków  i  zapomniał  zupełnie  o  reformie^  dokonanej  na  tern  polu  pi7.«'Z 
Kartkzyi  sza,  który  usiłował  opn5e<-  swoje  po^ł^dy  metafizyczne  na  rozbiorze  niewątpli- 
M  vi  !i  fakfńrr  świadomości.    Przy  tom  nfłpicrn  nutor  na  pod.stawic  hist^jryi  Tiniik  '.'oloslo- 
uyii.TkJ/.tTiic  I .iTTRr^:'*.ł» ;  „I^es  si'icin  i  s  ii<»-itivt-  n  cłnpruntent  ricn  fi  la  ii)t  r;ij)liy-i'|iif!". 
PiTAiłOUAs  określił  czynniki  metafizyczne  .^wiuta  ijrzy  puiuo«*y  liczb  i  |)rzez  to  ilai  począ- 
tek zasto>owaniu  matematyki  do  fizyki.    Dkmokryt  swą  nauką  metafizyczną  o  atomach 
wyjaśnił  za:»dy  <,'eometryczno-mechaniczuego  poglądu  na  sy*awiska  świata.  Metafizyk 
KABTRZTuaz  usunął  z  zakresu  przyrody  wszelkie  istności  (cntiti'^)  i  usiłował  sprowadzić 
jej  otjawy  do  działania  praw  ruchu.   Idea  powszechnego  rozwoju  świata  dawno  przed 
f^AMARKiKM  1  Barwinem  wypowiodztana  została  przez  różnych  metafizyków.  Podobnież 
nietłifizyka  wytworzyła  naukę  o  pochodzeniu  jc>testw  pr/cyrody  z  fej  wła-n.\ch  zasobów 
bez  udziału  «'zynników  nadpr/yrodzonycb.    Tak  tedy.  rnowi  l.iard.  nic  ję>r  wcale  parodo- 
k<5oni  '/(iinie.  że  naiiki  pozytywne  fi<pnwii'(!Iiu-i,ij;«  i  uzupełniają  właściwi**  tvlkn  idee 
i  [KiL^liitiy  metafizyki  na  podstawie  empirycznych  daTiyth,  Nare^z«'ie  dotyk;i  .(  itni  i  kwe- 
styi.  podniesionej  przez  Conite  a.  o  zastąpieniu  lo^riki  pjzez  m;»feui.ii.vk«'.    J 'u/.y  t>  u  iści.  z:i 
przykładem  swego  mistrza,  ^tawiają  matemarykę  na  czele  nauk.  ale  nie  mysią  wcalo 
o  krytycznym  rozbiorze  pochodzenia  i  naukowego  znaczenia  pojęć  matematycznyeh;  nie 
wykazują,  aa  czem  właściwie  polega  irh  konieczność  i  powszechnośe,  w  ogóle  nie  roztisą* 
Hsją  krytycznie  metod  badania  naukowego.  Pogląd  f ^iarda  w  tym  względzie  streszeza 
się  w  zdaniu:  ^Pozytywizm  jest  dogmatyzmem,  pozltawionyiii  krytyki." 

W  literaturze  nieniiwjkiej  reprezentuje  pozytyw  i/m  <:l<'>wnio  IS.  Laas,  którego  sta- 
nowisko w  ty^n  względzie  zaznai-zyliśmy  już  wyżej  i^ti:  lł>i. 

y\.  .1.  ^ToNRAD  posss'ięca  więk</!i  i'7,,-<r  w^pniiinianej  (str.  17)  jjracy:  Kicnnihi 
iHytilt  ic.yj^iWczcN kryfy^znemu  r  r/J  i^inwi  j>u//.  r>  wi/uju.  Zol',  str.  i  nnst.  l'rórz 
uaiiki  założyciela  pozytywizmu  uwzi:l»;duia  autor  i  poj^^ląily  lAimf-AUK  Taink  a.  IIknan  a. 
J.  St.  Mjll  a,  Darwina  i  iiiuycb.  W  krytyce  f'omto'a  na  uwauę  zasługuje  szczegtduiej 
nzbiór  prawa  trzech  stanów.  Honnul  wybuuje  bliżej  /.wią/.fk  tc^o  prawa  z  dialekty- 


Digitized  by  Google 


286  §  10,1,1.   RRTTYKA  POZYTYWIZMU. 

nzną  trylogią  TfKtłi.A,  polfjjrajjfii  na  post\'pio  od  tozy  do  antvro7Ą  i  sjTitfzy.  Nadto  ta- 
macza, po woIiij]\(-  sir  w  tym  wzjrlrdzie  k-ż  na  l^ittn*  ;:ri'  że  Comt*-  z;i '^pipał  fit  prawo  od 
znanego  (m« yklopef1.vsty  lS-'jro  wieku  Turoot  a.  ktoi  \  w  pjśmif:  iJisLOUłS  sur  le  /fr^fir''"' 
de  leHjoit  humaiu  17.>(>  (Oetf-ren.  'V.  II.  (ir>0  i  n;i-t.)  Jak  najwyraźniej  mówi.  iv 

początkowo  sprowadzano  zjawi>ka  świata  do  d/.iaiauia  bourów,  nast4*pnio  filozofowie,  hn 
naIeżytef.'o  badania  samych  zjawisk,  zastąpili  nosol»ione  przyczyny  oderwanemi  wyraie- 
niaini  (c\prp3siona  ahstraites),  a//  niureszcie,  dzięki  ścii<)ej  obserwacyi  dztidaiiia  jednych 
cial  na  drugie  (l  actlon  mecaniąue),  usiłowano  objaśnić  dane  doświadczenia  pi^  poniw? 
praw  niecbaniki.  Zob.  pod  tyin  względem  także  F.  llArAisitoN,  La  phUosophU  m  Fron- 
(eatt79-<!8t^del864,Rtr.55  i  nast.,  2-giewyd.  1884,  oraz  F.  Fłimt,  The  jphUo»ophy  "/  hi- 
stori/  in  Europę^  T.  I,  1874,  gdzie  w  pierwBząj  vzQ8ci  jest  obflzomie  mowa  o  poglądach 
Targota. 

\)v.  MnooLiE,  L>'  posUlcisnie  et  la  scienc'  ri ju-rhnfiyfn}*'.  dwa  tniiiy  l!^ś-2.  lot- 
to w-;zi'i  listntniia  krytyka  nauk  pozytywizmu  z  ieligijnt  Ln  punktu  wid/^-aia.  Autor 
jti/t  konauy  jest.  źe  prawdziwa  nauka  i  prawdziwa  lilozołia  nit'  \m^Ą  h\i-  w  sprz<'czno>u 
z  prawdziwą  religią.  Poju>ujj\.  jinlnak  religią  w  duchu  bezwzględnie  do<riuatycznyni. 
autor  oc«iia  naturalnie  nanl^  i  filozofią  ze  sŁanowialca  ttwej  podmiotowej  wiaiy. 
7i  tern  wszyHtlciem  dzieło  to  zawiera  w  sobie  wicie  poucząjąeyrb  wiadomoMi  i  uwa? 
krytycznyi^h. 

E.  t'ARO,  Af,  LitM  vt  le  pmiłwiftme  18s;i.  Krytyka  pozytywiznm.  a  w 
JWHiń  poglądów  głównego  przodstawidcla  tej  8zkoly  po  śmionti  Ooiiite  a,  doprowadź  aii* 
torą  do  przekonania,  że  wszystko  ra  ],'<t  iu)wein  w  jiozytywiznue.  nif*  ma  wcale  <bara- 
kteru  „p(»zytywnc^'-o'*.  b^<  /  jest  na  w-kio-  n»*<jaiyjnem.  ,.N'atikn  pozytywizniu  jest  nł'ya- 
l  yą  (la  i-on<-«łption  ponitire  cst  une  n»  Liarion  i"-.  oto  j,'lfivvim  tt  /.a  autora.  Tę  ncęrii- v;i 
loiriki,  metafizyki,  psychologii,  w  oj;tfb'  wszelki*  li  .«iaiuoistny<'h  iuttjluktii,ilny<  li  i  motai- 
nyrh  czynników  jest<'stwa  lndzkici.^o.  pozytywizm  ma.skuje  wprawdzie  zapewnianiem  *wcj 
neutralności,  wstreymującej  się  jakt»by  od  wszollcioh  wnioi^ków  metafizyznych,  tak  n» 
koT^iu'  matcr)'ałizmu,  jak  i  spirytualizmu.  Jest  to  jednak  tylko  oMuda.  C^ro  wykazu* 
je  dowodnie,  na  podstawie  licznych  cytat  z  dzieł  1^tr6*uo  i  innych  pozytywi!<ituw,  żosąntp 
tylko  metafizykami  w  orfóle.  po8ilkując3'misię  zkonierznosci  op.luerni  pojęcianii  o  i-tocieizji- 
wi«ka<'h  l>yfu.  lecz.  ie  nadto  synipatyziija.  wprost  i  jak  najwyraKnioj  z  metafizyką  materyali- 
znm.  '  !d  v  jest  mowa  o  Iłog^ii,  wt<''l  v  lowodzą.  że  nir  Z'/oła  o  jetfo  istnieniu  nie  wiedzą,  ale  z;i 
to  rii.  A  ia  (  Zęsto  o  „odwici  znej  mat.  lyi".  jako  czynniku  /asadniczyni  jii-zyrody  i  jej  objawów. 
Dusz.;  juają  za  niepoznawalne  \.  aie  pi-zy  tein  nif-  wątpią  ani  na  chwilę,  że  zjawi-ka 
psychiczne  są  prostą  fanlnyą  systomatu  nerwnwcfro  i  jego  materyalnych  czynników. 
IJtn*  wprowadza  w  świat  dzieła  na  wskroś  materyalistyczne  młodszyrh  autorów  i  ja- 
opatrywa  jn  w  swoje  polccająt  c  j»r/.ediuowy.  Zresztą  sam  w  2-giem  wydaniu  A«rMi 
('ouit«'a,  sjtr.  IX  mówi:  «Lc  monde  est  oonstitui^  par  la  ntatii>ro  ot  par  les  forcesde  la 
nukttt>re*'.  A  w  innem  miejscu:  ^L'osprit  nut  une  propri<^t4^  de  la  mati«lro  particolirie  di- 
te  nerveu8e*.  r<Kloł)nicż  i  w  zakrc-io  teoryi  poznania  pozytywizm,  dowodzi Caro,  wr«ry 
staje  po  stronic  s<'nsualiziiin,  ufa  doirmatyrznie  świadectwu  zmysłów;  zaprzcrza  za-^  bez 
wszflkioj  kryf^ki  ^inunstnym  prawom  umysłu  i  od^-rywa  rolę  ostrożneiro  skeptyka.  l'^i1,v 
•  liodzi  o  w\-]iiv\v;ni>;i'iiił'  loi:iczny<-h  wniosków  z  faktów,  nic  daia/ych  «ię  zaj»r/f^i7v<''. 
Zob.  pod  pow\ /.>Zł'iiii  u/.L'lę(larni  szczctr<'»Inic)  r«»7d/iał  p.  (.:  D<  la  imliniln  midfa^'ti'<\>f 
jHisHiiifuiu.  Pouczające  uzupełnienie  tej  kiU>ki  pozytywizmu  znaleźć  można  w  rozpra- 
wie togoź  autora  p*  t.:  Comment  les  dog\H*'s  (inmcnt  et  commeni  Ua  renauafttt^  zamu*- 
Mzczonej  na  <'Z(*łe  jt^o  dzida:  PhUosophie  et  jikikmphee  1888. 

Każące  wady  Comtoa,  wynikające  z  braku  znąjuniuścj  Kanta,  wykazał  Roz. 
ZI^tMKBMAK^'  w  rozprawie:  Knttł  nnd  Cftmfe  in  ihrem  VerhaltniM  zur  Metaphjfsik 

im  T. 


Digitized  by  Google 


§  10,1^    KRTTTKA  FOZTTrWIZlI0. 


287 


Przedmiotową  ocenę  dmiiosłości  pozytywimia  Comte*a  z  wykasanioin  atoli  i  jegro 
stron  ąjemnyclL  uraz  liczuych  wcwu^jtrznych  spnecamu.ści  podaje  R.  EucuN  w  rospra* 
wie:  Zur  }S'^urdu/inu/  Comte's  u.  tles  PositiriMmus,  w  k^^i^ż^je  zbiorowej,  ofiarowanej  VA. 
Zellerowi  p.  t.  Fhigophiadte  Anfmłze  1887,  str.  63  i  nast. 

Do  najnowszych  i  zarazem  najlepszych  prao  o  Ctnutccic  i  pozytywizmie  należą: 
H.  Orcfkr,  Aft/fusł  Comte.  der  Begnindir  des  Pmitirismns.  Sriti  Lehoi  n.  vrifir  I.chrc 
1SS9  i  f'  '_'M/  autora:  Tin-  l*omtu:mnns  nnn  Tude  A.  Comfrs  bis  nnf  "nscn-  '/'ui/i  lSi>1. 
Vrnf  te  zawierają  tns.sciwą,  ale  na  źródła'  !•  opart^i  historyą  tak  tilo/.ołii,  jak  i  roliuii 
pozytywizmu,  przyczem  autor  przedstawia  dokładnie  i  ocenia  poglądy  i  d/.iałalność  sani»?- 
Conite  a,  jego  ^prawowiernycli'^  uczni,  om  liemjch  przedstawicieli  tok  zwanego 
pitez  autora  ^wolniejszego  pozytywizmu  (der  freiere  PositiTiamos)'*.  Jedyny  zaizut,  jaki 
Mtoiowi  uczynić  można,  jest  to,  że  pod  nazw^  pozytywistów  podciąga  często  myślideli, 
nip  mających  z  nim  zoMdnictąj  wspulnoaci,  np.  Wunbta  i  innych. 

2.  Filozofia  pozytywna  w  literatuize  polskiąl.  Pnenie- 

^ii>Die  pozytywizmu  na  nasz  gnmt,  około  roku  1868,  wywołało  początkowo  wiele  hala- 
><n.  Pod  jego  sztandarem  W)'stąpiono  do  walki  przo<M'vvko  „przestarzałym'*  ideałom  i  ohciu- 
nł»  inaug-urować  nową  erę  życia  umysłow^o.  „Młodzi"  szykanowali  gd/ic  i  jak  moirli 
.'tarych",  (Kiniawifili  im  w^zolkieh  za-^łiiir.  a  >amych  siebie  mieli  za  urodzonr .  Ii  pr/ed- 
^tawicieli  „wspńli  z»  >ncj  nauki".  Powtóncylo  się  tu  zupełni**  toż  samo,  '  o  mi  ilo  u  n.i< 
micjśi^e  w  piątym  dzi<'si;^rku  Ideżąceiro  wieku.  «rtly  l^DW.  Dkmbowski  i  inni  dowod/ili 
w  Przef/Iadzie  unukowt/m,  że  jedyną  prawdziwą  , nauką"  jest  hegiizm.  i  że  kto  sir  do 
niego  nie  przyznaje,  jest  zaooftńcem  lub  nieukiem.  Ale  bez  wzglydu  na  t*i  analogia,  uie 
^dsm  obecnie:  czy  ówcześni  .młodsi'*  mieli  istotnie  prawo  [)rzemawia('^  w  imieniu  .nan' 
ki-t  Nie  pytam  też:  jaki  wpływ  wywierał  pozytywizm  w  ogółem  a  w  szczególności  ,po* 
z)'tywizm  warszawski*  na  postęp  nauk  specyalnych  u  nas?  C^y  nie  byłyby  się  rozwinęły 
w  sposób  bardziej  pożądany,  gdyby  kr/.ewiriele  ruchu,  wywolaneg-o  przez  ów  rzekomy 
|ł<)7ytywizm.   nie  byli  rozstrzeliwali  swej  „młodej**  energii  i  niezaprzeczonych  zdolności 

pracy  powji-kszej  c/ęś«;i  neira<'yjnej,  a  w  najlep-<zym  razie,  <,nly  sic  nieco  „iiiiłinrk<nva- 
li*.  w  powicras  howneru  popularyzowaniu  ob»  i>j  myśli,  zamiast  samod/it-hiic  pracowur  nad 

.naukow yiii**  ro/.wojem  u  nas?  llttwnież  nie  p>tam:  jak  ^  iloninsKis.  miał  ten  ruch 
dla  naszego  życia  społecznego,  czy  si»;  przyczynił  do  wyświift lenia  i  us^lacLetnienia  na- 
"^ych  ideałów  źyciowycli,  jako  celt* w  praktycznej  działalnoiiei?  i'bodzi  mi  tu  wyła/  zaie 
w  zaaczenio  owego  mchu  dla  rozwoju  flhznfii  u  nas.  To  też  mówię  tu  nie  o  „pozyty- 
wizmie" w  ogóle,  lecz  tylko  o  ^filozofii  pozytywnej*  w  naszej  literatnize. 

Zamieszczony  we  wst«;pie  do  niniejszego  dzieła  pr/.egląd  i)rac  na»2ych  autorów 

0  filozofii  w  ogóle  (str.  19  i  nast.)  zawiera  w  sobie  główniejszo  dano,  dotyczą(.-c  zarazem 

1  naszej  literatury  o  pozytywusmie.  Dołączymy  tu  tylko  niezbędne  w  tym  względzie 
ozapełnienia. 

IMerwasym  pozytywistą  u  nas  nazwaliśmy  wyżej  (str.  27  i  naiit.)  Dom.  Szitłca, 
kti»ry  jednak  dla  niewiadomych  powodów  imienia  ( -omto  a  weale  nie  wymienia. 

JtJL.  OcHOROwicz  wyznaczył  w  Hwym  Wstępie  do  filozofii  pozytywny  str.  30  i  nast. 
ibtejsce  naczelne  w  rozwoju  pozytywizmu  u  .Ianowi  Sniadkckiemu.  Ma  on  Rta- 
nowir  ^przejście''  od  Herl»arta  do  ("tunte  a  i  „pierwszy  wygłosił  za.Madnicze  pojt;«-ic  o  sto- 
■-unku  filozofii  do  nauk  szczegółowych,  służące  za  pod-tawę  późniejszej  tilozoKi  piKi/fi/- 
"^ę/".  Takie  zMiżenic  Sniadf'r'kif'i'(ł  dt»  Hl<v/nfii  puzrty w^rj  rj'^knt»*»-/;ni'''  sio  dało  jodynie 
dzięki  uwi  iiiu  rii/\v(Mliiieniu  lenuinu  po/,\  ( \  w  i/iuti,  o  ku»iciii  iii<>wiii.suj\  wy/ej  (str.  -U  ). 
•Sniadecki  h\i  wprawdzie  sensualistą  i  etiipin kicm.  ale  to  nie  st*mowi  cechy  <  baraktery- 
ityczaej  pozytyu  izmuy  gdyż  w  takim  razie  nie  mielibyśmy  powodu  odróżniać  tego  kierun- 
ku myśli  od  tamtych,  istniejący<  h  dawno  przed  nim.   Na.-<Łępnie  Śniadecki  bronił  nsttnie 


Digitized  by  Google 


288 


§  10,1,1.    KRYTTCA  POZYTYWIZMC 


wiuy  liknoficmej  i  pravd  zdrowego  roznądka  w  duchu  szkoły  sz'vOckiej.  co  się  jaź  wr 
priiue  sprzociwia  zasadom  Cointo  a  (zoł>.  \\->żoj  str.  22  i  mi^t.  i»r<\z  12(5  i  nast.). 

Co  do  wymajrania,  ał»y  filozołi.i  oparła  swo  wywody  na  badauiaoli  nank       *  i! 
nycłi,  to  nio  myśl»'  zaprzoczar  prawd/iwym  na  t*»!n  pł»lu  zasłucrom  nasze|i:o  my  4i' i<  i.» 
wykazanym  w  o<juliiycli  zarysacli  przez  OL-hoiuwiłjza.  a  wyjaśnionym  >zc/egulowo  w  pra- 
caeli  Sthaszewskieoo  i  Skórskiboo  o  Śniadockim.  AJo  oparcie  tilozofii  m  naukach  MWtegul^- 
wycb  nie  znamieniąje  znowu  pozytywizmu:  czynili  to  bowiem  rAwniei  pned  nim  i 
nim  pnedatawiciele  i  innych  asdc6ł.  Chanktoiystycanem  dla  pozytywizmu  jest  ▼ 
wzgl^Kie  jedynie  zdanie,  że  filozofia  nie  jest  w  ogóle  niczcm  mneni,  jeno  zestawiminii 
wyników  nauk  szezef^ólowyi  h.  Te^o  zaś  zdania  Sniadocki  w<  ale  nie  broni,  lec*  uzu^e 
niod/iflność  filozofii  obok  nauk  specyalnyclL  (*o  więcej,  nie  napotykamy  nawet  u  naszego  my 
śiiriola  znamienneg^o  dla  pozytywizmu  zapr/c  ••^enia  metafizyki.    Sniadocki  wyśt*'powal 
wprawdzio  namiętnie  pracciw  metafizyce,  ale  mial  przy  tem  na  myśłi  jedynie  met^fii^yk' 
złi\,  ułudną.  i7.ekomi\  i  przeciwstawiał  jej   prawdziwą.    l'owii'<l7if\ł   on   nawet  pt>pru?tii 
(Dzieła^  T.  III,  212  i  nast.);  „Każda  porządna  nauk  t  ma  r^wują  luct.ili^ykł;.  która,  kicdj 
jest  pewna,  jest  jej  czł;śrią  najchlubuiigszą  i  najpożyteczniejszą,  niezmiernie  posuwają'  ! 
j(;j  wzrost  i  użycie.  O  niej  to  powiedzieć  można  z  J.  .T.  Rousseau,  śe  je^t  okiem  mw* 
mu'*.  (Gdzież  tu  dopaIrajY  .się  można  choćby  ..przejścia*  do  pozytywizmu?  Zresztą^  t>a- 
mo  istnienie  najgłówniejszego  filozoficznego  traktatu  iśniadeckiego,  jogo  Filozofii  biitk»- 
go  wnyułu^  jj!it  żywą  protostacyą  przeciwko  takientu  p(iinii  <z  tnin  poj»u'.  (^omte  ni^ybf 
jłię  nie  l)ył  zdol)ył  nawet  na  tytuł  takiej  pracy,  a  cóż  dopiero  na  jej  treść. 

/i  tratnemi  dowodami  pr/o.>iwko  zaliczeniu  Śniadeckiego  do  pozytywi<tinv  wystM- 
pił  już  w  owym  czasie  T.  Zikmiu  w  rozprawi*':  Jna  Uniadtcki  tta  j^u  filozofii  IbJi*. 
Zul>.  też  mój  Wykład  Loyiki  1^70,  str.  ISM  j  m-^t. 

W  skutek  podol»net:o  pomieszania  puj<;c  cntpiryimu,  natm  <di:nm,  lul)  w  ołtkIc  rr* 
<diz>nu  ze  ściBleiu  pojęciom  pozytywizmu  comtcowskieo-o,  Bul.  Limanowski  w  pra^y: 
8ovyoł<)<;ia  A,  Comtea  1877,  str.  3,  rozciągra  nazw<;  pozytywizmu  nie  tylko  na  Śniadodcif^ 
go,  lecz  i  na  H.  Kołł4Taja.  Jego  dzieło:  Porządek  fizyczno^wralny  ma  się  szczegfilnifj 
zalecać  .pozytywnym  sposobem  myślenia." 

Kdłątig,  w  samej  rzeczy,  pod  wpływom  naturalbtycznych  pojęć  mówi  dużo  o  ,pny> 
roilzouiu'*,  jako  ^pierwszej  sile  lub  przyczynie"  wszystkiego,  co  jest  i  o  j(^  prava(  li  i  f.  p. 
Ale  przy  tem  zastr/esra  się  wyi-ażnie  w  przyjiisku  (str.  204).  -/j-  „ile  razy  mowa  Iw^dzje  u  pn- 
wacli  przyrodzenia,  hędzie  tem  samem  mown  <»  prawni  li  lUyjĄ.  kt<'irym  oti  poddał  w-^r»r- 
kie  r/''i'7y  i  świat  i-ały",  X;>dtłi  Hilin/nii  -tanowczo  prawa  mordhie  oĄ  jizycznyclt.  opi*- 
rając  pieł\v.>«/.e  na  wolnej  woli  (zo!».  cosjuy  o  tem  pi>vvitHlzi»'!i  w\/.f  j  '^tr.  127).  M«'»wi  t- f 
w  tym  względzie  l)ardzu  trafnie,  str.  14  i  207:  „Choeiaż  ka/dy  w  szczegół noś<- i  uczynek 
wzięty  b)'e  może  za  skutek  fizyczny.  pocluKlząc  zwłaszcza  ud  naszego  mochauiziuu; 
jednak  ściąga  się  do  spraw  moralnych,  nie  może  być  uważany  pod  samym  względem  m«*- 
cbanicznym,  lecz  go  uważać  trzeba  pod  względem  czyli  .stosunkiem  moralnym,  gdy  fiągnie 
za  sobą  moralne  skutki".   To  wszystko  nie  są  objawy  „pozytywnogo*  sposobu  myślonia. 

W  yht  ic  z  r.  187')  (T.  \'n.  7HD  i  nast.)  Piotr  C*hiiiei.owski  ogłosił  .  iekaw  ^ 
artykuł  |>.  t.  rienrszy  uczeń  L\nnh'(i  u-  roher.  I  czniem  tym  miał  ł>yć  Adryan  Kr7\- 
ŻAX'nvsKi.  który  w  swej  D>ui'n('j  r<>Iscr  1Ś44  (wyd.  2-erie  H.  Skimrorowicz.a  18.'»7.  T.  II 
101  i  ua^t.)  w«.pomin'i  •»  hinsir  fdi>Z"fii  iinzyłyirttfj  ("omte  a  i  zdafe  spraw-  7 
poglądu  na  tr/.y  stany  ruzvv<»ju  umysiowr^jo.  N  t-r';)iiiit',  w  Kwym  '/.(n-ij-^t,  lUirittuni 
jjoUikitJ  z  oatutnith  l<it  .sz(\suafitit  Iśsi^  str.  fi^ł,  <  liiiiu  U)w-ki  /m\Umv  Krayżanowskiep*' 
wraz  7.  Szulcem  du  ..wolnoniy.ślnyeb",  którzy  u  nas  w  piątym  dziesiątku  bieżącego  wivku 
..pr/yswajali  Hohie  poglądy  tilozo&jw  francuzkich**. 

Z  powodu  powyŻMzoJ  wzmianki  o  filozofii  <.'<niitc  a,  przyznać  należy,  że  ICiiO'ża- 
now«ki  pierwszy  u  uas  pit.ał  o  zatożycidu  pozytywizmu  i  uznał  doniosłoŃi'.  jego  naub 


Digitlzed  by  Google 


§  10,1^    KBTTTKA  POZTTTWIZHD. 


289 


0  trzech  stanach  umys!u.  Ale  pomimo  to  mialb}'m  poważną  Arątpliwo.^'  nazwaó  <so 
.płenrszrm  acznieni  Conite  a"  u  nas.  Należy  bowiem  zauw.iżyi-,  żo  Krzyżanowski  j)nwo- 
Ittje  się  M  Comte  a  tylko  w  ceiu  wykazania  lalszu  filo;4otii  łlogla,  dążącej  Uo  określenia 
iibsolutn  i  przechodzącej  w»kutek  ta^o  na  pole  teologii.  Przy  tam  jednak  saiu  uio  za- 
WiA  iidnąj  opozycyi  przeciwko  panującej  teologii,  jak  to  czyni  Conite,  lecz  się  do  niej 
jaifta^B  I  eilam  eiepłem  dns^  wieizącej.  Śinadcią  o  tem  lutwet  słowa,  którami 
inja  cwą  wmiitiikę  o  GQnit0*oie,  mówiąc  (str.  300):  «I  mtaaji  się  lękać,  aby  nowa  filo- 
Mdl  (Hi^la)  nie  odebiala  nam  kiedjś  Chiystnsa  Źbawidola  i  jego  ewangelH,  tego  nąj- 
dnteago  daru,  jaki  z  rąk  Stwórcy  swego  mogło  odebrać  stworzenie?  Do  odpowiedzi 
aa  to  pytanie  prowadzi  następujący  zwrot  uwagi  na  filozofią  Hegla."*  1  tu  przerljodzi 
r«zpośrednio  do  zdania  sprawy  z  owej  nauki  Cointe  a  o  trzech  stanach  nmy«}ii.  Zre^zt?^ 
»am  (  limiolowski  już  w  pierwszej  wzmiance  o  Krzyżanow.skiro  z  godną  ^z(  Z<Mef:i>  uznania 
praedołiotowor^icią  wyznaje  (str.  804):  „Autor  Dmmiej  Pótaki  nie  wspomniał  ani  o  hie- 
rarchicznym układzie  nauk,  aui  o  sucyolugii,  kt«re,  jak  wiadomo,  wraz  z  rozróżnieniom 
tnedi  stanów  stanowią  chamkteiystyczną  cechę  fllosEofii  Comte^a.  Co  więcej,  nawet  po- 
tiifaijiaii^  stany  nie  stosiąje  w  nkiadsie  całego  diiela  swojeg^o,  które  ma  mogło  podać 
nąjkpaią  kn  temu  sposobność.*  WiQc  esg%  wobec  tego  zastngoje  na  miano  wucinia* 
Comtea? 

Co  się  zaś  tyczy  zaliczenia  Krzyżanowskiego  do  „wolnomyślnych,**  którzy  .przy- 
strajali sobie  pog-lądy  filozofów  francuzkii  h",  to  ze  -tanowiska  filozoficznego  nie  śraiałbnn 
AstośoM-ac  tej  naijwy  do  pisarza,  kt/»ry  naprzód  mówi  o  „iudzio  tcutońskim",  że  „dziś 
^aje  -łię  dzierżyć  monopol  naukowego  jswiatła,"  źe jest  „najoświecońszyra  (T.  1.  str.  LXVI 
1 '  WKIN')-.  a  nast+.pnie  otwarcie  i  szczerze  broni  istnienia  Jioga,  nieśmiertelności  du- 
i  objawienia  cłirześciańskiego. 

«Kaśdy  ofowiek,  mówi  Sj^yśanowski  (T.  II,  1  i  nastj,  poczynając  od  pierwsse- 
fi,akom9ąc  na  nąjmiodsaym  w  rodzie  Indikim,  omł,  cząje  i  csnć  będaie  by  tnoóć  Stwór- 
7  twegfO,  a  to  cancie,  to  ogniwo,  stanowiące  zwią^  między  matezyalnem  stwoneniem 
i  duchowym  Stwórcą  jego,  między  cdowiekiem  \  Bogiem,  musi  ł>yó  wypływem  niema- 

1  rjalnej,  dnchowej  i  boskiej  cząstki  człowieczeństwa.  Ta  dachowa  cząstka  nasza,  na- 
zywana duszą^  nie  możł>  tedy  nmierać  z  materyalną  częścią  naszego  jestestwa,  t^yli  mu- 
•i  hjrr  tak  niośmiert^Iaa  jak  iióg,  z  którym,  jo/oli  można  tak  powiodzioc  je>t  jodnoro- 

Na  tej  zasadzie  nieśmiertelności  duszy  iudzkioj  wyrzeczone  w  księgach,  z  natcbnio- 
^  boskiego  napisanych,  że  Bóg  stworzył  człowieka  na  obraz  i  podobieństwo  siebie  sa- 
ntge';  na  tej  zasadzę  ludzie,  pozbawieni  takiego  natchnienia,  kusili  się  badować  nkiad 
Huńuaraęgo  wsMcbbóstwa,  czyli  panteizmn;  na  tqj  zasadzie  opiera  się  boskie  do  rodu 
loiitiflgo  posłannictwo  Jesusa  CliTystasa;  na  tą]  zasadzie  spoczywa  treść  tego  poslsnni- 
<^  mitodó  Boga  i  bliśniogo,  tadzieć  stwierdzona  niem  rękojmia  przyszłego  lepszego  ży- 
i  świata.*  Dalej  mówi  o  ^ziarnie  zbawienia,  przez  BogBpCzło wieka  pneyniesionem 
z  nieba  na  ziemię.**  Prawda,  Krzyżanowski  przj'  tera  wszystkiem  karci  surowo  jezuitów, 
ile  aa  to  tylko,  że  byli  „wyrodnymi  synami  Lojoli",  o  którym  mówi  z  uwielbieniem. 

Nie  t?ądzr',  aby  zdania  powyższe  świadczyły  o  umyśle  ^wolnomyslnjni",  a  w  ka- 
idjTu  razie  rsprzeciwiają  się  najelementamiejszym  'zanadom  filozofii  pozytywnej,  więc  też 
iii  autora  do  tego  kierunku  my^Ii  zaliczyć  uio  podobna,  Krzyżanowskiemu  w  dziejach  po- 
^: tywizmn  u  nas  należy  się  zasługa,  że  pierwszy  wsponmisl  o  filozofii  Comtea;  ale 
V  obec  powyższych  danych  obstaję  przy  zdanin,  te  pierwszym  zwolennikiem  c^li 
.neaiiein'^  filozofii  poajytywnąj  n  nas  byl  nie  on,  lecz  Dom.  Skuło,  który  praejął  się  za- 
yefade  nanką  Oomte'a  i  urobił  w  jego  ducha  pogląd  swój  zarówno  na  filozofią  w  ogóle, 
Wk  i  w  szczególności  na  rozwój  umy^  Indzkiego. 

Właściwy  ruch  pozytywistyczny  na  polu  filozofii  rozpocagma  się  u  nas  dopiero 
«r  r.  1868  rozprawą  o  StkoU  posytywn^  Fb.  KaupiŃSKUcao,  której  treść  podaliśmy  ró- 

8tnf«^  Witfv  do  ll«nli«  I^ 


Digitized  by  Google 


290  §  10,1,2.     KRYTYKA  POZYTYWIZMU- 

wnież  jui  wyżej  (str.  JO;.  Zasmaczyuiy  tu  tylko,  jako  objaw  cbankteiysfycsoy,  śe  t» 
pierwsza  gmntowniojsza  pnea  o  filozofii  Gointe'a  pojawiła  sit  nie  w  onganie  «iii}od^'* 
prasy,  lecz  w  ^starej*  Biblioteco  Wanzawskiej  i  źe  jej  autorem  nie  byl  młody,  poczy- 
nający pisaiz,  lecz  tłómat^z  Ilistoryi  filozofii  Schweglera,  który  w  swym  dodatku  do 
tego  przokładu  dal  dowody,  że  przetrawił  samodzielnie  najznakomitsze  dzieła  ol>cej 
i  swojskiej  literatury  filozoficznej  i  niemi  dla  młodzieńczej  fantazji  nie  pogardzał.  Po- 
siafhł  tfdy  odpowiednie  wykształcenie  filozoficzno,  aby  pomimo  zasadniczej  obrom 
pozytywizmu  (Jomtea,  zająć  i&ara^em  wzglądom  iiiego  pewne  jasno  okre^iu; 
stanowisko. 

Toż  .samo  powiedzie*-  należy  o  tych  pisarzach,  któi^  zabrali  głos  w  sprawie  po- 
zytywizmu jeszcze  pized  wystąpieninn  Ochoiowicza.  Należeli  do  nicłi:  Kaź.  Kaaanmi, 
który  w  rozprawie:  I^zytywizm^  jego  metoda  i  naetępełwa^  BibL  Wam.  1869,  T.  0. 
434  i  nast,  zdawał  sprawę  z  prac  Littrć*go,  Garo  i  iimycli  o  pozytywizmie  i  uzupełnił 
swą  wytrawny  krytyką  W3poranianr\  pracę  Krupińskiego,  tffOniąc  metafizyki  i  psycholo^i 
i  w^icazując  utajony  związek  pozytywizmu  z  materyalizmem:  następnie  Al.  Tyszyński 
który  w  swYrli  Zasadach  h-ytyki  (zob.  wyżej  str.  mówi  w  przeglądzie  nowszej 
filozofii  i  n  puzy t\ wi/mif  <  uiiitc  a  IT.  II.  161  i  nast.),  dowodząc. /(■  ]<  <t  on  „wskrzeszeniem 
i  dal>zyHi  ciągiem  iił*>/Jowłt;rżnego  materyalizrau**,  tylko  ^7.  odcieniem  nowym/  Wystę- 
puje też  przeciw  „wytr!\<-uniu  ze  sfory  pozylywności  nauk  duchowych"  i  nie  rokuje  j»- 
zyty\^'izmowi  dla  tej  negacjri  ^ani  powszechnego,  ani  długiego  paDowania.*  Przed  Tu- 
szyńskim wspomniałem  i  ja  o  Comte'de  w  WykMtk  logiki  (str.  110  i  nast)  i  oa^ymai 
naukę  jego  ze  stanowiska  teoryi  poznania  ^dogmatyzmem,  opierającym  całą  filoMfią  na 
naukach  spocyalnych,  któro  jednak  pierwiastkowydi  zasad  i  pojęć  poznania  nie  n»- 
bierąją-" 

Z  prawdziwii^  „młodzieńczym*'  romantyzmem,  lekceważącym  wymagania  ścisłej 
myśli.  1  utaią<'yni  -wyni  ułud(»m  wił^cej.  niż  nauce  dziejów,  wziął  się  Jul.  OcHORowii7 
do  krz<'\\  iciii  i  jjozyty  wi/jiiu  u  nas.    .Scbarakrcryzowaliśmy  już   wyżej  (str.  "li    i  nast  ' 
jogo  odnośne  prare.    Obc»  ule  zaś,  zapoznawszy  się  bliżrj  z  nauką  Oomte  a,  pr/.eKouyw^a- 
my  >ii^  że  każde  inne  miano  było  by  .sto.sownicjszem  dla  „lilozofii"  Ocborowicza,  aniżeli 
pozytyv?izm.   Kto  dowodzi,  że  filozofia  nie  je^t  tylko  .koroną  nauk.*"  ale  zamzem  iA 
^podstawą,**  że  »nie  moie  być  wyłącznie  dalszym  ciągiem  nauk  specyalnyc^,"  lecz  .us 
swą  samodzielną  dziedzinę,  w  której  pizedsiębierze  prace  eaUtUm  od  wszystkich  nmycb 
odręfme;**  kto  domaga  się  „rozumowej  krytyld**  i  .analizy  pojęć  ogólnych^  i  wkbi 
w  niej  .,pi«*rw(<zc  najniezb<.'dniejsze  zadanie  filozofii"  i  t.  d.  i  Wsłęp.  str.         tco,  gdy**.* 
miał  jasne  pojęcie  o  liistoryi  filozofii,  a  s/ -z-  -ólniej  o  filozofii  Kanta,  przyłączy!  by  m>; 
w  za<;iiizi»'  <\o  jngo  krytycyzmu,   n  w   k;i/dyiii   razio  wystąpił  by  stanowczo  przeciwko 
dof/iii:ir\ ziiiiiw  i  ( 'i)n!f»''a.  ijfajfłf  •'inu  lifZ\v'/L'l'.'ilnif'.   wit-c  licz  wszelkiej  krytyki  naukołu 
sjtccyahiym,  jako   jtniyuj>ni  podsUiwoni   wiedzy  -po/ytywncj.''    .Ic/Hi  zaś  Ochorowi<7, 
pomimo  to,  zaciągną!  .się  pod  sztandar  „tilezofii  pozytywnej"  i  dla  u.-.pra wiedli wienla  tego 
kroku  rozszerzył  dowolnie,  w  sposób  nieokreślony,  miano  pozyt^-wizmu,  nie  wynikli 
bynajmniej  z  istotnej  treści  jego  pogląd*'>w,  lecz  z  braku  głębszego  wyksztatcenia 
filozoficznego  i  z  powodu  koleżeńskiej  łączności  z  gronem  .młodych,*  którzy  potrze- 
bowali hasła  ogólniejszego  w  swej  opozycyi  przeciwko  panującym  w  społecMistwie 
zasadom. 

.Stwierdza  to  sumienny  świadek  owych  pierwszych  zawiązków  pozytywizmu  u  na-. 
l\  CiiMiKi.owsKi,  który  wt;  wspomnianiłj  (str.  2'^'^')  praty  Tuńwi  na  str.  65:  ^Trzr-ba  ^lie- 
d/ioc  żł?  jak  zwolennicy  n'\-^zcj  rotimiifvcznoś<'i,  w  pi('!\v>/ych  już  latach  jej  rozwoju 
uważali  jfj  nazwę  za  całku  ai  nie^v  la.-triwą  dla  naszej  poezyi;  tak  też  i  zwolcnTii  ^y  p«- 
zytywizmu  niejednokrotni*;  ujówili  sobie,  że  wyraz  ten  nie  przedstawia  właściwy  eh  ce-  i; 
kicmnku  myśli,  w  jakim  postępowalL   Ula  czegóż  wyraz  ten  jednak  przyjęli?    Po  pr«- 


Digitized  by  Google 


( 

■ 


§  10,1,3.     KEYl^KA  POZYTYWIZMU.  291 

&ta  <łl&  tego,  że  nie  mali  lepszego,  odpowiednicjszogo;  a  żo  pozytywizmem  nanowo 
nczęto  się  zsymować  we  Francji  i  Aiiyiu,  .sądzili,  że  należy  przyjąć  na  siebie  nazwę 
pozytywistów,  j«ko  mmi  de  guerreJ^ 

Pf^yznąja  to  po  caośei  sam  Oohorowicz  jaź  w  r.  1875,  gdy  w  artykale:  Pozy  ty - 
mm  i  mgalywitm  (Niwi,  T.  YII,  81)  m6wi  o  po^rtywizmie  u  naa,  śe  ^żywioł  tan, 
bądi  co  bądź  opozycyjny,  nie  mid  jednak  źidnego  jasno  sformnlowanego  godła,  ża- 
inąj  wyraźnie  określonej  barwy.* 

Ale  nie  chodzi  nam  tu  o  nazwę,  lecz  o  rzecz,  bo  jeżeli  rzecz  jost  nową  i  dobrą, 
jak  np.  ^na^  romantyczność,"  to  przecifż  jf^j  nip  potopimy  dla  niewłaściwej  nazwy. 
A  w  tem  właśnie  jest  sck  że  pod  tym  w7.t,'l'Ml<'m  „n;isz<'^'(j  pozytywizmu**  zgołfi  płm'»wna<* 
nie  można  ?.  nnszĄ  pooz}  a  i  luantyozną.  Na  polu  pr/.y najmniej  lilozofii,  nas2  pozytywizm 
mało,  bardzo  mało  zrobii,  a  to  główuie  dla  tego,  że  si(;  nawet  nie  ^Hpoinał  łfiuntowoiej 
I  prttwdxiwi/m  pozytywizmem  i  nio  wytworzył  sobie  samodzielnego  poglądu  krytycznego 
na  jego  zasady.  Świadcay  o  tom  znowu  Chmielowski  zarówno  jni  w  r.  1873  w  artyka- 
le:  Fu^fiywum  i  pae^uM  (Niwa,  T.  III,  97  i  nast),  jak  i  w  powołanej  dopiero  co 
steflnjąjoej  ptacy,  gdsie  sa  str.  64  n»w^*a  sdania,  wypowiedsiane  w  powyższym  arty- 
kule, w  tych  słowach:  ,Było  wiole  przeczucia,  wiele  loglistycb  obrazów,  goniło  się  za 
wiela  majakami,  sądząc,  że  się  chwyta  za  kraj  szaty,  okrywającej  prawd(^  Wśród  ta- 
kiego położpnia  zaczęto  coraz  częściej  w.spomina/*  o  pozytywizmie.  \;itui:ilnio.  ifr^into- 
^"^^j  i*'^^  znajomości  nie  było  natenczas  nnikogo.  Znala/ło  kilku,  może  k.ilkunji«tii, 
<io  powodowani  sunnenno.4cią.  zajrzeli  do  źrł'»dła,  zk;\d  mądroić  płym.la,  odczytali  .'^obic  j(!- 
aeli  nie  samego  Comte  a,  to  Littrć  go  i  naljrali  mniej  więcej  dokładnego  pojęcia  o  meto- 
daa  i  całości  nauki  pozyty^^^nej  ;  ale  znaczna  większość,  zarówno  zwolenników,  jak  i  prze- 
ówników,  zadawalała  się  naprędce  gdzieś  pocbwytanemł  frazesami,  modelując  je  we- 
dhig  npodobania  i  według  potizeby.  Ztąd  powstały  bardzo  dziwaczne  pojęcia  o  tera,  co 
jest  pozyt^-wizm.  Pomijąjąc  te  nieporozomienta  i  śmiesznośd,  zauważyć  potrzeba,  że 
ióalych  zwolenników  pozytywizmu  Comte*a  było  u  nas  bardzo,  a  bardzo  nie  wielu;  je- 
dPTi  zamienny  socyolog,  Bolesław  limanowski,  i  jeden  lichy  kompilator,  nierozumiejący 
1^0,  co  tłómaczył,  A.  A.  Eger."* 

Było  to  w  samej  rzeczy  za  mało  na  tyle  hałasu!  Ale  choćby .śmy  do  rozpraw 
Lmakowskiego  i  EoERA,  Wspomnianych  już  wyżej  (str.  288  i  34),  dodali  lu  jeszcze 
wzmiankę  o  .szeregu  prac  z  zakresu  psychologii  empirycznej  samego  Ochouowicza,  oraz 
o  rozprawie  głównego  polemisty  z  obozu  .młodych*  Ał.  Świętochowskicoo  :  O  powsta- 
lAMw  praw  JNOndnye^  1877,  i  pizez  to  wyczerpali  cały  dobytek  samodztelniejszych  prac, 
dolnnaiiycb  aa  polo  fihto^  przez  przedstawicieli  .naszego  pozytywizmu;*^  i  wtedy  przy 
nawrem  uznaniu  dla  energii  i  zdolności  tych  pisarzów,  na  podstawie  najbardziej  pizedmioto- 
wego  S^dOt  dalekiego  od  wszelkich  uraz  osobistych,  nie  możemy  dopatr/e<-  się  w  tych 
utworach  kompetencyi  „naukowej"  do  lekceważenia  już  nio  tylko  poważniejszych  dążno- 
ści filo/Toticznych  II  nas.  ale  w  ogóle  przeszłości  filozofii,  o  ilf  nic  miała  cbarnktfru  , po- 
zytyw ne^Lro,"  a  wiru- do  lekceważenia  7aró%mo  Kanta,  jak  i  wszystkich  wielkich  myślicieli, 
iitóiych  dzieła  :jtanowią  Btbliołekę  filozoficzną  św  iata. 

Wobec  takiego  stanu  rzeczy,  niożemy  chyba  bez  obawy  zarzutu  stronności  zasto- 
sować do  naszych  .pozytywistów*  i  ich  «fllozofii*  to,  co  sam  Świętochowski,  z  właściwą 
Mrińe  ijwością  styln,  słusznie  bardzo,  choć  w  innym  związku,  zauważył,  gdy  w  Iftkcyi 
O  SpUMrmme  1880,  str.  80  mówi:  .Za  Icaźdym  obozem  naukowym  postępiąje  groma- 
da umysłowych  ciurów  i  awanturników,  którzy  nie  uzbrojeni  do  walki,  nie  należąc  do 
"^zereg^jw,  solidaryzują  się  z  ich  chorągwią,  komystają  z  ich  opieki  i  pożyczoną  bronią 
flEiężnie  biją  —  zające." 

Bezstronny  historyk  naszej  filozofii  w  każdym  razie  zmuszonym  będzie  wyzna'*,  że 
oajgrontowniąjsze  prace  o  pozytywizmie  pisali  u  nas  nie  „pozytywiści,"  lecz  właśnie 


Digitized  by  Google 


292 


§  10,l,s.    KBTTTKA  FOZTTrWIZMU 


pr/eciwnt.  y  tnim  nnjracyjnog^o  kierunku  myśli.  Pizekonjrwa  o  tem  dala^  pnegJąd łiten> 
taiy  naszej,  doty  zącej  filozotii  pozytywniej. 

W  tym  iśamym  roku.  m  Ws(t;p  ( )r!ioro\vit"/.a,  wyszła  na  ^wiat  bez  porówEaiua 
baitiziej  naukowa  praca  T.  Ziemby  p.  t.  Pozytyioizm  i  jego  wyznaiocy  w  dzukjtZQ 
Francyi  1872.  Po  krótkiu  wstępie,  autor  podaje  życiorys  Conitea,  z  najlepszych  MM 
czerpany,  streszeiA  umiejętnie  jogo  naukę  i  sastanawia  się  nad  jej  genezą  historyi^. 
uwzględniając  pizy  tem  zarówno  walsazówld  Ck>mte*a,  jak  i  dzi^a  fllofofdw,  na  kUfjA 
się  powo}uj(>.   Następnie  wjkłada  i  rozbiera  zasady  nligfii  pozytY-n  nej,  a  przechodaie  ^ 

1  jttr«^*go,  daje  dokładno  pojęcie  o  jego  poglądach,  uspra\viedlivdono  wyjątkami  t  j^fu 
dzieł.  Dalej  inńwi  zarńwno  o  ,  pozy  ty  wistach  w  duchu  Littr*''^^)."  Jak  i  o  ..wiemytlł 
uczniach  Comte'a,'*  W  zakończeniu  dodaje  autor  «zcrc^  nwiig  krytyr/iiy.  h.  oraz  MMi«>- 
«j  I  :itia.  dziel  o  pozytywizmie.  W  całości,  rzecz  pod  wzgi«;Ueiii  infonuacyjnym  dotąd  bardzo 
pożytei  zna. 

W  tymże  1872  roku  mial  Kl.  Podwysocki  wykład  publiczny:  O  idealizmie  i 
zytywizmu\  w  któr^nu  głównie  na  podstawie  współczesnych  prac  wspomnianego  (str.SdSi 
E.  Caro  poddał  krytyce  pocytywism  Łittre^go,  Renana,  Taine^a  i  innych. 

Wńród  nass^ch  nowszych  filozofów  pr^iody,  jak;  A.  ChałupcztAski  (Fomif»h/ 

do  Ufiedzy  dziejów  łyda  świata  IHiiO),  H.  Lbtittodz  (Filozofia  jn-zt/rody  18G9,  4-tc  wyd. 
1874),  W.  SzTSZŁŁO  (FrtegUfd  dtit^ów  przyrody.  Studya  filozoficzne,  2  tomy  1872^ 
.T.   ( *HWiEĆKOWSKi  (Siła  i  małerya,  czyli  Htopnimcy  rozwój  poj^  o  tych  przedmiotach 

2  tomy  18771,  do  których  zaliczyć  należy  wspomnianych  już  wyżej  (str.  147  i  2'2*<' 
W.  SzoiiAL.sKJK(:o  I  \j.  Natak^ona  :  jeden  tylko  Szyszlło  wypowiada  swój  pogłiid  tta  pŁ- 
zytywizui.  Pierwsi  dwaj  zadawalali  się  szerejfiem  mętnych  poj^ć  o  przyrodzie,  l«c2 
wszelkiego  w  ogóle  rozbioru  kwestyi  o  metodzie  badań  tilo/.ołiLznych  na  fccm  polu ;  dwaj 
ostatni  zaś  posiłkowali  sin  bezpośrednio  metodii,  'nabyty  w  swych  badaniach  przyrodni- 
czych, więc  również  nie  mieli  powodu  zastanawiać  się  bliżej  nad  stosnnkiem  filozofii  dft 
nauk  specyalnych.  Ghwiećkowski  natomiast,  chociaż  chce  być  po^y^wistą  (twierdzi  pny- 
nąjmniej  T.  1,  str.  II,  że  traktuje  swój  przedmiot  «z  punktu  wiedzy  pozytywnej*  i  rot 
poczyna  "d  \  f^pu,  w  którjTn  przedstawia  „rozwój  pojęć  o  istocie  siły  i  materyi  w  zna- 
czeniu teologi<  zneui,  filozoticzneni  i  naukowem,** — ),  wpada  jednak  wnet  w  ti-jnsrialny  ma- 
terializm, dowodząc  (T.  U,  5  i  na^t.).  że  „materya  uruchomiona  jest  treścią  i  siłą 
wszechrzeczy."    Zro.^^ztą  o  samym  ( 'i)int<''(  it'  nic  w«;pomlna  wr-alc. 

SzYSZŁŁO  je?łt  beii  porównaniii  hanizicj  krytycznym  i  ostrożnym  w  swym  .prze- 
glądzie dziejów  przyrody."  Co  za^  do  «pozytywizjłiu,~  utożaaiuia  go  jednak,  bez  wszel- 
kiej zasady,  z  empiryzmem,  istniejącym  od  czasów  Bakona.  Jeżeli  np.  powiada  (T.  I, 
że  .pozytywizm*  uznaje  tylko  „fakta  oczywiste,  stwłerdaone  pnes  obserwacyą  lub  do- 
świadczenie i  wytrzymujące  kiytykę,*"  to  zapomina^  że  te  czynniki  metody  «inpirffem<i 
nie  stanowią  bynigmniej  monopolu  «nowej  szkoły  po^tywistów,  Irtórąj  założycielem  je^t 
A.  ('omte,**  lecz  uznane  są  oddawna  i  przez  inne  szkoły  filozoficzne,  nie  wyłączając  Kan- 
ta, który  pierwszy  wykazał  s'  i<le  różnic«.'  pomicdzy  empirycznemi  i  racyonalnemi  f^zyni^i- 
kami  poznania  (zol).  ^  i,,).  Nadto  Szydziło,  pomimo,  że  chce  być  „pozytywista"  i 
n)ianem  tem  określa  znakomitych  ])r/ynHliiiki'«w  wspólcz("5nyfh,  np.  Kl.  i^jrnarda  il  I. 
IH)  i  n»«»t.X  (>dst^;puię  jednak  wraz  z  temi  przyrodnikami  od  po^l;^dów,  charakteryzu- 
jących pozytywizm,  juko  -zkołc  filozoficzną;  np.  gdy  mówi  fł".  1,  27t»);  ,Do  człowieka 
należy  pojt^cie  wzniosłego  posł^umictwa,  jakie  mu  przez  Stwórcę  naznacnonen  iostalo> 
a  które  leży  w  pokierowania  powszechną  walką,  żeby  równowaga  między  Istotami  pny> 
rody  nie  była  zachwianą.*  Jestto  zdanie  piękne  i  prawdziwe,  które  w  npełnosci  podti»> 
lamy,  ale  nie  ma  ono  nic  wspólnego  x  ^pozytywizmem."  Albo  gdy  pnorznąje  {'V.  II  ^ 
i  nast),  że  „człowiek  złożony  jo.st  jakby  z  dwóch  oddzielnych  l^tot:  niateryalnej  i  do- 
chowej,*"  i  że  jego  ,ga  organiczne,**  różni  się  od  jego  .ja  duchowego**  i  t.  p. 


Digitized  by  Google 


§  10,1,1.    RBTTTKA  FOZTTTWIZini. 


293 


Ze  stasowjskB,  powyżej  jus  aamacwiiego,  mbmli  u  nas  x  kolei  ponownie  glos 

w  . sprawie  pozjtywizma :  Tyszyński,  Dat-winizm  i  pozytywizm  w  Ireiei  pism  naazjfehy 
BibJ.  Wars2.  1873,  T.  1,  24  i  nast  i  Doświadczenie  jako  hyteryum  prawdy,  tamźo 
1876.  T.  I,  3.S5  i  nast.  Dalej  Kaszewski,  W  JcweMyi  pozytywizmu,  iiibl.  Warsz.  1876, 
T.  1.  i  nasT.  Jest  to  rzf'«  /  mająr.i  na  celu  jasno  sfonnułować  pojęcie  pozytywizmu 
wobtt  poinip>zania.  wywołain  -o  v.n  rcoi  jiolu  przea  „pozytywizm  warszawski."  nazw*; 
bardzo  traliią,  kt<irą,  jak  >ię  zJajo.  wpiowailził  Kafjzewski.  Narozeie  H.  .Stkl  ye,  Ftlo- 
:('/ia  pozytywna  i  jej  8ti>iiuw:k  do  psychologu  anyuLsku  j,  HM.  War^z.  1874,  T.  IV,  458 
i  aast,  oraz  ocena  Zasad  pozytywizmu  Egera,  Ateueum  1876,  T.  I,  240  i  nast  Tu 
pnjpomnieć  OAleży  wspomnianą  jni  (str.  81)  ocenę  Ws^^  Ocboiowłcsa  przez  H.  Goło- 
Biaoi. 

Wielce  roitropną,  ▼  dnchn  śeiśle  pisedmiotow jrn  napisaną  pracę  ogłosił  P.  Chhib* 
ŁOWBEi  p.  t.  Metafizyka  i  pozytywitm  iv  Anglii,  w  Kiwie  1875,  T.  VIII,  689  i  naai., 
^  i  nast.  .Tost  to  sprawozdanie  z  po£j]ąd«Vw  .1.  Tykoalła  na  stosunek  wiodzy  przyro- 
dnii-zej  do  wyższych  moralnych  i)ntr/<'h  'lowioka,  oraz  cena  tyrh  pon-lądńw.  Chmie- 
lowski przyłącza  .się  w  ziusadzie  do  zapatrywań  znakomitego  przyrodnika,  kt(>ry  odróżnia 
idile  itaukotoy  pogląd  na  świat,  opartv  na  badaniu  indiikoyjnom.  od  poglądu  (Diłropn- 
morficzTMfo,  wypływającego  z  pudmiutuwyrh  czynników  bytu  ludzkiego.  „W  naurc  autru- 
pomoifizm  jest  zawadą  dla  postępu;  w  sztuce,  moralności  i  nditrii  je^t  on  dźwignią  wie- 
lo arcypięknydi  i  aicjadachetajeb  objawów  (str.  826).*  Znają<y  historyą  illozofii  wie 
dobne,  ie  pogląd  ten  jeat  echem  pizeoiwstawienia  zaaad  teoretycznego  i  praktycznego 
mmmi  pnes  i&mta,  oraz  wyrazem  ,f8tanowi8ka  ideału*^  Langego,  wygłoszonego  jui 
▼  r.  1866  (zob.  §  9,  i).  W  tym  teź  dnchn  Chmielowski  mńwi  od  siebie  w  końcu  roz- 
prawy (str.  828  i  na.st.):  „Postępowej  zapędzali  się  bez  wątpienia  zadaleko,  odmawiąjąc 
r^^elkiego  uprawnienia  nietylko  przesądom,  alo  i  uczuciom  oc^ólnie  ludzkim,  kt/rc  w 
liL'ii  np.  znajdują  swój  wyraz."  „Co  ma  grunt  w  wewnętrznej  naturze  człowieka,  tak 
•iiiiM  zaginąć  nie  może,  jak  i  to,  co  prawa  przyiiłdy  zewnętrznej  określają."  Dzięki  ta- 
kuu  za.'»adom,  opartym  na  sumiennym  itłzbiorze  najwyż<zy<  b  zagadnień,  nie  tylko  wiedzy 
teorotycznej,  ale  i  etyki  życiowej,  (  hmielowski  i  szczupła  garstka  podobnie  usposobio- 
Bjrcb  rówiedników,  wyzwolili  się  zawczasu  z  więzów  negac>i  dla  negacji  i  samodzielną, 
prawdziwie  „po^r^ywną*  pracą  jeśli  nie  na  poln  filozofii,  to  na  polu  dziejów  liteiatuiy 
swi^^kiej,  innycli  nauk  i  twórczości  poetyckiej  pcdoźyli  znakomite  zasługi  ijąjednali  sobie 
wdidęczne  uznanie  spdeczeńatwa. 

Dokładny  pogląd  na  drugą  epoitę  działalności  Comte^a,  gdy  odegrał  rolę  „założy- 
•iclii  nowej  religii**,  podał  S.  Smolikowski  w  swej  pracy:  Bcligia  pozytywna  1875.  Za 
fiunkt  \v3  )śria  słnży  autorowi  druErie  wyd.  Kairchhmu  Comte' a  (Coffrhihmr  jiosifitnfif^'  ou 
Mumaitr  rj-piisition  dc  la  rdiyion  uniuersdle  1874}.  Na  t<3j  zasadzie  strwzt^a  fimoli- 
kowski  obrzędy,  sakramenta,  dogmaty  i  resruły  życiowe  religii  ('omte'a,  l»ada  skrzętnie 
joj  tiiatoryczną  i  psychologiczną  genezę  i  poddaje  nareszcie  wszechstronnej  krj'tyce  ten 
diiwaczny  objaw  .pozytywnego  mistycyzmu.*  Jako  szezeg^  wielce  ddcawy  zaznaczamy 
ta,  że  w«dłng  Smolikowskiego  (str.  12)  już  Stanisław  Staszic  myślał  o  podobnem,  jak 
Comte,  nznaoin  'cnót  zasłużonych  mężów.  Świadczy  o  tem  wypowiedziany  pnez  niego 
w  dziełku:  Uwa^  nad  żyriern  Jana  Zamoj/«iA-t>^o  1786,  projekt  założenia  cmentorco 
011%,  jako  miejsca  do  pochowani;!  ^wielkich  obywatelL* 

'  >K<zemiejszą  ocenę  łilozoli< /ne«ro  znaczf^nin  pozytywizmu  napotykamy  też  w« 
wspommanem  (str.  34)  dziele  M.  Moaawsiuego;  Filotofia  i  >g  zadania  (str.  167 
i  nast.). 

O  prai;y  T.  Rylskiego:  Ideały  woher  pozytywizmu,  mówiliśmy  już  wyżej  (str.  197). 
Podobnież  powołaliśmy  się  już  (str.  31)  na  T.  jESKE-CnoiŃSKiEao,  jako  na  krytyka  spe^ 
cyabie  .pozytywizmu  warsmwekiąga* 


Digitized  by  Google 


294 


g  10»U    KBTTTKA  P0ZTTTWI2lin. 


Zarówno  s  powodu  tej  pmojf  Jak  i  wskntek  tneźwego  pogląda  na  nass  poijtT^ 

wismi,  wygłoszonego  na  kilka  lat  pnedtem  pisec  P.  Ghmiiłowskiieoo  (zob.  wyżej  str.  290 
i  nast.),  pnyciehł  u  nas  dawniejszy  wrzask  pozytywistyczny  i  ustąpił  przed  dojrzalszą 
orovLf\  znaP7,enia  tak  filozofii  w  oir»'jlo,  jak  i  współezfsnycli  uśiłowttń  nad  krytycznoTO  rm- 
wiązanioni  jej  zadań.  Wśród  powaźninjszycli  pracowników  iDlodszoj  j,'-<'nerafyi  na  połu 
filozotii  u  nas  nio  nui  już  prawie  wcale  „pozytywistów;"  mamy  kantystów.  alo  uic  wiu- 
teystów.  A  jeżeli  jeszcze  od  czasu  do  czasiu  w  imię  rzekomego  ^pozytywizmu"  odzywają 
się  tu  i  owdzie  głosy  namiętnej  niechęci  przeciwko  tomu  lub  owemu  kierunkowi  ffiiHHii 
w  miejsce  pnedmiotowego  rozbioru  jego  zaaad:  są  to  objawy  anachronłcme,  poibawione 
wnselkiej  doniofliości  w  daejach  nassąj  mjśIŁ  To  teś  pom^amy  je  ta  milcaeitfoni. 

Do  kiytycsDOgo  poglądu  oa  poatytywian  w  ogdlą  jako  aamodsieln^*  sAoly  flloiih 
ficznt?)*,  w  przeciwstawienia  do  pozytywizmu  warszawskiego,  przyrzyriiła  się  u  nas  nie 
mało  ksłi\żka  S.  PawLicKiEoc  p.  t.  Studya  nad  pozytywizmem  1H8<).  Jostto  najobszer- 
niejsza i  zarazem  najbardziej  wyczerptijąra  pra^^a  nad  tym  przodmioteni  w  naszej  litera- 
tnrzo.  7.  żyriory^ami  i  poglądom  \m  ^trace  Comtea.  Littrśgo,  Zofii  (Jermain,  J.  St. 
IMilla  i  ich  ;ivvolonDik"'\v,  autor  łączy  kn  tyczny  rozbiór  ich  nauk,  oraz  ocen^  ich  stanowi- 
r?ka  w  dziejach  filozofii.  A  ż('  i  ta  pra<:a  rawlickiegu,  obok  gruntownej  znajomości  rze- 
czy, odznacza  się  wielce  zajmującym  wykładem,  więc  stanąć  moźe  obok  nąjlepszych  prac 
obcych  nad  tym  pnedmiotem. 

Do  piao  o  pos^tywtenie  z  ostatniej  doby  należą  u  nae: 

H.  StrutK)  Tieiytywigm  i  zadama  krytjfctne  fiotafit^  Bibl.  Warsz.  1891,  T.  L 
O — 41,— rzecz,  kt6ra  wyprzedziła  krytykę  pozytywizmu,  zawartą  w  niniejszej  książce. 

W.  DziEDUSZYCKi,  Co  to  jeM  inyzytywizmy  w  Listach  C:i/teluika  18t>3.  str.  :J28- 
B75,  Antnr  'Streszcza  w  sposób  o^-ólnif^  przy^topny.  ale  wierny  i  dokładny  zasady  teorr- 
tyiziic  i  -,(11  v(»logi(izne  Comto'a;  następnie  mówi  o  „bardziej  spekulacyjnoj  formie.**  jaką 
nadał  pozytywizmowi  łl.  Spencer  swą  zasadjj  cwoluoyi  i  wreszcie  poddaje  cały  tm  kie- 
ruiuk  myśli  krytycznemu  rozbiorowi.  Główną  podstawą  tej  krytyki  jest  zdanie,  że  po- 
gląd pozytywjsmn  na  stopniowy  rozwój  umyshi  Inddriego  od  atuin  batbarzyńskicgo  do 
stanu  obecnej  cywilizacyi  pnedstawia  wprawdzie  ^konsekwentny  system  histoTyczny. 
tylko  niestety  urojony,  wyrozumowany,  wymarzony,  a  wcale  nie  oparty  na  podstawie 
fUctów  (str.  301).'*  ^Nąidawniejsze  bowiem  społeczeństwa,  które  znamy,  były  to  Bpot»> 
czeństwa  już  cywilizowane,  które  wyznawały  wszędzie  podobne  do  siebie  rdigie,  stwie^ 
dzającf;  istnienie  jedynen-o  duchowego  Boga,  pana  i  pierwszej  przyczyny  wszechistnienła 
(str.  865)."  Otóż,  pozytywiści,  według  autora,  nie  opierają  się  na  faktycznych  dzieją  b 
ludzkości,  lecz  na  ziróry  powziętej  teoryi  o  ewolucyi  społecznej,  więc  ^wymyślili  jakie* 
nie-kończenie  długiu  dzieje  ludzkości,  poprzedzaj ąc(!  historyę,  ułożyli  sobie  poprostu  za 
pomocą  wyol)rażni  i  rozumowania  nową  i  bardzo  niepo«'ieszają«'ą  mitologią,  n»żną  od 
dawnych  t(;m  głównie,  ie  jest  nudną."  W  końeu  rozpraw}^  wykazige  Dziedoszycki,  ie 
pozytywiści  tak,  jak  się  obeszli  z  bistoiyą,  tak  się  r6wnłe&  obeszli  z  psychologią.  Cslońć. 
pomimo  tonu  popularny,  zasłngiyo  na  bliższą  nwagę  zarówno  z  powodu  ftktów  histo- 
rycznych, na  ktf>re  autor  <^i*,>  powołige,  jak  i  z  powodu  zasad  filozoficznych,  które  z  kry<> 
tyki  jego  przenikają,  a  których  wykład  znajdujemy  we  wspomnianych  jnś  niąiednoknh 
tnio  T^ozfrsąmniach  tegroż  autoKi  (z.ob.  wyżej  <tr.  :^7V 

Zamykani'  r -n  przegląd  krytyczny  pozji;ywizmn  bardzo  tmtTią  n^T.  a£^^  Wł.  M. 
RozŁOwsKiKoo.  Kt<ny  w  ocenie  jednej  z  najnowszych  prac  filozoficznycti  powiedział  w  tym 
względzie  (Ateneum  1894.  T.  11,  587):  „Umysł  ludzki  nie  może  się  oboj&ć  h&Ł  od  powiodą 
na  te  pytania,  z  których  składa  się  metafizyka,  a  kolosalny  wpływ  tych  odpowiedzi 
i  ogólnego  poglądu  na  świat  na  dziedziui,^  czynu,  na  przekonania  il^dowe  cąyni  nie  obo> 
jętnym  ich  wybór.  Odrzucając  zaś  rozwiązania^  które  w  dągrn  tysiąailoci  wypracowały 
nąjlepsze  umysły  ludzkie  i  zawieszając  <3amem  suknem  owe  palące  znaki  zapytania,  jtk 


by  Google 


§  10 fi,     NAUKOWOŚĆ  TlŁOZOTn.  295 

to  chciał  nr2\iiić  Comte,  wywołamy  jedno  %  dwóch:  albo  dogmat  jzacją  hipotez  i  formatek 
^nsyrodniezjch  z  podnio-sieniem  idi  do  godności  metafizyki,  oo  widdmy  w  pozytywizmie 

«nnVI-kiiu.  francir-kim  i  na^łzyrn  w  o-tatnifin  jinkoloniu.  albo  pr/vj%.'(:it'  pierwszefjo  lep- 
'Z''^o  ZHltołtorm,  do  którego  sklonno.śi  /aw-zc  znaidtijc  sit7  w  £rł»;b«izyeh  zakątkach  najpo- 
srrywniejszycb  umysłów;  a  za  wszelką  zasłoną  człowiek  cłK^tnie  tjzuka  t^egoś  tajom- 
niczego." 

Zob.  też,  00  powiedziano  wyżej  w  przypiśku  do  §  5,3  w  obronie  mcUifizykL 


2.  Naukowość  filozofii. 

A.  Comte  i  w  ogólo  pozytywiści  dochodzą  do  swej  tcoryi  o  bez- 
względnej zaletoości  filozofii  od  naul^  R]>ecyalnycli  wskutek  braku  jas- 
nego poglądu  na  krjrtyczne  zadania  filozofii,  a  więc  wskutek  dogmar 
tyzmu,  któiy  wobec  postępów,  dokonanych  na  tern  polu  przez  Kanta, 
nie  jest  niozem  innem,  jeno  bardzo  surowym  anachronizmem  (§  10,i). 
Uczuli  to  dobrze  przedstawiciele  tak  zwanej  „naukowej^  filozofii  w  oj- 
czyźnie Kanta,  jak  B.  AyENAJuns  i  inni,  oraz  zwolennicy  tak  zwane- 
go apnosti/ci/zmu  w  Anglii,  z  Th.  H.  Hukłey'em  i  H.  Spenceukm  na 
czele.  Pra^iK^li  tetly  udowodnić  na  zasadach  bardziej  naukowych,  że 
dotj*  lic/.asowa  filozofia  hyla  ^nienaukową."  i  przj^swoić  sobie  może 
cliarakl-er  „naukowy"^  tylko  w  takiiii  ]'azi('.  jeżeli  bez  zastrzeżeń  wy- 
rzeltaie  się  nietafizylri  i  opierać  się  będzie  na  wynikach  nauk  «pecyal- 
nych.  To  nm  zmusza  zastanowić  się  bliżej  nad  zasadami  nauki  w  ogóle 
i  ich  stositnkiem  do  filozofii . 

XauJcą  nazywamy  krytyczne  badanie  danego  przedmiotu,  w  celu 
nzasa(buema  ogólnego  nań  poglądu.  Oba  te  czynniki  stanowią  nie- 
sbędne  warunki  wszelkiego  naukowego  poznania  rzeczy,  wszelkiej  nai«- 
hmteeci.  Najniewątpliwsze  nawet  prawdy  nie  stanowią  przedmiotu 
nauki  i  nie  są  prawdami  naukowemij  jeżeli  nie  są  ki*ytycznie  zbadane 
i  jeielL  zamiast  dorywczego  ich  uznania,  nie  doprowadzają  do  ogól- 
niejszego poglądu  na  dany  przedmiot. 

Czynnik  kryt^-czny  nauki  łąezy  sit^  bezpośrednio  z  czynnością 
rozbiorowa,  analityczna  imiysju  i  od))0\viada  ])roeesowi  i-(')żni(  z  kowania 
zjawisk  w  świecie  przedmiotowym.  Skui)ienie  zaś  wyiiilvt'»w  rozbioru 
w  ogólnym  poglądzie  na  przed- not  jest  czyinios(ńą  syntetyt  zna  i  od- 
powiada procesowi  całkowania  zjawisk  przyrody  i  W3'twarzania  z  nich 
coraz  pełniejszych  i  bardziej  skomplikowanych  ustrojów  (zob.  sir.  121 
i  nast.)  Przez  analizę,  rozbiór,  wnikamy  coraz  głębiej  w  części  skła- 
dowe i  w  ostateczne  pierwiastki  badanego  przedmiotu;  przy  pomocy 
zaś  syntezy  odtwarzamy  znowu  w  myśli  całość  przedmiotu,  rozłożo- 
nego na  pierwiastki  i  usiłujemy  pojąć,  w  jaki  sposób  i  na  podstawie 
jakich  praw  ogólnych  powstała  ta  całość  z  owych  pierwiastków. 


Digitized  by  Google 


296 


§  10,9.  HAUKOWOM  nLOSom. 


Powyższe  ozynniki  nauki  w  ogóle  rozwijają  się  w  kaśdej  nauce 
aascsegółowej  w  sposób  odxDieimy,  stosownie  do  róinej  treid  łmdft- 
dego  przedmiota.  Analiza  chemiczna  różni  si^  od  analizy  psjehologice* 
nej  lub  matematycznej,  ilościowa  od  jakościowej  i  t.  d.  Podobnież 
i  syntetyczne  odtworzenie  przedmiotu  jest  róźnem  w  różnych  nau- 
kach. W  jednych  można  je  przedstawić  eksperymentalnie  lab  poglą- 
dowo, przez  naoczne  wykazanie,  w  jaki  sposób  wytwarzają  się  dane 
związki  i  ustroje  ze  swych  pierwiastków;  w  innych  zno\vii  naukach 
.synt«*za  dokonywa  się  jedynie  w  myśli  przy  pomocy  pojęć  Uib  piuA, 
odtwarzających  realne  czynniki  02rólnc  badanego  przedmiotu  poznania 
(zob.  str.  12B  i  nast.  176,         i  nast.\ 

Materyaiem,  nad  którym  nauka  dokonywa  swe  badania  i  z  któ- 
rego wyprowadza  swe  wnioski  ogóbie,  są  dane  doświadczenia 
zewnętrznego  i  wewnętrznego,  szczegółowe  fakta,  objawy,  asja- 
wiska.  Pierwszem  zadaniem  nauki  jest  tedy  krytyczne  skonsta- 
towanie danych  doświadczenia  odnośnie  do  badan^o  przedmiota: 
a  a  tego  wynika  dalsze  zadanie  logicznej  oceny  tydi  danych  i  okre- 
ślenie czynników  ogólnych,  \^yjaśluają(  ych  catą  mnogość  szczegóło- 
wych zjawisk  i  doprowadzających  do  ogólnt  go  poglądu  na  badany 
przedmiot  (str.  84). 

Środkami  formalneiai  nauki,  w  celu  niriżliwie  wszechstronnego 
rozwoju  powyższych  istotnych  jej  czyniukuw  są:  msł/>da  i  si/sUmat. 
Wiszclkic  badanie  krytyczne  objawów  świata,  w  prawidłowym  i  sanio- 
wiednym  swym  ]»nsrł'|)ie,  staje  się  badaniem  metodycznem,  t.  j.  posił- 
kuje się  ])ewnemi  poprzednio  obmyślanemi  sposobami,  czyli  metodami 
badania.  Syntetyczna  zaś  dążność  do  objęcia  całości  danego  przed- 
miotu, na  podstawie  rozbioru  jego  szczegółowych  składników,  przyjmuje 
charakter  mfstematyemości  w  przedstawienia  wyników  badania  i  ogól- 
nego^ na  przedmiot  poglądu.  Jeżeli  tedy  ze  stanowiska  treści,  istoty 
nanki,  powiedzieliśmy  wyżej,  że  jest  ona  badaniem  kiytycznem  danego 
przedmiota,  w  cela  uzasadnienia  ogólnego  nań  poglądu,  to  obecnie 
uzapelnió  możemy  to  określenie  ze  stanowiska  /orma&ur^o,  mówiąc: 
nat^a  jest  mctodycznem  badaniem  danego  przedmiotu  i  systematycz- 
ne m  przedstawieniem  wyników  badania.  (Co  do  różnicy  między  for- 
mą i  treścią  zob.  wyżej  str.  58  i  101  i  nast.). 

Szczog«')łowe  rozwinit^cie  zasad  nanki  i  jej  śro(.lk'>\v  pomocniczych 
leży  za  obrębem  naszych  obecnych  zadań.  DotkuęUsmy  tu  jej  naj- 
główniejszych  ezyunik<'»\v  jod;\Tiie  w  celu  bUższc^^o  wyjas^nienia  kwestyi 
spornej  co  do  naukowości  tilozotii.  A  pod  tym  względem  okazuje  się 
przedewszystkiem,  że  wykazane  na  swojem  miejscu  cechy  znamienne 
filozofii  ( §  o )  w  istocie  swojej  identyczne  z  cecliami  wszelkiej 
w  ogóle  nauki.   Bez  krytyki  i  bez  dążności  uogólniającej  nie  ma  nan- 


L^iyiii^uij  Ly  Lioogie 


§  10,2.   NAUKOWOŚĆ  FILOZOFn 


297 


ki  Jeźełi  saś  na  podstawie  tych  cech  filozofii,  będących,  jak  obecnie 
widzimy,  zarazem  i  ceciiaini  nauki  w  ogóle,  określiliśmy  bliżej  nizuicę 
pomiędzy  filozofią  i  naukami  specyalaemi  (§  ^  .  of  i  nosiło  się  to  wyłą- 
cznie do  różnego  zastosowania  owych  czynnik()w.  stanowiących  istotę 
naoki  w  ogóle.  Filozofia  s^to.snje  zasadę  krytyki  konsekwentnie  aż 
do  ostatecznych  podstaw  wszelkiego  w  ogóle  poznania  rzeczy,  gdy 
nauki  specyalne  opierają  si^  w  tym  wzgl^zic  na  pewnych  przjpusz- 
cseoiach  dogmatycBnTch,  oraz  posiłkują  się  krytyką  jedynie  w  zakre- 
sie swjoh  badań  szczegółowych  (str.  108  i  nast.)  Podobnież  i  oo  do 
dąsności  uogólniającej  wyniki  badania^  filozofia  ma  na  oku  najwyższe 
wśród  dostępnych  dla  nmysta  ludzkiego  aogólnienia^  obejmujące^  wedle 
moiaoAci,  dvdat  cały;  nauki  specyalne,  natomiast,  ograniczają  się  aogól- 
wwniami,  dotyozącemi  szczegółowego  przedmiotu  ich  badania  (str.  110). 
W  jednym  zań  i  w  drugim  razie,  zarówno  filozofia,  jak  i  nauki  spe- 
<7a]ne  posiłkują  mą  zaznaczonemi  czynnikami  nauki  w  ogóle  i  czynią 
zadość  wymogoiii  naukowości  o  tyle,  o  ile  juzy  za,stOvSOwaniu  owych 
czynników  do  swych  badań  uwzględniają  z  należytą  ścisłością  odnośne 
wyniki  logiki  i  metodologii. 

Dalej  zauważyć  należy,  że  tilozofia,  wsptUuie  z  pozostałemi  nau- 
kami, opiera  swe  badania  zarówno  na  rozbiorowej,  jak  i  na  całkującej 
czynności  umysłu,  na  analizie  i  syntezie.  Jej  cechy  znamienne  są  bez- 
pośrednim wyrazem  tych  czynności.  O  ścisłcm  zastosowaniu  tych  czyn- 
ników metiodologicznych  do  badań  filozoficznych  przekonamy  się  szcze- 
gółowo przy  rozbiorze  metody  filozofii  (zob.  §  15,  16  i  17);  więc  się 
tu  nad  tą  kwestyą  nie  zatrzymujemy.  Natomiast  już  obecnie,  przy  roz- 
biorze nacikowoóci  filozofii,  zastanowimy  się  nieco  bliżej  nad  źródłem, 
z  którego  filozofia  czerpie  maUryal  szczegółowy  do  swych  ogólnych  wy- 
wodów, oraz  nad  tern,  czy  materyał  ten,  będący  podstawą  wszelkich  roztrzą- 
sań  filozofii,  ma  charakter  naukowi/f  W  tym  właśnie  względzie  dotychcza- 
sowa filozofia  naraziia  się  najbardziej  na  zarzut  nienaukowości  ze  stro- 
ny przedstawicieli  nowej  „naukowej"  filozofii.  Jest  to  tedy  kwestya 
zasadnicza  przy  rozbiorze  stosimku  filozotii  do  nauki . 

Dążąc  <io  og(31nego  na  świat  poglądu,  filozofia  nuisi  koniecznie 
uwzględnić  objawy,  zjawiska  świata,  zawierające  w  sobie  nieodzowny 
materyał  wszelkiego  poznania  świata.  Ponieważ  jednak,  w  skutek 
podziału  pnu^  umysłowej,  o  którym  mówiliśmy  wyżej  (§  6,1 ),  filozo- 
fia nie  ma  za  przedmiot  szczegółowych  badań  nad  owemi  zjawiskami, 
przeto  musi  w  tym  względzie  posiłkować  się  wynikami  badań  nauk 
fpecyalnyoh.  Filozoficzny  pogląd  xia  świat  nie  miałby  zgoła  żadne- 
go poznawczego  znaczenia,  a  tern  bardziej  nie  posiadałby  znaczenia 
naukowego,  gdyby  nie  opierał  się  na  badaniu  zjawisk  szczegółowych, 
a  zatem  na  nai^ach  specyalnych,  zajmujących  się  tern  badaniem. 


Digitized  by 


298 


§  10,9:  NADKOWOŚÓ  FILOSOfll. 


Abfltrakcyjoy  rozwój  myśli,  oderwany  ód  m&teryalu  £»ktyoEiiego,  nie 
poeiada  najelementamiejBzych  órodków  bliższego  poznania  i  zromime- 
nia  świata.  To  też  jednostronny  raeyonaUzm  (od  raf  io=roziim),  u&jący 
bezwzględnie  samorodnej  dziatolności  myślenia,  a  lekceważący  pi^  tern 
dobytki  pracy  badawczej  nad  zjawiskami  bytu,  uznanym  byó  miui  sa 
zboczenip,  odprowadzające  filozofią  od  prostej,  jasno  określonej  drogi 
do  pozuauia  prawdy.  Racyonalizm  tego  rodzaju  ]iorównać  można 
z  faiitastycznośoił^  Ikara,  lutety  uroił'  sobio.  że  przy  jioinocy  sztucznych 
skrzydeł,  ulepionych  z  wosku,  zdoła  8Wol  o(inio  bujać  po  przestworzu. 
Tymczasem,  cliociaż  człowiek  zdolnym  jest,  przy  uwzg!<jduicniu  odpo- 
wiednich warunków,  wznieść  się  ponad  ziemię,  to  jednak  bez  gruntu 
pod  nogami  nie  może  na  dłuiszy  ozas  ani  źyó,  ani  dziaiaó.  Tym 
gruntem  jest  dla  działalności  poznawczej  mateiyał  empiryczny,  dobyty 
na  podstawie  badania  narzucających  się  umysłowi  faktów  i  zjawisk 
(zob.  str.  84).  To  też  dążnością  do  oparcia  swych  poglądów  ogólnych 
na  wynikach  nauk  specyalnych,  odróżnia  się  filozofia,  jako  nauka,  od 
wszelkich  wierzeń  czysto  podmiotowych,  niezdolnych  usprawiedliwić 
treści  swojej  na  podstawie  falHycznych  danych.  Z  tego  stanowiska 
uznać  należy  w  zasadzie  wymaganie  zarówno  ..pozytywnej",  jak 
i  .1  łukowej"  tilozotii,  aby  liiozoiia  prawdziwa  jak  najściślej  się  łączyła 
z  naukami  spec^yalnemi. 

Z  drugiej  atoli  strony,  nie  ma  żadncfj^o  uprawnienia  doprowadzać 
te8:o  wymagania  do  ostat^^czności  z  zaprzeczeniem  samodzielnego  cha- 
rakteru filozofii,  gdyż  przynosiłoby  to  ujmę  prawidłowemu  rozwoju 
nauki  w  ogóle,  obejmującej  z  istoty  swojej  takie  zadania,  których  naa- 
ki  8])ecyalne  nie  rozwieją  i§  i).  Do  tych  zadań  należy  przede- 
wszystkicm  krytyczny  rozbiór  ostatecznych  podstaw  wiedzy  ludz- 
kiej. W  imię  tego  zadania  filozofia  nie  może  bezwzględnie  ule- 
gać powadze  nauk  speoyalnych,  lecz  zmuszoną  jest  i  do  nich  za- 
stosować zasadę  krytyki,  poddać  ich  świadectwo  kontroli  krytycz- 
nej.  Ta  krytyka  filozoficzna  nauk  specyalnych  obejmuje  dwa  zasad- 
nicze mementa: 

1)  Filozofia  roztrząsa  krytycznie  metody  i  środki  [)omocnicz^ 
nauk  specyabiych,  z  punktu  widzi^nia  og(')lnych  zasad  teoryi  poznama, 
i  uznaje  za  niepod legające  wątpLiwo^iici  tylko  wyniki  takich  badań  spe- 
cyalnych, któro  w  .-sposób  należyty  uwzględniają  uzasadnione  wymaga- 
nia krytycznej  teoryi  poznania. 

2)  Stosownie  do  potrzeby,  filozofia  poddaje  krytycznej  ocenie 
zarówno  zasadnicze  przypuszczenia  nauk  specyalnych,  jak  i  wyniki  ich 
badań,  a  czyni  to  mianowicie  w  tych  wypadkach,  gdy  ma  poważne 
powody  wątpić  o  ścisłości  ogólnych  wniosków,  wyprowadzonych  pisez 
nauki  specyalne  ze  swych  badań  szczegółowych. 


Digitizecł ' 


§  10,2.    NAUKOWOŚĆ  FILOZOFU. 


299 


w  jedn3rm  i  drugim  wypadku  filozofia  wkracza  w  samej  rzeczy 
jnż  w  zakres  nauk  spccyalnych,  podobnie  jak  te  przez  swe  wnioski 
ogólne  bardzo  często  przechodzą  na  pole  filozofii.  Filozof  staje  się 
w  skutek  tego  specyalistą,  a  specyalista  filozofem:  na  granicy  zaś  po- 
między filozofią  i  nankaroi  specyalncmi  wytwarza  si^  j^ośrednia  miedza 
naukowa,  na  której  myśliciele  i  badacze  zajmują  się  rozbiorem  kwestyj 
wspólnych,  iialeźących  do  obydwóch  dziedzin  wiedzy. 

Wobec  zasadniczej  jedności  nauki  (§  6,1 ).  nie  ma  powabnego  powoda 
powstawać  przeciwko  takiemu  rozbiorowi  jednych  i  tych  samych  kwestyj 
arówno  przez  filozofów,  jak  przez  przedstawicieli  nauk  specyalnych. 
P^zedwnie,  bezwzględne  rozgraniczenie  badań  naukowych  w  imię  dok- 
trynerskich okreileń  pociągałoby  za  sobą  bardzo  smutne  skutki  dla 
postępu  wiedzy  w  ogóle.  W  końcu  filozofowie  i  si)ecyaliści  nie  rozu- 
mieliby się  wzajemnie;  wyrobiliby  sobie  swój  odrębny  język  po- 
jęciowy i  straciliby  nareszcie  nawet  zdolność  wytłómaczenia  sobie 
nawzajem  wyników  swych  badań.  Historya  zar(')wno  filozofii,  jak 
i  nauk  specyalnych  nastręcza  nam  w  tym  względzie  niestety  nie  jeden 
smutny  przykład.  Tak  tedy  wspólna  j)raca  filozofów  i  specyalist(')W 
nad  rozwiązaniem  kwcstyj  pogranicznych  jest  konii^cznyni  środkiem 
pomocniczym  urzeczywistnienia  wewnętrznej  łączności  pomiędzy  nau- 
kami, ich  organicznej  jedności.  Jedynym  atoU  i  zarazem  nieodzow- 
nym warunkiem  w  tym  względzie  jest  to,  aby  filozof,  nie  przestając 
być  filozofem,  przeniósł  się  w  zupełności  na  stanowisko  nauk  specyal- 
nydi,  a  specyalista,  nie  przestając  być  tern,  czem  jest,  przejął  się  duchem 
filozofii.  Zajmując  się  rozbiorem  krytycznym  badań  i  wyników  nauk 
specyalnych  w  celu  rozwiązania  swoich  zadań,  filozof  musi  się  sumien- 
nie zaznajomić  z  odnośn3rm  materyalem  naukowym,  oraz  z  metodami, 
któremi  specyaliści  się  posiłkowali  przy  dobyciu  tego  materyału 
Z  dnigiej  strony,  specyalista.  przecliodzący  na  pole  filozofii,  powinien 
przyswoić  sobie  zasady  kr^-tycznego  myśU^nia.  wolnego  or]  przy])iLsz- 
czeA  dogmatycznych,  i  zdać  sobie  jasną  sj)rawę  z  dotycliczasowych  nsi- 
iowań  filozofii  nad  rozwiązaniem  .spnmych  kwestyj.  Od  uwzględnienia 
tych  warunków  z  ilf^ży  wszelka  prawidłowa  kooperacya  filozotVtw  i  spe- 
cyalistów  około  rozwiązania  najwyższych  zagadnień  wiedzy  ludzkiej. 

Spełnienie  powyższych  wymagań  jest  wprawdzie  w  wielu  razach 
zadaniem  bardzo  trudnem,  dąjąoem  się  uskutecznić  jedynie  przy  na- 
tężonej pracy^  popartej  wyższem  uzdolnieniem  umysłu,  ale  zadanie  to 
ue  przekracza  zakresu  ludzkiej  możności.  Świadczy  o  tem  historya 
nauk,  w  której  napotykamy  wielu  mężów  równie  znakomitych  na  po- 
lu filozofii,  jak  i  różnych  nauk  spec  \  ahiych.  A  &kt  ten  nie  odnosi 
rię  tylko  do  dawnydi  czasów,  gdy  filozofia  obejmowała  jeszcze  całą 
naukę  w  ogóle,  jak  to  np.  miało  miejsce  w  osobie  Abystotełesa,  lecz 


Digitized  by  Google 


800 


§  10,2.    HAUSOWOÓÓ  jriŁOSOFlI 


i  do  czasów  nowszych,  gdy  specyalizacya  wiedzy  coraz  bardziej  się 
rozwinęła.  Filozof  Kabtbzyusz  byl  zarazem  znakomitym  matematy- 
Idem  i  fizykiem:  on  jest  twórcą  geometryi  analitycznej  i  położył  wiel- 
kie zasługi  w  naace  o  świetle  (objaśnił  np.  t^^,  w  badaniu  ci^iani 
powietrza  i  t.  p.  Prócz  tego  pracował  i  na  polu  anatomii  Łsibhitz 
był  prawnikiem  .i  matematykiem.  Jednocześnie  z  Newtonem,  lecz 
niezależnie  od  niego,  wynalazł  rachnnek  różniczkowy.  Filozof  Km 
miewał  wykłady  uniwersyteckie  z  zakresa  matematyki,  fizyki,  geogra- 
iii  lizy  czncj,  iw  dziele:  HUtorya  naturalna  i  teorya  nieba  1755,  wyłożył 
naukę  o  początku  ciał  niebieskich,  któri^  nai>ttjpnie  rozwinął  Laplace 
w  swej  Mechanice  nieba  1799,  a  która  dotąd  cieszy  si^  uznaniem  pod 
nazwą  kanto-laplasowcj  tcoryi  nieba.  Podobnież  i  w  najnow^zy<•h 
czasach  nie  brak  uczonych,  którzy  łączyli  badania  filozoii*  zne  z  ba- 
daniami różnych  nauk  spec yalnyoh :  matematyki,  fizyki,  fizyologii,  eko- 
nomii politycznej,  lingwistyki  i  t.  p.  Bośó  tu  wspomnieć  o  takich 
znanych  powszechnie  uczonych,  jak:  Daobisoh,  FBOHiłBR,  Łotzk,  Hełm- 
HOŁTZ,  Kł.  Bbbnabd,  Wuin>T,  MHiŁ,  Spbnobb,  Łbwbs,  Dbłbobi?f, 
Max  Mi^łłbb,  Stbinthal  i  wielu  innych. 

Z  powyższego  okaząje  się,  źe  filozofia,  pomimo  swego  charaktem 
krytycznego  i  swej  dążności  do  ogólnego  na  świat  poglądu,  posiada 
zupebiie  pewny  fhndament  dla  swych  dociekań.  Niezbędny  dla  roz- 
wiązania  8wych  zadań  materyał,  czerpie  ona,  wspólnie  ze  wszystkiemi 
naukaiiiij  z  danych  wewnt^trzuugo  i  ztnviitjtrzuego  doświadczenia,  a  gdy 
sama  nie  bada  tych  (Uinych  bezj)0.sicciuio,  to  posiłkuje  się  wynikam- 
badań  innych  nauk,  od])owiednio  skontroiuwaneini.  Jestto  podstawa  nie 
tylko  mniej,  kcz  przeciwnie  bardziej  naukowa,  niż  podstawa  wszystkich 
innych  nauk,  mających  charakter  dogmatyczny  i  o]>ierających  się  po- 
wi^jkszej  części  na  wierze  w  przekazane  przez  tradycyą  zasady  i  w 
powagi  naukowe  ;  §  1,1;  6,3 ).  Niema  tedy  najmniejszego  powodu  odma- 
wiać dociekaniom  filozoficznym,  najbardziej  krytycznym  i  najbardziej 
ogólnym,  charakteru  naukowego  i  stawiać  je  w  bezwzględnej  zależności 
od  nauk  specyahiych.  Jeżeli  pomimo  to  owi  zwolennicy  „naukowej*' 
filozofii  w  przeciwstawieniu  do  „nienaukowej  *^  pod  wpływem  krytycy  *umi 
Kanta  i  pozytywiznu  Comte^a,  negują  „naukowość^,  szczególniej  meta- 
fizyki, skupiającej  w  sobie  zasadnicze  czynniki  wszelkiego  na  żwiai 
poglądu:  to  należy  w  tom  widzieć  jedjmie  wynik  nieporozumienia  od- 
nośnii'  do  istoty  filozofii  i  brak  ścisłości  w  zastosowaniu  terminów  nau- 
kowych .    Oto  dowody  tego  zdania : 

1)  Kro  przyznaje,  że  filozofia  może  mieć  i  ma  w  zajadzie  cha- 
rakter „naukowy*',  t(>n  przy  ścisjym  rozwoju  myśli  nie  ma  prawa 
przedwstawiaó  jej  filozofii  „nienaukowej",  lecz  może  mówić  jf-dynio 
O  objawach  myśli,  nie  bodących  wcale  filozofią,  pozbawionych  niezb^* 


y  1^ -o  i.y  Google 


§  10^    NATTKOWOŚĆ  TILOZOFIL 


301 


dnych  znamion  filozofii.  Nikomu  na  myśl  nie  przychodzi  mówir  o  lu- 
kowej"  i  y^enaokowej''  matematyce,  fizyce,  clKinii  i  t.  p.,  ponieważ 
.,meiiaakowa"  matematyka,  fizyka,  elioiuKi,  nic  jest  wcale  matfiuaty- 
k%,  fizj^ką,  chemią,  I  w  zakresie  tych  nank  istniały  w  przeszłości 
i  występują  często  aż  po  chwilę  obecną  dążności  i  poglądy,  którym 
odmówię  należy  charakttra  naukowego.  Czyż  np.  spirytyzm  nie  jest 
objawem  zboczenia  od  ścisłej  drogi  nauki,  pomimo,  że  się  często  przy- 
'^dziewa  w  szatę  fizyki  lub  iizyologii  doświadczalnej  ?  Dla  takich  zbo- 
jzeń  atoli  nie  odróżniamy  „naokowej"'  fizyki  lub  fizjologii  od  „nie- 
naukowej'*, lecz  mówimy  poprostu  o  fizyce  lub  fizyołogii  i  o  tern,  czem 
fizyka  i  fizyologia  wcale  nie  jest.  Toi  samo  powiedzieć  należy  o  filo- 
zofii Ona  albo  jest  nauką,  albo  nią  nie  jest.  W  pierwszym  razie 
wszystko,  co  Rprzedwia  ń%  nauce,  sprzeciwia  się  zarazem  i  filozofii 
i  filozofią  wcale  nazwanem  byó  nie  moie.  Z  tego  stanowiska  samo 
pojęcie  „nienaukowej  filozofii,"  jest  sprzecznością  w  sobie  (contradictio 
in  adjecto)  i  me  może  zatem  uchodzić  za  termin,  dający  się  spożytko- 
wać w  logicznem  rozumowaniu.  W  flnigim  zaś  razie,  gdy  filozofia 
nauką  nie  jest.  nie  można  do  niej  wc<ile  zastosować  pojęcia  o  nauce. 
Kto  zaś  pomimo  to  mówi  o  „naukowej-'  i  ,,nienankowej''  filozofii,  ten 
tHienizi,  że  tilozołia  jest  nauką  i  zarazem,  że  nią  nie  jest.  A  chociaż 
ii^uH  iniicy  tego  rozróżnienia  stosują  miano  ,^ukowej'*  filozofii  do 
swoich  poglądów,  a  poglądy  innych  myśUcieli  nazywają  „nienaukowe- 
ni".  to  jednak  takie  dwuznaczne  uiywanie  terniinn  „filozofia"  pociąga 
2&  sobą  różnorodne  nieporozumienia,  dające  się  bez  trudu  usunąć  przy 
jasnem  i  śdsłem  ubywaniu  wyrazów. 

W  zupełną  zaś  sprzeczność  wpada  ka^y,  kto  „naukowo"  usiłu- 
je dowieść  „nienaukowośd"  filozofii.  A  bywają  i  tacy  zwolennicy 
„naokowośd".  Dowód  taki  moie  służyć  za  najlepszy  przykład  sofiz- 
matu.  nazwanego  w  logice  tgarzem.  Epimenides,  kreteńczyk,  twierdzi, 
ie  wszyscy  kretyńczyoy  są  łgnrzami,  a  że  sam  jest  kreteńczykiein, 
więc  świadectwo  jego,  jako  łgaiza.  nie  zasługuje  na  wiarę.  Takim  je>?t 
,.nauivo wy"  dowód  .,nienaukowości*' filozofii.  Jeżeli  jest  istotnie  ..nauko- 
wym," to  świafkzy  o  naukowości  filozofii  w  krytycznym  rozbiorze  własnej 
treści ;  jeżeli  zaś  jest  nienaukowym,  to  nic  dowodzi  nienaukowości  filozofii. 

2 '  Wyniki  badania  nie  określają  same  przez  się  jego  charakteru 
naukowego.  Najściślejsze  badanie  naukowe  może  doprowadzić  do  ujem- 
nych, negacyjnycłi  wyników.  Można  tedy  zaprzeczać  poznaniu  istoty 
^wiata,  jego  pierwszej  przyczyny  i  ostatecznych  celów;  można  ^owo- 
<^  że  ideał  filozofii,  a  w  szczególności  metafizyki :  ścisłe  pojecie  osta- 
tecznych zasad  bytu  przedmiotowego,  nie  daje  sią  urzeczywistnić,  że 
wiedza  ludzka  będzie  zawsze  względną^  rHaSt^wną^  a  wiedzy  hśswgględnej, 
aMuinef  człowiek  nigdy  nie  osiągnie;  można  nawet  utrzymywać,  że 


Digitized  by  Google 


302 


§  10,3.  FAUKOwoM  7xr*ozoru. 


cała  historya  ńlozofii  jest  zbiorem  bezskutecznjcli  usiłowań,  nad  wytw 
rżeniem  jednolitego  na  świat  pogl%da:  a  jednak  z  tego  wszystkiego  !^ 
wynika  jeszcze  bynajmniej,  ie  filozofia  nie  jest  nanką,  a  w  szczęgól- . 
nońci,  ie  metafizyka  nie  czyni  zadoió  wymaganiom  nankowoścL  Przy 
tern  wszyatkiem  bowiem  moie  sią  okazać  Ae  filozofia  wraz  ze  9vo^% 
zasadniczą  częścią,  metafizyką,  dochodzi  do  takich  ujemnych  wyników 
właśnie  na  podstawie  naukowych  dociekań,  zgodnie  z  wyraaganianu 
metody,  dającej  si^  Ui»prawiedliwi<^  ze  stiiuowiska  najściślejszej  nauko- 
wości. To  też  przedstawiciele  nauko w(»j"  filozofii,  narówni  z  pozyty- 
wistami i  zw(jk'nnikanii  teoryi  o  „])oezyi  myślowej**,  z  Gomtem 
i  T.aiic^em  ua  czele  i  §  10,1  i  nie  odmawiają  bynajmniej  takim  nega- 
cyjuym  poglądom  charakteru  naukowego,  lecz  przeciwnie,  dowodzą,  że 
w  takich  właśnie  ujemnych  wynikach  wyraża  tią  „naukowość^*  fiiozofii. 
Dla  czego  jednak  tylko  nęgacya  tego  rodzaju  ma  mieć  charakter  „nanko- 
wy^S  a  wszelkie  wyniki  pozytywne,  dodatnie,  oparte  na  rozbiorze  tego  sa- 
mego mateiyału  fisiktycznego  i  dokonane  przy  pomocy  tych  samych  irod- 
ków  nankowego  badania,  mają  zgóry  zasługiwać  na  miano  ,^e«iauko- 
wych*\  tc^o  nam  nikt  ze  zwolenników  powyższych  negacyjnych  Ide- 
nmków  nie  wyjainił.  Tymczasem  wyjaśnienie  ^takie  jest  koniecznem 
właśnie  w  imię  nauki. 

Ozłowiek  pi-acuwal  oddawna  i  pracuje  dotąd  eijy^le  nad  rozwiozą- 
Ulem   M;,  ]\vvźsz\  i  li   zagadnień  wiedzy.    Praca   ta  sumienna,   w  pocie 
czoła  dokonana  przez  najwydatniejsze  umysły  ludzkości,   wyraziła  si^ 
w  całym  szeregu  zasadniczych  pojęć  o  świecie,   które  bądź   co  bądź  , 
starły  się  czynnikami  postę[)u  dziejowego  wiedzy,  i  przerabiana  w  róż- 
ny sposób  weszły  w  skład  najściślejszych  badań  naukowych  chwili  obec- 
nej. Takiemi  są  pojęcia  o  istocie  bytu  i  zjawiskach,  o  materyi  i  duchu 
o  prz3a'odzie  i  jej  prawach,  o  sile  i  ruchu,  b  przestrzeni  i  czasie,  przy- 
czynie i  celu,  rozwoju  i  postępu,  i  t.  d.    G^y  nasz  pogląd  na 
świat  urobił  się  przy  pomocy  tych  pojęć.  Moina  mieć  w  samej  rze- 
czy rćine  zdania  co  do  ich  istotnej  treści  i  znaczenia;  ale  nauka  nie 
może  się  obejść  bez  ich  krytycznego  rozbioru  i  bez  zbadania  ich  pod- 
miotowych i  przedmiotowych  czynników.   A  przy  tem  właśnie  potwier- 
dza sir^,  że  wyniki  badania  same  przez  się  nie  określają  jego  charakteru.  1 
ni<'  decydują  o  tem,  czy  badanie  było  „nankowem"  lub   nienaukowe m".  i 
Sąd  w  tym  względzie  zaleiy  od  krytyczności  i  ścisłości  samego  bada- 
nia, od  suuiu  iiiiego  uwzględnienia  materyału  faktycznego  i  od  innych 
warunków,  stanowiących  istottj  nauki.    "Wiec  też  ., naukowość*' filozofii 
w  ogóle,  a  w  szczególności  metafizyki,  zajmującej  się  rozbiorem  owycłi 
pojęć  zasadniczych,  nie  polega  bynajmniej  na  bezpośrednicm  uznaniu 
negacyjnych  w  tym  względzie  wyników,  lecz  na  „naukowem*'  wyka^ 
zaniu  słuszności  takich  ujemnych  W3mików  w  porównaniu  ze  wszeUdsnll 


Digitized  by  Google 


§  10,2.  KAUKOWośó  nŁOzora 


innemi  moiliweim  wToikami.  Nie  TCioia&  tedy  zrozumieć,  dla  czego 
pnedwuicy  filozofii  przy  samem  określeniu  jej  istoty  przesądzają  wy- 
niki jej  badaii  i  uznają  „naukowość^*  t^lko  takiej  filozofii,  która  si^ 
zgadza  z  ich  powzi^temi  z  góry  negacyjnemi  poglądami,  a  nazywają 
..nienaukową"  wszelką  filozofią,  która  w  tym  lub  owym  wypadku  spo- 
dziewa się  osiągnąć  wyniki  bardziej  zadawala jącL'  lub  też  broni  temi 
sameini  lo  oni  środkami,  swych  wyników  dodatnicli.  Jasną  jost  r^eczą^ 
zeprzytakiem  dowolnem  pojmowaniu  owych  nazw  decyduje  o  naukowo- 
ści'' lub  ,,nit'naukowośc  i''  filozofii  nie  istotny  charakter  jej  badań,  kcz 
predylekcya  do  ich  negacyjnych  wyników.  I  w  samej  rzeczy,  roz- 
różnienie miedzy  „naukową''  i  „nienaukową''  filozofią  jest  właściwie 
tylko  jednym  ze  środków  walki  skeptycznej  filozofii  przeciw  wszelkiej 
filozofii  dodatniej,  prawdziwie  pozytywnej .  Dla  ułatwienia  sobie  zwy- 
d^twa  w  tej  uraloe  „negatywiści**  skupiają  sią  około  modnego  sztan- 
daru „naukowości*'  i  nadają  swej  filozofii  ponętną  nazwę  „naukowej*^, 
filozofią  zaś  przedwników,  o  poglądach  dodatnich,  starają  się  z  góry, 
pned  samą  jeszcze  walką,  zdyskredytować,  nazywaj a.c  ją  „nienaukową*' 
hib  tei  przyswajając  jej  nazwę  nie  wiele  lepszą  ,.poezyi  n\yślowej". 
Taka  takt}  ka  polemiczna  może  mieć  swoje  praktyczne  znaczenie  wobec 
mas,  idącycli  ślepo  za  popularucmi  hasłami,  ale  nie  posiada  bynaj- 
uiniej  ziiacz.enia  , .naukowego". 

3  Badanie  podmiotowych  czynności  poznania  i  rozbiór  jego 
praedmiotu,  to  dwie  zupełnie  różne  rzeczy,  których  mięszać  nie  na- 
leży (§  4,3).  W  pierwszym  razie  roztrząsamy  pojedyńcze  mementa 
procesu  poznania  i  jego  wytwory,  jako  środki  pomocnicze  wniknięda 
w  treść  przedmiotową  i  przyswojenia  jej  sobie;  w  drugim,  przeciwnie, 
posiłkując,  się  już  temi  środkami,  mamy  na  celu  określenie  zasadniczych 
czynników  niezależnego  od  nas  bytu  przedmiotowego.  Jak  w  zakresie 
k&zdej  nauki  specyalnej  odróżnić  musimy  metodę  badania  od  prudmiotu 
badanego,  podobnież  i  w  zakresie  filozofii,  jako  najogólniejszej  nauki, 
zniewoleni  jesteśmy  dokonać  odrębnych  badań  z  jednej  strony  nad  ogól- 
ną metodą  poznania,  polegającą  na  prawidłowym  rozwoju  działań  |)o- 
znawczych,  a  z  dni<;iej  nad  ogólnym  |)rzedmioteni  poznania,  którym 
jest  byt  rzecz N-Ayisty,  przedmiotowy.  Na  tern  zasadnit  zcm  rozróźnie- 
uiu.  wynikaji^cm  z  natury  umysłu  i  jego  stosunku  do  otoczi-nia,  polega 
różnica  pomiędzy  logiką,  jako  teoryą  poznania,  i  melufUi/hi,  jako  nauką 
o  bycie  przedmiotowym  (§  2,3,  oraz  str.  59  inast.).  Wśród  przedstawicieli 
tak  zwanej  „naukowej"  filozofii,  jedni  wcale  nie  zdają  sobie  sprawy 
z  tej  różnicy  i  wraz  z  pozytywistami  pod  nazwą  metafizyki  lekceważą 
wszelki  rozbiór  ostatecznych  zasad  poznania,  tak  podmiotowych,  jak 
przedmiotowych,  dowodząc,  że  nauki  specyabie,  a  w  najgorszym  razie 
psychologia  empiryczna  zastępują  w  zupełności  tego  rodzaju  badania 


304 


§  10^  NAUKOWOŚĆ  FHiOZOFD 


„metafizyozne*'.  Dotyczy  to  szczególniej  w^kszośei  popidaryzatorów 
„nowoczesnej  naukowości**,  którssy  mają  sobie  za  obowii^ek  mówić 

0  metafizyce  nie  inaczej,  jak  z  ironią  lub  przekąsem .  Inni  znowu  przed- 
stawiciele tego  kiemnkn  myśli,  w  swych  sądach  negacyjuych,  nuęsssają 
filozofią  i  metafizykę  w  ogóle  z  pewnemi  szczegółowemi  kieronkami 
lub  zboczeniami  myśli  na  tern  ])olu,  z  ktx)rcmi  nie  sympatyzują  dla  ja- 
kichkolwiek, bardziej  lub  mniej  uzasacimonych  powodów.  Wtedy 
łącząc  się  zazwyczaj  z  nowokantystami,  st•ano^Tią  ich  odcień  i  twierdzy 
źe  krytyka  poznania  jest  konieczny  jjuiistuwą  „naukowej"  filozofii. 
Ale  w  tej  krytyce  swojej'  nie  rozróżniają  ściśle  badań  logicznych  od  me- 
tafizycznych, kwestyj,  dotyczących  podmiotu  poznania  od  tycli,  które 
się  odnoszą  do  jego  przedmiotu,  i  w  skutek  tego  potępiają  zazwycsaj 
w  teor3ri  metafizykę,  chociaż  de  facto  posiłkują  się  jej  dotychczaaowe- 
mi  zasobami  bistorycznemi  i  na  nich  z  konieczności  opierają  swe  wy- 
niki negacyjne.  8pór  sprowadza  się  tu  znowa  głównie  do  nieporozu- 
mień, wynikających  z  braku  ścisłości  w  określeniu  terminów  naukowych. 
Wcielając  dotychczasową  metafizykę  w  teoryą  lub  krytykę  poznania, 

1  obdarzając  przy  tern  nazwą  metafizyki  tylko  pewne  „nienaukowe*' 
zboczenia  myśli  metafizycznej,  np.  bezwzględny  dyalektyczny  idealizm, 
można  naturalnie  bez  widocznej  sprzeczności  w  nazwach  wystąpić  z  fili- 
piką  przeciwko  wszelkiej  w  og(')le  iin  tatizyce .  Nie  usuwa  to  jednak 
sprzorzności  istotnej,  rzeczowej^  p<'l''i^^ią^'^j  tem,  że  |)rzy  ])omoćT 
met-atizyki,  nazwanej  teoryą  poznania",  zbija  się  metatizykę,  obda- 
rzoną nazwą  ,,nienaukowej"  fiiozotli. 


1.  ZftMidy  naukowości.  Wi^zorbstronnym  rozliiurcni  za^ad  nauko'^Piro 
poznania  i-zoczy,  wipf  w  ogólo  nauki  i  nanlcowoś-  i  zajmuje  się  logika.  poji;ta  jako  tforua 
poznania  (ij  2,i  i  3).  Wszyscy  badarze  na  tem  polu  zg-adzają  sio  w  zasadzie  Da  zaznae^o- 
n«'  wyżf»j  nifzh''<łnp  mnniki  nauki  w  oirólp  (str.  295  i  nast).  Każdy  przyznaje,  że  nauk-a 
opit  ra  -^i*;  konii-^znirł  na  krytycznom  badaniu  odnośnych  danych  doświadczenia  przy  poimi- 
ey  odpowiednio  uza.^adaionych  metod  i  na  wyprowadaeniu  Z  tych  danych  ogólnego,  syatC' 
matyamie  wyłożonego  poglądu  na  badany  przedmiot.  ROśntca  adań  pomiędiy  uooayini 
występuje  na  jaw  dopiero  pny  bliaszem  określeniu  tych  .osadniczych  czynników  nauki 
i  pi^  toztnąaania  kweatyi:  które  wśród  tak  zwanyc^h  nauk  czynią  w  zupełności  zadość 
zasadniczym  wymaganiom  naukowości,  a  więc  zaehigąją  na  miano  nauki  w  ściąłem  tego 
słowa  znaczeniu,  a  któro  nie. 

Wszyptkif  w  tym  %rz(rlc<^^'''  ''pory,  istnioj:\co  od  cz;i-su  pierwszych  zawiąiik«*v4 
naukowości  aż  po  ''hwili;  oltci  nn.  a  olijawiające  si^  w  sposńli  charakterystyczny  zaniwno 
w  opoz.v(  yi  Sokratesa  pr/;»''  iwko  sofi>louj,  w  walce  Bakona  i  Kaktkzyisza  ze  schola- 
styką, jak  i  we  współczesnej  polemice  o  „naukowość'*  filozofii,  sprowadzają  się  w  zaeadzi^ 
do  różnicy  zdań  co  do  zuaczólia  w  nauce  z  jednej  strony  czynników  treściowych,  i^yK 
rzeczowych,  w  ogóle  mafefyatnsfcft,  a  z  drugiej  czynników  /bntmlfiycft.  Jedni  wśród  my- 
ślicieli  kładą  główny  nacisk  na  trtie  nauki,  na  jej  mateqrał,  na  tak  zwane  <2ane  nauki 


Digitized  by  Google 


§  IOal   SA8ADT  HAUKOWOŚCI. 


305 


iwidiabadania  iuogtflnionia  aznąją  Istot-  aaakowośdf  nie  dbąjąo  przy  tern  wiolo  o  pned- 
wstępne  roztrząsanio  sposobów  poznania  rzoczj  i  o  systematyczność  wykładu.  Dradzy, 

praeciwnio.  w  treści,  w  danyoli  nauki,  \ńń7Ą  tylko  „surowy"  materyał,  który  nabiera  wła- 
5ciwego  znaczenia  naukowoi^o  dopifro  przez  odpowiodnio  obrobienie.  A  więc  zbiorowi 
m&terrału  naukowego,  choćby  najskrzętuiej  nagromadzonego,  nie  przyznają  jeszczo  miana 
.oaoki' ,  lecz  domagają  się  od  nauki  metodycznego  wyjaśnienia  i  usystematyzowania  togo 
nitoydn. 

FRechntftWBośd  powyższa  pomiędzy  matoryalneiiii  i  foTmalnemi  cs^ynnikamł  nauki 
i  fl|6r  o  idi  nicienie,  dąje  si^  sprowadiić  do  jeszcze  prosŁszągo  i  tordsiej  ttmdnicKego 
wyitia.  Ponieważ  wtetacoiie  WBielkie  dane  nauki,  a  zatem  jej  strona  matetyalna,  ne. 

aona,  I  konieczności  opiera  się  w  fan,  inb  ćw  qi086b  na  doświadczeniu;  wszelkie  saś  for- 
malne obroldenie  daajdi  nauki  j€»t  wyn&iem  rozumowej  działalności  imysta:  fnaafco  na- 
trafiamy to  na  Tnaną  nam  już  dobrze  pr^ociwstawnośr  pomiędzy  empirycznym  mat«- 
ryidem  wiedzy  i  logiczną,  czyli  racyonaluą  czynnością  umysłu,  rozbiprają-  ą  t^n  materyał. 
A  przedwstawTiość  ta,  w  dalszym  ciąc^u  roztrząsana,  czyli  raczej  głębiej  pojęta,  naprowa- 
dza na  dwa  zasadnicze  składniki  wszelkiej  w  ogólo  wiedzy,  jakiemi  są;  przedmiot  i  pod- 
utioŁ,  świat  zewnętrzny  ze  awą  treścią  konkretną,  i  umysł  zc  ??wemi  mniuj  lub  więcej 
aMnktgrjnenii  czjnnośdamf  ud  tą  tńćcią  (§  4,  s.).  Tak  tedy  z«rol6iini«ór  neezowego 
poglądu  oa  naukę  pragną  jej  nadad  charakter  empiryczny^  prgedmiotov^t  kcmkntny ;  gdy 
tfUMSuem  obrońcy  formalnych  czynników  nanld  opieiąją  sł«  pRedewasystkieoi  na  jej 
charaktene  rtuyonalnym,  podniMAowffm,  abstrakcyjnym .  Ztąd  to  pochodzi,  xe  jak  daw- 
.oiej  HaoKŁ  i  zwolennkj  ra<gronalnej  dyalektyki  dowodzili,  że  nauki  empiiycane  nie 
prawdziwemi  nminaii,  tak  znowa  dziaią}  większość  specyalistów  podąjzzjwa  ,naako- 
wość"  AlozotiL 

Rozwiązanie  krytyczne  powyższego  sporu,  wolne  od  wszelkif^h  z  g6Ty  powziętych 
dogmatyoznyrh  uprz^^dzeń,  domapfa  się  przed owszystkiem  ścisłego  okreslonia  znaczenia 
i  adzialu  zaznaczonych  czynników  tak  poznania  rzeczy  w  ogóle,  jak  i  w  szczególności 
oaakL  Ze  ztanewiika  ogólnych  zasad  wiedzy  wyk^udiśmy  już  wyżej,  że  bezwzględnej 
pneoiwatawności,  a  tem  mniej  spizeeznoed  pomiędzy  tami  caymiikami  być  nie  może,  ie 
V  otganiKacyi  naszego  nmysła  łączą  się  one  fhktycznie  ze  soh%  a  zatem  i  w  wiedzy 
Bsnąj  nawnjero  ozapelniać  się  winny  (zob.  atr.  64  i  naat,  oias  174  i  nast).  Na  tq* 
Tswiihiei  nie  można  przyznać  prawdziwie  naukowego  charaktero  ani  empiryzmowi,  ognip 
niczając^mu  się  dobyciem  konkretnego  materrału  wiedzy  bca  racyonalnogo  rozbioru  i  po- 
dwiązania jego  treści,  ani  racy onal izmowi,  zadawalającemu  się  wytworzeniem  oderwanych 
pojęć  o  tym  raateryale,  bez  zbadania  jego  faktycznych  jiodstaw.  Dopiero  wzajemna  kon- 
trola i  zi^'odność  tych  czynników  poznania,  doprowadza  nas  do  petmiości  w  potrlądach  na 
rzeczy,  bo  stwierdza  racyonalne  wymagania  danoiui  empiryczueiiii,  a  to  znowu  wyjaśnia, 
C3qmi  dla  nas  zrozumialemi,  wykazując  działanie  w  nich  czynników  racyonalnych.  Ogólne 
asadf  rosnmn  atają  się  w  ten  sposób  konkretaemi  prawdami,  wcielonemi  w  dostępną 
dla  doświadcsenia  tzecaiywlitość,  a  chaotyczna,  z  pierwszego  wejrzenia,  mnogość  ąfawisk 
<kapii  się  ooiaz  bazdsiej  w  nstrój  racyonalny,  wiążący  szczegółowe  dane  pomiędzy  sobą 
aa  podstawie  określenia  praw  ogólnych,  które  w  nich  na  jaw  występują.  A  że  w  ogól- 
nym  aitroju  wiedzy  ludzkiej,  wynikającjTii  z  podziału  pracy  umysłowej,  nauki  speeyalno 
reprezentują  ów  czN-nnik  empiryczny,  konkretny;  filozofia  zaś  uwzględnia  płównif*  czynnik 
racjonalny,  abstrakcyjny:  przeto  ja?ną  jost  rzeiv>ą.  że  prawdziwy  postój)  wiedzy  nie  może 
^lę  opierar  na  wyłącznym  rozwoju  liądź  nauk  specyalnych,  bądz  filozofii,  ani  na  wzajem- 
nych insyuuacyach  o  brak  „naukowości  ',  lecz  jedynie  na  zgodnej  i  wzajemnie  uzupełnia- 
jącej się  pracy  nad  rozwiązaniem  zadań  nauki  w  ogóle.  Zgodność  ta  nie  wyłącza  bynaj- 
aniej  wząjemnej  kontroli,  będącej  koniecznym  wamnkiem  prawidłowego  rozwcyu  wiedzy- 
w  Ipódym  s  tych  jej  zakreaów. 


uiyiiized  by  Google 


306 


§  10,2,1.     ZASADY  NAUKOWOŚCI. 


Do  tego  9&nią8fo  wynika  doprowadsa  liłatorycsnotoTtgrcznj  pogląd  na  ostatoene 
sasady  mpirym»  i  rae^ontimm*  Jus  Lednits  w  awej  polemice  pnedw  poglądom 
LoKKA,  wyfcazatjak  to  widzieliśmy  wyćej  (str.  79  i  nast),  niemożność  dojścia  do  piawd 

oy:ólnych  na  podstawio  samego  do8wiad(^onia  bez  pomocy  <aeści  roznmowcjl  im^yda. 
Alo  dopiero  wszochstroiinio  przeprowadzony  krytycyzm  Kanta  posłużył  za  punkt  wyjścia 
do  zasadniczego  wyja-^nienia  naszych  pojri'  w  tym  względzie.  Jogo  ścisło  określenie  zna- 
mion czystego,  czyli  racyonalnogo  poznania,  w  |)r/,<v  iu--ta\vi(Miiu  do  poznania  empirycznego,  roi- 
więzujo  ostat<?<;znio  kwestyą  o  wzajomnyrti  do  sidae  stosunku  doświadczenia  i  rozumu. 
Wspomnieliśmy  o  tem  już  pobieżnie,  itińwim:  o  krytyc.Y-zmio  Kanta  w  ogóle  (§  6,1. ij. 
Obecnie  \vn,-pada  nam  sprawt,*  t*;  uw/gli^duic  nieco  bliżej. 

Krytykę  czyskyo  rommu  zagaja  Kant  uwagą,  że  wszelkie  poznanie  pocąca  do* 
świadczeniem,  że  zatem  wiedza  empiryczna  wyprzedza  w  poiządka  czasowym  wszelki  inny 
sposób  poznania.  Ale  pomimo  to,  mówi  dalcg,  doświadczenie  nie  jest  jedynem  żiódkn 
poznania  (Wcnn  gloicb  alle  nnsere  Erkenntniss  mit  der  Erfohrong  anhebt,  so  ent^pringt 
sio  dainm  doch  nieht  cbeu  alle  ans  dor  Erfahrung).  Okazuje  się  bowiem,  że  wiedza 
jest  czemuś  złożonem,  obejnjiij.tcem  nie  tylko  dane  doświadczenia,  a  post<»riori,  leca 
i  treśr,  przyłączającą  si*:  a  priori  do  fv  h  danyh.  a  mającą  swe  /n-dło  w  naszej  zdol- 
nosi  i  poznawczej,  wi«;r  w  naszym  rozumie.  Ścisłe  okrf»ślenie  togo  dodatku,  pobudzonego 
wprawdzie  do  działania  przez  doświadczenie,  ale  z  niego  nif*  pochodzącego,  i  jasne  odróż- 
nienie jego  treści  od  treści  doświadczenia  jest  zadaniem  trudnem,  dającem  się  rozwiązać 
jedynie  na  podstawie  odkrycia  cbankterjstycznydi  znamion  tak  empirycznego,  jak  racyo- 
nalnogo czynnika  poznania,  przy  pomocy  ich  krytycznego  lozbimni.  Otói,  według-  Kanta,  * 
znamieniem  racyonalnego  c^nilra  w  poznanitt  jest  jego  kankemoH  i  jMUMfechnod^  wy* 
nikcgą^e  z  jego  łączności  z  natnią  i  oiganizacyą  naszego  nmyda.  Doświadczanie  n» 
samo  pnez  si«.',  nir-zal(>żnio  ud  czynnika  racyonalnogo,  ma  cliarakter przypaikowy,  zazna- 
cza J<ani  fakt,  ale  nie  wyjaśnia  dla  czego  jest  koniecznie  takim,  a  nie  innym.  Nadto 
doświadczenie  nie  nadaje  <:w>nii  ?;ądom  ani  prawdziwej,  ani  ścisłe?  powszechności,  le-i 
przy.swaja  iin  tylko  powszecłmos.  [lorównawczą,  t.  j.  na  podstawie  do^jwiadczeuia  niożeinr 
jeilyni«>  twierdzić,  że  o  ile  dotąd  wiemy,  od  tej  łubowej  reguły  wyjątku  nie  ł)yło.  ale  nie 
mamy  zasady  dowodzić,  że  takiego  wyjątku  wcale  niema,  lub  być  nie  może.  .leżeli  zaś 
pomimo  to,  dane  doświadczenia  nabierają  niekiedy  charaktera  konieczności  i  powiMcImoeci 
wynika  to  jodynie  z  ca^nników  racyonaln}'cb,  łączących  się  z  empirycznemi,  Inh  do  nich 
zastosowanych.  Rozom  bowiem  nie  zadawala  się  pi^padkową,  ftagmentaną  trcadą  do- 
świadczenia, lecz  sznka  związku  pomięd^  azczegółowemi  daaemi  i  określa  Usk  zwiąMk 
iia  podstaw  ie  wymagań  swoj^ig  własnej  organizacyi,  pizez  co  wywody  ptiedstawiąją  ma 
si(^>  dopiero  jako  kofiiec/nn,  powszechne.  Okazuje  się  z  tego,  że  bez  czynnika  raoyonalnego 
doświadczenie  ni<*  doprowadza  do  żadnej  zgoła  pewności.  Jakim  sposobem  mogłoby  ono 
nadać  swym  Bądnni  pewność,  skoro  jego  wla^^ne  zasady  i  prawa  mają  cliarakter  ooipiiycz- 
ny^  więc  przypadkowy,  zależny  od  zmiennych  danycłi  wiedzy  empirycznej. 

Jako  przjklad,  wyjaśniający  powyż,«>ze  rozróżnienie,  przj'tacza  Kant  matematyką 
i  nauld  przyrodnicze.  Matematyka  w^pł^-wa  z  działania  ca^nników  racyoimbijrclL,  i  dla 
togo  pnsyiiwaja  swym  wywodom  konieczność  i  powszechność,  niezależną  od  przypadko- 
wych danych  doświadczenia  i  niedopnszcząjącą  żadnych  wyjątków.  Naolu  pisyrodaicie, 
natomiast,  o  ile  się  opierąją  na  doświadczeniu  i  z  niego  drogą  indnkcyi  wyprowadząją  awe 
wnioski  ogólne,  podlegają  ciągłej  zmianie.  Eażdy  nowo  odkryty  fakt,  każde  nowe  do- 
świadczenie uzupełnia  naszą  wiedzy  empiryczną  i  może,  stosownie  do  swej  treści,  zmienić 
ł-aly  nasz  pogl  ul  nn  znficzenie  d  o  ty  eh  f  czasowych  danych  doświadczenia.  Tylko  za-sady 
pryncypia  racyonainc  przyrodoztiaw-twa.  •^aIue  w  '^obie  niezależne  od  zmiennych  danyc\ 
doświadczenia,  a  wypływające  /  praw  organizacyjnych  umy.słu.  nazwanych  przez  łCauta 
nasadami  a  priori;  tylko  i«  zasady  stanowią  treść  kunioc^oą  i  powszechną  przyrodoznaw. 


Digitized  by  Google 


§  10,9; I.  ZA8ADT  NAUKOWOŚCI. 


307 


J^twa.  aiodopuszł^jąi.-ą  wyjątków.  Taką  zasad!\  r;ic\-oualri!\  ]o<t  np.  wedłnsr  Kanta  praw.i 
pnyczynowości,  albo  prawo  niezmienności  ilości  luateryi  we  w.szelkicli  ziwianach  świata 
lutajalnego,  albo  prawo,  że  przy  WBseUdem  ndiielaiua  się  mchu  driahnie  i  pn&cMaS^ 
lnie  eą  mwue  sobie  lówne  («>!».  też  wyjątek  s  Kanta,  podany  wyżej  sfcr.  80  i  nast)» 
Wiadomo^  se  awolenniey  jednostronnego  empiiymn  oddawna,  a  w  nowszych  casach 
naeg61niej  tak  iwani  indiiklywiici  w  zakresie  logiki,  z  X  BfS,  Millkm  na  czele,  zaprzeoisdi 
ęamoistności  czynników  racyonalnych  wiedzy  i  usiłowatt  wyprowadzić  ich  treść  z  danych 
doświadczenia.  Dowodzili  tedy,  źe  nawet  ostateczno  zasady  log^iki  i  matematyki  mają 
Charakter  erapirrczny  są  wynikami  indukcyjnego  uogólnienia  fiikt/)W.  W"  celu  bliższego 
wTjaśnienia  tej  kwesty  i  sponifi  i  zapoznania  czytelnika  z  naukowomi  danomi  w  tym 
w^Mzie,  uzupełniamy  wywody  Kanta  szeregiem  uwag  krytycznych  nad  tym  poglądem 
induktywizmu. 

Co  się  przedewszystkiem  tyczy  samoistaodci  czynnika  facymabiego  wobec  mate- 
ijah  empirycznego,  jasną  jest  necią,  źe  prawa,  będące  podstawą  doświadcseoia,  nie 
mogą  00  do  sw<g  treśoi  adeieć  od  samego  doświadezenia.  My  ich  wpiawdaie  określić 
■ienoieniy  bea  danych  doświadcKenla,  a  mianowicie  nie  możemy  tego  uos^iiió  bea  zasta^ 
aowienia  nad  czynnościami  umye^  wchodząoemi  w  ddad  wneUdego  doświadcsenia; 
ale  same  te  prawa  umysłu,  które  nmożliwiają  w  ogóle  wszelką  czynnoHć  jego,  a  zatem 
i  doŃ\nadczcnie,  nie  wytwarzają  się  dopiero  przez  tę  czynność,  lecz  są  jej  pierwotną  przy- 
'•zyną  i  działają  już  od  pierwszej  chwili  rozwoju  umyMłowp|]fo.  Jak  w  zakresie  fizyologii 
Dikomu  iia  n>yśl  nie  przychodzi  dowo  lzi!  .  żp  8ame  prawa  życia  orL'ani>'znoL'o  są  wi/ni- 
kiem  tej  lub  owej  szczegółowej  iunk<  yi  organizmu,  lecz  wszyscy  uznają,  że  prawa  te  czyn- 
ne są  już  w  pierwszych  zawiązkach  organizmu  i  w  jego  najpierwotniejszych  funkcyachi 
zopdnie  tak  samo  praw  ^eia  umysłowego  i  jego  czynnością  a  więc  i  doświadczenia,  nie 
podobna,  bea  wewnętnmąj  spneoznoed,  wyprowadzać  z  samych  tydi  caynnościi  leca  nsnać 
je  naledy  »  c^mnik  podstawowy,  laeadnicay,  bea  którego  udziałn  nie  dokonywa  się  śadna 
zgoła  czynnoś*'-  umysłu .  Ten  to  właśnie  czynnik  zasadniczy,  organizacyjny  umysło,  okre- 
iiający  treść  i  charakter  wszystkich  jego  czynności  .szczegółowych,  całego  jego  rozwoju, 
jest  owyrn  <-7.ynnikirm  racyonalnym,  o  którym  mówiliśmy  wyżej,  a  kt/try  Kant  nazywa  tre- 
iidąaprion  umy.słu.  w  pr/eriwstawieniu  do  wszelkiej  treści  nabytej  prauz  ninysł,  a pmfrnorł 

MiLL  ^łu^-iznie  liardzo  wykazuje  w  swej  Logice  (ks,  III,  rozdz.  3-ci),  że  zasadni- 
'■zym  pewnikK  lii  (fiindamental  principle,  generał  axiom)  wiedzy  indukcyjnej  jest  zdanie 
u  jednostajnym  przebiegu  ąjawlsk  przyrody  i  w  dalszych  wywodach  (rozdz.  i-ty  i  21-szy) 
ntośsamin  ten  pewnik  s  prawem  przyczynowośd  (law  of  oansation).  Pnwo  to  bowiem, 
wedhig  Uilln,  pojęte  empirycniie,  nznaoM  jedynie  pewną  jednostąlnosć  i  stałość  w  prze- 
biega ąjawisk  (zob.  wyieg  str.  1^).  Przy  wyjaśnienia  atoli  tych  ostatecznych  podstaw 
wiedzy  empirycznej,  Mili  nie  uwzględnia  natnry  umysłn  ludzkiego  i  jego  praw  zasadni- 
o^yt-b,  lecz  dowodzi,  że  same  to  prawa,  podobnie  jak  prawo  przyczyny,  nmysł  czerpie 
z  doświadczenia  pr-^y  poniopy  indukcyi. 

Dla  usprawiedliw K  Ilia  takiego  <  iti|)iryczn«"„'o  wywodu  samv<«b  podstaw  empiryi.  Mili 
'^uje  sw.'  zmn*«zonym  wyznać,  że  prawo  jednostajnosci  w-  pr?,fi)iegu  zjawisk  i  przyrzyno- 
wości  nic  ma  bezwzględnego  znaczenia,  nic  j&st  prawem  wszechświatowem  (universal), 
lecz  dotytay  wyłącznie  związku  zjawisk  w  zakresie  tej  cząstki  wszechświata,  która  pod- 
kga  nasMj  obserwacji,  i  tylko  o  tyle,  o  ile  w  kaidym  pojedynczym  wypadku  daje  się 
wjrkaaać  empiiyaatie*  Uin^  pmąjwyk^  do  abstrakcji,  mówi  Mili  w  tym  względzie,  nie 
aapelykn  ładnej  trudności  w  zdania,  ie  w  ^m  lub  owym  ze  światów  niebiedcich,  na 
które  astronomia  wszechświat  rozdziela,  przebieg  ąjawisk  jest  zapebie  przypadkowym 
i  dokonywa  się  bez  WHolkich  stałych  praw. 

Przez  taki  pogląd  stwierdził  wprawdzie  Mili  mimowoli  zdanie  Kanta,  źe 
UuHiwtadczeałe  nie  może  doprowadzić  do  prawd  koniecZDycb,  powszechnych;  ale  z  dru- 


Digitized  by  Google 


808 


§  lOfS,!.    ZA8ADT  NAUKOWOiCL 


gioj  strony  nio  wyjaśnił:  dla  cMgo  jednak  pmwo  przyczyny  obowtą^iąje  nmyit  liidi* 

ki  we  wszystkii  h  jego  czyiinoś(dach,  wszędzie  i  zawsze,  i  pomimo  ogranicienia  fOMt 
Miila,  stanowi  faktycanie  podatawę  -wsaeUdeh  dociekań  nmyała  ludakiego,  wanUde^ 

go  w  ogMf*  poznania  rzeczy  już  na  najniższym  stopniu  rozwoju  nmysłowogo,  a  więc  ju? 
u  dzieci  i  ludzi  pierwotnych?  Nadto  nio  iit  lironił  się  Mili  od  koła  błędnego  w  dowodze- 
niu (circulus  vitiosus),  ł)o  praycz^nowo^ć  ma  za  wynik  indukt  yi,  a  samą  indukcyą  opie- 
ra na  pr7:ycz>Tiowości.  W  podobne  koła  dowodzenia  wpada,  gdy  inne  prawa  zasad- 
nicze myślenia  (prawo  tożsamości,  wylt^czonia  sprzeczności),  lab  też  osLat<3czne  za^ar 
dy  matetoatyki  usiłuje  pisedstawić  jako  wyniki  indnkcyi,  wiedzy  empirycznej,  gdy  tym 
czasem  wiedia  ta  stąje  aię  w  ogóle  możliwą  dopioro  przy  pomocy  i  na  podstawie  tyck 
zasad  i  praw.  Pnedsś  to  jni  GKnns  słosaiie  powiędnął:  .Mes  Faotieclie  ist  sdion 
Theorio\ 

Braki  jednostronnego  induktywizmu  Milla  i  jego  zwolomikóir,  wylmaae  sosfeaiy 

wszechstronnie  przez  jogo  licznych  krytyków,  "Wśr<^d  nich  pierwsze  miejsce  zajmuje 
W.  St.  Jkvons,  znany  autor  dzieła:  The  principlcs  of  sciotcc  1874,  nowe  wyd  \^ys\. 
oraz  kilku  opracowań  L()<jiki  i  Klrmrntary  Icssous  ift  logie  18r>'i.  Sfwiies  In  kujtc  18b0. 
Khim  )ds  t,fh>iju\  wyd.  poHiiiiiTtuo  przekład  polski  H.  Wkhsica  1887).  W  szeregn 

rozpraw,  ogłoszonych  w  latach  1877  i  1878  w  Contcmporary  łieviciv^  p.  t.:  Mill'8  phiUt- 
sophy  tesłed^  a  zamiessczonycb  tównieć  wdrogiąj  części  pośmiertnego  wydania:  Pnrelogk 
and  oAsr  minor  works  1890,  krytykuje  Jerons  surowo  argumentacyę  znakomitego  pned- 
stawideila  indnktywiima.  Tak  np.  m6wi,  ie  owo  kolo  w  dowodseniOi  o  którem  wpom- 
nieliśmy  wyżej,  przypomina  kosmogonicaną  bajkę  o  świeei6»  spoozywąjącym  na  grabiede 
słonia,  z  tą  tylko  różnicą,  że  Mili  pyta  dalej:  naczem  stoi  słoń?  i  ^ara  daje  odpowiedź: 
na  świecie,  zapominając,  że  świat  już  poprzednio  umieścitna  słonia.  Podobne  rażące  lue- 
konsekwencye  i  sprzeczności  wyprowadza  na  jaw  .Tcvons  w  dowodach  Milla,  broniących 
/dunia,  żo  zasadniczo  prawdy  matematyki,  a  mianowicie  pewniki  geomotryi,  mają  swe  iin')- 
dlu  w  indukcyjnmn  uoarólnicniu  empirycznych  danych.  Zarówno  w  tej  krytyce  Millft 
jak  i  w  swojem  gluwneui  dziele  o  zasadach  nauki,  wykazuje  Jevoiłs  w  sposób  przekony- 
wający, że  wszelka  indnkcya  opiera  się  na  prawach  logicznych  umysłu  i  że  wskatek  za- 
niedbania tych  raoyonalnyćh  lasad  nanki,  jednostronny  empir}^  wpada  aawsie  w  spne- 
cznoad  na  wzór  wyżej  zaznaczonych. 

Krytyka  Logiki  HiUa  pizez  Jeronaa  jest  jednym  z  nąjwymowniejsąych  wyiaaów 
tej  reakcyi  w  duchu  racyonaluych  czynników  poznania,  z  jaką  w  ojczyźnie  Bakoua  w^koi- 
tek  wpływu  Kanta  wystąpili  już  poprzednio  przeciwko  bezwzględnemu  emptryzmowi 
znrówno  W.  Whewei.l,  autor  dzichi:  Flulosophy  of  the  itiductire  sciences.2  tomy  184U. 
'J-^ie  wyii.  iS52:  pk  W.  Hamilton,  uznany  przez  swych  zwolenników  za  najgłębszej-^ 
filozolk  anLrichkicL-^o  wieku  Itieżącf^ijo.  autor  wspomnianych  wyżej  (str.  14>  Dyskmy^  /ik>- 
zoficznych.  oraz  ijcki  >ij  metu/izyki  i  loytki  ( T^cfurcs  on  mełaphysics  and  loffic,  wyd.  po- 
śmiertne w  4  tomach  1859);  jak  wreszcie  li.  L.  ^Iansei.,  autor  pnc  :  Lecłure  on  the  phi- 
losophy  of  KatU  1868,  MetafiatcB  1B60,  2-gie  wyd.  1870  i  innych.  Do  nksh  pnyłącza 
eHą  tsaSs  szereg  nowssyoh  myślicieli  angielskieh  i  ameiykaóskioh,  itojąt^oh  pod  wpływem 
filozofii  niemiecki^*,  jak:  Sel  H.  Hodoson  (Time  and  ąpaee  1865;  o  jego  MtUotapky  af 
refieciion  zob.  wyż.  str.  17);  następnie:  wspomniany  już  również  (str.  18  i  266)  J.  Mac 
CosH  (K.rnmhiation  of  X  St.  MiUa  philoscphy  1866,  S-giewyd.  1877,  Jmw$  ofdisatrgirw 
lhought  ISTirt.  X,  PoRTKR  (Htitnan  intellect  1869.  Eletnents  of  intellectual  science  187-i). 
.1.  F,  Fkrrikr  {  Iristift(fes'  of  mrf^physic.<^  1R76X  Th.  H.  Grern  (Metophyf^c,^  of  knowlalg* 
jrtkn  iiicrw-zii  c/ęse  jego:  Prula/mitna  io  ethics,  praca  pośmiertna  lNH3i,  .1.  Yejtcu  (7>ia'. 
lułes  of  loyk  188.'>),  F.  H.  Bradley,  godzący  Kanta  z  Henslem  (The  j/findph\^  of  Uxfn 
1883,  Api>carance  aiid  mdity  1892),  Th.  K.  Abbott,  tłumacz  Kanta,  Ii.  liosANiiUKT,  iK)- 
macz  Łiotzego  (zob.  str.  15  i  nast.)  i  inni. 


Digitized  by  Google 


§   10,2,1.   ZASADT  NAUKOWOŚCI. 


309 


Oryginaliie  Btenimiako  ▼  kwttfyl  Btosmikii  i»qnnia3Qyeh  dorniilków  poznania  do 
itajch  empii^csmych  njt^  H.  Spbmcbr  (sob.  }egQ  wyńej  8tr.  14).  Uzaąje  on,  śe 
w  dMU(j  utajał  łoddŁi  posiada  pewne  laaady  pn^yiod»>ne  swej  daaialności  i  pod 
Ijm  w^l^em  igod»  się  i  apńor}'ziiioin  Kanta.  Alo  zasady  to  usiłuje  wyjaśnić  jako 
w^fllik  stopniowego  rozwoju  umysłu  luihkiofro.  Wpada  tu  j«inak  Spencer  w  sprzecs- 
Bwć.  podnbną  do  toj,  jaką  wykazano  u  Milla;  bo  jakże  sio  umysł  rozwijał.  i«'żeli  w  nim 
nie  działały  już  pewne  za>ady  i  prawa,  jeżeli  oik"  ^'yi;  dopifro  wynikicin  roz- 

•w^oju?  Nadto  rozwój  nie  wytwarza  nowej  bezwzgh,'dnin  fn-s-  j,  locz  ujawnia  tyłko  treść 
ismtejącii  joi  w  zajadzie.  Zob.,  cośmy  pod  tym  względem  powiedzieli  wyżej  przy  roz- 
bione  prawa  celowości  §  8,8^. 

Dla  Niższego  zaznaj  omienift  się  %  nowsąym  rnclieni  filosofiosnym  w  Anglii  polecić 
Bośua  ncwgólnią)  poacnjącą  pracę  H.  HOfpding^a:  Ehdmtung  in  die  engUa^Ae  FhSbh 
•ąpftM  Ąet  Oęffmiffarłj  pnektad  %  duńskiego^  1880.  Kiytykę  zaś  angielskiego  empify- 
mn  1  ponkta  widsnnia  filoaofli  Kaata  zawiera  stadyom  E.  FmiDEBiX4:  KanHadier 
KrUicismus  und  englische  Flulotophie  1881. 

W  niemieckiej  i  fnunonzkiej  literaturze  filozoficznej,  rozbiorem  zasad  nauki  ze 
stanowiska  sjntotrrznogo,  •nw7j^l»»dniającego  zara/^^ni  zasadnicze  prawa  rozumu,  jak  i  da- 
ne doświfid ropnia,  zajęli  sif;  szczeg^ólniej  ci  wśruJ  wzpóiczesnych  niY.ślicieli.  kt/trzy  bronią 
zajady  ^mraldizmu  miedzy  myślą  i  bytem.  Wjnnieniliśmy  ich  juz;  wyż»;j,  roztrzą-!ij:\c 
aaiiik<;  o  ideach,  str.  183  i  nast.  Tu  dodamy  tylko,  zc  dla  bliższego  obeznania  się  z  za- 
ttduni  naukowości,  a  mianowicie  ze  wzajemnym  do  siebie  stosunkiem  jej  racyonalnych 
i  SBpiiycznych  czynników,  polocie  można  następująco  daiela:  A.  Trbiidkłbmbubo,  Loffi- 
S»Ae  ThUenuekungen^  Me  wyd.  1870,  H.  Łotzb,  LogUt,  2-gie  wyd.  1881,  Fe.  UsBBa- 
SyMkm  der  Logik  OttOMU  der  logisdim  JLiHurm,  5-to  wyd.  1882,  Gs.  Sio- 
W.4BT,  Tx)gik,  2-gie  wyd.  1889,  W.  Wundt,  Logiką  T.  I.  Tcorya  poznania  (przekład  pol- 
aki Z.  Herynoa  1889).  T.  II,  Metodologia,  2-gie  wyd.  1893.  J.  Yolkelt,  ErfakrwfiS 
\*nA  Denkm  1886,  E.  Jasche,  Dos  GrurtclgeHetz  der  Wim-uschaft  1880).  B.  Erdmann, 
L^igih  lKlł2.  Na  rizczegAlną  uwag^ę  zaslufruje  najnowsza  praca  w  tym  przodmiocie 
G.  Hzymansa:  Die  Oesetze  m^f  FAenienłr  des  wissemchafflichen  Denhens  1894. 

U  nas  ŁH^intowną  krytykę  tak  poirlądiiw  Milla  na  zasady  wiedzy,  jak  w  ogóle 
jednostronnego  empiryzma  ogłowili:  M.  Straszewski  w  pracy;  Uwagi  nad  /Uozofią  Stuar- 
ta JfiBo,  Kocprawy  wydriałn  histor.-illosot  Akademii  w  Kiakowie,  T.  VII,  1877,  elr. 
flM~€57;  Mib.  SKiogółniej  etr.  801  i  nast;  oias  Ał.  lUcnoBsKi  we  wspomnianem  jni 
(str.  195)  dslflle  o  Logice  MHIa,  T.  U,  166  I  nast  Tu  również  zasłagąje  na  uwagę,  oo 
I-  SuocHowsKi  mówi  w  piacy:  O  uńedzy^  na  str.  186  i  nast  o  różnicy  między  zraysło- 
wenl  i  umysłowemi  czynnikami  poznania  (zob.  co  o  nim  powiedziano  wyżej  str.  35). 

2.  Filozofia  „naukowa'*  w  przeciwstawieniu  do  „nienau- 
kową}". Kwf^^^tya  „naukowej"  filozofii  w  przeciwstawieniu  do  „nienaukowej",  czj'li 
,3p«kulacyjnej"*,  podjętą  została  w  ncHy^zyrh  c/asach  g-łównio  przez  współpracowników 
(^>opisma:  Yierieljahrschńft  fiir  u-mcmchafilichr  Fliilosophie.  założonego  w  r.  1877 
i  iotąU  wydawanego  przez  R.  Avenariusa  (zob.  o  nim  wzmiankę  na  str.  16  i  nast). 
Celem  t«go  czasopisma,  według  wstępnego  słowa  wydawcy,  jest  krzewienie  filozofii,  dą- 
iąo^  do  jednolitego  poglądu  na  świat  (einheitlidie  Woltanffiusnng)  przy  pomocy  ąjedno- 
cMday  ogólnych  wynik6w  nank  empirycznych.  W  tymże  duchu  ogłosU  w  pierwsiym 
UĘgfóib  tego  cttsopisma  wqKnnniaiły  już  wyżej  (str.  19)  Fb.  Paułskn  rozpiawę  o  sto* 
sunku  filozofii  do  nauki,  napisaną  ze  stanowiska  histo^canego  (ZTeber  dao  Yerh&inioo 
ior  FhUosophie  mw  Wiuenschaff). 

Do  tegoż  kierunku  „naukowej'-  filozofii  zalit^zają  sir:  E.  Laas  i  A.  Rikhl,  o  któ- 
n-cb  mówiliśmy  w  [  rzi^irlądzie  literatury  16.   zob.  też  str.  252  i  253),  Pierwszy 

Z  nidi  zftznacza  zwitek  swcy  filozofii  z  pozytywizmem  Comtea,  gdy  lUehl  w  rozpra- 


310 


§  10,2,8.  FIŁOZOm  n^UKOWA. 


wie:  O  naOnwtj  i  wtmmIwwS  P/mofii  luiNe  powiązać  kiemaolc  «naakowoj*  filozofii 
z  ŁrjiyoiyMiein  Kanta.  Za  pinkt  styczny  służy  ma  s  jednej  strony  zdanie  Kanta, 
wndkie  posnanie  rozpocqma  się  doświadłHeniem  (zob.  wyżej  str.  306),  a  z  drugiej .  jc^o 
nauka  o  niemożności  poznania  istoty  rwK?«y  (str.  9:^i.  Wskutek  tego  związku  z  kryty- 
cyzmem Kanta,  zwolenniry  „naukowej-  filozofii  stanowią  w  tTuncie  rzeczy  odłam  ?zko- 
ł}'  mwokantyzmu.  Ztąd  uwagi  krvtvezne,  wypowiedziane  z  powo  iu  toęro  kierunku,  od- 
noszą się  w  zasadzie  i  do  zwolt!iinik<^w  „naukowej'*  filoJŁofii  {loh.  atr,  ihó  i  nasU  99 
i  nast*,  244  i  nasi).  Ponieważ  nadto  przedstawiciele  .naukowej"  filoaońi,  aa  pnykłir 
dem  Comto  a,  widzą  w  metafizyce  szczyt  „nienaiikowoiel*  i,  w  eeln  wynecMnia  aą  jq, 
wii^U  mbne  s  dotjrdicnsową  flloiofią  i  wTmjńlili  nową  naiwę  dla  ofantionia  swyd 
antimetailsjcaBiych  dąsnoki:  praoto  i  do  sidi  atosoyą  się  iigrnmoniy,  pi^ywiedsioDe  wy- 
(str.  106  i  nasi)  w  olmMib  metafi^jki,  oiat  ncbiór  krytyczny  pogląda  Oonto^a  oa 
filoiofią,  jako  zestawienie  wyników  nauk  specyalnyoh  (§  10,i.).  R.  Falkenbem  we 
wąpomnianej  (str.  40)  Hiałoryi  nowatt^j  /OoMySi  salka  na  str.  462  zwolenników  «naiiki>- 
wąf*  filozofii  poprostu  do  pozytywistów. 

Ciekawą  odmianę  „naukowej*"  filozofii  przedstawia  mat  om  al  vk  H.  *iiHA>D\ve 
wspomnianej  już  wyżej  (str.  17)  książce:  Filozofia  noukuu-u  LS80.  Autor  rozruzum  tny 
rodzaje  filozofii:  dyukkiycztią,  tramcetidmtnlną  i  nuukową.  Pierwsza  ząjmujo  się  objar 
iinieniem  terminów,  używanych  w  filozofii,  druga  ma  za  przedmkit  roriliór  cajstych  idej 
(id^pnies),  wchodzących  W  śkład  flIosolU  (metafizyka,  etyka  i  estetgpka);  naiWMie,  nas- 
kowa  flloMAa,  opiei^'ąo  się  na  fidctadi,  stanowi  synte^}  nąjogólnięla^cih  pnw  pn^iody 
i  nstnjn  ąpolóosnego:  Girard  gani  Comte*a  s  powoda,  ae  odnaea  filozofią  tran:*cendcn- 
talną,  która,  swem  w^'a8meDiem  ideałów  umy^  łódzkiego,  uzupdnia  fidoaofią  naukową. 
»I1  y  a  place,  mówi,  ponr  toutes  les  deux  au  banquet  de  1'intelligencc." 

Krótki  dogmatyczny  wykład  tak  zwanej  filozofii  „nankowej*  przedstawia  R.  Worm:-  ! 
w  dziełku:  El^ncnts  cle  philosophie  scimłififjiie  1891.    Na  zasadach  klasN-iikacyi  Comt^a.  : 
autor  roztrząsa  tu  w  najogólniejszych  zarysach  treść  i  metodę  nauk:  matematyczny" h. 
fizycznych,  przyrodniczych  i  społecznych.   Do  togo  dodany  jest  króciutki  jsaryj*  etyki 
p.  t.  Philosoj^hie  marak. 

Ta  mkij  też  wspomnieć  o  niaktóryeh  ohrońoaoh  netafisyki,  opierąjąoych  Jcg  wy*  | 
wody  wprost  na  naakach  specyalnrch,  pragnących  tttem  nadać  jc(j  óhaiakter  .naokowT* 
w  sanacmnem  powyżąi  auMoenio.   Do  nich  naledą  niędsy  innemi: 

E.  Yacherot,   Le  mHveau  spiriłitalisme  1884,  oraz  wspomniana  już  (str.  *258ł. 
praca  jego:  Makaka  i  nauka,   Antor  broni  w  tych  dziełach  naukowości  metafi7>l? 
dowodząc,  że  ona  opierać  się  winna  na  wynikach  nauk  specyalnych,  przyczem  czynnik 
krytyczny  filozofii  ustępuje  na  plan  dalszy.    W  tvm  duchu  mówi  Vh<  lur  'f    „La  philo- 
sophie en  est  maintonant  h  ralternativc;  ou  de  rcnoncer  h  la  au  tApiiyiKjuc.  —  ce  qai 
serait  un  suicide,  —  ou  de  chercher  dans  reipćrience  ct  dans  la  scioace  posiŁive  U  bO- 
lution  des  (lue^tions,  ^uu  la  lOgitimc  curiositć  de  Tosprit  humain  ne  oesaera  de  postr.* 
Tb.  DBaDOHim,  Lu  m^aphygięue  et  tet  ng^porU  otwc  let  mdres  edeiieei  IfiBO. 
Praoa  nagiodsona  pnes  Akadeodą  nank  monlnjch  w  Faiyźa.  Hetafliąyka,  dowoda  au- 
tor,  nie  spnedwia  si«  fl^ce,  leci  pneciwnie,  jest  jęj  dalssym  ciągiem,  wyprowadza- 
jąc 8  jąj  badań  wnioski  ogóbe.  «La  mćtaphysiąue  n'est  pas  seolement  la  sdeooe  de» 
choses  etrang^res  k  la  physiqae;  eUe  eet  plntót  la  oontinuatkHi  et  la  ooosćąiienoe 
de  la  physiąue." 

W  na-^^zpj  literaturze  filozoficznej  nie  napotykamy  poważniejszych  przedstawicie!' 
„naukowej'*  filozofii:  chociaż  nam  nie  brak  dotąd  maroderńw  pozytywi-zniiL  którzy  w  pa 
bieżnych  artykułach  szydzłi  /.  metafizyki  i  posiłkują  nię  .śmiało  sztandarem  „naukowojk-i" 
dla  zasłonięta  zazwyczaj  bardzo  rażącego  braku  prawd^wej  znajomości  iseoąy  ikryty«» 
nego  sądn.  Powinni  oni  pamiętać  o  adaaiu,  wypowledaiaMm  w       pnedmkMii  pnet 


Digitized  by  Google 


§  10,8,1.  A0N08TTCTZM 


3U 


ttk  tnećwęgo  mjsUciolA,  jakim  Jest  WłouŁ  Spasowiob,  któiy  mówi  (JPmnm,  T.  IV, 
18B8,  «tr.  981):  JPuąjrijfWiuB  ma  si^  kn  końcowi.  Metaflśjka  noartwychwstala,  odno- 
wiona, niieDioiia,  aważa  się  jako  uprawnione  dziecko  Fo^omu,  jako  kODiecme  doptinie- 
aiB  poąyljfwuej  wiedzy,  mające  właściwe  sobie  zadanie.** 

8.  Agfnostyoyzm.  C^m  jest  pozytj\rizni  we  Francy  i  (i  u  nas),  a  filozofia 
.aaukowa"  w  Nieraciecb,  tem  jest  agnostycyzm  w  Anglii,  —  kicniiikicm  myśli  skop- 
tjcznym  odnośnie  do  najważniejszych  zaL-^aduioń  wiedzy  ludzkiej,  a  ilo^Miiatycznym 
i  scTismalistycznjTli  przy  określeniu  erniiry^znych  danych  „nauki."  Mazwt,^  t'-  wpru- 
wadzii  w  życie  znans  przyrodnik  Ta.  H.  iiLixLEv.  Opowiada  on  o  tem  w  roz- 
prawie: Agnoattatm^  umioizczoDej  w  j^o  Essaya  upon  some  controverUd  guestions 
1892,  str.  862  i  naat  Stodynm  dsid  HinfB'A,  Hamiltona,  Mamskła  i  Kanta,  a  mia^ 
itofwieie  adaoie  ostatniego  myślideia,  će  kijtjka  ma  pnowaźnie  diaiakter  negatjwnj, 
lio  ofhiania  od  pnedwcsesnydi  twieidnń  i  wjkaii^je  granice  nasząf  wiedzj,  dopiowa- 
dato  młodeigD  przyrodnika  wcześnie  do  przekonania,  że  są  zagadnienia  dla  umjsłtt  łódz- 
kiego nierozwiązane,  jak  np.  spór  między  teizmem  i  ateizmem,  idoalizmom  i  mateiyali- 
zmem.  albo  spór.  c7.y  dusza  jest  nieśmiertelną,  luli  ozy  nią  nie  jest  i  t.  p.  Dla  oznacze- 
nia tedy  tego  skeptycznrg^o  nastroju  utworzył  wyraz;  agnostycyzm  (h.  przeczące  i  Yvu)'3'.ę 
=  wiedza,  zaprzeczeni*'  wiudzy)  i  używał  go  w  sporach  filozotirznych  w  „Towarzystwie 
nM*t^2ycznem.'  Na^,[<,'puie  tygodnik  Spectałor  stal  się  „ojcem  uhraestnym"  tego  t-ermi- 
nu.  Dodajmy,  że  do  rozpowszechnienia  tej  nazwy  dla  oznaczenia  pewnego  kierunku 
wipfileiemiej  myśli  w  Anglji  przyczyniło  się  głównie  zalotne  w  loku  1888  pizez  Hai- 
kfŁ  cmofteno:  The  agtu9tie  anmd, 

W  sumgu  nzpmw  poleDucmydi  o  agnosty<grzmie,  ogłossonyck  w  powyższym 
sbione,  Hnilfy  oioeśla  bliżej  lasady  taj  szkoły.  Okazuje  się  z  tego,  źe  o^ynnilc  skep- 
^ony*  wyntay  wyłącznie  w  nazwie  przeczącąjt  nie  charakteryzuje  w  sposób  wystar- 
t^fąpy  zasadniczych  tendent  jj  tej  szkoły.  Przerzenie  odnosi  się  tylko  do  tego,  oo  we- 
dług zdania  agnostyków  przekracza  zakres  wiedzy  ludzkiej.  Ale  z  tego  nie  wynika, 
aby  oni  przeczyli  zarazem  „nauce",  t.  j.  temu.  <  o  według  ich  zdania  może  hye  udowo- 
dnionem  na  podstawie  empirycznych  danych.  Jak  Littrt''  o  puzy ty wizmio,  tak  Huxley 
mówi  o  agnobtycyzmie,  że  jest  właściwie  niełodą.  „Agaosticism,  in  fat^t  Ls  not  a  cread, 
bat  a  method.**  Metoda  nś  ta  polega  na  naiania  za  prawdę  przedmiotowy  tylko  togo,  eo 
mośe  bje  w  sposób  niewą^liwy  ndowodnionwn.  Nłewątpliwemi  saś  dowodami  prawdy  ros- 
pORądB  jedynie  «nanka*.  Więc  wsiiTatko,  oo  pisekiaeia  sskres  nauki,  jest  niepomawalnem. 

Z  tego  samego  stanowiska  dowodzi  H.  Spencer  na  wstępie  do  swyr  1i  ri<  ncszf/<A 
aoMd,  że  »potęga,  Ictóia  się  nam  we  wszechświecie  objawia,  jest  zgoła  ni*  d(><  ie  zoną 
fthe  power  wich  the  T^niTorse  tnanlfests  to  us  is  utterly  ins<-nitaMe)."  To  r»  /.  Spence- 
ra mają  w  Anglii  za  L't''iwnego  filozoficznego  przedstawiciela  agnos  tycyzmu.  Należy  je- 
dnak zauwstóiyć,  że  pomimo  to  istmejo  zasadnicza  różnica  w  odnośnych  poglądach  jirzy- 
rodnika  Husleya  i  filozofa  Spencera.  Huxley  zadawala  się  wiarą  w  „naukę*  i  uio  py- 
ta nawet,  co  istnieje  po  za  jej  zakresem.  „Niepuzua walne"  nie  sprawia  mu  kłopotów; 
isdii  nawet  nie  mlywaó  tego  temiinn  i  nie  zastanawiać  się  nad  nim,  bo  to  do  niczego 
ai»  piowidii,  a  odwnea  myH  od  badania  neczy  pomawalnydi.  Pogodny,  niczem  nie  za- 
U6eaiy  dogma^sm  naukowy  na  tle  empiiyzmn  siamienąje  jego  teoiyą  poznania  pisy 
wsnUdm  agDQi<iy473mdo.  Spencer,  natomiast,  jest  głębszym  myśliciełem;  on  i  ,niepoBDa^ 
walne*  nie  nsnwa  na  bok  leldtą  ręką  i  powierzchowną  myślą,  lecz  poświęca  jego  roz- 
biorowi znaczną  część  swego  dzieła.  Co  więeej  „niepoznawalne"  jest  dla  niego  jedną 
z  zasad  filozofii,  zabadą  tak  ważną,  że  przy  jej  pomocy  n-iłuje  pogodzić  reliLną  z  filo- 
zofią, umożliwić  syntezę  tych  dwóch,  na  pozór  tak  sprzecznych  ofijawów  żyeia  umysłowego. 

Owo  „niepoznawalne*  istnieje  przedewszystkiem  w  nance  Spencera  realnie,  jako 
pot^a,  b^ąca  pierwotną  przyczyną  wszechrzeczy.   Polemizuje  Spcucur  ^§  2Gj  przeciw- 


312 


§  10,2,8.  AGN08TTCYZM. 


ko  Hamiltonowi  i  Mansolowl^  dowodzący,  żu  pojędo  bes^-zgl^dności,  atieołata  jest  je- 
Ayaio  ognuii«ieiiieiii  poBMwainotcł  i  ^  tego  aio  odnooi  nę  do  śadnogo  tgolm  noliMgo 
pnedmiota.  Wofflng  niogo,  samo  nzniiiie  wtgl^ońeł  pooiida  yai  dowodri  fetoSfloia 

CMgoś  poza  względnością,  a  zatem  istnienia  bezwzględności,  absolutu.  Prawda,  ie  tig 
bezwzględnej  rzeczywistości,  „nkiTtąj  pom  ^awiskami**,  bliżej  poznać  nie  jesteśmy  zdol* 

ni;  najściślejsza  nawot  wiedza  naukowa  ?:nws7C  jost  względną,  wcdłucr  Spencera,  i  m:^y 
do  zasady  w<:ze<'hł)ytu  swemi  środkami  poznawczeiiii  wznieś'-  -if;  ni*'  może.  Ale  jej  ist- 
nienie nic  podlega  wątpliwości  i  nadaje  wierze  relig^nej  odpowiedni  przedmiot,  więc 
i  racją  bytu. 

Ołówną  podstawą,  na  której  się  opiera  Spencer  w  Bwem  zdaniu  o  nioiiiońiośd 
pomaiUa  neady  wsiochbyta  i  o  zupełnej  względności  wiedzy,  są  tale  iwaoe  ontifMm^ 
cayli  spnecsnoM,  w  któie  mnysł  loddd,  wedlng  Santa,  wpada,  gdy  pmkiacn  aknt 
doet^nego  dla  niego  bytu  n^yulowego.  WsponmieliśiDy  joi  poblednie  o  tych  antyno- 
miach (itr.  81  i  nast),  mówiąc  o  odnośnej  pracy  Oohobowicza.  Ich  rozbiór  i,  jeśli  moś> 
na  rozwiązanie,  w  oein  przezwyciężenia  skeptycyzmn  odnośnie  do  najwyższych  zagadnień 
wiedzy,  jest  jednem  z  najdonioślejszych  zadań  kn'tycznej  teoryi  poznania.  Nie  wchodząr 
tu  w  szerszo  WĄ  wndy,  dotkniemy  tej  sprawy  w  kilku  słowach  o  tyle,  o  ile  i>st  ko 
niecznem  dla  uzupełnienia  naszych  dotychczasowych  uwag  o  stosunku  fil<»otii  do  nauk 
specjalnych  i  o  zasadach  naiikowowi  (zob.  str.  295  i  nast.,  304  i  iia.>^t.). 

Przy  rozbiorze  nauki  o  ideach  widzieliśmy  (str.  179  i  nasi.),  że  Kant  przyjmoje 
trzy  zasadnicae  idee  lonimu,  jakiem!  aą:  śtma^  Malt  I  B69*  Ot6ś  idee  te,  według  jego 
idania,  nwierąją  w  sobie  niepoezwyciężone  Bpnecmości,  gdy  je  przenosimy  w  nilErm 
bytn  pnedmiotowego. 

I  tak,  idea  dutuy^  mówi  Kant,  jest  objawem  p^^AiitUtgkgMgo  parakgmm  (ROpi 
ssptMciw,  X6YOC=roznro,  sprzeczność  z  rozumem,  błąd  logicsny^  poleg^ąeego  na  teot 
że  naszą  podmiotową  świadomość,  jaźń  uznajemy  za  przedmiotową  ^(bsianctją.  chociaż 
substancya  sama  w  isitocio  swąj  jest  tylko  jedną  a  podmiotowych  kategoiyj  umy^  (loh. 
wyżej  str.  101  i  nast.). 

Idea  śtmału^  pojęta  jako  przedmiotowa  rzeez\^vi3tość,  doprowadza,  według  Kanta, 
do  na-stępujących  czterech  nierozwiązalny eh  a/uft/notny  (vó[i.oę=pTawo ;  sprzeczność  prawa 
Z  samem  sobą),  które  wyrażają  się  w  steregu  sprzecznych  le  sobą  adań  o  świecie,  ma' 
jących  Tówne  poeoiy  prawdy:  1)  Teaa:  świat  ma  pocaątsk  w  ansie  i  ol>ąjmqje  piae- 
stneń  ogianic»>ną;  antyteia:  świat  nie  ma  poen^tkn  i  jest  nieogranicaonyni.  9)  IWa: 
kaada  doiona  substancja  w  świecie  składa  się  z  pierwotnych  prostych  i  uiepodziehaych 
cząstek;  antyteia:  nie  istniąje  na  świecie  nic  niepodzielnego,  prontego  (Einfaches).  3) 
za:  pmwa  natnrj  nie  <»ą  jod.NTią  przyczyną  zjawisk  świata,  dla  i«h  wyjaśnienia  nal-  i 
uznać  przyczynę  samodzielną,  wolną  (Causalitilt  durcb  Freiheit);  antyteza:  nie  ma  wołoi> 
ści.  wszystko  w  świecie  dokonywa  mię  wyłr<  "-^nle  podług  praw  natury.  4)  Teza; do  swiar 
ta  nah'ży  istota  bezwzględnie  konieczna  pujmowana  hąilż  jako  jego  cz'.'.ść.  bądź  jako  je- 
go przyczyna;  antyteza:  nie  istnieje  żadna  istota  bezwzględnie  konieczna  ani  w  świecie, 
ani  poaa  światmn,  jako  jogo  przyczyna. 

NansKcie  i  idea  Boga  nie  jest  wolną  od  spnecniośol,  według  Kanta,  gdy  jąj  nar 
dąjemy  anacaenie  pnedmiotowe.  Zdanie  to  nsiłąje  Kant  masadnió  na  podstawie  lesUo^ 
ru  ontologicznogo,  kosmologicznego  i  teleologicanego  dowodów  istnienia  Bogit  ktśie  wmf' 
stkie  mają  być  niewystaraMjące. 

Szczegółowe  rozwiązanie  powyższych  sprzeczności  i  wykazanie,  źe  z?iw<?ze  tylko 
jedna  2  owych  przeciwstawnośfi  (te7a  lub  antyteza)  może  być  prawdą,  że  zatem  nie  mo- 
żna, jak  sądzi  Kant,  udowodni'  pozornej  pnwdy  każdej  z  nich,  odprowadziło  hv  na<  za 
daleko  od  naszych  najbliższych  /adań.  Fowieniy  tylko,  że  cały  powyższy  aiU)  k^tyzia 
iuiuta  opiera  się  jak  ni^  wy  raźniej  na  powziętem  z  góry  zdaniu  o  bezwzględnej  praedw- 


Digitized  by  Google 


§  10  •AemoBrrcrm. 


318 


ńmM  podmiotowych  i  pnedniiotowych  aonmików  pomank.  Walcutek  togo  idania 
Knt  w«  wmyitkiidi  Bwjroh  wjwodAcli  kiytycmjcli  ulegał  bezpośrednio  tondcncyi  wyka- 
iCrwnua  spizecanośd,  istaiejącej  jakoby  wsz^sie  i  zawsze,  bo  zasadniczo,  mi^j  podmio- 
tem i  póedaiiotem  poznania.  Prosta,  z  natury  rzeczy  wynikająca  różnica  poniii-dzy  ty- 
lni eaynnikami,  przyjmowała  dla  niogo  charakter  bezw2p'lodneg'o,  w3-r<nma<'  >i»:  nic  dają- 
,  ,x»n  antacronizmu.  l'o  jest  podmiotowem,  sądził  Kant,  nic  ino/f  byr  zarazem  przedmio- 
towem,  a  co  przedraioto\vf>Tn  [nec?.  sama  w  mh\e,  dns  Ding  an  sich),  nie  może  się  stać 
treścią  podmiotową.  Tyim/^isom  okaiduje  aUt  faktycznie:  l)  że  podmiot  jest  cząstką  by- 
tu pra^niiotowego,  a  wi^c  jest  z  nim  jednorodnym  i  bezwzględnie  temu  bytowi  prze- 
ciwstawiać go  nie  można;  2)  że  nawet  w  najbardziej  skeptycznych  poglądach,  byt 
pneduotowy  nie  jeet  CMml  od  podmiotą  beBwzględnie  oderwaaem  i  z  aini  epizecznetn, 
bo  ataałowi  -treść  Jogo  myali,  jego  ideę.  Z  jednego  nś  i  drogiego  wynika,  źe  podmiot 
i  pnedmioi,  tnyffl  i  byt  zewnętrzny  są  dwie  uzupełniające  się  nawzajem  strony  jednej 
w  sobie  rzeczywistości,  które  tylko  we  wząjemnyin  związini  i  stosiinka  pojęte  być  mo- 
gą, a  doprowadzają  do  sprzeczności  tylko  wtody,  gdy  je  samowolnie  rozrywamy  i  <5obie 
bezwzględnie  przeeT'wstawiamy,  Podmiot  jest  w  istocie  zarazem  hyfjm  przedni iotowym 
i  skupia  w  swej  umysłowej  orjflntyjf-yi  treść  i  prawa  t<'p'ft  przed  miotów  n'_r<»  l'ytii. 
Az  ir  iLMpj  strony,  byt  przedmiutowy  je^it  zarazem  i  mysią  w  podmiocie,  przejmuje  się 
w  niin  świadomie  własną  swoją  treścią,  skoro  tylko  poduaot  w  .iwuj  działalności  stosuje 
się  do  praw  przedmiotowych  swej  or<ranizacyi  umysłowej.  Sprzeczność  między  temi 
c^rmAami  nie  wynika  z  istoty  i7,gi-z\.  jak  sądzH  Kant  lecz  zachodzi  tylko  wskutek 
ieb  niedoatatocaaogo  wyiównania. 

Foraanie  jest  samodzielnym  aktem  nmysłn  Indzkiego,  aktem  pod  wieloma  wzglę* 
darni  twówaym  (§  9).  Zgodność  między  jego  skladnikaroii  między  podmiotem  i  przed- 
zdotem,  myślą  i  bytem,  dana  w  btocie  rzeczy,  mosi  być  piwz  czN-nm^/-  poznawczą  od- 
twonooą  w  świadomości  i  nrzeczywlstntoną  we  wjzy-tkich  szczegółai  łi  aż  do  ostatecz- 
nych, dostępnych  dla  umysła  pranie.  fV.ynnośc  ta  ulcL''a  atoli  c/.ęsto  wpływom  postron- 
nym, lub  też  rozwija  sii;  mniej  luh  wicuąj  samowolnie,  bez  należytego  nwz<rlędnienia 
sprawdziana  prawdy,  którym  j&it,  jak  widzieliśmy  wyżej,  wzajemne  uzupełnienie  się 
i  weryfikacya  doświadczenia  i  losricznej  myśli  (str.  B4l  Z  tego  jedynie  źródła  wypływa- 
ją w  naszych  poglądach  na  .świat  rozliczne  zboczenia  z  drogi  prawdy  i  sprzeczności)  któro 
dąfą  aię  jednak  pizezwycięzyć  i  Mtyemle  stopniowo  przezwyciężają  wskutek  postępu 
pooania  ludzkiego,  nank  i  iloioAL  Postęp  ten  dokonywa  się  dzięki  coni  większemu  wy- 
lównanin  lacyonalnych  i  empirycznyi^k  czynników  wied^.  Doprowadza  on  z  jedn<y 
strony  do  coraz  dokładniejszego  określenia  prawidtowoścł  w  przebiegu  zjawisk  świata,  na 
podstawie  lacjonahiego  rozbioru  danych  doświadczenia,-  a  z  drugiej  do  coraz  szer^zcg^o 
noJnoju  praw  roznmti.  wskutek  wszcchstronnpcr^  wyjaśnienia  ich  trcśfi  piTiy  pomocy  tych- 
że danych.  Jednostronni'  rozwifiii  cif  nlo  vi  poznawczej  hądz  w  kii-runku  podmiotowym, 
racjonalnym,  bądź  w  kierunku  przedmiotowym,  empirycznym,  a  tmibardziej  bezwzględne 
n«erwanie  i  przeciwstawienie  tych  czynników  tamuje  zawsze  prawidłowy  rozwój  myśli 
badawczej  i  pociąga  za  sobą  rozliczę  nieporozamicnia  tak  na  polu  nauk  specyalnycb, 
jak  ffloaofii 

Zrosztą,  zarówno  Kant,  jak  i  Spencer,  w  szczegółowym  roiwojn  swych  pogl^ów 
wjinząją,  że  wygłoszony  pizez  nieh  w  zasadzie  duaHem  poznawczy  nie  dąfe  się  konse- 
kwentnie przeprowadzić,  lecz  powoduje  rażące  spizecznoś'  i.  Obaj  zmuszeni  byli  pnsede- 
wszystkiem  aznać  istnienie  bytu  przedmiotowego  poza  podmiotem.  Jałcże  doszli  do  tego 
ciosku,  skoro  wedlucr  ich  za.sady  podmiot  nie  jest  zdolnym  poznać  poza  nim  leżącej 
przedffliotowości r/.yf  pi-'V7Tinnt''  '>-hnenia  pewnego  przedmiotu  nie  j(^-;t  pierwszym 
\  to  najważniejszym  krokiem  do  jego  poznania?  Czy  na  podstawie  danyi-h.  kt<'tro  prze- 
konywają nas  o  istnieniu  przedmiotu,  nie  możemy  zarazem  dujsc  do  określenia  i  mnycU 


Digitized  by  Google 


8U 


jego  n^Mnoiei?  Fneciw  iMaikt  byt  pnedmiota  oto  jest  cnmi  odmrwuein  od  jego 

iimych  własności ;  pneciwnie,  przedmiot  oniBOjin  zostaje  pnei  itiA|  jako  i^tniej^cy  tjl- 
ko  na  podstawie  działania  pewnjcłi  okreffloDydi  wtamości  nA  nass  umysł.  Doznajemr 

działania  tych  wła^nr^śpi  w  pkntkach,  jakie  w  nas  wywyhije,  a  więc  nie  wiedriolihy.śmj 
o  i«tnionin  pi-zcdmiotu,  gdyhy  ono  nio  narzucało  się  nam  w  formie  pewnych  nkrt  riiyob 
własności.  A  to  wji^tarcza,  aby  w  zasadzie  uznać  możność  bliższego  poznania  każdego 
przedmiotu,  o  którego  realnem  istnieniu  wątpić  nio  możemy.  Jeżeli  wiem  na  pewno.  ż« 
utniąje  sionce  centralne,  wokoio  którego  bieży  c^iy  nasz  systmat  słoneczny  w  kiuronku 
gwiaady  Herkulesa,  t  >  C2^ż  na  tej  podstawie  Utnimia  słońca  centralnego  nie  mog^  wy- 
twoi^ć  aoUe  w  pizyliliiemin  pojęcia  o  jego  neadnioąych  wlasnońciBeh,  występnjąt^ch 
na  jaw  w  tem  j^  bcaieniii?  Dla  CBegoś  mamy  1^6  konieciDie  baidiutj  wstnemiciU* 
wi  w  naeąych  dą^moścladi  poanawcąych  odaoaila  do  niewątpliwie  isliiicgą^  My 
WBiedirzoczy? 

Dalej,  zarówno  Kant,  jak  i  Spencer  określają  bliżej  .rzecz  samą  w  sobie"  i  •nie- 
poznawalne*, chociaż  w  M«ftdzio  negują  możno>^f'  tfikirb  okro-^leń.  Kant  w  swej  Kryfy- 
ce  praktycznego  rozumu  wkracza  w  zakres  V>>  tu  Tran>  en  lentalneg-o  przy  pomocy  poczn- 
da  moralnef^o,  w  którem  widzi  skutek  czynników  uadempirycznych  (/.u o  btr.  211).  Ldiy- 
lił  zatem  ze  stanowiska  podmiotowego  zapłonę,  zakrywającą  rzecz  £>amą  w  sobie,  i  stał 
się  ojcem  dacho^7m  Fichtego,  Schellinga  i  Hegla,  jednostronnie  idoalizmo,  ozna^jąc^ 
myfl  podmiotową  aa  wyłączny  czynnik  btotaego  pomania  świata.  Speneer  ni,  smd»- 
ny  whenemł  myślami  nad  nieokreśloną  istotą  WBWobnea^tpmkakf^e  naan  poBsiśw, 
kt6i7  sam  wykopał  pomiędi^  .niapomawalnem''  i  .pomawalnem*,  i  pneneoiąe  na  tę 
stKonę  Ci^  »86b  traśclf  zacsarpany  a  tamt^,  przeistacza  bez  dalszego  skmpuła  «niepo- 
mawidne*  według  gotowej  modły  npoznawainego*,  t.  j.  wedhig  idei  mecłianiczDej 
ewolucji  wszechbytu.  "Wobec  tej  idei  zapomina  o  rzeczywij^tej  istocie  wszech r^f**?^. 
o  bronionym  prze?.  ^^MAa  absolucie  i  zastopuje  go  w  zupełuości  dogmatyczaemi  pizypo- 
szezeniami  przyrodoznawstwa.  Byt  fizyczny,  rozwijający  sił'  według  praw  mechanicznycb. 
oto  właściwa  istota  wszechrzeczy  Spencera.  Je.st  to  takzc  metafizyka,  ale  metafizyka 
wprobtprzeciwna  tej,  która  się  wywiązała  z  nauki  Kanta;  metafizyka,  w  zasadzie  mat&> 
ryalistyczna,  wywodząca  podmiot  myślący  z  besm^ślnogo  bytu  przedmiotowego.  Kle 
byk)  l,tedy  w  grundo  neeąy  powodu  mówió  aieioko  o  -  «niepoaławalnflm*  i  d0WD> 
dziś  względności  wiedzy  ladzkiq,  ekoro  aamn  zaaada,  wytwanąjąoa  eałe  bogaelwo  ^a^ 
wiek  świata,  okazała  aię  ponoawalną  i  nadto  beaw^l^dną,  bo  wjjaśniąjąoą  wo^yriko 
na  świecie. 

Braki  dnalizmn  poznawczego  Kanta  i  jego  antynom^.  1»ędących  główną  podstawą 
agiiostycyzmu  Spencora,  wjkazali  już  znakomici  myślicido  (Heoel.  Herbart.  SrHfv 
PENHATERK  Na  szczeg 'lii iiwacrę  za^łucuje  w  tjTn  względzie  krytyka  Kanta  przw.  Ai'. 
TRENLJKi  KNni  KC»A,  W  oduosnych  acłj  jego  wc»poninianych  (str.  309)  Ba(kiniac)i  lo- 

fficznydi,  oraz  w  osobnąj  rozprawie,  zamieszczonej  w  jego  HisioriBcht  Beiłrdge  sur  Pkikh 
Sophie,  T.  III,  1867,  str.  215  i  nast.  Zob.  też  Fb.  Erbabdt,  KfHak  ier  JEMydMain- 
linoiiiiettldkre  1888|  oras  wszechstronny  loibiór  i^eh  antsmom^  w  nsjaowssem,  paj^ 
dzbnem  wyźąf  (str»  288)  dziele  A.  Dbiwba  o  flloBofii  pn^rody  Kanta,  str.  186  i  nsst 

Foniewai  HAioŁion,  Kahbił  i  inni  nowo*kaatyśd  angiela«y,  wymienieni  po  cz^ 
ści  już  wyżąj  wśród  myślideU,  któ^y  zaąjdąją  się  pod  wpływem  filozofii  niemicckioj 
(str.  308  l  nast.),  jeszcze  preed  Hurieyem  i  Spencerem  wygłosili  zasady  o  niemożnos  i 
poznania  istoty  bytu  z  powodu  antynomij  umysłu  ludzkieco.  przeto  całą  ttj  szkoła;  ozia- 
C2&y<\  w  nowszych  czasach  często  mianem  agnostycyzmu  I  Darwin  zalicza  siebie  rów- 
nież do  agnostyków.  Przedstawiciele  zaś  klerykalizmu  angielskiego  obdamją  tem  mia- 
ncTu  każdego,  kto  się  nio  pnylącza  w  zupełności,  bez  zastrzeżeń,  do  ich  dogmaty»3nych 
pi-zekonaó. 


Digitized  by  Google 


§  10a>-  ASHOSTTCTnt. 


315 


liienfcan  aiigiflblia  o  agnoetyfliyiiiufi  jest  bardzo  bogata;  wielką  szczególniej  licz- 
bę nipiaw  ogłoszono  w  ostatnich  czasach  pneciwko  tema  kierunkowi  zc  stanowiska 
teologiinmego.  Jako  praop.  stukającą  wyjścia  z  agnostycyzuni  na  podstE\wio  lłar«!7,iej  filo* 
/ofi-  znego  poj»;oia  roiigii,  wymioniam  Fr,  E.  Abbota:  The  way  aut  o f  aytwatkism  18Q\. 
Krytyka  ściśle  filozoficana  zawartą  jost  w  dziotaeh.  hnmiących  dodatnich  poglądów 
w  zakrobie  teor)i  poznania.  Wymieniliśmy  już  \v\/,oj  liicktóre  z  nich  (str.  308).  Na 
uwagę  zasłagLiją  w   tym  wzglt^d^ue  szczuguliiioj   pruce  Uodusona,  Poetkba,  Ferrie 

Wielce  dekawj,  s  powoda  swej  paradotuialnośei,  zosbiór  ag&ostjcysmu  ogtosil 
EL  DE  BoBBBTT  p.  t  ^ffiMwfictWNe.  Etftd  mr  ęudpiea  ffiArieB  peagmkttB  de  la  connou 
wnet,  2-gie  wyd.  1892.  Aat(»r  nntnąsa  odnośne  poglądy  Kauta.  .Spencora  i  inpych 
i  Miii^  wykanć,  ae  ,iuepomawalne*  fych  myślicieU  opiom  si».^  właściwie  na  uznaniu 
czynnika  nadzmysłowcgo,  nadempirycznego,  gdy  tymoasem  rozbiór  psycholopriczny  tego 
pojęcia  wykazuje  jogo  zmysłowo  i  iMiipiryczno  jwchodzonic.  W  istocie  iuat?i\  tylko  do 
czynienia  7  poznawalnym  światem  zmysłowym.  .)a>ni\  jest  rzeczą,  żo  taki  -<Misualisty- 
rmy  dogmaty/iia  po^iiawia  autora  możności  należytego  jsozumienia  zasad  krytyki  poznania 
nie  tylko  Kanta,  aio  i  Spencera, 

3.  Zuaczeaie  Hiozotii  dla  naak  specyalnych. 

Mówiąc  o  naukowości  filozofii,  wykazaliśmy,  źe  filozofia  czerpie 
materyal  empiryczny  dla  swych  badaii  z  nauk  s])ecyalnyfh  i  tylko 
przy  ]iomocy  tego  materyahi  raożt^  sit^  przybliżyć  do  rozwiązania  wia- 
sciwych  sobie  zadań  (str.  274  i  25^7  i  nast.  i.  liozbiór  zasad  ]>ozytywizmu 
i  tak  zwanej  filozofii  „naukowej'*  wyjaśnił  jeszcze  bliżej  znaczenie 
nauk  specyalnych  dla  filozofii  (§  10,1  i  2)-  Obecnie  wypada  uzupełnić 
te  uwagi  szcsegółowem  rozwinięciem  zdań,  wypowiedzianych  w  para- 
grafie o  znaczeniu  filoiofii  dla  nauk  specyalnych  (zob.  str.  274). 

Dwa  znamienne  czynniki  filozofii:  krytycyzm  i  dążność  do  ogól- 
ny na  świat  poglądu  (§  5),  wykazują  bezpośrednio,  pod  jakiemi 
względami  filozofia  w  ogólnym  ustroju  wiedzy  ludzkiej  stanowi  ko- 
nieczne nzup^kiienie  nauk  specyalnych.  Jest  ona  niezbędny  ni  warun- 
kiem: 1)  krytycznej  ścisłości  i  2)  wewnętrznego  zjednoczenia  tych 
nauk.    Przekonać  się  o  tern  nie  trudno. 

1)  "Wykazaliśmy  już  na  swojem  miejscu  szczegółowo  charakter 
doguiatyi.zny  nauk  specyalnych  0,3).  Każda  z  nicli  o|iiera  si(>  na 
pewnj  ch  podmiotowych  i  przedmiotowych,  metedologicznych  i  metafi- 
zycznych, poznawcz\^cli  i  rzeczowych  ])rzy|)uszczpniach.  bez  ich  po- 
praedniego  rozbiom.  Wystarcza  to  w  zupełności  do  rozwiązania  naj- 
bliższych zadali  każdej  z  nauk  specyalnydi,  wziętej  z  osobna;  ale  nie 
jest  wystarczającem  z  punktu  widzenia  zasadniczych  w\nnagati  nauki, 
jako  nauki  Owe  bowiem  przypuszczenia  dogmatyczne  nie  mogą  mieć 
charakteru  ściśle  naukowego,  póki  nie  są  należycie  wyjaśnione  co  do 
swej  treści  i  odpowiednio  uzasadnione.  Tymczasem  iadna  z  nauk  spe- 


Digitized  by  Google 


316 


§  10,3.     ZNACSERIE  FILOZOFII. 


cyalnych,  sama  przez  się,  nie  zajmuje  się  nawet  dokładnem  sformuło- 
waniem swoich  logicznych  i  metafizycznych  przypuszczeń,  a  tem  mniej 
ich  rozbiorem. 

Z  natury  swych  badań,  nauki  specyabie  postępują  zawsze  naprzód 
w  kierunku  odśrodkowym,  od  podmiotu  do  prz(  dniioiu.  Cala  praca 
umysłowa  specyalisty,  jako  s])ecyah8ty,  ma  na  celu  wniknięcie  coraz 
bardziej  szczegółowe  w  dany  konkretny  przedmiot  badania.  A  jeieli 
wznosi  się  do  pewnych  uogóbiień,  czyni  to,  jako  specyalista,  wyłąoBnie 
w  sakresie  i  na  podstawie  swych  szczegółowych  dMiyoh  Praca  zai 
zwrotna  lunysłn,  refleksyjna,  dośrodkowa,  wnikajiipa  poea  dogmaty* 
czne  przesłanki,  ooraz  głębiej  w  sam  podmiot  poznania,  w  jego  ozynno- 
śd  poznawcze  i  w  treśó,  którą  w  gotowej  formie  z  sobą  przynosi, 
TOzpocz^Tiaj^  badania  specyahie;  taka  praca  leży  za  obrębem  nie  tyl- 
ko zwykłych  nawyknień  specyaHsty,  ale  i  w  ogóle  za  obrębem  bezpo- 
średnich zadań  nauki  specyahiej.  Praca  tego  rodzaju  ma  już  z  istoty 
swojej  charakter  krytyczny  w  duchu  filozofii  (§  5,1.). 

Dopiero  rozbiór  krytyczny  metodologicznych  i  metafizycznych 
podstaw  wiedzy  specyalnej,  nadaje  jej  charakter  ściśle  naukowy.  Do- 
póki nauki  specyalne  nie  zdają  sobie  sprawy  ze  swych  przypuszczeń 
dogmatycznych,  nie  określają  dokładnie  ich  treści  i  nie  wyjaśniają  jej 
należycie,  dopóty  pozostają  one  zasadniczo  w  zakresie  mniej  lub  wię- 
oej  mętnycb  poglądów  naiwnego  realizmu  i  ulegają  z  łatwością  roz- 
licznym wpfywom  postronnym,  nadwyręźająpym  prawidłowość  ich  po- 
szukiwań i  wywodów.  Przytem  naturalnie  mowy  być  nie  może  o  śd- 
słodci  naukowej,  we  właściwem  tego  ^owa  znaczeniu.  Jeżeli  postęp 
nauk  specyalnych  polega  w  znacznej  części  na  tem,  aby  każda  z  nich 
uwolniła  się,  o  ile  można,  od  wszelkich  obcych  naleciałośd  i  sprowadzi- 
ła swe  przypuszczenia  do  niezbędnego  minimimi,  ^o  ozem  mówiliśmy 
na  swojem  miejscu  ^str.  132  i  nast.);  -  -  to  jasną  jest  rzeczą,  źe  tego 
dokonać  nie  można  inaczej,  jak  na  podstawie  osobnych  pt^szukiwań, 
poświęconych  krytycznemu  rozbiorowi  owych  przypuszczeń.  Potrzeba 
w  tym  celu  ])rzedewszyptkiem  jasno  sfonnulować  ich  treść  pod  wzglę- 
dem metodologicznym  i  metafizycznym,  porównać  ją  wszechstronnie 
z  szczegółowym  materyałem  danej  nauki,  wykazać  o  ile  przedmiot  jej 
badań  i  same  te  badania  wiążą  się  wewnętrznie  z  owemi  przypuszcze- 
niami i  nakoniec  rozebrać  ich  doniosłość  i  uprawnienie  z  punktu  wi- 
dzenia krytycznej  teoryi  poznania  i  naukowo  traktowanej  metafizyki 
Wtedy  dopiero  mówić  można  o  śdsłem  uzasadnieniu  tej  lub  owej 
nauki  specyalnej.  Tego  wszystkiego  zań  dokonać  nie  można  bez  po- 
mocy krytycznych  czynników  filozofii. 

2)  Nie  mniejszą  doniosłość  ])Osiada  filozofia  ze  względu  na  zje- 
dnoczenie i  wyrównanie  wyników  nauk  specyalnych.  Wskutek  zazna- 


le 


§  10,8.     ZNACZ8NIS  FILOZOFII. 


317 


czonej  tendenoyi  odśrodkowej,  właściwej  tym  naukom,  specyalizaoya 
wieday,  w  jednostroimjm  fwym  rozwoju,  pociąga  sa  sobą  zbyt  łatwo 
chaotyczne  rozdrabianie  badai&  naukowych  w  kieronka  przedmioto- 
wym. £a£da  nauka  speoyalna,  oo  więcej,  kaida  nawet  gałąź  nauki 
apeoyałnej  przybiera  z  czasem  coraz  bardziej  charakter  samodzielny 
i  rozwija  się,  na  wzór  osobników  organicznych,  jako  odrębna  całość, 
niezależnie  od  reszty  nauk,  a  często  nawet  w  przeciwieństwie  do  nich. 
Spetyaiista  w  jednej  nauce  nie  zwraca  zazwyczaj  uwagi  na  wyniki 
badań  w  innych  naukach,  albo  uwzględnia  jo  z  konieczności  tylku 

0  tjle,  o  ile  one  bezpośrednio  się  wiążą  z  jefro  badaniami  szczególo- 
wemL  Wskutek  tego  uwydatnia  się  często  bardzo  rażąca  sprzeczność 
w  ogólnych  poglądach  na  jedne  i  też  same  objawy  ze  stanowiska  róż- 
nych nauk  specyfdnych. 

Tak  np.  w  chwili  obecnej  wielu  specjalistów  w  isakreeie  przyro* 
dosnawstwa  wygłasza  poglądy  ogólne,  sprzeczne  zasadniczo  z  najele- 
mentamiejszemi  wymaganiami  nank  moralnych.  Sądzą  oni,  że  nauki 
przyrodnicze  doprowadzają  do  wniosku  o  panowaniu  w  świecie  prawa 
bezwzględnej  mechanicznej  konieczności  i  nie  pytają  wcale  o  to,  że 
jtiź  nie  tylko  teologia,  ale  wogóle  wszystkie  nauki  specyalne,  mające 
za  przedmiot  kwestye  moralni*  iłiistorya,  socyologia,  prawoznawstwo 

1  t.  p.),  dochodzą  do  w|)rost  przeciwnego  wiiioskn  o  istnieniu  w  ozło- 
•vieku  samodzielnej,  twijrczej,  wiec  i  w  pewnym  stopniu  wolnej  ener- 
gii, objawiającej  się  w  jego  działaniu,  i  że  bez  uznania  tego  czynnika 
wjrzecby  się  musiały  swego  odrębnego,  różnego  od  przyrodoznaw- 
^tv^a,  przedmiotu  badania,  polegaji^ego  na  ocenie  moralnej  stosunków 
ludzkich  (zob.,  cośmy  w  tym  względzie  powiedzieli  wyżej  str.  123, 
128  i  135).  Podobnych  przeciwieństw  bardzo  wiele  w  ogólnych  po- 
glądach różnydi  nauk  specyahiych. 

Wsssystkie  tego  rodzaju  przeciwieństwa  pomiędzy  wynikami  ba- 
dań specyalnych  dają  się  wyrównaó  jedynie  przy  udziale  filozofii 
Ona  tylko^  rozbierając  zarówno  zasadnicze  przypuszczenia,  jak  i  wy- 
wody różnych  nauk  specyalnych  wskazuje  drogt^  do  wykrycia  jednej 
w  sobie  prawdy,  nie  dopuszczającej  istotnych  sprzeczności.  Jak  w  sto- 
sunkach ludzkich,  porządek  społeczny  doprowadza  do  równowagi  in- 
dywidualną samodzielność  osobnika  i  dobrobyt  ogółu:  tak  toż  filozofia 
skupia  wszystkie  nauki  specyalne  i  przyczynia  się  do  wytworzenia 
z  nich  jednej  harmonijnej  całości.  Posiłkując  się  dla  swoich  celów, 
a  w  szczególności  dla  wydania  ogólnego  na  świat  poglądu,  wynikami 
luink  specrirabiych  (str,  297  i  nast.)  i  poddając  te  wyniki  krytycznemu 
rozbiorowi,  filozofia  zmuszoną  jest  porównać  je  ze  sobą  i  sprowadzić 
do  Wspólnego  mianownika*  A  przez  to  staje  się  niezbędnym  regola- 
torem  wzajemnego  do  siebie  stosunku  nauk  specyahiych  w  ogólnym 


Digitized  by  Google 


318  §  10,3.     ZNACZBEHB  FIŁOZOPn. 

ustroją  nauki.  Ogr&nicza  nieuprawnione  uogólnienia  jednych  naok 
i  zmniejsza  liczby  ich  dogmatycznych  przypuszczeA;  zaedla  inne  wyni- 
kami swych  dociekań  krytycznych  i  wyjaśnia  ich  logiczne  i  metafizy- 
czne zasady;  wskazuje,  ^dzie  i  jak  nawzajem  8i«^  uzupełniać  wiiinj 
i  podtrzynmje  w  nich  w  o^<jle  świadomość  uajwyźszyiOi  zadań  wie- 
dzy, dń  który(^li  rozwiązania  każda  z  nauk  specyalnycii  w  swym  za- 
kresie i)i'zvezvniać  sie  winna. 

w  ten  sposób  w  nieskończone  bogactwo  wyników  analitycznego 
i  empirycznego  badania  wprowadza  filozofia  czynnik  syntetyczny,  je- 
dnoczący, uogólniający  i  rozwija  go  konsekwentnie  ai  do  wyżyn,  obej- 
mujących wedle  możności  najszersze  zasoby  wiedzy.  W  umysły,  za- 
tapiające się  w  badania  speoyalne  i  ginące  czysto  w  ich  drobiazgowej 
treści,  zaszczepia  filozofia  świadomość  zasadniczych  celów  jednej  w  so- 
bie nauki  i  przedstawia  im  ciągle  na  nowo  najwyższy  ideat  myśli 
ludzkiej:  możliwie  pełny  i  jednolity  w  sobie  pogląd  na  świat! 

Ta  konieczna  potrzeba  z  jednej  strony  refleksyjnej  kontroli,  czyK 
kiytyczncgo  rozbioru  zasadniczych  przypuszczeń  nauk  speeyalnych, 
a  z  drugiej  wyrównania  ich  wyników  ze  stanowiska  ogólnych  zadań 
nauki,  wytworzyła  szereg  nauk  pośrednich,  wv ]>ełniają( yc^ii  uwą  mie- 
dzy pograniczną  pomit^dzy  filozońą  i  naukami  specyalnemi.  o  której 
wspomnieliśmy  wyżej  (str.  299).  Nauki  te  znane  są  pod  nazwą  filo- 
zofii tej  lub  owej  z  nauk  specyalnych,  np.  filotofia  inatefiuUyM,  ^tcfia 
nauk  przyradmet^fchy  hUtogyanyckf  językoznawstwa^  nanA  ipaUetny^  pra- 
wnych  i  t.  p. 

Geneza  historyczna  tych  nowych  gał^i  wiedzy,  stanowiąi^ch 
ogniwa,  łączące  nauki  specyalne  z  filozofią,  jest  bardzo  prostą. 

Rozrost  ilościowy  nauk  specyalnych,  oraz  ich  rzeczywiste  post^ 
py  w  kierunku  wiedzy  przednuotowej,  nadwyrężaly  coraz  dotkliwiej 
organiczną  jedność  nauki.  Przepaść,  która  wskutek  tego  powstała  po- 
między niemi  a  filozofią,  przybrała  coraz  większe  rozmiary.  dzi«^- 
ki  szczególniej  jednostronnemu  dyalektycznemu  rozwojowi  filozofii 
w  pierwszej  j)ntowie  naszego  wieku.  Hkoel  ''t  1831)  i  jego  zwoleu- 
nicy  ])ragnt^li  wprawdzie  wyrównać  ttj  przepaść,  ale  czynili  to  wyłącz- 
nie ze  stanowiska  filozofii.  Sądzili  oni,  że  jeduość  nauki  stanie  się 
znowu  prawdą  i  życiem,  gdy  filozofia  osiągnie  bezwzględną  hegemonią 
nad  resztą  nauk  i  gdy  te  rozwijać  si^  b^ą  pod  jej  kiemnkiem. 
W  istocie  rzeczy  jednak,  ta  hegloska  hegemonia  filozofii  w  społeczeft* 
stwie  nauk  równała  się  despotycznemu  ograniczeniu  badań  specyal- 
nych, bo  dążyła  do  skrępowania  ich  metody  i  przedmiotu  wiązami 
z  góry  powziętego  doktrynerskiego  szematyzmu.  To  też  usiłowania 
heglizmu  w  tym  kierunku,  po  nie  zbyt  długiem  panowaniu  nad  \xmj* 
słami,  wywołały  tem  silniejszą  reakcyą  w  kierunku  przeciwległym. 


Digitized  by  Google 


§  10,8.     ZNACZBNIB  FIŁOZOTO. 


319 


Wjraaia  się  ona  głównie  w  materyalizmie  Vogta,  BOchnera,  Mo- 
LE3CH0TTA  i  iimyL-h,  oraz  w  of^óle  w  bezwzględnej  dążności  nadania 
wszelkiej  wiedzy  charakteru  uaturalistjcznego,  lub  .pozytywnego." 
Str%oouo  tedy  filozofią  zupełnie  z  tronu,  lekceważono  jej  badania  kry- 
tyczne, zarówno  metodologiczne,  a  tern  bardziej  metafizyczne,  i  po** 
wrócono  bez  skrapnlów  do  dogmatycznej  wiaiy  naiwiiego  Feałiznm. 
Świadectwo  zmysłów  uznano  za  jedyne  źródło  wiedzy,  a  nadto  pozbywszy 
fscyonahiej  loytyki  empłrycznyok  danych,  wznawiano  dowohiie 
doktiyny  18-go  wieko,  nadaj%c  im  samozwaficzo  miano  ^wyników  nauki 
nowoczesnej.* 

Taki  stan  rzeczy  był  panującym  w  nauce,  poj(jtoj  jako  całość, 
V  połowie  bieżącego  wieku.  Nie  było  wtedy  prawie  żadnej  wewnt^trz- 
nej  Jźiczności  między  naukami  specyalnemi  i  filozofią.  Materyalizm 
zaj  skredytował  do  szczętu  joj  znaczenie  w  oczacli  samodzielnych  ba- 
daczy, spccyalistów.  Siuniennicjsi  wśród  nich  wyrzekli  się  w  ogóle 
wszelkiej  filozofii,  więc  wszelkiej  kryfyki  poznania  i  wszelkiej  dążno- 
ści do  (^Inego  na  świat  poglądu  i  zatapiali  si^  wyłącznie  w  swe  ba- 
dania szczegółowe. 

Filozofia  odczuwali  wptwwdzie  dośó  wcześnie  braki  hegloskiej 
dyalfiktyki  i  już  w  osobie  Hbsbabta  (f  1811)  nńłował^  uwzględnić 
w  swych  badaniach  dane  innych  nauk,  szczególniej  matematyki  i  przy- 
rodoznawstwa. Pomimo  to  nie  zdołśła  wznieść  się  znowu  tak  prędko 
ta  przynależne  jej  stanowisko  nauki  zasadniczej,  uniwersalnej,  obej- 
mującej całą  wiedzę  hidzką,  w  jej  krytycznych  podstawach  i  ogóhiych 
wynikach.  Przecież  to  dotąd  jeszcze  musi  występować  z  obroną  swej 
^r.aiikowusLi,"  wobec  nie  tylko  teoryj  Comte'a  i  Langego,  należących 
joi  do  liiijtoryi,  ale  i  wobec  ich  licznych  zwolenników  po  dzień,  dzi- 
siejszy (§  9,1  i  2;  10,1  i  2). 

Z  czasem  atoli,  wraz  z  wszechstronną  krytyką  tak  heglizmu,  jak 
i  msteryalizmu,  podjęto  ponowne  starania  około  należytego  ustosunko- 
wania filozofii  i  nauk  specyahiych,  oraz  pc^czenia  łych  składowych 
czymiikdw  wiedzy  ludzkiej  w  organiczną  całość,  iunkcyontgąoą  prawi- 
tltowo  w  dudiu  jednej  w  sobie  nauki.  Coraz  ży^s  li  j  i  wszechstron- 
niej dało  się  słyszeć  hasło  powrotu  do  Kanta,  a  wpływ  jego  krytycy- 
smu  na  pierwszorzędnych  przyrodników  naszego  czasu,  rozbudził 
i  wśród  specyalistuw  głębokie  poczucie  potrzeby  oparcia  awych  badań 
la  zasadach  krytycznych.  Wy^^ołało  to  liczne  prace  nie  tylko  lilozo- 
ow,  ale  i  przedstawicieli  imiych  nauk,  zarówno  nad  metodologią  wie- 
Izy  specyalnej,  jak  i  nad  istotą  tak  zwanych  pewników  i  praw,  które 
lotąd  dogmatycznie  przyjmowano  za  podstawę  badań,  nie  pytając 
ikąd  pochodzą  i  jakie  jest  ich  prawdziwe  znaczenie.  A  prace  te  wła- 
ijue^  w  systematycznym  rozwoju  swej  treści,  przybrały  w  ostatnio^ 


Digitized  by 


320  §  .10,&     ZNACZBNIB  FILOZOFII. 

czasacb  charakter  osobnych  gałęzi  wiedzy,  poiredniczących  pomiędzy 
nankaim  specyahiemi  i  filozofią,  a  znanych  pod  nazwą  fiJoiofii  ró:faiych 

nauk  specyalnych. 

Przedmiotem  zasadniczym  tych  nauk  jest  krytyka  filozoficzna 
wiedzy  specyalnoj,  a  więc  rozbiór  zarówno  sposobów  poznania,  które- 

mi  się  posiłkuj^  nauki  specyalne,  ich  metod,  jak  i^  rozbiór  zasadni- 
czych  przypuszczeń  i  wniosków  odnośnie  do  przedmiotu  bada^  nank 

specyalnycli,  t    i.  ich  czynników  metafizycznych.    Zt%d  w  skład  filo- 
zofii każdej  z  nauk  specyalnych  wchodzić  winien: 

1)  rozbiór  jej  zasad  metodologu:znyeh,  i 

2)  rozbiór  ogólnych  pojęć  metatizycznycU,  b^d^cych  podstawą 
wszelkiego  pogląda  na  jej  przedmiot  szczegółowy. 

Pierwsze  z  tych  zadań  znajduje  swe  uwzgl^enic,  szczególnu  j 
od  czasu  wyjścia  Lo^  Milla  (18A3),  w  obszerniejszych  opracowa- 
niach tej  nauki  pod  nazwą  łoęUd  nauk  9p$cyalnych :  matematyki,  przy- 
rodoznawstwa, psychologii,  historyi  i  t.  p.  Tu  należą  po  MiUu  szcze- 
gólniej prace  Baina,  Wtodta,  Duhaidsla,  Diltbt'a  i  innych.  Drugie 
natomiast  za.l auie  sprowadzano  zazwyczaj  do  filozoficznego  rozbioru 
bą.ii  pewników,  bądz  .uLjogóbiiejszych  praw,  stanowiących  zasadniczą 
treść  przodmiotową  rożnych  nauk  specyalnych.  Tego  rodzaju  są  odnosne 
prace Hiii.Muyi.TZA,KL.  Behnahda,  Du-B.,is-Reymonda,  DtynaiNOA^LiAB* 
PA,  Wundta,  B.  Eedmanna  i  wjciu  ninych.  Na  podstawie  takich  ba- 
dań  nad  metodami  i  wynikami  wiedzy  specyahiej,  pojawiły  się  dopie- 
ro w  ostatnich  czasach  pełniejsze  opracowania  filozoHi  tej  lub  owej 
z  nauk  speoyahiych,  uwzględniające  w  jednej  naukowej  ( ałości  oln. 
powyższe  zadania  Jak  np.  filozofia  matematyki  O.  Schmitz-Bdmokta, 
filozofia  nauk  przyrodniczych  Fu.  Sohultzego  i  t.  p. 

Ze  wszystkiego,  coAmy  powyżej  powiedzieli  o  znaczeniu  fikwofii 
dLa  nauk  speoyahiych,  wynika,  ie  uczony,  nie  mający  należytego  po- 
jęcia o  filozotii  w  ogóle,  a  w  szczegóhiości  o  badaniach  krytycznych 
nad  ostatecznemi  za»sadami  i  T^^ynikami  swej  własnej  nanki,  me  aejm 
zadość  ani  wymaganiom  ścisłej  Wiedzy,  ani  też  wzmeśó  si^  może 
na  stanowisko  og.')lnicisze  w  swyck  poglądach  naukowych.  Specyah- 
sta  tego  rodzaju  bt^d/i^'  w  najlepszym  razie  albo  dobrym  rui^miią, 
dokonywającym' swą  pracę  z  pewną  zręcznością  (np.  na  polu  przyrod- 
niczem),  albo  też  uczonym  scholastykiem,  posiłkującym  się  nalezycu 
szkohią  wiedzą  swej  specyalności  (np.  w  zakresie  filologu,  historyi 
i  t  p)*  rie  nigdy  nie  zasłuży  na  miano  samodzielnego  badacza, 
w  óoisłem  znaczeniu  tego  słowa.  Przyczynić  si^  może  pod  niejednym 
względem  do  zbogacenia  dotychczasowych  zasobów  bądź  doświadczę 
nia,  bądź  emdycyi  specyalncj;  ale  nie  wywrze  szerszego  wpływu  m 
prawdziwy  postęp  wiedzy  ludzkiej.  Postąp  taki  możliwy  jest  jedyni*^ 


§  10,ai.     FILOZOFIA  NAUK  6PEC7AŁNYCH.  321 

])Tzy  głębszym  poglądzie  na  krytyczne  zadania  nauki  w  ogóle  i  przy 
ścisłej  łączności  pracy  specyalnej  z  dążiiościi|  umysłu  do  ogólnego  na 
świat  poglądu.  Jedno  zaś  i  drugie  jest  wynikiem  wyższej  kultury 
uuiysiu,  zawdzięczającej  8Wd  istnienie  iilozolii  i  jej  dziejowemu 
rozwojowi. 


1*  FUosolla  nauk  speoyalnyoti  i  Ją]  literatura*  FUoaolią  mmk 
tfmfolnjfch  odrdinić  nMy  od  iUoaofli  itaegóioteej,  badąjącej  tei  Mme  pnedmiotj,  oo 
i  BMki  ep^ejthkB^  t/lko  z  mnogo  stenowiaka  (aob.  str.  fiO  i  nttt,  118).  FOott^  prty- 
nig  i  flogafia  NMiik  pnyndnktfftk^  oą  to  dwie  sapehale  radne  gełoiie  wMsy,  któfo  się 
wfiftirdile  nsapelnisją  nawzajem^  ale  ktdiydi  mloenić  le  sobą  nie  oaleźy.  Filozofia 
pnrrody  ma  za  przedmiot  pogląd  na  samą  przjrod«j  ze  stanowiska  krytycznie  wyjaśnło- 
oych  zasadniczych  pojęć  o  bycip  w  ocróle  i  jpl-o  oTijawa^  h  ■  filo^^łfia  zan  nauk  pr/yrodni- 
'^Tfh  jest  to  rozbiór  metody,  pewników  i  pia  v  osrólnycłi  jn-ztp-udnz-nawstwa,  na  podsta- 
wie krytycznej  teoryi  poznania.  Taż  sama  rożni 'a  T^chodn  puiiiiHdzy  tilozofin  historj'!, 
języka,  społeczeństwa,  prawa,  religii,  a  filozofią  nauk  historycznych,  filologicznych,  spo- 
tocBijdi,  pmwnych,  teologicznjcL  Tu  chodzi  o  rozbiór  nauk  specyalnjcb,  a  tam  o  lOR- 
IMr  aamego  pnedmlofea  ich  badania. 

Flerwaw  mtj  filnaoifli  nauk  fpeo^alnydhf  lotw^ąjąoej  ną  eona  pełniej  w  nąj- 
MWBĘFdi  cauaeh,  napotgrkamj  fliowa  n  EamtAi  a  miaiiowicift  w  jego  wspomnianym 
joi  wyżej  (str.  306)  rozbiorze  krytycznym  laaad  matematyki  i  naok  pnqr>odnlczych. 
Ta  należą  przytoczone  również  (str.  04)  prace  |ego:  foetątki  metafigyatne  przyrodo- 

llozwój  jednośtrounego  racyonaliznui  i  dyalektyki  po  lCanci«*  (FiCHTE.  Schki.ljnu, 
iIkukl  i  ich  s7icoły>  przytłumił  te  żywe  zawiązki  kryty<;v/.iiiu  w  sto-.Liiika  do  nauk  spe- 
eyatojrcb.  Dopieio  wspomniane  powyżej  (str.  .S20)  prace  Milla  i  innych  logików  nad 
Metodologią  nauk  specy&Inych,  orai  wzDowkme  stodja  nad  Kantem,  doproinukily  tak 
flooolibw,  jak  specgnUalów  do  iwladomoid  o  koniecBnej  potniebie  poiwiooenla  owAnych 
badań  kijt^cBiemn  loMrowi  sar6wno  metodologionyeh  i  metalbycmych  nsad,  ySk 
i  oftatacnyeli  wyników  naok  apeoyalnych.  Po^ytjwiam  Ooutr  a  można  by  uznać  xa 
pewnego  rodzaju  filozofią  nauk  specjalnych,  gdyby  w  ogóle  posiadał  cechy  charaktery- 
Uycacne  filozofii  (§  5),  t.  j.  gdyby  w  ogóle  był  filozofią.  Brak  jednak  zasad  krytji^znych, 
omz  wyrzeczenie  siff  dążnośfi  do  ogólnego  na  świat  poglądu,  pozbawia  pozytyA-j/iu  nioż- 
nusc-i  prawdziwie  filozoficznego  rozbioru  i  wyjaśnienia  tak  ostatecznych  podstaw,  jak 
i  wyników  nauk  -pfcyalnych  (zob.  ij  lO.i.). 

W  zakresie  metodologii  nauk  specyalnych  zwrócono  najwcześniej  uwagę  na  muki 
przjfrodnicze  i  panującą  w  nich  metodę  indukcyi.  Prócz  wspomnianych  już  dzieł;  Ba- 
KOKA,  ojca  nowocaesn^  metody  nank  przyrodniczych,  i  Nbwtoma,  który  osnpełnil  teoiyą 
indokcyi  kilkooM  piawidiami,  wyjateioaemi  na  podstawie  badań  nad  oią^iem  powraech- 
Dem,  a  mająoemi  na  cehi  wekaoć  diog«  do  wykiyeia  prawdzlwycli  przyczyn  i^awisk 
^rciae  caosae)  w  pnedwetawieniu  do  hipotetycznych  (zob.  wyżej  str.  10  i  11),  aaahi- 
gają  na  tiwagę  w  tym  względzie  jeszcze  przed  Millem  głównie  na>tF.»pujące  pra«'e: 

.loHN  łfKRSf^HKL,  Preliminnr'/  ĄiHcourHr  an  łhe  study  of^  natund  pJiilosophfj 
lizieło  to  można  nazwai;  pierwszem  opracowaniem  tilozoficznejro  Wstępu  do  luiuk  yrzyrodni- 
ayoli.  Składa  się  ono  z  trzecli  czł'śi  i:  1)  O  znał^wniu  naukowocro  poznania  przyrody,  2)  O  za- 
-^adach  pn«yroduznaw8twa  i  prawidiacli  .>\  s tematycznego  badania  nu  tem  polu,  3)  Klasyfika- 
cyn  nauk  przyrodniczych.  Attt<ff  foi^  ija  już  szcasegółowo  teoryą  indukcyi,  wyjaśnia  jej 


Ltoogie 


1 


322  §  I0,3»i.     FILOZOFIA  NAUK  SPBCTALNYCH. 

zwiąiok  X  dodakcyą  w  badaniAch  piayrodniczych  i  opiera  się  na  jjk^nfiu  pojęcia  prmr 
pnjnAj,  Pod  wszys-tkicmi  tomi  wsględami  dziolo  to  pnyosjmlo  się  b««pośrediuo  d« 
Sjserszojjo  ro/\vinięci»  '/-asad  indukcyi  w  /^^^frr  "Milla. 

\V.  WiiKWKLL.  SoL-um  Orqanon  retwr,itum.  l*iorw3zą  cz»;sć  te^o  dzieła  .4anowi 
znakomita  historya  nank  induk.  yjnyrh  p.  t.  iff^fory  of  Oie  indtidwe  (tciencfs,  3  tonij 
1K?7.  wyd.  ia')7;  drugą  ziuś  cz..\ścią  jost  wspomniana  już  wyżej  (8tr.  308)  F9m^ 
vai<k  ;u<li'hr,'/jHych.  Whcwell  opiera  się  na  zanadadi  krytycyzmu  Kanta.  W  ostalwi 
dziMl.r  wykazujo  on,  że  zadtołe  nauki  polega:  1)  na  roasbione  pojęć  lasadnieiych  un^ii. 
i  2)  na  wykazaniu  związku  pomiędzy  danemi  doświadczenia  pi^  pomoęy  łych  pojęć  »• 
sadniczyeh.  Z  tego  stanowiska  nztnuim  Wliowell  zarówno  ogólne  zasady  poznania  ne- 
czy,  jak  i  szezogtUowe  metody  olworwacyi  fektów  i  wytwaizania  jasnych  pojęć  ora 
nogólnirii  indukcyjnych. 

MiLL  W  swoj  Tjogke  oliok  ro/Jaoni  zasad  indnkoyi  i  przyrodoznawstwa,  po-wit-.  a 
osobną,  sziwtą  k.si<;gł.'  loj^ńco  na^tk  o  dudiu^  w  kUniy  roztrząsa  metodologiczne  podstawy 
jisycholofrii.  socyolojj^ii  i  hif^twiyi. 

W  Lnffhr  IłAiKA  i/ol..  wyżoj  sti.  lU)  napotykamy  osobną,  piątą  księgo  P-  t«  ^ 
y,ka  nuiik,  która  oi..'jmuj<>  szczegółowe  opracowanie  logiki  matematTkif  lliyki,  dioniŁ 
l.iul.i-ii.  psy.  holof?ii,  nauk  klasyfikacyjnych  (minemlogił,  botaniki  i  zoologji),  login  nauk 
praktycznych,  polityki  i  medycy. 

H.  Spencbba  Pimeme  zasady  (zoh-  wyżej  str.  14),  mając  na  ooln  uzasadnić  pow* 
szochno  prawo  rozwoju  I  zastofsowa*  je  do  wszystkich  dziedzin  wiedzy  łódzkiej,  mogą 
także  uchodzić  za  rodzaj  filozofii  nauk  specyalnych. 

Wi  NDT  w  swoj  MchMhloijil  jako  drugiej  części  lAtgiki  (zol.,  wyżej  str.  :i09t.  m  - 
wi  szczegółowo  o  !fH_'i.ł.  matł-niatykł.  nauk  przyrodniczyh  i  nauk  o  duchu.  W  picnr- 
szoj  traktui^:  o  ogólnych  zasadach  lupcznych  mat<miatyki,  dalej  o  metodach  arytmety<» 
nv<  h  i  <,'(łuiuetrycznych,  wreszc  ie  o  pojęciu  tunkcyi  w  znaczeniu  matematyczneni  i  jego 
zastosowania!  h.  W  logice  nauk  przyrodniczych  rozbiera  Wondt  naprzód  ogólne  wady 
badania  ijrzyr.idy,  a  następnie  zajmuje  się  szczegółowym  wykładem  logiki  fizyki,  chewi 
i  biologii.  logika  nauk  o  duchn  traktiąje  o  metodzie  badań  psychologicznych,  o  logice 
nauk  hbtoryczn3'ch  i  socyalnyeh  i  wreszcie  o  metodzie  filozofii  (zob.  wyźoj  -tr.  65). 

•Specjalny  rozbiór  metodo1op:icznych  zasad  nauk  o  dndin  zawienją  dzieła  Dmu- 
MKLA  i  DiLTHKYA,  wspomnianc  już  wyżej  (str.  15  i  18). 

Lic;zne  monocrrafic.  zajmujące  r,ię  szrzccołowyni  rozbiornu  liąd/.  jH'itnik>'nr  nidl*^ 
iiiatv<'/jivi  h,  hądż  riMj  ogólniej  szych  praw  i)i7.yrodozTiaw8twa  przytaczamy  poniżej,  mówi;^' 
KZł^zesólow.i  o  sto-^uiikii  filozofii  do  nauk  przyrodniraych  lij  i  3). 

•luKo  [.race,  uhejmująco  mniej  lub  więcej  systomatyc/uy  wykliul  filozofii  pojedjTł' 
i«ycli  i,T'»P  i>*ii>l*  specyalnych,  wnnioniamy  tn  następujące: 

1)  Kwestyami  z  zakresu  filozofii  maittmatyU  i  nauk  przyrodniegydi  ząjmnją  się: 

J.  J.  Baumann,  Uebtr  die  L^ren  von  Baum,  ZeU  w.  Maihmatik  m  der  manertH 
PhUosopkie,  T.  1,  1806.  T.  11 1860.  Praca  przeważnie  hiatoiyczna,  zawiera  jednak  tan- 
znm  liczne  pouczające  wskazówki,  dotyczące  filozofii  matematyki  Co  do  staaowislca  auto- 
rą  zob.  co  wyżej  0  nim  powiedziano  str.  15. 

O.  Schmitz-Dfmont.  Filozofia  nattk  matematycznych  (r.oh.  wy/cj  str.  *286).  Treś' 
1)  /i«xsady  oi(ólne.  2)  Komłiinat<m'ka.  3)  Oeomctrya.  4)  Mechanika.  5)  Wyniki  metnfi7v- 
r/nc.    Autor  ma  na  oku  głównie  rozbiór  poję<'  juattimatycznych.  z  putikru  widzonia  p?v- 
( lidlttj^i.  zncKo  i  jest  piY.eciwnikieiii  nowszych  spekulacyj  na  polu  matomaryki. 

\V.  RosKNKRANTZ.  Dtc  Pruicipien  der  Nainrwissentchafi  1875.  Po  wyjaśniGDin 
kwestyj  mctodotogi<-znych  pr/.yrodoznaw.%twa,  autor  poddaje  szczegółowemu  roz Worowi  po- 
jęcia: matoryi.  Hiły  i  życia,  i  »tam  się  wykaiaó  ich  zależność  od  zasadniczego  pojęcia  ro- 
zumu, dzialają(»gu  w  przyrodzie  według  praw  stałych. 


Digitized  by  Google 


§  10,3,1.     FILOZOFIA  NADE  SPBCYALNYCH. 


323 


L.  Burs,  Tsa  uci^ncf  df  la  (juanHł^  1880.  Jo^tto  wykłiid  zasadniczych  pod- 
staw irjtmetyki,  algebiy  i  analizy  ze  stanowiska  filozoficssnego.  Za  punkt  wyj- 
ścia ■łnąy  aatoiowi  ajateniAt  kat^^goryj  umysłu,  wyprowadsonj  z  fliktów  świadomo- 
id,  Bmcs  ttift  pjssyasjmtk  mą  pod  wiebnia  wi^grlędami  do  wjijaśnieiita  rostnąaaDycb 

Fb.  Schultze,  PhUosopMe  der  Nałurmssensehafty  T.  1, 1881.  T.  II,  1883.  Os.  I-esa, 

bl«toiyc2na,  Oz.  Il-g^  podaje  ^wyniki  krj  tyczno"  co  do  zasad  przyrodoznawstwa  w  du- 
chu Kanta,  przy^^zem  jednak  autor  \rvka7iijf»  zarazem  doniosłośt-  zfi^ady  e\volurvi  j  ^tin 
pray  jfj  pomocy  wyjaśnić  treśi-  apryoryczną  umyi^lu  (aob.,  co  powyiłcj  str.  309  powie- 
dziano (1  podnlmyiii  poglądzie  H.  Spencera). 

K.  Kjłoman,  Uitóere  Nałurerkennłniss.  Bcitriigc  zu  einer  Theorie  der  Matlienui- 
lXk  %.  Fhysik.  Przekład  z  duńskiego  przy  udziale  antom  1883.  Po  wstępie  rozbiorą  au- 
tor: 1)  Poraaiiie  apriuryc7.nc,  (-zyli  nanki  formalne:  matematykę  i  logiką  2)  Posnuinieem- 
pii;ene, cąyli  nauki  realne:  pn^yrodoznawstwo.  Stanowisko  zasadnicze  autora  zbliża  się 
da  Kanta,  pomimo  krytyki  wielu  jego  szczegółowych  poglądów. 

E.  Naville,  La  phyftique  modrrnc.  FAndrs  historuiues  eł  phUoftophiąuea  1883, 
2-gie  wyd.  1890;  przekład  pob^ki  przez  K.  S.  1886.  Całość  obojmujo  następująr^e  stu- 
dyi-  \\  rh.iraktcr  współ,  zp^noj  fizyki,  2)  .lej  rozwój,  począwszy  od  Kart<'zyti«zn.  Fi- 
ii  /.ofia  jej  ^ałaźycieli,  \)  Mzyka  i  moralnośt-.  5)  Wnioski  fil(v/.(jtii  zne.  Autor  kr\  tykuje 
pMźylywizm  i  materyalizni :  Itroni  idealnych  dążnosi  i  iniiy<łii  i  wykazuje,  żo  niił^dzy  nie- 
mi i  ściśle  naukowcrai  wynikami  współczesnego  przyrodoznawstwa  nie  ma  istotnej  spnse- 

B.  WOBMS,  we  wspomnianej  jni  (str.  810)  pracy  elementarną);  p.  t  2Sa8adtj  /Ho- 
tolH  noMiouf^^  wydancij  jako  pn;ygotowanie  do  nzyakania  stopnia  ,1»akalana  matematy- 
ki," traktuje  w  sposób  jasny,  eboć  zwięzły,  o  metodzie  matematyki,  fizyki,  bistoryi  na- 
toi^nej  i  nauk  spotecsnycb. 

Tu  należy  wspomnieć  o  przytoczonych  już  i4r.  228  i  :5n{))  gruntownych  i  zarazom 
najnowszych  praearh  w  tym  przedmiocie :  HwPTiiASSA:  Metafizyka  loe  u'spółr:t'fnwj  fayo- 
''^*t,  i  Hkymanś  A  ;  Pratca  i  pieruHmłki  naukorrryo  myśjrnia.  Pierwszy  roztrząsa  zo  sta- 
Łuwiaka  Ólozotii  Anknahh  sa  (zob.  wyy,oj  .str.  Ifi  i  na>t.)  zasadnicze  poelądy  na  wzajem- 
ny do  siebie  stosunek  zjawisk  psychicznych  i  danych  tizyologii,  w  celu  wyja.śnienia  kie- 
rowniczych punktów  wiilzenia  Qdtonde  Gesicbtsponkto)  dla  dynamicznej  teoryi  żywych 
jmiestw.  Drugi  zaś,  po  rozbiorze  zasadniczych  praw  logicznego  myślenia,  traktuje  w  czę- 
ad  specyalikej  o  zasadach  poznawc^rch  matematyki  i  nank  pf^^yrodnic^eh. 

2)  Filozofią  nauk  historycenych  niektór^r  antonynaziywająAwfOi^AiiI.  OdrAżnie  ją 
należ}'  od  hisłorffutofiii  która  jest  filozofią  nie  nauki  dzicrjów,  lecz  samjcfa  dziejów.  W  za- 
kres bistorjki  wpadają  następujące  prace: 

Pierw ^zorz<;dnv  historrk  nowszrch  czasów  Leop.  Rankę  już  w  r..  I>t24  oL'lo-ił 
pracę  p.  t.  Krifik  nmrrrr  Gtschiihiachreiber^  2-gie  wyd.  1874.  która  ma  znarzcnie  pod- 
stawowe w  zakresie  m(.'to(lologi!  nauk  histon^znych.  Ihiuku  doina-ja  <\<:  oparcia  badań 
historycznych  nie  ua  kronikach,  paniic^tuikach,  opowijidaniach  i  rym  podolmy<  li  drii^'orzi^- 
tey«b  źródłach,  leci  przedewszystkiero  na  sahy&at^  historycznych  (Ueberreatei,  ory<;i- 
nalojcfa  dokumentach  i  t  p.,  sporządzonych  bez  żadnych  celów  ubocznych  jako  bezpośre- 
dnie objawy  mchn  dmejowego.  One  tylko  dąją  możnoió  kiytyczn<^*  oceny  innych  źródeł 
wiedzy  btstoiycznej.  W  tym  toż  duchu  rozwya  się  hiatorya  nowoczesna,  jako  nauka 
przedmiotowa,  w  przeciwstawieniu  do  poglądów  na  dzieje^  przeniknionych  podmbtowoiiii 
teadencyami  dziejopisarza. 

Z  tegoż  stanowiska  ogłosił  ui  zoń  Rnnkesro  TT.  Sybkl  poii''zai!\cą  rozprawf.  poświ»;co- 
rozłłiorowi  zasad  wiedzy  history-  ziiej.  p.  t.  Vebev  die  LUaitze  des  Jmhrisdtcn  Wisnens 
lbó4  (także  w  Jego:  Yortnige  u.  Aufsutze  1874). 


324  §  10,1,1.     FILOZOFIA  NAUK  SPECITAŁinrCH. 


H.  T^.  RucKŁB,  IRMdt^  of  cifńKealtoii  m  ^pi^jmI,  d  tomy,  1857  I  nast pne- 
kład  pdbld  Wa.  Zawaoskibgo  180&  Ddeto  medokońcMBie  i  powodu  pnedwgMWpąj 
śmierci  aatoim.  Wynłe  tomy  obejmują  badanii  pi^ygotowawcie  I  ioiti»mią  w  nao- 
lu^  części  kwostyą  ogóloych  zasad  i  metody  historyi,  jako  nauki.  Boekle  w  durho  da- 
tiirali2mu  dowodzi  bf7:w7gI»^(lnoj  zależności  dziejów  od  warunków  zewnętrznych:  klima> 
tu,  ^Ichy.  żywnośri  i  t.  p.  Traytom  opiera  fiię  na  wynikach  statystyki  i  nauk  «5połw3- 
nycb,  naturalistycznic  pt»it;tv(  li.  Zasady  te  mają  doprowadzir-  do  \vykryi:ia  rozwo- 
ju hbtoryt  ziitigo  lii*l/,ku.-.<  i.  po«4tępu  daiojowogo  opiera  Huckle  prawie  wyłącznie  aa 
postępie  iciedzy,  przyznając  czynnikom  moralnym  podrzędne  znacaenie.  —  W  kiytyce  me- 
todologii bbtoiyczncj  Buckle'a,  Wundt  {Logik,  T.  II,  640  i  nast)  wj^kazuje  siu»iie,  te 
nie  posiada  ona  żadnych  ściśle  naiikowj^ch  podstaw  i  dla  tego  doprowadsa  do  wyaikśw 
i^chwlejsychi  tiy  wialnycbf*  aacwaoych  pnei  BnGk]e'a  piawamL  Ttidm  itp.  jest  jego 
,pnwo,*^  de  postęp  Indakośei  nleay  od  poanania  praw,  laądią^ch  i^widounŁ  Ule  jsst 
to,  wediog  Wnndta,  dadno  prawo  ..history*  zne,^  lecs  fkkten  psychologfioB^riB,  suu- 
ozającyni  wpływ  wiedzy  na  pozostałe  objawy  życia  umysłowego.  HŁstorya  zaś  ma  do 
rzynienia  z  faktami  jodnostkowomi,  indywidualnymi,  niopowtarzającomi  się  nigdy  i  ni- 
gdzie w  sposób  jf-dnakowy  i  <!latego  ich  sprowadzić  nif»  można  do  praw  w  duchu  naok 
pmyrodnii-z^rli   /  ih..  co  wy/i    str.  125  i  na^^t.  powiinlziano  o  idł'i  prawa). 

W  diiulia  Buckle  a  zapatruje  si»^  na  zadania  historyi,  jako  nauki,  Tains.  Zob. 
szi^zt^óiniej  Wnł^  do  jego  historyi  literatury  angielskiej  {UiaMte  de  la  UMraimt  mh 
gkńae^  6-te  wyd.  1886) ;  por.  ted  co  wyżej  (str.  IW)  powlediiaiio  o  jego  poglądzie  na 
sstttkę  i  jej  driejo. 

W  pnedwstawieoin  do  tyck  natOFsliatycniyek  poglądów,  M.  Lazaeub  wykazoje 
potr/elM;  zwrócenia  uwagi  na  czynniki  psychiczne  dziejów,  na  działające  w  niek  Idan^ 
wnitiw  idee,  w  prary:  Fcher  die  Idem  i/i  der  Oeachirhfr,  2-gie  wyd.  1872. 

.L  (i.  Dkoysbn,  Grumlruis  der  Hislorik  1868,  iJ-cie  wyd.  1882.  .lestto  pra.-.ł 
któr:\  nazwa*^  m^nna  pierwszą  tilozofią  nauk  historycznych,  gdyż  obpjmnjc  całosc  odno- 
sny<'h  Iłjidań  i  rtv/.trziv^a  krytyjanie  ich  ostatcc/nfl  zasady  i  iucto«ly.  « >l.ok  rozhioni 
czyunikuw  przyrodzonych,  wpływającymi  na  rozwój  dziejowy,  Droy»en  za/jia^^  wszech- 
stronnie, xe  historja  ma  za  przedmiot  wykazanie  ssarazem  czynników  umyriowych,  sn»> 
góbiej  idej  moralnych,  wytwamją<  yt  h  dzieje.  W  dodatko  mieści  się  krytycmy  roMr 
poglądów  Baćkle'a. 

Rozbiór  iNTiedmiotu  i  zadań  powsiediu^  historyi  kultniy  podąfe  F.  Jooł:  Die 

KvUimjeschichUKhreifmnif,  ihre  Enłimckdung  u.  ihr  Problem  1878.  HLstoryą  kulturr, 
uwzględniająca  c}t'>^rni('  tak  ty dane,  autor  przeciwstawia  spekulacyjnemu,  lnh  t»»ź  r*'- 
Hek-yjncinii  t)pracowaniu  dziojów.  opartł'nni  na  ol 'tlnrc])  bLstoryozo6cznych  ideach.  Pizy 
tem  nie  zaprz(fcza  jcnlnak  doniosłości  i  tf^j^o  oj<tatniego  traktowania  hift^ryi. 

Stronę  przeważnie  techniczną  ł>adan  histoiyrznych  uwzględnia  K.  A.  Fkkkiun, 
Tke  meUiods  of  kwioricaL  słitdy  188C. 

Wyczerpując;^  metodologią  historyi  jako  nauki,  roabiór  jej  przedmiotu,  stosaaka 
do  innych  nauk,  sposobu  wniknięcia  w  swiąiek  lkkt6w  histoiycanydi  i  1  p.  aairisn 
daieło  K  Bbrnbbma:  Lehrbiuik  der  hi^orndten  MeSiode  1880.  Tende  autor  rsipatiy- 
wał  poprzednio  stosunek  badań  histerycznych  do  filozofii  historyi,  \\7kazując  idi  ilri^psk 
wewnętrzny  w  pracy:  GescJtichtsforschung  un4  Geschichtsphiloaophie  186D. 

li.  iiouRnFt.M'.  Uhlsfoirc  et  len  hiMoriens  1888:  pr/ekhul  p<»lski  przpz  A.  .S. 
Autor,  wspomniany  już  wyż«'j  ('^tr.  17),  domaga  się  tu  w  duchu  Comtea  i  Buckie a- 
abv  bisturya,  jako  nauka,  miała  na  oku  wykrycie  praw  niec]iani(7.nych  mchu  dziejowe- 
go. Zapr-ieczając  ■^il^llo(lzielności  osobniku,  wszelku-iuu  w  ogóle  indywidualizmowi,  wy- 
stępując .stanowczo  przeciwko  teoryi  ludzi  wielkich,  osobistości  dziejowych.  Bonni^ 
sprowadza  metodę  naukową  w  histtnyi  do  sbiora  statystycznych  danych,  do  poglądu  So- 


Digitize'-'  i- 


T 


§  10,3,1.     FILOZOFIA  NAUK  SPECYALIITGR. 


326 


bowegD  na  rww^  nientnego  ttonio  (la  fonie  des  boomitu).  Pnjteni  jednak  mar^r 
•  postnie  i  stara  uii;  nawet  określić  matuoatyr^tnio  prmwa  jogo,  mstawiając  je  a  piawem 
pnwoechnego  ojiiflnia,   Janiną  jest  neczą,  że  tego  rodzaju  fizykomania  nie  tlómaczy 

dziejów,  lecz  pomifa  milczeniem  najolomontarniojszy  r  z}*nnik  n\chn  dziejowego,  jakim 
jest  samoilzielna  twórcza  oncrgia  człowieka,  dążąca  do  urzeczywistni(>nia  ideałów  w  ży- 
ciu. Zołi.  cośmy  wyżej  §  8,2  powiedzieli  o  ideale  i  twórczości,  oraz  wzmiankę  na  str. 
3S4  o  krytyce  poglądów  Bucklo  a  przez  Wundta. 

O.  LoKJfNZ,  Die  Geschichtsumaemchafł^  T.  i.  1886,  T.  11.  1801.  Jt^tto  historycz- 
ae^oytrcznj  ittbfór  dolydicBMOwyidi  poglądów  na  mdaida  ł  metody  nauk  htatorycznycb. 
Aalor  nwiględsia  tn  msegdiowo  kieronki:  filoiolleBiy,  polityczny,  pnorrodaio^  i  knl- 
taiaj.  Wedłog  jego  idania  (T<  ly  t90%  właśdwjm  pnednioteni  bistołyi  jest  sbadanie 
fogtijn  i  enaowego  następstwa  świadomej  diialabtości  calowieka  na  pola  stosimków 
pań^twowo-epołecznych.  Przytoni  wprowadza,  ji^o  nową  zasadę,  wzgląd  na  BwiąMk  i  na- 
^trpstwo  pokoleń  w  l)i8tor}'i  (Generationstheoric.  ntr.  270  i  nast).  Na  szczególną  nwagQ 
luhiguje  też  rozbiór  poi^lądów  pTzyrorlni'-7.ych  na  dzieje  (atr.  13.3  i  nast). 

Alf.  Dippe.  Dos  Gcschichtft^f\i<Uv)u  IWl.  Prac<;  to  szrzp^rólniej  polecić  można 
/  (K)wodu  treściwego  a  jasnego  wyklaUu  mctrulolnL'^!)  hiNtoni  w  związku  z  tilozofią. 
Treść;  1.  Dotychczasowa  filozofia  bisŁoryi.  2.  l*ogImi  empiryczny  na  Imtoryą.  3,  Wy- 
aU  kistozyczno-psychologiczne  i  Beliaiqr«Bie.  Stanowiiko  ttoMificnie  aatora  odznacza 
iMśweMią  eądn  i  bentiminą  kiytycnośeią. 

Ną|nowną  piacą  w  tpa  nkieiie  jest  ksią&a  Ch.  GHABamt:  Vhutoir9  et  la^en^ 
«6  1808b  Anttnr  cJioe  wyjianić  bistoryą  na  podstawie  rozbiorą  mj&k,  W  tym  oelu  ust- 
tnje  wyktM^  ie  głównym  czynnikiem,  łącsąpym  lodzi,  wnwarsąjąeym  KpotecMÓstwo 
i  geniiifsz  narodowy  jest  myśl,  ideał.  Jastto  zarazem  najpotężniejszy  czynnik  cywilizacyi 
i  postępu  w  dziejacb  ludzkości.  Pomimo  całej  doniosłości  tej  zasady,  wyznar  naloźji  ^ 
i«po»ób  fmktowania  odnośnj'ch  kwest \  i  autora  jest  bardzo  powierzcbownym. 

Si  Do  liadaij  nad  fUozofią  nauk  jHoUujuznych  i  Językotnawsłtoa  odnoszą  sit;: 

A.  Bocku,  Encyklopadic  u.  Methodologie  der  phUoloffischen  Wissetischaften,  nowe 
wyd,  1886.  Pojmt\jąc  filologią,  j^o  naukę  odtwarzającą  umysłowo  nic  tylko  języki,  lecz 
w  ągśto  caikowHe  ijcie  aaiodów  starożytnych,  BOekb  wniósł  badania  na  tern  pola  po- 
Md  dioliia^gowe  okolantwo  i  poląp^yl  je  soiśle  z  ogólneroi  dąBnoóeiami  wiedqr  lodddąj. 
W  niniąjsHoa  dsiele  niaeiidnia  ten  swój  pog^  i  pmdstawia  trośó  nauk  filolegicsnych, 
oms  środki  pomocnicze  do  loiwi^ania  ich  ladan.  W  oelu  we  Wał^jm  roxttią|Ba 
naprzód  ogólną  ideę  filologii  wraz  z  pojęciem  jej  encyklopedyi  i  metodologii,  a  następnie 
traktuje  oddzielnie:  1)  o  naukach  termalnych  filolooii  (hermeneutyka,  czyli  interprotacya 
2AłiTTk''w  starożytno'Vi  i  zasady  krytyki^  i  o  naukach  realnych,  czyli  niateryalnych, 
liiających  za  prze  liniot  zbadanie  i  odtwor/.enic  różnyh  objawów  życia  publicznego  i  pry- 
watnego narodów  starożytnych.   Jt^tto  dotąd  dzieło  klasyczne  w  tym  przedmiocie. 

Ud  czasów  wydania  przez  Fr.  Boppa  1867),  ojca  językoznawstwa  poiównaw- 
OBgOi,  pracy  nad  sanskrytem  (1816),  rozwija  się  ono  samodidelnie  oliok  dawnej  filologii, 
pi^aią|ąc  naiwę  HngtcktgkL  Waajemny  do  siebie  stosunek  tyeli  gtitęń  wied^ty  bisto- 
tjeną)  podał  powód  de  licmych  spotów  międsy  ncnmymi.  Znany  lilolog  Jsbet  Cur- 
Tius  twierdził  (Die  Sprachuergleichung  in  ihrem  YerłUdinias  tur  klassischen  PAtlotoj^, 
2^0  wyd.  1848X  że  filologia  bada  język  jako  objaw  kultuiy  umysłowej,  językoznawstwo 
zaś  ma  na  oku  jedynie  «tron'.'  naturalną  ięz}-ka  fdie  Tnltur-  und  Natur-soitc  der  Spra- 
cheV  Pnceciwko  temu  zdaniu  wystąpił  r"v*'iu'  znany  lingwista  FI.  Stkinthal  w  prary : 
PhtUtlttjw.  Geschichte  nnd  Psychologie  lb()4,  dowodzą*-,  że  j''zvka  nie  można  bada<-  wy- 
łącznie łiądź  z  tej,  bąd/.  z  owej  strony;  językoznawstwo  naukowe  musi  uwzgh.>dnić  je- 
dnocześnie obie  strony,  jako  bezpośrednio  ze  sobą  połączone  w  życiowym  rozwoju  języ- 
ka. Boiwi^^Biiie  powyższego  spora  sprowadaa  się  do  adania,  ie  językonsawstwo  stano- 


Digitized  by  Google 


§  10«a,i.     .FIŁOZOflA  NAUK  SPKCYALNYCH 


wi  jodną  7.f  składowyf^b  rzpś-ri  łilol(łLrii,  którą  jednak  i)oj;v  należy  w  znHi7.<'niu  n)7,>z*- 
rzonoiu,  jako  t)liejiiuij;\.  ;\  liadauia  uad  be^pośredniemi  objawami  życia  uinysłowetro  nie 
tylko  tak  zwanych  narodów  kla^sycznych,  (ireków  i  Uzyraian,  lecz  w  og:óle  wszystkich 
narodów,  przyjmujących  czynny  udział  w  rozwoju  kultury.  W  tym  duchu  ogła^izają  uoeni 
oncyklopedye  nie  tylko  filologrii  klasy c^ej,  lecs  i  noW8ią|\  iip.  romoMcU^  (G.  Omw, 
1884),  angidiiaąg  (K.  Ełei,  S-gie  wyd.  1860),  gmiuMti^'  (H.  Faoł,  1801)  ł  t  p. 

Wskatók  teoiyi  roswojn  Dabwina  powstał  jeascw  urny  apto^  dotyaąey  ogdbujgD 
naukowego  charaktera  językoznawstwa.  Jedni  wśród  nezonydi,  jak  Max  MDłłsb  (£ec- 
tures  on  łhc  science  of  hngunge,  nowe  wyd.  1880;  strosaonnie  polskie  sporządzi! 
K.  FsTREK  HER  lS(J7i.  Al  a.  ScHLEicHKR  fD'u'  Darwinmhc  Thcorie  71.  die  Spretduciggen- 
Schaff  18r)3)  i  inni  ilowtulzili.  że  j<'>r  ono  nauku  przi/rodniczą.  Podczas  jrdy  W.  D. 
Whitney  (Sfndi/  0/  limifuu^i'  18t»7,  stmscił  po  polsku  A.  DYdAsrŃ.sKi  w  Ateneum  Ibll 
T.  ill  i  l\'-tyj,  H.  Paul  {Principien  der  SprachycachiclUe  IHSó)  i  wielu  inn\'^b  utny- 
mywali,  żo  jest  ono  nauką  historyczną.  Jestto  w  istocie  spór  doktrynerski  o  nazwy, 
poslMwiony  neczow^o  grunta.  Bo  se  jęayk  jest  jodnj-m  z  objawów  dziejowego  nawo- 
ju człowieka,  o  tern  nikt  wątpić  me  może;  jeieli  tedy  j^iykaanawatwo  salicąyniy  do 
nauk  przyrodniczych}  natenczas  toż  samo  ncąynić  mualmy  i  odnośnie  do  wnystiudi 
w  ogóle  nauk  historycznycL  Cała  lustOTya  wpada  wtedy  w  zakres  pizyiodomawahn, 
a  ling^vłsfTka  staje  ^h:  iranką  przyrodniczą  tylko  o  tyle,  o  iie  nią  jest  historya  w  ogóle: 
wi<jc  wraz  z  liistory^  ritr/ynuije  nową  nomenklaturę,  ale  W  istocie  pozostąje  do  nauk  Ib- 
stoiyeznynh  w  tym  saiuym  ^to'.unku.  l  u  })oprzednio. 

Zwolennicy  naturalizmu  na  tom  polu  powołuju  s\r  wijrawdzie  na  melodr  rw.kową 
językoznawstwa  i  dowodzą,  że  właśnie  metoda  ta  jest  przy  rod  metą,  w  pr7eciw>uiu  i^niu 
do  liMtorycznej.  A  pod  tym  wzglł^niem,  w  samej  rzeczy,  wyznać  należy,  że  charakter  btj- 
poeredni  foimaeyj  językowych,  wolny  do  pewnego  stopnia  od  udziału  świadomej  siebie 
dziaialnosd  catowieka,  ułatwia  ich  sprowadzenie  do  praw  ogólnych  w  znacieoiu  pn^yiod- 
nlczem.  Ale  i  z  togo  stanowiska  trudno  się  dopatrzeć  mokMo^  rófoicy  pomiędiy  ję- 
zykoznaw^itwem  i  re.>ztą  nauk  łustorycznych.  Widsieliśmy  w  tąj  chwili,  ae  i  pomięd^ 
łii^forykami  są  zwolenniey  naturalizmu,  usiłujący  nadać  nauce  dziejów  w  ogóle  chaiakttt 
pr/yroanii  zy.  i;  .żiiit  a  zaś  pomiędzy  bezposrednicmi  \  J^amowiednemi  objawami  ludzkiej 
dzialaluosi/i.  iiwzL'].;(lniona  ijrzez  nas  wyżej  pod  nazwij  naturalnej  i  metodycznej  (70L 
str.  105  i  uast.,  1{>7  i  ua^t.ł,  nie  uprawnia  do  radykalnego  przeciwstawienia  lii^toryi  na- 
turze, locz  je-łt  jednym  z  objawów  rozwoju  dziejowego  <'złu wieka  i  dokonywa  si.- 
W  związku  z  jego  całą  organizacyą  umysłową.  To  też  język  rozwija  się  i  k^ztal.i  nie 
tylko  jako  wynik  czynników  naturalnych,  locz  w  stanie  kultury  znąjduje  się  zanzeo 
pod  wpływem  świadomej  siehio  samodzielną]  twórczości  odowidca,  Świadc^  o  ten  hi- 
storya literatury  kaźdc^go  narodu.  1  tu  tedy  okasąje  się,  ie  nie  ma  ńdnąi  zasady  oder- 
wać badania  nad  rozwojem  języka  od  ł)adai)  nad  iyciem  dziąjowem  ludzkośd  w  ogóle. 
Zob.  też.  *  o  w  tym  wzjrl  .d/.ie  mówi  WuMDT  W  swąf  metodzie  nauk  iOologkrao-hislo- 
rycznyeh  (Logik.  T.  II,  HU  i  na>t.). 

Scisiy  związek  j«;zykoznawstwa  z  lilozofią.  a  mianowicie  z  logiką  i  psychologią 
wykazują  .'szczególniej  nast<<pująee  praco:  II.  .Stkinthal,  Einleiłung  in  dic  PsiHf^o^iF. 
u.  Sprachwmcnschaft.  Ł-^ia  wyd.  1881;  li.  DEUiB,vcis.,  Einleitung  in  das  Sprnchsfndim*. 
J2-gio  wyd.  1884;  Hbrm.  Woiff,  Lo^ik  u,  Spmcliphilosophie,  2-gie  wyd.  1883 ;  Max 
MOłłib,  The  Bcience  of  thouyht  1887,  przekład  niemiecki  przy  udziale  autora:  Dat  Dm- 
km  m  LidUe  der  Spracht  1888  i  inne. 

4)  Kwestye  z  zakresu  fHowfii  nauk  spotenyc^  paAMbuHmytk  i  ptawn^  w^- 
dują  swe  uwzględnienie  zazwyczaj  w  tak  zwanej  encyklopedyi  tych  nauk.  Do  prsc, 
kt/)r<>  sjn  t^ińwnie  przyczyniły  do  wytworzenia  współcsesnych  poglądów  na  odnośne  zaia- 
nia  naukowo  i  lueŁody  badania  nałożą: 


§  10,3,1.     FILOZOFIA  NAUK  8FBCYAŁNTCH. 


327 


F».  K..  S^TISMTt  Fom  Btmf  mwem*  ZtU  zur  GeHrtzgelmntj  u.  RechLsirlufini- 
f-h(ift.  3  wyd.  1840.  Savigny  jr^t  glównjm  przed^tawicioloni  tik  zuaoej  historyczntj 
aoko^  piSV0Knaw8twa.  Wodług  niego  prawo  jest  narówni  j.ik  )<./.yk  bezpośrednim  wy- 
tworetn  życia  narodowego  i  wjjaśnkmom  być  może  jodynio  aa  podstayrio  swogo  rozwoju 
diiejowego. 

H.  AuHhN^,  Cours  de  droii  uaturrt.  t?  tomy  1838,  7-mo  wyd.  1875;  Dic  organi- 
sche  Siaa.U>Lchi  c  1850,  wyd.  187*2;  togoż:  Juristische  Enci/clopddie,  1858;  przekład 
polski  1862;  PhilosopIMte  EinŁńtung  in  dk  Sidiitwittenaehafł,  :>cio  wyd.  1677.  W  pra- 
odi  fych  nnw^a  Ahreiw,  w  dadia  flloaEO&  Cn.  Fb.  EaiusseOf  roakomitą  teoiyą  o  ot- 
gmamo  państwowym,  jako  ideale,  uTSOcąywistaiającym  się  stopiuowo  w  mwojo  sto- 
fwk&w  Indadcicb* 

Rob.  Mohl,  Eną^tóopiidie  der  StaofKirisf<euschafłrn  1H59.  nowe  wj-d.  1872; 
prackład  pokki  A.  Białeckiego.  T.  T.  lSł>4,  T.  ir.  IHOh.  Po  Wstępie,  wyjaśniającym 
,f>nr3nizacyą  zespolonoL^o  życin  ładzi. "  dziołn  fo  traktuje  <z('7('2r('dowo  o  doirmatycanyrli 
i  łii-torycznych  nankarh  politycznych.  Wm.kI  piorwaiiytli,  i>l»ok  f><r(ilni'j  rcr.iyj  państwa, 
m&K-i  się  wykład  filozofiicZDych  podstaw  prawa  państwowego,  uraz  etyki  państwowej 
i  polityku 

Fb.  HoŁTSBNDORr,  EttąfMopiidie  der  Beehi8wi98en9i^ft,  Oz.  I^sza  9yi»tomaŁycz> 
na,  6-te  wyd.  1890,  jeat  zbiorem  roipmw  smakomitycli  prawnik6w  nad  glówaemi  pned- 
■iolaai  praworaawstwa*  Jako  Wai^  podaną  jeet  praca  Ahrbnsa  p.  t  Bedit  u,  Bcdtts-' 
mmmdiafi,  Cz.  Il-ga  aawiora  słownik  piawny  w  trzech  tomach. 

Dzieła  powytaa  opierąją  się  na  pewnych  kierowniczych  idca^  li.  zaczerpanych 
z  historji  i  filozofii,  a  mianowicie  ?.  psyr-holo^ii  i  etyki.  Stanowią  one  konici  zny  punkt 
wyjścia  dla  woselkicb  dalszych  badań  nad  iilozoti^  nauk  społeczD^ch,  pań!>Łwowych  i  pra^ 
wnyeh. 

K.  Oareis,  Kn  ij^opadie  m.  Melhodoiot/ic  der  Medit»wmen8clM/l  1887.  Jostto 
bardziej  treściwy  wykład  tego  przedmiotu. 

OgAloa  pojęda  ffloioficBie  nowocaoenego  nataraliamu  wpłynęły  pod  nie  jednym 
wzgl^em  i  na  nsw6j2ar6wno  metodologii,  jak  i  motafisyki  nank  społci-znych  i  prawnych. 

Pierwase  miąjsoe  sajmnje  w  tym  w^lędzio  A.  QntTBŁBT  (f  1874)  swomi  dsiela- 
mi:  I'kffKiqw  gocial,  2  tomy  1835,  wyd.  2-gio  18fl{);  Du  nytiijhne  soctot  et  deg  lois  qui  U 
ngmmt  1848;  przekład  polski  p.  t.  Ukiad  tpahczny  i  jego  prawa  1874.  <^ućto1ot  jo.<<t 
twAr«f\  ^itatyj^tyki  moralnej  i  chociaż  w  za''adzio  jeszcze  nio  zaprzecza  ani  wolności  woli 
człowieka,  ani  rozumowi  wszechświata,  kierującemu  cclnwo  jcL'o  sprawami,  to  jednak 
w  ogólnMii  rozwoju  swych  zasad  stara  sic  wykazać,  że  ruch  życiowy  narodów  i  Ind-z.ko- 
ści  dokonywa  się  według  niezmiennych  praw  przyrody  i  że  prawa  te  mogą  być  scislo 
eknwlime  przy  pomocy  statystyki.  Wskutek  tego  badania  jego  ua  tom  polu  .stały  si<j 
pankiem  wyjśda  dla  natorałbty<snycb  poglądów  na  społeczoiistwo  i  jogo  rozwój. 

Drogim  csynnikiea  naturaliima  na  pola  80<^ologii  było  zestawienie  ustroju  spo- 
łecznego s  jednoetkowym  oiganizmem.  Analogia  ta,  zaznamna  jnź  zo  stanowiska  psy- 
cbologiczBego  ł  etymego  i)rzez  Ahrensa,  przyjęła  u  wiolu  nowszych  autorów  ebaraktor 
fizjologiczny.  Pizyczyniło  się  to  po  części  do  bardziej  poglądowego  przi^dstawienia  8kła» 
dowych  czynników  społoczoństwa  i  josro  funkcyj.  Ale  w.skut<?k  jedno^^tronnego  rozwoju 
te}  analogii  w  duidiu  pr/yrodnir/y?n.  przeniesiono  czę,sto,  bez  naleźyt<>go  uzasadnienia.  «i- 
łą  Dictodologią  przyrodoznawstwa  na  pole  nauk  społecznych  i  u^iłowann  wtła^-/yć  ich 
^eść  w  formy  pojęciowe,  zaczerpane  bądź  i:o  bądź  z  obcej  dziedziny  Dbjawiiw.  i'o\vt4». 

się  ta  toż  samo,  o  czan  w  tej  chwili  wspomnieliśmy  z  ])uwudu  naturallstycznyeh 
taidemityj  w  zakresie  nauk  htstoiycznycb  i  filologiczny  cli.  Z  pownomi  odcieniami  w  rzczo- 
Siłowym  nnwojn  swych  poglądów  opracowali  naaki  społeczne  w  zaznacionym  kieranka 
ssmegdłolei;  H.  Sriickb  ^zob.  prace  jego  z  zakresa  sot^ologii,  wymienione  wyżej  str. 


1 


328 


§  10,ąi.     flŁOZOFIA  NAUK  STBCTAŁHTCR. 


14),  A.  HcHAyFLE  (Bau  u.  Leben  des  fK)ci€den  Kbrpfrs^  4  tomy,  obejmtiiąr*'  anatomią 
fizyolopią  i  psyrbolofrią  społeczeństwa,  1867  i  nast.>.  P.  I.iltenpeld  ( Dir  mn^chlrchr 
Gcsfllschaft  ols  rcakr  Organmnus  1873,  jestto  T.  I  dzioła  U3goż  autora:  Gedanken  uhft 
die  Soaalwimmf<chnft  der  Zukunfł).  Alf.  FouiLLiiK  {La  science  socuilc  contemjiorainf , 
2-gie  wyd.  188U,  por.  też  j^o;  Idtk  tmdeme  dn  droity  2-gie  wyd.  1885).  Spot:yalQą  pi»p 
oę  w  tjin  zakresie  ogloaił  D.  G,  Bitohie  p.  t.  Darwimikm  i  mtuld  tfokctne^  pneW 
•  aogielski^o  pnei  J.  K.  Forooineo  1899L 

Pogląd  loyf^oBiy  nft  teoiyą  oigaiiioBą,  jak  w  ogóto  na  dolgrchemawe  neMr 
aank  społecsoych,  podąfe  K.  Hbnsbe  w  gMMm  dsiete:  UnUrauchungen  aber  die  Me- 
thode  der  Sodalwiasemchaften  188S.  Pragnie  on  nadać  socjologii  charakter  nauki  ,ści- 
słej,"  w  przociwstawioniit  do  histor3'cznego  traktowania  jej  przedmiotu.  W  tyn\  celu 
doma^  8!ę  wyja«ni'»nia  prze^icw-zystkij-m  Nzcsegółowych  faktów  i  pierwiastków  (Klo- 
mente)  życia  społecznetrn,  a  j  r/y  i  h  |Mvino(:'y  maju  łjvć_dopiero  nant^^pnie  wyjaśniane  zj.ł 
włska  złożono,  w  tym  rodzaju,  jak  iizyolog  opiera  swe  pojocie  orgaaizmu  na  rozbione 
jego  pierwiaiitków. 

Czynnik  egoizmu  i  praktycznego  utylitarynm  wpiowadiił  w  akns  prawoBUw* 
8tw»  R.  Ihibino,  makomity  badics  na  polo  prawa  i^rmskiego,  pnei  awe  diMtt:  Jkr 
ZmA  m  Seda,  T.  I  1877,  T.  U  1888,  8-de  wyd.  1806.  Źrtdta  piawa,  wedlng  jego 
pogląda,  jo8t  pożytek,  wynikający  ze  srównowaMiiia  intefosów  oBobnic^ych.  Wikatek 
togo  badMiie  i  wyjaśpiimin  stosunków  ekonomieraiych  staje  się  główną  podstawą  meto- 
dologiczną prawoznaw<;twa.  Etyka  ustępuje  ria  plan  dfi]izy.  Pr/ytem  jednak  i  Iherin;? 
uznaje  8poło<'7oń^two  za  ^źywą  istotę  (lebendes  W  r  i-n)"  i  ?.  joq-o  dążności  samozacho- 
wawczej wvprinvaUza  cel  prawa.  Krytykę  utylitaryzmu  zob.  niżuj  (ij  12  i  )  przy  rosblMie 
stobunku  filozofii  i  do  dążności  życiowycli,  mających  na  celu  dobrobyt  osoinui  7.\ . 

Do  otitatoezności  doprowadza  ten  czynnik  naturalistyczny  w  prawoznawstwie  tak 
gwaaa  aikoia  antropoloffictna,  na  której  cMle  stoi  psycUiliia  C.  iJoamum*  W  difaie 
9wm:  L*  wmo  daUięimie,  2  tomy  1878,  4-te  wjŁ  IM  (pnekłid  polaki  J.  L. 
paAwmtoo  1861)  aaaąje  Lombtoao  pneetępoę  »  cdowieka  apojMniiego  na  aaąjśie 
wakatek  odziedaeaoaycb  po  pnodkaoh  wad  oigasicmych.  Jasną  jeat  laecaą,  ae  a  tride- 
go  stanowiaka  ooena  moralna  i  piawna  przestępstwa  ntraca  wszelką  racyą  byta  i  ostą- 
pić  musi  przed  wyłą<T5nnścią  dya^rnozy  patolocricznej.  (.'hodzi  tu  jnż  nie  o  to,  czy  piw- 
^tppcfl  jest  winnym  lub  niewinnym.  locz  o  to.  c/y  jo^t  kretynem,  obłąkanym  lub  też 
cpilf  ptykiom.  I'n406ada  i  samowolnośc  takiego  poglądu  poruwnaną  być  możr  jH^Tiit 
z  parodoksoni  tesroź  p>ychiatTy.  irdy  geniusz  ze<stawia  z  oUJąkaniem  (L'nnmn  d%  gmw. 
16-te  wyd.  1888,  przekład  polaki  J.  L.  i/0PŁAW8KiKUO  1887).  To  też  nio  dziw,  że  więk- 
ta/M  powaśnych  naeiiycb  na  pola  prawoznawstwa  występuje  onergicznie  przeciwko  je- 
dnoatromiyiD  doktiynom  aakoty  antropologicznej.  Na  kongresie  międzynarodowym  poad* 
atawideli  prawa  karnego^  któiy  aię  odbyt  w  Peteraboiga  180O  r.,  ankoni^  piawiik 
Włodz.  Spasowicz  wypowiedział  zdanie,  że  „radykaUsm  zasad  aakoiy  aotiopoIogieaBii} 
uniemożliwia  praktyczno  urzotrzywistnienie  jej  poglądów  (zob.  Archites  de  lantropch^ 
criminelie  1890,  T.  V,  517  i  nast.).**  Szczegółową  toż  krytykę  tych  poglądów  podał  8pa- 
iowic/  w  szeregu  odczytów,  p.  t  Najnotcaze  prądy  prawa  kaniego  fPistmi,  T.  TV.  1^*2- 
str.  238  i  nast  ).  I  w  sanu*]  rzoczy.  cała  „t«orya"  włoskieg-o  p^y  liiarry  opiera  si«;  wy- 
łącznie na  niczem  nie  usprawiedliw  jonem  uogólnieniu  sacz^ółowcgo  szeregu  faktów  p>T- 
chiatrycznycii  i  zatitocśowaniu  t^o  uogólnienia  do  takich  działaji,  których  źródła  szukać 
naledy  w  wewnętrmiy  apraaemoid  cdowieka  z  sam^-m  sobą,  w  zł^  wdi^  ul^^ąjącej  tak 
dhigo  niskim  nand^ościoBi  wbrew  wlaiaemn  lepasemu  pooroota  aMnalnema,  ad  w  koB* 
CU  atąfe  aię  lek  mewolnikiam.  Prawda,  śe  brak  knltory  moralmil  i  odpowiedniego  wy- 
chowania jest  często  powodem  bądś  pisytłomknlai  bąd<  adalcsente  natoialnego  poesada 
moialnego.  Ale  są  to  napnód  objawy  wijątkowe,  a  następnie  snowu  nie  pnj/nMuts 


Digitizer' ' 


§  10,3^1.     FILOZOFIA  VkVK  BPBCTAŁNrCH. 


329 


4ą||De  się  ocenić  se  stanowidca  psjduaferjcmego,  lect  dotyczą  etyki  społecznej,  która  im 
imdBć  moM  i  powinna,  wjkasiyąc  konieesną  potrsebę  mondiiych  i  religijnych  czymit- 
tów  wychowania  tak  domowego,  jak  putrlir-Tmogo.   Zob.,  eotoj  wyśej  powiodsieli  o  i«o> 

li  i  mimieniu.  str.  144  i  nast.,  152,  oraz  2US  i  nast. 

5)  l  tedogia^  o  ile  chce  być  naaką  w  ścisiem  znaczeniu,  mn^\  uza^  ulni*'*  swe  in^^to- 
do)o<ri«3?ne  i  metafizyczne  przesłanki  przy  pomocy  krytycznych  czynniku  w  hlozotii.  Kwestyo 
i  żakm>u  filozofii  nauk  łcolof/kznydi  znajdują  dotąd  pewno  uwzględnienie  zarówno  w  hi- 
stoiji  poidwaawcMij  ralig\j,  nazywanej  tiUe  (eolo^t^  porównowctą,  jak  ł  w  natHrahiej, 
aj^  rMytmtUngj  lub  tec  tpthUacyjnej  teologii}  która,  łącząc  sit.'  z  apoUygią,  czyli  ubroną 
pewnych  nauk  religljnycli,  stanowi  w^ęp  lUonyficiny  do  teologii  oĄ^awtOM^.  Ta  ostat- 
nia na  już  za  zadanie  pnedstawić  naukę  pewnogo  ezosegółowi^  wyznania  religiynego. 
Ftoytem  jednak  i  na  tem  polu  odrużnić  należy  filozofią  religii,  od  filozofii  nauk  leologi' 
cżnych,  cliociaź  dotąd  zaswycaąj  te  dwie  daiedainy  badań  acsteni  ae  wbą  łączą  bes  śei* 
atogo  ich  rozrOżnionia. 

Badania  historyczne  nad  religią  stanowią  główny  czynnik  tmtodohujirzny  nanko- 
wpj  [*}ologii.  Badania  tc  w  kienmkn  krytycznym  rozpoczłjte  zo««Uły  w  nuwszych  cza- 
sach głównie  przez  teologOu  tak  zwanej  azkoły  tiibitiyemkuj  (l  iibingen.  w  Wilrtomber- 
śam)^  obejmigąc  zarówno  religią  w  ogóle,  jak  i  w  szczególności  początki  chneściań- 
stwi»  Teolod^  d  należeli  do  awidcnnikdw  filonfli  Mwbila  i  jego  dyalektyczną  metody 
airt9iis  ftoeowali  do  odnośnyoh  danych  histoiji  Na  eaele  ow<9  szko^  stanął  Fbbd.  Ca. 
Bm,  autor  diieł:  SynMUk  «.  JfyMcgie  oder  dk  NeOurrdigum  dea  AUetthuma  1834, 
3^  wyd.  1874;  Dob  CSirkten^nm  der  enkfi  drei  Jahrhunderłe,  8-cio  wyd.  1863 
i  t.  p.  Do  tejże  szkoły  należał  Dawid  Stbadss  {Lehen  Jem  kriłisch  bearhrifet^  2  tomy 
1835),  a  w  jej  dnchn  il/iałał  K.  Kenam  (Vit'  de  Jesus  1863,  Hlstoirc  des  (h-igrwfi  fin 
Chrvifinnistne.  oiv\  tonitiw  ISOH— 1888)  i  inni.  W  ostatnim  i^zasie  działa  w  tym  lacyo- 
Dalistvcznyni  kierunku  Ad.  Harnack;  zob.  szczególniej  jogo  dzieło:  Grundriss  da'  Dog' 
mengfftihichie,  2-gifi  wyd.  1893. 

Szersze  badania  porównawcze  nad  dziejami  religu  podjt^li  szczególniej:  Max  Mul> 
ŁB,  BMeUm^  m  die  vet'gUiehmdit  Beti^umstoiMeNScfea^  1874,  Yodmtngen  iiber  den 
Unprung  m,  dU  EiMMmg  der  Rdigion  1880,  AsUroiHylogisthe  Bdiffkm^  pnekhid 
B  aogielBkiego  18B4  (aob.  tea  M.  HOłłbua:  Bdigia  jako  prudmot  umuj^noici  poró' 
wmwag^  ptzeklad  Ao.  DtoasiAskiboo  1873);  Emil  Burmouf,  La  science  des  reUgumy 
4-te  wyd.  1885;  Ałtr.  de  FtćYiLLE,  Prd^omhies  mr  Vhi8hire  des  rdigiona  1881, 
H.  Preiss,  Beligionsgesckichłe  1887  i  wielu  innych. 

Ze  stanowi^ika  kr\'tycznego  zaznaczyć  należy,  że  owe  łmdanin  łiisforyczno  prowa- 
dzcme  bvły  i  znsto  na  podstawie  zgórj'  powziętych  antyrelisrijnyc  li  t  rj  iMcyj.  wskutek 
(^go  auioiDwic.  pozbawieni  poezucia  religijneiro  i  jofjo  kultury,  niuwili  uicraT;  o  religii 
jak  niewidomy  o  barwach.  Dowodzą  tego  wymownie  poglądy  filozoficzne  najglośnity- 
>zych  pisanów  na  tem  polu,  Straussa  i  Bcnana.  Pierwsay  a  nkih  od  hegiizmu  pizeszedł 
w  końca  do  trywialnego  mafteryalizina  i  w  swem  piśmie:  Der  tdte  «.  der  ne«e  Glavbe 
191%  dowodai  żbyteezaośei  wsMlktej  religii,  wobec  roawtyn  nowoczesnych  poglądów  na 
iwiat  Renan  sal  stresnjaa  eałą  swoją  mądrość  w  pnewiotnem  adaniu,  ćo  «czlowiek 
wielki  powinien  być  współpracownikiem  oszwtUca,  l)ędącogo  podstawą  wszechświata  (Lc 
giand  homme  doit  collaborer  a  la  fraude  qui  est  la  base  de  Tuniscrs.  Dialogucs  et  fra- 
gmenta  phiłosophigufs  1876,  «tr.  401."  liardzo  słusznie  mówi  w  tym  względzie  S.  Pa- 
wucKT  W  swej  jmmtownoj  pmcy  hi.storyeznej :  O  porzątknch  chrzrśriatlsttm  1884,  str.  5: 
.Przeróżne  stronnictwa  polityczne,  tilozoticzne  lul)  rclifjijne  zamieniły  teoryą  początków 
w  broń  zaczepną  lub  odporną  dla  swoich  po.>z(;zoguliiych  widoków,  a  zapominając  o  tłjm, 
że  teorya  początków  powinna  być  nauką  indukcyjną,  bez  iadnych  przesądów,  bez  żadne- 
go dogma^amn,  wnosui  do  niej  gotowe  jua  idee,  tem  (Sitalniąjsze,  źe  pozbawione  nan-* 


330  §  IOm  filozofia  kauk  spectałm^ch. 

kowej  po.lstAwy."  W  samoj  rzoi-zy  -strony  walcząrn  (lot;\(ł  na  tcni  |)olu  w  rclu  wykry- 
cia podstaw  bistorycznvi  h  rdicii  pamiętać  [)(nvinny  o  toiu,  że  prairdn  i  tylko  ptofcda 
ma  być  najwyższym  coU-m  ich  i>a<lań,  ho  ona  tylko  wyswobodzić  uio/.o  umysł  od  z{f«>rT 
pow7.ipty<  h  jirzosądów  i  wyjaśnić  głębiej  wewnętrzny  związek  poczucia  religijnego  ludz- 
kości z  owym  wyższym  moralnym  porządkiem  wszechświata^  którego  istotą  jesi  Bóg. 
Dzieje  religii  .^ą  właśnie  dn<yaiiii  tego  atwiądca  i  jego  faktycznych  objawów  (loli.  wyicji 
str.  87,  166,  201)). 

Oa^ild  metttfigyctne  naukowej  teologii  raąjdąją  dotąd  swe  uwsgiednieiiio  His 
w  dzieladi  nad  ftlosoilią  leligfii,  bądi  w  apologiacb  ehneeciaństwa.  Na  sscaegulną  awigc 
JHtó^^fiWł  P**^        ^glę<JeBi  nastf^pującc  prace: 

AujR.  RiTSCBL,  Die  dn-wtlicM  Uhre,  3  tomy  1870-1874:  ThmhMpc  u.  Meta- 
ph/ftik  msi.  Wychodząc  pof^zątkowo  ze  szkoły  Baura,  Rir-s«'hl.  wskutek  «rł«.'>)szych  >t<.\- 
(ivów  łilozofirzny.h  nad  Kantem,  wyzwolił  się  z  wipzów  nogaoyjnoj  teologii  i  szukii 
ugruntewiiniii  religii  głownio  w  pot/uniu  momlnom  człowieka.  Z  tego  stanowiska  do- 
maga si«;  zJk>adniczogo  rozróżnieuia  wiedzy  i  wiary,  a  uznając  w  dachu  Canta  niODOillMr 
poznania  i^itoty  bytu,  ogranicsa  beswzględnie  lastosowanie  metafisyki  do  teologii,  ktfiią 
opiera  zupełnie  na  dowodach  moralnycb  istnienia  Boga  i  stoaanlni  Inddtości  do  nie- 
go. Religia  i  wypływająca  z  niej  teologia  na  mieć  pnedewaąystidem  cbankter  iym- 
wy,  etyczny,  a  nie  teoretyczny,  oder\vany. 

Tio  znakomłtszych  przedstawicieli  t*  j  szkoły  Ritschla  należą:  W.  Hermann  (Di( 
Mełaphy»ik  in  der  Thedogie  IKTH :  Die  (ieu  issJu^ił  drft  Glanhm^  v.  'Vu-  Frcih  it  der  Ther^ 
logir.  9-fMf>  wv,l.  1880).  oraz  .li  L.  Kaftan  {Dos  Wrsrn  der  christiichcn  lirligion,  2-gie 
wyd.  18.SS.  IJlaube  umi  Jhyma  l.'^S9).  W  tym  durhu.  nwzglt^dniając  atoli  zarazem  ^ 
glądy  F.  A.  Langego,  działa!  W.  {Lehrbuch  der  Dogmatik^  J^cie  wyd. 

Temu  nowo-kantyjskiemu  kierunkowi  przeciwstawia  się  kierunek,  oparty  na  pe- 
wnych rraninisccncyacb  szkoły  hegloskiej,  a  dowodsąi^  mośnoad  i  potneby  opaida  teo- 
logii na  wynikach  nankowąj  metafizykŁ  Ta  należą  szczególniej;  Otto  PFumBStB,  Be- 
UgUm^Ufmplńe,  a^e  wyd.  T.  I,  histoiyczny,  1863,  T.  U,  zpokalaeyjny  1884,  oraz  te- 
goż; OtwMdtU  der  Beligion^^hSIowpkie,  a^e  wyd.  1893;  W.  Yatke,  BdigUmąrMm' 
phie  odtr  lOtffmmne  jMtBcpIMte  Theohgie,  wyd.  pośmiertne  1H«8.  Ta  ostatnia  praca 
zasługuje  na  szczególną  owagę.  ponieważ  w  pierwszej  cz»jśi'i.  p.  t.  Przygotnrranie  fUozo- 
fr*nr  df>  filozofti  rrfirpi.  zawiera  właściwy  wykład  filozofii  nauk  teolo(;i(V.nyrh.  Antor 
roztrzą.«»a  tu  naprzód  motodolorriczno  podstawy  teolo<.'ii  przy  pomocy  krytycznej  tforri  pozaa- 
r\'m.  a  na«fopnie  poddaje  rozliiorowi  pojęcia  metafizyczne,  wchodzące  w  skład  nauk  teo- 
lofricznych.  W  drugiej  części  opiera  swe  własne  poglądy  na  krytycznym  pizoglądais 
dzit\j6w  religii. 

Wśród  wsp6łc»»8nycb  apologetów  dineśdaAstwa,  awzględniająeycb  w  pewnju 
stopnia  i  iiiozofią,  pierwaaoizędne  miejsoe  ząjmnją:  ne  stanowiska  katolickiego:  Fm.Ewr^ 
TiNOBB,  ApoiogU  des  Chri^imUmmt,  2  tomy,  6-te  wyd.  1886,  oraz  ^eftrÓMC^  dar  Fim- 

damenłalUteoloffic,  2-gie  wyd.  1887;  ze  stanowiska  zaś  o wangiolickiego:  B.  Ler- 
HABDT,  Apdogk  des  Christm&imm^  4  tomy,  11-te  wyd.  188D— 1890. 

Bogatą  w  dzieła,  dotyczące  poni'^zonych  tu  kwestyj.  jest  rM\v  ni«'ż  literatura  te«> 
logiczna  francuzka,  lecz  nie  miałom  spo5ol)ności  zapoznania  się  z  nią  Iduej.  Wśród  now- 
szych praf  angielskich  z  tego  zakresu  zasługuje  na  wzmiankę:  Ch.  B.  Upton,  Lfcturti 
o/l  thc  basen  of  religiotts  bdief  im^.  Autor  nwzgMnia  i)0glądy  metafizyczne  I^otaego, 
oraz  Fr.  A.  Langego,  nazywając  Boga  „źródłem  naszych  ideałów.*  Bfl%ia,  wypływrir 
jąc  z  tego  źródła,  jest  objawem  dążności  człowieka  w  kienrakn  ideałów  i  ndawala  wy- 
nikające %  nich  potrzeby  moralne. 

2.  Literatura  -polaka  w  salcieele  lllosofil  nauk  speeyal- 

ny  ch.  Uteiatara  nasza,  mająca  za  pnedmłot  itnbiór  ogólnych  metodologicsraych  t  nt- 


§  lO^Ł     FIŁOSOFIA  VkXSK  fePECTAŁNTCH. 


331 


tifigrcDijch  2asad  nauk  specjalnych,  nio  jest  tak  iił>ogą,  jakby  i»  to  z  pierwszy  wej- 
nenia  wydawać  mogło.  Uwzględnienie  najwybitniejsaych  kieninków  myśli  r.i  ^  mi  polu 
przr  przeglądzie  literatury  powszechnej,  ułatwi  nam  obecnie  charaktorystykr  aaszj-ch 
prac  w  tym  7akn^:^ip.  Za-tanawiamy  się  najprzód  nad  pierwi?zymi  inicyatorami  "nmo- 
daclnych  badań  naukowy  h  ii  ni"-,  a  nawt^jpnie  podajemy  przegląd  nowszych  objawów 
Msze?  literatury  w  różnych  dziedzinach  wiedzy,  o  ile  ich  treść  łączy  si«i  z  filozofią. 

Przodewszystkiem  podniet*  tu  musimy,  że  .Tan  .Śniadeoki,  pomimo  swych  ogól- 
nych antjmetafizjrcznjoh  tendencyj,  pojmował  ja^no  potrzeb<>  filozofii,  lub  jak  się  takźo 
wjiaśa,  metafityki  nauk  spccyalnych.  Cbafabtorystycssne  sdanie  jego  w  tym  wzglijdsie 
m^ntajlMoBj  wyiej  na  str.  28a  Pu  dalsze  szczegóły  odsyłam  czytelnika  zarówno  do 
OcaOBOWiczA,  któiy  v  swym  W^ąyk^  str.  84  i  nast  po  raz  pierwszy  zaakcentował  ton 
|Mgl|d  Śniade<>kiego,  jak  i  do  odnośnych  dziel  Stbazzbwskiioo,  str.  M  i  nast,  i  Skóh- 
smeo,  str.  83  i  nast. 

Af^zrip  pr7ęd  starczym  swym  bratam,  Jędrzej  S.viAnErKi  dał  dowód  krytycznego 
posrlądu  na  metodolo-ji^-^^nn  i  metafizyczne  zasady  nauk  [n-ztjrodniczi/ch,  w  swej  mowie: 
O  meitewności  zdań  i  nauk  na   doświadtzeniu  fumhwanf/rh.  mianej  w  ł^!uwcrsyt«x;ie 
wileiiskim  w  r.  1799  (Dzieła,  wydanie  M.  Baliń.skioifo  ltS40.  T.  111,  251  i  nast.),  Waku- 
t«k  tej  mowy,  zalics^łem  w  swym  Wykiadgie  Logiki^  str.  104  i  nast.  znakomity  anto- 
B  Teori/i  jetkstw  organiemydi  do  pierwsa^ych  zwolenników  Kanta  n  nas.  Pogląd  ton 
wywoU  w  swoim  cauie  w  nasjĘych  pismach  różne  ąjadliwe  pnyctnki,  co  prawda  bez- 
iniaiBe.  Pnydnki  te  wysrity  z  mieyatywy  nass^^oli  .po^ywistóW*,  któray  iadną  mia- 
rą pojąć  nic  mogli,  aby  znakomity  przyrodnik  hył  zarazem  kantystą,  bo  nie  wiedsdeli 
W''>wczas  w^caJe,  że  do  kantyzmu  otwarcie  się  przyznawali  Helmholtz.  Yirchow.  Du 
Bois-RiYMOsn,  "RoKiTAŃSKi  i  wielti  innych  znakomityih  przyrodników  współc^if^^nych. 
Najgłośniejszym   wyrazem  tych  przycinków  był  artykuł  wst(.'pny  w  Gazecie  Warszaw- 
skiej %  r.  1871.  i>e  87,  p.  t.  Kio  też  był  Jędrzej  Śniadrcki'^    Autor  twierdzi  tu.  żc  mnie 
.podobało'*  zaliezyr-  Jędrzeja  Śniadeckiego  do  kantypitów  i  że  za  „fundament  tego 
twiertzema*  posłużyło  mi  „nawiasowe,  sposobem  porównania  przytoczone  przez  Śniadec- 
kiego zdanie*  o  zasiągach  Kanta  w  owej  mowie.  W  ogóle  jednak  dowodzi  aator,  że 
teki  pierwsioizędny  hadacz  nie  myśii^  wcale  stawiać  •marzeń  filozofów  niemieckich* 
oad  ^przeświadczede  zmysłów  i  ronima*,  lecz  ząjmowal  stanowisko  empiiyczno.  «Obcia- 
lo  się  Śniadeckiemu  jakiegoś  poj)rawnego  Novim  Organum  Bakona,  i  nie  więcej.* 

Wobec  niechęci  osobistej,  przemawiającej  z  tego  artykołn,  i  przy  wsze(;hwładncm 
panowaniu  koteryi  w  naszej  prasie,  nie  uznałem  w  swoim  czasie  za  wlaś -iwc  wdawa<'; 
>i^  w  polemik*^  nankową  z  antorcm  któr}'  nio  śmiał  otwarcie  bronić  swy<  h  zjadliwych 
uwag.  le<  z  >ię  ukrywał  pod  maską  anonimu.  TtMu  Ijardzioj  obemie.  pi-zy  toj  spnN(ilinos<M 
anuszony  jest^ioi  przytoczyć  s^zersze  wyjątki  z  owej  mowy  .Śniadcckici-o.  aby  wykazać 
całą  powieizdiowność,  co  więcej,  niosumienność  owych  tendencyjnych  zuzutiw. 

,Kie  pojmigę,  mówi  Jędrzej  Śniadecki,  dlaczego  ciż  sami,  którzy  władz^^  myślenia 
tak  surowymi  oboetrzyli  prawidłami,  pr^łąywali  zupełną  nieomylność  doświadczenia 
i  j^  się  nie  odstępnie  trzymać  kazalL"  W  przeciwieństwie  do  tego,  mówca  streszcza 
«-e  założenie  w  tych  słowach :  «ie  doświadczenie  jest  nieomylno,  źe  pewność  przez  nie 
nabyta  wii  ksza  jest  od  tej,  kt<jrą  nam  czysty  rozum  odkrywa,  a  zatem,  że  wszędzie  ro- 
ni przed  doświadczeniem  milczeć  powinien,  jest  mniemanie  błł.»dne,  które  starać  się  bę- 
i',  wywniiic.-  .yieśmiałbynj.  ciągnie  dalej,  przeciw  tak  powszechnemu  pows^tawać 
mniemaniu,  gdybym  nic  nińwił  do  światłych  i  na  złamanie  każdego  Hzkodliwejro  przesą- 
da  gotowych  mężów,  i  gdybym  nie  był  zupełnie  w  sobie  przeświadczonym  i  o  błędzie 
Ukowego  zdania  i  o  cięikim  uszczerbku,  jaki  ztąd  nauki  odnoszą. 

Pnadiodząc  następnie  do  ndowodnienia  swego  założenia,  mówi  dalej :  „Czucie 
j««t  to  wypadek  z  akcyi  objektn,  czacie  sprawującego  na  zmy.sły,  czyli  czntoćć  naszą. 


Digitized  by  Google 


332 


§  iO^L     FILOZOFIA  NAUK  8PBCYALMYCH. 


Takowy  fody  wypadek,  bi^ąo  złożonym,  nif  inożo  nigdy  \>yr  w  tosuuku  prostym  obiek- 
tu, alo  w  >-t4isunku  złożonym  olijokfił  i  e5suło»«;i.  Ztąd  wypadit,  /c  nijrdy  nio  l»t,ilzifmi 
czuć  i  |)ojin()\vr\i'  rzoczy,  tak,  jak  u:  isforif  moojej  f^^zyntują,  alo  tak,  jak  nam  ooTęyst*'n- 
cyą  ich  ezututi^  nasza  wystawia.  A  że  władza  <^ucia,  jak  wszystkim  ^viadomo,  mc- 
ognoicsonemi  ^KMobuni  odmienianą  i  modyfikowuią  być  może,  więc  i  pewność^  tya 
sposobem  nabyta,  wątła  i  nąjnieatalasa  być  mnsL*^...  •Oaądilć,  loartinlć,  naion- 
WB^  i  nsyć  wypadków  doświadcsenta  i  obserwaeyl,  postneśenia  takowe  w  jedno 
dało  złączyć  i  do  jednej  wspólnąj  odnieść  pniyciyny,  jest  dsiełem  Moiego  mun.* 
wDoświaddonie  i  obserwacja  zgromadzam-  tylko  i  rzucać  niatcrjały  mogą,  z  któr^  b  -aoi 
zdrowy  rozaro  budować  naukę  potrafi.  Cala  tedy  budowla  nauk,  jej  jedność,  pi^kaaiir 
i  przystosowanie  dn  użytku  są  d/ifłoin  umysłu  ludzkiojio  f  jeżeli  w  niej  pewność  i  etuu- 
towno.ść  jaka  hyr  może.  jf^i^n  podołinie  dziełem  być  musi:  a  doświadf-zonie  tak  dalekk' 
jcft  od  dania  luh  powit-k  iiiti  pownośei  w  naukach,  że  gdzio  sił*  tylko  jego  potneia 
nieuchronna  przyłączy,  tum  pewnoś*''  objektów  umysłowych  zinmej^^/a  się  statecznie. 
1  w  samej  rzeczy,  mićmy  tylko  okiem  na  znąjomo  nam  dńsiaj  nauki  fizycsue  i  poiO- 
wnąjmy  pomyślność  i  wsrost  tych,  które  są  dilelem  czystego  roramif,  i  owettl  ktćie  ^ 
bo  samo  ilośiotaclfiwnte,  albo  pi^ynąjmnio)  po  większej  częśoi  budowało^  a  poetnetaaj 
natycbmiast,  źe  kiedy  pierwsie  od  dawnego  jud  caso  do  wieJkiej  posnn^  się  doekoaft- 
łości,  drogie  albo  nie  wyszły  jesKae  i  pierwiaelkowąj  niodoi^ośeit  albo  bapdao  mab 
postąpiły  i  to  tyle  tylko,  ile  im  cs^sty  roEtim  dopomógł.** 

Porównywaj }\c  następnie  z  tego  ponktu  widzenia  nauki  matematyczne  i  przyrod- 
nicze, Śniadofki  dorhod/i  do  wniosku,  h'  \r  naukarh,  ..ktArf  sam  umysł  ludzki  tworzy! 
jedna  prawda  wią/.c  -^i*;  jak  najścisloj  z  dru?:\,  jedna  z  druLriej  wy]»ływa  i  wszystkie  ra- 
zom s|iiż)\  sobie  nawawzajcni  za  źródło  i  dowDd."  Nauki  zaś  na  samem  doświadoenjo 
opartti.  jak  np.  moteorolo^Ma,  magnetyzm,  elektryczność,  fizyologia,  patologia,  ch^i& 
i  Ł  p.  .„do  dziś  dnia  liardziej  »ą  zbiorami  i  składami  różnych  mniemań  i  przywidioś*  ni- 
żeli prmMwtmi  iMMtomt.'*  «Naiiki  doświadcsenia  nłesposobne  są  przyjąć  st4^niia  pew- 
ności, ktćiy  modna  dać  naukom  csystego  roanmn.*  »W  naukach  tylko  oqrstego  mosi 
mode  mieć  młąjsce  snpelna  pewność;  w  nankacb  doświadcwnia  tylko  podobiedalwo  ds 
prawdy. "...  -Wszystkie  prawdy  matemafjcsie  o  liniach  i  płasz<'zyznacb  nie  mofl^  byt 
brane  z  doświadczenia. . .  *  ,Toż  samo,  nieograniczona  podzi^bioeć  i  wszystkie  tak  oir 
zwano  ogólno  nał  wł.usności,  rnówir^  natyrhmiast  do  przekonania  kaźdecro,  Iul>o  nipi^ 
ściśle  mówiąc,  oliji-ktom  do4wiadf'7onia  nie  były."  *,Te  tylko  prawdy  mają  7upeb^ 
i  nienaruszoną  pownos*-,  których  źródłem  i  twóri  ą  jest  czy^^ty  rozsądek  udowieka,'*  kia- 
lych  „pierw><zy  orunt  położony  jest  w  nas  samych  i  czuriu  na-szem.* 

isit)  potrzeba  zbyt  samodzielnych  studyów  nad  dziełami  Kanta;  wystarcza  w  zo- 
pelnośei  anąjomość  jego  nauki,  zaczerpana  z  porządnego  podręcznika  ht8toi3ri  flloaoiit  tbj 
w  powyższych  poglądach  odnaleźć  rysy  znamienne  kant^mmu,  jakiemi  są:  1)  idaaie  o  a-  , 
sadnicsoj  podmiotowości  wiediy  Indśki^*  i  niemodności  ponaoia  istoty  11007,  9)  mid-  I 
nienie  trośd  umysłu,  nabytej  przoz  doświadczenie,  od  treści,  właściwej  samemu  omystowi 
aprioiycznej,  3)  twierdzenie,  że  doświad(*zenie  ma  charakter  zmienny,  przypadkowy,  a 
stępne  dla  aslowioka  prawdy  konieczne  i  powszei*hne  wypływają  jedynie  z  działania  czy- 
stego rozumu  (zob.)  co  o  nauce  Kanta  powiedaano  wyiej  str.  80  i  nast.,  83  i  Ba«t.  | 
306  i  nast.). 

Aby  jf'dnak  nie  pozostawir  >wyr))  słui  lia(  Z''iw  w  wątpliwos«ji,  że  zna  Kanta  i  if 
do  niego  si*;  przyłącza,  mów*  a  kończy  rzecz  nast«,'pująeomi  charaktflrystyczncmi  słowy 
,W  wieku  naszym,  szybkim  wzrostem  nauk  i  kunsztów  na  zawsze  pamiętnym,  jeden  j 
%  nąjnierwiaych  Slosofów  głęboką  Krytyką  czystego  romm»  na  nieśmierleliią  «  mnHircłi | 
siałoiyi  sławę.  Mojem  idałdem  byłaby  necz  warta  równie  ucnoego  pidn,  a  BMdeuirJ 
teczniejsza,  zatrudnić  się  doskonalą  farytifką  dokckdatiiiM^  ktćremn  jak  nąjlail^Ml 


§  10,3^    FILOZOFIA  MAUK  SFBCYAŁNYCU. 


333 


r  oankaeb  resfrilj  preop^ai'  należy:  inaizcj  pn:cwi(luj<\  iż  wkrótco  cała  budowla  nauk 
fizTczBycb  na  samej  nieomil  pologać  Itrdzic  powadze:  albo.  że  por/uciwszy  romansie 
nuagina4  vi  i  zapalonocro  uiiiv>lu.  budowat-  będziemy  roiHUfUse  <U 'świadczeniu."^ 

Rządku  pr/.cpowicduia  spełniła  si<;  tak  dosłownie,  jak  ta  Jędn^ja  Śniadeckiego 

0  piiHywiiiiii  powAffi  w  naokncłi  przyrodniczych  i  o  fonaiiMush  dodwladcKiiłB.  Dowodzą 
tego  poglądy  pozytywłsmo,  natiinliinia  i  mateiyalkDia  w  drugiej  połowie  bieżącego 
wirini,  wyniklB  s  Ickcewaśenia  kry^ycymm  filMofioinego.  Jak  wysoko  nś  dam  |^o- 
komyślny  badacz  cenił  łilozoflą  i  z  jaką  Btanowcacadą  domagał  się  kiytycsnego  nabioni 
żasad  nauk  spe^^yalnycli,  o  tern  świadoą  fównież  następujące  zdania,  wyjęte  z  jego  zna- 
komitego dzieła:  Teonji  jesłrfifw  organiczmich.  W  T.  I.  str.  2<>2  (wyd.  z  r.  1838)  mó- 
wi: ,Chcąc  uczyni*'-  ro7.ht»'ir  jakiejkolwiek  nauki  i  wartość  jej  ocenić,  trzeba  naprzód 
rozpoznać  wartość  i  pewność  początków,  na  których  się  opiera,  które  jeżeli  się  okaże,  iź 
nie  gą  dosyć  oczywiste  i  mocne,  eała  budowa  sama  praez  śł<i  wywraca  się  i  pełznie,  .h^ 
i<di  2a6  pocaątki  są  pewno,  należy  wziąt  pod  sąd  wycit^ioną  z  nich  naukę  i  jej  za- 
staowiaie,  aważając  czyli  budownik  takiej  umiejętności  nie  oddalił  się  gdzie  od  do- 
Mdoma  i  aystfj  logiki*  W  przedmowie  zaś  do  pierwszego  wydania  pisze:  ,Wiem 
ji,  a  wielka  ezęić  ucsonjeh  jeet  niepnjjaciólką  wsaiystkich  teoiyj  i  systematów,  ow- 
wm  kaide^  w  sztuce  lekankif)}  rtaumowaMa;  wiem,  ii  zły  los  niemal  wszj-stkich 
▼prowadzonych  w  te  umiejętność  tłómaczeń,  może  tak  »urowe  zdanie  poniekąd  uspra^ 
wiedliwić,  Ale  csjż  dlatego  taki  sposób  myślenia  nie  jest  podlący  w  oczach  medyka* 
fibfZofa?  fXv  nie  jest  prawdziwą  umysłu  ludzkiego  ehorobą,  która  umiejętność  poniż?* 

1  jf^-j  postępki  opóźnia?  Wszakże  bez  dobrze  dowie<lżionej  i  jasnej  teoryi  nie  liędzie 
prawdziwej  nauki,  bez  nauki  nie  będzie  nig^dy  sztuki  lekarskiej.  Dlatesro  lepsze  i  swo- 
Wniejaze  umy!»ły  wynosiły  się  statecznie  nad  nikczemne  to  uprzedzenie,  i  włożonego 
pnoes  Mte  głowy  na  naukę  jarzma  dźwigać  nie  ebeiały.  Naleiy  zatem  pracować  nad 
teoiyą  sztoki  lekarskiej,  ale  lazem  dla  nnOmieato  błędów,  w  które  poprzednicy  nasi 
wpadali,  nalećy  pracować  sposobem  fhtafiemymJ* 

O  poglądach  przyrodnic^cb  Śniadeckiego  ogłosili  8pe<7alne  prace :  Ztom.  Kram- 
>mK,  J^drztj  Śmadedci.  Teorya  jesłestu^  organicznych  wobec  dzimejszych  pojęć  o  życiu 
1^74;  Bros'.  Rkichman.  J^zej  f^nuidecki  i  Darwin  1874;  T.  Żuliński,  Zasady  ttot-yi 
jeMtfstie  organicznych  Jędrzeja  Śniadeckiego  1«74;  H.  Stru?b,  O  teorgi  jeaitatuD  orga- 
Hkznych  Jędrzeja  Śni^ideckie^p.  Wiek  1873,  .V»>b  142—14-1. 

Jeżeli  braciom  Sni;Lilf  i  kim  literatura  nasza  zawdzięcza  pierwsze  zawiuzki  tilozołii 
oauk  matematycznych  i  przyrodniczych,  to  fiiozoria  nauk  historycznych  znalazła  u  nas 
zoskonutego  przedstawicfela  w  takuu  pierwszorzędnym  badaczu,  jak  JoAcurM  Łrlbwbł. 
Jego  WMforyka,  napisana  jnź  w  rokn  1804,  jako  «pnsewod]iik*  do  badań  historycznych, 
wydaną  zoetala  1816  r.  Nowe  wyd.  wraz  z  szeregiran  rozpraw,  ogłoszonych  nad  l>ym 
moiS^  pnedmwtem,  sponądzono  1802  r.  To  wyd.  mam  w  rękn,  HisioiTa  Jako  naoka 
polcfa,  wedłog  Lelewela,  «na  dobrem  i  czystem  poznaniu  wsz\-stkidi  zdarzeń,  w  historyi 
2apł55anyrh,  na  {rmntownem  zgłębieniu  i<-h  zasad  i  związków  i  na  wiomom  i  cłągłem 
j  li  wyłożeniu."  Przedstawienie  środków,  wiodących  do  tc<vo  celu,  stanowi  zadanie  hi- 
ftoryki.  która  jeśt  tedy  „sztuką,  jak  ma  być  histor3'a  traktowana.*  Ołiejmuje  ona  trzy 
oz^ści:  1)  krytykę  historyczną,  t.  j.  ..dochodz<»oie  prawdy  historycznej,  jak  co.  gdzie 
i  kiedy  rzeczywiście  było;"  2)  ctgologią  liistoryczną,  maj;v'';i  za  przedmiot  „w.skazanie 
dróg  do  poznania  pnycz^-n  i  dnitków  spraw  ludzkich,  z  wypadków  w  ozna<'zonem  miej- 
«^  i  caaie  zdatzooycb;*  3)  hktotyografią,  t.j.  rozbiór  -sposobów  opowkidania,  czyli  opi- 
sywania zdaneń,  tak,  adeby  je  w  całym  zwii^  i  wiemolri  wynzió."  Autor  podąfe 
bstdao  treódwj  wyUad  tych  części  (str.  &~89).  Thk  np.  najważniejsza  z  nieb,  t  j. 
częóe  pierwsza,  wyłożoną  jest  na  czterech  stronicach.  Rzecz  naturalna,  że  w  takich  ra< 
mach  pnedstawił  tylko  nąjogólniąjsze  zasady  historyki.  Sam  Lelewel  w  dziesięć  lat  po 


Dlgitized  by  Google 


;i:i4 


§   10,a,2.     FILOZOFIA  NAUK  SPECYALNYCH. 


wydaniu  lltstorykl  ni»'iwi  o  niej  (str.  100):  niejasna,  nieuma,     wikłana,  niesraama. 

gdzie  niegdzie  krzywa;  ale  się  jej  wyprzeć  nie  mogę."  To  toż  w  r.  1826  ogłosił  ob8zo^ 
niąfszą  rozprawę,  będącą  wieiloe  poucząjąoom  uzapdoieniBm  Bktoryki^  p.  t.  O  Jkiftotyi, 
jej  rozgctf^tieniu  i  namkadi  Jwigcefc  z  nią  mącących  (atr.  63  -166).  Fkaca  te  awiidczjr 
o  stunieiiiiycb  studyach  nad  współcaesityin  stanem  metodologii  histoiTi,  podaje  całą  od- 
nośną literatur  i  odznacza  się  jas^nym  poglądem  na  Ksczegułowc  zadanie  hi5t4)ryi  i  jej 
związek  z  innenii  naukami,  ze  statystyką,  geogiaBą.  ehronologią  i  t  p.  O  filozofii  mówi 
tu  ł^oleweł  (str.  103),  że  „po^lajo  środki  do  badań  i  rozróżnienia  poaoniycli  podobieństw, 
iwposabia  do  wydania  prawym  umysłom  sądu  i  zdania." 

()ęr<iln(>  z.l•^iu^y  filoloijii  w  duchu  nowołjzesnej  nauki  wyłożył  u  na>  zaiatałytait- 
znany  hadacz  na  rem  polu  Ant.  Małecki  w  Prdekcyach  o  fHoloyu  Idmycznej  i  jej  en- 
cyklopedyi  1851.  Filologią  określa  (str.  32).  jako  „umiejętne  przedstawienie  i  odljodo- 
wanie  kształtów  życia  i  świata  starożytnego  pod  każdym  względem,  tak  le  strony  poli- 
tycznej i  praktycsnej,  jak  umysłowej  i  literaddąj.*  Przytom  poaiada  jnś  jasno  pojfcie 
o  jej  zwilża  z  psycliol<^[ią  narodów,  której  naukowe  oloeślenie  wówczas  zaledwie  łd^ 
kować  zaczęło  (Lazakus,  STKiiiTHAL)i  wykazuje  bowiem  jasno  doniosłość  pytania  (str. 
67):  .jakie  są  prawa  i  porządek,  według  kU'>rych  nio  już  pojedynczy,  ale  zbiorowy  edo- 
wiek,  to  jest  narnd.  m/wija  się  i  działa':*''  (^ałnśr  rozpada  ^si^^  na  dwie  p-łówaf*  <-2PŚH 
•/.  kt<)rycli  picrw-za  rrakfuje  o  znaczeniu  Hlolo<,Mi.  a  druga  o  poj^-dyiit-^y -h  naukacli.  \\'\r\- 
dającytrb  w  jej  zakres,  jako  to;  mitologia,  starożytności  gre«;kie  i  rzymi>kie,  archeologia, 
historya  litł!ratury  klasycznej,  estetyka  i  poetyka  klasyczna. 

W  zakresie  filozofii  nauk  społecznych  pierwsze  miejsiie  zajmuje  a  nas  Józef  Sc- 
piŃsKi  g^ośnemi  na  tern  polu  dziełami:  Jdyśl  ogólna  fizyologii  powstecknej  1860  i  Srib>ls 
poMui  gospodantuM  tpoiecMn/egOt  T.  I,  1862,  T.  II,  1865.  Dó/eta^  nowo  wjd.  100% 
W  naszej  kwestyi  posiada  szczególną  doniosłość  pierwszo  z  tycłi  dziel,  bo  jest  wstępea 
fSiWJificznym  do  drogiego.   Ma  ono  za  przedmiot  rozbiór  o.statecznjch  zasad  eocjfofayii, 
a  nazwa  fizyologii  poĘme€hn«jy  lub  też  (w  d>giem  wyd.)  fizyolof/ii  teaeechinwita  zamacss 
tylko  stanowisko  5?asadnicze  autora,  dowodzącepro    że  prawa  świata  przedmie  to  wesfo  H 
zarazem  prawami  u-^hoju  i  ży«.*ia  społecznego,    (.'baraktcrystyr/ncm  w  tym  \vz!rlf>d:^t«- 
jest  Supinskiego  ,.praprawo,"  określające  wzajemny  do  siebie  stosunek  osobnika  i  spo- 
łcf^.eństwa.    Według  tego  praprawa,  w  każdym  usołiniku,  podobnie  jak  w  każdej  catą.''t- 
ce  materyi,  działa  ,sila  rzutu,"  w^yodrębniająca  osobnik  od  pozostałego  świata  i  łjędąca 
duszą  jego  życia  osobniczego.  Wskutek  siły  nutu  osobnik  dąży  do  mośliwie  pełnego 
rozwoju  swycb  indywidualnych  czynników  i  do  osi^inięeia  przy  ich  pomocj'  BMMsliwie 
pełnego  zadowolenia.  Jestto  właściwie  popęd  egoistyczny,  poj^y  mechanicznie,  jako  si- 
ła nutu.  Tej  sile  przeciwstawia  się  znowu  tak  we  wszechświecie,  jak  i  w  nstroju  spo> 
łecznym,  ..siła  pnydągania.*    D/iała  ona  od  reszl^'  masy  w.szeehświata,  lub  od  masy  po* 
zostałych  ludzi  na  cząstkę  wyodrębnioną,  w  ii;c  na  osobnik  i  ma  za  skutek  jego  łąc2nł»śr 
7.  U\  masą,  czyli  wyrzfczeni''  się  swpj  i)(lrł;ł)ności  i  zlani?'  «ię  z  ma«ą.    W  ten  '^posł'»ł> 
sita  |)r/y(  ir\o'ania  znosi  indy widualii!\  oilirljność  i  dlatcrro  rstipiuski  nazywa      także  „^iL^ 
rozkładu."    L  strój  społeczny  jest  wytworem  walki,  czyli  „wyściców  przYKHl/.onyeb*  ty.  h  ^ 
dwóch  sil  praeciwległj-ch.    I'od  wpływem  „trwogi,"  wywołanej  przez  czynniki  zewm^trz- 
no  (burze,  traę^ienia  ziemi,  wrogie  napatly  i  t.  p.),  a  szczególniej  pod  wpływem  •trwc^  I 
nadziemskiej,"  aprowadząjącej  przyczyny  tyeh  wrogich  czynników  do  działania  sił  nad-  ' 
przyrodzonych,  ludzie  przezwyciężali  swe  dążności  osobnicze  i  wytworzyli  ustrój  spc^-s- 
ny.  Ale  w  nim  zawt^ze  zno\N  u  działa  siła  rzutu  osobnicza.  Wskutek  tego  cĘrnnika  po- 
cząticowo  powne  j(>dnostki  górują  nad  ma.są  i  społeczeństwa  przedstawiają  „formę  ostro- 
f?łupów,"  na  których  czele  stoją  wybitne  osobniki  (kapłani,  bohaterowie,  królowie).  Po- 
nieważ Jednak  siła  przyrtatjania  je^t  z  natury  rzeczy  potężniejszą,  przeto  vt  og>'ilnTTu 
rozwoju  społeczeństwa  owe  sprzeczne  siiy  coraz  bardziej  s»ię  równoważą.   Przez  co  wal- 


§  I0fi,l    FILOZOFIA  NAUK  SFECfALNITCH. 


335 


ka  pwjhipra  charakter  <  or:v/  ła^j^oilniojszy.  WskuU^k  podziału  pracy,  „bo^rtwo  pr/.yro- 
ihone"  i  „zasoby  społor/jio"  stają  si(»  udziałem  coraz  szerszych  łnas;  ostrosłupy  społeczne 
pnybierdją  lorui*;  .<płx«czoną.  aź  w  końcu  wyrówna  się  nawot  spreeczność  pomiędzy 
światem  Indikim  i  przyrodą. 

Z  powy^siego  pobieżnego  Btns»9Miiia  nsadniczego  poglądu  Sopiń^kiegOi  widzhnjTt 
ie  ygo  filoioAa  aftuk  spotocmycb  polega  głównie  da  rosbione  ich  melafizyctmei  podsta* 
V7,  którą  określa  w  daohn  natDnlUtjcmjm.  Do  ki7tj'CBioj  oceny  tego  nataralizma  pnjr> 
eĘrnić  się  może  bliższe  porównanie  owych  sił  rzutu  i  przyciąjjania  z  tom,  cośmy  powyżej 
powiiHlzioli  o  sto-iunku  moralnym  jednostki  do  ogółu  (str.  209  i  na>t.>.  Właściwej  nieto- 
ddogU  nauk  społecznych  Supiński  nie  iiwg-lędnił  w  swych  prac;i<  h  w  sposub  należyty. 

Wśr<'"d  dośł-  wielkiej  liczby  nowszych  prac  z  zakresu  iilozolii  nauk  specyalnych 
w  na^ej  literaturze,  wj7ułoaiam  tylko  najwylłitniejsze. 

l)  MakiHałyka  i  nauki  przyrodnicze: 

O  mM^ydi  nowszych  filoao&ch  przyrody  i  ich  stosonka  do  .metody"  pozytywnej 
mdirilMmy  jnś  wyiąj  str.  293  i  nasŁ 

Edw.  STRASBinoBR,  O  MtocK  «  tada$im  nmdt  prgyrodnietifek  1867.  .Jestto  lek- 
cva  wstępna,  miajia  w  Skkole  Gfównąj  waiss.  Autor,  snakomity  botanik,  opierając  taą 
na  kKitko  przedtem  wydanej  Historyi  mułeryaUmmt  Langego,  prze  łącza  się  tu  do  Kan- 
ta i  w  jęp)  duchu  zbija  zdanie,  jakoliy  nauki  przyrodnicn^e  doprowadzały  konsekwentnie 
«J(»  matoryaiizinu.  rr/ytein  broni  jednak  zdania,  że  w  przyrodzie  organicznr»j  panują  r.u- 
[•''hitf  t>v.  same  prawa  „iiiochanie^o-przyc^ynowc,"'  co  w  nieonranicznej  i  w  tym  duclm 
M^rua  sii^  (?*tr.  11  i  nast,)  do  hipotezy  o  samorodztirir  (t,'('neratio  spontanea).  t.  j.  o  boz- 
pośredniem  wytwarzaniu  się  zawiązków  życia  organicznego  z  pr/yrody  nieorganicznej. 
D»8  hipoteia  ta  wakntok  badań  Pastkura  atiadla  usnanie  u  więkaiości  przyrodników. 
Zotk  w  igrm  w^lędsie  poaciająeą  pracę,  którą  wjdał  V.  Radot:  jlC.  Pasteur.  JH^Unre  <f'w» 
Mtont  1883. 

J.  Źnutez,  O  obecnym  aisme  flMyologii  i  3*0  pnyszłości  1878.  Powołując  nią 
na  fakt,  że  obecnie  w  medycynie  panuje  „straszne  aamięasEanie  i  chaos/  autor  sądai,  śo 

jedynie  jasny  pogląd  na  zadania  fizyologii,  liędącej  duszą  medycyny,  może  się  przyczynić 
do  jtj  postępu  na  przyszło.ść.  Fizyologia  zaś  „więi-ej  jak  inne  nauki  po  wszystkie  czasy 
n)p«7tła  wpływom  panujn(\voh  w  śnriecie  opinij  /Uozrip'czit//cJi.*  Obecnie  stoi  [)(k1  wpły- 
wem materyaliimu.-^\  t^ł  jej  bynajnmiej  na  dobre  nie  w yi  hodzi.  Zamiast  biidai  życie, 
ogranicza  :>ię  rozczłonkowaniem  trupa  i  pragnie  z  jego  martwych  cząstek  odtworzyć  ży- 
ne  w  myślL  Aator  poddaje  szczegółowej  krytyce  materyałiafycsne  tendencye  fizyologii 
i  powolaje  aię  pi^fteu  nietyiko  na  obce  powagi,  leca  i  na  wluiia  nassych  ucaonycb  lo- 
kany,  jak  Dwobsaczsa,  Bąobwicza,  Abaica  JUcnOMKinM)  i  innych. 

J.  BosTAFiŃsKi,  Ze  świata  pr^frcdy  1887.  .Szkice*'  te  w  pierwasej  caędci  p.  t. 
Z  praw  wegedumaiOf  dotykają  zarazem  ogólnych  zasad  pr/yrodoKoawstwa,  traktując 
o  prawie  Malthnsa  w  przyrodzie,  o  teoryi  rozwoju  Darwina  i  t.  p. 

TT.  Hov*KR,  O  metodzie  badania  naukowego  1888.  .lesttw  niewielki  tiaktat,  obej- 
Łiłujący  jednak  główne  kwostyt;  z  zakresu  filozofii  nauk  specyalnych.  Zasłużony  wiel- 
■e  przyrodnik,  przywykły  do  stos^owania  iiictod  empirycznych,  zdaje  tu  sprawę  z  zasad 
ruokowe^^t)  Uaiłania  w  ogóle.  Nie  wdając  się  w  szczegółowy  rozbiór  ostatecznych  zasad 
pomania,  Hoyer  umaję  pierwsaorzędną  metodologicsną  doniosłość  dedukcyi  i  stawia  ma* 
tematykę  czystą  jako  ,wz6r  konatrokcyt  naukowej  i  odpowiednio  zastosowanej  metody.** 
Z  maląj  licsby  pojęć  zasadniczych  i  pewników  wyprowadza  ona  całą  swą  ścisłą  budowę 
drogą  logicznego  rozumowania.  To  tez  kaada  nauka  «im  bardziej  pi^bliża  się  do  tego 
uzorn,  im  dokładniej  dąje  się  ułożyć  w  sysiemat  dedukcyjny,  tam  łatwiąj  i  skuteczniej 
daje  się  praktycznie  zużytkować."  We  wszystkich  innycli  naukach  wykrycie  związku 
pnyczyiutwcgo  sjawi^k  jest  konieczną  podstawą  badania,  zbliżającą  nas  do  możliwie  ści- 


Digitized  by  Google 


336 


§   10,3,5      FILOZOFIA  NAUK  SPECYALNYCH. 


slego  poznania  iwiata  w  granicach  niaaoj  puji^taoścL  Droga  csęść  traktata  zajmige 
tpepyalnie  roiliioireni  metody  badań  biologicsiiyeli  i  lakankieli. 

Wł.  Natansoh,  W§t^  do  fiMyki  leorei^umeF  1800.  Opieiąiąc  się  na  nąjBow* 

ssjch  w^Tiikach  wiedzy  pi^rodniczoj,  a  mianowicie  na  dą^otó  sprowadzenia  zjawisk 
pnqnrody  do  działania  energii  i  jej  różnych  pnejawów,  antor  uznaje  za  Wst^  do  fizyki 
tooretycznf^j  wykład  ofrólnych  podstaw  Dynamiki  i  Emrgetylti,  Yt  powodu  śddości 
w  olcreśleniu  zasadniczych  pojt^ć  pr/yrodoznawstwa,  jasności  wykładu  i  systomatyf7:nov,  r 
w  układzie  przedmiot/iw,  d^jolo  to  zajmujci  pierwszorzfjdne  miejsce  w  naszł^j  literiturjc 
przyrt)dnicz(»j  i  z  niem  zapoznać  sin  winien  kaidy,  kto  pranie  się  wzuio?s<!-  na  stAnuwi^kw 
współczeMnoj  wiedzy  ua  teui  polu.  Szerokie  uwzględnienie  liistorycznej  gen^y  oduośojcb 
pojifć  nadaje  tema  dsieln  jeaoie  większą,  ogólnie  nankewą  wartoić. 

Toi  sano  powiedzieć  należy  odnomie  do  matema^ki  o  diiele  S.  Dioistbina: 
ieeia  i  mdody  maItmaltykL  T.  I,  ca.  l-asa:  TMiya  diłalaiL  1891.  Ta  nslagiąje  nt 
Bwiególną  uwagę  Wtb^y  mąjący  la  piaedmiot  atndnicze  pojęcia  matsmatyld.  Filozo- 
ficzne  rozwinięcie  Łraści  tego  wstępu  zawiera  .szkic"  Dickst^a  p.  t.  Matematyka  i  rze- 
czywistość 1893.  Autor  roztrząsa  tu  zasady  Łrłównych  dziedzin  matematyki,  aby  wyka- 
zać irh  stosnnek  do  poznania  rzeczywistości.  Okn^ilajfic  Timt*»niatykr  jako  naukę  o  for- 
taacłi  idealnych  i  wykazując  udział  w  niej  rozum  i  i  wnoIii/ih  dochodzi  do  wyniku,  w 
matematyka  sama  przez  się  nic  nic  orzeka  o  rzeczy  wjsio.^t  i  ^wej  treści,  .lestto  zadanie 
teoryi  poznania  i  metatizyki.  Ale  przez  idealne  sformułowanie  związków  między  danemi 
dodwiadcsenia,  pnsyczynia  się  do  zgłęł)ienia  przyrody.  „Badacz  prawdziwy,  mówi  str.  35, 
nie  biene  wprost  fonn  matematycznych  la  samą  necsywistość*  bo  ćwiadoniy  jest  drogi 
na  jakiej  pojęcia  tych  form  powttirity  i  rosomie,  pod  jakiemi  aastraeienkmi  wełno  me 
od  wyników  speknlacyi  powr6cić  do  Iwiata  nec^ywistego.*  «Qeiieią  swych  pojęć  i  mt- 
tod  przedstawia  matematyka  najwspanialsze  zagadnienie  dla  filosofii,  docierającej  od  wi^ 
ków  do  źródła  bytu  i  wiedzy.  Matematyka  najlepiej  uwydatnia  moc  ducha  ludzkiego. 
kWtry  przyrodzie  zewn.^trznej  przeciwstawia  myśl  i  la  jej  pomocą  stwana  świat  nowy. 
będący  znauiienicm  i  chwałą  ludzkasci." 

St.  Khamsztyk  zamif^-icił  w  <«wych  Szkicach  przytodnicziich  189;^  pouczającą  p>łJ 
względem  mctodoloL'i<'znym  rzecz.  (J przepoiciedniach  w  nauce,  która  streszcza  się  w  zda- 
niu, str.  321:  ,Z  ogólnych  teoryj  wychodząc,  dedukcya  w  ścisły  i  pewny  język  mate- 
matyczny zbrojna,  przewiduje  ąjawiska  nieanane,  pnepowiada  odkiyeia  idomiewtjące.* 
Licane  pnqrkłady  %  histoiyi  naok  wyjasniąją  bUiej  to  sdaaie. 

Wa.  BimłAjHKf,  Logika  medycyny  etyU  uuady  €g6ln^  mtfiodidoyU  natdt  ktat- 
skich  1894.  .l(><tto  pierwsza  praca  tego  rodsaju  w  naszej  literatone,  baidio  doniośli 
i  wielce  pocieszająca,  ł>o  świadety  wymownie  o  duchu  filozoficznym,  czynnym  wśród  na- 
szyli pnęyrołlnikńw.  O  celn  swej  pracy  mówi  antr>r  (str.  15),  że  jeet  dwojaki:  pedag"0- 
giczny  i  praktyczny.  I'icrvv-/.y  „i)ol'»_^a  rifi  rnzlmdzeniii  zamiłowania  do  myślenia  abstrak- 
cyjnesjo  wspinl  lekarzy,  któr/.y  najumiej  tę  stronę  czvniinsri  umy.słowej  uprawiajji.  qiaj. 
co  ważniejsze,  iia  wzbudzeniu  krytycznego  zastanowienia  się  nad  podstawium  uaszej 
nauki."  Celem  zaś  praktył-znnn  autora  jast:  ...ścisłe  poznanie  logicznych  błędów  wnio- 
skowania w  zakresie  tnedyi  yny.**  Traść  Itsiąźki  po  wstępie  obejmuje  następujące  ros- 
daisly:  1)  Klasyfikacya  i  definicya,  2)  Rozpoznawanie,  jako  metoda  logiema,  8>  Hetio- 
da  doflwriadcsalna,  4)  Hipoteza  i  teorya,  5)  Metoda  statystycsna,  6)  Analin  i  ąyateH. 
(Metoda  wynajdywania  wskazań  lekarskich),  7)  Metoda  dedakcsyjna.  Nie  mogąc  się  ta 
zająi^  rozbiorem  tej  bogatej  tro.ści.  powłemy  tylko,  że  autor  wywiązał  się  ze  swego  za- 
dania sumiennie  i  z  wszechstronną  znajomością  rzeczy  i  spodziewa.-  sie  należy,  źe  przy- 
służy  sit;  swoją  pmcą  do  tih)Zoficznego  wykształceniu  młodsze)  ^'cneracyi  na^aydi  przy- 
rodników, którzy  przy  «Ue«;iiym  stanie  studyów  uniwł  isytecktcii  nie  słuchają  wykładów 
aui  logiki,  ani  psychologii.    Nadto  zauważyć  należy,  że  Bitfgau^iki  uzupełnia  pod  wieło- 


Digitized  by  Google 


§  10,8.».   FILOZOFIA  NAUK  SPRCYALNYCH. 


337 


m  wi^lędaiDf  deljchcnsową  metodologią  na  swem  pola  npccyalnoiu,  szczogólniej  zaś 
Blina.  O  foadsiale  dtieła  Baina,  traktującym  o  logice  modjc^-n}-,  mówi  aator,  ie  »sa^ 
wkrn  iyle  Ulatjwjch  poglądów  i  błędnych  wniosków,  wynikąiąeyeh  z  niemąjomości 
przedmiotu,  że  nawet  nie  można  go  nwaiać  za  pióbę  logiki  stosowanąj.*  Dodajmy,  że 
praca  Riejrańskiego  jest  objawem  wyjątkowym  i  w  litoraturee  powszechnej,  która  od 
a^^n  gruntownego  wprawdzie  i  łio<,''atngn  w  treśó  apocyaln!\,  leoz  dziś  już  przcstiirzalngit 
dzieła  Fe.  (  )f.stkrlrna  :  Medicinusche  Lojpk  18r)2  nio  posiada  o-ołtiK-j  jtra'-.v  nad  tym 
pr7«dmiotem.  W  naszej  litcraturz-c  prz-od  l{i('L'^anslvini  za^łiiLnij;\  na  \vxmiank<;.  o  ile  \\'im\. 
l)lko  prace:  Ferd.  Dworzaczka,  p.  t,  lizccz  dołt/cząca  /ilvzo/ii  nhedycyny.  w  l'amit;tniku 
Tow,  Ij^,  warsz.  T.  :ł7,  1867,  str.  82—149;  T.  ('HAŁUBijJSKiKoo:  Metoda  wynajdywania 
ittkatań  1874»  oiaa  Ztom.  KaaiissmA:  O  pewnciei  w  tewcntK,  O  statystyce  lekarski^t 
O  nkneaniu  Idtanldmi  w  Oaiede  lokankiej;  ostatnia  z  tych  prac  w  Ji  43  z  r.  1803. 
Padłag  d^flla  Ohałabmakiego  opracow^  Biegański  rozdział  6-ty  swej  logiki}  na  str.  123 
m  podnosi  zasiągi  Z.  Kramsztyka  na  poln  metodologii  lekarskiej  tt  nas. 
2f)  Historya  i  filologia: 

O  pracach  2  tego  zakresu,  mających  charakter  pedagogiczny,  mówimy  niżej  przy 
iwłłiorzo  kwesiyi  wykształcenia  łilozofit^nogo. 

W^zitchśtroimą  krytyką  naturalistjcznyt  h  /a-ad  Ht  pkle  a  i  ich  .stosowania  do 
hbtoryi  (zob.  wyżej  str.  o24>,  zajęli  się  u  nas  tacy  pierwszorz«.'dni  l>adaczo.  kompetentni 
aa  tern  polu  sędziowie,  jak :  A.  Pawińskj  (KUka  słów  o  BuckWu  1869),  T.  Kohzok 
(Ewiorycy  pozytytńki:  Buekle,  Drapcr,  Kolb  1870)  i  J.  Skujski  (ilfbitiłnow  •  wiedza  jw 
h  ayimiki  hitioryi  1874). 

Pneeiwnie  w  ducha  Backle*a  napisał  rozprawę  ogólnikową  Ludw.  Masłowski, 
tfómacz  Darwina,  p.  Ł  O  prawie  postępu  1872. 

Ant.  Walkwski  we  wstępie  do  swej  książki:  O  filozofii  dziejów  polskich  187r>, 
zajmuje  się  wprawdzie  rozbiorem  ogólnych  kierowniczydi  za-ad  historyi  jako  nanki.  czy- 
ni to  jłMlnak  dość  chaotycznie,  bez  należytej  krytyki,  na  podstawie  zg-nry  powzit.tych, 
•iasnych  uprzedzeń.  Zasadą  dziejów  ludzkich  jr<t  według  niepro  „walka  >piiytualizrnu 
z  materyalizDiem,  lukta  ducha  z  ciałem,  luktu  rozdwojenia  i  opozycyi  z  di^enioni  du 
igody,  lokta  pntastacyi  z  powagami.*  Innych  kwestyj  z  zakresu  liistoryki,  a  w  BZGŁe^^ńl- 
sości  metodologii  nauk  hbtoiycznydi,  Walewski  nie  uwzględnia  ze  stanowiska  naukowego. 

Fku  EBunAsKi,  Nasga  htttor^atofia^  Ateneum  1876,  T.  iU,  548-^(^.  Grunto- 
wna ta  nnpiawa  roztrząsa  między  tnnemi  i  oetateezne  zasady  historyi  jako  nanki,  trak- 
tując: 1)  o  zwiądia  hiatoiyoiofli  z  soęyologią,  2)  o  naszych  badacńch  na  tern  polu 
(KouĄTAiU,  MorHKACKiM,  SuPiŃ8KiM>  i  wroszcic  3)  o  dwóch  typach  naszej  historyozofii 
o  dziełach  Wróblewskikuo-Koronowicza  i  W  \r  kwskiego).  Co  do  pnęrlądów  za-adni- 
fAych.  przyłącza  się  tu  Krupiński  w  zupełności  do  spencera.  Najbardziej  ęliaiaktcry.sty- 
i-zoeni  dla  /-iAjiuowaacgo  przez  nic<,'0  -tanowinka  jest  zdanie:  .,Hi''toryk  dawny  ł»ył  ar- 
tystą, a  bLitorya  sztuką;  dzisiejszy  luusi  byc  uczonym,  a  Iłlstorya  uuiiejrtno^ścią,  może 
nie  tak  ścisłą  jak  matematyka,  ale  też  i  nie  jarmarcznym  dramatem,  w  którym  się  paja. 
ce  popisują,  a  maryonettii  skaczą,  pociągane  tajną,  więc  niby  nadzwyczajną  siłą." 

Wyjście  dzieła  M.  BomzTilrsKnGO :  Dtiąje  Faitki  w  tatyaU  1870,  8-cie  wyd.  1600, 
spowodowało  spor>'  między  naszyiui  bistoiykami,  które  w  znacznej  części  dotyczyły  zai^- 
wno  metodologii,  jak  i  ogólnych  zasad  historyi.  Pod  tym  względom  zasługują  na  uwagię 
'Zczcgólniej:  pismo  Hobrzyńskiego:  imię  prawdy  dziejowej.  Rzecz  o  zadaniu  historyi 
^  dtifdejHzem  jej  Htatioiciakn  187f>.  oraz  St.  Smolki  ocena  togo  pi.sma  p.  t.  O  pojęcht.  :arln- 
rdu  i  iftamitisku  hifitori/i,  Ateneum  1879.  T.  111.  201  i  nast.,  492  i  nast.,  zaniic>/:i  zoaa 
również  w  j^o  Szkicach  htJitorycznychy  T.  I.  1882,  str.  278 — 360.  p.  t  Słowo  o  historyi. 

Spór  pod  względem  zasady  wynikł  głównie  z  tegi*  powodu,  że  Bobrztński  ^bliźa 
się  w  swych  ogólnych  poglądach  na  dzieje  do  teoryiBiidclea.   Ohodai howtem  się  wy- 


Digitized  by  LiOOgle 


338 


§  10,3,2.     FILOZOFIA  NAUK  SPECYAŁNYCH. 


neka  pewnych  ,ckscontrycanych  bipotts"  Angielskiego  hisłorykai  to  jednak  w  asdne 
wyznaje:  ió  ,pr»ca  bbtoryka  nie  jest  nicsem  innem,  jak  zebiaaiom  faktów  dziejo\rjcłi 
i  zastosowenieDi  do  nich  wyników  nauk  spole«3znyrb  i  politycznych.*  ^Przedmiot  hi-^to- 
ryi,  mówi,  oraz  nauk  społe<  znych  i  politycznych  jest  jeden  i  ten  "anir  żyif^  townm. 
skio  człowieka,  a  cala  truść  historyi.  w</ysfkio  wykryte  przez  nią  (>l>iawy  i  prawa  m- 
^v^in  liul/k()4»M,  w  naukach  społcHznoch  i  polityr  /.nyrh  w  zupełności  .sii;  mieszczą.'  (  o 
-i  .-  /  iś  tyc/y  tych  nauk  ^społecznych  i  polityt  znyi  h  dowodzi,  że  ^znaczenie  umiejijtne 
zdobyły  ono  sohif>  dopirro  w  naszym  wieku,  kiedy  do  nich  zastosowano  inetod».- nank  ki* 
słycb  i  pn^yrodniczydi." 

Tym  poglądom  pnedwstawia  Smołea  swój  „Sakie  gfównycb  naad  łustoijki.*  Wy- 
kaztije  on  praekonywąjąoo  doniosłość  .potężnych  indy widualnofici  daiojowycb,*  którydime 
można  mierzyć  miarą  człowieka  przeciętnego  O'bomme  moyen),  a  kt  irym  zawdńcauiy 
w  znacznej  części  <  haraktor  i  kierunek  rucl)u  dziejowefjo  mas.  Działanie  i  wpłpr  tc?'» 
rodząjn  osobistości  nio  daje  nię  wtłoczyć  w  doktrynerskie  formuły  tak  zwanycłł  pra« 
przyrody,  zastosowanycłi  do  życia  społeł-znepo.  Zadaniem  historyi  jest  przed.stawieiiii 
o|,^óln<łg:o  rozirnjii  życia  dziejowego  liHi/.koś<  i  z  uwrjlł-dmeniem  wszystkich  wydatny-h 
czynników,  kUn-*'  si«f  na  wytworzenie  tey^o  rozwoju  /.io/yły.  Z  tego  stanowiska  rozbiera 
też  Smolka  technik.:  hadan  hi^tuly.  znyrh,  mówiąc  w  dal!>zyui  ciągu  o  źr6dładi  hisUnro- 
uych  i  ich  krytyce,  o  stwierdzaniu  faktów  i  wreszcie  o  kons^kcyi  historj-cznej. 

8.  Smoukointskj  zwn>cU  uwagę  na  nowsze  dątnośd  w  liteiatone  obcej  na  polu 
hMtor3'ozofii  w  swych  Studyach  krytycznych^  wspomnianych  jui  wyźoj  (str.  168). 

Tad.  (?hiusanowski,  Badania  t  hińoryw^  Cztery  Męsci  1888-1802.  Aotor 
zajmuje  sic  głównie  rozbiorem  kwestyj:  ,Cjgr  necływiście  istnieją  prawa,  rządzj^ce  dzif* 
jami  ludzkości?**  i  w  jakim  »tosanku  prawa  te  znajdują  się  do  wolnej  woli  człowieka 
kt/»rej  zaprzeczyć  nie  można?   Na  podstawie  ogólnego  przeglądu  d/iejów  Rzymu  i  Frtn 
cyi,  autor  dochodzi  do  wniosku,  że  prmro.   rządzące  d/it'i:uni  Iti  l7.i.o>ri,  sprowadza  m*: 
do  trzceh  idoj,  jakiemi  <ą:  idea  o.-soUi^tcj  .>vvubody  człowieka,  uie;t  ducbowa  i  państwowa. 
Każda  ^  lyeb  idej  zajmuje  oddzielną  epok«',  a  epoki  tc  powtarzać  się  l>ędą  do  meskun* 
(2wno.ści,  pncyczem  staną  się  coraz  krótazemi,  i  wreszcie  »w  nieskończonie  daleki^  pi^- 
szłości*  owe  trzy  idee  ^zamienią  się  w  jedną,"  t  j.  w  Ideę  twobo^.  Pizy  tom  zanwalyi 
należy,  że  .owe  idee,  wchodzące  w  skład  prawa  dziejowego,  antor  pojmuje  tylko,  ^ako 
wskazówki,  jako  znaki  ostrzegające,  jako  wpływy  opiekuńcze,  które  ludzkość  może  prą^' 
jąć,  albo  odrzucić,  a  to  stosownie  do  woli  swojej."    Pomimo  to  autor  usiłuje  wyrazi 
swo  -prawo  historyczno*'  za  pomocą  formuł  uKitematycznych.  eo  go  sprowadziło  na  nu- 
nówce  jakiejś  dowolnej  historye/.no-mateniatycznoj  spckulacyi,  puzbawioacj  wsaelkiega 
znaczenia  naukowef^ił,  więc  i  filozutie/.nego. 

Tad.  Korzon  na  drugim  zjt'/.dzic  historyków  polskich  we  Lwowie  ISIK)  r.  przfd- 
siawil  refemt  p.  i.  Błędy  hiftUtryogrąfii  naszej,  w  którym  wykazał  rażąco  spneC3no»i 
w  poglądach  naszych  historyków  na  dzieje  z  powodu  tendencyjności  w  idi  przedstawi- 
niu.  .Przykładając  miarę  naukową  do  prac  naszych,  mówi,  przekonamy  się,  ze  cfalaM<> 
się  nam  wolno  tylko  z  edytorstwa  i  badań  monograficznych,  ale  całokształtu  dziejów  Pol- 
icki, ani  określeń  przydatnych  do  konatrukcyi  ogUtk^  nie  posiadamy  wcale.  Mamy  po- 
rządną cegielnię,  lecz  budownictwa  uczyć  się  musimy. "...    .,Miuerwa  ma  hełm  na  głowi' 
i  pancerz  na  piersi.    Tmwda  naukowa  musi  ł>yć  jednfi  i  'i         dla  młodych  .  zy  dl\  -tJ 
ry<  h,  pr/.y  wesołym  i  smutnym  stani''  duszy,  w  upojeniu  tryiunłu  zuniwno  jak  w  dnia  ! 
niedoli  i  klęski."    ()l.^z<  ^Il;l  dr-^kt^N  i  nad  fym  refeniteui  wyjaśniła  pod  wieloma  W74»lęda- 
mi  poglądy  naszyi  h  lu>tur\  k  .w  na  metod.;  l>adan  hLst<jrycznych.  Zol).  Pamiętnik  wspom- 
nianego zjazdu:  (.'z.  I.  fir/aafy  18i>U,  .VII.  ('z.  II,  Obrosły  i  uchtoały         8tr.l40— Ifri 
.1.  Baudouin  dk  Cocrtekay,  najznakomitszy  u  nas  badacz  na  p  du  językoznaw- 
stwa, wyłożył  w  sposób  ogólnie  dotttępny  zasadnicze  podstawy  tej  nanki  w  swym  od- 


§  10,3,3.    FILOZUFIA  NA.DK  SreCYAŁNYClI. 


339 


ajfde:  O  zadaniach  językoznawstwa,  Fnn-e  filoioL'i- /iie,  T.  III,  1891.  str.  92  i  nast. 
OdrAŚDia  od  stanowczo  filologią  od  j»;zykoznaw.stWii.  ,Kilolo<,aa,  tak,  jak  rozwin«;ła  si*; 
ODA  hisUnycaiie  i  jak  ją  pnewainie  uprawiają  jej  przodstawidole,  jest  aestonością,  ura- 
ij^ą,  snąjoiDońcią  ssciegółów,  nie  ns  nauką,  nie  amiejętnością  w  sculem  zoacsenia  te< 
go  wTiuti,  gdy  tymczasem  j^ykosnawstwo  jest  jednolitą,  ściśle  określoną  nmiej^lnością.** 
3vt  ona  nauką  p.sycboIogiczno-sueyoIogi(>zną.  Jej  ziisady  optoc^ją  -i*:  przodewssystklem 
na  tych  dwuch  gałęziach  wiedzy,  ^lilądsą  saś  cl  kt<'.r7:y.  tiwaiając  język  za  organizm. 
i aliiz<\ią  językoznawstwo  do  nauk  przy rwlniczy cli. "  Ton -zający  prz^irląd  zasadniczych 
zadaii  językoznawstwa,  >;tanowią<\v  irlownii  tre.ść  odez.\  tu,  tlajC  ja-iu'  poji-rie  o  współcze- 
snym stanio  tej  naiiki.  W  innej  rozprawi**,  zaniioi^zczoiicj  w  tym/.e  toinio  Pnu  fihhitfi- 
€Zi^ch,  liaudouin  wyst«»pujp  przeciwko  tym,  kt^jrzy  laoni^  tezy,  że  ^w  języku  dział.ij.i 
jirmta  przyrody ^  Zduie  to  naaywa  „ntarą,  oklepaną  bajeczką''  i  dodaje  (  ^tr.  lai): 
.Pkawa  jtii^ka  różnią  się  ouaAMao  od  praw  fizycznycli  i  chemicznych ;  róźni:\  choć* 
bj  dla  tego,  śe  dotychcns  nie  zostały  na  dobre  wykryte  i  ^^ciślo  okrei^lone.*" 
3)  iV<tiiiib'  tpaUmt  i  praume: 

Tu  wspomnie*'-  należy  przodewssystkioro  o  szeregu  prac  hlstoryczno-kiyiycsnych, 
wyjaśniających  filozoficzne  podstawy  nauk  spolecznjch  i  prawnych.  Na  uwa{?«;  zaslugn* 
ją  w  tym  względzie  szczególniej:  tJ.  Roszkowski,  Por/ląd  na  naukę  Fr.  K.  Saclgny 
187!.  Sfauntrisko  szkoły  li>^  f"ri/(:znej  ic  nauce  praica  1H71  fzol>.  wy/ej  .**tr.  327),  oraz 
Rzut  oka  na  sysłemała  prawa  ir  związku  z  huftoryą  filozu/li  1872.  —  VVł.  Dai.-^bnbkru, 
Dziąje  Jilozofii  praica  i  ijuiistica  (zoh.  wyżej  .^tr.  .'V2).-  -Kk.  Ka.spaukk.  Poyląd  na  życie 
i  puma  H*  Grocyusza  187.3.— J.  NiBMiRYcz,  Filozofia  hitftoryi  prawa,  T.  I,  1874.— W.  Za- 
aąsu,  O  fiUm»fii  krytycznej  Kanta  w  zastosowaniu  do  nauki  prawa  1875.— £dil  Kbzt- 
HDSit  Teorffa  państwowa  Akrensa  1876  (zob.  wyżej  str.  327).  Teorya  karm  Kania 
1883.  -  Wjt.  Kozsownur  ze  Lwowa,  Podsławy  soeyologii  i  stanowisko  w  niąj  U.  Spence- 
ra, Ałcnenni  1881,  T.  FI,  87  i  nasL  —  Kvg.  LIPNICKI,  Optymizm  a  fmrye  pai'i^f'r->irc^ 
Ribl.  Warsz  1888,  T.  I,  83  i  nast  —  W.  Lutosławski,  Rozwój  pamtw  nowożytnych 
tcober  feoryi  Ary.^itifelefsn.  tAmże.  'I'.  IV.  1^1  i  na>t.  .Jestto  wyciąg  z  niemieckiej  pra- 
CT  t>  L-f  /  atifor.^  wydanej  1888  r.  p.  t.  Krhalluny  u.  Untergany  der  StaaOtvcr/a!*>imvfrn 
nnch  Mato.  AristołeUs  u.  MachiareUi.  Nareszcie  wyiuionić  tu  należy  krytyczne  dzieło 
M,  K.  Trepki.  Ezccz  o  mnjalizmir.  2  tomy  1888. 

Do  pra*,  nowszej  dol»y,  zajmującycłi  się  tctwctycznym  rozbiorem  kwestyj  zzakrołu 
filozofii  nauk  społecsnyeh  i  prawnych,  należą  .szczególniej: 

J.  Kasznica,  Opoję^isyieme  nauk  społecsnyeh.  Odbicie  z  Dibl.  Warsz.  1870. 
O  tUmmku  prawomimosiwa  do  UwytSk  nauk  1875.  W  tych  pracach  autor  kładzie  szcze- 
gólny narlsk  na  związek  nauk  społcfiznych  i  prawnych  z  filozofią.  Przy  historycznym 
pogiądsie  na  ten  stosunek,  mówi  w  ostatniej  pracy,  str.  15:  „W  każdej  chwili  okresu 
nowego  można  wykazar  niftjlko  ści.sły  związek  nnł"1/v  filozofią  i  f-ałą  tooryą  prawną, 
lecz  także  l  związek  między  j)anująi'cnii  w  liaiioj  cliwili  po<_'h\dauii  tilo/olirznemi  a  prak- 
tyką prawną,  nie  wyłą(;zająr  nawet  samegu  ustiiwodaw.-jtwa."  W  imię  tego  związku 
domaga  się  (str.  25),  aljy  słuchacze  wydziału  prawnego  uczęsz«-zali  na  wykłady  głównych 
pizedmiotów  filozofii.  Wj-maganie  to  zastosowano  zarówno  w  b.  Szkole  głównej  war- 
szawskiej, jak  i  następnie  w  Uniwemytecie  warszawskim  dzięki  przeważnie  wpływom 
Kiissiiii^* 

J.  B,  OczAPOWSKi,  Osnowa  i  zakres  encykhpedyi  nauk  politycznych  w  zarysie, 

Pnegląd  polski  1870,  T.  IV,  80  i  nast.  Układ  i  mrf oda  prawa  politycznego  187:1. 
Władza  i  układ  pańatwa.  Zarysy  polityki.  T.  I.  1875:  Wxtęp  (propolityczny  i  meto- 
dologiczny) i  część  oyólna.  Autor  zajmuje  stanowisko  „polityc7nej  fizyolotrii"  i  /.  togo 
stan»»wi-<ka  określa  w  o.statniej  pracy  państwo  jako  ^jestestwo  zdolne  do  woli  i  działa- 
nia ^biurowego  i  zgodnego,  pod  osłoną  siły  zbiorowej."    1'rzytem  jednak  we  wszy.stkich 


Digitized  by 


340 


§  10,8,2.    FILOZOFIA  NAUK  8PECTAŁNTCH. 


kwestiach  szczegółowych  kłacbtie  nacisk  na  czjiwik  eiyomy  nstroju  paiktwowego  ^  prze- 
ciwstawieniu do  natumlistycznej  zasady  mły  przed  prawem.  Zob.  t<>ż  tei^oż  autora  roz- 
prawę :  Pogląd  na  stan  fiŁozofii  ągoleczn^  w  aystemadc  umi^^tnoici,  Bibl.  Warsz.  1880. 
T,  JV,  mi  i  nast. 

(t.  IloszKOWSKl.  O  intiKie  i  ziuujzenm  /ihzo/ii  pnura  1^1  \.  O  tmUjdzit  tcykiadn 
filozofii  prawa  1871.  O  zadaniu  i  sysłetnie  fihzofii  prawa  lb7o.  W  pracaeli  tyA 
a  szczegulnioj  w  pierwszej,  roztrząsa  autor  kwostją:  ,Jakie  jeat  sadanie  filosofii  w  ogóle 
w  mkfesie  muik  spocvalnycb,  a  w  azczegulaośd  w  afene  naak  jwawnyeh?*  W  celo 
wyjaśnienia  toj  kwestfi  dowodń  Roszkowski  samodaelnoSd  filozofii  jako  nauki,  wykuoje 
jej  skbdowo  czyści  i  aznaje  filozofią  prawa  aa  część  dyUy  nauki  o  idei  dolna.  RozUir 
kwesty]  metodologficznjcb  stanowi  główną  treść  dwócb  ostatnich  wykładów. 

Karoi.  .Strasbubobe,  o  znaczeniu  praw  Matystyanych,  Bibl.  War^?.  187^.  T.  1. 
2r>3  i  nast.  Stanąwszy  na  stanowisku  krytyr\'7Tnn  Kanta,  autor  wykazuje,  że  pniwi- 
dłowośt-  staty>ty(  /n  i  „nip  jp<t  ilowodom  ani  za  woln;i  wolą,  ani  przeciw  niej."  Prawa 
statysty r/.ne  mają  ebaraktcr  zjawiskowy.  s!\  wynikiem  zastowwania  prawa  prayczyuowo- 
iic\  do  warunków  działania  w  .  /.asi(>  i  ])r/.i'>trzoni.  lecz  nie  odnoszą  ai*:  do  istoty  neczy, 
wiiM-  t^^-ż  nie  dotyczą  istoty  człowieka.  kt4»ry  „potrafi  siy  rozróżnić  jako  tsees  sama  w  »• 
bie  i  jako  ąjawisko.* 

Euz.  CzBBKAWBKi,  O  torożni^ujfdt  noHkoie^  pogtądtuh  na  Mowę  tpokad- 
ałtea^  Pnowodnik  nankowy  i  literacki  1876}  str.  501  i  nast  Broniąc  w  ogóle  ,socj(h 
logii  szkoły  pozytywnej**  i  tł3oiyi  ewolacyi  na  tero  polu,  autor  dowodzi  jednak,  ie  teo- 
r3*a  ta  nie  pozbawia  człowieka  «szczytnego  przymiotu  istoty  ducbowej.  stanowiącego 
go  wyższt)śi'*  i  nie  rzuca  go  pastwę  niatcryalizniu  i  egoizmu.".,.  „()\v>zenK  życin 
nmy-łown,  ze  wszystkionii  suojoini  ideałami,  jest  szcszyteui  ewolncyi.  szc/yteni  rozboju 
I /.Iow  it  k.i  w  01,'óle,  a  społeczeństwa  w  >łz<"V:e«fólno8ci, • ...  ^Spoleczcn^iwu.  kUin^  nh'  nu 
ideałuw,  j»»^t  allło  jeszcze  niedojrzałe,  albo  pogrążone  w  niemocy  uioralnej.'* 

1'k.  K^.spARKK,  Fraico  polityetne  o^ne  razem  te  testępną  muką  oyółną  o  pan- 
•łttie,  T.  I.  1877.  T.  II.  1881.  .Testto  diieb  wyczerpujące  pizedmiot  wszechstionBie. 
Wo  Wałfpie  i  w  Cz.  I-szoj  (nauka  ogólna  o  państwie)  roztrząsa  antor  zarówno  metodo- 
logią nank  politycznyeli,  jak  i  ich  ostateczne  zasady  ze  stanowiska  histotyczooJny tyczne- 
go. M<'»wiąc  o  naukach  pomocniczych,  wykazm*e  (str.  50  i  nast)  zarazem  znaczenie  fiUr 
zafii.  Pogląd  motatizyczny  na  .świat  nazywa  ^tiero,"  od  kt<'>rogo  odbijają  ^ię  w^^^yHtkio 
pojęcia  prawne  i  pnii^twowc.  Dalej  rozbiera  .szfzpcrółowo  znaczenie  antropologii,  psy- 
chologii, etyki  i  lo«:ikł  Ula  nauk  państwowych.  Pogląil  swuj  Ka^parok  nazywa  r*-ahtui»- 
Yj  radością,  mówi  (str.  7t<6>,  witamy  zwrot  realny  i  pozytywny  w  na.szej  nauire,"  Aie 
inzytcm  energicznie  występuje  przci  iwko  jednostronnemu  realizmowi  .płytkich  i  zrozu- 
miałych dyletantów  nankowych,"  kt4'(rzy  ze  zdrowej  zasady  wytwarzają  ,istną  karykatu- 
rę** i  pnoz  to  powodują  tylko  i»zanięt  wyobrażeń.**  Zob.  też  jogo  pracę:  Zadanie  fiktO' 
fit  pmwa  i  jej  stanowisko  w  dziedzinie  nauk  prawnych^  Rozprawy  wydnatn  histor.-fiIo- 
zof.  Akademii  Krak.  T.  XXI,  1888,  :^tr.  96  i  nast 

H.  STRrvE.  Xauka  o  społeczeiistirie  jako  organizmie,  rozpatrzona  ze  eianoizisi^ 
filozofii  natury^  Wiek,  1877,  ^  17  i  naat  Jeetto  pogląd  kiytycany  na  nowsze  w  tyai 
wzglęilzic  tłH)ryc. 

1"J)M.  Krzymuski,  o  znuczcniu  filozofii  prawa  i  n  mehAzw  jej  inikhiĄu  1881. 
Ti  iwn  [>oczytuje  autor  za  objaw  żi/da:  rozn'>żnia  zan  „trzy  głownc  kicrii;iivi  wsijclkiej 
nauki  o  życiu."  mianowicie;  pozi/h/K  iii/.  hiaUnyczny  i  filozoficzny.  .Nauka  prawa  je^ 
pozytywna^  gdy  bada  prawo  w  tej  postaci,  w  której  ono  obowiązuje  w  chwili  oboaMS** 
jfMt  historyczna^  gdy  bada  formy,  które  idea  prawa  przyoblekać  w  życiu  ubiegłem  ni> 
rodów:...  jest  wreszcie  filozoficzna^  gdy  ma  za  przedmiot  badania  nie  tę  lub  ową  posiać 
idei  prawa,  w  t«j  Inb  owej  chwili  czaso,  albo  na  tym  lub  owym  punkcie  praestmi 


Digitized  by  Google 


§  10^,4.    FEŁ03S0FIA  NAUK  SPBCYALNTCH. 


341 


lecz  gdr  pracmin  dotrzn'  i\o  /.nul(.'}.  /  kt/'rvrh  wytryska  sama  i<!fa  prawa."  Tak  pojęta 
filozofia  prawa  powinna  sitj  posiłkować  zarówno  indukci/ą,  jak  dcdiikcyą.  Ona  powinna 
i'Vt  in<lukrv)iią.  o  ili^  tna  na  celu  wynaleźr  i  poznaó  naukowo  podstawy  pozytywno  idcj 
prawa;  tijniukc yjną  za^ś  powinna  być,  o  ile  pm  pou[i(R\v  to.j  idoi  ma  rozjaśnić  ścieżki  po- 
stępowania prawnego  w  tych  łub  owych  stosunkach  życiowych. 

JL  OuiiPŁOWicz,  SyHm  aocyciogii  (b€K  raku ;  przedmowa  %  roka  1886).  Treśe: 
lu.  L  Rmnrdj  socyologii  II.  Główne  podstawy  i  poj<;cia  zoaadntcze  lU.  Żywioły  spo- 
bone  i  swląiki  ich  uatrojowe.  lY.  Zjawiska  spotecano-psychiono.  V.  .Tednostka  jako 
plAd  -polecany.  Zajmając  ttanowisko  skrąlnegD  naturalizmu,  antor  utoźsamta  właściwą 
ilosofią  z  ^8ul»jektywno-idealną  spekulaeyą,"  pozbawioną  naturalnie  „naukowego"  zna- 
fjrmia.  Natomiast  sądzi  f-^tr.  12),  że  subj'kf  poznania,  t.  j.  człowiek,  posiada  Jakąś  nauki; 
(ZYsto  przodmiotow;^.  liadająfą  fakty  rzeczywistości  ,,lio/  w-!zplki'"b  npr/<'<l/cri  idoalnyrli, 
łez  wszelkich  uiy^li  a  priori  powziętych,"— ..tr/o/wo."  .rt^alistycznie."  Że  taka  trzozwiKŚt , 
taki  realizm  antyfilozoficany  jest  eruboni  złtidzoiiiem  dogrmatyzmu  empirycznego,  o  tern 
przekonywa  nas  krytyinziu  tilozoiiczny  na  każdym  kroku.  Swiatlczy  też  o  tern  to 
wszystko,  cośmy  dotąd  powledileU  o  stmanku  fitoiofił  do  Bank  npecyalnych.  2So1i.  szcao- 
g^tafag  §  6.  Krytykę  speęyalną  tak  natnialimii  w  ogóle  w  tej  dziedzinie  wiedzy,  jak 
i  pqgi|dów  OomplowicU}  znalmó  można  we  wspomnianem  powyżej  dziele  prof.  Kaspar- 
lA.  T.  I.  976  i  nast. 

8t.  Krusiński,  Szkice  BocyUogksnt  1892^  Szkice  ekonomkŁm  i  fihsoficzrw  1892. 
Wyd.  pośmiertne.  Na  uwagę  zasługuin  tu  ■'Zczegóhiioj  rozprawy :  Organizm  Ińologiczny 
a  społeczny,  C"zy  społeczeństwa  fywilizowane  są  or^ranizmami Społprzcu^two  a  mo- 
rałność,  Dusza  społeczna.  Krytyka  .1.  .SiipińskioŁ:o.  Autor  stoi  na  stiiiiowi.sku  naturali- 
zmu; pomimo  to  uznaje  słuszność  poglądu  or^^anicznogo  na  społec^.eństwo  tylko  odnośnie 
do  pierwotnych  fonnacyj  społecznych;  społeczeństwa  zaś  cywilizowanego  nie  ma  za  or- 
ganizm. Tfk  sandnieaąj  różnicy  w  pojmowania  tych  dwóch  fomi  życńa  społecznego 
tator  nie  wyjaśnia  jednak  należycw. 

Włods.  Spasowigz  dotknij  różnych  kwestyj  z  zakresu  filozofii  nauk  społecznych 
i  prawnych  wo  wsponmian*']  już  (str.  328)  pracy:  Najmwsze  prądy  w  naun-  funwa  kar- 
fiego,  oraz  w  krytycznej  ocenie  dzieła  A.  Stronina:  Polityka  jako  nauka  (zoh.  Pistna 
Spasowirza,  T.  V',  1892,  str.  29—79).  Napotykamy  tu  wiol.  o  ponezająry  rozbiór  fizyki 
socyalnoi  7.*^  stanowiska  głpł»fzpgo  pojpcia  psychicznych  czyiinikuw  y.ych  społe<.*znc- 
go.  Spasowicz  potępia  ową  metodę  „analogiki,"  która  przypuszcza,  żo  „każdo  pra- 
wo natury  martwej  da  »\p  o<iszuka<"  w  biologii  i  soeyologii."  a  więc  metodę,  ktira 
stotiuje  «prawa  przestrzeni,  pewniki  geometrjń  do  tego,  co  żadnej  przestrzeni  nic  ma, 
do  ducha  spotecznego.*  Blędnem  jeet  tedy  hndowanie  soeyologii  bez  pomocy  p9y<  hologii. 
Gani  teś  Spasowiciów  ^ednostnnuiy  i  gruby  natoializmt  który  chazakteiyzme  doskonale 
mttiBkfy,  pzzecsncia,  lecz  nie  dąje  obok  nich  prawie  miejsca  wyroznmowanej  idei.* 
JL  jedudc początkowo  urzncio  liiegło  tropem  tąj  idei  i  przerabia  się  w  końcu  u  ideę.*" 

8.  Speoyalizacya  wiedzy,  o  specjał izacy i  wiedzy  miłwiliśniy  już  przy 
wyjaśnieniu  dążności  filozofii  do  ogólnego  na  świat  poglądu  (§  C  i  0,i.).  .łasnc  zaś  po- 
<»^de  n  Ktz^al  rifnin  ^^■i(Klzy  specyalnej  daje  klasyfikaryn  nauk.  przedstaw ioii.i  również 
w  ogulnytli  zaiy.-^arli  ttaiiiż«'.  -tr.  i  nast.>.  olHMiiic  w  uzupełnieniu  wypowiedzianych 
powyźp^f  Cstr-  Lil6  i  nast.)  zdań  o  znaczeniu  tilozoiii  w  stosunku  do  jednostronnego  roz- 
woju nauk  specyalnych,  uwzględniamy  tc  objawy,  w  których  sami  ^pecyaliśei  zsznaczi^ą 
donioałoóć  Utozoili  w  tym  ^^-zględzie. 

Plerw8zoi9Qdny  pnyrodidk  nasz^  czasu  Ubłmbołtz  już  w  mowie:  O  itatne- 
itiu  (U^er  dat  8dim  des  Memehen  1866),  dowodził,  że  badacz  przyrody,  pragnący  sta- 
nąć na  wysokości  swej  nauki,  powinien  koniecznie  zapozna*'-  się  z  filozofią,  w  szczegól- 
ności zaś  z  krytycyzmem  Kanta.  Brak  zną|omości  filozofii,  jąj  liadań  nad  źródłami  i  za- 


Digitized  by 


342 


§   10,3,3.    SPECYALIZACYA  WIED/.Y. 


sadami  Wiwikiogo  na  Mai  poglądu,  pociąga  za  solią  jak  nąjgoraso  następstwa  w  akre- 
sie  wszelkieb  badań  specyalnycta. 

Cłauds  Bbrwasd  wyłoił  swój  poglądf  na  doniosłość  illoiolli  dla  toayeh  nauki 
pod  koniec  swego  dzieła:  luttoductwn  d  Vitttde  de  ta  mśdki$ie  escp&imentale  1865.  Zob. 
głównie  star.  388.  Cbociaś  pnyiodnik,  mówi  tu  Beniard,  nic  powinien  się  trzymać  hesz- 
W3^1ę<lnie  pewnfHrn  js^otowego  systematu  filozoficznego,  to  jednak  przeją.'  sit;  winien  da- 
chem filozoficznym  (e>prif  pbi1osopb!qupX  który  panować  winien  nietylko  nad  wszystkie- 
rai  naukami,  Icz  w  lu^ólo  nad  iiih\  wiedzy  lud/ki\  (qni  do!t  re^er  non  ^eulcnifiit  snr 
toutes  les  scienecs,  mais  ^ur  touteis  lo  (onnaissanccs  huuiaines).  Filozotia  nadaje  aaucp 
»pccyalnej  ruch,  który  ją  o/Ąwia  i  uszlachetnia  (uu  uiouvemcnt,  qui  la  vivifie  ot  l  enno- 
blit);  nadto  podtrzymuje  w  uczonym  święty  ogień  badawczy'  (le  feu  sacre  de  la  recbcr 
cho)  i  bogaci  go  nowemi  pojf^ciamł.  Postęp  laś  naok  dokonywa  8iv;  jedynie  dzi<;ki  no- 
wym pojęciom,  wskntek  twónaej  potęgi  myśli  (les  ocienoeB  n^aTanoent  qae  par  les  idee» 
noaveIlee  et  par  la  paissance  crtetrioe  on  ori^^nale  de  la  pens^). 

E.  Du-Boi8-Reymonii  w  jodnąj  ze  swycb  mów  (Beden,  JBftU  Folgę  1886)  otwar- 
cie wyznąje  (str.  279  i  nast.),  że  jednostronna  piaca  nad  prz}'rodoznawstwem  ścioŚBia. 
jnk  w,>5zelka  jednostronność,  widnokrair  umysłowy  <jzlowieka  (einseitig  lietrieben,  ven»net 
Naturwis-son^f-haft,  gleich  jodcr  andcrn  betriebenen  Thtttigkcir  d^n  <?Je>i<  ht<krobl.' 
Narzeka  też  na  wynikający  ztąd  „płytki"  roalizro,  kt<'»ry  nazywa  „amerykauiziueiu"  i  ra- 
dzi u'^ilnip  pm?'i\vdziałać  takioj  płytkości  myśli  (Yerflachong)  przez  pielęgnowanie  cztd- 
ników  nheleni^uuł  i  humanizuiu." 

W.  WtKDT  jeszcze  w  pizedmowie  do  1-go  wyd.  swyob  WylMów  o  dmtty  eth- 
uńeka  i  zwkrząt  i 865  powiedział:  ,Bez  światła  filozofii  badanie  stąje  się  nomiostonk 
a  uGZoność  próżną  erudycyą  (Yielwiaserei)...  lyiko  filozofia  nadąje  saciegółowym  grię- 
ziem  wiedzy  odpowiednią  doniosłość."  W  mowie  zaś:  O  ws)n^kzemem  xadam»t  filoz'}jii 
(Udbtt  die  Aufgahe  der  Philosophie  in  der  Gegenioarij  1874,  Wundt  nazywa  fiłowfią 
nauką  nauk  ( Wi>^snnschaft  der  Wissenschaften)  i  wykazuje,  ic  jest  konie<*zn!^  dla  etozu- 
mienia  pr^yi-zyn  ziawisk  i  dla  wyt^ycłracnia  ()L'i'dnogo  na  świat  p<i'j^1f^<iu.  Tii  należy  wspo- 
mnieć o  i <"_•(»  roz|irawitf:  Philo»ophie  imd  Wwsettscfui/l^  w  jego  Esmys  1Ó65.  Zob,  itŁ 
co  o  nim  powir-lziano  wyżej  str.  18,  107. 

ł^EWKtJ  W  Proleyometuich  do  w.-ipomnianej  (str.  106)  Hisloryi  fHozofit  porównyw 
bardzo  trafnie  stosunek  filozofii  do  nank  spec}-alnydi  ze  stosunkiem  Jaki  sadiolzi  ponii<;- 
dzy  gcogrfiflą  i  topograf ą. 

Astrofizyk  K.  F.  Zołłubr  w  znakomitem  swem  dziele:  Crefref  dU  Sahtt  der  Ko- 
meten  1872  roztiząsa  zajady  współczesnego  przyrodoznawstwa  i  w  ogóle  naok  specjal- 
nych i  wykazuje,  że  zadanie  nauki  przyszłości  polegać  l)ędzio  na  filozoficznera  opiaeowar 
niu  empiryiizncgo  matcryału  wiedzy  w  celu  jego  zjednoczenia  i  wyjaśnienia  przy  pomoc? 
metody  dedrtkcyjnoj.  Nadto  w  TY-toj  części  to^o  dzieła  (Aphof-ismrn  zitr  Gtachidif 
i(t}d  Theorir  der  ErlrnitlntsH)  pr/.yta<  z:i  ZOlIncr  li'  zue  wyjątki  z  pism  znakomitych  fik>- 
zofiiw  dowo.izai  t'.  że  .  j  dro?ą  krytycznej  myśli  i  rozumowania  wyprzedzali  cz»isto  »J- 
niki  nuwociiL-siiyili  badań  na  pulu  nauk  spccyalnych. 

A.  Ueoar,  SpczUdigmm  irnd  allgemeine  Biłditng  1882.  Autor,  zasłużony  gp^ 
kulog,  wykazuje  tu  szkodliwe  skutki  jednostronnej  ^pecyalizacyi  wiedsQr.  Podług  niefa 
pojęcia  ogólne  fiiozofii  są  niezbędnemi  zasadami  badań  specyalnycli;  ztąd  pocłiodzi,  aeale 
spccyaliści,  pi^'swoiwszy  sobie  szerszy  widnokrąg  nmyaiowy,  docbodią  często  jdo  lv 
dziej  doniosłych  wyników  w  swy  li  poglądacb  na  tę  lab  ową  naukę,  aniżeli  nąfdose^ 
niojsi  w  swy<li  badaniach  specyaliś^ti.  Tak  np.  poeta  Goethk  z^'ął  waine  stano^>k< 
w  teoryi  rozwojn  żyria  orjranifznop-n  i  w  fizyc7noj  i  fiTiyologicznej  nau<*e  o  bai-ww^b 
Prawnik  .Salyiati  odkrył  -kla<l  i  hemiczny  wenecyaii<ki"i  mozaiki  s/khnH.  podcza.- 
gdy  specyaliśłj  chemicy  przez  długi  ezas  l»©zskuteczuie  go  i>adali.    lioBtai  Uaiua 


Lioogie 


§  10,8^.   SPECTAŁIZACrA  WIEDZY.  348 

określił  prawo  zachowmia  energii  i  stwon^ł  tneclianiczuą  teoi^*ą  ciepła,  chodaż  z  powo- 

hnia  ^^wego  był  lekarzom  praktycamym.  Schliemann,  był  kupieni  i  samoukiem  na  polu 
ari  hcologii,  a  jednak  w  tym  zakresie  wiedzy  dokonał  odkrjć  przewyższają(»yeh  pod 
wigli;df»m  '^wei  naukowej  donii>-<ł"->'  i  of,n-tinin;\  lii.-zbę  poszukiwań  s^pctyali^tów  filologów. 
Autor  w  ogule  dowodzi,  że  w  bjukioj  prayszłodci  nami  ^peeyalisci  doma;.Mi  sio  In^dą 
krj tycznego  wyróżnienia  danych  doświadczenia,  mają<  ydi  istotne  znaczenie  iiaukow  .',  od 
matujiiła  poscbawiones^o  znaczenia,  fodobnież  oni  sami  przekonają  się,  że  uo<.n»Iiiienie 
wyników  badań  specyalnych  jest  jednym  s  niesbędnych  waranków  po9t4.'pu  nauki.  Ale 
4o  tego  wsqratkiego  potneba,  aby  specjraliśd  przyswolili  sobie  ogólne  wykastałceoio, 
I  w  szczególności  wykaitałoeiue  fBowifiegne, 

Wssechstminy  rozbiór  znaczenia  filozofii  dla  nauk  spocyalnjch  zawi6ny*ą  w  sobie 
prace  wspomnianego  już  (str.  17  i  308)  S.  H.  Hoduson  a:  The  rdatmi  of  philomphff 
t»  scimce  1884,  i  Philomphi/  and  e.rppńrncr  1ŚR5.  Autor  rozniźnia  trzy  poglądy  na 
>wiat:  zdrowego  rozsądku  (coniinon  .^ensc  i.  naukowy  i  filozoficzny.  Żaden  z  tycb  poglą- 
nie  może  być  za-^tąpiony  pr/c/.  drugi;  wszystkie  tr/,y  ir/tipełniają  się  nawząjfMu 
(each  of  tbe  three  has  ita  own  office  and  function;  each  is  a  supplement,  not  a  substi- 
la46  for  the  other). 

J.  EBBTBMBCm.,  DU  BtdeKhtmff  der  PhUosophie  fUr  die  ErfahrutiymisscmJid/ł 
1880.  Autor  dowodsi  ascKegółowOt  ie  wiedza  empirjcsna  opiera  się  na  pewnych  pr/y- 
poszc2eni8cfa,  które  tjTko  pisj  pomocy  filoBofii  nalećyde  rayaśnione  hyi  mogą.  Zob.  tcć 
wjiej  (str.  285),  oo  w  tjm  wiględzie  mówi  Lurd  w  swąj  ktytyce  p0Ky1;ywizmu. 

Feliks  Klei.v,  znany  nmtenjatyk,  m<'>wi  w  swym  wykładzie  nio-euklidesowej  goo- 
metryi:  Mcht-EuMidische  Geometrie  (wyd.  litograficzne  z  r.  I8J»2,  znajdujące  się  w  Biblio- 
tece l  nivve'sytetii  warsz.,  T.  1.  2H4  i  nast.),  źo  mniej  wi.^ccj  do  roku  1870  panował;i 
^vc  w.v7,y>tkit  ii  naukacb,  więc  i  w  niatcniaty^^p.  tendencya  jednostronna*]  specyalizaityi  ba- 
dni.  Sądzouo,  że  można  czegoś  dukuuju;  w  naukach  jedynie  przy  z-  srotikowanin  uwagi 
aa  saaegółacłi.  Ale  zapomniano,  że  wyłączne  zżęcie  si<»  badaniami  sp(!cyalnemi  pociąga 
za  sobą  zupełną  ich  jałowoś*-  (Tolaliind^  Sterilitat).  To  tea  w  owym  czasie  określano 
natemalyko,  jako  naukę,  w  której  nawet  dwócb  speeyalistów  zrozumieć  się  nie  może. 
Nastąpił  jednak  swroi  zasadniczy  i  przekonano  się,  ie  ogólny  pogląd  (Clesammtabeiblick) 
oa  daną  naukę  jest  niesbędnyni  warunkiem  prawidłowego  postępu  badań  apeeyalnycb. 

W  literaturze  pOlBkląJ  już  Jędrzej  Śniadecki,  jak  to  widzieliśmy  wy- 
żej (str.  3.U  i  nast.),  występował  przeciwko  ,słabym  głowom,"  potępiającym  „rozu- 
ntowani* '  w  naukach  empirycznych  i  wykazywał  znaczenie  krytyki  filozoficznąj  dla 
tjch  nauK. 

Wjirod  głosriw.  ktorc  w  nowszych  czaaach  u  nas  w  tym  kierunku  przemawiają,  za- 
znaczamy tu  nat^tępujące : 

Fn.  Krupiński  w  dodatku  do  przekładu  Historyi  filozofii  Schweglera.  str.  477 
aiówi:  .Wszystkie  inne  nauki  bez  filon^  ślepe  są,  bo  nie  mąja  oka  obojnnijącego  ogt)t 
tjch  cibmków,  skladąjącycfa  organiim  umysłowodeL  Teologia  stiye  się  hiefologią.  prawo 
-jury^teryą,  histoiya— kupą  Ikktów  besmyślnyeb,  ekonomia— maltuzyanizmem;  krótko 
mówiąc,  ogól  wied^r  paczy  się  i  zamiast  poiytku,  klęski  na  ludność  sprowadza." 

Iri,  OcHOBOWicz,  chociaż  w  swym  Wstępie  woła  (str.  94):  „Ołosujoray  za  >po- 
cłnliz.iryą  prac  filozoficznych!"  domap-a  się  jodnak  zarazem,  al>y  filozofia  i  .nauki  spo- 
''trzi.H^awcze'*  pozostawały  w  życiowym  /.  sobą  zwii\zku. 

T.  Zuliński  we  wspomnianej  i>ti.  pracy  o  fizyolo«»ii  nmw  i  istr.  7):  „łvoz- 
ilzifilanie  się  nauki  na  liczne  działy  i  spc.ryalna,  oderwana  uprawa  pojedynczych  jej  czę- 
^  stalą  1^  za  dni  naszych  (pisane  w  r.  1873)  niejako  znamieniem  uczoności  i  głęboko- 
ści Tak,  ie  im  kto  w  drobniejszej  zamykał  się  cząstce  jakiejś  nauki,  im  więcej  oderwa- 
nie od  całości  nad  nią  pracował,  tern  głośniejsze  zyskiwał  sobie  imię  i  większą  stawał  się 


Digitized  by  Google 


344 


§  10,8,8.    SPRC7ALUSACTA  WtBDZT 


w  nauce  powagą.  Namnożyło  si«j  tyra  ><poBo1mD  mnóstwo  Specyallatów,  kfe6Rj  w  bada- 
niach swoich,  ogrrani.'zając  się  tylko  swoim  przedmiotem,  a  raczej  swą  cząstką,  nietjlko 
żo  o  nauce,  do  której  ta  tfh  cząstka  należy,  nie  mieli  należytego  pojęcia,  ale  o  mny  h 
naukach,  z  któremi  się  ona  łączy  i  jest  w  bezpośrednim  związku,  /Mno^o  n\f'  raicli  wy- 
obrażenia,** Na<ti?pnie  zasmacza.  if>  n  nas  już  Mochnacki  narzekał  na  ^o>iaiiią  usilnośi' 
do  wielkich  rzeczy"  z  powodu  ^rozatrzelonia  nauk  i  umiejętności  na  liczne  działy." 

W  tyra  dochu  mówi  L.  Natamsom  w  swej  Teortfi  jestetiuff  iOodt/namicznych 
1888,  8tr.  8:  ^iFtkt^  aame  pnez  się,  chodaiby  do  nieskońaonoici  nagronidnoe,  nie 
ntwoną  nattku  Nauka  wyraaga  aystematycmogo  powiąpniia  ftkt6w,  wykfyda  iwiąidai 
przyczynowego,  wzajemnego  stesoidni  i  ia]6śnoici  stawisk  postneganydi.  poCnetmje  itb' 
tylko  znać,  ale  i  rozumki  fakta.** 

'Ró^^•7li<•  traftiie  pomszył  kwostyą  jednostronnej  ^prcyalizacyi  badań  naukowych 
Piotr  rj[MiELo\v5łKi  na  ostatnim  zjeżd/ie  łi^roryków  we  wspomnianej  wyżej  dyskiisyi 
(zob.  str.  ;ł;i8).  ^Kierunek  ten,  powiedział  tliniielowski.  panował  praez  lat  kilkanaście 
W  ostatnich  latacli  spostrzeżono,  żo  przecież  te  pojedynrzo  zbadane  koimirki.  te  najdrth 
bniejsze  szczegóły  życia  przyrody  wszystkich  trzech  kiolcstw  nie  wyetai<  zAją,  że  umysł 
ludiki  potnelł^je  koniocmio  uogólnień,  potnaboje  jakichś  praw,  ktdroby  mu  jak  światło 
nMEjaŚDialy  jego  wątpliwości  i  wskazywały  drogę,  dążenie  do  pnysdości,  DątooM  la  ds 
nog6lDi«nia,  do  stawiania  praw  jost  tak  wrodzoną  umysłowi  loddciemn,  ae  waulkie  pm> 
pi^"}  ,  esy  rdigąfne,  ciy  umi^ętne,  bynajmniej  stłomić  jej  nie  zdoląją.  Otddi  jak  w  san- 
kach pn^yndnicaych  na  nowo  się  pojawiły  hipotezy  uogólniające,  na  nowo  pracuje  wie- 
lu uczonych,  ażeby  z  zebraneiro  materyału  utworzyr  pogląd  ogólny  na  w<*zeehświat.  tak 
samo  w  historyi  obok  prac  monogmficznyfh  nitok  lindan  szczegółowych,  konieczną  }f^x 
r7ec7.ą,  rzucane  od  czasu  do  «  /.asii  pruitiieiiic,  skupie  pnsez  jakąś  e-oczewk^:  a  uwzglc- 
duienic  tych  wyższych  pytaii  nadaje  niewątpliwie  daleko  szerszy  interes  pracom  histo- 
rycznym." 

Nakoniee  i  BiioaAski  nie  mógł  pominąć  tej  kweetyi  we  wspomnianej  już  ($tr, 
888)  Logice  medycjfny.  Mówi  on  str.  10  i  nast.:  «Mylnenł  jost  pojęcie,  ro^powsMcIuiio* 
ne  wśród  lekany,  że  obecna  8pe<qmlizaciya  jest  nienniknionym  wynikiem 

cyny  w  myśl  poglądów  IT.  Spencera  na  prawo  postępu.  Obszar  wiediqr  ma  już  być  tak 
roslegly,  że  niepodobieństwem  jeet  jednemu  człowiekowi  objąi-  go  w  całości  i  ztąd 

ma  wypływać  konioczno8»''  «;p'''  v?iljzacyi  Podobna  krańcowo.ść  doprowadziłaby  do  opłi- 

kanych  rezultatów....  Ik'Zstronijie  i  uważnie  śledząc  spółczesny  kierunek  nir-dy  \-nT,  vi- 
df;  pewne  ol»jawy  poczynającej  się  reakcyi....  Zjednoczenie,  uogólnieni^  -tanowi  pewien 
reakcyjny,  idealny  kierunek  w  nauce..  .  Wf*zak  dziś  w  końcu  19-go  wieku  wszędzie, 
czy  to  w  poezyi,  czy  w  sztuce,  czy  w  filozofii  sygnalizują  pewien  wyraźny  zwn»: 
ku  idealizmowi.  Poczęty  w  początkach  bieżącego  stulecia  natttyaHnn  i  pozytywisn 
wias  I  olbrzymim  rocwojem  nauk  pi^rrodniiao^  nMgrna  ludziom  nie  wystansaf;  po- 
wstają pomału  nowe  ideały,  wlasciwicg  jakby  piseciade  nowych  ideałów.  OgU^ 
ny  ten  prąd  chwyta  ws^Ueo  za  sobą  i  nawet  nauki  konkretna  ostać  się  pned  ni* 
nie  mogą.  ** 

Wszyjitkie  te  gło>y  oIh  h  i  swojskie,  świadczą  wymownie  o  potrzebie  aiup-:'! 
ni*'nia  analityiznych  badan  nauk  specyalnych  pr/ez  czynniki  syntetyczne  wiłnlzy,  re- 
prf/oiitowane  ^^ł-  uniu  przez  filozofią.  Badania  w  tym  kierunku  mają  tedy  łnowu  pię- 
kną przyszloi<  przed  sobą. 


§  11*    IIŁOSOnA  I  KAITSI  PRZTBODlfICZB.  345 


§  IL 

Filozofia  w  stosunku  do  nauk  prsyrodmczycL 

Wśród  trzech  zasadniczych  grup  nauk  specyalnych, 
do  których  zaliczyliśmy  (sir.  119):  nauki  prąffodniafef  hu- 

mamiofne  i  teologiczne^  pierwsze  nal)ral\'  w  ostatnich  czasach 
najdonioślejszego  znaczenia.  Podczas  gdy  atosimek  iiiozo- 
iii  do  nauk  humanitarnych  i  teologicznych  nie  daje  po- 
wodu do  poważniejszych  sporów  i  w  sposób  wystarczający 
wyjaśnia  się  na  podstawie  wyłożonych  powyżej  (§  10) 
ogohiych  zasad  o  stobimku  filozohi  do  reszty  nauk,  to 
stosunek  jej  do  nauk  przyrodniczych,  wobec  współczesnego 
zamięssBania  pojęć  na  tern  polu,  domaga  się  bardziej  szcze- 
gółowego rozbioru. 

Znane  są  już  dziś  powszechnie  postępy  nauk  przyro- 
dnioflgrch  w  wieku  bieżącym.  Postępy  te  budzą  podziw 
w  najszerszych  warstwach  społecznych,  szczególniej  swą 
bezpośrednią  życiową  doniosłością  i  wszechstronnem  prak- 
tyczjiem  zastosowaniem.  Odkrycia  i  teorye  nauk  przyro- 
dniczych zmieniły  nieomal  całą  powierzchnię  kuli  ziem- 
skiej, więc  się  też  dziwić  nie  można,  że  pod  ich  wpły- 
wem zmienił  się  i  sposób  myślenia  współczesnych  naro- 
dów, że  tak  zwany  »duch  czasu"  przybrał  odmienny  zu- 
pełnie charakter,  wyraża  się  w  odmiennych  poglądach  na 
świat  i  życie,  w  odmiennych  uczuciach  i  dążnościach. 

Najdonioślejszym  dla  \vs})ól('zcsnej  nauki  objawem  tych 
postępów  jest  bezwzględne,  dogmatyczne  zaufanie  nietyl- 
ko  .ogólnie  wykształconych,''  oraz  powierzchownych  po- 
pularyzatorów wiedzy,  lecz  i  wielu  głębszych  umysłów  do 
sposobu  badania  i  wyników  przyrodoznawstwa  Z  tern 
zaufaniem  idzie  zazwyczaj  w  parze  lekceważenie  innych 
nauk,  nie  mających  charakteru  przyrodniczego,  a  szcze- 
gólniej filozofii,  któi'ej,  jakeśmy  widzieli,  odmawiano  nawet 


uiyiiized  by 


346 


§11.    FILOZOFIĄ  I  NAUKI  PRZTfiODNICZB. 


często  miana  nauki  (§  9,1  i  2.  §  10,1  i  2).  Wskutek  t«go 
zakorzeniło  się  coraz  głębiej  mniemanie,  jakoby  tjdko  wie- 
dza przyrodnicza  była  \s  ludzą  właściwą  „ścisłą,"  i  jedynie 
nauki  przyrodnicze  zasługiwały  na  miano  nauk.  W  teu 
sposób  wygłoszano  niejednokrotnie  zdanie,  że  przyrodo- 
znawstwo zastępuje  w  naszych  czasach  w  zupełności  filo- 
zofią, a  w  każdym  razie,  że  filozofia  tylko  wtedy  mogła- 
by znowu  nabrać  pewnego  znaczenia  w  życiu  umysłowem 
narodów,  gdyby  się  w  zupełności  oparła  na  naukach  przyro- 
dniczych i  uznała  bez  zastrzeń  ich  hegemonią.  W  tym  du- 
chu mówi  np.  głośny  przyrodnik  E.  HAckel:  „Wszelkie 
prawdziwe  przyrodoznawstwo  jest  filozofią,  a  wszelka  pra- 
wdziwa filozofia  jest  przyrodoznawstwem  {Otnerelie  Mar^ 
logie  der  Organismen  1866,  T.  I,  67,  T.  II,  447)."  A  głęb- 
szy bez  porównania  myśliciel,  Alb.  Lange,  olśniony  lu-o- 
kiem  przyrodoznawstwa,  powiada  poprostu:  ^Granice  po- 
znania przyrody  są  granicami  poznania  w  ogóle  (OtickiA' 
te  des  Małerialismus,l]'C\e  wyd  1876,  T.  II,  161). «  To  zna- 
czy, że  niema  wiedzy  poza  wiedzą  przyrodniczą,  i  niema 
nauki  poza  naukami  przyrodniczemi. 

Podobna  dążność  do  despotycznego  zawładnięcia  filo- 
zofią ze  strony  wiedzy  spocyainuj  objawiała  się  niejedno- 
krotnie w  dziejach  nauki. 

W  wiekach  średnich  panowało  powszechnie  przekona- 
nie, że  filozofia  jest  służebnicą  teologii  (philosophia  theo- 
logiae  ancilla),  że  jej  zadanie  polega  jedynie  na  tern,  aby 
się  przyczyniła  do  wyjaśnienia  prawd  teologicznych  i  do- 
gmatów kościelnych.  W  naszych  czasach  natomiast  roz- 
powszechniła się  zasada,  że  filozofia  jest  służebnicą  pizy* 
rodoznawstwa  fphilosophia  pliysicae  ancilla).  W  imię  tej 
zasady  wielu  sądzi,  żc  filozotia  nie  ma  samodzielnego  nau- 
kowego znaczenia,  że  w  najlepszym  razie  powinna  być  je- 
dynie środkiem  pomocniczym  przyrodoznawstwa;  nanę* 
dziojn  przy  bliższem  wyjaśnieniu  ])ra\vd.  wykazanych  przez 
nauki  przyrodnicze  w  sposób,  niedopuszcząjący  żadnej  wąt- 
pliwości, ani  krytyki.    Filozofia,  nie  ulegająca  bezwzglę- 


Digitized  by  Google 


§11*    FIŁOZOFU  I  NAUKt  PRSTRODNICZB.  347 


dnie  wszystkiemu,  co  uchodzi  za  prawdę  przyrodniczą, 
uznaną  zostaje  z  tego  stanowiska  za  samowolny  wytwór 
mysUf  pozbawiony  „naukowego^  znaczenia.  Nie  brak  na* 
wet  fanatyków,  którzy  za  przykładem  średniowiecznych 
teologów,  gdyby  mogli,  rzucaliby  na  stos,  jeśli  nie  auto- 
rów, to  przynajmniej  dzieła,  sprzeciwiające  się  w  czem- 
kolwiek  współczesnym  dogmatom  .naukowości^  i  przyro- 
doznawstwa. 

Ze  wszystkiego,  cośmy  dotąd  o  filoziUn  powiedzieli, 
jasną  jest  rzeczą,  że  taki  pogląd  na  stosunek  tilozotii  do 
nauk  przyrodniczych  jest  równie  ciasny,  jak  pogląd  scho- 
lastyków na  stosunek  filozofii  do  teologii,  i  świadczy  o  po- 
(lobnem  panowaniu  doktrynerskich  do^^iiiatów  i  uprzedzeń 
nad  wymaganiami  krytycznej  nauki.  To  też  nie  dziw,  że 
filozofia  w  poczuciu  swe]  krytycznej  samodzielności,  prze- 
ciwstawia się  w  naszych,  czasach  takim  uroszczeniom  przy- 
rodoznawstwa z  tą  samą  energią,  z  jaką  się  w  wiekach 
średnich  wyłamywała  z  pod  ucisku  teologii.  Barn  falct, 
wykazany  na  swojem  miejscu  (§  6,  oraz  str.  128  i  nast.), 
ie  nauki  przyrodnicze,  na  równi  ze  wszystkiemi  innemi 
li  a  u  kam  i  specyalnemi.  opierają  się  na  pewnych  podmioto- 
wych i  przedmiotowych,  metodologicznych  i  metatizy- 
cznych  przjrpuszczeniach  bez  ich  poprzedniego  rozbioru, 
dowodzi  potrzeby  uzupełnienia  przyrodoznawstwa  odpo- 
wiednienii  krytycznemi  badaniami  filozofii.  Nadto  nie  tru- 
dno wykazać,  że  zjawiska  hzyczne,  będące  przedmiotem 
nauk  przyrodniczych,  nie  stanowią  jedynej  formy  bytu,  że 
obok  nich  istnieją  objawy  odrębne,  imiysłowe  i  społeczne, 
uiedąiące  się  bez  reszty  sprowadzić'*  do  działania  czynni- 
ków fizycznych.  Nareszcie,  wraz  ze  szczegółowemi  obja- 
wami bytu  narzucają  się  nam  pojęcia  co  do  jego  ostatecznej 
istoty,  zasady  i  domagają  się  bliższego  rozbioru  i  wyjaśnie- 
nia.   (Zob.  wyżęi  str.  86  i  nast.,  oraz  str.  lOo  i  nast). 

Badanie  i  poznanie  tych  wszystkich  odiębnych  przed- 
miotów wiedzy  ludzkiej  nie  może  być  dokonanem  przy  pomo- 
cy środków  technicznych  przyrodoznawstwa,  lecz  wy tworzy- 


Digitized  by  Google 


848  §  lU     FUiOZOflA  I  NAOKI  FRZTRODNICZR. 

ło  W  dziejach  mnysłowości  ludzkie]  osobne  szeregi  nauk,  posil*  ' 
kujących  się  odrębnymi  sposobami  dociekania  swycli  przed- 
miotów. A  jeżeli  w  naszych  czasach  objawia  się  tendencya 
przerobienia  tych  samodzielnych  nauk  na  modłę  przyrodo- 
znawstwa, wprowadzenia  w  ich  zakres  jego  dogmatycznych 
przypuszczeń,  w  cehi  wyrugowania  z  owych  nauk  tego 
wszystkiego,  co  stanowi  ich  treść  cliarakterystyczną:  na- 
leży to  uznać  za  objaw  przemijający,  mający  swe  źródło 
nie  tyle  w  motywach  ściśle  naukowych,  ile  w  olśniewają- 
cych postępach  przyrodoznawstwa  na  polu  zastosowań 
praktycznych.  To  też  umysły  kr3^tyczne,  nietylko  wśród 
filozofów,  lecz  i  wśród  przyrodników,  nie  przyłączają  się 
bynajmniej  do  tych  jednostronnych  tendencyj,  lecz  widzą 
w  nich  niebezpieczny  zwrot  do  scłiolastyki,  różnej  od  śre-  ^ 
dniowiecznej  tylko  tem,  że  dogmata  i  doktrjrny  teologii  i 
zastępuje  dogmatami  i  doktrynami  przyrodoznawstwa.  Co  ] 
więcej,  śmiało  powiedzieć  można,  że  pierwszorzędni  przy- 
rodnicy ostatniej  doby,  przejęci  duciiem  krytycyzmu,  dale- 
cy są  od  przecenienia  naukowej  doniosłości  przyrodozna- 
wstwa, lecz  uznają  otwarcie  zarówno  jego  granice,  jak 
i  potrzebę  oparcia  go  na  wszechstronnym  rozbiorze  jego 
metodologicznych  i  metafizycznych  podstaw,  oraz  uzupeł- 
nienia wjrnikami  badań  innych,  równie  samodzielnych  nauk. 
Świadczą  o  tern  poglądy  na.  tę  sprawę  takich  badaczów, 
jak:  Rob.  Mayer,  Hblmholtz,  Ludwig,  Virchow,  Du-Bois- 
Reymond,  Klaudusz  Bbrmabd,  Tyndalł,  Huxley,  Prbtsb, 
PflCobr,  Wundt  i  wielu  innych. 

Wyczerpujące  określenie  wzajemnego  do  siebie  sto- 
sunku filozofii  i  pizyi odoznawstwH  jest  jednem  ze  zadań 
krytycznej  fUojsofii  nauk  przyrodniceych,  i,  j.  ich  metodoiogii 
i  metafizyki  (zob.  wyżej  str.  318  i  nast.,  oraz  §  10,8»ł.).  Przy 
tern  jednak  zauważyć  należy,  że  krytyka  filozoficzna  me- 
tod u  przvi(>d(iziia\vstwa  nie  powmua  sio  ograniczać  roz- 
biorem jego  indukcyjnych  i  doświadczalnych  cz>Tmi- 
kóWy  t.  j.  jego  empkymm$^  jak  się  to  zwykle  <iBiqiJ 
lecz  powinna,  za  przykładem  Kahta,  wniknąć  przedemzy^ 

>ogle 


§11.     FILOZOFIA  1  NAUKI  PRZYRODNICZE. 


349 


i>tkiem  w  owe  ostateczne  zasady  metodologiczne,  które 
stanowią  wewnętrzną  istotę  nauk  przyrodniczych,  niąjako 
duszę,  ożywiającąr  ich  hadania,  obejmującą  zarówno  źródło, 
z  którego  badania  te  wypłv  uM  ją,  lak  i  rei,  do  którego 
zmierzają.  Tą  duszą  nauk  przyrodniczych,  wyrażającą 
ich  właściwą  istotę,  jako  nauk,  nie  jest  bynajmniej  samo 
nagromadzenie  empirycznego  materyahi  wiedzy  przyro. 
diiiczej,  ani  nawet  indukcyjne  uogólnienie  empirycznych 
danych,  lecz  nią  jest  dążność  do  dedukcyjnego  wyjaśnienia 
szczegółowych  objawów  przyrody  na  podstawie  szeregu 
najogólniejszych  peMmików,  okręcających  z  matematyczno- 
mechaniczną  ścisłością  wzajemny  do  niebie  stosunek  tycb 
objawów.  DtUrmmum  fmt^natycano-mechankjsnjfy — oto  zasada 
metodologiczna  współczesnego  przyrodoznawstwa,  doma- 
gająca się  wszechstronnego  rozbioru  ze  stanowiska  kryty- 
cznej lilozotii. 

Zasada  powyższa  jest  zupełnie  uprawninoną  przy  wy- 
jaśnieniu związku  i  przebiegu  zjawisk  fizycznych;  odpo* 
wiada  ona  pod  każdym  względem  matematyczno-mecha- 

nicznej  prawidłowości  przyrody,  jako  nstroju  świata  fizy- 
cznego. To  też  tą  zasadą  metodologiczną  nauki  przyro- 
dnicze posiłkować  się  winny,  w  miarę  możności,  zawsze 
i  wszędzie.  Ale  z  tego  bynajmniej  nie  wynika,  aby  za- 
sada ta  była  najwyższą  i  ostateczną  w  poznaniu  świata 
w  ogóle;  a  zatem  nie  wynika  też  z  tego,  aby  zasada  ta 
była  bezwzględnie  obowiązującą  dla  wszystkich  nauk,  więc 
i  przy  badaniu  takich  objawów  bytu,  które  w  porówna- 
niu ze  zjawiskami  tizycznemi  mają  znaczenie  samoistne, 
o  własnościach  odi*ębnych,  nie  dających  się  sprowadzić  do 
czynników  fizycznych.  Wszystkie  tego  rodzaju  objawy, 
nie  będąc  zjawiskami  fizycznemi,  nie  mają  już  charakteru 
|irz\'rodniczego,  lecz  świadczą  o  istnieniu  w  przyrodzie 
głębszych  i  wyższych  czynników,  a  mianowicie  o  istnie* 
niu  ducha,  celowo  działającego;  więc  też  żadną  miarą  po- 
znane być  nie  mogą  przy  pomocy  owej  zasady  metodolo- 
gie wej,  lecz  wymagają  uwzględnienia  ich  udiębnej  istoty 


Digitized  by 


350 


11.     FILOZOFIA  I  NAUKI  PBZTRODNICZR 


i  zastosowania  zasad,  zaczerpanych  ze  sferj'^  życia  umy- 
słowego, rozuiuu,  działania  celowego.  Wpnaganie  to  teni 
bardziej  jest  uprawnionem,  że  zasada  rozumnej  celowości, 
zastosowana  do  objaśnienia  dwiata,  nie  sprzeciwia  się  by- 
najmniej zasadzie  prawidłowości  matematyczno-mechanicz- 
nej,  lecz  ją  uzupełnia  i  obejmuje  ze  stanowiska  jedno- 
rodnej w  sobie  istoty  wszechbytu. 

Powyższe  uwagi  wchodzą  już  po  części  w  zakres  me- 
ta fizyki  nauk  przyrodniczych,  która  roztrząsa  ich  zasady 
przedmiotowe.  I  tutaj  kiytycyzm  filozoticzny  wykazuje 
całą  jednostronność  tych,  którzy  w  przyrodniczym  poglą- 
dzie na  świat,  a  więc  w  metafizyce  naturoHmm,  widzą  osta- 
teczny i  najwyższy  wynik  poznania  świata  w  ogóle.  Tym- 
czasem przyrodniczy  pogląd  na  świat  odnosi  się  wyłączme 
do  jego  strony  zewnętrznej,  zmysłowej,  zjawiskowej,  wjęc 
jest  z  natury  swojej  połowicznjmi.  Doprowadza  on  do 
pełnego  pojęcia  świata  tylko  w  takim  razie,  gdy  w  spo- 
sób odpowiedni  uzupełnionym  zostaje  poglądem  na  istotę 
wszechbytu,  na  jego  czynniki  racyonabie  i  celowe,  stano- 
wiące treść  wewnętrzną,  duszę  owej  zewnętrznej  formy, 
owego  ciała  bytu,  jakiem  jest  pizyroda  zmysłowa.  Jak 
anatomia  i  fizyologia,  same  ])rzez  się,  nie  i^ą  wystarczają- 
ce do  pełnego  zrozumienia  człowieka,  tego  miniaturowego 
obrazy  wszechświata,  t.  j.  mikrokosmu,  lecz  uzupełnione 
być  muszą  koniecznie  przez  psychologią,  naukę  o  duchu, 
przenikającym  ciało  ludzkie:  tak  również  życie  makrokos- 
mu.  t.  j.  olbrzymiego  ustroju  wszechbytu,  nie  może  być 
poję  tern  w  sposób  wystarczający  na  podstawie  samych  tyl- 
ko nauk  przyrodniczych,  badających  ,jego  formę  zewnętrz- 
ną, jego  ciało,  lecz  domaga  się  zarazem  bliższego  pozna- 
nia jego  wewnętrznej  istoty,  wyrażającej  się  dobitnie  w  ra- 
cyonalnej  prawidłowości  i  w  celowym  rozwoju  zasadni 
czych  czynników  l)ytu. 

Bez  tej  psychologii  wszechświata ^  przyrodoznawstwo,  jak-^ 
ftgyka  ws^techśuńata^  pozostaje  martwą  literą,  pozbawioną  ży 
cia  i  ducha,  hieroglifem,  którego  sensu  i  znaczenia  okre- 


§  11.     FILOZOFIA  I  NAUKI  PliZmODNICZE. 


351 


ślić  me  zdołano;  pozostaje  mechanizmem  o  niezbadanym 
i  nieznajiym  motorze.  Można  wykazać  trudności,  nasu- 
wające się  przy  rozwiązaniu  tych  zagadnień,  ale  nie  mo- 
żna wyrugować  sainycli  tyeli  zagadnień  z  umysłu  ludz- 
kiego i  dowodzić,  że  przyrodniczy  pogląd  na  świat  jest 
ostatecznym  wyrazem  wiedzy  ludzkiej.  Co  więcej,  nie 
można  poświęcić  się  sumiennie  i  konsekwentnie  badaniu 
prawdy  i  poznaniu  świata,  nie  siląc  się  z  całą  energią 
umysłu,  przy  pomocy  naukowycli  danych,  nad  rozwiąza- 
niem owych  zagadnień,  dotyczących  wewnętrznej  istoty, 
życia  i  ducha  wszechświata.  A  że  nauki  przyrodnicze 
nie  zajmują  się  roztrząsaniem  tycli  zagadnień  więc*  i  pod 
tym  względem  potizebują  koniecznie  uzupełnienia  ze  stro- 
ny filqzofii. 

08tatecj«n5rm  wjmikiem  i  najwyższym  wytworem  nauk 
przyrodiuczych  jest  określeiue  tak  zwanycli  praiv  przyrody, 
(Co  do  pojęcia  prawa,  zob.  wyżej  str.  122  i  nast.).  O  ile 
prawa  te  są  krytycznie  uzasadnione  i  wyrażają  faktyczne 
dane  przyrodoznawstwa,  o  tyle  są  one  koniecznemi  skła- 
dnikami wszelkiego  filozoficznego  na  świat  poglądu.  Do 
nicli  stosuje  się  to  wszystko,  cośmy  wyżej  powiedzieli 
o  potrzebie  oparcia  filozofii  na  wynikach  nauk  specyal- 
nych  w  ogóle  (str.  274,  297  i  nast.).  Jeżeli  tedy  zazna- 
ezvliśinv  z  jednej  strony  samodzielność  badań  filozolieznych 
w  stosimku  do  przyrodoznawstwa,  oraz  poti*zebę  uzupeł- 
nienia go  wynikami  tych  badań:  to  z  drugiej  strony  mo- 
wy być  nie  może  o  jakiemkolwiek  lekceważeniu  przez 
filozofią  naiikossy  oh  wyników  przyrodoznawstwa.  Wszy- 
scy znakonutsi  myśliciele  nowszych  czas'>w  w\yznąją  z  ca- 
łą szczerością,  że  filozofia  nie  może  się  przybliżyć  do  roz- 
wiązania swych  trudnych  zadań  bez  ciągłej  pomocy  nauk 
specyalnych,  a  w  szczególności  przyrodniez\eli.  Ale  to 
nie  zwalnia  filozołii  od  obowiązku  kiytycznego  rozbioru 
treści  tak  zwanych  praw  przyrody.  Nauka  jest  w  istocie 
swojej  jedną  i  tylko  przy  organicznej  łączności  i  siunien- 
uem  współdziałaniu  wszystkich  swych  czymiików,  t.  j. 


Digitized  by 


352  §  U.    METODOLOGU  NAUK  PBZTRODNICZTCH* 


nauk  filozoficznych  i  specyalnych,  spełnia  wszechstronnie 

swe  przeznaczenie  w  życiu  oinysłowem  ludzkości. 

1.  Metodologia  uaak  przjrodnlczjreli. 

Przyrodoznawstwo  szczyci  się  w  nowszych  ezasach  niejednokro- 
tnie mianem  nauki  ścisłej  (scientia  exacta^  i  w  imit^  tej  swoj  i  s<  islosci 
domaga  się  właśnie  owej  hegemonii  nad  pozostałemi  naukami,  o  któ- 
rej wspomnieliśmy  wyżej  (str.  346  i  nast.).  Sam  ten  teimin  jednak 
nattki  4cUŁej  nie  jest  dotąd  śeUU  określonym. 

Dawniej  nadawano  to  miano  naukom,  poaiłkojąeym  się  nuiteoii- 
tyką  i  nie  doposzczającym  wskutek  tego  żadnej  wątpliwości  w  swjdi 
wywodach.  Do  nich  zaliczano  naturalnie  prsedewszystkiem  samą  ma^ 
tematykę,  a  następnie  wszystkie  nauki,  które,  opierając  się  na  niej, 
jirzyswoiły  sobie  tąż  samą  oczywistość,  czyli  ewidencyą.  jako  to:  me* 
chanika,  fizyka  matematyczna  i  aaironomia.  W  tym  duc  hu  łL\N'T 
utrzymywał,  że  dopiero  zasto.sowaiiie  matematyki  do  nauk  tizy<  znydi 
nadaje  im  ( liarakter  nauk,  zasługujących  na  to  miano  w  iicUłem  ma- 
czmiti  (zob.  wyżej  str.  300  i  nast.). 

Takie  bezwzględne  utożsamienie  metody  matematycznej  2  nauką 
śdslą  okazało  się  atoU  pod  wielomia  względami  nie  uzasadnionem  kry- 
tycznie, a  to  dla  następujących  powodów: 

1)  Oczywistodó  i  nie  wątpliwość  nie  są  wylącznemi  własnościami 
dowodzenia  matematycznego.  Metoda  matematyczna  jest  wlaściwip 
dedukcyą,  czyli  wywodem  logicznym  zdaft  szczegtUowych  z  ogólnych 
pewników.  Ztąd  pochodzi,  że  i  za  ohrębem  matematyki  rozumowanie 
nasze  jest  ruwnie  ściąłem,  jeżeli  tylko  opiera  się  na  oczywistych  i  nie- 
wt^tpliwyeh  danych  i  z  nich  wyprowadza  swe  wnioski  pizy  pomocy 
wymagań  logiki.  Nietylko  bowic^in  matematyka  może  się  szczycić 
swemi  f)ewnikami;  na])otykamy  pewniki  o  charakter'/e  oczywistości 
i  niewątpliwości  i  w  innych  naukach,  a  przedewszystkiem  w  logice. 
Takiemi  są  np.  prawa  logiczne:  tożsamości  i  wyłączenia  sprzeczności 
oraz  prawo  wystarczającej  przyczyny.  Wywody  dedukcyjne  z  tych 
praw  posiadają  tęz  samą  ścisłość  naukową,  jak  i  wywody  matematyki 
co  więcej,  te  ostatnie  są  w  gruncie  rzeczy  tylko  szczególowemi  piiE;^ 
kładami  tamtych. 

2 )  Zastosowanie  metody  matematycznej  zarówno  do  wspomnianyeli 
powyżej  nauk  do  mechaniki,  fizyki  i  astronomii^,  jak  i  do  innydtr 
np.  do  chemii,  iizyologii,  i)sychologii,  socyologii  ('statystyka i.  i  ł.  p. 
nie  wyjaśnia  ostatecznie  zasaduiczy eh  danycli  tych  nauk:  ani  icli  zgóiy 
powziętych  dogmatycznych  przypuszczeń,  ani  ich  materyału  em^ii^'; 


Digitized  by  Google 


§   11,1.     METODOLOGIA  NAUK  PRZYRODNICZYCH. 


353 


•  znego:  w  ogóle  nie  wyjaśnia  ich  treści,  looz  przyczynia  się  jedynie  do  śei- 
d'*iszo<xo  sfonnułowania  stosunków,  zaehodząeyc^h  ])oniiędzy  badauemi 
przez  iŁ^  nauki  objawami.  Jestto  niewątpliwie  bardzo  doniosły  czynnik  ba- 
(iania  naukowego;  jeden  z  najpoź%daószjoh  środków  ])omocniczycłi  przy 
cłiarakterystyce  i  grapowaniu  danego  materyału.  Nikt  też  nie  moźo  za- 
przeczyć praktycznej  doniosłości  tego  czynnika.  Ale  ma  on  w  istocie 
nseczy  jedynie  znaczenie  formaku  i  dla  togo  zalety  w  znpelności  od 
trud  i  ruetowyek  danych,  zaczerponych  nie  z  matematyki,  lecz  z  in- 
nych zasobów  wiedzy  realnej.  Matematyka  w  ogóle  jest  nanką  /or- 
nudną  i  dlatego  nie  mo^  się  liezpośrednio  przycz3aiió  do  należytego 
wyjaśnienia  sanu  j  treści,  przedmiotu  innych  nauk.  Odgrywa  ona  pod 
tym  względem  ie^  samą  rolę.  jak  logika,  c/yli  teorya  poznania:  wska- 
zuje ogólne  sposoby  i  środki  badania  na  tle  otlpowiednieh  danych  na- 
uki, ale  nie  dotyczy  w  niczem  tych  danycli.  Przeciwnie,  sama  mate- 
matyka, ze  swojemi  zasadami  i  działaniami  domaga  sią  oilpowiedniego 
krytycznego  rozbioru  ze  stanowiska  teoryi  poznania  i  metatizyki. 

3  Zastosowanie  zasad  krytyzmu  do  ostatecznych  podstaw  ma- 
tematyki wywołało  pewne  uzasadnione  wątpliwości  co  do  jej  bez- 
względnego znaczenia  w  tej  formie,  w  jakiej  się  dotąd  przedstawii^a* 
Wątpliwości  te  odnoszą  się  mianowicie  do  naszego  zwykłego  poglądu 
na  przestrzeń  o  trzech  wymiarach.  Pod  wpływem  szczególnej  nauki 
K^^NTA,  żo  przestrzeń  jest  tylko  podmiotową  formą  naszego  poglądu 
na  świat  zmysłowy,  niektórzy  matematycy  dowodzih*,  że  dotychczaso- 
wa geometrya,  oparta  na  zasadach  Euklidesa^  jest  właś(  iwie  tylko 
szczegóhiym  przypadkiem  szerzej  pojętej  uyoltwj.  czyli  puii-geomeiryi, 
przypuszczającej  istnienie  przi^strzeni  nietylko  o  trzecli,  lucz  o  czte- 
rech, pięciu,  sześciu,  i  t.  d.  więc  w  ogóle  o  n  wymiarach.  A  cho(  iaż 
takiej  przestrzeni  %vyobrazic  sobie  nie  możemy,  gdyż  zmysłowy  nasz 
pogląd  na  przestrzeń  wiąże  się  bezpośrednio  z  przestrzenią  trójwy- 
miarową; to  jednak  pojęcie  przestrzeni  i  w  ogóle  wielkości  i  rozmai- 
tości wielowymiarowej  pomyiłamm  być  może  i  może  się  stać  punktem 
wyjścia  dla  nowych  matematycznych  poszukiwań,  rozszerzających  nasz 
widnokrąg  umysłowy  poza  granice  dotychczasowych  pewników  na  tem 
polu.  To  też  na  tej  podstawie  rozwinęła  się  w  istocie  zupełnie  nowa 
^aląż  matematyki,  zwana  bądź  geometry ą  nie-eukUdesową^  bądź  w  ogó- 
\f  uieta-maiematyką.  Tu  należą  szczen;(')lniej  teorye  Gaussa.  Louac/kw- 
>KiKGo,  J.  BoLYAfA.  RiEMANNA,  Helmuoltza  i  wielu  Imiych  współ- 
czesuych  matematyków. 

4)  Nar^^^^/ł-ie  zaznaezyć  tn  należy  odmienny  stosunek  nowocze- 
snego indukty  wizmu  i  empiryzmu  do  matematyki.  Dawniej  miano  pe- 
wniki matematyki  za  ściśle  połączone  z  naturą  samego  umysłu,  czyli, 
jak  »ię  wyraził  Kant,  za  trośó  a  priori  rozumu  i  wskutek  tego  uzna- 


Uigiiized  by  Google 


354  §  11,1.     METODOLOGU  NAUK  PRZYKODKICZTCH. 

wano  ich  siłę  obowiązuj ąf  a  wszędzie  i  zawsze  dla  każdego  w  ogóle  umy- 
siii,  a  witjc  ich  bezwzględni^  racyoiialność.  Tyuii  zasi'in  J.  St.  Mill 
i  zwolcnnioy  jego  iiidakryjnc^o  ('in|)irvzimi  za^jrzcczali  stanowczo 
apriorycziKJŚci  ])ewnik(AV  niatcinarycznych  i  usiłowali  \yvprowadzii:  ich 
treść  z  danych  doświadczenia.  \\'|)ra\\  dzie  dotąd  nie  udaio  im  się  te- 
go uczynić,  ponieważ  najpierwotniejsze  objawy  doświadczeniu,  we- 
wnętrznego i  zewnętrznego,  dokonywają  się  według  pewnej  prawidłowo- 
ści, zawierającej  w  sobio  już  wszystkie  czynniki  zasadnicze  matematy- 
ki, jako  to:  jedność  i  wielość  (liczbę),  wielkość  (przestnzeń),  rocb  (si- 
łę) i  trwałość  (czas).  Pomimo  to  samo  usiłowanie  wywodu  treści  ma- 
tematyki ze  źródeł  enii)irycznych  pociągało  za  sobą  zmianę  zasadnicsą 
w  j)'  'glądach  empiryków  na  znaczenie  matematyki.  Gdyby  bowiem  si^ 
okazało,  że  matematyka  jest  w  istocie  tylko  wynikiem  uogólnienia  dii- 
nych  doświadczenia,  natenczas  przypuścićhy  naliczało,  że  treść  jej 
jest  bezwzi^lędnie  obowiązującą,  bo  zależałaby,  jak  każda  w  og<'»li  Teo- 
rya  einj»iryczna,  od  postt^pt  iw  dośw  iadczcnia.  Jakieś  nowe,  nie>pi"»- 
dziewane  dane  doświadczenia  mogłyby  w  takim  razie  zmienić  zupeł- 
nie wszystkie  dotycliczasDwe  tooryc  matematyczne,  jak  to  się  dzieje 
w  zakresie  pozostałych  nauk  empiryczny  cli.  Matematyka  nie  mogłaby 
już  być  uznaną  za  „ścisłą^*  podstawę  fizyki,  lizyologii  i  t.  p.,  lecz 
przeciwnie  materyał  empiryczny  tych  nauk  mógłby  wpłynąć  na  zmift- 
nę  pewników  i  teoryj  matematyki  (zob.  co  wyżej  str.  807  i  nast.  po- 
wiedziano o  zasadzie  doświadczenia  według  Milla). 

Powyższo  uwagi,  dotyczące  istoty  matematyki,  oraz  jej  stosmikn 
do  innych  nauk,  wyjaśniają  powody,  dla  których  wielu  nowoczesny  tli 
badaczy  utraciło  bezwzględne  zaufanie  do  metody  mateinatyiai«,; 
w  zakresie  nauk  przyrodniczych.  A  w.s'kutek  tego  zmieniło  się  t-t^ż  za- 
razem i  pojccif  nauki  ..ścisłe j.--  Przekonano  się  |)rawir  powszechnie 
że  „ścisłość"  nauki  nie  polega  jedynie  na  zastosowaniu  formuł  mate- 
matycznych do  danych  doświadczenia,  lecz  przede  wszy  stkiem  na  wier- 
ne m  i  dokładncm  określeniu  samych  tych  danych.  Za  pierwszy  te- 
dy warunek  „ścisłej"  nauki  przyjęto  doiwiadctenie^  określające  treść 
swoją  przy  pomocy:  1)  nhterwacyi  zjawisk  i  faktów  i  2)  doiunadetm 
nad  zjawiskami  (zob.  wyżej  str.  56).  Dopiero  na  tej  podstawie  vaB»r 
no  możliwość  zastosowania  matematyki  do  iirzyrodoznawstwa  i  wy- 
jaśnienia związku,  zachodzącjego  ])omiędzy  faktycznie  danemi,  co 
do  swej  treści  ściśle  okrrslonemi  zjawiskami  j>rzyrody  przy  pomocy 
praw  ]-('iwn()wagi  i  ruchu,  cz^di  mechaniki. 

W  len  fcii)usou  powstała  tak  zwana  metoda  mechanicznego  ^yjo- 
dnienia  zjawisk  przyrody  i  ześroi licowała  w  .sobie  owo  pojęcie  ..ści«l'  - 
ści,"  które  poprzednio  przypisywano  samej  matematyce.  Ideałem 
metody  jost:  rozłożyć  każdy  objaw  przyrody  przy  pomocy  doświad* 


§  1 1,1.    METODOLOGIA  NAUK  PRZYBODNICZTCH 


355 


<»eiiia  na  składowe  jogo  czynniki,  a  następnie  wykazać  ji'<^o  {)owBtanie 
czyli  genezę  z  tych  cz^-nników  za  pośrednictwem  ich  mchu  wecUug 
praw  mechaniki.  Zasada  zachowania  siły,  czyli  encr^^ii  i  mechanicz- 
ua  tforya  ciepła,  jako  niwnowaźnika  energii  (Rob.  Mayeu,  J.  P,  .Tou- 
LE,  Helmholtz).  umożliwiły  kuiisekwentne  zastn.sownnif  tej  metody 
do  fizyki  i  dały  po  hop  do  uznania  jej  za  podstawę  przy  wyjaśnieniu 
wszelkich  w  ogóle  objawów  przja-ody.  W  ten  sposób  powstało  dziś 
powszechne  w  fizyce  dążenie  nadania  jej  zasadniczo  charakteru  stoso- 
wanej mechaniki. 

Pomimo  niezaprzeczonej  doniosłości  mechanicznego  dcterminizmo, 
jako  metody  nauk  przyrodniczych — o  czein  wspomnieliśmy  już  wyżej 
(str.  M9)— jego  bezwzględne  zastosowanie  do  badań  naukowych  oka- 
zało się  niemożtiwem  pod  wieloma  względami.   Najprzód  istnieją  cało 
szeregi  przedmiotów  badania,  które,  bez  sztucznego  wysiłku  na  ko- 
rzyść doktrynerskich  uprzedzeń,  nie  mogą  być  wcale  podciaj^iiięte  pod 
pojęcie  ruchu  fizycznego,   dokony wającego  się  wedłng  ścisłych  praw 
mechaniki.     L  siłowania    np.    filozoia    Hkruarta   stworzenia  statyki 
i  dynamiki  objawów  umysłowych  i  wyjaśnit^nia  wzajemnego  ich  do 
siebie  stosunku  na  podstawie  praw  mechaniki,  nie  zostały  uwień- 
czone pożądanym  skutkiem.    (Dowiódł  t<^gojuźP'tt.  Alb.  Lanob:  Dis 
Onmdleęunff  der  miUhemałiacken  Ftyehu^agU   1865).    Posłużyły  one 
wprawdzie  za  punkt  wyjśda  do  matematycznego  określenia  stosunku, 
zachodzącego  pomiędzy  fizyczną  podnietą  wrażeń  zmysłowych,  a  sa- 
mami iemi  wrażeniami,  i  przez  to  dały  początek  nowej  galc^zi  badań 
naukowych,  nazwanej  psychofizyhą  lub  też  figyolofficzną  psychologią  (Fb- 
CHNER,  Weber,  Wuxdt  i  inni).  Ale  czynniki  matematyczne,  a  w  szcze- 
gólności prawa  mcclianiki,  znajdowały  i  znajdują  dotąd  ..ścisłe-"  zasto- 
sowanie w  t^Tn  zakresie  badań  tylko  o  tyle,  o  ile  odno.śm-  objawy  łą- 
c^ą  się  z  ruchem  fizycznym  i  dają   sie   sprowadzić  do  jego  działania, 
a  zatem  jt^lynie  wtedy,  gdy  działające  na  zmysły  podniety  mogą  być 
matematyczme  określone  i  gdy  wrażenie,  przez  nie  wywołane,  wyraża 
«ę  znowu  „ściśle'^  w  odpowiedniej  formie  moelianicznej. 

Powyższym  warunkom  czynią  zadość  tylko  pewne  szeregi  obja- 
wów psychofizycznych.  Odnośnie  do  tych  szeregów  psychologia  fissyo- 
logiczna  w  samej  rzeczy  szczycić  się  może  w  ostatnich  czasach  znako- 
mitemi  postępami.  Świadczą  o  tem  wyniki  licznych  laboratoryów 
psychologicznych,  urządzonych  na  wzór  lipskiego  laboratoryum  "Witnd- 
TA.  Cała  atoli  sfera  wyższa  życia  mnysłowego,  bez  gwałtu,  zadawa- 
nego taktom  1  zmieniającego  ich  naturalny  charakter,  nie  daje  się  ująć 
V  ehisne  ramy  formuł  matematycznych  i  mechaniki.  .lak  tu  np.  okre- 
dić  matematycznie  różnicę  między  logiczneni  a  nielogicznem  myśle- 
ńem  ^prawdą  a  fałszem),  mi^zy  zadowoleniem  estetycznem  a  wstrę- 

« 


Digitized  by  Google 


356 


§  11,1.     MlfiTODOLOGlA  NAUK  PRZYJiODNICZYCH. 


tfin  f])iqknom  a  szpetnem).  albo  między  działaniem  moralnem,  sumien- 
nem  a  niemoralnom.  iiii^simiiennem  (dobrem  a  złem)?  Cóż  dopioro. 
p^dy  chodzi  o  wyjaśiiieuic  skomplikuwanej  gry  uczuć,  myśli  i  dt^/- 
ności  każdego  żywszeri^o  objawu  umysłu?  Albo  o  h\iż^zv  okrcśl*-'- 
nie  wzajemnego  do  siebie  stosunku  ludzi  z  ic  li  r('>żnobarwiią  trtścia 
umysłową,  lub  też  ich  stosunku  do  nieskończonego  bogactwa  szczegó- 
łowych objawów  świata  zewn^trzn(?go,  do  wszystkich  tych  czynników, 
które  wspólnie  z  ową  nieujętą  treścią  tunjsla  składają  się  na  rozwój 
i  dzieje  bądź  osobników,  bądź  społeczeństw  i  narodów,  bądź  wresz- 
cie ludzkości? '  Czyż  można  marzyć  o  tem,  aby  nauka  zdołała  kie- 
dykolwiek ten  ruch  dziejowy  życia  umysłowego  rozłożyć  na  czynniki 
mechaniczne  i  wyjaśnić  ich  wzajemny  do  siebie  stosunek  i  rozwój 
przy  pomocy  praw  m(?chaniki? 

"Widzimy  tedy,  że  bezwzglt^diiL-  zastosowanie  determinizinu  ni* 
chani(  zii»\iro,  jako  metody  naukowej.  na])otyka  nieprzozwyciqżono  tra- 
dności  zai  i')\vnio  z  powodu  zaznaczonej  komplikacji  objawów,  jak  i  z  p* 
wodu  ich  natur3%  czyli  treści  wewnt^trznej.    Ruch  psydiiczny  ucznc. 
myśli  i  woU  (§  7,i)  nie  podlega  zwykłym  prawom  mechaniki^  określa- 
jącym ró\\'Tiowag^  i  ruch  w  świecie  fizycznym,  lecz  wykazuje  działanie 
praw  odrębnych,  praw  rozumu,  określających  idealne  normy  i  cele 
życia  umysłowego.   To  też  za  ostateczną  podstawę  dla  wyjaśnienia 
objawów  togo  rodzaju  nie  może  nigdy  służyć  mechanika,  lecz  jedynie 
bliższe  pojęcie  owych  norm  i  kierowniczyah  celów,  charakteryzujących 
ruch  umysłowy.  I  choćbyśmy,  zgodnie  z  teoryą  paralelizmn  objawów 
fizycznych  i  psychicznych,  przekonani  byli  o  łączności  każdego  objawu 
umysłowego  z  odpowiednim  ruchem  fizycznym   (zob.  str.    17G.  18:> 
i  nast.);  lub  nawet,  gdyl)yśiiiy  mogli  wykazać,  że  każdy  objaw  ]>^y- 
chiczny  jest  fimk<\yą.  w  znaczeniu  matcniat\ eznem.  odpowiedniego  ni- 
clm  lizycznego:  to  i  w  tedy,  jak  najściślejsze  określenił^   tego  ruchu 
według  praw  mechaniki  nie  dałoby  nam  jeszcze  należytego  ])ojęcia  o  j  - 
go  treści  wewnętrznej ;  podobnie  jak  rozbiór  mechaniczno-^yczny  dźwię- 
ków według  praw  akustyki  nie  daj(^  nam  jasnego  pojęcia  o  treści  psy- 
chicznej wygłoszonych  zdań.  Potrzeba  znać  znaczenie  wewnętrzne  wy- 
razów, oraz  prawa  gramatyczne  i  logiczne  ich  kombinacyj,  aby  z  na- 
leżytą w3rrazistością  zrozumieć  treść  wewnętrzną  owych  ruchów  fizycz- 
nych, wywołujących  dźwięki.  Sama  mechanika  ruchów  fizycznych, 
powodujących  te  dźwięki,  nie  jest  w  tym  względzie  wystarczając  v 
Z  kombinacyi  tych  ruchów,  z  ich  prawidłowości  i  ogólnego  charaktein 
bt^dziemy  wprawdzie  mogli  bardzo  często  wyprowadzić  wniosek  co  do  ■ 
istnienia  w  ogóle  ]jcwnej  treści  wewnętrznej,  ])sy<  liicznej.  poza  jej  ze- j 
wn^trznym,  mechanicznym  wyrazem.    Ale  treści  t^j  nie  zdołamy  nigdy  i 
określić  ścisłe  pr^sy  pomocy  jjaraych  tylko  ozyimików  mechanicznyriL  i 


§  11,1.    METODOLOGIA  NAUK  PRZTBODNICZTCH. 


357 


Z  powyiazego  wynika,  że  normj  i  oele  umysłowego  żyda  czło- 
wieka, jak  i  w  ogóle  treść  rozumowa  świata  nigdy  należycie  pojąć  się 
nie  dadzą  przy  pomocy  najsubtelniejszych  nawet  formut  matematycz- 
nych, określających  czynniki  fizyczne  owej  treści  wewnt^trznej.  Ba- 
danie i  poznanie  tej  treści  uskutecznić  należy  przy  pomocy  środków 
i  metod,  orlpuw  larlających  jej  naturze,  a  zatem  przy  pomocy  działania 
rozumowego,  odszukującego  nie  w  zewnętrznych  ol))awar'h  przyrody 
i  w  ich  mechanicznym  przebiegu,  lecz  w  samem  sobie,  w  swej  wła- 
snej prawidłowości,  podstaw  do  możliwie  ścisłego  pojęcia  czynników 
rozumu  powszecbnego  i  jego  udziału  w  prawidłowjrm  ustroju  i  celo- 
wym rozwoju  świata  (zob.,  co  powiedziano  wyżej  o  podmiotowem  źró- 
dle naszej  wiedzy,  str.  178  i  nast.}*  Zt%d  to  dziwić  si^  woale  nie  mo- 
żna, że  przyrodnicy,  trzymający  się  bezwzględnie  metody  mechanicz- 
nego wyjaśnienia  zjawisk,  zmuszeni  są  wyznać,  że  przy  pomocy  tej 
metody  nic  zgoła  orzec  nie  mogą  o  treści  wewnętrznej  zarówno  umy- 
ciu ludzkiego,  jak  i  w  ogóle  świata,  chociaż  samemu  istnieniu  tej  tre- 
ści nie  zaprzeczają.  I  nauka  Kanta  o  niemożności  poznania  rzeczy 
samej  w  soł)io  wypływa  w  znacznej  części  z  takiego  bezwzględnego 
oparcia  poznaiua  świata  na  samym  tylko  mechanizmie  jego  objawów 
izob.  wyżej  str.  93  i  222  i  nast.)* 

BesEwzględnych  zwolenników  mechanizmu  porównać  można  z  da- 
wnymi egiptologami,  którzy  wyznać  musieli,  że  za  pośrednictwem  hie* 
foglificznych  napisów  na  obeliskach,  mumiach  etc.  wyraża  się  pewna 
Ireść  wewnętrzna,  myślowa,  ale  jej  przed  badaniami  Champołliona 
i  Łbfsiusa  mul  grafiką  i  gramatyką  egipską  bliżej  określić  nie  byli 
zdolni.    Tej  pracy  Champolliona  i  Lepsiusa  odnośnie  do  hieroglifów 
przyrody,  znajdujących  swój  wyraz  w  jej  prawidłowym  mechanizmie, 
r>odejmują  się  jiloiofowie  przyrody.    Oni  to  usiłują  wniknąć  w  treść 
vi.ewnętrzną  mechanicznych  objawów  przyrody  i  określić  owo  dodatko- 
we X,  nad  którem  zastanawialiśmy  si^  V)liżej  przy  rozbiorze  twórczo- 
ści izob.  str.  189  i  nast.).    W  tym  celu  nie  mogą  się  ograniczyć  wy- 
kazaniem samego  mechanizmu  w  przebiegu  zjawisk,  lecz  posiłkować 
się  muBzą  zarazem  metodą  raej^mabią^  opierającą  się  na  wyjaśnieniu 
mediaiiicznych  procesów  przyrody  ze  stanowiska  wyrażających  się 
w  nich  cssynników  rozumowych,  idealnych,  myśli,  celów.  FeJrtyczne 
istnienie  objawów  celowości  w  przyrodzie,  o  którem  mówiUśmy  na 
t^wojem  miejscu  (str.  212  i  nast.,  oraz  221  i  nast.),  wykazuje  do- 
wodnie, że  nie  mamy  tn  do  czynienia  z  podmiotowemi  przypu- 
szczeniami,  lecz   z   przedmiotową  rzeczywistością,  którą  ze  wzglę- 
dn   na  jej    czynniki    zasadnicze  bliżej   zbadać  i  określić  musimy, 
zt  ii   chcemy  dojść  do  pełnego,  zgodnego  z  prawdą  poglądu  na 
przyr4xię. 


Digitized  by 


3&8  §  U,L    MBTODOŁOGIA  NAUK  PRZTRODNICZTCH. 


Mając  za  przediniot  owe  zewnętrzne,  meclianiczne  objawy  świata, 
nauki  przyrodnicze  mog  i  wprawdzie,  bez  narażenia  się  im  zarzuty  ze 

strony  krytycznej  teoryi  poznania,  dąźyó  do  wyjaśnienia  tych  obja- 
wów  z  punktu  widzenia  praw  mechaniki.  Po|yląd  mechaniczny  lu 
świat,  przeprowadzony  z  możliwą  ścislui^fią  we  wszystkie  li  .szczegółach, 
jest  ideałem  jak  najbardziej  uprawnionym  przyrodoznawstwa.  Ale 
przytcrn  krytyc  zna  tcorya  poznania  domagać  się  musi  od  przedstawi- 
cieli nauk  przyrodniczych,  aby  swego  mechanicznego  poglądu  nie 
uznawali  za  wyłącznie  moiliwy  i  jedyny  w -nauce;  aby  nie  ulegali 
ólepo  swym  dogmatycznym  przypuszczeniom,  lecz  z  krytyczną  su- 
miennością uwzględniali  faktyczne  dane  co  do  działania  w  przyrodzie 
czynników  idealnych,  nie  dających  się  żadną  miarą  określić  przy  po* 
mocy  praw  mechaniki.  Bane  te,  narzucające  sic  każdemu  sumiennemu 
badaczowi  na  polu  przyrodniczem,  dowodzą  w  sposób  oczywisty,  źe 
pogląd  mechaniczny  odnosi  się  wy  hu  z  nie  do  strony  zewnętrznej,  for- 
malnej światu,  do  jego,  że  tak  powiem,  ustroju  anatomicznego,  i  dla 
tego  ktHiiecznie  uzupełnionym  Ityć  musi  poglądem  na  j<'go  tn\<f  we- 
wnętrzną, wyrażającą  się  za  |>(tśn  (liii(  t\vcni  owycłi  form  zewuf^trz- 
nych.  Że  przyrodnik  tej  treści  wewnętrznej  sprowadzić  nie  może  do 
formuł  matematycznych  i  meclianicznych,  i  wskutek  tegn  wyznać  mu- 
si, że  jej  poznanie  nie  jest  możliwem  przy  środkach  metodologicznych 
przyrodoznawstwa;  to  wynika  z  natury  samej  tej  treści,  ale  nie  'może 
służyć  za  argument  przeciwko  naukowości  badań,  mających  na  oeh 
określić  ową  treść  wewnętrzną,  racyonalną,  zi>9zumieć  sens  właściwy 
mechanicznego  przebiegu  zjawisk  i  ocenić  jego  znaczenie  i  wartość, 
jako  irodka  przy  nrzeczywistnienin  ogólnych  celów  wszechbytu. 

Przeświadczenia  powyższe  o  ttrii.  że  nietvlk()  w  zakresie  życis 
umysłowego,  ale  i  w  samej  przyrodzie  zinysluw*  j  is;tnieją  całe  szeregi 
objawów,  kt(')i<'  z  natury  swojej  nie  dają  sif?  naukowo  wyjaśnić  pr/y 
pomory  praw  mechaniki,  spowodowało  dalszą  modytikacyą  w  poglą- 
dach przyrodników  na  ostateczne  zasady  metodologiczne  ich  badań. 
Zrozumiano,  że  owego  determinizmu  mechanicznego,  będącego  najwyż- 
szym ideałem  prz3rrodniczego  poglądu  na  świat,  nie  można  pojmować 
zbyt  bezwzględnie  i  ściśle,  t.  j.  zrozumiano,  że  wyjaśnienie  objawów 
przyrody  nie  polega  wyłącznie  na  ich  sprowadzeniu  do  pewnych  lor* 
muł  mechanicznych, — w  rodzaju  ])rawa  ciążenia  powszechnego,  okre* 
ślone<;o  przez  Newtona  dla  mechaniki  nieba  (przyciąganie  dwu  cisi 
jest  proporcyonalne  do  iloczynu  ich  mas,  a  odwrotnie  proporcyonalne 
do  kwadratu  wzajemnej  ich  odległosei ;  zob.  wspomniane  wyżej  na  sir 
11-tej  dzieło  jego  rozdz.  T.  ks.  3,  §  4i,  lecz  musi  być  pojętem  rozle- 
glej. To  rozleglejsze  pojęcie  naukowego  wyjaśnienia  ohjawciw  Yri^- 
rody  wyrażało  się  w  zasadzie  przyetynoutego  ztoiątku  pomiędzy  zjawi»- 


Digitized  by  Google 


§  11,1.    MBTODOŁOGIA  NDAK  PRZTR0DNIC2TCH.  359 


kami.  Domagano  ńą  wskutek  tego,  aby  wzajemny  do  siebie  stoscmek 
składowych  csynników  zjawisk  przyrody  wyrażano  Uf^h  mołnodd  za 

pośrednictwem  formuł  matematycznych;  gdzie  zaś  tego  dokonaó  nie 
moŻBa  było,  zadawalano  się  z  konieczności  określeniem  związku 
jji-zyezynowego  pomiędzy  zjawiskami  według  zwykłycli  wymagań  lo- 
giki, bez  formuj  nuii «^matycznycli. 

Wskntłik  połączenia,  a  w  czt^ści  i  pomieszania  tych  dwóch  czyn- 
ników metodologicznych:  mechanizmu  w  ścisłem  znaczeniu  i  przyozy- 
nowości  w  ogóle,  doszło  jednak  w  nowszych  czasach  do  tego,  źe  pro- 
ste wykasanie  związku  przyczynowego  pomiędzy  zjawiskami,  nie  da- 
jące się  njąó  w  iadne  formuły  mechaniczne,  ani  statyki,  ani  dynamiki, 
poczytywano  pomimo  to  bardzo  często  za  dowód  wystarczający  det^r^ 
mmitmu  meehamctnegOf  panującego  jakoby  w  przyrodzie  wszędzie 
i  zawsze,  więc  nietylko  w  zakresie  jej  zewnętrznych,  fizycznych  obja- 
wów, lecz  i  w  zakresie  jej  treści  wewiif^trznoj,  nie  wyłączając  obja- 
wów siamodziehipj,  twórczej  energii  na  polu  życia  umysłowego. 

Tak  lip.  wielu  zwolł^niiikow  naturalizmu  sądzi,  że  teorya  ewolu- 
oyi  ł)\R\vrvA  czyni  zadość  wszelkim  wymaganiom  meckanicznepo  wy- 
jaśnienia życia  organicznego.    Nie  brak  nawet  entuzyastów,  dowodzą- 
cych, źe  Kant  się  mylił  twierdząc,  iż  nigdy  się  nie  zjawi  jakiś  New- 
któiy  by  zdołał  mechanicznie  wyjaśnić  powstanie  choćby  żdzie- 
bełka  trawy,  bo  Darwin  jest  właśnie  tym  oczekiwanym  Newtonem 
biologii  (zob.  str.  222).  Tymczasem  moina  mieć  bardzo  wysokie  po> 
jęde  o  teoryi  Darwina,  ale  bez  doktrynerskiej  przesady  i  bez  nienan* 
kowego  pomięszania  pojęć  nie  moi^na  jej  nazwać  teoryą  mtchanicmą. 
Mechanika  je«t  częścią  matematyki  stosowanej;   więc  nie  ma  teoryi 
mechanicznej  w  ^ścisłr m  ^  znaczeniu,  którab^-  się  nie  opierała  na  ra- 
ohiiiiku    i   nie   wyrażała  w  iormulacli  matom  a  tycznych.    Teorya  zaś 
Darwina  nie  ma  zgoła  nic  wspólnego  z  matematyką.  Ani  Darwin,  ani 
f  ikt   wśrórl  jego  zwolenników,  nie  wyraził  w  sposób  matematyczny 
walki  o  byt,  doboru  naturalnego,  dziedziczności,  przystosowania  się  je- 
stestw do  warunków  bytu;  nikt  też  nie  określił  w  duchu  Newtona 
formuły  mechanicznej,  zdolnej  wyjaśnić  działanie  powyższych  czynni- 
ków ewolucyi,  ani  rozwoju  życia  organicznego  jako  wyniku  tego  dzia- 
łania.  Można  nawet  śmiało  twierdzić,  że  czymdki  te  z  natury  swojej 
wcale  nie  nadają  się  do  wcielenia  ich  treści  w  jakąkolwiek  formułę 
matematyczną.   Tryumf  tedy  zwolenników  mechanizmu  wobec  teoryi 
ewolncyi  jest  w  gruncie  rzeczy  ułudą,  niczem  krytycznie  nie  uza- 
-adiiioiiH. 

to 

Pomięszanie  zwij^zku  przycz^ninwego  zjawisk  w  ogóle  z  ich 
związkiem  niechanieznym  jest  błędem  metodologicznym,  napotykanym 
bardzo  często  w  nowszych  czasach,  szczegóhiiej  u  przyrodników. 


Digitized  by 


360  §  11,1.    MBTODOŁOOIA  NAUK  PBZTBODNICZTCH. 


Związek  mechaniczny  jest  wprawdzie  przyczynowym,  bo  na  podsta- 
wie praw  statyki  i  dynamiki  wyprowadza  pojawienie  sią  późniejszych 
objawów,  jako  skntków  z  działania  poprzednich,  jako  przyczyn.  Ale 
nie  każdy  związek  przyczynowy  ma  charakter  mechaniczny,  daje 
zupełnie  wyjainió  na  podstawie  praw  mechaniki.   Świadczą  o  tem 
zaznaczone  powyżej  (jbjawy  i  nadto  sama  istota  przyczynowości  do- 
maga się  sprowarlzeiiia  wszelkich  zjawisk  szczegółowych,  wi^c  i  zja- 
wisk inicliu.  do  pewnych  st4tiych  własności  bytu  w  ogóle.    Nad  tą 
istotą  przy  czy  110  wośri  zastano^nmy  się  bliżej  w  następnym  artykule 
(§  11,2);  ale  już  tu  powiedzieć  możemy,  że  wobec  krytycznego  rozn- 
mn,'  mechanizm  przyrody  i  sposób  jego  działania,  nie  daje  zadawala- 
jącego wyjaśnienia  swych  witych  objawów,  lecz  przedstawia  się 
w  ógóhoiym  rozwojn  spraw  przyrody  jako  tkut^  samodzielnych  racjo- 
nalnych przyczyn,  jako  irodśk  pomocniczy  w  urzeczywistnienia  pew- 
nydi  ogólnych  celów  powszechnego  rozwoju  życiowego.  Przekonali- 
śmy 8ią  O  tem  dowodnie  przy  rozbiorze  zarówno  twórczości,  jak  i  cje- 
lowości  w  przyrodzie  (zob.  str.  189  i  nąst.,  912  i  nast.,  221  i  nastl 
Z  przedstawionych  tam  danych  okazuje  się,  że  żadne  prawa  mechani- 
ki  nip   są  zdolne  wyjaśnić  pochodzenia  już  nietylko  organizmu,  al* 
najprostszego  nawet  mechanizmu,  o  ile  w  nim  na})otykamy  racyonalno 
współdziałanie  szczegółowych  czynników  mechanicznych  i  ich  wzajem- 
ne uznpehuenie  w  jednym  harmonijnym  ustroju.   Taka  racyonalna 
kombinaoya  czynników  mechanicznych  różni  się  zasadniczo  od  kombi- 
nacji chaolycznej,  bezpośredniej,  pnsypadkowej.  Wykaziąje  ona  w  spo- 
sób naoczny  dzii^anie  czynników  niezależących  od  samych  praw  me- 
chaniki, panujących  nad  niemi,  bo  posiłkujących  si^  niemi  dla  swoich 
samodzielnych  celów.   Celowość  staje  się  wskutek  tego  jedną  z  samo- 
(izielnyeh  przyczyn  w  przebiej^n  zjawisk  przyrody.    Nie  narusza  ons 
wprawflzie  w  niczem  sanirgo  mechanizmu  przyrody;  ale  wyjaśnia 
przyczynowo  istotę  tecro  mechanizinn  i  charakter  jego  działania. 

Nie  zaprzcrzamy  przez  to  bynajmniej,  aby  przy  pomocy  praw 
statyki  i  dynamiki  nie  można  było  wyjaśnić  działania  każdego  mecha- 
nizmu. Ale  uskutecznić  to  się  daje  tylko  wtedy,  gdy  meehani^w 
przedstawia  się  nam  jako  fakt  dokonany,  jako  gotowa  racyormba 
kombinaoya  czynników  mechanicznych,  jako  nstrój  skończony.  To  też 
przyrodnik,  patrząc  na  przyrodę,  jako  na  taki  gotowy,  skończony  m- 
chanizm,  nm  zupełne  prawo  dążyć  do  wyjaśnienia  objawów  tego  me- 
chanizmu na  podstawie  działania  praw  mechaniki  Z  tego  stanowirkA 
okaznje  się  też  możliwem  mechaniczne  wyjaśnienie  nawet  pewnych 
piotc^^ów  życiowych,  gdy  za  podstawę  badaA  bierzemy  już  istniejący 
gotowy  (organizm,  jako  skończony  układ  cz^Tiników  nn.*  hanicznyoh. 
6  ile  atoli  przyrodnik  nic  ogranicza  się  faktycznym  stanem  rzecz} . 


Digitized  by  Google 


§  llyl.    METODOŁOOIA  NAUK  FBZTRODNICZTCH.  361 


lecs  aą  kr3rtyc3Biu6  nad  światem  i  charakterem  jego  objawów  zastana- 
wia; o  ile  w  samych  tych  objawach  spoatnBcga  racyonahią  kombina- 
cją czynników    mechanicznych  i  takową  trogumM  nsihije;  jednem 

słowem,  o  iln  przyroduLk  nie  jost  tylko  przyrodnikiem,  doktrjuerem 
i  nitynistą  w  prwiiyni  ściśle  określonym  zakresie  wiedzy,  lecz  zarazem 
samodzielnym,  krytyczTiTm  TnyśliHelem,  ołn-jmnjąf  yin  ogól  świata,  ja- 
ko c■a^ość:  n  tyle  wyrzec  si^  nie  może  dalszych  badaii  nad  przyczyna- 
mi racyonalnej  kombinacyi  czjmników  mechanicjsnych  w  przyrodzie, 
a  wi^  o  tyle  uzupełnić  musi  koniecznie  swe  pojęcia  przyrodnicze, 
oparte  na  działaniu  praw  mechaniki,  głębszym  yioglądem  na  przyczy- 
ny wspaniałego  zjednoczenia  przyrody  w  ustrój  harmonijny,  t.  j.  ta^ 
ki  ustrój,  który  swą  treścią  racyonalną  dowodzi  zasadniczej  jedno- 
rodności z  życiem  nmysłowem  człowieka  i  przemawiając  do  niego 
w  sposób  zroznmiały,  budzi  jego  podziw  i  uwielbienie. 

Kto  tej  jednorodności  swego  jednostkowego  rozumu  z  racyonal- 
nemi  czynnika  na  wszechświata  nie  odezuwa  i  nad  przyczynami  tej 
swojej  wewnętrzne  j  łć^zności  z  istota^  wszechbytu  krytycznie  się  nie 
zastanawia,  ten  może  być  wiszystkiem:  znakomitym  uczonym  spe- 
cyalistą,  bogobojnym  kapianem,  roztropnym  mężem  stanu,  odważnym 
iołnierzem,  zasłużonym  przemysłowcem,  dobrym  impcem,  zr^zuym 
rzemieślnikiem,  uczciwym  obywatelem,  ojcem,  synem,  bratem  i  t.  p., 
ale  nie  będzie  eHtuwUkUm  w  możliwej  pełni  swego  rozwoju  umysłowe- 
go; nie  będzie  samodzielnym  myślicielem,  badaczem,  usiłującym  przy 
pomocy  danych  zasobów  wiedzy  wniknąć  w  głąb  własnej  duszy  i  du- 
szy świata.  Tę  stronę  życia  imiysłowego,  wynoszącą  człowieka  ponad 
wir  bezmyi^lnej  codzienności,  nie  uczuciem  tylko,  ani  fantazyą,  jak  to 
czjTiią  religia  i  artyzm,  lecz  samodzielną,  świadomą  siebie  myślą  kry- 
fvczną.  pielęgnowała  zawsze  z  istoty  swojej  filozofia  i  dla  tego  sta- 
nowi konieczne,  ogólno  ludzkie  uzupełnienie  zarówno  wszelkiej  innej 
nauki,  jak  i  sztuki  i  religii. 

Zresztą,  nie  zapominajmy,  że  mechanika,  jako  nauka,  sama  przez 
tiię  zaznacza  ściśle  granicę  swego  zastosowania  metodologicznego.  Gra- 
mcą  tą  jest  zasadnicze  prawo  mechaniki,  określone  przez  Galileusza, 
prawo  hśtwładnoiei,  według  którego  ciało  aamo  przez  się  stanu  swego 
zndenió  nie  może.  Z  tego  wynika,  że  sam  ruch,  jako  objaw  powsze- 
f  irny,  musi  mieć  swoją  odrębną,  samodzielną  [)rzyczynę,  a  tem  bar- 
dziej musi  mieó  samodzielną  przyczynię  kierunek  tego  ruchu,  oraz 
współdziałanie  i  kombinacya  nieskończenie  wielkiej  liczby  ruchów 
w  jednym  wspólnym  kienmku,  wyrażającym  się  w  rozwoju  i  życiu 
tak  wszechświata,  jako  cał<)ś(  i.  jak  i  nieskończonej  liezby  jego  szcze- 
gółowych objawów.  Na  tej  zasadzie  znany  matematyk  Coi-rnot  do- 
wodził, że  we  wszystkich  lórmach  mechanicznego  współdziałania, 


Digitized  by 


362  §  11,1.    MBTODOŁOGIA  NAUK  PRZTRODNICZTCH. 

przyjmujących  charakter  stałości  i  nstrojat  uznać  należy  działanie  oso- 
bnej przyczyny  koordynacyjnej  i  kierowniczej  (cause  coordinatrice  et 
direcfcrice).  Przyczyna  ta,  wywierając  wpływ  na  kierunek  i  współdziała- 
nie czynników  mechanicznych,  powoduje  jako  skntek  ich  ustrój  harmo- 
nijny. Inni  zaś  matdimtyfy  współrześni  na  tejże  zasadzie  rozwinęli 
feoryą  tak  zwaiK  go  meciuinicznego  indeterminumn,  wtdług  której  na- 
wet pojtjcR'  wolnej  woli,  tak  ściśle  związaiie  z  faktami  życia  nmysło- 
wego,  nio  sprzeciwia  si^  w  niczem  krytycznie  pojmowanym  prawom 
mechaniki. 

r  w  samej  rzeczy*  jui  niejednokrotnie  w  naszych  roztrząsaniach 
mieliśmy  sposobność  zaznaczyć,  źe  zarówno  związek  przyczynowy  zja- 
wisk przyrody  w  ogóle,  jak  i  specyalnie  ich  związek  mechaniczny, 
przedstawia  się  nam  faktycznie  tylko  w  formie  stałego,  typowego  na- 
stępstwa tych  zjawisk.  Ta  stałość  zaś  i  tyi)Owość  w  następstwie  eja- 
wisk,  bodąca  podstawą  naszego  pojt^f  la  praw  przyrody,  nie  ma  sama 
w  sobie  nic  wspólnego  z  ideą  konieczności,  jako  zasady  tak  zwanego 
determiiu/uni,  lecz  godzi  się  jak  najzupełniej  z  ideą  wolnością  jeżeli  tej 
ostatni«'j  nic  ])(>miHszan\v  z  cliaotyc/na  r^amnwolą,  lecz  pojmiemy  jako 
wyraz  samodzielnej  działalności  roziumi.  Co  więcej,  jeżeli  w  świecie 
uderza  nas  takt  stałości  i  typowości  w  przebiegu  zjawisk  i  na  tej  za- 
sadzie mówimy  o  istnieniu  w  nim  pewnych  praw,  —  to  fakt  ten  sam 
przez  się  dowodzi  istnienia  w  świecie  samodzielnego  rozumu^  świado- 
mego doniosłości  swej  treści  i  działającego  niezmiemiie  według  tej 
własnej  swojej  treści.  Tylko  w  rozumie  wszechbytu  odnaleźć  można 
wystarczającą  przyczynę  stałości  i  typowości  jego  objawów.  Gdyby 
bowiem  nie  było  rozumu  kierowniczego  w  bycie,  natenczas  wszech- 
władne potęgi  jego  wyrażałyby  się  w  chaotycznem  poinięszaiiiu  i  nit- 
przedstawiałyby  się  nam  nigdy  jako  liainionijny  ustrój,  działający 
stale  w  sposób  j^^dnci-odny,  witH-ziiic  zgodny  sam  z  sobą.  Ustrój  świa- 
ta i  prawa  jł^go  same  przez  si«^  mają  tedy  charakt^er  racyonalny 
i  świadczą  o  tem,  że  wszechbyt  jest  w  istocie  swojej  rozumem.  To  tei 
możemy  się  przybliżyć  do  zrozumienia  tej  jego  istoty  jedynie  j)rzy 
pomocy  racyonotbuych  czynników  naszego  lunysłu;  wszelkie  zaś  dnali- 
styczne  przeciwstawienie  praw  przyrody  i  praw  rozumu  pogrąża  myśl 
w  wewnętrzne  sprzeczności  i  uniemożliwia  zasadniczo  poznanie  świata 
i  jego  objawów. 

Powyższe  uwagi  krytyczne  odnośnie  do  metodologii  nauk  pwy- 
rodniczych  streszczamy  ostatecznie  w  następujących  wywodach: 

1)  Przyi niszczenia  za>ałini(  ze,  czyli  pewniki  tak  matematyki,  jak 

i  ]iauk  |)rzyro(liii<  /yi  h.  mogą  służyć  za  punkt  wyjścia  nauki  „śłMsłej". 
jfdynie  na  podstawie  |>oj)rz<'dni<^go  rozl)ioni  krytycznego  ich  tn.śti. 
Bozbiór  taki  stanowi  juduo  z  zadań  ĄlozoMt  jako  nauki  o  ogólnych 


Digrtized  by  Google  I 


§   11,1.     METODOLOGIA  NAUK  IHZYRODNICZYCH. 


363 


podmiotowych  i  przedmiotowych  za  ;i  1^'  U  poznania.  Ona  to  przyczy- 
nia wą  do  rozwiązania  wszelkich  nieiH.rozumirń  i  sj)i  /."czności,  napo- 
tykanych w  poglądach  na  ostateczne  zasady  przyrodoznawstwa  i  sta- 
nowi pod  tym  względem  konieczne  uzupełnienie  nauk  przyrodniczych. 
Dlatego  też  filozofia  nie  może  si^  bezpośrednio  poddawać  przypusz- 
czeniom nauk  przyrodniczych,  lecz  powinna  si^  wyzwolić  z  pod  ich 
dogmatycznego  ucisku,  jak  to  w  swoim  ca»sie  uczyniła  w  stosunku  do 

teologii  scholastyczncj. 

2;  Zasady  metodologicznej  nauk  przyrodniczych  o  muhtmUzMm 
jaśnieniu  zjawisk  przyrody  nie  należy  mięszaó  z  ogólną  zasadą 
p.7/c-:y»it>«f^i7(>  wjjasni.-nia  zjawisk.  Nadto  okazuje  się  w  sposób  oczy- 
wisty, że  zasada  detcrminizmn  mechanicznego  nie  jest  wystarczającą 
pny  wyj*^'^^'*  faktycznego  wsi).'>łrlziałania  i  związku  szczegółowych 
objawów  ruchu  w  jednorodnym  ustroju  świata  i  jego  jestestw,  a  tern 
umiej  przy  wyjaśnieniu  życia  imiysłowego  człowieka  i  i  samodziel- 
nej działalności  (wolnej  woli).  Krytycznie  pojęte  zasady  mechaniki 
same  domagają  się  w  tym  względzie  raeyonalnego  uzupeinienia. 

3)  Tak  zwane  prawa  przyrody  sprowadzają  się  w  istot  ie  swej 
do  faktu  stałego  i  typowego  przebiegu  zjawisk.  Sam  zaś  ten  fakt  sta- 
łości i  typowości  w  przebiegu  zjawisk  świadczy  bezpośrednio  o  dzia- 
łającym w  przyrodzie  ro^Mmt#;  w  nim  bowiem  jedynie  uznać  można 
potęgę,  która  wszechwładne  siiy  przyrody  harmonijnie  ze  sobązestra- 
ja  i  przez  lo  nadaje  wszoehbvtnwi  charakter  jednorodnego  ostrojtt, 
9,  przeciwstawianiu  do  <  haosu,  kioryby  istniał,  gdyby  istotą  bytu  nie 
był  rozum.  Ztąd  to  też  między  tak  zwanemi  prawami  przyrody  i  pra- 
wami rozumu  nie  może  być  żadnej  istotnej  sprzeczności. 

1.    Metamatematyka.  Wspomniime  powyżej  (  tr.         nowe  badania  uapolu 
matematyki.  no?^ą  nazwę  bądź  mrtamaten\aiyin.  o  ile  >'k  oduoszą  do  matematyki  w  ogóle, 
^ąd/  też  na/wł?  metnf/e'o,tu-fn/i,  pangemnctryu  geoniełnfi  ogólnej,  imaginaqijnej,  absólut- 
mj,  ni€-eukltdesoicej,  <>  ilo  mają  za  praedraiot  poglądy  na  prz«str«eń.    Matematyk  ScHIDT2. 
DuMONT  oddaje  pi(  iw>zt'i»stwo  nazwie  metatnatemałyki ,  poniewai  badania  tego  ro- 
dzaju Die  ograniczają  sie  z  natury  swojej  geometfyą,  lwa  obejmują  zasady  matematyki 
w  ogóle  (zob.  jego  pr^ywiedaioną  na  8tr.  286  Filożofią  matemałyki,  str.  121  i  427).  Jest 
to  keimin  oroWony  na  waór  metafityki,  z  dodania  wyrazu  |j.5ta  ==  i>onad,  więc  ozna.za 
badania,  ktśre  nast^piuą  P©  dotydwHBwowy.h  badania.-h  matematyki,  lub  ją  przewyższa- 
ją.  Badania  te  w  samej  rzeozy  doprowadzają  do  uop^lnień  siepa.in*  yrh  dalpko  po:.a  za- 
kres doty.hrzasowy.  h  pojęć  matematyr/nych.    T>onin.łoś<.  i.  h  dla  rozwoju  wiedzy  ludz- 
kiej je>^t  niezmierną  i  daje       sprowadzić-  dn  na-t.  pi.jn<b  momentów: 

1)  Zawdz!fv7ajr\.-  w  zna.v.n..j  fz^śn  rn/.w..j  swej  tr.'śri  krytycyzmowi  Kanta,  bada- 
nia te  świad.  za  w  -poMd,  p.,.ir/.aj;v  V  o  wpl^wio  pojyć  filozoficznych  nawet  na  naukę, 
uznaną  dotąd  za,  wzór  »aiTiodzit  lnej  „ścisłości.*' 

2)  Wskutek  udziału  luat.watyki  W  liadaniacb  innyuh  nauk,  szczególniej  pt^yrod- 
nicżych,  UW  rozszerzony  pogląd  na  zasady  matematyki  stanowi  nader  ważny  pi^czynek 
do  metodologii  tych  nauk. 


Uigiiized  by  Google 


864 


§  ll,l,t.  MBTAlfATBMATTKA 


3)  Wjniki  owjah  badań  metaTnatematycniych  rozszerzają  na<?z  ocólny  pogląd  nt  km^t 
poza  szczupły  zakres  naiwnego  realizmu  i  przoi  tn  =;twir>rdzają  z  jednej  strony  za>ad^ 
krjty<  yzmu  filn/oti(^nego,  a  z  flrugiąl  osapełniąją  pod  wieloma  wzgl^ami  metafizjcsoe 
prasjpuszczpnia  nauk  spri  y.ilnyi  h. 

Dla  tych  powodów  filozof  zapozna^';  si»;  wiuioii  i)r/ynfijmniej  z  ogólnemi  podsU- 
wanu  tycłi  hadań  metAinatcmatycznych.  W  tym  celu  podajemy  ta  odpowiednie  wjjm- 
lueni^^  oraz  literatur*^  przedmiotu. 

Wiadomo,  źe  zwykła  planimctrya  i  stereometry^  opierają  się  na  sseregn  jwcah 
k6wy  wyłożonych  w  fioetąfftaeh  gemetryi  znakomitego  greckiego  matemafyka  Edkudi* 
6A.  Jeden  a  tych  pewników,  jedynaaty,  opiewa:  .Dwie  Imie  proste,  pnedęte  trzecią, 
twofstąoe  kąty  wewn^trrae,  ktdiych  suma  nie  jest  lówna  dwóm  kątom  pmetym,  pnea- 
liąją  sie  przy  pnedłoieoia  w  tę  stronę,  po  której  ta  sama  jest  mniejszą  od  dw«}ch  ką- 
tów prostych.'*  Z  pewnilciem  tjm  łączą  się  ściśle  następująco  t^erdzcnia:  -Przez  punkr 
dany  zewnątrz  linit  prostej  można  do  nif^j  poprowadzić  tylko  jednę  równoległą  i  sam 
kątów  trójkąta  Mwna  '>ię  dwóm  kątom  proMtyni." 

Na  powy/>/.yiii  pewniku  oparto  oddawna  rał;)  twryą  linij  równoległych.  To- 
minio  to  troś.  jfiro  nif»  Jf^st  tak  prosty  i  oc7.v  wi.iti\,  aby  nie  potrzebowała  dals?jch 
wyjaśnieu.  Przeciwnie,  już  bardzo  wcześnie  usiłowano  wykazać-,  że  pewnik  ll*ty  Boldh 
desa  jest  twtodzeniem  pochodna,  dającem  się  dowieóć  na  podstawie  innych  prostsąjrch 
pewników.  Wszystkie  jednak  usiłowania,  podjęto  w  tym  kierunku,  pozoetawidy  po  osta- 
tnie czasy  bez  pośądanego  skutku.  Kie  udato  się  nikomu  aprowadsić  tego  pewnika  do 
innych  i  pnez  to  w  ogóle  zmniejszyć  liczlię  pewników  geometrył.  W  tcm  dość  niespo- 
daiante  wystąpili  znakomity  matematyk  kazański  M.  ŁoBACZBWSKi  w  r.  1820  i  niezależ- 
nie od  niego  węgierski  matoniatyk  .1.  I^olyai  (syn)  w  r.  1832  z  now>Tn  układem  crf^om"- 
trycznym  bez  pomocy  11-go  pewnika  Euklidesa,  W  tym  układzie,  zupełnie  b>cit«»K 
i  konsekwentnie  r(izwini<.'tyni,  a  opartym  pr/X'Z  Lul»ac7.owskie«ro  wyłącznie  na 
i  12-tym  pcwnikai  h  Kuklidesa  (dwif  li^jnry.  pm  stające  do  sielńo.  są  sobie  niwne; 
dwie  proste  przecinają  się  w  jednym  tylko  puuki  ic).  okazuje  się,  że  z  jednego  punkto 
można  poprowadzić  dwie  linie  równoległe  do  danej  pi-ostej  i  że  suma  kątów  trAjkąti 
jest  mniejszą  od  dwóch  kątów  prostych. 

Za  podstawę  swych  badań  biene  Łobacaewski  podział  wsiąystkich  linig  prosl;ych. 
wyrJiodzącjch  z  jednego  punktu  płaszczyzny,  na  dwie  kategoiye,  według  tego,  aj  pite* 
cinąją  lub  nie  przecinają  danej  prostej  zewnątrz  togo  punktu  połoźonąj.  Łini«  gne 
niczną,  oddzielającą  linie  pnecinąjące  daną  prostą  od  nieprzecinających,  nazywa  on  rów- 
ndegłą  do  danej  prostej.  Spuszczająt-  następnie  z  danego  punktu  prostopadłą  do  danej 
prostej,  kreśli  dwie  n'>%vnologłe  do  tej  prostej,  jednę  po  jednej,  druL'  ',  r'>  tlniirirj  -{pm^ 
prostopadłej.  Pr^ypnszr^njąr  zaś.  wbrew  j^dynasteniu  pewnikowi  huklidesa.  że  te  rMvr- 
nolcgłe,  przedłużona  do  nii-skonczonoM  i,  zhliżaja.  <hi  nieskończenie  do  danej  pro>t»'j,  oki 
znje  się.  że  one  wytwar/.aja.  pi"zy  danym  punki  ic,  wraz  z  ową  prostopadłą,  kąty,  które 
Loba<:zewt$ki  nazywa  „kąUnii  równoległości  (Winkel  des  Paralldi.smus,  Prallelwinkslł.* 
W  ton  sposół)  uważ^  równoległą  do  danej  prostej  wraz  z  tą  prostą,  jako  dwa  bokitrlti- 
kątai  zbliżające  się  nieskończenie  do  siebie,  a  ową  prostopadłą  jako  trzeci  bok  tego  ti6j* 
kąta,  i  opiera  na  tąj  konstmkcyi  wspomniano  powyżąj  wywody. 

Wyniki  nowej  nieeuklidesowej  geometryi  nie  mo^y  pozostać  tras  wpływu  na  U' 
sadntcze  pojęcia  matematyki  w  oijmIc.  .leżeli  się  bowiem  w  sposób  przekonywający  oka- 
zuje, że  jeden  z  pewników  Euklidesa  nic  stanowi  prawdy  koniecznej,  to  czyż  to  sann^ 
nie  można  przypuścić  i  odnoCnir  dn  reszty  pewników  f'/yż  nie  należy  w  takuu  iaz»P 
dojść  do  przekonania,  że  ni-/  zwykły  pogląd  lu  pr/e>tr/('ń.  z  kt-»retro  dotyc^aJłOws 
gcometrya  wyprowadziła  swe  pewniki,  j)r/x'dstawia  tylko  jeden  z  wielu  innych,  równje 
możliwych  poglądów ;  żo  nasz  zwykły  pogląd  geometryczny,  narzucąjący  się  nam  eaipł* 


Digitized  by  Go  \  ,  I  , 


§  11,1,1.     MJi;TAMATKMATYKA»  365 

ry(j2ni'v  w->kufok  infrojii  n.is/yrli  orf?an(»w  zinysłowyrh  i  danyi  li  (loświa(l''7ł'niM  ni*-  i»"<t 
ani  jedyni,  111,  ani  koniecznym;  żo  należy  wzniaśe  hii;  w  tym  uzLH«Hlzic  na  -ranowi^ku 
wyższe,  ogólniejsze,  obojmujące,  jako  su*o  <^<W'<_n'«Inr' pi7.ypadki, /aróvvuo 'Uikliilc.>u\vą,  jak 
i  oiocaklidesową,  oraz  w  ogólo  wszelką  inn;i  możliwą  geometryą?  W  tvn  ypo.sóli  pow- 
stało pojęde  ffeometryi  ogólnej,  pangeometryi^  w  odnSźnknin  od  geometry  i  spc)  alncj,  cu- 
MideMiwej ;  a  nadto  wskutek  dalssej  abstrakcji  wytworaono  pojętno  geometiyi,  uwa^ją- 
eąj  naioe  zwykle  wyobrażenie  pnestneni  o  irteth  wymiarach  aa  szcasególny  przypadek 
ogólnego  pojęcia  bądź  tmdkoki  lab  rozmaxb6d^  bą^ź  prteatneni  o  n  wymiarach. 

Tego  uogólnienia  dokonali  pierwszorz«;dni  badacze  na  teni  polu :  IliEMANM  i  Helm- 
HOLTZ.  Oni  to  zastosowali  do  odnośnych  badań  metod*,'  analityczną  i  przez  to  wpro- 
wadzili i7,ysto  logiczno  dziahnii  do  tego  zakn-^n  matematyki;  podf/^^  's<^y  ł ,n'>rifzewski 
i  Bolyai  trzymali  się  meto  iy  konstrukcyjnej,  ua  wzór  Euklidesa,  i  dl  i  nic  rozwinęli 
ostatecznych  konsekwentyj  >wych  zasad,  ftieiiiann  uważa  przestrzeń  jaku  >Mzególny 
pnypadek  łróju-gmiarmcej  rozmaitości  (Maniglaltigkeitl  i  przeciwstawia  ją  rozmaittociom 
o  biD^  Iksbie,  aż  do  n  wymianiw.  Uolmboltz  natomiast  uogólnia  t^mo  pojęcie  przcsirgeni, 
więc  w  pneciwstawiema  do  naszej  trójwymiaTOwcj  przestiwsni,  posiłkajo  si».'  pojęciom  prze- 
ftneni  o  n  wymiancbi  w  której  kaidy  punkt  określonym  być;  moie  przy  pomocy  n  Wi»p61- 
nędDych.  Nadto  róćnią  się  Riomann  i  HelmholtK  pomiędssy  sobą  zapełnić  lózną  podsta- 
^  swyeb  l>adaii,  doprowadzaj ąa^  l-h  jt^lnak  do  tych  samych  wyników.  Riemann  bie- 
rze za  punkt  wyjścia  wyrażenie  analityczne  dla  odległości  dwóch  punktów  nieskończenie 
itiizkłch  w  danej  rozTrniteśri :  Molniholtz  zaś  wychodzi  z  prostej  zajady,  że  zmiana  miej- 
sca ciał  geometrycznych  nie  pociąga  za  sol»ą  zmiany  w  stosunku  icli  linijuych  wymiarów. 
W  każdym  razie  na  tych  to  uogólninniach  opiera  się  cala  nictamateiuatyka,  rozwinięta 
M?»tcmatycznie  potz  znakomitych  itiatt  niatyków  współczesnych. 

Aby  ułatwić  czytelnikowi  dokładne,  zrozumienie  powyższych  danych,  n)ozb<»dncm 
jest  dalsze  wyjaśnienie  tej  .-prawy  zo  stanowiska  filozofii  matematyki. 

W  skład  wspomnianych,  zupełnie  nowych  badań  na  polu  matematyki  wchodzą  na- 
^tępiąjące  czynniki,  wyjaśniające  ich  istotę: 

1)  Geometrya  analityczna  Kabtbztosza,  wyłożona  w  jego  Easaijs  phiUmphuptes 
hWi.  Polega  ona  na  wyrażenia  za  pom04^  wielkości  liczebnych  takich  .stosunków  mia- 
rnwyrli  figtir.  kt<')re  geomotrya  euklidesowa  oznacza  za  pomocą  konstrukcyi.  Kartc/.yu  z 
^po-rr/cgł,  że  położenie  danego  punktu  na  linii  prnstf^j  nioż<'  hyr  wyznacznnrm  za  ponio- 
i"ą  litzby,  nazwanej  w/tpófrzęduą.  a  oki'cslająt;ej  odli  glosc  tcgu  piinktu  od  imiiktu  stałe- 
go na  prostej ;  daky,  że  położenie  punktu  na  płaszczyźnie  daje  się  wyznaczyć  pi/.y  ponuł- 
ey  dwóch  liczb  w-ipółrzędnych,  wyrażających  długości  odcinków  dwóch  liny  piustycli, 
poprowadzonych  od  danego  punktu  w  dwóch  okrcislonycb  kierunkach;  naroazdo,  źo  poło- 
żenie ponktu  w  praestrzeni  trójwymiarowesj  daje  aię  ściśle  określić  piisy  pomo<^  trzech  ta- 
kidi  liczb  współnędnyeb  wz^^ędem  trzech  okL  A  ponieważ  w  taki  sam  sposób,  nazwa- 
ny mialiłycznym,  można  liczebnie  wyrazić  i  inno  własności  praestrzeni,  przeto  na  tej  za- 
jadzie każdą  figurę,  jako  układ  punktów  w  przestrzeni,  można  pr/cd stawić  pod  postacią 
związku  pomiędzy  wieJkoieiaim  liasebnemu  Przeprowadzenie  m  zasady  stanowi  istotę 
gcomfirt/i  analityrzucj. 

Nie  trudno  sjiostr/cdz,  że  zasada  ta  rozszerzyła  znakomicie  zakres  badań  g' omc- 
trjcznych.  Podcza-s  bowimii,  gdy  goomctrja  clemontiiina  ojiicra  się  w  zupełności  na  na- 
szem  myobrażeniu  przestrzeni  i  pozostaje  w  granicach  pogU^doweJ^  konkretnej  konstruk- 
cyi stosunków  pneetrzenbwych;  co  przy  formach  bardziej  skomplikowanych,  np.  już 
pizy  badaniu  przecięć  stożkowych,  przedstawia  wielki«)  trudności;— to  przeciwnie  geome- 
trya  analitj-czna  przechodzi  w  dziedzinę  abstiakcyi  i  traktigo  przestraeń  nie  jako  wyo- 
brażenie ^  >'  ja^n  jiofęeie  matematyczne,  narówni  z  inncmi  pojęciami  w  tym  zakresie 
wiedąy.  Wskutek  togo  pny  pomocy  tych  środków  można  było  roztrząiMić  nie  tylko  sto- 


Digitized  by  Google 


366 


§  !1,U  MBTAMATRMATYKA 


Auoki  wjobiaialno  przostraoni,  locs  i  takie,  które  jodjrnio  pojęciowo  lozwinąi*  jiię  dąją. 
Zoll.  w  tyiij  wzrriędsie  poncaąjący  artykuł  L.  Liard^a:  La  nuJhode  ds  D^artet  d  b 

mathematujue  unwerKtUe  w  B/evHr  ithilosaphh^ue  1880,  X,  669  i  Dast. 

2''>  ]'oo]:[dy  Kanta  na  niiitmiatyki.'  w  oLTÓle,  a  w  syp/o^ólnoś''!  na  pr2e>trtcii. 
.Teszcaie  w  opi»i<  })rz<'lkrvr\ iziicj,  Kant  w  roziirawie:  O  różnicie  ut/miarńw  przestrzeni 
(Von  detn  ersłcn  Crnanfc  des  ['jitt^rschinh  s  <lrr  Gegetiden  im  Maume  176H^  wykrywał 
pt'\vno  trudności,  zawait'-  w  n;is/yai  ;6\vyklyu»  puj^h^dziu  na  przestrzeń.  Trudutjści  te 
pm>d stawiają  się,  wodiug  ivautii,  poglądowo  w  tej  okoliczno^ici,  że  są  figury  symetrya- 
ne,  jednakowo  sopelnie  we  wszystkich  swych  oęśetach  i  lozmiaiich.  których  jednak  «b* 
jąć  nie  możemy  w  tych  samych  gnaicach  pnestneni,  t  j.  nie  dające  się  przenkść  jedna 
na  miejsce  drugi-.  W  takim  stosunka  znajdują  taą  np.  do  siebie  nęka  prawa  i  Ie«a: 
rękawiczki  prawej  ręki  nio  niożoiny  wdziać  na  Iową  rękę.  W  tym  więc  wypadku,  dwb 
figury  mogą  być  zapełnię  jednakowe,  a  pomimo  to  nie  być  zamiennemi,  oo  dowodzi,  k 
istnifją  poniirdzy  niemi  pewnf  różnice,  lożąc(?  poza  niemi  sanjemi,  w  stosunku  każdej 
z  nich  do  trzeciego  samodzielnego  rzMinika.  Z  tego  wnosi  Kant,  że  wzajonmy  do  sit"- 
Mo  <to>!unek  i  położenie  <kl;i(l'nvych  »  /.t.'sci  danej  figury  nie  określają  jeszcze  dostatea- 
uie  jfj  })r/('>tr/«'niow(L;o  rliuniktoru.  lecz  do  tego  dodać  jeszcze  nalr-ży  określenie 
stosunku  di>  pr/.t  itr/cni  ogulucj,  buzwzlędnej.  Na  tej  zasadzie  odio/.iua  przestrzeli  cm- 
ptrijczną,  przedstawiającą  nam  przedmioty  w  zewuętrznem  ustosunkowaniu  ich  i-j^m 
obok  stobie,  od  przestrzeni  oMu^*,  niezależnej  od  tego  ustosunkowania.  Jnź  tntaj 
napotykamy  tedy  zawiązki  poglądu  na  różnorodne  Ibmy  przestnenŁ 

We  wstępie  do  Krytyki  esystego  raamu  zajmuje  się  Kant  międzj  inncmi  kwc- 
styą:  na  <.-zeni  polega  możliwość  czystej  matematyki  (wie  ist  reino  ^ratheraatik  mdglich)* 
a  w  asęści  pierwszej  poddaje  rozhłmowi  przestrzeń  i  ctas.  Co  do  pierwszej  kwestyl 
zolt.  cośmy  już  powiedzieli  wyżej  str.  806.  O  przestrzeni  zaś  mówi  Kant.  że  jest  uaa 
„koniecznom  wyobrażfniom  a  priori,  hHdąeem  podstawą  wszelkiego  pogl;\dii  na  rzeczy  zc- 
wn».'trzuc  (eino  netbweudige  \'orstellung  a  priori,  die  allen  ilusseron  Ansrhauunj/fn  zu 
i  i  rundo  liegl)."*  Na  tej  aprioryczności  przestrzeni,  jako  formy  naszego  my  siu  zf- 
wm^trznego,  w  przeciwstawieniu  do  zmiennych  danych  doświadczenia,  polega,  wodłuj; 
Kanta,  powszechność  i  konieczność  pewnikóv7  geometrycznych.  Nanka  ta  Kanta  za«ie> 
ra  w  sobie  bardzo  ważny  C3qrnnik  teoretyczny  dla  nnwciju  pojęć  natematrcznych.  Gdybf 
się  bowiem  okazało,  że  te  lub  owe  zasady  matematyki  mąją  charakter  empiryczny,  dąfą 
się  wyprowadził!  z  doświadczenia,  a  wskutek  tego  pozbawmne  były  znaczenia  powandi- 
nc^o  i  koniecznego  dla  naszego  umysłu:  natenczas,  zgodnie  z  powyżazjfm  poglądem  Ku' 
ta,  należałoby  odszukać  bardziej  powszechne  i  konieczne  zasady,  oparte  na  natune  w- 
szego  umysłu,  a  zdolne  objąć  owo  dane  ddświadoztjnia,  jako  -^we  przypadki  szczególni' 
Widzieliśmy  wyżej,  że  ten  wjuik  krytycyzmu  zastosowano  też  w  istocie  do  badań  lo*- 
tematycznych. 

3)  Nakoniec,  najważniejszym  c2;ynnikiem,  wdiodzącym  już  łiozpośrednio  w  siiaJ 
spukulacyj  metamatematyeznycb,  są  badania  nad  krzy  wemi  powierachniami  i  idi  rozwianiem 
'  K.  Fb.  Gauss  a,  jednego  z  nąjwięks^ch  matemalyków  naszego  wieku  (Dk^uiiiiMtt 
ffcneraUa  circa  wperfieieB  curvu8  1828 ;  Werke  1868  t  naet  T.  IV).  Kie  wchodząc  z* 
pole  zbyt  specyalnych  wywodów  w  tym  względzie^  oo  pnekiaondobj  runy  nsavj 
pracy,  zatrzymujemy  się  i  tu  na  zasadach  ogólnie  pmystępnych,  mąjących  doiuoila»'' 
fiIo80fi(;zną. 

Jeżeli  na  płaszczyźnie,  t.  j.  na  powinrzchni  Im.-z  w-zolkii  h  wypukłości,  np.  na  <to- 
le.  niikn  śliniy  jakakolwiek  figury,  np.  trójkąt,  a  naśt».'ptiie  wyobrazimy  sobie  tę  figun: 
jako  kształt  s  iniodziclny.  np.  wycięty  z  papieru;  natenczas  figun;  Ui  możenjy  «!wol>odnip 
przesuwać  po  płaszczyźnie  nie  naruszając  w  niczem  jej  kształtu.  Tctru  samego  jednak 
uskutecznić  nie  można  na  wszystkich  powierzchniach.    Możemy  tegu  dokonać  j&SitV! 


Digitized  by  Google 


§  11,1,1.  METAMATRMATTKA 


367 


oa  pwiencliiii  kuli  o  jakimkolwiek  promienia.  I  tu  nakroślona  na  kuli  figura  daje  się, 
pResttwać  po  całoj  powieizehni  bes  smiaojr  ksstaitti.  Ale  gdjrbyamy  figwc^  nakreśloną 
ti^  powii  rTchni  kuli  o  promienia  dziesiędocalowym  pneniesU  na  kolę  o  innym  proroieoiaT 

widzielibyśmy,  źe  ona  do  niej  nio  przylotja  i  po  niej  b«*z  zmiany  kszt-ałtii  praesuwat-  się 
już  nip  dajt;.  Takiejjo  przesuwania  nakreślonej  figury  bez  zmiany  jej  kształtu  iiskutot^- 
ni  jtiź  wrale  nie  można  na  iwwierzchni  nawf^t  j^^dnnj  i  toj  ^ariiąj  elipsoidy,  np.  jajka. 
Figara  mkr.-lona  w  okolicy  jfj  hił»guna  nie  diyo  si^*  przesunąć  bez  zmiany  k^^załtu  ku 
jej  niwnikowi,  bo  jest  zliyt  wypukłą. 

Powyższe  prayklady  dają  pojinie  o  krzi/iciźnic  powierzchni.  Gausi  pierwszy  za- 
j^ł  >i<;  okroaloniem  tak  zwanej  przez  niego  miary  krzywizny  (menf^ura  curraturac, 
Krftamttngsmiies).  FłasicsyznA  nie  posiada  iadnej  ktg^wiznj,  a  więc,  według  Oanssa, 
ndaiB  jej  knywiroy  =  0.  Ta  naleśą  też  wsselkie  powierzelmief  dające  się  rosw^ać  na 
pia.«»yzQę«  a  mianowicie  walce  i  stosid.  Knywima  knli  jest  jednakową  na  catoj  po- 
wierzchni, a  satem  kula  i  wszellde  powierzclmic,  dające;  się  rozwinąć  na  kub>.  posiadają 
$falq  miarę  krzywizny.  Krzywizna  innych  powierzchni,  np,  elipsoidy,  zmienia  sic  od 
punktu  do  płinktu.  więc  powier^chnif  te  mają  zmienną  miarę  krzywizny.  Nadto  lozróż* 
ma  liaiL'<s  mian;  kr/.ywizny  ilodatnią  (uii  O  do  4  1)  i  ujemną  (od  O  do  1>. 

Ot/)ż  to  {)o)i_.  ie  (iaussa  o  ituwicr/clini,  posiadającej  stałą,  ł»ądż  dudatiuą,  liąd/. 
ujeianą  luiarc  kraywizny,  stanowi  gluwuą  poUstłiwę  badan  metH<reometr)«^nyc1ł.  L^dy/. 
astoaowano  jc  do  pojęcia  przestrzeni  w  ogóle  i  oparto  na  niem  tcoryą  o  różnych  jej 
ndząfach.  Geometqr&  Koklidata  odnnsd  do  przeatneni  płaskiej,  z  miarą  krzywi^ 
isysO,  a  nazwani^  przez  Ełbima  paraboliczną.  Od  niej  f6zaią  się:  1)  przestrzeń 
lUnuannowaka,  c^li  sferom  (Klein:  eliptyczna)  o  kr^rwiźnie  stałej  dodatniej,  oraz 
2)  pnestneń  nieeaklidpsowa,  dyH  pseudoaferycaia  (Kldn:  biperboliczna)  o  kizywiźnie 
•^tałej  ujemnej,  (reometrya  Łobaczewskic<_o  odnosi  się  do  tego  ostatniego  rodząja  prze- 
trzeni.  Powierzchnie  przestrzeni  pseudosferycznej  mąią  kaztaH  siodła,  alo  w  na-szej 
pmistrzeni  pr^ed^^tawić  możemy  jedynie  pojedyncze  części  tych  powierzchni,  nie  zaś  ich 
'•aio*'.  Zbadano  je  atoli  anality(!znie  i  na  t*'j  potl<tn\s-i('  wytworzono  właśnie  szczegóło- 
wa teorye  geometryczne.  Co  się  zaś  tyczy  jedyimstcgo  pewnika  Eukliiicsu.  okazuje  ^iię, 
znajduje  on  swoje  pełue  zastosowanie  tylko  du  powierzchni  ro/wijaliiych,  wii.c  w  Złi- 
kiwne  pncstrzeni  płaskiej,  posiadającej  miarę  krzywizny  =  0.  Nie  daje  się  jednak  za- 
Mosować  do  praestizeni  sferycznej,  ani  do  pseudosferycznej,  a  więc  do  przestrzeni  z  do- 
datnią  lab  ajemną  miarą  ki^wizny.  Sama  kątów  trójkąta  sferycznego  nie  równa  się 
dwóm  prostym,  lecz  jest  iiością  zmienną,  zależną  od  wieikceci  pnestrzent  trójkąta,  a  za- 
wsze icięhizą  od  dwóeb,  a  mniejszą  od  sześciu  kątów  prostych.  Suma  zaś  kątów  trój- 
kąta pseudosfcrycznonfo  jest  równic/  proporcyomdną  do  j<^  powierzi^hni,  ab>  zawsze 
mni^jfizą  od  dwóch  kątow  prostycłi.  W  związku  z  naturą  przestrzeni  pseiido<fcryczn<y 
p  .zo>ti(<'  i  ta  okołirzność,  że  na  niej  z  jednego  punktu  można  poprowadził-  ihnr  linie 
r  \łiK>icgłe  do  danej  prostoj,  jak  to  czynił  Łoba(^ewdkt,  co  jednak  nie  jest  możliweni 
w  fwestrzeni  płaskiej,  euklidcM)wej. 

Prócz  ziizuaczonego  poglądu  na  miarę  krzywizny,  Gauss  już  popracduio  zajmował 
^  kwestyą:  jakie  konsekwencye  wynikają  z  zaprzeczenia  pewnika  Bnklldosa  codo  ling 
równoległych?  Z  tego  powoda  Klein  w  przeglądzie  historyi  nie-euklidesowej  geometryi 
dowodzi,  xe  Gauss  jest  właściwym  twórcą  tej  geometryi.  (Wir  miłssen  Ganss  unbe- 
diagi  ais  den  ScbOpfer  dor  nicht-euklidischen  Geometrie  bezeichnen).  Starcy  Bołyai 
znąjdował  się  z  nim  w  stosunkach  i)rzyjaciolskich,  o<l  czasów  uniwersyteckich,  a  list 
łHoiłja  do  niego  świadczy,  że  znakomity  matematyk  udzielał  mu  swych  myśli  w  tej 
sprawie;  Lobacjsewski  zaś  był  w  K  r/.aniu  uczniem  Bartrlsa,  który  znał  rówmieź  oso1>i- 
'^'ie  fiauKsa  i  z  nim  o  tej  kwrstyi  traktował.  T'omimo  to  Klein  ni<'  zapr/''cza  oryginał, 
noiici  ŁiOtiaczewekiego  i  Holyaiów  w  szr/.egółowym  rozwoju  wypowiedzianych  przez 


Digitized  by  Google 


368 


11,1,1.  MKTAMATKMATYKA. 


(Jans^a  zasad  (zob.  wHpoinniaao  wyifj,  str.  wykłady  Kleisa  o  geonieti;)-!  nieeiikli- 
dosowej,  T.  I,  173  i  iiast.). 

Dodajmy  tu  wrcwzcic,  że  już  Gauss,  jak  o  tern  świadczy  Sabtorius  w  mawie  && 
jogo  ęmkC-  (Gaui9  gum  G^taehtnkm  1850)t  umai  tn.jwyiniaiuwy  pogląd  na  pnectncfó, 
w  dachu  itantB,  za  specyficsną  właściwość  ladskiego  umysłu.  Preytem  nutwiał,  io  od- 
łos^yl  soliło  roKwiązanio  niektóiych  sagadnień  matematycznych  aź  do  ratasu,  gdy  do8ięgiiii> 
w  pizytsztości  wyższego  stanu  rozwoju  umysłowego. 

liitomtura  metamatematyki  jo^t  jnź  łiardzo  bogatą.  Obok  prac.  /.o  tik  powtera 
klasycznych  na  Łem  polu,  wyniicnii;  tu  tylko  najważniejsze  wśród  takich,  które  się  pr|T- 
czyniają  do  s/.ezł»{,'<'>łowoiro  wyjaśnienia  odnośnycli  ba  laii. 

N,  1.  LoBACZEWSKiJ.  O  nacztiłach  (jeoinctrii,  Kazanskij  Wi«xstnik  IS  jł.  yoirufit 
nuc:'tf<i  ffeomełrii.  Kn/.anskija  uezouyja  Ziipiski  1S;35  -  1H37.  Sui  /.iiiimija  IssJ  i  nasr. 
l'o\v.^xrt  hnie  przyst^.juuj  dla  świata  uczonego  stała  sic  owa  poomctrya  j^obaczewskiego 
dopiero  od  czasu  ogłoszenia  następujących  prac :  Geometrie  inu^inaii^e  w  A*  CatŁ* 
ŁB*8  Journal  fur  die  remr  und  angewandte  MathrmaUk,  T.  XVII,  1887,  atr.  995  i  nast 
Geometriai^  UtUersueluingen  zur  l%eorie  der  ParalUUinien  1810,  nowe  wyd.  1887,  oiu 
Pangeometrffa^  wydana  1855  r.  w  jęs^kach  rossyjskim  i  francuzkim. 

W.  BoLYAi  (ojcits )  w.\  ilał  w  roku  1832  po  ładnie  Wsięp  (Tentamen)  do  mate- 
matyki, w  kt^kyłn,  jako  dodatek,  zamieścił  rozprawę  syna  Jama  p.  t.  jippenMjt  edm- 
tiam  spatii  absolut r  verftm  a  Jiilu  n.^  etc.  Ogólnie  przyst<;pną  stała  się  ta  praca  dopiero, 
gdy  treść  jej  wyłożył  .)   Fftis(  hai  k  p.  t,  AbnoluU'  Geometrie  iia<  h  ,/.  Boh/ni  lHT*i. 

H.  UiEMANN.  Ucber  die  Hypothesrn,  irelehe  thr  Geonietrw  :n  (irtoid'-  lin/cn.  Wy- 
kład wygłoszony  już  w  r.  1854.  lec/,  wydrukowany  dopiero  po  śniicni  autora  w  At>huf 
Mungtn  der  k.  GcseUachafł  d.  Wisscłisduifti  n  zf(  Giiłłinym^  T.  XIII,  1^)68,  str.  VS» 
i  nast.  WerkOf  1876,  str.  251  i  nast.  Jestto  pra«;u  podstawowa  dla  całej  metamateiaaljkl 

0  której  mówi  Klein  (1.  c  str.  206),  źe  się  z  nią  zapoznać  musi  luiżdy,  kto  cbee  na- 
brać należytego  poj^ia  o  nąjnowazym  rozwoju  matematyki.  Przekład  polaki  wydalt 
S.  DiCKfiTsnf  i  W.  (408IBW8KI  w  Pamiętniku  Towarzystwa  nauk  ścisłych  w  Fatyin 
T.  IX,  1877. 

II.  Hklmholtz,  Ucber  die  thattsacMichcn  Gntndlagai  de^  Geometrie  vf Hei  delherg^ 
Jahrhiichcr  drr  IJtcratur  18(>ł)  .\i  40  i  il.—  Uel>er  die  ThatsacJien,  die  der  Geomełiie  :ti 
Gntndf  Jief)en.  w  Sachrichłen  vo7r  der  k.  nefisrlsrjiaff  d.  Witfi.  zu  GóUingen.  I  stuS  ,^«0. 
rozpniwy  itiic^/.(  /.;i  si*.^  tc/  w  I  lelniholtiUł  WissDisduiftliche  Abhandiuttycn^  T.  II,  IN^.* 
Tegoż:  IJebei  den  Cmpniny  und  dic  Bi  drufung  gatmetrischer  Axiomc  w  Pnpidar-]Vvi- 
scmchaftliche  Yortrag-i  187i),  T.  lll,  21  i  nast.  Wielce  pouczającą  joit  iaż  polemika 
llclmboltza  z  prof.  IuANP  w  angielskim  MJmd  z  r.  1878,  z  powodu  t^  ostatniej  pracy. 
W  odpowiedzi,  zamieszczonej  też  w  Wiea.  AlhandL  T.  IJ,  640  i  nast*,  Helmholti  wylta- 
znje,  ie  chociaż  przestrzeń  jest  trasoendentalną  formą  naszego  umysłu,  formą  a  piioń 
w  duchu  Kanta^  to  jednak  pewniki  Euklidesa  mąją  diaiakter  mpirycsmy.  Podiodzą  oue 
zo  za.<itosowania  form  aprioryczny (^h  do  danego  materyału  doświadczenia.  Tu  należą  od- 
no.-ine  wywody  o  przestrzeni  w  jego  znakom iteni  dziele;  i^jfStoioyiscAe  Opiik  1867,  i-^'- 
wyd.  I8><B.  O  stosiiiikii  Hclnmltza  do  Kanta  traktuje  w  sposób  poucuijąęy:  Scbwizt- 
SCHŁAiiKH.  Ktint  u.  Jhimłwifz  lss:5. 

Za/.iuwzyć  tu  wypada,  że  już  H.  (iHas.smask  w  dziele:  Dielineare  Ait^ihlutirtif^- 
lehi-e  1544  wzniósł  si*.'  do  uogólnień  metageumctrycznych ;  nie  znalazł  jednak  wówm- 
dla  zawiłości  swych  dowodzeń  odpowiedniego   uwzględnienia.   Znakomity   zaś  fijtyJ* 

1  filozof  a.    Th.  ThcaHiR  (t  18«7),  twórca  psychotizyki,  ogłosił  w  roku  1»W. 
pod  pseudonimom  D-ka  Misks  artykuł  p.  t.  Der  Batm  hot  mer  Dimetuumm  (zob. 
go:  Vier  Paradojta  1810,  zamieszczono  również  w  Kleine  St^flen  1675,  str. 

i  naot.).  W  pracy  tej  wyjaśnia  w  sposób  popularny  założenie  o  przestrzeni  z  rzteicni 


Digitized  by  Google 


§   ll,l,ł.    MKTAHATEMATYKA.  369 

ffjmianmi  na  podAtawio  fikcyi  o  istotach  dwuwifimatowych,  L  j.  o  istotach,  zdohiych 
wyolwane  sobie  jedynie  praestisefi  płaską.  Istoty  takie  nie  miałyby  nalnó^^o  pojęcu^ 
o  nasiej  trójwymiarowej  przestrzenią  podobnie  jak  my  wyobrazić  sobie  nie  moaemy  prze- 

ttaeml  o  czterech  wymiarach. 

J.  UoOrl  przełożył. w  r.         na  .j»^zyk  Iratn  uzki  wspomnianą  powyżej  rwsprawi; 
łA)ł»ac3te\vskiego  o  teoryi  linij  równolej^ły*  h  i  sani  \vy<iał  w  tym  pr7o<lmłn(  ii!  pracę: 
«oi  cfitu^ue  ffnr       j»nnripf*<  /'nufam^^nłanj'  de  ht  ;ji'nitii'l rf  i  b  innitm,  <■  \x>u. 

E.  Beltrami.  ^ntjijin  dl  iiiliijiit  fazione  delia  ytvm'  tri<i  iton-tiiduLii  w  (iiortiolt 
>U  Małcmałkhc,  T.  VI,  180S.  (Jłtiwna  zasługa  tej  pracy  polttga,  według  Kleiiui,  aa  tom, 
że  ua  podistawie  badań  analitycznych  wykazafafc  toasamość  nie-eiildidesowej  <jeometryi 
z  geometryn  praestneni  o  stałej  ujemnej  kncywiżnlei  t  j.  z  psendosferyczną^  na  co  przed 
ten  nie  fwrGeono  nwagL  Nadto  Beltrami  uprzystępnił  pogląd  na  przestnseń  pseudosfe^ 
tyemą,  wyliaznjąc,  że  można  punkta,  linie  i  płaszci^zny  tej  przestrzmii  odwzorowywać 
wewnątn  kali  pneetr/eni  euklidesowej.  1  tak,  proste  linie  w  kuli.  kti>re  się  przecinają 
zewnątrz  kali,  mogą  służyć  za  wyrażanie  najkrótszych  iinij  puiiii«.dzy  dwoma  punktami 
t.  j.  linij  geodezyjnycłi)  przestrzeni  pf<eudo.sferycznej;  każdą  zaś  najprostszą  płaszczyznę 
n>i  pr/p-trzeni  wyrazii  nioźnu  [nv.>'7.  zwyczajną  płaszczyjmę  w  kuli,  i  t.  d.  łiył  to  zua- 
Koinity  i)v>-t».'p  w  rozwoju  nic-ęuklidfftowcj  [reometryi. 

ZuLL4Si!:h  dot}  ka  kwotyi  uietamat^Muatyki  we  w^puiaiiianciu  na  str.  dziele  o  nalu- 
r/e  komet,  str.  208  i  nast.,  oraz  w  .swych  Winne njichuftl.  Ahliandlułigen  2  tomy,  1878. 
<ipierając  się  na  prawach  ulatniania  się  ciał,  Zullttor  dowodzi,  że  nasza  pnsestrzeu  jest 
skmcHmą,  t  j.  przestrzenią  o  knywiżnie  dodatniej,  Przytem  broni  czwartego  wymiaru 
przestneni  w  związkn  ze  swemi  poglądami  spiiytystyomeaui,  twierdząc  w  duchu  Plato- 
na (tob.  wyżej  str.  172),  że  nasz  świat  ąjawtskowy  jest  tylko  niedoskonałem  odżwiercia- 
dleniem  rzer/yu  istego  świata  idej,  świata  o  czterech  wymiarach.  Za  pnjykladem  Zollne- 
ra  wielu  zwolenników  Hpirytyzmu  posiłkuje  się  mota«,'oometryą  w  celu  usprawiedliwienia 
swych,  często  Imrflzo  fantastycznych,  ni<'kiody  popro-tn  śmic-znych  »t''i'«  v  f  " 

O.  LiKBMANN,  Zm-  Aifili/.sis  d^r  Wirklirlikrit  l87(i.  'J-L-ic  wyd.  //ileca  się 

in  .szczególniej  rozprawa  p.  t.  FhdnotHc/udiUit  den  Raumea,  w  kUuej  odnosin;  kwostyo 
traktowane  są  ze  stanowiska  tilozoficznego  z  właściwą  temu  autorowi  ścisłością. 

EaDMiNN,  Die  Axume  der  Geometrie  1877.  Jestto  historyczno-krytyczny  roz- 
biór teoiyj  Riemznna  i  Helmholtza,  dający  jasno  pojęcie  o  rozwoju  odnośnych  hadań 
w  wykładzie  ogóhue  przystępnym. 

•T.  M.  DE  TiŁŁT,  E$8M  suT  Ics  principes  fondamentaux  de  la  giomitrie  ei  ds  la 
m/catUfue  1879.  Autor  przedstawia  odnośne  kw«>stye  %  samodzielnego  punktu  widzenia, 
''rcometryą  Riomanna  nazywa  doiiblctnent  abstraitc  w  i)rzeciwstawieniu  do  geometry  i 
'  au^sa.  jako  aimj^ient  abatraile.  Geometryi  zaś  Euklidesa  pr^pisuje  charakter 
konkretny. 

Z  kr>  t  \ k;\  pr7.eciwko  wszi-lkir j  iiictaTimt^»Mmtyce  ze  Nr  iuowi^ka  dotychczasowych  za- 
sad uiatematyk  i  wystąpił  wspouiiiiuuy  jiii  iiicjodiiokrotiiie  {zol».  str.  285)  Schjiitz-Dumont 
w  swej  FUozofii  matematyki^  str.  119  i  uast,  431  i  nast. 

J.  B.  Stałło,  The  emcepłs  and  tfteories  of  modem  pht/sk-s  1882.  Wraz  z  kry- 
tyką zMad  wspiMczeanegD  przyrodoznawstwa,  któremu  autor  zarzuca,  że  się  posiłkuje  po- 
jęciami metafiagrcznemi,  napotykamy  tu  osobny  rozdział  (14-ty)  p.  t.  MetagecmełHcal  9pace 
m  (Ac  of  nwdern  analyńs.  Autor  występuje  tu  bardzo  saorstko  przeciw-  metamate- 
malyce.  szczególniej  przedw  teoiji  Riemanna,  utrzymując,  bez  przekonywających  atoli 
dowodów,  że  jego  gisadnicza  przesłanka  jest  absurdem  (great  fuudamental  aUsurdity  of 
Biemann). 

T,.  I>iAHD.  Lhs  dt'finU\<>nH  ęehiU('ti  i(jiie.s  tt  d>'s  ih/fiinfluns  empiriąuas  IKS''^.  .Testto 
poncz;ijniy  ruzliior  ziia-zcnia  poję<-  ogrduych  na  polu  zarówno  matematyki,  jak  i  przyro- 

StraTe,  Wfltfp  do  fllotoai.  ^ 


Digrtized  by  Google 


370 


§  11, lo.  MBTAMATBMATYKA. 


dossnawdtwa.  Określenia  georoetiycoje  autor  nazywa  syntetyezneml.  enjpinozne  zaś  ana- 
Utycziił  iiii.   Pnytem  p(>dzi«;la  w  lasadzio  wyłożone  powyżej  stanowisko  HsLifHOŁm 

i  nwzglrdnia  nowsze  badania  na  teni  polu  nic-euklidesowej  geometi^i. 

Toż  samo  powiedzieć  należy  o  odnośnych  poglądach  WrxDTA,  wyłożony,  h  w  j.i-c 
Synłnnacit'  filozofii  (zoh,  wyżej  str,  Ib;  w  rozdziale  p.  t.  MathettuUittche  Tran8iicfnden2, 
&ti.  190  i  nast. 

Krytyką  natomiast  metagoonietryi  ze  stanowisika  kantyzmu  zajął  się  wspomniany 
już  (str.  18)  Urnodtieb  w  rozprawie:  La  pkUoiophk  ie  la  rigU  ei  du  coM^NMf  w  Piv 
łona:   Uanni phiStmophiąney  rok  1881,  str.  1  i  nast 

.ledną  i  najnowszych  i  wielce  poucsająeycb  prac  na  tera  pola  ogłosił  J.  Dklbostf 
p.  t.  Vandenne  tt  ka  nouwUea  gAm^brieg  w  Bevue  phihfopingue  1803,  Ji  11, 
M  4.  Delboenf  rozróżnia  pr/ftstraeń  raecznvistĄ,  przedmiotową  od  geometiycsoiej.  Tc 
iiznąje  za  jednorodną  i  sikotu-zoną,  w  niej  jest  możliwą  konstrukcya  figur  podobny  ch 
uĄy  pr/estr/fń  racczywi-fa  ]^'-t  nieskończoną,  nie  ']oM  jpdTiormlną,  ni<;  posiada  tigur 
podoliiiyli.  1«><-/  tylko  \vi(»lkos«'i  liezwzęlędnt'.  W  t+^n  >^po3Ób  stara  się  wyjaśnić  Irołł- 
uosi  i,  \vyTiikąji\<  e  z  uznania  różnorodnych  łorm  prze^tr/eiii. 

.j;iko  wykłady  systenjatycznc  poruszonych  tu  piZłMlmiot«')W  zalecają  się,  o  ile  wieu, 
szcze^nłluiej :  W.  Killino,  Die  nkht-euklidmJie  Iiaumfon»en  «•  ona^fHtdt^  Bt^tad- 
lung  1885,  oraz  wspomniana  (str.  &I3)  nie^eniclidesowa  gfeometiya  P.  Kubika,  na  kt^ 
rąAmy  się  powyżej  niejednokrotnie  powołali. 

W  naszej  litoratunse  na  szczególną  awi^  zastagoje  rozprawa  Kabola  Hertza: 
X(iin'>n'szf  badania  nad  przffitrzenią  (Dodatek  miesięczny  do  FtMestądu  tf/godnum-fgo 
1884,  .V'  2,  str.  "i-JÓ  2531.  Tracą  ta  wyja^śnia  zasadnicze  podstawy  zaznaczony <'b  j^peku 
hcyj  matcniutycznych  w  sposób  pr/ystt.pny  dla  nie-matcmatyka  i  dlatego  poleconą  bu 
może  kiiż<leniu,  kto  «ic  z  tą  sprawą  łili/t  j  zapnznoć  pra;/nii'. 

Nic  mniej  donio-ią  jist  pinl  tym  wz«,'lę<l(  iii  -rbarakteryzowaiia  już  <'';tr.  '■^^)  pra- 
«:i  S.  Dkkstkina:  Mnd tnatyka  i  rzeczt/ttmtuśc  16i)8.  Na  str.  13  i  iKi>t.  Dick*leia 
wyja>,iua  również  podstawy  nie-euklidesowoj  geometryi  i  zgodnie  ze  swym  poglądem  »- 
sadniezyiu  na  matematykę,  jako  naokę  formalną,  dowodzi,  £e  matematyce  chodzi  lylks 

0  .ściśle  logi(^y  wywód  twierdzeń  pochodnych  t  pewnych  matematycznych  danych.  Ha> 
tematykowi  «co  najw3'źoj  wolno  twierdzić,**  źe  .geiMnetrja  enklideaowa  nadąje  się  w  zu 
pełności  do  opisaniu  rzcc/ywistości  w  granicach  doświadczenia.**   „Nie  ponnioając 
wcale  tej  geometryi,  jako  nieprawdziwej,  wulno  wszakże  pomyśleć  i  nowy  system,  kt6it 
do  opisania  rznczywintości  mógłby  się  nnda<-.*' 

l'(M!<-7ai:tcy  pr^ccrhid  nowszych  liadan  tia  tnn  jiulu  podaj*'  riiwnież  S.  DicK»TKi.x 
}>.  t.  \Vi'hli,fuiiH{  O  prurmh  z  dziedziny  geometryi  wielmcymiarotcej.,  w  Praeacb  mat^au- 
tyczm,-li/>cznych,  T.  I,  1.S88,  .str.  129  i  nast. 

l'ragnąc(iiiu  zapoznać  się  bliżej  z  nowszym  rozwojom  geometryi  polecić  nożna 
pni*  ę.  którą  wydał  wloski  matematyk  G.  Loria,  a  przełożył  na  nasz  język  przy  udziale 
aotora  S.  Dickstrin  p.  t.  Przeftzhke  i  Btan  obecny  n€^waim^»tydi  kort/i  geometryct- 
vtfch  18dU.  Ka  ntr.  90  i  nast.  podane  są  wyjaśnienia  odnośnie  do  geomettyi  nie-enklłdf^ 
sowej  i  n*wyniiarowoj.  O  badaniach  na  teni  polti  ?nówi  antor,  że  ono  „podzieliły  na 
czas  iM'vvicn  ma  tematy  l(ó  W  na  dwa  olułzy,  uzbrojon**  jeden  przeciwko  drugiemu:  dżin 
dania  to  sUnowią  rzc.ść  nauki  o  rozciągłości,"  ..W  da^^Tiicjszych  dzicla<h  pr7odstaiN'ian»> 
c^cunictryą  euklidesową  za  jedynie  możliwą,  w  nowszych  zaś  za  jedną  z  nieskoucaeiuł 
wielu,  jakie  zbudować  sic  dadzą." 

2.  Meiameelianlka  1  Indelerminlzin.  Nie  mniejszej  doniosiusii 

od  nictaiiiatcniatyki  iią  dla  metodob»gii  pi7-yrodoznawstwa  wspunniiane  powyżej  (str.  iWl 

1  nast.)  badania  matematyków  nad  zasadami  mechaniki^  oraz  teorya  medumicMnęgo  ii^ 
termhiizmu.   Wykazują  oo«*,  że  prawa  mechaniki  nietylko  nie  sprzeciwiąją  się  nznaoio 


Digitized  by  Google 


§   11,1,2     MKTAMtCHANIKA.  371 

iiiBodzidnego  racjonalnego  czynnika  w  .swieoio.  looz  saun;  dtiwodz^  potrrohy  takiof,'o 
ciynnika,  nienleńiego  od  mechanizmu,  jako  przyczyny  imnuonijnego  współdziałania  ni- 
f  lK)«  wpnyiodzie  i  ich  ^ednocsmiła  w  kierankn  rozwajn  ?rs3iechSwiatoNvoga.  A  z  tego 
«7nikB,  9W  I  TSCjroDaliiie  pojęta  wolna  wola  nie  rozchodzi  się  bynajmniej  z  krytycznem 
lM>KcieiD  zasad  mechaniki.  Badania  te  przybierają  coraz  bardziej  charakter  zamkniętej 
f^'  sobie  naukowej  całości  i  dIato«,'o  na  wzór  inetagoomctryi  nazwano  je  meiormeehantką^ 
Woł»ec  pretensyi  do  łłozwzglcdnoj  ,,naukowości,"  z  jaką  na  każdym  kroku  w\sti;pują 
zftoIfTiiiKy  ..mochanicTrneiro  dotenninizniu,*'  przesądzając  przytetn  w  imi<.'  swycli  dogrma- 
J>i^nyołi  przypus/ozen  najbardziej  z;isa(lni<  kwostyc  OL^MlnejrM  im  świat  poirlądii.  wii<ę 
ńlozofii.  należy  si-'  zapoznać  nieć*  Miżcj  /  tcmi  Iiadaniami,  ogranie^ającomi  owe  dogma- 
ijn-zne  przypuszczenia  ze  stanowiska  krytycznę^'i>. 

Jeżeli  naetagoomotrya  zawdzię(>za  swój  ro/-W('.j  ]jr/<'vvażnie  niemieckim  mateniaty- 
ifcni,  to  metapmechanika  powołaną  została  do  życia  <il<  Avnie  przez  matematyków  francuz- 
kkfa.  Odpowiada  to  w  zopełności  gómjącema  w  tych  narodach  nastrojowi  umysłowemu. 
MTil  niemiecka  skłonną  jest  bardziej  do  tnuisc^ndentalnośoi  i  metafizyki,  do  rozbioru 
of^tatecznydi  zasad  bytu,  reeciy  samej  w  sobie,  ~  a  mota-gcmmetrya  jest  w^Tazem  tej 
i^kmo^  na  polu  matematyki,  (teninsz  frain  u/kl  natomiast,  ma  przeważnie  charakter 
p:iktyc2ny.  życiowy :  ruchliwość  i  czyn  stanowią  jego  istot4^.  Nie  dziw  tedy,  że  w  za< 
Oćsie  dociekań  matematycznych  wnikał  najgł<;biej  w  zasady  ruchu  i  czynu. 

Zft  punkt  wyjścia  dln  w>j)oinni;)tiych  łiridań  posłużyło  d^^ifłn  matematyka  A.  A. 
^  uUHNdT  A  :  Trtiitc'  tle  l  enchtm  iii' /it  den  uhrs  /'niKltrmcntnf**^  tl<nis  it.s  Hcif/irr>  it  datis 
Wutoire,  2  toujy,  18(31.  W  dziclt-  tern  (^oumol  z.iniicriul  wylożyi  wyższą  Iwftlą  (lom^i- 
jUł-  ■'up^rieure),  mającą  za  przedmiot  ideą  jutrządku  (Tidće  de  l  onlre).  W  tym  celu 
pvMldaje  WBzechstronnemn  rod)iorowi  tę  ide^  i  jej  objawy  w  ńwiecio  fizycznym,  oraz 
«  akresie  ó^cia  organicznego  i  społecznego.  Opierąjąc  się  jednak  na  matematyce  {\w 
mthteiatiąnes  sont  les  sciencos  par  o^oelenoe,  mówi),  pragnie  sprowadzić  porządek  prze- 
''-^8qrstidem  do  działania  czynników  mechamcznifch^  Tu  jednak  okazuje  gię,  że  staro- 
dawna za<;ada  :  mundum  ngunł  mimert,  już  się  łączy  nierozerwalnie  z  ideą  porządlcu; 
■ih  bowiem  systemat  liczbowy,  oparty  na  idei  jedności  (l  idće  de  Tonitc).  jest  urzeezy- 
»u>tnieniem  porządku  na  tem  polu  ilości  i  wielko^i  i.  Wszelkie  konibinacye  nłat<>matycz- 
nc  wszelki  rachunek  możliwf*  są  tylko  na  zasadzie  takicjo  już  istniejącego  jKuządku. 
Prz*'* hodząc  na-stępnic  wszystkie  za««adnicze  dziedziny  wiedzy  tijutematyi;znej,  —  pr/.y  roz- 
biorze idej  przastrzeni  i  czasu,  spoczynku  i  ruchu,  funkcyj  matematyczny<;h,  rachunku 
Kunueaicow^o  t  t.  d.,  Conmot  wykazuje  znaczenie  podstawowe,  nieodzowne  idei  jMr;<^ 
^  Bez  niej  nie  można  dokonać  zgoła  żadnego  dziahmia  matematycznego,  bez  niej 
*  ogdle  nie  jest  możliwą  cala  matematyka.  Otóż,  toż  samo  się  okazuje  specyalnie  i  na 
•dla  medianikL  Wymaga  to  pewnych  bliższych  wyjainień,  które  czerpiemy  z  dzieła 
.'camota. 

Widzieliśmy  wyżej  (str.  365),  że  geometrya  analityczna  oznacza  ściśle  położenie 
iranktu  w  prze-trzeni  trójwymiarowej  przy  poujocy  trzech  współiy.ędnych.  Klementarną 
V'l>tawą  mechaniki,  jako  nauki  U)atematycznej,  je>t  ruch  punktu,  odby waincy  się  w  prze- 
tr/eni.  Przyłącza  ^ir  tu  zatem  do  ireumetryi  nowy  zupełni*'  czynnik  ruchu.  A  że  róż- 
^  formy  ruchu  powitają  w  czasie,  wu^-  okie?,lcuie  niatemat\ c/.ac  izasowfj^nj  następstwa 
ora>2ajacego  się  punktu,  łzyli  określenie  czasu,  ubiegłepfo  pomiędzy  dwiema  danemi 
kinlami  w  ruchu  danego  punktu,  stanowi  konieczny  składowy  czynnik  mechanilri.  Dla 
Vo  już  LaoRANOS  powiedział,  że  mechanika  jest  geometryą  o  czterech  wymiarach, 
itycaem  miał  na  myśli  czas,  jako  wymiar  czwarty. 

Stoei^ąc  zwrotnie  ruch  do  geometryi,  okaziąje  się,  że  możemy  w  sposób  zroznmia* 
'  wyjaśnić  sobie  powstanie  (;zynnników  sidadowych  g<.'ometryi.  T^inia  prosta  przedsta- 
i&  5ię  nam  wtedy  jako  punkt,  poruszający  się  po  najkrótszej  drodze  z  danego  punktu 


Digitized  by  Google 


372  §  n,M.  METAMECHANIKA. 

do  drogiego;  okrąg  jako  punkt,  poruszający  si*'  w  równ«'j  odległości  wokola  dan-  _ 
punktu  aż  nie  powrin  i  do  nii.'j>ca,  skąd  wyasedł  i  t.d.   C  ala  geometrya  staje  się  wt.-i^ 
wyrazem  ruchu,  a  że  nadto  rurli  naprowa^lza  nas  najprostszym  sposobem  na  oj-Mne 
jtH-w  zmiany  (Tidro  d"  rariation),  praoto  i  poj»M  io  fmihein  !Tiar^?natvrzn<-j.  opi»*n»j;/ ■  • 
si<;  na  stałyn>  zwin/Ku  ini«.'d/,y  wiolkośrian>i  zniionu«'nii.  hh /,y  >i<;  z  poj.  ■  iam  ruohu  ij  - 
go  praw-ami.    AV-/«  Iki.-   /  i-   ]>rawo  ruchu   pozostajf   w   ścisłynj  icwiązkii  z  miarą  y- 
V'0  trwania,  a  miara  taka  upi.  la  si».-  na  pi>j<;ciu  rozumu  i  porządku  rzeczy^  \\  \^  may^ 
.  /„i  uwitżnii!  swój  charakter  racyonaluy.  Ja  mesiiro  do  la  dur^e,  mówi  Couniot  (T.  Ij 
.^uiłpose  la  notion  do  la  raison  ot  de  rordro  des  choses;  elle  reqaiert  riiiterrenti(ii| 
do  prtucipc:}  rationels.* 

Do  togo  dodać  należy  rys  charakterystyczny  praw  mochamcsmych:  ich  prwU'H 
(simpHcit^).  Przy  joj  pomocy  odróżniamy  ruch  Istotny  od  ułudnego,  w  ogóle  praw]  I 
przłidniiotową  od  fałszn.  Natura  rzoczy  jest  prostą  w  sohłr;  dlat<?go  teź  bipotfzy. 
JaśniajHco  jr^j  objawy  w  -po-^-tb  najprostszy,  pr/.ybliżaj!\  sii;  najbardziej  do  prawdy,  zu.ui 
dują  swe  potwiordzeni<!  w  muY.yw  ntn4'  i  i  stają  się  nieza<'hwianenii  U"ry<itni  nauko^^.* 
mi.  I  to  świadf-zy  o  ud/iMb»  f/ynnik  i  rai-yonahieiro  w  naturze  r/eezy.  I>"  togoż  wn)ł> 
«iku  doprowadza  rozldór  nuhunku  prawdopodoldeiistwa,  dalej  rozbł«'.r  praw  ruwuowa-^. 
komi>inaoyi  i  współdziałania  czynników  mechanicznych  zarówno  z©  stanowiaka  czy-  ; 
nauki  o  ruchu,  t.  j.  cynnthiłyki  (od  itóyłjatc  =  racłi),  jak  i  ze  stanowiska  fkktymyr: 
danych  odnośnie  do  ustroju  świata,  badanych  przez  medumikę  fizyczną  i  zależne  od  ni' . 
nauki  empirycstne,  jak  fizykę,  chemią,  kosmologią  i  t.  p.  Wszędzie  natrafiamy  oatatec 
nie  na  pewne  zasady  rozwmwe^  stanowiące  niotylko  truśc  umysłu  ludzkiego,  w  datli^ 
aprioryzmu  Kakta,  lecz  świadrzi^cr^  wprost  o  racyonałnej  istocie  samej  natury  r?*  1 
i  praw  w  niej  panująt  yrh.  Naturalnie,  że  ten  ez>Tinik  racyonalny  w  konibłnacyi  i  wsj^  I 
działaniu  ruchów  wy.st<.'puje  najoizywiś.Mcj  na  jaw  w  ol)jawach  życia  organi-^rf^ 
i  społe«"zn«'j:ro.  'l'u  już  nie  choilzi.  jak  np.  w  procesach  krystalizacyi.  o  prosty  ęrc-jt.:'. 
tryczny  układ  (•/;!>^tck.  !••<  z  o  wzajemna  uzupełnienie  się  szczeirólowych  rucb«.»w  i  luj  ii 
<  yj  żcciowycli  w  haruiuuijiiym  ustroju  całości.  Tu  już  widocznym  je:»t  i  cei  w  kinu 

pozyryi  i  współdziałaniu  sił  i  ruchów. 

Ze  wsz3'$tkie^H),  co  się  powiedziało,  wynika,  według  Coninota,  ie  wsielki  rai 
stały,  prawidłowy,  dająęy  się  sprowadzić  do  pewnych  pmw  mecbanicznych;  a  tembanfa* 
wszelka  kombinacja  ruchów  w  pewnym  stałym  kierunku,  wykazuje  beq»eśrednM  dwŁ 
nie  czynnnika  A/c/ojcMJc^rT/o,  wywłcrającr-tro  wpływ  na  sk  łado  we  czynniki  kombiaacyittwlJ* 
nicznej.  Takim  atoli  czynnikiem  może  liy(  ryiko  myśl.  idea  (influenco  diroctricp.  rause-uor:! 
natrice  et  directricc.  action  diriireante,  maitres^^c  i  b-c).  I'onicwaź  jednak  r^yimik  t^-n 
ra  swój  wpływ  jedyni^"  ^r/y  pomn.  y  -ił  i  rucli<>\\  iiwf  banicznycli.  pr/.>.'to  >aiii  [»i'/f*z  m 
wchod/i  w  racłiubę  przy  iua(eiii-łf  \  > /n-  in  określeniu  d/i;il mia  d})To»(?«t  układu,  lecz  uwyiisl 
nia  swńj  udzi;łł  w  t4'm  działaniu  {ylku  j»rzcz  ustoMiukovuiiiit'  sił  i  ruchów  i  urzecyywisn:!"! 
nie  iM/A  pomocy  idei  łailu,  porządku,  w  ogóle  celu.  Ma  tu  miejsce  zupełnie  toi 
mo,  co  na  polu  ludzkiej  twórczości  w  zakre»io  raoctianikL  Myśl  pisewodnia,  cel  in^  i 
niera  nie  stanowi  szczegółowego  czynnika  w  ruchu  stworzonego  przez  niego  mediaiu£ 
więc  też  matematycznie  czynnik  ten  określonym  t>yć  nie  może.  Ale  pomimo  to,  m 
właśnie  czynnik,  kombinHjąc  siły  i  ruchy,  nadąje  im  pewiim  kiemnek  i  oki«ala  ^ 
przoTiieg  i  zakres  icłi  działania.  (Zol),  szczególniej  T.  I,  ks.  1,  rozdz.  5^  6  i  7,  k»  > 
nKsdz.  2,  n  i  12,  ks.  IIJ,  rozdz.  4  i  10).  ' 

l'owyższe  w^^wody  mają  wielką  doniosłośi-  dl:i  mcrodologii  nauk  przyrodai-i'  i 
Wyicnzują  one.  że  mechaniczne  wyjaśnienie  ol»jawów  przyrody  opiom  sj.^  \nr  na  ^^>' ' 
racyonałnej  konibinaryi  jej  sił  i  ruchów,  na  ich  w-^pńldzłałaniii  według  pe\vii\  rh  pT?-  '  ! 
dnii-li  idej ;  a  więc  w   niczem  a  niczcm   sprzc  iwi.n  >ię  nic  może  uznaniu  ł«>iuii< 
czynnika  w  .świecie;  przc<  iwnie,  krytyczny  w  tym  wzj^łędzie  pogląd  doprowadza  du  ir 


Digitized  by  Google  | 


§   1  1 ,1,1.  MKTAMECUANIKA. 


373 


konania,  że  mecfaftnime  ohj£kśaionie  zjawisk  uzupchtinnem  Ityr  musi  pi-zcz  poijląd  na 
pnęvczjrii.y  koiubiii<i«  yi  i  /jodniMrzenia  sił  i  ruchów  pr/ynuly  w  pewnych  praewodDich 
kierankacfa. 

W  zwiądcu  z  kwoKtyą  o  racyonalnjm  czynnika  pnsyrody  pozostaje  kwestya  wtU- 
ntj  lo^U  •'złowłeka.  Wodłui:  dogmatu  detemiinistóvr  wolna  wola  spizeciwia  się  zasadom 

»<M:haniki.  a  zatem  i  mecbaniczneęjo  pr/.yrodozaawstwa.   Ztąd  pochodzi  bezwzględno  za- 

t  isowanio  idei  kotiiecznmci  do  przclticg^u  oltjawuw  przyrody,  oraz  zaprzoczonio  wszelkiej 
ra  , yonalnej  samodzielności  niot^lko  w  rozwoju  przyrody  w  ogóio,  alo  i  w  działaniu 
•tlowieka. 

Hozbiureiii  krytycznym  tpj  kwp^tyi  wohirj  ssoli  ze  stanowiska  mat^'ni:i(  \  rzii<  i:o 
tiji^  się  J.  JBoL*ssi.\FSQ  w  rozprawie:  Sur  la  comWmtion  tk  In  łiberte  morah  av<c  //■ 
ifltrminmie  acienłifque,  w  dmpłeti  rendut  dr*  sóunce*  de  lAcadónie  des  siieurof, 
T  91,  1877,  str.  362  i  nast.,  oraz  w  dziele:  C(m8UiaH(yn  du  v^riixMc  d&ermmitmtt  m6- 
dimęat  avee  Vexmłenee  de  Ut  vie  et  de  la  liberUf  morale  1878. 

Ponieważ  nie  jest  ta  naszem  zadaniem  rozwiązać  kwestyi  wolnąj  woli  in  merito, 
pizeto  zdając  sprawę  z  tych  poszuldwań  znanego  na  ])olij  morlianiki  hada(;za,  jak  i  jego 
ni-t»'piViw,  zatrzjłiiujcmy  sio  jedynie  na  wynika<*h,  posiadającydi  doniosłość  mot^dolo- 
Li  zną.  Oróż  Hr»n>«inr'^q  wykazuje.  /.<•  w  zakrcsio  mntomatyki,  stosowanej  do  mechani- 
ki {irze]>'ii-  Ol!  jtMln("_'o  systomatu  integrałów  dfi  <l!iiL'ii-j<'  n^^kutecznia  f;ikty<-7nir, 
I  ^  jośt  uiożliueni  j'Hlynie  przy  udziale  p<  wnuj  kiti\»u uiozoj  zasady  (priucipe  di- 
rettt-uri,  jaku  i^"^^  P^lu  iiaszai  świadoma  sioliie  i  samodzielnie  czj-nna  jaźń  ()e 

mu  Gdybyśmy  zatem  i  wyobrażali  sobie  pewne  nawet  usamowolnienio  pr(»ces<:»\v  ro- 
tomoirania  matematyczny  i  widzieli  w  nich  procesy  przedmiotowe,  d(^ODywujii'-e  A>i 
^iDc  przez  się,  to  i  wtedy  procesy  te  nie  przedstawiałyby  samoistnej  wewnętrznej  cią- 
J^i  lecz  domagałyby  się  nznania  czynnika  dodatkowego,  zdolnego  wyjaśnić  owe  przej- 
«ia.  Toż  samo  występuje  i  na  polu  ^'awlsk  fizycznych.  I  tu  działanie  praw  przyrody 
Ul'  przedstawia  tej  wcwn^-trznej  ciugłości,  jaką  przypuszcza  1k!z względny  determinizm. 

1  I  I  łikazajo  "^i.;  c'zt;sto.  że  przy.szlośf'.  /'•  nowe  formy  w  ustosunkowaniu  zjawisk,  nowa 
tiliinm  Vii  w  iikłn.lzi'^  pnnkt/»w  niateryalnyeh,  nowe  objawy   żyi  ii,  niy.śli  i  t.  p.  nie 

>ił;  itezpo.siedniii  iDecbanieznio  wyprowadzi^'-  y.  pr/^«"'^?.łoHci  i  tora/niejszośri.  A  w  ta- 
Ul)  wjrpa<lkarl),  kturvm  żaden  suniii  nur  }>r/yn. ihiik  za])r/ei'zyi-  ni(*  może,  okuzuj-  -i  - 
bdczoio  działanie  samoistnego  ezyimika.  uiu  za b-żneo-o  od  praw  przyrody,  lecz  posiłkuji^  c^o 
kię  oienii  dla  swoich  ccdów.  Detemiinizm  mechaniczny  ma  tody  zupełną  racyą  l>ytu  przy 
*?ja^enm  zjawisk  przyrody,  ale  uzup^ionym  być  musi  samodziehiym  czynnikiem 
^obodnie  działającym  we  wszystkich  tych  wypadkach,  w  kt<'irych  nam  się  narzucają 
Ikktycsoie.  jako  wynik  doswiadfS^a,  pewne  przerwy  w  wewnętrznej  ciągłości  1  wzajem- 
^'t;  zAlcżnosci  objawów  przjrody.  „La  libertó,  mówi  Btuissinesfi.  ne  limite  pas  ledeter- 
n;inbruo:  elle  ne  fait  <|ue  le  complt-ter  dans  des  cas  ou  \es  lois  phYsi«iucs  tout  en  s'ob- 
-'nant  pleincment,  sont  impiiissantes  k  deduire  l'avenir  du  prćsent,  k  tracer  aax  phóna* 

i'owyż-ze  po«rh^dy  uzupełnia  matematyk  Sain i-\  knant  w  pracy:  .b drs  /oj.s 
^  h  no'ciutifjitc  (wec  la  libcrfc  «le  I  Jtontmr  datts  so)i  artirm    aitr   la   malina,  we 
^  i  >n]nianych  powyżej  Cmnptes  rendm  Akademii  paryskiej,  str.  419  i  ua<;t.  Wykazuje 
że  robota  mechaniczna,  powodująca  przejście  energii  ze  stanu  potencyalncgo  (sił  na^ 
Pk^jch)  do  stanu  czynnego,  czyli  cynctycznego  przybliża  się  do  zera.  Dana  enei^ia  nie 

2  tl  i  lenia  swej  ilości  wskutek  przejścia  z  jednego  stanu  w  drogi.  A  zatem,  wnosi  Saint<- 
^ '  tisat.  przy  bezpośredniej  łączności  podmiotu  ze  swym  orjraiien).  w  o«jóle  duszy  z  ciałem, 
''"'ha  z  niateryą.  przypuścić  należy,  że  owe  pr/.cjścia  enerjrii  potencyalnej  w  stan  czyn- 
i«  nif  wymacają  /ndncj  pracy  mechanicznfłj.  a  przynajmniH  żadnej  prai  y,  dającej  się 
Umilić  mechanie^ic.   Trayczyna  takich  pr/ej.sć  iiiożo  być  tody  swoł)odną,  raożo  istnieć 


Digitized  by  Google 


874 


§  lljU.  MRTAMECHANIKA. 


niesalMoie  od  (synnikAw  mechanicznyciif  a  więc  imtwa  mecbaniki  same  pnos  śią  w 
8pneciwią|ą  się  wolności  woli. 

Z  innego  punktu  widzenia  itoztrząsa  tę  kwestyę  .1.  Delboeuf  w  .szert-.u  rozpraw 

p.  t.  La  Uherie  (lónonstree  par  la  ntiratiuptr.  w  Reme  philmophigue  1882,  T.  Xiii.  454 
i  na.st.  008  i  !ia>t.  T.  XIV.  ir>fl  i  nast.    Wydiodzi  on  z  prawa  zachowania  energii 
Zaznacza  ono  wi)ni\vilzi<'.  7.0  <^nmn  onorcii  nic  może  byt";  ani  pnwięłcłzona.  ani  z\\\mc]>zo- 
ale  prawo  to  nic  określa  oLriilnfL'"'  rhanktcni  i  kiprunkn   t';ikr_\(7.ny'-h  |irz>'k-ti4iłf';i 
energii.  lY/yczyna  tych  przek>ztah  eń  jc^t  t  zyunikiełu  nie  ohjctyiu  wc^le  pr/cz  to  pniw" 
n  jr-ilii  ik  zrouiiZGni  jesteśmy  wyznać,  żc  <l/.ial;ilność  wszechświatowa  ma konit*cznie  za  zas- 
ilę pewną  tendoncyą  (a  n^cesMireinent  poui  prineipo  une  tendance).  Tą  tendencyą  jt^^ 
dążność  do  lównowagi,  która  jest  stanom,  wjlącząjąęym  możność  dalszycli  pneksstatciai. 
A  więc  sUa,  dzialąjąca  w  świecie^  pizecbodu  dągle  ze  stann  miennego,  prsEekataloidflo- 
ści  w  stan  niezmiamy,  ntepnekształcalności.  «La  forcc,  mówi  Delboenf,  pa^sse  sans  (t^ 
so  de  ]  etat  tiBnsfonnable  k  T^tat  iatrasfonnahlc.   Le  jen  de  la  machinę  anirmelle  li** 
vient  ainsi  de  jour  en  jour  moins  riolont,  nioins  inipetuenx,  les  chocs  mnin^  ilnrs. 
acfion*  plii^  lentem  i<t  plus  doTice^."    Otóż  w  tej  op-ńlnej  tendencył,  i-^toty   wolne  po-u- 
dają.  winlhig  ł)ell»oeufa,  zdolność  zwitlni''  lul)  przyspieszyć  przeksztalci-nie  >ił  napi».ty -li 
którym  służą  za  podstawę,  a  zatem  swej  energii  puteiieyulnej  w  i>iłę  żywą.  t.  j.  w  ^tia 
czynny.    »Los  etre?*  libres  anraient  la  faculte  de  retarder  ou  d  avanccr  la  traafformatłw 
en  fon»  Tiro  des  (orcm  do  teasion  dont      sont  le  support.** 

W  ostatniej  wśród  zaznaczonych  rozpriiw  Delboenf  wyjaśnia  szczo^lown  titi 
8WcVj  pogląd  zo  stanowiska  zasad  mocrlianiki.  Wyobraża  sobie  tedy  pręcik  prosty  AB. 
poruszający  się  jodnostajnio  w  kierunku  swoj  długości.  W  jego  blizkości  pr/ypn-;^^ 
jrałorzkr  T  poruszającą  się  W  kiorunku  poprzecznym.  Uderza  ona^  stosownie  do  chwiii 
w  której  nich  .swój  dokonywa,  o  różne  punkta  poniszają<  eg"o  sio  pręcika  .17?  i  zini(Miii 
ki^Timek  jepo  ruchu,  przyczeni  naturalnie  i  .sania.  wskut<»k  oporu  pn.'cika,  \ilei:.i  auw.  ' 
swe},'o  |>ołożenia.    Wszystko  w  tym  układzie  dokonywa  się  jak  najściślej  wedliię^  pr.*^'- 
nieehaniki.    .leżeli  obecnie  ju/ypii^i  iniy.  że  crałeczka  L  jest  istotą  wolną  i  że  w(»li!" 
jej  polega  na  wyborze  (huili,  w  której  o  pręcik  AB  uderza,  natencrzas  iiklad  w  uitKu 
nie  zmienia  hwego  charakteru  mechanicznego,  wszystko  dokonywa  się  jak  poizedoio 
Alng  praw  mecbaniki,  można  nawet  i  dalej  mieć  wątpliwość  co  do  wolności  działania  L 
gdyż  i  to  działanie  wy$itępiue  na  jaw  w  formie  mechanicznej.  A  jednak  ckwUa^  w  ktr 
rej  L  korzysta  ze  swąj  zdolności  mechanicznej  i  o  pręcik  AB  uderza,  decydiąje  o  k)<^ 
runku  dalszego  mchu  AB  i  o  stosunku  L  do  niogfo.   Inne  .skutki  mechaniczne  na>fąr'^ 
^y  L,  i)(»dczas  ruchu  pręc  ika  AI>.  mb  rzy  o  punkt  .1  lub  jemu  blizki;  inne.  -  iy  mi^-r?; 
o  punkt  /?.  lub  jakikniwink  inny.    i'r/.vicni  jednak  z  liruL^iej  strony  >wnlio(i;i  Iziikłanij  / 
w  fyrn  nkladzic  je^^t  pod  wieloma  względiimi  oirraniczoii;i.    i'unkta   pr- -  ika    AH.  kt^-r 
się  jirzi -uuęly  kulo  /.,  podczas  jerro  bezczynno*'*  i.  już  mu  -ię  poil  j''"j<'  działanie  drugi  ri 
nie  podsuną,  a  więc  toż  nic  urzeczywistnią  się  już  niirdy  koini>iim(>e  nitu  łi(tiii«-zne,  kt' 
były  możliwo  podrsas  działania  L  na  jeden  z  ow\  cli  punktów.  Dokonany  zaś  ruch 
wołuje  zmiany  mechaniczne,  których  L  już  nigdy  odrobif'  nie  może.   L,  jako  rzyim& 
mechaniczny,  ma  zawrsze  do  czynienia  z  danym  układem  i  z  niczmiennemi  prawami  n 
cbu.  iSamodzielność  jego  polega  Jedynie  na  wyborze  chwili  w  zetknięciu  własnego  r  h 
chu,  ntechanicznie  ściś|«<  określonego,  z  rucłieu)  zewnątrz  nieffo  istniejącym*  Ztąfltol^*: 
boeut  do<  liodzi  do  zdania,  żo  wola,  w  o«,M)le  samodzielny  cz\TWiik  racyonalny  w  nio  b 
iii«  ziiyin  «ik ładzie  świata,  ma  w  swym  rozporządzeniu  wyłącznie  tylko  (zas.    %użyfkr.\<  1 
nie  czasu.  skorzv-t.'łnic  z  właściwej  chwili  działania   wśró<ł  dane^ni  nkłatlu    nił^  h.inici:;- 
i:n.— oto  samo<izielnł'>«  i  wolność  woli.    W  t»  n  -po-n|>  r/.\nnik  ro/nnni  i  -wohoiiy  ('r?'.- 
muje  udział  w  mudianiczu;  ni  ustroju  świata,  wywiera  wpiA  w  na  uks-ztakowanie  i  ki- 
ranek  jego  mchn.  nienani^zając  w  niczem  ani  danych  zai$obuw  jego  energii,  ani 


Digitized  by  Google 


§  HETAHBCHANIKA. 


375 


pnw  nuamieDnjrcb.  WisiachświAt  pod  wigiędem  mechanicoiTin  wykasuje  raeb  w  kie- 
runku roswoja  postępowego,  pomewai  6w  CKjrnnik  Z,  jako  rosmu  wszechświatowy,  na* 
Jea%c  do  tego  ustroju  i  daaiąjąG  także  tylko  mechanicznie,  dobiera  zawsze  najodpowied- 
Di^^j^Twh  .  iiwil  dla  swego,  danym  systemateni  objętego  działania  i  praes  to  kieraje  ru- 
oheni  \v»zf  fi  wiato w>-ni.  na  W7.i'r  stemiitn.  kierującego  nawą,  w  bieg  wprawiraą,  liez 
nąiHmiej>ze^'o  naruszenia  praw  mcrbaniki. 

Zdając  sprawii  z  powyższy  l  ii  poglądów  matematyków.  P.  Ja  net  nazwał  je  mt  cha- 
nianym  mdełenninizmem  w  Comptes  trndua  de  l  Amdemir  dra  Mcimccs  nior(dc.s  et  poli- 
tigiMS  T.  IX,  1878,  str.  696  i  naat,  oraz  we  wspomnianem  wyżej  (str.  228)  dzieło.  Les 
osMior  finaUK  ks.  I,  TOlds.  6;  Met^nitm  i  cdowoic.  Alf.  Fouiłł^b  zaś  poddaje  te  po- 
giąij  wszedutronnemu  nttbiorowi  w  oAobnem  dzieło:  Im  libert/ et  k  Merminisme^ 
wjd,  1881  Zob.  azes6g<ólBiej  Os.  U,  ka.  1,  rozdz.  5;  Indttenninizm  mechawcztty 
Od  sam  opiera  wolnośr  woli  na  fakcie  pewnej  niezawisłości  naszej  jaźni  od  rzeczy  ze- 
^fnętrznych  i  określa  ją  jako  zdolno<ść  utrzymania  równowagi  pomi«;dzy  motywami,  po* 
cbodiącemi  od  świata  zewn«itn!neo^o.  a  njotywem.  niając3-in  swe  źródło  w  nas  -^anty.h. 

Dodajmy  tu,  że  /nany  matł-iuatyk  Pawkl  I)u-Hors-f?fn-^ioN-n  (hr^t  I!inil;i'  w  \>v.\- 
cy:  Ueber  die  Gnwdhigni  der  Ei  krunfnifts  in  den  t.v*łrfr„  Wtsmusi  haf  Un  (wyd.  po- 
>jiiiertne  1890,  str.  Iti  i  nast.),  rozróżnia  trzy  wydatne  kierunki  w  l»adania<-łi  przyrodni- 
caych:  enijuryczny,  mechanicznij^  i  mełamechanuzny.  Ten  ostatni  ma  za  przedmiot  roz- 
NAr  ostatecznych  zasad  przyrodoznawstwa  i  doprowadza  do  fihzofii  przyrody.  W  dal- 
ssjm  zaś  pnebiegn  swych  poszukiwań,  wykazuje,  że  przyrodnik  zmuszony  jest  pnyznau 
istnienie  nadfenommaln^  diiedsiny  (eztraphftnomenales  Gebiet),  obejmującej  w  sobie 
pmwdawe  pr^rczyny  objawńw  mechanicznych  zmysłowej  przyrody. 

Bez  wzglądu  na  szczegółowe  uzasadnienie  zaznaczonych  teoryj  mechanit.znyi  b, 
wynika  z  nich  w  każdym  razie  w  sposób  oczywisty,  że  prawa  mechaniki  -anir-  pi-zez  aiti 
niosą  wjsłarf/ęają^^*  do  wyjaśnienia  dwóoh  lakty  znie  danych  momentiw  prz\rudy: 

l  i  jej  ustroju,  porządku,  ładu,  a  w iłjc  i  harmonijnego  współdziałania  jej  sil  w  ii«tru- 
ju  ^zczególowyl  b  jestestw: 

2)  ogólnego  kierunku  jej  ruchu,  jako  całości,  a  więc  i  jej  postępowego  rozwoju 
przy  wytwarzaniu  naprzód  ciał  niebieskich,  a  następnie  życia  w  najrozmaitszych,  stopnio- 
wo pot<,*gujących  się  ołjjawach. 

Są  to  dane,  które  bezpośrednio  dowodzą,  źe  mechanizm  przjTody  i  jego  prawa  za- 
letą ostatecznie  od  wyćszyeli  racyonalnych  czynników.  Czynniki  to  uwydatniają  swoją 
odrębną  treść  przy  pomocy  mechanizmu  przyrody,  a  wi(;c  posiłkują  się  nim,  jako  środ- 
Itiem,  do  u  rzeczy  wistoienia  swoich  celów.  Jasną  tedy  jest  rzeczą,  źe  metoda  mecliani'  z- 
r"<r(»  wyjaśnienia  objawów  przyrody  m\\s\  być  koniecznie  uzupełnioną  przez  pojrląd  ua 
mrTon&lne  i  celowe  czynniki  ws/e.  Iis\riata.  Wszelkie  zaś  lekrcważonie  tego  uzupełni' • 
nia  doprowadzić  musi  do  skrzywionych  i  jednostronnych,  a  więr  błt^Hlny<  h  pojęć  n  i>ioi  ic 
przyrody  i  jej  prawach.  W  ten  sposób  potwierdza  sic  tu  ze  stanowiska  mcciianiki  tu 
Wszystko,  oośniy  powiedzieli  wyżej  na  podstawie  rozbioru  celowości  w  przyrodzie  (zob. 
fttr.  212  i  nast,  oraz  §  8;3,«). 

2.  Przyczynowość  i  mechanteni. 

Wszelka  nauka  dąży  do  wylirycia  przi/czt/n  badanego  szeregu 
objawów,  zjawisk.  W  zakresie  nank  przyrodniczych,  mechaniczne  wy- 
a.śnienie  zjawisk,  o  którcm  mówihśmy  powyżej  (§  ll.i  ,  przybliża  się 
.vprawdzie  do  tego  celu,  ale  u^tatecznie  okazało  siq  nic  wystarczajt^- 


Digitized  by  Google 


876 


§  11,^  PBZTCZTNOWOŚĆ. 


cem.   Przekonaliśmy  się  bowiem  (str.  369  i  nast),  że  pomięszanie  me. 

(haniima  z  przy  czy  nowością  jest  błędem  metodologicznym,  wynikają- 
vvm  7.  braku  ścisłości  w  pojęt  iu  samego  mechanizmu.  Nadto  rozbiór 
usUtetziiyoh  podstaw  incchaniki  stwierdził  w  sposi)!)  naoczny  zasadni- 
czą różniet*  tych  dwóch  [)ojt^ć  i  ich  zastosowania  nietodologiczii' go 
(§  11,1.2  >  Obecnie  przekonamy  się,  że  do  tego  samego  w^Tiiku  do- 
prowadza bardziej  szczegółowy  pogl%d  na  istotę  przyczynowości. 

O  zasadniczom  znaczeniu  prawa  przyczyny,  podmiotowem  i  przed- 
miotowemu mówiliśmy  juź  przy  rozbiorze  czymiik<>w,  wchodzącjcli 
w  skład  ogólnego  na  świat  poglądu  (zob.  str.  102  i  nast.).  Poczynio- 
ne w  tym  względzie  uwagi  domagają  się  uzupelniema,  w  dalszym 
przebiegu  naszych  roztrząsań,  specyalnie  ze  stanowiska  nauk  przyrod- 
niczych. W  tym  atoli  celu  zastanawiamy  się  przedewszystkiem  nad 
treścią  t»'go  ]iodstawowego  dla  wszelkiej  wiedzy  naukowej  ])ojęcia. 

W  historyi  filozoiii  wytworzyły  się  różne  poglądy  na  istotę  przy- 
czyjiowości.    .lako  najważniejsze  zaznaczamy- tu  trzy  nastepiijar*-: 

1)  Pogląd  naturalnep;o  realizmu,  sfoniiiiłowany  met<t/i:j/r:nie  prze? 
Leibnitza,  według  którego  przyczyna  wytwarza  skutek.  Ten  ostatni 
nie  następuje  tylko  w  czasie  po  przyczynie,  lecz  bez  niej  wcaiehy  ni* 
istniał,  bo  jemu  jedynie  swe  istnienie  zawdzięcza.  Pogląd  ten  pole^ 
tedy  na  uznaniu  wewnętrzMffO  zwitiiku  między  przyczyną  i  skutkiem. 

2)  Pogląd  HuME^,  oraz  jednostronnego  empir^mu  i  induktywit- 
mu  aż  do  Comte'a  i  Mill'a.  Według  tego  poglądu  pojęcie  przyczy- 
nowości wynika  z  obserwacyi  jednostajnego  następstwa  zjawisk  po  80- 
bin  w  ( zasie  i  nic  nie  orzeka  o  wewnętrznym  związku  pomiędzy  nie- 
mi.  Zjawisko  poprzedzające  nazywa  się  przyczyną,  a  zjawisko  stale 
po  uiem  następujące  skutkiem.    Post  lioc.  ergo  propter  hoc. 

3''  Pomiar!  aprioryczny  Kanta,  uznający  przyczynowość  za  kat*?- 
goryą  przyrodzoną  naszego  umysłu.  Stosujemy  tę  kategr.iyą  do  da- 
nych doświadczenia  i  porządkujemy  według  niej  materyał  empiryczny, 
chociaż  „rzecz  sama  w  sobie**  nie  jest  zależną  od  żadnej  przyczyno- 
wości i  nie  zawiera  w  sobie  nic  takiego,  coby  nas  uprawniało  do  pod- 
ciągnięcia jej  pod  tę  katcgoryą  naszego  umysłu. 

Poglądy  Hume'a  i  Kanta  mają  charakter  podmiotowy,  czysto 
logiczny,  są  wynikiem  suhjekływUmu  tych  myślicieli.  Bóżnica  pomi^ 
dzy  niemi  polega  tylko  na  tern,  że  Hume  ma  na  oku  działanie  zmy- 
słów, narzucających  nam  pewne  stałe  następstwo  w  przebiegu  zjawisk: 
Kant  zaś  uznaje  samą  organizacyą  umysłu  za  źródło  naszego  przycz} 
nowego  roztrząsania  rzeczy.  Pogląd  natomiast  Leibnitza  nie  ogranit^i 
się  [lodmiotowenłi  dancnii  przyczyno\vos(  i,  lecz  dowodzi  zarazem  y, 
znaczenia  przedmiotoweyo  i  dla  tego  przy  jej  wyjasmeuiu  przechcKizi 
z  pola  logiki  na  pole  meUtjizyki, 


Digrtized  by  Google 


§   11,2,     PBZYCZYilOWOŚĆ-  377 

Nie  wdając  się  szczegółowo  w  krytyczny  rozbiór  tych  różnych  . 
pogl%dów»  powiemy  tylko,  że  współczesne  naukowe  pojęcie  przyczyno- 
woflci,  a  wi^  i  jej  pojęcie,  iiznane  po  wi^szej  czyści  także  w  zakre- 
sie nauk  przyrodnicasych,  jednoczy  w  sobie  organicznie  powyższe  czyn^ 
niki  swego  historycznego  lozwoju. 

I  tak  ze  stanowiska  empirycznego,  przyc/ynowość  w  samej  rzeczy 
nie  przedstawia  nam  nic  innego,  prócz  stałego  nastę{>stwa,  czyli  kolej- 
ności  w  przebierali  zjawisk;  ale  empiryczne  następstwo  jest  dla  bada- 
cza wrażeni  wewnętrznej  zależności  (l\v<'u  h  po  sobie  następujących  zja- 
wisk, t^ik  dalece,  że  grlzie  nie  można  wykazać  tej  zależności,  tum 
proste  nastę[)stwo  nie  świadczy  joszr-ze  o  związku  |)izyczy nowym. 
Na<tę|)-two  iip.  rhiia  i  nocy,  pór  roku,  lub  pociągów  drogi  żelaznej, 
przr.  hodząt-ych  przez  stacyą  w  oznaczonych,  clioćby  najkrótiszych 
|)rzerwach  czasu,  nie  wyraża  bynajmniej  związku  przyczynowego  po- 
między swemi  składowemi  czynnikami.  Dzień  nie  jest  skutkiem  nocy, 
ani  zima  przyczyną  wiosny;  podobnież  pociąg  A  nie  jest  przyczyną 
pociągu      i  t  d. 

Istota  włwnęirzMf  zależności  jednych  zjawisk  od  drogich  przed- 
stawia się  nam  jako  iakt  w  naszem  życiu  umyslowem,  a  mianowicie 
w  zależności  ruchów  ciała,  czynu,  od  powziętych  przez  nas  zamiarów, 
celów,  wykonywanych  przy  pomocy  owych  ruchów  izob.  wyżej  str. 
B5  i  nast.,  102  i  178\  Ton  typ  związku  przyczynowe^;!),  oparty  uji 
wewnętrznej  zależności  skutku  od  przyczyny,  usiłujo  każdy  badacz 
Ofinaleźć  i  w  zjawiskach  zcwntHrznwh,  a  nie  uważa  swego  badania 
za  ukoń<  zonc,  póki  nie  ztlola  wykazać,  że  w  badanym  związku  ist- 
nieje nietylko  proste  następstwo  zjawisk,  lecz  i  wzajemna  ich  pomię- 
dzy sobą  zależność. 

Nakoniec  oczywistą  jest  rzeczą,  że  przyczynowość  zawiera  w  so- 
bie i  pewien  czynnik  raei^imalnif;  chodzi  tylko  o  ścisłe  określenie  tre- 
ści i  znaczenia  tego  czynnika.  A  pod  tym  względem  istnieją  jeszcze 
spory  pomiędzy  myślicielami.  Pomimo  to  nie  trudno  wykazać,  że  ten 
czynnik  racyonalny  nie  polega  bynajmniej  na  tern,  jak  sądzą  kanty- 
sci,  aby  wszędzie  i  zawsze,  ciągle  na  nowo  stosować  bez  końca  katego- 
ryą  przyczynowości.  lecz  na  tom,  aby  wykryć  prz\(  zynę  wi/star czają- 
cą prinoipiuni  i-ationi.s  sufficientis i,  zadawahijącą  wymagania  naszego 
Minyshi.  nic  szukającą  już  dalszych  zbytecznych  przyczyn  dla  tego 
tylko,  aby  zadosyć  uczynić  jakiemuś  |ir/yrodzonemu  toriualizmowi. 
Według  kantystów,  niechcących  przejść  z  zakresu  myśli,  logiki  na  po- 
le bytu,  metafizyki,  kwestya  przyczynowości  jest  naturalnie  kwestyą 
nieskoi&czoną.  Myśl,  nie  przechorlząca  na  grunt  realny,  metafizyczny, 
z  konieczności  obraca  się  w  błędnem  kole.  Gdy  na  pytanie:  co  jest 
przyczyną  świata?  otrzymają  odpowiedź:  Bóg,  tedy  dalej  pytają:  a  co 


Digitized  by  Google 


378 


§   1  1 ,2.  PRZYCZYNOWOŚĆ 


Jest  przyczyną  Boga?  i  tak  bi  z  końca.  I  w  samej  rzer*zy,  gflyby  ro- 
znm  nasz  nic  doehodziJ  Ho  przyczyny  ti}y8tarczają4!ej ,  natenczas  Bóg 
mnsiaiby  mieć  tak  samo  przyczynę  nwego  bytu,  jak  i  świat.  Ale  na 
tom  właśnie  polega  racyonalność  prawa  przyczyny,  żc  (lojnowaHza 
nas  ostatecznie  do  przyczyny  wystarczającej,  zadawalającej,  przerywa* 
'  j%cej  zatem  nieskończone  ])ytania  o  dalszą  przyczynę. 

Przyczyną  zadawalającą  rozum,  bo  ostateczną  dla  każdego  zja- 
wiska, są  zawsze  pewne  określone  własności  jego  uMy*  Jeżeli  dane 
zjawisko  możemy  sprowadzić  do  natury  występującej  na  jaw  istot-; 
jeżeli  możemy  wykazać,  że  ono  łączy  się  bezpośrednio  z  pewnemi 
własnościami  odpowiedniego,  stałego  i  niezmiennego  w  sobie  bytu,  na- 
tenczas nie  mamy  jiiź  żaiinego  powodu  dopytywać  się  o  jego  dalszą 
jazyczynę. 

Byt  i  wykazane  w  sposób  oczywisty  własności  jee^o  stanowią  lila 
naszego  umysłu  wystarczającą  przyczynę  zjawi^ska,  tłoiaai  ząt  a  zupełnie 
zadawalająco  jego  treść,  jako  skutek.  Byt  jest  w  ogóle  najwyższą, 
ostateczną  przyczyną  wszelkich  swoich  objawów.  Przyczyny  dalszej 
juz  nie  ma  i  być  nie  może;  on  jest,  bo  jest,  stałym,  niezmiennym: 
jakim  jest  dziś,  takim  był  od  wieków  i  pozostanie  na  wickL  Widzie* 
liśmy  już,  mówiąc  o  twórczości  (str,  188  i  nast.)*  że  zarówno  według 
prawa  logicznego  todtatnoddy  jak  i  według  prawa  fizycznego  ga^nwa- 
nia  tffMfytl,  do  bytu  nic  dodać,  ani  ująć  nie  mojhia;  wszystko,  co 
jest  i  być  może,  jest  jedvniie  wynikiem  nowych  kombinacyj  stałych 
i  niezmiennych  w  sobie,  odwiecznie  danych  (Czynników  bytu.  O  przit- 
czynę  h/tu  pytać  weale  nie  ni()żna,  1)0  on  jest  sam  przyczyną  wszyst- 
kiego, o  co  tylko  pytać  możemy.  Ztajl  nic  ma  i  być  nie  może  dal- 
szych kwestyj  poza  sprowadzenie  zjawisk  do  pewnych  stałych  i  nie- 
zmiennych własności  lub  działań  bytu.  Jeżeli  nanka  dąży  ostatecznie 
do  odkrycia  praw^  jestto  właśnie  dążność  do  poznania  niezmiennych 
czynników  bytu  i  jego  stałego  sposobu  działania,  będącego  właśnie 
prawem  dla  jego  objawów  (zob.  str.  122  i  nast.\  Prawo  przyczyny, 
jako  czynnik  logiczny  umysłu,  ma  -na  celu  wykrycie  pieruftsef  zasady 
badanego  szeregu  objawów.  Gdy  docieramy  do  tej  pierwszej  zasady, 
jaką  jest  l\yt  ze  swemi  faktycznie  danemi  własnościami,  nie  ma  żad- 
nej racyi  pytać  o  dalszą  pierwszą  zasadę.  Wszelkie  tego  rodzaju 
pytania  wpiowadzają  myśl  w  błędne  koło,  z  którego  wyjścia  bvć 
nie  może. 

Powyższy  pogląd  na  byt,  jako  na  pierwszą  i  ostateczną,  w  o^:*-*- 
le  wystar(  zająi  ą  i»rzyczynę  wszelkich  szczci;<d<>wych  objawów,  znajiln- 
je  swe  potwierdzenie  i  zc  stanowiska  rozbioru  zjawisku. 

Wszelkie  zjawisko,  z  natury  swojej,  jest  wy  nikiem  mchu  lub  dzia- 
łania odpowiedniej  niezmiennej  w  sobie  istoty.   Istota  zawiera  w  90- 


Digitized  by  Google 


§  11,2.     PRYZCZYNOWOŚÓ.  379 

bie  prinripium  essendi  zjawiska.  Ztąd  toż  zasarl^  poziuinia  zjawi- 
ska, jego  prinfipium  cognoscendi  odnajdujemy  w  rozbiorze  je^?o  istoty 
i  w  wykazaniu  jej  własności  realnych,  bytowych,  ktuiym  zjawisko 
swe  istnienie  zawtbi^cza  (zob.  wyżej  sfr.  81)  i.  Ostateczna  tedy,  wy- 
starczająca i  zadawalajł^a  przyczyna  zjawiska,  jego  uUima  ratio  tkwi 
zawsze  w  ruchu  lub  działaniu  odpowiedniego  bytu,  uznanego  za  stały, 
niezmienny  w  sobie,  a  zatem  za  utotę  (zob.  §  5,3.).  Zjawisko  nie  jest 
właściwie  niczem  innem,  jeno  siamą  istotą^  zwróconą  ku  nam  jedną  swo-* 
ją  stroną,  na  nas  w  różnorodny  sposób  działającą,  a  wi^  zewn^tr^ną 
i  na  pozór  zmienną.  Istota  zaś  jest  tern  samem  tfawUkiem,  rozwaźa- 
nem  jed^^e  ze  względu  na  swą  stronę  wewnętrzną,  utajoną,  nie- 
zmienną, o  której  istnieniu  i  własnościach  wyprowadzamy  wnioski 
przy  pomocy  jego  strony  zewnętrznej,  na  nas  działającc\j.  l>ia  tego 
to  właśnie  proces  poznania  zjawi.ska  dobiega  do  swego  kresu,  urze- 
czywistnia swoj  (  eK  f^dy  odsłaniamy  własności  hib  działanie  istoty, 
łwtu.  jako  stronę  wewnętrzną  badanego  zjawiska,  t.  j.  jako  jego  przy- 
<  zynę.  Wtedy  dochodzimy  do  poglądu  na  caiodć  danego  zjawiska,  na 
jego  stronę  zewnętrzną  i  wewnętrzną,  zmic^nną  i  stałą,  i  już  żadnej 
dalszej  kwestyi  co  do  tuego  mieć  ni(^  możemy.  Z  tego  stanowiska 
rozwiązuje  się  też  jasno  kwestya  stałej  obecności  przyczyny  w  swym 
skutku,  w  ogóle  nierozerwalności  tych  dwóch  czynników.  Skoro  bo- 
wiem skutek  jest  objawem  ])i  zy czyny,  jako  istoty,  to  rzecz  naturalna, 
śe  ŁBtota  musi  być  stale  czynną  w  swym  objawie,  który  o  tyle  tylko 
istnieje,  o  ile  istnieje  i  działa  byt.  objawiający  się,  istota,  przeehodzą- 
ca  wśród  danyeh  warunków  ze  stanu  potrncyalnego  w  stan  (zynuy. 
U  rozerwaniu  tvch  czvTinik<">w  mowy  bvć  ni(*  moźo. 

Ze  |>rawo  ]n'zyczynow«>ś(  i  poh^ga  w  samej  rzeczy  na  i)i'/ęrl.sta- 
Ainiiyeh  powyżej  'lanych,  o  tern  świaHezy  w  sp«>.s('>l)  (k  zywisty  eały 
isizwój  wiedzy  ludzkiej,  więc  i  każdej  z  Obobiia  nauki.  Wykażemy  to 
w  kilku  uwagach  na  naukach  przyrodniczych. 

Pomimo  fenonienalizmu  nauk  przyrodniczych,  ściśle  połączonego 
z  i<  h  przedmiotem  badania,  przekonywamy  się,  że  teorye,  nie  docie- 
rające do  pewnych  zasadniczych  własności  stałego  w  sobie  In^u,  jako 
przyczyny  danego  szeregu  zjawisk*  nie  zadawalają  umysłu  badawczego, 
lecz  wywołują  coraz  dalsze  i  głębsze  zagadnienia.  Od  przyczyn  bUź- 
s^eh,  pochodnych,  od  różnych  mniej  -lub  więc(J  przypadkowych  lub 
okoliczno8<*iowych  powodów^  wywołującycli  dane  zjawisko  (np.  eksplo- 
zya  prochu  wskutek  wrzucuncj  tlu  niego  iskry).  ]łrzyro(luik  zmuszo- 
iiMii  zoHtaje  prędzej  czy  później  ]>rzejść  do  przyczyn  pierwotnych, 
<>i>latctznych  {zoh.  str.  1<»8',  wykazujących  pewne  włusin  sci,  ruch  lub 
działanie  bytu,  jako  czynnika  wyjaśniającego  należycie  dany  materyał 
empiryczny.   A  chociaż  nauki  przyrodniczo,  jak  zobaczymy  później 


Digitized  by  Google 


380  §    I  1 ,2.  PRZYCZYNOWOŚĆ. 

f§  11.3\  oddalają  od  sit^bipi  jak  nioi^a  najdalej  kwestyą  .substancyi 
przyrody  i  prajS^ną  pozostać  w  zakri  sic  badanych  zjawisk  i  i^h  ruchn. 
to  jednak  nio  mogą  wyjaśnić  it  li  przyczynowo,  nie  docierajiic  o>iatec2- 
nie  do  samego  bytu,  jako  stałego  podkładu  zjawisk. 

I  tak  iip.  Newton  w  swej  teoryi  ciążenia  powszechnego  sprowa- 
dził faktyczne  dane  mechaniki  niebieskiej  do  pewnego  prawa  zob. 
str.  358).  Pomimo  to,  w  celn  wyjaśniema  tego  prawa  dowodził.  ź( 
cii^nie  powszechne  jest  przyciąganiem,  czynnem  pomiędzy  każdemi 
dwiema  cząstkami  mcUeryi,  według  owego  prawa.  UsUował  tedy  spro- 
wadzić ostatecznie  ciążenie  do  pewnych  sił  materyi,  jako  istoty,  sub- 
Stancy  1  przyrody.  Inni  badacze*  i)Oj)rostii  uznawali  ciążenie  za  „wro- 
dzoną  własność  materyi"  i  wskutek  tego  dalej  si^  już  nad  jego  przy- 
czyną nie  zastanawiali. 

Fizyk  liK-8AOK*t  1803  dla  wyjaśnienia  istoty  ciążenia  przypusz- 
czał istnienie  pewnego  rodzaju  płynu  grawitacyjnego  ifinidr  L;iavifi- 
que).  złożoncfTo  z  ni«  />uiif  rnio  drobnych  cząstek  nadzieniskit.h  <  o!  ])iis- 
cules  ultramondains\  niiiifjszych  nicskończcni(^  od  rzastf^k  mateiyi 
Te  cząstki  grawita(  yjue,  biegnąc  z  nadzwyczajną  szybkością  wc 
wszystkich  kierunkach  [)rzestrzeni,  uderzają  ze  wszystkich  stron 
o  cząstki  materyi.  Ciało  A,  pomyślane  w  oderwaniu  od  wszelliiego 
stosunku  do  iimych  ciał,  nie  podlega  z  tego  punktu  widzenia  żadne- 
mu określonemu  ruchowi,  ponieważ  wystawione  jest  jednakowo  ze 
wszystkich  stron  na  działanie  cząstek  grawitacyjnych,  których  uderze- 
nia równoważą  się  wzajemnie.  Skoro  jednak  ciało  A  znajduje  się 
w  pobliżu  ciała  B,  natenczas  to  ostatnie  powstrzymuje  i)ewną  liczbę 
cząstek  ^lawitacN  jnych,  które  działałyby  na  A.  Podobnież  i  to  dało 
A  osłania  ciało  B  od  działania  innych  cząstek  grawitacyjus <  li.  AV  mi 
sposub  na  sn-ony  wcwnctrzne,  do  siebie  /nrr'»coiic  ciał  A  i  B  działa 
mniej  cząstek  grawitacyjnych,  niż  na  zowin  t  i zuc,— a  to  ma  za  skutek, 
ze  ciała  te  są  popychano  ku  sobie,  co  przyjmuje  ]łozór,  jakoby  eiąź}- 
ły  ku  sobie,  lub  sui  wzajemnie  ])rzyciągały  (zob.  W.  Stoss,  Le-Sagf 
aU  yarkdmpfer  der  Ałomistik  1884,  oraz  wspomniany  już,  str.  336 
W^Łfp  do  fizyki  Wł.  Natansona,  str.  102  i  nast.). 

W  ostatnich  czasach  wznowiono  hipotezę  Le-Sage'a,  lub  toż  sta- 
rano się  zastą])ić  ją  innemi.  A  chociaż  dotąd  żadna  nie  cieszy  ńę 
uznaniem  powszcclmem,  to  jednak  wszystkie  świadczą  o  tem,  że  przy- 
rodnicy nie  zadawalają  si^  samem  zjawiskiem  powszechnego  ciążenia, 
lecz  usiłują  sjirowarlzić  to  zjawisko  do  pewnego  układu  i  ruchu,  w  ocj"- 
le  do  pewnych  whi^ności  sanie j  substaticyi  przyrody,  t  j.  materyi. 

Tęż  samą  dążnusć  mogliiysmy  bez  truilnosri  wykazać  i  w  in- 
nych dziedzinach  przyrodoznawstwa.  Chemia  zl)liża  się  coraz  bardziej 
do  pojęcia  jedności  materyi  i  z  jej  własno.ści  i  ruchu  u;siłuje  wyjaśnić 


Digitized  by  Google 


§   11,2.    PRZYCZ7NOWOŚ6.  381 

przyczynowo  zarówno  przemianę  ciał,  jak  i  nawet  powstanie  cial  pros- 

tycii.  ( żyli  tak  zwanych  pierwiastków,  których  liczą  obecnie  do  70,  wraz 
z  no\voo<ikrvt yiii  ar</onem.  l'o(lobińeż  i  tizyolog,  nie  mogąc  ck-meutar- 
nv.  li  ul>ja\vuw  życia,  a  w  szczególności  wrażliwości  i  czucia,  wy[)ro- 
waclzić  przyt  zyiiowo  z  dzifilania  martwej  materyi.  zmuszony  jest  przy|3i- 
sac  raateryi.  jako  uzuancinu  przez  sichi«' zasuflniczemu  czynnikowi  przy- 
rody, nowe  własności,  zdolne  służyć  za  przyczynową  ])odstaw(»  do  wy- 
jaśnienia owych  objawów  życia.  Wsj)omnieliśmy  o  tern  pobieżnie,  mó- 
wiąc n  ( elowoaoi  w  przyrodzie  (str.  224). 

Wyłożony  pogląd  na  iatot^  przyczynowści  przedstawia  nam 
w  nowem,  jaśniejszem  świetle  kwestyą  ditermmizmu  fMehanieznęffOj  ja- 
ko podstawy  naukowego  przyrodoznawstwa.  Przedewszystkiem  bo- 
wiem okazuje  się,  że  mechanizmu  przy  rody  nie  podobna  uznaó  za 
ostateczną  motodol'»i;i<  zna  zasady  dla  istotnego  poznania  jej  zjawisk, 
ponieważ  sam  jest  zjawiskiem,  a  zatem  nie  zawiną  w  sobie  wr/star- 
c:<(i(ice)  przyczyny  swego  istnienia,  let^z  sprowadzonym  być  musi  do 
[Rwiiycli  własności  i  do  działania  fnlpowiedniej  istoty,  b^tn,  ])rzeja- 
wia  jui  .  go  swoją  treść  zasadnit  Zii  w  objawach  i  ])rawach  mechanizmu 
przyrody.  Póki  nie  docieramy  do  tego  bytti,  wyjaśniającego  przyczy- 
nowo ustrój  wszechświata,  a  wi^c  i  jego  mechanizm,  dopóty  uznać  nie 
możemy  jego  zjawiskowości  za  wytlóma(;zoną. 

Następnie  zauważyć  należy,  że  pojęcia  determinizmu :  zależności 
od  jakichkolwiek  obcych  czynników,  konieczności,  nie  mogą  być  za- 
stosowane do  samej  istotj'  bytu.  8koro  bowiem  się  okazuje,  że  wy- 
starczającą przyczyną  tak  świata  zjawiskowego  w  ogóle,  jak  i  każde- 
go szczegółowego  szeregu  zjawisk,  jest  byt  ze  swemi  wła.snościami ;  to 
bytu  tł!go  nie  możemy  uczynić  zalrżn yin  od  zjawisk,  le(  z  przeciwnie, 
zjawiska  pojąć  musimy  w  ich  zah  żiinści  od  bytu,  istr)ty.  Zjawiska 
zatem,  ich  treść  i  przebieg,  w  ogóle  ich  iu<  li,  nie  stanowią  czyTmika, 
zdolnego  w  czemkolwiek  ograniczyć  bytu,  krępować,  że  tak  (>owiem, 
swobody  jego  działania.  Skutek  nie  może  działać  wstecz  na  przyczy- 
nę; nie  może  w  niczem  determinować  istoty,  której  sam  swe  istnienie 
zawdzięcza.  (Zob.  pracę  moją:  Peyeholoffisch-metaphysisehe  Anal^/se  des 
Begrifs  der  NothumdigkeU^  Philosophische  Monatshefte,  T.  X,  1874, 
str.  1  i  nasi.,  €8  i  nast.). 

Ze  stanowiska  poznania  bytu,  a  więc  ze  stanowiska  to^ietnepo, 
wyprowadzamy  wprawdzie  z  treści  i  charakteru  zjawisk  wstecz  wnio- 
ski co  do  treści  i  charakteru  ])rzGjawiającej  się  w  nich  istoty.  X\v  ten 
proces  poznawczy  naszego  umysłu,  wnikajaj  y  przy  ])oiiin(  y  zjawiska 
w  istotę  bytu,  nie  daje  nam  żadnego  i>rawa  do  sądzenia,  jakoby 
w  rzeczywistości  zjawiska  określały  bezwzględnie  treść  istoty.  Prze- 
ciwnie, w  rzeczywistości  byt  nie  jest  zgoła  niczem  innem  ograniczony, 


Digitized  by  Google 


382  §  11,2.  FttZYCZYNOWOŚÓ, 

jeno  własną  swoją  istotą,  a  więc  samym  sobą;  jest  tedy  w  każdym 
rasde  samodsielnym,  od  niczego  poza  sobą  nie  zależnjrm.  Bo  też  w  sa- 
mej rzeczy,  od  czego  clicielibysmy  nczynió  zależnym  sam  byt  i  jego 

istotny  Gdybyśmy  np.  byt  B  uznali  za  zależny  od  bytu  A,  znaczyło 
by  to  tylko,  że  byt  B  jest  zjawiskiLiii  w  stosunku  do  A,  jako  istMy. 
zawierającej  w  sobie  wystarc^zająeą  |)rzycz>^lt^  l)ytu  B.  Byt  A  zas. 
jako  taka  wystarezaja/a  przyczyna,  nit-  hyłby  już  zależnym  w  swych 
objawach  od  żadnego  innego  bytu,  b^cz  wyłącznie  tylko  od  samego 
siebie,  od  swej  własnej  istoty.  Ostatecznie  zatem  zmuszeni  jesteśmy 
dotrzeć  do  bytu,  który  nie  jest  zależnym  od  niczego  innego,  prócz 
swoich  faktycznie  danych  własności. 

Pojmie  prawa,  zastosowane  do  bytu,  nie  popiera  równie-ż  w  ni- 
czem  determinizmu,  t.  j.  nie  można  twierdzić,  że  byt  ulepa  jakiemu:^ 
prawu.  Przeciwnie  byt  i  jogo  własności,  jak  to  wykazano  wyżi>j  str. 
378),  są  prawem  dla  wszelkich  jego  objawów,  ale  nie  taUią  od  jakie- 
goś  prawa.  Nie  ma  żadnej  zasady  uosabiać  prawa  poza  bytem  i  jr^o 
wlavSn ościami.  Wykazując  taktyczm^  dane  własności  bytu,  nie  zależne 
od  niczego  zgoła,  prócz  od  samych  siebie,  flni  io  aiay  do  ostatecznego 
i  najwyższego  żnulła  wszelkicg<ł  prawa.  Tu  dóiiici-o  może  si^  rozpo- 
cząć determinizm,  ale  go  rozciągnąć  nie  niużna  na  sam  byt,  boz- 
względnie  od  niczego  nie  zależny,  prócz  od  samego  siebie,  od  swej 
własnej  istoty. 

Często  wprawdzie  dają  się  słyszeć  głosy,  dowodzące,  że  wszyst- 
ko na  świecie  jest  względnem,  że  nie  ma  wcale  abmihśbu,  bytu  bez- 
względnego. Zdania  takie  są  jednak  wynikiem  bądź  doktrynerskich 
nieporozumień,  bądź  rażąiej  sprzeczności  w  dowodzeniu.  A  po- 
nieważ tego  rodzaju  zdania  wygłaszają  zazwyczaj  w  imię  zasad 
]łizyrodozniiAv.śtwa,  to  godzi  si(j  zauważyć,  że  samo  prawo  lizyczac 
zachowania  energii  zawiera  w  sobie  uznanie  absolutn,  bytu  bezwzględ- 
nego. Byt  bowiem  sam  w  sobie  niezmieTmy.  zju  howujący  zawsz^^  da- 
ną swoją  treść,  jpst  właśnie  bytem  bezwzglt^ihiym,  absolutem,  ostatc*  z- 
ną  przyczyną  wszelkich  swoich  objawów,  wszelkich  zmian,  w\  nikaja- 
cych  z  różnej  kombiuacyi  jego  składowych  czyunik()w.  Dla  tych  to 
powodów  nawet  taki  pozytywistyczny  myśliciel,  jak  H.  Spenckb,  do- 
szedł do  przekonania  o  istnieniu  bytu  bezwzględnego,  absolutu  izob. 
wyżej  str.  311  i  nast.). 

Nie  można  się  również  w  tym  względzie  powołać  na  panującą 
w  naukach  prz3Todniczych  ałomisUfke,  t.  j.  na  teoryą,  rozdrabiająca 
istotę,  czyli  substancyą  przyrody  na  nieskończoną  liczbę  cząstek,  czyli 
niedzialek.  których  wzaj»  iini*-  na  siebie  działanie  ma  być  przyi.:z\ii:i 
całej  inn(>i;(iści  i  rozmaitości  zjawisk.  Tefiya  la  pr-zcde\vszystkieni 
uznaną  jest  powszechnie  tylko  za  hipotezę  pomocniczą  w  celu  luecha- 


Digitized  by  Google 


s;^  11,2.    PKZTCZYNOWOŚÓ.  383 

nicznego  wyjaśnienia  zjawisk,  w  rodzaju  wspomnianej  powyżej  teoiyi 
Le-Sage'a  zob.  str.  380).    Jest  ona  pod  wieloma  wzglądami  wystar- 
czającą do  wjtiómaczenia  tego  lub  owego  szeregu  szczegółowych  zja- 
wisk, ale  me  uwzględnia  wcale  faktycznej  jedności  świata,  jego,  że  tak 
jwwitiu,  organicznego  ustroju,  dzii^ki   kt(')r('inu   wszystkie  ruchy  jego 
nawzajem  się  uzupełniają  i  dokonywają,  w  pewnym  stałym  kierunku, 
powodaj%c  zjawisko  zasadnicze  świata,  jako  całości,  t.  j.  zjawisko 
twórczości,  rozwoju,  życia  powszechnego.    Wobec  tego  zjaw^iska  uznać 
należy,  że  byt  sam  w  sobie  jest  jednolitym,  pomimo  całej  mnogości 
swoich  objawów,  źe  działa  na  podstawie  swych  jednorodnych,  stałych 
i  niezmiennych  własności  wszędzie  i  zawsze,  a  wi^  we  wszystkich 
zakątkach  świata  i  we  wszystkich  momentach  jego  rozwoju.   Z  tego 
tai  wynika,  će  byt  jest  jednym  i  tym  samem  we  wszystkich  atomach, 
I  jeżeli  takowe  istnieją,  i  działa  w  każdym  z  nicli  wedlut^  swej  własnej 
treści,  jako  identyczna  w  sobie  istota,  obejmująca  zasadniczo  wszystko, 
to  tylkił  j^uinyślanem  być  może. 

Bfz   takiego    pojęcia  jediioroducgo   w   sobie  bytu,  działającego 
^-zędzie  i  zawsze  w  sposób  sobie  właściwy,  jednorodny,  nie  możemy 
powziąć  pojęcia  ustroju  wszechświatowego,  kosmosu;  bez  takiego  po« 
■jęcia  wszechbyt  staje  si^  ehaosem,  mięszaniną  powikłanycli  czynników, 
różnorodnych  ze  swej  istoty,  więc  pozbawionych  wszelkiej  wewnętrz- 
'Aej  łączności,  znoszących  się.  nawzajem,  działających  w  najsprzeczniej- 
t2ych  kierunkach,  bez  wszelkiej  stałości,  zgody,  jednostajności  w  swych 
przejawach.    Widzieliśmy  już  na  swojem  miejscu,  że  takie  pojt^cie  by- 
tu, jako  chaosu,  sprzeciwia  się  zasadniczo  prawidłowej  organizacyi  na- 
feego  umysłu  i  nie   może  być  nigdy  przedmiotem  poznania,  nauki 
zob.  str.  97  i  nast.}. 

Gdyby  się  tedy  i  okazało,  że  teorya  atomisłyczna  nadaj*'  sic  na  j- 
l^l>iej  do  ineehanicznego  wyjaśnienia  zjawisk  przyrody,  to  i  wtcd>  nic 
Jiamy  prawa  wyobrażać  sobie,  jakoby  różne  czynniki  składowe  bytu 
iawzajem  się  ograniczały  i  nadawały  wszystkiemu  na  świecie  charak- 
«r  względny.  Przeciwnie  i  wtrdy  nmsielib^^śmy  uznać  potrzrbc  uzu* 
)ełmenia  atomistyki  pojęciem  jednorodności  wszechbytu,  a  więc  i  po- 
łciem jego  działania,  niczem  bezwzględnie  niekrępowanego,  jak  przez 
własne  pierwotne  własności. 

Wykazując  zasadniczą  doniosłość  pojęcia  bytu  bezwzględnego, 
»ko  ostatecznej  przyczyny  wszelkich  faktycznyc  h  i  możliwych  obja- 
wów świata,  nic  przesądzamy  bynajmniej  dokładnego  określenia  jego 
'totnych  własności,  ani  sposobu  jego  działania.  Odnośne  spec  yalne 
udaniu  nie  wpadają  w  zakres  naszycli  t^>l)t  (  nych  zadań.  To  jednak 
li  tu  podnieść  musimy,  że  pojęcie  bytu  bezwzględnego  nie  sprzęci- 
i&  się  w  niczem  pełnej  jego  samodzielności  i  swobody  działania. 


884 


§  1  1 ,2.  PAZTCZTNOWOŚĆ. 


Przeciwnie,  przekonaliśmy  się  już  poprzednio  (str.  362  i  nast/,  że  tak- 
tyczna stałośó  i  typowośó  w  przebiegu  zjawisk,  a  zatem  istnienie  j^ra^ 
widiQUf09Ci  w  tym  przebiega,  oraz  współdział&nic  najrozliczniejsusjch 
czynników  w  jedDym  powszechnym  kierunku  życia  wszechświatowego, 
a  więc  edowoiS  w  jego  rozwoju,  dowodzą  w  sposób  oczywisty,  će  isto- 
t- bytu  jost  samodzielnie  tz^^nny  rozum,  nie  krępowany  niezem  innem, 
jeno  właśni^  swoj^  trcśrią.  Jeżeli  tedy  iiioż<  iuy  sprowadzić  zjawiska 
świata  do  działania  ptiwiiyt  h  stałych  i  nit  zmiennych  praw;  jeżeli 
w  zakresie  świata  fizycznego  możemy  je  wyjaśnić  mechaniczuie:  t" 
dokonywamy  tego  jedyiiit^  z  tej  przyczyny,  że  byt  sam  w  sobie  z  is- 
toty swojej  działa  racyonalnie,  w  sposób  odpowiadający  zasadniczo 
naszemti  rozumowemu  działaniu. 

Mechanizm  przyrody  jest  widocznie  tkutkiemy  mającym  swą  priu- 
aynę  w  rozumnej  celowo^i  wszechbytu.  Dzięki  jedynie  działaniu  tej 
przyczyny,  kaidy  ruch  szczegółowy  w  przyrodzie  staje  się  współ- 
czynnikiem jej  og()lnego  rozwoju  i  może  być  ściśle  określonym  przy 
pomocy  dwóch  zasadniczych  środków  poznawczych  na  tern  polu;  ja- 
kiemi  są: 

1)  prawa  meclianiki,  dotyczące  równowagi  i  i-uciiu,  jako  zjawiMv 
materyalnych,  i 

2)  prawa  racyonalnej  celowość  i,  wyjaśniające  przyczynowo  ogulnj 
kienmek  i  współdziałanie  mchów  w  przyrodzie. 

O  ile  nauki  przyrodnicze  posiłkują  się  pierwszym  z  tych  środ- 
ków, o  tyle  doprowadzają  do  mechanicznego  w^*aśmeuia  zjawisk 
przyrody  i  przez  to  dochodzą  do  kresa  pojęó  przyrodniczych,  opar- 
tych na  przypuszczeniach  przyrodoznawstwa.  O  ile  zaś  filozofia  zbliia 
się  do  zrozumienia  eśUw  wszechbytu  i  jego  samodzielnych  objawów 
życiowych,  o  tyle  stanowi  ona  konieczne  uzupełnienie  wszelkiego  przy- 
rodniczego na  świat  poglądu  ze  stanowiska  zasadniczych  czynników 
i  istotnych  przyczyn  życia  wszechświatowego.  Ze  to  zrozumienie  ce- 
lów wszechl)yta  jest  zadaiiitiii  l)arfl/.o  trudnem,  mówiliśmy  o  tem  jnż 
na  Hwojem  miejscu;  ale  przekonaliśmy  .si(j  zarazem,  że  nie  przekra- 
cza ono  zasadniczo  zdolności  nmyshi  ludzkiego  y.oh.  str.  214  i  nast. . 
Nie  mamy  tedy  prawa,  dla  lenistwa  mj-śli,  wyrzec  się  energicznej  pra- 
cy nad  rozwiązaniem  tego  zadania;  a  czynią  to  wszyscy,  którzy,  wi- 
dząc w  dogmatycznych  przjrpuszczeniach  wiedzy  specyalnej  ostatecs- 
ne  granice  wiedzy  w  ogóle,  lekceważą  odnośne  badania  kiytyczne 
filozofii. 

Oczywistą  jest  rzeczą,  że  wyłożony  powyżej  pogląd  na  przycty* 
nowość  i  jej  zasadniczy  związek  z  istotą  wszechbytu,  ma  charakt<pr 
meiaĄzyczny,  t.  j.  przechodzi  z  zakresu  abstrakcyjnej  myśli  i  logiki 

pole  przedmiotowej  rzeczywistości,  bytu  realnego.    To  też  dalsze  "wr- 


Digitized  by  Google 


§   11,2.  PBZyCZYNOWOŚĆ. 


385 


jaśnieuie  tych  kwestyj  inożliwem  jest  tylko  na  j)( odstawie  rozbioru  nie- 
tifipjcznych  [)rz>piiszczoń  nauk  przyro(lni<'zy('h.  —  o  czem  traktujemy 
w  iia^-rfji  nym  artykule  Tn  zadawalamy  się  wynikiem,  ż*f  na- 

uki przyrodnicze,  dążąc  do  wykrycia  związku  przyczynowego  na  polu 
objawów  przyrody,  z  konieczności  szukać  muszą  oparcia  o  pewne  po- 
metafizyczne,  które  należycie  wyja^one  być  mogą  jed3ruie 
w  zakrede  mHęfii^  tych  nauk,  rozważanej  ze  stanowiska  krytyki 
filozoficEnej. 

Liieratupa,  dotycząca  prawa  przyczyny.  Już  Pi  aton  zastana- 

wiił  śif;  Ł(!ł^l<iei  nad  prawem  przyczjuy.  W  Teciecw  dowodzi  on.  żc  prawdziwa  wiod?^ 
(V0TjOięj  polega  ua  poznaniu  stałej,  uieźiaionnej  przyczyny  zjawisk  szozogułowyidi. 
W  focwioięciu  za^  swego  poglądu  na  świat,  wykazuje  szczególniej  w  Sofw-if.  Fe- 
Me  i  jl8e6ie,  ie  ostatecsoH  i  najwyższą  przyczyną  staljcb,  oieKiiiieiinych  typów,  czyli 
fiann  świsla  zjawiskowego,  jwt  rotum  i  jego  idee.  Zob.,  tao  o  Platonie  już  W3'śej  po- 
wiedsimo  str.  78,  ons  172  i  naat 

ABT8T0TKLKS  rt)zwinąt  pojęcie  przy(;zynowości  jeszcze  szerzej.  Przodewszystkiem 
MinKTa  on  (Mełaphyaim,  Lib.  I,  cap.  1 1.  że  nauka  różni  sip  od  zwykleg^o  doświadczę- 
nil  tm.  żr  łiada  przyczyny  zjawisk,  że  pyta:  dla<.'zefro  co  jest?  doświadczenie  zaś  zada- 
wala sic  sani.nn  taktem,  pyta  tylko:  co  je^^t'^  Następnie  tamże.  cap.  lAh.  IV, 
'■ap.  1.  oraz  r}n/>citii.  lAh.  I.  cap.  3^  rozróżnia  czt^-ry  rodzaje  przyczyn  (aiTiotti,  jako 
to:  1)  przyczyna  nmtctyabia,  oznaczająca  materyą  Óat^  .  wi-hodzi^cą  w  -kl.id  dauej  rie- 
ny  :  np.  brąz  posągu  lub  drzewo  i  kamień,  jako  materyał  domu  i  t.  p.  i^u>a  luatorialit?, 
ex  quo  I ;  2)  ptzyczjna  istotną  zasadnicsa  czyli  ideatna,  fonnalna  (o&oiOE,  stdoc,  causa 
fonaslb,  per  i|Dod),  kształtąjąca  materją^  nadająca  jej  właściwą  formę,  W3i;war2ająca 
I  nec^  to,  czem  ona  w  istocie  jest;  jestto  w  ogóle  czynnik  organizacyjny,  ożywozy 
w  slosnaka  do  mateiyi  np.  idea  posągu,  plan  domu  (mb.  §  8,i):  pnyczyna  rmhu^ 
fsjmego  pzzy  wytworzeniu  neczy,  a  wi(;<-  przyczyna  wyhmawczn  {^[jyj^  zi^<:  xiyiQi3S40C, 
''atisa  efficiens,  a  qno);  np.  przygotowanie  brązu  i  josfo  przelanie  do  formy,  albo  zwoże- 
ni*' matcrrałii  <lo  ł. udowy  domu  i  samo  l)udowanie;  nakonioc  4;  przyczyna  niowa.  okre- 
>!^ijąca  na  eo  dana  rzecz  ;*tworzouą  została,  a  więc  r)znacz)ij;v'a  fJ/ihrn.  (Hn  ktArcfn  r^j^r/. 
ismieje  (th  oo  ev£y.a  '/.ii  to  fiYad'óv.  causa  tinalis.  propter  (piod;,  np.  posąg  dla  upa- 
mi^ytnienia.  bohatera,  dom  ilo  mio5!zkania  i  t.  p. 

Bez  wielkich  zasobów  krytyki,  łatwo  przekona*  sin  można,  że  powyższy  podział 
przyczyn  nia  przeważnie  znacsenie  abstrakcyjne,  myślowe,  gdyż  w  rzeczywistości  nie  po- 
dobna go  ściśle  przeprowadzić.  To  też  podział  ten  podał  główny  powód  do  rozwoju 
metafizyki  wholaHyaenąf  w  wiekach  średnich  w  kierunku  wyłą<'znie  formalnym.  A  je- 
dnak jnż  sam  Arystoteles  spostrzegł,  że  jego  trzy  ostatnie  przyczyny  jednoczą  się  zazwy- 
cng  w  jednej,  a  mianowicie  w  wykonawcy  lui*  twórcy  dzieła,  rzeczy.  On  to.  jaku 
pntyc^ma  czynna,  wykonawcza,  nadaje  materyi  odpoAviednią  fornic  według  swoi  idei 
i  nrzec^jywistnia  przytem  po\\*7i«ty  przez  j*iebie  cel.  ^Jadto  i  lca  ziiwiern  w  sołiic  już 
I  ceł,  a  wykonanie  nie  może  si»;  dokona*-  innczcj.  jak  pod  cispjluii  wplwyi  in  i  kierow- 
.'uctweni  idei  i  ł'<»lii.  W  ten  ««posól>  powyższe  c/fery  c/ynnilii  sprowaM/.ają  .-i»;  właściwie 
do  dwócb  za^dniczycli.  jakictnł  '^a  :  1^  uiaterya.  all»>  w  ogóle  substancya.  z  której  nor?. 
?ię  wytwarza,  i  2)  przyczyna  w  rudm,  kombinująca  składniki  śubstancyi  w^cdług  celowej 
ideL  Są  to  te  same  czynniki,  o  których  mówiliśmy  przy  rozbiorze  twórczości,  str.  187 
i  naat.  Pirytem  jednak  zaznaczyć  należy,  że  Arystoteles  również  już  zauważył,  że  snb- 
staac^  pozbawiona  c^riinej  w  niej  idM,  formy  jnst  ał)!«trakcyą.  nie  i!^tniejącą  w  neeczy> 

Stnm,  Wgttp  d*  aiofsti  ^ 


386  §  11,2.  PBZYCZYNOWObĆ. 

wisto.ści,  -  podobnie,  jak  w  rzeczywistości  nio  nia  czynnej  idei  ł^ez  suUstADcyoaalnejro 
podkładu,— a  wi^^c  w  istocie  rzeczy  jedyui^  i  ostnk-cznu  przyczyną  \v^zy:itkiego,  co  jesti 
jest  hjii  ntecaorwtstość,  substancya,  czynna  według  swej  treści  idealnej,  ronuHOwąj. 

Pierwsi  znakomici  przedstawiciele  nowszej  filozofii,  jak  Bakom  i  BjkBTBsnm  m 
rozró^iają  joazcze  jasno  logicznej  i  metafizffetną/  stronj  prawa  przyczyny;  ztąd  leź  mt 
sząią  (iąglo  ze  twbą  pojęcia:  ratio  i  etiHsa^  zasadę  dowodzenia  z  zasadą  bytu  necąf  (wb- 
str.  SU).  Ti)/.  ;iiiio  [H)\viedziuć  należy  o  Spiifoza,  który  nadto  w  swej  JBiyix  (zoł>.  «7- 
ż»'j  str.  11).  chcjjc  określić  Boga,  wprowadza  sprzeczne  w  sobie  poji;cic:  cama  siti,  t.  j. 
pr/yczyny  w\ t wir/ającej  samą  siobie,  jako  swój  «kiitek.  .[fstto  najzoakoniitszy  w  ihif- 
jacli  filozofii  przykład  łił<;dni'rro  zastosowaniu  pra\v;i  przy'  zyny  do  istoty  w«z(»rl]!  \Łii, 
Jj^-oj  przyi.-zynu  wszy^tki<'b  -woii  h  objawów,  ale  nic  samej  sicbin.  ho  ona  nic  powstała 
w  t;za.>i(',  lecz  popro.Mtu  jej^t,  i>//ł(i  i  będzie,  t.  j.  i-tnicjc  odwiecznie  i  na  wieki.  O  jtj 
pr/yczynę  zatem  pytać  nie  ma  żadnego  povvodu.  żadnej  logicznej  zajady  »zob.,  co  w  tym 
wzgbjdzie  powiedziano  wyżoj.  sfer.  378). 

Do  glębbzego  poj^-cia  istoty  przyczynowości  dopomógł  wszechstronny  roibtór 
jej  typu  piiychologicznego,  nąjbezpośredniej  dostępnego  dla  naaiego  amystn.  Wiel- 
ką w  tym  względzie  zasługi;  położył  Lockb,  który  wykazał,  ie  nasz  pogląd  na  pn* 
wu  przyczyny,  a  w  szczególności  na  sił<;,  jako  przyczynę  ruchu,  wynika  z  refieloyi  UfA 
naHzemi  stanami  umysłu,  gdy  na  podstawie  wewn(.'trznego  doświadczenia  piaekonywi&Y 
się,  że  wola.  lub  myślą  możemy  wprawić  w  ruch  członki  ciała,  znajdujące  się  popnMnt" 
w  spoczynku.  W  swynt  Trahfaru-  <,  taiiifkJr  lnfhkim  (zob.  wyżej  str.  11)  mówi  on 
II.  roz.  21.  ^^  4:  „The  ide.i  ot  rhc  l>eLMnniu^'  ol  motiun  we  have  only  from  reiiciiw:. 
on  wbat  jja.-^-cs  in  our^chcs.  wherc  wt;  lind  by  experience.  tbat  barely  by  williog  it- 
barley  by  a  tliougbt  of  thc  miud,  we  can  move  th(?  parts  ot'  our  liodies  which  were  ^ 
fore  at  rest.* 

Na  t<'j  podsttawie  Leibnitz  pierwszy  jasno  określił  podmtotową  i  pnedmioton 
stronę  prawa  pnsyc^zyny.  Prawo  hgiezne  wystarczającej  przyczyny,  domagające  się  udo- 
wodnienia każdego  twierdzenia  lub  przeczenia  (prindpe  dc  la  ratson  determimite  oa 

sufTisantei.  odróżnia  on  od  mete^zycztuyo  prawa  pizyc^y,  a  zatem  od  prawa,  wedlnp 
którego  każda  izo^ns,  albo  raczej  każda  zmiana  rzeczy,  musi  mieć  swoją  realną  przyczyn': 
Nadto  ostateczTią   przyt^zynę  wszelkich  zmian  łiadanoj  rzeczy  oprowadza  do  jej  l-^foly 
t.  j.  do  działania,  wynikaji^ego  /  jej  własno]  treści  (zob.  str.  10'2  i  nast.).    l*ne/  to 
przyczynił   sic  wielce  do   wyi.i-nicnia   nietati/,}  cznoj   istoty  przy  czy  nowości.  Wykłial 
niiauouicie.  że  każde  szczcgokmc  zjawisko  w  przyroilzic  powinno   ł»yć  wedle  moini^sci  ; 
wyjaśnione  mechanicznie,  t.  j.  według  praw  mecbauiki;  ale  prz^Toda  jako  całoś*' i  wspłi* 
działanie  wszystkich  jej  praw  nie  może  już  znaleźć  swego  przyczynowego  wyjaśnieiA  I 
w  mechanizmie,  lee-z  wytcaząje  działanie  przyczyn  celowych.  Zob.,  co  o  nim  powiediiiiio  | 
wyźoj^  str.  222,  oraz  wspomniane  na  (ntr.  11)  dzido  jego :  O  umyUe  ludtlnm,  sicMgdioifj 
ks.  11,  roz.  21  i  26. 

Hl7MR  rozwija  zaznaczony  powyżej  istr.  376)  pogląd  na  przyczynowość  szczepi- 
niej  w  Vil-ym  rozdziale  wspomnianego  (str.  12)  dzieła:  O  umyśk  ludzkim.  Wszy?tka 
mówi  on.  ^prowadza  się  w  tym  w/ulędzie  do  obsorwa''vi  „stałego  związku  (constan' 
cojijiinetion)"  ponłicdzy  zjawi-kanii.  I 'r/»*dniiotowo  mamy  tu  przed  sobą  jeilyni*"'  st.łif 
na>t<;pstwo  dwóch  zjawisk  po  -ioliic  u  r/a-ic:  w  uniy-lc  zaś  nn^zym.  podnjiutowo.  ^7* 
twarzą  sic  z  te<:n»  n  •  podsfuwie  naw  Ykaieiiiu  -t  tła  a^o<  \ac\.t  między  dwoma  wrobrai^ 
uiami,  nazwancmi  pizy  zyu;^  i  skutkiem.  W  jednym  za.s  i  <irugim  razie  nic  zgoła  oiHc 
nic  możemy  o  wo\vnętrznyin  związku  zjawisk,  o  jakiejś  izeczywistej  saleŻDOści  jedMS^ 
zjawiska  od  drugiego.  ' 

Wyznać  należy,  że  powyższy  pogląd  Hame*a  rozwąja  konselEwentaie  zasadę  joili 
dtronuHgo  cmpiryzmu.  zewut^trzuego  doświadczenia,  które  w  daraoj  rzeczy  ogranicąyó-at 


§  11,3.  FBZTCZTirOWOŚĆ. 


387 


niiń  owetu  zcH-nętrznem.  mniej  lub  wi»>eej  przj^padkowem  powiąsaniein  ayawi^k.  O  ra* 
(•ymłalnem  zaś  p<>j»:i'iu  związku  pomitHlzy  /jawiskaiui  z  touo  Hitanowi^ka  mowy  byt'  nio 
iiiożr'.  nie  mo/.c  rńsrjw^/.  istruc'  na  tein  .stanowisku  ścisła  nauka,  krimi  z  istoty  ."łwojej 
dąży  do  ziozuntitnia  zjasu>k  -/i  Z('i:(iłowy«-h  przy  pomory  powmy<  h  nLritlnyrh  za.^ad,  czyli 
praw  ^§  10,i,i).  To  tt^ż  łluuiłi  ztiius/.ony  jest  w  kwc«itya«'h  toorotycznyrh  j)r/x''jśr  od 
.iwego  jednoslTOiuego  empiryzmu,  wyrzekającego  >i».'  za«sad  rozumowy cU,  do  /-up<'ln«*go 
skeptycyanut.  Gdzie  w«qrstko  si«.'  opiera  na  proHtoiu  nawyknieniii  do  pewnego  połącze- 
nia wjobraźeń,  tam  pomanie  prawdy  Jest  raz  na  zawsze  niemoeliwem,  tto  nie  ma  czyn- 
oika  krytjcsMgfO,  zdolnego  poddać  odpowiedniej  kontroli  owyrh  przypadkowych  wyników 
aawyJoiieiiia.  Jakże  bowiem  jodnn  nawyknienie  kontrolować  przez  drngic.  Mkoro  Icazde 
ma  n»*Tie  prawo  do  istnienia  i  .skoro  ni«i  ma  czynnika  racyonaln c^rn.  zdolnego  na  pod- 
.stawie  ich  porównania  ocenić  icłi  wartości  (zoh.  wj^śąj  str.  ISO)*^  W  imic  wyinag:ań  ztłro- 
wp^o  rozsądku  ITinrio  w  kwestyach  życia  praktycznego  i>od/.icl;i  wprawdzie  wiarę  (bo- 
Imi  uaiwn<-jo  tcali/tmi.  ale  wiara  ta  nic  im  już  zgoła  żadnego  poznawczego,  a  tem 
umiej  naiikuwci^o  znac/onia. 

Racyuaalny  aprioryzm  Kanta  w  kwestyi  przyczynowości  łączy  .sic  jak  najściślej 
1  tem  ws^ystkiem,  cośmy  dotąd  już  o  tym  myśliciela  powiedzieli  (zob.  szczególniej  str. 
^  I  naat).  Dodamy  tn  tyllco.  że  kwestyą  tę  roztrząsa  szczegółowo  w  rozdziale  Kry- 
tyki ctyrtego  rozumu^  noszącym  napis :  Anakgie  doimadczema.  Wykazuje  on  tu,  że 
daewiKlesenie,  jako  e^mnik  poznawczy,  staje  się  możliwem  jedynie  na  podstawie  racyo- 
EialnegOf  a  więc  komecgnego  połączenia  spostrzeżeń  (notliwendige  Verknfipfang  der 
Wahm«^1miangen).  To  p<rfączenie  dokonywa  się  według  nast4^j)ującycli  apriorycznych  za- 
sad rozumu,  a  mianowicie:  1)  Zasada  stahiid  mhstanrt/i :  Pomimo  wszelkiej  zniicnno- 
■•'i,  zjawi-ka  zawierają  w  sołiic  coś  -tałego.  sułistancyą,  której  ilość  (<^uftntum)  nie  może 
hyć  w  j)r/.yrodz!e  ani  p<>więk.s/,()nł\.  ani  zmniej.szoną.  2)  Zanuda  //^/-s/ęyo^m  czamweyo 
"•ediug  ^rawa  przyczyny:  Wszelkie  zmiany  dokonywają  się  w^edlug  prawa  ląc/ności 
przyczyny  ze  skutkiem.  3)  Zasada  współczesności  według  2>raufa  wzajemnego  dziaiawa 
(WeMMrkHny)  czyli  w^pSbnoki  (Oemeimehaft):  Wszystkie  substancye,  uznane  za  je- 
dnocMźnie  istniejące  w  pnestizeni,  d^ają  ciągle  wzigemnie  na  siebie.  Otóż  zasady  te. 
dowodzi  Kant,  czynią  doświadczenie  naukowe  dopiero  mońliwem  i  dla  tego  nie  mogą 
być  wyprowidzooe  z  doświadczenia.  Są  one  konieczną  .podstawą  wszelkiej  metafizyki 
przyrody.  Pizez  sprowadzenie  zmian  w  pxsQ'rodzie  do  ruchu  i  pizoz  matraiatyczne  sfor- 
mułowanie jego  działania  według  powyższych  za^ad  wrtwr^rza  się  czyste  przyrodn- 
znnw-two.  jako  podstawa  wszelkiego  racyonalnogo  urobienia  danego  materyalu  do- 
:iwiad  cienia. 

Nie  zaprzcc/aijir  liMiaj mniej  donioiyłości  tego  racyonalutyo  ugruntowania  przyro- 
doznawstwa pr/(v,  Kćiijt<t,  luozna  jednak  dowodzić,  ze  .stanowiska  zgodności  myśli  i  bytu. 
praw  rozumu  i  praw  przedmiotowej  rzeczywistości,  że  owe  za.<tady  są  wynikiem  ws])ół- 
dMalmia  i  wsąjemnej  woryfikacyi  wymagań  rozumu  i  danycb  doświadczenia,  że  zatem 
nie  mają  wyłącznie  charakteru  subjektywnego,  jak  twierdzi  Kant>  lecz  dotyczą  zaiiizem 
bytn  pnedmiotowego.  Jakim  sposobem  mógłby  Iteż  rozum  sam  przez  się  orzec  cośkol- 
'•viek  o  świecie  i  jego  zjawiskach,  gdyl>y  nie  opierał  się  w  tym  względzie  na  danych 
do.świadcMnia?  O  tej  jednostronności  subjektywizmu  Kanta  mówiliśmy  już  niejedno- 
krotnie. Zob.  "Zc^ejrnlTiTej,  cośmy  w  tym  względzie  powiedzieli  przy  roz^ioi-zc  stosunku 
ideałów  rozumu  do  prawdy  ])rzedmioU)wej,  .str.  2dl  i  nast.,  oraz  z  powodu  jego  nauki 
o  antynomiach,  str.  M-2  i  nast. 

Na  uwagę  za.sługuje  uaot<.'pnie  .spocyalua  praca  A.  Schofenhauera  :  Ceber  die 
vierfache  Wurzd  des  Satzes  vom  zureichenden  GnindeWlH,  3-cie  uzupełnione  wyd.  1864. 
S<  hopenhauer  pnedewazystkiem  wraz  z  Kantem  przyznaje  aprioryczność  prawa  przyczy- 
ny. Co  więcej,  dowodzi  on,  że  całkowita  trcSć  aprioryczna,  czyli  organizacyjna  umysłu 


388  I    11,2.  PHZYCZYjNOWOŚĆ. 

sprowawlza  sit;  w  zuiHjłności  do  toj^o  prawa;  ono  jest  ohtatocziit^  podstawą  uk  umyslo- 
wej  dziidalności  w  ogólo,  jak  i  spucyalnie  todania  i  pozoAwaiua  neczy.  Dowodzić  te^ 
prawa  nie  mośna,  bo  jest  4nio  podstawą  wszelkiego  dowodu.  Ma  ono,  w«tiag  Otkofe^ 
hanem,  casworakie  znaczenie  i  stnajdi\jo  swój  wynz  w  csterech  rdenych  prftwadi,  akie> 
stających  jego  treś*:  zasadniczą  o  koniecznym  związku  (nothwendige  V«rlinda&g)  ym^ 
dzy  wszolkiemi  przodmiotami  poznania.  cztery  formy  są:  1)  2!a9ada  poeząOiu  hffh, 
czyli  powś-tawania  (Cirund  des  Werdona;).  Jestto  właśeiwa  prayczynowość  w  zakresie 
piv.e<iniiotó\v  doświadczenia.  Sprowadza  sio  ona  do  pojęcia  maten/i  i  jej  pierwotnych 
p<>\v-o<!tiją(}v^h  w<7:f^lkic  zmiany.  dn<;tł»pno  dla  doświadr-zonia.  Prav^3na  przjjniujł' 
w  tyiu  /UiUresio  tr/y  ulmii  iiui'  tonny.  -fi)>o\vuic  do  trzech  ■&AswAm('7.yrh  objawów,  jakie- 
mi  (tiala  niourganiczno,  rośliny  i  zwiorzf.'ta.  Do  pierwszych  odnof^i  si*:  prtyczymi 
w  najścia  lej  szcm  zua«;z<>niu  (Ursadio  im  onęstcn  Sinn);  w  roślinach  przycjyna  ctaje  .4', 
ftodnietą  (Ileiz),  a  zwierz^^ta  uleg^ają  przy(^zynomf  na;^wanyni  motywaim.  2)  Zaaaia 
poznania  (Qmnd  des  Eikennens).  Domaga  nit^  ona,  aby  każdy  sąd  lugic;air  ozoanja 
zoMtał  za  prawdziwy  tylko  wtody,  gdy  jest  wystarczająco  ndowodnionym,  Wystaicn- 
jącomi  zaś  zasadami  na  tern  poln  są:  a)  nzasadnienio  jednego  eądu  pnei  drogi  we 
dług  wyinaLrań  formalnej  logiki  (prawda  logiczna^  czyli  ionnalna);  b)  oparcie  sivda  m 
danych  doświadczenia  ^prawda  empiryczna):  c)  oparcie  sądu  na  aprioiycznych  formach 
pi-zfHirzeni  i  czasu,  jak  to  czynią  r>/.ysta  matematyka  i  czyste  przyrodoznawr^two  ;pnv- 
da  transrcndeTitalna^  •  i  nakoniec  d)  oparcie  s!\dii  na  za^^adiiie/yi  h  prawach  lozuiuu.  jako 
warunków  wszelki")  my^li  (prawda  mct  ilo^^iczniii.  ii)  ZanadiJ  f>^ff'>  (Grund  dc-^  Sein-*"- 
Ma  ona  /;»  pr/cihuloi  taktycznie  dany  zwii^zek  między  rzeczami  wcłiiug  form  pi-zfsstrzoni 
i  cza>;u,  a  wiec  ich  położenie  w  przestnicni  i  następstwo  w  czasie.  Każdy  punkt,  kaidi 
linia.  płasz<«yzna  lub  bryła  łączą  się  z  innemi  w  przestneni  i  zależą  wzajemnie  od  ńf- 
hie;  toż  samo  odnosi  się  do  każdego  momentu  w  czasie.  Ztąd  wnikamy  w  dany  ^ 
TZRczy,  w  jej  byt,  określając  jej  zwii^i  i  stosunki  przestizeniowe  i  czasowe.  4)  ZoMt- 
<la  działania  (Grimd  des  Ilandeln.s).  To  prawo  pnyc^rny  stajd  się  prawem  motyiiaoji 
według  którego  każ<1y  akt  woli  j(>st  wynikiem  poprzedniego  motywu,  podobnie  jak  kai* 
dy  ruch  martwerro  ciahi  jeat  wynikiem  bądź  uderzenia,  hądz  pi-zy ciągania  przez  tnae  cia- 
ło. l*»!iicvva/  ta  torma  pwyczynowości  staje  się  dla  na^  bezpośrednio  dostępną  przy  pL- 
mocy  wewnętrznego  do-wiadc/i>nia.  pr/eto  Schopenhauer  nazywa  ja  przyezynowością  "c 
ihioiKf  z  irewmtiz  (von  iniicn  <jc^ehcu).  Z  powy/>/.ych  zasad  wyprowadza  cztery  forw} 
zasadnicze  Av>/ł/f'c?^?M«ci.  jakieuii  -^ą :  fizyczna^  logiczna,  maknuityczna  i  moralna.  l'zoa 
je  i)r/y  tern  jednak,  że  prawo  piy-yc/my  ::itosuje  sii;  w  ogóle  tylko  do  objawów  ^iuA- 
nych  liytu,  a  nie  do  samoj  iMoty  jego. 

Pomimo  bogactwa  i  zasadniczej  trafności  powyższej  klasyfikacyi  przyczyn,  dąji 
Hii;  on«f  jednak  sprowadzić  do  hardziej  prostych  wyrazów.  Pnedewasyatkiem  sam  Sebor 
ponhaner  jnż  zauważył,  że  tworzą  one  właściwie  dwie  grupy,  stosownie  do  tego,  cz; 
mają  charakter  podmiotowy,  poznawczy,  logiczny,  czy  też  piaedmiotowy,  bytowy,  meta- 
lizyczny  Cprincipiutn  cognozcendi  i  ifrhicipium  eztendii  zob.  wyżej  atr.  80,  orsz  iff^ 
i  Pierwsza  grupa  przyczyn,  t.  j.  zasady  poznawcze,  które  u  S<'hopenhaacra  ro?- 

putlają  sic  7ii(i'.vn  na  c/tery  ndn-lmc  kategorv«».  obejmuje  właściwie  tylko  dw^ir  <nm^>- 
i<tne  /.iisad>  poznawcz<'.  wyia>Tiinne  piy.ez  nas  na  swojeni  inicjsi  u  (<tr.  84),  jakicmi  *A 
dt»s\viadcz«'nłe  i  czynność  logiczna  umysłu.  Co  zaś  do  ]my<  /.\i\  przedmiotowy  h.  op*^ 
tych  na  samym  bycie,  to  zasady;  1-sza.  -'^-ciu  i  4-ta  S-.hopcuhaucra  zaznaczaji^  właściwi*' 
działanie  dwóch  tylko  czynników  zasadniczych;  mechanitanego,  sił.v  fizycznej  i  celoweea 
sainodziehiej  woli  (niateryi  i  ducha>.  .Są  to  te  same  czynniki,  o  których  mówiliśmy,  tz- 
stanawiająo  się  nad  istotą  prawa  w  zna<»eniu  piaedmiotowejn  (zob.  str.  123  i  ]uut.<. 
WKzyjłtkie  inne  zasady,  cz}^!  prssyczyny,  objęte  klasyfikacyą  Schopenhauera,  są  w  iśbzof^ 
tylko  bądź  odmianami,  bądź  dali^zem  rozwinięciem  powyższych  za5<adnic3ycb,  wyiukąl^- 


Digrtlzed  by  Google 


§    11,2.     PKZYCZYNOWOŚĆ.  389 

i?ch  z  istoty  rzeczj',  a  szczególniej  z  pierwotnych  cz.vimik6vv  wszelkiego  Da  świat  po- 
glądu :  podmiotu  t  inzedmiota  (zob.  §  4^.). 

COMTB  i  MiŁŁ,  jako  pizeciwnicj  metafizyki,  pozostawali  przy  rozbiorze  prawa 
pqyGąpif,  za  pnjldadem  Hame'a,  wyłącznie  w  zaltrosie  zjawisk.  Mówią  tedy  jedynie 
o  wzajemnej  zależności  zjawisic  i  o  tak  zwanych  pnyczynaeb  blizBzyeh,  pocfaodoycb, 
pomijając  z  zasady  pn^rczyny  pierwotne  i  celowe  (zob.  str.  ICKU.  Air  pr/e/.  to  zrzekają 
zarazem  przTPzynowego  wyjaśnieuia  faktu  stałości  i  jetinorodności  zjawisk,  jak  iV>w- 
II' -ż  nie  nmif  )  doiiiosiego  faktu  wspóMziałania  rłjżnorodn.v<  h  czynnikfiw  w  ki'^rii!ikii 
powszechnego  rozwoju  świata  zjawiskowego.  Że  przytem  jednak  (\mite  o]ii<nłl  -i'; 
w  grun-  ie  rzeczy  na  matcryalistyoznej  nietatizyre,  a  Mili  wpadał  w  rażąec  ^<przt•»  /.U4>,>t  i 
sam  z  >.obą,  o  teni  przekonała  na.s  krytyka  pozytywizmu  ifi  lO.i.  z  literaturiO,  oraz  roz- 
biór poglądu  Alilia  na  ostateczne  zasady  nauki  (zob.  str.  :^07  i  nast.). 

Ałb.  LiAMn  łączy  pojt.cie  przyczynowości  ze  swyiu  poglądem  na  naukt;  w  prze- 
dwatawienfai  do  twórczodd  metafizycznej.  Mówiliśmy  o  tern  wyżej*  str.  245  i  248  i  nasL 

FMks  dsifil  wspomnianych  filosEoli6w,  którzy  wszechstronnie  wyjaśnili  prawo  pnsy- 
tajny,  polecić  można,  jako  pomoc  pi^  samoduelnem  rozważaniu  jego  treści,  szczególniej 
nastłipują.  f'  prace  specyalne.  wydane  w  ostatnich  dziesiątkach  lat:  L.  STRC»iJ'Kr,L.  Ikr 
Kanscditatshegriff  u.  fein  mełaphysischer  Geh)'aiich  in  drr  Sati' t  >r  'issenf<chaf  t  1S71.  Na 
uwag*;  za-^hiinije  również  rozdz.  8  i  16  dzieła  tegoż  autora  r.si/rhnJnfpsrhr  railiuji^jik 
1884,  rrdzi"  traktuje  spe^  yalnie  o  i>rzyczynowof<ci  psychinHi  li,  Siukli  w  ikn.  Ikis  (w- 
S(tz  d<r  Kansalitfit  in  tler  Xafny  187^.  — H.  Wfrkr.  I-rln-y  die  JuiiLsalitat  in  dt/t  .Vrt- 
turtm^^cttscha/łen  1861. — K.  Kkoman  w  dzieło  wyiinenioneni  (str.  .i'S\r.  Sanzr  przyro- 
doznawstwo, str.  186  i  nast.:  Początek  i  zastosowanie  prmm  przyczyny,-^ Kdjł,  Kosig. 
ZNe  Entmekduny  des  KauM^^rtMem,  T.  I.  od  Karte^sza  do  Kanta,  1888;  T.  II, 
sd  czasów  Kanta,  180O.~Hkt]UK8  we  wspomnianej  już  (str.  300)  pracy:  Prawa  ftau- 
lMtegQ  mifiUma  1804,  str.  868  i  nast 


3.  Metafisyka  naok  prsyrodniesyeh  i  prawa  przyrody. 

W  pierwszym  rozdziale  niniejszej  pracy,  mówiąc  o  istocie  filozofii^ 
zastanawialiśmy  ^ię  nad  niektóremi  zasadniczcmi  ])ojęciami,  wchodzą- 
cemi  w  skład  wszelkiego  na  świat  poglądu.  Wyjaśniliśmy  tedy  na- 
przód wzajenmy  do  siebie  stosunek  podmiotu  i  idei  przedmiotowej  rie- 
etjfmitdei,  jako  podstawy  wszelkiej  wiedzy  (str.  82  i  nast);  następnie 
roztrz%Baliśmy  pojęcie  imata,  streszczające  w  sobie  wszelki  w  ogóle 
ij^,  wszelką  rzeezyyuietodć.  iiznaną  przez  umysł  za  przedmiot  poznania 
str.  95  1  nast.):  dalej  poddaliśmy  rozbiorowi  pojęcia  istoty  i  zjanńska 
sub.«5tancyi  i  fenomenu),  jako  dw<k'h  za.siulniczycli  form,  w  których 
nam  ogólny  przedmiot  poznania,  byt  rzeczywisty,  wszechświat  przed- 
stawia (str.  101  i  nast.);  nareszcie  badaliśmy  poj«jcia:  ofjófu,  szcze<!''^fii 
i  prawa,  z  których  dwa  pierwsze  okazały  się  wynikami  pojęć  istoltt 
i  zjawiska,  gdy  tymczasem  prawo,  w  znaczeniu  przedmiotowom.  uwy- 
datniając stały,  typowy  związek  przyezfjfwnu^  pomiędzy  zjawiskami, 
skupia  je  w  jedną  całość  i  nadaje  im  charakter  ładu,  porządim,  ustro- 
ju (str.  120  i  nast.). 


Digitized  by  Google 


i 


390  §  11,8.     METAFI2TKA  NAUK  PRZTRODNlCSTCm. 

Bozbiór  wszystkich  tych  pojęć  etanowi  ssadanie  fMk^b^,  jako 

nauki  o  przedmiotowym  bycie  w  ogóle  ^zob.  str.  60i.  To  też  podane 
w  tym  względzie  wyjaśnienia  bierzemy  za  podstawę  dla  przeglwlu 
meŁafizi/cmych  przypmzczeu  nauk  prasyrodniczych  ze  stanowiska  kryty- 
ki iilozoticznej. 

Wobec  faktycznie  danego  punktu  wyjścia  dla  wszelkiej  wiedzy, 
jakim  jest  rozdział  pomiędzy  podmiotem  i  przedmiotem  poznania,  my- 
ślą i  bytem,  umysł  ludzki  oprzeć  si^  może  przy  wyjaśnienin  świata 
i  jego  objawów  na  trzech  róinych  zasadach  metafizycznych.  A  mia- 
nowicie: 

1)  moie  przyjąć  za  zasadę  byt  prudmiotowy  w  odróśnie&iu  od 
podmiotu,  więc  byt  zewnętrzny,  pozbawiony  myśli  i  przy  jego  po- 
mocy dążyć  do  objaśnienia  świata,  więc  i  wszelkich  objawów  pod- 

miotowycli ; 

2)  może  podmiot  i  jego  bezpośrednio  daną  treść  wewnętrzną  porl- 
nieść  do  wysoKośc  i  zasady  metafizycznej  i  pojąć  przedmiotowość  jako 
objaw  tej  zasady  ])odmiotowej ;  nareszcie 

B)  może  uznać,  źe  zasady,  zdolnej  wyjaśnić  świat  i  jego  objawy, 
szukać  należy  w  bycie,  obejmującym  czynniki  podmiotowe  i  przed- 
miotowe zarazem,  a  więc  w  bycie  poprzedzającym  ów  rozdziat  po- 
znawczy pomiędzy  podmiotem  i  przedmiotem,  myślą  i  bytem. 

Pogląd  na  świat,  uznający  rzeczywistość  jedynie  w  bycie  przed- 
miotowym, zewnętrznym,  w  przeciwstawieniu  do  podmiotowego,  we- 
wnętrznego, i)rzyswoił  sobie  nazwę  realizmu.  Podobnież  i  pozyłtfwim 
bierze  za  [)nnkt  wyjścia  byt  przediuiotuwy,  zewnętrzny.  Byt  zaś  ten. 
pojęty  jako  za^^ada  metafizyczna,  w  celu  wyjaśnienia  świata  i  jego 
objawów,  .sprowadza  się  w  istocie  swojej  do  pojęcia  materyi.  Mattiya 
na  stanowisku  tego  realizmu  jest  substancyą.  działającą  na  nasze 
zmysi^^  zewnętrzne,  bezwładną  w  sobie,  lecz  podlegającą  faktycznie  ru- 
chowi, podziel  ną,  i)ozba wioną  świadomości  swych  stanów,  lecz  będąta 
przyczyną  nit  tylko  zjawisk  fizycznych,  ale  i  psychicznych,  umysło- 
wych, wykazujących  świadomość  swych  stanów  wewnętrznych.  Wsku- 
tek takiego  pojęcia  materyi,  jako  zasady  metafizycznej,  ów  realim 
przedmiotowy  przyjmuje  zazwyczaj  charakter  materia  li;?  tyczny,  staje 
się  małe^yalianem, 

W  świetle  wprost  przeciwnem  [irzedstawia  się  nain  pogląd  ua 
świat,  oparty  na  treści  podmiotowej.  Ponieważ  najwyższym  objawem 
tej  treści  ji  st  świadoma  siebie  wt/*7,  idea.  ])rzeto  pogląd  ten  w  ogóle 
nosi  miano  idealizmit.  Świat  zewnętrzny,  przedmiotowy,  z  calem  bo- 
gactwem swych  zjawisk  iizycznych,  nie  posiada  tu  już  samoititnt^ 
bytu  i  znaczenia,  lecz  staje  się  wyrazem  idei.  Idea  zaś,  pojęta  jako 
zasada  metafizyczna,  ]>rzyjmuje  charakter  wbttancyi  myś 


Dis 


§  ll,a    MBTAPIZTKA  NAUK  FRZTRODNICZTCH. 


391 


dUi  (spiritus;  ztąd  też  nazwa  ^ritualismu).  Duch,  lub  też  jeden 
z  jego  zasadniczych  objawów,  jak  uenteiej  myil  łogwtna,  albo  też 
weiOj  fantatya  i  t.  p.,  uznanym  zostaje  za  czynnik  wszechświatowy,  za 

absolut,  który  przejawia  swą  istotę  bezpośrednio  w  świecie  zniysło- 
wjnu,  zcwiK^trzn^nn.  A  źe  z  tego  stanowiska,  ową  subhtain  ya  inyśli^- 
cą  jest  Bóg,  utożsamiony  ze  światem:  przeto  idi  alizm  metatizyczuy 
przyjmuje  zazwyczaj  charakter  panteiatycznyj  st^aje  sitj  panłeizmem, 
wszechbóstwem  (od  xdv=wszystko,  d«óc«s£óg).  Nadto  idealizm  wpa- 
da cz^to  w  skrajny  subjek^^wUm,  dowodząc,  ie  nic  ma  wcale  rzeczy- 
wistości poza  działalnością  umysłową  podmiotu,  że  świat  istnieje  tylko 
jako  wyobrażenie,  idea  podnuotu. 

Co  aię  wreszcie  tyczy  trzeciego  poglądu  na  świat,  to  ma  on  cha- 
rakter tjfnUtyczny  i  nosi  nazwę  idealneffo  realiemu.  Jego  zasadą  me- 
tafizyczną jest  byt  istotny,  sam  w  sobie,  nie  rozerwany  sztucznie 
przez  abstrakeyą  na  swe  składowe  <zy uniki:  podmiot  i  [)rzedmiot, 
przeciwnie  hyt  poprzedzający  w  swej  jednolitej  i.stnośei  tę  przeciw- 
^tawność  w  procesie  ludzkiego  |>oznania  rzeczy.  Mając  na  iiwadzr  lę 
wewnętrzną  jedność  b\'tu,  jako  bytu.  obejmującego  zarazem  podmiot 
i  przedmiot,  myśl  i  rzeczywistość  zewnętrzną,  pogląd  ten,  w  przeciw- 
stawności  do  materyalizmu  i  panteizmu,*  można  nazwać  onłoloęUmem 
od  ^  oyfocssbyt  .  Wywiązał  się  on  z  dualizmu^  t.  j.  z  poglądu,  uzna- 
jącego dwU  odrębne  substancyo  bytu:  ducha  i  mat<?ryą,  ale  przezwy- 
cięża ten  dualizm  ze  stanowiska  jednolitego,  monutyeznego  pojęcia  by- 
tu. Momtm,  t.  j.  zasadniczą  jedność  bytu,  mają  na  oku  i  dwa  po- 
przednie poglądy:  materyalizm  i  panteizm,  pragnąc  wszystko  w  świe- 
cie sprowadzić  bądź  do  materyi^  bądź  do  subsłancyi  myślącej. 

Powyż.^ze  typowe  poglądy  na  świat  przedstawiają  się  w  dziejach 
metafizyki  w  najroz liczniejszych  szczegółowych  odmiauai  li:  wszystkie 
jednak  nznać  należy  za  różne  usiłowania  uniysłn  lndzkit»go,  dążące  do 
wyjaśnienia  i  zrozumienia  świata  z  trzech,  taktycziiie  danych  i  jedy- 
nie możliwych  punktów  widzenia.  "Wszechstronny  rozwój  każdego 
7'  tych  poglądów :  realizmu^  idMlumu  i  idealnepo  realizmu^  ])rzez  najzna- 
komitszych myślicieli  ludzkości,  począwszy  od  udowodnienia  odpowie- 
dniej zasady  metafizycznej,  a  kończąc  na  wyjaśnieniu  szczegółowych 
objawów  świata  przy  pomocy  tej  zasady,  jest  tedy  właściwie  wyni- 
kiem naturalnego  podziału  pracy  umysłowej  ludzkości  w  celu  |>rzy- 
blizenia  się  do  rozwiązania  wielkii  j  zagadki  bytu.  Do  samej  metafi- 
z}  ki  i  do  krytycznego  rozbioiii  jej  dziejów  nu  leży  oc(»na  [)orównaw- 
cza  powyższych  poglądów,  oraz  rozwiązanie  kwcstyi:  o  ile  każdy 
z  nich  w  samej  rzeczy  przyczynił  sit^  ilo  osiągnięcia  owego  najwyższe- 
go celu  wszelkiej  w  ogóle  wiedzy  ludzkiej  ?  Kwest ya  ta  atoli  leży  jiiż 
za  obrębem  naszych  przedwstępnych  roztrząsań.   Dotknęliśmy  j(*j  tu 


Digitized  by  Google 


392 


11,3.     UBTAFIZTRA  NAUK  PRKTBODNICZTCH. 


jedynie,  aby  wyjaśnić  bliżej  stosunek  nauk  specyalnych,  a  w  sicse- 
gólności  natik  przyrodniczych  do  swych  zasad  metafizycznycli. 

Otóż  i  w  tym  wzgle^dzic  zaznaczyć  należy  widoczny  podział  pra- 
cy pomiędzy  różne  gi'npy  nauk  specyalnych. 

Nauki  prs7p\idnic:e  opifrają  si^  z  natury  swMjrj  przewa^ip  na 
metafizyce  przedmiotowej  i  przyjmują  wskutek  tego  charakter  reali- 
afyezny^  w  przeciwstawieniu  do  wszelkich  form  idealizma.  Reprezen- 
tują one  w  zakresie  nauk  specyalnych  dążność  do  wyjaśnienia  świata, 
jeśli  można,  przy  pomocy  czynników  zewnętrznych,  zmysłowych,  ma- 
teryahiych.  Wszelkie  inne  zaś  kierunki  myśli  w  dziedzinie  prssyrodo- 
znawstwa  pociągały  za  sobą  zazwyczaj  nienatikowe  zboczenia  i  po- 
wikłania. 

Przeciwnie,  nauki  humanitarm  (zob.  wyżej  klasyfikacyą  nank, 

str.  111)'  posiłkują  się  przeważnie  przypuszczeniami  metafizycznemi. 
zaezer]>auomi  z  bytu  podmiotowego  i  zbliżają  się  przez  to  do  po?2:lądów 
idealistycznych.  Przedstawiały  one  zazwy(  zaj  na  polu  nauk  sjiecyal- 
nyeh  tendencye  ])antoiF?tyczne,  dążące  do  wyjafhiieriia  zagadnień  wie- 
dzy z  ])unktu  widzenia  rozumu  wszechświatowego,  pewnych  kierow- 
niczych idej  w  rozwoju  ludzkoś(  i.  A  jeżeli  w  nowszych  czasach  ob- 
jawia się  tendencya  oparcia  i  nauk  humanitaniych  na  przedmiotowej 
metafizyce  i  urobienia  ich  treści  w  duchu  realistycznym:  okazi^e  się 
to  możliwem  jedynie  na  podstawie  doktrynerskiego  przeistoczenia  fiik- 
tycznych  danych  tych  nank  i  przymusowego  ich  wtłoczenia  w  formy 
i)ojęe  przyrodniezyrh.  To  też  wobec  tej.  pauującej  dziś  tendencyi 
wystarcza,  fjdy  w  naszych  roztrząsaniach  bierzemy  pod  uwagę  głów- 
nie pr/y])nszuzcnia  metatizyczne  pr:yrodoznato8twa.  ZaznaczMuy  tn 
t\lk<'  jeszt  ze,  że  nauki  teologiczne  opierają  się  zazwyczaj  na  <{nal\styc:- 
nej  metafizyce,  gdy  tymczasem  filozofia,  wskutek  swej  tendem  yi  uniwersal- 
nej* obejmującej  wszystkie  różnorodne  objawy  świata  i  wyniki  nank 
8]}eoyaluych,  reprezentuje  w  sy^temade  nauk  dążność  syrUst^antł 
i  zbliża  się  z  natury  swojej  najbardziej  do  idMkMgo  reaksmu. 

Na  podstawie  powyższych  danych,  krytyczna  teorya  poznania 
powinna  wykazać:  w  jaki  sposób  w  samej  rzeczy  uzupełniają  się 
i  jednoczą  pojęcia  małeryi  i  dneha^  jako  wytwory  umysła  ludzki^^ 
mające  na  celu  wyjaśnić  i  zrozumieć  dany  materyał  zewnętrenego 
i  wewnętrznego  doświadczenia.  W  j)nghylzie  dualistycznym  pojęcia 
te  stanowią  punkt  wyjścia  dla  religii  i  teologii ;  następnie  w  oderwanin 
od  siebie,  jako  odrębne,  niezależne  od  siebie  założenia  dogmatyez.ne. 
spowodowały  rozw(\j  nauk  prz\Todniezyeh  i  humanitarnych,  oraz  roz- 
wój pcilndów  na  świat  realiznui  i  idealizmu,  i  nakoniec  w  filozotii dąza 
W  ten  lub  ów  sposób  do  syntetyczneg<i  ^\  ^  równania  swej  treści.  I 
zadanie  leży  za  obrębem  naszych  badań  przedwstępnych.  Zatrąy- 


Digitized  by  Google 


§   11,3.     METAFIZYKA  NAUK  PRZYKODMCZYCH. 


393 


riiujemy  sit^  tu  jedyuie  nad  rozbiorem  metatizjcznych  przypuszczeń 
przyrodoznawstwa. 

Realistyczna  metafizyka  naak  przyrodniczych  wysttjpuje  na  jaw 
JUŻ  w  samem  pojęciu  prtyrody.  Niezależnie  od  swych  ogólnych  po- 
glądów na  świat,  które  kaćdj  człowiek  myślący  z  większą  lub  mniej- 
szą samodzielnością  w  sobie  wytwarza,  bądź  na  tle  naiwnego  realizmu 
i  podmiotowych  wierzeń,  bądś  na  podstawie  filozofii,  przyrodnik,  jako 
pr^rodnik  pomada .  pewne-  zgóry  powzięte  pojęcia  co  do  natury 
przedmiotn  swego  badania,  t,  j.  przyi  ody.  Przyroda,  mówiąc  ogólnie, 
praedstawia  mu  się  jako  zbiór  zjawisk  fizycznych,  dostępnych  dla 
zmyslóWf  a  dających  się  ostatecznie  sprowadzić  do  działania  pewnych 
wfasności  materyi,  jako  zasady  bytowej  przyrody  zob.  wyżej  str.  128 
i  nast.  I.  Pojęru  materyi  ma  tedy  znaczenie  podstawowe  dla  przyrod- 
nika. A  chociaż  pojęcie  to  wraz  z  postępr-m  nauk  przyr<)(hiiczych 
iilegało  rozlicznym  określeniom:  to  jednak  ześrodkowywa  ono  w  so- 
bie wJaściwy  przedmiot  dociekań  przyrodnika  i  stanowi  ostateczną 
jsasadę  wszelkich  jego  [wglądów  na  8zczefr''^ł(>^^•e  objawy  przyrody 

1  ich  wzajemny  do  siebie  stosunek.  W  tym  duchu  Usłmholtz,  po- 
mimo, źe  jako  kantysta  dalekim  jest  od  wszelkiego  mateiyalizmu,  po- 
wiedział jednak  w  swej  epokowej  rozprawie  o  zachowaniu  siły  (Er* 
hatiung  dar  Kra/t  1847,  str.  3),  że  Utm^ąc^  nazywamy  materyą  (da« 
Daseiende  nennen  wir  Materie);  a  Wł.  Natanson  rozpoczyna  swój 
znaicómity  Wstęp  do  fizyki  zob.  wzmiank*^  o  nim  wyżej  str.  330  te- 
mi  słowy.  str.  5:  ^Materyą  nazywamy  to,  czemu  przypisujemy  byt 
przedmiotowy.* 

Tu  już  jednak  nasuwa  si<^  nam  szereg  pytań  kiytyczuych.  Jak 
to.  czyż  my.  nie  przyrodnicy,  ale  w  ogóle  ludzie  myślący,  nazywamy 
^istniejące"  materyą,  przypisujemy  jej  tylko  byt  przedmiotowy?  Czyż 
dla  nas,  jeżeli  wierzymy  w  Boga,  Bóg  nie  ma  również  bytu  przed- 
miotowego? Albo,  czyż  uczucia,  myśli  i  pragnienia  innych  ludzi  są 
poprostn  materyą?  A  jeżeli  nią  nie  są. — bo  o  nich  fizyka  nie  trak- 
tuje,— ^to  czyż  dlatego  są  dla  nas  mniej  przedmiotowemi  od  ciała  tych 
ludzi,  będącego  przedmiotem  badań  przyrodniczych?  Co  więcej,  mo- 
je własne  uczu<ńa.  myśli  i  dążności,  czyż  one,  pomimo  całej  swej  i)od- 
raiotowości.  jako  łakta  rzec  zywiste.  niewt^tpliwe,  nic  mają  snme  przez 
•^ię  bytu  równie  przedmiotowi mto.  jak  iip.  (  i.>]ifo.  świat l«j  lub  elek- 
tryczność? Dlaczegoźby,  ze  stanowiska  rozważnej,  bezstronnej,  a  wi^c 
prawdziwie  ])rzedmiotowej  nauki,  światło  i  ciepło,  dobywające  się 

2  kawałka  rozżarzonego  węgla,  miały  być  taktami  bardziej  realnymi 
i  bardziej  przedmiotowymi,  aniżeli  współczucie  zbolałej  matki,  ogrze* 
wąjąoej  skostniałe  członki  dziecięcia,  albo  myśl  genialnego  badacza, 
przyświecająca  ludakości  na  drodze  prawdy? 


Digitized  by 


394 


§  11,8.    IffBTAFIZTKA  NAUK  FBZYBODHICZTCH. 


Jakiem  tedy  prawem  moina  powiedzieć,  źe  byt  przedmiotowy 
jest  matertfąf  Nie  ma  na  to  żadnego  prawa  ogólnie  ludzkiego:  nie 

daje  8i(^  takie  twit  rdzenie  usi)rawiedliwió  ani  taktami,  ani  wymogaiui 
lugif-ziieiiii  imiysiu.  Do  \vvj^łu>-zrnm  takiego  zdania  posiada  prawo 
jedynie  |)rzyrO(liiik.  jako  i>fidacz  bytu  materyalnego,  pod  tern  wszela- 
ko krytycziu  in  zastrzeżeniem,  że  przy  takiem,  zgóry  ]>owzi<^tein  okre- 
śleniu przedmiotowośei,  bidzie  miał  na  oku  wyłącznie  zewn«jtrzne.  wi- 
dzialne i  dotykalne  przejawy  bytu  w  ogóle;  źe  ani  w  swych  bada- 
niach, ani  w  swych  wnioskach,  opartych  na  takiem  pojęciu  zasadni- 
czem,  nie  przekroczy  nigdy  zewnętrznej  powłoki,  ciała  bytu,  a  więc 
pozostawi  zawsze  otwartą  kwesty^  co  do  jego  strony  wewnętrznej,  co 
do  j(  go  istoty  i  treści.  To  zastrzeżenie  krytyczne  uwzględnia  też 
każdy  sumienny  przyi-odnik,  jako  badacz  speeyalnie  mateiyalnej  stro- 
ny bytu,  a  tylko  jednostronni  doktryncrzy  materyalizmn  rossaerzają 
bezwzględnie  swe  pojęcie  materyi  i.  nu,  j^ytajac  o  naukowe  dane  przy- 
rodoznawstwa, przyjmują  to  pojęcie  za  un/Łąctrui  zasadę  ogólnego  na 
świat  ])ogl4(lu. 

Widzimy  z  powyższepfo,  że  |)ojt*eie  materyi.  postawione  na  czele 
naukowego  przyrodoznawstwa,  określa  właściwie  tylko  zakres  badan 
przyrodniczych;  zaznacza  zgóiy,  jaką  stronę  bytu  powszechnego  usi- 
łuje poznać  przyrodnik,  nie  przesadzając  bynajmniej  wyników  bada- 
nia nad  innemi  stronami  bytu,  nieobjętemi  tern  zasadniczem  pojęciem 
przyrodoznawstwa.  Przyroda,  jako  szata  materyalna  ogólnego  bytu, 
jako  zbiór  jego  zewnętrznych  objawów,  zjawisk,  w  odróżnieniu  od  je- 
go istoty  wewnętrznej,  jako  jego  forma,  w  przeciwstawieniu  do  »- 
wartej  w  niej  łredei:  oto  właściwy  |)rz(?dmiot  przyrodoznawstwa,  okre- 
ślony ściśle  w  uaukowem  pojęciu  materyi,  jako  ])unktu  wyjścia  i  osta- 
tecznej zasady  dla  wszelkich  innych  pojęć  przyrodniczych. 

Słuszność  owetro  zastrzeżenia  krytycznego,  o  którem  mówiliśmy 
w  te|  <  hwili.  znajduje  swe  potwierdzenie  w  rozwoju  pojęcia  maUryi 
w  nowoczesnem  przyrodoznawstwie. 

Charakterystyczną  w  tym  względzie  jest  dążność  nauk  przyro- 
dniczych do  wyrugowania  z  pojęcia  materyi  czynnika  substancyonahie- 
go  i  sprowadzenia  jej,  wedle  możności,  do  czynników  dynamioomycli, 
ruchu.  Cała  fityha  współczesna  dąży  do  wyjaśnienia  zjawisk  przyro- 
dy na  podstawie  mśręii,  pojętej  jako  zdolność  wykonania  praą^ 
chanicznej.  Sprowadzenie  zjawisk  do  przekształceń  energii  i  jej  prze- 
noszenia .sił^  7.  jednyeh  części  przestrzeni  do  innyeli,  wedłu<2:  praw 
ruwnuwagi  i  ruchu,  stanowi  główne  zadanie  i)rzyrodoznawsT\va.  Po- 
zostaje to  w  związku  z  jego  temleneyą  nictoclologiczną  mechanicznego 
wyjaśnienia  zjawisk;  ale  z  drugiej  strony,  niatery a  ulatnia  się  wskutei 
tego  coraz  bardziej  w  naukowych  pojęciach  przyrodoznawstwa,  trsu 


Digitized  by  Google 


'f*  §   11,3.     >ifciAiiZVKA   NAUK  TR/. Y liODNlCZYCH.  395 

i 

«  __ 

swój  charakter  >iUiioi»tntj  istoty,  a  staje  sitj  •  whisciwir  tylkr>  wyra- 
zem farmalnt/m  dla  oznaczenia  pewnego  stałego  })0(lkładn  zjawisk 
fizycznych.  h{>z  ostatei  znogo  rozwiązania  kwestyi  co  do  jego  bytowej, 
czyli  matatizyczncj  istoty.  I  tak,  w  mechanice,  a  więc  i  w  fizyce 
opartej  na  zasadach  mechaniki,  pojecie  niatrryi  sprowadza  się  w  grun- 
cie raeczy  do  pojęcia  maay^  która  znowu  określa  się  ś(uśl(>  tylko  jako 
miara  oponi,  stawiaiiego  pnsez  ciało  przeciw  dątoości  do  jego  poruszę- 
oia.  A  wi^  pozoBtajemy  ta  zupełnie  w  zakresie  pojęć  siły  i  ruchu. 

To  stopniowe  ulotnienie  materyi,  jako  istoty  metafizycznej,  na 
podstawie  ścisłych  badań  nad  zjawiskami  fizycznemij  zbliża  pizyrodo* 
znawstwo  coraz  bardziej  do  idealistycznych  poglądów  na  świat  i  po- 
twierdza wypowic^dziane  powyżej  zdanie,  że  nauki  przyrodnicze,  w  imię 
podziału  jłracy  umy.słuwej,  badają  tylko  jedną  stronę  bytu,  jeii^o  stro- 
nę zewnętrzną,  formalną.  Skoro  tak  jest,  to  l)a(lauia  tych  nauk  nui- 
>Z4  coraz  bardziej  doprowadzić  do  przekonania,  że  ich  początkowe 
dopiiatyezne  założenie  raetatizyczne,  oparte  na  poj^iu  matenii^  nic 
określa  ostatecznej  zasady  wszechbytu,  lecz  odnosi  się  tylko  do  jego 
strony  zjawiskowej  i  dlatego  potrzebuje  uzupełnienia  ze  strony  badań 
naukowych  co  do  rzeczywistej  istoty  wszechbytu. 

Odyby  nauki  przyrodnicze  nie  wykazywały  takiego,  że  tak  po- 
wiem, fenomenalnego  cbarakteru  materyi,  w  przeciwstawieniu  do  jej 
pojęcia  jako  istoty,  czyli  substancyi  bytu,  natenczas  mateiyalizm 
mógłby  się  na  nie  powołać  i  dowodzić,  że  jest  wynikiem  „naukowe- 
j?o"  pogli^du  na  świat.  Wobec  zaś  taktu,  że  pojęcie  materyi  w  obro- 
bieniu nauk  przyrodniczych  traci  coraz  bardziej  na  mi^tafizycznij  rze- 
fz^-A^Mstośei,  materyalizm  przedstawia  się  stanowiska  krytycznego, 
jdko  jednostronny  pogląd  na  świat,  pozbawiony  naukowego  oparcia 
uznający  samowolnie  matery%  za  najwyższy  i  ostateczny  czyimik 
wszechbytu. 

Z  nsoni^em  pojęcia  materyi  na  pian  dalszy,  występuje  pojęcie 
ńty  na  pierwsze  miejsce  w  metafizyce  współczesnego  przyrodoznawstwa. 
Ale  i  to  poj^e  ulegało  rozlicznym  przeobrażeniom,  aż  w  końcu 
również  zł%c»ono  je  z  pojęciem  mśr^Uf  w  różnych  jej  formach :  poten" 
ftfubieff  czyli  tak  zwanej  energii  położenia,  jako  siły  prężnej,  napię- 
tej,  i  ahiuain^y  czyli  cynetycznej.  jako  siły  żywej.  Nie  zadawalają  się 
tecly  dzisiaj  przyrodnicy  określeniem  sii\.  jako  pewnej  wliisności  nia- 
tł^m,  lub  ])rzyczyny  jej  racbu,  lecz  widzą  w  sile  jedynie  pojęcie  po- 
inoc7iic:e  dla  oznac^zenia  wzajenniego  na  siebie  działania  ciał.  Jeżeli 
A  działa  na  B  i  |)OW')rbije  zmianę  jego  ruchu,  bądź  przyśpieszając 
go,  bądź  zwalniając,  bądź  nadając  mu  inny  kierunek,  -  którą  tą 
zmianę  nazwano  w  mechanice,  nie  bardzo  szczęśliwie,  poprostu  prrv- 
4f  leceniem  \  -  a  więc,  mówiąc  językiem  mechaniki,  jeżeli  A  udziela  B 


Digitized  by  Google 


396 


§  1  1 ,3.     METAFIZYKA  NAUK  FBZTRODWCZTCH. 


pewnych  przyspieszeń, 'iiatenczaa  A  nazywa  się  wiią  i  okredla  sie^  bli- 
żej, według  praw  mechaniki,  jako  zmiana  ilości  ruchu  w  jednostce  cza- 
su, lub  też  jako  iloczyn  z  masy  przez  przyrost  prędkości  w  jed- 
nostce czasu.  Ale  |)rzytem  zawsze  pamiętać  należy,  źe  ten  wymz  si- 
ta oznacza  tu  tylku  jednostronny  część  wzajemnego  pomiędzy  A  i  B 
działania.  To  też  znakomity  fizyk  A.  Secchi  poprostu  mówi,  że  «(y 
są  tylko  różnemi  rodzajami  mchu  {L^uniU  d$$  fwrces  phi/»iqu$$;  prze- 
kład z  włoskiego  1874,  T.  II*  str.  XIII),  a  matematyk  Pawbł  Dt- 
Bois-K£YHOND  twierdzi  we  wspomnianej  wyi^j  (str.  875)  pracy  str. 
102  i  nast.,  ie  pojęcie  materyi,  czy  substancyi  jest  w  ogóle  zby- 
tecznem  w  przyrodoznawstwie,  gdyż  wszystko  daje  się  sprowadzić 
do 

W  tym  duchu  miłowano  toź  atomistykę  matmryalną  zastąpić  djr 
namiczną  i  nawet  cynetiicztKĄ.  Dla  ścisłego  bowiem  określenia  wzajem- 
nego na  siebie  działania  .sii,  wystarczało  ze  siaiujwiska  mechanicznego 
przyi^HMc  prostych  ])unktów,  czyli  centrów  sił  w  miejsce  atomów  ma- 
teryahiych.  Zgodni*'  z  tcm  przypuszczeniem  już  w  zeszłym  wieku 
uczony  jezuita  R.  J.  Boscoyich  (f  1787)  z  Kaguzy  wprowadził  zasa- 
fłę  dynamiczną  do  atomistyki;  francuzki  matematyk  A.  L.  Coucht 
!t  1«57;  rozwinął  ją  wszechstronnie,  a  wielki  przyrodnik  Faraday 
opierał  na  niej  swe  teorye  fizyczne,  i  Zob.  obszerniejsze  wyjątki  z  pra- 
cy tego  ostatniego  badacza:  7%$  nattire  of  maffor  1844,  w  Fb.  ZOłł- 
NEBA  W%9Hn$ehAfiŁ.  Alhmdltmgm  1878,  T.  I,  63  i  nast.).  W  ten  spo- 
sób przypuszczając,  źe  owe  punkta  wywierają  na  siebie  wzajemnie 
siły,  przypadające  w  kierunku  łączących  je  prostych  i  zależne  tylko 
od  odległości  pomiędzy  niemi,  zbudowani  >  atomistykę  cynetyrzuą,  za- 
rnieniająrii  eałą  przyrorlę  na  olbrzymi  zbini?iik  takicli  śroiiowisk  sil. 
Każde  z  tycli  środ'>wisk  ])osiada  swoje  „pole  riziałania,**  udzieln  iunym 
„przyśpieszeń,"  a  więci  wykonywa  pewną  „pracę,"  która  przybiera 
dwojaką  formę :  1)  aktualną,  gdy  się  objawia  w  ruchu,  i  2  potencjał- 
Zl^y  wskutek  równoważenia  się  sił,  działanie  ich,  choć  nie  mniej 
rzeczywiste,  nie  występuje  jednak  na  jaw  w  ruchu,  lecz  jest  utajo- 
nem.  I  to  właśnie  są  dwie  zasadnicze  formy  dzii^ania  energii,  o  któ- 
rych wspomnieliśmy  powyżej. 

Sprowadzenie  materyi  do  sUy  i  ruchu  zgadza  się  tez  w  zupełno- 
ści z  psychologiczną  genezą  tego  pojęcia.  Podmiotowo  wytwarza  dę 
w  naszym  umyśle  pojt^cie  materyi  na  podsta^^ae  wrażeń  doti/kit.  Wsko* 
tek  tych  wrażeń  przekonywamy  .się,  że  istnieje  cos  względem  nas  ze- 
wnętrznego, loŚ.  eo  nam  op<'»r  stawia,  eo  ogranicza  nasze  działanio. 
Ten  opór  zaś.  jakie<;n  doznajemy  od  dotykanego  przedmiotu,  <i.\r 
nam  jak  na  j  wyraźniejsze  pojęcie  o  jego  nieprzenikliwości,  a  więoojegf* 
samoistnym  bycie,  o  jego  rzeczywistości  {zoh.  wyżej  str.  84:).  A  k 


Digitized  by  Goijgle 


§  11,8,     METAFIZYKA  NAUK  PRZYlłODNICZYCH.  397 


bezpośrednio,  przy  pomocy  samego  wrażenia  dotykowcu^o,  do/najemy 
tylko  skutków  fizycznych  działającego  na.  nas  czyunikii,  przeto  naiw- 
ny realizm  wyobraża  sobie,  żc  czynnik  Ten  jest  bytem,  posiadającym 
vrylącznie  własności  fizyczne,  więc  pozbawionym  myśli,  i  w  ten  spo- 
sób wytwarza  si^  pojmie  matśryif  jako  istoty  przedmiotowego,  ze- 
wnętrznego bytu. 

Tymczasem,  nasze  podmiotowe  wrażenia,  same  przez  się,  bez^ 
pośrednio,  nic  zgoła  nie  orzekają  o  iHoeU  bytu,  działającego  na  nas 

i  powodującego  nasze  wrażenia.  Każdy  obcy  byt,  przeciwstawiając 
8tę  nam  i  działając  na  nas,  przedstawia  sit^  nam,  z  natury  rzeczy,  jako 
coś  zewnętrznego,  różnego  od  nas  samych.  Ale  z  t'  go  nie  wynika 
bynajmniej,  aby  koniecznie  miał  być  pozbawiony  czucia  i  myśU, 
a  więc.  aby  miał  być  materyą  w^  zwykłem  znaczeniu  tego  słowa.  On 
uiuże  być  sani  w  sobie  taką  samii  istoti^  myśląt-ą,  jak  i  my.  ulegać 
takim  samym  podmiotowym  wTażeniom  wskutek  na.szego  działania, 

ii  kim  ulegamy  wskutek  jego  działania;  —  a  jednak  pomimo  to,  ja- 
ko byt  względem  nas  obcy,  zewnętrzny,  nie  dający  się  bezpośrednio 
prseniknąć  naszą  myślą,  przedstawiać  się  nam  musi  ]^od  formą  mato- 
lyi,  t.  j.  jako  byt  nieprzemkliwy,  zewnętrzny,  stawiający  opór  nasze- 
mu działaniu.  To  też  w  ten,  a  nie  inny  sposób,  przedstawiają  się 
nam  wszystkie  do  nas  podobne,  równie  jak  my  czujące,  myjące 
i  czynne  istotr^.  Są  one  dla  nas  materyą,  bytem  zewnętrznym,  pomi- 
mo, że  dla  sUbie  są  istotami  świadomemi:  podobnie  jak  my  dla  Hehie 
]p«jtesmy  istotami  czując  em i,  myśhicemi  i  czynnemi,  a  wszystkim  in- 
uyui  istotom  świadomym  .>iel)ip  pi'zerl'it;nvianiy  się  pod  postacią  bytu 
'r..itcr\'ahn'go.  Okazuje  >.ię  tu  ze  stiuiowiska  jjsycbologicznego  cała 
'>vz<i:ięfhiość  pojęcia  materyi,  zgodna  w  zupełności  z  powyższemi  wy- 
nikami |)rzyrodoznawstwa.  (Zob.  też  w  tym  względzie  moją  SynUze 
dwóch  światów^  str  31  i  nast.).  * 

Teorya  cynetyczna  materyi,  jako  ostatni  wyraz  współczesnego 
przyrodoznawstwa,  zastosowaną  jest  w  zupełności  do  metody  meekor 
nietneffo  wyjaśnienienia  zjawisk,  a  zatem  ulega  z  konieczności  wyka- 
zanym już  ograniczeniom  tej  metody  (§  11,1,).  Nie  jest  tedy  wystar- 
czają(;ą  ani  do  zrozumienia  prawidłowego  ustroju  ])rzyrody,  jako  zjed- 
noczonego współdziałania  jej  sił.  ani  do  wyjaśnienia  og()lnego  kierun- 
ku jej  rozwoju,  wytwarzającego  łaktyi  ziiie  coraz  pełniejsze  i  bogatsze 
objawy  ŻĄ-cia.  Te  nn^todologie/.ne  ograniczenia  znajdują  swe  potwier- 
dzenie i  ze  stanowiska  metafizyki. 

Wszelka  teorya  mechaniczna  0[)iera  się  na  zasadach  ilościowych 
i  albo  wcale  nie  przyjmuje  w  rachubę  jakości  czynników  ilościowo 
określanych,  albo  też  usiłuje  sprowadzić  te  czynniki  do  wyrazów  ilo- 
ściowych.  To  też  w  tym  kierunku  mechaniczne  przyrodoznawstwo 


Digitized  by  Google 


I 


398  §  IM*    METAFIZYKA  NAUK  FBZTRODNICZTCH. 

azczyció  się  może  znakomttemi  postępami,  bo  wszystkie,  na  pozór  ja- 
kościowo róine  zjawiska  fizyczne,  jak:  rach,  ciężkość,  ciepło,  swiatto,  elek- 
tryczność, ma  o;nety  z  m.  powinowactwo  chemiczne  i  t.  p.  zdoJłJo  sprowadzić 
(lo  wspólnego  niianowiiiKa.  t.  j.  do  pcwnyc  h,  ściśle  określonych  \vvr;\z  '»w 
iiicchaiLiczii ycli.  Ale  czy  z  tego  wyiiik-a.  że  o^tatrcziił^  istotą  W8zc<;hb\*tii 
jej^t  nicskuńczniia  ilość  szczeo(')|(ł\vy(  li  clciiiciitciw  mechanicznych.  hi'z 
y,'i>zv\k[i  [i  jako.ń'ioiri/cIi  własności  ?  Albo,  nie  sięgając  tak  daleko,  czy  z  te- 
go wyuika,  że  naukowe  wyjaśnienie^  niewątpliwych  danych  doświadczeuia 
może  się  ograniczyć  pojęciami  ilościowemi,  może  ^^i(J  obejść  bez  uwzględ- 
nienia jdbotfct  zjawisk,  t.  j.  ich  zasadniczyoh  wkunaacif  Czyż  zresztą  spro- 
wadzenie przyrody  do  czynników  mechanicznych  nie  opiera  się  joź  na 
pewnych  pojęciach  co  do  jakości  zjawisk,  bez  krytycznego  robioro  treśd 
i  znaczenia  tych  pojęć?  Przecież,  to  w  samej  rzecz}-,  cale  mechaniczne 
(d  zyrodoznawstwo  w  imię  jiewnych  dogmatycznych  przypuszczeń  nw- 
tafizycznycK  ffóry  przypisuje  zjawiskom  ściśle  określone  własności 
jakościowi':  a  miaiiuwicir  przy  [mszczą,  ż<'  ich  istotą  j»\st  Ityt  przed- 
mi<it()wy.  bezwiedny,  pozbawiony  zdolności  świadoniep:< •  [jrzejęcia  -ir 
własiicmi  swemi  stanami,  a  więc  maten/alni/.  Poniinio  bowiem  wszel- 
kiego ulotnienia  pojęcia  materyi.  jako  samoistnej  .substancyi,  jłrzyrr^ 
doznawstwo  nie  może  się  w  zupełności  pozbyć  tego  pojęcia,  będącego 
punktem  wyjścia  i  głównym  przedmiotem  jego  badań  zob.  wyżej  str. 
B94V  Przenosi  zatem  to  pojęcie  na  pole  zjawisk,  fenomenalizmn. 
Więc  też  po  osunięciu  na  plan  dalszy  materyi,  jako  substancyi,  za- 
wsze ma  do  czynienia  jedynie  ze  zjawiskami  inaUryałn$uii,  których 
własność  zasadniczą,  czyli  jakość  określa  jako  ruch,  pojmowany  fizycz- 
nie, a  więc  jako  rucli  bezwiedny,  bezcelowy  i,  że  tak  powiem,  bei- 
władny,  bo  nie  zdolny  z  własnej  inity  atywy  określać  kierunku  swego 
lecz  znlcżny  w  tym  względzie  zupełnie  od  obcych  czynników. 

W  obec  takiego  nietałizycznego  Nałożenia,  nasuwa  się  ciągle  na 
nowo  pytanie:  czy  świat  rze(zyw'isty.  w  przeciwstawieniu  do  zbndo- 
wancgo  „naukowo"  przez  przyrodoznawstwo,  nie  przedstawia  nam  za- 
razem taktycznie  i  zjawisk  zupełnie  innego  rodzaju,  o  innej  jakości.' 
A  mianowicie  zjawisk,  które,  chociaż  także  nie  są  pozbawione  rachtu 
jednak  wykazują  ruch  odmienny,  jakościowo  zupełnie  inny,  bo  rueh 
uczuć,  myśli  i  dążeń,  ruch  świadomy  siebie,  zdolny  z  własnej  inicjt- 
tywy  przejść  ze  stanu  potcncyalnego  w  stan  czynny,  a  przytem  po* 
Merować  sobą  celowo.  Czy  ten  rodzaj  ruchu,  £aMycznie  dany  w  spo- 
sób nie  mniej  oczywisty,  jak  ruch  fizyczny,  mamy  wyrzucić,  jako  nie- 
proszonego gościa,  za  wielkie  wrota  świata,  dlatt^o  tylko,  że  się  nj< 
poddaje  niewolniczu  jirawom  mecluimcznym,  że  się  im  przeciwstawia  i  ilo- 
niaga  sie  uznania  swoich  własnych  praw,  acu  najmniej  równouprawnienii 
z  wielkościami,  pauująccmi  w  sztucznym  gmachu  przyrodozuawstw^' 


Digitized  by  Gopgle 


§  METAFIZYKA  NAUK  PRZYRODNICZYCH.  399 

Cóźby  to  była  za  sprawiedliwość:  co  więcej,  cóż  by  to  byłu  za 
^nauka,"  a  jeszcze  do  tego  „empij  \ c/na.-  któraby  dla  powzi<^Lych 
zgóry  dogmatów,  a  choćby  dla  nąjpiekniej8zy<  li  i  iiajlo^iczniej  rozwi- 
niętych doktryn,  pomijała  niilczenieiu  /akta,  odsiaiiiaja<  »■  nowe  wpraw- 
dzie dziedziny  bytu,  ale  nie  mniej  realne  od  zjawisk  Uzyczuych?  Na- 
i-zuca  si^  ta  nam  szereg  kwestyj  zasadniczych,  domagających  si^  na- 
tarczywie rozwiązania,  a  mianowicie : 

1)  Czy  mamy  si^  wyrzec  owych  faktów  dla  formuł  mechanicz- 
nych, w  które  się  żadną  miarą  wtłoczyć  nie  dają? 

2)  Ozy  tei  mamy  dla  tych  ^któw  zadać  kłam  mechanizmowi 
przyrody? 

3)  Czy,  nareszcie,  mamy  się  ukorzyć  przed  lo^ką  faktów  jedne- 
go i  dnif^ietro  rodzaju,  a  witje  uznać  działanie  w  świec  ii-  rz  \  uników 
uowych.  samodzielnych,  obok.  albo  raczej  w  samym  mer  hauizuiie  przy- 
rody: czynników  racyonalnyc  h.  celowych,  rozumu,  niysii,  i  przez  to 
uzupełnić  i)rzyroduiczy  pogląd  na  świat  innym,  szt^rszym.  obejmującym 
jego  treść,  jako  swą  część  składową,  bo  uwzględniającym  zarazem 
w  sposób  należyty  i  owe  fakta  charakterystyczne,  odrębne? 

Wobec  wszystkiego,  cośmy  dotąd  w  celu  wyjaśnienia  metafizycz- 
nych zasad  naukowego  na  świat  poglądu  powiedzieli,  wątpliwości  dla 
nas  być  nie  może,  jaką  należy  dać  odpowiedź  na  powyższe,  możliwe 
w  tej  kwestyi  pytania.  Widzieliśmy  już  przy  rozbiorze  zarówno 
twórczości  i  celowości,  jak  i  metodologii  nauk  prz\  rodniczych  i  przy- 
czynowości  i§  8.2  i  §  11.118  z  przypiskamiu  że  oba  tp  czynniki, 
narzucające  się  nam  z  i-(')\vną  silą  taktyczną:  zewnętrzny  i  wewnętrz- 
ny. tónnalnY  i  treściowy.  meehanicziiY  i  ccloww  cmitiryczny  i  racyo- 
uaiuy,  w  u<>-«*le  realny  i  idealny,  zasadniczo  l>vfuijnuiiej  się  nie  wyłą- 
czają, przeciwnie,  w  rzeczywistym  świecie  wszędzir'  i  zawsze  ze  sobą 
się  łączą  i  nawzajem  się  uzupełniają.  A  z  tego  wynika,  że  i  praw- 
dziwa nauka,  licząca  się  z  fakfami.  nie  natuągająca  rzeczywistości  do 
swoich  doktrynerskich  uprzedzeń,  z  konieczności  oba  te  czynniki  rów- 
nomiernie nwględnić  musi.  Ponieważ  zaś  przyrodoznawstwo,  opiera- 
jąc się  na  pojęciach  materyi  i  siły  fizycznej,  samo  tej  strony  we- 
wnętrznej, racyonalnej,  celowej  bytu  nie  bada,  więc  uzupełnionem 
być  winno  w  tym  względzie  przez  nauki,  roztrząsające  ( yalnie  ob- 
jawy, nie  objęte  jego  pierwotnemi  założeniami.  A  do  tych  nauk  na- 
leży przedewszy.«^tkiem  metafizyka,  mająca  za  j)rz(  <lnuot  urobienie  mo- 
żliwie pełnf^fro  poj(^(  ia  bytu  na  podstawie  danych,  zaczerpanych  ze 
wszystkich  nauk  specyalnych,  nietylko  z  przyrodoznawstwa. 

Pojęciami  materyi  i  siły  nie  wyczerpuje  się  jeszcze  ostatecznie 
metafizyka  nauk  przyrodniczych.  Ich  koroną  są  tak  zwane  prawa  przy- 
rody, pojęte  przedmiotowo,  jako  prawa  samego  bytu,  w  przeciwstawie- 


Digitized  by  Google 


400  §  11,S.      MBTAFIZTKA  NAUK  PRZTBODNICZTCH. 

niu  do  podmiotowego  sformułowania  przebiegu  zjawisk  w  przyrodńe. 
a  zatem  do  praw  naukawtfch  przyrodoasnawstwa  (zob.  wyżej  str.  iSQu 
Ostroźiiiejsi  ])rzyrodiiicy  uwzględniają  w  sposób  należyty  to  mioit 

rozr(')źiiienie;  świadomi  są  zasad,  klóie  jody  u  i dają  im  j^rawo  do 
pro\N'adzenia  przedniiolowycli  wniosków  z  danyili  ])0(imiotowycL  Ale 
ostatecznie,  jak  wszelka  nauka,  tak  i  jirzyrodoznawstwo,  d^ży  do  |K)- 
znania  tego,  co  jest  rzeczywiście :  bytu,  i  nadaje  swym  niewątpliwMn 
wynikom  znaczenie  przedmiotowe.  To  też  w  tem  przedmiotowem 
znaozcnia  pojmują  np.  prawo  ciążenia  powszeclmego,  albo  prawo  nr 
chowania  energii  i  t.  p.  Pojęcie  praw  przyrody  przyjmnje  zatem  sa- 
zwyczaj  charakter  bytowy,  mHa/Ujfesn^, 

Stosmiek  krytyki  filozoficznej  do  praw  przyrody  wynika  bezpo- 
średnio z  naszego  dotychczasowego  rozbiom  stosunku  filozofii  do 
nauk  przyrodniczych  w  ogóle;  nie  wymaga  tedy  nowego  nzasadnkiuŁ 
Dla  jasności  atoli  i  ścńsłości  w  tak  doniosłej  kwestyi,  która  dla  wiehi 
jest  })()(lstawą  ich  o^('»liiego  na  świat  jioglądii,  s])r()vvadzamy  odnoi^ni 
wyniki  krytyczne  do  nasttjpujących  zdań  zasadniczych: 

l'  Tak  zwan«'  prawa  przyrody  pozostają  w  ścisłym  związku 
Z  metodo logicznemi  i  metatizycznemi  przypuszczeniami  nauk  przyrcKi- 
niczych  i  mogą  być  zastosowane  bez  zastrzeżeń  jedynie  w  zakresie 
tych  przy]niszczeń. 

2)  Bezwzględne  uogólnienie  praw  przyrody,  t.  j.  ich  zastosowanie 
nictylko  do  zjawisk  materyalnyeh,  fizycznych,  stanowiących  bezpoir«'- 
dni  przodmiot  prz3rrodoznawstwa,  lecz  do  wszystkich  w  ogóle  objs* 
wów  bytu.  daje  się  usprawiedliwić  naukowo  jcdMiie  na  podstawie  po- 
|)rzedni<^<)  dowodu,  że  wszystkie  w  ogóle  objawy  bytu  mają  wyląc** 
nie  charaktłM-  iiKitri-yaluy.  tizyczny. 

3)  Póki  me  przedstawimy  owego  dowo<lu,  t.  j.  ]>óki  zmuszeu: 
jesteśmy  nznać  istnienii*  cal\'ch  sz(M*egów  faktów  o  charakti^rzc  samoist- 
nym, odrębnym,  różnym  zasadniczo  swoją  treścią  rozumową,  celową  od 
zjawisk  fizycznych,  dopóty  praw  przyrody  nie  można  uznać  ani  za  jedyne, 
ani  za  nn  iwyższe  prawa  wszeelibytu.  Przeciwnie,  w  takim  razie,  należy 
uznać  działanie  w  świecie  nietylko  tak  zwanych  praw  przyrody,  lecz 
i  działanie  innych  praw,  określających  związek  i  przebiąg  owyc$h  in- 
nych odrębnych  objawów  bytu,  a  mianowicie  praw  racyonalnej  celo- 
wości (zob.  str.  d84\ 

4i  Idea  jedności  wszechbytu,  wynikająca  z  naszej  organizacji 
umysłowej  i  z  danych  doświadczenia  ii?  5  -j  ,  doprowadza  do  przek^- 
ii;tiua  o  jedności  i  wewnętrznej  zgody  praw  wszechbytu.  Jeżeli  t**^iv 
ziiiUjszeiu  jesteśmy  obok  |»raw  przyrody  uznać  zarazem  i  działani' 
innych  praw  dla  owyth  oilit;byt:h  objaw<')W.  natencza*?  wszystkie  ti 
prawa,  hzyczue  i  rozumowe,  razem  wzięte  muszą  się  wzajemnie  uzu- 


Digitized  by  Google 


§  11,3,1.    MATBBTA  I  SIŁA 


401 


pelbiaó  i  jednoczyć.  Inaczej  mowy  być  nie  mołe  o  jednolitymi  peł- 
nym i  konsekwentnie  rozwiniętym  poglądzie  na  świat*  ■ 

6)  Chociaż  się  okazało,  że  badania  nauk  przyrodniczych  nie  obej- 
mują wszystkich,  faktycznie  danych  objawów  świata,  wskutek  czi  ^d 
i  tak  zwane  prawa  przyrody  nie  mogą  być  przyjęte*  za  jedyną  zasad«j 
ogólnego  na  świat  pogli^du;  to  jednak  uznane  byó  muszą  za  niezbędne 
-khidowc  czynniki  takiego  poglądu,  jako  slreszczaji^cc  w  sobie  wszyst- 
kie U'  (lane,  które  dotyczą  stroni'  zjawiskowej,  fenouirnalnej  bytu,  od- 
działywającej na  nas  z  zewnątrz,  a  wi^c  na  nasze  zmysły. 

Szczegółowe  rozwinięcie  i  wszechstronne  przeprowadzenie  wyło- 
żonych powyżej  zasad  metafizycznych,  nie  jest  zadaniem  wstępu  do 
^ozofii,  lecz  samej  filozofii.  My  tu  zadowolić  się  musimy  jedynie 
wyjaśnieniem  tych  zasad,  jako  zasad,  i  ich  ścisłem  udowodnieniem 
na  podstawie  kiytycznego  rozbiorta  stosunku  filozofii  do  nauk  przy- 
Todniczyoh. 


1.  Ma  tery  a  i  siła.  Pogląd  naiwnego  realizmu  uznaje  matoryą  ai  samoist- 
Dą  istotę,  czyli  snlMtancyą  beswiedną,  zawierąjąeą  w  sobie  siły,  jako  pn:jczynę  swych 
objawów.  Pogląd  ten  jest  bezpośrednim  wynikiem  omysłowego  rozwoju  człowieka 
pod  wpływem  podniet  sewnętoinych,  a  wyjaśnienie  jego  genezy  wpada  w  zakres 

Początek  psycbolof^'i<  zny  poj^ria  silif  zaznaczyliśmy  juz  wy&ej,  mówiąf  o  ideach 
i  o  prawie  pr^yrayny  (str.  178  i  386).  Widzieliśmy,  żo  J.ocke  początek  tego  poj<;cia  spro- 
wadza do  objawów  \mU.  nznająf^oj  AfAAf*  za  pr2;y('7Ą'uę  pewnych  działań  i  ru  liriw.  Po- 
jadę zaś  inaterip  zaruwno  Lt^i  k*'.  jak  IJEin  t  'jzkoła  szkocka  i7.oh.  str.  12)  łączą  wpraw- 
dzie w  ogulo  z  wrażcniaiui  zniy.sloweuu,  ale  jogo  właściwego  źródła  ściśle  je^^^^-ze  nie 
określają.  Toż  banio  się  odnosi  i  do  nauki  Uebkeleya,  nazwanej  przez  iiieyo  inuHaUit/a' 
iizwumm  Według  tej  nauki,  matoryi,  jako  samoistnej  istoty  wcale  me  ma,  lecz  istnieją 
wyhiemie  suMancye  du^om  (spiritnal  aubstaooes),  które,  oddziaływając  nawząjem  na 
liebie,  wytwanąją  idee  o  świede  zewnętrznym  (zob.  str.  11). 

Sprowadzenie  genezy  pąyehologicznej  pojęcia  materyi  do  wrażeń  dotykowudi  nar 
potfkamy  najwyraźniej  u  znakomitego  twórcy  psychofizyki,       T.  FKrtiNERA.  Zob. 

tym  względzie  szczególniej  pracę  jego:  Die  physisclic.  und  phUosophi/iche  Atomen'' 
khre.  2-gie  wyd.  1804,  rozdz.  XV  i  XV 1,  gdzie  traktiige  o  pojęciach:  mateiyi,  sub- 
etancyi  i  siły. 

Że  naiwny  realizm  wytwarza  swe  pojęcie  materyi  głuwui*'  ii  i  [loJ-r  iwio  wrażeń 
!otykowycb,  a  mianowicie  oporu^  dozna waneero  z  7:ewnątrz,  o  teni  przekonywa  także  ta 
jk(4i(^noAć,  że  w  pojęciach  większości  lud/i  byt  przyjmuje  charakter  tembardzi*'j  mate- 
n-alay,  im  większy  stawia  opór  działaniu  podmiotowemu.  Powietrze  naiwny  realizm 
^otów  uznać  i»  mniej  materyalne,  aniżeli  kamień,  a  eter  nawet  fisyrcy  dla  tej  samęj 
pizyczyny  pnedwstawiąją  często  mateiyi,  chociaż  w  swej  istocie  nietylko  metafizycznej, 
de  i  fizycznej,  eter  pojętym  byc  może  jedynie  jako  pewna  odmiana  materyi  (zob.  niżej). 

Od  poglądu  naiwnego  realizmu  na  mateiyą  i  siłę  odróżnić  należy'  poglądy  teore- 
tyczne filozofii  i  przyrodoznawstwa,  urobione  według  potrzeb  nankowego  wyja^śnienia 
twiata  i  jei^o  olijawów.  Te  ostatnie  poglądy  zmieniają  się  naturalnie  stosownie  do  po- 
tępu  badań  naukowych.  Zaznaczymy  Łu  n«^ważniej6ze  chwile  w  historycznym  roz- 
**ojtt  tych  pojęe. 

8lm«,  Wsl«p  4o  fllosoSi.  ^ 


uiyiti^cu  Dy  GoOglc 


402  §  ll,3i-  UATRRTA  I  81ŁA. 

W  Rtaroźytttości  najkonsnkwentniejszj  pogląd  na  materją  i  sili}  resewiaął  DmO' 
KBTT  (v  Y-tym  wieka  przed  Gh.)  w  swej  aUmwhfce^  która  się  wpzawdzźe  f6rai  od 

uow>{zy<  ]i  teoryj  (pnypaszcsB  np.  róźoe  ksstfotty  nied^dc  i  t.  p.y,  ale  pomimo  to  n- 

\vir;rn  w  (.)>io  już  \v.s/y<tki.-  i  /.ynniki  późniejszej  atomistyki.  Zob.  Kbłlbe,  PhihtOflik 
der  Urifcinn,  :Ww  wyd.  I,  6»l  i  nast. 

Platon  pojmuje  w  TymettKzu  inatoryą,  jako  surowy  tnnfrri/ał.  7.  którep-o  H.)^ 
świat  wytwoi-zył.  Odnośne  znś  pojęcia  Arystotelksa  łąc/ą  się  jak  najśrislej  i  j-..^* 
pogh|dł.'ui  na  różne  zasady  czyli  pr/.yt.zyriy  zjawitjk.  o  czcm  mówiliśmy  wyżej  (.str.  ^iSii 

Wszechstronnie  rozwiuii^ty  systemat  nMtmjaiizmu,  oparty  na  pojęriu  mater\T,  ja- 
ko wyłącznej  zanady  wszechliytu,  wyłożył  już  znany  rzymski  poeta  pierwszej  wieko 
przed  Cb.  Lokrbctusz  (T.  Lucretius  Oaras)  w  swjra  poemacie:  Jh  rerum  natura  (ei 
8tade  1874).  Opierał  on  się  wprawdzie  na  filozofii  EnstiBA,  ale  rozwiną^  odpowiednie 
pogflądj  szczegółowo  i  konsokwentoie.  Nowszy  rozwój  materyalizmn  w  wieka  l^ijm 
(Lamettrib,  Diokhot,  Holbach.  Cabanis)  i  19-tyni  (K.  Vo(łT,  BticHSER,  BfOŁESCBOTT, 
D.  Strau.ss),  nic  zgoła  zasadniczo  do  poglądów  Lukr<M'yasza  nie  dodał. 

Kartkzyit.sz  pr/yjniiiff  za  zasadę  swego  poglądu  na  świat  dwie  wprost  przłviff 
nn  i  vvvłą(  zająr»»  się  nawzajem  suh-t.in*  yc  :  myślącą  i  rozciągłą.  Przez  to  stał  "się  tvpo- 
wyiii  przod«;tavvicie]eni  dualizmu  {mh.  wyżej  str.  .^1)1).  Materya  je.««t  właśnio,  wedlng 
uie?o.  snlł->taiieyą  rozciągłą,  .lest  ona  poil/ieltią  i  rozpada  się  na  nmłe  ciidka  u  rużiirm 
kształcie?  i  wielkości,  które  atoli  nic  posiadają  żadnycłi  sił  wewnętrznych,  Its-z  podlegają 
ruchowi  jedynie  wskutek  ciśnienkk  lub  uderzenia  z  zewnątrz.  Zob.  szczególniej  wspom* 
niane  (str.  10)  Prin€ip>a  jego,  Oz.  Il-ga:  de  priwApm  rerum  maieriaŁium, 

Pogląd  Kartozjuaza  na  materyą  postoźyl  wprawdzie  za  ponkt  wjjdda  dla  iiHy 
chanicznego,  a  nawet,  źe  tak  powiem  geometrycznego  wyjaśnienia  ąjawisk  fizyosych. 
ale  z  powodu  wyrugowania  siły  z  materyi  nie  nadawał  się  do  bliższego  określetii  [  y- 
rzyn  ruchu  fizyr^nego.  To  t«ź  zarówno  Newton,  jak  i  Lkirkitz  uzupełniają  odnc^n!* 
poglądy  lvart«?zyusza  dynamnznem  pojęciem  materyi.  Według  tego  pojęcia,  sita  *;tani>- 
wi  istotę  materyi.  Co  do  Newtona  wid7.icli>iniiv  to  już  wyżej,  wspominaj  ^e  o  jc^n  U'0- 
ryi  ciążenia  pown/ecbnego  tstr.  ;180).  /rc-zfn  mówi  on  jak  n;\jwyra/aiej  w  przedaioMrio 
du  przywiedzionych  {>\v.  U)  Zasad:  „Omnis  philo.Hopliiue  ditficultas  in  ck)  yersari  v«ip 
tur,  ut  a  phaenomenis  motuum  inve*tigernu.s  vireti  naturae,  deinde  al)  his  vińbus  di- 
munstremus  pluumomena  rcliqua.* 

Leibnitz  dowodzi,  źe  matoija  Eartezyusza,  jako  snbatancya  rozciągi  pojdiawlo- 
na  sił,  jest  zupełnie  bezwładną;  dlatego  zjawiska  ruchu  wyjaśnić  nie  może.  Istotą  by- 
tu, tak  materyalnego,  jak  i  duchowego,  jest,  według  Leibnitza,  mła  asynna  (vis  acti- 
va).    Rozliczne  jej  rodzige,  łącząc  się  ze  sobą,  wytwarzają  pewne  ośrodki,  czyli  jedno- 1 
ki  sił,  indywidua,  nazwane  przez  niego  mouadnmi  (jioyac  =  jedno*'),  a  okre,ślane.  jak  ■ 
atomy  formalne ,  w  przeciwstawieniu  do  atomów  ttuiłen/aluycJt^  all)0  t«»ż.  jako  „punk* 
ujetafizyczne,  fzyli  stiłi^tancyalne  (points  de  siili>tancei. "    Stosownie  do  n»żiiY<  h  wła>:iO 
sci  sił.  wchoil/.ii  ■\ I  h  w  skl  i.l   monad,  przyjmują  one  różny  charakter.    Ale  w.szystki-^ 
jako  zawici djąic  w  >ultic  .-^Uy  czynne,  oł)darzune  >aiuurzutiiością  (spontanćite),  są  t^zea.^ 
pudobueui  do  duszy^  więc  przejmują  się  też  do  pewnego  stopnia  własnemi  sweiiii  staaa 
mi,  jedne  w  sposól)  bezwiodny,  ciemny,  zawiły,  inno  w  sposób  coraz  jaśniejszy  i  wyra<- 
niejHzy.  Świat  rzeczywisty,  itiniobnio,  jak  i  każda  rzecz  szcseg^owa,  konkretna 
zbiorowiskiem  monad,  układającym  swe  składowe  czynniki  w  ugodzie  pomięd^  aoU 
i  z  pozostałym  światem,  celowo,  wodłng  ustanowionej  przez  Bogi  zgóiy  harmonii  ^ks^ 
monie  pre<^tab1ie).  Z  tego  punktu  widzenia  materya  staje  sii)  tylko  ąfawiakiem.  frnomt- 
netn^  upra\\7iionem  i  uzasadaionom  wprawdzie  rozumowo,  lecz  zawsze  tylko  ąjawtsldeał 
nie  i<totą,  fenomenem  nie  .sułistancyą  (un       lumiene  regle  et  exa<;t,  quT  ne  trompc  poiri' 
(|iiand  un  prond  gardę  aux  regłes  al>straitus  de  la  rai-jon;.  Zob.  szt^Etiguinioj  roapra^^^ 


I 

Digitiiica  by  Google 


§  11,3,1.    MATKKYA  I  SIŁA. 


403 


L>aBsiTZA:  Synthne  iUMveau  (U-  Ui  mifnrf  16!>r»  Jm  imnadologie  1714  i  PmirijH-H  de 
ta  matm  1714  [OeuvrcH  phHosophu^,  wyd.  F.  Janeta  1866,  T.  11,  526  i  njtót.,  594 
I  ingt,  oiu  60B  i  nist). 

W  Mtm.  mooadologii  Leibnitaa  rozwinął  w  nown^ch  <wach  Hebbart  bwóJ 
pogM  na  światy  s  tą  lAafaiicą,  se  Bulwtaneje  jednostkowe,  nazwane  reałomi  (Reale),  ob- 
darza wyłącznie  zdolnoteią  .MmofocAot^aftia.  Wsselkte  ąjawiska  fizycme  i  psychiczne 
poobodsą,  według  niego,  ze  związku  tych  suł)stancyj  i  i(  h  działania  samozacbowawczego. 
Mat^m  przedstawia  się  z  tego  stanowiska  jako  „złudzenie  praedmiotowe  (obje<  tiv6r 
^  l  eiii  Zoh.  jp<„a>  Haupfpunkłe  der  Mt  taphysnk  l^SOO,  Werke,  ed.  Hartenstein,  T. 
i II.  K»J.  >tr.  1  i  nast,  Podołtnież  i  nnwsze  poglądy  nł<'który(;li  fizyoliigów,  pm^jisują- 
'•y  li  flcmnitoiii  materyi  wlasiio-ści  p^yi-liicrne,  czulosri,  pamięci  i  t.  p,  fzob.  wyżej  str. 
224;,  sprowa(lzajr\  :ia<jaJai«;zo  do  luouadulog-ii  Leibnitzfi.  Materyu  jinlnak,  wyposażona 
w  takie  zdolnosii,  przestaje  być  matoryą,  a  zbliża  się  już  coraz  bardziej  do  pojęcia  sub- 
^taacjri  myślącej. 

KAirr  wyloźyl  swą  teorją  matoryi  we  wspomnianem  jui  (str.  (^)  dziele:  Ponąf- 
ki  metafisyczne  przyrodotnamiwa.  Zgodnie  %  zasadami  swego  krytyeznogo  aprioryzmu 
vidzi  on  w  pojęciach  matetyi  i  siiy  jedynie  wyniki  dziatalnośei  nniysla,  arabląjącego 
mater^iU  J oświadczenia  według  swyi  h  podmiotowych  katc^oi^j.  Pojęria  to  zatem  nic 
nie  orzekają  o  rzeczy  sanioj  w  sobie,  leżącej  za  obn^beiii  naszej  pojętności.  To  zastrze- 
żenie należy  nńeć  na  uwadze  przy  wszystkich  dalszych  określeniach.  Istotę  matcryi 
-prowadza  Kant  do  działania  sił  jM-zyciąz/ania  j  odpycJtania.  Obie  są  nh''/}H^i]w.  dla  kun- 
straki-yi  pojęcia  matoryi.  Gdyby  w  materyi  działało  tylk<i  przyci^LMUK .  natenczas 
wszystko  zbi^łoby  się  w  jeden  punkt  maromatyczny  i  zjawisk  laatłjryainych  wcale  hy 
nie  było.  1'izy  w}'lącznem  zaś  działaniu  odpychania,  wszystko  łiy  się  rozl)ieglo  w  nie- 
skończoność Z  ^fm  samym  skutkiem.  Tylko  dzięki  działanin  obydw<')(  h  tych  sił,  materya 
podląga  mchowi  i  wypełnia  przestrzeń.  Ze  siły  odpychania  wynika  zarówno  nieskończo- 
na podaielnose  materyi,  jak  i  jąj  rozszerzalność;  Rudi  matcryi  podlega  prawom  mecha- 
nikŁ  Wszelka  zmiana  w  danym  stanie  materyi  spowodowaną  być  możo  tylko  przez 
pizyczyny  zewnętrzne.  Ilość  materyi  w  przyrodzie  jest  niezmienną.  Wys"k;t  doniosłość 
teoiyi  Kanta  dia  rozwoju  pojęć  nowoczesny  przyrodoznawstwa  wykazuj*-  A.  Staplkk 
«r  specyalnej  pracy:    Kanta  TTieork  di^  MaffTir  1S^"1  7xih.  <7f'7f'L'''tlniej  str.  239  i  nnst. 

Nie  nlega  wątpliwości,  żr   tfoiya   niatt-iyi    K;int  i   ]n/\ '  zyniła  się  pod  wi«^'loma 
względami  do  owego  objawu  w  lu/woju  u;iuk  pi7,yłudui> :zy<  h,  kt<»ry  nazwali.>siuv  wyż»»j 
^tr.  3P5s  stopniowem  ulatnianiem  się  pojęcia  materyi.    Najbardziej  chai-aktcrystycznym 
i  pouczającym  przykładom  tej  tendencyi  w  nowoczesuem  przyrodoznawstwie  jest  nauka 
o  ciepłe.   PłMZ  dłngi  czas  panowała  w  fizyce  teorya  matoryalna,  według  której  ciepło 
oznawsDo  za  pewien  rodzaj  materyi,  nazwanej  cieplikiem.  Byli  nawet  fizyir^'  (Rotłe 
t  1891,  Marat  f  1708),  którzy  dowodzili,  źe  zważyli  cieplik.  Później  wytworzono  teo- 
lyą  jni  barddej  subtelną,  uważającą  cieplik  za  płyn  iu<  ir,i:ki.   Zaliczano  •^'o  tedy  wraz 
z  eterem  świetlnym  i  płynami  ©lektrycznemi  do  osobnej  kato^'oryi  ciał  nioważkidi  (im- 
ponderabiLia).    Dopiero  .Sahi-Car^ot  ff  1828^  wypowiedział  zdanie,  że  ,i  ri»!plo  ulega 
•^•gólnym  prawom  mei^baniki,"  a  w  polowie  nii^/ci^f)  wieku  Hor.  "^Iayf.r  i  J<»rf,K  uzasad- 
nili terfnMynamikii,  i.  j.  teoryą  cif^płn.  iako  jclncj  z  tortu  rn>  tyii,  działajucej  w  pmro- 
d/.ie.    Według  tej   teoryi   enertna  « Icplna  pra  *  hodzi   w    uicrhaniczną.   a  nK'<'haiiiczna 
H-  deplną;  a  więc  nie  uia  tu  już  mowy  o  określonym  substracie  materyalnym  ricpła, 
lecs  działanie,  meh,  według  stałycłi  praw  mechanicznych,  przyjęto  za  podstawę  dla  wy- 
j  aśnłania  odnośnych  i^awisk.  Zoh.  w  tym  przedmiocie  Wł.  Katamsona  Wtt^  do  fizyki, 
fitr.  146  i  nast. 

Podobnież  i  chemia  przybliżasię  wedle  moenosci  do  cynetycznej  teoryi  materyi.   1  pa- 
plach powiedział,  że  udroga,  którą  cząsteczka  powietrza  lub  pary  zatacza,  jest  niwnie 


404  §  11,3,2.    MATBRTA  I  SIŁA. 

okieslona,  jak  orbita  planety.  LATOiSfBR  fiiA,  ojciec  chemii  nowocawsoej,  wjkanł.  ie  sU- 
Ijmj  niezmiemijm  csynnikiem  ciał  jest  ich  dięiar.  Ciała  wskntek  wpływów  meduaio. 
Dych,  fi^cznych  i  chemieznych  ulegać  mogą  najioalicziiiejszyin  zmianom  skupienia,  ukb 
du  pierwiastków  i  t.  p.,  pomimo  to  idi  ciężar  pozostaje  niezmiennym.  Oięźar  za^  ciała 
jest  tylko  szczegółowym  pr^rMl^i^  powHZeclinej  siły  ciążenia,  a  wił.^c  objawem  icv^V 
7łM '/onyni  z  prawami  mechanicznemi  racba.  To  też  na  tej  podstawie  wprowadzono  ajur 
nik  cynetyozny  do  teoryj  cliomir/nyeh. 

r<>7.ynił  to  w  ostatnim  czasie  szczeirólniej  W.  Ut^TWAi-n.  kt^Sry  w  matm  i  widzi 
tylku  „/!/iur  czynników  energii  (Komplex  voa  Kuer^iefaktoreu) "  i  iK>pro3tu  mówi  że 
wskutek  głębszych  badań  materya  ginie  t,verscłłwindet)  wobec  energii,  wyst<.*pują*:cj  us 
pierwszy  plan  w  pojęciach  prz^-rodników.  2ob.  jogo:  SUtdim  sur  Energetik  1891,  oiat 
wykład:  U^r  ehemiseke  Enetyiet  Natarw.  Randscfaao,  Listopad  1893.  Z  tego  pmdrta 
widzenia  starano  się  wyjaśnić  nawet  powinowactwo  chemiczno  dał  różnorodnych,  jako 
wynik  ich  energii  potcncyalnej,  gotowej  do  dzhdania  przy  odpowiednich  waranlcadL 
Pod  tym  wzL'I  .'l«'ni  zob.  rozpraw.;  Sr.  Kramszttka  p.  t.  Energia^  w  jego  pi^wiedzie' 
nych  już  f>-tr.  :ł86)  Szkicach,  str.  247  i  nast. 

ł*(>mimn  tffrf)  w-zystkif-f^o,  nauki  |)!7,yroilni<7:(;  pr/,y  wyjaśnienia  zjawisk,  nie  tnth 
-u;  pr/t  nirsr  lir/w/,iil..-diiie  na  pole  lenomeuałiziuu,  wyzwolić  si<?  zupełnie  2  poję^w 
materyi,  jako  siibstratu  zjawisk  tizy<iznych.  Wynika  to  z  logicznej  i  empirycznej  łączn**- 
ści  pojęi-  jyawiska  i  Istoty,  fenomenu  i  stibstanoyi,  u  której  mówiliśmy  na  swojem  miej- 
sca (§  5,4.).  A  żc  nauki  przj  iodnicze  badają  zjawiska  fizyczne^  więc  zawase  ammne 
będą  sprowadzać  je  do  własności  i  działania  istoty,  ca^Ii  sabstancyi  fis^eaiiy,  t  j.  matc* 
ryi.  Dlatego  też  KA:&witŁL  popnwtu,  mówi:  «Bnergia  może  istnieć  jedynie  w  potien' 
niu  z  iiiatery^  (Mattrya  t  rfM-A,  przeldad  DicKSTKfiiA  1879,  str.  100).**  Świadczy  etcs 
również  i  henna.  która  ostatecznie,  pomimo  zasad  cynetyeznych.  nie  może  sif;  wyrzec  mt- 
teryi,  jako  sulistratu  proeosuw  chemicznych.  Iładania  ostatniej  doby  nad  pierwiiistkaini 
chemirznenii  luiiirowarhąi.^  wprawdzto  »'f>rav;  łjardzicj  na  myśl.  że  one  natury  złożonej 
i  pochodzą  z  jcduej  pi«!r\v<»tii('i  uiiiteryi,  nazwanej  przez  (  kookes  a  ^protyh-ni.-  a  ^tui 
(j.  Wendta  „pranmteryą  s  l  i>.tolł pomimo  to  bez  materyi,  w  ten  lub  ów  sposób  poję- 
tej, na  tem  pulu  żadną  miarą  obejść  si»;  nie  można,  Zob.  W.  ChoojiKS,  Die  Gaims  der 
Mlmentey  przekład  z  angielskiego  1888  i  Odstay  Wendt,  DU  EnfwiMung  der  JSI^ 
mente  1891. 

Stwierdzają  to  nareuzide  najnowsze  pojęcia  pnyrodników  o  eterze,  jako  oatatecs- 

nej  substancyi  prsyrody. 

Pojtfcie  przyrodnicze  eteru  okazało  się  nieodzownie  potrzobncm  zarówno  dla  ust: 
ni».'eia  niewytłumaczonego  działania  ciał  na  odległość-  lactło  in  distans),  jak  i  w  ogóle  u' 
wypełnienia  próżni,  oddziciąjąecy  ei;ił!\  i  ifh  c/ąstet-zki  pewnym  realn3'ni  bytem.  «uti.-t4a- 
»-yą.  Dziś  nawet.  w»'iltu-  ^łów  ziuikoiuitfjo  fizyka  W.  Thomsona,  eter  jest  ,jed}"C:i 
substiiuoyą,**  kŁ'acj  i.Ntuienie  pizyrotłuik  zniii-zony  jost  uzna*-.  .Jest  on  posrednikłen' 
w  działaniu  siły  ciążenia  i  ciepła,  w  przena^zaniu  łal  świetlnych  od  najodleglejsrycii 
gwiazd  1  nadto  wtłacza  sit;  pomit^dzy  atomy,  przenikając  pory  wszystkich  ciał,  «tak  jai 
woda  wsiąka  w  gąbkę.  Obliczono  nawet,  ze  eter  jest  o  15  tiylionów  naty  lżejszy  «A 
powietrza.  Co  więcej,  według  cynetycznej  teoryi  mataryi  wspomnianego  hadacw,  op»- 
tej  na  zdaniu,  że  atomy  materyi  są  wirami  (rhiigs)  eteru,  same  ciała  materyałne  nie  H 
niozem  innem,  jeno  rozmaitemi  formami  mchu  eteru.  A  znakomity  twórca  nąjnown^ 
teoryi  elektryczności  Ubmrtk  Hebtz  poprostn  mówi,  żo  wszystko,  co  jest,  powsts* 
ło  z  eteru. 

tych  poglądach  na  eter  daje  jasne  pojęcie  piękna  praca  .T.  .T.  Boiirsui^ui' 
(>  doświadczcniiuh  H*rt?f(.   Bib).   War*7.  T.  1,  08  i  nast.    Sam  zaś  ił»Ttz  pnei- 

:.tavvił  w  spu^i»łb  ogólnie  przystępny  wyniki  swych  badau  w  wykładzie:    Ueber  dif  !>■ 


Digitized  by  Google 


§  li,3,i.    MATBBTA  X  blŁA. 


405 


:ithio„^e/i  zwischm  Licht  u.  Khkhi<itiit  \ai)(itvkatiiv  tu  iiii^d/^^-  innenii  nast<fpłi- 

jąte  zdanie:  Ą)vv  houtigrn  !  n^^ik  liogt  die  Frage  nicht  luehr  forne,  ob  aicbt  etwa 
AJlee,  was  ist,  aus  dcm  Aetbor  gtischarten  sei." 

Kie  trudno  zrozumieć,  źo  takie  wyprowad;sonic  materyi  z  eteru,  js^  również  twier> 
dsMiie,  ze  eter  ,p<niad»  odmienne^  mii  ctela  msteiyalne,  ▼laanodei,*'  nie  wynosi  nas  bj- 
najmniej  ponad  mateiyAlną  metafi2jkQ  przjTodomawstwa.  Ostatecznie  bowiem  i  ton 
eter  jest  tjlko  liąiazą,  Iiaidziej  lotną  i  mcliłiwą  mateiyą,  ale  zawsze  materją  o  własno- 
ścHKh  tajetajuh.  Bo  cbociaź  matematyk  J.  Schłbsingbb  nadąje  eterowi  charakter  psj* 
cbicBiyflKe  'Entstehimg  der  physisclien  u.  geiMiffm  Welł  aus  dein  Acther  1882),  a  FiL, 
Spiller  w  książce:  Die  UrhrafL  des  WellkUls  1876^  atoźsaniia  eter  z  Bogiem,  co  na* 
wi^t  IIackkl,  skłaniający  się  obecnie  do  panteizniu.  w  wykładzie,  niedawno  mianynj, 
ii/naje  za  «rozumną  formę  religii**  fDrr  Monismus  ais  Bnnd  rwi.9rhrn  RHitjhm  und 
Wis^rnjirhuft  1893,  atr.  16):  to  cbyha  żatloii  liz>k  ua  tnkie  pojęcie  etoru  '^i';  nii)  zgodzi, 
^to  nie  wi<jdziałb3',  co  z  nim  w  tizyi c  poezuf.  1\ł  też  żadne  teorye  przyt  odwieźć  cteni 
nie  są  zdolne  wyzwolić  się  ostatecznie  z  pojęcia  materyi,  wchodzącego  w  «kład  motali- 
zrcznych  s^oźeii  przyrodcHmawstwa. 

Tylko  przejście  a  pola  specyalnej  metafiisyki  nauk  przyrodnic^eh  na  pole  metafisy- 
ki  oyobią/)  fBoMoficMnef  daje  badaczowi  mośnoeó  imodyfikować  krytycmie  poj^io  prayrod- 
oicie  natesyi,  Dzap^biió  je  cynikami,  zaczerpanemi  z  innych  dziedzin  byta,  a  miano- 
wicie z  dziedziny  objawów  psycbicznych,  umysłowych,  działania  celowego,  i  przez  to 
urobić  naokowo  szersze  pojęcie  8ubsłanq/i  oyólnej^  jako  jednej  w  sobie  zasadniczej  przy- 
wszystkich  objawów  bytu,  a  wi<  »•  nłctylko  fizycznych.  Wz  i  p^iyi  hit  znyrh.  nictylko 
materyaluTch.  lecz  i  rozumowycb.  Takiog^o  prv:n}śfia  atoli  na  imie  metalizyki  opolnrj 
oir;  można  wymagrać  od  przyrodnika-s])tM yalisty.  ktTiry.  jako  spctyalista,  ma  zupełno  pra- 
wo pozofitar  w  zakresie  założeń  swej  specyaliiu.sci  i  dążyć  do  wyjaśnienia  odpowiednicb 
zjawisk  przy  poiiiucy  tych  założeń.  Więc  też  nie  ma  powodu  protestować  przeciwko 
przyrodnieaMinii  pojęcia  materyi,  czy  eteru,  jeżeli  tylko  przyrodnik  świadomy  jost  granic 
piawidłowego  zastosowania  tego  pojęcia  i  nio  ma  go  za  jedyną  i  bettczgtędną  zasadę 
bjttt.  Gdyby  bowiem  to  esynił,  stanąłby,  bez  nankowego  uprawnienia,  a  więc  samo- 
Yołnie^  sa  stanowiska  materyalizmu  i  przyznawałby  się  do  ogólnego  na  świat  poglądu, 
nie  uwzględniąjąc  ws^stkich  tych  objawów  ł>yta,  które  nie  wpadają  w  zakre«  badań 
pi^rodniczych,  a  stanowią  jednak  niwnie  realny  czynnik  wszechświata. 

Niewłaściwość  pomif^'szania  nauk  przyrodniczych  z  materyalizinem  wykaz.ila  kryty- 
ka juz  uddawTia.  T/iteratury  odnośnej  z  powodu  sporu  o  niatcryalizm  już  nie  pr/\ra- 
czamy.  Podaje  ją  Leberweo.  T.  llf,  474  i  nast.  Tu  powułujomy  się  tylko,  jako  na 
ostateczny  wynik  owej  krytyki  materyalizmu,  na  dwa  zdania  takiego  bezstronnego 
w  Igrm  sakiesie  myśliciela,  jakim  jest  Alb.  Lamoe,  kt6ry  w  swąj  JBistoryi  i  krytyce 
maiaifaU9mu  (zob.  wyżej  str.  W)  mówi  międ^  innemi^  źe  .oparcie  filozoficznego  poglą- 
du na  świat  wyłącznie  na  nankach  przyrodniczych  nznanem  być  musi  w  naszym  czasie 
za  ffioHiflc9Eną  polowieiność  najgorszego  rodzaju,*— a  materyaltstom  zarzuca,  że  «w  spo- 
sób naiwny  nieznaną  materyą  przyjmują  »ye<lyN/j  suł)stancyą.''  (Das  gan/e  Cnfenieh- 
men,  eine  pbilosopbiscbe  Weltanschauung  ansscbliosslicb  auf  die  Naturvvissenschafton 
U-ie^^n  ził  wollcn,  ist  in  un«prer  Zeit  al-  eino  pbi!oxophi-cho  Halbbeit  der  schlimsten 
Arf  zii  Itezf-ifhnen." — ,Die  Materiali>ti'n  nehmcu  in  naiver  Weise  die  unbekannte  Mate- 
rie ais  einziL-^e  Suhstanz."    Zol..  ;}-iie  \wd.  T.  II.  14;ł  i  217). 

Podajemy  tu  w  końm  pra<  u,  które  wraz  z  przytoczonemi  powyżej,  sin/yr  mogą 
pomoc  do  głębszego  wniknit.t  ia  w  poru^izone  kwestyc  o  mater3'i  i  sile,  tak  ze  btano- 
wiaka  empirycznych  danych,  jak  i  ze  stanowiska  krytyki  filozoficznej. 

Przed ewBzystkiem  wymienić  należy  prace  podstawowe  znakomitych  twórców  i  współ- 
czeKujcfa  praedstawicieli  nauki  o  energii  i  mechanicznej  teoiyi  ciepła.  Do  nich  należą: 


Digitiiica  by  Google 


406 


§  11,3,1.    MATERYA  1  SIŁA. 


Rob.  Mayer,  Bemerhingm  uber  die  Kriifle  (kr  unbelebłen  Xałtn\  lAtitags  Aa- 
nallon  der  Chemie,  T.  XLII,  1842,  sfcr.  233  i  nast.  JeBtto  niewialkt  artykuł,  któiy  je- 
dnak wypowiada  widkiej  doniosłości  hipotezę,  że  pontewai  cieplik  właściwy  ognewane- 
go  gazu  przy  ciśnieniu  stałem  jest  wii^kszy  od  cieplika  właściwego  pnj  objętości  stałej, 
a  gaz  prĘT  pierwszym  sposobie  ognewania,  mssenając  się,  wykonywa  pewną  piaoę. 
której  nie  wykonywa  pny  dragim  spusoiii<\  przeto  praca  ta  jest  równoważn&iem  ntim- 
cy  w  poti-zełinych  do  og^rzania  gazu  ilościach  ciepła.  Na  tej  podstawie  obli*  zył  Mayer 
żo  uzyslianie  jednej  kaloryi  ciepła  (t.  j.  ilości  ciepła  niezbędnej,  aby  jeden  kilogram  \r(r 
dy  z  zera  o«,Tzar  na  1  stopień  Cel-^yuszn)  jn  t  równoważne  z  podn!e«*ioniem  kilv)'jrtiii  i 
o  inetrów,  t.  j.  oblirzył  ruwnoważiiik  iiifi  haniczny  ciepła  na  366  kilograniów.  iU- 
ohiiutk  ren  ok?\z?łl  si<;  nie  zupeliiif  doklfiduyui.  ale  zawierał  w  sobie  empiryczną  podsta- 
wa; dla  ujt'  liaiiirztiej  teoryi  liepla  i  zarazem  dla  nauki  o  zachowaniu  energii  Zob,  t« 
zbiór  odnośnych  prac  jego  p.  t  Mechanik  der  Wonne  1867,  3-de  wyd.  1893. 

Zasiugigo  tu  na  szczególną  uwagę,  że  za  punkt  wyjścia  Mayer  pnqrjmowaio  śdde 
pojęcie  przyczynmookiy  a  mianowicie  pogląd,  że  przyczyna  i  skutek  są  tylko  rAśneoii 
stronami  jednej  i  toj  samej  rzeczy,  żc  zatem  przyczyna  r6wna  się  w  istocie  swej  skut- 
kowi (causa  aoquat  effectus).  Z  tego  wnosił,  że  skutek  jof$t  właściwie  tylko  nowoo 
ukształtowaniem  przyczyny,  nic  zmieniającyin  istoty  rzeczy.  A  to  właśnie  l»yło  pod>ia- 
wą  idei  o  przekształceniacli  jcnlnoj  w  sobie  energii,  znchownj;!*  <j  niezmiennie  swo- 
ją  treść  i  tdtną.  Zoh.,  cośmy  wyżoj  powiodzieli  o  prawic  pizyczyny  §  ll.f.  saczegól- 
nioj  str.  :578. 

jAMhs  i*KEscoTT  .louLE  przcdstawił  Towurzyst wu  filozuli-  znemu  w  M&ncbc>ter 
1843  rozpraw.;,  w  której  wykazał,  że  siła,  czyli  energia  (power)  prądu  galwankmego 
nie  może  być  zniszczoną,  a  gdzie  czhśc  jej  pozornie  ginie,  tam  pojawia  się  ciepło,  jsko 
j<  j  równoważnik.  Na  tej  podstawie  w  dalszych  pracach  wypowiedział  również  zssad'^ 
zachowania  energii  i  dochodził  do  doUadniejszycb,  niż  Mayer,  obliczeń  mechanicznej  i 
równoważnika  ciepła.  Prace  tc  wydało  Towarzystwo  fizyczne  w  Londynie  p.  t.  Sotnt^- 
fic  jtapers  of  f.  P.  Jouh,  T.  1,  18is4,  T.  II,  1887. 

H.  Hei.mholtz  sfonmiłował  w  r.  1847  ściśle  za  pomocą  równań  matcmitvczDv-^ 
zaśftdę  zachowania  »'ncrcrii  \v  rozprawie,   wyżej  przytoczonej  (str.  393);  zolt.  t«ż  jego. 
WisHcnsohafiynhf  A>>)HintUun(fai,  T.  I,  1882,  str.  12  i  nast.    Tu  należy  praca  jego:  U'- 
ber  dtt'  UV</łv/<t'r/.ł//^7  der  S<itnrkr(ifte  1854,  zamieszczona  t^żo  w  jego:  Yorb-t^g' 
M.  Ucdeiu  3-cic  wyd.  1k84,  T.  I,  27  i  nast. 

Francuzki  fizyk  Ad.  Hirn  również  jnż  od  r.  1843  ząją)  >>ię  samodzielnie  hadaoia- 
mi  nad  równoważnikiem  mochanicznym  depta,  Zoh.  jego:  £ecfccre^  ttur  VSgiiMitni 
mScaniąM  de  la  chaleur  1858.  Nie  wspommąją  o  nim  wprawdzie  zwykłe  pneglądy  lii- 
stor3'Czn6  nauki  o  energii,  ale  sam  liob.  Mayer  przyznaje  jego  san  *<!  - ieltiość  w  wykh- 
dzie  z  r.  1860:  Con9equenetn  der  Wdrmemeciumik  (Mtchanik  der  Warme^ 
wyd.,  str.  21  U>. 

.1.  ('.  Manwbli..  prócz  znakomitych  prnc  ^po^yalnych.  którcmi  si«;  przyczyoil  d" 
rozwiTii«;cia  nauki  o  enortni,  wydał  hardziej  j)r/\ >t.;|)iią  p.  t,  Maitcr  and  mołion  ISTn 
przi  kład  polski  S.  T)i(  ksteina  187U.  .Tcstto  krutki.  ale  mistrzowski  wykład  opdnui 
za<:id  iiu"  !ł!łTi!ki  .];iku  podstaw  fizyki,  t.  j.  wszelkiego  naukowego  wyjaśnienia  zjawisl 
pr/yrody.  ,..Mii\weli,  mówi  tłómacz,  popiera  twierdzenia  swoje  tyloma  pięknemi  uwaga 
mi  i  za Waniami,  źe  czytelnik  uj..ty  powabem  wj-kładn  z  zadowoleniem  wnika  ww 
z  autorem  głęl)iej  w  treść  nauki*  Dla  tych  zalet  i  dziś  jesacicze  studynm  tąj  piwT 
polecić  należy. 

Rud.  Cładsius,  Die  meehanuiche  Warme(heorie^  3  tomy,  2  ^rię  ^T^-  1876— I8tt. 
Spix)wadził  on  naukę  o  energii  do  dwuh  podstawowych  za<;ad:  1)  Energia  w^zechświi 
ta  jest  stałą,  i  2)  Eintropia  wszechświata  (t.  j.  suma  jogo  energii,  nie  dąjącąi  się  ftK- 


Digitized  by  Google 


§  11,3,1.    MATEBYA  I  SIŁA. 


407 


mienir  na  prac«;)  dąży  do  wartości  coraz  wrf^k>y.ej  t^r^trelit  uinoiu  iMaxiunun  /m.  (  )-f  łtnia 
jtaoada  orzeka,  źe  przekształcenia  energ^ii  dosił»gną  swego  punktu  kulmiiłaiyjuogo, 
DlIenoBB  dalszo  przekształcenia  staną  si«.'  już  niemożliwomi.  Zoh.  w  tym  względzio 
awagę  w  luAcn  nastł^pnego  przypisku  (§  11,3^.). 

WiŁUAM  Thomson  wyłożył  wyniki  swyeh  badań  nad  samacaoną  powyżej  (stt* 
101)  teoryą  ejnetycmą  mateiyi  w  szerega  rozpraw,  wydaDjrcli  w  jego  Fopular  leełures 
md  admKBy  S-tomj,  Sine  wyd.  1801—1805.  Zob.  szczególniej  T.  I-szj:  On  ihe  eon- 
9lihtiim  ^  moHer, 

Wśród  prac,  wyjaśniających  htetorycsnie  i  krytycame  treść  i  doniosłość  nowocsae- 
nydi  hadań  nad  ena-gią^  zasługują  na  poletmjącą  wzmiankę  szczególniej: 

M.  Planck,  Dos  l*rincip  der  JSrhaltung  der  Energie  1887.  Antor  daje  naprzód 
historyczny  pogląd  na  rozwój  poj»;ł  ia  en(!rgii,  przedstawia  nast^^pnie  dowody,  fonuuły  i  za- 
<ady  zachowania  energii  i  roztrząssa  w  końcu  różne  formy  eoeigii  (mechaniczncy,  ciopl- 
nej  i  cliem!.-7nej,  elektrycznej  i  magncrycznoj). 

G.  liKLM  T.ehrp  mn  der  iv?? -r  /N'  1887.  Treść:  1.  Źródła  pojt;^;  o  eaorgii| 
LL  Uzasadnieniu  pmwa  energii,  llf.  Kncr^^i-ryka. 

E.  FKRKiKiiE,  La  .ntature  et  l  energie  liSS7.  Autor  wykłada  w  sposńh  jasny 
i  pnystępny  panujące  teorye  raateryi  i  energii,  liozwiązauie  uii-suwających  się  przytom 
zigadnień  metafizycznych  zamierza  dać  w  osobnej  pracy,  która  jednak,  o  ile  wiem,  dotąd 
nie  wjada, 

Kweetye  %  zakresu  medtaniki,  łączące  się  ściśle  z  zasadą  zachowania,  przenoBZo* 
nia  I  pnekastałcanta  eneigii,  wyjaśniają  wszechstronnie;  R.  DPbriko,  Kriihtdte  Gt- 
sckkhte  der  nUgem,  Prineipim  der  Mfdumik  1878,  S-cie  wyd.  1887,  oraz  E.  Mach, 
Die  Mechanik  in  ihrer  Bniwiekdung,  2-gie  wyd.  1889. 

O  teoiyt  atomistyki  dają  wyczerpująco  pojęcie  za  n*  w  nu  wspoouiiana  wyśej  (str. 
401)  praca  Fechnkra  jak  i  dzirła:  A.  Wkrtza.  La  łhe'rwrie  atonnqtte  188:3.  oraz  K. 
La«<witza,  GeJichirhte  drr  Atoniistik,  2  tomy  ls^*K).  Ogólnie  przyst<*pny.  a  jednak  ścisły 
wykł^f]  jioo-1;mIó\v  jirzyrodnii-zych  na  t^'m  polu  znaleźć  można  w  rozprawie  .1.  TyndaLLA  : 
Atomy,  mdck\ily  i  fak  eteru.  Zob.  jego:  Fragmefhte.  Ncue  Folge^  pnsekład  z  angiel- 
skiego 1895.  fitr.  90  i  nast. 

Specyaluio  prawami  przyrody  i  najogólniejszemi  zasadami  w  zakresie  tizyki  i  che- 
oiii  za^'mują  się: 

W.  Wi7N]»T,  Die  jph^eikalieehen  Adonte  1866.  Wandt  wylicza  sześć  zasadniczych 
pewników  fizyld,  a  mianowicie:  1)  Wszelkie  przyczyny  w  przyrodzie  są  przyczynami 
radiu  (Bewegunsunachen),  2)  Wszołka  przyczyna  ruchn  istnieje  zewnątrz  poruszanego, 
3)  Wszystkie  pn^rczyny  mchu  dzialąją  w  kierunku  linii  prostej,  łączącej  ich  punkt  wyj* 

ia  i  przyłożenia,  4)  Działanie  (Wirkung)  każdej  przyczyny  jest  stałem.  6)  Każdenni 
działaniu  odpowiada  równe  jemu  przeciwdziałanie,  6j  Każde  działanie  jest  równoważni- 
kiem swej  przyczyny. 

E.  "Dl^nnisCf.  X<  i(r  Gri(tiilji^.9pf:<'  Titr  ynr'''ii€lff>i  Phf/fi'>k  unil  Clu  inie,  \.  Fotire  1878. 
II.  Folgę  IRsfl,  Są  to  specyalne  poi^zukiwaDia,  przedstawiające  iiuwc  >toi jnulowaiiic  róż- 
nych ]>ra\v  iip,  prawa  ^jiHlnorodnośri  ( lOinerleiłioit^  <ily  w  j<>j  różny  h  działaniach  j>i  /<  śtrz<'- 
niowych '.  t.  j.  prawa  za*  howauia  siiy.  alluo  prawa  aciiiliwu.s«:i  ga/.r>w  i  t.  p.  Autor.  m)\  - 
>^iidel  oryginalny,  przytem  niewidomy  (zob.  też  wyżej  str.  IGt,  narzeka  tu  przy  każdej 
sposobności  na  zaniedbanie  ze  strony  „nauki  akademickiej."  a  mianowicie  na  Holmboitza, 
któremu  zanucą,  źe  usiłował  przyswoić  sobie  odkiyda  Mayera,  zob.  szczególniej  T.  I, 
90  i  naat 

Tto.  J.  HimsoN,  The  lato  of  phyek  phenomena  188B.  Praca  ta  ma  głównie  za 
przedmiot  wykład  najnowszych  poglądów  na  zasady  fizyki. 


Digitized  by  Google 


408 


§  11,8,1.    MATBBTii  I  8I£A. 


W.  OsTWALP.  Die  wnssen^chafWchen  GrutuUagen  der  anahftuehen  Chemie  18M. 
Znakomity  chemik  stara  .si».'  tu  wykaza<-,  żo  zasady  enorgetyki  .są  \vystar«^jące  di  ros- 
wiązania  naukowy  h  zadań  chemii.  Uo  do  jego  zasadniczego  poglądu  w  tym  wzgJ^dsie 
zob.  wyżej  fitr.  l"»ł. 

Równie  pour/.<ij;i'  jak  zajmują*  *'  zostawienie  ostatecznyrb  wyników  nauk  empi- 
rycznych, jako  niatoryalu  Uo  wszelkiego  filozoficznego  na  świat  poglądu,  podaje  wymi^ 
niony  już  kilkakrotnie  (atr.  15,  43,  322)  J.  Baounm  w  pracy  niewtelkiej,  lecz  b&rd» 
treściwej :  Die  grundt^ienden  T%aiaache»  m  einer  wiateHB^fOf^dien  Wdł'  und  Lc' 
beneantichł  1894. 

Ta  aaslagąjo  toź  na  polecąjącą  wzmiankę:  D.  Wbttbrhan,  Dob  YerdtiSŁiim 

der  PhUosophie  zu  dfr  empirkchen  Wisstmchafł  mn  der  Nahtr  1804.  Autor  stoi  d& 
stanowiska  nowokantymu  szczególniej  Kiehla,  i  roztnąsa  między  innemi  wszechstroniiie 
kwestyą  o  przypuszczeniach  (V'orau3setzung:en)  przyrodoznawstwa. 

Do  fUozoficzntgo  wyja-śnienin  jioni^^znnyfh  wyżej  kwestyj  z  zakresu  roet^ńzrki 
przyczynili  si»'  w  nowszycli  -  za^-ach  ^/.i  zcpilnioj  myśliciele,  broniący  zasady  paralelłzmii 
podmiotowych  i  przedmiotowych  czynników  wiedzy:  myśli  i  bytu.  Wymieniliśmy  i<h 
wyżej  (str.  183  i  nast.).  W.śród  myślicieli  ostatniej  doby,  urabiających  swój  ogólny  pf>- 
gląd  na  świat  na  tle  nauk  przyrodnicsycb,  badając  przy  tern  krytycznie  ich  zasady  u^* 
fistycsne,  pierwsae  Dńąjsoo  ząjmigą: 

G.  T.  Fecbmib,  któiy  obok  specyalnej  pracy  o  atombtyoe,  rozwinął  swi'^  ogólny  po- 
gląd na  świat  jnź  w  dzieło:  Ze^Aweta^  oder  aber  die  Dhge  det  Himmete  uhd  if» 
Jemtńtfi.  3  tomy  1851,  a  mst<^'pme  W  późniejszej  pracy:  Dk  Tageeanmdit  gęgetuihtr 
tkf  Nachtamiclit  1879.  Wykazał  on  zarówno  w  tych,  jak  i  w  innydi  swydi  pnca-^ii 
zupełną  zgodność  toizmu,  uznania  Boc^a.  jnkn  świadomej  siebie,  nąjwyźswy  zasady 
wszechbytu,  z  najiiowsz^^mi  zdobyc^^anii  i)r/,yr(Hb(znawstwa. 

11.  LoTZE,  n>wiiii  /  i>rayrodnik  i  ^ilu^ot■,  roztrzą.">a  z  wielką  ostrożno.scią  za.^.v 
idealistyczne|L,'o  poglądu  ua.  .swiat  w  drugim  tomie  wspomnianego  już  i^str.  15  i  na-;t.! 
Sysłetnatu  filozofii,  po.świł;conym  metafizyce  (ks.  2-gtt:  Kosmologia),  oraz  w  pośmiertncm 
wydaniu  wykładów  filozofii  przyrody  (Orundzuge  der  NaturphUmophie  188Sf^  i  w  odno- 
śnych rozdziałach  swego  głównego  dzieła:  Mikrohmw»y  :)  tomy  1856,  4-te  wyd.  1881. 
WsĘTstkie  czynniki  przyrody,  więc  szczególniej  atomy  i  siły  fizyczne,  Łotze  staia 
przedstawić,  jako  objawy  jednej  w  sobie,  wszystko  obejmującej  energii.  Atomy  i  rfly. 
w.skutck  tego,  nie  mąją  charakteru  samodzielnych,  odrębnych  istot,  lecz  istnieją  t^lro, 
jaku  i)l'ja\vy  owej  za.'<adniczej  energii  w^^zech-świata.  W  szfn^ef^ółowyni  rozwoju  swri 
ni'  tDiizvki  zhliża  sic  Lotze  pod  wieloma  w/ulMdHmi  dn  I.eibiułza.  Zoli.  fc/  J.  Wolff. 
Lr  /''  V  Mcthdjihifsik  181)2.  oraz  U.  Caspabi,  Lotte  u.  die  philosojphische  Aufgabe  dv 
Grgenicarl.  2-gio  wyd.  1H{),5. 

Alb.  1^n«e  w  swtj  lUshn-yi  małeri/ałizmu,  ks.  2-ga,  rozdz.  2-gi,  traktuje  .^p<»« 
cyalnie  o  naukach  przyrodniczych  (zob.  wyżej  §  O.i.). 

G.  T^icbmOller  skłania  się  w  swej  metafizyce,  wydanej  p.  t  Die  wirklieke  imrf 
die  sckeinbare  WeJt  1882,  do  indywidualnego  idealizmu  w  dudin  Berkeley 'a  (lob.  wy- 
żej str.  401). 

W.  WcNDT.  na  podstawie  empirycznych  danych,  dochodzi  do  idealistyonycb  wy- 
ników ijzczególniej  w  5-tym  rozdziale  swego  Si/stnnaiu  filozofii^  rozbierajątgm  zas*!^ 
filozofii  pr/yrody  c/ob.  wyżej  str.  18  i  nn  t.  .  Tu  należą  też  wspomniana  w  tej  chwil: 
praca  jego  o  pcwnikrw^b  fizyki,  na  r-  [niic  odno.śne  czł;'ści  jcrro  dzioł  z  zakresu  IfSjiK' 
i  psychologii,  ii.ues^it  ie  .-p«^cyalna  ro/.piawa:  Die  rif  crir  di  r  M(drrii\  zamies^^i^iai 
"W  jego  Kmii/s  1885.  str.  24  i  m<  Jestto  ja.sny  i  ijom  zajął-y  pogląd  na  wsp<'dczł'?a'' 
przyrodnicze  teorye  nmteryi  zc  stanowiska  krytyki  filozoficznej.  Materią  uznaje  Wnirft 
jedynie  jako  pojijcie  hipotetyczne,  urobione  dla  wyja>śnienia  zjawisk  świata  zewnęHmeęi^ 


J 

Digitized  by  Google 


§  11,3,1.  UATBRTA  I  8UA. 


409 


M.  Carkikrk  pierw.sze  tr/y  rozdziały  swego  drieła:  Die  siłłUrfu:  Weltordnung 
1877.  2-gie  wyd.  1891,  poświł.'t:a  rozbiorowi  metafizycznych  zasad  ogóliiCf,'o  na  świat  po- 
dądu  z  uwzględnieniem  nowj;zył;h  wynikAw  przyrodoznawstwa.  Si)rr  y;Tlni''  o  stosunku 
fTier^i  fizycznr']'  do  diu  howoj  traktiiji'  y-^n  liaidzo  doniosła  jiod  fym  w/,i/l('driii  rozpra* 
wa;   D"^  ]\'ai  h.^thnm  der  Eiiergir  di  <łi  r  f/risfifffn  tnul  "ryamuchtn  Wrlt  18'.»2. 

NttUto  wyinieniauiy  tu  następujące,  prac*.'  z  Ziikri5>u  uiotatizyki  i  liloiiotii  przyrody  : 
J.  HrBER,  Die  Fmschung  mdt  der  Materie  1877.   Jcstto  rozbiór  nowszych  teo- 
ijj  nateryi,  wykazi^jąc^  kmiieeiaioeć  uaouuaia  cajmnika  rosnniowego  w  świecie,  jako  wy- 
tmnąiącego  jego  nsttój  prawidłowy. 

B.  P.  BowNB,  Metafkffsics  1883.  Określając  metafi^kę,  jako  naukę  o  prawdzie 
wej  natnrze  nseczjwi.sto8ci  (the  tnie  naturo  of  reality),  autor  roodaela  ją  na  ontologią, 
kooDologią  i  psychologią  i  w  pierwszych  dwóch  częściach  loztnąsa  krytycznie  pojęcia: 
przestrzeni,  czasu,  ru^hu.  mat(  ryl  i  siły.    Co  do  .swych  poglądów  zasadniczych,  przyłącza 

Ąa  I^otzcgo  (zoli.  wyżej   str.  408),  któremu  też  d/i*  !i>  <woj<»  dedyknjf.    Na  uwagę 
ł-lii!,'iijt?  tli  ri*>wnie/  piękna  praca  tegoż  autora  p.  t.  rhiUmophy  of  Themn  1887,  wy- 
prowadz-ającA  łdt;«;  Jioi,-a  z  rozbioru  jedności  i  colowośri  świata. 

J.  Dklbokuf,  La  niałiere  brute  et  la  matierc  vwante  1887.  .lostto  wszechstronny 
ratlńór  Biatefyi  ze  stanowiska  fizyki  i  biologii,  wykazujący,  że  życia  wyjaśnić  Dtepodob> 
na  na  podetawio  matcrj-i  martwej.  Zob.,  cośmy  toż  wyżej  o  tym  autorze  powie* 
dzieli  (8tr.  374). 

*  KoB.  Abbkdbctb,  Dm  Probiem  der  Materie  1889.  Po  gruntownym  rozbiorze 
stesnnkil  filozofii  do  nauk  przyrodniczych  i  historyczno-krytycznym  przeglądzie  dot^ch- 
(ZBflowych  t«M>r\J  matcryi,  autor  bada  tę  kwestyą  w  duchu  filozofii  krytycznej  Kanta, 
P^yezem  jednak  wj^kazuje  i  pewne  sprzeczności  w  jego  pojęciu  mat«ryi. 

f  'n.  Renouyier,  Lrs  principcM  de  la  nafurr.  2  tomy  1892.  Tom  piorw?szy  tiia  za 
przedmiot  rozbiór  pojt;(  ia  t>\  fu  w  np-óle.  następnie  atomi-^^tyki,  jako  głównej  teoryi  bytu 
tizyczneero.  nareszcie  /jawi.-k  chtjmicznych  i  bioloł.'if/nych.  Tom  drujyri  zajmuje  się  kwe- 
styą ewolucyi.    W  za.->aduiczych  swych  poglądach  autor  stoi  na  stAuuwiaku  Kanta. 

C.  Odtbkrłet  poddał  krytyce  waowoc^c^ny  pogląd  ua  świat  (modernę  Weltan* 
Mhanng)*  w  dziele:  Der  nudimische  Monimnus  1893,  w  którom  roztrząsa  zasadnicze 
pojęcia  przyrodoznawstwa:  silę,  matoryą  i  życie,  (^ociaź  krytyka  ta  opiera  się  w  ogóle 
na  zasadach  dogmatycznych,  to  jednak  w  szczegółach  zasłogiąje  na  uwagę  z  powodu 
przenikliwości  autora  j  gruntownej  znąjomości  i^eczy  (co  do  jego  stanowiska  zob.  wy- 
żej atr.  42). 

E.  IłOiRAT,  L'idće  du  j>hńiomen€  lt'94.  Autor  poddaje  ws/f'i'b>trnnnemu  kry- 
tycznemu rozi-iorowi  pojęcie  zjawiska  i  wykazuje,  że  dla  pozytywistów  oznacza  «mo  tyl- 
ko zniiaug  (chango):  idealiści  zaś  utożsamiają  jo  ze  stan.  m  psychicznym,  z  ideą.  W  isto- 
cie zaś,  według  autora,  tcnomen  i  substancya  są  nierozłączne,  jako  dwie  strony  jednej 
i  tej  samej  rzeczy. 

Najnowszy  i  zarazem  najobszerniejszy  wykład  metafizyki  ogłosił  wspomniany  już 
wyżej  (str.  262  i  Sfi8)  J.  Bfiu^  w  dziele  tizytomowom:  MeUiphysik  (1895).  T.  L  Nau- 
ka o  myśli  świata.  T.  U.  Nauka  o  świecie  myśli  T.  III.  Nauka  o  jedności  siły. 
Uwzględniając  wyniki  najnows^ch  badań  przyrodniczych,  autor  poddaje  rozbiorowi, 
«z<3eg^Uniej  w  tomie  trzerim,  pojęcia:  materyi,  siły,  atomu,  substancyi  i  rozwąja  swój 
ogólny  na  świat  pogląd,  jednoczący  ducha  i  materyą  z  punktu  widzenia  pant«btyc2nego, 
dowodzi  bowiem,  h'  pierwotna  siła  wszechbytu  dochodzi  stopniowo  wskutek  rOZWOju  do 
świadomości  swy.h  stanów  we\\TiHtrznvch. 

o  na-/,y.  h  now^zyt  h  filozofach  przyrody  mówiliśmy  już  iinpi/ednio  (str.  2!)'2). 
Dodaxr  lu  uiużemy  t\lku  jeszcze  wzmiankę  o  niekt«irych  pracach,  dotyczących  specyalnic 
poroszonych  przedmiot<'iW. 


Digitized  by  Google 


410 


§  1  ]  ,3,1.    MATBBTA  I  SIŁA. 


Ze  stanowiska  pRyrodniiaego  zasłagaje  pnedewssystkiom  na  wraniankę  pnekM 
%  angielskiego  piacy  Bałfour  Stbwakta.  p.  t  Zatada  taekowanki  energii  1875,  doko* 
nany  pntez  Wł.  Kwibtnikwskiego.  uraz  wspomniaiły  jaż  wyżąj  (atr.  408)  pnaldid 
Maxwxlla  ksii\żki  u  materyi  i  niebu.  Dziś  k.-^iążki  te  prseścignioiie  lostaly  pnez  pn- 

M!  najjzych  znakoniit\  cli  pr/.rrodnikri\v,  porzł-ści  już  wspomniane  przez  na'*,  a  szczególniej 
przfz  Wstęp  do  fizf/ki  Wt..  \.ł tansoka  fznh.  str.  'A:V\).  Zob.  też  pod  tym  wiględca 
artykuły:    4^>m  5  Cupło  w  l-.n^yklofuiiyi  wił-lkicj  Sikdr^kioiro. 

Na  polo  uietałi/ylNi  (iLn,]at»j,  tilozotit^znoj  przechodzą  już  na8tepują<  o  practi; 

.1.  Ocflottowuz,  Siła  jako  ntcli,  Atcneiiui,  1879,  T.  111,  538  i  na>t.,  T.  IV,  12: 
i  mat,  415  i  nast.  Po  hlstoryczno-kry tycznym  przeglądzie  dotychczasowych  tcoryj  ma- 
teiyi  i  siiy,  autor  rozwija  własny  pn^ląd  na  «owolueyą  stł  fizyr/nycb.*  Wssystkis  aą 
rodzajem  ruchu,  ^rodzajem,  którego  stopień  określi  nam  skala  form  i  przejść  od  mcbu 
mas  do  ruebu  cząstek."  Pod  tę  owolucyii  sil  figyeenych  podciąga  Ochorowicz  i  sify 
chowe.  ^Tr/oci  peryod  ownlii  yi  sił.  mówi  str. -421,  wydał  siły  duchowe."  .Pobadli- 
W0.4Ć'  i  nichliwoś*'-  l>yły  zaczątkieni  tej  cudtncnej  ewolucyi.*  Wyprowadzenie  tych  ajii- 
ników  p<jyf  bieżnych  z  pro-tyr  li  -il  fizycznych  jest  w  samej  rzoczj-  tak  „cadownem,*  ie 
leży  już  m  obnOicm  fizyki,  a  riic  >  zyni  zudoś/-  wymaganiom  krytycznej  metafizyki. 

W.  LrT08ł.AW«Ki  w  «woj  wspomnianej  już  (str.  37)  rozprawie  o  raetafizrir 
współczesnej  podaje  między  iiin<  tiii  i  ocen<;  poglądów  I^otzego  na  mat^ryą  i  sU<;  (zob. 
wyżej  str.  408).  Praca  ta  Lutosławskiego  zasługuje  tu  na  .szczególną  uwagę,  jako  pra- 
wie jedyny  objaw  naukowego  rozbioru  kwestyj  metafizycznych  w  naszej  literaturze  lilo- 
zofioznej  z  ostatniego,  dość  długi(>go  szeregu  laŁ 

Pojęcia  naukowej  metafisQrki  nio  można  zastosować  do  pracy  F.  Wiśnuwseu- 
oo:  Duch  i  maferya  1893.  Sadfic  ten  ogólnego  na  świat  poglądu  ma  swoje  »> 
loty,  lecz  jest  zbyt  pobieżnym,  aby  mógł  w  sposób  należy-  rozwiązać  pomooar 
kwcstye.  Autor  ułatwia  sobie  rzecz,  jak  to  często  bywa,  odwołaniem  się  do  sab- 
jpktywiznłu  naszej  wiedzy,  jak  gdyby  i  w  tym  zakresie  podmiotowym  nie  było  Da.xiyR 
ol)owiązkirtn  dbać  o  możliwą  ś«'isloś'r-  i  jn-iiość  pnjoć.  Nie  napotykamy  ich  w  takich 
np.  z,'wa<luii  z\ i'h  zdaniach  autora,  jak  (str.  Pr/f-Trzeii,  czas,  iuat«r>a,  ru.  h.  w  oc^- 

le  c-ała  la  spostrzegawcza  rzem  wistość,  to  tylku  wyobrażenie.  Istota  rzeczy,— -to  jim»Af 
idealny.'*  Trafną  occn«;  tej  pracy  napisał  K.  Gąsiorowskj  w  BibL  Warsz.  lt?9^ 
T.  U,  598  i  nast. 

Dla  uzupełnienia  literatury,  dotyczącej  pojęć  materyi  i  siły,  pow<^eiDy  ńi 
w  końcu  na  prace  obce  i  polskie,  wymienione  juź  wyżej:  1)  z  zakresu  meteśqi(i 
w  przeglądzie  literatury  w.<}tępu  do  filozofii  fstr.  10  i  nast.),  2)  przy  rozbioize  kwaslyi 

o  istocie  i  jjfawi.^ku  (.str.  105  i  na.st),  8)  o  c<  ]o\\o.ści  (str.  221  i  nast.),    ł)  o  twórtioicj 
metafizycznei  (str.  25H  i  nast.ł,    5)  o  pozytywizmie  i  filozofii  naukowej  (str.  2S1  i  na^f 
:^0s  i  TłH-!t..  .110),  i  wrc-/cip.  (I)  w  literaturze  filozofii  nauk  speeyaJoych  z  zakresu  mstt- 
matyki  i  pr/yrn'i(t/,iia\vs( wa   -fv  :V21  i  nast.,  r?:'.'  i  nast.). 

2.  Poglądy  znakomitycłi  wspólezesnycli  przyrodników 
na  zasady  przyrodoznawstwa.  W  criu  i.iiż<?ze2'o  wyjitónieuia,  a  jeśli  p> 

trzeba  i  usprawiedliwienia,  wyłożonych  powyżej  Ziisad  metodologii  i  metafizyki  lUMik 
przyrodniczych  (§ll,ii3),  przytaczani  tu  odnośne  poglądy  szeregu  znakomitych  pnaHWs* 
wicieli  tych  nauk  z  ostatniej  dol>y. 

Rob.  Mayer,  ktuiy,  jakto  wykazano  wyżej  (str.  406),  całą  swą  naukę  o  acbo' 
waniu  energii  oparł  na  filozoficznem  pojęciu  prawa  pizyrs^yny,  we  wspomnianym  (tan- 
io) wykła<lzie  o  konsokwoncyach  teoryi  ciepła,  mówiąc  na  str.  315  i  nast.  o  zast«)- 
sowaniach  mechaniki,  wypowiada  takie  poglądy;  „W  fizyce  liczba  jest  wszystkieBi 
w  Hzyologii  ma  znaczenie  małe.  w  metafizyce  żadne."..  ..Fizyk  i^  w  najszerszym  te^'> 
słowa  znaczeniu,  t.  j.  jako  nauka  o  martwej  przyrodzie  przy  studyum  ńlom&i  i  loH*' 


« 

§  11,8,^    FOOŁĄDT  PB2TBODNIKÓV.  411 


ii^jki  nzDaoą  być  winna  za  ukończoną  naukę  pomocniczą  (ais  eino  absolTirte  Ułlf»- 
wissenscbaft).*..  „Zasada  zachowania  mateiyi  i sUj  stosuje  się  niewątpliwie  i  do  fizyo- 

Iml  Żywy  or^izm  nie  raożt?  ani  wytwarzać,  ani  zni8zcz3''ć  materyi  Inb  siły,  nie  mo- 
ie  zajnieiua4-  tlanyih  pierwiastków  ebemicznycli  na  inne :  ale  pomimo  to,  joż  rośliny  wy- 
wołują w  -pił-i.ji,  zadzi\via):v  y  potr«')jne  i  poezwóiiif  kumlłina«'ye,  których  zazwyczaj  dro- 
fi.i  ^ztnc-y.u.i  in-mhtsxyńc  nie  można.  Nadto  w  j^yw«'i  i)rzyrodzie  ma  niiejs«'o  płodzenie 
■  Zeok^uD^-^  und  Eneugun^r  .  <*ź?ynnośr.  niemaj;i' a  /ailiu  j  antilog^ii  w  dziedzinif  -  zy-to 
fizycznej."  Wraz  z  A.  Hiknem  i  zoli.  wyżej  str.  -kni)  pi7.yjiuuje  Mayer  trzy  kat^^g-orye 
brtów  ( Esistenzen) :  1)  materyn.  i)  siłę  i  :J)  duszę,  <zyli  zasadę  du<bowi\  fg-oir-tiges 
Prineip).  nW  świecie  martwym  mówimy  o  atomacli,  w  żywym  o  indy  wid  uaeli."  „Ma- 
teiya  i  siła  nie  są  zdolno  myśleć,  czuć  i  chcieć.'  W  mózg^i  dokonywają  się  wprawdzie 
rówMitf^  (parallel)  z  cs^nnościami  psycbicznemi  i  procesy  fizyczne,  ale  ich  utożsamić 
nie  podobna.  Bez  prooeen  chemicznego  nie  moina  udzielać  wiadomości  telegraficznych, 
ale  pomimo  to  nie  można  treici  depeszy  uznai';  za  funkcyą  procesów  elektiyczno^hemiez- 
nych.  „Mózg  jest  tylko  nara^ziem  (Werkzeng^),  nie  samym  duchem.** 

Hflmttoltz  rozwija  swe  po«,'Iądy  zasadnirze  na  poznanie  w  ogóle,  a  w  szczegół' 
nu^ci  na  p]-;^yrodo7nawstwo  już  w  wyklad/ir*:    reher  dic  Nalur  der  uirn^rhlichm  SJti- 
wsempfiudHtty   1852:  jf»^'/«'zp  «zoi-zej  w  mowie:    Die   Thnf<«trh'n  in  dtr  Warnrhmnng 
1S79.  oraz  w  innych  prutu,  h  pr/yj^odnyeli.    Zoli.  w -pniuiuaiiy  \str.  :^08  i  40(J)  zbiór  tych 
prac.    Porównaj  te/  odnośne  ustępy  jego  wspomnianej  tamże  ( >ptyki.    ()  jeii-o  poi^Iądzie 
aa  atosiwek  filozofii  do  nauk  matematycznych  i  przyrodniczych  wspomnieliśmy  już  wy- 
żej (str.  3il  i  nast.  i  368).  Co  zaś  do  zasad  tcoryi  poznania,  dowodzi  Helmboltz,  że 
wrażenia  zmysłowe  są  tytko  sywiiMam  dla  stosunków  nef^ywtstośd  (nur  Symbole  fttr 
VeriiaItniB8e  der  Wirklichkeit).  Nie  mają  one  wiifkszego  podobieństwa  do  rzeczywisto- 
ści, jak  imię  lub  nazwisko  do  samego  człowieka.  Więc  też  nas,  same  pizes  się,  nie 
więcej  zapoznawają  z  racczywistością,  jak  imiona  z  nieznajomemi  ludźmi  lub  miastami. 
•  heąc  zat«m  głęl>i*^j  wniknj\ć  w  objawy  przyrody,  uie  niożomy  się  ograniczać  samenii 
wrażeniami  zniy^łowemi.  lecz  musimy  z  nich  wyprowadzać  wnioski  mlnośnie  do  działają* 
■ych  w  przy rodzir'  czynników  i  'v\\  n^tnstmknwnnin.    Tc  pro^-c-^a  pozn;nvfZ«'  opieraji\  się 
2a.ś  już  na  wyżs/yrh  czynnościach  umy-^tii  i  jclto  iin  wai  h  pr/.yr(Ml/.()n\  rh.  A\'-kutek  tego  zmu- 
raeni  jesteśmy  przy  każdem  ol>ja«nłeniu  zjawisk  przyrody   ojm.^(.ic  zakres  zmysłowości 
i  zająć  się  przedmiotami  niowidzialnemi,  dającómi  się  określić  jedynie  przy  pomocy  pojęć 
:.So  mfissen  wir  in  jeder  Ericlilrung  ren  Katurerscbeinungon  das  Gobict  der  Sinnlichkeit 
Teilassflii  und  zu  nnwabmohmbaren,  nur  durdi  Hegriffe  bestimmten  Dingen  Uborgohon). 
Zdania  te  odsłaniają  całą  powierzchowność  sensualizmu  i  wyjaśniają  znaczenie  czynnika 
ncyonalnego  w  badaniach  przyrodniczych.   Nadto  w  rozwiniędu  tych  zasad,  Helmłioltz 
wyznaje,  źe  ze  stanowiska  empii^^cznych  danych  idealistyczny  pogłąd  na  świat  joent  tak  sa-* 
ino  możliwy,  jak  i  realistyczny.    Widzi  on  w  nich  mctofizj/czHr  hijnitezi/.  mające  zupełne 
'!inkoM-ę   upra^^^lioT1ie  Crnllkoniniene  wis^-fijtcchrłtflii  ho  Herechtiirunj;).    Nie  przec-hodząc, 
jtslnak.  jaiio  kantysUt.  na  pule  mcffifizyki.  nic  lo/tr/M  :>  porównawczo  owych  poglądów 
ua  świat  i  nie  do<'hodzi  w  tym  w /^^I-  d/ir  do      autcczoc-o  wyniku. 

Znakomity  fizyoiog  K.  l^LiiWu;  dowod/j  (Ucdr  bcim  fi<f/hnt  der  timoi  jdit/siolo- 
'jiidien  Ant^iM  in  Le^zig  1869),  że  badacz  procesów  nerwowych  oddaje  się  początkowo 
zbyt  łatwo  t^ędnemu  mniemaniu,  jakoby  zakres  mechanizmu  nie  był  niczem  ograniczony. 
Porćwnjwąjąc  atoli  następnie  umffithwe  wyobrażenie  przer«trzeni  i  corhy  znamienne  czu> 
cia  z  objawami  ruchu  w  nerwach,  przekonywa  się,  że  poza  nerwami  bierze  początek  no* 
^  T  dziedzina  (dass  jenseits  der  Nerven  oin  ncues  (^cbiot  boginne).  To  też,  według 
Ludwiga,  dziwić  się  nie  można,  że  zwolennicy  mechanicznej  fizy(do!,'ii  zgadząją  się  na 
'n,  iż  życic  umysłowe  nie  jest  ołijęłe  mechanizmenj  i  nie  może  być  wyjaśnione  przy  po- 
mocy ruchu  ściśle  określony cb  czynników  materyalnych. 


Digitized  by  Google 


412  §  11,3,^.    POGLĄDY  FBZTRODNIKÓW. 


Tę  K«ną  mjsl  wypowiadał  ntojednokrotoie  R.  VifecHOW.  W  znakom item  swen 
daiele:  CdhdarpaUMicifie,  4>te  wjd.  1871,  str.  848  pjta:  ^KUtż  jest  w  sUnic  przed- 
stawić elektryczną  konstrokcyą  instynktu  lub  manuua,  albo  nawet  udowwlnu  tnalogią 
pomiędzy  Hwłatiomośiną  i  proce^^oni  niuchanicznym  (das  Howus^fsoin  ais  ein  Analogon  ffl- 
r\e^  Tnet  hanischcn  Yorgrangos  nai  liweisen  Jak  w  innych  wypadkach  rak  i  w  tym 
widu  nic  /,daje  sol>io  sprawy  z  trudności,  napotykanych  w  tym  W7trl*r<^''''''  ^  badaniach 
szczł^j.-ołow  ych  i  zadawala  si».'  bozpo.średniouii  iio</(ihiiciiiami."  W  swoich;  Vier  Bfden 
iiber  Lt  bm  nad  Krttttksdn  1862.  str,  22,  zaznat^  V'ircht'\v  poproiitu,  żo  nie  ma  fil<»otii 
która  byłaby  banlziej  idcfdistyczuą,  aniżeli  współczesno  przyrodosnawstwo.  M6wi  on: 
,Maii  will  den  Naturfoiscber,  der  immer  nach  dem  Gesetse  foncbt,  der  fiberall  nor  der 
Wiltkttbr,  dem  Zntell,  dem  Eigensinn  ontg-^ntńtt,  ais  den  Feind  des  Idealismos  \m- 
stellcn!  Wo  hatte  es  jemals  eine  Philosopbie  gegeben,  die  mebr  idealistisdi  gewesen 
ware,  al^  die  bootigc  Naturwissenschaft?"  (*o  do  nawoju  życia  mówt:  -,W  dniadi 
istnirji  p]  m,  caynnik  idealny  w  realnym,  fsila  w  materyi  (Der  Plan  ist  in  den  Kf!rp<m 
das  Ideale  im  Realen,  die  Krnft  im  St/łff),'*  IJczne  zdania,  wyj^tf  z  Yirrhnwa  i  in- 
ny i-b  prayrodników,  odnośnie  do  samoistności  procc-6w  p^ycliir/nych.  y.oh.  w  mej  rfizpra- 
wie;  O  int/n'  ttin  dunzj/  lSf>7.  str.  18  i  na>!t..  ktuni  w  swoim  czacie  wywołała  mech^" 
niektórycl)  na!«zych,  wtedy  mat<.'ryali.styeznie  na.>.truj(>nych  prayroduikow. 

K.  IJu-Jiois-UEYMOND  W  powszochnic  znanej  mowie;  Ueber  dic  Grcnzen  des  N<h 
turerkmnms  1872,  w^powiedsM  swoje  głośne:  Ignorahknusl  Następnie  w  innjdi  W0- 
wacbf  a  Kzczególniej :  Bie  8id)m  Wdtr&had  1880  (nowe  wyd.  tych  mów  1886X  nawi- 
nął swe  poglądy  metodologiczne.  Zgodnie  z  Kantemi  dowodzi  on,  że  nauki  pizyndnkze 
stają  się  naukami  scisłemi  jedynie  przez  zastosowanie  do  nieb  matematyki,  a  więc  prz«'z 
sprowadzenie  wszelkicb  procesów  przyrody  (Natunrorgtoge)  do  mcchanilci  atomów.  Ale 
takie  ściale  poznanie  przyrody  możliwe  jest,  wedlup  nici^o,  w  bardzo  ojrranirzonyTn  za- 
kresie, a  to  dla  dwóch  'j-ł^m-nie  powodów.  Naprzód  dlatego,  źo  się  opiera  na  pr/\  pusz- 
czeniu n  wyłacznem  panow  iniii  w  przyrodzie  stosunków  ilościowych  i  o  ]HMizi"lito.<'i 
atoiiii  w  diMiic-^kończoiKc-' i.  irtly  f  Miiczasem  przypu.^zc^zenie  to  zawiera  w  sobie  ■-pr^-^-.-znośti 
i  nic  daje  .sj.-  konsekwentnie  przeprowadzić.  Drugi  zas  powód  na  tera  polega,  żc  fak- 
tyczne zjawiska  świadomości  nie  njogą  być  wyjaśnione  na  podstawie  swycb  wanIld^^w 
matoryalnych,  a  to  nietylkodla  braków  w  naszej  wiedzy  dzisiejszej,  ale  dlatego,  ie  w  og|6lc 
nie  dąją  się  sprowadzić  do  czynników  materyalnycb.  Gdyłiysmy  nawet,  mówi  DotBoiF' 
Reymond,  poznali  mózg  i  jego  czynności  jak  nąjdoldadntej  i  zdtdali  rozwinąć  doskowlą 
mechanikę  mózgu.  ri')wnie  ścisłą  jak  mecbanika  nieba,  t*  j.  gdybyśmy  dos^i  do  «astnmo> 
miernego  poznania  organu  duszy  (a$tronomi>cho  Keiuitniss  des  Seeleaoisans)  * :  to 
i  wten«-za.s  mielibyśmy  do  czynienia  zawsze  Iko  z  ponis/jąt-ą  się  materyą,  od  ktńrfj 
nic  mfi  żiĄnofj^o  pr7'*iNcia  do  świadomości.  tDurrh  kciiif-  zu  crsinnende  Anordnunir  oĄf^ 
H»;wcgung  niati  iirllcr  Thełlchen,  liłsst  sich  cinc  Hriirkc  iris  Reir-h  (\r<  lk,'wu-:-t>-cin' 
schlagon).  Olłi.iwy  j)-yrlii<zm'  i  wtedy  pozo--taw:ilyln  zupełnie  uicpojt*t<:'iłił,  poai*- 
waż  nigdy  nie  /.luzumieniy,  dlaczego  pewna  koniliinacya  atomów  węglanu,  wodo* 
ru,  azotu,  tlenu  i  t  d.  nie  pozostaje  obojt.tną  nictylko  względem  swego  połosoui 
i  ruchu  w  daaoj  chwili,  ale  nawet  względem  swego  przeszłego  i  przyszłego  położeaiK 
i  rucbu ;  dlaczego  taka  kombinarya  atomów  przejmiąje  się  swemi  mecbanimeui  tmiaiwiiii 
w  formie  przyjemnych  lub  nieprzyjemnych,  w  ogóle  świadomych  siebie  stanów.  Mecliar 
nizm  znajd uj«>  się  tedy  zasadniczo  w  sprzeczności  z  ołijawami  życia  nmydowegO  i  dłato- 
go  wyznać  należy,  że  oltjawy  te  leżą  zupełnie  za  olir^.licni  nu  rlianii  znciro  pr2>  rodozniw*- 
<twa.  l^uch  wywołać  może  tjlko  nowy  ruch,  all'n  /.amienit-  się  Tia  encri:ia.  [toteocyal- 
m\.  Ta  zaś  znou u  -pnwndowa"-  może  tylko  ruch.  albo  też  iitr/yma*-  statyczną  r>wiio'^a- 
£rę.  Tiw.  /,yna  mei  UHni«;/',na  może  mieć  jodynie  i  skutki  mechaniczno.  A  zat^im  cjjynno- 
sci  umysłowe,  towarzys^zące  mechanicznym,  nie  mogą  mieć  w  uich  swej  przycayny. 


Digitized  by  G( 


§  11,3,2.    POGLĄDY  PRZYBODNIKÓwr.  413 

W  roBwini«.>oiu  tj<  h  poglątiów  wylicsta  Dti<Boi$*R«ymond  siedm  zagadek  świata 
(Weltiathsel),  które  eie  cztowukowi  nannicąją.  Należą  do  nich  napnsód  czteiy  transcenr 
dmtue,  t,  j.  takie,  które  bezwsglodiiie  pnewyższają  zdolności  umysłowe  człowieka,  jako 
to;  1)  istota  materyi  i  siły,  2)  początek  ruchu,  ;i)  poc/.ąt<;k  piorwotny<'h  olijawów 
mcia,  4)  wolnuśi-  woli.  dla  każdego,  kto  Bi«>  nie  może  zdecyduwat'-  uznać  vvoluo«>ci  pod- 
miotowej za  złudzenie.  Dalej,  trzy  za^'ałlki,  które  przy  odpowiednim  postępie  nanki 
rn^wiązanr'  hyr  ni0'2ą,  a  mianowit-ir :  5)  por/ątfk  życia.  (])  celowy  ustrój  pr/yrody, 
h  uijslenio  rozumowe  i  ściśle  z  nieiii  pnł  n  /uny  putz^tek  niowy.  W  związku  z  teni 
ograniczeniem  liadań  prayrodniczych  ro/.wija  Du-Bois-Keymond  swój  pogh^  n»  potrzeb*^ 
azupełaieaia  przyrodoznawstwa  i  na  ^płytki**  realizm  tych,  którzy  tego  uzupełnienia  nie 
osmają  (zob.  też  wyżoj  str.  342), 

Zdanie  Bibmaboa  co  do  niemoiności  wyjaśnienia  objawów  życia  wyłącznie  na 
podstawie  czynników  mechanicznych,  ptzytoci^liśmy  jni  wyiej  (str.  225).  Podobnież 
mówiliśmy  popnsednio  o  jego  pogt^iAd  na  stosunek  filozofii  do  pizyradoznawstwa  (str. 
312).  Ta  dodać  możemy,  na  podstawie  zbiom  prac,  wymienionego  wyżej  (str.  2-2f)),  że 
woflag  niegOi  badania  nad  jednością  i  ii>fri)ji  in  organizmu,  nad  „przyczyną  kierowniczą** 
jł^o  rł>7wojn,  stanowią  przedmiot  metafizyki,  pi>dcza.s  gdy  fizyohxfia  ma  tylko  do  czynie- 
nia z  rozbiorem  niechanir^nych  czynników  życia.  Przytem  jednak  zaznacza,  żo  pomię- 
dzy temi  naukami  nie  może  byr-  siirzrr/.uosci,  gdyż  odnoszą  «ię  one  do  dwóch  zasadni- 
t:zych  stnm  jednej  i  tej  samej  rzf(  Z\.  t.  j.  źyeia.  To  do  matt  ryi  za"*  mówi  popro^tu.  że 
nie  jest  ona  żadną  przyczyną,  lc«  z  tylko  uantnkietn  dUi  iua>ł  li  oljjawów  (la  matiere 
ft'ost  jamais  cause  de  rien,  olle  n  cst  quo  la  condition  ot  cela  aussi  bicn  dans  les  phó- 
oomhłes  des  cotpe  bnits,  qne  dans  coux  des  corps  ▼iTants). 

Z  równą  stanowczością,  jak  wzmiankowali  cnakomicł  przyrodnicy,  wykazaje 
i  Ttndalł  granice  mechanicznego  wyjaśnienia  ąjawisk  i  niemożność  podciągania  obja- 
wów .  świadomości  poil  to  wyjaśnienie.  Świadczą  o  tem  liczne  wykłady  jego,  zebrane 
p.  t.  Fragtnents  of  science,  6*te  wyd.  1879  (zob.  t.  ż  wspomnianą  wyżej.  ^tr.  407  nową 
-eryę  tych  Fragmentów)^  a  w  .szczególności  wykład  :  O  celu  i  yranicarh  mnteryalizmu  nauko- 
ti-ego  (Srope  and  limit  hf  srirnfific  materia! (■'im).  „1'rzejście,  mówi  iyndall.  od  mechaniki  móz- 
L'u  do  odpowiednich  taktów  .>«vvia<lomo8ci  nie  jest  do  pomyślenia.*'  <idyl(yśmy  nawet  posia- 
dali zdoluoisc  widzenia  zmyiłami  molekułów  mózgu,  ii  li  ruchttw  i  ugni])owania,  oraz  mogli 
idać  sobie  sprawę  ze  zmian^  którym  wskutek  swych  » zynnośi  i  podlegają,  np.  z  ich  proce- 
■'ów  elektrycznych,  jeżeli  one  w  nieb  się  odbywają,  i  t  d.,  i  gdybyśmy  przytem  jak  najdo- 
Icładniej  znali  odpowiednie  stany  umysłu,  myśli,  nczncta  i  t.  p.:  to  i  wtedy  nie  przybliży' 
łibyśmy  się  ani  na  krok  do  rozwiązania  kwestyi:  ,Jak  się  owe  zjawiska  fizyczne  łączą 
z  temi  fUctami  świadomości?"  Układ  molekułów  mózga  i  ich  ruch  w  tej  kwestyi 
2goła  nic  nie  wyjaśniają.  ISfożemy  mówir-  jo<lynie  o  pewuem  Współistnieniu  czyli 
n^wnoległoeci  (paralelizmie)  dwtk-h  rodzajów  stawisk,  ale  nic  orzec  me  możemy  o  ich 
■wiązku  przyczynowym.  Pomiędzy  świadomością  i  zmianami  jej  organu  istnieje  prze- 
piąć (abys^l  której  materyalizm  niL^dy  nie  u^Minic.  ^rdyż  mnmy  tu  do  czynienia  z  obja- 
Auułi.  kt'.re  zasadniczo  się  różnią  od  przemiany  danego  ruchu  na  inny.  W  tem  prze- 
konaniu rozpoczyna  Tyndall  swoją  rzecz  o  atomach  (zob.  wyżej  str.  407)  słowami: 
..Dach  ludzki  skierowany  je.st  ku  idealno.ści.  Zjawiska  świuta  widzialnego  nie  są  dla 
niego  ostateczną  zasadą  wszechrzeczy;  on  dąży  do  zrozumienia  owego  wyż.szego  świata, 
który  panuje  nad  wklzialnym.*  Nauka  usiłuje  wprawdzie  rozerwać  zasłonę,  która  od« 
dziein  świat  zmyriowy  od  niewidzialnego,  ale  i  ona  przekształca  dano  zmysłowe  według 
potneb  naszego  ducha.  Zob.  też,  cośmy  powiedzieli  wyżej  (str.  203)  o  T^dalln  z  po- 
wodu pracy  P>  OmiiBŁOWSKiseo  o  nim. 

HuxLEY  łączy  swe  poglądy  na  za.sady  przyrodoznawstwa  z  g^bszenii  studyami 
nsd  dziełami  Karteayusza  i  Hume  a.  Należą  tu  prócz  jego  wspomnianych  już  (str.  284 


Digitized  by  Google 


414  §   11,3,2.    POGLĄDY  PRZTRODNIKÓW. 

i  811)  £ay  termona  i  Eaaaygy  rozprawy,  sebiane  p.  t  Sóenee  and  ewUure  1888,  oitz 
jego  W$tęp  do  nauk  prtyroAnkzych  (przekład  polaki  przez  S.  B.  1884  )  i  pra^^  o  filo- 
zofli  Hiime*a  (Hume  1879).  W  osohnoj  rozprawie  o  K.irtezyussn  ^On  Deakar'-  ^'  ^Dit- 
curHt^),  przyznaje  Uiuley,  żf  ]ti>^tadamy  ściślejszą  wiodzę  o  nas  samjcb,  o  dijohu,  ani- 
żeli o         i  joiro  frynno.ściiioh.    W-^/rlku  wifnlza  jest  w  irruncie  rzf -^y  tylko  wiŁ«dz^ 

0  stanach  naszej  świadoninśłń  fotir  knowledirf^  of  tho  snnl  \<  mor  intimaU'  and  eertain. 
than  onr  knowlodgro  of  tlm  Iiody. ,.  alł  our  knowledge  is  a  kintwlcdL-r  of  statc^;  of  om- 
sciou^nfs).  Matrri/a,  ł>iła.  konieczność,  prawo,  —  to  tylka  wyrazy  dla  oznacsienia  pew- 
nych objawów  naszej  świadomości.  Jeżeli  tedy  materyaliści  twierdzą,'  ao  we  wszedl- 
świecie  istnieją  tylko:  materya,  etia  i  prawa  konieczne,  to  Huztey  oświadcza,  ie  na  to 
8iQ  nie  zgadza.  To,  co  nabywamy  Iwiatem  materyalnym,  Jest  nam  i&aaem  jedynie 
w  fSmnach  świata  idealnego.  Uprawniony  (legitimate)  uateryalizni,  polegąjący  na  sto> 
flowanin  metod  fizycznych  do  objawdw  życiowych,  jest  właściwie  pewnego  rodzaju  skr*^ 
conyni  (shorth  nd)  idealizm<'m.  A  z  togo  stanowiska  oświadcza  w  mowie:  Ott  thr  p}-  .'- 
mad  basis  vf  life,  że  zwykły  iiiakTyalizm  jest  griihym  ł)lł;dem  filoz(ifi<'znyni  (g^rave  pbi- 
lusopbi<Ml  error).  Nauki  przyro<lnic7,o  posiłkują  '^i*;  wprawdzie  wyrazann,  zapożyr^oni-uii 
od  mat«-rvali'/mn.  n\o  dalekie  są  <mI  jcu-o  lilozołii.  Ziroda  z  terminologią  maten  alistyi-zna 
pr/y  iKit.  pirniu  tilozutii  inateryalizmu  charakttiiyznje,  według  Huxley'a,  wielu  znakomi- 
tych liadiiczy  i  myślicieli.  To  toż  w  rozprawić:  On  aensatimh^  uznaje  samodidelne  ist- 
nienie świata  nmystowego  obok  fizycznego  (niontal  and  pliy^ical  world)  i  wylaunye.  że 
jeżeli  dla  objaśnienia  zjawisk  fizycznych  wytwarzamy  hipotetyczne  pojęcie  o  BobetMicari 
mateiyalnej,  czyli  maieryi,  to  nie  ma  żadnego  powoda  zapneczać  pojęciu  snhstaDc^i 
niematoryaluejf  czyli  dacba  (immatorial  subatance  of  raind)  w  cx?lu  wyjaśnienia  (.l.jawów 
umysłowych.  Pojęcie  takid  jest  zupobie  zrozumiałem  (perfectly  conceivable).  Ni 
zasadzie  rozróżnia  t«ż  liuxley  w  swym  Wstąpię  dwie  fjnipy  przednjiotł)w  wiedzy  lodi 
kiej:  materyalne.  czyli  tizyc;?iił'.  i  nietTiatrryalne,  cTiyli  umysłowe.  Z  dniifiej  atoli  *tr^nv 
zaznaczyr  tu  iiil»vy.  że  lluxley  w  imię  swf-o  ;i,rnn-tycyzmu  <'ią£rle  7no\»-n  po^un^ 
że  wszystkie  tf  puji.cia  ..hipotetyczne"  ni»^  duitrDwadzają  nas  do  poznania  i-*toty  swttti 

1  jego  ulijawuw.    l^adzi  też  nad  tą  istot-  głębiej  siy  nie  zastanawiać.   Zob.,  flBŚB.^ 

0  nim  w  tym  wzgl^dzię  powiedzieli  wyżej,  str.  311  i  naat. 

Znany  zaszczytnie  flzyolog  W.  Pbktbb  wyłożył  swój  pogląd  na  zasady  przyrodo- 
znawstwa w  rozprawie;  Ueher  die  Aufyabe  der  NafMrwissmMhaft  187<1  (zamieaMw- 
nej  także  w  jego:  NatnrwmenschafUkhe  ThatMchen  u,  Probleme  1880).  Fiawdzhrp 
zadanie  przyrodoznawstwa  sprowadza  się,  według  Proyera,  do  następujących  trzech  my- 
mentów:  1)  .Skonstatowanie  faktów  przyrodniczych  (naturwissenschaftlirho  That^arh  - 
Do  tego  rodzaju  należą  wyłącznie  fnktn.  po^^iadające  własność  powtarzalność i  tWi  sl  - 
holharkeit):  «rdy  tyn»ęz;łi<em  faktji  dzicjDwr.  r/yli  lii>torv' zn»-  nie  mogą  łiyr  pu\vrirŁ»:j' 
(np.  fakta:  Brutus  zamordował  (  czara,  lvuluinli  uilkrU  Amerykę  i  t.  p.).  2»  Wywi>J 
ptaw  ogólnych  z  faktów  przuodniczych.  Prawa  (flesetze)  różnią  się.  według  Fn- 
yera,  od  pnjsty.  h  reguł  (ttegeln)  tam,  że  nie  wykazują  tylko  faktycznych  zwiąr 
ków  między  zjawiskami,  lecz  określają  przyczyny  tych  związków.  Takie  zaś  oki*' 
ślonie  przyczyn  pizy  pomocy  praw  nie  jest  jnż  rzeczą  doświadczenia,  lecz  ma  d»i- 
lakter  »an-empiryczńy  (nie-ompiryczny).*  Trawi)  nie  jest  ^^'awiskiem  9»seg61oweB. 
lecz  w5'Łworem  umysłu,  początkowo  fiwtazyi  i  wiary,  następnie,  w  nanoe.  n>zunii3 
krytycznego,  wnikający  w  przyczynę  zjawii^k.  Jako  wytwór  umysłu,  prawo  pr" 
lega  naturalnie  wymaganiom  działalności  umysłowej  i  staje  się  dla  nas  zrozunii^iiti 
tylko  w  takim  razie,  gdy  trc^i  jn^ro  daje  się  sprowadzić  do  zasadni*  zych  form  Iud2- 
kiego  poznania  Ktnmdformen  nieus>  liii'  łu*r  Krkenntnis^*.   t.  j.  do  wyul^rażeii  pr-icstnec! 

1  cza-u.  uia/,  do  logicznych  czynników  u^Jy^lu,  wchodzących  w  bkład  poglądu  zmysld 
wego  i  doswiadczeuia,  jak  to  wykazał  Kant.  Nakoniec  3)  Udowodnienie  konieoBOlci 


Digitized  by  Google 


§  rOGLĄDY  rUZYKODNIKÓW. 


415 


i;r2yjętych  pnoz  naukę  praw  przyrody.  Opiora  ono  na  pnyrodwnych  wlaściw^ościach 
UBMgft  rammii.  Wszystko  to  usnąjemj  za  konieczDo,  a  więc  i  n  ścisłe,  co  się  nam 
pnedstawia  jako  wynik  tych  właściwości.  Póki  zaś  praw  przyrody  nie  możemy  wy- 
prowadzić z  aasad  roauma,  dopóty  treść  icb  ma  dla  nas  ehankter  aewnętrzny,  ntezro- 

jamialj :  dopóty  też  przypuszczamy  moźnośr  zmiany  tych  praw.  Sttyą  się  ono  dla  nas 
uLt^miennenii  i  koniecznenii  jed3'nie  \v.sl<utek  ich  wywodu  z  zasadniczych  właściwości 
wzfgo  rozumu.  Ale  i  takip  pojr-otp  konieczności  praw  przyrody  doprowad'/a.  wr^lług 
i'r(;yera,  tylko  do  odpowiedzi  na  pytanie. •  dlacw^^o?  a  nif:  po  co?  To  znaczy,  tą 
Jrofi-ą  dochodzimy  tylko  do  j)o'znani:i  przyczyn,  nic  zaś  celu  przyrody.  Kwrstya  La 
iifla  leży  już  /Ji  oLn-ltcin  prayiodozuawstwa.  -  W  rozprawie,  f^eher  du-  n  h/nnei- 
nen  Ldtenibedingwugeti  (zamieszczonej  w  tymże  zbiorze),  wypowiada  Troycr  swoj  po- 
^'ląd  na  medianizm  przyrody  i  metodę  mechanicznego  wyjaśnienia  jej  objawów.  Me^ 
toda  ta,  mówi,  sprowadza  wprawdzie  c^niki  matetyalne  zjawisk  do  pewnych  mate- 
Bitycniych  wyrazów,  ale  nie  doprowadza  do  Ich  należytego  zrozumienia.  W  ogóle  zaś 
'tanowi  ona  dogmat  (Dogma).  zawicrając.\'  w  soide  wielo  niepojętego  (ITnIjegriffenes). 
Ni^  rozwiązuje  wielu  sprzeczności  i  nie  za^^łusruje  owego  przoijadnego  ubóstwienia, 
kv'<Tcm  j}\  w  naszych  rza.sacli  ohdarzaji^.  .lest  uprawnioną  i  koni(!czną.  ale  jej  prze- 
cf'iiia<!-  ni»'  należ}'  (Sie  lii<>l  zii  viel  Widerspriiche  nnc"'l'i--t.  al«i  dass  sie  dic  tnaa^lose 
^ergOtterang  rerdientc.  dereń  sie  nicli  heute  erfrout.  Sie  ist  bercchtigt,  sie  ist  noth- 
wendig,  aber  sie  wird  iiberschiitzt). 

O  poglądach  Wundta,  badacza  njwnie  wtslużunego  tak  na  polu  prayroduiczcm, 
jik  w  zakresie  filozofii,  mówiliśmy  już  niejednokrotnie  (zob.  str.  18  i  naat  181,  i  nast. 
3^  408).  Przytoczymy  tu  tylko  jeszcze  dwa  z  najbardziej  charaktwystycznych  zdań 
jego  w  naszym  pntedmiocie,  gdy  w  swym  St/stftmaeie  ^zofii^  str.  432  i  490,  mówi :  ,Me- 
«^soizm  wszechświatowy  jest  tylko  zewnętrzną  szatą  (tossere  Hitlle).  poza  którą  ukry- 
wa się  duchowa  dziidalność  i  twór(v.o-r  (ein  geistiges  Wirkcn  nnd  SchaffenK  podobna 
■o  tej.  którą  sami  przeżywamy.*  „Dla  filozotii  przyrody  moż(^  być  rzeczą  odpowitnlnią 
opiera-'  się  na  bycie,  dostijpnyni  dla  zewnętrznego  doświadrzcnia.  ale  nie  ma  ona  prawa 
il)rzc<7,a.-  rzecrywistości  strony  duchowej  w  przebiegu  objawów  świata  (dic  gcistiga 
>nte  d'  >  <  ieschehen««)/' 

W  ścisłjin  związku  z  pui  u-/oneułi  kwa>*tyanii  przyioduii  zeini  pozostajn  poglądy 
BB  celowość  w  przyrodzie,  o  ktjrej  uiówili.śmy  wyżej  f§  S:< ),  powołując  się  zarazem  na 
zdania  wielu  współcaefinych  pr/yrodoil£Ów  w  tym  względzie  (zob.  szczególniej  str.  225 
i  nast).  Wszystkie  te  dane,  bez  dalszych  wywodów,  przekonywają  o  t«n,  że  według 
idania  większości  krytycznych  i  prawdziwie  naukowych  przyrodników  naszego  czasu, 
ueohaniczae  wyjaśnienie  ^awisk,  pomimo  całej  swej  doniosłości,  nie  jest  wystarcza- 
jąi.em  do  zrozumienia  przyrody,  i  nie  może  ])yć  zastosowTinem  do  badania  objawów,  nie 
laającycłi  charakteru  tizycznego.  Nadto  okazi^e  się.  że  poję-cia  materyi  i  siły  uznawane 
są  po  większej  cz<*ści  za  hipotetyi'znc  i  również  nic  wystar 'zające  do  p«dncgo  poglądu 
na  Istot-  prajrody,  a  mianovrięic  Da  jt  j  życic  i  rozwój.  Już  dzisiaj,  pr/y  duchu  kry- 
tyi-znym,  przenikającym  sułit<  ln<'  teurse  pnsyrodozuaw.stwa,  żad»;n  z  pow^yżs/ych  przy- 
rodników nie  podziela  owego  ryzykownego,  a  głośnego  zdauia  ktineni  niegdyś  Kakul 
VoGT,  zkąd  inąd  badara  zasłużony,  zainaugurował  wznowienie  inateryaiiznm  zeszłego 
wieku,  dowods^  że  „myśli  znajdują  się  w  tym  samym  stosunku  do  mózgu,  jak  żółć 
do  wątroby,  lub  mocz  do  nerok  {Physidnjincke  Briefe  1847,  str.  206).*'  Taki  ro- 
dowód  dueha  z  materyi  stat  się  niemożliwym  wobec  zaznaczonego  ulotnienia  pojęcia  ma- 
tsryt  I  ścisłego  określenia  jego  znaczenia  i  zastosowania  w  nauce  Inrytycznej. 

Zamykając  niniąjs^  rozbiór  stosunku  lilozofii  do  nauk  przyrodniczych,  dodamy 
w  końcu  je.Zi-zo  jedną  uwagę.  Wiadomo,  że  wielu  prz}Todników  zajmuje  się  w  ostat- 
nich cza<facb  kwestyą  o  przyszłych  losach  nietylko  naszej  ziemi,  lecz  w  ogóle  przyrody. 


Digitized  by  Google 


4J6  §  11,3,«.    POGLĄDY  PRZYRODNIKÓW. 

a  nawt  t  w-zi  t  lnwiata.  .ledni  i)rzoj)<»\viafł;»jr\  7,lo(lowac«»nłc  ziomi.  ihn'lzy  przf(  iwnic 
jej  zniszczenie  przez  ogiuń  i  t.  p.  W  (.-titnich  czasa^.b  wyprowadzono  szczególniej 
szerokie  wnioski  o  przyszłości  wszechświata  z  meciianicznoj  teoryi  ciepła.  Jać  SaW- 
Cabnot  wykazał,  że  ciepło  zdolnein  jest  'wykonać  prac<;  tylko  wtedy,  gdy  2  Heplej- 
astego  ciała  pnechodsi  do  zimnit  jszego,  podobnie  jak  woda  wjkoaywa  praoę  fylko,  gdj 
z  wyiej  połośooego  miejsca  aplywa  ku  niźaaemu.  Clausius  (n>b.  wyżej  sti.  40S> 
dowriOdł  następnie,  że  każda  jednostka  ptacy,  dokonana  pnez  opadające  ciepło,  po 
woduje  etiatł.'  proporcyonalncj  ilości  depla,  przekształcającej  się  w  pracę.  Przytem  jednak 
na  podstawie  badań  W.  Thomsona  (zob.  str.  404  i  407)  okazało  siij.  że  tylko  ma- 
ła część  opadaiące<_'o  ciepła  przemienia  się  w  praop.  większa  zaś  czł.ść  uilzitia 
cli łodniej szyn I  '  ialoni.  Ponieważ  zaś  7.  drii;,'^icj  >ti(»ny  pracA  prawie  zupełnie  i  bar- 
dzo łatwo  pr/eiluuuia  .-ir  w  ricplo;  j)rzf't(>  z  (aktu.  /c  w  oi^ólnym  przebiegu  przekstał- 
cen  energ^łi,  praca  przemienia  sit;  luiidiiicj  na  cit^pło,  aniżeli  ciepło  na  pracę,  llionMa 
wyprowadził  wniosek,  że  energia  wszecliświata  przemieDia  ak;  coiaz  banlziej  w  dapło. 
które  rozchodząc  się  po  przestrzeni,  t  J.  udzielając  się  ciałom  zimniejasym,  oatateczaic 
wyrówna  się  zupełnie  we  wszechświecie,  a  pnez  to  nastąpi  «rosproezenie*  eiwiigii, 
uniemożliwiające  wszelkie  dalszo  jej  pnekształcenie,  t  j.  wszechświat  dojdzie  do  bez- 
względnego spokoju,  do  ^śmierci  cieplnej.*^  Zob*  w  tym  przedmiocie:  F.  Wałd,  Dif 
Ewirtfie  u,  ihre  Entwertłmng  1889. 

Otóż,  wołiec   wszystkich  tr^jo  rodzaju  przepowiedni,  zdolnych  wpł^Tiąć  na  nn>- 
Iłienie   filfr/oficznego   na   świat    poL^kidn.  j^odzi  się  nw/.^Jędnić  zdaiiif  krytyczne  takieg" 
głosucL'i)  fizyka,  jak  K.   Mach  \wK   wyżej   str.  407 j,  który  już  dawno  Ziłu\v,\ivl,  że 
wszelkie  proroctwa  co  do  ws/ochświata.  jako  całości,  są  zupi  luie  iliizyjncnii  ^durcbau> 
ilhisorisclu  i  luuicj  ii/^aduiono.  liiż  najgorsze  pr/.owidzonia  niutatizyczne.    Nauki  przy- 
rodnicze, uiówł  on,  mają  do  czynienia  wyłącznie  z  przyczynami,   wpatiającond  w  »• 
kies  danego  świata  syawisk;  do  czego  zaś  wszechświat  dąży  jako  całość,  tego  one 
powiedzieć  nie  mogą.  «Świat  jest  jak  maszyna,  w  której  ruch  jedn^  części  zależy  od 
racha  części  poZostalycH;  ale  przez  to  nic  się  nie  orzeka  ó  ruchu  maszyny,  jako  a-  | 
łości.*  Gdy  o  tern  Inb  owem  zjawisku  mówimy,  że  z  biegiem  czasu  olognie  zmianie  ' 
A,  czynimy  to  na  zasadde  jego  zależności  od  innych  zjawisk.   Jeżeli  zaś  podobDo  I 
zdanie  wypowiadamy  o  wszechświecie  jako  całości,  ulegamy  złudzeniom,  ł>o  ze  stano- 
wiska przyrodniczego  nic  znamy  żadnych  czyniiikńw,  uil  którychł)y  świat  jako  caliw 
zależał  (zob.  jego  pra<  i  :    Die  Gisrhichłe  u.   dk  Wm  zrl  <lejf  iSafzcs  von  der  Erhnlfun^ 
dtr  Arheit  1S72.  str.  .Ui  i  nast.).    Dodajmy  zresztą,  że  znany  fizyk  JIankink  wygłosił  | 
teoryą,  wediug  którtg  rozstrzelona  energia  reflektuje  się  znowu  na   eranicach  wszech-  ; 
switłLowego  eteru,  a  ześrodkowując  jię  w  pewnych  ogni.skach,  może  znowu  ogrza*  ozh.'!- 
łe  ciała  niebieskie.   Teoryi  Thomsona  o  ^dyssypacyi"  energii  przedwstawia  tedy  swoją 
teoryą  o  jej  ,rekoncontracyL*  Sama  możność  wytworzenia  dwóch  tak  spizeczDjcb  po- 
glądów przyrodniczych  naprowadza  na  pnypuazcze&ie,  że  żadna  a  nich  nie  jest  do» 
«ścbłą.'*  Taki  zaś  pierwszoizędny  przyrodnilc,  jak  Makwsu.  przypnszczd,  że  żyj^  ^ 
we  wszechświecie  duch  przeciwdziała  entropii,  podobnie  jak  to  ciyni  w  każdym  lywjB  j 
organizmie  (zob.  wyżąj  atr.  406  i  nast). 


Digitized  by  Google 


§  12.    FILOZOFIA  1  ŻTClfi< 


417 


IV.    Filozofia  i  życie. 

§  12. 

Pogląd  ogólny  na  dążności  życiowe  i  icli  stosunek 

do  ^ozofii. 

Mówiąc  o  iyciu  prakfycmem  w  przeciwstawieniu  do 
twórczej  i  poznawczej  czynności  umysłu,  mamy  zazwy- 
czaj na  oku  działanie,  przejawiające  się  w  sposób  doty- 
kalny w  świecie  zewnętrznym.  Z  tego  stanowiska,  iyoem 
uazywamy  całkowitą  działalność  człowieka,  zmieniającą 
w  ten  lub  inny  sposób  otoczenie  jego,  t.  j.  przyrodt^  i  sto- 
sunki do  innych  ludzi,  według  rozwijających  się  stopniowo 
poti^b  jestestwa  ludzkiego. 

Widzieliśmy  już  przy  ogólnym  poglądzie  na  objawy 
życia  umysłowego  (§  7),  że  podmiotowym  czynnikiem 
życia  praktycznego  jest  osobista  ener^  czyli  wda,  a  skut- 
kiem —  emfn.  wyrażający  się  w  i^racy^  podjętej  w  tym  lub 
owym  kierunku.  Tamże  (str.  1(51  i  nast.)  przekonaliśmy 
się  również,  że  ostatecznym  celem  praktycznej,  czyli  ży- 
ciowej działalnoóci  człowieka  jest  dobrobyty  któiy  przyj- 
muje rozmaite  formy,  jako  to: 

1)  Dobrobyt  fizyczny,  materyalny^  gdy  człowiek  ma  na 
oku  zaspokojenie  swych  potrzeb  fizycznych,  materyalnych 
i  swój  stosunek  do  przyrody,  jako  niezbędnego  środka 
pomocniczego  przy  zaspokojeniu  tych  potrzeb. 

2)  Dobrobyt  społeczny^  gdy  chodzi  o  })rawidlowe  usto- 
sunkowanie współdziałania  ludzi,  stanowiących  jedną  ca- 
łość społeczną,  oraz  o  wjrrównanie  potrzeb  i  dążności 
jednostek,  wchodzących  w  jej  skład. 

3)  Dobrobyt  d^nchowy,  religijny^  gdy  dążymy  do  życio- 
wego ukształtowania  naszego  stosunku  do  Istoty  wszech- 

8tc«f Watff  d»  ilaioai. 


Digitized  by  Google 


418 


§  12.    FILOZOFIA  1  ŻYCIE 


bvtu.  do  owych  najwyższycli  praw  istnienia,  które  uosa- 
biamy w  idei  Boga  (zob.  str.  87). 

Ostatecznym  celem  w  zaki-esie  dobrobytu  materyai- 
ncgo  jest  możliwie  pełne  jsadowoleme  myślowe  osobnika^  wsku- 
tek wszechstronnego  zaspokojenia  jego  potrzeb  fizycz- 
nych. Ideałem  zaś  dobrobytu  społecznego  jest  porządź  spo- 
Ucgnif,  t.  j,  taka  organizacya  stosunków  ludzkich,  w  któ- 
rej potrzeby  i  dążności  osobnicze  jednostek  wyrównywają 
się  j^rawidłowo  z  potrzebami  i  dąfżnościami  ogółu  społe- 
czeństwa. Nakoniec,  dobrobyt  ducliowy,  religijny  dosit^2:a 
swego  kresu  w  zgojlzie  wewnętrznej  osobnika  z  uznanym 
przez  niego  najwyższym  porządkiem  wszechrzeczy,  z  Bo- 
giem, co  stanowi  istotę  spokoju  dusay  i  czystego  smukma  (zob. 
wyżej  str.  141  i  nast.,  210  i  nast ). 

Zadowolenie  potrzeb  bytu  fizycznego,  porządek  spo- 
łeczny i  wreszcie  spokój  duszy,  oraz  czyste  sumienie^  oto 
celo  zasadnicze,  typowe,  do  których  sprowadza  się  całe 
bogactwo  dążności  życiowych  człowieka.  Są  to  ostatecz- 
ne motywa  wszelkiej  działalności  praktycznej.  Nie  ma 
czynu,  świadomego  siebie,  samodzielnego,  któryby  nie 
zHwdzicczał  swego  istnienia  jednemu  z  tych  motywów. 
Stanowią  one  niejako  sprężyny,  wprawiające  w  ruch 
działalność  człowieka,  a  więc  i  wytwarzające  ineje  ludz- 
kości. Dzieje  te,  w  istocie  swojej,  nie  są  niczem  innemu 
jak  wNiiikił  iii  bądź  ws]^>óldziałania,  l>adź  wv.ajemnej  w  alki 
owych  zasadniczych  motywów,  powodujących  rozwój  ży- 
cia praktycznego,  pojętego  w  najszerszem  tego  słowa  zna- 
czeniu, jako  czynu  i  pracy  człowieka  na  wszystkich  po- 
lach jego  bytu.  To  też  objawami  dziejowemi  tych  trzech 
kierunków  ludzkiej  działalności  jest  trojaki  ustrój  życia 
praktycznego:  ekonomicgny,  ąpoiean^  i  reUgijny, 

Od  udziału  powyższych  motywów  w  prawidłowym 
rozwoju  tak  jednostki,  jak  i  ludzkości  w  ogóle,  zależy  i^- 
ciawa  doniosłość  każdego  z  tych  ustrojów. 

Ustrój  dcmomicany,  stosujący  zasadę  utylitaryzmu  w  ce- 
lu osiągnięcia  możliwie  pełnego  dobrobytu  materyalnego, 


Digitized  by  Google 


12.     FILOZOFIA  I  ŻYCIB. 


jest  najogólniejszą,  ^Ae  zarazem  najpierwotniejszą  i  najmil- 
szą formą  życia  praktycznego.  Jest  on  wprawdzie  je- 
dnym z  koniecznych  warunków  ludzkiej  działali iości,  ale 
»am  przez  się  nie  stanowi  jej  właściwego  celu,  lecz  jest 
tylko  niezbędnym  warunkiem  jej  rozwoju,  podobnie  jak 
świat  nieorganiczny  jest  koniecznym  podkładem  życia  or- 
ganicznego. 

Bogactwo  i  w  ogóle  dobra  nuUeryalne,  będące  wytwo- 
rami utylitarnej  działalności  i  ustroju  ekonomicznego,  po- 
siadają wartość  istotną  jedynie  jako  środki  pomocnicze  do 
urzeczywistnienia  wyższych  celów  życia  ludzkiego.  W  tern 
znaczeniu  dobra  materyalne  są  bardzo  pożądane,  ale,  jak 
wszelkie  w  ogóle  dobra,  nakładają  i  one  na  posiadacza 
zarazem  i  obowiązek  icli  odpowiedniego  zuźytkowćuiia  jako 
środków  do  urzeczywistnienia  wyższych  celów.  Dlatego 
też  jednostronny  wzgląd  utylitaryzmu  na  dobrobyt  mate- 
ryalii}',  jako  wyłączny  cel  życia  praktycznego,  z  zanied- 
baniem innych  motywów  działalności,  sprzeciwia  się  na- 
turze człowieka,  jako  człowieka,  i  podkopuje  prawi- 
dłowy rozwój  jego  wyższych,  prawdziwie  humanitarnych 
dążności. 

Ustrój  społecBny  posiada  dla  rozwoju  praktycznych 
dążności  człowieka  toż  samo  znaczenie,  jak  życie  orga- 
niczne w  świecie  materyalnym  i  znajduje  się  w  tym  sa- 
mym stosunku  do  ustroju  ekonomicznego,  jak  organizm 
do  martwej  przyrody.  Idea  całości  i  celowe  ustosunko- 
wanie jednostek  w  imię  potrzeb  ogółu,  stanowi  isto- 
tę zarówno  ustroju  społecznego,  jak  i  organizmu.  Grdy 
utylitaryzm  i  wyłączna  dążność  do  materyalnego  do- 
urubytu  pociągają  za  sobą  ostatecznie  rozstrzelenie  pracy 
w  celach  osobniczych;  to  przeciwnie  ustrój  społeczny  ogra- 
nicza coraz  bardziej  osobniczą  konkurencyą  na  korzyść 
lacyonalnej  kooperacyi  jednostek,  lak  samo,  jak  orga- 
nizm jednoczy  celowo  pierwiastki  i  siły  nieorgamczuej 
pnsyrody  na  korzyść  wyższych  objawów  życia  powszech- 
nego (zob.  str.  216  i  nast.). 


Digitized  by  Google 


420 


§  12.    FILOZOFIA  1  ŻTCIB. 


Pod  wpływem  uspołecznienia  i  ustrój  ekonomiczny  przy- 
biera formę  doskonalszą,  odpowiadającą  coraz  bardziej  za- 
sadniczym  celom  ludzkiego  bytu.  Do5r»  apoiecmie,  do  któ- 
rych przede wsz3'Stk i em  należą:  porządek  prawny  wedhig 
zasad  humanizmu,  wzajemny  szacunek  jednostek,  sta- 
nowiących społeczeństwo,  oraz  chętne  działanie  każdej 
z  nich  na  korzyść  ogółu,  czyli  miłość  społeczeństwa,  są 
koniecznem  uzupełnieniem  wszelkich  dóbr  materyalnych 
i  wszelkiego  utylitaryzmu,  bo  wyznaczają  im  właściwe 
stanowisko  w  ogólnym  ustroju  życia  praktycznego.  Hu- 
manizm łagodzi  i  uszlachetnia  osobnicze  dążności  uty- 
litaryzmu. 

Nakoniec,  nie  należy  zapomnieć  o  życiowej  donio- 
słości ustroju  duchowego,  czyli  reliffijnego.  Idea  Boga  i  roz- 
wijające się  pod  jej  wpływem  poczucie  relimiue,  o  którem 
wspomnieliśmy  poprzednio  (str.  165),  zaszczepiają  w  czło- 
wieku przeświadczenie  o  istnieniu  wyższego  moralnego  po- 
rządku świata,  różnego  zarówno  od  porządku  fizycznego 
przyrody,  jak  i  od  porządku  społecznego  w  świecie  ludz- 
kim. Wskutek  tego  osobnik,  rozwijający  się  prawidło- 
wo pod  względem  moralnym,  odczuwa  swą  łączność 
wewnętrzną  z  duchową  istotą  wszechbytu,  oraz  ssależ- 
ność  nietylko  swych  czynów  w  świecie  zewnętrznym, 
wśród  przyrody  i  społeczeństwa,  ale  nawet  swych  myśli, 
zamiarów  i  dążności  od  pewnych  praw  moralnych,  mąją- 
cych  za  przedmiot  jego  stosunek  do  owego  wyższego  po- 
rządku świata,  do  Istoty  wszechbytu,  do  Boga. 

Wyrazom  tego  poczucia  jest  religia.  Ti  natuiy  swo- 
jej wnika  ona  w  najskrytsze  tajniki  ludzkiego  jestestwa 
i  wywiera  wpływ  na  ostateczne  motywa  jego  praktycznej 
dzialainoriCi.  Bez  religii  człowiek  wpada  pod  względem 
moralnym  w  zupełną  samowolę,  nie  czuje  się  wewnęiis- 
nie,  sam  w  sobie,  w  swych  intencyach  i  celach  pnNA 
iiikiem  i  niczem  odpowiedzialnym  i  ogranicza  swe  prak- 
tyczne działanie  wyłącznie  względami  na  otoczenie,  iia 
świat  zewnętrzny;  o  ile  tego  wymaga  jego  dobrobyt  oafllh 


|d  by  Google 


§12.    FILOZOFIA  I  ŻTCIE. 


421 


niozy.  Ani  bowiem  prawa  przyrody,  ani  prawa  społecz- 
ne nie  są  wystarczające  clo  ścisłego  określenia  moralnego 
charakteru  czynu.  Osobnicza  samowola  może  te  prawa 
obchodzić  lub  je  wyzyskać  na  zle  cele  stosownie  do 
danych  okoliczności;  przeciwnie,  sumienie  może  nieraz 
z  najlepszy  wiarą  usprawiedliwić  odstępstwo  od  tych 
praw,  jeżeli  się  one  rozchodzą  z  wymaganiami  poczucia 
religijnego. 

Okazuje  się  z  powyższego,  że  prawa  moralne,  wy- 
pływające z  motywów  religijnych,  mają  znaczenie  samo- 
istne i  że  działalność  człowieka  w  zakresie  tak  ustroju 
ekonomicznego,  jak  społecznego  zależy  ostatecznie  od  je- 
irn  sumienności,  t.  j.  od  uznania  moralnego  porządku 
świata  jako  najwyższej  normy  życia  praktycznego.  W  imię 
tego  moralnego  porządku,  osobnik  sumienny  spełnia  swe 
obowiązki  życiowe,  ekonomiczne  i  społeczne,  z  własnego 
popędu,  dobrowolnie,  niezależnie  od  kontroli  zownętiznej 
i  osięga  przez  to  najwyższe  dobra,  dostępne  dla  człowie- 
ka, dobra  dmuhowe:  spokój  duszy  i  czyste  sumienie.  Dobra 
te  nie  dają  się  zastąpić  przez  żadne  dobra  materyalne 
lub  h[M)łeczne;  przeciwnie,  stanowią  ono  konieczny  waru- 
nek swobodnego  działania  człowieka  i  niezakłóconego 
spożytkowania  wszelkich  innych  dóbr  życia. 

Prawidłowy  rozwój  życia  praktycznego,  jako  w^^Ta- 
zu  samodzielności  człowieka,  polega  na  zgodnem  współ- 
działaniu zaznaczonych  ustrojów:  ekonomicznego,  spo- 
łecznego i  religijnego,  stosownie  do  przeznaczenia  każde- 
8:0  z  nich  i  do  tunkcyi,  jaką  spełnia  w  ogólnym  po- 
ł  bodzie  spraw  ludzkich.  Wszelka  sprzeczność  pomiędzy 
temi  ustrojami,  jako  też  wszelka  wyłączność  w  rozwo- 
ju jednego  z  nich  ze  szkodą  pozostałych,  jest  glemy  na- 
rusza jącem  istotny  dobrobyt  ludzkości  i  wstizyinuje  po- 
stęp dziejowy  w  urzeczywistnieniu  jej  prawdziwego  prze- 
znaczenia. 

Wzajemny  do  siebie  stosunek  filojsofU  i  śyda  praktycsnego 

wynika  z  podanych  powyżej  wyjaśnień  co  do  za.sadni- 


Digitized  by 


422 


§  12.     FILOZOFIA  r  ŻYCIE. 


czych  celów  lud/kicj  działalności.  Stosunek  ten  okre» 
ślamy  w  następujących  zdaniach: 

1)  Filozofia,  jaka  wyższy  objaw  działalnoóci  umysło- 
wej człowieka,  rozwija  się  w  sposób  odpowiedni  jedynie 
na  jjodstawie  poprzedniego  rozwoju  zasadniczych  czynni- 
ków hidzkiego  dobrobytu.  Zaspokojenie  niezbędnych  po- 
trzeb bytu  fizycznego,  porządek  społeczny  i  spokój  mo* 
rahiy  duszy,  są  koniccznenii  życiowcmi  warunkami  wszel- 
kiej poważnej  pracy  nad  rozwiązaniem  zadań  £dozofii. 
Gdzie  brak  tych  warunków  podstawowych,  tam  mowy 
być  nie  może,  ani  o  krytycznym  rozbiorze  podmiotowydi 
i  przedmiotowy  cli  zasad  poznania,  ani  o  dążności  do 
ogólnego  na  świat  poglądu  według  tych  zasad  (§  5). 

2)  Życie  praktyczne,  w  zaznaczonym  zakresie^  nie 
tylko  jest  warunkim  rozwoju  filozofii,  ale  nadto  wywie- 
ra potężny  wpływ  na  treść  i  charakter  tego  rozwo- 
ju. Najsaniodzioiniejszy  myśliciel  zależy  w  urol^ieniii 
swego  poglądu  na  świat  od  swych  doświadczeń  życio- 
wych. One  to  stanowią  jedną  z  najsilniejszych  podniet 
myśli  iilozoficznej:  a  zastanawiając  się  nad  światłem  i  jo- 
go istotą,  hlozof  ma  głównie  na  oku  rozwiązanie  zągaii- 
ki  własnego  życia,  celu  swej  pracy  fizycznej,  społecznej 
i  umysłowej,  swego  właściwego  przeznaczenia.  Już  dla 
tych  powodów  filozof  nie  może  odosobnić  sw^ego  oguhicgo 
na  świat  poglądu  od  swych  dążności  życiowych.  Filozofia, 
zatopiona  w  świat  abstrakcyjny,  pozbawiona  związku  or- 
ganicznego z  żyriein.  podoi  )ną  jest  do  rośliny,  Avyrwanei 
Z  korzeniami  ze  swego  naturalnego  giiintu.  Zapuściw^szy 
jedynie  swe  korzenie  głęboko  w  grunt  życiowy,  filozo- 
fia zdolną  jest  wznieść  się  stopniowo  ponad  niepokój 
chwili  i  przyczynić  się  do  rozjaśnienia  dróg  ludzkiego 
Żywota. 

3)  Z  drugiej  atoli  strony  i  życie  w  prawidłowym 
swym  rozwoju  nie  może  się  obejść  bez  filozofii.  Wszelka 

zmiana  danych  warunków  dobrobytu  na  lepsze  dokonana 
być  może  przez  człowieka  jedynie  przy  ciągłym  udziale 


Digitized  by  Goo^Ic 


§12.      FILOZOFIA   l  ŻYCIE. 


423 


tak  nanki  w  ogMo,  jak  i  w  !<zczególności  iilozolii.  Ona 
to,  przy  pomocy  swych  badań  krytycznych,  doprowadza 
do  jasnego  poglądu  na  zaznaczone  czynniki  dobrobytu, 
a  z  ich  porównawczej  oceny  wyprowadza  wnioski  co  do 
prawdziwych  zadań  działalności  praktycznej  i  w  ogóle 
życia.  Wszystkie  zaś  odnośne  pojęcia  filozofii  przyczy- 
niają się  bezpośrednio  do  urobienia  ideałów  życiowych 
i  wywierają  wpływ  stanowczy  na  dążności  ludzkie,  na- 
dając im  różny  charakter,  stosownie  du  swej  Uetsci.  Bez 
światła  filozofii,  życie  praktyczne  ludzkości  zależałoby 
wyłącznie  od  chwilowych  popędów  i  instynktu  jednostek, 
pozbawiono  byłoby  wewnętrznej  ciągłości  i  konsekA^eiicyi 
w  urzeczywistnieniu  jasno  wytkniętych  celów  ogólnych. 
Filozofia  jest  myślą  przewodnią  życia  praktycznego,  na- 
dającą mu  charakter  racyonalny,  godny  człowieka  jako 
istoty  świadomej  siebie  i  saniodzieliiie  działającej. 

Z  powyższego  wynika,  że  iiiozotia  i  życie  ciągle  na- 
wzajem na  siebie  oddziaływają  i  wzajemnie  się  uzupeł- 
niają. Tylko  w  związku  ze  sobą,  idąc  ręka  w  rękę,  roz- 
Nnązać  mogą  swe  trudne  zadania  w  sposób  odpowiadają- 
cy istotnym  potrzebom  natury  ludzkiej. 

1.  Filozofia  i  dobrobyt  materyalny. 

Z  pierwszego  wejrzenia  mogłoby  się  wydawać,  że  pomiędzy 
tilosofią  i  dobroInfUm  materyalnym  nio  ma  żadnego  związku,  że  nie 
ma  powodu  zastanawiać  się  bliżej  nad  ich  wzajemnym  do  siebie  sto- 
smikiem.  Co  więcej,  moinaby  pod  tjm  względem  powołać  się  po- 
prosto  na  fakt,  ie  filozofia  i  dąinoóć  do  dobrobytu  materyalnego  roz- 
^jaj<i  się  zazwyczaj  niezależnie  od  siebie,  a  nawet  w  istocie  są 
przeczne  zo  sobą. 

W  samej  rzecz}',  od  uaidawniL-jszych  czasów  wy^jłaszano  zdanie,, 
żc  prawdziwy  lilozof  powiniuu  luicć  na  okn  jedynie  poznanie  ])ra\\dy 
dla  samej  prawdy,  bez  wszelkich  wzglt^dów  postiomiycli,  a  wit.c  po- 
winien t(  ż  W3'^rzec  się  wszelkiej  dążności  do  dobrobytu  materyalnego, 
;  jako  cjelu,  nie  objętego  wiaściwem  zadaniem  jego  żywota.  Na  tej 
właśnie  zasadzie,  tak  zwani  ludzie  praktyczni^  w  znacznej  większości, 


Digitized  by 


424  §  12,1.    FILOZOFIA.  I  DOBKOBTT  MATBBTAŁHT. 

oddawna  wyteiiewajf^  filozofów,  jako  lekceważących,  według  ich  ada- 

iiia,  zaspokojenie  potrzeb  życiowych  bytu  ziemskiego,  dla  jakichś 
abstrakryjnyeh  utopij,  polog^ijątych  na  iriudncj  grze  myśli,  bez  wsael- 
kit  j  realnej  wartości  izob.  wyżej  str.  170  i  nast.). 

Ta  sprzeczność  pomiędzy  filozofią  i  troj^ką  o  dobrobjii  matrryal- 
ny  występuje  na  jaw  w  życiu  i  nauce  wicln  znakomitych  myśUcicli. 

Tak  np.  Tałes,  jeden  z  siedmiu  m(^dr<  ów  starożytnej  Grecyi. 
wedtag  podania,  przechadzając  się  po  polu,  zatapiał  wzrok  swój 
w  niebo  i  wskutek  tego  wpadł  do  studni,  narażając  się  na  ironiome 
uwagi  prostej,  trackiej  kobiety.  „Chcesz  być  mędrcem,  powiedziaia 
do  niego,  i  rozprawiasz  o  niebie,  a  nie  widzisz  tego,  co  masz  pized 
8ob%  na  ziemi." 

Wiadomo,  ie  i  Sokbatbs  dla  podobnych  powodów  wystawionym 
był  na  publiczne  pośmiewisko  przez  Abyztofahesa  w  komedyi:  Obłif 

ki  iNćcfśXaii.  Sokrates  w  samej  rzeczy  dowodził,  śe  najwyższym  ce- 
lem myślącego  człowieka,  zgodnie  z  napisem  na  świątyni  delfijskiej: 
Yvó){>i  aa'JTÓv,  jest  poznanie  samego  siebie  i  z  t(?go  stanowiska  nie  dbał 
o  żadne  dobra  ziemskie;  przeciwnie,  łiauczał,  że  dążiiosr  w  iyju  kic- 
runim  czyni  człowieka  zależnym  od  zewnętrznych  okoliczności  i  po- 
zbawia go  swobody  ducha,  niezawisłości  myśli  i  woli.  Według  niego, 
człowiek  staje  się  tem  szczęśliwszym  i  podobniejszym  do  bogów,  im 
mniej  posiada  potrzeb.  A  pogląd  ten,  jednostronnie  rozwinięty  pricz 
niektórych  zwolenników  mędrca  ateńskiego,  stał  si^  duszą  szkoły,  zna- 
nej pod  nazwą  n/nieznef  (zarówno  od  gimnazyom  Kynotargny  miejsoo 
zbomem  uczniów  tej  szkoły,  jak  i  od  nóaw^pies).  G^tówni  przedstawi- 
ciele t<»j  szkoły:  Antystewes  i  Dyooenes  ze  Synopy  widzieli  naj- 
wyższą doskonałość  życia  w  powrocie  do  stanu  pierwotnego  natmr. 
nieomal  zwierzęcego.  PogardzaU  tedy  wszelkiemi  w  ogóle  dobrami, 
więc  i  materyalneTni. 

Taką  pogardę  dla  dobrobytu  materyalnego  przyjęła  też  za  za- 
sadę w  staroż^i^nej  Grecyi,  a  następnio  i  w  Rzymie,  szkoła  stoicka 
Przyswoiwszy  sobie  tę  nazw^  od  portyku  («oA),  w  którym  nauczał 
założyciel  tej  szkoły  Zenon,  znakomici  stoicy  (Sbmbka,  Epiktbt,  ce- 
sarz Mabek  AuREiiiusz  i  innij,  wzięli  sobie  za  wzór  niewzruszoną 
kolumnę  marmurową  i  domagali  się.  aby  mędrzec  prawdziwy  byl  r6- 
wnie  niewzruszonym  i  dźwigał  ciężar  życia  z  bezwzględnym  spoko- 
jem duszy.  Filozof,  nauczali  oni,  mędrzec  prawdziwy,  powinien  byr 
obojętnym  na  szczęście  i  nieszczęście,  na  zmienne  przygody  życia,  na 
dary  i  przeciwieństwa  losu.  Najwyższym  jego  celem  powinno  być 
rozwinięcie  swi  j  godności  osobistej,  zadowolenii^  z  samego  siebie,  kio* 
re  się  rtMcoji  pizez  sumienne  hpcłuienic  obowiązku  i  zgodność  czyn'i 
z  przekonaniem,  rozumu  z  samym  sobą.    W  tym  duchu  mawiali 


Digitized  by  Google 


12,1.     FILOZOFIA  I  DOBROBYT  MATBRTAŁMT. 


425 


-Tylko  mfjdrzec  jest  bogatym  i  wolnj^n;  tylko  mędrzec  jest  królem 
w  caU  iii  /:aa<  źcniiu  tego  siowa." 

Podobne  przykłady  lekceważenia  dóbr  ziemskich,  a  nawet  same- 
^0  życia  dla  miłości  prawdy,  napotykamy  i  w  nowszych  czasach. 
Nic  mówiy?  o  męczennikach  chrześcijaństwa,  którzy  dla  swej  wiary, 
dla  wsniosłjch  wymagań  swego  poczucia  religijnego,  z  pogodą  ducha 
znosili  najstraszniejsze  cierpienia  i  śmier6,  możemy  się  tu  powobió 
i  na  wielu  nowoczesnych  filozofów,  którzy  przynosili  ochoczo  naj- 
dotkliwsze  ofiary,  jeieli  tego  wymagała  wiomośó  względem  swych 
przekonań. 

BoBOTUSz.  mąż  stantt  i  filozof  szóstego  wieku  naszej  ery,  szukał 
w  filozofii  pocieszenia  wśród  zmiennych  losów  swego  żywota.  Gtob- 
DANO  Bruno  w  roku  1600  poniósł  śmierć  w  płoinifiiiach,  bo  nic  chciał 
się  wyrzec  swej  nauki.  Spinoza,  pomimo  wielkiego  ubóstwa  i  ko- 
nieczności zabezpieczenia  swego  bytu  zmndną  pracą  fizyczną  szlilo- 
waniera  szkieł  optycznych),  nie  przyjmował  darów  od  najbUższych 
przyjaciół  i  nie  chciał  zajmować  zaofiarowanego  mu  przez  osoby 
wpływowe  korzystnego  pod  wzglądem  materyalnym  stanowiska,  aby 
nie  ulegać  żadnym  ograniczeniom  w  rozwoju  swego  filozoficznego  na 
iwiat  pogli|du.  Kaxt  prowadził  życie  ascetyczne  i  wyrzekał  się  moż- 
ności zaspokojenia  bardzo  dotkliwych  potrzeb  materyalnych,  poświę- 
cając się  wyłącznie  swym  badaniom  naukowym. 

Są  to  wszystko  niewątpliwie  przykłady  ^n^ktie,  godne  uwagi, 
ale  nie  rozwiązują  one  jeszcze  ostatecznie  kwesty  i  o  stosunku  filozofii, 
albo  nuzej  filozofa  do  dobrobytu  muteryahipgo.  W  imię  zasadni- 
tzych  wymagań  filozofii  należy  powyższe  poglądy  na  tę  sprawę  pod- 
lać krytycznemu  rozbiorowi  §  r>  i.\  Uczynić  to  należy  toui  łtardziej, 
że  przedstawionym  przykładom  przeciwstawiają  się  w  dzicjacłi  filozo- 
fii inne,  rozwiązujące  poruszoną  kwesty ą  z  wprost  przeciwnego  punk- 
tu widzenia.    "Wspomnimy  i  o  nich  w  kilku  słowach. 

Wśród  uczniów  Sokratesa  byli  i  tacy,  którzy,  powołując  się  na  je- 
go nauką  o  dobru,  jako  celu  m^rca,  pojmowali  je  jednostronnie 
w  duchu  osobnicssym  i  dowodzili,  żo  filozof  prawdziwy  powinien  dą- 
żyć przedewszystkiem  do  tego,  co  jest  dobrem  dla  niego  samego, 
a  unikać  złego.  Dobro  zaś  pociąga  za  sobą  zadowolenie,  przyjem- 
ność, w  ogóle  rozkosz;  złe  zas  budzi  wstręt,  niezadowohmie.  nieprzy- 
jemność, przykrość.  Ztąd  wyj»rnw;ulzali  wniosek.  z.v  ostatecznym  ce- 
lem życia  ludzkiego  jest  uiużliwic  większa  roTko.92,  przy  możliwie 
mniejszej  przykrości.  Naturalnie,  że  z  tego  stanowiska  nie  pojiardza- 
no  juz  dobrobytem  materyalnym,  lecz  stosownie  do  różnego  ua stroju 
podmiotowego  widziano  w  nim  jeden  z  bardzo  pożądanych,  lub  nawet 
koniecznych  środków  osiągnięcia  najwyższego  dobra,  t.  j.  rozkoszy. 


Digitized  by  Google 


426 


§  124.    PIŁOZOFCA  I  DOBROBTT  MATKBTALUT. 


Taką  naukę,  nazwaną  fiedonigmem  (i^oyi^aarozkosz),  rozwijali  sskolft 

Ci/reńska,  której  założycielem  był  uczeń  Sokratesa,  Ajłystyp  z  Cyreny, 

w  Afryce. 

Arystoteles,  w  duchu  prawriziwe^o  Sokratesa,  usunął  pojmie 
rozkoszy,  jako  celu  życia  ludzkiego,  na  plan  dalszy,  i  zastąpi!  ie 
szerszeni  pojęciem  szczęśliwości  (g{>§aiji.ovCct,  ztąd  teorya  ettdemonhmu 
Szczęśliwość  zaś  człowieka  polega,  według  jego  nauki,  na  dziakniu 
zgodnom  z  rozumem  Indzkim,  a  wi^  na  cnocit\  Zadowolenie,  roz- 
kosz nie  jest  celem,  lecz  tylko  dodatkowym  skutkiem  rozumnego  dzia- 
łania, czyli  cnoty,  podobnie  jak  piękność  młodzieńcza  przyłącza  si^ 
sama  przez  się  do  dojrzałości  fizycznej.  Na  tej  zasadzie  Arystoteles 
wyzwolił  się  z  dąiności  do  dobrobytu  materyalnego,  jako  cela  Inds- 
kiego  działania,  i  pomimo  swego  ^idemonizmo,  broni  racyonalnych 
czynników  etyki. 

Do  zasady  rozkoszy,  hedonizuui,  pownu  li  natomiast  filozof  Epi- 
kur zm.  270  r.  jnzcd  Ch.  -,  dla  nioj  wprowadził  rachubę  w  zakn^' 
moralności.  Nie  potępia  ou  złego  dla  złego,  lecz  tylko  z  powoau 
złych  następstw,  jakie  za  sobą  dla  osobnika  pociąga.  Podobnież  do- 
maga się  od  mędrca  życia  cnotliwecjo.  ale  dlatego  tylko,  że  ono 
w  skutkach  swoich  zapewnia  mu  największą  i  najdłużej  trwającą  roi* 
kosz.  W  ten  sposób  epikureizm  wyrugował  ze  swej  nauki  wszelkie 
stałe,  bezwzględne  prawa  i  wymagania  moralne,  wszelką  sumienność 
w  ścisłem  słowa  tego  znaczeniu  (zob.  wyżej  str.  210  i  nasi.),  a  zasfear 
pił  je  prostym  rozbiorem  przewid3r^nych  skutków  działania  ze  sta" 
nowiska  osobniczc^^o. 

W  nowszych  czasach  zastąi)i<)iio  zasadę  rozkoszy  zasadą  korzyid^ 
pożytku  i  rozwinitito  wskutek  U-^^o  tcoryą  tak  zwanego  utylitarysmu. 

Przy  charakterystyce  objawów  życia  umysłowego  nazwaliśmy  utyli- 
iarytmem  wyzysk,  czyli  eksploatacyą  sił  przyrody  przez  człowieka  na 
jego  pożytek  łstr.  IGI  i.  Tu  mówimy  o  nauce,  która  pozyUk  uznaje  za 
jedyny  cel  rozumnej  działalności  człowieka,  życia  praktycznego  w  ogó- 
le. Z  tego  stanowiska  utylitaryzm  przyjmuje  jnż  charakter  samo- 
dzielnej teoryi  etycznej.  Rozwinęli  zaś  ją  szczc^hiiej:  w  zeszłym 
wieku  znany  angielski  myśliciel  J.  Bbntham  (ur.  1747,  t  1882^ 
a  w  nowszych  czasach  Johk  St.  Milł. 

Zazwyczaj  przedstawiciele  ntylitaryzmu  widzieli  pożytek  w  sa- 
bozpicczcniu  dol)robytu  matcryaliięg:o,  początkowo  samego  działające- 
go osobnika,  a  uast<fpnie  ogółu  społeczeństwa.  Dobrobyt  materyalny 
nziniwali  za  konieczny  warunek  wszelkiego  moralnego  rozwoju  czło- 
wieka, dowodząc,  że  kultura  moralna  ^ta  j«^  się  możliwą  dopiero  Y 
zaspokojeniu  pntrz»jb  zmysłowych.  Zaprzeczali  tedy  utylitaryści  za- 
zwyczaj samoistności  czynnika  moralnego  w  człowieku,  nie  uznawsli 


Digitized  by  Google 


§   12)1.    FILOZOFIA.  I  DOBBOBYT  MATBBTAŁNT. 


427 


pierwotnego  i  zasadniczego  znaczenia  tego  czynnika,  lecz  wyprowa- 
dzali jef^o  treść  z  dążności  do  osobniczego  pożj  tku.  Pod  tym  wzglł^- 
dem  llowocze^:ny  utylitaryzm  przedstawia  właściwie  daUzy  rozwój  za- 
sad hedoiiizmu  i  (^pikureizmu.  Nadto  zauważmy,  że  w  tym  duchu  roz- 
winąh  ńq  nnynit  ź  w  ostatniej  dobie  etyka  naturalizmut  biorąca  za 
punkt  wyjścia  byt  iizyczny  człowieka. 

Powyższe  sprzeczne  poglądy  na  znaczenie  dobrobytu  materyal* 
nego  wykazują,  że  kwestya  ta  nie  jest  bynajmniej  pozbawioną  wyso- 
kiej donioflloóoi  filozoficznej,  bo  2ąęzy  się  jak  najściślej  zarówno 
z  ogólnym  na  świat  poglądem^  jak  i  w  szczególności  z  pracą  nad 
rozwiązaniem  zadań  filozofii.  Eji^dy  samodzielny  myśliciel  musi  sobie 
koniecznie  zdać  sprawę  ze  swego  stosunku  do  swych  potrzeb  fizycz- 
nych i  materyabiych.  Samo  życie  nagli  go  do  tego.  Rozwiązanie  zaś 
tej  kwestyi  w  tym  lub  owym  duchu  wpły^va  bezpośrednio  na  kieru- 
nek i  rliarakter  myśli  filozoficznej,  na  rozw(')]  jej  dążności  i  treści. 

^'szechstroiiiiy  rozbiór  kwestyi  o  isiotiiem  znaczeniu  dobroltytu 
matcryalnego  w  życiu  ludzkicni  stanowi  jedno  ze  zadań  osobnej  nau- 
ki tilozolicznej,  zwanej  ełi/ką,  a  badającej  w  ogóle  zasady  życiowej 
działalności  człowieka.  Ona  to  porówn3rw^a  znaczenie  dobrobytu  ma- 
teiyalnego  z  innemi  czynnikami  życia  praktycznego  i  określa  jego 
^ttBOwisko  w  ogólnym  systemacie  dóbr,  obowiązków  i  cnót  ludzkich. 
Na  tej  zasadzie  dochodzi  też  etyka  zarazem  do  krytycznej  oceny  uty- 
iitaiyzmu,  jako  poglądu  etycznego. 

Z  natury  rzeczy  wynika,  że  mówiąc  obecnie  jedynie  o  stosunku 
£k)zofii  do  dobrobytu  materyalnego,  zająć  się  nie  możemy  wyczerpu- 
jącym wykładem  zasad  etyki,  ani  szerszym  i-ozlnorciii  naszecjo  szcze- 
^ulowego  przedmiotu  z  punktu  wadzenia  tych  zasad.  Ogruniezyć  się 
musimy  i  pod  tym  wzglc^dem  do  zaczcr|>ania  z  etyki  tych  tylko  da- 
nych, które  są  niezbt^dnc  do  należytego  wyjaśnienia  istoty  filozofii, 
a  wi^  i  jej  stosunku  do  życiowych  dążności  człowieka  w  zakresie 
materyalnym.  W  tjrm  celu  przyjmu  jemy  za  podstawę  dalszych  wy- 
wodów w  tej  sprawie  następujące  zdania  zasadnicze: 

1)  Zadowolenie  niezbędnych  potrzeb  bytu  zmysłowego,  jako  mi- 
nimum materyahiego  dobrobytu  człowieka,  jest  koniecznym  warun- 
kiem fizycznym  wszelkiej  działalności  umysłowej,  a  więc  i  filozofiL 
Filozofia  występuje  na  jaw  w  dziejach  ludzkości  i  staje  się  możliwą 
dla  pojedynt  ze^u  człowieka  tylko  po  osiągnięciu  przynajumiej  tego 
.'iiinimnm  dobrobytu  materyalnego.  Obejniujc  ono  zdrowie  oraz  za- 
c^pokojenie  bezpośreduicli  |i(jtizeb  fizycznych.  W  tem  znaczeniu  na- 
leży ro'/nmi(M:'  starodawna^  maksymę:  ^Primimi  vivere,  deinde  ]>hi- 
losophan.'^  Do  tego  sprowadzają  się  toż  słuszne  wymagania  utylita- 
ryzmu. 


Digitized  by  Google 


428  §  12,1.    HŁOZOFU  I  DOBROBYT  MATERYAŁNT. 

2  Krytycyzm  filozofii  domaga  się  wyzwolenia  umysłu  z  wszel- 
kich zgóry  powziętych  dogmatycznych  naleciałości  v^  5  .  W  imię  i*;- 
go  wymagania  myśliciel,  poswięcaji^y  się  rozwił^auiu  zadań  ńlozoÓL, 
powinien  inzedewHzystkiem  wyzwolić  się.  wedle  możności,  z  pod  pa- 
nowania owych  bezpośrednich  poi)ędów  zmysiowych,  które  się  wyra- 
żają w  dążności  do  dobrobytu  materyaiuego.  b%  to  potężne  csymiiki 
podmiotowe,  które  przy  jednostronnym  rozwoju  mogą  criowieka  prze- 
łstoczyó  w  energicznego  działacza  na  polu  ekonomicznem  lub  nawet 
spolecznem,  ale  właśnie  z  powodu  swej  sify  podmiotowej^  ograniczają 
w  nim  zbyt  łatwo  zamiłowanie  do  prawdy  przedmiotowej  dla  ttmej 
prawdy  i  wskutek  tego  stoją  zazwyczaj  na  przeszkodzie  należytemu 
rozwinięciu  zmysłu  filozoficznego.  Myśliciel  prawdziwy,  przejęty  głę- 
boko swerai  zadaniami,  dążyć  bt^dzie  rlo  zaspokojenia  swych  potrzeb 
zmysłow^i  li  i  w  ogóle  do  dóbr  materyalnych  tylko  o  tyle,  o  ile  tego 
wymagają  jego  obowiązki  życiowe  wzglę<i('m  siebie  i  innych,  oraz  je- 
go stanowisko  społeczne.  W  każdym  jednak  razie  dążność  swoją 
w  tym  kienmku,  bez  dziwactwa,  ale  w  duchu  szlachetnego  stoicyzmu. 
ograniczy  do  niezbędnego  minimum,  aby  mógł  swobodnie  oddać  si^ 
głównym  celom  swego  żywota. 

3)  Chociaż  filozofia,  jako  nauka»  nie  powinna  mieó  na  oku  innych 
celów,  prócz  poznania  prawdy,  wyjaśnienia  podmiotowycli  i  przedmio- 
towych zasad  wiedzy  ludzkiej,  ogólnego  na  świat  poglądu:  to  jediitl 
z  drugiej  strony,  w  imię  tego  celu,  powinna  zwracać  baczną  uwagę 
na  wszystko,  co  budzi  zajęcie  człowieka  myślącego,  a  wi^  i  na  zna- 
czenie dobrobytu  mat^ryalnego  w  ogólnym  rozwoju  spraw  ludzkich. 
Niezawislo.ść  od  dążności  zmysłowych  i  matc^ryalnych  nie  powinna 
doprowadzić  krytycznego  myśliciela  Ho  cynicznego  lekceważenia  tych 
diiżności  w  ogóle,  do  ]>ogardUwego  traktowatiia  fizycznych  wamnków 
życiowego  rozwoju  i  kultury  człowieka.  Byłoby  to  objawem  równie 
jednostronnego  subjcktywizmu,  jak  chęć  wyłącznego  używania  dóbr 
materyalnych. 

Zdania  powyższe  rozwiązują  w  sposób  prosty,  a  zasadniczy  nie- 
porozumienia, jakie  powstać  mogą  wobec  zaznaczonych  sprzecznych 
poglądów  myślicieli  na  tę  sprawę.  Przekonywają  o  tem  następujące 
uwagi  krytyczne. 

Przedewszystkicm  jasną  jest  rzeczą,  że  oelem  życiowym  filozof* 
nie  może  być  dobrobyt  osobniczy  w  duchu  epikureiżmu,  gdyż  prai  ł 
myśli  i  poznanie  prawdy,  jako  jej  ostaft'(  zny  wynik,  same  przez  si*^ 
nie  daja^  w  i \m  wz;i;lćd/.ii'  żadnej  rękojmi.  Kto  zaś  dążności  do  do- 
brobytu matrryalni  Lro  wyrzec  sio  nic  moźr.  hih  nie  chce,  ten  zuiv^ 
swe  siły  fizyczne  i  zdolności  umysło\ve  w  kienmku,  który  go  nigjv 
nie  doprowadzi  do  rozwiązania  zadań  iilozofii,  do  krytycznego  pogią- 


I 

Digitized  by  Google 


§  12,1.     FILOZOFIA  1  DOBttOBTT  MATEBYALNY. 


429 


dli  na  świat  i  życie.  Co  witjcój.  mająp  na  oku  ddbroltyt  matoryaliiy, 
iimys2  człowieka  do  tego  stopnia  wciąganym  zostaje  w  wir  codzien- 
nych trosk  i  spraw  życia,  źe  zazwyczaj  utracą  zupełnie  zdolność  do 
wzniesienia  ńą  ponad  niepokój  chwili,  do  poważnej  pracy  myśli  nad 
rozwiysaniem  ogólnych  zagadnień  wiedzy  ludzkiej. 

Okazaje  aią  z  tego,  ie  człowiek,  mający  dobrobyt  materyalny 
sa  główny  cel  zwego  żywota,  nie  moie  być  filozofem  dla  dwóch 
powodów: 

1)  raz,  że  bezpośrednie  panowanie  dążności  praktycznych  nad 

umysłem  pozbawia  go  możności  krytycznego  rozbioru  swych  czyn- 
ności pozuawezych,  z  czego  wynika  brak  pierwszej  cechy  znamien- 
nej filozofii,  a  następnie, 

2i  że  interesa  osobnicze  do  tego  stopnia  ograniczają  jego  wi- 
dnokrąg umysłowy,  że  nie  pozwalają  mu  się  wznieść  na  stano- 
wisko przedmiotowe,  obejmujące  szersze  zakresy  bytu,  oraz  ogólny 
na  świat  pogląd,  w  czem  objawia  się  brak  drugiej  znamiennej  cechy 
filozofii  (§  5). 

Wyzwolenie  umysłu  z  tendencyj  zmysłowych  i  mateiyalnych, 
jest  tedy  niezbędnym  warunkiem  wszelkiej  pracy  nad  filozofią. 

Ponieważ  zaś  z  drugiej  strony  ])ewne  miTiiTnum  dobrobytu  ma- 
teiyalnego  okazuje  się  koniecznem  tak  dla  filozofa,  jak  w  o^roie  dla 
każdego,  kto  poświęca  swe  zdolności  zaspokojeniu  idealnych  potrzeb 
umysłu,  przeto  słusznie  wymagać  należy,  aby  w  stanie  wyższej  knl- 
tuiy  albo  ustrój  ekonomiczny,  albo  społeczny  życia  praktycznego 
uwolnił  t<'go  rodzaju  ideahiych  pracowników  (filozofów,  specyabstów- 
nczonych,  artystów,  poetów  i  t.  p.)  od  dotkliwych  trosk  materyalny ch 
i  zapewniał  im  w  zamian  za  ich  pracę  niezbędne  środki  do  żyeia. 
Tak  eię  też  dzieje  zazwyczaj  przy  normalnym  rozwoju  stosunków 
ekononuoznych  i  społecznych,  gdy  owi  pracownicy  znajdują  chętnych 
odbiorców  dla  swych  utworów  i  otrzymują  za  nie  odpowiednie  wyna- 
grodzenie, lub  też,  gdy  zajmują  w  mstytucyach  naukowych  i  arty- 
stycznych stosowne  stanowiska,  zabezpieczające  ich  byt  materyalny. 
GKizie  zaś  dla  jakichkolwiek  powodów  praca  umysłowa  rozwija  .•^ię 
w  niekorzystnych  watiuikaeli  mateiyalnych,  tam  lui  społeczeństwie, 
pojmującem  donioslośe  idealnych  czynnik*') w  życia,  ciąży  obowiązek 
w  ten  lub  inny  sjju^ób  zapobiedz  złemu  przez  dostarezenie  |)rae(i\vni- 
kom  diielia  niezbędnych  środków  bytu  materyalnego,  oraz  ułatwienie 
wydania  na  świat  dojrzałych  owoców  ich  twórczości.  W  tej  myśli 
pozakładano  Akademie  nauk  i  sztuk  pięknych,  kasy  pomocy  dla  osób 
pracujących  na  polu  naukowem,  dla  artystów,  literatów  i  t.  p. 

Równie  niewystarczającą,  jak  epikureizm,  przy  określeniu  sto- 
sonku  filozofii  do  dobrobytu  materyalnego  jest  teorya  ut^Uaf^mu* 


Digitized  by  Google 


430 


§    12,1.     J-lLOiSOFlA  I  DUHIiOBYT  MATJiKVALNir 


Ma  ona  -wprawdzie  charakter  bardziej  ra<  yonalny:  itojncńc  korzyści, 
pożytku  można  rozszerzyć  poza  ciasny  zakres  dążności  osobniczych 
i  mówić  o  korzyściach  społecznych,  o  pożytku  dla  życia  i  rozwoju 
umysłowego,  czego  o  rozkoszy  powiedzieć  nie  można.  Pomimo  to, 
pojęcie  korzyści,  pożytku  zbyt  jest  nieokreślonem  i  z  natiiiy  swojej 
wi%że  się  rówmeż  zbyt  ściśle  z  interesami  osobniczemi,  aby  mogło 
slażyó  za  zasadę  etyki  i  przyczynić  się  do  wyjaśnienia  kwestyj  mo- 
ralnych. 

Jeżeli  Bbntham  i  inni,  nie  odstępując  od  teoryi  ntylitaryzmn, 
uznają  za  najwyższy  cel  działalności  ludzkiej  pożytek  powszechny:  czy- 
nią to  jedynie  wskutek  rażącej  niekonsekwencyi  i  sprzeczności  z  sama 
zasiuią  Litylil^ryzniu.  Skoro  bowiem  pożytek  ma  być  ostateczną  zu- 
sad^  hidzkiej  dziahihiośei,  natenczas  uie  można  othnawiać  każdej  ji'- 
fhio»*te<^  prawa,  aby  w  imi(^  tej  zasady  dążyła  do  swego  osobniczego* 
pożytku  i  ten  miała  głównie  na  oku. 

Tego  egoistycznego  cehi  nie  usuwa  i  aUruizm  (od  alUr  =  drugi, 
bliźni),  pojęty  w  duchu  epikurejskim.  Altruizm  taki  polega  na  wy- 
rządzeniu innyni  przyjemności  tylko  dlatego,  że  to  sprawia  przyjem- 
ność samemu  działającemu  osobnikowi,  I  tutaj  nie  ma  tedy  mowy 
o  ofiarności  w  ścisłem  znaczeniu,  lecz  o  rachubie,  czyniącej  dobro  in- 
nym tylko  dla  tego  i  wtedy  tylko,  gdy  powiększa  własny  dobrobyt 
a  nie  narusza  go  w  niczem* 

Wymaganie  natomiast,  aby  osobnik  dobrowokue,  boz  naglącej 
zzewnątrz  konieczności  i  bez  żadnych  widoków  osobniczych  ograiu- 
czał  swój  pożytek  i  ])e»nosił  nawet  ofiary  na  k<;rzyść  innych  i  ogó- 
łu, sprzeciwia  się  wprost  zasadzie  pożytku  i  opiera  si(^  na  zupełni*^ 
nowej  zasadzie  działalności  ludzkiej,  na  zasadzie  racyonalnej,  uznają- 
cej za  podstawę  ideę  ustroju  apoUezMgo^  w  ogóle  moralnego  porząMen, 
względem  któreG:n  osobnik  powinien  spełniać  pewne  obawiąski^  nieza- 
leżnie od  swych  korzyści  osobniczych.  Utylitaryzm,  powołcgącj  ai^ 
na  tego  rodzaju  obowiązki  społeczne  osobnika,  nie  jest  już  konsek- 
wentnym utylitaryzmem,  lecz  niejasnem  pomięszaniem  jego  zasad 
z  pojęciami  etyoznemi,  zaczerpanemi  z  innej  zupełnie  dziedziny  życia. 
Gdy  bowiem  zasada  pożytku  wypływa  z  dążności  osobniczych, 
jest  na  wskroś  egoistyczną,  uznaje  osobnika  za  prawodawcę  swego 
działania  i  tylko  w  tym  zakresie  ma  jasne  i  ściśle  określone  znacze- 
nie; to  idea  ohouńązkónu  czy  społecznych,  czy  innych,  polega  na  uzna- 
niu wyższych  jn-aw  moralnych,  stojących  ponad-  jednostką,  ograniczał- 
jących  jej  samowolę  nietylko  środkami  zewnętrznego  przymusu,  lob 
względami  na  własną  korzyść,  lecz  przedewszystkiem  środkami  etyca- 
nemi,  t.  j.  wymaganiem  dobrowolnej  ofiary  z  dążności  egoistycE&ycb 
w  imię  wyższych  celów  moralnych  (zob.  wyżej  str.  209  i  naat. 


Digitized  by  Goo 


§  12,1.     FILOZUFIA  1  UOBUOBTT  MATICUYaLNY. 


431 


Sprzeozuość  tych  (l\v<H'h  zasad:  pozi/Łkti  i  uhon^iazkn  tłvk  jest  oczywistą, 
że  ujść  może  iiwadzi;  tylko  zasI('i)ionyck  <luktrvnerów,  wyrzekających 
się  bezstronnego  rozluoru  własnych  swych  tt  oryj. 

I  dla  wielu  innych  powodów  utylitaryzm  nie  doprowadza  do 
należytego  rozwiązania  kwestyi  o  stosunku  lilozofii  do  dobrobytu  ma- 
teiyalnego. 

Jak  wszelka  nauka,  tak  i  filozofia,  nie  moie  zgdry  przewidzieć 
wyników  swych  badań;  nie  może  tedy  wiedzieć,  czy  się  dadzą  spo- 
żytkować lub  nie,  czy  przyniosą  korzyść  osobnikowi  lab  społeczeń- 
stwu pod  tym  lub  owym  wzglądem,  czy  tez  pociągną  za  sobą  szkodę, 
a  choćby  tylko  bezpłodne  marnotrawstwo  sil  uinyełowych.  Filozof 
wierzy  wprawdzie  zgóry,  że  sumienna  praca  nad  poznaniem  pi  awdy 
ma  swoją  doniosłość,  choćby  i  doprowadzała  do  ujemnych  wyników, 
iiie  dającycli  si^  bezpośrednio  zastosować  w  kierunku  praktycznjmi. 
Co  wi^ej,  dzieje  życia  umysłowego  ludzkości  przekonywają  go,  że 
poznanie  prawdy,  jasny  pogląd  na  świat  i  jego  objawy,  wywiera  prę- 
dzej czy  później  wpływ  zbawienny  i  na  najbardziej  praktyczne  dąż- 
ności życiowe,  przynosi  nawet  ostatecznie  wielkie  korzyści  i  dla  roz* 
woju  dobrobytu  materyahiego  społeczeństwa.  Świadczą  o  tern  w  spo- 
sób dotykalny  nowsze  postępy  przyrodoznawstwa.  Pomimo  to,  filozof 
hb  uczony,  któryby  w  swych  badaniach  nie  miał  na  oku  prawdy, 
wyłącznie  dla  prawdy,  lecz  ulegał  celom  postronnym,  utylitarnym, 
więc  podmiotowym,  minąłby  się  ze  swojem  właściwem  zadaniem 
i  nadto  nie  dotarłby  do  koniecznej  podstawy  dla  wszelkich  praktycz- 
nych zastosowań  nauki.  Tą  podstawą  bowiem  jest  przedmiotowe  [)oz- 
canie  rzeczy,  będące  glówiit  in  źródKin  nietylko  władzy  człowieka 
uad  [)rzyrodą.  ale  i  racyonahicgo  w|)lywu  na  rozwój  czynników 

ekonomicznych,  społecznych  i  rehgijnych  życia  praktycznego.  Bez 
takiego  czysto  przedmiotowego  poznania  rzeczy,  niekrępowanego  źad- 
nemi  względami  praktycznemi,  myśl  ludzka  rozwijałaby  się  wyłącz- 
nie pod  jarzmem  panujących  utylitarnych  poglądów  i  nie  mogłaby 
8wem  światłem  przewodniczyć  życiu  na  drodze  postępu  ku  lepszej 
przyszłości. 

Z  powyźszem  łączą  się  bezpośrednio  i  następujące  uwagi. 

Jednem  ze  zasadniczych  praw  moralnych,  które  nazwać  można 
prawem  sprawiedliwości,  jest  prawo,  według  którego  dążności  osobni- 
cze, nadw)T«^żające  |)orządck  nionihiy,  zawrze  się  mijają  ze  swuini 
'.ciem,  nigdy  go  osiągnąć  nic  mo^-ą;  j)0(l('za8  gdy  dążności,  w^'pływa- 
j^oe  z  motywów  moralnych,  czyniące  zadość  wymaganiom  obowiązku, 
choćby  się  domagały  największych  ofiar  z  dobrobytu  osobniczego, 
w  końca  jednak  obdarzają  osobnika,  w  sposób  przez  niego  niezamie- 
rzony, ani  przewidziany,  darami,  które  swą  wartością  wewnętrzną 


Digitized  by 


432 


§  12,1.     liLUZUFiA  i  DUBiiOBYT  MATERTALNY. 


przewyższają  tiiidy  i  ofiary  poniesione  ])rzy  spełnianiu   zadań  żj^cio- 
wych  (zob.,  co  wyżej,  str.  42f>,  powiedziano  o  AryvStotele.sie) 

T  tak  doświadczenia  uezy,  że  człowiek,  szukający,  czy  to  w  roz- 
koszach zmysiowycłi,  czy  to  w  bogactwie,  w  ogóle  w  dobrobycie  ina- 
teryabiyiii  najwyższego  zadowolenia,  nigdy  go  osiągnąć  nie  może,iec£ 
trawiony  coraz  większą  pożądliwością,  doznaje  zbyt  prędko  przykrości 
bezskutecznych  rozdrażnień  i  wysiłków,  albo  też,  zniech^ny  do 
wszystkiego,  wpada  w  przesyt  i  apatyą,  w  ogóle  w  pesymizm,  podko- 
pujący wiarę  w  istotną  wartość  życia.  Do  tegoż  wynika  doprowadza- 
ją na  pozór  szlachetniejsze  dążności  osobnicze,  wynikające  z  ch^ 
uznania,  sławy,  znaczenia  społecznego,  władzy  i  t.  p.  Przeciwnie^ 
człowiek  spełniający  siuniennie  swe  zadania  życiowe,  bez  egoistycz- 
nych wzglętlów,  pracujący  dla  dobra  innych,  czyniący  zadość  potm- 
bom  ducha,  osiąo^a  jirzcz  to  samo  najwyższe,  dostępne  dla  człowieka 
zadowolenie,  zadowolenie  moralne,  chociaż  żadnego  zadowolenia  osob- 
niczego zgóry  wcaie  nie  miał  na  oku,  oddając  si^  wyłącznie,  z  zapar- 
ciem się  samego  siebie,  swym  obowiązkom  życiowym.  Do  etyki  na- 
leży szczegółowe  wyjaśnienie  i  uzasadnienie  tego  prawa,  będącego 
źródłem  wielce  doniosłych  poj^ó  nagrody  i  hiry^  jako  czynników,  wr- 
płjrwających  z  samej  istoty  działania  moralnego,  a  nie  dających  si^ 
do  niego  zastosować  w  sposób  zewnętrzny. 

Otóż  prawo  powyższe  \^^'stępuje  na  jaw  i  przy  określeniu  sto- 
sunku tak  filozofii,  jak  nauki  w  ogóle,  do  dobrobytu  matcryalnegf 
Utylitiiryzin.  It  kct-ważący  idealne  zadania  poznania,  prawdą-  dla  praw- 
dy, a  majacs'  nu  oku  tylko  tak  zwane  prawdy  pożyteczne  dające  >i^ 
bezpośrednio  zastosować  do  potrzeb  życia  codziennego,  nie  osią^ri 
swego  celu,  ponieważ  się  rozchodzi  z  owem  prawem  zasadniczem 
umysłu,  uznającem />rawrfę  za  jedno  z  najwyższych  zadań  ludzkiej  dzia- 
łalności. Poznanie  i^rawdy  czystej,  przedmiotowej  jest  ohjwiąildiVi 
człowieka,  bez  względu  na  cele  utylitarne.  Kto  tego  obowi^ku  si^ 
wyrzeka,  a  pożytek  stawia  nad  prawd^i,  ten  jako  karę  za  to  lekoewn- 
żenie  prawdy  nie  osiąga  i  swego  celu,  t.  j.  pożytku;  ulegając  bowiem 
dla  braku  prawdy  ułudom  i  błędom,  działa  zazwyczaj  mimo  woli  u 
własną  szkodę.  Dlatego  też  wszelkie  wysiłki  „praktycznego'^  utylita- 
ryzmu  pozostają  bez  skutku,  niijaja  sic  zc  swym  celem  luh  prz\Tio^sx« 
Tuiwt  ł  szkodę,  jeżeli  się  nic  ^»])icraja  na  nankowYih  podstawai^h.  na 
przedmiotowej  |)rawdzie,  którą  umysł  przyswoić  subi(»  może  jcilymv 
gdy  jej  się  całą  duszą  oddaje,  z  czystej  miłości  ku  niej,  bez  wszelki*^!- 
celów  ubocznych.  Z  drogiej  zaś  strony,  sumienna  praca  nad  posuA- 
niem  prawdy  dla  prawdy  przynosi  owoce,  nieprzewidziane,  niesamit" 
rzone  i  dla  życia  praktycznego.  Naprowadza  ona  sama  na  zastoeowi* ; 
nia  utylitarne  błogie  w  następstwa,  o  których  podczas  badania  pr»w- ! 


Digrtized  by  Goo<?Ie 


§  12,1.    FILOZOFIA  I  DOBROBYT  IfATBRTAŁNT.  433 


dy  nikt  nie  myślał,  których  też  nikt  zgóry  na  oku  mieć  nie  mógł. 
Są  (o  dary,  któremi  porządek  moralny  świata,  niezależnie  od  bezpo* 
średniego  ndzialU  człowieka,  nagradza  tmdy,  podjęte  w  celach,  prze- 
wyższających ciasny  zakres  materyalnugo  dobrobytu. 

Jeżeli  mamy  prawo  mówić  o  estotycti  przyrody  i  o  logice  tak- 
tów, to  tu  wystłjpuje  na  jaw  etyka  j)rzt'dnuotn\va,  żyjąca  i  działająca 
w  saini  j  naturze  rzeczy,  niezależnie  od  podmiotowych  poglądów  czło- 
wieka na  te  sprawy.  Jak  prawa  poznawcze,  działające  w  organizaeyi 
omyała  ludzkiego,  są  tylko  wyrazem  podmiotowym  praw  logicznych 
B&mego  ustroju  świata;  tak  równieś  poczucie  moralne  człowieka,  obej- 
mujące i  dążność  do  poznania  prawdy,  jako  jednego  z  obowiązków 
żyoA  mnysłowego,  nie  jest  nlczem  innem,  jeno  podmiotowym  reflek- 
sem etyU  samego  wszechbytu,  porządku  moralnego,  jako  czynnika 
bytu  przedmiotowego.  W  imi^  tego  porządku  człowiek  domaga  si^ 
od  samego  siebie  ogramczenia  sw3rch  dążnośd  zmysłowych  i  mate- 
rralnych  na  korzyść  wyźszycli  ideałów  etyczny*  }i.  wśród  których  je- 
<lno  z  iirzednich  luiejse  zajinuje  pi-aw<la,  a  wiiM-  i  hiozolia,  jako  osta- 
teczny wymk  dążności  człowieka  do  poznania  prawdy. 


1.  Zadania  l  kierunki  etyki*  Kwestya  stosunku  filozofii  du  życia 

praktycBiiogo  w  ogóle  w  ią/.r  się  bezpośrednio  se  wspomnianą  powyżej  (str.  4*27;  uauliłł 
'^f '7ofic2ną,  zwaną  etyką  (od  Tj{>^c— obyczaj,  oraz  moralny  .-sposób  myślenia).  W.skutel< 
if^h  przy  badaniu  ninieji^zej  kw*'>tyi  posiłkowjii'  "^ię  musimy  danemi,  zaczm  paiH  ini  7.  tej 
aaiiki.  Dla  nałsżyt4>go  zaś  wyjusnicnia  tych  d^n^h,  zwracamy  tu  w  pn^ypisku  uwagę 
pnedewszystkieni  na  ogólne  zasady  etyki,  a  więc  na  jej  zadania  i  kierunki,  i  uwzględ- 
lieiueiu  odnośnej  literatury. 

Fonfano  lósborodnycb,  a  często  spraecsoych  poglądów  mjślicieli  na  etykę,  mo- 
leiDj  w  <if5]e  powiedsiećy  śe  jej  przedmiotem  jest  nwbiór  krytyczny  sasad  życiowej 
iaatalnośei  człowieka,  a  zatem  rozbiór  motywów,  celów  i  wytworów  tej  dzii^lności. 

Jak  każdą  naukę,  tak  i  etykę  nąjstosowniej  podzielić  można  na  dwie  gb'>w- 
le  części:  1)  ogóhą  cqrli  tOMdniatąj  i  2)  uaegóhwą  ^tstyli  tpecyaŁną  (zob.  wyżej 
tr.  66  i  119). 

Etyka  ogólna  poddaje  krytycznemu  rozfiiorowi  zasadnicze  pojęcia  etyczne  i  dąży 
o  okre^lr-nia  praw  moralnej  działalnoś.'!  w  ogul*-. 

Do  uwyfli  |)uj»^c  zasaduiczyclj  etyki  uależą;  1)  pojęcie  dóbr,  jako  danycb  środ- 
6w  i  zasobów  ludzkiej  działalności,  2)  pojęcie  obowiązków,  jako  wymagań  dotyczących 
■-j  działajności,  i  nakoniec,  3)  pojęcie  cnoty,  jako  prawidłowego  orzeczywistniwta 
irych  wymagań.  Ztąd  etyka  ogólna  traktuje  zasadniczo  o  następuj^cyi^  pnedmiotacb : 

1)  O  dobrach  człowieka,  mateiyalnycb,  apoleeznyeb  i  duohowycb,  które  człowiek 
|dż  jni  posiada,  gdy  pr^stępąje  do  samodzielnej  pracy  życiowej,  bądź  dopiero  wy t wa- 
rn za  pośrednictwem  pracy.  Do  takich  dóbr  należą  np.  życie  i  zdrowie,  z  odpowied- 
\em  siłami  fizyeznemi  i  zdolnościami  umyslowemi,  zasoby  maleryalne,  majątek  odziedzi- 
»ny  lub  nabyty,  dauy  stan  kultury,  wychowanie,  stosunki  społeczne,  poiządek  prawny 
•ństwo),  porządek  wszechświatowy  i  t.  p. 


Digitized  by  Google 


434  §  12^,1.    ZA.DAMIA  £TT£1. 

2)  n  ohoiriązkach  człowieka:  wzj^lrdeiii  "^'whit*  (aachowanio  życia  i  zdrowia  m- 
\V('i  ztlolności  i  t.  p.),  wy.glrdoiu  przvr<Kly  iracyonalna  ck^ploatacya  jej  zasolH>\v.  w-p..! 
<v,ii<  if  dla  inny*  !i  i-fot  żyjącymi  i  t.  p.),  w/y^l^deni  społo"  znośni  ludzkiej  (obowiązki  ro- 
dzinuc,  towarzyski*',  państwowo,  ogólnie  humanitarne)  i  wzglt^nlem  Boga  (^ubowiązki  reli 
gijn«').  Każdy  z  tych  szeregów  obowii^ów^  akonamkamyrh,  społocznycfc  i  religijnych, 
łączy  ^u:  z  odpowiednim  azeregiom  dóbr,  jako  cstynników  domagąjący<^  »k  pAwidlow«> 
gii  spożytkowania  swych  zaaobów  dla  nrsecsjwistnienia  sasadniczągo  oeln  źydą  ktufjr 
oprowadza  8iQ  do  możliwie  peln^  i  wszechstronnego  lozwojn  istoly  ludzkiej,  jiko 
współczjTłnika  pow8Ze<;hnogo  porządku  świata. 

3)  O  fiiatnein  działaniu  człowieka.    Uwydatnia  ono  zasadniczą  różnicę  pomi^z; 
(hhrem  i  złrni,  czyli  morabimi  i  nicynornlneni  działaniem,  stosownie  do  zęody  lub  nie- 
zgody wnli  i  c/ymi  z  surin«.'uiem  człowieka  Ut  sumieniu  zoh.  wyżej  «tr.  210  i  na•^t\ 
ł)zial.iuic  iiKiraiiie.  u'l,\  człowiek  danych  dóbr  używa  Zii  sirodki  do  spcłoienia  odpowied- 
ni, h   oliowii^zków,  nazywamy  cnotą;  czyn  z&ś  nadużywający  dólir  (sii  tizycznych  lub 
zdolnobcł  utnysłowycli,  majątku,  stanowiska  społecznego,  władzy  i  t.  p,)  dla  ocl6w  samo- 
wolnych lub  zaniedbujących  o1)owiązki,  mamy  za  niemoralny,  zły,  przestępny,  karygodny 
Osobnika  zaś,  dopaszczającogo  .siQ  takiego  czynu,  pociągsmy  do  odpowiedzialności  1M< 
moralnej,  na  podstawie  oceny  dzuUanta  ze  stanowiska  wym^;ań  wmiennoSei,  bądź  sądu- 
w>  i.  7.C  stanowiska  Irguhutkci^  Ł  j.  praw  obowiązujących  \r  danem  społeczeństwie.  N* 
tie  tych  czynników  okrivś]a  narf <<7cic  etyka  ogólna  zasa.lni(!ze  prawa  ftiorolne,  jako  nor* 
Hiy  czyli  wymagania,  do  ktrncii  człowiek  w  swnm  (iziaianiu  zastosować  się  pomnifu 
ł'i  i\v:i  te  mają  na  polu  tl/,ialalnośł'i.  a  więc  woli  i  czynu,  zupełnie  toż  samo  znaczeni'' 
jak  inmni  iiu/wzn*'  w  /.akrr-ir      >lt'iiia  i  poznania.    Nie  przymuszają  ono  osobnika  di- 
d/.iaiitnia  w  idi  kierunku,  ale  nhimuizują  go  do  tego  wewnętrznie  (^zob.,  «:o  o  tych  pra- 
wach w  odróżnieniu  od  praw  łizycznych   powiedziano  wyżej,  str.  123  i  nast.).  Wolni 
wola  i  odpowiodzialność  człowieka  polegają  na  możności  zastosowania  si^  do  owych 
ttiagalników  lub  odstępstwa  od  nieb,  co  jednak,  stosownie  do  wspomnianego  wyżej  (str- 
481)  prawa  sprawiedliwości,  pociąga  za  sobą  rozliczne  skutki  dla  dzialąjąęego  naobnib. 

Etyka  MfMgóhtmt  jest  wynikiem  zastosowania  powyżsa^-ch  zasad  ogólnydi  ip 
szrtzegłowych  wytworów  życia  praktycznego.  Do  tych  wytworów  należą;  oatrój  ekmv>- 
micziii/.  spohrzni/  i  rdiipiny.    /tąd  wynikają  trzy  główne  działy  etyki  szczegółowej 

1)  Etykii  ekonomiczna^  czyli  filozofia  ustroju  ekonomicznego  i  dobipobyfta  nu- 
leryalnego; 

2)  Etyka  sjuthizua^  nazwana  zazwyczaj  .stici/oh(/ią,  t.  j.  łilozotia  ustroju  i  dolru- 
bytu  spoicczucgo,  filozofia  społeczności,  prawa  i  państwa; 

3)  Etyka  relii/ijmi,  filozofia  untroju  i  dobrobytu  religijnego,  czyli  filozofia  religii 
7j  natury  rzeczy  wynika,  że  każdy  z  tych  działów  etyki  szczegółowej  łącsj  sic 

ściśle  z  odpowiedniemi  naokami  specyalnemi,  badąjącemi  fkktyczne  objawy  owy^  wy- 
tworów życia  prakt3'cznego.  Filozofia  tedy  uwzględnić  musi  treść  i  zasoby  tydt  saok. 
aliy  luotrla  dojsi:  do  krytycznego  wyjaśnienia  istoty  odnośnych  objawów  ogólnego  i»3 
Mwiat  poglądu.  O  łączności  badań  lilozoficznych  z  wiedzą  spocyalną  na  tom  polu  dąf^ 
jasne  pujęci(}  fiio/nfia  natik  '^jłołocznych,  prawnych,  państwowych,  oiaz  teologkanyeis. 
o  kt4'irej  mówiliśmy  wyżi  j  (str.  82<>  i  na^-t..  :'.:59  i  nast.). 

.lak   pod   wieloma  innemi   W7frlł,danii.  tak  szczególniej  w  zalvro>ie  etyki  p«BU 
w  now>zych  cza^a.  h  wielkie  zaiiii»;>y.anie  pojęć.    Alf.  Fouillśe  rozróżnia   w  dzir- 
«weui:    CrHi'j>ie  tlrs  ftysfhucs  de  montle  conłemjMiaim,  2-gie  wyd.  1887,  następują^-*- 
kierunki  w  etyce  współczesnej:  etykę  i!Woluc3'oni8tów  «yrli  naturalistuw  szk(^y  an^* 
skiej,  dal«\j  etykę  pozytywizmu,  następnie  ^etykę  niezależną  (la  morale  i&d^pe&deal^C 
etykę  Kanta  i  nowo^kantystów,  etykę  pesymizmu,  spiritualizmu  i  naresoeie  etykę  nfe4< 
cyzmn  estetycznego  i  mi<!tycyzmu  teologicznego.  Liczba  tych  kierunków  iewa^  tae* 


Dlgitized  by  Goggle  j 


§  12,1,1.    ZADANIA  ETYKI. 


435 


dziej  powiększa.  L'il.v  obcjmujoray  niyśłn  (ki^jf*  <'tyki.  (hwnych  i  nowszych  czaj«ów, 
wyłożono  'szczególniej  w  pracach  takich  autorów,  j.ik .  U.  Sn»ii\virK.  fhtflhye<i  of  thc  hi- 
iftm-y  of  ethic8  1879:  Lk()I'.  .S  hmidt,  Die  EUtik  ihr  altni  iińechen^  2  tomy  lHH:i, 
f.  Zjeglkr,  Gt^sdinhfe   dn-   Kfhik,  T.  J,  (łrc-cy  i  Rzymianie,  T.  II,  wyd.  1892, 

E^fka  chrzeacijaiiaka ;  Fit.  Joi>L,  Geschiditt  der  Ełłiik  in  da-  ncuercn  Philosojfhie^T.  1, 
da  IŁutlk  18B^  T.  JU,  Kant  i  etyka  naszego  wieka  1889;  £d.  Hibtkamn,  fhanomeno- 
kgit  dtB  tiUlkken  BewuatUeinSt  2>gie  wyd.  1886;  Paul  Jamst,  Hiatoire  de  la  tdenee 
fcHtiigHe  dam  su  rofywrls  ooec  la  morale,  2  tomj,  3-cie  wyd.  1887;  Em.  Fa&ubt,  Po<t- 
(ijiier  ^  mofoltftef  dii  Haa-neumime  9ikile  1891. 

Co  do  Baaaej  litemtnry  aamac^ć  w  tym  wz<(1ędzie  wypada,  że  już  .1.  K.  Hza- 
KUW8K1  wyłożył  znaczną  część  dziejów  etyki  w  nast^^pujących  pracach :  O  znamknUydi 
systemach  moralnych  utaroźytności  1803;  Sysfrin  (hnjsfianhmH  1*^04;  Rzut  oka  nn  dzie- 
je filozofii  od  czami  jej  upadku  u  (rreków  i  Hzt/niidn  aż  do  ep"ki  nilmdzrnin  i iirzrjstie 
(h  ttykładóir  nf>trf>rzemf/eh  siysłt;tttów  moralnych)  ibił-i.  N'asU;pnie  'i"iłENTn\v>KT  u  >wyni 
łrylcładzie  etyki  uwzględnił  poy^Iądy  moralistów,  dzieląc  je  wedhiy  różnych  pierwiastków 
moralnych  (Panteon,  T.  Ul,  25  do  121).  Świętochowski,  we  wspomnianej  już  (zoh. 
wfł^  8tr.  127;  pracy,  podaje  na  sir.  17  do  131  whlstory^  raniemań  o  powstawanin  praw 
noiaiiircli.'*  K.  Kabzbwski  nntn^sa  ^podstawy  moralności**  w  naaoe  spirił-nalizmu 
6«ncn2kiego,  w  Niwie  1879,  str.  406  i  nast  Nareszcie  cenne  pn^csynkt  do  histoiyi 
tyki  ogłosił  hr.  W.  Dzibouszycki  w  szeregu  rozpraw,  zamieszczonych  w  Bibliotece 
Warmwskiej  w  latach  1879,  1880  i  1882  p.  t.  Cnota  i  wyntępeJc,  Jhccs  o  rozwoju 
irtfobrazeii  o  cnocie  (etyka  w  starożytności).  Kościół  średnicmeceny*  O  hmorMe  śred- 
Mowiecznym.    MortiJi.sci  l?-ffo  wieku. 

Dla  zasadniczego  objęcia  myslu  krytyczim  <  Imotyi  zncgo  boj*actwa  kierunków 
w  etyce  nowoczesnej,  należy  je  przedowszystkiem  rozdzielić  na  trzy  główne  grupy, 
jakjeułi  są: 

1)  Kiemnki,  oparte  na  dogmatycznych  założeniach  pmiodoznawstwa,  a  więc  na^ 
<łinilif^y«!nie.  Kierunki  te  oliejmujemy  ogólną  nazwą  etyki  przyrodniczy^  cbcąr-  przez 
to  zaznaczyć  dąiność  tyob  kierunków  do  urobienia  etyki  wedłog  pojęć  przyrodniczych. 

2)  Eieronki,  pngrjmnjące  za  podstawę  etyki  dogmatyczną  wiarę  w  treść  pewnego 
danego  wyznani^  religijnego.  Poniewraź  zaś  teoretycznym  wyrazem  takiej  wiary  jest 
teologia,  praeto  luemnki  tej  grupy  pr^jmąją  charakter  teotogiezny^  stanowią  etykę 
ieoioyicmn. 

3)  Kierunki,  uznające  krytycj^ziu  filozoficzny  za  konieczny  punkt  wyj^t  ifi  łlln 
uaieJkiej  prawdziwie  naukowej  etyki.  Są  to  kierunki,  za«!uL'uj;^' !■  jc^d^aic  ua,  łmano 
filozoficznych,  doprowadzające  do  etyki  /Uozoficzmj^  w  pr-ici  iwimiu  do  etyki  pr/.y- 
rodniczej  i  teologicznej.  Etyka  nie  je^^t  tu  tylko  dodatkiem,  mniej  lub  więcej  oko- 
Uezaośeiowyni,  do  tąj  lub  owcy  grupy  nauk  spei  yahiych,  do  przyrodoznawstwa  lub  teo- 
logii, lecz  treścią  swoją  łączy  się  ściśle  z  ogólnym  na  świat  poglądem,  opartym  na  kry> 
tycanym  Toabimm  podndotowycb  i  przedmiotowych  zasad  poznania. 

Ze  stanowiska  kiytycyzmu  filozoficznego  przypisaliśmy  powyżej  charakter  dogma> 
fyczny  nietylko  etyce  teologicznej,  ale  i  iirzyrodniczej.  Dodać  tu  jednak  naleźyi  źe  do 
t.^iego  dogmatyzmu  przyzniijc  się  otwarcie  tylko  elyhi  teoltHfiatm.  Uznaje  ona  wiarę 
/■elisijną  za  źródło  odpowiednich  pojęć  moralnych  i  nie  poddaje  ich  treś<  i  żadnemu  roz- 
tiorowi  krytycznemu.  To  też  nprawnienif  tej  etyki  zależy  w  ztip^hiości  od  uprawnie- 
nia odno:;nuj  vviary  religijnej,  iiail  c/.nu  Zikłianawia  się  fizczeg-  low o  ^c  .stAn«»wiska  kry- 
tycznego filozofia  religii.  Do  niej  tedy.  a  nic  do  właściwej  etyki,  lutle/.y  ro/i>itłr  i  ucena 
fiiozoficzaoA  etyki  teologicznej,  luaczej  się  rzecz  przed:jtawia  odnośnie  do  etyki  przyrod- 
Btese;.  W  imię  hegemonii  przyrodoznawstwa,  przedstawidele  tej  etyki  występują  za- 
zwycuj  z  nąjwiększą  pretensyą  do  ^naukowości''  i  nie  poczuwają  się  do  żadnego  dogma- 


Digitized  by  Google 


43 (i  §  12,1,1.     ZADANIA  BTTKl. 

ry/iiin.  Tm  •/•łtt  in  kryłykn  josf  oliowi^zkiom  lilozolii  już  w  zakre-ie  ^anifj  etyki,  (u^r^- 
uic/.Hiił>  na  tcuł  lait^j.suu  do  kilku  Ł^lku  tiwa^'-.  konieczny i-.b  w  tym  Mirzględzie  dia 
bliższogo  usprawiedliwienia  naszego  poglądu  na  stosunek  filozofii  do  życia. 

Jeśeli  rozbiór  krytyczny  fttoaankn  filoiofli  do  nauk  prz^nrodnic^ch  dopiomdiB 
nas  do  przekonania,  że  dogrnatyczne  pizyporacMiiia  pnyrodomawstwa  nie  są  wjttaiai* 
jąco  do  naukowego  wyjaśnienia  wielu  objawów  aamej  przyrody  (§  U),  to  tein  budaej 
nit*  mogą  być  mtosowano  do  objawów,  przekraczających  a  istoty  swojej  czynniki  pny- 
rody  iizycznej,  do  samodzielnej  celowej  działalności  człowieka.  Skoro  niechanim  w 
nułj  pr/yrodzie  musi  być  uzupełnionym  czynnikami  racyonalnenn,  to  jakże  się  ma  nada- 
wać ln'Z  taki' irn  uzupełnienia  w  zakresie  pojęi:  moralnych?  Dlatego  t</  '"♦•/.  dal-iyHi 
wywodów  powiedzieć  tu  możemy,  żo  zaprzeczenie  saraointności  racyonalm  izynniki 
w  i  złowieku.  oraz  jego  samodzielności  i  wolnej  woli  jest  gwalt(>ni,  zadawanym  u* 
tom  życia  umysłowego,  w  imii.'  ciasnych  dogmat4')w  przyrodoznawstwa.  Takiego  sanifr 
go  gwałtu  dopuszcza  Hię  naturalizm,  gdy  ponądeit  fizyczny  świata  omaje  za  jt^y 
ny  i  nąjwyższy  i  na  tej  zasadzie  zaprzecza  samoistooid  porządku  naoraliiege  i  je- 
go prawom. 

Nadto  etyka  przyrodnicza  wpada  sama  z  sobą  w  sprzeczność,  bo  właściwie  zadnąj 
zgoła  etyki  na  zasadach  przyrodoznawstwa  uro1)ić  nie  można.   Przyrodoznawstwo  vk 

zna  rńżnicy  mit.dzy  moralncm  i  niemoralnem  działaniem  człowieka,  między  tem  co  jeat 
a  tcni.  c<ł  }ty<-  pmrinyfo.  jak  jej  nie  zna  odnn^nio  do  mchu  fizycznego,  ciepła.  •  Icktry  7 
no><-i  i  tym  jiinlulins  i  h  /jnwisk  fizycziiyi  h.  (i«izi(.'  się  wszystko  ilokonywa  wcilłii::  [ii^ 
.'hnni.  znefro  deteniiinizłuu,  tam  ocena  nunalna.  rftfczna  działania  nie  jmt  uprłwaion^ 
ani  nawet  możUwji;  tam  mowy  być  nie  może  o  tern,  co  być  powinno,  ho  wszystko  du- 
konywa  się  tu  tak,  jak  być  musi,  gdyż  inaczej  być  nie  może.  Bezwzględna  nległńr 
dta  dokonanyeb  faktów,  uznanie  zasady:  tiUa  prged  prmoem^  bez  wszelldąj  moralno  ^ 
ny  tak  &ktf'iw,  jak  siły:  oto  konsekweneya  pRyrodnicze^  poglądu  na  działanie  Indikif'. 
Tyniezasem  różnica  mH:dzy  tern,  co  bye  powinno,  a  tern,  co  jest,  między  prawem  a  fik* 
tern,  niit.tlzy  dobrem  i  zhm  jest  konieczną  podstawą  etyki,  podobnie  jak  różnica  niędzT 
prawili}  i  fałftzcm  jast  niezl>ędną  zasadą  wszelkiej  logiki,  czyli  teoiyi  poznania.  Pooit^ 
waż  zn^  pi-zypiiszczeniM  ^^n.nk  przyrodniczych  tej  różnir^y.  rarzncającej  się  człowiekowi 
jako  tV«kt  żyria  wewnętiznrtT"  wrale  nie  nwzjrb  dniają,  przeto  nie  mo^i\  doprij^radzi--^  dj 
żadnej  etyki.  To  też  w>zi  lk;i  etyka  pr/\ ri)(inii/,a  jest  ranzej  negacyą  etyki  w  ogyie. 
auiżł-li  etyką  w  >ri.słem  tego  .słowłi  znaczeniu;  właściwa  bowiem  etyka  bada  dane  iq&- 
ralnego  poczu«-ia  człowieka  czyli  sumienia  i  ocenia  jego  działanie  na  podstawie  wynik6v 
tego  badania. 

Słuszność  powyższych  zdati  wypływa  bezpośrednio  z  krytycznego  lozbiorn  meleda' 
logicznych  i  metaflzyezn}'ch  zasad  przyrodoznawstwa  (§      1  s).  Powotnję  się  pod  tjv 

ws^lędeni  również  na  i)ra«  ę  swoją;  Przyczytusk  do  psychologii  moraltMŚci,  roztrząsającą 
w  trzech  roZil/Ziatarh :  1)  istotę  sądu  moralneg^o.  w  przi  rlwstawienia  do  sądu  łogieansg9 
i  estcty</ne|.fo,  2)  prawo  moralne  w  przeciwstawieniu  do  przyrodniczego  i  H)  iirn  mo- 
ralny,  jako  wynik  d/hil mia  w  połączeniu  z  porziu-ictii  zależności  od  pewnych  obowiąj'^ 
j;v  y(  li  norm  iiioralii.\  <  ii  i  /ol).  :Zł/r  l*sy(hologic  dfr  Siłtlichkeit.  l*b!ło«iopbische  Monat^beff*- 
T.  XVIII,  IKS2,  sti.  1  i  na>t.  Streszczenie  w  Henw  philosophitjut  Itiboti.  Listoji 
tbHih  Na  szczególną  uwagę  zasługuje  tu  praca  spccyalna  WiL.  AniHiRA,  l>4ulaj^^« 
wszechstronnie  różni<  pomiędzy  prawami  Itzyeineml  i  nondnemi,  p.  t.  PhysiciA  asii 
MioraŁ  law  18SB  (przekład  francuski  wydano  1803  r.  p.  t.  £a  foi  monde  tiUl» 
phy»iqtte). 

Zresztą  daltizy  rozbiór  stosunku  filozofii  do  różnych  objawów  żyda  piak^fcnic^ 

poiła  nam  .-^posołiność  do  l>ardziej  szczfgółowj^ch  uwag  nad  różnemi  kierunkami  e^* 
ki,  więc  i  nad  kienwkiem  naturałistycznym.   Powiemy  tu  tylko,  że  nąjbajnitMii  kiB> 


Digitized  bv  Gofj^ąlc 


§  12tU.    ZADANIA  ETY&I. 


437 


fNwcntnrm  objawom  otyki  przyrodniczej  jorJt  wspomniana  wyżej  (str.  '•V2H  i  nast.) 
•:k'-łn  antropclofficzna  w  zakresie  prawa  kamog-o.  Do  jaki*  h  zaś  wyników  ..mnralnyf^h" 
szkoła  ta  dochodzi  w  iniit,'  ijwe«,''0  naturaliisuju.  o  teui  świadczą  nii*;<1zy  inn-  iiii  ))()L''Iiidy, 
jaiiłe  rozwija  jtHien  z  głośnych  przedstawicieli  tej  szkoły  rKitui,  ktv<ry  w  książce: 
/  miopt  nmtonH  id  dń-Kto  e  ddla  procedura  ptnale,  2-gic  wyd.  Ib^j4,  dowodzi,  że  dla 
wyt^ienia  przestępstwa  potrzeba  zastosować  kary  jak  najsurowsze;  sądzi  np.,  że 
w  masj<k  Włoeiech  nalećałoby  rok  rocznie  wykonać  pnsesaito  tysiąc  wjrroków  smieroi 
(nb.  SPA80WICZ,  Pismo,  T.  IV,  1892^  str.  251).  Do  takiej  ^etyki**,  rozcbodząeoj  się 
s  najelemaatunil^szemi  wjmmaiilanii  hmantzmti^  doprowadza  konsekwentnie  wszelki 
pogląd,  uznająi  y  człowieka  wyłącznie  za  wytwór  śl<?pycli  sił  przyrody.  I'rzedstawicieło 
takipę-o  poglądu  nie  poczuwają  się  do  żadnych  obowiązków  wz_'1*:dnm  ko^^okolw  ifk  i  nio 
iiznBją  HTTiyt-h  siebif  za  zależnych  od  j«kic]ikolwiek  piuw  Ui4>i«lD}xh,  pnekraczającycb 
akres  interesów  osobniczych  lub  sp()łc<  znyi;h. 

Toż  samo  powiedzieć  nałoży  o  li<  znyi  h  w  nowszych  czasach  pracu u  nikach  uad 
etniłlogią,  którzy  w  duchu  uaturalistyczuyni  pojmują  społec^zeustwo  pierwotne  i  z  niego 
Tjpimdzają  przy  pomocy  wszechwładnego  nroswoja**  obecnj  stan  knltuty  umysłowąj 
imoialnej.  Jako  przykład  tego  kierunkn  wspominamy  tu  o  pracy  L.  H.  Moboana: 
Amad  Sodeiy  1877,  wydanej  w  polskim  przekładzie  p.  t  Spoktasemiwo  pieneotne  ezt/li 
hadam  holei  hidtkiĘ^  postępu  ad  diokaid  przez  barbarzymhco  do  i^mliz(iri/i  i^^7. 
Całą  sBmowofałOse  Morgana  w  prz(*d stawieniu  faktów  etm^ogicznych  wykazał  między 
innymi  znany  na  tern  polu  bada(;z  Ki>.  Westermarck  w  swej  wyrrzorpującej  Histon/i 
indzkiego  mnUnufUca^  w  której  roztrzą-in  zarazem  stosunki  moralne  piorw(>fn»'ir<>  ^jło?e- 
c^PÓstwa  (  The  histortj  of  Jntmd))  iiKtrri(i;/e  IMU).  Sprzerznośr  zaś  i>ir«'.lny<  h  p(»i:l.(d'»\v 
Morgana  z  danemi  przyrodoznawstwa  i  z  wymacaniHiui  naukowej  iuet<Hly  udowodnił 
-zczególowo  profesor  zoologii  H.  K.  ZiEULEH  w  wielce  pouczającej  w  tym  względzie 
pracy  kiytycznej :  Die  NaturwismuicJuift  u.  dk  mcialdemokratisehe  TheorU  1894,  str. 
40  do  73,  192  do  200.  U  nas  ogłosił  gruntowną  ocenę  książki  Morgana  J.  K.  Dwo- 
UAcm  w  B«6lioteoe  fTiirtzatmfei^;  1888,  T.  I,  123  i  nast,  273  i  nast 

Wobec  powyn^di  natuialistycznych  zboczeń,  które  i  u  nas  casęsto  bez  krytyki 
się  powtarząfą,  godxi  się  pizypomniecr  znaczą<te  słowa  Jana  Śmudbckiego,  cenionego 
wysoko  i  przez  naszych  zwolenników  naturalizmu;  mówi  nn:  „Wolno  sobie  bredzić 
i  łinezować  w  psychologii  i  1ojri''e  ab*  nio  w  fundamentach  ( ////ii,  od  których  szczęście 
indywidualne  i  zbawienie  towarzystwa  zależy  /Dztrfn,  T.  \  .  Ul*  .** 

Wśród  teoretyczny«'h  opraf^nwań  ffyki  filn-<ifif\:iirj.  znaczenie  podstawowe  aż  po 
chwilę  ol)6cną  posiada  wspomniana  już  i>tr.  12)  Knjtijka  rozumu  praktyczmyo  Kanta 
1788.  W  iwi^dra  a  nią  zostają  dzieła  jego:  Chnmdkgung  zur  Mełnphygik  der  Siłim 
1785,  4-te  wyd.  1797  i  Mdigian  htnerhdlh  der  Grenzen  der  hhsaen  Vemunft  1793. 
W  naszym  jęiykn  many  gramatyk  K.  C.  Mkonooyios  wydał  na  podstawie  „skoropi^ów*' 
^tlnoine  wyldady  Kanta,  p.  t  BoMprawa  filozoficzna  o  rdigii  i  moralnimi  miatui  przez 
Im.  Kanta  18.>i.  Tłómac?,  nie  podąjo  jednak,  kiedy  t<«  wykłady  były  ratano,  ani  kto 
oporządził  rękopis  niemiecki.  I'ominin  pewnych  dziwactw  językowy  cli  (np.  snbjektowny. 
-więtoszcń-^two  =  liifroterya,  szk()<l(iradfł>^<\  nionajrzliwość  =  niechę*'*,  ezli  koliiłłONr-  i  t.  p.) 
rz<'iz  podna  rzyfAnia.  jako  streszczeni'-  etyki  Kanta  i  Jedyna  obszerniejsza  praca  tego 
Błjiliciela.  przyswojona  naszemu  językowi, 

K:uit  pierwszy  i  na  polu  etyki  wyj.i.suil  krytycznie  różnicę  miedzy  ezynuikami 
fjnpirycznemi  i  racyonalncmi,  między  poglądem  opartym  na  .świadectwie  zmysłów  a  po- 
^ądem,  wypływającym  z  bezwzględnych  wymagań  rozomu.  Wszelki  bedonizm  i  utyH- 
taiyzm,  stawiąjący  dobrobyt  ponad  wymagania  moralne,  wyprowadza  ^int  z  działania 
zmysłów,  kt6re  podlegąją  amiennym  podnietom  zewnętnmego  bytu  i  dlatego  nigdy  do> 
piowadzić  nie  mogą  do  zasad  ogólnycb  z  siłą  obowiązującą.  Powtarza  się  tu  tożsamo. 


Digitized  by  Google 


438  §  12,1,L    ZADAKIA  BTTKI. 

0  czem  mówiono  pny  rozbione  stosunku  dołwiadczenia  zmjdowego  do  rasumn  teor^ 
tjcznego  (zob.  str.  800  i  nast).  Tylko  rosutn,  wskutek  swąj  odrębn^,  aprioiycBMŚ  tn- 
ści,  wypowiada  ogólno  wymagania.  oho\trk^ącc  kaźdogo  cslowieka,  rozumowo  rozwi- 
nii.togo,  i  ezyni  to  niotylko  odnośnie  do  proc^jw  logicznych,  poznawczych  muy.sk,  ile 
również  i  zo  wzirlędu  na  ilzIatilnoCr  pmktymi;^.  A  vr\pc.  zasad  etyki  nio  można  i7f^»' 
z  zo\vTiętr7n<>iro  do.świad<'Zonia.  ani  z  wynmirań  Itytu  zmysłowego,  ]e\'7.  z  -atncj  tn  v  i  ro- 
zumu. Lr<l.\  /  ona  tylko  ma  dla  nas  charakter  konie<^7ny  i  pow^zorhny.  a  '/atcm  tn-zw^lt- 
dliii'  uliowin/ujący.  Ot/>ż,  rozum  wyraża  się.  wodłu^--  Kanta,  na  [mlu  jtraktycraow 
w  poczuriii  obowiązku^  jako  działanie,  mające  si<*  dokonać  nie  z  Łiiiiyrh  pobuddi, 
tylko  z  szacunku  dla  prawa  moralnego  (Achtong  flłrs  Gesetz).  Wymaganie  to  Kint 
nabywa  „kategorycznym  rozkazem  roeumn  praktycznego  (kategoriscber  Impentir)* 

1  opiera  na  niem  całą  swą  etykę.  Spełnienie  ohcwiątku  jest  najwyższem  prawem  no> 
ralnomi  wobec  którego  ustąpić  winny  na  plan  dalsąy  wszelkie  względy  osobnicM,  imel- 
ka  dążność  do  zadowolenia  osobniczego.  Nagrodą  takiogo  spełnienia  prawa  n)oralne<ro 
nie  jwt  żadno  doltro  zewn<;tr7.nj\  lecz  wyłącznie  błogie  nczucie,  łąirzące  się  Iwzpoimlnin 
ze  społnicniem  obowiązku.  Tylko  tak  pojęta  za.sada  etyki  odpowiada,  według  Kanti 
godności  rozumu  i  świadczy  o  joi-o  afrfnnrmii.  f.  j.  o  tern.  żi-  rozum  sam  w  sobie 
wióra  prawa  swego  działania  i  nic  czerpie  ioli  z  zewnątrz,  ani  też  icii  >itl no  z  /cwnątn  na- 
rzucać nie  daje.  Żo  tak  pojrtc  za.sady  etyki  czyli  rozumu  praktycznego  lą.  zą  się,  we- 
dług Kanta,  jak  najściślej  z  ideami:  wolnej  woli^  nkśmicrłclności  duszy  i  Boga^  o  t«u 
mówiliśmy  już  wyżej,  str.  211  i  nast 

Vzapctniając  Kanta  szerszem  uwzględnieniem  empirycznych  danych  etyki,  Fr. 
ScHŁBiBBMACHBB  (f  1834)  określił  etykę  jako  naukę  o  dobrać,  obomązkadi.  i  cMototi 
człowieka  izob.  wyżej  sir.  433).  Najwyższe  dobro,  Bóg,  jest  celem  luddciej  dzii^iiM'i 
obowiązki  okrrśhiją  prawa  nicbu  źydowego  w  tym  kierunku,  a  cnota  jest  ił^  poru^- 
jącą  czlowii-ka  i  zbliżającą  go  do  owc^go  celu  (zob.  jego  Orundrm  der  j^Uomip^tehf* 
Kthik,  wyd.  ]inómiertne  isłl,  iiowr'  wy-l.  l?^7f>). 

l''tykft  riioznfi<-7n:i  w-|)/itiv.i  >na  znajduje   się  joszrzp   w   ibł.ść  7Ay.\y/\\o\  r7r<'^\  pf*^ 
wpływem  tendencsj  p  r/.y  roil  ni  czy  cb,  <'bociaż  z  drugiej  stnmy  wznowiony  kantyzni  i 
t>ein  .polu  przyczynia  .się  coraz  bardziej  do  krytycznego  wyjaśnienia  ostatecziły*  ii  za>v: 
moralności.   Nawet  głęksi  przedstawiciele  tak  zwanej  etyki  ewolucyijtięj,  wyprowadzaj4 
cej  wyższe  objawy  życia  morabcgo  z  form  niższych,  zbliżają  się  oetatecznie  do 
racyonalnej  etyki,  jak  o  tem  świadczą  szczególniej  odnośne  dzieła  B.  Spkmceka  (loK 
wymieniono  na  str.  14  prace  jego  z  zakresu  etyki),  oraz  W.  Wumdta  {EUtih.  Sme  Cn- 
UrBUi  htnij  der  Thałaaehen  «.  Gtsełze  des  tfUtUdim  I^b>  >is.  2-gie  wyd.  1802).  1  021 
uznają,  jako  wynik  rozwoju,  niezależność  wymagań  moralnych  od  zownętrznej  takty cz 
ności  i  •'zcrpin  swe  za>ady  etyczne  nio  z  tego,  co  jest ^  lecz  z  togo.  co  wcJIul'  rozwmh;- 
te£>o  poc^n  iri  mor:iln«"jii  ^^yć  )>i.iiii)ut'>.    <'o  znś  do  kwe-.-tyi.  rzy  te  wyż--/.!-  r/.\ uniki  'tn- 
raluc,  ^aiuc  pr/.<'Z  się,  mogą  być  wy|n owadzotic  /  niż^XĄi  li.   to  ona  zależy  \sUi>ci«rłł^  :  ' 
mctalizy«znc^'o  poi^-^lądu  iia  fozuój  w  ogóle.    Wi(izielism\   już  wyżej  (str.  22^^  i  na>t  . 
że  ceiowośr  nie  może  byc  in/nihirin  rozwoju.  bv'Z  jest  jego  podstawj^,  a  moralnok  j^s' 
właśnie  <lzialauiein  celowom,  w  najściśkgszem  togo  słowa  znaczeniu,  bo  sama  wytwar» 
cele,  do  których  dąży.  Nadto  ja^ną  j<jst  rzecząt  że  rozwój  nic  beswzględnie  nowi^ 
stworzyć  nio  może,  lecz  uwydatnia  tylko  i  wyprowadza  na  jaw  to,  00  istnitge  w  iatoi^ 
rzeczy  (zob.  str.  187  i  nmt.  oraz  378  i  nast.).  Skoio  tedy  w  obecnym  nianie  kultn} 
umyffłowoj  prawa  moralne,  podobnie  jak  i  prawa  myśli  logicznej,  nie  mają  chaitkt«rc 
empiryrzuogo,  lecz  narzucają  się  nam  jako  wymagalniki  racyonalnc:  to  i  ze  i:tafiowi>kt 
cwohu  yjnepo  uznat  należy,  że  ta  zasadnicza  różnica  musiała  istnieć,  choćliy  zan»<lki«w. 
w  natur/.<»  ro/,wijaj}\<eiro  się  umysłu.    I  w  .samej  rzeczy,  tkwi  ona  już   w   -un^-j  islo'  <■ 
ży<  u  muy iłowego,  pulcgając<'j  na  n>żnicy  międz^}'  i»amoi^tuyn)  podmiotem,  jako  os>r^^ 


§  12,1,1.    ZADANIA  ETYKI 


439 


kiem  samodzielnej  indywidualności  a  światom  pr/cdrniotowyns,  rzrli  ofoi  y.coion).  Zarów- 
no teorya  poznania  (logika),  jak  i  metafizyka  wykaznj.i,  /c  tcL^o  r/.ymiika  m'-yonn]!ieL,M>, 
ł»ez  sztuczny  naciągau.  nie  uiożiia  wyprowadzić  z  i'\  ru  bozw/glrtluie  pnseduiintow o>:<). 
poibawiouego  w  sobie  myśli,  rozumu  (zob.  wyżej  str.  83  i  uJist.,  202  i  nast..  390 
i  iiasiX  więc  togo  i  żadna  etyka  ewolucyjna  dokonać  nie  zdota.  Ocena  wewnętrznej 
Moioki  dsialanił,  stosownie  do  jogo  motjwdw  i  celów,  jest  objawem  do  togo  stopnia 
odsofanjm,  samoistnym,  źe  bes  samowolnąj  zmiany  jego  treści,  nie  moina  go  pr^rczyno* 
wo  wjjasnió  pny  pomocy  dńidania  innycb,  bardziej  pierwotnych  czynników.  Uznanie 
ntom  pier^-otnego  cbaiaktoni  |)ra\v  i  poisądku  moralnego'  świata  jest  równie  komecsp* 
nom,  jak  uznanie  taluegoż  cbaraktera  praw  i  porządku  fizyc^znego.  Żadna  ewolacya 
mp  wyprowadzi  treści  jednycłi  praw  z  treści  dni  doli.  Jak  rozwój  życia  fi/y.  znego  opi»!- 
T^  na  pierwotncia  istnieniu  i  działaniu  praw  tizyczn y<li,  tak  wszelki  nr/.wu}  czynni- 
ftuw  ratyonalnyb  i  moralnych  staje  możliwym  tylku  wskutek  pit'nM>tnł»«,'o  istnienia 
i  działania  rozumu  we  wszecłihycie  o  treści  nietylko  logicznej,  le«  z  i  murahK\). 

Wielce  doniosłe  studyum  krytymie  nad  etyką  Kanta  i  Spencera,  oraz  o  ich  wza- 
jemnym do  siebie  stosunku  og^osU  J.  G.  Sckdbman,  p.  t.  Kantian  dhies  attd  thc 
eflua  of  evoMw»  1881.  Na  zamączenie  zasługują  w  tym  względzie  również  krytyczne 
piace  G.  P.  Wbtoowta:  DaneinigmuSy  Bdigion  «.  SitUiikkeit  1878,  oraz  C.  H. 
Wiuja>i8a:  a  remew  of  the  8y$tem  of  dftics  fwnded  on  the  Iheory  of  ewdu- 
tm  1893. 

Jako  now««ze  opracowania  eryki.  zawicrai;\Cf'  w  sobie  dane  do  samodzielnego  roz- 
l'ioru  stosunku  filozofii  do  żyria.  wyiniciiłatiiy  fu,  prócz  wspomnianyrh  dziel  .Speinf^ni 
i  Wiindt,  najst^'puj;\(e  dzielą,  opiorająci?  sii»  na  różny«;h  zasadacli  etycznych:  M.  Carhikuk. 
Dk  ititfliche  WclUirdnuny  1877,  2-gie  wyd.  185)1.  Ti.  Ollć-Liprune,  Dr  la  a  t  iilude 
mmk  1880.  H.  Sidgwick,  The  meitmU  of  ethks,  3-cic  wyd.  18-S4.  G.  (!iźvcki,  Grnnd- 
tvgt  der  MordŁ  1883;  pneUad  polski  1884,  t4>goi  MoraŁphUfmphk  188a  U.  Lotzk, 
Gnmiifigt  der  praktkthen  PkUotophie  1684  (zob.  też  Yobbbodt,  Primipien  der  Ethik 
«.  Sdigionąphilooophie  Lotte^s  1801).  A.  DdniNO,  PkUosophische  GUttrUhre  1888. 
li.  HOFFDUfO,  Ethik;  przekład  z  duńskiego  1888.  H.  Marion,  LeęonS  dr  morale  1K^8. 
H.  Calderwood,  Morał  ph'\U>sophy,  14-te  wyd.  lvS80.  Th.  Ziegler,  Sitłlkhs  Scin 
u.  siUliches  Leben^  2-gie  wyd.  181K).  J.  Thomas,  Principes  dc  philosojtkic  mor(dc  181K). 
H.  Gallwitz.  Daa  JE^obUm  der  Ethik  18U2.  F.  Paułsem,  System  der  Ełhiky  2  tomy, 
3  uie  wyd.  1894. 

W  naszej  litwiturz*'  etyka  dłuzołiczna  nie  może  si(,»  szczycić  zbyt  wielkiem  bo- 
;^Actvreni.  Wymieniamy,  co  godne  uwa;.d,  jako  przyczynek  do  wyjaśnienia  poruszonych 
ta  kwest}j,  pomijając  naturalnie  wykłady  elementarne  moralności. 

Ai  po  chwilę  obecną  wydatne  miejsce  w  naszej  literaturze  etyki  zajmuje  Kołłą- 
taja: Poriądek  fizffcmo-nioralny,  o  któiym  wspomnieliśmy  już  pnsy  innych  sposotmo- 
idsch  (str.  127  i  228).  Dodamy  tu  tylko,  śe  zasadniczemi  pojęciami  moralnemi  1volłą- 
Uja  są:  itakżi/tosci,  w  znaczeniu  zbliźonera  do  określonych  pow^-żoj,  str.  l-W,  dóbr,  i  po* 
trinmsri  człowieka.  Z  każdej  należytości  wypływa  o<lpowicdnia  powinność  (^zob.  >zrzc- 
::<>lniej  .str.  150  i  nast.).  Za  „-aiikcyj^"  praw  moralnych  uznaj'*  Kolh\taj  „porządek 
prayroilzenia**.  który  pozostaje  w  zwijłzku,  choć  dość  luźnym,  z  idc;^  H-  ^a, 

Kremkr  wyłożył  etykr  w  >wej  Filozofii  diuha  (zoł».  wy/.oj  str.  24*  w  trze*  h 
teściach,  jako  filozofią  prawa,  moralności  i  oht/czaju.  Trkntowski  zaś  nie  zaliczył  ety- 
ki do  filozofii,  lecz  wytworzył  z  niej  „pean  trzeci-'  kostiwjtd  (zob.  wyżej  str.  2i>),  okre- 
ślając ją  jako  „nankę  i  umiejętność  istoty  tego  świata.*'  Tomimo  abstrakcyjnej  dyalekty- 
ki  Kremen  i  bardzo  konkretnych  dziwactw  Trentowskiego,  ich  wykłady  etyki  mąją 
wysoką  doniosłość  filozoficzną,  szczególniej  pod  tym  względom,  ze  dążą  do  wyjaśnienia 
^wiązko  poosncia  moralnego  z  powszechnym  porządkiem  świata  i  jego  tt>totą.  Nadto 


Digitized  by  Google 


440  §  12,U    ZADAKIA  BTTKI. 

nie  brak  u  nich  wiela  doniosłych  wskazówek  Rejowych.  Toe  samo  powiedsńeć  uImt 

0  Dumanioeh  Gołuoho^kiego  (zob.  wyżej  str.  28),  kt6ry  w  końcu  awego  dzidi 
(T.  IT,  321  do  480)  we  wzniosłym  polode  ducha  roawya  najwyiaią  suadę  swej 

ki:  miłość. 

Do  prac  pisarzów  \v>pf'>ło5;esnycb  należą:  ro/prawa  H.  Goldberga,  O  pfycklj- 
(jkznem  żrófUe  nioralno.śi  i  iNiwa,  1874,  .Ys  Ó9  t  nast.);  wspomniane  już  (str.  127, 

1  4;15)  studyum  ŚwiĘTocHowtóKiKuu,  przeważnie  historyrano-otnoerałir/ne  na  tle  pojłj<:  as- 
turalistycznych ;  dalej  z  scrdceznem  ciepłem  napisane.  Zadunia  tmndne  Br.  Chleboit. 
HKiKGo  (szereg  ruzpmw  w  Blnszcsn  aa  r.  1878);  studynm  E.  ŁrczTCKneo:  Bmm 
i  mmOmhć  (Bibl.  Warsz.  1879,  T.  I,  287  i  nast.),  om  tegoż  artykuł:  Cfiola  w  Ebcj- 
klopedyi  wychowawczej,  T.  II,  1881,  str.  675  \  nat;  FStmfia  prdktyctnk  Alp.  Kum- 
TOWSKiEOO,  O  której  mówiliśmy  wyżf^j  (\tr.  36);  naresacie  M.  Mobawsrisoo:  PfAhM^ 
etifki  i  prawa  1891  i  Roztrząsaum  W.  DznoimSTOKiSGO,  mąjące  pnewainie  charakter 
ety<ssny  {zob.  wyżej  str.  ;^7\ 

O  monorrrifiarh  z  zakrfisu  etyki,  dotyczących  poszczególnych  kwesty  prąy  roiłŃo> 
mi  stosunku  lii  /^tM  lo  ż^^ia,  wspominamy  poniżej. 

2.  Pogarda  dobrobytu  materyalnegro.  Cynizm  i  stoi- 
cy zm.    Pojmania  tlubrobytu  materyalju;go  niożo  wypływać  z  dwócii  różnych  motywów. 

1)  z  lekceważenia  wszelkich  w  ogóle  dóbr  życia,  i 

2)  z  przeświadczenia  o  jego  mśszosci  wobec  wyższych  dóbr  moiahiych. 
Pierwszy  motyw  jest  duszą  cyniznw^  drugi  Mejfwmm, 

Cynizm  ma  charakter  przeważnie  przecząrj,  wyzywąjący,  bo  wiaz  z  matefTitae* 

mi  dobrami  pogard/a  i  (ln)>r;itiii  społecznemi  i  roligynemi.  Lekceważy  je.  kpi  2  nkb 
i  poniewiera  niemi  A  chociaż  Antystekes,  Dyooenes  ze  Synopy,  Kbatks  i  inni  .>u^i 
cynicy  podnoszą  w  zasadzie  cnot*;;  to  jednek  w  żyi  iu  (nota  ich  sprowadzała  si*j  główni- 
do  sarka.■^ tycznej  opozycyi  wzc^lt^^dem  wszy-rkioL:",  to  inni  wysoko  cenili,  fo  minio  war- 
♦  oś.-  istotną  dla  społ«M*zeństwa.  a  wi<;i  w/(;I»;(l(  iii  wszystkich  zpoła  /ild^ij-  /y  kul 
tury  estetycznej,  logiczniej  i  muialiiej.  Ula  cyników  nie  istniały  żadne  obowiązki  5p'> 
łecznc  lub  religijne ;  małżeństwo,  rodzinę,  państwo  mieli  za  czcze  formy,  ł>ez  w:aelki€; 
wartod<^i;  nawet  względy  na  godność  oaohbtą  1  przyzwoitość  nie  krępowały  idi  wcsIa^ 
Midi  oni  siebie  za  wyższych  ponad  wszelkie  prawa  ł  wskutek  tego  pogarda  ich  dłi 
wszystkiego  w  życiu  łączyła  się  z  chełpliwą  samowolą.  Sokrates  mial  słuszność,  gdr 
Antyst»>n( -owi  powiedział,  w  z  jego  płaszcza  dziurawego  przeziera  próżność. 

Nadto  cynicy  lubowali  się  w  ujemnej,  brzydkiej  i  nawet  ohr^dliwej  stnmie  przyr^ 
dy;  zasadę  zaś  zbliżenia  si«f  do  yii^j  i  Tyńn  wedłii«r  jej  wymagań  doprowadzali  dc  -n- 
terznn-<  }.  Nieokr/f»s"łn;\  n;Uiin,'  stawiali  \n•^v^  wszelką  kulturą.  Wol»ec  demokraty. iB-'- 
go  l)i.tl  iiii»  si».  7.  [liz-zi  przyrodą  zapominali  zupełnie  o  L:<>du(iśo!  Uidzkioj  i  wypływaji 
cyi  h  z  nił  j  uiiou  liczka*  li.  To  też  póznił-jsi  cynicy,  w  pierwszym  wieku  naszej  ery  jak 
rr>wnież  w  nowszych  czasach,  szczególniej  we  Francyi  w  drugiej  połowie  zeszłego  wie- 
ku, zapominali  zupełnie  o  pierwotnych  zasadach  etycznych  swej  szkoły,  a  zsdswi- 
lali  się  bezpośredniem  przeprowadzeniem  zaznaczonych  cyników  ujemnych  w  isf^ 
praktycznem. 

Dla  powyższych  powodów.  »'yiiiziii   iialt  źy  nie  tyle  do  historyi  filozofii,  lecz 
ogólnych  dziejów  kultury  umysłowej.   W  dziejach  tych  .stanowi  on  reakcyą,  pod  wiBl^ 

ma  względami  uprawnioną,  przeciwko  zboczeniom  kultury  z  drogi  prawidłowego  post<;p5 
przeciwko  st^mikoin  wykr7ywi<>nym  i  wymuszonym,  jakicnii  sąr  sztuczna  sprze^^ra- 
pomięd?y  r*>ż,nenii  war-^lwatni  -|mi!*  i  zoństwa.  nio^i^czerośc  w  obejściu,  liipokryzya  w  r:* 
cz<ł<'h  juij  wi<;t-<zycb .  wyrafinowana  i  bęc  używania  w  połączeniu  z  przesyti  m,  zcpsi^  ' 
obyczajów,  brak  wznio.ślcjszycb  ideałów  w  Ittcratuizc,  sztuce  i  życiu.  Wśród  stosuiik»<« 
t^go  rodzaju  navM)}ywanie  do  prostoty,  do  powrotu  na  tory  naturalne  jest  koiiie«sa«. 


Dlgitized  by  Gopgle 


§  12^,1    CTNIZH  I  8T0ICTZM. 


441 


a  vfiam  w  różnjcb  swych  fomaciL  stąje  się  wyrazem  reakcyi,  równio  atoli  jednostzon- 
Ofm,  owe  sboczenia,  praeciwlco  Ictóiym  występuje.  W  taliim  dadiu  uwydatnia 
czynniki  ynianu  w  wieku  ośinnastym  8Z<aeg6lniej  J.  J.  Rousseau,  nieiiyllto  w  swycli 

pifluacb,  ale  w  calem  swein  życiu. 

W  mnPłn  zupc^łnie  świetle  pr7.edstawift  .si<.'  pogarda  dolirol  ytu  materyalnojrn 
n  Słoikóir.  Oni  i  w  tej  pog-ardzit-  zadiowują  jrodno-ir  o^^nhistą  i  nie  wvi7,fkają  się  (l<<hr 
roaten alnyrb,  o  Ile  <ą  niozbłjdncmi  środkami  i.'0(1u<'i.m)  hytu  ezłowirka.  ("»Miii\f  aad<; 
wszystko  i.noUi,  t^uuńcnnB  spełnienie  obuwiązkii.  jaki.)  czynniki,  nadająco  człowiekowi 
ową  godność,  atoicy  poczy  tywaii  dobrobyt  maUiiyaluy  za  rzecz  podrzędną,  która  nie  po- 
winna by^  edem  dąźnoki  człowieka.  Domagali  się  tedy  przestawania  na  nudem,  ate 
piMB  io  nie  sprsedwiali  się  zasadniczo  Icalturze  i  na  polu  materyalnem,  o  ile  ona  się 
mw^a  w  pan»  z  wyissemi  czynnikami  bytn  łódzkiego.  Występowali  tylko  energicznie 
pneeiwko  wszelkiej  zależności  człowieka  od  dóbr  materyalnych,  a  tem  bardziej  pneciw- 
ko  wsseUdenttt  niewolnictwu  dui^zy  względem  tych  dóbr. 

1  na  stosunek  człowieka  do  pi^rody  stoicy  zapatrywali  »ui  odmiennie  od  cyni- 
ków. Przed pwszystkieni,  doTnacrąjf^e  ^ie  życia  zgodnego  ?.  przyrndri.  n  zatem  prostoty, 
-^■7ern^ci  i  pmwly  w  pnstt;[io\va:iiii.  nie  mieli  na  oku  pr/ynuJy  niż-zej  ixl  człowieka, 
zuicTZł.rei.  lecz  uh^czali  w  ^\vo  pojęiio  przyrody  wyższą,  ro/iniimi  \-ff>ii^  ludzką,  z  roz- 
wojem jej  rużuorodnycli  potx-zeb  umysłowych,  społecznych  i  reiigijiiyeb.  Zyć  zgodnie 
t  wymaguiiami  przyrody,  znaczyło  u  nich  żyć  wedłu-  wymagań  wyższej,  rozamnej 
oatiuy  człowieka.  A  w  imię  właśnie  takiego  poglądu  dowodzili,  że  niewolnicze  podda- 
nie aię  zmydowym  popędom  i  szokanie  szczęścia  w  dobrotiycio  mateiyalnym  sprzeciwia 
się  prawdziwej  naturze  człowieka,  jako  istoty  obdarzonej  rozumem.  Jako  taka  istota, 
człowiek  znaleźć  może  prawdziwe  zadowolenie  i  szczęście  jedynie  w  (l/ielnnści  moralnej 
>fX^iTł^),  w  panowaniu  nad  sobą,  w  spełnieniu  swych  obowiązków  względem  sieWe  spo- 
łe^eii^twa  i  bogów.  Dzięki  za*  tym  zasadom,  stcńcy  w  przet  i  wstawieniu  tln  demokra- 
rv'  znych  fendenc\  i  cyników,  wypływających  z  ii  h  nivkiei:o  pojt;ci;i  przyrody,  reprezento- 
wali rzynnik  ary -toknityczny  lim  ha  w  s/laclictuem  tego  słowa  znac2eniu,  mająceiu  na 
oku  godnubK-  o.-5olji.stą  człowieka,  jako  człowieka. 

Porównjwając  ze  sobą  powyższe  kierunki  uioralno,  cynizmu  i  stoicyzmu,  wypły- 
wające ze  wspólnego  sokratycznego  źródła  pogardy  dla  dobrobytu  oiateryalnego,  kwcstyi 
być  nie  może,  który  z  nieb  bardziej  odpowiada  nastrojowi  prawdziwie  filcnsoficznemn. 
Negacja  cyniczna  dla  negacyi  jest  zarazem  i  negacyą  wszelkiej  filozofii,  a  zatem  i  jej 
życiowego  rozwoju.  Cynicy  to/  w  samej  rzeczy,  nie  uprawiali  filozofii  szerzej;  zjidawa- 
lali  się  lekceważeniem  wszystkiego  i  wszystkich;  a  to  przyczynić  się  nie  mogło  ani  do 
postępu  filozofii  jako  natiki,  ani  do  zbliżenia  jej  z  życiom  rzeczy  wis  tom.  Wyrwanie 
'>^obnika  z  natiiralneŁrn  iriiintn  bytn  i  życia,  pncin/jra  za  sobą  z  konieezno^r  i  naprzód 
jego  rozstrój  wewnętrzny,  a  utotępuił'  zui)e!iii\  >iiiirif  moralną.  'I'akiiii  skutkom  j)(Mile-,i 
lei  cynizm  prędzej  czy  później  zaw.sZ(!  i  vv.-,z.U/it<,  j^'d/ie  tylko  się  zjauia.  rrzeciwnie, 
Stoicy  dzięki  swym  dążnościom  dodatnim,  swej  energii  myślowej  i  monilnej.  przcdsta- 
wiiyą  czynnik  rozwojn  postępowego  tak  na  polu  filozofii,  jak  życia.  Wynosząc  człowie- 
ka ponad  drobnostkowe  trosld  o  dobrobyt  materjalny,  wskaziyą  ma  wyższe  zadania 
i  cele  i  przez  to  podniecają  ciągle  na  nowo  dzii^alność  jego  umysłu  i  woli.  To  też 
w  zakresie  stoicyzmu  rozwinął  się  z  czasem  coraz  połmoj>/y  pogląd  filozoficzny  na 
mądrość  żydową^  a  wraz  z  nim  oomz  w/nioślejszy  idrał  prawdziw^o  mędrca  w  ży- 
cin :  ideał,  przeciwstawiający  się  pod  ka/<lym  wz;,'lęd(>m  cynicznej  parodyi  filozofa 
o  zapuszczonej  ł>ro(lzie  i  grubych  obyczajach  z  ri»rl'ą  /e1»rai  zą  na  podartej  odzie/y. 

O  owym  ideale  niędrca  w  duclm  -tiłic\ziini  l«;(lzieiiiy  mieli  -.po-oline^t''  mó- 
wit  więcej  w  następnym  paragratie,  przy  rozłuorzc  stosunku  łilozotii  do  mądrości  życio- 
wej ^§  13,a.). 


Digitized  by  Google 


448  §   12,1,2.    CYNIZM  1  STOICYZM. 

WspomniADc  powyżej  {str,  434)  podanłe  o  Tałbsib  tnktei  się  w  przjtoanMn  na 
fltr.  72  piśmie  Btooimbba  L^iRCTuazA,  I,  24;  xob.  tee  TeeM  Platona  p.  174 

Ssczegóij  co  do  nauk  cywk6w  i  stoików,  mb.  w  odnoteyeh  cgęściach  wjmmaajth 
(str.  434  inast )  prac  z  dziedziny  histoiyi  etyki,  om  w  li^słoryach  ffredti^  fStowofii:  ZlL> 
ŁllU,  T.  II,  uddz.  1  i  T.  111.  oddz.  1,  i  PawuokieoO,  T.  I,  405  i  i  nst  Ze  wiględa 
na  swoją  treść  krytyr/ną.  zaslug^ują  tu  toż  na  uwaęę  wykłady  hr.  W.  DzilDOSSYCmGO 
p.  t.  Sceptycy,  Stoicy  i  Eińkurejczycy  \  zob.  odbitki  z  Hiłil.  Warsz.  1883. 

O  RoDssiE.  w  iliulin  zamaf^onyni  powyżn],  pi>,ał(_'m  w  Tijy^thnUu  lllusfrmra^t^ 
w  r.  1879:  zob.  o»\  \/.'w\m!  od)»itki,  p.  t.  Jan  Jakid)  Wjn.sscau.  oraz  wyżej  str.  'i  i  ax-t. 
Porównaj  z  tern  ui  .studyum  P.  1  aiiii.LOWSKiEuo  p.  t.  Moutuseau.  W  stuletnią  rocznią 
jego  śmierd  1878. 

8.  Bpikureizm  i  utylltaryzm.  Zasada  sscaęśllYoiei,  eodeaioiiiBiiii. 
jest  w  istocie  swojeij  baidso  nieokredloDąi  bo  nlesj  od  tego,  co  kto  oasjrwa  śKa^jS&nih 
śoią  i  w  esom  jąj  szuka.  Abtsttp  np.,  jak  donosi  KsBNOiroKT  (MemorabUiia  II,  1  p.  8), 
powiedział  Sokratesowi  otwarcie:  „Ja  zaliciam  się  do  tjcb,  któi^  pngną  żjć  jak 

najwygodni<\j  i  jak  najwoselej.*  Widzieliśmy  wyiąf  (str.  428),  i»  Arystoteles  zupeł- 
nie inne  miał  pojH(;ie  o  SJSCZł^śliwo.ści,  łącząc  ją  ze  cnotą  (zob.  szczególniej  jego  Etyką 
Nikontnrha  I,  O  i  X,  T).  RpiKrn  zaś.  kti'ronia  DyoriENEs  T.AfjRCYrsz  poświrra  drir^tą- 
tą  ksił^gt;  >\vf»<ro  pisma  bt^toryizn<'Lro  {7a)\k  wy/.oj  str.  72),  za  przykładem  Arystypa  -m- 
kał  .szezęhliwo.-ici  znowu  w  ro/kn^/.y.  llozróżniając  jrdnak  rozkosze  ciała  i  duj^zy.  pod- 
daje icb  treść  ocenie,  ubliezciiiu  ('JOjijj.źtfiy^ai':).  Na  tej  zasadzie  dowodzi:  wszelka 
rozkc^z  jest  pożądania  godną;  niżnicy  mi^jdzy  szlachotnemi  i  mniej  szlaclietnemi  rozko- 
szami nie  ma;  różnią  się  one  tylko  swym  zakresem  i  skatkamL  Jedynie  dla  tych  ostat- 
nich WKgflędów  oddąfe  Epikur  pierwszeństwo  rozkoszom  duszy,  bo  treść  ich  obejnnje 
wi<.'kszy  zakres,  a  skntki  są  zaawyeząj  mniej  przykre,  niż  skutki  rozkoszy  delen^y^ 
Według  tego,  człowiek  w  życiu  nie  ma  w  gruncie  rzeczy  ŻEwlnych  olnnciązlmr  moral- 
nych, ekonomicznych,  społecznych  lul)  religijnych,  którehy  .'spełnione  być  wino)'  be* 
wzgl»;du  na  skutki  osułmił^ze  i  wszystkfł  sprowadza  się  jedynie  do  ogoi.'itycznej  rachah. 

T'oLrI;iil  powyższy  »'])ikuroizniu  ma  toż  samo  zna<rzeniL'  na  polu  żyria  praktyrr^ł^pT 
jak  w  zakn">ie  teorctyi  zn>ni  zdanie,  że  nie  ma  żadnyc  h  ■^tały«;b,  liczwy.g]f;dnych  pra« 
logicznycJ),  do  których  uiysl  nasza  stosowa*'-  się  winna,  że  poznanie  pmwdy  dla  prawdj 
nic  stanowi  samoistnego  celu  dla  umysłu  ludzkiego,  gdyż  każdy  osobnik  może  uznawi*.' 
za  prawdę  to,  co  mu  się  podoba,  co  mn  spiawia  przyjemno.ść.  co  go  podmiotowo  najbar- 
dziej zadawala.  Takiej  osobistej  samowoli  bronili  na  polu  poznawczem  Sofiki  (GOBOus. 
Protaooras  i  inni),  z  którymi  pod  tym  względem  schodzi  się  w  zapetnośd  Epaknr 
i  liczni  jogo  zwolennicy.    Epikureizm  jest  moralną  sofistyką. 

Pouczające  łiadania  nad  epikureizraem,  ogłosił  M.  Gutau  w  dziele:  La  marek 
d'  K])icure  cl  scji  rapport^  am^  ff^n  tlocłrinrH  rtmicmporainai,  2-gio  wyd.  1881.  .Tr>tt** 
pierwszy  tom  oltszerniejszej  pracy  p.  t.  Lem  LtUitaircft,  obejmujący  t<iorye  utylilarTŁWu 
od  1'ipiknra  aż  do  18-go  winku.  Tom  Il-gi  p.  t.  Ln  mornh-  anfjlaiitc  coułempominr 
]87{>  prowadzi  dalej  te  it.idauia  i>d  wieku  18-g«»  aż  po  najnow.szc  czasy.  Autor  ^tui 
stanuwisku  etyki  ewoluc^-jncj  (/ob.  wyżej  str.  438  i  nast.},  wykazuje  jednak  przyton 
że  interes  usobisty  nie  jest  zaaadą  etyki,  lecz  dążno^  do  doskonalenia  się. 

U  oas  specyalne  .studya  w  tym  względzie  ogłosili:  Kaź.  Kasebwbki  :  iSjpćb- 
rfitm  i  L«krcctju9Zy  Bibl,  War^z.  1861,  T.  III,  480  i  nast,  Ał.  Świętocbowiiu. 
O  epikureizmie  1880,  oraz  W.  DziBOUSzycKi  we  wspomnianych  powyżctj  wykMai'!) 
(zob.  str.  442). 

Zastanawiając  się  nad  znidłem  praw  moralnych,  Epikur  dowodził,  że  nic 
one  ani  przyrodzone  uniyslowi  ludzkiemu,  ani  t^ż  nic  zostały  narzucone  większości  hi^^ 
bilą  przez  potężnych  władców,  lecz  były  wynikiem  rozwagi  wybitnych  mężów  naU  t«o  < 


Digitized  by  Clicie 


§  12,1,8.    BPISUBBIZM  I  UTTŁITABTZlff.  443 

ozDM  należy  za  pożyteczno  (Ti{i'^ćpov)  dla  społeczeństwa.  Otóż  ta  myśl  stanowi 
łącznik  pomiędzy  opikureizuieiu  i  nowo<'2e«<nym  utylitaryzmf^ni,  kt<)ry  w  ir^tocie  swojej 
je«t  da]«z>-m  rozwojem  zasad  Epikura  pod  nową  tylko  imwą  i  pn^  uwględnienia  skom- 
plikowanyrli  stosunków  nowoczesnej  knlfnry. 

W  rozwuju  nowoczesnego  ufi/Iitai-yzmu  ro/różnir  można  tr;iy  j^łiiwne  fonuy: 
1)  utylitaryzni  egoŁstyczny  Th.  HułiHtsA  (f  1079).  'I)  .spok'(-zny  i  altruistyczuy  Bent- 
HAMA  i  ColiTE  A,  i  nareszcie  3)  umysłowy  .1.  .St.  Milla. 

Utylitaryzm  egoi^t}  czny  Hobbbsa  (selfisb  systom)  jatt  pierwotną  i  zarasem  naj* 
kooBekwentniejssą  i  nąjcsystszą  fonną  tej  teoiyt.  Roswinął  on  ją  w  swych  dsiełaub : 
De  che  1642  i  Lema^kan  or  the  maUer^  form  and  aufhańty  af  govemmeni  1651.  Hob- 
bei  jest  tw6rcą  głośnej  nankł,  że  człowiek  nie  jest,  jak  pszczoła  i  mn'nvka  i  jak  dowo- 
dzi! AfiTSTOTELEs,  Z  Datury  swojej  „istotą  społocsną  (C<ióov  '7roX'.Tx6vyS  lecz  walka 
w^zy.stkich  przfciw  wszystkim  (bolluni  omniam  in  oinnes)  jest  stanem  przyrodzonym 
ztowieka.  Walkii  ta  wypływa  z  dążności  każdep:o  osobnika  do  własneg-o  dol)rol)ytu, 
Ł  t^oiziiHł.  jako  jedyncjfo  mutywii  liidzki''łi  d-ziiłań.  ICfłżdy  nsolmik  ma  też.  według  te- 
?o.  zupełne  prawo  do  wszystki«!gu,  «i»  sit;  /  Jcg*)  dul  rciii  /'jadza.  a  jrdy  aa->Łł,'puje  koli- 
zacya  w  dążnościach  i  uelacli  osobników,  natenczas  silniej s^y  ma  naturalnie  niczem  nie 
klapowane  prawo  do  nraoGorwistnionkl  swycli  celów,  choćby  ze  sdcodą  innydi,  jeżeli  to 
tylko  jema  samemu  sskody  nio  pntynoiti*  Ponieważ  jednak  sam  stan  ciągłej  walki  jest 
«ikodltwym  dla  wszystkich  osobników,  narasąjąc  co  chwila  źycio  i  mienie  każdego,  pne- 
to  pokój  na  zasadzie  zrównoważonia  egoistycznych  dążności  jest  również  potrzebą  natu- 
ralną i-złowieka.  Tej  potrzebie  zawdzi».'cza  swe  istnienie  społeczność,  państwo.  Riicya 
jc?o  łntu  jest  pożytek  zjednoczonych  w  nieui  jedti;)-r<'k.  Dla  osiągnięcia  jednak  tego 
[ti^żytkn  wyposaża  Hobbcs  głowę  państwu  w  Iłezwzglrdną  władz*;  i  broni  najsurowszego 
d»spt>tyzmu.  A  c^yni  to  w  zupełnej  konsekwcncyi  zc  ^wciui  '/n<f\dami.  Skoro  ł>(nvieni 
•ł>^*>l>nik.  kiiTu  jai-  >ię  wyłą«*zn!c  motywami  CL''ii-f> '  zn^  ini.  pu/Jtawiuny  jest  >rmi  w  .sobie 
w&zŁ-lkif  h  <  zuimków  moralnych,  zdolnych  puilti/.ymai  porządek  społeczny;  to  dla  okiel- 
2aaia  tego  egoizmu  potrzeba  działuć  nań  silą  i  przes^tradiem,  w  ogólo  środkami  zapew- 
oiąjącemi  jego  bezwzględną  uległość  dla  wymagań  państwa.  Widzieliśmy  wyżej,  że  do 
takich  wyniiiów  doprowadza  naturalistyczna  etyka  i  w  naszych  czasach,  jak  o  tern 
świadczy  szki^  antropologiczna  prawa  karnego  (zob.  str.  4B7). 

Konsc kw.  ncye  Flobbesa  zraziły  zwolenników  utylitaryzmu  do  oparcia  swej  nauki 
na  nagim  egoizmie  i  zmusiły  do  odszukania  innych,  przynajmniej  z  pozoru  Ijardziej  szla- 
'hetnych  motywów  dążno^fi  do  pożytku.  'l'ego  dopełnienia  egoizmu  w  zakrcn"  zajady 
pożyterzności  dokonał  pierwszy  .łKREMiAbZ  Hfnttt.^m,  wta.ściwy  twórca  now m  zi  snego 
utylit;uy/.riiii  w  Hzicładi ;  luh  nihwium  io  łlu  jn  inniiU  s  nf  mordl  and  Ut/i.slułion  1781), 
oraz  DiinifhoJiigy  or  Ute  stunce  o/'  moraUfy,  ed.  .lobu  lirowinL'.  2  tomy  IS^U. 

Jak  łiipikur  i  Hobbes,  tak  i  Beutłiam  nie  wyprowadza  moraluo.ści  z  samoistnego 
cennika  amyslowego.  .  Z  wielką  nawet  niecbęcią  mówi  o  moralistach,  kUtr/.y  poczucie 
obwiągku  uznają  za  zasadę  cnoty.  W  obowiązkach  widzi  jakąś  zależnośi';  od  obitych 
czynnikóWt  fif^J  tymczasem  działanie  człowieka  wynika  wylącznio  z  motywów  osobni- 
czych. Rozkosz  i  bul,  przyjemność  i  nieprzyjemność  są  i  według  j  zdania,  je«lynenii 
źródłami  ludzkiej  działalności.  V  i  wstępie  do  pierwszego  8  wymienionych  dziel  ni<')wi. 
że  człowiek  znajduje  się  pod  władzą  dwóch  panujących  czynników:  rozkn>!/y  i  'In : 
(mo  jedynie  okrc^Inją,  co  możemy  i  mamy  czynie'-.  „Natłirc  ha^  plnccd  niui:ki!i(l  unii'T 
the  goyeninictit  ut  two  sovereign  masters:  plcasnif  jmni.  Ii  is  tor  tbcui  aloH(  to 
point  aut  whnt  w  o  ought  to  do,  as  well  a-  lo  vlc(trjiihic  w  bat  we  sball  do."  Ale 
*śród  niżnych  rodzajów  rozkoszy,  które  człowiek  ma  na  oku,  a  kt^ire  ik-utham  z  epiku- 
rejską  fioezyą  poddaje  kalkulacyi,  wylicza  na  ostatniem,  siódmem  miejscu  i  rozkosz 
z  obcej  rozkoszy,  pnsyjemność  z  wyrządzanej  innym  przyjemności,  i  otóż,  ton  rodzaj 


Digitized  by  Google 


444 


§  12,1»8.    EPIKUBEIZM  I  UTYLITARYZM. 


raKkmy  przyjmuje  za  zasady  swcfjo  utylitaryzmu  sjHfłcanego^  wyrażającego  si^  w  wj- 
maganitt  «tnodsliwio  większej  azcs^wo^  dla  mosliwie  wi^szej  liczby  oaolnuk^^w  (tlie 
greatest  happiness  of  tbe  greatost  nitmber).''  * 

Jeżeli  się  zapytamy^  na  jakiej  zasadzie  możemy  kogokolwiok  ^ofroiffi^cać,  aby  gzukal 
własnej  rozkoszy  w  rozkoszy  ol»rej,  to  Bentham  tego  nie  wyjaśnia  i  tego  na  podstawie  cpi- 
kiircjskich  przesłanek  w>Jzelkieiro  ntrlitaryzmu  nigdy  wyjaśnić  nie  btjdzie  można.  Skoro 
Iłowiom  rozkosz  osobnic  za.  —  ;i  itiurj  rozkoszy  nie  raa,  —  jest  najwyższ^in  i  jf^^Tlio 
uprii\niioii\ ni  celem  (i/,i;iłania,  to  możfiny  \t\r  rail/.i.  jeżeli  kto  znajduje  rozko-z  w  obcej 
rozkoszy,  ale  nie  niams  żadnt»go  prawa  Lrauić.  a  tern  mniej  pociągać  do  jakity  kol  wiek 
odpowiedzialności  tych,  którzy  tej  rozkoszy  nawet  na  siódmem  miej.scu  nie  d(»aają,  lob 
w  innych  rodzajach  rokoszy  bardziej  gustują.  Oczywistą  jost  tedy  izeczą,  ae  albo  nii> 
simy  się  wynec  wszelkich  <^ulnie  obowiązujących  norai  dziahuia  ludzkiego,  wiadkiąj 
oceny  jego  moialnej  wartości*  i  oddać  wszystko  na  łaskę  i  niełaskę  osohoiciych  dążnośd 
do  rozkosqr;  albo  toź  wyznać^  ie  rozkosz  i  ból  nie  są  najwyższemi  czynnikami  ntoFalne- 
mi,  że  wyma(^uia  rozumu,  uws^lędniąjącego  celo  i  zadania  ustroju  moralnego,  do  któ* 
TOfro  osfłbnik  jako  cząstka  składowa  należy,  w>-noszą  się  ponad  osobniczą  samowolę  i  żą- 
dają jej  (i<^raniezenia  nie  w  imię  dobra  jednostkowejro,  lecz  w  imię  dobra  orółn.  jsko 
wyż.szej,'o  i  bardziej  uprawnionego  celu  działania,  aniżeli  byt  jednostkowy  ^zob.  wyżej 
str.  210  i  nast.). 

Powyższe  uwag^i  o<lnoszą  się  w  zupełności  i  do  altruizmu,  o  ile  się  opiera  na  za- 
sadach epik  u  rej  sk  ich.  W  tym  ducha  wprowadzi!  Comtb  to  wyiaioiie  do  soryologii 
uznąjąc  zarazem  pociąg  do  towarzyskośei  za  podstawę  altruizmn.  ZoK  saczegdtakj 
czwarty  tom  jego  wspomnianej  (str.  14)  FUozc^i  pogyttfum^*  Por.  teś.  co  mówi  H. 
Spencer  o  o«2:oizmie  i  altruizmie  ze  stanowiska  ewolttcyjnoffo»  w  swem  dziele:  l^rm^ 
ks8  of  ethim  1892,  T.  i,  187-2'»7. 

Najnow-i/ą  fnrmę  nadal  utylitaryzmowi  .T.  Sr.  Mill  w  piśmie:  ()n  Ułilitarianim 

5-fe  uyd.  I,'-*?);  pnc<  kład  polski  F.  HłMJACKiK^-'^  1><73.  PrzeniAst  on  zasadę  utvli- 
tawzniii  na  |>ol('  wyższych  objawów  /\t:ia  uiii,v>łiiH ctio.  a  za  jego  przykładem  poali 
w  t\in  \v/.ględzie  Al.  Bain  w  dziele:  The  eniutiom  and  ihe  »nW,  nowe  wyd.  1876. 
rozdz.  ir)-ty;  O  im  zuciu  moralnem,  oraz  H.  Siduwick,  77łc  methods  of  ełMa,  S-cie 
wyd.  1884,  szczególniej  rozdz.  4:  Utylitaryzm,  i  wielu  innych. 

BIiŁL  bierze  za  punkt  wyjścia  dla  swych  odnośnych  poglądów  także  zMadę  epi* 
kurejfdcą  rozkoii^.  ^Roadcosz^  mówi  on  w  przywiedzionej  pracy,  i  usunięcie  bólu  są  je- 
dynemi  celami,  pożądania  (jodnemi  (IMeasnre  and  frecdom  ftom  pain  ara  tiie  only  tbin^* 
desirable  as  endn).'*  W  dui-hu  Hentbama  broni  Mili  następnie  i  za^^a^ly  szczęśliwości 
powszecbnej,  czyli  pożytku  of:«'du.  jako  iclu  ludzkiej  działalności.  Aby  wykazać  rnożU' 
wośc  przejs<  ia  od  D-obnitJzey^o  pożytku  do  pożytku  powszecbnogo.  utrzymuje,  żc  pif>n^'^t- 
ne  dążnoKi  j  i  -oi-i}  <  zne  nmoralizują"  się  w  - /htwifku  z  bioiriem  i-zasu;  to  znai  /v  dążot'* 
do  pożytku  u^iolaiiezejro  i  pows/erbnen^o  kojar/y  się  z  rzisom  z  poezucicni  ol»owią2kfi. 
Nadto  —  i  to  stanowi  cbaraktcry»ty(.zuy  czynnik  jego  ut\litiiryzmu,  —  domaga  się.  »k 
oceniano  wartość  podmiotowego  zadowolenia,  t.  j.  tozkosąy,  ze  stanówka  jej  jaksśó. 
Są  rozkosze  wyżtize,  duchowe,  których  wartość  wewnętrzna  zaduguje  na  to,  i^ysny 
mieli  bardzioj  na  oku,  aniżeli  rozkosze  niższego  rzędu.  Oo  więcej,  nawet  niesadowok^ 
nie  w  wyŹHzej  sferze  życia  umj^slowcgo  ma  większą  wartość,  niż  zadowolenie  w  niżsaj* 
W  tym  du<  bu  wyraża  się  Mili  troclię  drastycznie,  ale  w  zajadzie  bardzo  słusznie:  .1^ 
piej  byi-  ni(  zadowoloną  ludzką  istotą,  aniżeli  zadowoloną  świnią;  lepiej  być  nieadowo* 
lonym  Sokratesem,  aniżeli  zadowolonym  płupcem." 

liozum.  w  >amej  rzeczy.  ■/L'odzić  się  musi  na  takie  diciuni  n'->-y}<}>m  dla  wiela  u- 
dowolonych  wśn'<d  ludzi:  ale  tylko  roznm.  jako  władza  przcdmiotcru a  umy-lu.  rtyn<»?24« 
się  w  hwycU  sąducli  o  rz«.*czach  vvy«<oko  ponad  osobniczo  zadowolenie  iub  niezadowoir 


Digitized  by  Coj 


§  12,1,3.    EPIKUREIZM  I  UTYLITAUYZM. 


445 


nie,  Jako  władza,  rządząca  sii;  zupehiie  innemi  prawami,  aniżeli  są  t«,  kUtre  wjnikają 
I  epikiuwjskiąj  aasady  mkoe?y.  Bo  gdyby  było  prawdą,  co  po  Ar)'stypie  powtanąją 
9i  po  ohwilę  obecną  wmysay  epikanjo^cy  i  ntylitaiyści,  wns  te  zwolennjkami  e^i 

pm-rodDiczej,  se  sadowoieoie  osobnicze,  ro2ko8z  jest  jedynym  motywom  i  oBtfttecznym  ce- 
lem ludzkiej  działalności:  to  opierając  się  na  tej  wyłącznio  z.i^adzie,  bez  ogródek  i  bec 
wszelkich  arjstokratr.  ^ny.  h  aspirafyj.  z  cyniczną  otwartością  oddać  należy  piorwaień- 
<tm>  z\ripr?pciu,  tar/^ają-cnin  >  z  /;i<1ownlpn|pm  w  biocie,  nad  zbolałem  z  powodu 
k].-4  -ipołecznych  sorecin  ludzkiem;  usmin  hającemu  «if»  do  swpj  podobizny  głupcowi 
[im-^l  uj(.drcciij,  tiaiiiunym  niezaspokojoną  t<^sknot!\  za  pozimriimu  istoty  wszechrzeczy. 
Po  jednej  stronie  jest  zadowolenie,  po  drug-ioj  niozadu wolenie,  —  i  U)  \\\  <t?irvm  wobec 
owq  asidy.  Frzyuiaiiie  ans  wyinoeci  niezadowolenia  pewnegfo  rodzaju  uaJ  jakimkol- 
wiek tadowoleniem,  wprowadaa  sopetnie  nową  saandę  oceny,  różną  od  naądy  rozkoszy, 
a  więc  wymaga  odatąi^ła  od  tąf  ostatniąj  i  wyjaśnienia  należytego  tamtej.  Tego  saś 
Mfll  nic  oiyDi,  po«»tającw2akresie  tradycyjnych  pojęć  swej  askoły.  Co  więcej,  w  prak- 
tycznenj  zastosowaniu  swego  utylitaryzmu  do  ekonomii  politycznej,  Mili,  narówni  a  więk- 
■7oie!ą  współf^o=;n\ rh  ekonomi^t/iw.  bierze  za  za»adę  egtiizm  jednostek  i  ich  dążno«ć  do 
di.ł.roiłytii  niatrryalnćŁTo.  powra.  amc  tem  saraeni  do  pierwotnej  nauki  Hobbesa,  jako  lo- 
gi<:2iiej  kunriekwentyi  zasady  pożytku.  Zob.  pod  tym  względem  dzido  Milla:  Frinciplea 
of  politic  econotny,  2  tomy,  nowe  wyd.  1891. 

Zaznaczony  rozwój  utylitaryzmu  od  Hul»be.>a  do  Milk  wykazuje  doł»itnie  pott-^e- 
bę  ozapdbuenia  w  etyce  czynnflca  08obuiczecro  czynnikiem  racyonalnym;  indywidualnej 
aiiDowoIi  aananiem  wyższego  pnwa,  obowit^zującego  j^nlnostki;  do  spdnienia  jego  wy- 
magań. Btyki  ibiidować  nie  można  na  mniej  lab  więcej  pi^padkowyek,  a  w  każdym 
nade  okoUcmłośdowych  zachciankach  podmiotowych  oeobnika,  lecs  wylą^snie  na  pned- 
mioCowych,  ogólnie  obowiąaiyących  ciynnikach  ronimn,  który  dowodzi  istnienia  wyżate. 
20  porządku  r?e -i^y.  nietylko  pod  wzgb^dem  fizycznym,  ale  i  moralnym.  W  ten  sposób 
i  na  teni  polu  przygotowano  mimowoli  Zf  <fr<»iiy  przeciwległej,  »*mpirycznej  i  naturali- 
sU'Znej,  LTunt  pod  zasiew  racyonalnej  etyki  Kauta.  Liczne  objawy  z  zakr»*^n  krytyki 
ut)lłtaryznm  świadczą  o  tern.  że  zasiew  ten  WNchodzi  i  zapowiada  bogaty  plou  nietylko 
w  ojczyźnie  twórcy  zajady  bezwzględnego  rozkazu  moralnego,  ale  również  w  An- 
glii i  PraucyL 

Z  eneigicmą  krytyką  utylitaryzmu  Benthama  i  Milla  wystąpili  w  Anglii  azese- 
g6lniej  tacy  popularni  piaane,  jak  Tohass  Cakłtłb,  glębokomyślny  filozof  z  Obelaea 
icaośd  Loodynn,  w  której  dtngle  lata  żyl  i  umarł,  1881  r.)  i  Jobn  Rubkin^  znakomity 

Współczesny  krytyk  i  estetyk,  oraz  ekonomista  (ur.  1819).  Obaj  znajdowali  się  pod  tym 
względem  pod  wpływem  Kanta  i  w  imię  zaaady  obowiązłcu  i  prawdziwego  dobn  apo- 
Idczeiistwa  zbijali  Ha^sną  zasada  pożytku. 

W  <tudyum  napisanem  jes/i  ze  w  r.  isjtł  p.  t.  Sign^  o/W/ic  fttwe*?  (Works,  T.  VII), 
ł^^RLYLi:  roztrząsa  oznaki  czastt  i  wykazuj (  że  pod  wpływem  niecliaiiirzii\  t  li  poirlądów^ 
ua  świat  i  utylitaryzmu  zapomniano  zupełnie  o  wewm^trznej.  moralnej  wart^jst  i  człowie* 
ka.  Współcześni  filozofowie,  mówi  Carlylc,  nie  idą  za  przykładem  Sokrateaa  i  Platona; 
aie  anczepiają  w  naród  piaekonania  o  potizebie  moralnego  doskonalenia  aię  t  o  tem^  że 
azoęśde  prawdziwe  jeat  w  nas  aamych  i  że  mamy  pewne  obowiązki  do  spefaitenia 
względem  innych;  pnedwnie,  wszystko  odnoazą  do  zewnętiznych  okoliczności  i  w  ich 
egois^cmem  spożytkowania  widzą  szczyt  mądrości  życiowej.  Tymczasem,  postęp  praw- 
dziwy w  rozwoju  stosunków  ludzkicii,  społeczeństwa,  państwa  zależy  nie  od  me* 
f^łianicznej  rachuby,  b-cz  od  wartości  moralnej  człowieka,  a  kto  chce  się  przy- 
czvnir  do  tes"o  postłjpu  powinien  rozpocząć  reformę  od  samego  siebie,  a  następnie 
pmst^pir  do  pracy  dla  społeczeństwa  czystym,  bez  wszelkich  osobniczych  pobudek 
i  widoków. 


Digitized  by  Google 


446 


§  12,l>s.    KFJKURBIZM  I  UTTŁfTARTZM 


l^ch  samjch  lasad  bioni  Garljle  w  wiela  inojrcb  pismach,  potępiając  szczególniej  i 
mamonism^  jako  naturalny  wytwór  utylitary  ri;  i  i  wyłącznej  dążności  do  dobrobyta  m»- 
teryalnego.  Najsilniej  na  współczesnych  podziałało  potl  tym  względem  pismo  jego 
FoJit  and  prezent  l»4i3  (Dzieła.  T.  X!l[>.  Napotykamy  tu  między  innemi  na^^^pnją'^ 
zdania:  ..KiHy  wc/.y-^tki*'  wzajemne  ludzkie  obowiązki  z.iiiii'  nionf  z  i-tały  'Myn\ 
obowiązek  /^ipiaty  gutowką:  kifnly  obowiązfłk  człowieka  wzgl«jdem  « /Jowickii  /.u-ui  spro- 
wadzony do  wri;('zania  kilku  >ztiik  pienił/dzy  i  pokazania  potem  drzwi;  kiedy  obowiązek 
człow^ieka  wzglndem  Boga  ^t&l  sit^  hipokryzyą,  powątpiewaniem  lub  csemi  podoimen: 
kiedy  csłowiek  najbardńej  boi  się  tego^  aby  się  nie  dorobił  pienięd^r:  nieobiicMiia 
w  skutkadi  znuana  zaszła  w  stosnnkacb  ladzkicb.  We  wsi^tkidi  spiawacb  Inddicit 
nie  krąjiy  obecnie  zdrowa  krew,  ale  eoi  podobnego  do  atramentn  bankienldego;  wa^^t 
ko  stało  się  cicrpkiom^  spizecznenif  grożącem  rozkładem.  Życie  społecKłóstwa  stało  <k 
galwanicznemu  jak})y  przez  szatana  opłjtanem.  A  jednak  mamona  wcale  nie  j«^t  Ro- 
giem, lecz  szatanem."...  _I'źywr\jri<  -far^go  jł^zyka,  zapomnieliśmy  o  Bogu,  mówiąc  łis 
now^ZYjn  jr7:ykipni.  f ł''>ni;i«  zyiiiy  -oiiie  swiat  nie  tak.  jakim  jc-t  w  rzf'i*zovisto-i<ń.  7asd- 
ku>:\i>\ii\  ()i  /y  ua  oilwiet;zu^  /^/o/f  nc(.M'/,y.  n  otworzyli.-iiuy  jf  tylko  tUa  pozor  ów.  W  it^ 
rżymy  z  pełnym  spi>kojem,  że  wewnętrzna  Istota  tejro  awiata  jes>t  jaii^^  iiiezrosumial^ 
tnożllwoiieią  (perhap^),  ale  zewDv'trznio  przedstawia  się  nam  ten  świat  tylko  jako  ogron- 
na  obora  i  dom  roboczy,  z  niezmieraomi  szeregami  kncbni  i  stołów  jadahiycb«  ^  pi? 
któiycb  spiytny  może  znaleźć  mi^si^e.  Cała  piawda  o  tym  świocie  jest  niepewną,  tfOio 
zysk  i  strata,  oraz  puddłng.  są  i  posostąją  widzialne  dla  praktycznego  cziowidca.**  lYo 
czasem,  nie  zasada  największej  śzrzęśliitH)ici  (grt  afost-bappina^s  principle),  lecz  nsidi 
najwyższej  Hzlacłwtnośei  (greatest-noldeness  priii'  ij)!"')  powinna  być  podstawą  zaruwm* 
żyria  praktycznego  jednostki,  jak  i  ustroju  ^połc.  znego.  Praca  iliii  dobra  inn.v  h.  oto 
najśwjrtszy  obowii^zek  każdego.  „Trzł^fliodzi  krótki  .^ziinuiy  dzim.  swcmi  Iwilł^liweffii 
upiorami,  biednemi  pozłacanemi  koronami:  n.i^jtanie  łtoikii  u  iciziia  nor,  zo  swojmi 
g\^'iazdzistemi  dyademami,  z  milczeniem  i  prawdy.  i'o.^  zrobił  i  jakV  isaiczęście,  nie- 
szc-zęście,  wszystko  to  Ijylo  zapłatą,  jaką  doi^taloj^,  którąś  już  wydał,  a  teraz ;  gdzie  jt^t 
twoja  pnM^y  pokaż  nam,  coś  zrobi!?'*  ' 

Z  takim  samym  podniasłym  nastrojem  moninym  pnystępuje  Rtokin  do  kiy^-z- 
nego  razbiom  współczesnego  ntylitaryzmu,  zwracając  przytem  szczegółowo  nwagę  b& 
błędne  konsekwenrye  tej  tooryi  w  zakresie  ekononui  politycznej.  "W  szeregu  piae,  tt- 
branych  szczególniej  w  książkach;  Unło  the  kuł  1800,  wyd.  8-e  1802  i  MiinerB  fd 
trris  1H71.  wykazał  on  przekonywająco,  że  panująca  utylitarna  ekonomia  polityrnis  ni^ 
invzi:I*:ilnia  w  >pn>.'t!ł  nnleżyty  w^z^stkicb  faktyi-znycli  czynników,  któr--  przyjmuj;* 
udziai  w  ro/.wojii  .hiKrol-yru  iii;it<  i  \  alnrsfo  narodu.  Opiera  ona  nu  /.isadaob  esfobty 
cznej  konkuri-iuy  i  i  blrduciu  puj».*ciu  łiogactwa,  jrdy  t.\  lui  /ascin  praw.l/.iwy  dobnibyt  ns 
wet  niateryalny  społeczeństwa  zależy  zaraniem  od  lożnorudnycb  czynników  uiuraby  l 
a  przedewszystkiem  od  uezciteoici  ladzL  Co  zaś  do  hogadmOf  to  ono  nie  iptowada  9t 
kynajtnDiej  do  masy  złota  lab  innych  produktów,  dających  się  zamioaić  na  iłoto,  jik 
nczy  utylitarna  ekonomia,  lecz  wartość  samego  dota,  pienięd^,  zależy  zapełnię  od  wptr- 
wu,  wywieranego  przez  nie  na  ludzi  (power  orer  men).  Dzięki  tema  wpływowi  eofai- 
my  ludzi  usłużnymi  względem  naszych  celów,  t  ].  kłaniamy  ich  do  pracowania  dla  na-- 
Pieniądze  same  nie  są  tu  jednak  wystarczająoemi,  ho  gdyby  w  ludziach  nie  działały 
razem  czynniki  moralne,  a  w  sz<  zf'fró1rio-ści  nczciwość  i  poczucie  sprawiedliwości,  nita 
«'zas  nie  prac(łwaliby  dla  iiiiiyt  h.  air  przy  danej  'Sposobności  zabieraliby  bogat^^zemu  pif- 
nłi\dze.  Na«lt«»  wpływ  na  ludzi  wywrzeć  można  i  za  pomocą  innych  arodków,  nietjrlkt 
za  ptMiKK  ,j  picuiyilzy.  ,Sa  rzerry.  kt<')rych  za  żadne  pieniądze  kupić  nie  ino/na,  a  kt* 
re  jednak  wielce  się  przyczyniitją  do  rozwoju  boga<!twa  narodowego,  up.  przywiązaaie 
Żołnierza  do  wodza,  poszanowanie  robotnika  dla  pracodawcy,  acsdwoić  kupca,  ognunoi* 


Digitized  by  Coogle  J 


§  12,1,8.    BPIKUREIZII  I  UTTŁITABTZM.  447 

jąeft  wsidki  wjrzyak  i  wtedj«  gdj  jest  moiliwynif  szlachetne  luposobionie  ładzi  nawzar 
jm  mględem  aiebie  i  t  p.  Jaimą  jest  neczą»  ie  te  czjnniki  wj-wierają  wielki  wpływ 

na  dohrołiyt  inateryaliiy  narodu,  a  z  tcL^i^  wynika,  żti  prawdziwo  bogactwo  jego  nie  po- 
tylko  na  dobra,  h  raateryaln^Th,  ale  i  na  charakterze  moralnym  jednostek,  wchodzą- 
cych  w  jego  skład.  Im  szlnrlictiiiejszo  Iw^dą  to  jodno^tki,  im  chętniej  i  suinimmioj  każ- 
da z  nich  spfłnia  .swe  obowiązki  wzirbHlciii  innych,  tom  iiarnil  jest  bogat-^zy.  tcni  wii-k- 
>2ą  poi^iaila  ri^kojmi*^  dołnoliytu  pud  każdym  \v/«_'lł;dom.  JVKl,stawn  tedy  działalnoM  i  źy- 
(iowej  ludzi  nie  powiunv  l  yr  tak  /.\v;iii('  zajady  pniktycznoici^  lecz  Złisady  .s]n'aicte(Ui' 
teoki,  kt<'>re  obojmuji^  zarazem  uczucia  ."lympatyi,  jakie  ludzie  winni  itiic<  wzdl<;dem  sio- 
bie  wzajenmiei. 

CUowłek  dekonywa,  wedłag  słusznej  uwagi  Ruskina^  największą,  możliwą  dla 
niego  ilość  pracy  i  prodokoje  przez  to  najwięcej  bogactwa,  gdy  wolę  jego  podnieca 
własna  jego  siła  wewnętrzna,  t.  j.  gdy  na  niego  oddziaływają  mrzucia  dodatnie.  A  więc 
nie  konkurencya  i  wzajemny  antagonizm  pom^dzy  rzlonkami  społeezeiistwa,  pomiędzy 
panami  ł  służbą,  robotnikami  i  pracodawcami  i  t.  d.,  h'rz  prze<  iwTiif»,  wzajemna  ich  ku 
sobie  .sjTiifłatya.  jf?t  /pnlłcin  ł>ogartwa  narodowego.  '!V»  też  wzajctnna  ■>yiiipatyą 
ekonomia  polityi  zna  i)r/,rd('\v>zy--tkitia  powinna  miei*  na  uku,  a  nie  interes  (i-<.ld-«r\  jf- 
dnostek.  To  Ziw  osiągną*  .się  daje  jedynie  przez  zaszi  zepioDio  w  członkach  «iJiil»  ozeii>twii 
poczucia  >>prawiodliwości  i  obowi^ku,  a  wit^c  zasad  moralnych,  wyższych  ua^l  wszelkie 
Bsady  utylitarne. 

Wielce  pouczającym  je^-t  pogląd  Rnskina  na  przyc^ny  różnego  poważania,  ja- 
kiego w  społeczeństwie  doznają  różne  stany.  Pnyczyny  te  dowodzą,  żo  poczucie  mo- 
itlne  <^ółQ  ceni  nąjwyżąj  gotowość  jednostek  do  ofiar  dla  dobra  powszechnego  i  w  ogó> 
Ie  piacę  okdo  tego  dobra,  nąjnlżej  zaś  stawia  dążności  egoistyczne,  mąiące  na  oku  po« 

żytek  osobniczy.  1  tak,  dlaczego  klasa  wojowników,  żołnierzy  eieszy  .si»;  w  każdem  spo- 
t- zeń^jitwie  najwipk?szem  poważaniem  ''  Otóż  dlatego,  że  prawdziwem  zadaniom  żolnie- 
r/^i  nip  jost  zaldjani*'.  ale  to.  a!iy  w  razie  potrzeby  sfitii  dał  <ię  zabir.  fostjiweje  żoł- 
ni*  rza  na  wyłomie  l'ort«'<  y,  ze  .-iunuirią  przed  nhii,  ze  w.szyatkieiui  ruzkoszaiui  t^-uo  -wia- 
ta posta  uini,  obowiązkiem  jego  jest.  nie  cofną*-  si*;,  ale  zginą*'  .śmiercią  bohatera  w  inii*; 
obowiązku.  Świat  płaci  mu  ta  to  wii^k.szą  irzi-ią.  Podobnież  i  poważanie  dla  dncltowe- 
go,  prawnika  lab  Idcarza  wypływa  ztąd,  że  poświęcać  winni  interesa  osobiste  dla  dobm 
powszechnego  Tradmy  zaś  poważanie  dla  duchownego,  zaniedb^jącego  swe  obowiązki, 
prawnika  przekupnego,  dla  lekhna,  używającego  swej  wiedzy  w  colach  pnestępnyeh,  lub 
nawet  joi  i  wtedy,  gdy  ci  wszyscy  interes  osobisty  stawiają  ponad  swe  obowi^i  zawodowe. 
Mniejsze  zaś  poważanie,  jakie  świat  oddąje  kupcom  i  przemysłowcom,  aniżeli  osob<mi 
tak  zwanych  liberalnych  zawodtjw,  wypływa  z  powszechnego  przypuszczenia,  żi-  dzia- 
lalno.ś*'-  ich  jest  zawsze  pfroi-tyezna.  Interes  osobnif*zv,  własny  zysk  przy  nniżliwcm 
*)graniezen!U  zy^łkn  innyrli.  np.  kiipnją«\v<'h.  jost  ich  L't"Wnym  <'elem.  I)ziałaliu»sc  taka 
może  by*  wprawdzie  konie*  zn^  w.siud  danyeii  wamukuw.  ale  og*jł,  placąe  im  mniejszem 
poważaniem,  wyraża  przez  to  naganę  dla  ich  egoizmu.  Nie  <hcąc  zasłużyć  tej  nagany, 
kupiee.  przemysłowiec  parai<;tać  winien  o  tom,  że  funkcyą  jego  jest  również  zaspokoję- 
nie  pewm  h  potizeb  narodu.  Zadanie  jego  nie  polega  jedynie  na  osiągnięciu  zysku 
osobistego  z  pisedaftębforstwa,  jak  zadaniem  duchownego  nie  może  być  tylko  otrzy- 
manie dochodu  z  bemeficium,  albo  adwokata  luV'  leknrza  zdobyrie  honoiaiynm.  Dochód 
z  beneficium,  honoraryum,  zysk,  są  tylko  słusznie  należnym  dodatkiem,  wynagrodzeniem 
zadanie,  które  l)ądż  co  bądz  winno  być  spełnione.  1  pr/ełny-^biwiee  ma  pewne  zada- 
nh  społecOTe,  więc  nie  ma  prawa  myslec  fylko  o  <ohic.  jak  tego  ch* c  utyhtaryztn.  ( >a 
winien  zbada-'  do  gruntu  przymioty  rzo*-zy,  kt.>re  produkuje,  lub  którejui  handluje,  spo- 
H<1'\  otr/yniania  i  produkowania  ich,  a  nast«,'pnie  i)bro<i«  ealą  swoją  energi*.'  na  produ- 
kowanie ich  lub  otrzymaniu  w  stanie  uajlcpstzym  i  rozdzielanie  po  cenach  najtańszych. 


Digitized  by  Google 


448 


§  12,1,3.     hiiKUREIZM  I  UTYLITAKYZM. 


Ponieważ  nś  prodnkcya  wymagn  konieemie  współdiiałaaia  wiela  lodzi,  prz^ii^y^iowiee 
pneto  ma  amem  obowiąsek  swaćać  na  to^  abf  lonnaite  sąjęda  w  prodokeyi  były  mxś- 
liwie  konj^tiieini  i  dla  lada  do  niej  mytych.  Gdy  w  ten  sposób  nie  bidzie  dbał  tylko 

0  swój  interes,  lecz  spdhiiać  będzie  zarazem  i  swoje  obowiązki  s])ołeczne,  nfttencaas  ^»■ 
dna  sobie  powszechno  poważanie  naiówm  z  innenii  stanami  społeczciistwa. 

O  poglądacli  społecznych  i  ekonomicznych  Carlyle  a  i  Ruskina  ogłosił  ii  nas  prace 
petee  donio«łośri  prof.  A.  Okolski,  a  mianowicie  pi-mo  p.  t.  Wpływ  Tomasza  Carhj- 
le\i  na  ruzn-ńj  fi])ofrrznisfu'n  nnffirlskiefjo  189 1,  oraz  artykuł:  John  Rtiskin  jako  ekrnuf 
mista,  w  Hibliotecc  \Vais>uiwski<  j,  T.  !.  HGfi.    Z  prac  tych  skorzystałem 

powyżej,  przytaiizając  zdania  tych  pisarauw  w  przekładzie,  oraz  w  streszczeniu  Okolskie- 
go.  Nadto  nadmienić  należy,  żo  w  pierwszej  pracy,  str.  26  i  naet,  zasłużony  naaz  ba- 
dacz stosunków  pnwnjch  i  spirfecznyeli  podaje  zamem  cbaiakteiystykę  i  kiytyk^  po- 
glądów Hobbesa  i  Benthama,  a  w  całym  pitebiegn  swych  razttząsań  wykaziąje  na  pny- 
kładzie  angielskiegu  społeczeństwa  złe  skutki  jednostronnej  utylitarnej  laebuby,  om 
niezbędną  potrzebę  rozwoju  wyższy<'h  czynników  moralnych  dla  dobra  ogółu.  Słowa, 
wypowiedsdane  na  str.  148  o  Carlyle  u,  że  ^wszystkie  jego  zapatrj-wania.  polityczne, 
społeczne,  ekonoriiił-zne  opjnnj;^  ^i^  -nn  silnej  podstawie  etycznrjj^  stosują  <'vi  w  zopd- 
no<'  i  i  Hutorn  t<!go  studyum.  uwy(iatni'i"'t*^  jego  wyHok:\  iloniosłośr  i  dla  n:i--z\<.h  sto- 
sunkuw  spulc(zn><'h.  ,('arlyle,  mówi  Okol-ki,  był  przed -t4i\\i«"ielem  za^ad,  kt«»rt}  winrit 
ożywiać  ]>nryszłe  społeczeństwo."  Kozprawt;  zaś  o  Kuskinie  kończy  temi  słowy:  ,Ad- 
glicy  stawiają  RuBkina  w  rzędzie  swoich  nąjwięksssych  refomatoiów  spcrfecasnych.... 
Reformator  zaś  ten  ze  wszech  miar  zasługuje  na  uznanie,  nie  wypisał  bowiem  na  swo> 
im  sztandarze  takich  haseł,  jak  OMrottm  Haitmanna,  ani  baluoynacyj  obłędu  Nltndie* 
go,  ale  miłość  bliźniego,  sprawiedliwość,  uczciwość,  prawdę,  które  jedynie  społeczeństwo 
ludzkie  mogą  doprowadzić  do  lepszej  prz.yazło8ci.*  Na  uwagę  zasługują  w  tym  pmd- 
miocio  również  rozprawy  Okolskiego :    Pauperi/zm  w  AngliU  Gazeta  Sądowa  1886>,  Ji  40 

1  nast.  oraz  Hild.  War-^z.  I^ft4.  T.  III,  01(5  i  na^t. 

W  literatui^ze  train  uzkii>j  prńrz  wspoumiauej  już  t-tr.  442i  praey.  w  której 
M.  fil  v.\ti  roztrząsa  za-;id\  cjtikunizmu  i  utylitary/mu,  na  szczcL^dną  uwagę  z&słogoje 
studyum  L  Carrau:  La  htoralc  utUtlaite  (bez  roku).  Praca  nagrodzona  przez  Akade- 
mię nauk  moralnycli  w  Paryżii.  Na  podstawie  krytycznego  rozhioru  utylitaryzmu,  autor 
wyiiazige,  ze  ani  zairnda  pużytku,  ani  zasada  szczęśliwości,  tak  jednostek,  jak  społecsaB- 
utwa,  nie  moie  być  podntawą  prawdziwej  moralności,  która  polega  na  d%foo9ci  człowie- 
ka do  możliwej  dla  niego  d(i$konahki,  Z  tej  to  dążności  jedynie  wynika  wszdka  mo- 
ralność, a  szczęście  i  dobrobyt  osobniczy  nie  jeat  edem  moralnego  działania,  lecz  tyl- 
ko skutkiem  niezamierzonym  zgóiy,  a  wynikającym  z  powszedniego  poiządlca  mo- 
ralnego świata 

Tu  wsponuiieć  nalt  /v     dziele  F.  .1  anrtk  ;   Philomphie  tfu   honheur.   5-te  w>ii. 
1878,  w  którem  autor  rozwija  Ui>.sl,  że  cnota  nie  uczy,  jak  <)sięLai!t«-  szczęścia.  !e»*2  jak 
go  się  staó  t-^odnym.   (F.a  vertu  u'est  pas  l  art  de  nous  rendre  beureoi,  mais  1  art 
nou5  rendre  dignes  du  houheur). 

W  Niemczech  utylitaryzm  nie  ma  zbyt  wielu  zwolenników  wśród  przedstawiriełi 
etyki  filozofit^mej.  Pod  wpływem  atoli  Miłła  dały  się  słyszeć  i  tu  głosy  łironią<-e  tej 
teoryi  (np.  K.  Łaas,  IdeałistUehe  u.  poitiHvi$H9ehe  EHiik  1882,  oraz  wspomniane  na  rtr. 
439  prace  Giżyckiego).  Na  polu  zaś  ekonomii  i  prawa  głównym  ptzedetawicielcni  te- 
go kierunku  jast  R.  Ihkrino  (zob.  wyżej  str.  328).  Wśród  prac  kiytycznydtf  wymie> 
niam  na^U;pujące: 

lui,.  Brromann,  Ucber  den  UHtitanani»fnv»  IRS^ł.  .Te^tto  mowa  uniwersj^<»oka. 
w  której  autor  liardjio  słasznił^-  wykazuje,  że  sf^nia  za-ada  rozkoszy,  w  ogńlc  u^olinirzfr* 
zadowolenia,  nie  dopuszcza  rozróżnienia  szlachetnej  ud  nieszlachetnej,  godnej  od  mmg 

\ 

Digiti^ed  by  Google 


§  12,M.     EPIKUBEIZM  l  UTYŁITAKYZM. 


449 


f  1  incj  rozkoszy.  Ze  ?itanowi:>ka  o^ołmic/cf o  rD/kosz  jC^t  lo/kos/ią.  bez  \vzgl»-tlu  na  frj 
jaAus^s  a  rużui  sił^  tjlko  co  do  sil,v  i  mteu.-?v  wuosei,  —  i.o  zuuw  u  zależy  od  n'>żnyrh  \v;i- 
moków  podmiotowych  i  przedmiotowych,  ale  wiale  nie  dotyczy  wartokci  nwrabiej  lu/- 
kmj.  Kto  nttem,  jak  Mili,  uznaje  potree^  wartu^Miiowej  oceny  rozkoszy,  ten  od.st4;{nije 
jnzcs  to  BUM)  od  naady  epikmeiimii  i  u^iitoiyzmu  i  stoję  na  stonowiska  etyki  Kanto, 
etykit  oparty  na  nsadsie  godaośd  ludzkiej  1  obowiązku. 

E.  Kaler,  Die  EUiik  dea  UUUtariamM  1885.  Niewielka  to  praca  zawiera  w  so- 
bie jednak  wssecłłstmiDą  krytykę  zarówno  «ind3rwidualQego*',  jak  i  ^socyulnego"  utyli- 
tArrzmu  i  z  teiro  powodu  i)o1f»ron:\  być  iiiożo  ka/dcniii,  kto  z  tym  kieroakiera  etyki  bii- 
scej  aię  zapoziia<-  ijnitrnic  /.t-  stanu\vi?ka  krytyki  filozofit "/n"i 

Ed.  FFLKmKHKK,  Kudunionmum  ttnd  KyotHutus  issMj.  Autor  <f^ani  się  wykazać 
^J;^u^(^,  istniejąci^  ponjiędzi-  oudemonizniem  i  hedonizim  tu  (zob.  wy/j  j  -rr.  44lM.  l)i\ż- 
noić  do  szczęśliwości  uioże  mioć,  według  autora,  eharakt<*r  etyczny  i  nie  potrzol)uje  być 
koniecznie  egoistyczną,  bo  może  mieć  aa  oku  godne  wypołnienie  życiow(?go  stanowfeika 
owloika;  gdy  tymczasem  di^nosć  do  rozkoszy  jest  z  natury  swojej  egoi^^tyczną  i  nie 
dto  o  iadoe  wyźsoe  względy  moralne. 

W  nasz^  literatańe,  pidcs  wielu  powierzchownych  pozytywistyt^yeh  artyknli- 
kóir  o  utyltCaiysmie,  znam  tylko  jedną  poważniejszą  rozprawę  w  tym  iny.*  <i!itioi  ie,  napi- 
naną ze  znajomością  rzeczy,  choć  popularnie,  .lent  nią  ^ierw^y  rozdział  Wt-ztUiów  uar- 
:vi^kich  Fr,  Krupińskiego  1872.  Wspomniana  jm wyżej  prace  Okolskikoo  zawierają 
•«  sobie  wprawdzie  krytyk*;  teoryj  utyiitaryzmu,  ale  z  ŁrtMci  swojej  odnoszą  się  głównie 
vio  ekonomii  politycznej  i  etylu  soi:yalnuj. 


2«  Filozofia  i  żjfcie  społeczne. 

Bez  szerszych  wywodów,  każdy  rcłziunic  że  zwiay.rk  filnzolii 
z  dobrobytem  społecsnj/m  jest  daleko  śe.iślejsz\  ,  aniżeli  z  dolaubytem 
materyaliiyin.  Filozofia,  wraz  z  nauką  w  o«;<'ile,  jest  w  istocie  swojej 
•  dnym  z  objawów  życia  sjudct  zuego.  Rozwija  .si(j  ona  i  postt^puje 
przy  pomocy  wspólnej  pracy,  czyli  kooperacyi  wielu  ludzi  myślących, 
wielu  pokoleń  i  narodów  i  dąŹ3'  do  zaspokojenia  pe^mycli  potrzeb 
miy słowy ch  całej  ludzkości.  A  okodaż  bozpośrednim  podmiotem  my- 
iienia,  wi^  i  filozofii  jest  zawsze  pewien  szczegółowy  osobnik:  tylko 
Mwiem  umysł  jednostkowy  myśli,  krytykuje,  W3rtwarza  nowe  na  świat 
>oglądy;  to  jednak  życie  umysłowe  każdego  pojedynczego  człowieka, 
demnek,  rozwój  i  udoskonalenie  jego  zdolności,  w  ogóle  jego  wy- 
:ształcenie  i  przygotowanie  do  owej  samodzielnej  ])racv  mys^li,  która 
rydaje  filozofią,  jest  pod  wieloma  wzg^dami  wyiukiem  jeo:o  /wiuzku 

innemi  ludźmi,  a  zatem  życia  społecznego.  Onn  stanowi  oo/^lny 
odkład  kultury  umysłowej  i  obdarza  osobnika  niezbrdncmi  śiudliaini 
,0  samodzielnej  pracy  myśli.  Nadto  najsamodzielniejszy  osobnik, 
•zbijając  si^  z  konieczności  w  atmosferze  społecznej,  znajduje  si^ 
od   w^^ływem  ducha,  panującego  w  danem  społeczeństwie  i  czasie, 

j.  pod  wpł3rwem  idej,  poglądów  i  dążności  reszty  członków  społe* 
Eetistwa,  wśród  których  myśliciel  żyje,  rozwija  się  i  dojrzewa. 


450  §  12,2.    FlŁUZOriA  l  żvcie  sfołkczni^. 

Wskutek  tt^go  zwił^zku  jednostkowego  iimjsiu  zc  spuk-tzeii- 
s(\v<'in,  każda  nowa  iiiyśl  liiozolicziia,  a  szczególniej  każdy  szerszy 
pogląd  na  świat  nie  może  ueliodziu  wyłącznie  za  wyraz  swegjO  twór- 
cy, jednostkowego  myśliciela,  lecz  ysst  zawsze  zarazem  objawom 
pewnych  czynników  życia  społecznego,  ducha  czasa  lub  narodu,  do 
którego  myśliciel  należy. 

Zdania  powyższe  są  tak  oczywiste,  że  nie  potrzebują  sserazego 
wyjaśnienia.  W  nich  jednak  występuje  na  jaw  drugi  życiowy  waru- 
runek  istnienia  i  rozwoju  filozofii,  warunek  spoUctny,  Polega  on 
przedewszystkiem  na  takim  stopniu  kultury  umysłowej  i  nstioju  sto* 
sunkijw  Indzkiłdi,  al)y  lii(lzi(»  mogli  sobie  nawzajem  udzielać  swjcli 
myśli.  <  zyiiiać  sifj  du  luzwoju  życia  mnysłowego  młodzieży,  urzt- 
kazać  dfdnliki  swejro  życiowego  i  naiikuwego  doświadczenia,  >v*  - 
po<:ęliidy  na  świat  |Miżniejszym  [nd^oleniom  w  fonnie  ściśle  okreslourj 
Dopiero  na  takim  gruncie  ogólnym  rozwijają  si^  owe  szczegółowe 
warunki  społeczne,  przy  których  pomocy  człowiek  jednostkowy,  jako 
członek  społe(*zeństwa,  może  zadosyć  uczynić  wszechstronnym  wy- 
maganiom myśli  filozoficznej.  Należą  tu:  odpowiedni  rozwój  szkol- 
nictwa, literatury  filozoficznej  i  w  ogóle  naukowej,  możnodć  niezawi- 
słego wyrażenia  myśli  krytycznej  i  t.  p. 

Jasną  jest  rzeczą,  że  zaznaczone  warunki  społeczne  filozofii  sa 
wynikiem  wielowiekowego  rozwoju  ludzkości,  kultury  i  cywilizacji 
a  wit»c  w  ojróle  wysokiego  stopnia  dobrobytu  społecznego.  Stopień  ten. 
zgodnie  z  naszym  Oj^ólnym  po^ląil<  m  na  objawy  życia  nmysłoweg'^ 
*'sfrr.  1(11  i  nast.i,  możemy  ukreslir  jako  stan  kuUury  humanitarnej 
Humanizm,  objawiający  sif»  na  polu  s})ołe(  znem  w  sza^^imku  (31* 
godności  człowieka,  w  możliwie  sprawiedliwem  połączeniu  istotntj 
równości  ludzi  z  potrzebą  ich  kooperacyi,  jest  niezbędnym  waronkiaiŁ 
istJiienia  i  prawidłowego  rozwoju  filozofii.  Tylko  na  takim  stopniu, 
kultury  społecznej,  osobnik,  jako  dziecko  swego  czasu  i  narodu,  otrzy- 
muje od  społeczeństwa  ów  zasób  uczuć,  myśli  i  dążności,  któiy 
z  jednej  strony  podnieca  jego  zmysł  krytyczny,  pobudza  do  stawianii 
pytań,  dotyczących  najwyższych  zagadnień  wiedzy  ludzkiej,  a  z  dro- 
giej obdarza  go  środkami,  umożliwiającemi  [)rzybliźenie  si^  do  toł- 
wijizania  tych  zagadnień,  do  wytworzenia  możliwie  pełnęgo  na  świat 
poglądu. 

Zależii«»s(''    ua jsamnd/iclłiiejszei^o    nawct  umysłu  od  stopnia  TOZ-' 
woju   i   kultury  spułeezcńsiwa,    pociu^i^a  za  sobą  bardzo   ważm-  l^-. 
Bt^pstwa  odnośnie  do  istoty  Hlozofii  i  jej  zadań.    Ukazuje  si^    z  tc^ 
przedewszystkiem,  że  prawdziwy  myśliciel,  filozof  nie  może  dojść  ac" 
krytycznego  samopoznania,  ł)ędacego  konit^cznym  podmiotowym 
rmikiem  wszelkiego  w  ogóle  krjrtycyzmu  filozoficznego  ^§  5,i t  j 


Digitiiica  by  Google 


§  12,2.    FILOZOFIA  I  ŻYCIE  SPOLECiSNE. 


451 


nie  może  zdać  sobie  jasnej  sprawy  z  rozlicznych  poglądów,  które, 
pomiuio  w.>,zelkit>j  samodzielności,  urobiły  się  w  je^n  uułysie  pod 
wfilywcui  tradycyi  społecznej,  jeżeli  |)opi-zedrii('  nii'  |)<'zii;i  stanu  umy- 
społeczeństwa,  do  którego  zależy,  jeżeli  nie  [)tMi(la  rozlnorowi 
czynników  historycznych,  którym  zawdzit^cza  swoją  kultiu-ę  umysłową, 
wraz  z  panująceiiii  w  niej  ideami,  wytwarzającemi  tak  zwanen;a  du- 
cha'^ danej  cywilizacyi,  danego  narodu  i  czasn.  Tylko  głębsze  wni- 
kni^ie  w  te  zasoby  umysłowe  społeczetistwa  zdolnem  jest  doprowa- 
dzić  myśliciela  do  należytego  zrozumienia  samego  siebie,  do  krytycz- 
nego pogada  na  własne  swoje  pojęcia  o  świecie  i  życiu,  oraz  na  źró- 
dła, z  których  pojt^cia  te  zaczerpał. 

Oddawna  uznano,  że  znajomość  historyi  i  literatury  danej  nauki, 
wi^c  i  filozofii,  jest  koniecznym  warunkiem  prawidłowej  pracy  nad 
jej  postępem.  W  imit*  powyższy  h  uwag  o  /wią/kii  filozolii  z  życiem 
społecznem,  wymagamy  ud  prawdziwego  filozuia  lialeku  wn^eej.  Hi- 
srorya  i  literatura  filozofii  jest  tylko  jetlnym  wśr<'łd  wielu  innych  r<'>- 
wme  doniosłych  i  charakterystycznych  objawów  życia  umysłow<'go 
ludzkości.  Objawu  tego  nie  można  sztucznie  oderwać  od  reszty  orga- 
nicznie z  nim  połączonych.  Przekonaliśmy  się  o  tern  jnź  na  wstęjńe 
do  niniejszego  rozdziału  (§  7);  a  tej  zasady  łączności  ńlozofii  z  ogól- 
nym  rozwojem  życia  umysłowego  trzymamy  się  ściśle  w  calem  dziele 
niniejszem.  Chcąc  tedy  dojść  do  kiytycznego  poglądu  na  treść  i  roz- 
wój filozofii,  myśliciel  nie  może  się  ograniczyć  gotowemi  wytwońimi 
jej  historyi  i  literatury,  lecz  musi  uwzględnić  zarazem  dzieje  życia 
umysłowego  w  ogóle,  obejmujące  wraz  z  filozofią  i  rozwój  iim^-ch 
naiU^,  oraz  rozwój  religii,  poezyi  i  sztuki,  ideałów  i  dążności  życia 
społecznego  z  całem  bogactwem  ich  różnurudnych  objawuw.  Jcdneni 
rtłowem,  powszechna  historya  kultury  i  cywilizacyi,  w  całej  pełni  swe- 
go rozwoju,  stanowi  źr<xlło,  z  którego  wypływa  filozofia;  myśliciel 
[)rawdziwy  z  tego  źródła  winien  czerpać  dane  do  krytycznego  samo- 
poznania,  do  oceny  własnych  i  oddziaływających  na  niego  poglądów, 
nie  z  samej  tylko  Iństoryi  filozofii,  im  lunysł  jednostkowy  głt^biej  wnika 
w  to  źródło  życia  powszechnego,  im  bardziej,  przy  pośrednictwie  za- 
sobów umysłowych  społeczeństwa,  przejmuje  się  potrzebami  i  dążno- 
ściami ogókio  ludzkiemi:  tern  wszechstronniej  rozwija  w  sobie  czynniki 
zmysłu  filozoficznego,  tem  bardziej  się  przysposabia  do  stajania  sobie 
i  możliwie  pełnego  rozwiązywania  zadań  krytycznego  na  świat  poglądu. 
I  filozof,  nietylko  poeta,  powinien  (\<\zyć  do  tego,  aby  iu*')gł  powiedzieć 
o  sobie:  Jestem  milion  I " — bo  i  oji  żyć  winien  nie  tylko  własnem  ży- 
ciem osubnic/em,  lecz  życiem  szerszeni  >v]>oiee/.pństwa,  narodu,  ludzkości. 

Ten  charakter  społeczny,  ogólno  łiumanitaruy  prawdziwego  my- 
śliciela przeciwstawia  się  zasadniczo  wszelkiej  napuszoności  i  zarozu- 


Digitized  by  Google 


1 


452  §  12,2,    FILOZOFIA  I  ŻYCIB  SPOŁBCZNE. 

miłości  przesadnego  indi/widuaRtmu.   Indywidualizm  taki  objawia  si^ 

w  nowszy(;li  czasach  szczc^ólnioj  w  teoryach  pesymizmu,   w  niechęci 
<lo  świata  i  ludzi.  >l'oniiuln\vaucJ   niby  filozoficznie.    Odsądza   ou.  z- 
stanowi.-^ku  «)sol)iii«  zr^o,  świat  i  ludzkość  od  rozuiim  i  wszclkicii  czyu- 
łiików   doilatnirls    rozwoju,   a  na  tle   takiego  nastroju  podmiotowego 
dekadentyzm  ws]juiLzesny  wynosi  jednostkę  wyźrj  uzdohuoną.  a  szcze- 
gólniej geniusz  ponad  ^tiiua''  pozostałych  ludzi  i  pogardza  wszelkiem 
racyonalucni  współdziałaniem  członk()w  społeczeństwa  w  dążności  do 
urzeczywistnienia  wyższych  celów  życia.    Pi  zedittawiciele  kie* 
runku  myśli  i  uczucia  występują  z  obroną  jakiejś  odrębnej  arysŁokra- 
cyi  talentu  i  geniuszu,  jakiejś  ^kasty  wielkich*',  którejby  chcieli  pn^- 
znać  prawo  do  wszystkiego,  do  zupełnej  samowoli,  nie  uznając  jej  zaleś- 
nośoi  od  żadnych  j>raw  ponad  nią  wyżej  stojących.   Zależnym  od  oze- 
p;okolwiek,  od  logiki,  estetyki  i  etyki,  od  jakirgoś  wyższego  porządku 
s|)ole(  zn«'^o  lub  wszechświatowef^o,  jest,  według  tego  „kultu  geiiialno- 
ści",  tylko  umysł  plt  licju^ztny  dudia.    ^karlików",   skazanych   do  iiiz- 
kił  łi  usług,  pozbawionych  wsz«»!kii  iro  istotnego  znuczrnia.  Indywidn- 
ahiość  zaś  samodzielna,    świadoma  swej   geuialności,   nie   kr*^puje  si^ 
żaduomi  wzglt^dami,  lecz  idzie  swobodnie  za  głosem  swych  bezpośred- 
nich popt^dów,   w  imi^  zasady  umysłów  wyższych:    y^siła  przed  pra- 
wem.**   Działanie  takiej  indywidualności  wytwarza  prawa,  dobre  dia 
owych  plebejuszów,  dla  „świata  miernoty'*,  ale  te  samego  geniusza  do 
nicz«4go  nie  obowiązują.   Doszło  do  tego,  że  w  duchu  tych  saaad,  n 
przykładem   „wielkiej*'    rewolucyi,  strącono  Boga  żywego  k  tronu 
wszechświata,  a  na  jego  miejscu  posadzono  nie  panią  Momoro,  jak 
w  roku  1793,  ale  ubóstwiany   „ oryginał jakiegoś  „nades^owiebk*. 
kt(jry  w  gruncie  rzeczy  jest  nąjzwyczajniejszym  człowieczkiem,  tylko 
nad  wszelką  niiiirt^  zart)ziiiiiial\ ni,  uznającym  siebie  za  geniusz,  za  sa- 
m^'go  nawrt  Boga,  bo  za  najwyższego   |>rawodawcę,   niezależnego  ou 
ż;idnych  ]>i'nw  boskirli  i  ludzkich,  odrzucająceg<i  „snuiicnir"*  jako.zmori^, 
wstrzymującą  rozwój  ludzkości.    Ciłośny  w  chwili  obecnej  FaYDKRYE 
Nietzsche  daje  smutny  przykład  takiego  obłąkania  wskutek  jedno- 
stronin  iro  rozwoju  bezwzgl<jdnego  indywidualizmu. 

Ani  arystokracya  takich  samozwańczych  geniuszów,  ani  owa  de- 
mokracya,  którą  Bourdead  stawia  na  czele  dziejów  ludzkości  pod 
nazwą  la  ftmU  d€9  memnuB  (zob.  wyżej  str.  324  i  nast.)  nie  zgadiaj^ 
si^  z  prawdą,  wysii'pującą  na  jaw  w  rzeczywistych  &ktack  iyda 
i  rozwoju  społeczności  ludzkiej.  Z  istoty  bowiem  wszelkiego  uatrojn 
wynika  rozliczna  tunkcya  jego  składowych  organów,  z  których  wszyst- 
kie są  niezbędne  dla  rozwoju  całości,  bo  wszystkie  czerpią  z  cało*^i 
swe  ży»ie  i  uzdolnicidc?  do  prawidh>\vcgo  działania.  Dlatego  tłV 
i  w  uatroju  społecznym  życia  umysłowego  mowy  być  nie  może  o  Uz- 


Digitized  by  Google 


V 


§  12,2.    FILOZOFIA  I  tUClSt  8P0ŁECZNB.  453 

w^l^em  przeciwstawianiu  wyżej  uzdolnionych  osobników,  choóby 
geninszu  prawdziwego,  jakiejś  masie  bezmyślnej,  ani  o  mwelaoyi 
wszystkich  jednostek,  zwyczajnych,  utalentowanych  i  geniahiych,  we- 
dług jakiegoś  doktrynerskiego  szablonu.  Samo  życie  naznacza  każdej 
jednostce  odpowiednie  miejsce  w  rozwoju  cf^ości;  a  każda  zashigiije 
na  uznanie  i  szacunek,  bez  względu  na  zajmowane  stanowisko,  jeżeli 
tylko  spełnia  siuniennie  wy])ljwąjąLM'  z  niego  obowiiizki  życiowe  Pod 
tym  zaś  względem  i  w  hierarchii  ducha  obowiązuje  zasada:  no- 
bUstt  oblige.  Tm  wi  ższf  osobnik  posiada  zdolności,  tem  większo  na 
nim  ciążą  obowiązki,  tem  baczniej  mieć  winien  na  uwadze  nastę])8twa 
społeczne  i  humanitarne  swego  działania.  Tylko  wskutek  deprawa- 
cri  morahiej,  która,  niestety,  może  iść  w  parze  z  nadzwyczajnem 
nzdolnieniem  umysłu,  jednostka  wyłamuje  się  samowohue  z  pod  praw 
etyki  i  oddaje  się  wyłącznie  swym  osobniczym  dążnościom  bez  wzglę^ 
da  na  swe  obowiązH  społeczne. 

Jednym  ze  środków  przeciwdziałania  takiemu  upadkowi  moral- 
nemu jest  pielęgnowanie  w  osobnika  poczucia  jego  wewnętrznej  łącz- 
ności z  życiem  powszechnem.  Do  t(»go  zaś  przyczynia  się  właśnie 
najskuteczniej  głębsze  ]K)jęeie  własnej  treści  umysłowej  przy  pomocy 
dziejów  kultury  i  cywil izacyi.  D/ieje  te  rozbudzają  w  jednostce 
przeświadczenie,  że  jest  członkiem  szerszej  l  alości,  ogniwem  w  postę- 
f)ie  dziejowym,  ani  i^ierwszym,  ani  ostatnim,  ani  jedynym,  lecz  ogni- 
wom, spojonym  organicznie  z  przeszłością  i  oddziaływającym  w  swo- 
im zakresie  na  przyszłe  ukształtowanie  się  losów  ludzkości.  A  to 
czyni  najgenialniejszego  nawet  człowieka  tkromm/m  i  sumienni/ m; 
skromnym,  bo  go  przekonywa^  że  pomimo  wszelkiej  samodzielności, 
daleko  więcej  zawdzięcasa  innym,  aniżeli  samemn  sobie;  sumień* 
nym,  bo  mn  stawia  żywo  przed  oczy  poważne  obowiązki  względem 
przyszłych  pokoleń.  Obie  zaś  te  cnoty  powinny  zdobić  przede- 
wszysikiem  prawdziwego  filozofa,  bo  bez  nich  nie  może  zadosyó 
uczyTiić  wyni  i^iiniom  krytycyzmu  względem  samego  siebie,  ani  też 
poznać  |)rawfly  dla  prawdy  w  sposób  możliwie  wszeckstroimy,  pełny 
i  przedmiotowy. 

Głębsze  przejęcie  się  czymiikami  tlziejowemi  żyeia  umysłowego 
jpst  tez  z  (Irngiej  strony  koniecznym  wai-uiikicm  ocl|)0\vie(liiic^(.  od- 
działywania myśliciela  na  si)ołeczeństwo  i  w  ogóle  na  inne  mnysły, 
łSpołeczeństwo  zajmuje  się  żywiej  utworami  nawet  najgenialniejszych 
osobistości  tylko  wtedy,  gdy  czyniią  zadość  istotnym  potrzebom  jego 
życia  umysłowego*  Osobistość  zatem  nie  odczuwająca  tych  potrzeb, 
nie  utrzymująca  duchowego  związku  ze  społeczeństwom,  a  ulega- 
jąca w  swej  twórczości  wyłącznie  zachciankom  indywiduahiym  nie 
może  wywierać  szerszego  wpływu  na  sposób  myślenia  i  dążności  ogółu 


Digitiiica  by  Google 


454  §  12^2.    FILOZOFIA  I  ŻTCIE  SPOŁECZNE. 

a  łem  mniej  przyczynić  sią  do  wytworzenia  poglądu  na  świat  i  iyós, 
odpowiadającego  wymaganiom  powszeclmo  ludzkim. 

Znaczenie  dziejowe  kaidego  pojedynczego  myśliciela  polega  za- 
równo na  jego  wrażliwości  na  zagadnienia  niepokojące  umysł  i  serce 
ludzkości  od  pierwszej  chwili  jej  życia  duchowego,  jak  i  na  jęgo 
współudziale  w  scisłem  sformułowaniu  tych  zagadnień  i  w  ich  możli- 
wie ]iełnom  rozwiązaniu.  Jedno  i  drugi*'  zaś  staje  sit^  mosftliwem  je- 
rlyniL'  wskuUk  owej  wi'wiiel  rznej  łączności  filozola  z  ż^Tioni  iimysJo- 
wcm  tak  whisncgo,  jak  i  wszystkicli  innych  narodów,  którt?  się  przy- 
czyniły <!<>  poznania  świata  i  jrgo  istoty. 

Jł>ż('li    indywidualizm    pesymistyczny   wynosi  się  ponad  spolt  <  z 
ność  i  uiywa  jej  tylko  za  środek  do  swych  ceh)w  osobuiczycli,  przo? 
co  wpada  w  pychę;  to  inny  kierunek  praktycznej  działalności,  nazwa- 
ny ascety 2 rnenij  rozrywa  związek  naturalny  jednostki  ze  społecznością 
w  imię  wyższych  celów  życia  duchowego.   Domaga  się  on  odoso> 
bnienia  jednostki,   bezwzględnej  obojętności  na  świat  zewnętnsny. 
w  celu  oddania  się  wyłącznie  kontemplacyi  bądś  religijnej  (mistycyzm 
Buddy),  bądź  filozoficznej  (Platon).   Jostto  również  pogarda  dóbr 
społecznych  ze  stanowiska  osobniczego,  pozbawiająca  człowieka  oorar 
bardziej  ]ioczucia  łączności  z  innemi  ludźmi  i  obowiązku  wztrUMlom 
nich.    W   tej    iornii*'   indywidualizm  przyjmuje  w})rawdzic  charakt<T 
szUiclirtnicjszy.  o{)aity  na  motywach  transci'nflcntaln3''ch,  ale  w  skut- 
ka(  li  >wy(  li  r/iwnic  vti7A\v{)  rozcliodzi  się  z   za<laniami  źyciowrmi  czlc- 
wi»'ka,  jak  i  \vsz<  lki  inny  przeci wspołcczny  kiciunck  dziahilności  cs"^ 
niczcj.    Jasną  j»'si  rzeczą,  że  kiemnek  taki,  bez  wzglądu   na  cliaraL 
ter  swych  motywów,  nie  może  doprowadzić  do  dojrzałęgo  poglądu  na 
świat  i  życie,  a  więc  w  zasadzie  sprzeciwia  się  zdrowemu  rozwojowi' 
filozofii.   Bo  chociaż  kontemplacya,  zagłębienie  się  myśli  we  własnąj 
swoją  treść,  w  ogóle  samopoznanie,  jest  koniecznym  warunkiem  filo-j 
zofii,  to  jednak  celu  tego,  jak  się  okazało  wyżej,  według  wpuagańl 
krytycyzmu,  osiągnąć  nie  można  przez  sztuczne  oderwanie  życia  osob^j 
niczepfo  od  gruntu  społecznego  i  ogólno  ludzkiego,  lecz  właśnie  jedy-| 
nic  na  podstawie  żywej  organicznej  łączności  jednostkowego  uuiysJuJ 
z  tym  ^j;nnitcm.  *  1 

r*-) wyższe  uwagi  nic  w;\'czGrpują  jeszcze  danyrli,  dotycząryclfl 
wza  j'  innt  go  do  siebie  stosunku  tilozolii  i  życia,  myśliciela  i  ^jo-^ 
Icczcństwa.  a 

Pomimo  wszelkiego  wpływu  kultury  i  cywilizacyi.  w  ogdM 
czynników  historycznych  na  rozwój  umysłowy  myśliciela;  pomiilS 
konieczności,  aby  sobie  przyswoił  wyniki  pracy  umysłowej  popnce^ 
dnich  '  współczesnych  pokoleń:  zasada  kiytycyzmu  wymaga  od  lAg 
go.  aby  \  w  stosunku  do  tych  zdobyczy  trady<^  8p<^ecznej  zacho^H 


§   12.2.    FILOZOFIA  l  ŻYCIE  SPOŁECZNE.  455 

swoją  samodzielna^^  i  niezależność,  a  więc.  aby  i  ich  treść  poddawał 
wszechstronnemu  rozbiorowi  krytycznemu  i  korzystał  z  niej  w  swoi.  li 
dociekaniach  tylko  o  tyle,  o  ile  ona  okazuje  si^  zgodną  z  wymarra- 
uiami  krytycznej  tcoryi  poznania  §  oi.  Przy  wszolkioj  zatem  życio- 
wej łąt  ziKKŚoi  ze  apolct  zeństwem  i  jego  kulturą  umysłową;  przy 
w^zelkił  in  uznaniu  jej  doniosłości  dla  rozwoju  jednostkowej  myśli, 
tilozof  prawdziwy  nie  ulega  bezpośrednio  panującym  w  danym  czasie 
i  otoczeniu  poglądom,  lecz  osiągnąwszy  przy  pomocy  owych  czynni- 
Jiów  społecznych  należytą  dojrzałość  umysłu  widzi  w  wytworach 
myślowych  swych  poprzedników  i  w  poglądach  współczesnych  tylko 
środek  pomocniczy  dla  swych  krytycznych  badań  w  celu  samodzicl- 
negp  rozwiązania  trudnych  zadań  filozofii. 

Ta  konieczna  krytyka  tradycyjnych  zasobów  życia  umysłowego 
wywiera  naturalnie   wpływ   potężny  na  cały  stosunek  myśliciela  do 
-połeczeń.stwa.    Chcąc   snmirnnie,   wedle   sił  sw(»icłi,   rozwiązać  swe 
7ndania  krytyczne  i  poddać  bczstroTiTicmii  i-nzhinrowi  zarówno  jtojęcia 
/ii^adnicze   i   poglądy,   jak  i   urzuria  i  dążności,   bądź  odziedziczone, 
Hądż   popularne    w   danej  chwili;   ^ozof,    pomimo  najściślejszego 
nawet  związku  ze  społeczeństwem,  powinien    w  stosunku  do  nie- 
go zajmować  stanowisko  możliwie  niezawisłe.   Ma  on  być  niejako 
sędzią,  badająig^  myśli,  pragnienia  i  czyny,  całe  życie  wewnętrzne 
i  zewnętrzne  społeczeństwa.   W  tych  zaś  badaniach  krytycznych 
może  dojść  do  wyników  sprzecznych  zasadniczo  z  panującemi  poglą- 
dami na  najwyższe  zagadnienia  wiedzy  ludzkiej,  a  więc  nietylko 
z  breścią  tych  lub  owych  wierzeń,  lecz  nawet  i  z  tem,  co  w  danej 
chwili  szczyci  się  mianem  „nauki";  jednem  słowem,   może  się  znaleść 
w  sprzeczności  z  całym  dogniatyzmcm  sjiołctzcustwa.  Dzif  jf  życia  umy- 
słowego dają  nam  liczne  przykłady  takiej  tragicznej  sprzeczność  i  jednost- 
ki Z6  społeczeństwem,  a  nawet  z  ludzko.ścią  całą !  Nie  brak  przykładów, 
»v  ktoryclł  jednostka  nie  występowała  przeciw  panując^nn  wierzeniom 
i  nawet  tak  zwanym  prawdom  „naukowym''  jedynie  z  ojiozycyi  dla 
opozycyi,  ani  też  z  pychy  osobniczej  i  zarozumiałości,  lecz  wskutek  nieod- 
zownych wymagań  sumienia,  w  imię  .prawdy  dla  prawdy,  z  naraże- 
niem na  szwank  nietylko  swego  dobrego  imienia,  czci  i  swobody,  ale 
i  życia.   Beż  to  dusz  czystych  i  umysłów  światłych  w  pochodzie 
dziejowym  ludzkości  wyprzedzało  przyszłość  w  chwili  teraźniejszej, 
mezrozumiani  lub  potępiani  przez  współczesnych!   Dziś  stawiamy  im 
pomniki,  ale  swoi  wciskali  im  czapki  błazeńskie  na  głowę  i  palili 
na  stosach!   Cóż  ma  począć  filozof  w  podolmcMi  ])ołożeniu? 

Kult  ura  współczesna  dosięgła  ^\■p^a^vdzi»'  lakiego  st<»j)uia  huma- 
:zmu,  że  juz  nie  palimy  nikogo  za  jego  [irzfkonania  tilo/f^»ti'zn"'.  Ale 
ludzie  posiadać  będą  zawsze  najroziiczniejszc  środki,  aby  dopiec  kaz- 


Digitized  by 


i 

I 


456  §  12,2.    FILOZOFIA  I  ŻTOIE  SFOŁBCZNS. 

di  iiiu,  kto  nawet  na  polu  myśli  z  niemi  się  nie  zgadsa,  kto  si^ 
sprzociwia  popularnym  ^prawdom"^  i  próbuje  własnyili  sił  na  drod?? 
|)u«tt^pu.    Otóż  we  wszystkich  tcpjo  rodzaju  sj)rzeczuościacli,  przyjm': 
jących  najrozlii  zniejszy  eharaktei-  w  miartj  zmiennych  warunków  iy- 
cia,  filozof  prawdziwy   zachować  winien  przedowszystkiem  swij  st- 
dziowską  godność  i  niezawisłość.   Zająwszy  raz  stanowisko  samo 
dzielne  i  przywoławszy,  że  tak  powiem,  do  odpowiedzialności  spoie- 
czeAstwo  za  swe  wierzenia  i  pogląi^ly  na  świat,  powinien  snmifflinie , 
spełniać  swe  obowiązki,  bez  wszelkich  wzgl^ów  ubocznych,  a  ascse 
gólniej  nie  dać  się  niczem  przekupić  przez  pods%dnegp.   Co  go  eiek«  1 
od  niego,  jako  skutek  wyroku:  uznanie  czy  pośmiewisko,  cześć  <zt 
nienawiść,  powinno  mu  być  bezwzględnie  obojętnem,  aby  mógł  tylko 
ze  spokojem  duszy  powiedzieć:    „Zrobiłem  swoje,  społnilem  sumień- 
nie  sw(')j  obowiązek  wzglądem  siebie  i  społeczeństwa,  a  przedewsi^t- 
kiem  wzgU^dem  prawdy  i  sprawit^dliwości! " 

Jfl<?Ti!i  jest  rzeczą,  że  owa  niezależność  filozofa,  jako  krytyczL  - 
go   Słodził ;;(),   luc  powinna  w  uiezeni  naruszać  zasadniczych  podstaw 
])()rziidku  1  dobrobytu   sjłolei  znego,  gdyż  to  są,   jak  widzieliśmy  u 
wstępie,  konieczno  warunki  sanu^j  pracy  nad  filozofią.    Rr>\sTiież  m 
można  wymagać,  aby  społeczeństwo  przyznawało  swym  filozofom 
jakieś  stanowisko  wyjątkowe,  mniej  odpowiedzialne  od  innych  śmier- 
telników, aby  w  imię  swych  j^mkcyj  sędziowskich  mieli  sposobność  | 
do  mówienia  i  pisania  tego,  co  prawa  obowiązujące  innym  zakazoją^ 
Takie  przywileje  nadwornych  filozofów  społeczeństwa  nadwyręźslyby 
ich  niezawisłość  umysłową  daleko  witjcej,  aniżeli  to  czyni  ich  «• 
Inżność  od  istniejącego  |)urządku  rzeczy  narówni  z  pozostalemi  całoif 
kami  społcł  zł  ństwa.    Przywileje  w  ogóle  nie  wychodzą  na  dobre 
uprzywilijowanym,  j>i zn uii iuiui.  j  pod  względem   moralnym.  Przeciei 
i.>   nawet  wyjątkowa  swubuila  tzl()iik('»w  ] parlamentów,  nie  odpowi*^- 
(Iziahiyeli    za   swe   słowa    przed    Tukiem,    nie   wydała   orzekiwaiiyi  b 
owoców,  jak  o  tem  świadczą  niegodnr  wzajemne  obelgi,  bt^dące  na  p' 
rządku  dziennym  wśród  reprezentantów  różny  cii  partyj  społecznyii 
i  politycznych. 

Prawdziwa  niezawisłość  filozofa  może  być  jedynie  wyniłdeio 
jego  osobistej  samodzielności  i  energii  moralnej.  Powinien  on  pnr  i 
dł^wszystkiem  własnemi  zdolnościami  i  własną  pracą  zdobyć  sobi'' 
wewnętrzną  niezależność  sądu  i  swobodę  ducha,  a  następnie  dopier- 
myśleć  o  swej  niezależności  społecznej,  w  granicach  danego  porv|dka 
rzeezy.  Człowiek  nie  może  być  dla  innych  tem,  czem  nie  jest  sac 
w  sobie  i  dla  siebie.  To  też  wyrobienie  w  samym  sobie  nńłw 
prawdy  dla  prawdy,  woli,  ])ełnej  energii  i  gotowości  do  ofiar  i!* 
swych  przekonań,  jest  pierwszym  obowiązkiem  myśliciela,  pr»gną<^t: 


Digiti^by  Co<^Ie 


§  12,2.    FILOZOFIA  l  ŻYCIE  SPOŁECZNE.  457 

oddziałać  na  społeczeństwo,  (rdy  ton  warunek  spełni,  zdobędzie  sobie 
i  w  świecie  zewnętrznym,  w  spoletzeństwie  prędzej  czy  później, 
nawet  wsjrńd  trudnych  warunk»jw,  stanowisko  niezależne,  na  któ- 
rem  będzie  mógł  samodzielnie  pracować  umjslowo  dla  dobra  po- 
wszechaego. 

Do  zdobycia  takiej  niezależności  zewnętrznej  daleko  mniej  po- 
trzeba,  aniżeli  do  wyzwolenia  umysłu  z  więzów  tradycyjnego  dogma- 
tyzmu  i  popnlamyoh  haseł.  Taka  niezaleź;nośó  społeczna  nie  wy- 
maga ani  wielkiego  majątku,  ani  wpływowego  stanowiska.  Potrzeba 
do  tego  tylko  przestawać  na  małem,  zadowolić  się  owem  niezbędnem 
mifirmum  dobrobytu  materyalnego,  o  którem  mówiliśmy  wyżej  (str. 
427) ;  potrzeba  tylko  w\Tzec  się  wszelkiej  chęci  błyszczenia  w  społe- 
czeństwie, ws'wyż>?zenia  się  ponad  dane  skromni-  warunki  l)ytu  zjed- 
nania sobie  przyjai  i<')ł  i  uznania  nie  ezem  innem,  jak  prostoti^  w  uliejściu 
i  rzeczywistą  zasługa;  słowem,  potrzeba  tylko  wyrzec  się  wszfdkich 
dążności,  sprzecznydi  z  zadaniem  prawdziwego  myśliciela,  jakiem 
jest:  miłość  prawdy  dla  prawdy.  A  to  wszystko,  w  samej  rze- 
cxjj  nie  może  być  tmdnem  dla  tego,  kto  jest  myślicielem  sam 
w  sobie  i  cel  życia  swego  widzi  w  zgłębieniu  prawdy,  w  możliwie 
pełnem  poznaniu  samego  siebie  i  świata! 

Powyższe  uwagi  wykazują  śdsły  związek,  jaki  zachodzi  pomię- 
dzy najbardziej  abstrakcyjnemi  zadaniami  filozofii  i  rozwojem  moral- 
nym myśliciela,  jogo  MaraJbttfrem.  Charakterem  bowiem  nazywamy 
taki  stopień  kultury  i  udoskonalenia  energii  osobistej,  gdy  ona  kieru- 
je działalnością  człowieka  stale  według  raz  powziętych  i  za  dobre 
uznanych  zasad  i  celów,  ])rzezwyciężając,  wedle  możności,  wszelkie 
w  tym  względzie  przeszkody.  Zadania  ftiozorii  z  istoty  swojej  tak 
są  wielorakie  i  trudne,  że  zaledwie  w  przybliżeniu  rozwiązane  być 
mogą  przez  umysł,  poświęcający  się  im  z  całym  zasobem  swej 
energii,  a  więc  tylko  przez  umysł  o  charakterze  stałym,  uiezmien- 
n3rm,  nie  dającym  się  sprowadzić  ze  swej  drogi  przez  żadne  trud- 
ności, leżące  w  samej  istocie  rzeczy.  Niezbędna  potrzeba  takiego 
charakteru  występuje  szczególniej  na  jaw  ze  względu  na  krytycyzm 
filozoficzny,  który  łatwo  spowodować  może  poważne  kolizye  po- 
między patmjącemi  poglądami  społeczeństwa  i  naukami  filozofa  i  przez 
to  dotknąć  mniej  lub  więcej  boleśnie  jego  dobrobyt  materyaluy  i  społecz- 
ny. Kto,  popadając  w  tal<a  k<łlizyą.  nie  posiada  dość  silni'go  (  harakleru. 
aby  otwarcie  wystąpić  z  obroną  .>\vycli  sumiennie  uzasadnionyeli  ]>rze- 
koiiań,  bez  względu  na  następstwa:  ten  nif»  je^t  pi  awdziwym  myślicie- 
lem, bo  nie  czyni  za<łość  zasadniezomu  wymaganiu  tilozohi :  samodziel- 
ności i  krytyczności  myśli.  Bez  charakteru  nie  ma  prawdziwego  filozo- 
fa; bez  charakteru  filozof  spełniać  nie  może  swych  zadań  społecznych. 


Digitized  by  Google 


458  §  12,2.    FILOZOFIA  I  ŻrCIB  8PO£BCZNB. 

Wreszcie  przy  rozbiorze  stosanktt  filozofii  do  życia  społecznego, 
nie  możemy  upuścić  z  oka  jej  znaczenia  w  prawidłowym  rozwoju  for- 
macyj  społeczn3'ch,  narodów,  państw  i  całej  nawet  ludzkości. 

Jako  objaw  dążności  umysłu  liidzkiego  do  krytycznego  pojęcia 
jiaraego  siebie  i  do  ogólnep^n  na  świat  poglądu  (§  5\  filozotia  z  na- 
tury rzeczy  w\  wiera  polt^ziiy  wpływ  na  cały  po(  hód  dziejowy  ludz- 
kości, a  w  sz(  zft^ólności  na  rozwój  wszclUicli  stosunków  życinwycb 
w  ustrojach  społecznytłi.  Nie  tnidno  wyjaśnić  ten  wpływ  na  kilku 
wydatnych  ]^rzykładach. 

Buch  dziejowy  wszelkich  tbrmacyj  społecznych  dokonywa 
z  natury  rzeczy  przy  udziale,  a  czysto  jkkI  bezpośrednim  kicrowmc 
twem  górujących  osobistości:  mężów  stanu,  prawodawców,  uczonych, 
poetów,  artystów  i  t.  p.  Wszyscy  oni  dochodzą  do  świadomości 
swych  celów  działania  i  do  wyboru  najodpowie^ojszych  w  t^ 
względzie  środków  przy  pomocy  pewnych  ogólnych  poglądów  na 
świat  i  życie.  Im  wyższy  jest  stopień  kultury  umysłowej,  na  którym 
stoją  te  osobistości,  tern  głębszy  i  silniejszy  wj>ływ  wywiera  filozotia 
na  ukształto%vanic  i  treść  ich  poglądów.  Z  niej  czerj)ią  oni,  l>ćzi)a- 
średnio  lub  pośrednio,  owe  ogólne  zasady,  z  których  wytwarzają 
si^  ich  ideały  życiowe,  jako  najwyższe  wie  ich  praktycznej  działal- 
ności. Panujące  w  danej  chwili  poglądy  filozoficzne  wciskają  si^ 
w  sposób  myślenia  owych  przewodników  opinii  jmblicznej  i  działaczy 
społecznych  i  przez  to  nabierają  bezpośredniej  życiowej  doniosłości 
stają  się  czynnikami  kierowniczemi  w  dziejowym  pochodzie  społe- 
czeństw, narodów.  Obok  tego,  każdy  nieomal  umysł  wykształcony 
oddycha  mimowoli  atmosferą  duchową,  wytwarzaną  w  danym  ozasie 
przez  owe  ])anujące  poglądy  filozoficzne,  —  bez  względu  nawet  na 
to.  czy  ;-;icJ»i'^J  pojmuje  i  świadomie  ich  tniść  sobie  przyswaja  lub 
nie.  W  tcu  .sposób  bez  przesady  powiedzieć  można,  żc  tak  zwany 
y,duch  czasu**  sprowadził  sii^  w  zasadzie  do  górującej  w  nim  hlozoń! 
do  ogólnycłi  poglą(li'>\v  na  świat  i  życic,  urobionych  przez  w|)łyT^Wf 
umysły  z  większą  lub  niniejszą  ścisłością. 

Dzieje  stwierdzają  te  zdania  na  każdym  kroku  i  doprowadzają 
wszystkich  poważnych  historyków  do  przekonania  o  wysokiej  do- 
niosłości idef  dla  życia  i  rozwoju  narodów  (zob.  str.  323  i  nast'. 
Nadto  zauważyć  należy,  że  doniosłość  ta  nie  polega  na  dzia- 
łaniu toj  lub  owej  szczegółowej  idei,  wziętej  w  odosobnieniu^  leci 
głównie  na  związku  wewnętrznym  wielu  idej,  zespolonych  w  jeden 
ogólny  poalad  na  Mat  Tylko  takie  ogólne  poglądy,  mniej  Inb  więcej 
zaokr}|glone  w  jedną  pojęciową  całość,  stiinowią  istotne  sprężyny 
ruchu  dziejowego  narodów.  Wszelki  zaś  pogląd  ogoiny  nn  świai 
oddziaływa  na  narody  u  wyższej  kulturze  umysłowej  tylko  wt4.!dj, 


Digrtized  by  Google 


§   12,2.    FILOZOFIA  I  ŻYCIE  SPOŁECZNE.  459 

gdy  jest  w^-tworem  myśli  krytycznej,  a  więc  g(\j  przyjmnj«'  cha- 
rakter filozoficzny.  To  też  tylko  rilo/.oiia,  jako  krytyczne  badanie 
ostatecznych  zasad  wiedzy  i  bytu,  wytwarza  pn^la/ly  ogólne  na 
świat,  oddziaływające  na  świadomą  siebie  myśl  narnfl('»w  i  kierujące 
nią  w  życiowej  pracy  około  lepszej  f i rzys złości.  Fiioasofia  tylko  po- 
daje środki  do  rozwinięcia  w  narodach  krytycznej  samowiedzy,  do 
jasnego  poznania  ich  zadań  życiowych  i  misyi  dziejowej.  Narody, 
nie  posiadaji|ce  filozofii,  a  pozbawione  wskutek  tego  krytycznych 
pojęć  o  świecie  i  celach  istnienia,  nie  żyją  życiem  samodzielnem, 
rozumowem,  prawdziwie  Indzkiem,  lecz  podlegają  bezpośrednim  pod- 
nietom nczncia  i  namiętności,  które  nigdy  nie  są  wystarczające  do 
prawidłowego  rozwoju  stosunków  ludzkich 

Zauważmy  dalej,  ż(;  od  udziału  zdrowyrh  |)ł)p^lądów  filozoficz- 
nych w  życiu  danego  narodu,  zależy  stanowisko  jego  wśród  dążiłosci 
umysłowych  iimych  narodów,  a  zntrin  i  w  znacznej  części  jego  przy- 
szłość w  ogólnym  pochodzie  kultury  wszechludsskiej.  Wskutek  tego 
iiiozofia  staje  się  też  jednym  z  nader  ważnych  czynników  dobrobytu 
społecznego.  Im  naród  przy  jej  pomocy  wytwarza  sobie  jaśniejszy 
i  prawdziwszy  pogląd  na  świat  i  cele  życia,  tcm  wyżej  rozwija  się 
w  nim  knltura  umysłowa,  a  wraz  z  nią  utrwalają  się  w  nim  tem 
mocniej  podstawy  zdrowego  rozwoju  życia  społecznego.  Jak  w  po- 
jedynczym osobniku  miłośó  prawdy  i  sumienna  dążność  do  jej  po- 
znania jest  koniecznym  warunkiem  prawidłowego  działania  w  ży- 
ciu: tak  ró^niież  i  narody  tylko  przy  ])omocy  tego  czynnika  filo- 
zuficzuegu  kroczyć  mogą  r\n\>i/.o(\  na,  drodze  postępu  du  możliwej 
dla  nich  doskonołości.  Filozofia  oświeca  tę  drogę  i  prowadzi  z  pełną 
świadomością  do  celu. 

Wszystko,  co  się  wyżej  o  stosunku  filozofii  do  życia  s|)0- 
lecznego  powiedziało,  daje  się  sprowadzić  do  następujących  zdań 
zasadniczych : 

1)  Łączność  życiowa  ze  społeczeństwem  jest  koniecznym  wa- 
runkiem umysłowego  rozwoju  myśliciela  i  przygotowywa  go  do  sa- 
modzielnej pracy  nad  filozofią.  Samowiedza  filozoficzna  i  krytyczne 
samopoznanie,  będące  punktem  wyjścia  dla  głębszego  na  świat  po- 
glądu, możliwe  są  jedynie  na  podstawie  należytego  zrozumienia  kul- 
tury iim\slowej  ludzkości,  a  więc  stopniowego  rozwoju  zarówno  da- 
nych poglądów  filozoficznych  i  teoryj  nank'o\vvch.  jak  i  życia  spo- 
łecznego narotiów  z  ich  wierzeniami  religijncrai,  wymaganianu  moral- 
nemi  i  w  ogóle  idcahuni  ż^<  iowemi. 

2)  Takie  zroziunienie  tradycyjnych  zasobów  życia  umysłowego, 
uzupełnione  poznaniem  prawdziwych  potrzeb  i  dążności  danego  spo- 
łeczeństwa, jest  zarazem  koniecznym  warunkiem  działania  myśliciela 


> 


Digitized  by  Google 


460 


12,2.    FILOZOFIA  I  irCIB  8F0ŁECZNK. 


na  innych  ludzi,  a  więc  i  wpływn  filozofii  na  życie  timystowe  naro- 
dów. Z  tego  powodu  ascetyzm  i  pesymizm,  oraz  w  ogóle  wszelki  jedno- 
stronny iudywidualizm,  poprardzajac  dobrami  s[)ołccznemi  człowieka, 
są  kirninkami  błędnemi,  sj)r<»wadzają(  eini  myśliciela  z  drogi  wiodącej 
do  możliwie  pełnego  rozwiązania  zadań  filozofii. 

3)  W  swej  działalności  życiowej,  praktycznej,  filozof  ulegać 
winien  istniejącemu  porządkowi  społecznemu  gdyż  wtedy  tylko  ko- 
rzystać może  z  niego  w  sposób  odpowiedni,  jak  równue  z  dóbr  spo- 
łecznych, warunkujących  prawidłowy  rozwój  filozofii. 

4)  IJleglożó  życiowa,  praktyczna  dla  wymagań  społecznych  nie 
powinna  jednak  przyjmować  w  filozofie  charakteru  bezwzględnej 
umysłowej  iil<»głości  dla  p()pulamych  w  danem  społeczeństwie  wie- 
rzeń, p<ic:1h(1.')\v.  pojęć,  uczuć  i  dążności,  gdyż  to  sprzeciwiałoby  si^ 
zasadom  kiytycyzmn  filozoticznogo.  W  imi<^  tych  zasad  myśliciel 
poddać  musi  samodzieliu-mu  rozbiorowi  panujące  w  s|)oleczeństwie 
poglądy  na  świat,  powszfclmic  uznane  teorye  i  nauki,  popiilarne 
hasła  i  t.  p.  Wyniki  zaś  swych  badań  .>umi(»nnyeh,  o  ile  posiadajći 
pewną  doniosłość  filozoficzną,  wygłaszać  winien  bez  wzglądu  n.i 
uznanie  lub  ])otępienie  ze  strony  przeciwnej  jego  poglądom.  Tyiko 
w  ten  sposób  spełnia  swój  obowiązek  względem  prawdy  i  względem 
należytego  rozjażnienia  pojęć  społeczeństwa. 

6)  Niezawisłość  myśliciela  od  tradycyjnych  zasobów  życia  spo- 
łecznego, będąca  koniecznym  warunkiem  krytycznej  samodzielności 
jego  myśli,  nie  jest  wyłącznie  wynikiem  jego  wykształcenia  umy- 
słowego, ali'  zarazLiii  wynikiem  jego  rozwoju  moralnego,  j«'go 
rakteru.  liłt^boka  miłość  prawdy  dla  prawdy,  smnieiiność  w  jej  ba- 
daniu, jasne  poczurie  osdbistej  godności  i  saniodzielnośei.  w  poią- 
(  zi'nin  ze  skromnością  i  naturalną  prostotą  w  życiu  apoltn  znera,  oto 
wydatne  rysy  cliarakteru  prawdziwego  tilozofa.  Mn  jąe  stale  na  oku 
główny  cel  swego  życia:  krytyczno  poznanie  przyrody,  człowieka 
i  Boga  z  miłości  ku  prawdzie,  filozof  zadawala  się  małem  ze  wzglą- 
du na  dobrobyt  mateiyalny  i  nie  wynosi  się  w  stosunkach  spo- 
łecznych ponad  innych.  Przez  to  nie  doznaje  owego  wewnętrznego 
i  zewnętrznego  niepokoju,  który  trapi  większość  ludzi,  niesadowo- 
lonych  danemi  zasobami  materyalnemi,  a  dążących  do  zajęcia  wy- 
datnych stanowisk  w  życiu  społecznem.  Uwolniwszy  się  zaś  w  du- 
(^bu  od  tego  niepokoju  poświęca  się,  stosownie  do  swych  zdolności 
i  stanowiska  społecznego,  samodzielnej,  refleksyjnej  pracy  myśli  rad 
rozwiązaniem  najwyższych  zagadnień  wiedzy  hiflzkiej. 

f)-  Nnreszeie.  widzieliśmy,  że  filozoHa,  jako  krytyczne  samo- 
poznanie  umysłu  i  dążność  do  ogólnego  na  świat  poglądu,  je>i 
jednym  z  koniecznych  warunków  prawidłowego  rozwoju  narodów 


Digitized  by 


§  12^3.     ASCRTYZM  I  PESTBOZli.  461 

i  urzeczywistnienia  zarówno  ich  społecznych,  jak  i  ogólno  ludzkich 
zadali  źyciow'ych. 


1.  Pogarda  dóbr  spoieeznyoli.  Ascetyzm  i  pesymizm. 

Sklcnułolć  do  odosobaienia  jest  jednem  s  chankterysty<  znjch  anamion  umysłów  gli^b- 
nj^ch;  Wskutek  silniejszego  rozwoju  caynnikuw  uczucia  gtOrnje  w  nich  kierunek  do- 
śiodkowy  żjdh  umysłowego  nad  odśrodkowym*  podmiotowy  nad  praedmiotowym  (aob. 

str.  143  i  nast.),  a  a  tego  wynika  przeważne  zajęcie  .siQ  umysłu  nainyiu  8oUą  i  lubowa- 
nie się  własną  treścią  podmiotową:  ncsadaini,  myślami  i  (iąźnościaini  osubnicaemi.  Im 
ta  strona  o«Jołmif^a  barJzioj  się  rozwija,  ,teni  intrysi  dochodzi  do  silniojszego  poczucia 
"wej  odrętinej  indy widualnosri ;  t(^m  bardziej  zadawala  ^<i^  .samym  soh\\  i  tern  trudniej 
f  fwnowaiy  jjjł;  i  harmonizuje  zc  swem  jn/.eduiiotowiiui  otoczonioui.  l  iiiy^i  togo  rodzaju 
prz>  zdajzająeych  się  często  kulizyach  ze  społeczeństwom  woli  zerwiic  z  iiiem  wszelkie 
atosonki,  lub  też  mu  się  otwarcie  przeciwstawia*';,  aniżeli  przystosować  w  czeinśkolwiek 
:)we  tendeneye  osotmioste  do  istniejącego  porządku  rseeaor  i  wymagań  społecznycb. 
<Aasaje  się  s  tego,  źe  jednostronny  rosw6j  ucanida  osobniczego  jest  czynnikiem  pneciw 
-polecanym,  doprowadaąjąeym  prędzej  ozy  później  do  pogardy  dóbr  spotecanyeh. 

ów  brak  akomodaeyi,  cąyli  przystosowania  się  jednostki  do  otoczenia^  wskutek 
nadmiernego  rozwoju  uczucia  osoliniczcgo,  przyjuiąje  różny  cliarakter  stosownie  do  t«go, 
<2y  myśl  i  wola  popierają  harmonijnie  subjektywizm  uczucia,  czy  też  ulegają  dążnościom 
iid.-irodkowNTii,  f.  ).  czy  jedno.>tk;ł  roz\\  ija  się  jednolieie  w  kierunku  podmiotowym,  czy 
ti/  wr.LZ  z  tym  ^M>rując.ym  kierunkiem  uczucia  objawia  się  żywsza  czynność  przedmioto- 
wa uiy>U  i  wuli.  W  pierwszym  razie  jednostka  zamyka  siij  <  oraz  liardziej  sfima  w  sobie, 
poświęca  się  kontemplacyi  osobniczuj  i  ołyawia  .swą  energią  przeważnie  w  coraz  więk- 
8zem  odosobnieniu  od  świata  zewnętrznego  i  w  końcu  w  zupełnej  dla  niego  obujętno- 
Id.  W  drugim  natonuast  wypadku  osobnik,  przy  wygórowanem  poczadu  indywidual- 
nem,  nie  odwraca  się  wprawdzie  bezwzględnie  od  świata,  ale  zajmując  się  nim,  zużywa 
zszwycaąj  swą  mysi  i  energią  w  ciągłej  z  nim  walce,  aż  nareszcie  po  bezskutecznem 
stamoCaoia  się  a  sobą  i  z  światem  wmawia  w  siebie,  ae  go  awycięża,  gdy  się  nadeń 
bei  miary  wywyższa,  lub  ^i\y  na  niego  wylewa  całą  swą  gorycz  osobistą. 

Oto  dwa  przeciwległe  kierunki,  do  kt^jryeh  doprowadza  jedno.stronny  rozwój  po- 
' żucia  osobniczego,  indywidnalizmu.  Kierunki  te  ziuino  są  poil  nazwami:  aacciyznm 
i  yesyniizmu.    Pierw.szy  wyraża  bierną,  drugi  czynną  pogardę  dla  dóbr  społeczny*;!!. 

Ascetyzm  jest,  sam  w  sobie,  olijawem  hannonijnym,  dodatnim,  pozytywnym, 
gdyż  pumuuo  swego  spułccznugo  odosobnienia.  d4Ży  ostatecznie  przez  pudmł*«tuwą  kon- 
templacją do  jedności  z  istotą  wszechbytu,  więc  się  nie  zatrzymuje  na  poczuciu  osobni* 
czem,  jako  ostatecznym  celu  swyc^  dążności,  lecz  za  jego  pośrednictwem  pragnie  prze* 
niknąć  głębiej  w  ducha  powszedmego.  Pogardza  on  wprawdzie  porządkiem  fizycznym 
świata,  pi^jiodą,  zmysłowością,  oiaz  porządkiem  społecznym,  ludzkością,  ale  saaanje 
Wfżaij  porządek  moralny  istoienia  i  jemu  dobrowolnie  się  poddaje.  Dla  tego  wyż" 
szego  porządlra  moralnego  stroni  właśnie  od  świata  i  społeczeństwa  i  sądzi,  że  przez 
qr<*ie  osobnicze  i  odo.sohuione  <»pcłnia  swe  obowiązki  religijne,  .lestto  jedno-tronno.śe, 
błąd,  1)0  człowiek  spełniać  winien  wszy.stkie  swe  obowiązki  życiowe:  ekonoiniczue,  .spo- 
łeczne i  reli^ajne,  a  nietylko  te  ostatnie.  Ale  lendencye  tran<endentalne  uszlachetnia- 
ją ascety zui  i  zbliżąją  go  pod  niejednym  względem  do  zasad  >tuicyzmn  (^zob.  wyżej 
)Łr.  441  i  nast). 


Digitized  by  Google 


462 


§  12,2,1.    A8CBTYZM  I  PKSYMIZM. 


pMjrmizm,  pneciimies  jest  wynikiem  wewnętimej  spncecaaoect  osobnika  ■  saąjn 
Bobą  i  z  światem  i  ma  wskutek  teg^o  cfaaitkter  djrshanaongiky,  ujemny,  negacyjny. 
Ostatecsmą  jego  zatiadą  jest  offrani«.-zoDy  jednostkowy  osobnik  ludski.  ktTiiy  odsąda 

świat  (uiły  od  ruzurou  i  hezwzlifdiiie  go  potępia;  ale  pnsytem,  w  gruncie  r/erzy.  xapaa»» 
nieć  nie  możo,  że  .sam  jest  f-ząstką  świata,  prz«?z  si«}l»ie  ponre\vieranP<7o.  Wskutek  te?o 
nawet  ubóstwianie  hytu  osobniczoj^o  na  tle  t^oryj  peMyiiii- tycznych,  w  duAin  współcze- 
snego deka^lfiity^nm,  nie  doprt»wa<1z.i  pnępdHtawi<'iH)i  tego  kierunku  do  wewTi';tr/n<  i  r~ 
wnowa^d  i  >pokoju,  lecz  łą<z)  >i<:  z  nu  M;m  nie  ua^sycouą  pychą  i  z  ęorzkitMu  przeswi^i- 
czeuieiu,  że  przy  braku  rozumu  w  świecie,  człowiek  skazany  je.st  na  teni  nędiaiieji-zji 
żywot  i  tern  niarniejsz)'  kouieir,  im  większe  w  sobie  rozwija  aspiraeye  osobnicze  i  in 
bardziąj  pogardza  światem  i  ludzkością.  iM  mu  to  pomaga,  że  ma  się  za  Boga,  skom 
żyć  i  kończyć  musi  jak  robak! 

Dla  powyższych  rysów,  pesymizm  duchowo  blizko  jest  spokrewniony  z  cynizDiem 
(str.  440  i  nast).   Wraz  z  nim  pogardza  wszelkiemi  dobrami  życia.  Bóżni.  się  jednak 
od  niego  wygórowaną  .namowiedzą.  praesadnyoi  subjekty wizmem.  domagajacyTi'  ^^K< 
świat  do  niego  sin  *^to.sowaJ.  a  nic  ou  do  świata.    Skoro  się  zas  pesymi;<ta  przekontwa 

0  nieuiożliwości  p rzf •  i toczenia  świata  na  -^wój  ład.  itisri  n;ul  uim  w>nio*słf*iii  lek^-e- 
waźenicui  jego  puiządku  i  pogardą  Ula  wsizystkit-iro,  jjiiM  Z  dla  >aaiego  sict  i>_'.  Cv- 
nik  natomiast  w  swej  pogardzie  dla  świata  obejmuje  i  .>amogo  siebie,  ni**  JIają' 

*  Wcale  o  ywą  godność  osobistą.  To  też  pesymiści,  szczególniej  nowszych  cSMÓw,  csnty^ 
wysoko  swój  byt  jednostkowy,  pomimo  teoretycznego  lekceważenia  wszelkich  dóbr 
życia,  nie  wyrzekają  się  w  praktyce  tych  dóbr,  a  nawet  epiknrąjskiego  koafoita  (.Scne* 
PEHBAUBR,  Habtmanm);  gdy  tymczzsem  cynii^  pod  tym  względem  z  godną  ubuzb 
konsekwencyą  życiową  i  logiczną  zbliżali  się  do  zasad  ascetyziuu. 

Jaki  nastrój  podmiotowy,  indywidualny  w  .stosunku  do  apołe<'zei'istu  a  charakt^ty- 
żuje  prawdziwego  filozofa  i  który  z  powyższych  kierunków  życiowych  odpowiada  bw 
dziej  j''t/o  zadsiniom'''  oto  kwcstya  dla  której  tu  w  ogtAc  niówimy  o  tych  kicruł  kmh. 

Kn  t.Yi  y/.in  tilozittirzny  z  natury  swojej   nastraja  ka/.dego  głębszego  niv 
zbyt   larwo  iiesyniistycznic.    Wykazaliśmy  nawet  wzczogołowo  przy  rozbiorze  iJiil- 

1  twurczoscł  (}5  8,5,  szczególniej  str.  185  i  nast,).  żc  rzeczy  w  isto&c  w  porównaniu  z  idcĄ 
wydaje  c^it;  zawsze  niezada walającą  i  że  im  szemzy  jest  zakres  toeści  idealnej  umyido* 
tem  mniej  zadawalaj ąceui  przedstawia  mu  się  dano  bezpośrednio  uksztattowanie  twKxt 
wistońd.  Widzieliśmy  również,  że  w  tym  fkkcio  psychologicznym  tkwi  emptiycni 
podstawa  pesymizmu.  Ale  przekonaliśmy  się  już  tam,  że  p«niao  to  pesymizm  nwint 
w  sobie  rażące  sprzeczności  logiczne  Obecnie  dodać  należy,  że  wygórowany  tnd^-wi- 
dualb.m  i  subjektywiztu  jjr  ymisty  rozchodzą  się  zasadniczo  z  przedmiotowemi  zadanian  t 
filozofii.  Toiuinio  wszelkiego  krytycyzmu,  opartego  na  podmiotowej  organiza-  yi  urn.^łi: 
myśliciel  prawdziwy  wyzwoli/'  -i-:  winien  wedle  możności  z  subiektywizmu  uczudi 
osobniczego  i  dążyć  do  przedmiotu w*igo  poznania  prawdy  na  podstawie  og'dno  ludzki' b 
prnw  rozumu  i  naukowych  danych  doświadczenia  (str.  84).  Jedno  zas  i  drugie  osiąga-t 
mużna  jedynie  przy  pomocy  ścisłego  związku  jednostkowego  umysłu  s  kulturą  umyało- 
wą  społeczeństwa  i  ludzkości  Co  wi«^cej,  wszelka  nauka,  wszelkie  pfsedmiatowe  p«»- 
nie  świata  opiuia  bię  na  uznaniu  zanadniczej  \v.^pólności  i  jednorodności  praw  u^yah 
ludzkiego  z  prawami  wszechbytu  (§  4.8.  10,ł).  Z  tego  wynika,  że  samowolne  od«r«v 
nie  się  osobnika  od  pozostałego  świata  i  bezwzględne  przeciwstawienie  się  jemu,  —  M 
to  czyni  wszelki  jednostronny  mdywidualizm  —  uniemożliwia  naukę  w  ogóle, 

i  illozofią  l  pozbawia  osobnika  prawa  do  wydawania  jak i(-hkoI wiek  sądów  o  n^scoi^ 
przewyższających  jego  chwilowy  nastrój  osobisty.  Ten  zaś  w  treści  swojej,  nie  zalei; 
od  przedmierou  y*  h  danych,  lecz  od  podnńotowego  rozwoju  osotiuika  i  jego  chartkt*-r. 
moralnego.  A  pod  tym  względem  ani  zgryźliwe  lokcuważenio  iiituiejąeego  porządi- 


Digitized  by  Google 


§  i  2,2,1.     ASCETYiiM  1  l-K&k'MlZM 


463 


mcfjr,  mi  cjmiczna  pogarda  dóhr  spolocznyt  h,  aui  wro>JZciu  pycha,  z  ja.ki\  pesyiui-^ta 
wposi  ponad  watą  świata,  nie  są  bynajmniej  po/ądanetni  wlasnościaini  przedmiotowego  my- 
ślidela,  którj,  mąjąc  na  okn  piawdę  dla  prawdy,  roztrzivsać  winien  kaidąnoczs  beswtronną 
«inawj6dliw<MCi%»  %  moźliwem  wynecsfiDiem  aię  awycli  csQrsto  indywidualnych  przesądów. 

Inaczej  praedstawift  mą  nam  asoe^m  ze  stanowiska  zadań  filozofiL  Jego  strony 
dudatnie:  giębase  pocsacie  duchowego  związku  z  istotą  wszechbytu,  sumienność,  prze- 
stawanie na  niałeni,  są  zaletami,  które  zdobić  winuy  każdego  filozofa.  Myśliciel,  podobnie 
jak  du(  howny  i  uczony,  powinien  by<  jiod  wiadoma  wzgb.'danii  as(;t'ffi.  w  przooiwsta  wioń  iii 
dt)  Siiintfncca.    Działalność  do.środkowa,  rctlnk-^yjna  uniy-;łu  trńrowac  w  nini   winna  nad 
odarudkową,  uh-ij-ającą  wrażliwo.ś<.'i  ztny<ł<>\v  zewnł.-tr/.iiynh.    'io   leż  uie  riio/.o  ^'v^  odda- 
wać całą  duszą  przyjemnościom  żyiia  towarzyskieto.  zapominać  w  jego  niesiwkojnym 
Wint  o  swydl  wyższych  duchowych  potrzebach  i  ubowiązka<di.   Skromnoś*-  towarzyska 
wynacaenie  si^  chęci  błyszczenia  w  ^ipoleaeństwie  są  równie  koniecsneml  waronkami 
jnawidlowego  roswojn  myśliciela^  jak  ograniczenie  potraeb  fizycsnych  do  moćliwego  mi- 
oimnm.  Z  drog[iej  atoli  stnmy  chamkter  dogmatyczny  ascetymnu,  jego  obojętność  dla 
żyda  umysiowego  społeczeństwa  są  czynnikami  antyftlozoficznemi,  nie  dającemi  się  prze- 
Ycipży.-  przoz  żadne  zalety  moralne  i  religijne,  bo  wynikają  z  braku  przedmiotowej 
)ti,vs!i.  z  lo  zwzirl^dnego  nad  nią  panowania  podmiotowego  uczucia.    Filozof  miis-i  zna** 
-wiat   i  życic   nic  z  książek   tylko,  ale  z  wIa<no<^o  doświadczenia   a  w\>-v  ntn^-i  żn  ■ 
w  świecie  i  przyjmowai'"  czynny  iidzial  w  jcs^o  dążnoM  iach.  a  przedewszystkiem  -^peluiac 
sumiennie  swe  obowiązki  społeczno,   .lostto  konieczny  warunek  bozpośrod niego  zapozna- 
nia się  z  życiem  i  spożytkowania  jego  danych  w  celu  rozwiązania  zadaii  filozotii.  Asce- 
tą tedy,  w  ścisłem  auMaeniu  tego  słowa,  myśliciel  być  nie  może,  jeżeli  nie  chce  ulegać 
biernie  dogma^cznym  wleiseniom  i  subjektywnym  ułudom,  jeżeli  ma  na  oku  kiytyf^yzm 
filozoficzny  i  dążność  do  samodzielnego  poglądu  na  świat,  opartego  na  własnem  do- 
świadczeniu życiowem.  A  bez  tych  czynników  nie  ma  prawdziwego  filozofk. 

Początki  dziejowe  a.Mcetyznm  i  pesymizmu  są  w.spólne ;  szukać  ich  należy  w  kolebce 
kultury  aryiskiej,  w  starożytnych  Indyach.  Fonmj  nauki  etycznej  przybrały  te  kierunki 
życia  piaktyczncs/o  już  w  hudyzmie,  którego  twórcą  był  w  Vl-tym  wieku  przed  Ch. 
głośny  reformator  panującej  religii  bramanizmu,  ■^yn  krób<w«;ki.  SjnpATTo  <albo  też  Sa- 
tu-MuKi),  zwany  H^uuą  (co  znaczy:  przebudzony,  aswuc",,;/,  >iir>lrziv,  jako  asceta  przy- 
jął imię:  Ootamo).  Wychowany  wśród  kruIevvskiego  prz«*py<  hu,  wcześnie  uległ  przesy- 
towi, a  widok  nędzy  ludzkiej  zniechęcił  go  do  życia  i  doprowadził  do  zdania,  że  ból 
i  cietpienie  jest  istotą  nietylko  ^ota  ludzkiego,  lecz  w  ogóle  świata  i  śe  zbawienia 
szukać'  należy  w  ucieczce  od  świata,  w  osiągnięcia  zupełnej  obojętności  umyciu  i  serca, 
zuptiłnej  swobody  od  wszelkich  namiętności  i  dążeń,  t  j.  w  osiągnięcia  stanu  ducha, 
określonego  wyrazem  nirwaita  (dosłownie  wyiaz  ten  oznacza  wygaałft  wydmuchnięte). 
Porzucił  tłuly  swo  pałace,  źom;  i  .syna  i  został  pustelnikiem.  W  miejsce  at<)li  ideału 
branian<kif;j  poboźno.ści,  pol('gającf<ro  na  modlitwach,  ofiarach  i  umartwinnin  <"iała,  żądał 
liudda  wsrziTzeuia  się  >amej  wolt  do  życia  (tauha,  8cH0PENH.ArKj{ :  Wdlr  :i(in  Lchcn^ 
i  opiera!  to  żądanie  na  nauce,  że  żn'»dłem  wszelkiego  złego  jt-r  jmpęd  do  życia,  obja- 
wiający sił*  we  wszechświecie  i  nadający  mu  charakter  wytworu  nicrozurau,  błoniu,  cier- 
pienia, w  ogóle  nłndnej  znjkomości  (samsaro).  Tylko  człowiek  wyzwalający  się  saiuo> 
dzielnie  z  więzów  światowości,  prowadząi  y  życie  w  odosobnieniu  i  ubóstwie  jest 
prawdziwym  mędroem  i  powraca  do  pierwotnego  bytu,  w  którym  nie  ma  żadnych  rui- 
aic  ani  dążności  życiowych,  lecz  wszystko  pogtążonem  jeet  w  bezwzględnym  spokoju. 
W  tym  duchu  mówił  Dudda:  „Świat,  to  bańka  w(»dna,  obłok  oddany  na  wolę  wiatrów. 
Kto  go  tak  pojmuje,  ten  króla  śmierci  oglądać  nie  b«;<lzi.'.  '  „Kto  ulega  popędom  i^y- 
lowyni  podoimy  jest  do  zwierzyny,  wpadłcj  w  <idła."  ,,Mi  ilr/cc  jfst  wolnym  w  wię-  . 
zach  i  okowach.  Kajdanami  »ą  dla  niego  tylko;  bogactwu,  drogie  kamienie,  żona  i  dzie- 


Digitized  by  Google 


464 


§  12,2ri.    A8CBTTZU  1  FB8TMIZM. 


cif  w  ogóle  wssystko,  oo  go  do  ńwiata  ciągnie.  On  wyswala  się  z  tego  wwjiitidtgo 
wna  16  8Wem  cierpieniem  i  xe  swą  rozkoszą."  „NąjwyśSKą  poboźnoćcią  jest  obojętaoić 
ducha  i  derpliwośt'*.'^  „M^'drze(;  zatapia  się  w  nirwan<;,  w  odwiecznj  spokój,  nie  jn- 
gnie  nawot  szczęśliwości  niebios;  wi<,*kszośc  zaś  ludzi  li^zmyślnie  błądzi  nad  brzegami 
!iiivvHiiv."  „MrdrzcT  ury.pstnif/y  w  bycie  nie/.iiii.^nnjui,  woln^^ni  od  ws^olkiełi  cieipien; 
cierpienia  s|>iulaj;\  /  nił"„Mj.  juk  kruplt-  \vo<i\  z  liaci." 

Podania  lugumianic  o  życiu  iUjildy  wraz  z  wykłiidein  jego  nauki  nuei>ic2ą  sii; 
w  ksi<.dze;  Laliła-Wuftara,  którą  wydał  uczony  Ed.  Fodcaux  iSm  r.  w  językach  tyb^ 
tańskjm  i  fraociuskim,  &  Lbbhann  przełożył  na  j>^zyk  niemiedu  1874.  PrĄywiediiue 
zdania  Bnddy  wzięte  ^ą  %  ostatniego  wydania.  Do  znakomite^cii  prac  nowngrdi  w  tya 
przedmiocie  należą;  K.  a  Hardt,  TAc  legenda  and  ^isonea  ef  tAe  BmUfttila,  2«ie  i^ 
1881.  H.  Ołdbhberg,  BuddAa,  «ein  Leben,  aeiue  Lehre,  seine  Gemeinde  1881.  J-gie 
wyd.  1890.  E.  Sknart,  Kssai  aur  la  Uj^ende  du  Buddha,  2-gie  wyd.  1882.  1.  P.  Ui- 
HAYBFF,  Hfch,  rche.H  attr  le  bouihUiiamf,  przekład  z  rosyjskiego  18U4.  Senart  zaprzei:za 
istnieniu  Biuldy  i  widzi  w  podaniac  h  o  nim  tylkti  myty  rnitologi<"zno :  ( >Klenl>etę  im 
i  inni  na  p<>d"«tawie  zri'»drl  wykazali  Jowuiiińt',  że  Hiulila  \>\\  usołiistośi  i^  bist(łry<zDą. 

(,>góiuio  przs -trjłiiy,  i  Loi'  też  w  zna»  zuej  t  z«.'isci  iiiud*Tiiizuwaiiy  w\kłuU  uauki  la- 
dyziuu,  znaleźć  un>/na  w  katechizmie  budyjskiui,  wydanym  w  nowszych  czaa^ich  w  ji;- 
syku  niemieckim  praez  jednego  z  mnichów  (tMcazu)  bndyjskidi  w  oetn  propagowani 
Undyzmu  w  Europie:  Sobbaoka  Buiksciiu,  Buddkittiaeker  KaMimnuB  mr  Emfi^ 
rung  in  dte  Lehre  dea  Buddha  GoUmo,  4-te  wyd.  1804.  Liczne  objaśnienia  bistoryczu 
i  rzeczowe  podnO!$zą  wartość  tego  katochi^u.  Do  tego  rodząju  nalei^  ksiąiecdEaf  kfeA> 
rą  wydał  H.  S.  (  )u  ott  p.  t.  A  huddist  całecMam^  oeoording  to  the  cantm  of  ł)te  som- 
łhem  vhiirch,  3-de  wyd.  ISHś:  pn^cklad  polski  przez  W.  Z.  pod  zmienionym  ^'tułeia: 
Zasady  fUozofii  i  moralności  bndyjskuj  INS^.  Jtwtto  katechizm,  wedłng  którego  ocząsic 
8W<yej  rflipii  dzieci  sinsralf^-^kip  i  hinnaiiskie. 

W  na-~/'-i  literatiir/i-  j)iMliijt4  szer.sze  pojęcie  u  budyzmie  M.  Si  };a^zlwj>kj  w  >w}(;h 
Dztejach  liU<Z(>ju,  >lr.  IMl  i  nast..  oraz  w  piśmie:  Początpk  i  roziioj  jHł<{^micitiu  w  Ih- 
dl/ach  1H84.  Przed  nim  zasługuj n  na  uwag^*  tylko;  rozprawa  A.  TY9ZVŃbJi.ut*»o :  Bi^- 
dyzm,  najUiiaza  figura  ehrzeicijamtua,  Blbl.  Wam.  1870,  T.  U,  219  i  nast  wdb.  tti 
jego  Zasady  krytyki,  T.  1,  147  i  nast,  orzs  gruntowna  praca  S.  PAWUCEoeo:  O 
ctątkach  chneacijańałita  1884,  str.  84  i  nast  O  współczesnych  mis^czoych  iboczcniad) 
budyzmu  traktują:  W.  LoTOSł^wsKi,  Wapaiesieang  tetaofietny  to  AtigHii  Amargee 
i  Indyach  waehodnuh,  Atencutn  1SSS.  'W  II,  204  i  nast.,  oraz  E.  NaoanOWSKI,  Teetofa 
buddaintyczna  w  Kuropie,  Bil)).  Warsz.  18Jł2,  T.  I,  8(J  i  nast 

Tend<'ncye  ascetyczne  połączył  Tlaton  z  poglądeui  na  istotę  samej  fikizolii,  do- 
\v(ul7uf,  '<zcz<W(lnif'j  w  początkach  swr-L-o  rozwuju  umysłowego,  że  pra<a  nad  6102064 
tiic  ::cKl/i  -i.;  z  uilzialfin  w  dążnościach  życia  -poicczuego.  W  Teełtiir  nwwi  on  {"oi 
lyiii  \s /!.'|t.il"'iH  ip.  17;5  i  n;k4t.):  ..Filozol'  prawdziwy  nie  zna  drogi  do  forum,  nic  wic 
gdzie  .-ic  znajdują  sąt^,  rada  miejska  lub  inne  miejsca  zebrań  publicznych.  (>n  nie  widii 
ani  nie  słyszy  wszystkiego,  co  dotyczy  praw  i  postanowieii  narodowych,  czy  to  pisany*^ 
czy  to  wyglaszanyeh  publicznie.  Nawet  we  śnie  nie  przechodzi  mu  przez  myśl  uhicgir 
się  o  stanowiska  społecznet  przyjmować  udział  w  stronnictwach,  w  narHf**  Inb  uolMh 
z  iletnistkami.  Kto  w  społeczeństwie  pochodzi  ze  szlachetnego  rodu  lub  ma  pfoilycb 
rodziców,  kto  odziedziczył  jakieś  wady  po  przodkach,  po  ojcu  lub  raatoa,  to  waofldte 
tak  mało  go  obciiodzi,  jak,  wedle  przysłowia,  to,  ile  kropli  wody  jest  w  morzu.  On  nie 
wie  nawet,  że  o  tern  w.szy.stkiem  nic  nie  wie,  gdyż  unika  tego  wszystkiego  nie  JU 
chwały,  lecz  w  istocie  dla  tego.  że  wśród  f-połeczcństw  a  znajduje  się  tylko  ciało  jegw- 
diisza  zaś  jego  jHi;L:anl/,i  tern  \v>zystkieni.  i  w.  dluL;  :-lów  F i lul ara,  unosząc  »i«^  po  wfz^^^łi- 
bycie,  mierzy  ziemię  i  jcj  głębią,  rozróżnia  gwiazdy  na  niebie  i  bada  istotę  wszystkiego.. 


Digitized  b^.Coogle 


§  12,2,1.     A8CBTTZM  I  FE8TMIZM«  465 

co  ^owi  ^m^-bświat,  lecK  nie  zatrzyrouje  ai^*  na  przed iuiota4>h  hlizkicb."  W  związku 
7  tm\  zdaniami  przywodzi  Platon  W!<p<»mniane  wyżej  (<tv.  124)  podania  n  Talesie  i  roz- 
wijLi  ut^y  swego  a-Hcetyzniu  ttlo/A)ti.-/,iicŁ:o.  Zirodnic  /.  tt-mi  zasadami  l'hituii  nip  w*<t;^pił 
V  /,«-ią7.ki  małżeńykif  i  nie  prayjuiuwał  udziału  w  życiu  si)(>ł»''/nein  swf^u  miinta  ru- 
•i/iuuegu.  Dodać  jednak  należy,  że  w  późniejszych  faza*  h  hwego  rozwoju  Fiaton 
njąi  di;  filozoficznym  rozbiorem  istoty  państwa  i  jeco  u.struju  i  dochodził  nawet  do 
pizcctwległej  ostatoccDości,  u<-ząc,  że  doskonatodć  ustroju  państwowego  da  się  oeiągnąe 
tylko  wtedy,  gdj  fllosofowio  bqdą  królami,  lub  gdy  królowie  i  nacselnicy  rządów  toeta- 
ną  filowtoi  (sob.  SBCzególniej  jego  BzeeqMi9poŁiią  V,  18,  p.  473).  Są  to  utopie,  wy- 
ftrwąjąc^  naturalnym  sposobem  z  powyźsiego  ascetyzmu  w  stosunku  do  rsecs^wistycb 
wtrasków  życia  spoleciDego. 

W  dalszym  dziejowytn  pochodzie  powyższyt;h  przeciwspołecznych  kienmków  życia 
priktYi  zneg-o.  a-r  etyzin.  y.if.  wiadomo,  rozwinął  się  sjzeroko  w  •  hj-zościjaństwip,  porzt^wszy 
itd  -ł-go  winku,  wskiiu-k  szczpofolniej  il/iałalnośi  i  świętych  Antiaiieg^o  i  Ha/yle^o  i^zob. 
ZócKLER,  KriłiscJif  Gemkichie  def  Amw-sf  ur;t/  Haknack,   Dos  Muiuhłhum,  seine 

UeaU  u,  Geschkłiłei  3-cie  wyd.  1886).  Pesymizm  z&i  budyjnki  wznowił  w  naszym  wie- 
ko Au.  sJcHOPBNBAUSR  (f  1860)  i  nadal  mu  formę  metafizyi  /u;^,  przystosowaną  do  pojęć 
UoMianych  sadiodu,  sscsególniej  w  dziele:  Die  Wdł  ols  TTitte  «.  Vor*kUung  181f>. 

O  ile  aeoetyzm  cimeścijaaski,  jako  objaw  ducba  religijnego,  stat  się  siłą  dodatnią 
pod  względem  moralnym  i  przyczynił  się  nawet  do  ocalenia  kultttiy  nmydowej  w  bar* 
Urzyiiakicb  estasacb  wędrówki  narodów;  o  tyle  rozwój  nowoczesnego  pesymizmu,  wsku- 
tek  swej  wewnętrznej  sprzeczności,  przedstawia  czynnik  rozkładu  nietylko  na  polu  etyki 
mf1\ wi,hialnej  i  społecznej,  ale  w  ogólf  w  zakresie  żytia  imiyslowetro.  Zaprzeczenie 
liowieiii  rozumu  w  istocie  wszechłiytn  i  praw  celowe<ro  rozwoju  świata  pociąga  za  sobą 
i  natury  rz^^/y  ^ł.  >/ędzie  i  zaw^zt-  stopniowy  upadek  twór  zobci  indywidualnej,  bo 
zamącą  ^róiilo,  z  którego  osobnik  jedynie  czerpać  możo  wiarę  w  siebie  i  energią  do 
pełnienia  swych  ot>owiązków  życiowych,  a  więc  i  obowiązku  względem  prawicowego 
tozwoja  kultury  omysłowej. 

Najgłośniejszym  spadkobiercą  budyjskiej  nirwany  i  negacyi  woli  do  życia  w  dn> 
(ba  Schopenbaueia  jest  w  diwili  obecnej  En.  Habthank.  Jego  fitoM(ffia  nieświadomoki^ 
wyłożona  w  dziele:  Philoaopkie  des  UtUfeumułeti  1869,  10-te  wyd.  1890,  jest  w  istocie 
■•wojej  metafizycznym  nihilizmem.  Powrót  do  nicości  nietylko  jednostkowego  bytu.  lecz 
"  tu  w  ogóle,  oto  jedyny  rozumny  cel  rozwoju  wszechświatowego,  wedlugr  toj  filozofii, 
-iakąź  warto-śr  JiMlatni:!  inożt*  iiii<T  tffjo  rodzaju  filozofia,  potł.'pifłjąca  świat  raly  /.a  tu. 
7^  nif*  za=^pak  tjH  wygorowanyrh  preteuś^j  ji^dnostki:  filozofia.  k(<ira  na  istotę  w.szechbytu 
j^fiU-uosi  otijawy  czysto  Odobuitze  ograniczonej  ludzkiej  indy  wid  ualuoati,  jako  to:  przesyt, 
j niezadowolenie  z  siebie  i  świata,  gorycz,  apatyą,  wreszcie  chęć  wyzwolenia  się  z  tych 
wnysfkich  wad  zdenerwowanego  osobnika?  Czego  się  po  takiej  filozofii  spodziewać  mo* 
ina  tak  pod  względem  teoretycznym,  jak  życiowym?  Jeżeli  w  poglą^b  Scbopenhaue- 
r&,  Hartmamu  i  ich  zwolenników  są  pewne  czynniki  dodatne,  to  występiąją  one  na  jaw 
jedyait'  ^v  kutek  braku  wewnętrznej  konsekwencyi  w  rozwoju  ich  zasad. 

Ten  brak  konsekwencyi  objawia  się  i  w  życia  główny*  1i  pi~zedstawicieli  nowocze- 
<ne^n  po^symizmn.  z  których  żaden  nie  poszedł  za  przykładem  Buddy  i  nie  wyrzekł  się 
praktyce  potępianyc  h  w  teoryi  dóbr  życia.  Schopknhauer,  «yn  boo-atego  bankiera, 
['!u.  esował  aię  z  własną  matką  o  majątek,  żyl  wUwornip  i  nadto  trawiony  ł  .\l  do  koń- 
1  zjcia  niepohamowaną  chęcią  reklamy  i  goryczą  z  powodu  bruku  uznania.  Hart- 
MANN  zaś,  były  oficer  pruski,  w  przedmowie  do  zbioru  swych  pism,  zaprasza  ciekawych 
do  siebie,  aby  się  przekonali,  jak  azczędliwie  (i  dodajmy  po  epikurejsku)  w  gronie  dob> 
tydtk  pisyjtdól  i  rodziny,  przy  flliźanoe  czarnej  kawy  po  dobrym  obiedzie,  źy6  może  pe- 
isymiitft  19-go  wieko* 

8«m«,  Wsm  4*  fltoMa  90 


Digitized  by  Google 


466 


§  12,2,1.    A8CETTZM  I  PESYMIZM* 


Do  gruotowniejszjcb  prac,  mającycli  za  pnedmiot  krytykę  poi^jidmiit,  oalcią: 
J.  SiTLŁT,  PeasimUmt  a  history  and  a  cHiieum  1877  (pizeklod  francuski  lB8i);  E.  Ci- 
RO,  Le  pesmmime  au  id-t  Biide,  S^ie  wyd.  1881 ;  H.  Sommer,  Der  Pesńmimm  und 
die  Sittliihhnt.  2-gio  wyd.  1883;  A.  v.  Eye.  Wcjim  und  Werth  des  DasetM,  ^ 
wyd.  1880;  Ollć-Lapkunr,  Lc  prit  de  la  vie  1884. 

V  nas  w  tym  wzLl';«l/.i(?.  pruoz  wzniianknwnnyh  prac  Stbaszbwskiboo,  na  aioe- 
góian  uwaLT".'  za^łupnija.  iM-t<;puj:\(«*  stiidya  krytyczne; 

S,  Smoi  iKu\v>Ki.  h'":f'ińr  krf/fi/rznff  jUfUłntr  zmadnirzi/rh  fiUiZnfli  Schopenimwn, 
1881,  oraz  Ftlazo/ia  tŁifZiŁohtiia.  l'izyczymk  do  ihUjuif  pt.s;/un:mtt  18S3.  Oiilatai^ 
pnicii  roztr/.łt>a  nowsze  olgawy  pcsyiuizmu,  szczególniej  zaś  poglądy  PiL.  MaiiiŁłKllIlif 
]>(>>:yii)isty,  kt<iry  W  konsekwentneni  sastoBOwamu  swydi  aasad  do  ijcia  po  napimuii 
dzieła:  PhUoaophte  der  Ertoaung  1876^  życie  sobie  odebni.  Osynili  to  r&wniń  niekti- 
ny  niHdojrzali  młodzieńcy  po  pizeczytantu  głównego  dzieła  Hwtnianna. 

Wł.  M.  Dębicki,  Postęp,  sztz^e  i  przewroty  sjfohczne  1886.  Wykuąjąe,  ie 
niateryalistyrzno  toory«  postępu  nic  są  zdolno  preociwdziałać  szoiząpenra  sio  pesyraimiowi 
Dębii  ki  z  cieplcni  scrdfHznouj  Iironi  ideału  „chrześcijańskiego  postępowf\i.  *•  jako  jfilyn*^ 
gu  dn)'_M>vvsk!izii  kn  Icp-zfj  pmszłości  rodu  ln(hki<^'jo.  Wrft7  z  A.  Langem  dowodzi 
Ji\>'r  i  utiary  mo<,^^  jedynie  jeszeze  uratować  naszą  kuiturę  i  drogę  niszc^cej  rewolar-i 
zmieui<-  na  droirt;  idogoslawionych  rełonn." 

Ostatecznym  objawem  bezwzg^lgduc<,'o  indywidualizmu  na  tle  teoryj  pcsjnuśty^a- 
nycii  jest  Fr.  Ktktzschk.  Doprowadził  on  ten  kierunek  do  absnrdu  głównie  w  pisatMft 
Also  spraeh  Zaralhiuitra.  Ein  Buch  /nr  AUe  ti.  Ketnen^  cz.  l^a  i  ^ga  1883^  ez.  $rtk 
1884,  i-z.  4-ta  1801 ;  Jenmtsi  vm  Gtd  u.  BSse,  Yitrsfńd  dner  Pfti&MopMe  der  Zukm^ 
18Wi:  GnunhnjH'  der  Morat  1892  i  w  innych*  Do  zaznaczonych  powyżej  poglądów  jeg« 
(zob.  str.  152'  doda*'  tylko  możemy,  że  t<'n  ,«j:«niufiz"  popadł  w  sposób  tragiczny  w  oWą 
kanie,  w  któreni  ma  siebie  rzeczywiście  za  Boga.  Trudno  powiedzieć,  czy  obłąkanie  t*- 
'y<\  p)r/y,  '/rn:t.  '"/.\  też  skutkiem  jego  przewrotnych  potrlądnw  nn  ł^złowieka  i  źyd*" 
ll/,iwu  >i<;  islkn  \vvji:iii;t  /.'  ii.r'jl»dy  te.  pełne  paraibik-aliu  i  samowoli,  podkopojąfł' 
w</t'lk:i  prawidłową,  i.i.  yuiialniii  łl/i;il:ilno-i  człowiekii,  a  wit;*-  i  wszelką  tilozofią.  zaiy 
dują  zwolenników  wśn.d  zdrowyrh  na  umyśle.  U  nas  są  publicyści,  wydający  .^tu<ły> 
fiłozoficzne*'  i  mający  prcten>yą  do  oryginalności,  którzy  powtarzają  poglądy  NieUMfce^ 
go,  nie  wzmiankują*  jodnak  jego  imienia.  Z  drugiej  strony  znalazła  się  też  n  aa^ 
autorka  ^samotna,  a  ti^skna,**  poświ^^cająca  sentymentalną  książeczkę  temn  pogrondcirio- 
w  i  ,,batiskiej  moralno.ści,"  kfiry  za  przykładem  Scbopenbauera  obdarzał  najwięksią  po- 
uar<l;\  właśnie  nW  ni»'wiości.  ,»Co  kobietę  ołłchodzi  prawda!  woła.  Nic  nie  ma  tak  zasi 
dnł''Zo  tibcego,  wstr«*tnego,  nieprzyjaznego  kobiecie,  jak  prawda:  jej  wielką  s^ztuką  j<?-i 
klam  twfł  jej  iiajwięk-za,  sprawą  —  pozór  i  piękność."  Tylko  ,osły  raęzkiegn  mizaju" 
iiiop;(  pj  i-ri;tr.  mI>v  k<>l>ił'frt  dn/ybł  <!(>  ..neninfiro  wyk'^ztał<'enia.'*  e?;yłała  <:.'ł;^»n_v  i  ro?- 
|n\uviala  o  |>nli(v.  i'.  „<ił.lvlł>  kobił  ł.i  i»\ła  istoU^  m\>lącą.  byłałi>  jakit  kucharU^  od  tj' 
siącoleci  odkn  bi  najwięks/ł' tizyolo^ir/ne  takta  i  wzięłaby  me<łycynę  w  ręre  swoje!  Dzi^ 
złym  kucharkom,  dzięki  zupełnemu  brakowi  rozumu  w  kuchni,  rozwój  Indzkoid  iMtał 
przez  długi  czaa  wstrzymany,  ulegał  jak  najgorszym  w])ły  wom,  i  dziś  nie  wiele  jest  h^l' 

Te  „genialne**  słowa,  przytt>czone  tu  okolicznościowo,  cbarakteiyngą  jednak  lq|iei 
.wielkiego  apostoła"  przyszłości,  aniżeli  jakikolwiek  inny  wśiód  jego  ^giębokomyślosriA' 
atVii.v/.ii)<iw.    Kto  pogardza  kobietą,  ten  pogardza  matką  swoją,  rodziną,  .społeczeń>twe'3 
lu>l /kością,  a  kto  rozwój  ludzkości  czyni  zależnym  od  kacbni,  ten  może  być  wsij^tiatfs. 
tylko  nie  „lilozofum." 

y.drowe   p<»L'|ą(]y    krytyczne  na  .,filo7.ofią*'  Nił^t^i-si  liego  zawierają  w  ^obie 
golniej  |ti^nKi:  Ij  iiW.  Stkina,  Fr.  Xir(zsehe's  Weitanschmiun^  u.  ihre  (jft:/"(j/i't«  1^?- 
a  u  uaa   wapoDiuianc  już  ^.tir.  37/  studyum  Wł.  JM.   Kozłowsłieoo  o  współc** 


§  12,2,2.    ZNA.CZBNiE  SPOŁ£CZNB  FILOZOFII.  467 

^nrm  dokadentjzmifi.  Powjżaze  sdania  Nitzschego  pnytocsone  są  w  pnekładao  Eo- 

ZŁOWSKIEGO. 

2.  Znaczenie  społeczne  lllOZOfli.  O  ilo  z  jednej  strony  łiU.zotiii 
ruzwinąć  się  może  hlko  w  ścisłym  związku  z  życioiii.  o  tyło  z  drugiej  strony  odda\vn;i 
zwracano  uwa«rf*  i  na  jej  znaczenie  dla  prawidłowego  rozwoju  społeczeństw  i  narodów. 
WiiWeliimy  vvyżt  j  (str.  404  i  naet),  że  jni  Platon  domagał  się,  aby  na  czele  społe- 
acńst«r  stali  flloiofowie.  Nie  nlegająt^  tego  nidajn  atopiom,  snakoattsi  jednak  myśli- 
ciele wMjstkiGli  caeów  wykai^irali  doniosłoś  filoBoAcmego  pojęcia  świata  dla  życia 
mówiia  jednostek,  jak  narodów.  Wsityscj  widzieli  w  filozofii  konieczny  wanmek  ja- 
«Degt)  pnirlądu  na  cele  lodakicli  dążności  i  czynili  zależnym  post«;p  dzif^jowy  narodów 
nietylko  od  'poaiaaia  izeczy  w  ogóle,  le<^z  przedew.sz3'stkieni  od  możliwie  pełnego  pozna- 
nia istoty  fzf^i^j  W  pTKeciwstawieoia  do  ułud  i  pozorów,  którym  człowiek  w  życia  zbyt 
latwu  ulcL^o. 

W  now>?zyrłi  cza-^acli  naji^riintuwiiicj  ri)7.tr/;\-;ił  -społeczne  zna(^.ent<'  tilozi^tii  .Iózkf 
•  ioŁUfHOWsKi  \v»'  w.Hpamniauej  (Ar.  1^5,  oraz  HA  iiiono<„'rafii  o  stosunku  filozotii  do  życia 
uarodów  i  jednostek.  Porainio,  że  autor  stoi  na  stanowisku  j*'dnostronnego  idealizmu 
iScnŁŁliroA  (zob«  wyżej  str.  12  i  nast.),  kt4')reiDU  też  pracę  swoją,  „jako  dowód  serdecz- 
nej miłości  i  poważania*  dedykuje,  monografia  ta  po  siedrndzieitięcia  trzech  latach,  które 
sbiegly  od  jej  wydania,  nie  straciła  dotąd  na  .aktualności/' 

W  cela  wykazania  znaczenia  filozofii  dla  życia  w  ogóle,  Oolncbowski  zastanawia 
»ią  w  pierwszej  części  nad  stosunkiem  filozofii  do  życia  narodu,  przyczom  roztrząsa  szcze- 
j:u1owo  stosunek  filozofii  do  »aiijH,  rdiyii  i  pamtim;  a  w  drugiej  części  mówi  o  stosun- 
ku filozoHi  do  życia  jednostkowe^^o,  o  j(\j  wpływie  na  postępowanie  ludzkie  (l^benMlib- 
ruug),  na  ilztałalnośt*  c/łowieka  w  świopjc  i  t.  p. 

Za  punkt  \vyi><  ia  cał^^i^o  swego  badania  przyjmuje  (iolurliow-ki  łHkt.  że  rzł<»wi«'k 
ch<e  żyć,  że  udi  z  iwa  „głód  życia  (Hunter  des  liClicnsr  i  że  wsktitrk  (("jn  ws/y-tko, 
co  tylku  rol>i,  uad  ir/em  się  zastanawia,  łączy  bezpośrednio  z  cciami  swych  /ytriuwycb 
dążności.  Z  tego  stanowiska  widzi  w  nauce,  religii  i  w  ustroju  państwowym  różne  ob- 
jawy ^da  narodowego  i  zaznacza  przedewszystkiero,  że  objawy  to  mają  znaczenie  sa- 
modzielne I  domagają  się  rozwoju  swej  władnej  treści  bez  wszelkich  względów  ubofo- 
:  ych.  Nie  można  ich  w  szczególności  poddawać  jakimś  raclinbom  utylitarnym,  lecz  szu- 
kać należy  ich  celu  w  urzeczywistnieniu  ich  zadań  żyriuwycb.  ich  właściwego  przezna- 
'zenia  w  ogólnym  rozwoju  umysłowym  narodów.  A  do  tł  go  doprowadza  właśnie  filo- 
zofia dro^rą  najprostszą  i  najwłaściwszą.  Świadczy  o  tern  jej  wewnętrzny  związek 
%  nauką,  religią  i  ii^trojcn]  p;u'f-:t\vowyiii. 

Przechodząc  do  szi-zcu'^i>1ou'('lm  rozwinięcia  tych  założeń,  autor  dowotlzi,   /<■  itmiki 
eptcyuinc  aio  za^spakajają  uniy.slu  ludzkiego  w  zupełności.    Nauka  z  natury  swojej  jest 
wytworem  nieodzownej  tęsknoty  dtu  ha  ludzkiego  do  odwiecznej  istoty  wszechrzeczy,  do 
Boga.   Zrozumienie  świata  i  działającej  w  nim  myśli,  oto  ostateczny  ( el  nankt  Poje- 
dyncse  nauki  są  tylko  różnemi  szczeblami  w  pochodzie  umysłu  ludzkiego  do  tego  celu. 
«Naaki  szczegółowe,  mówi  Golucbowski,  okazują  nam  rozliczne  usługi  i  obdarzają  wiel- 
fciem  zadowoleniem.  Ale  czy  którakolwiek  z  nici)  zdolną  j*  I  zaspokoić  duszę  naszą 
w  zapełuośiri,.  towarzyszyć  nam  wszędzie:  w  samotności  i  w  wirze  świata,  na  ciemnych  dro- 
gach ^^-ie'^'\  i  w  ł>y<;trvni  potoku  życiowej  działalności  ''  n.łzicż  jest  nauka,  która  pozosta- 
wałalłY  i  !7v  nas  nietylko  w  szkole,  gdy  dla  niej  się  odrywamy  od  pozostałego  świata, 
ale  kt«»ra  uadto  przyjmowalałty  udział  i  w  łosio  na-izym  i  prowadziła  pr?cz  labirynt  ży- 
■  itt'^"    Taką  nauką  jest  jedynie  lilozotia.    ( )ua  nikugu  nie  opusz«  za,  una  znista  się  z  ca- 
leiii  życiem  wewnętrznom  człowieka.    Kto  jej  hię  oddaje,  ten  pewnyu)  krokiem  idzie 
naprzód  zarGwno  w  burzy,  jak  przy  jaanem  niebie,  pomny  oblicza  Boga  i  s(^u  ludzi. 
Przy  joj  pomocy  moie  się  śmiało  mdć  w  wir  świata,  bo  ona  obdaiza  go  silami,  z  głębi 


Digitiiica  by  Google 


468 


§  12,2,2.     ZNACZENIE  SPOŁECZNE  FILOZOFII. 


ducha  płynącymi  i  zadawala  wszechstronnie  najskrytsze  potrzeby  jego  umysla  t  seits. 
Dalej  nauki  specj  alne  rozstizeliwają  dsialalność  myśli  i  nnstrajają  w  końca  wjA 
ladzkif  który  zawsze  znowu  domaga  się  jedności  i  powraca  do  odwiecsn^  istoty  RMsy. 
ożywiająi^ej  swem  tcbnieniem  wszystkie  szczegółowe  objawy  świata.  Do  takiego  jedno- 
czenia wiedzy  doprowadza  znowu  tylko  filozofia.  Wszolkic  zaś  wyższe  dążności  życia 
narodowejro.  rozwój  jego  geniuszu  w  zakresie  nauki,  sztuki  i  sŁo^nalców  spoteanijch 
lączi\  sit.'  jak  najściślej  z  takioiu  zesrodkowanieiu  wiedzy  i  możliwie  jasnym  pogląiin 
na  całość  świata  i  na  stanowi*<k(»  <'7;!o\vipka  w  toj  całości. 

Też  siiUKi  doniosłość  |M)si;i(l;i  tilozoHa  i  w  zakresie  religii,  jako  objawu  ży.  ii  na- 
rodoweg^o.  Relit?ia  i  tilozołia  inaj^  wspólne  źródło  w  dążności  do  Boga.  do  odwie^^nej 
zasady  wszechbytu,  lieligia  zaspakaja  tę  dążność  przy  pomocy  l^ezpo^redmego  uczuaa*. 
filozotia  opiera  się  na  niem,  ale  pragnie  zarazem  zrozumieć  treść  tego  uczucia  I  ąjedao- 
czyć  z  ogólnym  na  świat  poglądem.  W  błędzie  są  zatem  ci,  którzy  sądzą,  i»  llłouia 
jest  przeciwniczką  religii  i  się  dlat^^^go  od  niej  odwracają.  Obrońcy  takicb  poglądów, 
potępiając  samodzielną  filozofią,  zmuszeni  są  nadać  religii  charakter  filozoficzny  i  pnsi 
to  tiacii  zazwyczaj  religią,  nie  przyswoiwszy  solne  filozofii.  Nadto  tego  rodząju  religia, 
znajdująca  się  w  ,szpona(  h  retieksyi'',  nie  może  spełniać  swych  zadań  ani  w  rozwoja 
społecznym,  ani  w  stosunku  do  nauk  szczegółowych.  Tymczasem  filozofia.  po7o<t3jąv 
-nhij  nie  spr7.f  riwiii  ip  religii,  jako  samodzielnemu  objawowi  życia  narodowego,  lea 
wspiera  ją.  wykazuje  jej  doniosłość  i  ze  awej  atrony  przyczynia  się  do  umocnienia  jej 
treści  w  umysłach. 

Znaczenie  filuzoiii  dla  pumtwa  polega,  weiUu^'  <  luluchowskiego,  przedewszyitijeiii 
na  teni,  że  doprowadza  narody  do  świadomości  działających  w  nich  idej.  Idee  le  wy- 
raźają  w  dziejach  stopniowo  najwyższe  czynniki  życia  społecznego  I  kierują  jego  mewo* 
jem  i  dążnościami.  Stanowią  one  konieczną  podiuetę»  pobudząjącą  energią  i  twórczość 
narodów.  Im  społeczeństwa  jaśniej  pojmi^ą  swe  zadania,  tem  lepiej  je  sp^niają  i  tern 
wyższe  zajmują  stanowisko  w  ogólnym  pochod^ńe  dziejowym  ludzkości.  Prawdziwie 
wielkie  narody  miały  zawsze  s'wych  myślicieli,  którzy  przemawiali  do  nicłi  w  imi^*  mą- 
dro- i  /vriow<  i.  Najznakomitsi  mężowie  stanu  i  wodzowie  starożytno^Jt^i  k-ztałcili  ?ł'j 
na  liiozoiii  i  znajdowali  w  niej  jtednietę  i  otu-  hę  w  bpeinieuiii  swych  trudnyt  li  oiu>\Mą7- 
kuw.  Mylą  -^ię  tedy  ci,  którzy  w  /.v>  h  czasa<'h  przemysłowych  sądzą,  że  szciŁę^cie  na- 
rodów i  pań.^tw  zależy  gh^wnie  od  lo/.wuju  bogactwa  narodowego.  Ono  w  istocie  jest 
tylko  środkiem  do  urzeczywistnienia  wyższych,  idealnych  zadań.  Zaszczepienie  zaś 
w  członkach  społeczeństwa  świadomości  tych  wyższych  zadań  jest  koniecsnym  waran- 
kieni  prawidłowego  poiitępii  na  wszystkich  polach  działalności  Tylko  howiera  piZf 
świadomości  wspólnych  idealnych  zadań,  jednostki  wyzwalają  się  ze  swego  mechanicsne- 
gv  (tdoHobnienia,  z  egoistycznego  atoroizmu  i  łączą  się  ze  sobą  w  organiczną  całość 
w  ustroje  spolec/.ne,  wyrażające  swe  życie  umysłowe  w  rozwoju  nauki,  sztoki  i  rriigii. 
Ta  ws|>ólnos.  dmhowa  wydaje  dopiero  wielkie  umysły  (grosse  (Jeister).  będące  najpon- 
dan  7  t  n/()uli;t  niinnhiw,  piyodującycl)  na  drodze  postępu  ku  najwyż-zrui  celom  życia,  lv 
też  i;ttuo  zro/uuiłec  luużna  jaki  wpłv\v  zł»awienny  wywrze«"  musj  na  narody  w^Tii«>£ła 
filozofia.  jiodnoNza'  a  umysły  i  uszlai  lo-tuiająca  serca.  Ale  ruwnież  /.  drugiej  struny 
ną  jest  rzeczą,  j;ik  szkodliwą  jest  dla  życia  narodów  wszelka  liiozofia  płytka  liłK  prte 
wrotna,  zadawalają,  a  się  powierzchownym  poglądem  na  rzeczy,  nie  uwzględnia-jąt;! 
istotnych  potrzeb  du^slia  ludzkiego.  Tylko  filozofia  prawdziwa  przyczynia  się  do  rasw^a 
umysłowł»gu  narodów  w  „wielkim  stylu  —  ona  tylko  zdolną  jest  „roztwORyć  głębie 
ziemi",  aby  znowu   wydała  na  świat  olbrzymów  ducha.* 

Ponieważ  jednak  narody  składają  się  z  jednostek,  pneto  Oołochowski  wykaże  e 
w  drui/iej  c^-ś,  j.  czem  filozolia  jcst  dla  każdego  w  ogóle  myślącego  człowieka,  Z  głv 
bokiem  uczuciem  przedi^tawia  on  tu  rałą  „nędzę  i  próżność,"  całą  ^powierachowao>v 


Digitized  by  Go  ^ 


§  12,2,2.    ZNACZENIE  SPOŁECZNE  łiLOZOłU. 


469 


[  i  niepewność,'*  oraz  „derpioniii  *  rodziennego  życia  ludzi,  niepojmują*  vrb  .-.wyi  h  wyż- 
^  nych  jsadaa,  szukających  szczęścia  tam,  gdzio  go  nigdy  znaleźć  nie  mogą,  w  świecie 
•  Mwnętranym,  Na  tern  tle  wyjaśnia  doniosłość  fllosoti  dla  tokwoJu  życia  umysłowego 
jsdnoetkL  Ożywia  ona  i  podnosi  jednostiLę,  bo  ją  łączy  ze  społeczeństwem,  z  ludzlcością, 
1  światem  całym,  z  Bogiem.  Ale  togo  dolcooać  nie  może  obca  filozofia,  pizejęta  od  Ico* 
cokolwiek  zewn^traiie,  leez  jedynie  filozofia,  zdobyta  własną  pracą  ducha,  będąca  wyni- 
)um  własnego  rozwoju  umy^oiirego,  własnego  uczucia,  własnej  myśli  i  energii.  Filo- 
zofia wrpływar-  miisr  z  życia  wpwnrtTTinpjro  jednostki,  —  a  wtedy  znajdzie  tak  w  świecie 
zewnętnsnym,  jak  w  poglądach  umysłów  pokrewnych  bogate  zasoby  do  pełnego  rn>?woju 
swej  treści  i  do  uspokojenia  ducha,  zniechęconego  do  siebie  i  świata  wskutek  < -/  zom  i  '  o- 
(iziennego  życia.  Taka  filozofia  zaznacza  jodnost^-e  jej  stanowisko  w  całości,  ilu  kt"»rę) 
nsl^y,  podnieca  w  niej  poczucie  swej  treści  odwiecznej,  boskiej,  i  przez  to  wyzwal.i  ją 
t  pod  nadskn  zmiennydi  stosunków  żyda  zewnętrznego.  A  to  dodaje  jej  sił  nietylko 
do  ^da  wśrtd  świata^  pełnego  wad  i  niedoskonałości,  ale  i  do  spełnienia  w  nim  swych 
obewią^ów  w  imię  wya^ch  dąźnośd  życia  powszedniego. 

O  książce  powyższej  Gołnchowskiego  mówi  jego  biograf  Pawkł  Popiel  (zob. 
Dmfkittia,  T.  I,  str.  VI):  ^Książka  ta  zrobiła  w  Niemczech  i  w  kraju  ogromne  wraże- 
nie. Dziś  jpsznęf>  nikt  przeczytać  jej  nie  potrafi  bez  korzyści,  pociechy  i  zapału,  jeżeli 
dusza  jego  do  zapału  zdolna:  czytali  j:\  Niemcy  z  podziwem,  my  z  dumą.'* 

Przy  tej  spi)-(»lino.sici  w-iiomiiuim  o  mało  znanej  broszurze  Gołuchowskiego  p.  t. 
Świałowość  w  stosunku  du  ubyrzujńw  uważana  185*?.  .Światowośr  ma  Goluchow.ski  za 
oKjaw  chorobliwy,  jestto  „ma,sk;i  inorahia,"  zakrywająca  zepsuciu;  moda  jest  jej  .,naj- 
wyższym  bożyszczem."  ,Pod  w^glrdom  naukowym  światowość  Jubi  uczonego  udawać, 
ale  iylko  udawać.**  Taką  światowośt^  przedwstawia  autor  zdrowemu  rozwojowi  życia 
'  towanyaklegOi  które  nazywa  ^srabą  Archimedesa,  dągnąeą  nas  z  gnuśności  ko  wszelkiej 
cywilizaoyi,  ku  wszelkiąj  doskonałośd.*  To  też  życio  towarzyskie  jest  niezbędnem  i  dk 
prawdziwego  myśliciela. 

Tu  należy  praca  Trentowskiego  o  stosunku  filozofii  do  sztuki  rządzenia.  Glia- 
rakterystyczne  zdanie  jego  w  tym  względzie  pr/.y toczyliśmy  już  wyżej  (str,  25). 

Wśród  iif)wsr,y(  h  rozpraw,  traktujf^cych  o  zmczeniu  filozofii  dla  życiu  społecznegro 
wymieniamy:  Ko.  FFLłiniKKKH  Phihsnjthie  nnd  (his  Lcbrn  1878:  W,  Wunot,  IJrher 
«kn  Zusatnetthanę  der  Fkilonoplnc  mit  der  Zeitf/eftchuhłe  181K).  Nadto  kwesty ;\  U\  roz- 
trząś^ają  szczegółowo  Duhring,  Ollć-Laprune,  VoLKiSLT  i  inni  we  wspomnianych  (str. 
16  i  19)  praeadi  o  filozofii. 

W  końcu  niniejszego  rozbioru  znaczenia'  społecznego  filozofii  dodamy  pobieżną 
[  uwag<»  o  stosunku  filozofii  do  narodowości.  Wiadomo,  że  u  nas  szczególniej  Tnsmrow^ 
.  SKi,  LiBBŁT  i  OiiSEKOwsKi  usiłowali  nadać  filozofii  charakter  narodowy.  Po  filozofii 
'  lomańskiej  i  germańskiej  przepowiadano  z  wielką  pewnością  siebie  filozofią  polską  i  sio- 
^hń^ką.  dowodząc,  że  ona  dopiero  spełni  wszechstronnie  zadania  filozofii  i  doprowadzi 
ludzkosi  do  najwyższych  sz'zytńw  prawdy.  Niestety,  przepowiednie  te  nie  ziściły  się. 
i  dotąd,  po  upływie  przeszło  pól  wji-kii  od  ich  wyrłoszenia,  nm  można  mieć  w  tym  wzglę- 
H/ic  x.l>\t  r<'/.i>vvych  nadziei.  Wyznać  wprawdzie  uależy,  że  za^-ada  podziału  pracy  uniy- 
'iowfj.  która  się  uwydatnia  zarówno  w  podziale  nauk.  jak  i  w  różnych  kierunkach  my- 
śli filozoficznej  (zob.  wyżej  str.  111  i  nast,  392  i  nast.),  występuje  na  jaw  i  w  dążno- 
śdacb  filozoficznych  różnych  Bzczep/>w  ludzkości,  a  następnie  i  w  hjżnych  narodach, 
ptzyjmującydi  udział  w  stawianiu  i  rozwiązywaniu  zadań  filozofii.  Ale  w  sprawie  tej  nie 
należy  apuśdć  z  oka  jednej  bardzo  prostej  prawdy,  a  mianowicie:  jak  nie  można  mówić 
o  filozofii  tego  lub  owego  myśliciela,  np.  Kartezyusza,  Spinozy.  Kanta,  łłegla  i  t,  d., 
p<^ki  jej  na  świat  nie  wydał,  póki  ona  nie  istnieje  rzeczywiście  jako  samodzielny  objaw 
myśli  filozoficznej ;  tak  również  nie  można  zgóry  przepowiadać  pojawienia  się  filozofii 

I 


Digitized  by  Google 


470  §  12,2.2.    ZNACZENIE  SPO£ECZN£  FILOZOFU. 

inh  owe^'o  narodu,  lecz  o  u'u_\\  mo/n  i  niówii'  tylko  wtedy.  f.'łly  je^t  taktem  dokona- 
nym, gdy  swoją  treścią  samoistuij  wywalłzyla  .sohio  stanowisku  d^siujowe  w  ogólnym 
rozwoju  tilozotii.  Tylko  na  tej  zasadzie  mówimy  o  filozofii  indyjskiej,  greckiej,  francuz- 
kiej,  angielskiej,  aiemicekioj.  Co  do  nas,  sądz^,  że  jeszcze  długi  czas  Iwrdzo  powisnie 
i  samiennie  będaemj  uinsidi  pracować  nad  filozofią,  póki  inni  mówić  będą  o  naasej  lk>- 
zofii,  jalio  o  samodaelnym  współcsEgmniku  myśli  filosoficmąj  laddcości.  DutAo  nink^aw 
piagnio  być  w  tej  pi»cy  zachętą  i  pomocą.  Zob.  teź  artykuł  mój :  O  filozofii  thi^ 
8kiej\  Wiek,  1874,  J«  68  i  nast. 

Z  drugiej  atoli  strony  podziela<';  nie  nmźna  zdania  tych,  którzy,  jak  T,  T.  Bodi 
w  pracy:  Jhoir.  syntezy  frfnzofrrzne,  K.  LiheHa  i  H.  Słntfpfin  i/oli.  wyżej  str,  U 
I  na<t.)  dla  względów  hi^ruryuzatii-znych.  a  szczególniej  iIIt  .. pows/jMlniej  biody"  sądzis 
że  jjalc/.y  zająć  sir  przedcwszy-tkiciii  wa/niejszomi  sprawami,  aniżeli  >yn(cz,\  tilo/oti'-?!!;! 
wiedzy  ludzkiej.  .leżeli,  jak  to  wykazano  wyżej,  filozoha  wywiera  wpiyw  pot^^żay  uaruiW"i 
umysłowy  społeczeństw,— i  jeżeli  nadto,  wodług  zdania  krytyka,  dążności  syntetyczne  ns 
polo  fllosofii  wydały  i  u  nas  niepoślednie  owoee,  (o  na  jakiej  tasadne  mamy  si^  wv. 
rzec  i  nadal  samiennej  piacy  w  tym  kierunku?  0^  ten,  OjD  złamał  rękę  Inh  nogę  ■» 
z  tego  powodu  zarazom  zaniechać  pmwidlowej  działabiości  swą)  głowy?  Gzy  t»  jm- 
ciwnie.  nie  należy  wymagać  od  niego,  aby  zdrową  rozwagą  i  zastaiuiwioniem  nad  śwd- 
kairii  zaradcz(Mi)i.  zapobiegał  szerzeniu  si*;  złego?  nl^wda^—powiedaałem  w  imienia  rc 
dakcyi  na  wstępi(;  do  powyższej  pracy  Hodiego.  -  prawda  zawsze  i  wszędzie  może  \fy 
tylko  zliawifimn  ■  wyr/,eczcnie  się  m<  dążności  do  jej  poznania  dlntcfro  tvlkn.  •♦'j 
światło  pr/t  /ii  la  nieraz  z  poz;i  ( liimir  łiistoryozoficzDCgo  pesymizmu,  bylol»y  grzcchm 
względem  prawidłowego  postępu  społeczeństwa. ** 

3,  Filozofia  i  religia. 

Bez  wzglcjdu  tia  przekonania  religijne,  które  się  w  naszym 
umyśle  i  sen  u  tą  lub  inną  drogą  wytwoi  zyłj',  u\v  możemy  zaprze- 
ezyć  fakt(<\vi.  że  każdy  człowiek  niyślaj  y  uznaje  i  rzuje  swą  zależno>«' 
od  pewnc  f^n  wyższego  porządku  rzeczy.  <>rl  porządku  wszechświato- 
wego, z  którym  się  w  ten  )uh  inu}''  sposób  liezyć  musi.  To  uznanit 
wyższego  jjorządku  rzecz.>'  i  uczucie  zależności  od  niego  stanowi  isto- 
tę relujHf  jako  odrębnego  objawu  życia  umysłowego  zfirnwno  jednost^ 
ki,  jak  narodów  i  całej  ludzkości.  Dążność  zaś  człowieka  do  prawi- 
dłowego ustosunkowania  swego  związku  z  tjm  wyższjm  porządkiem 
rzeczy  nazwaliśmy  dążnością  do  dohrótAftu  rHigijnego^  znajdującej^ 
swój  wyraz  w  spokoju  dusz\'  i  ezystem  sumienia  (zob.  str.  162inast^ 
oraz  417  i  nast.).  Przeciwnie,  sprzeczność  wewnętrzna  z  wyższym 
porządkiem  świata  ]kk  ią^a  za  sobą  niepokój  ducha,  przygnębieni*^, 
rozpacz,  kt('ire  człowiek  usiłuje  przczwyrieżyć  przy  puiiiury  rozlicz- 
nych siodkow,  a  flzczeg^łliiił  j  j)ł'zy  [»umocy  pewnych  obrzęd<'>w  religij- 
nycli,  mających  na  celu  jego  pojcdnriuio  z  uznaną  przez  uiego  naj- 
wyższą Istotą.    Świadczą  o  tciu  wymów  nie  dzieje  religii. 

Z  powyższego  okazuje  się,  że  i  tak  zwany  aieiata^  za[)rzeczają< } 
w  teoryi  istnienia  Boga,  w  samym  rozwoju  życiowym  podlega  z  ko- 
nieczności uczuciom  religijnym,  wywoływanym  przez  ideę  o  istoci«- 


Digitized  by^O^^.  j 


§   12,3.     FILOZOFIA  I  RELIGIA.  471 

wszerhrzeezy,  i  nie  może  się  bezwzg^diiie  wyrzie  dij^żności  do  dobro- 
bytu dm  liowcjL;").  Prawrla,  ateista  szuka  spokoju  rlnelia,  wmawiając 
w  siebu',  żf  ów  wyższy  porządek  świata  nic  nvd  diuiaktern  mnrabie- 
go,  lecz  sprowadza  si^  wyłącznie  do  praw  przyi'ody  łub  bezwiednego 
bytu,  które,  naturalnie,  nie  mogą  pociągnąć  go  do  odpowiedzialności 
ani  za  motywa  jego  działania,  za  jego  zamiary  i  intencje,  ani  za 
czyny  jego.  Co  zaś  do  porządkn  społecznego,  to  ten  przedstawia  mu 
się  również  tylko  jako  czynnik  zewnętrzny,  pozbawiony  wewnętrznego 
snaczenia  moralnego,  więc  ateista  stosuje  się  do  panujących  zwyczajów 
i  praw  obow i  licujących  tylko  w  miarę  potrzeby,  ale  sam  w  sobie  usi- 
łuje się  wyzwolić  z  wszelkich  zobowiązań  moralnych  względem  kogo- 
kolwiek. Z  drugiej  atoli  strony,  żaden  ateista  nie  może  tych  dążności 
fłrzeprowafizić  bezwzględnie,  Ik)  się  sprzeciwiają  zasadniczym  prawom 
życia  omysiowogo  i  nadto  |JO<  iuj^^a  ju  za  sobji  <lla  niego  samego  jak 
najprzykrzejsze  na.stępstwa,  wskutek  działającego  w(^  wszechświecie 
prawa  sprawiedliwości  (zob.  str.  431  i  nast.).  Dowodzą  tego  wyraźnie 
dzieje  wewnętrzne  ateizmu. 

Poczucie  moralne,  sumienie,  łączące  umysł  jednostkowy  z  wyż- 
szym porządkiem  moralnym  świata,  jest  objawem  tak  ściśle  związa* 
nym  z  wewnętrzną  organizacyą  ducha  ludzkiego,  że  się  nikt  działania 
jego  bezwzględnie  wyrzec  nie  może  (zob.  str.  210  i  nast.).  Jak  myśl, 
dążąc  do  prawth/^  znajduje  się  mimowoli  pod  wpływem  praw  logicz- 
nych umysłu  i  prędzej  czy  później  dochodzi  do  świadomości  ich  treści 
i  uznać  musi  ich  siłę  obowiązującą  w  zakrcsiti  |>oznania  rzeczy;  tak 
również  praktyczna  działalność  człowieka,  maja*-  na  oku  dobro,  choćł>v 
^'>olini(ze,  przekonywa  się  bardzo  prędko  o  islnienin  w  umyśle  pew- 
nych iiii'odzownyeh  wymagań  moralnych,  dotyczącycli  nietylko  jego 
?5tosimku  do  zewnęti  z^iej  przyrody  i  do  społeczeństwa,  lecz  i  do  jed- 
norodnej z  duchem  ludzkim  istoty  wszc^chrzeczy.  Wymagania  te  do- 
chodzą tem  wyraźniej  i  jaśniej  do  świadomości  osobnika,  im  zajmuje 
wyższy  szczebel  kultury  umysłowej.  Dlatego  też  i  teorye  filozoficzne, 
oparte  w  zasadzie  na  ateizmie,  zmuszone  są  jednak  w  ten  lub  inny 
sposób  określać  stosunek  jednostki  do  istoty  wszechbytu  i  posiłkować 
się  mimowoli  pewnemi  pojęciami  religijuemi.  I  tak  naturaliści  doma- 
gają się  zazwyczaj  w  sposób  sentymentalny,  aby  osobnik  z  rezygna- 
cyą  ukorzył  się  przed  wszcchpotęgą  „praw**  przyrody;  pesymiści  mó- 
wią znowu  o  y,zbawicnia''  świata,  dokonywającem  się  za  pośredni- 
ctwem umartwienia  „woli  do  żyeia  ■.  a  ojciec  pozytywizmu.  (  V>mtk. 
stworzył  nawet  nowa^  „religią  ludzkości"  z  rozwiniętym  szczegółowo 
kultem  « wielkich  umysłów.'* 

,  Nie  trudno  spostrzedz,  że  wszystkie  tego  rodzaju  surogaty  rze- 
czywistej religii  są  wytworami  osobniczej  fantazyi  i  chociaż  wypływa- 


Digrtized  by  Google 


72  §  12,8.    FILOZOFIA  I  BBŁIOIA, 

ją  z  ogólnie  ludzkiego  poczada  religijnego,  przyjmują  jednak  foimę 
tak  odrębną,  wymuszoną,  sprzeczną  w  sobie,  że  nie  mogą  wywienć 
szerszego  wpływu  na  umysły,  ani  zastąpić  objawów  naturalnego  po- 
czucia religijnego  ludzkości. 

Nadto,  sami  twórcy  takich  surogatów  religii  nie  znajdują  w  nich 
tego,  rzcgn  szukają,  t.  j.  wewnętrznef^o    s]iokoju   duszy,  rzeczywistej 
zgody  swego  osobniczego  bytu  z  najwyższą  zasadą  istnienia.    Cóź  tr 
może  być  za  spoktij  duszy,  który  wypływa  z  rez3'^gna( \i,  poddaj^ł''^ 
sif^  z   konieczności   sile   wyższej,    bez  wszelkiego  dla  niej  szacmika? 
Albo  czy  można  znaleźć  „zbawienie"  w  samobójczym  wstręcie  do  ży- 
cia?  Albo  nareszcie,  cóż  to  za  zgoda  wewnętrzna  pomiędzy  jednost- 
kowym bytem  a  światem  pozostałym  przy  kulcie  „wielkości"  ludzkick 
zrównanych  oddawna  z  ziemią,  pozbawionych  wszelkiego  realnego 
bytu,  istniejących  tylko  w  łaskawej  pamięci  późniejszych  pc^oleń? 
Jakąś  pociechę  czerpać  mogą  zarówno  jednostki,  jak  narody  w  ci^ 
kiej  pracy  życia  z  takich  ułud,  sprzecznych  w  sobie,  podkopujących 
zarówno   wiarę  w  wyższe   przeznaczenie   człowieka,  jak  nadsieję 
w  spełnienie  tego  przeznaczenia,  jak   w-reszcie  miłość  ludzi  ku  sobie 
i  kn  na  i  wyższej  Istocie  wszechbytu?    Bo  (•('>ż  może  być  celem  istni*  • 
nia  człowieka,  jeżeli  najwyższym  czynnikiem  świaUŁ  jest  potf^^a  ślepa, 
niemająca  nic  wspólnego  z  dążnościami  mnysłu  ludzkiego:   z  serdecz- 
nem  uczuciem,  ze  świadomą  siebie  mj^ślą,  z  panującą  nad  sobą  energia 
moralną,  z  ideałami  piękna,  prawdy  i  d<  »bra  (§  8,3  ?   Po  co  dążyć  do 
tych  celów  wobec  pewności,   żn   wszelkie  wysiłki  tytaniczne  w  tjm 
kierunku  pozostaną  bez  skutku,  że  prędzej,  czy  później  brutalne  sih 
bezbożnego  bytu  obrócą  w  niwecz  zdobycze  życia  umysłowego  i  sap&- 
nują  bezwzględnie  nad  światem?   Jakiż  sens  logiczny  mogą  mieć,  przy 
takich  widokach  na  przyszłość,  wszelkie  deklamacye  o  pracy  jednosipk 
dla  dobra  ogółu,  społeczeństwa,  ludzkości?  Ogół,  społeczeństwo,  ludzkość, 
to  tylko  zbiór  jednostek  ludzkich;  a  skoro  każda  z  nich  nie  ma  wyż- 
szego przeznacz*  nia,  nic  może  przy  danym  porządku   rzeczy  osiąguą 
c(  Iow  s\vy<  h  dążności,  lecz  podlega  bezwzględnie  nierozumnym  czyv. 
nikom  w  szc(  hltytu.  to  jakże  można  marzyć  o  dobrobycie  calnsc  i.  zl'^ 
żonej  z  takich  jcfinostek  ?    Wszystkie  mają  przed   sobą,    prędzej  €zv 
później,  jeden  i  ten  sam  mamy  koniec;  jedna  drugiej  z  tego  tragicz 
nego  położenia  wybawić  nie  jest  w  stanie;  więc  też  nie  ma  celu  pra 
cować  dla  innych,  poświęcać  się  dla  kogokolwiek,  bo  to  ostatecz- 
nie danego   stanu  rzeczy  nie   zmieni,  wyroków   ciemnego  pn<v 
znaczenia  nie  złagodzi!  Wszystko,  co  ma  wartość  wewnętrzną  ^ 
ludzkości,  co  stanowi  treść  jej  rozwoju  życiowego,  cel  jej  krwiw^f^ 
pracy  i  najsumiennicjszych  dążności:  —  wszystko  to  nie  ma  grun^ 
w  samej  istocie  bytu,  uic  wyrosło  z  niej  i  z  nią  się  nie  wiąże, 


Digitized  by  Gp^Ic 


§   12,3.     FILOZOFIA   I  RELIGIA.  473 

też  jest  tylko  przemijaj ącłj  ułudą,  dla  której  pracować,  ani  żyć 
nie  warto  I 

Oto  „praktyczne"  wyniki  ateistycznego  na  świat  poglądu!  Do- 
prowadzają one  drogą  najprostszą  bądź  do  samobójczej  rozpaczy, 
bądź  do  anarchizmu,  uznającego  bezwzględną  samowolę  jednostek,  nie 
krępowaną  żadnym  wyższym,  moralnym  porządkiem  świata.  Współ- 
czesno objawy  pesymizmu  i  dekadentyzmu,  o  których  mówiliśmy  wy- 
żej ('§  12,2,1 ),  są  źyciowemi  konsekwencyami  ateistycznych  poglądów 
^  na  świat. 

Od  rozpaczy  i  anarchizmu  wybawia  człowieka  myślącego  jedy- 
nie przeświadczenie,  że  obok  porządku  fizycznego  i  społt^cznego  istnie- 
je porządek  moralny  .świata,  oparty  na  wewnętrznym  związku  jego 
objawów  i  jestestw  z  Istotą  najwyższą,  z  rozumną  i  świadomą  siebie 
zasadą  wszechbytu,  z  Bogiem.    Jak  poczucie  logiczne  człowieka  i  fakt 
istnienia  nauki   stwierdzają  istnienie  logicznego  czynnika  w  świecie: 
tak  również  poczucie  moralne,  sumienie,   oraz  faktyczne  objawy  reli- 
gii, jako   niezbędnego   współczynnika  prawidłowego  rozwoju  spraw 
ludzkich,  są  bezpośrednim  dowodem  istnienia  w  świecie  porządku  mo- 
ralnego.   Tylko  bowi(»m  dzięki  jego  dziahmiu  mogła  powstać  organi- 
zacya  umysłu  z  w^-maganiami   moralnemi,   oliowiązującemi  człowieka 
wewnętrznie.    Tylko  wskutek   takiego  porządku  człowiek  ma  się  za 
członka  nietylko  przyrody  fizycznej  i  ustroju  społecznego,  lecz  zara- 
zem  i   za  członka   wyższej   rozumnej  całości,  zawierającej  w  sobie 
ostateczne  zasady  jego  własnych  potrzeb  i  dążności  moralnych.  Ocena 
moralna  motywów   ludzkiej   działalności   staje   się  możliwą  jedynie 
wskutek  uznania  wyższych  praw  moralnych,  będących  podstawą  takiej 
oceny.    Porządek   zaś  moralny   świata  nie  może   istnieć  bez  Istoty 
-wiadomeg   siebie,   roziunnej,   będącej   źródłem   wszelkich  czynników 
inoialnych    bytu,    dającej    rękojmię    ostatecznego  urzeczywistnienia 
"wych  wymagań  i  ideałów  moralnych,   które  się  objawiają  w  życio- 
wym   rozwoju   stosunków   ludzkich.    Przekonaliśmy   się  na  swojem 
miejscu,  przy   rozbiorze   zarówno   prawa  celowości  'str.  211  i  nast.), 
jak  i  stosunku  filozofii  do  nauk  przyrodniczych  (§  11\  że  istnienie  ro- 
zumnej zasady  w^szechbytu  narzuca  się  nam  i  na  podstawie  empirycz- 
nych danych;  przez  co  prawda  ta  przestaje  być  samym  tylko  moral- 
nym wymagalnikiem  ludzkiej  podmiotowości,  jak   to   dowiódł  Kant, 
lecz    znajduje  zarazem   swe   potwierdzenie   w   rozbiorze  świata  ze- 
wnętrznego i  przez  to  czyni  zadość  wszechstronnym  wymaganiom 
probierza  prawdy  (str.  84:\ 

Wiadomo,  że  w  życiu,  w  praktyce  ateiści,  zaprzeczający  wyższe- 
mu porządkowi  moralnemu  wszechświata,  są  często  lepszymi,  aniżeli 
ich  teorye.    Ma  to  miejsce  w  tym  wypadkii.    gdy   swoich   łeoryj  nie 


474  §    i2,a.     FILOZOFIA  I  RELIGIA. 

przeprowadzają  kłjiisrkwentnip  m'  zbyciu,  gdy  pomimo  teoretycznej  ne- 
gaeyi,  w  praktyce  nl('(;ajł|  bezjiosrednio  swemu  poczuciu  moralnemu 
i  nie  działają  suiih) wolnie,  w  duchu  czysto  osobniczym,  l<-cz  uznają 
swą  wcwnctiziuj;  zależność  od  pewnych  moralnych  ideałów,  kierują- 
cych ich  tlążoościami  źyciowemi.  Dowodzi  to  w  sposób  oczywisty,  źe 
obok  abstrakcyjnej  myóli  działają  w  każdym  człowieku  głębsze  csyn- 
niki  uczucia^  które  go  wynoszą  ponad  świat  zewnętrzny  i  go  zmusza- 
ją do  oceny  moralnej  swych  najskrytszych  zamiarów  i  intencyj,  do 
zadosyóaczynienia  owym  wewnętrznym  wymaganiom,  które  dotyczą 
jego  godności  jako  jestestwa  rozumnego^  jego  związku  z  Bozmaem 
wszechbytu.  To  właśnie  lepsze  poczucie  religijno-moralne  zmosza 
teoretyków  at^  izmu  do  wydania  na  świat  ow3'ch  surogatów  religii. 

0  których  wHpoiuTiieliśmy  po\vyżi;j,  alo  oiic  nie  znaj(iują  się  w  żadnym 
związku  logicznym  z  ich  teoretycznemi  zasadami. 

Co  się  tyczy  stosunku  filoznfii  do  objawów  poczucia  moralnego, 
wyrażającego  się  ostatecznie  w  religii  i  jej  rozwoju,  określenie  tegn 
stosunku  wynika  zarówno  ze  znamiennych  rysów  filozof  (§  5  ,  jak 

1  z  jej  związku  z  dążnościami  źy(uowemi  człowieka  w  ogóle  Stosu- 
nek ten  określamy  w  następujących  zdaniach  zasadniczych. 

1)  Jak  życie  w  ogólc^  tak  i  w  szczególności  jego  objawy  religij- 
no-moralne stanowią  jeden  z  bezpośrednich  punktów  wyjścia  filozofii 
Dążność  poznawcza  umysłu  ludzkiego,  majnca  na  celu  możliwie  jat^ne 
pojęcie  istoty  wszechbytu,  opiera  się  na  poprzedniem  [)0C5znciu  we- 
wnętrznego związku  człowieka  z  tą  istotą  i  na  bezpośredniem  uznauio 
zależności  od  uosobionego  w  niej  wyższego  porzH<lku  świata,  t.  j.  m 
życiowym  rozwoju  relicfii.  Widzimy  to  w  dziejach  życia  uiji\ shiwcg^ 
tak  jt  <liio.s1ek.  jak  cnłf  j  ludzkości:  pewne  wierzenia  i  poglądy  rclig^ij- 
ne  w^^irzedzają  zawsze  |)ojawieiiie  się  i  rozwój  filozotii.  i  iiozotij 
czerpie  w  znacznej  części  ])rzcdmiot  do  swych  badań  z  religii.  Ide* 
zasadniczej  Istoty  wszechbytu,  przenikającej  świat  cały,  wszechobec- 
nej, świadomej  siebi(\  a  więc  idea  Boga,  jest  pierwotnie  objawem  ży- 
ciowym poczucia  religijnego,  a  następnie  dopiero  staje  się  przedmio- 
tem krytycznego  rozbioru  ze  strony  myśli  badawczej  w  ogóle, 
a  w  szczególności  filozofii.  Jak  pojęcie  świata  zmysłowego  istnieje 
w  umyśle  w  gotowej  formie,  nim  filozofia  nad  nicm  się  zastanawia: 
podobnież  powstaj<*  w  umyśle  drogą  V)ez  pośredni  ego  życiowego  rozwo- 
ju idea  Boga  i  następnie  dopiero  skłania  myśl  krytyczną  do  rozbit^rr 
jej  treści  i  iiptawnił-nia.  Filozofia  liczyć  się  musi  z  tym  faktem,  iK'- 
doimioż  jak  się  liczyć  mmi  z  pojriieiu  świata,  wytwarzanem  przer 
naiwny  realizm.  W  jednym  i  dnigim  wypadku  mauiy  do  czymeni>i 
z  wynikami  działania  praw  przedmiotowego  bytu,  objawiających  -^it: 
w  organizacyi  umysłu  i  jego  bezpośrednich  czynnościach.  FiloKVi 


|«  §  12,3     FtŁOSOFIA  I  RBŁIOIA.  475 

^Aceważący  te  faktyczne  dane  poczucia  religijnego  i  rozprawiający 
o  TLligu  i  Bogu  wyłącznie  na  podstawie  abstrakcyjnych  procesów 
myśli,  traci  w  tej  kwcstyi  ^runt  życiowy  [>Ofl  no^jinii  i  równa  się 
myślicielom,  którzy  rozprawiają  o  świc(  ic  ))cz  uwzgicdiiit  iiia  laktycz- 
iiego  poglądu  na  świat  większości  ludzi,  jako  bezpośredniego  życiowe- 
go wytworu  umysłowej  działalności  zob.  str.  87\ 

2)  Miłość  prawdy  dla  prawdy,  bez  względu  na  cele  uboczne, 
jako  konieczny  warunek  wszelkiej  rzetelnej  filozoiii,  wypłyvA'a  z  po- 
czucia religijno-moralnego,  bo  jest  wyrazem  poszanowania  dla  ducho- 
węgo  porządku  rzeczy,  przewyższającego  ciasny  zakres  bytu  zmysło- 
wego i  dobro b\  tu  s])olecznego.  W  imię  tego  wyższego  porządku  rze- 
czy człowiek  uznaje  prawdę  za  jeden  z  ideałów  ducha,  a  je  j  poznanie 
za  obowiązek  prawidłowego  rozwoju  życiowej  działalności.  Ztąd  też 
pochodzi,  że  miłość  prawdy  i  gotowość  do  otiar  dla  jej  ])Oznania 
'  ^'  j*^j  obronie  łączy  si«^  jak  najściślej  z  poczucit^n  religijnem, 
a  w  każdym  razie  rozwija  się  taktycznie  w  ludzkości  na  jłodstawie 
fzynników  religijnych.  Kto  nie  jest  przejęty  głębokiem  poszanowa- 
niem dla  wyższego  rozumnego  i  moralnego  i>orzarIku  świata  i  nie 
uczuwa  swej  zależności  od  niego;  kto  przeciwnie,  dla  braku  należyte- 
go rozwoju  poczucia  religijno-moralnego  za])rzecza  tomu  wyższemu  po- 
rządkowi świata  i  wszystko  sprowadza  do  działania  czynników  bez- 
wiednych, potążnych  ze  wzglądu  na  swą  siłą,  ale  co  do  swej  wartości 
wewnątrznej,  nmysłowej  i  moralnej,  niższych  od  człowieka;  ten  nie 
ma  powodu  szanować  prawdy  dla  samej  prawdy,  ani  jej  się  oddawać, 
bo  nie  może  mieć  wiary  w  jej  osiągnięcie,  ani  w  jej  ostateczne  zwy- 
Pięztwo  nad  błędem,  niudą  i  fałszem.  Z  jakiego  powodu  init  libysmy 
poddawać  się  prawdzie,  stawać  po  jej  stronie  w  wypadkach  kolizyi 
2  iiaszyru  doł)robytem  osuluiiczym,  gdyby  jirawda  nic  była  wsp(>l- 
'zynnikiem  wyższcgf>.  |)onad  nami  unoszącego  się  ])orządku  rzeczy, 
tez  tylko  w\ tworem  naszego  umysłu?  Kto  zatem  nie  uznaje  wyż- 
szości prawdy  ponad  byt  jednostkowy,  —  a  tego  uczynić  nie  może 
tez  uznania  wyższej  istoty  rozumnej,  bo  w  niej  tylko  prawda  istnieć 
Doże,  —  ten  przy  krytycznem  zastanowieniu  sią  nad  sobą  traci  wszel- 
de  oparcie  dla  swej  dążności  do  poznania  prawdy  dla  prawdy,  wiąc 
eż  dla  niej  nie  bądzie  narażał  swego  dobrobytu  materyalnego  lub 
połecznego.  Abstrakcyjna  idea,  pozbawiona  w  świadomości  samego 
sobnika  bytu  realnego  poza  jego  podmiotowością,  nie  może  być  ani 
rwałą  podnietą,  ani  celem  rozunuiego  działania.  Człowiek  przynosi 
tiary  i  poświęca  życie  swoje  tylko  dla  celów,  Ut('>rc  uznaje  z  więk- 
za  luh  midtMszH  świadomością  za  urzeczYwiszczabie,  a  ieżeli  (  cle  te 
'żą  za  obrębem  zmysłowego  l)ytu,  to  w  nicli  wyraża  się  zawsze, 
boćby  tylko  instynktowo,  bezwiednie  wiara  w  wyższy,  uadzmysłowy 


Digitized  by  Googlc 


476  g  12,8.     7IL020FIA  I  BBŁIGIA. 

porządek  rzeczy,  dający  rękojmię  urzeczywistoienia  owych  celów. 
Z  tego  stanowiska  powiedzieć  należy,  że  wszelka  ofiarność  dla  celów 
idealnych,  leżących  za  obrębem  zmysłowego  bytu,  ma  charakter  reli- 
gijny. Ztąd  to  i  lilozofia,  domagając  się  ofiar  dla  pia\\r]v.  z  rzystej 
miłości  ku  niej,  łączy  się  jak  najściślej  z  jwczucicm  reiigijnem 
człowieka. 

3)  Wskutek  ścisłego  zwitku  z  poczuciem  religijno-morałneoL 
filozoiia  wywiera  wpływ  na  dążności  religijne  i  przyczynia  się  ze 
swej  strony  do  osiągnięcia  ich  celu,  t.  j.  dobrobytu  duchowego.  Bę- 
dąc W3aukiem  nczncia,  głębokiego  wprawdzie,  lecz  zawsze  opartego 
wyłącznie  na  czynnikach  podmiotowych  i  dogmatycznych  (§  74),  reli- 
gia sama  przez  się  nie  doprowadza  do  jasnego  poglądu  na  wiasną 
swoją  istotę,  a  wskutek  tego  zaspakaja  wyższe  potrzeby  moiahie 
człowieka  drogą  bezpośrednią,  jakby  omackiem.  przy  ]>omocy  samych 
tylko  wytworów  uczucia,  często  biirdzo  ciemnych,  o  i  harakt  erze  "zabo- 
bonnym, Inb  w  ogiMc  przeciwnym  jasnym  |)Oglądom  na  świat  i  życie. 
Dowodzą  tep;o  dzieje  religii,  któn-  wykazują,  źc  człowiek  <irtzy  do 
spokoju  duszy  i  zgody  z  istot-  najwyższą,  t.  j.  do  doViroi)Vtu  r^  ligij- 
nego  początkowo  przy  pomocy  środków  nierozumnych,  lub  nawet  po- 
prostu  przewrotnych.  Nic  dziw  tedy,  że  środki  Ut  nie  osiągają  swegp 
celu  i  nie  uwalniają  człowieka  od  ciążącego  nad  nim  pocasucia  we- 
wnętrznej  sprzeczności  z  wymaganiami  wyższego  porządku  świata. 
Otóż  wobec  tego  rodzaju  objawów,  filozofia^  rozbierając  podmiotowe 
i  dogmatyczne  czynniki  poczucia  religijnego  i  porównywająo  je  kry- 
ty (znie  z  przcdmiotowemi  danemi  nauki,  doprowadza  do  racyonahiego 
wyjaśnienia  istoty  religii  i  jej  objawów,  i  zbliża  tem  samem  człowie- 
ka do  poznania  rzeizywistych  podstaw  jen^o  związku  z  istotą  wszech- 
bytu, z  Bogiem,  oraz  warnnk(')W  w  e\v  ut^t  rznogo  ])ojt'dnania  z  nim 
Rozw(').j  uiiiysłowy  ludzkości  świadczy  na  każdym  kroku  o  takim 
wpływie  ])n/,uawczych  dążności,  a  więc  i  filozofii,  na  objawy  p' c  zucia 
religijnego,  na  ich  uszlachetnienie  i  udoskonalenie  w  duchu  prawdy 
przedmiotowej. 

Przechodząc  wskutek  jednostronnego  rozwoju  w  negacyą,  kryty- 
cyzm filozoficzny  osłabia  wprawdzie  często  żywośó  wiary  religijnej, 
lub  podkopuje  ją  nawet  zupełiiie  w  świadomości  ludzi;  ale  dla  tegp 
rodzaju  zboczeń  nie  godzi  się  zapominać  o  doniosłości  filozofii  dla 
rozwoju  religii^  a  szczególniej  o  tem,  że  bez  krytycznego  uzasadniif- 
nia,  religia  pozostaje  nawskros  objawem  podmiotowym  i  swym  ÓiOĘ^ 
raatyzmt  in  nie  może  zadowolić  mnysłu  ludzkiego  w  sposób  należyty. 
Bez  krytycznego  uzapelnicTiia  ze  strony  filozt)lii,  każda  wiara  roHgij- 
na,  choćby  of>arta  na  zaltoln  >nie.  ma  równą  racyą  bytu  i  |>(>wolać 
może  na  swe  bczposreiinic  podmiotowo  czynniki.    Dopiero  kryty c«e* 


Digitized  by  Go<.K'I( 


I 


§   12,3.     FILOZOFIA  I  RELIGIA.  477 

porównanie  religij  pomit^dzy  sobą  i  z  Awnikanii  })rz('ihniotowej  wiedzy 
przekonać  może  o  wyższości  jednrj  rt4igii  nad  iimeuii  i  ns|jrawiedli- 
wió  ich  treść  wobec  wszechstronn\ eh  wymagań  umysiii  ludzkiego. 
Ze  poczucie  rehgijne  na  wyższym  stopniu  kultury  umysłowej  samo 
uznaje  taką  potrzebę  krytycznego  uzupełnienia  swej  treści,  świadczy 

0  tein  istnienie  nauki  teologicznej  pod  nazwą  apolonii,  mającej  za  za- 
danie nsprawiedliwió  treść  danej  wiary  wobec  niewierzących  (zob.  wy- 
iej  str.  329  i  nast.). 

4)  Zgodnie  ze  swemi  lysami  znamiennemi,  filozofia  nie  poddaje 
tylko  objawów  poczucia  religijnego  krytycznemu  rozbiorowi,  ale  nad* 
to  nzupeJ^  je  swą  dążnością  do  ogólnego  na  świat  poglądu.  Beligia 
2  istoty  swojej  ma  za  treść  stosunek  człowieka  do  Boga,  a  chociaż 
w  imię  tej  swojej  treści  przechodzi  często  na  szersze  pole  i  wytwarza 
również  ogólny  na  świat  pogląd,  to  jednak  dokonywa  tego  zawsze 
tylko  ze  swego  podmiotowego  i  dogmatycznego  stanowiska,  przez  co 
uadwyręźa  sama  prawidłowy  swój  rozwój  i  swoją  powagę  (zob.  str. 
134  i  nast.).  Filozofia  sprzeciwiała  si^  zawsze  takiemu  dogmatyczne- 
mu  ograniczeniu  badawczej  myśli  w  imię  teudencyj  religijnych  i  bro- 
niła prawa  do  samodzielnego  poznania  świata,  w  granicach  danych 
zdoktości  i  zasobów  umysłu  ludzkiego.  A  chodai  jest  rzeczą  natural- 
ną,  ie  religia,  mając  za  przedmiot  Istotę  wszechrzeczy,  pojmowaną  ze 
stanowiska  uczucia  podmiotowego,  pragnie  przeniknąć  całego  człowie- 
ka, a  więc  i  jego  ogólny  pogląd  na  świat;  to  jednak  celu  tego  osiąg- 
nąć nie  może  w  sprzeczności  z  filozofią,  lecz  tylko  przy  jej  pomocy. 
Filozofia  uw/^l«;  Inia  nietylko  wymagania  poczucia  religijnego,  lecz 

1  resztę  wymagaii  u>troju  umysłowego  człowieka,  a  wit^e  i  wymagania 
zmysłu  krytycznego ;  nadto  nic  widzi  w  poezucin  rcligijnem  j»'dynego 
zjodła  prawdy,  lecz  uznaje  ])otrzebę  wszechstronnego.  naukfłWcgo  ba- 
■  lania  śwńata  w  celu  jego  poznania  wlahneiiii  siłami,  niezależnie  od 
tradycyi  religijnej.  Wskutek  tego  właśnie  w>niiki  filozofii  mają  charak- 
ter przedmiotowy  i  obejmują  takie  prawdy,  które  żadną  miarą  uzasa- 
dnione być  nie  mogą  przy  pomocy  bezpośredniego  świadectwa  ])oczu- 
cia  religijnego.  Jei&eli  tedy  człowiek  religijny  pragnie  dojść  do  po- 
glądu na  świat,  czyniącego  zadość  nietylko  jego  dogmatycznym  wie- 
tzeniom,  lecz  i  wymaganiom  umysłu  ludzkiego  w  ogóle,  natenczas 
mosi  posiłkować  si^  filozofią  i  powiązać  swą  wiar^  z  wynikami  kry- 
tycznego  badania  świata  i  jego  objawów.  Prawda  jest  jedną,  więc 
też  między  prawdziwą  religią  i  prawdziwą  filozofią  sprze(  znoś(  i  być 
nie  może.  Wszelka  w  tym  vvzglę*lzie  sprzeczność  wynika  bądź  z  te- 
?o,  że  religia  bez  należytych  danych  wkracza  w  zakres  funkcyj  [)oz- 
iiawczych  umysłu,  bądź  z  jednostronności  filozofii,  niezwracającej  od- 
powiedniej  uwagi  na  doniosłość  religii,  jako  samoistnego  objawu  życia 


Digitized  by  Google 


478  §  12,3.    FILOZOFIA  I  RELIGIA. 

umysłowego.  W  każdym  jeilnak  razie)  religia,  pozostając  w  swoim 
właściwym  zakresie,  nie  zajmuje  się  kwestyami,  które  rozstraygnitjW 

być;  inogł|  jt-dynie  przy  pomocy  krytycznego  badania,  więc  nauki 
i  łilozołii. 

5i  Z  powyższych  uwai?  nie  należy  jednak  wy]m)\vadzi('"  \viiio>kn. 
jakoby  tilozotia  zdolną  była  zastąpić  religią.  Przeciwnie,  poiiiiinu  c-a- 
lej  doniosłości  filozofii  dla  ])rawidłowego  rozwoju  poczucia  religijnego 
religia  jest  objawem  tak  odrębnym  i  samodziehiym  umysłu  ludzkiegp. 
tak  ściśle  powiązanym  z  życiowemi  zadaniami  człowieka,  źe  nicseni 
zgoła,  i  najwznioślejszą  nawet  filozofią,  zastąpioną  być  nie  moie. 
Opiera  si^  ona  na  wewnętrznym,  uczuciowym,  a  więc  na  osobistym 
związku  jednostkowego  ducha  z  duchem  najwyższym  i  dlatego  nie 
godzi  się  jej  pnmii^szaó  z  abstrakcyjnemi  pojęciami  wiedzy  filozoficz- 
nej. Najprawdziwsza  filozofia  doprowadza  do  naszej  świadomości  m- 
sadui(  za  istotę  wszechbytu  tylko  w  formie  oderwanej  idei;  ale  jak 
obraz  nie  może  nam  nigdy  zastąpić  żywej  osoby,  zaspokoić  uaszf^j 
uiil<»ś(  i  i  czci  dla  niej,  zadosyć  uczynić  potrzebom  naszego  nezncia 
tak  również  idea  o  rzeczy,  choćby  o  Bogn.  ni*-  może  zastą|>i<  saiiuj 
rzeczy,  samego  Boga.  Na  tym  stosunku  osobistym  cjzlowieka  do  Bc- 
ga  polega  wyższość  prawdziwej  T-eligii  ponad  wszelką  filozofią.  To 
też  bezstronny  krytyczny  myśliciel,  wolny  od  wszf^lkicli  zgóry  po- 
wziętych uprzedzeń,  dochodząc  drogą  naukowego  badania  do  przeko- 
nania o  istnieniu  Boga,  wyznać  musi,  że  abstrakcyjna  wiedza  o  nim 
nie  jest  zdolną  zaspokoić  należycie  wrodzonej  duchowi  Indzkiemc 
tęsknoty  do  życiowego  związku  z  rozumną  zasadą  wszechbytu.  Wie- 
dza ludzka  nic  jest  w  tym  wzglcjdzie  wystarczającą  już  dlatego,  ie 
jest  z  natury  swojej  ograniczoną  i  nie  może  wtłoczyć  treści  nieskoó* 
czoiiej,  odwieczucj  Istoty  \\  szcclib^  tu  w  swoje  formy  pojęciowe.  Nit 
trudno  tedy  zrozinnirć,  że  gdzie  się  kończy  prawda  myślowa,  dost^jp- 
na  dla  loirieznej  czyimości  umysłu,  tam  zacząć  się  winna  prawda  ży- 
ciowa, uzupełniająca  teoretyczne  pojfjcie  Boga  uczuciami  serdecznej- 
uwielbienia  i  pokory;  to  znaczy:  gdzie  się  kończy  filozofia,  jako  nau- 
ka, tam  się  zaczyna  religia,  jako  ]ńerw3zy  i  zarazem  ostatni  i  naj- 
wyższy objaw  życia  wewnętrznego  człowieka.  W  niej  dopiero  wyż- 
szy moralny  porządek  wszechświata  staje  się  współczynnikiem  rozwo- 
ju umysłowego  jednostki;  jłrz>'  jej  udziale  dopiero  jasno  sibrmułowa* 
ne  wymagania  etyki  filozoficznej  przenikają  w  głąb  świadomości  oso- 
bistej  i  naglą  człowieka  do  czjrim  w  ich  duchu.  Oddziaływając  n.i 
wolę  i  intencye  człowieka  i  czerpiąc  swe  zasoby  bezpośrednio  W 
związkn  w  .  wnctrznego  z  samym  Bogiem,  religia  przyczynia  się  bar- 
dy-iej  do  r<'ZWojn  i  ntrwalonia  prawdziwego  riobrobytii  ludzkości,  au; 
Żeli  wiedza  oderwana  i  daje  wit^kszą  od  niej  rękojmię  życiowego  pt- 


Digitized  by  Coogle 


§  12,3.     FILOZOFIA  1  KELIGIA.  479 

st^pn  na  drodze  do  możliwej  dla  człowieka  doskonałości.  Wiedza 
jest  światłem,  religia  ciepłem  durha  ludzkiego.  Oba  to  czynniki  są 
ni^^^zi^ędiu'  dla  prawidłowego  rozwoju  stosunków  ludzkich;  ale  jak  l>ez 
swialia  i  wzroku  żyć  można,  gdy  brak  eiepła  sprowadza  śmierć  i  roz- 
kład: tak  narody  istnieją  bez  nauki  i  iilozutii.  ale  tracąc  religią  rozpa- 
dają si^  anarchicznie  na  atomy,  z  których  żadna  filozoiia  życia  nano- 
wo  nie  wytworzy^  bo  ioh  obdarzyć  nie  może  dachem  bożym,  poczu- 
ciem jedności  i  wspólnych  zadań  w  morahiym  porządku  świata. 


1.  Atelznu  1  anarchizm.   Zaprzeczecsenie  rozanmej,  świadomej  siebie 
zAsady  WMecbbjto,  t.  j.  Boga,  podkopuje  w  czlowldcu  pocKUcie  odpowiedzialności  za  in- 

tencye  swych  czynów,  za  swe  zamiary,  i  w  końcu  za  same  czyny.  Kto  nie  uznaje  Boga 
nad  ^o1nv  ten  ma  siebie  samego  za  najwyższą  istot*;,  więc  za  puwnecj^t)  roilzaju  Boga, 
niłCH/raniiaonego  wewnętrznie  żadiioiiii  wyżi^/pmi  prawami,  lecz  zależnego  wyłi^  ziMc  tyl- 
ko od  sil  zewn«jtrznyeh  przyrotiy  i  ił!»troju  społej-znego.  O  ile  go  zatem  te  siły  ze- 
wnętrzne nie  krępują,  o  ile  posiada  władzę  nad  niemi,  o  tyle  swą  własną  jednostkową 
vo)ę,  a  zatem  samowolę,  przyjmuje  za  jedyną  podstawę  swego  działania.  Taka  samo- 
wola jednostkowa  dq»iowadza  prt.dzej  czy  później  do  rozstroju  społecznego,  do  owego 
stano  barbai^yńskiąj  walki  wszystkich  pnseciw  Mrazystkim,  w  której  Hobbrs  widziU 
pietwotnj'  stan  społeczeństwa  (zob.  str.  443). 

Z  powyższego  okasige  się,  te  ałeizm^  jako  teorya  metafizyczna,  wynikająca  z  za- 
^ad  roateryalizmu  i  naturalizinn,  doprowadził  w  życiu  konsekwentnie  do  anarchii.  Hi- 
storya  stwierdza  to  niestety  na  każdym  kroku.  Neron,  mając  sicłiie  za  Boga,  popełnił 
owe  czyny  l»arharzyfiskie.  o  kt<jry<'lj  dziejupis  wspomnieć-  nie  może  hp?.  pr^f^rażenia.  Ate- 
istyf^B*'  i  iiaturiili^^fyt-zne  za^mly  ł  n<\vk)npedyst<')W  18-go  wieku,  pr/.<»i;\kl^zy  w  szersze 
warstwy  apołeczeustwa,  wywołały  bardziej  niż  jakiekolwiek  inne  przyczyny  owe  odstra- 
szające objawy  ludzkiej  dzikości,  które  stanowią  główną  treść  pierwszej  rewolucyi  Irau- 
cndciej.  Współczesny  zaś  anarchizm,  pods3  cają<-y  mordercze  instynkte  zderaoraJizowa- 
oyeb  jednoetek,  jest  dneckiem  materyalizmu,  któiy  od  połowy  bieżącego  wieku  zawład- 
nął nmjrsłami  i  w  żydu  przeprowadza  zasadę:  siła  przed  prawem  f  Pokolenie,  wycho^ 
diowine  bez  wiary  w  wyższy  morahiy  porządek  świata,  ni«>  jest  zdolnem  do  czynów 
szlachetnych,  dodatnich,  lecz  od  negacyi  teoretycznej  przechodzi  w  praktyce  do  niszcze- 
nia dob3tków  wielowiekowej  kultury  ekonomicznej,  społecznej  i  moralnej.  Pokolenie  to 
nie  zadawala  się  już  samobójstwem  jednoetkowem,  lecz  dąży  do  samobójiitwa  spo- 
łecznego ! 

.Jasną  jest  rzeczą,  że  od  takich  pr/cw  rotnyi  li  ki»'nmk«'i\v  wyliawic  iiiu/,<*  narody 
tylko  religia,  wiara  w  IstoU;  najw^żs/ą,  pociągającą  do  odpowiedzialności  zarówno  jed- 
nobtki  jak  i  iipołeczeństwa  nie  tylko  za  czyny,  ale  i  za  dążności  i  zamiaiy.  Gdzie  zaś 
wiam  ta  została  w  narodach  podko])aną,  po  i  zciici  z  winy  samych  przedstawicieli  religii, 
tam  nanowo  wzmocnioną  być  może  jedynie  pizy  pomocy  krytycznej  filozofii,  wykazującej 
zasadnicsy  felsz  mafeiyalizmn,  a  więc  i  ateizmu,  na  podstawie  nankowych  danych  do- 
świadcseenia  i  rozumu.  Ponieważ  ta  krytyczna  reakcya  prze<-iwko  teoryom  makeryalisty* 
eznym  w  ostataiąj  <hwili  coraz  hardziej  się  rozwija,  doprowadzając  narody  do  praskonap 
nia  o  wyższych,  moralnych  czynnikai  h  w  iistn»ju  wszechświata;  przeto  spodziewać  <ht  można, 
że  i  anar'  hi'/ni  jjraktyczny  ti>(!\pi /nown  wkrótce  zdrows<?ynł  dążno-rioni  życiow  \  ni.  niają- 
cpa  na  oku  pracę  organiczną  nad  prawdziwym  dobrobytem  ludzkości,  buz  wyłączenia 


Digitized  by  Google 


480 


§    12,3,1.     ATtilZAl  [  ANARCHIZM. 


jego  iMidniesegto  wanmku,  jakim  jest  uległość  dla  wjiuagaii  sumienia,  uuraioo> 
id,  religU. 

Jak  głęboko  w  człowieku  wkox2eiiioii«iD  jest  pocsneie  rellg^ne,  dowodsi  leg« 
istnienia  atdatifcznęj  religii.  Twórcą  jej  jest  A*  Gohtk.  Wakutelc  dogmatjczojdi 

i  niaten-alistycznycb  przesłanek,  połączonych  z  tendencjnuni  negacyjneuii,  pozytyirim 
wydał  na  ^wiat :  naukę  be/  logiki,  psycliologią  l»ez  duszy,  moralność  bez  obowiązku,  este- 
tykę be?,  pirkiia,  wi<fr  nie  dziw.  /t^  <  hi  inł  (jhdarzyć  ludzknśr  dal??7:ą.  najwyżs74  v<praeczin>- 
•^cią.  liu  rclii.'ii\  l»ez  Boga.  W  religii  ti:j  przedmiotem  uwiflbifuia,  w  luirj-c-t-  HuL^a  nu 
byt'  ludzkość,  jako  „niezrównana  bugiui  uHconiparatib'  I)i  (•--»•;,'■  podtrayuiująca  \*'  x.v- 
poczucie  osobistł^j  godnu.ś<'i,  oraz  wszelkie  momlue  i  w/jiio»le  dążeniu.  W  celu  nad<»ab 
temu  owielbienin  określonej  formy,  ustanowił  Comte  «kult  ludzi  znakomitych,''  urobip- 
bionj  na  wzór  knltu  świętych,  poświęcając  wszystkie  dni  roku,  jak  i  szczególne  i^więti. 
pamięci  wie1kic1>  mężów,  którzy  przyczynili  się  do  rozwoju  nauki  i  w  ogóle  dsislili 
w  duchu  pozytywizmu.  O  tej  religii  Comte'a  wspomnieliśmy  mimochodem  już  wriąj 
(str.  283)  i  wobec  wszystkiego,  cośmy  o  pozytywizmie  powiedzieli  (zob.  szczeguloie 
§  10,1  z  przypiskamn  nie  widzimy  potrzeby  za.^tanawiać  się  nad  nią  tu  bliżej.  Powie 
my  tylko.  /»■  wyKi/y!  Comte  głównie  w  lY-t^m  tomie  swej  PoliiyM  i>i-:ijtyu)>fj  ni 
st»;'|)iiił'  w  Kuteclu;inn'  izob.  wy/cj  str.  283  i  29H).  iw  KnJe^tdarzti  }fozijiyici>itóir  ((\\}r,> 
drut  posihvu<te,  wyd.  ItttiUj.  Por.  t«ż  przyw  ledziuuy  (sstr.  Słł)  blowuik  pozytywi- 
styczny E.  BoimnRTA. 

Jasne  pojęcir  o  odnośnych  poglądach  Comtea  podają  sz»tzególniej  Mill  iOaiBirB 
we  wspomnianych  pracach  o  pozytywizmie  (zob.  str.  284  i  287).  Specyalną  krytyką 
tych  poglądów  zajęli  się  En.  Caieo:  The  sociafykihsophy  and  rdigim  of  Conde  1Ś8S. 
a  n  nas  Smoukowski  w  pracy  omówionej  na  str.  203.  Caird  powiada  (zob.  3-d  nodit: 
«Ilozwój  myśli  Comte  a  kończy  się  usun^iem  negacyi,  która  była  jego  punktem  wyj- 
ścia. Tylko  jeszcze  jeden  krok  naprzód,  a  Comte  byłby  znowu  postawił  teologią  i  filo- 
zofią na  stanowisku,  z  którego  je  wyrugował."  Hhsi.ky  zaś  we  wspomnianych  {itt. 
284)  Lay  sentmns  nabywa  trafnie  religią  Comtea  katolicyzmem  bez  chiześci(iaństws  (es- 
tbolicism  minus  christianity  i.** 

.loHN  St.  Mill  sympatyzuje  pod  niejednym  wzgłędcnj  z  religią  pozytywizmo,  al* 
w  zajadzie  zajmuje  stanowisko  pośrednie  pomiędzy  ateizmem  i  teizmem.  L  zoaje  oa 
możliwość  istnienia  Boga,  jako  istoty  rozumnej,  ale  nie  wszechpotężnej,  lecz  tjlko  ,bar 
dzo  potężnej.''  Przyczynia  się  ona  do  szczęścia  ludzkości,  ale  w  tąj  swojej  dążności  » 
ma  ograniczoną  jest  innemi  potęgami  bytu.  Zob.  szczególniej  jego  pracę  pośmiolaą: 
Three  eways  on  rfHgion  1874,  8-cie  wyd.  1886,  mianowicie  rozprawy :  UtSUy  of  reh- 
gion  i  Theism.  Że  taki  pogląd,  zbliżający  się  do  antropomorfizmu  pierwotnych  reh^ij. 
sprzeciwia  się  ścisłemu  pojęcia  przyzynowości  bytu,  o  tem  świa*iczy  t«  wszystko. 
ci>  tny  wyżej  pizy  rozbiorze  tego  pojęcia  powiedzieli  (zob.  §        Nu^zególak^  str. 

mi  1  n:i-t.>. 

o  wi'wn»;t!7Myiii  /.wiązku  aii;u<  hi/,mn  z  ateizmem  przckunywają  nietylko  czyny, 
ale  i  teorye  przewiutiit*  anarchistów,  począwszy  od  W.  (ioi»wiNA,  który  w  rozprawie; 
£nquiry  concerniny  poUtiml  jusUce  1793,  dowodził,  że  wszelka  w  ogóle  władza  jest 
zbytecznem  ograniozeniem  indywidnalnej  swobody,  a  kończąc  na  poglądach,  wygłasza- 
nych pizez  P.  J.  Proddeona,  M.  Stibnkba,  J.  Mosta  i  wielu  innych  nowszydi  fned* 
stawicieli  tego  samobójczego  kierunku  w  życiu  spolecznem.  Krytyka  teoietyena  tego 
kiemnku  jest  w  gruncie  rzeczy  zbyteczną,  gdyż  w  (»b(  o  praktyki  anarchizmu  nigdy  do 
skutku  doprowadzić  nie  może.  Na  czyny  odpowiada*'-  można  tylko  c^rnami,  a  *^i^ 
w  danym  wypadku  wymiarem  sprawiedliwości  względem  osobników,  naruszaj a/^yiŁ  T^"- 
rządek  społeczny,  a  w  ^to^nnku  do  całego  społeczeńf^twn  przedsięwzięciem  sr»iłi<^'* 
praktycznych  w  celu  wzmocnienia,  szczególniej  w  dorastającej  młodzieży,  poczucia 


Digitized  by  Google 


■ 


§  12,3,1.     ATEIZM  I  ANARCHIZM.  481 

gijnego,  jako  jeJ>u(iy^  C2yiinika,  który  obowiązuje  cstłowieka  wewnęttzoie  do  siimłmine- 
go  rl?iałftni>  w  daciiu  wyższego  monłnego  porządku  świ&ta. 

2.  LlteFatuia,  dotyoząea  atosunku  filosolil  do  relifirli. 

UTnys^  głęliei  myśliciele  dowodzili  oddawna  wewnętranej  Mgodnośd  filozofii  i  religii 
i  I^aekonalLśtny  się  o  tem  niejednokrotnio  w  naHzyi.ti  dotychcansowyeb  baJaniacb.  Zob. 
<2>-i6gó\ni»jt  cośmy  wv'/i»j  powiedzieli  o  przedmiotowych  łrzyniiika<'li  idrałów  umysłu 
8,3.  sz/aególnioj  str.  208  i  naMt),  oastf  piiio  o  pi-awie  celowoś«'i  (str.  2*21  i  nast.),  na- 
resziMe  o  stasunku  filozofii  do  i)r7Ąro(lo/.na\vstwa  (>j  U,  szczególniej  >-rr  ;{.s5  i  nri:<t.). 
Nadto  przywiedziona  na  swojiiu  uH«j.s«*u  litenitura  z  zitkresu  filozofii  iiaiik  te<)l(»L'i<ziiyrh 
i  etyki  zawir»ra  w  sobio  wiele  daDycli  w  t3'iu  względzie  (zob.  str.  ;i2U  i  na^r.  uiuz  iii-i 
i  nast).  Uziipeliiiaiuy  obecnie  to  dane  :<zerogicm  wiadouiości,  dotyczących  specyaluie  po- 
nudMMiydi  ta  kwe^tyj. 

Jbź  Bakom  iitnqrinywał,  że  powieracliowne  ujęcie  się  filosofią  doprowadza  łatwo 
do  ateinniii  głębiej  ae  badana  zwraca  umysł  znowa  do  religii,  ((^niii  potius  certissi- 
mum  est)  atqae  oxperientia  comprobatuni,  leres  gOHtus  in  phllosophia  iiu)vere  tortasse  ad 
iitheisuium,  sed  pleniores  haustus  ad  roligionem  redueere.  JJe  digu.  et  aug^  ks.  1,  str. 
11,  vryd.  z  r.  1779:  zołł.  wyżej  str.  1<))- 

W  tych  >amych  pmwin  '^fowai  li  pi»wi<  d/.iał  Yoltairk;  !)••  fausse  science  tait 
ii<'>  atlif^o.  Mui:  vraio  science  prostrriK'  1  Itoiuine  devant  la  dirinite."  W  najnowszych 
za»  «%aaał  h  myśl  tę  wyraził  W.  Wi  nut  w  zdaniu:  „Z  dawien  dawna  tylko  ograuił"Zu- 
oa  wiedza,  zadowolona  z  ciebie,  nienawidziła  i  po<;ardzała  religią.'* 

Uałkbsakcbb  wykasywat  znaczenie  poznawcze  po<;zaHa  religijno*moralne|;o  i  opie- 
ml  na  aiem  swe  poglądy  filozoficzne  (zob.,  co  o  nim  powiedziano  na  str.  11). 

Reio  i  w  ogóle  przedstawiciele  filozofii  tn^§łu  powuedmegoy  czyli  zdrowy  raZ' 
»qdht,  przyjmowali  wymagania  pocKacia  religgno-moiftlnego  za  podstawę  przy  okrtdlenin 
iAMd  Życia  praktycznego  (zob.  str*  12). 

Ilozleglejszą  rozprawę  w  tym  przedmiocie  napisał  Lkibnitz  p.  t.  Diacours  dc  la 
amformift'  dr  !a  fhi  arre  ht  mimu.  Wchiklzi  ona  w  skład  j<»<(o  wspomniau'  i  (<tr.  222) 
Ttodij^ci  lOpdwc-',  T.  11,  32-  9y)  i  dowwlzi  ZL'o<lności  wiary  z  rozumem,  religii  z  filo- 
zofią na  puU>iawit'  hi?5toryczno-krytycznego  badania  i<'h  wzaien)ne<.'u  do  siebie  sto^junku. 

Wszcikstruuny  jednak  rozł)iór  t<łj  kwesty  i  ze  stanu  wiska  krytyki  tiłuzoliizucj 
sawdzięczamy  dopiero  KaktoWi,  który  w  swej  Krytyce  praktyczneyo  rozumu  i  w  dziele: 
Bdigia  w  gramatch  rommii  (zob.  wyżej  str.  487  i  nast.)  wykazuje,  że  poczucie  obo- 
wiązku świadczy  bezpośrednio  o  związku  człowieka  z  wyższym  umysłowym  porządkiem 
raeesy  (intelligible  Orduung  der  Dinge).  Porządek  ten  przewyższa  dane  świata  zmysto* 
wego  i  wytwarza  pojł^cłe  BOdzmy iłowej  przyrody  (iibersiuniiche  Natur i.  W  imię  tej 
swojej  wyższej  przyrody,  człowiek,  jako  istota  rozunma  i  wolna,  di^y  do  moralnej  do- 
skonałości i  do  najwyżfzeiro  ilolini  (hf..b>tos  Hiiti.  J'oniewaź  zaś  urzeczywistnienie 
Joskonałości  muralntj  jest  zadanifin  nifsUońrzonciii.  a  iTsiuLTiiinic  nniwyższego  dobra 
zależy  od  Istnienia  wszechniocDuj  i  rozunuioj  zasady  l»ytii :  pr/.<'ti».  wi  diiig  Kanta,  wytna- 
•rania  luoralne  doprowad/ajii  człowieka  do  owej  rozumowej  wiary  w  łioija.  o  kluioj 
wspomnieliśmy  wyżej  ^f^U.  211).  W  ten  :>po:>ób  religia  staje  .się  koniecznom  uzupełnie- 
niem fiiozofiL 

J.  0.  FicHTB  W  pracacb:  Ueber  den  Grund  unaere»  Ohubens  an  eine  gdtUkhe 
Wdtregierufig  1798  i  Dit  Btstmmung  dea  Mentdten  1800  (Werke,  dział  2-gi  T.  III, 
i  dział  l-8zy  T.  II,  zob.  wyżej  str.  12),  rozwija  szerzej  pojęcie  moralnego  partądku  iwia* 
ta  (moralische  WeUordnung).  Zgodnie  z  tem  pojęciem,  każdy  osobnik  należy  do  wyż- 
szej całośd  jako  jej  część  składowa  i,  spełniąjąc  w  tej  całości  swe  zadania  inomlne, 
uizeezywiatnia  swoje  przezna<*zenie  i  osięga  przez  to  wieczną  s/<'zę3liwo3(M<Tliickr*eligkeit). 
Pocsoeie  tego  wyższego  porządku  moralny  łąuzy  sit;  z  świadomością  i  źyciowemi 

Mrw,  Wilfif  4«  ftloioli.  31 


Digitized  by  Google 


482  §  12a«.  filozofia  i  religia. 

dążnościami  człowieka.  Wss^fttkio  te  dążności  mają  sana  rosnmnj  i  maccenie  jedynie 
przy  btnionia  ponsądku  moralnego  świata.  Nadto  sauwa/yć  nale^,  śe  porządek  ten, 
pojT^y  i^^ko  zyw^y  i  samodzielnie  działający,  Fichte  atoźsamia  t  Bogiem  (Die  lebeodige 
imd  wirkonde  moialische  Ordnun«,'  ist  selbst  Gott). 

Wśród  licznyi-b  nowszych  prac.  dotyczi\ey(*b  związku  filozofii  z  religią  i  i«h  w»- 
jouuiC*:t>  <lo  >;it*liic  «tosunku,  wyinicjiiamy  ważniejszo. 

ii.  Ulku  I  ri)ztr/}\sa  t*^  kwe>lył'  griMruwnit*  w  ziiakomitem  dziele;  i4<*t1  und  du. 
Natur,  3-cio  wyd.  1875,  zoh.  c^łównie  str.  74^i  i  aast.  Prawa  moralne,  mówi,  uznaje  C2i<h 
wiek  za  normę  woli  i  czynów  jedynie  na  podstawie  pewnego,  i:boe  eieomego  pia*- 
świadcsenla  o  istnieniu  moralnego  prawodawcy.  Wszelkie  dowody  naolcowa  istuMb 
JJoga  opiorąją  się  juz  z  natury  rzeczy  na  pierwotnem  moralnem  pneciocM  (Alinoiig,' 
jego  istniimia,  jako  moialnego  prawodawcy.  Ztąd  też  nie  może  być  asadnicsąj  sprze- 
czności pomięd^  nauką,  więc  i  tilnzofią,  a  religią. 

W  tym  dutlm  rozwinęli  o.hmśiH?  poglądy  L  H.  Fichte  (młodszy),  oraz  I.otze: 
pierw.szy  w  dziele:  Die.  flicL^fi^^rlir  Weltansicht  vn(l  ihre  Benrlitigung  1*^73.  drnsn 
w  swym  Sfjfitenitirii-  filozofii  T.  Jl,  004  i  nast.  i  w  swycU  Zaryaacii  /ikmfii  praktyczni^ 
(zob.  wyżej  ^tr.  If)  i 

M.  Cakuiłike  uza.s;iduil  wszcfh.stronnio  i»leł»  moralnego  porządku  świata  w  zwbi?- 
ku  z  wynikami  nowoczesnej  uauki  w  o  wspoiuuianem  (str.  43U)  dziele:  /Hc  dtUicht 
WeUordnutuj. 

J.  B.  BIetbb  włączył  do  swych  Kwestyj  spółczeiinych  filozofii  (zob.  wyżej  str.  15 
rozdział  p.  t.  ReUgia  i  /3ozofia  na$tftfO^  etosu.  Biorąc  za  punkt  wyjścia  objawy  religii 
naturalnej,  autor  dowodzi,  że  religia  treścią  swoją  m<^  przewyższać  pcjętność  nsnmu  lodź* 
kiego,  ule  nie  nio/e  być  prawdą,  gdy  siy  sprzeciwia  jogo  wymaganiom,  bo  prawda  jert 
jedną.  Nadto  wykazige  jasno  wpływ  filozofii  na  roswój  i  ¥ryjaśnienie  poglądów  tw- 
ligynych. 

R,  Spknckr  na  c/cl*'  -^wych  l^fncHzych  Z(viad  umte8cił  rozdział  p.  t.  RHięio 
i  iinukii.  w  ktVłryiii  dowod.iii  /.giniausi  i  w  imiij  wspólnego  uznćinia  nOi^puznawalnej . 
w>z»rbol)ecnf\j  siły."  Zob.,  cośmy  powiedzieli  wyżej  z  powodu  agnostycyziuu  Sptmcera 
(itr.  311  i  nast.). 

J.  W.  Dbapzb,  71»e  hiaiory  of  the  eonfiict  beiween  rdigUm  and  aeietiee  1873 
(przekład  polski  J  Karłowicza  p.  t.  Dsi^e  stosunku  mary  do  rofiimw  1882).  Diieio 
to  ma  wysoką  doniosłość  pod  względem  historycznym  i  krytycznym,  jako  obrona  mtm- 
lożności  badań  nuukowycb  od  ucisku  religijnego  dogmatyzmu,  cbociaż  z  drugiej  stnmy 
tendencyo  antyreltg\|ne  nadąją  t«J  pracy  charakter  przeważnie  negacyjny. 

Pomimo  uznania  zupełnej  niezawisłości  nauki.  .1.  TYSfłALL  w  osobnej  rozprawią: 
lielff/ion  fitcf  "frinicc  l^^T  l  w  \  k;i/iijł".  źr  poczucie  reiigijij<»  ma  ..ulew /.ruszitn;\"  aasad'; 
w  utiivslt«  ludzkim  i  jc;>t  źródłem  najszlachetuiojszycU  i  najwznioślejszych  dążności  kj- 
ciowycb. 

J.  IliNTOK,  PhiloHophy  and  rcliyion.  Wydanie  pośmiertne,  1881.  Fomiuio  >tan«:- 
wlska^  zbliżającego  sw,  do  pant(^zmu,  antm*  bnmi  religii  i  wykazuje  wszechstronnie  jej 
związdt  z  ftlozotią  na  podstawie  dan3'ch  metafizyki,  filozofii  przyrody,  psychologii,  (eofii 
poznania  i  etyki.  Rzecz  w  tym  przedmiocio  godna  szczególnej  uwagi. 

O  wierze  i  pewności  moralnej  traktują  w  nowszych  czasach  wiele  nowo^antyśrl 

0  ktinycb  mówiliśmy  wyżej  (str.  ."iS).  Na  .szczegółu.-^  UWagę  zasługują  pod  t\Tii  Wtę^ 
dem:  dzido  wspomniane  (str.  OllA^LapkunkU,  oraz  praca,  którą  GaTTt  Wydał 
p,  t.  Ksstti  sur  la  noyancc  IbNJ. 

Znany  tfoloi/  I.jesirs  (zob.  wyżej  st r.  ;i30ł.  p(t»iwi«»ri{  temu  i)r/-cdniiot4nvi  n^ał.u.j '^►i- 
praw*;  (liiih/.sophir  und  liilujion  IH**!'*',  w  kfiircj  ilowoil/.i  \vi'\viit;tr/:nł'j  zgudiiu^..!  rilwzoiis 

1  religii  i  ich  w&ijemuego  uzupeluieoia  ^>ię  w  prawidłowym  rozwoju  ż^cia  umy^dowć^. 


Digitized  by  Co^gle 


§  12,8,t.    FILOZOFIA  I  RRŁ16IA.  483 

Wspomniany  (>tr.  315)  krytyk  agnostyeyziim,  Abbot,  wydał  obsaemlejszą  prac*;, 
p.  t.  Scmitific  theism  1SR5.  któm  sir;  ?ikłada  z  dwóch  czł^ś«'i:  I.  Filozofia  nauki  i  II. 
R».liL'ia  uauki.  Autor  rozwija  przekonanie,  że  zarówno  naukowa  filozofia,  jak  i  roligia, 
'pcirta  na  naukowych  dany  cli.  duj)n)wadzają  do  teizmu,  t.  j.  do  nauki  o  Bogu,  jako 
nitokoiiczonoj  duszy  wszechbytu  linfinite  soul  of  hU)."  Poglądu  togo  broni  od  zarzutu 
ii&ateizmu,  wykazując,  że  treyma  środek  mi»;d^y  duallstycznetn  rozerwaniem  lioga 
1  świfttft  w  nance  delnna  i  panteistycamon  atoźsamienteiii  Jiuga  i  świata. 

Ta  przypomnieć  należy  prace  o  fi]oio6i  takidi  aatorów  jak:  Prbssencć,  Delkf, 
fiAMStuEicr  Sr.  Hiłaibb,  ^cmb  i  Vołxiłt,  którzy  awzględniają  szerzej  stoennek 
filoioiU  do  religii  (zolk  wjźej  str.  18  i  19).  Na  uwagę  zutugnje  też  zwrot  znanego 
utaiilistj  HioiBL*A  do  Telłgii,  o  ciem  wspomnieliśmy  wyżcy  (str.  405). 

Do  nąjnowsąycb  olijawów  w  ^m  zakresie  naleaą: 

CTh.  SkosAtan,  La  eimikaikm  et  la  croyance  1887,  d-gie  wyd.  1893.  Jesito  pia- 
'■i  pełna  donioełoeci,  wykazująca  wszo4'hsfronnie,  szczególniej  na  za.sada(-h  etycznych,  cy> 
wilizaoyjne  znaczenie  wiary  w  Boga.  U  nas  przedatawił  Myśli  spofeezno-fihzoficznr  Se- 
oelana  J.  i).  OoziPo^raKi  w  godnej  nw^  ocenie  jego  dzieł  (Biblioteka  Wantz.  1894, 

T.  J,  m  i  nsi<t). 

.).  E  AiM  X.  Lc  probłenu-  reliffieu.r  au  lU-mc  sieclc  1890.  Aiiri)r  zaznacza  (^te- 
p  możUw*'  -pusol>y  rozwiązania  kwo^tyi  relitrijnoj :  albo  1)  religia  musi  zniknąć  wobec 
współczesnej  nauki,  albo  2)  należy  stwor/yr  nuwą  ieli>,''ią  zgodną  z  nauką,  albo  3)  obe- 
*TJa  religia  może  usprawiedliwi*-  swoją  treść  wobec  uauki,  albo  wreszcie  4)  religią  na- 
leży tak  predcszlBłcić,  aby  odpowiadała  wymaganiom  krytycznym  umysłu.  Alaus  bro- 
li  tego  ostatniego  wyjścia  i  stara  się  lUozoflcznie  dowieść  stuasności  swego  poglądu  na 
tę  spiawę. 

Znakomity  ekonomista  francuski  E.  dx  Mołinabi  podnosi  w  osobnej  pracy:  £e- 
^''•/lon  1B92,  znaczenie  religii  dla  rozwoju  luddcości  i  widzi  w  niej  «najwaśniej^  czyn> 
kiilttiry   ludzkiej.'*   Bardzioj  szczegółowy  wykład  jogo  odnośnych  poglądów  po- 
iajo  Wł.  M.  Dębicki  w  książce:    WMU  bankructm  umysłowef  <ttr.  218  i  nast* 

,aob.  niżej). 

O.  pFLKii>KRER,  Fkilomphy  anfl  drcelopmeni  of  rdyjion,  2  tomy  1894.  Są  to 
.^yk!a<ly.  ktć.rf  z'i;^nv  tcolof,'-  niciiiicł ki  nuewał  w  uniwersytecie  odynburskim  W  zazna- 
iduym  powyżej  kierunku  filozolicznym  (zob.  .str. 

Na  uwagę  zasługuje  tu  wres'/^<'ie  nif^  wii^lka  rozprawa  hr.  T^.  Tołstoja,  wydana 
r  języku  niemieckim  p.  t.  W ulerspi  ikhi:.  ihr  ciupirischen  Mmal  1895.  Autor  roztrząsa 
n  dwie  kwestye:  (^em  jest  religia?  i  czy  nmże  istnieć  moralność  niezawisła  od  reli- 
:ii?  Co  do  pierwszej  kwestyi,  Tdstoj  wykazuje,  że  religia  oie  wypływa  z  przestrachu 
sb  obawy  wobec  potęg  przyrody,  lecz  z  głębokiego  poczacia  wewnętrzny  związku 
złowieka  %  istotą  wszechrzecz.  To  pmrzude  zaś  nie  opiera  się  dopiero  na  dowodach 
nukowycb  lob  fiknoiicznycb,  lecz  przeciwnie,  wszelka  nauka  lub  filozofia  kieruje  się 
m  poczuciem  religijnemr  które  określa  bezpośrednio  sto^um^k  człowieka  do  pierwotnej 
a-iady  świata..  Z  togo  naturalnie  wynika  zarazem,  że  nie  n)oże  istnieł;  moraluośr  ł..*z 
•ligii,  bo  jak  poglądy  człowieka  na  ^wiat.  tak  i  zasady  jego  działalności  żyeiowej  ztle- 
4  w  istoę{f»  swojej  od  źywoś(M  i  ciiarakteru  jcL^o  |io.  żucia  relicfijne^o  l)oktiyneiV>w, 
m i»ilz;^i  yuh,  że  Tnorahio-sc  luoże  być  ni<^leżną  od  r<jiigii.  Tołftuj  potuwnywa  z  dziećmi, 
i  l^ijąc.emi  do  ziemi  kwiaty  bez  korzeni,  łudzjic  sił,%  że  sił^  przyjmą  i  dalej  rozwi- 
tć  b«;Uą. 

W  naszej  literaturze  kwestya  stosunku  rozumu  do  wiary,  nauki  do  religii  wywo- 
ła dość  żywą  dyskusyą.  Wńód  dawniejszych  prac,  dotyczących  togo  przedmiotu, 
ogloflMmycli  przez  gldwnych  przedstawicieli  kantyzmu,  dyalcktycznego  idealizmu  i  filo- 


Dlgitized  by  Google 


484  §  12,3,8.     FILOZOFIA  I  KBŁIGIA. 

zołii  k;it«>]icki»»j  (to}),  wy/t^j  ^t\.  21  i  niNt..  27  i  na-t.i.  za-łni''! i>'  nu  \yryv^żnieme.  <■'. 
w  tym  wzglt^dzir  puwicdzit-li  <  itn.n  How^Ki  (zi>l».  wy/ej  str.  2.:^  i  -A^J-S  i  nast-),  na'*t>.p!3i- 
Bocuwif  (str.  21'  i  nan-szcie  Trentowski  wo  wspomnianej  (str.  rozpmwie  o  sto- 
sunku filozofii  do  teolugii. 

Poglądy  Trbktowskiboo,  kt<'>ry  marzył  nie^lko  o  fllomifti,  lecs  i  o  teologii  .iu- 
rodow(!j,'^  sprowadziiją  się  do  następujących  zdań  zasadnusorch :  ,Filoioiia I  teologia  mją 
tenże  sam  cel,  t  j.  religią.  Itdlig»  jest  icb  dnszą  i  życiodąjnem  tchnieniem.  Chor  iii 
odwrotnemi  drogami  i  obncegą  się  nimaa  przeciw  sobie:  religia  przoeiez  jest  śloboą  '>i 
wstęgą  i  pierścieniem  zgody."...  « Religia  jest  i?lową,  filozofia  prawą,  a  teologia  levą 
n.ką:  wszystkie  tizy  stanowią  na  dnio  prawdy  jedn<.'  iistot<.«. ...  „Za  filozofią  !?toi 
dnak)  liliertyństwo,  t.  j.  zdziczała  filozofia.  pstnu!o>ofia.  rnądrośi'  łez  mózgu:  a  za  t«>l.- 
gią  ruzpo.ści('ra  -"'ii;  liir-ntloL^a.  t.  j.  ni^hoska  toolniiia.  pseudotfolog^ia,  m  .•jlepo^n'- 
uia.'*  Holii,'ia  jł?st  beziJo?*j«Hluim  olijawt-m  mi/Hłu  ludzkiego,  jako  rifłj^*  zdubtri 
umysłu.  „Bóstwo  nasZL-  widzi  l»ozpo.śn?dnio  Boga,  jak  riało  niisze  ioue  ciało,  a  du.ii 
nasz  ogtduego  duclia."  l*'ilozofia  podąży*-  winna  za  tern  oglądaniem  l^oga,  la  reU^ 
i  wyjaśnić  rozumowo  jej  tre^ć.  „l^wdziwa  filozofia  musi  liyć  religijna,  bo  najgl6«&irr 
szym  jej  przedmiotem  jeut  Bóg,  a  uolom  iwit^tym  tryumf  niebiańsliiego  Swiatla»  ktt-:*- 
jako  tchnienie  Boga  WMtąpUo  w  jaźń  ludzką  i  sti^o  się  jej  istotą.*  Przytem  mnaj' 
Trentowski  znaczenie  nlibert3'ństwa»'*  jako  czj'nnika  krytycznego  przeciwko  średniowifr 
eznej  bierologii.  Dodajmy  tu.  ż<*  jak  w  r.  Libelt  karcił  Tnmtowskiego  za  to  '"• 

pisze  po  nienaecku  łzol*.  wyżej  str.  24  i  nast.),  tak  w  tej  pracy  Trentowski  na  str.  l 
przfmnwisł  w  to  '-łnwn  do  Cjf^zkow^kictro :  „Traestań  pra<*ować  dla  Nif^^mców  i  jx2 
dalej  po  pni  kul  Nieuicy  mają  na  łoiiii'  <\vtnu  mnóstwo  głów  fiłoz»ficzii> ■  h  i  dziełu^  ;, 
ołiejdą  si«;  wi.  r  hoz  naszej  pomocy.*"  Przyznaje  jednak,  że  pracować  u  na.^  nad  SiozatĄ 
jest  robotą  ^niewdzięczną." 

Specyaluą  rozprawy  w  tym  przedmiode  ogłosił  też  T.  Żulińskj  p.  t  IHara 
i  wiedza  1870.  Antor  broni  gorąco  dążności  do  zgody  między  wiarą  i  wiedzą  i 
żuje,  że  dążnoŃi't  ta  dtije  się  unuMn^y  wistui(\  bo  religia  i  rozum  łącsą  się  i  nawzajem 
petniąją  w  duszy  ludzkiej.  ^^Eerdcie  uws^lędnienie  zdań  znakomitych  ncsonych  w  Irj 
sprawie,  jako  też  naszych  myślicieli  podnosi  wartość  tej  pracy. 

Hiritoryą  religii,  napisaną  w  (  (tlu  wykazania,  że  płonne  są  obawy  o  zatriootij 
wiary  w  lioga.  napotykamy  w  dwutomowem  dziele,  wydnnem  bezimiennie  w  Pomii'3 
188()  r.  p.  t,         nlhjijttcyo  r(iz>'''\}n  ihrrfitt  JiftJzl-icgo.    Aut(vr  rozn^żnia  znlon  od  reii/-'- 
'V\\  pozo'.tT>'  ni'  /iniriiiia.  jako  wiar  a  u  liogo,  gdy  zakon,  jako  ludzka  forma  tej  wm^ 
podlega  zt]ii;uiie  i  stopniowo  się  do-kunaii. 

Dalej  wspomnieć  tu  nakży  o  odnośnych  poglądac  h  .S.  Pawuckjeoo  i  M.  Mj- 
RAW.sKlEuo,  dotkniętych  wyżej  (str.  30  i  M). 

W  ostatnich  czasach  Wł.  M.  Dębicki  z  ciepłem  serdecznem  i  z  saerokhn  neobi* 
wiedzy  naukowej  broni  n  nas  religii  i  wiary  od  skeptycsnych  prądów  czasu,  snsegi)la>j 
w  piśmie:  Widkie  bankmcttro  imysłowe,  Bzeet  o  notooezcmym  zkrąftti/m  Betftfftf 
zmie  7iaukou'o-/ilozo/ic2uym  189.>.  Pragnio  on  i)rzy(!zynić  się  do  „zawarcia  pokoju  mi--"? 
wiedzą  a  wiarą  (str.  20)'*  i  w  tym  i-elu  ()r/.(>dstawia  zwątpienie  i  zniechęcenie  jako  "  * 
^tn"^7.ni}Vr"  wyjiiki  współczesnej  „nauki.**  Kwesty  i  atoli  zasadniczej:  czy  i  czm  n*!-"' 
praw  dziw  a,  a  więc  i  filozofia  Współdziałać  mogą  ożywieniu  poczucia  religijnego  i  j  ".  j 
prawidluw «  LH  nr/wejit^  autor  nie  wyjaśnia  w  tej  pracy  bliżej.  Spodziewać  się  nai^ 
że  w  tym  kierunku  dotlatuiiu  uzupełni  z  czasem  .swe  <li>tyrhczaj«owe  studya  n**ffat'jjŁ 
kt^jre  same  przez  iśię,  bez  owego  uzupełnienia  pokoju  między  wiedzą  i  wiarą  uirwil- 
nie  mogą. 

O  nąjnowszym  zwrocie  umysłów  do  religii  na  tle  idei  o  „transcendentałnąi 
człowieka,  traktuje  ze  stanowiska  filozoficznego  Z.  Pjuksiitcki  we  wstępie  do  H>V<^ 


Digitized  by  Goo^le 


r-"  Tl.- 


§  13.     MODROŚĆ  ŻYCIOWA.  485 

HM  dramatycznych  M.  Maetsauncka  w  praetdadzie  polskim  1804,  aob.  sasególnioj 
Ir.  Lxxxvii  i  mst 


§  13. 

Filozofia  i  mądrość  polowa. 

Pomimo  różnicy,  jaka  istnieje  pomiędzy  filozofią  i  ży- 
łem praktycznem,  wielu  myślicieli  od  najdawniejszych 
zasów  dowodziło,  że  filozofia  nie  jest  wyłącznie  teorety- 
ziioni  badaniem  prawdy,  lecz  zarazem  mądrością  prak- 
fczną.  Niektórzy  utrzymywali  nawet,  że  filozofia  z  isto- 
r  swojej  nie  jest  niczem  innem,  jeno  życiem  według  za- 
id  rozumu  i  zgodnie  z  tem  wymagali,  aby  filozof  praw- 
dwy  ograniczał  w  spusub  możliwy  swe  dążności  pozna- 
czę i  w  wiedzy  widział  tylko  środek  pomocniczy  do  na- 
żytego  rozwiązania  zadań  życiowych.  Z  tego  punktu 
idzenia  ostatecznym  celem  filozofii  nie  jest  ani  krytyka 
isad  poznania,  ani  urobienie  ogólnego  na  świat  poglądu, 
cz  moralne  udoskonalenie  człowieka  i  możliwie  pełne 
rzeczy wistnienie  jego  dobrobytu ;  jednem  słowem,  według 
u  liiozofia  nie  jest  /kłw^(|  (scientia),  lecz  mądrością  (sar 
entia). 

Rozbiór  tej  kwestyi  jest  koniecznym  dla  ostateczne- 
)  wyjaśnienia  stosunku  filozofii  do  pozostałych  objawów 

xia  umysłowego. 

Z  wewnętrznej  jednośei  umysłu  i  z  wzajemnego  uzu- 
iłnienia  się  jego  działań  (§  7,2)  wynika,  że  pomiędzy 
ozofią  i  mądrością  życiową  istnieć  musi  związek  bardzo 
isły  i  że  wskutek  tego  mowy  być  nie  może  o  ich  bez- 
zględnem  rozerwaniu.  Zastanawiając  tedy  nad  wza- 
mnym  do  siebie  stosunkiem  tych  objawów,  wykażemy: 
czem  się  one  uzupełniają  i  w  czem  się  różnią  pomimo 
ganicznej  pomiędzy  niemi  łączności. 


Digrtized  by  Google 


486 


§13.     M^DBOŚĆ  ŻYCIOWA. 


Związek  mądrości  życiowej  z  filozofią  występuje  na 
jaw  w  trzecli  nast<2puj4|cych  momentacli : 

1)  mądrość  przyczynia  się  do  rozwoju  warunków 
życiowych  filozofii; 

2)  jest  punktem  wyjścia  dla  badań  lilozoficznycli, 
ich  początkiem; 

3)  urzeczywistnia  w  życiu  wymagania  teoretyczne 
i  ideały  filozofii. 

Co  do  pierw szi  ^^ó,  zaznaczaliśmy  już  wyżej  szereg 
wamnków  życiowych,  od  których  zależy  początek  i  ro^ 
wój  filozofii.  Warunki  te  sprowadzają  się  do  urzeczywi- 
stnienia zasadniczych  czynników  dobrobytu,  materyałne- 
g«»,  społecznego  i  duchowego  (§  12).  A  chociaż  czynniki 
te  łączą  się  jak  najściślej  z  ogólnym  rozwojem  życia 
umysłowego  danego  narodu  i  cza«u,  to  jednak  z  drugiej 
strony  każda  jednostka  zosobna  swem  życiowem  doświad- 
czeniem i  rozumnem  oddziaływaniem  na  innych  ludzi, 
a  wi<^»c  mądrością  swoją,  przyczynić  się  może  do  urzecz}- 
wistnienia  owych  warunków.  Bez  poprzedniego  działama 
takiej  mądrości  życiowej,  nie  mogą  się  wytworzyć  niezbę* 
dne  w  tym  względzie  stosunki,  warunkujące  powstanie 
i  rozwój  filozofii  wśród  danego  otoczenia. 

Drugi  moment  łączy  się  z  taktem,  że  filozofia  wyra- 
sta z  gruntu  życiowego  i  jest  jednym  z  objawów  lunysło- 
wego  rozwoju  człowieka.  l*ierwsze  zawiązki  tilozolii  wy- 
stępują na  jaw  zawsze  w  mądiości  życiowej.  Polega  ona 
na  rozważnem  badaniu  bezpośrednio  danych  stosunków 
ludzkich  przy  ])()inocy  codziennego  doświadczenia,  na  ja- 
snem  pojęciu  zadań  życiowych  i  na  uimejęuiem  i>poż}^k<> 
waniu  danych  waranków  w  celu  rozumnego  rozwiązania 
tych  zadań  i  w  ogóle  wszechstronnego  zaspokojenia  po- 
trzeb fizycznego  i  umysłowego  bytu  człowieka.  Rozwój- 
zaś  tych  czynników  mądrości  życiowej  wywołuje  w  czło- 
wieku myślącym  coraz  głębiej  odczuwaną  potrzebę:  1' 
krytycznego  rozbioru  dążności  poznawczych,  ulegających 
w  życiu  najrozUczniejszym  sprzecznościom,  ułudom  i  l>ł^ 


Digitized  by  Coogle  | 


I 


§13.     M41>K0ŚĆ  ŻYCIOWA, 


487 


dum  oraz  2)  potrzebę  rozszerzenia  uiiiyslowogo  widuo- 
^^^9  poza  zakres  bezpośrednich  zadań  i  potrzeb  życia, 
poznaniem  świata  w  ogóle,  jako  całości,  do  której  cżło* 
wiek  ze  wszystkienii  swemi  dążnościami  życiowomi  jako 
cząstka  należy.  W  ten  sposób  z  mądrości  życiowej  dro- 
gą naturalnego  rozwoju  wytwarzają  się  znamienne  czyn- 
niki filozofii:  krytyka  działalności  imiysłowej  i  dążność 
do  offóliugo  lin  świat  poo^lądn  (§  5^  ^radiość  życiowa 
jest  tedy  w  samej  rzeczy  punktem  wyjścia,  początkiem 
filozofii. 

Co  się  wreszcie  odnosi  do  ostatniego  z  powyższych 
momentów,  to  nio  trudiio  pojii;ć,  że  wymagania  i  ideały 
filozofii  dają  się  luzeczywistnić  jedynie  przy  pomocy  mą- 
drości  życiowej.  Jako  dążność  do  ogólnego  na  świat  po- 
glądu, filozofia  obejmuje  z  natury  rzeczy  i  poglądy  na 
działalność  życiową  człowieka,  jej  zadania  i  przeznacze- 
nie. Poglądy  te  zaś  pozostawałyby  wyłącznie  w  zakresie 
oderwanej  myśli,  albo  urzeczywistniałyby  się  w  życiu  przy- 
padkowo, bez  należytego  uwzględnienia  danych  stosun- 
ków, gdyby  mądiość  życiowa  nio  uzupełniała  filozofii 
i  nie  przyjmowała  czynnego  udziału  w  praktycznem  urze- 
czywistnieniu jej  wymagań  i  ideałów.  Tylko  mądrość 
żyrii)wa  zdolną  jest  podnieść  znaczenie  filozofli  wśród  lu- 
dzi i  zmienić  dane  stosunki  na  lepsze  w  duchu  kryty- 
cznie poznanej  prawdy.  Jak  nauki  specyaLne,  a  w  szcze- 
gólności przyrodnicze,  jednają  sobie  powszechne  uznanie 
wskutek  swych  zastosowań  praktycznych  (zob.  str  Mn). 
tak  filozofia  cieszyć  się  może  szacunkiem  w  szerszych 
warstwach  społeczeństwa  jedjnoie,  gdy  się  łączy  z  mądro- 
ścią, gdy  przy  jej  pomocy  dowodzi  doniosłości  swy^ch  ba- 
dań teoretycznych  dla  prawdziwego  dobrobytu  tak  jedno- 
stek, jak  i  narodów. 

Powyższa  ścisła  łączność  mądrości  z  filozofią  stanowi 
jeden  z  rysów  znamiennych  ideału  prawdziwego  filozofa  w  iy- 
ciu.  Wewnętrzna  zgodność  myśli  i  czynu  domaga  się  od 
każdego  myśliciela,  aby  zasady  swoje  przeprowadzał  w  ży< 


Digitized  by  Google 


488 


§  13.    MĄDBOŚĆ  ŻrCIOWA. 


cin.  czego  bez  pomocy  mądrości  życiowej  dokonać  nie 
może,  Z  tego  wjmika,  że  filozof  czyni  zadość  wszech- 
stronnym wymaganiom  własnego  ustroju  umysłowego 
i  swym  obowiązkom  jedynie  w  takim  razie,  gdy  nie 
ogranicza  się  na  biłiijiennem  jjoznaniu  prawdy,  lecz  nadto 
dąży  do  jej  urzeczywistnienia  w  życiu,  t.  j.  gdy  nie  jest 
tylko  myślicielem,  ale  i  mędrcem  praktycznym,  w  całem 
znaczeniu  tego  słowa. 

Pomimo  atoli  wewnętrznej  łączności  filozołii  z  mą- 
drością życio\\'ą.  oba  te  objawy  różnią  się  zasadnicsK) 
i  utożsamione  być  nie  mogą.  Mądrość  życiowa  jest  wyni- 
kiem praktycznej  działalności  człowieka,  jego  dążności 
do  dobrobytu;  tymczasem  filozofia,  zgodnie  ze  swemi 
znamiciinemi  rysami,  ma  charakter  teoretyczny,  naukowy, 
nawet  i  wtedy,  gdy  bada  życie  praktyczne,  gdy  wnika 
w  zasady  jc^^o  prawidłowego  rozwoju  i  określa  warunki 
iudzkie^^o  dobrobytu.  Nadto,  mądrość  życiowa  ma  za 
przedmiot  zawsze  dane  szczegółowe  stosunki,  z  których 
korzysta  przy  urzeczywistnieniu  wyższych  zadań  życia; 
filozofia  natoiiiiiisi ,  zastanawiając  się  nad  życiuni  pra- 
ktyczncm,  ma  przedewszystkiem  na  celu  sprowadzić 
szczegółowe  dane  ludzkiej  działalności  do  pewnych  zasad 
i  praw  ogólnych,  do  teoryj  etycznych,  ściśle  powiązanycli 
z  ogólnym  na  świat  pogląden).  Nakoniec,  mądrość  wyra- 
ża się  głównie  w  samym  czynie,  w  sposobie  życia 
i  w  ustroju  stosunków  człowieka  do  otoczenia;  filozofia 
zaś  jest  objawem  działalności  myślowej,  dążącym  przede- 
wszystkiem  do  poznania  rzeczy,  do  głębszego  pojęcia  sie- 
bie i  świata.  Jak  myśl  może  być  niezależną  od  czynu 
tak  filozofia  rozwija  się  często  niezależnie  od  mądrości  prak- 
tycznej;  ale  jak  myśl  żywa,  energiczna,  przy  prawidłowym 
rozwoju,  uwydatnia  się  w  czynie,  luzeczywistniając  treść  swo- 
ją w  świecie  przedmiotowym:  tak  podobnie  filozofia  prawdzi- 
wa  łączy  się  z  mądrością  życiową  i  za  jej  pośrednio 
twem  nadaje  odpowiedni  wyraz  realny  swym  zajadom 
idealnym. 


Digrtized  by  Google  , 


§  13,1.     M4t)R0ŚĆ  ŻYCIOWA. 


489 


L  mądrość  życiowa  jako  początek  filozofii. 


Dzieje  ])rzekon>'wają,  że  pierwsze  zawiązki  myśli  filozoficznej, 
rozwijając  sit^  w  bezpośredniej  łączności  z  życiem,  wyrażają  się  w  re- 
ligijnych i  moralnych  naukach  mędrców,  zastanawiających  się  git^biej 
nad  zadaniami  i  obowiązkami  źyciowemi  człowieka.  Do  takich  mędr- 
ców saliczeni  są  głównie  pierwsi  i^rzedstawiciele  kultury  umysłowej 
i  moralnej  świata  starożytnego :  Chin,  Indyj,  £giptu,  Persyi,  Palesty- 
ny, oraa  Orecyi,  A  oliociaż  mądrość  iydowa  rozwijała  si^  natarabue 
i  w  czasach  późniejszych  i  znajdowała  swych  znakomitych  przedsta- 
wicieli, to  jednak  z  biegiem  czasu  łączyła  się  z  innemi  czynnikami 
rozwoju  umysłowego  i  nie  przedstawiała  się  już  w  swej  pierwotnej 
formie.  Ztąd  to  owi  mędrcy  stali  się  w  świadomości  rodu  ludzkiego 
niejako  uosobieniem  mądrośc  i  życiowej. 

Zastanawiając  się  nad  działalnością  praktyczną  czlowii  ka,  nad 
jfj  przeznaczeniem  i  celem,  a  korzystając  przytcm  ze  sweiro  doświad- 
(zenia  życiowego,  mf^drcy  ci  przyjmowali  serdeczny  udziul  w  spra- 
wach społecznych  swych  narodów  i  przez  to  przyczyniali  się  z  jednej 
stzony  do  wytworzenia  niezbędnych  dla  rozwoju  filozofii  warunków, 
a  z  drugiej  wywoływali  coraz  krytyczniej sze  i  szersze  badania  nad 
^dem  i  światem,  z  których  zczasem  wywiązała  się  właściwa  filozofia, 
jako  nauka.  Nie  można  dać  wyczerpującego  pojęcia  o  filozofii,  nic 
w^aśniając  na  faktach  tego  jej  związku  z  mądrością  życiową.  Dla 
tego  też  odnośne  wiadomości  uwzględniane  być  winny  w  naukowym 
Wstępie  do  filozofii. 

Na  pierwszem  miejscu  wspomnieć  tu  należy  o  niistycznym  ojcu 
kultury  chińskiej,  cesarzu  i  mędrcu  Fo-nai,  który  według  podania  żył 
na  3(X)0  lat  przcfl  Chr.  Miał  on  być  autorem  najf^tarszof^o  zabytku 
literatury  chińskiej,  tak  zwanej  Księgi  przemian,  Yi-king  (t/i  znaczy 
gamianaf  przemiana,  kinjf  —  tekst,  księgaj.  Zawiera  ona  wykład  pe- 
wnego rodzaju  dualizmu  natoralistycznego,  opartego  na  przeciwsta- 
wnośd  rMa  i  ńemi,  jako  zasad  doskonałości  i  niedoskonałości,  dobre< 
go  i  złego.  Człowiek  zajmiąje  miejsce  pośrednie  między  niebem  i  zie- 
mią. Eys  charakterystyczny  tego  najstarszego  mędrca  wyraża  poda- 
nie, które  głosi,  że  „zawładnąwszy  swem  sercem  i  namiętnościami,^ 
uczył  innych  mądrości  życiowej. 

W  czasach  historycznych  pierwszorzędne  miejsce  wśród  mędr- 
ców chińskich  zajmują:  Lao-tse  i  Konflcyusz  (^KoNG-FL-TSEi  dodatek 
tse  oznacza  godność  uczonego,  doktora). 


Digitized  by  Google 


490 


§  13,1.     MĄDROŚĆ  ŻYCIOWA. 


Lao-tsb  źył  w  6-tym  wieku  przed  Ch.  Znany  jt^st  jako  autor 
znakomitego  pisma:  Dro<ja  do  cmty^  Tao-te-king  {tao  =  roznm,  myśl. 
flrogii,  iiiLiotiu;  te  ~  cnota).  Uznaje  oii  działanie  w  świecie  najwyi- 
$Z(»go  roznmu  i  wymaga  od  mędrca  panowania  nad  ł?obł|  i  .serflt  ezm  j 
milo.^  i  kn  ludziom.  Oto  niektóre  zdania,  cliaraktt  ryzujące  po- 
glądy w  tym  względzie:  ^Mi^drzec  prawdziwy  podobny  jost  do  wo- 
dy. Woda  i  mędrzec  pożyteczni  są  wszystkim  ludziom  i  według  mo- 
żności wymijają  wszelkie  przeciwności,  pomimo  to  większość  ludzi  me 
ceni  ich  w  sposób  należyty.*"  „Mędrzec  jest  zawsze  otwartym,  szcze- 
rym i  uczciwym.  Gdy  wydaje  rozkazy  innym,  żądania  jego  zawsze 
są  słuszne  i  zgodne  z  prawem.  [Jnika  on  wszelkich  sporów  i  nikomtt 
swoich  przekonań  nie  narzuca.^  „Kto  zwycięża  innydi,  ji  st  bohate- 
rem ;  kto  zaś  panuje  nad  samym  sobą  jest  wielkim."  „Serce  mędrca 
oddane  jest  całej  lud/kuści.  Ja  kocham  dobrego  i  szlachetnego,  mówi 
nnj(lize(  .  jakżeżbyni  nie  miał  kochać  słabego  i  upadającego!"  ,Kto 
j(?st  dobr\  in  sam  dla  siebie,  ten  ma  na  oku  cnotę  t\iku  iedncgo  czło- 
wieka; kto  zaś  zaszcze]Ma  dążności  szlachetne  innym:  członkom  swtj 
rodziny,  gminy,  prowincyi,  państwa,  ten  dosięga  najwyższego  stopnia 
doskonałości. "... 

KoNFUCYUSZ,  młodszy  wspólcześnik  Laotsego  (ur.  551,  urn.  47y 
przed  Gh.),  wydał  i  komentował  najstarsze  zabytki  mądrości  chińskiej 
i  stał  się  przez  to  prawodawcą  etycznym  swego  narodu.  Jego  wła- 
sne nauki,  dotyczące  wyłącznie  mądrości  życiowej,  uczniowie  jego  ze- 
brali w  trzech  księgach,  ]>.  t.  'Nabita  wmioda  (Ta'hio),  NUta^unMa 
zasada  di(s:i/  {C:ung-jung )  i  Rozmowij  filozoficzne  (Lun-jil). 

Poglą<ly  Iv()nl'u(  vusza  na  mądrość  życiową  występują  już  na  jaw 
w  tern,  co  miał  j)uwiedzieć  o  swoim  własnym  rozwoju  umysłowym. 
W  15- tym  roku  życia  zaczął  się  uczyć,  w  BO-tym  przyswoił  Bobie 
główne  zasady  mądrości;  w  40-tym  przezwyciężył  wszelkie  wątpliwo- 
ści, w  60-tym  poji^  prawo  niebieskie,  w  r*/)-tym  doszedł  do  poznania 
przyczyn  rzeczy,  a  w  70-tym  mógł  się  oddać  w  zupełności  swym  na- 
miętnościom bez  obawy,  że  przez  to  odstąpi  od  wymagań  prawn 
i  roztropności.  W  swej  nauczycielskiej  działalności  kierował  się  głó- 
wnie uwielbieniem  dla  starodawnych  obyczajów  i  obrzędów,  oraz 
uległością  dla  niezmiennego  porządku  przyrody.  W  t^m  duchu  po- 
wiedział: „Dnie  i  noce,  nie  jedząc  i  nie  pijąc,  poświęcałem  rozmyśla- 
niom, a  jednak  nie  nabyłem  wiedzy;  przyswoić  ją  sobie  można  tylko 
badając  rzeczy  dawne."  ..Nit.bo  i  ziemia  spokojnie  i  posłusznie  speł- 
niają swe  zadfinia;  księżyc  nie  zbacza  ni<j,dy  ze  swej  drogi  i  czto- 
ry  pory  roku  następują  zawsze  po  sobie  prawidłowo;  tak  też  po- 
stępuje mędrzec,  powodując  się  przede  wszy  stkiem  posłuszeństwem, 
a  narody  idą  za  jego  przykładem.^    n*^'^  rzeczy  czd  mędrzec 


Digitized  by  Google 


t 


%  1898.     MĄDROŚĆ  iTCIOWA.  491 

prawdziwy:  przeznaczenie  nieba,  pami^  wielkich  ludzi  i  naukę 
mędrców.'' 

Najstarszemi  zabytkami  życia  nmystewej^o  Indi/j  są  hymny  Wed 
wyraz  ten  oznaczał  pierwiastkowe  wiedzę,  poznanie,  w  ])óŹTiiejf?zyt*li 
<  zasacli  przyjął  z  na  rżenie  objawienia).  Najdawniejsze  z  tych  llynln('•^^■ 
(lii^-weda)  si^aj^  wedhig  zdania  speeyalistów  12-go  wieku  przed 
Ch.  Odnoszą  się  one  D:łównie  do  |)ierwotnego  kultu  przyrody,  z  któ- 
rego wywiązały  się  zarówno  religia  bramaiiizmu  ihrnhma  —  pierwia- 
stkowe modlitwa,  później  =  siła  twórcza  świata),  jak  i  mądrość  życio- 
wa BtTDDT. 

Zasadniczą  treścią  owych  hymnów  Wtd  jest  wiarAf  źe  człowiek 
swemi  ofiarami  i  modlitwami,  wogóle  swoją  działalnością  życiową, 
moie  i  powinien  przyczyniać  się  do  udoskonalenia  nietylko  samego 
siebie  i  ludzkości,  lecz  i  wszechświata,  a  mianowicie  rozwijającego  si^ 
i  żującego  w  nim  bóstwa.  To  bezpośrednie  poczucie  jednorodności 
dncha  ludzkiego  z  duchem  powszechnym  świata  stanowi  istot-  życia 
umysłowego  Indyj  i  stało  się  też  w  tiastt^pstwie  jiunktem  wyjścia  dla 
bardziej  filozoficznych  poglądów  iia  świat  i  życie  w  kieruuku  pante- 
istycznym. 

Wsr(Kl  mędrców  indyjskich  z  czasów  poprisedzających  rozwój 
bodyzmu  budzą  tu  nasze  zajęcie  główni  i  e  Kapiła  i  Gotama,  zaliczę* 
ni  do  grona  dwunastu  świętych  indyjskich. 

Pierwszy  z  nich,  twórca  tak  zwanej  nauki  Samki^a  (liczenie,  roz- 
ważanie, rozum),  rozróżnia  ślepą,  lecz  czynną  prsyrodę  {prahriH}  od 
świadomej  siebie,  lecz  z  natury  swej  biernej  dwzi/  (purttezfi),  Oba  te 
csgmniki  razem  wzięte  stanowią  świat  rzeczywisty,  który  nie  jest  by- 
najmniej wzorem  doskonałości,  lecz,  przeciwnie,  według  zdania  Eapi- 
ly,  podobny  j^^st  do  niewidomego  przyroda  ,  siedzącego  na  barkach 
kulawego  (hisza  .  W  tym  związku  dusza  podlega  ciugłyni  cierpie- 
niom i  przemianom,  vv;v  stoyłnjącym  na  jaw  w  jej  wędrówce  !•')  różnych 
ciałach.  W  dążności  zaś  cz}r)\vicka  do  wyzwolenia  sic  z  tych  cier- 
pień, jedynie  skutecznenii  środkami  są  wiedza  i  cnota,  które  w  sto- 
pniowym rozwoju  swej  treści  doprowadzają  duszę  do  wewnętrznego 
spokoju  i  prawdziwej  szczęśliwości. 

Jeżeli  Kapila  czyni  zależnem  zbawienie  i  przyszłą  szczęśliwość 
duszy  od  wiedzy,  to  Gotajca  starał  się  bliżej  określić  ową  wiedzę 
zbawczą.  Uczynił  to  w  piśmie  p.  t.  Nyatfa  (od  ni  =  odprowadzać, 
droga,  metoda,  rozumowanie,  logika).  Jest  to  zbiór  urywkowych 
aksyomatów,  traktujących  o  różnych  kwestyach  z  zakresu  poznania 
rzeczy,  jako  to:  o  zasadach  pewności,  o  znaczeniu  powagi  ludzkiej 
i  boskiej,  o  różny  cli  przedmiotach  wiedzy,  o  przyczynach  wątpienia 
i  środkach  jego  przezwyciężenia,  o  wykładzie  wiedzy,  o  jej  obronie  od 


Digitized  by  Google 


492 


g  13,1.    MĄDROŚĆ  2TCI0WA 


zaraniŁów  i  t.  p.  Bla  tej  treści  niektórzy  uczeni  zestawiają  pismo 
Gotamy  z  Orgaiwmim  Arystotelesa,  będącym  jak  wiadomo,  na  Zachodzie 
pierwszym  zbiorem  rozpraw  nad  logiką,  jako  teoryą  |)oznama.  Po- 

równywając  atoli  ze  sobą  te  pisma,  przekonywamy  się  łatwo  o  zasa- 
dniczej mięclzy  \\\v\w\  różnicy.  Koz[>rawy  Organonu  mają  charakter  filo- 
zoficzny, bo  sa  osnute  na  działaniu  myśli  krytycznej  i  łączą  swą  treść 
spccyaliią  z  zasadami  ogólnego  na  świat  ])Oglądu  '§  5':  autor  Ny^iń, 
natomiast  znajduje  się  jeszcze  zupełnie  pod  wpływom  wierzeń  religij- 
nych i  motywów  praktycznych.  Osiągni^ie  osobiiłtej  szczęśliwości 
jest  jego  głównym  celem;  poglądy  zaś  na  poznanie  i  wiedzę  łączy 
bezpośrednio  z  dążnościami  mądrości  życiowej.  Ze  stanowiska  życio- 
wego rozróżnia  też  Gotama  21  rodzajów  cierpienia,  charakteryzuje 
takowe  i  szuka  wyzwolenia  z  nich  w  wiedzy,  pojętej  w  znaczeniu 
biernej  kontem placyi  myśli. 

Poglądy  po^vyższe  przygotowały  naukę  Buddy,  o  którym  wspo- 
mnieliśmy już  mówiąc  o  ascetyzmie  i  pesymizmie  (zob.  str.  468  i  nasi). 
Jednoczy  on  w  sobie  całą  mądrość  życiową  Indyj,  a  więc  i  główne 
zawiązki  <ilozuli«  zni-,  jakie  z  niej  z  biegiem  czasu  rozwinąć  się  mialjr 
w  nowoczesny*  li  teoryach  ])csynii/mu. 

Z  mądrością  życiową  Ciiińczyków  i  Tiidów  występują  do  ws])*  !- 
zawodnictwa  od  najdawniejszych  czasów  nauki  mędrców  egipskich^  tak 
ze  względu  na  swoją  starożytność,  jak  i  co  do  swej  treści  religijno- 
morahiej.  Na  pierwszem  miejscu  wspomni"  r  tu  należy  o  Ptah-Hote- 
piB,  księciu  6-tej  królewskiej  dynastyi  £giptu  (około  20-go  wieko 
przed  Gh.).  Doszłe  do  nas  nauki,  które,  jako  110-cioletni  starzec,  da- 
wał swemu  synowi^  uznane  są  przez  niektórych  uczonych  za  najstar- 
szy zabytek  piśmienny  ludzkości.  Nauki  te,  ujęte  w  formę  aforysty- 
czną, dotyczą  najrozli(  znicjszych  stosunków  społecznych  i  świadczy 
lirzyt^em  w  .spoisób  zajmujący  o  szlachetnym  Inimanizmic  i  życiowem 
dośw  jłid(  zeniu  togo  starożytnego  me;dj-ca.  Traktują  one  między  inne- 
mi  o  obowiązkach  dzieci  względem  rodziców,  podwładnych  wzglądem 
przełożonych,  o  poszanowaniu  obcej  własności,  o  znaczeniu  wychowa- 
nia i  nauki,  o  miłości  małżeńskiej,  o  obowiązkach  względem  krewnych 
i  t.  p.  Oto  kilka  przykładów,  dający(  li  pojęcie  o  charakterze  tych 
nauk:  „^^^^^j  mądrość  i  cnotę,  mówi  Ptah-Hotep,  wyżej,  niż  drogo- 
cenne kamienie,  które  zobaczyć  możesz  i  na  ramionach  niewohucy.'*-- 
^Dowodem  mądrości  jest  działanie,  nie  wywołujące  żalu."  „Nie  prze- 
ceniaj swej  wiedzy,  lecz  szukaj  rady  tak  uczonego,  jak  nieuczonego? 
wiedza  bowiem  jest  nieograniczoną,  a  mędrca  doskonałego  nigdzie  nie 
ma.'*  „Choćbyś  hyl  najrozu mniejszym  wśród  ludzi,  nie  myśl,  że  pa- 
mięć o  tobie  przejdzie  do  przyszłych  pokoleń.  Krokodyl  podnosi  się, 
a  wnet  powierzchnia  wody  znowu  jest  spokojną."    „Jedno  słowo  ro- 


Digitized  by  Google 


§  13,1*    MĄDROŚĆ  ŻYCIOWA 


493 


znnme  ma  więcej  znaczenia,  aniżeli  długie  mowy."  ^Szanuj  zasługę  osobi- 
stą wyżej  od  bogactwa,  które  przechodzi  w  spadku  od  jednego  do  dragie- 
go."  .Najpiękniejszą  rzeczą  w  życiu  jest  posłuszeństwo,  ale  dobrowolne.^ 
Tendencjami  etycznemi  odznacza  się  także  głodny  zabytek  ♦  gip- 
ski,  znany  j)od  nazwą  Księgi  umarłych.  Główną  treścią  tej  kai^fji  są 
wskazówki,  jak  należ}'  umrzeć,  aby  znaleść  szczęście  w  życin  zagro- 
bowem.  Obok  różnych  przesądów,  jak  nj>.,  że  należy  umrzee  w  dzień, 
pod  panowaniem  boga  światła  (<)sin8\  lub,  że  przy  ponidcy  j)i'\vnyi  h 
formuł  dusza  starać  si«j  winna  o  zachowanie  swego  ziemskiego  imie- 
nia i  na  tamtym  świecie  \i.  j.  swej  osobistej  tożsamości),  i  t.  p.,  na- 
potykamy tn  o|)is  sądu  Oz3rrysa,  przed  którym  staje  każda  dusza. 
Oskar^cielem  jest  aereś^  a  dusza  się  broni,  powołując  się  na  swoje  do- 
bre uczynki.  Otóż  według  tego  opisu,  mąż  sprawiedliwy  w  te  słowa  prze- 
mawia do  sędziów:  „O  znam  was  królowie  prawdy  i  sprawiedliwości! 
Przyniosłem  wam  prawdę,  niszczyłem  dla  was  kłamstwo,  nie  działa- 
łem podstępnie^  ))rzeciwko  ludziom!  Nie  uciskałem  wdów!  Nie  kła- 
małem przed  sądem;  nie  wiem  nie  o  kłamstwie!  Nie  czyniłem  nic 
zakazanego!  Źadn«'inn  dozorcy  robotnik<')\v' nie  kazałem  wicccj  robić,  niż 
należało!  Nie  byłem  lekkomyślnym!  Nie  byłem  b^niwyni!  Nie  by- 
łem słal)\m!  Nie  cz^niiłem  nic,  czem  sic  l>rz\«lzu  l)i>«fr>wie!  Nie  od- 
mawiałem  nikonm  sługi!  Nie  dałem  nikomu  imirzeć  z  głodu!  Niko- 
mu łez  nie  wycisnąłem!  Nikogo  nie  zabiłem!  Nie  wydałem  nigdy 
rozkazu  do  podstępnego  morderstwa!  Żadnej  świątyni  mo  ująłem 
chleba!  Nie  sprzeniewierzyłem  placków  ofiarnych!  Nie  oszukiwałem! 
Nie  fałszowałem  miary  zboża!  Nie  przywłaszczałem  sobie  cudzych 
pól!**  i  t.  d. 

Głównym  przedstawicielem  mądrości  Mtarthperskiej  był  Zoboastr 
(właściwie  Zasathustra  sk  gioia  gwiazda,  po  nowo-persku  Zebdtjszt). 

Był  on  reloimatorcni  staro-perskiej  reli>;ii  i  żył,  według  nowszych 
badań,  w  6-tym  wieku  przed  Ch.  Nauka  jego  wyłożoną  jesi  w  pismach 
świętych  Persów,  zebran3'c]i  |)od  nazwą:  Zend- Awrfffn  (Stówa  zt/cia). 
Zasadnicze  tło  nauki  Zoroastra  stanowi  dualizm  między  boi^icm  świa- 
tła i  dobra,  Ormwsiiem  (właściwie:  Ahuramazda  =  dobrotliwy  ojciec) 
i  duchem  ciemnoty  i  ssłego,  rymanem  (właściwie:  Angromajniu^  dmńi 
niszczyciel).  Oba  te  czynniki  bytn  toczą  ze  sobą  walkę  na  życie 
i  śmieró,  w  której  człowiek  przyjąć  winien  udział,  przyczyniając  się 
przez  ścisłe  spełnienie  swych  moralnych  i  religijnych  obowiązków  do 
zwyoięztwa  Ormuzda  nad  Arymanem.  Do  tych  obowiązków  zalicza 
Zoroastr  i  kulturę  przyrody,  gdy  mówi:  „Kto  tępi  zwierzęta  szkodliwe, 
ten  więcej  czyni  dobrego,  niż  gdyby  setki  składał  ofiar.**  Świętym 
zaś  nazywa  tego,  „kto  sobit;  dom  buduje,  w  nim  utrzymuje  żonę, 
dzieci,  czyste  bydlęta  i  sam  czystości  przestrzega.** 


Digitized  by  Google 


494  §  13,1.     MĄDROŚĆ  ŻYCIOWA. 

^fądrość  życiowa  głównych  przedstawicieli  staro-zydouukitgo  HA- 
rodu:  Mojżbsza,  Sałoicona,  Proroków,  i>owszechiiia  jest  ZDaną.  Opie- 
ra si^  ona  na  wzniosłem  poj^iu  jedynego  Boga,  wszechwładnego 
Pana  zastępów,  który  stworzył  człowieka  na  podobieństwo  swoje,  kie- 

j^g^  rozwojem  swą  sprawiedliwością  i  łaską  i  używa  wszelkiek 
środków,  aby  doprowadzić  zarówno  każdego  człbwieka  z  osobna,  jak 
i  ludzkość  całą  do  prawdziwej  szczęśliwości  w  pojednaniu  się  z  Bogiem. 

Takie  etyczne  pojęcie  stosunku  Botra  do  człowieka  weszło  na- 
stępnie w  skład  clirześcijaństwa.  jako  najdoskonalszej  i  j(-ilvn.j 
w  swoim  rodzaju  religii,  religii  imiosci  i  zbawienia.  Bón^  w  miioati 
swej  do  grzesznego  rodu  ludzkiego  siaje  się  człowiekiem,  aby  zbawić 
ode  złego  wszystkich,  którzy  nię  mu  duszą  i  sercem  oddają  i  jego 
ewangelią  (radosną  nowin^  iniłości  w  życiu  urzeczywistniają,  przyczy- 
niając się  przez  to  do  rozwoju  królestwa  Bożego  wśród  ludzL  Smu- 
tny zaś  fakt,  żc  narody  mieniące  się  chrześcijańskiemi,  że  nawet 
urzędowi  przedstawiciele  tej  zbawiennej  nauki  obdarzają  się  dotąd 
nawzajem  nie  miłością,  lecz  nienawiścią  i  miotają  na  siebie  przekleń- 
stwa, nie  osłabia  w  niczem  prawdy  i  godności  tego  najwyższego  ide- 
ału etycznego,  lecz  dowodzi  tylko,  że  ludzkość  w  istocie  osiągnąć  go 
nit'  może  bez  pomocy  Tego.  który  duchem  swoim  przenika  bwial  ca- 
ły, więc  i  dzieje  rodu  ludzkiego. 

Mo.fżKSZ  na  2(X)0  lat  przed  (  li.  ustaiii  kult  religijny  staroży- 
tnych Źydow.  Główn3'm  celem  tego  kultu  było  ożywienie  w  świa(i<^- 
mości  narodu  wiary  w  jedynego  Boga,  kiiTownika  losami  Izraela, 
w  przeciwstawieniu  do  wielobóstwa  pogańskich  religij.  Zasady  zsś 
moralne  religii  mojżeszowej  znalazły  swój  wyraz  w  fMealoffu  Dzie^ę- 
cioro  ))rzykazań),  który  w  zasadniczem  streszczeniu  określa  jssno 
i  dobitnie  obowiązld  człowieka  względem  Boga  i  bliźnich  i  wskutek 
tego  wypowiada  ostateczno  podstawy  etyki  życiowej  nieomal  całego 
rodu  ludzkiego,  o  ile  w  nim  się  odzywały  pierwotne  zawiązki  poczu- 
cia moralnego  ^zob.  2  ks  Mojżeszowe,  rozdz.  XV.  wiersz  2 — 17 1. 

Kvń\  Salomon,  uznany  przysłowiowo  za  najmędrszego  wśród  lu- 
dzi, wyłożył  ii.i  tysiąc  lat  przed  ('h.  nniarł  praw  «l<'podobnie  975  ro- 
ku i  zn<!Kly  nuulrost  i  życiowej  w  znanej  fCsięd:e  prif/powit^ści.  Reli- 
gijno moralny  cłiarakter  jego  nauk  wyraża  się  w  zdaniu  1 1,  7;  IX, 
10) :  „Bojażń  Pańska  jest  początkiem  mądrości.'^  W  tym  ducha  wy- 
chwala mądrość  i  mńwl  o  niej  między  iunemi :  „Jeźli  na  rozum  isl- 
wołasz,  a  roztropno.ści  wezwiesz  głos<'ra  swoim;  j<'źli  jej  szukać  bę- 
dziesz jako  srebra,  a  jako  skarbów  skrytych  pilnie  szukać  będsiess. 
tedy  znajdziesz.  Albowiem  Pan  dawa  mądrość;  z  ust  jego  pochodzi 
umiejętność  i  roztropność.  On  zachowywa  uprzejmym  prawdziwą 
mądrość;  on  jest  tarczą  chodzącym  w  szczerości...   Ody  wnijdzif 


Digitiiico  by  Google 


§  13,1.   MĄDROŚĆ  żmowA.  495 

mądroóć  w  serce  twoje-  a  umiejętność  duszy  twojej  wdzięczna  będzie, 
tedy  cię  ostrożność  strzedz  będzie,  a  opatrzność  zachowa  cię  (II,  3 — 
11)."  Mądry  i  złe  od  Boga  przyjmuje  bez  szemrania,  widząc  w  tern 
łM|dź  karę  za  swe  przewini^ua,  bądź  środek  wychowawczy,  wiodący 
do  poprawy.  „Kawłtiia  PaMaego  nie  odrzncaj  i  nie  uprzykrzaj  sobie 
ćwiczenia  jego.  Bo  kogo  Pan  miłuje,  tego  karze,  a  to  jako  ojciec, 
który  się  w  synu  kocha  (III,  11,  12).**  Chcąc  zaś  czjmić  wolę  Pana, 
mądry  pamiętać  winien,  źe  siedm  jest  rzeczy,  których  Pan  nienawidzi 
VI,  17-  19 i:  „Oczy  wyniosly(  h,  języka  kłamliwego,  rąk  wylcwaju- 
cych  krew  niewinną,  surca,  które  knuje  myśli  złe,  nóg.  które  .się  kwa- 
f>ia  >>ioźyć  ku  złemu,  świadka  fałszywego,  który  mówi  kłamstwo, 
\  tego,  który  sieje  rozterki  między  bracią  "  Pozostała  większa  część 
Kgifffi  przypowieści  traktuje  w  urywkowych  zdaniach  o  różnych  szcze- 
gółowych kwestiach  moralnych:  o  sprawiedliwości  i  uczciwości,  o  po- 
koju i  swatach  między  ludźmi,  o  stosunku  mężczyzn  do  kobiet, 
o  wstrasemięźliwosci  i  t.  p. 

Księga,  zwana  Koinodsiśfą  czyli  J^ekkzyasfykiem  (KoheUt),  przy- 
pisywana rdwnież  Salomonowi,  pochodzi  zc  znacznie  późniejszego  cza- 
su, bo  prawdopodobnie  napisaną  została  nie  wcześniej  jak  w  czwartym 
wieku  przed  Ch.  Autor  rozwija  wszechstronnie  myśl,  wyrażoną  na 
czole  i  po\\'tarzaną  wieloki'Otnie :  „Muruuść  nad  marnościami,  wszyst- 
ko marność  (I,  2,  14:  11,  17;  TX.  9;  XII.  8).'*  Ten  nastrój  |)(  synii- 
styczny  dotyczy  jednak  tylko  poglądu  autora  na  życic  zicmskii-  r/Ao- 
wieka;  ponad  budyjski  pesymizm  wynosi  go  niezachwiana  wiai'a 
w  pojednanie  ducha  ludzkiego  z  Bogiem  i  w  sąd  ostateczny,  oparty 
na  sprawiedliwem  rozróżnieniu  dobrego  i  złego.  Świadczy  o  tern  kn- 
niec  tej  księgi,  gdzie  napotykamy  zdania  następująca:  „I  wróci  się 
proch  do  ziemi,  jako  przedtem  byl.  a  duch  wróci  się  do  Boga,  który 
go  dat."..  „Suma  wszystkiego  coś  słyszał:  Boga  się  bój,  a  przyka- 
zać jego  przestrzegaj;  bo  na  tern  człowiekowi  wszystko  zależy;  po- 
nieważ każdy  uczynek  i  każdą  rzecz  tajną,  lub  dobrą,  lub  złą.  Bóg 
iia  sąd  })rzy wiedzie  (XII,  7,  13  i  11 

Jak  narody  wschodnie,  tak  i  Grecy,  rnicli  znakoniitycli  przedsta- 
wicieli niądroHci  życiowej.  kt(')i-/y  [irzygotowali  późniejszy  roz\v/>j 
właściwej  hluzotii,  jako  teoretyczneuo  badania  ostatecznych  zasad 
ś^viata  i  życia  Tu  wspomnieć  należy  gh')wnie  o  tak  zwanych  siedmiu 
ttiedrcach  greckich.  Platon  zaUcza  do  nich  w  ProtagorM  (p.  S43): 
Tałbsa,  Pitakosa,  Biasa,  Solona,  Ełbobulosa,  Mizona  i  Ohi- 
IjONA.  Inni  pisarze  przywodzą  ich  w  innym  porządku,  albo  też 
następują  niektórych  innymi.  I  tak  szczególniej  na  miejscu  Mizo- 
ixa  i  Ohilona  wyliczają  to  Pbbiandrosa,  to  EpnusNinKaA,  to  Febe- 

KIIKBSA. 


1 


Digitized  by  Google 


496  §  I3fi.  H4DR0ŚÓ  ŻYCIOWA. 

Wszyscy  oni  żyli  około  6-go  wieka  przed  Ch.  i  zjednali  aobie 
podobnie  jak  m(^drcy  wschodni,  powszechne  uznanie  8W%  roztropfoą 
działalnością  na  polu  społecznem,  politycznem  i  poczęści  prawoda- 
wezcm.    Talks  z  Miletn  przyczynił  się,  wedłu<^  świadectwa  Herodota. 

do  założenia  zwii^zku  koloni j  jońskicli  i  \)r<H  Z  tego  wraz  z  Biasem 
z  Prieny,  w  Karyi,  był  (l<»rii(lci|  kr(')la  lid^-jskici^o  Kreznsa  i  działał 
zawsze  na  korzyść  swych  wsp<)łob3r\^  at('li.  Pita  kos  z  Mityieuy,  JS»> 
i.oN  z  Aten,  Kleobulos  z  Lindosu,  Periandkr  z  Koryntu  byli  bądz 
prawodawcami,  bądź  wodzami  i  rządcami  swych  miast  rodzinnjcL 
Chilon  znany  był  jako  efor  spartański.  Kpimbnides  z  Krety  bjl 
głośnym  jako  poboiny  kapłan.  Mizon  z  Chenosu  był  wprawdzie  pro- 
stym wieśniakiem,  którego  jednak  wyrocznia  Apoliona  uznała  za  je- 
dnego z  najmędrszych  Greków.  Fbbbkides,  nareszcie,  z  wyspy  Syros. 
uchodzi  za  autora  pierwszego  pisma  greckiego,  prozą  pisanego,  które 
do  nas  wszakże  nie  doszło. 

Każdemu  z   powyższych   mędrców   greckich   przypij*ują  peww- 
zdania,  które  strt'sz(  zają  ich  poglądy  na  życie  i  jego    zadania.  \^\/y 
\V(Mlziiny    tu    uajważiiifjszc     z     uiili.     Taj. ty     powiedział:  ^.It-żt-lj 
ciicesz  |)anować  nad  innyiai,  za])aiiuj    przedewszystkiem   nad  .Hautyiu 
sobą."    y,Czego  od  innych   wymagasz,  sam  czyń."    ri^i^   bądź  leui- 
wym,  choćbyś  byl  bogatym."    Jemu  też  przypisują  powszechnie  zua 
ne  zdanie:    „Poznaj  samego  siebie."    Podobnież  miał  powiedzieć - 
„Poznać  samego  siebie  jest  rzeczą  trudną;  dawać  zaś  rady  innym  ła- 
two.*'  PiTAKos  mawiał:   „Szukaj  zwycięstw,  ale  bez  krwi  przelewu.'' 
„Wszystko  ma  swój  czas.^    rfij^  wspaniałomyśkiym  jest  rzeczą  tm- 
dną^   BiAs:  „Ludzie  są  po  większej  części  złymi. ^    „Dobrym  i  sil- 
nym jest  ten,  kto  może  być  złym,  a  nim  być  nie  chce;  złj-m  za- 
i  słabynn  ten,  kto  chce  być  dobrym,  a  mni  nie  jest.^    n^^^JŚ  sp<?^"i' 
uczynek  dobry.   zł«''ż  za  to  bog(jni   jiodziękowanie."  „Nieszczęsliwyu! 
jest  ten,  kto  nieszcz<;ś(  ia  znosie  nie  umie."    Gdy  go  pytano,  dlaczop 
pozostawia  swe  bogactwa  bez  nadzoru,  Bias  odj)owicdział:  „Wszy- 
stko, co  moje,  z  sobą  nosze."    Znaną  jest  rozmowa  Solona  z  króleiu 
Krezuscm,  o  której  wzmiankuje  Herodot.    Sens  tej  rozmowy  sprowadź* 
się  do  przt;konania,  ie  nikogo  nie  można  nazwać  szczęśhwym  póki 
żyje.  Prócz  tego  przypisują  Solonowi  następujące  zdania:    „W  rze- 
czach wielkich  nie  można  wszystkim  dogodzić.^   „Twoim  przewodni- 
kiem niech  będzie  roztropność.     „Cnota  jest  stałą,  bogactwa  »-< 
przechodzą  od  jednego  do  drugiego."    ^Nie  chciej  panować  nadiimy 
mi,  jeżeliś  przedtem  nie  dowiódł,  źe  umiesz  ulegać  obcemu  panowa- 
niu."   Pod   koniec   życia    powiedział:    „Starzeję   się,   ale  ciągle 
uczę."    KLKoiiiLos  obrał  sobie  za  zasadę  życia:    „Wszystko   w  mi. 
lę."    On  miał  też  powiedzieć:    „Więcej  zawsze  słuchaj,  uiżli  mów." 


Oiglized  by  CofiglęJ 


§  13,1.     MĄDROŚĆ  ŻYCIOWA. 


497 


-Przemocą  nic  nie  rób.'^  „Jak  kamień  probit-rezy  doświadcza  złota, 
tak  złoto  doświadcza  człowieka."  Chilon:  n-Bądź  skąpym  w  użyciu 
czasu."  „Bądź  władcą  j^yka."  „Przyjmij  większy  udzii^  w  nie* 
szezęóciu,  niż  w  szczęściu  przyjaciela.^  „Nie  groź  nikomu,  bo  to 
necz  niewieścia.**  Pebianbsb  powiedział:  „Rozkosze  przemijają,  cno- 
ta tylko  jest  trwałą.**  nG-dyś  zbłądził,  nie  nchylaj  się  od  poprawy.** 
^Szokaj  przyjaźni  mężów  szlachetnych.*'  n^^^^  j  zawsze  baczność  na 
samego  siebie.** 

Wszystkie  powyższe  sentencje  mędrców  starożytnych,  tak  Wscho- 
du, jak  Grecji,  dają  dokładne  jjnjocie  o  cluuaLu  rze  ich  jiu^drości  źj- 
tinwł  j.  Była  ona  wynikiem  doświatkzi  u  zebranych  w  życiu,  wśród 
najrozliczniejszjch  stosunków  i  wjraża  te  doświadczi^nia  w  urywko- 
wych naukach  o  głębokiej  treści  morahiej.  To  leź  wszystkich  wspo^ 
umianych  mędrców  zarówno  współcześni,  jak  i  i)óźniejsze  pokolenia 
obdarzali  czcią  ;=5(^rdeczną  nie  z  powoda  ich  rozległej  wiedzy,  hib  ja- 
kichkolwiek badań  naukowych,  lecz  przedewszystkitm  z  powodu  ich 
mądrości  praktycznej  i  działalności,  urzeczywistniającej  w  najtrudniej- 
szych warunkach  żyda  ideały  cnoty  i  dobra  społecznego. 

Pomimo  to  cliarakterystycznjch  znamion  filozofii:  myśli  kryty- 
cznej i  dążności  do  samodzielnego  na  świat  poglądu,  w  ogóle  dążności 
teoretycznej,  pracy  nad  poznaniem  prawdy  dla  prawdy,  u  tych  mętlr- 
fów  starożytnych  jeszcze  nie  na[)Otykaniy.  A  chociaż  i  oni  liicz3di 
^we  nauki  etyczne  z  pewnemi  ogólnemi  pojęt  iami  o  Bogn,  przyrodzie 
i  człowieku,  to  jednak  ])ojęcia  te  nie  stanowiły  przedmiotu  ich  kry- 
tycznego rozbioru,  le(  z  zm  z(  rpane  zostały  przez  ni(  h  w  gotowej  for- 
mie z  panujących  w  narodzie  poglądów  na  świat,  a  szczególniej 
z  wierzei^  religijnych.  Ztąd  też  etyka  tych  mędrców,  o  ile  się  wynosi 
ponad  proste  reguiy  życiowe  i  szuka  ogólniejszego  uzasadnii  nia,  nie 
opiera  się  na  wynikach  samodzielnych  badań  racyonalnych,  lecz  na 
tradycjach  religijnych.  Wartość  zatem  tego  uzasadnienia  zależy  w  zu- 
pehiości  od  wartośd  owych  tradjtyj  religijnych  i  nie  ma  jeszcze 
charakteru  filozoficznego.  Nauk  bowiem  religijnych,  wiary  w  bogów 
lub  Boga,  w  pewne  ukształtowanie  stostinku  jego  do  człowieka,  w  ży- 
cie |»rzyszłe,  w  wędrówkę  dusz  i  t.  ]).  mięszać  nie  należy  z  właści- 
wą hiozoHą,  która  wszystkie  te  wierzenia  ])odflaj»'  rozbiorowi,  poró- 
wnywa zarówno  z  wynikami  samodzielnego  badania  świata,  jak  i  z  wy- 
mogami umysłowej  organizacyi,  rozumu  ludzkiego  i  dopiero  na  tej 
podstawie  dochodzi  do  ogólnego  na  świat  poglądu.  Tak  pojęta  filo- 
zofia obcą  jeszcze  jest  zupełnie  wspomnianym  mędrcom  i  nie  wchodzi 
w  slLtad  ich  nauk  etycznych. 

Z  drugiej  atoli  strony  nie  trudno  zrozumieć,  że  rozważne  zasta- 
nowienie się  nad  życiem,  jako  najbliższym  przedmiotem  myśli  badaw- 

SiraTe,  Weit^p  4o  filoioOi.  9*2 


498  §  13,1.     MĄDROŚĆ  ŻYCIOWA. 

■ 

ezej,  z  biegiem  czasn  wywołać  musiało  potrzebę  samodzielnego  roz- 
bioru ostatecznych  zasad  bytu,  z  którym  człowiek  ze  swemi  dąsnCK 
ściami  życiowemi  wewnętrznie  się  łączy,  jako  objaw  ze  8W%  istotą, 

skutek  ze  swą  przyczyną.  I  dotąd  głębsze  pojecie  życia  codziemiego. 
}vp;o  wielkich  i  nial  v«  li  tiu.sk  i  rozkoszy,  jogo  znurzcniu  i  przeznacze- 
nia, jt*st  jedną  z  najsilnifjszycli  poiluict  dla  iiiysli  l)adawczej  człowie- 
ka i  łania  <xo  do  szukania  odpowiedzi  na  zagadką  życia  w  rozbiorze 
ostaroeznych  zasad  wiedzy  i  świata.  Prawdziwa  filozoiia  nie  ie>T  by- 
najmuiej  wynikiem  samycjh  tylko  abstrakcyjnych  rozmyślań  i  tradytyi 
naukowej;  ona  łączy  się  jak  najściślej  z  doświadczeniem  życiowem 
każdego  myśliciela  i  z  ową  eiiiTj:^!}^  duchową,  która  ma  na  oku  czp- 
ne  urzt^czywistnienie  celów  ludzkiego  bytu.  Ponieważ  zaś  cele  te 
osiągnięte  być  nic  mogą  bez  jasnego  określenia  ich  treści,  a  treść  ta 
zależy  od  ogólnego  na  świat  poglądu:  przeto  energia  życiowa  nmjsłn 
nie  zadawala  się  samem  działaniem  praktycznem,  lecz  dąży  zarazem  do 
z-h'l>ienia  myślą  ostatecznych  podstaw  wiedzy  i  bytu,  do  ich  teore- 
tyeznr;;*!  określenia  w  ten  sposób  życie  praktyczne,  roztrząsane  ro- 
zumowo, jest  natiii;iliiyiii  ^rimtciii.  /  którego  wyrasta  tilozutia  i  ua 
którym  jedynie  prawidiuwu  lozwinae  sit;  nio/e.  To  tł'ż  w  samej  rze- 
czy, z  mądrośei  źyeiowej  starożytnych  mędictjw  wywiązała  się  >lo[t- 
niowu  lilozoiia  i  zajęła  <aniodził  liir  stanowisko  w  rozwoju  ludzkości 
na  podstawie  znanych  nam  czynników  życia  umysłowego  izob.  J  6'. 
Wybitnym  zaś  przykładem  takiego  przejścia  jest  Talks,  który  pierw- 
szy z  etyką  żyt  iowa  łączył  pewne  samod/it  lue  badania  teoretyczne, 
dotycząt;e  zasad  ogólnego  na  świat  poglądu  i  z  tego  powodu  słusznie 
stawianym  bywa  na  czele  filozofii  w«  właściwem  tego  słowa  zna- 
czeniu. 


L  Lileralura,  dotycząca  mędrców  Wschodu  i  Grecy  i. 
Ofrólnych  wiadomości,  doty<  z^cyt  li  nuidrości  Wschodu  i  (»re<:yl,  aarzi Hiu*  można  z  gnn* 
towiiejs/yrh  Hniorui  filozofii,  mnu^ifńliiioi :  1'EREitwKOA;  StOckl*!,  Baffkcea^  Law- 
RBTA  (pnsekłftd  i»olski  tomu  I-go  W.  Miłkowskiboo  187d),  Fouiłłćb  eo,  DirastKi 
i  innyrli,  oniz  z  odnośnych  artykuluMr  Błownika  flloKoficznego  Praaeka  (»>1>.  wyśej  str. 
M))  \  Kncykhpflifi  liritanni,ii  pisamtli  przpz  takioli  uczonjcK  jak:  O.  Facthieb. 
.1.  Hahtrki  kmy  .St.-1Iii.aikk.  .1.  I.KiHitE  i  innyeh.  l'  na.H  zaslngujc  n»  szi-zególną  ttin- 
I  >'/y  tom  lt:n'jóir  fihcofii  M.  STi{AszEwsKiK<iO,  tpiktujncy  o  filozolii  na  wsihi*l2ie 
IW  Indyatli.  w  (liini 'h.  u  lv_np<'vari.  < 'luiMł'j<-/v  kt'»\v.  l'ersc')W  i  Żydów).  I'rzedt<.'m  Ty- 
czyński u\v/,irl»  lilii  u  -iwyrh  ZosadmU  kiyiyki  jioirs^ęęfnirj  madro.śi  tyrhźo  nartulów. 
(m;i/.  łirckow.  a  I  aulm  ki  ro/frz;\<a  krytycznie  kw«»siy;i  związku  ponu<,'ilzy  naakimi 
wsrliodu  i  •hr/.osK  iaństwcm  wo  wziiiiunkuwanfj  już  ^str.  4<)4)  pra«'y:  O  jMKząłkoci* 
chfzeictjHńHtioa.  Studya  Kamodzielne  opr/^etr  należy  na  dziota4;h  bardziej  .spt^yaliiydi, 
podauycb  w  powyższych  pracach,  HZi-zcgMlniij  U>'/.  u  Strafizewskiego.  Wymieitiam  tu  dśe* 


Digitized  by  Coogle  j 


§  13,1,1.     MęDRCY  WSCHODU  I  GRECYI.  499 

ła.  z  których  głównie  korzystałem  w  powyższ^iu  szkicu  mądrości  życiowej  Wscliodu 

Ii  Grecyi. 
1.   Mędrcy  chińscy.    Co  do  Fo-Hsi  i  Księgi  przemian  zol).  G.  1*authikr.  Les  li- 
rres  aacrói  de  V  Orient  1842,  oraz  J.  Lkoub,  The  siwred  buoks  of  China  1882.  Stra- 
szewski podaje  (str.  2:39  i  nast.)  dokładne  wiadomości  o  tej  tajemniczej  księdze,  złożo- 
nej z  tabel  z  komłjinacyanii  kółek  i  kresek.— Pismo  I^ao-t.sk  oo  przełożyli  mi«,'dzy  innymi: 
I   Sta.n.  .łcLiEN,  Le  łicre  dc  la  voie  et  d*'  la  verłu  1842  i  R.  Planckner,  Tao-U-kiiuj. 
'    [ter  Weg  zur  Tiigend  187U.    Ostatni  przekład  zawiera  cenne  objaśnienia.  Stra.szkwmki 
uazvwa  Lao-tae  go  „apostołem  prostoty  i  pokory  (str.  265)'*  —  Przekłady   pism  Konfu- 
( tusza:  Pauthjer,  Les  ąuaires  liaren  de  la  philonophie  morale  et  p»liłique  de  la  Chine, 
Dowe  wyd.  1874.    Plancknkr,  Ta-hio.  Die  erhahene  Winnemchaft  1875;  tenże  Tschong- 
yong.   Der  untcandelbare  Seelengrutid  1878.    .1.  Leooe  1.  c.  —  Ojrulne  poprlądy  na 
filozofią  chińską  podają,  prócz  wspomnianyrh  już  prac,  szczególniej:  A.  Martin,  Iai 
tnorale  cliez  les  Chinois  1862:  (».  Pauthikr,   Ksątiiase   d'une  hintoire  de  la  philosophie 
thuwiife,  nowe  wyd.  1804:  Kitel,  OutUm-M  of  a  history  of  chinese  phiUmtphy  (w  ll-gini 
tomie  prac  kongresu  oryentalistów)  1870. 
'  2.    Mądrość  życiowa  Indyj.    Riy-Wedę  przełożyli:    na  francuzki  Lanolois  1848. 

angielski  Maks  MCller  1801).  na  niemiecki  II.  (Jrassmann-  1877  i  inni.  Zul>.  też: 
l-..ScttERMANN,  Philofiophusche  Hyumen  ans  der  Rig-  und  Ałhara-\'eda  1887.  Na  jłf- 
zyk  polski  przełożył  .1.  Hanlsz  kilka  pieśni  Wed  w  Hibl.  Warsz.  1885,  T.  IV,  l:J5 
i  aast  Wśnid  studyów  spocyalnyi^h  zasługują  na  wyn'»żnienie:  A.  Li  nwio.  Die  phdoa. 
M.  relig.  Anschanuttgni  der  Yedas  1875  i  A.  Kaoi,  Der  liiy-Yeda  ISSI.  —  Nauka  Ka- 
PiLY  mieści  si«.'  w  499  atoryzmacii,  noszących  nazw»;;  Sainkya  prawnnczala  (wst^^p  do 
Sanikyi).  Ksił;g«;  przełożył  na  angielski  .1.  il.  Ualij^ntyne  1805.  Nadto  istnieje 
^kn'łt  tej  nauki  w  72  dystychach  p.  t.  Suuikya  kartka  (Samkya  w  wierszach).  Skrót 
ułożono  jednak  dopiero  w  U-tym  wieku  naszej  ery.  Przełożono  go  kilkakrotnie  na 
j«;zyki  europejskie;  na  francuzki  Harthi:;lkmv  St.-IIilairk  1852,  na  angielski  .1.  Da- 
viKs  1881.  Pierwszy  z  tych  uczonych  nazywa  Samkyą  Jv  plus  independent  et  le  plus 
•  oiuplet  des  systćmes  de  la  philosophie  sanscrite."  —  ^yayu  <i'()Tamy  składa  sitj  z  525 
aksyoinatitw.  podzielonych  na  pięć  C24.'ś<'i.  IMerwsza  z  nich  (00  aks.)  zawiera  wykład 
naoki  autora;  treścią  pozostałych  jest  polemika  przeciwko  innym  naukom.  Studyum  nad 
tą  księgą  oraz  praekład  pierwszej  części  ogłosił  lURTHfeLKMY  St.-I1ii,aire  p.  t.  Menmire 
>ur  h  philonophie  mnacrife.  Jm  ^yaya  w  Menioire  (fe  /'  Acadńnie  den  scieuces  morał- 
len  1841,  T.  lll,  147—250.  Przekład  angielski  czterech  pierwszych  cz«;ś<'i  Syayi  wraz 
z  komentarzami  wydal  IUllantynk  1S54.  —  Literaturę  dotycząca  13i'iu»Y  podaliśmy  jiiż 
wyżej.  str.  404. 

3.  Egipt.  Najiki  moralne  księcia  I'tah-IIotkpa  mało  są  znano.  Stra.szkwski 
o  nich  także  nie  wspomina.  Stanowią  one  trzecią  część  papirusu  Prissk  a  w  Iłibliotece 
uarodowej  w  i'aryżu.  Wydał  je  i  przełożył  na  język  fnincuzki  11.  Chabas  1847;  prze- 
kład łaciński  i  niemiocki  z  objaśnieniami  ogłosił  Laitth  1870.— Wyjątek  z  Księgi  umar- 
łych przytoczyłem  powyżej  (str.  493)  według  Straszkwskikuo  il,  c.  str.  ;i47  i  nast.). 
/ol».  też  K.  R.  Lkpsius,  Dan  Todtcnbuch  der  Aeyyptrr  1.S42. 

l  4.    Zoroasłer.    Zend  Au'enła  składała  się  picrwiastkowo  z  21  ksiąg,  l<'cz  większa 

czę84'  zaginęła  wskutek  prześladowań  Mahometan.  ( >beciiie  znane  są  tylko  cztery  księgi, 
z  których  najważniejsza,  dawniejsza  20-ta,  nosi  nazwę:  }yetulidadf  księga  praw. 
Przekład  niemiecki  ogłosił  Kr.  Spikoel,  Acesła,  die  heil.  Schriften  der  Farseii,  3  tomy, 
1»52-1804,  do  tego  dwa  tomy  komentarzów  1804  —  1808.  Spieg(^l  dowodzi,  7.v  nauc»! 
Zoroantra  nailano  formę  i)iśnuonną  dopiero  imj  Aleksandr/.e  W.,  a  doszła  do  nas  redak- 

>  cya  Aioenty  powstała  dopiero  w  4-tym  wieku  naszej  ery.  Przekłady  francuzkie  wydali: 
ng  IIaklkz,  1875  —  1877.  i  .1.  Darmkstktkr  1892—1893.    Por.  tei   I.  Piktraszkw- 


500 


§  13,1,1.    Bir^DBCT  WSCHODTT  t  OBKCYI. 


8KI.  Zmd  Ai€^a  ou  plnt&i  Zmd-Jkanhta,  ejepHąu^  d*aprła  tm  pruid^ie  tout  i  fińt 
w>KVeau^B  łomy  1858—1802,  z  przekładom  polskim  i  francuzkim.  Kajetan  Kihisowicz 
pmAożyl  znarzną  część  AurMy  na  język  łaciński  1867—1871.  Jako  stiidya  o  pog^ląd»«li 
o|,'ólny<'li  <fodiie  ś:^  uwagi:  J.  DsKMh  <Tf  tkr.  Ormmd  et  Ahrinuin  1877.  C.  pe  IIaklfz. 
htfrnducfion  n  letitth  if.irrsfa  IHSI,  uriiz  A.  iiHODBECK.  Z<n'omtn\  Etn  Bnfrmj  zur 
v(:nfU'ii  }ii  ,iih'n  Giischicidf  ikr  licliffionm  u.  jihilos.  Systeme  drs  Mori/en'  utid  AbendUrt- 
dtfi  isy;>.  Ostiitni  z  tyth  auton»w  wyprowadza  roligip  i  filo/.otit;  Zarhodn  ze  zniJeł 
wschodnich  i  uważa  Zoroastra  za  poirodnika  w  tym  rozwoju  dziejowym.  Zdania  pny- 
wiedzione  (str.  493)  z  Awesiy,  podałem  wedhip  SnuaSBwsKlioo  (str.  874). 

5.  Mądrość  łycwwa  ataraiytnych  Żtfd&w,  Księgri  święte  Starego  IMtoMOffit 
praełośono  na  wszystkie  gldwniejase  j^^yki  sdemi,  więc  teś  są  d]a  kaidego  dostępne, 
t -o  do  K»lęgi  prgypowieici  badania  kiytycsne  wykazały,  ae  tylko  w  części  napiaa&ą  »■ 
staia  przez  sameiro  Salomona.  Zdąjo  się,  że  jest  on  antorem  tylko  pierwszych  dziewit^ia 
rozdziałiiw.  Rozdziały  lOty  do  17-go  nt^  zhiorera  przysłów  narodowych.  Pozostałe  za^ 
rozdziały  są  łVaj,'niontaiui  z  i)i>ni  innych,  póżniejszycli  atitorów  Ellezyautyl  po.bt>^ii 
rńwnifv,  z  rza«'»\v  pó/nifjszycłj  i  ni«?  mo/c  mier  Salomona  za  autura.  Nadto  zauważiur 
tu,  że  pi^iiio  znanr  pod  nazwji  Księgi  tuf^drośri,  napii^RTic  liylo  pierwotnie  w  Jł;zyku 
^'r<M  kiii).  w  i  (■  u  jaśriwitł  do  literatury  hohrajski^^j  nio  naU  /.y,  i  Imciaż  antor  pr/''j'.ty  je^t 
duchom  rclijjMi  mojżeszowej.  Zoł).  Dk  Wti  iK,  Hisłorisch-krUische  Ktidedutt*/  m  dk 
Biicher  den  Alfm  Tesłaments^  wyd.  1809,  oraz  Fb.  KiOLSK,  Eudńiung  i»  dk  M. 
Schriff  1803. 

6.  Siedmiu  mędrców  grecJni^  (oi  imk  oo^of).  Wiadomoid  biogtafiezne  o  ln^d^ 
cacli  greckich  czerpiemy  głównie  z  T-szej  księgi  wspomnianego  joi  (str.  72)  pisma  hislo- 

rycziH'<ro  1)yo(;enksa  Lakkcyisza.  I**r.  Hohrkn  wykazuje  w  pracy:  Zk  srptcM  fti- 
pienfihuK  1807,  str.  6  i  nast.,  z  jakich  źródeł  r  zerpał  La^-rcynaa.  Wiele  sentencyj  tyrh 
mi;drc'')w  doszło  do  nas  w  zbiorze  nauk  moralnyi  h,  któro  JaN  zo  .Stoboi  w  Macedonii, 
w  r>-tyni  wieku  in  /r  i  f  ry  ułożył  dla  syna  swon-n  Soptimiusa;  zob.  Sion  \ ki  Ahfh*-f'>^ 
tjhnn.  ed.  (  .  W  ;i«  ii-iiiuth  1S"S4.  Zob,  też  cnhioMic  miejsca  w  spocyaluych  hi-it<'T>  v  '. 
^K  rUiej  tilozolii,  szczególniej  Zkllkra,  oraz  we  wspomnianych  ^.str.  ISój  hiitoryach  etyki 
u  U  reków. 

Uwzglł^diiiajiy  nasz:\  litoratarę.  ponunąć  tu  nie  można  znanego  pisma  Marcisa 
Wolskiego  (Biklskiegoj  p.  t.  Żyn-oty  filozofów  1535.  Mówi  on  prawie  o  wazystkick 
wspomnian3'ci]i  wyźoj  (str.  495)  mędrcach  greckich.  Niektóre  sentencye  (zmyślne  rsnt* 
my)  podałem  w  przekładzie  JMelskicgo.  Dawnią)  miano  te  Zywoiy  bądź  za  piacę  orygi- 
nalną, bądź  za  wyciąj  /  l^yogenesa  T.ai-rcyusza.  DopiOfO  Wł-.  Wisłooki  wyksMl 
w  cennej  pracy:  (hrałtir  BurUy  i  Marcin  Bieh^  (Rozprawy  filol.  Akademii  Knk. 
r.  isTS,  <tv.  1:51  1H2).  że  pismo  to  j(;st  polskj\  pr/eróliką  traktatu  wynuenioDe^'^ 
srłiolastyka  anLH»'Mvic<j;i)  {■{■  1:137 1  p.  t.  Dr  cifu  ac  moribu^  ]iJnfn.vophon(m  ac  pr,?frt^m 
cihrnni.  J'r/.y  tctu  jednak  ni-lini-  iii'  należy,  że  Wisłocki  nic  dociniia  histnryc7ncj  war- 
titści  te^ro  pisma  i  jak  najuic-lu.^/.nitj  daje  do  zrozumienia,  jakolty  ci,  kUim  w  iJywf 
fcuh  liieli;kie|,'o  widzą  objaw  diiźnosci  humanistyczny  cli,  pisma  tego  wcale  nie  czytali 
Mówiąc  o  Bielskim  w  rozprawie:  JUut  oka  na  pierwszy  okres  hisforyi  filozofii  te  JRrf* 
sc«  (Ateneum,  1877,  str.  318  i  na^nt.),  miałem  w  ręku  facsimile  jego  ŻytcoŁlhc  z  Wlti» 
toki  !-niwersytetu  warszawskiego.  Zob.  więcej  w  tej  sprawie  w  pracy  mojej:  I^' 
piAni»ehe  hiitraiur  zur  Gettchichte  der  PhU(mphie  1895,  str.  28  i  nast  Wśród  nttoy^ 
W.spi')lc7esnyrh  pisarzów  traktuje  o  biedmiu  mędrcach  greckich  szczogólniej  Pawucsi 
w  Hwoj  llintoryi  greckiej  filozo/ii^  T.  i,  CU  i  nost. 


Digitized  by  Goo^k 


§   13,2.     IDEAŁ  FlLuZOłA. 


501 


2.  Ideal  filozoia  w  żjeiu. 

Przekonaliśmy  się  powyż(^j  na  przykładzie  mędrców  staroży- 
tnjch,  ie  pierwotne  zawiązki  filozofii  łączą  się  jeszcze  bezpośrednio 
z  etyką  życiową,  z  dążnością  do  szczególowego  określenia  zadań 
i  obowiązków  człowieka  w  życin  (§  13,l).   Z  biegiem  czasu  atoli,  ka- 
idy  z  tych  czynników  rozwini^  się  w  sposób  samodzielny  i  znalazł 
swój  wyraz  w  szeregn  objawów  odrębnych,  uwyHat!iiajacycli  różni<  (j 
miedzy  badaniem  i  działanił^m,  tcoryą  i   praki  vka.   nauki^  i   <  nnti^. 
Wsktitek  takiep^o  różni*  zkuwania.  tak  zwann  filo/f iHa  praktyczna  .^lała 
teoryą  moralności,  etyką,  łiifzaJcżiia  od  >ainri;(i  życia,  od  urzeczy- 
wistnienia w  czJ^lie  wymagań  poczucia  moralnego.    Przy  jednostron- 
nym zaś  rozwoju  każdego  z  tych  czynników,  doszło  ostatecznie  rlo 
tego,  że  dziś  nikt  już  nie  pyta  o  życie  teoretyka  moralisty,  nie  zesta- 
wia jego  nauk  z  jego  czynami,  gdyż  wszyscy  cichaczem  uznają  życie, 
t  j.  praktyczną  działalność  człowieka  naukowego  za  jego  rzecz  piy- 
watną,  o  którą  nikt  nie  ma  prawa  się  troszczyć.   Do  nauki,  mówią, 
należą  wyłącznie  poglądy,  teorye,  zasady,  słowa  uczonego,  a  więc  i  na 
połn  etyki  ograniczono  ocenę  zasad  moralnych  wyłącznie  rozbiorem 
ich  treści  teoretycznej,  bez  względu  zupełnie  na  to,  czy  i  w  jaki  spo- 
sób antor  przepro\va<  Iza  swe  zasady  w  życiu.    Nie  dziw,  że  wskutek 
ihgo  objawia  się  zbyt  często   rażąca  s]irzcczność  między  pięknemi 
zasadami,  wygłaszanemi  przez  różnych  myślicieli,  a  ich  własnem 
życiem. 

Nadto,  w  samem  życiu  uderza  sumiennego  badacza  na  każdym 
kroku  brak  zgody  i  organicznej  łączności  x>omiędzy  teoryami  ekono- 
micznemi,  społecznemi,  religijnemi  i  rzeczywistem  ukształtowaniem 
stosunków  ludzkich,  pomiędzy  idmlami  i  rue^ftitUtośeią.   A  chociaż 
bezwzględne  wyrównanie  i^ch  dwóch  cz3mn£ków  nie  daje  się  usku- 
tecznić, jak  tego  dowodzi  rozbiór  istoty  ideału  (§  8,2);  to  jednak  za- 
sadnicza zgodność  pomiędzy  niemi  jest  koniecznym  warunkiem  prawi- 
dło wego  postępu,  a  tej  zgodności   właśnie   w   naszym  czasie  prawie 
wrale  nie  napotykamy.    Jedni,  jako  teoretycy,  żąflają.  aby  życie  bez- 
uzględnie  się  stosowało  do  ich  wymagań  i  potępiają  dane  uks/tailo- 
wanic    stosunków  bidzkicb   rlla   tr^fĘO  tylko,  że  nie  cz\aii  zadość  icb, 
często  bardzo  przesadnym  żądaniom.    Jest  to  przyczyną  jednostronne- 
go stosowania  teoryj  do  praktyki,  bez  głębszego  uwzględnienia  praw 
stopniowego  rozwoju  stosunków  ludzkich,  co  doprowadza  do  chorobli- 
wetgo  objawu,  zwanego  zazwyczaj  dMryneratwem*  Inni  znowu,  wy- 
nosząc nad  miarę  praktykę  życiową,  lekceważą  zupełnie  teoryą,  wszel- 
ki wogóle  myślowy  rozbiór  zasad  praktycznej  działalności  i  ufają  in- 


Digitized  by  Google 


502  §   13,2.     ID£AŁ  FILOZOFA. 

styktowi  życit>wt'nin  bardziej,  aniżeli  rozumowi  i  jego  idi  .ilii\Tn  wy- 
•magaińojn.  Ideały,  dowodzą  oni,  nie  zmienią  natury  Indzkiej,  ani 
t«ż  nie  przezwyciężą  bezpośredniej  siły  jej  potrzeb  i  poi)«^ri"jw.  Na 
ł  v«  h  ostatnich  zatem  oprzeć  należy  ukształtowanie  stosunków  ludz- 
kick,  a  nie  na  sontjmentakiyeh  deklamacyach  o  kumaoizmie,  o  wyr^ 
wnaniu  naturalnej  sprzeczności  między  ludźmi,  o  wiecznym  ])'ikoju 
i  o  tym  podobnych  mrzonkach  filozofów.  Trzeba  braó  życie,  jakiem 
jest  faktycznie  i  dbać  o  własny  .interes  bez  wzgl^n  na  wszelkie,  tak 
zwane  ideały  knmanitame.  Zyde  zaś  było,  jest  i  bidzie  na  wieki 
walką  o  byt;  chodzi  więc  tylko  o  to,  aby  każdy,  wedle  swej  możno- 
ści, przyswoił  sobie  jak  najwięcej  sit  dla  wywalczenia  sobie  jak  naj- 
większego dobrobytu.  Ze  przy  takim  poglądzie  na  życie,  narody  wy- 
rzec się  muszą  swej  u  ieJowiekowej  kultury  i  powrócić  z  czasem  do 
stanu  barbarzyństwa,  to  przedstawicieli  takiej  praktyki  życiowej  wca- 
]o  nie  niepokoi.  Lieząe  na  swoją  siłę,  przekonani  s%,  że  im  tak  będzie 
najlepiej,  a  o  dobro  innyeli  nie  dbają. 

Wobec  tych  sprzeczności  życiowych  filozof  nie  może  zająć  sta- 
nowiska obojętnego  widza;  on  nie  może  bezpośrednio  stanąć  aui  po 
stronie  doktrynerskich  teoretyków,  ani  po  stronie  barbarzyńskich 
praktyków.  Filozofia  z  istoty  swojej  wymaga  od  niego,  aby  i  w  tym 
względzie  czynił  zadość  zasadom  krytycyzmu  i  ogólnego  na  świat 
poglądu.  W  imię  zaś  tych  zasad  zdaó  sobie  winien  spraw-  kryty- 
czn;^  zQ  swego  stanowiska  życiowego,  ze  swych  zadań  i  obowiązków, 
a  więc  i  ze  stosunku,  w  jakim  znajdować  się  winny  jego  zasady 
i  przekonania  teoretyczne  do  jego  |»raktyeznej  d/.j  ihilności.  Ponieważ 
zaś  kwestya  ta  pulei:!;a  na  wykazaniu,  jakim  filozof  ])ra^v(lzi^v v  i>ye 
winien  w  praktyee  ż\  (  iowt  j.  rozwijając  w  sobie  konsekwentnie  za-a 
dnicze  czymiiki  tilozotii,  ]łrze1o  chodzi  tn  właściwie  o  skreślenie  ideolh 
filozofa  w  z^ciu*  To  też  nad  tym  ideałem  musimy  się  obecnie  zasta- 
nowić nieco  bliżej. 

Przede wszystkiem  zauważmy,  że  wśród  danych  stosunków  i  pisy 
obecnym  stanie  kultury  umysłowej,  ideał  filozofa  w  życiu  wyraża  wy- 
maganie ścisłego  połączenia  mądrości  życiowej  z  filozofią,  jako  nauką. 
Zgóry  bowiem  zaznaczyć  wypada,  że  filozof  prawdziwy  powinien  być 
w  życiu  mędrcem  praktycznym,  że  rozerwane  w  jednostronnym 
rozwoju  czynniki  kryt^-cznej  myśli  i  żydow(  j  energii  w  nim  zno- 
wu ])ołą(;zyć  si(j  winny  w  sposób  organiczny,  wydając  wyższy  wy- 
twór życia  imiysłowego  w  porównaniu  zarówno  z  empiryczną  mądro- 
ścią życiową  ws|>(>iiinianych  mędrców  starożytnych  (§  13.1 »,  jak  ?,  no- 
woczesnemi  objawami  niepraktycznego  tloktrynerstwa,  oraz  nienauko- 
wej prakty^  zności.  Filozof  przyszłości  nie  powinien  być  ani  teore- 
tycznym uczonym,  nie  rachującym  się  z  faktycznym  ustrojem  życi^ 


Digitized  by  GoQgIe . 


§  13,2.     IDEAŁ  FILOZOFA^  503 

ani  działaczem  praktycznym,  nie  pytającym  o  racyonalne  uzasii(ljiii'iiic 
i  wyjaśnienie  swych  dążności.  Jak  tiloznfia  nic  jest  tylko  wyt\v<ni>m 
myśli  oderwanej,  lecz  rozwija  sit^  prawidłowo  przy  ciągłym  współ- 
udziale wszystki(  li  <  zynników  życia  mnysłowego  człowieka  li^  7  i  Ti), 
tak  tilozof  prawdziwy  nie  możc^  si^  ograniczać  wynikami  swej  prauy 
myślowej,  choćby  najbardziej  krytycznemi,  lecz  musi  je  organicznie 
połączyć  z  ogóhiym  rozwojem  swogn  jestestwa,  z  wszystkierai  swemi 
potrzebajni  i  dążnościami.  Będąc  pierwotnie  istotą  jednolitą  w  sobie, 
człowiek,  po  przebytym  rozwoju  swych  szczegółowych  zdolności  przez 
ich  różniczkowanie,  przyczyniać  się  winien  znowu  do  ich  syntetyczne- 
go zjednoczenia,  czyli  całkowania,  przez  wyrównanie  ich  sprzeczności 
i  organiczne  zespolenie.  Nie  trudno  zrozumieć,  że  ria  takiem  właśnit? 
organ iczncm  z('S])oleniu  filozotii,  jako  nauki,  z  c;ałem  ])Ozostałem  ży- 
ciem myśliciela  ijolega  zasadnicza  treść  ideału  til<»zot'a.  Prawdę  tę 
postaramy  sit^  udowodnić  w  dalszem  rozwinięciu  tej  kw(\styi. 

Dwa  są  główne  po%vndy,  które  skłaniają  prawdziwego  tilozoia  do 
połączenia  wytworów  swej  myśli  ze  swemi  dążnościami  życiowemi 
i  wogóle  do  harmonijnego  wyrównania  wszystkich  czynników  swego 
nmysłu,  a  mianowicie: 

1)  konsekwencya  estetyczna,  logiczna  i  moralna,  jako  wymaga- 
nie ustroju  umysłowego, 

2)  potrzeba  uzupełnienia  teoretycznego  dowodu  swych  przeko- 
nań dowodem  źydowym,  stwierdzającym  ostatecznie  prawdę  i  nio- 
zloniność  tych  przekonań. 

1 1  Konsekwencya,  lub  według  terminologii  Trkntowskikoo,  (vuoz- 
nośe  nie  jest  tylko  objawem  myśli  logicznej,  —  jak  to  zwykle  sądzą, 
lecz  jest  prawem  zasadniczi  iii  umysłu  w  (igt  .lc  i  dli^tego  obcjnmje 
całkowitą  jego  działalność,  odnosi  się  do  wszystkich  jego  czynności, 
wziętych  zarówno  w  odosobnieniu,  jak  i  w  połączeniu.  Konsekwen- 
cya myśli,  jej  ciągłość  wewnętrzna  i  zgodność  jest  w  samej  rze(  zy 
pierwszym  i,  że  tak  powiem,  najświętszym  obowiązkiem  myśliciela. 
Ale  wymaganie  takiej  wewnętrznej  ciągłości  i  zgody  odnosi  się  rów- 
nież do  naszych  uczuć  i  działań.  Brak  konsekwencyi  uczuć  wyra- 
ża się  w  tak  zwanych  kaprysach,  które  w  tej  sferze  mają  toż  samo 
znaczenie,  co  błędy  logiczne  niekonsckwoncyi  na  polu  myśli.  Brak 
:^aś  ciągłości  i  zgody  w  dążnościach  woli  i  czynach  stanowi  wadę  mo- 
ralną, znaną  pod  nazwą  bfoka  charakteru  Wi  wszystkich  tych  wy- 
padkach niekonsekwrnt  vi  dany  czynnik  umysłowy:  myśli,  uczucia 
lub  woli,  nic  rozwija  się  prawidłowo,  racyonaluie,  na  podstawie 
samoistnych  i  stałych  zasobów  umysłu,  lecz  ulega  wpływom  postron- 
nym, zewnętrznym,  mniej  lub  więcej  przypadkow^-ra.  Nie  chcąc  za- 
dać sobie  trudu,  lub  nie  będąc  w  stanie  zawładnąć  temi  wpływami 


Digitized  by  Google 


504 


§  13,2.    IDBAŁ  FILOZOFA. 


i  podporządkować  ich  treść  stałym  prawom  rozumu,  umysł  staje  się 
igraszką  owych  wpływów  postronnych,  przerywających  jednolity  roz- 
wój uczuć,  myśli  i  czynów,  i  przedstawia  ów  brak  konsekwencyi 
estetycznej,  logicznej  i  morabu^,  który  stanowi  rys  wybitny  osobników 
o  charakterze  zmiennym,  niestałym,  pozbawionym  oparcia  w  samym  so- 
bie, zależiiyiii  zupełnie  od  otocze  nia  i  ji'^o  działaniu  na  przedmiot. 

Jak  uczuciu,  uiy>^\  i  wola  domac^ai^  si(^  konsokweneyi  w  sa- 
moistnym rozwoju  swej  treści;  tak  lownicż  umysł,  jako  całość,  wy- 
twarzająca osobistość  człowieka,  domaga  sit^  wownt^trzncj  ci}|giości, 
związku  i  zgody  pomiędzy  różnorodnemi  objawami  życia  umysłowego 
wogóle.  Według  praw  organicznych  ustroju  psychicznego  myśU  dążą 
do  równowagi  z  uczuciami,  czyny  zaś  do  zgody  z  myślami.  Zadowo- 
lenie wewnętrzne  człowieka,  jego  szacunek  dla  samego  siebie  i  go- 
dność osobista  zalezą  zasadniczo  od  takięgo  sharmonizowania  óń^hr 
jących  w  nim  czynników,  od  ich  racyonalnej  kooperacyi,  od  zjedno- 
czenia ich  dążności  w  jednym  wspólnym  kierunku,  mającym  na  oka  mo- 
żliwie pełny  rozwój  istoty  ludzkiej.  Wszelka  zaś  sprzeczność  między 
laybli^  i  uczuciem,  lub  między  cz\nriem  i  myślą  narusza  wewut^irzną  jedno- 
litość o^nhist  uści,  jjocią^a  za  sobą  jej  rozstrój  i  czjnń  ją  niezdolną  do  ^ua- 
widłowe^o  rozwoju  kazflej  z  władz  umysłu:  uczucia,  myśli,  woli  i    7,1  i  i . 

Wobec  tych  danych  tilozof  prawdziwy,  w  swej  pracy  nad  krv- 
tycznem  poznaniem  świata,  nie  może  się  ograniczać  oderwaną  dziai&l* 
nością  myśli,  lecz  stosować  musi  swoję  wolę  i  jej  objawy,  t,  j.  czyny, 
do  wyników  swych  badań  teoretycznych,  aby  pochód  jego  myśli  nie 
utracił  gruntu  życiowego  pod  nogami,  lecz  z  gruntu  tego  ozerpal  d%- 
gle  na  nowo  siły  do  samodzielnej  pracy  w  raz  wytkniętym  kieranka. 
Wewn<jtrzna  sprzeczność  czynu  i  myśli,  życia  i  nabytych  badanioD 
przekonań,  uniemożliwia  dalszy  prawidłowy  rozwój  samej  myśli,  a  za- 
tem sprowadza  myśliciela  z  drogi,  wiodącej  do  ostatecznego  celu  jego 
usiłowań:  do  poznania  samego  siebie  i  świata. 

2)  Dmgi  powc  tdj  który  zmusza  prawdziwego  filozofa  du  ( iągk- 
go  połąez<Miia  swej  luyśli  ze  swemi  dążnoś(  ianii  źyciowemi.  ]Kjlega  m 
tem,  żc  teoretyczne  dane  nie  są  wystarczające  do  ostatecznego  udo- 
wodnienia prawdy  najwznioślejszego  nawet  poglądu  na  świat.  Póki 
myśliciel  swych  przekonań  nie  stwierdza  czynem,  dopóty  nie  może 
się  uwolnić  od  zarzutu,  że  broni  utopij,  mrzonek  abstndceyjnych,  po- 
zbawionych wartości  realnej,  bo  niedających  się  zastosować  do  żyda. 
Któż  bowiem  ma  wykazać  faktami  doniosłość  i  wykonalność  teore- 
tycznych zasad  myśliciela,  jeżeli  on  sam  tego  nie  czyni?  Jak  arty* 
sta,  |)oeta  w  dziełach  swoich  pragnie  udowodnić,  że  jego  poglądy  na 
stosmiki  ludzkie  mogą  być  urzeczywistniane  przy  odpowiedniem  prze- 
kształceniu danych  warunków  bytu  .zob.  str.  191  i  nast.;;  tak  iilozol 


Digitized  by  Google 


§  13,2.     IDEAŁ  FILOZOFA. 


505 


prawdziwy  wlasnem  życiem  przekonać  winien  każdego  o  prawdzie 
swego  ogólnego  ua  świat  poglądu  i  wynikających  z  niego  zasad  ży- 

fciowej  działalności.  Un  powinien  być  artystą  w  swoim  rodzaju;  arty- 
stą, wytwarzającym  z  samego  siebie,  ze  swych  uczuć  i  myśli,  dążno- 
ści i  czynów  dzieło,  odpow^iadające  w  sposób  możliwie  pełny  jego 
własnemu  ideałowi  doskonałości  ludzkiej.  Cała  jego  osobistość,  wszyst- 
kie jej  rysy  znamiemie,  a  nietylko  jego  myśli  i  słowa,  stać  się  win- 
ny wyrazem  jego  ])0glądu  na  świat  i  przeznaczenie  człowieka.  Zycie 
bowiem  w  duchu  własnej  filozofii  stanowi  konieczne  uzu|>cłnienie  teo- 
retycznych dociekań  i  wywodów  myślici<*la.  To  też  wszelka  w  tym 
względzie  ])ołowiczność  sprzeciwia  siq  racyonalnej  konsekwencyi  zdr<»- 
wego  umysłu  i  nadwyrtjża  wiarę  w  miłość  prawdy  i  szczerość  filozofa. 

Oba  powyższe  czynniki,  zmuszające  prawdziwego  filozofa  do 
czuwania  nad  stałą  łącznością  pomiędzy  myślą  i  życiem,  wogóle  nad 
związkiem  wewnętrznym  wszystkich  składowych  czynników  umysłu, 
wykazują  zarazem,  że  filozofia  z  natury  swojej  obejmuje  całkowitą 
istotę  człowieka,  wkracza  w  najgłębsze  tajniki  .jego  umysłu  i  serca 
i  je«t  wyrazem  energicznej  pracy  wszystkich  władz  ducha,  nietylko 
mysH,  lecz  i  uczucia  i  woli,  całej  osobistości.  Dlatego  też  bez  przesady 
powiedzieć  można :  jaki  człowiek-  Łaka  filozofia ;  jaka  filozofia^  taki  człowiek. 

Na  t«m  tle  jednolitej  w  sobie  osobistości  uwydatniają  się  też 
zasadnicze  rysy  charakteru  filozofa,  jako  ideału  ]>rawdziwego  m^^śli- 
ciela,  w  rozwoju  życiowym  całej  jego  osobistości.  Przedstawimy  tu 
najwybitniejsze  z  tych  rysów. 

Pierwszym  rysem  charakterystycznym  ])rawdziwego  filozofii  jest 
głębokie,  z  życiowego  doświadczenia  płynące  |)ragnienie  poznania  sa- 
mego siebie  i  istoty  świata,  aby  przez  to  uzyskać  możność  samodziel- 
nego kierownictwa  własnym  rozwojem  umysłowym  i  działania  w  życiu 
według  ściśle  określonych  zasad  i  celów.  Filozof  nie  chce  być  bawi- 
dełkiem  obcych,  poza  nim  leżących  czynników,  oddział^^^ających  na 
niego  mniej  lub  więcej  przypadkowo.  Dążność  do  samodzielności  my- 
śli i  czynu  stanowi  istotę  jego  życia  umysłowego. 

W  imię  tej  dążności  nie  przyjmuje  na  oślep  obcych  pogląd()W, 
ani  też  nie  poddaje  się  niewolniczo  tak  zwanym  „zrządzeniom  losu." 
Choćby  go  dla  wzglęrlów  osobistych  nęciły  te  lub  owe  nauki,  teorye 
i  budziły  w  nim  sympatyą.  to  jednak  nie  ulega  im  bezi)OŚrednio,  dla 
podmiotowego  w  nich  upodobania,  —  jak  to  czyni  umysł  poetycznie 
nastrojony,  artystyczny,  —  lecz  poddaje  ^vszystko  rozbiorowi  i  przy- 
swaja sobie  tylko  treść  samodzielnie  urobioną,  przetrawioną  wszech- 
stronnie przy  pomocy  własnej  sumiennej  pracy  myśli.  W  ten  sposób 
"■ygłaszane  przez  niego  zasady  i  poglądy  na  świat  i  życie  stają  się 
Jego  samoistną  własnością,  nawet  i  wtedy,  gdy  się  zgadzają  z  poglądami 


506  §  13,2.     IDEAŁ  FILOZOFA. 

iiiii\  «  h  invslici<'li.  j('f;o  poprzt'(liiiku\v  w  tvm  lub  owym  kierunku  filozo- 
tic^uyiii.  Cali'  bowif^ni  Ito^actwo  różuuiudiisch  nauk  i  ])Oglądów,  stanowią- 
treść  (Iziojow  lilozuiii.  jot  dla  prawdziwego  myśliciela  takim  siimyni 
rnateryałein,  z  którego  urabia  swoj^  filozofią,  jak  wszelki  inny  materval 
wiedzy  przedmiotowej,  zaczerpany  bądź  z  nauk  specyalnych,  bądź  z  wła- 
snego doświadez(niia  życiowego.  To  też  zgodność  jęgo  z  tym  lub  owym 
myślicielem  nie  uwłacza  bynajmniej  jego  samodzielności,  jeżeli  wykazaje. 
źe  obcą  treśó  przyswoił  sobie  samodzielnie,  źe  treść  ta  nie  przylega  tylko 
zewnętrznie  do  objawów  jego  myśli,  lecz  z  niemi  się  łączy  organicEnie, 
stanowiąc  j'  Inolity  w  sobie  wytwór  jego  życia  umysłowego.  Na  tym 
życiowym  związku  zasad  i  ])oglądów  z  całą  osobistością  myśliciela  pok*^ 
jegu  prawdziwa  samodzielność  na  polu  lilozofii. 

Podcltnież  i  w  życiu  filozof  prawdziwy  w  imię  J^wej  saniflziol- 
n<)^(  i  iii<'  idzie,  jrdzit?  go  inui  ])"py<  lia ją,  nie  daje  się  ani  zwo-izic, 
ałii  zimi>ić  (m/.i  /  imiyoli  do  działania  w  kierunku  nieokreślonym,  'it- 
mnym  dla  niego,  lub  przeciwnym  jego  uzasadnionym  poglądom  Ui 
cele  i  zadania  życia,  na  obowiązki  względem  siebie,  społeczeństwa 
i  istńty  wszechrzecz^'.  Ghce  on  być  i  W  zakresie  objawów  wolu 
działaniat  o  ile  tylko  można,  wolnym  od  zewnętrznego  wpływu  i  tar 
cisku,  samodzielnym,  a  więc  działać  z  własnej  inicyatywy,  kierować 
się  własnym  rozumem,  własnem  przekonaniem.  Nie  wynika  z  i»ff>. 
aby  nie  miał  korzystać  z  obcych  na\ik  i  rad,  aby  samodzielność  obja- 
wiał knuietrznie  w  o})Ozycyi  względem  poglądów  innych  rozunmyh 
hidzi.  Przeciwnie,  smiiienność  wymaga  od  niego,  aby  wszystki* 
czynniki  życiowe  uwzp^lędnił  w  s]ios('d)  odjłowiedni  przy  iirabianii: 
wła.sriyeh  zasad  postępowania.  Zasady  jego  Itędą  tern  zgodiiitjsz- 
z  prawdą,  odpowiadać  będą  tcm  więcej  jego  obowiązkom,  jako  miłośnika 
prawdy,  im  głębiej  wniknie  w  dane  warunki  praktycznej  działalności  i  im 
szerszy  jest  zakres  pojęć,  na  których  opiera  swój  pogląd  na  życie,  jegn 
dobra  i  obowiązki.  Wyrobiwszy  sobie  jednak  własną  regułę  życia, 
w  ścisłym  związku  ze  swym  ogólnym  na  świat  poglądem,  filozof  po- 
zostać winien  jej  wiernym  niezmiennie,  pomimo  mogących  się  zdaizyr 
kobz\j  z  otoczeniem,  jak  to  zaznaczyliśmy  już  wyżej,  mówii^ 
o  stosunku  filozofii  do  życia  społecznego  zob.  str.  455  i  nastA 

Drugim  wybitnym  rysem  prawdziwego  myśliciela,  wchodzącym 
w  skład  ż\(i(.\vefrn  ideału  filozofa,  jest  nastrój  ogólno  huuiaTiiianiv 
co  więt-ej,  uniwersalny  jego  umysln.  wyrażający  się  tcorctycin:*- 
W  pracy  nad  ogólnym  na  świat  poglądem       5,'j  . 

Dążność  filozofa  do  krytycznej  samodzielności  myśli  i  czynu  pi- 
wypływa  bynajmniej  z  osobistej  zarozumiałości,  lekceważącej  wszy^^ 
ko,  co  nie  jest  jego  własnem  dziełem,  lub  co  mu  się  dla  jakichkol- 
wiek powodów  nie  podoba;  nie  jest  objawem  pychy,  pomewiengic^J 


Digitized  by  Gofigle 


§  13,2.     IDEAŁ  FILOZOFA.  507 

fA\-d  \*n\vii  myśli  i  wyTiikaini  rozA\  ojn  pf>piv,('(lni(  li  pokoleń,  ^voo('>lo 
prise&zio>i  ia.  Przeciwni-  ma  ona  swe  żnulio  w  M|p]|(>l^ipni  j»r/(')t^(;iu 
się  treścią  rozumu  wszechświatowego  i  ogólno  ludzkiego,  który  si^ 
objawia  w  jednostkowym  ustroju  umysłowym  liiozofa  i  zachęca  go  do 
samodzielnego  myślenia  i  działania  w  życiu. 

Befleksya  nad  samym  sobą  i  światem  doprowadza  myśliciela 
bardzo  prędko  do  przekonania,  wyjaśnionego  już  wyżej  (str.  450 
i  wt),  ie  on  sam  jest  tylko  objawem  cząstkowym  rozlanego  po 
przestworze  wszechbytu  i  rozwijającej  si^  przez  wieki  ludzkości  i  że 
jako  taki  objaw  szukać  może  wyjaśnienia  swych  uczuó,  myśli  i  dąźno- 
ści  jedynie  w  związku  z  całością,  d'>  której  należy.  To  przekonanie 
zuś  ożywia  i  pogłt^lMu  w  nim  przyrodzone  poczucie  łączności  z  bytem 
|>owszechnyTn  i  z  ludzko>('ią.  Współczucie  jego  nie  oIm  jmuje  tylko 
tego  Inb  owego  o«!obnika,  tej  lub  owej  warstwy  społecznej,  tego  lub 
owego  narodu,  szczepu,  lecz  dotyczy  przedcwszystkiem  człowieka,  ja- 
ko człowieka,  oraz  istnienia  powszechnego,  o  ile  w  niem  się  odzywa 
tętno  życia  duchowego.  Losy  całej  ludzkości  i  wszechświata  zajmują 
j^o  umy^,  niepokoją  jego  seroe.  On  nie  jest  jedynie  uczonym,  my- 
ślicielem, lecz  człowieldem,  przyjmującym  udziały  nietylko  oderwaną 
myślą,  lecz  i  uczuciem  i  czynem  we  wszystkiem,  co  się  odnosi  do 
ludzkości,  jej  szczęścia  i  nieszczęścia,  jej  rozkoszy  i  cierpień,  jej  na- 
dziei i  obaw,  a  przedewszystkiem  przyjmuje  żywy  udział  w  jej  pracy 
usilnej  nad  zaspokojeniem  różnorodnych  potrzeb  życia  umysłowego, 
tak  ściśle  powiązanych  z  ogólnym  poglądem  na  istot*;  i  rozwój  wszech- 
bytu. W  tym  duchu  powiedzieć  można,  że  filozoj  ])rawdziwy  urze- 
czv'wistnia  w  swych  teoretycznych  i  życiowycłi  ilażnoś(  ia<'h  zas^ailui- 
cze  wymaganie  humanizmu,  wypowiedziane  tak  pięknie  w  znauem 
zdaniti  Tebenoyusza:   Homo  .^vf>f  himani  nihil  a  mś  alienum  puto* 

To  rozległe  współczucie  obudzą  w  filozofie  szacunek  dla  wszel- 
kich głębszych  poruszeń  ducha,  dla  każdej  poważnej  myśli,  dla  każde- 
go wysiłku  energii,  mającego  na  oku  polepszenie  ogólnego  dobrobytu 
narodu,  społeczeństwa,  ludzkości,  wszechświata.  Filozof  prawdziwy 
nie  stawia  swych  osobistych  dążności  na  polu  myśli  i  życia  ponad 
dążności  reszty  ludzi  rozumnych,  lecz  jednoczy  się  z  nimi  w  poczuciu 
zasadniczej  wspólnciści  zadań  i  celów.  Uznanie  dla  wszelkich  doda- 
tnich objawów  ducha,  myśli  i  czynu,  bez  względu  na  to,  kiedy  i  gdzie 
•"i*^  objawiają,  ktu  j<"st  ich  ])rze(lsra wi<  ie]t'ni ;  a  z  drugirj  strony  wyro- 
zumiałość dla  wszolkicli  bifjdów  i  iistcn  k.  dla  słabość  i  i  uchybień, 
jeśli  się  tylko  łączą  z  uczciwą  wolą,  choćby  krzyżowały  jego  własne 
iążności.  — -  oto  owoce  filozoficznego  poczucia  jednorodności  bytu  je- 
inoBtkowego  z  bytem  powszechnym.  Można  byó  jak  najsilniej  prze- 
konanym o  prawdzie  swoich  poglądów,  można  posiadać  niezwykłą 


Digitized  by  Google 


508 


§   lo,2.     IDEAŁ  FILOZOFA. 


energią  w  działaniu  według  swoich  zał^ad;  można.  jedn<  m  słnwrem, 
odznaczać  sit^  wielka  samoilziclnoscią  i  niezawisłością  lunyslu,  a  przv 
tein  wszystkieni  nie  przeceniać  samego  sieł)ie,  nic  wynosić  swej  j-  - 
dnostkowej  osobistości  pouad  innych.  Filozof  pojmuje  dobrze,  że  naj- 
wyższe uzdolnienie,  zbliżające  się  nawet  do  genialności,  nie  je^t  by- 
najmniej jego  osol)istą  zasługą,  lecz  darenif  z  którego  godnie  skorzy- 
stać winien,  i  nadto  darem,  wypływającym  z  ogólnych  czynników  na- 
tury ludzkiej  i  jej  rozwoju.  Z  jakiego  powoda  miałby  się  wynosić 
ponad  innych,  posiadających  inne  lub  mniej  rozwinięte  zdolności? 
Nadto,  wnika  zbyt  głęboko  w  dzieje  myśli  ludzkiej,  aby  nie  wiedział, 
że  prawda  bezwzgh^dna  nie  jest  jej  udziałem,  źe  każdy  czas  i  kaida 
jednostka  zdolne  są  ucliwycić  zaledwie  kilka  jej  promieni,  że  zatem 
i  jego  jjui;iąfly  z  biegiem  czasu  ulegną  podtjbiiyni  |)rzemianom,  jakim 
ulegały  |>oglaiIy  .ii'g'>  |n)|)izedaikt'>w :  wi^c  sitj  uicmi  nie  pyszni,  lec?, 
zadawala  się  co  najwit^ecj  przekonaniem,  że  stanowią  jeden  z  nieskoń- 
czonej liczby  szczeblów,  wiodących  ludzkość  do  prawdy.  Pyeha,  za- 
roziuuiałość,  chełphwość  sa^  zawsz(^  oznakami  umysłu  ograniczonego, 
słabego,  pozbawionego  zdobiości  do  zrównoważenia  swej  treści  jedno- 
stkowej z  szerszym  na  świat  i  ludzkość  poglądem.  Wady  te  nie  ma- 
ją nic  wspólnego  ze  zdrowem  poczuciem  osobistej  godności,  wyplywa- 
jącem  z  przeświadczenia,  ie  w  jednostkowym  osobniku  dzii^ą  wjs- 
Bze,  ogólno  ludzkie  i  wszechświatowe  czynniki,  które  stanowią  o  jeg*: 
wartości  ist^^tnej  i  które  każdy  sam  w  sobie  szanować  i  rozwijać  wi- 
nien, aby  zasłużył  na  szacunek  i  uznanie  u  innych. 

W  ś(  isłym  zw  iązku  z  powyższym  nastrojem  pozostaje  też  głę- 
boko uzas.iuiuoHc  zaufanie  prawdziwego  filozofa  du  porządku  wszech- 
świata, zgodnego  z  jego  własną  istotą,  która  temu  porządkowi  <W'- 
istnienic  i  swój  rozwój  zawdzięcza.  Dzięki  temu  zaufaniu  tilozoi 
przyswaja  sobie  coraz  większy  spokój  umysłu  i  pogodę  ducha,  wy 
wierające  wpływ  zbawienny  na  wyrobienie  jego  osobistości  i  charak- 
teru, a  więc  zarazem  na  całą  jego  działalność  praktyczną  w  iym 
Wiara  w  wyższy  porządek  świata  napełtia  go  miłością  do  istoty 
wszechbytu  i  wszystkich  jej  objawów  życiowych,  oraz  nadzieją  lepszej 
przyszłości  rodu  ludzkiego.  Uwalnia  go  ona  zarówno  od  zbytecznych 
obaw  co  do  ostatecznych  wyników  jego  dąźeA  do  doskonałości,  jak 
i  od  gorą(-zkowego  niciinkr.iii  na  polu  nmysłowej  i  źj^ciowej  działalno- 
ści. Nie  ma  on  powodu  do  ponurej  apatyi.  kt(>ra  jest  zawsze  tylk*.' 
objawem  złamanej  energii,  zużytej  na  celach  ułudnych,  rozchodzących 
si(^  z  prawdziwem  przeznaczeniem  człowieka.  Wiedząc,  że  jest  cząst- 
ką wyższego  porządku  rzeczy  i  pojmując  jasno  swe  stanowisko  w  ca- 
łości, do  której  należy,  czerpie  z  niej  energią  i  otuchę  do  ochoczy 
spełnienia  swych  obowiązków  życiowych,  swej  ^mkcyi  w  owej  całości 


Digitized  by  Goflgle, 


§  13,2,     IDEAŁ  FILOZOFA.  509 

I 

Pomimo  to  nie  sądzi,  na  wzór  niespokojnych  doktrynorow  i  bu- 
rzycifli,  źo  sam  wszystkiego  ua  świecie  dokoiuió  musi,   że   posttjp  na 
j)olu  myśli  i  dobrobytu  powszechnego  zależy  wyłącznie  od  jego  dzia- 
knia^  że  bez  niego  obejś(^  się  nie  można,  źe  czego  on  nie  zrobi,  to 
pnzostanie  na  wieki  nie  zrobionem.    Wie  on  dobrze,   że  jest  tylko 
jednjm  z  nieskończonej  liczby  pracowników  około  budowy  świątyni 
Judzkiej  wiedzy  i  ludzkiego  dobrobytu,  a  nie  ich  twórcą;  ie  zatem 
rozpoczęte  przez  innych  dzieło  będzie  i  na  przyszłość  przez  innych 
dalej  poprowadzone,  choćby  on  sam  nic  nie  zdziałał,  choćby  naj- 
większe jego  wysiłki  pozostawały  bez  skutku,  lub  conajwięeej  liagi  j- 
imdzily  kilka  tylko  nowych  ee^eł  do   olbrzymiej    budowy  wiek()W. 
To  go  wj^iiosi  wysoko  })Ona(l  (]r()l)iiiz<j;;(>\vy  niepokój   o  skutki  wiasuej 
I»ra<?y,  ponad  uporczywe  dornai^aiiił'  si<^,  aby  wszystko  szło  wedłue^  j»*J?o 
głowy,  aby  jego  pomysły  i  czyny  byiy  miarodajnemi  dla  reszty  świa- 
ta, liobi  on  swoje,  posłuszny  wezwaniu,  wyrażonemu  w  jego  uzdol- 
nieniu umysłowem;  dziękuje  opatrzności,  że  zaszczycony  jest  udziałem 
w  pracy  około  wspaniałego  pomnika  prawdy,  piękna  i  dobra;  dąży 
wedle  sił  swoich,  sumiennie  i  wytrwale  do  rozwiązania  zadań,  które 
mu  się  bezpośrednio  narzucają;  idzie  energicznie  naprzód  w  kierunku 
świadomie  sobie  wytkniętym;  resztę  zaś  oddaje  z  całym  spokojem 
w  opiekę  ogólnemu  porządkowi  świata,  w  przekonaniu,  źe  w  nim 
przejawiają  się  cz\ nmki  wyższe  nad  jego  siły  jednostkowe  i  że  czyn- 
niki te  doprowadzi-  do  ])OŻądanep:o  kresu  to  ws/y^iko.  co  mu  na  si^r- 
<n  leży,  choćby  tego  kresu  sam   jes/<  ze  jasnn  |)i'z«  widzieć  ni«*  z<lołal 
i  nie  mial  dokładnego  pojęcia  o  drogach,  wiodących  ostatecznie  do 
m-zeczywistnienia  wzniosłego  celu  wszechludzkich  usiłowań! 

Obok  powyższych  rysów  zasadniczych  ideału  ^ozofa  w  życiu 
rozwijają  się  w  nim  naturalnie  całe  szeregi  rysów  szczegółowych, 
wynikających  z  rozlicznych  jego  stosunków  do  otoczenia.  Najgłó- 
wniejszych  z  tych  rysów  szczegółowych  dotknęliśmy  już  wyżej,  roz- 
trząsając stosunek  filozofii  do  dobrobytu  materyalnego,  oraz  do  życia 
społecznego  i  religii  (zob.  §  12,1,?  i  s).  Tu  zaznaczymy  tylko  jeszcze, 
źe  mądrość  życiowa,  jako  konieczne  praktyczne  uzupełnienie  teore- 
tycznej pracy  myśliciela,  wypływa  bez  pośrednio  z  przwiedzionych 
r\'8Ów  zasadniczych  prawdziwego  filuzcila.  Wszystkie  owe  "I 'jawy 
mądrości  życiowej,  o  ktrtrych  mówiliśmy  iHnwżrj  13,1 ubj*^rr  sjj, 
w  istocie  swojej  przedstawionemi  rysami  i  mają  w  nich  swe  źródło 
innystowe.  To  też  filozof,  zbliżający  się  do  powyższego  ideału,  bę- 
dzie zarazem  mędrcom  praktycznym,  stwierdzającym  naocznie  całem 
śwem  życiem  prawdę  swego  ogólnego  na  świat  poglądu. 


I 


Digitized  by  Google 


510 


§  13,2,1.  DOKTRYNERSTWO. 


1.  Doktrynerstwo  i  życiowe  oDowiąskl  fllosoftu  RAiska 

pomiędzy  teoretyczną  i  praktyczną  działalnością  człowieka  jest  jednym  %  objawów  po- 
wszecbuoj  zasady  podziału  ])r;i<  \ .  Jak  wszędzie,  tak  i  na  tem  poln,  zasada  ta  nie  daje 

się  przei)rowadzić  jednostrunnie  hez  naruszenia  organicznej  spójni  pomiędzy  funkcmmi 
żywc^^n  ()<ohnika.  To  toż  nińwiąc  o  teorety<'znei  działalności  Timysłu,  n]aniv  H-la.4ciwie 
iia  oku  tylKo  iir/cwiiii-t;  inynlowej  i  poznawczej  czynności  nad  Uziaianiem  j)rakt V' znem. 
a  dalecy  je.-tcciiiiy  oil  mnicniania,  jakoliy  istnieć  mogła  bezwzgli^nlna  przeciw sŁawuot-i 
między  teoryą  i  praktyku,  jakoby  toorya  hyla  Jiiożliwą  bez  pewnycli  czynników  żt<u 
piaktycy.nego,  a  działanie  mog^o  alę  rozbijać  pmwidłowo  bez  pewnego  udziahi  my^ 
teoryi*  romimo  to,  nie  brak  wśród  ludzi  objawów  wyłącznego  rcnwojn  Icaźdego  z  tj^ 
czynników  w  kierunku  jednostronnymi  doprowadzonym  do  ostateczooaei.  W  nkrnir 
abfitrakc3'jnycb  funkc3'j  umysłu  zdana  się  wtedy,  że  ezłowiek  staje  aię  jakby  piOBtą  ib&> 
Jeżyną  myślącą,  wytwjirzająi-ą  rozliczne;  mniej  lub  więcej  naukowe  pojęcia  ogólne,  potN* 
dy,  teorye,  pozbawiono  jednak  ogólno  ludzkiej  doniosłości,  bo  nie  ?.|c/.:i  się  z  pozostał'?- 
nii  funkcyanii  orraiii/inu  społ''('znr'tro.  Filozofowie,  socyolodzy,  politury,  przedstawiaji 
się  wfi'<ly  jakby  opętani  rnonomanią  tcioretyzowania  \*i'7.  rolti  i  końca,  i  sądzą  jakir- 
by  ws/Ąatko  w  świecie  spiowadzało  się  wyłącznie  do  ich  wymuszonej  kazutstykl 
a  cjiłe  8Z(-zęście  ludzkości  zależaiu  ud  bezpośrtMiniego  piv.eistoczenia  dany  cli  stosunków 
według  ich  wzorów  abstrakcyjnych.  Fiat  JuJititia^  paeat  muudus,  oto  hasło  U^go 
rodzaju  jedno»tionny<;b  umysłów. 

Umysły  tego  rodzaju  w  życin  znane  są  pod'  nazwą  dokiry}iti'6w^  t.  j.  ludzi,  kt<V 
rzy  dla  swyob  ulubionych  doktryn,  mąjących  zwykło  cbankter  zupełnych  ab>py< 
z  zimną  krwią  przynoszą  w  ofiorzo  zarówno  własny,  jak  i  og<61no  ludzki  dobrobyt  nuit^ 
ryalny,  społetrzny,  religijny,  aby  tylko  zadosyruc/ynic  jcHlnostronnemn  rozwojowi 
ab>trak«yjnej  myśli,  llistorya  podaje  nam,  niesU-ty,  bardzo  liczne  przykłady  tAkiei:' 
doktrynerstwa  i  to  nietylko  w  zakres  i-  <!;\żn(K.i  spolerznycłi  i  politycznych,  aie  i  m 
polu  naukowmi,  jak  również  w  dzi»'d/ini«'  (wMif/ośri  arty<ty<-/.iic). 

Na  polu  uaukowem  czyli  «'zymius<  i  ptł/niiv\  c/y<'h.  doUti  \  lu  istwo  pr^yjumje  <bi 
raliter  jednostronnego  /oi  mulizntu.  (Jdy  mysi  nie  uwzględnia  należycie  laktycznyd 
materyałów  wiedzy,  duświadtmenia  wewnętrznego  i  zewnętrznego,  oraz  iydowycłi  da- 
nych, natenczas  utraua  coraz  hardziej  swoję  treśtr  właściwą  i  ogranicza  się  powtananis* 
oderwanych  czynności  według  pewnych  jednostronnych  tbrmul  logicznych.  Ohanktnr- 
stycznym  wzorem  takiego  doktrynerskiego  formalizmu  jest  teologia  i  filozofia  wieku* 
średnich,  wogólc  uczonoś*'  schidusti/czna^  W3'twar/aj;i(  i  ll^ljrozliczniej^7.e  kwc^stye  i  naaki. 
pozbawione  naturalne;.'o  związku  Z  istotoenii  potrzebami  i  di^.nościaiui  iycia  um>'Błowi^. 
J'rzyklady  takiego  formalizuiu.  graniczącego  rzę<to  z  bezmyślnością,  zob.  między  ioocBU 
w  mym  Wi/hłarhir  I."(f>l:i  -tr.  "i<<  i  iiint..  <ti;i/,  l.'>5  i  w\<t 

Ni«*  należą  jednak  si^M/i. ,       (ego  ru  !/,.iju  wytwory   doklrynersf wn    są  wyłączni 
wlas*  iwoNt  ią  wick<'>vv  średni*  li.  aibo,  że  wy>tęj»ują  na  jaw  głównie  w   za,kres!e  spekaU 
cyi  „metafizycznej,'  jak  to  pr/.e.  iwnic.y  metalizyki  często  uir/vmują.    Nie  brak  uh  i  iti 
polu  kwitnących  w  naszych  cmsach  nauk  ^pocyalnych:  lingwistyki,  archeologii,  hi^tont 
socyologii  i  nawet  przyrodoznawstwa.  W  U*in  ontatniem  np.  zasady:  roacwoju.  sraJki 
o  byt,  mechanizmu,  oraz  ruzlic/nn  doguiatyi?zne  założenia  mateiyalizmu  pizyjmują  taęsta 
charakter  doktrynerski  i  wywołują  zastosowania  w  duchu  czczego  formalizmo,  Ws  ma- 
bioru  za}<adni(%ego  pytania:  czy  i  w  jakim  zakrt^sie  pojęcia  ogólne  wsp^Mczeemego  prTF' 
rodoznawHtwa  mogf{  hyń  zastosowano  do  innych  nbjawttw  żytia;  czy  fakta  pozwalają  v% 
tego  rodzaju  zastosowania,  czy  toż  łiOL'actweni  i  różnorodni  iśfi'a   swoja  pr/ewyż^/n?  1 
kre-i  ciasnych  doktryn,  zaizerpanych   z   itnircli    dziedzin   wiinlzy?    l'rzy  rtt?i-i"r/»' 
auyih  kwentyj  uatraMli.smy  niejcdnokruluie  na  tuki  doktrynerski  formalizm  w  zakn-.^ 


Diqitized  bv  Conołp 


§  13,3,1.  DOKTBTHERSTWO. 


511 


pnyiodoraawstwa  (§  11),  PodobniesI  doktijocrstwu  sawdzięcząją  swe  iatnienie  ta- 
kie nmowolne  objawy  nowoczesnego  art^smu,  jak  impiesjoniznit  wibiyznif  dekaden* 
ęna  i  t.  p. 

Naj^rBzy  jednak  rozwój  doktr)Tierstwa  napotykamy  w  nauzych  czasach  na  polu 
tl4Żności  społeczny!  h  i  politycznych.    Xa  tom  polj  doktrynoray  stanowią  przeciwstawność 
względem  w^spomnianycb  powyżej  ini;dr'*ńw  praktyczny  cli  (ię  IS",!.).    ('\  o^tntni  kftr/y^tali 
z  szerokiego  i  sumiennie  {)r/otia\vioiu's:o  (loswiiidczfMiia  życiowoifo  i  /.  nu-^t)  w}  umlzili 
««e  nauki,  mające  na  oku  prawdziwo  dohru  spolcłzcn.-łtwa.    Dukiryuci7..v  w.spułr/.f>.>ini, 
praeciwnie,  nie  znają  życia  i  nie  chcą  go  ziiar,  lekceważą  faktyczny  ustrój  społeczł-ii- 
"twa,  nie  pytają  o  jogo  istotne  potrzehy,  ani  o  jogo  dobro,  lecz  przyswoiws^r  aohh'  dro- 
gą abstrakcyjnego  teoretyzowania  pewne  poglądy  społeczne  luh  polityczne,  doma^^ają  si<: 
wprost,  aby  życie  stosow^do  się  do  ich  formuł,  pizyczem  spoazezają  zupełnie  z  oka  nie> 
ud7.itune  warunki  stopniowego  razwojn.  Jeżeli  owi  mędrcy  życiowi,  zatopieni  w  szcze- 
giVłach,  nie  dochodzili  jc-zrzo  do  najwyższych  filozoficznych  not^iMnioń  i  nie  wyrażali  ich 
zasadacli,  ohejmujących  cały  obszar  działalności  praktycznej  człowieka;  to  doktryiK^rzy 
prz<'il.stawiają  przcciwlcL^łą  jotiuo>tronność:  pozostają  w  sferze   sattiych  tylko  o<,'ólników. 
wa!''^:ł,  jak  mówią,  wyłączni*'  o    zasady''  i  da/;\  do  przekształcenia   szczejj^ółuwych  sto- 
midLl./w  wetlłng  owych  ał>straki  yjnyi  li  otj^ulnikKW  l/i-z    \v/n;l,jdii    na   irh   życiową  d«)nio- 
>iosć   Dla  tego  też  działalnoŃć  praktyczna  doktrym  iuw   /^uwycztij  jest  niebezpie<'zną 
dU  dobrobytu  ekonomicznego.  społeczn('go  i  religijnc^^o  narodów.   Wyższe  i  bardziej 
nkomplikowane  ohjawy  życia  powszechnego  poddają  łiezpośrednio  swym  osebnifsym  za- 
ebdankom  i  przez  to  nadwyrężąją  prawidłowy  rozwój  społeczeństwa. 

Dzialąjąc  w  ducha  zaznaczonego  powyżej  ideału,  filozof  prawdziwy  nie  daje  się 
ii>i(llair  przez  żadne  agitacye  doktiynerów.  Krytycyzm  (zyni  go  ostrożnym  wzgl^em 
wla^inej  t  obcej  ideologii.  On  rozumie  dolirz(>,  że  kwentyj  życiowych  nio  można  rozwią* 
2;i.  Ih!Z  'iumiennego  badania  życia  i  faktycznych  warunków  jego  rozwoju.  Przejecie  za- 
t-tn  (h1  teoryi  do  praktyki  opiera  zawsze  na  rozważnym  iiwz/jliMlniciiin  danych  warun- 
t»  'W  Uuu*  a  szczególniej  faktyr/nego  <tiuii  kultur.\  uiiiy>ło\vcj  i  >iiit!i  i /u*  j.  To  zas 
uwHliiia  go  raz  nazaw>Zł'  ud  owego  fanatycznego  uporu,  który  łąrzy  z  dogmaty- 
ih^M  na^itrojeuł  doktryncrów. 

Podobież  i  dąńiość  do  ogólnego  na  świat  poglądu,  w  swym  prawidłowym  rozwoju, 
oi-hrania  prawdziwego  filozofa  od  zboczeń  doktiynerstwa.  Wląezając  Hwój  byt  jedno- 
stkowy w  ugólny  ustrój  świata  i  społeczności  ludzkiej,  przekonywa  się,  że  jego  własny 
dobrobyt  zależy  zasadniczo  od  dobrobytu  całości,  więc  tego  ostatniego  lekkomyślnie  nie 
aara/a.  T'o4«zueie  wewnętrznej  łączności  ze  swem  otoczeniem,  wyjaśnione  filozoficznie 
i»idzi  w  nim  poszanowanie  dla  wyników  pnu^y  poprzednich  pok(deń,  dla  porzi\dku  ^po- 
lL'czneLro  i  pmwa,  i  zachęca  go  do  sumiennego  ^pełnienia  swych  obowiązków  wz«:l<,'dem 
przyrixły.  ludzi  i  lioga.  W-ktitrk  t-L^-o  nie  przeciwstawia  'iwych  osobniezy^  b  d:r/noś<:i 
taktycznie  danenui  ustrojowi  stosunki>w  ludzki'-!),  b-i-?  tin  n-tatin  ]o/.\  j luii jr  za  iMiil-ta- 
A<:  dla  swej  wła^^nej  działalności  życiowej  w  kierunku  wszechstronnie  uzasadnionych 
'iów  prawdziwego  post»^'pu. 

Jianlzo  trafny  wykład  obowiązków  życiowych  prawdziwego  filozofa  napotykamy  już 
1  KABTEjSTUsZA  We  Wspomnianej  (utr.  10)  pracy :  O  w€tt>dtip»  W  d-cini  rozdziale  tej 
>iaoy  p.  t.  ęueląues  r^left  de  ta  mwalet  mówi  on  w  tyra  względzie,  oo  następuje: 

Kto  na  miejscu  starego  domu,  buduje  nowy,  ten  nie  może  st^  ograniczyć  bnrze- 
tiem  starego,  lecz  my.śle<-  musi  zarazem  u  Hwojem  pomieszczeniu  podi^zas  fuimej  robotj*. 
'ódoliiiież  i  Hlozof,  poddający  w.yzystko. wątpienia  (zoli.  §  O.i,,),  w  celu  o|łareia  na  no- 
sycłt  fundamentach  własnego  na  świat  poglądu,  nił-  może  czeka*'  w  s\v»'j  działalności 
i^kt\  «-zn<  j  aź  dokona  o;*tłt«  *  znic  -wcj  pracy  myśli  i  dojdzie  do  n<twych  zasad  za-tf-jiu- 
i^ych  dutychcłasowe,  le«z  w  przeciągu  saiuuj  tej  praiy  musi  sii;  kierować  pewncmi, 


Digitized  by  Google 


512 


§  13,2,1  DOKTBYNBRSTWO, 


choćby  tymcmowemi  zasadami  moTalnemL  Tnaczej  byłby  pozbawiony  wogdto  mcioMd 
rossnmnego  działania  aź  do  chwili  nkońctoiua  swych  poflsnlciwań  teoietjcsiych.  OUi 
taldenii  zanadami  moralneini,  obowi^ojącemi  każdego  filosofo  i  podczas  najbardziej  tay- 
tycznoj  pncy  myśli,  są  według  Kartesjosza  następująco: 

1)  Bądi  poshtszni/m  prawom  i  zteyegąiom  kraju,  tv  kłót-ytn  żujesz  :  miej  religia 
it}n)j^  w  p  ><i:r(nnicaniu  i  nie  zmieniaj  jej,  a  w  jwzosłah/ch  ftprawacJi  kieruj  m;  yknim 
ludzi  najbardziej  rozważnych,  dalekich  nd  rr^zrll-u-i  ,,fitnfcrznt>sci  i  najmniri  .Mit^ujo- 
cifch  od  pou.tzech)!)''  znnnjfch  znmid.  Wyiiiagaiiic  to  i''>t  k(»niocznł'iiJ,  poni*  waż  pulda- 
y.\r  rozbiorowi  panują/  *'  jioirbuly  spole«*7ne  i  inuialnc  i  ni<'  d(»>Z''iiNzy  w  tym  wz^-Ięd/ii- 
j»'.szrv,o  do  wla.suyi  li,  iiależyt  ic  utfruntowaiiyt  h  /ui>ad,  mv  luaiuy  pra\v;ł  wyst^powaf'  prze* 
eiw  panującym  porządkom,  lecz  uznać  w  nich  winniśmy  nieodzowną  podstawę  dla  tktt- 
dienia  naszego  stosunieu  do  społeczeiistwa,  Ictdremu  zawdzięczamy  nasz  byt  nniy^owjr. 
om  możność  samodzielnego  badania  zamid  naszej  działalności. 

2)  Bądź  9tałym  i  tftonotoceym  w  działaniu  wedŁug  pn^^^ej  rag  Msady^  a  cAoć- 
by  ta  zamda  była  wątpliwą,  to  łrzytnaj  «/f  jej  n)'^ziin<'/),i}e,j(ik  gdyby  była  prawdóiui, 
Podr<'»żnik,  zabłł^ziwszy  w  \es*w,  nie  powrinien  zmieniać  co  chwila  kierankn  nwoj 
droiri:  lecz  obrawszy  na  podstawie  sumiennej  rozwagi  pewien  kierunek.  powiniłŁ 
\;o  -\r  ti/yiiifi.'  -tile  i  Tlie  zniicniii'  !h^z  Imrdzo  pow.iżnyrb  powodów.  CłK«ćł<y 
kicimirk  (dnany  nic  (lojjruwiid/il  lin  jiicrwutneiro  i^Mii,  to  go  pr/ynajiunioj  z  la^u  vy 
prowiiU/.i  na  łiłiej><«',  g^dzio  mu  pniwdupodobnii'  l<'i>icj  będzie,  niż  w  lesił*. 

3j  Staraj  się  zausze  zajianować  raczej  nad  namym  mbą^  aniżeli  tiad  Ijffcnt,  ^ 
iąc  raczej  da  tmiatiy  stcych  praynicń,  amidi  porządht  świata,  W  naszej  moiy  mąl* 
dają  się  tylko  ezynności  naszego  umysła.  Ody  ti^  poddajemy  niozależnemo  «l  aft* 
porsHidkowi  świata,  natenczas  uwalniamy  się  od  zbytecznych  pragnień,  niedąjącyii 
urzeczywistnić,  t  zadawalamy  się  naszcro  położeniem.  ^Na  tern,  dodaje  Eartezjnsi,  pu- 
lł'rrala  głównie  tajeujniea  owycb  filozofów,  którzy  wyzwolili  się  z  pod  panowania  !»• 
luiętnosci  i  pomimo  cierpień  t  ubóstwa  w  ^póI/awiKlniczyli  z  bogami  o  szrzęśHwosił 

4i  yic  Irkreirażąc  pruey  innyrh  Indzi,  filozof  fHHrinien  przez  całe  życic  praco*e'i<. 
nad  rozti-ftjem  sircyo  rfZffinr  i  trfdhffj  sił  sicoich  jwf<łęp(neać  nawzi^id  jc  j*i>z>\finiu  /»'' 
li  dy.  J);iżnośr'  ta  naitdnj.i  du-5/i;  filozofa  naj-jłod-zcin  i  najezyst-/oiu  zaduvvol'-ni*^?,  j>v 
kie  w  żyt  iu  osiągną^i  może.  Woijec  tego  zadowolenia  nic  w  życiu  nie  urn  dla  dk-ć' 
większej  wartości. 

Powyżjtze  wskaz('>wki  Kartezynsza  i  dotąd  nznać  naleiy  za  obowiązuj ;^ce  dla  b- 
żde<ru  prawdziwego  filozofa.  Obejmują  mie  z  jednej  strony  zdrowe  zasady  mądrośń  rj- 
ciowoj,  w  połączeniu  z  filozoficznym  krytycyzmem,  a  z  drogiej  uwydatniają  ja^mo  rsói- 
cc  waily  doktrynerstwa,  wynikające  z  IckccYrażenla  nąjprostszych  wymagań  ronnu 

i  sumienia. 

2.    Ideał  IHOZOfa  w  dziejach  tilOZOlti.    Ideał  ludzki* j  .!o>konaW 
ł.'tczy  się  jak  naj^iriślej  z  ojj:ólnyin  rozwojem  żyrin  innyslowego  człowieka.    Stn-ownif  d- 
zasadniczy  tli   władz  umysłu   piv,yjmnjf'  on   cluirakter  i'>tetyrzny.  lo«jifzny,  hih  iin-rih' 
(Jj  7,1  ).    Mająe  zaś  na  uwadzf  <ele  hid/-kiej  działalności  .  moż<'ni\    rozrużnir  ut^hurr^ 
łiluzoliczny  i  tran^^cimdi-utalny,  f/yli  relijjijny  idea!  i  /iuwiuka  iluskouałogo   (zob.  str.  I'** 
i  nast.).   Ten  ostatni  podział  występuje  najwyraźniej  w  dztejacłi  etyki  i  lą<:zy  sb;  t<« 
najściślej  z  rozwojem  filozofii. 

Mędrcy  starosiytni,  o  których  mówiliśmy  powyżej  (§  ld,i),  przedstawśąią  idrtł 
luddiiej  daskonałości  z  punktu  widzenia  utylitarnego.  Tch  mądrość  iydowa,  opieiią|V 
się  na  codziennera  do^wiadczenin.  ma  na  oku  przed ew^^zy^tkiem  pożytek  spolecsny  i 
zostaje  w  sferze  Iłezpośrednioj  praktycznej  działalności. 

Z  chwiln  pi-zobudzenia  się  zmysłu  kryty ezne^^o  i  pojawienia  się  filozofii,  jako  w> 
ki  o  r>-!ia(;h  ebaraktery^tycznycii,  nic  można  już  było  ogranics^c  ideału  i^złowieka  doaL^ 


Digitized  by  G' 


§  iZfifi,    IDEAŁ  FILOZOFA.  513 

nitogD  saną  mądrośdą  praktyczną,  lecz  musiano  awzględnić  rjutaem  roswój  poznair- 
CŁjA  czynności  u&ijsłu,  a  to  miało  aa  >^kut4;k,  żu  idt^u)  człowieka  utożsamioDO  a  łiluza- 
Urn  piawJziwyin,  opicnijącyin  swą  ni{\»ln)śc  życiową  na  krytycznie  uzassadniuneni  poj«;(  iu 
=;ieM<'  i  świata.  Taki  idoał  człowifka.  jako  filozofa,  napotykamy  n  < •'reków 
I  K/..v)iiiaa.  U  sieli  filozofia  stała  się  nąj wyższym  wyiuzeiu  ilostępiicgo  dla  uich  bu- 
maojiciiia. 

Chr/eścijaństwo  nakonicc  rozwinł;lo  najgłębiej  ideał  ludzkiej  doskonało.śia  w  duchu 
religijnym.  Wywodząc  swój  pogląd  na  człowieka,  jego  obowiązki  i  praoznaczonio  z  jego 
undnktej  jodnorodności  z  Jiogiem  (Ojciec  i  dzieci)  i  widząc  jedyną  diogi'  do  zbawienia 
ode  liegD  i  do  doskonałości  w  pojednaniu  ludzi  z  Jłogiom ;  clinseścyaństwo  zastąpiło  sta- 
n^rfaiy  ideał  surowąj  sprawiedliwości  (ząl>  za  ząb,  oko  za  oko)  ni^wyższjiu  ideałom 
inonlaym,  ideałem  uczjmiąi  miłości  ludzi  między  sobą,  nawet  wzgl^em  \\i(il:ów. 
w  iclu  wytworzenia  z  rozerwanej  ludzkości  jednej  bratniej  rodziny,  rozwijającej  się 
prawidłowo  pod  opieką  iiiilo-^ -i  '  o/cj.  Wobec  wzniosłośri  tej  nauki,  starożytny  ideał 
iiK.ilrca  praktyeznet,'o  zeszt-dł  na  jjlan  dalszy  i  ustępował  w  życiu  coraz  liardzioj  miejsca 
ideałowi  prawdziwego  ihtztśctjitNim  (zoli.  też  wyż<'j  >tr.  4iU).  Ideał  zas  tilozola,  odstą- 
piwszy na  rzecz  chrześcijanina  swe  czynniki  etyczne,  przekształcił  .się  w  dziejach  uowu- 
żytoy^  w  ideał  badacza^  uczonego^  z  cłiarakteren>  i»rzeważni(!  teoretycznym.  Obecnie 
astanawiaitty  ^ię  bliżej  tylko  nad  rozwojem  ideału  filozofa,  jako  łi^czącego  w  sobie  bai^ 
nDaynie  teoretyczne  I  praktyczne,  poznawcze  i  moralno  czynniki  umytłłu  ludzkkigo. 

Jnź  Tałes  nie  zadawalał  się  samą  mądrością  życiową,  lecz  uzupełniał  ją  samo- 
tizielną  praeą  myśli  nad  ogólnym  na  świat  poglądom  (zob.  wyżej  str.  4(18).  Jeszcze  gt^*- 
biej  pojmowali  poti-zebę  tukiego  uzupełnienia  IUtagokas  i  Fabmismidbs.  llerwszy  łą- 
czył swe  poglądy  na  ustrój  życia  spnłecziiej?o,  oraz  dążności  praktyczne,  urzeczywistnia- 
ne w  związku  |Uta<_'<>r"i<kiMi.  /.  ]U)j<;«  ii'iu  por/;iilkii  wsz«H;hświatowego  i  jego  iiiati-nia- 
t.iK^oej  prawidłowości  i  iiarmonii.  i'AKMi<:.\j!>Ks  /.as  opi^Tal  swą  naukę  o  nmriio.->ci  i  uiu- 
'ł/.ie  życia,  poświ«^onego  zmy.-słom,  na  pojęciu  jedynego  w  sobie  bytu,  dostępnego  wy- 
iH<-znie  dla  rozumu  i  myśli  Zob.  co  do  nich  odnośne  miejsca  w  Historyach  filozofii 
l'EBBBWxeA  i  Fawuckucoo,  oraz  moni^grafią,  którą  wydał  U  &teczRBBOwicz-WiKczÓR 
p.  Ł.  i^infientdes,  filMof  z  Eki,  jego  inmtka  i  jt^  znacienie  1868. 

Najpełniejszy  rozwój  ideała  lilozola  w  świecie  starożytnym  przedstawia  Sokratbs, 
tak  w  swej  nauce,  jako  toź  w  (.ałoj  życiowej  działalności.  Tosobiony  w  nim  idoat  po- 
siada dotąd  wysoką  doniosłość  dla  każdi  uo  filozofa^  który  nie  chce  by<'-  tylko  tooroty- 
<v.uym  badaczem,  uczonym,  myślicielem,  lecz  dąży  zarazem  do  urzoczywiiitnionia  swych 
iUUMd  w  życiu.    Oto  główne  rysy  tego  ideału. 

I'rzy^tępując  do  prary  nad  nroliicuieni  samodzieint<:o  na  świat  poglądu,  Sokra- 
tes zaznajuuiił  się  gruntownie  z  pi^nuiuii  i  nauką  swyeh  pujirzednikow  nu  polu  fil(»zofii. 
Nadto,  za  przykładem  wspomnianych  w  ti-j  <hwili  greckich  myślicieli,  przyswoi!  .^t)bie 
yniki  współczesnej  wiedzy  i  na  polu  innych  nauk,  .szczcgólnii^j  mateniatyki  i  a>trono- 
ufi,  przycem  nie  zaniedbywał  poezyi  i  muzyki  W  celu  bliższego  zapoznania  t^ię  z  gra* 
Biatyką  i  retoryką  acsQsźezal  na  lekcyc  sofisty  Prodikosa,  który  wyróżniał  się  od  innych 
solistów  moralną  lendencyą  swycb  nauk.  Jego  wykład  znanego  podania  o  Herkulesie, 
tojąeyiu  na  rozdrożu  między  cnotą  i  występkiem,  wywarł  głębokie  wrażenie  na  młud^-m 
-kikratosie,  tak,  że  w  późniejszym  czasie  często  o  tym  wykładzie  wspominał,  jako  o  wzo> 
"Ze  moralnej  nauki  dla  młodzieży. 

Pomimo  wysokich  zdolności  dyalektycznycłj  i  i»on)inio  przekonania,  że  poznanie 
amegu  siebie  jost  najwyższeni  zadaniem  człowieka  myślącego  i  że  mota   opłłTu   się  na 
em  poznaniu.  Sokrates  nie  poswii^ał  ^\.-  w  -poN<',h  jciinosfronny   iMniniij  kniifł'ni]»)Hcyi. 
)w>«em,  lubiJ    towarzy.stwo,  <:liętnic    [ir/ciiywal   i  d^.skutowal   z   ])r/\  larinlmi    i  od 
naczał    się    zaw.sze    rzadką    pogodą  urny>łu.   wesołascią  i  dobrym   humorem.  Nadto 


Uigitized  by  Google 


514 


§  13,2,2. 


IDEAŁ  FILOZOFA. 


dalekim  hy\  od  pnsosiuly  w  tym  kioniukii,  <>d  lekkutnyślno^^u  i  powienEcliowncgo  tidcto- 
wanm  nuczy  powaŻDyt  h.  Żywróć  i  swoboda  myśli  nie  Oilabiałjr  w  nitu  sumiennej  ^wj 
nad  poznaniem  prawdy,  ani  wzniosłego  polota  dnuha  ka  Dą|w]nMSEjm  Mc^ytom  wiedi;f. 

Swe  obowiązki  społeczno  apołniał  Sokrates  pncykladnie  z  wyneczeniem  si»}  wneł* 
kich  wz^lv<lów  (iMibnii  /yi  li.  .M  ij;i,<-  I  tt  («tordzi''^'  i.  przyjmował  udział  podczas  wojny 
l»f'loponeski<'j  w  obl«;żeniu  Tiftitiuł  i  ocalił  broń  i  źv»  ie  rannemu  Ab  ybiadfisowi.  i  hm 
lat  pń/nii>i  walizył  ptul  Dcliiiiii.  (rdzie  znowu  AleyhiiuU»s  miał  sposobność  wy  wdzięcz  v  r  "iu 
sw<'mu  ini-(r7(v\vi  i  ti!  roni*-  iio  od  niopn;yjaciolski<'h  rio>ów.  Nadto  Sokrafo^  CTiajdowal 
>j<;  W  szcn^ja' h  ])0'li  /n>  1>if\vy  pod  A iiitiiioli^iMii.  Wf  w<zyvtkicli  tyh  walk.n  łi  nizni- 
<-Ziil  sii;  nadzwyczaj iKi  iłJwuirą  i  pruwdziwi^  n tciakojjiią.  Stary  wujak  i  woJz  Lati-^. 
który  widział  Sokrati'sa  pod  Dtdium.  powitnlział  o  nim  do  swoj,'o  przyjaciela:  .^Zajw*- 
wniam  eiy,  że  gdyliy  wr^zyscy  ))yli  takimi,  jak  on,  ojczyzna  ljyłal»y  sz«-z<.'^liwą  i  hi>- 
byłaby  tak  strasznych  klęsk  doznaia/' 

Sprawami  polityozncmi  nio  zajmował  się  Sokrates  zbyt  żywo,  nie  cbeą^  się  nad 
niiart*  odiywać  od  <rl<)wnyeh  zadań  swego  powołania.  Z  t^nu  wszystkiera  doradzał  s^T^ 
uczniom  i  licznym  .siucbaiSEomt  aby  sumiennie  tauwaii  nad  porządkiem  prawnym  paii^^twt 
i  jciro  in'<tytucyj  i  w  razie  potrzeby,  sam.  Itez  obawy  i  liez  wz«»lędów  osobistyrh.  ^v\- 
^.r>;ptnvnł  <'t5»'riricznie  i>n^Pł'iwko  licznynj  partyoni  pnlityc-znym.  demokratom  i  oliirarcbotit 
1,'dy  doliro  puliliczne  wym;ł«_>a}o.    Swiadc/y  o  Unu  miydzy  innemi  m<»wa.    kt<>rą  jak<' 

rzionck  rady  {ii«;ciusct,  z  narażcnii m  >vvolH)dy  onobistł'j  i  nawet  życia,  wyi^lo^ił  w  olircr 
nie  wo<lzów  od  nieslusznycli  oliwinicń  dcmav''t»K'>^v  w  sprawie  bitwy  pod  Arpinuzami. 
1V2  samą  szla^łietną  odwag^ę  cywilny  wykazuje  je«zo  pu.>.t<^powanie  we  własnym  procesie 
kryniinaln^^mf  jaki  mu  przed  sądom  narodowym  wytoczyli  jego  wrogowie  :Meletos,  Anr- 
tos  i  Lykon,  oliwiniając  go,  że  swemi  naukami  obraża  bogów  i  pstge  młodsioat  ateńską. 
W  pov/.;iiiowaniu  dla  por/iidku  prawnc<ro  poddał  się  Sokrates  zo  spokojem  ducha  Di<- 
spiftwiedliwcrau  wyrokowM  ^imierci  i  odrzucił  bezwzględnie  propozycytr  przyjaciół  oc«b«Bt 
swc'_'o  życia  ucieczką.  Z  dnii/iej  jednak  strony  w  pocTiiiciii  swej  gmlnośoi  osobL-tcj  ni-- 
i;lit  ial  prosie  ,'i;dzit)H-  o  nł^-^ka wlenie,  a  po-tanowiw-zy  wypir  prilnr  z  trucizn;^,  tiznal 

•  \v<»j  ohowiłjzck  w \  (iiAs  icdzic"-  narodowi  raz  jeszcze  <.'ni/kic  -Ihu  h  prawdy,  al  \  upi- 
ini»;tał  i  pomyślał  o  środkai'li  t)calenia  od  zepsucia  i  upadku.    W  ninonie  swujcj   jM>vii - 
dział  Sokrates  między  innemi.        tuosc  moję  pokładam  w  tern,  że  ."-prawiedliwe  jest  t<i, 
co  mówię  i  niectiaj  czc<,ro  innego  nikt  z  wati  sit^  nie  spodziewa  odemnie!"...  f^Wsak 
ja,  rbodząc  pomiędzy  wami,  nic  zajmuję  .się  niczum  innem,  a  tylko  namawiam  i  aio^ 
itzych  i  starszych}  abyśiuo  nio  wpierw  i  nie  z  takim  zapałem  poświ^li  się  aabieęn: 
około  data  i  majątku,  aniżeli  troskliwości  o  duszę,  aby  się  ona  stalą  jak  nąjdoskonaŁ«^ 
i  do\v(jdzę.  żo  enota  nic  jcit  wynikiem  ł)o<,'aetwa,  lecz  i  liogactwo  i  w.szystkie  inne  Jr 
bra  ludzkie,  tak  dla  pojł-dynczegii  człowi<^a.  jak  i  dla  narodu,  wypływają  z  cnoty  ". 
..fu-^tajiilłiym  ołuirzajjpłł.  Ateńczycy.  jeślibym  uląkłszy  się  śmierci,  cy.y  inTiej  jakiej  kar; 
i>pi:'i  tł  stanowisko  wtedy   'j'\y  jiii  wedle  przypuszczenia  i  rozumienia  mojetti.  r'» 
ku/aiił'  łl<c_'.  że  ży<  ie  swoje  powiai-  nem  poświęcić  ukochaniu  mądrości,  oraz  iiadaniu  >v 
mei/ti  >ielde  i  inny-li.    Zaiste  potv\Airm;  l»y  to  było  I""...    .Wobec  teg^o,  rzec  wanj  moi- 
ezy  mnie  uniewinniacie,  czy  nio  uniewinniacie,  ja  już  postępować  inaczoj  nie  będ.;,  ob* 
iiym  miał  nawrt  tysiiy  nizy  umiorac'."  ^Gdybyście  nawet  obecnie  uwolnić  mnie  chcidL.. 
i  rz4^kH:   «>Sokratesic,  t3'm  razem  nie  pójdziomy  za  radą  Anytosa,  pnedwnie,  nwalin- 
luy  eię,  pod  tym  jednak  warunkiem,  alłyś  nadal  już  nigdy  nie  oddawał  się  takim  ba<łif 
niom  i  nio  zajmował  się  filozofią:  jeśli  cię  jednak  kiedy  przydybią  na  takim  uczynku,  u 
śniien  skazany  zostaniesz*';  ottiż,  jeślibyście  mnie  pod  takbn  warunkiem  uwolnić  ).! 

•  •f.  ui.  rzekihym  wam:    ,..\teń(7,ycy.  kocham  was  i  tulę  was  do  mego  serca,  ale  f'' 
I    IV  I    I    r>  •('•  I*n'jii.  aiiiżidi  wam.  i  p<'»ki  meir<>  istnienia,   póki  sił   m(»ich  starf 

uic  prze  tanę  i:avuąc  sie  ku  luądru^ei  i  was  zagizewać  ku  niej."...  ^Trudność.  u^[W»^ 


§  13,^8.    IDEAŁ  FILOZOFA.  515 

nie  na  t»  iił  jłolopa.  aliy  urwc  pr/.<'d  smiorrią;  daloko  trmluiej,  zai-stc,  jo.st  uciec  pnu'U 
uikczemnośdn.  l»o  oua  hu/A  cłi.sżej  od  śiuien  i." 

Po  ogłoszeniu  wyroku  śiuiorci,  Sokrates  mekl:  „.le^li  .^ądzicio,  że  skazując  ludzi 
ai  mhrr.  puwstngrmacie  kogo  od  e/yniunia  wam  wjmtów,  źo  źyjocio  nic  tak.  jak  źyć 
mlflśyf  Jesteście  w.Uędzie.  Taki  sposuU  wyzwalania  si*}  jost  i  niesnpełnie  uoźliwy 
inie9ilachetiij;anajaczeiwsxy  i  najprostszy  zarazom  j&st:  niił  wycinać  innych,  tanę  pracować 

nad  aamym  sobą,  dhy  >ih-  doprowadzić  do  Jak  najwiękiizoj  doskonałości.''  Ws/^ik/o 

żądajn  od  was  jodnoj  tylko  rzeczy.  Kieily  dononą  synowie  moi,  zeniś(^ij(  io  sii;  na  nich, 
i!i»^żowir\  doknr"/:iją('  im  tak  sani<>,  pk  ja  dokutzaleni  wam:  jeżeli  zdawar  się  wam  l»t,^ 
•Jził».  żi?  wił^cej  tvo^/j'7Ą  się  o  imijątok,  all)o  o  r»»ko|\vi(>kl>:\dż  iuneL^o,  aniżeli  o  cnotę, 
i  u-7t-]\  vvyf>hra/ar  soliic  Iw^dą.  ż(;  są  wielkimi  iud/mi,  a  liędą  nic/.eu).  kar/.''t«>  'u-h  tak 
-aiau,  jak  ja  \va>.  że  liie  dliają  o  to,  o  co  dhac  powinni  i  że,  li<'>i:  wie  *  m  niy.-^l.i  t)  -ulde. 
oiiuć  nie  nic  są  warcL  Je^ili  tak  postępować  będ/ieeii'.  wyujienjycio  pu»-/  to  sjjrawiedli- 
vcm6  i  mnie  I  synom  moim.**...  „I^ocz  oto  i  czas  Juź  na  nas:  na  mnio,  itym  paszodl 
ztąd  w  obj^ia  śmierci,  na  wa,H  byśdo  wrócili  do  życia.  A  kto  z  nas  ku  lepszej  podąża 
Joli}  niewiadomo  nikomu,  prócz  jedncrro  Ikig^a!** 

Gdy  jeden  z  pr^jaciól  litował  sit;  nad  .Sokratoj»f»n,  żc  ma  umrzei''  niewinnie,  po* 
wiedział  mu:    «C^yŻ  byłbyn  hardziej  zadowolonym.  L^dyhym  umierał  winnym?" 

Nie  uianiy  powodu  wyłożyć  tu  Idiżej  tilo/oHi  Sokratesa,  ani  pr/,e<l stawiać  sz<zej„'iV 
1 1  vo  ohrazu  je'j«<  pr  (laf^oj,d»  z!U'i  (lziMłaIn(»st  i.  W  min  jednak  zamknięcia  ninit^szt^j  cUa- 
niktory^^tyki,  potlnusimy  jeszcze  następujące  rysy. 

Do  trudnej,'o  zadania  nauczania  innych.  Sokrates  przystąpił  dopiero  w  witku  du)- 
r/.Jiłyiu.  ijdy  san)  doszedł  już  do  zupełnie  ju-suegu^  w>zecUatronuie  i  sanjodzioluic  uzasa- 
doionc<j:o  por^lądu  na  świat  i  życie.    Pomimo  to,  wiedza  i  doświadczonie  żyHowe  nie 
nape^ialy  go  zarozumiałością,  lub  pycłią.  Przeciwnie,  nikt  od  nic^^o  ^Męl)i(;i  nic  pojino' 
val  całej  ograniczoności  i  ułomności  wiedzy  ludzkiej;  nikt  toż  nie  był  od  nienfo  skro* 
moiojazym  i  z  większą  prostotą  i  szczor.  śoią  nie  pr/ymawał  się  do  swej  niewiadomości. 
Główną  swoją  zasługę,  Hzezególnicj  w  stoHunku  do  lekkoniy.ślnydi  i  powier/.clu)wnych 
Slotów,  upatrywał  w  tcni,  że  lęył  świadomyiu  lirak"'»w  swej  wied/y.  L-dy  tamci,  nie  wie- 
'h;v;  wealo  wii  rej  od  nit^L'0,  mieli  się  xn  mądrych   i  szczycili  się   pr/.ed  świntciti  swftj:! 
iiauką.    Jedno  tylko  uznawał  zn  rzecz  ui.  wątpliwą  i  za  konieczny   ])oczątek  w?^z<'lkiej 
wiedzy  prawdziwej,  u  mianowicie,    puziuuaf'  sanie^^o  sielde,  trłęhsze   wniknięcie  w  umy- 
słowe i  uuiralno  potrzehy  swe<:o  ducha,  oraz  sumienną  dążuo>ć  do  zaspokojenia  tych  po- 
trzcl».   „Największą  ciemnot*;,  mawiał,  zdradza  ten,  kto  twierdzi,  że  zna  jakąś  rzecz, 
j^j  nio  zna."...   „Napewno  wiem,  że  zlą  i  haniebną  jost  rzeczą  postępować  nic- 
{^rawiedliwio  i  okazywać  nieposłuszeństwo  doskonalszemu  od  siebie,  czy  on  jest  Jlogicm. 
ny  człowiekiem.**  W  tym  też  ducha  dowodził,  żo  najwi-  kszem  tiohrem  człowieka 
w  żydu  jest  obcowanie  z  ludźmi  cnotliwymi  i  wspólne  z  nimi  zastanowionio  się  nad  sa- 
mym sobą  i  ludźmi.   Bez  te^o  nie  wartol»y  ży-  na  ziemi. 

Z  glęłiokiejfo  poczucia  tej  potrzełęv  ohcowania  z  inurriti  w  celu  rozjaśnienia  u  la  um  Ii 
pojęć  o  f^złowieku  i  świecie  wypływa  liezposn-dnio  ory^iinalny  charaktł-r  działalności  pe- 
dacogieznej  Soknitc^ji,  tak  i^cisle  związanej  z  mh  ó-Lro  tiiozotią.  ICażda  wsrĆMł  jei,'o 
liiznvch  r«»zmów.  które  się  odlęywały  zazwyczaj  pultlitzuic  na  ulicacli  Aten.  oraz  lucsiad 
w  duuiacli  zwolonników,  w>kazuj«!  naocznie  jej^^o  niezrównaną  unaejętność  wyja.śuienia 
aaj  trudniej  szych  kwttótyj  filozoficznych  przy  ponioey  dyskusyi,  mającej  za  punkt  wyjścia 
oodzieiloc  sprawy  życia.  Od  nich  Sokrates  potrafił  zręctznie  naprowadzić  myśl  biesiadni- 
ka  na  rzeczy  poważne,  na  zagadnienia  nąjwyższo  wiedzy  ludzkiej  i  przyczynił  się  do  ich 
MZwią^aniA  drogą  prostą,  uwzględniąjąc  wsz('rb.<trunnie  głijliszc  potr/eUy  umysłu  ludz- 
kiet,'o.  W  tym  duchu  natrząsał  wszystko,  co  tylku  mogło  ziijąć  człowieka  my- 
aiąjcego  L  miał  pizytem  zawsze  na  oku  prawdziwe  dobru  zan^wno  przyjaciół,  pr/cciwni- 


Digitized  by  Google 


516  §   13,2,i.     IDKAŁ  FILOZOFA. 

ków,  oraz  społeczeństwa,  lio/jmiwial  toż  z  każdym  bez  wyjątku;  nie  etJuSi  t6- 
żniey  lui^Uzy  żebrakiem  i  bog:a('zeiij,  pitwtakiem  i  wykształconym,  oceniając  fsłowieka 
jodyn io  według  jogo  wartości  wewnętrznej.  Występowi  zaś  z  całą  pot«;gą  swej  lu^ 
pizepartoj  argamontacyi,  zo  swą  ironią  i  pogardą,  ze  swym  gryzącym  saikazmeai, 
pTZociwko  kaidomu,  kto  świadomie  lekceważył  wymagania  logiczne  i  moralne  moysło 
Indzkicgo.  poczin  io  prawdy  i  dolira.  i  to  bez  wszelkiep-o  wzffN;dii  na  stan  i  znamoie 
Mpnł.czne  takic  h  pr/.eriwnikuw,  W  ten  sposób  mói,^l  slusznio  powiedzieć  o  sobie, » 
j.ikliy  ojcioo  liilt  lirat  >tirszy  wodłn^  sił  swoioh  napmwad/ał  na  drotrt;  prawdy  i  cnoty 
każdego.  kt(»  u  niciro  szukał  rad  liili  nauki.  A  czynił  to  nic  dl:i  jakidikolwił-k  wzul^- 
dńw  osolii^fycli.  lut)  z  aiiil»iryi.  1*m  z  wyląi  znif  z  <  zy-trj  niił»».s(  i  [łrawdy  dla  prawdy, 
dobra  dla  <lol»ra.  z  i;lt;liokił'j  r/.ri  dla  lM)<kicb  "'zynnikow  duclia  ludzkioiro. 

Sokrates  l»owiem  pr/,oj»;ty  był  zarazem  ;>ordeiznji  poboŻDO.Śeią.  I  znawał  on  dm- 
łanio  Doga  zarówno  w  preyrodzie,  jak  i  w  duchu  Indzkim  i  domag^  si«^  posłnszflństwa 
dla  glosii  liożc^o,  odzywającego  si«}  w  każdym  człowieku  (jegoosct[i6vtov,  jako^jWjtw 
ifśoó).  Wiara  w  opatrznoM>  liożą  i  w  ostateczne  zwycięztwo  prawdy  i  dolirego  pizesi- 
kała  jcpfo  potriąd  na  świat  i  przeznaczenie  ludzkie  i  była  duszą  całej  jego  życiowej  dzii* 
łalności.  Wiarę  te  opierał  jednak  jako  filozoł'  na  rozbiorze  fiUctyrznycb  danych  pr^rrody 
i  poczucia  nioralnoiro  ey.lowieka  ^zob.  wyżej  atr.  221^. 

Powyższo  ry^y  wykaznjj^.  że  Sokrates  j«'dnnczyl  w  sobie  harmonijnie  r^\Tiniki 
£rlęb»ikoiny>lneL'^n  bad;i<  z.i  i  snniienn<'<_Mi  pracownika  spoleczneLrn.  To  też  zjednał  sohit 
Ncidri /.nu  iiiilo>r  i  najw\ż-ze  poważanie  nietylko  u  takiej^o  idealnept*  myśliciela,  jakirn 
był  Tl-^ton,  b'c/  i  u  takieŁ,'o  męża  czynu,  wodza  i  dziejopisa,  jak  iii^ENOFONT.  Pioruait 
nazywa  go  najlrp  zyni,  najrozumnicj^zym  i  najsprawiedliwszym  wftfód  Indd;  Ksenotot 
zaś  tenii  słowy  zamyka  charakterystyki;  mf^rca  ateńskiego,  napisaną  w  kilka  kt  pn 
jogo  śmierci:  «^  pomiędą}'  tych,  co  znali  przymioty  Sokratesa,  wszyscy,  którąy  d^  do 
cnoty,  nie  przestają  dziś  jo$iZ(»:e  iiczuwać  najżywiej  straty  jego,  jako  najdzidniejsMgD 
pomocnika  w  tein  dążeniu.  Co  do  mnie.  to  właśnie  dzięki  wspomnianym  wyżej  pny- 
miotom  j«"^o.  a  mianowicie  il/.ięki  tak  wielkiej  połiożności,  żv  nic  nie  przedsięłtrał  l««'7 
przyzwolenia  bo«rńw :  sprawiedliwości,  że  w  najmniejszej  nawet  mierze  nic  wyrządził  ni- 
komu szkody.  b'i/.  iiws/.cni  jak  najwięk-/!i  niósł  pomne  pr/.yja  iolom  swoim:  wstr/craię- 
zliweści.  że  iiiL>i|y  nie  i>r/,ekład;ił  pi7.\  inunieiszcjo  nad  Iep>/.c;  dzi«^'ki  tak  wiłdki' niti  rox- 
<:\dUuu  i,  że  iiiLily  się  nie  mylił  w  i«»/.tVi/iiianiii  <b)bre<ro  i  złe|L;o  i  nie  potrzebował  w  teoł 
obcej  pomocy,  lecz  posiadał  .^ani  tlosc  s.imodzielnosci,  aby  roie<*  własny  sj\d  o  rzwzacłł. 
iięda.i  W  Htanie  zaniwno  roznnmio  mówi^  o  nich  i  mIImIo  je  określić,  jak  i  badać  innyrii 
ludzi,  wykazywać  ich  bł<^y  i  zachęcać  do  cnoty  i  wszechstronnej  doskonriości;  —  otut 
dzięki  tym  w.szy.stkim  przymiotom  Sokrata<«  wydawał  mi  ftię  najlepffigrro  i  nąjszrse^ 
WKzym  z  ludzi,  .leżoli  zaś  kto  zdania  togo  nic  pochwala,  niech  porówna  chankter  la- 
nych ludzi  z  podanym  przeze  nmio  zaryj^em  charaktcm  Sokratosa  i  wtody  dopiero  tąd 
wydaje* 

Z  iKubistości:^  i  tilo/f)fi;|  .Sokratesa  zaznajamiają  na.'^  głównie  wspomniani  w  te 

"  liw  iii  .Mit  iiowic :  ri.A  TON  w  .\i>(li>tfii  (pr/ekl.łil  puKki  A.  .Maszkwskikoo  IsS).  wetllii'.' 
kt'ii<'L:o  podane  ■-n  pow\/-z<'  u  \  j.i,'ki.  oraz  szezeę.iiiiicj  u  dyalo:/acli :  Kritnn  (pm'kł;wl 
St.  SlKOI.KcKIKtiO  lS7!h.  Fidnti  (piZekiad   Hr.  l\.\sINo\\.sKlK(;(ł  IS-ŚS    i    l.(u)u.<  ipnickliJ 

St.  Sikklkckikuo  1870).  Ksknofont  zaś  w  MnnunOtUHuh  (przekład  poKki.  mający  j 
wkri'itrc  wyjśi*  w  Bihlintrrc  fHozofuziuj,  sporządził  I'].  l\OKf>i(  zy.śski  (wyjątek  powyij 
szy  wzięty  jest  z  p.-kopi^łu  tego  przekładu),  oraz  w  Synijnizyonie,  Co  do  ki?tycm!^'i 
oceny  tych  źródeł  zob.  szczegiMniej  Tkbkrwbo,  8-c  wyd.  1884,  T.  1,  115  i  nas*t  Xadtt  | 
'/nslugują  tu  na  uwagę:  Alf.  FouilłAr,  La  phUnaophie  <2e  Sorralte^  2  tomy  1874^ 
W.  SoHKi..  I.r  j,rnrN  th-  Soirnłe  IKSj);  K.  .foi!:Ł,  I)er  ahlr  n.  der  KenophmMte 
ctałf.i  18iK{.    W  na«z«j  liteiaturze:   M.  <iŁi»szrzTli;8Ki.  Żyeie^  nauctanie  i  śmierć  »l 


§    lii ,-2,2.     IDKAŁ  FILOZOFA 


517 


.    krtitem  1858:  cl-^rnic  zitś  równic-  poiif"/aii\t'a  jak  pirknii  <  liar.ikfi'rvsfyk:i  Sokniti'sa 
w  Histonjl  (jrtckitj  /ilozo/ii  Pawlicki kuo,  '1'.  I,  :ł5H  i  nii>t. 

.Sokr.it<*s  pozo>t»ł  nJij\v\ż«;zyin  idoałfiii  prawdziwcw  filozofa  dla  świata  staioźy- 
rneęrn.  Platon  nadał  wprawdzie  touiu  idt-ałowi  charakter  liardzirj  kontemplacyjny  i  mi- 
styczny (zolt.  wyżej  str.  4<U  i  nast.):  Arystotkles  zaś  rozwinął  w  soliie  i>rzeważiiie 
rzynniki  teoretyczne  i  zldiża  się  wskutek  te«,M>  do  nowo/y tne;j;o  ideału  badacza,  uczoneg-o. 
nk»  przyjmującego  zKyt  czynnego  udziału  w  sprawacłi  życiowych.  W  duoliu  atoli  So- 
kratesa rozwin(,di  ideał  filozofa  szezeirólniej  wspomniani  już  wyżej  stoicy  Jl 
Wśn>d  nich  zasłiifjujj\  na  szczególną  uwagę: 

L.  Annaus  Sf.neka. -wychowawca  i  doradca,  a  w  k(n'icu  oHara  Nerona  (um.  (>5  r. 
naszej  ery).    Widział  on  ideał  filozofa  i)r/edewszy>rkienj  w  życiu  «'notliwem  (facere  do- 
tet  philusophia,  non  dicere).   Cnota.  mówi.  jest  najwyższem  i  jodynom   dol>rem  człowic- 
k;i.  ()na  czyni  filozofa  niezależnym  zarówno  od  władnych  namiętności,  jak   i  od  zmien- 
nych zrządzeń  losu.    <  )na  podnieca  szacunek  dla  sami'g(ł  siebie.   poczu«;ie  osobistej  go- 
<iwok\  i  staje  się  pr/ez  to  źródłem  najwyższł'ijo  zadowolenia  wewnętrznego  I''ilozof 
preewyższa  pod  tym  względem  samegti  Uoga:  lióg  !»owiem  je^t  mądr\nn  z  natury  swo- 
••złowiok  zaś  przyswoić  solde  mu.si  mądrość  władną  samodzielną  energią  (est  aliquid 
||U0  sapiens  antecedat  Deum:  iiło  naturae  beniticio,  non  suo  sapiens  e,st).    Ideał  ten 
filozofa  rozwinął  Seneka  w  pismach:    Dc  amatautia  mpkntis.  Ik  prorideniia.  Dc  hrc- 
i'iłałt'  tńiae.  Dc  animi  traiuiuiUtntc^  Dc  utio  ct  ftcccssu  sajiicnłis,  szczególniej  zaś  w  swych 
Kimtolae  moralis  ad  Luciłium.    Zob.  (Jpcra  ed.  Haase.  8  tomy,  185'2.    Pisma  te  prze- 
łożył na  nasz  język  Idskup    I).  Pilichowski  1771.  177'>  i  17sl.    Zob.  też  W.  Uimmkck. 
Seneka  und  Scin  Vcrhałłnms  zu  Ki^ikur,   J*lafo   u.  dcm   ChriMfaitlunu    1.SS7.    1'  nas 
pi>ali  o  filozofii  Seneki:    K.  Kaszewski.  Hibl.  Warsz.  ISdO,  T.  I.  2/)7  i  nast..  oraz  Uh. 
Kritzkiewicz.  llozprawy  filologiczne  Akad.  Krak.  T.  III,  l.S7.^.  str.  122— 21!>. 

KpicTETrs  HiERopoLiTANirs    urod/ił  się  we  FryL'ii.   w    Małej    Azyi.   był  przez 
'iłuższy  i-zas  niewolnikieiu  srogiego  l'pafrłMlłru<a.  dawnego  niewolnika,   a  luistępnie  wy- 
sokiego urzędnika  przy  dwi)r/,('  Nerona.    Uzyskawszy  wolność,  nauczał  filozofii  w  IJzy- 
riiio.  lecz  wraz  z  innymi  filozofami  zo-tal  wyirmmym  za  cesarza  Domicyana  w  r.  04-tym 
i  przesiedlił  się  do  Nikopola  w  Epirze,   gdził'  założył   władną  szkołę  filozoficzną,  .lego 
i'lęaJem  zarówno  w  życiu,  jak  i  w  działalności  pedagogicznej,  był   Sokrates.    W  rozwi- 
nięciu zaś  swych  poglądów  opierał  się  na  ety<'e  stoickiej  i  uzupi  lnił  ideał  filozofa  kilko- 
ma ważnemi  rysami.    Weilług  l^piktt  ta  prawdziwy  filoz(»f  jMiwinicn .    1)  zaznajomić  się 
z  naukami  swych  poprzedników,    2)  poddać  to  nauki  rozbiorowi  w  celu  poznania  pra- 
wdy, i  nakoniec       żyć  wedlui"  wyma<_'ań  prawdziwej  nauki.    'J'o  «»statnie  stanowi  naj- 
w.iżniejsze.  ale  i  najtrudnłt\jsze  zadaui(ł  filozitfa.    Daje  się  imo  urzeczywistnić   tylko  na 
podstawie  wewnętrznej  swobody  ducha.  nięzależn(»śei  od  zewnętrznych  warunków  życia. 
.Swobodę  tę  osiągnąć  można  j^Klynie.  rozróżniając  jasnt>  rzeczy,  znajdujące  .się  w  naszej 
wiadzy,  o<I  rzeczj^  od  nas  niezależnych.    W  naszej  władzy  znajdują  się  wyłącznie  myśli 
nasze  i  dążności.    Prawdziwy  tedy  filozof  panuje  nad  niemi  przy  pomocy  rozumu:  po- 
z<)stał(.'m  za.ś:    ciałem,  ł)ogactwami.  htmornmi   i   t.   p.  pogardza,   i  na  tem  polega  jego 
swoboda.    On  jest  wolnym,   choćby  go  okuto  w  kajdany,  gdy  niewolnikii-m  jest  ten 
kto  nad  sobą  panować  nie  umie,  choćby  był  władcą  świata     Cnota  wypływa   z  takiego 
panowania  człowieka  nad  sobą  ZL'odnłe  z  przyrodą  jeiro  ducha.    Najwyższemi  zaś  cnota- 
mi są:  cierpliwość  i  wstrzemięźliwość :  filozof  cią<.'le  powiedzieć  sobie  winien :z»oś  i  usłrzy- 
»!/(/ (  av£yoT)  XGti  OLTTŚyouiI    (Hiok  teiro  Kpiktet  za  przykładem  Sokrat«'sa  odznaczał 
się   prawdziwą   poljożnością.    Odnośne   poL^hidy  jego  znajdują   się   widocznie  już  pod 
wpłjw<»rn  natik  clirześcijaństwa.    łłÓL'  przenika  wszi-chświat  i  żyje  w  każdym  człowieku, 
(m  jest  ojcem  rodu  ltidzkie<ro;   ludzkość  cała  stanowi  je<5o  rodzinę.    Prawdziwy  filozof 
it^t  wła.*ś<ńwie  posłannikiem  lioga,  przyczyniającym  się  do  rozwoju  l)oskich  czynników 


518  §  13,3,SL    IDEAŁ  FILOZOFA. 

(Iw  lia  ludskioifo.  Tc^ru  zaś  •cln  i  o>i:\^  samem  nancsanWm.  lo<-z  pny kładem  i  od- 
d'/.i;ily\v;iniem  iia  por/.dcin  moralne  ludzi  i  poprawę  irłi  żyria.— Kpikk-t  nk'  opncowaf 
swrj  filo/colii  piśmien?iif.  ICzoń  za.ś  i'»'jo  Fl.wius  Arriants.  ktin^iro  można  na- 
zwać k,-' ii"itn!i(''ni  L\j)iki«.ia.  z('''vnł  jog^o  nauki  w  pi>Tiiat:h:  ^'.Izy.^Oii  i  "E^y ;'.piO'.ov 
■E7r'.*/.T/|to'j  ( I ii.^^M  rfiitioiifs  }  M,ini'nU'-  E}>ictt'fih  V,  o.śiniu  ksiąur  płorw^^zeiro  pi-ma  <Jł^ 
szły  do  nas  tylko  rztc-ry ;  drugie  zaś  pi>iuo  jet-t  strcszc^ouicm  poprzoduu>go  w  fomk 
aforystyczny.  Wydal  jo  J.  i;)cbweigb!iuser  1800,  Dw^oanik  EpikMa  praeiożj!  z  giec 
kie^o  na  nai^z  język  la.  Ho&owi^tSKi  wraz  z  Obrazem  Cebesa  (piameni  ak^orrcnp* 
f  lozoficzneiu  vr  rodzaju  WK|ioiiiniaiu^o,  str.  513.  opowiadania  Phodikosa  o  HeiknJoie 
na  rozdroża^  napisanem  prawdopodobnie  nie  przez  KRBKSAf  ncznia  Sokratesa,  Io(7.  stoiU 
top^oż  imienia  w  J-j.nm  wieku  nasząi  ery  >.  Wideo  j)ouczającą  pracę  o  Kpiktecie,  zawie- 
raj:\c:\  zarazem  Lrł<:ł'>z^  or'on<;  ot\ki  sUtickioj  w  og/>lc,  wydał  A».  ItoimOFFEB:  Die 
EMk  (h's  Sh/ih-rs  KpihH  ls5)4. 

Mak(1's  AruKLii  s  Aktonisi  s.  ro^ai-z  r7vm<ki.  Hluzof  na  tronie  (uiu.  1^^0  r.i,  oii- 
st«.'pujo  już  pod  niojinlnym  \vzirlt;deni  od  pierwotnej  -iirr>\vei  etyki  stoieyzmłi  i  n^ł^laje 
swemu  ideałowi  lilozofa  (^Imrakter  l)ardzi<»j  mi<;kki.  l*oblażiiwośi-  dla  ludzkicij  uioiima»  i 
stanowi  gluwne  znamt»j  jetro  otyki.  Źli  «?ą  zływii  jedynie  z  powoda  niewiadomości:  nie 
ma  powodu  ich  pot«:piaó,  traeba  inb  nawsai^.  .Imitto  najważniejsze  zadanie  f&leswft,  któ- 
ry nauką  i  żyoiom  przekunar  winien  każdej,  że  cnota  jest  fiama  ptaez  alę  nąjwyśneni 
doi>rein  i  ^izczr^ścimii  oztowieka.  Oko  nic  żąda  na^dy  za  to,  że  patrzy,  aut  noga,  że 
cbodzi.  mówi  Maick  Aureliusz;  podobnież  i  filozol'.  '  w>zclkiej  rachuby  osoboiraej. 
znajduje  zadowolenie  w  iwnioni  spełnianiu  swydi  obowii\zk<»w  życiowych,  w  samej  cno- 
cie. W  nim  działa  i  przejawia  sit-  rozum  l"/y  i  to  jest  przyczyną  jeijo  niczakIĆK-ont: 
iiic7oiii  -zczęśliwt>śri.  Snner.-  »jo  nie  stra-zy.  on  widzi  w  niej  tylko  jeden  z  oHaw"''w 
życi  t  iKiwszecjinee-o :  przej-^cjf  w  ^tan  wyższej  doskonałości.  l'oj^ląd\  i<-  loi^^^hr^ 
\\:iv<  k  Aureliusz  i)łid  kouioc  życia  w  Rozmowach  z  mmym  nohą,  aapii>anycłi  po  grc<.'ku 
l  a  i.;  ioc'JTÓv,  Mpdiłathnes,  cd.  .T.  Stieh  1882. 

AMiriDs  MANLirs  Skykrjnuh  1)oktbiu8.  nowoplatonik,  joden  z  ostatnicb  pnedata^ 
wicieli  filozofii  starożytnej,  nitiż  stanu  za  kn'»la  pockti^o  Toedoiyka  (ścięty  52&  rokuk 
napisał  w  wic^zioniii  w  Pawii  znany  traktat,  w  którym  proza  przeplatana  je^t  wioRnani 
p,  t.  Dc  i'i>itsnl,iflnn<-  philiisnpltiae  (od.  Th.  Obbariu:*,  z  Itcznemi  objaśnieniami  1813) 
Dowodzi  on.  Że  lobami  liid%i  kieniji!  o]iatrzno-<ć  boska.  Nieszczęścia,  jakie  nawiirdza: 
człowieka.  iuaj:\  na  celu  jeuo  udoskonalenie.  Woliec  takie<ro  pr/<tkonania  filozof  prawdii- 
wy  nio  mo/c  >i<  niidy  •  •i:ć  ni* -v:.  z<;śliwym.  l'ir<<'(  iwnio.  widząc  we  wszy^tkiem  rrrv 
dzeine  |{o'_';i.  iioadiiie  -i'  -  l  i  u oli  i  -taje  sic  pirzez  tn  coraz  doskonalszym  i  [<(>di»bnici- 
szym  do  nicjo.    To  też  j)iy> /^u  ujmie  bosko.ś(-i  (adeprio  divinitatis>  Boecyusz  uznajf- 

za  ttstatei  ziiy  cel  i  najwyższe  >z<  z-jście  filozofa.  Przekład  pol>ki  Pocuchy  fihzofirj  sp"*- 
rziid/.ił  .J.  A.  Uaruziński  lOlU:  nadto  wydano  w  r.  17:^8  bezimiennie  przekład  a  fraŁ- 
uuzkiego.  w  kt('»rym  tióniaez  wyznaje,  że  dowiedział  się  o  przekładzie  Bard^skiego  do- 
piero po  napisaniu  swogo. 

Zaznaczyliśmy  już  wyżej,  że  w  świecie  nowożytnym  ideał  filozofa  nstąpił  oa 
plan  dałs/.y  wobec  z  jednej  strony  ideału  chrześcijanina,  a  t  drujnej  bada<'za,  ui-zonoi^.' 
fzob.  str.  hV.\).  rif  rwszy  z  tyeh  ideałów  stał  nię  wyrazem  ogólnie  ludzkiej  doakonałeśo. 
której  -i';  już  nie  dopatrywano  w  myślicielu,  przeprowadzaj ucym  swe  zasady  w  żydti 
lecz  w  u  i7,eczy  w  istnieniu  przo/.niczenin  >  zbiwif-ka  jako  człowieka.  To  t<*ż  kwestyi  U 
m*"  rozfrzn-ano  już  za/wyczo'  j  iko  mir,  lęicj.)  przedmiotu  badania.  Iec2  włączono  -i 
w  rozbiór  oij.flnych  z:is:k1  et\ki.  K  ahtk/yi  .sz,  jeden  z  przewodników  nowej  tiloowitii 
zajął  się  wprawdzie  za-st^oow  ani*  lu  oi.'iduycb  zasad  etyki  du  zawodu  kiytycznegi)  mrsli- 
(dola,  o  cz*»m  wspomnieliKmy  powyżej  fstr.  5ll>:  Spinoza  oparł  cała  filozofią  na  uiomini'- 
religunjni  rozwoju  człowieka  (zol),  str.  11);  Kant  pojmował  filozofa,  jako  .prawodawe; 


Digiti<::ca  by  GoOglc 


nmnuu  Imlzkioiro  **  jako  „nauczyi  iola  ideału."  iM>piernjj\<*oL'o  isU)tiu.'  iel«!  rozmmi  i  niułto 
wjkaiiiłł  zasadnicze  znaczeniu  rozumu  pi-aktyrzne«:o.  \v»»l''óIc  etyki  dla  życia  umy.slowcjjfK 
[Doh.  str.  81  i  437  i  na^t.);.J.  G.  Ficute  rozwinnł  <wc'  p<vjl;\dy  etyrzm;  na  pr/eznai-zcnio 
uczonego  (YorU^Hngtn   iiber  die  Bcstimmuny  de.s   (itbhrten  1794)   i  t.  p.    Alu  we 
i  Wi^dlcicfa  tych  roztrzą-saniach  nie  wyodn^hniono  już  oioltno  ideału  filozofii  i  nic  widsia- 
1^  00  w  niw  już  waora  wiedsy  i  cnoty  wśród  ładzi.  Tylko  wskutek  nowe<,'o  nży wionia 
>  któaA  filosofiosaych  w  połączeniu  z  ogulnie  lodzką  dążnością  do  moźUwb  pelnogo  po< 
ninb  istgfy  wszochrseczy  i  do  uizoczywistnienia       wj-miigań  za  pomocą  piaktyczncg 
działalności,   można  się  spodziewać,  źe  ideał  z  jodnoj  strony  człowioka  cnotliwego, 
1  z  drugiej  uczonego,  znowu  się  połączą  w  dncliu  zazoaczonycli  czynników  prewdziwo- 
L  go  filozofa. 

Wielce  pouczający  wykład  historyi  życiowytli  iil.  iiriw  wielkich  iiiyśllficli  Itidzko- 
«  !  jtoi  /^w^zy   Oil   IMatona  aż  do  nti-^zych  czjisow,  zawiera  w  <;o!»i«'  j( dytic   rcLu  mdza- 
ju  d^icU),  któro  wydal  It.   Kuckkn  p.  L  Die  Lcbctmuischaunngm  der  grussen  Den- 


'«' 


I 


Rozdział  trzeci. 


METODA  FILOZOFII. 

1.  O  metodzie  filozofii  w  ogóle. 

§  14. 

Znaczenie  metody  filozofii  i  jej  czynniki  składowe. 

Rozbiór  istoty  filozofii  (Rozdział  l-^zy)  i  jej  stosunku 
do  twórczości,  nauki  i  życia  (Rozdział  II*gi),  doprowadził 
nas  do  jasnego  poglądu  na  zadania  filozofii,  jako  nauki, 
badającej  ogólne  zajady  wiedzy,  podmiotowe  i  przedniio- 

ttowe,  w  celu  w\\rjaśnienia  szczegółowych  ohjawów  l)ytu 
z  punktu  widzenia  tycłi  zasad  ogólnych  (§  4).  Obecnie 
zastanowić  się  musimy  bliżej  nad  dr<u;ti.  wiodącą  do  roz- 

f wiązania  tych  zadań.  Droga  ta,  pojęta  naukowo,  nazywa 
Bię  metodą  filozofii  (od  {tćdo^oc;  »  do,  ku;  óoóc  =  droga) 
i  obejmuje  wszelkie  sposoby  badania  filozoficznego,  oraz 

1 środki  pomocnicze  tegu  hadania. 
Jak  większość  kwestyj  zasadniczych,  ogólnych,  tak 
i  kwestyą  metody,  nauki  specyalne  opierają  zazwyczaj  na 
tradycyi  naukowej,  bez  głębszych  w  tym  względzie  poszuki- 
wań    Tylko  wyjątkowo,  przy  dociekaniu  now^ych  lub  bar- 
gdzo  trudnych  przedmiotów^  specyaliśoi  uznają  potrzebę 
pzczegóiowego  rozbioru  metody  swych  badań,  przyczem 
jednak  również  nie  docierają  do  ostatecznych  podstaw 
.  lunysłowej  działalności  człowieka  i  nie  roztrząsają  ich 


§   14.    MKTODA  FILOZOFII. 


krytAcznic,  lecz  pozostają  w  zakresie  duguia tycznych  zii- 
łożeń  swych  nauk       1,  6  i  6,3). 

W  inny  zupełnie  sposób  zapatruje  się  filozofia  na 
kwc^styą  metody.  Zasada  krytyezności  domaga  się  od 
tilozotn.  aby  zdawał  sobie  jasną  sprawę  ze  sposobu  swych 
l>adań.  t.  j.  %  metody,  którą  się  w  nich  posiłkuje.  Wszel- 
kie w  tym  wzjL^lędzie  poglądy,  powzięte  zgóry,  bez  po- 
])rz(  (lnicg()  rozbioru  ich  irości  nadawały  poszukiwaniom 
liiozofii  zawsze  cliarakter  dogmatyczny  i  wywierały  wpływ 
niczem  nie  uprawniony  na  ostateczne  i^yniki  jej  badań. 
Wskutek  tego  kwestya  metody  stanowi  konieczny  prze- 
dmiot nauki  wstcpncj  do  filozofii  i  powńiiiia  w  niej  zna- 
lość  swe  zasadnicze  rozwiązanie.  Logika,  jako  teorya 
poznania,  roztrząsa  następnie  już  specyainie  czynności 
i  środki  poznawczo  umysłu  ludzkiego  (§  2,2.). 

Stusownir  do  cech  znamiennych  tih)zolii,  jakiemi  są: 
krytyczna  samodzielność  myśli  i  dążność  do  ogólnego  na 
świat  poglądu  (§  6),  metoda  filozofii  zawiera  w  sobie  dwa 
czynniki  zasadnicze:  jeden  krytyczny,  drugi  syntetyczny. 
Pierwsz}'  z  nicli  polega  na  czynności  rozbiorowej  umysłu^ 
na  różniczkowaniu  i  diiierencyacyi,  t.  j.  na  analme  przed- 
miotów filozofii  (od  &v«rXóa>  »  rozdzielam);  celem  zaś  dru- 
giego jest  zjednoczenie  rozdrobionycłi  przedmiotów  1)adania 
filozoficznego  w  jeihią  całość,  ich  całkowanie,  integracya, 
czyli  synteza  (od  <Jovti*T|tŁt  =  zestawiać).  Pochód  roztrząsań 
filozoficznych  obejmuje  wskutek  tego:  z  jednej  stro- 
ny i-ozbi(')i-  c/.yiiności  i  objawów  umysłowych,  mającycli 
doniosłość  filozoticzną,  z  drugiej  wytworzenie  syntety- 
cznych form  wiedzy  filozoficznej:  pojęć,  poglądów,  teonji 
hipotez,  zgodnych  wedle  możności  z  rzeczywistem  sku- 
pieniem szczegółowych  oł:)jawów  świata  w  jedną  całość, 
w  jeden  ustrój  harmonijny. 

Prawidłowy  rozwój  zaznaczonych  czynników:  rozbio- 
111  i  skupienia,  różniczkowania  i  całkowania,  analizy 
i  syntezy,  oraz  wszechstronne  ich  zastosowanie  do  badan 
filozoficznych  stanowi  istotę  metody  filozofii.    Postęp  tycli 


Digitized  by  QqQg[e^ 


§   14.      METODA   FILOZOFII.  523 

[  badań   i   osiągnięcie   icli   celu,   t    j.   możliwie  krytycziie 
i  pełne   poznanie  ogólnych  zasad  wszechbytu,  zależy 
w  znacznej  części  od  właściwego  spożytkowania  w  filo- 
zofii każdego  z  tych  cz^iiiiikow    poznawczych  i  od  wza- 
^  jeaiuego  uzupehiienia  się  ich  wyników.    Ini  analiza  głę- 
biej wnika  w  zasadnicze  pierwiastki  wiedzy  łudzldej.  wy- 
jaśniając początek  i  znaczenie  icli  treści,  tern  gruntowniej 
rozwiązuje  iilozotia  swe  zadania  lvrytyczne.    Im  zaś  szer- 
*  szy  jest  zaki*es  szczegółowych  danych,  naukowo  uzasa- 
,  dnionych)  na  których  się  opiera  syntetyczna  praca  myśli, 
tern  filozofia  przybliża  się  bardziej  do  ostatecznego  celu 
.swych  dążności,  do  og(')lnego  na  świat  poj^l;uhi. 

Z  powyższego  wynika,  że  i  ala  metodologia  lilozolii 
sprowadza  się  do  bliższego  określenia  zaznaczonych  czyn- 
ników analizy  i  syntezy  w  badaniach  filozoficznych. 


I  1.  Kwestya  metody  filozofii  i  Ip^ka. 

I  Wszechstronny  rozbitn-  uiftody  poznania  w  Of^óh*  stanowi  jcdrn 
'  z  przedmiotów  osobni  j  nauki  filozoficznej,  zwanej  lo(fihf.  Wspi  mmii- 
liśmy  o  niej,  mówiąc  o  stosunku  teoryi  pozn  n!i:i  do  wstt  pii  du  (ilo- 
żofii  2,2).  Obecnie  zdajemy  sobie  sprawt^  ze  stosunku  kwestyi 
O  metodzie  filozof  do  opjólnej  ti^oryi  poznania  i  pytamy  przedowszy- 
stkiem:  z  jakiego  powodu  kwestya  ta  ma  być  badaną  w  nauce  wstę- 
pnej do  filozofii  a  nie  zostaje  odłożoną  do  logiki? 
i  W  tym  cela,  na  pierwszym  planie  uwzględnić  naloźy  to,  cośmy 
oa  Bwojem  miejsca  powiedzieli  o  organicznej  spójni  wszystkich  nauk 
(zob.  str.  63  i  nasi.,  oraz  §  Ze  spójni  tej  wynika,  ze  nietylko 
kwestyi  metody  filozofii,  ale  wogóle  całego  wstępu  do  filozofii  trakto- 
wać nie  można  umiejętnie  bez  pomocy  danych,  zaczerpanych  z  teoryi 
poznania,  podobnie  jak  ta  roztrząsać  nie  może  filozoficznie  swepjo 
przedmiotu,  nie  opierając  sitj  na  krytycznym  rozbiorze  zasadniczyt  li 
pojęć  o  filozofii,  t.  j.  na  nauce  wstępnej  do  Hlozotii.  Wskutek  tego 
mowy  b3"ó  nie  może  o  tem,  abyśmy  mieli  we  wstępie  do  filozofii  l)a- 
ać  specyalnie  kwestyą  metod}',  zająć  się  rozbiorem  owych  czynności 
iologicznych,  któremi  się  filozofia  posiłkuje  narówni  z  każdą  in- 


Digitized  baCoogle 


524 


§  METODA  FILOZOFII  I  LOGIKA. 


ną  nauki^,  w  ogóle  wkraczać  w  dziedzinę  samodzielnych  dociekań  teo' 

ryi  poznauia.  O  ile  zrusztą  ogólne  wyniki  teoryi  poznania  okazały 
si(j  niezbtjdnciiii  dla  naszych  ])i»szukiwań  wstępnych,  uwzf;^thiili<i:jy 
je  w  sposób  od()Owiedni  już  wyżej,  zariAs  iio  przy  rozbiorze  nauki 
o  ideach,  jak  przy  określeniu  stosunku  filozofii  do  nauki  w  ogólt-  zob. 
§  8^1,  oraz  §  10  i  11,  szczególniej  str.  295  i  nast.,  oraz  3(M  i  nast. . 
Nasze  obecne  zadanie  sprowadza  się  jedynie  do  rozbioru  tych  zasad 
metodologicznych,  które  wypływają  z  istoty  filozofii  i  dlatego  zastoso- 
wane byó  wmny  do  wszelkiego  badania  filozoficznego.  Chodzi  ta 
wyłącznie  o  metodę  fiUzofii* 

Wprawdzie  już  w  18-tym  wieku  filozof  Wolff  we  wspomnianm 
na  str.  11-tej  dziele  odróżnia  logiką  teoretyczną  od  praktycznej^  która 
ma  na  celu  zastosowanie  ogólnych  zasad  logiki  do  szczegółowych  za- 
dań wiedzy  ludzkiej.  W  nowszych  zaś  czasach,  dziąki  szczególniej 
JLo^ice  MiLLA,  wcielono  do  troryi  poznania  tak  zwaną  hyik*"  nauk.  bu 
dająiją  specyalińe  zajady  metodologiczne  ])(ije(iynczych  uiuu  i  'nosci 
(zob.  str.  (55  (.  Kzecz  naturalna,  źc  w  tej  logice  nauk  uwzglt^dnić  na- 
leży i  metod nlngią  filozofii,  chociaż  tego  dotąd  nie  czyniono  w  .sposób 
należyty.  Mili  bowiem  w  wykładzie  logiki  nauk  o  duchu  mówi  tylko 
o  metodzie  psychologii;  wśród  innych  przedmiotów  filozoficznych 
uwzględnia  jedynie  jeszcze  metodologią  socyologii  i  etyki.  A  chodaź 
nadto  w  IV-tej  księdze  swego  dzieła  (rozdział  4  i  6^  podaje  szereg 
wielce  pouczających  uwag,  dotyczących  Języka  filozoficznego,"  t.  j. 
filozoficznej  terminologii,  to  jednak  o  metodzie  filozofii,  jako  odrębnej 
nauce,  nie  traktuje  wcale.  Czyni  to  Wundt  w  2'gim  tomie  przywie- 
dzionej str.  117}  Logiki;  ale  wywody  jego  co  do  znaczenia  em]>irs- 
cznej  i  dyalrktyznej  mctorly  w  lilozotii  dotyczł|  lylko  uajog/tliiit j- 
szych  zasad  i  |)odane  są  w  tak  krótkiem  stn  szczeniu  (str.  <i31— 043, 
że  nie  można  ich  uznać  za  opracowanie  właściwiej  logiki  nauk  filozo- 
ficznych. Ni«  Ictóre  monografie  nowszych  czasów,  poświęcone  metodzie 
bądź  metafizyki,  bądź  w  ogóle  nauk  o  charakterze  racyonalnym,  nie 
są  zdolne  zastąpić  tego  braku. 

Chociażby  atoli  metodologia  filozoficzna  była  znalazła  szersze 
opracowanie  w  dotychczasowych  wykładach  logiki  nauk,  pomimo  to 
nie  raianoby  zasady  wjTugować  tej  kwestyi  zupełnie  ze  wstępu  <1« 
filozofii.  Skoro  bowiem  nauka  ta,  jakieśmy  widzieli  (§  l  i,  ma « 
prz(Mlmi()t  rozbiór  krytyczny  zasadmczych  ])ojęć  o  filozofii,  to  w  jtj 
zakres  w  pada  z  natury  rzeczy  i  ogólny  pogląd  na  cele  i  środki  l)u  ui- 
nia  filozoficzn<'p:o.  Ni<' można  tral<tować  o  lilozofii  w  ogóle,  nie  mówint 
zarazem  o  charakterze  j<  i  dtu  Ickań,  a  wiec  o  jej  metodzie.  Kwe*!tva 
metody  dotyczy  bezpośredniego  rozwoju  zasadniczych  czyimików  filozoÓL 
łączy  się  tedy  jak  najściślej  z  rozbiorem  ich  krytycznym. 


Digitizei  by  Google 


§  14,1.     MBTODA  FILOZOFII  I  ŁOOIKA.  525 

Roźiiica  pomiędzy  spct  yalną  logikt^  nauk  Hlo/otic/łnycli.  a  rozbio- 
rm  kwostyi  mi>to(ly  iUozotii  w  nauce  wstępnej,  polega  na  tern,  źc  tu 
mamy  na  oku  jedynie  wyjaśnienie  preygotowawcze  ogólnych  zasad  ba- 
iiaiua  filozoficznego,  tych  zasad,  któro  wynikają  z  krytycznego  poglą* 
do  na  samą  filozofią  i  stanowią  o  całym  dalszym  pochodzie  jej  docie- 
kań; gdy  logika  nauk  filozoficznych  nie  powinna  się  ograniczać  takiem 
wyjaśnieniem  ogólnych  zasad  metodologicznych  filozofii,  lecz  zająć  się 
winna  zarazem  rozbiorem  kwestyi  zastosowania  tych  zasad  do  ])racy 
na<l  rozwiazaiiii  in  szczegółowych  zadań  filozofii.  Jak  wst^p  do  filo- 
zofii w  ogclr  iaa  za  przedmiot  jt  dynie  rozl)i«'>r  zasadniezyrh  podstaw 
tilozofii,  tnk  i  w  tej  kwestyi  nic  przecliodzi  pnza  zakn'S  roztrząsali, 
•ioty-^aj  yi  ii  uaiooiiliiicjszycli  zasad  barlania  iilozuiił  zjie^o.  W  jakim 
kuTuuku  rozwinąć  należy  te  badania,  aby  czyniły  wszechstronnie  za- 
*lość  krytycznym  wymogom  filozofii  i*  —  oto  kwestya  nasza  przy  roz- 
biorze metody  filozofii. 


Literatura,  dotyoząea  metody  fllozollL  Ogólnikowe  \\\\,\</\  •  «>  do 

iiMiody  filozofii  '/ti  ilrśr  można  w  wiok>!zo.śri  prac  z  zakrosn   luuiki  Nvst'.'pni^j,  poilanyi-h 
pr/ogl;\«lzio  litri  łf liry  nasz«'<,'o  przi-dmiotu  (str.  10  i  nast.).   Tu  zwra4-aiii.v  uwagi;  na 
ir*ktaty  i  prar<!  ro/.tncąsająop  t(»  kwf(.sty.'\  «7«M-7i'j  i  trł»;'>ioj. 

IUkok  wyłożył  w  >\vfm  Sontm  (nyauHin  (str.  Uh   sporyalni*'   rcj-iiły  indithcyi. 
L  j.  wywodu  za>ad  Oj^óluycb  ze  s/<zogulowyili  danych,  i  na  Unu  polccra  •rł«'iwnio  dontu- 
iitott:  bistoiyt^na  t^fo  dziota,  dotyiv.ącego  hardslpj  badań  na  polu  nauk  ńjh  <  yaltiyi:h,  ani- 
(ttoKofii,  jako  naoki  krytycznej.  Pomimo  to  nio  brak  n  Bakona  i  pod  tym  wzg]ędcmi 
:  vi<>ta  w.skazf»wok,  godnych  bliźssoj  uwa^i.   Powiodsicć  to  naloxy  t«»«^ótnicj  o  j>go 
pogli^zic  na  wady  Indjtkifgo  poznania,  nazwane  przpz  nin^o  hoiyszezami  (idola). 
kW  pierwszej  kfiit^dze  fhgnuonu  wyticza  iiakon  ł-ztory  rmlzajf!  taki<li  lH>źysZ(,'Z.  a  miaiio- 
i-ic:    ł«oży szcza  rodzaju  ludzkicgOj^noryt  rynku  i  łmtni  ('uluh\  trilms.  spccus.   fori  ot 
;fH'atri).    1)  Do  pifinv</ych  nalożii  wady,  wyply  wajurc  z  ^iiincj  natury  człowieka.  Opio- 
.idj;;  si»;  oHo  111  błędnciii  mni^^niinniu.  jakol^y  i^złowiek   liył   n)iiir;\   wszi'i'lir/cf7y  izdanir*. 
'^'■-'"łoszonr*  i)rzi*z  M>n~^t''  1'km  i(m,uua>a)  :   <fiły.   wciiliip-  I?:ikona.    tiiny^ł   iu>l>iki  podoitny 
I'  t  do  iiistra  o  nieruvsnc.i  powier/clini,  widzi^ougo  wo  własnej  uatui/.e  n.Uurę  odl»ij;iJn- 
A-h  sit;  w  nicm  przedmiotów.   2)  DoźyHzrzami  nnry  »ą  wady.  ktAro  się  i>lij:iwiaj:i.  gdy 
isłowiek,  wodług  trafnego  wyrażenia  l!RRAKr.tTA,Hziika  wiedzy  nio  w  wio1ktmwszGi^Uświ«> 
3;  locz  w  małym  świecio  sw3'cli  mtohLst3'ch  zachcianek  i  jodnastronnych  poglądów,  po- 
|dobQych  do  nory,  do  której  światło  prawdy  nie  przonika.  3)  Wady  rynktt  wynikają 
Iz  nadużycia  wymńw,  femiinów,  będącyeli  w  oluej^u  na  rynku  życia,    Zasti;pująe  rzi-ezy 
^ja/anii,  wielu  zadawala       panując-emi  ciemncmi  okrcśleTiiami  wyrazów,  zamio-St  zajtić 
'1;  Uad  inietii  saniy<-1i  reoczy  (na  ten)  po]ł"/a  ów  fnmaJizm  doktrynerski,  o  którym  niówi- 
.i>iiiy  wyżf'!,  str.  510).    4)  Możyszezami  fratm  r):\vf-<7!''v'    ;^  widy.    pozostajj^ec  w  śeisłi-j 
t  i '  /rHj^i  i  Z  Idednemi  naukami  r<'>żiiycli  pi-zedst  lu  i.  idi  -/k  .l    Lt  'r7\  ze  swiat  i  rołił:j  ;nenf^ 
f- iitraln;\  dla  popisywania  się  swemi  >aiiiowoinenii  poni_\  >i;iiiii.     lak   np..   njówi  Hakim. 
lilozolowii',  ,sofimi   i   rmijoHaU.śii,    objaśniajii    wszystku    ua    pod-stawio  zgóry 
cli  za.sad  alistrakeyjnycłi :  inni,  enq>'nyvij.   <\{  jeszcze   lArdziej  szkodliwymi, 


Digitized  by  Gopgle 


526 


§   14,1.     METODA  FILOZOFII. 


ponieważ  od  niowiolkiej  liczby  danych  doświadnzoDia,  bez  właśdwof  podsUnry^  pnodio* 
dzą  do  okr<»lenib  naJwyŹHzycb  zasad  wszochraoczy;  jeszcze  inni,  fanioaci,  opienją 

sii;  na  /.iibolionai-li  lub  na  poniit;>/.aTiiii  filozofii  z  tcoloL-^in.  wiedzy  lud/kioj  z  tioską.  i  ili> 
'  liudzj^  wskutek  t('L'<>  nietylko  do  tantastycznoj  filc»yA>fli>  ale  i  do  rolicrii  licretytki^j. 
Wszystkie  te  wady  Rakon  wyjaśnia  przy  i)omoc'y  laktów,  za^zerpanyeh  z  lii-toni  fili> 
y-utii  i  pr/ez  to  podnosi  donif»>.łośf  swyt  h  uwacr  krytycznych.  pr/ej^<  jr   zaś  od  tf^y 

krytye/.ne<io  p<»i.'lj|dii  nn  wnx\\  po^juania  hidzkiejro  do  wła^inyeh  po/-\  ty wnycii  nauk  ^lu/y 
nni  wyniai:anie,  al>\  pł»/-naiiie  j)ra\vd7,iw(»  jednor/yło  w  soliie  <htHicuuU'2&Hu  \  rozttu. 
J^uij/irycy.  mńwi  Hakon.  za  przykłacieni  mrówek  zliierają  tylko  niatfryał  zewn*;trzŁ.> 
wifidzy;  racymal^i  znowti  podobni  są  do  paj^kuw.  snujących  swoj:^  pajł-ezyn*.-  z  <«a- 
iny(.*h  siebie ;  prawdziwą  r^k  filozofią  porównat*  niożna  z  pszczdaini:  wysypiają  one  sok 
z  kwiat(»w,  ale  na^tępnirt  urabiają  go  właanonii  oiłanii,  saniodziolnie.  Filozofia  nie  pogsit- 
kitje  wyłącznie  rozumem,  ani  też  nie  zadawala  si^^  pizojniowaniem  matory^n  do- 
świadczenia pn?y  poiuoi-y  pami^ciT  przerabia  ten  matcryał  iiwiysłuwo.  To  t»'ż. 
dłojf  Hakttna.  na  połączeniu  tych  ołiyd^^ócb  czynników  ptdepi  eała  nadzieja  prawdziwti^* 
po>t«;pii  tłlozofii  (z<»l».  sz<zcL't'»lniej  ks.  I.  aforyzmy:  41-4-1.  G'2,  (54  i  0">t.  Wol-'' 
powien'-<*liownyh  tra/e-^t'tn-  ..fnnpiryków."  oił»  vr1i  i  Tj'iszy(h,  pon'n!iii;T<'\rh  sic  na  puwaL'. 
Bakona,  l^^mI/}  uw/.«(|t;(lnic  powyżs/.-  aiif •  nty.  /.n*'  przed-itawicjiie  jegt)  pogl:idu  \u 
istot<^'  protę  '(W  j)u/.nawczycłi  ^^/.oh.  też  wyżej  stp.  Si). 

l'iorwszoi"Zt;dne  miejsce  w    ua>zej   kwe>tyi   zajmuje  toż  traktat  KARTt:2YUsn 
O  meindiie.   WspuniniHiMmy  o  nim  już  kiika  razy,  szczeg 'dniej  mówiąc*  o  wątpieniu.  j»- 
ko  punkcie  w^j^cia  krytyki  fil(MH)ficznej.  oraz  o  oIh) wiązkach  życiowych  filozofa 
str.  10,  M  i  511  i  nast.).  Obecnie  podnieść  W3*pada  prawidła  motodcriogiezne.  któp* 
KartcKyusz  w  tej  pracy  zaleca  przy  ł»adaniai:h  filozoficznych.   ]*rawidla  te.  wylożiMM' 
w  ksiinlzc  dni'ji«j.  a  |KMlano  tu  z  mnłenii  /.mi  maml  w  |ir/-ekładzie  DoBBZYcKiKtio.  są 
na>t.'pnjąoe:    l  i  Nienznawać  za  prawdziwą  żadnej  rzeczy,  którojbyśniy  najwymźuiej.  jako 
takiej  nie  i)oznali:  to  znac/y.  unikać  naj-taranniej  po.ś|)iechu  i  upr/,edz«'nia   i   nic  w  i 
dach  nie  pomieścić,  jeno  tit.  co  sic  pr/,c(l>tawifi  rKi>7ciuti  i:iiiy-.fii\vi  trik  iasno  i  wyrsizTii(\ 
że  nic  pddajc  żadnej  |)i)d-tawy  de  w^tjdcnia.    "Ji    K:i/  !,i    !  ui.iD  t   tiu-lność  poJzicIic 
tyle  "  /.  sci.  ile  si«'  L\li\u  ila.  ora/,  ile  potr/.elta.  al»y       łatwiej  lo/.wiitzać.    A)   l*och'Mi  wy 
sli  uskuteczniać  w  pur/.^dku,  zaczynajj^c  od  przedmiotów   najprostszych   i  uajzrox«dii»l* 
szydi  i  [»>stępuj;ę  btopniuwu  a  puwoH  aż  do  poznania  izecAy  najliaitlzicj  złożonych,  prr* 
czoui  przyjąć  naliiźy  pewien  porządek  i  ponui*f1zy  takienii  nHH«zaiuu  któro  nio  Łworai 
i»zvłi*{fu  nieprzerwanego.  4)  Itobić  zttwHze  podziid  tak  zupełny  i  pogląd  tak  ogi'>lny. 
byi:  pownyin,  źe  »h:  nie  ni<<  opuściło.  -  lleguly  te,  jak  widzimy,  sprowadzają  się  do  wj- 
mai^ań ;   1)  niewątpliwej  za-ady   hadania.    2)  podziału  przinlmiotii.   81  nastł^p^twa  1»- 
j^icznei.'o  w  hatlaniu  i  wre>/cie    4i  pełności  w  uw/.L'lędnieniu  materyału  uaukoweiro. 

.Si'i.Nuy..\  za-lo-ował  do  liadnń    fi'ii7ofic-/nyc}i    inercti!.;  'Ji  fhikcijpią.  nazwan.'|  \^n>': 
nici^o  i/ra)tii  tri/l  ziiii.  jak   to  /;i"'i  tc/.a  w  >amym  n.i]ii-ii'  -\\  ei  I\h/ki  «zol).  wyżej  str.  11 
W  nietod/.i(!  tej  liicrze  /a  w/:<.r  wykład  zas.-id  'j-eomcti  \  i  l')ukliłl«*^a,  więc  pmlaje  napri' i 
SI  i>le  ukrc.>,lcnia.   czyli   ilr/inirijc  pojęć,   ktoremi  się  w  swem  rozumowaniu  posiłkuje, 
następnie   przytacza   niewątpliwe,   wuJIiiir  niigo,   zasa-ly  czyli   (ihyomata,  na  kti«* 
rych  opiera  cale  dalszo  dowodzenie,  i  nakontec.  wyprow^adza  z  tjrcb  dofinicyj  i  aksyow* 
tów  zdania  (propusitiones),  któro  wraz  z  dalszemi  wywodami  (corollaria)  zawietąją  tr>^ 
je<,'o  po«^lądtt  na  świat.   W  tyin  pochodzie  liadań  filozoficznych  rozróżnia  Spinoza  nzdi>< 
różne  stopnie  jasności  i  wartości  myśli,  począwszy  od  ciemnych  jeszcze  wyobmt* 
a  k<m.  zi\c  na  śi*Lsłeni  i  nicwątpliwcm  poznaniu  rze<!zy.   To  ostatnie  poley^a  na  wykat^ 
niu  konicczm^o  przyczyno  w  ei:  o  zwia./.ku  ptuni-.-d/.y  szczc"_'ćdan»i  i  całością,   do  kfrc  n 
Ież;\.    Nijwyż^/.i  zaś  c;il..<ii,i  le^f  |{ó'j.  \v-/,y^tko  (diejmnjiica  sulistancya.   z  kt^irej  i*^/ 
wyprowadzić  ual«ży  w.szystkio  rzeczy  .szczegćdowe.    Takie  najwyższo  poznanie  ua*j>«i 


§  14»1.     METODA  FILOZOFII.  527 

Spinina  pcoDanitmi  z  punktu  widzenia  wieuwid  {mh  tupwie  aetcniitatiii),  wobec  ktun»giu 
niknie  wszelka  przypadkowość  w  poj^u  rzeczy,  a  koniecsno^ć  zwi:\xku  |)r/A«7Ąno\v(;go 
wrstępaje  na  jaw,  Jako  jcdyno  prawo  wr^zccUb^  tu  (/.oh.  też  wjżej  str.  StMi).  l^rócz 
|l  Kłyki  uw2r,'l<;dni('  w  t.yin  przedmiocie  należy  toż  iiiedokiuuzon^  prań.*  Spinozy  p.  t. 
-  Tradahta  de  inteliectus  emendutiane  et  de  ffiOy  qua  optinte  in  V€mM  ratim  cog»iUimnH 
[   (linyitHr  {( ^*i'T-i  poslhuniii  l'!77>. 

j  MALJ-  HitANi  iiK  j)(»>\vit  r  i  k\vrst\i  iDctody  szóstii  ksicL'*'  s\v»*tr(>  lizieła:    <f  luuhtHm 

Il>rdir<ly  (zuh.  ^ir.  ii}.  l'iv,y\vud/.i  on  szośr  zasadnit^yt  li  i»',;ul  iMOtodoiot,'i(;zii> <  h,  którr 
Tuawijają  trość  zaznaczonych  wyżej  prawrideł  Kartezyusza.  Za  zasadt.'  tych  reguł  przyj- 
muje wymai^anio,  aby  rozumowanie  hylu  zawsze  oczywUlem  (cou8orvar  toujoars  lVvidon- 
'  '-e  dans  ses  nissKumotuonts).  Z  tej  zasady  wynika,  źo  rozpocząć  należy  badanie  od  rze- 
r  «sy  pnMtycIi  t  dopiero  po  ich  wyjaśnieniu  przocliodzić  do  rzeczy  trudnych  i  złożonych. 

Wspomniane  jnż  wyżej  (str.  11  i  321)  pram«Ua  ftlotofiwania,  kt&n  Newton 
'  «.vlożyl  w  swoj  FSozofii  nałurainej.  aą  naati;pującu :  1)  Ni*' przyjmować  pizy  wyjar 
■^nii'uiu  zjawisk  przyrody  innych  przyczyn.  pr«'tęz  rzeczy  w  i^tytli  i  wy.starcz;ijncyt  h  w  tym 
v\żi:lędzi(».  2;  l'r/y  ohja.śnłeniti  zjawi>k  jetinnroilnyih  i)r7\ jiTiown''  <i7.i;i!:iiiif'  jciht\<-h 
I  tvoh  «:aniyi  li  pi/yi  zyn.  :{i  l"/n;uvaf  za  pow i  linf  \vl;i-iin-'  i  <  i:it.  Ltkic  wlasuosi-i. 
lvtón'  luipocykaiłiy  u  t:  w^zy^tkini  ciałach,  dn-t  jui^ch  dla  du.^wiadf  z*'iiiii.  4)  I  zjiawać 
pcłn;i  lub  przyhliżoną  prawdc   indukcyjnych   wywod»'»w  ze  zl»adanych  :(yawisk,  ptmii- 

t«»u  przeciwstawiających  sin  tym  wywodom  hipotez,  jeżeli  tylko  nie  nadarzają  si»;  zja- 
wiska, domagające  się  bliższego  zliadania  si)rawy  lub  dopu.szczające  wyjątków  z  owych 
irywoddw. 
Pmc(>  JjOKKa,  LkiBKiTZAf  Wolffa  i  Humba,  przyto<sone  wyżej  (str.  11  i  nastj. 
jłiĄczyniły  się  pod  niejednym  wzj^h.dfm  .io  dal^go  rozwoju  zasad  nietodologi(»nych 
filfzohi  w  zaznaczonych  różnych  kimnik  u  h.  aż  nare-^zclc  Kant  uzasadnił  wszechstronnie 
mrt.  J,'  krytijczną  i  przez  to  wyjaśni!  o^t.itpczne  podstawy  wszelkich  hadaii  filuzolii  znych. 
'>  J1140  nau<  »«,  iHlnoszucej  do  tcjn  [u/'  liuiotu.  łłii'»\viliMiiy  w  r<'»żnych  ijii»*i^'  '\<  l!  ni- 
iiii'j^/,ci,'o  dzieła  dość  oI)>Zciaic,  wi-  r  \ń>'  luamy  tu  powuUu  pi>wrac;u-  do  t'"^M»  przodniiotu 
izob.  sz(zeguluiej  str.  SO  i  nast..  t>o  i  uast..  17;J,  211.  ;{U<)  i  ua>t.,  \Sl  i  uast.). 

Pomimo  krytyzmu  Kanta,  w  pierwszi*j  połowie  bieżni cyo  wieku  rozwinięto  w  spo- 
.«»b  jednostronny  dwie  przeciwległe  metody  filoiutlczoo,  o  których  WHpomnial  już  Hakon, 
a  mianowicie:  racymudną  czyli  dedukcyjną^  upeknUiąfJftą  i  empiryczną  czyli  indukcyjwf, 
mu^noną.  Glównemi  ich  pnodatawidolaroi  byli  IIeokł  i  ('omtc.  lob  zasady  metodo- 
logiczni i  o/.trz.'vśniemy  bardziej  szczegółowo  niżej  14,>.). 

W  najniłwszycli  czasach,  obok  jednostronnego  stosowania  tył  h  utetod  do  badań 
iij*FZ<jti<-zuych  jjojawiła  .się  dążność  do  hamionijn<"_*o  wyrównania  i  na  tern  polu  danych 
'f>KŚtri(iifc:i  i)ia  7.  wymaganiami  ri'Z\tmv.  Nnd  rozwiązań ii-ui  tci.'«i  /rMlntiia.  zgiwlnie  z  uwa- 
L'ą  Uakoim  o  pracy  pszc^*ił.  'mm/  w  ilurlm  Kuntt  {>rł''M;;\  \v/.n\  uiysliciflu.  p«>jniuj;\ry 
konieczna,  potriwb*;  filozotir/iicoo  /,ic.ino('/«  nia  zusni  ki  \  Łv>  yziou  z  u>tat«'czncnii  wynikiimi 
uauk  empirycznych,  O  uich  uu»vvilihuiy  już  przy  rozbiorze  .^toiunku  tiluzotii  do  nauki 
W  ogóle,  a  w  szogulności  do  nauk  przyrodui<zych  (zob.  .ntr.  ittJft  I  na.Ht,,  :i4l  i  nasL, 
410  i  nast). 

Wśród  prac,  które  w  dobie  bieżącej  zajmnją  siij  spocyalnio  kwestyą  metody  filo- 
zofii, wymieniamy  następująco: 

DcruAHBŁ  pofiwi^  pii^tą  część  swe^jfO  dzieła  metodolt^i^^.ncgu  wj-żej  str. 
15)  rozbiorowi  metod  nauki  o  rzłowicku  pod  wzub.'dem  moralnym:  A^ami  fficwł*  api^im- 
ti»u  des  methodai  a  la  scunce  de  ihotnme  Hu  nd.  ("cjcni  autora  w  tij  rz'.'śrl  ni»  jc-t  już 
l<idanie  prawdy  w  ogób*,  lecz  badanie  prawdy  w  ii.7u«  i.»cb  i  czynach  rzlowirka  (|ol>|i'f 
^perial   tło  nittre  T-tird*'  r\'i'*>t  I?v   n-'  lirf  In-  <\'-   la  v»'rit/'  cn   L'<''n''ral.   m  ii-  df  la 

*łritć  eu  cc  t|ui  couccrue  les  ^eutinjents   et   le-   actes  des  bommuie'^  .    Napotyksimy  tu 


Digitized  by  Google 


528  §  14,1.     METODA  FILOZOVn. 

jednak  tylko  oj^ólnikowe  wskuzówki,  dotyczące  badania  zarówno  j6diio9itkowego  friowie- 
ka,  jak  życia  społecznego  i  idei  Boga. 

Jjtwss  podąje  we  wspomnianych  («tr.  10)  Zagadmmiedi  iffcia  i  <!ttc^  piętna- 
śde  prawideł  fitotofmania^  które  rozw^ąją  szczegółowo  przywiedzione  reguły  Kartezyn- 
sza  i  Newtona.  Zob.  też,  co  powiedziano  wyżej  o  poglądzie  Lewesa  na  metodę  nauko- 
wą metafizyki  (str.  100  i  nast.). 

Wspomniane  dzieło  IIf.rthaulda  :  Wsfpp  do  badań  nad  piriicszenn  pru/iZjinamt 
(zol),  wyżej  str.  17)  w^Mlłiin-  jiierwotnego  pruLTamatn  (  wyd.  T.  I,  64)  laialo  ul*'j- 
niować  w  (tzt(!recb  r/.  siiuli  ro/l.iór  metod  filozofii;  1)  Spinozy,  2)  ll«'ęla,  ^\  spiry- 
rytiialistyc^nej  i  4)  n^at€ryaU>tyl•zn^ij.  Dotąd  wyszły  nast<ipujące  części:  MćStode  $]^' 
twai-nte  ct  mełhode  hegelienne^  2-gie  wyd.  18JU ;  Mr^odt  8piriUt<Ui9ie*  Etude  aiHąiie  da 
prettres  de  Vejrii»tenee  de  Dfeu,  2  tomy,  2-gie  wyd.  1891 ;  Mełhode  ępirUualiete  (aiiteł. 
Esprit  et  LiberU,  1802.  Antor  nznąje  potrzebę  metody  dedukcyjnej  w  matematyee,  ale 
potępia  jej  zastosowanie  do  filozofii  i  nazywa  metodę  Hegla  sofiiftyczną.  W  ostatmej 
pracy  krytykuje  również  metodę  matoryalizma,  wykazując  >anu«i-tnnś.  objawńw  pty* 
cłiicznych  o)>ok  fizycznych.  CTale  dzieło  w  og6\e  zajmuje  miejsce  wydatno  w  zakrnw 
mctodolop^li  filozofii. 

Dzieło  Ił.  Wolffa:  Sinlnlari/n  i  fiJmnfia  (zob.  wyżej  ^tr.  17.  zawicn  w  pier- 
wszym tomie  rozbiór  ractjonalizmu  spikuiaetijnego,  a  w  drn*rini  nitjitnjizneijo.  Autor 
dowodzi,  że  ani  metoda  spekula«  vina  Spinozy  i  Iłegla,  ani  krytycznit  Kanta  nie  nadaj4 -i; 
do  badań  łilozofirznych  i  widzi  jiniwdziwą  metodę  jodynie  w  cmpiryzmie  psychologicinyii 
Lokka  i  jego  następców. 

Paitl  Dubdc,  Eeam  mer  ia  m&kade  en  mOaphyftifjuc  1887.  Treścią  tej  pounąją- 
•^j  prai^y  jest  rozbiór  kwestyi  o  zastosowaniu  do  metafi^ki  metody  iwiednwotoiro 
(oksporymentalnoj  i  matematycznej),  podmiofowej  (t  j.  psychologicznej)  i  apehdacujtKj 
(dogmaty<:znf«j  i  krytycznej).  Antor  broni  zdania,  że  w  badanii'  li  fiłozoficznycłi  należy 
się  posiłkować  wszystkiemi  temi  m(^odanii.  st<>sownie  do  potrzoby  i  natury  przedmiotu. 

Tu  pr7ypoTiinit'<  nabvĄ,  cośmy  powiedzieli  (str.  107 1  o  dzieło  I*'oc"iLLi%E\ło:  Priy 
szłi.sć  mrfa/izł/ki  opartej  na  dośtciadegenńt,  O  metodzie  uiówi  on  specyalnie  na  str.  iTt 
i  n&st.  trgo  dzipłn. 

AvF,NAKir-  w  pr/.t'<liuo\vił»  do  ^wo]  Krytyki  czynłfgo  (loaicuuhzenin  (łoi*. 

wyżej  str.  1(5  i  iia>t.A  iiictuda  teuryi  poznania  powinna  ł)y«'  czysto  opigoirą  (rein  de- 
scriptiv).  Chodzi  w  niej  wyłącznie  o  przedstaw innio  przedmiotowych  faktów,  wykiytyrb 
przez  analizę  pogl:i<lową  (ansf^bauliche  Analysc)  w  rzynnościacb  poznawczydi.  Do  }** 
kich  wyników  doprowadza  ta  nowa  metoda,  zaznaczyliśmy  w  c^btych  zarysach  jni 
na  str.  17. 

Pewną  modyfikacyą  metody  pozytywnej  C'omte'a  w  duchu  podmiotowym  pnri- 
stawia  LaFITTK  w  swym  Kifrsif  pimt-ssej  filozofii  (zob.  wysśej  str.  19).  Tak  np.  wsr^^d 
piętnastu  praw  pierwszej  filozofii,  wyłożonych  przez  niego,  szóste  opi<'wa:  wszystUi 
wyobrażenia  prawidłowo  (ima«,'c  normalc)  imciitriy  ^ńri)^'nr  nad  wyotunżcniami.  wywoła 
n«'ini  jcdn(»''zcŚTii''  pr/.cz  iryt;icyą  niozijową.  Nadto  nic  iK)t<;pii  licz  względnie  m*'V^: 
dcduktyjncj,  jak  Ło  <'zynili  Comtc  i  Littrć.  I'omimo  tu  lnak  kn  tyrznosci.  oraz  dogtti.ł 
tyzin  natiiralistyr  ziiy  podkopują  filoZ(di«'zną  doniosłość  tej  pracy.  Zub.,  cośmy  w  ip 
w/.j,'|cdzir'  o  niej  wyżej  powiedzieli  (.str.  282). 

O  p..{,'ląiiał?b  metodologicznych  Miłła  i  Wukdta,  dotyczących  filocofti*  wspomni^ 
liśmy  również  wyżej,  str.  32*2,  oraz  624. 

Do  prac  nad  metodą  filozt»fii  należą  i  to,  któro  podajemy  niżej  z  zakresu  aacicf - 
łowycłi  metod:   analizy,  syntezy  i  t.  p. 

W  naszej  literatarze,  próez  ogólnych  uwag  metodologieznych,  dotyczących  port<r'^ 
1  metody  tilozoiii,  a  zaniieszczonych  w  pracach  uwzględnionych  na  str.  19  i  na^.  » 


Digitized  by  Google 


Rirjnźżiiienie  saslugujo  głównie  MtMMoffia  A.  Mouckisoo  (zob.  wyżoj  str.  83),  który 
iniTkasąje  tmfiue  (str.  140  i  nast),  ie  metoda  filosofii  powinna  obejmować  wn^stikie 
nośliwe  arodici  pomania  nocsy  i  środki  te  w  foczegulnoeci  roztrząsa.  Podobniei  i  Skórski 

we  wspomnianej  (atr.  37)  pracy  dotyka  w  nnds.  S-ym  ixtr.  118  i  nast)  kwesty  i  motody 
filoiofii  i  wyjaśnia  w  o<;ólDych  zarysach  zoaczenio  analizy  i  syntezy,  genezy  i  krytyki 
aa  pola  badań  filozoficznych. 

2.  Analłzji  i  syntesa,  Jako  ezynniki  metodologlesne 

nauki  w  ogóle. 

Analiza  i  synteza  są  czynnikami  metodologicznemi,  któremi  się 
'podłkaje  każda  w  ogóle  naoka.   Zaznaczyliśmy  to  jnz  w  najgłówniej- 
izych  zarysach,  mówiąc  o  naukowości  filozofii  (str.  295  i  nasi.).  Obe- 
cnie musimy  mą  nad  tymi  czynnikami  zastanowić  nieco  bliżej. 

Co  się  naprzód  tyczy  analizi/,  to  należy  przedcwszysttóem  zan- 
waŹ3'ć,  żo  każdy  j)rzL*<luiiot  iias/ij  windzy  przedstawia  si(^  nam: 
1  jako  coś  ])olaj  zout'go  z  dra^iini  ])rzt'dmit)iaiiu  i  2\  jako  coś  zło- 
żonego ze  \vz<;1<mIu  na  własuą  swoją  treść,  W  jcflnyiii  i  drugim  wy- 
padku mamy  do  czpiienia  z«'  :wi({:kami  l)!idż  przedmiotów  wiedzy 
pomiędzy  sobą,  bądź  składowycli  ich  ezyimików. 

Takie  zwitki  przedmiotów  poznania  przedstawiają  się  nam 
w  dwóch  zasadniczych  formach :  przutrxeni  i  czam,  W  przestrze- 
ttiowem  okształtowanin  narzucają  się  nam  przcdowszystkicm  przed- 
mioty  poznania  o  charakterze  fityeznymy  matśryalnymf  w  ogóle  przed- 
fmtoiw^'y  gdy  przeciwnie  szereg  następujących  po  sobie  odrębnych 
momentów  w  czasie  dochodzi  do  naszej  świadomcHŚci  głównie  pod  po- 
stacią naszych  stanów  pcdmiotowffch.  To  też  i)rzykład  związków  prze- 
tfcrzeniowych  nasuwa  się  nam  w  K'ażd\Tn  przedmiocie  świata  ze- 
wnętrznego, w  Icaźdrm  cicU'  niforganicznem  i  (ti^ganiczncm.  w  każdcm 
zjawisku  tizycznem.  Nastcpstwu  zaś  izasnwc  uwydatnia  si»»  przcde- 
wszystkiem  w  oljjawacli  ijsyciiicznycli,  a  zcwmiliz  nas  j)i-Z(  <l.siawia  si*- 
r<')wnił-ż  w  sposólj  w3M'aźny  zazwyczaj  w  związku  z  życic-ni  urny  sło- 
wem, up.  w  historyi  ludzkości.  Z  tego  naturalnie  ni(^  wynika,  aby 
flzas  nie  miał  swego  zastosowania  i  do  przedmiotów  ma^  •r\  al- 
nych,  gdzie  przyjmuje  formę  rwhu  fizycznego^  w  odróżnieniu  od  ruchu 
fĘyehiesMgo  ucznći  myśli  i  woli.  Ale  i  na  polu  fizycznom,  dane  na- 
stępstwo różnych  momentów  ruchu  staje  się  dla  nas  zrozumiałem  tyl- 
ko wtedy,  gdy  zdajemy  sobie  sprawę  z  jego  początku  i  końca,  t.  j. 
z  jego  przyczyny  i  celu,  co  staje  się  moźliwcm  jedynie,  uznając  działanie 
layżli  kierowniczej  w  ruchu.  Świadczy  o  tern  fakt  rozicoja  w  świecie 
fizyczn^-m,  który  w  istocie  swojej  sprowadza  się  do  skombinowanego 


§  14,2.     ANALIZA  1  SYNTEZA. 


rachn  cząstek  materyalnych  pod  w|)ly\vem  rozamnej  celowości.  (7joh.. 
co  w  tym  przedmiocie  pown dziano  \\,yzcj  o  celowości,  str.  212  i  uast.. 
221  i  iiast...  oraz  pouczający  artykuł  W.  Lut< (sj.a whkiego,  p.  t.  Cuu 
pod  ivz<jl^dem  jilozofwzmfm  w  Eiicyklopcdyi  Sikorskie::;*!  . 

Wszystkie  te  przedmiot  y  poznania,  niateryuluc  i  umysłowe,  zi- 
wuętrzue  i  wcwuęfcrzne,  przestrzeniowe  i  czaijowe,  pomimo  pozornych 
przeciwieiistw,  znajdują  się  lak  tycznie  w  ciiigłym  ze  sobą  związku, 
w  stosunku  wzajemnego  na  siebie*  oddziaływania  i  przez  to  badaiue 
ich  staje  się  tern  bardzit^j  powikłanem  i  tmdncm.  Wskutek  zaś  tych 
związków  świat  przedstawia  się  nam  z  pierwszego  wejrzenia, 
chaotyczny  zbiór  różnorodnych,  a  nawet  sprzecznych  ze  sobą  czynni- 
ków, i  dopiero  8ło])niowo,  dził^^ki  głt^bszemu  wniknięciu  w  jego  isto- 
t-', przekonywamy  się  o  jego  ustroju  prawidłowym  (zob.  wyżej  sir. 
1)6  i  nast,  . 

Sto.-^ownie  do  za/iiaczonycli  związków,  istniejących  pomiędzy 
przedniiotauii,  poznani*  ii  h  we  wszelkiej  nauce  bierze  początek  od 
dwóch  czyniH'S(  i  zasadni,  zyt-li,  jakiemi  są: 

li  wyróżni(uii<'  < lanego  przedmiotu  poznania  z  pośród  inojrcli. 
z  kti')remi  sił^  bez])ośrednio  łączy,  i 

2 1   jego  rozłożenie  na  czynniki  składowe. 

Obie  te  czjrnności  są  wynikami  analityczni^  czyli  roshim^N^ 
działalności  umysłu.  Znany  ńlozof  iisRUANN  Ułrioi  (f  ISBl)  nazwał 
tQ  ilziałalność  trafnie  rozróżniającą  (unterscheidende  Th&tigkeitif  a)e 
widział  w  niej  jedyną  fimkcyę  logicznego  myślenia  i  poznania  rzeczy. 

Wyróżnienie  pewnego  przedmiotu  poznania  z  pośród  innych  je^ 
zawsze  skutkit*m  naprzód  rozbioru,  czyli  analizy  nieokreślonej  w  pier- 
wszej chwili  mnogości  przedmiotów,  nastt^pnie  z<'środkowania  uwagi  da 
jednym  z  tych  przcfUniotów  i  nakoniec,  odróżnienia  tego  przedmiorn 
od  reszty  z  nim  bezpośn^lnio  w  rze<'zy wistości  związanych.  Tvlk( 
takie  dokładm-  \v  vi  <')/aii<  iiio  jednr«;<ł  |)r/('dmiotu  poznania,  jako  odrę- 
bnej całości  wsrud  v\  i.  ln  innycli,  może  służyć  za  punkt  wyjścia  cio 
dalszych  ezynuości  poznawczych. 

i^ierwszą  z  tych  dalszych  czynności,  po  wyróżnieniu  przedmiotu, 
jest  rozbiór,  analiza  jego  własnych  czynników  składowych.  Bozbiór 
ten  z  natury  rzeczy  dotyczy  początkowo  tylko  zewnętrznych,  w  oc2v 
wpadających  własności  przedmiotu;  następnie  atoli  wnika  ooraz  głą- 
biej w  jego  ostateczne  pierwiastki,  w  tc  czynniki  pierwotne,  które  sta- 
nowią jego  istotną,  jemu  wyłącznie  właściwą  treść. 

Szczcg('»ł<»iyycli  i>rzykładów  dla  wyjaśnienia  powyższych  czynn- • 
ści  rozbioru,  analizy,  tu  nic  przytaczamy,  gdyż  zaznaczone  momenta 
ną  ściśh'  określone,  że  ])rzykłady  z  każdej  w  ogóle  nauki  narzueajj^  ^i. 
wy  kształconemu  czytelnikowi  bez  dalszych  uwag. 


Digitized  by  Gu-^a 


14,2.     ANALIZA  I  8TNTB2A.  531 

Powytoemi  (synno^ciami  analizy  nie  kończy  się  jednak  pozna- 
nie. Wykrycie  składowych  c  zynników,  stanowiąi  yeh  istott^  rzeczy, 
uznanem  wpraw  izic  być  musi  za  koniec/na  podstawy  i  za  Avaruni'k 
niezbędny  jej  ])oznania;  ale  ono  nie  (lo|)r(łwa(lza  j<'szcze  (Jo  pełne|i;o 
1  \vszt'chstronni<'  za(iawalaj:u-eL!;o  ])oję<'ia  rzeczy.  ( '«>!  ten  osią^iąe  si(j 
daje  jedynie  |)rzez  uzuptdnienit'  owej  czynności  rozbiorowej  czynnością 
odwrotną  imiyshi,  p<nvracajł^ca  od  rozdrobiouych  składników  pr^^ed- 
miotu  do  jego  całośoii  od  jego  wyróżnienia  z  pośród  innych  przedmiotów 
do  określenia  jego  związku  z  nimi.  To  znaczy:  w  celu  prawdziwego 
poznania  rzeczy  nie  można  się  ograniczyć  samą  czynnością  rozbioro- 
wą, lecz  od  niej  przejść  należy  do  czynności  całkującej,  t.  j.  od  ana- 
hzy  do  syntezy. 

Stosownie  zaś  do  zasadniczych  momentów  rozbioru,  owo  uzupeł- 
nienie syntetyczne  obejmuje  dwie  dalsze  czynności  poznawcze,  a  mia- 
nowicie : 

3)  wykazanie  związku  [K)między  skladowenii  cz\nnikanii  przed- 
miotu poznania,  t.  j.  objaśnienie,  w  jaki  sposób  wytwarza  się  z  iiicii 
sum  przedmiot  jako  całość,  i 

4)  wykazanie  zwii^zku  pomiędzy  tą  całością  i  pozostałemi  przed- 
miotami wiedzy  ludzkitg. 

Jeżeli  umysł  ludzki  w  swej  czynności  poznawczej  ma  na  oku  rze- 
cjfwiattfdr,  świat  przedmiotowy,  jakim  jest  sam  w  sobie  (§  7,i),  to  nie 
moie  się  zadowolić  wykryciem  jogo  czynników  składowych',  lecz  musi 
koniecznie  dążyć  zarazem  do  tego,  aby  w  myśli  swojej  odtworzył 
znowu  całość  pierwotną  świata,  jako  jego  stan  realny,  będący  pui^- 
tem  wyjścia  dla  wszelkich  procesów  rozbiorowych  poznania.  Ten  zaś 
ftan  realny  świata,  w  przeciwstawieniu  do  nankowtigo  określenia  jcg<» 
składników,  dochodzi  do  naszej  świadomości  tylko  wtedy,  gdy  ])ojmn- 
jemy  całość  każdego  szczegidowego  przedmiotu  poznania,  jako  wynik 
działających  w  nim  czynników  i  gdy  okreśHć  mitżeniy  związi>k  poinit^- 
dz3'  każdą  wyróżnioną  całością  a  resztą  przedmiot <) w  wił'dzy  hidzkiej. 
(Zob.  w  tym  względzie,  co  powiedziano  wyżej  przy  roi^biorze  pojęć: 
ogółu,  szczegółu,  oraz  idej,  str  120  i  uast.,  175  i  nast.) 

Z  powyższego  okazuje  się,  że  czyność  rozróżniająca  nie  jest  je- 
dyną, ani  wyłączną  ^mkcyą  poznawczą,  jak  sądził  Ulrici;  łączy  się 
ona  organicznie  na  każdym  kroku  z  czynnością  syntetyczną,  równie 
pierwotną  i  konieczną  i  szuka  w  niej  swego  dopełnienia.  Tę  czynność 
s^-nte tyczną  wyjaśnił  wszechstronnie  Kant,  gdy  zadawał  sobie  pytanie 
zasadnicze  dla  całej  krytyki  rozumu  o  moincici  tąddw  tyntetyt-znych^ 
jako  środków  pomocniczycli  poznania  rzeczy. 

Porówn^^wając  ])()wyższe  czynności   jiiiznawcze  an<i/i:i/  i  si/ntezy 
z  metodami  dedukcyjną  i  indukryjną^  ziiaiiemi  z  logiki  elementarnej, 


582  §   14,2.     ANALIZA  I  SYKTKZA. 

okazuje  si^,  że  metody  U'  w  istocie  swojej  są  tvlkn  odmiaii.iiai  w  po- 
łączeniu owych  (czynności  zasadniLzych.  //edukcj/a  bierze  za  punkt 
wyjścia  całość  i  rozkładając  jej  treść,  duży  do  określenia  jej  części 
składowycti;  indakcya^  przeciwnie,  opiera  się  na  rozdrobionyeh  już 
skiaduikacli  całości,  na  szczegółacii  i  przy  pomocy  porówziawczego 
badania  ich  własności  ma  na  celu  wyniki  ogólne,  obejmnj%oe  mośliwie 
szeroki  zakres  szczegółów.  To  znaczy:  dedukcja  od  ąyntesy  przecho* 
dzi  do  analizy  i  widzi  w  niej  główne  swe  zadanie;  gdy,  przeciwnie, 
indukcya,  przyjmując  za  podstawę  analizę,  dąży  do  syntezy. 

W  naturalnym  przebiegu  czynności  poznawczych,  umysł  ludz- 
ki nie  roztrząsa  zazwyczaj  pierwotnych  danych,  ani  dedukcyi,  ani 
indukcyi,  lecz  wytwarza  bezpośrednio  drogą  syntetyczną  pojęcia  ogól- 
ne, które  następnie  służą  za  punkt  w^-jśeia  dla  naukowt^j  dediiktyi 
(np.  w  matt  niat  N  ce  i,  albo  też  stosuje  bezpośrednio  analizę  do  świata 
przedmiotowi  gu.  r(»zdrabia  go  na  szezeg<Vk)wo  zjawiska  i  iM[ucro  ix3- 
źiiiej  w  nauct^  wznosi  się  od  tych  szczegółów  rlo  ogółu,  Ofl  części 
składowych  do  ciiłości  iza  przykład  służyć  mogą  nauki  przyrodnicze'. 
Ztąd  to  pochodzi,  źe  w  teoryach  naukowych  narzuca  się  nam  tak 
często  szorstka  przeciwstawnosć  między  dedukcyą  i  indukcyą,  przr- 
czcm  zwolennicy  każdej  z  tych  metod  gotowi  są  uznać  swoją  za  je- 
dynie uprawnioną,  a  w  każdym  razie  za  najlepszą. 

Krytyczna  teorya  poznania  wykazuje  dowodnie  jednostronność 
i  M('duoś6  tego  rodzaju  wyłącznych  [)ogl;vdów  na  ezjnmości  poznaw> 
eze;  wykazuje  ona,  żo  pojęcia  ogólne,  idee.  służąc-e  za  gotowy  punkt 
wyjścia  dla  dedukty  i  nie  istnie  ją  ])ierwotnie  w  umyśle  w  gotowej  łbr- 
niii',  lecz  sam**  są  już  wytw^i  anii  jego  syntcts  t  znej  działalności,  sku- 
piającej wii  losr  s/.(/iL;(')tf )\vych  czynników  w  jcdnę  całość,  która 
usprawiedliwić  winna  swojii  tit  sr  wobec  krytycznych  wymagań  istot- 
nego poznania  rzeczy.  Podobnie  z  dnigiej  strony  zjawiska  szcze- 
gółowe, narzucające  się  nam,  jako  gotowe  ])od8tawy  dla  syntetycznych 
uogólnień,  są  wynikami  be  zpośredniej  anahtycznej  czynności  omysła 
i  nie  mogą  być  w  tej  formie  uznane  za  wystarczający  materyal  dla 
naukowej  indukcyi,  lecz  poddane  byó  muszą  poprzedniemu  krytyczne- 
mu rozbiorowi  w  celu  ścisłego  określenia  ich  treści  charakterystycz- 
nej. W  ten  sposób  dedukcyą  krytyczna  nie  może  się  zadawalać  ana- 
lizą pojęć  t  -  Inych,  Iccz  wykazać  wmna  zarazem  ich  prawdę,  jako 
wytworów  syntetycznych;  a  indukcya  nie  ma  prawa  skupiać  s}n- 
tttycznic^  szczegółowych  zjawisk  bez  analitycznego  sprawdzenia 
ich  treści. 

Ścisła  łączność  anahzy  i  syntezy,  różniczkowania  i  całkowania,  d'  - 
dukcyi  i  uidukcyi  w  procesie  [)Oznania  uwydatnia  się  również  w  tej  okolicz- 
ności, że  obie  te  czynności  kontrolują  nawzajem  swoje  wyniki  i  że  zgodność 


§  14,2.     ANALIZA  1  SYNTEZA.  533 

,  tych  wyników  jest  głównym  środktom  krytycznego  udowo(lnii*nia  ich 
I  przedmiotowej  prawdy,  t.  j.  ich  werufikaaii  i  vcrifi(  iitiu  — -sju  iiwdzcnic 
prawdy;  zob.  str.  84  i  17G\  Jak  w  arytiiłctyce  wyniki  dzielenia  spraw- 
dzamy za  pomoci^  mnożenia  i  odwrotnie,  tak  ścisłość  wyników  ana- 
lizy, dedukcyi.  t.  j.  określeń  s-kladników  (hinc  j  » alości,  sprawdzamy 
przy  pomocy  sjoitezy,  iudukoyi,  t.  j.  przez  odtworzenie  całości  z  roz- 
łoionycli  części;  wytwory  zaś  s^Titezy,  indukcji,  uznajemy  za  niewąt- 
pliwe tylko  wtedy,  gdy  odwrotnie  dedukcyjna  analiza  tycli  wj  twuK  iw 
doprowadza  nas  znowu  do  owych  pierwotnych  składników,  z  których 
powstała  całość.  Przeciwnie,  błędy  lub  tez  ograniczoność  naszej  wie- 
dzy występują  zawsze  na  jaw,  gdy  z  rozdrobionych  analitycznie  i  de- 
dukcyjnie cztjści  nie  możemy  odtworzyć  całości,  lub  gdy  wytworzonej 
syntetycznie  i  indukcyjnie  całości  nie  możemy  znowu  rozłożyć  na  jej 
pierwotne  części. 

L  Ztąd  to  pochodzi,  że  krytycyzm  naukowy  nie  zna  nauk  bcz- 
I  względnie  dedukcyjnych,  ani  indidicyjnyc-h,  lecz  uznaje  poLrzehę  de- 
p  flukc\T  i  indukcyi  w  każdcm  w  ogóh»  badaniu  naukowem,  pO(.k»liiiic, 
jak  się  domaga  wzajemnenro  uzuju-huenia  auaHzy  i  syntezy.  W  ])r;ik- 
tyce  naukowej  można  mówić  jed^niie  o  <^órowaniu  jednej  lub  drugii  j 
I  z  tych  czynności  poznawczych,  ale  mowy  bjć  nie  może  p  wyłącznom 
*  stosowaniu  jednej  lub  drugiej,  gdyż  bez   ich  ścisłej  łączności  proces 

r poznania  rzeczy  nie  dokonywa  się  prawidłowo,  zgodnie  z  wymagania- 
mi organizacyi  umysłu  ludzkiego.  Przekonaliśmy  się  o  tern  na  przy- 
kładzie nauk  przyrodniczych,  mówiąc  o  ich  metodzie,  gdzie  się  oka- 
zało,  że  indukcya  nie  jest  bynajmniej  wystarczającą  w  tych  naukach, 
lecz  uzupełnioną  być  musi  koniecznie  dedukcyjnym  wywodem  zjawisk 
szczegółowych  z  działania  praw  ogólnych  (zob.  str.  348  i  nast.,  oraz 

I  W  dalszym  postępie  naszych  poszukiwań  nad  tym  przcdmi<»(em 

rozjątrzymy  bliżej  udział  każdej  z  powyższych  czynności  w  badamach 
^lozoiii. 


Literatura  WjkłaU  głównych  zasad  analizy  i  .>yiitc/.v,  ilnluk' vi  i  iadukr}! 
&aaicsc  niuzua  w  każdom  pruntowniejszoin  opracowaniu  L^igiki.  PoŁ.'l.id  historyt^zny  na 
różne  oddenia  w  określeniu  tych  czynno^ici  poznawczych  podaju  szczeguluiej  Ccbkrweg 
w  odnosoyeli  częściach  swego  Systmału  logiki  (zob*  wyżej  str.  800). 

Pnedstawioae  powyżej  (Rtr.  5d6)  prawidła  netodologii^zae  KAHTZZfuciZA  opro* 
wadaąją  się  w  istocie  awojej  do  analizy  i  syntezy.  Dwa  pierwsze  prawidła  mąją  cha< 
raktor  anali^/etnif;  dwa  ostatnio.  —  synUtyczny. 

Na  wewnętrzny  związek  i  potrzebę  wzajemnego  uzupełnienia  metody  nnalitycznej 
i  synt^ty*  zno)  ^mctliodii-  resolutira  sire  amłiticfł  et  coinpositiya  sive  synthetica)  w-^k^- 
ifTwali  już  w  17-ym  wieku  Gałilbdsz  i  Uobb£S  (zob.  Mistoryą  filozofii  LoEuwsaA 
T.  111,  40  i  nast.,  i  58>. 


534  §  14a   anauza  i  stktrza. 

Lkibnitz  na  sa^sio  tych  dwóch  czynności  poznawc^rch  dzielfl  nauki  w  ogóle 
na  analitifcznc  i  a^tetyczne^  jtk  to  nisnaczoiio  już  wyioj  (str.  114). 

Kant  |jni<;ni<'»sl  kwcstyn  o  analitycznych  i  syntotycaiych  csynnikach  poznania 

prawdy  na  pole  trinsccndenhilnł',  t.  j.  na  pole  <  zy.st<jj^o  rozumu  w  przo<  iw~tawif'nia  do 
doświadczenia  (zol».  wyżej  str.  5)M  i  :WWV(.  Wzrijcmny  do  siebie  stosunek  pniTiiiAta 
i  or/e<-/»'niM  w  '^ąda-h.  mówi  Kant.  pnsyjuiuje  dwojaki  »  barak  ter.  ,,Al!io  uto' Z' nie  li 
odnosi  ii<>  j)iMl?niutu  A,  juko  coś  w  niem  (skrycie)  zawartego:  albo  rcż  Ii  \<-/s  u 
obrł;')em  pojt^cia  A,  chociaż,  pozostaje  z  niem  w  pewnym  związku.  W  pierwszym  wy- 
padku sąd  nazywamy  analiiyezntfm,  w  drug^ira  —  SffnMycznym,'^  ^Sądy  pit'rw--zcgo 
rodzaju  możnal>y  toź  luować  wyjuśmnjąetmi^  dmgiego  ttś  rottMerzająiemi^  gdjź  pier- 
wszo nic  nie  dodąją  do  pojęcia  podmiotu,  locz  rozdrabiąją  je  tylko  pnj  pomocy  analiiif 
na  części  skladowo,  zawarte  w  niem  (w  sposób  mętny);  pneciwnie,  w  sądach  syntetycz- 
nych łączymy  z  pojęciom  podmiotu  or^ęr/t  nlc.  kt  jrc  w  ulem  zawartem  nie  je^t  i  z  niego 
przez  żadną  analizę  wyprowadzonctii  i»yę  nie  mogło."  -Wszystkie  sądy  doświadczenuL 
mówi  Kant  dalej,  :są  syntetycznemi.'*  Daiu-  liowicm  doświadczenia  roz-zerzają  na.*2ą 
wicdz'*.  l>o<_'af  ^  ją  nową  treścią.  Ale  w  i/jiem  jest  pytanie:  czy  sj\  możliwe  sądy  syn- 
tvt\<  /,]\v  a  ]»ri()ri,  t.  j.  sądy,  rozszerzające  iitszą  wiedz»j  bez  pomocy  doswiadi^zenir^"''  J»- 
buc  postaw  innie  tego  pytania  na  czele  Krytyki  rozumu  i  dążność  do  ś<islcgu  r^zwi^- 
uia  tej  kwostyi  .stanowi  wiekopomną  za-slugg  Kanta,  tak  dla  filozofii  w  ogule,  jak 
w  szczególności  dla  metodologii  wiedzy  ludzkiej.  Odpowiedź  Kanta  sprowadza  się  do 
zdania:  «Sądy  synt^tytnsne  a  priori  wchodzą  w  skład  wszelkich  nauk  teofetycsnycfa 
rozumu »  jako  zasady  (principia).*  I  tak,  1)  Sądy  matematyczne,  dowodzi  Kant.  są 
syntetycznemi  a  priori.  Zilanie:  7  f  5  =  12  nie  jest  sądetu  aualityt-znym,  jak  zwykle 
mniemają,  lecz  syntetycznym,  gdyż  w  poj«;ęiu  numy  7  -f-  6  myślimy  wyłącznie  tylito 
(i  tem,  że  7  i  ó  dodać  do  siełiio  należy,  ale  nic  or/ckaiuy  jeszcze,  że  z  dodania  teto 
wynika  12.  „A  zatem,  .sądy  arytmetyczne  są  zawsze  syntetycznemi."  „l  w  czy-tej 
-  ■oiii-  tryi  nic  ma  zdań  analitycznych.  Unia  prosta  je^f  najkn>tszą  drogą  poini-r-L') 
dwoma  juiiiklaiiii.  ~  jest  to  sąd  syntetyczny.  ł'ujłjcio  pru.^ttłśei  dotyczy  jakości,  \  i;io 
ilości.  A  zateuj.  pojęcie  uajkrót>zcj  drogi  zawiera  treść  nową  i  przy  pomocy  ża<ii.t"j 
analizy  nie  daje  sio  wyprowadzić  z  poję*  ia  linii  prostej.  Potrzeba  ta  zwrócić  się  do  po- 
glądowego wyobrażenia,  które  jedynie  umożliwia  syntezę."  2)  NanH  prtyrodnku  zs* 
wierają  w  sobie  również  st^j  syntoty(»no  a  priori  w  chaiaktene  zasad.  Zdanie  op>: 
^Wo  wszyi<tkioh  zmianach  świata  materyalnego  ilość  matoryi  pozostąfc  alogmiamą,*'  jest 
sądem  a  priori,  gdyż  treść  jego  j(><t  otrzywistą  niezależnie  od  doświadcseoia.  Ale  ono 
nadto  jest  sądem  syntetycznym,  gdyż  samo  pojecie  matoryi  nie  zawiera  w  sobie  snami»> 
nia  niczmicnnosi-i,  lecz  oznacza  tylko  coś  wypetniającego  przestrzeń.  W  zdaniu  powyr- 
>zem  przekraczamy  tedy  zakres  p»)j(;cia  matriyj  i  przyłączamy  do  niego  w  myśli  a  priori 
cn.s  lakiciro.  czei:o  w  niem  samem  nie  napot_\  kamy.  Nare.szcie  3)  Mciiifizykn,  .ta  Bie- 
udała  dotąd,  choć  konieczna,  ho  z  samej  natury  umysłu  ludzkiego,  wynikająca  nauka," 
zawiera  w  sobie  również  sądy  syntetyczne  a  priori.  Zadaniem  jej  jest  rozszerzenie  wie- 
dzy a  priori,  a  więc  i  ona  posiłkować  się  musi  koniecznie  takiemi  sądami,  które  do  dip 
nycb  poJt.H;  przyłączają  coś  nowego,  w  nich  zgóry  nie  zawartego.  Zob.  w  tym  w^ię- 
dzic  początek  Krytyki  czyałeyo  rommu,  oraz  to,  co  wyżej  (str.  306  i  366)  powiadiiiDS 
o  poglądach  Kanta  na  matematykę  i  nauki  przyrodnicze.  Nadto  zauważyć  należy,  U 
Kant  w  swej  nauce  o  ideach  uzupełnił  powyższy  krytyczny  rozbiór  analitycznych  i  pys- 
tetycznyd)  czyntiiktiw  poznania  i  s/ukai  w  tej  nauce  podstawy  do  ogólnego  na  świst 
poglądu  (z<»lt.  wyż«>j  >tr.  17;{  i  na^t  ). 

H.  l-LRici  przyjmował  dwie  za-t  lniize  tzyuuoaci  umy.^lu  twórrzą  \  rozróżninjąc^ 
^prodłięironde  und  untcrscheidcnde  Tiiitri^ki  it  *.  W  pierwszej  niożna^y  -\>^  bez  trudnosni 
dopatrzeć  .>yntezy,  uzupełniaj ącej  analiz'.-.    l  lrici  jednak  utrzymuje,  żo  d^iaiainość  twOf' 


Digitized  b^G_OQgIe 


§   14,2.     ANALfZA  1  SYNTEZA. 


535 


ca  ma  cbaiakter  bespośredni,  dokonywa  ttii.s  jako  pruifis  natnialuy,  hcz  świadomego 
odsiałii  umyiiłttf  czogo  tak  lioswssględaic  o  ^yntositc  powicdssioć  nic  uiwsiia.  SamoilxiGlna 
as  i  świadoma  siebie  działalność  nmyału  polega,  według  niogo,  zaw^izo  na  rozróżnianiu, 
to  tes  w  rozróżniającej  czynności  widzi  on  jedyną  fiinkoyą  logiczno}  myśli  i  poznania 

nony.  O  świadonieni  i  logicznom  wytworzeniu  c^oścł  z  rozróżnionych  czynników,  zgo- 
dnie z  rzwzywistyni  ustrojem  świata,  mowy  tii  nic  ma,  cliociaż  naturalnie  i  ten  niyśli- 
iel  r/vniio^ci:\  '^yiitt  czną  po«;ifkować  sit^  mu?>ial  przy  uroltieniii  swt'<ro  na  .świat  po<:lą(lii. 
Zob.  jego;  Syslint  ikr  [ji</ik  1862^  str.  58  i  nai>t..  oraz  Comp^nf^imu  rh-r  L<>(/ik\  2-\:\e 
wyd.  1872,  Cz.  I-sza:  l^rawa  i  normy  logiczne,  jako  prawa  i  ntrrniy  rozróżniajł^rcj 
czynności  umysłu. 

H.  Tainb  dodał  do  swej  pracy :  Les  philoaophea  da88ique8  du  XIX-e  stóde  m 
France  1867,  5-e  wyd.  1880,  rozdział  O  metodzie,  w  którym  mówi  :iZcze*:utowo  o  ajoali- 
zie  i  syntcne  (przekład  polaki  tego  rozdziału  sporządził  L.  Gbkndyszymsim  1800).  AnO' 
Uza  >pruwadza  aię.  wedlog  Tainoa,  do  objaśnienia  znaczenia  wyrazów  i  du  wykazania 
i<kr  'W.  odpowiadających  wyrazom.  Syn'.vza  zaś  polerka  na  okroślontu  takich  zasadni- 
'zych  laktów  i  sto>unk('>w,  któr..  pr/ft1«tawirtj;\  -i<>  jnkn  typowt*  przyczyny  sz<;rei.'u  iu- 
nvfh  '■■5»<^cj?ółowych  takti  ^.  Są  u*  akrcslmiu,  żv  tak  i>owienj,  zcwn«.'fr/n*'.  powiorzcbo- 
vnie  tych  czynności,  nio  wnikające  jcilnak  *rl«;''ioj  w  ii  li  doniosłość  poznawczą. 

Barbi^:  du  i^ocAGE  wydał  ol^szeme  dzieło  w  dwocli  wielkich  tonia(;li  p.  t.  Anah/- 
*<:  et  synOiese  1888.  Pomimo  takiego  napisu,  dzieło  to  nie  ma  cljarakteru  nietodojojficz- 
Dcgo,-  pnociwnle,  zawiera  ono  w  sobie  czysto  dogmatyczny  wykład  poglądów  auton  na 
Boga,  życie,  człowieka  i  jego  rozwój  dziejowy. 

To  nareszcie  nałoży  wspomniana  już  (fitr.  270)  rozprawa,  w  której  .ScHMiDKuniz 
rosiRąaa  odział  wyobraźni  w  anaiifycauj  i  syntetyczni  metodach  poznania. 


3.   Kwefltja  odrębnej  metody  fitoiofii.  Dyalektyka  Hegla. 

Przedstawione  powyżej  czynności  umysłowe  analizy  i  syntezy 
§  14,2),  wypływają  bez|}OŚredmo  z  istoty  poznania  i  stanowią  wsku- 
tek tego  konieczny  współczynnik  wszelkiego  w  ogóle  badania  nauko- 
wego. Poch()d  myśli  badawcze),  z  natury  rzeczy,  może  liyć  tylko 
dwojaki,  stosownie  do  ti^go,  czy  l>ierze  za  |nirdvt  wyjścia  »laiui  caiusć 
i  dąży  do  wykrycia  jej  części  składowych,  czy  też  od  dn iiyeli  czi^ści 
zwraca  się  do  myślowego  odtworzenia  całości.  To  t^^ż  nie  można  wy- 
myśleć  innych  metod  naukowych  nad  analityczne  rozdrobienie  ogółu 
na  szczegóły,  lub  też  syntetyczne  zjednoczenie  szczegółów  w  ogół, 
przyczem  ogół  w  jednym  i  drugim  razie,  jako  przedmiot  poznania, 
nie  jest  tylko  pojęciem  abstrakcyjnem,  lecz  realnem  skupieniem  szcze- 
gółów, ich  istotą,  przyczyną,  wyrażającą  się  jednostajnie  w  szeregu 
pojedynczych  objawów,  faktów  i  t.  p.  (§  6,2;  11,2). 

W  praktyce  poznawczej,  stosując  te  metody,  posiłkuj* my  si(^  róź- 
nemi  środkami  pomocniczemi  według  natury  różnych  przedmiotów 
badania.  Wspomnieliśmy  u  teui  już  wyżej  istr.  2U5  i  nast.').  odnosi 
się  to  naturahue  i  do  lilozotii.  w  której  analiza  i  synteza  w  szczegó- 

\ 


Digitized  by  Google 


536  §  14,8.    MBTODA  FILOZOFII. 

łowjm  swym  rozwoju  przyjmują  charakter  odmieimy,  z^^^iiie  z  odn^h- 
nym  przrflinictem  tej  właśnie  nauki.  Poiuimo  to  ogóliu'  zas;id\-  me- 
todologii /nc  pozostają  jedne  i  te  same  we  wszystkich  nanka<;li,  wi^c 
i  w  zakiesic  filozofii.  Wszelki*?  odstępstwu  od  tych  zasad  ogólnycli 
nadwyrężałoby  „naukowość"  lilozotii  i  sprowadzałoby  ją  z  drogi,  wio- 
dącej do  prawidłowego  rozwiązania  jej  trudnych  zadań.  Jako  nauka, 
filozofia  musi  si^  posiłkować  metodą,  zasiugającą  pod  każdym  wz^ 
dom  na  miano  naukowej. 

W  sprzeczności  z  tym  ogólnie  naukowym  charakterem  filo- 
zofii dają  się  często  słyszeć  głosy,  dowodzące^  ie  filozofia  posiłkuje 
się  zupełnie  odrębną  metodą,  różną  zasadniczo  od  metody  innych 
nauk.  Przy  tern  zdanie  takie  wygłaszają  nietylko  przeoiwnic^y  filozofii, 
a  w  szczegóhiości  metafizyki,  jako  nauki,  a  więc  zwolemiicy  teoryi 

0  twórczości  metafizycznej  i  pozytywiści,  o  których  mówiliśmy  na 
swojem  miejscu  (§  IM  i  2.  oraz  §  10,1  i  2),  lecz  i  myśliciele,  wyst^pn- 
jący  z  obroną  luiukowości  iiłozofii.  Należą  tu  szczególniej  przedsta- 
wicicU'  jcdnostroniiłgo  idealizmu  po  Kancie:  Fichtk.  Schklmng.  He- 
GKL  i  ich  liczni  zwolennicy  ])o  nowsze  czasy.  Wypada  tu  ])o\vitMjz!eć 
słów  kilka  o  tym  kierunku  nicłndfłlogicznym,  tcm  bardziej,  że  współ- 
czesne lekceważenie  filozofii  wynika  w  znacznej  części  z  błędii^ 
mniemania,  jakoby  metoda  filozofii  w  samej  rzeczy  rózróżniła  sit^  za- 
sadniczo  od  innych  mci  od  poznania  rzeczy  i  dlatego  nie  doprowadzak 
do  wyników,  mających  doniosłość  naukową. 

Pomijając  tu  ideologią  Platona,  zaznaczyć  należy,  że  w  nowszych 
czasach  pierwszy  Spinoza  wprowadził  do  filozofii  metodę  dedukcyjną, 
na  wzór  matematyki,  i  przez  to  przeciwstawiał  ją  zasadniczo  wszel- 
kim innym  naukom,  badającym,  jak  i  ona,  realne  objawy  świata 
przcdmiotow«'go.  Później  Kant,  pomimo  swep;n  krytycyzmu,  wyja- 
śniającego OŁ!:<')lno  naukuw  c  zusady  wirdzy  ludzkiej,  uległ  dualizmowi 
mit^dzy  podmi<it»>in  i  przedmiotem  poznania,  między  rozumem  i 
świadcziMiicni.  a  wy |io władając  przytem  zdanie,  że  metan :uka  ma  zs 
przedmiot  wiedzę  tranccndentalną  i  dąży  do  jej  rozszerzenia  [)rzy 
pomocy  czynniki' w  apriorycznych,  spowodował  pośrednio  rozwój  je- 
dnostronnego idealiznui  o  metodzie,  różniącej  się  zasadniczo  od  meto- 
dy reszty  nauk.  W  tym  duchu  J.  G.  Fichte  wyprowadził  cały  swój 
sy.stemat  filozoficzny  z  jażui,  przyczcm  dowodził,  że  byt  świadomy 
siebie  i  nieświadomy  (jażA  i  nie-jażń,  podmiot  i  przedmiot,  dussi 

1  przyroda)  są  skladowemi  czynnikami  samej  jaźni  i  stanowią  syntMę 
podstawową  dla  wszelkich  dalszych  wywodów  filozofii.  Schełłing  prze- 
ciwstawia wprawdzii^  tenui  podmiotowemu  idealizmowi  Fichtogo  swój 
idealizm  przedmiotowy,  ale  ])Owołnje  się  i>rzy  tcm  również  na  działa- 
nie bezpośredniej  twórczej  wyobrażm,  z  której  wyprowadza  „metodą 


Digrtized  by  Google 


§  14,3.    METODA  FILOZOFII 


537 


konstrukc^ń'*  swój  poglt^d  na  świat,  bez  należytego  uwzglt^i  inienia  em- 
piiyiziiyełi  danych. 

Głównym  atoli  przeflstawicielem  zdania,  że  filozofia  posiłkuwać 
winna  zuprlnie  odn^buu  uirtodt^,  rużu^  od  meŁud  innych  nauk,  był 
Heoel.  Upierając  sit*  na  IH)^vzit^t^nn  zi^óry  pewniku  o  lii  zwz^K^dnej 
:ożsam08ci  myśli  i  bytu,  rozumu  i  rzeczywistości,  dowodził  on,  że  po- 
trzeba tylko  rozwijać  my41,  aby  dojść  do  bezwzglt^duego  |>oziiauia 
byta,  zarówno  jego  istoty,  jak  i  jego  ol)jaw<')\v.  Pochód  zaś  oderwanej 
myśli  i  rozuma  wszechświata  dokonywa  si(^.  według  Hegla,  drogą  di/a' 
Ukfyetnih  polegającą  na  przejściu  od  twierdzenia  do  przeczenia,  od  te- 
zy do  antytezy,  a  następnie  do  wyrównania  wynikłej  w  ton  sposób 
sprzeczności  w  zdaniu  syntetycznem,  które  znowu  staje  się  tezą  i  wy- 
wcrfuje  antytezę  i  syntezę,  i  tak  dalej,  ]>()ki  myśl  filozoficzna  nie  wy- 
czerpie zupełnie  swej  treści,  począwszy  od  najog(>lniejszych  idej 
o  myśli,  bycie  i  ich  wlu.inościach,  a  kończąc  szczegółowemi  objawami 
^uiata  j>rzcdiniotowego.  Z  tpgo  stanowiska  dowudzi  Hegel  np..  że 
rozwój  rozumu  wszechświatowego  obejmuje  trzy  moiiienta  zasaduiezu: 
naprzód  ])ized8tawia  sic  jako  czusta  un/^/,  abstrakcyjna,  stanowiąca 
przedmiot  logiki;  następnie  przechodzi  w  ino-hj/ł  f,^Vjiders-sein),  jako  przy- 
roda, badana  przez  filozofią  przyrody,  i  nakoniec,  jednocząc  syntetycznie 
myśl  i  przyrodę,  staje  się  duchem,  roztrząsanym  w  filozofii  ducha.  W  ten 
sam  sposób  rozdrabia  Hegel  każdy  z  tych  czynników  na  składniki  pod- 
rzędne. I  tak  czystą  myśl  rozkłada  na:  hft^  istotę  i  pojęeie\  byt  znowu 
na:  jakoie,  iloió  i  ndarę;  jakośó  na:  byt  ayfity^  nieosf'  i  zywostan  (Wcr- 
den);  istotę  na:  gasadę,  zjawUko  i  rzeczywiśtośd ;  tę  ostatnią  na:  subtUtn- 
Cl/ą,  pr2}frzjrnę,  wzajemne  diiaianie,  i  tak  dalej  bez  końca. 

i\ilr,z  metody  dyalcktycznej  w  ogóle,  a  tern  bardziej  mniemania, 
jakoby  ona  była  najwyższym  wytwoiem  „naukowości"  tilozofii,  wyka- 
zano juis  oddawna.  D/iś  już  bardzf*  szczupła  licz]>a  myślicieli  broni 
na  scryo  jej  zastosowania  do  jakichkolwiek  Itadtin  naukowych.  Hegel 
rozrywa  w  swej  metodzie  samowolnie  dwa  organiczne  składniki  wszel- 
kiej wiedzy,  jakiemi  są:  czynnik  ]iodnuotowy  myśli  logicznej,  rozu- 
mu, i  czynnik  przedmiotowy,  doświadczenia,  faktyczności,  a  ojnera 
się  wyłącznie  na  pierwszym,  lekceważąc  drugi,  równie  niczl)ł^dny. 
Pntytem  nie  może  nawet  przeprowadzić  konsekwentnie  swej  jedno- 
stronnej zasady,  gdyż  poznanie,  jako  proces  realny,  narzuca  umysłowi 
w  sposób  konieczny  oba  te  czynniki.  Nie  ma  bowiem  w  rzeczywi- 
stości ani  czystej  myśli  bez  doświadczenia,  ani  doświadczenia  bez  my- 
śli (zob.  str.  84).  Można  nie  zwracać  należytej  uwagi  na  jeden  z  tych 
czynników,  ale  przez  to  drugi  nie  zostaje  faktycznie  usunięty  z  widowni, 
lecz  wtłacza  się  mimo  woli  w  ])roces  poznawczy  i  przyjmuje  w  nim 
udział,  choćby  jasno  nie  pojmowany  przez  umysł.    To  tei  ani  Hegel, 


5tj8  §   14,3.     METODA  FILOZOFII. 

ani  zwol-  iinicy  j«'^o  rlyalckt vki,  jioiiiiiiin  najszcziTszpj  cłi<^ci.  nw  moj;ą 
sitj  wyzwolić  z  ]>of]  l)PZ]>ośrorinił^p;')  wpływu  doświadczonia.  Wystę- 
puje ono  na  jaw  w  calvTO  pochodzie  ieh  abstrakcyjnego  myślenia  i  ^h- 
je  si^  wykazać  bez  trudu  w  każdeni  ich  poj^iu.  Ponieważ  za>  t- j 
strony  empirycznej  wiedzy  nie  uwzględniają  w  sposób  właściwy,  prze- 
to i)oglą(ly  ich  przedstawiają  si^  ze  stanowiska  krytycznego,  jako  po- 
mi^zanic  samowolnej  myśli  i  mętnego  doświadczenia,  pozbawione 
wszelkiego  prawdziwie  poznawczego,  więc  i  naukowego  znaczenia. 

Zresztą,  metoda  dyalektyczna  Hegla  nie  czyni  nawet  zadość  naj- 
elementamiejszyin  wymaganiom  logiczności,  na  którą  aię  głównie  po- 
wobijt;.  Zasadniczom  |»rawem  logicznego  myślenia  jest  bowiem  wy- 
łąizłMiie  sprzeczności.  Piawo  to  wypływa  z  istoty  samego  mnystn, 
jaku  jcdiKii-ndiicgo  iistrf.jn.  ilążącego  do  liai-nionijncgo  wyrównania 
wszvstki.  li  sk}a<liiików  <\vcu:<)  jestestwa,  a  wit^c  i  swoich  myśli.  Umysł 
lorrii-zny  diiżv  tedy  bezriosicdnio  tlo  usimifcia  wszelkich  snrzcczii"N  ' 
i  przekonywa  się  prędko,  źe  tylko  tĄ  droga  dojść  może  do  poznaiiiA 
praw<iy.  Tymczasem -metoda  dyalektyczna  Hi^gla  podnosi  sprzeczność 
Ho  \vysokości  zasady  i  opiera  na  niej  cały  pochód  myśli  filozo&czu«j. 
jest  zatem  w  istocie  antylogiczną. 

Przyznać  wprawdzie  należy,  źe  ograniczając  myśl  oderwana 
czynnikami  jej  wyłącznie  właściwemi,  Hegel  zmuszony  był  sprowadzić 
ji  j  rozwój  do  czynności  czysto  formalnych  twitrdt€nia  i  przecsenla,  be« 
wzgU^du  na  konkretny  przedmiot  tych  czynności.  Umysł,  pozbawiony 
treści  cmpiryczTioj,  sam  z  siebie  zdobyć  się  może  jed^Tue  na  przyj^icie 
Inb  odrziK  cnic  jiasuwających  mu  się  myśli,  stosownie  do  swych  pod- 
miotów \<h  motywów.  Twierdzenie  i  [)rzeczenie  łączą  się  wt«dy  jesz- 
(  z«'  b«-/pośi  (.(liii(,  z  osobistem  zadowoleniem  lub  niezadowulciii*  lii 
z  clit^H  u^  \\\{)  nieciu^cią  odnośnie  do  danej  treści  i  staja  się  wyruzcui 
czysto  podnnotowego  stosunku  umysłu  (h)  tej  treśc  i.  Dlatego  też  dya- 
iektyka  myśli  oderwanej  nie  posiada  innych  środków  metodologicz- 
nyt  h.  jeno  twierdzenie  i  przeczenie,  tezę  i  ant3i:ezę.  Ale  są  to  środki 
gołosłowne,  pusto,  czcze,  bo  prócz  oderwanej  formy  logicznej  nie  »- 
wierają  w  sobie  żadnej  treści  poznawczej,  zaczerpanej  z  bogatych  la* 
sobów  wewnętrznego  i  zewnętrznego  doświadczenia. 

W  zakresie  wiedzy  prawdziwej,  natomiast,  owe  środki  formalne 
twierdzeiua  i  przeczenia  wyzwalają  się,  wedle  możności,  z  pod  wpływu 
czynnik('»w  podmiotowych  i  prz\jmnją  charakter  przedmiotowy.  Mi- 
jać na  oku  ścisl<-  p<łznanie  r/.eczy,  ni(^  zadawalamy  się  nigdy  gołoslo- 
wnein  twierdzeniem  i  przi^czeiiit  m,  lecz  przeciwnie,  dąźyiuy  do  wyłą- 
czenia z  naszych  pojęć  wszelkiej  s|>rzecznośei  i  do  kryty(  zn«'go  nś|'i;f- 
wiediiwienia  naszych  zdań  przy  p(»mocy  zarówTio  wyiTiagań  k»gic/.- 
nych  umysłu,  jak  i  niewątpliwych  danych  doświadczenia.  A  ugo 


Digrtized  by  Google 


§  14,a    IIKTODA  FILOZOFII.  539 

wlftśnie  Heg<^l  nw  ezyiii,  lecz  wprowadza  twiordzenio  i  przeczenie,  ja- 
ko środki  metodologiczne,  do  swej  dyalektyki,  bez  ich  uzasadnienia 
w  każdym  poji  d}  uczym  wypadku 

Streszczając  powyższe  nwa«Ti  krytyczni*,  powiedzie*  umI*  ży,  że 
bezzasadność  metody  dyalektycznoj  wynika  z  Lrzcłch  uas^pajł^cycli 
argumentów : 

1)  z  niemożności  bezwzględnego  oderwania  logicznej  myśli  od 
;  przedmiotowej  faktyczności; 

2)  z  niemożności  poznania  świata  bez  pomocy  danycli  doświad- 
(  Gzenia,  i 

3)  z  nielogiczności  przeciwieństw,  stanowiących  główną  podsta- 
wy dyalektyki. 

Obrońcy  zdania,  że  filozofia  posiłkuje  si<j  odrębną  metodą^  nie- 

mającą  nic  wspólnego  z  metodą  innych  nauk,  powołują  sie  wprawdzie 
cz^to  na  to,  że  filozolia  nie  buda  zjawisk  szczc^^ułowych,  lecz  /  ii.i- 
tury  swego  przediniotii  jtozostM je  w  zakresie  ])oiee  o<lerwanycli,  wi(jc 
nojanicza  się  ał»sti-akcv jiicm  i'" »/.niiin\vai!i«  iii,  i'"'>żiiem  zupełnit*  od  me- 
tod badania  nauk  spec^yalnycli.  Taki  pu^^liul  podzielajt^  nawef  i  pozy- 
tywiści, dowodząc,  że  filozofia  aż  do  chwili,  gdy  Cumte  jakoby  wpro- 
wadził do  niej  metody  naukową,  miała  charakter  abstrakcyjny,  zada- 
walała 8ię  wyłącznie  „mctafizycznemi  ogólnikami.'^ 

Fałsz  takiego  zdania  występuje  na  jaw  przy  najpobieżniejszym 
nawet  rzucie  oka  na  dzieje  filozofii.  Mówiąc  o  metodzie  abstrakcyj- 
nej, właściwej  jakoby  filozofii,  a  szczególniej  metafizyce,  Comte  utoż- 
I  sarnia  bez  wszelkiej  zasady  nauki^  jrilnostronnogo  idealizmu,  a  szcze- 
gólniej Hegla,  z  filozofią  w  ogóle.  W  rzeczywistych  natomiast  dzie- 
jach filozofii  rozwijały  si^  obok  [)oglądów  idealistycznych  i  realistycz- 
ne, obok  spiiMualizmu  i  materia  li/m,  obok  metody  racyoiialnej  — 
empiryczna,  obok  dcdukcyi  —  indukc3'a.  Co  więcej,  śmiało  powiedzieć 
można,  że  postt^p  SLiśle  naukowy  badań  s])rryalny(  li  zależał  i  zależy 
dotąd  jeszcze  w  znacznej  cz(jści  od  badań  krytycznych  filozofii  nad 
tooryą  poznania  w  ogóle,  a  w  szczególni 'ści  nad  metodologią.  Dość 
^  wspomnieć  tu  choćby  o  Bakonie,  Lokku  i  Kancie.  .Takim  tedy 
prawem  można  twierdzić,  źe  filozofia  z  istoty  swojej  była  prze- 
Ldwną  empiryzmowi?  Jestto  zdanie  niczem  nie  uzasadnione,  powta- 
rzane za  Comte^m  dotąd  tylko  przez  tych,  którzy,  jak  on,  nic  znają 
wcale  historyi  filozofii.   To  też  wobec  bliższego  wyjaśnienia  kwestyi 

Fj^ciach  ogólnych,  oraz  krytyki  pozytywizmu  ^§  6,2;        10,1),  nie 
y  powoda  zatrzymywać  się  tu  dłużej  nad  tym  przesądem. 
l*rzekon>"wamy  się  tedy,   źe  ani  meteda  dyalektyezna  Hegla, 
uni  żadna  inna  ahst  rak(?y)na  metoda  nie   jest  wyłączną  właściwością 
filozohi.    Przeciwnie,  posiłkuje  si^  ona,  jak  i  inne  nauki,  wszeikieuii 


540 


§    14,;>.     METODA  FILOZOFII, 


raożliwomi  śroilkami  |)<)Ziiaiiia,  a  szczególniej  logicznem  myślenif-m 
i  clanemi  doświLuh  zcińa.  analizą  i  syntezą,  stosownie  do  i>otrzeb}' 
i  wedle  natury  swego  przedmiotu. 


Literatura,  dotycząca  metody  dyalektycznej.  <  »  uWio<niltA- 

TONA  iiuiwilisiiiy  na  str.  172  i  ua.sT.,  oraz  str.  183.— Co  do  ."Spinozy  zol).  w}żt*j  sir.  ft"2*j 
1  na>t.  —  O  Kani  łE  zol>.,  oo  powiedziano  na  str.  IIH.  IT.i,  2<I4  i  .'>:34.— .1.  G.  Fichte 
w>'łoż>ł  swój  pogląd  na  iiictodt,'  filozotii  zarówno  w  pracy,  wymionionej  na  str.  12,  j»kn 
też  w  dzieło:  Orundlage  der  gesammłen  Wisseiuchaftddire  1794.-'Scsii*Łnie  w  pra- 
CAch,  zasDBCzoDych  również  na  str.  12.  Zob.  tes,  co  wyżej  (str.  174  i  naait)  powiedńBo 
o  jednostronnym  idoalizmie. 

HfiOEŁ  rozwinął  swój  pogląd  na  metodę  dyalektyc^ą.  jako  właściwą  filozofii,  vre 
Wspomnianej  (str.  13)  Fenometiiologii  ducha,  oraz  w  swoj  Logice  ( Wissenschafi  drr  U- 
gik  1812).  Zasado  zaś  tożsaniośri  myśli  i  bytu  sformułował  najsi  islfj  w  zdaniu  .W;i^ 
veninnt'fi<:  i-t.  ńn^  \<t  wtrklirh.  und  wfi'>  wirkHfh  ist.  das  ist  rerniinftiL:  ■*  \vvpuwiedzi.v 
rwm  w  |ir/.r(iiinłwie  do  FiUiznfH  jtrawa  i  we  w-t^  pif  do  Hncylioprdi/i  nauk  fiiozafirTpyd 
(Werkt  .  T.  V'I.  10  i  T.  VIII,  17).  Zdanie  to  j«'-t  w  t^niudt;  rzeczy  tylko  paratri?;t. 
siódmej  tezy  diii<:iej  . /<;s(  i  Kłyki  Spinozy,  ki<'»ra  l)rziui;  ,Ordo  et  conneiio  idewara 
idem  ent  ac  ordo  et  connesio  renun.**   Różni  się  ono  jednak  zasadniczo  od  nauki 

0  paraMitmie  myśii  i  l>ytQ,  bronionej  już  pnsez  Lubiiitza  (zob.  wyżej  str.  184). 

Filozofia  Hegla  i  jego  azkoty  należy  do  bistoiyl  filosofii  i  jęj  kiytycsnej  oca; 
Bznkać  należy  w  odnośnych  dzidach  z  zakresu  bistotyi  filozofii.  Do  nowszych  zwoleimi- 
ków  hegliznui  nałożą:  zmarły  niedawno  i  wspomniany  już  (str.  16)  ucseń  jego  K.  I- 
MirnELET.  daloj  znany  historyk  tilozofii  Kuno  Fischer,  estetyk  M.  Scha^st  er  :  nastijpnic 
wlosiy  niy^lii  jf  lr:  A.  Veka  {/.oIk  str.  15),  R.  Mariano  i  inni.    T)o  nich  zalii/vr  nal^^v 

1  irlośn«'jt>  w  Kst.itnich  cza  ;\rh   lilo/.ota   rini^icdskieffo    I^kam.ky  a    (zoli.  wyżej  -tr. 
Duiiski  Hlu/.of  Kroman  zl-li/a  si^i  od  apriory/mn  Kanta  lio  dyaloktyki  Hegla,  dowod*^ 
w  sw«'m  /.uakouiitem  dziele:   N(tszc  przyrodoznawsUco  (zołj.  wyżej  str.  323),  że  w  nau- 
kach formalnych,  w  matematyce  i  logice,  umysł  sam  icjfUtfarta  przedmioty  poznaBu 
i  przez  to  dochodzi  do  niewątpliwej  pewnościt  gdy  tymczasem  nanki  empiryczne  dopio- 
wadzają  tylko  do  prawdopodobieństwa.  Nasi  przedstawiciele  sdu^  Hegla  powssediok 
są  znani.  Głównym  atoli  obrońcą  metody  dyalektycznej  po  chwilę  obecną  jest  Gihtat 
Engel.    W  rozprawach :    Die  dialecłixche  Methode  u.  die  matJiematische  Naturanscha^ 
ung  1865  i  Sein  u.  Dcnkcn  1880,  dowodzi  on,  że  jedynie  na  podstawie  dyalektyki 
źiia  pr/ezwycił^żyć  taktycziK*  sprzeczności,  narzucające  .sit;  nam  w  danych  doświaii/Zfnj* 
Z  obroną  Tmiiki  fl'  i(la  u  sprzeczności  w^^stąpił  również  A.  BuŁUMOKa:   HegcU  Ldrr 

1'iorwszym  i  po  chwilł^'  olncuą  liaii^runtowniejszyuj  krytykiem  dyaUktykj  Ht^rl' 
był  TRENi»KLEMu;u*i.  który  już  w  pierwszem  wyd.  swych  wspomnianyc.h  (str.  309)  B-y 
daniach  Icgictnych,  a  zatem  w  r.  1840,  przekonywająco  u  y kazał  całą  nielogiamośe 
tody  Hegla  i  w  ogóle  niemożność  wysnuwania  z  umysłn  poglądu  na  świat  i  ponum 
r/.c»  zy  hez  pomocy  danych  doświadczenia.  W  tyra  duchtt  pisat  też  Ułbici:  Cekr 
Jhinzlp  und  Methode  der  hcgchchen  PhHo8<^hie  U'41. 

Wśród  późniejszych  prac  krytycznych  zasługują  szczególniej  na  uwagę: 
Wykłady  II.  Hayma  p.  t.  Tfrtjd  utid  scipr  ZHf  \^f)7.  zfiwierająęe  soiową.  ^ 
i  wszeeli^tromią  krytyki;  hiozofii  Hegla,  z  uwzględnioniem  jego  metody. 


Digitize    I.  JSigloi 


§   14,3.     METODA  FILOZOFII. 


541 


P.  .Tanet  wydał  studyum  porównawrzo  nad  dyalcktj'ką  Platona  i  TTejrla  p.  t. 
Ehtdes  sur  la  dialectique  dmis  Platon  et  datis  Jlrgel  18(10. 

En  Hartmakn  ogłosił  cicl\awą  nionogratiii.  poświi.>coną  metodzie  dyalok tycznej 
p.  t.  Uehcr  die  dialedische  Mełliode  1808.  Chociaż  Hartniann  w  ogólnydi  za-sadacli  sw(»- 
poglądu  na  świat,  a  nuanowicio  w  .swej  nauce  o  ienonienolog:icznyn>  rozwoju  „Iłoz- 
wiwlne^o,"  jako  ahsolutu,  zbliża  si*;  hanizo  do  llej,'la,  pomimo  to  nie  podziela  jego  me- 
tody dyalektj-cznej,  lecz  wykazujtł  jasno  ji^j  słabe  strony.  P«)uczającyni  w  tł^j  pracy 
je^t  również  łństoryczno-krytyczny  wykład  zasad  dyalektyki  od  Plato.na  i  Arystotelesa 
aż  do  Kanta,  Fichteoo,  Scheunoa  i  Meula. 

Tu  należy  wspomniane  (str.  528)  dzieło  nietodologiczne  nKRTiiAi  LDA,  zawierająi-e 
krytykę  metody  Spinozy  i  Hegla. 


II.    Analiza  jako  czynnik 
metodologiczny  filozofii. 

§  15. 

Przedmiot  i  główne  momenta  analizy  filozoficznej. 

Przekonawszy  się,  żo  wszelka  w  ogóle  nauka  posił- 
kuje się  czynnikami  metodologicznemi  analizy  i  syntezy 
(§  14),  musimy  dalej  zastanowić  się  bliżej  nad  icli  zasto- 
sowaniem do  filozotii.  W  tym  celu  zwracamy  uwagę 
naprzód  na  przedmiot  i  głównie  momenta  amlizy  iilo- 
zoticznej. 

Ponieważ  szczegółowe  zastosowanie  każdego  czynni- 
ka metodologicznego,  więc  i  analizy,  zależy  od  przecbnio- 
tu  badania  naukowego,  a  filozofia  ma  za  swój  przedmiot 
zasady  ludzkiego  poznania,  podmiotowe  i  przedmiotowe, 
w  celu  urobienia  ogólnego  na  świat  poglądu  (§4);  przeto 
analiza  na  polu  filozofii  dotyczy  juzedewszysikiem  tych 
zasad  poznawczych  i  posiłkuje  się  wszclkiemi  możliwemi 
środkami,  wyjaśniającemi  ich  treść. 

Z  natury  tego  przedmiotu  wynika,  że  analiza  na  polu 
tilozofii  przyjmuje  przede  wszy  stkiem  charakter  psychologicz- 


542  §  ANALIZA. 

ny^  t.  j.  ma  przedewszystkiem  za  zadanie  rozbiór  zastadni- 

czych   czynności   umysłu  ludzkiego,   w   celu  wykazania 
pierwiastka') w  i  praw  tej  działalności. 

Metoda  filozofii  na  tein  polu  schodzi  się  pod  wieloma 
względami  z  metodą  szczegółowych  badań  psychologii, 
jako  8ain<)(lzi<»lnej  nauki.  Różnica  pomiędzy  ogólną  filo- 
zolicziią  aiializ*^  czynności  umysłowej  i  jej  specyalnym 
rozbiorem  psychologicznym,  polega  jedjmie  na  tern,  że 
filozofia,  mając  na  uwadze  swe  odrębne  zadania,  korzysta, 
W(m11<'  możności,  z  wyników  specyalnych  badań  psycholo- 
gii i  poddaje  je  tylko  dalszemu  krytycznemu  rozbiorowi 
W  celu  skontrolowania  prawdy  i  prawidłowości  tych  wy- 
ników, oraz  określenia  przy  ich  pomocy  czynników  życia 
umysłowego,  które  wchodzą  w  ^kiad  ogóhiego  na  świat 
poglądu. 

Do  tych  czynników  należą:  z  jednej  strony  czyn- 
ność  poznawcza,  będąca  niezbędnym  środkiem  bliższego 
pojęcia  świata,  a  z  drugiej  różne  dążności  i  wytwcn 
umysłu,  estetyczno  i  moralne  przyjmujące  czyimy  udział 
w  urobieniu  ogólnego  na  świat  poglądu  (§  7).  Rozbiór 
wszystkich  tycb  danycłi  życia  umysłowego,  niezbędnych 
przy  poznaniu  ostatecznycli  zasad  świata,  stanowi  pierw- 
szy czynnik  analizy  filozoficznej,  który  najlepiej  określić 
możemy  mianem:  Krytyki  umysłu.  W  krytyce  tej  filozo6a 
posiłkuje  się  w|>rawdzie  środkami  metodologicznemi  p^^y* 
choiogii  empirycznej,  ale  Glosuje  te  środki  do  swych  od- 
rębnych celów  w  sposób  samodzielny. 

Rozbiór  danych  życia  umysłowego,  w  krytyce  umy- 
słu, nie  wyczerpnje  jednak  czynnik<')w  analizy  filozoficznej. 
Obejmuje  onii  prócz  tego  dalsze  niezbędne  momenta,  bez 
których  filozofia  nie  może  rozwiązaó  swego  zadania.  I^o 
nich  należy,  jako  drugi  czynnik,  analiza  przypuszczeń 
1  wyników  nauk  sjjccyalnych,  o  ile  się  one  przyczyniają  il^*  , 
urolńcnia  (»i;<'»lnego  na  świat  poglądu. 

Pogląd  filozoficzny  na  świat,   krytyczny    i  ogólny, 
z   natury  rzecz}*  oprzeć  się  musi  na  znajomości  szcee*  j 


Digitized  by  GofigleJ 


§  15.     ANALIZA.  543 

gółowych  objawów  świafea.    Ponieważ  Jednak,  stosownio 
do  zasady  podziału  pracy  umysłowej,  rozbiór  tycli  obja- 
wuvy  szczegółowycb  stanowi  przcthniot  nauk  specyalnych 
i§  B  l),  przeto  lilozolia  sama  nie  bada  tych  objawów,  lecz 
posiłkuje   się  w  tym  względzie,  stosownie  do  potrzeby, 
wynikami  nauk  specyalnycli       lo).    Ale  wyniki  te  pod- 
dam  iiiusi   .samodzielnemu   rozbiorowi,  z  czego  pochodzi 
iiuwy  szereg  zadań  anahzy  filozoficznej,  a  mianowicie: 
1)   rozbiór  zarówno  dogmatycznych  przypuszc /a  ń  jak 
i    wyników    każdej    z    nauk    specjalnych    z  osobna, 
/.  punktu  widzenia  krytycznej  teoryi  poznania;  2)  ocena 
^  porównawcza  przypuszczeń  i  wyników  różnych  nauk  spe- 
cyahiych,  i nakoniec  3)    określenie  tych  niewątpliwych  da- 
nych, które  przejąć  należy  z  nauk  specyalnych  do  hlozohi. 

Taki  rozbiór  przypuszczeń  i  wyników  nauk  specyal- 
nych wypływa  bezpośrednio  z  jedności  nauki,  reprezento- 
wanej przez  filozofią,  i  stanowi  niezbędny  łącznik  pomię- 
dzy szczegółowcnii  gałęźnn  wiedzy  i  najwyższemi  uogól- 
nieniami umysłu  ludzkiego.  Czynnik  ten  analizy  skupia- 
my w  pojęciu  Ktytylń  fUoMficme}  fuutk  specffiUn^, 

Metoda  filozofii  na  tem  polu  posiłkować  się  musi 
przedewszystkiem  środkami  wlaściwumi  każdej  z  nauk 
specyalnych,  poddawanej  rozbiorowi,  a  następnie  uzupeł- 
niać te  środki  czynnikami  metodologicznemi  krytyki 
w  ogóle,  a  w  szczególności  krytyki  umysłu  i  jego  wj- 
tworów^ 

Do  powyższych  momentów  analizy  lilozoficznej  przy- 
łącza się  nareszcie  jeszcze  jeden,  równie  konieczn^',  a  do- 
tyczący histarifcanifdi  danych  samej  filozofii. 

Filozofia  ma  swoją  przeszłość  Dążność  do  os^ólncgo 
na  świat  poglądu  działa  w  ludzkości  od  najdawniejszych 
czasów  i  objawia  się  faktycznie  w  wielkiej  ilości  szczegó- 
łowych nauk  filozoficznych.  Nie  można  w  chwih  obecnej 
pracować  nad  rozwiązaniom  zacl<ui  filo/olii,  nie  uwzględ- 
niając tycli  bogatych  zasobów  jej  przeszłości.  W  tym 
zaś  celu  musimy  poddać  rozbiorowi  wszystkie  doszłe  do 


Digitized  by  Google 


544  §  15.  ANALIZA. 

nas  poglądy  na  świat,  wyróżnić  te,  które  mają  charakter 
filozoficzny,  t.  j.  któro  zawierają  w  sobie  zawiązki  kry- 
ty czn  ości  i  powszechności,  od  poglądów  dogmatycznych 
lub  zbyt  specyalnych,  leżących  za  obrębem  właściwej  filo- 
zofii. Następnie,  należy  poddać  krytycznemu  rozbiorowi 
zarówno  ogólne  zasady  (principia),  jak  i  szczegółowe 
nauki  filozoficznych  poglądów  na  świat,  wykazać  ich 
czynniki  prawdy  lub  fałszu,  w  ogóle  ocenić  ich  znaczenie 
w  rozwiązaniu  zasadniczych  zadań  filozofii. 

Taki  rozbiór  dziejów  filozofii  jest  koniecznym  warun- 
kiem jej  prawdziwego  postępu.  Przy  jego  pomocy  myśli- 
ciel zdaje  sobie  jasną  sprawę  z  genezy  i  rozwoju  swych 
własnych  poglądów  i  może  je  bądź  usprawiedliwić  danemi 
dziejowemi,  bądź  uzupełnić,  w  miarę  potrzeby,  wynikann 
swych  dalszych  badań.  Przeciwnie,  bez  takiego  rozbioru 
nie  może  nawet  dojść  do  jasnego  poglądu  na  przedmiot 
i  zadanie  filozofii,  ani  skorzystać  z  doświadczenia  i  pracy 
poprzednich  pokoleń. 

Co  się  tyczy  metody  hlozolii  w  tym  zakresie  docie- 
kań kiałorycmo-hyłffcgnydi,  to  posiłkować  się  musimy  z  na- 
tury rzeczy  specyalnemi  czynnilsami  krytyki  historycznej 
i  filologicznej,  uziipełnioneiiii  i  na  tern  polu  ogólnemi  na- 
sadami krytycznej  tcoryi  poznania. 

Czynnik  powyższy  określamy  nazwą:  KfytyU  hiałorye^ 
nej  filozofii. 

Tak  tedy  okazuje  si<^,  że  analiza  filozoliczna  obejmu- 
je trzy  następujące  mementa: 

1)  Rozbiór  psychologiczny  zasadniczych  czynności 
umysłu  i  jego  dążno.ści  do  ogóbiego  na  świat  poglądu, 
czyli  krytykę  umysłu; 

2)  Kozbiór  porównawczy  przypuszczeń  i  wyników 
nauk  specyalnych,  o  ile  ono  przyczynić  się  mogą  do  uro- 
biciuia  filozoficznego  na  świat  poglądu,  czyli  ktytykę  fUo:o- 
ficjsną  nauk  specyalnych. 

3)  Hozbiór  krytyczny  przeszłości  filozofii,  czyli  krs- 
tykę  histarycgną  samej  fihsofiL 


Digitized  by  Google 


545 


Te  trzy  składowe  czynniki  analizy  filozoficznej  uzu- 
pełniają się  nawzajem  na  każdym  kroku;  żaden  z  nich 

nie  może  być  stosowanym  do  badań  filozoficznych  w  odo- 
sobnieniu,  wyłącznie,  gdyż  w  takim  razie  badania  te  przy- 
brałyby charakter  jednostronny  i  doprowadziłyby  do  wy- 
ników skrzywionych  lub  nawet  zupełnie  błędnych.  Meto- 
da analityczna  filozofii,  pojęta  w  sposób  nalożyty,  przy 
badaniu  każdej  kwestyi  jednoczy  w  sobie  organicznie  roz- 
biór psychologiczny  odnośnych  czynności  umysłowych 
z  rozbiorem  wyników  nauk  specyalnyeh  i  danych  historyi 
ftlozofii.  Tylko  przy  ścisłym  związku  tycb  czynników 
i  ich  wszech stronnem  zastosowaniu,  analiza  staje  się  pra- 
wdziwie naukowym  środkiem  pomocniczym  dla  badań 
filozofii  i  przyczynić  się  może  do  zadawalającego  postępu 
tych  badań. 


1.  Krytyka  umysiu,  jako  czynnik  analizy  filozoficznej. 

Wszelka  w  ogóle  krytyku  ma  za  przedmiot  pewne  wytwory, 
które  zasadniczo  wypływają  z  czynności  umysłu  i  dlatego  pozuctne 
i  ocenione^  być  moga  jedynie  na  ])()dsta\vie  |)nj)rz<'dnicg(ł  rozlńoru 
umysłu,  jako  podmiotu  krytyki.  Zh^d  wynika,  że  r(izl)i(')r  czyniio<(  i 
umysłu  i  jego  wytworów  jest  pierwszym  i  najważniejszym  warunkiem 
wszelkiego  wogóle  naukowego  krytycytmu,  a  tembardzicj  krytycyzmu 
filozofii  (§  5,1). 

Wdród  wielorakich  zadań  krytyki  umysłu,  inie  jsi  r  na <'zelue  przy- 
znać należy  śoisłemu  rozróżnieniu  podmiotowych  i  przedmiotowych, 
racjonalnych  i  empirycznych  czynników  życia  umysłowego.  Widzie- 
B4my  już  wyźcj  (str.  93),  że  Kant  określił  t^  różnicę  wyrazami 
a  jnńori  i  a  posteriori.  Za  treść  a  priori  umysłu  uznajemy  to  wszyst- 
ko, co  stanowi  właściwość  umysłu  samego  w  sobie,  jako  zasady  ])icr- 
wotuej  wszelkiej  czyiinosci  umysłowej,  a  zatem  i  wszelkiego  przejmo- 
w:una  jakiejkolwiek  treści  danej.  Przi'ciwnie  treść  a  posteriori  (»l>ej- 
nmje  to  wszystko,  co  umysł  [)rzy  pomocy  swych  <  zynnoś(  i  nliserwa- 
cyi  i  doświadczenia  czerpie  z  niezależnej  od  uiego  faktycznej  rzeczy- 


546 


§  15,1.     KBTTYKA  UMYSŁU. 


Powyższe  rozróżnienie  stanowi  ])unkt  wyj.scia  dla  wszelkiego 
dalszego  rozbioru  działalności  umysłu  i  rozstrzyga  o  zasatlniczem  po- 
glądzie badacza  na  istot-  tej  działalnoacL  Wskutek  różnego  określe- 
nia treści  i  znaczenia  wspomnianych  czynników  wytwarzają  prze- 
ciwległe poglądy  raejfcnaUimu  i  imptfyjmtc,  z  których  pierwazy  uzna- 
je za  wyłączną  zasadę  czynności  umysłowych  treść  aprioryczną  totm- 
nm;  gdy  przedwnie  empiryzm  nawet  i  tę  treść  nsiłnje  wyprowadaić 
z  danydi  doświadczenia.  Jeżeli  empiryzm  sprowadza  doświadczenie 
do  działania  zmytUw  i  na  nich  jedynie  opiera  całą  działalność  omyria, 
natenczas  przyjmuje  nazw^  aensualizmu  i  treść  wrażeń  zmysłowych^ 
w  przeciwstawicnin  do  wszelkiej  inn^j  treści  umysłu,  a  mianowicie  do 
treści  racyonahu^j,  uznaje  za  wyłączną  podstawę  do  wyjaśnienia  pozo- 
stałych objawów  życia  umysłowego.  Mówiąc  o  kr%'tyce  nmysłu  tylko 
jako  o  czynniku  metodologicznym  filozotii,  nic  mamy  powodu  zając 
się  obecnie  samą  tą  kr\  tyką;  jest  ona  zadaniem  osobnych  nauk  fiJozo- 
ficznych:  logiki^  esteh/ki,  eiykh  a  przedewszystkiem  psychologii.  O  ile 
zresztą  krytyczny  rozbiór  życia  imiysłowego  wchodzi  w  skład  nauki 
wstępnej  do  filozofii,  uwzględniliśmy  go  w  sposób  należyty  w  odno- 
śnych częściach  pracy  niniejszej.  ,  Powołajemy  się  pod  tym  mględsm 
na  roztrząsania^  dotyczące  zasadniczych  czynników  wiedzy  ($  4^), 
dalej  pojęcia  świata,  istoty  i  zjawiska  (§  5,2  i  3),  a  głównie  na  cha- 
rakterystyką typowych  objawów  życia  umysłowego,  oraz  wszechstron- 
ny pogląd  krytyczny  na  ich  stosimek  do  filozotii  (§  7 — 13).  Nadto 
rozilział  czwarty  niniejszego  dzieia,  po.świ<ęcony  rozbiorowi  imiyslu 
filozoticznego.  odnośni  sii^  w  znacznc^j  części  do  krytyki  umysłu.  Ze 
stanowiska  meloilologicznego  dodać  należ\  uwugt^.  że  zaznaczona  ró- 
żnica miedzy  aprioryczną  i  aposteryoryczną  treścią  umysłu  sprowadza 
si(^  w  swej  istocie  do  różnicy  miedzy  organizacyjnemi  prawami  dzia- 
łalności umysłowej  i  jej  przedmiotem^  czyli  maieryalem^  zaczerpanym 
z  faktycznej  rzeczywistości  przy  pomocy  doiwiadeuMOt  jako  jedynego 
środka  przejęcia  przez  umysł  treści  od  niego  niezależnej.  Wskutek 
tego  ową  zasadniczą  różnicę  możemy  najprościej  określić  jako  różnicę 
mi(^dzy  wrodz<m$m%  pratwimi  tunysłu  i  treścią  nahitą  empirycznie. 

Prawa  mnysłu,  t.  j.  jego  czynniki  czysto  ra(  yonalne,  dane 
z  natury  rzeczy  wraz  z  istnieniem  i  organizacyu  uniyshi.  Ztąd  uzna- 
ne być  muszą  z;i  wrod/onc  umysłowi,  aprioryczne,  podobnie,  jak.  pra- 
wa cielesne^)  organ  izaey  i,  stanowiące  czynnik  wrodzony  jej  ftinkcyj  ori;.*- 
niczuych,  jak  prawa  fizyt^znego  bytu,  np.  zachowania  energii,  iK>waze- 
chuego  ciążenia  i  t.  d.,  określające  bezpośrednio  działanie  zjawisk  fizycz- 
nych. Przejęcie  przez  umysł  praw  swej  działalności  z  zewnątrz  nir 
jest  możliwem  faktycznie  i  sprzeciwia  się  najprostszym  wyinagwuom. 
logiki.   Wszelkie  bowiem  przejęcie  przez  umysł  jakiejkolwidc  Mttll 


§  15,1.     KRYTYKA  UMYSŁU.  547 

^  wi^  i  rzekome  przejęcie  własnych  praw,  opiera  si^  już  na  istnit»niii 
.  pewnych  praw  umysłu  i  uskutecznić  się  daje  jedynie  przy  ich  udziale. 
'  Z  tego  wynika,  źe  racyonahiych  czynników  umysłu,  ściśle  złączonych 
z  jego  prawami,  żadną  miarą  wyprowadzić  nie  można  ze  świata  ze- 
wnętrznego. Stanowią  one  pierwotną  właściwość  życia  umysłwego, 
jego  istotę.  Docieramy  tu  do  owych  ostatecznych  zasad  bytu,  które 
stanowią  konieczną  podstawę  do  wyjaśnienia  jego  objawów,  ale  same 
nie  mogą  już  być  wyjaśniane  przy  pomocy  tych  objawów,  jako  czyn- 
ników pochodnych.  Wynika  to  w  sposób  oczywisty  z  tego,  cośmy 
na  swojem  miejscu  powiedzieli  zarówno  o  istocie  praw  w  ogóle,  jak 
w  szczególności  o  prawie  przyczyny  (zob.  str.  122  i  nast.,  oraz 
§  11,2). 

"Wszelkie  poglądy  przeciwległe,  zaprzeczające  istnieniu  czynników 
v*Todzonych  umysłu  i  dążące  do  wyprowadzenia  nawet  pierwotnych 
praw  działalności  umysłowej  ze  świata  przedmiotowego  przy  pomocy 
doświadczenia,  t.  j.  jednej  z  czynności  już  istniejącego  umysłu,  są 
wynikiem  bądź  grubych  nieporozmnieu,  bądź  rażącego  lekceważenia 
krytyki  umysłu.  PrzekonaUśmy  się  o  tem  już  wyżej,  mówiąc  o  zasa- 
dach naukowości,  a  mianowicie  o  odnośnych  poglądach  Milla  i  Spen- 
CEBA,  jako  głównych  nowoczesnych  przedstawicieli  jednostronnego 
empiryzmu  na  tem  polu  {zoh.  str.  307  i  nast.). 

Najgłówniejszym  metodologicznym  środkiem  pomocniczym  przy 
rozróżnianiu   i   określaniu   rac^-onalnych   i   empirycznych  czynników 
umysłu  jest  rozbiór  jego  działalności  w  stosimku  do  różnych  praed- 
miotów   szczegółowych.    Czynniki  aprioryczne   występują  zawsze  na 
jaw  w   owych  zasadniczych  procesach  imiysłowych,  które  pozostają 
ji^due  i  też  same   w  stosunku  do  każd<'go  w  ogóle  ]n'zedmiotu,  t.  j. 
bez  względu  na  jego  treść  szczegółową.    Czynniki  te  mają  charakter 
bezwzględnie   obowiązujący   zawsze  i  wszędzie,   nie  zmieniają  nigdy 
swej   treści  wedle   zmiany  przedmiotu,  lecz  narzucają  się  umysłowi, 
jako   konieczne   warunki  jego  prawidłowej  działalności  odnośnie  do 
najróżnorodniejszych  przedmiotów.    W  tym  duchu  Kant  słusznie  wy- 
kazał, że  czynniki  aprioryczne   umysłu   mają  charakter  poioszechtwsci 
i  konieczności  i  nie  dopuszczają  bezwzględnie  żadnych  wyjątków.  Są 
one  za.sadą  wszelkiej  racjonalnej  działalności  umysłu  w  ])rzeciwstawie- 
niu  do  działalności  mniej  lub   więcej  samowolnej,  ni«'racyoualnej,  od- 
stępującej dla  powodów  ubocznych  od  owych  powszeclmych  i  koniecz- 
nych praw  życia  umysłowego.  Ponieważ  zaś  temi  ubocznemi  powoda- 
mi  są   zawsze   tylko  czynniki   podmiotowe  jednostkowego  osobnika, 
nadwerężające  ściśle  racyonalną  działalność,  opartą  na  ogólnej  organi- 
zacyi  umysłu,  a  więc  na  jego  ])rzedmioto\vej   istocie,   niezależnej  od 
samowoli  osobniczej:  przeto  do  owych  charakterystycznych  znamion 

* 


548  §  15,1.     KRYTYKA  UMYSŁU. 

treści  apriorycznej  omystii  dodać  należy  jeszcze  ^udmiotowoić^  jako 
czynnik,  dotyczący  metafizycznej  natury  samych  praw  timyslo,  ich 
bezpośredniego  związku  z  istotą  powszechnego  bytu.  Przez  ten  czyn- 
nik zaznaczamy  poprostu  fakt,  £e  organizacya  ttmystu  i  jej  prawa 
nie  są  objawami  ludzkiej  samodzielności,  lecz  wynikiem  działania 
świata  przedmiotowego  i  jego  zasady,  jako  ostatecznej  przyczyny  owej 
organizacji  i§  4,3). 

Po  wyjaśnieniu  ogólnych  czynników  życia  umysłowego,  najwaź- 
uiejszem  zadaniem  krytyki  imiyshi  jest  rozhior  czynności  poznawczej, 
stiinowiący  pr/.fiimiot  teoryi  poznania  czyli  /cffik-i  i?  2.2,  oraz  str.  57. 
O  ile  wyŻ!^zo  zilolnośei  lunysłu,  dążące  do  zro:uniij'ni>!  świata,  obojmn- 
jemy  w  ogólnem  jioj«^ciu  rozumu,  o  tyle  ta  część  krytyki  umysłu  nosi 
zazwyczaj  nazw^  krj/f>/ki  ront  mu  (zob.  >:tr.  263  i  nast.).  Przy  pomocy 
zaznaczoneg<^  1  \^yżej  środka  metodologicznego,  teorya  poznania  okre- 
śla  owe  czynniki  powBztehm^  kcmnetiM  i  przedmiotowe  prawid2oweg<^ 
poznania  rzeczy  i  przedstawia  ostateczne  zasady  wszelkiej  racyonalnej 
oceny  wiedzy  ludzkiej. 

Tak  np.j  ])oddając  rozbiorowi  czynność  poznawczą,  zw&ii%  sądna. 
logika  odróżnia  ściśle  jego  og(jhią,  konieczną  i  przedmiotową  istotę, 
jako  fiiiilicyi  oi*«j:anicznej  poznania  rzeczy,  od  danej  empirycznie  szcze- 
g<)łowej  tr<'ści  s;u1li  lo^i<  zni'go  i  przez  to  dociera  do  jego  apdorycz- 
nych  czyniiikuw,  wynikających  bezj^usrcdnio  z  samej  organizacyi  umy- 
słu i  j«'£i;o  praw  zasadniczych.  Tą  samą  drogą  {'rowadzi  looika  ]«■ 
krytycznego  poghulu  na  znaczenie  i  doniosłość  każ(icj  iimej  czynność: 
poznawczej,  wił^(;  nictylko  sądu,  lecz  i  wyobrudenia  i  pcjęcia^  jako  jego 
składników,  dah^j  wniosku^  jako  wywodu  nowego  sądu  z  danych  prze- 
słan(Oi.  dowodu,  okreaUnia^  podtiału,  czyli  klatyfikaeyiy  metody,  ĘysUmaU. 
nauki  i  t.  d.,  i  t.  d.  W  ten  sposób  wnika  we  wszystkie  czynnośi-i 
poznawcze  i  wskazuje,  jak  niemi  posiłkować  się  należy,  aby  urzeczy- 
wistnić, wedle  możności,  najwyższe  cele  wiedzy  ludzkiej. 

Taki  sam  rozbiór  krytyczny  uskuteczniają  inne  nauki  filozoficzne: 
estełi/ka  i  eti/ht,  odnośnie  do  czjrnnosci  umysłowych  uczucia  i  woh 
określając  r<)wnicż  ściśle  i  na  tem  polu  cz\mnilii  aj)rioryczne.  t.  j 
powszechne,  konieczne  i  ])rzedmiotowe  muysiu,  w  przeciwstawieni'- 
di»  czynnikuw  nabytycli  zzmynątrz  i  następnie  urabianych  saniodzici- 
uie  według  zasadniczyeh  wymagań  samej  organizac\'i  umysłu. 

Pr('>cz  takiego  rozlnoru  f-:///?n.>.sv  1  um3'^slu  i  jego  organizacyi,  krr- 
t  \  l:a  umysłu  ma  za  zadanie  równii'ż  i  rozbiór  wytwór-  życia  nmy- 
słowego  na  najrozliczniejszych  polach  jego  rozwoju,  a  więc  na  pohi 
artystyczuem,  poznawczcm  i  moralnem  (§  7,8).  Zasadnicze  znaczenit 
posiadają  tu  znowu  wszystkie  te  wytwory  imiyslu,  które  si^  odnostą 
dr)  bytu  w  ogóle,  jego  istoty,  przyczyn  i  praw,  celu  i  przeznacsonii. 


Digitized  by  GaogleJ 


§  15,1.    KBTTTKA  UHT8ŁV.  549 

jak  również  do  najgtówniejszych  form,  w  jakich  si^  bjt  umysłowi 
DAizuca,  a  więc  do  idej  przyrody,  ludzkości  i  Boga  izob.  str.  86 
i  nast.).  Wszystkie  te  wyi:wory  łączą  sitj  w  każdym  osobniku  z  sze- 
regami pojt^ć  szczegółowyc  h  i  j)ogląduw,  ziilcżiiych  w  znacznej  czł^ści 
od  wamnkuw  czysto  indywidualnych:  nastrojii  umysłowego,  zdohiośri. 
utoczenia,  wychowania,  narodowości  czasu,  i  wichi  innych  ]jrzyrod/.o- 
nych  lub  nabytych  czynników.  Pomimo  to,  nie  trudno  spostrzedz, 
że  w  calem  tern  bogactwie  szczegółowych  wytworów  nieskoiiczonej 
liczby  osobników  wyraża  się  ogólno-ludzka  treść  umysłu,  wolna  od 
osobniczej  samowoli,  wypływająca  z  naturalnego  związku  człowieka 
z  pozostsiym  bytem  i  jego  istotą.  Wykrycie  tej  ogólno-ludzkiej  tre- 
ści umysłów  jednostkowych,  jej  związku  z  istotą  bytu  jest  jednym 
z  najpoft^imejszych  czynników,  rozjaśniając^oh  nasze  własne  poj^a 

0  przyrodzie,  człowieku  i  Bogu.  To  toż  to  zadanie  krymki  umysłu 
łączy  si^  jak  najściślej  z  metafityką^  jako  nauką,  mającą  za  przedmiot 
rozbiór  naszych  poj^ć  o  świecie,  jego  istocie  i  objawach  (zob.  str.  67 

1  90  i  nast.). 

Treść  szczegółowa  wszystkich  tych  wytworów  domaga  się  naru- 
rahiie  od  krytyki  umysłu  szerokiego  uwzgU^dnienia  matcryału  du- 
świadczenia,  gdyż  tylko  przy  jego  udziale  i  pod  jego  wpływem  umysł 
dochodzi  do  owych  pojęć  przedmiotowych.  To  też  jak  we  wszelkich 
badaniach  naukowych,  tak  i  tutaj,  nie  można  się  ograniczać  samemi 
racyonalnemi  czynnościami  umysłu,  oderwanemi  od  gruntu  życiowego 
i  doświadczenia;  nie  moina  nawet  na  tom  szczególowem  polu  ograni- 
czać się  rozbiorem  psychologicznym  odnośnych  czynności  umysłu,  lecz 
z  konieczności  posiłkować  się  należy  danemi,  zaczerpanemi  z  nauk 
specyalnych  i  z  dziejów  filozofii,  w  celu  wszechstronnej  oceny  warto- 
ści i  prawdy  owych  wytworów,  a  w  szczególności  pojęć  ludzkich 

0  świecie  przedmiotowym.    Wynika  to  z  istoty  samej  nauki  i§  10,2.t). 

Pomimo  wiekopomnej  zasługi  Kanta,  zaj)rzcczyć  nic  można,  że 
krytykę  umysłu  ograniczał  [)rawie  wyłącznie  racyonahiym  i  jjsycliolo- 
gicznym  rozbiorem  jł^go  wytworów,  a  przytcm  nic  uwzglęthiiał  w  s])0- 
sób  należyty  bogatych  materyałów  nauk  specyalnych  i  historyi  filo- 
zofii W  zasadzie  uznawał  on  wprawdzie  całą  doniosłość  doświadcze- 
nia, ale  metoda  jego  badania  miała  przeważnie  charakter  raoyonalny 

1  nie  korzystała  w  sposób  należyty  z  zasobów  wiedzy  szczegółowej, 
tak  niezbędnej  przy  wszeohstronnem  rozwiązaniu  trudnych  zadań 
krytyki  umysłu. 

Kant  sądził,  że  rozbiór  filozoficzny  umysłu  i  jego  wytworów  od- 
stępuje od  zasad  krytycyzmu  i  wpada  w  dogmaty zm,  gdy  nie  pozo- 
staje w  sferze  racyonalnej,  a  zbyt  opiera  się  na  danych  doświad- 
czenia.   Tymczasem  materyal  empiryczny,  poddawany  natiualnie  ró- 


edfty  Gooj 


DigitizedBy  Google 


550 


§   15,1.     KRYTYKA  UMYSŁU. 


wuież  odpowiedniemu  i'o/J)iuruiv  i  krytycznemu,  sianowi  konitx:zuy  śro- 
dek pomocniczy  przy  liadauiu  umysłu,  jego  działań,  i  wytworów. 
Tylku  pi'/y  j*\iio  udzialt'  można  uniknąć  gf<^biej  w  pierwotne  czyLuiki 
życia  mnysiowego  i  w  rozwój  genetyczny  jego  wytworów,  posiadają- 
cych doniosłość  filozoficzną.  Z  tego  stanowiska  usupełnió  naleiy  me- 
todę racjonalną  Kanta  naleźytem  uwzgl^niemem  wyników  nauk  Bpe- 
cyahijchy  oraz  dziejów  filozofii 


Racyonallsin  1  smplryzin.  Pogląd  kiytyczny  na  wsponnume  po«jiq 
(atr,  510)  zasadnieze  kiemnki  metodologicuie:  raesfonaUimu  i  empirfftmu,  ncnrpte 
można  b  tego  wssyatkiogo,  co  się  dot^  o  (czynnościach  umysłu  w  nftiojrch  csęśdadi  ni- 
nioMZOgfO  dzi«^'}a  powiedziało.  Zob.  szczop:<'i1nioj  str.  29S,  .105  i  nast,  oraz  litcBatoi^  do* 
tycsącn  nietudy  filozofii,  str.  525  i  nast,  53:3  i  na<t..  540  i  nast.  Skapiiyąc  rOBliiMne 
w  tyiii  \vztrl«.'dzi«  wiadonio><f*i.  do}ą**7,aniy  tu  kilka  jesy.r/.c.  uw.icf. 

W  Ttowrłfzc-nfj  lUozolii  Kautk/yt^?^  uchodzi  zazwyczaj  za  ^hnmpi^o  przi^djUwi- 
ciola  ł'afyvii.ali:»nu.  JJakos-  zaś  za  oji/a  metody  empirycznej.  Przekonaliśmy  si^  4U.»li 
przy  r>'jżnyoh  .sj»osołmośi'iaoli.  że  Kartezyusz  nie  jast  wyłącznie  racyoDaliaŁą,  ani  lUkos 
bezwzględnym  empirykiotn ;  każdj  z  nidi  pujmuje  dobne  potnebę  nsiipetnknia  nelaif, 
stawianej  na  pierwszym  plaaiOi  czjnnikami  metody  pnsedwtegtąl*  Kiiteqnm  piaodwil 
samodzielnie  i  na  poln  nauk  empiiycznych,  nwa^lędnił  w  zakrane  el^ki  dane  iydwe, 
a  w  metodologii  domagał  się  oparcia  filozofii  na  możliwie  pdnjm  mateisrale  sicMgdlim!} 
wiedzy  (zol>.  wyżej  str.  300,  402,  511  i  nast,  626).  Bakon  zaś  potępia  ttaaowczo 
jeduostronuyęii  en)i)iryków  i  dąży  w  «<wpj  teoryl  pomania  do  wyrównania  wymagań  ttr 
cyoualizniu  i  cmpiryznui  (zoh.  str.  B25  i  uast.). 

Jednostronny  raoyonali/m  roprozentuj;i  frlńwnie  zwolennicy  metody  dyalektycznej, 
począwszy  od  I*latona  i  ?>finozy.  Mówiliśmy  o  nich  w  przeglądzie  odnoisncy  literatoiy. 
str.  540  i  nast. 

Nazwą  etnphyzmu  (od  i{jL7rsip(ct  ss  ezperientla  =  dośwładcMnia)  omaciąfi » 
zwyczaj  kierunek  metodologiczny,  opierający  poznanie  neczy  wylącnie  na  lewnętnaoi- 
czyli  zmyshtcem  doświadczeniu.  K  tego  pnnkta  widzenki  empiryim  ma  diaiakter  mt 

sunUf-f  r  :/!^^  schodzi  się  zapełnię  z  teoryą  seiusualizmu^  dowodzącego,  ie  jedynem  źró- 
dłem wiedzy  naszej  są  zmysły  (zoh.  wyżej  str.  174  i  nast).  W  śclsłm  atoli  pojęcie 
do.świadczenia  odróżnić  należy  doświadczenie  wrwnętrznf'.  doprowadzające  do  naszej  k^h- 
doiiMt.ści  trcsć  nasz»'j>-o  umysłu,  nd  o\vł>'jo  doświadczenia  zmysłowego  (str.  84  .  Uizu 
myśli  i  dążności  (np.  uczucie  g^odnosci  osohi.stej,  miłości,  nienawiści,  alho  idee  pr3W»i», 
dolija,  liotra,  luh  pra^mienie  doskonałości.  ch»*ć  -pełnienia  oliowią/.ków  życiowych  i  t 
i  t.  d.)  nie  stanowią  przedmiutu  naszej  wiedzy  ini\  pomocy  wrażeń  zmysłowych,  ilj 
icli  nie  widzimy,  nie  słyszymy,  nie  dotykamy  się  i  t  d.  Przedstawiają  się  one  laip 
bezpośrednio,  jako  treść  naszego  własnego  jestestwa,  przejmującego  się  swemi  staBui 
wownętrznemi  pizy  pomocy  samoiciedty.  Wrażenia  zmysłowe,  pneciwnte,  oamcąją  ś( 
nam,  jako  stany  naszego  ciała,  spowodowane  bądź  pnez  czynniid  beswiflędnie  ^^ 
wnętr/ne,  l.ądż  przez  zmi  n  v  w  cZ3'nnościach  ciała  (zoł).  etr.  Sfi  i  107).  Fławda,  id  yi^ 
ciało,  wśród  danych  warunków  n;łszci,'o  hytu,  jest  niezbędnym  łącznikiem  pomiędr)'  n^*^ 
wewnf^tr/.ną  ł-tntą  i  światem  zewnntrzn^nn.  tak  toż  wrażenia  zmysłowe  posredmti; 
w  życiu  umysloweiu  pomiędzy  treścią  czysto  podmiotową  i  przedmiotową,  wciskąją 


Dlgitized  by  Gopgle 


§  15,1.    RACTONAŁIZM  I  SMPIBTZM.  551 

ukm  we  wsijttkie  csTimnośd  nmegro  nmyshi}  nawet  nąjburdiiąj  oderwane.  Pomimo 

to  trcśó  podmiotowa  umysłu,  ściśle  połączona  z  jego  osEyuLOŚciami,  róśni  się  jak  najwy- 
raźniej od  treści  przedmiotowej  wrażeń  zmysłowych,  wywdanych  przez  podniety  zo- 
wnętrene.  Ztąd  toż  krytyka  iniiv<hi  wykazuje  jasno  różnicft  nn^dzy  doświadczeniem 
utnysłfńccm  i  zmysłoicem  i  spr/.eriwia  sit;  wszelkiemu  pomi»'<zajuu  tych  dwóch  rużny<  ii 
zKłdeł  naszej  wiedzy  empiryt-znej.  S<'n.siializm  nie  ma  t<;dy  ^łu^zności,  gdy  doświadr/c- 
nie  w  ogóle  sprowadza  do  działania  zmysłów.  Krytyczny  rozbiór  tej  sprawy  doma«,'a 
się  uzupehiienia  doświadczenia  nnydowego  uroysłowem,  przedmiotowego  podmiotowero. 
Pnekonaliteiy  się  o  tern  bliżej,  roztrząsając  kwesty ą  o  źródle  nasityeh  idej  (str.  177  i  nast). 

Diiąie  empiiyzmn  i  sensnalizmn  stwierdzają  pewyuaiy  pogląd  na  Itaidym  Icroira. 
Początkowo  empiiyśm  ma  charakter  sensualistyczny,  ale  głębsze  badania  metodologiczne 
nad  czynnościami  doświadczenia  doprowadzają  zawsze  do  wynika  o  koniec^ej  potrzebie 
nzapełnienia  świadectwa  zmysłów  l)ezpośredniom  świadectwem  samowiedzy,  umysłu,  za> 
stanawiająeogro  sio  nad  samym  sobą.  Empiryzra  w  starożytności,  szczejrólnioj  Epikura. 
oraz  w  nowszej  filozofii  aż  do  Lokka.  miał  charakter  sensualistyczny.  I.ockk  zaś, 
uznając  znaczenie  redeksyi  obok  sen.sacyi  (zob.  str.  U  i  70).  dał  początek  empiryzmowi 
umy.słowemu,  z  którego  się  wywiązał  świetny  rozwój  psychologii  empirycznej  w  Anglii. 
Jeżeli  w  nowszych  czasach,  szczególniej  Comtb  i  pozytywiści,  zaprzeczali  możności  wo- 
wnętnnego  doświadczenia  i  powrócili  do  pierwotnej  seosnali^tycznuj  formy  empiryzmu: 
wiUeć  w  tem  moina  tylko  anachronizm,  nie  licaący  się  z  postępem  ki7tjcm<y  me- 
to4]r  p^F"*—***^  (lob.,  00  w  ^ym  względzie  >  powoda  CSomte*a- powiedziano  wyżej,  str. 
2B8  i  nast). 

Wzajemny  do  siebie  stosunek  umysłowych  i  zmysłowych  czynników  poznania  wy- 
jaśnił joź  zasadniczo  Leibnitz  (zob.  str.  70  i  nast.).  Kant  rozwinął  konsekwentnie  jorro 
odnośne  poglądy  i  oparł  je  na  wszechstronnej  krytyce  czynnoś<  i  poznawczej.  Dodajmy, 
ie  kwestya  racyonalizmu  i  empiryzmu  je<t  przedmiotem  s/j  zetrułoweffo  ro/bioru  we 
wszystkich  obszemiejszycli  teoryach  poznania,  wspomnianych  na  ^Łr.  c^Ob  i  nast.,  SIO, 
386  i  nast.,  410  i  nast 

2.  Krytyka  nauk  siieeyalnycli,  jako  czynnik 
analizy  filozoficznej. 


W  naszych  dotyohozasowydi  roztrząsaniach  mieliśmy  niejedno- 
krotnie sposobność  zaznaozyó,  źe  filozofia  koniecznie  uwzględnić  win- 
na wyniki  nauk  specjalnych,  jeżeli  pragnie  rozwiązać  swe  zadania 
w  sposób  prawidłowy  (zob.  szczególniej  str.  274,  281,  297  i  nast.,  542 
i  nast.).  Takie  jednak  uwzględnienie  nauk  specyalnych  stanowi  nie 
tylko  mniej  hib  więcej  potrzebne  dopełnienie  filozofii  treścią  ciupi- 
rrczną  tych  nauk,  lecz  jako  krytyka  ich  przy})nsz(  zeń  i  wyników  jest 
jednym  z  koniecznych  metodologicznych  (•zynnik(')w  wszelkich  docie- 
kań na  polu  filozofii.  Nie  chodzi  tu  bowiem  tylko  o  to,  aby  pogo- 
dzić poglądy  filozoficzne  z  bogatemi  zasobami  wiedzy  specyalnej,  lecz 
>0  krytyczne  wyjaśnienie  ostatecznych  podstaw  tej  wiedzy,  t.  j.  jej 
przypuszczeń  i  o  kontrolę  jej  najwyższych  uogólnień,  t.  j.  jej  wyni- 
^ków.  Dopiero  na  podstawie  krytyki  przypuszczeń  i  wyników  nauk 


fan 


i,  - . 


Digitizedb^  Google 


552 


§  15,2.     KRTTTRA  NAUK  8PBCTAŁNTGH. 


spfryalnych,  filozofia  może  ])OsiJkowaó  się  ich  materyalem  naukowym 
i  wcielić  go  wo  własne  swoje  badania.  Bez  takiej  poprzedniej  kryty- 
ki, przejmowanie  gotowych  wyników  nank  specjalnych  nadaje  fik>- 
zófii  ten  sam  charakter  dogmatyczny,  jaki  napotykamy  w  owych  ntn- 
kaoh  .§  6).  Okazuje  się  to  w  sposób  oczywisty  na  pozj^tywinnie 
OoMTE*A,  który  słusznie  jednoczy  filozofią  z  naukami  specyalnemi,  ale 
w  braku  głf^bmzi^^^o  pojęcia  jej  zadań,  opiera  ją  w^^łącznie  na  snrowym 
inateryalo  lyeh  uaiik.  Pizciiuując  zaś  bez  krytyki  gotowe  dane  wie- 
dzy specyalnej,  Comtc  wpada  w  jednostronny  dogmatyzm,  o  ktx)- 
ryni  mówiliśmy  na  swujcin  miejscu,  a  który  pozbawia  pozytywizm 
charakteru  filozofie  zncfro  10,i). 

Jeżeli  Comte  zaniedbuje  krytyką  nauk  specyalnych  wskutek  bez- 
pośredniej dogmatycznej  wiary  w  prawdziwość  ich  przypnszcieó 
i  wyników;  to  przeciwnie  racyonaliści,  ze  SmrozĄ  i  Hie0IJBm  na  czele, 
lekceważą  tę  krytykę  z  powoda  niczem  nie  uzasadnionego  niedowiar- 
stwa w  świadectwo  wiedzy  empirycznej.  Według  tych  myślicieli,  jak 
widzieliśmy  (str.  526  i  537  i  nast.),  filozofia  posiłkować  si^  winna  wy- 
łącznie metodą  racyonalną,  polegającą  na  dyalcktycznym  wywodzie 
jednych  myśli  z  drugich.  Z  tego  stanowiska,  filozofia  wyzwolić  się 
winna  z  wszelkich  ])rz3'])uszczeń  empirycznych,  L.  j.  według  wyraże- 
nia Hegla,  powinnii  l)\'ć  rordusaetzungslos.  Wskutek  tego.  oparcie  jej 
na  wynikach  nauk  .sj)ch  yahiych  nznanem  zostaje  za  nieuprawmony 
dugmntyzm,  sprzeciwiający  się  racyonalnej  metodzie  filozofii. 

Taki  pogląd  jednostronnego  racyonalizmu  wynika  z  błędnego 
pojęcia  samej  krytyki  filozoficznej.  Filozofia,  w  samej  rzeczy,  dąży 
do  wyzwolenia  umysłu  z  pod  wpływu  wszelkich,  z  góry  powziętych 
dogmatycznych  przjirpuszczeń  i  pragnie  wiedzę  oprzeć  na  niewątpli- 
wych, krytycznie  usprawiedliwionych  zasadach.  Geln  tego  atoli  nie 
urzeczywistnia  w  praktyce  przy  pomocy  abstrakcyjnego  oderwania 
swych  samodzielnych  dociekań  od  wszelkich  w  ogóle  przypuazcaeń 
wiedzy  einjnrycznej;  lecz  za  pośrednictwem  rozbiorą  krytycznego 
tych  ])rzypuszczeń  w  pewnym  nastijpstwie,  stosownie  do  składowych 
cz\niiiik<')w  metody  filozoficznej.  Na  mocy  zaś  takiego  rozbioru,  filo- 
zofia może.  wedle  potrzeby,  posiłkować  się  danemi  nauk  specyalnych 
bez  obawy,  że  prz**/  lo  wpadnie  w  objt^cia  dogmatyzmu.  Nie  przyj- 
muje bowiem  na  wiart^  ich  wyników,  lecz  poddając  przedewszy.stkiem 
rozbi<»rf)wi  i(  h  prz\'pu szczenią,  ocenia  znaczenie  owych  wyników 
z  punktu  widzenia  krytycznych  zasad  wiedzy  w  ogóle. 

Uwagi  wyższe,  dotyczące  przeciwległych  poglądów  pozytywi- 
zmu i  racyonalizmu  na  stosunek  badań  filozoficznych  do  nauk  spe* 
cyalnych,  wykazują  konieczność  wszechstronnej  krytyki  tych  naofc 
jako  niezbędnego  współczynnika  filozofii.   Analiza  filozoficzna  nie  mo- 


Digitized  by  Google 


§  15, a    KRTTTKA  NAUK  8PBCTALNTCH.  553 

ie  ń<ą  ograniczać  rozbiorem  samej  organizac3ri  umjalu  i  jego  bezpo- 
średnich czynności  i  wytworów  (§  154):  ona  z  konieczności  objąć 
wimia  i  cały  obszar  wiedzy  szczegółowej,  wyrażającej  się  w  nankach 

specjalnych.  Są.  one  wynikiem  naturalnego  rozwoju  poznawczej  czyn- 
ności mnysłn,  a  wskutek  tego  rozbiór  tych  czynności  nie  byłby  zupełnym, 
gdyby  nie  uwzględnił  zarazem  owej  wiedzy  szczegółowej.  Ponieważ  zaś 
lilozofia  sprowadza  swe  badatua  zawsze  do  czynników  zasadniczych,  prze- 
to rozbiór  wiedzy  szczegółowej  opiera  głównie  na  wszcchst  ronin  in  loz- 
trzusaniu  picrwotnyc  li  ])rzypu.sz(  zrń  i  ostatecznych  wyników  nauk  spe- 
cyalnych.  To  też  taki  tylko  rozbiór  mamy  tu  na  oku,  mówiąc  o  ib^- 
^  nauk  dpeą/ainych. 

Jasną  jest  rzeczą,  ie  ta  krytyka  przypuszczeń  i  wyników  wie- 
dzy specyabiej  pozostaje  w  ścisłym  związku  z  fiłot<^  nauk  tpee^al- 
nycA,  której  zadania  i  treść  wyjaśniliśmy  bliżej  przy  rozbiorze  zn«r 
czenia  filozofii  dla  tych  nauk  (§  lO^a).  Obecnie  uzupełniamy  odnośne 
wywody  ze  stanowiska  metodologicznego.  Otóż  metodologia  owych 
badań  krytycznych,  wchodzących  w  skład  kazdej  kwestyi  filozoficznej, 
obejmuje  zasadnicze  czynniki  rozbioru  naukowego  w  ogóle,  w  odpo- 
Wiedniem  atoli  zastosowaniu  do  danego  przedmiotu.  Czynniki  te,  roz- 
patrzone ze  .-'taiiuwihka  metody  lllozofii.  są  następujące: 

"W  celu  korzystania  z  zasobów  nauk  s^iccyalnycli  w  zakresie  ba- 
dań filnzoficznych.  naleiy  przedewszystkiem  jasno  rozróżnić  zasadni- 
cze przypuszczenia  tych  nauk  od  ich  ostatecznych  wyników.  Frzypw 
Meimla  obejmują  takie  ogólne  czynniki  życia  umysłowego,  które  sta- 
nowią podstawę  badań  szczegółowych  i  wchodzą  bezpośrednio  w  ich 
skład;  gdy  u/jfwUd  dotyczą  jedynie  treści,  opartej  na  samych  badaniach 
i  z  nich  wyprowadzonej.  Bzecz  naturalna,  że  krytykę  rozpocząć  należy 
od  rozbioru  przypuszczeii,  a  następnie  przejść  do  rozbioru  wyników. 

Pierwszem  zadaniem  w  rozbiorze  przypuszczeń  nauk  specyalnych 
jest  ich  ścisłe  okrśiUniSf  przyczem  zwrócić  należy  uwagę  zarówno  na 
przypuszczenia  właściwe  wszystkim  naukom  razem  wziętym,  jak  i  na 
takie  przypuszczenia,  które  się  iiiczą  ze  szczegulowciiii  przedmiarami 
rożnych  nauk.  Niektóir  z  takich  przypnsz<;zoń  wskazał isimy  szczegółowo, 
mówiąc  na  swojem  miejscu  o  dofruuityzmit'  nauk  specyalnych  i§ 

Określenie  przy|>uszczeń  nauk  specyalnych  nie  jest  zadaniem  tak 
iatwem,  jakby  się  to  z  pierwszego  wejrzenia  wydawać  mogło.  Nauki 
specyalne  tylko  wyjątkowo  określają  swe  zasadnicze  przypuszczenia,  - 
a  jeśli  to  czynią,  nie  mają  na  celu  krytycznego  usprawiedliwienia  ich 
treści,  lecz  zadawalają  się  ich  przedstawieniem  w  formie  dogmatycz- 
nej. Świadczy  o  tern  np.  matematyka,  która,  w  celu  racyonalnego 
wywodu  swej  szczegółowej  treści,  zmuszoną  jest  umieścić  na  czele 
swych'  badań  różne  pewniki  i  określenia  zasadnicze.   Przy  tem  je- 


554 


§  15,2,    KRTTTKA  NAUK  SPBCTAŁNTCH 


dnak  zauważyć  należy,  ie  i  ona  nie  określa  bynajmniej  wssystkioh 
Bwycli  przypaszczeń,  lecz  tylko  te,  które  wchodzą  w  skład  jej  badań  spe- 

cyalnyoh,  a  pomija  cały  szereg  ogólnych  przypuszczeń  metodologicznych 

i  poznawczych,  oraz  przypuszczeń,  wyrażających  sifj  w  bezpośrednim 
poglądzie  na  świat  tak  zwanego  naiwnego  reah/mu.  Inne  nauki  spe- 
cyalno  zazwyczaj  nic  zdajii  sobie  wcale  sprawy  ze  swych  przy- 
puszczeu,  Ifcz  przvstr'pują  \vj)iost  do  badania  szLzegóiowych  przed- 
miotów na  podstawie  tradycji  naukowej  (zob.  str.  5,  oraz  315 
i  nast.). 

Chcąc  w  tym  względzie  dla  swoich  celów  uzupełnić  wiedzy  spe- 
cyalną,  filozofia  oprzeć  się  musi  przedewszystkiem  na  krytyce  umysłu, 
wyjaśniającej  zasadnicze  czynniki  wiedzy-  ludzkiej  w  ogóle  (§  15,i). 
Zastosowanie  wyników  tej  krytyki  do  różnorodnych  przedmiotów 
nauk  spccyalnych  doprowadza  do  jasnego  poglądu  na  przypuscGzenia, 
które  służą  za  podstawę  wszelkim  badaniom  szczegółowym  i  ułatwia 
przez  to  ścisłe  określenie  tychże  przypuszczeń.   Dotyczą  one  zarówno 
czynności  poznawczej,  jak  i  przedmiotów  poznania  i  przyjniują  stoso-  . 
wnie  do   tego   charakter   bądź   metodologiczny,  bądź  metafizyczny.  , 
T)alszy  zaś  rozbiór  zasadnie  z(>j  treści  ^lu\Miych  szeregów  nauk 
cyalnych.   ]^rzy  ])omO(  v  <nlpł)wiednicj   ich   kla^syfikacyi   zob.  str.  113 
i  nast.\  uwydatnia  coraz  wyraźniej  szczegółowe  przypuszczenie  każdej 
z  tych  nauk  z  osobna  i  ułatwia  ich  bliższe  określenie  ze  stanowiska  : 
konkretnego  materyału  wiedzy  specyalnej. 

Dopiero  na  podstawie  wszedbstronnego  wykryciA  i  określenia 
przypuszczeń  nauk  specyahiych,  kiytyka  filozoficzna  zestawia  icłi 
treść  z  ogólnemi  wynikami  teoryi  poznania  i  dochodzi  *  tą  drogą  do 
oceny  znaczenia  owych  przypuszczeń  dla  filozofii.  Odróżnia  w  nich 
treść,  wiążącą  się  ściśle  z  samą  organizacyą  umysłu,  a  więc  treść 
aprioryczną,  od  mniej  lub  więcej  zewiK^trznycli  i  przypadkowych  na-  * 
leciałości,  nie  stanowiących  koniecznych  ws})ółczyiuuków  badania  naa-  \ 
kowec^o  na  dan»*m  poln  wiedzy.  Filozofią  obowiązują  jedynie  owt 
przy])uszczenia  organizacyjne  (hijące  się  usprawiedliwię  krytycznie  na 
podstawie  zasadniczych  czynników  wiedzy  w  ogóle.  Wszelkie  za? 
przypuszczenia  nauk  specyalnych,  nie  wypływające  z  samej  organiza- 
oyi  umysłu,  lecz  ze  źródeł  postronnych  (np.  z  przesądów  tradycyj- 
nych, z  ducha  czasu  i  t.  p.),  nie  dają  si^  J^ytycznie  uzasadnić  i  dla 
tego  też  nie  mogą  stanowić  współczymuka  dociekań  filozoficznych 
o  charakterze  krytycznym. 

Rozbiór  wyników  nauk  specyalnych,  w  celu  wykazania  ich  meto- 
dologicznej doniosłości  dla  filozofii,  wkracza  już  coraz  bardziej  w  za- 
kres szczegółowych  badań  ty(  h  nauk.  Tu  krytyka  filozoficzna  ma 
giów  iiie  za  zadanie  skontrolować,  o  ile  te  lub  owe  wyniki,  mogące  się 


Digrtized  by  Google 


§   15,2.     KRYTYKA  NAUK  SPECYALNYCH. 


555 


przyczynić  do  rozwiązauia  zadań  filozofii,  od  powiadaj  wszochstronnie 
zarówno  zasadniczym  wymaganiom  toor^a  poznania,  jak  i  koniecznym, 
t.  j.  krytycznie  usprawiedliwionym  przy])usz('zeniom  odnośnej  nauki 
specyalnej.  Tylko  takie  wyniki  dają  się  spożytkować  na  polu  filozofii. 
Cały  natomiast  materyał  nauk  specyalnych,  oparty  na  błędnych,  lub 
dowolnych  przypuszczeniach,  lub  też  dobyty  środkami,  nie  czyniącemi 

^  wszechstronnie  zadość  krytycznym  wymogom  teoryi  poznania,  nie  na- 
daje się  do  filozofii,  a  myśliciel,  posiłkujący  się  nim  w  swoich  docic- 

^  kaniach,  ściąga  na  siebie  zarzut,  że  się  mija  z  zasadami  krytycyzmu 
filozoficznego  i  ulega  wpływom  postronnym,  nadwerężającym  samo- 

( dzielność  i  niezawisłość  jego  sądu  o  rzeczach. 
Zaznaczony  pochód  krytyki  nauk  specyalnych,  jako  czynnika 
metodologicznego  filozofii,  wykazuje,  że  stanowi  ona  w  grimcie  rzeczy 
dalszy  ciąg  krytyki  umysłu  (§  15, i).  Jeżeli  ta  ostatnia  wyjaśnia  za- 
sadnicze czynności  i  wytwory  życia  umysłowego;  to  krytyka  przypu- 
'  szczeń  i  wyników  nauk  specyalnych  uzupełnia  te  zasadnicze  badania 
i  wykazuje,  w  jaki  sposób  czynności  umysłu  ludzkiego  rozwinęły  się 
faktycznie  wobec  konkretnych  zadań  wiedzy  i  do  jakich  w  tym 
względzie  doprowadziły  wyników.  A  przez  to  dopiero  filozofia  prze- 
konywa się  ostatecznie,  jakie  dane  z  zakresu  wiedzy  ogólno-ludzkiej 
może  spożytkować  w  swych  dociekaniach  i  w  czem  szukać  winna 
punktów  wytycznych  dla  urobienia  poglądu  na  świat,  czyniącego  za- 
dość ścisłym  wymogom  kr^i-yki  naukowej. 


Przyplsek.  Matoryał  naukowy  oraz  literaturę,  dotyczącą  krytyki  nauk 
specyalnych,  podaliśmy  już  w  sposób  wyczerpujący,  mówiąc  o  filozofii  tych  nauk,  .str. 
321  do  341.  Przykład  zaś  praktycznego  zastosowania  wyłożonych  powyżej  zasad  meto- 
dy krytycznej  odnośnie  do  nauk  specyalnych  znalość  może  czytelnik  w  naszym  rozbiorze 
stosunku  filozofii  do  nauk  przyrodniczych,  gdzie  staraliśmy  si»;  wykazać  znaczenie  filozo- 
ficzno zarówno  metodologicznych,  jak  metafizycznych  przypuszczeń  i  wyników  przyrodo- 
znawstwa (zob.  §  11,  str.  345  do  416). 


3.   Krytyka  historyczna  filozofii,  jako  czynnik  metodologiczny. 

Roztrząsane  dotąd  czynniki  analizy  filozoficznej  (§  15,1  i  2),  do- 
tyczą z  natury  rzeczy  współczesnego  stanu  życia  umysłowego  i  wie- 
f  dzy.    Cały  materyał  naukowy,  z  którego  korzystamy  przy  kr\^t3X'e 
umysłu  i  przy  rozbiorze  nauk  specyalnych,  przedstawia  się  nam  głó- 
wnie w  naj  no  wszem  opracowaniu,  jako  wynik  badań  współczesnych. 


Digitizeoby  Google 


550  §  15,8.     KBTTYKA  HI8T0RTCZNA. 

Zachodzi  jednak  kwestya:  czy  myśliciel  krytyczny  może  się  zadowo- 
116  wyłącznie  takim  materyi^em  naukowym,  czy  nie  powinien  uwzglę- 
dnić zarazem  historycznc^j  geu(>zy  tego  mateiyiJu,  w  ogóle  przeszłości 
życia  umysłowego,  jako  środka  pomocniczego  dla  swych  dodekań 

filozoficznych?  Kwostya  ta  domaga  się  bliższego  rozbioru  znaczenia 
szczególniej  histort/i  filozofii^  obejmującej  ostateLZue  wyniki  wiedzy 
ludzkiej  w  różnych  t  |)uka(  h  rt)z^  uju  ni]i\ słowego.  Nie  pytamy  tu 
jednak  o  to,  czy  uwzp;l»Mliiit'nif'  danyr-h  hisitoryi  filozofii  jest  cieką weui, 
hil)  ]H)żądanem,  lecz  o  to,  czy  ono  jest  niezb^duem,  czy  ścisłe  rozwią- 
zanie 2adań  filozofii  bez  niego  obtyść  się  nie  może;  słowem,  czy 
his  tory  a  filozofii  stanowi  konieczny  współczynnik  metodologiczny 
w  badaniach  filozoficznych? 

W  celu  wyjaśnienia  tej  kwestyi  zaznaczyć  przedewszystkiem 
wypada,  że  wiedza*  nie  zwracająca  należytej  uwagi  na  własną  swoją 
przeszłość,  wykazuje  na  każdym  kroku  wielkie  braki  pod  względem 
kr5'tycznym. 

I  tak,  każdy  czas,  każda  chwila  rozwoju,  tak  filozofii  i  pozosta- 
łych nauk,  jak  w  ogóle  życia  umysłowego  ludzkości,  znajduje  się  pod 

wpływem  pe^sTiych  panujiit  ych  potrzeb  i  dążności,  pewnych  idej  kie- 
rowniczych, które  zesrodkowuji!  [>raeę  mysi  i  zazwyczaj  na  pewnym 
tylko  szczi^gcilnym  zakresie  powszechnych  zadań  nauki  i  filozofii. 
Wskutek  tego  filozofia  i  w  ogcłU^  wiedza  każdego  z  usubna  wieku  ma 
w  sobie  pewne  cecliy  ciasnoty  umysłowej,  ograniczoności,  czy  to  ze 
względu  na  metodę  badań,  czy  to  ze  względu  na  ich  przedmiot.  Tak 
np.  wieki  średnie  znajdowały  się  pod  wyłącznym  wpływem  idej  teolo- 
gicznych; gdy  nasza  współczesna  wiedza  ograniczoną  jest  dość  cia- 
snym zakresem  pojęć  przyrodniczych,  o  czem  przekonaliśmy  się 
w  odnośnych  częściach  niniejszej  pracy  (zob.  szczególniej  §  11).  Jak 
umysł  ])ojedynczego  człowieka  nie  może  własnemi  siłami  dociec  całej 
współczesnej  wiedzy  i  dla  tego  posiłkować  się  musi  nauką  innych  ta- 
daczy;  tak  również  \\  szystkie  umysły  pewnej  chwili  rozwoju,  razem 
wzięte,  ulł^c^ająe  wyłącznie  tak  /.winiemu  duchowi  czasu,  nie  są  zdohie 
własiii-iiii  /asohanii  wznieść  su^  na  stanowisko  og<'>ln<»  naukowe,  obej- 
mujące wszystkie  środki  meto(h)logiczne  wiedzy  ludzkiej  i  całe  bogac- 
two jej  różnorodnych  przedmiotów. 

Przy  tem  zauważyć  należy,  że  wiedza  każdego  z  osobna  czasu 
nie  pn^iada  sama  w  sobie  d(  statecznych  danych,  aby  poznać  należycie 
swoją  jednostronność  i  wyjść  poza  swój  własny,  mniej  lub  więcej  do- 
gmatycznie określony  zakres  myśli  i  dążności.  Poglądy,  teorye,  naj- 
bardziej naukowe,  pewnej  chwili  rozwoju,  więc  i  współczesne,  są  za- 
wsze tylko  wyrazem  szczegółowych  warunków  życia  umysłowega 
wśród  których  powstały.   Nie  przedstawiają  zatem  nigdy  całej  nauki 

\ 

Digitized  by  Google 


§   15,3.     KRYTYKA  HISTORYCZNA.  557 

wszeclistronnej  filozofii,  o  ile  one  dostępne  su  dla  iimyshi  ludzkiego 
w  ogóle,  lecz  ujawniają  tyiku  szczegółowe,  niuiej  lub  więc(»j  zmien- 
ne ukształtowanie  danych  zasobów  wdedzj  w  duchu  panuj^jch 
idej  czaffu. 

Wobec  takiego  J^tanu  rzeczy  większość  badaczy  specyalistów  za- 
dawala si^  zdaniem,  że  wi^j  uczynić  nie  można,  jak  stanąć  na  wy- 
sokości swego  czasu  i  w  jego  duchu  przyczynić  si%  do  dalszego  po- 
stępu wiedzy.  Myśliciel  atoli  krytyczny,  dochodzący  do  świadomości 
owych  braków  wszelkiej  w  ogóle  współczesności,  zastanowić  się  winien 
nad  tern:  czy  nie  ma  środków  naukowych,  którehy  rozszerzały  wi- 
dnokrąg umysłowy  współczesnego  badacza,  doprowadzały  go  do  obję- 
cia, wedle  możności,  szerszych  widnokręgów  myśli  i  przez  to.  ułatwia- 
ły coraz  wszechstronniejsze  i  pełne  rozwiązanie  zadań  wiedzy  ludzkiej? 
Takie  środki  naukowe  podaje  właśnie  historya  w  ogóle,  a  w  szczcigól- 
nośei  historya  liluzulii,  juko  pogli^d  na  rozwój  zasadniczydi  czyimikuw 
wiedzy  i  rozbi(')r  krytyczny  zasobów  przeszłości  z  pimktu  widzenia 
ich  doniosłości  dla  prawdziwc'z;o  postępu  tiluzutii.  Z  tego  stauowiska, 
krytyka  historyczna  filozofii  staji?  sic  jednym  z  koniecznych  współczyn- 
ników metodologicznych  przy  urobieniu  ogólnego  na  świat  poglądu. 

Historya  jest  w  samej  rzeczy  matką  i  najpoważniejszą  mistrzy- 
nią chwili  teraźniejszej.  O  jej  doniosłości  wspomnieliśmy  już,  mówiąc 
zarówno  o  zdaniu  niektórych  myślicieli,  że  historya  filozofii  jest  naj- 
właściwszą nauką  wstępną  (§  jak  o  stosunku  filozofii  do  żyda 
społecznego  (§  12,2).  Obecnie  podnosimy  szczegółowo  jej  znaczenie 
metodologiczne  dla  badań  filozoficznych.  Znaczenie  to  daje  spro- 
wadzić do  następujących  wydatnych  momentów: 

1)  Historya  stanowi  iiiczb^dny  śi*odek  naukowego  samopoznania. 
Należy  tu  zrozumienie  zarówno  ducha  naszego  czasu,  jak  i  naszych 
własnych  poglądó\\  na  najroz liczniejsze  kwestye  wiedzy  ludzkiej  mo- 
żliwe  jest  jedynie  przy  pomocy  znajoiiK  st  i  dziejoweiL;"  rozwoju  życia 
j  umysłowego.  Kto  nie  zdaje  sobie  sprawy  z  czymiików  iiistorycznych, 
które  weszły  w  skład  panujących  idej  czasu  i  jego  własnych  myśli, 
ten  nie  pojmuje  jasno  ani  swego  czasu,  ani  samego  siebie  i  wpada 
zbyt  łatwo  w  dogmatyczne  przecenianie  danej  chwili  rozwoju  umy- 
I  słowego  i  własnej  wiedzy.  Nie  znając  przeszłości,  teraźniejszość  ol- 
śniewa go  swoją  nowością  i  oryginalnością,  chociaż  w  istocie  rzeczy 
okazuje  się  często,  że  wiele  poglądów  i  teoryj,  które  uchodzą  za  wy- 
nik pracy  umysłowej  współczesnego  ]ookolenia,  są  poprostu  zaległościa- 
mi tradycyjnemi  dawnych  czasów,  wznowionenu  tylko  wśród  korzystnych 
dla  nich  warunk<'nv.  To  toż  bez  pomocy  badań  historycznych,  chwila 
teraźniejsza  y)i'zcdstawia  sic  nam  i  na  polu  lilozulii  jak  detia  ex  marki- 
^fia,  jako  chaotyczne  pomiijszauie  uajrozliczmcjszych  czyuuików  myśh 


558 


§  15,a    KRYTYKA  HISTORYCZNA. 


wloeucj  i  obcej,  bez  jasnego  poglądu  na  istotne  źródła  i  prawdstwe 
znaczenie  jedn\  c  h  i  drogich. 

2)  Historya  jest  koniecznym  wspótczynnikem  krytyki  filozoficas- 
nej.  Wszelka  krytyka  ma  charakter  porównawcz\%  t.  j.  o])ien\  si^  ua 
poró\sTianiu  własnych  poghid(')\v  na  rzeczy  z  innomi.  faktycznie  (iarn*- 
mi.  Kto  w  swych  dociekaniach  hlozoficznycli  polega  wyłącznie  na 
własnej  myśli  i  nie  pyta  o  poglądy  innych  na  przedmiot  badany,  ten 
przypadkowe  pomysJy  swej  tantazyi  zbyt  łatwo  uznaje  za  prawdy  nie- 
zachwianą i  w  ogóle  nie  posiada  probierza  do  krytycznej  oceny  roz- 
woju Bwej  myśU  i  jej  istotnego  znaczenia. 

Prawda,  że  i  nauka  współczesna  przedstawia  często  bogaty  ma> 
teryał  do  porównania  ze  sobą  różnorodnych,  lub  nawet  sprzecznych 
poglądów  na  jeden  i  ten  sam  przedmiot.  Ale  nie  jest  to  wystaicta- 
jącem  dla  kryty(  yzmu  filozoficznego^  gdyż  1)  wszystkie  w  ogóle  nu- 
ki  współczesnych  badaczy  stają  si^  zroznmialemi  ze  stanowiska  kry- 
tyczni  ^  jedynie  na  podstawie  badania  ich  historycznego  rozwoju, 
a  nadto  '2  najsprzeczuiejsze  nawet  poglądy  danej  chwili  znajdują  się 
zazwyczaj  pod  w})ływem  jednych  i  tych  samych  og(')lnych  idej,  ogra- 
niczajucyeh  zasadt^  krytycznego  |)orównania  do  minimum.  Jedynie 
poglądy,  urobione  przy  udziale  innych  zupełnie  zasad,  przez  myślieit^ 
li,  niezależnych  od  ])anuj%cych  w  naszym  czasie  tendeucyj,  podają 
nam  materyał  do  ki*ytycznych  porównań  i  do  wszechstronnej  oceny 
znaczenia  i  właściwości  owych  idej  kierowniczych,  którym  jako  dzieci 
naszego  czasu  bezpośrednio  ulegamy. 

Doświadczenie  dziejów  doprowadza  nadto  do  przekonania^  śe 
refleksya  historyczna^  czerpiąca  z  zasobów  przeszłości  świeże  siły  du- 
cha i  wskazówki  dla  nowych  dróg  rozwoju,  jest  jednym  z  najpot^ 
żniejszych  środków  postępu  i  [)rzeciwdziała  najskuteczniej  różnoro- 
dnym zboczenium  i  błędnym  przesądom  danego  czasu.  J  )zitjki  ta- 
kiej relieksyi,  badania  nad  literaturą  klasyczną  (_Trek<'i\v  i  Kzyniian. 
a  w  szczeg<')luości  stud^^a  nad  Platonem  i  Arystotelesem.  wywoLily 
krytykę  średniowiecznego  scholastycyzmu  i  przyczymły  się  do  o<iro- 
dzeuia  nauk  i  filozofii.  Podobnież  i  w  naszym  czasie,  zwrot  do  Kan- 
ta, głębsze  wniknięcie  w  zasady  jogo  krytycyzmu,  przyczyniły  si^ 
glówimi  do  wyrwania  wiedzy  współczesnej  z  objęć  panującego  wszech- 
władnie dogmatyzma  empirycznego,  u&jącego  zmysłom  i  zewnętnme- 
mu  doświadczeniu  bardziej,  aniżeli  wymogom  rozmnn  i  faktom  iyda 
umysłowego.  Jeżeli  najnowsze  dążności  filozofii,  dające  rękojmię  pra- 
widłowego postę])u  na  przyszłość,  obejmują  szersze  widnokręgi  myśli, 
mają  na  oku  wszystkie  możliwe  środki  badania  prawdy  i  każdy  z  nich 
oceniają  bez  przesądu,  ze  stanowiska  sumiennej  krytyki:  zawdzię- 
czamy  to   przcdcwszystkiem  reheksyi  łiistoryczuej  na  polu  filozofii, 


Digitized  by  Google 


i  15,8.     KRTTTKA  HISTOBTCZSTA.  559 

ft  mianowicie  wznowionym  w  ducha  Kanta  badaniom  nad  teoryą 

W  ten  sposób  okazuje  się,  żc  histA^rja  w  og^óle,  a  w  szczególności 
lilozofii  nie  jest  tylko  koniecznym  współczyiiuikn  in  krytyki tilozolicznej, 
ale  nadto  zawiera  w  sobie  częstżO  ])okarni  duchowy,  zdolny  podniecić 
do  nowego  energicznego  działania  nadwątlone  siły  ws])(jłt  zesny(  h  umy- 
słów. "Ryłoby  to  przes^pstwem  względem  prawidłowego  rozwoju  ba- 
dań filozoiii,  gdyby  nie  chciano  korzystać  z  tych  zasobów  przeszłości 
w  sposób  odpowiedni. 

3)  Znąjomoś6  histoiyi  jest  nareszcie  koniecznym  warunkiem 
wszechstronności  i  przedmiotowości  dla  współczesnych  dociekań  na 
polu  filozofii.  SSstoiya  zaznąjamia  nas  z  róźaorodnemi  środkami  ba- 
dania i  z  wieloma  poglądami  na  rzeczy,  które  stanowią  konieczne 
uzupełnienie  naszego,  mniej  lub  więcej  ograniczonego  punktn  widze- 
nia. Przy  pomocy  tyck  danych,  przedmioty  badania  przedstawiają 
się  nam  z  takich  stron,  które  nszłyby  naszej  uwagi,  przy  najskrzęt- 
niejszeni  nawet  badaniu,  wskutek  panującego  w  naszym  czasie  kie- 
runku myśli.  Historya  daje  nara  możność  korzystania  zarówno  ze 
zdobyczy,  jak  z  błędów  przeszłości  i  przyswaja  współczesnym  docie- 
kaniom charakter  ogólno  ludzki,  wszechstronny,  jakięgo  one  same 
przez  się  nigdy  nadaóby  sobie  nie  mogły.  Dzięki  joj  wskazówkom 
drogi  myśli  badawczej,  przebyte  przez  przeszłe  pokolenia,  przebywa- 
my za  ich  śladem  samodzielnie,  ale  nierównie  prędzej  i  bez  takiego 
wysiłku,  gdyż  krytyczne  Opracowanie  historyi  oświetla  ich  pochód 
i  ujawnia  ich  cele  ostateczne  w  sposób  dla  nas  bezpośrednio  przy- 
stępny. 

Wraz  z  tą  ogólno-ludzką  wszeclistrouuością  zawdzięczamy  bada- 
niom historyczn3'm  i  możliwie  pełny  i-ozwuj  ])rzediniotawości  w  za- 
kresie wiedzy  wsj)(')ł('zesnej.  Ono  j(;dynie  zdolne  są  uwolnić  nas  od 
wielu  przypadkowych  naleciałości,  wypływających  bądź  z  naszych 
osobniczych  skłonności,  b^dź  w  ogóle  z  podmiotowego  nastioju  nasze- 
go czasu.  Zapoznawszy  się  z  różnorodnemi  poglądami  na  jedne  i  te 
same  sprawy,  możemy  snadniej  określić  stanowisko  przedmiotowe 
umysłu  krytycznego,  wolnego  od  pomięszania  swych  podmiotowych 
przewidzeń  z  prawdą  rzetelną.  Im  szerszy  jest  zakres  naszej  wiedzy 
histoiycznej  i  im  sumienniej  wnikamy  w  jej  treśó,  tern  umysł  nasz 
przybliża  się  bardziej  do  owego  przedmiotowego  spokoju,  który  wy- 
zwala si^  z  pod  wpływu  hałaśliwych  prądów  chwili,  aby  wedle  mo- 
żności zająó  stanowisko  godne  filozofa,  mającego  na  oku  prawdę  dla 
prawdy,  bez  wszelkich  wzglt^dów  uboczuycli.  Tylku  nauka  dziejów 
wznieść  nas  może  ponad  ciasne  tendencye  rasowe,  narodowe,  stronni- 
cze, szkolarskie,  osobiste,  o  ile  oue  nie  oddają  bezstronnie  czci  przy- 


Digitized  by  Google 


560  §  15,3.     RRYTTKA  HISTORYCZNA. 

TiaU'żnej  i)rawdzic,  ItH  z  ją  przynosz}\  w  oftorzp  s%VYm  celom  egoistycz- 
nym. To  też  tylko  wszechstronne  zużytkowanie  danych  histnni 
czyni  z  tilozofii  objaw  wspuinej  praey  umysłowej  całej  ludzkości  iKiJ 
poznaniem  prawdy,  w  przeciwstawieniu  do  jednostronnycłi  i  ograni- 
czonych pomysłów,  choćby  najgenialniejszych  osobników.  Ideał  ra- 
cyonahiej  kooperacyi  w  celu  rozwiązania  tradnych  sadań  filoiofii, 
urzeczywistnionym  byó  może  jedynie  przy  pomocy  wszechstronnego 
uwzględnienia  bogatych  zasobów  historyi. 

W  imię  powyi^zyeh  uwag  przyznać  należy,  ie  kiytyka  biiio- 
ryczna  jest  w  samej  rzeczy  koniecznym  współczynnikiem  metody  filo- 
zofii; że  bez  jej  pomocy  nie  można  osiągnąć  niezbędnego  na  tern  po- 
lu samopoznania,  ani  nadać  wiedzy  charakteru  krytycznego  i  praed- 
miotowego. 

Wykład  szczegółowy  zasad  krytyki  hUtoi  N  f  znej.  jako  metody 
naukowej,  należy  do  logiki  historyi.  Historya  filozolil  korzystać  win- 
na naturalnie  z  jej  wskazów(»k  i  zastosować  jej  zasady  oguiue  «io 
swego  odrębnego  przedmiotu  badania.  Dodajemy  w  tym  względzie 
kilka  jeszcze  uwag. 

Za  probierz  dla  krytycznej  oceny  istotnego  znaczenia  objawów 
historyi  filozofii  przyjąć  należy  jasny  pogląd  na  istotę  i  zadania  filo- 
zofii (§§  4—6).  Bez  takiego  probierza  krytyka  pozbawiona  bykby 
zasady  i  pomięszataby  na  każdym  kroku  objawy/  nie  mające  znacze- 
nia filozoficznego,  z  prawdziwie  filozoficznemi. 

Dalej  zauważmy,  że  krytyka  historyczna  na  polu  filozofii  powb- 
na  mieć  na  oku  głó\mie  zasady,  czyli  principia  ogólnego  na  świat 
poglądu  (zob.  str.  89  .  Wszelkie  poglądy  i  nauki  szczegółowe  mysli- 
i.ieli  mają  wart<:>ść  prawdziwie  lilozoficzną  tylko  o  tyle,  o  ile  siq  łąezą 
z  i' h  zasadami:  szczeg<»ły  są  l)(»wiem  dla  filozofa  albo  tylko  ]nniktcin 
wyjścia  do  wywodu  zasad,  uibu  też  same  z  nich  się  wyi)rowadzajs^ 
W  jednym  i  drugim  razie  zasady  stanowią  właściwą  treść  poglądu 
filozoficznego  i  zawierają  w  sobie  główne  dano  do  określenia  jego  hi- 
storycznej doniosłości.  W  ten  sposób  krytyka  historyczna  doprowa- 
dza nas  do  jasnego  pojęcia  rozwijających  się  w  przeszłości  zasad  filo- 
zoficznych i  wykazuje  porównawczo  udział  każdej  z  nich  w  rozwiąss- 
niu  zadań  filozofii.  Różne  typy  zasad  i  |)Oglądów  na  świat,  urobioDt 
przez  różne  szkoły  i  kierunki  filozoficzne,  przyczyniają  się  do  wszech- 
stronnego wyjaśnienia  naszych  własnych  w  tyra  względzie  pojęć  i  po- 
dają nam  wskazówki  do  wyczerpującego  rozbioru   odnośnych  kwcstTj 

Nareszcie,  nie  zapominajmy,  że  krytyka  historyczna  ma  i  pewiit 
zadania  dodatne,  pozytywne.  Polegają  one  na  w \  kazaniu  owYtl 
czynnik<'»\v  prawdy  i  post<'])n  na  drodze  do  jej  poznania,  które  istnieją. 
często  zapouluiaue  lub  niezrozumiane,  w  naukach  wielu  myślicieli 


Digitized  by  Gopgle 


§   15,3.     KHYTYKA  HISTORYCZNA 


561 


{iizesziości,  \\\h  łrż  w  rńżiiyrli  szkołat  li  i  kierunkach  myśli  lta(kiwc/.oj  po- 
przrduicli  pokulfu.  Dzięki  takim  <zyniiikom  prawdy,  pizoji^tym  ])rzez 
syuów  j)0  ojcach  diuliowych,  dokonywa  się  laktycznio  i)ostęp  w  dzic- 
jaili  wiedzy  ludzkiej;  witjc  też  każdy  pojedynczy  myśliciel  z  osobna 
tylko  wtedy  przyczynić  si^  może  do  prawdziwego  postępu  na  polu 
filozofii,  gdy  się  opiera  na  krytycznie  wypróbowanych  podwalinach 
przeszłości.  Nie  potrzebuje  on  rozpoczynać  pracy  nad  filozofią  od 
pierwszych  początków,  lecz,  sprawdziwszy  krytycznie  to,  co  przed 
nim  inni  dokonali,  przyjmuje  samodzielny  udział  w  coraz  p^niejszem 
wykończeniu  przybytku  wiedzy  ludzkiej,  czegoby  uczynić  nie  mógł, 
gdyby  nie  wiedział  o  pracy  swoich  [)o[)rzedników,  lub  jej  nie 
uznawaL 


Literatura,  dotyc/iya  kr\t\ki  historyizn«'j.  jako  ł'z.vnnika  niotody  (ilozotii, 
7n;ijdiijo  zazwy«"zaj  (Klpowicdnio  u\v/.t:l<'«liiii  uit'  w  szłTs/.yi-li  oprarowaniarli  lii>f<)ryi  filo- 
zofii. Zol).  s/.(ZO<;<'>lni«!j  dzieło  i  KHKUWKiiA.  wyd.  z  r.  1H!>4.  >tr.  <>  i  na-t.  Podolmicż 
i  \vi«;k.szośr  prac  z  zakresu  wstępu  do  lilo/otii,  niówiąe  o  luetudzie,  zwrai  a  zarazem  uwa- 
n&  zoaczeoio  historyi  w  tjm  wzgli^dzio  Zob.  teś  ntr.  625  i  nSBt.  literaturę,  dotyczącą 
netody  filosofii  w  ogóJe.  Nadto  intponmieliśmy  wyżej,  str.  48  i  nast,  szcsegdłowo 
o  pnoBdi  myślicieli,  któn^  pnorznąją  bistoryi  pienrsse  miejsce  v  badaniach  filosofics- 
Dych.  Chcąc  gruntownie  sapoznać  aię  z  tą  sprawą,  nwzglf^dnić  należy  te  prace,  oras  po> 
dane  pnez  nas  tamże  wyjątlci.  Nakoniec  i  litcratara,  dotycząca  filozofił  nauk  historycz- 
svcb  (zob.  str.  328  i  nast.)  zawiera  w  .subie  lju<.'aty  materiał  do  wyjaśnienia  Icrytyki 
historycznej,  jalco  cąynnilia  metodologicznego  filozoiiL 


III.    Synteza  jako  czynnik 
metodologiczny  iilozoiii. 

§  16. 

i  ^ówne  momenta  syntezy  filozoficznej. 

Analiza  doprowadza  z  istoty  swojej  do  rozdrobienia 
i  specyalizac3d  wiedzy.  Przy  jej  pomocy  określamy  za- 
sadnicze czynniki,  wchodziice  w  skład  naszych  poglądów 

8tr»T«,  Wskfp  do  fliotofli.  ^ 


Digitized  by  (Soogle 


562 


§  16«  SYNTBZA 


na  świat  i  jogo  objawy.  Nie  wyczerpuje  to  jednak  zadań 
filozofii.  Przekonaliśmy  się  bowiem  niojodiiokrotiiie  i§  6,2. 
oraz  str.  531),  że  przedmioty  naszej  wiedzy,  objawy  świa- 
ta, są  W3;rnikiem  związku  i  ustosunkowania  swych  zasa- 
dniczych czynników,  i  nadto,  że  każdy  szczegółowy  prze- 
dmiot wiedzy,  każde  zjjiwisko,  jednoczy  sio  faktycznie  z  sze- 
regiem innych  i  wytwarza  z  niemi  nowe  złożone  fomy 
i  jestestwa,  które  razem  wzięte  stanowią  nareszcie  jedną 
w  sobie  całość,  jeden  ustrój  powszechnego  bytu,  wszech- 
j^wiata  (§  Synteza,  jako   czynnik  inetodologicznT 

filozofii,  ma  na  celu  zużytkować  krytycznie  owe  wytwory 
umysłu,  przy  których  pomocy  dochodzimy  do  stopniowe- 
go połączenia  i  całkowania  zasadniczych  czynników  bytii 
i  jego  objaw(AV  w  ;jedn<^^  całość  myślową,  odpowiadający 
możliwie  wieniie  rzeczywistemu  ustrojowi  świata. 

Czynnik  syntetyczny  metody  filozofii  obejmuje  nastę- 
pujące wydatne  mementa: 

1)  Przystępnjąc  do  .sainodzieln3'ch  krytycznych  ba- 
dań w  celu  rozwiązania  zadań  filozofii,  napotykam} 
w  umyśle  naszym  szereg  gotowych  syntetycznych  wytwo- 
rów%  jako  wynik  bezpośredniego  rozwoju  życia  umysło 
w(3go.  W}^ twory  te  wchodzą  w  skład  naszego  zwykłego 
poglądu  na  świat,  niezależnie  od  wszelkich  roztrząsań 
ftlozofi^cznych  (zob.  str.  97  i  nast).  Napotykamy  je 
w  każdym  człowieku  zdi'owo  myślącym  i  dla  tego  można 
je  objąć  w  pojęciu  naturalnego  poglądu  na  świat  odrowej 
rog8(j^dk»y  czyU  smyslu  powszechnego*  W  nowszych  czasach 
nazwano  ten  pogląd  naturalny  na  świat,  poglądem  ftotiMe- 
(jo  r  ml  izmu. 

Nie  zajmując  się  tu  ani  klasyfikacyą,  ani  bliższeiu 
oki^eśleniem  syntetycznych  czynników  tego  naturalnegu 
na  świat  poglądu,  —  co  stanowi  zadanie  osobnych  badaii 
iTh)zofteznyeli, — powiemy  tylko,  że  owe  czynniki  dotycz.! 
tak  naszego  bytn.  jak  i  Ijytu  w  ogóle,  zarówno  bezpośr^ 
dnio  widocznych  własności  jego,  jak  porządku  w  ostosufi* 
kowaniu  jego  składowych  czynników,  oraz  celowości  w  ogól 


Digitized  by  Google 


§  16.     SYNTEZA.  563 

11} m  pochodzie  jego  objawów.  To  znaczy:  naturaln}^  po- 
gląd na  świat  obejmuje  zarówno  logiczne,  jak  estetyczne 
i  etyczne  czynniki  (§  8,3).  Zdrowy  rozsądek  przNznąjo 
bezpośrednio  rzeczy \vistość  zarówno  podmiotu  myślącego, 
w  ogóle  ducha,  jak  i  bytu  przedmiotowego,  i  na  tej  zasa- 
dzie patrzy  na  świat,  jako  na  całość,  wypełniającą  prze* 
fltrzeń  przy  harmonijnem  i  celowem  ustosonkowaniu  swych 
składowych  czy  nników  (pierwiastków,  sił.  jestestw  i  t.  d.). 
W  związku  z  takim  poglądem,  zdrowy  rozsądek  dopatru- 
je tak  w  świecie  w  ogóle,  jak  i  w  jego  różnorodnych 
jestestwach  pewnego  przeznaczenia  i  celu,  uwydatniających 
się  we  wzajemnej  od  sieV>ie  zależności  jego  objawów,  oiaz 
w  ich  czasowem  następstwie,  począwszy  od  pierwszych 
zawiązków  w  przeszłości,  aż  do  najodleglejszej  przyszłości. 

Ten  ogóhiy  szemat  naturalnego  ]M)glądu  na  świat, 
przyjmujący  rozliczny  charakter  i  ]k)(1  legający  różnoi'od- 
nym  zimauom  w  szczegółach,  stosownie  do  danego  stanu 
kultury  umysłowej,  stanowi  konieczny  punkt  wyjścia  dla 
wszelkich  badań  filozoficznych.  Analiza  krytyczna  umy- 
słu, u  której  mówiliśmy  wyżej  loj).  rozkłada  ten  świa- 
to-pogląd  naturalny  na  jego  składowe  czynniki  i  ocenia 
ich  wartość  krytycznie;  filozoficzna  zaś  synteza  wytwarza 
z  tych  czjmników  ogólne  pojęcie  uraysłu,  jako  ustroju 
^  rozlicznych  funkcyacli,  jednoczącycli  się  z  sobą  urga- 
liicznie,  i  przez  to  wyjaśnia  krok  za  krokiem  daną  ti  eśó 
naturalnego  na  świat  poglądu.  Przy  pomocy  tego  środka 
metodologicznego,  filozofia  określa  ściśh)  znaczenie  wszel- 
kich syntetycznych  wytworów  zdrowego  i  uzsądku,  i  w  mia- 
rę potrzeby  i  możności,  zastępuje  jego  l)ezpośrednie,  czę- 
sto bardzo  mętne,  niepowiązane  ze  sobą  łub  nawet  sprze- 
czne  i  błędne  poglądy  na  rzeczy,  nowemi,  jaśniejszemi, 
rozwiń iętemi  konsekwentnie  i  zbliżąjąceuii  się,  jak  można 
najwięcej,  do  prawdy  rzeczywistej,  krytycznie  uzasadnić 
się  dającej. 

Z  powyższego  wynika,  żc  pierwszy  czynnik  syntezy 
ulozoficznej  polega  na  metody cznem  obrobieniu  natural- 


564  §  16.  STNTEZA. 

nej  syntezy  zwykłego  poglądu  na  świat,  t.  z.  zdrowego  rozsąd- 
ku, w  celu  nadania  temu  poglądowi,  na  podstawie  krytyki 
rnnysłu,  charakteru  wewnętrznej  konsekwenc}  ],  jasnofei, 
ścisłości  i,  jeśli  można,  prawdy,  ('zynnik  ten  nazywainy 
syntetycznem  obrobieniem  i  umpelniemem  pogiąfiiu  na  świat  jsdrom- 
go  rossąfiOeu,  c0yH  nmwnego  reoHmu, 

2)  Pogląd  na  świat  zdrowego  rozsądku,  z  natunr 
swojej,  zajnmje  się  gl('>\vnio  treścią,  dotyczącą  codziennych 
potrzeb  i  dążności  życia,  a  więc  kwestyanii,  leżącemi,  że 
tak  powiem,  na  powierzchni  bytu*  O  głębszem  wnikiiię- 
ciu  w  ostateczne  zasady  wiedzy  i  bytu,  zdrowy  rozsądek, 
sam  ]n*ZGZ  się,  nic  myśli  hynajmniej  i  nie  posiada  też  d<' 
tego  odpowiednich  tlanycli.  Takie  głębsze  pojęcie  rzeczy 
jest  wynikiem  działalności  umysłów  wyjątkowych,  obja- 
wiając}Tn  się  w  nauce,  która,  jak  wiadomo,  rozchodzi  się 
często  w  sjłosób  rażący  z  ti*cścią  bezpośredniego  na  świat 
poglądu  (zob.  str.  158),  Z  togo  wynika,  że  filozofia  m 
może  się  ograniczyć  tym  poglądem,  ani  nawet  krytycznym 
rozbiorem  jego  treści,  lecz  szukać  winna  uzupełnienia  tej 
treści  w  nauce,  L.  j.  w  badaniach  metody cznych,  przekra- 
czających ciasny  widnokrąg  zdrowego  rozsądku  i  dopro- 
wadzaja(  ych  do  głębszego  i  prawdziwszego  pojęcia  rzeczy. 

Wszelkie  l)adanie  naukowe  jest  objawem  pewne-" 
krytycznego  niedowierzania  świadectwu  zdrowego  rnz*?a(l- 
ku  i  jego  bezpośrednim  naturalnym  wytworom.  Nauka 
])•> wstała  i  istnieje  jodynie  wskutek  przekonania,  że  na* 
rzucający  się  bezpośrednio,  naturalny  pogląd  na  rzeczy 
nie  jest  dość  pewnym,  aby  mógł  być  przyjętym  bez  dal- 
szego rozbioru.  Jest  on  niewątpliwie  wystarczającp) 
w  codziennych  stosunkach  życia.  To  też  na  tem  polu  nikt 
od  ni(^go  nic  odstępuje  bez  narażenia  się  na  zarzut  nie- 
rozsądku.  Ale,  gdy  chodzi  o  ścisłą  })rawdę,  o  możUwą 
dla  umysłu  zgodność  pomiędzy  pojęciami  o  rzeczach  a  sa- 
memi  rzeczami:  wtedy  zdrowy  rozsądek  sam  tyle  posiati* 
rozumu,  ż<'  *lol)rowolnie  odstępuje  pierw-^/.t  iistwo 
i  byłoby  znowu  nierozsądnem,  gdyby  ktoś  w  kwestyaii* 


j 

Digitized  by  Google 


§16.  SYNTEZA. 


565  ' 


prawdy  przedmiotowej  bardziej  iitał  bezpośrediiiin  puglą- 
dom  zdrowego  roz^ądi^LU,  aniżeli  nauce. 

Nauka  dąży  do  poznania  prawdy  możliwie  czystej, 
przedmiotowej,  i  w  tym  celu  usiłuje  określić  ogólne,  stałe 
i  niezmienne  czynniki  szczegółowych,  zmiennych  obja- 
wów, t.  j.  usiłuje  określić  zasadę,  isiołę,  przyczynę  tycli  obja- 
wów,  prawa,  rządzące  niemi,  lub  w  nich  na  jaw  występu- 
jące. Jasną  jest  tedy  rzeczą,  że  i  filozofia,  jako  nauka, 
po  wyjaśnieniu  i  krytycznej  ocenie  syntetycznych  wytwo- 
rów naturalnego  na  świat  poglądu,  uwzględnić  następnie 
winna  owe  uogólnienia  naukowe,  wyrażające  się  w  tak 
zwanych  prawach,  które,  razem  wzięte,  stanowią  najwyż- 
>zći  syntezę  wiedzy  ludzkiej  odnośnie  do  bytu  przedmio- 
towego. 

Takie  najwyższe  uogólnienia  badań  naukowych  na- 
potyka filozofia  w  naukach  specyalnych.  Każda  z  nich  ma 
ua  celu  oki-eślenie  praw  tej  grupy  objawów,  ktorenii  ona 
się  zajmuje.  Analiza  filozoficzna  nauk  specyalnych  pod- 
daje rozbiorowi  ich  przypuszczenia  i  w;^'niki  i  wykazuje 
te  niewątpliwe  dane,  które,  z^-adznjąc  się  z  wymogami 
luytyki  poznania,  powinny  wejść  w  akiad  ogólnego  na 
świat  poglądu  (§  15,2).  Ale  na  tem  nie  kończy  się  me- 
todologiczne znaczenie  nauk  specyalnych  dla  filozofii. 
Nauki  specyahie,  z  natury  swojej,  rozwijają  się  w  pewnem 
odosobnieniu,  niezależnie  jedne  od  diugich.  Filozofia  ma 
i  względem  nich  pewne  zadania  syntetyczne,  polegające 
na  odpowiedniem  zestawieniu  i  dopełnieniu  ich  uogól- 
nień, a  wił,'c  ich  praw,  i  na  wyprowadzeniu  z  tego  zesta- 
wienia pewnych  wniosków  co  do  najwyższych  zasad  bytu, 
wszechświata.  Jestto  czynnik  syntetyczny,  którym  filozo- 
fia koniecznie  posiłkować  się  musi,  jeżeli  chce  rozwiązać 
swe  zadania  wszechstronnie:  wchodzi  on  w  skład  metody 
filozofii,  jako  jeden  z  niezbędnych  środków  pomocniczych 
jej  dociekań. 

Tak  tedy  (hiigim  czynnikiem  syntezy  filozoficznej  jest 
;gediioczenie praw,  jakim  podlegają  szczegółowe  objawy,  we- 


\My  C0051I 


Digitizedjy  Copgl 


566 


§  16.  srmzzA. 


dług  krytycznie  wyjaśni  o  nycli  danych  odnośnj-ch  nauk 
specyalnych.  Czynnik  ten  nazywamy  syntezą  hrytyamc 
tumadmanifch  praw  fMuk  specyalnjfd^. 

3)  Nakoniec  zauważmy,  że  historya  rozwoju  umysło* 
wego  Indzkości  a  w  ^zczc^^ólności  historya  lilozotii,  przed- 
stawia nam  najrozhczniejsze  usiłowania  nad  wytworzeniem 
pełnego  i  możliwie  doskonałego  poglądu  na  świat,  zdol- 
nego wyjaśnić  szczegółowe  objawy  z  punktu  widzenia  ja- 
sno określonych  zasad.  Analiza  krytyczna  tych  usiłowali 
wykazuje  jakie  dane  przeszłości  mają  wai  tość  trwałą, 
przyczyniają  się  do  rozwiązania  zadań  filozofii  i  dla  tego 
wchodzić  powinny  w  skład  dalszej  pracy  na  tern  polu 
(§  15,;)}.  Zjccbio  czcili  o  zaś  tych  danycli  i  ich  organiczut 
włączenie  w  nowo  wytwarzający  się  pogląd  na  świat  sta- 
nowi ostatni  czynnik  syntezy  filozoficznej,  który  możemy 
nazwać  syntezą  Imioryczną  filozoficznego  na  świat  pogląda. 

Na  zasadzie  togo  czynnika  myśliciel  ntara  się  udo- 
wodnić, że  jego  pogląd  na  świat  nie  jest  tylko  podmioto- 
wym wytworem  jego  umysłu,  lecz  prawidłowym  wynikiem 
rozwoju  umysłowogo  ludzkości  w  ogóle,  a  miano\^ncie  wyni- 
kiem dziejowego  postęp\i  jej  prac}^  nad  rozwiązaniem  zadań 
filozofii.  Wykazaniem  takiej  syntezy  iiistorj^znej  myśliciel 
usuwa  zarzut  indywidualnej  fantastyczności  i  usprawiedli- 
wia wszechstronnie  swe  po£rlądy  wobec  innych  myśhcieli, 
wobec  ustroju  umysłowego  ludzkości  w  ogóle. 

Zastanawiając  się  bliżej  nad  zaznaczonemi  powyżej 
czynnikami  syntezy  filozoficznej,  przekonywamy  się,  4e 
stanowią  onp  ktniicczne  clopcłnienic  odpowiediucli  czyn- 
ników analizy.  Prawdziwie  naukowa  metoda  łilozoni 
wraz  z  krytyką  umysłu,  t.  j.  z  rozbiorem  umysłowych  pier- 
wiastków naturalnego  na  świat  poglądu,  połączyć  win- 
na jego  syntetyczne  obrobienie  i  uzupełnienie;  dal». 
z  rozbiorem  danych  nauk  specyalnych,  z  krytyką  ich 
przypuszczeń  i  wyników,  łączyć  winna  syntetyczne  qed> 
noczenie  krytycznie  uzasadnionych  wyników  tych  nauk, 
t.  j.   syntezę  praw,   wyjaśniających  szczegółowe  szeregi 


Digitized  by  G 


§16.  STUTEZA. 


567 


objawów  świata,  i  nakoniec,  z  analizą  krytyczną  prze- 
szłości filozotii  połączyć  winna  syntezę  historyczną  pier- 
wiastków prawdy,  wykrytych  przez  poprzednie  pokolenia. 
Tylko  wszechstronne  i  sumienne  zastosowanie  wszystkich 
tych  czynników  metodologicznych  do  badań  filozofii  na- 
daje im  charakter  prawdziwie  naukowy  i  doprowadza  do 
możliwie  pełnego  i  zarajsem  ścisłego  poglądu  na  świat 
i  jego  objawy. 


t  Syntetyesne  obrobienie  i  usnpełnienie  pogh|da  na  świat 
zdrowego  rozsądku,  czyli  naiwnego  realizmu. 

Najbardziej  krytyczny  i  negacyjny  iimysł  wśród  ładzi  nio  może 
si^  odtrwać  od  zwykłcgu  poglądu  na  świat,  nar/uciijąocgo  hui  nain 
z  bezpośrednią  oczywistością,  jako  uaiiiraliiy  wyiiLk  rozwoju  uniy- 
słowesfo.  Ten  naturalny  pogliul  na  A  wiat  mnźpiny  w  nnjrozl!Czni<>jszy 
[KJHÓb  tiómaczyć,  w^^jaśniaó.  n/npi  hiiat",  ale  go  zinieuiać  nie  możemy, 
jj;dyż,  jako  fakt  życiowy,  nie  zależy  od  naszej  woli,  lecz  wynika 
z  przyczyn  i  warunków,  działających  poza  jej  wpływem  (zob.  str.  87  ^ 

Z  istoty  rozwoju  umysłowego  wynika,  że  pierwiastkowo  do- 
wiensamy  dogmatycznie  naturalnemu  poglądowi  na  świat  i  że  go 
otoźsamiamy  bezpośrednio  z  istotną  rzeczywistością,  t.  j.  przekona- 
ni  jesteśmy,  że  świat,  sam  w  sobie  jest  takim,  jakim  si^  nam  przed- 
stawia. Na  tem  polega  istota  naUmego  realizmu.  Gdy  zaś  na  pod- 
stawie krytycznego  rozbioru  umysłu  i  jego  wytworów  dochodzimy  do 
ścisłego  rozr('>źni('iiia  podmiotowych  i  przedmiotowych  czynników  ży- 
cia umy.^towrgo.  luitcMu  zas  możtmy  poddawać  w  wątpliwość  przedmio- 
tową prawdę  najoczywist szych  na  ])ozór  rzeczy,  i  wówr/as  na- 
tiu*alny  pogląd  na  świat  przyjmuje  dla  naszej  -iwiadomości  zujitliac 
odmienny  charakter.  Wprawdzie  i  wtedy  nie  odmawiamy  życiowe- 
go znaczenia  bezpośredniemu  na  świat  poglądowi:  uznajemy  w  nim  fakt 
niezaprzeczony  naszej  świadomości;  ale  to  ni(^  wystarcza  jeszcze  do 
przyznania  mn  przedmiotowej  prawdy.  Przeciwnie,  stosownie  do 
wyników  krytyki  umysłu,  możemy  w  tej  lub  owej  treści  naturalnego 
na  dwiat  poglądu  widzieć  podmiotowe  złudzenie  i  wskutek  tego  zmo- 
d5rfikować  ją  przy  wytworzeniu  własnego,  możliwie  przedmiotowego 
poglądu. 


Digitized  by  Google 


568  §  16,1.    ZDBOWY  B02SĄDEK* 

Z  powyższego  okazuje  się,  ie  pogląd  filozoficzny  na  świat,  opar- 
ty na  syntezie  wyłącznie  takich  czynników,  które  krytyka  umysłu 
iiznaje  za  objawy  przedmiotowe,  może  się  zasadniczo  różnić  od 
dogmatyuziie^ro  poglądu  większości  hidzi,  a  zatem  od  poglądu  tak 
zwanego  zdiowego  rozsądku.  W  każdym  razie  przekonywamy  się. 
że  w  umyśle  filozofa  istnieją  dwa  różne  poglądy  na  świat:  je^er; 
pierwotny,  naturalny.  wlast  iT^^y  wszystkim  ludziom,  od  którego  iiiki 
wyzwolić  się  nie  może;  drugi  nabyty,  metodycznie  wy  tworzony,  filo- 
zoficzny, obrabiający  i  uzupełniający  pogi%d  naturalny  na  świat. 

Wobec  t<\j  różnicy  powstaje  pytanie:  w  jakim  stosunku  znajdują 
ń%  do  siebie  te  dwa  poglądy  na  świat:  bezpośredni  i  krytyczny,  na- 
turalny i  filozoficzny? 

Tu  spotykamy  się  przedewszystkiem  ze  zdaniem,  że  pogląd  na- 
turalny na  świat  zasługuj  t3  ze  wszecbmiar  na  nasze  zau&nie,  że  jego 
wartość  poznawcza  przewyższa  wszelkie  sztuczne  wytwory  abstrak* 
eyjnej  myśli,  gdyż  jest  wyniliiem  uormaluego  rozwoju  umysłu  i  bez- 
pośrediiiego  działania  jego  i)ra\v  zasaduiczych.  Głównym  przedstawi- 
cielem takiego  zdania  l>ył  Tomasz  Reid.  Domagał  się  on,  aby  filozo- 
fia w  nirzL-m  nie  udstępowała  od  naturalnego  poglądu  na  świat;  prze- 
ciwnie, aby  się  we  wszystkiem  do  niego  stosowała  i  starała  się  jedy- 
nie bliżej  wyjaśnić  i  udowodnić  jego  zasady.  A  że  zasady  te  obej- 
mujemy zazwyczaj  w  poj^iu  zdrowego  rotsądku  lub  xmy9łAt  paujsutkae- 
ffo,  przeto  nauka  ta  znana  jest  pod  nazwą  filozofii  zdrowego  roM^dbu. 
W  niemieckiej  filozofii  bronił  podobnej  zasady  Fb.  H.  Jacobi,  powo- 
łując się  na  uemeie  i  wiarę^  jako  na  czynniki  bezpośredniego  poznam 
rzeczy.  U  nas  zaś  rozwinął  tę  zasadę  głównie  Al.  TyszTii^aKi  p(>a 
nazwą  zasady  myśli  praktycznej  lub  prostoty  w  sądzeniu. 

Bez  szczegółowego  rozbioni  iilozofii  zdrowegc)  rozsądku  możemy 
tn  \v]n  ovt  za/nai  zye.  że  w^^powiada  ona  następujące  niozaprzci  z*  r!*' 
jtrawdy.  maj^uc  ważną  doniosłość  metod <)logi(.zną,  na  które  zwracali- 
śmy już  uwagę  w  miarę  ])otrzeby,  a  niiannwiei(*: 

1'  Naturalny  ])ngląd  na  świat  zdrowego  rozsądku,  czyli  zmyslii 
jKJWszeebnego,  |)owiuion  być  uznany  za  punkt  wyjścia  dla  wszelkich 
doci<*kań  iilozofii. 

2)  Bez  względu  na  krytyczną  ocenę  poznawczej  wartości  natu- 
ralnego na  świat  poglądu,  nie  możemy  się  od  niego  oderwać  zupełnie, 
lecz  wskutek  życiowej  konieczności  kierować  się  musimy  jego  wska- 
zówkami w  naszym  stosunku  do  świata  przedmiotowego  i  do  ludzi 

B)  W  zasadniczych  czyimikach  naturalnego  na  świat  poglądu 
uwydatnia  się  ogólno-ludzka  organizacya  imiysłu,  będąca  koniecraą 
podstawą  tak  działalności  poznawczej  w  ogóle,  jak  i  w  szczi^i  uiiośfi 
filozoficznego  pojęcia  świaiu. 


Digitiiica  by  Google 


§  16^1.     ZDROWY  BOZSĄDBK.  569 

Z  drugiej  atoli  strony,  wraz  z  tomi  prawdami,  tilozolia  zdrowe- 
go rozsądku  zawiera  w  sobie  następujące,  nader  ważne  metodologicz- 
ne braki: 

1)  Kie  uwzględnia  w  sposób  nalepy  zasadniczego  wymagania 
filozofii,  t  j.  kiytyki  poznania,  lecz  świadectwa  naturalnego  na  świat 
poglądu  dowierza  dogmatycznie,  cliociaź  nie  ulega  wątpliwości,  śe 
tresó  owego  poglądu  rozchodzi  si^  pod  wieloma  względami  z  prawdą 
przedmiotową,  naukowo  udowodnić  się  dająca.  - 

2)  Filozofia  zdrowego  rozsądku  nie  zwraca  odpowiedniej  uwagi 
lia  tmdności,  jakie  się  przeciwstawiają  określeniu  zasad  zmysłu  ])0- 
wszechnego  i  naturalnego  na  świat  poglądu,  i  nio  stara  się  przezwycię- 
żyć tych  trudności  za  pośrediii(  twem  wsz«M>hstrunu<'<::^o  rozbioru  umy- 
słu i  jego  czynności.  Treść  naturalnego  na  iwiai  poglądu  podlega 
zmianom,  stosownie  do  różnego  stopnia  kultury  umysłowej  zarówno  je- 
dnostek, jak  narodów  i  może  być  ściśle  określoną  jedynie  na  podstawie 
kiytycznego  rozróżnienia  stałych,  t.  j.  koniecznych,  powszechnych 

1  przedmiotowych  czynników  umysłu  (§  lo,i),  od  czynników  mniej  lub 
więcej  przypadkowych,  jako  zalośnych  w  swej  treści  od  samodzielne- 
go dzii^ania  jednostkowych  mnysłów. 

3)  Filozofia  zdrowego  rozsądku  bez  wszelkiej  zasady  ścieśnia 
widnokrąg  umyslo^  badacza  tak  zwanemi  pewnikami  zmysłu  pow- 
szechnego, zamiast  rozszerzyć  ten  widnokrąg  wedle  moinośei,  ])rzyj- 
mując   pod   rozwagę   i   takie   dane,   które   się  wprawdzie  rozchodzą 

2  bezpośrcflnia  treścią  naturalnetro  na  świat  pogla<lu,  ale  pomimo  tu 
mogą  na.s  doprowadzić  do  giębszt  go  wiukuięcia  w  przedmiotową  treść 
świata,  a  zatem  do  ściślej szeiro  ]>oznania  prawdy. 

Braki  te  wykazują,  żt-  pogląd  naturalny  na  świat  zdrowego  roz- 
sądku potrzebuje  koniecznie  iiiozo£cznego  obrobienia  i  uzupełnienia. 
Takie  obrobienie  i  uzupełnienie  stanowi  pienvsz<^  i  zarazem  najwa- 
żniejsze zadanie  syntezy  filozoficznej.  Obejmuje  ono  następujące 
mementa: 

1)  Przy  urobieniu  nowego,  samodzielnego  poglądu  na  świat,  na 
tle  poglądu  naturalnego,  synteza  filozoficzna  posiłkuje  się  jedynie  ta- 
kiemi  wytworami  umysłowemi,  które  w  sposób  należyty  wyjaśnione 
zostały  na  podstawie  poprzedniej  krytyki  umysłu.    Wszelka  synteza 

czynników,  nierozcbran^^ch  poprzednio  krytyczjue,  sprzeciwia  się  za- 
sadniczo wymaganiom  filozofii. 

2)  Konieczne,  powszechne  i  ])rzedmiotowe  w|i^.wnrv  umysłu 
ludzkiego  jako  to:  wyobrażania  i  prijcfia,  dotyczaro  nas/ł>o(>  własne- 
go b3rtu  i  dudia  w  ogóle,  bytu  świata  zewnętrz iie<;o  i  materyi,  prze- 
strzeni i  czasu,  prayczyny  i  celu,  zjawiska  i  istoty,  praw  i  t.  p.)  filo- 
zofia określa  ściśle  na  podstawie  krytyki  umysłu,  a  przy  pomocy  syn- 


Digitized  by  Google 


570  §   16,1.     ZDROWY  ROZSĄDEK. 

tezy  za  stawia  w  jedną  myslowi^  całość,  odpowiadającą  z  możliwą  do- 
kładiiujstią  zji-luoczeniu  tych  ęzyi]uik«jw  w  świecie  rzeczywistym. 
Przez  to  każdy  .samodzielny  myśliciel  dochodzi  do  wyników  filozoficz- 
nych, zmieniających  lub  uzupełniających  pod  wieloma  względami  za- 
sadniczą treść  naturalnego  na  świat  poglądu. 

3  Wskutek  wewnętrznej  konsekwencyi  myśli,  owo  samodzieke 
obrobienie  i  uzupełnienie  naturalnego  na  świat  poglądu  o  lno^i  sie 
i  do  szczegółowej  treści  naszych  poj^ć  i  sądów  o  rzeczach.  Podczas 
gdy  zdrowy  rozsądek  opiera  się  i  pod  tym  względem  na  bezpośredniej 
wierze,  źe  zjawiska  świata  są  w  istode  swujt  j  takiemi,  jakiemi  si^ 
nam  przedst^iwiają;  to  filozofia  stosuje  i  do  nich  wymagania  kiytyos* 
nej  teoryi  poznania,  a  iiral)iając  S3mtetycznie  szczegółową  treść, 
uzupełnia  i  zasteiHijo  pojęcia  i  sądy  większości  ludzi  nowemi,  opartc- 
mi  na  w^szcchstrunm-m  badaniu  rztczy.  W  ten  sposób  synteza  tilozo- 
Hczna  zmienia  zazwyczaj  i")^l;ul  naturalny  i  na  najprostsze  rzeczy, 
godząc  je  w  nwśli  zarówno  pumi^^flzy  sobą,  jak  i  z  krytycznie  wjja- 
śnioncmi  zasadami  ogólnego  na  świat  ])oglądu. 

Forównani(^  ])owyźszych  dwóch  różnych  poglądów  na  świat:  na- 
turalnego i  filozoficznego,  przekonywa,  że  pierwszy,  nznając  świat 
za  taki  w  istocie,  jakim  się  nam  przedstawia,  dowierza  głównie  bez]>o* 
średniemu  świadectwu  zmysłów  i  wskutek  czego  przyjmuje  charakter 
smBualistycznego  r^lumu ;  gdy  i)rzeciwnic  pogl^  filozoficzny  jest  wy- 
tworem sztucznym  myśli,  idei,  wynikłym  z  działania  rozumu  krytycz- 
nego i  dla  tego  ])0siada  cechy  rac\f(maln€ffO  idealUrnu,  Najreahstycz- 
uu'J.>zy  nawet  w  teoryi  pogląd  filozoficzny,  np.  materyalizm,  jako  w)'- 
rób  samodzielnej  myśli,  jako  teorya,  przekształcająca  bczpośredme  da- 
n»'  umysłu  W(  rlhig  wyma.^^au  nictudycznych  logiki,  me  może  si^  uwol- 
mć  o<ł  i>  (jh  cecli  racyonalnego  idi;aUzmu. 

Z  pierwszego  w^ejrzenia  zdawaćby  się  mogło,  że  dwa  te  poglądy: 
naturalny  i  filozoficzny,  wyłączają  się  nawzajem  bezwzględme  i  że 
pomiędzy  niemi  zgody  nie  ma.  Pomimo  to  smnieimy  myśliciel  nit 
może  się  zadowolić  taką  sprzecznością  pomiędzy  poglądami,  istniejącenu 
zarazem  w  jego  umyśle,  lecz  szukać  musi  wyrównania  pomiędzy  niemii 
albo  przynajmniej  wyjaśnić  przejście  od  jednego  do  drugiego.  Pierwszy, 
t.  j.  ]>ogląd  naturalny,  jako  wynik  ogólno-ludzkiej  organiza<^  umyshŁ 
nie  może  znajdować  się  w  istotnej  sprzeczności  z  poglądem  filozofia- 
nym,  który,  chociaż  jest  wytworem  jednostkowego  umysłu,  usiłuje  je- 
dnak r<'»\vni.  ż  o^^yzog  się  na  czytmikach  ogólno-ludzkich,  obowiązują- 
cych każ-lrgo  firawidlowń  iiiyśU^cego  człowieka.  Okazuje  się  z  t«'- 
go  k')iiip<  zna  |)ntrzoV)a  syntetycznego  zjednoczenia  naturalnego  i  tili> 
zoficznego  na  świat  poglądu  i  wyjaśnienia  ich  istotnej  zgody,  pomuu*^ 
pozornej  pomiędzy  niemi  sprzeczności. 


Digitized  by  Google 


§  16,1.     ZDROWY  KOZS4DEK.  571 

Nie  jest  tn  naszcm  zadaniom  roztrząsać  .szcze^^ółowo  dropfi  i^m  IkmIu 
hadaiiia,  inaiHc»'o;o  na  celu  ową  syntez*^  naiurahio^yo  i  fil'>zori(  znł'r.-n  na 
świat  po^^lctdu.  NuK'żv'  to  do  przedmiotów  >[)e(  yainej  inc^todoiogii 
filozofii.  i)la  nas  wystarczy,  gdy  zauważymy,  że  dwa  tc  poglądy 
mają  się  do  siebie  jak  do  rorwmu  w  organizacyimnj-słu,  jak  i//<?łe 

do  nauki  w  jego  rozwoju.  Naturalny  realizm,  jako  wynik  świadectwa 
zmysłów,  okazuje  sią  w  istocie  nie  wystarczającym  przy  poznania  rzeczy 
i  wskutek  tego  domaga  się  uzupełnienia  ze  strony  czynników  racyo- 
lulnej  krytyki  (zob.  str.  177  i  nast);  ale  pomimo  to,  zasadniczej 
sprzeczności  pomiędzy  świadectwem  zmysłów  i  świadectwem  rozumu 
przyjmować  nie  mamy  prawa.  Przeciwnie,  faktycznie,  w  iyciu,  oba 
"te  czynniki  organizacyjne  imiystu  nawzajem  się  uzupełniają  i  wspie- 
niją,  więc  też  sharmonizowane  być  muszą  w  naszym  poglądzie  na 
świat.  I  w  samej  rzeczy,  krytyka  tiiiiwshi,  roztrzą^sajaj  w  szefhstron- 
nie  istotę  bezpośiTtlnicgft  ziuysł(7W('<;o  na  świat  ]łoglu(lu,  wyja-sma  za- 
razem jego  znaczi  nic,  oraz  granice  jego  zastosowania  w  ])rawidłowem 
|)0ZQaniu  rzeczy,  a  przy  tern  wykazuje:  w  czcm  i  ]łod  jakiumi  wzglę- 
dami świadectwo  zmysłów  uzupehiione  być  winno  krytyczną  działal- 
nością rozumu  i  poddać  się  jego  kierownictwu.  Na  tej  zasadzie,  my- 
śliciel odnajduje  czynniki,  łączące  naturalny  pogląd  zdrowego  rozsądku 
z  filozoficznym,  rozumu  krytycznego,  i  dochodzi  do  wszechstronnego 
zrównoważenia  ich  treści,  jako  wytworów  różnych  wprawdzie  &nkcyj 
umysłowy ch,  lecz  jednej  i  tej  samej  organizacyi  umysłu  ludzkiego 
i  jej  praw  zasadniczych. 

f  akuczne  urzeczywistnienie  zaznaczonej  syntezy  jest  jediiciu 
z  najdonioślejszych  zadań  filozofii.  Myjsliciel,  nie  zwracający  nnleży- 
tej  uwagi  na  to  zadanio  i  nie  j)u>iiknj'ąfV  się  odpowiednicmi  inrtodu- 
logicznenii  środkami  w  ( du  jfgo  rozwiązania,  w]łada  w  n^tutcczności, 
sprzeciwiające  się  zarówno  niezaprzeczonym  (ianym  Ź3'cia  umysłowego, 
jak  i  w^Tnogom  wszechstronnego  poznania  rzeczy.  W  braku  bowiem 
jasności  i  ścisłości  na  tom  polu,  myśliciel  staje  albo  na  stanowisku 
skrajnęgo  dogmatyzmu,  ufająo^;o  bezwzględnie  świadectwu  zmysłów 
i  naturalnemu  na  świat  poglądowi,  przez  co  pozbawia  się  nawet  zdol- 
ności bliiszogo  pojęcia  zadań  krytycznych  tak  wiedzy  ludzkiej  w  ogó- 
le, jak  i  w  szczególności  filozofii;  albo  też,  lekceważąc  wyniki  b<  zp  ). 
średniego  życiowego  rozwoju  umysłu  ludzkiego,  oddaje  bezwzgl erbie 
pierwszeństwo  abstrakcyjnym  wytworom  swej  jednostkowej  myśli,  bez 
kontrolowania  ich  treści  z  punktu  widzt ma  praw  i  czynników  ogólno- 
ludzkił'!  organizacyi  umysłu.  Błędy  pierwszej  z  tych  ostntecznośd 
występują  najwyraźniej  na  jaw  w  tak  zwanej  Hlozolii  zdrowego  roz- 
sądku, o  której  mówiliśmy  wyżej  istr.  5(>8  i  nast.  ;  odstraszający  zaś 
przykład  drugiej  ostateczności  przedstawia  dyaiektyka  Hegla,  posiłku- 


Digitized  by  Google 


572  §  16,1.     ZDROWY  ROZSĄDEK. 

jąca  si^  oderwaiui  myślą,  bez  wszelkiego  względu  na  n&jprostsse 
i  krytyczniL'  uzasaduiune  wymagaiiia  zdrowego  rozs;^aku  (zob.  wyżej 
str.  587  i  nast.;, 


Filozofia  zdrowego  rozsądku.  Zasady  filozofii  zdroweiro  rozsądku 
wyłożył  :^^k.>cki  luysli-  T.  Rkji>  (f  1700)  zarówno  w  przywiedzionej  na  \v>Ł«;pif  prity 
(zol».  str.  12).  jitk  i  w  dziełu:  On  the  inteUcctual  ^owers  ofman  1785.  Tu  wylicza  oa 
szrzrgułowo  teoretyczne  i  praktyczne  pewniki,  które  według  niego,  każdy  całowiek  ubo- 
wo  mydlący  uznaje,  bo  są  prawdami  same  pnes  się  ocĘrwiBtraoi  C8elf-evident  tratbV 
Do  nich  alicsa  między  inncmi  zdania :  Stany  umysłu,  dochodnice  do  nass^*  świidomo* 
ści,  istnieją  raoczy wiście ;  praodmioty,  działajii<'o  na  nasze  zmysły,  są  takicmi  rze<2ywl- 
śeie.  jakienii  eiię  nam  przedstawiają;  zdolności  umysłu,  przy  którjch  pomocy  roznjżoiamj 
prawdę  i  fałs/..  zasłu^^um  na  nasze  zaufanie:  zdania,  co  do  których  istnieje  zgoda  po- 
w«5zeełina  wśim!  lud/i.  prawdziwymi:  pon^ądfk  przyrody  daje  nam  prawo  przypn-?- 
Lzać,  że  pr/\  działaniu  jednostajnych  warunków,  pnyszłość  podobną  będzie  do  prze- 
szłości i  t.  p. 

()ł>ri»n»;  filozofii  zdrowego  rozsądku  ze  stanowiska  bardziej  krytycznego,  a  więc  oa 
podstawie  Kanta,  podjj^ł  w  naszym  wieku  głównie  W.  Hamilton  (t  1856).  Mówiltśn^ 
o  nim  już  wyżej.  str.  14  1  308.  Wśród  współczesnych  zad  myślideti,  stojących  na  tern 
stanowisku,  zasługują  szczególniej  na  uwagę:  HunesoN  i  Mao  Cobb,  których  piace 
uwzględniliśmy  również  wyżej  (str.  17  i  18,  oraz  Ostatni  ogłosił  też  hisbnyą 

szkockiej  filozofii  w  dziele:    'Hic  Hcołtiih  fihUoaophy  1875. 

Do  przedstawicieli  filozobi  zdrowego  rozsi^dku.  czyli  zmysłu  powszechnego,  zaliczy 
należy  .lAcoBrE«tO,  o  którym  wsponuiieliśmy  na  •^tT.  i:i  Hroui  on  natnralnfiro  posjlaJo 
na  ."iwiat.  jako  wytwoni  hezpośrednioifo  ]n, czuciu  prawdy.  \vla->i  iw<  L:<>  r/l  iwit  kitwi,  i  do- 
pełnia z  teu'0  st  iMnwiska  prozaiczne  /<■  tak  powiem,  prawdy  <-/.kt)'  kich  liluzulów  trłtjł*- 
szeni  pojcriłMu  ideainycłi,  relif^ijnych  i  moraliiycli  potrzeb  umysłu  ludzkiego,  chociaż  za- 
sad swyih  także  uie  opiera  na  wszechstronnym  krytycznym  roaljiorze  umysłu  i 
czynności  poznawczych. 

Ttndałl  we  wspomnianych  (str.  407)  Nowyck  fragmentach  (1805)  bardzo  tiafiiie 
mówi  (str.  03):  „Ktoś  powiedział,  źe  nauka  jest  organizowanym  zdrowym  rozsi^kian. 
Zdanie  to  możnaby  i)rzyji\e  odnośnie  do  prz^Todoznawstwa  opisowego;  ale  o  jego  zasto- 
sowaniu do  właściwej  fizyki  lub  matematyki  mowy  być  nic  może."  Tem  bardziąj,  doi*- 
jemy  od  sielpie,  mowy  o  tem  być  nie  może  odnnśnif  do  krytycznej  filozofii. 

V  nas  wygl;i>7.:ił  jt;/  .Ian  Śniadecki  za.saily  lilozofii  zdroweęro  r()z<ądk!i  n?^  tU- 
-ł'ii-iin1i-rv.-7nem  (zol',  wyżej  -tr.  22  i  na-st,).  Najszerzej  zaś  rozwinął  te  z.kaJ.v  Al. 
iYHZw.^Ki.  jak  sh>  o  t(!m  przekonaliśmy,  zdając  sprawę  z  jego  dzieła  o  Krytyce  innas^ 
citncj  (zob.  wyżej  str.  28> 

2.  Synteza  krytyeznio  azasadoionych  praw  nauk  speejfalnydi 

Każda  z  nauk  spocyahiych  uogólnia  ostateczne  wyniki  swych  ba- 
dań w  tak  zwanych  prawach,  wyjasniaj^cycii  działanie  danego  szeregu 


Digitized  by  Google 


I 


§  16,2.    STNTSZA  NAUK  8PRCTAŁNTCH.  573 

objawów.  Stosownie  do  różiu  -  >  [  rzodmiohi  badania,  prawa  to.  z  iia- 
iiuy  rzeczy,  przyjmują  odmienny  charakter.  Porównanie  zaś  i  zasta- 
wienie tych  |)raw  nie  stanowi  już  i^adania,  samych  iiiuik  sjacyahiyeli. 
Przeciwnie.  r(')żn()rodne  dogmatyczne  przypuszczenia,  na  których  nau- 
ki te  się  opienija^.  a  które  wpływajsi  zarazem  na  bhźsze  określenie 
owych  praw,  pociągają  za  sobą  czt^sto  rażące  sprzeczności  pomiędzy 
najwyższemi  uogólnieniami  różnych,  gał^  wiedzy  specyalnej  i  czynią 
ich  syntetyczne  wjnrównanie  z  pierwszego  wojrzenia  prawie  niemoili- 
wem.  Świadczy  o  tern  to  wszystko,  cośmy  na  swojem  miejscu  powie- 
dzieli zarówno  o  dogmatycznych  przypuszczeniach  nauk  specyabiych 
(S  ^i8)>  o  tendencyi  odśrodkowej  ich  badań  (str.  316  i  nast.).  Po-  ^ 
mimo  to»  filozofia  w  swej  dążności  do  ogólnego  na  świat  poglądu, 
wyrzec  nie  może  takiego  ]^orównawczęgo  zestawienia  praw  nauk 
specyalnych;  przekonaliśmy  się  bowiem  na  swojem  miejscu  (str.  297 
i  uast),  że  od  takiego  uwzględnienia  wyników  badań  szczegółowych 
zależ-'  charakter  naukowy  samej  tilozolii.  Krytyka  przypu^zezeń 
1  wyników  nauk  specyalnych  wyjaśnia  wprawdzie  kh  treść  i  wykazu- 
je ich  doniosłość  dla  dalszych  dociekań  hi<»zntii  ^  15  2':  ale  nie 
zestawia  jeszcze  tej  treści  w^  jedną  całość  naukową  i  nie  doprowadza 
do  ogólnego  w  t^^n  kierunku  poglądu.  To  stanowi  odrębno  zadanie, 
wchodzące  w  skJad  metody  iilozofii,  jako  synteza  krytiicznu  uzoiadnifh' 
nyeh  praw  natJc  specyalnych.  O  tym  czynniku  metodologicznym  mamy 
ta  do  powiedzenia  słów  kilka. 

Całe  bogactwo  różnorodnych  praw  nauk  specyalnych  daje  się 
sprowadzić  do  trzech  typów  zasadniczych,  jakiemi  są:  prawa  fizyczne^ 
HoloffieuM  i  racyonalne,  w  najszerszem  znaczeniu  tych  wyrazów. 
W  celu  bliższego  wyjaśnienia  zaznaczonego  csśjmnika  metodologie  zne- 
go  filozofii,  musimy  się  bliżej  zastanowić  nad  istotą  tych  trzech  tyjjów 
praw  i  nad  możność  ia  ich  syiitetycznego  wyrównania. 

Prawami  jizycznemi  nazywamy  najwyższe  uogólnienia  nauk  przy- 
rodniczych, w  ścisłem  i)(>ji:ciu  ty<'h  nauk.  mających  za  przedunut  ze- 
wnętrzną, materyahią,  na  zmysły  oddziały^vającą  przyrodę  §  11  Tu 
należą  głównie  prawa,  wykazywane  przez  dynamikc,  fizykę  i  chemią, 
jako  nauk,  badających  zasadnicze  czyTiniki  wszelkich  w  ogóle  objawów 
przyrody  (zob.  wyżej,  str.  116,  kiasyfikacyą  nauk  wi  dług  Wundta). 
Na  swojem  miejsca  widzieliśmy,  że  objawy  te  sprowadzają  się  osta- 
tecznie do  ruchu  i  że  odnośne  prawa  mają  charakter  mechanietny 
i  stanowią  najwyższy  metodologiczny  czynnik,  którym  się  posiłkują 
nauki  przyrodnicze  przy  objaśnieniu  objawów  przyrodj^  i  zob.  §  11,1  i  3). 
Wyniki  badań  przyrodników  w  tym  zakresie  tak  są  ścisłe,  że  filozofia 
na  nich  bez  ubawy  opierać  się  już  może,  wyjaśniając  tylko  treść  ich 
krytycznie. 


Digitized  by  Google 


574  §  16,2.     SYNTEZA  NAUK  SFECTAŁNTCH. 

■Rozbiór  afjoli  nauk  przyrodniczych,  a  w  szczególności  mechaoi. 
zijin.  wykazuje,  że  istnie j;^  szeregi  objawów,  narzucające  si^  nam 
z  r/iwną  wvr;izistością,  kt(>iych  jednak,  btz  zadania  ^*ałtu  taktom 
i  logice,  ża<lii;i  miarą  wyjaśnić  nic  można  na  |»0(istawie  praw  meciia- 
niki.  Wszystkie  tego  rodzaju  ulijawy  skupiauły  w  ogólnem  pf»jętiu 
zyń(x.  Na  podstawie  zaś  krytyki  odnośny*  h  danych  przekonaliśmy 
się,  żi'  wił^kszośó  wspólczt^snycli  badaczy  na  tern  polu  zmuszona  jeet 
widzieć  w  życiu  objaw  odrębny,  różny  zasadniczo  od  objawów  przy- 
rody nieorganicznej,  a  z  t«go  wynika,  żo  dhi  ich  naukowego  wyjaśnie- 
nia należy  uznać  działanie  osobnych  praw,  które  właśnie  tuusywdmj 
prawami  biolofficzńemi  (od  ^{oę  su  życic;  zob.  prócz  zaznaczonych  miejsc 
jeszcze  §  8,3a  oraz  11,1,8  i  11,2). 

Do  objawów  życia  w  najobszemiejszem  pojęcia  tego  wyrasa 
należą  : 

1)  i*oczątek  i  rozwój  zicrai,  oraz  w  ogóle  ciał  niebieskich,  jaku 
kosniii  zi H  •  j  całości. 

2     r<M  Z!U»  k  i  rozwój  życia  organicznego. 

3'  Czynności  lizyologiczne  ustrojów  organicznych,  począwszy  o«i 
najniższych  aż  do  człowieka. 

4)    P«i''zątck  i  rozwój  życia  umysłowego. 

5    ( )t)jawy  umysłowe  w  jestestwach  organicznych.  i 
6)    Historya,   jako    objaw    zjednoczonego    rozwoju  narodów 
i  IndzkoHci. 

To  wszystko  są  szczegółowe  objawy  wszechświatowego  iaktu 
i^trta,  domagające  się  wyjaśnienia  naukowego  na  podstawie  bliższego  | 
okreśhmia  odnośnych  praw. 

Co  się  tyczy  nauk  specyalnych,  badających  powyższe  objawy 
ży*  la,  w  celu  okr<'8lenia  jego  praw,  to  pierwsze  trzy  szeregi  objawów 
stanowią  niezaprzeczony  przi  tlmiot  i'(')żtiy<  li  nauk  przyr'»(lnii  /ych;  trzv 
dalsze  za**  -/ci  (*gi  wpada  ją  po  większej  (  zcści  w  zakres  nauk  liumaui- 
tarnycłi,  chociaż  w  nowszych  czasach,  dla  wyjaśnionycli  ]>owodów, 
objawia  ^ię  dążność  badania  i  objawów  umysłowych  na  podstawie 
przesłanek  przyrodoznawstwa  (zob.  §  11,  oraz  10,d,i;i). 

Zasady  metodologiczne  i  metafizyczne  natdi:  przyrodnicigrch,  ma-  I 
jących  za  przedmiot  objawy  życia,  nie  są  dotąd  wyjaśnione  w  sposób  ' 
należyty.  Filozofia  tych  naiik  ma  przed  sobą  jeszcze  szerokie  pole 
do  nowych,  samodzielnych  dociekań  krytycznych.  Ogólna  tendencja 
mechanicznego  wyjaśnienia  życia  jest  niezawodnie  uprawnioną  (zob. 
str,  360  i  nast.;;  skoro  się  jednak  okazało,  że  na  ti  j  podstawie  możns 
wyjaśnić  tylko  ])ewne,  ż<'  tak  powiem  dodatkowe  i  zewnętrzne  strony 
ż>i  ia,  lecz  nic  ji*go  czyumki  zasadnicze,  to  należy  albo  /r/.ec  się 
uadid  badania  tych  czyniiuików,  —  na  co  si^  żaden  mnysł  żywsz) 


j 

Digitized  by  Google 


m 

§  16,2.     SYNTEZA  NAUK  SPECYALNYCH.  575 

i  snmientiy  nie  zgodzi,  albo  tez  odnaleść  nowo  zasady  badania, 
iiznptiiiietj^ce  mechanizm.  Idea  rozwoju  zawiera  w  sobie  wiele  dniiy(  h 
w  tym.  względzie;  ale  ich  dotąd  nie  wyjaśniono  należycie  wskutek 
loktrjnerskiego  zastusowania  i  do  niej  zasad  mechaniziuu  (zol>.  sli\ 
223  i  nast.,  oraz  859  i  nast.).  Jedyna  zaś  w  tyra  kierunku,  wspom- 
niana juz  wyżej  vstr.  226 1  próba  fizyologa  Pflugera,  mająca  na  celu 
określenie  prawa  celaw^  mechaniki  życia,  wyi^zckuje  dotąd  bliższego 
uzasadmenia,  rozwoju  i  zastoflowania.  W  każdym  razie  wyznać  nale- 
ży, że  przyrodoznawstwo  nie  wykryło  dotąd  najpierwsssycL  nawet 
praw  iyeioj  z  którychby  filozofia  wprost  w  swych  dalszych  docieka- 
niach skorzystać  moglft. 

Jeszcze  większe  zamięszanie  panuje  w  zakresie  nauk  humanitar- 
nych, badających  objawy  życia.  Świadczy  o  tem  wymownie  obecny 
stan  filozofii  tych  nauk  (zob.  str.  823 — 329).  Uczeni  kierują  si«j  dotąd 
na  tera  poln  najsprzeczniejszemi  zasadami.  Jedni  usiłują  wyprowadzić 
nawet  najw/ższe  oł>iawy  życia  dziejowego  luilzkości  z  działania  pi'aw 
fizy(  zny<  ii;  mni  ograniczają^  się  ciasnym  zakresem  szczegółowych  ob- 
jawów i  nazywają^  swr  uo;2;<'>liii('iiia  prawami,  nie  pytając  o  to,  czy  si^ 
godzą  z  niewątpliwemi  daiu  iiii  i)<)znstałych  nauk.  W  ten  sposób  psy- 
chologia empiiyczna,  psychotizyka,  antroi)ologia,  etnografia,  ling^vi.sty- 
ka»  aocyologia,  historya  i  t.  p.  zawierają  w  sobie  bogate  materyc^y 
i  pewne  nawet  szersze  uogóhiienia,  ale  o  porównawczem  zestawieniu 
krytycznie  uzasadnionych  wyników  fych  nauk  specyahiych  i  okre- 
śleniu na  tej  zasadzie  powszechnych  praw  życia  osobników,  narodów 
i  ludzkości,  mowy  dotąd  nie  ma.  To  wszystko  są  zadania  syntetycz- 
ne, których  wiedza  sx^ecyalna  dotychczas  nie  rozwiązała,  które  zatem 
badawczy  myśliciel,  wedle  sił  swoich,  sam  rozwiązać  winien  przy  po- 
mocy krytycznego  rozbioni  owych  materyałów  naukowych,  jeżeli  chce 
głąbiej  wniknąć  w  objawy  życia  i  bliżej  określić  ich  istotne  prawa. 

Dodajmy  nareszcie  kilka  uwag  o  tak  zwanych  p<)w\'żej  ])rawach 
rcuryoncdaych.  Cóż  to  su,  za  prawa?  Czyż  nie  są  one  już  objt^te,  je- 
żeli nic  prawami  fizycznemi,  to  przynajmniej  biologicznemi?  Czy 
objawy  rozuniii  nic  są  zarazem  objawami  życia?  Samo  postawienie 
tych  pytań  świadczy  o  chwiejnosci,  panującej  i  na  tem  polu  we 
wspóJczesnej  „nauce." 

Otóż,  każdy,  kto  ziia  życic  z  własnego  doświadczenia  i  z  danych 
naukiy  wyznać  musi,  że  ono  nie  jest  najwyższym  objawem  bytu, 
a  więc  też  nie  ostatecznym  przedmiotem  naszej  wiedzy.  Życie  jest 
tylko  jedn^Tn  ze  współczynników  świata,  ale  wyrazem  treści,  wyższej 
nad  życie.  Jestestwa  nie  żyją,  aby  żyć,  lecz  żyją,  aby  spełnić  w  ca- 
łości, do  kt/)ił  j  należą,  pewne  zadania,  a  wit^c,  aby  urzeczywistnić 
pewue  cele,  wzgit^dem  który  cli  samo  życie  staje  siij  środkiem.  Tym 


Digitized  by  Google 


576  §  16,2.    8TNTBZA  KAITK  8PB0TAŁNTCH. 

czjimikiem  wyższym  nad  iycie,  określającym  cele  jego  istnienia  i  ros- 
woju,  jest  rozwn*  To  też  prawa  rotumUf  racyonalne,  uzupełniają 
w  sposób  konieczny  wszelkie  prawa  życiowe.  Prawda,  rozum  fakty- 
cznie objawia  sitj  tylko  w  życin,  za  jego  pośrednictwem;  nie  ma  ro- 
zumu martwfgo,  istiiiojąi  *  ^  i>ouad  życiem.  Pomimo  to,  jak  życie 
jt^st  objawi'm  wyższym  w  ]»<  -w  iianiu  z  nieorgaiih  y.ii;\  przyrodą,  clio- 
ciaź  t\  lk<>  iia  jej  tle  i  przy  jej  udziale  istnieje  i  rozwija  się;  tak  ró- 
wnież rozum,  z«'  f*wą  bogatą  tre.śeiłj,  ze  swemi  prawami,  przewyż."»za 
samo  żyeie,  ełioi.iaż  tyUiO  w  związku  z  uiem  istnieje  i  tylko  za  jt^ 
pomocą  treść  swoją  ujawnia. 

Samoistności  praw  racyonalnych,  obok  fizycznych  i  biologicznych, 
dowodzą  następujące  faktyczne  dane: 

1)  Estetyczne,  logiczne  i  moralne  ideały  umysłu  ludzkiego,  nad 
których  urzeczywistnieniem  człowiek  się  sili  i  dla  których  życie  swe 
poświęca  (zob.  §  8,3). 

2)  Poczucie  wewnętrznej  zależności  od  tych  ideałów,  wogóle  od 
wymagań  racyonalnyeh,  pomimo  licznych  życiowych  odstępstw  od 
tych  wymagań  (zob.  str.  123  i  nast.j. 

3)  Octiua  krytyczna  wartości  życia  i  świata  ze*  stanowiska  owych 
idealijw. 

1)  Stopniowe  urzeczywistnienie  tych  ideałów  w  dziejach  naroduw 
i  ludzkości. 

5.  Prawidłowość  w  ustroju  wszechświata  i  w  przebiegu  jego  ob- 
jawów (zob.  str.  97  i  nast.,  oraz  862). 

<))  Idea  wyższego  moralnego  porządku  świata,  jako  podstawa 
wszelkiej  etyki  (zob.  str.  420  i  nast.,  433  i  nast.,  473  i  nast.}. 

Do  nauk,  zajmujących  się  wykryciem  i  określeniem  praw  rozoiDa 
należą  głównie,  wraz  si  matematyką,  logika,  estetyka  i  etyka.  Najpe- 
wniejsze wyniki  wydały  dotąd  dwie  pierwsze  z  nich,  chociaż  i  na  tein 
polu  nie  brak  sporów  zasadniczych,  jak  się  o  tem  przekonaliśmy,  do- 
tykając różnych  kwcstyj  z  zakresu  tych  nauk  (zob.  np.  §  8,1;  10.2;  11'. 
J4  szi;zc  więcej  chwiejności  napotykamy  we  współczesiiycli  opracowaniach 
estftyki  i  etyki  zoh.  szczególnił'j  8.2,  ora/.  12,1,1  "i.  I  tutaj  zatrju  samo- 
dzielna praca  myśli  liluzuła  musi  poil  wieloma  wzglt^danii  do])i'hńó 
braki  badań  spocyahiych,  aby  ]irzy  poinof  y  taktycznych  danych  dojsć 
do  ścisłego  określenia  racyonalnyeh  czynników  życia  i  świata. 

Wobec  braków  naszej  wiedzy  specyalnej  co  do  objawów,  obj^j- 
tych  zaznaczonemi  prawami,  powstaje  pytanie:  czy  moż.  być  mowa 
o  syntezie  tych  praw,  czy  filozofia  może  się  na  nie  powołać  w  swojej 
dążności  do  ogólnego  na  świat  ])oglądu?  Wiadomo,  że  kierunki  nega- 
cyjne,  o  których  mówiliśmy,  roztrząsając  stosunek  filozofii  do  nauki 
(pozytywizm,  nowo-kantyzm,  agnostycyzm),  w  samej  rzeczy  korzystaj.^ 


Digitized  by  Coogle 


§  16,2.     STNTEZA  NAUK  SPECYALNYCH.  577 

Z  owych  braków  i  przywodzą  jo  jako  argument  przeciwko  odnośnym 
usiłowaniom  filozofii.  Do  krytyki  tych  kieranków,  rozwiniętej  na 
!łwojem  miejscu  (§  10  z  przypiskami),  dodamy  tu  w  tym  względzie 
tylko  kilka  uwag. 

Specyalne  naukowe   określenie  każdego  z  praw,  występujących 
w  zakresie  powyższych  typów:  fizycznych,   biologicznych  i  racyonal- 
n3'ch,  jest  wprawdzie  wielce  pożądanem  i  stanowi  konieczny  wamnek 
wszechstronnego  i  pełnego  poglądu  na  świat.    Z  dmgiej  atoli  strony 
nie  można   lekceważyć  faktu  samego  istnienia  tych  różnych  typów 
praw,  ani  z  ich  zjednoczonego  działania  nie  w^^prowadzać  wniosków  filo- 
zoficznych. Skoro  te  szeregi  praw  o  charakterze  odrębnym  faktycznie 
istnieją  i  nauki  specyalne  nad   ich  bliższem  określeniem  pracują:  to 
filozofia   nie  może  ich  pomijać  milczeniem,  lecz  stosownie  do  sw3^cli 
zadań  wykazać  winna,    wedle  możności,    ich  łączność  wewnętrzną, 
a  więc  ich  s^Titezę.    A  to  właśnie  wchodzi  w  skiad  metody  filozofii, 
jako  jeden  z  czymiików,  wynikający  z  ji»j  stosmiku  do  nauk  specyal- 
uych.    Filozofia  powinna  mieć  stale  na  oku  syntetyczne  wyrówTianie 
fizycznych,  biologicznych  i  racyonalnych  praw  świata,  i  zbliża  się  do 
rozwiązania  swych  zadań  tylko  o  tyle,  o  ile  tę  myśl  przewodnią 
swych   dociekań  z  możliw^ą  ścisłością  naukową  urzeczywistnia.  Co 
do  szczegółów  zależy  ona  w  tym  względzie,  w  samej  rzeczy,  od  po- 
stępów nauk  specyalnych;  ale  ogólny  pogląd  na  zjednoczenie  tych 
praw  w  świecie  jest  już  możliwym  i  przy  tych  danych,  jakich  współ- 
czesna nauka  dostarcza,    i  dla  tego  uwzględnionym  być  winien  jako 
cz^Tmik  konieczny  w  postępie  badań  filozoficznych. 

Nasze  dotychczasowe  roztrząsania,  dotyczące  szczególniej  stosun- 
ku filozofii  do  reszty  objawów  życia  umysłowego  (§§  7  do  13),  podają 
wystarczające  wskazówki,  w  jaki  sposób  zbliżyć  się  należy  do  owej 
syntezy.  Rozbiór  metodologii  i  metafizyki  nauk  przyrodniczych  prze- 
konał nas  dowodnie  o  czymiikach  racyonalnych,  działających  w  tak 
zwanym  mechanizmie  przyrod}^  w  najprostszych  objawach  równowagi 
i  mchu  sił  fizycznych  (zob.  szczególniej  str.  361  i  nast.,  370  i  nast., 
381  i  nast.).  Jeszcze  wyraźniej  uwydatniają  się  te  czynniki  w  ob- 
jawach życia,  jak  o  tem  świadczy  zarówno  rozbiór  najprostszych 
objawów  twórczości,  jak  i  działania  celowego  przyrody  w  rozwo- 
ju życia  organicznego  (zob.  str.  189  i  nast.,  221  i  nast.).  Z  tego 
okazuje  się,  że  praw  fizycznych  i  biologicznych  świata  nie  można 
oderu^ać  od  działających  w  nim  praw  racyonalnych,  jak  to  czyni 
współczesny  naturahzm,  lecz  przeciwnie,  pierwsze  dwa  szeregi  praw 
łączą  się  jak  najściślej  z  ostatnim  i  tylko  w  związku  z  nim  głębiej 
pojęte  i  zrozmniane  być  mogą.  Nadto  rozbiór  odnośnych  danych 
przfekonywa,   że  sam  1'akt  istnienia  praw  już  jest  objawem  rozimiu 

Strar«,  Wst^p  do  filozofii.  37 


Google 


578 


§  16,2.     SYNTEZA  NAUK  SPECYALNYCH. 


(str.  3H2).  że  zatem  i  owe  prawa  fizyczne  i  biologiczne,  jako  prawa, 
maji^  chara  lv- ter  racyoiialny  i  w  istocie  swojej  przedstawiają  tylko  F"- 
żne  zastosowania  jednego  i  tego  samego  czynnika  racyonaiueg(>.  odpo- 
wiednio do  różnych  objawów  świata,  w  których  czynnik  ten  działa. 

W  naukowej  abstrakcji  możemy  wprawdzie  rozróżniać  owe  typy 
praw  i  każdy  z  nich  badać  w  odosobnieniu.  Gdy  atoli  chodzi  o  po- 
gląd na  świat,  odpowiadający  z  możliwą  ódałońcią  prawdzie  preedmio- 
towej,  nigdy  zapominać  nie  należy,  iś  rzeczywistość  nie  stoenje  śą 
do  naszych  podziałów  naukowych,  lecz  jest  łączonym  wyrazem  we* 
wnętrznc^  spójni  rozróżnionych  przez  nas  w  myśli  czynników.  Skoro 
tedy  czynniki  racyonalne  działają,  nie  tylko  w  naszej  organisacyi 
umysłowej,  lecz  i  w  świecie,  który  tę  organizacyą  wydał:  to  nie  ma- 
my prawa  przeciwstawiać  dualistycznie  naszego  rozumu  światowi,  ja- 
koby i)Ozbawionemu  rozumu,  albo  naszej  m^^śli  bytowi  bt^zmyśluemu: 
lecz  wyznać  musimy,  że  to,  co  my  w  sobie  nazywamy  rozumem,  co 
stanowi  najwyższą  treść  naszego  jestestwa,  jest  zarazem  treścią  bytu 
w  ogóle  i  działa  w  najrozliczniejszych  szczegółowych  objawach^  które 
obejmujemy  w  poj^iach  przyrody  fizycznej  i  żyda  powszechnego. 
Niechęć,  napotykana  w  naszym  czasie  tak  często  co  do  przyznania  t^j 
prostej  konsekwencyi  i  wyprowadzenia  z  niej  dalszych  wniosków,  nie 
ma  swego  źródła  w  nauce  prawdziwej,  lecz  wypływa  bądź  z  uprse- 
dzeń  doktrynerskich,  ścieśniających  widnokrąg  myśli  w  sposób  wcale 
nie  nankowy,  bądź  co  gorsza,  z  braków  morabiych,  z  pychy  i  zaro- 
zumiałości, wyłamujących  się  samowolnie  z  pod  wymagań  rozumu  po- 
wszechnego (zob.  str.  216  i  nast.  i. 

Nawet  r(')żne  stopnie  rozwoju,  jakie  nauka  w  objawach  przyrody 
wykaznj(\  mają  przeważnie  charakter  abstrakcyjny,  mysiuwy,  i  me 
mogą  bye  w  tej  formie  przeniesione  do  poglądu  na  świat,  dąźącep> 
do  możbwej  zgodności  z  rzeczywistością.  Wielu  wprawdzie  badaczy 
sądzi,  że  samo  skonstatowanie  różnych  faz  rozwoju,  czy  kosmologicz- 
nego, czy  biologicznego,  wystarcza  do  uznania  objawów  wyższych  za 
bezpośredni  wynik  objawów  niższych.  W  tym  duchu  współczesny 
naturalizm  przyjmuje  za  zasadę  metodologiczną,  przy  wyjaśnieniu  ob- 
jawów przyrody,  działanie  praw  fizycznych;  z  tego  działania  miały 
powstać  objawy,  a  więc  i  prawa  biologiczne,  a  z  nich  nareszcie  ra- 
cyonalne. Ale  czy  takie  stopniowanie  objawów  i  praw  odpowiada 
rzeczywistości?  Czy  nie  jest  ono  również  tylko  klasyfikacyą  myślową, 
rozdrabiając  ą  w  abstrakcyi  to,  co  w  rzeczy wintości  niepodzielnie  ze 
sobą  się  łączy? 

Pomijamy  tu  faktyczną  i  logiczną  niemożliwość  wyj  a  śnie  ma  wyż- 
szych, pełnie jsz3'cli  co  do  swej  treści  objawów  z  niższych,  prostszych: 
uie  trudno  bowiem  zrozumieć,  że  treść  nowa,  dodatkowa  wyższego 


Digitized  by  Guiigl^J 


§  16,8.    STNTUA  HAUK  8PBCTAŁHTCB. 


579 


objawu  przy  tej  metodzie  „naukowej^  przedstawia  się  zawsze  jako 
deut  «r  machina^  którego  wystąpienie  na  arenę  nie  daje  się  usprawie- 
dliwić dzialtoiem  ozynników  niższych.  Stwierdza  to  dowodnie  kiy- 
tjcsne  pojęcie  prawa  przyczyny  (§  11,2).  Ale  nadto,  sama  idea  roz- 
woju, krytycznie  pojęta,  czy  mośe  oznaczać  coś  innego,  nad  ujawnie- 
nie treśd  pierwotnie  już  istniejącej  ?  Frzecieś  bezwzględnie  nowej 
treici,  czegoś  niebywałego,  i  wszechwładny  rozwój  wytworzyć  nie 
może  I  A  więc  prawa  racyonalne  nie  wytworzyły  się  z  biologicznych, 
iiui  te  z  fizycznych,  lecz  wszystkie  te  trzy  ty^y  praw  działały  od 
cieków  i  działać  bt^dą  na  w^eki  w  bycie,  bo  stanowią  jego  treść  we- 
wnętrzną, jego  istotę,  i  t^^lko  wskutek  tego  występują  na  jaw,  działa- 
ją i  stają  się  przedmiotem  naszego  badania.  My  je  stopniujemy  nie 
dla  tego,  że  one  w  istocie  kolejno  się  wytwarzają,  lecz  jedynie  dla 
tego,  te  w  tej  kolei  nam  się  najwyraźniej  objawiąją.  Fakta  zaś 
świadczą  na  każdym  kroku,  źe  prawa  te  działają  wszystkie  razem  już 
w  najniższych  objawach  bytu  i  te  rozerwać  ich  wspólnego  działania 
nie  moiemy  bez  sprzeczności  z  istotnym  stanem  rzeczy. 

Bardziej  szczegółowe  wyjaśnienie  powyższego  cssynnika  syntezy 
filozoficznej  nie  mośe  tu  być  naszem  zadaniem.   Podane  wskazówki 
I  wystiirczą,  aby  wykazać  jego  doniosłość  metodologiezną,  oraz  koiiiecz- 
,  łiość  rozwinięcia  badań  filozoficznych  w  oznaczonym  kierunku. 


Bneyklopedya  nauk  speeyaliiyolL  we<Uucr  Coiiite'a,  Podnie- 

ęilj>tnv  na  swujem  miejsca  zasłagę  A.  Comtk^a,  źe  domagsł  si^  odfllosoflijaknąjszerszego 
mragj^diiieiiia  wyników  naok  spocyalnydi  (str.  281).  Alo  wymaganie  to  łą<^yłu  się 
^        pozytywizmie  z  szeregioni  braków  zanadniczycrh,  sprzecznych  z  istotą  samej  filo- 
Złjrii,  jak  to  również  już  wykazano      lO.i ).    Do  tych  braków  tu,      stanowiska  metody 
filozofii,  dodać  nałoży  i  tł-ri,  /o  zamiast  dąży«'  do  iilo7-oflrźniej  syntozy  kryty<7,nił'  uzasa- 
l^dnionych  wymktłw  nauk  spi-cyalnych,  Conity  zadawalał  się  prostem  eaeyklopedyi-zneni 
EMi^tiwieiuem  tych  nauk.    Cała  jego  filozofia  pozytywna  jest  w  gruncie  r-icczy  niczom 
psnem,  jeno  ancyklopedyt  znym  przeglądem  treści  matematyki,  astronomii,  fizyki,  chemii, 
FUologii  i  socyologłi.  l^ki  przegląd  ożywił  niewątpliwie  w  specyalistadi  poczucie  we- 
[miętiBięl  łączności  fyeb  nank  i  sblłźył  się  pod  wieloma  wzgiędAini  do  filoaoiii.  Ale 
sim  pnez  się  nie  jeet  jesnse  filoiofią,  bo  nie  ma  charaktera  kfyl^csnego,  ani  teź  nie 
^ieprowad/ca  do  ogólnego  na  świat  pogląda  (§  4).  To  też  encyklopedyi  nauk  specjał* 
Tiy^-h  w  duchu  Comte'a  nie  należy  miffWHt^  s  aynteaą,  o  której  tu  jest  mowa.  Można 
w  owfłj  encyklopedyi  uzna*'*  środek  pomocnii-zy  dla  syntetycznych  badań  filozofii;  można 
doiJiaga<-  się,  aby  specyali.ści,  w  iniii.'  jedności  n.aiiki.  mm\  pracowali  nad  wyrównaniem 
i  leetawieniem  najwyższych  wyników  swych  nauk;   alo  to  wszystko  nie  zast^fpuje  s>n- 
^ę;^  filuzoficznej  w  zaznaczonym  powyżej  kierunku.    Ta  jest  ogniwem  w  łańcuchu  .są- 
dnych czynników  metodologicznych,  charakteryzujących  filozofię,  jako  naukę  kry- 
tyijfe>i  powraechną,  gdy  tymczasem  encyklopedya  nauk  specjalnycb  nie  wycbodzi  poza 


580  §  16,3.     SYNTEZA.  HISTORYCZNA. 

charakter  pewnych  dogmatycznych  przypuszczeń  i  na  nieb  opiera  przfeglj\J  odnosny-i 
wyników  tych  nauk. 

Literaturę,  dotycsącą  tego  przedmiotu,  podaliśmy,  mówiąc  o  filoiofli  nauk  spegril- 
nych  (str.  321  i  nasU),  oras  o  stosuku  filosofii  do  nauk  pngrrodniczych  (str.  SSS  i  natt. 
370  i  nast.,  410  i  nast). 

3.  Synteia  faistoryisna  filosofieinego  na  świat  poglądu. 

Krytyka  historyczBa,  jako  czynnik  analizy  filozoficznej,  ma  zs 
przedmiot  wykazać  zdobycze  przeszłości,  które  wejśó  winny  w  skład 
współczesnej  pracy  nad  rozwiązaniem  zadań  filozofii  (§  15,3).  Samo 

atoli  wykazanie  łycli  nabytków  nie  wyczei-puje  cz^-nników  metody 
liLstoryezncj  iuv  pulu  filozofii.  Naloźy  z  nich  w  istocie?  skorzysta*", 
zestawić  jc  i  wcielić  organięziiic  w  wyniki  wlasnyiii  dociekań.  A  te 
wymaga  iizuprluienia  analizy  liisioiyeznrj  si/nt€:>i.  T  najsamodzif]- 
niojszy  myśliciel,  o  ile  w  ogolę  pojmuje  doniosłość  dziejów,  wykazaun 
na  8 wojem  miejscu  ^str.  46,  451  i  nast.,  556  i  nast.),  nie  może  się 
wyrzec  tego  zadania.  I  w  jego  poglądach  ujawnia  się  wpl3rw  prze- 
szłości, bez  wzglądu  na  jego  świadomość  o  tem  i  wolę ;  i  jego  filozofia 
jest  faktycznie  syntezą  wszystkich  tych  czynników,  które  działały  im 
niego,  a  do  nich  bezpośrednio  należą  i  dzieje.  Jeieli  tedy  z  pełną 
świadomością  pragnie  być  tem,  czem  jest  faktycznie;  jeieli  pracy  syn- 
tetycznej swego  umysłu  nie  chce  oddać  na  los  szczęścia,  uczynić  zale- 
żną od  przypadkowych  okoliczności:  natenczas  mnsi  zdać  sobie  jasnd 
sprawę  z  wymagań  metodologicznych  syntezy  historycznej  i  takowe 
z  moźliwŁi  sci.sluścią  urzeczywistniać  w  swoim  filozoficznym  na  świa: 
poglądzie. 

PiłTwsze  zadanie  s\Titozy  Instorycznej  na  ])olu  tilozuni  pologa  ua 
ugrupowaniu,  czyli  klasy likac  yi  różnych  zasad,  kt('ir(  mi  myśliciele  się 
posiłkowali  w  s!W3'ch  dociekaniach  i  przy  wytworsseniu  ogóhiego  ua 
świat  poglądu.  Zasady  ujawniają  się  w  tak  zwanych  szkoiaeh  i  kit- 
nmkaeh  filozoficznych.  Szczegółowy  rozbiór  tych  szkół,  ich  wszech- 
stronna klasyfikacya  i  krytyczna  ocena  stanowią  przedmiot  osobnej 
nauki,  którą  nazywamy  encł/klopedi/ą  nauk  i  sdcdŁ  jUoMofietm^ek,  Mówi- 
liśmy o  jej  treści  i  zadaniach  w  uwagach  przygotowawczych  do  pracy 
niniejszej  ; zob.  str.  46,  oraz  56  i  nast.).  Ze  stanowiska  metodologicz- 
nego dodajemy  tu  następujące  wyjaśnieniu. 

Kierunki  i  szkoły  filozoficzne  są  objawami  r('>żnyt  h  typowyi-h 
usiłowań  nrnyslu  ludzkiego  nad  wytworzeniem  ogólnego  na  świat  po- 
glądu. Źródłem  ich  jest  organizacya  lunysłu,  poparta  przez  doświad- 
czenie życiowe  i  naukowe.   Urganizacya  ta  nie  przedstawia  się  na&i 


Digitized  by  Google 


r 


§  16,3.    8TOTBZA  HISTOBTCZNA.  581 

•  W  całej  pełni  swych  zdolności  i  zasobów  w  pojedyńczcj,  choćby  naj- 
genialniejszej osobistości;  lecz  uwydatnia  swój  ogóbio-ludzki  charakter 
w  wielkiej  liczbie  jednostek  o  odrębnem  uzdolnieniu,  o  rndywidual- 

nvch  ])otizebach  i  dążnościach.  Ztąd  pochodzi,  że  każda  osobistość, 
stosownie  do  swi'go  nastroju  umvsłowpgo,  patrzy  na  sanui  sichic,  na 
świat  i  życie,  ze  swego  indywiriualnego  punktu  widzenia.  Ile  jest 
r<jżnvcli  tyi)0wveh  nastrojów  unirsłowych  wśród  ludzi,  tyle  też  iest 
różnych  poglądów  ua  świat.  A  że  wszystkie  te  indywidualne  odeie- 
iiia  stanowią  dopiero  umysł  ogóhio-ludzki,  przeto  takiego  ogóhio-ludz- 
kiego  oharaldł^m  nie  można  się  dopatrzeć  w  t>Tn  lub  owym  szczegó- 
łowym poglądzie  na  świat,  lecz  we  wszystkich  razem  wziętych,  o  ile 
wyrażają  pewne  typowe  odmiany  uzdolnienia  i  nastroju  umysłowego. 

Z  tak  pojętej  istot-  kierunków  i  szkół  filozoficznych  wynika,  źe 
wszystkie  nawzajem  się  dopełniać  powinny,  jako  objawy  jednej 
wszechludzkiej  orgauizacyi  umysłu.  Dopełniać  się  winny  tak  sa- 
mo, jak  to  czynią  różne  obrazy  przedmiotów  na  siatkówce  dwóch  lub 
więcej  up.  u  wielu  niit^ezak(')W)  oez<')w,  albo  jak  zarysy  różnych  stron 
jednego  i  tegoż  samego  ])rzedmiotu.  W  zasadzie  swojej  każdy  z  kie- 
runków tiloznticznyeli,  każda  szkoła,  przedstawia  ])<'wn»'  czynniki  ])ra- 
wdy.  bo  j»'st  wynikiem  poważnej  pracy  myśli  nad  pojfjciem  świata 
z  pewnego  punktu  widzenia,  narzucającego  się  umysłowi,  narówni 
z  mnAmi^  wskutek  jego  organizacyi.  Jeżeli  napotykamy  sprzeczności 
pomiędzy  róinemi  szkołami  filozoficznemi:  nic  wypływa  to  z  istoty 
rzeczy,  lecz  z  jednostronnego  i  wyłącznego  rozwinięcia  pewnych 
czynników  mjrśli  na  niekorzyść  innych,  równie  godnych  uwagi,  równie 
prawdziwych. 

W  historyi,  j)oglądy  różnych  szk^  przedstawiają  się  nam  po 
większej  części  w  jednostronnej  i  wyłączającej  sitj  nawzajem  formie,  lu- 
bo i  w  tej  formie  nie  są  bez  wartości,  jaku  ]  )uuczajaca.  choć  po  więk- 
szej części  nieszczęśliwa  ])r/)l)a  wyjaśnienia  świata  i  jego  objawów 
z  pewnego  wyłącznego  ])unktu  widzenia.  Ale  z  tego  nif  wynika,  aby 
przedmiotowa  ocena  ich  treści  nie  miała  nas  doprowadzić  do  przeko- 
nania, że  w  każdej  z  typowych  szkół  uwydatnia  się  pewna  prawda 
«<wftdnipza,  która  staje  się  fałszem  i  sprzeciwia  się  innym  uzasadnio- 
nym prawdom  tylko  dla  tego,  źe  zamiast  roz^^dnąć  w  sposób  dodatni 
swoją  treść  i  dopełnić  ją  treścią  owych  innych  prawd,  usitujo  zbudo- 
wać zup^y  pogląd  na  świat  z  jednostoonnego  punktu  widzenia 
i  w  tym  celu  walczy  przeciwko  czymiikom  prawdy  innych  pogh|dów. 
.W  tym  duchu  już  Łeibnitz  słusznie  powiedział,  że  systemata  są  pra- 
wdziwemi  ze  względu  na  swe  czynniki  dodatne,  a  błędnemi  tylko 
w  swj^ch  przeczeniach  (les  syst^mes  sont  vrais  dans  ce  qu'ils  affirm- 
itj  iaux  seulemeut  dans  cc  (^u  ils  uient;. 


582 


§  16,a^     SY19X£ZA  HISTORYCZNA 


1 
I 


Z  j<  rinoczenie  wszystkich  uzasadnianych  prawd,  które  wchodzą 
w  skład  r(')żnych  punktów  widzenia  przy  pojęciu  świata:  oto  zasadni' 
cze  zadanie  syntezy  historycznej  na  polu  filozofii. 

Wszystkie  kierunki  i  szkoły  fibzofiozne  rozdzielić  moiemy  na 
dwa  główne  szeregi,  stosownie  do  tego,  czy  się  odnoszą  do  ^spoMte 
poznania,  czy  tei  do  jego  priidmiotu.  Pierwsze  przedstawiają  różne 
poglądy  na  czynności  poznawcze  nmystu,  więc  są  kierunkami  mHod/h 
logiczncmi;  drugie,  natomiast,  dotyczą  poglądu  na  sam  świat  i  jeg») 
ubjawy  i  mają  wskutek  tego  c;harakter  metafizyczny.  Jedne  i  drugie 
rozwijają  si^  w  iiaźdej  oddzielnej  filozofii  na  tle  wspólnych  zasa^i 
i  przy  konsekwoncyi  myśh  dopehiiają  sit^  nawzajem  w  inii^  tych  za- 
sad. Każdemu  kierunko^ń  metodologiczrcinu  (np.  sensualizmowi,  do- 
wodzącemu, że  zmysły  są  jedyuem  źródłem  wiedzy  i  odpowiada  pewiea 
kierunek  metafizyczny  (np.  materyalizm,  jako  pogląd  na  świat,  uzna- 
jący wyłącznie  istnienie  bytu  zmysłowego).  Nawet  kierunki  metodo- 
logiczne z  odcieniem  negacyjnym,  zaprzeczające  w  zasadzie  moinośd 
poznania  istoty  świata,  a  wiąc  j^go  zasad  metafizycznymi,  przechodząc 
z  konieczności  na  pole  metafizyki,  urabiają  odnośne  pojęcia,  mimo  wo- 
li i  wiedzy,  w  duchu  swych  zasad  metodologicznych.  Przekonywa 

0  tem  krytyka  pozytywizmu  (zob.  str.  279  i  286).  To  teź  w  róinych 
określeniach  pierwszych  zasad  poznania  szukać  nakży  giównej  pod- 
stawy do  charakterystyki  różnych  kierunków  i  szkół  filozoficznych. 

Mówiąc  o  metafizyce  nauk  przyrodniczych,  wykazaiiimiy  trzy 
typowe  kierunki  myśli  ludzkiej  pray  określeniu  ostatecznych  zasad 
bytu  (str.  390  i  nast.).  Kierunki  te  sprowadziliśmy  zarazem  do  czyn- 
ników zasadniczych  organizacyi  umysłu  i  jego  czynności  poznawczych. 
Stosownie  do  tego,  czy  filozofowie  przyjmowali  za  zasady  treść  prze- 
dmiotową lub  podmiotową  umysłu,  lub  tei  dowodzili  potrzeby  igedno- 
czenia  tych  zasad,  wytwarzały  sią  poglądy  rM^umn,  tilMluiiitt  i  uboł- 

rtfoKMiy,  jako  typowe  kierunki  n^śli,  obejmnjąpe  cale  bogactwo 
różnorodnych  nauk  o  istocie  świata,  jakie  nam  dzieje  filozofii  przed- 
stawiają. Otóż,  co  tam  powiedzieliśmy  o  kierunkach  metafizycznych 
ofinosi  siQ  zarazem  i  do  kienmków  metodologicznych  i  streszcza 
w  >uóie  w  r.niili'  Idasyfikacyą  rozlicznych  zasa(i  lilozoticznych  przy 
bliższem  okresie  mu  zarówno  czynności  poznawczych,  jak  i  ogólnego 
na  świat  poglądu. 

Wszystkie  wydatne  szeregi  pojęć  i  poglądów,  które  się  w  umy- 
śle ludzkim  drop:ą  naturalnego  rozwoju  wjrtworzyły,  lub  które  samo- 
dzielnie urobił,  jako  wynik  swych  dociekali  nad  światem  i  samym  so- 
bą, dają  się  sprowadzić  do  owej  zasadniczej  przeciwstawnośct  realizmu 

1  ideaHzma  Ale  pojęda  i  poglądy  te,  choć  pozornie  sprzeczne  ze  so- 
bą, uzupełniają  się  jednak  nawzajem  w  sposób  konieczny,  jako  objawy 


Digitized  by  Coogle 


§  16,8.    8TNTBZA  HI8T0ETCSSNA. 


583 


jednej  i  tej  samej  ogólno-lndzkiej  orgonizacyi  omysłowej,  i  w  ocU»ob- 
nienia  wzięte  wykaznją  tak  wyraźnie  swą  połowicssnośó»  ie  ich  synte- 
tyczne wyrównanie  i  organiczne  zjednoczenie  staje  się  obowiązkiem 

dla  każdego  głębszego  myśliciela,  a  to  wiaśiiie  stanowi  istotę  idealne- 
go realizmu. 

I  tak,  począwszy  od  najpierwotniejszych  objawów  myśli,  widzi- 
my, że  wiara  dogmatyczna  w  ś^viadectwo  zmysłów,  wiara,  źc  świat 
przedmiotowy  jest  w  istocie  takim,  jakim  si(j  nam  za  icii  pośrednic- 
twem przedstawia,  jest  zarodkiem  wszelkich  poglądów  realistycznych 
tak  w  zakresie  teoryi  poznania,  jak  metafizyki.  Świadczą  o  tern  za- 
równo niuwny  realizm  zdrowego  rozsądku  (§  I64),  jak  i  nanki  sensn- 
aUzma  i  materyalizmn.  Ich  ostateczną  zasadą  jest  realizm  zmysłowe- 
go poglądu  na  rzeczy.  W  imię  tego  realizmu  uznają  zmysły  i  do- 
świadczenie zmysłowe  za  jedyne  źródło  wiedzy,  lekceważą  samodzid- 
ną  treść  i  działanie  rozumu,  zaprzeczają  znaczenia  wewnętrznego  do- 
świadczenia i  samo  wiedzy,  sprowadzają  objawy  umysłowe  do  przy- 
czyn zmysłowych,  psycholof^ią  do  iizyologii,  cenią  dobrobyt  materyal- 
tiy  w^yźpj  nad  smnienic  i  relipjią,  a  w  świecie  przedmiotowym  widzą 
jedynie  grę  czynników  materyalnych,  na  zmysły  działających,  pozba- 
wionych wszelkiej  treści  myślowej,  raoyonalnej. 

Źródłom  idealizmu  jest  rozum  w  przeciwstawności  do  zmysłów. 
Jeśeli  realizm  l^y  aą  zawsze  z  sensualizmem,  to  przeciwnie  idealizm 
ma  zawsze  charakter  racyonafaiy.  Najnmiejsza  wąi^Uwotó  co  do  bez- 
względnej wiarogodnosci  zmysłów,  jako  objaw  rozumu,  wynoszącego 
się  ponad  bezpośrednie  dane  świata  przedmiotowego  i  oceniającego  te 
dane  ze  swego  samodzielnego  stanowiska,  jest  juś  zawiązkiem  ideali- 
zmu i  doprowadza  w  jednostronii\  in  swym  rozwoju  do  poglądów  me- 
todologicznych i  mt  latizyczuych,  przeciwstawiających  się  zasadniczo 
zaznaczonym  poglądom  zmysłowego  realizmu.  Istotą  idealizmu  jest 
ufność  dogmatyczna  umysłu  we  własne  swe  działanie  bez  udziału 
zmysłów  i  doświadczenia.  Na  zasadzie  tej  u&ości,  idealizm  w  głosie 
uczucia,  lub  w  abstrakcyjnej  logice  myśli  uznaje  więcej  prawdy,  niż 
w  nąjniewątpliwszych  danych  doświadi  z(  nia  przedmiotowego;  więc 
wytwarza  sobie  swoją  własną  metodologią  podmiotową,  przyjmtgącą 
charakter  raoyonahiej  dyalektyki,  i  według  niej  bez  skrupułu  przeista- 
cza owe  dane  dożwiadozenia  przedmiotowego.  Świat  zmysłowy  nie 
posiada  dla  niego  żadnej  wartości,  przeciwnie,  widzi  w  nim  zazwyczaj 
tylko  Rdzenie,  pozbawione  istotnego  bytu,  lub  nawet  zło,  z  którego 
wedle  możności  wyzwolić  się  należy.  Prawdziwą  istotę  b^  tu  stanowi, 
według  niego,  duch  oderwany  od  wszelkiego  związku  z  materyalno- 
ścią.  idea  lub  idee  o  treści  og('>lne  j.  wolnej  od  konkretnych  naleciałości. 
W  ten  bposób  światu  zmysłowemu,  realnemu,  przeciwstawia  świat  trans- 


Digitized  by  Google 


584 


§  16,a.    SYNTEZA  HI8T0BTCZSA 


cendentftlny,  ^pozaświat,^  jako  odwieczny  pierwowBÓr  doskonałości, 
nie  mająoy  nic  wspólnego  ze  światem  tutecznym,  zmiennym,  pize< 
wrotnym,  przemijającym,  jak  wszelka  nlnda. 

Dzieje  zarówno  realizmu,  jak  idealizmu  przedstawiają  nam  wpra- 
wdzie najrozliczniejsze  odcienia  w  szczegółowym  rozwoju  zaznaczo- 
nych poglądów ;  ale  ich  charakter  typowy,  zasadniczy  pozc^stajc  jed*  n 
i  ten  sam  przez  wieki,  bo  nie  wypływa  ze  zmiennych  waniuLow 
miejsca  i  czasu,  U  c  z  się  opiera  na,  trwaJych  czyimikach  saimj  orgai.l- 
zac3d  umysłu  ludzkiego ;  na  bezpośredniem,  pocflądowem  świadectwie 
zmysłów  z  jednej  strony,  a  z  drugiej  na  oderwancm  działaniu  myśli. 

Owo  szczegółowe  rozwiniecie  realizmu  i  idealizmu  w  dziejach 
filozofii  polega  na  urobieniu  całego  szeregu  pojęć  metodologicznych 
i  metafizycznych  w  duchu  zaznaczonych  rysów;  przyczem  jednak  na- 
turalnie każdy  myśliciel,  stosownie  do  indywidualnych  warunków  swe- 
go  rozwoju,  określa  owe  pojęcia  z  większą  lub  mniejszą  ścisłością 
i  posiłkuje  się  niemi  bądź  jednostronnie  w  Idenmku  zasady,  uznanej 
za  wyłącznie  obowiązującą,  bądź  w  kierunku,  liczącym  się  bardzit j 
z  danemi  strony  przeciwległej.  I  tak,  opierając  się  na  sensualistycz- 
nej  metodologii  i  materyalistycznej  metafizyce,  jcdnos troimy  realizm 
oddaje  zawsze  ])ierwszeńst\vo :  indiikcyi  przed  dedukcyą,  mcclian izmo- 
wi przł-d  eelowośeią.  zjawiskom  przed  istotą,  mnogości  przed  jerlnrKcią. 
konie(  ziutści  |)rzed  wolnością,  sile  |)rze(l  prawem,  wiedzy  przed  wiarą, 
światu  jirzed  Bogiem.  Przeciwnie,  jednostronny  idealizm,  w  imi^  swej  ra- 
cyonalnej  dyalektyki  i  spiritualistycznej  metafizyki,  urabia  ze  szoze- 
gólnem  zamiłowaniem  lub  nawet  wyłącznie  przeciwległy  szereg  przy- 
toczonych pojęć  i  na  nich  opiera  swe  poglądy  na  poznanie  nbcty 
i  na  świat. 

Czy  mośna  wymagać  od  sumiennego  myśliciela,  dążącego  do  po- 
znania prawdy  dla  prawdy,  bez  względu  na  wszelkie  tendencye  szko- 
larskiCf  aby  stanął  koniecznie  po  jednej  z  powyższych  stron,  aby  się 
bez  zastrzeżeń  przyłączył  do  tego,  lub  owego  obozu?  Z  pod<;)but'u; 
żądaniem  ścisłego  oświadczenia  się  za  lub  przeciw  wystąpić  może  jakiś 
mistrz  zarozumiały  do  swych  uczniów,  jakiś  przewodnik  koła  parLi- 
mentaruego  do  swych  zwolenników,  lub  wódz,  idący  na  wojn(^.  do 
swych  szeregów:  ale  nigdy  historya  do  samodzielnego  badacza  praw- 
dy, do  krytycznego  myśliciela!  On,  jako  sędzia  niezawisły,  nieprae- 
kupny,  zająć  winien  stanowisko  ponad  wszelkie  obozy,  stronnictwa 
szkoły,  bo  ma  sumiennie  ocenić  ioh  racyą  bytu,  ich  udział  i  znaczcaue 
w  jednej  i  tej  samej  wielkiej  sprawie,  równie  świętej  dla  wazystkieli. 
w  sprawie  poznania  prawdy,  możliwie  ścisłego  i  p^ego  pojęcia  świa- 
ta i  isyda.  Jakżeż  by  się  miał  dać  usidlić  w  więzy  szkolarstwa 
i  ulegać  tendencyom  stronniczym! 


Diglizedlby  CoogleJ 


§  16^    8TKTBZA  HISTORYCZNA.  585 

Niech  tam  w  parlamentach  stronnictwa  si^  śderają,  niech  si^  źol- 
niene  biją  na  poln  walki,  a  motlooh  na  ulicach:  uszanujcie  przyiiajnmiej 
nietykahiośó  ^ątyni  prawdy,  nauki;  nie  wchodźcie  do  niej  z  waszą  bro- 
nią i  pałkami,  nie  zagłuszajcie  w  niej  waszyni  wrzaskiem  głosu  bez- 
stronnej rozwagi :  nie  bluźnijeie  przeciw  prawdzie,  przeciw  szczerej, 
niekłamnej  miłości  prawdy  I    Jeż(?li  gdzie,  to  właśnie   u  nas  godzi  sit^ 

0  tem  pamiętać,  u  nas,  gdzie  wi^^cej,  niż  gdził-kolwiek,  nauka  i  tilo- 
zolia,  realizm  i  idealizm  spadły  do  rz^du  krzykliwych  haseł  stronni- 
czych, stały  si^  służebnicami  zaściankowej  piywaty!  Tu,  u  nas,  raz 
pnede  miłośnicy  prawdy,  nauki  krytycznej,  w  poczuciu  swej  godno- 
ści, wznieść  si^  winni  wysoko  ponad  koteiyjne  kółka  literackie  i  za- 
wołać do  ich  przedstawicieli:  „Dajcie  pokój  m^m  nauki  i  powa- 
injm  myślicielom!  Oni  nie  należą  do  was,  lecz  do  całego  społeczeń- 
stwa! Wy  nie  madę  prawa  poniewierać  nimi  dla  tego,  że  się  nie 
zapisali  w  poczet  waszego  szablonu  stronniczego,  bo  wy  ich  prac  su- 
miennie nawet  nie  czytacie  i  nii;  macie  do  tego  czasu  wobec  wielkich 
spraw  waszej  koteryi.  Jeżeli  zaś  chcecie  o  nicli  sa/lzić,  to  zabierzcie 
się  do   tej   pracy  ze   znajomo-ścia  rzecjzy  i  suniicnnościi^.  z  godnością 

1  powagą,  wyrzeczcie  się  waszych  tendencyj  koteryjnych  i  odchijcie 
cześć  prawdzie  wszędzie  i  zawsze,  bez  względu  na  osoby  i  stron- 
nictwa !  ^ 

Powierzchowność  powtarzających  się  u  nas  tak  często  dziecin- 
nych drwinek  z  idealnego  realizmu,  oraz  bezzasadność  żądania,  aby 
każdy  myśliciel  przyłączył  się  stanowczo  bądź  do  realizmu,  bądź  do 
idealizmu,  wynika  bezpośrednio  z  krytycznego  poglądu  na  dzieje  tych 
kierunków  myśli.  Okazuje  się  bowiem,  że  każdy  z  nich  albo  zmuszo- 
nym jest  dopełnić  swe  zasady  czynnikami,  zaczerpanemi  z  kierunku 
przeciwległego,  albo  też  w  jednostronnjrm  rozwoju  sw^  t  li  zasad  wpa- 
da z  pierwotnego  dogmatyzmu  w  skeptycyzm  i  przez  to  sam  ujawnia 
iałsz  swej  wyłączności. 

Realizm  nie  mógł  się  długo  0])ierać  na  naiwnej  wierze  w  świa- 
dectwo aimysłów,  lecz  w  celu  naukowego  usprawiedliwienia  tej  wiary 
musiał  się  zająć  rozbiorem  ich  czynności.  I  cóż  się  okazało?  Oto, 
taka  realistyczna  nauka,  jak  fizyologia,  dowodzi  w  sposób  niezbity,  że 
ostatni  wynik  czynności  zmysłów,  wrażenie  i  wyobrażenie  zmysłowe, 
jest  objawem  czysto  podmiotowym  i  nie  ma  zgolik  żadnego  podobień- 
stwa do  przedmiotowej  podniety,  powodującej  ten  objaw  (zob.  str. 
177  i  nast.).  Tak  tedy  świat  nie  jest  wcale  takim,  jakim  go  nam 
zmysły  przedstawiają,  lecz  jest  wytworem  działalności  podmiotowej 
umysłu,  przerabiającej  dane  doświadczenia  zniy.słowego  na  swoją  mo- 
dłę. A  z  tego  wynika,  że  albo  trzeba  się  zrzec  poznania  istotnej 
prawdy,   albo  należy   zbadać  owe   czynności  podmiotowe  umysłu 


DigitizedJfCoogle 


586 


§  16,9.    STNTBdEA  HISTORYCZNA 


i  przekonać  się,  o  ile  one  zdolne  8%  skontrolować  lab  dopełnić  świa- 
dectwo zmysłów.  Pierwszy  z  tych  wyników  awydatnia  się  w  iksp- 
tycznych  naukach  pozytywizmu;  dnigi  zmusza  realizm  do  przejścia 

na  pole  idc^alizmu,  do  krytycznego  rozbioru  nietylko  zmysłów,  lecz 
i  wyższych  czyiuiośui  umyshi,  zwanych  rozumem,  a  przez  to  przyj- 
muje charakter  idealnego  realizmu,  w  określonem  powyżej  znaczenia 
tej  nazwy. 

Drogi  idealizmu  były  inne,  ale  i  on  wyzwala  się  z  samobójczego 
skoptycyzmu  tylko  przez  szczere  i  otwarte  podanie  ręki  przeciwniko- 
wi. Pięknym,  ale  i  jedynie  możliwym  jest  czysty,  jednostronny  idea- 
lizm, póki  mnysł  z  bezwzględnym  dogmatyzmem  dowierza  swym 
czynnościom  podmiotowym  i  z  nich  wysnuwa  subtelną  pajęczynę  my- 
śli. Ale  pajęczjma  ta  psuje  się  zbyt  prędko  wskutek  własnej  swojej 
wątłości,  gdy  chce  ująć  W  swe  sidła  świat  rzeczywisty,  a  jeszcze  csę- 
ściej  rozdmuchiwa  ją  na  wszystkie  strony  lada  surowszy  powiew  iy- 
cia.  Pomiędzy  myśli^  oderwaną,  w  ]>odmiocie  tylko  istniejącą,  a  świa- 
Um\  rzeczywistym,  nie  ma  dla  Lzłowicka  innego  łącznika  prócz  do- 
świadczenia zewTif^trznego,  opartt^go  na  działaniu  zmysłów.  Osobmk, 
zrywająoy  samowolnie  tę  łączność,  ogranicza  się  bezwzględnie  samym 
sobą,  grą  swych  uczuć  i  myślL  Z  tego  zakresu  nic  a  nio  go  do 
świata  rzeczywistego  już  przeprowadzić  nie  może.  Wyznać  on  sam 
musi,  źe  świat  jest  tylko  jego  wyobrażeniem,  a  więc  wytworem  pod- 
miotowym bez  wszelkiej  rękojmi  prawdy  istotnej,  przedmiotowej. 
W  ten  sposób  skrajny  idealizm  wpadał  zawsze  w  objęcia  skepty<7<- 
zmu.  Jeżeli  zaś  pragnął  wyrwać  się  z  tych  objęć  i  stanąć  na  gmn- 
cie  niewzruszonym  prawdy:  to  zkąd  miał  czerpać  pewność,  że  wytwo- 
ry naszej  myśli  zasługują  na  wiarę,  źe  najwznioślejsze  nawet  ideały 
rozumu  Tiie  są  ułudą,  utoi)iiUiiiV  Czy  mużna  w  t}  m  względzie  przejść 
na  pole  badania,  nauki,  nie  pytając  o  zgodność  i  związek  owego  świii- 
ta  idealnego  z  realnym,  świata  uczuć  i  myśli  ze  zmysiuw\Tny  A  czyż 
samo  to  pytanie  nie  dowodzi  już  połowiczności  czystego  idtjaiizmn.  me 
wykaz\\je  koniecznej  potrzeby  dopełnienia  jego  treści,  treścią  życiową, 
realną,  zaczerpaną  nie  z  mętnej  głębi  podmiotowych  pragnień  i  aspi- 
racyj,  lecz  z  innych  źródeł,  a  mianowicie  ze  zimnej,  jak  lod.  lecz 
przezroczystej,  jak  kryształ,  krynicy  bytu  przedmiotowego?  Szukając 
zaś  zgody  między  ideałem  i  rzeczywistośdą,  sprawdzając  nawzajem 
ich  treść  przy  pomocy  danych  jjodmiotowych  i  przedmiotowych, 
nie  wyrzekliśmy  się  już  idealizmu  w  jego  formie  wyłącznej,  ozy  nie 
jesteśmy  już  w  zakresie  idealnego  realizmu  fzob.  §  8,2  i  S)? 

Jak  z  rozbioru  ostatecznych  zasafl  realizmu  i  idealizmu,  tak 
i  z  krytycznef^o  poglądu  na  szczegółowe  pojt^cia.  któremi  sio  te  kie- 
runki myśli  główiue  posiłkują,  uwydatnia  się  na  i^ażdym  iuroku  kk 


Digitized  by  Google 


§   16,3.     SYNTEZA  HISTORYCZNA. 


587 


Iowicznośó.    Nie  ma  indiikcyi  bez  dcdukc}'!,   ani  dediikc^ń  bez  in- 


crakcyi;  nie  ma  mechanizmu  bez  celowości,  ani  celowości  bez  mecha- 
nizmu ;  nie  ma  zjawisk  bez  istoty,  ani  istoty  bez  zjawisk ;  nie  ma 
świata  bez  Boga,  ani  Boga  bez  świata  i  t.  d.  Przekonaliśmy  się 
o  tem  pod  wieloma  względami  na  podstawie  naukowych  danych 
w  całym  przebiegu  naszych  obecnych  poszukiwań  nad  filozofią.  Kry- 
tyczny zaś  pogląd  na  historyą  filozofii  przekonywa  o  tem  jeszcze  do- 
sadniej i  sam  naprowadza  na  konieczność  syntezy.  Myśliciel  samo- 
dzielny staje  na  wysokości  swego  zadania  o  tyli',  o  ile  korzysta 
ze  wskazówek  dziejów  i  dąży  do  skupienia  w  pojęciu  jednolitem  za- 
wiązków prawdy,  narzucających  się  w  każdej  ze  szkół  przeszłości. 
Dochodząc  na  podstawie  krytyki  do  przeświadczenia  o  względnem 
znaczeniu  każdej;  nie  potępiając  żadnej  bezwzględnie  dla  jakichkol- 
wiek tendencyj  szkolarskich:  bada  zgodność  zasadniczą  odnośnych 
prawd  i  treścią  ich  rozszerza  swój  widnokrąg  umysłowy.  Dzięki  zaś 
takiej  syntezie  historycznej,  zbliża  się  coraz  bardziej  do  rozwiązania 
swych  zadań  i  urabia  naukowo  pogląd  na  świat,  czyniący  zadość 
wszechstronnym  w^ymogom  ogólno-ludzkiej  organizacyi  umysłu,  o  ile 
to  jest  możliwem  dla  ograniczonych  zdolności  i  zasobów  pojedynczego 
człowieka. 


Idealny  realizm  i  eklektyzm.  (nlył>yśiuy  chdoli  przedstawiony  powyżej 
rozwój  realizmu  i  idealizmu,  oraz  icb  przejście  w  idealny  realizm  uzasadnić  szczegółowo, 
musielibyśmy  wyłożyć  treść  całej  liistoryi  filozofii.  Odsyłamy  tedy  czytelnika  do  dziel 
z  jej  zakresu  (zob.  str.  48  i  nast..  72  i  nast.).  Powiemy  tu  tylko,  że  historyą  realizmu 
opracował  krytycznie  A.  Langk  we  wspomnianej  niejednokrotnie,  znakomitej  HisUmji 
małeryalizmu  (zob.  wyżej  str.  55).  Dotychczasowy  l»rak  historyi  idealizmu  usunął 
w  ostatnich  czasach  ().  Willmass  przez  gruntowne  dzieło:  Geschiclile  des  Idealismns, 
3  tomy.  Dotąd  wyszedł  tom  I-szy  1894,  obejmujący  historyą  idealizmu  w  starożytności. 
Jest  to  praca  o  wysokiej  doniosłości,  nietylko  historycznej,  lecz  i  teoretycznej.  Stanowi 
ona  nader  pożądane  dopełnienie  dzieła  Langego. 

Jasne  poj»;cie  o  syntezie  historycznej  w  zakre.sie  filozofii  posiadał  już  znakomity 
matematyk  h.  Pascal  if  l(i52\  który  rozwój  życia  umysłowego  ludzkości  porównywał 
z  rozwojem  pojedynczego  człowieka,  korzystającego  z  nauk  własnej  przeszłości.  „Touto 
la  suitę  des  hommos,  mówi  I*ascal,  pendant  le  cours  do  tous  les  sif*«'las,  doit  etro 
coasid^rćo  comme  un  merae  homme,  qui  subsiste  toujours  et  fiui  ajjprend  continu- 
ellement. " 

Zaznaczoną  powyżej  (str.  581)  prawdę,  wypowiedzianą  w  liście  z  r.  1714,  rozwija 
Leibnitz  szczególniej  na  wstępie  do  1-go  rozdz.  swego  Traktatu  o  umyśle  ludzkim 
(Oeuvres,  T.  1,  Ji4  i  nast.,  zob.  wyżej  str.  11).  Mówi  on  tu  o  systemacie.  który  godzi 
Platona  z  Demokrytem,  Arystotelesa  z  Kartezyuszem.  scholastyków  y.  myślicielami  now- 
azych  czasów,  teologią  i  etykę  z  rozumem.   Systemat  ten  czerpie  najlepsze  ze  wszyst- 


588 


16,3.     IDBAŁNT  BBAŁIZM. 


kich  Ktron  (U  prend  le  meilleur  de  tous  mtes).  W  bistoiyi  prawda  lącay  «ą  oęsto 
z  csynnikaini  falssu,  co  ją  oelabia  i  paujc;  badacs  aś  powiniea  ją  wydobjć  jik  iłotd 
X  Mota,  jak  dyamont  a  kopalni,  jak  światło  a  mgły  ciemności.   Przez  to  dopięto  docm 

do  prawdziwej  filozofii.  W  notatce  o  Kartczyuszu  powiada  Leilmitz,  że  moioa  ajttć. 
chwalić,  nawet  podziwiać  tego  myśliciela,  ale  przytem  nie  należy  zaniedbywać  innyd 
równie  wielki(;h.  bo  niewolnicze  szkolarstwo  wstrzjnnywalo  zawsze  samodzielny  rozwój 
filozofii.  Jedna  jcM  tylko  sekta,  do  której  wszyscy  należeć-  winni:  badani^  prawdy 
wszędzie,  -d/ic  <ię  tylku  pokazujł'.  W  liście  do  Hueta  z  r.  1679  pot<.'pia  tych,  kutm 
swych  poprzedników  na  polu  lilu/olii  zaniedbują,  lub  nawet  takich  myślicieli,  jak  Platon 
i  Aryijtotclc*  lekceważą.   Czynić  to  można  tylko,  nie  znając  wcale  ieh  prac 

Kant  jeszcze  w  opoce  pizedkryt\<  zuej,  bo  w  przedmowie  do  swoj  Teoryi  idd» 
(zob.  wyźcj  str.  300),  powiedział,  źe  ,w  nąjmodoTzeczniejszycli  nawet  poglądacli,  kt6re 
zdołały  ąjodnać  sobie  uznanie  wśród  ludzi,  zawsze  zauważyć  moto  szcs^ptę  prawdy 
(Attch  in  den  aller  unsinoigsten  Meinungon,  welcbo  sich  boi  den  Mcnschon  baben  Bei- 
fall  erworben  kDnnen,  wird  man  jederzoit  etwas  Wabres  bemerktm).  *  W  tym  duchu 
s/uka  czynników  prawdy  i  w  każdym  kierunku  filuzofirznym,  jako  w  objawie  pewnych 
potr/cb  i  diiżno?ici  umysłu  ludzki(?go.  Nadto  cały  jo<:<>  krytycyzm  ma  na  celu  zbadanie 
w/njciiiiiejfo  do  <ir<bip  sro>;unku  zmysłów  i  rozumu,  treści  przedmiotowej  pien»'S2)cli 
i  wymapań  piMltuiotowych  drucriego. 

(Jłęl.okouiyślny  filozof  K.  Cim.  F.  Khau.se  (i  1832)  dowodzi  we  wstł^pic  do  swfj 
HkUjryi  filozofii  (Onmdrm  der  GcHchkhte  der  FhUosophie,  wyd.  pośmiertne  1887)i 
każdy  szczegółowy  systemat  filozoficzny  stanowi  .czą^^tk*;  ogólnego  systematu  ponuuń 
ludzkiego,  jako  jeden  z  objawów  stopniowego  uświadomienia  się  prawdy  w  luddned 
(Thellsystemo  dee  oinen  Systems  der,  in  das  Bewuiratsein  der  Meosddiełt  stuftowis 
hereinleucbtenden  Wabriieit).'' 

Hkcjkl  uznawał  takie  jasno  doniosłoś<-  każdego  wśród  typowych  kierunków  filo- 
zofii, ale  stosując  do  wszystki«li  <wnją  d\  :tl'krvkr\  nie  wnikał  głębiej  w  ifłł  t«totn.i 
treść  i  nie  dążył  do  wcielenia  ich  prawdy  w  swój  własny  pogląd  na  świat  (zob.  wyic;) 
btr.  537  i  nast.). 

Wśród  u<»w-.zvrh  i  w-pid-  /.<'-ny'  li  myślicieli  z  większą  lub  mniejszą  wyrazistością 
przyłączają  sic  w  Mciuczocli  do  idealnego  realizmu  szczególniej:  młoda^  FicBTB,  Ułk- 
CI,  Tbempruinbuhu,  Xx)tzb,  Uebbbwko,  Fkchnm,  Frohscbammbb,  Cajuubiuc,  J.  & 

MZYBR,  l>tjB]UKG,  WUWOT,  SlOWART,  LOEBKANN,  YOŁKIŁT,  BOCKEK,  WlNOIŁBAUD,  flŁ* 

KBNBBBo  i  wielu  innych.  Do  tego  kierunku  właściwie  zalksorć  nalcśy  i  całą  nkołę 
Hkbbabta  (zob.  wyżej  utr.  19),  która  pnyswoiła  sobie  nazwę  reaJizmu,  locz  ma  w^t^ 
kie  cechy  id.  ulDi  go  realizmu.  Toż  samo  powiedzieć  należy  o  wielu  nowo-kantystAh- 
Podołinioż  i  Eo.  Hautmakn  pragnie  przedstawić  swoje  poglądy,  jakn  „spekularrjnf  wt. 
niki  wcilług  metody  indukcyjno-przyrodniezcj  (speculati\  c  Kc^iilrato  nach  inductiv-natur- 
wis  rn^/haftliclier  .Motliode)."  Odnośne  prace  wszystkich  tych  myślicieli  wymienili''^* 
zaruwoo  w  przeglądzie  lifcratury  naszej  nauki  (str.  14  i  nast.>,  jak  i  w  wielu  iiiQv 
ujiejscach  (zob.  spis  autorów  .  Zatrzymujemy  się  tu  tylko  na  niektórych  najwydatniej- 
szych objawach  w  tym  kierunku. 

Ad.  Tbbndblbnbobg  (f  1872)  poświęca  znaczną  część  swych,  wspomttkmydi 
(istr.  300,  oraz  540)  Badań  Icgiezt^  rozbiorowi  idealizmn  i  reatlima  i  wykazuje  brk- 
gulowo,  żo  idealizm  doprowadza  konsekwentnie  do  pełnego  snbjektywizmn,  podkopająct^ 
go  weizelką  poważną  pra<?ę  naukową,  realizm  zaś,  opicr^ąc  się  wyłącznie  na  świadec- 
twie zmysłów,  praechodzi  z  k^ni*  <  zności  w  materyalizni,  sprze<  iwiający  się  niewątpliwym 
faktom  życia  umysłowcpfo.  Prawdziwy  pogląd  na  ^\yh\t.  mówi  Trendelenbnrg  nn  '•>!^- 
raktor  orgatru-zny  i  dąży  do  odnalezi<  ni,'i  i  iMi/.iii\iii;ł  czynnika,  łączącego  w  soldc  my 
sluwo  i  zui^ałowc,  duchowe  i  maieryaine  objawy  świata.   Czynnika  t^o  dopatruje  ^ 


§  16,8.    IDUlLHT  bbałuh. 


589 


ten  myśliciel  w  mchu  celowym,  stanowiącym,  według  niegOf  istotę  byto,  a  jednofisącym 

w  aobio  bozpo.średnio  jego  stronę  niateryalną  z  myślową. 

Fr.  Ueberwko  (f  1871)  rozwija  podohn*'  zasady  w  rozprawie;  Ueber  Idmlmnm, 
Htjaii-^niuii  iind  hhal-Utidifnnm  1859,  przedrukowanej  w  pracy  M.  Hrahoha:  Die  Welt- 
H.  Ltbtnfiani>c}uiHUiiy  Fr.  Uebenreya  lb8ł>,  str.  08  i  nast.  Na  zjusadzi«5  .scisl^gu  okretsleuia 
idealizmu  i  realizmu,  jako  objawów  historyi  filozofii,  ze  stanowiska  lo^riczne^o,  metafi- 
zjcsnegfo  i  etgroaiego,  Ueberweg  rozw^a  przekonaniei  ie  na  wssystkich  ty  L  polach  my- 
śli badawcsej  jedynie  idealnif  reaftem  doprowadza  do  wyników,  zgodnych  zuptibue  z  da- 
nemi  wewnętrznego  i  zewi^trznego  doświadczenia.  Csymniki  metodologiczne  tego  poglą- 
du wyłożył  Ueberweg  w  swej  Logice  (zob.  wyżej  ste.  309). 

W.  WoiiDT  przedstawia  ideainy  realizm  jako  ostateczny  wynik  dziejowego  rozwoju 
filozofii  już  w^  mowie :  O  wsjtółczcsnrm  zadaniu  filozofii  (zob.  wyżej  str.  .'U*2).  liardził'j 
szczegółowo  cbarakteryzujo  ton  kierunek  myśli  w  przywiedzionym  (str.  18  i  Ti;łst.)  S;/sff- 
macie  fih*znfi,  9.ir.  212  i  nast.,  i  uast.  l''ilozofią  swoją  nazywa  tu  traiisandrnfaliujin 
miMiizmcm,  \vviiikaj!\<'ym  ze  zjcdno<wnia  nadcmpirycznych  czynników  przyrody  i  duiha. 
Foriiwnaj  t«  ż  ostatni  rozdział  nowego  wydania  jego  Wykładów  o  duszy  człowieka  i  zwie- 
rząt {^zoh.  wyżej  t,tr.  82,  oinz  tlbe,  107,  181  i  nast,  408,  415). 

O.  LiBBKANN  rozpodiyna  swoją  kry^czną  Analizę  rzeczywutoiei  (zob.  wyżej  str. 
65)  rozprawą  o  ideatizmie  i  realizmie^  w  litórej,  na  podstawie  rozbioru  subjektywizmu 
Bbrkbukt'a  (esse  est  percipi)  wykazajOt  że  te  dwa  kierunki  filozoficzne  nie  stanowią 
,sprae(tznej,  be/w/irlt  dnej  przeciwstawnośri,  le.z  tylko  wzgbjdną  (bilden  gar  keinen  eon* 
iradictorisrhen.  ahsoliiten  (Jegensatz,  sonderu  oiuen  rclatięen)."  Na  tej  zasadzie  w  ca* 
lem  fcweni  dziele  zmierza  do  wyjaśnienia  i  n^nnip-  ia  sprzerzności. 

U.  EucKEN  usiłnjo  wykazar  zasadni.  z-n.lnosr  idonliznui  i  rrali/imi  w  pioknfj 
pnir\  :  /><>  Kinheit  (hs  (ieisfeslrOem  in  Brwu^słscm  mul  lluit  dir  Memdthcd  18S*^. 
^>z*  Złjgulowo  zaś  wyjaśnia  zarowuo  bistoryczue  znaczenie  wyraz«AV,  oisnaezających  te  dwH 
kierunki  myśli,  jak  icłi  doniosłość  dla  rozwiązania  zadań  filozotii  w  rozprawie :  IdealiB^ 
mus — BetUismut^  zamieszczonej  w  drągiem  wyd.  wspomnianego  już  (str.  40)  dzida:  Za- 
sadnicze pcjęda  wmego  csosti,  str.  281  i  nast. 

B.  FALcKKMBBBe  W  mowio.*  O  totąpMarcmem  poUaenm  fiUmsofii  (zob.  wyżej  str. 
19)  podnosi  znaczenie  średniej  partyi  (Mittelpartbei)  wśród  współczesnych  myśli(-ieli 
w  Niemczech.  Partya  ta  ziymm'e  miąlsoe  pośrednie  pumii.^dzy  skrajnymi  idealistami  (jak 
K.  1..  MicHKLET,  M.  ScHASLFR  I  inni^  i  pozytywistami  (E.  I.aas.  A.  IIiehl  i  inni).  Na 
prHwtMii  skrzydło  nwcj  party  i  stawia  II  ahtmanna,  na  lewem  Witndta.  Nadto  zalicza 
do  niej;  LorzKcio,  Liebmanna,  Volkklta.  Ki-ckesa  i  inny«'h.  Wo  wstłjpie  zaś  do 
swej  Historyi  /Uozo/ii  mówi  (przekład  Wł.  M.  KozŁuWisKiiiiio  l»si>4,  str.  2).  „Każdy 
tiiuzol  widzi  tylko  ograniczone  odcinki  świata  i  widzi  je  tylko  wlasnemi  oczami;  każdy 
systemat  je»t  jednostronny.  Ale  wtoanie  wszechstronny  obraz  świata  i  ducha,  stanowią- 
cy  cel  filozofii,  może  być  osiągnięiiym  tylko  przez  tę  wielość  i  rozmaitość  systematów. 
Dziąje  filozofii  —  to  filozofia  ladzkości|  tego  wielkiego  osobnika,  który,  doskonalszy  od 
organów,  jakiemi  pracuje,  może  jednocześnie  myśleć  przeciwieństwami,  a  wyrównywając 
sprzeczności  i  odkrywąjąc  nowe,  drogą  koniecznego  i  pewnego  rozwoju  poznania,  dj^ży 
do  wszochobejmującej  prawdy  zbiorowej,  ktcirej  nie  możemy  przed  sta  wit-  sobio  dośi-  b<»- 
^ntą  i  Ul /.lonkuwaną.**  Słowa  te  wypowiadają  nąiściślej  zasadę  ^iyatczy  iiistoiycznej  filo- 
zoficznego na  świat  poglądu. 

Nawet  znany  iiatur;ili.<ta  E.  1L\l'KEL  muwi  w  ostatnich  czasach  także  o  potrzebie 
•ł)-ntezy  materyaliznni  i  ^pirytualizmu.  Zob.  pod  tym  względem  wspomnianą  ^str.  220) 
praw;  Kubeka  o  lliiciilu,  .>tr.  21.  i'or.  toż,  co  o  nim  powiedziano  wyżej,  sti'.  224  i  406. 

We  Francyi  kierunek  pokrewny  idealnemu  realizmowi  nosi  od  czasu  Coiisin^a 
(f  1867)  nazwr  eklektyzmu  (od  ix.XśvstV»wybierai^).   Nazwa  ta  nie  jest  ani  szczęśliwą, 


Digitized  by  Google 


590 


§  16,8.    IDBAŁITT  BBALlEtf, 


ani  tnfiią;  co  gorsn,  metoda  osnaeaona  tą  niiwą^  spneeiwia  się  pod  widoma  wi^łęb- 

ini  kryty<  zn>iu  wymogom  Hjrntezy  histoiyomejf  jako  czjnnitca  metodologicznego  filozofii. 
Nie  cboda  tu  bou  i.  ni  o  żaden  toydór  tych  Inb  owych  danych  historyi  filozofii,  wedłif 

zmiennych  zaclu  ianek  osobistego  g^sŁu  myśliciela,  ani  o  mniej  lub  więcej  dowolne  ze- 
stawiftnii!  \vvl.r;uioj  treści,  ale  prze<nvvnie  o  krytyt^zny  rozI)ir'ir  bogatych  zasobów  hi- 
storyi,  w  celu  śrislugo  nkrośb-nia  przy  jego  poiiioi.-y  zasadniczych  czynników  oęuluu- 
ludzkiej  organizacyi  umysłu  i  o  nalfżvtt'  uwzględuicnio  tych  czynników  przy  urobieniu 
samodzielnego  na  świat  poglądu,  .luk  Ui  lub  owa  teorya  przyrodnicza,  np.  teor>a  pow- 
szechnego cii^enia,  nie  jest  eklcktyczuem  zestawieniem  szczegółowych  prawd,  które  się 
na  t^  teoiyą  składąją,  lecs  ich  wyjaśnienieffl  I  gł(;b.szem  pojęciem:  tak  f6wnież  pnwdj, 
sawarte  w  objawadi  ćjda  umysłowego  ludskofei,  wi^  i  w  mlicmycb  kiemnkadi  nyi& 
tilozoticznej,  muszą  byó  dopiero  pnes  badacu  ois^sscsone  s  pisypadkowych  naleddoMi, 
s  kt6remi  się  w  dziejach  faktycznie  łączą,  a  następnie  dopiero  można  je  spoży^owtć 
przy  urobieniu  własnego  na  ó^sńat  poglądu,  nie  piMl  ich  raechanicne  zeetawienie.  Ie<^ 
przez  IHi  orrnnir/.nc  zjednoczenie  z  prawdami,  zaczprpaiicmi  z  innych  żrł'ideł.  w  jtfiną 
cab.sr.  u  jc<lcn  >y>tcniat  prawd,  uzjL«adnionych  krytycznie  i  stwierdzaj ącyh  >u:  nawza- 
jem naukowo,  i  o  dopiero  b';dzie  synteza  filozoficzna  na  tb*  dziejowem,  ale  to  nie  jti»l 
żaden  dt)wolny  ckkktyzju.  Cuusin  przeczuwał  wprawdzie  takie  zadanie  aynt^^y  historycz- 
nej, ale  pi-zy  zupełnym  prawie  braku  krytycyzmu,  zadawalał  się  w  swych  poglądach  filo- 
zoficznych po  większej  częśei  nietylko  nacwą  eklfdctyimnf  lecs  i  metodą,  odpowiadający 
tej  nazwie^ 

Systciuata  rosdziolat  Gousin  na  czteiy  gfówne  ^py:  idealiam  i  sensoalism,  skip* 
tycyzm  i  mii»tyc}'2m.  Olównem  jogo  staraniem  było  pogodzić  filosofią  szkocką,  wiaię 
w  zdrowy  rozsądek,  z  filozofią  niemiecką,  szczególniej  z  heglizmem.  (Zob.  pod  tym 
wzgb:deni  jego  Hisioi-yą  filozofii  ominasłefjo  wieku,  przekład  M.  GuszcZYŃSKiKao  ISSS, 
T.  I.  75  i  nast.i.  Przybliżono  pojęcie  o  tilozofii  Cousini  daje  to,  cośmy  wyżej  powie- 
dzieli (.str.  220)  z  powodu  jego  dzieła:    O  prawdzie,  pąknic  i  dobni. 

Do  tej  szkoły  eklektycznej  należą  w  uowSi4y«:b  czasach:  Jul.  Simon.  P.  Jakei. 
15,  SaissBT,  H.  IUvAissoK,  K.  Rćmusat,  Jj.  Haurćau,  K.  Lźvćque,  Alb.  Lkmoiss, 

liARTHEŁEUT   ST.-HlŁAfRK,   E.   CaBO,    L.  LiARO,  AUf.  FODIŁŁfiĘ  i  iuii.    Do  Dlch  nlh 

czają  fównież  takich  myślicieli  szwajcarskich  i  belgijskich,  jak;  K  Natiue,  £.  Pua- 
nRHct,  £.  Skcbćtan,  Q.  TkBRRomBN,  J.  DjstBOBOF  i  inni  Prace  więkssoSd  tych  sute- 
rOw  mieliby  sposobność  awzględnió  w  różnych  miejscach  niniąjsiego  daela  (ub.  9sk 

autorów  u 

W.śri'>d  współczesnych  myślicieli  francnzkiih.  Alf.  Forii.LćE  określa  nąjdokładniej 
z:e^aily  iui't(tdv  eklektycznej.  \\'  przedmowie  do  >woj  Hi^fort/I  filozofii  (Hiałoirf  tU'  la 
j'lnl''>ni)lii.'.  ;j-,-ir  w yd.  1882),  nazywa  on  ją  metodą  zijody  nn^rhode  de  cuncilintion).  Ma 
uji.i,  urdlug  niego,  za  zadanie  odnalcść  ut/raz  ftrcdni  dla  piv,cri  w  ległych  ulej,  w  celu  iA 
zbliżenia  (chcrchcr  des  moyens  termos  entre  les  idees  opposees  pour  les  rapprocberi 
Nie  trudno  spostraedz,  ie  takie  odszukiwanie  poglądów  poiiednlch  nie  stanowi  ktttf 
metody  histoiycsnej  na  polu  filozofii;  to  też  prosta  kombin<icya  systematów,  o  kt6r^ 
wi  Fouilleo  (on  airiYe  a  combiner  entre  eni  les  syntimo),  nie  jest  l^ynajmniąi  splte^ 
historyczną,  w  prawdsiwem  joj  poję(  iu,  wylożonem  powyżej.  Powienchowność  w  tijj 
kwostyi  występuje  też  na  jaw  w  /.daniach,  kt«'>re  Fouillee  wypowiedział  w  przedmowie 
do  wspomnianej  (str.  U75)  pracy:  \Voliu>ść  i  detenninizm.  Mówi  on  w  tym  pTZcdmio«as: 
„f  ;i  i!M  thode  de  concilinrinn  l\trdre  philosuphiijue  nous  paraft  snpćricare  ii  la  tu^* 

i\\<n\"  <b*  refutatioD,  commo  ie  liberalisme  dans  lordre  sodal  et»t  supćrieui  voiQi 
rł'pressivcw. " 

Angielscy  lilo/.otówie  od  najdawniejszych  czasów  trzymają  się  w  swych  og<'ilny<'b 
na  .świat  poglądach  metody,  którą  nazwać  nmżna  „metodą  podwójnej  buchliaitcryi."  ^'*>- 


Oigitized  by  Coogle 


§   16,3.     IDEALNY  REALIZM. 


591 


Uę^  9BM  na  zupełnjm  da&łizmie  międsy  nauką  i  wiarą.  W  nance  są  malblamłf  w  wie- 
tte  Mealiatemi*  Fnijrteni  wiai^  mają  za  necs  tak  świętą  i  czysto  prywatną,  će  ją  zu- 
pełnie wjtąoąją  poia  nawiaa  naiiU  i  o  niej  w  awyeb  pismach  jak  nąjmniej  mówią. 
Wflkiitek  tego  adanta  si^  śe  ten  łub  6w  myśliciel  aogielsld  uchodzi  sa  pnedstawiciela 

skrajnego  realizmu,  chociaż  w  gruncie  rzeczy  jest  człowiekiem  wierzącym  i  w  swym 
i^ólnym  na  świat  poglądzie  łączy  realizm  „nauki"  z  idealizniom  relig-ii.  Taklrn  Itył  Ha- 
KON,  jak  o  tera  przekonywają  zdaniri  jego.  przytoczone  powyżej  istr.  481  i  52(3).  Takim 
był  T^mm&Ł  Lockk.  ojciec  całej  angielskiej  iiiozofii  po  chwilłj  obecną.  Obok  swych  prac, 
naukowych,  zajmował  się  on  objaśnieniem  Pisma  .-łwirtepfo  w  dnchu  reliLjijaym  i  w  osróle 
odznaczał  aię  prawdziwą  pobożnością.  W  nowszych  czasach  J.  St.  Mill,  skrajny  iudu- 
k(f  wista  i  utylitai^sta,  wyspowiada  się  w  ewej  AuMiogra/ii  i  w  pismach  pośmiertnych 
te  ewyeh  nenić  religijnych  (zob.  wyżej  str.  480).  LzwES,  wychodząc  z  pozytywizmu, 
Btił  się  s  czseem  gorącym  obrońcą  ricyoaalnej  metafiqrki  (zob.  wyiej  str.  106  i  nast). 
„Niepomawalne"  Spencbiu  jest  takie  w  gnmde  tzeoiy  tylko  mostem,  mającym  na  celu 
poląeqr6  .naukę'*  z  religią  (zol),  wyżej  str.  311  i  nast.  i  482).  Nadto  i  synteza  histo- 
ryczna spekulacyjnej  filozofii  Niemców  i  empirycznej  Anglików  ma  w  Spencerze  swe- 
go przedstawiciela  izob.  wyżej  str.  73  i  311  i  nast.).  Tak  tedy  wszyscy  ci  i  pokrewni 
z  nimi  myśliciele  angielscy  faktycznie,  wskutek  głębszych  dążno.ści  żyeia  umysłowego, 
łączą  \s-  vwym  poglądzie  na  świat  realizm  z  idealizmem,  ale  teoretycznie,  w  „nauce** 
aajmują  przeważnie  stanowisko  realistyczne. 

Nowsze  objawy  filozofii  angielskiej,  stojące  pod  wpłj-wem  głębszego  krytycyzmu, 
jtti  i  w  teoryi  przychylają  :>ię  wyraźniej  do  idealnego  realbmn.  O  tych  objawach  mówili* 
śmy  wyiej,  str.  806  i  nast  Ta  należy  też  wspomiikuy  (str.  19)  filozof  I^add.  Eklek* 
tyzmem  natomiast,  w  duchu  zamączonych  powjząj  myślicieli  firaneuzkicb,  nazywa 
swą  filozofią  W.  Kkioht,  autor  dzielą:  Eataifa  tn  pkilo9ophy  1800  i  innych  prac  filo- 
loAcziiycb. 

U  nas  wygłaszałem  zasady  krytycznej  filozofii  w  duchu  idealnego  realizmu  w  wy- 
kładach uniwersyteckich  i  w  pismach  od  r.  1863,  więc  w  czasie,  gdy  na  widnokręgu 
najizej  filozofii  jaśniały  jeszcze  imiona  idealistów:  Krkm kra,  Trkniowskikuo,  Libelta 
i  Cieszkowskiego,  a  poglądy  luati^ryali/inu  i  j)(»zyty wizmu  wszelkiemi  drogami  zaczyna- 
ły się  wciskać  w  umysły  iiłlode.  Dziaialuo^c  filozoficzna  yv  jakimkolwiek  kierunku, 
a  tembardziej  w  kierunku  śdśle  krytycznego  rozbioru  nąjwyźsQ'ch  zagadnień  wied^, 
byU  u  naa  wówczas  i  jest  po  dzień  dzisiejsi  niezmiernie  trudną  z  powodu  braku  nąj- 
niezbędni^s^ch  warunków  społecznych  dla  poważnej  pracy  umysłowej,  przekracząjącej 
popularne  przeżuwanie  obcych  myśli  (zob.  str.  450).  Zresztą  ocena  tej  dzi^ahiości  i  jej  owo- 
eów  nie  do  mnie  należy.  Ze  stanowiska  atoli  <;zy8to  przedmiotowego,  nic  mogę  się 
zgodzić  ani  na  powierzchowne  zdania  o  mnie.  jakie  Sowiński  za  Goij'Bergiem  powtórzył, 
o  czom  mówiłem  już  wyżej  f-tr,  251>  i  nast.);  ani  na  sąd  sprawozdawczy  i'i»jTRA  Ciimik- 
LOw.sKiEuo,  który  w  Zanj^sk-  nuJnowHzej  literatury  polskiej  1805,  str.  0(5  między  iuuumi 
mówi,  że  „charakter  kojarzący  i  godzący  sprzeey.nnśei,''  niej  filozofii,  „rubil  ją  śmie:>zną 
dla  umysłów  rzutkich,  iimiałych,  lubujących  się  właśnie  w  jaskrawych  kontrastach." 

Czyż  filozofia,  nauka,  jako  badanie  ścisłe,  kiytyczne.  ma  w  ogiile  przystęp  do 
nmy^ów,  ^lubujących  się  w  jaskrawych  kontrastach?*  Cty  są  one  zdohie  ząją^  się 
filowfią  poważnie,  poświęcić  jej  postronne  tendenęye,  w  któzych  się  wlubtąją?**  Umyia^ 
takie  stąją  się  często  eneijgicznymi  działaczami  spc^ecznymif  choć  również  zazwycząj  nie 
zVyt  rOBferopoymi,  albo  odznaczyć  się  mogą  w  tym  lub  owym  dziale  lit^^ratury,  gdzie  na- 
mlętoe  poruszenia  uczucia  mogą  mieć  .sw^oją  wm1»ść.  Ale  filozofia,  nauka  krytyczna, 
wymaga  czegoś  innego  i  czegoś  więcej.  Nie  dziw,  że  wśród  takich  nmysłuw  nie  krze- 
wiła się  żadna  zgoła  filozofia,  bo  nawet  filozofia  pozytywna,  tak  hałaśliwie  reklauiowana. 
nie  znalazła  poważnych  przedstawicieli  w  tym  gronie,  jak  o  tern  sam  <.'hmielowski 


Digitized  by  Google 


592 


§  16^    IDBAŁNT  RBAŁIZIf. 


śwudczj  (zob.  wyżej  str.  291).  Więc  jakaż  v  tem  wina  idealiugo  reaUmn?  Pi^ymąk 
się  zrosztą  otwarcie,  źe  ani  o  śmiedi,  ani  o  napaści  lab  nsnaoie  tego  rodaąja  „niMoeb 

i  śmiałycli''  umysłów  nigdy  nie  dbideni.  I  gdyby  nie  szczeiy  eousnnek  dla  nshig  i  bez- 
jstrunnośi-i  tak  sumiennego  uczonego,  jak  Chmielowski,  który  owe  umysły  na  sędsiiw 

mej  filuzfitii  i)owohijo,  pominąłbym  z  pewnością  milczeniem  i**h  ^jaskrawe"  NrjToki. 

Z  dru^^it  j  vtrnT>r  zniiis/ony  tu  mówić  o  sobie,  byłbym  niewdzięcznym,  gdv bym  r.ie 
wsponmial  i  o  >'  rdi'r/,iu<m  })r/yjęriu  mych  dążności  filozoficznych  przt^z  l!<"znyrb  pizi  J- 
stawi('i«>li  życńa  umy^lowcL-^o  u  uas,  starszych  i  niłods/.yb.  Wyrazom  icb  jest  oi^na  tu?j 
Syntezy  dwódi  światów  przez  unjźa  tak  czułego  na  potrzeby  społeczeństwa,  jakim  byt 
J.  I.  Kbaszkwski  (Elosy,  1876,  Ift  558).  Głębszym  rosbiorem  syntetycznego  kienain 
filozofii,  z  samodzielnego  punktu  widzenia,  odznacn  się  też  pmca  Hodhoo,  przywiedw* 
na  już  wyżej  (str.  34  i  nast,  oraz  470)*  Innycb  objawów  w  tym  duebn  tn  siciególDiro 
nie  przytaczam. 

O  współczesnych  kierunkach  my.śli  filazoficzncy  u  nas  daje  wystaicząjąee  pcgcm 

to,  cośmy  w  tym  względzie  i>o wiedzieli  zarówno  w  przeglądzie  literatury  na^zeptł  przed- 
miotu (str.  !{♦  i  n?i'^t.),  jak  i  w  ocenie  filozofii  pozytywnej  (str.  287  i  nast.i.  (»kazn> 
sic  /  totro.  /I'  ptiważni  pracownicy  na  tern  jmlu  uie  hołdują  już  u  nas  ^krajnym  kif-mr 
kom  idudlizmu  lub  realizmu,  lecz  pomimu  różnych  udcieni  indywidualnych,  idąc  m  wr^ka- 
zówkami  krytyki  historycznej,  uwzględniają  w  teoryi  poznania  zarówno  dane  doświłd- 
czenia  i  nauk  empiryc^ych,  jak  i  wymagania  rozumn,  a  w  nkreeie  metafi^rkt  smkają 
zasady,  zdolnej  wszechstronnie  wyjaśnić  faktyczne  objawy  tak  zewnętrznego  śwista, 
działającego  na  zmysły,  jak  i  bytu  umysłowego:  materyi  i  ducha.  Dość  wymienię  ta  W 
kich  przedstawicieli  filozofii  u  nas,  jak:  Pawucki,  SnuscKwasi,  W.  Dzimpobwcp. 
MoucKi,  Morawski,  PaciBOR.sKi,  Smolikowski,  Skórski,  Lutosławski.  Dkricki.  Wi. 

fCoZŁOWHKi  i  inni.  Do  nich,  stoi^ownie  do  tego,  cośmy  wyżej  powiedzieli  (str.  2^0;, 
zaliczyć  właściwie  należy  i  OcHoitowrczA,  pomimo,  /«•  sam  nazy\ra  pozytywistą. 

()  znaczeniu  metodoloLiiczncm  iii  ron  i  filozofii,  w  (łu'  ł)ii  Myntł-zy  wyników  jej  nrf- 
woju,  pi^iali  u  nas  najgruntowniej  Luiikikwicz  i  Lutosław.ski  i^zob,  wyżej  str.  35  i  łiO,. 


Digitized  by  Cofigle  J 


Rozdział  czwarty. 


imm  mmuwmm. 

1.  Uzdolnienie  umysłu  filozoficznego- 

§  17. 

Główne  czynniki  i  typy  uzdolnienia  filozoficznego. 

Zadania  filozofii  rozwiązane  być  mogą  jedynie  przez 
żywą,  odpowiednio  uzdolnioną  i  rozwiniętą  osobistość. 
Wszelkie  traktaty  o  filozofii,  nie  uwzględniające  umysłu 
filozofującego,  pozostają  w  sferze  oderwanej  i  nie  mogą 
nabrać  konkretnej,  życiowej  doniosłości.  Filozofia  wytwa- 
rza się  i  rozwija  w  filozofie;  po  za  nim  jej  nie  ma  wcale. 
Najgłębsze  myśli,  najgrimtowniejsze  dociekania,  złożone 
w  dziełacli  filozoficznych,  nie  istniałyby  wcale  bez  umysłu 
tilozoficznego,  i  poza  umysłem,  odtwarzając}^ m  w  sobie 
uh  treść,  są  martwą  literą,  materyą,  trupem,  pozbawio- 
nym  życia,  ducha.  Dopiero  osobistość  myśląca  nadaje 
tym  martwym  znakom  treść,  ożywia  je,  rozumie  ich  zna- 
czenie i  korzysta  z  nich  dla  swego  duchowego  rozwoju. 
Więc  prawdziwą  życiową  doniosłość  posiada  nie  filozofia, 
złożona  w  książkach,  choćby  najmędrszj-ch,  lecz  filozofia, 
jako  objaw  lunysłu,  w  nim  żyjący  i  działający.  Ztąd  po- 
chodzi konieczna  potrzeba  dopełnienia  wszelkich  poszuki- 
wań nad  filozofią  rozbiorem  umysłu  filozoficznego,  jego  uzdol- 
nienia, rozwoju  i  wykształcenia. 

.Strnte.  Wstęp  do  fliozufii.  38 


by  Google 


594  §  17.     UZDOLNIENIE  FILOZOFICZNE. 

Prócz  zaznaczonych  względów,  rozbiór  umy^^łu  filozo- 
ficznego jest  dla  każdego  myśliciela  jednym  z  niezbędnych 
warunków  jasnego  samcpojsnama.  Zastanawiając  się  nad 
lóżneuii  typami  lunyslów,  pracujących  nad  filozofią,  nad 
warunkami  ich  rozwoju  i  wykształcenia,  myśliciel  znaglo- 
nym  zostaje  zdać  sobie  kiytyczną  sprawę  z  cbarakteiii 
swego  własnego  uzdolnienia  w  tym  kierunku,  ze  swego 
rozwoju  iimyslowesfo  i  pi/.oz  to  może,  w  miarę  potrzeby, 
dopełnić  braki  bą^dź  przyrodzonej  jednostronności,  hądż 
niewystarczającego  wykształcenia.  Są  to  niewątpliwie 
czynniki  nader  ważne,  bez  których  filozofia  prawidłowo 
rozwijać  się  nie  może. 

Stosownie  do  wyjaśnionego  na  s wojem  miejscu  po- 
działu (§  3,4),  zastanawiamy  się  obecnie  przedewszyst- 
kiom  nad  uzdolnieniem  tmpsłu  fUosoficme§o» 

Filoz(^fia  z  istoty  swojej  posiada  tak  bogatą  i  różno- 
rodną treść,  uwydatnia  w  swym  rozwoju  tak  rozliczne 
strony,  że  sprowadzenie  wszystkich  jej  objawów  do  jedoe- 
go  og<'>lncgo  typu  umysłowego  jest  rzeczą  niemożliwą 
i  nadto  nie  doprowadziłoby  do  celu,  gdyż  w  miejsce  ży- 
wej osobistości  przedstawiłoby  nam  znowu  tylko  ogubii- 
kową  abstrakcyą,  pozbawioną  konkretnej,  życiowej  praw- 
dy. Ile  jest  różnych  zasadniczych  dążności  filozoficznych 
i  różnych  lilozoljj,  tyle  t^ż  możemy  rozróżnić  typowych 
osobistości,  umysłów,  pracujących  na  filozofią.  A  chociaż 
we  wszystkich  tych  typach  napotykamy  owe  wspólne  ry- 
sy, właściwe  każdemu  filozofowi;  podobnie,  jak  we  wszy- 
stkie! i  szf*zeg()lowych  zadaniach  hlozolii  i  w  różnych  po* 
glądach  filozoficznych  napotkaliśmy  pewne  ogólne  rysy- 
filozofii,  jako  odrębnego  objawu  życia  umysłowego;  to  je' 
dnak  te  rysy  og()]ne  umysłu  filozoficznego  indywidualizu- 
ją się  z  natm'y  rzeczy  w  każdym  pojedynczym  osobiiikłi 
i  przyjmują  jemu  tylko  właściwy,  zupełnie  szczegółowy 
charakter. 

Nie  ulega  wprawdzie  wątpliwości,  że  im  wyż98€ 
uzdolnienie  umysłu  filozoficznego;   im  osobistość  filozofa 


§17.     UZDOLNIENIE  FILOZOFICZNE 


595 


stoi  na  wyższym  szczeblu  rozwoju  życiowego,  tem  harmo- 

nijnioj  jednoczą  się  w  nim  różne  typowo  dążności  iilozotii, 
tem  ściślej  skupiają  się  w  jego  indywidualności  takie  ry- 
sy, które  zazwyczaj  rozstrzeliwają  się  w  pojedynczych 
umysłach  filozoficznych,  nie  uzdolnionych  tak  bogato 
i  wszechstronnie.  Geniusz  filozoficzny,  zbliżający  się 
w  swym  rozwoju  umysłowym  i  w  życiu  do  ideału  filozo- 
fa, przedstawia  nam  w  samej  rzeczy  takie  skupienie  głó- 
wniejszych  czynników  uzdolnienia  filozoficznego  i  staje 
się  wskutek  tego  gwiazdą  przcwoilui.i  na  drodze  do  mo- 
żliwie pełnego  rozwiązania  zadań  filozofii  (§  ł3,2).  Ale 
i  geniusz,  jako  żywa  osobistość,  uwydatnia  zawsze  tylko 
pewne  rysy  indywidualne,  więc  szczegółowe,  a  zatem 
u  znieść  się  nie  może  na  szcz}*!  bozwzględnrj  doskonało- 
ści, obejmującej  wszystkie  typy  uzdolnienia  filozoficznego 
w  organicznem  zespoleniu  i  w  najwyższym  stopniu  roz- 
woin  "Więc,  pomimo  bogatych  swych  zasobów,  i  geniusz 
pizeclstawia  tylko  pewne  strony  życia  umysłowego  filozo- 
lii,  p(Hljmda  pod  jeden  z  charakterystycznych  typów 
uzdolnienia  filozoficznego. 

Stosownie  do  powyższych  uwag,  zastanowuny  się 
naprzód  nad  rysami  umysłowemi,  wlaiciwemi  każdcnm 
w  ogóle  filozofi)wi;  następnie  wykażemy,  jak  te  ogólne 
rysy  się  indy^dualizują  w  pewnych  szczegółowych  ty- 
I  ach  uzdolnienia  filozoficznego,  aby  nareszcie,  w  dalszym 
przebiegu  naszycli  badań,  określić  zasadnicze  prawo  roz- 
woju umysłu  filozoficznego  ' 

Jeżeli  filozofia,  jakeśmy  się  o  tem  na  swojem  miej- 
scu przekonali  Ij,  jest  objawem  samodzielnej  myśli, 
dążącej  przy  pomocy  krytyki  do  ogólnego  na  świat  po- 
glądu, natenczas  filozof  odznaczać  się  winien:  1)  samo- 
dzielnością i  niezawisłością  sądu,  2)  zmysłem  ki}  tycz- 
nym i  3)  zdolnością  do  myślowego  objęcia  zasadnięz\'ch 
kwestyj  wiedzy  ludzkiej,  do  ogólnego  na  śwint  poglądu. 

Pierwszy  z  tych  czynników,  t.  j.  samodaiełmść  i  mejsawi- 
słośó  sądu  wypł}  wa  ze  zdolności  do  myślowej  inicyatyw}, 


596  §  17.     UZDOLNIENIE  f  1L0Z()FICZNE. 

do  pewnego  samorzutnego  rozwoju  myśU  bez  względu  na 
utarte  drogi  i  powszechnie  przyjętą  rutynę.  Zdolność 
możemy  nazwać  dyalektyczną,  ponieważ  naj wyraźniejszym 
jej  objawem  jest  dyakktyka,  t  j.  działalność  umysłu,  \N7snu. 
wąjąca  szeregi  myśli  z  własnych  zasobów  umysłowych 
w  kierunku  podmiotowym,  odpowiadającym  indywidualne- 
mu  nastrojowi  danej  osobistości  i  doprowadzającemu  do 
\o^czxie%o  l^awdopodobim^iwa.  Umysł  (l>  alektyczny  czerpie 
ze  świata  przedmiotowego,  z  danych  życiowych  i  nauku 
wy  cli  tylko  podnietę  do  samodzielnego  rozwoju  myśli, 
stosownie  do  własnych  potrzeb,  a  czasem  i  zachcianek, 
więc  nie  występuje  ze  stery  czysto  podmiotowych  kombi- 
nacyj  myśli. 

Zmysł  krytyczny,  jako  druga  zdobiość  charakterystycz- 
na umysłu  tilozoftcznego,  łączy  się,  jak  najściślej  z  dążno- 
ścią badawcsą  myśli.    Wszelkie  badanie  opiera  się  na  roi- 
liarae  badanego  przedmiotu,  czy  to  będą  zjawiska  świata 
zewnętrziu-?o,  czy  też  objawy  umysłowe:  myśli,  idee,  po- 
glądy. teorYc.    IJmysł  filozofrczny  nie*  przejmuje,  wedle 
możności,  żadnej  ti-eści  bezpośrednio,  w  skończonej  lormu 
lub  na  wiarę,  lecz  rozpoczyna  od  wątpiena  i  poddaje 
wskutek  togo  wszystko  badaniu,  rozbiorowi,  kiytyce.  Tyl- 
ko wyniki  badania    rozbioru,  krytyki  uznaje  za  prawdę 
i  przyjmuje  za  podstawę  do  dalszych  dociekań  i  wywo 
dów.    W  związku  z  samodziehiością  i  niezawisłością  s^- 
du,  zmysł  krytyczny  objawia  zazwyczaj  pewne  tendencje 
mgacyjne  względem  obcych,  lub  panujących,   a  bez  rozbio- 
ru przyjmowanych  poglądów  i  ocenia  je  ze  swego  nie 

zależnego  stanowiska. 

Ostatni  ze  wsponmianych  czynników,  t.  j.  zdolnośi* 
do  objęcia  zasiiduiizych  kwestyj  wiedzy  ludzkiej  i  do  wy- 
tworzenia jednolitego  na  świat  poglądu,  ma  charaktti 
konUrukcyjny,  budujący,  i  znajduje  swój  wyraz  w  systeoia- 
tyczuyin  całokształcie  wiedzy,  w  nauce  filozoficzne). 
W  tej  tylko  formie  można  przcilstawić  ogólny,  a  przytein 
jednolity  w  sobie  pogląd  na  świat. 


Digitiiica  by  Google 


§17.     (J2DOŁN1KNIR  PJLOZOFIOZNE. 


597 


Nie  trudno  wykazar,  że  ta  zdohiość  konstrukcyjna 
stanowi  w  normalnej  organizacyi  umysłu  iilozoficznego 
konieczne  dopełnienie  poprzednich  czynników. 

I  tak,  samodzielność  sądu  i  podmiotowa  dyalektyka 
>vyodrębniajti  filozoia  często  zbyt  silnie  od  świata  przed- 
miotowego. Wskutek  jednostronnego  rozwoju  mdywidual- 
ności  w  tym  kierunku,  filozof  staje  się  zbyt  łatwo  i>rygma' 
km  w  złem  znaczeniu  tego  słowa,  t.  j.  osobistością  dzi- 
waczną.  w  sobie  zamknięti^.  żyjącą  prawie  wyłącznie  swem 
życiem  jednostko wem,  a  wskutek  tego  nietyiko  odosobnio- 
ną w  stosunkach  towarzyskich  i  społecznych,  lecz  i  pod 
względem  umysłowym  oderwaną  od  naturalnej  łączności 
ze  sposobem  myślenia  i  dążnościami  reszty  ludzi.  Takie- 
mu odosobnieniu  i  zdziwaczeniu,  podkopującemu  działal- 
ność filozofa  na  otoczenie,  przeciwdziałać  może  tylko 
żywy  udział  filozofa  w  sprawach  ludzkich  i  dążność  prze- 
dmiotowa do  wytworzenia  jednolitego  na  świat  pogkidu, 
do  naukowego  systematu  myśli,  obejmującego  wszystkie 
wydatne  zasoby  życia  umysłowego.  Dzięki  tej  zdolności, 
filozof  wyżej  uzdolniony  nie  lubuje  się  zbyt  jednostronnie 
w  swych  oryginalnych  i  jednostkowych  pomysłach,  zwy- 
kle dość  ciasnych,  a  staje  się  myślicielem  z  szerszym  na 
rzeczy  poglądem,  skupiającym  w  sobie,  wedle  możności, 
bogate  zasoby  wiedzy  przedmiotowej,  oraz  pracę  myśli 
całej  ludzkości  i  szuka  w  tych  czynnikach  dopełnienia 
i  kiytycznego  sprawdzenia  własnych  pomysłów. 

Z  drugiej  strony,  zmysł  krytyczny  zaszczepia  w  ftlo- 
zolie  zbyt  łatwo  uawyknienie  do  ciągłego  wątpienia,  do 
przeczenia  wszystkiemu,  bez  należytego  usprawiedliwie- 
nia tak  jednostronnego  rozwoju  swych  tendencyj  ne- 
gacyjnych  (zob.  §  5,1,  oraz  str.  99  i  nast.).  Rozbiorowa, 
krytyczna  działalność,  z  natury  swojej,  ma  cbaiakter  de- 
strukcyjny: daną  żywą  całość  rozkłada  na  cząstki  i  czą- 
steczki, na  pierwiastki,  ale  sama  przez  się  o  proces  po- 
wrotny złożenia  znowu  całości  z  rozdrobionych  cząstek 
mało  się  troszczy  (str.  529  i  nast,).    Jednostronnemu  roz- 


Digitized  by  Google 


598 


§17.     UZD0ŁNI8NIB  FILOZOFICZNE, 


wojowi  tej  ne,£^a('\'jnej  teiidencyi  umysłu  krytyczne)2;o  prze- 
ciwdziała zaznaczona  zdolność  konstrukc^;jna.  znajdująca 
w  zakresie  metody  swój  wyraz  w  czynnikach  syntezy 
(§  16).  Pod  w])lywem  tej  zdolności  filozof  prawdziwy  nie 
zadawala  sic  krytyką  negacyjną,  samym  rozbiorem  pier- 
wiastków wiedzy,  lecz  czuje  zarazem  potizeb^  odbudowa- 
nia w  myśli  swojej  świata  rzeczywistego,  rekonstrukcyi 
pierwotnej  całości,  krytycznie  rozebranej.  Dopiero  ta 
zdoliiośr  doprowadza  myśliciela  do  możliwie  pełnego  roz- 
wiązania zadań  tilozotii  w  duchu  prawdziwie  pozytywaiym; 
ona  jedynie  zdolną  jest  zadowolić  zupełnie  umysł  swoją 
treścią  dodatnią,  budującą,  wznoszącą  ducha  w  dziedzinę 
dostępnej  dla  człowieka  prawdy. 

Chociaż  z  powyższego  się  okazuje,  że  każdy  hlozof, 
mający  wszechstronnie  rozwiązać  zadania  iilozoiii,  posia- 
dać winien  w  pewnym  stopniu  zarówno  zdolności  dyalek* 
tyczne  i  konstrukcyjne,  jak  i  zmysł  krytyczny;  to  jednak 
w  życiu,  w  rzeczywistycli  dziejacłi  filozofii,  nie  napotyka- 
my osobistości,  władającej  wszystkiemi  temi  zdolnościami 
w  równym  stopniu  rozwoju.  Przeciwnie  jedni  wśród  filo- 
zofów przedstawiają  się  nam  przeważnie  jako  imiysiy  d^a- 
iektyame,  inni  znowu  jako  umysły  przeważnie  kryłifcgnef  lub 
też  kmsirukcifjne*  Połączenie  dwóch  czynników,  wśród  za* 
znaczonycli,  w  wyższym  stopniu  rozwoju,  należy  już  do 
rzadkości  i  cliarakteiyzuje  tylko  górujące  nad  powszech- 
nością osobistości.  Przy  tern  uzdolnienie  dyalektyczne. 
jako  zasadnicze,  łączy  się  zazwyczaj  bądź  z  krytycznem, 
bądź  z  uzdolnieniem  koiLstruk(  yjnem. 

Najwyższf*  stanowisko  pod  względem  obszaru  uzdol- 
nienia iilozohcznego  zajmują  w  dziejach  filozofii  staroży- 
tnef  Platon  i  Aritstotelks.  Pierwszy  z  wielką  samodziel- 
nością i  żywością,  dyalektyczną  lącz}^  pierwszorzędne 
uzdolnienie  konstrukcyjne.  Arystoteles  zaś,  dzięki  uni- 
wersalności swego  uposażenia  umysłowego  stanowi  szczyt 
rozwoju  greckiej  filozofii.  W  nowszej  filozofii  pierwsze 
miejsca  pod   tym    względem   należą  się:  KARTEZYUS/io^u, 


^  j  .     y  Google 


^  §17.     UZDOLNIENIE  FILOZOFICZNE.  599 

'    Lkihnitzowi  i  Kantowi,  w  których  wysoki   rozwój  zdolno- 
ści  dyalektycznej  i  konstrukcyjnej  znajduje  odpowiednie 
dopełnienie  w  żywej   działalności    zmysłu  Icrytycznego. 
I   Wskutek  tego  też  nauki  irlozoticzne  tych  myślicieli  wy- 
!   warły  wpływ  stanowxzy  na  rozwój  nowszej  filozofii  zar(>- 
I   wno  pod  względem  dyalektycznym  i  konstrukcyjnym,  jak 
*  i  krytycznym.    Większość  pozostał3^ch  filozofów  przedsta- 
wia nam  przeważnie  wyższy  rozwój  jednego   z  zaznaczo- 
nych  cz3^nników  uzdolnienia  filozoficznego,  uzupełniany 
przez  inne  tylko  o  tyle,  o  ile  tego  wymaga  koniecznie 
praca  nad  filozofią  w  ogóle. 

Z  powyższego  wynika,  że  ze  stanowiska  uzdolnienia 
luuysłowego  podzielić  możemy  filozofów  na  trzy  wydatne 
typy:  na  umysły  dyalekłyczne^  krytyczne  i  konstrukcyjne. 

1)  Umysły  dyalektyczne  odznaczają  się  samodzielną 
rzutkością  i  oryginalnością  myśli,  rozwijającej  się  pod 
wpływem  podmiotowym  żywego  uczucia,  ale  brak  im  za- 
zwyczaj zmysłu  kiytycznego.  szczególniej  w  stosunku  do 
samych  siebie;  brak  im  również  zdolności  konstnikcyjnej 
w  szerszem  znaczeniu  tego  słowa,  t.  j.  zdolności  do  przy- 
swajania sobie  w  możliwie  pełnym  zakresie  zasobów  wie- 
dzy ludzkiej,  w  celu  wytworzenia  z  nich  jednolitego  na 
świat  poglądu. 

2)  Umysły  krytyczne  górują  nad  innemi  zdolnością 
rozbiorową,  analityczną,  wnikającą  często  w  najsubtelniej- 
sze składniki  wiedzy  ludzkiej  i  w  ogóle  danego  przecbnio- 
tu  badania.  Ale  za  to  nie  posiadają  śmiałej,  samorzutnej 
myśli,  wynoszącej  się  ponad  sprzeczności  i  wątpliwości, 
obudzane  wciąż  przez  drobiazgową  krytykę;  myśli, 
postępującej  naprzód  w  poczuciu  praw^dy  dodatniej,  pozy- 
tv^vnej,  bezpośrednio  jasnej,  jak  słońce  na  niebie.  Podo- 
bnież brak  im  zazwyczaj  zmysłu  dla  wewnętrznej  spójni 
i  jednolitości  ogólnego  na  świat  poglądu,  dla  konstrukcyi 
frlozoftcznej,  i  dla  tego  lubują  się  w  rozpatrywaniu  sa- 
my cli  tylko  pierwiastków  wiedzy,  zajmują  się  prawie 
wyłącznie    skorupami,    powstalemi  z   rozbioru,  lub  na- 


§17.     UZDOLNIBNlfi  flLOZOFICZNB. 


wet  gwałtownego  rozbicia  jednolitej  całości  naturalnego 
na  świat  poglądu  i  zadawalają  się  co  najwięcej  sztucznem. 
często  bardzo  niczręcznem  sklejeniem  tych  skorup  w  no- 
wą całość,  pozbawioną  systematycznego  zaoki^ągienia. 
Całość  taka  okazuje  sią  zazwyczaj  niezdatną  do  zaspoko* 
jenia  głębszych  potrzeb  umysłu  i  to  nietylko  dla  swych 
braków  estetycznych,  lecz  ]X)])rostu  z  powodu  luk.  nadwe- 
rężających wewnętrzną  spójnię  i  ciągłość  myśli. 

3) .  Umifsiy  konatrukąfjne,  nakoniec,  odznaczają  się  wiel- 
kiemi  zdolnościami  architektonicznemi  na  polu  filozofii. 
Energiczna  t\v(')rczoś('  jest  ich  żywiołem.  Wznoszą  om- 
z  łatwością  wspaniało  budowie  myśli,  systemata.  teorye, 
skupiające  w  sobie  pracę  poprzednich  pokoleń,  budzące 
podziw  i  uznanie.  Ale  wskutek  jednostronnego  rozwoju 
tych  czynników  i  umysły  konstrukcyjne  przedstawiają 
pewne  rażące  zboczenia.  Przy  bliższNin  bowiem  rozbio- 
rze rzeczy,  okazuje  się  często,  że  budowle  ich  myśli  są 
wytworami  zbyt  sztucznemi  i  nie  mają  odpowiednich  wa- 
runków bytu;  bo  albo  złożone  są  z  obcych  materyałów. 
lekko  tylko  lub  mechanicznie  zestawionych,  nie  spojo- 
nych ściśle  jednolitą  myślą  samego  konstruktora,  albo  też 
stoją  na  chwiejnym  gruncie,  nie  opierają  się  na  krytycz- 
nie wypróbowanych  fundamentach  wiedzy,  więc  nie  dają 
rękojmi  trwałości  i  bezpieczeństwa. 

Tak  tedy  pełnego  i  wszechstronnego  uzdolnienia  filo- 
zoficznego nie  napotykamy  w  pojedyńczycb  osobisto- 
ściacli.  Jest  ono  jedynie  udziałem  ludzkości  całej,  razem 
wziętej,  pojętej  jako  jedna  istota  myśląca,  dążąca  do  zro- 
zumienia samej  siebie,  świata  i  istoty  wszechbytu.  Ludz- 
kość cała  pracuje  nad  rozwiązaniem  zadań  filozofii  i  przy- 
bliża się  do  tego  rozwiązania  wskutek  podziału  uzdolnie- 
nia filozoficznego  pomiędzy  wydatne  typy  umysłowe;  po- 
działu, pociągającego  za  sobą  zarazem  podział  ich  pracy 
myślowej  fzob.  §  6,0.  Umysły  dyalcktyczne,  krytyczno 
i  konstmkcyjne  są  tylko  różnemi  objawami  indywidualneuii 
jednego  ogólno-ludzkiego  umysłu  filozoficznego  o  wszech- 


Digrtized  by  Google 


§   17,1.     UMYSŁ  DYALEKTYCZNY. 

stroimem  uzdolnieniu,  dąjącem  In.lzkoBci  możność  pra 
cowB^  wyczerpująco  nad  osiągni^eiem  zarówno  sa 
modzielnego,  jak  krytycznego  i  jednoUtego  na  świat  po 
glądu. 


1.  Umysł  dyaiektjctny. 

Żywa  myśl,  zastanawiająca  się  samodziehiie  nad  wszystkiem,  co 
goHnp  nwRąi  i  wii^żi^c^a  wynild  swego  zastanowienia  w  szeregi  ze  so- 
bą zi^zone:  oto  pierwszy  zasadniczy  czynnik  umysłu  filozofio^- 
go.  Czynnik  ten  nazwaliśmy  nzdohiienicm  dyalektycznem  (str.  59ti). 
W  niem  tkwi  głównie  oryginalmić  filozofa,  w  doVvivm  i  ziem  znacze- 
niu tego  rfowa.  Dzidki  bowiem  temu  iizdolnitniu,  wy nm.' rającemu 
wpływ  na  cał^  sposób  myślenia  i  działania  osobistości  ftlozof  śmiało 
czyni  zadość  wewnętrznym  wymogom  swego  umysłu,  mc  troszcząc  si«j 
ani  o  dmiech  lub  nienawiść,  ani  o  poklask  lub  uznanie  mnycłi.  Ule- 
głość dla  pochodu  własnej  mysU,  konsekwencya  w  jej  rozwoju,  staje 
się  z  czasem  namicitiiością  umysłu  dyslektycznego  i  wyraża  się  dobi- 
tnie w  samodzielności  i  niezawisłości  jego  sądu  o  rzeczach. 

AYskuu  k  zasadniczego  znaczenia  czynnika  dyalektycznego,  umysł 
filozoficzny  wyróżnia,  sit^  dobitnie  od  reszty  mnyslów  o  Wysokiem  na- 
wet uzdolnieniu.  AYit^kszosć  bowiem  ludzi,  przy  wyższym  nawet  roz- 
woju czynności  myślowych,  zastanawia  wprawdzie  także  nad  rze- 
CEami  i  dochodzi  również  do  pewnych  sarnodzidnycli  wyników,  jak 
o  tern  świadczy  np.  działalność  myślowa  uczonych  si)eeyahstow:  ale 
te  czynność  umyrfu  ograniczają  do  szczupłego  zakresu  i>r/t-auuo. 
tów  i  nadto,  co  ważniejsza,  nie  wiążą  wyników  badań  szczegóło- 
wych z  całym  pozostałym  światem  swej  myśli,  ze  swemi  n<,id  idam. 


po 


K  )SL'l. 


na  resztę  przedmiotów,  leżących  poza  zakresem  ich  specyah 
Jakże  często  spotkać  można  znakomitych  specyakstów,  którzy  up. 
w  kwestyach  morahiych  i  rebgijnych,  w  kwestyach,  dotyczących  du- 
szy, wolności  woli,  nicśmiertehioBci,  Boga  i  t.  p.  poprzestają  na  tea- 

clvcviiiych  pojęciach  i  nie  pytają  się  o  związek  tych  pojęć  z  wyn^a- 
mi  swvch  własnych  specyabiych  badań  naukowych!  Tymczasem  filo- 
zof, oraz  specyalista  z  uzdolnieniem  filozoticznem,  uczuwa  potrzebę 
powiązania  umystkich  swych  myśli,  zrównoważenia  swych  poglądów 
na  najrozUczniejsze  rzeczy,  nictylko  na  tc,  które  stanowią  specyalny 
przedmiot  jego  roztrząsania  w  danej  chwUi,  lecz  i  poglądów  na  rze- 


Digitized  by  Google 


602 


§  17,1.     UMYSŁ  DYSLEKTYCZNY 


czy,  dawniej  rozpatrywane,  lub  toź  na  takie,  o  których  wy- 
tworzyły Bią  W  nim  pewne  poj^a  drogą  bezpośredniego  doświadcze- 
nia życiowego,  wychowania,  nawyknienia,  tradycyi  naukowej  i  t.  p. 
Słowem,  filozof,  wskutek  uzdolnienia  dyalektycznego,  wiąże  ze  sobą 
wszystkie  wydatne  czynniki  swego  życia  umysłowego  i  stara  się 
o  wytworzenie  z  nich  łącznego  szeregu  myśli.  Ta  właśnie  dążność 
dyalektyczna  jest  pierwszym  rysem  charakterystycznym  filozof  w  po- 
równaniu z  uzdnlnicMicin  muvsłowem  reszty  ludzi. 

Naturalny  lii  objawem  tej  dążności  du  powiązaniu  danyi.li  za.subuw 
myśli  jest  ich  zjednoczenie  w  pewue  ooólne  pojn^ia  i  zasady 
skupiające  w  sobie  te  zasoby,  a  więf  s|)rowadzeuie  rużiiuroduych 
czynników  myśU  do  wspólnego  mianownika.  Tylko  bowiem  przy  po- 
mocy ogólnych  pojęć  i  zasad  można  połączyć  rozstrzelone  czynniki 
szczegółowo  myśli  w  szeregi,  wiążące  się  z  sobą  wewnętrznie.  To 
też  praca  filozofa  polega  w  znacznej  części  na  wytwarzaniu  pojęć 
ogólnych,  obejmujących  mnogość  przedmiotów  szczegółowych,  i  na 
wyjaśnieniu  szczegółowego  materyału  myśli  przy  pomocy  tych  pojęć 
ogólnych.  Pogląd  na  chaos  zjawisk  i  przedmiotów  realnych  z  punktu 
widzenia  ])ojęć  ogólnych  i  zasad,  wprowadzających  ład  myślowy,  lo- 
giczny, w  ten  chaos,  przedstawia  się  mua  tedy  jako  pierwotny  wy- 
nik działalnośc  i  uniysUi  hlozoficznego,  ściśle  połączony  z  jego  uzdol- 
nieniem dynlcktycznfm. 

W  żyt  in  umysłowem  wit^kszości  ludzi,  nir  wyłączając  ucz^mych 
spe(  yalisTÓw,  góniją  imfohrazenia  szczegółowe,  przez  zmysły  ze  świata 
zewnętrznego  zaczerpane,  nad  pojęciami  i  zasadcmi  ogólnemu  Filozof 
przeciwnie,  nie  zadawala  się  choćby  najbogatszym  materyałem  wie- 
dzy szczegółowej,  empirycznej,  lecz  dąży  zawsze  do  objęcia  tego  ma- 
teryału z  ogólnych  punktów  widzenia,  gdyż  tylko  tą  drogą  może 
przyswoić  sobie  zasoby  wiedzy  w  sposób,  odpowiadający  wymaganiom 
lunysłu  samodzielnego. 

Z  temi  objawami  myślowemi  łączy  się  w  umyśle  dyslektycznym 
żywy  rozwój  uczuciu,  które  ma  na  oku  możliwie  wszechstronne  za<5po- 
kojeriie  podmiot-owych  potrzeb  ducha.  Stanowi  ono  głó^^ma  s{)rt^żynę 
s\\  o])Oflii.  go  polotu  myśli,  ogrzewa  jej  treść  cie])ł(>m  serdecznem  i  na- 
dnjr  je  i  o\v  jłudniosły  nastrój  podmiotowy,  który  charakteryzuje  za- 
zwyczaj wytwory  dyalektyki. 

Przy  wyższym  rozwoju  umysłu  filozoficznego,  uzdolnienie  dya- 
lektyczne  łączy  się,  jakeśmy  to  widzieli  powyżej  (str.  698),  ze  zmy- 
słem ki-ytyrznym  i  ze  zdolnością  konstrukcyjną.  Bez  odpowiedniego 
zaś  udziału  tych  czynników,  filozof  staje  się  umysłem  dyalektycznym 
w  jcdnostronnem  znaczeniu  tego  słowa,  o  rysach,  rozwijających  się 
wyłącznie  w  zaznaczonym  kierunku  i  nadających  jego  osobistości  ai- 


§  17,1.    UUT8Ł  DTAUKTirCZNY. 


603 


pełnie  odrębny  charakter.  Postaramy  się  tu  przedstawić  ten  jedno- 
stronny typ  filozofa  dyalektycznego,  o  ile  można  konkretnie. 

Saiiiorzatna  działalność  myśli  dyalektyka,  w  jtdnostroiiuym  roz- 
woju, odrywa  go  jak  najbardziej  od  danych  świata  [jrzrdmiotowego 
i  przenosi  w  sferę  p*  j abstrakcyjnych,  które  atoli  maja  c  harakter 
wyłącznie  podmiotowy,  zależny  od  indywidualności  myśliciela,  w  prze- 
ciwstawieniu do  czynników  ogólno-ludzkich  każdej,  wyżej  uzdolnionej 
osobistości.   Wskutek  tego  jednostronny  umysł  dyalektyczny  przed- 
stawia zazwyczaj  dziwną  sprzeczność  pomiędzy  ogólnikową  treścią 
myśli,  obejmującej  wszystiko,  oo^  tylko  godne  uwagi  człowieka,  a  sub- 
iektywizmem, cz^to  bardzo  ograniczonym,  w  poglądach  na  rzeczy 
szczegółowe.   Z  rozległym  obszarem  przedmiotów  myślenia,  z  jego 
nadzwyczajnym    rozwojem    ilościowym    (ekstensywnymi,    łączy  się 
w  umyśle  dyalcktyczuym  zwykle  dość  słaby  rozwój  myśli  pod  wzglę- 
dem jakościowym  (intensywnym).    Obszar  myśli,   ol)(3jmująey  w  swej 
rzutkiej    działalności    wszystko,    wszechbyt,    nie    zostaje    w  odpo- 
wiednim stosunku  do  wewnętrznej  treści  myśU,  czerpii^cej  swe  zasoby 
nie  j5  wielidege  świata  przedmiotowego  i  jogo  objawów,  z  makrokos- 
mo,  lecz  przeważnie  z  ograniczonego  zakresu  indywidualnego  żywota 
i  podmiotowego  nastroju  ducha,  z  małego  światka,  z  mikrokosmu 
osobniczego.   Cecha  oryginalności,  występująca  zewnętrznie  na  jaw 
w  umyśle  dyalektycznym  łatwiej,  aniżeli  w  innych  typach  uzdolnienia 
filozoficznego,  polega  głównie  na  owej  rozległej  działalności  myśli  pod 
wpływem  silnych  czyniuków  indywidualnych. 

Pomysły  jednostronnych  umysłów  dyalektycznych  przedstawiajtj 
się  ze  stanowiska  krytycznego  zazwyczaj,  jako  powierzchowne  ogólni- 
ki, bo  nie  wyrastają  organicznie  z  wiedzy  szczegółowej,  z  treści  św  ia- 
ta przedmiotowego.  Interesując  się  wszystkiem  i  mając  o  wszystkiem 
swoje  myśli,  umysł  dyalektyczny  zadawala  się  zazwyczaj  tylko  lu- 
źuem  ich  zespoleniem,  opartem  bardziej  na  znaczeniu  słów,  ich  poró- 
wnywaniu  i  przeciwstawianiu,  aniżeli  na  naturze  danego  przedmiotu. 
Hipotezy,  zbliżające  się  zaledwie  do  prawdopodobieństwa,  dowolne 
kombinaoye  myśli  i  konjektury  wydaje  za  prawdę  niewątpliwą. 

Nadto  pomysły  wybujałej  dyal^yki  odznaczają  się  wielką  mo- 
notonią. Opierając  się  na  ograniczonych,  indywiduahiych  czynnikach 
myśli,  powtarzają  się  jednostajnie  przy  każdej  kwestyi,  bez  względu 
na  treść  przedmiotową,  zamiast  przejąć  się  jej  bogatemi  zasobami 
i  uwzględnić  życie  rzeczywiste.  Pomimo  to,  pomysły  tego  rodzaju 
z  pic^A^'i3zego  pozoru  wydają  się  czQstr)  wielce  oryp;inalnemi,  uderzają 
świat  rozległością  swych  widuokrf^'<:j;ów  i  stanowczością  indywidualnego 
przekonania,  z  którą  się  wygłaszają.  TJmysł  dyalektyczny  bowiem 
ufa  bezpośrednio,  dogmatycznie,  pochodowi  swej  myśU,  więc  wypo- 


Digitized  by  Google 


604 


§  17,1.    UMT8&  DrALBKTYCZKT. 


wiada  swe  poglącl\^  \\  sjyosób  wyroczniowj,  i>ociągający  za  sobą  z  ła- 
twością inne,  mniej  samodziohie  umysJy. 

"W"  dziejach  filozofii  umysły  dyaloktyczne  w  znnsz%  się  do  naj- 
wyższych pnjpó  i  zasad  i  wyprowadzają  z  nich  swe  poo:lądy  nzcze^ó- 
lowe.  'Mi-Uitizykii  zawdzięcza  im  głównie  swe  istnienie.  A  ehoeiaż 
jednostronny  rozw<5j  pojęć  onjoinyeh  i  ich  powiązanie  pod  wpływem 
przeważni*'  podmiotowych  motywów  nie  może  zadosyó  uczynić  kry- 
tycznym i  konstnikcyjnym  wymaganiom  filozofii;  z  tern  wszysticiem 
owe  pojęcia  ogóhie  stanowią  konieczny  materyał  wszeUdej  filozofii, 
niezbędne  zawiązki  ogóhiego  na  świat  poglądu.  To  też  na  czele  filo- 
zofii stoją  umysły  dyalektyczne,  wytwarzające  ów  pomocniczy  zaaób 
pojąć  ogólnych,  obejmujących  najszersze  zakresy  zjawisk  i  jestestw 
wszechbytu.   Świadczą  o  tem  pierwotne  szkoły  filozofii  greckiej. 

W  życiu  potocznem  większość  umysłów  filozofujących,  nawet 
wśród  tych,  którzy  biorą  czynny  udział  w  literaturze  filozoficznej, 
posiada  jednostronnie  rozwinięte  uzdolnienie  dyalektyczne.  Wyraża 
się  ono  szczególniej  w  pierwszych  polotach  raysH  samodziehit^j. 
"VV  umysłach  zaś  niewyksj^tałeonyeh  przytem  dostatecznie  przv  pomo- 
cy hi.^toryi  filozoHi  i  j)osiada  jącyeh  wsknt<?k  tego  tylko  słabe  l)ojQcic 
o  krytycznych  zadaniach  filozofii,  uzdolnienie  to  ląjawnia  sią  w  roz- 
woju myśli,  niekrępowanym  żadnemi  wzglądami  na  elementarne  nawet 
wymagania  teoryi  poznania.  Umysły  tego  rodzaju  rezonują  na  oślep 
z  jak  największą  stanowczością  o  wszystkiem  i  o  wszystkich*  na  pod- 
stawie jedynie  subjektywnego  widzi  mi  się,  uznanego  za  nieomylnego 
sędziego  nawet  w  sprawach  najtrudniejszych,  wymagających  dlngich 
studyów  przygotowawczych,  jeżeli  mają  być  rozwiązane  ściśle,  wedłtig 
naukowych  wymagań  metody  filozofii  <;§§  14—16).  Zaufanie  we  wła- 
sny jednostkowy  rozum  staje  się  w  takich  umysłach  zazwyczaj  zaro- 
zumiałością, wynoszą(  4  się  bez  wszelkiej  samokrytyki  nietylko  ponad 
współczesnych,  fachowo  wykształconych  })ra(  Owników  na  polu  filozofii, 
lecz  i  ponad  najznakomitszych  myślicieli  wszystkich  czasów.  Filozo- 
ficzna zas  niezaleźno.śe.  sądu  przybiera  charakter  tamowolnego  sądzenia 
o  wszystkiem,  pozbawionego  zarówno  ścisłej  argumcntacyi,  jak  i  po- 
czucia odpowiedzialności  za  treśó  wygłaszanych  sądów. 

Głównym  motywem  działalności  takich  umysłów  nie  jest  bezin- 
teresowna miłość  prawdy,  składająca  w  ofierze  najmilsze  subjekfywne 
zachcianki  i  pomysły,  jeżeli  tego  prawda  wymaga,  lecz  egoistyczne 
zadowolenie,  łączące  się  zawsze  ze  swawolną  grą  myśli  i  s  samorsnt- 
nym  jej  rozwojem.  Dla  tego  też  osobistości  tego  rodzaju  unikają  za- 
zwyczaj głębszych  rzeczowy<:h  dociekań,  zarówno  z  niechęci  do  natę- 
żt  nia  umysłu  w  tym  kierunku,  jak  i  z  obawy,  aby  nie  doprowadziły 
do  wyników,  zakłócających  tryumfahiy  pochód  własnej  myśli,  iilo- 


Digitized  by  Coogle 


§   17,1.   UMYSŁ  DYALEKTYCZNY. 


605 


zofia  przestaje  tu  hj6  poważną  pracą,  wznoszącą  ^nach  myśli  na 
podstawie  krytyczmu  zbadiinycli  ńiiidcimeutaw,  ja.sno  obmyślanego 
plauu  i  skrzętnie  zebranego  materyału,  lecz  staje  się  mbawąy  igrającą 
lekkomyślnie  z  prawdą  i  fałszem,  jak  kot  z  myszą,  jedynie  dla  sado- 
sjćuczyideiiia  subiektywnym  zachciankom. 


Przykłady  uzdolnienia  dyalektycznegro.  Powiedzieliśmy  wyżej 

(atł.  G04),  że  na  czole  filozofii  stoją  umysły  dyah;ktyt.'iiiie,  wytwarzaj ącf  pojęcia  oguluo, 
jako  niezbt^dne  zawiązki  ogólnego  na  świat  poglądu.  Historya  filozofia  stwierdza  to 
licsnemi  przjkladftDiL  W  starożytnej  Oreeyi,  przodstftwicłele  tak  awanej  szkoły  joiiskii^j 
cqrH  filomfowie  priiTTodjr,  „fisycjr,*  wydali  takie  pojęcia  ogólne,  jak:  aubatancya  mate- 
rifokMt  jako  aabstrat,  cajli  podkład  wsn^ch  ąfawisk  świata  fisycstnego  (woda  Ta- 
LESA^  eter  ANAiaiMKnaA,  ogień  Hebakuta),  proces  mzechkouUmcy,  wynikająojr  z  wal- 
ki  składowych  czynników  bytu  (H£haklitX  piermastki  materyi  i  joj  siły  nienawiści 
i  prz.yjaźni  (odpyi  hania  i  przyeią<»ania.  IImpedokles),  atomy  (LFrrYP,  Dkmokryt)  i  t.  p. 
.Szkoła  riTAcoRASA  zaszczepiła  w  .świmiomość  ludzką  pojecie  prawidłowego  porządku 
świata  i  usiłowała  okreNiu'  t«n  porządek  niatomatyiznif.  Szki)l;i  K)«»atów,  z  Ksenofa- 
NBSBM  i  Pakmknidesgm  na  czele,  wzniosła  sit;  do  pojęcia  jedynego  w  sol»ie  wszechbytu, 
obejmi^ąc^o  zarówno  czynniki  istnienia  stale,  niezniiennne,  t.  j.  substancyę^  jak  i  czyn- 
niki smieniiei  mąjąoe  tylko  ))yt  pozorny,  przemijający,  a  w  każdym  lasio  saleśny  od 
eijniiików  stałych,  t,  j.  ąjawkka* 

Ideologia  Płatoka,  obok  swego  pizewaśnie  konstrukcyjnego  chaiaktenit  jest 
w  znacznej  ciQŚci  również  wytworem  dyalek  tycznym  (zob.  wyaej  str.  172,  oras  1^). 

W  nowszej  filozofii  Spinoza,  następnie  Fichtk,  Schelliso  i  Hhgbł  są  wzorami 
wysokiego  dyalektynznego  uzdolnienia,  popartego,  jeżeli  nie  /l)yt  wielkim  zasobem  kry- 
tycyzmu, to  bardzo  żywą  dążnością  konstrukcyjną.  Nietylko  metoda  tyrh  myślicieli, 
o  której  mówiliśmy  na  swojctn  miejscu  (,str.  626  i  na^^t.  i  fKjfi  i  na^t.  .  lei  /,  i  zasatinicze 
idee  ich  sysiematów  :  nionizni  i  dełei  mhiizm  u  Spinozy,  śn  uidouiość,  jako  czynnik  meUi- 
łizyczny  u  Fichtego,  tożsamość  przyrody  i  ducha  u  Schellinga,  oraz  rozwój  wazecliświa- 
Unry  przy  pomocy  pizedwteństw  a  Hegla,  są  wytworami  dyalektyki  o  niezapnccnmej, 
ogólnO'iiloioficBiq  doniosłoseL 

U  nas  w  dachu  powyśssych  nieroieckicb  idealistów  wylcasalipierwsssonędnensdot- 
nienie  djalektyczne:  Kbbicbe,  Tb«ntowski,  Libelt  i  CiBazKOWBKi. 

l^py  natomiast  rażących  zboczeń  w  raswoju  uzdolnienia  dyalektycznego,  wiatek 
braku  pRygotowania  do  poważnej  pracy  nad  filozofią,  o  (*zem  wspotnnieliśmy  na  str. 
603,  przedstawiają  u  Oreków  głównie  Sofiśr}.  z  Protagora.skm  i  OoHniASEM  na  czele. 
Nie  brak  takich  zboczeń  i  w  nowsz3*cli  cz;Haeli.  u  olicych  i  u  m<.  szczególniej  w.sród 
licznego  grona  powier/cliownych  popnlarv7.atorów  rużny(  h  iioŁrlądów  filozoficznych,  da- 
wniej hcglizmu,  a  w  ostatnich  czaaacti  materyalizmn,  po/ytywizuui,  pcsyiiiizmu  i  t.  p, 

Png'kłady  powj-ższe  moźnaby  rozwinąć  szerzej  i  uzasadnić  na  podstawie  psycho* 
logiemej  cbaiakterystyki  filozofów;  ale  to  przekracza  joi  zakres  niniejszego  wykłada 
wstępa  &o  filozoAL  £ogo  odnośne  szczegóły  zsjmigą,  ten  zajrzeć  mnsi  do  obszerniej- 
s^di  histoijj  filoKofiii  eiaz  do  podanych  w  nich  liiografij  filozofów. 

Zaznaczam  tu,  że  treść  zandniczą  czwartego  rozdziału,  szczególniej  §§  17  i  18, 
ogłosiłem  już  poprzednio  w  formie  artykułu  p.  t.  Uzdolnienie  i  rozwój  umyaiu  tUoz<h 
ficnugo,  w  iiibliote(»  Warszawskiej  18U;i,  T.  IV,  i&l-m. 


Digitized  by  Google 


606 


8  17,1.    UBiTSŁ  DTAŁBKTrCZNT. 


Specjalnych  dzioł  lub  rozpraw,  mających  za  przedmiot  rozbiór  umysłu  filofloficnd* 
go,  litemtura,  o  ile  wiem,  nie  posiada.  Charaktery  rogumSw  htdzIM  IL  WnnoKwstii* 
60  (nowe  wyd.  1876),  ma  pokrewne  prace  obcej  litoratniy,  mwłerąją  w  sobie  wide 
cennych  spostnseBeń  psychologicznych,  pozostąjącjch  w  Miżatym  lab  daUsym  zwiąriro 
z  naszym  pTZedmioteni,  alo  spcryalnyeh  badań  w  saznaczonym  przez  nas  kiemnkn  zastą- 
pić nie  mo^'ą  (zub.  wy/.ej  str.  07  i  nasŁ.).  To  samo  powied^eć  należy  o  pracach,  d<h 
tyczących  ideału  filosofii,  o  których  mówiliśmy  na  swojem  miąjscn  (§  13.s,c). 


2.  Umysł  krytyczny. 

Djalektyczna  samorzntnośó  myśli,  rozwijająca  się  w  kieraakn 
źywoj  indywidualności,  nie  łączy  się  bezpośrednio  z  dą^ością  Maur- 
ezą  umysłu,  z  chęcią  możliwie  gruntownego  wniknięcia  w  składniki 
filozoficznych  poglądów  na  świat,  w  ich  zasady  i  j)rzyczyny.  Przed- 
wnio,  błyskotliwa  dyalelvtyka  sprzeciwia  siej  czysto  tej  dążności,  osła- 
bia jej  rozwój  prawidłowy  lub  sprowadza  ją  z  drogi  sumiennego  roz- 
bioru prawiły.  Ztąd  tvk  dąino.ść  badawcza  zaznac/a  (Hlmiciinc  zn])fi- 
uie  uzdolnienie  umysłu.  Nazywamy  je  uzdoliiiniidu  kriftt^cznem^  po- 
nieważ wyraża  siej  w  dz!alaln(»ś(  i  rozljiorowcj  umysłu  i  nie  poprzesta- 
je na  bezpośrednich  danych  tradycyjnego  lub  sztucznie  wytworzonego 
])oglłjdu  na  rzeczy,  lecz  domaga  się  usprawiedliwienia  wszelkich  po- 
glądów na  podstawie  odpowiednio  uzasadnionych  dowodów  (§  ó.i). 

Dyalektyka  sama  przez  się  jest  dogmatyctnąt  a  wyzwala  się 
z  objęó  bezpośrednich,  zgóry  powziętych  przekonań  i  wierzeń  tylko 
wtedy,  gdy  się  łączy  z  uzdolnieniem  krytycznem,  gdy  jej  pochód 
ulega  przerwom  wskutek  rozbiorowej  działalności  myśli.  Samodziel- 
ność i  niezawisłość  sądu,  właściwe  żywym  umysłom  dyalektycznym, 
nic  są  jeszcze  bynajmniej  dowodem  krytyczności,  jak  wielu  sądzi  i  jak 
t«^go  rodzaju  umysły  w  siebie  i  w  iimych  to  wmawiają.  Mużna  być 
samodzielnym  i  niezawisłym,  a  je-liiak  lioMować  tlogniatyzinowi 
w  si(»piiiii  najwyższym.  Ho  więcej,  silne  iiidywiłlnahiośri  o  jpdno- 
stronuem  uzdohiieiiiu  dyalektycznem,  wytwarzając-  swe  pogląd}'  za- 
zwyczaj ])od  w|)ływem  bezpośredniej  ufności  w  swoją  działaluośó 
umysłową,  narzucają  one  innym  równie  dogmatycznie  i  dochodzą  na- 
wet często  ]łod  tym  względem  do  despotyzmu.  Indywidualności  takie 
do  tego  stopnia  przejęte  są  samemi  sobą,  że  nie  posiadają  wcale  zdol- 
ności bezstronnego  rozbioru  rzeczy,  przeniesienia  się  na  obce  stano- 
wisko, lecz  idą  wyłącznie  za  pope^dem  swej  myśli  podmiotowej  i  do- 
magają si(j  od  innych  jej  bezwzg^dnego  nznanania.  W3mika  to  ze 
zaznaczonego,  ])rzeważnie  egotyeznego  nastroju  uzdolnienia  dyalek- 
tyczuego  §  17,1;. 


§  17,2.  KRYTYCZNY.  607 

Zupełnie  inaczej  ])orl  wszystkiemi  teini  wzglądami  przodstowia 
się  nam  woiyH  krytycmif  w  normalnym  swym  rozwoju.  Pochód  jego 
myśli  jest  rozważny,  powolny,  raczej  lękliwy  z  powodu  sumienności, 
aniżeli  stanowczy  i  br'z^\'zględny.  Żywszy  nastrój  podmiotowy,  uczu- 
cie, nie  pociąga  za  sobą  jego  myśli  bezpo^irednio  i  nie  unosi  jej  lekko 
w  sfeiy  idealne  pojęć  ogólnych,  obejmujących  wszystko  jednym  rzu- 
tem oka.  Mając  na  uwadze  przedewszystkiem  prawdę,  o  ile  można 
czystą,  wolną  od  podmiotowych  naleciałości,  prawdę  samą  w  sobie, 
nmysł  krytyczny,  badawczy,  nie  daje  si^  porywać  nąjwzniośl(?jsz\Tu 
nawet  pomszeniom  uczucia,  spogląda  z  pewna  podejrzliwością  na 
wszystko  i  wszystkich,  a  w  szczególności  na  wszelkie  twierdzenia 
ogólnikowe,  wypływające  ze  źródeł  podmiotowych.  Jego  ideałem  jest 
iyrzedmiotoivo8Ó^  bytująca  poza  osobisterai  pragnieniami  myśliciela:  owa 
rzeoz}'^stość.  w  sobie  istniejąca,  która  przedstawia  ])i'ii\vdę  istotną, 
bez  względu  zar(')wno  na  zmienną  grę  uczuć  serca  ludzkiego,  jak  i  na 
wytwory  myśli,  dogadzającej  indywidualnym  j>otrzebom  myśliciela. 
Ujęcie  tej  właśnie  przedmioto włości,  w  dostępnej  dla  umysłu  formie, 
jest  ostatecznym  celem  wszelkich  badań  i  zabiegów  umysłu  kry- 
tycznego. 

Środkiem  pomoonicssjrm  dla  osiągnięcia  tego  celu  j< -st  z  jeduej  strony 
wątpienie,  a  z  drugiej  rozMór^  analiza.  To  też  umysł  krytyczny  nie  uzna- 
je bezpośrednio  za  prawdę  żadnych  poglądów,  z  jakiegokolwiek  źró- 
dła pochodzących,  lecz  wątpi  początkowo  o  wszystkiem  i  poddaje  na- 
-tt^jniie  wszystko  rozbiorowi,  w  nadziei,  że  tą  drogą  dojdzie  do  jasne- 
go ruzr*')żiuenia  prawdy  od  lałszu  w  pojt^ciach  ludzki*  li  i  że  dotrze 
nareszcie  do  owyeh  ])ierwotny('li  czynników  zarówno  bytu  zew'nt^trz- 
nego.  jak  i  własnej  działalności  umysłowej,  przy  których  pomocy 
zdoła  odnaleźć  niewątpliwy  próbierz  dla  oceny  wszelkich  mniemań 
ludzkich,  oraz  ^mdamenta  nienaruszalne  dla  przedmiotowego  poznania 
rzeczy.  Prawda  przykra,  bolesna,  rozchodząca  się  z  pragnieniami 
podmiotowemi,  jeśU  jest  tylko  krytycznie  uzasadnioną,  ma  dla  niego 
większą  wartość,  aniżeli  wszelkie  poglądy,  dogadzające  osobistym, 
społecznym  lub  tradycyjnym  wymaganiom,  a  jednak  wątpliwe  ze  sta- 
nowiska przedmiotowego. 

Taki  konsekwentny  rozwuj  dziahdiiości  rozbiorowej  aż  do  osta- 
tecznycli  pierwiastków  bytu  i  myśli,  o  ile  one  mogą  być  ujtjte  wśród 
danych  wanmków,  bez  wzglt^dii  na  iiastiój  ])odmiotowy.  wyróżnia  też 
uzdolnienie  krytyczne  umysłu  filozoticzuego  od  nastroju  krytycznego 
innych  wyżej  uzdolnionych  umysłów. 

Wszelka  w  ogóle  praca  naukowa,  badawcza,  możliwą  jest  jedy- 
nie przy  pomocy  pewnego  zmysłu  krytycznego.  Ale  gdy  zwykłe 
uzdolnienie  naukowe  ześrodkowywa  swe  badania  krytyczne  na  pc- 


Digitized  by  Google 


608 


§   17,2.     UMYSŁ  KRYTYCZNY 


wnyoh  konkretnych,  szczegółowy  cli  przedmiotach »  i  nie  nczuwa 
wcale  pociąga  do  zagłębienia  się  w  ioh  ostateczne  zasady, 
a  tern  mniej  dociekania  charaktem  tych  zasad;  umy^  filozo- 
ficzny dalekim  jest  od  tej  wstrzemięźliwości,  lecz,  przejęty  na  wskroś 
dążnością  badawczą,  idzie  coraz  dalej  i  dalej  w  swych  posznkiwaniacht 
poddaje  idee  i  rzeczy  coraz  snbtelniejszemn  rozbiorowi  i  nie  doznaje 
[)r(^dzej  wewnętrznego  spokoju,  aż  albo  odnajdzie  szukane  pierwiastki, 
albo  się  ]iiz(.k(»iia  naocznie  o  niemuziiwo.ści  dalszego  postępu  w  roz- 
biorowfj  [łracy  myśli. 

Z  drugiej  strony  istnieją-  umysły  wysoko  uzdolnione  z  pewnemi 
dążnościami  krytycznemi,  lecz  do  tego  stopnia  subjcktywne,  senty- 
mentalne, przywiązane  do  wszystkiego,  co  im  jest  milem,  że  pomimo 
krytyki  oderwać  się  nie  mogą  od  raz  powziętych,  drogich  ich  sercu, 
poglądów  i  wskutek  tego  do  nich  naciągają  wyniki  swych  badań. 
W  odróżnieniu  od  takich  umysłów,  filozof  prawdziwy  odznacza  się 
surowością  sądu  wz^ędem  samego  siebie  i  zrywa  ostatecznie  s  naj- 
droższemi  nabytkami  swej  m}  śli,  jeżeli  tego  wymaga  prawda  przed'- 
miotowa.  Dążność  krytyczna  filozofa  nie  zna  innych  granic,  prócz 
wynikających  z  natury  bądź  przedmiotu  badanego,  bądź  umy« 
shi  ludzkiego.  Sama  w  sobie  nie  posiada  hamulca  dogmatycznego, 
zatrzymującego  pracę  myśliciela  na  środku  drogi,  jak  to  widzimy 
n  większości  Ind/.i.  przywiązanych  do  panujących  pogląd* >%v  na  świat, 
oraz  u  wielu  spccyalist<'>w,  dla  kti')rycii  tradycya  naukowa  jest  zazwy- 
czaj l)cz])ośrcdnio  uznanym  fundamentem  badań  szczegółowych.  Spe- 
cyalista^  party  wewnętrzną  konsekwencyą  zmysłu  krytycznego  do 
rozbioru  ostatecznych  zasad  własnej  nauki,  staje  się  filozofem.  Podo- 
bnież staje  się  filozofem  każdy,  kto  pragnie  zdać  sobie  sprawę  kiy- 
tyczną  z  tego,  co  mu  się  wydaje  bezpośrednio  prawdą  niewątpliwą. 
Krytycy  zm  filozoficzny,  usuwający  wedle  możności,  wszelkie  czynniki 
dogmatyzmu,  przekracza  zawsze  szczupłe  granice  tradycyjnych  danych 
życia  umysłowego  i  wnika  w  zasadnicze  podstawy  zarówno  zjawisk 
szczególowycii,  jak  i  pozuaiua  w  ogóle  izob.  str.  128  i  nast.u 

Pomimo  wysokiej  ilouiosłości.  jaką  posiada  rozbiorowa  działal- 
ność uuiyslu  krytycznego,  jednostronny  jej  rozwój,  z  wyłączeniem  in- 
nych czynników  uzdolnienia  tilozuticznego.  nadweręża  prawidłowe 
r(^związanie  zadań  filozofii.  Tylko  w  ścisłej  łączności  z  uzdolnieniem 
d\  alrktycznem  i  konstrukcyjnem  rozwija  się  umysł  krytj^czny  nor- 
malnie i  przyczynia  się  do  urzeczywistnienia  prawdziwej  filosofiL 
Czynnik  dyalektyczny  jest  koniecznym  dla  wewnętrznego  powiązania 
pracy  krytycznej  w  kierunku  odpowiadającym  dodatnim  potrzebom 
ducha.  Dążność  zaś  konstrukcyjna,  budująca,  stanowi  niezbędne  syn- 
tetyczne do|)elnieuie  działalności  rozbiorowej,  analitycznej.   Bez  dya- 


Digitizedby  ^,1 


§  17,2.     UMYSŁ  KUYTYCZNY. 


609 


iektycznej  śmiałości  myśli  i  In  z  konstrukcyjnego  powiązania  jej  treści 
w  naukowy  systemat  wiedzy,  krytyka  przybiera  charakter  wewnątrz- 
Dej  ckwiejności  i  dorywczości;  czepia  ń%  wprawdzie  najrozliozniej- 
atych  przedmiotów,  ale  przytem  nie  d%ży  do  stanowczych  wymków, 
choćby  negacyjnych,  i  nie  łączy  ich  w  jedną  oalośó,  w  jednolity 
pogląd  na  rozpatrywane  przedmioty.  To  też  osobistość,  pozbawiona 
tych  czynników  życia  umysłowego,  a  rozwijająca  się  wyłącznie  w  kie- 
runku krytycznym,  staj  o  się  raczej  karykaturą  filozofa,  aniżeli  filozo- 
fem w  prawdziweiii  znaczeniu  tego  słowa. 

Zaiowiiu  życic  potoczne,  jak  i  dzieje  filozofii  dają  sposobność  do 
obserwowania  umysl<')w  o  takim  jednostronnym  nastroju  krytycznym, 
pozbawionym  reszty  czynników  uzdolnienia  filozolicznegn  Są  to 
umysły  wielce  drażliwe,  lubujące  si^  w  wyszukiwaniu  we  wszystkiem, 
wszędzie  i  zawsze  stron  ujemnych,  słabych,  wywołującycli  wątpliwo- 
ści i  niezadowolenie.  Wszelkie  twierdzenie,  choóby  najoczywistaze, 
najbardziej  uzasadnione,  pobudza  ich  do  przeczenia;  wszelkim  tezom 
przeciwstawiają  z  zasady  antytezy.  Kawet  poglądów  dla  nioh  sym- 
patycznych, lab  zbliżających  si^,  według  ich  własnego  zdania,  najbar- 
dziej do  prawdy,  uie  śmieją  oni  bronić  stanowczo,  przyjąć  bez  roz- 
licznych zastrzeżeń.  Ztąd  pochodzi  właśnie  ich  wewnętrzna  chwiej- 
ność  i  nieokreśloność,  gdy  idzie  o  wypowiedzenie  jakiegokolwiek  zdania 
j )ozy tywnego,  pomuno  wszelkiej  bt  zwzg^dnośei  w  negacjri  krytycz- 
iu(].  Pojęcia  przeciwstawne,  jak:  podmiot  i  przedmiot,  duch  i  mate- 
rya,  cel  i  przyczyna,  wolność  i  prawidłowość,  istota  i  zjawisko,  Bóg 
i  świat,  i  t.  p.  ])rzybierają  w  ich  mj^ś leniu  charakter  sj)rzeczności,  nie 
dającychsię  jakoby  wyrównać,  a  takie  s]n'zeczności  zuachodzą  w  każdym 
przedmiocie  poznania,  w  każdej  kwestyi  filozoficznej.  Krytyka,  rozbiór, 
wątpienie,  nie  są  dla  nich  środkami  pomocniczemi  do  osiągnięcia  wyż- 
szych celów,  lecz  samoistnemi  celami.  Krytyka  dla  krytyki,  rozbiór 
dla  rozbioru,  wątpienie  dla  wątpienia,  oto  bezpośrednia,  cz^to  mimo- 
woli  i  bez  jasnej  wiedzy  działająca  sprężyna  ich  życia  umysłowego. 
W  końcu,  przywykłszy  bądź  do  ciągłego  zgryźliwego  gderania,  bądź, 
przy  wyższem  uzdolnieniu,  do  zaciekłego  podkopywania  wszelkich 
w  ogóle  poglądów,  występujących  jako  prarwda  pozytywna,  umysły  tefijo 
rodzaju  znajdują  wewnętrzne  zadowolenie  jedynie  w  negowaniu  ob- 
cych zdań,  bez  względu  na  ich  zasadność,  oraz  w  zaszczepianiu  wątpie- 
nia w  umysły  j)ozytywno.  Nie  lubią  z  natury  swej  kroczyć  ])o 
stałych,  bitych  drogach  rozwoju  umysłowego,  choćby  tc  drogi  l)yły 
jak  najbardziej  wypróbowane,  choćby  życii;  i  nauka  mogły  służyć  za 
sprawdzian  ich  dobroci  i  niewątpliwości.  Natomiast  poszukują  ze 
szczególnem  zamiłowaniem  owych  trzęsawisk  ludzkiej  myśli,  na  któ- 
rych przy  każdym  kroku  tracą  grunt  pod  nogami,  zagłębiając  się 

8lnnv,  Wilfp  do  fitofofti.  BO 


..  Digitized  by  Googl 


610 


§  17,2.     UMTSŁ  KBYTTCZtnr. 


często  całkowicie  w  nieokreślony ,  grz^ki  żywioł,  bez  możności  wydo- 
bycia się  z  takiej,  ickkomyślnio  spowodowanej,  kr^yetnej  sytuacji. 
S%  i  tacy,  którzy  ze  śmiechem  szyderczym  na  ustach,  lab  z  samobój- 
czą zuchwałością  w  sercu  brną  jk)  takich  błotach  kr>i:ycziiych  i  wre- 
szcie giną  w  ich  głębiach,  ciesząc  się,  gdy  za  sobą  ciągną  na  dno 
tych,  którzy  ich  sobie  za  |)rzewodników  wybrali. 

W  życiu,  w  sto.vaukiu.'li  społeczny  cli,  jiMinustronny  rozwój  uzilol- 
iiienia  krytycznego  w  kierunku  negacyjnyin  wytwarza  wszelkiego  ro- 
dzaju ijtalkonłentów.  niezadowolonych  z  sit-bie,  z  danych  warunków 
l)Vfu.  z  ludzi,  w  op;óU'  z  całego  świata.  Jeżeli  na  polu  badań  roure- 
tycznycli  wszelka  prawda,  choćby  najbardziej  uzasadniona,  wywoływa- 
ła wątpliwość  i  niezadowolenie  w  jednostronnych  umysłach  krytycz- 
nych; to  w  życiu  obudzą  w  nich  niechęć  wszystko,  co  ludzie  nazywają  do- 
brem, szlachetnem,  wzniosłem.  Malkonent  krytyczny  nie  uznaje  ist- 
nienia ani  ludzi  dobrych,  ani  czegośkołwiok  dobrego  w  życiu  ludz- 
kiem.  W  działaniu  każdego  człowieka  dopatruje  się  nizkich  moty- 
wów; cały  ustrój  stosunków  ludzkich  jest  dla  niego  wytworem  ego- 
istycznych inst3niktów,  przemocy  lub  hipokryz^'!.  On  nie  wierzy 
w  jakiekolwiek  szlachetniejsze  dążności  ludzi,  w  poświęcenie,  ofiarność, 
sumieimość,  w  miłość  dobra  dla  liobia.  C'aiy  iflcalizni  ż\ciowy  jesii 
w  jego  oczach  tylko  tcatrahią.  sztucznie  wytworzoną  aurr-.la,  przy 
której  ])Oniucy  ludzie  nawzajem  się  oszukują^,  osłaniając  prawdziwe 
motywa  swycli  dążności  źyriow^^ch.  Podobnież  nie  ma  wśród  ludz: 
wytwoiii  społeczne;^",  instylucyi,  godnej  uznania  malkontenta.  Jego 
sonda  krytyczna  wykazuje  zgniliznę,  zło  w  każdym  objawie  żyda. 
O  powolnym  wzroście  i  rozwoju  czynników  dodatnich,  o  stopniowem 
urzeczywistnianiu  się  ideałów  etycznych,  społecznych,  humanitarnych, 
nawet  słyszeć  nie  chce.  Negacya  i  na  tern  polu  stanowi  punkt  wyj- 
ścia i  ostateczny  cel  działalności  umysłu  o  jednostronnym  nastroju 
krytycznym. 

Nie  dziw,  że  ])rzy  tak  chorobliwem  rozdra2nieniu  zmy^^u 
krytycznego,  naj)Otykamy  filozofów,  ])oetów,  artystów,  którzy  nietylko 
sami  z  ])e\vnią  luboś(!ią  kąpią  się  w  bnidach  społecznyeli.  U  cz  ua  ho 
dorna;^aja^  się,  aby  uinysły  puzyi ywniejhze  i  idealnicjszr,  które  miały 
spusobuosć  doświadczyć  w  życiu  i  w  sobie  czylmlku^^  szlachetniej- 
szych, zachwycały  ^ię  wraz  z  nimi  obrazami  upodlenia  ludzkiegci. 
Zamiast  podnieść  człowieka  na  duchu  i  wskazać  mu  środki  do  ])Opra- 
wy  samego  siebie  i  warunków  swego  istnienia,  malkontent  krytyczny 
zaszczepia  swoje  własne  przygnębienie  szerszym  warstwom  społem  z- 
nym  i  osłabia  w  nich  energię  moralną,  wytrwałość  wpośród  truduycii 
warunków  bytu,  oraz  dążność  do  ich  stopniowej  poprawy.  Lu* 
bowanif>  się  w  ujemnych  stronach  życia,  w  złem  i  nikczemnem,  staje 


Digitized  by  Googlc 


§  17,2.     UMT8Ł  KRYTYCZNY. 


611 


ai^  jego  rzemiosłem,  z  którego  żjge,  któremu  się  poświęca,  wyzawając 
się  z  czasem  ze  wszelkich  innych,  bardziej  dodatnich  i  szlachetnych 
dążności.  Bzecz  naturalna,  ie  przy  działaniu  takich  czynników  mowy 
by 6  nie  moie  o  prawdziwej,  rzetelnej  filozofii. 


Przykłady  uzdolnienia  krytycznego,  w  dztpjnrh  ż.v(  ia  umysło- 
wego, dążnoś*'^  krytyi"/nn,  jako  współczynnik  filozofii,  wyf^topuj*'  już  ua  jaw  w  wielu 
inys.liciekcb  sUirożytncj  Gmiyi.  Hkraklit  poddawał  w  wątjjliwo.ść  prawdę  zmysłowego 
poglądu  na  rzex;zy.  On  już  powiedział,  że  zmysły  st\  ziemi  świadkami,  gdy  jo  przenika 
dnam  barbar^ńska.  Dla  Paumbiodksa  zniy^ły  8t\  nawet  poprostn  źródłem  nhidjr  i 
asa,  gdjż  mąją  sa  imedmiot  to,  co  zmienne,  pnemyąiące,  a  nie  M%  niesmienną  w  so- 
bie UitoUi  bytu.  Sokratis  icry^kowat  surowo  dyalelctylcę  sofistów,  a  śi^amem  samo- 
poznania  i  oŁwartem  wyzoaniom,  że  nie  nie  wie,  dał  dowód  g^bokiego  zastosowania  zasad 
krytyki  względem  samego  siebie  (zob.  wyżej  str.  516).  Arystoteles  rozpoczyna!  swe 
badania  filozoficzno  od  krytyfznpfro  rozbioru  czynności  poznania,  i  stal  się  wskutek  togo 
ojcem  logiki.  Nadto  roztrząsanie  knż  1  i  zasadniczej  kwestyi  filozofii  opierał  na  krytyce 
odnośnych  poglądów  swyeh  p(»i)r/ediuki.w.  Stoicy.  ?.  Zenonem  na  ezele.  pierwsi  podnie- 
śli kwestyę  próbkrza,  sprawdziunu  czyli  krytcryma  i^*/.pLf/jptOVI  prawdy,  t.  j.  tycli  cech 
jej  charakterystycznych,  przy  których  pomocy  odróżnić  ją  niożomy  w  sposób  nie- 
wątpliwy od  fiilsaa  lub  uhidy.  Jasną  jest  rzeczą,  jak  donibsłą  jest  ta  kwestya  dla  kry- 
tycznej teoryi  poznania  (zob.  str.  $4). 

W  nowszej  fliozofli  odzna<!zali  się  źjwym  roswojem  zmysłu  taytjycznego  i  pr^- 
czynili  dępizez  to  do  postępu  filozofii  s/.rzególniąj  nast^^pujący  myśliciele.  JBakok  pod- 
dawał wszechstronnej  krymce  metodę  scholastyczną  i  głęboko  wnikał  w  przyczyny  Mt.- 
tir. w  ludzkich  w  zakresie  poznania  świata  zob.  wyżej  str.  5*25  i  nast.).  Kartkzyusz 
r->7.\vinął  za.sadę  wątpienia,  jako  cz^imika  poznawczego,  ustępującego  tylko  przed  nie- 
vv;łtpliwością  własnej  mysIi  i  własnego  bytu,  nadto  podjął  kwestyą  o  asprawdzianie 
ps.iwdy  (zob.  str.  94).  Loi  kk  i  IIume,  oraz  Leibnitz  poddawali  krytycznemu  rozbioro- 
wi zasadnicze  czjimiki  życia  umysłowego  (str.  11  i  12,  oraz  386  i  561).  Nąj wyższy  zaś 
Wjnna  filozoficzny  znalazła  dąfaoić  mUorowa  umysłu  w  kiyty<;yzmie  Eakta.  Przeleo- 
naliśmy  się  o  tern  nieomal  na  każdym  kroku  w  naszych  badaniach  nad  istotą  filozofii, 
jej  stosunkiem  do  innych  olyawów  śycia  umysłowego  i  j€(j  metodą  (zob.  str.  80  i  nast, 
U3  1  na9t,  173  i  nast.,  222  i  nast.,  806  i  nast  i  t  d.). 

Zboczenia  w  życia  uiuyHlowem.  wynikające  z  jednostronnego  rozwoju  zmysłu 
krytycznego,  przedstawiają  .się  nam  niestet\  łiardzo  licznie  w  dziejach  cynizmu^  skepły- 
cyzmu^  (tscetyzmu^  pesymizmu,  dekadentyzmu  i  anarchizmu,  u  to  nietylko  w  zakresie 
filozofii,  lecz  i  na  polu  literatury  powszechnej,  twórczości  artystycznej  i  życia  społecznt  - 
g-o.  Dość  przypomnieć  pod  tym  względem  imiona:  Antv:>tenksa,  Dyooenesa  z  JSyuo- 
py  i  Rocssa;  Pyrbona,  Tymona  i  E.\esidemosa  ;  T.  Uobbesa  i  V.  BAyLE'A,  Buddt- 
i  ScBonHHAiTZEA,  Habtmanka  i  NiBTZscHBOo,  GoDWiNA  i  Pboudhona,  oraz  widu  ich 
naśladowców  i  zwolenników  ai  do  chwili  obecnej  (zob.  str.  440  i  nast.,  452,  403  i  nast. 
480).  Wszyscy  oni  pielęgnowali  w  sobie  głównie  czynniki  ujemne  życia  umysłowego: 
niezadowolenie,  pogardę,  pncesyt,  wątpienie,  i  sądzili,  że  uleglo.ść  dla  tych  czynników 
ujemnych  stanowi  istot>:  krytycznego  poglądu  na  świat  i  życie.  O  koniecznem  dopeł- 
nieniu tcb  cagrnnikami  dodatniemł  energii    myślowej  i  moralnej  w  celu  wydoby- 


Digitized  by  Google 


612 


§  17,2.  KRYTYCZNY. 


c«i  sig  z  obj^ć  przeczenia  i  dąńtośoi  rozstrojowjrch  wcalo  nie  myślili.  Dla  l-raku  iyv:- 
Rzrgo  ro/.wojii  sunnonia  Io<,M('znego  i  moralnego,  oraz  zdolooścł  konstrokc^jn^i,  nie  mogli 


stwor/Ali.  Ilniu.t.  uiny^lowM  i  ^połr^rziia.  a  w  koń^u  nawet  zapctna  uicoś^\  fłto  i>>t.j- 
toczny  cel  ich  ujcuniycli  w^^ilk/w.  Krytyka  rzctohia,  nic  puszczaj j\<!a  z  <>ka  -w\<]i  -/ą. 
dań  pozytywnych,  widzieć  w  nich  iiiożo  jmiynio  przykłady,  ostrzegające  pmii  skutkaiia 
wyhicznego  rozwoju  nogac^jnycb  czynników  życia  umysłowego  {zoh,  str,  M  i  nwt. 


Dyalektyka  i  kr\  t\lva  równają  się  postępowemu  i  zwrotnemu 
pochodowi  myśli.  Dyalektyk  idzie  bez  ustouku  naprzód,  party  we- 
wnętrznym niepokojem  myali,  snującej  się  swobodnie  z  jego  podmio- 
towych zasobów  imiysłowych.  Krytyk,  przeciwnie,  zwraca  się  ka 
iródłom  rozlicznych  pogl%dów  na  świat  i  szuka  ciągle  praedboiiotowe- 
go  oparcia  dla  przyszłego  gmachu  myśli.  Ani  jeden,  ani  drogi  nie 
przykładają  jednak  rąk  do  wzniesienia  togo  gmachu,  nie  rozpoczynają 
na  serjo  prar^/  w  tym  kierunku.  Dla  pierwszego,  filozofia  jest 
w  gruncie  rzeczy  tylko  śmiałą  awanturą  myśli,  podjętą  przez  umysł 
rozgo rączko wanj';  dla  drugiego  —  zadaniem  zbyt  trudnem  do  rozwisł- 
zania,  odkladanem  z  dnia  na  dzień  z  powodu  coraz  to  nowych  wąt- 
pliwości, napotykaiiyili  przy  lozbiorze  starych  fundamentu  w.  Ohv- 
dwom  brak  energii  dodarnicj.  ijozyt^^^iej,  twórczej,  nie  spuszczającej 
z  oka  głównego  cehi  swych  dążeń,  nie  dającej  się  sprowadzić  z  drogi, 
wiodącej  do  tego  celu,  ani  przez  ułudne  ^vytwory  lekkomyślnej  dya- 
Icktyki,  ani  przez  przesadne  obawy  krytyki  zniechęconej. 

Ta  energia  spokojna,  rozważna,  lecz  stała  i  wytrwała,  stanowi 
rdzeń  um^eiu  konstrukcyjnego^  w  normalnym  jego  rozwoju,  zasadniczy 
czynnik  jego  dążności  filozoficznych. 

Filozof  z  uzdolnieniem  konstrukcyjnem  podobny  jest  do  budo- 
wniczego, który  nic  poprzestaje  na  ogólnikowych  szkicach  budowy, 
choćby  najpiękniejszych,  ani  na  najsumicnniejszem  obrachowaniu 
oi)omości  limdameutów,  oraz  cit^żaru,  na  nich  spocząć  mającego.  To 
wszystko  są  dla  niugo  jcdynin  zajt^cia  przygotowawcze,  przi'dwstępne. 
mające  znaczenie  >środków  ])omo(  i)iczy(^h  do  rozwiązania  właściwego 
zadania  architektonicznego,  polegaj  a*  na  rzeczywistem  wzniesieniu 
nowej  budowH,  równie  trwalej  i  bezpiecznej,  jak  i  czyniącej  zadosić 
wszelkim  uzasadnionym  wymaganiom. 

Taką  budowlą  w  zakresie  filozofii  jest  pogląd  na  świat,  stano- 
wiący zamknii^tą  w  sobi<'  całość  myślową,  rozwiązującą  kwestye  sasa-  , 
duiezi*  wiedzy  ludzkiej,  o  ile  to  jest  możliwem  wśród  danych  wamn-  S 


202  i  hmŁ.). 


3.  Umyst  konstrukcyjny. 


§  17,1.     UMYSŁ  KONSTUUKCYJNY. 


613 


ków  §  5,2"*.  Naturalnym  gruntom  na  którym  ta  budowla  siiintjć  mn- 
si,  jest  powszechnie  przyjęty,  trad^^cyjny  pogląd  na  świat  zdi  owo  uiy- 
śi^cyeh  ludzi,  pogląd  naiwnego  realizmu.  A\\vmaga  on  Wj)i'awdzie 
pod  niejednym  względom  bądź  uniocnionia  i  poparcia,  bądź  mniej  lub 
więcej  ważnycii  poprawek  i  dopelnioń,  o  czcm  przekonaliśmy  się, 
mówiąc  o  metodzie  ^ozo£i  (§  16,  i).  Pomimo  to  ów  i)Ogląd  naturalny 
na  świat  stanowi  konieczno  tło  dla  wszelkiej  filozofii,  którego  zatrzeó, 
ani  zastąpić  nie  może  żadna  djalektyka,  ani  krytyka.  Jest  on  grun- 
tem, na  którym  żyjemy  i  działamy  mnyslowo,  którego  zatem  nie  na- 
leży opuszczać  dla  sztacznych  polotów  myśli  dyalekfycznej\  ani  pod- 
kopywać w  krytycznej  zawziętości.  Bozumie  to  dobrze  rozważny  ar- 
chitekt na  polu  filozofii  i  korzysta  z  wytworów  dyaloktyki  i  z  wyni- 
ków krytyki  tylko  o  tyle,  o  ile  to  jest  możHwem  bez  utraty  stałego 
ij^runtu  pod  nogami,  o  ile  to  s])rzyja  ji  go  i)racy  około  nowej  budowli 
myśli,  mającej  zastąpić  lub  dopeinić  uieuzasadmonc  należycie  czynni- 
ki wierzeń  trad^cyjuyeli. 

Świadoiiiość  poważnych  życiowych  potrzeb,  które  przez  nowy 
pogląd  na  świat  lepiej  zaspakajane  być  mają,  aniżeli  to  się  okazało 
możliwem  przy  pomocy  dotychczasowych  zapatrywaifi  na  rzeczy,  zmu- 
sza umysł  konstrukcyjny  do  czuwania  nad  tern,  aby  owe  zajęcia  przy- 
gotowawcze nie  przekraczały  granic,  wskazanych  przez  główny  cel 
całego  przedsięwzięcia;  aby  w  jednostronnym  lub  wyłącznym  swym 
rozwoju  nie  tamowały,  a  tem  mniej  nie  przerywały  nowej  budowy, 
bez  bardzo  naglących  powodów.  Budowniczy  rozumny  nie  wyrzeka 
si^  prac  przedwstępnych,  uznaje?  ich  konieczność,  pojmuje  pożytek, 
jaki  z  nich  odnosi  sama  budowa;  ale  i  przy  najżywszym  umyśle 
i  zdohiośi  iiich  kiyfcycznycli  nit-  zabawia  się  nad  miaro  temi  ])rzygoto- 
waniami,  bo  energia  nagli  go  do  czynu,  do  stworz»*uia  czegoś  do- 
datniego. 

Filozofia  ma  dla  myśliciela  o  z(l«»hioN(  iacli  krtustrukcyjnyrh  war- 
tość prawdziwą  o  tyle,  o  ile  rozwiązuje  zasadnicze  kwestye  ])o- 
znania,  niepokojące  umysł  ludzki  i  serce,  o  ile  doprowadza  do  nauko- 
wo uzasadnionego  na  świat  poglądu;  więc  też  do  tego  celu  dąży 
przedewszystkiem.  Obmyśla  on  plan  swej  pracy  gruntownie,  ale  się 
przytem  nie  gubi  w  pomysłacli  szkicowych,  niedających  się  urzeczy- 
wistnić. Bada  grunt,  na  którym  stoi  i  krytykuje  materyały,  któremi 
sit^  posiłkować  musi;  ale  nie  rozstrzeliwa  swej  działalności  bezcelowcm 
szukaniem  materyałów  po  ci^ym  świecie,  ani  bezpłodną  medytacyą 
nad  pewnemi  brakami  tych  lub  owych  środków  pomocniczych.  Sło- 
w  l  ui  nie  bawi  się,  aru  nic  gnuśnieje  w  próżniactwie  umysłowem,  lecz 
robi  .>uiiii' linie  i  wytrwale  to.  co  może,  wśród  danych  wamuków,  w  na- 
dziei stopniowego  przybliżenia  się  do  celu  swych  usiłowań,  do  poglą- 


Digrtized  by  Google 


614 


§  17,3.     UMYSŁ  KONSTRUKCYJNY. 


du  na  świat,  zadawalającigo  bardziej  potrzeby  umysłu  ludzkiego,  ani- 
żoli  poglądy  dotycliczasowe. 

Wybitnym  objawem  działaiuośi  i  umyski  konslmki  yjnego  na  po- 
la lilozoiii  jest  ayatemat  wiedzy  tilozotił  zii»  j.  Ma  on  to  samo  znac?.^- 
nie  w  tym  zakresie,  co  poj^a  ogólne  w  zakrc;sie  dyalcktyki.  Wszel- 
ka budowla  myśli  staje  si^  systematem.  Każda  nauka,  więc  i  fdoso- 
fia,  jako  nanka^  jest  systematem.  Umysł  konstrukcyjny  w  gruncie 
rzeczy  jest  umysłem  systematycznym.  Połączenie  samodzielnie  zba- 
danych, zasadniczych  zasobów  wiedzy  ludzkiej  w  jedn%  zaokrągloną, 
systematyczną  całość,  odpowiadającą  wedle  możności  sciale  budowie 
świata  rzeczywistego:  oto  ideał,  który  pragnie  urzeczywistnió  umysł 
konstrukcyjny  na  polu  filozofii.  Jeżeli  w  dyalektyoe  i  krytyce  napo- 
tykamy ten  czynnik  naukowej  systematyczności,  dzieje  się  to  j«-dyme 
wskutek  u/doliiieiiia  konstrukcyjnego,  dopełniającego  w  prawdziwym 
myślicielu  jego  uzdolni*  nii.'  dyalekt^^r-ziic  i  krytyczne. 

Bez  dążności  konstnikeyjiiej.  dyal<'kt\ka  i  krytyka  rozstrzeliwa- 
ją  sui  na  wszystkie  strony:  zajmują  się  wprawdzie  wybitnemi  przed- 
miotami myśli  lilozoticznej  i  dochodzą  co  do  nich  do  pewnych  wyni- 
ków; ale  nie  dbają  o  ścisłe  połączenie  tych  wyników  w  jedną  całość 
myślową  i  w  ogóle  nie  rozwijają  swej  treści  według  stałego  porządku, 
systematycznie.  Łączność  dyalektyczna  myśli,  o  której  mówiliśmy 
wyżej  (§  174),  jest  zazwyczaj  sztuczną,  naciąganą,  pozbawioną  podstaw 
przedmiotowych.  Kiytyka  zaś  sama  przez  się  stosuje  swe  zasady  do 
każdego  przedmiotu,  nasuwającego  się  uwadze,  bez  względu  na  jsgo 
doniosłość  i  na  miejsce,  jakie  zajmować  winien  przy  odtwarzaniu 
w  umyśle  obrazu  świata  rzeczywistego.  Przeciwnie  umysł  konstruk- 
cyjny postępuje  w  swej  pracy  myśli  naprzód  sposobem  architekto- 
nicznym: rozpoczyna  od  jasno  obmyślanego  planu,  idilti«ia  następuit 
fimdamenta  i  wznosi  nareszcie  na  nich  swoję  budowlę,  dbając  cią- 
gle o  ścisłe  powiązanie  jej  składowych  czynników,  oraz  u  jej  moc 
i  trwałość. 

W  ten  sposób  iiowstaje  całokształt  myśli  odpowiednio  uzasad- 
niony, naukowy,  o  architektonice  wykończonej,  czyniącej  zaflość  zaró- 
wno podmiotowym  wymaganiom  organizacyi  umysłowej,  jak  i  niewąt- 
pliwym danym  bytu  przedmiotowego.  W  prawdziwym  systemade 
filozoficznym  oba  te  czynniki  przenikają  się  nawzajem  i  dopełniają 
wszechstronnie.  Jest  on  wytworem  owej  energii  życia  umysłowegp. 
która  przy  pomocy  myśli  i  czynu  zawłada  światem  i  stosując  się  do 
treści  jego,  -nize*  zywistnia  przy  jej  ])omocy  potrzeby  i  dążności  dn- 
cha.  To,  (O  w  rzeczywistości  stanowi  nierozerwalną  jedność:  pod- 
miot i  prz((lmiot,  duch  i  przyroda,  znajduju  swój  wyraz  jt  duolity 
w  stopniowym  rozwoju  systematu  lilozoiicznego,  który  obejmuje  w  lor- 


Digitized  by  Gc 


§    17,3.     UMYcSL  KON'bTKUKCV,INY.  615 

mie  myśli  wszystkie  te  czyimiki  i  składa  z  nicli  całość,  możliwie  zgo- 
dną z  rzeczywistością. 

WsskiUf^k  prawidłowego  rozwoju  eiici-gii  umysłu  konstrukcyjnego, 
oguljiy  na  świat  pogląd  myśliciela  wyjaśnia  nietylko  zasaduiczr  kwe- 
stye  wiedzy  ludzkiej,  lecz  służy  zarazem  za  świadomy  |)unkt  wyjścia 
dla  jego  dążności  życiowych.  r!zyn,  twórczość  praktyczna  na  rozlicz- 
nych polach  życia,  w  zakresie  t^konoraicznym,  sj)ołecznym  i  religijnym 
przedstawia  się  z  tego  stanowiska  jako  urzeczywistnienie  treści  jedno- 
litego na  świat  poglądu,  nauki  filozoficznej,  wśród  przedmiotowych 
warunków  ludzkiego  bytu.  Praktyka  życiowa  jest  dla  energicznego 
myśUcłela  w  gruncie  rzeczy  tylko  dalszym  ciągiem  jogo  rozwoju  umy- 
słowego, dojrzałej  i  rozważnej  myśli,  zdająeej  sobie  sprawę  z  zadań 
i  przeznaczenia  człowieka  w  świecie.  Rozbrat  pomiędzy  teoryą 
i  pruktykit.  liiyślą  i  życiem,  podmiotoweiui  i  lozdmiotowemi  czynni- 
kami hidzkicgo  bytu.  ^":«lący  główuu  przyczyną  ^ł*\go  w  stosimkach 
ludzki(  h.  ustępuje  miejs(  a  rozumnemu  współdziałaniu  tycli  czyimików, 
zaszczepiającemu  w  człowieku  świadomość  wewnętrznej  jednolitości 
swojej  Istoty.  Świadomość  ta  staje  .-^ię  zaraz<«m  żr<'jdłem  radosnego 
uczucia  łączności  człowieka  z  całym  pozostałym  światem,  oraz  ochoczej 
energii  w  kierunku  coraz  łuioj.szego  urzeczywistnienia  tej  łączności. 
Dążność  konstrukcyjna,  budująca  nie  wyraża  się  wówczas  tylko  w  sa- 
mej wiedzy,  w  oderwanych  wytworach  myśli,  w  samej  nauce  filozo- 
ficznej, lecz  przyjmuje  charakter  dojrzalej  mądrości,  pracującej  nad 
odpowiedniem  ukształtowaniem  życia  według  wymagań  rozumu.  Fi- 
lozof nie  zadawala  się  już  rolą  abstrakcyjnego  myśliciela,  lecz  pra- 
gnie zostać  mędrcem.  godn\nn  tej  nazwy,  urzeczywistniającym  w  sa- 
mym sobie  i  w  swej  działalności  życiowej  to  wszystko,  co  uznał  za 
prawilr^'  niewątpliwą.  W  ten  s|)os<')b.  dzięki  normalnemu  rozwojowi 
uzdolnienia  konstrukcyjnego,  łilozoł'  spt.  iuia  wśród  danych  waiimków 
swe  obowiązki  życiowe  i  wedie  możności  czyni  zadość  owym  wymo- 
gom irlcalu  ludzkiej  doskonałości,  o  których  mówiUśmy  przy  rozbiorze 
stosunku  filozofii  do  życia  (s^ij  12  i 

Jak  zdolności  dyalektycznc  i  krytyczne,  tak  i  kon.strukcyjne 
rozwijają  się  również  często  w  ki(  runku  jednostroimym  i  doprowadza- 
ją natenczas  do  objawów  wybujałych,  rozchodzących  się  z  istotnemi 
zadaniami  filozofii.  Bywa  to  wtedy,  gdy  umysł  konstrukcyjny  pozba- 
wiony jest  odpowiedniego  współdziałania  ze  strony  uzdolnienia  dya- 
lektycznego  i  krytycznego.  W  takim  bowiem  razie  dążność  konstruk- 
cyjna nie  jest  objawem  samodzielnej  działalności  umysłu  i  nie  posił- 
kuje się  wynikami  krytycznego  rozbioru  ]>rocesów  i  przediJiiot<>w  po- 
znania, lecz  w  gurączkowej  chęci  budowania,  tworzenia,  wzno.si  pozor- 
ne gmachy  myśli  o  bogatej  architektonice,  bez  ścisłego  atoli  powiąza- 


Digitized  by  Google 


616  §   17,3.     UMYSŁ  KONJSTKUKCYJNY. 

Ilia  składowych  czyimików  i  bez  oparcia  ich  na  wypróbowanyeii  fiin- 
rlanientacli.  Dojirowadza  to  do  czczej  formrj  myślowej,  pozbawionej 
odpowiednio  uzasadnionej,  racyonahiej  treści.  Są  to  systemata  na  po- 
zór wykończone  w  sj)os(')b  drobiazgowy.  ])odol)ne  do  subtelnie  dzierz- 
ganej  architektury  gotyckiej  lub  do  fantastycznie  powiązanych  kształ- 
tów stylu  maurytańskiego;  ale  wnętrze  ich,  pomimo  rozległych 
rozmiarówi  jest  próżnem,  nie  zawiera  w  sobie  nic  takiego,  oo* 
by  zdołało  zaj%ó  żywszy  myśl,  coby  czyniło  zadość  głębszym  po- 
trzebom umysłu  filozoficznego.  W  dodatku  konstruktor  tego  rodzaju 
gmachów  myśli  poprzestaje  zazwyczaj  na  najsurowszym,  wcale  nie 
obrobionym  materyale,  lub  teź  na  mateiyale  starym,  przypadkowo  na 
danym  gruncie  napot  ykanym,  nie  zastosowanym  wcale  do  wznoszone- 
go całokształtu.  Chodzi  mu  jedynie  o  to,  aby  zaspokoił  swój  popęd 
do  czynu  na  polu  myśli,  aby  wykończył  naszkicowany  dorywczo  plan 
domu  lub  świi^tyiii  i  aby  budowla  z  zewnątrz  zadawalała  widza  ja- 
ko tako  i  miała  wszelkie  pozory  architektonicznego  wykończenia.  Ja- 
ką atoli  jest  wewnajrz  i  CO  si^j  z  nią  z  cza^t  iii  :^tanie;  czy  sztuczny 
jej  ukiud  odpowiada  rzeczywistym  potrzebom  i  czy  posiada  wanmki 
trwałości  i  bezpieczeństwa:  o  to  wszystko  nie  pyta;  to  są  kwestye. 
zdolne  wstrzymać  lub  osłabić  jego  energię  twórczą,  więc  ich  unika 
lub  je  nawet  raz  na  zawsze  wyklucza  z  zakresu  swej  działalności 
umysłowej. 

Jeżeli  jednostronna  dyalektyka,  jakeśmy  widzieli  (str.  603),  pize- 
chodzi  zazwyczaj  w  sofistykę,  a  krytyka  jednostronna  wpada  w  cy- 
nizm, skeptycyzm  i  pesymizm  (str.  611);  to  znowu  dążność  konstruk* 
cyjna  i  systematyczna  staje  się  wskutek  jednostronnego  rozwoju  zbjrt 

łatwo  bezmyślnym  /ormaliztMm,  Systcmat  dla  systematu,  twórcisość 
iny>i'>ua  dla  twórc  zości,  bez  wzgl^^du  na  doniosłość  lurabianej  treści, 
stanowi  wyltitną  cechę  tnkich  umy^łów  jednostronnych.  Ustrój  pojęć, 
zkądkolwiek  zaczerpanych,  a  zazwyczaj  tradycyjnie  danych  lub  .sjimo- 
wolnie  ułożonych,  loa  dla  nich  większe  znaczenie,  niż  sama  prawda 
tych  pojt-e. 

Zastanawiając  się  bliżej  nad  zboczeniami  tak  jednostronnych 
dążności  konstnikcyjnych,  jak  nad  błędami  wybn  jałcj  dyalektyki  i  ne- 
gacyjnej  krytyki,  sumienny  myśliciel  jak  najusilniej  unikać  winien  tych 
zboczeń  i  błędów,  a  przyswoić  sobie,  wedle  możności,  wszystkie  do- 
datnie czynniki  uzdolnienia  filozoficznego,  mianowicie  zaś  te,  które 
stanowią  konieczne  dopełnienie  własnego  przyrodzonego,  mniej  lub 
więcej  jednostronnego  nastroju  umysłowego.  Nie  pociąga  to  za  sobą 
bynajmniej  zrzeczenia  si(j  swej  samoistnej,  oryginalnej  indy^vidnaluości 
na  korzyść  jakiegoś  nieokreślonego  tnixtum  composUwn  filozoficznego: 
przeciwnie,  zaznacza  poprostu  najwyższy  cel  normalnego  rozwoju. 


§    17,3.     UMYSŁ  KONSTRUKCYJNY.  617 

Łtóry  mifć  winien  na  oku  każdy  umysł  prawrlziwio  filozoficzny  i  któ- 
rego sit*  wyrzec  nie  należy  dla  zadosyćuczyniciiia  iiiflywidualnym 
zachciankom.  Tylko  w  lakiem  szukaniii  wJasiicnro  dopfłniciiia  ge- 
niusz filozoficzny  przyczynia  si<j  do  postępu  ludzkości  w  kierunku  po- 
znania !h\qata  i  wHzechstrounego  urzeczywistnienia  w  nim  ideaiów 
ducha  ludzkiego. 


Przykłady  umysłu  konstrukcyjnego.  Umysły  o  wysokiem  uzdol- 
nieniu kunstniki  yjnem,  uzupcłniaiiciii  naturalnie  i  pnznstałonii  czynnikami  uzdolnienia 
filozotirznegu,  ^^kiipiiiin  w  sobie  zazwyczaj  pracp  u\\^\i  poiirzfiinićh  pokoleń  i.  nad.ijąc  jej 
wyraz  systematyczny,  stają  się  w  dziejach  tilo/.uUi  głównymi  praodstawicielami  typowych 
poglądów  na  świat  Widzieliśmy  wyżej,  mówiąc  przy  rtsbione  metody  o  sjutosie  hi- 
stoiycsnej  (§  16^),  ie  owo  typy  poglądów  na  świat  pnedstawiąją  się  nam  w  naolcadi 
realbtmUf  ideaiigmu  i  ideeinęffo  irealiumu, 

Otóś,  w  ten  sposób  li^lia  atomisfyczna  Demokbtta,  następnie  poemat  Lukri- 
ctusza:  De  natura  rerum,  a  w  nowszych  caasach  dzi*  ło  Holba(^ha:  Systhne  dc  la  na- 
fttrr,  typowem  skupieniem  poprzednio  przez  róźnycli  niv.ślif  icli  rozwiniętych  czynników 
aattn  alizmii  i  niatt  ryalizmu,  w  osfóle  realizmu  na  tle  zmysłowcni.  Parmenides  nato- 
miast i  Platon,  dalej  .Spinoza.  Fichte,  Scheluu,  Hkuml  j(wlnoc/,ą  w  sobie  charaktery- 
styczne rysy  idmlizmu.  V  nas,  jak  wiadomo,  w  tym  kierunku  zajmowali  miejsce  pier- 
wszorzędne, wskutek  łąc;zności  uzdolnienia  konstrukcyjnego  z  dyaloktycznom,  szczególniej: 
KulifBB,  Trimtowski  i  ŁmiELT,  przy  tern  pominąć  nie  moina  milcBeniem,  źe  większość 
tj^Ak  myślideli  idealistycznych  wpad&te  Juź  często  w  doktiynerski  fonnalbcm;  u  NieU' 
ouw  nąjbaidaiej  Hogel,  n  nas  Ttantowsid  (zob.  str.  636  i  nasi).  Nakoniec,  Abtstotb- 
LESA  W  starożytności,  a  w  nowszej  filozofii  szf^ególniąi  KjuItezyiśza.  Lkibnitza,  Szan- 
ta i  Herbarta  uznać  należy  za  głównych  przedstawicieli  dążności  syntetycznych,  mają- 
cych na  oku  hąd^  dQaliRtyp7ne  zestawionie,  bądź  bardziej  organiczne  zró¥moważenio 
czynników  idealizmu  i  realizmu. 

I*o£rlądowo  wyjaśnienie  zaznaczonych  powyżej  (str.  HI.')  i  ua-st.)  ł\w7x'\\  u  skutek 
jodnostromiego  lub  naw^et  wyłącznego  rozwoju  uzdolnienia  konstrukcyjnego,  podają  naiu 
w  hifitoiji  fflomfii  głównie  objawy  /brmoliniitt  i  aehAastycyanu  średniowiecznej  uczo- 
no^  SdtarakterTZOwaliśmy  je  już  wyżej,  mówiąp  o  różnych  formach  ^IMrynerthoa 
(«tr.  510  i  nast.).  Przy  tej  sposobność  przekonaliśmy  się  zaiasem,  że  formalizm  ten 
powtarza  się  często  w  nąjnows^ch  czasach,  szczególniej  tez  na  polu  naok  przyrodni* 
cs^cfa.  I  tn  j<  dnostronna  dą^ość  konstrukcyjna,  nie  zrównoważona  przez  prawidłowy 
rozwój  zmysłu  knr^cznef^ro,  doprowadza  czr^^to  do  samowolnych  t*ioryj  i  teoryjck.  a  na- 
wet systt-niatów  przyrodniczych.  i  zyni;\<-\ rh  wprawdzie  zadoś,'  tradycyjnemu  jszkolarstwu, 
lecz  rozi  hodz;v  yi  h  się  pomimo  to  zasadniczo  z  prawdą  rzeczywistą,  laktycznie  udowod* 
nić  się  dającą  llj. 


Digitized  by  Google 


618 


§18.  spOKt  Bozwonr  fiłozopo. 


IL 


Rozwój  historyczny  umysłu 
filozoficznego. 


§  18. 


Główne  epoki  w  rozwoju  umysłu  filozoficznego. 


Mówiąc  o  uzdolnieiiiu  um^-słu  £lozoticzuego,  mieliśmy 
dotąd  na  oku  jednostkę,  osobnika,  zajmującego  się  filozo- 
fią, poświt^'cającogo  się  pracy  nad  rozwiązaniem  jej  zadań 
(§  17).  Ale  już  przy  tej  sposobności  zauważyliśmy,  że 
'  wszechstronnego  uzdolnienia  lilozoticznego  nie  napotyka- 
my w  pojedynczych  osobistościach;  że  jest  ono  jedynie 
udziałem  całej  ludzkości,  pojętej,  jako  jedna  istota  myślą- 
ca, dążąca  do  zrozumienia  samej  siebie,  świata  i  wszech- 
bytu. Wspomnieliśmy  przy  tern,  że  tunysły  dyokktff 
citne,  krytycene  i  konstrukcyjne  są  tylko  różnemi  objawami 
indywidiuilnemi  ogólno-ludzkiego  umysłu  ftlozończnego 
(str.  OUO). 

W  rozwinięciu  tych  uwag,  musimy  się  obecnie  zasta- 
nowić bardziej  szczegółowo  nad  doniosłością  owych  ty- 
pów uzdolnienia  lilozoliczneg-o  dln  dziujów  filozofii.  Poda 
nam  to  sposobność  do  bliższego  określenia  głównych 
w  rozwoju  umysłu  lilozoticznego,  jako  objawu  ogólno- 
ludzkiego. 

Następstwo,  w  któiem  mówiliśmy  przy  rozbiorzt' 
uzdolnienia  liiozo licznego  o  umyśle  dialektyczni/ kryty- 
cznym i  kcnstrukcyjnym,  łącząc  się  jak  najściślej  z  istotą 
filozofii,  przedstawia  nam  zarazem  stopniowe  jej  urzeczy- 
wistnienie, (Z  vi  i  rozwiązanie  zadań  tilozotii  w  jej  bistorvi.  . 
Dyalekiyka^  ze  swemi  pojęciami  ogólnemi,  polą(  zonemi 
w  szeregi  według  podmiotowego  prawdopodobieństwa: 
następnie  krytyka,  mająca  za  punkt  wyjścia  wątpienie,  a  za 


Digitizec  i 


§18.     SFOKI  ROZWOJU  FiLOZOFIL 


619 


cel  rozbiór,  analizę  przedmiotów  poznania;  wreszcie  sy- 
stemat  naukowy  wiedzy  filozoficznej,  jako  jednolity  pogląd 
na  świat,  odpowiadający  wedle  możności,  rzeczywistemu 
ustrojowi  wszechbytu:  oto  są  w  istocie  trzy  zasadnicze 
moiiionta.  w  których  kolejno  wyraża  się  praca  myśli  nad 
zadanianii  iilozotii  i  które  dają  zarazem  poznać  główne 
epoki  jej  rozwoju. 

Wjrtwarzanie  pojęć  ogólnych,  skupiających  w  sobie 
chaotyczny  niateryał  codziennego  doświacUzenia,  oraz  sa- 
modzielny polot  myśli  na  tle  tych  poji^ó  ogólnych,  idej, 
w  oelu  zaspokojenia  pierwszych  potrzeb  ducha,  stanowią 
zawsze  i  wszędzie  naturalny  pimkt  wyjścia  dla  filozofii*  Do- 
wodzą tego  jak  najwyraźniej  zawiązki  właściwej  filozofii 
zai'ó\vno  u  Greków  w  epoce  do  Sokratesa,  jak  i  w  now- 
szych czasach  w  epoce,  poprzedzającej  Bakona  i  Kar- 

TBZYUSZA. 

Po  tej  picrw.szoj  dyalekłycznej  epoce  następuje  dość 
prędko  reakcya,  pewne  rozczarowanie  i  niedowierzanie 
względem  bezpośrednich  wytworów  myśli.  Wskutek  bo- 
wiem rozlicznych  doświadczeń  życia,  i  najwznioślejsze  po- 
loty ducha  okazują  się  często  bądź  niewystarczającenii, 
bądź  poprostu  uludnemi,  przeciwnemi  prawdzie.  Umysł 
filozoficzny  wpada  wtedy  w  wątpienie  i  przekonywa  się, 
że  z  niego  wydobyć  się  może  jedynie  przy  pomocy 
wszechstronnego  rozbioru  owych  bezpośredni  di  wytwo- 
rów myśli  i  wszelkich  w  ogóle  poglą4<^w  na  rzeczy,  uzna- 
wanych w  pierwszej  chwili  za  prawdę  niewątpliwą.  Wy- 
stępuje tedy  obecnie  nowy  czynnik  rozwoju  życia  umy- 
słowego, czynnik  krytyki,  wątpienia,  badania,  rozbioru,  dą- 
żący do  wykazania  składowych  pierwiastków  myśli  i  by- 
tuy  w  celu  dotarcia  do  ostatecznych  fundamentów  wiedzy 
przedmiotowej,  o  ile  one  okazują  się  dostępnemi  dla  roz- 
biorowej pracy  niyi^li.  Jcstto  w  dziejach  filozofii  e})nka 
krytyczna,  mająca  cliarakter  przejściowy  lub  przygotowaw- 
czy do  objawów  dążności  konstrukcyjnej.  U  Greków  re- 
prezentują tę  opokę  zarówno  sofiści  i  skeptycy,  jak  i  sam 


Digrtized  by  Google 


620  §   18.     EPOKI  ROZWOJU  FILOZOFII. 

SoKKATKs  W  stosunku  do  sofistów.  W  nowszej  iilozotii 
epoka  ta  rozpoczyna  się  pracami  krytycznemi  Bakona 
i  Karteztusza,  a  dosięga  najwyższego  rozwoju  w  pracach 
Humb'a  i  Kanta. 

"Nakoniec,  \nnysł  uczinva  potrzebę  myślowej  rekon- 
strukcyi  rozebranej  na  cząstki  rzeczywistości  i  z  calem 
natężeniem  energii  przystępuje  do  pracy  dodatniej  nad 
systematem  filozofii,  mającym  w  formie  myśli  odtworzyć 
świat  przedmiotowy,  wedle  ścisłych  wymagań  metody 
naukowej.  Tę  epokę  pracy  konstrukcyjnej  rozpoczjiiał 
Sokrates,  a  systemata  Platona  i  Arystotelesa  przedstar 
wiają  najwyższy  jej  rozkwit  u  Greków.  W  nowszych 
czasach  dii/.ność  konstrukcyjna^  uwydatniają  ws})omnieni 
już  wyżej  myśliciele  (str.  617),  przy  tern  jednak  okazuje 
się,  że  przy  urobieniu  systematów  nowoczesnych  przewa- 
ża jeszcze  zawsze  czynnik  dyalektyczny  i  krytyczny  nad 
właściwą  konbtrukcyą  danych  zasobów^  wiedzy  w  wyja- 
śnionym powyżej  duchu  (str.  614  i  nast.). 

Na  systemacie  wiedzy,  obejmującym  jednolity  na 
świat  pogląd,  kończy  się  praca  teoretyczna  umysłu  filo- 
zoficznego, ustępując  już  dalej  miejsca  działalności  prak- 
tycznej, wprowadzającej  w  życie  wyniki  prawdy  poznanej. 
Ponieważ  zaś  poznanie  prawdy  jest  dla  człowieka  zada- 
niem nieskóńczonem,  przeto  nie  dziw,  że  w  dziejach  ludz- 
kości napotykamy  ciągle  nowe  usiłowania,  dążące  do 
rozszerzenia  i  pogłębienia  wiedzy  według  zaznaczone- 
go ogólnego  typu  rozwoju  w  owych  trzech  głównych 
epokach. 

W  powyższem  następstwie  dziejowom  wydatnych  ob- 
jawów umysłu  filozoficznego  napotykamy  uderzającą  ana- 
logię z  głównemi  momentami  rozwoju  życia  umysłowego 
człt> wieka  w  ogóle. 

1  tak,  uzdolnienie  dyaickiyczne,  zaznaczając  pierwsze 
poloty  myśli  filozoficznej  i  łącząc  się  jeszcze  ściśle  z  pod- 
miotową działalnością  uasuda,  przedstawia  epokę  dńedństwa 
w  rozwoju  umysłu  filozoficznego.    Epoka  ta  odznacza  się 


§18.     EPOKI  ROZWOJU  FILOZOFII. 


621 


Żywością  i  samorzutuością  myśli.  Umysł  zajmuje  się  na 
tyiii  stopniu  rozwoju  wszystkioni.  ale  tylko  ogólnikowo; 
o  wazystkiem  wytwarza  sobie  „swoje"  pojęcia,  o  wszystko  py- 
ta, ale  poprzestaje  też  na  byle  jakiej  odpowiedzi  i  nie  wda- 
jąc się  w  bliższy  rozbiór  jej  treści,  przeistacza  ją  bezpo- 
średnio w  duchn  swych  dążności  i HMlimotowych. 

Uzdolnienie  kryiycane  stauowi  epokę  miodsiieńc2ą  w  roz- 
woju iilozofii,  epokę  refleksyjną,  w  której  umysł  nie  zada- 
wala się  jtiż  tradycyjnemi  danemi,  ani  też  własnemi 
bezpnśred niemi  wytworami  myśli,  lecz  zaczyna  wątpić 
o  wszystkiem,  wszystko  samodzielnie  badać,  w  celu  odna- 
lezienia grantu  i  ułożenia  nowych  fundamentów  dla 
przyszłej  dojrzałej  działalności  na  tern  polu. 

Praca  bmstrukcyjtia  nad  systemateni  na nk owym  ogól- 
nego na  świat  poglądu  jest  ostatnim,  najwyższym  obja- 
wem w  rozwoju  umysłu  filozoficznego;  objawem  mętki^ 
dajrgaiośd,  energii  twórczej,  woli,  dążącej  do  czynu,  do  za- 
spokojenia jasuo  pojmowanych  i  odpowiednio  uzasadnio- 
nych potrzeb  życia  umysłowego,  do  filozofii  dodatniej, 
prawdziwie  pozytywnej,  czyniącej  wszechstronnie  zadość 
tym  potrzebom. 

W  ten  spo^dób  owe  trzy  czynniki:  dyakktyka  ze  swemi 
pojęciami  ogólnemi,  krytyka^  jako  rozbiór  badawczy,  i  kon- 
strukoya  filozoficzna,  jako  systemat  ogólnego  na  świat  po- 
jLj^IądU;  wykazują  stałe  następstwo  w  zasadniczych  funk- 
cyach  umysłu  filozolicznego,  główne  epoki  jego  rozwoju. 
Zaznaczają  one  powszechny  pochód  myśli  filozoficznej  od 
pierwszych  zawiązków  aż  do  ostatecznego  urzeczywistnie- 
nia jej  zadań.  W  nich  ujawnia  się  zatem  zasadnicze  prawo 
roMOoju  umysłu  tidozohcznego,  wynikające  zarówno  z  przed- 
miotowej natury  umysłu,  jak  i  z  istoty  filozofii,  będącej 
podmiotowym  wyrazem  jego  czynności. 


Digitized  by  Google 


622 


§  18,1-    PRAWO  ROZWOJU  FIŁOZOFn 


1.  Zasadnicce  prawo  roswoja  umysłu  filozofieznego. 

Bóżne  typy  uzdolnienia  filozoficznego:  dyalektyczny,  krytyczny 
i  konstrukcyjny,  zestawiliśmy  powyiej  z  glównemi  epokami  w  roz- 
woju umysłu  filozoficznego  w  ogóle  (§  18).  W  dążności  dyalektyczoej 
widzieliśmy  objaw  pierwszych  dziecięcych  jeszcze  porywów  i  prób  nt 
polu  filozofii;  krytyka  przedstawiała  si^  nam  jako  rys  charakteiy- 
Htyrziiy  młodzieńczej  refleksyi,  a  zdolnośó  konstrukcyjna,  mająca  na 
i-elu  iia.uk(»  iilozofirzuą  w  systematycziicm  obrołiiciiiu,  jako  wytwór 
męzkiej  dojrzałośi  i.  W  takieiu  nast*^pstwie  głównych  epok  rozwoju 
umysłu  iilozuliczncgo  uziiaiiiśmy  zasadnicze  prawo  tego  rozwoju.  Po- 
gląd ten  wymaga  w  toku  naszych  dociekań  bliższego  uzaj^adiiii  iiia. 

Psychologia  wykazuje,  że  w  dziecku  proces  poznawania  rzeezy. 
W  odróżnieniu  od  doznawanych  podmiotowo  wrażeń  zmysłowych,  roz- 
poczyna si^  uogólnieniem  pewnych  wydatnych  własności  przedmiotów 
zewnętrznych.  Wskutek  bralm  wyrobienia  zdolności  obserwacyjnej, 
dziecko  nie  spostrzega  dośó  wybitnych  nawet  różnic  w  przedmiotach, 
lecz  skupia  swą  uwagę  jedynie  na  rysach,  powodująoych  silniejsze 
wrażenia  zmysłowe,-  a  napotykając  następnie  też  same  rysy  w  innych 
przedmiotach,  obejmuje  wszystkie  to  przedmioty  w  jednem  pojęew 
opólnenty  bez  względu  na  resztę  własności,  rozróżniających  te  przed- 
mioty  poTiiiodzy  sobą.  W  ten  sposób  łączy  w  jedno  pojęcie  i  ozua- 
cza  jednyui  wyrazem  takie  rzeczy,  które  człowiek  dojrzalszy  roz- 
różiua  bardzo  wyraźnie.  Dla  dziecka  np.  wyraz:  „papa"  ozna- 
cza przez  dłuższy  czas  W()g<')le  mężczyznę  dorosłego,  ponieważ  ijm 
wyrazem  nazywa  nietylko  ojca,  lecz  i  innych  ludzi,  do  niego  podob- 
nych. Nie  wyróżnia  ono  jeszcze  ojca  wśród  imiych  mężczyzn,  nie 
uchwyciło  jeszcze  jego  rysów  charakterystycznych,  jako  ojca,  ale  od- 
różnia już  zewnętrzny  wygląd  mężczyzny  od  kobiet  lub  dzieci;  wi^' 
ma  ogólne  pojęcie  mężczyzny,  kobiety,  dziecka,  ale  nie  zdało  sobie 
jeszcze  sprawy  ze  szczegółowych,  indywidualnych  składników  tego 
pojęcia. 

Zaznaczoną  drogą  wytwarzają  się  w  umyśle  dziecka  rozliczne 
klasy  i  szeregi  przedmiotów,  czyli  pojęcia  ogólne,  skupiające  w  sobie 

rzeczy  o  pewnych  uderzających  rysach  wspólnych,  niezależnie  od  ro- 
żnie zasadniczych,  głębszych,  nie  dostępnych  w  sposób  doraźny  db 
zmysłów.  Proces  różniczkowania,  deferencyacyi  tych  pojęć  ogólnjob 
i  przejścia  od  nich  do  coraz  bardziej  szczegółowych,  ściśle  określo- 
nych, zależy  od  rozwoju  działalności  obserwacyjnej  dziecka,  od  zl>c»- 
gacenia  jego  umysłu  nowemi  specyalnemi  rysami  przedmiotów,  nad^ 


§  18,1.     PRAWO  KOZWOJU  FILOZOFII 


m 


jącemi  im  charakter  coraz  bardziej  indywidualny.  Wówczas,  pojęcia 
ogólne  wydobywają  sit^  ^u»pniowo  z  mętiK^go  żywiołu  nieokreślonej 
myśli,  z  objęć  subjektywizmu  i  przybierają  charakter  wyraźny,  o  tre- 
ści określonej,  zastosowanej  bardziej  do  przcdmiotowycli  danych  wie- 
dzy. Początkowo  zaś  różnice  pomiędzy  rzccziiini  sj)ro  wadzą  ją  sit^  dla 
dziecka  do  niewielkiej  liczby  rysów  ogulnych,  uchwyconych  mniej 
lub  więcej  przypadkowo  przez  niedość  jeszcze  rozwinięte  zdobiości 
umysłowe. 

Wobec  tego  prostego  taktu  psychologicznego,  jest  rzeczą  znpcł- 
liie  naturalną,  że  i  umysł  iilozoiiczny,  rozpoczynający  zastanawiać  się 
nad  przedmiotami  poznania,  uderzonym  zostaje  przedewszystkiem  ich 
rysami  wybitniejszemi  i  wedhig  tych  rysów  wytwarza  pojęcia  ogólne, 
skupiające  w  sobie  zjawiska  i  jestestwa  świata.  I  tak,  wszystko,  co 
działa  na  zmysty  zewnętrzne,  jednoczy  się  w  jednem  ogóhiem  pojęciu, 
oznaczonem  wyrazami:  świat  z^wnętr^n^f  przyroda-  maUrya^  rtectywi" 
Hade  prtedmioława.  Przeciwstawia  się  ono  wszystkiemu,  co  nie  docho-> 
dzi  do  naszej  świadomości  za  pośrednictwem  zmysłów,  a  stanowi  treAó 
wewnętrzną  umysłu,  jak  uczucia,  pojęcia.  po])ędy.  pragnienia  i  t.  p. 
Duchy  dusza,  w  ogóle  ^^ufiat  idealny  >!ą  wyrazami,  obejmującemi  w  so- 
bie zazwyczaj  ten  szereg  przedmiotów  poznania. 

W  naturalnym  rozwoju  człowieka  wrażenia  zmysłowe  })0|)]zt'- 
dzają  zawsze  działalność  zwrotną  umysłu,  doprowadzającą  nas  do 
świadomego  ujęcia  własnych  stanów  wewnętrznych,  jako  czegoś  od- 
rębnego, różnego  od  świata  zmysłowe  <jn  Wskutek  tego  pojęcia  ogól- 
ne dueha^  dfuty,  świata  idealnego^  pojawiają  się  później  i  wytwarzają 
się  zawsze  na  podstawie  i  przy  udziale  poprzednio  juź  wyrobionego 
pojęcia  przyrody ,  dwiata  maUryahMgo,  Naiwny,  życiowy  realiztii  wy- 
przedza wszelkie  ukształtowanie  myślowe  idealizmu.  Ztąd  pochodzi, 
że  wszelkie  pojęcia,  dotyczące  dueha^  Mata  idealnego  urabiają  się 
w  umyśle  hid/^kim  nu  podstawie  analogii  z  pierwotnie  wytwarzanemi 
pojęciami  o  świecie  zmysłow^ym.  jego  zjawiskach  i  jestcstwacli.  Świad- 
czy o  tcm  poglądowo  etymologia  wszystkich  jt^zyków,  jako  bez])OŚre- 
dni  wyraz  owej  pracy  umysłu  nad  wytwarzaniem  pojęć  ogólnych. 
W  każdym  razie,  wobec  tego,  co  powiedzieliśmy  powyżej  przy  fha- 
rakteryatyce  uzdolnienia  dyalektycznego  o  pierwszych  szkołach  gw.e- 
kiej  filozofii  (zob.  str.  606),  okazuje  się,  że  i  na  polu  dziejów  filozofii 
pojęcia  ogólne  stały  się  punktem  wyjścia  dla  wszelkich  dalszych,  bar- 
dziej szczegółowych  badań  filozoficznych. 

Nie  nalety  jednak  sądzić,  że  uznanie  wytworów  uzdolmenia 
dyalektycznego  za  objawy  pierwotne  w  rozwoju  filozoficznym,  odpo^ 
Władające  działalności  umysłu  dziecięcego,  pociąga  za  sobą  zaprzecze- 
nie ich  doniosłości  przy  późniejsz^H  li,  najdojrzalszyoh  nawet  funkcyach 


Digitized  by  Google 


624 


§  i  8,1.     PRAWO  ROZWOJU  FIŁOZOFir. 


myśli.  Bacyonalnj  pogl%d  na  rozwój  w  ogóle,  a  w  szczególności  na 
rozwój  życia  umysłowego,  wykazuje,  ie  w  rozwoju  postępowym  ku- 
dy  nowy»  wyższy  stopień  nie  niweczy  czynników,  działających  na  rto- 
pniacłi  poprzednich,  nie  wstrz^anuje  ich  normaliiej  działalności,  le<a 
obejmuje  je,  ożywia  i  do  nowycli^  pełniejszych  objawów  podnieca 
Przekonaliśmy  się  o  tern,  mówiąc  zarówno  o  twórczości  (str.  188 
i  nast.)  i  celo\vo>;ci  (str.  223  i  nast.^.  jak  o  prawie  przyczyny  (str. 
378)  i  etyce  \vs|)(')łczesnej  (str.  488),  a  szczególniej  przy  rozbiorze 
syntezy  praw  nauk  sjiccyalnj^cb,  jako  czynnika  metodologicznego  istr. 
57b  i  nast.).  To  tvż  wytwarzanie  pojęć  ogólnych,  w^ięc  i  dziabinośe 
dyalektyczna  umysłu,  nie  ulega  osłabieniu  lub  przerw  ie  wskutt  k  dal- 
szego rozwoju  uzdolnienia  filozoficznego,  lecz  pozostaje  ciągle  j. - 
dną  z  koniecznych  lunkcyj  tego  uzdolnienia,  niezbędną  dla  prawi- 
dłowego rozwiązania  zadań  filozotii.  Uzupełnienie  tej  funkcyi  nowe- 
nn, na  wyższym  stopniu  rozwoju  przyczynia  się  zarazem  do  jej 
wzmocnienia  i  bogaci  ją  całym  szeregiem  żywotniejszych  i  dojizal- 
szych  wytworów,  zaznaczających  postęp  i  na  tern  specyahiem  polu 
dyalektyki.  Przecież  i  procesa  umysłowe,  |n/y  których  pomocy 
dziecko  wytwarza  pojęcia  ogólne  i  wyrazy,  oraz  przyswaja  sobie  mowę 
i  z  niej  korzysta,  dojrzewają  wraz  z  pozostałemi  czynnościami  umyałn 
i  w  łączności  z  niemi  rozwijają  się  bardziej  prawidłowo,  normalnie. 

Z  powyższego  wynika,  źe  następująca  po  pierwszych  objawach 
uzdolnienia  dyalektycznego  dzia^Jilność  hrytt/czna  umysłu  nie  wyklucza 
bynajmniej  dalszego  rozwoju  cz^imików  dyalektyki.  lecz  łączy  się 
z  niemi,  korzysta  z  nich,  d^iy  do  naprawy  ich  zboczeń,  do  ich  uzu- 
pełnienia swemi  nowemi  zdobyczami  iimysłowemi.  Młodzieniec  nie 
przestaje  wytwarzać  dalej  pojęć  ogólnych;  przeciwnie,  pod  wpl  '^'^ 
coraz  żywszych  dążności  podimiotowych,  pojęcia  ogóhie  przybierają 
charakter  samodzieby,  nabierają  więcej  treści  rzeczywistej,  życiowej 

Z  tern  wszystkiem,  obok  powyższej  czynności  dyalektycznej. 
wytwarza  się  w  młodzieńcu  nowa,  dziecku  nieznana  jeszcze  dobizc, 
lub  wcalt?  nieznana,  a  mianowicie  czynność  refleksyjna,  rozbiorowa, 
krytyczna.  Dogmatyczna  uiność  dziecka  w  prawdę  poglądów  trady- 
cyjnych Inl)  bezwiednie  wytwarzanych,  utracą  z  czasem,  wskutek  do- 
świadczeń różnego  rodzaju,  swój  charakter  bezwzględny.  Do  uraysłn 
wciskają  się  rozliczne  wątpliwości  t(»on?tyczne,  uraz  niecht^ć  praktycz- 
na, wywoływane  przez  refleksyjną  działalność  myśli.  Bogaty  zasób 
wytworów  podmiotowj^ch  i  potrzeb  indywidualnych  staje  w  sprzeczno- 
ści z  przedmiotowemi  danemi  i  z  potęgą  rzeczj-wistych  stosunków  ży- 
ciowych, coraz  bardziej  oddziaływających  na  świadomość  jednostkową. 
Młodzieńcze  poczucie  tej  treści  podmiotowej  nabiera  tein  więcej  ży- 
wości  i  stanowczości,  im  mu  się  owa  sprzeczność  pomiędzy  podmioto- 


wemi  dążnościami  i  przedmiotowcmi  wamnkami  bytu  daje  silniej  we  zna* 
ki.  Pobudza  go  to  z  jednej  strony  do  coraz  głębszej  refleksji,  do  coraz 

wyraziiirjszego  ujęcia  layślą  własnej  Trrści  ])0(lmiotowt'j ;  z  drugiej 
do  toraz  ściślejszego  rozbioni  i  oceny  przedmiotowej  rzeczywistości  ze 
filaiiowiska  tej  treści  j)o(lmi(>to\vej. 

Dto  początki  psychologiczne  krytyki  i  przyczyna,  dla  której  wiek 
młodzieńczy'  można  nazwać  krytyczny m  pod  wieloma  wzglądami.  Jest 
kiytycznjrm  nietyiko  z  powodu  zaznaczonej  działalności  reHeksyjnej 
i  rozbiorowej,  lecz  zasługuje  na  tę  nazwę  i  dla  tego,  ie  jest  epoką 
najważniejszą  i  najniebezpieczniejszą  w  całym  rozwoju  człowieka, 
a  zarazem  decydującą  o  jego  przyszłości.  W  epoce  tej  dochodzi  bo- 
wiem do  rozwiązania  zaznaczona  sprzeczność  pomiędzy  ])odmiotowemi 
i  przedmiotowemi  czynnikami  życia  umysłowego.  Dwa  są  tylko  wyj- 
ścia z  tego  ])ołoźcnia  krytycznego.  Osobnik  albo  się  zataj )ia  w  owej 
sprzeczności,  do  niej  ])rzy\\  jka  i  doprowadza  ja^  do  ostateczności,  stając 
skeptykicm  lub  pesymistą,  a  co  gui  h/.a,  cyitd^iem  lub  anarchistą,  jak 
tti  wulzieliśmy  wyżej,  mówiąc  o  zboczeiuach  j^myslu  krytycznego  str. 
•>99  i  nast..  <)08  i  nast.  ;  aibu  tuż  przezwycięża  sprzeczność,  w  yrówny- 
wając  swe  wygórowane  [)odmiotowo  wymagania  z  przcdmiotow(?mi 
danemi  i  posiłkując  sią  niinii,  wedle  możności,  dla  energicznego  za- 
spokojenia potrzeb  swego  ducha,  wstępuje  na  drogę  życiowego  rozwoju 
i  zbliża  się  coraz  bardziej  do  męzkiej  dojrzałości. 

Zgodnie  z  tą  fazą  umysłowego  życia  osobnika  i  historya  filozofii 
wykazuje  zawsze  pojawienie  się  krytycznej  reakcyi  ])o  żywszym  roz- 
woju dyalektycznych  ogólników.  Po  pierwszych  szkołach  w  Grecyi. 
które  wydały  najogólnit»jsze  pojęcia  filozoficznego  na  świat  poglądu 
(zob.  8tr.  605).  pojawiła  się  icakiya  krytyczna  ze  strony  sofistów, 
skcptykuw  i  Sc.kkatesa.  Sofiści  zabawiali  się  wpraw  d/.ir  sami  jeszcze 
dyalcktyką.  ale  ich  dyalfkr\ka  inia^a  już  diarakl or  opozycyjny  i  kry- 
tyczny. Zamiast  post t'| ►owego  |)ochodu  niysli  do  uajogóhuLjszych  |>o- 
jęć  i  zasad,  wyszukiwali  oni  ])rzeciwieństwa  w  myśleniu  i  przygoto- 
wali przez  to  grunt  dla  skeptycyzmu.  rozwijającego  jednostronnie  ne- 
gację krytyczną  (zob.  str.  611).  Sokrates  zaś,  występując  po  raz 
pierwszy  z  jasno  pojętą  zasadą  refleksyjnego  poznania  samego  siebie, 
zaznaczył  raz  na  zawsze  fundamenta  wszelkiej  prawdziwej,  dodatniej 
krytjki  umysłu.  Prawda,  że  krytyka  w  ogóle  nie  rozwija  się  w  spo- 
sób należyty  w  filozofii  greckiej,  która  w  całości  ma  jeszcze  charak- 
ter dyalektyczny.  Krytyka,  w  ścisłem  znaczeniu  tego  słowa,  jest  do- 
(jiero  wytworem  nowszych  czasów.  Ale  w  zakresie  ogólnego,  prze- 
ważiiit  dy  alek  tycznego  rozwoju  lilozohi  w  Grecyi.  /.a/,naczone  ohjawy 
wykazują  wyraźnie  pojnwiinie  si^  reakcyi  krytycznej,  w  stosunku  do 
poprzednich  wytworów  dyaiektyki. 

Stme,  Witfp  do  fll«Mai.  40 


I 


Digitized  by  Google 


026 


§   18,1.     PRAWO  ROZWOJU  FILOZOFII. 


Podobnież  i  filozofia  soliola^tyt  zna.  pomimo  jcdii  ostro  miej  ten- 
<l('iicvl  konstrukcyjnej  do  systeiiiatyzowania  pojt^e  izob.  str.  617 j.  re- 
prezentuje, ze  wzglądu  na  trese  swych  poglądów,  czynnik  dyalektycz- 
ny,  bo  żyje  umysłowo  j)rzew\ażnie  pojęciami  ogólnemi.  W  przeciw - 
stawnośei  zaś  do  niej  rozwijały  si<j  zawiązki  reakcyi  krytycznej  jui 
w  naukach  nominalUmu^  naturalizmu  i  hutnanizmu  (o  roakcyi  życiowej 
przeciwko  ogólnym  zasadom  dogmatycznym  wieków  średnich,  na  pola 
stosunków  społecznych,  państwowych  i  kościebiych  nie  mamy  powodn 
mówić  tu  szczegółowo),  aż  wreszcie  doszły  do  zupełnego  rozkwita  w  po- 
godach Bakona,  Kabtezyusza  i  ich  krytycznych  następców.  I  w  now- 
szej filozofii,  nastrój*  przeważnie  krytyczny  przorj^wanym  bywa  cz^to 
przez  jednostromK?  wytwory  dyalektyki,  ale  wtedy  pojawia  się  zawsase  na 
nowo  i  coraz  sihiicj  czyiuiik  kiyŁt/czni/.  Kant  zbija  dogmatyzm  tilozorii  zny 
IS-giś  wieku,  a  poz3't\'%vizra  Comte'a  stanowi  kryiyi  zna  rc4ikc3"ę  wzglę- 
dem wybujałej  d^-alektyki  idealizmu  Fichtego,  Schellenga  i  Hegla. 

Trzecią  w^^bitną  epok^  lunysłowego  rozwoju  osobnika  wypełnia 
dafnalat  męzka  działahiość  życiowa.  Przetwarza  ona  przedmiotową 
rzeczywistość  według  wymagań  podmiotowych.  Ka  szczytac:h  życia, 
człowiek  nie  wyrzeka  się  wprawdzie  ani  nćijrozleglejszych  pojęć  ogół« 
nyoh,  idcj,  ani  ich  wszechstronnego  rozbioru  krytycznego;  ale  jnż 
nie  poprzestaje  na  tych  jednostronnych  dążnościach,  rozkładających 
jego  istność  na  przeciwległe  podmiotowe  i  przedmiotowe  czynniki,  na 
idealne  ])ory^vy  ducha  i  dane  bytu  przedmiotowego.  Skupiając  swe 
zdolności  umysłu  i  ciała,  wszystkie  zasoby  swego  jestestwa,  osobnik 
doszedłszy  do  męzkiej  działalności,  zrywa  się  do  czynu  i  duży  do  mo- 
żliwie; pełnego  za.s[)okojcDia  swych  glt^boko  odczuwanych  i  mzważiiie 
rozpatryT\'an3'ch  potrzeb.  Ociiocza.  dodatnia,  twrtrcza  energia,  siloii 
wola,  w  przeciwstawifniiu  zarówno  do  bezpośrednich  ])<'ryAvńw  nr  żucia, 
jak  do  rozbiorowej  myśli  (§  7,i);  oto  nowy  czynnik  rozwoju  umysło- 
wego, występujący  na  jaw  w  wieku  męzkim  i  wytwarzający,  przy 
udziale  po])rzednicli  czynników,  ostateczne  rysy  charakteru  danego 
osobnika.  Teraz  dopiero  świat  zobaczyć  i  przekonać  się  mo^  czen 
osobnik  jest  w  istocie  i  jaki  bierze  udział  w  proc^  powszechnej  około 
udoskonalenia  warunków  ludzkiego  bytu. 

Przedstawiona  powyżej  działalność  konHrukci/jna  umysłu  filozo- 
ficznego (§  17,3)  odpowiada  na  tcm  polu  w  zupełności  rysom  charak- 
terystycznym  wirku  nn^zkiego  w  zakresie  ogólnego  rozwoju  życi:! 
umysłowego.  Zaokrąglony  systemat  wiedzy,  nauka  filozolii  zna.  jak-^ 
jednolity  pogh^d  na  świat,  o})arty  ścisłe  na  w^ynikacłi  badań  specyal- 
nych,  jest  właściwym  czijncm  filozoficznym  i  dla  tego  też  mogliśmy 
jiowiedzieć,  że  uzdolnienie  konstrukcyjne  zaznacza  ostatni,  najwyźsar 
objaw  rozwoju  umysłu  filozoficznego. 


Digitized  by  Google 


§  18,1.    PKAWO  ROZWOJU  FILOZOFII. 


627 


Po  epoce  dyalektyki  i  krytyki  nasttjpiije  w  historyi  filozofii  zaw- 
sze epoka  pracy  konstrukcyjnej  nad  naak%  filozoficzną  i  znajduje  swój 
wyraz. w  catokształtacli  myśli,  streszczaj %cych  wyniki  dyalektycznych 
i  krytycznych  dążności  poprzednich  pokolei^.  Po  Jończykach,  Pita- 
gorejczykach,  Eleatach  i  Sofistach  wysti^])ili  ze  swemi  skończonemi  na 
świat  poglądami  Sokbates,  Platon  i  Arystoteles,  przedstawiający 
wiek  męzkiej  dojrza^o^ści  w  luzwojii  grockiej  filozolii.  ArysLotelos 
szczególniej  rozwinął  ])ierws!ze  zawiązki  nauki,  w  ścisłem  znaczeniu 
t^go  słowa,  jako  8ystematu  pojtM\  odr warzającef^o  w  umyśle  ludzkim 
budowtj  świata  rzeczywistego.  i*od  jogo  wjdywem  rozwija  się  też 
konstrukcyjna  dążność  scholastyki,  która  atoli  w  swej  jednostronności 
uwzględniała  jodynie  /orm^ nauki,  jej  ustrój  systematyczny,  zaniedbując 
znpcinie  jej  treść  rzeczową  (str.  617),  W  nn\^'8zych  czasach  Kabtk- 
ZYuaz,  SpmozA  i  Leibnitz,  Fichte^  ScHBLŁnra  i  Heoel,  Scbopenhaubb, 
Hebb4bt  i  CoMTE,  a  w  chwili  obecnej  Hbbbbrt  Spbngbb,  Wtlhslu 
WuNDT,  EowABD  Hasthahkt  i  inni  reprezentują  szereg  prób  systema- 
tycznego obrobienia  filozofii,  na  podstawie  dyalektycznych  i  krytycz- 
nych  zdobyczy  swych  poprzedników,  uzupełnianych  samodzielnemi 
badaniami. 

Jeż(^li  jednak,  na  porlstuwie  zaznaczonych  punktów  widzenia, 
zasranowimy  się  w  końcu  nad  charaktrrnn  Hlozoficznyni  naszych  cza- 
sów i  przyłożymy  do  nich  miarę  idt  aliia.  zaczcrpaiią  z  ist/ity  filozofii 
i  jej  zoihiń:  naU*nczas  wyznać  musimy,  że  i  najnowsze  objawy  dążno- 
ści konstrukcyjnej  nie  czynią  jeszcze  w  zupełności  zailośó  wymaga- 
niom dojrzałej  twórczości  na  tem  polu.  Bezstronny  badacz  współcze- 
snego stanu  filozofii  wyznać  musi,  że  i  dzisiaj  jeszcze  górują  w  dąż- 
nościach filozoficznych  czynniki  dyalektyczne  i  krytyczne  nad  praw- 
dziwie konstrukcyjnemi,  a  więc  beztreściowe  pojęcia  ogólne  i  rozbiór 
negacyjny  nad  dodatnią,  buduji^ui^  pracą  myśli.  W  przeszłości  filozo- 
fii zaznaczyliśmy  wprawdzie  stopniowe  następstwo  powyższych  trzech 
czynników,  a  wśród  nich  i  ostatniego;  ale  mieliśmy  przytcm  na  myśli 
raczej  jego  pierwsze  zarodkowo  ol«ja\\  \ .  MuiŻL-li  pełnie  jego  dojrzałego 
rozwoju,  .hdk  dziecko  i  młodzieniec  jiosiadają  p^wiią  wolę  i  energię, 
a  zatem  i  objawiają  swą  treść  wewnętrzną  w  pewny (  h  czynach,  cho- 
ciaż czynom  tym  nie  możemy  jeszcze  ])rzyznawać  charakteru  dojrza- 
łości :  i^odobnież  i  umysł  filozoficzny  ludzkości  występuje  w  różnych 
fazacii  swego  rozwoju  z  dążnością  konstrukcyjną;  ale  pomimo  to  znaj- 
duje się  ona  dotąd  zawsze  jeszcze  pod  bezpośrednim  wpł3^em  dyalek- 
tyki i  krytyki,  zamiast  zawładnąć  niemi  i  uczynić  je  służebnicami  dąż- 
ności dodatnich,  mających  na  celu  urobienie  całokształtu  wiedzy  ludzkiej. 

W  greckiej  i  średniowiecznej  filozofii,  przy  wszelkich  zawiązkach 
krytyki  i  nauki  systematycznej,  posiarlają  znaczenie  pierwszorzędne 


Digitized  by  Google 


628 


§  18,1.    PRAWO  ROŻWOJD  FILOZOFII. 


pojęcia  i  ideo  ogólne,  sformutowane  przeważnie  drogą  dyalektyczną 
przez  Platona  i  Abystotelbsa.  Krytyko,  zaś  filozoficzna,  w  powa- 
znem  tego  słowa  znaczeniu,  bierze  początek  właściwie  dopiero  w  pra- 
cach  Bakona  i  Kaetbzyusza,  wnika  głt^biej  w  pierwiastki  zasadnicsp 

])ozimiiia  rlzi^ki  pracom  Lokka,  HuikfK  A,  szczególniej  za»4  Kattu, 
a  znajdnjM  wszechstronne  zastosowanie  do  głównych  dziedzin  lilozofii 
<lopiero  w  naszych  czusach.  które  zawsze  jeszcze  mają  charakter  bar- 
dziej negacyjny.  niż  prawdziwie  pozytywny,  dodatni.  Zyj(»my  (Idtal 
racząj  w  epoce  krytyki,  aniżeli  konstrukcyi  naukowej.  iJopiero  po 
ostatecznem  przezwyciężeniu  negacyi  krytycznej,  po  wyjaśnieniu  przy 
jej  pomocy  niezachwianych  inndamentów  wiedzy  hidzkiej  i  jej  skła- 
dowych czynników:  rozpocznie  si^  w  jłrzyszłości  wla^sciwy  rozwój 
uzdolnienia  konstrukcyjnego  ludzkości,  dojrzała  praca  myśli  nad  filo- 
zofią, jako  nauką,  doprowadzającą  do  jednolitego  i  zarazem  pełnego 
j)ogh\dif  na  świat.  Dotąd  tą  pracę  dodatnią  przygniatają  czynniki 
dyalektyki  i  lvrytyki  i  dla  tego  nie  ma  jeszcze  cechy  męzkiej,  świa- 
domej siebie  i  rozważnej  dojrzałości. 

Zaznaczony,  ze  stanowiska  jjowszcc  hue^o  rozwoju,  charakter 
tilo/.ofii  naf^/.yi  li  czasów,  odpow  iada  zupLlnic  ow  ^^inn  brakowi  dojraało- 
ści  na  polu  wspuiczcsnycli  objawów  życia  spolrt  zn(\^r>.  o  którym  mó- 
wi łrm  oliszerniej  już  dawno  w  swej  Stnitf^i^  dwóch  Jwiatih''.  *tr.  1^' 
i  nast.  Obecnie  tej  kwestyi  na  tem  mityscu  nie  mam  powodu  dalej 
roztrząsać. 

Tak  tedy  pogląd  na  rozwój  historyczny  umysłu  filozoficznego 
doprowadza  do  przekonania,  żt;  ogólne  prawo  tego  rozwoju  w  ludzko- 
ści odpowiada  prawu,  określającemu  rozwój  mnysłowego  życia  osobni- 
ka. DyaUkt}fka,  wytwarzająca  pojęcia  ogólne  pod  wpływem  podmio- 
towych porywów  uczucia;  myśl  kmjtyczna^  rozbierająca  te  pojęcia 
ogY>lne  w  celu  dotarcia  do  przedmiotowych  [)od8taw  |K>znania,  i  wresz- 
cie naukotm/  na  świat  i)ogląd.  jako  objaw  energii  dojrzałej,  systema- 
tycznie działa ji|cej :  oto  gł(')wne  momenta  ti*go  rozwoju.  Wyst^^^pTiją 
one  wprawdzie  na  jaw  stopniowo,  lecz  następnie  uzupełniają  si^  na- 
wzajem w  zasadni<  zych  da/iiościacli  filń;^ulii.  Posti^p  tiloz«ttii  ]>o]ega 
z  jednej  strony  na  wyrówTianiu  i  uzupełnieniu  ])oprzednief^o  (zyunika 
l)rzez  uast^j>ny,  a  z  diaigiej  na  skoncentrowanem  działaniu  wszystkich. 
Historya  filozofii  jest  historyą  rozwoju  umysłu  filozoficznego  ludzkości 
Obejmuje  ona  zarównf)  kolejne  nastę|)stwo  głównych  typów  uzdolnie- 
nia filozoficznego,  jak  i  ich  łączność  organiczną  przy  stopniowem 
urzeczywistnianiu  istoty  filozofii. 


Digrtized  by  Gooole 


§  18,1.    PSYCHOLOGIA  ROZWOJU. 


629 


Psychologfia  rozwoju  umysłowego.  Wyłożony  po-hid  na  epoki 
i  |>ra\v(>  rozwoju  liloznfii  fij  18  i  18,i )  pozo>>itajc  w  :;ri>|yin  /wiji^kn  z  poglijdonł  nai^zyni 
ua  życif  umysłowo  w  oyulc  i  klasytikui-yę  jepo  ol)ja\v<i\v  lij  7.  oraz  7,i,'2  i  z  przyju-k  i- 
mi),  l  zdolnienio  (h/ałckti/cznc,  krf/fyczw  i  komutrnlicyjnf  w  istocie  swojej  olijiiwaini 
pnewagi  pierwotnych  czynności  umysłu:  uczucia,  myMenia  lub  woli  w  zakresie  dążno- 
ści ffloatoficmycb. 

Duokktyka  jei»t  głównie  wynikiem  działania  uczucia  na  myślenie.  Wskutek  tego 
włfuinic  dyalektyk  ulega  pneważnie  motywom  ijnbjeklywnym  i  rozwija  swą  myśl 
w  lueninku  dośrodkowym.  <~)dwra(a  si«;  tody  jak  może  najwięcej  od  świata  i)rzcdmio- 
fowcj^o  i  snuje  swo  pojrcia  z  własnej  swej  treści,  z  zasobów  swego  życia  osołmiczego 
w  imi«»  pnduiiofnwfj  twór^^zośi^i.  Szuka  też  w  powiązaniu  swych  pojcć  raczej  zadowole- 
nia ostcrycziiLoo.  mizeii  prawdy  przed niintow ej.  Zna<'zonio  zatem  dyalektyki  w  rozwoju 
Hlo/ofii  odpowiada  w  zupełności  znaczeniu  uczucia  w  ogoinynł  rozwoju  życia  umysłowe- 
go. A  że  uczucie,  jako  bezpośrednia  czynność  podmiotowa,  stanowi  pierwotni^  trcsc  m- 
r6wD0  każdego  jestestwa  żywego  w  ogóle,  jak  i  w  szczególności  człowieka,  wił,'e  też 
działanie  jego  na  pola  filozofii  wyst^^puje  przedewszystkiem  na  jaw  w  podmiotowych 
wytworacli  myśli,  znąjdojącydi  swój  wyraz  w  dyalektyco. 

Zmy$t  krytyczny'  obojmnje  w  sobie  zasadnicze  rysy  samodzielnego,  możliwie  czy- 
stogo  mijklenia.  Wyższy,  filozoficzny  rozwńj  myśli,  jako  myśli,  staje  sic  krytyką.  Ma 
ona,  jak  i  myślenie,  pizedewszj-stkiem  cbarakt<  r  przedmiotowy  i  rozw^a  8i<;  w  kierunku 
rH^środkowyni :  przeciwstawia  się  treści  podmiotowej  i  dąży,  we<l]o  możności,  do  pozna- 
nia tego,  Cl)  je-r.  rzeczy  sani'']  w  snhie.  Mydlenie  jest  tvi  głównym  czynnikiem  kry- 
tyt-zucy  samowiedzy,  zdająeej  ^dhic  -lu  iwi  ze  swy.  li  ■•zynno.ści.  a  -z«  zególniej  z  warun- 
ków istotnego  poztumia  rzmzy.  .leżeli  tedy  w  ogólnym  rozwoju  życia  umysiłowego.  po 
objawach  bezpośredniego  m-zucia,  wywiązuje  się,  pod  wpływem  czynników  przedmioto- 
wych, działalność  myśli:  to  rzecz  naturalna,  żc  i  w  rozwoju  filozofii  krytyka  następuje 
po  dyalektyce  i  stanowi  praedmiotowe  dopełnienie  jej  podmiotowych  wytworów. 

Nareszcie,  teola,  energkt^  ma  cbaraktw  podmiotowo- przedmiotowy,  lio  łłkupla 
w  sobie  z  jednej  &trooy  byt  umysłowy  i  zmysłowy  danego  osolmika.  a  z  drugiej  uizo' 
ezywistnia.  przy  pomocy  czynników  przedmiotowyd),  dążności  podmiotowe.  Taką  łącz- 
no.śc  podmiotowyi  h  czynników  tilozotii.  t.  j.  dyalektyki  pojfi- o<j('>hiy<  li.  z  i)rzediniotowemi, 
wykazanemi  przez  krytyk*;,  przed^^tiw  ia  nam  lównież  sy»tenmt  naukowy  IDozofii.  jako 
.ił.jaw  jednolitej  w  soitie  energii  ums-la.  i'i>tiieważ  zaś  w  życiu  woln  \vy>-f. -puje  na 
jiiw  jako  fzyn  dojrzał}*,  samodzielny  i  świaduuiy  sielde,  jedynie  po  poprzednim  rozwoju 
uczucia  i  myśli  i  pi-zy  ich  ciątrlem  w-półdzialaniu,  przeto  i  w  dziedzinie  tilozotii  urzeczy- 
wistnia się  ostatecznj.  vv\  jej  po  >hodu  dziejowego,  t.  j.  sy.stemat  ogólnego  na  świat 
poglądu,  dopiero  na  podstawie  !<zorijzogo  rozwoju  podmiotowej  d3*alektyki  i  przedmioto- 
wej krytyki  Z  nich  czerpie  umysł  podniety  i  wskazówki  do  poważnej  pracy  nad  filo- 
zofią i  tylko  pizy  ich  udziale  dochodzi  do  rozwiązania  jej  zadań,  w  sposób  czyniąey 
zadość  wszechstronnym  wymaganiom  umysłowej  dojrzałości. 

Literaturę  p.>ycliologi»zną.  doty«zącą  poruszonej  tu  kwestyi.  podaliśmy  już 
w  zna-  zru-j  i  zęści  w  rozdziale  drugim  niniej-z<  j  ]ira 'v.  <zi  zególniej  przy  poglądzie  ogól- 
nym na  olijawy  /yia  umysłoweffo  'zofi.  <tr.  1  ł<>  i  ni-r.  15:1  i  na.st..  oraz  167  i  na<t.,). 
F/apełniauły  te  tlan*-  uwa^ja..  że  iiiMjulniauic  ry.-5u\v  s/.*  zt-*gfiiowycł:  pr/<'Z  dzieci  przi  d-^ta- 
wia  wyiłomic  II.  Taink  w  swom  dzich  ;  Dc  iintelliyetice  1.S70,  T.  J,  8U  i  imst.:  Kor- 
matiun  des  nom.s  genćraux  ches  b  s  petits  i-nfant-i.  Zob.  też  W.  Pbeyea,  JJie  Sede 
des  Kindea  1882,  stn  203  i  nast.  (3*cie  wyd.  18D0).  (Uy  zaś  mati^ryat  faistoiyczny 
odiiośni*^  do  kwestyi  stopniowego  WĄ'twarzaDia  się  pojęć  ogólnych  znaleźć  można  w  dzie- 
le W.  ypŁKMANNA,  L^hrbuch  der  /^c/łO%i>,  wyd.  %  r.  IKJK'*,  T.  II,  ^47— 267.   CJo  do 


uiyiti^cu  Dy  GoOglc 


630 


§  18,1.     PSYCHOLOGIA  ROZWOJU. 


rozwoju  umysłu  w  i' <,  u  w  ogóU*,  zob.  tanuśe  T.  I,  10  i  uast.  W  naszej  litoraturzo  zasłu- 
guje w  tym  wzg^lędzie  na  iiwa^^ę  siscz* ogólniej  wspomniana  jut  (str.  147)  psjcholo^ 
A.  Dyoasiń8KIB6o;  zob.  str.  25a  i  nast. 


2.  Prawo  rozwoju  tilozofii,  według  Hegla,  Comte  a  i  Spencera. 

Zaznaczone  powyżej  ])idvvo  rozwoju  umy^h^  filozoficznego  ! i?  l<^  il 
opiorajnc  sit^  na  psyclioloc^i^znycli  danych,  ma  charakter  konkri my, 
faktyczny,  życiowy.  Wskutek  tego  wyjaśnia  wierniej  i  dokladnitj 
postąp  dziejowy  filozofii,  aniżeli  wszelkie  prawa  abstrakcyjne  z  góry 
powzięte,  a  następnie  dopiero  do  życia  zastosowano.  Takie  prawa 
wygłosili  w  nowszych  czasach  szczef^ólniej  Hegeł,  ('omte  i  Spbnceb. 
Należy  się  tedy^  abyśmy  ich  poglądy  ua  ten  przedmiot  zestawili,  choć 
w  zarysach  ogólnych,  z  wyłożonym  powyżej. 

Z  poglądem  Hegla  na  ]>ochód  myśli  filozoficznej  zapoznaliśmy 
się  już,  mówiu^c  o  j(  go  moto<lzie  dyalektycznej  (str.  537  i  nast.).  Wi- 
dzieliśm3\  że  według  niego  rozwój  w  o^i  »łe,  więc  i  filozofii,  rozpoczy- 
na s'ni  tezą,  twierdz.  iiieni,  przeehotlzi  na>l<-iaue  w  anttjtc:*^,  j)rzeczeme, 
i  nareszcie  wyrównywa  te  czynniki  w  st/ntczi",  w  różnojedni.  któru. 
stłijąc  się  z  czasem  zn(jwu  tezą,  wywohiji^  ten  sani  [)roces  w  zasiDSo- 
waniu  do  nowo-wytworzoncj  treśei.  AV  ten  sposób  wyst^|mje  na  wi- 
downię historyi  niezmierzou«  bogactwo  pogh^dow  iilozoficznych,  zbli- 
żających się  wskazaną  drogą  coraz  bardziej  do  ])rawdy  bezwzględnej. 

Na  swojrm  miejscu  wykazaliśmy  fałsz  metodologiczny  tego  po- 
glądu Hegla.  Obecnie  zastanowimy  się  nad  nim  nieco  bliżej  ze  sta- 
nowiska psychologicznego. 

Prawo  rozwoju  Hegla  ma  pewną  podstawę  faktyczną  w  obja- 
wach psycliicznych  nikeyi  i  reokctfi,  W  samej  rzeczy,  nie  ulega  wąt- 
pliwości, żo  w  istotach  żyjących,  wszelkie  działanie  w  pewnym,  ozna- 
czonym kierunku,  trwające  dłuższy  czas,  wskutek  wyczerpania  odpo- 
wiednich sił  osobnika,  ])0ciiiga  za  sł>bą  przeciwdziałanie,  w  celu  do- 
prowadzenia lunkcyj  żywotnych  rlo  możliwi^j  równowagi,  ^[ożnahy 
tedy  to  prawo  ak<*vi  i  ii  aluyi  zastosować  w  pewnym  stujłniu  i  flo 
rozwoju  liio/olii  i  w  tym  duchu  wyjaśnić  jej  j)0chud.  Ale  Hegel  t^am 
nie  sprowadzał  bynajmniej  tego  pochodu  do  działania  owych  czynni- 
ków biologicznych,  lecz  pozostawał  w  sforze  formalnycli  tiinkcyj  my- 
śli, twierdzenia  i  przeczenia,  i  zadawalał  się  czysto  abstrakcyjncm 
sformułowaniu  zaznaczonego  prawa. 

Współczesna  filozofia  zawdzięcza  wprawdzie  Heglowi  zastosowa- 
nie idei  rozifoju  do  ogóhił^go  pogląclu  na  świat,  oraz  określenie  najwy- 


Digrtized  by  Go 


§  18/2.     UEOEL,  COMTK  l  SPENCEU.  631 

da  miej  szych  monieiiluw  myśli  oderwanej  {zoh.  str.  22  \.  oraz  538); 
pomimo  to  okazuje  się,  że  jego  formuła  rozwoju  pozbawionłi  jest 
treści  życiowej,  a  wi^*  i  prawdy  rzeczywistej.  Hegel  reprezentuje 
w  tej  kwestyi  pierwotną  górnolotną  dyaiektyk^,  nie  pozbawioną  by- 
najmniej znaczenia  ze  względu  na  swe  poj^ia  ogólne,  lecz  zawierają- 
cą w  sobie  jedynie  nieokreślone  zarysy  dalszych  poszukiwań  na  tom 
pola.  Dla  abstrakcyjnych  wyrazów  rozwoju:  twierdzenia,  przeczenia 
i  róźnojedni,  zaczerpanycb  z  działania  myśli  oderwanej,  naleźiJo  od- 
naleźć momenta  konkretne,  zdolne  napełnić  formułę  rozwoju  treścią 
życiową  i  nadać  jej  charakter  faktycznej  rzeczywistości.  W  tym  zaś 
celu  okazała  sitj  ])OtrzLba  przenieść  całt^  kwe.styt^  rozvvi>)u  iilozofii 
z  dziedziny  ogólnikowej  dyal<'ktyl<i  na  pole  szczegółowych  objinv('>\v 
życia  oraz  dziejów  i  ua  tem  polu  poddać  odpowiednie  dane  rozbiorowi 
itrytycznemu. 

To  zadanie  krytyczne  w  kwestyi  rozwoju  tilozo^i  usiłował  roz> 
wiązać  Oomtb  i  doszedł  w  tym  względzie  do  znanej  teoryi  trzech 
stanów  umysłu,  znajdujących  swój  wyraz  w  tśoloęii,  mHaUzyee  i  fiUzo- 
fii  pozyfywntf.  Ta  ostatnia,  po  przezwyciężeniu  poprzednich  stopni, 
przedstawia,  według  Comio^a,  najwyższy  i  jedynie  naukowy  czynnik 
filozofii.  Wspomnieliśmy  i  o  tym  ])0gh\dzie  [>rzy  krytycznym  rozbio- 
rze ogólnych  zasad  pozytywizmu  (str.  270  i  nast.).  Tu  zatrzymujemy 
bię  znowu  jedynie  na  kwestyi  rozw^oju  filozolii. 

Pogląd  Comte'a  zaznacza  niewat  j.iiwie  ważny  postęp  w  porów- 
uaniu  z  poglądem  Hngła.  Przcdcw-zystkit  in  \vvstł;|)nje  tn  w  ^\vr 
prawa  czynnik  knitj/c:ni/.  pr/.yiuiininicj  w  tonryi.  (Jomtc  nic  wyi^lasza 
swej  formuły  rozwoju  Hlozotii  z  lukim  «iogmatyzmem.  jak  licgel;  nio 
jest  ona  u  niego  wynikiem  bezpośredniego  zaufania  w  prawi-  ))od- 
miotowych  wytworów  dyalektykL  Czuje  on  potrzel)^  nsprawiedliwic- 
nia  swej  formuły  przy  pomocy  przedmiotowych  danych,  szczególniej 
nauk  specyalnydi.  Z  dm^ej  atoli  strony,  przy  bliższym  rozbiorze 
rzeczy,  okazuje  się,  że  krytyka  rozwoju  filozofii,  uskuteczniona  przez 
Comte*a^  zamiast  opierać  się  na  faktach  i  wyprowadzać  z  nich  odpo- 
wi<xlnie  wnioski,  kierowała  się  wyłi^eznie  tendeneya  opozycyjni^. 
Wskutek  tego,  pomimo  pretensj-onalnej  nazwy  pozytł/wizmu,  przedsta- 
wia i  w  tej  kwestyi  raczej  czynnik  negacyjny,  niż  dodatui,  budujący. 

T  tak.  i:H'  Tiurhi')  s]>ostrzedz.  że  naprzód  sama  idea  rozwoju  ma 
n  Coiatc  a  cliarakic-r  przeważnie  negacyjny.  Rozwój  howiem  nic  po- 
lega, według  niego,  na  nieprzerwanem  funkcyonowaniu  pierwotnych 
czynników  życia  umysłowego  i  w  wyższych  stopniach  rozwoju  ^zr>b. 
wyżej  str.  ~)78  i  nast.);  lecz  uskutecznia  się  wyłącznie  dzięki  zupełue- 
mu  zniesieniu  poprzedniego  czynnika  przez  nostt^pny,  wit^c  drogą  bez- 
względnej ncgacyi.   Metafizyka,  jako  drugi  stopień  filozofii,  jest,  we- 


Digitized  by  Google 


632 


§  18,2.     HKGKL,  COMTE  I  srENCKK. 


(Wnp:  Conitc^a,  iH'<j;afvą  tculop^i.  a  filozofia  pozMywua,  jako  stopioń 
najwyższy,  jrst  nogacyą  zarówno  nietatizyki,  jak  i  teologii.  Wję.  u-i 
nie  dziw,  że  z  takiej  sumacyi  zaprzeczeń  uie  może  powstać  nic  1"jzv- 
tywncgo,  w  prawdziwym  znaczeniu  togo  słowa,  źc  cala  liJozotia  i  ^ni- 
te*a»  o  ilo  ma  charakter  orygiualny,  wyczerpuje  się  zupełnie  w  kryty- 
ce negatyjnej. 

Prócz  tego  nie  można  pominąć  i  innych  brak<')w,  właściwych 
^wielkiemu  prawu**  Comte'a.  Ghromieje  ono  nader  dotkliwie  i  pnsy 
ukresleniu  zasadniczych  momentów  rozwoju  filozofii. 

Teologia,  nawet  w  pojęciu  Comte'a,  jako  poetyczne  uoBobienie  sil 
przyrody,  nie  jest  wcale  objawem  filozoficznym^  lecz  wy|)lywa  z  dzia- 
łania odrębnego  czynnika  życia  iimy«lowe^?o.  który  w  swym  rozwoju 
nic  wvdajc  w  on:<)le  żadnej  filozotii.  wit^c  też  nic  może  wydać  lilozotii 
pozytywnej,  a  znajduje  sw<'»j  w\  laz  w  religii.  lu  ligie  zaś  sam  Comu- 
uznawał  za  objaw  >anioistn\-  w  porównaniu  z  til"zotią,  i  (ll<i  tego 
łjbok  filozofii  pozytywnej  usiłował  założyć  również  i  nową  pozytywiiĄ 
religią.  .Takież,  wobec  tego,  luoże  mieć  znaczenie  dła  rozwoju  iiiozotii 
teologia,  złączona  jak  najściślej  z  wiarą  reb'gijnąy  Na  jakiej  zasadzie 
teologia  może  ucliodzić  za  pierwszy  składowy  moment,  za  punkt 
wyjścia  w  rozwoju  filozofii,  jako  filozofii? 

Pojmujemy  dobrze  doniosłość  religii,  wi^c  i  teologii,  w  ogobiym 
rozwoj\i  życia  umysłowego  człowieka;  mówiliśmy  też  o  tej  doniosłości 
niejednokrotnie  w  niniejszej  pracy  (zob.  szczególniej  str.  118,  163, 
oraz  §  r2.:{  .  Ale  właśnie  z  powodu  samoistnego  znaczenia  religii, 
stwierdzoneg<i  iaklanii.  nie  mamy  prawa  uznawać  jej  za  przemijający 
moment  ro/w  ojn  un^ysłowi^go,  ani  za  jidną  z  form,  choćby  pierwotuą 
f}l>:ofil\  lecz  widzieć  w  niej  mulimy  konieczny  składowy  czynnik 
życia  mnysłowego  w  ogóle,  rozwijający  sit^  równolegle  wzglt^di-m  lile- 
zolii  od  pierwszych  swych  zawiązków  aż  do  objawów  właściwej  doj- 
rzałości. /  tego  zaś  wynika,  że  przejścia  ewolucyjnego  od  religii 
i  teologii  do  filozofii  nie  ma  woale,  podobnie  jak  w  rozwoju  euibryc*- 
nahiym  wyższych  organizmów,  serce  nie  przekształca  si^  w  mózg,  lecz 
rozwija  si<^  samoistnie,  równolegle  z  mózgiem.  Teologia  zamieszczoną 
tedy  została  w  formule  Comte"a  bez  wszelkiej  podstawy,  dzięki  wy- 
łą<'znłe  tendencyi  ncgai  \jni'j  wykazania,  że  nie  bierze  żadnego  udzia- 
łu w  rozwoju  prawdziwej  filozofii,  że  raz  na  zawsze  wykluczomi  by 
winna  z  j<*j  zakresu. 

Taż  >ama  u  ndenrya  negacyjna  kieruje  pogbtdem  Comte  a  ua 
metafizylę.  Tu  jctlnak  ta  tendencya  tcm  mnił'j  j«'st  nprawnioua.  żr 
pojt^i  ia  metafizyczne  stanowią  integralną  cztjsć  wszelkii-j,  tiloz<>Hi.  ui'' 
wyłączając  lilozotii  pozytywnej  Conitc  a.  Ppjtjcie  przyrody^  jako  ustn*- 
jn,  ol)<\jmnjąeeg<j  wyłącznie  zjawinka  tyczne  o  pewnych  ściśle  okri- 


§   13^     liKUKL,  (JUMTE  l  SPENCEU. 


633 


słonych  "własnoś'  iach,  dalrj  ])0]V»(  ia:  óUj/  i  ruchif,  pr:esł7'żi'iti  i  e:>i6H^ 
przyr:ifni(  i  celu,  zjminska  i  hfitfi/,  fnaten/t  i  ducha  i  t.  p.,  nżywain; 
przez  Gomtu  a  bądź  w  znaLzvinn  „pozytjwiiem,"  hiyiż  jako  przt  cimiot 
negacji,  są  ogólnemi  pojęciami  metafizycznemi,  dotycziiccnii  istnienia 
powszecłinego,  bytu  izob.  str.  279).  Zamiast  tedy  wykazać  krytyezme 
znaczenie  tych  ogólnych  pojtjć  metafizyczny  cli  w  stopniowym  roz- 
woju filozofii;  zamiast  określić  ściśle  ich  udział  uprawniony  w  tym 
rozwoja  i  w  ogóle  włączyć  ich  fonkcyę  w  proces  życiowy  umysłu 
ludzkiego:  zbywa  je  Comte  lekko  jako  objawy  przejściowe,  nie  mają- 
ce niby  żadnego  znaczenia  dla  filozofii,  leżące  zupełnie  za  obrębem 
jej  „pozytywnych"  zadań.  Ztad  powstało  owo  zdanie  negacyjne,  za 
Comte'm  dotąd  tak  cztjsto  iK^zmyślnie  |)owatrzanc,  o  bezwzględnej 
sprzeczności  poniię<i/v  metafizyką  i  filozofią  naukową  zob.  str.  lOo 
i  iiast.'.  Tvnuzas»ii!  negacya  odinwnii-  do  owych  pojęć,  '/aniiast 
je  wyjaśnić,  umemożliwia  |)iawidlowe  rozwiązanie  najistotniej.szych 
zadań  tilozolii.  Tą  negacyą  Comte  i  jego  zwolennicy  udowodnili  tyl- 
ko, że  w  kwesty  i  rozwoju  filozohi  zajmują  owo  skrzywione  stanowi- 
sko, o  którem  mówiliśmy,  dotykając  zbocze  ń  w  rozwoju  zmysłu  kr>'- 
tycznego  (str.  G08  i  nast.).  Z  tego  stanowiska  wykazać  wprawdzie 
moćna  bardzo  jasno  strony  ujemne  poglądu  dyalektycznego  na  tę 
sprawę,  ale  to  nie  zawiera  w  sobie  żadnych  danych  do  jej  prawdzi- 
wie pozytywnego  rozwiązania,  do  naukowego  na  nią  poglądu. 

Dążność  do  bardziej  dodatniego  rozwiązania  kwestyi  rozwoju 
filozofii,  przedstawia  Herbkrt  Spknckr  w  swym  Systemacie  filozofii  si/n- 
tetifczncj  tzob.  wyżej  <tr.  14  i  nast.  >.  Wedhiir  niego,  rozwtij  u.skut c( /uia 
się  dzięki  ]n'<tf  rsom  dnferenc}/  li-ni  i  inUffmaji  zasadnif^zych  czyni)ik<''W 
bytn.  ]*icrwotna  uieokreslojia  jednorodnośr  tych  czynników  potllega 
naprzód  rozkładowi,  a  następnie  z  rozłożonych  ]>ierwiastków  wytwa- 
rzają się  rozhczne«fcii/7i«nt(i,  agregaty,  które  wskutek  dalszych  procesów 
dytercncyacyi  i  integracyi  wydają  w  końcu  najwyższe,  wielce  złożone 
i  skomlikowane  o1)jawy  życia.  I  życie  umysłowe  człowieka,  więc 
i  filozofia,  rozwija  się,  według  B|)eucera,  na  )łodstawie  tego  prawa 
(zob.  szczególniej  jego  IHerweze  zaead^t  rozdz.  14  do  18-go:  Prawo 
ewolucyi). 

Pogląd  Spencera  na  rozwój  czyni  już  bardziej  zadość  wymaga- 
niom rzeczywistej  nauki  lilo/j  .ticzuej,  w  przeciwstawieniu  do  abstrak- 
cyjnej dyalcktyki  Hegla  i  n^gacyjnej  krytyki  (Jomte'a.  Ogólne  poj<^- 
v\v  ewoint  \  i  i  jej  składuw  o  i  zynniki  otrzynuiją  tu  już  wyraz  bardziej 
dodatiii.  pnzyfyuTiy.  w  ]i''\vii\(  Ii  realnych  czynnikaełi  bytu  i  znajdują 
swe  wyjaśnienie  na  potisLawir  łizyki  i  biologii.  Rozkład,  dylerr-ncya- 
cya  pierwiastków  bytu,  podobnie  jak  i  skupienie,  integracya  w-  wy- 
tworach syntetycznych  życia  wszechświatowego  są  faktami  codzienne- 


Digrtized  by  Google 


634  §  18,3.     HEGEŁi  COMTE  I  SPENCER. 

go  doś\viad(  z«'iua.  Wspomnieliśmy  też  o  nich  w  innym  związku. 
])odHając  rozbiorowi  ])0 jęcia  ogółu  i  szczegółu  (str.  121  i  nast.  .  Dla 
tej  łuLzności  z  łiikiaiui,  [trawo  rozw*»iu  Hpcncera  nie  wznosi  się  ponad 
rzcM'zywi-<tość  ży  iową.  w  sfciy  nadoV)ło(;zne  pojęć  ogólnych,  jak  to 
widzimy  u  licgla;  ani  też  nie  poprzestaje  w  duchu  Comte'a  na  okic- 
śltiiiiach  ncgacyjuych,  zastosowanych  tcndonc3'jnio  do  ciasnego  zakresu 
pewnych  tylko  objawów  Życia  umysiowego  (do  teologii,  metatizyki 
i  filozofii,  pojętej  wyłącznie  jako  zestawienie  wyników  nauk  specyal- 
nych).  Przeciwnie,  u  Spencera  prawo  to,  pomimo,  źo  opiera  się  na 
rozległem  pojęciu  wszechbytu,  wyprowadza  jednak  treść  swoją  z  pe* 
wnych  empirycznych  danych  życia  rzeczywistego. 

Z  tern  wszystkiem  formuła  rozwoju  Si>encera  nie  wy<]ajc  się 
nam  wystarczającą.  Jest  ona  naprzód  zawsze  jeszcze  zbyt  abstrak* 
cyjni^.  LZ\U,  według  wyjaśnioni*j  po\s'yżcj  str.  (i(>5)  t<»rniinologii.  zbyt 
dyalektyczną.  Logiczne  wyrazy  rozwoju  w  teoryi  llet^ki:  tezę.  anty- 
tezę i  syntezę,  Spencer  zastai>i}  wyrazami  maiematyc  znemi,  przy 
czcm  dwa  pierwsze  niomenUi  Hł'gla  odpowiadają  dyfercncyacyi. 
a  czynnik  syntezy  schodzi  si<;  luudzo  bHzko  z  integracyą.  Prawda, 
że  i  pod  tym  wzgh.-tlein  tormuAa  myśliciela  angielskiego  zaznacza  po- 
stęp znakonlit3^  O  ile  matematyka  wyjaśnia  dokładniej  i  wnemiej 
rzeczywistą  budowę  świata,  amżoli  abstrakcyjne  kategorye  dyalektyki, 

0  tyle  też  Spencera  formuła  matematyczna  rozwoju  zbliża  się  bar- 
dziej, aniżeli  dyalektyczna  Hegla,  do  wytlomaczenia  owego  zjawiska 
wszechświatowego,  które  rozwojem,  czyli  ewolucyą  nazywamy.  Dy* 
ferencyacya  i  integracyą,  jako  współczynniki  tego  rozwoju,  bardziej  są 
zrozumiale  i  do  świata  ])rzcdmiotowego  ])rzy stosowane,  aniżeli  twier- 
dzenie, przcczeiiit  1  rużuujt Minia,  które,  jako  fuukcye  samego  bytu.  uie 
mają  w  g]"uncie  rzeczy  jasnego  srusu. 

Ale  i  matematyka  jt-si  z  natury  swojej  nauką  zbyt  abstrakcyinn 

1  formalną,  aby  mogła  służyć  choćby  za  analogię  do  w\'jaśniciiia 
pierwotnycli  czynnilców  it/cia  wszechświatowego,  a  tem  nmiej,  aby  się 
nadawała  do  wiernego  określenia  jego  prawa  rozwoju  (zob.  str.  'óó2 
i  nast.,  351) ).  Podstawą  w  tym  względzie  powinny  być  same  objawy 
życia,  konkretne,  faktyczne  dane  ruchu  życiowego,  wyk^ującc  w  spo* 
sób  naoczny  owe  czynniki,  które  w  nim  bezpośredni  udział  biorą. 
Spencer  ma  wprawdzie,  jak  to  zaznaczyliśmy,  na  oku  te  faktyczne 
dane,  ale  w  sw<«j  formule  nie  określa  ich  dokładnie,  lecz  wyraża  je 
lyll^o  za  pomocą  analogii  matc^matycznej ;  przez  co  powraca  znowu  ze 
sfery  realnej  życia,  na  pole  oik  rw  anych  pojęć  i  dyalcktyki. 

Drugim,  nie  mniej  ważnym  powodem,  dla  którego  powyżsiłoj 
formuły  nie  możemy  uznać  bez  zastrzeżeń  za  wystarczającą.  je<3t 
okoliczność,    że  zasadniitze  cz^^nuild  rozwoju  Spencer  wyprowadza 


Digitized  by 


I 


§  18,2.     BEGELf  COMTU  i  SPENCER.  635 

z  rozbioru  mższyoh.  objawów  bytu  fizycznego  i  za  ich.  pośrednictwem 
usiłajo  wyjaśmć  wyź^^ze  objawy  fyeia,  zamiast^  odwrotnie,  uznać,  ze 
prawdziwe  czynnniki  rozwoju  wszechświatowego  występują  na  jaw 
w  najtmfiuych  objawach  życia,  że  zatem  te  właśnie  objawy  dostarczają 
dopiero  odpowiedniego  materyalu  naukowego  do  określenia  owych  czyn- 
ników zasadniczych,  czyli  j)rzyczyn  caUgo  procesu  rózwojowego.  Ze 
h^tanowiska  krytycznej  metodologii,  bez  Wiit pienia  racjonalniej  uznać 
najwyższy  objaw  życia,  duch  celowo  działający,  za  czynnik  pierwotny, 
zu^uclniczo  (.lauy,  nic  iilegajucy  (l;ils/.  )iiii  rozbioro\W,  aniżili  l)rzyjąć 
byt  fizyczny,  bezmyślny  i  szczupły  z;ilvrt  <  j^'go  własności  za  taki 
czynnik  pierwotny  i  z  niego  dopiero,  drogą  wj-nniszonej  argumenta- 
eyi,  wyprowadzać  to,  co  z  nirp^o  nigdy  ani  logicznie,  ani  fakty<ziiie 
N\Tprowadzić  sit^  nie  da.  t.  j.  najwyższe  objawy  życia,  ducha,  choćbym 
ludzkiego,  celowo  działającego.  (3  metodologicznym  błędzie  takiego 
wywodu  wyższych  czynników  l'\tn  z  niższych,  nawet  ])rzy  pomo- 
cy rozwoju,  mówiliśmy  na  swojem  miejscu  (zob.  str.  578  i  nast., 
oraz  624). 

Tendencya  naturalistyczna,  wypływająca  z  dogmatycznych,  ni- 
czem  nie  uzasadnionych  uprzedzeń  materyalizmu,  zbyt  jeszcze  jest 
panującą  w  umyśle  Spencera,  aby  i  jego  formuła  rozwoju  nie  nosiła 

na  sobie  tego  piętna.  Zaprzeczenie  samoistności  czynnika  duchowego 
w  świecie  i  wyq)rowadzenie  olijawów  myśli  z  czynników  tizyLznj^cli 
wchodzi  w  skład  jego  sy^^tematu  lilozufi<'znego.  jako  dogiiKit  zasadni- 
czy-, niby  „naukowy."  Wskutrk  tcp^o  pogiąd  jego  na  świat  nir  iii'tżł' 
obejmować  praw  rozwoju  czynnika  duchowego,  jakohy  pierwotnie 
w  bycie  wcale  nie  istniejącego,  lecz  wbrew  faktom  nadaje  temu  czyn- 
nikowi stanowisko  podrz^ne,  pochodne  i  wtłacza  jego  objawy  życio- 
we w  kategorye  fizyczne,  przeistaczaczając  samowolnie  ich  charakter 
rzeczywisty.  To  też  formuła  Spencera  nie  jest  zdolną  wyjaśnić  nale* 
życie  ani  stopniowego  rozwoju  umysłu  filozoficznego  ludzkości,  ani 
w  ogóle  dziejów  filozofii. 

Porównywając  ])o wyższe  poglądy  Hegla,  Oomte^a  i  Spencera 
z   wykazanem   przez   nas  ]łrawem    rozwoju   umysłu  filozoficznego. 

18.1 !,  zaznaczyć  przedew.szystkiem  musinw,  żł»  prawo  to  uzupełnia 
w  .swoim  zakresie  formuły  tych  myślicieli.  Zasadni*  /u  momenta  tego 
]>rawa:  pojł^ria  ogólne  <'zyli  dyalektyka.  ich  rozbiór  czyli  krytyka 
i  nareszcie  nauka  filozoficzna,  jako  dojrzały  wytwór  uzdolnienia  kon- 
strukcyjnego, zgadzają  się  pocz^ści  z  momentami  rozwoju,  wykazaiie- 
mi  w  roztrząsanycłi  powyżoj  formułach.  Pierwotny  r  zynnik  dyalek- 
tyczny  odpowiada  tezie  Hegla,  oraz  metafizyce  Oomtc'a  i  pierwotnej 
jedni  Spencera.  Dalej,  krytyka  łączy  się  w  rozwoju  filozofii  zazwy- 
czaj z  przeczeniem;  wi^c  staje  się  antytezą,  a  jej  czynnik  rozbiorowy 


Uigiiized  by  Google 


636 


§  18,2.     HEQ£L,  COMTE  I  SPENCER. 


jfst  [)r()(-cs('in  flvt'<-n,'ii(.-vacyi.  Nareszcit*,  nauka  tilozuticzna,  jako  cało- 
kształt wifclzy  zasadniczej,  ma  charakter  sjntetyczny  i  pozytywny, 
jest  wynikiem  integra{yi. 

Istnieją  jednak  z  dnigit  j  strony  i  ważne  różnice  pomi^oUsy  for- 
mułami wspomnianych  myślicieU,  a  naszą.  Główna  na  tern  polega, 
że  nasza  formułek  jest  zupełnie  kmkretną^  że  się  opiera  na  najoczy* 
wistszych  dla  człowieka  danych  wszelkiego  w  ogóle  rozwoju,  a  mia* 
nowicie  na  faktach  życia  umysłowegOt  na  i^s^^chologii.  Cóż  howiem 
daje  nam  dokładniej  poznać  zasadnicze  czynniki  rozwoju,  jeżeli  nie 
własne  życiowe  doświadczenie,  własny  ruch  umysłowy  od  dzieciństwa 
aż  do  liojrzalnści  y  'V\\  {)r/.c<l stawia  się  nam  najprusuzy  i  uaji>rzyst^- 
pniejszy  dla  uiuysłu  ludzkiego  tiii>  rozwoju:  typ,  który  nas  w  og'M< 
najnuwiclza  na  idet^  rozwoju  i  bezi)OŚrednio  zapoznaje  z  jep^n  wybii- 
nenii  momentami.  Do  należytego  bowiem  zrozumienia  taktu  rozwoju 
wiedzie  jedna  tylko  droga,  taż  sama,  która  wiedzie  w  ogóle  do  po- 
znania i  zrozumienia  świata,  do  wytłomaczenia  jego  przedmiotowyck 
objawów,  a  drogą  tą  jest  doświadczenie  we\^Tiętrzne,  w  ogóle  życie 
umysłowe,  i  wyjaśnienie  wszelkich  przedmiotowych  danych  z  jego 
pimktu  widzenia  (zob.  str.  85  i  548  i  uast).  Gdybyśmy  nie  doświad- 
czali  w  samych  sobie  i  na  sobie  rozwoju,  gdyby  życie  umysłowe  nie 
doprowadzało  do  naszej  świadomości  gt<'>wnyc]i  jego  momentów:  na- 
tenczas nie  mówilibyśmy  wcale  o  rozwoju  świata  przedmiotowego 
i  nie  mielibyśmy  możności  ])oznae  go,  bo  nie  posiadalibyśmy,  że  tak 
powiem,  organu  do  przcj«^cia  danych,  świadczł^cych  o  rozwoju  ze- 
wnątrz nas. 

Przekonywamy  si<^  tc<Iy,  że  ty]ł0Wych  i  podstawowych  objawów 
rozwoju,  mających  służyć  za  punkt  oparcia  dla  wyjaśnienia  reszty 
objawów,  nie  można  szukać  w  świec  ie  zewnętrznym,  w  niższych  sfe- 
rach bytu  i  życia,  lecz  w  faktach  umysłowego  rozwoju  człowieka. 
Przystosowanie  typów  niż.szego  i'o<lzaju  do  objaśnienia  wyższych  ob- 
jawów życia  nic  doprowadza  nigciy  do  celu;  przeciwnie,  jest  powo- 
dem ciągłych  nieporozumień  i  trudności,  nie  dającycli  się  usunąć 
])rzez  żadne  sztuki  dyalektyki  i  krytyki.  Niższe  typy  rozwoju,  nato- 
miast, stają  si^  łatwo  zrozumiałemi,  gdy  znamy  czynniki  rozwoju 
typ(')w  wyższych  i  nąjwyższyelł.  W  owych  bowiem  typach  niższych 
działają  tc  same  czynniki  zasadniczi..  co  w  wyższych,  z  tą  tylko 
różnica,  że  ich  dział.niic  jiM/ostaji'  jcszczo  w  [irwnem  ukryciu,  ż<  uic 
wvkazują  jeszcze  w  ziipciiHłsei  czeon  (iokouar  sa  z<l<«liie.  Dla  teg^.' 
właśuii^  P'^j^'^'  iiiu.simy  za  post(;prm  działania  tych  « zynników  aż  d" 
objawów  najwyższycłi  i  z  nich  dopi*Mn  wyprowadzić  wnioski  co  do  icłi 
istotnej  natui  y.  Wtedy,  przy  ]K)mocy  tych  czynników,  wyjaśnienie  od- 
nośiiy<^li  faktów  prz(^dstnwiii  daleko  mniej  trudności  i  doprowadza  d<» 


§  18,2.     HBOBŁ,  COMTB  I  SPENCER.  637 

jednolitego  poglądu  na  badany  szereg  objawów  bez  wszelkich 
sztucznych  wysiłków. 

Powyższe  uwagi  stosują  się  i  do  danego  wypadku.  Widzieliśmy 
bowiem  18),  £e  historyczno  dane,  dotyczące  powszochnego  rozwoju 
filozofii,  odpowiadają  w  zupełności  przedstawionym  charakteiystycz< 
nym  momtmt-om  filozofieznt'»^o  uzdolniouia  osobnika.  Jak  tu,  tak 
i  tam,  czyiiiiiki:  dyalektyczny,  krytyczny  i  koiistmkryjny,  wskutrk 
kolfjiiogo  nasTę])st\va  i  stopniow<'go  uzupeiuiania  swej  dziaJaliiości, 
staiiowiii  istott^  mii\>li»\ve^o  rozwoju  człowieka  i  wyjaśniają  w  s[)<,)S(>b 
należyty  wszechstroime  urzcczywistuienie  lilozotii,  jako  odrtjbuego 
objawu  życia  w  dziejach  ludzkości.  To  też  sądzimy,  że  ta  kio  kon- 
kretni', na  psyt  liologii  oparte  określenie  prawa  rozwoju  filozotii  bar- 
dziej się  zbliża  do  prawdy,  aniżeli  przedstawione,  przeważnie  abstrak- 
cyjne formuły  Hegla,  Comte'a  i  Spencera. 


Prawo  rozwoju  niozolli  według  naszych  myślicieli,  szcze- 
gólniej Tyszyńsklego.  T.it-  ratun.'.  ilotyrz;vi\  zasad  filozofii  Hegla,  Comtk  a 
1  Spencera  posialiśmy  w  xaziia<  zoiiyi  li  powyżej  miejscai  li  niniojszoŁro  dzioła  (zob.  toż 
-j»i>  aiitorńwi  Nin  zatrzyiiłujoiuy  sir  /^item  nad  tymi  mysłiiidanii  lo<z  dopełniamy  tu 
rozbiór  icli  tormul  roz^'oju  wzmianką  o  odnosny(;h  poi^lądacli  naszyelj  tilozofuw. 

Mówiąc  o  $Ło»nnku  filon^  do  żyi-ia  .>'])olecznc<j^o,  wspomnieliśmy  już  o  z<hiniacli 
Tbbntowskiboo,  LiBKŁTA  i  C^iEszKOWsKiBoo  CO  do  filcHofii  poldkioj  i  słowiańskiej,  jako 
wyczekiwanej  najwjKszoj  opoki  filozofii  w  ogulo  <8tr.  409  i  nast,  zob.  teź,  cośmy  po- 
wiedzieli o  naszej  nowszej  hi^toryosofii  m  str.  337  i  nast.).  Ol>ok  niotywfiw  narodo- 
wych oddzia^nffiriy  w  tym  wzŁrlędzie  na  naszych  myślicit  li  i  pewne  czynniki  tzy>ro  filo- 
zoficzno. Trentowski  odróżnia  zmysł  i  romm,  mające  <  harakter  enipirA'i?zny.  od  zdol- 
ności ducliowyeh  umu  i  umysłu  i  przec  iwstawia  im  mysf.  jako  jedni":  wszystkich  tyeb 
•  zynnikńw.  wyrażjjj.^fa.  <i«'  w  tilozoHi  polskiej.  f-inKi/r  znowu  nazywa  rozum  T^mtow- 
ski^LT"  j/r:cohi'aż/ii<i.  iiMi>  -I  —  n\'jn/,i  <i.:iii4L  a  my-l  -  obndmą  i  widzi  w  o^Jtr^tni'*!  naj- 
wyżs/.i  pot^pfę  umiii<,zą.  która  wydala  świat  diirlia  i  świat  inateryi.  i  objawia  swt.*  tlzia- 
Uuiv  w  filozotii  wyolirażni  twórczej,  prz<^ciw8tawiaj:\eej  się  poprzodnim  filozofiom  rozumu 
rozbiorowego.  Cibszkowski  nareszcie  w  swej  hbtoryozolii  odrAżnia  opoki  panowania 
j/rtedmiotmeoiei  i  podmioiowofei  w  rwiecie  starożytnym  i  rbrześcąjańsko-germańskim  od 
ttnpocsynąjącej  się  filozofii)  polską  opol(i  inAi  i  c^i^ii  (zo1>.  wyżej  str.  ^—'26). 

Wfizystkie  powyższe  poglądy  naszycli  filozofów  zi?  rszkoły  llr<Ja  zawierają  w  so> 
hif*  niewątpliwie  bardzo  doniosło  czynniki.  kr'iro  zasługują  na  uwzględnienie  przy  szcze- 
gółowciłi  wyjaśnieniu  prawa  rozwoju.  iVum\  one  również  z?i  podstawę  objawy  żarcia 
uniysłowego.  jako  typy  pow-7r>(  ?int"_r'>  riieliu  żyeiowof^o.  Ale  pcip^lndy  te  l.i.  zr!  ^ię  je^z- 
c/M  i#ciśle  z  wadami  dy;iIcK-r\ ki  hr-lo  kioi.  o  ktńry<')i  mówiliśmy  wyżej  i -tr. i  ii;i-t.t. 

Nitjazcrazy  i  z«iłdzeui  iiujliaidzi»ij  konkretny  iHt|2:iąd  na  rozwój  żyti;^  uiny:?loWfŁ;ii 
ludzkości  z  włączeniem  filozofii,  wyłożył  n  na.s  Au.  Tyszyński,  poświęcając  temu  przed- 
miotowi dzido  awoje:  JHetwne  zasady  krytyki  potcneckwj  (zob.  wyżej  :jtr.  28  i.  'I'y- 
Młyński  piscprowadza  wRzechatronnie  analo^^ią  pontiędzy  rozwojem  pojedynczego  otsohnika 


Digitized  by  Google 


638  §  18)2.     NASZA  HISTORYOZOJiiA. 

i  rdjej  liiil/kłWfM.  Na  toj  zasml/cił^  przyjnjujo  iia>tęj)iijiioc'  okr»'<y  ro-^woju:  li  Okn  - 
/iHttioidf^cfnu  i.  ^\Ł^w^':^\\  ztni/słói(\  jo.-tto  stan  barbar/.yiHtwa  i  ijt«iwzgj»;ancgo  panowj 
Ilia  prayrołly  nad  człowiekiem;  2)  Okres  dziccińsltca^  doba  pamięcią  czyli  j>o4/i«,  obej- 
mująca „krajo  piorwoŁne" ;  S)  Okros  nUodoki,  czyli  doba  /anton/i,  do  której,  jak  wi- 
dzieliśmy wyżej  (str.  250),  Tyszyńaki  odnosi  nTazeni  i  cały  rozwój  filooofii  ęreckiej, 
oraz  filozofią  motafizytsną  nowszych  czasów,  jako  poezyą  myślową;  4)  Okres  wdn 
męzkirgo,  polc^^ająry  na  przewadze  duchu  nad  ciałem  i  dążący  do  wytworzenia  z  iadz- 
kości  ^jedności  dachowcy/'  Okres  ten  oltejmuje  dzieje  chrześcijaństwa.  1  filozł.»tia  w?t<.- 
puje.  wcfUiicr  Tyszyńskicgo.  w  okres  mi^/kicj  dojrzałości,  gdy  w  micj«5fp  do -łekań  dya- 
Ickty  /ny l  ii  i  kryty/nyt  h  pr/yjmuje  za  [iCKbtawij  ^prostotą;  sądu"  1  rozwija  w  swoiiu 
zakreł.i«'  ii.i-;iily  /y-  iowo  łhrżcscijanstwa. 

Z  powyż.^zt  gu  okazuje  si«;,  że  'lVszyii>ki  szuka  uzasadnienia  dła  swego  poj^iądu  ca 
rozwój  ludzkości  w  antropologii  i  psycliologii,  orM  w  konkretnych  danych  historyl.  Alf 
z  drugiej  strony  nio  czyTii  zadość  wymaganiom  krytycyzmu  filozoficznego,  opierając 
nawet  i  w  tej  kwestyi  zasadniczej  rozwoja  umysłowego  na  dopoatycznej  wimt 
w  bezpośrednie  świadectwo  tak  zwanego  ,^y8łn  powszechnf^go,**  czyli  zdrowego  roz- 
sądka  (zob.  wyżej  str.  669). 

3.  Prawo  rozwoju  filozofii  w  stosnnkn  do  powszoebnego 

prawa  rozwoju. 

Wyłożona  przez  nas  formuła  rozwoju  filozofii  (§  ld,i)  wystawio- 
ną byó  może  łatwo  na  zarzut,  że  jest  zbyt  ciasną,  szczególniej  w  iio- 
równaniu  z  rozlcgłomi  formułami  Hegla  i  Spencera.  Możnaby  jm)- 
wiedzieć,  że,  zaczerpana  wyłącznie  z  umjrsłowt  go  rozwoju  człowieka, 

nie  nadaje  się  do  szerszych  zastosowań,  a  przedcwszystkiem,  źe  nit* 
wyjaśnia  wcale  faktów  rozwoju  powszechnego,  w  szczególności  roz-  j 
woju  świata  fizycznego  i  jego  skliiilow  yrh  czynników.  Z  tej  okolica-  ; 
uości  mógłby  leż  ktoś  zaczerpać  zarazem  argumentu  kiyryi  zno^"  | 
przeciwko  naszemu  zdaniu  metodoloi::icziir]iiu  o  liouiecznoś,  i  wy  jaśni-.-  \ 
nia  niższ>'cli  objawów  świata  prz}^  pomocy  czynników,  wykrA*tych  j 
w  działaniu  objawów  wyższych  i  najwyższych  (zob.  str.  GM  i  nast. 

Wszechstronne  wyjaśnienie  i  odparcie  tycli  zarzutów  ^vymagałj- 
by  szerszych  metodologicznych  i  metafizycznych  dociekań  i  nadto  nit* 
dotyczy  wprost  naszej  nauki,  mającej  za  przedmiot  tylko  rozbiór  za- 
sadidczych  pojęć  o  filotofti.  Chcąc  jednak  w  zakresie  ram  mniejszej 
pracy  usprawiedliwić  choó  w  części  doniosłość  wykasanego  prawa 
rozwoju  umysłu  filozoficznego,  dodamy  tu  kilka  uwag  o  jego  tre^ 
powszechnej,  wszechświatowej. 

Pcjęcia  ogólne  (dyalektyka),  rozbiór  (krytyka   i  si/sŁemat  na<iXvc 
filozofii  (^kuiistrukcya".  jako  wyrazy  najwyższego,  dla  refieksyi  filo7 
ficznej  bezpośi-odnio   dostt^pnego   typu  rozwoju,   bo    rozwoju  iiaszti; 
wiasnego  życia  umysłowego,  zawierają  w  sobie  zarazem  jak  najwyii* 


Digitized  by  Google  ( 


I 


§  18,3.    POWSZECHNE  PRAWO  HOZWOJCJ. 


639 


źnicj  zasadnicze  czynniki  wszelkiego  w  ogóle  rozwoju  w  świecie.  Nie 
tnidno  się  o  tem  przekonać  przy  pomocy  danych,  dotyczących  roz- 
woju w  iimych  dziedzinach  bytu.  Należy  tylko  wyrazy  naszej  for- 
muły w  sposób  odpowiedni  zastosować  do  nowej  treści,  różnej  od  ob- 
jawów życia  mnyslowego,  a  wtedy  ujawni  ńii  jasno,  źe  wykazano 
przez  nas  czynniki  rozwoju  d/.iułają  i  na  polu  objawów,  zaliczanych 
zazwyczaj  do  osoł^m  j  kiitf^^oryi  świata  fizycznego.  <'zyli  ])rzyro(]y. 

I  tak,  za  pierwotny  jnoment  rozwoju  przyrody  należy  kctniccznit' 
uznać  pewne  czynniki  powszechne,  obejmujj^c c  zasadniczo  jrj  rucłi 
w  oznaczonym  kierunku;  rozwój  bo  w  Ii  m  jest  z  istoty  swojej  takim 
ruchem.  Te  czynniki  powszechne,  bt»tłąc c,  że  tak  powiem,  duszą  m- 
chu  rozwojowego,  jego  kierownikami,  odpowiadają  zupełnie  czynniko- 
wi dyalektycznemu  na  polu  życia  umysłowego^  t.  j.  pojęciom  ogólnym, 
ideom.  Czemże  bowiem  8%  tak  zwane  prawa  przyrody,  występujące 
bczpc  średnio  na  jaw  w  ruchu  materyi  pierwotnej  i  w  jej  ukształto- 
waniu, jeśli  nie  czynnikiem  ogólnym^  określającym  z  pewną  we- 
wnętrzną, imancntną  prawidłowością  działanie  matezyi,  w  ogóle  sub- 
stratu  wszeclihytu,  więc  i  jego  rozw^oju? 

A\  h  la  u  prawdzie  dowodzi,  że  wszelkie  prawa  są  tylko  wytwo- 
rami uiuysłu,  wynikającenii  wyłu(  znie  z  porównania  taktów  szczegóło- 
wych i  zjcdnucz(  nia  w  jedne  ahst  nikey  jną  całość  ich  wspólnych  ry- 
sów; że  zatem  nie  można  uznać  ]>raw  za  realny  czynnik  istnienia, 
a  tem  mniej  ich  uosobić  w  jakikolwiek  sposób.  Mówiliśmy  o  tern 
w  różnych  miejscach  tego  dzieła  ob.sz( miej  (zob.  szczególniej  str.  122 
i  nast.,  362  i  378).  Przekonaliśmy  się  w  samej  rzeczy,  że  sformuło- 
wane naukowo  przez  umysł  ludzki  prawo,  nie  mo^  uchodzić  za  rzecz 
istniejącą  samoistnie  poza  umysłom.  Ale  pomuno  to,  czyż  nic  ma 
W  reeczywistości  czynników,  odpowiadających  naszej  idśi  prawa?  Gzy 
własności  wspólne  w  szeregu  zjawisk,  fakta,  które  wykaznja  ich  sta- 
łość, jednostajnośó  i  łączność  w  kierunku  rozwoju  życiowego ;  słowem, 
czy  zasadnicza  jedność  i  powszechny  zwii^zek  składników  przyrody, 
nie  mają  charaktem  realnego,  nie  sa  ezynnikami  przedmiołowemi,  dzia- 
łaj ącemi  w  przyrodzie,  usprawiedliwiającemi  naukowe  pojęcie  prawa 
i  jego  sformułowanie? 

Otóż,  te  właśnie  ]>owszechne,  zasadnicze  czynniki  bytu,  działa- 
jące w  sposób  jednostajny  we  wszystkich  szeregach  zjawisk,  będące 
podstawą  naszego  naukowego  pojęcia  praw  świata  i  jego  rozwoju, 
odpowiadają  w  zakresie  wszechbytu  ogólnym  pojęciom  w  rozwoju 
życia  umysłowego.  Ze  wszystkiego,  cośmy  dotąd  zarówno  w  oznaczo- 
nych w  tej  chwili  miejscach,  jak  i  przy  rozbiorze  idej,  twórczości, 
celowości,  oraz  stosunku  filozofii  do  nauk  [)rzyrodniczych  powiedzieli 
(§§  ®  i        wynika,  że  óW  czynnik  powszechny,  stały  i  jednostajny 


Digitized  by  Google 


640  %  18,B.    POWSZBCHNE  PRAWO  ROZWOJU. 

W  chaosie  zjawisk  szczegółowych,  wiecznie  zmiennych,  pciąć  można 
jedynie  jako  uleę,  mydl,  przenikającą  surowy  matoryal  bytti  swoją 
treścią  ogólną,  niezmienną.  Tylko  idea,  jako  objaw  ducha,  zawiera 
w  sobie  treść  o  charakterze  powszechnym*  niezmiennym,  we  wszyst- 
kich szczegółach  stale  powtarzaj łic\Tn  się;  treść,  dającą  si<j  wyrazić 
w  formułach  logicznycli,  matematycznych  lub  usyi  holo^iLzuych.  A  ta- 
ką treś('  zawierają  właśnie  tak  zwano  prawa  prz3'rody. 

.VU'  choćby  i  kto.  z  powudii  pnnlyK^kcyi  dla  dogmatów  natnra- 
lizmu,  nie  chciał  sit^  zgodzić  na  takie  \\  v]a>iiir]iic  zasadnicze  praw 
l)rzyrody:  zrtwsze  wyznać  jimsi.  że  pierwotayui  czyuuikieni  w  rozwo- 
ju świata  są  uwo  offólae  i  jedwtsUtjae  właściwości,  które  ii^ighi  na<  do 
mówienia  o  prawach  świata  i  które  odj)owia(hxją  ideom  ogoUiyni 
w  zakresie  życia  umysiowego.  Tu  i  tam  są  to  czynniki  j)ow.szechnH, 
jednostajne  danego  bytu.  wchodzące  w  skład  wszystkich  późniejszych 
momentów  jego  rozwoju. 

Czynnik  krybfctnyy  rozbiorowy,  w  rozwoju  wszechświata  wyka- 
zał szczegółowo  Spencer  pod  nazwą  dy/erencyaryi,  w  przeciwstawnosci 
do  jałowej  antytezy  Hegla.  Z  pierwszego  wejrzenia  mogłoby  się 
zdawać,  ia  pomiędzy  owemi  dwoma  wyrazami  rozwoju:  krytyką 
i  dytercncyacyą.  nie  ma  nic  wsf)ó!nego.  a  szczególniej,  że  dyferen- 
eyacya.  jako  czymiik  rozwoju  w  świecie  przedmiotowym,  nie  daje  si<^ 
sj>i(>\vatlzić  do  proces<'iw  umysłowych.  A  jednak  łatwo  wykazać,  żr 
i  ten  czynnik  staje  się  <lla  nas  zrozumiałym  i  może  być  odpowiednio 
wvjiisui(.u\'m  jedyuie  ze  stanowiska  procesów  lunyslowych  życia  pow- 
»ztx4in<'icn 

IJy Jlercncyucy a,  jako  rozkład  pierwotnego  stanu  skupienia  mate- 
ryi  na  objawy  odrębne  staje  się  momentem  rozwoju^  a  więc  różni 
się  od  chaotycznego  rozpadnięcia  się  pierwszego  lepszego  kon- 
glomeratti  na  cząstki  składowe,  jedynie  dzięki  tej  okoliczności,  źe 
wynikające  z  dyferencyacyi  czynniki  spełniają  pewną  szczegółową 
funkcyę,  jako  środek  pomocniczy  dalszego  postępu.  Wskutek  bowiem 
wzajenmeoo  {przystosowania  się  do  siebie  i  zespolenia  tych  czynników 
wytwarzają  się  coraz  pełniejsze  i  dojrzalsze  objawy  życia.  Świadczj 
o  Unn  zarówno  rozkład  pierwotnej  materyi  kosmicznej  na  zawiązki 
])ojedynczycli  ciał  niebieskich,  jak  i  rozkład  komórki  organicznej  m 
zawiązki  ji<»wych  łórma<yj  o  ścisłe  okrrslouycli  czynnościach  życie- 
wycli,  w  ogóle  wszelki  rozkład  w  ro/woju  życiowym  jakicgokulwitk 
jestestwa.  Wykazuje  to  szczegółowo  embryoiogia  w  zakresie  rozwojn 
życia  organicznego.  Taki  zaś  rozkład  i)ierwotnej  jedni,  jako  funkeya 
w  szeregu  zjednoczonych  współczynników,  urzecjsywistniających  coraz 
pobiicjsze  objawy  żyeia,  jest  oczywiś(  ie  procesem,  który  dokonać  się 
może  tylko  pod  wpływem  pewnej  myśli  przewodniej,  celowej.  Ona 


Digitized  h 


§  18|3.    F0W8ZBCHNB  P&AWO  ROZWOJU 


641 


to  wyjaśnia  jedynie,  dla  csego  proces  rozłożenia  nie  przybiera  cha- 
laktem  chaotycznego,  lecz  staje  si^  współczynnikiem  rozwoju.  Ztąd 
pochodzi,  że  i  najwi^si  w  zasadzie  przeciwnicy  celowości,  logiką  fak- 
tów zmuszeni  są  inówió  o  pri$itwcnniUf  Mutamu,  ktirs^ei^  a  wi^ 
w  ogóle  o  eelu  nowych  organów  i  fnnkęyj  rozwijającego  si^  ustroją 
(zob.  str.  223  i  nast.).  Dla  tego  też,  ów  rozkład  pierwotnej  jedni 
przedstawia  się  nawet  takiemn  jednostronnemu  zwolennikowi  natura- 
lizmu, jak  Spencer,  pod  formą  procesu  matematycznego  różniczkowania; 
który  to  proces,  wykazując  składowe  czynniki  danej  wielkości,  zuauy 
nam  atoli  jest  w  rzeczywistości,  taktycznie,  tylko  jako  (izuiijmie  my- 
ślowe matematyka.  W  oderwaniu  od  tej  analogii,  wyjaśniającej  istot- 
owego  procesu,  dyferencyacya  w  przyrodzie  fizycznej,  bezmyślnej, 
jest  wyrazem  bez  określonego  znaczenia,  formą  bez  odpowiedniej  tre- 
ści, wi^  terminem,  niezdatnym  do  wyjaśnienia  jakichkolwiek  danych 
świata  przedmiotowego.  Widzimy  tedy,  że  zestawienie  dyferencyacyi 
Spencera,  jako  czynnika  rozwoju  powszechnego,  z  cssynnikiem  umy- 
słowym rozbioru,  krytyki,  nie  jest  naciąganem,  lecz  wynika  z  sa- 
mej natury  tego  czynnika  z  jego  faktycznego  udziału  w  procesie 
rozwoju. 

Ostatni  wyraz  rozwoju  w  świecie  przedmiotowym  przedstawia 
się  nam  jako  skończone  ukształtowanie  czyli  ustrój  czynników,  wyni- 
kłych z  poprzedniego  procesu  rozłożenia,  dyferencyacyi,  czy  to  będzie 

ustrój  astronomiczny  ciał  niebieskich,  czy  też  ustrój  tunkcyj  organicz- 
nych w  żywej  istocie,  czy  nareszcie  ustrój  rozlicznych  objawów  i  sto- 
Muików,  spowodowanych  przez  rozwój  bądź  pojedynczych  narodów, 
bądź  całej  ludzkości,  jak  np.  rodzina,  społeczeństwo,  państwo,  lub 
mowa,  sztuki  piękne,  nauki  specyalne,  filozoha  i  t.  p.  Wszystkie  te- 
go rodzaju  ustroje  przedstawiąją  się  nam  jako  ostateczne  i  najwyższe 
wytwory  rozwoju  życiowego  wszechbytu.  He^^el  widzi  w  nich  synte- 
zę; Spencer  integracyę  składowych  czynników  istnienia. 

Zasadnicza  zgodność  tych  momentów  syntezy,  integracyi  z  ostat* 
nim  wyrazem  wykazanego  przez  nas  rozwoju  umysłu  filozoficznego, 
t.  j.  z  jednolitym  na  świat  poglądem,  z  nauką  i  systematem  filozoficz- 
nym, jest  oczywistą.  W  jednym  i  drugim  razie  występuje  na  jaw 
czynnik  hontitrykcy(jny,  wytwarzający  całokształty,  systemata,  z  tą  tyl- 
ko różnicą,  że  w  świecie  zewnętrznym  całokształty  te  składają  się 
z  materyałów  zmysłowych,  Sii  widziahiemi  i  dotykalnemi  jestestwami, 
gdy  tymczasem  w  sferze  umysłowej  ezłowieka  mają  charakter  po- 
znawczy, idealny.  Ale  myśli,  idee  w  całoksziałtadi  naukowych,  filo- 
zoficznych pragną  być  zawsze  odzwierciedleniem  owego  jednolitego 
systematu  prawdy,  który  się  nam  przedstawia  w  ustroju  i  budowie 
świata  rzeczywistego. 


Digitized  by  Googl 


642  §  ]8»8.    POWSZECHNE  PBAWO  BOZWOJU. 

W  powyższym  prostym  i  dla  nas  bezpośrednio  zrozumiałym 
fakcie,  według  którego  nauka,  filozofia,  formą  i  treścią  swoją  są  my- 
ślowom  odtworzeniem  świata,  wyraża  się  niejako  poglądowo  głęboki, 
niedający  się  niczem  nadwerężyć  związek  wewnętrzny  pomiędzy  dąż- 
nością konstrukej^juą  umysłu  ludzkiego,  a  rzeczywistą  konstrukcją 
świata.  Dążność  ta  jest  w  istocie  swojej  jednym  z  najw  N  ższycb. 
a  zarazem  najbardziej  dla  nas  zrozumiałych  objawów  działania 
wszechświatowej  Pot^i  twórczej  w  zakresie  naszego  bytu  osobni- 
czego. Praguiuiiie  puzuania  świata,  miłość  prawdy,  uto  wyrazy  tt-go 
ilziołsinia.  W  świecie  zaś  zewiK^tiznym  Jziałanie  to  objawia  sif^'  i\iiu\ 
w  ]'ó/.uiimyra  ustroju  isiuiciiia  o  przyst^pucj  dla  iias  luatemat \ czue) 
]>rawi(iłowości  i  o  funkcyacli,  uzuptłhiiających  się  nawzajem  w  celu 
wszcchstromiego  rozwoju  życia  powszechnego. 

Całokształt  wiedzy  ludzkiej  i  systemat  tilozoticzny,  jako  wy- 
twory zdolności  konstrukcyjnej  człowieka,  są  tylko  słabym  od- 
blaskiem owej  najwyższej  potęgi  twórczej  wszechbytu;  odblaskiem, 
odpowiadającym  ograniczonym  zasobom  i  środkom  uzdolnienia  ludz- 
kiego, Ale  i  w  tym  szczupłym  zakresie  przekonywamy  się  ze  wszyst- 
kiego, cośmy  w  tym  względzie  powyżej  powiedzieli,  że  stopniowy 
rozwój  tak  umysłu  ludzkiego  w  ogóle,  jak  i  w  szczególności  umysłu 
filozoficznego,  wraz  z  działaj ącemi  w  nim  .czynnikami,  jest  w  gruncie 
rzeczy  skonceutrowanem,  mikrokosmicznom  powtórzeniom  owego  roz- 
woju j)0wszeehneg0,  makrokosmicznego,  który  dochodzi  do  iiaszej 
swiadiimości  w  twórczeia  działaniu  Istoty  wszechbytu  i  we  wspania- 
łym ustroju  świata  widzialnego. 


Palińgeneza,  ezyll  prawo  powtarząfąoego  się  t|rpu  roc- 

WOju.  Znani  przyrodnic  y  Fb.  MOłłer,  w  dziele:  FUr  Darmn  1864  i  E.  HAECKłrr 
w  wielu  pnK-aoh  sp<'( yalnyth,  a  .^zczogulniej  w  dziełach:  Generelłe  Morplkfio^ic  drr 
Orgtinhmrn  ItJOfJ  i  SatiirUche  Seltnpffniffsiir^ęliUhfr  \9.<)H.  t)-f'  wyd.  1889,  umiłowali  udt^- 
wodnic  (Mupirycznie  prawo,  wcdhiL'  kturciro  ka/ily  ^rL^'^lli/lIl  jt-nlnostkowy  powtarza 
w  swnii  lu/woju.  sposulioni  -kiii^  ituyiu,  /.  i-.uiliiic/y  ruzwój  rmlzaiu.  do  kr<irł'L'o  naJeij. 
Haeckrl  nazywa  to  prawo  prawem  bioyentiycznem,  albo  też  ptiUnt/tnczą    od  7riX'.V  =a 

znowa,  Y^yeoic  ss  po(  z^tek,  rodowód,  więc  powtórzenie  początku,  rodowodo).  Pi«w» 
to  określa  timźo  przyrodnik,  jako  zasadniczą  zgodność  między  ontogmiąy  rozwojem  indy* 
widualnym,  i  fititgeniąf  rozwojem  rodząjowym,  powszechnym. 

C^boriaż  zaznaczono  prawo  nii-  daje  si^  dotąd  wykazać  z  bezwzględną  scisło-ici^ 
w  każdym  s7.  ,'r_ 'dowym  przypadka  i  dla  togo  budzi  pewne  wątpliwości  w  n'»żnych  t*> 
da^r/,arli  :  to  jednak  wypowiada  ono  w  istocie  powszechnie  przyjęt^\  zasadę  tiu'tTfi7y.-7ną 
o  jednorodnoś<-i  i  tr>/-i?itiin-^fi  hvtn  w  oir('de  (zob.  wyżej  str.  3781  Zrisad;i  ta.  w 
waniii  tlo  olijawow  ru/wojn,  il  fiua^^u  >ię  z  n;iti!rv  rr.t^rry  uznania,  że  lozw^ój.  jako  oitjaw 
jednorodnej  w  .sobie,  nie/.iiiuMuu;j  istoty,  dokoiu  wa  >ię  zawazu  i  W!>zt^'dzie  według  jedo**- 


§  18,3.     PAŁINGENBZA.  643 

gTO  i  tciro  ''•anipfjfo  powszocliueLro  typu.  n«lył»v  tnk  Tiic  hyło.  n;it<'iir/.ns  /Ai-mĄmry.o  v(dne 
typy  rozwuju  iwiadrzyiyby  o  zasaduii-zyob  ru/.ni<  ;ii'li  w  samym  hyi  ic.  a  zatem  i  (t  loźno- 
rodiiosci  jego  istoty.  l'i>wUiriŁąjący  sui  zaś  typ  rozwuju  w<'  wszystkich  jostostwuch  tluwo- 
dzi  jak  najwyraźniej,  źe  istota,  powodujtica  rozwój,  jost  w  sobie  jednorodna.  W  fak- 
tach statom  palingcnczy  należy  widaieć  empiryczne  iłtwieidzenie  zasady  metafizycznej 

0  jednorodnoBCł  iatolgr  byta.  To  też  nie  dziw,  że  już  Shnoza,  uznąjąc  ową  zaaad^  010* 
tafizyciną,  zastosował  ją  i  do  objawów  zmian  świata  ^awiskowego,  a  wskntek  tego 
wypowiedział  jasno  zo  stanowiska  raeyonalnogo  owo  prawo,  stwirnlzano  w  nassoreh  cza- 
sach empirycznie.  W  przedmowie  do  trzeciej  cz(,»ści  swej  Etyki  mówi  Spinoza:  „Natu- 
rac  leges  et  regulao,  secundnni  qiias  oiiiiiia  liunt  ft  ck  unis  forinis  in  alias  miitantur, 
snnt  nłłjłnie  ot  sftnjtcr  cadriii.  (i'iu\\a  i  r<  ;.Mi!y  natury,  wedle  których  wszystko  si»; 
dzieje  i  z  jednych  tonu  w  inno  przechodzi,  \v&z»^dzie  i  zawrze  jedne  ł  też  6&me.  Zob. 
przywiedziony  wyżej  na  str.  11  przekład  polski  Ktyki,  str.  09).  "* 

Z  piawem  biogonetyczaem  łączy  się  i  dalszy  szereg  kwestyj  metafizycznych,  wy- 
jaśniających bliżej  wyłożony  przez  nas  pogląd  zarówno  na  istotę  rozwojn  w  ogóle,  jak 

1  w  szczególności  na  mwój  - umysłu  fUozoficznego. 

I  tak,  napizód  okaząje  się  z  fik  (ów  palingenezy,  że  zasadnicze  e/ynniki  rozwojn 
są  jedne  i  też  same  tak  w  nsj wyższych,  jak  i  w  najniższych  objawach  jego.  Jednoro- 
dnoś/-  l»ovviem  powtarzającego  się  typu  rozwoju  daje  się  wyjaśni<'-  tylko  na  pod-^tawie 
działania  jednorodnych  czynników,  .leżeli  tedy  Tmjwyż<:?e  olyawy  rozwuju,  a  do  nirh  nale- 
ży niewątpliwie  ruzwuj  lilozuliezneyo  uzdolniuaia  i;zl(łvvii'ka,  jego  dążności  do  oy^idncjro 
na  świat  poglądu,  uiu  dają  się  żadną  uiiaią  wyjaanic  luiiczej,  jak  tylku  przy  udziale 
czynników  racyonalnych,  bo  same  aą  objawami  racyonalneroi:  to  nie  mamy  żadnego  pra- 
wa zapizecsać  odziała  tydiże  racyonalnych  czynników  i  w  najniżi»zych  formach  rozwoju. 
Badąjąc  tyllco  zewnętrzną  stronę  pochodu  rozwojowego  i  usuwąjąc  nadto  dla  przycs^n 
metodologicznych  ze  swych  badań  wszystko,  co  nie  dąje  się  ująć  w  formy  materyalne, 
przyrodnik  nie  może  nigdy  określić*  bliżej  tych  czynników  racyonalnych.  jeżeli  nie  prze- 
chodzi na  pole  metafizyki  ogi»lnej  (§  ll.i  i  s).  One  pozostają,  żo  tak  powient,  niopo- 
ęh\Cytnf  dla  jego  .środków  tizy<'ziiego  badania,  podobnie,  jak  w  zakresie  samej  Hzyki  np. 
(»hja\vy  olektrycznodci,  niaL.nicty/,mu  i  r.  p.  nic  dają  się  bezpośrednio  określać  z  pomocą 
samycti  zmysłów,  lecz  wymai^^ają  aparatów  hardziej  czułych  na  ich  działanie.  I'outimo  to 
i  w  swych  empirycznych  dociekaniach  przyrodnik  natratia  ciągle  na  fakla.  świadczące 
u  udziale  czjimików  racyonalnych  w  najniż^ycb  objawach  rozwoju.  Dowodzi  tego  roz- 
biór oelowości  w  pizyrodzie  (§  8.3^).  W  ten  sposób  prawo  biogenetyczne,  odpowiednio 
zastosowane  do  objawów  wszechświatowego  rozwoju,  z  włą^soniom  rozwoju  życia  umy- 
słowego,  wyjaśnia  wyłożoną  na  swojem  miejscu  zasadę  (str.  578  i  nast.,  oraz  0:14 
i  nasL),  że  wyższych  objawów  rozwoju  nie  można  wyprowadzać  z  czynników,  działają- 
cych w  niższych,  lecz,  że  uznać  należy  już  w  n^niżs^cb  objawach  działanie  czynników, 
występujących  na  jaw  w  objawach  wyższych. 

Nic  mniej  ważnym  wynikiem  zasto-owania  prawa  palingenezy  do  naszej  kwr-tyi 
jest  lakiycznc  wyjaśnienie  zaznaczonej  powyżej  (str.  042)  analogii  pomiędzy  rozwojem 
umysłu  filozolicznego  i  rozwojem  wszechświatowym,  a  zatem  pomiędzy  dsńałalnością 
umysłu,  wytwai-zającą  ogólny  pogląd  na  świat,  i  twórczością  istoty  wazecbbyto,  obja- 
wiającą taą  w  rzeczywistym  rozwoju  świata.  Skoro  typ  rozwoju  jest  jednorodnym 
wsa;ędzi«f  i  zawsze,  a  późniejsze  jego  formy  są  powtórzeniem  form  poprzednich :  to  roz- 
wój myślowy,  idealny,  filozoficznego  na  świat  poglądu  daje  się*  pojąć  zasadniczo  tylko 
jako  skrócono  i  skoncentrowane  powtórzenie  realnego  rozwoju  .świata.  Jak  organizarya 
lunysłu  ludzkiego,  ześrodkowana  w  świa'lomo.ści,  jest  niezl-ędnyny  warnnkiem  i  stałym, 
niezmiennym  podkłndem  ws/elkieiro  na  świat  poglądu,  który  istni-  je  je  lynie  o  tyle.  o  ile 
istnieje  i  działa  w  sposób  jednorodny  owa  świadoma  .-^iebie  orgauizacya.  t.  j.  |H>d»uiot 


Digitized  by  Google 


644 


§  18^  FALINGBNKZA. 


niyślący:  tHk  pjwnioż  jodnostajnośr  praw  świata  i  jeeo  typu  rozwojow<'go  wyjaśniona 
by*'  może  jr^dynio  na  podstAwio  uznania  lozuiuu  wszechbytu,  jako  niezmieuneg^o  w  -obie. 
stałego  i  .>wiadoiiH'go  siełłic  rzyimika  we  wszystkich  jogo  szczegółowych  objawacti. 
a  więc  i  w  objawach  rozwoju,  wytwarzających  ustrój  świata,  oraz  bogactwo  jego  azcic- 
gółowych  jest4jstw  (zob.  str.  362). 

Ozi3^mości  naszego  umysla,  cała  jego  estetyka,  logika  i -etyka,  p^7j■l^jąee  beqio- 
średni  iidnał  w  urobienia  ogólnej  na  świat  poglądu  (§8^9),  Są  sktócoaem  powtiiae- 
nioui  wszechświatowej  estetyki,  logiki  i  otyki,  ich  ininiatarowyni  obrazem.  Innego  po- 
czątku i  lodowu  lu  dla  typowypb  dążności  umysłu  ludzkiego,  a  więc  i  dła  flloMii,  wy 
kazać  nie  pwlolaia.  Ws/.elkio  inn*'  w  tym  w7tifltHlzip  potriądy  rozrywają  ę-wałtownio 
zwłąz<»k  wown^  tr/ny  pomiędzy  umysłom  ludzkim  i  pozostahin  łłytem,  albo  t<^ż  WĄWodŁi 
wzniosłą  i  swiatł;\  il/ialalnoić  myślłcił  la  z  mętnf^iro  źródła  bezwiodnoco  liym.  Z  tosro 
zaś  źródła  niydy  icm  zcrpui  nio.  można  danych  do  przyczynowego  wyjaśnienia  ."SunHomił^j 
'  pracy  niy.śli  nad  rozwojem  jivsnogo  na  świat  poglądu,  zgodnego,  wodle  możności,  *  ite* 
czywUito^ścią  (zob.  tez  moją  Syntezy  dwóch  światów^  atr.  44  i  nast). 


III.   Wykształcenie  umysłu 
filozoficznego. 

§  19. 

Charakter  i  środki  pomocnicze  wykształcenia 

filozoficznego. 

Samodzielna  praca  nad  rozwiązaniem  zadań  filozo&i 
zależy  nietylko  od  stopnia  kultury,  intelektualnej  i  mo- 
ralnej, danego  społeczeństwa  (g  12,2):  nietylko  od  samego 
uzdolnienia  umysłu  i  rozwuju  zasadniczych  czynników 
myśli  filozotirznej  (§§  17  i  18);  lecz  i  od  właściwego  iry- 
kssftalcenia  osobnika,  poświęcającego  się  tej  pracy.  Wykształ* 
cienie  przygotowuje  dopiero  umysł  jednostkowy  do  należy- 
tego spożytkowania  zarówno  swych  zdolności,  jak  i  zaso- 
bów naukowych  społeczeństwa  w  kierunku  samodzielnych 
usiłowań  filozoficznych.  Ono  stanowi  tedy  ostatni,  bo 
najbardziej  szczegółowy,  indywidualny  współczynnik  pra- 


§  19.     WYKSZTAł.C£Nl£  FILOZOFICZNE.  645 

wicUowej  pracy  nad  filozofią;  ostatni,  ale  nie  mniej  ko- 
xueczny  i  doniosły  od  innych,  ogólniejszych. 

Celem  wszelkiego  wykształcenia  jest  pi  z\  sposobienie 
dancf^o  osobnika  do  samodzielności   w   pewnym  określonym 
kierunku  działania.    Wykształcenie  filozoficzne  ma  tedy 
na  celu  kierować  w  ten  sposób  rozwojem  umysłowym 
osobnika  i  zaopatrzyć  go  w  takie  wiadomości,  aby  mógł 
o  własnych  siłach  pracować  nad  filozofią  i  zająć  stanowi- 
sko samodzielne  względem  jej  dotychczasowych  zasobów. 
Nie  chodzi  tu  bynajmniej  o  wdrożenie  umysłu  w  pewien 
szczegółowy  sposób  myślenia,  a  tern  mniej  o  to,  aby 
z  niego   urobić   wiernego  zwolennika  dla   tej  lub  owej 
szkoły  filozoficznej;  lecz  o  to,  aby  się  w  ogóle  przejął 
duchem  filozoficznym,  polegającym  na  dążności  do  kry- 
tycznego na  świat  j)r)glądu  i  zawładnął  środkami  pomoc* 
niczemi,    niezbędnemi   do   osiąj?nięcia   tego   celu   (§  5). 
Szkolarstwo  jest  błędem  pedagogicznym  zawsze  i  wszę- 
dzie; największym  zaś  w  zakresie  wykształcenia  filozo- 
ficznego, gdyż  tu  sprzeciwia  się  najistotniejszym  wymaga- 
niom samej  tllozofTi,  jako  nauki  krytycznej. 

Wykształcenie  filozoficzne,  z  natury  rzeczy,  powinno 
być  bardziej,  niż  wszelkie  inne,  czynem  samego  kształcą- 
cego się  umysłu.  Pomimo  to  dokonywa  się  ono  normal- 
nie przy  pomocy  doświadczenia  i  kierownictwa  odpowie- 
dnich przewodników.  Nigdzie  wady  samouctwa:  jedno- 
stronny subjektywizm  i  wynikająca  z  niego  ciasnota 
umysłowego  widnokręgu,  upór  i  niechęć  do  przedmioto- 
wego rozLizij^sania  obcych  ])ogląd()W,  wreszcie  przesadna 
zarozumiałość,  nie  uwydatniają  się  tak  rażąco,  jak  w  za- 
kresie filozofii,  tej  nai:^  najogólniejszej  i  najbardziej  kry- 
tycznej, przedstawiającej  grunt  wielce  podatny  do  bujne- 
go rozwoju  wspomnianych  wad.  Przewodnicy  uosabiają 
względem  rozwijającego  się  młodego  imaysłu  dojrzale  spo- 
łeczeństwo, którego  bezpośredni  wpływ  życiowy  zastąpić 
się  nie  daje  żadną  wiedzą  książkową  samouka.  Wszystko 
zatem,  co  powiedziehśmy  na  swojem  miejscu  o  doniosłości 


Digitized  by  Google 


646 


§19.     WYKSZTAŁCENIE  FILOZOFICZNE. 


bpołeczeństwa  dla  iilozotii  oraz  Hlozofa.  dotyczy,  w  zakresie 
pedagogicznym,  i  stosunku  przewodników  na  tern  polu  do 
umysłu,  zaczynającego  samodzielnie  zastanawiać  się  nad 

sobą  i  światom  (zob.  §  12.2.  szczogólniej   str.  451  i  nast  ). 

Jak  środki  pomocnicze  wszelkiego  w  ogóle  wykształ- 
cenia, tak  i  filozoficznego,  możemy  podzielić  na  trzy 
główne  katog(>rye:  1)   przyradgone,  2)   życiowe  i  3)  fumkotee, 

l)  Pierwszym,  najważniejszym  środkiem  pomocni- 
czym wykształcenia  filozofu  ziu  ^o  i  zarazem  jego  zasadni- 
czym warunkiem  jest  wdolmeme  fiUmficjme  danego  osobni- 
ka, t.  j.  organizacya  i  nastrój  czynności  umysłowych, 
sprzyjające  samodzioliioj  pracy  nad  ftlozolią.  O  tern 
uzdolnieniu  mówiliśmy  szczegółowo  na  swojem  miejscu 
(§  17).  Obecnie  dodać  musimy  kilka  uwag  ze  stanowiska 
pedagogicznego. 

Uzdolnienie  filozoficzne,  w  odróżnieniu  od  innych 
wyższych  zdolności,  nie  daje  się  zbyt  wcześnie  odkryj* 
w  umyśle  młodocianym.  Występuje  ono  wprawdzie  za- 
zwyczaj na  jaw  bądź  w  pewnej  skłonności  do  roztrząsania 
szczegółów,  nie  dla  ich  odrębnej  treści,  lerz  z  ogólnych 
punktów  widzenia;  bądź  w  pewnym  krytycyzmie,  wnika- 
jącym w  zasady  danego  zasobu  wiedzy;  bądź  wreszcie 
w  dążności  do  systematyzowania  tego  zasobu.  Ale  wszy* 
stkie  te  zawiązki  nastroju  filozoficznego  łączą  się  jeszcze 
tak  organicznie  z  ogólncmi  czynnikami  rozwoju  umysło- 
wego, że  ich  ścisłe  wyróżnienie  staje  się  możliwem  dopie- 
ro przy  pewnej  dojizałości  umysłu,  a  więc  zazwyczaj  nic 
wiele  wcześniej,  jak  w  IG-tym,  lub  17-tym  roku  życia, 
częstf)  nawet  jeszcze  później. 

Takie  opóźnienie  wynika  też  z  trudności  wczesnego 
odróżnienia  opfólnie  naukowego,  badawczego  tizdołnienia 
od  speeyalniu  iiluzoiicznego.  Rysy  odręlme  to^ro  ostatnie- 
go: zdolność  do  nąjwyższycłi  uog(')lnień,  krytyka  ostatecz- 
nych zasad  poznania,  konstrukcya  systematyczna  zaso- 
bów wiedzy,  występują  wyraźnie  na  jaw  dopiero  na  tle 
pracy   naukowej   w  ogóle,   przy   samodzichiym  doborze 


Digitized  I-  Cioogle 


§   19.     WYKSZTAŁCENIE  FILOZOFICZNE.  647 

« 

przedmiotów  badania  i  sposobów  ich  obrobienia,  co  natu- 
ralnie przekracza  już  zaki-e8  szkolarskiej  zależności  życia 
umysłowego  młodzieńca  od  wskazówek  nauczycieli. 

Odkrywszy  w  dojrzewającym  umj^śle  wyraźne  zawiąz- 
ki uzdolnienia  filozoficznego,  przewodnik  zdać  .sobie  wi- 
nien naprzód  jasną  sprawę  z  charakteru  tego  uzdolnienia, 
a  następnie  przyjąć  czynny  udział  w  jego  prawidłowym 
rozwoju,  bez  osłabienia  samodzielnej,  że  tak  powiem,  twór- 
czej energii  ucznia.  O  celach  tego  pedagogicznego  współ- 
działania w  wykształceniu  młodego  filozofa  odnośnie  do 
jego  uzdolnienia  daje  jasne  pojęcie  wyłożony  pogląd  na 
rozwój  umysłu  filozoficznego  (§18). 

Przy  uzdolnieniu  przeważnie  dyalektycznem  należy  dbać 

0  to,  al)y  myśl  nie  poprzestawała  na  beztreściowych  ogól- 
nikach, lecz  miała  na  oku  oparcie  każdego  pojęcia  ogólne- 
go na  danych  wewnętrznego  lub  zewnętrznego  doświad- 
czenia. Tylko  wyjaśnienie  treści  ogólników  przy  pomocy 
tych  danych  ochronić  może  umysł  dyalektyczny  od  zbo- 
czeń jednostronnego  rozwoju  (zob.  str.  603  i  nast.).  Nad- 
to dbać  należy  zarazem  o  dopełnienie  uzdolnienia  dya- 
lektycznego  żywszą  działalnością  myśli  w  kierunku  kry- 
tycznym, oraz  przebudzeniem  zmysłu  konstrukcyjnego, 
jako  głównego  czynnika  wytrwałej  pracy  nad  konsckwent- 
nem  powiązaniem  i  wyrównaniem  pojęć  fi^lozoficznych. 

Uzdolnienie  krytyczne  ujawnia   się  w  wieku  niłodocia- 
nyui    zwykle    silną   opozycyą  przeciwko  doś\\aadczeniu 

1  nauce  starszych,  w  ogóle  wątpieniem  i  niedowiarstwem 
na  wszystkich  polach  życia  umysłowego.  Pragnąc  racyo- 
naliiic  pokierować  rozwojem  tego  uzdolnienia,  przewodnik 
przedewszystkiem  unikać  winien  podniecania  negacyi  lek- 
ceważeniem jej  argumentów,  a  tem  mniej  dogmatycznem 
narzucaniem  własnych  przekonań.  Jak  w  filozofii  w  ogó- 
le wątpienie  samo  w  sobie  odnaleźć  musi  gnmt  stały  do 
wzniesienia  na  nim  budowy  pozytywnego  poznania  rze- 
czy (zob.  str,  94  i  nast.);  tak  również  i  umysł  krytyczny, 
choćby  jeszcze  bardzo  niedojrzały,  tylko  własną  pracą 


Digitized  by  Google 


648  §  19.     WTK8ZTAŁCSNIB  mOEOWŁCZm. 

m 

myśli  dojść  może  do  owej  ruwnowaej'!  wownętrznej,  która 
jest  koniecznym  warunkiem  wszelkiej  dodatniej  działalno- 
ści na  polu  filozofii.  Do  osiągnięcia  tej  równowagi,  prze- 
wodnik przyczynić  się  może  jedynie  życzliwem  wejściem 
w  położenie  krytycziu  imiysłu  zwątpiałego,  chętnem  wy- 
śledzeniem labiryntu  jego  myśli,  choćby  najbardziej  chao- 
tycznej, i  wskazaniem  drogi  do  wyjścia  z  niego,  do 
odkrycia  niezachwianych  fundamentów  wiedzy.  Przy 
tern  należy  zarazem  rozbudzić  poczucie  obowiązku 
względem  dodatnich  zadań  filozofii,  które  rozwiązane  być 
nie  mogą,jeśli  myśficiel  lubuje  się  w  wątpieniu  dla  wąt- 
pienia i  kołysze  się  w  negacyi  bez  celu,  zamiast  z  całem 
natężeniem  energii  sumiennie  pracować  nad  poznaniem 
prawdy,  w  zakiesie,  dostępnym  dla  umysłu  ludzkiego. 

Kanatrukcya  filozoficzna,  jako  objaw  dojrzałości  umysłu, 
nie  jest  zazwyczaj  udziałem  wieku  młodocianego.  Gdy 
j»Mliiak  ua  jaw  występuje,  w  odróżnieniu  od  ogólnik(>wej 
dyalektyki  i  negacyjnej  krytyki,  za  pośrednictwem  powa- 
żnych zawiązków  systematycznego  zjednoczenia  danych 
zasobów  wiedzy  i  samodzielnego  na  świat  poerlądu,  należy 
daó  się  jej  rozwinięć  wszechstronnie  i  dosta rczNÓ  niezbęd- 
nych do  tego  środków.  Tu  już  przewodnik  nie  potrzebu- 
je  się  obawiać  energiczniejszej  opozycyi  przeciwko  „no- 
wym* poglądom  ze  swego  stanowiska.  Jeżeli  bowiem 
owe  zawiązki  konstnikcyjne  w  umyśle  mltidego  filozofa 
mają  silę  żywotną,  natenczas  rozwiną  się  tem  zdrowiej 
i  pełniej,  im  bardziej  bronić  się  będą  od  zarzutów.  Gdy- 
by zaś  nieostały  się  wobec  przeciwnej  argumentacyi, 
świndezyłoby  to  tylko  o  icli  słal.)ości,  a  wtedy  lepiej,  że 
zamiast  wątłego  rozwoju  z  pozorami  oryginalności,  zapu- 
szczą swe  korzenie  w  grunt  przez  innych  uprawiony 
i  z  niego  zaczerpią  dane  do  urobienia  własnego  wpra- 
wdzie, ale  już  nie  ^nowego^*  poglądu  na  świat. 

2)  Do  ^jfińmyck  środków  pomocniczych  wykształcenia 
filozoficznego  zaliczamy  takie,  które  wypływają  z  żyda 
rozwijającego  się  umysłu,  a  więc  z  jego  dąs^ości  praktycz- 


Digiłize^  oogle 


§19.     WTKSZTAŁCBKIE  FILOZOFICZNE. 


649 


nych.  stosunków  spulccznych,  nastroju  etycznego  i  rcliijfij- 
uego.  O  znaczeniu  tych  wszystkich  czynników  mu  wili- 
śmy szczegółowo,  roztrząsając  stosunek  filozofii  do  życia 
(§§  12  i  13).  Ze  stanowiska  pedagogicznego  dodać  tu 
tylko  należy,  że  j)izow()dnik  wodlo  nm/jK^ści  spożytkować 
winien  doświadczenia  życiowe  młodego  niyśhciela,  aby 
przy  ich  pomocy  rozbudzić  w  nim  dążność  do  urzeczywi- 
stnienia w  sobie  ideału  filozofa,  jako  ostatecznego  celu 
zarówno  wiedzy  teoretycznej,  jak  i  działalności  praktycz- 
nej (zob.  §  13,2,  oraz  str.  512  i  nast.). 

Wpływ  w  tej  dziedzinie  życia  zależy  naturalnie  od 
bliższych  stosunków  osobistych  i  polega  głównie  na  wza- 
jemnem  zaufaniu;  dla  tego  toż  w  każdym  sz(  zc<;ółowyni 
wypadku  przedstawia  się  inaczej,  w  sposób  odmienny,  in- 
dywidualny. Celem  zasadniczym  przewodnika  w  tym 
względzie  powinno  być  przedewszystkiem,  aby  cały  rozwój 
urny  sio  w}^  początkującego  filozofa  zmierzał  do  zgodności 
pomiędzy  teoryą  i  praktyką,  podmiotowem  przekonaniem 
i  działaniem  w  życiu.  Tylko  na  zasadzie  tej  zgodności 
wyrabia  się  prawidłowo  charakter  dojrzewającego  myśli- 
ciela, tak  niezbędny  nietylko  w  stosunkach  życiowych, 
lecz  1  przy  rozwiązaniu  krytycznych  zadań  filozotii  (zob. 
str.  457,  oraz  508  i  nast).  Dopiero  sumienna  dążność  do 
zrównoważenia  nauki  z  życiem  wyzwala  umysł  młodocia- 
ny z  niedojrzałego  doktrynerstwa,  rozszt  i  za  jego  widno- 
krąg na  sprawy  praktyczne  i  czyni  go  w  ogóle  zdolnym 
do  stopniowego  przejęcia  się  ową  mądrością  życiową,  któ- 
ra, jak  się  okazało  wyżej  (§  13,1),  jest  początkiem  wszel- 
kiej poważnej  Olozoiii,  jako  nauki. 

3)  Nazwą  środków  naukowych  wykształcenia  filozo- 
ficznego obejmujemy  czynniki,  niezbędne  do  rozwinięcia 
młodocianego  umysłu  w  kierunku  teoretycznym  i  przy- 
swojenia mu  podstawowych  wiadomości  przy  samodzielnej 
pracy  nad  lilozofią.  Do  tych  czymiików  należą:  tak  zwa- 
ne wyksstaicenie  ogólne,  jako  przygotowanie  do  studyów  nau- 
kowych w  ogóle,  dalej  specyalne  ufykseidtceme  mtukme  na 


Digitized  by  Google 


G50 


§19.     WYKSZTAŁCENIE  FILOZOFICZNE. 


podstawie  uauk  szczególowycli  i  nakoiiiec  wyksztcUcctue 
filo£oficMne  fachowe.  Są  to  wszystko  współczynniki  naukowe 
wykształcenia  filozoficznego,  nad  któremi  w  dalszym  cią- 
będziemy  musieli  zastanowić  się  bliżej  ze  stanowiska 
])edag()ii:if /uego,  gdyż  rozbiór  stosunku  filozofii  do  nauki 
(§§  10  i  ii)  nie  mógł  tej  strony  wyjaśnić  należycie. 

Głównem  zadaniem  wykształcenia  ogdlnego  jest  dopro- 
wadzenie mlodeo^o  człowieka  do  dojrzałego  samopoznania 
jako  członka  społeczeństwa,  ludzkości,  jako  człowieka,  po- 
wołanego do  przyjmowania  czynnego  udziału  w  rozwiąza- 
niu cywilizacyjnych  zadań  rodu  ludzkiego.  Z  togo  wyni- 
ka, że  wykształcenie  ugólne,  z  istoty  swojej,  powinno 
mieć  charakter  humanitarny  (zob.  str.  162). 

Najważniejszym  środkiem  pomocniczym  wykształcenia 
ogólnego  jest  zapoznanie  ucznia  z  rozwojem  dziejowym 
tak  całej  ludzkości,  jak  danego  narodu,  społeczeństwa  (hi- 
s  tory  a  powszeclma  i  ojczysta),  oraz  z  głównemi  wytwora- 
mi życia  umysłowego  człowieka  (religia,  etyka,  języki» 
literatura,  wyniki  wiedzy  naukowej).  Przy  pomocy  bo- 
wiem tycli  właśnie  czynników  młody  człowiek  dochodzi 
do  przeświadczenia,  że  jest  członkiem  wyższej  całości,  że 
jego  byt  jednostkowy  łączy  się  jak  najściślej  z  losami  tej 
całości  i  że  względem  niej  posiada  pewne  obowiązki,  którym 
przez  swą  działalność  w  życiu  uczynić  zadość  powinien.  To 
przeświadczenie  jest  zarazem  prz3^gotowaniem  do  owego  liiu- 
zoficznego  samopoznania,  o  którem  mówiliśmy  przy  roz- 
biorze stosunku  filozofii  do  życia  społecznego,  jako  o  ko- 
niecznem warimlcu  prawidłowej  pracy  nad  iilozolią  (str. 
450  i  nast). 

Z  tego,  cośmy  na  swojem  miejscu  powiedzieli  o  zna- 
czeniu nauk  specyabiych  dla  filozofii  (str.  274,  297  i  nast.), 

wynika  bezpośrednio,  że  \v}'kształcenie  ogólne  nie  jest 
wystarczającem  dla  filozofa,  że  dopelnionem  być  winno 
koniecznie  specycUnem  wykształceniem  naukowem.  Co  wię- 
cej, wobec  uniwersalnego  charakteru  filozofii,  jako  dążno- 
ści do  ogólnego  na  świat  poglądu,  wymagać  by  właściwie 


* 

Digiti7od  hy  Google 


§19.     WYKSZTAŁCENI K  FILOZOFICZNE. 


651 


należało,  aby  filozof  przyswoił  sobie  c^nintowno  wiadomo- 
ści z  zakresu  wszystkich  nauk  specyaluych,  gdyż  każda 
z  nich  zawiera  w  sobie  powne  dane  do  urobienia  zupeł- 
nego na  świal  poglądu.  Ponieważ  atoli  taki  uniwersalizm 
naukowy  j^rzewyższa  uzdolnienie  jednostkowofifo  człowieka 
i  nadto  nie  daje  się  osiągnąć  z  powodu  kr(')tkotrwałości^ 
życia;  przeto  poprzestać  w  tym  względzie  należy  na  wy- 
maganiu, aby  początkujący  filozof  wykształcił  się  spccyal- 
nie  choć  w  jednym  wśiiul  ważniejszych  dziahiw  nauk 
szczegółowych,  a  z  pozostałemi  zaznajomił  się  encyklope- 
dycznie o  tyle,  żeby  mógł  w  miarę  potrzeby  przyswoić 
fw>bie  ostateczne  ich  wyniki  ze  źródeł  ściśle  naukowych. 
W  ymaganie  to  obejmuje  minimum  specyalnego  wykształce- 
nia naukowego,  jako  W8półcz3ainika  wykształcenia  hiozo- 
ficznego.  Bez  tego  ndnimum  przyszły  filozof  nie  nabrałby 
jasnego  pojęcia  o  metodzie  specyalnych  badań  naukowych, 
ani  też  nie  mógłby  w  sposób  należyty  zawładnąć  mate- 
ryałem  taktycznym  wiedzy  ludzkiej,  niezbędnym  dla  uro- 
bienia filozoficznego  na  świat  poglądu. 

Co  się  nakoniec  tyczy  fcuihowego  wykształcenia  filozo- 
ficznego, to  polega  ono  na  zapoznaniu  młodego  myśliciela 
z  zasadniczemi  danemi  samej  filozofii,  aby  przy  icli  po- 
mocy mógł  stanąć  na  wysokości  współczesnych  zadań 
myśli  filozoficznej  i  przyczynić  się  samodzielnie  do  ich 
rozwiązania,  ^siezbędneuii  w  tym  względzie  środkami  po- 
mocniczemi  są;  studya  nad  hlozolią  filozofii,  t.  j.  nad 
krytycznym  wstępem  do  filozofii,  oraz  encyklopedyą  nauk 
i  szkół  filozoficznych  (§  2.3);  dalej  zapoznanie  się  z  dzie- 
jami filozofii,  przy  ]^omoey  nie  tylko  specyalnych  pod- 
ręczników, lecz  i  główniejszych  źródeł,  t.  j.  dzieł  pierw- 
szorzędnych myślicieli  świata,  szczególniej  przedstawicieli 
typowych  szkół  i  kierunków  filozofii;  nakoniec  wnikni(,^cie 
w  zasady  i  treść  głównych  nauk  lilozolicznych  na 
stawie  ich  systematycznego  obrobienia  w  dziełach  znako- 
mitych współczesnych  myślicieli.  Rzecz  naturalna,  że 
z  tych  danych  korzystać  może  w  sposób  należyty  jedynie 


652 


§19.     WTKSZTA£CB1II8  FUiOZOFICZNE 


umysł,  przejęty  głęboko  diichrsni  pi  awdziwie  filozoficznym. 
To  też  pielęgnowanie  tego  ducłia,  jego  krytycznej  dążno- 
ści do  ogólnego  na  świat  poglądu,  w  imię  miłości  prawdy 
przedmiotowej  5),  nie  powinno  ustępować  na  plan  dal- 
szy przy  wszclltiej  pracy,  podcjniowanej  nad  zbogaceniem 
umysłu  wiedzą  fachową  w  zakresie  filozofii. 

Powyższe  współczynniki  wykształcenia  filozoficznego: 
wykształcenie  ogólne,  specyalno-naukowe  i  fachowe  odpo- 
wiadają w  swym  stopniowym  postępie  wykazanym  przez 
nas  zasadiiiczjan  momentom  uzdolnienia  i  rozwoju  filozo- 
ficznego: dyalektycznemu,  krytycznemu  i  konstrukcyjne- 
mu (g§  17  i  18). 

Wykształcenie  ogólne,  humanitarne,  przedstawia  ów 
pierwotny  stan  rozwoju  mnysłowego,  gdy  nauka,  wiedza, 
stanowiły  jeszcze  zgodną  w  sobie  jedbaię,  opartą  pod 
względem  filozoficznym  głównie  na  pojęciach  ogólnych 
i  ich  dyalektycznem  powńązaiiiu.  Prawidłowo  rozwinięcie 
tych  właśnie  czynników  powinno  też  być  celem  wykształ- 
cenia ogólnego.  Chodzi  tu  o  to,  aby  umysł  młody  przy- 
swoił sobie  szereg  jasnych  pojęć  o  sobie  i  swem  otocze- 
niu, o  społeczeństwie,  do  którego  należy,  o  ludzkości, 
świecie  i  Bogu.  Jasność  tych  pojęć  wymaga,  aby  miały 
określoną  treść,  przystępną  dla  rozwijającego  się  umysłn, 
więc  łączyć  się  muszą  z  konkretnemi  danemi,  wyjaśniają- 
ccrai  tę  treść.  Ale  w  imię  zasadniczego  celu  wykształce- 
nia ogólnego  unikać  należy  obciążania  pamięci  surowym 
matoryałem  konkretnej  wiedzy;  matoryał  ten  powinien 
służyć  tylko  za  ilustracyą  owych  cz3mników  ogólnych, 
mających  przede w^szystkiem  żywo  zająć  umysł  młodocia- 
ny, przemawiać  swą  treścią  podniosłą  do  jego  wyobraźni 
i  uczucia  i  przez  to  wyposażyć  go  na  całe.  życie  niezbęd- 
nym zasobem  idealne]  energii  do  spełnienia  trudnych 
obowiązków  sumiennego  członka  społeczności  ludzkiej. 

"Wykształcenie  specyalno-naukowe  wnosi  czynnik  krytyki, 
rozbioiii,  analizy  do  wykształcenia  filozoficznego.  Wyła- 
niając się  z  filozofii  i  rozwijając  się  zajswyczaj  w  opozy- 


Digitizec  1 


§19.     WTKSZTA2.CBM1B  flŁOZOFlCZNE 


653 


cyi  ku  niej,  nauki  specyahie,  same  przez  się,  stanowią  ży- 
wą krytykę  filozofii.   Nie  zajmują  się  one  wprawdzie  tą 

krytyką,  bo  pracują  wyłącznie  nad  swcmi  szczegółowemi 
przedmiotami  i  nie  chcą  wcale  tracić  czasu  nad  wykaza- 
niem błędów  filozofii;  ale  właśnie  to  ich  bezwzględne  od- 
szczepieństwo  od  filozofii,  ta  ich  obojętność  dla  ogólnych 
zadań  wiedzy  na  korzyść  jednostronnej  specyalizacyi,  da- 
je filozofowi  do  myślenia,  zmusza  go  do  samokrytyki,  do 
rozbioru  uprawnienia  i  znaczenia  filozofii  wobec  nauk 
specyalnyoh.  Nadto  cały  zasób  wiedzy  rozbiorowej,  na- 
gromadzony w  tych  naukach,  sprowadza  myśliciela  z  wy- 
żyn dyalektyki  na  grunt  realny,  przedmiotowy  i  przyczy- 
nia się  przez  to  do  krytycznego  uzasadnienia  jego  dążno- 
ści filozoficznych.  W  tym  właśnie  kierunku  wykształce- 
nie specyalno-naukowe  nabiera  zasathiiczej  doniosłości  dla 
młodego  filozofa  i  stanowi  konieczny  współczynnik  jego 
prawidłowego  rozwoju. 

Nakoniec,  wykształcenie  faekawey  podając  środki  do 
samodzielnej  pracy  nad  rozwiązaniem  zadań  tiluzolii, 
przedstawia  czyimik  konstrukcyjny  w  wykształceniu  filo- 
zoficznem.  Tu  już  młody  myśhciel,  zawładnąwszy  mate- 
ryałem  przygotowawczym,  wyzwala  się  coraz  bardziej 
z  pod  wpływu  przewodnika,  objawia  enerj^ią  swc^^o  uzdol- 
nienia filozoficznego  w  stopni(jwem  urobieniu  własnego 
poglądu  na  rzeczy,  staje  się  twórcą  w  dziedzinie  filozofii, 
a  może  z  czasem  i  współczynnikiem  jej  dziejowego  roz- 
woju. Obca  opieka  nad  jego  wyks/tnlceniem  jest  juz 
zbyteczną  i  ustępuje  miejsca  sfunodzielnej  pracy  nad  sa- 
mym sobą  i  nauką  w  kierunku  głęboko  odczutego  i  jasno 
określonego  ideału  myśliciela. 


Digitized  by  C 


654 


§  19,1.     WYKSZTAŁCfiMIfi  OGÓLNE 


1.   Wyksztalceuie  ogólne,  jako  wf)pótczyuiiik  wykształcenia 

filozoficznego. 

K\vi'stya  pe(iu«^»>giczua  o  charakttrzH  wykształcenia  ogólnego, 
a  miaiio\vi(  ie  kwestya:  jaka  gi*upa  nauk  uznaną  być  winoa  za  śro- 
dek kształcący^  ma  wielką  doniosłość  i  przy  wyjaśmenin 
warunków  wykształcenia  filozoficznego.  Od  rozwiązania  tej  kweetyi 
zależy  kierunek  studyów  filozoficznych  dorastającego  pokolenia,  a  wi^ 
i  przyszły  rozwój  filozofii  w  ogóle. 

Wiadomo,  że  w  nowszych  czasach  powstał  żywy  spór  pomiędzy 
obrońcami  klasycznepo  i  przedstawicielami  realnego  wykształcenia.  Kla- 
sycy widzt|  w  jły>ykach  starożytny  cli,  greckim  i  łacińskim,  główtij 
śroilek  pomocniczy  wykształcenia  ogólucnro;  gdy  przeciwnie  pedago- 
gowie realiści  dowudz?^,  żc  takim  środkiem  powinny  być  nauki  i>rzy- 
rodnicze,  oraz  jt^zyki  nowożytne.  Wszechstronny  rozl)i(')r  tc^o  spr.ru 
należ\'  do  |)edagogiki.  P«)iiicważ  jednak  wyksztalci^nic  liluzotieziu" 
wediug  tego,  cośmy  wyżej  powiedzieli,  |)Owinno  mieć  za  punkt  wyj- 
ścifi  czynniki  ogólno-kumanitarne,  doprowadzające  młodego  człowieka 
do  dojrzałego  samopoznania  (str.  (>50.  oraz  652 1,  przeto  z  t«go  stano- 
wiska musimy  się  tu  nad  tą  kwestyą  bliżej  zastanowić. 

Wybór  środków  zależy  zawsze  od  celu.  Głównym  zaś  celem 
og()lncgo  wykształcenia  jest  nie  zbogacenie  umysłu  faktyczną  wiedzą 
(to  bowiem  jest  zadaniem  wykształcenia  specyalnego),  lecz  przyczy- 
nienie się  do  normalnego  rozwoju  zdolności  umysłowych  młodzieży, 
aby  z  czasem  mogła  jirzyjniuwać  samodzielny  udział  w  sprawadi 
ludzkich.  Spór  tedy  o  wykształcenie  klasyczne  Inb  realne  sprowadzał 
si(^  w  gruncie  rzecrzy  do  kwcsiyi:  l<ti'>re  ze  wspomnianych  nauk  luii- 
bardziej  sitj  przyczyniają  do  normalnego  rozwoju  życia  umysłowego 
młodzieży  i 

Bierzemy  w  tym  względzie  pod  uwagę  przedewazystkiem  notUa 
przyrodnicze.  Ich  znaczenie  pedagogiczne  głównie  na  tern  polega,  ż- 
obdarzają  umysł  młodociany  wieloma  bardzo  ważnemi  i  pożyteczneau 
wiadomościami  o  zjawiskach  i  jestestwach  świata  zewnętrznego,  przy- 
rody. Co  zaś  się  tyczy  ich  znaczenia  ogólnie  kszti^cąccgo,  ich  wpły- 
wu na  rozwój  tunysłowej  samodzielności  młodzieży,  to  budzą  bardzo 
poważne  wat  |  )Uwości. 

Pomijamy  tu  jednostronne  uaturalistycznc,  lub  nawet  poprosi" 
iiiatciyalistyczne  tendcucye,  wcab»  nie  pożądane  ze  stanowiska  |>>  Jd- 
gogiczueg*),  które  sitj  z  natury  rzeczy,  tak  łatwo  kojarzą  z  wykładem 


Digitized  hv 


§  19,1.     WYKSZTAŁCENIE  OUÓLNK.  655 

po])ulaniych  wiarlomości  z  zakresu  nauk  przyrodniezycli.  (  hociaź 
głębsze  pojęcie  tycli  uauk  owych  tendeiicyj  bynajmniej  nieusprawie- 
dliwia,  jak  to  wykazuje  krytyka  filozoficzna  przyrodoznawstwa  i§  11). 
Pomijamy  również  pewne  trudności  takiego  tych  nauk  wykładu,  któ- 
ryby treść  Hwoją  należycie  pogodził  z  innemi  czynnikami  ogólnego 
wykształcenia,  z  dziejami  ludzkiemi,  jako  wytworem  samodzielnej 
działalności  człowieka,  z  religią  i  t.  p.  To  wszystko  są  trudności, 
któreby  się  dały  przezwyciężyć,  gdyby  sama  istota  nauk  przyrodm- 
czych  nie  stawała  na  zawadzie  w  uznaniu  ich  za  czynnik  pierwszo- 
rzędny w  sprawie  wykształcenia  ogólnego. 

Ftawda,  wiadomości  przyrodnicze  budzą  często  żywe  zajęcie 
umysłu  młodocianego  i  nadto  przy  ])Oglądowym  wykładzie  rozwijają 
jego  zdolności  .spostrzei;awcze.  czego  lekceważyć  nie  należy.  Z  dru- 
giej atoli  strony,  nir  można  poniinuć  tej  wielce  ujemnej  okolicznusci. 
że  wykład  szkolny  nauk  przyrodniczych  nie  jc^st  zdolnym  powiązać 
swych  danych  w  or;<')hią  całość  pojęciową,  lecz  puju/.estać  musi  na  ich 
aforystycznym  i  fragmantarnym  chai'aktcrzc.  Okaizuje  się  to  z  nastę- 
pujących uwag. 

Czynnikiem,  jednoczącym  szczegółowe  dane  nauk  przyrodniczych 
są  teorye,  wyjaśniające  działanie  odpowiednich  zjawisk.  Wykład  zaś 
większości  teoryj  przyrodniczych  w  średnich  zakładach  naukowych 
jest  nie  możliwym  z  powodu  braku  rozwinięcia  umysłowego  uczniów. 
Nawet  w  wyższych  klasach  nie  można  jeszcze  sprowadzić  danych 
szczegółowych  fizyki,  chemii,  g<  o  logii,  biologii  i  innych  nauk  przyro- 
dniczych do  szerszych  teoryj  naukowych.  Tylko  umysły  zu[)ełnic 
dojrzałe  i  zarazem  wdrożone  w  specyalny  sposób  myślenia  przyrodni- 
czego zdolni'  są  przyswoić  sobie  z  należytą  jasnością  zasady  mecha- 
nicznej teoryi  hzyki.  lub  teoryi  dynamiki  i  atomistyki.  tcur\  i  l  o/woju 
i  t.  p.  Można  natiu'alni«'  wymacać  od  ucznia,  aby  owe  zasady  po- 
wtarzał, lub  się  ich  na  pannrć  nauczył,  ale  giv^bsze  pojęcie  i  zrozu- 
mienie dostępnem  jest  tylko  dla  umysłu  dojrzałego,  naukowo  wy- 
robionego. 

Wreszcie  sam  przedmiot  nauk  i)rzyrodniczych,  przyroda,  jako 
całość,  pozostaje  dla  uczucia,  myśU  i  wyobraźni  wi(^ku  młodocianego 
Gzemś  obcem,  niezrozumiiUem,  niepojętem.  Wywołuje  ona  w  umyśle 
niedojrzałym  raczej  mętny  romantyzm,  aniżeli  jasne  pojęcia.  Dla  ja- 
snego bowiem  ])ojęcia  przyrody  potrzeba  daleko  więcej  abstrakcyi,  ani- 
żeli dla  pojęcia  jakiegokolwiek  innego  przedmiotu  wiedzy  ludzkiej.  Nic 
napróźno  narody  młodociane  uosabiają  przyrodę  i  jej  siły  w  swych  mito- 
lo/^ucli.  I  jednostkowy  umysł  nic  może  się  zbyt  wcześnie  wznieść  na 
takie  wyżyny  al)stiakcyi.  aby  zrr./uniicć  to.  co  z  pierwszego  wejrzenia 
liie  przedstawia  zgoła  żadnej  aualogii  z  bezpośrednio  dostępuemi  dla 


Digitized  by  Google 


656  §  19,1.     WTKSZTAŁCBMIB  OGÓLNE. 

niego  objawami  życia  umysłowego,  z  jego  własncm  jestestwem.  Po- 
nieważ zaś  nauka  nie  uosabia  przyrody  i  jej  sił,  lecz  ją»  jako  byt 
materyabiy,  bezmyślny,  wprost  przeciwstawia  żywemu  ruchowi  ducha : 
przeto  zmuszoną  jest  oprzeć  wyjaśnienie  jej  zjawbk  na  poj^iach  naj- 
'  bardziej  oderwanych  i  najmniej  dostępnych  dla  umysłu  nierozwini^tegp 
należycie. 

Realiści  naszi  go  czasu  mówią  zazwyczaj  z  wielkiem  lekoewate- 
liirm  u  „mrtatizjLZuyeli"  abstrakcyach  i  łudzą  siebie  i  innych  mnie- 
maniem, jakoby  przyrocloziiawstwo  wolne;  było  od  tego  rodzaju  ab- 
strakt  yj.  Krytyka  naukowa  jednak  wykazuje  całą  poNs  ici  zchuwiiośr 
tycli  nhv].  Forlany  w  niniejszej  ]H'acy  na  swoji'ni  miejscu  rozbiór 
niet;iHzy(  znych  jjodstaw  ])rzyro(loznawstw;i.  a  szczi'g(')lniej  poj^ć  ma- 
tcryi  i  siły,  przekou^r^a,  że  mamy  tu  do  czynienia  z  najwyższciui  ab- 
Btrakcyami  umysłu  ludzkiego,  bardzo  nawet  chwiejnerai  pod  wieloma 
względami  II.3.  oraz  str.  401  i  nast.).  Uczeń  średnich  zakładów 
naukowych  albo  tych  abstrakcyj,  przytaczanych  dla  objaśnienia  zja- 
wisk przyrody,  wcale  nie  zrozumie,  albo  wytworzy  sobie  o  nich  bar- 
dzo mętne  pojęcie,  co  jest  rzeczą  gorszą,  aniżeli,  gdy  o  nich  nie  bę- 
dzie miał  żadnego  pojęcia,  lub  gdy  się  z  niemi  zapozna  później, 
w  wieku  dojrzalszym.  Jeżeli  metafizyka  w  ogóle  słusznie  uznaną  by^ 
mtisi  za  przedmiot  nie  nadaj ą(^y  się  do  wykładu  w  zakładach  średnich 
miukowycb.  to  toż  sarao  powiedzieć  należy  o  metafizyce  ])rzyro- 
dniczej.  bez  której  żadne  zjawisko  przyrody  należycie  wyjaśnić  sitj 
nie  daje. 

Wol)ec  niemożności  wi)rowatlzeuia  młodego  umysłu  w  tajuiki 
wiedzy  ])rz3Todniczoj,  wykład  jej  w  szkołach  śrrdnii  h  ogranicza 
z  konieczności  do  ])rzcdstawicnia  szeregu  faktów,  pouczających  AV])niw- 
dzie  i  pożytecznych,  lecz  wyjaśnionych  dogmatycznie  przy  pomoc} 
pewnych  zasad  i  praw,  które  uczeń  przyjąó  musi  biem'n'.  bez  czynne- 
go udziału  własnej  myśli  i  samodzielnego  zastanowienia.  Uczy  si^ 
patrzeć,-  ale  nie  myśleć,  bo  o  widzianych  faktach  nic  zgoła  innego 
myśleć  nie  może,  jak  tylko  to,  co  mu  nauczyciel  myśleć  każe.  O  wła- 
snej dodatkowej  działalności  myśli,  o  samodzielnym  poglądzie  na  fak- 
ta  ))rzyrodnicze  ze  strony  ucznia  średnich  zakładów  naukowych,  naj* 
bardziej  nawet  rozwiniątego,  mowy  być  jeszcze  nie  może. 

Obr' )U(  y  ogólnie  kszta-łcącego  charakteru  nauk  przyroduiczycb 
dowodzą  wpi  awdzie,  że  poglądowy  wykład  tych  nauk,  rozwijając  zdol- 
ność spostrzegawczą,  podnieca  zarazem  działanie  myśli  w  kienuikn 
wyjaśnienia  fakt/iw.  I  w  s-aniej  rzeczy,  wyznae  należy,  że  w  ogóle 
każdy  fakt  spostrzeżony  domaga  się  badania  jego  przyczyn  i  przw 
to  wywołuje  .samodzielną  pracę  myśli  nad  ich  wykryciem.  Wszelka 
w  ogóle  nauka,  więc  i  przyrodoznawstwo,  zawdzięcza  swe  istnienie 


y  i^L  o  i.y  Google 


§  19,1.     WYKSZTAŁCENIE  06ÓŁNB.  657 

tej  właśnie  pracy  myśli.  Ale  clioHzi  tu  o  to:  czy  najżywsze  nawet 
piBgnienie  samodzielnego  badania  i  wyjaśnienia  faktów  przyrodniczych 
ma  jakiś  cel  i  może  by6  uwieńczone  pożądanym  skutkiem,  gdy  do  tego 
zabiera  się  umysł  niedojrzały,  bez  specyalncgo  przyrodniczego  wy- 
kaztaloenia?   A  o  tern  właśnie  A\  4t[nć  si«^  godzL 

Zarówno  obaerwacya,  juk  ł  wszystkie  inne  czynniki  metodolo- 
gi«  zuo    przyrodoznawstwa:  doświadczenie,   eksperyment  i  t.  p.  majjj, 
poważne  znaczenie  tylko  wtedy,  ^dy  niemi  kieruje  myśl  (lojiZLila.  po- 
siłkiiiacn  się  temi  czynnikami,  jako  .sroilkami  do  rozwiązania  pewnych, 
jusuo  [)u.siawińii\  i  h   zadań   naukowych.    Saniuilzidna   zaś  dziahilnośe 
myśli,  jako  czynność  dodatkowa,  uzupehiiająca  hienie  odtworzenie  da- 
nych obserwacyi,  prowadzi  do  celu  i  w  ogóle  ma  sens  tylko  w  takim 
razie,  gdy  imiysl  zawładnął  zasobem  wiedzy.  ]iipzh<^dnym  do  należy- 
tego zrozumienia  i  wyjaśnienia  owych  danych.   Kzecz  jasna,  że  takiej 
obserwacyi  i  ti^iego  wyjaśnienia  faktów  nie  można  wymagać  od  ucz- 
nia, niezdolnego  przyswoić  sobie  w  sposób  należyty  teoretycznych  za- 
sad przjrrodoznawstwa.   To  też  ,,8amodzielne^  obserwacye  uczniow- 
skie mają  zazwyczaj  charakter  bardzo  przypadkowy,  dotyczł^  tylko 
razijcycli  zewnętrznych  właściwości  zjawisk  i  przedmiotów,  a  nie  do- 
konywają się  pod  kierownictwem    \s  lasui  j   ])rziłWodniej  myśli  nit  doj- 
rzałego obserwatora.    Si^  raczej  rozrywka,   aniżeli  samodzielną  pracą 
uinysłową:  rozrywka,  często  bardzo  przy  jf  ni  na  i  ])OŻądaną  dla  ucznia, 
i^dy  odpowiada  jego  zdolnościom  i  nastrojowi  indywidualnemu,  mającą 
atoli  za  skutek,  jak  każda  rozrywka,   nie  ześrodkowanio  działalności 
umysłowej  w  pewnym  ściśle  określonym  kierunku,  lecz  jej  rozprosze- 
nie, stosownie  do  siły  i  jakości  czynników  zewnętrznych,  oddziały wa- 
j^ych  na  zmysły. 

Przy  bezpośrednim  udziale  nauczyciela  w  obserwacyach  ucznia, 
oraz  nadzoru  nad  tern,  aby  się  koncentrowały  na  pewnych,  ściśle  okre- 
ślonych danych,  są  one  niewątpliwie  pożądan3rm  śi*odkiem  doskonalenia 
zmysłów,  rozwoju  uwagi  spostrzegawczej,  W3  krycia  delikatniejszych 
i'óźnic  we  własnościach  zjawisk  i  przedmiutuw.  i  ])od  tym  wzghjdem 
nzTiae  jo  należy  za  jeden  z  koniecznych  wsp/łłczyuuik/jw  [)rawidlowe- 
l;u  wykszlalcŁiua.  Ale  to  nie  zmienia  ich  zasadniczego  charakte- 
ru, nie  czyni  z  uich  objawu  samodzielnej  działalności  umysłu  mło- 
docianego. 

Większej  wprawdzie  samodzielności  dopatrzeć  si^  można  w  zda- 
rzających się  często  usiłowaniach  ucznia  eo  do  wyjaśnienia  danych 
faktów  na  swój  sposób,  ze  swego  uczniowskiego  stanowiska.  Ale,  nie- 
stety, ta  właśnie  objawia  się  najdobitniej  bezwzględny  dogmatyzm 
szkolnego  wykładu  nauk  przyrodniczych,  ograniczający  nieomal  despo- 
tycznie, i  to  bardzo  słusznie,  wszelkie  samodzielne  usiłowania  ucznia 

Httnw,  WitŁfp  do  aiotoGi.  42 


Digitized  by  Google 


658  §  19,1.    WTK8ZTAŁCI&NIB  OGÓLNE. 

W  zaznaczonym  kierunku.  Cóż  bowiem  może  począć  sumienny  peda-  ! 
gog,  gdy  natrafi  na  żyłkt^  kn  t  yczną  ucznia,  „samodzielnie"  zastanS'  i 

wiająecgo  się  nad  zjawiskami  jłrzyrody;  gdy  uczeń,  nie  prz}  jinując 
na  wiarę  j)rzedstawionogo  wyjaHiiienia,  ])rzedłoży  mu  „swoje*  myśli 
w  tym  względzie?  Czy  może  się  z  nim  wdawać  w  dyskiisyę  i  trak-  j 
tować  na  sciyu  objawy  jego  samodzielnuści  w  tym  wzgJęilzie?  B^-  j 
dą  to  zazw3'czaj  objawy  bardzo  powierzchownego  teoretyzowania, 
niedojrzałej  młodzieńczej  dyalektyki.  nic  nadające  się  woale  do  powa- 
żnego rozbioru.  To  też  nauczyciel  odeprze  je  zrazu  iagoduie,  wykazu- 
jąc niedorzeczność  takiej  ,,samodzielnośei"  wobec  faktu,  że  uczeń  nic 
jest  specyalistą,  przygotowanym  należycie  do  sądzenia  w  tycli  spra- 
wach. Przy  częstszem  atoli  powtarzaniu  się  tych  objawów,  żądać 
dzie  stanowczo  zaniechania  owych  bezcelowych  usiłowań  i  pnrj^^ 
przedstawionych  wyników  „nauki**,  bez  „własnych^  komentarzy.  Uczeń 
zaś  albo  dalej  na  własną  rękę  wytwarzać  będzie  „swoje*  mętne  poję- 
cia o  przyrodzie,  nie  mówiąc  o  tern  nauczycielowi,  albo  też  w  prze- 
świadczeniu o  swej  nieudolności  na  tern  polu, powie  sobie:  ma^Uter  di- 
ait  i  basta! 

Z  puwyż.-^zego  wynika,  że  nie  ulegając  z  góry  powziętym  prze- 
sądom, nie  można  uznawać  w  naukach  przyrodniczych  środka  ruzwoju 
umysłowej  samodzielności  młfHizicży,  a  wnęc  środka  ogólnie  kształcą- 
cego. Wpatlają  one  zupełnie  w  zakres  wykształcenia  specyalneg'-* 
i,  ;  i  l  o  główny  przedmiot  wykładu,  wdrażają  umysł  w  pewien  ściśle 
okre;iiony  sposób  myślenia  na  tle  metodologicznych  i  metafizycznych 
przypuszczeń  przyrodoznawstwa,  o  charakterze  wyłącznym,  nie 
uwzględniającym  ogóko  ludzkich,  humanitarnych  czynników  życia 
umysłowego  (§  11].  Nie  zaprzeczamy  przez  to  bynajmniej  wysokiej 
pedagogicznej  doniosłości  faktycznych  danych  przyrodoznawstwa. 
Przeciwnie,  sądzimy,  że  wykład  wiadomości  z  zakresu  nauk  przyrod* 
niemych  należy  możliwie  rozszerzy*^  i  w  zakładach  ugulnie  kształcy 
cych,  jak  to  iip.  widzimy  w  giiuiiazyacli  austryackieli.  szi-zególniej 
zaś  w  liceach  francuzkieh  l  ecoles  d'enseignement  sccondaire  classiąoc  , 
gdzie  od  klasy  H-tcj  ii  iszej  3-ciej  lozpnczyna  się  wykład  nauk  przy- 
rodniczych zoologią,  a  w  klasie  i-szej  tilozolii  (naszej  b-ej)  kończy  ^i*". 
iizyką,  chemią,  anatomią  i  iizyologią.  Wyk.sztalccnie  ogólne  nie  jest 
zupełnem,  należycie  zaokra^lonem,  gdy  nieobejmuje  zasadniczych  wi»- 
<lomości.  dotyczących  świata  zewnętrznego,  jako  areny  ludzkiego  di»* 
łania.  Ale  jestto  zawsze  tylko  czynnik  dodatkowy,  który  nie  moi" 
wystą])ić  na  pierwszy  plan  bez  zwichnięcia  głównego  celu  wyksztiJ* 
cenią  ogólnego. 

Z  istoty  wykształcenia  ogólnego,  z  jego  charakteru  humanitar- 
nego wynika,  że  oprzeć  się  ono  winno  głównie  na  naukach  kisiarjfcf 


1 

Digitized  by 


§  19^1.    WTKSZTAŁCSNIB  OGÓLNE.  659 

ny^A,  a  więo  na  historyi,  językach,  literatarze.  Słuszności  tego  zdania 
dowodzi  proste  zestawienie  tych  nauk  z  przyrodniczemi  z  pedagogicz- 
nego pnnkta  widzenia. 

Dzieje,  zarówno  powszechne,  jak  ojcasyste,  stanowią  przedewszyst- 
kiem  całosó  zupełnie  zrozomialł^  i  pojętą  dla  wieka  młodocianego,  na 
podstawie  jego  własnych  stosunków  życiowych.  Z  postępem  wykładu 
całość  ta  przedstawia  się  wszecłistronuiej,  w  rozlicznych  swych  obja- 
wach cyuiliz  L*  \ juych  na  polu  religii,  sztuki,  nauki,  ustroju  społeczne- 
go i  pań-stwowego,  stosuukow  luiędzynarodowyrh  i  t.  p.,  ale  zawsze 
w  bezpośrtduim  zwiit/ku  z  własnym  rozwojem  umysłowym  ucznia. 
Caie  jego  życie  wewue^trzue,  jego  uczucia,  my^li  i  dążności,  jego  wy- 
obraźnia i  ideały,  przyjmują  czynny  uciział  w  dziejach  ludzkich. 
Każda  osobistość  dziejowa,  każdy  fakt  historyczny,  same  przez  się, 
taką  posiadają  doniosłość,  tyle  zawierają  w  sobie  treści,  podniecającej 
analogiczne  objawy  już  w  umyśle  młodocianym,  ie  odpowiednio  tiak- 
towane,  zajmują  do  żywego,  niejako  osobiście,  ucznia  wyiej  uzdolnio- 
nego, a  ociężałego  przebudzają  z  uśpienia.  Takiego  skutku  ożywcze- 
go, poruszającego  naraz  wszystkie  struny  umysłu  i  serca  młodzień- 
czego, wywołać  nigdy  nie  mogą  najciekawsze  nawet  wiadomości  z  za- 
kresu zoologii,  botaniki,  miucralof^ii,  li/y  ki,  chemii  i  t.  p. 

Człowiek  jest  i  pozostanie  na  zawsze  dla  człowieka  przcMimiotem 
najbliższym,  najzrozumialszym  i  najdonioślejszym.  Tylko  doktrynerzy 
u]:>arci.  nie  przystępni  dla  dowodów  racYoualnyeh,  mogą  żądać,  aby 
przedmiot  ton  strącono  zc  stanowiska  centralnego  w  wykształceniu 
ogólnem  i  zastąpiono  nauką  o  przyrodzie;  nauką,  bądź  co  bądź,  mar- 
twą dla  młodocianego  umysłu,  jak  wszystko,  co  nie  ma  bezpośredniej 
styczności  z  jego  życiem  wewnętrznem.  Pochód  naturalny  rozwoju 
nmy^owęgo  dokonywa  się  od  podmiotu  do  przedmiotu,  od  własnej 
świadomości  do  świadomości  bytu  zewnętrznego,  od  samopoznania  do 
światopoznania,  a  więc  od  człowieka  do  przyrody,  a  nie  od  przyrody 
do  człowieka.  Tego  pochodu  trzymać  się  winna  i  pedagogika,  jeżeli 
nie  chce  zboczyć  z  drogi,  wskazanej  przez  samą  naturę  rzeczy. 

Pierwszorzędna  pedagogiczna  doniosłość  historyi  występuje  na 
jaw  i  w  tej  okoliczności,  że  przy  wyjaśnieniu  faktów  nie  sprowadza 
ucznia  na  ]nan< w  ^  tooretyzowania.  przekraczającego  jo^o  zdolności 
i  wiedzę,  ie^•/  nastitM  /.a  mu  mo/nosć  <^l<;bszogo  i  samodzirlnco^o  wni- 
knięcia w  przedmiot,  budzący  jego  ciekawość,  bez  ciągłej  obawy,  że 
nie  posiada  do  tego  niezbędnycli  danych.  Udyby  pedagog  zmuszonym 
był  wyjaśniać  uczniowi  fakta  historyczne  przy  pomocy  jakichś  teoryj 
historyozoficznych ;  natenczas  powtórzyłyby  się  na  tem  polu  trudności 
i  niedogodności,  o  których  wspomnieliśmy,  mówiąc  o  wykładzie  teoiyj 
przyrodniczych.   Ale  o  czemś  podobnem  żaden  pedagog  nie  myśli 


Digitized  by  Google 


660 


§  19,1.    WYKSZTAŁCENIE  OGÓŁNB. 


i  myśleć  nie  potrzebuje.  Bliższe  i  bardzo  nawet  specjalne  w^fjasiue- 
nte  tej  lub  owej  Of^obistości  historycznej,  motywów  jej  działania, 
przyczyn  i  skutków  faktów  dziejowych,  lub  też  różnorodnych  obja- 
wów ludzkiej  twórczości,  nie  domu;);a  się  w  średnich  zakładach  nau- 
kowych żadnej  teoryi  abstrakcyjnej',  źadnogo  s]łrowadzcnia  wyloio- 
nycli  wiadomości  do  odcrwaiiycli  pojęó  raotalizycziiyrJi,  lecz  |K)zostajr 
w  zakr<'si«i  saim-go  ial<t\'i  /ui_'ł;o  uiatfi-yału  dziujów  i  wnika  conajwitN 
ccj  w  dus/.^   ludzką  i  w  siu.suuki  spolcczn*',  a   zatem  doty- 

czy danycli,  zrcziuuiałych  dla  lu  znia  na  podstawie  jego  własnych  <io-  ! 
świadczeń  żyriowycdi.    To  też  samodzielne  usiłowania  ueznia  nad  wy-  j 
jaśmenieni  faktów  historycznych  rnogt^  być  czysto  błtjdne,  m^tiie.  na- 
eiłigane,  ale  pomimo  to  nie  przewyższaj;^  jego  zdolności  nniysłowycl;  ! 
i  dla  tego  pedagog  nie  ma  powodu  ich  ograniczać  lub  przytłumiam. 
Przeciwnie^  powita  z  życzliwością  wszelkie  ilowody  samodzielnej  my- 
śli ucznia  w  tym  kierunku  i  skorzysta  z  nich,  aby  wyrobić  coraz 
wszechstronniej  jego  sad  o  s] trawach  ludzkich.   Nadto  dostarczy  inn 
z  łatwością  środków  do  dalszej  samodzielnej  pracy,  kierując  jego  lek- 
turą dziel  Instorycznych,  życiorysów  i  t.  ]). 

Nie  triu  lnu  spostrzedz.  żt'  tu  otwiera  sio  przed  uc  ziiiciu  świat 
nowy  wprawdzie,  ali^  zrozuniinły.  pojętny.  dost<^|)ny  dla  niego,  w  kt«>- 
rym  się  sam  z  latW(*-«  ią  oryentuj<',  który  przyswoić  soIik-  moż-" 
wiasną  ])racą  myśli  bez  ciągł<*go  mejitorstwa  ya'  strony  przewodni- 
ka, liez  niewolniczej  zabżności  od  jego  wskazówek  i  teoryj.  Na  tle 
tyt;h  danych  historyi  umysł  młodociany  dochodzi  sto]>niowo  do  jasne- 
go samopoznania,  rozwija  w  sobio  poczucie  człowieka,  członka  spolt^ 
czeństwa,  obywatc»la  i  dosięga  w  końcu  owej  dojrzałości  ogólno-ladz- 
kioj,  która  jest  niezbędną  do  dalszej  samodzielnej  ])racy,  czy  to  nad 
którą  z  nauk  s[)ecyidny(^h,  czy  to  w  tym  lub  owym  zawodzie  szcze- 
gółowym. 

Koiii<»cznom  doj)elini'ijiem  historyi  w  wykszt-ałecniu  ogólnem  jest 
iiar,lva  yV:ł//L*//r  i  /itiTifon/.  \  trj  nauct^  w  sprawie  samotl/.irlnego  roz- 
woju zdolności  umysłowych  młodzieży  oddać  należy  pierwszeństwo 
przed  naukami  ]>rzyrnduiczomi. 

Wszelka  nauka  języków,  tak  ojczystego,  jak  obcych,  nie  poprze- 
staje na  prostem  przejęciu  i  odtworzeniu  danych  wrażeń  zmysłowych: 
dźwięków,  wyrazów,  lecz  zmu^tza  umysł  do  samodzielnej  dodatkowej 
pracy  ni.\  śli,  dotyczącej  zrozumienia  i  określenia  ich  wewnętrznego 
znaczenia.  Każdy  nowy  wyraz  przyswaja  tc<ly  umysłowi  nietylko 
pewną  treść  zmysłową,  przedmiotową,  realną,  narówni  ze  wszelkiemi 
imiemi  wrażeniami  zmysłowemi,  świetlnemi,  dotykowemi  i  t  p.,  lecz 
i  treść  racyonalna..  podmiotową,  idealną,  wytwarzaną  z  istniejących  joi 
w  umyśle  zasobów  p  »ję  iowy*  h.  a  kojarzącą  się  z  ową  treścią  zmy- 


§  19,1.     WYKSZTAŁCENIE  OGÓLNE.  661 

słową.  Gdy  objaśniamy  dziecku  znaczenie;  t;ik  prostych  wyr-dy.ńw . 
jak:  dom.  drzewo,  zwierzę,  człowiek  i  t.  p.,  a  uiu?^pnie  uczymy  ji' 
odiiiiniiac  te  wwazy,  to  chodzi  nam  nietylko  o  to,  aby  odtwarzało 
wirrnic  u^hiuśno  dżwirki,  lecz  i  o  to,  aby  z  knżdym  wyrazem  i  jego 
odmiaiiami  łączyło  pewn^  ściśle  określonłj  treść  myślową.  Tej  zaś 
treści  myślowej,  mającej  się  połączyć  z  róźuemi  wyrazami,  nie  może- 
my jtiź  przyswajać  dziecku  w  gotowej  formie,  lecz  wymagamy 
aby  ono  samo  ją  wytwarzało  na  podstawie  własnych  zasobów  umy- 
słowych. Póki  pozostajemy  w  sferze  wyrazów,  oznaczających  przed- 
mioty zmysłowe,  dających  się  zatem  objaśnić  poglądowo,  dopóty  owa 
praca  myśli  ma  zawsze  jeszcze  przeważnie  charakter  bierny.  Skoro 
jednak  okaże  się  potrzeba  objaśniać  wyrazy  o  treści  morahicj  lub 
toż  abstrakcyjnej  (jak  np.  wyra/y:  religia,  obowiązek,  sumienność, 
przyjaźń,  nauka  i  t.  ]).).  wtedy  pofUiii^camy  na  szeroką  skah.-  z\vr<»tną, 
refleksyjną  pracę  mj  sli.  zmuszającą  ucznia  do  zdania  sobie  sauiodzicl- 
nej  sprawy  z  własnej  treści  umysłowej  i  ze  swych  stosunków  żyt  iu- 
wych.  Bez  tej  pracy  nie  może  zrozumieć  znaczenia  owych  wyrazów, 
aby  posiłkować  się  niemi  w  sposób  właściwy. 

Jeszcze  wjTażniej  występuje  na  jaw  samodzielność  pracy  myślo- 
wej uczniów  w  ćwiczeniach  językowych  i  w  czytaniu  utworów  literatu- 
ry. Aby  posiąść  język,  potrzeba  umieć  za  jego  pośrednictwem  wyra- 
żać śdśle  swoje  m^^li.  To  też  racyonalna  pedagogika  nie  uznaje  celu 
ćwiczeń  językowych  w  gramatycznej  prawidłowości  wysłowienia,  lecz 
widzi  w  tej  ostatniej  j(?dynie  środek  dla  osij^gnięcia  daleko  ważniej- 
szego celu:  jasne;»o  wyrażenia  samodziehiej  ]>raey  myśli  ucznia  nad 
przedłużonym  ])!Zpdmiotem.  Podoi niifż  i  w  wykładzie  Uteratury.  oraz 
przy  czytaniu  i  rozbiorze  jej  w/ordwytii  utworów,  tlobry  pedagog 
ma  nietylko  na  oku  (lf)star(  zenie  uczniowi  wiaflomości  z  tego  z;iki\"sn 
wiedzy,  choćby  najbardziej  cieką wji  k  i  [)ouczającycii.  lecz  pragnie 
przedewszystkiem  kształcić  jego  imiysl  i  serce,  wyrobić  jego  sąd  este- 
tyczny, logiczny  i  moralny  o  wszystkiem,  co  godne  jest  uwagi  myślą- 
cego człowieka.  Nauka  języków  i  literatury  jest  dla  dobrego  pedago- 
ga jedynie  najracyonalniejszym  środkiem  dla  osiągnięcia  najwyższego 
celu  wykształcenia  ogólnego:  dojrzałości  umysłowej  ucznia.  Dojrza- 
łość ta  jest  koniecznym  warunkiem  wszelkiego  wykształcenia  filozo- 
ficznego i  dla  tego  tej  sprawy  ani  tu  pominąć,  ani  lekko  traktować 
nie  możemy. 

Wiedza  luktycziia  jest  rzc*  Złi  bai-dzo  j)ożytf(  zną,  jak  również 
dobra  pamięć,  z:ii  liowując<i  ją  w  umyśle  z  możliwą  >viernością;  ale 
czas  i  życie  zaciorają  zazwyczaj  najbugat.sze  zasoby  wirdzy  szkolnej, 
a  pierwsza  lepsza  encyklo])edya  może  tę  stratę  z  łatwością  nagrorlzić. 
Gdyby  tedy  pedagogice  w  wykształceniu  ogólnepi  chodziło  tylko 


Digitized  by  Google 


662  §  19,1.     w V KSZTAŁCENIE  OGÓLNE- 

0  wiedzę  faktycznji.  jak  satlzą  realiści,  mogłaby  się  ograni*  z vo  naukii 
czytania,  a  na^-i  tupnie  wypubażyć  każdego  iiozni a  w  dobrą  eiKykl-jpedye. 
Byłaby  t<>  wielka  oszczędność  na  czasie  i  finansach,  do  kiórej  w  iniif? 
utylitaryzmu  dążyć  by  należało.  Tymczasi>in  pedagoc^ika  racyonalna 
ma  za  ideał  wyrobić  z  ucznia  człowieka  dojrzałego,  uzdolnić  do  sa- 
modzielnego sposobu  myślenia  i  działania,  i  w  tym  właśnie  celu  kła* 
dzie  nacisk  na  wykształcenie  ogólne,  w  przeciwstawienia  do  spe^al- 
nego,  albo  raczej  profeayonalnego,  któro  przygotowuje  wyckowańca 
mniej  lub  wi^j  niewolniczo,  wprost  do  pewnego  szczególowego  za- 
wodu, bez  dania  mu  poprzednio  możności  samodzielnego  zastanowię* 
nia  się  nad  sobą  i  decydowania  o  swojej  przyszloscL  Taka  przed* 
wczesna  sj)e<  yalizacya  może  być  uprawnioną  wobec  ucznia,  niezdolne- 
go stanąć  na  wyżynach  ludzkiej  samodzielności;  ale  dla  nilocłzieży 
zdolniejszej  wszystkich  stanów  uznaną  być  może  chyba  jrdynio  za 
złe  konieczne  wśród  danych  stosunkijw  ckonomi(  zn\'cli  i  społecznych, 
którego  atuli  nie  należy  rozszerzać  bez  ])otrzcby  jirzcz  doktrynerskie 
ograniczenie  wykształcenia  ogólnego  i  podkopanie  jego  iiumanitar- 
nych  ideałów. 

Nie  mamy  powodu  zajmować  się  tu  szczegółowo  dalszą  kwe- 
styą:  jakie  języki,  ])rócz  ojczystego,  powinny  być  wykładane 
w  zakładach,  poświęconych  wykształcenia  ogólnemu.  Dotkniemy 
tylko  w  kilku  uwagach  pedagogicznych  doniosłości  języków  sta- 
rożytnych, ponieważ  i  w  tym  względzie  wykształcenie  ogólne  stano- 
wi konieczny  \vsp(')l(  zynnik  przygotowawczy  dla  wykształcenia  filo- 
zoficznego. 

Mówiliśmy  w  niniejszej  pracy  niejednokrotnie  o  doniosłości  kry- 
tyki, tak  dla  liloz  »tii,  jak  dla  nauki  w  ogóle   'zob.   szczeg<'"lniej  §^  Ti 

1  6\  Ji(!Z  roz\vini«'cia  zmysłu  krytycznogD  osiuLinąć  Leż  ni*-  inoźua 
owi  j  dojrzałości  umysłowej,  która  jest  celom  wykształcenia  ogólnego. 
Wszelka  zaś  krytyka  polega  na  jnn-ón-nyw  tnin  różnych  przedmiotów 
wiedzy.  Kto  zna  jedynie  zakątek  ziemi,  gdzie  się  urodził  i  ży  je,  kto  nic 
widział  innych  krajów,  ten  nie  może  wyrobić  sobie  sądu  krytycznego 
nawet  o  dobrze  nui  znanych  warunkach  w  łasnego  bytn.  SpecyalistSk 
nie  znający  żadnej  innej  nauki,  prócz  swojej,  pozbawiony  jest  możnch 
ści  krytycznego  poglądu  nawet  na  rzeczy,  najgruntowniej  przez  niego 
zbadane.  Toż  samo  powiedzieć  należy  o  człowieku  wykształconym 
wprawdzie,  lecz  obeznanym  w \  łącznie  z  kulturą  i  cywilizacyą  swego 
czasu,  a  nie  posiadającym  przytera  dokładniejszego  ]>qjęeia  o  kulturze 
i  cywiliza*  yi  innych  czasów  i  narodów,  lV'r,'żniejszość  przedstawi 
mu  się  jako  jedynie  możliwy  i  najdoskonalszy  stan  kultury  i  cywih- 
zacyi;  o  jej  krytycznej  ocenie  nie  pomyśli  nawet,  bo  uie  ma  z  czem 
jej  porównać  (zob.  też  wyże  str.  adtł  i  nast.). 


Digitized  by  Google 


§  19^.    ITTKSaTAKCEMIB  OOÓŁNB. 


<I63 


Wobeo  tej  uwagi  okazuje  się  koniecznosó  zapoznania  dojrzowa- 
jąeej  młodzieży  z  kulturą  i  cywil  izacyą  ])ierw8Z0rzę(iuycli  narodów 
starożytności,  a  mianowicie  Greków  i  liź^yraian.  Oni  bvli  naszymi 
przewodnikami:  ieh  działalności  na  polu  sztuki,  nauki,  u.struju  .spo- 
łecznego zawdzit^czamy  głównie  własny  rozwój  umysłowy  i  społecz- 
ny, nasze  dążności  ogólno-ludzkio.  Inimanitarnr.  Już  z  tego  powodu 
jasny  pogląd  na  ich  życie  wewn<^trzne  i  zewnętrzne  jest  dla  nas  ko- 
niecznym waronldem  krytycznego  samopoznania,  a  więc  i  wszelkiego 
prawdziwego  wykształcenia.  Dojrzała  ocena  naszej  kultury  i  cywili- 
zapyi  moiliwą  jest  jedynie  przy  pomocy  jej  porównania  z  kulturą 
i  ęywiliza<7%  gredcą  i  rzymską.  Brak  jej  głębszego  poznania  pociąga 
za  sobą  zazwyczaj  skrajny  dogmatyzm  w  stosunku  do  panującego  du- 
cha czasu,  ową  bałwochwalczą  nieomal  nległośó  dla  współczesności, 
która  charakteryzuje  poglądy  „realistów.**  Nie  posiadają  oni  niezbęd- 
nych danych  do  porównawczej  krytyki  naszego  czasu,  więc  nie  można 
si^  dziwić  ich  zaściaid^owości. 

Są  pedagodzy,  którzy  uznają  ])Otrzebę  zapoznania  młodzieży 
7  kulturą  i  cywilizacyą  narodów  klasycznych,  ale  oi)ok  tego,  za  przy- 
kładem Al.  Baina  i  Fr.  Paulsena,  sądzą,  że  do  tego  nie  jest  nie- 
zbędną nauka  języków  starożytnych,  że  potrzebnych  w  tym  względzie 
wiadomości  zaczerpać  można  z  dobrych  przekładów.  Łatwo  jednak 
przekonać  sią,  że  takie  sztuczne  surogaty  nie  są  wystarczające,  gdy 
chodzi  o  prawdziwe,  gruntowne  wykształcenie  młodzieży.  Każdy 
przekł^,  najlepszy  nawet,  utworów  literatury  starożytnej  pociąga  za 
sobą  z  konieczności  pewne  modernizowanie  i  mniej  lub  więcej  samo- 
wolne przerobienie  danej  treści  w  duchu  współczesnym.  Nadto,  czer- 
piąc z  takich  drugorzędnych,  a  często  bardzo  mętnych  źródeł,  nie 
można  żadną  miarą  dojść  do  własnego,  samodzielnego  shuu  o  świecie 
sta.rożytnym  i  porównać  jego  kidtury  i  cywilizacyi  z  naszą;  a  to  jest 
właśnie  celem  pedagogicznym  głębszego  zapoznania  młodzieży  z  utwo- 
rami literatury  klasycznej.  Prawda,  że  cel  ten  nie  mn  nic  wsp<''1nego 
z  gramatycznym  scholastycyzmem,  któiy  w  klasycznem  wykształceniu 
niestety  tak  często  przytłiunia  żywe  zajęcie  się  młodzieży  światem 
starożytnym.  Podoljnież  nie  może  byó  zadaniem  ogólnego  wykształ- 
cenia urobić  z  ucznia  filologa  klasycznego,  specyalistę  w  tym  przed- 
miocie, wtajemniczonego  w  naukowe  podstawy  językoznawstwa  w  ogóle, 
a  w  szczególności  języków  greckiego  i  łacińskiego,  o  ozem  również 
zbyt  często  zapominaj ii  przedstawiciele  klasycyzmu.  Znajomość  języ- 
ka i  tu  nie  powinna  być  celem  nauki,  lecz  tylko  środkiem  pomocni- 
czym, przyswajanym  młodzieży  sposobem  jak  można  najprostszym, 
aby  przy  jego  |)omoey  jak  najprędzej  mogła  osiągnąć  właściwy  cel, 
jakmi   jest  wniknięciu    w    ducha  świata  starożytnego  i  rozszerzc- 


Digitized  by  Google 


664  §  19,1.   vv  Y KSZTAŁĆ knh:  ogólne. 

nio  przez  to  j^w  o^o  widuokr^^i  umysłowego.  Dlaczegoźl)V  w  tym 
celu  w  naiR-e  greckiogo  i  łaciny  nie  miano  ^ię  posiłkować  ni<'t*wl:inii, 
kluic  ukazały  su^  lak  piaktycznerni  w  nauce  jezykuw  i]u\v< 'zvriiycłi. 
a  wii^e  wyzwolić  si(^  z  loiinalizum  grauiuiyuznegu?  Tulu  Npos«'>h  nau- 
ki języków  starożytnych  zali  cali  już  J.  8t.  Mill,  1>l--Boi?s-Rkymonl» 
i  inni,  i  zapewne  już  dawno  do]  <»nanoby  na  tern  ważnem  ])oiu  nau- 
czania tal.  niezbt^dnej  reform\\  gdyby  dobrzj  filologowi^  l»yli  zawsze 
zarazem  dobrymi  pedagogami.  Zresztą  wyznać  należy,  że  w  tym 
kierunku  w  ostatnich  czasach  ujawnia  się  znakomity  postęp,  jak  o  tern 
świadczą  wprowadzane  od  roku  1891  nowe  plany  nauk  szkokiych 
w  Niemczech,  tej  klasycznej  krainie  klasycznego  wykształcenia. 

W  końcu  niniejszego  rozbioru  wykształcenia  ogólnego,  jako 
współczynnika  wykształcenia  iilozolicznego,  wypada  nam  powiedzieć 
słów  kilk:i  ri  nauce  tak  zwanej  ffropeJtudi/ki  jUnz^jieznej  w  .^redliicli  zu- 
kłailat  h  uaukow ych.  Co  do  samej  treści  tej  nauki  [h  dalismy  już  kil- 
ka uwag  wyja>iiia ji^cych  na  swojctu  TuicjHcu,  zestawiajnc  ji\  z  zadania- 
mi samodzielnego  wstępu  do  liluzulii  zob,  str.  40  i  nast.i. 

Zarówno  p('gla<ly  teoretyczne  pedagogów  na  zna«  zeme  ogólnie 
kształcąc  e  prc»|)edeutyki  filozoficznej,  jak  i  praktyka  w  tym  względzie, 
nie  ustaliły  si(^  dot!i<l  w  sposób  pożądany.  Jedni  wśród  pedagogów 
uznają  wykład  jakichkoiwiok  zasad  filozoficznych  za  niewłaściwy 
w  średnich  zakłada(;li  naukowych,  inni  przeciwnie  domagają  się  nie 
tylko  wykładu  elementarnej  logiki  i  emi > i ry«  z nej  ])sychologii,  oias 
ogólnych  zasad  etyki,  lecz  nawet  wykładu  metafizyki,  teodycei  i  hi- 
sloryi  filozofii.  DziwiK^m  wydawać  sitj  może,  żt;  do  ])ierw8zego  zda- 
nia skłaniają  się  \v  z^iiai  znej  czcsci  ])edagogowie  niemieccy,  gdy  tran- 
cuzcy  i  włoscy  bronią  jak  najszi-rszego  uwzględnienia  tilozolii  w  wy- 
ksztakeniu  ogólncni.  W  \  [a>iilcuie  tego  zadziwiaji^cego  objawu  poda- 
jemy niżej  w  j)rzy])isku  drugim. 

Mająt;  na  uwadze  zasaciniczy  cel  wykształcenia  ogólnego:  doj- 
rzałość umy.siową  do  dalszej  samodzielnej  pracy,  nie  można  z  niego 
żadną  miarą  wyłui  zyć  c  zynnika  tilozoficznego,  jako  warunku  krytycz- 
nego samopoznania.  Nie  bronimy  wprawdzie  wykładu  metałizyki 
w  średnich  zakładach  naukowych,  wraz  z  teodyccą  czy  też  bez  niej, 
ani  historyi  filozofii,  dla  powodów,  które  wynikają  już  z  tego,  cośmy 
wyżej  jłowiedzieli  o  te^>r\ach  przyrodniczych  [zoh.  str.  655  i  nast.). 
I  filozofia  jest  speeyalnością,  dostępną  tylko  dla  umysłu  dojrzałego  na 
podstawie  specyalncgo  w'yksztal<  enia.  Wykład  metatizyki  bez  takiego 
wykształcenia  musiałln'  niił-ć  charakter  dogmat \czny  i  allio  przytłu- 
miałby ro/.wój  zui^siu  krytycznego  w  -|in:/i!i  M.alc  nie  pożądana  Hia 
przyszłej  .Sinnf>dzielnej  jiracy-  myśli  na  tern  jiolu;  a!ł>o  też  /muszałbv 
ucznia  dg  przed  wczesny  cli  usiłowań  nad  urobieniem  własnego  na  świat 


Digitizer 


§  19,1.    WYK8ZTAl.CliNIB  OOÓŁMB.  665 

poglądu,  bez  odpowiedDich  do  tego  danych.   Według  nas,  tylko  takie 

naiiki  iilozoficzne  mogt^  być  wciągano  w  zakres  ogólnego  wykształce- 
nia, których  treść  daje  sit^  wyjaśnić  w  sposób  zrozumiały  przy  ]łonio- 
cy  dostej)iRgo  dbi  inludzieży  niateryahi  faktycznego  i  naukowego. 
A  do  nicli  nakażą  jiśik  liofoffhi^  logik  i  i  eti/kit,  z  dodaniem  w  niiartj  mo- 
żności i  eatttyki.  Z  drugiej  zaś  strony,  elementarny  wykład  tych  naidv 
uznanym  być  winien  nietylko  za  dodatkowy,  hn-z  za  organiczny 
współczynnik  wykształcenia  ogólnego,  gdyż  jest  niczb^nym  środkiem 
dla  osiągni^ia  jego  zasadniczych  celów. 

I  tak,  wykład  p»yfjhtdogu  stanowi  konieczne  ześrodkowanie 
i  uwieńczenie  wszystkich  danych,  przedłożonych  młodzieży  w  naukach 
liiatoryi,  języków  i  literatury.  Psychologia  podnieca  refleksyjną  dzia- 
łalność nmysłn  i  wyjaśnia  bliżej  sprężyny  wewnętrznego  i  zewnętrz- 
nego rozwoju  zarówno  osobnika,  jak  narodów  i  ludzkości.  Jest  tedy 
nietylko  pomocą  w  suinopoznaniu.  ale  i  w  ])"zti!iiiiu  życia  i  stosunków 
ludzkich  w  ogóle.  L  -Yik-i  znowu  du|)r(A\  ;ul/.a  imiysł  miu(l<»«.  iany  do 
świadomości  ścisiycii  warunków  poznania  ])rawdy,  wit^c  i  wszt-łkicii 
poglądów  na  rzeczy  i  sądów  o  nich.  Kształci  jego  ])oietność  dla 
głębszych  zagadnień  wiedzy  ludzkiej,  podniec^a  jego  zmysł  badawczy, 
pobudza  ( hęó  do  samodzielnej  pracy  nad  samym  sobą  i  swem  dalszem 
wykształceniem  i  przyczynia  się  w  ten  sposób  do  wyrobienia  doji'za- 
łości  umysłowej  w  najrozliczniej szych  zawodach  życiowych  (zob.  też 
wyżej  str.  59  i  nast).  Nareszcie  etyhi  rozwija  w  młodzieży  ])oczttcie 
obowiązków  i  wyjaśnia  bliżej  ich  treść  na  podstawie  zarówno  stosun- 
ków życiowych,  jak  i  danych  historyi  ])0wszechnej  i  ojczN  stcj.  oraz 
literatury.  Jest  ona  punktem  wyjścia  dla  sumiennej  oceny  samego 
siebie  i  moralnego  poglądu  na  życie,  jego  zadania  i  cele.  Nadto  za- 
sady etyki,  odpowiednio  traktowane,  podtrzynuiją  w  mlo' l/.i<  /,y 
cziieie  religijne,  tak  łatwo  w  tym  wieku  na  szwank  narażone  i  wia/ą 
wiarę  w  porządek  niorainy  świata  z  praktyczną  działalnością,  z  irlea- 
łami  rwącego  się  do  czynu  młodzieńca.  A  to  wszystko  są  czynniki, 
stanowiące  konieczne  dopełnienie  ogólno- naukowego  wykształcenia 
umysłu;  cssynniki,  z  których  nieouiieszka  skorzystać  sumienny  |)eda- 
gog,  mający  na  oku  nietylko  intelektualną,  lecz  i  moralną  dojrza- 
łość wychowańca.  (Co  do  istoty  i  zadań  etyki  zob.  wyżej  str.  43B 
i  nast.). 

Zaznaczony  wykłafl  projjedeutyki  filozoficznej,  obok  swej  donio- 
słości dla  ogólnego  wykształcenia,  jest  zarazem  ważnem  |)rzygotowa- 
niem  do  późniejszych  studyów  filozoficznyeli  dla  U'  ..ni<'>w  do  tego  uzdol- 
nionych (§  17 1.  Zaszczepia  ona  w  uiiiysl<-  <  ioji  z(  wajat  ym  pierwsze 
zawiązki  owej  pracy  myśli  nad  puznaniem  samego  >ielii<  i  życia,  któ- 
re później,  przy  dalszym  rozwoju,  wyrażą  się  w  dążuo:»ci  do  kiytycz- 


Digitized  by  Google 


666 


§  10,1.    WTK8ZTAKCBNIS  OGÓUIE. 


nego  na  świat  nogi  tyl  u  przy  pomocy  fiamodsielnego  roztóorn  odpowie- 
dnich danych  doświadczenia  życiowego  i  nauki.  Więcej  od  ogólnego 
wykształcenia,  jako  współczynnika  wykształcenia  filozoficznego,  wyma- 
gać nie  można. 


1.  Spór  klasyków  i  realistów  w  sprawie  wykształcenia 

Og^lnegrO*  Nio  możoiny  tu  w  sposób  wyczerpujący  przedstawiać  wspomnianego  po- 
wyżoj  (str.  fi54  i  nast)  sporu  pedagogicznego  o  istotę  i  chankter  wykntBłeenia  ogólne- 
go. Z  powoda  Atoli  joga  ssaadniczoj  doiiioal<Mci  dU  wykształcenia  lIlosolicKDego,  poda- 
jomy  ta  szereg  pme^  pnyczjniąjiicycłi  się.,  wedłng  nassego  sdania,  oąjlepiej  do  woech- 

stronnego  wyjaśnienia  tej  ważnoj  sprawy.  Zob.  też,  co  wyaąf  powledńano  o  fikoofii 
nauk  historycznych  i  filologicznych,  str.  323  i  iiast. 

Znany  filozof  i  psyrhttlocr  ^T.  T.AZAT?T-g  rozwiną}  istot-;  i  za«;ady  wykształcenia 
ogńlnop-o  ([{ilduiiLM  w  spo-.flt  iiicoiiial  klasyczny,  uznany  przez  pierwszorzędnych  pedago- 
gów, na  czci'-  s\v(m:o  pic^kuego  dzieła:  D<is  L^ben  der  Seeie  1857  (3-cie  wyd.  1885) 
w  rozdziale:  Wyhuzłałcenie  i  nauka.  Wykazuje  on  tu  wszochstronnie  intelektualne, 
moialiie  i  estetyczne  czynniki  wykształcenia,  w  porównaniu  z  wiedzą  i  uczonością, 
i  uwzględnia  przy  tera  równieć  doi^lolć  filoiofii.  Zob.  iei  wielce  pouczającą  pracę  je- 
go: Erziehnmg  und  OtichitkU  1881. 

J.  St.  Miłł  już  w  IfttMh  1864  1  1867  w  Tospiuwach:  O  eyw3ixaeyi  i  O  naueta- 
nin  łcspółczesnnn  (DisKrtations  and  discusffions,  2  wyd.  1875)  wygłosił  swój  pogląd  na 
wykształcenie  klasyczne  i  filozoficzno.  ,Nio  sądię,  mówi  on  mitozy  innenii,  aby  bnki 
współczesnego  wykształcenia  dały  si»^  naprawić  wyrzuceniem  logiki  i  klasyków  i  wpro- 
wadzeniem no'.vych  j*.'zyków  i  nauk  empirycznych         Według  nie^o  zdania  klasyków 

i  logikę  należałoł)y  nauczii'  daleko  'j^rnntowniej  i  trłęliipj.  niż  to  siy  dzieje  dzisiaj  i  do- 
dać jeszizo  różne  nauki,  l)ardzi<łj  ud  innych  obco  tak  zwanym  celom  praktycznym,  łeca 
przyczyniające  .się  zato  bardziej  od  innych  do  rozwoju  umysłu  i  ustalenia  ctiaraktenL... 
Staranio  o  wiedzę  empiryczną,  której  świat  w  v  maga,  która  stanowi  kapitał  obrotowy  na 
rynku  pioni^nyni  życia,  pozostawiłbym  samemu  światu,  a  zadowoliłl^m  sl^  saszezepiO' 
niem  w  młodzieży  takiego  ducha  i  takicb  uawyknień,  aby  mogła  sama  z  łatwością  pizy- 
swoić  .sobie  tego  rodzaju  wiedzę  i  poi^itkować  się  nią  w  sposób  właściwy.'*  Przechodząc 
następnie  do  [irzedstawienia  bardziej  szczegółowego  planu  nauk,  mówi:  „W  zalmsie 
(•zy-teiro  rozumu  'jrlówne  miejsce  zajmować  winny  lo:'i'<^  i  psyt  holocria :  pierw^zn.  jako  na- 
rzędzi- dl.i  pracy  nad  naukami  w  ogóle,  druga,  jako  korzeń,  z  kf<'iroL'o  w<z.v<tkie  wyra-taja. 
...  Od  ijiludzi»'iicn  należy  wymagać,  aby  zdawał  .sohie  sprawę  z  sanieiro  siebie,  aby  si% 
nad  sobą  za•^tauawi  li ;  inną  droi::\  nigdy  nie  dojdzie  do  gruutowiicgo  poznania  życia 
umj'słow^o.**  »Wiem,  dodaje,  że  to  nio  są  przekonania  tłumu,  ale  przeświadczo- 
ny jestem,  że  to  są  przekonania  najlepszych  i  najmędrszych  ludzi  wszysUdch  jiartyj." 
Co  do  sporu  między  klasykami  i  realistami  mówi  Mili,  że  podobny  jest  do  sporo:  oy 
artysta  malarz  ma  zwracać  główną  uwagę  na  rysunek,  czy  też  na  koloryt  ^]a  czegóż 
by  nie  jedno  i  drugie?"  pyt  i  i  dowodzi,  że,  znajomość  greckiego  i  ładny  jest  konieczną 
dla  ogólnego  wyk.Kztałcenia,  jako  środek  przyswojenia  sobie  koituiy  umydowej  świata 
staro/vf«  I :  ale  z  drn^iuj  strony  domaira  ^ię  eneriri''znie  zastosow.Rnia  do  nauki  tych 
języków  tneludy  praktycznej,  uł  it wiająct\j  ich  nal>V(  ił'-  a  pr/j  z  to  zy>ka  się  tyle  ua 
czasie.  ż(;  Itędzic  można  uwzględnić  niezbędne  wiadomości  z  zakresu  nauk  pr/:yrodaiczych. 
Tukio  są  poglądy  na  wyksztalconic  ogólno  znakomitego   realisty  i  utylitarysty  Alilla. 


Digitize-^ 


§  19,1,1.     KLASYCY  i  BBALI^Ci 


667 


^Kcaliśc  i"  oliry  i  imsi,  którzy  się  tak  cz«».st(i  iia  Milla  powohiją,  allK)  nic  nio  wiedzą  o  j(»p'o 
poglądach  podagogic^ujch.  albo  jo  z  uiiiytilu  ijriioniją,  zapowne  z  „szaciinkn"  dla  nii-^tr/a. 

Ed.  Habtmann  broni  w  itsiążco:  Zta  Ucfonn  dts  hoheirn  Schulweseuji  1875, 
sjOEnego  wyloiztalcema  ^'ako  warunku  uuiyslowej  dojrzałości,  kładąc  szczególny  nacisk  na 
j<;zyk  i  litomtoię  gredcą.  Pizy  tm  domaga  się  jednak  większego  awzględniwia  mate^ 
matyki  koatem  smnicgsaMnią}  licsby  gfodzht  łaciny. 

B»  LiMAB  fOKrdźnia  w  piaey:  Oymtuuum  und  BeaMnik  1875,  nićaią  ^rodnio 
i  wjitnB  wykształcenie  ogólne,  (rimna^ra  mają  za  zadanio  to  ostateie  i  pnygotowywać 
winny  do  wsseUdch  wyźszycłi  studyów  specyałnycb,  niefylko  do  tin|wersyt«ckiob,  oraz 
do  zajęcia  w  źyciłi  saniodzidncLTo  kicrownir^ojro  stanowiska.  W  t.rin  celu.  ołiok  pr7r'd- 
roioŁów  klasycznych,  riaiu  ziut  wiiiiiy  w  odpowiednim  zakresie  matematyki  i  nauk  przyro- 
dniczych. Gininazyuni  n  alno  uznaje  J^ans  za  spr/i  t  znosi .  ktńi;\  usunąć  należy  powróce- 
niem do  prostej  szkoły  realnej,  mającej  na  celu  .-jrcluic  wykształcenie  Ofjólnr. 

Al.  lUiN  rozwya  zdanie,  że  ałłodzież  zapoznać  należy  z  światem  klasycznym 
przy  pomocy  przekładów,  w  dsiele:  Educałkm  as  a  seienee  1879»  roaidz.  X-ty  i  X1-ty 
(PiMkiad  polaki  1680)., 

Th.  Fkrniuił,  La  rłforme  de  Vm8aęnmmt  pubUe^  2  wyd.  1881.  Autor  roz- 
tnąsa  kwestyą  ogólnego  wykaitiUcenia,  sicst^inioj  w  ks.  ll-iej,  str.  10!)  i  nast..  pny- 
wodząc  zdania  w  te|j  kwostyi  J.  3iiion*a,  Miłła,  Du>Boi8-Reymokda  i  innych.  Od  atr. 
226  i  nast.  rozwija  Fernenil  swoje  poglądy  na  tę  sprawę,  sblii^ące  się  do  zaznaczonycli 
powyżej  zasad  Milla. 

Co  do  poglądn  Du-I^ois^-I^k-^-^ionda  na  lu^enizm  i  humanizm  w  pr/ffiw-^tawieniu 
do  „płytkiego*  realizmu,  zol'.,  rośmy  w  tym  wzp-lł^dzio  powiedzieli  o  nim  już  wyżej  str. 
iH2.  Podobnież  i  widu  innych  znakomitych  przyrodników,  jak  I^irbieo,  Uelmholtz, 
LoTHAB  MiCTKR  przeciwni  są  przyjmowaniu  uczniów  gimnaz)'ów  realnych,  nawot  na  wy- 
dsialy  lekarski  Inb  prz}Todni(;zy  nniwersytetów,  a  to  dlatego,  źe  się  pnokonali,  iź  ucz- 
niowie s  klasycasnem  wyksKtałoeniem  lępiąf  są  pi^gotowani  do  systematycznej  pracy 
naukowej  i  do  samodsieinego  tiadania,  aniśeli  wycbowańcy  gimnazyów  realnych,  któr^ 
pomimo,  że  posiadąją  więcej  wiedzy  przyrodniczej,  pr/.ywykli  jednak  do  biernego  pnsej- 
mowania  gotowych  prawd  i  nie  odznaczają  się  ducheui  badawczym.  Świadczy  o  t*'m 
H.  Stf^kl  w  pracy:  Die  Univer9itafełi  v.  die  (rijmmtsien  1874.  4'!  i  nii^t.  Znany 
r-honiik  "W.  Hartmann  ogłosił  osnłino  pismo  p.  t.  r>if'  Frafji-  der  Thidtmti  der  phi- 
his()jjii.^ch(  n  FaculUiU  2  wyd.  1881,  wykazti  jace  dowodnie  l^raki  poiowic/n«?|.'u  wykształ- 
cenia (Halbbildnng)  w  gimnazyach  rralnych  i  domaga  się  ogiilncgo  wykształcenia  na  tlo 
nauk  Idasycznych  również  dla  studentów  nauk  przyrodniczych. 

Pauwn  wygłasza  swe  poglądy  na  zasady  wykaatałeenia  ogólnego  w  flserega 
prac,  godnych  bliźsaej  uwagi.  Na  piorwsag*m  planie  wymienić  tu  należy  jego  grantowno 
dzieło:  Gtaehidde  des  tfflekrłen  Unterriehia  1885.  Na  str.  755  i  nast  rozw^a  on  na- 
stępujące poglądy.  Uznając  niemoż1iwo$<>  oparcia  ogólnego  wykształcenia  na  mattunaty- 
ce  i  naukach  przyrodniczych,  z  powodu  ich  specyalnccro  charakteru,  Paulsen  1'roni  hu- 
nianitame<ro  wykształcenia  na  tle  ojczystego  języka,  literatury,  historyi.  filozofii  i  religii. 
Przyteni  znajoniose  łaciny  ma  za  konieczny  warunek  prawdziwri-i>^wyks7iałceni;i.  /.  li- 
teraturą LTocką  należy.  wrdluLr  niei^i*,  zaiur/nać  młodzież  przy  jininocy  (lnlir.\cli  [irzokia- 
dów.  Co  do  filozofii  żąda  wykładu  w  piiniiazyai  li  lotriUi,  p-y*  In. logii  i  etyki,  nadto  czy- 
tania odpowiednio  wybranych  ustępów  z  dik-l  takich  myślicieli  jiik  Kartezyusz,  .Schafti- 
bury,  Hume,  Kant,  Schopenhauer  i  I^tzo.  W  tymźo  duchu  przemawia  w  awych^pra- 
cach:  Dos  Bealgymnaaium  und  die  htmanudieche  BUdung  1880,  0T6sC,Ufber  die  gegen- 
teHrtige  Lage  dea  hoheren  Sehtdwesens  1898. 

Najgruntowniigsaą  obronę  wylisatałcenia  klasycznego  ogłosił  znany  bistoryk,i  pe- 
dagog O.  JlMB  w  pracy:  Dos  hunumistieeke  Oymmaium  1880.  Zb^a  on  ta  wsiech- 


Digitized  by  Google 


668 


§  19,1,1.     KLASYCY  I  KEALIŚCI. 


strotiDb  MRutj  n'alist6v,  uwzgliedniając  jednak  przy  tom  pwtępj  Gsvit  w  spra- 
wie szkolnej. 

H.  Yaihinokr  roKtrząsa  poglądy  pnyrodiulEdw,  'sscczególDiej  Prejrora,  pnedwnjrdi 
tv7k8stałconńi  klasycKacnm,  w  mpmwie:  yaturfbradtung  tind  Sehule  1889.  Pn^jmiąjąc 

za  zasad*'  ii/n.ine  jir/.cz  przyrodników  prawo  tiiogenotycand  (aob.  wyżoj  str.  i  n:v>t.), 
VaihiiiŁ;<!r  wrkaznjo,  źe  wykształcenie  osobnika  u  narodów  europejskich  powinuo  w  ko- 
Itjncm  nasti.pstwit*  obejmować  też  samo  czynniki,  któro  wcliods^a  w  sklid  iIzifjowfHTłj 
rozwuju  żyria  timy^łnwfijn  ty<"h  nnrnduw.  J*oiiit'\v;)/  */a«  rozwój  ten  o]ii(  ia  na  Trz^rh 
czynnikacli,  jaki* mi  kultura  grecka  i  r/ymska,  obm-sfijaii-stwo  i  wr.->/..iL'  puuoJu- 
znawtitwo  i  literatura  n.ij nowszych  czasów,  pm"to  s/kohi  zaznajamiać  winna  młodzież 
Z  tculi  czynnikami  i  doprowadzić  ją  do  ich  należytego  zrozumienia.  Na  tem  polega 
właśnie  istota  humanitarnego  wykszti^cenia. 

Jasny  pos:ląd  na  najnowsze  dążności  w  sprawie  reformy  szkolnictwa  w  Niein* 
csech  daje  G.  HoltzmOlłer  w  piśmie:  Der  Kampf  urn  die  S^ulrtform  in  ^etneii  fiff«r- 
»fen  Phasi-n  1890. 

We  Francyi  broni  w  nowszych  tiwis;i<:h  wykształcenia  klasycBnego  azczególniig 
znany  historyk  K.  ].avissk  (Efudrs  d  t-tmUa,  's  isfiOi.  ale  i  on  wy/najo,  żo  celem  nau- 
czania jeżyków  starożj-tnycb  nie  jest  władanie  niemi,  leir/  tylko  zrozumienie  utworuw 
li  tera  t  u  ry  k  1  asy  ozno  j . 

(TOiln!\  uwa^ri  krvtykp  zasad  pozytywizmu  w  kwe^styi  wykształs  cuia  ogóluego 
ogłosił  li.  Thamin  p.  t,  Kducułion  et  positwism  1802.  Uto  najbardziej  charakterystycz- 
no zdania  ti  go  pcdago^'^a.  str.  50:  ,,Nons  nons  demondons  co  (]ue  qiiatre  oa  einq  lirres 
dc  geometrie,  ou  cinq  cent&  pagcs  dc  j)liysiqiiu  et  de  chemie.*.,  donent  de  force  aa  ca- 
lacti^re  et  dlndi^^pendance  ń  la  pensee....  11  y  a  la  sdonce.dos  sa^ants  et  la  science  des 
ignorants.  Ccst  de  ceUe-ci  qae  noiis  arons  peur.*" 

Hacyonalno  ustępstwa  z  gramatyrzno^jo  fonnaliznin  na  rzeez  matematyki  i  nauk 
przyrodniczych,  nic  nadwerężając  przy  tem  jednak  istoty  kla-^yczncjro  w\ k-ztałcenia,  czy- 
niji  w  n(.w  '/y  1,  i7.a-:o  h  znani  pcdajroirowio :  .1.  Lattmann.  H.  .S<'niLLKK,  W.  Srłn:AT>ER 
i  inni.  Pierw -zy  w  piśiuio;  A  KSf/fcichrmlc  /.o.>ff/?<;  ^^r  Ih-ffirmliffrijfinnui  (U>  li-jlitrcn 
SchitJn-f.-riis  ISKO.  DruL^i:  Di  rlnheitlkhc  (irsfiiU miy  intd  Wftitifiuhniig  des  Gymm- 
siuluułcrnihtti  IbUl.  Zob.  t«v.  odno-śnc  części  w  Schillera:  Maiulbucłi  der  praktisiłun 
Padttff(M/ik  fiif  hiikere  Lehrani^ialtau  3-eie  >vyd.  1894.  Schrader  ml  w  wSelce  pouczają- 
eem  dziele:  Erz)fhnHg9-  nnd  Unierridłul^hte  fur  Gymnaaim,  &-te  wyd.  1889. 

"W  kierunku  jeszcze  wi<,'k8zogo  przyliliżenia  wykształcenia  ogólnego  do  wymagań 
czasu  działają  zwolimicy  tak  zwa&cj  »zltoiy  ^ednorodwj  (Kinheitsscbalo),  domagający  sie^ 
aby  obok  j<;2yków  starożytnych  uwzęlt^dniano  na  szerszą  ^kab;  języki  nowe,  matcniatykt: 
i  nauki  przynuliil  z  •.  Tn  należą:  K.  >rEiNARr»rs  (Das  deutsrhe  G(/nnins'nnn  ISSTi,  F. 
łIouXEMANN  n>  '  Zol  i„ft  uns,y'r  hnhrynt  SchnUni  188--).  11.  Steii»U£VJ£R  (Bitrachtun- 
gen  iilur  onsrr  UnsstM-hrs  Srhitlirtsni  i  wi(^bi  innych, 

Zasłd   natoiiiia-r   dość  skiajUC;:o   funmli/imi   i»roui   w  tej    -prawie   aż  óoIąz. 
wi'  'l<  iiśki  pcdai^ojr  A.   Lichtknhkld  zaruwuo  w  nismu  .  JJic  fonnah  BUduiig 
jak   i    w   ,t;iu  rii(  j^/.cni   d/.icb-:    D'is  Studium   der  Sprachcu  U.  die  inMiectuetk  BU' 
diiiuj  i  rzez  lurmalne  wyk.ształcenio  rozumie  Lichtenheld  wyrobienie  zdolności 

umysłowych  bez  względu  na  przedmiot  ich  czynnośei,  Rozr6żnia  on  logiczno^fenna]- 
no,  językowo-formalne  i  estctyezno-formatne  wykształcenie  i  sądzi,  że  we  wszystkich 
tych  kierunkach  nauka  języków  i  czytanie  utworów  literatury  są  środkaou  jedynie 

Skut^'/.t;"llii. 

Tondoufyę  nadania  i  giranazyom  realnym  charakteru  ojjólnic  kształcucejro,  bz^rze- 
<,'.)lui'  J  pr/y  pomocy  sz<?rszt  j:o  nwzfilędnicnia  zasad  etycznych  i  reli!s'ijuy(;h  clirześcyaii- 
iitwa,  reprezentuje  F.  ZANOii;  w  mowio:  łkalyymtmiuin  und  Qymnadtm  181)5. 


§  19,1,1.    KLASYCY  I  RKALIŚCI.  669 

Literatura  polska  w-  sprawlf*  i^rofy  i  celów  \vYk<>zfah'enift  O^loego,  oraz 
sponi  kl.n-sków  7.  rfaiistaini  o  ilo  wiem,  nio  j<'st  zUyt  iMiL^ti^,  Hni  u*y«Serpiij!\<:\.  OK.ik 
przytłłcisony.  h  już  pri  -  z  '/:ikrcsu  Hlozafii  nauk  luHt()rycznj'oh  i  lilologii  (zob.  atr.  '^\6 
i  iia^^t.  i  ^ilf  i  n;i-t.i.  w viiii'  uiaij!y  tu  nast'pujii<:<' : 

łC  fjiHKLT  już  ^v,spu<iuiian<'j  \str.  priry  o  z;M<'/j)[iiu  pi'<l  i:,'iii^ii'/!i('m  lilolo- 
g-ii,  filofitofii  i  matłiiuatyki,  zapatmji;  sii^  krytycznio  na  lM-'z\vzglł;dii»'  pauowanio  lariuy 
i  gredciego  w  axkołach.  Uznaje  ich  doaio^łoiit^  ale  domaga  sii>  zarazem  dopottii*  nia  icU 
matma^ką  i  wiadomościami  z  naulc  przyrodniczych.  Mówi  on  w  tym  wzgirdzie: 
,Trwać  pótj  będzio  potrzoba  filologicznego  uki^stalcfnia,  póki  sit;  nio  zatrai  prawidła  do> 
bnM^u  smaka  i  cht^-  czerpania  nauk  z  c/y^tcgo,  nionasiladowanego  ich  źródła.  Ta  Ji^dnak 
putrzel>a  wircj  na  uniwersytetach^  niż  w  szkołach  przcma-u.  Tam  poświifcająiry 
si»^'  jaklnniukolwick  wyższonni  zawodowi,  lu  z  dokladuejro  poznania  jij»ykuw  klas3'czu3'cb 
njni«*j  wiiM-oj  ohoj-('  sif^  nio  może:  tu  zarhowitia  jmwiniKi  l^yr  równowagfa  wiedzy  ud»»- 
skonalcnif^Tii  j^zykuwcm  kh-yi  /.ncin,  iinw oi  /r-in-in  i  iniw  nii  todzajanii  nauk."*  Szkoła 
powinna  juiudzieufa  udu:>konalic  ka/,d(?j  gałe^zi  nauk  in,rtiu  i  o  tyle,  al)y  na  nal)yty<-h 
w  niej  wiadoino.śiiach  mógł  poprzustiic,  f,'dylty  dalszfł  irh  lo/wini  Mio  Irżalo  za  zakntsmn 
nauk,  jsawud  jojjo  posłlknjn<;ych."  W  szczegółowy  rozbiór  planu  nauk  >zki)luyrh  I.ili<dt 
nie  wchodzi,  wykazuje  tylko  ji':»zi'zo  znacssoniti  filozofiii  jako  czynnika  podnit  t  ajucfgo  sa- 
modstolną  dziahilność  myśli,  orass  matematyki,  jako  ogólnej  podstawy  poznania  świata 
zmysłowego* 

Tkkntowski  traktuje  o  naszym  przedmiocie  w  Dy(hihti/ce  i  Ki'ice,  jako  drugiej 
i  trzoł'ioj  rz»;.ś(;ł  Chotcanny  (zoli.  wyżoj  str.  24  i  nast.<.  Obok  języka  ojczystego,  jako  za* 
sady  wyksztAlci-nia.  u/.najo  'l'rentowski  j«;zyki  starożytn»^  za  „główny  ((•i*"  nauki  gimna- 
zyalnej.  ..<o-nozy/.u,t  i  łariua.  czyli  hi.m  uiiora,  to  istotne  szkoły  !~  ,,To  pacierz  szpikowy 
w  orif'nii/.iiii«'  szkrd."  Mówi  nawet  _l!\iol»y  niezły  r/eczji.  •.•"dylty  pu  i):ikalarniach 
wiejskich,  pu  pca>yacii  żeńskith.  po  h/ikulach  kadł'tów  i  uiuduej  szlachty  uyższi-j,  wy- 
kładano przynajmniej  grecko-lacin-'jkn  uncyklopedyii,  w  któnjby  objaśniono  wyrazy  tccJi- 
niezne  w  naukach  zaprowadzone.^  I^rzociwny  jest  atoli  jedno^tronnemn  formalizmowi 
gramatycznemu.  «Odróźniąj,  wda,  humaniora  od  filologii,  tudzież  bniiianisti*  od  filologa. 
Filolog  w  ścitiłem  znaczeniu  .smakuje  tylko  w  umarłym *jpzy ku.  .lest  un  wokabuł  żar- 
łokiem, gramatykiem  z  wywiędlą  i  wysuszoną  czaszką!  Ini  ś<:iślej  samodzielność  jego 
Ograniczona,  tom  bardziej  duma  jogo  bez  granic,  lluiuanista  przeciwni«>  je^t  pełen  du- 
cha i  zatrudnia  sii-  nmarłemi  językami  nie  dla  samej  gramatyki  i  p:ual'rastyki,  alf  dla 
poznania  plastycznetro  'jeniu^zu  starożytnych  i  dla  zas/czepi"  liu  w  teraźniejszości. 
Jc-t  on  kapltiueiii  iIdIu-  u*>  sinaku,  str  /rni  attycyzmu  i  uł l»anii  /iiosci  rzymskiej.  Ula 
filologa  je-;t  jt.zyk  umuriy  cdetii,  a  diii  hiuuanisty  środku  tu.'"  .Nadto  domaga  sit;  Tnni- 
towski  zarażeni  wykładu:  religii  i  njoralności,  matematyki,  fizyki,  pocziitków  chemii, 
astronomii  matematycznej,  hi»totyi  naturalnej,  geografii,  bistoryi,  ,w  ogólnych,  ale  całko- 
witych zary^ch."  Wśrud  przedmiotów  filozoficznych  oddaje  pierwszeństwo  logice  i  osto- 
^ee,  wykazując  przytem  doniosłość  pedagogiczną  filozofii,  jako  ^ażnl  wszy»tkh'h  umie> 
j^tnoMii^f  ich  „w^zła  gordyjskiego  t  pnnktu  środkowego.'' 

Do  prac  na-zych  filologów,  broniitcycb  wykształcenia  klasycznego,  należą  gł.')- 
wnie:  wspomniano  jnż  (-tr.  HM)  Fidtkcye  A.  Małkckifcjo.  szczególniej  str.  111  i  nast., 
dalej  A.  Szmurly:  (f  (hicjtun  m  stanonufiJcH  sfamżi/fn'  ścl  hlasiji  znrj  1S(»2,  O  knltio  zc 
fj,i'r)/t  !8r>;i  i  jeiro:  Kilh  i  słóic  o  cc/e  i  ki<-,  iitihH  t/i»ntnzf/(ilm\'jo  fiaHdotua  li^o^ 
wroszei('  A.  MiFRZYŃsKiKoo :    (J  dzisit-j^^itut  słanoniskn  fHolitjii  ISf).*). 

Z  głęliokiem  |)Oczr.ei(?nj  pedagogioznem  i  z  szc^roką  erudycyą  roztrząsał  ,1.  K.  l*LK- 
nAŃsKi  kwestyą  wykształcenia  klasycznego  zarówno  w  piśmie:  O  jaihKjntfr.znem  zna- 
czeniu nmk  kloftycznych  18iti,  jak  i  w  rozprawie:  FlMogia,  w  Encyklopt  <lyi  wycho- 
wa wezoj,  T.  IV,  1890,  fltr.  00  do  145.   Rozróżnia  Plebańnki  dwa  za^tadnicze  cele  nan- 


670  §  1 9,1,1.    KLASYCY  I  RBAŁIŚCL 

czania:  idealny  i  retdny^  tmysłowy  i  praktyczny;  do  pierwszego  dążj  wykształcenie 
ogólne^  do  drugiego  specycdne.  ()>?titnio  ma  niewątpliwie  swoje  uprawnienie  i  nikt  nie 
zaiiiii'r/.a  zapr/ff/^af  jciro  doniosłośni  i  potrzołty.  Alo  z  drug'ioj  strony  ni''/(,'ni  nte  'yy4 
uzasadniona  walka  pr/.«  *ivvko  pierwszemu,  iiiajj^cfniu  n  i  oku  rozwinąć  ^ener^ria  in}>ltni  r 
w  kil  i  iinku  '<!ł!iiod/irlm'i  prary  duclia.  .Snidkaiiii  koniecznemi  wyks;źLałcouia  UŁfuliicgo 
sn  hi^.uiiya  i  pr/iediujol^y  kla^syczne.  l*o«?li\d  liistoryczno-krytyczny  na  rozwOj  tego  kie- 
runku, oraz  glt.bsze  pojęcie  potrzeb  umysłowych  młodzieży  przy  szczegółowem  razwinię- 
ciu  zasad  wykształcenia  ogólnego  nadąfo  wzmiankowanym  pracom  Plebańskiego  «tełą 
wartość  w  naszej  literaturze  pedagogicznej.  Zob.  moją  ocenę  pierwszej  z  powyższych 
pnc  w  Wieku,  1870,  J«  08. 

Wśród  naszycli  pierwf.2oraędnyeh  przyiodników  T,  CvAŁ!aBiitsKi  stąje  w  kwe- 
styi  wykształcenia  młodzieży  na  stanowisku  „czysto  huraanitamem'*  w  awej  rzeczy :  O  {>f- 
fhiyoykznnn  znaczeniu  nauJc  przyrodniczych  w  humaniłarncm  tcydtowaniu  (Pami.tnik 
Tow.  Lek.  War-z.  1877,  T.  78.  str.  i  nast.).  ^Zadinipm  humanizmu,  mówi.  j(^-t  n>z- 
wijanił*  wszdkich  zdolnuaici  myśli  ludzkiej,  ł>ez  wzgliniu  na  pr/.y.szłe  powołanie  uiloditir- 
ży."  Alo  wychowanie  humanitarne  kształcić  winno  myśl  nietylko  w  kierunku  synte- 
tycznym, lecz  i  analitycznym,  wi*,'c  wspólnie  z  nauką  j<»zyk<jw  i  historyi  należy  uwzgM* 
nić  w  pedagugi(-u  i  nauki  przyrodnicze.  Nie  chodzi  ta  wszelako  o  wykład  ,praw  ogól- 
nych.** ,Mlody  umysł  pojąć  tych  ogólników  należycie  nie  mose,  ani  dojrzeć  zkąd  one 
właściwie  się  hiorą.*"  Ogólne  pojęcia  przyrodnicze  powinny  być  w  szkole  pnadstawione 
jako  «wyniki  śoisłcg^o  rozbioru  i  .stopnioweg^o  rozumowania,"  W  ich  wykładzie  należ; 
się  tizymać  metody  genetycznej.  To  też  ('hałubiński  domaga  się  szkolnego  opiaoowuia 
wiailiMPo-^fi  przjTodniczych  wrdlug  tej  właśnie  metody. 

Sr,  Kramsztyk  w  prac}  :  O  jicdagogiczitetn  znaczeniu  nauk  prżyrtKhikzych  tTnu^- 
;.,'ląd  pedag(><,'iczujt ,  iHSi.  'I'.  I,  05  i  nast.)  dopatruje  ń*i  ich  znaczenia  płownii'  w  tom 
żc  skłaniają  umysł  do  „upiciunia  wszelkich  rozumowań  i  wywodów  na  pudstawiu  lA- 
tycznej,  pewnej,  znanej."  Tog^ląd  na  znaczenie  p(^dagrogi(»ac  pojedynczych  nauk  przy- 
rodniczych uzupełnia  tę  zasadę  ogólną  i  wykazuje,  w  jakim  dndiu  naleilUoby  udiidae 
odnośnych  wiadomości  w  szkole.  Pod  tym  względem  praca  ta  zasługige  ze  wsiecli 
miar  na  to,  aby  na  nią  zwracali  baczną  uwagę  pedagogowie  wszelkich  kieronltów. 
Porównawczego  zaś  zostawienia  doniosłości  pedagogicznej  nauk  pnyrodniczych  z  ia« 
nemi  naukami,  a  szczególniej  z  liistorycznomi,  autor  w  tąj  pracy  nio  miał  na  oko. 
l>ur.  też  artykuł  Kramsztyka:  Fizyka  w  Encykl.  wychowawczej,  T.  IV,  1890,  stf. 
207  do  li4ł. 

('<'nne  wiaUumusri,  dotyr/,i^<  o  rozkładu  nauk  w  |.,'imnazyaęh  większości  krajów 
europejskich,  oraz  w  ogóle  doniosłości  pedagog^icY.nej  języków  j^tarożytnycli  podają:  M. 
MACisiiłEWsKi  w  artykule:  Gimnazya,  w  Kncyklopedyi  w^ychowawczej,  T.  \\\  1890, 
str.  5G'2  do  501,  i  Br.  Bieńkowski  w  pracach:  Oramatyka  grteka  i  ładMa^  tamie  T. 
V,  1804,  str.  34  do  laS. 

Nfly'obszemiejszą  i  zarazom  najgruntowniej.szą  pracę  w  sprawie  wykszt^oenia 
(^łnego  W)'dał  u  nas  prof.  A.  Okolski  p.  t.  Kwcstya  refomuf  gimmuyaŁM^  i»  Niem-^ 
czech,  Szicccyi  i  h^ranci/i  tiuJzlcż  tcykszłatccnla  klasycznego  tcobec  potrzeb  m>woczc^Hegi) 
spolcizcństita  J8in.  Znajdujemy  tu  wszci  li>tronn(j  wyjaśnienie  współczesnych  dążności 
w  Kie  runku  reformy  szkół  średnich,  tak  ze  stanowi-ka  >po!cr/.n'»iro.  jak  pedag^ocri  •'n-iT'^ 
To  U'/,  praca  ta  zawi<*ra  w  --ołiie  hist<»ryczno-krytvi  /.lu'  liaue  dla  każdego,  kto  pn-.niif 
w  tej  s[»rawic  doj.s«-  do  .samo<i/i<  lnef^o.  naukowo  wyiobioii«*57o  pądu.  Co  d(»  saiin  i  kvfo- 
atyi  .spornej  prof.  Ukolski  dowodzi,  że  wykształcenie  kla.syczne  nie  odpowiada  putaoboni 
czasu  i  zastąpionem  być  winno  wykształoimiem,  opartom  przeważnie  na  jt^ykacb  ojczy- 
stym i  nowych,  oraz  na  matcinatyco  i  naukach  pr/yrodniczycłi,  w  duchu  średnich  zakli' 
dów  naukowycłi  spc<^yalny4^h  we  Francyi  (cuseignement  secondaifo  Mpćeial).   Faj  ten 


§  19,i,t.    KŁA8TCY  I  REALIŚCI.  671 

jednak  zaznacz  (str.  235  i  212),  śe  głuwnjm  oeiem  tego  wykształcenia  powinno  być 
„oadolnienie  do  rządzenia  "sobą  i  innymi'',  oraz  „zrozuinionic  potrzeb  wspułczosnego  spo- 
łeczeństwa i  wielkich  interesów  ludzkości."  ,Nowe  wykształconie  winno  si«^'  starar  nic 
tyle  o  to,  żeby  zo  szkół  doskonali  filolod^  lab  biegli  wychodzili  realiści,  ile  szlacbetni 
i  oMiUiwi  ludzio." 

W  kuiR-u  niniłłjszogo  praeo^lądu  nio  możemy  pumiruic  iiiilc/f>nicni  podniosłej  obro- 
ny humanitarnego  wykształcenia  przeciwko  naukom  puzytywizum  i  utylitaryzmu  przez 
Si.  KbzkmiAbkuoo  w  artylcnle:  Nowa  zasada  wycJiowania^  zamieszczonym  w  jego  Za- 
rytath  Uieradath  1896^  str.  86  i  naat  Myśl  pizewodnia  prawdziwego  wyłcsztalcenia, 
mówi  Kneiiuński>  polega  na  takiem  uzdolnieniu  jednoetlci,  »aby  wartością  swoją  rzeczy- 
wistą, moralną  i  islelektoalną,  jak  nąjwięcej  i  jak  nąjdłnzoj  w  społeczeństwie  ludzkiem 
znatayć  i  działać  mogła;-  »aby  to  wszystko,  eo  ozłowiek  w  społeczeństwie  istot  sobir;  po- 
doliiiyi  h  c^tu'.  njyśleć  i  chcieć  może,  znalazło  się  istotnie  w  duszy  wychowywanej,  jako 
ogulna  summa  człowieczeństwa/'  Dobitniej  i  jaśnioj  istoty  wykształcenia  humanitarne- 
go okrosli<'  nic  potbjlma.  To  toż  tylko  tak  poji.tł'  wykształcenie  ogólne  stanowi  punkt 
wyjicia  i  prawidłowy  vvsp,'.łc7\  nnik  wykształcenia  Jilozotioznesro. 

2.  Wykład  iilozolii  w  średnicłi  zakładach  nautcowycłi. 
ZaanacKona  powyżej  (str.  664)  sprzecjsność  w  poglądach  pedagogów  na  wykład  [irope- 
dentyki  filozoficznej  w  średniek  zakładach  naokowydi  uwydatnia  się  najdobitniej  w  pla< 
aaciti  nauk,  obowiąsąjącyoli  w  lóźnyck  krąjach. 

W  JPtutaik  i  większości  innydi  państw  niemiedcich  wykład  propedoufyki,  do 
której  zaliczają  logikę  i  psychologią,  nie  je<it  obowiązującym  i  pozostawia  się  zupetnio 
nzuaniu  dyrektoriów,  stn^ownio  do  tego,  czy  znajdują  w  składzio  osobistym  gimnazyum 
nauczyciela,  uzdolnionego  (U)  teeo  wykładu.  W  praktyo(;  rńw^na  sit.^  to  po-itnnowienie 
prawie  ziipeinemn  zaniocbaniu  luiuczaLia  tiluzohi  w  średnich  zakładach  naukowyb.  Zi,'a- 
dza  się  to  zo  /daniem,  które  je-,/,c/e  w  roku  1801  wy^'iosił  wpływowy  pedago«r  lU  iniec- 
ki  i  filolog  H.  łiONiTZ,  że  wprowadzenie  tilozohi  do  giuiiiazyuw  równałoby  się  jej  unice- 
stwieniu (Dio  rhiłosopbio  in  das  Gymnasium  auihehmcn,  helsst  diu  Philo^iophio  voruich- 
ten).  Filozofia,  według  niego,  wykładaną  być moie  tylko  na  uniwersytetach.  W  Niemczech 
tedy  usunięto  wykład  filozofii  ze  szkdł  średnich  głównie  dlatego,  że  uznano  go  za  pnEe> 
wyższająoy  uaddnienie  uemiów ;  czego  jednak  o  pi^stępnym  wykładzie  psychologii,  łogiki 
i  etyki  powiedzieć  nio  można.  Co  się  zaś  tyczy  pedagogów,  odpowiednio  przygotowa- 
nych do  t^iogo  wykładu,  to  przy  dobrej  woli  chyba  znalazłoby  się  ich  dosyć  wśród 
i^narodu  my.ślicieli  (das  Volk  der  Dencker)." 

W  gimnazyach  r>>siiiskich  istnioje  minimalny  wykład  propedeutyki,  sprowadzony 
do  jednogodzinnej  nauki  logiki  tygodniowo  w  o-tatnioj  kiasio;  nauka  ta  łączy  się  nad- 
U),  stosownie  do  najnowszych  rozporządzeń  (IhiKJ  r.),  z  wykładem  języka  rosyjskiego 
i  literatury. 

W  Amirifi  napotykamy  już  bardziej  rozszerzony  W3'kład  filozofii,  obejmujący  : 
krótki  wstęp  do  filozofii,  oraz  logikę  formalną  i  psychologią  empiryczną  z  dwiema  godzi- 
nami w  dwóch  najwyższych  klasach. 

We  J^omyiiwe  Włoszech  spożytkowano  przinlmioty  filozofie/ne  w  średnich  zakła- 
dach naukowych  w  sposób  najrozległejszy.  I  tak  w  ostatnią'  klasie  Irancuzkicłi  licoów 
i  kolegiów,  nazwanej  klasą  filozofii,  zaprowadzono  wykłady:  psychologii,  logiki,  etyki, 
moUati/yki.  teodycei  i  historyt  hlozofii.  poświęiając  na  to  ośm  godzin  tygodniowo.  Nad- 
to tiezniowie  lou-zn  pi-^^i''  lo/.prawy  Uluzoticznc  i  czyta*'  wyjątki  z  dzieł:  Platona,  Ary- 
.stoteb'<a.  Cyceroua,  Scaoki,  Jiakuna,  Kartezyuszu,  ł^uibnitza  i  innych  filozofów.  Każdy 
uczeu  pragnący  uzyskać  świadectwo  z  ukończenia  średniego  zakładu  naukowego  w  od- 
dziale klasycznym  (ćcole  d^enseignemeiit  secondaire  dassiąue)  i  uzyskać  przez  to 
stopień  hakiUaria  literatury  (bachelier  es  lettreci),  musi  złożyć  egzamin  ze  wszystkich 


Digitized  by  Google 


672  §  I9,l,t.    WYKŁAD  FILOZOFII. 

poW3'9;*t7.yc1i  przedmiotów  filossoflcznjch  w  jednym  z  iiDtworsytolóvr.  Nawet  w  nkdacb 
szGŚtdokl^^towjehf  dających  wyk$!2taK'cnio  średnio  spccyalne  l<ńK}]es  d*ens<*i<,nictneiit  s«ooii> 
dalr*'  >|n"-i-i!il  i  \vvki;ul.ii;\  w  uKtatnicj  kl;i>;i».'  w  c«t€nM-h  Ł^odzinach  tygodniowo  fiIoz(»fią 
nauk  (|)liil'i>(>j»łnf  i<'iitiiii)ii<  \  oraz  etyk*;  i  wyinau'.i,;!\  odpowieilniegu  ©sriearoiim  od  Im- 
htifarza  nunk  i  iii,itr:ii:i( yiznyi-li  i  |>r/yiv)dniczyih,  liirludior  »"'>  sci«'Ur'<>- W  lireaih 
irłoshitli  też  smjih;  pr/.cdiiiiofy  iiltizidii-/.in',  co  w  lirj'ił<-h  tVan«'iizkioli,  ro/.dziflono  racyo- 
11  liniej  n;t  tr/v  <>-f  ihiic  kl:»-y.  /  dwuirodzinnyin  wykładem  w  p'n.'rw>/»'j  '/  nidi.  a  tm- 
uedziniiyiii  w  duddi  dal-zych  klusirh.  (Ilówna.  j>r/,y(v,yiłi\  Uikii'<,'ij  szerokiego  uwzj,d!^*d- 
nieuia  iilo/ufii  w»*  Fmncyi  i  Wlo-«ze<d)  jr-t  ta  okoli«  /.uoj>ć,  źn  w  tych  krajach  diciano 
wykiadoni  iilozufii  zastąpi<  wykład  religii,  usuni  jty  z  ediika<  yi  publicznej.  Wąfcpir  atdi 
nalf/y  o  dobrych  skutkach  taki(*go  zast>;[)!iCwa.  gdyż  religii  żadncmi  sztacsraeuii  ^uniga- 
taiui  %astj\pi('  nie  pmlulma,  a  tem  mniej  ogutnikowom  mzonowaniem  nad  najwyx<«zeBit 
zagadnicidaiiii  wied/y  Itidzkiłj  (ij  12.1 ). 

l'o  do  AtiffUi  nic  w  tym  wzflęd/.iu  stanowmłgo  powicd/ier  ni<*  mo/na,  gdyż 
w  tym  kraju  inicyatywy  pryw;itn«'j  i>tnii'jiv  najro/lic/.nicjszu  typy  szkół  śrcdnii-łi,  It-z 
iiar/.iK  (iii('i:<)  pr/i  z  p;tn-<two  planu  nank.  W  o^^ólo  ji  dnak  |)uwu'dzii'ć  naU?iy.  żo  w  kt>- 
h  iiii.  !i  ;iti- irl-kiidi.  t»ra/  w  (idd/iat  it  li  kla^yi  /iiyidi  s/,k«d  gramatycznych  (gramniar 
M  hoolsj,  tłdpowi  id  ijiiryrli  najl>ardzi<'j  gimnazyDiu  i  liceom  na  kontynmcio,  obuk  ji;zyk6?r 
staroźytnyłdi  mało  pozostajo  c2a.su  dla  innych  przedmiot) w,  wit.'i:  i  na  Iłloscofią.  Tylko 
gdzio  niegdzie  uwzględni-iją  <  lenicntamy  wykhid  logiki  lub  psychologii.  Czynią  to  ri»ir* 
nifż  niekiedy  w  oddziałach  realnych  owych  8zk6). 

Litcratun;  główniojszych  podręczników  propedeutyki  filozolicsEncj  w  celach  peiia* 
gogicznyHi  podaliśmy  na  swiijein  miejscu  wyżoj,  str.  42  i  nast  Tn  zwracamy  je>/c2e 
u\vagv  na  s>)'ie^'  pia< ,  wyjaśniających  szczegółowo  kwe-styą  nanczania  filozofii  w  śred* 
nich  Zftkladafh  naukowych. 

Naji:t untowniej-/:!  jM  i  u  '/:>!i>zcniii  pedaijouMc/nem  łihr/ofii  napisał  wspuinniany 
już  (-tr.  4"_*i  Tif.  Hł^iNAUU  p,  L.  I>t  In  phildsojihit'  ihnifi  itułmatinit  flnsHiifuf  lS'>'i.  Ao- 
tor  ro/.ir/.o.^a  wy/.f.-ch-tronnie  stosunek  łilozołii  do  nauki  j;zyków,  hi-f  )ryi,  wyujowy.  ma- 
ti-mutyki.  (i/yki,  di)  wychuwania  moralnego  i  religijnego  i  wykazuje,  że  tilozolia,  poba- 
dzi  H'  i>i><y-l  dujrzowający  do  samodzielnej  roHek^yi  nad  tłobą^  swym  stosunkiem  do  ln> 
dzi  i  :^ wiata,  etanowi  konictnmy  warunek  naukowego  i  moralnego  wykształcenia.  Od 
i9!a4u  wyjścia  tego  obszernego  i  wyczerpującego  dzioła  (obejmnjo  676  stronic)  nie  poją* 
wita  sii;  druga  praca,  traktigąca  ton  przedmiot  s  równą  znajomością  izeczy  i  gruii* 
townością. 

W  nowszydi  czasach  zajęli  sic  specyalnym  rozliinrem  tej  kwestyi  głównie  pe- 
daL'<  i:owie  w  Austryi  i  Kraneyi  z  powodu  szert^zego  traktowania  tilozofa  w  ^dcołacb 

tych  ki  l  i^-^^- 
Wsiinl  piai-  iuistiyackirli  pediie-łi.j-uw,  któr/y  ^5ię   przyczynili        t:i';I»szet:o  wyja- 

.ś.iii  iiia  (lo:)i(ł-!o3ci  wykładu  prupedeiityki  tilo/oHcznej  w  giumazyach  wynueniam:   J.  H. 

Li)WB,  Ueher  Jm  Unierricht  in  der  philm.  Propadcntik  am  GytnHOsium  18(jó;  K.  Jam 

Uebfr  die  phihs.  2*tt}iu'idenfik  ais  (jf  ^jnctate  Dim-ip'iii  fin-  die  Co9U!entrałion  des  gym- 

nfishłen  Unftrrichln  1KS2;  A.  HOflrr,  Znr  Propiiden^hFrttge  1884  i  A.  MKiKOMOt 

rebrr  plairs.  Wlssi  ttschttfł  und  ifor  ProjMideuWi  1885. 

W  NicJOC/.ł»idi  hronią  w  nowszydi  . /. :  i  h  ra  •yon:ł1nełro  wykładu  propedeutyki 

w  -jinirij/yarh  y/.('/.<-j<>h)h\\:  A.  {{f.ckkr,  Gcisf,  Zitłe   inid  MiiUl  der  G;jmna^ial/'ild,'hg 
str.  >'^1  i  na>t.;  I-'h.  |Vvi  i.skk.  1'rhrr  Wnia.ujcithcit  und  Zukuuft  der   /'/<'/'  >  ;';' 

i)n  </>iil,i  tt  ti  l  nlrr,  ii  Jił.  w  ( 'entr.iI-(  )rvran   liir  il;)-  Ifi  l^ehulwe,^en   1>^Ś7,  '1'.  14.  str.  4 

i  Uii-l.  i/.u!i.  ti'/  CU  do  nie<_:()  wy/ej  -tr.  <5(»7):  1'.  i\.iiANKKL,  Lhr  rnh^rrit  jif       rhr  jih\l. 

JV<>pddeulik  Isni;   I  n.  Wh.lk,   Ltbtr  den  ScInduutariclU  in  dc  iiitiosophie  JSał 

i  inni* 


Dlgitized  by  ^ 


19,1,2.     WYKŁAD  FILOZOFII. 


673 


We  finnenakiej  literatane  zasłagfują  na  szczególno  uwzględnienie  w  tej  spnwie 
następująca  objawy: 

Już  .1.  Simon  wykazywał  w  swej  pracy :  La  r/formt  de  Tcnarujnement  secondai- 
re  1874,  konieczną  potrzebę  szerszopfo  wykładu  przedmiotów  filozoticzDjch  w  li(;oaeh. 
NTajgor^tszyii)  atoli  rzet;znikieni  na  IcnT-7yś«-  /aprowadzonojifo  we  Fi;inf  vi  w  r.  1HH5  rozle- 
głego wykładu  tilozołii  w  szl<oł,ir|i  Ai.k.  Fouillkk.  Swiadi  zy  o  tfin  r~tmlyuin  je^j-o: 
l,n  refm-me  de  reitseif^nettmit  jJiiItisi.plK.jnr  et  mnrfd  en  Ftum:*^,  w  lievuu  dan  deux 
UłOiiUes  liitśO.  T.  str.  3oii  i  luu-yl.  „lya.  60uu;c'  vivo  et  vivitiante,  mówi  on,  pour  ia 
littćrature  codjiur  yoar  la  gdenoe^  o&it  la  philo.supbiu/^  Że  jednak  w  tej  kwostyi  kiO" 
TDwano  ai^  nic  tyle  pedagogiką,  ile  polityką,  dowodzą  tego  naatij^pujące  alowa: 
pbiloaophie  eet  la  religion  pabliqiie  dea  democraties,  et  noiis  aTonona, qao nous naurions 
pas  grandę  confianco  dana  rarenir  d'ttne  n'publiqne  aans  pbilosophie.  tji  prfttre  et  roi 
vont  hien  enaemble,  toujours  aussi  on  a  rapprocbe  ces  deux  titres:  pliiłosopbe  et  citoyen." 
W  tym  dnr-hn  donm^rał  si«;  l^^ouiilre  wykładu  w  liceacłi  nie  tylku  w\ mlynionycih  powyżłłj 
otr.  «)71)  przedmiot»'»w  tilozoticzny.-h.  alt*  nadto  i  filozofii  sztuki,  tiluzulii  ])r/.yrody.  filozo- 
fii łiij>t4>ryi,  prawa  natury  i  w  koncu  tilozotii  nauk  w  ogóło,  obejiiiuj;\i  ('j  idi  tcoryji  (t\v- 
orie  den  sciencesj.  Trudno  ],o\vit;dzior,  czegołty  należało  wił^roj  wyumgac  od  studentA, 
poświęcającego  się  w  uniwersytecie  spei^yałnym  studyoni  nad  tilozuliąl 

Od 'raku  1899  dały  się  we  Francy  i  slysseć  ooras  usilniej  głosy,  krytykujące  wy< 
kkd  filozofii  w  liceach.  Okazały  się  skutki  przesycenia  młodzieży  niedojnEałej  filozofią. 
Wielu  domagało  się  zupełnego  wylą^enia  przedmiotów  iilozoflcznych  z  średnich  zakład 
duw  naukowydi.  W  cdu  zaaiągnięcia  zdania  znakomitych  współczesnych  myślicieli 
i  pisarzów  w  toj  spnwie,  redakęya  czasopisma  Bemie  Bleue  urząd/iła  odpowiednią  an- 
kieta; i  ogłaszała  przez  dłuższy  rzas  <»wf'  zdania  w  swoicli  łaniach.  Zbiór  tych  zdań 
wydano  następnie  w  osolmej  książce  j>.  t.  Ftnir  cl  contrę  Vrme\tjnement  j/hilos  ijiUitjue 
J8i«4.  Spotykamy  tu  mi»^dzy  inn«Mui  <^'łosy  .Iankta,  Taink  a,  Kihdta,  Mokoha,  I'i>!'il- 
l£k  uo,  1jVuj»a  i  wielu  innych.  Zdau  tych  tu  już  nic  przy  Łut  zaioy,  odsylajął;  t:zytchiłka 
do  saniej  lisiążki,  wielce  ciekawej  i  pouc-zającej  w  poruszonej  sprawie.  l*owieniy  tyl- 
ko, żo  większość  głosów  broni  wyUadu  filozofii,  ale  domaga  się  pewnej  reformy  w  tym 
względzie. 

Za  rolbimą  przemawia  tei  nąjnowsza  praca  w  tym  pnedmiocie^  którą  wydtd  £. 

DuRKHKiM  p.  t.  Uenseiytmnent  yhllosaphięue  et  de  phUaso^Ue^  w  l^tmie 

phiioeopbiąue  18U5,  T.  89,  str.  121  i  nast.  Autor  W3*kazuje  z  własnego  aczniowski^ 

doświadczenia  błędy  pedagogiczne  przedwczesnego  wdrażania  umysłu  młodocianego  w  sa* 
niodzielno  sądzenie  o  świcie  i  Indziarh.  „1'ensor  eounne  lo  vobin,  mówi.  <'tait  ła  cho- 
se  4ue  ł  on  <'Titait  avec  lo  plus  d*-  >oin.  (^ui( omiuc  avait  un  peu  d  ambitiuu  scolairo 
entendait  se  faire  son  syst<Mne  persouncl."  i'ouzc'Ua  rufuriuy  jest  tedy  konieczni^,  czy 
zaś  nie  doprowadzi  do  przeciwległej  ostateczności,  przyszłość  pokaże. 

W  naszej  literatum;  znam  w  tym  przedmiocie  tylko  prace:  prof.  Fa.  IIabu&t: 
Sianomtiaf  propt  dcutyki  filozoficznej  w  atfałemie  muk  gimnazyalaych  1888,  oraz  ks. 
Ał.  Pecbnika  :  O  reformie  t  za,  propedeutyki  filotofiezru^  to  natMydi  ghmoŁyach  189S. 
Pierwsza  z  nich  wykazuje  jasno  dydaktyczne  znaczenie  tego  przedmiotu;  druga  broni 
rozszerzonego  wykładu  filozofii,  z  włączeniem  nn  talizyki.  Zob.  też  niój  artykuł:  J*Vio- 
zofia  i  wyhiitałcenie  fUiizoficzne,  w  Kncyklopedyi  wyehowawezej  T.  IV,  18U0,  str.  115 
do  192,  gdzie  podaną  jest  także  hLstorya  wykładu  tiiozofli  w  szkołach  u  nas  i  u  obcych. 


43 


Digitized  by  Google 


674 


§  19,2.     WTESZTAŁCENIB  NAUKO WS 


2.   Wykształcenie  naukowo  npecyalne,  fako  współezynnik 

wykształcenia  filozoficznego. 

« 

Samodzu  Itia  praca  myśli  uad  filozofią  zależy  od  takir^  »  mnó- 
stAva  wanink(')w,  umysłowych  i  życiowych,  i  w\Tnaga  tak  szciukiego 
zasolm  wiedzy  i  dojrzałego  wyrnhiciiia  odpowiednich  zdolności,  że 
młody  człowiek,  otrzymawszy  nawet  iiajstaraiini<'i"^z«"  wyk.sztalcciii'* 
ogólne,  tylka  wyjątkowo  wstt^puje  do  w  yższogo  zakładu  naukowego 
z  wyraźnym  zamiarem  studyowania  filozofii.  Choćby  go  ki^cstye 
filozoficzne  zajmowały  jak  najżywi<>j,  to  jednak  zazwyczaj  widzi 
w  tera  jodynie  czynnik  dodatkowy  dla  swego  rozwoju  umysłowego: 
nie  mówi  sobio:  yfi^ą  filozofem,"  lecz  wybiera  dla  swych  samo- 
dzielnych studyów  specyalnośó  teologa,  filologa,  historyka,  prawnika, 
matematyka,  przyrodnika,  lekarza  i  t.  p.  Do  takiego  wybora  naglą 
zarazem  dane  stosunki  społeczne,  które  właśnie,  dla  wyjątkowych  wa- 
runków pracy  nad  filozofią,  nie  urobiły  z  niej  osobnego  zawodu  prak* 
tycznego. 

O  powyższem  świadczą  wymownie  życiorysy  większości  filozo- 
fów. Wszyscy  z  małemi  tylko  wyjątkami,  rozpoczynali  swe  studya 
naukowe,  w  ogok^  samodzielnu  pracę  umysłową  w  zakresie?  tej  lub 
owej  z  nauk  specyahiyeli  i  dopiero  w  nast<?pstwie,  parci  wewnętrzną 
potrzebą  ducha,  poświęcali  się  hlozołii.  Wskutek  tego  może  my  z  ła- 
twością rozróżniać  filozofów  według  sj)ecyalności,  która  była  punktem 
wyjścia  dla  ich  samodzielnych  badań  filozoficznych  i  która  w  ten  lub 
inny  npcsób  wywierała  pewien  w])lyAv  na  te  badania.  Możemy  mo- 
wie o  filozofach,  którzy  wyszU  bądź  z  teologii,  filologii,  historyi,  pra- 
wnictwa,  bądź  z  matematyki,  przyrodoznawstwa  i  Ł  p.  Filozofów  zaś 
„czystych"  pod  tym  względem,  t.  j.  takich,  którzy  wprost  przystąpili 
do  samodzielnego  rozwiązywania  zagadnień  filozoficzny  di,  bez  pośred' 
nictwa  poi)rzednich  studyów  nad  tą  lub  ową  nauką  specyalną,  napo- 
tykamy w  dziejach  filozofii  równic  rzadko,  jak  i  takich,  którzy  „filo- 
zofowali" bez  wszelkiego  w  og<>le  naukowego  przygotowania,  jak  np 
szewc  .Jakoi{  l)onMK  (f  U>24  ,  albo  u  nas  wieśniak  .Ian*  Szwkp 
(f  lW8f,  o  którym  podałem  bliższą  wiadomość  w  ży^iorv^:ie  Józefa 
Kremera  fstr.  72  i  nast.i.  Zre^^^^tą  ]>rzyk]ad  właśiiir  głęliokomy sinego 
Bdhmego,  który  wywarł  wpływ  niezaprzeczony  na  rozwój  niemieckie- 
go idealizmu  w  naszym  wieku,  pokazuje,  źe  tacy  filozofowie  bez 
wszelkiego  naukowego  wykształcenia,  zasługują  często  bardziej  na 
miano  prawdziwych  filozofów,  aniżeli  wielu  połowicznie  wykształco- 
nych dyletantów,  którzy  przyswoili  sobie  w  sposób  powierzchowny 


Digitized  by  Google 


§  19,2.    WTKSZTAŁCBNCR  NAUKOWB.  675 

pewien  zasób  wiedzy,  ale  w  żadnej  nauce  nie  uzyskali  gruntownego 
wykształcenia. 

Taki  stosunek  życiowy  samodzielnej  pracy  nad  filozofią  do  spe- 
cyalnego  wykształcenia  naukowego  łączy  si^^  w  sposób  naturalny 
z  wynikami  teoretycznego  rozbioru  stosunku  filozofii  w  ogóle  do  in- 
nych nauk  (§  10,  oraz  ^  15  -2  i  1(>,2'.  Skoro  się  okazuje,  ze  filozofia, 
jako  dążność  do  krytycznego  na  świat  pu^h^du,  nuLsi  uwzględnić  da- 
no nauk  spccyalnych.  badającycli  szczeg()łowe  objawy  świata,  to  rzecz 
naturalna,  że  wyksztaK  i  iiic  naukowe  specyalne  poi)rzedzić  winno  pra- 
cę nad  wykształceniem  taeiioweni  w  zakresie  filozofii.  W  imię  tej 
zasady  zastanawiamy  się  tu  bliżej  nad  znaczeniem  .specyaluego  wy- 
kształcenia naukowego  dla  wykształcenia  filozoficznego. 

Głównemi  zakładami,  daj%cemi  speoyalne  wykształcenie  naukowe 
B%  uniwersytety.    Mają  one  toż  samo  znaczenie  w  zakresie  wyższego 
wykształcenia,  jak  gimnazya  wśród  średnich  zakładów  naukowych. 
Uniwersytet  wyrabia  przedewszystkiem  ludzi  naukowych,  uczonych, 
mających  naukę  za  cel  swej  pracy,  w  przeciwstawieniu  do  wyższych 
szkół  fachowych:  politechnik,  specyalnych  akademij,  duchownych,  le- 
karskich, rolniczych,  wojskowych  i  t.  p.,  które  podobnie,  jak  i  szkoły 
r<'aluc,  maią  na  oku  wykształcenie  zawodowe.    Wprawdzie  i  wyc  ho- 
wańcy  uniwersytetów  poświęcajŁi  się  w  życiu  po  większej  (części  róż- 
nym  zawodom   praktycznym:    pedagoga,   prawnika,  lekarza  i  t.  p., 
ale  wykształcenie  uni wersy t(  (  kie   (  zuwa   nad   tem,  aby  owa  przyszła 
działalność  miała  ściśle  naukową  podstawę  i  ciągle  uwzgiędniaia  żywy 
po8t<^  nauki;  gdy  przeciwnie  wyższe  szkoły  fachowe  posiłkują  się  jt^- 
dynie  nauką,  zastosowaną  do  pewnych  praktycznych  celów%  pozosta- 
wiając, o  ile  można,  na  uboczu  tak  zwaną  „czystą"  naukę.  Uniwersy- 
tety ksztrieą  wskutek  tego  badaczów  naukowych  i  dla  tego  piel^gnu- 
j%  albo  przynajmniej  pielęgnować  winny,  ideę  łączności  wewnętrznej 
wszystkich  nauk,  ich  zasadniczej  jedności.   Szkoły  fachowe  natomiast 
wyrabiają  zręcznych  rutynistów,  zdolnych  w  swej  specyalności  spożyt- 
kować wyniki  nauki  dla  celów  praktycznych,  ale  nie  przysposabia  ich 
do  samodzielnej  pracy  nad  postępi  m  nauk.   Z  tego  wynika,  że  w  na- 
turalnym toku  rzeczy  szukać  należy  specyahiego  wykształcenia  nau- 
kowego, jako  współ(  zyiniika  wykształcenia  filozoficznego,  nie  w  szkołach 
fachowych,  lecz  w  uuiwHrsytetacli. 

Trzy  gf«')wne  grupy  nauk:  przyrodnicze^  humanitarne  \  teologiczne 
Tzob.  wyżej  str.  119)  stanowią  w  uniwersytetach  przedmiot  specyalnych 
\vykład(nv  na  różnych  fakultetach.  W  większości  niemieckich,  au- 
stryackich  i  angielskich  uniwersytetów  istnieją  fakultety:  lekarski, 
filozoficzny,  prawny  i  teologiczny.  Przy  tym  podziale  wykład  nauk 
matematycznych  i  przyrodniczych,  w  odróżnieniu  od  specyaluo-lekar' 

* 


Digrtized  by  Google 


676  §  19,2.     WYKSZTAŁCKNIB  NAUKOWB. 

skich,  wpada  w  zakres  faknltotu  filozoficznego.  W  nniwersytetach 
francuzkich  i  włoskich  napotykamy  powi^kszej  cz^ci  Odobne  fakulte- 
ty matomatyczno-przyrodnicze.  W  rosyjskich  —  obok  fakultetów  ma- 
tematyczno- i  1  : .  rodniczych  istnieją  historyczno-filologiczne,  zastępując  e 
fakultety  filozoficzne  innych  krajów. 

Chociaż  według  togo,   co   powiedziano  wyżej,  przyszły  filozof 
wykształcić   8i«^   winien  gruntownie  w  zakresie  choć  jednej  z  nauk 
s|)ecyalnTch,   a   z   ])Ozostałi'DH  zaznajomić   się  encyklopedycznie  i«tr. 
650  i  nast.r,  to  ierlnak  nic  iiinżna  ściśle  określić  stn(]v(')W  takiilteckirii. 
ktł')rełjy  uznać  należało  za  najw  liiściwsze  przygotowani*'  do  samodziel- 
nej ])racy  nad  iilozotią.    Przeciwnie,   każda  ze   wspomnianych  grup 
nauk  s{)(>cyalnych  przedstawia  w  tym  wzgl^zio  pewne  korzyści  na'I 
pozostałemi,  ale  zarazem  i  pewne  strony  ujemne,  gdy  swą  treścią 
wyłączną  zawłada  umysłem  filozoficznym.    Dla  tego  właśnie  domaga- 
my się,  jak  najusilniej,  dopełnienia  danej  specyalnośoi  nietylko  pobiei- 
nemi  wiadomościami,  zaczerpanemi  z  innych  nauk,  lecz  ich  duchem 
i  treścią  zasadniczą.   W  przeciwnym  bowiem  razie  filozof  pozostaje 
w  ciasnym  zakresie  metodologicznych  i  metafizycznych  przypuszczeń 
jednej  speeyalności  i  nie  wznosi  się  na  owo  krytyczne,  ogólno-nauko 
we  stanowisko,  z  którego  jeilynic  rozwiązać   można   z;e lania  lilozotii 
w   s])osób  należyty  (§   1         Rozpatrzmy  tedy  por(»wnau'C7.o.  ł-h-u 
w  ogólnych  zarysach  doniosłość  każtlej  z  powyższych  grup  nauk  spe- 
cyalny(*li  <lla  wykształcenia  hlozohcznego.    Mamy  tu  atcili  na  oku  je- 
dynie względy  pedagogiczne,  gdyż  ogólne  znaczenie  nauk  specyalnych 
dla  filozofii  wyjaśniliśmy  na  swojem  miejscu       10  i  U). 

Korzyści,  jakie  wypływają  dla  początkującego  filozofia  ze  stu  lyów 
nauk  maUimtycznychy  narzucają  się  każdemu,  obeznanemu  nieco  bliżej 
z  temi  naukami.  W  całym  rozwoju  swej  treści  matematyka  jest 
wzorem  ścisłej  argumentacyi  i  stanowi  wskutek  tego  najlepszy  środek 
wyrobienia  formalnej  prawidłowości  myślenia.  To  tei  niektórzy  filo* 
zofowie  dcdukcyę,  wyprowadzającą  z  logi(  zną  oczywistością,  na  wzór 
mat<}matyki,  zdania  szcze<;<'>towe  z  zasad  ogólnych,  uznawali  za  naj- 
doskonalszą, lub  nawet  za  j^dyiiie  ^ naukową^  metodę  poznania  rzecjey 
i  usiłowali  zastosować  jii  do  tilozoiii.  ('zyni  t/>  np.  Spinoza  i^zob.  str. 
520  i  nast.).  Jeżeli  takie  zastosowanie  w  swym  wyłącznym  rozwoju 
<|i .prowadziło  w  końcu  do  abstrakcyjnego  ionnalizinu,  uwydatniające- 
go się  w  dyalektyce  Heola  (i^  14.:',  ,  to  w  tem  ni<-  winna  matematyka, 
lecz  jednostronność  filozofów,  nie  z wTacających  należytej  uwagi  na  róźnoii' 
przedmiotów,  badanych  przez  filozofią  i  matematykę,  oraz  na  inne  bar- 
dzo ważne  czjrnniki  ni<  t<> dologiczne  matematyki, uzupełniające  dedukoyą- 
W  mat<ematyce  bowiem  dedukcya  opiera  się  na  ściśle  określonych 
zasadach,  na  tak  zwanych  pewnikach ,  lub  też  na  różnych  założeniach, 


.  -  j 


§   19,2.     WYK.SZTAŁCKNIK  NAUKOWE. 


677 


które  służą  za  punkt  wyjścia  illa  całł  j  dalszej  czynności  logicznej  nad 
badanym  przedmiotem.  Scislcść  niatoiuatyki  nie  poleca  tylko  na  sa- 
mrj  fledukcyi,  lecz  również  na  jasnej  świadomości  pierwotnych  po- 
czątków wiedzy  matematycznej.  Gdyby  tedy  tilozotuwie  dyalektycy 
zwrócili  byli  uwagę  i  na  t^  strony  matematyki,  byliby  się  niewątpli- 
wie  zachowali  bardziej  krytycznie  wzgl^em  ostatecznych  zasad  swych 
abstrakcyjnych  wywodów.  W  każdym  razie  i  ta  strona  matematyki 
jest  wielce  kształcącą  dla  początkującego  filozofa.  Przyucza  go  do 
analizy  poznawczej,  dążącej  do  wykrycia  i  określenia  pierwotnych 
czynników  wszelkiej  w  ogóle  wiedzy.  Prawda,  źe  ńrodki,  używane 
w  tym  względzie  przez  matematykę  i  filozofią  są  różne,  stosownie  do 
różnych  przedmiotów  ich  badania,  jak  to  wykazuje  metodologia  filo- 
zotii  (§  15);  ogólny  jednak  kiemnek  badawczy  myśli  jest  jeden  i  ten 
sam  i  przyjmuje  w  matematyce  ściśle  określony  chaiMisin-,  wyjaśnia- 
jący ]3od  niejedn>in  wzglt^dcm  odnośne  zagadnienia  krytyki  poznania. 
Za  przykład  shiż\  ć  mogą  miedzy  innemi  now  sze  badania  z  zakresu 
metamatematyki.  o  których  mówiliśmy  wyżej  'str.  8f>3  i  nast.). 

Prócz  tycli  czynnników  przeważnie  formalnych  i  metodologicz- 
nych, matematyka  posiada  nit  zaprzeczoną  doniosłość  dla  wykształcę** 
nia  filozoficznego  i  pod  względem  rzeczowym.  Jej  zastosowania  w  lo- 
gicOf  psychologii,  estetyce,  a  tern  bardziej  w  hlozoiii  przyrody  są  bar- 
dzo rozległe.  Takie  np.  zasadnicze  pojęcia  wiedzy  hidzkiej,  jak:  siła 
i  mcb,  przestrzeń,  czas  i  t  p.  tylko  przy  jej  pomocy  należycie  wyja- 
śnione być  mogą.  To  też  filozof  zapoznać  się  winien  z  matematyką 
przynajmniej  o  tyle,  aby  mógł  sobie  zdać  samodzielną  s]  i  z  owych 
zastosowań  i  ocenić  krytycznie  ich  doniosłość  w  rozwiązywaniu  zaga- 
dnień filozoficznych.  Do  tego  naturalnie  nie  wystarczają^  wiadomości 
elementarne ;  a  że  autodydaktyc  zne  zapoznanie  się  z  matematyką  połą- 
czone jest  z  wielkiemi  trudnościami,  więc  ])oradzić  należy  każdi  nm 
początkujacenni  filozofowi,  aby  w  uniwersytecie  uczęszczał  na  wykła- 
fly  matematyki  i  pracował  nad  nią  poważnie,  w  celu  możUwie  grun- 
townego prz3'swojenia  sobie  jej  zasadniczych  danyt-h. 

Nad  doniosłością  nauk  przyródniczych  dla  wykształcenia  filozo- 
ficznego szczegółowo  rozwodzić  si^  nie  |)otrzebujemy.  Jasną  bowiem 
jest  rzeczą,  że  faktyczne  wiadomości,  udzielane  z  tego  zakresu  w  śre- 
dnich zakładach  naukowych,  nie  mogą  być  wystarczające  dla  filozofa. 
Zax>oznać  się  on  winien  koniecznie  nietylko  z  ogólnemi  wynikami 
wiedzy  przyrodniczej,  z  jej  najważniejszym  materyałem  faktycznym, 
ale  również  z  odnośnemi  teoryami,  wyjaśniaj  ącemi  naukowo  ten  ma- 
teryał.  Praca  w  tym  duchu  nad  fizyką,  chemią,  geologią,  kosmolo- 
gią, biologią  i  tizyolop;ią  j(.'st  koniecznym  warunkiem  wyliształcenia 
filozoiicznego  w  szerszeni  tego  siuwa  znaczeniu  \^zob.  wyżej,  .str.  IIG, 


Digitized  by  Google 


678  §   19,2.     WYKSZTAŁCENIE  NAUKOWB. 

])Oflział  nauk  przyrodniczych  wedhia:  Wundta).  Prawda,  trudno  wy- 
magać, al>y  irjłody  człowiek,  poświ^M Mjący  się  innej  s]>e(  yaliiosci,  a  nie 
przyrodoznawstwu,  wnikał  zbyt  szczegółowo  w  treść  powyższych 
nauk.  Pominii*  to,  skoro  pragnie  w  przyszłości  przyjmować  czynny 
udział  w  pracy  nad  filozofią,  a  wi^  i  nad  urobioniem  ogólnego  na 
świat  poglądu,  musi  o  tyle  wniknąć  w  szczegóły  przyrodosmawstwa, 

0  ile  to  jest  koniecznem  dla  należytego  zrozumienia  jego  ogólnych 
zasad  i  wyników.  Wykształcenie  bowiem  filozoficzne  nie  może  odio- 
dzió  za  dokończone,  póki  myśliciel  nie  staje  na  wysokości  współcze- 
snej wiedzy  przyrodniczej  i  nie  nabywa  możności  samodzielnego,  kry- 
tycznego na  nią  ])oglądu. 

Przy  najwi(^k8zem  atoli  nssnaniu  dla  pedagogicznej  doniosłości 
matematyki  i  nauk  przyrodniczych  nie  można  pominąć  stron  ujem- 
nycli  wyłącznego  panowania  ich  zasad  i  ducha  nad  rozwojem  umysło- 
wym iilozofa. 

MatcTnatyka.  jak  to  wykazano  wyżej  istr.  352  i  nast. \  ma  cha- 
rakter foriiiiihi}/.  Wskutek  zastosowania  jej  zasad  du  pizedmictcw 
przyr(Mloziiaw>t wa  rozwinęła  si(j  w  niem  dążność  do  wyjaśnienia  zja- 
wisk z  pimktu  widzenia  meciianicznego  i  ilościowego.  UpraAmienie 
takiego  punktu  widz«'nia  roztrząsał  i  śmj^  na  swojem  miejsca  (sir. 
oraz  351  i  nast.\  Tu  powiemy  tylko,  że  matemateczno-przyrodniczy 
sposób  myślenia  byłby  w  zupełności  uprawniony  i  dla  lilozofa,  gdyby 
świat  nie  przedstawiał  nam  innych  objawów,  prócz  takich,  które  ń% 
ostatecznie  dają  sprowadzić  do  działania  praw  mechaniki  i  do  czynni- 
ków ilościowych.  Skoro  tak  nie  jest,  jak  o  tem  przekonywa  kiyiyka 
metodologicznych  i  metafizycznych  zasad  [)rzyrodoznawstwa  (§  U, 
oraz  16,2) ;  to  wyłączna  tendcncya  myśliciela  w  kierunku  mechaniczne- 
ilościowym  nmsi  coraz  bardziej  przytłumiać  jego  zmysł  dla  różnic 
jakośeiow  >  t  h,  taktycznie  w  świrc  ic  istniejących,  i  doprowadzić  do  wy- 
muszonego tioiiiaizonia  (»b]aw('>w,  ruz(  hodzącego  się  z  istotnym  sta- 
nem rzecz\'.  Myślicie*],  nie  lirzacy  si*;  z  tym  stanem  rzeczy.  Icct:  na- 
ciągający  taktyczne  dane  do  swoicli  nawyknicii  naukowych,  staje  m 
doktrynorem,  i)odkopującym  czc^sto  mimo  woli  i  wiedzy  swą  własna 
miłość  prawdy  dla  prawdy  uob.  str.  510  i  nast.\  Od  złych  następstw 
takiego  doktrynerstwa,  zarówno  dla  nauki  jak  życia,  wyzwolić  si^ 
może  umysł  tylko  wtedy,  gdy  się  kształci  na  podstawie  możliwie  peł- 
nego uwzględnienia  różnorodnych  objawów^  świata,  j^o  realnego  bo- 
gactwa, przekraczającego  w  sposób  tak  oczywisty  jednostronne  teo- 
rye  naturalizmu.  I  to  właśnie,  najgruntowniejszego  nawet  przyrodni- 
ka, ])iaguą('ego  sir  wykształcić  filozoficznie,  a  witjc  przedewszystkiem 
w  duchu  kryty<  yzmu,  skłonić  winno  do  głębszego  wniknięcia  w  zasady 

1  treść  innych  nauk,  dopełniających  jego  ograniczony  sposób  myśłoub. 


Digitized  I  C^oogle. 


§  19,2.    WTKSSSTAŁCBNIB  NAUKOWB.  679 

Nawofywftno  dotąd  ])odo8tatkiem  i  jak  się  zdaje  nie  bez  skutku, 
fiioBofów,  filologów,  historyków,  socjologów,  aby  sitj  bliżej  ssapoznali 
z  nankami  przyrodniczemi.  Nadszedł  czas  do  przypomnienia  przy- 
rodnikom, że  i  oni  nie  reprezentują  całkowitej  „nauki,"  że  chcąc  się 
wznieść  na  stanowisko  ogólno-naiikowo.  a  więc  filozoliczne.  i  oni  uzu- 
pełniać winni  swo  specyalne  wykształcenie  głębszcm  wnikiii^t  iem 
w  istot(^  i  trcśi'  pozostałych  nauk.  Prawdziwa  nauka  nic  zna  i  nie 
uznaje  hegenionn  jednego  fakultetu  nad  pozobtałemi,  lecz  domaga  się 
równouprawnienia  wszystkich. 

Natrafiamy  ta  przedewszystkiem  na  nauki  humaniłarM,  stano- 
wiące nie  mniej  ważny  W8półcz3mnik  wykształcenia  filozoficznego,  jak 
matematyczno-przyrodnicze. 

Rysy  charakteiystyczne  objawów,  badanych  przez  nauki  huma- 
nitarne, sprowadzić  można  z  PaBrEBSM  do  ich  niepowtarź<tlno9ci  (zob. 
wyżej  str.  414).  Jestto  rys  tak  odrębny,  świadczący  tak  dobitnie 
o  samoistności  tego  szeregu  objawów  w  przeciwstawieniu  do  objawów 
przyrody  fizycznej,  że  powinien  dać  wiele  do  myślenia  nietylko  filo- 
zofowi, ale  i  kaźdt»nni  głębszemu  ])rzyrodnik<>wi.  Ten  jeden  rys  zmusza 
„naukę"  prawdziwą,  krytyczną  do  przekroczenia  ( iasuych  ram  natn- 
ralistycznego  sposobu  myśU-nia  i  dui>einienia  go  nowemi  metodolo- 
giczncmi  i  metatizyLziK-mi  czynnikami,  opartemi  na  sumiemiem  bada- 
niu tego  szeregu  objawów. 

Bo  też  w  samej  rzeezy,  objawy  życia  umysłowego,  będące  zasa- 
dniczym  podkładem  nauk  liumanitarnyoh,  tak  ściśle  się  wiążą  z  samo- 
istnym bytem  każdego  osobnika,  z  jego  właściwościami  indjrwidualno- 
mi,  a  w  dalszym  ich  rozwoju,  z  jego  samodzielną  energią,  z  dążno- 
ściami, mniej  lub  więcej  twórczemi  jego  uczuć,  myśli  i  woli,  że  osta- 
tecsny  wynik  wszystkich  tych  danych:  ^zt/n  ludzki,  jest  czems  tak 
oryginalncm,  wyłącznem,  że  się  w  ten  sam  sposób  nigdy  i  nigdzie  nic 
powtarza,  a  tem  bardziej  ])rzez  nikogo  nigdy  i  nigdzie  powtórzonem 
być  nie  może.  Na  tem  polega  właśnie  istota  hUtoryi,  dziejów  i  odręb- 
ny charakter  jej  praw  zasadniczych.  Praw  tych  bowiem  nie  można 
wykryć  na  podstawie  prostego  uogólnienia  szczegółowych  faktów,  lecz 
dla  ich  zroziunienia  i  określenia  wniknąć  należy  w  istotę  organ  i/a  cyi 
umysłowej  człowieka  i  z  jej  rozbioru  wy  pro  wari  zió  owe  czynniki  ogól- 
ne, zasadnicze,  które  kierują  dążnościami  iudzkiemi,  przyświecają  za- 
równo jednostkom,  jak  narodom  i  całej  ludzkości  na  ciemnej  drodze 
^wota  jako  ostateczne  cele  ruchu  dziejowego. 

Wiemy  już,  że  to  są  czynniki  raeyonakM^  któro  w  treści  swej 
nie  zależą  od  samych  faktów,  od  tego,  co  jeH^  lecz,  unosząc  się  ponad 
faktyczną  rzeczywistość,  oceniają  jej  wurtość  wewnętrzną  z  punktu 
widzenia  tego,  co  byó  powmntti  z  punktu  widzenia  idialut  i  w  tym 


Digitized  by  Google 


680  §  19,2.     WYKSZTAŁCENIE  NAUKOWE. 

duchu  dążą  do  twórczego  przeistoczenia  danej  rzeczywistości  wedhig 
wymagań  wyższej  i  lepszej  natury  człowieka,  według  \vymagań  rosu- 
mu.  Tu  dopiero  docieramy  do  właiciwego  źródła  dziejów,  wszelkiego 
post(jpu  na  ])oln  kultury  i  cjwilizacyi  ludzkiej,  na  polu  religii  i  sztuki, 
oświaty  i  nauki,  żyria  s])olecznego  i  stosnnk('>w  nii<^(lz\'narodo\vv(.h. 
Nie  trudno  zrozuiiiii-r,  żt;  tu  już  P])osub  mydlenia  medianie  zno-jtrzyi-o- 
dniczy  ustąpi**  nuisi  przed  .<j>usol»eia  m^^ślenia  racyonalnym,  etycakt^n^ 
bez  którego  ezlowiek  nie  by}l>y  ezłowiekicm,  istotą,  wytwai-zającą 
własne  swoje  dzieje,  lecz  bryJą,  ])oru8zan%  przez  obce  siły  (zob.  wy- 
żej §  8,2  i  3,  12.2  i  3,  oraz  576  i  nast.). 

Otóż  taki  to  sposób  inyślenia  racyonalny,  etyczny,  stanowiący 
w  |)rawdziwem  wykształceniu  filozoficznem  konieczne  dopełnienie 
sposobu  myślenia  mechaniczno-przyrodniczego,  podniecają  i  kształcą 
w  sposób  właściwy  jedynie  nanki  humanitarne,  jako  samoistne  czyn- 
niki wiedzy  Indziej.  To  też  nie  jest  przesadą  zdanie,  że  bez  wy- 
kszti^cenia  humanitarnego  nie  ma  prawdziwego  filozo&.  Najszersza 
wiedza  ])rzyrodnicza  tego  wykształcenia  zastąpić  nie  może. 

Nad  znaczeniem  szczegółowyeh  danyeh  zarówno  historyi  i  filolo- 
gii, jak  i  uank  spolt  *  zuych  dki  wykształcenia  tilozolicznego,  za,<Tana- 
wiać  sio  lu  nie  mamy  ])Owodu.  Powołujemy  sit^  zresztą  na  to,  co  już 
powitdzii  lisiuy  wyżej,  roztrząsa j:u-  wsiwłczjaniiki  wyk-zuiicenia  ogói- 
norro  istr.  (>58  i  nast.).  Do  zasadniczych  w  tym  \\z^l»Mlzie  wymagań, 
aby  ]ł0CZł\t kujący  tilozot'  zapoznał  się  możliwie  gruutownie  z  ogólną 
historyą  kultury  i  cywilizacyi,  dalej  z  liistoryą  religii,  sztuki,  nauki 
i  życia  społecznego,  oraz  z  tcoretycznemi  zwadami  tych  nauk,  doda- 
my tu  tylko  jeszcze  kilka  uwag  co  do  znaczenia  j^yków  starożytnych 
i  nowych. 

Przedewszystkiem  jas^  jest  rzeczą,  że  nie  można  uznać  filozofa 
za  naukowo  wykształconego,  który  nie  jest  zdoln^Tu  czytać  w  orygi- 
nale dzieł  Platona,  Arystotelesa,  Bakona,  Kartezyusza,  Spinozy  i  in* 
nych  pierwszorzędnych  myślicieli.  Stosunek  współczesnef;^  >  filozo&do 
dzieł  tych  myślicieli  jest  zupełnie  inny,  aniżeli  stosunek  specyalisty 
matematyka,  przyrodnika,  medyka  do  odnośnych  dzieł  klasycznych 
Knldidcsa,  Arystottdesa,  Hif >])olvrntośa.  Ualeiia,  Newtona  i  iiuiyrh.  Ci 
autorzy  maj^  dla  ws])ulczesnoi  nauki  ]>o  większej  części  tylko  znaczo- 
liit'  historyczne.  Z  tego  stanowiska  znajomość  ich  dzieł  w  oryginale 
jest  wprawdzie  koniecznym  środkiem  naukowego  wyjaśnienia  począt- 
ków i  rozwoju  wi(vlzy  na  tych  polach;  ale  znajomość  ta  nie  stanowi 
koniecznego  współcz>niuika  w  samodzielnych  badaniach  uczony 
i  mało  się  przyczynia  do  urobienia  jego  teoryj  naukowych.  Wszyst- 
ko, co  w  tych  dziełach  ma  wartość  rzeczywistą,  wsiąkło,  że  tak  po- 
wiem, w  nauką  współczesną  i  staje  się  udziałem  każdego  jej  adepta 


Oigitized  by 


§  19j2.     WYKSZTAŁCENIE  NAUKOWE. 


681 


bez  pomocy  ponowiiv(']i  stu(l\'(')w  nad  owemi  dziełami.  Tymczasem 
dzieła  pierwazorzt^dnycli  myśli<  ioli  świata  ntanowił^  aż  po  (  hwiu^  (jIjoc- 
ną  niewyczerpane  źródło  Hamodzielnycli  ])imktów  widzt^iia  na  najroz- 
liczniejsze  kwrstye  filozotiezne.  Nagromadzona  w  ty(  li  dziełach  |)i  a 
myśli  nad  rozwijaniem  ostatecznych  zagadnień,  wiedzy  ludzkiej  i  luu- 
bieniem  ogólnego  na  świat  poglądu,  pomimo  postępu  czasu,  nie  traci 
nic  na  swej  wartości  zasadniczej.  Przeciwnie,  najsamodzielniejsi  filo- 
zofowie późniejszych  pokoleń  znajdowali  w  dziełach  tych  cenne  wska- 
zówki dla  rozwoju  własnych  badań  i  bez  studyów  nad  niemi  nie  do- 
sięgnęliby  tego  stopnia  wyrobienia  myśli  i  subtelności  dociekań,  jaki 
napotykamy  u  jwwaźnych  myślicieli  nowszych  czasów.  Wszystko, 
cośmy  na  swojem  miejscu  powiedzieli  o  metodologtcznem  znaczeniu 
historyi  filozofii  (§  15,8  i  16,3),  dotyczy  głównie  samodzlelnc^go  zapo- 
znam i  sit^  współczesnych  pracowników  na  tern  polu  z  dzit  l.niii  znako- 
mitych poprzedników.  Przy  ich  pomocy  filozof  przejmuje  sią  dopiero 
w  sposób  należyty"  rozmnem  ogóluo-ludzkim  i  nznpełnin  jego  czyimi- 
kami  swój  ograniczony  indywidualny  ]>unkt  widzenia.  To  wszystko 
zaś  wymaga  dobrej  znajomości  języka  greckiego  i  łaciny. 

Też  same  względy  przemawiają  i  za  językami  nowemi:  niemiec- 
kim, francuzkiiii  i  angielskim.  Szczególniej  ważnym  dla  studyów  filo- 
zoficznych jest  język  niemiecki,  z  powodu  zarówno  jedynego  w  swoim 
rodzaju  bogactwa  literatury  niemieckiej  we  wszystkich  dziedzinach 
filozofii,  jak  i  dla  tego,  źc  filozof  nowoczesny,  pragnący  głębiej  wni- 
knąć w  istotę  krytycyzmu,  koniecznie  zapoznać  się  winien  bliżej 
z  dziełami  £anta,  którego  w  żadnych  przekładach  należycie  zrozu- 
mieć nie  podobna. 

W  końcu  słówko  o  znaczenin  wmk  teolofiirzm/ch  dla  wykształce- 
nia lilozoficzuego.  Kzccz  naturalna,  że  od  ])()(Zi^tkuji^cego  filozota 
wymagać  nie  można  szc^rszych  studyów  .spec  yałuych  nad  temi  naid^a- 
mi.  Poinimo  to  nie  puwiiiit  ii  ich  lekceważyć'',  jak  to  często  się  dzieje 
w  imię  rzekomej  krytycznosci,  a  w  istocie  z  uprzedzeń  negacyjnych 
zob.  str.  (iOi^i  i  nast.).  O  czynnikach  filozotieznych,  wiażi^cych  się 
z  naukami  teologiczncmi,  świadczy  zarówno  ieh  filozofia,  jak  w  ogóle 
doniosłość  ich  przedmiotu,  t,  j.  religia  (zob.  str.  329  i  nast.,  oraz 
§  12,3).  ^Myśliciel  sumienny  nie  powinien  być  ciemnym  i  w  tym  za- 
kresie wiedzy  ludzkiej,  i  na  tern  polu  nie  powinien  kroczyć  omackiem. 
Obowiązkiem  jego  jest  tedy  zapoznać  się  z  tt^ologią  o  tyle,  o  ile  to 
jest  koniecznem  dla  dokładnego  zrozumienia  jej  charakteru,  oraz  jej 
pierwotnych  założeń  i  treści  zasadniczej.  W  przeciwnym  razie,  sądy 
jego  w  tym  ważnym  przedmiocie  nie  będł^  wynikiem  sumiennej  roz- 
wagi, lecz  objawem  wpłysvów  postronnych,  nmiej  lub  wu^^i  j  przypad- 
kowych, często  nawet  tendencyjnie  ziiiicmajt^oycii  istotny  stan  rzeczy. 


Digitized  by  Google 


682 


§   19,2.     WYKSZTAŁCENIE  NAUKOWE. 


A  wt«'dy  flojrmar  \  zniowi  tcdlop^ii  nip  prz<»f'iwstawi  prawdziwi  n;o  kry- 
tycyzmu filuzoik-ziiego,  czysti  j  miłości  prawdy  dla  j)ra\vdy,  ItH  z  zno- 
w\\  tylko  do^natyzm  toj  lub  owej  nauki  specj^^ahiej,  iub  też  nawei 
pierwszych  lepszych  popularnych  haseł  y,ducha  czasu."  Od  takich 
zboczeń  ochronić  może  jedynie  samodzielne  zapoznanie  .się  przynaj- 
mniej z  historyą  teologu  i  z  jej  teorotycznemi  zasadami. 


PedagOfftka  BtudyóW  imiweiayteekiolu    Wymaganie  pewnego 

uniwM^aliziiiu  naukowego,  jako  wsputczynnika  wyksztricenia  filoKoficsaego,  moźo  H-ywo- 
łat'  uzasadnione  zarzuty  pcdag^ogirznn  i  nadto  W  swcni  praktyczncm  nnoajrWtsIiiknńi 

natrafia  na  r.rżnorodnt'  trudności.    Z  tęgo  powodu  diKlajomy  tu  kilka  wyjas^nień. 

.If"/.*'li  /.;\il;iiiiy,  aby  prayszły  tiiozot'  nie  poprst)i-tawał  na  '^peryalnych  niuk.^<.ii 
swejjo  lakultrtii,  Ic.^z  dążył  do  ich  uzupehiienia  pracą  nad  inneiui  naukami,  to  z  tcjro 
ni<'  wynika,  aljy  hu-  miał  nad  mian;  roz^strzeliw^ać  w  swych  stndyach  i  naraz  zajmować 
wieloma  różnorodncnii  przedmiotami.  Owe  wiadomości  dodatkowe  przyswoić  9dbie 
teoio  kolejno,  w  pewnym  nast<.'pstwie  csasu  tak,  aby  nie  nadweręśi^y  jego  stndyów 
specjalnych,  ja  stanowiły  pożądane  niozmaioenie  pracy  naukowej,  ożywiąjąc  omyał  awą 
nową  treścią  i  Tozleglejszemi  widnokręgami  Do  takieb  ląfęć  dodatkowych,  bea  nwaeib- 
ku  dla  «jrlówncj  ^pecyalnoś<  i,  czas.  pr/y  dobrych  i  li(,'ciach,  zawsze  się  znajdzie,  a  na  dbę* 
ciach  w  tym  kierunku  zbywać  nie  li^^dzio  nlL-^dy  umysłowi  z  nastrojem  filozoflcznyiu 
(§  17).  Zresztą,  nic  chodzi  o  to,  ai>y  owej  wiedzy  z  zakresu  innych  fakultetów  nałn! 
całkowicie  już  podczn>i  swych  studyów  speryalii}  ( h.  rz^  j^o  nic  zdąży  zroł>i«''  na  uniwer- 
sytecie, o  tcni  powinien  pouiyśleć  później,  w  ten  lui)  inny  sposób.  Zaznaczyliśmy  p«)wv- 
żcj  tylko  og.rlny  zakrc-^s  nauk  specyalnych,  kt<;re  mieć  winien  na  oku  miiHly  tiiozot,  dba- 
ły o  awe  należyte  wykształcenie. 

Nie  lekceważymy  lównież  tradnoeci,  nasuwąjącyeh  się  pny  loanenania  atodjAw 
poza  zakres  nauk  faknltcckich.  Trudności  te  są  w  istocie  bardzo  wielkie  sacKgdbiiej 
w  t3'ch  uniwersytetach,  w  których  nie  ma  wykładów  ogólnych  z  każdego  laknea  wie* 
dzy  dla  słuchaczów  w^siystkidi  fakultetów  w  celu  zaznaczenia  jedności  i  zwiąiku  w<y 
wncfr/ncgo  nauk  :  przeoiwnie,  gdzie  «fnd  \  a  fakiiltcckic  z  roku  na  rok  drolaazeowa  ■>  » 
spccyalłzownnc  i  dlat''<ro  mało  pozostawiają  cz^isu  na  ich  dopełnienie  w  zazn.u-7n:iyii 
kierunku.  Aic  i  tr  rnuinosci  da  ^  się  przczwyci».'żyr,  przy  pomocy  l>:idz  inlnoi^oej  lit<?ra. 
tury,  liądz  stosunków  usłibistych  z  pjy.edstawicielami  różnych  specyalności,  którzy  nio 
odmówią  swej  rady  i  kierownictwa  młodemu  człowiekowi,  pracującemu  sumiennie  nad 
awojooi  wykształceniem.  Chodzi  tedy  i  tu  głównie  o  dobrą  wo1q  i  energię  przj'  wyssą* 
kiwaniu  najodpowiedniejszych  środków,  wiodących  do  wskazanego  cela. 

Wielką  pomocą  w  racyonabym  rozwoju  studyów  uniwersyteckich  są  pnoe,  doty> 
cząee  ich  istoty,  zadaii,  metody  i  roddadu.  Stanowią  one  tak  zwaną  pe<lagogik^  sta- 
dyów  uniwersyteckich,  a  podniecąjąc  refleksyę  nad  tym  pniedmiotem,  naglą  umysł  ns* 
wijająt-y  się  do  zdania  sol)ie  sprawy  ze  swych  u.siłowań  w  kioninku  wykształcenia  sr- 
mego  siebie.  Z  tego  powodu  zwracamy  tu  uwagę  na  ważniejsze  wśród  t<^  jx>- 
dzaju  pric. 

Jiiż  .N  HKLi.iNo  iiiirual  n.i  uniwer-Y tccic  w  .lenie  wykłady  o  mektdzic  słudyw 
akadctnickich,  które  nast^-puio  wydał  drukiem  (Yorlcsungen  iibcr  die  MetJwdc  des  oka- 
demincken  Studiums  1803,  ji-cio  wyd.  1830).  Hoztrząsa  on  tn  ze  swego  filozoficzoego 


Digitized  by  GoogI( 


§  iiTUDYA  UNIWEKSYTECKIE. 


683 


pnnkta  widzenia  (aob.  wj/oj  <;tr.  12  i  nast.)  wzajenmy  do  siebie  ntosunek  nauk  ^pocyal- 
Dycb,  szcsogr^blej  teologii,  prajrodosnawstwa  i  histoiyi.  Ppinituo  jednoBfcronucgo  idoali- 
mn,  stanowiącego  dnstą  tjch  wjlcladów,  zasłagoją  jednak  na  to,  aby  się  z  niemi  za- 
poznał początkujący  filozof  z  powoda  ich  głębszego  poglądu  na  istotę  i  wewnętnmy 
związek  wsponmianycli  nauk  ^)ocyalnych. 

W  tym  prz«^mioo!f»  pisali  później:  J.  E.  Ebdmann,  VorleJtungcn  uhcr  akndemi- 
iiches  Lehen  w»/f  Studium  1858,  Kuno  Fischer,  Uebrr  dm  akadetnuiche  Studium  und 
seine  Ait/(/(ihr  1S68.  .1.  Mac  Cosh,  Academic  teadmig  1809,  L.  Loabu,  L'emeiffH€ttiaU 
superieur  1888  i  inni. 

Wśród  nowszych  prac  godno  są  w  tym  względzie  szczególnej  uwagi: 

Fr.  Habmb,  M^iode  dat  akadenua^tn  Studiunu^  wyd.  pośmiertne  188S.  Autor 
traktnje  tu  w  tizec^  częsdaclt:  1)  o  uczonym,  2)  o  oniworsytccio,  B)  o  studyach  fakul* 
teckich.  Kaida  z  tycb  części  obejmiye  szereg  cennych  uwag,  dotyczących  zadań,  celu 
i  środków  wykształcenia  naukowego.  W  ostatniej  •  zęści  napotykamy  charakterystyki.' 
różnych  gał< /i  <fudyów  fakultockich  z  osobna^  okroślenie  ich  znaczenia,  oraz  W:ikazówki 
do  odpowiedniej  nad  niemi  prai  y. 

Czfwki  filozof  T.  Masaryk  ytod  na/un  k"nk,rfni\j  logiki,  wspomnianej  wyżej  ^tr. 
116,  iłodaje  pout-zający  przeirląd  nauk  speeyalnych.  juz^czem  wyjaśnia  i<  b  wzajemny  do 
siebie  stosunek  i  wymienia  dzieła  pomocniczo  do  studyów  w  każdym  kiurunku. 

R.  HocHiooBB,  Ueber  dk  Aufyaht  des  akademischen  Shtdiums  1894.  Jestto 
wieioe  poncząfąca  rozpeawa  zamieszczona  w  czasopiśmie :  Zeitsi^ft  fur  FhUoaophie  und 
PadagogUc  T.  I,  1894,  str.  428-452  iT.  11,  1895,  str.  28  -45.  Autor  wykazuje  donio- 
}oś.'  imiwf  r^ytetów  jako  uosobienia  nauki  i,  roztrząsając  znaezóiio  różnych  studyów  fa- 
kultockich, kładzie  zarażeń)  nacisk  na  potrzetH>  idealnego  rozwoju  umysłu  w  kierunku 
moralnym  i  estetycznym,  dopełniającym  wiedzę  naukową. 

Najlepszym  śrotlkiem  w-t^pni-L^^o  orymtowania  w  ró/nyfh  dziedzinach  wiedzy 
spo«'yalnej  są  studya  nad  tiln/oii!\  odnośnych  nauk.  Literaturę  w  tym  wzgl^zie  podali- 
śmy jiiż  na  swojem  miejo.:u,  str.  ;<21  lii. 

rrac,  ijiającycłi  za  przodnńot  uniwersytety  w  ogóle,  ich  cel,  organizacyą,  sposób 
wykładu  i  t.  p.  tu  już  nie  wymieniamy.  Ograniczamy  się  jedynie  wzmianką  o  mowie, 
wielce  doniosłą)  w  tym  przednitode,  jaką  rdctor  monachijskiego  uniwersytetu  W.  Chust 
oglosU  p.  t.  Reform  des  UnmrsUatinmterrkkta  1802.  Autor  domaga  się  energicznie, 
i  bardzo  dnszoie,  uzupełniania  zwykłych  wykładów  z  katedry  możliwie  szerokiom  rozwi- 
nięcłun  konwersatoryów,  dysputatoryów.  ropctytory<'>w,  somhiaiyów  naukowyćli  i  w  ogó- 
le wszelkiego  rodzaju  ćwiczeń  praktycznych  pod  kierownictwem  profesorów.  Widzi  f>n 
w  tern  niezbędny  środek  żywej  spójni  młodzieży  nUndemickioJ  r.  pnicdstawicielami  nauki, 
równic  koniec/ny  w  naucp  historyi,  filnbvj^it.  matematyki,  filozofii  i  t.  p.,  jak  praua  w  la- 
boratoryach  i  szpitalach  dla  przyrodnik' > w  i  m-  *!  vków. 

Tu  nadmieniam,  że  W.  Lutosławski  w  artykule:  Sitr  Ictiseigncmenł  de  la  phi- 
loBophk  (R^vue  do  metaphysiąuo,  1803,  T.  i,  485  i  nast)  broni  w  nauczaniu  uniwcrsy- 
teckiem  zupełnej  nawet  zamiany  wyldaduw  ciągłych  dyskusyą  dyalogową  Profesor, 
według  tego,  potizebige  właściwie  tylko  kierować  lekturą  studenta,  jego  samodzielną 
pracą  nad  nauką,  a  do  togo  wystarcząją  wskazówki  osobisto  oo  do  tąj  lektury, 
oraz  d}^kusya  nad  głównemi,  szczególniej  wątpliwemi,  kwestyami  z  zakresu  badanego 
przedmiotu. 

Nie  mogąc  się  zająć  na  tem  miejscu  szczegółowym  rozbiorem  tej  ważnej  kwestyi 
dydakty<  znej.  ^nznaczam  tylko.  że.  według  mego  przekonania,  prole-or  dla  wielu  po- 
ważnych jiowedow  nie  może  się  zrzec  prawa  rozwinięcia  w  wykładach  syiśttiiiatycznych 
swego  poglą  iii  nictylko  na  szczegółowe  kwestye  danej  nauki,  ale  i  na  jej  całość.  Z  dru- 
giej atoli  strony  mam  dyskusyą  za  ibmeesiie  uzupełnienie  wykładu,  jozeli  cel  nauczania 


Digitized  by  Google 


684 


§   19,2.     STUDYA  UNXWUR8YT£CK1£:. 


uniwersyteckiego;  |>rzvgut«>wanie  słuchacza  do  samodzielnąj  pracy  luid  nauką,  lua  hyc 
osiągu irtyiii.  W  tetn  te«  pnokonaniu  już  od  początku  sw  ej  aziałaluoaci  profeji.or5iki<y 
zaprowadsiłein  w  b.  Sskole  głównej  dysputatorya  i  repetjtorya  nad  wykladanemi  pized* 
miotainl,  a  następnie  w  uniwersytecie,  dla  smienlonycb  warunków  wjUadn,  astępowa- 
łom  jt>  dyskasjrami  piywatnemi  ze  slttohacauoi  nad  róźnemi  kwestyami  tOesoficaiegiL 

Ltlteratura  polska  B»xyciO  »i«;  może  szeregiem  nie  wieln  wprawdzie,  lea 
cennych  prac  w  sprawie  wyższego  wykształcenia. 

IMr  rw-^/o  miejsce  chronologicznio  zajmoją  Itadg  prtygaadBkie  iSzŁStuMraamo^ 
u  ktor\ih  mówiliśmy  jtiż  wyźfj.  'jfr.  21. 

liez  poniwiiania  wit;ks7.i\  wartość,  wartość  w  tym  przedmiocie  jedyną  w  n<v-ze! 
litoraturzo,  ma  rzecz  Każ.  liHoi»zi.Ń8Kiii«o:  O  powołaniu  i  obowiązkach  młodzieży  aka- 
demickiej 1820  (Pisma,  T.  VI  U,  1874).  Jestto  całkowita  pedagogika  stndyów  uniwer- 
syteckich, napisana  treściwie  wprawdzie  (na  72  strennicach),  ale  w  zupełnym  zarTsie, 
z  ciepłem  serdecznom  i  rozległym  poglądem  na  poważną  spraw-  wykształcenia  naukowe- 
go. Roztrząsa  tu  Brodziński  znaczenie  w  tym  w^lędide:  religii,  flloiofii,  oru  matema- 
tyki, przyrodoznawstwa.  Iiistoryi  i  literatuiy;  domaga  się,  aby  obok  przedmiotów  spo- 
eyalnych  »>wzgl<^(Iniano  i  ogólne,  rozszerzające  widnokrąg  umysłowy,  podniecające  żywr 
zaj«;cie  dla  spraw  zasadnif^zych  nauki  i  dobra  społecznego.    Nast^jpnie  mówi  szcz^uiowo 

0  -słuchaniu  wykładów,  c/ytaniu  (l7.!eł,  o  znaczeniu  dyskusyj  naukowych,  o  pracach  pi- 
śniionnych,  wyciągach  z  dziel  czytanych,  przekładach,  ćwiczeniach  pami^^ci,  o  pożyciu  ko- 
leżeńskicm  i  t.  p.  Każdy  młody  człowiek,  wst<.'pujący  do  uniwei^sytetu,  rzecz  powi- 
nieu  przeczytać  koniecznie,  aby  dojść  do  jasnej  świadomoici  swych  zadań  względ(»i  sa* 
mego  siebie,  nauki  i  społeczeiistwa.  Dla  sachęty  i  chatakteiystyki  pi^taciam  to  nąj* 
wybitniejsze  miejsca  z  tego  pisma,  dotyczące  zasad  ogólnych. 

^Tradne,  zadste,  mówi  Rrodziuski,  jest  powołanie  twoje,  zacna  młodzieży  akade- 
micka!*'.. -Wszyscy  na  przec.hodzie  do  wieku  mł^zkieg-o  odbyć  maszą  walkę  z  wewnętrz- 
nym wrof?iem.  wn1k»^  roznmu  z  żądzami,  które  w  zdradzie  i  natarczywości  mają  hron 
pr/ewa/ri ••icą,  a  iu7«  ri"/  ):»  k;i/,(l->nui.  jeżeli  z  U\\  walki  lic/,  wieńca  wr<Vi !  Każfły 
z  was  ji  st  tu  żeL-^lar/i  in.  kr  .ay  na  dobrze  opatrzonym  ukri;(  uJ[*i>  wa.  lecz  nie  wie,  ja- 
ka burza  go  i?potka:  ail»u  ze  skarbami  szczęśliwy  wróci,  albo  zarazr  z  niemi  przyniesie, 
lub  jako  rozhitck  na  desce  przypłynie.  Godna  więc  rozpatr^yć  sit^  w  tym  przc<łsi«^wzi<.>cia 
waszom  i  w  środkach,  jakie  wesprzeć  je  mogą.** 

Do  uniwersytetu  młodzieniec  pi?ybywa  w  podwójnym  celu:  .napnód,  aieby 
wiadomości  ogólne  uzupełnił  i  one  sobie  jako  zasady  i)r/yswoił ;  powtóre,  ieby  tak 
UfrrTiiifowany,  Hposobit  się  w  szczejrólnych  umiejętnościach  do  pewnego  stanu."... 
„W  g^imna/yiini  rozwija  w  sobie  dary  natury  i  nabywa  wiadomości  danyih  'rocrnitiorip* 
ex  datis),  nabpva  ich  historycznie:  w  uniwersytecie  dopiero,  rozwinięte  już  dary  nauin 

1  wiadomości  dane,  uzupf^hii  i  jir/.ez  pr/syswojonie  sobie  nauk  i  umiejętności  zattadnytk 
(co^'niti(<nes  ex  prait  ipiis (Por.,  co  w  tym  względzie,  w  przywiedzionem  powyżej, 
btr.  tK)  i  uast.  miejscu  mówi  Kant,  którego  lirodziiiski  znał  dobrze). 

«ro wołaniem  akademika  jest,  aby  najgodniej  odpowiedział  przeznacsenin  lałowie- 
ka  gruntownio  oświeconego.  Przeto  powinie  się  doskonalić  roligąjaie,  nmydowo  i  oby- 
czajowo. Ka^e  z  tych  trzech  pow<rfań  wspierają  się  wząjem  i  jednoczą  ka  znpełnemo 
udoskonaleniu  człowieka.*^  Co  do  religii  mówi  Brodziński:^  „C^)o«riok  jest  ograoicsoi; 
fizycznie,  moralnie  i  umysłowo,  (  ws/.ystkiem  ograniczony  jest  Bogiem,  jako  cząi^t- 
ka  w  nim  zfiwarta  i  ku  niemu  dążąca.  W  dolegliwościach  fizycznych  w  nim  ostateczną 
uj'atnijc  porjochł; ;  w  najwyższem  czuciu  radości  lub  smutku  ku  niemu  się  wzno<i 
w  najszlachetnicjszyh  dążenia«'h  moralnych,  jego  za  cel  obiera:  a  w  działaniu,  na  asy- 
wyż-zyni  iizczeł»lu  rozumowania  sUinąwszy,  w^  nim  przycrvnf>  wszystkich  przyczyn  do- 
f>trziga. " . . .    „Tę  uajw^ż^izą  Istotę,  którą  opiekuńczo  zewsząd  jo«>t  ugrauiczony,  pojmuje 


Digitized  by  Google 


§  19,2.     STUDTA  UNIWBB8TTECK1B.  685 

ficłowiek  czuciem,  śledzi  rozumem,  a  w  (l/.ia!:iniu,  jako  wyniktości  rozuma  i  czocia^  pra- 
♦rnio  ku  niej  si«^  7hliża4-.'*  Co  do  nauk.  podnosi  lirodziński  [iwdewszystkicm  „nauki 
w  oifóle  kształcące, •*  któro  di^źą  do  tpcro.  „ah^-śtny  myśleli  i  działali  ^r^•l^ł^^cr  pryncypiów.'' 
Do  uich  należą:  \vła.ściwa  filozofia,  nauki  piy.yroduicze  i  mattin.ityiziH!,  liLMtorya  i  litera- 
tura. Nauki  te  .prowadził  do  ijiy.«>lenia  przez  siij,  do  zapatrywania  się  z  wyŻHZe<ro  sta- 
nowiska Da  życie,  nauki,  obowiązki  i  przyszło  zatrudnienia  nasze;  one  kształcą  rozuui, 
cmcie  i  smak,  które  łącmie  dopiero  moralne  oświecenie  stanowią.**...  Jileat  nieb  ukoń- 
liienie  nauk  obranego  sawodu  nie  jest  eeiśle  akadmicmem.**...  „Osniskiem  tjrcb  wszyst' 
kicli  jeet  fiioiofia,  która  a  danycb  postrzeleń  w  świecie  i  człowieka,  prawdy  lizyczne 
i  moralne  śledzi,  rozbiera  i  łączy,  wskaząjąc  środki  wlasnogo  myślenia  i  działania.** 

Następuje  w  dalszym  ciągu  f;łiarakterystyka  nauk  spcf-yalnycli.  Wo  wsystkicU 
akademik  dążyć  winien  do  ,,z<^łt'ltiania  słuelianycb  przedmiot-'. w."  „To  tylko  jest  praw- 
dziwie n.is/.ą  własnością,  cośmy  sami  badaniein  i  (-wierzeniem  wyprai  owali.  ^^;im;i  pamięć 
niewi.-mym  jest  składom.  Prawdziwy  sturhaiz  nie  jest  no^siejelom  cudzej  wia-nns.  i;  na- 
uki nie  i^ą  powia<itkami,  kt<'^ro  przez  tradycyo,  coraz  loniej  wierno  w  pokuleniacli 
przechowują;  powinny  być  tylko  materyałera  do  własnego  obrobienia.*  ...  „Trzel>a  za- 
wsze ćwierć  ws^tkie  władze  umysłu,  bo  zawsze  jedna  drugą  wspiera,  w'  każdej  ła- 
twiejsza jest  praca,  gdy  inne  nie  są  zaniedbany  i  przytłumiono.**...  „Nudy  są  dla  star- 
B^cłi  jedną  %  nąjwiększyóh  dolegliwości,  pokntą  za'  lata  młode;  ale  dla  młodych  są  naj- 
cz<;.ściej  źródłem  uio$zcz<^ść  i  występków.  Wprawa  w  zatrudnienia  umysłowe,  tak  nas 
od  nich  na  teraz,  jak  i  na  przyszłość  zasłoni.  Jest  coś  boskiego  w  czuwającym  umyśle, 
źo  gtJy  on  prawdziwie,  szlachetnie  zajęty,  milezą  w.szystkie  l^•ul}it;tności :  lr('z  gdy  śpi, 
one  napada<'  i;o  zwykły  i  nazawsze  słujrą  swoiu)  ffo  czyniąc,  jirowatlzą  do  wyst<^pków 
i  rozpaczy.  Trzeba  używać  świętef,'o  daru  rozumu  nietylko  jako  miecza  zdobywczego, 
lecz  jako  tarczy  przeciw  ich  dzikim  napaściom.  Jest,  powtar/aiu.  cos  boskiego  w  czu- 
wającym umyśle,  bo  jego  rozkosze  coraz  wzrastają,  coraz  jaśniejszą  pogodę  i  pokój  roz- 
pościerają.'' 

Podobną  rzecz,  nie  tak  wyczerpującą,  lecz  równie  godną  uwagi  po  chwilę  obecną, 
ogłosił  J.  Krbmbb,  jako  mowę  rektorską,  mianą  w  uniwersytecie  jagiellońskim,  p.  t. 
O  eadaniu  mhdzieiy,  kształcącej  się  tc  umwenytecie  1871  (w  Dziełach  jego  T.  XII, 
470  i  nast.  ze  skróceniami).  Wykaznj:\<  naprzód  różnicę  między  nauką  gimnazyalną 
a  stwdyum  uniwersytockiem,  Kromer  domai^a  się  od  akademika  śtnnndzirinrj  pracy  nad 
sobą  i  umiejętnościami.  .Żywotn>'m  warunkiem  akademickiego  zadania  jest  własno  my- 
ślcmic;  to  też  dla  tego  trzeba  przedew.szystkiem  w  sobie  przemódz  ową  gnuśność  myśli, 
owo  lenistwo  duszy,  kt<'>re  pragnie,  aby  kto  inny  za  nas  myślał,  bo  to  niby  wygodniej." 
Następnie  wykazuje  doniosłość  ogólnego  wykształcenia.  JSm  uniwersytet  podąje  ku 
temu  sposobność  pożądaną.  Uniwersytet  bowiem  jest  właśnie  wszechnicą  wiedzy,  jest 
studium  generaU,  imvet$aiet  jest  «ntt«mtos  UUerafum*  .Ogólne  wykształcenie  chroni 
nas  od  skołczenia  w  naszej  speęyalnośei,  odświeża  umysł,  użycza  szerokich  poglądów  na 
świat,  czyni  człowieka  człowiekiem,  w  c^em  tom  wy^»okiem  znaczeniu."  Jiiada  tym, 
którzy  wst4>pując  do  uniwersytetu,  jedynie  i  wyłącznie  mają  przyszły  z  nauk  znol.ek  na 
myśli."  „Takio  ehlobochwalstwo  jost  istnem  świętokradztwem.  jo>t  poniewieraniem 
umiejętności,  ubliżeniem  nniw««rsytętowi  i  upodlenirui  samego  akademika"  Dalej  pod- 
nosi rzynniki  ety.  zn<-  pracy  naukowej  i  charakteryzuje  różne  studya  fokulteckie,  a  dając 
zarys  historyczny  uniwersytetu  jagitdlouskiego,  odwołuje  się  w  końcu  do  uczuć  obywa- 
telskich młodzieży  akademickiej. 

Tu  należy  się  wzmianka  o  pośmiertnero  piśmie  M.  WrazsiRwsiŁiRoo :  Mt/sh 
o  ttkagłakeniu  sieófe  samego  ISTS.  Jflstto  rzecz  popolama,  traktująca  o  e/ytaoiu  ksią- 
żek, tti^waniu  gospodamem  czasu,  o  znaczeniu  kształcącem  matematyki,  historyi,  „nauki 
handlowej,*'  języków,  filozofii,  o  sławie  literackiej,  o  ukształoeniu  .^erca  i  religijii.m.  oraz 


Digitized  by  Google 


686  §  19,8.     STUDTA  UN1WSR8TT£CKIB. 


0  kilku  innych  nf>ezacb,  niemający^^^  bozpośrodniogfo  związka  z  głównym  pnedmioteiii 
wykiado,  jak  o  ufonuowaniu  królestwa  wloakicud  i  o  (  Jaribaldim.  O  filozofii  iiKiwi: 
«Żadna  Blozofia  ani  grecka,  uni  nioniiecka,  a  tom  mnitej  fraacuzka  i  szkocka  nic  poŁnifiLt 

rozwii\zać  wielkich  zapadnieii.  do  których  rozum,  zaraz  pnczuw-izy  w  sobie  mn^kie  silr. 

zwykle  sio  zrywn.    l^nzwiązała  je  reliiri  i.  na  tein  pojuy.r-^taii         Możesz  <-7\  rat  historyt; 

iilozohi.  fu  jot  lii-tnryi-  niei>owodzeń  i  próżnych  usiłowań  hidzkif^iro  roziiiui!.  która  jest 
bardzo  ciekawi,  a  klón\  Niemcy;  Tikpemakn,  Tennemann,  liiTTKH  i  wielu  innych 
z  wielką  jiracą  i  nauką  podali ;  mówiy,  możesz  prólwwać,  alo  niobaidao  iach^'oam.  bo  na 
to  tntebaby  zbyt  wielo  csasii  poświęcić.  Nauka  prawa,  ekonomii  poli^cmej,  histoijl 
matematyki  piaktycssnej,  mechaniki  jt^st  daldco  potrzebniejsza  i  pośyttrczniąjsza.*'  Kro- 
mer dodałby^  że  jest  potnsebniejsza  i  pożyteczniejsza  w  imię  .cblebocbwalstwa.'* 

Hektor  uniwer-.\  t<  tu  lwow«*kie<.'o  L.  PjĘTlK  wygłosił  w  r.  1888  mowi^-:  O  zada- 
niu i  cdu  7iauJ{i  akademickiej,  z  której  szenze  wyjątki  podała  BifAioUka  ^yaruaĘpfka 
18KS,  T.  IV,  301  i  m<t.  Na  szczog-ólną  uwagę  za-liii.Mijn  tti  „gorzkie  sJowa"  o  zanie- 
dłKiniii  pracy  naukowej  ii  nas,  „Żądza  głębokiej  wiedzy.  nii'>wi  prof.  Piętak,  była  n  ni*; 
rsadkoN<-ią,  jak  jest  nią  a  do  prAe  naukowych   nic   niiolisuiy  t<;j   i  iorpłiwti.-*  j 

1  wjtrwałości.  bez  których  u  miej  lotności  rozra-stai  sie  i  kwitnąi  nic  Uiugą.  Ż«tych  cnót 
nie  posiadamy,  o  tera  wiemy  dobrze;  widzimy  także  jasno  szkody,  które  ztąd  m  na^ 
spadają,  ale  dla  uciszenia  budzących  się  wewnątrz  wyrzutów,  składamy  to  zwylde  na 
Inrb  charakteru  narodow^o.  Charakter  narodowy  jednidc,  jak  charakter  jednostek,  uia- 
bia  się  w  szkole  piacy  i  doświadczenia,  a  co  jest  wadą,  ¥ryzuć  się  z  tego  potrzeba.* 


3.    Wykształcenie  filozófiezne  Ittcliowe. 


Ostatnim  w.sji('»łnzynnikiera  \\'ykształcenia  umysłu  filozoficznego' 
jest  wykształcenie  lilozuliczne.  /iidume  (§  11)  i.  Pierwszo  jego  ])0(  zł^tki 
iącz4  sit^  jeszeze  bezpośrednio  z  o<:;(''Inem  i  spccyaliio-iifinkowein  w\-- 
kształeeniem  §  ł  2);  ale  dalszy  jt^go  rozwój  przyjmuje  charakter 
odrt^bny,  dążąc  do  zapoznania  przyszłego  filozofa  z  owemi  środkami 
pomocniczemi,  które,  przy  samodzielnej  pracy  nad  filozofią,  zaozerpać 
winien  ss  jej  własnej  historyi  i  literatury. 

Juź  w  gunnazyum  młody  człowiek  w  ten  lub  inny  sposób  na- 
biera pewnych  wiadomości  o  filozofii.  Najelementamicjszy  wykład 
pro])edeutyki  filozoficznej,  a  szczególniej  logiki,  |>owinien  dać  uczniowi 
pojł^eio  o  nauce  w  og(')le  i  o  jej  róinych  galt^ziach,  a  więc  i  o  filozofii 
Nadto  czytanie  autorów  ojczystych  i  obcych  wprowadza  go  od  czaim 
do  czasu  w^  pracę  myśli  nad  ruźncmi  zagadnieniami  wioilzy  Itidzkiej 
i  ogólnego  na  świat  poglądu.  To  wszystko  już  w  średnim  zakładzie 
naukowym  możo  przebudzić  z  uśpienia  zawiązki  iizdolnienia  tildzotic^- 
nego  w  miudzioK  u  i  zacinacie  go  do  bliższego  zapoznania  si<^  z  tilozotia 
])(>bry  a  sumienny  pedagog  nie  bidzie  kjkceważył  tych  pierwszych 
objaw(nv  myśli  filozoficznej,  lecz,  zdając  sobie  bliżej  sprawę  z  ich  cha- 
rakteni,  pokieruje  niemi  umiejętnie  i  przyczyni  się  do  ich  stopnio- 


Digitized  b 


g  19^.    WTKSZTA£CBN1R  FILOZOFICZNB.  687 

wego  rozwoju.  Wi^  w  miarę  możności  i  potrzeby,  wyjaśni  bliżej 
niekióre  zasadnioze  pojęcia  filozofii  przy  rozbiorze  utworów  literatury 
ojczystej  łub  pism  filozoficznych  Platona  i  Cycerona.  Nadto  poleci 
do  samodzielnego  oryentowania  się  studynm  jednej  z  przystępniejszych 
propedeutyk  filozoficznych,  oraz  czytanie  dobranych  wyj  tatków  z  pism 
znakomitych  myślicieli  (zob.  niżi  j  przypisek). 

W  miiwersytecie  każdy  młody  człowiek,  bez  względu  na  swą 
speeyalność  fakultecką,  powinien  się  zuznajoiuic  bliżej  z  filozofit^, 
a  przyiiiijiuiiiej  z  takiomi  jej  przedmiotami  jak:  wst«jp  du  liiozufii,  lo- 
gika, etyka,  psychologia  i  historya  lilozofii.  A\  \  luka  to  z  istoty  vvy- 
kształc  (  Ilia  naukowego,  które  nie  może  l>yć  zadawalajt^cein.  jeżeli 
specyalista  nie  jest  obeznany  z  filozoficznemi  podstawami  swej  nauki, 
w  ogóle  z  krytycznemi  iiasadami  ludzkiej  wiedzy  i  ludzkiego  działania 
(§  10^).  Niestety  wymaganie  to  w  ostatnich  czasach  zaniedbywano 
w  najwyższym  stopniu,  a  to  ze  szkodą  nietylko  wykształcenia  spe- 
cyalnego,  lecz  i  filozoficznego;  dla  tego  też  tej  kwestyi  tu  pominąć 
nie  możemy  nulczeniem.  Jeżeli  bowiem  żądamy,  aby  przyszły  filozof 
otrzymał  przedewszystkiem  specyaJne  wykształcenie  naukowe  (zob. 
str.  650  i  nast.):  to  nie  możemy  obojętnie  patrzeć  na  fakt,  że  to  wy- 
kształcenie specyalne  nie  łączy  się  organicznie  z  filozoficznem;  co 
więcej,  że  bardzo  często,  wskutek  braku  og(')lno-naukowych  i  krytycz- 
nych zasad,  j)rzytłuraia  ])rawidłowy  rozwój  ducha  filozoficznego  wśród 
adeptó^\  nauk  specyalnych.  Oto  dowody  owego  zaniedbania  filozofii 
przez  specyalistów. 

Do  rokn  1861  w  Prusach,  jak  i  w  większości  ])aństw  niemiec- 
kich, studenei  matematyki,  nauk  przyrodniczy  eh  i  medycyny  przed 
pn^stąpieniem  do  egzaminu  państwowego,  obowiązani  byli  złożyć 
eg^^amin,  zwany  philotophicwn  z  przedmiotów  pomocniczych,  do  któ- 
rych obok  inii3'i  h  specyalnych,  zaliczano  i  logikę,  psychologią  i  histo- 
ryą  filozofii.  W  przywiedzionym  zaś  roku  przedmioty  obowiązkowe 
owego  phUosopMeum  sprowadzono  jedynie  do  pewnych  nauk  specyal- 
nych z  wyłączeniem  zupełnem  filozofiL  W  ten  sposób  powstało  phi- 
laaophiewn  bez  filozofii.  Zachowano  nazwę,  a  rzecz  porzucono.  A  że 
matematyka  i  nauki  przyrodnicze  należą  w  uniwersytetach  niemiec- 
kich do  fakultetu  filozoficznego  (za  wyłączenicmi  uniwersytetu  w  Ttl- 
bingen,  który  posiada  od  rokn  1808  osobny  fakultet  przyrodniczy;; 
przeto  specya liści  z  zakresu  matenialyki,  fizyki,  chemii,  mineralogii, 
botaniki,  zo(»lnirn  otrzymują  w  NieiiK  zech  masami  tytuły  uezono  iłok- 
torów  filozofii^  chociaż  zazwyczaj  o  filozofii  nie  mają  zgoła  żadnego  ja- 
snego pojęcia.  Toż  samo  się  powtarza  i  w  Austryi.  Francuzkie  i  ro- 
syjskie uniwersytety  są  pod  tym  względem  konsekwentni ejsze,  mając 
osobne  fitkultety  matematyczno-przyrodnicze  i  dając  bardziej  specya- 


Digitized  by  Google 


688  §   I9,a     WYKSZTAŁCENIE  TIŁOZOFICZNB. 

lizowane  stopnie  naukowe.  Ale  i  w  nieb  od  specyalisty  nie  wymaga 
aUi  żadiijcU  wiadomości  filozoficznych.  We  Francyi  młody  człowiek, 
nzyskawszY,  ])0  nkończenin  średniego  zakłada  realnego,  stopień  baka- 
łarzu nauk,  do  czego  wprawdzie  w\Tnaga  się  pewnc<^o  przy^T^otowania 
tiluzoficznego  (zoV).  wyżej  str  iu2\,  już  w  dalszych  swych  studyach 
spccyahiych  nie  potrzebuje  si(^»  troszczyć  o  filozofią.  W  rosyjskicli 
szkołsicli  śn-(l)iii  li,  podobnie,  jak  w  niemieckich,  i  tego  elementarnego 
przygotowania  tilozoticzne|4;ri  nio  dają. 

W  ten  s])Osób  na  całym  nieomal  świecie  wykształcenie  imiwer- 
syteckie  matematyków  i  przyrodników  pozbawione?  jest  obecnie  odpo- 
wiedniego krytycznego  ugruntowania.  Matematyk  może  skończyć 
swe  stndya,  nie  otrzymawszy  żadnego  pojęcia  o  teoryi  poznania,  któ- 
ra przecie  podaje  konieczne  wyjaśnienia,  dotyczące  zarówno  metody, 
jak  i  samego  przedmiotu  nauk  matematycznych.  Fizyk  i  chemik  ob- 
znajmiają  si^  z  najnowszemi  teoryami  swych  nauk,  ale  mogą  pozosta- 
wać zupełnie  ciemnymi  co  do  krytycznego  znaczenia  używanych  przez 
nich  pojęć  zasadnic;zych,  jak  siła,  materya,  atom  i  t.  p ,  w  ogóle  co  do 
metafizycznych  czynników  wszeUiiego  na  przyrodi^  yyoglądii.  Medyk, 
nawet  psych \atra,  nie  jest  obowiązany  wysłncJiać  choćby  wykładn 
psychologii  u  s))<'(  yalisty  psychologa.  JJoŁanik,  zoolog,  iizyolog  uczu 
si(^  badać  ri'>/nor<jdne  objawy  życia  i  jego  rozwoju  na  podstawie  r**/.- 
ległyeli  stndytny  specyahijoh  i  jest  t-o  w  samej  rzeczy  zupełnie  wy- 
starczająccni,  póki  paimjące  dogmata  naukowe  i  teorye  nie  budzą  ża- 
dnych wątpliwości.  Ale  gdy  wskutek  właśnie  owych  badań  występu- 
ją na  jaw  £eirkta,  nie  zupełnie  zgodne  z  tradycyjnemi  pojęciami,  wt^^dy 
radzić  sobie  nie  umieją,  bo  pozbawieni  są  owej  krytycznej  samodziel- 
ności myśh,  która  dociera  do  ostatecznych  zasad  badanego  przedmio- 
tu i  której  się  nabywa  jedynie  przy  pomocy  studyów  filozoficznych 
nad  zasadami  wiedzy  ludzkiej  w  ogóle. 

Ta  bezradność  większości  spccyalistów  objawiła  się  up.  bardzo 
dobitnie  w  ostatnich  czasach  wobec  wznowionego  ])rzez  Bunoh€K>  wi- 
talizmu. Jedni  powtarzali  bez  krytyki  tradycyjne  dogmata  o  mecha- 
nizmie przyrody,  drudzy  ignorowali  dowody,  i)izy wiedzione  przeciwko 
tym  dogmatom;  ale  mnlo  kto  wniknął  głębiej  w  istot«>  rze(z\  i  przy- 
czynił się  do  <iaLszego  jej  wyjaśnimia.  Kolnli  to  jedynie  tylko 
przyrodnicy  z  wykształceniem  hlozolli  znem,  z  szerszym  |)Oglądem  mi 
rzeczy,  przekraczaj ąoym  tradycyjny  zakres  ])annjącyeh  w  chwili  obec- 
nej pojęć  przyrodniczych  (zob.  wyżej  str,  ii27,  oraz  410  i  nast.). 

Nie  wiele  lepiej  przedstawiają  się  warunki  wykształcenia  spe- 
cyalnego  na  innych  fakultetach.  Prawnicy  słuchają  w})rawdzie  wy- 
kładów filozofii  prawa,  lub  też  prawa  natury,  ale  wykłady  to  czytają 
zazwyczaj  specyaliści,  przywykli  z  natury  rzeczy  zwracać  nwag^  bar- 


§  19^     WYKSZTAŁCENIE  FILOZOFICZNE.  6S9 

(bsiej  na  szczegóły,  mi  na  ostateczno  zasady  swej  naukL  Nadto  ni- 
gdzie prawie  nie  wymagają  od  młodego  prawnika  bliższego  zaznajomie- 
nia się  z  etyką,  z  jej  historyą  i  teoryą,  chociaż  nie  może  ulegać  |wąfc- 
pliwościf  źe  stanowi  ona  główną  podwaliny  wszelkich  nauk  prawnych 
1  społecznych  (zob.  wyżej  str.  ^8  i  nast.). 

W  b.  Szkole  głównej  warszawskiej,  dzięki  takim  filozoficznie 
wykształconym  s])ecyalistom,  jak  Chałubiński,  Plebański,  Kasznica, 
studenci  wszystkicli  fakultetów  obowiązani  byli  słuchać  wykładów 
z  zakresu  logiki,  psychologii  i  historyi  filozofii.  W  uniwersytecie 
warszawskim  od  loku  LS70  \v\iiiaganie  to  ogianiczono  tylko  do  stu- 
dentów fakultetu  lu8t4>rycziio  lilnlun;i,  ziiego  i  prawur^u. 

Powyższe  lekf^cwnżfnic  sTudyów  filozoficznych  przez  specyalistów 
można  wprawdzie  wyjaśnić  liistorycznie  jako  ruakcyą  przeciwko  bez- 
wzglęcbej  filozofii  HfiUŁA,  która  przez  pewien  czas  zawładnęła  despo- 
tycznie wszystkiemi  nieomal  naukami  .si)ecyalnemi  i  wstrzymywała 
przez  to  ich  prawidłowy  rozwój  w  badaniach  szczegółowych  (zob. 
wyiej  str.  318  i  nast.).   Z  tem  wszystkiom  atoli  nie  można  zamykać 
oczu  przed  złemi  skutkami,  wynikającemi  z  takiego  zaniedbania  filo- 
zofii dla  rozwoju  nauki  w  ogóle.   Przekonaliśmy  si^  bowiem  na  swo- 
jem  nuejscu,  że  nauka  bez  filozofii  pogri^ża  sit^  l)i^dź  w  skrajny  do- 
gmatyzm,  wstrzymujący  jej  post(jp  prawidłowy,  bądź  w  jednostronną 
specyalizacyą,    czyniącą  z   niej   zbiornik  surowej  wiedzy  empiry*  znej 
(zob.  §  6  i  10.  szczególniej   str.   'dii  i  nast.;.    To  też  na  zaznaczone 
braki  wyksztah  i  nia  uniwersyteckiego  wskazywano  od   dawna,  szcze- 
gólniej w  Niemczech.    Mówi  o  nich  z  sarkazmem  już  znany  przyrod- 
nik ZóLLNEB  we  wzmiankowanem  wyżej  na  str.  342  dziele,  a  w  ostat- 
nich czasach  zastanawia  się  nad  niemi  znowu  bliżej  M.  Rrasch  w  pi- 
śmie:   IHe  FacnlUltm-Frage  wiui  dU  JSUllung  d$r  PkUoeopUM  an  <Un 
Umver8iUtUn  1895. 

Zresztą  nie  chodzi  nam  w  obecnej  chwili  o  ożywienie  studyów 
specjalnych  przez  ich  ściślejsze  połączenie  z  filozofią.  Oto  niech  się 
postangą  sami  specyaliści,  wnikający  głt^biej  w  istotę  i  zadania  nauki 
krytycznej.  My  zastanawiamy  się  tu  nad  przywiedzionym  stanem 
rzeczy  jedynie  ze  stanowiska  wykształcenia  fi,lozofictnego,  A  pod  tym 
wzglt^dem  ubolewać  nad  tem  musimy,  że  miody  człowiek  z  uzdolnie- 
niem tilozoliczncui.  odbywając  swe  studya  s|)ccyabio-naukowo,  w  za- 
kresie np.  przyrodoznawstwa  lub  mt^lycyny.  nic  ma.  żc  tale  powiem, 
z  urzędu  żadnej  s[)os()bności  bliższego  za[)ozuania  sit^  z  naukami  filo- 
zofieznemi,  rozjaśniaj ącemi  ostateczne,  metodologiczne  i  metafizyczne 
podstawy  jego  własnej  specyalności.  Ma  to  zazwyczaj  skutki  jak 
najgorsze  dla  jeg<>  j  izysziej  dziaLilności  na  polu  filozofii.  Poczuwa- 
jąc się  bowiem,  wskutek  swego  uzdolnienia,  do  obowiązku  „tiiozofo- 


Digitized  by  Google 


690  §  19,a.     WTK8ZTAŁCENIB  FILOZOPIOZNB. 

wania''  samodzielnie,  czyni  to  często  nietylko  bez  odpowiedniego  facho- 
wego wykształcenia,  ale  nawet  bez  elementarnych  wiadomości  z  za- 
kresu filozofii,  ufny  w  iiioomylność  swej  wiedzy  specyalnej.  I  tak 
muriłiojr  juź  w  zarodku  filozof  w  sj)ecvaliś(  ie.  Smutne  przykłady  ta- 
kieiro  nisz('Zł'Tiia  wydatnych  nawet  zdolności  iilozoficzuycL  dla  "wyłąt-z- 
n  -st  i  w ykszi :ii<  t*nia  spccyalne^o  napotykamy  i  w  naszej  literaturze. 
szcz<'i;''>lni''j  pozytywistycznej,  a  jc>/.(  ze  więcej  mógłbym  ich  przy- 
toczyć ze  swego  długoletniego  do.świadczenia  protesorskiego. 

Wobec  tego  wszystkiego,  nie  można  dość  usilnie  nalegać  na  to, 
aby  młodzi  specyalisci  z  uzdolnieniem  do  szerszych  nogólnieu  lul> 
do  krytycyzmu,  za|>oznawali  si^  zawczasu  z  filozofią,  a  jeżeli  niechcą,  lab 
nie  mogą,  łącznie  ze  swemi  studyami  specyalnenu  pracować  nad 
swem  wykształceniem  fachowem  w  filozofii,  to  niech  przynajmniej 
wezmą  do  r^ki  gruntowniejszo  dzieła  z  zakresu  wstępu  do  filozofii. 
too)-yi  [)0znania  i  historii  filozofii,  aby  na  samym  początku  samodziel- 
nego rozwoju  swych  zdolności  filozoficznych  nie  chodzili  omackiein, 
nie  nh^gali  ]n*zypadkowym  wpływom,  bez  wszelkiej  znajomości  rzeczy, 
o  kt()rej  mysią,  miiwiii.  a  może  i  piszt^.  Bliższe  w  tym  względzie 
wskazówki  ]>odajemy  w  przypisku. 

Wykształceni^^  filozofieznc  fachowe  opiera  się  z  natiirr  rzeczy  na 
]>owyższych  czynnlkacti  filozoficznych  wykształcenia  ogólnego  i  si><- 
eyalno-naukowego.  Zazwyczaj  nawet,  dla  wspomnianych  już  powo(l('»w 
(str.  674  i  nast.j.  młody  człowiek  rozpocz\nia  swe  wykształcenie  fa- 
chowe w  zakresie  filozotii  dopi(  ro  po  ukończeniu  wykształcenia  spe- 
cyalno-naukowego,  lub  przynajmniej  pod  jego  koniec. 

Zaznaczyliśmy  powyżej  (str.  651),  że  wykształcenie  fachowe 
w  filozofii  obejmuje  trzy  główne  czynniki:  studya  nad  zoMadami  filo- 
zofii, nad  jej  historyą  i  nad  j(>j  szezegótowemi  naukami.  Dla  ostatecs- 
nego  zamknięcia  naszych  dociekań  w  tym  przedmiocie,  zastanówmy 
sit^  bliżej  nad  temi  czynnikami. 

('o  się  naprz<)d  tyczy  ich  nastej).stwa  w  przebiegu  fachowych 
studyów  tilozotii  /iiy(  h.  to  musimy  zgóry  zaznai-zyć,  że  wcwnt^trznych 
potrzeb  i  skłonności  rlo jr/nwa jąr-ego  filozofa  nie  należy  ograniczać  żii- 
dnemi  abstrak(y;jnemi  r<  <;u}aiiu.  Samodzielność  stanowi  picrw.szy  w.i- 
runek  prawidłowego  rozwoju  umysłu  filozoiic/nego,  to  też  wszelkie 
kierownictwo  tym  rozwojem  powinno  si<j  opierać  na  szczerera  pośmia- 
no waniu  dla  swobody  umysłowej  rozwijającej  się  osobistości.  Nie  na- 
leży  tedy  wywierać  wpływu  na  ten  rozwój  w  imi^  zgóry  powziętych 
dogmatycznych  wymagań,  lecz  uwzględnić  nałoży  przedewszystkiem 
wewnętrzne  motywa  i  dążności,  działające  w  młodym  umyśle  i  skła- 
niające go  w  ogóle  do  studyów  filozoficznych.  U  jednego  pierwszym 
motywem  praoy  nad  filozofią  może  być  jakaś  speoyalna  kwestya,  zaj- 


Digitized  by  Google 


§  19,3.    WTKSZTA2^CENI£  FILOZOFJCZ£IG.  691 

mnjąca  iimysł  żywiej  i  skłaniająca  go  do  szukania  na  mą  od|)owiedzi 
w  filozofii.  Inny  znowu  ulega  w  tym  względzie  przcwaźmo  motywom 
historycznym-:  pragnie  zdać  sobie  sprawę  z  tt^go,  jak  się  znpati-N  wali 
na  to  lub  owo  zagadnienie  najgłębsze  unwsły  ludzkości.  Jednego 
pociąga  ku  sobie  całokształt  pewnej  szczegółowej  nauki  filozoficznej, 
z  która  si^  poprzednio  zapoznc^  ogólnikowo,  np.  logika,  psychologia, 
etyka,  estetyka  i  chciałby  wniknąć  głębiej  w  jej  zasady,  poddać  je 
wszechstronnemu  rozbiorowi  krytycznemu,  więc  od  niej  rozpoczyna 
swo  stndya.  Jeszcze  inny  znajfliije  w  poglądach  którego  z  pierwszo- 
rzędnycli  myślitioli  (n|>.  JMatuna.  Arystotelesa.  Kartezyusza,  Spinozy, 
Leibnitza,  Kanta),  uderzają" 'e  rozwiązanie  .swyi  łi  własnych  wątpliwości 
i  spodziewa  się.  że  grunt (>^vllr  studyum  dzieł  tego  myśliciela  dopiu- 
wadzi  go  naj])rostszą  drogą  do  celu  swych  snmodzifOnych  ilociekań; 
więc  zatapia  się  w  owe  dzieła,  bada  wszystko,  co  dotyczy  ich  autora, 
jego  rozwoju  umysłowego,  pism,  poglądów  i  t.  p.  i  to  stanowi  puiikt 
wyjścia  dla  jego  dalszych  fachowych  studyów  nad  filozofią.  Nie  ma 
zgoła  żadnego  powodu  zaprzeczać  uprawnieniu  takiego,  lub  jeszr  z< 
innego  początku  samodzielnej  pracy  przyszłego  filozofa^  ani  ograni- 
czać tej  pracy  jakiemikolwiek  z  zewnątrz  narzuconemi  wymaganiami. 
Wszelld  gwałt,  choćby  tylko  moralny,  zadawany  w  tym  względzie 
wewnętrznym  popc^dom  młodego  filozo&r  mógłby  spaczyć  przyszły 
rozwój  jego  zdolności  lub  je  przytłumić  w  zawiązku. 

Nie  idzie  zatem,  aby  wykształcenie  filozoficzne  fachowe  nie  po- 
trzt?bowało  wcale  ws[)ółudziału  doświadczonego  przewodnika.  Zadanie 
jego  atoli  ma  tylko  charakter  poniorui(  zy,  uzupełniający  braki  w  sa- 
modzielnym rozw^oju  jdzyszłego  liloz^fa.  Umysł  młody  bowiem, 
a  .szczególniej  obdarzony  żywszemi  zdolnościami,  rozstrzeli  w  a  sit^  zl)\  t 
łatwo  chaotycznie  we  wszystkie  strony.  W  jednej  chwili  zajnmje  go 
teu,  w  drugiej  inny  przedmiot;  raz  pragnie  daną  rzecz  zgłębić  zasa- 
dniczo, teoretycznie,  to  znowu  zatrzymuje  się  nad  materyałem  histo- 
rycznym: raz  unosi  się  w  sfery  najwyższych  ogólnik()w.  to  znowu 
oderwać  się  nie  może  od  drobiazgów  naukowych  i  t.  d.  Gdy  zaś 
w  końcu  ześrodkowywa  swe  dążności  w  pewnym  kierunku,  wpada 
znowu  zbyt  łatwo  w  jednostronność,  sprzeczną  z  prawdziwemi  zada* 
niami  przedmiotowej  naiiki.  A  pod  temi  wszystkiemi  wzgle^dami  wła- 
śiiie  ])omoc  przewodnika  nie  tylko  jest  i)')żądaną,  ale  zazwyczaj  ko- 
nieczną dla  prawidłowego  postępu  studyów. 

Ze  swego  przedmiotowego  stanowiskii  iirzcwuduik  obejmuje  ja- 
.śiiiej  istotny  charakter  najwyższych  porywów  początkującego  myśli- 
ciela, może  mu  ze  s])okojeni  przedstawić  ostateczuy  cel  wszelkiej  ])ra- 
cy  nad  filozofią:  poznanie  krytyczne  świata,  i  nareszcie  wskazać  naj- 
lepsze środki,  wiodące  do  tego  celu.   Przez  to  przeciwdziała  zarazom 


Digitized  by  Google 


692 


§  19,a     WTK$ZTA£CRNIB  PILOZOFICZHB 


owej  antyfilozoficznej  jednostronności,  która  wynika  zawsze  z  zanied- 

bania  jednego  wśród  zazBJiczon>x'h  ])0 wyżej  czynników  wykształcenia 
liluzotiLZuego.  Miody  tiloznt"  może  wprawdzie  wziąć  za  piuikt  wyj- 
ścia dla  swycli  studv(')\v  pcwiic  szczegółowe  kwestye  filozoficzne,  ale 
przy  tem  pi'<^'izt'j,  czy  później  uzupehiić  je  winien  badaniaim  nad 
dziejami  tilozotii  i  nad  różnemi  jej  naukami.  Podobnież  może  rozpo- 
cząć od  luBtoryi  ńlozofii,  od  tego  lub  owego  filozofa,  albo  od  spe(^i* 
ncgo  zapoznania  się  z  pewną  nauką  filozoficzną;  ale  z  czasem  zająć 
się  musi  również  i  badaniami  nad  wyjaśnieniem  ostatecznych  zasad 
filozofii  i  niemi  zaokrąglić  swe  stndya.  W  tym  duchu  jedynie  zasta- 
nawiamy się  tu  bliżej  nad  powyźszemi  czynnikami  wykształcenia  fa- 
chowego w  zakresie  filozofii. 

Pierwszym  i  zarazem  najprostszym  punktem  wyjścia  dla  stn* 
dyów  filozoficznych  są  badania  nad  istotą  samej  filozofii,  jej  zadama- 
mi  i  stosmdciem  do  innych  objawów  życia  umysłowego,  jej  metodą 
i  t.  p.  Wobec  faktu,  wykazanego  na  .swojem  mie_j.scu  (§  l.i.,  że  filo- 
zofii oj)rzeć  nie  można  na  żadnych  tradycyjnie  danych  określeniach, 
żo  pogląd  na  samą  isioit^  iiiozofii.  jej  zadania  i  środki  pomocnicze 
musi  być  w^mikiem  samodzielnej  prac  \^  myśli,  roztrząsającej  krytycz- 
nie najsprzecznie  w  tym  wzgltjdzie  zdania:  początkujący  filozof  zmu- 
szony jest  na  wstt^pic  do  swych  studyów  fachowych  zdać  sobie  spraw- 
ze  swych  dotychczasowych  zapatryw^afi  na  filozofią,  rozebrać  je 
wszechstronnie,  porównać  z  innemi  w  celu  sprawdzenia  ich  słuszuoścL 
Prawidłowemu  rozwojowi  wykształcenia  filozoficznego  nic  tak  bardsBO 
nic  stoi  na  zawadzie,  jak  niejasność  i  chwiejność  w  poglądach  na 
istotę;  zadania  i  środki  pomocnicze  filozofii.  Jakież  może  robić  postę- 
py młody  uczony  w  swych  studyach  filozoficznych,  skoro  nie  ma  wy- 
robionego pojęcia  o  filozofii  w  ogóle,  o  jej  właściwym  celu,  jej  zna- 
czeniu wśród  pozostałych  dążności  życia  umysłowego,  a  mianowicie  ^ 
wśród  nauk  :  czy  jest  nauką,  czy  też  tylko  objawem  poezyi  myślowej, 
czy  ma  di^ye  jedynie  do  zestawiania  \v\  uików  nauk  specyalnych,  jak 
ti'go  wymaga  pozytywizm,  czy  leż  posiada  samodzielne  naukowe  zua- 
czenie,  jak  twierdzi  krytycyzm  i  t.  d.? 

Przysttjpując  do  studyów  tilozoticznych,  wskutek  dziaiauia  ja- 
kie ldvolwick  motywów  podmiotowych,  młody  filozof  nie  może  ominąć 
tych  kwestyj,  gdyż  od  nich  zależą  charakter  jego  dalszych  badań,  ich 
kierunek,  a  po  części  nawet  i  ich  wyniki.  To  też  zazwyczaj  sanu 
z  własnej  inicyatywy  przekona  się  o  potrzebie  rozpoczęcia  pracy  uail 
filozofią  rozbiorem  zasadniczych  pojęć  o  niej.  A  gdyby  tak  nie  było. 
to  wskazówki  przewodnika  z  łatwością  doprowadzą  go  do  refleksji 
w  tym  wzgh^dzic  i  rozbudzą  samodzielną  pracę  myśli  w  zaznaczonym 
kierunku. 


oyui^  ^  uy  Google 


§  19,3.     WYKSZTAŁCKNiK  JjILOZOFICZNE. 


693 


Najważmejszemi  środkami  poinociiiczcDii  do  wyjaśnienia  zasadni- 
czych puji^ć  o  filo/^ofii  są  dzieła  z  zakresu  wstępu  do  filozofii,  traktowa- 
nego jako  samod/icliia  naiika  filozoficzna.  Prssy  bliźszem  zapoznanin 
się  z  tą  Jiauka.  młody  człowiek,  pracujący  nad  filozofią  fachowo,  nie 
może  się  naturalnie  ograniczać  pracami  elemcntamemi  lub  po])ularne- 
mi,  lecz  uwzględnić  musi  dzieła  o  charakterze  badawcssjmf  krytycz- 
nym. Niniejsza  książka,  ])oświęeona  właśnie  takiemu  rozbiorowi  zasa- 
dniczych poj^  o  filozońi,  podajo  w  odpowiednich  częściach  charakte- 
lystyk^  dzieł,  mogących  alożyó  za  pomoce  naukowe  w  studyach  nad 
tym  przedmiotem  (§  l,2,i). 

Dalszym  ciągiem  toatępu  jest  mcyldopedya  nauk  i  atkół  Ąhzofiez- 
nych,  zdająca  sprawę  ze  szczegółowych  zadati  filozofii^  oraz  z  dotych- 
czasowych prób  ich  rozwiązania  (zob.  str.  67  i  nast.). .  Badania  w  tym 
kieniuku  wyjaśniają  coraz  wszechstronniej  istotę  filozofii,  oraz  stano- 
wisko, jakie  zająć  należy  w  samodzielnej  pracy  nad  rozwiązaniem  joj 
zadań.  Pomoce  naukowe  w  tym  względzie  ol)jętc  są  po  części  w  prze- 
glądzie literatury  wstępu  do  filozofii.  Bardziej  szczegółowe  wskazów- 
ki zob.  niżej  w  przypisku. 

Ze  studyami  nad  istotą  filozofii  łączą  się  jak  najściślej  badania, 
dotyczące  jej  Kiatoryi.  Filozof  jednak  specyalista  nie  może  poprzesta- 
wać na  obcych  referatach,  jakie  tu  i  owdzie  napotyka,  lecz  musi  za- 
poznać się  z  historyą  filozofii  źródłowo  przez  czytanie  dzieł  znakomi- 
tych myślicieli,  oraz  pism  im  poświęconych.  I  na  tem  polu  nie  można 
wymagać  od  początkującego  filozofa  bezwzględnej  systematyczności 
i  konsekwenc^  I  tu  uszanować  należy  swobodę  osobistą  i  indywi- 
dualne warunki  rozwijaj i^rego  się  umysłu.  Nawet  oparcie  studyów 
historycznych  na  chronologii  nie  j<^st  bynajmniej  koniecznem.  Jedni, 
wskutek  swego  w s  kształcenia  luuikuwcgo  lub  osobistej  ])redylekcyi 
czują  szczególny  pociąg  do  myślicieli  nowszych  czasów;  mnycli,  przi*- 
ciwnie,  zajmują  żywiej  nauki  starożytnych,  jako  wyjaśniające  początki 
naszych  poglądów.  Ważną  w  tym  względzie  nie  jest  chronologia, 
lecz  możliwa  wszechstronność  i  gruntowność  studyów  historycznych. 
"W  imię  zasadniczej  doniosłości  tych  studyów  (§  2,i;  15,3  i  16^),  nale- 
ży w  każdym  razie  wymagać,  aby  młody  filozof  wspólnie  z  czytaniem 
dzieł  nowszych  filozofów  studyowal  źródłowo  i  filozofią  starożytną, 
szczególniej  grecką,  gdyż  inaczej  nie  może  dojść  do  jasnego  historycz- 
no-krytycznego  poglądu  na  filozofią  nowszych  czasów. 

Ze  względu  na  zakres  i  pomoce  naukowe  tych  studyów  histo- 
rycznych ograniczamy  się  do  następujących  uwag. 

Najlepszą  pomocą  dla  zaznajomienia  się  z  całem  bogactwem  lite- 
ratury, dotyczącej  zarówno  historyi  filozofii  w  ogóle,  jak  i  jej  różnych 
epok,  oraz  pojedynczych  myślicieli  jest  HUtorya  filozofii  UŁaLLiWKOA, 


Digitized  by  Google 


694  §  19,8.    WTKSZTAŁCENIE  FIŁOZOFICZirB. 

Jestto  konieczny  podrt^cznik  dla  wszelkicb  studyów  historycznych  nad 

tilozotią.  W  celu  oryrntowania  się  w  s])ecyalnej  literaturze  franciiz- 
kiej  lub  aiie^ielskiej  posiłkować  się  nai  ży  nadto  slowiukciiiu  Francka, 
Fi.EMiNaA  i  KuArTHA.  w  których  podane  sa  w  kaźd^Tn  jirtvkule  od- 
[łówirdnir  wskaz/iwki  justorycziie  *zob.  wyżej  str.  39 1.  WielcŁ-  poży- 
ta /.iicm  uzujieliiirMiicm  w  tym  względzie  jest  dzieło  Bra^tha,  p.  t. 
Klasyą/  filozofiiy  zawierające  w  sobie  liczne,  często  bardzo  obszer- 
ne wyjątki,  oraz  ich  przekłady  z  dzieł  najznakomitsssych  myśli- 
cieli świata. 

Co  się  tyczy  8zczc^g('»łowo  wschodnich  mędrców,  to  mają  oni 
w  grancie  rzeczy  znaczenie  bardziej  ogólno  kultume,  aniieli  wprost 
filozoficzne.  Mówiliśmy  o  nich  wyźoj,  jako  o  iyciowem  przygotowa- 
nia do  badań  filozoficznych  i  podaliśmy  zarazem  główne  pomoce  nau- 
kowe dla  pragnłic}'ch  zaznajomić  się  z  tym  przedmiotem  bliżej  §  13, 
13,1,  oraz  str.  498  i  nast.).  Kto  nie  ma  na  celn  badań  specyalnych 
w  tym  kierunku,  dla  tego  wystarczy  w  zupełności  pierwszy  tom  Hi- 
atoryi  filozofii  STRAszKWSKrEuo. 

Dla  study<'>\v  nad  filozofią  grecką  niezbędną  pomot  ą  ji  st  kln:-vczne 
dzi«  l(»  Zklt.ku\:  Filozo/la  Grekóto,  a  w  naszej  literaturze  Ilistori/a  jiio- 
zofii  greckiej  i*A wlickti-icjo,  oraz  prace  Lutosławskiego  nad  Platonem. 
Przy  samodzielnych  studyach  histoiycznj^ch  w  tym  kienniku  zapoznać 
się  konicc/Tiic  należy  przynajmniej  z  dzi<  lem  Dyogen'ESa  LiaJbctcSZA: 
Życie-  poglądg  i  zdania  znakomitych  filozofów  tzob.  wyżej  str.  72). 
Czytanie  orygiiiabiyeh  dzieł  greckich  myślicieli  ześrodkowaó  si^  muń 
naturalnie  głównie  na  Platonik  i  Abystotelbsie.  Gruntowne  zrozu- 
mienie takich  pism  Platona^  jak:  Protagora»^  Oorpiat,  TśeM^  JParme^ 
nide»,  Sofista^  Fedrm^  Fedm^  FU^,  Bzeczpospolita,  Tymeusz  i  Brawa; 
Arystotelesa  zaś :  Orpanonuj  Metafizyki,  O  duszy.  Etyki  i  Polityki  jest 
koniecznym  warunkiem  faeliow  wykształcenia  w  zakn  sie  tilozofii. 
W  uzuitrlnieniu  stu<lyów  nad  temi  ])ismami  należy  zwrin  ie  uwagę  na 
doszło  do  nas  fragnienfa  iniiy<-h  c:recki«  h  filozoluw,  zebrane  przez 
MuLLACJiA.  oraz  na  Enernh/  irnwojilatunikii  pLiJTYNA. 

Wśród  rzymskich  |>isarzów  rilozoficznycli  największą  doniosłość 
mają  Cycf.ron  i  Li;K.JłJiCYUbZ.  Pisma  ])ierwszego:  Paradoxa  stoicoruni^ 
De  finibus  bonorum  et  malorum,  Tusculanae  di^puiationes.  De  natura  de- 
orumf  De  officiis  przyczyniają  się  j>od  wieloma  w  zglądami  do  ściślej- 
szego  określenia  nauk  greckich  myśUcieli  i  dają  zarazem  dokładne 
pojęcie  o  zmianach,  jakim  te  nauki  podlegały  u  Ezymian.  Poemat 
zaś  Łtikrecyusza:  De  natura  rerum  posiada  wielk%  doniosłość  jako  ty- 
powy wykład  zasad  naturalizmu. 

Nadto,  młody  filozof  znajdzie  wiele  ożywczych  i  pouczających 
liodniet  ilUi  swego  rozwoju  umysłowego  i  swych  dążności  ^jniktyez- 


Digitized  by  Google 


19,3.     WYK8ZiALCi:NU:  fu.ozufic/ne. 


695 


iiych  w  pismach  takich  dawnych  myśUcieli.  jak  Seneka.  Ei  ikiet, 
Marek  Aureliusz,  Bo£cyusz,  o  których  wspomnieUśmy  wyżij,  str. 
517  i  nast. 

Przecliodząc  do  filozofii  średniowiecznej,  do  której  zazwyczaj  zali- 
czają także  ojców  i  nauczycieli  kościoła  \_patres  et  doctores  ccclesiac), 
.sa/1z!my,  że  najcz^ciej  wystarczającem  się  okaże  przestudyowanie 
dziel  takich  specyalistów,  jak:  Hi  beb,  Ałzoo,  Stockl  i  Haitbeau. 
Dla  bardziej  samodzielnego  poglądu  na  znaczenie  filozoficzne  tej  epo- 
ki należy  koniecznie  przeczytać  samemu  przynajmniej  takie  dzieła  jak: 
Apologuik  Jwn^iL  Męczennika,  Siromata  Elemensa  Aleksandryjskiego^ 
SoUloqu,%a  i  De  dmiaie  DH  sw.  Augustyna  i  główne  części  Summy 
Św.  Tomasza  z  Akwinu. 

Dla  zapoznania  się  z  lii.stuiya  nowej  hlozotW  pierwszorzi^dno  miej- 
sce zajmnje  odnośne  dzieło  Kuno  Fisumeha,  uzupełnione  tegoż  pracą: 
Bak(yn  i  jego  nastflpcy. 

Do  oryginaliivr'h  rlzic  l  nowszych  iiiyslicioli.  które  młody  filozof,  przy- 
stępujący do  samodziebiego  rozwiąz;^^'ania  zasadniczych  zagadnień  wie- 
dzy ludzkiej,  i)rędzej  czy  później  powinien  przestudyować,  zaUczani :  Or- 
ganom \  De  dignitate  et  auffmeniis  scienłiaromBAKOSA,  Discoura  d«lam^ 
ihode^  M€dit4xHon€B  philoBophiae  i  Principia  pkUom>phiae  Kabtezyusza, 
Ethica  Spinozy,  Eesay  emeeming  human  understandinę  Łokka,  kryty- 
ka tego  dzieła  w  Natmaua  ssoota  Leibnitza,  oraz  tegoż:  Monadologie 
i  TModie^et  dalej  Principlea  of  human  knowUga  Bkbjlełsy'a,  Emjidry 
eonMrninp  human  wnderstanding  Huhe'a,  Inąuiry  in  to  ihe  human 
mind  Reida.  Traiłe  des  sensations  Kodyllaka,  Sysłeme  de  la  naturę 
HoLBAcuA,  zasadnicze  dzieła  krytyczne  Kama,  Grundlage  der  (/csam- 
mten  Wissenscha/tslehre  Fichteo*),  Si/stem  des  łransscendentalen  Ideatis- 
mu8  8cHEijjvf}A,  Phiinomenologie  des  Geistes  Hegla,  Alhfemeinc  Meta- 
physik  HEiiiiAETA,  Die  Welt  ais  Wille  und  Yorstellung  Schopenhaue- 
ba,  Cours  de  philosophie  positire  Comte^a  i  nareszcie  główne  dzieła  naj- 
znakomitszych inyśll(  ieli  ostatnich  czasów. 

Bzecz  natura bia,  że  u  nas  młody  filozof  powinien  nadto  zapoznać 
si^  z  pismami  filozoficznemi:  ŚniadegkicHt  Kbbmeba,  Tbentowskib- 
oo,  Libelta,  CmszKowsKiEoo,  Gołuchowskieoo,  Tyszyi^sbuego,  oraz 
współczesnych  naszych  myśycieli.  Jcstto  obowiązek  społeczny,  nie- 
zbt^duy  warunek  dziejowej  ciągłości  w  rozwoju  naszej  filozofii.  Nie- 
stety, dotąd,  prócz  autorów,  którzy  sj^ecyalnie  nad  historyą  filozofii 
polskiej  pracowali,  nd^t  prawie  u  nas  do  tego  obowiązku  się  nic  po- 
czuwał. Jestto  smutny'  ol)jaw  lekc(?ważenia  własnej  spóścizny  ducho- 
wej na  korzy.ść  ol)(  /yzny.  Zakurzt  niałenni  w  tym  względzie  złemu 
pragnąłem  w  książce  uiuiej.szej  przeeiwdziałać  jak  iiajusilniej.  nwzglt^- 
dniając  wszędzie  z  możliwą  wytrwałością  odnośne  prace  naszych  auto- 


Digitized  by  Google 


696  §  19,8.     WYKSZTAŁCENIE  FIŁOZOriCZNR. 

rów.  Dla  oryentowauia  siq  zaś  w  naszoj  filozolii.  a  może  i  dla  zachę* 
ty  do  studyowania  prac  dawniejszych  myślicieli  polskich,  służyć  mogą 
nadto:  Kbupińskieoo:  O  filoto^i  w  Pohce,  dodatek  do  prze^tadti  hi- 
storyi  filozofii  Scliweglera,  następnie  pierwszy  tom  mego  Wi^eładu 
LoffVd^  obejmujący  historyą  logiki  w  Polsce  na  tle  ogólnego  rozwoja 
filozofii  u  nas,  w  końcu  kilka  prac,  przy  których  pomocy  pragnąłem 
zapoznać  świat  uczony  ze  zdobyczami  naszej  myśli,  jak:  Die  phiio$0' 
phische  Literatur  der  PoUn,  w  Philos.  Monatshefte  1874,  T.  X, 
222  i  nast.  i  Die  polnische  Literatur  zur  Geachichte  dci-  PhiłA)sophit. 
w  Arcliiv  fur  Geschichte  der  Philosuphie,  oraz  w  osobnej  książecz- 
ce, 1895. 

"Wobec  rozlegluśći  tego  spisu,  który  właściwie  je>zcze])y  nale- 
żało rozszerzyć,  nic  można  naturalnie  wymagać,  aby  miody  lilozof 
uic  zajmował  się  samodzielną  pracą  nad  tern  lub  owem  zagadnieniem. 
(ln]iókiby  nie  przt^studyował  wszystkie!)  dzic^ł  wymienionych.  Ale 
w  każdym  razie  powinien  w  swych  studyaoh  mieć  na  oku  możliwie 
pełno  uwzględnienie  tych  pierwszorz^nych  utworów  myś]i  filozoficz- 
nej, gdyż  od  tego  zależy  w  znacznej  części  wszechstronność  i  krytycz- 
ność  jego  własnych  poglądów  tak  na  świat  w  ogóle,  jak  i  na  różna 
szczegółowe  kwesty e  filozofii. 

Praca  nad  historyą  filozofii  wprowadza  juź  sama  przez  się  w  sto- 
d^-a,  dotyeząeo  rozwoju  pojedynczt^h  fidrii^  filotoficznych.  Najskrzętniej- 
sze  atoli  ba«lania  histor^nzne  na  tem  ]>olu  dopełnione  w  końcu  być 
muszą  gruntownem  zapoznaniem  sie^  z  uajuowszemi  ."jystenialycznemi 
ojii  iK  ( ł\s aiiianii  tak  lilozolii  w  ogóle,  jak  i  jej  pojed^Mu  zycli  nank. 
Ten  ostatni  cz>nmik  faclinwei^o  wykształcenia  w  zakresie  filozotii  ma 
na  celu  nie  t3iko  zaznajomić  młodego  myśliciela  z  najnowszym  stanem 
tych  naidc.  lecz  rozbudzić  i  rozwinąć  zarazem  jego  zdolności  badaw  ;/ 
i  konstrukcyjne,  zachęcić  do  samodzielnego  rozwiązywania  zadań  iilo- 
zofii  i  do  syntetycznego  zjednoczenia  wyników  własnego  badania,  bądź 
w  formie  wykładu  tej  lub  owej  nauki  filozoficznej,  w  zaokrąglonej 
całości,  bądź  całego  systematu  filozofii,  jako  ogólnego  na  świat  poglą- 
du. I  ta  strona  przy szł(  j  działalności  filozofa  musi  być  poprzedzoną  odpo- 
Wiedniem  wykształceniem  nietylko  historycznem,  ale  i  teorct^  cznem  na 
podstawie  głt^bszego  poj«jcia  najnowszych  usiłowań  myśliddi  w  tfoi 
kieniiilai. 

Obok  stu(  ly<''\v  nad  wfitt^pem  do  jilozojii  i  mcyklopedyą  nauk  i  ezkót 
filozojicsnyehy  o  kt*'ii  V(  li  in('>\vilisiiiy  wyżej  (str.  693),  praca  przygttt*  - 
wawcza  przyszłego  tilezota  o<hiośnie  do  pojedynczych  nauk  filozoticz- 
nych  obejmować  winna  szczególniej:  logikę,  jako  łeoryą  poznania,  me- 
tafitykę^  jako  rozbiór  zasadniczych  pojęć  o  bycie  (zob.  str.  60  i  nast.. 
59  i  nast),  dalej  pet/ehologią,  uUtykę  i  ^ibf.   Wszelkie  szcsegółowe 


Digitized  by  Google 


§  19,a    WYKSZTAŁCENIE  FILOZOFICZNE. 


697 


badania  w  zakresie  filozofii  przyrody  hib  filozoHcznej  nauki  o  Bogu^ 
opierają  si^  ^asadmcso  ua  powyższyoli  naukach. 

Rzecz  jasna^  że  stosownie  do  indywiduainych  warunków  rozwoju 
młody  filozof  ześrodkuje  »woją  uwagę  przedewszystkiem  na  jednej 
z  powyższych  nauk.  Wyboru  w  tym  wzgl^zie,  dla  wyjaśnionych  już 
powodów  (str.  690),  nie  należy  ograniczać  w  imię  jakięgoń  doktryner- 
skiego pierwszeństwa  tej  lub  owej  z  wymienionych  nauk.  Z  drugiej 
atoli  strony,  majł^c  na  uwadze  istotę  filozofii  w  odróżnieniu  od  nauk 
specjalnych,  a  szczególniej  jej  krytycyzm,  oraz  dążność  do  ogólnego 
ua  świat  poglądu  (§  5i :  liształcacy  przyszły  ni>  ^licirl  nie  powinien 
się  przedwcześnie  specyalir^ować.  t.  j.  zajmować  sifj  wyłącznie  jedną 
nauką  filozoficzną.  Najgłownicjszem  jego  zadaniem  jest  wyjaśiuenie 
sobie  ostatecznych  zasafl  wiedzy  filozoficznej,  jej  zasad  uietodologicz- 
nych  i  metafizycznych,  oraz  urobienie  ogólnego  na  świat  poglądu, 
a  tego  celu  osiągnąć  nie  może,  pracując  nad  jedną  tylko  nauką:  do 
tego  potrzeba  glfibsze]  znajomoaci  wszystkich  zasadniczych  części  filo- 
zofii Wykształcenie  tedy  nie  rozwija  się  w  duchu  prawdziwie  filozo- 
ficznym, gdy  spuszczając  z  oka  ten  cel  zasadniczy,  przyjmuje 
przedwcześnie  charakter  wyłączny,  specyalny.  Filozof  może  wpraw- 
dzie ulegać  swemu  zamiłowaniu  do  jednej  z  nauk  filozoficznych,  bądź 
do  logiki,  bądi  do  estetyki,  lub  etyki,  bądź  do  psychologii  i  t.  p.,  mo^ 
że  nawet  poświęcać  się  głównie  ulubionej  nauce;  ale,  jako  filozof,  za- 
poznać się  winien  koniecznie  i  z  pozostałemi  naukami  filozoficznemi, 
zdać  sobie  sprawę  z  ich  treści  zasadniczej,  oraz  ze  stanu  współczesne- 
go ich  badań.  Jeżeli,  przy  swoicli  głównych  studyach,  nie  może  tego 
uczynić  na  podstawie  śledzenia  literatury  monograficznej,  to  zapoznać 
się  z  niemi  winien  koniecznie  przynajmniej  przy  pomocy  dzieł,  przed- 
stawiających krytycznie  ostateczne  wyniki  odnośnych  badań  w  ibrniie 
systematycznego  wykładu  całości  nauki. 

Przy  szerszem  uzdohiieniu  filozoficzncm,  młody  myśliciel  sam 
przez  się  odczuje  wcześnie  potrzebę  przestudyowania  tego  lub  owego 
dzieła  znakomitęgo  badacza  z  zakresu  zasadniczych  nauk  filozo- 
ficznych* A  więc  z  zakresu  logiki  dzieła:  Miłła,  Baina,  Jbyonba, 

BsAnŁETA,    USBKRWBGA,     SiaWABTA,    LOTZEOO,    WUNDTA    Inb  YOŁ- 

kbłta;   z   zakresu  metafizyki:   Yaohebota,    Łiabda,  Fot7iłł&e'oo, 

Mansela,  Lotzeoo,  Teichmullera,  Riehla  albo  Liebmanna;  z  za- 
kresu   psychologii :   Fkc  Uleici^ego.    Yolkmanna,  Lazaeusa, 

WUNDTA,     HóFFDINGA,    RlBOTA,    DeLBOEUFA,  SPKNCEllA,  BaFNA.  MaUD- 

sley'a   lub   Jamesa;   z  zakresu   estetyki:    Yischeea,  Zimmebmanna, 

SCHAaLKUA,  FeCHNKEA,  CaRRIERA,  KóSTLINA.  El).  HaBTMAXXA,  TArN'E'A, 

Verona,  Gdyau  lub  Buskina;  z  zakresu  etyki:  Jankta,  Simona, 
Ou«Ć'Łapbuns'a,  Spbbgbba,  Baina,  SmawicKA,  Cabbibba,  Wund- 


Digitized  by  Google 


698  §  19,3.   wyKSZTAŁCjŁ:NiE  filozoficzne. 

TA.  HoFFDiNGA,  Paulhkna  lub  iiinych  (co  clo  tych  prac  zob.  spis 
autorów). 

Tm  wif^kszy  jost  zakres  takich  prac  cliarakterystycznych,  któ- 
re lilozol"  krytycznie  przetrawia,  bez  naruszenia  przytem  swej  sa- 
modzielności; tern  aszcrszą  wytwarza  podstawę  dla  własnych  badań, 
tern  gJębicj  wnika  w  zasady  rozlicznycli  zs^adnień  i  wznosi  się  na 
wyższe  stanowisko  wiedzy  filozoficznej.  Ale,  rzecz  natarabiay  ie  ta 
nie  chodzi  o  iiośó,  leez  jakość  studyowanych  dzieł;  o  to.  aby  przed- 
stawiały pewne  typowe  czynniki  myśli  filozoficznej,  zdolne  ożywić 
i  uzupełnić  samodzielną  pracę  nad  urobieniem  ogólnego  na  świat  po- 
glądu. I  tu  trzymać  się  naleiy  zasady  pedagogicznej:  Non  mndta  ud 
multum. 

Dodajmy  nareszcie,  źe  bardzo  ważnemi  środkami  pomocniczemi 
facliowego  wykształcenia  w  zaznaczonych  kienmkach  są  czasopisma 
filozoficzne,  dające  pojęcie  o  współczesnym  stanie  wiedzy  wo  wszyst- 
kie! i  c]fł<'>wnych  dziedzinach  filozofii.  Młody  myśliciel  i  tych  środków 
zaiiie* ll)ywać  nie  powinien,  gdyż  inaczfj  w  swych  badaniaeli  zbyt  łatwo 
mógłby  zająć  stanowisko  odosobnione  poza  żywym  mchem  czasu, 
a  przez  to  pozbawić  się  możności  należytego  skorzystania  z  tego  ru- 
chu dla  własnego  rozwoju,  oraz  oddziaływania  swemi  pracami  na  jego 
postęp  w"])rzyszłości. 

Obejmując  jednym  rzutem  oka  przedstawione  powyiej  środki 
pomocnicze  wykształcenia  filozoficznego,  a  mianowicie  obszar  jego 
współczynników,  zawartych  tak  w  wykształceniu  ogólnem,  jak  w  spe- 
cyalno-naukowem,  i  fachowem  (§  19,1,2  i  3),  zdawaćby  się  mogło,  ze 
domagamy  się  rzeczy  niemożliwych,  przekraczających  zakres  pracy 
umysłowej  najzdolniejszego  i  najpilniejszego  osobnika.  To  teź  za- 
strzf  m  musimy,  że  nie  chudzi  nam  wcale  o  doktrynerską  bcz- 
wzgliMliKtśe  w  praktyt/nem  urzeczywistnieniu  ])udanyc}i  wskazówek. 
2sic  mudiśmy  bynajmniej  na  oku  jakiegoś  [jrogramatu  egzaminacyjne- 
go, do  któr(?go  zastosowarl)\  sit^  musiał  młody  uczony,  pragnący 
udowodnić  swe  fachowe  wykształcenie  w  zakresie  filozofii  hib  uzyskać 
jakiś  dyplom  na  magistra,  czy  doktora  filozofii.  Dalecy  jesteśmy  od 
przeceniania  istotnej  wartości  wszelkiego  formalizmu  na  tem  polu. 
Chodziło  nam  bardziej  o  przedstawienie  idtaJtu  wykształcenia  filozo- 
ficznego, niż  o  jakiekolwiek  względy  utylitarnej  pedagogiki 

Niech  jednak  nikt  nie  sądzi,  śe  bez  takiego  ideriu  obejść  się 
można.  Wskazuje  on  do  czego  ostatecznie  dążyć  winien  nietylko  po- 
czątku ją<y  młody  filozof,  ale  i  dojrzały,  wyrobiony  myśliciel,  jeżeli 
chcą  stanąć  na  ^\ysokości  swych  poważnych  zadań.  Tylko  świado- 
mość takiego  iti^  alu  doprowadza  du  przekonania,  że  i)racownik  na 
])olu   hlozuiii   ma   przede wszystkiem   do  spełnienia  pewne  obowiązki 


Digitized  by  Google 


§  19,3.    WTKSZTA&CBNIB  FILOZOFICZNE 


699 


względem  samego  siebie,  względem  naleź^-tego  wyrobienia  swych 
zdolności  i  nabycia  odpowiodnich  danych  wykształcenia  filozoficznego, 
nim  przystąpi  do  wygłasssania  własnych  swych  poglądów  na  świat 
i  życie,  do  nauczania  iniiy(  li.  W  imię  tego  ideału  mamy  ])ra\vo  kry- 
tykować i  potęy>iaf'  tych,  którzy  bez  sumiennej  pracy  przygotowawczej 
rozwijaju  swe  niliy  .^samodzielne"  myśli,  lub  nawet  dla  braku  wyro- 
bionego tilozotifznit'  sądu  o  rzeczach,  nadużrv'wa.ją  powagi  -nauki" 
i.  powołując  sit^  na  nią,  podkopują  bez  skmpułu  dotj^chczasowe  zdoby- 
cze kultury  umysłowej.  Nic  tu  nie  znaczy  odwołanie  się  do  talentu 
lub  nawet  geniuszu,  bo  wyższe  zdolności  nie  zwalniają  nikogo  od  su- 
miennego s])ełniama  obowiązków,  lecz  przeciwnie  jeszcze  bardziej  do 
tego  obowiązują.  A  jeżeli  szkoła,  choćby  najwyższa,  oraz  młode  lata 
okazują  się  nie  wystarccająccmi  do  urzeczywistnienia  ideału  wy- 
kształcenia filozoficznego,  to  nie  zapominajmy,  że  praca  nad  sobą  nie 
kończy  się  szkołą,  ani  młodością,  lecz  trwać  winna  bez  przerwy  przez 
życie  całe.  Blaźdy  sumienny  filozof,  niewyłączając  najbogaciej  wy- 
posażonego w  zdolności  przyrodzone,  powinien  starać  się  o  to, 
aby  z  Solonem  mógł  o  sobie  powiedzieć:  „Sta,rzeję  się,  ale  ciągle 
bię  uczę." 


1.  Pomoce  naukowe  wykształcenia  illozotloznego.  w  celu 

luuprhurnia  powyższych  wskazówek,  i*uilaj«;  tn  szczffrółuwo  poiuoot'  naukowo,  które 
przy  oljLcnyni  staniu  littratury  najhpiij,  według  mego  przekonania,  przyczyniają  ai^  do 
rozwoju  czynników  flloKoficasnych  zarówno  wyksztelconia  ogólnego,  jak  specyalao>iiauko- 
wego  i  fiiebowego. 

Co  do  początkowego  roswctja  zdolności  filozoficznych  w  ucznia  średnich  zakładów 

ii:inkinvyrh,  o  ozem  mówiliśmy  na  .str.  68fi  i  nast.,  eądzę,  że  pn?y  lekturze  Platona  prócz 
Apoloffii  nadają  się  do  tego  szfz«  gólni»'j :  Protagoras,  Gorgias  i  Filch.  Ze  Wnpomnuń 
KsKNOFONTA  o  Sokratesie  ks.  ^'-ta  i  V-ta:  o  Hogu  i  panowaniu  nad  solią.  Z  pism 
Hlozoficznyeh  ("ycERONA  uwzględnić  nal»ży  pr/edrwszystkiem :  Tmcidanac  disputntiones^ 
Dc  ofiitiis,  ^z<  z»*orólni«'j  księgę  I-szą,  o  enoeii-,  oraz  D'  nałnm  tlcornm  ks.  Il-gą,  zawie* 
rającą  wykład  nauki  stoików  o  Bogu.  ^^adto  polecić  w  tym  względzi<-  moiua  Sknkki: 
^uttotae  ad  LucUkm, 

Do  propedeutyk  filozoficznych,  które  dać  nM>źna  uczniowi  zdolniejuzemu  do  ręki, 
aby  je  sanutdzielnie,  lub  pizy  pomocy  przi^wodnika  pizeatndyowd,  należą  szczególniej 
Becka,  Janbta,  oraz  przdoźona  na  nasz  język  Boikac  a  (zob.  wyżoj  str.  42  i  nasi). 

Przy  doborze  wyjątków  z  pism  znakomitych  myślicieli  pcikgog  znajdzie  poucząją' 
cc  wskazówki  w  ksiąźco,  którą  wydali  Lgibet  i  Gouraud,  p.  t.  Kttidcs  analitiąnea  sur 
/fv  nuteio-ft  phiłofinphifiucs,  fJt'ftłpn/s  ponr  la  cinsfte  de  phiioKniihir.  4-te  wyd.  1888.  Jeżeli 
u«.*zeń  okazuje  j>zczojrólno  zdolnossei  i  zamiłowanie  do  fiJozolii  można  mu  już  dać  do  czy- 
tania takie  pisma,  jak  np.  Uzeczposjwlitę  Platona,  szczególniej  księgę  VI-tą,  traktującą 
o  filozofie,  oraz  dyalog  'Teciciy  ro/.tTyąsający  zasady  wiedzj'  filozoficznej  (zob.  wyżej  str. 
7B);  dalej  AAYsmBMJSBŁ:   O  duszy  i  X-tą  k:jięgi;  Etyki  Nikoma^,  mąjącą  za  przed- 


Digitized  by  Google 


700 


19,3,1.     rOMUCE  NAUKOWE. 


miot:  rozbiór  rozkoszy,  szczęśliwości  i  cnoty  (zob.  wyżej  str.  ł2(}  i  442);  nastt;pnte  Kar- 
tbzydska:  o  metodńe  {wh,  str*  10  i  511  i  nastj^  ŁdUBHiT24:  O  zgodnoKi  wiary  %  to- 
twmem  (sobw  wyżej  atr.  481),  lub  nawet  Kakta  :  TrdUgomfiw  do  u>9weQdtQ  pnpuł^ 
metafieyki  (zob.  str.  12,  om  80  t  nast). 

Rozamie  się  samo  pnes  Bi<;,  żc  przy  toj  lekturze  bliisae  wyjaśnienia  i  w  ogóle 
umiejętne  kierownictwo  ze  strony  filozoficstnio  wykształconego  pedagoga  jest  koniecznein. 
Dodani  w  tym  pi-zodmiocio  i«<li!H  tylko  uwac'  f\  mianowicie,  że  zapoznawaniu  mło- 
docianego un)y.shi,  o  uzdolnieniu  filozoficznem,  z  utwciranii  myśli  łładawczfj,  nalpźąr^rmi 
do  pr/oszłości,  oddać  należy  pierwszeństwo  pnied  lektury  dzieł  ł)ieżącej  literatury  fiiozo- 
łicznoj.  Racya  pcdagogi(;zna  tej  zasady  bardzo  jasna.  IJziela  dawnych  filozofów,  szcze- 
gólniej starożytny  cl),  przenoszą  ucznia  na  pole,  że  tak  powiem,  nentraJne,  przedndetowe> 
go  badania.  Nie  wiążąc  sie  bezpośrednio  s  niepokojem  diwili,  prayaczają  go  do  tnkto> 
wania  pnedniwta  ze  stanowiska  nt^czowegOf  bez  wsselktdi  uprzedzeń  i  tendeocyj;  gdy 
pitociwnie  każde  pismo  filozoficzno  współczesne  weiąga  oa^ysł  gwałtownie  w  wir  śdeia* 
jącydi  si^  w  danym  t'za>io  prądów  i  napli  f^o  do  przyj<}cia  osobistego  udziału  w  poru- 
szonych kwesty  ach  i  w  ich  rozwiązaniu.  Zamiast  czystł^j,  przedmiotowej  myśli,  san^j 
tylko  miłości  prawdy,  wpływa  tu  już  bezpośrednio  na  sąd  o  rzeczach,  podmiotowy  na- 
strój i  telnika,  jejro  sympatya  lul>  antyjiatya  dla  lub  przeciw  przedłożonej  trośd,  a  on 
sam  ^2uka  w  niej,  mimo  woli.  I);\(lz  potwierdzenia  -wych  własnych  po^l:\(liiH\  bądz  da- 
nych do  usprawiedliwienia  wzgh.dein  niej  bwej  upozycyi.  W  tych  zas  wypadkach,  gdy 
cąytelnflc  młody  nie  rozwija  si*^  jeszcze  tendencyjnie  w  pewnym  kierunkii,  pisma  filozo- 
ficzne WDpólczosne  zmuszają  go  przedwczośnie  do  stanowczy  wyrokowania  o  neezadi« 
lub  też  pociągają  go  za  sobą  niewolDiczo»  bez  dania  mu  czasu  do  dojrzałego  wyrobienia 
swych  zdolności  krytycznycb.  Pkzeciwnie,  pisma  dawnych  autorów  wywofaąją  jedynie 
sąd  o  zdauiacli,  należących  do  bistoiyi,  a  pozostawiąją  prutem  w  zawieszenia  ostateczne 
rozwiązaiiif  poruszonych  kwostyj  in  merito*  W  ten  sposób  kształcą  zmysł  krytyony 
bez  nadwerężenia  jego  ograniczonych  jeszcze  zasobów  i  pr7y)Erotownją  ucmia  stopniowo 
do  samodziłdnego  badania  kwe-tyj  filozoficznych  ze  stanowiska  wiedzy  w>priłrze^ne' 

Młodym  .spect/alisłom  w  zakre^io  nauk  .szczegółowych,  którzy  bądz  podczas  sw}.  ii 
studyów  uniwersyteckich,  bądź  po  ich  ukończeniu,  czują  potrzebę  głłjhszego  wniknit^ 
w  ostateczne  zasady  wiedzy  ludzkiej  i  wdcntek  togo  prag-ną  si<^  bliżej  zapoznać  z  filoKK 
fią,  zalecam  obok  powyżej  wymienionydi  piam,  następujące:  AnTSTOtKŁSsa  AnaUiykf 
(<l-cią  część  Organcnu)t  Baeona  rozprawę:  O  tnaegemu  mndr,  Kakteztobza  Am^śto- 
»ta;  traktaty:  O  umyiU  ludzkim  Lokka,  Lbibnitsa  i  Hi)1C«'a,  Bskkbłbt*a  JSsecr 
o  zasadach  jmnaniOf  Kamta  Krytykę  czystego  roftiiNv;  następnie  hiat&rye  filozofii:  Ja* 
NETA  i  SćAiLLKSA,  WiKDKLBANDA,  1'alckfn'heroa,  Knaueba  ;  naroszcio  dzieła  W8p6łcZ<'- 
sne  z  zakresu  filozofii  tcoretreznej :  l'Ari,sKNA  Wstęp  do  filozofii^  Flugela  Problemata 
filozofii.  ()i,i,k-1..\1'hi"nk'a  Filnzojin  i  naszr  fzastf.  Ueberweoa  Jit^ikę  i  hisioryą  vauk 
logicznych,  Ueym.^ssa  Pnnca  ntuihoinujo  mydenia,  Di  hbikoa  Kurs  fiLozofii^  ^£}h;k- 
RA  Piericszc  znmdtj,  \Vlni>ta  Si/ótcmat  filozofii  i  Logikę. 

W  na^^zej  literaturze,  prócz  podanych  na  swojem  miejscu  przekładów  niektórycli 
wśród  powyższych  dzieł,  zasługują  w  tym  wzglt^dziu  głównie  na  nwagę:  Pawuckdboo 
O  podstawie  i  granicach  filotofii^  oraz  jego  Mstorffa  grtuSa/^  fiozofii,  MoBAWsnseo 
FUotafia  i       tadatUa»  DziBDDBZTCKmeo  Roztrząsania  fiUai^amt^  SKBOCHOwssnEoo 

0  wiedzy  htdikifj,  Sróbskikoo  Fihzofia  jako  watka  akadmMlka.  Podobnież  prace 
Straszę w.sKiEoo  i  Skórskieog  o  Janie  Śniadediim  oiyentować  mogą,  szczególni^  pqy* 
rodnika,  co  do  wiciu  kwestyj  filozoficznych. 

O  wszystkich  pnwyż*-zych  książkach  mówiliśmy  w  róźny(h  iniejscach  niniejszego 
dzieła.  s>zczególniej  w  pr/.e;,'lądzio  lit<»ratur>'  naszego   przedmiotu,  str.  10  i  nast.  i  19 

1  nast.  (zob.  też  spis  autorów),   łidyby  prace  to  nie  ZiŁdawaiaJy  zmyt^u  b&d&wczcgu 


Digitized  by  Google 


§  19al  pomoce  naokowb. 


701 


specyftUsty,  tnnsuilbj  pisej^  na  pole  stod juw  filosoficzDjch  fachowych  i  kozsystać  z  ich 
środków  pomocnicach. 

Godne  uwagi  wskazówki  co  do  stud^^ów  filozoficznydł  przy  pracach  spccyahiyeb 
podaje  M.  Brasch  w  piśmie;  Wie  słudirł  man  Fhllmophie?  Etn  Wegweiser  fur  Sht- 
direndf  nUer  FacuWiti  n  Powołując  się  na  zdania  ZTiakomitych   inyśli'ń<^]i.  autor 

w^-jaśuia  Itliżoj  znaczenie  iilozofii  dla  słuchałV)W  tcolorjii,  filologii,  prawa  i  medycyny. 

Głuwuo  ponioco  uaukowc  dla  wyk^zt.ilreiua  fadiowcgo  w  zakra-iie  łilozotii  poda- 
liśmy już  wjżoj  (str.  693  i  nast.).  Uzupełnić  jc  należy  wymienionemi  w  tej  chwili 
dziełami,  obcemi  i  swojskiemi,  z  któiemi  zapoznać  si<;  powinien  juć  speoyalista,  poczu* 
wąjący  poci^  do  filozoHi.  Wobec  wflsjs^ich  tych  danych  pozostaje  nam  poczynić  tyl* 
ko  kilka  jeszcze  uwag.  Dotyczą  one  studyów  nad  historyą  i  literaturą  filozofii 

Wspomniano  (str.  <>94)  dzieło  Dkascka  nosi  tytuł:  Die  Klamket  det  Pfttloaopftte 
(bea  rokn).  W  trzech  toniach  mieszczą  się  tu  wyjątki  /.  i)i>m  filozofów,  począwszy  od 
pierwszych  greckich  rayśli«.'ieli  aż  do  Schopenhauera.  Uzupełnieniem  tego  wydawnictwa 
jest  praca  t^iroż  autora:  Die  Phiłosophir  der  Gegenwart.  Thre  Tlichtimtje}}  und  ihre 
Hnuphrrłrrtcr  18^.  Daje  ona  dokładne  pojęcie  o  współczesnym  stanic  filozofiii  szcze- 
gulniłj  w  Niomczecb. 

Wielką  pomocą  przy  zapoznaniu  się  z  klasykami  tilozołii  »ą  tak  zwano  lUbliottki 
fHoso/iczne,  obejmujące  przekład j  nakomitydi  dzieł  x  tego  zakresu.  Najbogatazemwtym 
względzie  jest  wydawnictwo  J.  H.  Eibchiumma:  JPhUoaophwAe  BiUwdtdc^  które  po- 
dało przekłady  pism  wszystkich  pierwszorz^oych  flioiofów  świata.  Tego  rodząju  jest 
wydanie  angielskie  Wil.  Knight  a:  PhUosophieal  ckuaics.  W  języku  francuzkim 
istnieją  również  liczne  pntekłady,  ale  nie  stanowią  systematycznej  całości.  U  nas  już 
w  r.  1878  zapowiedziano  we  Lwowie  Avydawni(  two  Biblioteki  filozoficznej,  lecz  ono,  nie- 
stety, skończyło  się  na  o«^'l«>s/x'niu  rozprawy  Kart<rzyusza  o  metodzie  w  pi-zokładzie  Woj. 
DOBKZYCKIEGO.  Od  Toku  iHHó,  dzięki  zapomodze  kasy  Mianow<kic<;(),  podjąłem  takież 
wydawnictwo  w  Warszawie,  które  dut;\d  ołtejmuje  siedm  tomikuw  z  przekładami  pLsin 
Platona,  Ksenofonta,  Kartezyusza,  Spinozy,  Berkeleya  i  Kondyllaka.  Wydawnictwo 
to  postępuje  bardzo  leniwie  s  powoda  nasząf  niechęci  do  poważnych  stndyów  filo- 
aoflca&ydi. 

Zbiór  F.  W.  A.  Mułłacba:  ^tagmenta  pMIosopAomm  Oraeeonm^  obejmąje 
w  T.  1,  1800,  flo/ofów  do  Sokratesa:  w  T.  II,  1867,  pitagorejcasyków,  sofistów  i  t  d. 
do  Platona,  w  T.  III,  1881,  platoników  i  perypatetyków. 

Dzieło  Zkllfra  :  Dic  Phiłmophie  der  Griechen,  składa  się  z  trzech  cz#;ści 
w  sześriu  toinarh  i  wychodzi  od  r.  1892  w  ó-tem  wydaniu.  Skrót  togo  dzida  wydal  sam 
autor  11.  t.  Grundnsfi  der  (ieschichie  iler  (jriedmehen  Philosophie  1883. 

Connem  uzupoluiouiem  Zeliera  jost  dziuło  Windklbanda  i  Gintukra:  Geschidite. 
der  antiken  Naturwissenschaft  und  i%tbNK(pAte  188& 

Prace  źiódłowe  z  zakresu  filozofii  łredmowkeen/^  wymienionych  powyżej  {str. 
695)  autorów  są:  J.  Bober,  Die  PhUoaoplUe  der  KhrektntKUer  1859 ;  J.  B.  Ausoo, 
OnmdrtM  der  PaMogk,  4-te  wyd.  1888;  Ałb.  StÓckł,  Gcschichłe  der  PhiUuophie  des 
Mitklalters,  trzy  tomy,  1864—1866 ;  B.  HaubAau,  Hi»toire  de  la  phUmopMe  -wolastięHei 
Oż.  I  1872,  Cz,  II  w  dwóch  tomach  1880. 

Dzieło  Kuno  Fischkra:  Geschichłe  der  neuern  Phihsophie  obeinmie  szcśr  tntiiuw 
i  wyszło  w  8-f  iem  wyd.  od  r.  1878.  Jego  uzupdnienlem  jodt  dzieło  tegoż  autora: 
Fraihda  Bakon  it.  seine  Naehfnhjer^  2-gie  wyd.  1875. 

Odnośnie  do  ostatniej  doby  od  fachowo  wykształconego  tilozofa  wymaga*;  należy 
znajomości  nietylko  wymiunionycli  powyżej  dzieł  (str.  607  i  700)i  lecz  nadto  i  następują- 
cych, charakteryzujących  rozliczne  dążności  filozoficzne  naszych  czasów,  jak:  Badorni  fo* 
gietne  TnBNDBŁCtfBimoA,  Bóg  i  przyroda  Ułbic?  koo,  diikrokogM  Lotoroo,  Hietarifa 


Digitized  by  Google 


702 


19,3,2.  CZASOPISMA. 


fnateryaUzmu  Ijangboo,  8ida  i  materifa  BOchneba,  FUoeofia  niehoiaiamoki  Habtmak- 
NA}  Zeutady  h-ytyki  powszechni^  Rbkootiera,  O  umj^  hiMhn  Taikb*a,  Rozbiór  filo- 
zofii Hamiltona  pnez  Miłła,  Protkmała  Łbwesa  (sob.  spis  autorów). 

9.    CzaBOpisma  filOZOllOSne*  Z  powodu  wiolkięj  doniosłości  csaMpism 

filozoftcznych  (zol».  wyżej  str.  698)  miody  myślidd  i  na  tui  polu  musi  się  należycie 
zoryontować.  W  tym  celu  pudajoniy  tu  tcb  preegląd.  W  chwili  obecneii  (pod  koaier 
r.  1805}  wychodzą  nast.pująi-o  ważniejsze  czasopisma  filozoficzne: 

ZeitHchriff  fur  J'hUosophu'  und  philosophlsclw  Kriłiky  kwartalnik,  /.ilo/.ony  w  r. 
IH47  i  wytla\v;u)y  przez  dłiiiri  ozas  przez  młodszegił  Kicuteoo  i  Uluii  i  Kcif  :  wychodzi 
obfł  oie  pod  n  ilak-  yn  Fali  kknhekoa.  l'odajf'  Ii -/.ue,  samodzi«'lne  studya  i  luonogratit*, 
tezczejfólnłej  w  kierunku  iilcahicgo  realizmu  (zoli.  wyżoj  str.  ó^^D). 

Zeitschrift  fiii  riidijhupUie  und  tadayogU:.  Organ  szkoły  Heubarta  ł^zoln  v^yżoj 
str.  13).  Wydawcy:  O.  Flcoel  i  W.  Rein.  Pod  powyższym  tytułem  wycboda dopiero 
od  r.  Xm ;  poprzednio  od  r.  1861  do  1875  i  od  1883  do  1893,  jako:  ZeiUelmft  fur 
ejtaełe  PhUoMj^iie, 

Archw  fur  PkUo80phie,  Obejmują  od  r.  1895  dwa  oddziały.  Pierwszy:  Artkir 
fUr  Oeaehidtte  der  FhUosojthie^  wydawany  od  roku  1888  pod  redakryą  L.  Steina,  za- 
wiera wyłł\czuie  studya  z  zakrosu  historyi  tilozołii.    Dragi  oddział  jako  AreJtw  /Sr 

Hłcmafisihc  rhiUmtphie  sUinowi  od  r.  1895  pod  rodake\t\  J'.  Natorpa  nową  s«^ryą  wy- 
dawanr-oo  od  roku  1?^6H  pz-i-^opi-ima:  Pliiloaophiscfie  Monotshffte.  Dając  ^]a<  wszystkim 
kifiiiiikoiii  tilo/.olic/.nyiii.  rnlakrya  zwraca  ,skrz»;tną  uwa^fM  na  ki:;}'tyczną  oceni;  bi<»&i|i%j 
lit<;ratury  i  po.laj.'  zara/.ł  iu  uiijzupolaiejszą  bibliografią  filozofii. 

yU'i(i]jahr,sMhł't/'f  fitr  tvi>u/euschaftltche  1'hihmphie,  wychodzi  od  r.  1877  pod 
dakcyą  R.  Ayenarjijsa  w  duchu  „naukowej"  filozofii  izob,  wyżej  ;str.  IG  i  nast.  ora* 
309  i  nast). 

JPkilofiojtkindie  Studien,  wydawane  od  r.  1883  przez  W.  Wendta.  Obejmują 
wyfa|cznio  samodzielne  rozprawy,  po  większej  części  z  zakresu  psychologii,  jak  np.  prań* 
dokonywane  w  laboratoryum  fizyologicznej  psychologii  Wnndto. 

Je^rłmdi  fUr  JPI^lKmjphie  und  speeidatwe  Thedogie,  Bedaktor  od  r.  1887: 
£.  C^MUKii.    Organ  filozofii  neoscholastyr/ncj  w  duchu  św.  Tołiiasza  z  Akwinu. 

Philomphmtm  Jahrbuch,  wychodzi  od  r.  1888  pod  redakcyą  K.  Gdtbbbłcta* 
w  tyniŻH  kierunku  co  pojłrzedni  kwartalnik. 

Zfttschrift  fur  Pni/choloyic  nnil  I*hysioh)g'u'  der  SinncJiorgntte,  wytlają  o»l  r.  1*^1*): 
li.  I  juiiMiH.u  s  i  A.  KoNio  w  pownt^  opozy^yi  w^irl-.dcm  szkoły  psycbolugiezuej  Wund* 
ta,  ale  również  w  kierunku  empirycznym  i  ckNiM  iynientalnym. 

KunUtudim.  PhUmujthischf  Zntftchrift.  To  najnowsza  eza-Jopisuio  filozoficzD** 
uia  wyj.^ć  z  początkiem  ISDli  r.  pod  rodak<yą  VAiHJN»iKRA  i  zamiaszcz,u;  łM.-dzio  nietylku 
niemieckie,  lecz  i  firancnzkie,  augiebkie  i  włoskie  praco  nad  Kantem  i  jego  filozofią 
krytyczną. 

VannSe  phUosophuitte  wydaje  nieregularnie  R  Piłłon  od  r.  1868  w  duchu  nowo* 
kantyzmu  finuicuzkiego.  Olówną  treść  stanowi  krytyczna  ocena  bieżącej  literatary  filo- 
zoficznej. Od  r«  1880  wydawnictwo  to  podaje  i  rozprawy  samodzielne  w  celu  zastąpb> 
nia  przerwanego  w  tym  rolni  czasopisma:  Za  cri tupie  phHoaopkiguef  wydawanego  ud 
r.  1872  przez  K.  Renoutiera.  gł<'»>vnego  przedstawiciela  kantyzmu  we  Francyi. 

Rt  ime  phihsophiąne  dc  la  Frn,ir,  rf  de  Vr'fraugcr,  micsit,'cznik  o  pierwszorzędnej 
doniusfo.śei,  wydawany  przez  T.  Kibota  oti  i.  ls7(;.  Re^lakeya.  wrsitr/fjaiiir  -i  *  stronni- 
czej wyła(  /.iio><  i,  ogłasza  rozprawy  w  różnycli  kierunkach  lilozoticzuył.h  i  oka/.ujc-  wielk:\ 
dbałość  o  krytyczne  sprawozdania  z  pra<-  literatury  francuzkiej,  angielskiej,  nieiaiuckicj 
i  włoskiej. 


Digitized  by  Google 


§  19,3,S.  CZASOPISMA 


703 


Ueme  dr  tncJaphtjftirjne  rf  Ąr  moralr,  wychodzi  od  r.  18i)3  pod  redak(^yą  Ksawe- 
HE«o  LftoNA.  y.  /,;imi;ir<'in  pi7x>ciwdziałania  jednostrooneinu  ooipirysmowi i o2j'wienia samo- 
dzicln<'j  pracy  (ilozufifziK^j. 

Revue  neo-itclwkiatmue^  od  r,  1894.  Redaktor;  D.  AIkrcikr.  Kierunek  oznacza 
mun  tjrtoł. 

Jlltłul,  a  quarterly  re»iew  of  psycJiology  and  phUosojJiy,  wycb<kbd  od  r.  1876, 
obecnie  pod  redakcją  O.  F.  Stouta.  Najważniejsze  czasopismo  angielskie,  które  uwzglę- 
dnić nrasi  kaidj,  kto  pragnie  zdać  sobie  sprawę  ze  współczesn^o  stanu  filozofii  w  An- 
glii i  Ameryce. 

Wśród  licznych  czasopism  amerykańskich  wymieniam: 

Tlie  jonrnnl  of  fspmłJatiir  phiłosnphf/.  \rydawany  od  r.  ISCu  nieregularnie  przez 
W.  T.  Harrisa  w  duchu  tilo7.**fii  spcknlu' yjncj.  zhliżoiioj  do  Mc'g'la, 

The  amer.  jonrnul  o/  psi/diuUttjy.  Wydawtyi  od  r.  1H87  :  Cl.  St.  IIalL,  uczeń 
Wundta.   Zamieszcza  głównie  prace  z  zakresu  psychologii  ti/Ą«»lugicznej. 

InUmaHanal  jmtmal  of  ethics,  W3'dawany  od  r.  1890  praez  B.  Westona.  .rft*t 
to  organ  licsnych  towarqrstw  etycznych,  powst^ych  od  r.  1880  naprzód  w  Ameryce^, 
a  następnie  w  Anglii  i  Kiemczech,  w  celu  zjednoczenia  wszystkich  tych,  któny  bronią 
zasad  moralnych  bez  wzg^h.^du  na  różność  swych  przekonań  religijnych  l  filozoficznych. 

r//e  pkUoac^pkkal  rcview,  wychodzi  od  r.  189'2  pod  redakcy2\:  .1.  G,  .Schukmaka 
i  .1.  E.  Crkightona.  Jest  to  najlepsze  pismo  amerykańskie:  nie  (;hce  być  raoc*znikiem 
żathic]  szkoły  filozoficTincj,  Ipcz  obok  rozpraw  samodzielnych,  zaznacza  wszechstronnie 
wydatne  objawy  myśli  łihi/,ofi<  y,no). 

"We  Włoszc.li  wychodzi  kuku  czasopism  filozoficznych;  pierwsze  miejsce  zajiuiije: 

Reuista  iłaliana  di  /ihiio/ia.  Ilodaguje  ją  od  roku  1885  L.  Fkrki  w  duchu  ide- 
alistycsBuej  filozofii  znakomitego  włoskiego  myśliciela  Ter.  MAMUNi'Bao  (f  1885),  jako 
dals^r  ciąg  wydawanego  przez  tegoż  od  roku  1870  czasopisma:  Fiiimofia  deUe  acuole 
tioKaii^.  Z  powodu  śmierci  Ferriego  w  r.  1885  redakcja  ulegnie  zmianie. 

Literatura  rossyjska  posiada  od  roku  1889  czasopismo:  Wcproay  fiiMt^i  %  psy- 
cMoffii.  Wy(!hodzi  pod  redakcyą  M.  J.  Gbota  i  w  swej  czędci  sprawozdawczej  uwzglę- 
dnia starannie  literaturi;  bieżącą. 

Myśmy  sifj  dotąd  nic  zdoliyli  na  pismo  czasowo,  poświęcone  sprawom  iilozofii. 
Nadto,  co  <„'orsza,  nic  można  powicilzifjć,  aby  którykolwiek  z  naszych  tyg^odników  lub 
miesi«;cznikó\v  ^naukowych"  odżwierciadlał.  choćby  w  miniatuntwycL  zarysach,  z  piv.ybli- 
żoną  dokładnością,  ruch  współczesny  ua  polu  liluzdtii.  Jłez  obcej  pomocy  tu,  niestety, 
ani  iLTOku  ucapić  nie  podobna.  Młody  filozof,  pragnący  wyrwać  się  z  nasz<y  dasuoty 
umysłowej,  z  nassyrch  zaściankowych  poglądów,  wydawanych  często  za  »filo»oflą,"  musi 
koniecssnie  stale  czytywać  pn^ajmniej  jedno  z  pierwszorzędnych  czasopism  obcych.  To 
odsłoni  przed  nim  coraz  szersze  wkinokręgi  myśli  i  pn^pominać  mn  będzie  czem  jest 
filozofia  dla  narodów,  przyjmujących  czynny  udzii^  w  żydu  umydowem  ludi^ości. 


Digitized  by  Google 


■ 


SPROSTOWANiA  I  DOPEŁNIENIA. 


Str.    17  wierna  15  od  dołu  zamiast:  sztoedskiego  powinno  być:  nontegddąfo. 
„     39  w.   H  od  tluJu  dodaj:  M.  Kapf'hs.  Arisłoidea-Lejńoon  1894. 
j,     42  w.    2  od  dołu  .Tankt.  \vvd.  ♦'(-to  ISSi). 
„    107  w.  16  od  dołu;  IIauftmann,  wyd.  2-gie  1894- 
„  183  w.  14  od  doto :  Lotzb,  wyd.  4-te  1885. 
,  210  w.  4  od  dola  snniiaat:  wttdkkgo  powinno  hyd:  wMMęgo, 
„  288  V.  7  od  dohi:  mniaat:  401  powinno  być:  SOL 

840  w.  15  od  doia  zamiast :  gronmwUyth  powinno  być  Jtaroamuafy^ 

873  w.  7  od  dołu  zaniia>t.  robota  powinno  ttyć:  praca, 
„  4Di  w.  12  od  g-óry  di  ul  aj:  W.  Ostwald,  Die  Widerlegung  dea  winemAaflkdum 

Małerialismns,  wykład  miany  wo  wrześniu  1895  r 
„    4ir»  w.   4  od  dołu  zamiast:  poglądów  powinno  hyv:  tcunjj. 
„    5<>4  w.    i)  od  góry  zauiijust;  przedmiot  powinno  być:  podmiot. 
^   522  w.  12  od  dołu  zamiast:  ooyrid-KJjtŁ  powinno  być:  Tjvxii>/||iu 

Niektóra  btędy  dnikankio  w  naswiskadi  sprostowano  w  spisie  autorów. 


Digitized  by  Google 


DODATEK. 


L    Słownik  filozoficzny, 

wraz  ze  spisem  alfabetycznym  rzeczy,  traktowanych  w  niniejszej  książce. 

(Autor  zaniior/ał  poczj^tkowo  podar  tu  zarazem  treściwe  określenie  t«'riiunów 
rilozofioznych.  z  powodu  at^jli  o1)ji;tuśri  ksiiy^ki  y.amiarii  to^^o  zaniechar  iimsi.  Bliższ<«go 
tedy  objaśnienia  podanych  tu  wyrazów  odszukać  należy  w  odnośnych  miejscach  książki. 
Dla  nu>żliwej  zupełności  teriuinoIof,Mi  filozoficznej  uwzględniano  i  takie  wyrazy,  kt^ire 
w  niniejszem  dziele  nie  niogly  być  wyjjuśuione  za^udniczo,  h'cz  użyte  zostały  tylko  ulnł- 
^•znie.  Vr/.y  teni  jednak  o  wyczerpaniu  słownictwa  Hlozofi(r/.n(%'o  nuiwy  być  nie  iuo|,'ło. 
iMiojs(;a  ważniejsze  oznaczono  j^^rubszenii  liczbami.  1 'ominięto  zaś  wiele  niiojsc,  w  któ- 
rych się  tennina  filozolieznc  powtaraają). 


Absolut,  absolutny,  bezwzględny  26, 
aO.        ^  ólL  87i         22Ł         S  ' 
im,  312,  ai4  3(»gr883,  391,  ŁLL   Zob.  ; 

Ab.strakcva,    abstrakcyjny,    oderwany  i 

13,  115,  IVI  12L  llłi.  liii  I 

30.>.  3(t5,  SiKi  5^57,  6M  578,  OLiL  j 

Aitio  in  di.stans  i 

As,Tiostycyzm  2^  Bil— 315,  414^  4S2j  , 

570  i  na.st  i 

Akademia,  akadcmicznv,  akademicki  O,  [ 

37,  iiiL  (łl^  682 -({8<i.   *  I 

Akcya  :}rL  nUTy,  mi  Zob.  u-o-  I 
l4i,  działanie. 

Akomodacya,  przy.stosowanie  4(ł  I .  | 

Aksioinat  7^  zob.  j^eicnik. 

Altruiziu        443^  UŁ 

Analiza,  analityczny,  rozbiór  4j  (1,  05. 
mt-m,  365,  522,  51U-535,  641"d«l, 

Analo-ia  00,  125,  UlL  218,  ^  iiii,  I 
237,  260,  32L        112:  0;^  iiśŁL  ; 
Annlógika  341. 

Anarchizm,  anarchista  210,  4Iii,479— 

481,  Cli.  62Ł 

Anatomia,   58,  W),  105,  ML 
Antropologia,  antropologiczny  14,  2iL  I 

m,ll»,12il,  28iimm37iK4i^  I 

(>;-{8.    Zob.  człowiek,  humanizm. 

Antropomorfizm  222.  203,  j 
Antycypacya  194.  197.  ^ 
Antynomia*  31,  312—314.  j 
Ant>teza.  zob.  teza.  I 

Apatya  ^ 

Apologia,  apologetyczny,  20:  329,  330.  I 
A    priori,  a   post<'riori.  apri<»ryr/,iiy. 


aprioryzm  »3,  ML  307,  :{54,  360.  370. 
iiSL  534,  53n;  545.  MŁ 

Archi  tektonik  a.  uattkouni^),  2iŁL  Zob. 
kUmifikacya. 

Artysta,  artyzm,  artystyczny  170.  202, 
239 — 248.    Zob.  azłuka,  łnórczaść. 

.\rystokrarya  (ducha,  talentu)  441,  4 '2. 

Asri^tyzm  454,  401-407  iLLL 

Asocyacya  wi/obrażm   154,  200  201, 

219.  223,  209,  2lL  iiiiłi- 

Ateizm,  ateista  24,  29,  470—474, 
47ft-4.sO,  4iiL 

Atom.  niedziałka,  atomistvka  50,  285, 
380,  382--3«3,  .m  40i  404,  407,  4^ 

112.  Oli 

Autonomia,  autonomic/ny  135,  MU).  43S. 
Awożność.  zob  konsckurnci/a. 

Badanie,  badacz,  ba«lawczy  208,  2:M. 
242  i  nast.  290,  30L  320,  i^il,  379, 
533,  545.  5»«,  000,  (ML    'Ao\Tlo(jika,  nau- 
ka, poznanie. 

Iłezbożność.  zob.  ateizm. 

liezwiedny,  zoli.  nieśtciadinny. 

Iłezwładnośi',  .301,  zob.  mechatiika. 

Hiogeuetyczne,  prano  642— W4,  OOS. 

Hiologia,  biologii  zny  14,  59,  12.  110, 
359.  409,  023-  Zol>.  celowość,  ży- 

cie. 

liojractwo  m  419,  446—447.  Zob. 

też  dobro. 

liożyszcza.  zob.  idola. 

lióg,  Istota  wszechbytu,  najwi/żnza  27, 
87,  m,  m  liia  m  lli2  i  na^^t.  165,  100, 
173,  18K  1S8,  lilii  m  m  i  na«^t.  265, 
2S?s.  2SS),  3i;L  aiŁ  377—379,  :{.s<l,  .m 


■  -d  by  Googl 


706 


SŁOWNIK  FILOZOFICZNY. 


aili  m        m  4^  452,  m  470—485. 
41)4—  4U5.  5ł7.  r).^7.  łisl  i  nast.  Zol),  relnjui 
W)\  m  i  U.  ilii 

liudyzm,  laulyjski  463— 4«6,  Ilia  Zob. 

Ilyt  70,  m  i  nast,  101  i  n;i.t.  U2,  120 
i  nast  15L  m  1H8,  Ml         87^-  384, 

i  na-<t     Zol).  rzr(zi/iri.><f(t.śi-.  śwint. 

lu  towy,  mctafizyrztiy,  zol).  nu  tafizifJoL 

Całkowanie,  zoli.  iufci/rori/a.  sijnłrza. 
Cfilłtkszfałt.  zol).  si/s(cuntt. 
(  ałos.;        Hit         IW)— 191,  209— 
210.  'il^  2Io.       :{7i^T^h;.  41(».  iiiL  r,os. 

."^M.  -łiii.  Zoh,  j<  fhiosc.  .iiriat.  u^frój, 
( 'ansa  sui  :ts<>. 

('('(•hv  ziKimicHłu'  (U.  89—135. 

<  VI,  crlowos.-  212-218,  221-1^1,  2;U. 
;157— :W3.  m  3Hi  415,  liii,  iiZił  i  im^T 

Chaos  au  i  nast.  171,  190^  ;W;3.  iKl 
Clianktcr  457— 45Sr  5(K{,  5()sr  iiili 
zoli.  /ilozof. 

Charakterystyka  l!^  li  UJ. 
('hel})liw<»5ic  50S. 

<  "h.Miiia  72,  110,  227i  38i>  i  na>t.  408— 
405,  4j[)8,  zob.  umtUi  inzf/rodnicze. 

1  'liin^ka,  )>iffiłio.ść  żyrioica  489 — 401, 
ML 

Chlfbochwalstwo  ()S5,  OST). 

( 'hrześrijai'i>two.  clir/.eścijanski,  ehrze- 
.ś.  ijaniu  2L  iK  289,  330,  425,  ML  480. 
494.  513,  517,  518,  03S,  Gm. 

(  'ial^TóS.  HU,  112,  Lm.  151.  214.  3r>i>. 
412.  550.  zob.  anjanlzin,  ustrój. 

CiekawoM-  21,  14iL  2QŁ  208, 

t 'it  pło,  termodynamika  yi5,  403,  405  — 
410.  illL 

Cierpienie  4()3,  404.  '/ob.  pesymizm. 

('irculus  vitiosus,  Itł^dne  koło  w  »loint- 
ilzniin  13,  30^  308.  3]>i 

Cnota  J42.  |2<57  434,  zob.  etylen. 

( 'yhornetyka  2il 

Cvnetvk!i.  <  vneiiiatvka.  rvnetyeznv  372, 
3i>5.  31)0,'  403  '  404.  żob.  nuh, 

Cynizjn,  cvnłeznv  20L  42i^J4Q-442, 
402.  JUL 

Cv\vilizrt'  va.  zob.  kulhirn. 

C/as  !>0,  128.  354,  300,  371,  374,  ąss. 
52a  i  nast  HITiT  50!). 

Czasopisma  /t/.  liiiii  Iu2  7(»3. 

Człowiek  80, 119,  129,  mi  101  H«. 
100,  m  801.  411),  5m5.  5(VŁ  525.  >{50.  G51K 
071.  080.  0S4  i  nast.  Zol),  hnntdnizm.  nauki 
sjiołrcznr. 

Cz\ieie  zmiisłoicr  VL  zob.  zmi/sh/. 

<'zvn  20,  iii  liii.  100.  t^51.  417.  418. 
42L47!),  488,  615,021,  02m.  |)37.  li4:L  071>. 
zob.  (IzidłuHir.  u-ola. 

Czy>^toś«'-  moinlna  241,  zol),  rtyhi. 

Czysty  rozum  54.  zob.  rozum. 

D.HMionion  Snhrułis^i  .MO 


I         Darwinizm,  zob.  rozwój. 
j         Dedukcya,  dedukevjnv  114,  :tl5.  33f>. 
349,  352,^  681-582,  5877 

Definicva.  zob.  określenie. 

Dcizm  '103, 

Dekadontvzm  37,  1)5.  240,  452—151 
'     402.  466.  473.  SUL 
I^ckalof?  20,  4M. 
Despotyzm  443. 
I         Determinizm         ^  355—862,  3ii 
881—882,  430,  605,  zob.  też  indet^^rwi- 
uizm. 

Dictum  acerbum,  gorzkie  słowo  444. 
080. 

Dobro  142,  UG,  154,  liHI  1S3,  2l?2 
I  219,  i  nast.  240,  203,  385,  419—421.  1:^ 
I     488,  4:30,  4-3S,  471,  481. 

DoT;rol)vt  142, 146,  101,  ICi  163,  m 
417-421,  428-483,  440—442.  450-467. 
420  i  na.st. 

Dogmatyzm,  doj,Mnatvezny  4, 10»i.  108- 
.     109, 127—185,  22iL  24:^25*3.  214  295,  Oil, 
I  i  nast.  341.  4a5~ł5ar552,  567— 569. 

I     OoO,  652  i  na.st.  003,  082. 
!         Dojrzałość,  w  rozwoju  fil.  jl2L  fiSft— 

Doktor  fd.  087  i  nast  098. 
!         Doktrynerstwo,  doktrynerski,  doktrv- 
ner  53^  111),  216,  210,  224,  318,  350,  :il'2, 
■     483,12117510—512,  578,  617,  640^  050,  filŁ 
Di)skonało.śe,  doskonalenie   183.  2^ 
424,  445,  m  48L  zob.  etykii. 
Dostrzeżenie  IL 
Doświadczalny  afi. 

Doświadczenie  56,  79,  84,  Sa.  UL  128 
i  nast.  296,  305,  806,  SST-m,  aói  386. 
'     887.  526,  528,  m  53L  546,.  550  i  na.<L 
057,  zob.  toż  empiryczny. 

Dotyk,  dotykowy  896—897,  i&L 
'         Dowód,  dowodzenie  13,  66.  80^  243, 
380.  388,  400,  Ma 

Dualizm,  dualistyczny  36,  60,  223.  251. 
252,  •2<14,  271,  318— 814,  "391.  392.  401 
480,  5Mi  578;  6QQ  i  nast. 

I)n(  h,  duchowy  80,  123,  181.  24i  201 
\    aiłł  i  nast.  890-:i92,  401.  4IL  4ia»  łllL 
420.  .503.  1123.  Zob.  samowiedza,  j^odmioł. 
\  rozum. 

Duehodoskonalstwo  22. 
Dusza  58,  86^  112,  129.  153.  171  ^SD. 
312,  .350,  4(]2  41L  438,  4S1  ^  zoh. 
I     i>sycholoqia^  ustnY)  umi^siowy. 

l)vaiektvka.  dvalektv.-zny  lii  26.  2JL 
!i5.  m,  3]0,  .31ii-31!ł,  535—541.  all 
i  na>t.  ÓłML  599,  601—006.  OlS  i  nast. 
i    (^9,        iiifi Tna.st. 
I  Dvierenrvacva.  różniczkowanie  58.  1^. 

I     2f)5,  .222.  532,  022,  638— ({84.  640—641. 

Dynamika,  dynamiczny  3.30.  30<i, 
I  402. 

\  Działanie,  działalność,  140—142,  141  — 

I     145,  150:  ^  i  na^f-  ii>^  417-519,  -eoh. 

i  Wolu. 


^      d  by  Google 


SŁOWNIK  FILOZOFICZNY. 


707 


Dzicciiistwo,  to  rozwoju  fil.  6241  i  nast. 

Dzieje  162,  IfiO,  121  i  nast. 
a28— 325,  aaa  i  nast.  418,  440,  453  i  nait 
4ó8— 469,  659,  079.  zob.  huitorya. 

Egipska,  mądrość  żi/ciowa  492— 4tt3, 
ML 

Egroizm.  cgoistyc-zny  m.33L  4;y,  432, 
442-448,  441  445,  440.  ^ffiT^^S, 
604.  zob.  utylitaryzm. 

Egotyczny  OljG,  zob.  osobniczy. 

Eklektyzm  ^—590. 

Ekonomia,  okonoiińka.  ekonomiczny  114 
i  nast.  m  164,  418-419,  434^  44a  i  nast. 
447—448,  zob.  nauki  sjwłecznc. 

Eksperyment,  eksperymentalny  56^  114, 
296,  528,  667,  zob.  aoniciadizenie. 

Ekstensywny  603,  zob.  ilość. 

Emanacya  ^ 

Empiryzm,  empiryczny,  empiryk  22. 

65,Hł,100.114,12L  12Łló4,m 
175,  ^  2927305—809,  liii  i  nast., 
fTast.  m  366,  376,  37Ł  3811  i  na.st. 
gim,  438,  483,"&^  i  nast.  539,  546  i  nast. 
550—551,  zob.  doświadczenie. 

Encvklopedva,  encyklopedyczny  8,  14^ 
25,  33, '45,  56-59.  60.  UL  275,  2IŁ  2^^0: 
580—682,  693.  "zol),  też  klasy fikacya. 

Energetyka,  zob,  encryia  w  znaczotiu 
fizyczncm. 

Energia,  tc  znaczeniu  psyclwhgłczncm 
i  moralncm.  zob.  wda  ;  w  znaczeniu  Jizy- 
cznnn  886,  355,  373.  378,  394-396,  408— 

410.  ślfi. 

Entropia  406—407,  416,  zob.  cicph. 

Epikureizm  426—427,  4^  i  nast. 
442 — 446,  zob.  utylitaryzm. 

Epoki,  w  rozicoju  Jil  618-621,  622  - 

Estetyka,  estetyczny  139,  145,  1^ 
183,  195- nm.  197-200,  219.  234, 
256,  267-271,  433,  M<L  oTO,  096, 
697,  7joh.  pi^k-no,  sztuka,  twórczość. 

Eter  4QL  403.  4OI-405,  605. 

Etnologia  129,  43L 

Etyka,  etyczny,  cnota,  moralno-',  mo- 
ralny 14  i  nast.  42, 75,  LLAinast.  123^130, 
142.  m  a0§==212.  24iL  252.  31L 
340,  m.  424  -427,  483-  440.  444  i  nast. 
455,  453,  413.  494,  501  i  nast.  546,  576, 
665;  671,  6841.  689,  fiflfi.  (ML 

Etyologła  3H3,  43L 

Eudomonizm  426,  449,  zob.  szczęśli- 
wość. 

Ewolucya,  ewoliicj-jny,  zob.  roztcoj. 

Fakt.  faktyczność  12.  13,  224,  25Ł 
3t)9,  zob.  doświadczenie,  emptryzm. 

Fałsz  240,  250.  254.  355,  436,  544, 
zob.  logika. 

Fantazya  268.  270,  39L  638,  zob. 
twórczość,  wyoł)rażnta. 

Faryzeuszostwo  ^naukowo**  2ML 


Fenomen  100,  1Q2»  126-127.  M£L 
zob.  zj(tu-i.sko. 

Fonomenalizm.  fenomenologia,  lenome- 
nologłcznv  13,  24.  26,  29.  82.  100,  102, 
105-  121,  m  404,  435,  540.  54L 

Filogenia  642, 

Filologia,  lingwistyka,  językoznawstwo 
26,  72,  325-326,  ML  88S-339,  575, 
669-670,  680-681,  zob.  też  język. 

Filozof,  mrśliciel,  mł.'drzoc  6,  70—71, 
72,  78,  8L  128,  131,  132,  23<L  288-239, 
242—243.  301.  42ł,  427  —439,  431,  44L 
460-460,  462-  465,  400,  4S7-48O01- 
519,  ^  i  nast.  593,"^  008,  (iI4  i  nast. 
676,  092.  098,  zob.  filozofia,  mądrość. 

Filozofia,  sprzeczność  co  do  jej  zasad 
4_7,  fii  filozofii  45.  56  i  nast.  59,  fil.  za- 
sadnicza 57,  119.  istota  fil,  określenie^  na- 
zwa, przedmiot  09—82.  cechy  znamienne 
fil.  89—135,  fil.  szczegółowa,  113  -110, 
fil.  i  twórczość  168—271,  fil.  i  nauka 
272-416,  fil.  „naukowa'^  309-315,  jH. 
i  nauki  spect/alne  315—321,  fil.  nauk 
spccyalnyeh  318  i  nast.  321-  344.  fil. 
i  nauki  przyrodnicze. fil.  i  życie. 
417—519.  metoda  fd.  521—592,  uzdolnie- 
nie filozoficzne  593-617,  rozwój  fil.  618— 
044,  wykaztałce nie  filozoficzne  644—703. 

Fizyka  60,  72,  76,  zob.  nauki  przyro- 
dnicze. 

Fizyolo«ia  58,  72,  105,  226,  307,  335. 
411.  413.  zob.  nauki  przyrodnicze. 

Forma,  formalny,  formalizm  IZ  23. 
lOL  112,  149-152,  182,  lilL  232, 
296.  304  i  nast.  35a  385,  394— 3!»5,  397, 
4M       ^  <>i<Ł  617,  (M.  6mimi.6l8- 

Fundiuiicntalna  fil.  zob.  filozofia  zasa- 
dnicza. 

Geniusz,  gonialno.ść,  genialny  137.  216. 
243,  270,  27L  338,  452-45:$,  400.  508, 
Jm,  617.  099. 

Cłeometrva  353,  368-;J70. 

Godność*  osobista  209.  210,  424,  440, 
44L  450.  462,  508,  5IL  58Ł 

Harmonia  124^  139.  lii).  1^  203- 
206.  234,  240,  254,  256,  402,  zob.  toż  je- 
dność, piękno. 

Hedonizm  426,  44^:  ^o^'-  ^'ozliosz.  epi- 
kureizm. 

Helenizm  342,  zob.  humanizm. 

Hierarchia  (nauki  i  ducha)  ilSi  Uli 
tóJL  zob.  systnnat.  ustrój. 

Hipoteza,  hipototyczny  182.214,  ^i6, 
243,m252,25L2m32L38iLm4IL 

Historya,  w  ogóle,  historyczny,  yiauki 
historyczne  76,  8<1  114  i  n^-^^-  U9, 129— 
m  m  i  nast.  323-325,  833-384, 
:«7-3:K»,  451-454.  658-(KK),  676,  679, 
zob.  dzieje. 

Historya  filozofii  24,  26,  3Ł  44,  46- 
50,  58,  60,  78-  -82.  ^ąi  -282.  451.  4^- 
pfa,~oi2-519,  543.  555  -561,  500,  680- 


y  GoOgl 


708 


SŁOWNIK  FILOZOFICZNY. 


592.  622-  628,  071,  OSii  i  nast.  <J80, 
693-6fm,  2Qa 

Historyka  3^  :r24.  OUIL  zol*,  hi^ton/a. 

łlistoryo<rrafia  .'U:?.  'S^il,  338.  zob.  Źłi- 

Iłistoryozofia,  historyozotit^zny  26^ 
323,  :{;t8,  470,  tiTiii  i  na>t.  zoJ».  hiatori/a, 

łłiinianizm.  łiuniauitaniv.  ?jf(ł<Ał  huni. 
humanistvka  IIL  ll^i  129-130.  162.  IM. 
•240.  342.  34.5,  i^ilL  43L  i2[>i 

li>2.  606-60S:  57i  i  nast.  020,  m  003, 
(m  671,  074,  67U 

Idea,  ideolofria  2£  .^l.  Lii  172—184, 
201,  235.  324,  3727  800.  4r»8,  511. 
558.  583,  0o5,  03i»,  040,  zol».  1»>J»:(  U\ 

Idealizm,    idealny,    idealistyczny  12 
i  na>t.  Iii  .SO,  82,  121,  1IQ  i  iiast.'  174, 
101  i  nasr.TO-iiOO.  2«2-2«8.  2112, 
890-  -892,  41^  rwiU.  óilŁ  Ó.S2— 5877  017, 

m  ' 

Idealny  realizm  H»,  38,  203,  891— S02, 
582  -592.' ML 

Ideał  3i       m  15L  liii  168—172, 
181.  m    198,  aOI-221  232.  m  2M  - 
246.  2M.  2o^:  m  260-267.  '^Jlh 
i  nast.  423,  441,  ilL  48^3—488.  501— 
519.  570,  ML  OiilL        i  na<t.  iiiiiL 

Idiodyuaniiczny  228.  344. 

Idola  (l)OŻy>zeza)  llaUona  525  —  520. 

Ilość  ilościowy  128,  371,  387,  897  — 
398,  (>0:i.  078.  zołi.  mntt  matijha. 

Iluzya  170,  25L  253,  2iiL 

Imaf^iiiaeya  147.  27< \  zo!».  iuórczoiić. 

Iminateryałi/m  4ol. 

Impouderahiiia  4< >3. 

ImpreHiouizm  24(  >. 

Indeterminizm  302,  870—375.  zoh.  <le- 
tcnninizm. 

Indukoya.  indukcyjny.  indiikty\yizni  IL 
^  ML  112:  ":»7— 809.  J2L  322, 

354,  m  525^520,  ÓM- -532.  5^L 

Indyjska,  mądrość  żi/ciowa.  491 — 492, 
41iiL 

Indywidualność,  indywidualny,  indy- 
widualizm 80,  195— 1J)6.  200.  240, 
324,  338,  4^-454.  Ml  ^  0Q3 
i  nast.  zol).  uHolnuk. 

ln^'enialistyka  2<L 

Inobyt  537. 

Instynkt  IM  412. 

Intogracya,  całkowanie,  17,  OiL  114 
i  na.vt.  2Lł3  i  nast.  25ł5,  5^  532,  5112. 
(>41  ■ 

Inten.sywny  Oo3.  zoV».  jakość. 
Intuicva.  intuicyjny  20,  30,  37,  241. 

243,  2iiL\ 

Istnienie,  zoli.  rzeiztjwisfitść. 
Istność  iiiŁ  285.  zob.  i-sfofa. 
Utota  rziTz,,  5S,  99 -1«),  101—108. 
120.  illL  '378-379,  .'WO.  304,  440, 

htotu  icszcchlu/tu.  zob.  .Bóf;'. 


500. 


Izraelska,  mądrość  życknca  494 — 4%. 


Jakość,   jakościowy  ^2  — 

Jasność  iM,v.ś/f  94i  527.  572. 
.lażń,  zob.  samoicifdia. 
Jodność,  nauk  111 — 11-3, 


399,  444. 


:31G- 

318,  j.  żt/cia  umysłowetfo  147—154.  j. 
satałiL  wszcehbytu  371,  .383.  400. 

.lednostajność,  zob.  siałość. 

.Jednostka,  zob.  osobnik,  indywiduol* 

u  ość. 

Język,  28-  -24,  48.  SS»  20it,  3^  yiL 

.Językoznawstwo,  zob.  filnii^/uu 

Kantyzm,  kanty.sta  2L  22-  53, 
88'.*.  303.  4.38.  zob.  noicokantyzm.  krytyka, 
Kaj)rvs  5ii:^>. 
Kara'4i{5L  Ml 

Kat<»<;ory('zny  rozkaz  moralny  4i8. 
zob.  oltoti  lnzrk. 

Kierunki  fil.  zob.  szkoły. 

Klasycyzm,  klasyczny,  klasycy  fi&4, 
0()3  i  nast".  666—671. 

Klasylikacya,  nauk    113—119.  obja- 
uów  żi/cia  umyslotreyo   144 — 108.  l*rzi/- 
czf/n  Mh         '^^l*ół  .5S0  i  naj^t.  5S2. 
■  Kobieta  A&L 

Kojarzenie  się'  try<»(/rażeń.  zob. 
cyticya. 

K(dizya  (vł>/rznn)  4.5S.  401. 

Kotnbinacya  180—190,  20«  1—201.  356, 
30m.  372,  zob.  twórczość. 

Koniec  świata  415—410. 

Konieczność,  konier/ny  70.  03.  128, 
135,  221L  300:  862,  373^  381,  888,  414, 
.517.  500,  zob.  dctnminizm. 

Konkretny  114  i  nast.  173,  195,  30j, 
305.  030. 

Koukurencya  419,  44L 

Kon.sekwencya.  konsekwentny  608— 
505.  570,  .578,  ÓOl.  0o7. 

Kons tru k <  y a.  k  ons tru kcy j n v  3li5.  338. 
537,  500,  filML  612—617,  021,  iMTTBiST" 

Kontemplacya  454,  4(il  i  nast*  513. 

Kooperacya*  IM,  100,  419,  440,  2ob. 
hiimun hin,  Kpolrczt^łwo. 

Koordynacya  302. 

Koi"zy.ść,  zob.  ułt/łiiaryzm. 

Kościół  142,  165.  IM. 

Kosmolosfia  115.  1 7,3,  408,  zob.  świat. 

Kosmopca  UT  4311 

Kosmos  zob.  świat. 

Kojimozofia  22. 

Kryteryuni,  zob.  sprawdzian. 

Krytyka,  krytyczny,  krytycznosć.  kry- 
tycyzm 4.  O,  12,  5L  89—96.  00,  108 
i' nast.  i3L  23fL  242.  245.  250,  ^-264, 
298.  815-316.  32L  322.  831-883,  425. 
435.  45Q  i  nast.  454,  50).  .522,  532-538, 
542—561,  587,  500,  606=612,  m  624- 
626,  647—618,  mi  i  na.st. 


SŁOWNIK  FILOZOFICZNY. 


709 


Ktyzeozofia  2Ł 

Knltnm  [IL  IM.  155- 1B8.  2(X>.  :>1Z 

321,  jaa  m  ML  ^  1^  ^ 

i  nast.  mL 
Lc<;alnośr 

I.if/lia  1]^  354,  ^  371,  410,  zul.. 
matematyka. 

[lingwistyka,  zob.  jUoh(/ia. 

IjOirika.  logiczny,  tcorya  poznania, 
logika  nauk  LI  i  na."<t..  iii  i  ni\<t. 
60-^56.  5Ł  50-S().  (LL  «Ł  7.',,  84,  8!^ 
flO.  93^  l^TT^^.  -dML  .iAiL^iiii,  27M, 
2HL  aiTTnast.  333,  m  :5V2. 

371,  m  388,  3iŁL  433,  434,  5211-533: 

Ma  om  m  67l  «s7,  (ioo,  (jut,  zoh. 

metoda,  nauka. 

•Ład,  zol),  porządek. 
T^ącznośł'.  zoli.  zn-iązek. 
łjs^ara.  błą^ł  logiczny  ^iOl. 

iiakroko.sn)  .'V)0. 
MalkonU^nt  Qia 
Mamonizm  44(1 

Marnośi',  n»amy  47'J,  405.  513.  zoh. 
l>c>iymizni. 

Masa  (w  mechanice)  31)5 

Matoniatvka  Lł  i  na.Ht.  1 13.  114  i  nast. 
128.  ilKi  ^  m  22Q  i  nast.  m 
322  -328,"^  .m  m  343:  Bó'i-35tf. 
363—375,  534,  576,  fi3i,  GJJL  (ilG— 677, 
678 

Materra,  nmtorvalnv  [14,  3S0, 
3K5.  i  nast.  l^r=mW— łlO; 

112.  415,  417,  4iy,  423—433,  021 

Matenalizm,  niatorvali<ta.  matorvali- 
styt^zny  22,  IM  21Z  221,  2Mi  25K  '279, 
•280.  2ii2.  311,  319,  .m  32!^  '^i5. 
;U4,  ^  391,  .m  311Ł  40ój  413  -415. 
41Ł  119,  570i  582,  fi  17. 

Materyar  niat€ryalny  2li!L  iiOl— 
385,  jfH 

Alątlrośr  życiowa  30.  04,  fiJL  Tl, 
4U.  4H5-511) 

Mechanika.  mo(4ianizm,  nieclianiczny 
llfi  i  nfkst.  181)-1!)1,  200-201.  21«— 
21Ł  222,  223  tStl.  2 15.  248  249.  321, 
349,  a52,  354  862.  370 -370.  3S1 -3S4. 
407.  412—415,  m  573—576.  587,  filii 

Modyc}Tia  333,  335,  33(i-:i:?7.  ;U4. 

Metafizyka,  metafizyczny  11  i  nast. 
30i  36,  51,  54,  67,  59-60.  IL  81  89, 
fiJL  ai.  SL  105-108,  115  i  nast.  124, 
128,  131  154,  212,  224,  23L  244—960. 
276,  279.  28:j-287,  2Sji  iiQ3  i  na.st. 
11Q-31_1,  314,  m  331.  350.  MYS, 

387.  88»— 410,  aia  ^  534.  53(>, 
577,  582,  604,  tm  i  nant.  Oóii,  {\iA^  (jTr^ 
00<).  liilL 

Metamatematykji,  panffcołnetrya.  geo- 
tnctrya  nif»-cuklidcsowa  853,  863 — 370. 
^letaujccbanika  370—876. 


Metoda,  metodyczny,  nietodolon^iu,  me- 
todologiczny i  na.st.  29,  61,  ({4—65. 
93,  LU  i  iiast.  156—168.  212,  224,  229, 
281,  29().  303,  311.  320,  321—311,  348— 
863.  410-416.  62Lzz^ 

M«.'drzec,  zoli.  filozof\  mądrość. 

Mikrokosin  183,  m  40B. 

Miłośr  .32,  (?9,  70.  149.  199,  208.  207, 
220,  440,  472,  UL  518,  585,  UOL  li82. 

Mistyka,  mistycyzm,  mistyczny  1 1 .  22. 
50,  liilL-,>59,  280,  iii  293.  454.  liM,  590. 

Młodzicń«'Zość.  miodo.ść  jo  rozicoju  fil. 
25').  021.  621-626,  iKliL 

Molekuł  407,  zoh.  atom. 

.Monada,  nu>na<loloi^ia  102— 10.». 

Monizm,  moui.sty<-ziiy  891.  5S9.  00."). 

Moralność  142,  100,  zob.  ełtfka. 

Morfologia  \_2,  IW^  220j  22L 

Motyw,  niotywacya  3.SS. 

Mowa  2i:{. 

Mysł  ]4,  20,  484,  łiliL 
Mysi,  myślenie,  myślący,  myślowy  8iL 
aa  liL  189—140.  143—166.  189,  _2QL 
!  206-21^  212-217.  211.  3iiL  872,  m 
I  aim.  415,  42Ł  488,  ^  599^  128,  lial 
I  zol>.  idea.  p".ięeie. 
I  .Myśliciel,  zoh.  lHoznf. 

i         Madczłowiek  452. 

Nadcmpiryczny,  nadfenonienalny   1 73. 
181.  314.  37.K  589.  zoł).  cmpiryzm. 
Nadprzyrodzony  270. 
Nadzieja  2UŁ  472. 
Nadzmysłowy  28^^!,  481,  zol>.  rozum. 
Na<^oda  4:  {2. 
I         Naiwny  realizm  ll,  87,  157,  2QiL  250, 
!     310,  m  kil.  337.  lOL  562'=ott4,  6fi7= 
I     572.  5b3.  lilii  023.  z<»h.  realizm. 
j         Należytość  439.  zoh.  (b>hro. 
I         Naród,  narodowi>ść,  narodowy   L3^  2L 
!     23—24,  25,  408,  469—470.  484,  637,  OHO, 
0(>5— 0!>0,  zoh.  społeczeństwo. 
Na.st4;pstwo  189,  zoh.  czas. 
Natura,  stan  natury,    naturalny  »X), 
101.  155—168.  328,  zoh".  przyroda. 

Naturalizm,  naturalistycznv  127.  103, 
200.  217,  2sa.  32L  a2iL  327-32JJ, 
^3;-),  3iL         35iŁ  12i  435—487,  479, 
.')77.  578.  617,  62(>,  078,  zoh.  nauki  przy- 
rodnicze. 

Nauka,  ,;>/  uosobienie  nauka  nau- 
ki 90,  okrenienie  88,  jedność  nauki  111 
i  nast.  klany fikacya  113— 1 19,  JaAo  objaw 
myślenia  140,  l>k>,  jej  czt/nniki  estetyczne 
232—271,  w  sto.HUHku  do  fil.  272—416, 
i  4itL  4K5,  .jtil  i  na.st.  57L  tilli  i  nast. 
j         Nauki  tiloU)'.,ń('zne,  zoh.  fihlogia. 

Nauki  hi-toryczne,  zoh.  Imtorya. 

Nauki  hnnKuiitarne.  zoh.  humanizm. 

Nauki  przyrodnicze  w  oyóle,  oraz  fizy- 
ka, fizyologia  i  i.  p,  00,  10^,  1 14  i  nast. 
128-129,  m  lfV;.  221.  248.  mi 

i  nast.  321-323,  331^^,  331,  335— 


710  SŁOWNIK 

887.  845—416.  m-  m.  488,  534,  578^ 
676,  664-668,  {}i}T,  tiTO,  675-^^,  088, 
zob.  przyroda. 

Nauki  spccyalne,  ich  wstępne  zasady 
A  i  nast.  tch  dogmatyzm  108  i  nast. 
127—186,  li<2.  w  stosunku  do  fil.  214, 
2SL  297-800,  816-821,  fil.  nauk  8i>ec. 
821-841,  407.  521,  5i2  i  nast.  651-666, 
664-566,  "572-=680,         i  nast.  674— 

Nauki  społeczne,  pań.stwowe,  prawne 
111  i  na.st.  m  328-829,  334.  839-841. 

Nauki  teologi(jzne.  zob,  łfoloyia. 

Naukowość,  naukowy  131,  ^—248, 
272,  270,  21)L  296-816,'  536,  zob.  nauka. 

Nawyknionie  8a  330.  WL 

Ncf»^a<'va,  nciracYjny.  opozYcya,  prac- 
czenie  24,  91)— lOl'  20* ;.  2aL  245.  261, 
280,  28^^  287.  '25)3,  801— TO^  311, 
^  440  -441,  415.  402,  4«a  alO  i  nast. 
óOiL  597—698,  m^—m,  lilii  m  i  nast. 
647-64^.  liBL 

Noologia  1  l.^S. 

Nihilizm  18S,  465,  zob.  pesymizm. 

Nicość,  zob.  niebyt. 

Niebyt  188,  Ml'J)3Ł 

Niedowiarstwo,  zob.  nryacya^  wątpienie. 

Nic<lziałka,  zob.  atom. 

Nieład,  zob.  chaos. 

Niepoznawalne  100,  811—816,  4>»2. 

Niopowtarzalniiść,  zob.  powtarzalność. 

Nieśmiertelno.ść  211,  251,  2^  438, 
zob.  dusza. 

Nieświadomość,  nieświadomy,  bezwie- 
dny 30,  82.  167,  402j  405,  .-41. 

Nieważki  ICEL 

Niezadowolenie  444  i  nast.  zob.  jn^y- 
mizm. 

Niezawisłość,  zob.  wolność. 
Niezmienność,  zob.  staiuść. 
Nirwana  2iil.  468—464. 
Nominalizm  1^         m  'JM,  (i2fi. 
Norma,  normalny,  zob.  prauH),  prawi- 
dłowy. 

Noumcnon  25,  100. 

Nowokantyzm  34,  51,  64  i  na.st.  03, 
filL  262—269,  3S)4,~3l(r^ai4>  330. 
57>)  i  nast. 

Numenolo<5'ia  25,  ałL 

Objaw  58.  Ittl  i  nast.  102-104,  120, 
zob.  zjawisko. 

()ł)jawienio,  ol»jawionv  27.  28,  75. 
131.  214.  285).  320,  491. 

Objekt,  o1>jcktywny,  objektywność 
88 — 86,  zob.  przedmiot. 

Obowiązek  100,  łllL  424,  480—481, 
484,  438.  442,  441L  445,  448,  450,  465, 
sur— 512.  08i  i  nast.  (J98-  099, 

Obrazowanie  2111 

Obraźnia  037. 

()l)serwacya  10.  66,  114,  247,  332. 
354,  667,  zob.  doitvia'3czenie. 


FIOZOFICZNY. 

'.        ()ezywistość  3j2.  zob. /fl^MOŚć,  pf^łfłwść. 
I         Odpowiedzialność  14o,  211,  484,  zob. 
etyka. 

Odpychanie  403.  005,  zob.  siła. 
Oęół,  ogólny  120—127,  zob.  pojęcie, 
ustrój. 

Określenie,  definieya  3  i  nast.  Ł  69— 
82,  m  520,  5iia  i  nast.  5Ł!Q. 
Ontogenia  <>42. 

Ontologia,  ontologiezny,  ontologizm 
18L  312,  »91,  402. 

Opisowa  (metoda)  528. 

Opór  (w  mecłuinice  i  psychologii) 
mh,  4QL 

Optymizm,  optymista  180,  '33^  zoł>. 
]}ejfymizm. 

Organizm,  organizacya.  fizyczna,  urny- 
słoica,  społeczna  58j  14Ź,  154.  1.59  i  nast 
1(52,  216-217,  24łri  nast.  264,  827— 
339,  :VtO.  :i4l.  300,  411,  AliL  554. 
568.  ISTi  nast,  679,  zob.  ciało,  sjHyłc- 
czciistwo,  ustrój. 

Oryginał,  oryginalny,  oryginalność  126, 
452,  400,  MlT,  599,  601,  im.  079. 

Osoł)nik,  osolmiczy.  osobistość,  osobo- 
wość, jednostka  ;;0.'  86,    lOT  liiL  15Ł 

159,  187,  209-210rm  334-  386,  3ss, 
21,  ^  430,  446,;  448,  449  -468,  ML 
igr,  lm~581,  580,  ÓU3,  597,  625. 

l  nast.  079.  090,  zob.  indywidualność. 
Oświata  ^7ri04,  100. 'l9s,  zob.  nauka. 
Otoczenie  UQ,   142,   l^L  165i  IM. 

160.  199,  417,  420  i  nast.  461,  4SS. 

Palingeneza  20,  642—644, 

l*ananemizm  30. 

Pangeonietrya,  zob.  metamattmatyka, 
Pausofia  275. 

l*antoizm,  panteistyczny  30,  163,  2k9, 
891,  ^92.  diii  1^ 

Taństwo  los  i  nast.  zob  społcczen- 
sttco. 

J'aralclizm        i  nast.  188—184.  m 
309,  350.  4(>K,  411.  413.  MO. 
Taralogizm 

Pedagogika,  pedagogiczny  24  i  nast. 
26,  4L  42  i  nast.  49.  07,  G44— 703. 

Perska,  mądrość  życioica  498.  Uf2 
i  nast. 

Pes^Tiiizm,  pesymistyczny  186,  2(tL 
261.  4r)2.  461—467,  42tL  492,  49.5.  Gil. 

Potitio  principii  13.  22:?. 

Potrozotia  śSL 
'         Pewnik,  aksiomat.  pewno.ść  3,  2[).  la. 
I    84,  188,  24L  El^i  :M.  32LL  321 

'     332,  352,aii2.  394,  86ł,  407,  526.  .'>♦]■'■ 

i  572.  m. 

I         }*haenomcnon  100,  zob.  fenomen.,  zja- 
urisko. 

Pbilosophicum  684 

Pierwiastek  153,  38L  ŚQ4,  K)b  toć 
cheniia. 

1         Pierwowzór  81,  172,  179,  101,  zob.  idea. 


L  ,j  ^  oj  by  Google 


SŁOWNIK  FILOZOFICZNY. 


711 


Piękno  ITO,  154i  166^  IbŁ  202,  205. 
212  i  nast.  253,  ^  472,  zob.  esłełyJca, 
sztuka. 

Pneumatologia  115. 

Pobożnoś<'t  WiA,  516.  517,  591.  zob. 
religia. 

Początek  333,  364.  zob.  tasada. 

Poczucie,  estetyczne,  logicztie,  moralne, 
zob.  estetyka,  logika,  etyka,  sumienie, 
uczucie. 

Podkład  1(>2,  605.  zob.  substancya, 

Podło^d  1(>2.  zob.  substancya. 

Podmiot,  podmiotow\%  podmiotowość 
57.  60,  69,  «2— 8».  90,  lOŁ  121.  131. 
TO— 139,  UK.  155-lW).  100,  17P-179, 
302—215,  290—267,  30*2-804.  30a  i  nast. 
812-914,  376,  889—895,  .m  i  nast. 
529.  545.  559.  686,  608. 

Podnieta  ^{55,  :WK. 

Podporiądkowanie  142.  tti8,  zob.  y>o- 
rządek. 

Podział,  pt-acy  umysłowej  68^  111 — 
118.  Tri.  891— W»2,  m  iMi. 

Poezya,  zob.  sztuka,  twórczość. 

Pogląd  na  świat  90—91,  96—105, 
HO,  .115,  iiiL  450,  458  i  nast.  560,  566. 
♦')7ó.  zob.  filozofia^  świat. 

Poglądowy,  obrazowy,  poglądowość 
177—178,  194.  365i  52M,  zob  konkretny. 

Pogoda  (ducha),  zob.  siwkój. 

Pojfjcio,  ogólne  80^  110,  120—127.  V^ 
i  nast.  175-182.  185,  m  5^79,  36.5.  411. 
582,  5-1  s.  602.  ii22"Tnast. 


I'olityka,  zob,  nauilri  s})ołeczne. 
Porzą<iok.  ład.  fizyczny,  społeczny,  mo- 
rolny,  wszechmciata  96 — 124.  127, 
141—142,  m  2iiii-2oO,  209-210.  234. 
871—876,  418,  420—421,  430,  439,  470, 
4S1  i  nast  508—509,  512,  57K  lilla, 

Postłjp  6,  133,  m  IW  171.  223, 
k74,  320  i  nast  343.  445.  45<3,  460.  470, 
r>26.  fJih 

Postulat  181.  251,  zoh.  przypuszczenie, 
tcymngalnik. 

Potencyalny  395.  39tj.  zob.  energia. 
I*owaga  3^i3.  zob.  dogmałyzm. 
Powinnoś*'^  439,  zob.  obowiązek. 
Powód  379,  zob,  przyczyna. 
I*owszechnoś(-,  powszechny  Zfi,  93,  .306. 
.547.  562,  .ii69. 

Powtarza! nośr  324,  414i  679. 
ł*ozaświat  iiHł.  zob.  trascendentalny. 
Poznanie,  poznawczy  85.  87—88,  123, 
189—140.  201.  206-208,  238.  248,  305. 
.W.',  i  nast.  ;i7i),  881—388,  3K8,  432,  529 
i  nast.  zob^  logika,  metoda,  myślenie. 
7iatfka. 

Pozytywizm,  pozytywista,  pozytywny, 
pozytywistyczny  14,  28,  29,  .lU  34,  77, 
lUU,  121.  126,  iMTUgr  217,  273,  "27tf— 
205,  310,  311,  321,  333,  m  :;00,  411 
i  nastri80,  t^lm,  oTiT,  681  -6387 

l'ożytek,  zob.  utylitaryzm. 


Praca  1_M.  141,  152,  170.  242,  894, 
396j  416,  417,  4firi  nast  512,  612. 

Prakseologia  17,  1 15. 

Praktycznoś<'-,  praktyczny  36,  114 
i  nast  170—172,  *^  423  i  nast.  432— 
433.  446,  zob.  rozum,  utylitaryzm,  życic. 

Pramatcrya  4<t4. 

l'raprawo  :j34. 

Prawda  88-87,  93,  123,  140,  146, 
154,  168,  16<),  194.  196,  '2iLL  20B=- 
2(R^  "219-^550,  ^rSJ8=^.  24^,  246, 
ag  253,  260-267,  42s.  431,  432.  43«>, 
?7o,  572,  585,  587,  .588,  iM. 

Prawdopodobieństwo  6,  190,  241,  254. 
332.  372,  afilL 

Prawidłowość  91  i  nast  576, 
zob.  ]H)rządek,  prawo. 

Prawo  60,  8rj  113,  122—127,  128i 
13iL  liL  188,  202,  807.  :VJn. 

339,  35L  3^303,  878^882.  ;^^40i; 
407.  414,  484,  ~m,  546,  672-579,  62L 
622    f^,  079. 

I 'rim-ipiiini,  zob.  zasada. 

Probierz,  zob.  sprawdzian. 

Propedeutyka  Jilozqficzna  40—44,  51. 
54—56.  (J64-6<«J,  671—678,  6hiL 

I'rototyp.  pierwowzór  172,  zob.  idea. 

Protyl  404. 

J'raeczenie,  zob.  ne^acya. 

Przedmiot,  przedmiotowy,  przodmioto- 
wość  57,  60,  70,  82—89,  90  i  nast.  96, 
121,  131,189^40.  160 -Km.  ItiO,  177— 
180;  g)?-219,  260-267.  295-^4.  376, 
^-395,  4m  529,  54H,  559,  569,  .582, 
686,  607,  iJiiiL 

l'rzeobrażnia  637. 

l*rzł\słanka,  zob.  dowód. 

Przestrzeń  liii,  Ui8,  868,  354,  864— 
870,  388,  6»,  aliłL 

Przesyt,  zob.  pesymizm. 

Przeznaczenie,  zob.  cel. 

Przyciąganie  334,  403.  <'h)5. 

Przyczyna,  przyczjnowo.śi-  93,  102— 
108,  125j  178,  245.  248—249,  ~807,  312, 
^  8o8— 875—389.  406,  413,  <m 

ł*rzyjemność,  zob.  rozkosz,  uczucie,  za- 
dofcolente. 

Przypadkowy  lOO^  ,30(i.  3o7,  38L 

Przypuszraonie,  postulat  3.  97.  127— 
186.  315-316.  358,  362.  890,  542.  551— 
664,  573. 

Preyroda  OO,  86,  104,  128—129.  156, 
16L  166i  181,  32l~niast  349  i  nast. 
387,  l  nast  399  i  nast  <m  (tt2— 
683.  656  i  nast. 

Przyrodoznawstwo,  zob.  nauki  przyro- 
dnicze. 

Przyrod/ony.  wrodzony,  naturalny  79, 
165—160,  1(«— m  263,  3(>9,:iyji  i  nast. 

Przyśpieszenie  (w  mechanice)  .395  -  39<». 
Przywileje  45<'>. 

Psychotiżyka  17,  866,  3<>8,  4ol,  575. 


L'iyij^uJ  Ly  GoOgl 


712 


SŁOWNIK  FILOZOFICZNY. 


r.syi  liolofi^ia,  psychologficzny.  psychicz- 
ny li  i  na-t.  12  i  nast.  ">s.         72.  Ulż 
i  nast.  LLL  12Ł  148- 1?7.  LiL 
lal  liii— IftS.  iii  2iM  i  nast.  2^  ^ 

2i;7— *27i,  •jh;{,  ^  :j;;4,  855— 
854J.  ^  :;!)<;-  :{H7,  4<>i.  412.  4^  ^ 
all  i  na-t.  :)4t").  iLL  l»2t>,  (Mw,  iilL 
<)S7,  >i!>i;.  liiiL 

Ty.  ha  4^  4t»2i  aili  i  nast.  SOS^  óTs, 
zol).  zaroZMtnuiłiiHĆ. 

l'ytanie.  pytajijca  czt/nnusć  2(»H. 

Rai  biiUa  (ic  zmuzrniu  morabinu), 
1  i.  zenie  m  4;]o,        44S,  il^j. 

Ua<'vonali/ii).  rii*vnnali^ta,  r!»cvi»nali- 
siyczny"^.  mi  i  nast.  i  na^t. 

.ris,  ;"> łi),  550—551,  .'i.yj. 

kar  yonalny,  zoli.  mzinn. 

K«'ak<ya.  jnzfcunfziałiniic  145.  14h. 
i!>iL  Uo,'47i»,  li^ii.  r,:;o. 

Ileali/iitrya.  uhnłn  17«>.  zol».  urznzi/- 
iristiiictiic. 

Krali/.in,  r»'alnv.  realistvr/ny  7()j  hT^ 
i:)7,  Liii  i  nast.         1S»:,- l!lł».  lft8-200. 
aW  i  nast.  ;»:2-  r»i4.  567-572.  5>^2- 
587.  ł)ia.  «]2r  iiM  L  n;ust.  (m^  6««-071, 
7.uh.  U'7.  nniicni/. 

liealuosr.  /.oh.  tZirziJiriJiłii.ść. 

\U'i\{  (Hcrbarluf  iii^i 

Krileksya.   refleksy jiiy.  uwaya  zwro- 

tun  !_L  a:>2  liL  IM  i  liast.  Ij^  UiL 

>7.  .">.') I .  .).">S.  (^il.  «•'•-' V 

li<'latywny.  r<;laty wi/m.  zob.  wzi/tł^diu/. 

lieli^Ma.  reli<,Minv,  n-liuijiujść  łi4. 
I<i8.    ICf..  '2Ah^  '1*V2.  'lilii.  -JM*.  2-:?.  !:!»;{, 
8a)-3;M»,  :j!>-J.  4<C,.  iiK  43(r^42r  illl 
4r.i.  4t;.s,  470— ISo,  ailL  «82,  eiii.  lil^ 
07:;.  <;si.  Oso. 

Kczy<>na(-yrt  K»7j  2:{o,  471.  412.  zol). 
]>c.sj/niizm. 

|{ł)jenie  27<>.  zob.  fanUizya. 

Uoinans(?   (myMindi  i  d/hsiriadczruidt 

Ito/.biór.  z»)b.  analiza. 
IJoZfinirlośr.  zob.  przr.strzeu. 
IJo/.kosz  425— 42<t.  442  444 
Kozinaitośr.  mntnnatficzna  Hit.">. 
liozpaiz  21<K  '.iHo,  470.  47:{,  zob.  pe- 
ftymkui. 

liozrużniaji\i!a  czynnnść  umystn  ."^ j< ), 
:>'A 'ł  i  nast. 

IIu/si\(lek,  zdrttwtf,  ziui/sł  poirszohny 
12.  LL  28,  HO.  lIiLl  158,  ■  IKK  2^  2:>(». 
4>iL  5(t^6&ł,  5<J7— 572. 

liozunj,  rozmnny,  rozumowy,  raryonal- 
nv,  raryonaliiosć  12.  ^4^  HO^  US.  12iL 
iiiL  IM,  22L  221)-'i:n.  2^  2kL  2<J8— 
2!iśL  Sre7--ao9,  814,  'ó2iL  381— 8:13.  357— 
8<a,  372,  :j77-37S.  384.  4:^K.  441.  444  - 
445.  52f.,  .'-10,  .")7(>.  alil  .T7K.  .>a. 

•illi  i  na>t.  0S.>. 

I  {oz  wag  a  2Ll 

Huzwój.    tcł)rya   rozwoju,  ewoliuya, 


owolui'vjnv.  darwinizm  15^  215.  217.  23S— 
i    22a  m  ńo^i  826,  359,  ^Ll  438- 

43}>,  a2il  i  na.st.  ."t..'>,  578  i  uast 

618—614,  Oói 
j  Różniczkowanie,  zob.  analiza,  dyfrrfh- 

I  cyact/a. 

Kuch  17,         .:i55,  3qiL  ml  871- 

372.  H.S.').  3s7.  yila  i  nast.  ^  i  nast. 

410.  S21L  Ó7H.  0^i3.  zob.  nicrgia.,  mrcha- 
I     7n"Aa,  .v/7tt. 
'         Uutynista  t;7.">. 

Kzec7>  .va»ła  ir  (tahic  83^      24ó,  818— 
!     814,  ;JI(i 

I  Rzeczowy,  zob.  przrdmiotoity. 

I  RzeczYwistośf.  rr^ilność.  istuieni*'.  Uf- 

'     niejącc  ai  84,  86-87,  1)0,  15L  1S5-18;. 
205—206,         2!ili.  203^  iUl  i  ua^L  ^ 

:;m.  3s9,  8^  ńoij  5^  507.  iiiK 
623,  zob. 

I         Samobij) stwo  '2 10.  2t i  1 .  san».  sj)ttł*rziv. 
zob.  atuinhlzm. 

.Saniodzi(3lność,  ni«^zalcżuoś«'-  7^  90,  82. 
14(>  i  nast  144j  1.j2,  155.  llńl  lOL  ^ 
i  nast.  ^  ?3o— iot,  505-507,  .'>  1 7. . ')!*:> 
i  nast.  OUl.  606,  645.  057,  08."j,  OlHi.  2ot«. 

1  wolnoHĆ. 

i  ■SaiuL)]H)/;nanie.j'"-:/<rn/>V   fiunwyo  mchii- 

7Ł  424.  450-4ol,  454.  m  4JMI,  m 
557.  5{>4.  t>.")0.  000.  »;03.  044. 
.Saniorodstwo  ;^V>. 

.Saniorautność  ( .spontaueit<'* ).  ^aniorzut- 
'     ny  402,  óJM.  UliL 
.Sanjouctwo  045. 

Sainowiedza.  świadomo.ść,  ja,  jażii  12. 
13,  30,  5iL  2!L  iśiL  >iL  85—86.  149-151, 
liii  lOii,  167,  212=218.  222.  312.  31^ 
412-  413,        AhL        .550,  005,  li2łL 

Samowola.  .=:amowolnv  23,   45,  iii:^ 
302,  420—421,  440,  442.'  445,  452,  400, 
I     473;  479.  57H.  004,  zob.  tcola.  trdm/ść. 
j         Saniozachowanie  M2K.  4<  >:i. 

Sankcya  (praw  moralnych)  439. 
Scholastyka,  scholastyk,  scholastyczny. 
s(;hola.stvcvzm.  Ji4.  42.  43,  152,  213. 
320.  846—847.  34>s,  3o3.  Ml  51o,  bl^ 
5n7.  017.  020>.  zob.  formalizm. 
'         Scisloś.-  inatiki)        24L  iili.  352- 
j     866,  tilli  i  nast. 
i         Semiotyka  1 14. 

S(!nsacva,  .<i(;n.sualizm,  sens ualls tyczna 

m  12.  22,  IM.  167,  114  i  "a-^^t  Ui- 
179.  ls3_.  m  2S2.  2>iłi.  41L411 
646,  550 — 551,  570.  5H2,  a  3,  zob.  zł»/  (/s7v 

Siedmiu  m«;drców  greckich  ZL  4^5— 
497.  500. 

Siła  UiL  1^  128.   mL  ;:2L 
m  895—896.  401—410,  419,  005,  aob. 
energia. 

I         Sk(^ptvcvznK  skeptrk,  skeptvęznv  Jfi, 
S5,  IB  i  nast.  94-95,   1o3.  '2a4.  88Ł 
I    811-315,  38Ł  442,  5S5-5l*{.  :>9o.  OLL 
,  rr2.'i. 


t 


SŁOWNIK  FILOZOFICZNY. 


713 


Skromność,  skromny,  458^  4ił3. 
Skutek,  zob.  przyczynowość. 
Słowniki  fil.  M  i  nast 
Socjologia  4m,  zob.  nauki  społeczne. 
Sofia  27,  liL 

Sofiści,  sofistyka,  sofisty czny  71^  442, 
525.  ^  62ł  tm. 

SoHzmat,  błąd  logiczny  24,  18Q  i  nast 

Somatologia  115* 

Specyalizarya,  specyalista  5,  110,  317, 
319,  320,  841— H44,  406j  662,  687— <^ 
697,  7<M>.  zob.  7iauki  »pecyalne. 

Spekulacya,  spekulacyjny  106,  114, 
117.  IW,  2U-245,  254,  255,"329.  BgŚ. 

"^piritualizm  163,  m  337i  8W,  435. 

Spirytyzm  301,  36lK 

Spokój  (duftzy)  418.  421.  422,  424, 
466,  472,  50>L 

Społeczeństwo,  społeczność,  społeczny 
141-148.  159-160.  162.  418,  410-480, 
434.  449—470.  472.  ^^^JO^etyka,  nau- 
ki  społeczne. 

Spostrzc^nie  IŁ 

Sprawdzian  prawdy,  próbierz  29, 
94.  176,  256,  313,  Ó5H,  OH,  zob.  tez  do- 
twtadczenie.  logika,  prawda. 

Sprawiedliwość  183,  211,  2;^  481— 
482,  447,  470,  m 

Sprzeczność  6,  204.  210,  301.  308.  312 
i  aast  352,  470,  480,  5587  540.  zob.  ne- 
gacya. 

Środowisko  sił  396. 

Stałość,  stały,  jednostajność,  niezmien- 
ność, typowość  74,  112,  120,  122—128, 
126,  128,  186,  22?C  8Ó7-808,  862,  363, 
378;  IBJ;  ;i86-387,  389,  457,  zobTlcowie- 
czność,  prawo. 

Statystyka  327,  340ł  ^ 

Stoicyzm,  stoik,  stoicki  38,  74,  424 — 
425,  440-442,  51^—518,  tilL 
~Strój  206. 

Subjekt,  subjektywny,  subjektywność, 
zob.  podmiot 

Subjektywizm,  subjektywista  45,  88 — 
86,  88,  »8,  240j  246,  sł64-267,  376,  :ffll, 
461,  zob.  jwdMiot. 

"^ubstancya  101—105,  121,  312,  m 
385,  389,  8»0— 891,  393,  OlK  401-405, 

Sabstancyonalizm  102,  121, 
Substrat,  zob.  substancya. 
Sumienie,   sumienność   24,   37,  LU 
i  nast  145,  160,  204,  208^211,  ;4ia 
421.  484,~452, 

Supranaturalizm  163. 
Świadomość,  zob.  sanwwiedza. 
jwiat,  kosmos  86,  9L  95—106,  112, 


wiatopogląd  95,  zob.  pogląd,  ianał. 


Światowość,  ś  wiato  wiec  463,  462» 
Swoboda,  zob.  wolność. 
Symbol  4lL 
Symbolizm  JtO. 

Synteza,  syntetyczny  14,  28,  .32,  .34, 
60,  »;5.  122,  125,  173,  l75^0<)Ór2!Tl, 
244^51,  29:r=2{H),  30!>,  3lh,  8^1^892. 
470,  622,  520—535.  mi  -562,  630, 

Systcmat,  systematyczny,  systematy- 
zacya,  aystematycjznośt'".  całokształt  8,  12 
i  nast  35,  ÓL  283—284,  2.'>6.  296,  581, 
.588,  5<>Cir  614-617,  619,"^  ^ 

6ir-^.  —  —  —  — 

Szczegół,  szczegółów)'  120—127,  175. 
zob.  stawisko. 

Szczegółowa  fil.  57.  70.  113.  119. 
280,  32L 

Szczęśliwość  426j  442,  44(5,  486, 

Szkolarstwo  t)45,  zob.  formalizm,  scho- 
lastyka. 

Szkoły,  filozoficzne,  kierunki  .57,  60. 
484—485,  569—687,  sz.  średnie  6W=-078, 
sz.  wyiaze  674— 7(r2. 

Szlachetność  446. 

Sztuka  piękna,  artyzm  114  i  nast. 
189.  157,  170,  181—201.  282—244,  252, 
zob.  estetyka,  piękno,  twórczość. 

Tabula  rasa  (wbite  paper)  liL 
Tagmonlogia,  tagraatologia  ięj. 
Teizm,  teistyczny  163,  408,  409,  483. 
zob.  Bóg,  religia. 

Teleoloąia,  teleologiczny  76,  212,  312i 

zob.  C«ZOM?0«Ć. 

Teodycea  42,  220^  222,  481^  664,  671, 
zob.  Bóg. 

Teologia,  teologiczny  14,  27,  30,  42, 
75,  114  i  nast.  118,  180-181  ,T84^185; 
174,  276,  284,  SSIT-  830,  :i45,  392, 
435,  m\,  ^  673,  681-(Wifr 

Toorya  poznania,  zob.  logika. 

Teozółia  24,  25,  4(iL 

Termin,  termmologia  fil.  39,  40.  88, 
^103.  301,  zob.  język. 

Termodynamika  :{03,  zob.  ciepło. 

Teza,  antyteza  312,  li3lL 

Tożsamość  1^  30S,  352,  878. 

Transcendentalny ,  tran.scendentalizm 
59, 87, 106, 1^  172,  174,  181  i  nast  183, 
m  262,  310,  31ir  370,  413,  484,  584, 
556,  o8a 

l^reść  58,  149,  191,  394,  zob.  istota, 
wewnętrzny. 

Twórczość,  w  ogóle,  oraz  metafizyczna 
63,  139,  168—164,  168—271,  m.  i  nast 

Typ,  typowy,  typowo.ść  114,  122,  126, 
132  i  nast.  362,  aSG  i  na8t.~gT7,"ML 

Uczciwość  446  i  nast. 

Uczony,  u(zoność  5,  66,  204.  242 
i  nast  268.  32(»,  513,  51 7,  518.  zob.  filozof. 

Uczucie  277l88^1jHr  148^166.  201- 
211,  391,  461,  503,  550,  ,568, 6o2,  620,  lj2iL 


L  Kj  ^  od  by  Google 


714 


SŁOWNIK  FILOZOFICZNY. 


rkład  327,  3^  zob.  sysłemat,  ustrój. 

Um,  unmlctwo  26,  271.  ił3l 

l^miejętność,  zob.  nauka. 

Umysł,  życif  umysłowe  iii  i  nast. 
187-619,  542,  545— 5ól,  567-572. 

Umysł  UTozofiezny  65—68,  583  --708. 

Uniwersalny,  uniwersalizm  IŁ  TG.  124, 
319,  Hiri,  ♦^i^i,  OHiL 

L^niwemTet  m  675-682,  682  686. 

Uogólnienie  loT  ^  Uli*  1^  H^, 
247,  m  U44i  .jóli  5^  573,  tgŁ 

Uosobienie       lu4i  382^  iiiia  L  nast. 

rrzcc2vwistnienie,  urzeczywiezczalno*' 
im  i  nast.  191— IM. 

Ustrói,  fizyczny,  umysłowy,  ekonomicz- 
ny, społeczny,  religijny,  wszechświata 
97  -98.   112,  Ua  153,  154i  1**— 

165.  ma,      191,  205-206.  m 

360.  375,  383,  418-421,  m.  4ii  i  nast 
502.  zob.  porządek,  świat. 

r  topią  liiii  i  nast.  194.  198.  205,  21L 
221,  254.  424.  4fi7.  .m 

l'tylitarvzni,  utylitarny,  korzyść,  poży- 
tek 04,  161.  !»')♦;,  2:?8,  m  ili^j  4j86— 
i22,  429^1^,  iiii2. 

I  waga  spostrzegawcza  057. 

Uzdolnienie  filozoficzne  OT,  698—617. 

Walka  (wszystkich  przeciw  wszystkim) 
159.  334,  446, 

Walka  o  byt,  zob.  rozwój. 

Wartość  ifctctję/rzHrt.  moralna  180 — 
181,  188,  1{K>-191.  242,  419.  4:^1,  439, 
494— ffi,  44iL  fil2.  50Hi  Oia  i  nast. 

Warunek  413,  zob.  przyczyna. 

Wątpienie  10,  2lL  85j  i>2  i  nast.  94  - 
96.  98,  206—207,  201,  Mj  ^ 
^—598,  (ToL  OTIj  024,  (MT 

Weryfikacya  44,  84,  188,  176,  ML 
588,  zol),  sprawdzian. 

Nyewnętrzna  i  zewnętrzna  strona  je- 
steMw  ^  58j  OO.  \VŁ  123,  19L  220, 
35a  877—379: 3!Kr  ^6^  ;{97,  399,  wow. 
i  zew.  dmmadczenie,  zob.  doświadczenie. 

Wiara  Li  i  nast.  23,  24,  51.  83,  88^ 
11H.  181,  184^185,  193.  2087^1^23^ 
251,  2657387.  479.  4^?^4.'»ł.  4fyr,  508, 
510,  .ynS.  .^)83,  591,  zob.  dogmaty zm,  religia. 

WifMl^jrrr^n,  82—89,  li8,  lOOi  198, 
805-5106,  324,  3K5,  491,  6^558, 
()80,  zob.  logika,  nauka,  jtoznanie. 

Wielko*;  128j  354^  305j  iłlL  zob. 
matematyka. 

Witalizm  227, 

Władze  umysłu  148—166,  laŁ 

Wniosek  151,  182,  M>i 

Wola,  energia  osobista  140—142, 148 — 

166,  201^  ^  323  i  nast.  391,  401,  417, 
455—458,  517,  012,  629,  f,:'.7. 

Wornomy»lnF"2H8.  2><iL 

Wolnośr,  wolna  wola,  .swoboda  IfflL 
IBŁ  144  Uó.  is;;^  2iL  2^  .il2»  33S. 
340,  :m  823   $7o;434»  438,  alŁ 


Wrażenie  zmysłowe,  zob.  zmysły. 

Wrodzony,  zob.  przyrodzony. 

Współczesność,  współczesny,  teraźniej- 
szość 03^  m,  287i  ^  i  n*-"^-  ^  i 
002,  Oiio  i  nasCT^ 

Współczucie  .507.  zol),  uczucie. 

W8p<')łdziałanie  li2,  14^  3(iO,  375. 
zob.  s})ołeczmstwo. 

Współistnienie  1^  m 

Wst<eP  do  filozofii,  określenie  3—8. 
jako  nauka  samodzielna  8 — 10.  literatura 
obca  lii  19.  polska  19—38,  w  stonunku 
do  propedeutyki  4^)— 44,  znaczenie  M— 

podział  01—08. 

Wszet-bbóstwo  289,  zob.  panteizm. 
Wszechbyt,  wszechświat,   zob.  byt. 
śiciat. 

Wszechstronność  559  i  nast.  587. 
WszYstkumiejętność  5fi. 
Wykładnik  8iL 

Wykształcenie,  filozoficzne  OL  644— 
658,  686—708,  og/^ne  654—678,  nauko- 
we  (specvalne  uniwersyteckie i  674 — 690. 

Wymaf^alnik  128—124.  181.  211,  ife 

Wymyślność  270, 

Wyniki  badań  553— .555. 

Wyobraźnia  U,  139,  147,  2.56—257. 
267  -271,  03L  zob.  tw^czość. 

Wyobrażenie  85,  122,  109,  112.  111 
!  175-181,  184.  282-m  247,  353,  ^ 
'     54R  ■lt;0.  6QŁ 

Wyrazistość,  zob.  jasność, 

Wzglcdny,  względność,  relatywizm  22. 
121.  801—802,  312,  314,  882-888,  997. 
.587. 

j  Zachowanie  (siły)^  zob.  energia^  siła. 
;  Za«iowolenie  188-  139,  148.  I.'^).  liii 
I  m  190,  203,  21)7,  2d9=^2IDr:^^^MI. 
41S.  12.").  432,  łłT— 445.  zob.  rozkosz. 

Zależność,  zob.  sumitnie. 

Założenie,  zob.  przypuszczenie. 

Zarozumiałość  452.  506—509,  .578. 
i    604,  Q4iL 

,  Zasada,  początek,  principium,  zasadni- 
I  czy  'L  6-7,  .jL  69- tO,  74,  75,  101- 
I  105^  Ul  i  nast.  119,  UH  3o4  i  nast.. 
I     .ffi  m  878—379,  38L  44^  534,  M4» 

560.  G02. 
,         Zbiwienie  289, 403j  471-472,  494, 5i:^ 
I         Zdrowy  rozsądek,  śwb.  rozsądek. 

Zewnętrzny,  zob.  wrwnątrzny. 

Zjawi.śko  99—100,  101-105.  116.  12i», 
126,  277,  279,  878—381,  3S9,  4i»2.  im. 
I         Złe,  zło  142,  m  m  m  421.  42Ł 
!     420,  434,  430j  463^  470,  495,  zob.  etyka. 
■  sumienie. 

Zmysły,  zmysłowy  60,  79,  85, 
I     15Ł  MIL  174,  177    179,  3To,  319,  355,  411 
I     .MiL  550  — ya,  510  1  nast.  481  i  naL<t  , 
0O2.  622—624,  05L  zob.  sensacya. 

Znikon)ość  budyjska  isamsaro'^  44£L 
i     zob.  pr-tymizm. 


Google 


SPIS  AUTORÓW  OBCYCH.  715 


Związnk,  łą^-znośó  120  181.  300  210,  2&L  :m,  41^  571  575.  (KM  885,  mnt/- 
359,  55J9-581,  5f52,  57L  Ool,  614.  1  g^>łPe~T3r^l9,  593-  708,  prakttjczne 
zoh.  si/nteza,  młnu.  '     :K),  36,  tU,  102,         ^7—519,  568, 

(^^1^49. — '  —  —  — 

Życio,  10  offóle  104,  217—818,  228—    [        Żywostan  53L 


II.    Spis  autorów  i  filozofów, 

wymienionych  w  niniejszem  dziele. 

(Miejsca  ważniejszo  u  każdego  autora  oznaczono  grubszcnii  liczbami). 

A)  OBCYCH. 


Abbot  Fr.  E.  315.  483. 
Abbott  Th.  K7WH. 
Abendroth  R.  M> 
Adam  Ch.  267. 

Aonosi(iomos,  zob.  Enozydemo!^. 
AtrJussiz  L.  220. 
Alirons  IL  327.  m 
Alaux  J,  E.  ML 
Alst<Mit  J.  H.  38. 
Alzog  J.  B.  695i  lOL 
Amperc  A.  13j  115. 

Anaksag^oras  22 1. 
Anaksyruander  26^ 
Anaksyniencs  26,  605. 
Antystencs  42^744(1,  (>11. 
Anzelm  z  Cantorbury  24* 
Archiniedos  71^  268j  469. 
Arianus  Flavius  518. 
Araotb,  N.  TL  73,  lliL 
Arthur  W.  IM 
Axystofano6  i2L 

Aiystotclos  38,  43,  TL  13,  74,  75,  78, 
114,  118,  13L  146,  1^^  2567278, 
2?5ęr  S  4^,  4:]2,  TTZ  W, 

«K  517,  541j  55a  587,  588,  5Ł»8,  fflT, 
^  ^  ^  628,  671,  "B80,  691, 

Ar5'.styp  42<>,  448,  445. 

Augustyn  aw.  6'. '5. 

Avenariu8  R.  16-17.  295,  809.  323, 

688,  m 

Bacon  Fr.  10,  75,  78-79,  114,  118, 
127,  208,  271.^2677^78,  281,  282,  2H3, 
292,  ai057»  321,  3:rrr3gr"48Tr525=^ 
628,  Wl  y39,  r>ii.  619,  H2n. 

626,  628,  671,        (M^lW,  TUI. 


Baor  K.  E.  22iL 

Bain  Al.  Ga.  114,  116,  283,  320,  822, 
887,  444,  66376677m, 
iiakon,  zob.  Bacon. 
Ballantync  .T.  IL  ML 
Barbie  du  Bocago  553. 
Bartols  36L 

Barthćlcmy  St  Hilairo  J.  10,  19,  483, 

498,  m 

Bauer  W.  4łL  49. 

Bauniann  JTj.  16,  «.  322,  40Ł 

liaum<rarten  Al.  10.  "12. 

Baur  F.  Ch.  329,  m 

Bayle  P.  88,  39,  611. 

Beck  .T.  4gr<»l»lł. 

Bockor  A.  622. 

Bogg  W.  F.  19L 

Boltrami  E.  369, 

Benard  Ch.  42,  612. 

Beneke  Fr.  ET  18.3. 

Bentham  J.  115,  426,  430,  448- 
44S. 

Borgmann  J.  MS. 

Berkeley  G.  10,  11,  17,  38,  76,  80, 
87,  102,  278,  4017  4()g,  5%»,  695,  700, 
701. 

Bernard  Cl.  20,  292,  300,  320,  842, 

m  na. 

Beroardini  J.  B.  38. 

Bemhoim  E.  324, 

Berthauld  V.  A.  17,  6^  ML 

Btrtholot  M.  P.  E72aBr 

Bertrand  Al.  39. 

Bia«  495,  496. 

BichatM.  F.  X.  12. 

Biese  R.  49 

Boeckh  A.  72,  826. 


716 


SPIS  AUTORÓW  OBCYCH. 


Boecyusz  42.').  518,  łfflr). 
imme  J        11,  iilŁ 
Bolsohe  WTMT 
Bosch  S.  H.  '2^ 
Bohren  Fr.  5l>iL 
Boirac  E.  43^  44,  409,  Cm. 
Bolyac  L  353,^6471^)5^  868. 
Bolyai  W.  367.  '^m. 
Bonhoffer  A"a7518. 
Bonitz  IL  tjlL 
Bopp  Fr.  72,  325. 
]iosanquot  B.  'ML 
Boscovich  R.  J.  3f¥ł. 
Bourdoau  L.  17.  114—11.5,  321—825, 
452i 

Bourdet  E.  ^  283j  ^ 
Bourpot  r.  2liiL 
Bous8inesq  L  373. 
Boutcrwek  Fr.  2L 
Boutroux  E.  256,  2a8. 
Bowug  B.  1*.  M&L 
Boylo  R. 

]iradlev  F.  H.  308^  315i  5M,  697. 
Brandós  (i.  2iKL 

Brasch  M.  43.  78,  580.  089,  694.  ZOL 
Brentano  Fr.  L 
Brodbcck  A.  dAML 
BrogHe  .T.  2>i<i» 
Jiucklo  H.  Th.  824,  325,  33L 
Budda  454i  463—464,  465,  491,  492. 
499.  iilL 

IWchner  L.  319,  4(,r2,  102, 
liullinger  A.  540. 
JJungo  G.  227,  688. 
Buraouf  1^57322. 
Buv8  L.  32iL 
Byk  A.  S.  HIL 

Cabanis  P.  J.  O.  4ii2. 

Caird  Ed.  48łL 

(.'aldcrwood  Ł  39,  432. 

Campanolla  T.  19S. 

Carlyio  T.  445—446. 448. 

Carnot-Sadi  416. 

Caro  E.  286,~290,  292,  466,  5£M1. 

Carrau  L.  448. 

Carriere  M.  198^  200,  220^  228,  268, 
409,  43!»,  4^,  588,  ti2Ł 
CasparTO.  iilS. 
Cobes,  zob.  Kobcs. 
Chabas  Fr.  (nic  FD  422. 
Chanil)er8  Efr.  1 17. 
Champollion  .1.  Fr.  357. 
Charau.\  Ch.  3^ 
Charlos  E.  43, 
Chauyin  E.  38. 
Chilon  495,  490,  42L 
Christ  Wr()H3. 
Clamadicu  J.  A.  43. 
CHausius  R.  406,  41lL 
Cohen  łL  liiiiL 
Collins  J.  IŁ  15. 
Coramer  E.  102. 


Comte  A.  10,  14,  17,  27^  28,  ^  30, 
31,  32,  39,  51,  63,  OoTZL  82,  100.  106, 
TT4,"n6ril9r  175.  254.-256,  2737276- 
^  m  ^  309,  310.  319,  321.  324. 
370,  58»,  443,^4.^lL^I  527,  528. 
532  552,  5797020,  02L  680—6877^15- 

Condillac,  zob.  Kond  v  1  lak . 

Couchy  A.  L.  396. 

Coumot  A.  A.  3rH3,  871-  878. 

Cousin  V.  43,  467^  16^  220.  228, 

Creighton  J.  E.  70^ 
Crellc  A.  L.  368. 
Crookes  W.  4ii4. 
Curtius  J.  325. 

Cyceron  6.  43.  71,  72,  75,  78.  671, 
687,  694.  622. 

D*Alombert  114,  2S8. 
Dante  2.58. 

Darniestcttor  J.  499,  500. 
Darwin  Ch.  228^227,  285,  314,  326. 
328,  333.  335,  337,  859,  642. 

Delboeuf  J.  183,  300,  670,  874-875, 

409,  590,  i22L 

Dolbriick  B.  326. 
Delff  H.  18,  483. 

Domokryt  50,  285,  4tó,  587,605,611 
DesL-artoB,  zob.  Kartezyusz. 
DesdoniUj  Th.  311L 
Douasen  P.  498. 
Do-Wette  A.  50LL 
Diderot  D.  268,  402. 
DUthoy  W.HT  320,  322. 
Dippe  AJf.  325. 
DOring  A.  m 
Draper  J.  W.  73,^37,  481 
Drews  A.  223, 


iyio»ło  ^.i.o.  ^iJA. 

Drobisch  MTw.  228,  300. 
Droysen  J.  G. 
Du-Bois-Reymond  E.  223,  2^  320. 
331,  842,  348,  412-  418,  004,  OOL 
^Diun^ois-Roymond  P.  ^6,  320. 
Dubuc  P.  528. 

DUhring  E.  9,  16,  73,  115,  lia  183. 
861.  258,  m,  320,  407.  409,  588,  m 

rJaEanielJ.  M.  (r^l5r65,  320,  3^ 
627-528. 

Durkheim  E.  613. 

Dyogoncs  (zo  Synopy)  424,  440  011. 
Dyogenos  La^rcyusz  71,  72—78,  78, 
442,  600,  024. 

Ebbinghaus  H.  Z02. 

Eitel  422. 
Eitlo  J.  43. 
Ellissen  O.  A.  252. 
Elzo  K.  m 
Empedokles  005. 
Enezydemos  ()11. 
Entrel  G.  540. 

Epiktet  43,  424,  617—518,  im 


Google 


SPIS  AUTORÓW  OBCYCH. 


717 


Epikur  74,  402,  426,  442—118,  517, 
SOL 

Epimonides  495,  4SfL 

Erdmaim  B.m,  309,  320,  869. 

Erdmaim  J.  E.  *if^i. 

Krhardt  Fr.  m  314 

Eucken  R.  40,  49,  89,  126,  270,  287, 
519.  588,  5H9. 

Euklides,  luatematyk  71^  353,  884— 
870,  526.  fiSa 

Eje  A. 

Faguet  Em.  43Ł 
■  •  Falckenborg  R.  19,  40^  73,  310,  6^ 
589.  700,  m 

Faraday  M.  aSfi. 

Fecbner  G.  Th.  72,  183,  200,  228, 
300.  355,  888,  401,  4077408,  588,  697. 
F^rekidos  mrmT 
FeniuuU  UTML 
Ferri  Enr.  431 
Ferri  L.  201,  m 
Ferrier  J.  F.  308,  m 
Ferritre  E.  śjST 

Fichte  J.  O.  10,  12,  36,  76,  82,  87, 
174.  228,  968,  ^  31ii  321,  4Hl-48^, 
5T9,  53tr.  "54D.  541.  605,  617,  626,  627, 
695. 

Fichte  Im.  R  30,  la^,  228,  482,  588, 
702. 

Fischer  K.  F.  9,  14. 
Fischer  Kuno  21,  5Ł  267,  640.  688. 
605.  2QL 

Flaubert  G.  200. 

Flemnjing  W.  39,  QQŁ 
Fliat  F.  m 

migel  O.  16,  46,  49.  60,  700.  70Ł 
Forster  W.ISjBT 
Fo-hsi  489,  m 
Fouc'aux  Ed.  464. 
Foucou  L.  IŁ 

FouUleo  Alf.  55,  107,  20L  256,  259, 
328,  876.  484,  498,  516,  m  590, 

Franek  Ad.  89,  498,  fi94, 
Frauenstadt  JT^L 
Freenian  E.  A.  B24. 
Frischauf  .T.  3^ 

Frohschammer  J.  10,  14,  63.  228.  289, 
271,  588. 

"^Furtmair  M.  32. 
Salonos  680. 

Galileusz  72,  107,  381,  5M- 
Gallwitz  HT^ST 
Garden  F.  3iL 
Gareis  K.  32L 

Gauss  K.  Fr.  353,  366-.968,  m 
Gayte  ^i2. 

Gormain  S.  864,  »8,  ał4. 
Giordano  Bruno  42&. 
Giraldi  zob.  Lilio. 


Girard  H-IIT^SIO. 
Giżycki  G.  439.  448. 

Giogau  G.  nr 

Oodart  P.  ^ 

Godwin  W.  480,  filL 

GtJrin^  K.  iCŁ  ^ 

Gt)the  2^  ^8,  m 

Goldniann  K.  2QiL 

Gorgrias  442,  6QŁ 

Gotama  491—492,  4211, 

Gotached  J.  Ch.  12,  3a 

Goaraud  Q^ 

Grassniann  H.  368,  499. 

Gn^ssmann  R.  9,  16, 

Green  Th.  H. 

Grocyusz  IL  339. 

Grot  ^[.  .7.  11)3. 

GruburlH.  287,  ifiCL 

GUnthor  S.  lOL 

Gutberlet  O.  42,^409.  702. 

Guyau  E.  270,  69L 

Guyau  M.  197,  270,  442,  448,  G9Ł 

Hackol  E.  224,  346.  406,  483,  589, 
042. 

Haffner  P.  498. 

Hafroiiiann  G.  ^ 
Hall  G.  S.  703. 
Haller  L.  liL 
Haiuerling  R.  ^ 

Hamilton  W.  14.  51.  55.  808,  311. 
312,  314,  572,  m 
Hardy  R.  a  164 
Harloz  C.  499,  MKL 
Harms  Fr.  6k3. 
Hamack  Ad.  329,  465. 
Harris  W.  T.  m 

Hartmann  Ed.  16,  167.  188,  200,  22;3, 
228.  251,  253,  258,  261,  436,  11^  462, 
465,  W,  ^TT  588,  589;  on:  627,  Ę 
697.  IM 

Hartmami  W.  667, 

Hartsen  F.  A.  39,  42. 

Hauptraann  C.  ToT,  2^  1123. 

Haurćau  B.  590^  695,  1QL 

Hajm  R.  5407^ 

Hegar  A.  342. 

Hegel  (ł.  W.  Fr.  8,  9,  lOi  13,  24, 

25,  2L  ^  §0,  82,  35,  50,  59,  6.5,  71, 
73;  76,  82,  115,  14L  152,  mTM, 
192,  1987224.  281,  282,  'Ml  289,  305, 
3D8,  314,  BI8,  321,  829,  469,  W7,  528, 
Srn,  m  687—541:  5Ó2,  ShR;  SDo;  6TT, 
m  627,  630—637,  638,1^  641,  676, 

689,  m 

Heller  IŁ 
Heim  G.  402. 

Helmholtz  IŁ  16,  167,  2G9,  300,  320, 
381,  841,  3^  8Ó3,  33o,  365:  868, 
370.  393,  406.  4077^1X7601. 

Henie  T~22Sr 

Heraklłdos  Pontrjski  73. 

Heraklit  525.  605,  6iL 


718 


SPIS  AUTORÓW  OBCYCH. 


HerUrt  .1.  Fr.  Uh  18,       IK  30.  42,  ' 

94,  153.  IfL  180  183.  m  ISSHT^l, 

m^,  ^       m.       iiiT,  ML  ^  I 

Herder  J.  G.  2b2. 

Hcmiann  ('.  4S. 
Hermami  W. 
HtTodot  70,  T2,  VM. 
Hcr8chelX2si  321. 
Hertz  H.  4/>4. 
Hosiod  ju 
Hettingor  Fr.  330, 
Herder  O.  iKi. 

Hejmans  (i.  3o0,  328.  380,  ML 
Hinton  J.  481^ 
Hłppokrates  680. 

Him  Ad.  40<?.  UL  ' 
Hobł.oii  Ttr^'»l,  443.  445,  448,  AliL 
bX\,  <łll.  I 
Hochcgf^cr  II.  Oisa. 

Hodgson  Sh.  H.  17,  3(>K.  315.  848, 
012. 

Hoffding  H.  147,  153,  20L  ffi  4112.  I 
607,  mk 

Hofler  A.  012. 

HOłier  E.  43,  t 
Holbach  1*.  H.  D.  ^  617,  Gila.  ' 
Holzendorf  Fr.  327, 

HoltzniUUor  G.  I 

Holz  A.  m 

Honic  H.  m 

Homer  Iii 

Homemann  F.  6(iS. 

Hoiiol  .T.  3ii£L 

Hubor  J.  409,  OUo,  lOL 

Hudson  ThTJ.  ML 

Hume  D.  10.  12,  a2,  76,  JOj  103, 

172,  ina  m  1^6^=8977  ^  ' 

413,  .527,  OIL  li^  1128,  667,  6!»2i  ^iiil.  ! 
Hutchoson  F.  146. 

Hinley  Th.  Ł  281.  295,  811,  314, 
348.  418-414,  4so. 
Huyghens  L'h.  12. 

Ihering  K.  828,  44K 

Jacob  L.  IL  a^L 

.lacobi  Fr.  IL  10,  18,  2L  2Ł  26,  51, 

59,  153,  158,  568.  "572. 
.lacguc-s  A.  4*2,  iiL 
.lUger  O.  filiL 
.lłi.sche  E.  m 
.lamcs  W.  62L 

Janct  P.  42,  46,  4»,  6iL  288.  2;rL 

375,  m  435,  448.  541,  590,  675;  697, 
099,  liiLL 

Jarz  K.  612. 

Jevons  W.  St.  (j5,'80W,  OIŁ 

.lodl  Fr.  324,  4BS  '  , 

.Ioc'l  K.  MiL 

Jolly  H.  m 

.Tonas  R. 

Joaffroy  T.  S.  22łL 


Joule  .1.  P.  355,  403,  iOŁ 
Julien  Stan.^^L 
Justyn,  męczennik  695. 

Kiigi  A.  m 

Kaftan  J.  33(1 
Kaler  E.  Mli 

Kant  Im.  10,12,lfi,18,21,22,2U 

24,  25,  30,  31,  32,  33.  38,  50,  5L  52, 
g  33,  !^  76,  77.  "a)-=81.  87,  9>-»4. 
99-100,  icsTm.  128.  132^38,  I4ji. 
178—174,  INI,  ISL  182,  m  191, 
208,  211-2127222-223,  m  22^7  231, 
245,^fól,m2ftŁ  miil>v^ 
m,  285,  2s«;.  292,  2i»5,  )3oOj  806—807, 
30S,  309,  MoTiilL  812-815.  m  S2Ł 
m  m  330,  .ML  332,  33i»  34>^,  ^52, 
m,  357,  Sr  363,  306,  m  372,  175 
3S7:  103,  4(Kł,  412,  414,  425,  4:^5.  487- 
458:  439.  "Wj.  449.  469,  4737^1.  51K 
527,52h,  .331.  53?;  536,  539,  540,  541. 

647,  W— 560,  551,  »^  óSi^i  ^ 
599,  (TTL  ilil.  626,  628,  681,  6^ 

69L  695,  700,  Z^T 

kapUa"^,  m  „ 

Kartezvuaz  }{.  M  20i  38,  48,  75, 
7».  87.  89;  94,  221,  2ti7.  278,  28L  284. 
2Fo,~300.  JUŁ  323,  86»;  3>yi  4Qź,  HI 
W  511-512,  518,  6M,  52L  52łi  533, 
550".  5>V7,  59^  (H^  6177  619,  620,  tr2ł3, 
1)27.  667,  671.        ^  ^  T^iOT 

Kaufmann  }Ł  lii, 

Kaolen  Fr.  m 

Kebes  518. 

Keller  K.  22L 

Kepler  J.  12, 

Killing  W.  310. 

Kircbraann  ,1.  IL  15,  200i  IHL 

Kirchner  Fr. 

Klein  F  843.  867—368,  m  3IiL 

Klemens,  Aleksandryjski  695. 

Kloobulos  495,  Aiiii 

Klotz  E.  42. 

Knauer  W.  49,  60,  TOLL 

Knigbt  W.  59L  lOL 

KocD  J.  L.  A.  4iL 

Kober  R.  226,  m. 

Knlliker  Alb.  225. 

Kunig  A.  ID2. 

Knnig  VA.  m 

Kiippon  Fr.  52. 

KOrting  G.  32d. 

Kostlin  K.  198,  fiiil^ 

Kolb  G.  Fr.  m 

Kondyllak  B.  10,  12;  38,  43,  172,  m 
278,  695.  m 

^KonSicrusz  489,  490,  MSL 
Krilnkel  ?.  622, 
Kratos  4^ 

Krau.^e  Ch.  Fr.  32L  5^ 
Kranth  Ch.  P.  11,  39,  694. 
Krerenbnbl  J. 
Kroiuan  K.  888,  389,  5*0. 


SPIS  AUTORÓW  OBCYCH. 


719 


Krug  W.  3Ł 

Ksenofanes  ti()5. 

Ksenofont  43^  7L  22L  442,  61«,  518, 

699,  KIL     

KsenokraŁcs  1U. 

Laas  E.  16,  252.  285.  309.  448,  589. 
667  —   

Ladd  G.  T.  10,  19.  MLL 

I^fitte  P.  10.  2^  [j^HL 

Laforet  N.  .1.  498. 

I^grange  .T.  L.  371. 

l.amainaia  H.  F.  H.  228. 

Lamarck  J,  B.  285. 

Lamettrie  J.  O. 

T^nd  J.  P.  N.  aw. 

Lange  Fr.  Alb.  34,  51,  55.  63,  99, 
2^  23L  23L  244-25«,  252—258,  iCU, 
^  302,  .m  -m  3^  m  389,  405; 
?oK  4f>().  :),S7.  702. 

I^ngłois  499. 

Lao-tse  4.Si),  490,  499. 

LaplaooTTS.  300,  Ail3. 

l.asswitz  K.  407. 

Lattiuann  .1.  6<ł8. 

Laagel  A.  ^ 

T^uth  F.  .1.  m 

Layiase  E.  mL 

Lavoisier  A.  L.  72,  108.  404. 

Lazanis  M.  72,  824,  334,  666.  OOL 

Le^tre  J.  49ii. 

Leibuitz  (f.  W.  la  11  38,  43,  ItL 
114.  115.  1677  184.  222.  278. 
mL  300, HO^,.  37r,.  m  402-408,  4(1 
48A,  52L  Ó34,  540.  55L  587  -588,  iM, 
Srr  617,  627.  671,  6H1.  G95.  7(>(). 

J^emcko  K.  200,  201. 

Lemoine  A.  590. 

r^eon  Xav.  702. 

I^psius  K.  R.  35L  ŚS5L 

Le-San'e  3^  aSŁ 

Leucyp  605. 

LHveque  590. 

Lewes  G.  16.  aiL  106—107,  283,  m^ 
:joa  342,  .528,  afiL 

Liard  L.  65,  115,  285,  320,  343,  SiUl 
3^  590,  683,  6977" 

LTcHtenfels  42. 

LicUtenfeld  A.  SiiS, 

Liebig  ,T.  269.  (Kw. 

Liebcrinann  B  22H. 

Liobmann  O.  51.  66,  9iL  m  588. 
58»,  697. 

Lilienfeld  P.  328. 

Liliom  i  iraldi  L 

Lindner  G.  A.  liL 

Lipsius  R.  330,  482. 

Littre  E.  ^  m  28Ł  286,  29U 
291.  292.  294,  311.  528. 

Locke  10,  11,  38,  16.  79,  Ha  83. 
Ui,  08,  ISZ,  172,  175,  m  27M,  306, 
«86.  40L  527i  m  539,  551,  591,  (iU, 
628,  iMhilML 


Lowe  .T.  IL  672. 

Loiret  LiillL 

Ivonibroso  O.  154,  328. 
I    '      Lorenz  O.  3^25. 

Loria  G.  alli^ 
!         Lotzo  IL  9.  15,  37,  4Ł  188,  228. 
i     300.  308.  309.  aSO.  408.  ML  410,  4.39. 
482,  58S,  .">8i).  liilL  1197,  loL 

LuSwig^S.  4fifi. 

l^udwi«r  K.  m  41L 

Lukrecjusz  43,  402,  442,  617,  094. 

Luthardt  Ch.  E.  .330. 

Lyon  G.  673. 

•Łobaczewskij  N.  L  353,  964— S65, 
367.  868.  mi 


Mac-Cosh  J.  18;  228.  2^  285,  30H, 
572,  6Sa. 

Alach  E.  40L  Mfi. 

Macbiavelli  N.  m 

Macvicar  .1.  G.  liL 

Maoterlinck  M.  4s."). 

I^Iagiiiro  Th.  18, 

Maimon  S.  38. 

MainlHnder  F.  4tjlL 

Malobranche  N.   10,  U,  43,  76,  79, 
267.  278.  481,  58Ł 

Malthus  T.  R.  m 

Mamiani  T.  103. 
I         .^^ansel  IL  L.  308,  311,  312,  3U.  GHL 
;         Marat  iL  P.  AiM. 

Marek  Aureliusz  424,  618,  695. 
I         Mariano  R.  540. 
I        Marie  M.  13, 

Marrion  IŁ  i2SL 

Martin  A.  4filL 

>ra?Jaryk  T.  116.  118,  (SŁ 

Maudsley  IL  154,  260,  691. 

Maxwell  J.  C.  4o47106.  4m  416. 

MaTf>r  Rob.  342.  m  3.55,  403,  406. 
407.  410-411. 

Meinardus  K.  fiSS. 

Meinort  T.  269. 

Meinonir  A.  ()7'2. 

Meudolsolm  M.  IML 

Menger  K.  ^ 

Mercier  D.  43,  102. 

Meyer  .T.  B.  15,  3Ł  ii88. 

Meyer  L.  73,  fiiiL 

Michaut  N.  269. 
I         I\Hohelet  K.  L.  10.  5-10.  53Ł 
I         Mili  .r.  St.  14,  2[ę  3.>.  0^  125,  115. 
;     183,  2K{,  2S4,  2H5,  2947^m  SI2--308. 
I     309,  320  32L  322,  37łi,  3^9,  m 

I     443,  444—449.  4?<0,  524,  .m  54L 
'    664j  666-667,  r.97,  702. 

Minayeff  I.  PTlfil. 

Mises.  zob.  Fcchner. 

.Mivart  .St.  G.  AU. 

Mizon  495,  496. 

Mohl  il2L 

Monod  G.  673. 


720 


SPIS  AUTORÓW  OBCYCH. 


i^fojżesz  494. 
Moleschott  J.  819,  4Q2, 
Molinari  E.  483. 
Monior  C.  m 

Monrad  M.  J.  V^  60,  285—286. 
Montaigne  M.  ^ 
Morgan  Ll  IL  437. 
Morus  Th.  1^ 
Uost  J.  ML 

Mullach  Fr.  W.  A.  604,  IQL 
Maller  Fr.  M2. 
Muller  J.  72j  2*27,  2^ 
Muller  M.  72,^.  SStt,  829,  499- 
MUnsterberg  H.  201,  252,  23S. 

■ageli  K.  22Ł 

Natorp  P.  m 

NavUle  E.  270,  2Hł.  828,  -m 
Newton  L~Ta  TLIŁ  "2,  107,  127 

3aa,  880,  ^  617:^  r,2H,  ML 

Niot7.scl)eFr.  44i^^2.  466—467,  filL 
NoacJc  L.  32. 
Nonnott  ks.  4iL 

Oesterlen  Fr.  ML 
Olcott  IL  S.  4łi4- 
Oldenberg  IL  4fi4. 

Olle-Laprune  L.  K),  19,  .[ir  55,  266, 
259,  2łiL  4«),  466,  44)}ł,  482,  (>97.  7007^ 
Ostwald  W.  404 n08. 
Owidyusz  2fidr^ 

Papillon  F.  13. 

Parmenidos  513,        fiU,  G12- 
T'asc^l  B.  4^,  6877"^ 
Pasteur  L.  aiii 
Paul  IŁ  020. 
Paulhan  Vr.  2QL 

Paulsen  Fr.  10,  19,  809,  489,  668, 
^  672,  698,m    — '  


Pauthier  G.  498,  499. 
Peip  A.  411 

Penandros  495,  496^  497. 
Pfleiderer  ETUi  1^7449.  409. 
]'rt«iderer  O.  fS&,  ^KL 
Pflilgor  E.  F.  W.  226,  348,  S75. 

Picavet  F.  49.  —   

IMllon  F.  3Zii  702. 
Pindar  4M. 

Pitagoras  71^  72,  73,  24,  IH,  286, 
618,  (iłia.  j  _i  — , 

Pitakos  Mh  ^ 
PUlnckner  R.  429. 
Planck  M.  MiL 

Platon  aa  38,  43,  50,  63,  71,  78. 
114,mi46,  172,im  174,  183,  184. 
mi'2^'I7H,  'Ml-m.  885,  402,  442. 
445,  454,  164-465,  467.  49Ł  510,  517. 
m  5^  540,  54L  550,  558,  587.  m 
598,  OOą  617,  łi2(L  |i2L  628.  671,  080. 
•iSL  09L  STtiia  lOL 

l^lotyn  (i9Ł 


Po€y  A.  m 
Polle  Fr.  !2l2. 
Porter  N.  308,  315. 
Priestley  J.  12. 
Preiss  iL  329. 
Pressence  E.  18,  4^  59£L 
Proyer  W.  208,  34K.  414—416,  ^ 
668,  eiiL  ■  ' 

Prodikos  513^  51& 
Protagoras  442,  525,  6QŁ 
Proudhon  P.  J.  4^  iilL 
Ptah-Hotop  4^  Ml 
Pyrrhon  liLL 

Ouetelet  A.  322. 

Rabier  E.  48,  IIŁ 

Iladot  V.  m 
Hanke  L.  323. 
Ilankine  iJiL 
Tlavaisson  F.  286,  590. 
Reicblin-Meldegg  K.  A  4^5.  49. 

R^musat  Ch.  500. 
Ronan  Er.  255,  258,  285.  292,  829 
^Ronourior  Ch.  1^        iSTCk),  870, 

^i«'ville  Alf.  329. 
Ribbeck  W.  6IL 

Ribot  Th.  m,  154,  265-267,  258. 

m  436,  673,  60L  li^  '  ^ 

Ricardou  A.  197,  270. 
Richter  A.  4iL 

Riehl  A.  16,  49,  5Ł  55,  99,  253- 
2H  258,  -m,        589,  łi9L 
^Rieinan"ir^Jri6,  353,  865,  3<27,  888, 

Ritchie  D.  G.  328. 
Ritscbl  Alb.  330. 
Ritter  IL  14,  4().  48,  73,  im 
Roberty  E.  3157 
llobinet  J.  F.  E.  283. 
Rokitański  K.  269,  33L 
Romanes  G.  .1.  147. 
Rosenberg  F.  270. 
Rosenkrantz  K.  :22Q. 
Rosenkrantz  W.  322. 
Rousseau  J.  .T.  6—7,  1^  m  441, 
442  611.  —  —   

I^ux  W.  227—228. 

RUlf  .T.  262,  258.  409. 

Rumpel  TEr42. 

Ruskm  .7.  445,  446—448,  62L 

Sadi-Camot,  zob.  Carnot. 
Saint-Martin' L.  f'l.  IL 
Saiot-Simon  1>;8. 
.Saint-Venant  313. 
Saissct  E.  42,  43,  590. 
Salomon  494—496,  500. 
Sahiati  A.  342. 


oo- 


SPIS 


Sartoritis  W.  328. 
Savipny  Fr.  K.  827,  m 

Schatne  A.  m 

Schasler  M.  19H.  540,  im 

Schcffler  K  IŁ 

Schellinj?  Fr.  W.  J.  lOj  12,  20,  30,  I 
59,  63t  76,  82,  174,  224,  228,  2r,H,  'IHl,  1 
314.  321,  46L  r)3r>,  540,  54L  K  ęiL 
6*26.  t)27r(»»2— ^CtMT 

Schcllwien  li.  38^ 

Schormann  L.  499. 

Schiller  LL  fiOS, 

Scbloicher  A.  iJ2«L 

Schleiermacher  Fr.  114,  Ha^  183,  m 
Schlesinger  J.  40.5. 
Schlionmnn  IŁ  343. 
►Scbmidkuaz  LL  270,  53.Ó. 
Schmidt  L.  435. 

Schmitz-Dumont  O.  ^  ^  ^  \ 
303^  360. 

Schopenhauer  Ar.   39,  U4,  153,  liiTj  I 
228,  314,  8H7-888,  4G2j  4433i  465^  4ł>>i  1 
611,  627.  667,  ii2iL  ! 
^Sclirador  W.  m  I 
Sehultzo  Fr.  320,  SSL 
Schurmann  J.  G.  439,  103.  ' 
Schu3ter  P.  R.  liiL  j 
Schwegler  A.  23,  2J)0,  343,  (ML  ! 
Schwoighiluser  JL  ols.  ; 
Schwertsehla^er  .r.  368,  i 
Seaillos  U.  ^JOd  \ 
Socchi  A.  mi  ; 
Sccr.'tan  Ch.  483:  aiH  j 
Sonart  E.  4t>4.  r 
Seneka  3a  ^  424^  617,  67^  iiSŁ  [ 
Sextu8  Empiricu.s  114. 
Shaftsbury  A.  C.  667. 
Shakospearo  2fi8. 
Shielda  Ch.  W.  18,  114,  228. 
Sidgwick  IL  4357  439^  444,  tiOL 
Sicbeck  IŁ  1^  i 
Sigwart  65,  1^        588,  OfiL 
Simon  J~0, 44, 2^7590, 067,  «7Ł  (iOL  i 
Smith  AJTllfL  i 
Sokrates  30.  71,  73,  74,  221,  278, 
301.  m  425,  420,  4407  4g  444,  445, 
BIB"- 517,  5I83  Q}h  iillL~g20,"625,  ti2Ł 

Solon  7Ł  495,  496.  (ML  j 

SommórlŁ  46(r  , 

Sorol  G.  5KL  ' 

Spencer  Herbert  10,  14,  3Ł       38.  ' 

61,  73,  77,  82,  m  llC  UH,  lf)4,  223,  ' 
2SI7^29i,  m  3DCt        Ml— 815, 

m  323,  ^27,  .337,  339,  344,  382,  438—  ; 

189:  444,  482.  547^  ^W,  O^I,  630—687,  ' 

638.  640.  64T;  097,  700. 
Spi.  ker  (J.  19,  251^  483. 
Spif^gel  Fr.  ML 

Spinoza  B.  10,  U,  38,  48,  221,  228,  , 

886.  426,  469,  518,  ^6-6277  528,  530^  I 

6^  54L  5^  6^  ^  filŁ^ęiTi  643,  [ 

67»;.  t;80.  091,  6957 IQŁ  ' 


OBCYCH.  721 


Spir  A.  18. 
Stadler  A.  223, 

staiio  j.  B.  amL 

Stein  L.  466,  lOL 
Stcinmcyor  H.  668. 

Steinthal  H.  17,  72,  300,  885.  826, 

334     

St«udel  A.  la 
Stewart  B.  :ilQ. 
Stimer  M.  430. 
Stobaeus  500. 

StiJckl  A.  tó,  78,  140.  107,  498,  095, 
lOL  —  — 

SWJhr  A.  183. 
Stcss  W.  ML 
Stout  Cr.  F.  m 
Stov  K.  V.  44- 
Straiiss  D.  829,  402. 
Stninmell  L.  10,  18,  46,  49,  00,  889. 
Sulihadra  Bhlkschu  404. 
Suidas  38. 
Siilly  J.  ifiiL 
Sulzor  J.  G.  14Ł 
Swodenborg  Em.  50. 
Sybol  H.  828,  fi6L 
Szekspir,  zob.  Shakespearo 


Tainn  IŁ  154,  m  195.  199,  200. 
2^  28a,  292,  ^  82or62"i»7lim 

Talcs  24,  20,  35,  41L  424,  442,  465, 
495.  496.  498,  513,  tm. 

Teichmtiller  G.  408,  097 

Tonnemann  W.  G.  680. 

Teroncynsz  507. 

Terrasson  J.  20,  38. 

Totens  J.  N.  UO, 

Thamin  R.  łiii8. 

Thaulow  G.  14. 

Thomas  .1.  431L 

ThouHon  W.  404,  4^17,  416 

Tiberghien  G.  10,15718.3,  228.  59tL 

Ti.«domann  D.  S80. 

Tilly  Ł  M.  mh 

Tobias  W.  UL 

Tołstoj  L.  483. 

Tomasz  św.  z  Akwinu  43^  76,  78, 
146.  6!»5,  I1J2, 

Tfendelenburg  A.  48,  183,  223,  30f», 
314.  540,  aSźt  7(1Ł 

Turs^ot  A.  R.  J.  286, 

Tvmon  GIŁ 

Tvndall  Ł  268.  298.  848,  407,  418, 
482,  672. 


Ueber%veg  Fr.  10,  66,  72,  78.  808 

405.  45(8,  613,  616,  "533,  601,  5SR,  589 
095;  097,  m 

ririci  IŁ  14.  183,  228,  482.  530,  531, 
684-685,  540,  5,s8,  OilL  M,  IIJ2. 

l'ndorwood  B,  jP.  IŁ 

Upton  Oh.  B.  m 

Ui^ohold  A.  N.  3łL 


722 


8PI8  AUTOBOW  OBCYCH. 


WacUerot  E.  264,  258.  310,  6{>7. 
V«ihinger  H.  61,  55,  9y,  251,  252, 
258,  668,  7<>2.  '      »      >      .  i 

vatko  ^v.  aso. 

Veiteh  .1.  30H. 

Vera  A.  15,  540. 

Yeron  K.  195,  199-aoO^  697. 

Vico  G.  B.  282. 

Yirchow  R.  831,  348,  412. 

Yischer  Th.  192,  198,  697, 

Vopt  K.  319,  402,  415. 

Yolkelt  J.  lu.  19,  51.  .4,  55,  228, 
252-268,  257,  26ą  809,  469,  483,  588, 
6b9,  697. 

Yolkmaim  W.  147,  629— (J80,  097, 

Yoltaire  F.  M.  A.  268,  481. 

W;ilch  J.  G.  38. 

^^'ald  F.  41(i. 

Weber  B.  Fr.  72,  356. 

H.  389. 
We^ier  O.  39. 

Weisongriin  P.  (nic ;  Wicscngrim)  51, 
86,  99. 

Wołłansl^ij  !\  13, 
Wondt  {  4<»4, 
Wentoel  O.  Em.  21. 
WcstfMiuarck  VA.  487. 
Wcston  15.  7«i3. 
Wettorban  1).  408. 
Weygoltlt  (i.  r.  430. 
Whowell  W.  73,  208,  30»,  SSB. 
Whitno)  W.  D.  826. 
Wigand  Alb.  225. 


Williams  C.  M.  439. 
Will  mann  O.  587. 

Windelband  W.  18,  40,  60,  72,  7J, 
188,  220.  5,ss.  700,  701, 
Witte  J.  49. 

Wolff  Ch.  10,  11,  114,  115.  167,  222, 
229,  524,  r  r 

W'olfr  Jl.  17,  326, 

Wolff  .].  408. 

Worms  R.  310, 

Wundt  W.  10,  18,  51,  55,  7J.  77, 
®,  »4,  107,  IIG,  U7,  118,  119.  125,  15S. 
154,  168,  181-182,  183,  1S4,  201,  228, 
253,  258,  269,  JTI.  287,  :X)0,  309,  320. 
322,  324,  325,  326,  342  nw.  355,  IliO. 
407,  408,  416,  488,  4(>U,  4^1.  524.  r)2», 
683,  688, 689, 627. 678,  697,  7(X»,  702,  703. 

"Wurtz  A.  4(>7. 

Wyrabow  G.  282. 

X.,  zob.  Ks, 

Zacbariaij  ( ).  227. 
Zan  go  F.  668. 

Zellcr  £d.  188^  287,  408,  442,  60U, 
694,  701. 

Zenon,  Stoik  74.  424,  611. 
Ziegler  H.  K.  m. 
Zieglcr  Tb,  197,  4a^  t 
Zinimemiann  R.  42,  28ó. 
Złw-klor  O.  465. 

Zollner  Vr  348,  888,  396»  689. 

Zola  F.  20u. 

Zoroostcr  498,  499—500. 


B)  AUTORZY  POLSCY. 


Askonuj  S.  199. 

Balińidci  M.  22,  23.  331. 

liardzińskt  T  A  :>\S. 
Baudouin  .1  X\s  .888. 
Iłącowic/  J.  .;.».). 
Białecki  A.  327. 
Iłir-anski  Wł.  386-387, 
Biciiiki  Marcin  600. 
Bieńkowski  Br.  670. 
Jłillowicz  .1.  .^4. 
Hobrarń^ki  M.  337  -.'WS. 
Hocbwic  FI.  24,  26,  484. 
Bogacki  F.  444. 
Bo«-iiski  .1  .7.  404. 
Brodziński  K.  684—685. 
Bromiiki  A.  20. 
Bronikowski  Ksaw.  13. 
Brzozowski  T.  4<). 
Bychowiec  J.  21,  22,  hu,  132. 


Cbaluliiiiijki  T.  337.  870,  689, 

('hałup«rzvfivki  A.  292. 

('hlelK)wski  Ii.  440. 

Chmielowski  V.  199,  271.  288— S88, 
290-381,  808,  294,  814,  4ią  442,  801— 
592. 

Cbnnmowskł  Tad.  888. 

('hwiećkowski  J.  292. 
Cio.szkow.ski  A.  86,  46,  £0,  489,  4b4> 
591.  6(>5,  fi37.  6i>5. 
CvankiL\vicz  A.  11. 
Caerkftwski  Euz.  840. 

Daisoobei^  Wł.  88,  72,  338. 

Daszvń.Mki  F.  147. 

Df^bieki  m.  M.  466,  483,  484^  Ó92. 
Dłunbowski  Edw.  287. 
Doscours  .1.  88,  51,  55. 
Dinkstoin  S,  118,  8881  368,  898,  404. 
406. 


Digitized  by  Google 


8P1S  AUTORÓW  POLSKICH. 


723 


Dohr/ycki  W.  10,  526,  7QL 
Dworaiczek  Ford.  ;iilL 
Uworaaczek  L  K.  lO.  ^  ŚSŁ  ^ 
Dygasiński  A.  43,  100,  125, 147,  326, 

Dzicdiiszycki  hr.  W.  a  8?ł  iil^  ^ 
ULlM:2?i,435,i40j  442,  592,m 

Eger  A.  A.  ai.  291,  "2^ 
Estreicher  K.  la,  ;i2iL 

Flaum  M.  22L 

6abrvelski  /.  8,  88,  72,  m 
liąsiórowski  FI.  K.  201,  IHL 
01iszfZ>niski  M.  516,"5iiLL 
(;oldbo'rg  IŁ  U,  31,  iMj  ^  258- 
260,  ^  440,  5fiL 

 (; Głuchowski  .].  ii  M.'^^^ 

.140.  4<i7— 40J),  484,  ^ 

l^osiewtfki  W.  36Ł 

(Jremlyszyński  L.  535. 

frunipiowicz  L.  341. 

Hanusz  J.  4W. 

Habura  Fr.  tiliŁ 

Holcel  A.  Z.  24. 

Hertz  K.  m 

Heryng  L.  m  . 

Hodi  T.  T.  (J.  TokarzcwKZ)  84—85, 

470,  5^2. 

Hołowiński  Ig.  518. 
MoYerH.  281,  885-836. 

Jakubowicz  M.  28. 
Jankowski  .1.  Em.  23. 
.laroiibki  1\  2L 
Jastrzębowski  W.  117, 
Josko-Choiński  T.  81  200,  m 
Jezierski  F.  U,  56,  m 
Jurkiewicz  E.  225. 

Kamiński  J.  N.  »,  33,  88. 
Karłowicz  J.  14,~73,  482. 
Kąsinowski  Hr.  221,  ^liiL 
Kasparek  Fr.  3397840,  ML 
Kaszowski  Kaź.  29a  298, 435. 442^  511. 
Ka.sznica  J.  339,  ML 
Kautny  Fr.  44,  UL 

Kołłątaj  H.  m  m  m  m 

Konopczyński  Er.  iiliL 
Kopernik  M.  168,  22lL 

Korzon  T.  33L  888. 
Koswowicz  Kaj.  500. 
Kotarbiński  J.  m  2IL 
Kozłowski  Fel.  27,  ^  34. 
Kozłow^l^i  Wł.  (ze  Lwowa^  88.  'ML 
Kozlow.^ki  Wł.  M.  (z  Warszawy)  37, 
40  46,  60,  9ł  198,  2ft4-295  460-467, 

589.  592. 

Kramsztyk  Htj^n.  836,  404,  6ilL 
iĆranisztyk  Zyguł.  333,  337. 
Krasicki  Ig.  llfe. 


Kra:iZowskł  J.  1  592.  ^ 

Kromer  .F.  8.  9,  24,  25,  199,  220, 
m  [lin,        61L  671  686,  086,  (Ml 

Kruczkiewicz  Br.  517. 

Krupiński  Fr.  ^  29,  259^  280- 
280,  ?b1  440,  im 

Krusiński  8t.  ML 

Krzemiński  St.  07L 

Ki-zymuski  Edm.  H;j9,  ;?40-841. 

Krzyżanowski  Ad.  288—280. 

Kurnatowski  AU'.,  zob.  ł^odzia. 

Kwietniewski  Wł.  410. 

Lange  A.  12.  199, 
l.elowel  J.  388=884. 
l.evitoux  IL  '2a[L 

LihoM  K.  LL  28^24,  26,  26,  63. 
147,  199,  ffiO,  ML  27L  4(j!>.  484,  59L 
!m  till  637,  8^ 

Limanowski  B.  198,  288,  29L 

Lindo  B.  40. 

Lipnicki  Eug.  m 

Ludkiewicz  D.  35,  46,  50,  592. 

Lutosławski  W.  8,  31  40,  50,  107- 
108,  1H4,  268,  339,  410,  404,  ^  592, 

(M;  mii. 

łLodzia  z  Bytonia  (Alf.  Kurnatowski) 

8$,  MO. 

Luczycki  K.  440. 

Haciszewski  M.  dlii. 

Mahrburg  A.  220—281. 

Majorkiewicz  J.  27,  147,  220. 

Małecki  Ajit.  mŁ  im. 

Masłowski  L.  33L 

Maszewski  A.  516 

Mayzel  W.  22L 

Mierzejewski  F.  IfiiL 

Miei^yiiski  A.  fiffiL 

Miłkowski  W.  ML 

Mitzlcr  do  Kolof.  W.  12. 

Mochnacki  M.  337,  ŁIL 

I^Iolicki  A.  Z.  88— ał,  529,  ^ 

Morawski  M.       46,  50,  72,  78,  107, 

220,  2H1.  293,  4m^^  ^ 
Mrongovius  K.  CTmL 

||a<;auowski  E.  464. 
NaFanson  L.  288.  292.  844. 
Natanson  Wł.  886,  aSŁL       403,  410. 
Nieniirycz  J.  30-31,  m 

Ocborowicz  i  81-82,  34.  UŁ 
126,  i:^,  258,  259,        287-288,  2t)0- 
291,  292:  2i]iL  312,  WM.  m  410,  592, 
 ();;^owski  J.  B7389-340  m 

okoiski  A.  448.  449.  m-^n. 

Otwinowski  E.  270. 
Pawiński  A.  337. 

Pawlicki  S.  8,  29-  :W,  34.  72,  78,  94, 
107.  111-112,  25Ł  32?^30,  442. 
464.  484,  198.  500.  5ia,  517,  592,  094,  m 


724 


SPIS  ADTORÓW  POLSKICH. 


Peohnik  Al.  fi2Ł 

JPetrycy  S.  2Ill 

T^iotraszowski  1. 

J'i»^Uk  L.  fm. 

rilichQW8ki  D.  517. 

Piramowicz  (i.  270. 

l'lebań.ski  J.  K.  669-670,  089. 

Pod  Wysocki  KI.  fflź. 

J 'opiel  1».  A69 

Popławski  J.  L.  3^ 

Potocki  J.  K.  14,  16,  106,  m 

Przesmycki  Z.  ŚSŁ 

Raciborski  Ad.  33Ł 

lUciborski  Al.  36,  51,  65,  125,  127, 

184i  ^  300,  5^2.     

lUd liński  J.  1».  iO. 
liadwański  .7.  23. 
kcichman  Jir.  HH^l 
Hostafiński  J. 
Koszkowski  O.  :m,  3M 
llułM^zyński  W.  l.ył.  22r  2d1L 
JUkaczewski  L.  1) 
Hylski  T.  197-198,  m 

8er\s'atowski  W.  ^ 
Siodlocki  St.  615. 
.Skimborowicz  IL  20,  288. 
.Skob(.l  F.  K.  2iL 

Skórski  Al.  22,  87-38.  51,  22, 
127,  207,  271,  288,  331,  62?).  7(N). 

Skrochowski~r^.  ^88,  iM.  .m^  zjjLL 

Smolikowski  S.  ii^ib.  ifiiŁ 
480,  5lł2.  —   ■ 

Smolka  St.  887-338. 

lśiiiad(!<:ki  Jan  22-^28,  ILL  12«5— 127, 
147,  1H4:  207,  208,  t270,  287  -288,  aM. 
57-J,  ()!f5,  lutT  

Sinadecki  J^drzoj  29,  UL  254^  881— 

m.  m  OiiS. 

Soltrkowicz  J.  Ł 

Sowiński  L.  258.  5iLL 

Spasowicz  Włodż.  811,  3^  3łL  131. 

Staszic  St.  2J>Ł 

Stł' Janowska  M.  224. 

Straszewski  M.  22,  32.  61,  !m.  126, 

184, 198,  m  m  mi  m.mim. 

409,  500,  m  694,  m  

?>tnisburfrer  Edw.  JKl^L 
Strasbiir^fiT  K.  8i0. 


Strure  H.  L  22.       24,  26,  28,  83- 

84,  afi,  4a         12^-127,  1^. 

18i  197,  20a  2«iL  214j  224.  25®— 260. 

^  m  2fa  2iM.  m— 888,  m  28I. 

412.  m  470  50O  510.  BW-^, 
044,  (lltL  673,  GS4,  GlHTliiL 

Su^ski  J.  881         33L  341. 

Świętochowski  Al.  55,  127,  291,  4^ 
4^  442.   ^ 

Szaniawski  .1.  K.  2L  ^  4li.  43Ł  IkŁL 

Szokalski  W.  147,  ^  211,  222. 

Szujski  .J.  33!C 

Szulc  Dom.  27,  287,  289. 

Szwed  J.  Q1Ł 

Szyszłło  W.  292. 

Tokarzewicz  J.  zob.  Hodi. 

Tomaszewski  St.  7^  ^  l;ł4,  183. 

Trontowski  Hr.  FTllL  137^  24—26. 
40,  69i  88,  117,  199,  435,  439,  4fil'.  4^. 
503,  59L  Qli5.  0177  637.  66971^5^^ 

'i>epka  M.  E.  m 

Tukałło  M.  20,  8i>. 

Tyszynski  Al.  ^  72^  256,  2Ó9.  21^ 
293j  404i  498,  .>0S7t?72.  e37=6:Jg7~69iL 

Walewski  A. 
Werni(!  H.  aOS. 

Wieozór-Szczerbowicz  L.  228,  ."im 
Wif^nira  Fr.  ^  46,  SI 
Wiśniewski  F.  HO, 
Wiszniewski  M.  10,  UL  267,  «M. 
685-686.  — 
Wisiorki  Wł.  500. 
Wlodok  Ig.  20.  4a  50,  m. 
Wojciech  z  Medyki  4ll  . 
Wolski  (Imielski)  M.  ÓQQ. 
Wroński*]] ueiio  2o8. 
Wróblowski-Koronowicz  W.  332. 

Załęski  W.  889. 
Zawadzki  Ur.  200. 
Zawadzki  Wł  024. 
Zdanowicz  Al.  '^59. 
Ziemba  T.  14L  288,  292. 
Ziemięcka  El.  27,  28,  34.  ^ 

Żorhowski  J.  27,  34. 

Żuliński  'J^ad.  (nie  .J.)  333,835.  848- 

nAA  ŚSiŁ     


♦w   — 


d  by  Google 


Ly  Google 


Digitized  by  Google 


Digitized  by  Google